Dusi? Pies się dusi? To trzeba okno otworzyć albo do weta zabrać. Nie mieszkanie zmieniać. Pisze to jako obywatelka sporego osiedla domków jednorodzinnych. Dom i ogród dla psa to jest NIC. To tylko wygoda ludzi wypuszczających psy na podwórko by pilnowały (czy co tam te biedne onki całe życie robią). Ogródek jest fajny by w nim kopać dziury (większość psów) niszczyć drzewka i krzewy moczem (psy) oraz trawnik (suki). Sprzatanie kup wliczone do rachunku. Ogród poza tym, ze jest niszczony przez psy wymaga pracy i czasu, często kosztem spacerów- człowiekowi takie coś starczy do szczęścia, po co ma jeszcze gdzieś łazić. Jeśli pies ma nie wychodzić poza posesje to może dla cziłki starczy ruchu, ale lepiej sie sprawdzi pluszak. Przepraszam za ton wypowiedzi, ale codziennie mijam z moimi kudłami NIEszczęśliwe i NIEspełnione psy na kilku arach działek - wynudzone do imentu i agresywne, często podkopujące płoty i wyruszające w świat. Jest jeden szczęściarz- ma wszak ogródek a nie betonowe blokowisko do dyspozycji- wyjący po nocach z tęsknoty za jakimkolwiek towarzystwem- psim czy ludzkim. W bloku miałby lepiej, bo miałby popołudniami towarzystwo swoich ludziów, choćby nawet bierne. Bo na spacery i tak nie wychodzi. I nie, nie mam pewności że akurat Ty, autorko wątku, nie będziesz wychodzić z psem nigdzie i nigdy, ale szczerze- jaki wniosek mam sobie wysnuć z Twoich wypowiedzi?