 
BOLESAW PRUS 
Emancypantki 
Tom I 
2 
1 Energia kobiet i mskie niedostwo 
Okoo roku 1870 najznakomitsz szkoesk w Warszawie bya pensja pani Latter. 
Stamtd wychodziy najlepsze matki, wzorowe obywatelki i szczliwe ony. Ile razy gazety 
donosiy o lubie panny majtnej, dystyngowanej i dobrze wychodzcej za m, mona 
byo zaoy si, e midzy zaletami dziewicy znajdzie si wzmianka, i taka to a taka, tak a 
tak ubrana, tak a tak pikna i promieniejca szczciem oblubienica ukoczya pensj  pani 
Latter. 
Po kadej podobnej wzmiance na pensj pani Latter wstpowao kilka nowych uczennic 
jako przychodnie albo jako stae mieszkanki zakadu. 
Nie dziw, e i pani Latter, ktrej pensja tyle szczcia przynosia jej wychowanicom, sama 
bya uwaana za osob szczliw. Mwiona o niej, e cho zacza prac skromnymi funduszami, 
musi jednak posiada kilkadziesit tysicy rubli gotwk; nie wiedziano tylko, czy 
kapita 
jest umieszczony na hipotekach czy w banku. Nikt o majtku nie wtpi widzc balowe 
stroje jej crki, Heleny, przelicznej dziewitnastoletniej panienki, a nade wszystko syszc 
o wydatkach syna, Kazimierza, ktry nie aowa pienidzy. 
Nie gorszono si jednak ani strojami panny, ani szykiem kawalera, jedno bowiem i drugie 
trzymao si 
pewnych granic. Panna Helena wystpowaa na zebraniach wietnie, ale rzadko; 
za pan Kazimierz wybiera si koczy edukacj za granic i bawi w Warszawie tylko 
chwilowo. Mg wic sobie pozwoli. 
Znajomi szeptali, e pani Latter nie bez racji yczliwie patrzy na wybryki modego, ktry 
w towarzystwie dystyngowanej modziey warszawskiej leczy si z demokratycznych mrzonek. 
Nawet podziwiano rozum i takt matki, ktra zamiast gromi chopca za to, e nasikn 
zgubnymi teoriami, pozwolia mu odrodzi si za pomoc wykwintnego ycia. 
 Kiedy mody przywyknie do towarzystw, gdzie nosi si czyst bielizn, to przestanie zapuszcza 
dugie wosy i potargan brod  mwili znajomi. 
Mody przywyk bardzo prdko do strzyenia wosw i czystej bielizny, a nawet zrobi si 
skoczonym elegantem, tak e w poowie padziernika zaczto mwi, i wkrtce wyjeda 
za granic w celu studiowania nauk spoecznych. Rozumie si, e mia jecha nie mody Latter, 
ale mody Norski. Pani Latter bowiem z pierwszego ma nazywaa si Norska, a Helena 
i Kazimierz byli jej dziemi z tamtego zwizku. 
Drugi m, pan Latter... Ale o niego mniejsza. Do, e pani Latter od chwili zaoenia 
pensji nosia wdowie szaty. e za po kilka razy do roku jedzia na Powzki i ozdabiaa 
kwiatami grb pierwszego maonka, wic nikt nie pyta si, czy i drugi maonek spoczywa 
na Powzkach czy gdzie indziej. 
Trudno dziwi si, e -pani Latter, ktrej los po dwakro zdruzgota serce, bya chodna w 
stosunkach i miaa surow powierzchowno. 
Pomimo lat czterdziestu kilku bya jeszcze pikn kobiet. Wzrostu wicej niredniego, 
nieokazaej tuszy, ale i nieszczupa, miaa czarne wosy nieco przyprszone siwizn, rysy 
wyraziste, peniad i przeliczne oczy. Znawcy twierdzili, e takimi oczyma pani Latter 
mogaby zawojowa niejednego bogatego wdowca spomidzy tych, ktrych crki mieszkay 
u niej lub chodziy na jej pensj. Nieszczciem wacicielka czarnych diamentw miaa 
spojrzenie raczej przenikliwe anieli tkliwe, co w poczeniu z wskimi ustami i postaw 
imponujc budzio dla niej przede wszystkim  szacunek, zarwno w kobietach, jak i w 
mczyznach. 
4 
Uczennice bay si jej, cho nigdy nie podnosia gosu. Najmocniej rozbawiona klasa mil-
ka od razu, jeeli w ssiedniej sali dzieci usyszay w pewien charakterystyczny sposb 
otwierane drzwi i rwny chd przeoonej. 
Damy klasowe, a nawet profesorowie podziwiali magiczny wpyw pani Latter na pensjonarki. 
Matki majce dorose panny na wydaniu z niepokojem mylay o jej crce, Helenie, 
jak gdyby moda pikno moga pozabiera im wszystkie partie i zama przyszo wszystkim 
gotujcym si do maestwa dziewicom. Niejeden za zamony ojciec wtego i brzydkiego 
syna myla: 
Ten hultaj Norski zabra zdrowie i pikno dziesiciu takim jak mj Kajtu, cho i to 
chopak niczego! 
Bya wic pani Latter na wszelki sposb szczliw: zazdroszczono jej majtku, powagi, 
pensji, dzieci, nawet oczu. Mimo to na jej czole coraz gbiej rysowaa si zagadkowa 
zmarszczka, na twarz coraz niej zsuwa si cie, nie wiadomo skd padajcy, a oczy coraz 
przenikliwiej wpatryway si gdzie poza ludzi, jakby usiujc dojrze wypadki niewidzialne 
dla innych. 
W tej chwili pani Latter spaceruje po swoim gabinecie, ktrego okna wychodz na Wis. 
Jest ju schyek padziernika, o czym mwi rudotawe wiato, ktrym soce, kryjc si za 
Warszaw, pomalowao domy Pragi, kominy odlegych fabryk i szare, zamglone pola. wiato 
jest zwide, jakby zarazio si od zwidych lici albo nasiko rud par lokomotywy, 
ktra w tej chwili sunie daleko poza Prag i znika jeszcze dalej, uwoc jakich ludzi, moe 
jakie nadzieje. Szkaradne wiato, ktre przypomina schyek padziernika, szkaradna lokomotywa, 
ktra kae myle, e wszystko na tym wiecie jest w nieustannym ruchu i znika dla 
nas, aeby pokaza si innym, gdzie indziej. 
Pani Latter cicho stpa po dywanie gabinetu, ktry ma wygld mskiej pracowni. Czasem 
spoglda w okna, gdzie zwide wiato przypomina je j koniec padziernika, a niekiedy rzuca 
okiem na dbowe biurko, gdzie ley kilka wielkich ksiek rachunkowych, nad ktrymi 
pochyla si biust Sokratesa. Ale zmarszczone czoo mdrca nie wry jej nic dobrego; wic 
ciska zaoone na piersiach rce i chodzc przypiesza kroku, jak gdyby pragna ju gdzie 
doj, byle prdzej. Oczy jej byszcz mocniej ni zwykle, usta zacinaj si wziej, a na 
twarz coraz gbiej zapada w cie, ktrego nie moga odegna ani pikno jej dzieci, ani 
opinia, jak ona sama cieszy si u ludzi. 
W salonie poczekalnym regulator wydzwoni wp do pitej, w jej gabinecie duy zegar 
angielski jeszcze uroczyciej wybi wp do pitej i w dalszych pokojach dwik ten cieniutko 
i piesznie powtrzy jaki may zegarek. Pani Latter zbliya si do biurka i zadzwonia. 
Drgna ciemna kotara, cicho otworzyy si 
drzwi poczekalni i w progu stan wysoki sucy 
we fraku, z siwymi faworytami.  O ktrej godzinie odda Stanisaw list panu Zgierskiemu? 
 Przed pierwsz, janie pani. 
 Jemu samemu? 
 Do wasnych rk  odpar sucy. 
 Moesz odej. A jeeli kto z goci przyjdzie, wprowad zaraz. 
Ptrzeciej godziny kae mi czeka, oczywicie nie mog na niego rachowa...  pomylaa 
pani. 
Naturalnie  cigna w duchu  on doskonale rozumie pooenie. Do Nowego Roku potrzebuj 
siedem tysicy szeset rubli, od przychodzcych bd miaa dwa tysice piset, za 
stae zwrc mi najwyej tysic piset, wic jest cztery tysice. A gdzie reszta?... Po Nowym 
Roku?... Po Nowym Roku okae si, e dochd jest o cztery tysice rubli mniejszy anieli 
w latach poprzednich. Co si tu udzi! Sze staych i dwadziecia przychodzcych 
ubyo i na rok nastpny nie przybd, i ju nigdy nie przybd... Zostaje czystego dochodu 
najwyej tysic rubli rocznie, co mogoby wystarczy dla jednej osoby, ale nie dla nas trojga... 
A co dalej?... Na pokrycie mniejszego dugu zaciga si wikszy dug, potem jeszcze 
5 
wikszy, wic w rezultacie musi si to wszystko skoczy... Zgierski otwiera mi oczy bez 
ceremonii; on nie udzi si... 
ycie pani Latter tak byo wypenione cyframi, cyfry tak drczyy jej wyobrani, e na 
cokolwiek zwrcia oczy, wszdzie widziaa cyfry. Rozpieray one ksigi rachunkowe lece 
na biurku, wyskakiway z ogromnego zoconego kaamarza, pezay po angielskich sztychach 
ozdabiajcych ciany gabinetu. A ile ich kryo si w cikich fadach firanek, ile za szkem 
rzebionej biblioteki, ile toczyo si w cieniu kadej portiery  nikt by nie zliczy. 
Aeby oderwa uwag od szczupych, dokuczliwych widziade, pani Latter podniosa 
gow i stanwszy na rodku gabinetu zacza sucha, co si dzieje na grze. Znajdowa si 
tam salonik, w ktrym pensjonarki przyjmoway odwiedzajcych goci; lecz w tej chwili nie 
byo goci, gdy przez salonik cigle przechodziy uczennice. Oto dwie starsze id z sypialni 
do klas krokiem rwnym, zapewne trzymajc si pod rce; oto przebiega jaka pierwszo 
albo drugoklasistka; oto jedna w koo obchodzi salonik, moe uczy si; ktrej innej upada 
ksika. 
Wtem sycha cikie i szerokie kroki  to panna Howard, najznakomitsza nauczycielka 
pensji. 
 Ach, ta Howard!...  szepna pani Latter. -. Ta kobieta nieszczcie mi przyniosa... 
Rwnoczenie z wejciem panny Howard spacerujce uczennice uciekaj z grnej salki, 
do ktrej wchodzi kilka osb. Jedna, dwie i kto trzeci starszy... Cikie kroki panny Howard 
stay si szybsze i drobniejsze, sycha przesuwanie krzese. Oczywicie kto przyszed z 
wizyt. 
Moe Malinowska, ta przyjacika Howardwny, zwiedza mi pensj?...  myli pani 
Latter.  Do tych wariatek wszystko podobne!... Ma kilkanacie tysicy rubli, wic zakada 
pensj, aeby mnie zrujnowa... Naturalnie, e straci je we dwa lata, poniewa zdaje si jej, 
e jest powoan, aeby zrobi przewrt w wychowaniu dziewczt. Howardwna napisze jej 
program... Cha! cha!... To uciesz si redakcje, ktre na jaki czas przestanie kataplazmowa 
artykuami. Kobiety samodzielne!... Ja nie jestem samodzieln, bo z niczego stworzyam pensj; 
dopiero one bd uczyy mnie samodzielnoci za trzynacie tysicy rubli, ktre Malinowska 
chce zmarnowa wedug przepisw Howardwny... 
Skazwka angielskiego zegara powoli zblia si do pitej przypominajc pani Latter, e 
nadchodzi wieczorna seria jej przyj. Przypomina jej zarazem, e przez ten oto gabinet przesuno 
si ju wiele tysicy osb, ktre czego 
day, prosiy, o co zapytyway. Kada 
otrzymaa odpowied, rad, wyjanienie i  co z tego?... Co zostao z tych tysicy rad udzielonych 
innym?... Nic. Cigle pogbiajcy si deficyt na dzi, a moliwe bankructwo na jutro. 
 A... nie dam si!...  szepna pani Latter chwytajc si oburcz za gow.  Nie dam 
si.. nie dam moich dzieci, nic nie dam! To nieprawda, aeby byy pooenia bez wyjcia... 
Jeeli w Warszawie jest pensyj za wiele, upadn sabsze, nie moja. 
Bystry jej such uchwyci szmer w poczekalni. Kto, zamiast dzwoni, poruszy par razy 
klamk, a gdy lokaj otworzy drzwi, kto rozbiera si powoli i rozmawia pgosem. 
Pani Latter skrzywia usta odgadujc z przygotowa, e taki go przychodzi w swoim, 
nie w jej interesie. 
We drzwiach ukazay si siwe faworyty sucego, ktry szepn: 
 Ten... pan profesor. 
A w chwil pniej wszed 
do gabinetu czowiek w czarnym surducie, tgi, redniego 
wzrostu. Mia twarz blad, jakby nalan, apatyczne spojrzenie z wyrazem dobroci, na ysinie 
kosmyk wosw, ktry jak ciemna kresa cign mu si nad czoem od strony prawej ku lewej. 
Go idc z wolna wysoko podnosi kolana i trzyma duy palec lewej rki za klap surduta, 
co wszystko razem zdawao siwiadczy, e agodny ten czowiek nie odznacza si 
energi. 
6 
Pani Latter stojc z zaoonymi na piersiach. rkami utopia paajcy wzrok w jego szklanych 
oczach; ale go by tak flegmatyczny, e nawet nie zmiesza si jej spojrzeniem. 
 Wanie...  zacz. 
W tej chwili regulator, zegar angielski i may zegarek w dalszych pokojach na rozmaity 
sposb wybiy pit. 
Go zawiesi mow, jakby nie chcc przeszkadza zegarom, a gdy umilky, znowu zacz: 
 Wanie... 
 Zdecydowaam si  przerywa mu pani Latter.  Nie sze, ale dwanacie lekcyj tygodniowo 
bdzie mia pan u mnie...  Bardzo... 
 Sze jeografii i sze nauk przyrodniczych. 
 Bardzo...  powtrzy go kiwnwszy par razy gow, lecz nie wyjmujc wielkiego 
palca lewej rki spoza klapy surduta, co ju zaczo irytowa pani Latter. 
Znowu mu przerwaa mwic: 
 Przyniesie to panu profesorowi czterdzieci osiem rubli miesicznie. 
Go zamkn usta, lecz zacz szybko bbni 
palcami lewej rki po klapie surduta. Potem 
skierowawszy agodne oczy na nerwow twarz pani Latter rzek: 
 To chyba nie po dziesi zotych godzina?  Po rublu  odpowiedziaa przeoona. 
Do poczekalni kto energicznie zadzwoni i wszed z szelestem. 
 Zdaje mi si, e mj poprzednik bra po dwa ruble za godzin? 
 Dzi nie jestemy w stanie paci za te przedmioty wicej ni rubla... Zreszt mamy 
trzech kandydatw  rzeka pani Latter patrzc na drzwi. 
 To dobrze  odpar go zawsze z rwnym spokojem. Moe by jednak w zamian moja 
siostrzeniczka... 
 Pomwimy o tym jutro, jeeli pan askaw  przerwaa z ukonem. 
Go nie zdradzajc zdziwienia chwil posta, zebra rozpierzchnit myl i kiwnwszy 
gow opuci gabinet. Idc podnosi 
kolana rwnie wysoko jak pierwej i nie wyjmowa palca 
spoza klapy surduta. 
Skoczony safandua!  pomylaa pani Latter. 
Lokaj otworzy drzwi, przez ktre z poczekalni wtoczya si niedua, ale tga i rumiana 
dama, w jedwabnej sukni orzechowego koloru. Zdawao si, e rozpuszczona jej szata napenia 
szelestem cay pokj i e reszta dziennego wiata ucieka przed blaskami jej dewizek, 
piercieni, branzolet tudziewiecide poyskujcych na rozmaitych punktach gowy. 
Pani Latter przywitawszy j podprowadzia do skrzanej kanapy, na ktrej dama usiada w 
taki sposb, jakby zamiast usi skrcia swj nieduy wzrost, i jeszcze bardziej rozpucia 
sukni. Gdy sucy zapali par 
lamp gazowych, mona byo przypuci, e dama w pulchnych 
rkach z trudem utrzymuje cay potop jedwabnej materii, ktra moe zatopi gabinet. 
 Odprowadziam na gr moje panienki  zacza dama i chc prosi, aeby pani pozwolia 
im jeszcze jutro poegna si ze mn. 
 Pani jutro wyjeda? 
 Ach, pani, tak, wieczorem  westchna dama.  Dziesi mil kolej, a potem trzy mile 
karet. Jedyn dla mnie pociech w podry bdzie to, e moje dzieci zostan pod opiek 
pani. C 
to za dystyngowana osoba panna Howard i co za pensja!... Pani Latter na znak podzikowania 
schylia gow. 
 Takich schodw nie widziaam na adnej pensji  mwia dama oddajc ukon z wdzikiem, 
ktry odpowiada obfitoci jej orzechowej sukni.  I lokal przeliczny, tylko... mam do 
pani prob  dodaa z lubym umiechem.  Mj brat darowa dziewczynkom bardzo adne 
firanki nad ka, to z jegowasnej fabryki. Czy nie mona by zawiesi ich nad eczkami?... 
Ja sama si tym zajm... 
7 
 Nie miaabym nic przeciw temu  odpara pani Latter  ale doktr nie pozwala. Mwi, 
e firanki w sypialniach tamuj przepyw powietrza. 
 U pani leczy doktr Zaraski?  przerwaa dama. Renomowany doktr! Znam go, bo 
przyjeda do nas przed dwoma laty cztery razy z Warszawy (dziesi mil kolej, a potem 
trzy mile powozem), kiedy mj m chorowa, wybaczy pani, na pcherz. 
Znam go doskonale (kady przyjazd kosztowa nas sto dwadziecia rubli!), wic moe by 
dla moich dzieci zrobi wyjtek?... 
 Bardzo wtpi  odpowiedziaa pani Latter  poniewa w roku zeszym nie pozwoli 
zawiesi firanek nad kiem siostrzenicy hrabiego Kisiela, z ktr mieszkaj creczki pani... 
 Aa!.., jeeli tak!...  westchna dama ocierajc twarz koronkow chusteczk. 
Nastaa przerwa, w cigu ktrej zdawao si, e kada z pa chce co powiedzie i szuka 
waciwej formy. Dama w orzechowej sukni wpatrywaa si w pani 
Latter, w miar czego 
pani Latter usiowaa przybra 
wyraz grzecznej obojtnoci. Ruchliwe oczy damy mwiy: 
no, powiedz ty pierwej, to ja bdmielsza, za posgowa twarz pani Latter odpowiadaa: 
nie, ty mnie zaatakuj, a wtedy ja ci zwyci. 
W tej walce niecierpliwoci z zimn krwi ustpia dama w jedwabiach. 
 Chciaam jeszcze prosi pani  zacza  aeby moje dziewczynki wicej pracoway nad 
talentami... 
 Sucham pani. 
 Jedna na przykad mogaby uczy si gra na cytrze... Ten instrument bardzo lubi mj 
m; nawet ma cytr, bo kiedy praktykowa w Wiedniu, nalea do klubu cytrzystw. Druga 
mogaby uczy si malowa, choby pastelami... To tak adnie widzie panienki malujce 
pastelami!... Kiedym bya w zeszym roku w Karlsbadzie  wszystkie mode Angielki, ile 
razy nie miay partii do krokieta, rozkaday albumy i maloway. To bardzo uwydatnia 
wdziki modej osoby... 
 Ktra z nich chce malowa? 
 Ktra? adna nie chce  odpowiedziaa z westchnieniem dama.  Ale ja myl, e powinna 
by uczy si starsza, bo przecie pierwej musi wyj za m. 
 Prosz pani, na co im te talenta?...  zapytaa pani Latter mikkim gosem.  One, biedaczki, 
ju i tak wicej ni inne pracuj nad lekcjami... 
 A... nie spodziewaam si od pani takiego zdania!  odpara dama poprawiajc si na 
kanapie.  Jak to, wic talenta nie s potrzebne panience w naszych czasach, kiedy wszyscy 
mwi, e kobieta powinna by samodzielna, powinna ksztaci si 
we wszystkich kierunkach?... 
 Ale one czasu nie maj... 
 Czasu?...  powtrzya dama z subteln ironi.  Jeeli maj czas na szycie bielizny dla 
podrzutkw w ochronach... 
 Tym sposobem ucz si szy. 
 Moje crki, dziki Bogu, nie bd potrzeboway szy odpara dama z godnoci.  Ale 
mniejsza. Jeeli pani nie yczy sobie tego, musz zaczeka. 
Pani Latter zimno si zrobio przy ostatnich sowach. Wic znowu maj uby jej dwie 
pensjonarki pacce dziewiset rubli! 
 W takim razie  cigna dama wysilajc si na lodowat sodycz  moe pani zrobi 
przynajmniej task, aeby panienki taczyy... 
 One ucz si taczy u pierwszorzdnego artysty baletu.  Tak, pani, ale tacz tylko z 
sob i nie spotykaj modziey. 
Tymczasem dzi  mwia dama z westchnieniem  kiedy wiat da od kobiety, aeby 
bya samodzieln, kiedy mode Angielki lizgaj si i jed konno razem z chopcami, nasze 
biedaczki s tak niemiae w towarzystwie panw, e... ani b e, ani m e... Mj m jest zrozpaczony 
i mwi, e do reszty zgupiay... 
8 
 Pani, ja nie mog zaprasza chopcw na lekcje taca odpowiedziaa pani Latter. 
 Ha, w takim razie  rzeka zniajc gos dama  nie zdziwi si pani, jeeli od wakacyj... 
 Niczemu si nie dziwi  odpara pani Latter, ktrej gniew uderzy do gowy.  Co si 
za tyczy rachunku... 
Dama zoya pulchne rczki i rzeka tonem sodkim: 
 Wanie chciaam uici reszt za pierwsze procze... Wic jestem pani winna? 
 Dwiecie pidziesit rubli. 
Gos damy sta si jeszcze sodszym, kiedy mwia wydobywajc z kieszeni portmonetk. 
 Czy nie mona by okrgo... dwiecie?... Przecie niektre panienki pac u pani po czterysta 
rubli rocznie, a na innych pensjach... Szczerze powiem, e ani mylaabym odbiera 
dzieci z takiej wzorowej pensji, gdzie jest prawdziwie macierzyski dozr, porzdek, pikne 
maniery, gdyby pani zgodzia si na osiemset rubli rocznie... Bo nie uwierzy pani, co to za 
straszne czasy dla nas... Jczmie zdroa o poow, a chmiel... pani! Niech pani teraz doda, 
e mamy trzy mile najgorszej drogi do kolei, e mj biedny m cigle choruje na pcherz, a 
ja na przyszy rok znowu musz jecha do Karlsbadu... Przysigam pani, e nie ma dzi nieszczliwszych 
ludzi jak fabrykanci; a wszystkim si zdaje, e nam brak tylko ptasiego mleka... 
 zakoczya dama ocierajc, tym razem webow chustk, zy pynce z oczu. Przeznaczenie 
koronkowej chustki byo inne. 
 Nieche bdzie dwiecie rubli na ten raz  odpowiedziaa z wolna pani Latter. 
 Droga, kochana pani!  zawoaa dama, jakby chcc rzuci si jej na szyj. 
Pani Latter skonia si uprzejmie, wzia dwie sturublwki i wyciwszy kwit z ksigi podaa 
go okrgej damie, na ktrej twarzy rado i tkliwo goniy si jak dwa oboki na wypogadzajcym 
si niebie. 
Wyprowadziwszy szeleszczc i poyskujc dam 
do poczekalni i zatrzymawszy si, a 
wyjdzie, pani Latter rzeka do sucego: 
 Popro pann Howard. 
Wrcia do swego gabinetu i zacza chodzi rozdraniona. Widziaa przed sob szklane 
oczy profesora, ktry trzyma wielki palec lewej rki za klap surduta i bez protestu zgodzi 
si na zmniejszenie mu dochodw o dwadziecia cztery ruble miesicznie, a obok  orzechow 
sukni i lnice klejnoty damy, ktra jej urwaa pidziesit rubli na proczu. 
Ach, trudno!... rzeka do siebie.  Kto potrzebuje, ten musi ustpowa. Tak byo, jest i 
bdzie... 
Zapukano do drzwi.  Prosz wej. 
Drzwi uchyliy si i nie wesza, ale wpada osiemnastoletnia panienka, a potem nagle za
trzymaa si wobec przeoonej. Bya to osbka redniego wzrostu, brunetka, o rysach okrgych. 
Na niewysokim czole czarne loczki wosw rozrzuciy si 
jej, jak gdyby szybko biega 
pod wiatr, szare oczy, niada twarz i rozchylone karminowe usta tryskay zdrowiem, energi i 
wesooci, ktr tylko obecno pani Latter hamowaa od szalonego wybuchu. 
 A, Madzia... Jak si masz?  rzeka pani Latter. 
 Przychodz powiedzie  mwia szybko panienka kaniajc si po pensjonarsku  e 
byam u Zosi Piaseckiej. Ma biedaczka troch gorczki, ale to nic gronego, i tylko martwi 
si, e nie bdzie jutro na lekcjach. 
 Caowaa j? 
 Nie pamitam... Zreszt umyam sobie twarz i rce... To, prosz pani, nie moe by nic 
zego  dodaa zgbokim przekonaniem  ona takie kochane, takie dobre dziecko... 
Pani Latter umiechna si. 
 C to byo w trzeciej klasie?  zapytaa. 
 Ach, prosz pani  nic. Profesor najzacniejszy czowiek, ale niesusznie si obrazi. Myla, 
e Zdanowska mieje si z niego, a tymczasem byo tak, e Sztenglwna pokazaa jej na 
dachu kominiarza, no i ta w miech... Prosz pani  mwia bagajcym gosem, jakby cho9 
dzio o uaskawienie od cikich robt  niech si pani nie gniewa na Zdanowsk. Ja ju uagodziam 
pana profesora  cigna figlarnym tonem  wziam go za rk, spojrzaam mu 
piknie w oczy i on jule nie myli o Zdanowskiej. A tymczasem ta biedaczka tak pacze, 
tak rozpacza, e nawet mnie jest jej al... 
 Nawet tobie?...  odpara przeoona.  Czy panna Howard jest na grze? 
 Jest. Wanie jest teraz u niej z wizyt Hela i pan Kazimierz i rozmawiaj o bardzo mdrych 
rzeczach... 
 Zapewne o samodzielnoci kobiet? 
 Nie, ale o tym, e kobiety powinny na siebie pracowa, e nie powinny zanadto rozczula 
si i e powinny by 
we wszystkim takie jak mczyni: takie mdre, takie odwane... 
Ale zdaje mi si, e wanie idzie tu panna Howard. 
 Przyjd do mnie, Madziu, po szstej, dam ci robot  rzeka miejc si pani Latter. 
Panienka znika we drzwiach prowadzcych do poczekalni, a tymczasem rodkowe drzwi 
otworzyy si gwatownie i stana w nich suszna dama w czarnej sukni. Miaa dug twarz 
jednostajnie rowej barwy, wosy powe jak woda wilana podczas przyboru i figur o tyle 
gadk, o ile wyprostowan. Z wysoka kiwna gow pani Latter i rzeka kontraltem: 
 Pani chciaa si ze mn widzie?...  Powiedziaa to tonem, poza ktrym czu bya frazes: 
Kto chce widzie si ze mn, mgby przyj do mnie. Pani Latter posadzia nauczycielk 
na kanapie, sama usiada na fotelu i ciskajc pann Howard za dugie rce rzeka serdecznym 
tonem: 
 Chciaam z pani porozmawia, panno Klaro. Przede wszystkim jednak prosz, aeby 
pani nie posdzaa mnie o zamiar obraania jej... 
 Nie przypuszczam, aeby ktokolwiek mia prawo obraa mnie  odpowiedziaa panna 
Howard cofajc z rk przeoonej swoje rce, ktre w tej chwili okryy si chodn wilgoci. 
 Ja bardzo szanuj, panno Klaro, zdolnoci pani...  mwia pani Latter patrzc w blade 
oczy nauczycielki, na ktrej czole ukazaa si zmarszczka.  Podziwiam wiedz pani, prac, 
sumienno. 
Rowe oblicze panny Howard zaczo si chmurzy. 
 Szanuj charakter pani, wiem o ofiarach, jakie pani ponosi na cele oglne... 
Twarz panny Howard pochmurniaa coraz bardziej. 
 Z przyjemnoci czytuj doskonae artykuy pani... 
W tej chwili na obliczu panny Klary bysna co jak snop sonecznego wiata, ktry rozdar 
chmur brzemienn piorunami. 
 Nie na wszystko zgadzam si  cigna pani Latter  ale duo nad nimi myl... 
Fizjognomia panny Howard ju wypogodzia si. 
 Walka z przesdem jest trudna  odpara rozpromieniona nauczycielka  wic uwaam 
za najwyszy triumf dla siebie, jeeli czytelnicy choby tylko zastanawiaj si nad mymi 
artykuami. 
 Zatem rozumiemy si, panno Klaro. 
 Najzupeniej. 
 A teraz pozwoli pani zrobi sobie jedn uwag?  zapytaa przeoona. 
 Prosz... 
 Ot, panno Klaro, dla dobra tej sprawy, ktrej powicia si 
pani, niech pani bdzie 
ostroniejsza w rozmowach z uczennicami, osobliwie mniej rozwinitymi, i... z ich matkami... 
 Sdzi pani, e zagraa mi jakie niebezpieczestwo?...  zawoaa panna Howard gbokim 
kontraltem.  Ja jestem zdecydowana na wszystko!... 
 Na wszystko, rozumiem, ale chyba nie na to, aeby przekrcano myli pani. Przed 
chwil bya u mnie osoba, z ktr pani na grze rozmawiaa o samodzielnoci kobiet... 
10 
 Czy Korkowiczowa, ta piwowarka?... G prowincjonalna!...  wtrcia panna Howard 
tonem pogardy. 
 Widzi pani, pani jest w tym pooeniu, e moe j lekceway, ale ja musz si z ni rachowa!... 
I czy wie pani, jak ona skorzystaa z rozmowy o samodzielnoci kobiet?... Oto 
da, aby jej crki uczyy si malowa pastelami i gra na cytrze, a przede wszystkim, aeby 
jak najprdzej wyszy za m. 
Panna Howard rzucia si na kanapie. 
 Ja jej do tego nie namawiaam!  zawoaa.  Wszake w artykule o wychowaniu naszych 
kobiet wyranie protestuj przeciw zmuszaniu dziewczt do fortepianu, rysunkw, 
nawet do taca, jeeli nie maj talentu albo chci. A w artykule o powoaniu kobiety napitnowaam 
te lalki, ktre marz 
o zrobieniu kariery przez zampjcie... Wreszcie z t pani 
nie rozmawiaam, jakimi powinny by 
kobiety, ale o tym, jak one wychowuj si w Anglii. 
Tam kobieta ksztaci si jak mczyzna: uczy siaciny, gimnastyki, konnej jazdy... Tam 
kobieta sama chodzi po ulicy, odbywa podre... Tam kobieta jest istot czczon. 
 Czy pani zna Angli?  nagle zapytaa pani Latter. 
 Wiele o niej czytaam. 
 A ja tam byam  przerwaa pani Latter  i zapewniam pani, e wychowanie Angielek 
inaczej wyglda w naszej wyobrani, a inaczej w rzeczywistoci. Czy pani na przykad uwierzyaby, 
e tam niekiedy panienki dostaj rzg?... 
 Ale jed konno... 
 Jed te, ktre maj konie albo na konie, tak jak i u nas. 
 Wic dziewczta mona uczy konnej jazdy i gimnastyki rzeka stanowczo panna Howard. 
 Mona, ale. na pensji nie mona otwiera rajtszuli. 
 Ale mona zaoy sal gimnastyczn, mona wykada buchalteri, rzemiosa...  niecierpliwie 
odpara panna Howard. 
 A jeeli rodzice nie ycz 
sobie tego, tylko chc, eby panny uczyy si malarstwa albo 
taczyy z chopcami? 
 Ciemnota rodzicw nie moe by programem wychowania ich dzieci. Od tego s zakady 
naukowe, aeby reformoway spoeczestwo. 
 A jeeli z powodu reformy ucierpiayby dochody zakadw naukowych?  spytaa pani 
Latter. 
 W takim razie kierowniczki zakadw, oywione poczuciem obowizku spoecznego, 
musz zdecydowa si na ofiary... 
Pani Latter potara czoo rk. 
 Czy sdzi pani, e kada przeoona pensji moe ponosi ofiary, e ma rodki?... 
 Kto nie ma rodkw, powinien ustpi tym, ktrzy je maj  odpowiedziaa panna Howard. 
 Ach, tak?...  rzeka przecigle pani Latter, znowu pocierajc czoa.  Boli mnie gowa, 
tyle dzi miaam zaj... Wic panna Malinowska stanowczo otwiera pensj?... 
 Ona wolaaby zosta wsplniczk jakiej znanej firmy i... ja j namawiam, aeby rozmwia 
si z pani... 
Silny rumieniec wystpi na twarz pani Latter. Przemkna jej myl, e taka spka byaby 
ratunkiem pensji albo... moe jej ostateczn ruin?... Wsplniczka musiaaby dowiedzie si 
o finansowym pooeniu, miaaby prawo zapytywa o kadego rubla, ktrego wydaje Kazio... 
 Ja nie bd wsplniczk panny Malinowskiej  rzeka pani Latter spuszczajc oczy. 
 Szkoda!  odpowiedziaa sucho nauczycielka. 
 Ale pani, panno Klaro, bdzie ostroniejsza w rozmowie z uczennicami i... ich matkami? 
Panna Howard podniosa si z kanapy. 
11 
 Tylko ja  rzeka  odpowiadam za wasn nieostrono, a przekona moich zapiera 
si nie myl... 
 Nawet gdybym ja skutkiem tego tracia pensjonarki, ktre ich matka chce umieci na 
pensji taszej i bardziej postpowej?...  mwia wolno i dobitnie pani Latter. 
 Nawet gdybym ja sama miaa straci zajcie u pani  odpowiedziaa rwnie dobitnie 
panna Howard.  Nale do osb, ktre ani idei, ani obowizkw spoecznych nie powic 
widokom osobistym. 
 Wic czego pani chce ostatecznie? 
 Chc zrobi kobiet samodzieln, chc j wychowa do walki z yciem, chc nareszcie... 
uwolni j z zalenoci od mczyzn, ktrymi pogardzam!...  mwia nauczycielka, a 
jej blade oczy pony chodnym blaskiem.  Jeeli za pani sdzi, e jestem u niej zbyteczn, 
mog usun si 
od Nowego Roku. Pani szkodz czy tylko gniewaj moje pogldy, a mnie 
mczy borykanie si z rutyn, rachowanie si z kadym sowem, walka z sam sob... 
Ukonia si ceremonialnie i wysza stawiajc dusze kroki ni zwykle. 
Histeryczka!  szepna do siebie pani Latter, znowu ciskajc rkoma czoo. 
Chce tu zaprowadza buchalteri, rzemiosa, wwczas kiedy rodzice pragn, aeby crki 
maloway pastelami i jak najprdzej wychodziy za m!... I ja dla tego rodzaju prb miaabym 
powici moje dzieci?...  mylaa pani Latter. 
Z dalszych pokojw przez otwarte drzwi doleciaa j 
rozmowa:  Ot zao si z pani  
mwi dwiczny gos mski e najpniej od dzi za miesic sama pani bdzie daa, aebym 
j caowa w rk... Jestewiadkiem, Hela... Wszystko zaley od wprawy. 
 Ale o co si zakadacie?  wtrci gos eski. 
 Ja nie zakadam si  odpar drugi gos eski.  Nie dlatego, aebym baa si przegranej, 
ale nie chc wygra... 
 Tak odpowiadaj kobiety naszej epoki!  odezwa si pierwszy gos ze miechem. 
 Ach, dziecistwo!...  odpowiedzia mczyzna.  To wcale nie nowa epoka, ale stare 
jak wiat ceregiele kobiece... 
Do gabinetu wesza przeliczna para: crka i syn pani Latter. Oboje blondyni, oboje mieli 
czarne oczy i ciemne brwi, oboje byli podobni do siebie. Tylko w niej skupiy si wszystkie 
wdziki kobiece, a w nim sia i zdrowie. 
Pani Latter z zachwytem patrzya na nich. 
 C to za zakady?  spytaa caujc crk. 
 A to z Madzi  odpowiedziaa panna Helena.  Kazio chce j caowa po rkach, a ona 
nie pozwala... 
 Zwyka uwertura. Dobry wieczr mateczce!  rzek syn witajc si. 
 Tyle razy prosiam ci, Kaziu... 
 Wiem, wiem, mateczko, ale to z rozpaczy... 
 Na tydzie przed pierwszym?... 
 Wanie dlatego, e jeszcze tydzie!  westchn syn. 
 Na serio ju nie masz pienidzy?  zapytaa pani Latter. 
 To s zbyt powane sprawy, aebym mgartowa... 
 Ach, Kaziu, Kaziu!... Ile chcesz?  rzeka pani Latter odsuwajc szuflad, w ktrej leay 
pienidze. 
 Mateczka wie, e ja adnemu pojedyczemu kolorowi nie daj pierwszestwa, ale lubi 
biay z rowym i niebieskim. To przez mio dla Rzeczypospolitej Francuskiej. 
 Prosz ci, nie artuj. Bdziesz. mia dosy pi rubli?... 
 Pi rubli, matuchno?... na tydzie?...  mwi syn caujc jej rk i gadzc ni sobie 
twarz z pieszczot.  Przecie mateczka przeznaczya mi sto rubli miesicznie, a wic na tydzie... 
12 
 Oj, Kaziu, Kaziu!...  szepna matka liczc pienidze.  Prosz ci, Kaziu, postaraj si, 
aeby prdzej zaprowadzono emancypacj kobiet. Moe wwczas twoja biedna siostra dostanie 
cho czwart cz tego, co ty...  odezwaa si 
panna Helena. Pani Latter spojrzaa na 
ni z wymwk. 
 Chyba tak nie mylisz  rzeka.  Czy ja robi midzy wami jak rnic? Czy ciebie 
mniej kocham anieli jego?... 
 Mj Boe, albo ja mwi co podobnego?  odpowiedziaa panienka nacigajc na ramiona 
bia chusteczk.  Swoj drog panna Howard ma suszno, e my, dziewczta, jestemy 
pokrzywdzone wobec chopcw. Kazio na przykad nie skoczywszy jednego uniwersytetu 
jedzie za granic na drugi i posiedzi tam ze cztery lata; a ja, aeby pojecha za granic, 
musiaabym dosta suchot. To samo byo w dziecistwie, to samo bdzie po wyjciu za 
m, a do mierci... 
Pani Latter wpatrywaa si w ni paajcymi oczyma. 
 Wic i ciebie nawraca panna Howard i takie wykada ci pogldy?... 
 Co mateczka jej sucha  odezwa si pan Kazimierz chodzc po gabinecie z rkoma w 
kieszeniach.  Przecie 
nie panna Howard namawia j, aeby jechaa za granic, tylko ona 
sama chce tego. Panna Howard, przeciwnie, tomaczy jej, e kobiety powinny pracowa na 
utrzymanie jak mczyni. 
 A jeeli mczyni nie robi nic i jeszcze nie wystarcza im sto rubli na miesic?... 
 Helenko!...  upomniaa j matka. 
 Nieche mateczka do tego, co ona mwi, nie przywizuje wagi!  odezwa si syn z 
umiechem.  Przecie ona p godziny temu rozprawiaa, e jak db musi duej rosn anieli 
ra, tak mczyzna musi ksztaci si duej anieli kobieta... 
 Mwiam, bo cigle mi to powtarzasz; ale myl co innego. 
 Przepraszam ci, ja nie porwnywam kobiet do r, tylko do kartofli. 
 O, widzi mama, jakiej nabra ogady w swoich towarzystwach!... Szsta, musz i do 
Ady... No, bd zdrw, mj dbie  mwia panna Helena biorc w obie rce gow brata i 
caujc go w czoo.  Tak dugo uczysz si i tyle jeszcze masz przed sob nauki, e zapewne 
jeste ode mnie o wiele mdrzejszy. Moe dlatego nie zawsze ci rozumiem... Do widzenia, 
mateczko  dodaa  za godzin przyjdziemy tu z Ad. Moe nas mateczka zaprosi na herbat... 
Wysza miejc si. 
Pan Kazimierz chodzi po gabinecie z rkami w kieszeni i zwiesiwszy gow na piersi 
mwi: 
 Po kadym takim odezwaniu si Heli czuj wyrzuty sumienia. Moe ja naprawd ju nie 
powinienem si ksztaci, tylko pracowa na siebie? Moe ja jestem dla mamy ciarem?... 
 C 
ci znowu przychodzi do gowy, Kaziu? Przecie ja yj tylko twoimi nadziejami, 
twoj przyszoci... 
 A ja daj mamie sowo honoru, wolabym nie mie suchego kawaka chleba anieli by 
dla ciebie ciarem! Przecie rozumiem, e dosy wydaj i wydawa bd; ale robi to dla 
zawizania stosunkw. A ile razy ogarnia mnie wstyd, e znajduj si w towarzystwie tej 
modziey utracjuszowskiej, zniszczonej, nie majcej poczucia adnej wielkiej idei!... Ale 
musz!... Szczliwym bd dopiero wwczas, kiedy jako przedstawiciel mas rzuc im w 
oczy... 
Zapukano i po chwili wesza adna szatynka z wielkimi ruchliwymi oczyma. Zaponia si 
jak niebo o wschodzie soca i rzeka cichym gosem: 
 Prosz pani, moi krewni znowu mnie mcz, aebym ich odwiedzia... 
Rumieniec jej spotgowa si. 
 Przecie dzisiaj twj dyur, Joasiu  odpowiedziaa pani Latter. 
13 
 Wiem, prosz pani, i dlatego jestem zakopotana... Ale obiecaa mnie zastpi panna 
Howard. 
Pan Kazimierz patrzy w okno. 
 Dugo ci twoi krewni bd tu jeszcze?  zapytaa chmurnie pani Latter. 
 Jeszcze kilka dni, ale ja to wszystko odrobi... Ca zim nie rusz si. 
 Bodajby. Ha, id, jeeli tak chcesz, moje dziecko. 
Kiedy pan Kazimierz odwrci si, szatynki ju nie byo. 
 Nie podobaj mi si te cige spacery  rzeka jakby do siebie pani Latter. 
 No, krewni, moe jeszcze z prowincji...  wtrci syn. 
 Howard to nieszczcie dla caej pensji  mwia wzdychajc pani Latter.  Ona musi 
si miesza do wszystkiego, ona wam nawet przewraca w gowach... 
 Mnie!...  rozemia si pan Kazimierz.  Stara i brzydka, a przy tym mdra. Ach, te baby 
piszce, te reformatorki... 
 Przecie i ty chcesz by reformatorem... 
Pan Kazimierz pochwyci matk w objcia i okrywajc j pocaunkami mwi pieszczotliwie 
stumionym gosem: 
 A, mateczko, to si nie godzi... Jeeli mateczka widzi we mnie takiego reformatora, ktry 
ssiaduje z pann Howard, to ju wol wstpi na kolej elazn. Za dziesi lat dojd do 
kilku tysicy rubli pensji, potem oeni si, utyj... Bo moe ja naprawd jestem dla matuchny 
ciarem?... 
 Tylko tego nie mw, prosz ci. 
 Dobrze, ju nigdy nie powiem. Teraz na dobranoc pocauj mam w oczko, a teraz w 
drugie... Nie bd dzi na twojej herbatce, matuchno, musz i. Tak mi tu u was spokojnie, a 
tam... 
 Gdzie idziesz? 
 Wpadn do teatru, a pniej wstpi na kolacj... Ach, jak mnie to czasami mczy!... 
Znowu ucaowa jej oczy, twarz i rce, wychodzc posa jej z progu pocaunek i znikn 
w poczekalni. 
Biedne dziewczta  mylaa pani Latter  jak one musz szale za nim. 
Ode drzwi spojrzenie jej machinalnie pado na szuflad biurka, skd niedawno daa syno
wi dwadziecia pi rubli. Wstrzsna si. 
Co?... Bdaowa 
tego, co jemu daj?...  mylaa.  Wic ma wstpi do suby na 
kolej?... Nigdy, pki ja yj! 
14 
2 Dusze i pienidze 
Godzina wieczornych posucha skoczya si. Z wieloletniego przyzwyczajenia pani 
Latter usiada przed swym mskim biurkiem, skd patrzy na ni zamylony Sokrates, 
ogromny kaamarz i jeszcze ogromniejsze ksigi. Dawnymi czasy w takiej chwili zabieraa 
si 
do robienia rachunkw, do czytania listw i do odpisywania na listy. Ale mniej wicej od 
roku jej dawne zwyczaje ulegy zmianie. Ju nie przeglda rachunkw, bo i co w nich zobaczy?... 
zapowied 
deficytu. Nie odczytuje listw, bo dzisiaj wcale ich nie byo; nie ma te 
chci pisa 
listw, bo rezultat wie z gry: niektrzy przyszl pienidze, a inni bd prosili o 
prolongate. Wic po co pisa? 
Czua, e od pewnego czasu ma mniej wadzy nad biegiem wypadkw; ale za to wypadki 
maj wicej wadzy nad ni. Oto i w tej chwili zamiast rachowa, projektowa, obmyla 
sposoby, ona siedzi z rkoma opuszczonymi na porcze fotelu i patrzy na widziada, jakie 
przed ni rozsnuwa wyobrania. I znowu widzi tust jejmo, ktra chce uczy swoje crki 
malarstwa i gry na cytrze, ale za to urywa pidziesit rubli od umwionej zapaty. A potem 
widzi powowos pann 
Howard, ktra chcc kobiety zrobi samodzielnymi pracuje nad 
zrujnowaniem jej, kobiety od kilkunastu lat samodzielnej! 
Nareszcie przychodzi jej na pami 
spokojna twarz nauczyciela jeografii, ktry bez protestu 
pozwoli sobie urwa dwadziecia cztery ruble na miesic. 
Safandua!  mwi pani Latter z gniewem.  Ciepe kluski, nie mczyzna... 
I owe ciepe kluski przypominaj jej, e nadchodzi termin rachunku z piekarzem i rzenikiem 
i e za lokal trzeba zapaci dwa tysice piset rubli za procze. 
No, dzi mog o tym nie myle  powiada sobie i otrzsa si. 
 Helenka jest u Ady, a Kazio zapewne ubiera si do teatru... 
Lecz i dzisiejsza rozmowa z dziemi nie nasuwa jej przyjemnych wspomnie. Jak to moe 
by, aeby Kazio do tej pory nie wyjecha za granic? Nie dlatego, e jest jej synem i e jest 
pikny, ale najsurowszy sdzia musiaby przyzna, e jest to wyjtkowy modzieniec, o ktrym 
za kilka lat mwi bd w caej Europie. 
Co za ambicja, jaka dojrzao, jak on si wstydzi swoich dzisiejszych przyjaci, ktrzy 
nie maj wielkiej idei, i jakie to on sam musi mie idee!... Czy podobna, Boe miosierny, 
aeby taki chopiec nie mg jecha za granic jedynie dlatego, e matka nie ma gotowych 
tysica rubli?... Jak to moe by, aeby spoeczestwo nie posiadao instytucji dla dostarczania 
funduszw genialnym modziecom na wysz edukacj? Zaraz poszaby tam i zastrzegszy 
tajemnic powiedziaaby czonkom zarzdu: 
Moi panowie, wychowaam kilka pokole waszych sistr, on i crek, lecz sama nie 
mam pienidzy na dokoczenie edukacji mego syna. Prosz wic o pomoc, nie w imi moich 
zasug i pracy, ale e Kazio jest to chopak dzielny, szlachetny, genialny. O, gdybycie wy 
tak znali go jak ja, uwierzylibycie, e nawet choby mi by obcym, jeszcze troszczyabym 
si jego przyszoci. Bo tylko spojrzyjcie na niego, zastanwcie si nad kadym jego sowem, 
spojrzeniem, ruchem... Ale po co to wszystko: tylko przycinijcie go do serca jak ja, a 
przekonacie si, co za nadzwyczajna dusza mieszka w tym ukochanym.... 
Pani Latter machinalnie zaamuje rce. Bo przecie nie ma instytucji, ktra pomogaby 
genialnym modziecom, a choby stworzono tak, czyli czonkowie zarzdu uwierzyliby, 
e to, co ona mwi o synu, jest wit prawd, owocem chodnej obserwacji, nie za macierzyskim 
uniesieniem? Czyli 
ona nie zna ludzi, czy nie syszaa pswek rzucanych na 
rachunek Kazia?... Co si zreszt dziwi obcym, jeeli rodzona siostra, i jeszcze dziewczyna 
15 
tak wyjtkowa jak Helenka, niekiedy artuje z gbokich odezwa si Kazia? A nawet ma 
pretensje, e wychowanie brata duo kosztuje!... 
Czy ty nie rozumiesz  mwi w duchu do crki  jaka rnica istnieje midzy kobiet i 
mczyzn? Wszak jestecie oboje podobni do siebie jak blinita, a mimo to  porwnaj 
siebie z nim: jego gos, wzrost, spojrzenie, kady ruch... Jeeli ty jeste kwiatem stworzenia, 
on jest jego panem i wadc... A dalej pomyl: czym s siy kobiety wobec mskich? Ja, ktrej 
podziwiaj rozum i energi, ledwie mogam was wychowa i utrzyma siebie. Tymczasem 
mczyzna utrzymuje siebie i on, wychowuje kilkoro dzieci i jeszcze prowadzi fabryki, 
rzdzi pastwami, robi wynalazki... 
W tej chwili przed wyobrani pani Latter przesuwa si cie mczyzny, na ktrego widok 
rysy jej wyraaj nienawi... Zrywa si z fotelu, zaczyna chodzi po gabinecie i przymusza 
si do mylenia o czym innym. 
Wic myli, e od pewnego czasu, moe od roku, dokoa niej zachodz zmiany. Ubya 
pewna liczba uczennic i pensjonarek, zmniejszyy si dochody, naleao zastpi kilku droszych 
nauczycieli taszymi... Jednoczenie coraz czciej syszy frazesy o samodzielnoci 
kobiet, jakby skierowane przeciw niej samej. 
Pocztkowo wyraz samodzielno wymawiaa tylko panna Howard, potem nauczycielki 
i damy klasowe, a dzi  powtarzaj 
go starsze uczennice i nawet ich matki. 
Co ma znaczy ta ich samodzielno  myli pani Latter.  Konna jazda i malarstwo?... to 
przecie 
rzeczy stare jak wiat. Walka z yciem?... ale, mj Boe, od ilu lat ja walcz z yciem... 
Wic niezaleno od mczyzny?... Ach, gdyby one wiedziay, od jakiego ja si 
uwolniam!... To, co one mwi, ja robi albo zrobiam od dawna i pomimo to ja ich nie rozumiem, 
a one uwaaj mnie za przeszkod. To samo, co ja, robi tysice kobiet w kadym 
pokoleniu; przecie nawet byy takie, ktre chodziy na wojn! Wic dlaczego te rzeczy dzi 
ogaszaj si jako wynalazek, w dodatku zrobiony przez pann Howard, ktra duo mwi, ale 
nie zrobia nic pozytywnego? Jest dobr nauczycielk, i tyle... 
 Czy nie przeszkadzam?... odezwa si za ni sodki gos. Pani Latter drgna. 
 Ach, Madzia!...  rzeka  dobrze, e przysza. 
Panienka zwana Madzi, a przez uczennice pann Magdalen, wesza do gabinetu w wesoym 
nastroju ducha. Wida to byo w jej figlarnych oczach, miejcej si twarzy, w caej 
zreszt postaci, ktra wygldaa tak, jak gdyby z pann Madzi dopiero co taczyy jej 
uczennice i jeszcze wycaoway j na zakoczenie. 
Lecz spojrzawszy na pani 
Latter Madzia odczua, e wesoo w tym miejscu nie jest 
waciw. Zdawao si jej, e przeoona ma zmartwienie albo e si bardzo gniewa. Za co i 
na kogo?... Moe na ni za to, e przed chwil taczya z czwartoklasistkami, ona, dama klasowa! 
 Chc, Madziu, da ci robot. Wyrczysz mnie?...  rzeka pani Latter siadajc przed 
biurkiem. 
 Czy pani moe si o to pyta?  odpowiedziaa Madzia. I zarumienia si, przyszo jej 
bowiem na myl, e taka odpowied moe wyda si pani Latter zuchwa. 
Usiada na brzegu kanapy i pochyliwszy gow przypatrywaa si spod oka przeoonej 
chcc odgadn, co jej dolega. Czy ona gniewa si, czy jest zmartwiona? Z pewnoci gniewa 
si (naturalnie na ni) za tace na grze. Przecie tyle razy mwiono jej, e dama klasowa 
powinna zachowa powag waciw swemu stanowisku. A kto wie, czy pani Latter nie 
gniewa si i za to, e ona caowaa Zosi Piaseck i moga zarazi ca pensj jak niezdecydowan 
chorob. A moe o to, e wstawiaa si za Zdanowsk?... 
 Widzisz to, Madziu  odezwaa si nagle pani Latter wrczajc jej paczk papieru listowego 
i notatk.  Tyle listw musisz napisa, rozumie si, jeeli zechcesz. 
16 
 Tylko tyle?... Ja dopiero wtedy byabym prawdziwie szczliw, gdyby mi pani kazaa 
pisa wszystkie listy  zawoaa Madzia takim tonem jak onierz, ktry chce powiciycie 
za swego wodza. 
 Oj, ty nieuleczalna entuzjastko!... Ale moe i ty si kiedy wyleczysz. Nawet prdzej, 
anieli myl!...  rzeka znionym gosem pani Latter, a potem dodaa:  Wyrczam si tob 
w nudnej robocie, bo sdz, e ci si to przyda. Czy cigle projektujesz sobie zaoy pensj? 
 Ach, pani, choby dwu... choby jednoklasow... To moje najwysze marzenie!  zawoaa 
Madzia skadajc rce. 
Pani Latter umiechna si. 
 Mam nadziej, e zmieni si i to twoje najwysze marzenie  mwia.  Ju pamitam 
ich kilka. W szstej klasie marzya o klasztorze, w pitej mylaa o mierci i o tym, aeby 
Ci pochowano koniecznie w bladoniebieskiej trumience, a w trzeciej klasie, jeeli mnie pami 
nie zwodzi, chciaa koniecznie zosta chopcem. 
 Ach, pani... pani!...  wzdychaa Madzia zasaniajc rkoma twarz zarumienion powyej 
czoa.  Ach, jaka ja jestem... ach, ze mnie nic nigdy nie bdzie... 
 Owszem, bdzie, tylko pierwej wyrzekniesz si 
niejednego projektu, a przede wszystkim 
tej pensji. 
 To, prosz pani, bdzie tylko wstpna klasa... 
 Coraz lepiej!  umiechna si pani Latter.  Nim jednak zaoysz ow wstpn klas, 
napisz listy do rodzicw, wujw i ciotek naszych panienek. Pisz wedug tego schematu: u 
gry  Szanowny Panie lub Szanowna Pani, a niej: Zaczajc stosownie do yczenia pani 
(czy pana) kwit za pierwsze procze, mam honor przypomnie, e do uzupenienia rachunku 
naley nam si rubli... I liczb wypiszesz wedle tej kartki. 
 To oni a tyle s winni?...  zawoaa z przestrachem Madzia przegldajc notatk. 
 Winni mi dwa razy wicej  odpowiedziaa pani Latter. Tylko niektrzy zwrc dopiero 
po Nowym Roku, a znajd si tacy, ktrzy nie zwrc nigdy. 
Zerwaa si z fotelu i zaoywszy rce na piersiach zacza chodzi po gabinecie. 
 Oto masz pensj, o ktrej marzysz  mwia silc si na spokj w gosie.  Oto swietne 
dochody, za ktre panna Howard chce tu wprowadza buchalteri, nauk rzemios, gimnastyk... 
Wariatka!...  sykna pani Latter. 
 A ja mylaam, e ona taka rozumna...  wtrcia tonem zdziwienia panienka.  Ach, jak 
ona piknie mwi!... Jak ona tomaczy, e dzisiejsza kobieta jest ciarem dla spoeczestwa 
i niewolnic rodziny, e kobiety powinny pracowa na rwni z mczyznami, e powinny 
mie te same prawa i e cae wychowanie powinno by zmienione... 
Drca z gniewu pani Latter zatrzymaa si przed Madzi i pocza mwi stumionym 
gosem: 
 Dowiedze si ty przynajmniej, co warte gadaniny tej... szalonej!... Widzisz, ile tysicy 
rubli winni mi s i domylasz si, ile tysicy rubli ja potrzebuj mie do Nowego Roku, aeby 
nakarmi dzieci i zapaci nauczycielom... Jeeli wic dzi zachodz w gow... Ach! co ja 
plot!...  szepna trc czoo. Wic sama obrachuj: skd w tych warunkach wzi pienidzy 
na wykady nowych przedmiotw, skd dzieci znalazyby czas na nauk?... Gowa mnie boli!... 
Przesza si kilka razy, a potem wziwszy za rce przestraszon nauczycielk rzeka spokojniej: 
 Jestem troch chora i zirytowana, a tobie ufam moje dziecko, wic rozgadaam si. 
Wiem jednak, e... 
 Pani... czy pani mogaby przypuci, e ja powtrz?...  spytaa Madzia. A potem spogldajc 
na pani 
Latter oczyma penymi ez i caujc jej rce dodaa: 
 Prosz pani, to... to ja zrzekam si mojej pensji... 
Przeoona przycisna usta do jej rozgorczkowanej gowy. 
17 
 Dzieciaku, dzieciaku!... Jak rnic moe mi zrobi twoja biedna pensyjka, twoje 
pitnacie rubli miesicznie? Ani myl o niczym podobnym... 
W oczach Madzi bysna wielka myl. zy jej obeschy. 
 Wic dobrze, prosz pani, ja bd braa pensj, ale pani mi zrobi jedn wielkask... 
I nagle uklka przed pani Latter, ktra miejc si podniosa j. 
 C to za aska? 
 Ja mam po babci  szepna Madzia spuszczajc oczy ja mam... trzy tysice rubli. Wic 
pani bdzie taka dobra... taka kochana... 
 I wezm od ciebie te pienidze, czy tak?... Ach, ty niepoprawna! Przypomnij sobie, ile 
ju przeznacze miay twoje pienidze? Masz zaoy pensj... 
 Ju nie zao... 
 Wybornie; szybko si decydujesz. Miaa poyczy pannie Howard tysic rubli... 
Chciaa wzi na swj koszt a do ukoczenia edukacji... 
 Pani mieje si ze mnie!  zakaa Madzia. 
 Nie, ja tylko rachuj. Bo przecie masz jeszcze jecha za granic 
i znowu na swj koszt 
wzi Helenk... 
 Ach, pani, pani...  szlochaa Madzia. 
 Cae szczcie, e ani tych pienidzy nie masz w rku, ani nie masz prawa rozporzdza 
nimi. Gdyby bya tak majtna jak Ada... ha!...  rzeka jakby do siebie pani Latter. 
Twarz Madzi znowu oywia si i oczy jej bysny radoci. 
 No, ale do tego, moje dziecko. Id na gr przez mj pokj sypialny, umyj buziaka i 
zabierz si do listw. Tylko nie popisz jakich awantur, roztrzepacze  zakoczya pani Latter. 
Zawstydzona panienka zabraa papier i wysza do sypialni, po drodze wylewajc reszt 
ez. Byo jej strasznie smutno i z tego powodu, e tak nagle dowiedziaa si o pieninych 
kopotach swojej przeoonej; i z tej racji, e sam siebie posdzaa o spenienie tysicznych 
niedorzecznoci. 
Co ja naplotam, co ja nagadaam gupstw! Nie, na caym wiecie .nie ma gupszego ode 
mnie stworzenia  mylaa szlochajc. 
Pani Latter patrzya za ni. W jej wyobrani mimowolnie zarysoway si jedna obok drugiej 
dwie fizjognomie: ruchliwa twarz Madzi, na ktrej co chwil pono inne uczucie, i  
posgowo pikne oblicze jej crki, Heleny. Tamta wspczua wszystkiemu i wszystkim, ta 
bya wiecznie spokojna. 
Bardzo dobre dziecko, ale Helenka ma wicej godnoci. Ona tak nie zapala si  mylaa 
pani Latter z dum. 
A tymczasem Madzia, zanim usiada do pisania listw, odmwia pacierz, aeby jej Bg 
pozwoli choby ofiar wasnego ycia dopomc pani Latter. Potem przypomniaa sobie 
wiele innych osb rwnie majcych kopoty: chor Zosi, okradzionego stra; pewn 
uczennic z pitej klasy, ktra kochaa si bez nadziei w panu Kazimierzu Norskim i  znowu 
uczua potrzeb ofiarowania si i dla tych nieszczliwych. 
A poniewa przyszo jej na myl, e Pan Bg nic zrobi 
nie zechce za modlitw tak marnej 
jak ona istoty, wic pena zwtpienia i rozpaczy usiada do pisania listw nucc pgosem: 
Znaszli ten kraj, gdzie cytryna dojrzewa... 
Zdawao si jej, e wanie ta melodia najlepiej odpowiada jej nicestwu i niemonoci powicenia 
si za cay wiat w ogle, a w szczeglnoci za pani Latter, chor Zosi, okradzionego 
stra i nieszczsn pitoklasistk, ktra kochaa bez nadziei. 
18 
3 witanie myli 
Od kilku dni panna Magdalena jest jaka nieswoja. Oczy jej straciy blask, a zyskay gbi; 
niada twarz poblada, czarne wosy s prawie gadkie, co ich wacicielce nadaje wyraz 
aobny. 
Moda osoba od kilku dni le sypia i le jada. Jeeli mieje si, to tylko przez pomyk; jeeli 
piewa, to przez zapomnienie, a jeeli zrobi par tanecznych turw z ktr ze swoich 
uczennic, to cakiem automatycznie. Dusza panny Magdaleny nie bierze udziau w adnym z 
tych objaww wesooci; panna Magdalena wie o tym, e jej dusza nie bierze dzi najmniejszego 
udziau w wesooci, i nie gniewaaby si, gdyby cay wiat wiedzia o tym interesujcym 
nastroju jej duszy penej troski i powanych tajemnic. 
Ten okropny stan tak ciy pannie Magdalenie, e mimo woli szuka jakiego towarzystwa 
i rozmowy. 
I dlatego, sama nie wiedzc kiedy, moda nauczycielka znajduje si na progu sali pitej 
klasy i sama nie wiedzc po co, wywouje z niej pewnadniutk pitoklasistk, ktra nieszczliwie 
kocha ;si 
w panu Kazimierzu, a w tej chwili pracuje nad wiczeniem niemieckim. 
Kilka panienek w brzowych sukienkach przybiegaj do Magdaleny, cauj jej twarz, 
wosy i szyj, ubolewaj nad jej smutkiem i nad tym, e ros przy obiedzie by taki niedobry, 
ale nade wszystko nad tym, e z powodu deszczu nie mogy wyj na spacer. Panna 
Magdalena przytakuje im, ale robi to zamanym gosem. Wic panienki cofaj si w gb sali, 
potem wziwszy si pod rce id w rg sali, co szepcz i wskazuj na nauczycielk z oznakami 
tak niewtpliwego wspczucia, e Magdalenie robi si lej na sercu. W jednej chwili 
ma ochot wobec caej klasy odkry swoj wielk tajemnic, lecz w nastpnej chwili przypomina 
sobie, e owa tajemnica nie jest jej tajemnic i  robi si jeszcze smutniejsz, jeszcze 
bardziej zamknit w sobie. 
Tymczasem zblia si do niej owa pitoklasistka, na ktrej wspczucie Magdalena rachowaa 
najwicej, ale ma tak min, jakby tajemnica nauczycielki nic a nic jej nie obchodzia, 
poniewa ona sama nosi trosk, ktrej wszystkie damy klasowe nie potrafiyby zaradzi. 
Mimo to panna Magdalena prowadzi j do gocinnego saloniku, sadza obok siebie na 
kanapie i mwi z westchnieniem: 
 Jaka ty szczliwa, moja Zosiu! 
Pitoklasistka zapomina o wypracowaniu niemieckim i wybucha paczem. 
 Wic pani wie wszystko?...  mwi tulc si do jej ramienia. 
 Szczliwa jeste  powtarza panna Magdalena  bo jeszcze za moda na to, aeby zrozumie, 
jakie s dziwne stany duszy... 
Siedemnastoletnia uczennica ze zdumieniem spoglda na osiemnastoletni nauczycielk i 
odpowiada marszczc brwi: 
 Pani tak mwi, jak on powiedzia, kiedy pierwszy raz spotkalimy si w korytarzyku, w 
tym... wie pani. Ja mylaam, e spal si ze wstydu, a on mrukn: Jaki to liczny smarkacz!... 
Syszaa pani co podobnego?... Mylaam, e go rozedr, i w tej chwili uczuam, e 
go ju nigdy kocha nie przestan... 
Ciche kania przerway jej mow. 
 Powiadam ci, Zosiu, e s niepokoje gorsze anieli mio... 
 Ach, Boe, wiem, wiem... Ale zawsze pochodz z mioci... 
 Jeste guptasek, moja Zosiu!  przerywa jej z godnoci panna Magdalena.  Pki kobieta 
kocha, jest szczliwa, chocia... nie powinnam z tob mwi o takich rzeczach... Nie19 
szczcie zaczyna si dopiero wtedy, kiedy kobieta zaczyna myle o sprawach powanych, 
jak mczyzna... Kiedy na przykad myli o pienidzach, cudzych interesach, o uratowaniu 
kogo z cikiej sytuacji... 
 O, jeeli o mnie chodzi  wybucha Zosia z paajcymi oczyma  mnie nikt nie uratuje! 
Od chwili kiedy Jadzia Zajdler widziaa, jak caowa pann Joann, ycie moje zostao zamane. 
Wic on nie dla mnie zaglda do sal, nie mnie szuka, gdy patrzy na nasze okna z 
podwrka, i dlatego nie podnis ry, ktr mu wyrzuciam... Ale ja nie bd im przeszkadza; 
umr, rozumie si, e nie dla tej kokietki, tylko dla niego... Niech zostanie szczliwy, z 
kim chce, chocia... mam przeczucie... e mnie kiedy poauje... 
Mwic to Zosia zalewa sizami, a panna Magdalena patrzy na ni zdumiona. 
 Moja Zosiu, co ty wyplatasz? Kto caowa Joasi?... 
 A kt by, jeeli nie pan Kazimierz?... Zbaamucia go ta drapienica, bo jej zazdro... 
Panna Magdalena uroczycie podnosi si z kanapki i mwi: 
 Panna Joanna jest dam klasow i osob przyzwoit, ktra nigdy nie pozwoliaby si 
caowa panu Kazimierzowi. 
 Czy pani jest tego pewna?...  pyta Zosia skadajc rce. 
 Jestem najpewniejsza, a teraz auj, e wybraam ci na powiernic... 
 O, panno Magdaleno!...  baga j Zosia paczc i miejc si. 
 Jeste dziecko  przerywa jej surowo panna Magdalena wic nie rozumiesz, e w yciu 
kobiety mog by rzeczy waniejsze anieli jakie tam uniesienia sercowe. Przekonasz si, 
kiedy zaczniesz myle o cudzych interesach i znajdziesz si w koniecznoci ratowania kogo... 
 Ja ju jestem uratowana... ju nie umr, panno Magdaleno... Teraz wszystko rozumiem! 
Jadzia musi si sama w nim kocha, wic rzuca oszczerstwa, aeby mnie zniechci... O, ja 
domyliam si tego!... 
Cauje pann Magdalen bez miary i liczby, ociera oczy i ucieka z sali gocinnej. 
Jaka ona gupiutka!...  myli panna Magdalena o swojej modej przyjacice.  Gdyby 
jej pani Latter powiedziaa to, co mnie, i gdyby jej przyszo obmyla sposoby dopomoenia 
przeoonej, zaraz by mio wywietrzaa... Swoj drog 
Ada musi przeoonej poyczy 
pienidzy; ale co tymczasem stanie si z moj gow!... 
Pannie Magdalenie jest coraz smutniej i ciej. Ju 
nie o to jej chodzi, aeby podzieli si 
z kim wielk tajemnic, ale eby dowiedzie si: czy w kadym czowieku budzenie si 
wiadomej myli czy si z takim niepokojem? Przecie ju we wstpnej klasie, a nawet jeszcze 
w domu, kazano jej myle; przecie ju siedem lat mylaa wedug szkolnego programu 
bdc na pensji, a potem rok bez programu bdc dam klasow, i  jeszcze nigdy mylenie 
nie wydao jej si czym tak nowym i oryginalnym! 
Czaia, e po owej rozmowie z pani 
Latter w duszy jej wytryso rdo psychicznych 
procesw, ktrych dotychczas nie odgadywaa, cho 
od pierwszej klasy nazywano j dzieckiem 
mylcym. 
Pewnie musiaa si zbudzi we mnie samodzielno, o ktrej mwi panna Howard  rzeka 
do siebie Magdalena.  Nie  mylaa dalej  ja nie powinnam unika tej kobiety, bo ona 
jedna moe mi wytomaczy stan mojej duszy... 
Pod wpywem tej uwagi skierowaa si do drzwi pokoju panny Howard; usyszawszy za 
rozmow  zapukaa. 
W pokoju byy trzy osoby. Przede wszystkim panna Howard, ktra siedzc na fotelu z 
zaoonymi na piersiach rkoma rozprawiaa. Naprzeciw niej na wyplatanym krzele krci 
si 
niedbale ubrany, ale za to bardzo nieuczesany student uniwersytetu, z wytart czapk w 
rku. Za 
na taburecie, oparta o porcz fotelu panny Howard, jakby krya si za nauczycielk, 
przeliczna szstoklasistka Mania Lewiska, odznaczajca si twarz dziecka, a oczyma dojrzaej 
kobiety. 
20 
Magdalena spostrzega, e Mania Lewiska patrzy na studenta z wyrazem spokojnego zachwytu, 
e panna Klara poera go wzrokiem i e on spoglda na pann Howard, lecz myli o 
ukrytej za jej fotelem Mani. 
 Prosimy!  zawoaa panna Howard wycigajc rk.  Pan Wadysaw Kotowski, panna 
Magdalena Brzeska. 
Zaprezentowani ukonili si 
sobie, przy czym rozczochrany student mia min niezadowolon 
z nowego gocia. Gdy jednak Magdalena usiada w ten sposb, e nie zasonia Mani 
Lewiskiej i nie moga ledzi jego spojrze, uspokoi si. 
 Szkoda, e pani nie przysza przed kwadransem  rzeka panna Howard.  Wanie czytaam 
mj artyku, ktry pan zabiera do Przegldu. Rozwijam pomys, aeby nieprawym 
dzieciom pastwo dawao nazwiska, edukacj i uposaenie; a im lepsze bd nazwiska i wysza 
edukacja, tym wicej bd szanowane nieprawe dzieci, i co z tego wynika, kwestia zostanie 
rozwizana. Bo dopki kobiety nawet w tak naturalnych rzeczach musz si oglda na 
mczyzn... 
Magdalena mylaa, e zapadnie si pod ziemi, lecz Mania jakby nie syszc patrzya dobrymi 
oczyma na studenta, ktry krci si, rumieni i mitosi czapk. 
 Sdzisz pan  zwrcia si 
panna Howard do studenta  e w moich sowach kryje si 
niedorzeczno?... 
 Ja, prosz pani, nic nie sdz  odpar nieledwie przestraszony student. 
 Ale tak pan mylisz... O, bo ja jak w otwartej ksidze czytam w duszy paskiej nawet 
tajemnice, ktre pragnby ukry przed samym sob... 
Usyszawszy to Mania oblaa si rumiecem, a niemniej zawstydzony pan Wadysaw 
zrobi ruch, jakby mia zamiar schowa gow pod krzeso. 
 Zapominasz jednak  cigna panna Howard  e ja nie mwi w ogle o mczyznach, 
ale o tym jednym, ktrego kobiecie narzuca dzisiejsze spoeczestwo, a ktry nazywa si 
mem... 
W ten sposb panna Howard mwia jeszcze kilka minut piknym kontraltem, ale  o 
czym?... Magdalena nie umiaaby powtrzy. Zdawao jej si tylko, e rowa i powowosa 
apostoka samodzielnoci kobiet mwi (wobec studenta!) rzeczy tak nieprzyzwoite, e dla 
niesyszenia ich potrzeba myle o czym innym. A poniewa wasne myli pltay si jej, 
wic zacza odmawia w duchu: Ojcze nasz i Zdrowa Maria. I rzeczywicie obie te modlitwy 
o tyle pochony jej uwag, e patrzya na pann Howard, syszaa jej gos dwiczny, 
lecz nic nie rozumiaa. 
Ale student musia rozumie, gdy wyciga albo zgina nogi, podnosi brwi, zaczesywa 
bujn czupryn to praw, to lew rk i w ogle zachowywa si jak delikwent na torturach. 
Magdalenie przyszo na myl, e mody czowiek nie doznawaby tych udrcze, gdyby tak 
samo jak ona odmawia przynajmniej Zdrowa Maria. Lecz poniewa jest zapewne bezbonikiem, 
jak wszyscy studenci, i nie wierzy w skuteczno modlitwy, wic biedak nie moe 
nie sysze okropnego wykadu panny Klary. 
Nareszcie panna Howard skoczywszy mow posza do biurka i zacza rozwizywa, 
odwija, a potem znowu zawija i zawizywa jak rurk papieru, na ktrym znajdowa si 
jej interesujcy artyku o tych... tam dzieciach... Przez ten czas Mania zbliya si do studenta 
i zaczli pgosem rozmawia: 
 Do widzenia!  mwia dziewczynka.  A we wtorek pan przyjdzie? 
 Wtpi pani o tym? 
 I odniesie pan Krasiskiego? 
 Z objanieniami. 
 Zapracuje si pan... Do widzenia... 
 Do widzenia... 
21 
Student ledwie dotkn jej rki, ale jak oni patrzyli na siebie!... Z tak bratersk czuoci, 
a przy tym tak smutnie, jakby egnali si na wieki, cho rozstawali si tylko do wtorku. 
Magdalena miaa ochot ucaowa ich oboje, mia si z nimi, paka, sowem  robi 
wszystko, czego by od niej zadali, tacy wydawali si jej pikni i nieszczliwi z tego powodu, 
e zobacz si dopiero we wtorek. 
W tej chwili panna Howard oddaa zwitek papieru studentowi, ktry poegna j do niedbale 
i szybko wybieg, zapewne sdzc, e moe jeszcze raz spojrzy na Mani, ktra wysza 
przed nim. 
Panna Howard bya promieniejca. Znowu rzucia si na fotel i patrzc w sufit, jakby tam 
snuy si jej marzenia, rzeka do Magdaleny: 
 Przysza pani na pogawdk? Prawda, jaki to interesujcy mody czowiek?... Lubiledzi, 
kiedy w wieej duszy kiekuje i rozwija si jaka wzniosa idea albo uczucie... 
 O, tak!  potwierdzia Magdalena mylc o studencie i Mani. 
 Wic pani take dostrzega? 
 Naturalnie, to przecie jest widoczne... 
Panna Howard zrobia mink skromnie zakopotan. 
 Nie pojmuj doprawdy  mwia znionym gosem  co mu si 
we mnie mogo podoba... 
Magdalena drgna ze zdziwienia. 
 Zapewne wsplno de... pogldw...  cigna coraz bardziej rozmarzajc si panna 
Howard.  Tak, jest jakie powinowactwo dusz... Ale nie mwmy o tym, droga panno 
Magdaleno, mwmy raczej o pani... Co za entuzjasta!... Jak on sucha moich artykuw... Ja 
dopiero majc takiego suchacza zrozumiaam, e mona  piknie sucha... Ale do ju o 
tym, panno Magdaleno, mwmy o pani. Czy moe i pani ma jak trosk?... Oryginalny mody 
czowiek!... Wic c pani do mnie sprowadzio? Zapewne take budzi si duszyczka... 
Prawda, e zgadam? O, bo my, kobiety, jestemy szczeglnymi istotami: gardzimy zwierzcym 
tumem mczyzn, lecz jeeli znajdzie si czowiek wyjtkowy... Pani ma co na sercu, 
panno Magdaleno, mwmy o tym, co pani mi chce powiedzie... 
Magdalena bya tak zmieszana syszc poetyckie szczebiotanie panny Howard, jak gdyby 
przerzucono j do nieznanej okolicy. Wic to ona, ta sztywna, gniewna, a niekiedy zoliwa 
panna Howard, ta, ktrej obawia si pani Latter, ta, ktra wypowiadaa nieprzyzwoite rzeczy 
wobec modego studenta?... Ona mwi o powinowactwie dusz i o sercowych troskach?... 
Magdalena nie moga pohamowa si; wybuch przygotowujcy si od kilku dni nastpi. 
Upada na kolana przed pann Howard, obja j za szyj i ucaowawszy kilka razy, rzeka 
drcym gosem: 
 Ach, pani, jaka pani dobra!... Ja mylaam, e pani jest tylko bardzo mdra, ale e nie ma 
serca. Ale co ja wyrabiam!...  dodaa zrywajc si z klczek i siadajc na taburecie obok 
fotelu. 
 Entuzjastka... entuzjastka!  mwia panna Howard pobaliwie.  I kt jest ten, ktremu 
powierzya swoje serce? 
 Pani myli, e ja jestem zakochana?... Nie!... 
Po rowym obliczu panny Howard przesun si cie niezadowolenia. 
 Ja tylko chciaam  mwia Madzia  porozmawia z pani, bo pani jest taka rozumna, 
taka energiczna, a mnie bardzo potrzeba otuchy... 
 Wic ma pani jaki powany zamiar?  zapytaa panna Howard tonem mistrza, ktry 
zajmuje si udzielaniem wskazwek we wszystkich powanych zamiarach. 
 O, bardzo powany!  mwia gorczkowo Magdalena  tylko jest to tajemnica, ktr 
musz zabra z sob do grobu... Zreszt  dodaa, gboko odetchnwszy  pani jest tak rozumna, 
a dzi przekonaam si, e i szlachetna, dobra, kochana... 
 To jeszcze niepewne, figlarko!  wtrcia z umiechem panna Howard. 
22 
 O, bardzo kochana; przynajmniej ja ubstwiam pani... Wic przed pani powiem wielk 
tajemnic... Ja  wyszeptaa  Magdalena  musz, chociabym miaa umrze, musz wystara 
si o pienidze dla... 
 Dla kogo?  zapytaa zdumiona panna Howard. 
 Dla pa-ni Lat-ter...  szepna jeszcze ciszej Magdalena. Panna Howard wysoko podniosa 
ramiona. 
 Ona pani o to prosia? 
 Niech Bg broni!... Ona nawet nie domyla si... 
 Wic ona potrzebuje pienidzy, ta wielka dama?  mwia panna Howard. 
Zapukano do drzwi. 
 Wej! 
Wszed sucy i zawiadomi Magdalen, e prosi j panna Ada. 
 Zaraz id  odpowiedziaa Magdalena.  Widocznie Bg j natchn w tej chwili. Ale 
droga, najdrosza panno Klaro, ani swka o tym nikomu. Umarabym, odebraabym sobie 
ycie, gdyby si kto dowiedzia!... 
I wybiega z pokoju zostawiajc pann Howard pogron w oceanie zdziwienia. 
Wic Latterowa nie ma pienidzy, a ja chc z ni traktowa o reformie wychowania!...  
mylaa panna Howard. 
23 
4 Brzydka panna 
Panna Magdalena wstpuje na chwilk do sypialni, w ktrej mieszka. Po drodze ciska 
pewn liczb pensjonarek, wita par 
dam klasowych, ktre na jej widok umiechaj si, i  
mwi dobry wieczr pokojwce ubranej w biay fartuch. A tymczasem rozmyla: 
Panna Howard, oto kobieta, a ja dopiero dzi poznaam si na niej! Kto by przypuci, e 
to takie dobre, czue stworzenie?... Ale pan Wadysaw jest niegodziwiec: bo e kocha pann 
Howard, nic dziwnego (chocia ja wolaabym Maniusi), ale dlaczego on baamuci Mani? 
Ach, ci mczyni! Zdaje si, e panna Howard ma zupen suszno pogardzajc nimi... 
W korytarzu wysokie drzwi na prawo i na lewo prowadz do sypialni. Panna Magdalena 
wchodzi do jednej z nich. Jest to spory, niebieski salonik, w ktrym pod jedn i drugcian 
stoj po trzy eczka nogami zwrcone na rodek sali. ka elazne, kade przykryte bia 
kap, na kadym jedna poduszka, przy kadym maa szafeczka w gowach i drewniane krzeseko 
w nogach. Podoga jest pocignita olejn farb, a na cianach nad kadym eczkiem 
wisi albo Pan Jezus na krzyu, albo Matka Boska, niekiedy oboje razem: wyej Matka Boska, 
niej Pan Jezus. Tylko nad kiem Judyty Rozencwejg, ktra jest ydwk, znajduje si 
zwyczajny wity Jzef z lili w rku. 
Jeden rg sali, oddzielony od reszty szafirowym parawanikiem, stanowi wasny gabinet 
panny Magdaleny. W tej czstce sypialni wszystko zdaje si by obrachowane na to, aeby 
pensjonarki naleycie oceniay przepa, jaka oddziela je  od damy klasowej. Ju sam para-
wan niewtpliwie obudza w nich podziw i szacunek, a uczucia te zapewne potguj si na 
widok szafirowej kapy i dwu poduszek na ku tudzie wyplatanego krzesa i stoliczka, na 
ktrym znajduje si brzowy lichtarz ze szklan profitk i kawakiem wiecy stearynowej. 
Na nieszczcie Magdalena, ktr starsze koleanki uwaay za osob roztrzepan, dobrowolnie 
. podkopywaa urok swego stanowiska pozwalajc pensjonarkom korzysta z 
lichtarza z profitk, wbiega za parawan, a nawet nie bronic im w cigu dnia ka si na jej 
ku. Poniewa jednak wszyscy kochali Magdalen, wic inne damy klasowe podobne dowody 
braku taktu liczyy na karb jej niedowiadczenia. Za pani Latter od czasu do czasu 
spogldaa na ni w sposb, ktry zapewne oznacza, e ona wie i o lichtarzu z profitk, i o 
wysypianiu si pensjonarek za parawanem Magdaleny. 
Przyczesawszy wosy nieco potargane w objciach panny Howard i zabrawszy ze stolika 
jak ksik, Magdalena ostatecznie wybraa si do czekajcej na ni Ady. Przez korytarze i 
schody sza z wolna, chwilami zatrzymywaa si i kiwajc gow albo przykadajc palec do 
ust rozmylaa: 
Naprzd powiem jej, ile pani Latter wydaje na lokal i utrzymanie pensji, a ile na nauczycieli... 
Nie. Naprzd powiem, e s rodzice, ktrzy ocigaj si z zapat do wakacyj, a po 
wakacjach take nie pac!... Ach, nie!... Powiem jej po prostu: moja Ado, gdybym ja miaa 
twj majtek, to zaraz poyczyabym pani Latter z pidziesit tysicy rubli... Nie, nie, 
wszystko le... O, jaka ja jestem!... Tyle dni myl i nie mog wymyle nic rozsdnego... 
Panna Ada Solska jest bardzo majtn sierot. Wprawdzie kocha nad ycie swego brata, 
Stefana, wprawdzie ma blisz i dalsz famili, ktra znowu j kocha nad ycie, wprawdzie 
od ptora roku skoczya pensj i mogaby wej w wiat, ktry jak mwiono, czeka na ni z 
utsknieniem, lecz  mimo to wszystko panna Ada mieszka u pani Latter. Paci tysic rubli 
rocznie za lokal, opiek i ycie i mieszka w domu pani Latter, bo naprawd (jak sama utrzymuje) 
nie ma gdzie mieszka. Familii, ktra j kocha nad ycie, ona nie lubi, a ubstwiany 
przez ni Stefan, trzydziestoletni mczyzna, ma tak mani, e wci odwiedza zagraniczne 
24 
uniwersytety, cho zapewnia, e byle Ada skoczya pensj, ju nie rozdziel si oboje. I 
albo on z ni osidzie w jednym z rodzicielskich majtkw, albo ona z nim bdzie objedaa 
Europ wyszukujc uniwersytety dotychczas nie odkryte przez nikogo. 
Gdy za Ada odwaaa si kiedy wtpi o spenieniu tych projektw, brat odpowiada 
krtko: 
 Moja Adziu; musimy, chobymy nawet nie chcieli, pilnowa si wzajemnie do koca 
ycia. Ty jeste tak bogata, e kady zechce ci oszuka, a ja jestem tak brzydki, e mnie nikt 
nie odbierze tobie. 
 Ale, Stefanie  oburzaa si siostra  skd ci si przynia twoja brzydota?... To ja jestem 
szkaradna, nie ty... 
 Ale, Adziu, mwi ci, e bredzisz!  irytowa si brat. Ty jeste bardzo mi, kompletnie 
przyjemn panienk, tylko troch niemia, a ja!... Gdybym by mniej brzydki, strzelibym 
sobie w eb ze wstrtu do samego siebie; lecz z tymi wdzikami, jakimi niebo mnie obdarzyo 
 muszy. W ten sposb su ludziom, bo ktrykolwiek spojrzy na mnie, mwi: jakim ja 
szczliwy, te nie jestem podobny do tego magota! 
Ada na pierwszym pitrze zajmuje dwa pokoje. W jednym jest elazne pensjonarskie eczko 
okryte bia kap, przy nim szafka, i tylko garnitur mebli obitych szar jut wskazuje, 
e tu nie mieszka pensjonarka. Drugi pokj z dwoma oknami jest bardzo oryginalny: wyglda 
bowiem na pracowni naukow. Jest w nim duy st obity cerat, kilka stojcych pek napenionych 
ksikami i atlasami, czarna tablica na stalugach z kred i gbk, ktre widocznie 
s w cigym uyciu, a nareszcie wielka szafa pena przyrzdw fizycznych i chemicznych. 
S tam dokadne wagi, kosztowny mikroskop, zwierciado wklse, kilkucalowa soczewka, 
machina elektryczna i cewka Rumkorfa. Nie brak te retort, soikw i flaszek z odczynnikami, 
jest globus astronomiczny, szkielet jakiego ptaka tudzie niezbdny krokodyl, na szczcie 
bardzo mody i ju wypchany. 
Wszystkie te przedmioty budzce podziw w uczennicach modszych, a kopot w starszych, 
ktrym nie zawsze udawao si okreli rnic midzy mikroskopem i elektroskopem, 
wszystkie te przedmioty byy osobist wasnoci panny Solskiej. Ona nie tylko je kupowaa 
i utrzymywaa w porzdku, ale nawet umiaa si z nimi obchodzi. Byy to jej balowe suknie, 
jak mawiaa umiechajc siagodnie i smutnie. 
Gust do nauk przyrodniczych obudzi w niej stary nauczyciel jej brata. Upodobanie to 
podtrzymywa 
brat, sam zapalony wielbiciel nauk dokadnych, a reszt  zrobiy zdolnoci 
panny Ady i jej niech do ycia salonowego. Nic jej nie cigno do liczniejszych towarzystw, 
od ktrych odstraszaa j wiara we wasn brzydot. Wic krya si w swojej pracowni, 
duo czytaa i cigle braa lekcje od najlepszych profesorw. 
Zamoni czonkowie jej rodziny uwaali Ad za egoistk, a bogaci za osob chor. Nie 
tylko bowiem oni, ale nawet aden z ich goci, znajomych i przyjaci nie mg zrozumie 
tego, e dziewitnastoletnia bogata panna przekada nauk nad salony i nie myli o zampjciu. 
Dopiero wwczas zaczto pojmowa dziwactwa bogatej dziedziczki, gdy w salonach rozesza 
si wie, e w Warszawie, obok demokracji i pozytywizmu, wybucha nowa epidemia 
zwana emancypacj kobiet. Zaczto rozrnia 
dwa gatunki emancypantek, z ktrych jeden 
pali cygara, ubiera si po msku i wyjeda za granic uczy si z mczyznami medycyny; 
drugi za 
gatunek, mniej zuchway czy te wicej moralny, ogranicza si na kupowaniu 
bardzo duych ksiek i unika salonw. 
Ad zaliczano do drugiego gatunku, dziki czemu w pewnych sferach powstao oburzenie 
na pani Latter. Poniewa jednak panienki z tej sfery uczyy si na pensjach chyba wyjtkowo, 
wic gniew dystyngowanych osb zredukowa si do tego, e jedna z ciotek Ady, ktra 
j czasem odwiedzaa, zacza obojtnie wita si z pani Latter. Na co pani Latter odpowiadaa 
jeszcze wiksz obojtnoci, susznie czy niesusznie dopatrujc rde niechci nie 
25 
tyle w nauce Ady, ile w jej majtku. Zdawao jej si, e gdyby Ada bya ubog panienk, jej 
blisze i dalsze ciotki nie trwoyyby si ani tym, e siostrzenica kupuje due ksiki, ani 
tym, e w Warszawie zacza grasowa emancypacja. 
Pode drzwiami mieszkania Ady Magdalena jeszcze raz zatrzymaa si, jeszcze raz pooya 
palec na ustach jak uczennica, ktra przypomina sobie lekcje, nareszcie przeegnaa si i 
 szeroko otworzywszy drzwi wesza z wielkim rozmachem. 
 Jak si masz, Adziu!  zawoaa silc si na wesoo. C si stao tak nagego?... Wanie 
wybieraam si 
do ciebie, kiedy przyszed Stanisaw... Jak si masz, zotko... moe ty 
chora?... 
I ucaowawszy Ad zacza z uwag przypatrywa si jej tawej cerze, skonym oczom, 
bardzo wysokiemu czou, bardzo szerokim ustom i bardzo maemu noskowi. Rzucia okiem 
na jej niezbyt gste wosy ciemnoblond, ogarna jej drobniutk figurk odzian w czarn 
sukni i usadowion 
na skrzanym fotelu, lecz  nigdzie nie odkrya oznak choroby. Natomiast 
spostrzega, e Ada pilnie przypatruje si jej, i to j zmieszao.. 
 To nie mnie, to tobie co jest, Madziu!  odezwaa si powolnym i agodnym gosem 
panna Solska. 
Magdalen od gowy do ng oblao gorco. Ju chciaa rzuci si w objcia Adzie i szepn: 
Poycz, kochanko, pienidzy pani Latter!, ale zdj j strach, e moe wszystko zepsu, 
i gos w niej zamar. Upada na krzeso obok Ady i niby ostro patrzya jej w oczy silc 
si na umiech. Wreszcie rzeka: 
 Jestem troch zmczona... ale to przejdzie, Adziu... Ju przeszo. 
Na tej twarzyczce Ady odmalowa si niepokj; powieki zaczy jej dre, a szerokie 
usta skada si jakby do paczu. 
 Bo moe, Madziu  odezwaa si jeszcze ciszej panna Solska  bo moe... obrazia si 
na mnie za to, em posaa do ciebie Stanisawa?... Ja przecie wiem, e sama powinnam pj 
do ciebie, ale zdawao mi si, e tu, na dole, bdzie ciszej... 
Magdalena w jednej chwili odzyskaa energi. Pochylia si na fotel, schwycia swoj 
przyjacik w objcia miejc si tak szczerze, jak tylko ona jedna umiaa na caej pensji. 
 Ach, niepoczciwa Ado!  zawoaa  jak moesz mnie posdza o co podobnego?... 
Czy kiedy widziaa, aebym ja obrazia si na kogokolwiek, a tym bardziej na ciebie, tak 
dobr, tak kochan, takiego... anioeczka!... 
 Bo widzisz, ja si boj obraa... Ja ju i tak robi ludziom przykro moj osob... 
Dalszy cig wyzna przerwaa jej Magdalena pocaunkami i wzajemne obawy panien postay 
usunite. 
 Bo widzisz, ja. ci to chciaam powiedzie  zacza Ada kadc swoje drobne rczki 
wzdu porczy fotelu.  Wiesz, e Romanowicz lekcyj nam dawa nie moe, skoro opuci 
pensj... 
 Naturalnie. 
 Jego miejsce zaj pan Dbicki... 
 Ten, co wykada jeografi w niszych klasach? Jaki on zabawny... 
 eby wiedziaa, to wielki uczony: fizyk i matematyk, a nade wszystko matematyk. Stefek 
dawno go zna i nieraz mwi mi o nim. 
 A jeeli tak...  wtrcia Magdalena.  Ale on dziwnie wyglda. Panna Howard, mwi 
ci, nie moe patrze na niego, odwraca gow... 
 Panna Howard!  odezwaa si niechtnie Ada.  Od ilu ona osb odwraca gow, cho 
i sama nie jest pikna. Zreszt Dbicki nie jest brzydki: jak on ma twarz agodn, a czy ty 
zauwaya jego spojrzenie? 
 Prawda, e oczy ma adne: niebieskie, due... 
26 
 Jeszcze Stefek mwi mi, e Dbicki ma nadzwyczajne spojrzenie. Stefek bardzo piknie 
to okreli. Powiedzia tak: Kiedy Dbicki patrzy na czowieka, to si czuje, e on 
wszystko widzi i wszystko przebacza... 
 Prawda! co za cudowne okrelenie  zawoaa Madzia. I czy podobna, aeby taki czowiek 
wykada jeografi w niszych klasach?... 
Na twarz panny Ady pad cie smutku. 
 Jemu te Stefek przepowiada  rzeka  e nie zrobi kariery, bo jest za skromny. A ludzie 
bardzo skromni... 
Machna rk. 
 Masz racj! On wanie dlatego dziwacznie wyglda, e jest ,niemiay... W drugiej klasie 
by tak zmieszany, e dziewczta zaczy chichota, wyobra sobie!... 
 On tu by u mnie przed godzin z pani 
Latter i take wyglda na zakopotanego. Ale 
kiedy wysza pani Latter i zaczlimy rozmawia o Stefku i kiedy potem zacz mi stawia 
pytania, powiadam ci  inny czowiek. Inne spojrzenie, inne ruchy, inny gos... By, powiadam 
ci, imponujcy  mwia Ada. 
 To moe on bdzie wstydzi si wykada nam trzem? nagle zapytaa Magdalena. 
 Ale gdzie tam. Nawet zdziwisz si, gdy ci powiem, e on nie tylko zauway i ciebie, i 
Hel, ale i kad oceni... 
 Oceni mnie?... 
 Tak. O tobie powiedzia, e musisz by bardzo pojtna, tylko atwo zapominasz... 
 Czy podobna? 
 Jak Stefka kocham, a o Heli  e mao dba o matematyk. 
 Ale to jest prorok!...  zawoaa Madzia. 
 Naturalnie, e prorok, bo z Hel ju mam zmartwienie. Nie bya dzi u mnie cay dzie, 
cho kilka razy przechodzia pode drzwiami i piewaa  mwia z alem Ada. 
 Czeg ona chce? 
 Albo ja wiem. Moe obrazia si na mnie, a najpewniej... ju mnie nie lubi...  szepna 
Ada. 
 Ale, daje spokj... 
Usta Ady zaczy dre i na twarz wystpiy rumiece. 
 Ja rozumiem, e mnie nie mona lubi  mwia  wiem, e nie zasuguj na adne 
wzgldy, ale to przykro... Ja dlatego tylko, aeby z ni by duej, nie wyjedam za granic, 
chocia ciotka nalega na mnie od wakacyj i nawet Stefek wspomina... Ja przecie nic od niej 
nie dam, chc tylko czasami spojrze na ni. Wystarcza mi jej gos, choby nawet mwia 
nie do mnie. To tak mao, mj Boe, tak mao, a ona mi i tego odmawia... A ja mylaam, e 
ludzie pikni powinni mie lepsze serca anieli inni... 
Magdalena suchaa z byszczcymi oczyma; postanowienie jej dojrzao. 
 Wiesz:  zawoaa klasnwszy w rce  ja ci to wytomacz. 
 Ona gniewa si, e nam Romanowicz nie daje lekcyj?... 
 Ale gdzie tam!... Ona  mwia Magdalena pgosem, schyliwszy si do ucha Ady  
ona musi okropnie si martwi. 
 Czym?... Przecie dzisiaj piewaa na kokrytarzu... 
 To wanie!... Bo im kto wicej jest zrozpaczony, tym bardziej stara si ukry. O, ja 
wiem, bo sama najgoniej piewam wtedy, kiedy si czego boj... 
 C jej jest? 
 Widzisz, jest tak  szeptaa Magdalena pooywszy jej rk na ramieniu.  Teraz 
ogromna droyzna, rodzice naszych panienek nie pac za pensj, ocigajc si, i pani Latter 
 moe zabrakn pienidzy na wydatki... 
 A ty skd wiesz?  zapytaa Ada. 
 Pisaam listy do rodzicw od pani Latter. Ale skd ty wiesz? 
27 
 Ja?... od pani Latter  odpowiedziaa Ada skubic cienkimi palcami sukni. 
 Ona ci powiedziaa?... Wic c?... 
 No, nic... Ju jest dobrze. 
Magdalena odsuna si od niej, a potem nagle schwycia j za rce. 
 Ada, ty poyczya pani Latter... 
 Ach, Boe, wic i c z tego?... Ale, Madziu, zaklinam ci, nie mw o tym nikomu...
Nikomu... Bo gdyby si Hela dowiedziaa... Zreszt ja ci powiem wszystko... 
 Jeeli sekret, nie chc sysze!....  bronia si Magdalena. 
 Przed tob nie mam sekretu. Widzisz, ja ju dawno mylaam prosi Hel, aeby... pojechaa 
ze mn za granic. Wiem, e pani Latter pozwoliaby nam wyjecha z cioci Gabriel, 
ale strasznie si boj, e gdyby Hela dowiedziaa si o tych... pienidzach, to obrazi si i nie 
pojedzie... Ona zerwie ze mn. 
 Zmiuj si, co mwisz:... Ona ci jeszcze bardziej powinna kocha i bdzie kocha... 
 Mnie nikt nie kocha  szepna Ada. 
 Ach, ty zabawna!... Ja pierwsza kocham ci tak, e za tob skoczyabym w ogie... Czy 
ty nie rozumiesz, e jeste dobra jak anio, mdra, zdolna, a nade wszystko... taka dobra, taka 
dobra... Przecie 
kto by nie kocha takiej jak ty, nie miaby rozumu ani serca... Najmilsza, 
zota, jedyna. 
Wykrzyknikom towarzyszy deszcz pocaunkw. 
 Zawstydzasz mnie  odpowiedziaa Ada umiechajc si ze zami w oczach.  To ty jeste 
najlepsza... Dlatego zaprosiam ci tutaj i chc ci prosi, aeby ostronie zacza namawia 
Hel do wyjazdu za granic. 
 Ja myl, e jej nawet namawia nie potrzeba. 
 Ale widzisz  ze mn... 
 Wanie z tob. Gdzie ona znajdzie lepsze towarzystwo i przyjacik? 
 Ona mnie nie lubi. 
 Mylisz si, ona ci bardzo kocha, tylko ona jest troch dziwna. 
