Też czasem rano znajduję jakiegoś stwora w wannie - częściej to są kosarze, niż prawdziwe pająki. Boki wanny są dla nich zbyt śliskie i nie ma do czego przyczepić nici, bo inaczej przecież same by wyszły i poszły tam, gdzie wolą przebywać. W miarę możliwości staram się zwierzaka wyjąć i grzecznie wyprosić z mieszkania, czasem przez okno, czasem drzwiami.