Siostry to nie interesuje, bo jej cały dzień nie ma - a problem jest. W sumie, pies i mój : mieszkam gdzie indziej ale codziennie biorę ją na spacery. Dla rodziców nie lada problem, bo oni są starsi i niezbyt się zginają - zagonić niskopiennego, zajadłego psa do pokoju gdy trzeba otworzyć listonoszowi czy wpuścić gościa od wodomierzy. Jak już wspominałam, smyknęła się kiedyś przy zamykanych drzwiach bo usłyszała idącego na górę sąsiada i go zaatakowała. Analogicznie z gośćmi - ona nawet nie wącha, tylko zachodzi od tyłu i gryzie po nogach. Wszystko się o grunt terytorialny rozbija, bo sąsiada którego zaatakowała, pod klatką schodową pięknie wita. Na klatce przyjaźni już nie ma. Już jakąs poradę mam - będziem próbować.