 Moe lubiaby mnie, gdybym bya ubog, a tak... jest zanadto dumna... Wic widzisz, 
Madziu, jak musimy z ni by ostrone. Nic, nic... ani swka o tych nieszczliwych pienidzach. 
 Bd spokojna  odpowiedziaa Magdalena.  Zaraz do niej pjd i tyle nagadam o panu 
Dbickim, e sama przyjdzie podzikowa 
ci za niego. 
28 
5 Pikne panny 
Gdy Madzia opucia pokj Ady, ju zapada mrok spotgowany chmurami, z ktrych la 
si 
deszcz pomieszany z topniejcym niegiem. Na korytarzu zapalono lampy. Przy ich wietle 
Madzia zobaczya zbiegajc ze schodw koleank, pann Joann, ubran jak na bal. 
Miaa szeleszczc kremow sukni z wybornie dopasowanym stanikiem, otwartym z przodu 
jak drzwi uchylone, spoza ktrych ostronie wyglda 
gors podobny do listkw biaej ry. 
 A ty gdzie, Joasiu?  zapytaa Magdalena. 
 Teraz do panny anety, a pniej na koncert ze znajomymi. 
 licznie wygldasz, c to za suknia!... Joanna umiechna si. 
 Ach, Madziu  rzeka tonem agodniejszym  zastpuje mnie panna aneta, ale ty jej 
pomoesz, prawda? 
 Naturalnie. 
 I jeszcze, Madziu, poycz mi, kochanko, branzoletki. 
 Owszem, we ze stolika. 
 A wachlarza nie dasz mi? 
 Ale we wszystko. Wachlarz jest take w stoliku. 
 Wic wezm i twoj koronk na gow. 
 Dobrze, jest pod stolikiem, w pudeku od kapelusza. 
 Dzikuj ci, moja droga. 
 Baw si dobrze. A nie widziaa Helenki? 
 Na grze nie ma jej, zapewne jest u siebie. Do widzenia. 
Znikna na zakrcie korytarza i tylko sycha byo szelest jej 
Jaka ta Zosia niemdra!  pomylaa Magdalena.  Gdzieby Joasia pozwolia... 
W gabinecie Helenki byo pusto. Ju Magdalena miaa cofn si, gdy na progu trzeciego 
pokoju ukazao si jasne widziado dajce jej znaki rk. Bya to Helena. 
Madzia cicho przesza po dywanach a do sypialni pani Latter na p owietlonej przez 
rnokolorow lampk. 
 Patrz, jaki on zabawny!  szepna Helena cignc Madzi do nie domknitych drzwi 
gabinetu pani Latter. 
Na kanapce przeznaczonej dla goci siedzia pan siwy i otyy, z sinymi rumiecami na policzkach 
 i rozmawia z pani Latter. 
 Opiekun Mani Lewiskiej...  szepna Hela. 
 Bardzo jestem zadowolony, moci dobrodziejko  mwi pan  bo dziewczyna co 
kwarta wydaje mi si lepsz. A rozsdne to, gospodarne, i kawy, mocia dobrodziejko, naleje, 
i herbat umie zaparzy... Kiedy po wakacjach odjechaa do Warszawy, kta znale nie 
mogem... Tfy! nawet kawaeczek kobiety oywi dom; c 
by to za byo, gdyby tak, mocia 
dobrodziejko, osiada w nim gospodyni ca gb, kobieta rozumna, dojrzaa, pokana... 
 Dom paski bardzo zyska, gdy Mania skoczy pensj, a szczeglniej gdy wyjdzie za 
m. Bo nawet w tym wypadku zapewne nie puci jej pan od siebie  odpowiedziaa pani 
Latter. 
 A, mocia dobrodziejko, czym ja ju taki niedoga, e sam nie mog oeni si?... O 
dzieciach, przyznam si, nie projektuj, za pno, mocia dobrodziejko; ale ony  nie myl 
si wyrzeka. 
Pani Latter odchrzkna. 
29 
 Tak, prosz pani. Majtek mam nienajgorszy, bez. dugu, i gotwczyna si znajdzie; 
dom murowany, obszerny, nad rzek... Ryby, grzyby, polowanie, kpiele... co, mocia dobrodziejko, 
chcesz. Tylko, pod sowem honoru, bez kobiety wytrzyma nie mog, a osobliwie 
jak przyjdzie zima... 
 Moe pan chce zobaczy Mani?  przerwaa pani Latter. 
 Wszystko jedno, Mania mi nie ucieknie, a ja skorzystam z czasu, aeby po trochu wyrobi 
sobie, mocia dobrodziejko, interes. Ani twoje grymasy, ani mdrkowania, ani zagadywania 
nie pomog, bo prdzej czy pniej ja spraw wyuszcz bez ogrdek, nki na st, 
mocia dobrodziejko, a pani  musisz zaakceptowa... 
Helenka zasaniajc usta ucieka do swego pokoju, a za ni 
Magdalena z wyrazem nieukontentowania 
na twarzy. 
 Jak mona, Helu, podsuchiwa i jeszcze mnie cign? Jestem pewna, e mamie zrobioby 
to przykro. 
 Ach, jakie to paradne!  miaa si panna Helena.  Wyobraam sobie min Kazia, gdybym 
mu powiedziaa, e bdziemy mieli trzeciego tatk... 
 Helu... 
 Naturalnie, e nie powiem, bo jeszcze wicej wydawaby pienidzy... Murowany obszerny 
dom nad rzek... Moe to paac? W kadym razie zapraszam ci, Madziu, na ryby, 
grzyby, kpiele i polowania... 
Magdalena rozchmurzya si, przyszo jej bowiem na myl, e pooenie pani Latter nie 
jest ze, jeeli moe wyj za majtnego czowieka. 
 Nie bya dzisiaj u Ady  rzeka zmieniajc przedmiot rozmowy. 
Panna Helena usiada na kanapie i bawic si koronk niebieskiego szlafroczka przestaa 
mia si, a zacza ziewa. 
 Nudzi mnie Ada swoimi obawami i zazdroci  rzeka.  Oddalia Romanowicza, e si 
we mnie kocha, a umawia si z obrzydliwym Dbickim, ktry wyglda jak aba. 
 Lepiej na tym wyjdziesz, jeeli zamiast kokietowa profesora, bdziesz suchaa lekcyj. 
 A, take mnie znasz!... Wasza fizyka ani algebra nic mnie nie obchodz, ale kokietowa 
kogo musz, choby Dbickiego. Zobaczysz, jak bdzie na mnie sodko spoglda, co chyba 
do rozpaczy doprowadzi Ad. 
 Czy ty moesz tak mwi o Adzie?  odpara Magdalena. Ona, biedactwo, tak ciebie 
kocha... 
 Pikne biedactwo, milionowa panna!... 
 Ale ona nie wyjeda za granic dlatego, aeby duej by z tob. 
 Niech mnie zabierze, to bdzie ze mn jeszcze duej. Madzia klasna w rce z radoci. 
 Ona o tym tylko marzy!  zawoaa.  Jeeli zechcesz, pojedzie, choby jutro, kadej 
chwili... 
 A tymczasem czeka, aebym ja j prosia. Tego nie zrobi. Moje towarzystwo jest przynajmniej 
tyle warte, ile dochody panny Solskiej. 
 Helu  mwia Madzia ciskajc j za rce  widzisz, jak ty nie rozumiesz Ady. Ona 
sama poprosiaby ciebie, ale nie mie, boi si, aeby si nie obrazia... . 
 Cha! cha! cha!... a czyme si tu obraa? Przecie pienidzy na podr mama nie odmwi, 
chodzi tylko o okazj i przyzwoit opiek. A e opiek da mi panna Solska i jaka tam 
jej ciotka, wic ja zale od nich  i dlatego  one powinny wystpi z propozycj. Ach, wyjad 
za granic!... 
 Jeeli tak, to sprawa skoczona  rzeka Magdalena. Ada poprosi ci... Tylko, Helu, 
wstp do niej na chwil, ona tak tskni za tob. 
Panna Helena opara gow o porcz kanapki i przymkna oczy. 
 Jaka szkoda  mwia  e ona tskni za mn, a nie jest chopcem. Gdyby rwnie bogaty 
chopiec tskni za mn, wiedziaabym, co mu powiedzie... O Madziu! gdybym ja istotnie 
30 
moga wyjecha za granic, cho na p roku! Bo tu zmarnujycie, tu nie ma dla mnie ani 
towarzystwa, ani partii. Boe, by pikn i... nazywa si crk przeoonej pensji, a co gorsza, 
cae dnie spdza na pensji, cigle bra jakie niedorzeczne lekcje... Aaa!... 
 Wic pjdziesz do Ady... 
 Pjd, pjd... Zreszt ja wiem, e ona jest dobra dziewczyna i przywizana do mnie; ale 
czasami nudz mnie jej wylknione spojrzenia i wieczne martwienie si tym, e  ja nie kocham 
tylko jej jednej... mieszni ludzie! Kady wielbiciel chce, aebym mylaa wycznie o 
nim, i kada przyjacika to samo. Tymczasem ja jestem jedna, a ich tyle!... 
Madzia obojtnie poegnaa Helen i z wolna posza na gr. Byo jej dziwnie. Znaa Helen, 
przysuchiwaa si jej pogldom od kilku lat, ale dopiero w tej chwili uderzyy j one w 
sposb nieprzyjemny. Czua rozdwik pomidzy bezinteresownym przywizaniem Ady a 
pretensjami Heli. I ogarn j wstyd na myl, e podr tej lekcewacej panny, spokj jej 
matki, a moe byt pensji zale dzi od nieadnej i pokornej Ady, ktra uwaaa, e ludzie 
przyjmujc od niej usugi robi jej ask. 
Co si ze mn dzieje od kilku dni?  mylaa Magdalena. Czy wiat si zmieni, czy moe 
ja tak nagle zestarzaam si i zaczynam patrze jak ludzie starzy? A moe to choroba umysowa?... 
moe malaria?... 
Na grze, w sali klasowej, otoczyy Magdalen pensjonarki witajc j, wypytujc o Ad 
albo donoszc, e panna Joanna posza na koncert i e jest  przelicznie ubrana. Potem niektre 
rozsiady si w awkach, inne kolejno wychodziy na rodek sali z ksikami i kajetami 
proszc o objanienia. Jedna nie moga da sobie rady z arytmetyk, druga z wypracowaniem 
francuskim, inna odrobia wszystkie zadania, ale koniecznie chciaa wyda jutrzejsze lekcje 
przed Madzi. Kada na rodku sali piknie dygaa przed nauczycielk, kada kajet na stole, 
potem zbliywszy gow 
do Madzi, rozmawiaa z ni pgosem, nastpnie. mwia: aha! 
ju wszystko rozumiem..., nastpnie przekonywaa si, e nic nie rozumie, ale w kocu wracaa 
na miejsce zadowolona. 
Siedzca w pierwszej awce pikna brunetka z aksamitnymi oczyma, Malwinka, bawi koleanki 
opowiadaniem, e ona ju od godziny umie lekcje i e ona zawsze najprdzej uczy si 
lekcyj, poniewa jest najzdolniejsza. Poinformowawszy za wszystkie koleanki o swoich 
zdolnociach zaczyna sucha tego, co dzieje si przy katedrze; ile razy za zrozumie, o co 
chodzi, wybiega na rodek, chwyta za rk uczennic rozmawiajc z Magdalen i mwi: 
 Moja Franiu, po co pani fatygujesz, kiedy wiesz, e ja ci to wszystko wytomacz?... 
 Id na miejsce, Malwinko  prosi j nauczycielka. 
Malwinka wraca na miejsce, lecz w kilka minut pniej zapomniawszy o przestrodze wybiega 
znowu mwic do innej koleanki: 
 Moja Stasiu, po co pani fatygujesz, kiedy wiesz, e ja ci to doskonale opowiem! 
 Id na miejsce, kochana Malwinko  prosi Magdalena. 
 Bo, prosz pani, ja ju od godziny umiem wszystko; ja zawsze ucz si najprdzej... 
Cige wybieganie Malwinki stanowio tak niezbdn cz wieczornych zaj, e gdyby 
jej nie byo, Magdalenie i pensjonarkom brakoby czego w klasie. 
Nareszcie skoczyy. si korepetycje. Dziewczynki rozmawiay ze sob w awkach albo 
douczay si pamiciowych lekcyj, a Malwinka znalaza par koleanek, ktre przed ni i 
przed ktrymi ona wydawaa histori powszechn po kolei lub na wyrywki. Magdalena 
wzia si do roboty wczkowego szalika na drutach, spogldajc od czasu do czasu po klasie. 
Boe, Boe, jak jej doskonale jest na pensji, jacy tu wszyscy dobrzy i za co j tak kochaj? 
Bo przecie ona wie najlepiej, e nie zasuguje na ludzk mio, jako istota za, brzydka i 
gupia. Po prostu ma troch szczcia, a jeeli ma, wic kt zarczy, e nie speni si jej 
najgortsze marzenia i e od dzi 
za rok nie sprowadzi tu swojej dwunastoletniej siostrzyczki 
31 
Zochny, ktra, biedactwo, musi si uczy na prowincji, bo rodzicom coraz trudnej wydawa 
na edukacj!... 
Moe istotnie Zochna od dzi za rok bdzie siedziaa za pulpitem naprzeciw niej, jak te 
oto. Naturalnie bdzie miaa brzowy mundurek i czarny fartuch i bdzie taka adna jak Mania, 
ta szatynka z rozpuszczonymi wosami, ktra podparszy rk brod patrzy na krg 
wiata rzucajcy si 
od lampy na sufit. Tylko jej siostra bdzie jeszcze tak pilna jak ta blondynka, 
Henrysia, ktra zatkaa sobie uszy i powtarza lekcje, aeby nie opuci ani wyrazu, 
ani przecinka. Oprcz tego Zochn tak bd kochay jej koleanki, jak dzi kochaj Stasi, 
ktr obsiady ze wszystkich stron. W adnym za wypadku Zochna nie bdzie taka chytra 
jak Frania, ktra cigle wydobywa z kieszeni karmelki i zajadajc je zasania sobie rk usta, 
aeby tego inne nie spostrzegy. 
Nagle bieg jej marze przerywa jedna z pensjonarek zapytujc z awki: 
 Prosz pani, co to jest jajko Kolumba? 
Dziewczynki zaczy simia, Frania o mao nie udawia si karmelkiem, a Malwinka 
zawoaa: 
 Maja Kociu, po co ty pani fatygujesz, kiedy ja ci to wytomacz... 
Poniewa Magdalena zapomniaa, co znaczy owe jajko, wic schyliwszy si nad robot 
sucha objanie Malwinki i dowiaduje si, e Kolumb by to taki pan, ktry odkry Ameryk, 
i e Malwinka ma w Ameryce bardzo bogatego stryja, ktry niedawno wyjecha z Warszawy 
i ju zrobi majtek. 
Zadzwoniono na kolacj i pensjonarki pod dowdztwem dam klasowych przeszy do dwu 
sal, w ktrych znajdoway si dugie stoy obite cerat, zastawione szeregami . szklanek herbaty 
i bueczek z szynk. Zaczo si odsuwanie krzese, siadanie, danie cukru albo mleka, 
wymiana buek midzy koleankami. Damy klasowe uspakajaj modsze dziewczta; suce 
w biaych fartuchach kr koo stow z tacami buek; w salach panuje gwar. 
Nagle wszystko umilko, krzeseka odsuny si z oskotem, uczennice i damy klasowe 
powstay i naprzd w jednej, potem w drugiej sali pochyliy si gowy jak pszenica na wietrze. 
Czarno ubrana, spokojna, z twarz niby wyrzebion w kamieniu, przesuna si pani 
Latter, co kilka krokw lekko kaniajc si damom klasowym. Zdawaa si nie patrze na 
nikogo; ale kada nauczycielka, pensjonarka czy suca czua na sobie jej wzrok ognisty. 
Ju znika, lecz w jadalniach jest tak cicho, e z korytarza dolecia jej gos, kiedy zapytaa 
lokaja, dlaczego nie otwarto okien w pitej klasie. 
Boe!  mylaa Magdalena  i to jej, takiej krlowej, ja chciaam poyczy trzy tysice 
rubli? Ja omieliam si j protegowa u Ady, ja, ndzny pyek?... Co bdzie, jeeli ona dowie 
si 
kiedy o mojej rozmowie z Ad? Naturalnie, e wypdzi mnie bez miosierdzia... Nawet 
nie potrzebuje wypdza, bo jeeli spojrzy na mnie i zapyta: co ty; niegodziwa, mwia?... 
ja zaraz umr... 
Po kolacji uczennice przeszy do sal rekreacyjnych i zaczy bawi si: jedna partia w lep 
babk, druga w kotka i myszk. Ktra z panien usiada do .fortepianu i mylc si co kilka 
taktw nagraa walca. Kilka dziewczynek przybiego do Madzi proszc, aby potaczya z 
nimi za chopca. 
Ale Madzia wymwia si od zabawy; posza do jednej z pustych sal, ktr przewietrzano, 
i stanwszy w otwartym oknie, obryzgiwana kroplami padajcego deszczu, mylaa z rozpacz: 
Ja ju 
nigdy nie bd miaa rozumu! Jak ja miaam powiedzie Adzie, e pani Latter 
potrzebuje pienidzy? Przecie jeeli ona zada, caa Warszawa zoy jej choby i sto tysicy 
rubli... O, dlaczego pierwej nie umaram!... 
Okoo jedenastej wieczr, kiedy wszystkie uczennice spay pod opiekwitych obrazkw, 
a Magdalena za swoim parawanikiem czytaa przy wiecy, do sypialni wesza pani 
32 
Latter. Rzucia tikiem na eczka, jednej z dziewczynek poprawia zsunit kodr, wreszcie 
zajrzaa za szafirowy parawan. 
Pewnie mnie wypdzi  pomylaa Magdalena czujc, e jej serce bi przestao. 
 Joasi jeszcze nie ma?  zapytaa pani Latter pgosem. 
 Nie wiem, prosz pani. 
 Dobranoc, Madziu!  rzeka przeoona tonem askawym i opucia sypialni. 
Ach, jaka ona dobra, jaka ona szlachetna!  unosia si w duchu Madzia mylc z trwog, 
jakby jej byo okropnie znale si 
na dworze w jednej koszuli w taki deszcz. Co naturalnie 
musiaoby j spotka, gdyby pani Latter dowiedziaa si o rozmowie z Ad. 
Jestem bezwstydna!  szepna do siebie gaszc wiec. Deszcz pada coraz wikszy, 
szeleci na dachu, bbni w okna, skwiercza w wylotach rynien, szumia na asfalcie podwrza. 
Niekiedy rozlega si turkot doroki i chlapanie kopyt koskich w wodzie pyncej ca 
szerokoci ulicy. 
Jak zimno musi by tym, ktrzy wracaj do domu  pomylaa Madzia. 
Przebiegy j dreszcze, wic mocniej owina si w kodr i zasna. nio jej si, e pani 
Latter wcale nie gniewa si na ni, e Zochna jest ju na pensji pierwsz uczennic i e co 
dzie nosi psow kokard za wzorowe sprawowanie. Jest za tak wyjtkowo pilna i grzeczna, 
e dla odrnienia jej od najpilniejszych i najgrzeczniejszych uczennic pani Latter kae 
jej nawet sypia z psow kokard. 
Sen w wydaje si Madzi tak niedorzecznym, e wybucha miechem i budzi si. 
Budzi si i  siada na ku, poniewa w korytarzu sycha pukanie do drzwi naprzeciwko. 
Jednoczenie w sali szepcze kto: 
 Maniu, syszysz?... 
 Nie mw do mnie, bo ja okropnie boj si... 
 Moe to zodziej?... 
 Co ty mwisz?... Trzeba zbudzi pann Magdalen... 
 Ja nie pi, dzieci  odzywa si panna Magdalena i drc rk zapala wiato: 
A poniewa pukanie sycha znowu, wic szybko wdziewa pantofelki, narzuca szlafroczek 
i idzie ze wiec do drzwi. 
 Ach, niech pani nie chodzi na korytarz, tam musz by zbjcy!...  mwi jedna z dziewczynek 
i chowa gow pod poduszk. 
Inne nakrywaj gow kodrami tak starannie, e niektrym wida goe stopy, a nawet kolana. 
Jedna zaczyna dre  ju dr wszystkie, druga zaczyna szlocha  wszystkie szlochaj. 
Madzia zbiera ca energi i otwiera drzwi na korytarz; dziewczynki w pacz. 
 Kto tu?  mwi Madzie podnoszc wiec w gr. 
 Ja, czy nie widzisz? 
Dziewczynki usyszawszy rozmow umilky; lecz gdy Madzia mwi do nich: 
 Uspokjcie si, dzieci, to Joasia... to panna Joanna...  zaczynaj paka i krzycze na 
cay gos. 
Madzia osupiaym wzrokiem patrzy na Joasi. Patrzy i nie wierzy wasnym oczom widzc, 
e pikna kremowa suknia Joasi jest zlana deszczem i zabocona, e wosy Joasi s potargane, 
twarz ponie, a w oczach tl si dziwne blaski. 
 Czego mi si przypatrujesz?  z gniewem odzywa si panna Joanna.  Od godziny nie 
mog dosta si tu.., musiaam przej przez pokj lokajw, a teraz pukam, bo ten smarkacz, 
Zosia, drzwi przede mn zamkna!... 
 Zosia?...  powtarza Magdalena nie wiedzc, czy ma sta 
na korytarzu, czy uspokaja 
swoje dziewcztka, ktre pacz coraz goniej. 
Wtem od schodw pada blask, ronie, pokazuje si pomiewiecy i  jaka osoba ciemno 
ubrana. 
33 
Madzia cofa si i zatrzaskujc drzwi rzuca rozkrzyczanym dziewcztom dwa wyrazy: 
 Pani Latter!... 
W jednej chwili sypialni zalega cisza... Obawa przeoonej tumi strach przed zbjcami i 
zapobiega zbiorowym spazmom. W korytarzu sycha ostry gos: 
 Co to znaczy, Joasiu?... 
Przez chwil kto 
szepcze, potem pani Latter odpowiada rwnie jak pierwej ostro, lecz ciszej: 
 Zrobia awantur... 
Znowu szeptanie i znowu pani Latter odpowiada szeptem:  Chod do mnie. 
W korytarzu sycha oddalajce si kroki. Madzia wchodzi do ka, gasi wiec i syszy 
przez cian, e w ssiedniej sypialni take rozmawiaj. 
Zegar wybi drug. 
34 
6 Taka, ktrej si nie powiodo 
Madzia nie pamitaa wypadku, ktry by tak ni wstrzsn jak owo spnienie Joasi. 
Nie moga zasn, cho w salach i na korytarzu byo cicho. Zdawao jej si, e kto chodzi, 
to, e sycha wo spalenizny, to znowu, e w deszczu gsto padajcym dwiczy jaka 
melodia. Nade wszystko jednak spa przeszkadza jej bieg wasnych myli. 
Marzya, e jutro na pensji zdarzy si co 
okropnego. Najpewniej Joasia straci miejsce 
damy klasowej za to, e tak pno wrcia; a moe i Zosi wydal, e zamkna drzwi na 
klucz. 
Biedna Joasia  wzdychaa Magdalena przewracajc si na ku  jej ju nic nie uratuje. 
Pamitam, jeszcze w trzeciej klasie, pani Latter wymwia miejsce pannie Zuzannie za to, e 
bez opowiedzenia si wysza przed poudniem. Albo  dwa lata temu  co si stao z pann 
Krystyn? Raz jeden nie nocowaa w domu i  egnam pani!... Nie wiem nawet, czy dostaa 
miejsce na innej pensji?... 
I co tej Zosi strzelio do gowy?... Baa si? Ale na korytarz nikt nie mgby wej. A moe 
ona przez zazdro o pana Kazimierza?... Niegodziwa dziewczyna, naturalnie, e zrobia 
to przez zazdro... 
A moe pani Latter i mnie wydali za to, e wyszam na korytarz?... Ha, powiem, e 
dziewczynki ogromnie bay si i chciaam je uspokoi. 
Tym razem myl wydalenia z pensji przerazia j. Co ona powie rodzicom, jak pokae si 
im straciwszy miejsce?... I co bdzie robi w domu, wypdzona, okryta wstydem?... 
Usiada na ku i schwycia si rkoma za gow. 
Boe! Boe!  mylaa  ja ju trac przytomno! Za c by mnie pani Latter wydalaa 
i... co si ze mn dzieje, e mi takie dziwne rzeczy snuj si po gowie?... Ja musz by chora... 
Uspokoiwszy si, e jej nie mog wydali z pensji za to, e wysza na korytarz, zacza z 
kolei trapi si obfitoci wasnych myli. 
Nie dawniej jak przed kilkoma tygodniami mylaa tylko o swoich dziewczynkach i ich 
lekcjach, o tym, e porozmawia z Ad albo e wyjdzie na spacer z klas. A dzi? Niepokoi 
si 
dochodami pani Latter, chce dla niej zacign poyczk, to znowu troszczy si losem 
Joasi. 
Oczywicie, mam pocztki pomieszania zmysw!...  szepna. 
Wybia trzecia, kwadrans na czwart, wp... Madzia postanawia spa. Lecz im mocniej 
zamyka oczy, tym wyraniej widzi przed sob Joasi w zaboconej sukni, a w gbi korytarza 
ciemn figur pani Latter ze wiec w rku. Potem kremowa suknia Joasi zrobia si pomaraczow, 
a pomiewiecy czerwonym; potem ciemna figura pani Latter zrobia si zielonaw, 
a pomie biaym. Potem Joasia, pani Latter i jej wieca posuny si w gr, jakby na 
sufit, zaczy si rozpywa w nieokrelone plamy, zniky, znowu pokazay si, ale ju w 
innych kolorach, i nareszcie... 
Nareszcie w korytarzu rozleg si gos dzwonka przypominajcy, e pora wstawa. Pokojwki 
od dawna poodnosiy wyczyszczone buciki i suknie, kilka uczennic pobiego do azienki 
my si, na korytarzu byo sycha otwieranie i zamykanie drzwi, chodzenie i mwienie 
sobie dzie dobry. 
Ubrawszy si Madzia wysza na korytarz i zajrzaa do sypialni naprzeciw. Panienek nie 
byo, ale suca, ktra otwieraa okna, nie pytana odezwaa si: 
 Panna Joanna spaa dzi u pani przeoonej, a teraz posza do lazaretu... 
35 
 Do lazaretu?... C jej jest?... 
Suca umiechna si tak dziwnie, e Madzi obla rumieniec. Wysza z sali obraona i 
postanowia ju nie dowiadywa si o Joasi. Uwaaa jednak, e dokoa niej wszyscy rozmawiaj 
o Joasi. Stojca obok pitej klasy panna aneta opowiadaa uczennicom, e wczoraj 
Joasia musiaa wrci pno do domu, bo ta pani, z ktr bya na koncercie; zasaba i nie 
mia jej kto pilnowa. 
Lecz o kilka krokw dalej, pod pierwsz klas, pani Mline opowiadaa innej nauczycielce, 
e Joasia spnia si, poniewa sama zasaba po wczorajszym koncercie, ktry podobno 
by bardzo adny. Za na schodach lokaj Stanisaw, ktry niekiedy peni obowizki szwajcara, 
gromi jedn z pokojwek: 
 Co pannie do tego?...  Co panna masz plotki roznosi!... Bya w restauracji czy nie bya, 
upia si czy nie upia, to nie nasza rzecz... 
Pewnie mwi o pomywaczce  pomylaa Madzia. 
O dziewitej zaczy si lekcje i Madzia, a zapewne i wszystkie panienki zapomniay o 
Joasi. Ale o dwunastej, kiedy Magdalena zaniosa dziennik do pani Latter, stanwszy w gabinecie 
przeoonej, usyszaa w drugim pokoju gos pana Kazimierza, ktry mwi: 
 Przeciwnie, pomyl wszyscy, e traktujemy nauczycielki jak czonkw rodziny... 
 Wolaabym jednak, aeby ty do tego nie nalea  odpowiedziaa mu pani Latter tonem 
surowym. 
Madzia tak gono pooya dziennik na biurku, e rozmawiajcy umilkli, a nastpnie weszli 
do gabinetu. 
 No, nieche nas panna Magdalena osdzi  rzek pan Kazimierz. By zarumieniony, 
oczy mu byszczay i nigdy jeszcze nie wyda si Madzi tak adnym jak dzi.  Niech powie 
panna Magdalena...  doda. 
 Prosz ci, ani sowa!...  przerwaa mu pani Latter. Dobrze, moje dziecko, moesz wrci 
na gr  rzeka do Magdaleny. 
Madzia szybko opucia gabinet, lecz spostrzega, e pani Latter jest bardzo zmieniona. 
Oczy miaa ogromne i ciemniejsze ni zwykle, twarz t; zdawao si, e od wczoraj schuda. 
Pani Latter jest bardzo pikna  pomylaa Madzia idc na schody. Ale przed wzrokiem 
jej duszy sta obraz nie pani Latter, tylko jej syna. 
Zanim dziewczynki rozeszy si na obiad, ju w caej szkole opowiadano o Joasi najdziwniejsze 
historie. Z jednej strony, syszano od stra, e pann Joann w nocy odprowadzi do 
domu jaki mody pan bardzo zasonity; z drugiej strony, kto z miasta utrzymywa, e pann 
Joann widziano po .koncercie w restauracji, gdzie bya w towarzystwie panw i pa w 
osobnym gabinecie i piewaa przy fortepianie. Nareszcie lokaj, ktry jej drzwi otworzy, 
szepn jednej z pokojwek, e od panny Joanny, kiedy wesza, czu byo wino. 
Na pensji nikt nie wtpi, e Joasia straci miejsce, jeeli go ju nie stracia; znano bowiem 
surowo pani Latter. Tote nauczycielki i pensjonarki nie wyczajc Zosi, tej samej, ktra 
zamkna drzwi sypialni, wszystkie aoway Joanny. 
Tylko panna aneta twierdzia, e to s plotki, i utrzymywaa, e pani Latter nie oddali Joasi, 
poniewa bardzo energicznie uja si za ni panna Howard. 
Po obiedzie Magdalena z biciem serca posza do lazaretu odwiedzi Joasi, ktrej pomimo 
wspczucia nikt nie odwiedza. Znalaza j w ku mizern, a przy niej pann Howard, ktra 
zobaczywszy Madzi zerwaa si z krzesa. 
 Tylko niech pani nie myli  zawoaa  e ja tu pielgnuj chor!... To zajcie dla bab, 
ale nie dla kobiety czujcej ludzk godno... 
 Jaka pani dobra!  rzeka Joasia wycigajc do niej rk. 
 Ja nie jestem dobra!...-oburzya si panna Howard podnoszc w gr powe brwi i chude 
ramiona.  Ja tylko przyszam zoy hod kobiecie zbuntowanej przeciw tyranii przesdw... 
36 
Co to jest, aeby kobieta nie miaa prawa wraca o drugiej w nocy, jeeli mczyznom wolno 
wraca choby o pitej nad ranem?... Gdybym bya pani Latter, porozpdzaabym niegodziwych 
lokajw, ktrzy mi robi uwagi, i wydaliabym z pensji tego smarkacza, Zosi... 
 Ja nie mam do nich alu  przerwaa Joasia. 
 Ale ja mam!  zawoaa panna Howard.  Jak rwnie mam szacunek dla pani Latter, e 
nareszcie zerwaa z przesdami... 
 C ona zrobia?...  pyta Madzia. 
 Nie wszystko, ale jak na ni, do duo, uznaa bowiem, e panna Joanna jest istot samodzieln 
i ma prawo przychodzi 
do domu wwczas, kiedy jej si podoba. Zreszt  dodaa 
panna Howard  owiadczyam jej dzi rano, e jeeli Joasia straci miejsce, ja wyjd z domu 
na ca noc... 
 Ach, Boe, co pani mwi?...  przerwaa jej Madzia ze miechem.  Wypowiadam moje 
najwitsze przekonania. Tak jest, wyszabym na ca noc i  niechby mnie jaki nikczemnik 
omieli si zaczepi!... 
Twarz panny Howard staa si psow, a nawet wosy przybray jeszcze bardziej niezdecydowany 
kolor, kiedy wypowiadaa pogldy. 
Nareszcie chwilk odpoczwszy zwrcia si do Madzi i rzeka, mocno ciskajc j za rk: 
 No, zostawiam pani przy chorej i jestem zadowolona, e i pani ma odwag wielkich 
przekona. Za rok, dwa, najwyej trzy, bdzie nas miliony!... 
Nas?...  pomylaa Madzia rumienic si.  C ona myli, e i ja zostan emancypantk?... 
Po wyjciu panny Howard, ktra dla zadokumentowania swoich najwitszych przekona 
tak trzasna drzwiami, e cay pokj zadra, Madzia usiada przy chorej. Dostrzega w niej 
zmian. Panna Joanna leaa z rkoma opuszczonymi, a na jej rzsach byo widazy. 
 Co tobie, Joasiu?  szepna Magdalena. 
 Ach, nic... nic!... Niczego nie auj... Cho gdyby widziaa moj podr przez dziedziniec!... 
Nie miaam dziesitki dla stra isyszaam, jak mrucza, e kto nie ma pienidzy, nie 
powinien wczy si po nocach... Na dziedzicu potknam si i caa suknia na nic... A jak 
spojrza na mnie ten fagas!... Ale wiesz co?... To robi mi przyjemno. Czasem zdaje mi si, 
e chciaabym cigle upada w boto i by wytykana palcami, tak... Przypominaj mi si 
dziecinne lata. Kiedy mnie ojciec bi, ja gryzam sobie palce i robio mi to tak sam przyjemno 
jak wczorajszy powrt... 
 Ciebie bi ojciec?... Za co?... 
 O, i jak!... Ale nic ze mnie nie wybi, nic, nic... 
 Jeste bardzo rozdraniona, Joasiu... Gdzie ty bya wczoraj? Panna Joanna usiada na 
ku i groc zacinitymi piciami zacza szepta.: 
 Raz na zawsze prosz was, nie zadawajcie mi takich pyta. Gdzie byam, z kim byam? 
 to moja rzecz. Do, e do nikogo nie mam pretensji, do nikogo, syszysz?... Nie ten, to w, 
wszystko jedno... Wszystkie drogi wiod do Rzymu... 
Upada na ko i ukrywszy twarz w poduszce szlochaa. Madzia stojc nad ni nie wiedziaa, 
co pocz. Dusz jej przebiegay najsprzeczniejsze uczucia: zdumienie, wstrt, a jednoczenie 
co jakby zazdro... 
 Potrzeba ci czego?  zapytaa niechtnie. 
 Nic mi nie potrzeba, tylko idcie sobie i nie nasyajcie mi dozorczy! -odpowiedziaa 
Joasia nie podnoszc twarzy. 
 Do widzenia. 
Madzia wysza powoli, mylc: 
Po co ja mwi: do widzenia, kiedy nie chc jej widzie?... Zreszt, co mnie to obchodzi; 
ja przecie nie poszabym z mczyznami do restauracji, a za skarby caego wiata nie chcia
37 
abym by 
w takim dziwnym stanie, wic jej nie zazdroszcz... A jednak dlaczego ona to 
zrobia, czego adna z nas nie robi?... Czy ona nie taka jak my wszystkie, czy lepsza od 
nas?... 
W korytarzu spotkaa gospodyni pensji, pann Mart, osob kaszlc i wysok, w biaym 
czepeczku, ktra bya nadzwyczajnie silna i trzymaa si pochyo. 
 Ach, co si u nas dzieje, paniuciu!  rzeka gospodyni skadajc ylaste rce i schylajc 
gow niej ni zwykle. Jak jestem tu dziesi lat, nie zdarzyo si nic podobnego... A biedna 
pani przeoona... 
 C pani przeoona?... 
 Aaa!... Ona to dopiero chora; wyglda jak z krzya zdjta, jakby z trumny wstaa... Bo to 
i niepiknie, i dla pensji niedobrze... 
Obejrzaa si, czy kogo nie ma w korytarzu, i dodaa cicho, zbliywszy usta do ucha Madzi: 
 Oj, te dzieci, te dzieci!... Szczliwe my, paniuciu, e nie mamy dzieci... 
I prdko odesza trzsc wielkimi rkoma. 
Dzieci?... Co ona mwi o dzieciach?... Przecie 
Joasia nie jest crk pani Latter. Panna 
Marta widocznie dostaa bzika... 
Nagle przypomnia jej si pan Kazimierz zarumieniony, z rozrzuconymi wosami, kiedy w 
poudnie mwi do matki: No, nieche nas panna Magdalena osdzi... Jaki on by pikny 
w tej chwili i ciekawa rzecz, w jakiej sprawie odwoywa si do jej sdu? Czyby Joasia z 
nim?... 
Magdalena zdrtwiaa. Niepodobna, aeby Joasia z panem Kazimierzem bya dzisiejszej 
nocy w restauracji, nie! On nie zrobiby tego... On  z Joasi!... 
Nie moga wierzy, ale na sam myl o tym poczua e nienawidzi Joasi... 
38 
7 Ktrej si powodzi 
W pocztkach grudnia, kiedy Joasia ju wrcia do zdrowia i obowizkw damy klasowej, 
a na pensji ucichy plotki z powodu jej nocnego powrotu, w pocztkach grudnia zdarzy si 
wypadek, ktry Magdalenie nasun myli, e Helenka Norska nie ma dobrego serca. 
Zdarzyo si to z panem Dbickim na lekcji matematyki w pokoju Ady, gdzie uczyo si 
ich trzy: Ada, Helenka i Madzia. 
Przede wszystkim Madzia od pierwszej lekcji spostrzega (co j nawet oburzyo), e Helenka 
kokietuje pana Dbickiego. Nosi rkawy, z ktrych doskonale wida jej przeliczne 
rce, wysuwa nki, kiedy profesor wykada co 
przy tablicy, a czasami rzuca takie spojrzenia, 
e Madzi wstyd za ni. Tym bardziej wstyd, e pan Dbicki, ktry z pocztku miesza si 
wobec Heleny, pniej nie tylko nic sobie nie robi z jej kokieterii, ale nawet umiecha si 
swoim dobrym i rozumnym pumieszkiem, w ktrym czu byo ironi. 
Dziwna ta Hela!  mylaa Madzia.  Jak ona moe robi podobne miny wobec czowieka 
przeszo pidziesicioletniego, ktry nie jest pikny, nawet trochysy, a nade wszystko 
 nigdy si z ni nie oeni? Najgorsze za, e pan Dbicki, ktry jest bardzo rozumnym, widzi, 
co ona dokazuje, i drwi z niej. 
Helenk, ktr uwielbiali nawet szedziesicioletni panowie zachowywanie si Dbickiego 
poczo drani; kokietowaa go wic w sposb coraz bardziej wyzywajcy, nie szczdzc 
jednak i szyderstwa, jeeli zdarzya si sposobno. 
W pocztkach grudnia Dbicki tomaczy 
trzem pannom dwumian Newtona w przypadku 
wykadnikw uamkowych; a tomaczy tak jasno, e Madzia nie tylko wszystko rozumiaa, 
ale wprost upoia si jego wykadem. W szczeglny sposb dziaa na ni ten cichy, agodny, 
wiecznie zafrasowany czowiek, ktry przy wykadzie zmienia si w natchnionego. Rzadkie 
wosy jeyy mu si, jasne oczy nabieray gbokich cieniw, nalana twarz  posgowych 
rysw, a gos  przejmujcej dwicznoci. Ada z Madzi nieraz mwiy sobie, e lekcje 
Dbickiego s prawdziwymi koncertami, o ile profesor zapali si do przedmiotu; bo na pensji, 
osobliwie jeografi wykada nudnie. 
Ot Dbicki wyoywszy dwumian Newtona zapyta panien, czy ktra nie zechce powtrzy? 
Magdalena moga powtrzy, ale przez grzeczno chciaa ustpi gosu Adzie; Ada 
za zwrcia si do Helenki. 
 Kiedy ja nic nie wiem  odpowiedziaa ze miechem Hela wzruszajc ramionami. 
 Nie rozumiaa pani?  zapyta zdziwiony Dbicki. 
Helena odrzucia w ty gow i patrzc przymruonymi oczyma na Dbickiego rzeka: 
 Tak zasuchaam si w melodi paskiego gosu, e nie rozumiaam nic. Panu to nie robi 
przyjemnoci? 
 Nasi suchacze  odpar Dbicki spokojnie  mog nam robi 
tylko jeden rodzaj przyjemnoci, 
mianowicie  uwaa. Mnie pani zawsze tego odmawia. 
Dobrze jej tak!  pomylaa Madzia, lecz spojrzawszy na towarzyszki zmieszaa si. 
Ada wylknionymi oczyma spogldaa to na Helenk, to na Dbickiego, Helenka za bya 
zarumieniona z gniewu, a jej pikna twarz miaa jaki koci wyraz, kiedy podnoszc si z 
krzeseka odpowiedziaa z umiechem: 
 Wida, e nie mam zdolnoci do wyszej matematyki, cho profesor popiera j nawet 
wykadami moralnoci. Nie przeszkadzam pastwu... 
Kiwna gow Adzie, ukonia si Dbickiemu i opucia pokj. 
39 
Biedny profesor by bardzo zakopotany. Upuci kred, wsadzi wielki palec lewej rki za 
klap surduta i pozostaymi palcami zacz bbni. Twarz mu zmartwiaa, spojrzenie zamcio 
si i cichym gosem odezwa si do Ady: 
Moe... moe ja paniom przeszkadzam?... 
Ada milczaa, bo zbierao jej si na pacz, co spostrzeg Dbicki i rzek biorc za kapelusz: 
 Na nastpn lekcj przyjd, gdy panie dadz mi zna... Ukoni si niezgrabnie, patrzc 
w sufit, a gdy szed do drzwi, Madzia zauwaya, e podnosi kolana bardzo wysoko. 
 Boe, co tu si dzieje!  zawoaa Ada z paczem, tulc si do Madzi.  I co ja teraz mam 
robi? 
 A c tobie, Adziu?  odezwaa si Magdalena,  przecie on do ciebie nie ma pretensji. 
 Tak, ale ja znowu musz przerwa lekcje, bo Hela miertelnie obraziaby si na mnie. A 
to taki doskonay profesor, taki nieszczliwy czowiek i przyjaciel Stefka... Musimy wyjecha 
z Warszawy, bo ja si tu rozchoruj. 
W godzin ju na caej pensji mwiono, e Dbicki zrobi impertynencj Helenie, a panna 
Howard gono na korytarzu wydaa kilku damom klasowym, e jest to gbur i obrzydliwa 
ropucha, w ktrej pod pozorami niedostwa kryje si najwikszy nieprzyjaciel kobiet. 
 Trzy razy badaam go, aeby pozna, co myli o samodzielnoci kobiet, a on tylko 
umiecha si!... Za te umieszki zrzuciabym go ze schodw  zapewniaa panna Howard. 
Za pani Latter spotkawszy wieczorem Madzi rzeka do niej tonem w ktrym czu byo 
gniew: 
 C ten safandua ju odgryz si na naszych lekcjach, jeeli zaczyna robi impertynencje? 
Nieostrony, nieostrony!... 
Magdalena nie odpowiedziaa, cho silny rumieniec zdradzi, e nie podziela zdania przeoonej. 
W tych kilku sowach czua zapowied dymisji dla Dbickiego i pierwszy raz w yciu 
przyszo jej na myl, e pani Latter nie jest sprawiedliw. Biedny profesor moe straci 
posad dlatego, e Helence nie pozwoliartowa 
z siebie; ale Joasia, ktra zrobia skandal, 
jest cigle dam klasow i nawet zaczyna podnosi gow. 
Po co ja o tym myl?... co mnie do tego?...  wyrzucaa sobie Madzia.  I co si ze mn 
dzieje, e zaczynam sdzi ludzi, a nawet potpia ich. Joasia jest dumna, moe z obawy, 
aeby jej kto nie robi wymwek, chocia... niepotrzebnie szykanuje Zosi. A swoj drog 
Marta miaa suszno mwic, e pani Latter cierpi przez dzieci... Hela nie jest dobra, kiedy 
Dbickiego naraa na utrat lekcyj, a matk na niesprawiedliwo... 
Obok Helenki przyszed jej na myl pan Kazimierz, ktry coraz rzadziej bywa u pani 
Latter, ale za to coraz czciej jego imi 
czono z imieniem Joasi. Lecz w takich chwilach 
Madzia zasaniaa uszy przed podszeptami wasnych myli i powtarzaa sobie z uporem: 
To nie moe by, aeby on by w restauracji z Joasi... To wszystko plotki!... On, taki 
pikny, taki szlachetny... 
Pomimo obaw Magdaleny, e Dbicki moe straci posad, sprawa jego nagle poprawia 
si, i to w kilka dni po zajciu z Helenk. Wpyn na to przyjazd pana Stefana Solskiego, 
brata Ady, o czym Madzia dowiedziaa si z ust samej Helenki. 
 Wiesz  zawoaa panna Helena cignc j do swego pokoju.  Wiesz, jest Stefan... Dzi 
z rana przyjecha z zagranicy, a za tydzie... za tydzie my z Ad i jej ciotk jedziemy!... Ja 
jad za granic, ja... i ju Boe Narodzenie spdzimy w Rzymie!... Czy ty syszysz, Madziu?... 
Zacza caowa Magdalen i taczy po pokoju. Nigdy nie bya tak oywion. 
 Oryginalny czowiek ten Stefan  mwia z paajcymi oczyma  brzydki, podobny do 
Ady, ale siedzi w nim diabe. W gowie mi si krci, kiedy pomyl, e ten czowiek ma mi-
lion rubli. Ale, a1e pogodziam si dzi z Dbickim... Zrobiam to dla Ady i dla Stefana... Co 
za energia w tym czowieku! Ledwie przywita Ad, zaraz jej powiedzia: Od dzi za ty40 
dzie wyjedacie panie. To samo powiedzia mojej mamie, ktr zawojowa w kwadrans... 
Powiadam ci, co nadzwyczajnego... 
Istotnie, na drugi dzie przyszli na pensj 
tragarze i zaczli wynosi ksiki Ady i jej narzdzia 
fizyczne, przy pakowaniu ktrych by Dbicki. Tego samego dnia zgosi si do pani 
Latter jaki jegomo przysany przez pana Solskiego do zaatwienia formalnoci paszportowych 
dla Helenki. Damy klasowe i pensjonarki mwiy tylko o Solskim i niejedna wygldaa 
ze szczytu schodw na d sdzc, e zobaczy tego pana, ktry jest bardzo brzydki, ale ma 
duo pienidzy i nie lubi, aeby mu si sprzeciwiano. Madzia nawet usyszaa, jak dwie trzecioklasistki 
mwiy midzy sob: 
Widzisz, widzisz.... To pewnie on!... 
 Eh, nie... To ten safandua Dbicki... 
 Ludwisiu  odezwaa si przechodzca okoo nich Magdalena  jak moesz wyraa si 
tak o panu Dbickim? 
 Przecie tak nazywa go pani Latter  miao odpara dziewczynka. 
Madzia udaa, e nie syszy, i prdko zbiega ze schodw. 
Biega do Ady i kiedy do niej wesza, zastaa w pokoju niskiego pana, z szerokimi ramionami 
i du gow, ktry rozmawia z Hel. Na widok Magdaleny Ada podniosa si z fotelu 
i rzeka:  Stefku... 
Pan z du gow zerwa si, bystro popatrzy Madzi w oczy i ciskajc j za rk powiedzia: 
 Pani, jestem przyjacielem tych, ktrzy kochaj moj siostr. 
Potem usiad na krzele i zwrci si do Heleny. By 
podobny z fizjognomii do siostry, 
tylko mia niedue wsiki i row blizn na prawym policzku. 
 Nie przekona mnie pan  mwia Helenka z umiechem, ale bojaliwie patrzc na Solskiego, 
co troch zdziwio Madzi. 
 ycie pani przekona  odpowiedzia.  Pikno susznie nazywaj paszportem, ktry 
jej wacicielowi czy wacicielce wyrabia stosunki midzy ludmi. 
Tak, od razu. Ale potem?... 
Nastpstwa zale od dalszych czynw. W kadym razie wiat hojniej wypaca piknym 
zasugi, wiele im wybacza i bardzo czsto kocha ich nawet wwczas, gdy tego nie s warci. 
Moe by  odpowiedziaa Helenka  ale ja dobrze nie rozumiem. O moim bracie na 
przykad mwi wszyscy, e jest przystojny; ja jednak nic mu nie wybaczam. A... zakocha 
si... w tak adnym mczynie jak on nie potrafiabym. Mczyzna powinien by energiczny, 
odwany... oto jego pikno. 
Na te sowa Madzia zarumienia si, Ada spucia oczy, a Solski umilk; lecz po wyrazie 
jego twarzy nie mona byo pozna, czy zgadza si z teoriami Helenki, ktre Madzi wyday 
si dosy nowe, a nawet niespodziewane. 
Jeszcze kilka minut rozmawiano o podry, po czym Solski podnis si do wyjcia. 
Wic nieodwoalnie wysya nas pan we rod?  zapytaa Helenka obrzucajc go spojrzeniem. 
Czy moesz nawet pyta?  wtrcia Ada.  Przecie widzisz, co zrobi z moj pracowni... 
We rod wieczornym pocigiem, jeeli panie racz  odpowiedzia Solski i zacz 
egna 
panny. 
Wkrtce po jego odejciu i Helenka opucia salonik Ady, ktra zostawszy sam na sam z 
Madzi rzeka: 
C ty na to, Madziu? 
Przy tym patrzya na ni w sposb tak smutny i dziwny, e Madzia zastanowia si. 
O czym mwisz, kochanko, czy o wyjedzie? 
Ach, o wyjedzie i nie o wyjedzie... O rnych rzeczach odpowiedziaa Ada. Nagle uci
sna j i przytuliwszy gow do jej ramienia szepna:  Ty nawet nie wiesz, Madziu, jaka ty 
41 
jeste 
dobra, szlachetna, prosta... I powiem ci, e chyba mniej znasz wiat anieli ja, cho 
dopiero zaczynam go poznawa troszeczk... 
 To tak jak ja  zawoaa Madzia. I to nawet niedawno, od kilku tygodni jako inaczej 
patrz... 
 To tak jak ja..: Czy mylisz i o Joasi?... 
 I o Joasi, i o rnych innych rzeczach. A ty?... 
 O, i ja, ale o tym nie ma co mwi  rzeka Ada. 
                     
Na kilka dni przed wyjazdem za granic mieszkanie Helenki zamienio si na szwalni. 
Pani Latter sprowadzia trzy specjalistki: krojczyni, maszynistk i wykoczark i kazaa im 
zrobi przegld caej garderoby crki. Z kuchni do gabinetu wniesiono prosty st, na ktrym 
pochylona krojczyni z metrem na szyi i noyczkami w rkach cay dzie podcina i poprawia 
staniki i spdnice. Od sidmej rano do jedenastej wieczr kiwa si nad warczc maszyn 
blada maszynistka, ktrej siedzca pod oknem wykoczarka od czasu do czasu przypomina: 
 Czekam, panno Ludwiko... Albo te: 
 cieg niedobry, panno Ludwiko, trzeba poprawidk. Na ku i na biurku Heli leay 
stosy bielizny, na atasowych mebelkach spdnice i kaftaniki, dywan by zarzucony skrawkami 
rozmaitych materiaw. Noyczki zgrzytay na stole, maszyna warczaa i wtrowao jej 
pokasywanie maszynistki. Madzi razi tu panujcy haas i nieporzdek, ale Helenka gotowa 
bya siedzie od rana do nocy, przymierza po kilka razy kad sukni i wtrca si do robotnic. 
Ile razy wesza Madzia do gabinetu Helenki, bya pewna, e zastanie j przed lustrem w 
coraz innym staniku lub spdnicy, mwic: 
 Czy dobrze ley? Zda je mi si, e w pasie jest zanadto luny i marszczy si na plecach... 
spdnicy niech pani nie skraca ani o cal, bo to daleko powaniej; w krtkiej sukni 
adna kobieta nie potrafi by dumn. 
W podobnych chwilach krojczyni i wykoczarka kryy okoo Helenki jak gobie nad 
gniazdem: mierzyy, znaczyy, wbijay szpilki w suknie, wspinay si na palcach albo paday 
na kolana. Torturowana za Helenka miaa rozmarzone oczy i wyraz twarzy osoby witej 
albo zakochanej. 
Jacy niemdrzy s mczyni  pomylaa Madzia patrzc na pikn pann.  Im si 
zdaje, e panny wygldaj interesujco tylko przy nich... 
Wyraz anielskiego rozmarzenia i zachwytu na twarzy Helenki spostrzega Madzia nie tylko 
w czasie przymierzania sukien. 
W poniedziaek przed poudniem Hela wywoaa Madzi 
z klasy. Moja droga  rzeka  
zastpi ci tu panna Joanna, a ty jed ze mn. Stefan przysa dla Ady karet, ale e ona zostaje, 
wic tylko my dwie pojedziemy za sprawunkami. 
Madzi wstyd byo wsi do karety i lkaa si dotkn jej atasowego obicia swoj wenian 
salopk. Ale Helenka czua si tu jak u siebie. Spucia szyb i patrzya na przechodniw 
z wyrazem dumy. 
 Bawi mnie to  rzeka  kiedy sobie przypominam, e i ja chodziam jak te panie albo 
jedziam obszarpanymi dorokami. 
 A mnie si zdaje, e czciej bdziemy jedziy dorokami anieli karet  wtrcia Madzia. 
 Zobaczymy!  szepna Helenka patrzc w jaki punkt nieokrelony. 
Zabawna dziewczyna  pomylaa Madzia przypomniawszy sobie, e pani Latter musiaa 
poyczy pienidzy od Ady na prowadzenie pensji. 
W miecie Helenka miaa kupi dwa okcie jedwabnej materii, ,par bucikw i zoty krzyyk 
dla panny Marty. Lecz na tych sprawunkach upyno im ze trzy godziny. 
42 
U jubilera Helenka nabya krzyyk za dwa ruble, ale przy okazji kazaa pokaza sobie naszyjnik 
z pere i dwa garnitury: jeden z szafirw, drugi z brylantw, zapytujc o cen i o to, 
czy jubiler nie opuciby czego? U szewca przymierzya kilkanacie sztuk bucikw i pantofelkw, 
zanim wybraa jedn par. W magazynie zanim kupia swoj materi, kazaa poda 
tyle sztuk w rozmaitych kolorach, e dokoa niej utworzya si tcza z jedwabiw biaych, 
rowych, niebieskich, tych... Byo to tak pikne, e nawet Madzia przez chwil zapomniaa, 
czym jest i gdzie jest, i zdawao jej si, e to wszystko naley do niej. Lecz wnet 
oprzytomniaa spojrzawszy na Helenk, ktrej dray usta ze wzruszenia. 
 Chodmy ju, Helu  szepna Madzia widzc, e starszy subiekt przypatruje si Helence 
ze zoliwym umiechem. Zapaciy i wyszy. Kiedy znalazy si w karecie, Helenka wybuchna 
gniewem i alem: 
 I pomyle  mwia  e ja na to wszystko nie mam pienidzy!... Pikna sprawiedliwo 
na wiecie. Ada rodzi si dzieckiem milionerw, a ja  crk przeoonej pensji. Ona za 
roczny dochd mogaby kupi cay magazyn, a mnie ledwo sta na dwie sukienki. 
 Wstyd si, Helu... 
 O tak, ludzie, ktrzy nie maj pienidzy, zawsze powinni si wstydzi... Ach, gdyby nareszcie 
przyszed ten przewrt spoeczny, o ktrym cigle sysz od Kazia... 
 Czy mylisz, e wwczas chodziaby w jedwabiach? 
 Naturalnie. Bogactwa naleayby do mdrych i piknych, I, nie do brzydalw i niedogw, 
ktrzy nawet oceni ich nie umiej. 
 Pan Kazimierz z pewnoci tak nie myli  wtrcia Madzia. 
 Rozumie si, e nie myli, tylko uywa za siebie i za mnie... Ale moe przyjdzie i moja 
kolej. 
Od tej rozmowy Madzia jeszcze wicej zniechcia si do Helenki. 
Boe!  mylaa  jeeli miaabym by tak crk i kobiet jak ona, to niech umr, bodajby 
dzi!... Hela, gdyby moga, zrujnowaaby matk. 
Wkrtce po ich powrocie do domu na pensji skoczyy si lekcje. Madzia stana w oknie 
i patrzya na podwrko, gdzie w tej chwili nieg zacz pada. Widziaa rozbiegajce si 
dziewczynki jak haaliwy rj pszcz, ktry odlatuje w pole; potem widziaa nauczycieli 
idcych po dwch i pojedyczo, a nareszcie spostrzega Dbickiego, koo ktrego krci si 
jaki fircyk ubrany pomimo niegu tylko. w obcis kurteczk i may kapelusik. Dbicki szed 
przez podwrze z wolna, niekiedy przystajc, a fircyk zabiega mu z prawej strony, z lewej 
strony, chwyta 
go za guziki futra i o czym bardzo ywo rozprawia. 
nieg na chwil usta, jednoczenie fircyk zwrci si twarz do okna i Madzia poznaa w 
nim  pana Solskiego. Mimo woli nasuno si 
jej porwnanie midzy ubog Helen, ktra 
tsknia za jedwabiem i brylantami, a milionerem, ktry w wskiej kurteczce wychodzi na 
takie zimno. 
Rozmawiajcy znikli w bramie, a Madzia pomylaa: 
O czym oni mwi, czy nie o Helence?... Jeeli Dbicki powie panu Stefanowi o jej zachowaniu 
si na lekcjach, to bdc na jej miejscu wyrzekabym si podry za granic... 
43 
8 Plany ratunku 
Rzeczywicie Dbicki i pan Stefan mieli w tym czasie wan rozmow o pani Latter. 
Przede wszystkim poszli na obiad do wykwintnej restauracji na Krakowskim; gdzie zajli 
najcianiejszy gabinet, odznaczajcy si tym, e mia gotyckie krzesa obite zielonym 
utrechtem i dwa due lustra, na powierzchni ktrych waciciele piercionkw z brylantami 
wypisywali sentencje odznaczajce si jdrnoci i niewybrednym smakiem. 
Elegancki kelner we fraku i biaym krawacie, z wosami rozdzielonymi nad czoem, poda 
im karty i zacz nasuwa projekta obiadu. 
 Naprzd wdeczka i przekska  mwi kelner.  Za wdk dzikuj  odpar Dbicki. 
 A ja prosz  rzek Solski.  Mamy wieutkie ostrygi. 
 Bardzo dobrze  dopowiedzia Solski. 
 Wic po wdeczce mog suy ostrygami. Cay tuzin?...  Po wdce prosz o dwa so-
lone rydze. 
 Dwa rydzyki i tuzin ostryg? 
 Dwa rydze bez ostryg  odpar Solski.  A moe procesor chce ostryg? 
 Paskudztwo  mrukn Dbicki.  A na obiad?  pyta kelner. 
 Dla mnie  barszcz. Potem moe by kawaek sandacza... No, kawaek sarny i kompot... 
 mwi Solski. 
 To samo, tylko zamiast sarny kotlet woowy  doda Dbicki. 
 A wino? 
 P butelki czerwonego  rzek Solski  a profesor? 
 Wody sodowej. 
Kiedy kelner wyszed z gabinetu; zastpi mu drog gospodarz pytajc: 
 Jaki numer? 
Kelner machn rk. 
 Bdzie ze dwa ruble. 
 A tak!  westchn 
gospodarz.  Taki zawsze skpi, cho pienidzmi mgby w piecu 
pali. Ale szanuj go, bo dobry dla suby, to pan Solski. 
 Ktry to, panie, starszy czy modszy?  spyta ciekawie lokaj. 
 Modszy, modszy, ten, co go w zimie nie sta na futro. Kelner usugiwa znakomicie. 
Dawa potrawy na czas, wchodzc krzka, wychodzi na palcach i tytuowa Solskiego janie 
panem. Gocie jedli rozmawiajc. 
 Wic profesor nie pije nic, nawet kawy  mwi Solski. Czy to nie faszywy alarm z t 
chorob serca? 
 Nie. Z kadym rokiem posuwa si naprzd  odpowiedzia Dbicki. 
Tym wikszy powd, aeby profesor zaj si nasz bibliotek; bieganina po pitrach nie 
moe by dobr  rzek Solski. 
 Od wakacyj, od wakacyj... Nie mog rzuca 
pensji, na ktr mnie askawie przyjto, i do 
tego w niezwykym czasie. 
 Jak profesor chce. A co si tyczy pensji, mam prob do profesora. 
 Sucham. 
 O pani Latter mwile  cign 
Solski.  Moje kuzynki zarzucaj jej, e wprowadza 
na pensj kursa emancypacji, e jaka panna Howard chce na gwat robi dziewczta istotami 
samodzielnymi... 
 Narwana baba  umiechn si Dbicki. 
44 
 O ni mniejsza, cho jej propaganda moe kosztowa pani 
Latter kilka uczennic. Gorszy 
jest skandal jej syna z jak guwernantk, o czym sycha w Warszawie. 
Dbicki kiwa gow. 
 I to mnie nic nie obchodzi  prawi Solski  bo juci, mode kobiety s od tego, aeby je 
baamucili pikni chopcy. Ale niedobrze jest, e ludzie znajcy tutejsze stosunki okrelaj. 
pooenie pani Latter w ten sposb: dugi  zmniejszone dochody  wielkie wydatki na syna, 
co wszystko razem zapowiada bankructwo. 
 Ja syszaem, e ona ma majtek  wtrci Dbicki. 
 I ja tak mylaem. Tymczasem nasz plenipotent zna niejakiego Zgierskiego, ktremu pani 
Latter paci szeset rubli procentu. 
 I ja znam Zgierskiego. Wyglda na poktnego finansist. 
 Ot to  mwi 
Solski.  A ilu innych z tego gatunku krci si okoo pani Latter? 
Dbicki podnis brwi i wzruszy ramionami. 
 Rozumiem  rzek 
Solski.  I ja nie mieszabym si do cudzych interesw, gdyby nie 
siostra, ktra zapowiedziaa mi, e nie pozwoli na bankructwo pani Latter. Pojmuje pan moje 
pooenie. Nie mog z t spraw i 
do pani Latter, bo wyrzuci mnie za drzwi i bdzie miaa 
suszno; boj si uy naszego plenipotenta albo adwokata, bo sytuacja staaby si jeszcze 
draliwsz. Z drugiej strony, jakkolwiek chwal siostrze przywizanie do kobiety, ktra j 
wychowaa, to znowu nie pozwol, aeby majtek Ady umoliwia panu Norskiemu baamucenie 
guwernantek. Niech baamuci, ale nie za pienidze mojej siostry, ktra o ile j znam, 
nie tylko nie zgodziaby si na popieranie tego rodzaju przedsibiorstw, ale nawet bardzo 
ubolewa nad ich rzekomymi ofiarami. 
 Nie widz tu roli dla siebie  rzek Dbicki. 
 A moe pan mie wielk  odpar Solski.  Bywajc na pensji zrozumie pan, czy stan 
jest rzeczywicie grony i co daoby si uratowa: pensj pani Latter czy tylko  pani Latter? 
Nastpnie spostrzee pan chwil, kiedy dla pani Latter pomoc okae si niezbdn. 
C dalej? 
 Wwczas powie pan swko naszemu plenipotentowi, a on reszt zaatwi. Moe by, e 
po konferencji z nim pani Latter sprzeda pensj 
albo zgodzi si na jakiego wsplnika, ktry 
by kontrolowa dochody i wydatki... Nie wiem, co postanowi... W kadym razie nie bdzie 
musiaa zamyka pensji w cigu roku i uspokoi si co do wasnej osoby. 
 Mnie si zdaje, e wszystko polega na nieporozumieniu, bo pani Latter ma pienidze  
zauway Dbicki. 
 Mj profesorze  odpowiedzia Solski  przed panem nie myl bawi si w sekreta. Pani 
Latter ma pienidze, gdy Ada poyczya jej sze tysicy rubli, za co plenipotent zrobi 
mi awantur. Ale interesa pani Latter musz by zawikane, poniewa daa na komorne tysic 
rubli zamiast dwch tysicy piciuset. Nareszcie mam wskazwki, e jej kopoty nie s i nie 
bd chwilowymi, bo pan Norski nie tylko duo wydaje, ale jeszcze gra w karty... 
Obiad skoczy si, a Dbicki wci kiwa gow i rozmyla. 
 Profesor speni moj prob?  zapyta 
Solski.  Nie chodzi tu przecie o interwencj ze 
strony paskiej, lecz tylko o uchwycenie momentu, kiedy pani Latter znalazaby si wobec 
bankructwa. 
 Owszem, mog to zrobi, o ile potrafi; ale boj si, aebym nie zepsu sprawy, poniewa... 
nie jestem tam lubiany  odpar Dbicki krzywic si. 
 Wszystko wiem, znam zatarg z pann Helen, a nawet troch rozumiem i sam pann 
Helen, czego ona zdaje si nie przypuszcza... Mimo to prosz pana, aeby podj si zawiadomi 
naszego plenipotenta, e  wtedy a wtedy moe odwiedzi pani Latter. Prosz za 
pana nie ja, ale moja siostra  zakoczy uroczycie Solski, jak gdyby sdzi, e proba siostry 
powinna rozstrzyga wszelkie kwestie. 
 Zdolna kobieta z panny Ady  rzek Dbicki.  Co ona myli robi? 
45 
 Ba! gdybym wiedzia  odpar z umiechem Solski.  Moe zechce zosta profesork w 
jakim amerykaskim uniwersytecie... Bo pan wie, e teraz kobiety chc by deputowanymi, 
sdziami, jeneraami... No, ale niech robi, co jej si podoba; moja rzecz suy jej opiek 
zawsze, a rad, kiedy mnie o ni zapyta. 
 Panna Magdalena Brzeska take bardzo zdolna, bardzo zdolna!...  wtrci Dbicki. 
Solski wzi go za rk i patrzc w oczy rzek: 
 O zdolnociach nie wiem, ale zdaje mi si, e dla mojej siostry byaby ona waciwsz 
przyjacik anieli panna Norska... Boj si, aeby Ada nie doznaa przykrych rozczarowa, 
ale co pan chcesz?... Co my moemy zrobi z kobiecymi sympatiami?... 
Opucili restauracj i pan Stefan odprowadzi Dbickiego w stron jego domu. Na poegnanie 
rzek: 
 Wic, kochany profesorze, sprowad si pan do biblioteki jak najprdzej. Pokoje opalaj 
si, sucy czeka... 
 Od wakacyj, od wakacyj...  odpar Dbicki. 
 Taki jest paski termin, a mj  choby w tej chwili. 
 Wic we rod jedziesz pan z siostr? 
 Nie. Panie pojad z nasz ciotk, a ja pocz si z nimi dopiero okoo Nowego Roku w 
Rzymie. 
Ucisnli si. Dbicki poszed dalej, a Solski patrzy za nim i myla: 
O, jak to wida, e ten czowiek nosi w sobie co kosztownego kruchego. Jak on ostronie 
stpa czujc, e byle si polizgn, padnie a na dno grobu... Ciki los, kiedy ycie 
schodzi tylko chronieniu ycia!... 
Nagle medytacje jego zmieniy kierunek. 
No, a ja  mwi do siebie  a ja?... Mnie na czym schodzi ycie?... Ten, ciko chory, 
pracuje na wasne utrzymanie, opiekuje si ma siostrzenic, uczy dziewczta zoologii i jeografii, 
ba, pracuje nad jakim nowym systemem filozoficznym. To wszystko robi inwalid, 
ktremu lada chwil moe pkn serce, i bynajmniej nie z mioci. Ja za jestem zdrw jak 
ko, mam podobno rozum i energi, duy majtek, rw si do dziaalnoci i  nie robi nic!... 
Mog wszystko kupi: rozrywki, kochanki, wiedz... Tylko nie kupi 
 celu dla dziaalnoci... 
Nie mie 
do czego przyczepi si, oto choroba nie gorsza od wady serca. Albo te by 
wiecznym kandydatem na przewodnika tam, gdzie nikt nie potrzebuje przewodnikw, bo 
nigdzie si 
nie wybiera... Oto nowoytny tantalizm!... Bd ostatniego gatunku szubrawcem, 
jeeli nie zmarnuj si razem z moimi aspiracjami do wielkich de... Wsadzi rce w kieszenie 
wziutkich spodni i szed z wolna ulic, rozmarzony, smagany niegiem w twarz, potrcany 
przez przechodniw, ktrzy spogldali na niego jak na biedaka albo wariata. 
46 
9 Przed wyjazdem 
We rod rano, w dzie wyjazdu Ady i Helenki za granic, w czasie przerwy midzy lekcjami, 
po Madzi przybiego dwoje posacw: Stanisaw od Heli i pokojwka od Ady. 
Wyszedszy z klasy Madzia spotkaa na korytarzu idce naprzeciw siebie rywalki: pensjonark 
Zosi i nauczycielk pann Joann. Spotkanie ich trwao ledwie sekund, lecz krtko 
czasu nie przeszkodzia pannie Joannie szepn wyrazu: poda!, czego zreszt nie syszaa 
Zosia, a Zosi  pokaza jzyk pannie Joannie, czego znowu nie spostrzega panna Joanna. 
Oburzyo to Madzi, wic zbliywszy si do pitoklasistki, rzeka pgosem: 
 Wstyd si, Zosiu, pokazywa jzyk, jakby dopiero bya w pierwszej klasie. 
 Bo ja ni pogardzam!  odpowiedziaa gono Zosia. 
 Bardzo le, bo ty zrobia jej krzywd zamknwszy wtedy drzwi. Pamitasz? 
 Ja bym j zabia, kokietk. O niego ju nie dbam, jeeli da si uwie tej zalotnicy, ale 
jej nie daruj, nie daruj, nie daruj!... 
Widzc, e ani jej nie przekona, ani uagodzi, Madzia kiwna gow Zosi i zbiega na d. 
Czua, e ona sama nie lubi Joasi, ale take byo jej przykro, e Zosia kocha si w panu Kazimierzu. 
Nieznony dzieciuch  mwia do siebie.  Nie wolaoby to pilnowa ksiki, a nie myle 
o niedorzecznociach... 
I ciko westchna. 
Helenk zastaa w gabinecie rozgorczkowan i paczc: na pododze leaa podarta chu
steczka. 
Czy tak martwi si, e wyjeda  przyszo na myl Magdalenie. 
 Musz ci co powiedzie  zacza Helenka tonem, w ktrym czu byo gniew.  Przed 
Ad nie zwierz si, wstyd mi za mam; ale tobie powiem, bo gdybym milczaa, piersi by mi 
pky... 
Zacza ka. 
 Ale, Helu, ja kogo zawoam...  rzeka przestraszona Madzia. 
 Nikogo?...  odpara Helenka chwytajc j za rk.  To ju przeszo... 
Jeszcze par razy zaniosa si od paczu, lecz wnet oczy jej obeschy i mwia spokojniej: 
 Wiesz, ile mama przeznacza mi na drog?... Trzysta rubli... syszysz, trzysta rubli!... 
Puszcza mnie za granic jak podrzutka, bo za te pienidze nie kupi nawet dwu sukien, no - 
nic!... 
 Helu  przerwaa Madzia ze zgroz  wic o to masz pretensj do matki?... a jeeli ona 
nie ma pienidzy?... 
 Dla Kazia przeznaczya tysic rubli  odpara Helenka z gniewem. 
 I ty, wyjedajc Bg wie na jak dugo, mylisz o podobnych rzeczach?... Rachujesz, ile 
matka przeznacza pienidzy bratu?... 
 Mam do tego prawo. Jestem takim dzieckiem mojej matki jak i on, mam tego samego 
ojca, te same rysy, to samo poczucie godnoci, jak on, a mimo to jestem wobec niego poniana 
i krzywdzona. Dla mamy nie skoczyy si wida te czasy, kiedy dziewczt nie uwaano 
za ludzi: sprzedawao si je bogatym mom albo to si ju zmienio!... My jestemy inne i 
cho nie mamy si do zwalczenia niesprawiedliwoci, czujemy j doskonale... O, panna Howard 
to jedyna mdra kobieta w tym domu. Ja dopiero dzi rozumiem warto kadego jej 
zdania. 
Madzia zblada i agodnie, ale niezwykym u niej tonem, odpowiedziaa: 
47 
 Jeste rozdraniona, Helu, i mwisz rzeczy, ktrych za chwil bdziesz si wstydzi. Ja 
tego nikomu, ale to nikomu nie powtrz, nawet sama zapomn... Id teraz do Ady, wic 
jeeli zechcesz zobaczy si ze mn, tam przyszlij. 
Odwrcia si i wysza. 
 Boe miosierny!  szepna  ju rozumiem, co mwia panna Marta o dzieciach... 
biedna moja mamo, czy i ja jestem taka dla ciebie?... Wolaabym umrze, uciec w wiat, 
pj do suby... 
Wpada do pustego pokoju panny anety, napia si wody, chwil posiedziaa i spojrzawszy 
w lustro udaa si do Ady. Zastaa j spacerujc w pracowni i wzruszon, ale umiechnit. 
 Jeste!  zawoaa panna Solska. 
Posadziwszy Madzi na swoim fotelu zacza j caowa i przeprasza za to, e posyaa 
po ni; wreszcie rzeka rumienic si: 
 Ach, Madziu, zanim wyjad 
 wiesz, dzisiaj wyjedamy!  musz przed tob odwoa 
jedn rzecz... 
Rumieniec jej i zakopotanie zwikszyy si. 
 Pamitasz nasz rozmow tego dnia, kiedym ci przedstawia Stefka?... Mwiam wtedy 
rozmaite niedorzecznoci: e ja nie znam ycia, e myl o Joasi i o innych rzeczach... Pamitasz?... 
Mwic to byam bardzo niegodziwa... 
 Niegodziwa?  powtrzya Madzia. 
 O, tak... Bo widzisz  mwia ciszej  ja niesusznie mylaam le o Heli. Zdawao mi 
si (jeszcze nie pogardzasz mn?...), zdawao mi si; e Hela kokietuje Stefka i e on si w 
niej zakocha... No, a rozumiesz, e gdyby oni pokochali si, to mnie przestaliby kocha oboje, 
a ja... umarabym, gdyby mi przyszo straci Stefka... Przecie ja mam tylko jego, nikogo 
wicej, Madziu... Ani rodzicw, ani bliskich... 
W oczach jej krciy sizy. 
 Wic rozumiesz, dlaczego posdziam Hel, ale dzi odwouj 
wszystko... Hela jest dobra 
dziewczyna, cho troch zimna, a Stefek... Ach, ty go nie znasz!... Jaki on mdry... Wyobra 
sobie, e on nie tylko nie kocha Helenki, ale nawet jest do niej uprzedzony: posdza j 
o egoizm i kokieteri... 
Madzia pomylaa, e pan Stefan musi by istotnie mdrym 
Widzisz, jaka byam niesprawiedliwa dla Heli  cigna Ada  ale nie miej o mnie zego 
wyobraenia... Ja mam tak wad, e jeeli mnie co zaboli, to w pierwszych chwilach nie 
umi panowa nad sob... 
Ale, Ado, ty nic nie powiedziaa na Helenk  przerwaa Madzia. 
Tak, ale mylaam... Zreszt nie mwmy o tym, bo mi wstyd... Moe mi kiedy wybaczysz 
i uwierzysz, e ja tylko mimowolnie jestem za i przewrotna... 
Ado, Ado, co ty mwisz?... Ty jeste najszlachetniejsza... 
Dugi czas cigny si pocaunki, zwierzenia, odwoywania przekonywania. Nareszcie 
Ada uspokoia si i bagalnie patrzc na Madzi rzeka: 
Zrb mi jeszcze jednask i nie odmw... 
Z tymi sowy wcisna w rk Madzi mae pudeeczko owinite w bibuk. 
Co to jest?  zapytaa zmieszana Madzia. 
Nic... pamitka... Przecie mi nie odmwisz?... Pamitasz, jakemy w trzeciej klasie za
mieniay przed wakacjami kajeta?... A pamitasz, jak daa mi liczny obrazek, ten psowy, 
przezroczysty, ktry sam zwija si na rku?... Ile ty mi zrobia przyjemnoci!... Widzisz, to 
jest zegarek, ale taki malutki, e mwi o nim nie warto. Zreszt ja mam w tym wyrachowanie. 
Na kopercie jest napisane moje imi i lata, ktre spdziymy na pensji, wic ile razy 
spojrzysz, musisz pomyle o mnie... Ja, widzisz, zrobiam to przez egoizm. 
48 
Rozpakay si obie, a w tej chwili Madzi zawoano na gr. Idc wyrzucaa sobie interesowno 
i brak ambicji, a nawet mwia e bdzie pod, jeeli przed wyjazdem Ady otworzy 
pudeko. Lecz ju 
na drugiej kondygnacji schodw przyszo jej na myl, e byoby niewdzicznoci 
nie obejrze daru przyjaciki. Wic otworzya safianowe pudeeczko, w ktrym 
cicho koata zegarek wysadzany brylancikami. Madzi ogarn strach i wstyd, e moga 
przyj tak kosztowny prezent; lecz gdy przypomniaa sobie bagalny wzrok Ady i jej pieszczoty, 
uspokoia si. 
49 
10 Poegnanie 
sma wieczr, na dworze noc, pogodna noc grudniowa. Pani Latter, skrzyowawszy rce 
na piersiach, chodzi po gabinecie spogldajc to na crk, to na okno, za ktrym wida 
owietlone brzegi Wisy. Panna Helena siedzi na skrzanej kanapce, patrzy na popiersie Sokratesa, 
jakby mwia do siebie: A to brzydal!... i czasami niecierpliwie uderza w dywan 
obcasem. Za oknem, na tle pogodnego nieba, wida ciemne domy Pragi, szarote kamienice 
warszawskiego Powila i czarn linielaznego mostu, wszystko zasypane wiatem. 
wiateka w domach, wiateka na drugim brzegu, wiateka na mocie, jakby kto rzuci na 
Powile rj witojaskich robaczkw, ktre w jednych miejscach skupiy si w bezadne 
gromady, w innych uszykoway w pogite szeregi i na co czekaj. 
Na co one czekaj?...  myli pani Latter.  Rozumie si, e na wyjazd Helenki, aby j 
poegna. Potem Helenka odjedzie, ale one zostan i bd mi j przypominay. Ile razy spojrz 
na te wiateka, ktre nigdy nie zmieniaj miejsca, pomyl, e i ona tu jest i e zobacz 
j, bylem odwrcia gow... Boe, daj jej szczcie, za wszystko, co ja wycierpiaam... Boe, 
chro j, opiekuj si ni... 
Nagle pani Latter drgna. Na korytarzu rozlego si stpanie kilku ludzi z ciarem i gos 
Stanisawa: 
 Troch wyej... o tak... A teraz ty skr, tylko ostronie z porcz... 
 Ju nios kufry  rzeka pani Latter. 
 Widzi mama, dopiero nios kufry  odezwaa si w tej samej chwili panna Helena.  
Spnimy si... 
Pani Latter westchna. 
 Mateczka jest jakby niezadowolona  mwia panna Helena podnoszc si z kanapy i 
obejmujc matk.  Na prno matuchna ukrywa si, bo ja widz. Czy zrobiam co zego?... 
Niech matuchna powie, bo inaczej zepsuje mi ca podr... Moja zota... najdrosza... 
 Ale nic nie zrobia  odpara pani Latter caujc j. 
 Ja wprawdzie nie poczuwam si do niczego, ale moe mateczka co dostrzega, co wydaje 
si jej niewaciwym?... Niech mi matuchna powie wrcz... 
 Czy nie rozumiesz, e sam twj wyjazd moe mi... moe mnie rozstraja... 
 Wyjazd?...  zapytaa Helenka.  Albo to na dugo czy daleko?... 
 Na dugo!  powtrzya pani Latter ze smutnym umiechem.  P roku, czy nie dugo? 
A ile rzeczy moe si sta przez ten czas... 
 Boe!  rozemiaa si panna Helena  mateczka zaczyna miewa przeczucia?... 
 Nie, kochanko, ycie moje jest zanadto ujte w karby, aebym znalaza w nim miejsce 
na przeczucia. Ale jest miejsce na tsknot. 
 Za mn?...  zawoaa Helenka.  Mama tak cigle zajta, widywaymy si ledwie przez 
godzin na dzie, a czasami nie... 
Pani Latter cofna si od niej, zamylia si i odpowiedziaa, smutnie chwiejc gow: 
 Masz suszno, widywaymy si ledwie przez godzin dzie, a czasem i tego nie!... 
Pracuj, wiesz przecie. Ale nawet nie widzc was jestem pewna, e jestecie blisko mnie i e 
was zobacz, gdy znajdzie si wolna godzina... Ach, ile ja wycierpiaam kiedy pierwszy raz 
przyszo mi egna Kazia, cho wiedziaam, e co kilka miesicy mie bd 
go w domu... Z 
tob byo mi jeszcze gorzej: ile razy wysza na ulic, mylaam z trwog, czy ci si co nie 
stao, a kada minuta spnienia... 
50 
 Boe, jak matuchna musi by rozstrojon!  zawoaa ze miechem Helenka caujc 
matk.  Czy mogabym przypuszcza co podobnego... 
 Bo nigdy nie mwiam o tym, bo zamiast pieci moje dzieci jak inne szczliwsze matki, 
mogam tylko pracowa dla nich. Ale sama zobaczysz majc wasne, jaka to wielka ofiara 
trzyma si z dala od dziecka, choby dla jego dobra... 
Na korytarzu rozlegy si kroki, a Helenka nagle zawoaa: 
 Ada ju wychodzi!... Pani Latter odsuna si od crki. 
 Jeszcze nie  rzeka sucho. 
Potem usiada na fotelu i spuciwszy oczy mwia zwykym tonem: 
 Dam ci jeszcze dwadziecia pi rubli wycznie na marki, ale... pisuj do mnie co dzie. 
 Co dzie, matuchno?... Przecie mog by dnie, kiedy wcale nie wyjd z domu... O 
czyme wtedy pisa? 
 Mnie nie chodzi o opisy miejscowoci, ktre mniej wicej znam, ale o ciebie... Zreszt 
pisuj, kiedy chcesz i jak chcesz. 
 W kadym razie, dwadziecia pi 
rubli nie zmarnuj si!...  rzeka z przymileniem 
panna Helena.  Ach, te pienidze... Dlaczego ja nie jestem wielk pani?... 
 Masz kredyt u Ady, prosiam j... Ale, Helenko, bd oszczdna... bd oszczdna.,. 
Wiem, e potrafisz by rozsdn, wic w imi rozsdku jeszcze raz prosz ci: bd oszczdna!... 
 Matuchna przypuszcza, e ja bd garciami rozrzuca pienidze?...  zapytaa panna 
Helena robic grymasik. 
 O tym nie myl, bo na to nie masz. Ale obawiam si, aeby ci nie zabrako... Nasze 
pooenie, widzisz... nasze pooenie majtkowe nie pozwala na zbytki... 
Panna Helena zblada i pochylia si na oparcie kanapy chwytajc rk za porcz. 
 Wic moe ja... wic moe lepiej nie jecha?...  spytaa zdawionym gosem. 
 Jecha moesz... Owszem, jed i rozerwij si; ale pamitaj, e podr powinna by 
oszczdna. Mwi o naszym pooeniu dlatego, aeby ci uchroni od omyek... 
Panna Helena rzucia si matce na szyj mwic ze miechem:  A, rozumiem! Mateczka 
straszy mnie dlatego, aebym bya rozsdna i mylaa o jutrze. Kto jednak zarczy, e ja ju 
dzi o tym nie myl i e moja podr nie opaci mi si lepiej anieli wszystkie projekta Kazia?... 
Ja take mam rozum  dodaa figlarnie  i kto wie, czy nie przywioz mamie stamtd 
bogatego zicia... Przecie chyba warta jestem milionera... 
Twarz pani Latter rozjania si, oczy bysny; lecz wnet powrci surowy spokj. 
 Moje dziecko  rzeka  nie myl ukrywa przed tob, e jeste pikna i masz prawo do 
najlepszych partyj, tak samo Kazio. Ale musz ci ostrzec. Ja take byam podobna do ludzi 
miaam szczcie... 
Podniosa si z fotelu i zacza chodzi po gabinecie. 
 O, tak, miaam szczcie!  mwia ironicznym tonem. wszystko mnie zawiodo, wyjwszy 
pracy i zgryzot... Mio nie, pikno mija, tylko praca i zgryzota zostaj. Na nie 
moesz rachowa, wicej na nic... W kadym razie  dodaa zatrzymujc si przed pann 
Helen i patrzc jej w oczy  nic nie rb, nawet nic nie planuj, bez porozumienia si ze mn. 
Mam przeszo tak bogat w dowiadczenie, e ono  przynajmniej dzieciom moim powinno 
by oszczdzi zawodw. A ty masz tyle rozsdku, e powinna mi ufa. 
Pana Helena obja matk za szyj i oparszy gow na jej ramieniu rzeka cicho: 
 Wic midzy nami, mateczko, nie ma nieporozumie?... 
Mama nie gniewa si na mnie?.... 
 skd ci znowu przyszo do gowy... bdzie mi smutno, bardzo smutno... Ale jeeli ty 
znajdziesz szczcie... 
Do gabinetu zapukano. Wszed sucy i zawiadomi, e przyjechay karety. 
 A czy kamerdyner pana Solskiego ju jest?  zapytaa pani Latter. 
51 
 Ten, co z panienkami ma jecha za granic? Wanie czeka. 
 A Ludwika gotowa? 
 egna si ze sub, ale jej rzeczy ju odeszy na kolej. 
 Wic popro pann Ad, aeby siada z pann Magdalen i z kamerdynerem, a my zaraz 
przyjedziemy z Ludwik. 
Sucy wyszed, pani Latter pocigna crk do swojej sypialni, gdzie nad klcznikiem 
wisia ukrzyowany Pan Jezus z koci soniowej. 
 Dziecko moje  mwia pani Latter zmienionym gosem  Ada jest szlachetn dziewczyn, 
jej mio wiele znaczy dla ciebie, ale... nie zastpi oka matki... Wic w chwili, kiedy 
wyrywasz si spod mojej opieki, polecam ci Bogu... Pocauj ten krzy... 
Helenka dotkna krzy ustami. 
 Klknij tu, dziecko... 
Uklka, troch ocigajc si i patrzc na matk ze zdziwieniem. 
 O co ja si mam modli, mamo?... Czy to tak daleko, czy to tak dugo wyjedam?... 
 Mdl si o wszystko: aeby Bg ci nie opuci, chroni ci od przygd i.., aeby dla 
mnie zesa ukojenie... Mdl si, Helu, za siebie i za mnie... Moe Bg chtniej wysucha 
modlitwy dziecka. 
Zdziwienie panny Heleny roso. Klczaa na jednym kolanie i oparta o klcznik, z niepokojem 
patrzya na matk. 
 Czy zawsze jest si usposobionym do modlitwy?...  zapytaa niemiao.  Po co to, 
matuchno?... Przecie Bg i bez pacierza zrozumie nasze intencje, jeeli... jeeli je syszy. 
I z wolna podniosa si z klcznika. 
 Boe miosierny... Boe sprawiedliwy!...  szeptaa pani Latter chwytajc si za gow. 
 Co mateczce jest?... Matuchno!... 
 Nieszczliwa jestem  mwia cicho  najnieszczliwsza z matek, bo nawet nie nauczyam 
was modli si... Tamten nie wierzy w nic, drwi... ty wtpisz, czy Bg usyszy modlitw, 
a ja... nawet nie umiem ci przekona... Zaczyna si dla mnie dzie sdu z wami i ze 
wszystkim... 
Pochwycia crk w objcia i caowaa j paczc. 
 Ja chyba zostan...  rzeka Helenka z rozpacz w gosie. Pani Latter odsuna j i otara 
oczy. 
Ani mi si wa myle o tym!... Jed, rozerwij si i wracaj dowiadczesza... O, gdybycie 
wy znaleli dla siebie odpowiednie stanowiska, byabym szczliwa, choby mi przyszo 
zosta gospodyni na jakiej pensji... Jedmy... jestem rozdraniona i mwi, sama nie wiem 
co. 
 Ale naturalnie, e matuchna jest rozdraniona... Ja si tak zlkam!... A mamie chyba 
przypomniay si te dawne czasy, kiedy ludzie jadc z Warszawy do Czstochowy albo nawet 
do Pruszkowa kupowali naboestwo za szczliw podr. Dzi nie ma ani takich niebezpieczestw, 
ani naiwnej wiary... Matuchna sama czuje to doskonale... 
Matka suchaa jej ze spuszczonymi oczyma. 
Wyszy do gabinetu i pani Latter dotkna dzwonka. W chwil ukazaa si pokojwka Ludwika 
gotowa do drogi i zapakana. 
 Pom panience ubra si  rzeka pani Latter.  Czego paczesz? 
 Bo strasznie jecha tak daleko, prosz pani  odpowiedziaa szlochajc.  Jeszcze panienki 
mwiy, e tam gdzie ziemia si zakrzywia... Gdybym pierwej wiedziaa, nie wayabym 
si na taki kraj wiata... Tyle si tylko uspakajam, e ju jest paszport i e zobacz Ojca 
witego... 
W kilka minut obie panie i Ludwika siady do karety, poegnane przez pensjonarki, ktre 
Helence ofiaroway bukiet z porady panny anety i kilkadziesit ez z wasnego popdu, cho 
bez dostatecznej przyczyny. 
52 
W drodze pani Latter bya milczca, Helenka upojona. Przejedajc przez ulice owietlone 
dwoma szeregami latarni i okien sklepowych, patrzc na ruch powozw, doroek i omnibusw, 
na gste acuchy przechodniw, ktrych twarzy ani ubiorw nie mona byo dojrze 
w pomroce, Helenka wyobraaa sobie, e ju jest w Wiedniu albo w Paryu, e ju spenio 
si jej marzenie tylu lat! 
W pobliu dworca kolei i na dworcu tok powozw by tak wielki, e kareta par razy stawaa. 
Nareszcie stana u podjazdu i panie wysiady, a raczej utony w ciemnej fali tumu, 
ktry kipia u drzwi przysionka. Pani Latter bya zakopotana jak osoba, ktra rzadko widuje 
cib; ale zachwyt Helenki wzrasta. Wszystko jej si podobao: zmarznici dorokarze, spoceni 
tragarze, obadowani futrami podrni. Przypatrywaa im si z ciekawoci, odrniajc 
midzy nimi tych, co rwali si naprzd, i tych, ktrzy ogldali si za siebie, i nareszcie takich, 
ktrym byo wszystko jedno, gdzie s: na dworcu czy w domu. Jake j bawi zgiek, 
tok, potrcanie  po tej ciszy i porzdku, wrd ktrego dotychczas upywao jej ycie. 
Oto jest wiat!... Tego mi potrzeba!  mylaa. 
Kamerdyner Solskiego zabieg im drog i wprowadzi do sali pierwszej klasy. Trafiy na 
moment, kiedy Ada i pan Solski sadowili na kanapie swoj ciotk od stp do gw zawinit 
w aksamity i futra, spod ktrych prawie nie byo wida osoby, tylko sycha urywane francuskie 
zdania wyraajce obaw, czy noc nie bdzie zanadto zimna, czy mona spa w wagonie 
i wiele innych w tym rodzaju. 
Pani Latter usiada obok starej damy, a Helenka ledwie miaa czas przywita si z ni, 
gdy zostaa otoczona przez gromadk osb, ktre chciay j poegna. Pierwszy przysun 
si profesor Romanowicz, pikny brunet. Poda 
Helence bukiet r i melancholijnie patrzc 
w oczy rzek pgosem: 
 I c, panno Heleno?... 
 Iju!... odpowiedziaa, miejc si, zarumieniona Helenka. 
 Jeeli tak...  zacz, ale musia ustpi panu Kazimierzowi Norskiemu, ktry wrczywszy 
bukiet Adzie poda siostrze pudeko cukierkw mwic: 
 Nie egnam si z tob, tylko do widzenia, najdalej za miesic. 
 Do widzenia za miesic?  powtrzya zdziwiona Helenka.  Przecie ty jedziesz do Berlina, 
nie do Rzymu... 
 Berlin, Rzym, Pary, to wszystko ley pod jednym dachem, kiedy si 
raz wyjedzie za 
granic... 
I cofn si przed pann Solsk, ktra po cichu spytaa Helenk, czy nie jest za lekko 
ubrana, i rumienic si szepna, e pan Kazimierz jej, Adzie, da przeliczny bukiet. 
Rozleg si 
pierwszy dzwonek, na peron zaczli toczy si pasaerowie drugiej klasy, a i 
w pierwszej otworzono drzwi. Helenka odcigna Madzi na bok. 
 Wiesz  mwia prdko  przed chwil miaam scen z mam... istny wyjtek z dramatu!... 
Kazaa mi klkn i modli si, syszaa? 
 Przecie modlimy si co dzie nawet przed pjciem do ka, a nie dopiero przed tak 
podr  odpara Madzia. 
 Ach, ty i pensjonarki, wielka rzecz!... Ale nie o to chodzi... Mama wydaa mi si bardzo 
rozstrojona, wic prosz ci, uwaaj na ni i napisz mi, gdyby... 
 Helu!  zawoaa pani Latter. 
Wszyscy zaczli siegna. Pan Solski, ubrany tym razem w palto, poda bukiet Helenie, 
na ktr 
gniewnie i melancholijnie spoglda pan Romanowicz gadzc czarne wsy. Ada 
rzucia si na szyj Madzi, pan Kazimierz zaj si odtransportowaniem do wagonu aksamitnej 
ciotki. cisk, ruch, zgiek powikszy si i Madzia ocierajc zy za Ad znalaza si na 
szarym kocu obok pana Romanowicza. 
 Ju rozumiem  rzek pikny profesor  dlaczego panna Helena bagatelizuje dawnych 
adoratorw. Ma Solskiego... 
53 
 Co te pan mwi!  oburzya si Madzia. 
 Czyli nie widzi pani jego bukietu i jej spojrze?... Sapristi! takiego bukietu jeszcze nie 
byo na naszej kolei... 
 Zazdro mwi przez pana. 
 Nie zazdro  odpar z gniewem  ale znajomo kobiet w ogle, a panny Heleny w 
szczeglnoci. To mnie tylko pociesza, e jak ja dzi zbladem przy panu Solskim, tak on 
zblaknie przy jakim zagranicznym magnacie albo... 
Pocig ruszy. Do Madzi zbliya si pani Latter i ciko opara si na jej rku. Solski poegna 
obie panie z wielkim szacunkiem, a w chwil po nim pan Kazimierz. 
 Nie odwieziesz mnie, Kaziu?  zapytaa matka. 
 Jeeli mateczka kae... Cho umwiem si z hrabi... 
 Umwie si, to id  szepna, mocniej opierajc si na ramieniu Madzi. 
Pan Romanowicz, ktry patrzy na ni z boku, ukoni si 
grzecznie, ale z daleka, i odchodzc 
westchn. W duszy Madzi powstaa wtpliwo, za czym on wzdycha: za Helen czy 
za dziesiciozotowymi lekcjami u pani Latter? Ale natychmiast powiedziaa sobie, e posdzajc 
pana Romanowicza jest gupia i przewrotna  i to j uspokoio. 
Kiedy wsiady do karety i wracay do domu, pani Latter spuciwszy okno wychylia si 
par razy, jakby jej brako powietrza, a potem zacza mwi prdko i z oywieniem: 
 To nic, niech si 
dziewczyna rozerwie. Ty przecie wiesz, Madziu, e ona nigdzie nie 
wyjedaa, a dzi i kobieta musi poznawiat. W podrach yje si prdzej, obserwuje si 
ludzi i warto 
ycia. Jak to smakuje ko po nieprzespanej nocy w wagonie; a jak czowiek 
tskni do domu po hotelach!... I prdzej chce wraca, anieli zdawao mu si przed wyjazdem... 
Ostatnie zdania wypowiedziaa ze miechem. Lecz ile razy w gb karety pad blask mijanej 
latarni, Madzia spostrzegaa na twarzy pani Latter przykry wyraz, ktry nie godzi si ani 
z jej miechem, ani z wielomwnoci. 
 Bardzo jestem kontenta  mwia dalej pani Latter  e ty wracasz ze mn. Obecno 
dobrego czowieka przynosi ulg, a ty jeste dobre dziecko... Gdybym moga mie jeszcze 
jedn crk, chciaabym ciebie... 
Madzia milczaa tulc si w gb karety i czujc, e strasznie rumieni si. Ma te pani 
Latter za co chwali j, gupi i z dziewczyn, ktra od koleanek przyjmuje zote zegarki, 
a nie ma serca do Heleny!... 
 Ty, Madziu, kochasz rodzicw?  zagadna nagle pani Latter. 
 Ach, pani!...  szepna Madzia nie wiedzc, co odpowiedzie. 
 A przecie nie jeste w domu ju siedem lat... 
 Ale jak bym chciaa by!..: przerwaa jej Madzia. Teraz to nawet nie lubi jedzi na 
wita, bo kiedy przyjdzie wraca do Warszawy, zdaje mi si, e umr z alu... Cho mi tu 
bardzo dobrze. 
 Paczesz wyjedajc z domu?...  zapytaa pani Latter niespokojnie. 
Madzia zrozumiaa, o co chodzi. 
 To jest, ja pacz  rzeka  bo jestem beksa... Ale gdybym miaa rozum, to po c paka? 
... Teraz zapewne nie pakaabym... 
 I nie mniej kochasz rodzicw, cho tak rzadko widujesz ich? 
 Ach, pani, jeszcze wicej ich kocham... Naprawd zrozumiaam, co to s rodzice, dopiero 
wwczas, kiedy mnie odwieli na pensj i nie mogam widywa ich co dzie... 
 Matka piecia ci? 
 Czy ja wiem?... Albo 
dziecko tylko za pieszczoty kocha? Moja mama nawet nie pieci 
nas tak jak pani Helenk  mwia Madzia wysilajc si na dyplomacj.  I przecie mama 
tak nie pracuje jak pani. A swoj drog, kiedy sobie przypomn, jak mama zajmowaa si 
obiadem dla nas, jak z rana dawaa nam bratki z mlekiem, jak cay dzie szya albo napra54 
wiaa nasze sukienki... Nie moga nam da nauczycieli i guwernantek, o, nie! ale my i za to j 
kochamy, e sama nauczya nas czyta. Wieczorami siadalimy przy niej: Zdzisaw na krzele, 
ja na stoeczku, a Zosia na dywanie. To by 
taki prosty dywanik, mama uszya go z kawakw... 
Wic wieczorami opowiadaa nam mama rne rzeczy, nawet uczya nas w ten 
sposb Pisma witego i historii. Taka maa nauka, nie profesorska, a przecie my jej tego 
nigdy nie zapomnimy. Nareszcie sama ogldaa nasze eczka, czy dobrze posane, klkaa z 
nami do pacierza, a potem otulajc nas i caujc mwia: pijcie z Bogiem, urwisy!... Bo 
ja, prosz pani, byam taki urwis jak Zdzi, nawet aziam po drzewach. Raz spadam... Ale 
Zosia jest zupenie inna, ach, jaka to kochana dziewczynka!... 
Nagle Madzia umilka spojrzawszy na pani 
Latter, ktra zasonia twarz rkoma, szepczc: 
Boe! Boe!... 
Czy ja co zego mwiam?  mylaa przeraona Madzia. O, ja jestem strasznie... 
