Też wydaje mi się to dziwne. Albo wydawałoby mi się, gdybym nie wiedziała, jak niektórzy ludzie mają mało rozsądku. Sama wiele razy słyszałam znienawidzone przeze mnie zdanie, że adoptowany piesek "będzie wdzięczny i będzie kochał jak żaden inny!"... A on cholera ani wdzięczny nie był, ani nie kochał, a przynajmniej nie przez pierwszy ROK po adopcji. Przywiązał się do mnie z czasem, tak. Ale do miłości droga była długa i wyboista, a wdzięczność jest pojęciem zbyt abstrakcyjnym i skomplikowanym na głowę psa. On był zadowolony z dobrostanu - a to z czasem wytworzyło jego więź do mnie. Ja pokochałam go niemal natychmiast, ale pies zrozumiał to później. A do mojej młodszej latorośli po 2 latach nadal podchodzi z pewną dozą nieufności... No są psy, i to całkiem sporo psów, nie tolerujących dzieci. Potrzebne są zasady wprowadzone od pierwszego dnia po adopcji. Pies musi mieć swój "bezpieczny kąt", do którego nikt inny nie ma prawa dostępu, gdzie pies nie jest niepokojony i dotykany. A dziecko od razu trzeba uczyć odszyfrowywania psa - tak bym to nazwała. Z początku chyba wystarczy jak pies będzie z daleka oswajał się z obecnością i głośnością dziecka , najlepiej gdyby w tym czasie dziecko wcale się do psa nie zbliżało. Z czasem mogłoby dotknąć, najlepiej ze smaczkiem zachowując odpowiednią pozycję, bezpieczną w pojęciu psa, czyli nie frontalnie. Sprawdzać wtedy trzeba czy pies nie wykazuje zdenerwowania tzn nie ucieka głową, nie odwraca się, nie oblizuje albo nie ziewa - jeśli tak robi trzeba od razu przerwać interakcję. Na wszystko trzeba czasu. Trzeba psu pozwolić na oswojenie się z nową sytuacją, nie uszcześliwiać go od razu zabawami na siłę, bo nic dobrego z tego nie wyniknie. Dziecko zacznie się bać "agresywnego psa" (mimo że to pies się wtedy bał okropnie, dlatego capnął), a pies źle zacznie kojarzyć dziecko i droga do zwrotu z adopcji będzie króciutka :(