Słuchajcie, gdy mieszkałam z rodzicami często spotykałam się z pająkami, gdzieś w rogu mojego pokoju, czy w łazience. Nie mieliśmy zaniedbanego mieszkania, sprzatalismy chyba jak normalny człowiek a i tak mimo to się pojawiały. Od kilku miesięcy mieszkam sama i nie widziałam ani razu pająka u siebie. Nie żebym tęskniła za nimi, bo nienawidzę ich, po prostu się brzydzę. Ale zastanawiam się z czego to wynika. Mama mówiła, że jak jest pająk w domu to znaczy, że jest „zdrowe mieszkanie”. Co Wy o tym sądzicie? Zmagacie się z nimi w swoich domach czy tak jak ja, zapomnialyscie już jak wyglądają bo nie goszczą u Was?