Kareta zatrzymaa si przed domem. Kiedy wchodzc na owietlone schody Madzia spojrzaa 
na pani Latter; zdawao jej si, e twarz przeoonej jest wyrzebiona z drewna, taka 
bya zimna i obojtna. Tylko oczy byy wiksze ni zwykle. 
Musiaam powiedzie straszne gupstwo... O, ja jestem nikczemna!  mwia do siebie 
Madzia. 
55 
11 
Znowu awantura 
Na drugi dzie pani Latter wezwaa do siebie Madzi i rzeka:  Przyprowad tu Zosi 
Wentzel, panno Magdaleno, i sama przyjd. 
 Dobrze, prosz pani  odpowiedziaa Madzia i serce zaczo jej bi ze strachu. Oczywicie 
co zego, kiedy pani Latter nazywa j pann Magdalen i ma w fizjognomii ostry wyraz, 
z jakim robi wymwki pensjonarkom. 
Naturalnie,. e chodzi o Zosi  pomylaa Madzia wiedzc, e przy upominaniu nauczycielki 
pani Latter ma inny wygld. Niewiele przyjemniejszy, ale inny. 
Kiedy Madzia zawiadomia Zosi o rozkazie przeoonej, nie wspominajc o swoich obawach, 
Zosia przyja to obojtnie.  Domylam si  rzeka wzruszajc ramionami.  To on 
na mnie naskary. 
 Kto?... pan Kazimierz?...  zawoaa Madzia. 
 Naturalnie. Odgad, e nim pogardzam, i teraz mci si... Oni zawsze tacy; nieraz mwi 
mi to panna Howard... 
Na schodach przesza obok nich panna Joanna rzucajc na Zosi jadowite spojrzenie. 
 A co?...  zawoaa Zosia klasnwszy w rce.  Czy nie mwiam, e to robota tej piekielnicy?... 
 Zosiu, w tej chwili mwia, e to pan Kazimierz... 
 Mwiam o nim, ale mylaam o niej. 
Kiedy zapukano do pokoju pani Latter, na dole rozleg si haas: nisze klasy powracay z 
Foksalu z pann Howard. Madzia mimochodem spostrzega, e dotychczas obojtna Zosia 
poczyna bledn i egna si ukradkiem. 
 Nie bj si, wszystko bdzie dobrze...  szepna Madzia czujc, e sama jest w strachu. 
Z dziesi minut czekay w gabinecie przeoonej milczc i nie patrzc jedna na drug. 
Nareszcie wesza pani Latter. Starannie zamkna drzwi za sob, podaa rk Madzi, lecz ani 
spojrzaa na pikne dygnicie Zosi udajc, e jej wcale nie spostrzega. Potem usiada przed 
biurkiem, Madzi wskazaa kanapk i zacza szuka czego 
w szufladkach. Owego czego 
nie byo jednak ani w szufladzie prawej, ani w rodkowej, ani w lewej dolnej; pani Latter 
bowiem pozasuwawszy je podniosa z biurka kilka arkusikw listowego papieru, przepenionego 
drobnym pismem, i zapytaa: 
 Co to jest? 
Dotychczas blada Zosia zrobia si psow i znowu zblada. Co to znaczy?  powtrzya 
pani Latter, zimno patrzc na Zofi. 
 To... to jest... o Nieboskiej komedii Krasiskiego. 
Widz. Domylam si, e ow jedyn i najdrosz jest Nieboska komedia; ale kt 
jest ten dozgonny?... Spodziewam si, e nie Krasiski, wic kto?... 
Zosia spospniaa, lecz milczaa. 
 Chc wiedzie, jak drog otrzymujesz te kursa literatury? 
 Nie mog powiedzie  szepna Zosia. 
 A kto jest autorem?... 
 Nie mog powiedzie  powtrzya Zosia nieco mielej.  Ale przysigam pani  dodaa 
podnoszc oczy i kadc rk na piersiach  przysigam... e nie pan Kazimierz... 
I zalaa sizami. 
Pani Latter z zacinitymi piciami zerwaa si z fotelu, a Madzi pokj zacz kry w 
oczach. Lecz w tej chwili otworzyy si drzwi z oskotem i stana w nich panna Howard, 
56 
grona, rozpomieniona, trzymajc za rkabck, ktra miaa w fizjognomii wyraz smutku 
i zacitoci. 
 Przepraszam, e w taki sposb wchodz  rzeka panna Howard podniesionym gosem  
dowiaduj si tu jednak piknych rzeczy... 
 Co pani kae?  zapytaa pani Latter odzyskawszy zimn krew. 
 Jedna z dam klasowych  mwia panna Howard  niejaka panna Joanna, chwali si w 
tej chwili na grze, i... jakby tu powiedzie?... e  wycigna  spod poduszki Zosi 
Wentzlwnie pewne listy i e Zosia, ktr tu widz, ma by za to odpowiedzialn. 
 Czy pani chce uwolni j od odpowiedzialnoci?  zapytaa pani Latter. 
 Uwolni j sprawiedliwo pani  odpowiedziaa zirytowana panna Klara.  Czy Zosia 
wyznaa, czyje to s listy?... 
 Nie!  wtrcia energicznie Zosia. 
 Jeste szlachetn dziewczyn  mwia z uniesieniem panna Howard nie uwaajc, e 
przeoona zaczyna traci cierpliwo.  Te listy  cigna  nie nale do Zosi, ale do abckiej, 
ktra przychodzi tu ze mn przyzna si i uwolni niewinn koleank... 
Pani Latter zmieszaa si. Iskry: w jej oczach przygasy, gos sta si mniej twardym. 
 Dlaczeg Zosia sama nie powiedziaa mi o tym?  rzeka. 
 Bo czua, e to naley do jej koleanki, do abckiej, ktra spenia swj obowizek, jak 
przystao na kobiet majc poczucie ludzkiej godnoci!  deklamowaa panna Howard.  
Tam, gdzie nauczycielka siga pod cudz poduszk... 
 Panna Joanna jest protegowan pani... ujmowaa si pani za ni...  wtrcia pani Latter. 
 Ujmowaam si za istot samodzieln; za kobiet, ktra walczy z przesdami... Ale tak; 
jak dzi jest  pogardzam!..  zakoczya panna Howard. 
Pomimo wybuchw Klary pani Latter uspokoia si i rzeka do abckiej wskazujc na 
papiery: 
 O ile widz, jest to streszczenie Komedii nieboskiej. Ale kto ci je da? 
 Nie mog powiedzie...  szepna abcka. Panna Howard patrzya na abck z 
triumfem. Zdawao si, e kto puka do drzwi. 
 Prosz!  odezwaa si pani Latter. 
Wesza Mania Lewiska. Miaa twarz blad, oczy prawie czarne, wylknione i pene ez. 
Zatrzymaa si na rodku gabinetu, dygna przed pani 
Latter i rzeka cichutko: 
 To... moje listy... ja poyczyam je abckiej. 
Z dugich rzsw zaczy jej spada due zy. Madzia mylaa, e na ten widok serce jej 
pknie. 
Od kilku sekund bardzo pilnie przypatrywaa si Mani panna Howard. Nareszcie zbliya 
si do niej i pooywszy na jej ramieniu du i kocist rk zapytaa: 
 Te listy pisane s do ciebie?... Kto je pisa?:.. 
Nie doczekawszy za odpowiedzi zbliya si do biurka i spoza fotelu pani Latter spojrzaa 
na rkopis. 
 Ach, tak!... zgadam  zawoaa ze spazmatycznym miechem.  To pismo pana Kotowskiego... 
Nie przypuszczaam, e na to was zapoznaj... 
 Panno Klaro  wtrcia pani Latter odsuwajc papiery  podobno nie czyta si cudzych 
listw... To wreszcie nie jest list, jakie wypracowanie... 
 Ja te nie czytam  odpowiedziaa panna Howard.  Robi wicej... Maniu  zwrcia 
si do Lewiskiej  zrania mnie, ale ja ci... przebaczam!... Chod ze mn, panno Magdaleno 
 dodaa  czuj, e potrzebn mi bdzie yczliwa rka... 
Na znak pani Latter Madzia podniosa si z kanapki i podawszy rk pannie Klarze wyprowadzia 
j z gabinetu, chwiejc si jak kwiat podcity. 
 Idcie na gr  rzeka dani Latter do pensjonarek doagodnie. 
57 
 Mylaam  szepna na korytarzu panna Klara  e jestem wysza nad ludzi; ale dzi 
widz, em tylko kobiet... 
I pracowaa powiekami usiujc wycisn z oczu parez, co Madzi wydao si bardzo zabawne. 
Przy schodach zastpi im drog Stanisaw mwic do panny Howard: 
 Pan Kotowski ju poszed na gr. 
Panna Klara wyprostowaa si jak spryna. Zamiast opiera na Madzi, szarpna j za rk 
i rzeka pgosem: 
 Chod, pani, zobacz, jak zdepcz tego ndznika... 
 Ale, pani!...  zaprotestowaa Madzia. 
 O, nie, musisz pani bywiadkiem, jak paci zdrajcom kobieta samodzielna... Jeeli po 
tym, co mu powiem; ten czowiek przeyje do jutra, bd miaa dowd, e jest otrem, ktrego 
nie powinnam zaszczyca nawet moj pogard. 
Mimo oporu wcigna Madzi do pokoju, po ktrym szerokimi krokami spacerowa bardziej 
ni kiedykolwiek rozczochrany student. Zobaczywszy pann Klar wycign rk z 
kieszeni i chcia przywita si. 
 Patrz pani  rzeka panna Howard gbokim tonem  ten czowiek wyciga do mnie rk!... 
 A bo co?...  zapyta obraony student, miao patrzc na pann Klar, ktra staa przed 
nim sztywna i blada. 
 Korespondujesz pan z Mani 
poza moimi plecami i pytasz: co?... To ja powinnam zapyta: 
co robisz w mieszkaniu kobiety, ktr oszukae?... 
 Ja pani?... W imi Ojca i Syna... 
 Nie usidlae pan mnie? Nie starae si..: 
 Jak Boga kocham, anim myla!...  zawoa student bijc si w piersi. 
 Wic jaki cel miay paskie wizyty?...  zapytaa panna Klara ju rozgniewana. 
 Jaki cel, syszy pani?...  zwrci si do Madzi rozkadajc rce.  Taki sam cel jak 
dzi.., jak zawsze... Przyniosem pani korekt, ale... 
 Korekt?... Mego artykuu o nieprawych dzieciach?...  zawoaa panna Howard. 
Madzia zdumiaa si nad nag przemian. Chwil temu panna Klara bya podobna do Judyty 
cinajcej Holofernesa, a teraz przypominaa pensjonark. 
 Ale jeeli maj mnie spotyka takie awantury  mwi student  to dzikuj!... Do niczego 
nie chc si miesza... 
Panna Howard znowu odzyskaa uroczysty nastrj i gboki ton gosu. 
 Panie Wadysawie  rzeka  ranie mnie pan miertelnie... Lecz gotowa jestem przebaczy, 
jeeli przysigniesz, e... nigdy... nie oenisz si z Mani... 
 No, to ja pani przysigam, e tylko z ni si oeni  odpar student machajc rkami i 
nogami w sposb nie licujcy z powag sytuacji. 
Wic pan zdradzasz postp... sprzeniewierzasz si naszemu sztandarowi... 
 Co mi tam postp... sztandar!...  mrukn wichrzc ju powichrzon czupryn. 
 Oto ma pani dowd mskiej logiki!  rzeka wyniole panna Howard zwracajc si do 
Madzi. 
 Mska logika... mska logika!...  powtarza pan Kotowski.  W kadym razie nie ukaday 
jej kobiety... 
Widz, panie Kotowski, e z panem nigdy. nie mona rozmawia powanie  przerwaa 
mu panna Klara tonem tak swobodnym, jakby w tej chwili spotkao j co bardzo wesoego. 
Ale mniejsza  dodaa. Czy pomimo to, co pomidzy nami zaszo, pomoesz mi pan do zrobienia 
korekty? 
 Taka pani samodzielna, a nawet korekty zrobi nie umie...  odpar student, cigle obraony 
i pospny. 
58 
Ja pastwa poegnam  szepna Madzia. 
Pan Kotowski chmurnie poda jej rk wycigajc drug z wyszarzanego munduru plik 
papierw i ogldajc si za krzesem. 
59 
12 Nudne wita 
Nie byo jeszcze dla -Madzi tak przykrych wit Boego Narodzenia jak w tym roku. 
Smutno byo i pusto. Pusto w gabinecie Heli i w mieszkaniu Ady, ktrego nikt nie zajmowa, 
pusto w sypialniach, jadalniach i salach wykadowych, pusto w mieszkaniach nauczycielek. 
Panna Howard cae dnie spdzaa u znajomych, panna aneta u starej kuzynki, Joasia 
wyjechaa na kilka dni, pani Mline zwichna rk i leaa w lazarecie, a pani Fantoche w 
sam dzie Nowego Roku podaa si do dymisji i przesza na inn pensj. 
Niekiedy Madzia syszc na salach i korytarzach rozgone echa wasnych krokw przeraaa 
si. Zdawao jej si, e adna pensjonarka ju tu nie wrci, e stoy i awki zawsze bd 
pokryte pyem, a ka nagimi materacami. e zamiast gwaru dziewczt bdzie syszaa wasne 
kroki, a zamiast nauczycieli i dam klasowych spotyka bdzie tylko pani 
Latter, jak z 
zacinitymi ustami przemyka si po korytarzach albo zaglda do pustych sypialni. 
Czy moe i ona myli, e ju nikt nie wrci po witach, i czy ten dziwny wyraz jej oczu 
nie wyraa obawy? 
Z pani 
Latter nie byo dobrze. Stanisaw i panna Marta mwili, e nie sypia po nocach, a 
doktr zaleca kpiele, duszy odpoczynek i krci gow. Nieraz Madzia znajdowaa przeoon 
siedzc bez ruchu, z oczyma utkwionymi w cian, par razy syszaa, jak. pani Latter 
wybiega na korytarz i pyta Stanisawa, czy nie przyjecha pan Kazimierz ze wsi albo czy nie 
ma listu. 
Madzi zdawao si, e pani Latter jest bardzo nieszczliwa i -jako wacicielka pensji, i  
jako matka. Wobec tej zgryzoty nie wypowiadajcej siadn skarg Madzia atwiej przenosia 
swoj samotno i nieszczeglne wieci od wasnej rodziny. Jej matka wrcz narzekaa 
na cikie czasy, ojciec wci 
udzi si nadziejami; brat pisa o wielkoci filozofii pesymistycznej 
i poytkach zbiorowego samobjstwa, a Zochna zapytywaa: kiedy przenie si do 
Warszawy? 
I okoo dziesitego stycznia nastpia zmiana. Przyjechao kilkanacie pensjonarek, rodzice 
ich zaczli miewa z pani 
Latter konferencje, z ktrych kada koczya si wyciciem 
sznurowego kwitu; z poczty nadeszo kilkanacie pieninych listw. Jeden bardzo zdziwi i 
ucieszy pani Latter, cho zawiera tylko sto pidziesit rubli; odesaa je z mnstwem podzikowa 
dawna uczennica donoszc, e wysza za m i spaca dug zacignity przez jej 
rodzicw. 
Ale rado trwaa niedugo. Na drugi dzie bowiem, kiedy pensjonarki zajte byy w klasach 
wypracowaniami i powtarzaniem lekcyj, do jednej sypialni wesza panna Marta ze sucymi 
i kazaa wynie dwa ka. Usyszawszy chrzst elaza zaciekawiona Madzia wbiega 
do sypialni i spotkaa pann Howard i Joasi stojce do siebie bokiem. Panna Marta za 
opowiadaa pgosem, e wyprowadzaj si 
obie Korkowiczwny, ktrych rodzice maj 
duy browar na prowincji. 
 Pamita pani t tust Korkowiczow, co tu bya w jesieni i chciaa, aeby jej crki 
uczyy si malowa pastelami?  rzeka Howard do Madzi. 
 Jest to pierwszy skutek tego, e niektre uczennice koresponduj ze studentami  wtrcia 
panna Joanna. 
Pannie Howard poky wosy i poczerwieniaa szyja. 
 Jest to, widzi pani  rzeka do Magdaleny  skutek tego, e niektre damy klasowe sigaj 
pod poduszki uczennic i wykradaj cudze listy. 
60 
 Mwi ci, Madziu  odpara Joasia nie patrzc na pann Howard  e stracimy jeszcze 
wicej pensjonarek i przychodnich, jeeli zostanie tu Lewiska... No i te osoby, ktre z pensji 
roznosz plotki po miecie... 
Teraz panna Howard zwrcia si frontem do panny Joanny i patrzc na ni bladymi jak 
ld oczyma rzeka prawie basowym gosem: 
 Masz pani suszno... Osoby, ktre roznosz plotki, powinny by wypdzone z pensji 
jak te, ktre nocami wasaj si po restauracjach... Ja z tymi osobami kolegowa nie myl... 
Madzia zasonia uszy i ucieka z sypialni, w ktrej na szczcie nie byo nikogo ze suby. 
Przypomniaa sobie, e od paru dni co nowego kluje si na pensji. i e moe by awantura. 
Mania Lewiska bya ju w Warszawie, lecz jeszcze mieszkaa u znajomych z swym opiekunem, 
ktry dwa razy odwiedza pani Latter. Widocznie pani Latter nie chciaa przyj Mani, 
bo jednoczenie pan Wadysaw Kotowski onegdaj, wczoraj i dzi przybiega do panny Howard, 
zapewne proszc j o poparcie. 
Madzia miaa proroczego ducha. W tej samej bowiem porze siedziaa pani Latter w swoim 
gabinecie, otoczona ksigami i notatkami, ukadajc plan, do ktrego wchodzia Mania Lewiska 
i jej opiekun. Od kilku dni myli przeoonej kryy okoo jednej idei, ktra nie dawaa 
jej zasn wieczorem, gorczkowaa w nocy, budzia przed witem i pochaniaa uwag 
przez cay dzie. 
Pani Latter przegldajc osobiste notatki mwia do siebie po raz setny: Popeniam bd 
poyczajc od Ady tylko sze tysicy rubli; powinnam bya wzi dziesi tysicy... 
Niepotrzebnie ceremoniowaam si; Ada jest tak bogata, e jej to rnicy nie zrobi... A 
dzi co?... Liczyam, e zostanie mi dwa tysice czterysta rubli, tymczasem zostao ledwie 
tysic trzysta, ktre musz da 
Kaziowi... Za mieszkanie musz zapaci tysic piset  
skd?... Korkowiczwny ubyy (niewielka szkoda; urwano by mi na nich sto rubli za procze...), 
a ile jeszcze ubdzie przychodzcych?... I to wszystko dziki Mani!... Jej opiekun ma 
kosztown wychowanic!... 
A teraz  co dalej?... Od Solskich nic ju wzi nie mog... Hela jest u nich, ma widoki na 
Solskiego (czy si tylko nie udzi?)... Ach, nieostrona dziewczyna!... Tymi poyczkami zaciganymi 
u Ady (po kilku tygodniach!) mnie szkodzi i moe popsu wasne zamiary... Tak 
prosiam j: Helenko, bd oszczdna!... Zatem na Ad rachowa nie mog, wic na kogo?... 
Rozumie si, e mam prawo, a nawet obowizek zwrci si do Mielnickiego. Powiem mu 
wrcz: panie, wychowanicy twojej nie wydalam z pensji, bo mi jej al; zwr pan jednak 
uwag, e przez ni poniosam cikie straty. Nie mwi 
w tej chwili jako pani Latter, ale  
jako kierowniczka instytucji spoecznej, ktr winnimy wszyscy podtrzymywa... Potrzebuj 
na rok poyczki czterech tysicy rubli, dam sze lub siedem procent, ale pan mi tej sumy 
dostarczy... Przemawiam miao, gdy nie jest to sprawa moja, ale publiczna... 
Nagle wstaa od biurka i schwycia si za gow. 
Ja chyba rozum trac!... Co ja myl?... Przecie byoby to od ebraniny, ebranina z pogrkami... 
On, czowiek szlachetny, przywizany do mnie, co pomyli?... 
Przesza si po gabinecie z zarumienion twarz i wzruszajc ramionami szepna: 
Co mnie obchodzi, co on sobie pomyli?... Suszno jest za mn, on jest tyle delikatny, 
e mi nie odmwi... Za wiele prawi o gotowoci powicenia si dla mnie  dodaa z 
umiechem. 
W tej chwili zapukano i nie czekajc na wezwanie wesza panna Howard. 
Znowu co dramatycznego!  pomylaa pani Latter patrzc na nauczycielk. 
Przychodz w wanej sprawie i... draliwej  rzeka panna Howard. 
Widz to i sucham. 
Pozwoli pani, e przede wszystkim zapytam: czy prawda, e pani nie chce przyj na pen
sj Mani Lewiskiej? 
Pani Latter zmarszczya brwi, ale na jej twarzy nie byo gniewu. 
61 
 Bagam pani  mwia panna Klara  nie gub tego dziecka... Korespondencja z panem 
Kotowskim, jak pani wie, bya cakiem niewinna i ogranicza si 
do dwu listw, a raczej... 
artykuw... Jeden o Komedii nieboskiej, drugi o Irydionie... Moe tam s uboczne wzmianki, 
ale pamita pani, jakim one tonem byy pisane?... Gdyby pani wydalia Mani, biedny chopak 
odebraby sobie ycie. Taki zdolny... uczciwy... Czeka u mnie na wyrok pani... 
 Ach, pan Kotowski jest na grze?... O trzeciej mia u mnie zobaczy si z opiekunem 
Mani  rzeka pani Latter. 
 Wanie na to czeka w moim pokoju i o trzeciej tu bdzie. 
 Zapewne... Zobaczymy  odpowiedziaa pani Latter.  Jeszcze waham si, ale... jeeli 
pani zna tego modzieca i rczy, e si to nie powtrzy... 
Panna Klara spostrzega jaki szczeglny rys w wyrazie twarzy pani Latter; nie zwaajc 
jednak na to podaa przeoonej rk i rzeka tonem stanowczym: 
 Pani, w zamian za zatrzymanie Lewiskiej znajdzie pani we mnie najwierniejsz przyjacik... 
 Bd miaa zupen nagrod  odpara pani Latter. 
 Dam pani zaraz tego dowd, a nawet dwa. Naprzd Malinowska od wakacyj chce otworzy 
wasn pensj, ja za bd si staraa skoni j do innej kombinacji... 
Pani Latter poblada i machinalnie ucisna rk panny Howard. 
 Po wtre... po wtre powiem to, czego w adnym innym razie nie powiedziaabym... 
Idc teraz do pani miaam zamiar postawi kwesti tak: niech pani wybiera pomidzy mn a 
Joann... Ale w tej chwili postawi j inaczej... 
Zbliya si do pani Latter i patrzc jej w oczy rzeka z wolna: 
 Niech pani uwolni Joann... Pobyt jej na tej pensji jest bardzo szkodliwy... 
Pani Latter usiada na kanapce. 
 Czy... czy pani syszaa co?  rzeka pgosem. 
 Trudno nie sysze, jeeli o czym mwi w miecie i na pensji tak dobrze nauczycielki 
jak suba, a nawet uczennice... Umilka i patrzya na przeoon. 
 Ach, gowa moja, gowa!...  szepna pani Latter ciskajc rkoma skronie.  Czy pani, 
panno Klaro, miewa kiedy takie migreny, e zdaje si, i samo mylenie sprawia bl fizyczny?... 
Zamkna oczy i siedziaa mylc, e chyba za dugo cignie si wizyta panny Howard. 
Dlaczego kto nie dzwoni, nie przychodzi i nie mwi o innych interesach, choby o swoich 
wasnych? 
 Pani nie jest zdrowa  odezwaa si panna Klara. 
 Ju zapomniaam, jak wyglda zdrowie... 
62 
13 Stary i mody tego samego gatunku 
Do przedpokoju zadzwoniono i panna Klara opucia gabinet. Pani Latter gboko odetchna 
zobaczywszy, jak rozpywa si midzy portierami wysoka figura nauczycielki. 
Mielnicki!  pomylaa syszc cikie tupanie i zdejmowanie duego futra w przedpokoju. 
Jako wszed jegomo otyy i rumiany, w jasnych spodniach i rozpitym surducie, z grub 
dewizk na kamizelce i grub fad na karku. 
 A cha, cha!...  zacz jegomo obcierajc siwe wsy z mrozu.  Rczki cauj ubstwianej 
pani... cha, cha!... O, c to znaczy. Mizernie moja pani wyglda... Niezdrowimy, 
co?... Do licha, trzy dni patrz na pani i co dzie widz zmian... Gdybym to ja mizernia, 
byoby, mocia dobrodziejko, zrozumiae: zwyczajnie zakochany. Ale pani... 
Pani Latter umiechna si i patrzc na niego z kokieteri,rzeka: 
 Mizerniej, bo nie sypiam.:. Nie mog spa... 
 O, to niedobrze. Gdybym ja nie sypia... A radzia si te pani kogo? 
 Nie wierz w lekarstwa. 
 Jeszcze jedna cnota!  zawoa jegomo, gwatownie caujc j po rkach.  A ja mylaem, 
e w takim skarbie, jakim bez zaprzeczenia jeste pani dobrodziejka, e w takiej 
skarbnicy zalet nie dopatrz ju nic nowego, chyba  po lubie. 
 Znowu niedorzeczno!  przerwaa pani Latter przeszywajc go spojrzeniami, pod ktrymi 
jegomo wi si jak w ogniu. 
 Nie mog by 
dorzecznym, kiedy mi serce, mocie dobrodziejko, wysycha... Ale mniejsza 
o mnie... Ot, skoro pani nie zaywasz doktorw, ja pani zapisz lekarstwo na bezsenno. 
Ale rka i sowo, e pani spenisz zalecenia. 
 Zobacz, jeeli nie bd bardzo ze. 
 Bd wyborne! Bo to moje lekarstwo, mocia dobrodziejko, skada si z dwch doz, jak 
piguki Morissona. 
 A wic?... 
 A wic radykalnym lekarstwem na bezsenno bdzie dla pani  wyjcie za m... To 
radykalne... Bo pani, mocia dobrodziejko, przeszkadzaj spa jej wasne oczy, przy ktrych, 
jakem uczciwy, mgbym czyta gazety po ciemku. Tak wiec i pal... 
 A to drugie lekarstwo? 
 To drugie, tymczasowo, pozwoli pani, e przyszl dzi... Mam kilka butelek wina tak 
doskonaego, e nie znajdziesz pani nawet u Fukiera... Jeden kieliszek do poduszki i bywaj 
zdrw!... Armatami nie zbudz pani do rana... 
Rada ta zrobia na pani Latter mocne wraenie. 
 Tylko, prosz, niech pani prezenciku nie odrzuca, bo bd uwaa za ch zerwania stosunku... 
 Ale nie odrzucam, przyjmuj i dzi jeszcze sprbuj odpowiedziaa ze miechem pani 
Latter podajc mu rk, ktr znowu ucaowa. 
Gdyby w tak natarczywy sposb zmusi mnie do przyjcia poyczki, o, to byby wielbiciel!... 
droszy od Romea...  pomylaa pani Latter dodajc gono: 
 Zdaje si, e wszed do przedpokoju ten mody czowiek... Jegomo nagle zaspi si. 
 A, wic przyszed?... Phy, widz, chwat chopak. Bo ja, kiedy tu szedem, byem tak 
wcieky, e mwi pani dobrodziejce, baem si samego siebie... Dopiero jej sodki obraz... 
63 
 Zostawi panw  rzeka pani Latter wyrywajc rk z uciskw jegomocia. Potem zadzwonia, 
a gdy ukaza si Stanisaw, zapytaa: 
 Czy jest ten mody pan?  Pan Kotowski, jest. 
 Popro. 
Pani Latter znika w dalszych pokojach, a po chwili do gabinetu wszed student. By blady, 
mia obficie wypomadowan gow, na ktrej mimo to podnosio si kilka wicherkw 
gstej czupryny... Mitoszc w rku czapk kania si i chrzka. 
Otyy jegomo, ktrego rumiece miay teraz barw popielat; podnis si z kanapy, 
wsadzi obie rce w kieszenie spodni i przypatrywa si figurze studenta ogldajc po kolei 
jego wytarty mundurek, mizern twarz i wypomadowane wosy. Nareszcie odezwa si 
grzmicym gosem: 
 No, i co mi pan powiesz? 
 Pan mnie wezwa... 
 Ja go wezwaem, paradny sobie!... Pan wiesz, przed kim stoisz?... Jestem Mielnicki, 
Izydor Mielnicki, opiekun i wuj Mani... panny Marii Lewiskiej... C pan na to?... 
Student pochyli gow i machn rk, ale milcza. 
 Widz, e pan wymowny jeste tylko w listach do pensjonarek. 
 Niekoniecznie...  odpar student, ale pomiarkowawszy si milcza dalej. 
 Zgubie acan dziewczyn... 
Teraz mody czowiek nagle podnis gow i kaniajc si niezrcznie, rzek: 
 Prosz pana... o rk panny Marii... 
Znowu ukoni si i przejecha 
palcami po upomadowanej czuprynie, na ktrej utworzyo 
si kilka poyskujcych smug i jeszcze jeden wicherek. 
 Czy pan oszala?...  wykrzykn jegomo.  A ce to za jeden? 
Mody czowiek podnis gow. 
 Jestem Kotowski, nie gorszy od Mielnickich... A w jesieni ju bd lekarzem. 
 Gupia profesja! 
 Ha, prosz pana, bywaj 
rozmaite... Nie kady ma folwark.  Ale bardzo wielu reflektuje 
na cudzy. 
Teraz student zhardzia. 
 Prosz pana, nie ja reflektuj na folwarki, a tym mniej na paskie. Wiem, e panna Maria 
jest uboga, i z ni sieni, nie z folwarkiem. 
 A jak ja nie pozwol? 
 Przecie ja si oeni z pann Mari... Stary szlachcic krci gow. 
 Prosz pana  rzek  jak pan moesz baamuci dziewczyn, sam utrzymania nie majc. 
 Ale bd mia. Pojad na jaki czas za granic... 
 Fiu!... a skd pieniki? 
 Z te j same j kasy, ktra utrzymywaa mnie w gimnazjum i w uniwersytecie...  odpar 
zirytowany student. 
Stary jegomo zacz chodzi po gabinecie piewajc: ta, ta, ta!... 
 Pojedzie za granic... pienidzy nie ma... ta, ta, ta!... mrucza szlachcic.  No  rzek nagle 
 a jak nie pozwol wyj Mani za pana? 
 Mamy czas. 
 Ale... jeeli ja wypdz j z domu na cztery wiatry?... 
 Musi da sobie rad. Zreszt ja od wakacyj mog zacz praktyk. 
 I tru chorych... 
 Dlatego wybieram si za granic, aeby ich nie tru. 
 I aeby potem zabra mi dziecko, ktre ja wychowaem, nie pan, panie... panie...  wybuchn 
szlachcic. 
64 
 Kto wie, co jeszcze bdzie. Moe ja i panna Maria wywdziczymy si za to, co pan dla 
niej zrobi. 
Jegomo zamyli si. 
 Ile pan masz lat?  spyta po chwili.  Dwadziecia pi. 
 Dwa lata za granic!... cae szczcie, e przez ten czas zapomnisz pan o dziewczynie, a 
ona o tobie. 
 Nie. 
 Co to jest nie?... A jak nie skoczysz tam kursw? 
 Skocz. 
 Wariat pan jeste!... Moesz przecie umrze. 
 Nie umr. 
 Kyrie eleison!  zawoa szlachcic podnoszc rce do gry. 
 Gadasz tak, jakby z Panem Bogiem zrobi kontrakt. Kady moe umrze... 
 Ale ja nie umr, dopki nie oeni si z pann Mari  odpowiedzia student z pewnoci, 
ktra zastanowia Mielnickiego. 
Stary chodzi po gabinecie i parska jak ko. Lecz nie mg znale argumentu przeciw 
czowiekowi, ktry z niezachwian wiar twierdzi, e pojedzie koczy edukacj za granic, 
nie umrze i oeni si z pann Mari. 
 Z czego si pan utrzymujesz? 
 Daj lekcje... Troch pisz... 
 Pikne teraz rzeczy piszecie!... A ile masz z tych lekcyj? 
 Mam dwadziecia pi rubli miesicznie. 
 I z tego yjesz, pacisz komorne?... Cha, cha, cha!... 
 Nawet bywam w teatrze, jeeli mi si podoba. 
Stary szlachcic precz chodzi, rusza ramionami i zoci si. 
Wreszcie znowu zapyta: 
 Gdzie pan jadasz? 
 Rozmaicie. U Honoratki, Pod Papug, w taniej kuchni, jak mona. 
 I wyjedziesz za granic. 
 Wyjad. 
 Apopleksja mnie zabije przez tego pgwka!  zawoa jegomo. I nagle zatrzymawszy 
si przed studentem rzek: 
 Ja z panem skocz w dwch sowach... Przyjd acan jutro na obiad do Europejskiego 
Hotelu o dwunastej... 
 Nie bd mg o dwunastej, mam klinik. 
 Wic o ktrej? 
 Po pierwszej. 
 No, to... przyjd troch po pierwszej do Europejskiego Hote1u, rozumiesz acan?... Ja 
panu musz wybi te brednie z gowy... Nie ma caych portek i wyjeda za granic... cha, 
cha, cha!... Chce sieni i nie umrze!... No, wiecie pastwo, jak yj, nic podobnego nie 
syszaem. Bd 
acan zdrw, a nie zapomnij zaraz po pierwszej, bo nikt dla twojej przyjemnoci 
godem morzy si nie bdzie... Bd zdrw. 
Z tymi sowy nie patrzc na studenta poda 
mu dwa tuste palce, a trzecim z lekka ucisn 
go za rk. 
Gdy Kotowski opuci gabinet, wesza umiechnita pani Latter i obrzucajc szlachcica 
powczystym spojrzeniem rzeka: 
 Dobre pan jednak musia powiedzie kazanie temu modzikowi, bo a do mego pokoju 
dolatyway pojedycze wyrazy... 
 Gdzie tam, mocia dobrodziejko! Owszem, teraz zrozumiaem e taka bestia, taki dziki 
zwierz mg dziewczynie zawrci gow. Imaginuj sobie, pani dobrodziejka, e on gada o 
65 
przyszoci, jakby mia umow 
z Panem Bogiem! Pojad, mwi, za granic, nie umr, mwi 
 syszaa pani?... i jeszcze, mwi, oeni si z pann Mari. Gadaje z takim!... Suchajc 
tego doznawaem, powiadam pani dobrodziejce, obawy, po prostu lkaem si... Bo jedno z 
dwojga: albo ten czowiek bluni i na nas wszystkich sprowadzi pomst bo, albo.., albo on 
ma tak wiar, ktra gry przenosi. A jeeli, prosz pani, on ma tak wiar, i on j ma, ja to 
czuem suchajc, wic... co my jemu moemy zrobi?... Wobec takich rce opadaj, bo 
czowiek widzi, e on zrobi, co zechce, i jeszcze innych pocignie za sob. 
Pani Latter rumieniec wystpi na twarz i bysny oczy. 
 O, tak  odpowiedziaa  kto ma wiar, temu nic si nie oprze... 
Szlachcic strzeli z palcw i nagle chwytajc obie rce pani Latter zawoa: 
 Zapaa si, mocia dobrodziejko! Ot i ja, cho niezgrabny i... troch starszy od tego 
smarkacza, mam wiar... Musisz wyj za mnie, a nie wyjdziesz dobrowolnie, to ci porw 
jak Rzymianie Sabinki... Nie umiechaj si, pani... Palmerstonowi, cho by dwadziecia lat 
starszy ode mnie, wytoczya jedna, moci dobrodzieju proces o... tego... Wic jeszcze ze 
dwadziecia lat mamy przed sob i Bg mi wiadek, zrobilibymy gupstwo nie korzystajc... 
Pocign j na kanapk i pomimo lekkiego oporu obj wp. 
 Nie tramy czasu, mocia dobrodziejko, bo to grzech. Ja marnuj si, wreszcie i gospodarstwo 
nie tak idzie, jak powinno; a pani tracisz zdrowie, wdziki, nawet sen borykajc si z 
t pensj, ktra ci nic dobrego nie przyniesie. Wierzaj mi, nic dobrego... Wiem, co gadaj na 
miecie... 
Pani Latter zblada i zachwiaa si. Stary szlachcic opar jej gow na swoim ramieniu i 
mwi: 
 Rzu pensj od wakacyj! :.. Crk wydamy za m; wynajdziemy jej takiego jak Kotowski, 
co to pcha si, bestia, naprzd, nie pytajc... Syn wemie si 
do roboty, to mu zaraz 
wywietrzeje z gowy elegancja... A wic raz, dwa, trzy... i  zgoda!... 
 Nie mog...  szepna pani Latter. 
 Co to jest, nie mog?  oburzy si szlachcic.  Kobieta tak zbudowana jak pani... C 
to, masz obowizki, ma?... 
Pani Latter wstrzsna si i podnisszy na niego oczy pene ez szepna: 
 A gdyby... a gdyby?... 
 Gdyby miaa ma?...  odpar nieco zdziwiony.  No, to pal go sze!... M, ktry 
przez cae wieki nie pokazuje si, nie jest mem... Wreszcie c to, nie ma rozwodw?... A 
jak bdzie trzeba to potrafi strzeli w eb... Tylko powiedz szczerze, co jest? 
Pani Latter paczc schwycia go nagle za rk i serdecznie ucaowaa. 
 Nie dzi  rzeka  nie dzi... Opowiem kiedy indziej... Dzi niech mnie pan ju o nic nie 
pyta  mwia drc i szlochajc. Nikt by nie przypuci, nikt by nie uwierzy, jaka jestem 
nieszczliwa i opuszczona... Kry okoo mnie, bo ja wiem, chyba ze sto osb; a nie mam 
ywej duszy, ktrej mogabym powiedzie: patrz, ile ciarw i cierpie dwiga musi jedna 
kobieta... 
Szlachcicowi poczerwieniay oczy. 
 Widzi pan  mwia patrzc na niego z obaw  ledwie pan do mnie serdeczniej przemwi, 
a ju pac 
za to niepokojem... Nie mnie myle o maestwie!... Ach, ale gdyby pan 
wiedzia, jak potrzebuj czowieka, przed ktrym mogabym si poskary cho... czasami... 
Widzi pan, ucieknie pan ode mnie i ju na schodach powie sobie: po co ja si wdaem z t 
nieszczliw?... 
Mielnickiemu zy spyway na siwe wsy. Odsun si od pani Latter, wzi j za rce i 
rzek: 
66 
 Przysigam na Boga, e nic nie rozumiem; ale tak mwisz pani do mnie, e wolabym, 
aeby mi n w serce wbili i jeszcze widrowali nim... Do licha, przecie zbrodni nie popenia?... 
Mwe, pani!... 
 Zbrodni?...  powtrzya pani Latter.  Skd podobne myli? Jeeli nieszczcie i praca 
jest zbrodni, no to tak, ale nic innego. 
 At!  machn szlachcic rk  naczyta si czowiek romansw i co mu si snuje po 
gowie. Wybacz, mocia dobrodziejko... ale jeeli sumienie masz czyste... 
 Mam, niech mnie Bg sdzi!  odpara kadc rk 
na sercu.  Cha, cha, cha!...  zamia 
si stary jegomo.  No, wic po co te zy i trwoga?... Nie pytam si o nic, bo mi pani 
sama kiedy opowiesz, co ci boli, ale... Wstyd si, kobieto maej wiary!... To pani mylisz, 
e tylko takie smyki, jak Kotowski, maj odwag?... Tylko oni mog powiedzie: nie umr, 
dopki nie zrobi tego a tego?... A to chyba Opatrznoci Boskiej nie byoby na wiecie, 
gdyby kobieta nieszczliwa, i jeszcze taka jak pani, nie miaa komu zaufa!... Plu na zgryzoty, 
mocia dobrodziejko; dopki ja yj, wos nie spadnie ci z gowy... Wyjdziesz za mnie 
czy nie wyjdziesz, zaley od ciebie... Ale od czasu, kiedy zapakaa w mojej obecnoci, nie 
powiesz, e jeste sama... Ja z tob!... serce moje, rka, majtek... wszystko naley do ciebie... 
Potrzeba ci czego, mw... Zrobi, jak zbawienia pragn. No?... 
Pani Latter siedziaa ze spuszczonymi oczyma. Wstyd ogarn j, na myl, e nie dawniej 
jak przed godzin miaa zamiar poyczy od tego czowieka cztery tysice rubli w zamian za 
utrzymanie na pensji jego wychowanicy. Skd jej przyszed taki szalony projekt!... 
 Moe pani potrzebujesz pienidzy  bada jegomo  bo nieraz pienidz jest rdem 
najciszych kopotw?... Rozka tylko ile chcesz... Dwiecie, piset rubli, a w razie wielkiej 
potrzeby, to i tysic znajd na usugi... 
Silny rumieniec wystpi na twarzy pani Latter. Dla tego czowieka tysic rubli stanowi 
powan sum, a ona chciaa wydoby cztery tysice... 
Wic ile?  nalega szlachcic  bo czuj, e na dnie zgryzot le pienidze niewarte jednej 
zy pani, a nie dopiero bezsennych nocy. 
Pani Latter podniosa gow. 
Pienidze mam  rzeka  ale czsto brak mi rady, a choby tylko, widoku yczliwego 
czowieka. S to rzeczy gorsze anieli niedostatek. 
 artuj pani z tego i wiedz, e masz we mnie sug, ktry w ogie i wod pjdzie za tob. 
Nie nalegam dzi, bo pani sobie nie yczysz, ale prosz o jedno: gdy bdziesz w potrzebie, 
choby nawet chodzio... no, ju nie wiem o co, odwoasz si do mnie. Dom mj wystarczy 
dla nas dwojga, tylko porzu t pensj, ktra ci ycie zatruwa. Im prdzej ciniesz j, choby 
ci nie zostao na owinicie palca, tym lepiej zrobisz. 
Podnis si z kanapy, chcc ju i. 
 A gdybym kiedy -rzeka smutno pani Latter  gdybym kiedy naprawd zapukaa do 
drzwi paskich?... Bo przecie mog wszystko straci... 
 Tra, aby prdzej, i przyjedaj  odpar.  Kiedykolwiek zajedziesz: w dzie czy w nocy, 
zastaniesz gotowe mieszkanie... Nie chcesz by mojon, moesz jednak by pani me-
go domu i gospodarstwa, ktre potrzebuje kobiecej rki. Na pensj plu... do tych boryka 
si, przy ktrych tracisz sen, a zapewne i apetyt! 
Ucaowa jej rce i biorc za klamk drzwi doda: 
Pamitaj pani: masz swj wasny dom! Cik krzywd zrobiaby staremu nie rachujc 
na mnie jak na Zawisz. Nie tylko tacy smarkacze, jak pan Kotowski, maj wiar... To bestia 
chwat!... Zabierze mi Mani, jak amen w pacierzu... A wino zaraz przyszl i prosz pi co 
dzie... 
 Do widzenia  rzeka pani Latter ciskajc go za rk. 
 Upadam do ng i... prosz pamita... To, com powiedzia, warte jest przysigi i nie 
zmieni sowa, tak mi Boe dopom. 
67 
14 Lekarstwo 
Mielnicki opuci gabinet po czwartej. Soce zaszo i tylko rowy blask odbity od niegw 
praskich nieco owietla pokj, a w nim pani Latter: Staa na rodku, rk podparszy 
brod, i wida byo zdziwienie w jej piknych oczach, na ktrych jeszcze zy nie obeschy. 
Czua, e przed chwil co zaszo, ale jej myl zmczona nie umiaa tego sformuowa. 
Zdawao jej si, e ona dotychczas nie ya dla siebie, tylko dla innych, zawsze dla innych, i 
oto dzi przyszed stary czowiek, prawie komiczny ze swymi owiadczynami, ktry wyranie 
powiedzia, e  chce y dla niej. 
Czy podobna, aeby kto mg si ni interesowa?... Czy moliwe, aeby znalaz si 
czowiek, ktry nie tylko nie wymaga usug od niej, ale jeszcze chcia sam jej suy?... 
Przecie 
to ona suya wszystkim: pierwszemu mowi, drugiemu, uczennicom. nauczycielom, 
subie, a nade wszystko synowi i crce. 
I oto dzi, kiedy ju dawno skoczya lat czterdzieci i miny jej wdziki, kiedy j wszyscy 
opuszczaj albo wyzyskuj i drcz, zjawia si czowiek, ktry jej mwi... Co on jej mwi?... 
Pani Latter zawioda pami, moe skutkiem wzruszenia. Nie przypomina sobie, co mwi 
stary szlachcic, ale byo to co takiego, jak gdyby czowiekowi, osaczonemu ze wszystkich 
stron przez niebezpieczestwa, otworzono wyjcie. 
Pani Latter rozejrzaa si 
po gabinecie. Jest tylko troje drzwi, a przecie gotowa bya przysic, 
e przed chwil byy tu czwarte drzwi. Ale naturalnie, e byy, tylko zamkny si teraz, 
po odejciu Mielnickiego. 
Chwycia si za gow (od pewnego czasu by to u niej ruch naogowy) i usiowaa co sobie 
przypomnie, ale na prno. Aha! ju wiem  pomylaa.  Miaam od Mielnickiego 
poyczy cztery tysice rubli... 
 Wolaabym umrze!...  szepna po chwili. 
Jedna cyfra pocigna za sob cay szereg innych cyfr. Pani Latter usiada przy biurku i 
po tysiczny raz pukajc owkiem w papier, bo ju nie mona byo pisa, rachowaa: 
Do wakacyj potrzebuj na sam pensj dwadziecia jeden tysicy rubli... Dug w banku 
tysic rubli... A Hela?... A Zgierski?... Od uczennic nie zbior nawet dwadziecia tysicy 
rubli, wic reszta?... 
Zapalono wiato. Od pitej zaczli schodzi si interesanci: rodzice pensjonarek i przychodnich, 
jakie dwie damy po skadk na odnowienie kocioa, nauczyciel, Angielka na 
miejsce pani Fantoche i znowu dwie damy z biletami na bal dobroczynny. 
O sidmej wizyty skoczyy si, a pani Latter bya tak zmczona, e z trudnoci powstrzymywaa 
si od ez. 
Wszed Stanisaw i przynis drewnian paczk: 
 Od pana Mielnickiego  rzek. 
 Aha!... dobrze... 
Porwaa paczk i wyniosa do sypialni. Noyczkami przecia sznur i podwaya desk, 
pod ktr ukazay si butelki okryte pleni grub jak kouch. Z gorczkow niecierpliwoci 
zawadzia noyczkami o jeden korek. Wyszed i pani Latter uczua przyjemny zapach. 
Musi by dobre wino  szepna. 
Wzia szklank z umywalni, nalaa blisko trzeci cz i chciwie wypia. 
Mam po tym spa?...  rzeka.  Ale to zupenie lekkie wino... 
68 
Wnet jednak spostrzega, e opuszcza j zmczenie; owszem, uczua peno myli, ktre 
rozwijay si szybko i logicznie. Przypomniaa sobie, e Mielnicki z naciskiem radzi rzuci 
pensj i wyjecha na wie, do niego. 
Za m wyj nie mog  mylaa  chybaby... Ale kto mi o tym doniesie, gdyby nawet 
tak si stao!... Za m wyj nie mog, ale suy mog; przecie to starzec i ja niemoda... 
Ach, czuj w sobie sto lat i miech mnie bierze, kiedy pomyl, e miaam dwu mw... 
O, ta pensja... Czy moe by na wiecie wiksza niewola i przeklestwo jak pensja!... A 
Hela?... a Kazio?... No, Hela wyjdzie za m, Kazio oeni si... 
A ze mn co bdzie?... Jeeli on i ona dzi obchodz si 
bez mego widoku, to czy wwczas 
bd za mn tsknili?... Tak naiwn nie jestem! Dzieci rosn dla wiata, nie dla rodzicw; 
wszake i ja obchodziam si bez matki. 
Tak, dzieci dopty s dobre, dopki mae; gdy podrosn i uwij sobie wasne gniazda, 
zajmuj, si swymi piskltami, nie starymi... A w takim razie na pewno bd musiaa szuka 
przytuku u Mielnickiego i zdaje si, e tylko on mnie nie zawiedzie. Bez rodzicw mona 
si obej, ale bez rumianku, bez kawy z kouszkiem, wieych buek i masa  trudno  
zakoczya z umiechem. 
W kilka godzin pniej pani 
Latter znowu ogarno znuenie i troska. Przed wakacjami, a 
nawet wczeniej, musi dopoyczy ze cztery tysice rubli. To darmo! udzi si nie mona, 
bo cigle przypominaj o tym rachunki dzienne, tygodniowe i miesiczne. Pannie Marcie 
trzeba co wieczr dawa pienidze, piekarzom i rzenikom co poniedziaek, nauczycielom i 
subie co pierwszego, gospodarzowi i wierzycielom co termin. C by to wic bya za 
okropna chwila nie mie pod rk paru tysicy rubli!... 
Okoo jedenastej pani Latter znowu napia si wina i pooya si. Sen istotnie zacz j 
opanowywa, a jednoczenie znalaz si tak dawno poszukiwany rodek ratunku. 
Wezm pienidze od Zgierskiego  mylaa.  Bdzie si krzywi, ale jeeli obiecam 
pitnacie procent, ustpi... Przecie kiedy moje kopoty musz si skoczy... Pensj podwign, 
przybdzie mi uczennic, Hela wyjdzie za Solskiego... Wwczas ona zajmie si Kaziem, 
a ja cay dochd obrc na spacenie dugw... Spac w cigu paru lat, a wtedy... Ach, 
jaka bd szczliwa!... 
Bogosawiony czowiek z Mielnickiego!  mylaa pani Latter czujc, e zasypia... Pociel, 
ktra przez tyle bezsennych nocy bya dla niej narzdziem mczarni, teraz wydawaa 
si dziwnie mikk. Ju nie tylko ugina si pod ciarem je j ciaa, ale zapada i leci w gbin 
ruchem niewypowiedzianie przyjemnym. 
Gdzie ja tak lec?  mwi umiechajc si pani Latter. 
 Aha, lec w prze... w przyszo  poprawia i czuje, e ten wyraz nie ma sensu. Potem 
widzi, e z wyrazu przyszo robi si jakie bajeczne zwierz, ktre unosi j do krainy, 
gdzie rodz si i dojrzewaj rzeczy przysze. Pani Latter rozumie, e jest to senne marzenie, 
lecz nie mogc mu si oprze godzi si na ogldanie przyszoci. 
I ot widzi si kobiet zupenie swobodn. Jest na ulicy sama, bez grosza, w jednej sukni; 
lecz zarazem czuje bezdenn i bezbrzen rozkosz, bo ju nie ma pensji!... Ju nie troszczy 
si, e by zy obiad, e ktra uczennica zachorowaa, e damy klasowe posprzeczay si, e 
jeden z nauczycieli mia niezadowolon fizjognomi... Ju nie lka si, e ta a ta pensjonarka 
moe nie zapaci, nie blednie na widok gospodarza domu, nie wstrzsa si usyszawszy pann 
Mart mwic: prosz 
pani, jutro czeka nas duy wydatek... Nic z tego wszystkiego; 
nic ju jej nie gniewa. nie trwoy, nie paraliuje wadzy mylenia... 
Teraz dopiero widzi; czym bya pensja? Bya to okropna machina, ktra co dzie i co godzin 
przez kilkanacie lat wbijaa jej w ciao szpilki, gwodzie, noe... I za co? Za to, e 
podja si uczy cudze dzieci, aeby wychowa wasne! 
Wielki Boe, czy podobna, aeby czowiek nazywajcy si matk i przeoon pensji cierpia 
katusze, jakich nie dowiadcza aden zbrodniarz?... A przecie tak byo i dziao si w spo
69 
sb bardzo prosty: wszyscy j obchodzili, wic cierpiaa za wszystkich. Cierpiaa za swoje 
dzieci, za cudze dzieci, za damy klasowe; za nauczycieli, za sub  za wszystkich... Oni 
byli obowizani tylko pracowa przez pewn liczb godzin na dzie, a ona musiaa troszczy 
si o ich ywno, mieszkanie, zdrowie, zapat, nauk i znone stosunki midzy nimi. Oni 
wiedzieli, e w oznaczonym terminie kady musi otrzyma, co mu si naley, ale ona  nie 
wiedziaa: skd na to wemie? Uczennice potrzeboway jada regularnie, ale ich opiekunowie 
nie troszczyli si o regularne pacenie nalenoci. Suba ocigaa si z robot, ale spieszya 
po odebranie pensji. Nauczyciele i damy klasowe surowo krytykowali najmniejszy nieporzdek 
w zakadzie, ale sami ani myleli o pracy nad porzdkiem. 
I to wszystko byo, naprawd byo?... Tego istotnie dano od kobiety obarczonej dwojgiem 
dzieci?... Tak byo i tego od niej dano. I ja to wytrzymaam przez jeden tydzie?... 
Wytrzymywaa przez kilkanacie lat. I nikt si nade mn nie ulitowa, nawet nikt nie wiedzia, 
jak pracuj i cierpi?... Nikt nie domyla si, nawet nie prbowa odgadywa, co cierpisz; 
owszem  zazdroszczono ci szczcia i sdzono niemiosierniej anieli zbrodniarzy. Bo 
tamci popenili wystpek, gdy ty nie masz adnej winy, tamci broni si i s bronieni, gdy 
tobie nawet poskary si nie wolno. 
No, ale dzi ju jest swobodna. Ma prawo ebra, upa na ulicy, pj do szpitala, nawet 
 umrze gdzie pod bram, lecz z tym sodkim uczuciem, e jest swobodna, e oderway si 
nieprawdopodobne ciary miadce j przez kilkanacie lat!... Jeste to powtrne urodzenie 
czy zmartwychwstanie? 
I kiedy tak nasyca si swobod, kiedy tak tonie w niej razem z mikk pociel, nagle  
widzi, e kto 
zabiega jej drog i w brutalny sposb chce zawrci j na pensj... Na pensj?... 
Tak. I to robi jej wasne dzieci: Kazimierz i Helena! Milcz, lecz ich twarze s surowe, 
a spojrzenia pene wymwek... 
Dzieci moje... dzieciny moje... wy chyba nie wiecie, ile ja wycierpiaam na pensji?... 
Nam potrzeba pienidzy... duo pienidzy... 
Ale bo wy nie wiecie... ja wszystko przed wami ukrywaam... Wy przecie nie mielibycie 
serca skazywa matk drugi raz na powolne konanie... ycie wam oddam, ale oszczdcie 
mk, na jakie nie skazaby mnie najokrutniejszy tyran... 
Pienidzy... nam potrzeba pienidzy... 
Pani Latter budzi si i siada na ku szlochajc  Dzieci  mwi  to niepodobna!... 
Przypomina je sobie, kiedy byy maymi, syszy ich cienkie gosiki i widzi zy, ktre wy
leway nad martwym kanarkiem. 
 Dzieci moje?...  powtarza ju trzewa ocierajc oczy. Zapala wiec. Jest dopiero 
pierwsza po pnocy. 
 Ach, to wino!  szepcze.  Jakie ono okropne sny sprowadza. 
Gasi wiec i kadzie si znowu, a stroskana myl jej way si midzy dwoma pytaniami: 
Co jest lepsze: czy wcale nie spa, czy mie takie straszne sny?... 
I w tej samej chwili doznaje nieprawdopodobnego uczucia, w jej sercu budzi si co, jakby 
niech czy al do dzieci... Czego nie zrobio kilkanacie lat na jawie, zrobi sen... 
 Czy to podobna?  szepcze. 
A przecie tak jest: senne marzenie powiedziao, e mogaby by nawet dzisiaj swobodn, 
gdyby nie dzieci i  na jej dusz upad jaki chd i cie, w ktrym na dzieci spojrzaa z nowego 
punktu. 
Nie byy to ju dzieci. Przestay nimi by w rzeczywistoci od dawna, a w jej sercu 
przed chwil, w czasie snu. Byy to jeszcze osoby ukochane, bardzo ukochane, ale ju dorose, 
ktre nastaway na jej swobod i spokj i przeciw ktrym... kto wie, czy nie naleaaby 
si broni?... 
70 
Na drugi dzie pani Latter zbudzia si okoo smej rano, rzewa i spokojna. Ale pamitaa 
swj sen i czua w sercu jakby krople lodu. Zdawao jej si, e wylaa nad sob o jedn 
z za wiele,e ta za upada na dno jej duszy i zlodowaciaa. 
Tote na jej twarzy nie byo wida nerwowego niepokoju, ktry drczy j od kilku tygodni, 
ale  chd i jakby zawzito. 
W cigu nastpnych paru dni uczennice wrciy, z wyjtkiem czterech przychodnich, i 
rozpoczy si 
lekcje. Na pensji byo spokojnie, tylko pewnego razu panna Howard wcignwszy 
Madzi do swego pokoiku rzeka z zarumienion twarz: 
Panno Magdaleno... Przysignijmy sobie, e uratujemy pani Latter!... 
Madzia spojrzaa na ni zdziwiona. 
 Pani Latter  cigna uroczycie panna Klara wznoszc palec do gry  pani Latter to 
szlachetna kobieta. Wprawdzie dawne przesdy walcz 
w niej z nowymi ideami, ale postp 
zwyciy... 
Madzia bya coraz mocniej zdziwiona. 
 Nie rozumiesz mnie, pani?... Nie bd wykadaa mego pogldu na ewolucj, jaka dokonywa 
si w mzgu pani Latter, bo zaraz musz i do klasy, ale zacytuj dwa fakta, ktre 
rzuci powinny przed paniwiato... 
Panna Howard przez chwil zawiesia gboki kontralt, a widzc, e jej sowa wywouj 
dostateczny efekt, mwia dalej: 
 Wiesz pani, e Mania Lewiska zostaa przyjta na pensj... 
 Jest tu przecie od onegdaj... 
 Tak, ale  mnie zawdzicza, e jej nie wydalono. Prosiam za ni pani Latter, usuchaa i 
 naley jej si moja wdziczno. A ja umiem by wdziczna, panno Magdaleno... 
Teraz Madzi przyszo na myl, e podobny gos ju gdzie syszaa... Ach, tak!... podobnym 
gosem przemawia na scenie jeden z aktorw komicznych i moe dlatego wydao si 
Madzi, e panna Klara jest w tej chwili bardzo tragiczna. 
 A czy wiesz pani o tej... tej... Joannie?...  cigna dalej panna Howard. 
 Wiem, e wczoraj nie chciaa ze mn mwi, a dzi nie przywitaa si, co mnie zreszt 
mao obchodzi  odpowiedziaa Madzia. 
 Wczoraj pani Latter zawiadomia t... dam klasow, t... nasz koleank... (ach, 
wstrzsa si caa moja istota!...), e od pierwszego lutego nie bdzie mie miejsca na pensji... 
Naturalnie, zapaci jej za cay kwarta... 
 Wic to nieprawda o panu Kazimierzu?...  zawoaa Madzia rumienic si.  Na niego 
zawsze robi jakie plotki... Panna Howard spojrzaa majestatycznie i rzeka: 
 Idmy ju, bo spiesz si na lekcj... Zdumiewa mnie naiwno pani, panno Magdaleno!... 
Ani swka wicej. I Madzia nie dowiedziaa si, o ile niesusznymi s plotki rozsiewane 
na pana Kazimierza. 
71 
15 Pan Zgierski rozmarzony 
Pitego dnia po odwiedzinach Mielnickiego, na kilka minut przed pierwsz, w jadalnym 
pokoju pani Latter i pod jej osobistym dozorem Stanisaw i panna Marta przygotowywali st 
wykwintnego niadania. 
 ledzie i kawior  mwia pani Latter  niech panna Marta postawi z tej strony, przy 
wdce. 
 Ostrygi na kredensie?  zapytaa gospodyni. 
 Ale gdzie tam. Ostrygi otworzy Stanisaw, gdy wejdzie pan Zgierski... Ot, zapewne 
i on!...  dodaa pani Latter usyszawszy dzwonek.  Czy Micha jest w przedpokoju? 
Wysza do gabinetu, a Stanisaw spojrza na pann Mart, ktra spucia oczy. 
 Takiemu to dobrze  mrukn lokaj. 
 Tu si nikt nie pyta Stanisawa, komu dobrze, a komu le odburkna gospodyni.  Najgorsza 
rzecz, kiedy suba rozpuszcza jzyk, bo z tego rodz si plotki jak pchy z trocin... 
Stanisaw powinien mie tyle rozumu, aeby nie wsadza nosa do cudzego prosa... 
 Oj! oj! oj!...  zawoa stary lokaj chwytajc si oburcz za gow i wybieg z pokoju. 
Tymczasem do gabinetu pani Latter wszed oczekiwany go, pan Zgierski. By to czowiek 
przeszo pidziesicioletni, niewysoki, nieco otyy, na ktrego gowie dua ysina coraz 
wyraniej spychaa resztk szpakowatych wosw. Jego ubir odznacza si skromn elegancj, 
a adna niegdy twarz wyrazem dobrodusznoci, ktrej jednak szkodziy niewielkie a 
ruchliwe czarne oczy. 
 Wszak jestem co do minuty?  zawoa go trzymajc zegarek w rku. Po czym serdecznie 
ucisn rk pani Latter. 
 Nie powinna bym si z panem wita  odpara obrzucajc go ognistym spojrzeniem.  
Trzy miesice!... Czy pan syszy: trzy miesice... 
Czy tylko trzy?... Mnie wydaway si wiekiem!... 
 Obudniku!... 
 Wic bdmy szczerzy  mwi go z umiechem.  Kiedy pani nie widz, mwi sobie: 
dobrze tak jest; ale kiedy pani zobacz, myl: a przecie tak jest lepiej. Oto powd, dla 
ktrego do tej pory nie byem... Dodajmy, e wyjedaem na wita, na wie... Nie wybiera 
si pani na wie?...  spyta z akcentem. 
 Gdzie?... kiedy?... 
A, pani, to szkoda. Gdy jestem na wsi w lecie, mwi sobie: wie nigdy nie moe by 
pikniejsza; ale teraz przekonaem si, e wie jest najpikniejsza  w zimie. To s czary... 
Pani, to s istne czary!... Ziemia podobna jest do picej krlewny z bajki... 
Kiedy to mwi 
Zgierski, na twarzy malowao si 
tak szczere przekonanie, e prawie 
mona mu byo wierzy, gdyby nie biegajce czarne oczki, ktre wiecznie czego szukay i 
wiecznie pragny si z czym ukry. Kiedy za pani Latter suchaa, mona byo przypuszcza, 
e rozpywa si w suchaniu, gdyby od czasu do czasu w jej marzcych oczach nie bysna 
iskierka oznaczajca podejrzliwo. 
Dla optymisty Zgierski wyglda na gocia, ktry przychodzi na niadanie, a przynosi troch 
zdawkowej poezji; pesymicie mg przedstawi si jako czarny charakter, ktry rozsnuwa 
tajemnicze sieci intryg. Pierwszy posdziby pani 
Latter o przyja, ktra lka si 
zosta mioci; drugi podejrzewaby j o brak zaufania, a nawet obaw wobec Zgierskiego. 
Lecz kto by mg chwyta gosy odzywajce si w duszach tych ludzi, zdziwiby si usyszawszy 
ich monologi. 
72 
Jestem pewny, e pod pozorami sympatii, lka si mnie i co podejrzewa... No, ale to 
elegancka kobieta...  mwi do siebie zadowolony Zgierski. 
On myli, e ja wierz w jego spryt i chytro... No, ale potrzebuj pienidzy...  mwia 
pani Latter. 
 Jeeli bdzie pani miaa sposobno wyjecha na wie, a mam przeczucie, e  a k, 
niech pani wyjedzie choby na cay rok, byle zobaczy wie w zimie  rzek Zgierski akcentujc 
pewne wyrazy tonem i spojrzeniami. 
 Ja, na wie?... pan artuje... A pensja? 
 Rozumiem  mwi Zgierski tkliwie patrzc jej w oczy e ma pani wielki obowizek 
spoeczny. Jak za ja to rozumiem., nie potrzebuj tomaczy... No, ale mj Boe, kady 
czowiek ma troch praw do osobistego szczcia, a pani ma wicej anieli ktokolwiek inny... 
W oczach pani Latter w pierwszej chwili odmalowao si zdziwienie, nawet niepokj. 
Lecz wnet bysno swko: rozumiem!...  a potem wydar si z piersi krtki wykrzyknik: 
 A!... 
I pani Latter spojrzaa na niego nie ukrywajc zdumienia. 
 Wic rozumiemy si?...  spyta Zgierski patrzc na ni gboko. A w duchu doda: 
Zapaa si!... 
 Jeste pan straszny czowiek  szepna pani Latter dodajc w myli: 
Ju go mam!... 
I spucia oczy, aeby ukry byskawic triumfu. 
Zgierski patrzy 
wzrokiem, w ktrym malowaa si chodna czuo dla niej i niezachwiana 
wiara w dokadno wasnych informacyj. Nagle rzek: 
 Zatem mog zapyta... 
Pani Latter zatrzepotaa rkoma. 
 O nic nie wolno pyta!... Wolno poda mi rk i zaprowadzi do jadalnego pokoju... 
Zgierski stan z lewej strony, wzi j za rk jak w polonezie i patrzc w oczy zaprowadzi 
do jadalnego pokoju... 
 Bd milcza  rzek  w zamian jednak musi mi pani przyrzec... 
 Sdzi pan, e kobieta moe cokolwiek przyrzeka?  zapytaa pani Latter spuszczajc 
oczy. 
Jak ona siapie!... jak ona siapie!...  myla Zgierski, a gono doda: 
 Jedno moe pani przyrzec, e gdyby zdarzyo si co przyjemnego dla pani, ja bd 
pierwszym, ktry jej powinszuj za kadym razem... 
Jednym z wikszych triumfw, jakie pani Latter odnosia nad sob w yciu, by ten, e nie 
drgna, nie zblada i w ogle adnym znakiem nie zdradzia niepokoju, jaki opanowa j w 
tej chwili. Na szczcie Zgierski tak by pewny siebie, e nie zwraca na ni uwagi, ale myla 
tylko o tym, aeby pokaza, jak dalece jest wszystkowiedzcym. 
 Za kadym razem  mwi z naciskiem  gdziekolwiek spotka pani przyjemno, tu czy 
we Woszech, ja bd tym pierwszym, ktry pani powinszuje... 
Byli w pokoju jadalnym. Pani Latter delikatnie usuna si i rzeka wskazujc na st: 
 Paska ulubiona starka. Prosz pi za gospodarza i za gocia. 
Teraz Zgierski spojrzawszy na butelk zacz si naprawd dziwi. 
 Ale to moja starka, ktr udao mi si naby od ksicia... 
 Wanie od ksicia Kazio dosta kilka butelek i mnie da jedn. A ja nie mogam z niej 
zrobi lepszego uytku, jak... 
Sowom tym towarzyszyo melancholijne spojrzenie. 
Zgierski wypi kieliszek milczc i pragnc zaznaczy milczeniem, e chwila jest bardzo 
uroczyst. Pierwszy jednak kieliszek nasun mu szereg nowych myli. 
73 
Jeeli ona  mwi sobie  wychodzi za Mielnickiego, ktry jest majtnym czowiekiem, 
wic  nie ma do mnie adnego interesu. A jeeli nie ma interesu, wic... co?... Wic  chyba 
kocha si we mnie?... 
I w tej chwili w jego duszy, ktra bya mieszanin najniezgodniejszych pierwiastkw, 
obudzia si potrzeba szczeroci. 
 ledzie s wyborne!...  mwi.  Kawior... kawior jest wyszym nad sam podziw! Czy 
moe by co wyszego nad podziw?  zapyta badajc spojrzeniem, czy pani Latter zrozumiaa 
jego swko. I pozna, e zrozumiaa. 
 Panie Stefanie  rzeka pani Latter  nie widziaam, aeby pan pi za gocia... 
 Wic ja ten kieliszek tej wybornej starki piem w imieniu?... 
 Chyba... w imieniu gospodarza  wtrcia pani Latter patrzc na obrus. 
 Pani!...  odpar spogldajc na ni z wyrazem przyjani, ktra mocno zahaczaa o mio 
i  nalewajc drugi kieliszek.  Pani  mwi znionym gosem  teraz pij jako go... 
Jako go, ktry umie milcze nawet wwczas, gdy jego serce chciaoby... Powiedziabym: 
zapaka, lecz powiem: zawoa... Pani, jeeli jest to potrzebne do twego szczcia i spokoju, 
pozwl mi, aebym taki sam kielich wypi... za jakie wsplne zdrowie... choby nad brzegami 
Buga... Skoczyem. 
Postawi wypity kieliszek i usiad opierajc gow na rku. 
W tej chwili wszed Stanisaw z tac pen ostryg na lodzie. 
 Co?...  zawoa Zgierski.  Ostrygi? 
Zasoni rk 
oczy jak czowiek gboko wzruszony i myla: Wic ona, wychodzc za 
m, daje mi do zrozumienia, e ,,kocha si we mnie... Jest to bardzo przyjemne, ale i bardzo... 
Nie niebezpieczne, tylko... trudne... Wolabym, aeby miaa o dwadziecia lat mniej... 
Rzuci si do ostryg i jad szybko, w milczeniu, wciskajc dramatycznymi ruchami duo 
cytryny, jak czowiek, ktry cierpi, lecz chce pokaza, e mu wszystko jedno. 
 Panie Stefanie  odezwaa si pani Latter omdlewajcym gosem  mamy wprawdzie 
chablis... 
 Spostrzegem to  odpar 
Zgierski, ktry po drugim kieliszku starki czu potrzeb dowiedzenia, 
e odznacza si piekieln przenikliwoci. 
 Ale moe by pan sprbowa tego wina... 
Nalaa mu kieliszek. Skosztowa i spojrza na ni 
prawie surowo.  Pani  rzek  tak niezwykle 
omszon butelk musiaem spostrzec od razu... Pani pojmuje... Lecz w tej chwili 
przekonywam si, e takiego wina nie moga wybra kobieta... 
 Jest to prezent pana... pana Mielnickiego, wuja i opiekuna jednej z moich uczennic  odpowiedziaa 
pani Latter spuszczajc oczy. 
 Pani yczy sobie, aebym pi to wino?  uroczycie zapyta Zgierski. 
 Ale prosz pana. 
 Aebym pi z kielicha pana Mielnickiego, ktry zreszt moe by czowiekiem najgodniejszym 
szacunku... 
Milczenie. Lecz w tej chwili Zgierski uczu, e jego nog dotyka inna noga. 
Mgbym sdzi, e ma do mnie jaki wany interes  pomyla wypijajc dwa kieliszki 
wina jeden po drugim.  Ale jeeli wychodzi za tak majtnego czowieka, jak Mielnicki... 
Zgierski zamieni si w posg; nie przysuwa ani te odsuwa swojej nogi, tylko wypi 
trzeci kieliszek wina, zjad jak ryb, wypi czwarty kieliszek; zacz je jakie miso i cakiem 
zapomniawszy o pani Latter cofn si pamici w odleg przeszo. 
Marzy, e kiedy z gr przed trzydziestoma laty kto trci 
go w nog pod stoem, zdawao 
mu si, e uderzy piorun i  zupenie straci przytomno, a nawet bodaj czy nie upuci 
widelca. Gdy ten sam wypadek powtrzy si przed dwudziestoma laty, Zgierski by 
wprawdzie mniej wstrznity, ale czu, e otwiera si nad nim niebo. Gdy spotkao go to 
74 
przed dziesicioma laty, nie widzia ju ani piorunw, ani nieba otwierajcego si nad gow, 
ale jeszcze napeniy go najpikniejsze ziemskie nadzieje. 
Dzisiaj za pomyla, e jednak  znajduje si w kopotliwej pozycji. Bo jak tu nie by w 
kopocie w jego wieku wobec namitnej kobiety?... 
Spuci oczy, jad za trzech, a pi 
za czterech, przy czym jego wielka ysina okrya si kroplistym 
potem. 
Ten Mielnicki ma chyba ze szedziesit lat  myla  i porywa si... Nie ma to, jak 
mieszka na wsi!... 
niadanie skoczyo si, Zgierski by rozmarzony, zakopotany, nawet zawstydzony; pani 
Latter zupenie spokojna. 
 Upiem si  rzek przy czarnej kawie i doskonaym koniaku. 
 Pan?...  umiechna si pani Latter.  Mam lepsze wyobraenie o sile paskiej gowy. 
 No, tak... Nie wiem, aebym kiedykolwiek straci przytomno, ale trunki byy rzeczywicie 
mocne... Mogy rozmarzy... 
 Na nieszczcie pan nawet w marzeniach nie zapominasz si  odpara z odcieniem goryczy 
pani Latter.  Okropni s ludzie zawsze logiczni... 
Zgierski smutnie kiwn gow jak czowiek, ktry choby nie chcia, musi dwiga brzemielaznej 
logicznoci i  poda gospodyni rk. Przeszli do gabinetu, gdzie pani Latter 
wskazaa mu pudeko cygar, a sama zapalia wiec. 
 Pyszne cygara!  westchn Zgierski.  Czy... czy wolno prosi jeszcze o filiank kawy?... 
W tej chwili wszed Stanisaw niosc na tacy srebrn maszynk, butelk koniaku i filianki. 
 Pan myli, e po trzechmiesicznym niewidzeniu zapomniaam o jego upodobaniach  
rzeka z umiechem pani Latter nalewajc kaw. 
Potem podsuna koniak. 
Czarne oczki Zgierskiego ju nie biegay niespokojnie: jedno bowiem usiowao pj na 
prawo, drugie na lewo, a ich waciciel zadawa sobie niema fatyg, aeby utrzyma je w 
linii prostej. Pani Latter spostrzega to, sama wypia jednym tchem kieliszek koniaku i nagle 
odezwaa si: 
 A propos... Chocia to jeszcze nie luty, pozwoli pan, e uregulujemy nasz rachunek... 
Zgierski cofn si, jakby mu na gow wylano strumie wody. 
 Przepraszam pani, ale... jaki rachunek?... 
 Trzysta rubli za nastpne procze. 
Osupia i bysna mu myl, e to on, on z caym swoim sprytem i piekieln zrcznoci, 
pada ofiar 
intrygi osnutej przez kobiet!... Potem przypomnia sobie dawny aforyzm, e najprzebieglejszego 
mczyzn moe wyprowadzi w pole najzwyklejsza kobieta, i nareszcie  
zmiesza si. 
 Zdaje mi si...  mwi  zdaje mi si... 
Ale wyrazy wizy mu w gardle, a myli w gowie. 
Czu, e wpada w puapk, ktr zna doskonale, lecz ktra i, w tej chwili nie przedstawia 
mu si dosy jasno. 
Anemia mzgowa!...  rzek do siebie i dla odegnania jej wypi nowy kieliszek koniaku. 
75 
16 Pan Zgierski praktyczny 
Lekarstwo byo skuteczne. Zgierski bowiem nie tylko odzyska energi w mylach, ale 
poczu ch 
do stoczenia utarczki z pani Latter. Ona chciaa go czym zaskoczy?... Doskonale! 
Teraz on pokae, e zaskoczy si nie da, gdy zawsze i wszdzie panuje nad sytuacj. 
 Poniewa  zacz z umiechem  pragnie pani mwi o interesach (ja sdziem, e midzy 
nami nie ma nic pilnego!...), wic mwmy systematycznie. Nie dlatego, bro Boe, abym 
kad jaki nacisk, gdy midzy nami... Ale oboje przywyklimy do zwizoci... 
 Naturalnie  wtrcia pani Latter  o pienidzach musimy mwi jak finansici... 
 Pojmuj pani i pani mnie... Ot mam u pani drobny depozyt, o ktrym midzy nami 
wspomina by nie warto, gdyby w umowach... Depozyt ten, pi tysicy rubli, zostaje u pani 
z roku na rok... no, tak... Ale w poowie sierpnia roku zeszego wspomniaem, owszem, nawet 
wyranie sformuowaem zamiar podniesienia tej sumki w lutym roku biecego... Nie 
mog zatem przyjmowa procentu za nastpne procze. 
 A jeeli ja upr si i nie oddam panu w lutym, co mi pan zrobi?  zapytaa pani Latter 
miejc si. 
 Naturalnie e zostawi pani sumk do poowy lipca  odpar z ukonem Zgierski.  Za to 
w lipcu stanowczo mie j musz, gdy inaczej grozi mi nieprzyjemno, na ktr pani, o ile 
j znam, nigdy by nie zezwolia. 
 Ale rozumie si... 
 Jestem tego pewny i nawet przypominam sobie (co obudzio we mnie najwysz cze i 
podziw) sowa pani: Chobym miaa sprzeda wszystkie meble wasne i szkolne, zwrc 
panu pi tysicy rubli na termin... 
 Nawet wedug naszej umowy wszystkie one ju nale do pana  dodaa pani Latter. 
Zgierski machn rki. 
 Czysta formalno, oparta na wyranym daniu pani... ktrej dopenibym tylko w wypadku, 
gdyby ta kombinacja bya dla pani korzystn. 
 Wic pi tysicy rubli zostawia mi pan do poowy lipca?  rzeka pani Latter. 
 Tak jest. Dopiero w tym terminie zawinie mi nad gow miecz Damoklesa... Czy pani 
da wiar, i mog mi zlicytowa meble?... 
Pani Latter nalaa mu nowy kieliszek. 
 Prosz pana  zacza po chwili  a gdybym w cigu tego lub przyszego miesica zapotrzebowaa 
jeszcze...  czterech tysicy rubli take do poowy lipca?... 
 Gdzie znowu... Nieprawdopodobne...  odpar Zgierski wzruszajc ramionami: 
 Owszem, jest to moliwe, gdy bardzo wiele uczennic zapaci mi dopiero w kocu 
czerwca. 
Zgierski zamyli si. 
 A to ma pani kopot...  rzek.  auj, e umieciem wszystkie moje fundusze w akcjach 
cukrowni... No, auj!... tak si mwi... Pani wie, e teraz cukrownie daj osiemnacie 
i dwadziecia procent dywidendy?... Gdyby nie to, musiabym si dobrze kurczy... Wic 
naturalnie nie tego auj, e mam akcje, ale... e nie mog suy pani na tak krtki termin... 
Pani Latter zarumienia si.  Szkoda  rzeka. 
Zgierski dokoczy 
kieliszka i uczu niepokonan ch zaimponowania swymi informacjami. 
 Jestem pewny  zacz  e nie posdza mnie pani o brak chci suenia jej. Bo pomijam 
gbokyczliwo, o ktrej nie mwi si przy rachunkach, a ktrej posiadaniem dla pani 
76 
susznie si szczyc... Pomijam to, gdy chobym by najbardziej interesownym czowiekiem, 
to przecie wiem, e pani, mwic jzykiem finansowym, stanowi dobr hipotek... 
Prosz pani, mwmy szczerze... Ju sam Mielnicki daje due gwarancje, a taki Solski... mj 
Boe!... 
Zgierski westchn, pani Latter spucia oczy. 
 Nie rozumiem pana... i nie chc rozumie...  dodaa znionym gosem.  Nawet prosz 
pana, aeby tych kwestyj nie porusza... 
 Pojmuj i uwielbiam delikatno pani, ale... Cemy winni, e Mielnicki na prawo i na 
lewo skary si, i dosta odkosza, odpowiadajc przy tym o swej mioci dla pani. Czemu 
zreszt nikt si nie dziwi, a ja najmniej...  doda z westchnieniem. 
 Mielnicki jest orygina  umiechna si pani Latter.  Ale pan Solski niczym, ale to niczym 
nie upowania... i przyznam si panu, e ta wie obraa mnie... 
A jednak ta wie przysza z Rzymu, gdzie mieszka kilka polskich rodzin, ktre ju dostrzegy, 
e pan Stefan zaj si pann Helen. 
 Nic, ale to nic o tym nie wiem  rzeka pani Latter.  Pokazuje si, e nasza pensja jest 
fortec, do ktrej wieci nie dochodz. 
 Hum!  mrukn 
Zgierski.  Musiay jednak doj, i to z dobrego rda, skoro zaniepokoiy 
pana Dbickiego... 
 Dbickiego?...  powtrzya zdumiona pani Latter. 
 To jest tylko moje przypuszczenie  popieszy doda pan Zgierski  lecz mwi o nim 
przez przyja dla pani... 
Pani Latter dziwia si coraz wicej. 
 Widzi pani, jak dobrze jest mie przyjaci, ktrzy umiej obserwowa... Pan Dbicki, 
jak wiadomo, od dawna zna si z panem Solskim, a stosunki ich zacieniaj si jeszcze mocniej, 
poniewa pan Dbicki obejmuje zarzd nad bibliotek Solskich... 
 Nic o tym nie wiem...  wtrcia pani Latter. 
 Za to ja wiem i czuwam  odpar 
Zgierski z umiechem. 
 Wiem rwnie, e pan Dbicki otrzyma kiedy ostr admonicj od panny Heleny. 
 Ach, przy tej nieszczsnej algebrze!... 
 Ot to. Mam wic prawo przypuszcza, e pan Dbicki nie ywi zbyt sympatycznych 
uczu dla panny Heleny i moe nierad by zosta jej oficjalist... Widzi pani, z drobiazgw 
skadaj si due wypadki... 
 Jeszcze nic nie rozumiem. 
 Zaraz pani zrozumie. Ot w par dni potem, kiedy mnie dosza wie o zabiegach pana 
Solskiego okoo panny Heleny, jeden z moich przyjaci wspomnia mi, e pan Dbicki wypytywa 
go... 
 O co? 
 Ani mniej, ani wicej tylko o wysoko kwoty, jak zoyem u pani, a nawet... o wysoko 
procentu... Przyzna pani, e ta troskliwo byaby dziwn ze strony pana Dbickiego, 
gdybymy nie mieli prawa zalicza 
go do partii nam nieprzychylnej. 
 Jaki niegodziwiec!  wybuchna pani Latter.  Ale c 
to znowu za partia nieprzychylna?... 
Przestrasza mnie pan... 
 Nie ma si czego lka, gdy s 
to rzeczy naturalne  mwi 
Zgierski.  Znamy przysowie: 
zazdro towarzyszy powodzeniu jak ciewiatu... Wic jedni (przepraszam, ale 
mwimy otwarcie?...), jedni czy jedne zazdroszcz pani  Mielnickiego... Innym  pensja 
pani moe by sol w oku... Ale panny Malinowskiej nie zaliczam do nich... 
 Pan zna Malinowsk?...  zapytaa pani Latter opuszczajc rce na fotel. 
 Tak. Jest to dobra kobieta i jej niech pani nie zalicza do nieprzychylnych. Ale o tym kiedy 
indziej... Dalej, s tacy i takie, ktre zazdroszcz pannie Helenie Solskiego, a nareszcie i 
tacy, ktrzy patrz przez mikroskop na drobne usterki pana Kazimierza. 
77 
 C maj 
do niego?  szepna pani Latter przymykajc oczy, bo czua, e wobec ogromu 
informacyj Zgierskiego zaczyna si jej w gowie krci. 
 Nic wielkiego!...  odpar Zgierski chwiejc si, jakby pragn 
w rwnowadze utrzyma 
gow.  Zarzucaj panu Kazimierzowi... to jest nie tyle zarzucaj, ile dziwi si, a waciwie... 
 Panie Zgierski... panie Stefanie, mw pan po prostu!... zawoaa pani Latter skadajc rce. 
 Mam mwi krtko i wzowato?... To mi si podoba... To jest w stylu pani... 
 A wic? 
 A wic?... Aha!... no tak...  powtarza Zgierski usiujc skupi uwag.  Dziwi si tedy, 
e syn pani... to jest  szanowny i utalentowany pan Kazimierz, nie ma dotychczas okrelonego 
zajcia. 
 Kazio wkrtce wyjeda za granic  odpara pani Latter. 
 Rozumiem, do pana Solskiego. 
 Do uniwersytetu. 
 Ach, tak!  potwierdzi Zgierski.  Dalej, zarzucaj panu Kazimierzowi miostki... No, 
mio, pojmuje pani:.. wiato ycia, kwiat duszy... Ja  doda z gupowatym umiechem  
najmniej powinien bym oburza si na miostki modych ludzi... Pojmuje mnie pani... Na 
nieszczcie pan Kazimierz zaangaowa troch pensj... 
 Tej panny ju nie ma u nas  wtrcia surowo pani Latter. 
Zawsze uwielbiaem takt pani  rzek 
Zgierski i pocaowa j w rk.  Co za do innych 
zarzutw... 
 Jeszcze?... 
Zgierski machn rk. 
 Wspomina nie warto!  mwi.  Gorsz si tym, e pan Kazimierz troch gra... 
 Jak to?... 
 No tak...  doda pokazujc rkoma tasowanie kart.  Ale, prosz pani, on gra tak szczliwie, 
e mona by o niego spokojnym. Przed witami poyczy 
ode mnie pidziesit 
rubli na tydzie (majc do spacenia jaki duek honorowy), a odda w trzy dni i jeszcze zaprosi 
mnie na niadanie... 
Pani Latter opady rce. 
 Mj syn  rzeka  mj syn gra w karty?... To kamstwo!... 
 Sam widziaem... Ale gra rozsdnie i w tak wybornych towarzystwach... 
Rysy pani Latter zmieniy si w sposb nieprzyjemny: bya prawie brzydka. 
 Zrobiem pani przykro?  zapyta Zgierski bolejcym tonem. 
 O nie. Tylko... poniewa wiem, co to jest gra w karty... 
 Zapewne witej pamici drugi m pani?...  wtrci pobonie Zgierski. 
Pani Latter zerwaa si z kanapki. 
 Nie pozwol memu synowi gra!...  zawoaa podnoszc zacinit pi.  Kocham 
go, jak tylko matka moe kocha jedynaka, ale... wyrzekabym si go... 
Rozbiegnite oczy Zgierskiego skoncentroway si. Uj pani 
Latter za obie rce, posadzi 
i rzek innym tonem: 
 Doskonale!... wygralimy!... Teraz moemy pogada o interesach. 
 O interesach?...  powtrzya zdziwiona. 
 Tak. Prosz o kilka minut cierpliwoci... Akcje cukrowni, pojmuje pani, moje akcje 
mona przecie zastawi, poniewa (jak powiedziaem) pani stanowi doskona hipotek... 
Pani i panna Helena... Taki Mielnicki jest czowiekiem majtnym, a taki Solski... O nim nie 
ma co mwi. 
 Prosz nie wspomina tych nazwisk. 
78 
 Hum!... A jednak wolabym o nich usysze od samej pani... Pani potrzebuje czterech tysicy 
rubli do poowy lipca, rozumiem to i mog zastawi 
moje akcje... Ale. musz mie 
pewno, poza obrbem pensji... 
 Dlaczego?  zdziwia si pani Latter. 
 Mj Boe, dlatego e pensja z powodu rnych okolicznoci, jakie si w niej wydarzyy, 
prawie nic nie jest warta. Wybaczy pani szczero?... Czysty dochd z pensji ju w zeszym 
roku zmniejszy si, a dzi zapewne spad do zera. Tymczasem pan Kazimierz cigle potrzebuje 
pienidzy, zwyczajnie jak mody czowiek... Przed chwil jednak poznaem, e z synem 
da sobie pani rad, co jest rzecz bardzo wan... No, ale choby pan Kazimierz wzi si do 
jakiego zajcia czy te w inny sposb mia 
byt zabezpieczony, to jeszcze nie wszystko... 
Zmniejsz si wydatki, lecz dochody nie wzrosn... 
 Nic, ale to nic nie rozumiem  wtrcia zirytowana pani Latter. 
 Szkoda! Szkoda!...  szepn. 
Opar gow na rku i zasoni oczy. Zdawao mu si, e pokj kry... To jest nie kry, 
ale waha si w lewo i w prawo. Ale wanie to odkrycie spotgowao w nim odwag i szczero. 
 Prosz pani  rzek patrzc na ni  pojmuj delikatno pani... Rozumiem, e kobieta 
szlachetna nie moe odpowiada na pewne pytania, osobliwie, gdy s postawione w niewaciwym 
czasie... Z drugiej za 
strony, pani potrzebuje czterech tysicy rubli do lipca, ktre ja 
mog mie, ale,.. ja potrzebuj pewnoci!... Ju i tak pan Dbicki dowiaduje si: ile bior od 
pani procentu od piciu tysicy, i gotw nazwa mnie lichwiarzem za to, e bior dwanacie. 
Tymczasem mj kapitalik jest tak may, a wydatki tak raz na zawsze okrelone, e przy 
mniejszym procencie nie mgbym istnie... 
 Do czego to prowadzi, panie Zgierski? 
 Prosz pani, do... poyczenia czterech tysicy rubli, ale... z pewnymi gwarancjami. Rozumiem, 
e pani bardzo moe potrzebowa pienidzy dzisiaj, a z ca 
atwoci zwrci je w 
lipcu. Tylko... 
 Niech pan mwi wyranie, panie Zgierski... 
 A jeeli wyda si to pani szorstkim?... 
 W interesach nie chodzi o dobry ton. 
 Podziwiam pani!  zawoa Zgierski caujc jej rce.  Wic mog mwi zwile, tak 
jak gdybym stawia ultimatum?... 
 Ale prosz. 
 Wybornie. Zatem nie bd dotyka kwestii pana Kazimierza, chocia... jakkolwiek jest 
to modzieniec zdolny i sympatyczny, niemniej moe bardzo wpyn na przysze stanowisko 
pani. 
 C to znaczy?... 
 To znaczy, e o panu Kazimierzu, zdaje mi si, ju co sysza pan Mielnicki i.., podobno 
 zamyli si...  Zapewne zachowanie si pana Kazimierza moe oddziaa i na projekta 
pana Solskiego..: Pojmuje pani? 
 Nie, panie. 
 Wic bd jeszcze zwilejszym  odpar troch obraony Zgierski. 
 Na to czekam od godziny. 
 Cudownie!  umiechn si.  A zatem... bd pani suy czterema tysicami rubli do 
lipca, a choby i do grudnia, jeeli... 
 Znowu waha si pan? 
 Ju nie. Jeeli otrzymam od pani bilecik donoszcy mi, e albo pani przyja pana Mielnickiego, 
albo pan Solski owiadczy si pannie Helenie. 
Pani Latter zacisna rce. 
 Bardzo pan ufa mojej przyjani dla siebie  rzeka umiechajc si. 
79 
 Bo te tylko przyjacioom mog suy w podobnych okolicznociach. 
 Wymaga pan, abym powierzaa mu tajemnice rodzinne?... 
 Ja powierzam pani poow majtku... 
Pani Latter wycigna rk, ktr 
Zgierski znowu ucaowa, i miejc si mwia: 
 Dziwak z pana, ale wybaczam to... Wic jaka jest konkluzja naszej rozmowy? 
 S dwie  odpar Zgierski.  Zostawiam pani pi tysicy rubli do poowy lipca i... mog 
dostarczy jeszcze cztery tysice rubli, ale... 
 Ale?... 
 Ale tylko albo przyszej pani Mielnickiej, albo przyszej teciowej pana Solskiego. 
 Jak rol 
chce pan odegra wobec mnie?  zawoaa prawie z gniewem pani Latter.  
Sdziam, e bdziemy mwili o bezpieczestwie paskich sum, o... procentach, ale nie o 
maestwach, do ktrych pan cigle powraca. 
Musi by bardzo pewna siebie...  pomyla Zgierski. I zrobiwszy minyczliw a strapion 
odpowiedzia: 
 Pani!... bo nie miem powiedzie: droga pani... Jak ja rol chc wobec niej odegra?... 
Pani, to bdzie miae, co powiem, ale powiem. Chc odegra rol przyjaciela, ktry wyprowadza 
na wiat winia z jego celi, cho ten opiera si i gniewa... 
Pani  doda caujc j w rk  nie myl o mnie le... W tych czasach przechodzi pani 
wan epokycia, waha si pani, a nie ma doradcy... Ot  ja bd tym doradc, nawet 
egzekutorem, bo jestem pewny, e za p roku bdzie mi pani wdziczna. Chocia wdziczno!... 
 westchn. 
Nastpio milczenie, potem zaczto mwi o rzeczach obojtnych, ale rozmowa rwaa si. 
Pani Latter bya rozdraniona, Zgierski czu, e za duo powiedzia i za dugo siedzi. 
Wic poegna gospodyni domu i wyszed niekontent z siebie. Mia pasj imponowa ludziom 
przebiegoci i rozlegymi informacjami, a dzi pragn wywoa zdumienie w pani 
Latter i skoni j do poufnych zwierze. Tymczasem nic!... Milczaa jak kamie, a zamiast 
podziwia go, wci powracaa do pienidzy i procentw, co gniewao Zgierskiego, ktry 
wolaby uchodzi za najchytrzejszego demona anieli za maego procentowicza. 
Ach, te kobiety... te kobiety!... przewrotne istoty...  myla czujc, e zrobi krok faszywy. 
Lecz gdy znalaz si na ulicy i owiono go po wybornych trunkach wiee powietrze, 
wstpia mu w serce otucha. 
 Zaraz!:..  mwi 
 o co ja mam do siebie pretensj?.. Zastrzegem zwrot piciu tysicy 
rubli .w sposb stanowczy... Cztery tysice rubli tylko obiecaem... Mam prawo liczy kiedy 
na stosunki z Mielnickim, z Solskim, z Malinowsk, a przecie kady nowy stosunek to jak 
bilet na loteri; szansa choby maej wygranej jest... Mj Boe,. ja si kontentuj maymi 
wygranymi, byle byo ich duo!... A tylko niepotrzebnie wspomniaem o Rzymie, o Dbickim 
i o kochanym Kaziu... No, ale mam straci 
na nim dwiecie rubli?... Przecie nie powiedziaem 
nic, tylkom nadmieni, e troszeczk gra i e potrzeba go wysa za granic. On mi 
sam za to podzikuje... Po co ja mwiem o Rzymie? Najlepsza metoda: da pozna, e si 
wie o fakcie, a nie cytowarde. O, tu zrobiem bd... 
Jeeli Zgierski by grzesznikiem, to w kadym razie kry blisko drogi zbawienia, poniewa 
cigle rachowa si ze sob. 
Tymczasem do gabinetu pani Latter, ktra spacerowaa rozgorczkowana, wsuna si gospodyni, 
panna Marta. 
 C, prosz pani  rzeka z umiechem  dobre byo niadanie? 
 Tak... dobre... Oto otr! 
 Ten Zgierski?  pochwycia zawsze ciekawa gospodyni. 
 Ach, co tam Zgierski... Ten kochany Dbicki intrygant!... 
Panna Marta klasna w rce. 
80 
A co, nie mwiam?...  zawoaa.  Nigdy nie mam zaufania do takich cichapkw. Niby 
agodniutki, spokojniutki, a to nurek!... On nawet, prosz pani, wyglda na intryganta i nie 
daabym grosza, e gotw popeni zbrodni... 
Potok wymowy panny Marty nieco otrzewi pani Latter, wic szybko przerwaa jej: 
 Tylko... prosz tego nie powtarza nikomu... 
Ach, pani, ach, paniuciu, za kogo mnie pani bierze?... Jezus Maria, wolaabym jzyk 
straci anieli powtrzy to, co mi pani mwi pod sekretem. C to ja?... Ale moe by, prosz 
paniusi, zrobi jakiad z tym niegodzijaszem, bo i zakaa pensji, i pani ycie zatruwa... 
Gagan!... 
 Prosz ci, panno Marto, adnych uwag. Id do siebie i nic nie mw, a najlepiej mi usuysz. 
 Id i nic nie mwi: Ale nie moe mi pani zabroni modlitwy, aeby taki skona; bo modlitwa 
to rozmowa ucinionej duszy z Bogiem:.. 
Pani Latter znowu zostaa sama  wzburzona. 
Co ja teraz poczn?...  mylaa, szybko chodzc.  Wic pensja nic niewarta i Zgierski 
ju strczy nabywczyni. Przysigabym, e uoy si z ni o swoj sum! Naturalnie midzy 
Solskim i Helenk co musi by... Daby Bg, bo w niej ostatnia nadzieja... Ale jaki 
niegodziwy ten Dbicki! Teraz rozumiem, dlaczego nie targowa si, kiedy mu przeznaczyam 
rubla za lekcj... Ndzarz musia przyj, ale mi tego nie zapomnia... Tak, caa nadzieja 
w Helenie. 
Nad wieczorem panna Howard wcigna Madzi do swego pokoju i zatrzasnwszy drzwi 
zawoaa z triumfem: 
 A co, nie mwiam, e Dbicki jest hultaj?... 
 Co znowu?... 
 Tak!... Uspokoi si nie mog po tym, co mi opowiadaa Marta. Ale, panno Magdaleno, 
przyrzeknijmy sobie, e go tu nie bdzie... 
 Co on zrobi?  zapytaa zdziwiona Madzia. 
 Wszystko, do czego taki czowiek jest zdolny... O, ja nigdy nie myl si; panno Magdaleno... 
Romanowicz zupenie co innego, to profesor nauk przyrodniczych: energiczny, postpowy, 
no i elegancki... Widziaam go niedawno u Malinowskiej i powiem panu, e przedstawi 
mi si zupenie w nowym wietle. On rozumie, czego potrzeba kobietom. O, my musimy 
duo zmieni na pensji, a nade wszystko  uratowa pani Latter. 
 Czy tylko nie myli si pani?  rzeka Madzia, bagalnie patrzc na pann Howard. 
 Co do tego, e interesa pani Latter idle?  odpara z umiechem panna Howard. 
 Nie, ale co do Dbickiego?...  mwia Madzia z alem. 
 Pani zawsze bdzie nieuleczon idealistk... Pani gotowa by wtpi o winie zbrodniarza 
schwytanego na gorcym uczynku... 
 Ale, co on zrobi, prosz pani? Panna Howard zastanowia si. 
Co on zrobi?... co zrobi?...  powtarzaa w duchu, nie mogc poj, e kto nie potpia 
czowieka, do ktrego ona ma wstrt. Potem dodaa gono: 
 Przyznam si pani, e bliszych szczegw nie wiem. Ale panna Marta mwia mi, e 
pani Latter jest tak oburzona na Dbickiego, tak... rozalona, tak... pogardza nim, i trudno 
przypuci, aeby i jej ten czowiek nie dokuczy. 
 Prosz pani, komu on dokucza?...  nalegaa Madzia hamujc zy. 
Komu on dokucza?  pomylaa panna Klara. A nie mogc znale odpowiedzi wpada 
w gniew. 
 Mona by myle, e masz pani do niego sabo, panno Magdaleno!...  zawoaa.  Jak 
to, wic nie budzi w pani odrazy ta nalana twarz, te baranie oczy, ten zagadkowy umieszek, 
z jakim przemawia choby do mnie?..: Wierz mi, pani, e jest to impertynent... i niedoga!... 
81 
Odwrcia si od Madzi, zmieszana i rozdraniona. Waciwie nic zego nie wiedziaa o 
Dbickim i to gniewao j najwicej. Madzia posmutniaa i zabieraa si do odejcia. 
 Ale... ale... panno Magdaleno, pani nie zna Malinowskiej?... Musimy jednak u niej by i 
koniecznie skoni, aeby wesza do spki z pani Latter. Musz ocali pani Latter, przysigam 
sobie, szczeglniej za to, e wydalia Joann... Nieznona dziewczyna!... 
 Ja take chciaabym dopomc pani Latter, jeeli potrafi, ale c mog zrobi u panny 
Malinowskiej? 
