Zarka...jak dotąd się z Tobą zawsze zgadzałam.:) W jednym masz rację - pewnie nikt sie nie będzie tym zajmował,ale poza tym - sytuacja nie jest ani troche zabawna. Nie wszyscy muszą kochac psy,nie wszyscy muszą znosić psie oznaki sympatii,czy antypatii,a obowiązkiem własciciela jest panowanie nad psem,m.inn niedpuszczanie do takich sytuacji jak ta opisana wyżej.Pies ma byc na smyczy I w kagańcu w miejscach publicznych.Kropka.Gdyby wszyscy to respektowali - nie byłoby awantur ani dramatycznych wypadków. Pozdrawiam,M.