 Ja zrobi. Ju j przygotowuj, ale ona jeszcze opiera si. Jeeli wic pani pjdzie do 
niej ze mn, przekonamy j, e caa pensja yczy sobie zatrzyma pani Latter, no i Malinowska 
ustpi. 
Madzia opucia mieszkanie panny Howard, pena przykrych myli: zacza wtpi o jej 
wielkim rozumie i sprawiedliwoci. Co jej si zdaje?  mwia w duchu  co ja mog znaczy 
wobec panny Malinowskiej, ja, biedna dama klasowa? A chobymy wszystkie tam 
poszy, czyli potrafimy skoni j do zawarcia spki z pani Latter?... Nie wiem zreszt, czy 
sama pani Latter yczyaby sobie tego. 
A znowu z Dbickim nieszczcie!... Co one chc od niego?... Przecie gdyby to by zy 
czowiek, nie kochaby go tak pan Solski ani Ada... 
Po kolacji wszystkie damy klasowe szeptay midzy sob o Dbickim, postanawiajc albo 
nie rozmawia z nim, albo wita 
go zimno. Madzi tak rozdrani ich bezprzyczynowy gniew 
na niewinnego czowieka, e pod pozorem pisania listw usuna si za swj parawanik, niechtnie 
odpowiadajc uczennicom, ktre zasypyway j pytaniami. Czua coraz silniej, e na 
pensji dzieje si co niedobrego, ale nie moga sformuowa, w czym ley ze i co grozi. 
82 
17 Pierwszy ucisk 
W nastpn sobot przypada koniec stycznia. Dzie ten gboko zapisa si w pamici 
Magdaleny. 
Okoo jedenastej z rana, kiedy uczennice siedziay w klasach, z jednej sypialni usunito 
rzeczy panny Joanny i wyniesiono tylnymi schodami na wz, ktry czeka pod oficyn kryjc 
si przed spojrzeniami ciekawych. Panna Joanna, blada, ale z podniesion gow, sama spakowaa 
si i sama dyrygowaa tragarzami. 
Kiedy wszystko wyniesiono i panna Joanna woya kapelusz i okrycie, wesza do sypialni 
Madzia z listem od pani Latter. Joanna wyrwaa z jej rki list patrzc w oczy z zuchwaym 
umiechem. 
 Nie egnasz si z nikim, Joasiu?  zapytaa Madzia. 
 Z kim?  odpara szorstko.  Czy z pani 
Latter, ktra mi przysaa pienidze przez... 
przez moje eks-koleanki, czy z t wariatk Howardwn?... 
 I nikogo ci nie al? 
 Wszystkie jestecie gupie!  zawoaa Joanna  a najgupsza Howardwna... Apostoka 
samodzielnoci kobiet, cha! cha!... Ta kobieta ma chorgiewk w gowie: niedawno mnie 
uwielbiaa, potem zacza kopa doki pode mn, a teraz udaje, e mnie nie zna... 
 Bo po co wydobya ten nieszczliwy list!  szepna Madzia. 
 Tak mi si podobao!... Nie pozwol, aeby ktokolwiek mnie krzywdzi!... A nie mszcz 
si nad Howardwn, bo wiem, e ta wariatka dokuczy wszystkim i sama si zgubi... Zgubi 
pensj i Latterow. 
To powiedziawszy panna Joanna wysza z gniewem na korytarz, ostentacyjnie usuwajc 
si od Madzi. 
 I ze mn nie egnasz si?  spytaa Madzia. 
 Bo wszystkie jestecie gupie!  zawoaa wybuchajc paczem. 
Prdko przebiega przez korytarz i znika na bocznych schodach, skd jeszcze par razy 
doleciao jej spazmatyczne szlochanie. 
O pitej po poudniu w kancelarii na drugim pitrze miaa odby si sesja miesiczna. Poniewa 
profesorowie czekali, a pani Latter jeszcze nie przysza, wic panna Howard szepna 
Madzi, aeby przypomniaa o tym przeoonej. 
Madzia zbiegszy na pierwsze pitro wesza do gabinetu, lecz pani Latter nie byo. Zajrzaa 
do dalszych pokojw i spotkaa pana Kazimierza. By 
wzburzony, ale pikny. 
 Pani Latter nie ma?...  zapytaa zmieszana Madzia. 
 Posza mama na sesj  odpar. A widzc, e zarumieniona Madzia chce odej, chwyci 
j za rk i rzek: 
 Prosz o chwilk rozmowy, panno Magdaleno. Przecie pani nie naley do sesji. 
Madzia tak zlka si, e . nie moga wydoby gosu. Baa si pana Kazimierza, ale nie 
miaa siy opiera si jego yczeniu. 
 Chc z pani pogada o mojej matce, panno Magdaleno... 
 Ach, tak!...  i Madzia odetchna. 
 Niech pani sidzie, panno Magdaleno. Usiada, bojaliwie patrzc mu w oczy. 
 Mam do pani dwie proby. Czy zechce pani je speni?... Niech si pani nie lka: obie 
dotycz mojej matki. 
 Wszystko jestem gotowa zrobi dla pani Latter  szepna 
83 
 Ale nic dla jej syna  wtrci 
Kazimierz z gorzkim umiechem.  Mniejsza o mnie  doda. 
Czy pani nie spostrzega, e moja matka od pewnego czasu jest bardzo... rozdraniona?... 
 Uwaamy to wszyscy  odpara po chwili wahania. 
 Oczywicie jedno z dwojga: albo matka ma kopoty, o ktrych nie wiem, albo... grozi jej 
cika choroba  dokoczy ciszej, zasaniajc twarz rk.  C pani o tym sdzi?...  zapyta 
nagle. 
 Ja sdz, e... moe kopoty... 
 Ale jakie?... Przecie ubytek kilku uczennic nic nie znaczy dla pensji... Wic co?... Helenka 
wyjechaa za granic i o ni chyba matka nie potrzebuje si troszczy... Ona da sobie 
rad!...  zawoa z umiechem.  C wic pozostaje?... Chyba ja?... No, ale ja take jestem 
gotw wyjecha i nie wiem, dlaczego mama ociga si... 
Madzia spucia oczy. 
 Doprawdy, e niepokoj si matk  cign pan Kazimierz tonem raczej gniewnym anieli 
zmartwionym.  Jest zdenerwowana, nawet w stosunkach ze mn, a o kuracji nie pozwala 
sobie mwi... Przy tym zachodzi w niej jaka zmiana. O ile sigam pamici, zawsze 
zachcaa mnie do zrobienia wyszej kariery, no i ja robi j, mam znajomoci... Tymczasem 
dzi, kiedy powinien bym jecha, mama wypalia, mi takie kazanie o pracy i zarobkach, e 
przestraszyem si... A co mnie najwicej niepokoi, e wszystkie moray prawia mi tonem 
szyderczym... jaka podniecona... miejc si... 
 Czy pani nie dostrzega zmiany w zwyczajach mojej matki?... Czy... na przykad... nie 
uwaa pani, aeby matka... aeby matka... zaywaa eter?... Eterem posuguj si niekiedy do 
umierzania blw newralgicznych.. Zreszt  ja nic nie rozumiem... 
Rozpaczliwym ruchem obj si rkoma za gow, ale na jego twarzy wida byo tylko 
rozdranienie. 
 Prosz, niech pani nikomu nie wspomina, e mwiem o eterze, bo mog si myli... Ale 
prosz... niech pani daje baczno na mam, panno Magdaleno  doda ujmujc jej rk i 
bagalnie patrzc w oczy.  Doprawdy, e uwaam pani za osob najblisz nam, jakby drug 
crk mojej matki... I gdyby pani co dostrzega, niech zawiadomi mnie o tym, gdziekolwiek 
bd: tu czy za granic... Zrobi to pani?...  pyta tonem smutnym i pieszczotliwym. 
 Tak...  odpowiedziaa cicho Madzia, ktr przebiegay dreszcze na dwik gosu pana 
Kazimierza. 
 A teraz druga proba. Niech pani napisze list do Helenki w tym gucie, e mama jest 
rozdraniona, e na pensji wszystko idzie le... I niech pani jeszcze doda tonem artobliwym, 
e Warszawa duo mwi o jej zabawach i kokieterii. Szczeglna dziewczyna, powiadam pani... 
Chce podoba si Solskiemu, a baamuci innych! Dobra to metoda, ale nie z kadym... 
Solski jest parti zbyt powan, aeby godzio si zraa go lekkomylnym postpowaniem. 
Madzia z niepokojem spojrzaa na pana Kazimierza. Przyszy jej na myl obawy Ady. 
 Wic zrobi pani, o co prosiem?...  To dla mojej matki, panno Magdaleno...  mwi. 
 Tak... Chocia ja nie mog pisa do Heli o panu Solskim... Wyraz niecierpliwoci przebieg 
po piknym obliczu pana Kazimierza, lecz w jednej chwili znikn. 
 Dobrze, wic mniejsza o Solskiego  rzek. 
 Ale za to bdzie pani pisywa do mnie za granic o zdrowiu matki?... 
 Napisz, gdyby zaszo co wanego. 
 Tylko w takim razie?... Ha; c robi, dzikuj i za to... Znowu uj rk Madzi i zoy 
na niej dugi pocaunek spogldajc w oczy. 
Madzia zacza dre, lecz nie bya w stanie cofn rki. Pan Kazimierz pocaowa j drugi 
i trzeci raz, coraz przeciglej i coraz namitniej. Lecz gdy wzi za drug rk, wyrwaa 
mu obie. 
 To niepotrzebne  rzeka wzburzona.  Kiedy chodzi o zdrowie pani Latter, mog pisa 
nawet do pana... 
84 
 Nawet... do mnie!...  powtrzy pan Kazimierz zrywajc si z krzesa.  Ach, jaka pani 
nielitociwa!... Jednak musi pani przyzna  doda z umiechem  e wygraem zakad: pocaowaem 
pani w rczk, cho dopiero w kilka miesicy pniej, anieli zapowiedziaem... 
Teraz Madzia przypomniaa sobie spr, jaki przeprowadzili w padzierniku wobec Helenki. 
 Ach!  zawoaa zmienionym gosem  wic dlatego rozmawia pan ze mn o swojej 
matce?... Jest to dowcipne, ale... nie wiem, czy szlachetne... 
Nie moga si pohamowa i zy stoczyy si po jej twarzy. Chciaa wyj, ale pan Kazimierz 
zastpi jej drog mwic z umiechem: 
 Panno Magdaleno, na mio bosk, niech si pani na mnie nie obraa!... Czyli nie czuje 
pani w moim postpowaniu tego szubienicznego humoru, ktry napada ludna zrozpaczonych?... 
Nie umiem pani opowiedzie, co si ze mn dzieje... Lkam si jakiej katastrofy z 
matk czy Hel... nie wiem... i jestem tak nieszczliwy, e ju drwi z samego siebie... Pani 
mi przebacza, prawda?... Bo ja pani uwaam za drug siostr, lepsz i rozumniejsz od 
tamtej... A pani chyba wie, e bracia niekiedy lubi dokucza siostrom... No, nie gniewa si 
pani?... Ma pani troch litoci nade mn?... Zapomni pani o moim szalestwie?... Wszake 
tak?... 
 Tak..  szepna Madzia. 
Schwyci j znowu za rk, ale Madzia wyrwaa mu si i ucieka. 
Pan Kazimierz zosta sam na rodku pokoju i pooywszy palec na ustach myla: 
Ma dziewczyna temperament... Jakie dziwne te kobiety... kada bestyjka inna!... Szkoda, 
e wyjedam... No, ale przecie nie na wieki... 
Madzia pobiega do sypialni, odkrya si za parawanem i cay wieczr przeleaa zgow 
wcinit w poduszki. Gdy przyszy pensjonarki zapytujc, co jej jest, miaa twarz rozpalon, 
byszczce oczy i narzekaa na silny bl gowy. Nie rozumiaa, co si z ni dzieje; bya obraona, 
zawstydzona, lecz szczliwa. 
Nazajutrz w niedziel o pierwszej panna Howard zaproponowaa Madzi spacer na wystaw. 
Lecz gdy wyszy na ulic, rzeka:  Pani myli, e naprawd idziemy na wystaw? 
 Wic gdzie?...  zapytaa z przestrachem Madzia lkajc si sysze nazwisko pana Kazimierza. 
 Idziemy do Malinowskiej  odpara panna. Howard.  Trzeba to raz skoczy... Wczoraj 
na sesji ostatecznie przekonaam si, e pani Latter nie ma ju ani pomysw, ani energii... 
Robi wraenie osoby rozbitej... Musz j ratowa... 
Panna Malinowska mieszkaa z matk w okolicach ulicy Marszakowskiej i zajmowaa 
trzy pokoje na trzecim pitrze. Matka gospodarowaa, ona po caych dniach odbywaa lekcje 
z przychodzcymi panienkami. 
Kiedy panna Howard i Madzia weszy do jej pokoju, zastay j nad wypracowaniami 
uczennic. Przerwaa robot i przywitaa si z Madzi bez wstpw, mocno ciskajc j za 
rk. 
Panna Malinowska bya to szczupa trzydziestoletnia blondynka z adnymi oczyma, uczesana 
gadko, ubrana gadko i bez wielkiego gustu. Miaa gos agodny, spokojn twarz, a na 
niej taki sam wyraz zacitoci, jaki niekiedy cechowa pani Latter. Madzia na poczekaniu 
stworzya sobie teori, e kada przeoona pensji musi by troch zacita i mie imponujce 
spojrzenie. A poniewa ona sama nie bya ani imponujc, ani zacit, wic nie moga marzy 
o otworzeniu pensji... 
Kiedy panna Malinowska poprosia panie, aeby usiady, pana Howard odezwaa si gosem 
mniej ni zwykle stanowczym: 
 Przychodzimy do pani jako deputatki... 
Panna Malinowska milczc skina gow. 
 I chcemy prosi,. aeby pani ostatecznie zdecydowaa si... 
85 
 Wej w spk z pani 
Latter?...  wtrcia panna Malinowska.  Ju zdecydowaam 
si. Nie wejd. 
Panna Howard bya w przykry sposb zdziwiona. 
 Czy moe nam pani objani powody?... Do czego zreszt nie mamy prawa...  rzeka 
coraz mniej stanowczym tonem panna Howard. 
 Owszem, chocia jest to troch dziwne, e z podobn propozycj nie zgasza si do mnie 
sama pani Latter. 
 My chciaymy przygotowa 
grunt do porozumienia  wtrcia panna Howard. 
 Grunt ju jest  odpara panna Malinowska.  P roku temu, jak pani zreszt wiadomo, 
byam gotowa poczy si z pani 
Latter. Ona nie chciaa. Dzi dla mnie spka z ni nie 
przedstawia interesu. 
 Pani Latter jest osob bardzo dowiadczon  rzeka rumienic si panna Howard. 
 Ach, jaka ona dobra!...  dodaa Madzia. 
 Posiada ustalon renom  uzupenia panna Howard zapalajc si. 
Panna Malinowska nieznacznie wzruszya ramionami. 
 Widz  rzeka  e musz wypowiedzie 
paniom to, o czym powinna bym milcze. 
Ot pomimo zapewnie, e pani Latter jest osob dobr, dowiadczon i renomowan, ja 
za 
jestem prawie nowicjuszk na tym polu, jednake... nie mog wchodzi z ni w adne 
spki. Rola pani Latter skoczya si, to nie jest kobieta dzisiejszej epoki. 
Madzia drgna na krzele i z byszczcymi oczyma odpara:  Pani Latter od kilkunastu 
lat pracuje..: 
Panna Malinowska spojrzaa na ni chodno. 
A pani nie pracuje?...  zapytaa.  I ile pani zarabia? 
Madzia tak si stropia pytaniem, e podnisszy si z krzesa wyrecytowaa gosem pen
sjonarki wydajcej lekcj: 
 Mam pitnacie rubli miesicznie, ycie, mieszkanie i wychodne trzy razy tygodniowo... 
Panna Howard wzruszya ramionami. 
 Ot; widzi pani  mwia panna Malinowska  tak wynagradza si praca kobiet w naszej 
epoce: Mamy za ni ledwo skromny byt, nie wolno nam marzy 
o robieniu majtku, a 
pod jednym pozorem nie moemy mie dzieci, bo..: kt je wykarmi kto je wychowa?... 
 Spoeczestwo!...  wtrcia panna Howard. 
 Tymczasem  cigna dalej panna Malinowska  pani Latter ma zupenie inne pojcia. 
Prowadzi dom jak wielka dama, to jest pracujc za jedn 
wyda je za pi, a moe i dziesi 
zwyczajnych pracownic. Nie do tego: pani Latter ma dzieci wychowane na wielkich panw... 
 Na to pracuje...  szepna Madzia. 
 Myli si 
pani  przerwaa panna Malinowska  ona ju nie pracuje, bo pracowa nie moe... 
Ona co najwyej zagryza si na mier mylc o jutrze, bo czuje, e jutro  nie dla niej. 
Ona widzi, e kapita, ktry woya w wychowanie dzieci, jest zmarnowany. Bo dzieci nie 
tylko jej nie pomagaj, nie tylko trwoni jej pienidze, nie tylko rujnuj jej przyszo ale w 
dodatku same sobie nie dadz rady... 
 To okrutne, co pani mwi  wtrcia Madzia. 
Panna Malinowska zdziwia si i spogldajc na pann Howard rzeka: 
 Ale, to nie ja mwi, tylko cae miasto... wiadkiem panna Howard. Ja za dodaj od 
siebie, e poniewa za moj prac mie bd najwyej piset lub szeset rubli rocznie, wic 
nie mog bra na wsplniczk kobiety, ktra potrzebuje kilku tysicy rubli... Mam wprawdzie 
jaki kapita, ale procent od niego, jeeli pensja da procent, naley do mojej matki. 
 Nie miaybymy pani stawi podobnych da  odezwaa si zakopotana panna Howard. 
86 
 Ja te nie odpowiadam na dania, tylko tomacz si, aeby nie byle zrozumian, a 
potem... zbyt surowo sdzon  mwia panna Malinowska.  Pooenie moje .jest trudne, bo 
pani Latter moe wszystko straci, a ja jestem do pewnego stopnia zaangaowan w jej interesa 
i pensj naby musz. W dodatku pensja jest rozprzona, trzeba wiele rzeczy zmieni 
nie wyczajc personelu... 
Madzia bya wzburzona, panna Howard blada i rumienia si, o ile to dla jej wiecznie rowej 
cery byo moliwe. 
Po chwili kopotliwego milczenia panna Howard wstaa i zacza egna gospodyni do-
mu. 
 W takim razie  rzeka na zakoczenie  musimy szuka innych rodkw ratunku... 
 Sdz  odpara panna Malinowska  e przynajmniej dla pani, panno Klaro, to, co powiedziaam, 
nie jest niespodziank? Wszake od kilku miesicy rozmawiaymy o tych sprawach. 
 Tak... ale moje pogldy ulegy pewnej modyfikacji...  odpowiedziaa chodno panna 
Howard. 
Madzia bya tak zmieszana, e o mao nie zapomniaa poegna panny Malinowskiej. 
I gdy obie damy opuciwszy mieszkanie przyszej przeoonej znalazy si na ulicy, panna 
Howard zacza rozdranionym gosem: 
 Oho, moja Malinosiu, widz, e z ciebie ziko!... Jakim ona tonem dzi przemawia... 
Personel!... syszaa pani? Ona mnie i pani zalicza do personelu?... Poka ja jej personel... 
Chocia swoj drog 
w tym, co mwi o pani Latter, ma suszno. Pracujca kobieta nie moe 
tyle wydawa na siebie i na dzieci, ktre zreszt powinny by obdarzone nazwiskami i 
wychowane przez spoeczestwo... 
 Ale dzieci pani Latter maj nazwisko swego ojca  zauwaya Madzia. 
 Tak, ale gdyby nie miay?... 
 Boe, Boe...  szeptaa Madzia.  To bdzie co strasznego... Wic ju nie ma ratunku 
dla pani Latter?... 
 Owszem jest  odpara energicznie panna Howard.  Pjdziemy do pani Latter i powiemy 
jej: pani, jakkolwiek z zasady jestemy przeciwne maestwu, lecz w tak wyjtkowych 
warunkach radzimy pani wyj za wuja Mani Lewiskiej... On da , pienidzy, a my poprowadzimy 
pensj bez Malinowskiej... 
 Panno Klaro?...  zawoaa zdumiona Madzia zatrzymujc si na ulicy. 
 Dla niej nie ma innego wyjcia, tylko maestwo z tym z wujem Mani?... 
Teraz panna Klara wybuchna zdziwieniem. 
 Jak to  rzeka  wic pani nawet o tym nie wie, o czym wszyscy mwi?... Doprawdy, 
pani dziczeje na pensji! 
I zanim doszy do domu opowiedziaa Madzi plotki krce w rozmaitych koach towarzyskich 
na rachunek pani Latter. Dodaa, e sfery konserwatywne s bezwarunkowo za maestwem 
pani Latter z Mielnickim, e radykalna modzie drwi sobie z maestw, ktre w 
przyszej ludzkoci musz by zniesione, lecz e umiarkowany odam stronnictwa emancypacji 
kobiet radzi tymczasem zachowa maestwa jako form przejciow. 
Zakoczya wreszcie, e lubo sama jest radykalistk, jednak potrafi uszanowa zdania 
uczciwych konserwatystw i nawet byaby gotowa podda si 
decyzji umiarkowanego odamu 
emancypacji kobiet, gdyby na drodze ycia spotkaa nadzwyczajnego mczyzn. Dla 
zwyczajnych bowiem mczyzn nie powiciaby si, poniewa s to nikczemnicy i gupcy, 
ktrych aden nie potrafi oceni kobiety wyszej ani jej potrzeb. 
Nigdy panna Howard nie bya tak wymown i nigdy Madzia nie czua takiego rozbicia 
myli jak po tym spacerze. Niby zygzaki byskawic latay jej po gowie wspomnienia  to 
grubego Mielnickiego, to panny Malinowskiej, to pracujcych kobiet; ktrym nie wolno mie 
dzieci, to znowu rozmaitych k 
towarzyskich: konserwatywnych, radykalnych i umiarkowa
87 
nie emancypacyjnych. Wszystko to palio si, trzaskao, brzczao tworzc chaos, poza kt
rym w sercu Madzi krya si troska o pani Latter. 
Boe, co bdzie z ni i jej dziemi?...  mylaa. 
Gdy za pooya si wieczorem do ka, opanowa j 
gniew na pann Malinowsk. 
Dlaczego ona mwi, e kobieta pracujca nie powinna mie dzieci?... C 
to, czy kobiety 
wiejskie nie pracuj, a jednak s matkami... Dzieci to takie mie, takie kochane stworzenia... 
Wolaabym umrze... 
Zamkna oczy i  przyni si jej pan Kazimierz. 
88 
18 Kara za niedostwo 
Zajta mylami o przyszoci pani Latter, Madzia nazajutrz i nastpnych dni nie zauwaya, 
e co knuje si na pensji. Widziaa rozdranienie panny Howard, syszaa szepty dam 
klasowych, nieraz obio si o jej uszy swko tej lub owej pensjonarki: intrygant! niedoga! 
 ale nie przywizywaa do tego znaczenia. 
Dusza jej bya przesycona niepokojem o pani Latter, o Helenk, nawet... o pana Kazimierza, 
ktrym, wedug przepowiedni panny Malinowskiej, grozia ruina... C wic mogo j 
obchodzi; e kogo nazywaj intrygantem i niedog, e caa pensja o czym szepcze?... 
Albo ona sama nie bya pena jakich tajemniczych szeptw, nad ktrymi groway dwa 
zdania: 
Rola pani Latter skoczya si nieodwoalnie. Kobiety pracujce nie powinny mie 
dzieci. 
Sowa te wydaway si Madzi okrutnymi; tym okrutniejszymi, e kochaa pani Latter jak 
drug matk, a najwicej kochaa j za to, e ma dzieci. 
Jak mona  mylaa sobie  z tak straszn obojtnoci odmawia praw do ycia istotom 
malutkim i niewinnym, ktrych dusze, by moe, kr nad nami upominajc si o 
przyjcie na wiat, o chrzest i wiekuiste zbawienie?... Jak mona przed nie urodzonymi zamyka 
wieczno tylko dlatego, aeby nam byo dobrze?... 
Wspomnienie panny Malinowskiej, ktra tak spokojnie rzucaa wyrok zagady na nie urodzonych, 
napeniao Madzi trwog. Zdawao jej si; e agodna i zacita blondynka wypowiada 
wojn samemu Bogu. 
Wolaabym umrze anieli co podobnego pomyle  mwia w duchu. 
A tymczasem okoo niej szeptano o jakim intrygancie i niedodze. Lecz gdy Madzia 
zbliya si do grupy pensjonarek, dziewczynki milky, cho 
w ich oczach mona byo wyczyta, 
e mwi o czym wanym. 
Raz dolecia Madzi frazes: 
 Jej panna Howard nie kazaa... Ona jest tak agodna, e moe wszystko zepsu... 
Madzia machinalnie spojrzaa na dowodzc pensjonark, ktra. ucieka. Lecz i te zdania 
odbiy si od jej uwagi jak pika od ciany. 
W nastpn sobot dyurowaa Madzia w czwartej klasie, gdzie od godziny dziesitej do 
jedenastej Dbicki mia wykada botanik. Siedziaa na krzele haftujc co, pogrona w 
mylach, gdy klasa bya spokojna. 
Po dzwonku nauczyciel jzyka niemieckiego opuci sal, a w par minut wszed Dbicki. 
By jak zwykle zakopotany, idc podnosi kolana bardzo wysoko, okry katedr, potkn 
si na stopniu, co rozmieszyo pensjonarki, i zapisa si w dzienniku. Potem rzek cichym 
gosem: 
 Panna Kolska... 
 Nic nie mw!... Nie umiesz!...  zaszemrano w klasie. Madzia spojrzaa po sali. Wiksza 
cz uczennic miaa spuszczone gowy, lecz w ostatnich awkach byo wida rozognione 
twarze i byszczce oczy. 
Dbicki zamyli si, przewraca kartki dziennika, bawi si pirem, lecz stopnia uczennicy 
nie zapisa. 
 Panna Siewierska...  odezwa si po chwili. 
89 
 Nic nie mw!,.. Nieprzygotowana!...  odezway si gosy panienek, tym razem liczniejsze 
i silniejsze ni poprzednio. Dbicki podnis si 
z fotelu i patrzc na rzdy pochylonych 
gwek rzek spokojnie: 
 Moje panie, c to znaczy?... 
 Nic nie rozumiemy... Nudne lekcje... 
 Nie rozumiecie, panie, botaniki?... 
 Nic, ale to nic nie rozumiemy!...  zawoa cienki gos. A po nim chr: 
 Nie rozumiemy... Nie chcemy... 
Dbickiemu twarz zrobia si szar, nos troch posinia. Zachwia si, odetchn par razy, 
jakby mu zabrako powietrza, a w jego oczach bysna trwoga. Lecz uspokoi si, zeszed z 
katedry, stan przed pierwszymi awkami i pokiwawszy gow rzek z umiechem: 
 Dzieci!... dzieci!... 
Potem opuci sal, znowu podnoszc kolana bardzo wysoko i trzymajc rk za klap 
surduta. 
Kiedy cicho zamkn drzwi za sob, Madzia na p nieprzytomna zapytaa? 
 Co to jest?... 
Odpowiedziao szlochanie jednej z przychodnich uczennic. Bya to siostrzenica Dbickiego. 
 Co to znaczy?...  powtrzya Madzia. 
W klasie panowao gbokie milczenie, a po chwili rozleg si pacz innej dziewczynki, 
ktra bya w przyjani z siostrzenic nauczyciela. 
A potem w rnych punktach sali zaczy paka jeszcze inne dziewczynki i odzywa si 
gosy: 
 To przez Bandursk!... 
 Nieprawda, bo to Lange!...  Mnie panna Howard kazaa... 
 Trzeba przeprosi pana profesora... 
 Prosi... Przeprosi!... Niech pani prosi!... 
Madzia rzucia swj haft na ziemi i wybiega na korytarz. 
Dbicki w futrze i czapce sta na poowie schodw trzymajc si porczy i ciko dyszc. 
Madzia schwycia go za rce i kajc zapytaa: 
 Co panu jest?... Dlaczego pan wychodzi?... 
 Nic. Przypomniano mi, e powinienem wzi si do spokojniejszego zajcia  odpar ze 
smutnym umiechem. 
 Ale, panie...niech pan wrci...  bagaa Madzia, coraz mocniej ciskajc go za rce.  
One tak prosz.., bardzo prosz!.,. 
 Dzieci s zawsze dobre  odpar  ale ja jestem chory, i ju nie mog by nauczycielem. 
W tej chwili przebiega przez korytarz i schody maa siostrzenica Dbickiego i z paczem 
rzuciwszy mu si na szyj rzeka: 
 Wujciu... ja z wujciem pjd... nie chc tu by... 
 Dobrze, dziecko. Tylko we salopk... 
 Wezm, wujciu... ale wujcio zaczeka na mnie... sam nie odejdzie...  szlochaa dziewczynka 
caujc jego rce. 
 Panie...  rzeka Madzia  chciaabym panu do ng... 
Potem zasonia twarz chustk i ucieka na gr. 
W innych klasach zwrcono uwag 
na szmer w korytarzu. Par nauczycielek wyszo zapytujc 
Madzi, co to znaczy... 
 Nic...  odpara.  Dbicki zachorowa... 
Wybiega i panna Howard ze swego pokoiku, niespokojna, rozgorczkowana. 
 Wic j u ?...  spytaa Madzi. 
Teraz Madzia wcigna j do pokoju i zamknwszy drzwi zawoaa: 
90 
 A pani jest za kobieta!... 
 Co pani mwisz?...  zapytaa raczej z trwog anieli z gniewem panna Howard. 
 A pani co zrobia?... Zgubia niewinnego czowieka, chorego na serce... Niech pani zejdzie 
na d... niech spojrzy, a do mierci nie zapomni pani swego czynu... Bo komu on szkodzi... 
komu zawadza ten biedak?... 
 Chory na serce?...  powtrzya panna Howard.  On naprawd chory?... Ale ja o tym 
nie wiedziaam... 
 Ale co on pani winien?... Komu on co winien?... Litoci nie macie... nie boicie si Boga!... 
 mwia Madzia zdawionym gosem. 
 Wic jeeli on naprawd taki nieszczliwy, to ja mog do niego napisa... niech wrci 
na pensj... Ja przecie nie wiedziaam, e on chory na serce... Ja mylaam; e to zwyczajny 
niedoga...  tomaczya si zawstydzona panna Howard. 
Ona jest naprawd wariatk!  pomylaa Madzia. Otara oczy, opucia zgnbion pann 
Klar i wrcia do klasy. 
W kwadrans po awanturze, kiedy Dbicki ze swoj siostrzeniczk byli na ulicy, do pani 
Latter wesza tylnymi drzwiami jedna z dam klasowych i opowiedziaa o zajciu w czwartej 
klasie. 
Pani Latter suchaa podniecona, zarumieniona, a na pytanie damy, czy pjdzie na gr, 
odpara z nienaturalnym umiechem:  Wszystko jedno!... Jest to wprawdzie nieporzdek... 
ale... 
Machna rk i ciko usiada na kanapie. 
Dama nie mogc si niczego dowiedzie wysza zdziwiona, a w tej chwili Stanisaw przynis 
pani Latter korespondencj z poczty. 
Pani Latter wci umiechajc si zacza przeglda listy. Jeden upad na ziemi, wic 
podniosa go z wysikiem.. 
 Od Mielnickiego  rzeka. A ten z Neapolu. Od kog by to? Otworzya i przeczytaa 
krciutki anonim napisany po francusku: 
Jeste pani kobiet rozumn, jak gosi opinia, wic powinna by ostrzec swoj crk, 
aeby gdy ju znalaza konkurenta dla siebie, nie odcigaa konkurentw innym pannom, 
ktre jej nie przeszkadzay w polowaniu na bogatego ma. 
yczliwa 
Pani Latter zmia list i oparszy gow na porcz kanapy rzeka do siebie pgosem, 
wci umiechajc si: 
-Ach, ta Hela... Nawet z zagranicy przychodz na ni skargi... 
91 
19 Pierwszy smutek 
Wpoowie marca okoo sidmej wieczr panna Howard powrciwszy z miasta wywoaa 
Madzi z klasy i zaprowadzia do swego pokoju. 
Panna Howard bya rozgorczkowana. Drcymi rkoma zapalia lamp i nie zdejmujc 
okrycia ani kapelusza rzucia si na krzeso. Zwykle rowa jej twarz miaa w tej chwili pow 
barw wosw i tylko skutkiem marcowych podmuchw nos by zaczerwieniony. 
Co si pani stao?...  zapytaa wylkniona Madzia.  Czy moe pani zaczepi kto na ulicy? 
Panna Howard wzruszya ramionami i spojrzaa na Madzi z pogard. Przede wszystkim 
jej nikt i nigdy nie zaczepia, a choby zaczepi, wic c?... Taka drobnostka nie zdenerwowaaby 
panny Howard. 
Wic milczaa przez pewien czas jak biegy deklamator, ktry chce wywoa 
efekt. A potem 
 zacza z wolna, niekiedy przerywajc dla nabrania tchu. 
 Wie pani, u kogo w tej chwili byam i dlaczego? Jestem pewna, e nigdy pani nie zgadnie. 
Byam... u Joasi... 
 Pani u Joasi?...  zawoaa Madzia.  I c ona?... 
 Przyja mnie bardzo dobrze, zgadujc, e przyszam do niej jako przyjacika. 
 Pani jako przyjacika Joasi?... Przecie... 
 Chcesz pani powiedzie, e przeze mnie stracia miejsce?... ta biedaczka prdzej czy 
pniej musiaaby straci kade miejce... Stan jej zdrowia... 
 Ona jest chora?... Co jej?... 
Panna Howard podniosa oczy do gry i mwia dalej, nie zwaajc na pytania Madzi: 
 Spotkaam dzi pani Fantoche, ktra cigle utrzymuje stosunki z t nieszczliw ofiar... 
 Pani mwi o Joasi?...  wtrcia Madzia. 
 Wanie i ja, gdy zapytaam pani Fantoche, skd wraca, i usyszaam, e od tej nieszczliwej, 
byam zdumiona. Wtedy zacna Fantoche powiedziaa par sw, ktre mnie rozbroiy. 
W tym miejscu panna Howard podniosa si z krzesa, zbliya usta do ucha Madzi i 
szepna: 
 Joasia jest... 
A potem zacza zdejmowa kapelusz i okrywk, jak osoba ju nie majca nic do powiedzenia, 
poniewa wypowiedziaa tak prawd, ktra jest syntez wszystkich prawd, jakie 
istniay, istniej i kiedykolwiek mog objawi si ludzkoci. 
 Joasia?... Co pani mwi?...  zawoaa Magdalena zbudziwszy si z chwilowego osupienia. 
 Przecie ona nie jest matk... Z panny Howard spada okrywka i zatrzymaa si na 
lewym rkawie, ktry jeszcze nie by zdjty. Powowosa dama spojrzaa na Madzi bledszymi 
ni zwykle oczyma i odpara z lodowatym spokojem: 
 Wie pani, panno Magdaleno, e powinna by wrci 
do pierwszej klasy!... Jak to, wic 
kobieta w wieku pani, kobieta samodzielna, moe zadawa podobne pytania?... Ale pani 
jeste po prostu mieszna. 
Madzia zaczerwienia si jak najczerwiesza winia.  Ja przecie rozumiem... 
 Pani nic nie rozumiesz!  zawoaa panna Howard tupic nog. 
 Wanie e rozumiem!  upieraa si Madzia na p z paczem.  Ale przecie wiem... 
 Co pani wie?... 
92 
 Wiem, e tak szkaradnego czynu nie dopucia si sama odpowiedziaa Madzia mrugajc 
oczyma penymi ez. 
 Ach, o to pani chodzi?... Naturalnie, e musi by 
wsplnik, i wanie o nim pogadam 
dzi z pani Latter. 
 O kim?... 
 Rzecz prosta, e o panu Kazimierzu Norskim. 
Madzia spojrzaa na ni z wyrazem takiej trwogi, e panna Howard zdziwia si. 
 Co to znaczy?...  rzeka. 
 Na mio bosk  zawoaa Madzia amic rce  niech pani tego nie robi... Pan Kazimierz?... 
ale to plotki... 
 Wiem to od Joasi. 
 Joasia kamie!...  odpara Madzia. 
 Joasia mogaby kama, ale chyba nie kami nasze oczy. Pan Kazimierz baamuci 
biedn dziewczyn od wakacyj... 
 Baamuci?...  szepna Madzia zataczajc si. Blada usiada na krzele i nie spuszczaa 
oczu z panny Howard zdumionej i rozgniewanej. 
 Rozumie si, e baamuci, a nareszcie skoni j do schadzek. Przecie chyba pamitasz 
pani, kiedy Joasia wrcia na pensj 
o drugiej w nocy... Bohater!... Don Juan!..: zawoaa 
panna Klara.  Mwi jej, e jest najpikniejsza, e dopiero j pokocha prawdziwie, grozie 
odbierze sobie ycie w jej oczach... A dzi drwi z niej i ucieka. O, pody rodzie mski!... I ja 
nie mam rozmwi si o tej nieszczliwej z jego matk? 
Madzia splota rce i opucia gow tak, e cie pad na jej drobn twarzyczk. Ale panna 
Howard nie patrzya na ni, tylko chodzc po pokoju mwia: 
 Jak to, wic biedna dziewczyna ma zosta 
sama jedna, bez opieki, bez grosza, odepchnita 
przez krewnych i znajomych, w takiej chwili, kiedy najbardziej i najsuszniej naley 
jej si pomoc od caego spoeczestwa?... Wic kiedy uwodziciel rzuca si w objcia coraz 
nowych kochanek, ona nie ma nawet lekarza i sucej?... Kiedy on trwoni setki rubli przez 
miesic, ona nie ma talerza rosou i szklanki herbaty?... Zdaje mi si, panno Magdaleno, e w 
pani nie tyko nie rozbudzia si znajomowiata, ale nawet pi uczucie sprawiedliwoci... 
 A jeeli to nieprawda?...  szepna Madzia. 
 Co nieprawda?... e kobiety s nieszczliwe, nawet penic najwzniolejsze obowizki, 
a mczyni maj przywileje nawet zbrodni?... 
 A jeeli to nie pan Kazimierz?...  nalegaa Madzia.  Niech pani sobie przypomni 
omyk co do Dbickiego. Ten czowiek nie by winien, a jednak.., 
 Take porwnanie! . odpara panna Howard coraz prdzej chodzc po pokoju.  Dbicki 
jest czowiek chory, wic na wszystkich robi wraenie niedogi, ale pan Norski jest znany 
baamut... Przecie on mnie chcia uwie, mnie!... I potrzeba byo zej potgi mego rozumu i 
charakteru, aeby si oprze jego spojrzeniom, pswkom, uciskom rki... Bd pani 
moj przyjacik... moj siostr...  mwi. Cha, cha!... piknie wygldaabym wrd zacofanego 
spoeczestwa. 
Korzystajc z przerwy Madzia w milczeniu poegnaa pann Howard i tumic zy pobiega 
do sypialni za swj szafirowy parawanik. 
Znalazszy si tam Madzia upada na ko, ukrya twarz w poduszce i pakaa, gorzko 
pakaa... W uszach jej szumiay wyrazy: Kazimierz baamuci Joasi od wakacyj  rzuca si 
w objcia coraz nowym kochankom  prosi pann Howard, aeby zostaa jego przyjacik i 
siostr!... On przecie i j, Madzi, nazywa drug siostr!... Moe by, e jest to baamut i 
kamca, ale w chwili kiedy j caowa po rkach, musia to robi szczerze. Choby cay wiat, 
choby on sam zapewnia, e nie by szczerym, Madzia nie uwierzyaby. Takie rzeczy odczuwa 
si instynktownie, a Madzia odczua je gboko i pomimo gniewu i trwogi bya szczliwa. 
93 
Zdawao si jej, e pan Kazimierz tym caowaniem rk jakby zawezwa j (cho nic nie 
mwi) do dalekiej wsplnej podry. Co j mogo spotka, nie pytaa; do, e mieli by 
razem, zawsze razem, jak brat z ukochan siostr... I ot, ledwie j wyprowadzi za granic 
konwencjonalnych stosunkw, ju przekonaa si, e j porzuci. Bo on przecie mia wicej 
kobiet, ktre chciay by z nim; on nigdy nie nalea i nie naleaby do niej jednej; a w takim 
razie  co jej po nim? Czyli caa warto podobnego przywizania nie ley w tym, e si go 
z nikim nie dzieli? 
Drc z paczu na swoim eczku Madzia czua, e spotka j okropny zawd, moe jeden 
z tych, ktre kobietom delikatnym amiycie, niekiedy rozum, a niekiedy spychaj je 
do grobu... Straszne to byo cierpienie, lecz szczciem trafio  na ni, na ndzn i gupi 
istot, ktra nie tylko nie miaa prawa umiera z tego powodu, ale nawet nie powinna skary 
si ani nawet myle o tym. C nadzwyczajnego, e olbrzym jak pan Kazimierz mimochodem 
rozdepta serce jakiej mrwki majcej ludzkie ksztaty i bdcej dam klasow?... To 
przecie ona winna, e nie usuna si z drogi. A jaka bezwstydna Joasia, e ma pretensj do 
pana Kazimierza!... Gdyby j, Madzi, spotka podobny los pan Kazimierz odsun si od 
niej  nie powiedziaaby ani swka nikomu, nawet nie zdradziaby si, e jest nieszczliw. 
miejc si wyszaby z pensji niby to na spacer, miejc si poszaby w stron 
mostu i niby 
wypadkiem rzuciaby si w Wis. 
Ludzie powiedzieliby: co strzelio do gowy tej wariatce, a sam pan Kazimierz nie domyliby 
si niczego, bo nie wiedziaby przyczyny. Moe nawet dla zatarcia w nim podejrze, 
moe nawet opowiadaaby mu o swoich bliszych i dalszych projektach, wci wmawiajc w 
niego, e jest szczliw i nie martwi si niczym. 
Tak zrobiaby ona, Madzia. Bo przecie ona wie, e midzy tumem tych doskonaych ludzi, 
ktrzy ceni siebie i s 
oceniani przez innych, ona jedna jest marnym pykiem, o ktry 
nie warto si troszczy. Nikt nie powinien si o ni troszczy, nawet ona sama. 
Tak wytomaczywszy sobie swoj rol i stanowisko na wiecie, Madzia spokojniejsza 
podniosa si z ka. Potem zmwia pacierz do Matki Boskiej Bolesnej i uspokoia si jeszcze 
bardziej. A potem umywszy zapakane oczy wrcia do swoich uczennic i odrabiaa z 
nimi lekcje, usiujc mia si, aeby niewczesnym smutkiem nie zatru ich dziecicej we-
sooci... 
Gdy za okoo dziesitej wrcia znowu za swj szafirowy parawanik i zmwia wieczorny 
pacierz  zasna tak spokojnie, jakby nigdy nie spotka jej aden zawd. Midzy ni i jej 
pierwsz w yciu boleci stan najpotniejszy ze wszystkich  anio pokory. 
94 
20 Widzenia 
W tej porze, kiedy pensjonarki przechodziy do sal sypialnych, pani Latter skoczya gospodarskie 
rachunki z pann Mart. W kasie byo jeszcze kilka tysicy rubli, ale pani Latter, 
przywyka siga myl w przyszo, ju dzi zaprowadzaa moliwe redukcje w wydatkach, 
aeby co dzie oszczdzi bodaj par rubli. Palio si za duo wiata w salach i na korytarzach, 
wychodzio zbyt wiele cukru i myda, to trzeba zmniejszy. Obiady byy zanadto misne 
i tuste, wic mona ograniczy ilo misa i masa, a nareszcie godzio si biecy wielki 
post obchodzi nieco surowiej przez zaprowadzenie postnych obiadw w poniedziaki. S 
ludzie, ktrzy przez cay wielki post nie bior do ust nie tylko misa, ale nawet nabiau; dobrze 
wic cho cztery razy na tydzie przypomnie dziewczynkom, e s chrzecijankami. 
Postanowienie to zachwycio pann Mart, ktra do przesady posuwaa troskliwo o 
przepisy religijne; odesza wic zapewniajc pani Latter, e teraz spyn na jej pensjonat 
wszelkie bogosawiestwa. Ale pani Latter nie bya zadowolona swoimi reformami. Ona 
wiedziaa e czwarty dzie postu zaprowadza si nie przez pobono, lecz przez oszczdno. 
Bo co bdzie, jeeli jej przed wakacjami zabraknie pienidzy?... Jak ona powie: dzieciom, 
nauczycielkom i subie, e... jutro nie dostan obiadu? 
Ju od p roku  podobne myli drczyy pani Latter wypijajc jej krew i mzg jak rj 
bezcielesnych upiorw. Dugi, oszczdnoci, zmniejszone dochody i  jutro, niepewne jutro, 
ju prawie przestay zadawa jej cierpie, a zaczy nudzi swoj jednostajnoci... Wielki 
Boe! C to za straszna bya dla niej tortura codzienne obcinanie utw masa i misa, naparstkw 
mleka i  te rachunki, spoza ktrych wci wygldaa bladotawozielonawa twarz 
deficytu!... 
Zawsze to samo: rachunek  deficyt  oszczdno... Pieko mogoby rozziewa si na 
mier!... 
Kiedy tego rodzaju zajcia cignce si do pnej nocy tak wyczerpay pani Latter, e 
prawie wpadaa w rozpacz, wwczas pozostawa jej jeden ratunek: wypi kieliszek starego 
wina, ktre przysa Mielnicki. Kieliszek nie mg by nalany do brzegw, gdy wywoywa 
senno; nie mg by niepeny, bo mocniej rozdrania. Dopiero gdy pani Latter przy nalewaniu 
zachowaa bardzo subteln miar i do ostatniej kropli wypia wino, dopiero wwczas 
powraca jej spokj i ta tgo umysu, dziki ktrej zdobya stanowisko w wiecie. 
Dopiero wtedy zamana i zrozpaczona kobieta przemieniaa si w dawn pani Latter, ktra 
jednym rzutem oka oceniaa sytuacj, w jednej chwili robia plan odpowiedni okolicznociom 
i wykonywaa go z nieugit konsekwencj. 
Dzi uya tego samego rodka zachowujc pewne ostronoci, jakby lkaa si, aeby jej 
kto nie podpatrzy. Cicho wesza do swojej sypialni, zamkna drzwi, wydobya z szafy 
omsza butelk i redniej miary kieliszek, nalaa patrzc pod wiato i lkliwie obejrzawszy 
si wypia wino jak lekarstwo. 
 Ach!...  odetchna czujc ulg. 
Potem wrcia do gabinetu i usiadszy na kanapie zacza marzy z przymknitymi oczyma. 
W jej stroskanej duszy otwieray sirda ukojenia. 
Pierwszym bya wiara, e cokolwiek zdarzy si, ona od wakacyj i nie bdzie. miaa pensji. 
Czy Helena wyjdzie za m, a ona przeniesie si do majtku Solskiego, czy sama zostanie 
gospodyni (a moe on?...) Mielnickiego, czy trafi si jaki inny wypadek, na wszelki sposb 
ona, pani Latter musi by woln od dzisiejszych zaj. I dziwna rzecz: ile razy przycho
95 
dzia jej na myl nowa przyszo, tyle razy widziaa siebie siedzc w jakim starym parku 
nad rzek. 
Widzenie byo tak jasne, e pani Latter prawie moga wymierzy grubo drzew, odmalowa 
kolor lici i formy cienia, jakie ich korony rzucay na ziemi. Widziaa kosmat liszk z 
wolna sunc 
po korze lipy, widziaa pknicie, ktre biego wzdu czarnej awki ogrodowej, 
czua wiey zapach ziemi, syszaa szelest rzeki, ktra pyna o par krokw od niej i 
ktrej nurt skrca ; w tym miejscu. 
Dla pani Latter obraz ten, powtarzajcy si prawie co dzie, nie by halucynacj, ale jasnowidzeniem. 
Bya przekonana, e widzieli swoj przyszo, tak szczliw przyszo, e 
warto byo pracowa na ni cierpieniami dotychczasowego ycia. Nie byo tu nic i nikogo 
oprcz awki czarnej ze staroci, gromady drzew i szeleszczcej rzeki. Ale w ubogim krajobrazie 
panowa taki spokj, e pani Latter zgodziaby si przesiedzie ca wieczno na tej 
awce i ca wieczno patrze na kosmat liszk leniwie peznc w gr drzewa. 
Ona ju tylko tego chciaa dla siebie od ycia: tylko spokoju. Po fali marze przychodzia 
fala rozmyla. Pani Latter otwieraa oczy i patrzc na swoje biurko, na popiersie Sokratesa 
wychylajce si spoza lampy mwia do siebie: 
Z pensj koniec: rzucam j od wakacyj, chobym miaa na drugi dzie straciycie. Ale 
co to za park?... Czy to park Solskiego, czy Mielnickiego?... Ach... to by nasz park w Norowie... 
Taki majtek i tak go zmarnowa!... 
Wstrzsna si i machinalnie zatkaa rkoma uszy, jakby lkajc si szeptu wspomnie, 
ktre mogy powiedzie jej, e to ona strwonia majtek ma, swj, a nade wszystko dzieci... 
I to z kim?... Z jakim eks-guwernerem. Majtek Norskich z Latterem! I to ona  tak oszalaa?... 
Ona wysza drugi raz za m? Ona bya zazdrosn o tego drugiego?... Ona, ktra w par 
lat pniej i wypdzia go... 
Ale nad tymi wspomnieniami pani Latter ju umiaa panowa. Odsuna wic je od siebie 
jak niepotrzebny skrawek papieru i zacza myle o crce. 
Panna Helena, a waciwie  jej maestwo z Solskim byo dla pani Latter drugim rdem 
pociechy i fundamentem, na ktrym opieray si jej nadzieje. Po wielu wahaniach pani 
Latter powiedziaa sobie, e Helenka musi wyj za Solskiego. Dla nikogo ju nie byo tajemnic 
w Warszawie, e Solski zbliywszy si do panny Heleny we Woszech po prostu 
oszala dla niej; za pani Latter czci wiedziaa od crki, czci odgadywaa, e w tej 
chwili midzy Helenk a Solskim toczy si prastara walka, ktra zwykle poprzedza kapitulacj 
obu stron. Mianowicie pan Solski udaje obojtnego, a panna Helena kokietuje innych 
mczyzn. 
Prdzej czy pniej, dzi czy jutro  mylaa pani Latter  on wybuchnie i owiadczy si; 
a Helenka go przyjmie. A ja najpierwej dowiem si o tym od Zgierskiego, ktry przybiegnie 
z powinszowaniami i z pienidzmi...  dodaa z umiechem. 
Przymkna oczy i ujrzaa drugi obraz. Widziaa niby Helenk, niby sam siebie, wchodzc 
w biaej jedwabnej sukni z dugim trenem do salonu penego osb. Helenka wygldaa 
przelicznie: jej suknia bya haftowana perekami, a pikna gowa zasypana brylantami, z 
ktrych jeden nad czoem rzucawiato purpurowe, drugi nad skroni by podobny do zielonawej 
gwiazdy. Pani Latter widziaa kad zmian blasku brylantw, kad fad bogatej 
sukni, widziaa rozszerzone nozdrza i dumny wzrok crki, przed ktr pochylay si wszystkie 
gowy z podziwem lub zazdroci. 
Obok Helenki sta Solski, czowiek brzydki, z kamuckimi rysunkami, ale z dziwn energi 
w twarzy. Pani Latter wpatrywaa si w nich oboje z zachwytem, mylc: 
Czy moe by bardziej dobrana para?... Ona pikna jak marzenie, on szkaradny, ale 
dzielny... I taki wielki majtek!... Potem  zdawao jej si, e mwi do crki: 
96 
Jaka ty szczliwa, Helu, majc ma brzydkiego i energicznego!... Moi dwaj byli bardzo 
pikni, ale za sabi dla mnie, a to jest przyczyn, e zmarnowaam ycie... Twj m bdzie 
szala za tob, ale nie pozwoli na aden wybryk... 
Pani Latter znowu otworzya oczy i znowu zamiast bogatej sali, gdzie krlowaa jej crka, 
zobaczya swj gabinet. Nagle przysza jej myl: 
A jeeli Helenka nie wyjdzie za Solskiego? 
Twarz pani Latter skurczya si, a w oczach bysn 
gniew, prawie nienawi. 
 Wolaaby mnie zabi...  szepna. 
Pani Latter ju nie moga pogodzi si z myl, e jej crka nie wyjdzie za Solskiego, w 
dodatku  bardzo prdko. Helenka musi w tych czasach zrobiwietn karier, bo  od tego 
zaleaa przyszo Kazia. 
Troska o pana Kazimierza bya cierniem, ktrego nic nie mogo wyrwa z duszy matki. 
Pani Latter czua, e dla jej zupenego szczcia potrzeba, aeby syn zaj kiedy stanowisko 
midzy najznakomitszymi wiata i by rwny jeeli nie Napoleonowi, to przynajmniej Bismarckowi. 
Zwtpiaby o boskiej sprawiedliwoci, gdyby syn prdzej czy pniej nie posiada 
nie tylko majtku, sawy i wadzy, ale jeszcze tych przymiotw, ktre wybran jednostk 
wynosz ponad zwykych miertelnikw. To za j truo, to spdzao sen z powiek, e nie 
moga wyobrazi sobie: jakim sposobem syn dojdzie do upragnionego stanowiska? Oczywicie 
powinien wyjecha za granic, najlepiej do ktrego z niemieckich uniwersytetw, gdzie 
czsto w audytorium mona spotka si z ksitami panujcych domw. A niechby si tylko 
zetkn Kazio z takim modym mocarzem, ju tamten nie puci go od siebie  i kariera gotowa!... 
Na nieszczcie, na zagranic trzeba pienidzy, duo pienidzy, a pani Latter nie wtpia, 
e sama ju ich nie wypracuje. 
Wic skd pienidze dla Kazia?... Oczywicie jest jeden tylko sposb: aeby Helenka jak 
najprdzej wysza za Solskiego. Krocie Solskiego, jego zwizki rodzinne i znajomoci za 
granic byy szczeblami, po ktrych mia wej pan Kazimierz na przeznaczon mu wyyn. 
Pani Latter znowu zacza marzy. Nie jeste w tym oczywisty palec Opatrznoci, e Ada 
wzia do Woch Helenk, w ktrej teraz zakocha si Solski?... A czy mgby trafi si podobny 
wypadek, gdyby Ada wczeniej zostawszy sierot nie wesza na jej pensj, gdyby pani 
Latter nie stracia majtku i nie zaja si wychowywaniem obcych dzieci?... 
By to cudowny acuch wydarze; ktry cign Kazimierza na jaki szczyt ju wwczas, 
kiedy o tym jeszcze nie mylaa jego matka. Ten szereg cudw spenia si w jej oczach; wic 
dlaczego nie miaby si speni jeszcze jeden cud... Do wakacyj jest przecie trzy miesice: 
przez ten czas Helenka wyjdzie za m, a Kazio od wakacyj wyjedzie za granic. 
Dzi wyjecha nie moe. Gdyby bowiem pani Latter daa synowi potrzebne pienidze, 
grozioby jej bankructwo przed kocem szkolnego roku. 
 Cudu!... cudu!...  szeptaa pani Latter wznoszc oczy do nieba i pobonie skadajc rce. 
Nagle wstpia w ni nadzieja: uczua, e niebo musi wysucha prb matki bagajcej za 
synem. 
97 
21 Rzeczywisto 
W tej chwili zapukano do drzwi gabinetu raz i drugi. Pani Latter ockna si z marze i 
spojrzaa na zegar. 
 Jedenasta wieczr  rzeka.  C si stao? Prosz... Wesza panna Howard. Miaa tak 
niemiae ruchy i tak skromnie spuszczone oczy, e pani Latter zaniepokoia si. 
 C  odezwaa si cierpko  czy znowu uczennice chc wypdzi jakiego nauczyciela? 
Panna Howard zarumienia si po swojemu. 
 Nie moe pani zapomnie wypadku z Dbickim  odpara cicho.  Przecie stao si to 
przez wzgld na pani... Pani nie cierpiaa tego czowieka... 
 A, panno Klaro, mogaby pani zostawi mi swobod przynajmniej w nielubieniu kogo! 
 wybuchna pani Latter.  C pani znowu przynosi? 
Niemiao panny Howard znika. 
 Wic to jest podzikowanie za mojyczliwo?  zawoaa.  Od tej chwili  mwia 
szyderczym tonem  moe pani by pewn, e do osobistych jej spraw miesza si nie bd, 
choby... 
 Zatem obecnie przysza pani nie w moim interesie? Chwaa Bogu. 
 Zgada pani. Sprowadzia mnie tu niedola osoby trzeciej, bdca zarazem wielk spraw 
czy wielk niesprawiedliwoci spoeczn. 
 Sdzi pani, e mam odpowiedni wadz?  zapytaa pani Latter. 
 Wadz?... nie wiem. Prdzej obowizek. Joasia znajduje si w stanie...  dokoczya cicho 
panna Howard. 
Pani Latter drgny usta. Nie zmieniajc jednake tonu odpara: 
 Czy tak?... Winszuj. 
 Winszuje pani... swemu synowi... 
Pani Latter poka, usta i powieki zaczy jej dre. 
 Pani chyba ma gorczk, panno Klaro  odpara stumionym gosem.  Czy pani zastanowia 
si, co pani mwi?... Gubi pani, prawda e szalon, ale w gruncie niez dziewczyn, 
powtarzajc jakie plotki bezsensowne... Przecie Joanna cigle bawi si, bywa midzy 
ludmi... Jest nawet w przyszym tygodniu gospodyni jakiego rautu... 
 Nie moe robi inaczej  rzeka panna Howard wzruszajc ramionami.  Przyjdzie jednak 
czas... 
Pani Latter chwil patrzya na ni drc z gniewu. Spokj panny Howard doprowadza j 
do szau. 
 Co pani mwi?... Co to jest?... Co to wreszcie mnie obchodzi?... Na danie pani wydaliam 
Joann... ju nie jest na mojej pensji, wic... co mnie po tych nowinach?... 
 Ale sprawa ta obchodzi syna pani... 
 Mego syna?...  zawoaa pani Latter.  Chcesz pani wmwi we mnie, e gdy jakiej 
guwernantce podoba si mie wypadek w yciu, to ja bd za to odpowiadaa?... O Joasi jest 
kamstwo, ale nawet choby tak byo, kto ma prawo zaczepia mego syna?... 
 Naturalnie, e jego ofiara. 
 Cha... cha... cha! Joasia ofiar mego syna... Ja za mam zosta protektork modej osoby, 
ktra od roku spacerowaa po miecie bez mojej wiedzy... Powtarzam: nie wierz w to, co 
pani mwi o Joasi; ale choby tak... to ja chyba powinna bym najpniej dowiedzie si o 
tym, jak mj syn by zapewne ostatnim w tej awanturze, jeeli si naprawd w ni zaplta. 
Panna Howard zmieszaa si. 
98 
 Nie moe pani mwi tak o Joasi  rzeka.  Ona przecie z panem Kazimierzem bya na 
kolacji... wtedy... 
 A z iloma bya pierwej?... Nie wierz w to, co mi pani mwi o Joasi, lecz jeeli byoby 
to prawd, mj syn nie miaby prawa jej wierzy. Bo ta dziewczyna oszukiwaa mnie mwic, 
e idzie do krewnych; kiedy sza na schadzk; kt wic zarczy, e nie oszukiwaa 
mego syna i wszystkich swoich kochankw, jeeli on by jednym z nich? 
 A jeeli sama Joasia powie, e to pan Kazimierz?...  Komu powie?  zapytaa pani 
Latter. 
 Pani. 
Pani Latter schwycia lamp z biurka, zdja klosz i owietlia cian nad kanapk, gdzie 
wisiay dwa portrety dzieci. 
 Patrz, pani!  zawoaa do panny Howard.  Oto jest Kazio, gdy mia lat pi, a oto Helenka, 
gdy miaa trzy. Takie s rysy familijne Norskich. Kto chciaby przekona mnie, e 
Kazio... ten musiaby pokaza dziecko podobne albo do niego, albo do Helenki. Rozumie 
pani? 
 To znaczy, musiaby czeka trzy albo pi lat  wtrcia panna Howard.  A tymczasem?... 
 Co tymczasem?... 
 Co ma pocz kobieta zdradzona? 
 Nie naraa si... nie polowa na to, aeby j zdradzano!...  odpowiedziaa ze miechem 
pani Latter. 
 Ona niewinna... nie wiedziaa, co j spotka. 
 Panno Klaro  rzeka ju spokojnie pani Latter.  Jeste kobiet dojrza, mwisz do kobiety 
dojrzaej i mwisz jak pensjonarka... Wszake cae nasze wychowanie jest skierowane 
tylko do tego, aeby uchroni kobiet od zdrad... Ka nam nie wczy si po nocach, nie 
kokietowa mczyzn, wystrzega si ich... Pilnuje nas cay wiat, grozi niesaw za kady 
umiech, za kady poufalszy ruch..: Sowem  dwudziestoma potami zabezpiecza si kobiet 
od pewnych rzeczy... Wic jeeli ona dobrowolnie, a nawet wbrew upomnieniom, co dzie 
sama przeskakuje te poty, czy moe nazywa si zdradzon?... 
 Wic pani uznaje jakie 
specjalne przepisy dla kobiet?... Wic kobiety nie s ludmi?... 
 zawoaa panna Howard. 
 Przepraszam pani, ale ja tych przepisw nie stworzyam. A jeeli one stosuj si tylko 
do kobiet, to zapewne z tej racji, e tylko kobiety zostaj matkami. 
 A wic wedug pani emancypacja, postp, najwysze zdobycze cywilizacji... 
 Kochana panno Klaro  przerwaa pani Latter kadc jej na ramieniu rk  zgdmy si 
na jedno: pani wolno broni postpu, a mnie  ciko zapracowanych pienidzy. Ja nie zmuszam 
pani do przyjmowania moich zacofanych pogldw, nieche wic pani nie zmusza 
mnie do przyjmowania na mj koszt zagadkowych dzieci, jeeli te istotnie przyjd na wiat. 
 Wic Joanna zwrci si do syna pani  odpowiedziaa oburzona panna Klara. 
 A on odpowie jej w ten sposb jak ja pani. Jeeli Joanna uwaaa za stosowne naraa 
si na awantury, to nie powd, aeby mj syn nie mia prawa usuwa si od awantur. Zreszt 
mj syn nie ma pienidzy... 
 Ach, prawda!  pochwycia panna Howard z szyderczym umiechem  e syn pani jest 
jeszcze maoletni... To nie Kotowski, ktry umie dotrzyma sowa danego kobiecie... 
 Panno Howard! 
 Dobranoc pani!  odpowiedziaa panna Klara.  A poniewa nasze pogldy rni si a 
tak... wic... od Wielkiejnocy bd miaa zaszczyt usun si z tej pensji. 
 Ach! usu si choby ze wiata!...  szepna pani Latter po odejciu nauczycielki. I nagle 
taki al cisn j za gardo, taka desperacja pocza rozsadza 
jej piersi, taki chaos zakotowa 
si w gowie, i mylaa, e pad na ni atak szalestwa. 
99 
Wiadomo przyniesiona przez pann Howard bya wielkim nieszczciem dla pani Latter; 
ale ostatnie sowa rozmowy byy ciosem zadanym jej macierzyskiej dumie i nadziejom. 
Z jak pogard ta stara panna nazwaa jej syna maoletnim!... I jak ona miaa, jak ona 
miaa serce w tej chwili porwna 
go z Kotowskim? 
Ju 
od pewnego czasu w duszy pani Latter gromadziy si guche uczucia, ktre mona by 
nazwa pretensj do syna. Ile razy zapyta j kto: Co robi pan Kazimierz?... Dokd wyjeda?... 
albo: Ile ma lat?..., matka doznawaa jakby pchnicia noem. Po kadym takim 
pytaniu przychodzio jej na myl, e ten syn ju ma lat dwadziecia kilka, e pomimo zdolnoci 
nic nie robi, co gorsze  cigle pozostaje tym samym obiecujcym modziecem, jakim 
by majc lat szesnacie, siedemnacie, osiemnacie... A co najgorsze  zabiera mnstwo 
pienidzy jej, kobiecie zmczonej prac i zagroonej bankructwem. 
Nieraz przypomina jej si w przykry sen, w ktrym po raz pierwszy w yciu uczua 
chd dla swych dzieci i powiedziaa sobie, e  mogaby by wolna, gdyby nie one. Ale to 
by tylko sen, bo na jawie ona wci gorco kochaa Kazia i Helenk, wierzya w ich wietn 
przyszo i gotowa bya wszystko powici dla nich. 
Tymczasem dzi panna Howard w brutalny sposb zerwaa zason 
z jej sennych tajemnic 
i omielia si powiedzie, e ten Kazio ubstwiany jest niedog. On jeszcze maoletni!... 
To nie Kotowski... 
A w Kotowski to przecie rwienik Kazia, z t rnic, e ju koczy uniwersytet i szed 
wytknit drog, ktrej Kazio jeszcze nawet nie znalaz. w Kotowski utrzymuje sam siebie, 
a tak ma wiar w przyszo, e zaimponowa Mielnickiemu. Oto jest moda energia, jakiej 
pani Latter szukaa w swoim synu i nie moga... nie moga znale!... 
A dzi co?... Jak ten ukochany syn, ten przyszy geniusz przedstawia si ludzkim 
oczom?... Przychodzi tu, do jej mieszkania, marna guwernantka i z caym spokojem depcze 
syna wobec matki. Bo w przekonaniu Howardwny ten maoletni i niepodobny do Kotowskiego 
pan Kazimierz chyba... powinien by oeni si z Joann czy co?... 
Mylc o tym pani Latter schwycia si oburcz za wosy i chciaa bi gow w cian. 
Czy mogo by co haniebniejszego jak jej syn skazany  na enienie si!... Jej chluba, nadzieja, 
ziemskie bstwo, ktre cay wiat mia podziwia, koczy wcale nie rozpoczynan 
karier w ten sposb, e  eni si z wydalon guwernantk i cieszy si przedwczesnym potomstwem!... 
Co by na to powiedzia Solski, Mielnicki i wszyscy jej znajomi, ktrzy tak ciekawie wypytywali 
si: Co robi pani Kazimierz?... Dokd wyjeda?... Ile ma lat?... Dzi wszystkie 
kwestie rozwizane jednym ciciem: pan Kazimierz ma tyle lat, e ju moe by ojcem, a 
co robi?... 
Jest wci maoletnim, na chlebie u matki, jak powiedziaa panna Howard. 
Straszn noc przepdzia pani Latter: w jej duszy co si zaamao. 
100 
22 Dlaczego synowie niekiedy wyjedaj za granic 
Gdy nazajutrz okoo czwartej po poudniu przyszed pan Kazimierz, elegancki, umiechnity, 
z bukiecikiem fiokw w klapie akieta, zmiesza si 
na widok matki. Miaa prawie 
trupi twarz, ciemne doy w oczach i na skroniach posrebrzone wosy. Syn zrozumia, e nie 
osiwiaa nagle, lecz e uczesaa si niedbale i to go zaniepokoio. 
 Matuchna chora?  zapyta caujc j w rk i siadajc obok niej ze zgitym kolanem, 
jakby przyklkn. 
 Nie  odpowiedziaa pani Latter. 
 Mateczka wezwaa mnie do siebie?... 
 Trafia si to coraz czciej, bo sam nie przychodzisz. 
Pan Kazimierz patrzy matce w oczy i znowu obudzio si w nim podejrzenie, e matka 
chyba uywa jakich podniecajcych rodkw... 
 Czy nie masz mi nic do powiedzenia, Kaziu?  zapytaa pani Latter. 
 Ja, matuchno?... Z jakiej racji?... 
 Pytam si: czy nie masz w tych czasach... jakiego kopotu, ktry naleaoby powierzy 
matce, w braku ojca?... 
Pan Kazimierz zarumieni si. 
 Mama pewnie myli, em chory... Sowo honoru... 
 Nie myl, ja tylko pytam. 
 Takim tonem, matuchno?... Zaoybym si, e kto narobi plotek, a mateczka zaraz 
uwierzya... O, bo ja czuj, e matuchna od pewnego czasu jest inna dla mnie... 
 Od ciebie zaley, aebym bya tak jak dawniej... 
 Jak dawniej?... A wic to prawda?...  zawoa pan Kazimierz chwytajc matk za rk. 
Ale pani Latter delikatnie cofna rk i rzeka: 
 Czy mgby wyjecha za granic?... Zaraz... Twarz pana Kazimierza oywia si. 
 Za granic?... Ale ja na to czekam przeszo miesic. 
 I nic nie zatrzymaoby ci w Warszawie?... 
 C by mnie mogo zatrzymywa?  odpar zdziwiony pan Kazimierz. 
 Czy towarzystwo?... Tam znajd lepsze. 
Zdziwienie jego byo tak szczere, e pani Latter poowa ciaru spada z serca. 
Howardwna kamie!  pomylaa. Potem dodaa gono: 
 A ile potrzebowaby pienidzy na wyjazd? 
Pan Kazimierz zdziwi si jeszcze bardziej. 
 Wszake matuchna  odpowiedzia  przeznaczya mi na wyjazd tysic trzysta rubli... 
Pani Latter opady rce. Spojrzaa na syna prawie z rozpacz (co on przypisa dziaaniu 
narkotykw) i  milczaa. 
 Co matuchnie jest?...  zapyta sodkim gosem nie mogc opdzi si przed podejrzeniami 
o owych narkotykach. 
Tym razem matka nie cofna rki; owszem, ucisna go. 
 Co mnie jest, moje dziecko?... Ach, gdyby ty wiedzia... Tysic trzysta rubli... Na co tak 
duo?... 
 Matuchna sama oznaczya t sum. 
 Prawda, oznaczyam... Ale gdyby tak wielka suma robia mi rnic?... Pomyl tylko: 
jaki ja ogromny dom prowadz... 
Teraz pan Kazimierz cofn rk, zerwa si z kanapki i zacz chodzi po gabinecie. 
101 
 Ach, Boe!... tyle wstpw...  mwi rozdranionym gosem  dlaczego mama nie powie 
wprost: nie moesz si dalej ksztaci... A matuchna certuje si ze mn, jak gdybym robi 
jej ask wyjedajc za granic... Nie, to nie!... Szkoda, e zerwaem stosunki z kolej... Bo 
gdyby nie to, zaraz dzi zrobibym podanie i zostabym jakim urzdniczyn.Potem oenibym 
si bogato i... byaby mama zadowolona. 
 Bodajby nie oeni si ubogo  cicho wtrcia pani Latter. 
 Jakim sposobem? 
 A gdyby... gdyby zacign zobowizania  mwia zmieszana. 
 Zobowizania?... Coraz lepiej!...  mia si pan Kazimierz. 
 Take mateczka zna mczyzn! Gdyby chcieli eni si z kad, ktra ma do nich pretensj, 
trzeba by zaprowadzi mahometanizm w Europie. 
Pani Latter doznawaa dziwnych uczu przysuchujc si zdaniom, ktre syn wypowiada 
tonem prawie niegrzecznym. Uspokoia si wprawdzie co do Joasi, ale razi j cynizm. 
Tak, to ju zupeny mczyzna  mylaa, a gono rzeka: 
 Kaziu... Kaziu... nie poznaj ci... Jeszcze przed p rokiem nie mwiby do matki w 
ten sposb. A boj si usysze, jakie ty ycie musisz prowadzi... 
 Przypumy, e nie najgorsze  odpar syn agodniej  ale gdyby nawet... to cem winien? 
Jestem czowiek zatrzymany w poowie kariery... Lkam si, czy ju nie jest zwichnita... 
Trac z oczu wysze cele... 
Pani Latter podniosa gow. 
 Robisz mi wymwki?...  spytaa.  Ja temu winnam?... 
Syn znowu usiad obok niej i pochwyci jej rk. 
 To nie wymwki, mateczko!  zawoa.  Jeste kobietwit i pen powicenia dla 
nas, o tym wiem. Ale musi matuchna przyzna, e okolicznoci nie byy dla mnie sprawiedliwe. 
Twoje wychowanie, matuchno, rozwino we mnie popd do celw wyszych i szlachetniejszych... 
chciaem by 
 z y m ... Nawet los sprzyja mi z pocztku i postawi na waciwej 
drodze... Ale dzi... 
Zasoni oczy i westchn: 
 Ach, kto wie, czy ju nie jestem zmarnowany!... 
Pani Latter spojrzaa na syna przeraona. W jego tonie byo tyle faszu czy moe namiewania 
si, e odczuo to ucho matki. 
 Co ty mwisz i w jaki sposb do mnie?  rzeka surowo.  Mwisz o zmarnowanej karierze 
ty, ktra dotychczas nie troszczye si o siebie?... A przypomnije sobie kolegw, 
choby... choby tego Kotowskiego... 
 Ach, ten od Lewiskiej?... 
 Wstyd si... Ten chopak prawie od dziecka sam si utrzymuje, a mimo to dzi jest peen 
wiary w przyszo... 
 Ten osio!  przerwa syn cierpko.  Stre daleko wczeniej zaczynaj pracowa i nigdy 
nie wtpi, gdy zawsze bd strami. Ale s kariery podobne do chodzenia na linie, gdy 
lada krok, lada wahnicie si... 
W twarzy pani Latter nie drgn 
aden musku, ale z oczu pyny zy. 
 Matuchna pacze?... z mojej winy!...  zawoa klkajc. 
Odsuna go. 
 Pacz nie z twojej winy i nie nad tob, ale nad sob... Rozmowa dzisiejsza robi takie 
wraenie, jakby mi zdejmowa katarakt z oczu po to, aebym zobaczya smutn prawd... 
 Matuchna przesa... matuchna jest rozdraniona czym...  Oto widzisz, kade twoje sowo, 
kade spojrzenie przypomina mi, e ju nie jeste dzieckiem, ale dorosym modziecem... 
 To przecie naturalne  wtrci. 
102 
 A przy tym jeste moim wierzycielem, ktry daje mi pozna, e mu nie spaciam zacignitego 
dugu. Tak! nie przerywaj mi. Wychowujc was zacignam dug wobec waszej 
przyszoci, a dzi nie mam... To jest, dzi musz go spaci... 
Dostaniesz pienidze... Jed i kszta si... Rb karier... Ale pamitaj, e za rok mog ju 
nie mie pienidzy. A w takim razie dug mj wzgldem ciebie umorzy si sam si rzeczy. 
Pan Kazimierz zacz biega po gabinecie i ciska oburcz gow. 
 Co ja zrobiem, nieszczliwy!... Co si tu dzieje!... Mateczka jest dla mnie jaka dziwna... 
Nigdy nic podobnego nie syszaem!... A potem stajc przed matk doda: 
 Ju nic nie chc... Nie pojad za granic... 
 Wic co bdziesz robi?  zapytaa spokojnie. 
 Wezm si do pracy... wstpi do jakiego biura... Czy ja wiem?... To pewne, e mj 
uniwersytet przepad. 
I znowu biega, i znowu targa sobie pikne blond wosy. Pani Latter w milczeniu przypatrywaa 
si wybuchowi, a gdy syn, zmczony, upad na fotel obok biurka, rzeka chodno: 
 Posuchaj! Widz, e jeszcze jeste dzieciakiem, a zachowujesz si jak histeryczka. Rozumiesz?... 
Im bardziej stanowczo brzmia gos pani Latter, tym na twarzy pana Kazimierza wyraniej 
malowaa si pokora. 
 Ty nie umiesz sob kierowa, a wic ja jeszcze raz pokieruj tob. Dostaniesz pienidze 
i wyjedziesz za kilka dni. Jutro staraj si o paszport. 
 Matuchna nie moe ju wydawa na mnie... 
 Ja... mog  wszystko, co chc... Rozumiesz?... Dam ci piset rubli do wakacyj i jed... 
 Piset?...  powtrzy zdziwiony syn.  Matuchno doda  droga, jedyna matuchno.., 
pozwl mi zosta... Z piciomaset rublami nie mam po co jecha... 
 Dlaczego?  zawoaa pani Latter. 
 Bo od razu znajd si w takich stosunkach, ktre wymagaj pienidzy. Moe za miesic 
ju nie bd od matuchny potrzebowa, moe... czy ja wiem?... znajd zajcie... Ale na pierwszy 
raz... z tymi rekomendacjami, jakie std wywioz, musz mie troch pienidzy... 
 Nie rozumiem ci. 
 Widzi matuchna  mwi nieco mielej  moje znajomoci w Berlinie czy w Wiedniu 
nie bd studenckie, lecz salonowe... Rozumie si, e zyskam na tym wicej, ale... musz 
zaprezentowa si jak czowiek salonowy. 
Pani Latter pilnie wpatrywaa si w niego. 
 Ty masz dugi?  rzeka nagle. 
 adnych  odpar zmieszany. 
 Dajesz sowo? 
 Daj sowo  zawoa bijc si w piersi. 
 Wic tylko dla zawizania tam stosunkw chcesz mie tysic trzysta rubli? 
 Tak... stosunkw, ktre dadz mi odpowiednie zajcie... Pani Latter wahaa si przez 
chwil. 
 Ha!  rzeka  zwyciye!... Dam ci tysic trzysta rubli... 
 O, matuchno!...  zawoa, znowu upadajc na kolana. To ju ostatnia pomoc... 
 Z pewnoci ostatnia, bo... ju nic nie bd miaa dla ciebie. 
 A Hela i Solski?...  spyta figlarnie, wci klczc. 
 Ach, na Hel rachujesz?... ycz ci, aby si na tym nie zawid, a ja... na tobie. 
Pan Kazimierz podnis si, matka mwia dalej tonem osoby, ktra ma wadz: 
 Pamitaj, Kaziu: oszczdzam ci wielu przykrych zwierze, bo mi nie pomoesz, a potrzebujesz 
mie energi dla siebie. Ale powtarzam: pamitaj, e gdyby 
mnie teraz zawid, 
zadaby 
mi straszne cierpienie i potargaby duo serdecznych nici midzy nami. Pamitaj, 
103 
e przestae by dzieckiem nawet wobec matki, z ktr musisz zacz si rachowa nieledwie 
jak z obc... Bo ja... jestem bardzo... bardzo nieszczliwa... 
Syn pochwyci j w objcia i pocaunkami stara si uspokoi. Siedzia jeszcze z godzin i 
poegna j w lepszym nieco usposobieniu. 
Jednak wychodzc myla: 
Szczeglna rzecz: matka chwilami wydaje mi si inn, naprawd obc... Jak te kobiety 
umiej si zmienia!... Nawet matki... A wszystko z powodu pienidzy!... Nieche ju Hela 
raz wyjdzie za m albo jakiego diaba... 
104 
23 Znowu poegnanie 
W kilka dni pniej, w poudnie, pan Kazimierz, ubrany jak do podry, by na poegnaniu 
u matki. Czuli oboje, e midzy nimi istnieje przymus, s niezadane pytania i niewymwione 
zdania. 
Byo to naturalne, gdy 
pan Kazimierz z niepokojem czeka na pienidze, a pani Latter 
miaa nieokrelone wtpliwoci co do sposobu uycia ich przez syna. Ju mu nie ufaa. 
 Wic dzisiaj jedziesz  zapytaa nie patrzc mu w oczy. 
 Za godzin  odpar.  Dzi jedziemy z. modym Goldwaserem do niego na wie, a 
stamtd do Berlina. Ich folwark, Zote Wody, ley o par wiorst od stacji. 
Pani Latter przysuchiwaa si nie tyle temu, co syn mwi, ile  jak on mwi. W podobny 
sposb mechanik przysuchuje si warczeniu machiny, aeby pozna, czy si w niej co nie 
zepsuo. 
 Z Goldwaserem?...  powtrzya budzc si z zamylenia.  Miae przecie jecha z hrabi 
Tuczyskim... Skd znowu ten Goldwaser?... 
Pana Kazimierza zirytowao pytanie, lecz hamowa si. 
 Mateczka bada mnie, jak gdyby mi nie dowierzaa  mwi. 
 Z Tuczyskim spotkamy si 
w Berlinie, a z Goldwaserem jad, poniewa zaley mi na 
nim. Przede wszystkim u jego ojca kupi przekaz, bo z tak gotwk babym si podrowa. 
 Kupujc przekaz robisz dobrze, ale po co te nowe stosunki? 
Pan Kazimierz wesoo rozemia si i zacz caowa pani Latter. 
 Ach  zawoa  w matuchnie wci pokutuje szlachcianka!... Na hrabiw zgadza si 
mama, ale wobec stosunkw z bankierami robi si na mateczce gsia skrka. Tymczasem dla 
mnie  ci i tamci s tylko narzdziami. Arystokracja daje mi rozgos, bankierzy dadz dochody, 
ale waciw pozycj dadz mi dopiero masy, demokracja... Tam s moje ideay, tu  
szczeble prowadzce do nich... 
Pani Latter spojrzaa na niego zdziwiona. 
Wic on  mylaa  naprawd do czego dy?... On ma cel, plan, energi i bynajmniej 
nie jest niszy od Kotowskiego... Serce w niej zadrao. Pocaowaa go w czoo i szepna: 
 Mj synu... kochane dziecko!... Kiedy ci sucham, nie mog nie wierzy ci i nie kocha... 
Ach, gdyby ty mi jednak powiedzia wszystko... 
 Powiem. C matuchna chce? 
 Masz... czy masz jakie obowizki wzgldem Joanny?... Pan Kazimierz podnis rce do 
gry i zacz simia. 
 Cha... cha... cha!... Ja, wzgldem Joasi?... Ale 
ona w tej chwili kokietuje starego dziada, 
ktry ma kamienic, i jemu chce narzuci obowizki, nie mnie... 
Pani Latter bya zawstydzona, ale i uradowana. 
 A teraz powiedz, tylko szczerze  dugi masz?... 
 No, czy mam!...  odpar.  Kt ich nie ma. Znajdzie si tam jaka drobnostka, ktr 
jeszcze dzi ureguluj. 
 Bye winien Zgierskiemu?... 
 Co?...  zawoa 
zmieszany pan Kazimierz.  To bydl powiedziao... 
 Nie mw tak na niego  przerwaa pani Latter  bo on przyzna, e zwrcie wszystko. 
Ale czy mu jeszcze nie winien, czy nie winien innym?... 
 Moe znajdzie si co, ale nie wiem ile. Drobnostka. 
105 
 Wic to nic wielkiego?...  pytaa natarczywie pani Latter wpatrujc si 
w syna.  Bo, 
moje dziecko, ja zawsze baam si, aebycie wy nie robili dugw... Gdyby wiedzia, jak 
dugi mnie samej ci꿹... 
 Mateczka ma dugi?  zdziwi si pan Kazimierz. 
 Mniejsza o nie. Zacigam je z koniecznoci i pac... Ale zaraz po zmoeniu tej pensji 
musiaam wykupi czyje weksle... spaciam dug zacignity prawdopodobnie na zbytki... 
Ach, Kaziu, gdyby ty wiedzia, w jak cikiej .chwili spada na mnie ta niespodzianka... 
Chodzio o osiemset rubli, lecz ile one wtedy byy dla mnie warte!... Mylaam, e zginiecie 
wy i ja... Na szczcie, los zesa mi dobrych ludzi... Od tej jednak pory strasznie boj si 
niespodzianych dugw... 
 Czy to pan Latter tak mam urzdzi?  zapyta pan Kazimierz surowo.  Co si te z 
nim dzieje? 
 Zapewne ju nic... Mniejsza o niego  odpara.  Jeeli mam powiedzie prawd... 
(przebacz mi, Kaziu!)  dodaa dziwnie tkliwym tonem  jeeli mam przyzna si, to ci powiem... 
Baam si strasznie... 
 Czego, matuchno? 
 Aeby i ty nie mia dugw i aeby po twoim wyjedzie nie spado na mnie... 
 Ale, mateczko... Mateczko... czy godzi si mnie  posdza o co podobnego?... 
Pani Latter pakaa i miaa si. 
 Wic nie czeka mnie adna niespodzianka?  mwia.  Jeste pewny?... 
 Przysigam ci, matko!...  zawoa upadajc przed ni 
na kolana.  Mam drobne grzeszki... 
moe za wiele traciem czasu i wydawaem pienidzy.., moe... Ale ty, matko, nie bdziesz 
za mnie paci kwitw... nie... nie!... 
Pani Latter obja klczcego za szyj. 
 Wic jed...  mwia wrd ka.  Jed, odznacz si, poka ludziom, co moesz... O, 
Kaziu, jeeli mio i bogosawiestwo matki co wa na tym wiecie, powiniene by najszczliwszy, 
bo... ty nie wiesz, jak ja ci kocham i ile bogosawiestw... 
Pacz przerwa jej mow. Wnet jednak uspokoia si, a nawet widzc zakopotanie syna 
odzyskaa zupen wadz nad sob.  Ju musisz i?  rzeka. 
 Tak, matuchno. 
 Wic id, c robi?... A oto pienidze  dodaa wyjmujc spory pakiet z biurka.  Jest 
tysic trzysta rubli.. 
Syn znowu zacz j caowa w rce, usta, w oczy. 
 Pisuj do mnie  mwia  pisuj czsto... bardzo czsto. O wszystkim... Jak ci si powodzi, 
jak id 
nauki... Jadaj nie wykwintne, ale zdrowe potrawy... kad si spa wczenie... 
znajd praczk, aeby nie niszczya bielizny, i... oszczdzaj, Kaziu, oszczdzaj!... Ty nawet 
nie wiesz... nie domylasz si... Ale przysigam ci, e... ja ju nie mog... To ostatnie pienidze.., 
Przepraszam ci... I znowu zapakaa. 
 Czy z nami tak le?  szepn pan Kazimierz. 
 Dosy... 
 No, ale Hela wyjdzie za Solskiego?...  W niej te caa nadzieja. 
Tak bya poegnalna rozmowa pani Latter z synem, ktry niebawem opuci mieszkanie 
matki. 
106 
24 Filozofia kuchenna 
Po wyjedzie syna pani Latter wpada w apati; nie pokazywaa si pensjonarkom, nie 
wychodzia ze swego mieszkania, lecz siedziaa przed biurkiem z gow opart na rku albo 
kada si na kanapce patrzc w sufit. 
Tymczasem zbliay siwita wielkanocne. Trzeba byo dla uczennic urzdzi rekolekcje, 
prowadzi dziewczynki do spowiedzi i komunii, pisa kwartalne cenzury. Dawniej przy 
podobnych okazjach pani Latter bya bardzo czynna; dzi  usuna si prawie od wszystkiego. 
Panna Howard zastpowaa j 
na pensji, panna Marta w zarzdzie gospodarstwem, Madzia 
w kancelarii. 
Raz Madzia wesza do pokoju przeoonej wanie w sprawie rekolekcyj i przypomniawszy, 
e maj zacz si od jutra, dodaa:  Pewno pani do pomocy ksidzu rektorowi zaprosi 
ksiy Feliksa i Gabriela? 
 Dobrze. 
 Pani napisze do nich?  Listy?... Napisz sama. 
W p godziny Madzia przyniosa gotow korespondencj do podpisu. Pani Latter leaa 
na kanapce zapatrzona w sufit i niechtnie zwloka si do biurka. Madzia przypatrywaa jej 
si z obaw; pani Latter spostrzega to i odoywszy piro zacza mwi tonem spokojnym, 
niekiedy drwicym: 
 Oto widzisz kobiec samodzielno... Bo ja byam samodzieln ju wwczas, kiedy panie 
Howard nie nia si 
jeszcze ani konna jazda, ani wolna mio... Oto widzisz... Wychowaam 
dzieci, a nie mam dzieci. I pracowaam samodzielnie przez kilkanacie lat po to, aeby 
dzi powiedzie sobie, e nie mam... nawet chwili wypoczynku! 
 Nadchodzwita  wtrcia Madzia  mamy blisko trzy tygodnie... 
 Czy ty wyjedasz?  spytaa pani Latter. 
 Nie  odpara Madzia rumienic si. 
 Ale mogaby wyjecha... masz gdzie wyjecha  mwia podniesionym gosem pani 
Latter.  Ale ja czy mog i... dokd bym pojechaa?... 
Zamglone jej oczy roziskrzyy si i zwykle pikne rysy przybray dziki wyraz. 
 Powiedz: kogo ja mam i... gdzie wyjad?... Chyba do tego poczciwego Mielnickiego... 
Ale i tam nie opuci mnie ani samotno, ani troska... Czy wic warto jecha?... Zaprasza 
mnie, wiem, e z caego serca... Pisa, aebym przyjechaa z Mani Lewisk, bo inaczej 
dziewczyn zabierze na wita jej babka, ktrej ona boi si... Ale co mi po tym... 
Madzia bya zdziwiona wielomwstwem pani Latter, ktra nie lubia zwierza si ze 
swoich zamiarw ani uczu. Wnet jednak dostrzega, e przeoona nie patrzy na ni, tylko w 
okno, i nie mwi do niej, tylko jakby do kogo za oknem. 
 Samodzielno... samodzielno...  powtarzaa pani Latter umiechajc si.-Ach, gupia 
ta Howardwna!... Ona chciaaby wszystkie dziewczta porobi samodzielnymi... takimi mczennicami 
jak ja... Ale czy ona co rozumie?.:. Nawet nic nie widzi... Niby to goni za samodzielnoci 
kobiet, a kopie grb najsamodzielniejszej... 
Nagle odwrcia gow i jakby spostrzegszy Madzi zapytaa: 
 C ta wariatka, cigle wykada wam teori samodzielnoci?... 
Zdumiona Madzia nie wiedziaa, co odpowiedzie. Ale pani Latter nie zauwaya tego. 
Zacza bbni palcami po biurku i znowu mwia znionym gosem: 
 Przysigam, e ta kobieta jest moim nieszczciem! Pozawracaa gowy smarkaczom, 
nawet Helence... Uatwiaa spacery Joannie... urzdzaa schadzki uczennic ze studentami... A 
z tym Dbickim awantura!... Wszystko, wszystko przez ni... 
107 
I znowu odwrcia si do Madzi. 
 Wiesz  rzeka  panna Howard nie bdzie u nas od Wielkiejnocy. Sama mi to owiadczya 
i ja jej nie zatrzymuj... Ach, ty czekasz na podpisanie listw do ksiy?... Gdybym 
cho przez jeden tydzie moga nie myle o tych rzeczach, wyzdrowiaabym... 
 Pani czuje si niezdrow?  spytaa niemiao Madzia. 
Teraz zdarzy si wypadek niespodziewany. Pani Latter z gry spojrzaa na Madzi i podajc 
jej listy rzeka tonem obraonej zwierzchniczki: 
 Prosz ci, zaadresuj to i natychmiast odeszlij przez ktrego ze sucych. Mamy ju 
niewiele czasu. 
Madzia opucia j zatrwoona, nie miejc nawet mwi z kimkolwiek o niezwykym zachowaniu 
si przeoonej. 
Na par dni przed uwolnieniem uczennic zmienia si fizjognomia pensji. Kilka dalej 
mieszkajcych panienek ju wyjechao, a midzy innymi Mania Lewiska do swojej babki do 
ytomierza. Lekcje odbyway si nieregularnie. Niektrzy nauczyciele nie przychodzili i 
prawie nie byo wieczornych zaj 
z. pensjonarkami, ktre zebrawszy si w owietlonych 
salach czytyway powieci. 
Tego wieczora panna Marta, gospodyni pensji, zobaczywszy Madzi spacerujc po korytarzu 
kiwna na ni palcem i szepna: 
 Niech paniucia przyjdzie do mnie kuchennymi schodami... Mam doskona 
mietank i 
co do powiedzenia... 
Gdy Madzia wysaa jedn szstoklasistk do zastpienia jej w trzeciej klasie i zbiega do 
pokoju panny Marty, znalaza nakryty stolik, kaw gotujc si na maszynce, garnuszek 
mietanki i talerz lukrowanych sucharkw. 
 Ach, jak to dobrze!  zawoaa wesoo.  Takam godna... 
Gospodyni zoya rce i podniosa oczy do nieba. 
 Tak, tak!...  rzeka cicho  teraz tu wszyscy godni... Dzisiaj dzieci strasznie narzekay 
na obiad, ale cem ja winna?... Pienidzy nie ma. 
 Pienidzy?...  powtrzya Madzia. 
 Ach, wiat si koczy, paniuciu... sdny dzie!  wzdychaa gospodyni nalewajc kaw. 
 Nikomu tego nie powiedziaabym, ale pani musz... Kiedy nam przyjdzie zapaci 
choby tylko profesorom, a to przecie  dzi, jutro, wtedy zabraknie na obiad... A tu i gospodarz 
odzywa si o komorne... szczerze powiem: grozi... Kalwin, nie czowiek. 
 Skde tak nagle?  zadziwia si Madzia. 
 Nie nagle, anioeczku, nie nagle, duszyczko... (Prawda, jaki kouszek?...) To nie nagle, 
kiedy Helenie daje si kilkaset rubli, a paniczowi tysic i kilkaset... Nikomu bym tego nie 
powiedziaa, ale... z pensj tak robi nie mona... Albo dzieci, albo pensja... O, jaka ja szczliwa, 
e nie mam dzieci!... 
Madzia machinalnie pia kaw; apetyt opuci j. 
 Niedobrze rozumiem...  szepna. 
 Zaraz. pani wytomacz  przerwaa panna Marta.  (Prawda, jakie sucharki?...) Helenka 
nie moe pracowa, musi bogato wyj za m, jest na wielk dam wychowana, wic  naci, 
Heluniu, par setek, jed za granic i go 
pana Solskiego... Kazio bisurmani si przez 
trzy kwartay i musi ucieka z Warszawy, wic  naci, Kaziu, tysic i kilkaset rubli, bo i ty 
wielki pan. Szast, prast, na lewo, na prawo i  nie ma na komorne! 
Madzia trzymajc w rku sucharek zamylia si i szepna: 
 To dziwne... 
 Co, paniuciu?  pochwycia panna Marta. 
 Mwi pani tak jak Malinowska... 
 A pani skd wie?...  ciekawie zapytaa gospodyni nachylajc si do Madzi. 
 Byam u niej. 
108 
 Aaa... i paniucia bya?... Tak, tak, kady musi dba o siebie... Bo i pani Meline ju tam 
bya, i panna aneta ma pj jutro... 
 Do Malinowskiej?... Po co?...  zawoaa Madzia. 
 Po to samo, po comy tam wszystkie byy. 
 Czy i pani?... 
 A cem ja gorszego od innych?...  oburzya si panna Marta.  Pani Latter bankrutuje, 
wszyscy ratujecie si... Dlaczego ja. mam zosta 
bez chleba?... Przecie suyam wiernie, oj, 
oj! i nie tylko pensjonarkom, ale pannie Helenie i panu Kazimierzowi... Za c mam gin? 
 Ale ja byam u Malinowskiej z pann Howard ju dawno i wcale nie prosiam o miejsce 
 tomaczya si obraona Madzia. 
 Nie? wic niech pani jutro idzie do niej i prosi o miejsce. 
Tak nie mona... Ju si tam zapisao z trzydzieci kandydatek na damy klasowe, a ze 
cztery na gospodynie... 
Madzia upucia sucharek, odsuna resztk kawy i zoywszy rce rzeka: 
 Boe, Boe!... c wy robicie najlepszego?...  zabijacie pani Latter... 
 Cicho, cicho!...  uspokajaa j 
panna Marta.  Zabijamy!... Nie my, sama si zgubia... 
Jezus Maria, majc takie dochody przez kilkanacie lat mona byo co odoy... A tu 
wszystko wydao si na dom, na szyk, na dzieci... Taki pan Kazimierz sam kosztowa z pitnacie 
tysicy rubli!... Zjad  i teraz nie ma...  Skd pani wie, e nie ma? 
 Oho, skd!... Ja wiem wszystko, od czegoem gospodyni? Mylaam, e bodaj opdzimy 
komorne i wydatki do wit; ale gdzie tam... W kasie tak krucho, e pani wczoraj posyaa 
mnie tam... naprzeciw, do Szlamsztejna... 
 C to za jeden? 
 Lichwiarz, paniuciu, lichwiarz!...  mwia panna Marta trzsc rkoma.  A i ten ju 
da nie chce... Przyj mnie, jak gdybym przysza po probie, i powiedzia: kiedy wam byo 
dobrze, robilicie interesa z Fiszmanem, to i teraz idcie do Fiszmana... Naturalnie, trzasnam 
gaganowi drzwiami pod nosem, ale zaraz przyszo mi na myl, e pani przeoona nie 
od dzisiaj ucieka si do lichwiarzy... A taki Zgierski moe nie ma u nas piciu tysicy rubli?... 
Jeszcze jak!... Nawet spisa umow, e wszystkie meble pani przeoonej, wszystkie 
awki, szafy, tablice nale do niego. 
 Ten Zgierski?...  spytaa Madzia. 
 A ten, ten... To ziko... Od jednej mojej znajomej magazynierki bierze za tysic rubli 
sto pidziesit rocznie, a drugiej, take mojej znajomej, co ma sklep wiejski, poyczy piset 
rubli i bierze sto na rak... Jezusek! takie sobie wymyli zarobki, e poycza tylko kobietom, 
ktre maj proceder, bo kobiety mwi  s najpewniejsze. I prawda! Kobieta nie dopi, 
nie doje, ale procent zapaci, i jeszcze mona si do niej umizga albo do jej panien... Szelmy 
mczyni, ma racj panna Howard... 
Madzia patrzya w okno i rozmylaa. 
 Wszystko to  rzeka  s chwilowe kopoty pani Latter. Ale od wakacyj... 
 Co od wakacyj?  przerwaa gospodyni.  Od wakacyj moemy nie mieadnej uczennicy 
ani pensjonarki... 
 Chyba... e kto bdzie je odstrcza  odpara Madzia, ostro spojrzawszy na gospodyni. 
Panna Marta rozgniewaa si, lecz nie podnoszc gosu rzeka:  Paniucia, dalibg, nie 
ma oczu ani uszu!... Ile to ju ubyo nam panienek w tym roku, a przecie nikt ich nie odstrcza... 
Pensja stracia reputacj 
 oto sekret. Dla jednych jest za droga, dla innych le prowadzona... 
Pani myli, e hece z Joasi albo ! z Dbickim mogy wyj pensji na poytek? 
 Temu winna panna Howard. 
 Bajki!  odpara gospodyni machajc rk.  Z Joasi wina pana Kazimierza, a z Dbickim 
 panny Heleny, bo ona pokcia si z nim. Dzieci, dzieci zrobiy to!... Rozkapryszone, 
109 
rozpieszczone, a pani Latter za saba dla nich... Nie trzeba byo pozwala synowi na romanse 
z dam klasow, a Joasi, kiedy w nocy wrcia na pensj, oddali zaraz. Albo gdyby Helence 
pani przeoona w por natara uszu, zamiast boczy si na Dbickiego, to i on zostaby. 
Czy to nie grzech?... Taki by tani profesor... 
Madzia powstaa z krzesa. 
 Wic tak!  rzeka z paajcymi oczyma.  Wic ma gin 
kobieta dobra i rozumna, 
dlatego e jej si noga powina?... Niech , pani policzy, ilu ona osobom daje prac, choby 
nam... 
Panna Marta uja si pod boki. 
 Jak to zaraz zna, e paniucia jest zacofana!... Ho, ho... dobrze mwi panna Howard... 
C za ask robi komu pani przeoona  prawia wyrzucajc rk  e paci za cik prac?... 
A sobie ile pacia?... Pani bierze pitnacie rubli za osiem godzin, ja pitnacie za cay 
dzie, a pani przeoona miewaa po trzysta, piset i po szeset rubli miesicznie na czysto... 
A duo napracowaa si za to?... Tyle, co pani, czy tyle, co ja? 
 Ale ona ma pensj. 
 Wic co z tego? A paniucia nie moe mie pensji?... Albo to nie ma przeoonych, 
ktre w dzie same ucz, a w nocy ataj sobie trzewiki i suknie?... C to, damy klasowe, a 
choby i ja, jestemy paszczynianymi chopami, a przeoona dziedziczk? Dlaczego ona 
ma zarabia wicej anieli my wszystkie razem? A jeeli pomimo takich zyskw bankrutuje, 
czy ja mam nad ni paka? Ja jestem taka sama kobieta jak i ona: take mogam mie dzieci 
i take potrafiabym siada na aksamitnych fotelach... Rwno to rwno!... 
 Gorczkuje si pani  wtrcia Madzia. 
 Nie, paniuciu  odpowiedziaa ju spokojniej gospodyni tylko mnie serce boli na tak 
niesprawiedliwo. Ja zdzieram rce do okcia, nauczycielki psuj sobie puca, nic nie uyymy, 
nic nie mamy i  nad nami nikt si nie lituje. A pani przeoona wydawaa po kilka tysicy 
rubli rocznie, gubi pensj, nie pomyli, co z nami bdzie, i nam nie wolno jeszcze dba 
o siebie?... Oj!... niech paniucia nie zwczy, ale niech idzie do Malinowskiej, bo moe 
przepa i ten lichy zarobek, jaki jest. 
 Mj Boe, mj Boe!...  mwia Madzia jakby do siebie. Tyle wyksztacia nauczycielek 
dobrze patnych, tyle uczennic bogato wyszo za m, tyle z nich ma pienidze i adna nie 
dopomaga... 
 Paciy za nauk  przerwaa panna Marta.  Wreszcie jake jej pomog: maj zebra 
skadk?... A nie kada przecie jest pann Solsk, ktra tak sobie od rki daje sze tysicy 
rubli... Nam nikt nie da i szeciu zotych. 
Gospodyni widzc, e Madzia chce i, schwycia j za rk i rzeka: 
 No, ale paniucia nikomu o tym nie wspomni, comy tu mwiy?... 
 Kom by; droga pani?...  odpara Madzia wzruszajc ramionami i poegnaa j. 
C to za okropny wiat!.:.  mylaa idc na gr.  Dopki czowiek ma pienidze, padaj 
przed nim na kolana, ale kamienuj go, gdy zuboa... 
Rozmowa z pann Mart zrobia na niej ogromne wraenie. Nie chciaa wierzy, a jednak 
w cigu godziny pani Latter co stracia w jej oczach. Do tej pory wydawaa si jej pbogini 
pen wadzy, mdroci i tajemniczego majestatu; dzi rozwia si obok i wysza z niego 
kobieta, zwyczajna kobieta, podobna do panny Malinowskiej, nawet do panny Marty, tylko  
nieszczliwsza od nich. 
Miejsce obawy wobec przeoonej zajo wspczucie i lito. Madzia przypomniaa sobie 
pani Latter lec na kanapce i usiowaa odgadn: o czym te myli kobieta niepewna o 
przyszo dzieci i ktra nie wie, czym jutro nakarmi pupilki? 
Musz j ratowa!...  rzeka Madzia.  Napisz do Ady... 
110 
Lecz przeciw projektowi wystpi powany zarzut. Przede wszystkim Ada ju poyczya 
pani Latter sze tysicy rubli, o czym wiedziano nawet na pensji. A po wtre  panna Solska, 
ktra jeszcze przed Boym Narodzeniem lkaa si, aeby jej brat nie zakocha si w 
Helenie  dzi, kiedy si to stao (o czym rwnie mwiono na pensji), moga straci sympati 
i do Heleny, i do jej matki. 
 Tak, tak!...  szepna  Ada nie jest zadowolona; wida to z listw... 
Listy panny Solskiej do Madzi byy krtkie, nieczste, lecz pomimo ukrywania si czu w 
nich byo gorycz i al do Helenki. 
Helena traktuje serce jak zabawk  pisaa Ada w jednym licie.  Zanadto kokietuje 
wszystkich mczyzn  mwia w drugim. A w ostatnim, pisanym przed dwoma tygodniami, 
znalazo si zdanie: Niekiedy z rozpacz myl, e Stefan nie bdzie szczliwy... 
 Nie, w tych warunkach nie wypada odwoywa si o pomoc do panny Solskiej. 
Nagle przyszo Madzi na myl, e naturalnym opiekunem Helenki i jej rodziny jest przecie 
sam pan Solski. 
Jeeli kocha Helenk 
i chce si z nieni  mwia sobie to nie dopuci do bankructwa 
jej matki... Owszem, powinien by si obrazi, gdyby nie doniesiono mu o tym... 
I ju chciaa pisa do pana Stefana, lecz  przestraszya si wasnego zuchwalstwa. 
Boe, nieuleczalna ze mnie idiotka!...  szepna.  Jake mog zdradza tajemnic pani 
Latter i protegowa j u czowieka, ktrego widziaam raz w yciu?... 
Dbicki!...  bysno jej nazwisko i  prawie zobaczya przed sob apatyczn twarz i niebieskie 
oczy matematyka.  On mnie nie wyda... on poradzi.., on najlepiej zaatwi... Rozumie 
si!... Przecie jest przyjacielem Solskiego, bibliotekarzem, mieszka w jego domu... 
Lecz Dbicki zosta prawie wypdzony z pensji z winy Helenki, a pani Latter nawet nie 
przeprosia go. Co wic pocz, gdyby odpowiedzia: mnie nic nie obchodzi pani Latter... 
Nie, on tego nie powie i mogc uratowa nieszczliw kobiet nie zgubi jej... 
Madzia t noc przeleaa w gorczce, marzc, e rozmawia z Dbickim, e spiera si z 
nim, to znowu, e nie ma go w Warszawie. Mczca to bya noc, a szczeglniej witanie: 
Madzia co chwil spogldaa na zegarek chcc z rana pobiec do Dbickiego i opowiedzie, 
co si dzieje. 
Ale z rana nie moga opuci pensji, przed obiadem za ogarn j taki strach, e ju mylaa 
wyrzec si swoich projektw. Lecz po obiedzie zdecydowaa si i zbiega na d do 
mieszkania pani Latter. 
W przedpokoju spostrzegszy Stanisawa zapytaa go: 
 Czy jest pani przeoona?... 
I znowu zatrwoya si. 
 Jest jaki go u pani  odpar lokaj pilnie wpatrujc si w Magdalen. 
 Chciaam powiedzie pani przeoonej, e wyjd do miasta... Kupi sobie woalk  mwia 
Madzia oblewajc si rumiecem. 
 Niech panienka idzie; ja pani sam powiem... Wreszcie, to jaki wany go; nim on wyjdzie, 
mona ze trzy razy powrci. 
 E, to ju nie pjd, kiedy tak...  odpowiedziaa Madzia nie wiedzc, dlaczego nie chce 
i i z jakiej racji  znowu opanowaa j trwoga. 
Rzeczywicie tego dnia nigdzie nie wysza, ale dla kompensaty rozbolaa j gowa. 
Co mi po tym?  szeptaa.  Co ja mam miesza si do cudzych spraw?  Lecz w na
stpnej chwili z nieprzepart si narzucaa si jej idea, e ona musi pj do Dbickiego, 
poniewa on jeden uratuje przeoon. 
W jaki sposb i z jakiego powodu?  o to nie pytaa. 
111 
25 Wypdzeni wracaj 
W tym czasie w mieszkaniu pani Latter roztrzsay si wane kwestie. 
Na p godziny przed obiadem Stanisaw wrczy pani Latter list przyniesiony przez posaca, 
ktry czeka na odpowied. Pani Latter spojrzaa na adres  charakter wyda si jej 
obcym. Powoli rozcia kopert i przeczytaa kilka wyrazw napisanych po francusku: 
Dzi przyjechaem; prosz o rozmow w wiadomej sprawie. Arnold 
 Ma czeka posaniec?  zapyta Stanisaw. 
 Przyjdziesz, jak zadzwoni  odpowiedziaa pani Latter. Przeczytaa list drugi raz i rzeka 
do siebie piewajcym tonem:  Tak... tak... tak!... Nareszcie! Tego mi wanie brakowao... 
I przed oczyma jej wyobrani stan czowiek z pijack fizjognomi, w odziey poplamionej 
i obdartej... Takiego widziaa raz na ulicy w Warszawie i w takiej postaci od lat wielu 
przedstawiaa sobie swego drugiego ma. Nie mogo by inaczej: Ten drugi m, niegdy 
pikny jak Apollo, odznacza si niemiaoci. By tak strasznie niemiay, e nawet nie 
umia si owiadczy; przez dwa lata poycia zachowywa si wobec niej jak lokaj; doprowadzi 
j do ruiny, a przynajmniej nie zapobieg 
temu. Gdy mu za w trzecim roku maestwa 
powiedziaa w uniesieniu, e jest przez ni utrzymywany i e ona ma prawo w kadej 
chwili wypdzi go  nie obrazi si, tylko wyjecha pozostawiajc jej do spacenia dugi. 
By to czowiek, ktrego pani Latter nienawidzia z caej duszy. Bo dlaczego on wtedy nie 
wybuchn gniewem?... albo dlaczego jej nie przeprosi?... A jeeli nie umia ani gniewa si, 
ani przeprasza, dlaczego j porzuci nie dajc przez pitnacie lat znaku ycia?... 
Wic jedno z trojga  mylaa pani Latter.  Albo ju nie yje, albo wpad za co do wizienia, 
albo  rozpi si i znikczemnia. Innej kariery nie mg zrobi czowiek, ktrym ona 
tak strasznie pogardzaa. Na dnie pospnych marze pani Latter powrt jej ma nie nalea 
do nieprawdopodobiestw. Owszem, bo dlaczeg by los mia jej oszczdzi najwikszego 
nieszczcia?... Moe nie wrci, ale moe i wrci  mwia sobie.  Lecz jeeli wrci, to z 
pewnoci jak ndzarz i ndznik, ktrego ona bdzie musiaa ukrywa przed oczyma wiata i 
przed wasnymi dziemi. 
Niekiedy w chwilach osabienia zdawao si jej, e gdyby wypdzony m wrci, ze 
wstydu i gniewu odebraaby sobie ycie... Tymczasem nadesza ta chwila i pani Latter, zamiast 
struchle, otrzsna si ze swej apatii. Energicznym krokiem posza do sypialni, wypia 
kieliszek wina i na przysanym jej licie napisaa jeden wyraz: Czekam. Woya w 
kopert i zaadresowawszy Monsieur Arnold kazaa odda posacowi. 
Potem usiada na fotelu i bawic si kocianym noykiem patrzya na drzwi, spokojnie 
czekajc, rycho midzy portierami uka siachmany, obrzka twarz i zazawione oczy 
czowieka, ktry kiedy zastpi jej drog na ulicy, a do ktrego musi by podobnym jej m. 
Gdyby j 
zapytano, jak dugo czekaa: godzin czy kilka minut, nie potrafiaby odpowiedzie. 
Rwnie nie syszaa, e kto wszed do przedpokoju, e zapuka do drzwi gabinetu i 
nie mogc doczeka si wezwania sam je otworzy. Pani Latter pamitaa tylko, e jaki cie 
ukaza si istotnie midzy portierami i zblia si do biurka. Pani Latter nie patrzya mu w 
twarz, niemniej bya pewn, e stoi przed ni obdarty pijak. Nawet zdawao jej si, e czuje 
zapach wdki. 
 Czego nareszcie chcesz pan ode mnie?  zapytaa go po francusku. 
 Tak mnie witasz, Karolino...  odpowiedzia gos dwiczny jak organy. 
112 
Pani Latter zadraa i podniosa gow. O par 
krokw od niej sta niezwykle pikny mczyzna: 
redniego wzrostu, brunet, ze szlachetnymi rysami i matow cer. Mia niewielkie 
czarne wsiki i ciemne oczy, w ktrych nie wiadomo, co wicej naleao podziwia  melancholi 
czy sodycz. 
Wyglda na trzydzieci kilka lat, by 
ubrany bez zarzutu, a na palcu lewej rki mia piercie 
z duym brylantem. 
Pani Latter przypatrywaa mu si zdumiona: ani ladu ndzy czy wyniszczenia... 
Aha!  pomylaa  wic musi byotrem eleganckim... Oszukuje w karty albo okrada 
salony... Ale nic si nie zmieni... 
 Chc wiedzie, czego pan sobie yczysz?  zapytaa po raz drugi. 
Na piknej twarzy gocia odbia si jaka gra uczu: by wzruszony, lecz zaczyna si 
dziwi. 
 Karolino  mwi cigle po francusku  nie mam i nie chc mie pretensji do twoich 
wzgldw; ale 
jestem co najmniej... dawnym znajomym... Zdaje mi si, e ten kamienny 
Sokrates przywitaby mnie inaczej... nawet to biurko... fotel... Aha!... i portrety dzieci  doda, 
z umiechem patrzc na cian. 
Pani Latter przygryza wargi z gniewu. 
 Dzieci  rzeka  a nawet biurko i fotele byy wasnoci mego pierwszego ma... S to 
wic bardzo dalecy znajomi pascy  dodaa z naciskiem. 
Twarz gocia pociemniaa rumiecem. 
 Wybornie!  odpar ju innym tonem  chcesz sprowadzi nasze stosunki od razu na 
grunt waciwy... Doskonale!... Pozwoli pani jednak, e usid... 
Siad na fotelu, od ktrego pani Latter ze wstrtem odsuna si na drugi koniec kanapki. 
 Przed paroma miesicami  mwi  otrzymaa pani ode mnie list z Waszyngtonu, pisany 
w grudniu roku zeszego. 
 Nic nie otrzymaam. 
 Nie?...  zdziwi si go. 
 Nic i nigdy. 
 Nigdy?... A jednak pisaem do pani i w roku 1867 z miasta Richmond w stanie Kentucky. 
Pani Latter milczaa. 
 Nic nie rozumiem...  mwi go nieco zmieszany.  Ja wprawdzie teraz, zamiast: Eugeniusz 
Arnold Latter, nazywam si krtko: Eugeniusz Arnold, no, ale chyba to nie spowodowao 
nieporozumienia. 
 Ach, wic mamy zmian nazwiska!...  zawoaa pani Latter z szyderczym miechem, 
uderzajc rk w porcz kanapki. To daje do mylenia, e nie tracie pan czasu... 
Go patrzy na ni zdziwiony. 
 Chyba syszaa pani o mnie... 
 Nic nie syszaam  odpara szorstko.  Ale znam t pochyo, po ktrej staczaj si 
sabe charaktery... 
Go znowu zarumieni si, ale tym razem z gniewu. 
 Pozwoli pani, e w kilku sowach dam jej mae objanienie. Pani Latter bawia si 
wstk sukni. 
 Jak pani wiadomo, zawsze byem niemiay: w liceum, w uniwersytecie... Gdy przyjechaem 
do tego kraju na nauczyciela prywatnego, moja nieszczsna wada spotgowaa si, a 
gdy... miaem zaszczyt zosta mem pani... prawie przesza w chorob... 
 Co jednak nie przeszkadzao umizga si... 
 Mwi pani o tej guwernantce z Grenoble, do ktrej  nie umizgaem si, tylkom jej pomaga 
jako rodaczce... Ale mniejsza o ni... 
113 
Ot, gdym otrzyma  raz na zawsze  dymisj od pani, pojechaem do Niemiec pragnc 
tam zosta guwernerem. Poradzono mi jednak, aebym przenis si do Ameryki, co te zrobiem. 
Chwil odpocz. 
 Tam trafiem na wojn domow i z biedy zapisaem si do armii pnocnej jako Eugeniusz 
Arnold. Zmieniem nazwisko z obawy, aeby go nie skompromitowa, poniewa byem 
pewny, e z moj niemiaoci, jeeli natychmiast nie zgin, to albo uciekn w pierwszej 
bitwie, albo zostan rozstrzelany  za zbiegostwo. 
Wnet jednak przekonaem si, e niemiao i tchrzostwo s dwie rzeczy rne. Krtko 
mwic: skoczyem kampani w randze majora, dostaem od rzdu trzysta dolarw emerytury, 
od kolegw ten oto piercie i  co mnie najwicej dziwio  nauczyem si rozkazywa, 
ja, ktry niegdy tylko speniaem rozkazy wszystkich, nawet moich uczniw... 
A poniewa tak wybornie posuyo mi nowe nazwisko, wic zatrzymaem je. 
 Budujca historia  odezwaa si pani Latter.  Ja inne stawiaam panu wrby... 
 Wolno wiedzie?  spyta ciekawie. 
 e pan bdziesz gra w karty. 
Go rozemia si. 
 Ja nigdy nie bior kart do rki.  Grywae pan jednak co wieczr. 
 Ach, tutaj?... Przepraszam pani, ale chodziem do znajomych na wista dlatego, aeby:.. 
nie by w domu... 
 To jednak kosztowao. 
 Nie tak wiele. Moe w cigu tych paru miesicy przegraem... ile?... z dziesi rubli. 
 Zostawie pan dugi. Go zerwa si z fotelu. 
 Jestem gotw spaci je, od dawna... Ale skd pani wie o nich?... 
 Musiaam wykupi paskie weksle. 
 Pani?...  zawoa uderzajc si w czoo.  Nie pomylaem o tym!... Ale to nie byy dugi 
karciane. Raz porczyem za jednym rodakiem... Drugi raz  trzeba byo wykupi std i 
wysa do Francji t guwernantk z Grenoble, a trzeci raz wziem pienidze na wasn podr 
bdc pewny, e odeszl je z Niemiec w p roku... Los zrzdzi inaczej, ale spac 
choby dzi, jestem na to przygotowany. Nie wynosz one tysica rubli. 
 Osiemset  wtrcia pani Latter.  Weksle pani ma?  spyta. 
 S przedarte. 
 To nic nie stanowi. Nawet choby ich nie byo, wystarczy mi sowo pani, e nie znajd 
si w obcych rkach. 
Nastaa dusza chwila milczenia. Go by zakopotany jak czowiek, ktry ma powiedzie 
co niemiego, a pani Latter wpada w zadum. W jej duszy gotowa si przewrt. 
Odda mi osiemset rubli  mylaa.  Jest zupenie przyzwoitym czowiekiem, jeeli nie 
kamie... Ale on nigdy nie kama... Guwernantki nie baamuci, w karty nie gra, wic... o co 
mymy si pornili?... I dlaczego nie mielibymy si pogodzi? Dlaczego?... 
Ockna si i patrzc agodniej na swego eks-ma rzeka:  Przypuszczajc, e to, co pan 
mwi, jest prawd... Go wyprostowa si, w oczach bysn mu gniew. 
 Za pozwoleniem  przerwa twardym tonem  do kogo pani raczy odzywa si w ten 
sposb?... Nikt nie ma prawa kwestionowa tego, co ja mwi. 
Pani Latter zdziwia si, nawet zlka wybuchu, ktremu potny gos mwicego nadawa 
niezwyk powag. 
Dlaczego on wtedy tak mi nie odpowiada?... Skd ten gos?...  przeleciao jej przez 
myl. 
 Nie chc pana obraa  rzeka  ale... musisz przyzna, e midzy nami istniej dawne i 
bolesne rachunki... 
 Jakie?... Wszystko pac... Osiemset rubli, dzi, reszt za miesic... 
 S rachunki moralne... 
114 
Go patrzy na ni zdumiony. Pani Latter przyznawaa w duchu, e nie zdarzyo jej si 
widzie spojrzenia, w ktrym byoby tyle rozumu, siy i jeszcze czego  czego si obawiaa. 
 Moralne  rachunki  midzy nami?...  powtrzy go. I to ja mam by dunikiem?... 
 Opucie mnie pan  przerwaa podniecona  nie dawszy adnego objanienia. 
Na twarzy gocia wida byo rosncy gniew, ktry w oczach pani Latter robi go jeszcze 
pikniejszym. 
 Jak to?...  rzek.  Pani, ktra przez kilka nieszczsnych lat naszego poycia traktowaa 
mnie jak psa, jak... szlachcic swego guwernera... pani mwisz o opuszczeniu ci?... Ca 
moj win jest to, e pani ubstwiaem widzc w niej nie tylko ukochan kobiet, ale i wielk 
dam barbarzyskiego narodu, ktra zniya si do polubienia biedaka emigranta... No, 
ale przez ostatni rok, a szczeglniej ostatni scen, gdziem si prawie lka, eby mnie pani 
nie kazaa wybi swojej subie, przez t ostatni scen  wyleczyem si... 
Dzi pani rozumiem: jeste crk 
scytyjskich kobiet, ktre wiecznie rzdziy, rozkazyway 
i powinny by rodzi si mczyznami... Ale ja byem czonkiem narodu ucywilizowanego 
i pomimo przywizania, pomimo wzgldw nalenych kobiecie, pomimo niemiaoci 
nie mogem duej odegrywa roli zaprzedaca... 
I lepiej si stao. Pani masz fach, ktry zaspokoi twoje instynkta wadzy, przynis ci saw 
i majtek, a ja  jestem czowiek wolny... Skoromy si nie dobrali, najlepszym byo to, 
e mnie pani uwolnia... O, to byo bardzo stanowcze!... 
 Zatargi maeskie nie niwecz .sakramentu  odpara cicho pani Latter spuszczajc 
oczy. 
Go wzruszy ramionami. 
 Nie pomylae pan nawet, e mogam wpa w ndz z dziemi...  dodaa. 
 Dzieci... a nawet fotel i biurko s wasnoci pierwszego ma pani  odpar sucho.  
Sama pani to raczya powiedzie przed p godzin i... tej zasady bdziemy si pilnowali... 
Co za do bytu pani, byem o niego spokojny. W roku 1867 spotkaem w Richmond dawn 
pokojwk pani, Aniel, zdaje mi si. Wysza tam za fabrykanta poczoch. Od niej dowiedziaem 
si, e zaoya pani pensj, e robi pani majtek, e Kazio i Helenka s doskonale 
wychowani... Troch dziwia mnie ta pensja; lecz znajc energi pani nie wtpiem, e 
wszystko musi pj dobrze. 
Jako potwierdzi mi to rok temu pan la... laski (tam nazywa si Slade, bo nikt by nie 
wymwi jego nazwiska), dawny ssiad Norowa. On mi powiedzia, e pani zrobia majtek, 
e Helenka wyrosa na pikn pann, a Kazio zapowiada si 
na genialnego czowieka... Wobec 
tych doniesie resztka alu, jaki mogem mie do pani, zgasa we mnie. Zrozumiaem, e 
gdybym nie wyjecha wwczas, mogem by zawad 
w karierze pani i dzieci... A dzi powiadam, 
e to, co si stao, cho byo dla mnie bardzo przykrym, dobrze si stao dla wszystkich. 
Wszyscy podwignlimy si materialnie i moralnie. Rka Boska najlepsz wytyka drog 
ludziom. 
Suchajc tego pani Latter czua, e w jej sercu znika dawna nienawi do ma, a miejsce 
jej zastpuje niepokj. 
To jest szlachetny czowiek  mylaa  ale... z czym on do mnie przyjecha?... 
115 
26 Zatrzymywani odchodz 
Go marszczy i tar czoo z niewtpliwymi oznakami zakopotania. 
 Jakie masz zamiary nadal?...  zapytaa niemiao pani Latter rumienic si. 
Eks-m spojrza na ni zdziwiony. Przed chwil nazywaa go panem, teraz mwi: ty... 
 Wic pani nie odebraa mego listu z grudnia?:..  rzek. 
 Tre jego moesz mi dzisiaj opowiedzie... 
 Ach, tak?... Naturalnie, e musz  odpar. Machinalnie sign do cygarnicy. 
 Chcesz pali?...  zapytaa pani Latter prawie pokornym tonem. 
 O nie!...  przerwa.  Szkoda, e zgin mj list... 
 Czy byy w nim jakie dokumenta?... 
Go nie odpowiedzia. Znowu tar czoo, nagle rzek: 
 Pani nie wie: mam syna... Chopak dziesicioletni, bardzo adne i dobre dziecko... Doskonae 
dziecko!... 
Pani Latter zamio si w oczach. 
 Na imi mu Henryk  mwi go  a ma tak smutne spojrzenie, kiedy si zamyli, e 
nieraz dr o niego i pytam si: skd ten smutek i co on moe zapowiada?... Ale to chwilowe... 
Bo zwykle jest wesoym dzieckiem. Ach, jak umie by wesoy!... doda patrzc na pani 
Latter. 
 Mio mi bdzie ucisn twego syna  odpowiedziaa zdawionym gosem.  Szkoda, e 
go nie przyprowadzi... 
 Z Waszyngtonu?...  wtrci go.  On przecie zosta z matk... 
Pani Latter zblada. 
 Ot, prosz pani  mwi  tu ley powd mego przyjazdu... 
Przystpienie jednak do rzeczy robio mu pewn trudno: krci si na fotelu i widocznie 
znowu zboczy od przedmiotu. 
 Bo widzi pani, ja jestem jednym z gwnych ajentw fabryki Wooda, machin i narzdzi 
rolniczych. Dotychczas podrowaem po Ameryce, lecz w tym roku chcc rozmwi si z 
pani podjem si komisw do Rosji. Interesa s tak pilne, e musz wyjecha jutro; lecz 
wrc tu za miesic i duej zabawi... A tymczasem mj adwokat pomoe pani do zaatwienia 
formalnoci... 
 Nie rozumiem...  szepna pani Latter ciskajc porcz kanapki. 
 Chodzi o rzecz drobn, ktr pani, jako rozumna kobieta, moe, a nawet ma obowizek 
zrobi po tym, co midzy nami zaszo... Chodzi o to, aeby pani ze swej strony zrobia podanie 
do konsystorza katolickiego o rozwd... 
Pani Latter patrzya na niego osupiaa. 
 Wic chcesz sieni majc tu on?... I ja mam dopomaga ci do tego?... Speniy si 
moje przeczucia!... Po rozmaitych bohaterskich historiach musielimy w kocu zawadzi o 
krymina... 
Go znowu zakipia gniewem. 
 Za pozwoleniem. Musz pani przypomnie, e ja jestem kalwin, a nasz lub odby si 
tylko w kociele katolickim; jeeli wic nie myl si (nie mwiem o tym jeszcze z adwokatami), 
lub ten... nie wiem, czy jest wany w obliczu mego wyznania?... Dalej, zostaem 
przez pani wypdzony z domu, co chyba wobec sumienia rwna si rozwodowi, zwaszcza 
e potem nastpia kilkunastoletnia rozka... A nareszcie, gdybym mia mniej skrupuw, w 
116 
Ameryce znalazbym sposb zawarcia najlegalniejszego maestwa nie odwoujc si do 
pani. 
 Wic po co ja mam prosi 
konsystorz o rozwd i moe ponosi koszta?...  zawoaa pani 
Latter z poncymi oczyma. Wracaj do swojej Ameryki i popenij legalne dwuestwo!... 
Ta, ktra obdarzya ci synem, jest albo ofiar oszustwa, albo... 
Eks-m schwyci j za rk. 
 Dosy!  rzek. 
Ale pani Latter czujc przewag mwia ze spokojnym szyderstwem: 
 Czy ja chc j obraa?... Mwi tylko, e jest jedno z dwojga: albo j oszukae i 
wzie z nilub, albo ona bya twoj kochank. Podziwia ci bd, jeeli wskaesz mi 
jak trzeci alternatyw. 
Go spokornia. 
 Prosz pani, s rzeczy dziwne w Europie, a bardzo zrozumiae w Ameryce. ona moja... 
matka Henrysia  doda -w czasie wojny bya dozorczyni 
rannych i pomimo osiemnastu lat, 
a moe wanie dlatego  najskrajniejsz emancypantk. Szlachetna, wysoko uksztacona, 
pena poezji, gosia teori, e prawdziwa mio nie potrzebuje formuek... Wic gdy wyznaem, 
e j kocham, i opowiedziaem moj histori, wzia mnie za rk i w sali penej 
rannych onierzy, ich krewnych i dozorczy rzeka: 
Kocham tego czowieka, bior 
go za ma i bd mu wiern... I jest mi wiern. 
 Szczliwy czowiek  sykna pani Latter  nie brakuje mu nawet przyjemnych zudze... 
Go uda, e nie syszy; spuci gow i mwi dalej: 
 Z biegiem czasu, kiedy nasz syn wzrasta, roso i jej przywizanie do mnie, i  skrupuy. 
Od kilku lat widywaem j niekiedy paczc. Na prno pytaem: co jej jest?... Nie odpowiadaa. 
Wreszcie widzc, e jej smutek doprowadza mnie do rozpaczy, rzeka: 
Duchy mwi, e gdybym umara przed twoj pierwszon, nie ja byabym z tob po 
mierci, ale tamta. Lecz dodaj, e gdyby mia od niej akt uwalniajcy ci ze lubu, w takim 
razie, choby ona mnie przeya, bdziesz po mierci moim. 
Ach  doda  musz pani objani, e moja ona jest spirytystk, a nawet naley do mediw... 
Pani Latter siedziaa z zaoonymi rkoma; go patrzy 
z niepokojem, widzc w jej 
oczach tlejce iskry nienawici. 
 C pani na to?...  odezwa si tonem proby. 
 Ja?...  odpowiedziaa jak przebudzona.  Posuchaj, Arnoldzie... Przez kilkanacie lat 
ye z nie znan mi kobiet... piecie j... masz z ni syna... Twoja jaka tam sawa wojskowa 
naleaa do niej, twoja praca  do niej, twj majtek  do niej... Zatchna si, lecz 
chwil odpoczwszy mwia dalej: 
 Przez ten czas ja musiaam dwiga ciar wdowiestwa bez jego korzyci... Pracowaam 
nad utrzymaniem w porzdku kilkuset osb, wychowywaam dzieci... Borykaam si z 
ludmi, z obaw o jutro, niekiedy z rozpacz, podczas gdy wy tam bylicie szczliwi na mj 
koszt... Dzi wiesz, co mam za to?... Dwoje dzieci, ktrych los nie jest ustalony, a dla siebie 
bankructwo... Kompletne bankructwo!... Ju nawet zalegam w opacie komornego, a gdybym 
dzi sprzedaa pensj i spacia dugi, nie wiem... czy wyjd w jednej sukni. 
W takiej chwili ty, ktry mnie obdare 
ze swojej pomocy i osoby, ty przychodzisz do 
mnie i masz odwag mwi: 
Kochana pani, zaakceptuj moje postpowanie z tob, poniewa jednej z moich przyjaciek... 
powiedziay duchy, e powinna awansowa na legalnon!... 
Czy ty oszala, Arnoldzie, proponujc mi co podobnego?... A przecie ja si na to nigdy 
nie zgodz... nigdy!... Chociaby moje wasne dzieci u moich ng konay z godu... 
Zerwaa si z zacinitymi piciami.  Nigdy... syszysz?... nigdy!... 
117 
Przesza si kilka razy po gabinecie, szlochajc. Powoli jednak uspokoia si i otarszy 
oczy stana przed mem. 
 No?...  rzeka krtko. 
Go spojrza na zegarek i take podnis si z fotelu. Na jego ruchliwej twarzy malowa 
si w tej chwili spokj. 
 Widz  rzek  e jeste pani bardziej rozdraniona, anieli mona byo przypuszcza. 
No, ale trudno... Kady ma swoje racje... 
A teraz stawiam pani ultimatum. 
Jest nas czworo: mj syn, Henryk, jego matka, ja i pani. Mam bardzo may majtek  
dwadziecia tysicy dolarw... Ale poniewa jaki czas yem na koszcie pani, wic oddam 
jej z mego mienia  pi tysicy dolarw. 
Teraz id do adwokata i powiem, co ma robi. Mniej wicej za miesic odbior kopi aktu 
i dorcz pani jej cz pienidzy... Rozumie si, niezalenie od opaty za akta i od tych 
omiuset rubli, ktre winienem... 
 Jeste!...  sykna pani Latter. 
Lecz w tej samej chwili przyszo jej na myl, e pi tysicy dolarw po kursie biecym 
wynosz psma tysica rubli... Go niedbale machn rk, ukoni si i wyszed nie odwracajc 
gowy. 
Pani Latter patrzya za nim... patrzya... a gdy skrzypny drzwi przedpokoju i na schodach 
rozleg sioskot krokw odchodzcego, zalaa si rzewnymi zami. 
W kwadrans potem umya twarz i dyszca zemst pocza snu plany upokorzenia czowieka, 
ktry mia by szczliwym pomimo jej nienawici. 
Przebaczyam mu, a on zaproponowa rozwd!... Ndznik, krzywoprzysizca, wieloeca!... 
Jakebym chciaa mie teraz wielki, ogromny majtek... Pojechaabym tam, do niej, i 
powiedziaabym: 
Moecie pobra si z sob, popeniwitokradztwo... Ale w obliczu Boga, ty, kobieto, 
zawsze bdziesz tylko jego kochank, a twj syn nieprawym dzieckiem... Wobec Boga nigdy 
nie bdziecie mem i on, nie poczycie si nawet po mierci, bo ja... nie uwalniam go od 
przysigi... 
Ockna si i j sam zdziwi tak mocny wybuch. 
Ostatecznie  mylaa  czego ja si drani... Dziecko nic nie winno, chyba tyle, e jest 
jego dzieckiem... A tamta, ktrej nie wiem nawet nazwiska, warta swego wsplnika... Wypdziam 
go, znalaz istot godn siebie, i tak musz nadal traktowa ich stosunek: pogardliwie, 
nie dramatycznie. 
Ach, gdyby Solski owiadczy si nareszcie o Helen!... Za dugo trwa ta wulkaniczna 
mio, o ktrej wszyscy mwi i kompromituj dziewczyn... Miaabym pienidze, a od 
ndznika nie przyjabym nawet tych omiuset rubli, ktre mi winien. Wtedy pokazaabym 
mu drzwi, bo waciwie co za wsplno ze mn moe mie jaki pan Arnold... 
Pani Latter przypominaa sobie niedawn rozmow, silny gos, gr fizjognomii Arnolda, 
jego niespodziewane wybuchy gniewu i dosza do wniosku, e ten czowiek  nie pozwoli si 
zdepta. 
W kadym razie  mwia w duchu  mam pewnych osiemset rubli za miesic: mog 
wic dzi poyczy ze szeset... A ndznik!... Daje mi siedem tysicy rubli odstpnego, sam 
niewart siedmiu groszy... Tej sumy, rozumie si, nie przyjm nigdy w wiecie!... 
Kazaa zawoa pann Mart, a gdy gospodyni wesza, odezwaa si do niej: 
 Wic Szlamsztejn odmawia?... 
 Co taki... z przeproszeniem pani, wie?... na czym on si zna?... Niby to gniewa si, e 
Fiszman u nas zarabia  odpara gospodyni z grymasem. 
Pani Latter zastanowia si. 
118 
 Fiszman?... Drugi raz ju 
mi to panna Marta powtarza. Nie znam adnego Fiszmana. 
Moe to ten, co nam maso przywozi? 
 Nie, prosz pani. Maso przywozi Berek, a Fiszman to taki kapitalista. Ju nawet wiem, 
gdzie mieszka... 
 Trzeba go jutro sprowadzi  odpara pani Latter patrzc w okno.  Zawsze z kocem 
kwartau s niedobory... Ale za miesic bd pienidze. 
Kiwna gow na znak, e gospodyni moe odej, i znowu rozpocza gorczkowy spacer 
po gabinecie. Umiechaa si sama do siebie czujc, e gniew na ma rozbudzi w jej 
duszy nowe zasoby energii. 
Nie dam si!... nie dam si!...  powtarzaa zaciskajc pici. 
Nie pomylaa, na jak dugo wystarczy jej ten nowy zapas si 
i  czy nie jest on ju ostatnim? 
Wychodzc pann Mart dopdzi w kocu korytarza Stanisaw i wszedszy do jej pokoju, 
tajemniczo zamkn drzwi za sob. Potem wydoby portmonetk, z niej zot sztuk dziesiciomarkow 
i rzek: 
 Aha?... Niech pani zgadnie, od kogo to dostaem. To dopiero pan!... Bywali u nas nawet 
rublowii panowie, ale takiego jeszczem nie mia. 
 Prawda  odpowiedziaa gospodyni, ktrej oczy umiechny si do zota.  Wana 
sztuka!... Mj Boe, teraz tego nigdzie nie wida, a jeszcze pamitam za nieboszczki mamy... 
 Co tam sztuka. Ale co to za pan, ktry mi j da?... ebym powiedzia pannie Marcie, 
trupem by pada... sowo daj! 
 Och, jaki mi sekretarz!... Ode mnie wydobywa wszystko, co mam pod sercem, a sam 
droy si. Kt by mg da dukata, jeeli nie pan Solski? Pewnie przyjecha owiadczy si 
o panienk... Chwaa Bogu!  dodaa wznoszc oczy i rce do gry. Ale zastanowia j powana 
fizjognomia lokaja. 
 No, niech Stanisaw gada prdko albo niech si 
wynosi...  Nie bardzo komu przeszoby 
przez gardo takie swko odpar.  To, co powiem, mwi tylko pani, bo niech rka boska 
zachowa... 
 Zwariowalicie!... Wic kto by? 
 Nieboszczyk pan... 
 W imi Ojca i Syna... Jaki nieboszczyk?... 
 Nieboszczyk Latter. 
 Przysigam, e zupeny wariat!...  szepna gospodyni wpijajc si wzrokiem w twarz 
Stanisawa.  Albocie wy znali go? 
 Nie znaem, alem troch sysza, o czym gadali z pani. Niewielem rozumia, bo to po 
francusku... 
 Wic wy rozumiecie cho troch? 
 Ba! jest si tyle lat na pensji!... Nie wszystkom sysza, niewielem rozumia, ale zawsze 
wiem, e to by m, pan Latter... Mnie si to i dawniej o uszy obijao, e on jeszcze chodzi 
po wiecie, alem nie myla, e ma wypenione kieszenie... Przecie rzuci zot sztuk nie 
byle kto potrafi... 
 Dziki ci, Boe!...  westna panna Marta.  Zawsze modliam si na intencj naszej 
pani i byam pewna, e wypynie...  Hum! Hum!...  mrukn Stanisaw.  A ja w tym nic 
dobrego nie widz. Naprzd  kcili si, nawet pani co powiedziaa o kryminale, potem  
jak on wyszed, strasznie pakaa, a nareszcie... Wreszcie to nigdy nie jest dobrze, kiedy pokazuje 
si czowiek, ktrego wszyscy maj za nieboszczyka. Bdzie jaka bieda. 
Od kracowego optymizmu panna Marta nader atwo przerzucaa si w kracowy pesymizm. 
Wic i teraz splota rce na piersi i rzeka: 
119 
 Aaa... ja i to mylaam. Bo co znaczy m, ktrego nie byo... nie byo i naraz wylaz jak 
spod ziemi? Juci, kiedy oni rozeszli si i pani a musiaa pensj zaoy, wic nie musiao 
by midzy nimi kleju; a jeeli teraz wrci, i jeszcze bogaty... 
 A jaki pikny pan!... Ho, ho! gdzie wyglda modziej od naszej... 
 O!... przerwaa panna Marta  to jest sk... Mody i pikny m, ona starsza... O!... tu, 
tu jest nieszczcie... ona biedna zdara si w pracy, a on pikny i bogaty... ajdaki mczyni!... 
 Tylko... pani gospodyni... pary z ust nie trzeba puszcza przed nikim, bo z tego moe 
wyj nieszczcie i dla mnie... rzek Stanisaw groc palcem. 
I gdy uroczycie zabiera si do odejcia, panna Marta rozgniewana przestrog schwycia 
go za rami i wypchna za drzwi. W kwadrans panna Marta kocim krokiem wbiega na gr 
szuka Madzi. Lecz e zamiast Madzi nasuna jej si 
panna Howard, wic schwycia j za 
rk, wcigna do pustej sali i zacza szepta: 
 Wie pani, co si stao?... Ale niech pani przysignie, e nikomu nie powie!  dodaa 
podnoszc palec w gr.  Wie pani, Latter wrci... 
 Jaki Latter?... 
 Latter, m pani przeoonej. 
 Ale on od dawna nie yje. 
 Owszem, od dawna yje, tylko siedzia w kryminale...  Co?... co?... 
 By 
w kryminale  szeptaa panna Marta.  Ale jaki on pikny!... ach, pani, czyste bstwo, 
czysty Napolion!... 
 Jaki Napolion?... 
 Przecie ten, boek piknoci... A jaki bogaty... Pani, da Stanisawowi par... co mwi  
da kilka, a moe i wicej zotych dziesiciomarkwek. To milioner. 
 Skde wzi!  spytaa panna Howard wzruszajc ramionami. 
 Pewnie z tego, za co siedzia w kryminale. 
 On tu jest? 
 Teraz wyszed zameldowa si policji, ale wrci... 
 Ibdzie tu nocowa?...  badaa podnoszc gos panna Howard. 
 Przecie kto tutaj ma on, w hotelu nocowa nie bdzie. Panna Howard schwycia si 
za gow. 
 Natychmiast si std wyprowadzam... Mczyzna pikny, ktry by w kryminale, chce 
tu nocowa! Nigdy, za nic... 
 Na mio bosk, panno Klaro...  bagaa j przestraszona gospodyni.  Co pani robi?.... 
przecie to najwikszy sekret... tajemnica grobowa... 
 A co mnie to obchodzi  mwia wzburzona panna Klara.  Pikny i... by w kryminale... 
adnie bym jutro wygldaa!... Przecie taki czowiek musi by zdeterminowany na 
wszystko. 
 Ale, pani... ale, panno Klaro...  szeptaa gospodyni. Ju wszystko powiem... On tu nie 
bdzie nocowa, bo nienawidzi pani Latter... Ledwie wszed, zaraz pokcili si, a pani przeoona 
tak strasznie pakaa jak w konwulsjach... Nic z tego nie bdzie, ona go na prg nie 
puci... Moe nawet nigdy si nie zobacz... 
Panna Howard zacza potrzsa gow. 
 A co  rzeka  czy powinny kobiety wychodzi za m?... Potrzebne jej to byo?... Tyle 
lat pracy i niewoli... Tyle lat ma nie miaa, a gdy wrci, take go mie nie bdzie!... Och, 
te maestwa!... Ja ju od pewnego czasu spostrzegam, e jej co jest: bya blada, zadumana, 
apatyczna... I nie dziwi si, skoro czekaa na taki przysmak... Musz ratowa nieszczliw... 
 Na miosierdzie Boga!...  jkna panna Marta  niech pani nic nie mwi. 
120 
Schwycia j za rce i pchaa we framug, jakby majc zamiar wyrzuci pann Howard za 
okno. 
 Nudna pani jeste!...  sykna nauczycielka wyrywajc si jej.  Naturalnie, nawet nie 
dam pozna, i wiem, e m powrci... Ja tylko wyrw j z apatii, wcign znowu do stosunkw 
z pensj... 
 C to dzi 
za pensja?  wtrcia gospodyni.  Wiksza cz rozjechaa si na wita, a 
reszta pojutrze... Co ona bdzie miaa z nimi do roboty? 
Panna Howard z gniewem podniosa gow do gry. 
 Co pani pleciesz, panno Marto?  rzeka.  Nie ma co robi?... Ja ton w pracy midzy 
tymi dziesicioma kozami, a pani Latter nie ma co robi?... A przecie jestem o wiele energiczniejsza... 
Kto szed przez korytarz, wic obie damy rozbiegy si. Gospodyni zacza szuka Madzi, 
a panna Howard  rozmyla nad sposobami wyrwania pani Latter z apatii. 
Kiedy znowu zajmie si panienkami i interesami jak ja, nawet pikny m wywietrzeje 
jej z gowy  mwia sobie.  Dzi rozumiem wszystkie niekonsekwencje tej nieszczliwej... 
Naturalnie, baa si, aeby m nie wrci... Aha!... i wiem teraz, dlaczego jej grozi bankructwo... 
Wszystkie pienidze, jakie wypracowaa biedna niewolnica, musiaa odsya do 
wizienia swemu panu. I ot on jest bogaty, nikczemnik, a ona nie ma czym zapaci za 
mieszkanie... Takie s korzyci maestw!... 
121 
27 Nowina o crce 
Okoo smej wieczr panna Howard zaprosia do siebie Madzi. Posadzia j na krzele, 
sama usiada tyem do lampy, skrzyowaa rce na piersiach i utkwiwszy w przestrze blade 
oczy rzeka niby obojtnym tonem: 
 C, wie pani o przeoonej? 
 Ach, wiem...  odpara strapiona Madzia. 
 O tym, e jej m wrci?... 
 Tak. 
 e jest pikny... e by w wizieniu... 
 Bardzo bogaty  wtrcia Madzia. 
 I e znowu rozstali si z sob  cigna panna Howard. 
 Wszystko wiem. 
 Od kogo?... pewnie od Marty. A to plotkarka!... przez pi minut nie utrzyma sekretu. 
 Ale ona bagaa mnie o tajemnic  rzeka Madzia. 
 Wic ju nie mam pani co mwi o szczegach, ale... Posuchaj mnie, pani  prawia 
natchnionym tonem panna Howard wznoszc rk. 
W tej chwili zapukano do drzwi i, odezwa si gos Stanisawa:  Pani przeoona prosi 
pann Brzesk... Poczta przysza... 
 Zaraz id  zawoaa Madzia.  (Pewnie list od mamy...) 
 Posuchaj mnie, pani  mwia panna Howard przykuwajc j spojrzeniem.  ycie pani 
Latter jest nowym dowodem, co to za klska dla samodzielnej kobiety  maestwo... 
 Ale tak!... (Moe wyjad na wita?...)  szepna Madzia. 
 Bo pani Latter  cigna panna Howard  bya i jest pierwsz u nas emancypantk. Pracowaa, 
rozkazywaa, robia majtek, jak mczyzna. 
 Ciekawam...  wtrcia Madzia krcc si na krzele. 
 Tak, to bya pierwsza emancypantka, pierwsza samodzielna kobieta  deklamowaa z 
zapaem panna Howard.  A jeeli dzi jest nieszczliw, to tylko przez ma... 
 O, z pewnoci!... (Ciekawam?...) 
 M zatruwa jej godziny pracy, m odpdza sen z jej powiek, m skala nazwisko 
zbrodni, m wyssa jej majtek, pomimo e by nieobecny... 
Znowu zapukano do drzwi. 
 Musz i  rzeka Madzia zrywajc si z krzesa. 
 Id pani.  Ale pamitaj, e jeeli pani Latter, t kobiet wysz, kobiet przyszoci, 
spotka w tych czasach jaka okropna katastrofa... 
Madzia zatrzsa si. 
 Nieche Bg broni!...  szepna. 
 Tak, jeeli j spotka jakie straszliwe nieszczcie, bdzie to skutek powrotu jej ma. Bo 
m dla kobiety samodzielnej... Madzia ju wybiega spieszc do pani Latter. 
List od mamy!.., list od mamy!...  mylaa skaczc na schodach.  Moe mama kae mi 
przyjecha na wita?...Jakby to byo dobrze, bo mi tak straszno zosta tu... Biedna pani Latter 
z tym mem. 
Wpada do gabinetu i zastaa przeoon obok biurka z listem w rku. 
 Ach, Madziu, jake dugo trzeba czeka na ciebie!...  odezwaa si pani Latter prawie 
ze zoci. 
Madzia zarumienia si i zblada. 
122 
 Spniam si...  rzeka wylkniona.  Pewnie od mojej mamy list... 
Pani Latter niecierpliwie skina rk. 
 Masz tu list od Ady Solskiej... Nie wypieraj si... Stempel wenecki, a adres przez ni napisany... 
Madzia zdziwia si. 
 Ot chc ci prosi  mwia przeoona  aeby pozwolia mi w twojej obecnoci 
przeczyta ten list... 
 Ale nie trw si  dodaa spojrzawszy na Madzi.  Jakie z ciebie dziecko!... Chc 
przeczyta list, bo od Helenki przeszo tydzie nie mam wiadomoci, i niepokoj si... Ach, 
jak oni wszyscy mnie szarpi... Zreszt  ty sama przeczytaj, ale gono... Masz tu noyk, 
przetnij kopert... Jej rce dr!... Dzieciaku, dzieciaku... No, czytaje nareszcie!... 
Madzia, oszoomiona niecierpliwoci przeoonej, zacza czyta nic nie rozumiejc: 
Moja ty droga, moja jedyna  pisaa panna Solska  chciaabym w tej chwili ciebie, was 
wszystkich, cay wiat uciska. Czy ty moesz wyobrazi sobie takie szczcie: Stefek 
wczoraj wyjecha 
z Wenecji szepnwszy mi na wyjezdnym, e jest wyleczony, a Hela  wiadomo 
o jego wyjedzie przyja miechem! Nawet -w tej chwili widz j z okna, jak pynie 
po Wielkim Kanale z rodzin pastwa L., z pannami O. i gronem modziey. Jad trzema 
gondolami, a robi haas, jak gdyby pyna flota turecka. Ach, Madziu... 
Madzia przerwaa patrzc na przeoon, ktra siedziaa bez ruchu. 
 Daj no mi...  rzeka szorstko pani Latter wyrywajc z rk Madzi papier. Par razy przeczytaa 
pocztek, potem zmia list i uderzya nim o biurko. 
 A niegodziwe!...  syknla.  Jedna zabija mnie, a druga  cieszy si z tego... Czy mi 
wydar 
kto mzg  krzykna  czy jaki zy duch powydziera ludziom serca ludzkie, a powstawia 
tygrysie?... 
 Moe by?...  wtrcia Madzia.  Czego? 
 Pani taka zmieniona... ja podam szklank wody...  zapytaa Madzia drc caym ciaem. 
 Ach, ty gupiutka dziewczyno!...  przerwaa pani Latter z wybuchem..  Ona mnie wod 
czstuje w chwili, kiedy odbieram wiadomo, e Solski porzuci Helen... Ndznik!... 
Chocia dlaczego on ma by lepszym od mojej wasnej crki?... To potwr, to... Wychowaam, 
nie... wypieciam j na moj niedol, okradam si dla niej z majtku, a ona -jak mi 
paci?... Gubi siebie, zakopuje przyszo brata, a mnie  rzuca pod nogi czowiekowi, ktrym 
pogardzam i nienawidz, jak nikogo na wiecie... Czego si 
ty na mnie patrzysz?...  
dodaa. 
 Ja... nic...  szepna Madzia. 
 Przecie wiesz, e Solski szala za t przeklt i ona go odtrcia!... A chyba i to wiesz, e 
jestem zruj... e jestem w trudnym pooeniu, e chc wypocz... wypocz choby tydzie,.. 
I ta, ta... crka jednym kaprysem przewraca... ju 
nie tylko moje plany, ale mono 
bytu. 
Zacza chodzi i zaamywa rce. 
 Boe!... Boe...  szlochaa Madzia czujc, e dzieje si co nadzwyczajnego. 
Nagle pani Latter zatrzymaa si nad jej krzesem jakby uspokojona. Pooya rk na jej 
gowie i rzeka agodnym tonem:  No, kochanko, nie pacz, przebacz mi... Widzisz... nawet 
ko, gdy go rani ostroga, staje dba... Jestem troch prdka.., bolenie mnie raniono, wic... i 
ja rzuciam si... Ale to nie przeciw tobie... 
 Mnie nie o to...  kaa Madzia.  Mnie tak przykro... tak strasznie przykro, e pani... 
jest... 
Pani Latter wzruszya ramionami i odpara z umiechem: 
 W takim pooeniu!... nie bierz tego dosownie, kochanko, com mwia... Cierpi, to 
prawda, ale... mnie nie mona zama, o nie!... Mam ja jeszcze rezerwy, ktre pozwol mi i 
pensj podnie, i Kaziowi skoczy edukacj. 
123 
A Helenka  dodaa oschym tonem  musi przyj konsekwencj swoich kaprysw. Nie 
chciaa by dam krociow, bdzie od wakacyj dam klasow. 
 Helenka? dam klasow?...  powtrzya Madzia. 
 C w tym dziwnego?... Albo 
ty nie jeste ukochan crk dla swojej matki, a jednak 
pracujesz? Wszyscy pracujemy i Helenka bdzie pracowaa, a to j otrzewi... Ja dwojgu 
dzieciom ju nie wydoam, a Kazio... musi skoczy edukacj... musi zdoby stanowisko, bo 
on kiedy stanie si podpor dla mnie, dla Heleny, a moe i dla innych... To jest materia na 
czowieka w caym znaczeniu... 
Madzia suchaa ze spuszczonymi oczyma. 
 No, ju id, moje dziecko  rzeka spokojnie pani Latter.  Przebacz mi, zapomnij o tym, 
co syszaa, i zabierz list... To ju nie bya szklanka, ale konewka wody, ktr si otrzewiam... 
Helena i Solski!... Krociowy pan i crka baby utrzymujcej pensj, take dobrana para... 
Musz przyzna, e Helena ma wicej zimnej krwi ode mnie, skoro od razu, po takiej 
wielkiej katastrofie, popyna na spacer... 
Kiedy Madzia poegnaa j i wysza, pani Latter chodzc ze skrzyowanymi rkoma po 
gabinecie mylaa: 
Tak, panie Arnoldzie, dam ci rozwd, ale nie za pi tylko za dziesi tysicy twoich 
dolarw... Mog wam nawet udzieli bogosawiestwa, ale  za dziesi tysicy. Jeeli tobie 
wolno dba o nazwisko dla twego podrzutka, ja musz dba o karier dla mego syna. Nie 
dam mu zwichn przyszoci, nie, nie!... 
Madzia wrcia do siebie z blem gowy i ubrana rzucia si na ko. W opustoszaej sypialni 
oprcz niej byy dwie uczennice i te nagadawszy si o wyjedzie na wita twardo zasny. 
Wtem pno w nocy skrzypny drzwi sypialni i ukazaa si w nich przysaniajc wiec 
rk pani Latter. Miaa na sobie ciemny szlafrok opasany sznurem. Twarz bya trupioblada, 
czarne wosy spltane i najeone, a w oczach, ktre z uporem wpatryway si w jaki punkt 
nie istniejcy, wida byo trwog. 
Rozgorczkowanej Madzi dzika myl przeleciaa przez gow, e  pani Latter chce j zabi... 
Wic zasonia twarz rkoma i czekaa czujc, e w niej serce zamiera. 
 pisz, Madziu?  szepna pani Latter schylona nad jej kiem. 
Madzia nie odsaniajc twarzy ostronie otworzya jedno oko i zobaczya rk pani Latter; 
midzy jej palcami przekrada si rowy blask wiecy. 
 pisz?  powtrzya przeoona. 
Madzia nagle usiada na ku, a pani Latter cofna si i oczy jej straciy swj okropny 
wyraz. 
 C tu u was, spokojnie... Ju 
tylko dwie panienki pi w tej sali... Co to ja chciaam 
powiedzie?... co ja chciaam?.:. Nie mog zasn... Aha, poka no mi list... 
 Ktry?  spytaa Madzia. 
 Ten Ady. 
Madzia odsuna szufladk stolika i wydobya list, ktry lea na wierzchu. Pani Latter 
zbliya go do wiecy i zacza czyta: 
 Ach, tak, to on... Wenecja... Masz, moje dziecko, twj list... Dobranoc. 
I opucia sypialni, znowu zasaniajc wiato, aeby nie obudzi panienek. Ale te nie 
spay. 
 Po co tu przysza pani przeoona?  rzeka jedna z nich. 
 Przysza jak zwykle spojrze na nas  odpara Madzia hamujc mimowolne dreszcze. 
 Jak to dobrze, e ja jutro wyjedam  szepna druga pensjonarka.  Ju bym tu nie zasna. 
 Dlaczego?  spytaa pierwsza. 
124 
 Czy nie widziaa, jak pani Latter strasznie wyglda?... Umilky. Madzia zacza si 
rozbieralubujc, e na nastpn noc przeniesie si do innej sali. 
Na drugi dzie lekcyj ju nie byo na pensji. Kilka uczennic zbierao si do wyjazdu na 
wita, te za, ktre miay zosta, korzystajc z kwietniowej pogody wyszy z Madzi na spacer. 
Ulice wyglday wesoo, damy pozbywszy si zimowych strojw biegy umiechnite z 
parasolkami w rkach, niedawny nieg nie pozostawi ani ladu na ziemi, a na niebie bez 
chmury wiecio wiosenne soce. Pensjonarki tak byy zachwycone pogod i ciepem, i na 
chwil zapomniay, e one nie wyjedaj na wita. 
Ale Madzia bya zgnbiona. W sercu jej budziy si nieokrelone obawy, a w gowie kryy 
niepowizane zdania. 
Biedna ta pani Latter!... Dlaczego nie napisaam o niej do Ady?... Dlaczego nie poszam 
do Dbickiego?... On jeden pomgby nam... 
Potem przyszo jej na myl, e jeeli Solski zerwa z Helen, to moe nie poyczy pienidzy 
jej matce, a i sama pani Latter nie mogaby od niego przyjmowaadnej grzecznoci! 
Lecz mimo te uwagi uparty szepta w niej gos, e powinna rozmwi si z Dbickim o pooeniu 
pensji. 
Co mg poradzi ubogi nauczyciel, z ktrym tak niegodziwie postpiono na pensji? A 
jednak Madzi co cigno do niego i poszaby tam natychmiast, choby tylko zapyta Dbickiego 
o zdrowie i przynajmniej opowiedzie 
mu o wszystkim, co od dawna mcio jej 
myli i szarpao serce. 
Poszaby, ale  byo jej wstyd. 
Co by to za plotki mogy z tego wyrosn?  mwia przechodzc pod oknami domu, w 
ktrym mieszka Dbicki. 
Nie wypada, nie wypada...  powtarzaa sobie tumic przeczucie, e jednak za to swko 
nie wypada kto drogo zapaci. O tej samej godzinie pani Latter siedzc w gabinecie 
zaatwiaa rachunki z nauczycielami. W miar jak ktry przyszed, mwia z nim o tym, e 
dzie jest bardzo pikny, nastpnie dawaa mu do podpisania wykaz lekcyj, ktre odrobi, 
podsuwaa otwart kopert z pienidzmi proszc, aby je przeliczy, a nareszcie  polecaa si 
jego askawym wzgldom po witach. 
aden z interesantw, nie wyczajc ksidza prefekta i lekarza Zaraskiego, ktrzy zoyli 
jej wizyt ostatni, nie zauway 
u pani Latter nic szczeglnego. Bya mizerna i zmczona, 
ale spokojna i umiechnita. 
Na dziedzicu spotka si ksidz prefekt z doktorem i znowu pogadawszy z nim o piknym 
dniu i o tym, czy nie wyjeda na wita  rzek nagle: 
 Tgo si trzyma kobieta przy tych kopotach! 
 Kto ich nie ma!  odpar Zaraski.  Zreszt pensja zawsze robi na mnie wraenie bardzo 
kopotliwej fabryki. 
 Dobry sobie doktr  umiechn si 
prefekt  pensj porwnywa z fabryk... Tak, fabrykujemy 
dusze ludzkie!... A swoj drog 
Latterowa w ostatnich czasach posuna si. 
 Nerwowa, zdenerwowana...  mrukn lekarz patrzc na swoje spodnie.  Wysabym j 
na wakacje do morza, ale... ona nie uznaje medycyny. egnam kanonika! 
 Wesoych wit doktorowi  odpar ksidz.  A mnie take trzeba na wakacje wysa, 
tylko w takie miejsce, gdzie tanio i wesoo, niech doktr pamita!... 
 Do Ostendy!...  zawoa lekarz idc w ulic. 
 Taki biedak jak ja?...  odpowiedziamiejc si ksidz. W tej chwili potrci znajomego 
posaca, ktry na przeprosiny pocaowa go w rk. 
 O, jaki to nieuwany!...  rzek ksidz. 
 A gdzie pdzisz, bracie? 
 Nios list na pensj, do pani Latter. 
125 
 Od kog to? 
 Od adwokata... Cauj rczki dobrodziejowi... 
Od adwokata?...  pomyla prefekt.  Phy! lepiej mie do czynienia z adwokatem anieli 
z doktorem i ksidzem... 
I poszed ulic umiechajc si do soca. 
126 
28 Wiadomo o synie 
W kilka minut pniej pani Latter otrzymaa list, w ktrym jeden ze znanych adwokatw 
zawiadamia j, e pan Eugeniusz Arnold powierzy mu wiadom spraw i zostawi do 
dyspozycji pani Latter osiemset rubli, ktre w kadej chwili mog by podniesione. 
Pani Latter umiechna si. 
 Pilno memu panu mowi  szepna  ale troch musi poczeka. 
Odsuna szufladk i policzya pienidze. 
To dla suby  mylaa dotykajc jednej paczki  to dla nauczycielek... to na czas 
wit... Gdybym miaa jeszcze ze szeset rubli, mogabym na par tygodni zamkn usta 
gospodarzowi... 
Gdybym od adwokata wzia te osiemset rubli?... Aha, zaraz!... On natychmiast daby 
zna memu mowi, a ten  swojej naonicy... Nie, kochankowie!.. pomczcie si... 
Nagle zerwaa si od biurka z zacinitymi piciami: 
 A niegodziwa Hela, przeklta!... Mnie zmusi do spenienia ycze pana Lattera, bratu 
zawiza przyszo... Nie, mam tylko jedno dziecko: mego syna... A ty, potworze, zostaniesz 
guwernantk. Imoe w najlepszym razie bdziesz kiedy za pienidze uczya dzieci 
tego ndznika Solskiego, ktre powinny by twoimi dziemi... wita prawda, e kady jest 
kowalem swego losu... 
Zadzwonia i kazaa zawoa pann Mart. A gdy gospodyni wesza na palcach, robic 
min pensjonarki, rzeka: 
 C ten yd, jest? 
 Jaki yd?...  spytaa Marta.  Fiszman?... 
 No, Fiszman. 
 Mylaam, e ju niepotrzebny  szepna gospodyni spuszczajc oczy. 
Teraz pani Latter ogarno zdumienie. 
 Dlaczego?...  zapytaa z gniewem.  Przecie wczoraj po obiedzie prosiam pani, aeby 
mi go sprowadzi... Czy sdzi pani, e w cigu nocy wygraam na loterii?... 
 Zaraz go zawoam  odpara zawstydzona gospodyni i dygnwszy znowu po pensjonarsku, 
wysza. 
Co to znaczy?  mylaa pani Latter.  Jakie miny wyrabia ta kucharka?... Czyby ju 
wiedzieli o powrocie mego ma i o pienidzach? 
Zawoaa Stanisawa i rzeka ostrym tonem: 
 Suchaj no, spojrzyj mi w oczy... 
Siwy lokaj spokojnie wytrzyma jej ogniste spojrzenie. 
 Kto mi tu... papiery przewraca  objania go pani Latter. 
 Nie ja  odpar. 
 Spodziewam si. Moesz odej. 
Wszyscy mnie szpieguj  mwia do siebie pani Latter, szybko chodzc po gabinecie.  
On take... Nieraz przecie apaam go na podsuchiwaniu...  Jestem pewna, e i wczoraj 
podsuchiwa, ale  mwilimy po francusku. 
 Nieszczliwa jestem... biedna moja gowa!...  dodaa pgosem, chwytajc si za gow. 
Potem posza do sypialni i wypia kieliszek wina drugi dzisiaj. 
 Ach, jak to uspakaja!...  szepna. 
127 
O pierwszej przyszed Fiszman. By to stary yd, nieco zgarbiony, w dugim surducie. Nisko 
ukoni si pani Latter i spod oka przypatrywa si sprztom. 
 Potrzebuj szeciuset rubli na miesic  rzeka czujc, e krew uderza jej do gowy. 
 Kiedy pani potrzebuje?  zapyta po namyle.  Dzi, jutro... za par dni. 
yd milcza. 
 C to znaczy?  spytaa zdziwiona pani Latter. 
 Ja dzi nie mam szeset rubli, a odbior moe za dwa tygodnie. 
 Wic po co tu przyszede!... 
 Bo mam takiego znajomego, co by i dzi poyczy, ale on chce zastawu  odparyd. 
Pani Latter zerwaa si z fotelu. 
 Oszalae!...  krzykna.  Wic ja na mj podpis nie dostan szeciuset rubli? Chyba 
nie wiesz, kto jestem? 
Fiszman zmiesza 
si 
i rzek tonem perswazji: 
 Przecie pani wie, e ja nieraz dawaem na pani podpis. Ale dzi nie mam, a ten znajomy 
chce zastawu. 
Pani Latter cofna si i patrzya na niego nie rozumiejc, co powiedzia. 
 Na czyj podpis?...  spytaa. 
 Na pani, pani Karoliny Latter, jak pani rczya za pana Norskiego. 
Pani Latter pociemniao w oczach. Nagle schwycia go za klap surduta i zawoaa chrapliwym 
gosem: 
 Kamiesz... kamiesz!... 
 Co pani mwi?...  odpar oburzony, wydzierajc si jej z rk.  Pani nie porczaa weksli 
pana Norskiego? 
Pani Latter zblada, zawahaa si, lecz po chwili rzeka stanowczym gosem: 
 Tak, porczaam weksle mego syna nieraz... Ale nie pamitam paskiego nazwiska. 
Fiszman spojrza na ni spod zaczerwienionych powiek.  To wszystko jedno. Ale weksle 
ja kupowaem. 
 Masz pan jeszcze jaki?...  spytaa ciszej. 
 Nie. Pan Norski dwudziestego pitego marca wykupi ostatni.  Ach, tak... Ile tam byo? 
 Trzysta rubli. 
 Aha... Kiedy to on by wystawiony?  W styczniu  odparyd. 
 Ach, ten?... Nie wiedziaam, e pan bierzesz takie due procenta. 
yd patrzy na ni 
z politowaniem. Weksel by nie na trzysta, tylko na dwiecie rubli, wystawiony 
nie w styczniu, lecz w kocu lutego. To znaczy, e pani Latter nie wiedziaa o niczym, 
a wic i nie porczaa weksli. 
 To si zdarza  mrukn. 
 e porczyciel moe nie wiedzie 
nazwiska wierzyciela... Wszystko jedno, byle byo 
zapacone  mwi Fiszman. 
Pani Latter ciko odetchna.  Moesz pan odej  rzeka. 
 A te szeset rubli, co pani chciaa?... 
 Nie dam zastawu. 
 Moe ja do jutra wystaram si bez zastawu  odpar. Ja przyjd jutro. 
Wyszed zostawiajc osupia pani Latter. Gdyby nie zapach starego kitu, ktry jeszcze 
czu byo w gabinecie, nie wierzyaby, e przed chwil sta tu czowiek, ktry mia w rkach 
weksle jej syna, porczane przez ni! 
To, o co posdzaa swego drugiego ma zrobi 
 syn, dziecko ubstwiane, na ktrym 
opieraa ostatni nadziej, ktrego wielkie czyny i sawa miay wynagrodzi ble jej ycia 
wypenionego gorycz. 
Mylc tak, nie czua pretensji do Kazimierza. 
128 
Czua tylko, e jej siy s wyczerpane i e za wszelk cen 
chce spokoju. Nawet nie na 
dugo, bodaj par dni, byle przez ten czas nikogo nie widzie, z nikim nie rozmawia, o 
wszystkim zapomnie. Gdyby istnia jaki sposb pogrenia si 
w letarg, pani Latter uyaby 
go. 
 Ciszy... spokoju!...  szeptaa lec z zamknitymi oczyma na'kanapce.  Gdybyem ja 
moga zasn... 
Stanisaw, ktry siedzc w przedpokoju wiedzia o kadym ruchu swej pani, zatrwoy si 
dugim milczeniem i wszed. Drgna i rzeka: 
 Czego chcesz? 
 Zdawao mi si, e pani woa. 
 Id sobie i niech ci si nic nie zdaje  odpowiedziaa zmienionym gosem. 
Stanisaw poszed do panny Marty na narad. W kwadrans pani Latter usyszaa pukanie 
do drzwi gwnych. 
 Kto tam? 
 Ja  odpowiedziaa wchodzc pensjonarka z czwartej klasy.  Zaraz wyjedam i przyszam 
pani poegna... 
Blada pani Latter podniosa si z kanapki i ucaowaa dziewczynk. 
 ycz ci wesoych wit, moje dziecko... 
 Mama kazaa przeprosi pani przeoon, e za ten kwarta odda dopiero po witach... 
 Dobrze, moje dziecko... 
 I jeszcze kazaa mama prosi...  Do, moje dziecko... 
 O te lekcje muzyki... 
 Zlituj si!...  Pogadamy o tym po witach  przerwaa pani Latter delikatnie odsuwajc 
j. 
Dziewczynka zalaa sizami i wybiega z gabinetu. Pani Latter znowu upada na kanapk. 
Okoo drugiej cichutko wsuna si panna Marta. 
 Prosz pani  szepna  ja ka dla pani zrobi filiank bulionu na obiad i... 
 Na miosierdzie boskie, panno Marto  przerwaa pani Latter  zostawcie mnie w spokoju... 
 Bo dzi, prosz pani, jest zupa kartoflana... 
 Spokoju chc, panno Marto, spokoju...  jkna pani Latter. 
Zostawiono j 
w spokoju, wic lec zasonia oczy rkoma i mylaa: 
Po co ja kazaam sprowadzi tego Fiszmana?... Czyja to intryga, e wanie on przyszed 
i powiedzia 
o wekslach?... Marta go sprowadzia, dlaczego? Marta chodzia do Szlamsztejna? 
Bo mnie zabrako pienidzy, poniewa Kaziowi daam tysic trzysta rubli za granic!... 
Straszny acuch wydarze... drobnych wydarze, ktre jednak zdruzgotay mi dusz... 
Zdrowa Maria, aski pena... 
Zerwaa si, bdnym wzrokiem obrzucia gabinet, jakby lkajc si zobaczy 
w nim co 
nadzwyczajnego i  znowu pooya si. Kilka minut leaa nie ruszajc si, nie czujc, nie 
mylc, lecz znowu w jej duszy potoczy si prd bolesnych marze. 
On nie winien, to ja jestem winna... Dlaczego nie wychowaam go w pracy, jak wychowa 
si choby ten... Kotowski?... Wreszcie  bd modoci; czy to jeden robi nawet gorzej i 
poprawi si... Taki dzieciak mwi sobie: ja i matka jedno jestemy i podpisuje matk, z gry 
wiedzc, e nie odmwiabym mu... Naturalnie gupstwo, ale po co yd powiedzia mi to, po 
co?... Przecie weksle wykupione, nic si nie stao, wic dlaczego powiedziano mi o tym, 
dlaczego?... Boe!... jakie Ty wiat stworzy, e na nim wszystko wspiera si dla zniweczenia 
ludzkiego spokoju... Jeszcze dzi z rana byo mi tak dobrze... 
Nagle z oskotem otworzyy si drzwi i wpada zaperzona panna Howard woajc: 
129 
 Nieche pani bdzie askawa, idzie na gr i wytomaczy tym gsitkom, e one musz 
je zup kartoflan, jeeli ja j mog je... 
Pani Latter zerwaa si. W oczach zrobio si jej ciemno, w uszach zaszumiao i  zamachna 
rkoma jak czowiek, ktry gdzie spada. 
 Co to jest?...  spytaa po chwili zatrwoona nie widzc poza czarnymi patkami panny 
Howard. 
 Te smarkate zrobiy bunt przy obiedzie i nie chc je zupy kartoflanej  mwia uczona 
osoba.  Nieche pani pjdzie do nich i uyje swojej powagi... 
 Ja?...  spytaa blada jak ciana pani Latter.  Ale ja jestem chora... taka chora... 
 Pieci si pani!... C to znowu? Trzeba otrzsn si 
z apatii i podnie gow, jak 
przystao na kobiet samodzieln... No. niech si pani przemoe... bagam pani...  mwia 
panna Klara wycigajc do niej rk. 
Pani Latter wtulia si w gb kanapki jak przelknione dziecko. 
 Na mio bosk  odpara drcym gosem  zostawcie mnie w spokoju... Cierpi tak, 
e chwilami odchodz od przytomnoci... 
 W takim razie przyszl pani doktora.  Nie chc doktora... 
 No, bo co trzeba robi... Trzeba troch panowa nad sob  mwia tonem wyszoci 
panna Klara.  Taki upadek ducha... 
 Precz!...  krzykna pani Latter wskazujc jej rk drzwi. 
 Co?... 
 Precz!...  powtrzya chwytajc brzowy lichtarz. Twarz panny Klary zrobia si popielat. 
 Wyprowadzam si  sykna  i nie pierwej wrc, a  i e b i e tu nie bdzie... 
Trzasna drzwiami, a pani Latter upada na podog i zanoszc si od paczu szarpaa dywan. 
Wbieg Stanisaw, za nim gospodyni, jedna z nauczycielek, nareszcie Madzia. Podniesiono 
pani Latter; otrzewiono. Powoli uspokoia si i kazaa wszystkim odej, z wyjtkiem 
Madzi. 
 Zaczekaj tu  rzeka po chwili. 
Wysza do swej sypialni i w kilka minut wrcia tak spokojna, e Madzia krzykna ze 
zdziwienia. Ani ladu strasznego ataku, tylko zmita suknia i zamglone oczy przypominay, 
e jest to ta sama pani Latter, ktra kwadrans temu tarzaa si z blu na pododze. 
Jezus Maria! jaka to silna kobieta!...  pomylaa Madzia. Pani Latter zbliya si do 
niej i wziwszy j za rk rzeka cicho: 
 Suchaj... Ale przysignij, e mnie nie zdradzisz... 
 Czy moe pani przypuci?...  wyjkaa przestraszona Madzia. 
 Ot  mwia pani Latter  ja wyjedam... Zaraz wyjedam std... A ty musisz mi 
pomc... 
 Ale pani... 
 Nic nie protestuj, nie spieraj si... bo jak pragn szczcia dzieci, zabij si w twoich 
oczach  mwia pani Latter. 
 Gdzie pani chce jecha? 
 Wszystko jedno... gdziekolwiek... do Czstochowy, do Piotrkowa, do Siedlec... Nie jad 
na dugo, na par 
dni, ale... choby przez jedn dob nie chc widzie pensji i jej ludzi... Powiadam 
ci: gdybym zostaa jeszcze par godzin, zabiabym si albo oszalaabym. A tak, wyjad 
na dzie... dwa... oderw si od tej tortury... zbior myli... 
Zacza ciska i caowa nauczycielk. 
 Ty mnie zrozumiesz, Madziu  mwia.  Przecie nawet zbrodniarzy niekiedy rozkuwaj 
z acuchw i wypuszczaj na wiee powietrze... A ja zbrodniark nie jestem... Pom 
130 
mi wic, jakby pomoga twojej matce... Ty jedna w tym piekle masz serce dziecka... tobie 
jednej mog powiedzie, e... chyba Bg mnie przekl... 
 Co pani mwi?... niech si pani uspokoi...  bagaa Madzia usiujc upa jej do ng. 
Pani Latter podniosa j i posadzia obok siebie. 
 Zlituj si nade mn, dziecko moje, i chciej wyrozumie. Jestem w trudnym pooeniu, a 
nie mam nikogo... nie tylko, aeby poradzi si, ale nawet, aeby wypaka, co mnie boli. 
Pozostaje tylko mj rozum i wasna wola. Tymczasem ja tu strac rozum... Ot i w tej chwili 
wydaje mi si, e ciany pokoju gn si... e podoga zapada pode mn... Tak si boj... taki 
mam wstrt do tego mieszkania i ludzi, e musz gdzie uciec... Na jeden dzie, Madziu, na 
jeden dzie uwolnij mnie... a przy mierci bogosawi ci bd... Pomoesz?... 
 Tak  szepna Madzia.  Wic idmy. 
Poszy do sypialni, gdzie pani Latter z popiechem przebraa si w kortow sukni. Potem 
do torby podrnej woya koszul i rcznik, a nareszcie  butelk wina i kieliszek. 
 Patrz na moj niedol, Madziu  mwia ocierajc zy. Jeeli nie wyrw si std, nie odpoczn... 
grozi mi pijastwo!... Wyczerpaam si tak, e bez wina nie mog si obej jak 
czowiek chory na tyfus. Na nieszczcie nie ma do mocnego narkotyku, ktry by zguszy 
gorycz, jak nas ludzie zatruwaj... 
O, czowiek, c 
to za pode zwierz! Kiedy przychodzi na wiat, modlisz si jak do cherubina, 
z ktrego po kilkunastu latach wyrasta potwr... Czy jest dziecko, ktrego nie kpaaby 
matka zami, nie otaczaa pieszczotami?... Dla niej ono niebem, wiecznoci, Bogiem, a 
co potem?... Prdzej czy pniej zdarzy si wypadek, e matka nie poznaje swego podu i 
dowiadcza takiego zdumienia, jak gob, ktremu skradziono by piskl, a podrzucono ropuch... 
 Pani nie powinna tak mwi...  wtrcia Madzia; lecz umilka, zawstydzona wasn 
miaoci. 
Pani Latter spojrzaa na ni wzrokiem, w ktrym bya ciekawo i proba. 
 Mw, mw...  rzeka.  Dlaczego nie powinnam?... 
 Bo przecie to nie jest wystpek, e Helenka nie chce i za pana Solskiego, jeeli go nie 
kocha. Bez mioci... 
 Bez mioci, mwisz, nie warto i za m  przerwaa jej pani Latter.  A z mioci, 
sdzisz, e warto?... Oj, dziecko, dziecko... znam kobiety, ktre wychodziy za m z mioci 
i co z tego?... Kupoway sobie wrogw w czasach pomylnych, zdrajcw w porze walki o 
chleb, a szydercw w niepowodzeniu. Powiem ci, co jest mio: wyj za m bogato i spisa 
intercyz... 
Jezus Maria!:..  szepna nagle, wycigajc przed siebie rce. 
 Co pani?... 
 Zaczekaj!... Ju przechodzi... Ach, jakie to straszne!... Chwilami zdaje mi si, e si dom 
wali... Gdyby widziaa te ciany, kiedy si gn... Musz std uciec... nie wytrzymam... 
Usiada, odpocza i mwia zamanym gosem: 
 Ja wiem, e to s przywidzenia, ale nie mog si oprze... Rozumiem mj stan, ale ju 
nie panuj nad sob... Trzeba by wariatk, aeby gniewa si na uczennic, ktra nas egna, 
na Mart, kiedy czstuje bulionem, na te wbiegania co p 
godziny do mego pokoju... Przecie 
od kilkunastu lat dzieje si to samo, cigle kto wpada... Ale dzi  ju nie mog wytrzyma. 
Kady szmer, wyraz, kada twarz ludzka s jak rozpalone sztylety, ktre mi w mzg 
wbijaj... Musz jecha, bo tylko to mnie ocali... 
Okoo szstej niebo zachmurzyo si i zrobi si zmrok. Pani Latter naprdce napisaa kilka 
wyrazw do Zgierskiego i kazaa Stanisawowi odnie list. Potem szybko woya kapelusz 
i zarzucia na siebie okrycie proszc Madzi, aeby tylnymi schodami wyniosa jej torb 
na ulic. 
131 
W kilka minut, niepostrzeone przez nikogo, spotkay si niedaleko Kopernika. Pani Latter 
wskoczya do doroki, kazaa Madzi usi obok siebie, a wonicy  jecha do kolei warszawsko-
wiedeskiej. 
 Masz tu klucze od biurka  mwia do Madzi.  Ach, jak mi lekko!... Jest tam kilkaset 
rubli. Powiesz, e wyjechaam na par dni... Ja take chc mie wakacje. Dopiero w tej 
chwili czuj, e bd zdrowa, cho jeszcze kaniaj mi si kamienice... Ale to drobiazg!... 
Gdy odetchn i powrc  wszystko si zmieni, a tobie, Madziu, zrobi propozycj... Kto 
wie, moe jeszcze bdziesz kiedy przeoon?... 
Nieche mnie Bg broni!...  pomylaa Madzia. 
 Oto wszystko  mwia pani Latter:  A teraz, do widzenia!... Wysid z doroki, nie 
wracaj zaraz na pensj, a gdy wrcisz  mw, co ci si podoba. Wybornie uda mi si figiel... 
Kazaa dorokarzowi stan i ucisna Madzi. 
 Wysiadaj, wysiadaj... Bd zdrowa!... 
Po chwili znikna doroka zostawiajc na rogu ulicy osupia Madzi. 
132 
29 Pomoc gotowa 
Odurzenie Madzi trwao niedugo, tym bardziej e na ulicy zacz kry jaki mody 
czowiek, prawdopodobnie z zamiarem ofiarowania jej swoich usug i serca. Ockna si, a w 
gowie jej wyranie zarysoway si dwie myli: pierwsza  e pensja pani Latter jest zgubiona, 
druga  e w takiej chwili trzeba i do Dbickiego. 
Co on mg poradzi?... absolutnie nic. Ale Madzia czua, e jest jakie wielkie niebezpieczestwo 
i e w podobnych chwilach trzeba chroni si do czowieka uczciwego. W jej za 
oczach Dbicki by najuczciwszym z ludzi, jakich znaa. Ten ubogi, schorowany, wiecznie 
zakopotany nauczyciel wyrs na niebotyczn ska. Jeeli zastanie go w domu  jest ocalona; 
gdyby przypadkiem wyjecha, Madzi pozostawao chyba  utopi si... 
Ju nie chodzio jej ani o pensj, ani o pani 
Latter, ale o sam siebie. Potrzebowaa usysze 
dobre sowo z ust prawego czowieka, a przynajmniej spojrze 
na jego twarz i uczciwe 
oczy. Teraz on by najmdrszym, najlepszym, najpikniejszym, on, jedyny czowiek, ktremu 
w podobnej sytuacji mona bezwzgldnie ufa. 
Wsiada w dorok i kazaa zawie si do paacu Solskich. Zadzwonia do sieni  nie 
otwierano; wic pocza dzwoni dopty, a w sieni rozlego si powolne stpanie. Zakrcono 
kluczem i w uchylonych drzwiach ukaza si stary czeczyna majcy potne brwi, a na 
gowie kilka kp siwych wosw. 
 Pan Dbicki jest?  zapytaa. 
Stary rozoy rce ze zdziwienia, lecz wskaza jej drzwi na prawo. Madzia wpada tam i 
w duym pokoju, przy lampie z zielonym daszkiem, zobaczya Dbickiego. Siedzia przy 
stole i pisa. 
 Ach, panie profesorze  zawoaa Madzia  jak to dobrze, e pan jest!... 
Dbicki podnis na ni jasne oczy, ona za rzucia si na fotel i zacza szlocha. 
 Tylko niech si pan nie niepokoi  mwia.  To nic... jestem troch rozstrojona... O, eby 
tylko pan nie zachorowa... W tej chwili odprowadziam pani Latter... Wyjechaa!... 
 Na wita?  spyta Dbicki wpatrujc si w Madzi. A w duchu doda: 
Zawsze musi by jaka komedia z tymi babami!... 
 Nie na wita... Prawie ucieka!...  odpara Madzia. 
I w sposb zwizy, co niesychanie dziwio Dbickiego, opowiedziaa mu o nagej chorobie 
pani Latter, o powrocie ma, o moliwym bankructwie pensji... 
Dbicki wzruszy ramionami: sysza wszystko, lecz niewiele rozumia. 
 Prosz pani  rzek  do mnie o to nie mona mie pretensji. Ja prawie nigdzie nie wychodz 
i nie mam zwyczaju wypytywa o cudze interesa... Ale pienidze dla pani Latter s... 
 Jakie pienidze?... 
 Cztery... pi... do dziesiciu tysicy rubli... Pan Stefan Solski na danie panny Ady 
Solskiej tak sum zostawi do dyspozycji pani Latter, gdyby kiedy znalaza si w kopotach 
finansowych... No, ale ja, jak si pani domyla, o jej pooeniu nie mogem wiedzie. 
 Zostawi?... Ale on zerwa z Hel!  zawoaa Madzia. 
 Zerwa!...  powtrzy Dbicki machajc rk.  W kadym razie przed tygodniem jeszcze 
raz przypomnia mi o poyczce dla pani Latter, gdyby potrzebowaa. 
 Ona nie przyjaby od pana Solskiego  rzeka Madzia. 
 Znalelibymy kogo innego, jak wsplniczk czy nabywczyni 
pensji... Ale z pani 
Latter cika sprawa... 
Madzia spojrzaa na niego pytajco. 
133 
 Prosz pani  mwi zakopotany  sprawa jest cika z tego wzgldu, e pani Latter niczego 
nie uznaje prcz wasnej woli... 
 Nadzwyczajna kobieta!  wtrcia Madzia. 
Dbicki zacz targa sobie resztki wosw i patrzc na st mwi: 
 Tak, to energiczna osoba, ale  przepraszam pani 
energiczna po kobiecemu. Jej si wydaje, 
e to, czego ona chce, powinno by prawem natury... a tak przecie nie mona... Nie 
mona prowadzi pensji drogiej, kiedy kraj zuboa i powstao mnstwo pensyj taszych... 
Nie wypada wysya dzieci za granic, kiedy si nie ma pienidzy... Niepodobna, aeby jedna 
kobieta pracowaa na trzy osoby, z ktrych kada lubi duo wydawa... 
 Ale pan Solski poyczy dziesi tysicy rubli?  wtrcia Madzia. 
 Tak... tak... To moe by zrobione kadej chwili, jutro, dzi... No, ale on, a, raczej ta 
osoba, ktra bdzie ukada si z pani 
Latter, postawi swoje warunki... 
 Boe, Boe!... dlaczego ja nie przyszam do pana tydzie temu  mwia Madzia skadajc 
rce. 
 Prosz pani  odpar  wedug mego zdania, to wszystko jedno. Ze tkwi nie w braku 
pienidzy, ale  w usposobieniu pani Latter, ktra... doprawdy  jest troszeczk za energiczna 
i lubi i przebojem... A tak nie mona... Czowiek musi uzna prawa natury czy innych ludzi, 
gdy inaczej rozbije si dzi albo jutro ... 
 Wic wedug pana kobiety nie powinny by energiczne?...  niemiao wtrcia Madzia. 
 Owszem, pani: wszyscy ludzie powinni mie rozum, serce i energi, tylko  nie za duo 
rozumu, nie za duo serca, nie za wiele energii... Bo co innego jest ustpowanie wszystkiemu 
i wszystkim, a co innego  narzucanie swojej osobistoci. Co innego lamazarna bierno, a 
co innego nieuznawanie adnych praw poza swoimi interesami czy kaprysami. 
Madzi byo przykro sucha tego o pani Latter, lecz  wierzya Dbickiemu, a nade 
wszystko czua, e on pani Latter scharakteryzowa surowo, ale dokadnie. W kadym jej 
sowie, ruchu, postawie, nawet kiedy bya najagodniej usposobiona, odzywao si: Ja tu 
jestem, ja tak chc... 
Ale majc inny charakter moe nie zostaaby kierowniczk setek osb. 
 Wic, prosz pana, te dziesi tysicy rubli...  odezwaa si Madzia. 
 No, zaraz dziesi!...  umiechn si Dbicki.  Naprzd zobaczymy, ile potrzeba? 
Szkoda, e dowiedziaem si tak pno, ale  nic straconego. Po powrocie pani Latter zgosi 
si do niej kto z propozycjami i  bdzie dobrze. 
Madzia uszczliwiona poegnaa Dbickiego. Jaka ona bya dumna, e to przez ni, przez 
taki proszek jak ona, spynie pomylno na pani Latter, ktra nawet nie domyli si, kto jej 
odda usug. A jak aowaa, jak cikie robia sobie wyrzuty, e nie przysza tu wczeniej... 
 Swoj drog  mwia  gdyby Dbicki zosta na pensji profesorem, nie byoby tych 
kopotw... 
I w tej chwili ogarn j strach: zrozumiaa bowiem, co znaczy logika faktw... Tak, na 
wiecie nic nie ginie, a drobne bdy, nawet zapomniane, z czasem odzywaj si i ciko wa 
na yciu. 
Kiedy wrcia na pensj, wbiega do ciemnej sali za swj szafirowy parawanik; tam uklka 
i chciaa modli si na podzikowanie Bogu, i j zrobi narzdziem aski nad pani Latter. 
Lecz, e do gbi wzburzona jej dusza nie znajdowaa sw podziki, wic Madzia bia 
si w piersi szepczc: Boe, bd miociw nam grzesznym... 
Pobone jej skupienie trwao krtko. Wnet bowiem drzwi uchyliy si i do ciemnej sypialni 
wpad strumiewiata, na ktrego tle zarysowao si kilka gw i gwek. Jednoczenie 
rozmawiano: 
 Przynie lamp... 
 Moe rozgniewa si... 
 Czy tu jest panna Magdalena?... 
134 
Madzia wysza zza parawanu; a gdy o tyle zbliya si do drzwi, e mona j byo dojrze, 
gromadka osb stojcych na korytarzu szybko cofna si ku schodom. Przy czym rozleg si 
gos panny Marty: 
 A to tchrz ze Stanisawa... Niby mczyzna i najpierwszy ucieka... 
 Co to jest?...  zapytaa zmieszana Madzia zatrzymujc si na progu sypialni. 
Wtedy wszyscy przybiegli z powrotem i w jednej chwili otoczyy Madzi pensjonarki, 
damy klasowe i suba patrzc na ni wylknionymi oczyma i rozprawiajc tak bezadnie, e 
nic zrozumie nie moga. 
 Gdzie pani przeoona?  pytaa jedna z pensjonarek. 
 Nam si nale zasugi!...  wtrcia pokojwka. 
 Co ja jutro dam je panienkom?  woaa gospodyni. 
 Tu ju by pan rzdca i rewirowy...  dorzuci Stanisaw. Pod Madzi zachwiay si nogi. 
Czy oni mnie o co posdzaj?...  mylaa przeraona. Szczciem, z drugiego koca 
korytarza nadbiega panna Howard w biaym peniuarze, z rozpuszczonymi powymi wosami 
i roztrciwszy zebranych schwycia Madzi za rk. 
 Chod, pani, do mnie  rzeka.  A wy  dodaa surowo  na swoje miejsca!... Ja zastpuj 
przeoon i gdy bdzie potrzeba, dam objanienia. 
W pokoju panny Klary Madzia upada na krzeso i przymkna oczy. Jej te zdawao si, 
e ciany wyginaj si, a podoga dry pod nogami. 
 No i c ta nieszczliwa?... Gdzie 
ona jest?...  zacza znionym gosem panna Howard. 
 Pani Latter wyjechaa... 
 Tylko mi pani tego nie mw, panno Magdaleno.  Ale z pewnoci wyjechaa. 
 Dokd?... 
 Czy ja wiem?... Zapewne do Czstochowy, ale za par dni wrci. 
Panna Howard zastanowia si: 
 To by nie moe, ona jest w Warszawie. A poniewa rozumiem, dlaczego opucia pensj, 
poniewa ja jedna mog j skoni do powrotu... 
 Pani?...  spytaa Madzia. 
Panna Howard stana na rodku pokoju w pozie dramatycznej.  Posuchaj, pani  mwia 
gbszym ni zwykle kontraltem, wznoszc oczy na wysoko oberlichtu.  Kiedy te 
smarkate zbuntoway si dzi z powodu zupy kartoflanej, poszam do pani Latter i chciaam 
j rozbudzi z apatii... Bya rozdraniona, posprzeczaymy si, a ja powiedziaam jej, e 
opuszczam pensj i nie wrc, dopki  ona tu bdzie... Teraz pojmujesz?... Pani Latter znalaza 
si wobec jednej z dwu alternatyw: albo mnie przeprosi, albo usun si z pensji. No, i 
wybraa to drugie, szalona, lecz dumna kobieta... 
Madzia otworzya oczy i usta. Panna Howard zacza spacerowa po swoim ciasnym pokoju 
i mwia dalej: 
 Domylasz si, pani, e odnisszy takie zwycistwo nie oka si okrutn. Nie chc, 
aeby upakarzaa si przede mn kobieta samodzielna i mimo bdw o cae niebo wysza 
nad zwyky poziom. Nie pytam wic, gdzie si obecnie ukrywa, lecz prosz pani, aeby 
zobaczywszy si z ni powiedziaa jej te sowa: 
,,Panna Howard zostaje na pensji, panna Howard wszystko pucia w niepami. Sdzi 
bowiem, e obie panie zajmujecie zbyt podniose stanowiska, aebycie walczc ze sob 
miay przyczynia si do triumfu przesdw!... 
To niech jej pani powie, panno Magdaleno  koczya. A gdy wrci na pensj, sama wyjd 
naprzeciw niej i milczc pierwsza podam jej rk. S chwile w yciu ludzkim, panno 
Magdaleno, podczas ktrych milczenie zastpuje najwzniolejsz mow. 
135 
W tym momencie czc praktyk z teori, panna Howard przystpia do Madzi, mocno 
ucisna j za rk i  milczaa. Ale milczaa zaledwie kilka sekund. Wnet zacza opowiada 
Madzi, e pomywaczka spostrzega z okna wyjcie pani Latter, e jaki .posaniec widzia 
pani 
Latter, jak z kufrem i z drug pani jechaa dorok, e z tych poszlak gospodyni, 
panna Marta, domylia si, i pani Latter ucieka, i e skutkiem tego w kwadrans po opuszczeniu 
pensji przez pani Latter caa kamienica i dwie ssiednie kamienice dowiedziay si, 
e  pani Latter ucieka przed wierzycielami. 
W tej chwili Madzi zaczo si krci w gowie, opanowa j strach; zbrzyda jej Marta, 
panna Howard, pensja... 
Teraz odczua cierpienia pani Latter i jej niepohamowane pragnienie ucieczki gdzie tak 
daleko, gdzie nie dolatywayby nawet wieci o tych osobach i stosunkach. 
136 
30 Rj po odlocie matki 
Tej nocy Madzia wcale nie spaa, trapiona zymi przeczuciami co do wasnej przyszoci. 
Co niebawem zaczo si potwierdza. 
Z rana przyszed do niej, do niej samej, rewirowy i pocz wypytywa: gdzie wyjechaa 
pani Latter, o ktrej godzinie, jaki by numer doroki i czy z pewnoci skierowaa si ku 
dworcowi warszawsko-wiedeskiemu? Rewirowy zadawa pytania w sposb agodny; niemniej 
jednak jego paasz i zakrcone wsy byy dla Madzi stanowczym dowodem, e popenia 
zbrodni, za ktr zostanie okuta w kajdany i wrzucona do lochu tak gbokiego, jak 
wiea ratuszowa jest wysok. 
Ledwie wyszed rewirowy udajc, e nie ma zamiaru oku Madzi w kajdany i wrzuci do 
podziemnych pieczar, alici ukaza si  rzdca domu. Ten znowu zwrci si do Madzi i 
znowu zacz j wypytywa: gdzie wyjechaa pani Latter? czy mwia, e ma zamiar powrci? 
czy nie wspomniaa o kwalifikacji do paszportu i o zapaceniu za komorne? Rzdca nie 
mia wprawdzie wsw ani paasza, ale by zezowaty, co Madzi nasuno myl, e pewnie j 
pocign do zapacenia komornego, dziki czemu z owych trzech tysicy rubli, ktre jej zapisaa 
babcia, nie zostanie ani jednego grosika. 
Jeszcze rzdca nie ukoczy bada, gdy zjawi si niespokojny  gospodarz domu. Ten 
rwnie zaczepi Madzi, lecz nie pytajc, gdzie pojechaa pani Latter, zacz od razu narzeka, 
e straci cz komornego, poniewa wszystkie meble s podobno wasnoci pana Stefana 
Zgierskiego, z ktrym moe by zawikany proces. 
Zdziwiona tym odkryciem Madzia bya pewna, e nie tylko przepadn jej pienidze po 
babci, ale e nienasycony gospodarz na zaspokojenie komornego kae przyaresztowa jej 
tualetk, serwetk i brzowy lichtarz ze szklan profitk. 
W cigu tych cikich godzin wprawdzie niekiedy przypominaa sobie, co powiedzia Dbicki, 
e pani Latter w kadej chwili moe mie pienidze. Lecz wspomnienie to wydawao 
jej si snem wobec realnych wsw rewirowego, krzywych oczu rzdcy domu i niepokoju 
waciciela. 
Co tu poradzi biedny Dbicki!...  mylaa wyobraajc sobie, e na jej kdzierzaw 
gwk wali si pensja pani Latter, caa kamienica, cay wiat... 
Lecz okoo pierwszej po poudniu zmienia si 
sytuacja tak dalece, e Madzia z najgbszej 
rozpaczy wzniosa si do najwyszego optymizmu. 
Przede wszystkim, gdy wrczya pannie Howard klucze zostawione jej przez pani Latter i 
gdy po otworzeniu biurka w obecnoci caej pensji znaleziono w szufladzie kilkaset rubli, 
gospodyni, panna Marta, wpada w tak rado, e w pierwszej chwili podejrzewano j o 
zachwianie wadz umysowych. Zacza skaka paczc i woajc: 
 Wystarczy na utrzymanie domu!... Bd obiady!... Przysign, e pani wrci... Ona 
pewnie pojechaa do Czstochowy ofiarowa Pannie Najwitszej swoje zgryzoty z tym 
krymina... 
 Prosz by cicho!...  zgromia j panna Howard, ktra na widok gotwki uczua, e jej 
wadza nad pensj posiadaa realn podstaw. 
Bez wzgldu na upomnienie panna Marta nie przestawaa manifestowa swojej uciechy. 
Damy klasowe zaczy wylicza zalety przeoonej, sugi wyraay ufno, e nie przepadnie 
im zapata, a zagroone godem pensjonarki same nie wiedzc czego tary sobie oczy i rzucay 
si jedna drugiej w objcia. 
137 
I w smutnym przed chwil gabinecie zrobio si tak wesoo, i nawet Madzia nabraa otuchy 
i pomylaa, e moe nie okuj jej w kajdany i nie rzuc do podziemnych pieczar. 
W chwili najwikszego haasu cicho jak cie wsun si do gabinetu okrglutki, pulchniutki 
i skromnie, cho elegancko ubrany pan Zgierski. Jego ysina wydawaa si olbrzymi, 
a czarne oczki mniejszymi i bystrzejszymi ni zwykle. Spojrza naprzd na meble, potem na 
panienki; potem jego czoo wyraao frasunek, a twarz nadziej: nareszcie dostrzegszy pann 
Howard posun si do niej krokiem kontredansowym i czule ujmujc za rk rzek: 
 C to za pikne zgromadzenie!... Nie mog odmwi sobie przyjemnoci ucaowania 
rczki pani  doda, delikatnie jak zefir dotykajc ustami odnonej czci ciaa panny Klary. 
 S pienidze!... s pienidze!:..  powtarzaa gospodyni klaszczc w rce. 
Przestrach bysn na obliczu Zgierskiego i w jego widerkowatych oczach. Skombinowa 
bowiem, e to jego posdzaj o zamiar wspomoenia upadajcej pensji. 
 Co znowu!...  przerwa dosy szorstko.  To ja mam pi tysicy rubli u pani Latter... 
 Ale pani zostawia pienidze w biurku  odpara gospodyni. Teraz fizjognomia Zgierskiego 
zajaniaa uczuciem bogoci.  Spodziewaem si tego  rzek.  Pani Latter jest zbyt 
szlachetn kobiet... 
Umilk jednak sdzc, e waciwiej bdzie pierwej zbada, co jest, a dopiero pniej 
chwali lub gani. 
Na znak panny Howard pensjonarki, panna Marta i Stanisaw szybko usunli si z gabinetu. 
Przykad ich naladoway damy klasowe w sposb odpowiadajcy powadze ich stanowiska. 
 Pani raczy mnie zaprezentowa tym damom  szepn Zgierski do panny Howard patrzc 
na Madzi. 
 Pan Zgierski, pani Mline  rzeka uroczycie panna Klara. Zgierski okrgym ruchem 
poda rk dojrzaej Francuzce i rzek: 
 Tak wiele syszaem o pani od pani Latter, e doprawdy... 
 Pan Zgierski, panna Brzeska. 
Nowy gest rki jeszcze okrglejszy, poparty wykwintnym obrotem ng i sodkim spojrzeniem. 
 Tak czsto  mwi Zgierski do Madzi krygujc si tak czsto syszaem o pani od pani 
Latter, e istotnie... Pani zapewne niedawno... 
 No, i niech pan sobie wyobrazi, co za awantura!...  przerwaa mu panna Howard. 
Zgierski otrzewia. 
 Niesychana rzecz  odpar.  Wczoraj wanie otrzymaem od pani Latter licik, w ktrym 
przypomina mi, aebym j odwiedzi na Wielkanoc, a dzi dowiaduj si, e moja szanowna 
korespondentka akurat w tej samej godzinie opucia Warszaw!... Spodziewam si, 
e nie na dugo  doda znaczcym tonem i po kolei spojrza na damy. 
 Pani Latter wrci za par dni  wtrcia Madzia. 
 Tak sdz  rzek. 
 Kto to wie?...  dorzucia oschle panna Howard. 
 I dlatego powinnimy by 
przygotowani na wszelk ewentualno  odpowiedzia 
Zgierski. 
Potem odchrzkn i mwi nie bez pewnej trudnoci: 
 Wanie mam akt, w ktrym pani Latter zeznaa, e wszystkie meble jej mieszkania, 
sprzty szkolne, naczynia kuchenne, e wszystko to  naley do mnie... Akt ten przyjem w 
swoim czasie niechtnie i tylko na usilne proby pani Latter... Dzi jednak widz, e pani 
Latter, ktrej szczyc si przyjani, zoya dowd nie tylko szlachetnoci, ale i wysokiego 
rozumu... 
 W ostatnich czasach bya bardzo rozdraniona  wtrcia panna Howard. 
138 
 Pojmuj panie  cign Zgierski  e akt, ktry posiadam, jest ocaleniem pensji. Bo 
choby nawet pani Latter zrzeka si pensji czy nie wrcia... miejsce jej moe tu zaj panna 
Malinowska i wszystko zostanie po dawnemu, jeeli uratujemy meble... 
Serce Madzi cisno si na myl, e ledwie pani Latter wyrwaa si na krtki odpoczynek, 
ju mwi o niej jak o osobie zmarej... W przedpokoju rozlego si gwatowne dzwonienie i 
po chwili wszed do gabinetu czerwony, zadyszany Mielnicki, a za nim jaki inny pan. 
 Co ja sysz?...  woa otyy szlachcic. 
 Gdzie pani Latterowa?... 
Zgierski podsun si do niego i drepczc mwi: 
 Prezentuj si panu dobrodziejowi: Stefan Zgierski, przyjaciel naszej drogiej pani... 
 No, jeeli przyjaciel, to gadaj, czy to prawda?...  e wyjechaa?... Niestety, tak... 
 Pani Latter wyjechaa na kilka dni  wtrcia Madzia. 
 A!... Gadaje  jak, z kim, dokd?...  pyta Mielnicki chwytajc Madzi za rce. 
Strapiony Zgierski zbliy si tymczasem do pana, ktry wszed za otyym szlachcicem, i 
rzek: 
 Witam mecenasa! C szanownego mecenasa sprowadzio tu?... Czy take... 
Lecz poniewa osoba nazwana mecenasem,, prcz serdecznych uciskw doni i yczliwych 
umiechw, nie daa Zgierskiemu adnych objanie, wic cofn si do panny Howard. 
Tymczasem zachwycona obecnoci Mielnickiego Madzia szczegowo opowiadaa mu 
wyjazd pani Latter. 
 Ale dlaczego ona tak nagle wyjechaa?... Dlaczego?... i jeszcze Bg wie dokd  powtarza 
zdesperowany szlachcic. 
 Wyjechaa na par dni odpocz  mwia Madzia.  Bya strasznie rozdraniona... 
strasznie... 
 A!... przepowiadaem to, mwiem: rzu do diaba pensj, osid na wsi... Ju o tym, e 
ona bokami robi, pisaa do mnie Mania, wiesz: Lewiska  cign szlachcic patrzc na Madzi. 
 No i ja, odebrawszy list, po ni tu przyjechaem, po pani Latter... Przecie ja prawie 
jej krewny, nawet... cakiem krewny... 
 Byy tu i powane:.. bardzo powane kopoty finansowe odezwa si Zgierski, sodziutko 
umiechajc si i zacierajc rce. 
 No, co tam finanse!  wybuchn Mielnicki.  Tylu jeszcze Latterowa ma przyjaci, e 
o finanse troszczy si 
nie potrzebuje.  Ja pierwszy...  wtrci 
Zgierski z ukonem. , Teraz 
wysuna si panna Howard. 
 Moim zdaniem  rzeka waciwym jej kontraltem  kopoty pani Latter s cikie, ale 
nie finansowe, lecz moralne... 
 O?...  zdziwi si Mielnicki.  A gadaje!... 
 Wyobracie sobie, panowie  cigna panna Howard kobiet samodzieln, kobiet 
wysz, kobiet, ktra pierwsza w naszym kraju podniosa sztandar emancypacji... 
Mielnicki coraz wicej zdziwiony patrzy na ni to prawym, to lewym okiem jak indyk. 
 Ta kobieta w cigu kilkunastu lat wychowaa dzieci, stargaa si 
w pracy, topia, nie 
wiadomo gdzie, swoje wielkie dochody. 
I w chwili, kiedy ju znalaza si u szczytu posannictwa, kiedy idee przez ni wyznawane 
ogarny szerokie koa i wytworzyy nowy zastp nieulknionych apostoek... 
Mielnicki wci patrzy rozszerzajc ju nie tylko oczy, ale nawet palce u rk. 
 W takiej chwili do cichego ogniska pracy takiej kobiety wpada nagle, jak duch zniszczenia, 
jej  drugi m... 
 M?...  powtrzy szlachcic. 
 Tak  mwia podnoszc gos panna Klara.  Drugi m, ktry rzuci j przed kilkunastoma 
laty, prawdopodobnie przez cay ten czas wyzyskiwa j, a co najgorsza  za jak 
139 
brudn spraw siedzia w wizieniu... I czy podobna dziwi si, e kobieta, zagroona w taki 
sposb, opucia dom, dzieci, obowizek?... Pytam was, panowie: czy dziwicie si jej ucieczce?... 
Podczas tej przemowy Madzia cofna si do framugi okna, Mielnicki zsinia, a nawet na 
twarzy Zgierskiego wida byo wzruszenie. Bynajmniej nie z tego powodu, e wrci drugi 
m 
pani Latter, ale e on, Zgierski, nie wiedzia o tym. 
140 
31 Pan Zgierski zadowolony 
Nagle staa si rzecz nieoczekiwana. Stojcy niedaleko pieca jegomo, ktrego Zgierski 
nazywa mecenasem, odezwa si: 
 Za pozwoleniem!... Teraz ja wtrc swko, poniewa chodzi o spraw, ktr mam w 
rkach... 
Obecni odwrcili si. 
 Z tego, co mwia szanowna pani  cign adwokat kiwajc gow w stron panny Howard 
 jedno jest faktem: e m pani Latter w tych dniach by 
w Warszawie. Ale nie jest 
prawd, aeby kiedykolwiek wyzyskiwa pani 
Latter albo  aeby siedzia w wizieniu. Pan 
Eugeniusz Arnold Latter by majorem wojsk pnocnoamerykaskich, bierze obecnie emerytur, 
podruje po Europie jako ajent fabryki machin i o ile mog sdzi, jest wielce przyzwoitym 
czowiekiem. 
 W kadym razie jest m... Gdzie on jest?...  zawoa Mielnicki chwytajc z kolei adwokata 
za rce.  Gadaj, po co on tu przyjecha?... 
Adwokat skrzywi si, lecz odprowadziwszy Mielnickiego w gb pokoju zacz co 
szepta. 
 Jak?...  spyta szlachcic.  Aha! No?... Adwokat znowu szepta. 
 Ale niech podpisze!... Jednej chwili niech podpisze... Nowa seria szeptw. 
 E, co tam obraona!...  odpar Mielnicki.  Pogniewa si, a potem podpisze. 
I znowu szepty, po ktrych nastpia konkluzja Mielnickiego: 
 Tak!... a pi tysicy niech bierze, bo to si przyda dzieciom... 
 Wic mog liczy na poparcie?...  spyta adwokat. 
 Rozumie si  odpar Mielnicki.  Bylem tylko odszuka Latterow, zaraz wyperswaduj 
grymasy... Przecie to dla obojga szczcie, aska Boa!... Co trzyma czowieka, ktry nie 
chce?... Lepiej wzi takiego, ktry chce... 
Teraz zaczy si szeptania w drugim kcie. Panna Howard mwia cicho do Zgierskiego: 
 A co, nie miaam prawa twierdzi, e Latter jest nikczemnikiem? Nawet ten jegomo, 
ktry broni go, nie mie wypowiedzie prawdy gono... Tam jest co tajemniczego... Patrz 
pan, jak wyglda ten gruby szlachcic... 
Tymczasem Zgierski wpatrywa si w szlachcica jak w kochank. W czarnych jego 
oczkach wida byo al za pani 
Latter i uwielbienie dla Mielnickiego, i ch dowiedzenia si 
o wszystkim, i nieugity zamiar skorzystania ze wszystkiego. 
Pochyli si ku pannie Howard i szepn ze sodkim umiechem: 
 Na mio bosk, czy pani nie widzi, e w tej chwili rozegrywa si dramat?... Pan Latter 
oczywicie da rozwodu, ten pan, ktry rozmawia z Mielnickim, to adwokat przy konsystorzu, 
a stary Mielnicki od dawna chce sieni z pani Latter... Caa awantura, na ktrej nasza 
przyjacika zrobi interes!... 
 Czyja przyjacika?... kto...  spytaa zachmurzona panna Howard. 
 No, pani Latter. 
 Nie jestem przyjacik kobiety, ktra tak dalece zapomina o swej godnoci, e gotowa 
trzeci raz wyj za m  odpara. 
 Ale ja jestem jej przyjacielem  rzek pgosem Zgierski, a kaniajc si i umiechajc,
tanecznym krokiem zbliy si do Mielnickiego. 
 Naturalnie  odezwa si nie pytany  e wszystko pjdzie jak najlepiej. Pani Latter wybornie 
zrobia wyjedajc na kilka dni... Uspokoi si i podpisze... podpisze... 
141 
I triumfujcym wzrokiem spojrza 
na konsystorskiego adwokata, ktry nie zdawa si by 
zachwycony jego domylnoci. 
 Co za jeden ten stary?  spyta szlachcic adwokata wskazujc okiem na Zgierskiego.  
Czego on miesza si do nas?  To tak z przyzwyczajenia  mrukn adwokat. 
Madzia wtulona we framug patrzya wylknionymi oczyma na sceny rozegrywajce si 
przed ni. Wiele zda syszaa, wicej odgada i  dosza do wniosku, e pani Latter ju nie 
ma po co wraca na pensj. Przeczuwaa pomimo braku dowiadczenia, e w tym gabinecie 
aduje si nabj plotek, ktre wnet wybuchn, oblec miasto i pogrzebi reputacj przeoonej. 
Jezus Maria!  mylaa  co za szczcie, e ten gruby szlachcic kocha si w pani Latter... 
Sama przecie syszaam i ja i Helenka, jak si owiadcza... Inaczej nie miaaby biedaczka 
gdzie gowy schroni... 
Nowe dzwonienie w przedpokoju i nowa scena: do gabinetu wesza panna Malinowska z 
niewysokim jegomociem, ktry mia szpakowat brod i nieco krzywe nogi. Zgierski podbieg 
do nich z oznakami najwyszej czuoci, lecz ci przywitali go chodno. 
Panna Malinowska skonia si obecnym i widocznie co zmiarkowawszy zwrcia si do 
panny Howard pytajc: 
 Jake na pensji? Spodziewam si, e wszystko w porzdku? Panna Klara osupiaa. 
 Pani chyba nie wie  odpara  o wyjedzie pani Latter? 
 Owszem, wiem i dlatego zapytuj pani o pensj. Wczoraj otrzymaam list od pani Latter, 
w ktrym prosi, aebym j chwilowo zastpia... Pienidze na wydatki biece s w biurku, 
a za na inne potrzeby... 
Tu panna Malinowska spojrzaa na Zgierskiego. 
 Za na inne potrzeby  cigna  s u mnie i do mnie prosz si zgasza. 
Jakby na poparcie tych zapewnie jegomo na krzywych nogach ukoni si biustowi Sokratesa. 
 Ale taki nagy wyjazd!...  wtrcia panna Howard ochonwszy ze zdumienia. 
 O ile domylam si  przerwa waciciel krzywych ng pani Latter wyjechaa w sprawie 
majtkowej. A e zawiadomiono j niemal w ostatniej godzinie, wic nie byo czasu do 
stracenia. I zdaje si, e tylko dziki popiechowi bdzie moga co ocali. 
 Moe pjdziemy na gr do panienek, panno Howard odezwaa si panna Malinowska. 
 Ach, i pani tu jest?...  zwrcia si do Madzi.  O, zmizerniaa mi pani, trzeba przez wita 
odpocz... 
Krzywonogi towarzysz panny Malinowskiej ukoni si Madzi i patrzy na ni bardzo 
yczliwie. 
 Plenipotent Solskiego, pan Mydeko...  szepn Zgierski do panny Howard. 
Ju panna Malinowska zwrcia si ku drzwiom, gdy zastpi jej drog stary szlachcic. 
 Przepraszam pani  rzek  jestem Mielnicki, wuj jednej z tutejszych uczennic i przyjaciel... 
prawie powinowaty pani Latterowej. Dzi po to wanie przyjechaem, aeby gwatem 
zabra Latterow na wie, no... ale nie zastaem jej... Tymczasem pani wspomina o licie od 
niej... 
 Tak  odpara panna Malinowska. 
 Czy nie pisaa do pani, dokd jedzie?...  pyta szlachcic wzruszonym gosem. 
 O tym nie wiem. Otrzymaam kartk okoo dziesitej wieczr przez posaca z banhofu 
kolei petersburskiej. 
 Aha!...  krzykn szlachcic strzelajc z palcw. 
 Mwia pani  rzeka gniewnie panna Howard do Madzi e pojechaa na dworzec wiedeski?... 
 Widziaam...  wtrcia zarumieniona Madzia. 
142 
 Ona do mnie pojechaa.., do mnie, na wie!...  wykrzykiwa Mielnicki.  W tej chwili 
jad na kolej, a za par godzin zobacz si z pani Latter... Widocznie minlimy si w drodze... 
Mwic to gosem przerywanym z radoci, stary szlachcic biega po gabinecie. Rce mu 
dray, na twarz wystpiy sine rumiece. 
 Za par 
godzin  powtarza  za par godzin... 
 Polecam szanownemu panu mj interes  wtrci adwokat przy konsystorzu. 
 Ale naturalnie!  odpar Mielnicki.  To najwaniejsza sprawa... Daj no mi acan dobrodziej 
swj adres... 
Adwokat konsystorski z szybkoci magika poda kilka swoich adresw. 
 Nieche pan bdzie askaw  wtrcia panna Malinowska prosi pani Latter, aeby bya 
zupenie spokojna. Wszystko jest dobrze i bdzie dobrze... Niech si nie pieszy z powrotem i 
odpocznie na wsi. 
 Bg ci zapa, kochana!  odpar szlachcic, gwatownie ciskajc rce jej i jej towarzyszowi 
z krzywymi nogami, ktry kania si potakujco. 
 Tak, tak!...  doda przysuwajc si 
Zgierski.  Niech pani Latter odpoczywa jak najduej... 
Jej przyjaciele czuwaj... Niech pan bdzie askaw owiadczy, e powiedzia to Zgierski, 
Stefan Zgierski... Przyjaciele czuwaj!... 
Zwracajc si za do adwokata konsystorskiego doda: 
 A po powrocie, upewniam pana, e wiadoma kwestia zaatwi si pomylnie... Uyj bowiem 
caego wpywu... 
...aeby pani Latter skoni do zgodzenia si na rozwd mwi ju do Madzi, poniewa 
Mielnicki wybieg z gabinetu za adwokat egna si z plenipotentem Solskiego. 
Panna Malinowska, jej towarzysz, a za nimi Zgierski wyszli na korytarz. 
 Wic ja teraz id 
do gospodarza w imieniu pani Latter mwi jegomo z krzywymi nogami. 
 Naturalnie  odpara panna Malinowska  trzeba pospycha te dugi przed jej powrotem. 
 Tylko nie mj!...  wtrci 
Zgierski.  Ja szanownej pani oddam akt, na mocy ktrego 
inwentarz pensji naley do mnie, a pani postpi... 
 Ach, prosz pana  przerwaa niecierpliwie panna Malinowska  paskie pi tysicy w 
kadym razie miay by spacone najpierwej... 
 Ale, ja t sumk zostawiam pani... czy pani Latter... czy komu panie ka  mwi zaaferowany 
Zgierski. 
Panna Malinowska poegnaa plenipotenta Solskich i w towarzystwie panny Howard posza 
na drugie pitro. Zgierski bieg do miasta, lecz zatrzyma si na schodach syszc, e 
plenipotent rozmawia z Madzi. 
 Pan Dbicki wczoraj zawiadomi mnie o wypadku  mwi jegomo z krzywymi nogami 
ciskajc Madzi za rk , wic pani bdzie spokojna i... niech pani take jedzie na wie 
na wita. Nie jestem lekarzem i pierwszy raz mam przyjemno widzie pani, ale uwaam, 
e i pani powinna odpocz.:.  doda ciszej  bdzie jeszcze tyle rozmaitych star, e lepiej 
chwilowo usun si... Czy pani sabo?... 
 Nie, prosz pana  odpowiedziaa Madzia bledziutka jak papier. 
Zgierski nie mg wytrzyma, wic wrci ze schodw i chcia Madzi odprowadzi na 
gr, jako dawny przyjaciel pani Latter i caej pensji. .Ale Madzia podzikowaa mu i posza 
trzymajc si porczy. Plenipotent Solskich take gdzie znikn i zosta tylko pan Zgierski 
sam, rozmylajc, e powinien zbliy si . do Madzi. 
Ten anioek ma, widz, stosunki z Solskim?... A przy tym milutka... a!...  mwi do siebie 
Zgierski.  Tylko trzeba j ugaska, bo to jeszcze dzika sarenka... No, a pniej moe i 
tego... 
143 
I bieg do miasta oblizujc si ju to na wspomnienie Madzi, ju na myl, e posiada 
wizk przepysznych wiadomoci. Z takimi nowinami mona zaprosi si 
nawet do prezesa 
na obiad. 
144 
32 Chaos 
Madzia ledwie wesza na drugie pitro: bio jej serce, mio si w oczach, nogi dray. 
Spostrzega, e w jednej z sal wykadowych zgromadziy si pozostae na wita pensjonarki 
i damy klasowe, rozumiaa, e i jej wypada tam i, ale ju jej si brako. Wic skrcia do 
sypialni z zamiarem pooenia si cho na chwil. 
Nagle  doznaa wraenia, jakby j kto ze snu zbudzi: w sypialni zobaczya swoj wydalon 
koleank, pann Joann, ktra pochwycia j w objcia. 
 A widzisz, Madziu  rzeka  nie mwiam, e jej Pan Bg nie przebaczy mojej kompromitacji?... 
I umiechna si, rumiana, elegancko ubrana, szczerzc biae zbki. 
 Wracasz do nas?  spytaa zdziwiona Madzia. 
 Czy ty masz le w gowie?...  rozemiaa si panna Joanna.  Ja miaabym na powrt 
zosta dam klasow?... W dzie mczy si suchajc lekcyj, ktre mnie jeszcze na pensji 
nudziy, a wieczr belfrowa dziewcztom i opowiada si za kadym wyjciem na spacer?... 
 Wic co bdziesz robia?... 
 Bd, jak dzi, uywaa wiata!... C to, jestem tak brzydka czy gupia, aeby zabija 
si robot?... 
 Joasiu!  zgromia j Madzia. 
Panna Joanna wci 
miejc si usiada na jednym z nie posanych ek. 
 Oj, ty... ty dzieciaku!  mwia do Madzi.  Wiesz przynajmniej, co si dzieje z naszymi 
uczennicami? Jedne od razu zapominaj o lekcjach i jeeli ktra jest bogata albo adna, uywa 
ycia. Inne ucz si dalej, powtarzaj lekcje, pamitaj, a wszystko po to, aeby jak my 
zabija czas i zawraca gowy dorastajcym dziewcztom... Ale czowiek nie po to yje! 
 Ja ci nie rozumiem, Joasiu  rzeka Madzia naprawd nie pojmujc, o co chodzi jej koleance. 
Panna Joanna wzruszajc ramionami i rysujc parasolk kka na pododze mwia: 
 yjesz tu jak w klasztorze albo w wizieniu, wic nie wiesz, co si dzieje na wiecie. A 
e nie wiesz, wic kwasisz si robot, z ktrej nikomu nic nie przyjdzie. Tymczasem na 
wiecie jest tak: e pracowa, sucha innych, dogadza wszystkim musz tylko gupi mczyni 
i brzydkie kobiety. Ale mdry mczyzna wyszukuje sobie adnej kobiety i bawi 
si... adnie mieszkaj, smacznie jedz i pij, elegancko ubieraj si, wieczorem id na bal 
czy do teatru, a na lato wyjedaj za granic, w gry albo nad morze... Ach, gdyby wiedziaa, 
jak inaczej wyglda wiat, kiedy si 
nie ma kopotw, i jaki weselszy, jaki lepszy jest 
czowiek, kiedy si nie martwi!... 
Madzia zarumienia si i spuciwszy oczy odpara: 
 Nie masz chyba powodu cieszy si ze swojej kariery... 
 Ja?...  przerwaa zdziwiona Joasia.  C mi to zego?... Jestem lektork u jednej staruszki, 
mam trzysta rubli rocznie, wszystkie wygody, mnstwo prezentw... 
 Wic pracujesz. 
 I... nie bardzo! 
 A... ale co mwili o tobie... 
 O mnie?... Aha, ju wiem!...  zawoaa Joasia parskajc miechem  Niechby mi si 
kada plotka tak opacia... 
Chciaa wzi Madzi za rk, ale ta cofna si i rzeka: 
 Musz i na sal... 
145 
Panna Joanna staa si nagle powan. Rumieniec okry jej twarz, podniosa si z ka i 
opierajc si na parasolce odpowiedziaa: 
 Oj, ty, ty... abdzitko!... Na ciebie nie robi plotek i co masz?... Spojrzyj na swoj sukienk. 
A co robisz komu dobrego?... Zakuwasz gowy dziewcztom. Ja za za plotk, z ktrej 
dzi wszyscy simiej, dostaam wyborne miejsce, dokuczyam starej Latterowej i pomogam 
temu biednemu Kaziowi wyjecha za granic. al mi chopca, ale mio mi, e moje 
powicenie wyszo mu na dobre... 
Tak jak moja krzywda  zakoczya twardym gosem  daa mi mono przyj tu i zobaczy 
bankructwo surowej pani Latter... Bo podobno licytuj was?... 
Madzia wybiega na korytarz i nie ogldajc si wpada do gocinnego saloniku. Tam 
opara si o cian i zacza rzewnie paka. 
W tej pozycji zastaa j panna Malinowska. Popatrzya na ni marszczc brwi i rzeka: 
 O, moja pani, do tego... Musisz jecha na wita i odpocz co si zowie. C to za 
dziwna pensja!... Jedne nauczycielki robi awantury, a drugie choruj na nerwy... 
 Ja pani przepraszam...-odezwaa si Madzia hamujc zy.  Droga panno Magdaleno  
odpara Malinowska  ja przecie nie mam do ciebie pretensji. Ale wiem i od Howardwny, i 
porednio od profesora Dbickiego, e... zanadto ywo braa do serca wszystko, co si tu 
dziao... Kady wyzyskiwa 
twoje uczucie, kady odstpowa ci cz swoich kopotw, a 
rezultat jest ten, e wygldasz jak z krzya zdjta... 
Dzi o szstej zrobimy rachunek, a jutro pojedziesz do rodzicw. Powrcisz za dziesi 
dni, po witach, a wtedy poznamy si bliej. No... i nie dziw si, jeeli nie zastaniesz tu poowy 
swoich koleanek. Z takim personelem mona by drugi raz zbankrutowa... 
Pocaowaa Madzi w gow i wysza. Widocznie spotkaa kogo, bo przez zamknite 
drzwi sycha byo na korytarzu rozmow, ktr zakoczya panna Howard woajc dwicznym 
gosem: 
 Na tej pensji, ktr pani bdziesz prowadzi, utrzymaj si tylko pokojwki, ale adna 
kobieta samodzielna i cenica swoj godno!... 
Po obiedzie, ktry przyniesiono z restauracji, pani Mline wyprowadzia nieliczne grono 
pensjonarek na spacer, a na pensji zacz si niby sdny dzie. 
Cay korytarz i schody pierwszego pitra zaroiy si ludmi. Wida byo przestraszonego 
piekarza z ksik rachunkow  czerwonego rzenika, ktry wywija piciami i grozi, e 
zgubi pani 
Latter, nareszcie  handlarza myda i nafty, ktry opowiada, i jego ona dawno 
ju twierdzia, e pensja musi zbankrutowa. Byli to najhaaliwsi wierzyciele, cho razem 
naleao im si okoo szedziesiciu rubli. 
Prcz nich wasali si po korytarzach jacyydzi wypytujcy, czy bdzie licytacja, przychodziy 
dawne damy klasowe dowiedzie si, z kim pani Latter ucieka, i  nowe damy, 
ktre chciay rozmwi si z pann Malinowsk. Stara faktorka sug zapewniaa pokojwki, 
e im da wyborn sub, panna Marta zaamujc rce wypytywaa si 
wszystkich, czy panna 
Malinowska zostawi j n posadzie gospodyni, a lokaj pani Latter, Stanisaw, chodzi jak 
obkany; z trzepaczk i dywanikiem w rkach. 
O czwartej przybiega z miasta panna Howard z posacami. Kazaa wynosi rzeczy ze 
swego pokoiku, nie przywitaa si z Madzi, lecz za to miaa mow do suby, ktr zawiadomia, 
e ju nie bdzie dam klasow, tylko literatk. 
 Napisz ja o tym wszystkim wyczerpujcy artyku  woaa rozgniewana.  Teraz dopiero 
zobaczy Europa, jakie mamy pensje i przeoone!... 
W kocu owiadczya, e wyprowadza si do pokoi umeblowanych na Nowym wiecie, 
gdzie mog odwiedza j wszystkie kobiety samodzielne i wszyscy ci, ktrzy wspczuj 
sprawie wyzwolenia pci eskiej. 
Dopiero powrt z miasta panny Malinowskiej w towarzystwie jegomoci na krzywych nogach 
uspokoi zebrany tum. Faktorzy znikli, kandydatki na posady dam klasowych zostay 
146 
odprawione z niczym, za piekarz, rzenik i handlarz myda .tudzie nafty otrzymali pienidze. 
egnajc si z now przeoon 
byli bardzo zadowoleni i pokorni i natarczywie ofiarowywali 
swoje usugi, ktrych nie przyjto. 
Przybieg take i gospodarz domu i wykwintnymi sowy zapewnia jegomocia z felerem 
w nogach, e zawsze by spokojny o komorne, cho zalegao. Na dowd za swoich pojednawczych 
usposobie obieca wylepi 
piece na swj koszt i naprawiazienk do spki. Ale 
gdy mu zaproponowano, aeby odnowi mieszkanie, podnis rce do nieba i przysig, e 
taki wydatek naraziby go na pjcie z torbami. Rwnie zapewnia, e kamienice w tych 
czasach nie przynoszadnego dochodu, tylko straty i e on swoj kamienic mgby darowa, 
gdyby znalaz si odwany i lekkomylny czowiek, ktry by j przyj. 
Gdy pensjonarki wrciy ze spaceru, na pensji byo ju cicho. Wwczas panna Malinowska 
wezwaa Madzi do kancelarii i wypacia jej zaleg pensj trzymiesiczn w kwocie 
czterdziestu piciu rubli. 
Przy podpisywaniu przez Madzi kwitu panna Malinowska kiwajc gow rzeka: 
 Po witach zaproponuj pani troch 
inne warunki, a tymczasem przeprowad si do 
pokoju, ktry zajmowaa panna Howard. 
 Panna Howard ju nie wrci?  spytaa Madzia. 
 Ona jeszcze pani Latter mwia, e .usunie si z pensji na Wielkanoc. 
 Ale pani Latter wrci'?...  szepna Madzia, lkliwie patrzc na now przeoon. 
Panna Malinowska podniosa brwi. 
 Albo to ode mnie zaley?...  odpara.  Wyjazd by niepotrzebny... bardzo... Bd 
szczerze zadowolona, jeeli skutkiem tych zaj nie stracimy poowy uczennic... 
Madzia zrozumiaa, e los pani Latter jest ju zdecydowany. Pnym wieczorem przeprowadzono 
Madzi do pokoiku panny Howard. Nie zapalajc lampy usiada w oknie, skd rozlega 
si szeroki widok na Prag, i... marzya. 
Chciaa myle o tym, e jutro wyjeda do domu, a pojutrze zobaczy rodzicw i Zochn. 
Chciaa cieszy si ale  nie moga, bo wiee wraenia opanoway jej dusz, bo wszystko w 
tym mieszkaniu przypominao pani Latter. 
Pod pokoikiem, w ktrym obecnie siedzi, jest sypialnia pani Latter. Gdzie ona teraz?... 
Tam, gdzie za rojem pomykw na Pradze, nawet dalej, a za tym paskiem horyzontu, gdzie 
wiata ziemskie stykaj si z gwiazdami nieba. Czy podobna, aeby pani Latter nie byo na 
dole, w jej pokoju, w ktrym tyle lat przemieszkaa?... Sycha jaki szmer... Moe wrcia?... 
Nie, to mysz gryzie pod podog. 
 Ach, jak to mczy  szepna Madzia  myle wci o jednym i tym samym!... 
I postanowia myle o czym innym, choby o przeszoci. Rok temu bya jeszcze dzieckiem, 
a gdy jej mwiono, e kady czowiek powinien zastanawia si nad sob i nad tym, 
co go otacza, jeszcze nie rozumiaa, co to znaczy: zastanawia si. 
Ale od p roku pocza zastanawia si nad pooeniem pani Latter, nad Helenk, nad 
Ad, panem Kazimierzem, pann Howard, Joasi... Z pocztku bardzo j trwoyo zajmowanie 
si obcymi ludmi i ich sprawami; ale pniej przywyka do tej pracy, a nawet bya z niej 
dumn. 
Bo przecie wszyscy jej tomaczyli, e czowiek, ktry nie zastanawia si, jest jak li 
igraszk wypadkw. A dopiero ten, kto rozmyla nad sob i wiatem, ten potrafi kierowa 
swojodzi, unika przygd i dopywa, gdzie sobie zamierzy. 
Tymczasem  wszystko fasz; bo przecie pani Latter umiaa myle (jeszcze jak!...), kierowaa 
sob i  skoczya na bankructwie... Porwaa j jaka 
cicha, dla nikogo niewidzialna 
burza i strcia w przepa pomimo wielkiego rozumu i mnstwa przyjaci. 
Co to za okropna rzecz by mdr, zastanawia si 
i nareszcie po kilkunastu latach trudw 
ucieka z wasnego domu!... Na co zda si rozum i praca, jeeli czowieka ze wszystkich 
147 
stron otaczaj potne i tajemnicze siy, ktre w jednej chwili mog obali dzieo caego y
cia? 
Boe, Boe, jak mnie to mczy!... po co ja o tym myl?... szepna Madzia. 
Przymkna oczy i ca si staraa si zwrci uwag w inn stron. Przypomniaa sobie 
Joasi. 
 Ot na przykad Joasia  mwia  mieje si z pracy i nigdy nie zastanawia si nad sob. 
ycie jej jest dziwaczne, ludzie j gani i  c z tego?... Pani Latter ucieka zrozpaczona, a 
Joasia triumfuje i jest wesoa... Wic po co by przyzwoit, moraln, rozumn, jeeli w wiecie 
dobrze jest tylko istotom lekkomylnym?... 
W tej chwili przyszo jej na myl jedno wspomnienie z dziecistwa. Raz wobec niej cinano 
topol. Drzewo z trzaskiem zwalio si w kau wyrzucajc deszcz botnistych kropli, 
ktre na socu zajaniay barwami tczy. Potem znowu spady i rozpyny si po ziemi, ale 
drzewo, chocite, zostao. 
Czy pani Latter nie jest powalonym drzewem, a Joasia ze swoj wesooci czy nie jest 
ow kropl, ktra na chwil wzbia si i z gry patrzy na lecego olbrzyma? Ale co bdzie 
pniej?... 
 Czy ja si ju nigdy nie uwolni od pani Latter?...  rzeka do siebie zrozpaczona Madzia. 
 Przecie to mona oszale!... 
I w duszy jej zacza si dziwna walka. Zmczona wyobrania chciaa za wszelk cen 
zapomnie o pani Latter, a serce mwio, e to wstyd i grzech zapomina o czowieku ledwie 
od dwudziestu czterech godzin nieobecnym. Jeszcze wczoraj kochalimy go i podziwiali, a 
dzi nawet pami o nim tak nam ciy, e chcemy si jej pozby. 
O, ja niewdziczna!...  mylaa Madzia.  I potpia tu obcych, e korzystaj z nieszczcia, 
kiedy ja uciekam przed wspomnieniami o niej, ja, ktrej ona tak ufaa, lubia, zrobia 
mnie dam klasow... 
Zapalia lamp i w przewidywaniu jutrzejszej podry zacza porzdkowa swj kufereczek. 
Niewiele jej to czasu zabrao, cho po kilka razy skadaa i wyjmowaa te same rzeczy, 
aby je znowu zoy. Ale cige bieganie od stolika do kuferka, cige pochylanie si i przyklkanie 
nadao inny kierunek jej mylom. Teraz dziwia si niedawnemu niepokojowi i mwia: 
Czego ja si martwi pani Latter?... e pensji mie nie bdzie?... Ale ona do tego 
wzdychaa od p roku. W tej chwili zapewne jest w domu Mielnickiego i nawet moe ma 
doskonay humor dowiedziawszy si, e dugi s spacone i e wszystko bdzie dobrze. A e 
jeszcze m chce od niej rozwodu, wic z pewnoci wyjdzie za Mielnickiego i znowu zostanie 
wielk pani... Moe nawet bdzie wstydzi si tego, e miaa kiedy pensj!... 
Madzia pooya si spa spokojniejsza. A poniewa mylc o wyjedzie do domu niecierpliwia 
si, e jeszcze tyle godzin musi czeka, wic znowu przypomniaa sobie pani 
Latter. 
Zamknwszy oczy widziaa wszystkie osoby, ktre odegray jak rol 
w ostatnich wypadkach. 
Zdawao jej si, e patrzy na oper, w ktrej wystpuj jej bliscy znajomi ubrani w 
pikne kostiumy teatralne. 
Oto pani Latter w amarantowej sukni, z brylantami w kruczych wosach. Ach, jak jej do 
twarzy!...  myli Madzia. A oto Helenka w sukni koloru wody morskiej, nakrapianej zotymi 
i srebrnymi blaszkami... A oto pan Kazimierz w biaym atasowym kostiumie, jak Raul z 
Hugonotw. 
Zaraz!...  myli Madzia  Jest sopran, kontralt i tenor; trzeba im doda basa... 
I wnet ukazuje si bas  gruby Mielnicki, w czarnym, nieco poplamionym surducie. 
Jakie to zabawne!  myli Madzia wpatrujc si w swoje figury stojce rzdem, jak na 
scenie, z podniesionymi rkoma. Amarantowy, zielonawy, biay kostium... Ach, jak im adnie!... 
148 
Nagle stojcy w jednym rzdzie zaczynaj si rozpywa. Znika pani Latter, Hela, pan 
Kazimierz i Mielnicki; przez chwil robi si czarno, a po chwili na tym tle zarysowuje si 
spokojna fizjognomia panny Malinowskiej i poza ni wida szary tum: wylknionego piekarza 
z rachunkiem, czerwonego rzenika, ktry wywija piciami, Stanisawa z trzepaczk i 
dywanikiem, pann Mart, ktra zaamuje rce... 
Teraz kolejno w coraz prdszym tempie zmieniaj si 
w sennych oczach Madzi dwa obrazy. 
To wida pani 
Latter w amarantowej sukni, Helenk 
w zielonawej, pana Kazimierza w 
biaym atasowym kostiumie, jak z podniesionymi rkoma co mwi czy piewaj. To znowu 
ich grupa znika, a na jej miejscu pokazuje si panna Malinowska w szarej sukience, piekarz 
z rachunkiem, Stanisaw z trzepaczk... Raz  dwa!... raz  dwa!... coraz szybciej nastpuje 
jedno po drugim, a wreszcie wszystko si rozpywa. 
 Co za niedorzecznoci!...  szepce Madzia umiechajc si.  Ja ju nigdy nie bd 
miaa rozumu  koczy i zasypia. Zasypia cicho dyszc, z umiechem na rozchylonych 
ustach, z rkoma zoonymi na piersi i ani zamarzy si jej, e o kilkanacie mil std pi kto 
inny, z twarz zwrcon do nieba, z rkoma zacinitymi i martwymi oczyma. 
149 
33 Czowiek, ktry ucieka przed samym sob 
Kiedy Madzia poegnawszy przeoon wysiada na Nowym wiecie, dorokarz odwiz 
pani 
Latter na dworzec kolei warszawsko-wiedeskiej. 
Zatrzyma konie przed gwnym wejciem, lecz pasaerka nie opuszczaa doroki. Obejrza 
si i spostrzeg, e i pani Latter patrzy na niego ze zdziwieniem. Wreszcie naglony przez 
stjkowego, aeby odjeda, dorokarz wychyli si z koza i rzek: 
 To ju banhof! 
 Aha!  odpara pani Latter i wysiada zapominajc o torbie i o zapaceniu za kurs. 
Szczciem nadbiegajcy posugacz zdj torb; a dorokarz upomnia si o zapat. 
Pani Latter daa mu czterdzieci groszy; lecz gdy podniesionym gosem powiedzia, e to 
za mao, dooya rubla. 
Potem wesza na kamienne schody dworca i patrzc na plac zadawaa sobie w duchu pytania: 
Co ja tu robi?... Skd ja si tu wziam?... 
I przyszo jej na myl, e musiaa chyba zasn w doroce, poniewa ten czas, ktry upy
n od poegnania si z Madzi, by dla niej stracony. 
Z rozmyla obudzi j posugacz kolejowy pytajc:  Do ktrej klasy mam odnie torb? 
 Naturalnie, e do pierwszej odpowiedziaa pani Latter. W tej chwili bowiem przywidziao 
si jej, e odprowadza Helenk wyjedajc za granic 
z Solskimi. Ale zaraz przypomniaa 
sobie, e Helenka od dawna jest za granic i e to ona sama dzi wyjeda nie wiadomo 
dokd. 
Sala pierwszej klasy, ju owietlona, bya pust. Gdy wyszed posugacz, pani Latter 
ogarna trwoga: znowu bowiem ciany zaczy wygina si w jej oczach, podoga chwiaa 
si pod nogami, a j sam otoczy tum widziade... Bya pomidzy nimi Helenka z przelicznym 
bukietem od Solskiego, Kazio obok Ady Solskiej, zawinita w futro ciotka Solskich, 
pikny pan Romanowicz, sowem  ci wszyscy, ktrzy w zimie odprowadzali Helenk. 
Im wicej poznawaa osb, tym mocniejszy strach j ogarnia. Zdawao jej si, e lada 
chwil 
wejdzie tu cuchncy yd, Fiszman, ktry zacznie opowiada zebranym, e pan Kazimierz 
Norski wystawia weksle porczane przez jego matk, pani Latter. 
ciany i podoga sali chwiay si coraz gwatowniej i pani Latter znowu uczua niepokonan 
ch ucieczki. Ucieka!... ucieka gdzie jak najdalej od tych miejsc i od tych ludzi... 
Jecha!... jecha jak najprdzej, gdy 
sam ruch mechaniczny, turkot k, zmiana widokw  
uspakajay jej poszarpan dusz. 
Wybiega z sali na korytarz i spotkawszy wonego spytaa: kiedy odchodzi pocig? 
 Dziewi dwadziecia  odpar wony. 
 Dlaczego tak pno?...  zawoaa pani Latter i posza w gb korytarza czujc, e gotowa 
rzuci si na wonego i z paczem pyta 
go, dlaczego tak pno odchodzi pocig. 
Dwie godziny czeka!...  mylaa z rozpacz.  Przecie ja tu umr... 
Wtem machinalnie pad jej wzrok na wielki arkusz, przylepiony do ciany, z napisem: 
Droga elazna warszawsko-petersburska. 
Pani Latter oprzytomniaa. 
Droga petersburska...  mwia sobie.  Makinia... Czyew... Ale 
tam mieszka Miel
nicki... Po co ja tu przyjechaam?... To tam trzeba jecha... do niego... Tam moje ocalenie, 
zdrowie, spokj, u tego jedynego czowieka, ktremu ufa mog... 
I z fonograficzn dokadnoci przypomniay si jej sowa starego szlachcica: 
150 
Plu na pensj!... Nie zechcesz by mojon, moesz by jednak pani domu i gospodarstwa, 
ktre potrzebuje kobiecej rki... To, co powiedziaem, warte jest przysigi i nie 
zmieni sowa, tak mi Boe dopom... 
Pani Latter wrcia energia. Kazaa wonemu wynie torb i zawoa dorok. W par 
minut pniej jechaa na dworzec petersburski. 
 Wariatka czy co?...  rzek wony do posugacza. 
 Iii... moe jaka obca... Pewnie zapomniaa czego  odpar posugacz. 
Okoo smej bya ju na Pradze; we dworcu spytaa posugacza: kiedy odchodzi pocig? 
 Kwadrans po jedenastej. Dreszcz j przebieg. 
 Trzy godziny czeka  szepna. 
Na myl o Mielnickim przypomniaa sobie, e ma jego wino. Wic przesza do sali trzeciej 
klasy i ukrywszy si w kcie wypia kieliszek. 
 Ju nie wiem, ktry dzi...  rzeka czujc jednak, e jest rzewiejsza. 
Mczya j potrzeba ruchu: chciaa gdzie i czy jecha, byle nie sta w miejscu; a oddaaby 
resztycia, gdyby ju moga znale si 
w domu Mielnickiego. Ten czowiek by dla 
niej jak Mojeszowy w miedziany, ktrego spojrzenie miao j uzdrowi. 
Zostawiwszy torb pod opiek suby wysza przed dworzec kierujc si w stron mostu i 
Warszawy, w ktrej ju zapalono wiata. Patrzya na Wis ku temu domowi, gdzie bya jej 
pensja, i przypomniaa sobie w wieczr padziernikowy, kiedy z okna gabinetu spogldaa 
na Prag. Soce wwczas zachodzio i oblewao ziemi rudotawym wiatem, na ktrego 
tle byo wida dym odjedajcej lokomotywy. Mylaa wtedy, e rude wiato jest szkaradne 
i e szkaradn jest ta odjedajca lokomotywa, ktra przypomina, e wszystko mija na tym 
wiecie, nawet powodzenie. 
I ot jej powodzenie mino! Ju ona sama jest nie po tamtej, ale po tej stronie Wisy czy 
Styksu; ju nie patrzy z wysokoci swoich apartamentw na Prag, ale tua si midzy budynkami. 
I ju wznosz si czarne kby dymu nad t lokomotyw, ktra j na nieznany 
brzeg wyrzuci. 
Nie dawniej jak przed p 
rokiem tam na grze, gdzie w tej chwili kto przenosi lamp 
(kto to moe by: Madzia czy panna Howard, moe Stanisaw?...), p roku temu sama jasno 
okrelia swoje pooenie i przyszo. Na pokrycie mniejszego dugu zaciga si wikszy 
dug, potem jeszcze wikszy, wic w rezultacie musi si to wszystko skoczy  mylaa 
wwczas, a dzi spenio si. Skoczyo si w ten sposb, e ona nie ma nic: ani wadzy, ani 
majtku, ani domu, ani dzieci, ani ma  no nic. Jest istot wyrzucon poza obrb spoeczestwa, 
jak pies, ktry zgubi pana. 
 Doskonale  szepna.  Ale co si stanie z pensj?... Bo przecie ja tam nie mam po co 
wraca... Jutro po caej Warszawie rozejdzie si wie, e uciekam... 
Szybko zawrcia ku dworcowi, a znalazszy si tam kazaa poda papier i kopert i napisaa 
list do panny Malinowskiej oddajc jej pensj pod opiek i nadmieniajc o pienidzach, 
ktre zostawia w biurku. Nawin si jaki spniony posaniec, wic powierzya mu list na 
los szczcia, nie dajc numeru, nawet nie patrzc, jak ten czowiek wyglda. 
Skoczone... wszystko skoczone!...  mylaa czujc, e jednak jest troch spokojniejsza. 
Zajrzaa do portmonetki i znalaza w niej okoo dziesiciu rubli. Kolej do Makini  mwia 
 stamtd konie do Mielnickiego... Okropna rzecz... Gdyby Mielnicki nagle umar, nie 
miaabym nawet za co wrci... Jak w tej chwili nie mam dokd wraca ani po co... 
Okoo dziesitej wieczr dworzec oywi si: zajeday powozy i doroki, do sali zaczli 
napywa pasaerowie. Zdawao si pani Latter, e niektrzy spomidzy przybyych przypatruj 
si jej, a szczeglniej andarm, ktry krci si w korytarzu, wyglda jak gdyby kogo 
szuka. 
151 
Mnie szukaj  pomylaa i ukrya si w sali trzeciej klasy midzy najbiedniejszymi. 
Zdawao jej si, e lada chwil wywoa j kto po nazwisku i prawie czua ciar rki, ktra 
j schwyci za rami. Ale nikt nie wymieni jej nazwiska. 
Obok umiecia si jaka 
uboga rodzina: matka z dwuletnim dzieckiem na rku i dziesicioletnia 
dziewczynka pilnujca szecioletniego chopca, ktry by przepasany du chustk 
przez gow i plecy na krzy. 
Pani Latter usuna si im na awce i spytaa kobiety: 
 Daleko pani wiezie ten drobiazg? 
 A za Grodno jedziemy, askawa pani. Ja, m i te oto ffle... 
 Tam pastwo mieszkacie? 
 Gdzieby za, askawa pani. Mieszkamy w Pockiem, a jedziemy za Grodno, bo mj ma 
tam zosta gajowym. 
 U kogo? 
 Jeszcze nie wiemy, askawa pani, a jedziemy, bo w domu nie ma co robi. 
 Wic c poczniecie w Grodnie? 
 Staniemy w jakiej austerii, dopki m 
nie odszuka tego pana, co mu powiedzia, e pod 
Grodnem atwiej o miejsce ni u nas. 
Przez ten czas jej m, czeczyna zaronity jak dziad, w drelichowym surducie, znosi 
skrzynki, wzeki, koszyki. Potem z garnuszkiem poszed do bufetu po gorc wod, a gdy i 
to przynis, kobiecina zabraa si do gospodarstwa. Rzucia w garnczek troch soli i masa, 
nadrobia chleba i zacza karmi dzieci. Najpierw matka nasycia dwuletniego, potem starsza 
dziewczynka zaja si szeciolatkiem i nareszcie  zjada wszystko po modszych. Kobieta 
i jej m nie jedli nic: ona bowiem cigle wydawaa jakie rozporzdzenia, a on biega 
za kupnem biletw, buek na drog, poprawia paczki lub zawizywa wzeki. 
Widok biedakw w niewymowny sposb torturowa pani Latter. Porwnywaa siebie z 
matk rodziny jak ona pozbawionej dachu, lecz o wiele szczliwszej. I teraz dopiero w caej 
peni odczua straszn prawd, e ubstwo moe by cierpieniem, ale samotno jest kalectwem 
ducha!... 
Ma dzieci i ma  mylaa patrzc na kobiet.  Ma czowieka, ktry jej pomaga, ma 
drobiazg, przy ktrym moe zapomnie o sobie... Nawet ta dziewczynka ju j wyrcza... 
Cokolwiek ich spotka, choby mier, ludzie ci w ostatniej chwili mog ucisn si za rce, 
poegna spojrzeniami... A mnie kto poegnaby, gdyby na przykad wykolei si pocig?... 
Teraz przypomniaa sobie dzie, w ktrym po raz pierwszy pia wino, aeby si uspokoi, 
i  w sen, ktry po winie nastpi. nio jej si, e jest sama, jak dzi, na ulicy, jak dzi, bez 
grosza, lecz  e jest zupenie szczliw, poniewa uwolnia si od pensji, jak dzi. I gdy w 
tej ndzy ogarna j rado na myl, e jest wolna, wolna od gospodyni, uczennic, dam klasowych 
i profesorw, w tej chwili Kazio i Helenka zabiegli jej drog i usiowali namwi, 
aeby wrcia na pensj!... 
Wwczas w tym nie pierwszy raz w yciu uczua al do swoich dzieci. Ale w tej chwili 
na twardej awce banhofu kipiao w jej sercu co gorszego. Spojrzaa na matk ubog i bezdomn, 
lecz otoczon dziemi, i przyszo jej na myl, e ona, take ndzna i bezdomna, nie 
ma jednak przy sobie dzieci. I e moe wanie w tej godzinie Helenka pywa z eleganckim 
towarzystwem po kanaach weneckich, a Kazio  moe gdzie podpisuje weksle jej nazwiskiem. 
Oni tam bawi si, a ona cierpi, cierpi jak cae pieko potpiecw... 
 Szczenita!..  szepna.  Ale dobrze mi... takie sobie wychowaam... 
I uczua nienawi. 
Zadzwoniono: pasaerowie zaczli toczy si do wyjcia. Pani Latter zapucia woalk i 
pochwyciwszy torb, ostronie wymkna si do wagonu trzeciej klasy. 
Jeszcze pamitaa, e po wielu dzwonieniach i wistaniach pocig ruszy. Migno kilka 
latar, zamajaczy szereg wagonw... potem ju nic... 
152 
Lecz po chwili (przynajmniej tak jej si zdawao) zbudzono j i zadano biletu. 
 Mam bilet do Makini  odpara. 
 Tote wanie odda go pani, bo ju minlimy Zieleniec. Wzruszya ramionami i oddaa 
bilet nic nie rozumiejc; gdy za zostawiono j w spokoju  wpada w letarg. 
Lecz po chwili znowu kto j zaczepi mwic:  Pani miaa bilet do Makini. 
 Tak. 
 Wic dlaczego pani nie wysiada? 
 Przecie dopiero wyjechalimy z Warszawy...  odpowiedziaa zdumiona. 
W wagonie ten i w pocz simia... Przyszed jeden konduktor, drugi, naradzali si... 
W kocu kazano pani Latter zapaci trzydzieci kopiejek i powiedziano jej, e wysidzie w 
Czyewie. 
Znowu zapada w letarg i znowu j zbudzono. Kto wzi j 
za rami i wyprowadzi z wagonu, 
kto inny poda torb, zdaje si nawet, e ten czowiek, ktry z rodzin jecha do Grodna. 
Potem pozatrzaskiwano drzwi, zadzwoniono, zawistano i  pocig z wolna usun si ze 
stacji. Pani Latter zostaa na peronie sama wrd nocy... Przy wietle latarni zobaczya pod 
cianawk i usiada na niej nie troszczc si 
ani tym, gdzie jest, ani  co si z ni dzieje. 
Ju byo widno, kiedy zzibnita pani Latter ockna si; przed ni sta jakiyd mwic, 
e ma furmank, i zapytujc, gdzie chce jecha. Pani Latter przywidziao si, e to przebrany 
Fiszman; wic zerwaa si z awki z zacinitymi piciami i zacza krzycze: 
 Czemu mnie cigasz?... Nie chc nic... ja podpisaam!... Furman zacz si irytowa i 
podnosi gos. Na szczcie wmiesza si do zatargu jaki urzdnik, a usyszawszy, e pani 
Latter chce jecha do Mielnickiego, odpar: 
 O, to naoya pani drogi... Z Makini daleko bliej... Ale jest tu wanie chop z tamtych 
stron, on pani 
odwiezie. Sprowadzono na peron chopa, ktry zgodzi si za dziesi zotych 
odwie pani 
Latter do samego Buga  do promu. 
 A byle pani siada na prom  mwi chop  to jakby wesza do dworu, bo dwr zaraz za 
wod. 
 A moe znacie pana Mielnickiego?  spytaa pani Latter.  Juci, niby znam... Pki nie 
miao si swego gruntu, to chodzio si na robot i do pana Mielnickiego. Niczego szlachcic, 
ino troch impetyk. U niego da w gb czowiekowi, to jakby kieliszek wdki wypi. Fertyczny 
pan, ale sprawiedliwy. 
 Wic jedmy!  rzeka pani Latter czujc, e ogarnia j rozpaczliwe pragnienie, aeby 
Mielnickiego ujrze czym prdzej. Gdyby teraz umar  mylaa  zabiabym si albo oszalaabym... 
Prdzej, prdzej... po spokojno, po zdrowie, moe po ycie!... Chop flegmatycznie zwin 
torb z obrokiem i zaprzg konie do wasga. Niewygodnie byo siedzie, wasg trzs, 
snopek somy usuwa si spod pani Latter, ale ona nie zwaaa na to. Trzymajc si wozu 
ledzia wzrokiem mg, z ktrej mia wynurzy si dwr Mielnickiego  i ratunek. 
 Prdzej!... prdzej!... 
Mielnicki dla pani Latter skupia w sobie wszystkie interesa jej ycia. Albo nie on powiedzia: 
Rzu pensj od wakacyj... 
Crk wydamy za m, a syn wemie si do roboty... Czy nie owiadczy, e gotw 
przeprowadzi rozwd, byle ona zdecydowaa si wyj za niego?... A czy nie on mwi: 
Pamitaj, pani, e masz swj wasny dom. Zrobiaby krzywd staremu nie rachujc na mnie 
jak na Zawisz... Albo te ostatnie wyrazy: To, com powiedzia, warte przysigi i nie zmieni 
sowa, tak mi, Boe, dopom!... 
Wic ona nie jest tuaczk ani sierot, ma na wiecie czowieka, ktremu moe zaufa... A 
ten dom i ten czowiek s o  tam... niedaleko std... Za godzin, moe prdzej, ona wejdzie 
do tego domu, stanie przed jedynym wiernym, jedynym uczciwym przyjacielem i powie mu: 
Straciam wszystko i teraz pukam do twoich drzwi. A on: 
153 
Tra, byle prdzej... Kiedykolwiek zajedziesz: w dzie czy w nocy, znajdziesz gotowe 
mieszkanie.:. 
 Moje mieszkanie, w moim domu!...  zawoaa pani Latter tak gono, e wiozcy j 
chop obejrza si. 
A co ja mu wtedy powiem?...  mylaa.  Tak mu powiem: daj mi kt, gdzie mogabym 
przespa dob... dwie doby... tydzie... bo czuj, e mnie obd ogarnia... 
Nagle wasg zatrzyma si w miejscu, gdzie gociniec przecinaa droga boczna. Na owej 
drodze ukaza si powz zaprzgnity we dwa dzielne kasztany, a w powozie jaki gruby pan 
zawinity w burk, z kapturem na gowie. Gruby pan zapewne drzema; jego twarzy nie 
mona byo pozna. 
Wonica w piaskowym paszczu trzasn z bata, konie przeleciay jak wicher i skrciy na 
t drog, ktr ju przejechaa pani Latter od kolei. 
 Po co zatrzymujecie si?  zapytaa niecierpliwie chopa.  Bo mylaem, e to pan 
Mielnicki przejecha  odpar chop.  Mielnicki?... stj! 
 I... nie, to chyba nie on  rzek chop po namyle.  On by tamt drog nie jecha od siebie 
do kolei, ino t, co my teraz jedziemy... 
Zaci swoje mierzyny i wasg potoczy si. W kwadrans pniej wyjechali na pagrek, z 
ktrego ukaza si Bug. 
 O, gdzie siedzi Mielnicki!  odezwa si chop wskazujc batem. W tym kierunku wida 
byo szeroko rozlan rzek, a za ni ciemn kp drzew jeszcze nagich, spomidzy ktrych 
przewieca czerwony dach dworu. 
 A o hata izba  mwi chop  to karczma u przewozu. Tam sidziecie na prom i za 
jedn zdrowak bdzie pani we dworze. 
Pani Latter zdawao si, e tego kawaka drogi ju 
nie przejedzie. Chwilami porywaa j 
taka rozpaczliwa niecierpliwo, taki niepokj, e chciaa rzuci si z wozu na gociniec i 
rozbi gow. Na szczcie przypomniaa sobie, e ma jeszcze troch 
wina w butelce; wypia 
resztk i uspokoia si nieco. 
Naprzd do Mielnickiego, a potem spa...  mwia w duchu. 
Ach, Mielnicki!... Gdyby on wiedzia, ile na nim zaleao pani Latter. W jego domu znajdzie 
chwilowe schronienie i sen, ktry j od dawna opuci. Mielnicki pojedzie do Warszawy, 
uoy si z pann Malinowsk o odstpienie pensji, wytarguje, co si da, i spaci dug Zgierskiego. 
O, Mielnicki zrobi dla niej jeszcze wicej: on skoni j do zgodzenia si na rozwd z Latterem. 
On przytuli j 
do siebie jak ojciec i bdzie baga, aeby dla jego szczcia nie tylko 
podpisaa dany akt, ale nawet, aeby przyspieszya kroki rozwodowe. Tym sposobem pani 
Latter nie bdzie kobiet odepchnit, ale tak, ktra odrzucia niewdzicznika, aeby 
uszczliwi czowieka zacnego. 
A gdy w ten sposb uo si 
materialne interesa pani Latter, gdy odpocznie i uspokoi si, 
gdy z zatargu z mem wyjdzie triumfujca, wwczas Mielnicki zrobi rzecz najwaniejsz: 
uprosi j, aeby przebaczya dzieciom. 
Jakim dzieciom?...  odpowie mu pani Latter  ja nie mam dzieci!... Panna dobrowolnie 
zwichna karier wasn i brata, wypucia z rk wietn parti, a teraz bawi si, pywa po 
kanaach weneckich, piewa, kiedy ja  za cay przytuek mam chopsk fur i pczek somy... 
A ten panicz, lekkoduch i utracjusz, ktry od dawna skoczy dwadziecia lat i nie ma 
wytknitej drogi w yciu!... Ile on mnie kosztowa, ile wyda pienidzy ju w tym roku, aeby 
lecie za granic i spaci weksle, na ktrych podpisywa moje nazwisko... Nie, ja nie 
mam dzieci... 
,;No, co tam  powie Mielnicki, serdecznie patrzc na ni nie ma si 
o co gniewa... Helenka 
jest dziewczyna pikna, Solski szkaradny, wic nie podoba si jej. C to, wolaaby, 
154 
pani, aeby twoja crka sprzedaa si?... Taka pera midzy pannami, za ktr caa okolica 
bdzie gowy traci... Wynajdziemy jej ma jeszcze lepszego anieli Solski!... 
A o Kaziu powie Mielnicki tak: 
Gupstwo! nie ma o czym gada... Kady mody jest lekkoduch i trwoni pienidze, bo 
jeszcze nie pozna ich wartoci... Ale to chopak genialny, wic bd pani o niego spokojna. 
Dam mu przez cztery lata po dwa tysice rubli rocznie, i niech si ksztaci, a gdy zrobi majtek, 
to mi zwrci. 
Tak rol odgrywa Mielnicki w marzeniach pani Latter i tak musi odegra w rzeczywistoci: 
jest to bowiem czowiek uczciwy i do niej przywizany. Gdy za mczyzna naprawd 
kocha kobiet, nie ma ofiary, ktrej by nie speni, owszem  o ktr by si nie upomina jak 
o ask. 
A ja mu za to  mylaa pani Latter z umiechem  bd szya cieplutkie kaftaniki i bd 
mu gotowa najsodsze rumianki!... Bo przecie ten kochany staruszek niczego wicej nie 
potrzebuje, tylko rumianku i spokoju. Ten bdzie najlepszy z moich mw. 
155 
34 Co mona spotka na drodze 
W tej chwili wz stukn o kamie i zatrzyma si przed karczm, gdzie stao kilka fur i 
gromadka rozmawiajcych ludzi. 
Pani Latter ockna si, spojrzaa wokoo i usiujc skupi rozpierzchnite myli zapytaa: 
 Co to jest? 
 A przewz jest  odpar furman.  Ino dzi w nocy woda wylaa i prom zerwao. 
Pani Latter przy pomocy chopa i karczmarki wysiada z wozu rumienic si za swj 
ekwipa i za otoczenie, w jakim j los postawi. 
Szalona jestem!  pomylaa.  Rzuca pensj:.. tua si po karczmach... 
Bya dziesita rano. Pani Latter zapacia chopu naleno i zawstydzona patrzya na 
odrapan karczm, na wzki i ludzi stojcych wrd bota, a nade wszystko na ten czerwony 
dach, ktry midzy nagimi drzewami majaczy po drugiej stronie rzeki. 
,,Po co ja tu przyjechaam, nieszczliwa?...  mylaa. 
A jeeli Mielnicki zdziwi si i powita mnie jak obc?... Przecie to obcy czowiek!... 
Zwrcia si do karczmarki ju trzymajcej jej torb i spytaa: 
 Pan Mielnicki tam mieszka? 
 Zara za rzek. 
 A jest w domu? 
 Musi, e jest. Przecie wita nadchodz, to kuden si 
domu pilnuje... A jeszcze jak woda 
wylaa... 
 Ja chc tam pojecha... do pana Mielnickiego...  rzeka pani Latter. 
 Pojecha to mona, ino nam prom odnioso. Ale zaraz go tu sprowadz, tylo patrze... 
 A mostu u was nie ma?... 
 Nigdy u nas nie byo mostu. Tak si ludzie przewo, na promie. Ale e nam prom dzisia 
w nocy zapao i odnioso w d, a nasi dopiero za nim pojechali wierzchem, wic zaraz 
go tu sprowadz  objaniaa karczmarka. 
 Jake bdzie ze mn? 
 A nijak. Poczeka se pani na prom i promem mignie na drug stron. 
Pani Latter zacza niespokojnie chodzi, ze wstrtem unikajc bota, w ktrym tony jej 
trzewiki. 
 Czna u was nie ma?  spytaa. 
 Ni. We dworze to musi jest, ale nie u nas. 
 A kiedy prom bdzie?...  mwia z rosnc trwog.  Najpni to na poudnie. 
 A moe dopiero wieczorem?... 
 Moe ta zamarudz i do wieczora. Pojechali wierzchem, ale czy go zapali, nie wiadomo 
 objaniaa gadatliwa karczmarka. Pani Latter znowu ziemia zacza si chwia pod nogami. 
Baa si wej do karczmy, baa si spojrze na niebo, gdy zdawao jej si, e lada chwil 
niebieski lazur zacznie odupywa si jak tynk i spada kawaami na ziemi. W gowie jej 
szumiao, w oczach przelatyway byskawice. 
Karczmarka, cho prosta kobieta, dostrzega niezwyky wyraz w twarzy pani Latter, lecz 
przypisaa to zmczeniu. 
 Niech pani wejdzie do izby  rzeka  moe pani przepi si, moe co zje, a oni nadjad... 
 I zaprowadzia pani 
Latter do swej sypialni, gdzie stay dwa wysoko zasane ka i 
kanapka kryta perkalem. ciany byy zawieszone obrazami treci wojennej lub pobonej. 
156 
Pani Latter usiada na kanapce i wlepia oczy w jeden z obrazw wyszyty wczk i przedstawiajcy 
jakiegowitego. Z obocznej szynkowni dolatywa j 
zaduch wdki, dym fajek i 
haaliwa rozmowa ludzi czekajcych na prom. Patrzya w obraz i mylaa: 
Malinowska ju musi by 
na pensji, a z ni jej wsplnik Zgierski... Ciekawam, czy nie 
pogryz si przy podziale upu?... A jak musi triumfowa Howardwna!... no, teraz zaczn 
si jej rzdy i reformy. Nad wieczorem cae miasto mwi bdzie, e uciekam, a jutro... dowie 
si o tym nawet ten niedoga Dbicki... Wyobraam sobie jego barani min!... Zapewne 
pomyli, e Bg skara mnie za niego. 
Helenka naturalnie odpoczywa po serenadach, a Kazio... 
Ach, czy podobna, aeby z tak niewinnych istot jak dzieci wyrastay takie straszne potwory 
jak ludzie... 
Wesza szynkarka. 
 Jest prom?...  zapytaa pani Latter zrywajc si z kanapy. 
 Jeszcze nie, ale zaraz przyjad... Tylko co ich nie wida... Moe pani zgotowa jajecznicy?... 
a moe herbaty z arakiem?... 
 Dajcie araku  rzeka cicho pani Latter przypomniawszy sobie, e nie ma wina. 
Karczmarka przyniosa ma flaszczyn 
araku i szklank. Gdy znowu odesza, pani Latter 
wylaa wszystek arak do szklanki i wypia duszkiem. Wstrzsna si; ogie uderzy jej do 
puc i do gowy. 
Spojrzaa na zegarek: bya druga po poudniu. 
Gdzie si ten czas podzia?...  mylaa zdumiona. Zdawao jej si, e najwyej kwadrans 
przepdzia w izbie karczmarki. 
Znowu ogarn j niepokj, wic wysza przed karczm wyglda promu. Ale na tawej, 
bystro pyncej wodzie nie byo wida nic. 
Odwrcia gow w drug stron i wzrok jej pad na dach czerwieniejcy midzy drzewami. 
I jakby zahipnotyzowana tym widokiem zacza i ponad rzek, aeby stan naprzeciw 
dworu i zobaczy go cho z tego brzegu. A moe ze dworu wyjdzie w tej chwili Mielnicki i 
dostrzee j?... Tak przecie blisko... 
W ten sposb odsuna si z p wiorsty od karczmy, z oczyma wlepionymi w drugi brzeg. 
Nagle  mylaa, e si rzuci naprzd wpaw... Naprzeciw o parset krokw by park peen 
starych drzew, a w tym miejscu, gdzie rzeka skrcaa, pod ogromn lip, wida byo czarn 
ze staroci aweczk... Nawet kora na lipie bya pknita. 
Marzenia pani Latter speniy si. Oto jest park, ktry tyle razy widywaa w swoich snach 
na jawie. Oto w ubogi krajobraz, w ktrym mieszka cisza sigajca od ziemi do nieba. 
Pani Latter zacza biec nad brzegiem.  Boe  mwia  zeszlij... 
Czy oczy judz?... Na wzgrku midzy drzewami wida odwrcone biae czno, a o 
kilkanacie krokw dalej przechodzi z wolna jaki czowiek. 
 Hej! czowieku... czowieku!...  zawoaa rozgorczkowana. Odwrci si. 
 Przypy tu cznem... 
 Nie wolno, to dworskie czno... 
 Wic id do dworu... 
Czowiek machn rk i szed dalej. 
 Rubla ci dam!... Zegarek!...  woaa nieprzytomna. Odwrci si i znikn midzy 
drzewami. 
 Czowieku... ach, czowie... 
I rozkrzyowawszy rce rzucia si w rzek. 
Zderzenie i przejmujce zimno otrzewiy j. Nie rozumiaa, gdzie jest, lecz czua, e tonie. 
Rozpaczliwym ruchem wydobya si na powierzchni 
wody i krzykna: 
 Dzieci moje!... 
157 
Nurt j porwa i rzuci na dno. Przez chwil brako jej tchu, serce zaczo bi jak dzwon 
pknity, i to bya najprzykrzejsza chwila. Wnet jednak ogarna j tak wielka apatia, e nie 
chciao jej si nawet rk poruszy. Zdawao jej si, e nieznane siy wynosz j na ocean bez 
dna i granic, a jednoczenie  e budzi si ze snu przykrego. W mgnieniu oka przedstawio 
si cae jej ycie, ktre byo tylko kropl 
w bezmiarze jakiego peniejszego i rozleglejszego 
ycia. 
Zacza sobie przypomina co, czego nigdy nie widziaa na ziemi, i opanowao j zdumienie. 
Wic to tak...  pomylaa. 
Uczua pod rk ga, ale ju nie chciaa jej schwyci. Natomiast otworzya oczy, gdy 
zdawao jej si, e przez warstwtawej wody zaczyna patrze na inny wiat, wolny od 
trosk, zawodw, nienawici... 
W kilka minut po tamtej stronie rzeki czowiek, z ktrym rozmawiaa pani Latter, i jaki 
drugi przyszli 'z wiosami. Zaczli przypatrywa si, woa; wreszcie powoli odwrcili lece 
czno, zepchnli na wod i-przepynli na t stron. 
 Uwidziao ci si  rzek drugi czowiek.  Tu przecie nie ma nikogo... 
 Ale, uwidziao mi si!... Przecie mi rubla obiecywaa  odpowiedzia pierwszy. 
 Pewnie jej al byo rubla i wrcia do karczmy... A to co?... Spostrzegli na brzegu parasolk. 
Szybko przymocowali czno do krzakw i wysiadszy zaczli obaj oglda si niespokojnie. 
Ale cho 
na wilgotnej ziemi pokrytej zeszoroczn traw zna byo lady trzewikw, 
osoby nie znaleli. 
 Chyba potkna si i wpada?...  rzek pierwszy. 
 Uuu!... Jezusie, Mario, ce ty mi, czowieku, narobi?... biada drugi.  A to, jeeli si 
utopia, bd nas cigali po sdach... 
 Wola boska!... Pymy do przewozu; moe tak prdko do karczmy ucieka... 
Popynli do karczmy i dali zna, e sta si wypadek z nieznajom pani. Karczmarz, 
karczmarka, gromada chopw i bab czekajcych na przewz rozbiegli si wzdu rzeki, woali, 
wypatrywali, lecz nie dojrzeli nic. 
Okoo szstej wieczorem, gdy wrci oczekiwany prom, dwaj przewonicy siedli w. czno 
i pync w gr 
rzeki spostrzegli zapltan w krzakach nog... Tam leay zwoki pani 
Latter o kilkanacie krokw od lipy i aweczki, przy ktrych miay si speni jej marzenia. 
Odwieli j do przewozu, prbowali cuci, wreszcie pooyli w rowie obok gocica.. A 
e miaa otwarte oczy i ludzie bali si, wic karczmarz nakry ciao starym workiem. 
I tak leaa cicho, z twarz zwrcon 
do nieba, ju tylko stamtd wygldajc miosierdzia, 
ktrego nie moga doczeka si na ziemi. 
W tej samej godzinie Madzia odbieraa od panny Malinowskiej trzymiesiczn pensj, a 
Mielnicki jecha, co ko wyskoczy, od stacji kolejowej do przewozu, pewny, e zastanie pani 
Latter. 
Teraz nie wykrci mi si kobieta  myla.  Rozwiod i oeni si... To bdzie gospodarowaa!... 
To mi si dom oywi!... 
158 
35 Przebudzenie 
Zdawao si Madzi, e tonie w niezmiernym ognisku: jej rce i nogi ju spopielay  oddycha 
pomieniami  zamiast gowy ma elazn kul rozpalon do czerwonoci, a zamiast 
jzyka arzcy wgiel. 
Ju nie chciaa y, tylko  nie cierpie. Wic gdy spad na ni sen, ciki jak rzeka roztopionego 
oowiu, jkna, ale nie z obawy. Owszem, radowaa si, e ognie, ktre mczyy jej 
wzrok, stopniowo bledn, potem czerwieniej jak zachd soca, a ona sama leci w bezdenn 
otcha, gdzie robi si 
coraz ciemniej, ale i coraz chodniej. 
Koniec?... Jeszcze nie. Bo ot ogarn j przykry zapach octu. Wida, e zamiast do otchani 
spada w komin, gdzie na dnie znajduje si rozpalona angielska kuchnia, na ktr lano 
ocet. 
Ach, jak to... ach, jak to... ach, jakie to ostre!...  mylaa. Octu musiao by duo, poniewa 
otoczyy j ze wszystkich stron gste oboki; ocean obokw; w ktrych pywaa wysoko 
nad miastem. Oczywicie nad miastem, gdy sycha dzwony: w uszach, w gowie, w 
szyi, w piersi, w rkach i w nogach. Dziwne dzwonienie!... To po mnie dzwoni  mylaa 
Madzia.  Ja jestem pani Latter i ja utopiam si..: Wic pytaj mnie aobnym dzwonieniem: 
po co ty to zrobia?... Przecie zostawia dzieci, pensj?... 
Biay tuman obokw rozsun si i ujrzaa jak twarz. Bya to dobra twarz czowieka z 
siwymi wosami i krtko ostrzyonymi faworytami. 
Kto jest ten staruszek?... 
I przyszo jej na myl, e obok niej w kbach ostrej pary ley jaka druga osoba, a e staruszek 
jest doktorem i ojcem tamtej drugiej. 
Dzwony wci biy: w gowie; szyi, w rkach, jedne basowymi, inne wiolinowymi tonami, 
i  rozmawiay midzy sob: 
 Feliksie, prosz ci,, wezwij Brzozowskiego!... 
 Nigdy. Nie pozwol tru mego dziecka. 
 Widzisz przecie, e to jest... 
 Lekki... bardzo lekki... 
 Wic poszl po ksidza... 
 adnych ksiy, adnych konowaw... 
 O, c ja poczn, nieszczliwa!...  ka wiolin. 
 Uspokj si i zostaw j w spokoju... Przecie to i moje dziecko... Spokoju, tylko spokoju... 
Pragna odpowiedzie jkliwym dzwonom czy rozalonym ludziom: ja wszystko sysz!... 
 ale nie chciao jej si ust otwiera. 
Ten biay obok to nie tuman octu, ale bardzo delikatnego puchu albo niegu, ktry jednak 
nie jest zimny, lecz ciepy. Niekiedy wyglda to jak zwoje koronki, ktra nieznacznie rozsuwa 
si, rozsuwa... I wida 
krzak bluszczu, a na jednym z listkw koysze si chopczyk, malutki 
jak palec. Wtem przylatuje wrbel i chce chopczyka dziobn w gwk. Ale chopczyk 
rozemia si i ukry gow pod li, a zdziwiony wrbel wachlowa w miejscu skrzydami, 
brzczc jak pszczoa. 
Krzak bluszczu odsuwa si, a ona sama... Boe, jak ona ronie!... Jej rce i nogi ju dotkny 
kresw horyzontu i horyzont ucieka... Rosnc tak, ley na niezmiernej, lazurowej 
paszczynie, po ktrej tu i owdzie snuj si zote i rowe oboki, i  myli: 
Co ja jestem?... Czy jestem niczym... czy obokiem, jednym z tych oto?... Czy naprawd 
159 
jestem pani 
Latter, ktra si utopia?... A moe ona nie utopia si, bo po c miaaby si 
topi?... 
I kiedy tak myli, widzi, e jeden stojcy na boku oboczek zaczyna przybiera rysy ludzkiej 
twarzy. Jest to kobieta z pokym obliczem, z wielkimi, zapadnitymi oczyma, z ktrych 
wyglda trwoga. Czy to jest pani Latter?... Nie, to jest panna Marta. gospodyni pensji... 
Ale nie, to przecie jest blondynka poprszona siwizn. Ach, ju przypomina sobie. Ta kobieta 
kiedy, kiedy... o, bardzo dawno, podnosia j, co wlewaa w usta, co kada na gow, 
a czasami klkaa przed ni z paczem i caowaa jej nogi. Kto to jest?... kto to jest?... 
Bo jest to kto znajomy?... 
Poka twarz kobieca zbliya si do jej twarzy; zatrwoone oczy wpatryway si w ni z 
mioci i w tej chwili na czoo chorej upada za. Spyna jej na policzek, na szyj, potem 
stoczya si na piersi i  nagle... Zdawao si, e na jej rozpalone ciao zaczyna pada gsta 
rosa ez chodnych i kojcych... Gdzie pady, ucieka ogie i bl, pierzchao odrtwienie, a za 
kadz budzia si myl, pami i jakie spokojne szczcie, na ktre w ludzkim jzyku nie 
ma wyrazw. 
Chora poruszya si na ku, wycigna przed siebie wilgotn rk, lecz rka opada na 
piersi. 
 Mamo...  szepna. 
 Poznajesz mnie, Madziu?...  krzykna siwiejca kobieta.  Poznajesz?... moje ty ycie... 
mj skarbie... O, jest Bg miosierny, ktry mi ciebie powrci... 
 Spokoju, mateczko... spokoju...  odezwa siagodny mski gos. 
 Patrz, Feliksie  mwia szlochajc kobieta  ona mnie poznaa... Jak ona potnieje... 
 Wanie na dzi spodziewaem si przesilenia... Chod, mateczko... Zostawmy j w spokoju... 
Odeszli, a w sercu Madzi zbudzia si trwoga. Ju odzyskaa wiadomo, lecz po to tylko, 
aeby uczu, e dzieje si z ni co niezwykego. Myli plcz si, such tpieje, oczy zachodz 
mg i mrokiem. 
.,Ja umieram!...  chciaa zawoa, ale gos zastyg i opanowaa j noc i bezwadno. 
Kiedy znowu obudzia si, pierwszym uczuciem byo radosne zdumienie. 
Jestem w domu  pomylaa.  Ale miaam szkaradne sny!... Lec na ku, z trudnoci 
pocza si oglda. Oczywicie musi by wczesny ranek, gdy okna s zasonite, a 
tylko przez szklane drzwi midzy dywanem, ktry je zasania, i cian wlewaa si z ogrodu 
smuga wiata. 
Ale dlaczego ja pi 
w saloniku?  mwia do siebie. 
Tak, to salonik. Komoda, due lustro zasonite przecieradem, meble kryte szafirowym 
adamaszkiem, ktry wypowia, dwa okna od ulicy i szklane drzwi od ogrodu. Nawet fortepian 
stoi w kcie, okryty szar pacht. 
 Ale dlaczego ja tu pi?...  szepna. 
Powoli, jak przez mg, zacza sobie przypomina 
wyjazd z Warszawy poprzedzony telegramem 
Mielnickiego o utopieniu si pani Latter... (Wic byaby to prawda?...) Potem przyszo 
jej na pami, e wrcia do domu w dzie sotny, e witaa j modsza siostra, Zosia, i 
jacy dwaj panowie: jeden mody, drugi starszy, ale obaj przyjemni. I jeszcze pamitaa, e 
matka, patrzc na ni z obaw, zapytaa: Tobie co jest, Madziu?... a ojciec wzi j za 
puls, obejrza jzyk i kaza i do ka. 
Zmczya si i przemoka  powiedzia ojciec. 
Moe by posa do Brzozowskiego?...  rzeka zalkniona matka. 
adnych konowaw, adnych trucizn  odpar ojciec.  Spokoju dajcie jej troch, a b
dzie dobrze. 
No, i jest dobrze, tylko te okropne sny!... 
Drzwi salonu skrzypny i Madzia usyszaa rozmow: 
160 
 Wino doskonae, prosz pani dobrodziejki, malacz.. Eisenman przysig, e tylko dla 
pastwa oddaje za trzy ruble butelk  mwi mski gos. 
 Dla pana, nie dla nas  odpowiedziaa matka Madzi. Pozwoli pan, e zwrc... 
 C tak pilnego, pani dobrodziejko?... Owszem, byoby mi bardzo przyjemnie... 
Madzia otworzya oczy, aeby zobaczy owego mczyzn, lecz zobaczya tylko matk, 
ktra na palcach podesza do komody i wydobya portmonetk. W smudze wiata od ogrodu 
Madzia poznaa swoj portmonetk. 
Pewnie mama nie ma drobnych  pomylaa Madzia. 
 Wyda mi pan z dziesiciu rubli?  zapytaa matka. 
 Su pani dobrodziejce. Chocia byoby mi przyjemnie, gdybym mia zaszczyt ofiarowa 
pannie Magdalenie...  mwi cicha mczyzna stojcy za drzwiami.  Wic ju po przesileniu?... 
co za szczcie!... Wczoraj byem w kociele i ca msz modliem si na intencj.... 
Madzia usyszaa szelest banknotw, szastanie nogami, zamykanie drzwi. 
Mczyzna odszed. 
 Take amator!  szepna matka stojc nad kiem. Madzia odgada, e matka wpatruje 
si w ni; lecz e przed chwil jej oczy same zamkny si, wic nie miaa siy ich otworzy. 
Uczua delikatny pocaunek na czole i znowu usna. 
Od tej pory Madzi opuciy straszne wizje, cho usypiaa po kilka razy na dzie. Teraz jej 
sen bywa tak gboki i nagy e niekiedy obudziwszy si chciaa dalej cign rozmow zaczta 
przed paroma godzinami. 
Kade przebudzenie byo dla niej niespodziank; najzwyklejsze rzeczy wydaway si 
czym nowym, jakby dopiero co przysza na wiat albo wrcia z innego. Nie moga oderwa 
oczu od powoju, ktry midzy dwoma oknami pi si po cianie, i znajdowaa przyjemno 
rozmylajc nad tym: kto zrobi 
powj i czy podobna, aeby te gitkie odygi i ciemnozielone 
licie wyrosy same przez si, bez pomocy mistrzowskiej, cho niewidzialnej rki? Jeszcze 
bardziej zachwyca j widok muchy, ktra niekiedy siadaa na pikowej kodrze. Ze zdumieniem 
pytaa: jakim sposobem ta drobna maszynka moe biega, a nawet lata? jak moe by 
godn, zaciekawion albo przestraszon? 
Widocznie ona czuje tak samo jak i ja. Moe nawet w tej chwili patrzy na mnie i dziwi 
si, e istniej 
takie wielkie i niezgrabne potwory jak ludzie  mwia zbliajc przezroczyste 
palce do muszki. 
Ale mucha odleciaa, a nad Madzi odezwa si gos mski:  No, no, no! Ju przypominasz 
sobie wprawy na fortepian?  Nie, tatku  odpowiedziaa  ja chciaam bawi si z 
muszk. 
 Co wygadujesz, Madziu?...  wtrcia stojca obok matka.  Dorosa panna bawi si muchami?... 
 Bardzo dobrze  odpar ojciec  to dowodzi, e siy wracaj nie nagle, lecz stopniowo..: 
Jake si czujesz?  zapyta po chwili. 
 Je mi si chce. 
 Jadasz, kochanie, co godzin  rzeka matka.  Mleko, ros, wino... 
 Dawajcie jej mleko i ros co trzy kwadranse  odpowiedzia ojciec. 
 I nudz si, tatku... Dlaczego tu jeszcze ciemno? 
 Nudzisz si? to bardzo dobrze, moje dziecko. Dzi mona odsoni t rolet z boku... 
Trzeba take uchyli drzwi od ogrodu... 
 Ale, Feliksie, to jej zaszkodzi!...  oponowaa matka. 
 Mw tak, mw...  rzek ojciec.  Piknie bdzie wyglda 
rodzaj ludzki, gdy zacznie 
wierzy, e mu szkodzi wiee powietrze i soce. 
Rodzice odeszli, wtem Madzia zawoaa:  Tatku... tatku!... 
 Co, kochanie? 
161 
 Ja tatki jeszcze nie -pocaowaam ani tatko mnie... Tak przecie nie mona... 
Ojciec wrci, usiad na ku, wzi chor za obie rce i caujc j rzek: 
 Owszem, dzisiaj piecilimy si dwa razy.  Nie pamitam...  szepna z trwog. 
 A czy pamitasz  mwi pochylony nad ni 
 kiedy w pokoju matki siadywaem nad 
twoj koysk?... A pamitasz, jak hutaem ci na kolanach albo jak bawia si moim zegarkiem?... 
A pamitasz, jak tu, w tej salce, kazaa mi wydobywa spod stou kotka, ktry 
wymkn ci si z rk?... Nie pamitasz, bo bya malutka... I dzi jeste mae dziecko, ktre 
pi dwadziecia godzin na dob, a przez sen pije mleko... Tylko wwczas musiaa rosn 
cae lata, a dzisiaj uroniesz. w cigu kilku dni i znowu zrobisz si du pann, do ktrej ju 
zaczynaj puka kawalerowie... 
 Feliksie!  zgromia go matka. 
Innym razem obudzia Madzi rozmowa prowadzona w otwartych drzwiach. 
 Czy to grzecznie zakrada si do panieskiego pokoju?... -mwia miejc si matka. 
 Ach, pani!... stokrotnie przepraszam, ale daj sowo honoru, e nawet nie spojrzaem. 
Wyszukaem w ogrodzie podstawk, nalaem wody, uoyem to... i widzc, e drzwi s 
otwarte, chciaem postawi na pododze... No, ale panna Magdalena mogaby przyjmowa 
wizyty, tak cudownie wyglda...  mwi jaki mczyzna. 
 Zmizerniaa. 
 Madonna... istna Madonna!...  wzdycha mczyzna skadajc rce. 
 Baamut z pana Ludwika... powiem to Femci... 
 E... panna Eufemia!... Nie mog przecie wspzawodniczy z urzdnikiem pocztowym... 
W tej chwili Madzia uczua liczny zapach. Uchylia powiek i na stoliku, niedaleko ka; 
ujrzaa glinian miseczk pen fiokw. Zobaczya te, e we drzwiach ogrodowych rozmawia 
z jej matk jegomo dobrze szpakowaty, z bujnymi faworytami i monoklem w oku. 
Uderzyo j, e pan ten ma krtk kurteczk, cienkie nogi i wykonywa takie ruchy, jak gdyby 
go krzy bola. 
 I jeszcze siostra prosia, aebym zapyta: czy szanowna pani nie potrzebuje?...  mwi 
jegomo. 
 Ach, dzikuj... cho moe w tym tygodniu bd prosi... Nie uwierzycie pastwo, ile 
mamy kopotu z dunikami... Kady zwleka do ostatniej chwili  mwia matka odchodzc z 
gociem w gb ogrodu. 
Co to znaczy?  mylaa Madzia przeczuwajc, e zakoczenie rozmowy niedobrze 
wiadczy o pieninych zasobach rodzicw. I pot wystpi jej na czoo z trwogi: przypomniaa 
sobie kopoty pienine pani Latter. 
Boe mj, czyby i mamie brako?...  mwia przeraona. Lecz przyszo jej na myl, e 
przecie ona ma trzy tysice rubli po babce, i  uspokoia si. 
 Mamo, co to za fioki?  zapytaa gono, widzc, e matka powrcia z ogrodu. 
 Aha, ju spostrzega kwiatki? To przynis pan Krukowski...  Nie znam go. 
 Poznaa go przecie, gdy wrcia z Warszawy... Cho prawda, e mao kogo poznawaa 
wwczas, biedaczko... Aa... comy tu przeyli!... no, ale dziki Bogu, ju przeszo, jeste 
zdrowa... Ot pan Krukowski od kilku lat sprowadzi si do nas ze swoj siostr. Jest to 
wdowa majtna, ma ze dwakro sto tysicy zotych, a brat mieszka przy niej i kiedy wszystko 
odziedziczy. Zaprzyjanili si z nami, bo ona, przeszo szedziesicioletnia kobieta, cierpi 
na reumatyzm i leczy si u ojca, a znowu Krukowski kocha si w Femci i cigle ze mn 
rozmawia o niej. 
 Dlaczeg si nie eni? 
 Nie rozumiem  odpowiedziaa matka wzruszajc ramionami.  Jest to dobry czowiek, 
ale orygina czy taki niestay... Coraz podoba mu si inna panna. Siostra chciaaby go oeni, 
ale on jeszcze nie trafi na swoj  dodaa zamylona. 
162 
Madzia odzyskiwaa zdrowie tak prdko, e ojciec kaza poodsuwa rolety, pozwoli rekonwalescentce 
je potrawk z kurczcia, a nawet przyjmowa krtkie wizyty. 
 Goci przyjmuj  mwi do Madzi  tylko sama nie rozmawiaj. 
163 
36 Stare i nowe znajomoci 
Pierwsz wizyt zoya im pani podsdkowa ze swoj crk, Eufemi. Przywitay si serdecznie 
jak dawne przyjaciki. Przy okazji Madzi przyszo na myl, e gdy j odwoono na 
pensj do Warszawy, Femcia miaa dziewitnacie lat i pani podsdkowa kazaa Madzi nazywa 
j: pann Eufemi. 
 Bo widzisz, moja deroga  mwia z afektacj podsdkowa  ty jeszcze jeste dziecitko, 
a Femcia ju mogaby i za m... 
I przez kilka lat, ile razy Madzia przyjechaa do rodzicw na wakacje, traktowaa Femci 
jako osob doros i nazywaa j: pann Eufemi. 
Dopiero w roku zeszym, gdy Madzia ukoczya pensj, pani podsdkowa nagle rzeka do 
niej, jak zwykle sznurujc nieco usta: 
 Deroga Madziu, dlaczego Femci nazywasz pani?... Mw jej po perostu: Femciu, bo 
wszake jestecie rwieniczki. 
I wykonywaa przy tym rk ruchy okrge i bezcelowe. Madzia zrazu nie miaa panny 
Eufemii nazywa po imieniu; lecz dorosa rwieniczka serdecznie ucaowawszy j rzeka: 
 No, powiedze: ty... ty... ty Femciu... 
 Ty... ty... ty Femciu...  powtrzya Madzia rumienic si powyej czoa. 
 Ot, widzisz, i jest dobrze!  rzeka Femcia.  Nie wiem, po co zaprowadzili ludzie midzy 
sob tyle podziaw: ten mody, tamten stary, w ma zbyt ma posad... Skutkiem czego 
wszyscy nie lubi si, a panny nie wychodz za m... 
W dniu wizyty pani podsdkowa z matk Madzi usiady na kanapie, Femcia za, po dziesity 
raz ucaowawszy rekonwalescentk, rzeka: 
 Wiem, e z tob rozmawia nie mona, wic aeby mnie nie wzia pokusa, pjd do 
okna, a ty drzem sobie... 
I usiada w oknie, poza ktrym midzy kwiatami przesun si jaki cie. 
 Pana Zedzisawa nie spodziewa si pani na wakacje?  pytaa podsdkowa. 
 Bardzo wtpi  odpowiedziaa z westchnieniem doktorowa.  Jak tylko skoczy instytut 
technologiczny... 
 Ze zeotym medalem  wtrcia podsdkowa. 
 ...zaraz wstpi na praktyk do fabryk i ju pracuje na siebie. 
 Pisa mi z Petersburga kuzyn mego ma (pracuje w Ministerium Sprawiedliwoci), e 
pan Zedzisaw ma wietn karier przed sob. Wynalaz jak maszyn... 
 Now farb...  wtrcia doktorowa. 
-Tak, zerobi jak farb, ktra zjednaa mu renom w Petersburgu. Pisa kuzyn ma, e 
nadzwyczajna przyszo czeka tego modzieca, lecz e zanadto jest zamknity w sobie pan 
Zedzisaw, e nie udziela si towarzystwu... 
 Pracuje!  rzeka matka z westchnieniem.  Tak... i nieco szopenuje... 
 Szopenhaueruje, mameczko  odezwaa si panna Eufemia spod okna.  Szopenhauer 
by to filozof, pesymista: utrzymywa, e ycie jest nieszczciem, i nienawidzi kobiet  
mwia panna Eufemia oskubujc jak gazk i wyrzucajc listki przez okno. 
Pani podsdkowa kiwaa gow. 
 Seyszy pani?...  rzeka cicho do doktorowej tonem, ktry oznacza, e jej crka jest 
bardzo wyksztacon osob i e to wielkie uksztacenie nie jest oceniane w maym miasteczku. 
Ale doktorowa nie mylaa w tej chwili o pannie Eufemii. 
164 
 Zdzisaw  rzeka doktorowa wzdychajc  by pesymist, dopki zdawao mu si, e 
dla nas jest ciarem. Dzi, gdy ju sam si utrzymuje, nie rozpacza jak dawniej... Za to pisze 
coraz krtsze listy... 
Podsdkowa na znak, e daleko mniej obchodzi j pan Zdzisaw anieli panna Eufemia, 
zamiast sucha, patrzya w okno od ulicy. I na nieszczcie za kurtyn kwiatw dostrzega 
cie, ktry mia wszelkie pozory urzdnika pocztowego. 
 Femciu  rzeka  zdaje mi si, e co wyrzucasz przez okno... 
 Listki, mamo... 
 Derogie dzieci  mwia podsdkowa z afektacj  panienka twego stanowiska nie powinna 
wygelda oknem ani wyrzuca listkw na ulic. Bo czy wiesz, kto moe podnie 
listek i jakie nierozsdne nadzieje z tego wysnu?... Wyjd, Femciu, do ogrdka, pobujaj 
troch midzy kwiatkami... 
Posuszna crka wysza z postaw Marii Antoniny idcej na rusztowanie. 
 Wysaam j  rzeka podsdkowa  aeby nie bya wiadkiem naszej rozmowy (wyraz: 
wiadkiem wypowiedziany by:  e w i a  k i e m). Nie chc, aeby to niewinne dziewcz 
nawet domylao si zuchewalstwa czy szalestwa, ktre okoo niej kry... 
Doktorowa chciaa zrobi uwag, e i Madzia jest niewinnym dziewczciem, i take nie 
powinna by wszystkiego sucha. Wstrzymaa si jednak, widzc, e Madzia ley spokojnie i 
ma oczy zamknite. 
 Jest pani serdeczn przyjacik naszej rodziny  zacza podsdkowa z gbokim westchnieniem 
 wic wtajemnicz pani w moje nieszczcie... Niech sobie pani wyobrazi, e 
ten sekretarz pocztowy, ten Cenaderowski, zakocha si bez nadziei w Femci... Ubolewam 
nad jego szalestwem, cho moe mniej dziwiabym si, gdyby ten czowiek nie zajmowa 
tak niskiego stanowiska... 
 Ojciec, zdaje si, jest zamony...  wtrcia doktorowa.  Jaki tam rzdca!... Tymczasem 
Femcia jest kobiet wysz:.. Czy uwierzy pani, e ona w tajemnicy przede mn i ojcem 
od dwunastu lat prenumeruje Przegld Tygodniowy... No, i to cige odebieranie pisma z 
poczty narazio j na stosunki z panem Cenaderowskim. 
 Ile to osb bywa na poczcie... Kt zreszt zabroni modemu czowiekowi kocha si?... 
 odezwaa si doktorowa. 
 Zgadzam si z pani, moe nawet miaabym lito dla nieszczliwego, gdyby nie pewna 
komplikacja... Pani wie, e Kerukowski powanie zaj si Femci... Poniewa 
jest to partia 
stosowna, wic byam gotowa powici moje macierzyskie uczucia i odda mu Femci. 
Tymczasem Cenaderowski zacz przeladowa (spojrzeniami tylko i westchnieniami) Eufemi 
i  Krukowski od trzech tygodni nie by u nas... 
Od czasu, gdy zobaczy Madzi!...  pomylaa doktorowa. 
 Mnie nie wypada...  mwia podsdkowa spuszczajc oczy.  Ja i Femcia wolaybymy 
umrze anieli robi mczynie tego rodzaju awanse... Ale pani, ktra bya tak dla nas dobra, 
tak pielgnowaa t mio dwu istot, niewtpliwie steworzonych dla siebie... 
 C ja mog zrobi?  odpowiedziaa doktorowa lubujc w duchu, e nic nie zrobi dla 
poczenia panny Eufemii z Krukowskim. 
 On cigle bywa u pastwa, jego siostra tak pastwa kocha... Gdyby wic zedarzya si 
sposobno powiedzenia mu, e ja i Femcia jestemy oburzone na Cenaderowskiego i e obie 
jestemy bardzo yczliwe panu Ludwikowi... 
 Mnie si zdaje, prosz pani, e to uoy si samo  rzeka doktorowa.  Zaczepia pana 
Krukowskiego nie mog, bo on zna nasze stosunki z domem pastwa... Najlepiej zostawi to 
czasowi... 
 Moe pani ma seuszno. Zreszt, jeeli pan Ludwik zaczyna by 
zazdrosnym, to sprawa 
powinna wykelarowa si w tych czasach... 
165 
 Sama przez si  wtrcia doktorowa, z gry ubolewajc w duchu nad niepowodzeniem 
owej sprawy. 
Ju ja widz, e on zaj si Madzi od chwili jej przyjazdu; ale ani goni za nim, ani te 
nawraca go Femci nie bd. Niebawem pani podsdkowa przypomniaa sobie, e tak Madzia 
jako i jej matka potrzebuj spoczynku i  poegnaa doktorow. Panna Eufemia przechodzc 
przez salon zbliya si na palcach do ka Madzi i ucaowawszy w powietrzu jej 
wosy pooya na kodrze jaki biay kwiatek, i  zawsze pena poetycznego uroku  znika 
za drzwiami. 
O, starzeje si panna Eufemia  rzeka do siebie nie bez zadowolenia matka Madzi.  
Robi si przesadzona, szyjka knie, dwadziecia siedem latek przeszo... 
Madzia ju zacza podnosi si, siada na ku, nawet czyta ksik. W cigu kilku 
ostatnich dni zrobia ciekawe spostrzeenie. Oto, ile razy zblia si czas poudniowego posiku, 
na ktry przynoszono jej ros, skrobany befsztyk i kieliszek wina, W ogrdku dziay 
si dziwne rzeczy. Nie wiadomo skd zaczynay pada kamyki potrcajc gazie drzew; 
niekiedy toczc si po dachu. 
Zjawisko to Madzia tomaczya w sposb zarwno prosty, jak pesymistyczny. Murowany 
dom rodzicw by stary i oczywicie z wolna rozsypywa si w gruzy, bo rodzice nie mieli go 
za co naprawi. Ale dlaczego proces rozsypywania trafia si 
tylko w poudnie? Madzia i na 
to miaa odpowied: sama natura szelestem padajcych kamykw mwia do niej: 
Jadaj, wyrodna crko, jadaj mocne rosoy, pij wino, podczas gdy biedny twj ojciec nie 
ma bezpiecznego dachu nad gow... Czasami Madzia miaa zamiar owiadczy matce, e 
nie chce tak kosztownego posiku i e w ogle nic je nie chce. Ale gd by tak silny, a zapach 
befsztyku tak pontny, e nie mogc przezwyciy si, jada  z sercem penym 
wzgardy dla siebie. 
Pewnej nocy wybucha krtka, ale gwatowna burza; zdawao si, e woda zaleje ziemi, 
byskawice spal niebo, a grzmoty roztrzs miasteczko i ju nic nie zostanie na wiecie. Z 
rana jednak przekonaa si Madzia, e wszystko stoi na miejscu, a dzie jest wyjtkowo 
pikny. 
Pamitny to by dzie; okoo dziesitej bowiem ojciec przypatrzywszy si Madzi rzek: 
 Panienka dzi wstanie. 
C to bya za rado! Chopak usugujcy wyczyci jej pantofelki, jak lustra, matka wyja 
z szafy perkalowy szlafroczek, ktry jaka tajemnicza wrka wypraa i obszya nowymi 
koronkami (po trzynacie groszy okie). Niaka wygrzaa bielizn, a kucharka obiecaa 
usmay befsztyk na cay talerz. 
Ubrano Madzi, otworzono szklane drzwi, ojciec wzi j pod jedn rk, matka pod drug 
i wyprowadzili j 
na ogrd. Dwa wrbelki, ktre przed chwil wydzieray sobie lece na 
ziemi pirko, na widok Madzi przerway spr i zaczy si przypatrywa. Potem ucieky i 
zapewne zwoay inne ptaki, bo w jednej chwili ogrd zapeni siwiergotaniem. Kasztan 
pkiem szmaragdowych lici potrci Madzi w gow, jakby chcc zwrci na siebie jej 
uwag: 
Jednoczenie powitaa j otwarta altanka, a czarna ze staroci, awka wysuna naprzd 
nog, jakby pragnc biegn naprzeciw niej. Kada winia, jabonka, grusza, kady krzak 
malin i porzeczek, kada grzdka truskawek okrytych w tej chwili kwiatami przypominay 
si Madzi; a nie mogc zawoa wabiy zapachem albo wycigay do niej zielonoci okryte 
gazie. 
Nawet kamie, ktry Madzia bdc ma dziewczynk wtoczya kiedy z bratem w kt 
ogrodu wynurzy si z cienia pod parkanem i patrzy na ni jak starzec usiujcy przypomnie 
sobie dawn znajomo. 
166 
Zaczli si te zbiera ludzie. Kucharka pocaowaa Madzi w rk, chopiec poda jej 
krzeso, a niaka okrya j szalem. Skrzypna furtka od ulicy i weszli jeden za drugim najdawniejsi 
przyjaciele rodzicw. Osiemdziesicioletni major z ogromn fajk na gitkim cybuchu, 
proboszcz, ktry j chrzci, podsdek. Proboszcz da jej zoty medalik, podsdek pocaowa 
w czoo, a jaki krtko ostrzyony mody czowiek ze sterczcymi blond wsikami 
ofiarowa jej pfuntowe pudeko angielskich cukierkw mwic: 
 Moe pani dobrodziejka miao skosztowa, bo Eisenman przysig, e te farby wcale 
nie s szkodliwe... 
Madzia nie wiedziaa,, co robi: czy bra od nieznajomego cukierki, czy wita kochanych 
goci, czy uciec w ogrd, ktry j woa do siebie?... 
Gdy za major, podobny z zarostu do osiwiaego niedwiedzia, nie wyjmujc fajki z ust 
przytuli jej gow do swych piersi i zamrucza: 
 Co ty nam zmartwienia narobia, dziewczyno!... 
Madzia rozpakaa si, a za ni matka, niaka i kucharka... 
 Oho, ho!...  krzykn major  ju baby zaczynaj... Nie ma co tu popasa... Daj szachy, 
doktorze... 
 Nie wiem, czy wypada tak obcesowo?...  rzek proboszcz... 
 Ale bardzo prosimy  odezwaa si matka Madzi.  Przecie stracilicie panowie kilka 
tygodni. 
 W takim razie  odpar ksidz  przypominam, e na mnie kolej gra pierwsz parti z 
majorem. 
 Przepraszam...  wtrci podsdek. 
 Proboszcz ma racj  przerwa major. 
I odeszli do gabinetu doktora, gdzie po chwili rozleg si haas szachw wysypywanych na 
st i wrzaskliwy gos majora, ktry utrzymywa, e on powinien gra biaymi. 
 Losujmy, kochany majorze, losujmy  nalega proboszcz. 
 Los tylko gupim pomaga... adnych losowa!... Wczoraj ksidz grae biaymi!...  
krzycza major z takim gniewem, jak gdyby proboszcz godzi 
na jego honor albo portmonetk. 
Ogrodowa furtka znowu otworzya si i na ulicy sycha byo rozmow: 
 Nie przejedziesz, Luciu... o Boe!...  jcza gos kobiecy. 
 Tyle razy wjedalimy tdy, siostruniu  odpar gos mski. 
 Ale... o Boe!... Luciu... 
 Figur nie stawia si na czterech polach, tylko na jednym!  hukn major. 
 Co majorowi znowu!  irytowa si proboszcz. 
W furtce ukazaa si osobliwa grupa. Na wzku dla paralitykw, z parasolk w jednej, z 
koszykiem kwiatw w drugiej rce, wjechaa szczupa i ta dama, w czarnej atasowej sukni, 
obwieszona jubilerskimi wyrobami. Na szyi miaa zoty acuch i broszk z szafiru, przy 
pasie ogromny zoty zegarek, na rkach po dwie zote branzolety. Wzek popycha znany ju 
Madzi pan Krukowski, ktremu co chwil wypada z oka monokl. 
Na widok tej pary mody czowiek ze sterczcymi wsikami nagle cofn si do saloniku, 
a potem do pokoju szachistw. Tymczasem zajecha wzek z dam, ktra ju przypatrywaa 
si Madzi przez binokle ze zot rczk. 
 Co za go!... co za go!...  zawoaa doktorowa biegnc naprzeciw. 
Wzek stan obok Madzi, pan Krukowski za piknie skoniwszy si poda rekonwalescentce 
koszyczek peen konwalii i fiokw. 
 Jakem szczliwy, e widz pani zdrow!  rzek pan Krukowski i czule pocaowa 
Madzi w rk. 
 adna, adna!...  mwia krzywic si i lornetujc Madzie dama w wzku.  Powinnam 
bya czeka, a pani do mnie przyjdziesz, panno... panno... 
167 
 Magdaleno  wtrci Krukowski. 
 Ale Ludwik tak na mnie nalega, tak cigle wspomina o pani... 
 Siostruniu!...  jkn pan Ludwik. 
 Czy nie mwi, e adna?...  przerwaa mu niecierpliwie siostra.  Twarzyczka w stylu... 
w stylu... 
 Rafaelowskim  szepn brat. 
 Murylowskim  poprawia siostra.  Ale i ta ci znudzi jak inne... 
 Siostruniu!...  wybuchn brat, a zgromiony spojrzeniem uciek do pokoju szachistw. 
 Pani miaa tyfus?  zacza dama na wzku, obracajc lornetk  cika choroba, ale nie 
to co moja... Od szeciu lat nie mog zrobi kroku o wasnej mocy, przykuta do miejsca zalena 
od ludzkich kaprysw. I gdyby nie ojciec pani, moe ju 
do reszty straciabym wadz 
w rkach i nogach, a nawet ycie co, jak sdz, nie wywoaoby wielkiego zmartwienia... 
Pani doktorowo, czy nie mogabym prosi o szklank wody z kropelk czerwonego wina? 
 Moe sodowej?  spytaa matka Madzi. 
 Owszem!  westchna dama. Gdy za zostay same z Madzi, rzeka: 
 Moe bymy podeszy tam... pod kasztan... 
Madzia pomimo osabienia potoczya wzek pod kasztan. 
 Sid pani przy mnie... we krzeso...  mwia biadajcym gosem dama.  Poznajmy 
si bliej, zanim... ach, Boe!... Okrzyk ten wywoany zosta upadkiem kamienia, ktry niedaleko 
wzka uderzy w ziemi. 
Znowu wali si dom!...  pomylaa Madzia spogldajc na soce, ktre istotnie wskazywao 
czas posiku. 
Drugi kamyk przelecia midzy gami kasztana. 
 Boe, zabij mnie!...  krzykna sparaliowana dama. Madzia schwycia j za gow, 
zasaniajc wasnym ciaem. 
 Co to jest?... Okropno...  woaa dama. 
Trzeci kamyk uderzy 
w dach, z haasem stoczy si na grzd truskawek i  w tej chwili 
sta si cud. Zazwyczaj sparaliowana _dama, silnie odepchnwszy Madzi, o wasnej mocy 
wyskoczya z wzka i pdem pobiega do salonu krzyczc wniebogosy: 
 Luciu!... doktorze!... zabijaj!... 
Jednoczenie za ogrodem rozleg si pacz maego chopca i woanie mczyzny, ktry 
ofiarowa Madzi pudeko cukierkw angielskich: 
 Jest!... Mam ci, ole!... 
Gdyby na rynku powiatowego miasta Iksinw wybuchn wulkan, nie byoby wikszego 
ruchu w domu doktora jak po tym rzeczywicie nadzwyczajnym wypadku. W jednej chwili 
gospodarz i gospodyni, suba, a nawet grajcy w szachy panowie znaleli si w saloniku 
obok sparaliowanej damy, ktra ochonwszy z nagej trwogi porwaa Madzi w objcia 
woajc: 
 Patrzcie, panowie... patrz, Luciu, oto bohaterka!... Wasnymi piersiami zasonia mnie... 
przez ni odzyskaam wadz w nogach... 
Luciu  dodaa chwytajc Krukowskiego za rk  ta albo adna... rozumiesz?... Teraz ja 
ci to mwi!... 
 Raniona pani jeste?  zawoa major wpadajc z wielk fajk na chor dam. 
 Przeciwnie, uleczona!  odpowiedziaa doktorowa.  Sama wysiada z wzka i przybiega 
tu z ogrodu. 
 Zawsze bya zdrowa... Ach, te baby!...  mwi gniewnie major. 
 A mwicie, e nie ma cudw?  wtrci 
proboszcz.  Oto cud, ktry speni si w waszych 
oczach, niedowiarki  cign pukajc palcem w gow cudownie uzdrowionej. 
 Eh, co proboszcz bajesz!  odpar major otaczajc si chmur dymu.  Wracajmy do roboty. 
168 
 Idcie sobie, idcie  rzek doktr podajc rk damie. We no pan siostr z drugiej 
strony  zwrci si do Krukowskiego. 
W tej chwili wszed do salonu mody czowiek ze sterczcymi wsikami, cignc za ucho 
chopca, ktry wniebogosy lamentowa. 
 Jest  mwi energiczny mody czowiek.  Syn felczera Flajszmana... osio!... Za to, e 
nasz czcigodny doktr nie pozwala chopom krwi puszcza, on, smarkacz, rzuca kamienie do 
ogrodu... 
 Ja nie za to...  paka chopiec  ja do chorgiewki na dachu... Ja zawsze trafiaem w 
chorgiewk... to inni ciskali w ogrd... 
Doktr wzi chopca pod brod, popatrzy mu w oczy i pokiwawszy gow rzek: 
 Oj ty, Flajszmanku... No, nie becz, ruszaj do domu, a swoim kolegom powiedz, eby nie 
rzucali kamieni do ogrodu, bo im ka wyzbiera. 
 Dobrze, panie  wyszlocha chopiec. 
 A my na spacer  zwrci si doktr do uzdrowionej damy.  Panie Krukowski, tylko 
szybko... Raz dwa!... 
 Nie mog!... zabij mnie!... ach, znowu straciam wadz!...  jczaa dama biegnc midzy 
doktorem i bratem, ktrzy szli wycignitego kusa. 
 Czcigodny pan doktr jest zanadto pobaliwy  mwi mody czowiek do matki Madzi. 
 Za tak psot 
Flajszman powinien by dosta rzgi... 
 Za co?  zdziwia si Madzia  przecie te kamienie wyleczyy ciko chor... 
 Eh, chor!...  odezwa si mody czowiek wzruszajc ramionami.  Ona zdrowsza od 
nas obojga... Pani pozwoli, e si przypomn: Mitlewicz  mwi z ukonem  waciciel 
kantoru do zaatwiania interesw obywatelskich. Sam sobie wszystko zawdziczam: nie mam 
bogatej siostry, ktra by mnie utrzymywaa i pacia moje dugi... 
 Panie... panie... co te pan mwi?  wtrcia zgorszona doktorowa syszc, e mody 
czowiek przypi 
atk Krukowskiemu, i domylajc si powodw tej niechci. 
 Sam, wszystko sam... daj pani sowo  prawi pan Mitlewicz.  Powiedziaem sobie: 
uksztac si  uksztaciem si... Doktorowa cicho westchna. 
 Powiedziaem sobie: rzuc powiat  rzuciem powiat; zrobi majtek i  robi go... Ja, 
pani, cokolwiek postanowi  wykonam. Umiem by cierpliwy... 
Madzia troch poblada i opara si o krzeso; co widzc matka przeprosia pana Mitlewicza 
i wyprowadzia crk do pokoju.  Krukowski jest bardzo miy i dobry czowiek  mwia 
do Madzi.  Uprzejmy, delikatny... podoba ci si, gdy go bliej poznasz... 
Ale Madzia bya tak znuona, e w tej chwili nie obchodzi jej ani Mitlewicz, ani Krukowski, 
ani nawet jego cudownie wykurowana siostra. 
Tymczasem eks-paralityczka, cigniona przez doktora i brata, obesza kilka razy ogrd 
przyznajc, e chodzi moe. Gdy j za uwolniono od wprawy w chodzenie, o wasnej sile 
wesza do saloniku i upadszy na kanap rozpywaa si w pochwaach dla Madzi, ktrej zawdzicza 
zdrowie i ycie. Pochwa 
tych pan Krukowski sucha z zachwytem, pan Mitlewicz 
z min kwan. Gdy za doktorowa wrcia od crki, a eks-paralityczka zacza jej co 
mwi pgosem, wskazujc zot lornetk na brata, zmieszany pan Krukowski wyszed do 
pokoju szachistw, a pan Mitlewicz bez poegnania wymkn si przez ogrd do miasta. 
By czego tak zy, e zaraz za furtk wytarga uszy dwom maym chopcom, ktrzy przez 
otwory w parkanie zagldali do ogrodu doktora. 
169 
37 Pierwszy projekt 
Madzia szybko powracaa do zdrowia. W poowie maja wysza nawet par razy do miasta 
za sprawunkami. Wwczas matka przypomniaa jej, e jutro jest niedziela i naley podzikowa 
Bogu za otrzymane od Niego dobrodziejstwa. 
 Zdaje mi si, kochanko  dodaa matka  e troch zaniedbujesz modlitw... 
Powiedziawszy to agodnym tonem, matka wysza zostawiajc Madzi zawstydzon. 
Madzia dotychczas modlia si przygodnie: kiedy ogarn j smutek, gdy widziaa ludzkie 
nieszczcie, czasem  gdy zachodzio soce oblewajc purpur oboki, czasem, gdy odezwaa 
si sygnaturka w kociele. Raz nawet mwia pacierz zobaczywszy, jak wrbel ustawi 
na pocie cztery mae wrbelki i karmi je okruchami, ktre im Madzia rzucaa. 
Zdawao jej si, e taka modlitwa, ktra uspakaja jej serce, wystarcza. Lecz uwaga matki 
zrobia na niej wraenie. Wic cho w duszy wtpia, czy w kociele mona gorliwiej modli 
si anieli pod otwartym niebem, natychmiast pobiega do swych pudeek, aeby wybra z 
nich wstki i aksamitki, w ktrych jej najlepiej bdzie jutro do twarzy... 
Nazajutrz bya gotowa przed dziesit. Lecz ogarna j 
trwoga na myl, e musi przej 
przez rodek kocioa midzy tumem osb, z ktrych kada bdzie miaa prawo powiedzie: 
Patrzcie, oto idzie Madzia, ktr Pan Bg ocali od mierci. Ale nie wida po niej, aeby 
wchodzia tu z prawdziw pobonoci. 
Bo nie ma si co zapiera: Madzia sza, aby speni wol matki, bynajmniej nie ze szczerego 
natchnienia. Co j tym bardziej gnbio, e nawet ojciec woy czarny surdut (nieco 
wytarty na szwach) i wydoby z kta lask ze srebrn gak. 
 O, jaka jestem nikczemna!...  mwia.  Ten wity starzec, taki dobry, taki filozof, 
bdzie modli si za mnie, a ja, przewrotna, waham si... 
Kiedy rozleg si gos dzwonu woajcego na sum 
i gdy matka woya kapelusz i szal turecki, 
Madzia nagle rzeka: 
 Mateczko, ja pjd troch pniej za wami... Tak boj si od razu wej midzy ludzi... I 
jeszcze chciaabym pierwej wstpi do kaplicy, gdzie jest tablica babci... Moja mamo!... 
 Przyjd, moje dziecko, kiedy chcesz i jak chcesz  odpowiedzia ojciec. 
 Oj, Feliksie!...  wtrcia matka groc palcem. 
 Wierz mi, matko, e j Pan Bg prdzej dojrzy w ciemnej kaplicy anieli nas przed 
wielkim otarzem... Zreszt, ma dziewczyna racj, e unika tych elegantw... O, spojrzyj no... 
I wskaza przez okno na rg ulicy, gdzie kilkoro dzieci z podziwem przypatrywao si pa-
nu Mitlewiczowi ubranemu w jasny garnitur i wieutki cylinder. 
Rodzice wyszli: matka trzymajc oburcz wielki modlitewnik Dunina, ojciec machajc lask. 
Zakryta firank Madzia zobaczya, jak zastpi im drog i ukoni si cylindrem pan 
Mitlewicz, jak zapyta o co i chcia biec w stron ich domu; jak ojciec wzi go pod rk i 
poszli wszyscy ku rynkowi, odprowadzani z daleka przez gromad dzieci. W chwil pniej 
ukaza si 
na drugim rogu ulicy pan Krukowski odziany w strj granatowy i kapelusz panama, 
obok wzka, na ktrym jechaa jego siostra popychana przez suc. Wnet wzek i pan 
Krukowski przypieszyli kroku i poczyli si z rodzicami Madzi, a rozsypane gromady dzieci 
poczyy si take, tworzc jakby acuch tyralierw bosych i obutych, w kapeluszach, 
czapkach z daszkami i czapkach z barankiem, w dugich kapotach i krtkich spencerkach, w 
koszulach bez majtek lub w majtkach, z ktrych wyglday koszule. 
Jakie tu mnstwo dzieci...  pomylaa Madzia. 
170 
Kiedy bocznymi ulicami zbliya si do kocioa, ju na starym cmentarzyku klcza tum 
wiejskich kobiet podobny do rnobarwnych kwiatw nisko wyrastajcych przy ziemi. Z 
drugiej strony wielkich drzwi schylaa si gromada chopw w ciemnych sukmanach, a midzy 
chopami i kobietami, od strony rynku, zebraa si 
garstka miejscowej inteligencji. Byo 
tam paru urzdnikw powiatowych, sekretarze: sdowy i komisarski, dependent od rejenta, 
prowizor apteczny i jeszcze kilku mniej znacznych. Wszyscy patrzyli na rynek lustrujc mode 
matki i panny. 
Madzia z daleka okrywszy ich wpada przez furtk na cmentarzyk, stamtd przecisna 
si midzy kobietami do bocznych drzwi i z bijcym sercem wesza do kaplicy, gdzie skrya 
si w najciemniejszym kcie. Zdawao jej si, e cay tum miejscowej inteligencji w binoklach, 
ciemnozielonych rkawiczkach, z laseczkami i parasolkami wpadnie za ni, zacznie 
zaglda jej pod kapelusz i wypowiada uwagi, z ktrych miej si gono wszyscy, lecz w 
ktrych nic zabawnego nie moe znale postronny suchacz. 
Madzia uklka wcinita midzy konfesjona i kolumn i patrzya na rodek kocioa. W 
awce, przy ktrej sta przestpujcy z nogi na nog pan Mitlewicz, matka Madzi pobonie 
chwiejc gow czytaa Dunina; ojciec opar gow na rkach i zamylony patrzy w okno nad 
wielkim otarzem, skd paday smugi wiata; nareszcie  siedzia wyprostowany major. 
Bliej, w awce, obok ktrej pan Krukowski oglda si przez monokl na wszystkie strony, 
podsdkowa pokazywaa jak modlitw jego sparaliowanej siostrze; podsdek drzema, a 
panna Eufemia, nieco zwrcona w stron Krukowskiego, patrzya na Chrzest w Jordanie 
wymalowany na sklepieniu. O kilka krokw dalej sta na rodku kocioa mody blondyn z 
grzywk, w pocztowym uniformie, i ponuro spoglda ju to na Krukowskiego, ju to na 
pann Eufemi. 
Proboszcz przy wielkim otarzu drcym gosem piewa sum, a za kadym razem, po 
maej przerwie, odpowiada mu z chru stary organista przygrywajc na fisharmonii, w ktrej 
jeden ton odzywa si faszywie, a par wcale si nie odzywao. Za po duszym piewie 
przy otarzu i po duszej ciszy przy fisharmonii wybuchn nagle dosy zgodny chr mskich 
i kobiecych gosw: 
Tobie cze, Tobie wieczna chwaa, Ojcze Boe, 
Co stworzy wszystkie wiaty i rzdzisz wszystkimi... 
Ciba ludu z guchym szmerem upada na twarze bijc si 
w piersi albo wznoszc rce do 
gry; przy drzwiach rozlegao si szlochanie niemowlcia, ktre nie umiejc jeszcze mwi 
chwalio Boga paczem; przez wybite szyby sycha byo wiergot ptakw. 
Nawet podsdek ockn si, sztywny major wydoby malutk ksieczk, pan Krukowski 
przesta si oglda. Zdawao si, e przez tum przeleciaa fala pobonego uniesienia i tylko 
 nie dotkna Madzi. 
O, jake jestem niegodziwa!  mylaa  aeby za tyle dobrodziejstw nie odmwi jednego 
pacierza... 
piew na chrze ucichn i ludzie ochonli. Ten i w podnis si, pan Krukowski znowu 
uzbroi oko w monokl, na twarzy modego czowieka w pocztowym uniformie odmalowaa 
si pogarda. Jednoczenie obok Madzi jacy dwaj panowie zaczli rozmawia szeptem: 
 Wiesz pan, ile wzi 
za konsylium od Rubinrota?...  Rubla!... Syszae pan?... 
 Nowina!...  odpar drugi  Ten wariat zawsze tak robi i nie tylko sam jest wiecznie bez 
grosza, ale i innym szkodzi. 
 Brzozowskiemu... 
 I Brzozowskiemu, i felczerom, i mnie. Przecie ja bym tu bez butw chodzi, gdyby mi 
przyszo co dzie ekspediowa jedn doz rycinowego olejku, a czasami par proszkw chiny. 
 Nie dba o cudze interesa... 
171 
 Nie dba o wasne dzieci, powiedz pan... Przecie gdyby si zjechay tu we troje, nie 
wiem, czy wystarczyoby mu na obiad dla nich... 
Madzia mylaa, e zemdleje... To o jej ojcu mwiono... To jej ojciec nie mgby dzieciom 
kupi obiadu, gdyby zjechay si razem... 
 O Boe... Boe... Boe!...  szepna czujc, e zy cisn si jej do oczu. 
Wszystkie trwogi uderzyy jej na serce. Za jej pensj pacia nieboszczka babka, ale rodzice 
wydawali po trzysta rubli rocznie na edukacj brata, a dzi bez maa tyle kosztuje ich Zosia, 
cho nieboga nawet nie uczy si 
w Warszawie, tylko w miecie gubernialnym. Wic skd 
tu bra? Czy z tych szeciu morgw ziemi, z ktrej poowa plonw naley do gospodarza, co 
j uprawia? Czy z praktyki lekarskiej ojca? Ale ojciec od najbogatszych pacjentw przyjmowa 
tylko po rublu; w jego gabinecie bywali biedacy, ktrzy nie mogli nic paci, a z miasta 
 czasami przynosi gar miedziakw i dziesitek, a czasem nic. 
I czy podobna dziwi si, e w tak cikich warunkach matka poyczaa pienidze od siostry 
Krukowskiego, a podczas choroby Madzi wzia od niej samej trzydzieci rubli na opdzenie 
kosztw? 
Tym sposobem wyczerpa si fundusik, ktry Madzia przywioza z Warszawy, i dzi 
skd matka bierze pienidze na jej wina, befsztyki i rosoy?... Skd! Z domowych oszczdnoci, 
bo Madzia ju spostrzega, e matka wcale nie jada misa, a ojciec bardzo rzadko, mwic, 
e najzdrowsze s potrawy chopskie. 
Wic dlaczeg jej nie dadz tych najzdrowszych pokarmw? Caa historia pani Latter 
stana jej w pamici. Tam take by brak stopniowo rosncy; tam take trzeba byo zaciga 
dugi  na dzieci!... 
Ach, ten wieczr, kiedy pani Latter bagaa Madzi o uatwienie ucieczki... A ten jej niepokj, 
wyrazy bez zwizku, obkane oczy... I nazajutrz taka okropna mier... mier za to, 
e kochaa dzieci!... 
Madzi ogarna rozpacz. Jeeli taki by koniec ycia kobiety majcej tylko dwoje dzieci, 
ktrej majtek ceniono na dziesitki tysicy rubli, co moe si sta z jej rodzicami, ktrzy 
maj dzieci a troje i adnego majtku?... 
Zacisna splecione rce jak bezbronny czowiek, na ktrego spada cios, podniosa oczy w 
gr i przez zy  zobaczya w wielkim otarzu obraz Matki Boskiej, malowany ciemnymi 
farbami, w srebrnej koronie. 
 Ratuj mnie... owie mnie, Przenajwitsza Panno...  szepna Madzia ledwie powstrzymujc 
si od ka. 
I nagle staa si rzecz niemoliwa dla mdrcw, a zwyczajna dla dusz prostych. Przenajwitsza, 
ktra patrzya dotychczas na sierminy tum klczcy u Jej otarza, spojrzaa na 
bok i gbokie jak nieskoczono Jej oczy przez chwil spoczy na Madzi. Potem znowu 
zwrciy si na cib ludu. 
Madzia skamieniaa. 
Czy rozum trac?...  przebiego jej przez gow. 
A jednak nie moga wtpi, e bolesny okrzyk jej serca usyszano w krlestwie wiekuistego 
spokoju. Na modlitw odpowiedziao stamtd jakie echo, i w duszy Madzi po wybuchu 
rozpaczy zapanowao ukojenie. 
Ju dam sobie rad  pomylaa czujc otuch, cho jeszcze nie widziaa rady. 
W tej chwili doktorowa szepna co do stojcego wci obok awki Mitlewicza. Intere
sujcy mody czowiek skin gow, podnis wysoko glansowany cylinder i z trudem zacz 
przeciska si przez tum w stron Madzi. Na nieszczcie manewr ten spostrzeg pan Krukowski, 
ktry od dawna mia baczne oko i na awk 
doktorowej, i na postpki jej cylindrowego 
ssiada. A poniewa sta bliej kaplicy, wic w paru susach znalaz si przy Madzi 
szepczc: 
 Mama prosi pani do siebie... 
172 
Madzia podniosa si z klczek, elegancki pan Krukowski poda jej rk i zaprowadzi do 
matki robic pokrg, jak gdyby zajeda czterokonn karet. Potem usadziwszy pann 
przy rodzicach stan skromnie obok niej ze zwinitym w trbk kapeluszem panama. 
Osupiay Mitlewicz zatrzyma si na rodku kocioa. Nie straci ani jednego z okrgych 
ruchw antagonisty. Widzia, jak pan Krukowski podaje rk 
Madzi (co jemu samemu nigdy 
by na myl nie przyszo), widzia, jak lewym okciem odsuwa tum, jak na kadym kroku 
troszczy si o ni (zapominajc, e jest przecie w kociele), jak odsadza si ciaem, a pochyla 
ku niej gow... 
Wszystko to widzia i jeszcze domyla si, e pan Krukowski dlatego robi tak wyrafinowanie 
skromn mink, aeby zbagatelizowa jego, pana Mitlewicza, ktry przecie 
wszystko sobie samemu zawdzicza! 
Gdyby uczucia pana Mitlewicza day si w owej chwili zamieni na dynamit, koci w 
Iksinowie, okalajce go budynki, a moe cz rynku naleayby dzi do wspomnie. Nie 
mogc jednak zetrze na atomy pana Krukowskiego, Mitlewicz zdecydowa si wbi mu w 
serce n  moralny. Wic zacz znowu przeciska si przez tum w stron kaplicy, zbliy 
si do awki podsdkw i  odwrciwszy si tyem do Krukowskiego zacz 
yw rozmow z 
pann Eufemi. 
Krukowski obok Madzi zachowywa si tak, jak gdyby go nic nie obchodzi ani Mitlewicz, 
ani jego miay atak na pann Eufemi. Natomiast postpowanie Mitlewicza zaniepokoio 
modego blondyna z grzywk, w pocztowym uniformie. Przetar oczy, rozsun grzywk 
nad czoem, jakby nie dowierzajc nie tylko swoim zmysom, lecz i wnioskujcym zdolnociom. 
Ale gdy spostrzeg, e Mitlewicz coraz poufalej rozmawia i coraz czulej spoglda 
na pann Eufemi, i gdy jeszcze zauway na jej cudnym obliczu odcie zadowolenia, rozemia 
si gorzko i z gwatownymi ruchami opuciwityni. 
Wszystkich tych z szybkoci byskawicy nastpujcych po sobie wypadkw Madzia nie 
dostrzega, pogrona w wizji, wobec ktrej znikn dla niej wiat rzeczywisty. Nie syszaa, 
e na chrze skutkiem niepojtej omyki gosy mskie zaczy inn pie, a gosy eskie 
inn, co wywoao taki zamt, e organista schwyci si za gow, poboni zaczli spoglda 
na chr i nawet obejrza si 
zgorszony proboszcz. Nie widziaa, e major nagle wyskoczy z 
awki, e dziadek w czerwonej pelerynce obudzi podsdka i e przy wielkim otarzu ukaza 
si baldachim w formie parasola, ktry nis rejent, staruszek majcy dugi nos, wiecznie 
zdziwione usta i nadzwyczajnie wysokie konierzyki, podwizane kolosalnym biaym 
halsztukiem. Dziki temu halsztukowi, dymom kadzida i owietleniu, ktre z okna padao 
mu na twarz, rejent chwilami wyglda jak cherubin majcy bardzo podesze lata i bardzo 
mae skrzyda. Przynajmniej takie wraenie robi na pani rejentowej, ktra zawsze wpadaa w 
ekstaz, ile razy jej m dwiga nad celebrantem baldachim ukazujc zdziwion twarz to z 
jednej, to z drugiej strony pozoconego drka. 
Proboszcz zdj z otarza monstrancj i otoczony niebieskimi obokami kadzida zaintonowa: 
U drzwi Twoch stoj, Panie... 
U drzwi Twoich stoj, Panie... 
powtrzy ogromny gos ludu. Fala tumu zakoysaa si midzy wielkim otarzem i chrem 
i zacza bi we drzwi cofajc si i posuwajc naprzd. Na chwil zrobio si pusto przed 
otarzem i znowu napyna powd ludzka; znowu pusto i  fala uderzywszy w ciany boczne 
zalaa stopnie otarza. Znowu pusto na rodku kocioa, gdzie ukaza si proboszcz podtrzymywany 
przez majora i podsdka i  znowu tum zala wolne miejsca gromadzc si poza 
celebrantem i towarzyszcymi mu starcami. 
Niekiedy zdawao si, e rozkoysana ciba jest rzeczywist fal, ktra kurczy si i cofa 
wobec zotej monstrancji, jak przed wiekami pod Chrystusow stop uciszao si burzliwe 
jezioro. 
173 
Madzia z matk przyczyy si do procesji. Posuny si 
kilka krokw naprzd i  tum 
odrzuci je par krokw w ty, wci posuwajc si i cofajc w takt pieni i bijcych dzwonw. 
W tej chwili Madzia usyszaa obok gos dziecicy:  migaj, Antek!... 
 Rrru!...  odpowiedzia drugi i z gow pochylon jak do bodzenia rzuci si w najgstszy 
tum, a za nim jego kolega rozpychajc ludzi rkoma jak aba, ktra daje nurka. 
 Rrru!...  odezwa si nieco dalej trzeci gos i znowu ludzie zaczli si odrzuca od siebie, 
jakby ich kto tgo potrca. 
 A, ajdaki, Boe odpu, antychrysty potpione!...  odezwaa si pgosem jaka babina. 
 eby te nikt nad bestyjstwem nie mia dozoru... 
Madzi nagle stana w pamici nieprzeliczona gromada dzieciakw. By midzy nimi ten 
zapakany, ktry rzuca 
kamyki do ich ogrodu, i ci, ktrzy biegli za wzkiem siostry pana 
Krukowskiego, i ci, co podziwiali cylinder pana Mitlewicza. I jeszcze owi, ktrych co dzie 
mona byo widywa na gaziach drzew lub na szczytach parkanw, i tacy, ktrzy tarzali si 
w ulicznym piasku, brodzili po wodzie z zawinitymi do kolan majtkami albo w czasie ulewnego 
deszczu wystawali pod rynn bijc si o lepsze miejsce. 
Wszystko to byy dzieciaki zaniedbane i Madzi bysna myl: Zao tu szko elementarn!... 
Gorco oblao j z radoci. 
Mog zebra co najmniej setk dzieci...  mwia do siebie. Gdyby kade pacio cho po 
rublu na miesic, miaabym sto rubli miesicznie... Cae utrzymanie!... I jeszcze mogabym 
pomaga 
mamie, a Zosi wysa do Warszawy... O, dzikuj Ci, Matko Boska, bo Ty mnie 
natchna... 
 Co tobie, Madziu?  szepna patrzc na ni matka. 
 Mnie? 
 Jeste taka rozpromieniona... 
 Modliam si. 
Matka chciaa j pochwali, lecz w tej chwili spostrzega eks-paralityczk, ktr prowadzi 
z jednej strony doktr, z drugiej pan Krukowski. 
Ach  pomylaa doktorowa  widocznie podoba jej si pan Ludwik i nie umie biedactwo 
ukry tego... Starszy wprawdzie od niej  westchna  ale dobrze wychowany i majtny... 
Niech si dzieje wola boska!... nie bd ani przymusza, ani broni... 
Teraz przysza Madzi uwaga, e jednake ona sama stu dzieci uczy nie moe. W takim 
razie musi poprzesta tylko na pidziesiciu rublach miesicznie. Ale co robi z pozosta 
reszt dzieciakw, ktre niezawodnie bd toczy si do takiej szkoy? 
Wiem!...  rzeka w duchu  przyjm Femci do spki, bo ona, biedaczka, nieraz narzekaa, 
e nie ma pola do pracy i jest ciarem dla rodzicw... O, dziki Tobie, Panno Przenajwitsza, 
Ty mi zsyasz takie pomysy... 
174 
38 Serca zaczynaj fermentowa 
Madzia ockna si. Stay z matk na cmentarzyku obok wielkich drzwi. Procesja wrcia 
do kocioa, ludzie zaczli si rozchodzi. Pan prowizor, dwaj sekretarze, dependent rejenta i 
inna mniej znaczna modzie opierajc si na laskach i parasolach przypatrywaa si pannom 
i szeptem robia uwagi. Opodal sta pospny blondyn w pocztowym uniformie, czekajc na 
kogo. 
Madzia ju nie baa si tych panw, nawet nie raziy jej natrtne spojrzenia. Co j to mogo 
obchodzi! Ona przecie zakada szkk elementarn, chce zapewni byt sobie i rodzicom, 
a tamci panowie niech patrz, niech si naigrawaj z niej. 
Jestem przecie kobiet samodzieln  pomylaa, z wdzicznoci przypominajc sobie 
pann Howard, ktra tyle pracy wkadaa w to, aeby zrobi kobiety istotami samodzielnymi. 
Nadszed ojciec, ktry wci z panem Krukowskim prowadzi eks-paralityczk. 
 Luciu... doktorze... zmiujcie si!... Czuj, e nie zrobi ju ani kroku... Zupenie straciam 
wadz. 
 Nie, kochana pani, musisz doj o wasnych siach do domu  odpowiedzia doktr. Z 
miny pana Krukowskiego byo wida, e chtnie posadziby siostr na wzku i odda pod 
opiek sucej. 
W wielkich drzwiach ukazaa si rodzina podsdkw, a za nimi pan Mitlewicz. Ju woy 
swj lnicy cylinder na gow, lecz zobaczywszy pastwa doktorw zdj go znowu i z 
gracj zacz si do nich zblia. 
 Panie, hej!... panie, hej!...  nagle zawoa do niego pospny mody czowiek w pocztowym 
uniformie. 
 Nie mam czasu!...-odpar Mitlewicz, niezadowolony ze zbyt kordialnego powitania 
przy tylu osobach. 
 Ale ja mam czas i interes do pana  odpowiedzia blondyn chwytajc Mitlewicza za rk. 
aden wschd, aden zachd soca nie by tak purpurowym jak w tej chwili oblicze 
piknej Eufemii. Panna podsdkwna przybiega do Madzi i schwyciwszy j pod rk 
szepna: 
 Moja droga, idmy naprzd... Boj si awantury:.. Ten Cynadrowski... 
I wyszy za bram przeprowadzone melancholijnymi spojrzeniami pana Krukowskiego, 
ktry z doktorem musia odprowadza siostr. 
 Co si stao, Femciu?...  zapytaa Madzia. 
 Nic... nic... Prosz ci, mw co do mnie...  odpowiedziaa podsdkwna. 
 O, nawet wan rzecz chc ci powiedzie  rzeka Madzia.  I ja tobie, ale kiedy indziej... 
Owiadczy ci si Mitlewicz?...  Mnie?...  zapytaa zdumiona Madzia zatrzymujc 
si na rynku.  A on po co miaby mi si owiadczy?... 
 Po to, aeby za niego wysza. 
 Przeegnaj si, Femciu!... Ale ja ani myl i za m... 
 Jak to,-, nie wyszaby nawet za Krukowskiego?  rzeka panna Eufemia. 
 Za nikogo  odpara Madzia tonem tak szczerym, e panna Eufemia nie moga powstrzyma 
si od ucaowania jej na rodku miasta. 
 Wic co masz mi powiedzie?...  Czy zostawia kogo w Warszawie?...  spytaa panna 
Eufemia. 
Madzi wystpi na twarz delikatny rumieniec. 
175 
 Moja Femciu  odpara  daj ci sowo, e o nikim nie myl... o nikim w wiecie...  
dodaa.  Chc ci tylko co zaproponowa. Ale e teraz nie mamy czasu, wic przyjd do nas 
po obiedzie. 
W tej chwili min obie panny w odlegoci kilku krokw pan Mitlewicz, ktremu towarzyszy 
mody czowiek w pocztowym uniformie. Zdawali si by wzburzeni i rozmawiali 
tak gono, e Madzia usyszaa kilka wyrazw: 
 Wic mwisz, e nie?...  pyta mody czowiek. 
 Ale, jak Pana Boga kocham, tak nie!  odpowiedzia Mitlewicz. 
Panna Eufemia zamylia si. Potem rozemiaa si nienaturalnym gosem i prdko rzeka 
do Madzi: 
 Odpowiedz: tak czy nie?... 
 O czym mwisz?  zdziwia si Madzia. 
 Tak czy nie?...  nalegaa panna Eufemia, niecierpliwie tupic drobn nk. 
 Wic: nie  odpara Madzia. 
 Tak i ja sdz  rzeka panna Eufemia.  Podli s mczyni!... z wyjtkiem ludzi zajmujcych 
bardzo skromne stanowiska  dodaa z lekkim westchnieniem. 
 No, ale bd zdrowa!... 
Madzia nie moga wyj z podziwu. Lecz e w tej chwili jej myl bya zajta projektem 
szkoy elementarnej, wic zapomniaa o dziwnym zachowywaniu si panny Eufemii, nawet o 
niej samej. 
Okoo godziny trzeciej, na ulicy, przy ktrej sta dom doktora, z dwu przeciwlegych kocw 
spostrzegli si nawzajem dwaj panowie: Krukowski w kostiumie granatowym i Mitlewicz 
w jasnym. Pan Krukowski trzyma w palcach may przedmiot zabezpieczony papierem; 
pan Mitlewicz nis duy przedmiot, zawinity w papier, pod pach. 
Obaj byli rwno oddaleni od furtki doktora i obaj jednoczenie zatrzymali si na stanowiskach. 
Pan Krukowski myla: 
Zaczekam, a wejdzie ten gbur, aebym nie potrzebowa ustpowa 
mu miejsca w furtce... 
Za pan Mitlewicz mwi do siebie: 
Czego on tam stoi, ten dubelt na cienkich nogach?... Ju widz, e co 
traguje, pewnie dla 
panny Magdaleny... Nieche odda pierwej swj prezent, a potem zobaczymy, kto z nas lepszy? 
Zacz czyta szyld nad sklepem z bukami, pniej przypa trywa si felczerskim talerzom, 
a nareszcie odwrci si i znikn na zakrcie niebrukowanej ulicy. 
Boi si 
mnie... to dobrze!  pomyla pan Krukowski i z min triumfatora wszed przez 
furtk. 
Pastwo Brzescy byli po obiedzie. Doktorowa odpoczywaa na fotelu w saloniku, doktr 
w ogrodzie pali 
tanie cygaro, major z podsdkiem grali w altanie w szachy, a Madzia spacerowaa 
po wszystkich pokojach, niecierpliwie oczekujc na Femci. Gdy przez otwarte drzwi 
wyjrzaa do ogrodu, nagle stan przed ni Krukowski i z penym elegancji ukonem poda 
niewielki bukiecik r. Byo kilka biaych, dwie herbaciane, jedna ta i jedna amarantowa. 
 Siostra moja  rzek robic wdziczne ruchy nogami i krzyem  omiela si zoy pani 
te kwiaty. 
Zotawa twarz Madzi pokrya si rumiecem. Dziewczyna bya tak uszczliwiona bukiecikiem 
i tak zmieszana pokor ofiarodawcy, e omal nie zapomniaa wyszepta: 
 Dzikuj... 
A w duszy rzeka: 
Jaki on niemiay... jaki delikatny... 
176 
I serce jej poczo szybciej bi dla pana Krukowskiego. Doktorowa przyniosa szklank 
wody i pomoga Madzi ustawi bukiecik na honorowym miejscu w saloniku. Gdy za matka 
odesza, a pan Krukowski zosta sam z Madzi, rzek, czule patrzc jej w oczy: 
 Jaka pani bya dzi smutna w kociele! 
 Ja?...  odpara, znowu rumienic si.  Pan mnie widzia?...  Miaem to szczcie, a 
nawet... nierwnie wiksze: zdawao mi si, e podzielam smutek pani. 
 O, nie... owszem... ja byam dosy wesoa  tomaczya si Madzia z obawy, aeby pan 
Krukowski nie odgad jej trosk o rodzin. 
 Wic moe to byo rozmarzenie, do ktrego uspasabia nasz kocioek? Dusze pikne 
wszdzie umiej marzy... 
Jaki on grzeczny!  pomylaa Madzia czujc wdziczno dla najwikszego eleganta w 
Iksinowie. 
W tej chwili energicznym krokiem wpad do ogrodu spotniay pan Mitlewicz. Ujrzawszy 
Madzi wydoby spod pachy duy przedmiot owinity w papier i podajc go rzek: 
 Prawdziwy piernik toruski... Raczy pani przyj... to bardzo zdrowy smakoyk... 
Madzia zmieszaa si, ale jeszcze wicej... sam pan Mitlewicz. Dostrzeg bowiem, e wskie 
usta Krukowskiego uoyy si do umiechu, a z tego domyli si, e paln bka. 
Trzyma w rku nieszczsny piernik, nie wiedzc, co z nim pocz. Usta mu dray, oko 
stano supem, na czoo wystpi jeszcze obfitszy pot. 
Jaki on, biedak, zakopotany!  pomylaa Madzia i biorc od Mitlewicza piernik rzeka: 
 Bardzo dzikuj... wielk zrobi mi pan niespodziank, bo ja bardzo... to lubi... 
W oku Mitlewicza bysn triumf, a bystry dostrzegacz, pan Krukowski, pomyla: 
Anio nie kobieta... Ona  lub adna!... 
Pan Mitlewicz zbyt prdko odzyska werw, aeby nie zasypa si po raz drugi. 
 Pikny mamy dzie  rzek usiujc nie dopuci do rozmowy Krukowskiego.  Bardzo 
adny dzie, prawda, pani? 
 Rzeczywicie... 
 Moe bymy si tak... przeszli po ogrdku... Bardzo adnie wyglda ogrdek...  su 
pani  wypowiedzia jednym tchem Mitlewicz ostentacyjnie podajc rk Madzi. 
Tym razem Madzia otworzya zdumione oczy, a subtelny pan Krukowski przygryz usta. 
 Oj!...  mimowolnie jkn pan Mitlewicz odgadujc, e musia zrobi co bardzo nie 
w por. Wic stan z wygitym ramieniem nie wiedzc, czy je poda, czy cofn, a na czoo 
wystpiy mu nadzwyczajnie wielkie krople potu. 
 Bardzo dobrze, przejdmy si  odpowiedziaa Madzia, szybko podajc mu rk. 
A w duchu rzeka: 
Biedak, nieobyty w towarzystwie... Jakie on musi mki przechodzi!... 
I pene litoci serce uderzyo szybciej, tym razem dla pana Mitlewicza. 
Wtem na ciece ogrdka zaszelecia damska suknia. To biega panna Eufemia nieco 
rozgorczkowana widokiem dwu mczyzn, z ktrych jeden by niedawno, a drugi powinien 
by jej wielbicielem. 
 A, niedobra Madziu, zdradziecka!...  zawoaa panna Eufemia.  Obiecaa czeka na 
mnie, ja mam tyle do powiedzenia, a ty spacerujesz z panem Mitlewiczem?... 
Panny pady sobie w objcia, z czego korzystajc Mitlewicz usun si od Madzi tak daleko, 
e ju nie mogaby mu poda rki. 
Teraz moda chodzi pod rk tylko w kociele, nie w ogrodzie  myla nieszczliwy 
yczc Krukowskiemu, aeby na jego gow pady wszelakie klski. 
Panny wziy si pod rce i zaczy szybko chodzi, co zmusio pana Krukowskiego do 
przypatrywania si szachistom, a pana Mitlewicza do naladowania go. 
177 
39 Wsplniczka 
Na kocu ogrodu pod kasztanem bya aweczka; tam panna Eufemia zacigna Madzi 
mwic: 
 No, a teraz powiedz: jaki miaa do mnie interes? atwo pozbyymy si tych panw dodaa 
tonem, ktry nie oznacza zadowolenia. 
 Moe obra si?...  lkliwie zapytaa Madzia. 
 Daje spokj!...  odpara panna Eufemia wycigajc zgrabnie obute nki i wachlujc 
si liciem kasztana.  Pan Krukowski udaje dla mnie obojtnego, wic musi nas unika, a 
pan Mitlewicz obawia si asystowa mi w obecnoci tamtego. 
 Oni obaj kochaj si w tobie?  zapytaa Madzia. 
 I oni, i... inni... Ten sekretarz pocztowy, co... wiesz, tak si nieadnie nazywa... szaleje z 
zazdroci... Nawet mwiono, e... wikary... Ale mniejsza... powiedz, o czym chciaa...  
dokoczya panna Eufemia. 
 Tylko, Femciu... sekret!... 
 Bd spokojna. Komu go wreszcie powiem?...  Twojej mamie... 
 Och!...  westchna panna Eufemia w sposb, ktry oznacza, e ze swoj matk nie 
dzieli si tajemnicami. 
Madzia zamylia si. 
 Wiesz  rzeka po chwili  otworz tu szkk elementarn. Pannie Eufemii wypad z 
rk li kasztanu. Otworzya oczy cudne jak niebo i  jeszcze dalej wysuna drobne nki. 
 Ty... Madziu?... 
 Ja. C w tym zego? 
 Zlituj si...  mwia panna Eufemia zniajc gos.  Przecie u nas jest nauczyciel elementarny 
i wiesz, e jego ona... sama piele w ogrodzie i... pierze bielizn!... 
 Wic c z tego? 
 Wic.., pracuje jak suga i nikt z towarzystwa nie yje z ni. 
Madzi bysny oczy, a na twarz wystpi rumieniec oburzenia.  Wiesz, Femciu, e tego 
nie spodziewaam si usysze... Czy mylisz, e moja mama nie piele w ogrodzie, a nawet 
nie pierze?... Sama wypraa mi szlafroczek... 
 Twoja mama co innego... J wszyscy szanuj... 
 Trzeba szanowa kad kobiet, ktra pracuje, i jeszcze tak ciko  mwia Madzia z 
zapaem.  Przecie dzisiaj jest to denie wszystkich kobiet, aeby pracowa... pracowa jak 
najciej i nie oglda si na pomoc rodzicw czy zarobki ma... 
Wic ty chcesz i za m  wtrcia chmurnie panna Eufemia. 
 Ale nie!... przysigam ci. Ja chc tylko nie by ciarem dla moich rodzicw, chc pomc 
Zosi, aeby skoczya pensj w Warszawie... Zreszt, ja nie potrafiabym siedzie w 
domu nic nie robic... Udawiabym si chlebem rodzicw, spaliabym si ze wstydu... Ach, a 
czy mogabym spojrze w oczy moim koleankom, z ktrych kada pracuje na siebie?... 
Zarumieniona panna Eufemia zacza caowa Madzi. 
 Emancypantka z ciebie!  rzeka.  O, ja duo syszaam o pensji pani Latter i rozumiem 
ci. Ja take chciaabym by kobiet samodzieln, tylko... czy mona ni by na takim partykularzu? 
 Przekonam ci, e mona. 
178 
 O, nie myl, e ja tu zaniedziaam-mwia panna Eufemia.  Ja take chciaam pracowa 
na siebie, nawet nauczyam si haftu. Ale c z tego?... Kiedy powiedziaam, e bd 
sprzedawa moje hafty, mama dostaa spazmw! 
Panna Eufemia ciko odetchna. 
 Chciaam  cigna  dawa lekcje fortepianu creczce naczelnika powiatu... Ale mama 
znowu zrobia mi scen i od tej pory zerwalimy stosunki z naczelnikostwem. Sprbuj tu by 
emancypantk, a zobaczysz... 
 Bd  odpara Madzia stanowczo. 
 Czy mylisz,, e i ja nie jestem ni?...  mwia panna Eufemia coraz ciszej, ale coraz 
gorcej.  Ja, na przykad, kiedy kania mi si ten... sekretarz z poczty, odpowiadam mu z 
lekka, czego mama nawet nie domyla si... I jeszcze ci co powiem, ale... Madziu, to wielka 
tajemnica... 
 Masz przecie moj. 
 Wiem i wierz ci  odpara panna Eufemia.  Wic suchaj... Ja nie tylko jestem emancypantka, 
ale  radykalistka... Wiesz, co ja robi?... Ja do kocioa nie chodz z ksik do 
naboestwa, tylko... czytam Pascala Penses sur la religion... Kazaam je oprawi w czarn 
skrk z krzyem i zoconymi brzegami i z tym chodz do kocioa... Rozumiesz?... 
Madzi zrobio si zimno. Wszake ona dzi, przed kilkoma godzinami, doznaa opieki 
Matki Boskiej... Ale poniewa midzy kobietami samodzielnymi spotykaa ju wolnomylne 
(pierwsza panna Howard), wic milczaa. 
 Moe ci si to nie podoba?...  zapytaa panna Eufemia parzc jej w oczy. 
 Szanuj twoje przekonania  odpara Madzia.  Zreszt nie mwmy o tym... Zrobi ci 
propozycj: zamy obie do spki szko elementarn... sama nie wydoam... 
Panna Eufemia zawahaa si. 
 Moja droga... moja Madziu  odpara  ale... co wiat o tym powie?... 
Nagle twarz jej zajaniaa energi i zapaem. 
 Owszem!...  rzeka podajc Madzi rk.  Nale do spki... Niech si 
to raz skoczy... 
Nie chc wiecznej kontroli nad sob.., nie chc targowa si z mam o kady grosz wzity na 
drobiazgi... o kady ukon oddany komu na ulicy... Zaoymy pensj... Przeoone pensyj 
bywaj w towarzystwach. 
 Nie szkk elementarn?  spytaa Madzia. 
 Lepiej pensyjk dla panienek z lepszych domw... Zbierze ich si sporo... I nawet powiem 
ci: od jutra zacznijmy szuka lokalu... Bdziemy mieszkay przy pensji, bo ja nie wytrzymam 
w domu. 
 Tak... lokal najpierwsza rzecz... Wemiemy dwa obszerne pokoje... 
 I dwa malutkie dla nas  dodaa panna Eufemia. 
 Trzeba kupiawki takie, jak byy u nas, aeby dziewcztka nie pochylay si i nie psuy 
oczu... 
 I elegancko wytapetowa cae mieszkanie  wtrcia panna Eufemia.  Mitlewicz dostarczy... 
 Dwie tablice... dwie katedry... Aha, najwaniejsza rzecz: rysunki i okazy do metody pogldowej... 
 Mebelki do mego pokoju mam bardzo adne  mwia panna Eufemia. 
 A i jeszcze zapomniaam najwaniejszej rzeczy: musz wzi pozwolenie od dyrekcji. 
 Doskonale!... Awantura bdzie z mam okropna, ale raz si to wszystko zamie. Przy 
tym jestem pewna, e ojciec mnie poprze  zakoczya panna Eufemia; ciskajc Madzi.  
Niech yje emancypacja, prawda?...  szepna jej do ucha. 
W tej chwili panny usyszay szelest za parkanem, jakby kto przedziera si przez krzaki. 
Zalkniona Madzia obejrzaa si i przez szczelin midzy deskami zobaczya byszczce oko. 
 Tam kto jest...  szepna panna Eufemia wieszajc si u ramienia Madzi. 
179 
 Pewnie chopcy, co kamieniami rzucaj... 
 Nie, prosz pani  odezwa si stumiony gos zza parkanu.  S dwa listy do panny 
Magdaleny i... i jeden do panny Eufemii  doda gos, w ktrym czu byo drenie. 
Przez szczelin parkanu wysuny si dwa listy. 
 Cynadrowski!...  szepna panna Eufemia do ucha Madzi blednc i rumienic si. 
 Ten... oddam tylko pannie Eufemii  mwi gos zza parkanu. 
Panna Eufemia gorczkowo schwycia trzeci list. 
 Co za szalestwo  rzeka  pan mnie zgubisz!... 
 Niech mi pani przebaczy, ale  jestem bardzo nieszczliwy...  odpar gos.  Ju odchodz... 
Obie panny, blade, dray jak w febrze. 
 Czy kto nie widzia z altanki?...  odezwaa si panna Eufemia. 
 Klomb zasania...  odpara Madzia.  Ale c to za dziwny czowiek!... 
 Skd ten list do mnie?  mwia panna Eufemia.  Marka jest... piecztka... Boe! jak ja 
musz by zmieniona... Gdyby teraz przysza mama, wszystko by si wydao. 
 Idmy std  rzeka Madzia. 
Podaa rk pannie Eufemii i chykiem wzdu parkanw, okrywszy dom, wprowadzia 
j do swego pokoiku. Poniewa w altanie major strasznie krzycza domagajc si poprawki i 
twierdzc, e nie mia zamiaru bra wiey, Madzia bya pewna, i nowy rodzaj komunikacji 
pocztowej nie by przez nikogo dostrzeony. 
To bardziej uspokoio pann Eufemi anieli woda sodowa. Stana przed lustrem, wyja 
z kieszeni miniaturowe pudeeczko pudru i zagodzia zbyt ywe rumiece. 
 Ale co za list?...  mwia rozdzierajc kopert  Podpisu nie ma... 
 Jestem pewna, e on sam pisa  rzeka Madzia patrzc na list przez rami panny Eufemii, 
ktra zacza cicho czyta i robi pgosem uwagi. 
Bstwo moje nadziemskie... C to znowu?... Bd czepia mi si gowy, nie jem, nie 
pi, zaniedbuj moje obowizki, a w nocy przewracam si po ku jak Tantal!... Take 
mitologia!... Bo mwi mi jaki gos wewntrzny, e nie jestem Ci, pani, obojtny, czego 
miaem niejednokrotnie dowody... Ale to gupiec!... Dowody mia?... Zerwaa, niebiaska 
Istoto... Co za poufao!... z Krukowskim, a spotkawszy mnie w rynku, sodkie spojrzenie 
Twe byo dla mnie obrazem Twoich namitnych uczu... 
 A, tego ju za wiele!...  wybuchna panna Eufemia mnc list. 
 Ale czytaj dalej, kiedy zacza. 
Jeeli wic teraz odwraca si ode mnie Twe oblicze, ktre jest dla mnie Niebem, ziemi, 
powietrzem i Wiecznoci, musz Twoje postpowanie... Ale on mi cigle mwi: ty, ten 
pisarczyk... rozumie w taki sposb, e kto mnie podle oczerni. Gdyby tu zjecha rewizor, 
sam uprawlajuszczy, nawet komisja ledcza, nie tomaczybym si, bo jestem szlachcic z 
dziada pradziada i mam dusz dumn, nieugit w karku. Ale przed Tob, Aniele... 
 Osio!...  sykna panna Eufemia drugi raz mnc list. Lecz po chwili znowu zacza go 
czyta. 
Niech w ziemi wrosn, niech mnie naga mier spotka, jeeli kiedykolwiek w yciu 
odlepiem mark od listu, czyby ona bya za kopiejk 
czy za dziesi kopiejek. Moe nieustannie 
tracc przytomno z mioci upad mi jaki list na ziemi, a Josek albo ktry pocztylion 
wymit ze mieciami. Ale ja nigdy nie pokalaem w aden sposb mego honoru, bo 
wiem, com winien memu nazwisku i Tobie, Bstwo empiryjskie... 
 Biedny chopak!...  wtrcia Madzia. 
 Bazen, powiedz... Jak on mie przemawia do mnie w podobny sposb?... 
 Ale jak on ci kocha... 
180 
 Kocha 
wolno  odpara gniewnie panna Eufemia.  To mj los, e wszyscy szalej... 
Ale pisa do mnie tak poufaym tonem... Wic on naprawd myli, e  ja zwrciam na niego 
uwag?... 
 Sama mwia, e odpowiadasz mu na ukony. 
 Ach, tak!... Raz nawet rzuciam mu zeschy listek... Ale to jamuna  i on tak powinien 
j przyjmowa... 
Madzi zrobio si troch przykro za biedaka, ktry lepiej umia kocha anieli owiadcza 
si. Nie odpowiedziaa, tylko zacza otwiera swoje listy. 
 A, od panny Malinowskiej!...  mwia przebiegajc list oczyma.  Ach, od Ady Solskiej... 
Jest w Zurychu... Moja zota Adziula!... 
 Czy to ta milionerka?  zapytaa ywo zainteresowana panna Eufemia. 
Zapukano do drzwi. 
181 
40 Dwaj konkurenci 
Panienki, prosz na podwieczorek  odezwaa si wchodzc doktorowa.  Czy to adnie 
opuszcza goci?... 
 Dostaam listy, mamo  odpowiedziaa Madzia. Panna Eufemia nieznacznie pocigna 
j za rkaw. 
 No, ale moesz odoy 
listy  rzeka matka  bo kawa ostygnie... Przyjechaa siostra 
pana Ludwika... 
Panny weszy do altanki, gdzie na stole otoczonym gomi staa kawa ze mietank, buki 
domowego pieczenia, ser z kminkiem i kilka gatunkw konfitur. Sparaliowana siostra pana 
Krukowskiego przywitaa si serdecznie z Madzi, chodno z pann Eufemi i widocznie 
prowadzc dalej rozmow rzeka: 
 A po co on ma bra dzieraw czy stara si o jak sub, jeeli ma majtek? Ja pienidzy 
nie zabior do grobu i tyle mu zostawi, e bdzie mg utrzymaon i wychowa 
dzieci... 
 Moe siostruni poda cukier?...  wtrci 
pan Krukowski, ktry wyglda, jak gdyby go 
co dusio. 
 Wic wyszlij go pani do Warszawy... Niech si chopak rozejrzy... odyje...  mwi 
major i zatopi towarzystwo w kbach dymu olbrzymiej fajki. 
 licznie dzikuj majorowi za rad  odpara eks-paralityczka odpdzajc dym haftowan 
chusteczk.  Pamitam jego ostatni wypraw do Warszawy... 
 Moe siostruni nasmarowa bueczk?  przerwa pan Ludwik, ktrego rysy zdradzay 
niepokj. 
 Dzikuj 
ci, Luciu  odpara siostra.  Byo to w roku 1866. Chcia koniecznie jecha do 
Warszawy, wic daam mu dwa tysice zotych... W par dni ograli go, potem chcia si odegra 
 musiaam dopaci sze tysicy!... 
 Siostruniu... 
 Nie przerywaj, bo wanie ten wypadek wiadczy o twojej szlachetnoci. Wic kiedy po 
tej aferze wrci chopak na wie, pad mi do ng... 
 Ale, siostruniu!...  jkn czterdziestopicioletni chopak. 
 Rozpaka si jak dziecko, przysig, e ju nigdy nie wyjedzie z domu, i... dotrzyma, 
panie majorze!... 
 Bo mu nie dajesz pienidzy, wic siedzi  odpar major.  A jemu co po pienidzach?... 
 zdziwia si stara dama. Brakuje mu czego?... 
Pan Krukowski zsinia, ale pan Mitlewicz wydawa si mocno zadowolonym. 
 Wieczna historia mczyzn, ktrzy dostan si babom w niewol!...  wybuchn major. 
 Wizi chopaka przy fartuchu od kilkunastu lat, pozbawia go energii. Lepiej daj mu co... daj 
mu co ciep rk i niech nauczy si polega na sobie, nie na twoim majtku... 
 O, tak... aeby zgin midzy wami!...  zawoaa dama.  Midzy ludmi nikt nie ginie... 
Owszem, pomog mu otrzsn si z resztek tego fartucha, ktrym omotaa mu gow... 
krzycza major. 
Pan Ludwik by tak bliski mierci, a cae towarzystwo tak zmieszane, e doktr chcc 
nada inny kierunek rozmowie rzek:  Pan Mitlewicz nie mia majtku, a jednak wyrabia 
si wasn prac... 
182 
 I pomoc dobrych ludzi  odpar Mitlewicz caujc w rami doktora.  Tak, ludzie zrobili 
mnie tym, czym jestem!... Czcigodny pan doktr zawsze mi mwi: we si do pracy, bo 
przy tym przepisywaniu w powiecie zgupiejesz do reszty!... 
 Niewiele ju zostao  mrukn major przepychajc ze zoci fajk drutem. 
 Miae pan zdolnoci do handlu, wic moge rzuci biuro  wtrci podsdek. 
 Zdolnoci mam, ani sowa  pochwyci pan Mitlewicz. Ale obudzi moje zdolnoci traf 
i dobrzy ludzie... Pamitam prawi wrd oglnego milczenia  siedz raz przy dzienniku w 
powiecie, a tu wchodzi pan Bieliski i mwi do sekwestratora: Tak mnie pan mordujesz, e 
moje buanki sprzedabym za czterysta rubli, byle si znalaz kupiec. Ja to sysz... Na drugi 
dzie 
jest w biurze pan Czerniawski i mwi do pomocnika: Dabym szeset rubli za buanki 
Bieliskiego, tak mi si podobay... 
Ja i to sysz. Wic kiedy wyszed, biegn za nim i mwi: da pan dziedzic piset pidziesit 
rubli za buanki?  On mwi: Dam.  Na st?...  Na st.  Sowo?  Sowo. 
Lec tedy do Eisenmana, obiecuj mu dwadziecia rubli procentu za jeden dzie, dostaj pienidzy 
i jad do pana Bieliskiego.  Odda pan mwi  buanki za czterysta pidziesit 
rubli?  Z Boga si pocz, czowieku  on mwi  ale czy mnie nie okpiwasz?... Bo to wy 
powietnicy... Pokazaem pienidze, pan Bieliski wzi je, odda mi konie i dorzuci pitnacie 
rubli za fatyg. Daem tedy rubla furmanowi i -jazda do pana Czerniawskiego. No... kupi 
szlachcic buanki, ale strci mi dziesi rubli i da tylko piset czterdzieci rubli, bo powiedzia, 
e to pachnie geszeftem. Suma sumarum,  pan Bieliski zarobi trzydzieci pi 
rubli, pan Czerniawski szedziesit, Eisenman dwadziecia, a ja osiemdziesit pi rubli za 
jeden dzie!... 
Potem krzywili si na mnie wszyscy, i yd, i panowie, ale ja ju miaem o co zaczepi rce, 
a kiedy zaczem prowadzi interesa  chodz do mnie i ydzi, i panowie, bo kady wie, 
e dam zarobek, cho siebie nie skrzywdz. 
 Szkoda, e nie y 
za moich czasw  odezwa si major  zrobibym ci ekonomem 
mego batalionu. Ale za takie kupno buankw dabym ci czterdzieci batw, nie rubli... 
 Ha, trudno! prosz pana majora  odpar, dumnie ogldajc si, pan Mitlewicz.  Dawniej 
byy inne czasy, a teraz s inne czasy. Co kraj, to obyczaj... 
I rozemia si ze swego dowcipu. 
Podwieczorek zjedzono i wypito, gocie rozeszli si po ogrodzie, panna Eufemia o czym 
szeptaa ze swym ojcem, podsdkiem. Do osamotnionej chwilowo Madzi zbliy si pan 
Krukowski i stanwszy w kornej postawie, jakby go bardzo krzy bola, szepn wzruszony: 
 Jak pani musi mn pogardza, panno Magdaleno!... 
Madzia zadziwia si. 
 Ja, panem?  rzeka.  Boe mj! i za co?... Taki pan dobry, taki delikatny... 
 Ale ten upokarzajcy stosunek do siostry, z ktrego mieje si  nawet  pan Mitlewicz... 
A to protegowanie mnie przez pana majora, ktry czasem traktuje mnie tak lekko, e 
doprawdy... Lecz niech pani wejdzie w moje pooenie: czy mog 
da satysfakcji od starca 
albo opuci chor siostr?... Okropn jest ta wieczna maoletno!... Ja czuj, e ludzie sdz 
mnie surowo, ale c zrobi?... 
Mwi to zadyszany, amic delikatne rce i z trudnoci hamujc si od paczu. 
 Prawda, pani, jaki ja jestem mieszny, niedony?... doda. 
Madzi zy napyny do oczu. Uniesiona dziwn odwag podaa Krukowskiemu rk i ciskajc 
go rzeka: 
 Niech si 
pan uspokoi... My, kobiety, pojmujemy bohaterstwa, ktrych wiat nie uznaje... 
Swoj drog, gdyby moga za cen kilku lat ycia wydoby, Krukowskiego z tej bohaterskiej 
pozycji, powiciaby je. Pieko skierowao ich w stron Mitlewicza z prcikiem w 
rku. 
183 
Wic pan Krukowski ledwie mia czas wyszepta: 
 Do grobu nie zapomn... do grobu... 
I z uczuciem pocaowa Madzi w rk. 
 Panie Krukowski! siostra pana prosi  zawoa Mitlewicz. Krukowski odszed rzucajc 
Madzi bezdenne spojrzenie, a zbliy si Mitlewicz. Wyglda bardzo powanie. 
 Prosz pani  zacz  czy ja naprawd robi co nieprzyzwoitego?... Bo w tej chwili 
major powiedzia, e jestem cham...  Ja... nic nie syszaam  odpara zmieszana Madzia... 
Mitlewicz zdawa si by szczerze zmartwiony. Usiad na awce obok Madzi i bijc prcikiem 
szpice swoich kamaszy mwi: 
 Ech, prosz pani, ja wiem, e jestem cham!... Matka moja bya sklepikark... nie odebraem 
adnej edukacji... wic ludzie kpi ze mnie i nazywaj chamem, osobliwie szlachta. 
Pani myli, e ja tego nie widz? Oj, oj, a jak czuj!... Nieraz wycibym sobie kawaek ciaa, 
aeby mie takie sodkie i pachnce miny jak pan Krukowski... On pan z panw, ja biedak z 
biedakw... On ma czas wystawa przed lustrem, ja nieraz ani je, ani wypi nie mog spokojnie... 
Umilk, potnia i wzdycha. 
 Panno Magdaleno  rzek patrzc na ni bagalnym wzrokiem -niech pani o mnie le nie 
myli... ja nic od pani nie dam, przysigam Bogu... Pani skoczya tak pensj!... Chciabym 
tylko czasami spojrze na pani, bo kiedy spojrz, to... robi mi si dobrze na sercu... A 
jeeli kiedy obra pani niechccy... 
Eh, co tu gada!... Wolabym zama nog anieli pani urazi... W tej mowie rwcej si i 
penej wybuchw dwicza taki szczeglny ton, e Madzial ogarn. Milczc podaa 
Mitlewiczowi rk i tak serdecznie spojrzaa mu w oczy, e  rozchmurzy si, a nawet troch 
zdziwi. 
Wtem matka zawoaa j do siebie. 
Biedny on, biedny, ten szlachetny prostak!  mylaa Madzia opuciwszy Mitlewicza.  
C bym daa, aeby go uspokoi i przekona, e nie wszyscy ludzie zwaaj tylko na pozory... 
Gocie zaczli si rozchodzi. Panna Eufemia bya rozstrojona, pan Krukowski rozmarzony, 
pan Mitlewicz powany. W furtce major pokci si z podsdkiem o pogod na nastpny 
dzie, na ulicy siostra pana Krukowskiego zacza krzycze, e wzek si przewraca... W 
kocu wszystko ucicho. 
Madzia zostawszy sam zacza czyta listy. Panna Malinowska pisaa jej, e Arnold, drugi 
m 
pani Latter, przeznaczy dla Heleny i Kazimierza Norskich sporo pienidzy i e ma 
zamiar opuci Ameryk, a przesiedli si do Warszawy z on i synem. Wspomniaa te, e 
stary szlachcic, Mielnicki zobaczywszy zwoki pani Latter, dosta ataku apoplektycznego, 
Dzi mieszka na wsi pogrony w apatii, a tylko od czasu do czasu wspomina o dzieciach 
zmarej. Zakoczya list prob, aeby Madzia, jeeli od wakacyj chce by u niej dam klasow, 
doniosa jej natychmiast, gdy zgasza si wiele kandydatek na t posad. 
Madzia zdecydowaa si, e nie wemie miejsca u panny Malinowskiej. Po co?... Wszake 
otworzy tu szkk, ktra zapewni jej utrzymanie i pozwoli dopomaga rodzicom. 
Ada Solska donosia Madzi z wielkim zachwytem, e w Zurychu uczszcza na kursa przyrodnicze, 
ktre j bardzo zajmuj. Owszem przekonaa si, e celem jej ycia moe by tylko 
botanika i e pracujc nad botanik znajdzie prawdziwe szczcie. Nadmienia, e Hela Norska 
mieszka w jakim woskim klasztorze, lecz jeszcze nie jest pewn, czy zostanie zakonnic, 
czy wrci do wiata. 
Wiksz poow listu powicia Ada panu Kazimierzowi Norskiemu. Bawi on take w 
Zurychu i studiuje nauki spoeczne. Jest to czowiek niesychanie powany, niesychanie pracowity, 
niesychanie genialny i ma niesychanie wielkie zamiary. O ile ona, panna Solska, 
pozwala sobie odgadywa 
plany pana Kazimierza, chodzi mu o zupene zreformowanie poo
184 
enia kobiet. On to musi zrobi, on to zrobi przez pami dla swojej nieszczliwej i witej 
matki, ktra stracia ycie walczc o niezaleno. Z Ad pan Kazimierz prawie nie mwi o 
swoich genialnych planach, tylko o botanice, ktr ona mu objania. Ale zamiary swoje wypowiada 
w kkach studenckich, gdzie szczeglniej studentki s zachwycone. Nieszczciem 
Ada na tych posiedzeniach nie bywa i nawet nie zna studentek, gdy nie lubi opuszcza do-
mu. Ale o triumfach pana Kazimierza wie doskonale, poniewa on sam jej o tym donosi. 
Madzia kilka razy odczytywaa list panny Solskiej, wreszcie schowaa go w eleganckim 
pudeeczku po proszkach Zejdlitza. Bya podniecona, rozmarzona, z godzin spacerowaa po 
ogrodzie przy gwiazdach, wreszcie  westchna i wrcia do swego pokoju. 
Pooywszy si zobaczya w pnie pana Krukowskiego w granatowym i pana Mitlewicza 
w jasnym garniturze: tamten (zupenie jak w rzeczywistoci) mia na gowie kapelusz 
panamski, ten  wiey cylinder. Obaj mieli aosne fizjognomie i bagali Madzi o lito. 
I Madzia aowaa ich: jednego za to, e by tak delikatny, drugiego  e mia matk sklepikark, 
a obu za to, e czuli si bardzo nieszczliwymi. C by daa, aeby odzyskali spokj!... 
W miar rosncego w sercu Madzi wspczucia obrazy obu panw coraz bardziej zbliay 
si do siebie: garnitur jasny zmiesza si z granatowym, cylinder z panam i  z dwch ludzi 
zrobi si jeden. 
Madzia podniosa oczy na jego twarz i  zobaczya pana Kazimierza. 
Ten widok tak j przerazi, e obudzia si i dugi czas nie moga zasn. 
185 
41 Marzenia 
Trzydniowy deszcz nada miastu Iksinw pospn fizjognomi. Armia szarych obokw 
od zachodu na wschd posuwaa si tak gsto, e ludzie mogli zapomnie o kolorze nieba, a 
tak nisko, i niektre zdaway si rozdziera o wieyczki kocielne albo plta midzy gami 
starych lip i kasztanw. 
Major woy dugie buty i burk, w ktrej wyglda 
jak szyldwach w budce; podsdek 
prawie nie ukazywa si spod parasola i tylko poznawano go po spodniach zawinitych powyej 
kostek; Pan Mitlewicz ubra si w gumowy paszcz i gbokie kalosze, ktrych wymiary 
stanowiy rac dysproporcj z maoci miasteczka. 
Na szczcie nikt go nie widzia; towarzystwo siedziao w domu, adna bowiem wykwintniejsza 
kobieta nie moga przej ulicy, na ktrej boki kapao ze wszystkich dachw, a rodkiem 
cieko co podobnego do czekolady gstej jak powida. Tylko w rynku zamiast bota 
lniy si 
w kilku miejscach rozlege kaue, po ktrych mae chopaki pyway w nieckach i 
baliach, oywiajc ponure miasto miechem i okrzykami. 
Poniewa pana Krukowskiego siostra zakla na swoje przywizanie, aeby si nie naraa, 
wic i on siedzia w domu, zabijajc nudy tym sposobem, e w dzie wyglda oknem, a 
wieczr pozwala si ogrodnikowi wyciera mrwczanym spirytusem. Siostra wytomaczya 
mu, e ma reumatyzm, o co zreszt nie spiera si pan Krukowski czujc lekkie darcie w nogach 
i tpe ble w krzyu. Myli jego bdziy okoo domu doktora, gdzie Madzia zamknita 
w swym pokoiku przegldaa pensjonarskie kursa albo pisaa co na arkuszach i dara. 
A poniewa pan Krukowski w aden sposb nie mg odgadn, co robi Madzia, wic 
strudzona jego imaginacja przeniosa si w inny koniec miasta, gdzie mieszkali podsdkowie. 
Tam wiedzia, czym si zajmuj: pan niezawodnie wymyka si z domu na partyjk, pani pi, 
a pikna Eufemia albo czyta popularne wydanie Comtea i Darwina, albo  gra na fortepianie. 
I z gorzkim umiechem przypomnia sobie pan Ludwik te tak niedawne czasy, kiedy on 
gra na skrzypcach, panna Eufemia wtrowaa mu na fortepianie, a pani sdzina nie kazaa 
wnosiwiata do pokoju mwic, e najlepiej lubi muzyk w pzmroku. 
Gdzie ta muzyka!... te zmroki!... te uczucia!... I nie ma czego aowa: Madzia bowiem 
jest tysic razy pontniejsza od panny Eufemii, ktra w dodatku okazaa si kokietk... Czyli 
nie widzia jej spojrze rzucanych na Mitlewicza, a nawet na Cynadrowskiego... 
 O, serce kobiety!...  szepn pan Ludwik. 
Wsta od okna, otworzy mahoniowe pudo ze skrzypcami i spod haftowanej koderki wydoby 
instrument. Wytar smyczek kalafoni, brzkn na strunach, pokrci klucze i w 
chwil pniej spod delikatnych palcw rozlegy si dwiki barkaroli. 
Gra i gra wysuwajc to jedn, to drug nog, wstrzsajc lew doni i gow, zapatrzony 
w kt pokoju nad szaf, rozmarzony. Wtem cicho otworzyy si drzwi i w progu stana siostra. 
Pan Ludwik zamilk... 
 Przeszkadzam ci? - spytaa paralityczka opierajc si na lasce.  Jak ty ju dawno nie 
grae!... od czasu tych tam duetw z z z... pann podsdkwn... Dziwi si tylko, e na 
pierwszy raz wybra t wanie barkarol... Czyby znowu przypomnia sobie?... 
 Ach, co te siostrunia mwi?  oburzy si pan Ludwik. To... jest... jakby mimowolne 
poegnanie... z dawnymi marzeniami, ktre dzi mnie samego dziwi. 
 Wic zagraj teraz powitanie  rzeka siostra.  Tylko prosz ci, niech to bdzie ostatnie 
powitanie  dodaa powanie  bo ju nie jeste tak mody. Pamitaj, jeeli si w tym roku 
186 
nie oenisz, zna ci nie chc... To nawet niezdrowo... 
 Ach, siostruniu...  przerwa pan Ludwik. 
Znowu stan w klasycznej pozie, potrzsn gow, wysun nog, uderzy smyczkiem w 
struny i  tym razem popyna melodia: 
Gdyby rannym sonkiem 
Wzlecie mi skowronkiem... 
 Tak... tak!...  mwia siostra.  Madzia to skowronek... Ale, mj Luciu  rzeka po 
chwili  jak skoczysz, to jeszcze zagraj sobie jaki kawaek, a potem... daj spokj. Mnie troch 
gowa boli, a i tobie na nerwy niedobrze dziaa muzyka... 
Wysza stukajc lask i niebawem zacza robi wymwki sucej. 
Boe!... Boe!...  myla zrozpaczony pan Ludwik chowajc skrzypce.  Co bym da za 
to, gdyby moja siostra cho przez kwadrans wytrwaa w jednakowym usposobieniu. Sama 
zakazaa mi gra na skrzypcach, sama pochwalia mnie, e na nowo gra zaczem, i  w 
jednej chwili znowu nie pozwala mi denerwowa si skrzypcami... Boe! Boe!... 
Nareszcie do zatopionego miasteczka wrcia pogoda i ulice o tyle podeschy, e ju mogy 
na nich pokazywa si damy z towarzystwa wysoko unoszc sukienki. 
Wysza i Madzia z domu; najpierwej oddaa listy na poczt, nastpnie posza do domu 
podsdkw. 
 O nieba!  zawoaa podsdkowa, okrgym ruchem zaamujc rce.  Ale Femcia od 
p godziny opucia nas mwic, e idzie do ciebie... Czy nie zdarzyo si jakie nieszczcie?... 
Madzia z trudnoci wytomaczya pani podsdkowej, e zapewne miny si z Femci w 
drodze i e niezawodnie Femcia czeka na ni w ich domu. Podsdkowa jednak nie prdzej 
uspokoia si, a Madzia przyrzeka, e sama odprowadzi pann Eufemi na ono stroskanej 
matki. 
 Bo widzisz, deroga Madziu  rzeka na poegnanie podsdkowa  mode dziewcz jest 
jak delikatny kewiatek: lada silniejszy powiew wiatru moe j uszkodzi, a c dopiero ze 
jzyki... Dlatego zawsze na klczkach beagam Femci, aeby sama nie wychodzia do miasta... 
Z jej piknoci, z jej pozycj towarzysk... Bd zderowa, najdrosze dzieci!... 
Panna Eufemia istotnie bya w domu Madzi, lecz chcc prdzej spotka si z ni wysza 
naprzeciw. Nastpnie zapragna odetchn 
wieym powietrzem, dziki czemu Madzia 
spotkaa j na drodze od poczty do rynku. Zapewne przypadkiem znalaz si i pan Cynadrowski 
przed poczt, bez czapki. Jedn rk trzyma w kieszeni, drug pooy na sercu i z wyrazem 
niemego zachwytu spoglda na pikn Eufemi, ktra z obawy przed mogcym trafi 
si botem odsonia cudne nki ozdobione bardzo wysokimi wgierskimi bucikami. 
Panny przywitay si serdecznie i zaczy mwi obie razem:  Wiesz, zamwiam u Mitlewicza 
tapety do naszej pensji...  A ja wysaam prob do dyrekcji. 
 Poczt?... Trzeba byo pj ze mn, to ten pan... sekretarz prdzej by wyekspediowa. 
 Bya na poczcie?  spytaa mimo woli Madzia, szybko dodajc:  Ach, Boe, powiedziaa 
Mitlewiczowi o tapetach... 
 Ale zaklam go, aeby nie wspomina nikomu... ani sowa. Zreszt on pomyli, e ja 
chc ojcu zrobi prezent na imieniny. Gdzie pjdziemy: do mnie czy do ciebie?...  zapytaa 
panna Eufemia zwracajc si ku domowi doktora. 
 Pjdziemy do nas  odpowiedziaa Madzia  ale pierwej wiesz co?... Wstpimy do jednego 
stolarza, ktrego tatko leczy, i dowiemy si: co bd kosztowaawki do naszej szkoy? 
 Ach, tak... owszem... No, to idmy do stolarza, cho ostrzegam ci, e na bocznych ulicach 
musi by straszne boto  mwia panna Eufemia patrzc w ulic, ktr zwykle wydostawa 
si 
na miasto pan Krukowski. A po chwili tonem lodowatej obojtnoci dodaa:  C, 
nie by u was Krukowski? 
 Nie. 
187 
 Aha!... Ojciec mwi, e pan Ludwik onegdaj cay dzie gra na skrzypcach t barkarol, 
ktr dawniej oboje grywalimy. Przypomniay mu si pikne czasy... 
 On kocha si w tobie? spytaa Madzia upatrujc suchych miejsc na botnistej uliczce. 
 Czy kocha si!  odpara panna Eufemia.  Po prostu szala jak zreszt wszyscy... Ale 
e jest kaprynik i lubi zwraca si do kadej nowej buzi, wic wziam go na prb... 
Madzi przyszo na myl, e panna Eufemia niezbyt dokadnie okrela swj stosunek do 
Krukowskiego, i zrobio jej si przykro za przyjacik. Lecz nie chcc jej posdza, postanowia 
zapomnie o tym, co syszaa. Przyszo jej to bez trudnoci, droga bowiem robia si 
coraz botnistsz, a panna Eufemia odezwaa si: 
 Moja kochana, my tu nie przejdziemy... 
 O, widzisz, ju jest domek stolarza... Przejdziemy przez to podwrko...  odpara Madzia 
wbiegajc za furtk, ktra wisiaa tylko na jednym haku. 
 Boe!... Madziu, co robisz?...  zawoaa panna Eufemia. Ale chobym miaa zosta 
przeoon najwikszej pensji, jeszcze nie poszabym do niej po tych dziurach.., 
Domek stolarza by stary, poronity mchem na dachu, odrapany i' tak zapady w ziemi, 
e z ulicy mona byo wej do wntrza przez okno, nie bardzo podnoszc nog. W izbie 
rozlega si rytmiczny chrzst piy, stukanie motka i jkliwy gos omioletniej dziewczynki, 
ktra na rkach hutaa paruletniego braciszka. 
Na podwrzu, zawalonym deskami i zasypanym mokrymi trocinami, przy maej studzience 
z urawiem, sta stolarz i rozmawia z ydkiem, ktrego chaat odznacza si wypowia 
barw 
na grzbiecie, ciemniejsz na piersiach, a u dou by zabocony. Przez otwarte okno 
wida byo wie trumn, w ktr wbija koki mizerny chopak, majcy duo wirkw we 
wosach. 
Madzia wstrzsna si, panna Eufemia zasonia chustk cudnej piknoci nosek. ydek i 
stolarz, odwrceni od panien, rozmawiali:  ...Oddam panu Gwizdalskiemu osiem zotych, a 
sam wezm reszt  mwiydek.  I tak bdzie najlepiej, bo jeeli pan Gwizdalski odbierze 
pienidze, to ja nie zobacz ani grosza. 
 Kiedy tak nie idzie  odpar stolarz.  Powiedz pan sam: do czego podobne, aeby starozakonny 
odnosi trumn katolick? Przecie ja bym rozgrzeszenia nie dosta. 
 A za moje pienidze dostanie pan Gwizdalski rozgrzeszenie?...  Eh!... jue pan ze dwa 
razy odebra swoje pienidze... mrukn stolarz plujc za koryto. 
 Dzie dobry, panie stolarzu!  zawoaa Madzia. 
Teraz konferujcy spostrzegli obie panienki i przerwali rozmow; ydek znikn w sieni 
domu, a stolarz zbliy si do potu. Poza brudn koszul majstra wida byo skrzywion i 
zaklnit klatk piersiow, a na rkach rozdte yy. 
 Przyszymy si zapyta pana  mwia Madzia  co by kosztoway awki szkolne?... 
Wie pan, takie awki, przy ktrych siedz dzieci w szkole... 
 Wiem. Pulpit do pisania, a przed nim aweczka. 
 Wanie. I jeszcze musz by pomalowane na czarno albo na to, jak pan zechce... I ile 
moe kosztowa taka awka dla czworga dzieci  mwia Madzia. 
Stolarz zamyli si. 
 Czy ja wiem  odpar spuszczajc gow.  Z pitnacie rubli. 
 Jezus... Maria!... panie stolarzu  zawoaa Madzia.  Wic za dwadziecia pi 
awek 
musiaybymy zapaci blisko czterysta rubli. 
 Dwadziecia pi...  powtrzy 
stolarz i zacz wichrzy sobie wosy.  Czy ja wiem?... 
To moe wypadnie po dziesi rubli sztuka... 
 Ale, Madziu, nie ma co mwi z tym panem  wtrcia niecierpliwie panna Eufemia.  
Pjdziemy do Holtzmachera i zrobi nam... 
 Do yda?...  spyta stolarz patrzc na ni zapadymi oczyma.  On i tak potrafi zarobi... 
No, jeeli dwadziecia piawek, to po... po pi 
rubli... Taniej nie wezm... 
188 
Panny spojrzay na siebie, wymieniy kilka sw po francusku i  odeszy zapowiadajc, 
e wrc tu, skoro si namyl. Stolarz ciko opar si o pot i patrzy za nimi, a z sieni wychyli 
gowydek, widocznie pragnc skoczy rozmow. Zacz j jednak od sw: 
 Nu, nu... panna doktorwna i panna sdzianka chcawek... Na co im to?... Nie mwiy 
panu Gwizdalskiemu? 
 Co za szachraje ci nasi rzemielnicy!  biadaa panna Eufemia znowu ukazujc wgierskie 
buciki.  Dopiero co chcia pitnacie rubli, potem dziesi, nareszcie pi... Mia zamiar 
oszuka nas... zaraz, na ile to?... na dwiecie pidziesit rubli!... O, dobrze ojciec mwi, e 
nasi rzemielnicy... Patrz, Madziu, idzie ten od rejenta... 
Ten od rejenta piknie ukoni si i-a stan na ulicy, aeby kontemplowa wgierskie 
buciki panny Eufemii. 
 Biedny czowiek ten stolarz!...  odpara Madzia.  On tak z biedy mwi, sam nie wie 
co... Wiesz, Femciu, awki odmy na pniej, a teraz zobaczmy lokal... Podobno w starej 
obery s dwa ogromne pokoje... 
 A, moja droga, to ju nie dzisiaj  odpowiedziaa stanowczym gosem panna Eufemia.  
Umarabym, gdyby mi przyszo duej oglda takie brudy... 
 Panie z przechadzki?...  odezwa si pan Mitlewicz wyszedszy nagle spoza rogu do-
mu Eisenmana, najznakomitszego kupca towarw kolonialnych, elaznych i okciowych w 
Iksinowie. 
 Powiedz pan, z dantejskiego pieka!...  zawoaa panna Eufemia.  Co za okropne boto... 
co za straszni ludzie... Niech no mi pan poda rk... Ach, nie tak!... tylko koce palcw, 
aebym moga przej... Id naprzd, Madziu, a pan bdzie nam pokazywa drog, bo... ach... 
ach... panie Mitlewicz, prosz mnie trzyma!... 
I coraz dokadniej ukazujc buciki pikna Eufemia podaa panu Mitlewiczowi koniec 
rczki jak w menuecie. Niekiedy chwiaa si, zreszt na najrwniejszym miejscu, a pan Mitlewicz 
pon z rozkoszy czujc na swoich grubych palcach ucisk jej paluszkw. 
Weszli na rynek, a jednoczenie wybieg z apteki pan Krukowski i powiewajc jasnym 
kapeluszem woa z daleka: 
 Witam panie!... co za szczliwy traf!... 
 Aaa... nie spodziewaam si, e pan jest tak niegrzeczny, panie Mitlewicz. Nieche pan 
poda rk Madzi... widzi pan, jak ona z drog wybraa  rzeka panna Eufemia pgosem. 
I musiaa dozna uczucia triumfu przekonawszy si, z jakim popiechem rozkaz jej zosta 
wykonany. Pan Mitlewicz bowiem w oka mgnieniu stan przy Madzi i z rwn umiejtnoci 
jak powiceniem zacz przeprowadza j 
po kamykach na drug stron wielkiej kauy. 
 Panie Krukowski, nieche pan przeprowadzi pann Eufemi!...  rzek Mitlewicz do 
pana Ludwika, ktry, jakby zdziwiony, zbliy si do podsdkwny. 
 Moe panu zrobi to kopot?...  rzeka rumienic si cudna Eufemia.  W takim razie 
obejd naokoo albo poprosz pana Mitlewicza... 
 O, pani!...  szepn wykwintny kawaler i z wdzikiem dotknwszy kapelusza zacz 
pann Eufemi przeprowadza po kamykach. 
Jeeli pan Krukowski wtpi o nikczemnoci mskiego serca, to podczas krtkiej przeprawy 
mg sprawdzi, e serce mskie jest nikczemne. Opuci aptek dla Madzi, bieg przez 
rynek za Madzi i by pewny, e j przeprowadzi przez kau. 
Duo wycierpia zobaczywszy, e Mitlewicz podaje rk jego ubstwianej i  z niechci 
zbliy si do panny Eufemii, ktra ju od szeciu tygodni bya mu cakiem obojtn. 
A jednak  gdy machinalnie spojrza na wgierskie buciki panny Eufemii, gdy zobaczy 
skraj rurkowanej spdniczki, gdy trwone dziewcz kilka razy wcigu przeprawy mimowolnie 
cisno go za rk, pan Krukowski... odda ucisk za ucisk... Owszem, przy kadym 
kamyku sam ju zacz 
ciska pann Eufemi, czujc, e opanowuje go coraz wiksza tkli
189 
wo na widok jej bucikw i nienej biaoci falbanek. 
Prawda, e gdy oboje znaleli si na stalszym gruncie, w panu Krukowskim zakipia 
gniew na Mitlewicza, ktry bardzo poufale rozmawia z Madzi. Niemniej jednak, a do 
domu doktora asystowa pannie Eufemii, podziwia cudne rumiece i topnia pod jej wejrzeniami. 
Tote nie dziw, e gdy obie panienki wbiegy razem na ganek nieco wyprzedzajc swoich 
asystentw, panna Eufemia szepna Madzi: 
 Pogodzilimy si z Krukowskim... 
 Ach, dziki Bogu!...  zawoaa Madzia tonem tak szczerej radoci, e panna Eufemia  
naprzd spojrzaa na ni z niedowierzaniem, a nastpnie  rzucia jej si na szyj mwic: 
 Jaka ty dobra, jaka ty kochana, Madziu!... Nie dziwi si, e Mitlewicz szaleje za tob. 
190 
42 Pokj w obery 
W par dni Madzia, nie mogc namwi 
panny Eufemii do obejrzenia lokalu na szko, 
sama posza do starej obery. By to dugi budynek pod dachwk, murowany, skadajcy si 
ze stajni i pewnej liczby izb; w stajniach mona byo umieci kilkadziesit koni, a w kadej 
izbie wydawa wieczory tacujce na kilkanacie osb. Kiedy musiao tu bywa ludno i 
wesoo; dzi byo pusto, zatrzymywali si bowiem w starej obery tylko najubosi podrni, 
a i to rzadko. 
W ogromnej stajni bez obw i drabin, lecz penej dziur w dachu, Madzia zobaczya naprzd 
kur rozgrzebujc garstkmieci, potem tego psa, ktry lea pod cian, lecz na 
widok Madzi warkn i uciek, a nareszcie obdartego ydka, ktry za obietnic czterech groszy 
podj si wyszuka wacicielk 
zajazdu. Jedna z izb bya na ocie otwarta, wic Madzia 
wesza, aeby tam doczeka si gospodyni. 
Nagle  serce uderzyo jej pieszniej: za wysokimi drzwiami, ktre czyy czy oddzielay 
ten pokj od ssiedniego, usyszaa yw rozmow. Prowadziy j dwa gosy: adny kontralt 
kobiecy i  nienaturalnie przytumiony gos mski. 
 Ty tego nie zrobisz, Franiu, jeeli mnie cho troch kochasz!...  mwia kobieta bagalnym 
tonem. 
 Owszem, zrobi!...  irytowa si mczyzna.  Niech mapa raz dowie si, co to jest obrazi 
artystk, ktra polotem ducha, subtelnoci uczu, talentem... 
 Zaklinam ci, Franiu, pjd jutro, gdy uspokoisz si... 
 Nie  spadn na nich dzi... zaraz.., natychmiast... jak piorun... 
Rozlego si niby szamotanie, potem odgos pocaunkw i znowu mwia kobieta: 
 Dobrze, wic dzi! Ale jeeli mnie cho troch kochasz, zrb pierwej, o co ci prosz... 
 Ciekawym?... Chocia to nie zaegna katastrofy... 
 Pjdziesz do niej za godzin... Daj mi sowo, e dopiero za godzin... Franiu. 
 Kobieto, zastanw si!... Jake ja mog i dopiero za godzin, kiedy nie mam zegarka?... 
 wysycza mczyzna gosem duszonego czowieka. 
 Wic zrbmy tak. Wyjd za miasto, za koci... Wiesz, tam, gdzie wczoraj tak piknie 
deklamowae 
W Szwajcarii... 
 Co za deklamacja z tak chrypk!... 
 Cudownie deklamowae, mwi ci... Id wic tam, potem wr, a ja tymczasem zrobi 
obiad... 
 Z czego?...  zdziwi si mczyzna. 
 Mamy przecie zoty i groszy siedem... Kupi jaj, buek... jest sl i herbata... 
 A cukier? 
 Moe nam poyczy gospodyni... Tylko id i... potem zrobisz, co zechcesz, ale a po 
obiedzie. 
 Zdepcz bab!... zmaltretuj!... opisz w gazetach!... 
 Ach, po co ja ci to powiedziaam... 
Znowu pocaunki i szelest, jakby si kto ubiera. Po chwili mczyzna wyszed deklamujc 
w sieni schrypnitym gosem: 
Wochat pier do czystych tulc on... 
Na progu izby, gdzie bya Madzia, ukazaa si gospodyni, stara ydwka w jedwabnej pe
191 
ruce na gowie. 
 Aj, panienka u nas?... Co panienka tu robi?... Ju panienka zdrowa?...  mwia na powitanie 
wacicielka zajazdu. 
Madzia w kilku sowach objania j, e kto pragnie wynaj dwa due pokoje w obery 
na cay rok i e ona chce obejrze lokal. 
 Bardzo prosz panienki  odpara gospodyni.  Tu jest pi izb... Sam ksi, sam naczelnik 
mgby tu mieszka przez cay rok... Tu nawet pan Bieliski stawa... 
Okazao si, e z ksicych apartamentw jedna izba jest obrk, druga nie ma podogi, 
trzecia okien ani drzwi. Naprawd kwalifikowa si do wynajcia pokj, w ktrym Madzia 
czekaa na gospodyni, i ten ssiedni, w ktrym syszaa rozmow. 
 Czy nie mona by obejrze tamtego?...  zapytaa Madzia czujc, e w jej sercu walczy 
obawa zobaczenia osoby nieznanej z nieprzepart ciekawoci. 
 Dlaczego nie?... Bardzo prosz panienk... To jest sam najpikniejszy pokj... Tu stawa 
pan Bieliski... 
 Ale tam teraz mieszkaj jacy pastwo  wtrcia Madzia.  Nic nie szkodzi... Oni s 
aktory, oni tu maj troch pogra, troch komedie pokaza. Kady chce y, moja kochana 
panienko... O, prosz wej...  mwia gospodyni otwierajc drzwi. 
Madzia osupiaa. Na rodku izby zobaczya mod kobiet, ktra zasaniajc oczy niezbyt 
czyst chusteczk zanosia si od paczu. Widok ez zawsze robi na Madzi bolesne wraenie, 
ale tym razem wstrzsn j do gbi duszy. Pomylaa, e paczca kobieta musi by bardzo 
nieszczliw, i zdawao jej si, e ona ju zna t obc, e jest jakby jej krewn i e powinna 
j pocieszy. 
Wic pobiega do paczcej i schwyciwszy j za rce rzeka:  Co pani jest?... Co si to 
dzieje?... 
Stara ydwka zamkna drzwi i cofna si do sieni. Nieznajoma przestraszya si; lecz 
widzc przed sob sodk twarzyczk Madzi i pene ez szare oczy uspokoia si. Bya to 
moda, szczupa blondynka, z cer zuyt i niebieskimi oczyma. Popatrzya na Madzi i odpowiedziaa 
z naiwn prostot: 
 Och, mamy wielkie zmartwienie, prosz pani!... Chcielimy tu da koncert. Ale tam, 
skd przyjedamy, Franio... to jest pan Ryszard, musia zastawi wiolonczel, a tu nie moemy 
dosta fortepianu. 
 Przecie fortepiany s u nas...  wtrcia Madzia. 
 Wiem, i nawet przed godzin byam u tutejszej pani podsdkowej z prob o poyczenie 
fortepianu. Ale ona... (znowu zacza szlocha), ale ona... kazaa mi wyj z pokoju... 
 Podsdkowa?...  powtrzya zdumiona Madzia. 
 Ach, jaka to niedobra kobieta!... Przecie ebraka nie godzi si wypdza z domu, a nie 
dopiero..:  mwia kajc nieznajoma.  Ja jeszcze zrobiam gupstwo, bo w pierwszym alu 
powiedziaam o tym Franio... panu Ryszardowi, ktry strasznie odgraa si na podsdkow... 
Naturalnie, jeeli jej powie cho swko, koncert przepadnie i... ju nie wiem... co poczniemy... 
Madzia uciskaa j i posadziwszy na podartej kanapce zacza mwi: 
 Droga pani, niech si pani uspokoi... Bdzie koncert... musi by... Ja pani poycz naszego 
fortepianu, tatko wyrobi wam sal w refektarzu i wszystko bdzie dobrze. Ja jestem 
Brzeska, crka tutejszego doktora, chc zaoy ma pensyjk... 
 A ja jestem Stella, a nazywam si Marta Owsiska odpowiedziaa nieznajoma.  Ja 
piewam, a Fra... pan Ryszard akompaniuje mi na fortepianie; potem on gra na wiolonczeli, a 
ja mu akompaniuj... Jest nam bardzo le, chocia dawniej jemu byo lepiej, bo to sawny 
deklamator... 
W tej chwili z oskotem otworzyy si drzwi i wszed jegomo 
w ciemnym, wyszarzanym 
paltocie i w chustce na szyi. Gdy na rodku izby zdj kapelusz z ogromnym rondem, Madzia 
192 
zobaczya blad twarz, czarne oczy i ciemne wosy, ktre o obfitych lokach spaday a na 
chustk. 
Jegomo szed przez izb tragicznym krokiem, z gry patrzc na Madzi i bawic si 
brudn rkawiczk. Wreszcie zatrzyma si, spojrza na Stell paajcymi oczyma i zapyta 
zduszonym gosem: 
 Qui est cette demoiselle? 
 Biedna nauczycielka  odpara Madzia sama nie wiedzc, skd przyszed 
jej taki koncept 
do gowy. 
 A to si pani dobrze wybraa!...  sykn jegomo. Stella zerwaa si z kanapki i rzeka 
prdko: 
 Franiu... to crka tutejszego doktora... 
 Tak?...  odpar niedbale. 
 Poyczy nam fortepianu... 
 Ooo!...  sykn jegomo. 
 Mwi, e uda nam si koncert... 
 Aaa!...  I nisko ukoni si Madzi, z rk na sercu jak aktor ze sceny. 
 Pan... pan Franciszek Kopenszteter...  zaprezentowaa go bardzo zmieszana piewaczka. 
 Waciwie Sataniello...  wtrci chrapliwie jegomo.  Sataniello... fortepianista, wiolonczelista, 
profesor deklamacji i gony w swoim czasie poeta... 
Ukoni si 
jeszcze raz, zakrelajc przy tym noguk w powietrzu, a poniewa Madzia 
patrzya na niego z podziwem, wic prawi dalej: 
 Ale niech pani to nie kopocze, umiem by dobrym koleg... Zreszt  doda z westchnieniem 
 nigdy nie byem dumny, a tym mniej dzi, od czasu jak musz tua si po prowincji... 
Prowincja  to grb talentw... Dostaem chrypki, wiolonczel zabrali ydzi... natchnienie 
coraz rzadziej nawiedza mnie... C  zwrci si nagle do Steni  obiad jest?... 
Ironia... sarkazm  nie obiad!... Kilka jaj na dwie osoby!... 
Madzia widzc przelknion fizjognomi Stelli kiwna gow wielkiemu artycie, a do 
jego towarzyszki szepna: 
 Niech mnie pani odprowadzi... 
Gdy za obie znalazy si 
w stajni, zacza prosi i zaklina Stell, aeby poyczya od 
niej rubla. 
 Odda mi pani po koncercie  mwia bagalnym tonem. piewaczka, z pocztku zakopotana, 
w kocu zgodzia si przyj poyczk. A gdy w par minut pniej szukajc wacicielki 
zajazdu Madzia znowu przesza okoo drzwi artystw, usyszaa w pokoju radosny 
miech Stelli i oskot, jakby dwie osoby taczyy walca. 
Bawi si jak dzieci! ...  pomylaa. 
Madzia (wedug jej wasnej opinii) duo ju przesza w yciu, ale  jeszcze nigdy nie 
czua si tak wzburzon jak w tej chwili. Czy kto sysza, czyby kto uwierzy, e ona, Madzia 
Brzeska, ktr panna Howard niekiedy nazywaa dzieciuchem, e ona... ma si zaj urzdzeniem 
koncertu!... I to prawdziwego koncertu prawdziwych artystw!... 
 Stella i Sataniello...  szepna Madzia.  Zabawnie si nazywaj, ale adnie... Ona milutka, 
on wcale przystojny... nawet interesujcy... A jak na mnie spojrza?... 
A zarumienia si, moe pod wpywem szybkiego chodu, a moe na wspomnienie: jak 
on spojrza... Dziwnie spojrza, nie darmo nazywa si Sataniello... 
Ju 
ja bym nie chciaa spotka si z nim w lesie  pomylaa Madzia marszczc gst 
brew. 
Swoj drog bya zachwycona. Zdawao jej si, e cae miasteczko patrzy na ni, e ona 
sama nie tylko biegnie, lecz za chwil wyleci pod oboki, jak ten oto gobek. Tak jej byo 
pilno, tak bya przepeniona wanoci sprawy. Ona, niegodna, nic nie znaczca osoba urz
193 
dza koncert dwojgu biedakom i wielkim artystom, ktrzy nie maj co je; j powoaa 
Opatrzno do tego dziea, jak niegdy rybakw i celnikw do opowiadania Ewangelii. 
Wrciwszy do domu wpada do gabinetu ojca. Doktr przyjmowa chorych i zdziwi si 
widzc Madzi, jak z rozognion twarzyczk zatrzymaa kolejnego pacjenta, aeby rozmwi 
si z ojcem. 
 C tam znowu?  spyta doktr troch zaniepokojony. Madzia zacza mu opowiada 
pgosem, prdko i nieporzdnie o Stelli, o Sataniellu, o refektarzu, fortepianie, koncercie, 
panu Krukowskim, matce i Mitlewiczu. Upyno kilka minut, zanim doktr wymiarkowawszy, 
o co chodzi, pocz zadawa jej pytania i dowiedzia si, e Madzia chce poyczy fortepianu 
jakiemu Sataniellowi i Stelli. 
 Wic pro o to matk. 
 Nigdy, tatku... Tylko tatko moe o tym powiedzie mamie...  Wreszcie tatko musi im 
wyjedna refektarz... 
 A im na co refektarz?  Mwi, e na koncert... 
 Jaki koncert?...  pyta zrozpaczony doktr. 
 Przecie mwi tatce, e Stelli i Sataniella... Oni mieszkaj w starej obery. Niech tatko 
zaraz do nich wstpi, a przekona si, co to za biedacy... No, mwi tatce, e nie mieli dzi na 
obiad.., Ale ja teraz nie mam czasu i pjd do pana Krukowskiego... Doktr schwyci si za 
gow. 
 Zaczekaj no, ty wariatko... 
 Prosz tatki, daj sowo, e nie mam czasu, bo ja jeszcze musz pogada z panem Mitlewiczem 
i ogromnie si boj, aeby mama za wczenie nie dowiedziaa si, boby mi zabronia... 
Ojciec zatrzyma j za rami. 
 Ter... ter... ter... ter... i nie mam czasu!...  przedrzenia j.  Ale powiedz no, co to za 
awki obstalowujesz u stolarza?...  A bo widzi tatko  rzeka ciszej  ja z Femci chcemy tu 
zaoy pensyjk... 
Doktr podnis brwi i rozstawi rce. 
 Tobie na co pensja?... Nie masz co je w domu, e chcesz innym chleb odbiera?  
spyta. 
 Wic to tak?...  zdziwia si Madzia.  Wic tatko i mama pracuj, Zdzisaw pracuje, a 
ja mam prnowa?... Przecie ja tu usycham z nudw i rozpaczy, e nic nie robi... 
 A na c tobie robota? 
 Wic to tak?... Wic ja nie jestem samodzielnym czowiekiem, nie mam adnych obowizkw, 
nie mam prawa suy spoeczestwu, nie mog przyczynia si do oglnej pomylnoci, 
do postpu i szczcia modych pokole, do podwignicia kobiet z upakarzajcego 
stanowiska?... 
Poniewa gos jej zacz dre, a szare oczy zachodzizami, wic doktorowi zrobio si 
ciepo okoo serca. Wzi j dwoma palcami za brod, ucaowa i rzek: 
 No, ju bdziesz miaa fortepian, refektarz, pensj... tylko nie becz, bo pacjenci czekaj... 
Oj ty... ty... emancypantko!... Madzi, kiedy z ust ojca usyszaa wyraz: emancypantka, 
zdawao si, jakby przed ni nagle  kto drzwi otworzy. Wyraz ten mia w tej chwili szczegln 
warto, lecz poniewa nie byo czasu do stracenia, wic Madzia nie zastanawiaa si 
nad doznanym wraeniem. Rzucia si ojcu na szyj, ucaowaa mu rce i chykiem wymkna 
si z jego gabinetu do miasta, aeby nie spotka matki. 
194 
43 Dziaalno Madzi 
Los by dla niej yczliwy, tu bowiem w rynku zesa Mitlewicza: 
 Ach, jak to dobrze, e pana spotykam!... Wie pan, mamy koncert: pana Sataniello i panny 
Stelli... 
 Ho! ho!...  mrukn Mitlewicz patrzc na ni z podziwem.  Tak. Bior od nas fortepian, 
tatko wyrobi sal refektarsk... A pan, zoty panie, zajmie si urzdzeniem... 
 Koncertu?...  spyta Mitlewicz. 
 Tak, kochany panie... Bd panu bardzo, ale to bardzo wdziczna, jeeli pan zajmie si 
ich koncertem... 
Mwia to tak licznym gosem, tak cisna go za rk, tak sodko spojrzaa w oczy, e 
Mitlewicz poczu zawrt gowy. Faktycznie zobaczy, e rynek zaczyna obraca si dokoa 
nich od rki prawej ku lewej i e nawet w tym ruchu zachwiay si wiee kocielne. 
 Zrobi pan to... dla mnie?  nalegaa Madzia. 
 Ja?...  rzek Mitlewicz.  A czeg nie zrobibym ja dla pani? ... 
I chcia na dowd porwa za konierz przechodzcego ydka. Lecz opamita si i zapyta: 
 Co pani kae?... Sal ozdobi... Krzesa ustawi... mog sta przy sprzeday biletw... 
Ale ten Sataniello nie ma wiolonczeli...  Prawda!... szkoda... 
 adna!...  odpar zacietrzewiony Mitlewicz.  Sprowadz tu jego wiolonczel i nawet 
zatrzymam u siebie, aeby jej drugi raz nie zastawi przed koncertem. 
 To on taki?  machinalnie spytaa Madzia. 
 To pani go nie zna?... 
 Skd?... 
 Mylaem, e z Warszawy... 
 Nie, ja ich tu przypadkiem spotkaam w obery. 
 Pani bya u nich w obery? 
 Tak. Oni s bardzo... bardzo biedni, panie Mitlewicz... Oni (winni mie koncert... 
 Ibd mieli  odpar. - Ale z pani prawdziwa emancypantka!...  doda z umiechem. 
 Dlaczego?...  zdziwia si Madzia. 
 Bo adna z naszych pa nie poszaby do wdrownych aktorw ani zaja si koncertem 
dla nich, choby pomarli z godu... Nasze damy to arystokracja... Ale pani to anio...  zakoczy 
Mitlewicz patrzc na Madzi, jakby j chcia zje tu, na rynku. Zmieszana Madzia 
poegnaa go i pobiega do siostry pana Krukowskiego, a Mitlewicz sta, sta, sta i patrzy 
za ni. A gdy popielata jej sukienka i pirko na kapeluszu zupenie zniky za parkanem, pan 
Mitlewicz westchn i poszed 
do starej obery zoy wizyt wdrownym artystom i pogada 
z nimi o koncercie. 
Madzia tymczasem biegnc do domu pana Krukowskiego, a raczej jego siostry, mylaa: 
I ten nazwa mnie emancypantk, i tatko nazwa mnie emancypantk... co w tym musi 
by... Moe ja naprawd jestem emancypantk?... Wszystko mi jedno; c to zego?... 
Zreszt niech nazywaj, jak chc, byle uda si koncert... 
Jeeli przeznaczeniem Madzi byo rozbudzi senne dusze iksinowskiej inteligencji i w 
ogle wywoa jakie energiczniejsze objawy w yciu powiatowego miasta; jeeli byo jej 
sdzone, e musi podnieca, zdumiewa, przeraa najspokojniejszych ludzi, w takim razie 
pocztek jej dziaalnoci przypad na dzie15 czerwca 187... roku, w ktrym przysza jej 
idea urzdzi koncert. W tym dniu bowiem, niespena w cigu godziny, zdumiaa wasnego 
195 
ojca, do reszty zawrcia gow panu Mitlewiczowi, przerazia i ostatecznie zawojowaa 
pana Krukowskiego, a wszystko  bez najmniejszych chci wywoania podobnych skutkw. 
Dzie, jak wyej powiedziano, by czerwcowy, pogodny, nawet gorcy; godzina czwarta po 
poudniu. W takiej chwili kady, kto nie ma obowizkowej pracy, a ma przy domu wasny 
ogrd, siada pod drzewem, oddycha woni kwiatw i sucha brzku owadw. 
A jeeli nie moe przypatrywa si obrazom wasnej fantazji, patrzy na ziemi, gdzie rysuj 
si cienie lici, ktre dziki delikatnym podmuchom wiatru robi si podobnymi do wesoych 
dziwnej formy istotek skaczcych, caujcych si, kryjcych si i potem wychylajcych 
z drugiej strony w tak zmienionym ksztacie, e zdaj si by jak now istotk. 
Siostra pana Krukowskiego nie miaa zajcia i miaa pikny ogrd. Lecz poniewa dzie 
by taki, e zdawa si woa ludzi na wiee powietrze, wic wanie dlatego eksparalityczka 
postanowia  zamkn si 
w domu. Ubraa si w atasow sukni, na gow 
zarzucia koronk, ustroia si w poow swoich brosz, acuchw i branzolet i  siedziaa na 
fotelu, a raczej na poduszce, majc drug poduszk za plecami, a trzeci pod nogami. 
Nastpnie kazaa pozamyka drzwi, aeby nie wlatyway muchy, zapuci rolety od gorca 
i poniewa byo duszno, kazaa swemu bratu odwiea powietrze za pomoc wody koloskiej. 
Wanie gdy Madzia wesza do salonu, usyszaa ciche syczenie i zobaczya pana Ludwika, 
ktry z monoklem w oku a rezygnacj 
w postawie, siedzc naprzeciw siostry oboonej 
poduszkami, mitosi bak rafreszysera i odwiea powietrze. 
 Nie tak gwatownie, Luciu  mwia eks-paralityczka wolniej... wolniej... Ach, to ty, 
Madziu? Prawda, jaki okropny dzie?... Mama zdrowa? tatko zdrw?  szczliwi!... Jestem 
pewna, Madziu, e jeeli nie zrobi si chodniej, nie doczekam wschodu soca... 
Ale, siostruniu!.:.  wtrci pan Ludwik wci pompujc rafreszyser. 
 Nie przerywaj, Luciu!... Umr 
i nikt mnie nie bdzie aowa... Nikt... Owszem, kady 
ucieszy si... Ale co tobie, Madziu?... Jeste jaka rozgorczkowana... 
 Biegam prdko, prosz pani. 
 Zdajesz si by zaniepokojona... Moe co si stao, a wy ukrywacie przede mn?...  
zawoaa chora. 
 Nie, prosz pani, to pewnie z gorca. 
 A tak, z gorca... Luciu, skrop Madzi... 
Posuszny pan Ludwik poprawi monokl i skierowa na Madzi tak silny prd wody koloskiej, 
e jego siostra zawoaa: 
 Ale nie tak gwatownie, Luciu!... Dosy... teraz mnie troch... 
Eks-paralityczka miaa w tej chwili paroksyzm gadulstwa. Jak okrt, ktry wyjedajc na 
pene morze rozwija coraz nowy agiel, tak chora dama z przeszoci, teraniejszoci, przyszoci 
i moliwoci wywczya coraz nowe opowiadanie. Pan Ludwik by bliski zemdlenia, 
Madzia lkaa si apopleksji. 
Mylaa, e udusi si z niecierpliwoci. Madzia przysza tu, aeby z panem Krukowskim 
pomwi 
o koncercie, a tymczasem jego siostra po pgodzinnym gadaniu zdawaa si dopiero 
rozpuszcza skrzyda jak orze, ktry ociale wznosi si midzy falami, i dopiero gdy 
wierzchoki ich ujrzy pod sob, zabiera si do waciwego lotu. 
Musz mu w jaki sposb da do zrozumienia, e mam interes  pomylaa Madzia. A 
przypomniawszy sobie z opowiada o magnetyzmie, e wzrokiem mona drugiej osobie zakomunikowa 
swoje intencje, zacza bystro wpatrywa si w pana Krukowskiego. 
Pan Ludwik spostrzeg byskawice spojrze Madzi. Z pocztku wzi to za objaw rozgorczkowania 
i sodko umiechnwszy si, z ca elegancj skierowa na Madzi nowy strumie 
rafreszysera. Lecz gdy policzki Madzi zacz okrywa coraz silniejszy rumieniec, gdy 
szare oczy paay coraz silniej, a wilgotne, rozchylone usta nabieray coraz ywszej barwy 
karminu, pan Krukowski sam zarumieni si i skromnie spuci oczy. 
196 
Co za namitno!...  pomyla. Przyszy mu na pami rozmaite damy, ktre okazyway 
mu yczliwo, i przeczuwa, e Madzia znajduje si w jednej z tych chwil, po ktrych 
zazwyczaj nastpuje wyznanie. 
Przecie nie mog pozwoli, aeby ona mi si owiadczya!...  rzek w sobie i postanowi 
rzuci na Madzi jedno z owych spojrze, w ktrych mieci si uspokojenie, nadzieja, 
wzajemno  sowem  doskonaa harmonia dusz. 
Wic spojrza. Lecz kt zdoa opisa jego przeraenie, gdy spostrzeg, e Madzia mruga 
na niego i robi mu oczyma jakie znaki. 
Pan Krukowski ju tak kocha Madzi, e w pierwszej chwili stao mu si przykro. 
Po co ona to robi?...  pomyla. 
Lecz jej spojrzenia byy tak pomieniste, a w twarzy malowaa si tak namitna niecierpliwo, 
e pan Krukowski uczu w sercu co nadzwyczajnego. 
Boe  pomyla z trwog  czy ja wydoam!... 
Zrozumia, e nie wydoa, lecz jednoczenie zbudzi si w nim desperacki sza, jaki w 
ostatniej chwili musi ogarnia samobjcw. 
Niech si, co chce, dzieje!  powiedzia sobie i podnis si, zdecydowany na wszystko. 
 Panno Magdaleno  rzek  moe pani przejdzie si po ogrodzie?... 
 Ach, owszem!...  zawoaa z radoci. 
Musz si owiadczy  pomyla pan Ludwik.  Klamka zapada... 
 Wy po co do ogrodu na taki okropny czas?  oburzya si 
eks-paralityczka, ktrej wanie 
przerwano bardzo interesujce opowiadanie. 
 Przejd si z pann Magdalen, siostruniu, poniewa widz, e caa mieni si... Tu gorco 
i duszno  odpowiedzia 
pan Ludwik gosem tak stanowczym, e chora dama umilka jak 
baranek. 
 Zaczekajcie... wecie mnie z sob!...  rzeka tonem sodkiej wymwki. 
 Przyszl tu kogo, aeby przywiz siostruni za nami. Walentowa!...  zawoa 
z ganku  
do pani... 
Ledwie weszli do ogrodu, Madzia schwytaa pana Krukowskiego pod rk i szepna: 
 Wie pan, mylaam, e umr... 
 Skarbie!...  odpar pan Krukowski ciskajc j za rk. Bdzie koncert!  pomylaa 
Madzia i dodaa gono: 
 Zdawao mi si, e ju nigdy nie pozwol mi rozmwi si z panem... No, nigdy!... 
 Czyli to potrzebne?...  szepn z kolei pan Ludwik. Ja ju wiem wszystko... 
 Wie pan?... A kto panu powiedzia?...  Oczy pani... Ach, te oczy!... 
Madzia wyrwaa mu si spod ramienia i stanwszy na ciece klasna w rce. 
 A to wypadek!  zawoaa tonem szczerego zdumienia. No, daj panu sowo, e przez 
cay czas mylaam: czy te 
on zgadnie, co ja mu chc powiedzie?... To moe pan nawet 
wie, jak si nazywaj?... 
Kto?...  zawoa pan Ludwik rozkadajc rce. 
 No, przecie ci, ktrzy maj da 
koncert: Stella i Sataniello. On nazywa si Sataniello i z 
pewnoci bdzie gra na wiolonczeli, bo j pan Mitlewicz wykupi.... 
 O czym pani mwi, panno Magdaleno?  spyta pan Krukowski. Dozna w tej chwili 
uczu czowieka, ktry idc pdem nagle zaniewidzia. 
Co si ze mn dzieje?...  pomyla i potar czoo.  Mwi o tym koncercie  odpara 
Madzia. 
 O jakim koncercie?... 
 Ale pan nic nie wie!  zawoaa.  Po c pan mwi, e pan wie?... 
I zacza mu opowiada znowu bez adu i skadu o koncercie, o Stelli, refektarzu, nawet o 
Mitlewiczu, ktry jest taki dobry, taki kochany, e podj si wszystko urzdzi. Wreszcie 
zakoczya: 
197 
 Ale cay koncert pjdzie na nic, jeeli pan nam nie pomoe, drogi panie Ludwiku... Pan 
jest taki szlachetny... ja najpierw chciaam i do pana, bo ja wiem, e pan najlepiej odczuje 
pooenie tych biedaczkw... Wie pan, e oni je co nie maj?... Prawda, e pan pomoe, 
panie Ludwiku?... Zrobi pan to, prawda?... Pan to musi zrobi!... 
I tak go ciskaa za rce, tak patrzya mu w oczy, tak prawie chciaa zawiesi mu si na 
szyi, e panu Krukowskiemu na chwil bysna myl: porwa j i uciec na kraj wiata, a potem 
umrze... 
 Zrobi pan to?... zrobi pan?...  pytaa Madzia sodkim gosem, w ktrym byo tyle proby 
i niepokoju, e odurzony pan Ludwik odpar: 
 Wszystko zrobi!... Przecie chyba rozumie pani, e ja musz robi, co pani chce... 
 Ach, jak to dobrze... jaki pan szlachetny... jaki pan kochany... 
Kochany!... Wyraz ten, ktry Madzia ju raz poczya z nazwiskiem Mitlewicza, koln 
w serce pana Krukowskiego. Szczciem przyszo mu na myl, e ona to powiedziaa 
innym tonem i e on, pan Ludwik Krukowski, ma prawo przywizywa do tego wyrazu inne 
znaczenie. 
 C mam robi?...  spyta z umiechem.  Niech pani rozkazuje... 
 Co?...  Madzia zadumaa si.  Refektarz jest  mwia fortepian jest, wiolonczela 
jest... Wie pan co?... Naprzd bdziemy rozsprzedawa bilety... 
 Ja z pani? Doskonale. 
 Pniej da pan bukiet Stelli, kiedy bdzie wychodzia na sal. Damy nie mog wystpowa 
na estradzie bez bukietu, przecie wiem... 
 Nie, pani. Ja mog dawa bukiety tylko jednej kobiecie... wicej adnej. Ale jeeli pani 
yczy sobie, aeby koncertantka miaa bukiet, ka go zrobi, a wrczy jej ktry z tutejszej 
modziey. 
 Dobrze  zgodzia si Madzia.  Ale za to musi mi pan zrobi jedn rzecz.... 
 Sucham i jestem gotw. 
 Widzi pan  mwia zamylona  to bdzie koncert bardzo nieurozmaicony... wiolonczela 
i piew, c to znaczy, osobliwie, jeeli postawimy wysokie ceny... Prawda?... 
 Rozumie si. 
 Ot widzi pan, ja zaraz pomylaam, e bdzie le... I dlatego wie pan, co zrobimy?... 
Pan  zagra na skrzypcach!... Pan tak licznie gra, panie Ludwiku... mwia mi Femcia... 
 Ja?...  rzek pan Ludwik i cofn si. 
 Pan, drogi panie... Przecie ja wiem, e pan licznie gra... cudownie... wszyscy bd pakali... 
 Ja z wdrownymi aktorami?... 
 Przecie to na cel dobroczynny... Oni tacy biedni... O, pan musi gra, jeeli mnie pan 
cho troch lubi... 
Pan Krukowski usyszawszy to poblad i odpar powanym gosem:  Jeeli-ja-panilubi?... 
Panno Magdaleno... Krukowscy stawali dotychczas naprzeciw armat  pistoletw  
szpad... aden  na estradzie, obok wdrownych aktorw... Ale jeeli w ten sposb  mam 
pani dowie mego przywizania  bd gra na koncercie... 
I ukoni si. 
 Ach, jak to dobrze... Nie, pan jest najszlachetniejszy czowiek, jakiego spotkaam w yciu... 
Wie pan... naznaczymy ceny: po trzy ruble za pierwszy rzd, po dwa za drugi, a reszt 
po rublu. 
Pan Ludwik umiechn si melancholijnie. 
 No, ale ju dosy... Dzikuj panu... bardzo dzikuj... mwia Madzia patrzc mu w 
oczy i ciskajc za rce.  Jeszcze raz dzikuj i uciekam, bo od mamy dostan bur... 
Pan Krukowski milczc pocaowa j w rk, a gdy Madzia poegnaa si z jego siostr, 
odprowadzi panienk na ganek i jeszcze raz pocaowa j w rczk. 
198 
Gdy wrci do ogrodu, chora siostra zacza przypatrywa mu si przez zot lornetk. 
 Mj Ludwiku  rzeka surowo  co to znaczy? Magdalena jest rozdraniona, ty zmieszany 
 przysigam, e w miecie co si stao!... Kto umar: proboszcz czy major?... Nic nie taj 
przede mn, bo ja ju wiem... Miaam okropne sny tej nocy... 
 Nikt nie umar i nic si nie stao. 
 Luciu... nie przeraaj mnie  mwia drcym gosem. Luciu... wszystko wyznaj... Ty 
wiesz, e ja wiele ci przebaczaam... Tobie co jest... 
 Nic. Po prostu jestem szczliwy. 
 W imi Ojca!... Jak to szczliwy?... Przed godzin, kiedym kazaa zamkn balkon i 
zapuci rolety, powiedziae, e nie ma nieszczliwszej istoty od ciebie, a teraz.... Czy odebrae 
jaki list?... Moe sztafet?... 
 Jestem szczliwy z wizyty panny Magdaleny  odpar znkanym gosem pan Ludwik. 
Chora dama wybuchna miechem. 
 Ach, wic owiadczye si Madzi i zostae przyjty?... Take mi mw... Ale e si, 
e... niech w domu nareszcie zobacz mod twarz, bo z wami mona oszale... To ona dla 
ciebie... ta potrafi mnie pielgnowa... Co za dobro, jaki brak egoizmu, jakie delikatne dotknicie... 
Nikt tak lekko nie podnosi mnie jak ona... Nikt z prowadzcych mnie pod rk tak 
nie uwaa, czy nie ma kamienia na drodze, aebym si nie urazia... 
 Ale, siostruniu, to jeszcze nie skoczone... to ledwo zaczte!...  przerwa niecierpliwie 
pan Ludwik. 
 Wic nie przyja ci?  Nie. 
 Tylko co? 
 Daa mi do zrozumienia, e wie, i j kocham, i w imi tej mioci zadaa pewnej ofiary... 
 W imi Ojca!... Jakiej ofiary?...  zawoaa przeraona. 
 Chce, aebym zagra na skrzypcach na koncercie  odpar stumionym gosem. 
 Tylko tego?... Wic graj, owszem... Kobieta ma prawo da ofiar od mczyzny, bo i 
sama niemae ponosi. Wiem co o tym... dodaa z westchnieniem. 
 Wic siostrunia chce, aebym wystpi na koncercie?...  A rozumie si. C to, Kcki 
nie wystpowa ze skrzypcami i jednak mia pikn renom... Zreszt niech ludzie dowiedz 
si, e i tyco umiesz. 
Pan Ludwik nie chcia wspomnie o najwaniejszej rzeczy: o wdrownych aktorach. Siedzia 
zatem milczc, a chora dama prawia: 
 Daj koncert, kiedy tego chce, i... e si, tylko prdko, gdy czuj, e umr wrd tych 
pomarszczonych twarzy, a jeszcze wicej  zeschych serc... Nie wiem, jak zrobi: czy odda 
wam drug poow domu, czy lepiej, aebycie w tej ze mn mieszkali...  Czy podobna, 
siostruniu?... 
 Jak to, czy podobna?... Pokj, ktry zajmujesz obok mojego sypialnego, jest tak obszerny, 
e mogyby w nim mieszka ze cztery osoby, a nie dopiero mode maestwo. Ja przecie 
nie mog zostawa na noc sama, bez ywej duszy obok... Jeszcze by mnie zamordowali... 
 Ale, siostruniu... 
 Ach, no!... Tak...  odpara dama po namyle.  Tak, musicie mie osobne mieszkanie, 
rozumiem to... Ale powiem ci, e i ja w tej pustce nie zostan sama... Ktre z was-ty albo 
ona, musi czuwa nade mn. Wic umwcie si: jednej nocy ty bdziesz spa 
w pokoju obok 
mnie, a drugiej ona... To was nie utrudzi: nawet wypada, aeby maonkowie dzielili si nie 
tylko moimi dochodami, ale i obowizkami wzgldem mnie... 
Ton eks-paralityczki zrobi si tak cierpkim, e pan Krukowski nie chcc sprzecza si z 
siostr skorzysta z przyjcia Walentowej i usun si w gb ogrodu  marzy o piknej 
przyszoci. 
199 
Dziki ruchliwej strategii pana Mitlewicza, zanim skoczy si dzie, ju miasto wiedziao 
o majcym nastpi koncercie. Miejscowa modzie natychmiast wzia w opiek 
dwoje artystw. Jedni zoyli wizyt 
pannie Stelli ofiarowujc jej przy okazji kilka bukiecikw 
i par pudeek tanich cukierkw, drudzy zaznajomiwszy si z Sataniellem, uatwili mu 
zacignicie drobnej poyczki. 
Rezultat by ten, e ju okoo wieczora w mieszkaniu zajmowanym przez artystw zjawia 
si do Stelli praczka i szwaczka. Za okoo pnocy Sataniello w towarzystwie miejscowej 
modziey tak dobrze bawi si u Eisenmana, e nagle odzyska gos i z kielichem w rku 
zacz deklamowa 
aobny marsz do muzyki Chopina. Wraenie byo kolosalne i nie wiadomo, 
czy modzie nie odniosaby na rkach znakomitego deklamatora, gdyby mu  w poowie 
utworu  gos nie odmwi posuszestwa. 
 Przeklty lufcik!  sykn deklamator.  Znowu mnie zawiao... 
 Moe dym zaszkodzi?... Za duo dymu  wtrci kto. 
 A ja. mylabym, e to poncz  doda sekretarz rejenta.  W ogle pi za wiele  szepn 
Mitlewicz  ale za par dni to minie, a na koncercie bdzie deklamowa jak sam Trapszo. 
 Niech yje Trapszo!... To mi deklamator!...  odezwa si przez zy kto inny, ktrego za 
kbami dymu nie mona byo dojrze, lecz ktry posiada skonno do paczu, ile razy znalaz 
si u Eisenmana za stoem. 
Na drugi dzie wpada do Madzi panna Eufemia; bya troch blada, co jednak przy byszczcych 
oczach podnosio jej wdziki. 
 Moja Madziu  rzeka obraonym tonem  c to znaczy?... 
Mwi w miecie, e urzdzasz koncert  beze mnie... A przecie, jeeli mamy by 
wsplniczkami, to chyba do wszystkiego... 
 Nie miaam ci fatygowa, bo... to wdrowni aktorzy... odpara Madzia. 
 Czy oni mwili ci co o nas?...  spytaa wylkniona panna Eufemia. 
 Nic nie syszaam  odpowiedziaa Madzia rumienic si za kamstwo. 
 Bo widzisz, ona, ta piewaczka, bya wczoraj u mamy z prob o poyczenie fortepianu. 
Poniewa mama nie znaa jej, wic pojmujesz, nie moga da stanowczej odpowiedzi. Ale ja 
dzi przychodz owiadczy ci, e owszem... poyczymy im fortepianu. 
 Chcieli wzi fortepian od nas, ale wasz lepszy. 
 Rozumie si... bez porwnania lepszy  mwia panna Eufemia.  Syszaam te, e 
Krukowski chce gra 
na skrzypcach... Nie wiem, czy to wypada, aeby akompaniowaa mu 
jaka tam wdrowna artystka... Byoby stosownie, gdyby mu akompaniowa kto z towarzystwa... 
Zawsze grywalimy oboje razem, wic ze mn poszoby doskonale... Jeeli jednak 
enuje si prosi o akompaniament, to napomknij mu, e ja mog si zgodzi. 
 Ach, jake to doskonale!...  zawoaa Madzia.  Wic bdziesz gra na koncercie? 
 Z Krukowskim... tak... 
 Zaraz mu to powiem i przyjdzie do ciebie z deputacj. Kogo wolisz: majora z rejentem 
czy majora z moim ojcem?... 
 Ja mwi o Krukowskim  odpowiedziaa panna Eufemia.  Wic naley i major?... 
 A jake. Bdzie nawet sprzedawa bilety, on i proboszcz, bo jak czstk z dochodu 
oddamy na koci  mwia z zachwytem Madzia,  Rozumiesz, e dla ciebie i pana Ludwika 
bdzie nawet porczniej wystpowa na cel dobroczynny. 
 Tak, ach tak... Jeste zachwycajca!...  zawoaa panna Eufemia.  Powiadam ci  rzeka 
ciszej  tylko mnie nie wydaj z sekretu: Mitlewicz szaleje za tob... Mwi, e na twj 
rozkaz skoczyby w ogie... syszaa?... 
 Bardzo dobry czowiek pan Mitlewicz  odpowiedziaa spokojnie Madzia. 
Panna Eufemia pogrozia jej palcem. 
 Jaka ty kokietka, Madziu!... Umiesz za nos wodzi chopcw... Tylko mi nie zbaamu 
pana Ludwika, a zreszt wszystkich ci daruj... 
200 
44 Koncert w maym miasteczku 
Tydzie cigny si przygotowania do koncertu w Iksinowie. Wszystkie kwiaty z ksiego 
ogrodu zamwiono dla dam; szwaczki, wynagradzane jak sopranistki, nie sypiay po nocach; 
z gubernialnego miasta przywieziono furgon kapeluszy i wachlarzy; Eisenman, na ten 
raz jako kupiec bawatny, zapisa w ksigach par stronic nowych wierzytelnoci. 
Panny nie wychodziy z domu, zajte upikszaniem swoich sukien; aptekarzowa telegrafowaa 
po narzutk obszytabdzim puchem; aptekarz stojc w progu apteki gono wyrzeka 
na nisko taksy aptekarskiej, przy ktrej niepodobna dogodzionie. Cuda za opowiadano 
o nowej toalecie panny Eufemii i jej egzercytowaniu si na fortepianie. 
Tylko Madzia nie miaa czasu myle 
o strojach. Ledwie skoczya akompaniowa Stelli 
do piewu (Sataniello chory lea w ku), zaraz przybiega pan Mitlewicz z pudekiem 
kartek, na ktrych trzeba byo pisa numera krzese. Ledwie skoczya pisa numera, znowu 
musiaa nawczy je nitkami. Ledwie skoczya zajcia w domu, woano j do refektarza, 
aby zasign opinii, czy sala dobrze wyglda. 
Gdyby sama troszczya si o ubranie, zapewne poszaby na koncert w szarej sukience. 
Lecz pamitaa o niej matka i po cichu, bez wielkich dopasowywa, przygotowaa jej sukienk 
z gazy kremowego koloru. W dniu koncertu doktorowa uczesaa j, tu i owdzie zrobia 
jeszcze parciegw na sukni. Lecz gdy Madzia okoo smej wesza z ojcem na sal majc 
we wosach t r, a przy staniku amarantow  Mitlewicz osupia, a po refektarzu 
przelecia szmer: 
 Jaka liczna!... 
Pusty refektarz sawnego niegdy klasztoru zmieni si w sal teatraln. ciany ozdobiono 
festonami z dbowych lici i naftowymi kinkietami; ze sklepienia zwizay si dwa pajki, 
kady na dwadziecia wiec, wybudowane z nieznanego materiau, lecz rwnie obwieszone 
zielonoci. Na jednym kocu sali sta fortepian pastwa podsdkw, par krzese i par stoliczkw 
z kwiatami; za 
o kilka krokw od fortepianu a do gwnych drzwi toczyy si szeregi 
foteli, krzese krytych, taburetw, krzeseek gitych, a nawet ogrodowych awek. 
Dziwnie wygldaoby to zbiegowisko sprztw, gdyby kto mia czas na nie patrze. 
Szczciem na meble nikt nie zwraca 
uwagi, zebrani bowiem w sali iksinowianie zajci byli 
ogldaniem samych siebie. Przede wszystkim kady rzuca okiem w jedno z czterech luster i 
podziwia odbicie wasnej osoby, ktra wydawaa mu si jeeli nie czym zupenie nowym, 
to przynajmniej bardzo odnowionym. Nastpnie rzuca okiem na blinich i dostrzega to samo 
zjawisko: wszyscy byli tacy pikni i weseli, tacy uprzejmi i zaciekawieni, tacy nowi lub 
odnowieni, e patrzcy rozpywa si w zdumieniu. Jeste to naprawd pani aptekarzowa, a to 
 pan pocztmajster, a tamto  pani rejentowa?... Kada panna wyglda jak promiewiata; 
kada dama jak uroczysto; kady starszy pan jak hrabia albo dyplomata; kady modzieniec 
jak Apollo w obcisych spodniach. 
Patrzc na te wdziki i cuda mona byo przypuszcza, e Eisenman za porad Mitlewicza 
wymieni zwyczajnych iksinowian na jak ras wysz, sprowadzon z gubernialnego 
miasta, a kto wie, czy nie z Warszawy?... 
Niespodzianki zamiast sabn potgoway si. Dopiero co wprowadzi pan Krukowski 
siostr, ktra miaa ruchy tak swobodne, jakby nigdy nie narzekaa na parali; wnet przypyna 
w towarzystwie rodzicw panna Eufemia, na widok ktrej pan Cynadrowski zawoa: 
aaa!... major za doda pgosem: fiu!... fiu!... Ledwie uspokojono si po powitaniu panny 
Eufemii, ju na jednym z pajkw pochylia siwieca i zacza okapywa frak sekretarzowi 
201 
komisarza. Zdawao si, e przy wejciu Madzi oglny zapa dosign zenitu, gdy nagle 
usyszano od okna gste trzaskanie batw, a w korytarzu wystraszony gos, ktry zawoa: 
 Szlachta jedzie!... 
Jako ukaza si janie wielmony Bieliski z maonk i crk, janie wielmony Czerniawski 
z dwiema crkami i siostrzenic, a po nich cay sznur znanych i powszechnie szanowanych 
wielmonych panw Abecedowskich, Bedowskich, Cedowiczw, Efowskich, Feckich 
z maonkami i crkami, okoo ktrych krya czerstwa modzie. 
Towarzystwo to umiecio si przewanie w kilku pierwszych rzdach foteli i wycieanych 
krzese. Wszyscy mieli trzyrublowe bilety, wszystkie damy rozmawiay po francusku, 
niektrzy modzi panowie zaopatrzyli si w lornety z wycigw konnych. Janiejca wdzikami 
w pierwszym rzdzie panna Eufemia zauwaya, e wiksza cz 
owych lornetek i 
spojrze zwraca si do czwartego rzdu krzese, gdzie siedzia doktr Brzeski z crk i  z 
bladym umiechem szepna do matki: 
 Jak ta Madzia kompromituje si!... Wszyscy na ni patrz...  Ju ja uwaam, e i na 
ciebie kto bardzo patrzy  cicho odpara matka.  O ten, pod cian.:. Tylko nie mog dojrze: 
czy to mody Abecedowski, czy mody Cedowicz... Dobre partie... 
Panna Eufemia spojrzaa we wskazanym kierunku i szybko odwrcia cudown gwk. 
 Kt to?  spytaa podsdkowa. 
 Nie wiem  odpara z niechci pikna panna spostrzegszy Cynadrowskiego. 
Aby zaakcentowa rnic midzy bezinteresownymi amatorami i patnymi artystami, 
komitet koncertowy uchwali: primo  e amatorowie wystpi pierwej, secundo  e amatorowie 
wyjd spomidzy widzw i wrc pomidzy widzw, za artyci bd wchodzi i wychodzi 
na sal drzwiami bocznymi, ktre kiedyczyy refektarz z klasztorn kuchni. 
Na chwil przed rozpoczciem janie wielmony Czerniawski, ktry na znak szacunku i 
sympatii siedzia przy siostrze pana Krukowskiego, w jej imieniu dorczy bukiet pannie Eufemii. 
Hod ten zachwyci podsdkow, lecz nie rozwia melancholijnego umiechu z oblicza 
panny, ktra spostrzega, e Krukowski nierwnie pikniejszy bukiet osobicie wrczy Madzi. 
Przy tym tak ywo rozmawia z ni, e dopiero Mitlewicz przypomnia mu, i pora zaczyna. 
Wtedy pan Krukowski jakby ockn si, zbliy si 
do panny Eufemii, z ukonem poda jej 
rk i podprowadzi do fortepianu. Szmer rozleg si w sali: panna Eufemia bowiem w biaej, 
powczystej sukni wygldaa jak Wenus skazana na osiedlenie do Iksinowa. Elegancko 
usiada przy fortepianie i z tak gracj zacza zdejmowa dugie jak wieczno rkawiczki; 
e sam pan Krukowski, pomimo nieograniczonej mioci dla Madzi, pomyla: 
Ciekawym, dlaczego chrzecijaninowi nie wolno by mie dwch on?... Femcia jest 
pyszna!... 
Panna Eufemia zacza gra co tak piknego i eleganckiego jak ona sama, ale co, pan 
Mitlewicz nie wiedzia. Stojc obok pierwszego rzdu krzese spostrzeg, e podsdkowa 
zalewa sizami macierzyskiej radoci, e Cynadrowski wyglda, jak gdyby chcia rzuci 
si do pedaw fortepianu. Lecz ca uwag pana Mitlewicza pochony urywki rozmowy 
toczcej si pgosem midzy siostr pana Krukowskiego i janie wielmonym Czerniawskim. 
 A...  mwi pan Czerniawski wskazujc okiem na fortepian  a... pikna kobieta!... Co 
za postawa... oko... pier.., odsada... A nka jaka cienka w pci... w kostce... A... nie dziwi 
si Ludwikowi, e chcia si z nieni... 
 Ju za pno  odpara siostra pana Krukowskiego i pochyliwszy si do ssiada szepna 
mu par sw. 
Co szepna?... pan Mitlewicz nie sysza. Ale to widzia, e janie wielmony Czerniawski 
odwrci si i uwanie zacz obserwowa doktora Brzeskiego. Potem rzek do eksparalityczki: 
202 
 A... ma kuzynka suszno: cudowna!... A... nie dziwi si Ludwikowi... 
Pana Mitlewicza taki al schwyci za gardo, e bojc si rozpaka na rodku sali, cofn 
si a na koniec refektarza za drewniane krzesa, nawet za ogrodowe awki. 
C go to interesowao, e pannie Eufemii dawano rzsiste brawo, e obmierzy Krukowski 
a dwa razy roztkliwia si na swoich jkliwych skrzypcach?... Nierwnie waniejszym 
byo, e w czasie antraktu pan Krukowski przedstawi Madzi janie wielmonego Czerniawskiego, 
po nim janie wielmonego Bieliskiego, a potem wszystkich znanych i szanowanych 
panw Abecedowskich, Bedowskich i Cedowiczw starszych i modszych, z kwiatkami w 
tuurkach lub z wielkimi lornetami w pudach przewieszonych przez rami. 
W tej chwili on, pan Mitlewicz, powinien by uda si do kuchni zajmowanej przez 
dwoje artystw i powiedzie im kilka sw otuchy. Lecz co go teraz obchodzia Stella lub 
Sataniello? Przecie nie dla nich objeda wiejskie dwory i sprzedawa bilety po trzy ruble; 
nie dla nich jak kot wspina si po drabince, aby na cianach refektarza rozwiesza festony z 
dbowych lici; nie dla nich za wasne pienidze kupi dziesi funtw wiec stearynowych, 
po cztery na funt. 
Cay koncert by dla pana Mitlewicza stracony. Prawie nie sysza, co piewaa Stella, a 
co odegra na wiolonczeli Sataniello; nie rozumia, za co daj im brawo i za co ich wywouj. 
On na caej sali widzia tylko t r, a obok  pana Krukowskiego, ktry wbrew przyzwoitoci, 
zamiast asystowa pannie Eufemii, jak rzypie przyczepi si do Madzi. 
Dopiero na zakoczenie koncertu przebudzi go z bolesnej zadumy szmer gosw: 
 Sataniello ma deklamowa?... Sataniello... 
Istotnie wielki artysta stan obok fortepianu, przesun rk po dugich kdziorach, ktre 
spaday mu a na konierz wynajtego fraka, podnis do gry blad twarz i pomieniste oczy 
i gosem matowym; lecz przejmujcym zacz: 
Powrciem z podziemnej otchani, 
Z pospnego umarych krlestwa  
I wci widz, jak cierpi skazani, 
Widz wieczno mki i nicestwa... 
I straciem u piekielnych progw 
Pami szczcia i sonecznych bogw... 
wiece w pajkach dopalay si, niektre ju gasy. W sali byo tak cicho, jak gdyby 
zgromadzeni wyrzekli si prawa do wasnego oddechu. 
Zostawiem za straszliw bram 
Mej mioci i walk moich lady, 
A wyniosem bl i rozpacz sam, 
Gdy w objciach jej cie znikn blady, 
A jam nie mg powrci przebojem 
Po jej ycie, ktre byo mojem... 
Wtem  zaszlocha mski gos i Mitlewicz zobaczy uciekajcego z sali Cynadrowskiego. 
Kilka osb odwrcio gowy, w rku dam zabielay chusteczki, lecz zreszt nikt nie przerwa 
ciszy. 
Dugowosy deklamator mwi dalej, a kade jego sowo coraz ostrzejszym blem przenikao 
serce Mitlewicza: 
Nie dajcie wic pieni ode mnie, 
Bo  ja  z wami w szeregu nie stan, 
203 
By na gruzach przeszoci nikczemnie 
Wielbiwiata jaskraw przemian 
I przed -waszym  schylajc si bogiem, 
Wydrze z serca, co mi byo drogiem... 
Mwic: waszym Sataniello wskaza na pierwszy rzd krzese, a wic albo na janie 
wielmonego Bieliskiego, albo na janie wielmonego Czerniawskiego; w kadym razie na 
kogo z partii szlacheckiej. Po sposobie, w jaki zakaszla pan Abecedowski starszy, mieszczanie 
domylili si, e partia uczua zatruty pocisk wypuszczony w jej piersi. 
Wszystkie  wasze pragnienia i cele, 
Wszystko, co  was  upaja i pieci, 
I serc wasnych  bezwstydne wesele, 
Wszystko-mojej urga boleci, 
I pogardzam kamliw rozkosz 
I  bstwami  co j wam przynosz... 
Artysta zachrypn, ukoni si i wybieg w stron drzwi kuchennych. Cisza... wtem janie 
wielmony Czerniawski krzykn: Brawo!, janie wielmony Bieliski uderzy w tuste 
donie, a za nimi caa partia szlachecka i wszyscy modzi mieszczanie: sekretarze, prowizorowie, 
dietariusze, pomocnicy i dependenci wszyscy zaczli bi brawo. 
Sataniello odwrci si, ukoni i wskaza na gardo. Ju modzie obu stanw czekaa na 
haso, ju janie wielmony Bieliski rozoy rce do powtrnego oklasku, gdy nagle zawoa 
jaki gos: 
 Kapie stearyna!... 
Oklask zepsu si, wszyscy ruszyli z miejsc. Wtem odezwa si drugi gos przesiknity 
oburzeniem: 
 Za co brawo?... Za to, e nas zwymyla?... e nas palcami wytyka?... 
By 
to wybuch aptekarza, ktremu towarzyszyo potakujce chrzkanie kilku powaniejszych 
iksinowian. 
 Co on tam baje?...  szepn janie wielmony Czerniawski do janie wielmonego Bieliskiego. 
 Naturalnie!  odpar janie wielmony Bieliski janie ;wielmonemu Czerniawskiemu. 
 A tu kapie na gow stearyna...  doda znany i powszechnie szanowany pan Abecedowski 
starszy. 
Po tej wymianie zda caa partia szlachecka z damami i modzie ruszya ku drzwiom. 
Zosta tylko na chwil 
pan Cedowicz modszy, ktremu nie chciaa zamkn si ogromna 
lorneta. Ale i ten wybieg za reszt. 
Pan Krukowski z siostr i doktr Brzeski z Madzi take wyszli. Lecz pastwo aptekarzowie 
i liczne grono ich przyjaci zatrzymali si. 
 Co to  irytowa si aptekarz usuwajc si jak najdalej od kapicych pajkw.  Co to, 
nie syszelicie, pastwo, jak ten aktor wymawia  was  waszych  wam?... Nie uwaalicie, 
jak na nas pokazywa rkami?... Wasze bezwstydne  mwi ten obieywiat  wesele!... 
e czowiek zje raz na dzie kawaek misa, to ma znaczy bezwstyd?... A kiedy powiedzia: 
wasze kamliwe bstwa  czy nie spojrza na mojon?... 
 Na mnie spojrza  wtrcia pani rejentowa. 
 A czcigodnego doktora Brzozowskiego nie prowokowa?  cign aptekarz.  Ja ju nie 
pamitam sw, ale byy obraajce... Co w poczeniu ze wskazywaniem na osob... 
 C by mia w tym?  niemiao wtrci podsdek. Pan aptekarz zniy gos. 
204 
 Jeszcze sdzia nie rozumie?... Panna Brzeska urzdzia mu koncert, wic on wywdziczajc 
si... oszkalowa doktora Brzozowskiego... 
Podsdek chcia co odpowiedzie, lecz ona wzia go za rami.  Nie spieraj si  rzeka 
pgosem.  Pan ma racj... Podsdek spostrzeg, e jego maonka i crka s bardzo oburzone; 
wic nawet nie stara si zbada przyczyny, tylko spuci gow i wyszed, niby ogldajc 
swoje biae rkawiczki, ktre stanowczo byy za due. 
Mitlewicz dziwi si, a zacz si niepokoi usyszawszy w korytarzu rozmow innej 
grupy iksinowian. 
 Co oni za jedni?... czy to maestwo?  pytaa jaka dama.  Maestwo, ale bez wiconej 
wody  odpowiedzia pan ze miechem. 
 Skde znowu taka przyja z pann Brzesk?... 
 Std, e panna Stella jest emancypantka i panna Magdalena take emancypantka... 
Emancypantki trzymaj si razem jak ydzi albo farmazoni... 
Na ulicy Mitlewicz spotka sekretarza pocztowego. Pan Cynadrowski by rozgorczkowany; 
chwyci Mitlewicza za palto i rzek: 
 Widziae dzisiaj pann Eufemi?... Jak Boga kocham, albo sobie, albo Krukowskiemu 
strzel w eb, jeeli on z ni bdzie grywa koncerta... 
 Ach, gupi!...  odpar z westchnieniem Mitlewicz.  Krukowski tyle myli o pannie 
Eufemii, co i ja... 
 Pewny jeste?  spyta pan Cynadrowski z odcieniem radoci w gosie. 
Mitlewicz wzruszy ramionami i nie odpowiadajc na pytanie mwi jakby do siebie: 
 Co im ten Sataniello zawini?... O co oni czepiaj si panny Magdaleny?... 
 Nic im Sataniello nie zawini  przerwa 
Cynadrowski -ani panna Magdalena... To ju 
gotowao si od kilku dni... S przecie panny i panie, ktre wciekaj si na pann Magdalen, 
e urzdzia koncert bez nich... A znowu aptekarz  w yce wody utopiby doktora Brzeskiego... 
Poczciwi ludzie, wic wszyscy na nich huzia!... Tak zawsze...  zakoczy sekretarz 
z westchnieniem. 
Poegnawszy si z Cynadrowskim, ktry poszed w stron domu podsdkw, Mitlewicz 
uda si do starej obery. W ciemnej sieni potrci jak ludzk figur, w ktrej pozna pana 
Fajkowskiego, prowizora farmacji. 
 Co tu robisz?  spyta go Mitlewicz. 
 Nic... byem u nich... Tylko, na mio bosk, nie mw o tym nikomu... 
 C twj stary tak awantur zrobi dzi na koncercie?... Pan Fajkowski zacisn pici i 
zacz szepta: 
 Gupi on, stary kramarz... Mydo sprzedawa, ledziami handlowa, nie aptek prowadzi!... 
On si 
zna na deklamacji albo na piewie!... Panna Stella piewaa jak sowik, jak 
Dowiakowska, a ten mwi, e ma z szko... Syszae pan?... Mwi o szkole piewu facet, 
ktry ledwie sztub ukoczy... Boe, jakbym chcia wynie si std!... 
Rozpacz prowizora bya tak wielka, e Mitlewicz nie prbowa jej uspakaja. Poegna 
pana Fajkowskiego i zapuka do izby artystw. 
 Wej!...  zawoa ochrypym gosem Sataniello. 
Wielka izba wydawaa si ogromn przy mdym blasku dwu wiec, ktre Mitlewiczowi 
przypomniay, e .on za wasne pienidze kupi dziesi funtw wiec na koncert. Byo jednak 
o tyle widno, e dojrza Sataniella chodzcego duym krokiem po izbie i Stell siedzc 
na kanapie obok bukietw nieco nadweronych. Na komodzie midzy wiecami lea laurowy 
wieniec z blachy pomalowanej na zielono. By to dar wielbicieli Sataniella ofiarowany 
mu kiedy w Sokoowie czy Wgrowie. 
Stella obcieraa oczy chusteczk, Sataniello do gwatownie zapyta Mitlewicza: 
 C, ile mamy z koncertu? 
 Okoo stu rubli  odpar Mitlewicz. 
205 
 Czy i pan jeste zdania, e nie udaby nam si drugi koncert? 
Mitlewicz wzruszy ramionami. On ju nie mia ochoty powtrnie urzdza koncertu po 
to, aeby pan Krukowski okrywszy si na nim saw tym obcesowiej umizga si do Madzi. 
 A widzisz  zawoa Sataniello do swej towarzyszki  mwiem, e nieproszona opieka 
panny Brzeskie j wylezie nam bokiem... Narazilimy si mocniejszej partii i  teraz mamy za 
swoje... 
 Ale, mj drogi, oni na ciebie s rozgniewani...  Zbyt ywo gestykulujesz... 
 Co, wic ja le deklamuj?  przerwa Sataniello. 
 Cudownie deklamujesz, ale twoja gestykulacja tak podnosi wraenie, i ludziom zdaje 
si, e wymylasz... 
 Robi wraenie jest posannictwem artysty!...  wykrzykn Sataniello.  Wwczas dopiero 
panuj nad tumem, kiedy podnosz 
go do niebios, rzucam w otcha, pieszcz melodi 
wymowy albo siek sarkazmem... Czy dopiero jutro odbierzemy pienidze panie Mitlewicz?... 
 doda nagle. 
 Okoo poudnia. 
 I pomyle  z zapaem prawi Sataniello  i pomyle, e moglibymy mie dwa koncerta 
po sto rubli, a trzeci choby za pidziesit... Ze trzy miesice odpoczynku!... 
 Wtpi  wtrci Mitlewicz.  Miasto ubogie, okolica apatyczna... 
 I z miasta przyszoby wicej ludzi, i z okolicy  mwi Sataniello.  Albo mi to jeden 
dzi powiedzia: Panie, zastawibym co, aeby znowu usysze pask deklamacj... Ale c 
protegowaa nas panna Brzeska, osobisto niepopularna... 
 Daje spokj, Franiu!  wybuchna Stella widzc, e Mitlewicz, ktry wszed do nich 
roztargniony, zaczyna sucha z uwag i zdziwieniem.  Daje spokj, przecie gdyby nie 
pan Mitlewicz, nie pan Krukowski i nie panna Brzeska, nic bymy tu nie zrobili... Nawet ty 
nie miaby wiolonczeli, a ja fortepianu. 
Mitlewicz popatrzy na ni szklanymi oczyma i poegnawszy si wyszed. 
206 
45 Echa koncertu 
Mitlewicz nie bardzo rozumia, o czym mwili artyci, tylko czu, e wszystkie ich pretensje 
i skargi nie wypeniyby gbokoci jego alu. 
Szed cichymi, niebrukowanymi ulicami, na ktrych wieciy dwie dymice latarnie, i myla: 
Po com ja wmiesza si do tego?... Na co ten koncert?... Na to, aeby Krukowski baamuci 
skrzypieniem pann Magdalen i pniej przedstawia jej rozmaitych wielkich panw, 
swoich niby przyjaci... No i zapie j sprzed nosa... On, bogaty, elegancki, familiant, a ja 
biedny cham!... Zawsze pulardy dla panw, a ochapy dla hooty... 
Im ciemniej robio si na ulicach, tym pospniejsze myli kotoway w gowie Mitlewicza. 
Zdawao mu si, e ogarnia go powd beznadziejnego smutku, ktrego fale uderzay 
razem z sercem, zmywajc wszystkie cele, plany, widoki na przyszo. Co mu z jego kantoru, 
co po stosunkach z Eisenmanem i ze szlacht, co po sprycie i pienidzach, jeeli za to nie 
mona dosta Madzi? Przyjdzie ze skrzypcami w rku lada furfant yjcy z aski siostry i  
zabierze pann jak swoj. 
A panna, rozumie si, woli duy dom, adny ogrd, trzydzieci tysicy rubli i znajomo 
ze szlacht anieli ciki dorobek jakiego tam Mitlewicza. 
Pierwszy raz uczu zniechcenie do interesw, nawet do ycia. Kiedy by marnym dietariuszem 
w powiecie  marzy o niezalenym stanowisku. Zdoby stanowisko  zacz myle 
o majtku, o przeniesieniu si 
do Warszawy, o wielkim kantorze poredniczcym midzy 
wszystkimi Eisenmanami i wszystk szlacht... Nagle przez drog jego ycia przesza Madzia 
z t r we wosach, z psow przy staniku i  rozleciay si pikne zamiary. 
Tu przy swoim domu, wrd ciemnoci, spostrzeg jakiego czowieka. 
 To ty, Mitlewicz?...  odezwa si tamten. 
 Ach, Cynadrowski... Czego wczysz si po nocy?...  Czekam na poczt... 
 Aha!... Na t, co zmienia konie u podsdka. 
Sekretarz zbliy si do Mitlewicza i rzek stumionym, ale gorcym gosem: 
 Gdyby ty wiedzia, jak mi si czasem chce paln sobie w eb!... Nie zdziwiby si, jeeli 
to kiedy zrobi. 
 Nie wiadomo, kto z brzega  odpar Mitlewicz. 
 I ty take?... 
 Bah!... 
Rozeszli si bez poegnania, jak dwaj ludzie, ktrzy nawzajem maj do siebie pretensj. 
Przez cay nastpny dzie, po koncercie, Madzi trapi 
szczeglny niepokj: cigle spogldaa 
w okno, jakby oczekujc na co niezwykego; a ile razy kto wszed  blada, gdy 
zdawao jej si, e ju nadchodzi owa przykra wiadomo. 
Ojciec milcza i nie wiadomo z jakiego powodu wzrusza ramionami; matka unikaa Madzi. 
W poudnie przyszed Mitlewicz, niewyspany czy rozgniewany: przedstawi rachunek z 
koncertu, odda Madzi pienidze przypadajce na koci i poegna j chodno. W godzin 
pniej chopiec pana Krukowskiego przynis pikny bukiet i list, w ktrym ofiarodawca 
przeprasza Madzi, e nie moe zoy jej uszanowania, poniewa dozoruje chor siostr. 
Wreszcie nad wieczorem ukaza si major: chcia zagra w szachy, ale  nie zasta podsdka; 
owszem, dowiedzia si ze zdumieniem, e podsdka wcale dzi nie byo. 
 Chory albo zwariowa!...  mrukn major i nawet nie kiwnwszy gow Madzi wybieg 
z niezapalon fajk. 
207 
Boe! co si to dzieje?...  mylaa Madzia bojc si kogokolwiek zapyta o wyjanienie: 
wszyscy bowiem wygldali na jej wrogw. 
Sataniello i Stella take nie pokazywali si; ale na ich nieobecno Madzia nie zwrciaby 
uwagi, gdyby matka jej nie odezwaa si cierpkim tonem: 
 Piknie odwdziczaj ci si twoi protegowani!... 
 Co si stao?... Dlaczego mama to mwi?...  pytaa wylkniona Madzia. Ale pani Brzeska 
wysza do kuchni, oczywicie nie majc zamiaru dawa objanie. 
Ciko upyn Madzi ten dzie peen obaw i noc bezsenna, w cigu ktrych kwadranse 
wydaway si duszymi od godzin. Nazajutrz pan Krukowski znowu przysa bukiet odznaczajcy 
si przewag barw czerwonych. Mitlewicz tylko przeszed pod oknami, ale nie 
wstpi 
do domu doktora; owszem, patrzy na drug stron ulicy. Przed obiadem w gabinecie 
przyj odbya si bardzo oywiona rozmowa midzy matk i ojcem Madzi, a nawet par 
razy doktr odezwa si podniesionym gosem, co nie byo we zwyczaju. Madzia truchlaa. 
Okoo czwartej major z proboszczem przyszli na szachy, wynieli je do altanki, gdzie pani 
Brzeska podaa im czarn kaw, i od razu siedli do partii. 
 Nie czekaj panowie na pana podsdka?  zdziwia si Madzia. 
Trzeba byo widzie w tej chwili majora!... Wyj z ust olbrzymi faj, nastroszy siwe 
brwi, na czole yy mu nabrzky... Wyglda jak stary smok. 
 Nie znam adnego podsdka!...  wrzasn uderzajc pici w st, a poskoczyy szachy 
i zadwiczay szklanki.  Nie grywam z pantoflem, ktremu baby mieszaj we bie jak 
w szafliku!... 
Jeszcze Madzia nie miaa czasu ochon ze zdziwienia, za co major tak strasznie znienawidzi 
podsdka, gdy  suca podaa jej list. 
Od Femci  pomylaa Madzia odchodzc w gb ogrodu i drcymi rkoma otwierajc 
kopert. 
List rzeczywicie pochodzi od panny Eufemii, a oto, co w nim byo: 
Pani! Uwaam za obowizek owiadczy, e nasze projekta co do zaoenia pensji, przynajmniej 
z mojej strony, nadal nie bd miay poparcia. Cofam si, sdz bowiem, e jeeli 
jedna osoba nie szanuje najwitszych zobowiza, to i druga nie moe si nimi krpowa. 
Jestem te zdania, e o dalszej przyjani midzy nami mowy by nie moe... Eufemia. 
W grnej czci listu, po lewej stronie, byy wymalowane dwa caujce si gobki. Pikny 
ten symbol przyjani czy mioci panna Eufemia przemazaa na krzy dajc do zrozumienia, 
e wszystko i nieodwoalnie skoczone. 
Madzi, gdy przeczytaa list, a jeszcze bardziej  gdy ocenia donioso przekrelenia gobkw, 
zdawao si, e w ogrd uderzy piorun. Na chwil przymkna oczy i bez oddechu 
czekaa, rycho na jej gow upadnie dom, a pod nogami rozstpi si ziemia... Ale dom, ziemia, 
ogrd zostay na miejscu, soce wiecio, kwiaty pachniay, a major z proboszczem 
grali w szachy, jak gdyby nic osobliwego nie zdarzyo si ani w naturze, ani w Iksinowie, ani 
nawet w sercu Madzi. 
Gra skoczya si. Proboszcz, jako przegrywajcy, odnis szachy do gabinetu; major naoy 
now fajk pakujc w jej wntrze bez maa wier funta tytoniu. Wwczas Madzia ze 
cinitym sercem wesza do altanki i podnisszy na starca oczy pene alu zapytaa: 
 Panie majorze, stao si ze mn co 
okropnego, a ja nic nie rozumiem... Wszyscy si na 
mnie gniewaj... 
Majorowi zawieciy oczy: wyjrza z altanki, czy kogo nie wida, a potem  schwyci Madzi 
wp i gorco pocaowa w szyj mruczc: 
 Oj! ty... ty... figlarko!... Mogaby nie baamuci przynajmniej mnie, starego... 
Madzi ogarno nie dajce si opisa zdumienie wobec tych ojcowskich karesw, w ktrych 
nie byo nic ojcowskiego. 
 Ja baamuc pana majora?... 
208 
 Naturalnie... rozumie si... Po co masz takie brzydkie oczy, ktre rzucaj 
urok?... Po co 
te filutki nad czoem albo  ta szyjka tak apetyczna?... To przecie wszystko pokusy na chopcw. 
 Albo pan major chopiec?... 
Starowina spojrza na ni zdziwiony i  zmiesza si. Drcymi rkoma zacz poprawia 
fajk i rzek: 
 Chopiec, nie chopiec!... Trzeba mnie byo widzie kiedym by podporucznikiem... Nie 
takie smarkate, jak ty, warioway za mn. Ale do tych gupstw. Czego chciaa ode mnie?... 
 Od onegdaj wszyscy mnie przeladuj 
i nie wiem za co?...  odpowiedziaa Madzia 
mrugajc oczyma. 
 Nie wiesz za co!... A trzeba ci byo urzdza koncert wczykijom, ktrzy dzi maj 
jeszcze do ciebie pretensj, e popsua im interesa?... 
 Bo oni byli tacy biedni... 
 Biedni!... O sobie myl, a nie o cudzej biedzie. A nie moga to zaprosi podsdkowej do 
udziau w urzdzaniu koncertu?... Podsdkowa, aptekarzowa, rejentowa  one u nas zajmuj 
si spektaklami; nie trzeba im wazi w drog. 
 Nie miaam tych pa zaprasza... Nie mylaam, e chciayby si fatygowa, tym wicej 
e... (tu Madzia zniya gos) oni przecie chodzili do pani podsdkowej i nawet fortepianu 
im odmwia... 
 Sprchniaa laweta!  mrukn major.  Zawsze nie cierpiaem tej baby i jej Femci, ktrej 
ju cakiem przewrcio si w gowie... Ale... po co wczysz si po oberach?... 
 Bo ja, prosz pana majora  szeptaa Madzia  chc tu zaoy niewielka pensyjk i szukam 
lokalu. 
Major otworzy oczy i podnis w gr fajk. Lecz widzc, e nadchodzi proboszcz z 
doktorow, wzruszy ramionami i rzek: 
 Plu na wszystko!... bdzie dobrze... 
 Teraniejsze panny  mwia pani Brzeska robic surow min  same jed, same wychodz 
do miasta, ukadaj 
projekta bez wiedzy matek, a nawet zawieraj znajomoci Bg 
wie z kim... 
 Emancypacja, pani dobrodziejko, emancypacja!...  odpar proboszcz.  Nieraz poza 
plecami ,rodzicw robi si znajomoci, ktre prowadz do niestosownych maestw. 
 Eh!  wtrci major  nic tak niestosownego: panna podsdkwna i sekretarz pocztowy... 
 Ale bez bogosawiestwa rodzicw...  rzek proboszcz.  Madziu  odezwaa si doktorowa 
 pan Mitlewicz czeka na ciebie w saloniku, znowu z rachunkami z tego koncertu, o 
ktrym chciaabym ju nie sysze... 
 A to dlaczego?  odezwa si major.  Wcale adny by koncert... 
Madzia skierowaa si w stron domu mylc: 
Co to znaczy?..: Czyby o Femci ju owiadczy si Cynadrowski?... Tak przecie z 
niego artowaa... 
W saloniku, dokd wesza Madzia, sta Mitlewicz blady, z plik papierw. Zwykle sterczce 
wsiki uoyy mu si poziomo.; za to wosy mia bardziej najeone. 
 Pewnie omyli si pan w rachunkach!  zawoaa Madzia.  Nie, pani... Ja tylko mamie 
powiedziaem, e przyszedem z rachunkami, ale... 
Gos mu si zaama, na twarzy wystpiy rumiece. 
 Panno Magdaleno  rzek ciszej, ale stanowczo  czy to prawda, e pani wychodzi za 
Krukowskiego?... 
 Ja!...  wykrzykna Madzia rumienic si bez porwnania silniej anieli jej interlokutor. 
 Kto panu to powiedzia?... 
 Cynadrowski  odpar desperackim tonem mody czowiek.  Zreszt wszyscy zauwayli 
na koncercie, e pan Krukowski zaniedbywa pann Eufemi, a cigle zwraca si do 
pani. 
209 
 Ach, wic ona o to gniewa si na mnie?...  rzeka Madzia jakby do siebie.  Ale na jakiej 
zasadzie  dodaa gono pan Cynadrowski opowiada takie rzeczy?... 
 Musia sysze od panny Eufemii... 
 Ona z nim nigdy nie rozmawia!  zawoaa Madzia. 
 O!...  westchn Mitlewicz.  Ale mniejsza o nich... Panno Magdaleno, prawda to, e 
pani wychodzi za Krukowskiego?... 
 Co pan mwi?...  zdziwia si troch obraona Madzia. Lecz Mitlewicz mia tyle 
smutku w oczach, e uczua lito i rzeka: 
 Ani myl wychodzi za pana Krukowskiego i... za nikogo... Mitlewicz schwyci j za 
rk. 
 Czy tak?...  spyta z uniesieniem.  Nie artuje pani ze mnie?... Niech pani powie... 
 Ale daj panu sowo...  odpara zdziwiona Madzia. Mitlewicz uklk' przed ni i namitnie 
ucaowa jej rce. Potem szybko zerwa si i mwi: 
 Bg pani 
wynagrodzi... Gdyby pani potwierdzia te plotki, za kwadrans nie ybym... U 
mnie tak: starosta albo kapucyn... Madzi ogarn strach paniczny; cofna si, jakby chcc 
ucieka, lecz nogi ugiy si pod ni i siada na fotelu. Zdawao jej si, e Mitlewicz wci 
myli o zabiciu jej lub siebie. Desperat spostrzeg to; zastanowi si i rzek smutnym gosem: 
 Niech si pani nie boi... Ja przecie nie chc pani straszy ani krpowa... Gdyby pani wychodzia 
za czowieka godnego jej... wola boska  nawet nie odezwabym si. Ale mnie oburza 
ten Krukowski... To nie dla pani m: stary, zniszczony, yje na asce siostry, a wicej od 
panien dosta odkoszw, anieli ma sztucznych zbw... Wic pomylaem: jeeli taka kobieta, 
jak pani, moe si sprzeda takiemu trupowi, to ju nie warto y na wiecie... Madzia 
draa, Mitlewicz mwi bagalnie: 
 Panno Magdaleno, przysigam, e nie chc pani krpowa... Niech pani choby jutro 
idzie za m, a nic zego sobie nie zrobi... Tylko wynios si std do Warszawy... Niech 
pani wyjdzie za szlachcica czy za mieszczanina, byle pani posza z mioci, nie dla interesu... 
Niech ten czowiek bdzie bogaty czy ubogi, z edukacj 
czy bez edukacji, byle to by czowiek 
mody, dzielny, ktry sam si wyrobi, a nie siedzia u nikogo na askawym chlebie, bo 
to... fe... fe!... Ja pani bardzo... bardzo przepraszam za mojmiao  koczy, znowu caujc 
Madzi w rk.  Ale ja si pani nie narzucam... Wiem, e nie jestem godzien... Pani dla 
mnie jest jak wita i dlatego nie mogem przenie, nie mogem wytrzyma, aeby pani 
sprzedawaa si takiemu dziadowi i jeszcze za pienidze jego siostry!... 
 Posdza mnie pan o to?  cicho spytaa Madzia. 
 Przepraszam... do mierci sobie tego nie daruj, ale... panny miewaj rne gusta... Dzi 
Krukowski, jutro Cynadrowski... Rne bywaj kaprysy panien!... 
Usyszawszy za oknem gos doktorowej Mitlewicz szybko rozwin papiery i zacz mwi 
zwykym tonem, ktry jednak chwilami dra: 
 Wic wszystko w porzdku, tylko mamy jeszcze naddatkw pi... nie  dziesi rubli... 
Moe pani bdzie askawa doczy te dzie... nie  te pitnacie rubli na koci... 
Do saloniku weszli gocie ogrodowi. Proboszcz ucieszy si 
z naddatku, a doktorowa z tego, 
e ju skoczyy si koncertowe interesa. Tylko przekorny major .nie mg utai zdziwienia: 
skd wpyno tyle naddatkw?... 
 Bo to u nas  mwi  kady potrafi nie doda, ale eby mia co nadda?... 
 Moe kto ze szlachty, a moe siostra pana Krukowskiego, bo ona miewa fantazje  
wtrci proboszcz. 
Mitlewicz piesznie objani, e naddatek nie pochodzi od pana Krukowskiego ani od jego 
siostry, lecz utworzy si z wpyww oglnych. Potem ostentacyjnie zwin papiery i poegna 
towarzystwo tomaczc si, e musi i natychmiast w interesie mocarni pana Bieliskiego. 
 Czy mi si zdaje, czy Madzia jest zmieniona?  zauway proboszcz. 
210 
 Troch boli mnie gowa... 
 Pewnie Mitlewicz musia jej powtrzy jak plotk wtrci gniewnie major.  Babski 
jzyk!... 
 Owszem, niech jej wszystko powtarzaj!...  odezwaa si doktorowa.  Na drugi raz 
bdzie miaa nauk, aeby nie robi projektw bez wiedzy matki... 
211 
46 Eks-paralityczka zaczyna reagowa 
Znalazszy si sama wrd ogrodu Madzia schwycia si za gow. 
Boe!  mylaa  ale ci mczyni to prawdziwe zwierzta... Krukowski, taki szlachetny, 
taki delikatny, taki dobry przyjaciel  i pomimo to przypuszcza, e ja mogabym wyj za 
niego... Brr... Major ze swoimi pieszczotami jest obrzydliwy, Mitlewicz straszny... I wyobrazi 
sobie, e gdybym na art powiedziaa: ot wychodz za Krukowskiego... ten czowiek 
zabiby si!... No i co ja mam pocz z takimi ludmi; gdzie si skryj, a choby  komu 
to opowiem?... 
Przyszed jej na myl ojciec, najzacniejszy czowiek, ktry j tak kocha, e ycie powiciby 
dla niej. Ale ojciec ma pacjentw, kopoty, wreszcie  wstyd mwi o czym podobnym 
do ojca. Jakby on na ni spojrza!.:. Moe, co gorsza, zerwaby stosunki z majorem, 
Krukowskim i Mitlewiczem, a moe nawet unisby si i  gotowa awantura o nic! Naturalnie, 
e o nic, bo przecie c znaczy ona, Madzia?... Nic. Jest sobie gupiutk dziewczyn, 
ktr znajomi lekko traktuj, a ona nie ma siy znosi tego z pokor. Gdyby bya tak mdr i 
bogat jak Ada Solska albo tak wielk dam jak nieboszczka pani Latter, albo tak pikn jak 
Helenka Norska, z pewnoci traktowano by j inaczej. 
Helenka przypomniaa jej pana Kazimierza. Jaki on inny ni 
ci tutejsi panowie... Jak on 
inaczej mwi do niej o swoim przywizaniu, jak prosi, aeby czuwaa nad jego matk... 
Prawda, e ze wszystkiego drwi, ale w najboleniejszych jego artach byo co niezwykego. 
A jak on j wtedy ucisn... Tak ciska moe tylko anio albo szatan, nigdy czowiek... 
Madzia wstrzsna si chcc odegna wspomnienia pana Kazimierza; wstydzia si samej 
siebie i swojej okropnej demoralizacji. 
Jestem bardzo zepsuta!  szepna mimo woli i zasonia twarz czujc, e oblewa si 
rumiecem wyej skroni. 
Bardzo jestem zepsuta!  powtrzya. 
wiadomo zepsucia przyniosa Madzi ulg: teraz, gdy zrozumiaa swoj z gruntu zdemoralizowan 
natur, wie przynajmniej, dlaczego nie lubi jej matka. 
Bo nie ma co tai przed sob: matka, do surowa dla dzieci, dla niej zawsze bya najsurowsz. 
Najwicej kochaa Zdzisawa, i susznie: jest to przecie 
syn. Bardzo lubi Zosi, 
gdy Zosia jest najmodsz. Ale jej, Madzi, matka nigdy bardzo nie lubia. Nazywaa j 
upart i samowoln i zawsze sprzeczaa si o ni z nieboszczk babk, dla ktrej znowu Madzia 
bya oczkiem w gowie. 
Babka wbrew woli matki wysaa Madzi na pensj pani Latter i pacia za ni. Babka, z 
pominiciem dwojga innych wnukw, zapisaa Madzi cay swj majtek  trzy tysice rubli. 
Nie dziw, e gdy Madzia skoczya pensj, matka nie bronia jej zosta nauczycielk. 
 Niech pracuje  mwia  kiedy chce, midzy obcymi ludmi; oni j oducz samowoli 
wykorzeni to, co babka zasiaa pobaaniem. 
Dopiero gdy Madzia wrciwszy z Warszawy zachorowaa na tyfus, surowo matki rozpyna 
si we zach i trwodze. Nawet po chorobie byo cakiem dobrze: w sercu matki obudzia 
si wiksza czuo dla Madzi, gdy nagle  zdarzy si nieszczliwy koncert i matka 
znowu ochoda. 
Moe zrobiaby Madzi niejedn wymwk, gdyby nie opr ojca, ktry stanowczo prosi 
matk, aeby nie dotykaa kwestii koncertu wobec Madzi i w ogle, aeby nie krpowaa jej 
w niczym. 
212 
 Jest to panna dorastajca  mwi ojciec  dziecko rozumne i poczciwe, ktre nawet zoyo 
dowd, e potrafi pracowa na siebie. Nie mona wic zanudza jej moraami. Niech 
ona w matce znajdzie przyjacik, a nie surow dozorczyni. 
Madzia o tym wiedziaa, a czego nie wiedziaa  domylaa si. Czua, e midzy ni a 
matk stosunki zadraniaj si ostrzej ni kiedykolwiek, a nie wiedziaa, co robi, aeby tego 
unikn. 
Trapic si podobnymi rozmylaniami Madzia dostaa migreny. Drobny ten wypadek mia 
dobr stron: nieco uagodzi pani Brzesk, ktra zwizujc Madzi chustk gow, pocaowaa 
j w czoo i rzeka: 
 No, no, ju do... nie martw si. Tylko na drugi raz nie rb podobnych znajomoci ani 
urzdzaj koncertw. Panienka w twoim wieku nie moe si afiszowa, bo j pochwyc na 
jzyki. 
W taki sposb zakoczy si parudniowy niepokj Madzi, ale nie na dugo. 
Doktorowa Brzeska, jakkolwiek sama ubraa crk na koncert i cieszya si z jej triumfu, 
miaa jednak (w swoim przekonaniu) obowizek gniewa si na Madzi. Zaraz bowiem na 
drugi dzie po koncercie doniesiono jej (i to z kilku stron), e  cae miasto jest wzburzone. 
Czym wzburzone? na kogo? i z jakiego powodu?  o tym nie bardzo wiedziaa doktorowa 
i zreszt  byo jej wszystko jedno. Jej wystarcza fakt, e Madzia naleaa do sprawy, ktra 
wzburzya miasto, i e powszechny wybuch niezadowolenia mg zwichn karier modej 
panienki. 
Kto oeni si z pann, na ktr oburza si cae miasto?...  mylaa pani Brzeska pocieszajc 
si nadziej, e moe Bg odwrci nieszczcie i e  pan Krukowski zapewne powanie 
myli o Madzi, skoro dzie po dniu przysya jej bukiety. 
Naprawd, z dziesiciu tysicy mieszkacw Iksinowa, dziewi tysicy dziewiset siedemdziesiciu 
piciu nie tylko nie oburzyo si, ale nawet nie mylao o koncercie. Z pozostaych 
za dwudziestu piciu osb  kilku modych panw rozpaczao po wyjedzie Stelli, 
kilku ojcw rodzin frasowao si dugami zacignitymi na koncert, ktry adnej zmiany nie 
wywoa w losie ich crek, a dopiero kilka starszych pa urzdzao wzburzenie umysw w 
Iksinowie. 
Jedn z agitatorek bya pani podsdkowa. Czcigodna dama liczya na pewno, e skoro 
Femcia, jej crka, zaakompaniuje panu Krukowskiemu na koncercie, pan Krukowski, jeeli 
ma odrobin honoru, musi owiadczy si o rk Femci. e za pan Krukowski nie tylko nie 
owiadczy si o Femci, lecz nawet podczas koncertu skandalicznie asystowa Madzi, wic 
jedno z dwojga: 
Albo pan Krukowski jest czowiekiem podym, na ktrego nie powinna spojrzeadna 
uczciwa kobieta nie wyczajc Madzi; 
Albo pan Krukowski jest czowiekiem szlachetnym, ktry wpad w sieci zastawione na 
niego przez Madzi, Stell, Sataniella i wszystkich miejscowych i zamiejscowych intrygantw. 
W rozumowaniu tym utwierdzia pani podsdkow inna czcigodna matrona, pani rejentowa, 
ktrej Madzia wydara mono urzdzenia koncertu. Jak Iksinw Iksinowem, nikt nie 
urzdza koncertu bez udziau pani rejentowej; zrobia to dopiero panna Brzeska, crka doktora, 
ktry (jak trafnie orzek pan aptekarz) swoj zdolno do intryg przela na potomstwo. 
Tote nie dziw, e pani podsdkowa z pani rejentow porozumiay si przy wyjciu z sali 
koncertowej. Potem obie z odnonymi mami i dziemi uday si na kolacj do pastwa 
aptekarzw i tam gruntownie roztrzsny spraw. 
W rezultacie uchwalono, e podsdkowie musz zerwa stosunki z domem pastwa Brzeskich 
wbrew opozycji szlachetnej Eufemii, ktra  tak kochaa Madzi, tak jej ufaa!... Nadto 
ktoyczliwy powinien by wydoby niemniej szlachetnego pana Krukowskiego z sieci intryg 
rozsnutych przez Madzi, a to  za pomoc ostrzeenia jego siostry. 
213 
Jako na drugi dzie po koncercie, okoo smej rano, kiedy jeszcze pan Krukowski spa na 
oba uszy, do jego zacnej siostry pijcej kaw w ogrodzie przysza z wizyt pani rejentowa. I 
nie owijajc w bawen opowiedziaa jej w niewielu sowach: 
e Sataniello swoj deklamacj znieway najszanowniejszych iksinowian; e Stella i Sataniello 
nie s maestwem, a mimo to mieszkaj w jednym pokoju; e nareszcie pan Krukowski, 
gdyby nie jego siostra i zacne nazwisko, byby na wieki skompromitowany udziaem 
w koncercie wdrownych grajkw. 
 A kto tego narobi?  zakoczya rejentowa.  Narobia panna Brzeska, ktra nie wiadomo 
skd przyjani si z dwojgiem ludzi tak niemoralnych, jak Stella i Sataniello. 
Siostra pana Krukowskiego jeszcze wczoraj, a nawet jeszcze dzi o szstej i sidmej rano 
bya zadowolona ze skrzypcowych popisw swego brata. Lecz o smej dowiedziawszy si od 
tak powanej osoby, jak pani rejentowa, e cae miasto okryo siaob z powodu zniesawienia 
nazwiska Krukowskich, eks-paralityczka dostaa ataku. 
Straszny to by dzie, straszne byy dwa dni, podczas ktrych chora dama pooya si do 
ka, kazaa pielgnowa si caemu domowi, wezwaa do siebie doktora Brzozowskiego i 
pia tylko jego lekarstwa rozkazawszy poprzednio wyrzuci wszystkie recepty ojca Madzi. 
Chora nawet czua zbliajce si konanie, chciaa wezwa ksidza i wrd spazmw owiadczya 
bratu, e wydziedziczy go, poniewa zhabi nazwisko. 
Ale pan Krukowski, ktry zna siostr, wysa przede wszystkim bukiet Madzi, a nastpnie 
sprowadzi do chorej proboszcza. Paralityczka zobaczywszy ksidza zlka si: pomylaa 
bowiem, e jest naprawd 
chora. Gdy jednak wesoy staruszek uspokoi j, w nagrod wysuchaa 
jego opowiada o wczorajszym koncercie. 
 Co to za zasuga przed Bogiem, pani dobrodziejko  mwi ksidz  zoy tyle pienidzy 
na koci, a choby wesprze takie biedactwo jak ci piewacy... 
 Ale czy jegomo 
wie  przerwaa chora  e ci pastwo nie s maestwem?... 
 Moe by. 
 I mimo to sypiaj w jednym pokoju!...  dodaa chora tonem najwyszego oburzenia. 
Proboszcz machn rk. 
 A przypomnije sobie, dobrodziejko, e i my oboje spalimy w karczmie w jednej izbie, 
kiedy to nas burza zaskoczya na odpucie... A co z tego?... 
Eks-paralityczka otworzya usta i opada na poduszki. Argument wyda jej si tak silny, e 
z proboszczem ju nie rozmawiaa o koncertantach. 
W ten sposb upyna druga doba po koncercie. Ku wieczorowi siostra pana Krukowskiego 
nie mwia o skonaniu, ale za to bardzo duo mwia o kompromitacji i niewdzicznoci 
brata. W nocy stan jej zdrowia pogorszy si: przyszo jej bowiem na myl, e wiadomo 
o tym, i jeden Krukowski koncertowa z wdrownymi piewakami, moe by wydrukowan 
w gazetach. 
Pod wpywem okropnej hipotezy obudzia brata i owiadczya mu, e  jeeli o jego habie 
napisz gazety, ona nieodwoalnie umrze, a cay majtek zapisze na cele dobroczynne. 
Lecz ranek (by to dzie trzeci) przynis now kombinacj. Gazety mog przecie napisa, 
e utalentowany pan L. Krukowski raczy przyj udzia 
w koncercie, z ktrego cz 
dochodu bya przeznaczona na koci. Nadto pan Krukowski wystpowa jako amator, nie 
wchodzi na sal 
od kuchni, tylko z krzese, i jeeli gra na skrzypcach, to przy akompaniamencie 
panny Eufemii, crki jednej z najpowaniejszych rodzin w miecie. 
Tak, przecie sama pani rejentowa owiadczya, e akompaniament podsdkwny uratowa 
honor Krukowskich. 
Poczciwa dziewczyna!  pomylaa eks-paralityczka, a zawoawszy brata rzeka mu: 
 Femcia adna panna. Sam Czerniawski bardzo si ni zachwyca... Zauwaye ty jej ramiona, 
gors, nog... Nogi ma arystokratyczne... Trzeba jej posa bukiet, a gdy wyzdrowiej, 
musisz im zoy wizyt... 
214 
 Nie wiem, czy to wypada na nowo zawizywa stosunki. Przecie sama siostrunia kazaa 
mi zerwa z ni z powodu tego... tego z poczty... 
Chora zaspia si; wic dla uagodzenia jej pan Krukowski posa pannie Eufemii bukiet z 
bladych kwiatw, a w chwil pniej  Madzi bukiet wikszy i czerwieszy. Nie mia on 
wstrtu do panny Eufemii, owszem  ocenia naleycie pikno jej gorsu i ramion, a dobrze 
pamita jej wgierskie buciki, ale... Madzia podobaa mu si wicej. Gdyby Madzi nie byo 
w Iksinowie... 
Wtem okoo poudnia zdarzy si nieoczekiwany wypadek. Pani podsdkowa, dumna pani 
podsdkowa, we wasnej osobie przysza do oa chorej siostry para Krukowskiego i we wasnych, 
rkach przyniosa jej w porcelanowym imbryczku cudowny rumianek od paraliu, 
zgotowany piknymi rczkami panny Eufemii. 
 Wperawdzie pani pierwsza zerewaa z nami - mwia podsdkowa do chorej sznurujc 
usta i wykonywajc ruchy okrge.  Powinna bym czu si oberaona i byam ni... Ale na 
wiadomo o cierpieniach pani nie mogam wytrzyma i powiedziaam mowi: musz pj 
do tej czcigodnej kobiety, chocia nie zgadza si to z konwenansem... 
W czasie krtkiej wizyty siostra pana Krukowskiego bya tak wzruszona dobroci podsdkowej, 
e wypia cay imbryk ciepych ziek, wylaa z p imbryka ez i owiadczya, i 
czuje, e zika panny Eufemii przywrc jej zdrowie. 
Po odejciu podsdkowej chora wobec brata tak stanowczo zacza chwali pann Eufemi 
i jej zika, e zaniepokojony pan Krukowski uzna za stosowne znowu przypomnie 
urzdnika pocztowego. Ale siostra zgromia go: 
 Mj kochany, Femcia jest zanadto pikna, aeby nie wzdychali do niej ludzie najrozmaitszych 
kondycyj. Ja sama tylu miaam wielbicieli, e nieboszczyk robi mi cigle sceny zazdroci. 
A czy susznie?... 
Pan Ludwik by zdesperowany i czujc, e jego siostra gotowa znowu swata go z pann 
Eufemi, zacz na pociech wyobraa sobie jej gors, ramiona i wgierskie buciki. Ale pomimo 
wszelkich wysikw nie mg zapomnie o Madzi: jedno jej swko, jedno spojrzenie 
miay dla niego wicej uroku anieli caa suma jawnych i ukrytych wdzikw panny Eufemii. 
Ju postanowi albo oprze si nowemu kaprysowi siostry, albo  co najmniej  nie wyrzec 
si Madzi bez cikiej walki, gdy niespodziewanie los przyszed mu na odsiecz. Eksparalityczka 
uczua tpy bl w boku, co j tak przestraszyo, e zerwawszy si z ka z lekkoci 
szesnastoletniej panienki, kazaa wezwa doktora Brzeskiego. 
 Ale, siostruniu  odezwa si pan Ludwik  wszak wczoraj podara recepty Brzeskiego, 
a postanowia leczy si tylko u Brzozowskiego... 
 Co mi tam twj Brzozowski!  odpara.  Ja chc 
Brzeskiego... ja jestem ciko chora... 
moe mi nawet zaszkodziy zika tej... tej... Eufemii... 
215 
47 Owiadczyny 
Wic sprowadzono Brzeskiego, ktry przez proste ugniecenie w cigu kilku minut usun 
tpy bl w boku. Eks-paralityczka, rozpywajc si w owiadczeniach wdzicznoci, tak go-
rcym afektem na nowo zapona do rodziny Brzeskich, e zacza robi doktorowi wymwki. 
 Dlaczego to Madzia nie bya u mnie przez dwa dni?... Nie widziaam jej od koncertu... 
 Nie miaa po co przychodzi, gdy o ile wiem, jeste pani na ni obraona za koncert  
odpowiedzia doktr. 
 Ja?... To fasz!... Kto mg przed panem narobi takich plotek?... Pewnie rejentowa albo 
podsdkowa... Prosz pana jak o najwikszask, aeby Madzia jutro tu przysza. 
Doktr wzruszy ramionami i obieca przysa Madzi. Ale za to pan Krukowski wybieg 
do swego pokoju i kaza chopcu wyla sobie na gow dzbanek zimnej wody. 
Oszalej!...  mrucza.  Oszalej niezawodnie!... Co dzie, co godzin inne sympatie u 
tej kobiety, inne plany. Boe, za co mnie tak strasznie skarae!... Wolabym drwa rba... 
Nastpnego dnia eks-paralityczka otrzymaa z poczty do rk wasnych list bezimienny, 
mocno pachncy aptecznymi produktami. W licie yczliwy przyjaciel donosi, e caa 
szlachta trzsie si 
na pana Krukowskiego za udzia w koncercie, do ktrego zosta wcignity 
przez pann Brzesk. 
Chora dama zrozumiaa, e jest to figiel i zacza domyla si jego rda. Nie mogc 
jednak dosign 
autora anonimu postanowia znale satysfakcj 
na innej drodze i rzeka do 
brata: 
 Madzia jest dobra dziewczyna: nie mog zapomnie, e uratowaa mi ycie i e najwicej 
okazuje mi serca spomidzy wszystkich moich znajomych... Ale musz jej natrze uszu 
za ten koncert, ktry przyprawi mnie o nieprzyjemnoci i cik chorob... 
 Na mio bosk, siostruniu, nie rb tego!  zawoa przestraszony pan Ludwik.  Co zyskasz... 
jakie wreszcie masz prawo?... 
 Ja nie mam prawa upomnie osoby, ktr przyjmuj 
do mego domu i do mojej rodziny?... 
Ty chyba oszalae, Ludwiku!  Ha, jeeli tak, wic, pozwolisz, siostruniu, e owiadcz 
si o pann Magdalen... onie swego brata moesz robi wymwki, lecz nie osobie obcej... 
 Owiadcz si czy nie owiadczaj, mnie wszystko jedno... Ale musz powiedzie swoje, 
bo inaczej umarabym... 
 Wic id  rzek pan Ludwik stanowczo. 
 Id. Gdyby to wczeniej zrobi, nie byoby gupiego koncertu i wszystkich skandalw. 
aden malarz, aden poeta, aden muzyk nie potrafiby przedstawi zamtu, jaki w tej 
chwili opanowa dusz pana Krukowskiego. Gin w bezmiarze radoci z powodu, e siostra 
pozwolia mu owiadczy si o Madzi, a truchla z obawy na myl o awanturze, jak chora 
dama zrobi jego ukochanej. 
Wynagrodz jej to!...  mwi sobie, gorczkowo nacigajc wie koszul, popielate 
spodnie i czarny tuurek. Chwilami jednak dray pod nim nogi: wiedzia bowiem, e w podobnych 
wypadkach atwiej obiecywa nagrod anieli dotrzyma. 
Czule poegna siostr i promieniejcy eleganckim uoeniem, uperfumowany, z kwiatkiem 
w dziurce od guzika, bieg na czterdziestopicioletnich skrzydach mioci do domu 
pastwa Brzeskich, aby tam urzeczywistni (jak mwi) swoje najpikniejsze marzenia. 
Zasta doktorow, ale Madzi ju nie byo: wysza do jego siostry. 
216 
Chora dama przywitaa Madzi dosy chodno. Potem wziwszy swj cenny wachlarz, 
flakon wody koloskiej i w bezimienny list, rzeka: 
 Moe pjdziemy do altanki, kochanie. 
Madzia podaa jej rk i z tak troskliwoci dwigaa drogi ciar przyszej bratowej, tak 
ostronie sprowadzia j ze schodkw, tak uwanie wybieraa najgadsze miejsca bardzo 
gadkiej cieki. e gniew eks-paralityczki mocno ochon. 
Gdyby ona po wyjciu za Ludwika pielgnowaa mnie tak jak dzisiaj, trudno byoby mu 
znale lepszon... 
Usiady na aweczce w cieniu dzikiego wina. Jeden z listkw, poruszony przez wiatr, tak 
zaaskota Madzi w szyjk, e otrzsna si przypomniawszy sobie majora. 
 Przeczytaj no, moje dziecko, jakie okropne skutki wyniky z tego koncertu  rzeka chora 
dama podajc Madzi anonim. Madzi oblay ognie, a ciemno zrobio si w oczach; przejrzaa 
jednak list i zwrcia go w milczeniu. 
 Oto widzisz  mwia siostra pana Krukowskiego  jak kobieta powinna zwaa na siebie, 
jeeli nie chce sprowadzi nieszcz na wasn gow i tych, ktrzy j kochaj... Samodzielno!... 
C to mylisz, e tylko ty jeste kobiet samodzieln... A twoja matka, ktra 
cay dom prowadzi, a ja?... 
Chora dama zatrzymaa sowie oczy na zmartwione j twarzyczce Madzi i prawia dalej: 
 Ja nie wdawaam si z ludmi podejrzanej konduity, chocia byam samodzieln!... 
Trzeba byo widzie, jak ugaskaam mego witej pamici ma, niech mu Bg nie pamita, 
egoist i zazdronika, ktry mnie posdza 
o romanse z pisarzem prowentowym... A co ja 
miaam z Ludwikiem!... Bg jeden wie, ile kosztoway mnie jego karty i kuracje... By to ko 
stepowy, a przecie i jemu daam rad, bo kobieta musi kierowa mczyzn, jeeli oboje nie 
maj zgin. 
Wszystkie za triumfy zawdziczam nie tylko samodzielnemu charakterowi, ale i taktowi, 
ktry broni mnie od niewaciwych stosunkw... Emancypacja!... Nowy to wyraz, ale rzecz 
dawna jak wiat: kobieta powinna by pani domu, oto jest emancypacja. Taka za, ktra 
wdaje si z aktorami i naraa si na ludzkie obmowy, nie bdzie nigdy pani. Caa nasza sia 
tkwi w naszej niewinnoci, w tym, e mamy prawo co dzie i co godzin mwi mom i 
braciom: jeste hultaj, przeniewierca, wczga, a ja pilnuj domu, jego czci i jestem czysta 
jak za... 
 Ale, prosz pani, c to zego urzdza koncert?...  szepna Madzia. 
 Naprzd, do koncertw jeste za moda, a potem, c to za ludzie ci aktorzy?... Ich towarzystwo 
mogoby skompromitowa nawet... mnie!... Przecie oni nie bdc maestwem 
sypiali w jednym pokoju... 
 To nieprawda!...  zawoaa Madzia, ostro zwracajc na eks-paralityczk oczy, w ktrych 
obok wielkiego zuchwalstwa byszczay zy hamowane. 
 A ty skd wiesz, e nieprawda?...  wybuchna zdumiona chora. 
 Widziaam. W ich pokoju byo tylko jedno ko... 
Gniew nagle opuci chor dam. Klasna w rce i odpara bardzo spokojnym tonem: 
 Jezus Maria... moja Madziu, jakae ty gupia!... Madzia rozpakaa si i wstajc z awki 
rzeka: 
 Aaa... dzikuj pani... Aaa!... nigdy nie spodziewaam si usysze od pani takiego wyrazu... 
Aaa!... 
Eks-paralityczka ywo podniosa si i schwyciwszy oburcz Madzi za gow pocza j 
caowa. 
 Moje dziecko, przepraszam ci, ale... nigdy nie syszaam nic podobnie naiwnego... 
Gdyby bya matk, rozumiaaby, e wanie ta okoliczno najbardziej ich potpia... Ale 
jeste jeszcze tak naiwna, e wstydz si dawa ci objanienia. 
217 
 Pani zupenie faszywie mnie sdzi... Ja wcale nie jestem taka naiwna... O nie!...  mwia 
rozdraniona Madzia. 
 Jeste, kochanko, jeste...  powtarzaa chora dama okrywajc j pocaunkami.  To 
wanie stanowi twj najwikszy wdzik: znam si na tym, bo przecie i ja byam w twoim 
wieku... Nie wiem, doprawdy, czym sobie ten birbant Ludwik na tak nagrod u Pana Boga 
zasuy!... 
 Prosz pani, ja do tego namwiam pana Ludwika, ja... Nic nie chc tai... Gdyby nie ja, 
pan Ludwik nie graby na koncercie... 
 Zote, kochane dziecko!... No, dajmy spokj koncertowi i tym aktorom, bo ju widz, e 
nie dogadamy si pomimo twego dowiadczenia  mwia miejc si chora dama. 
Po tej uwerturze eks-paralityczka chciaa przej do sprawy gwnej i napomkn Madzi, 
e jej ukochany brat, pan Ludwik Krukowski, lada dzie, jeeli nie lada godzin, owiadczy 
si o ni. Ale Madzia bya zachmurzona, a chora dama tak wraliwa, e pomylaa: 
C ta smarkata bdzie grymasi?... Widzicie j!... e jej powiedziaam par sw prawdy, 
to zaraz obraa si. O, moja panno, jeeli chcesz usysze o szczciu, jakie ci spotka, 
musisz do mnie przyj w innym humorze... 
Wic i ona zaspia si, co widzc Madzia poegnaa chor dam. Gdy ju bya w sieni, 
dama zawoaa: 
 Madziu, prosz ci... 
 Co pani kae?  zapytaa Madzia tonem tak chodnym, e rozdranienie eks-paralityczki 
wzmogo si. 
 Nic, moje dziecko  odpara jeszcze chodniej. 
Ju Madzia bya w poowie drogi do domu, kiedy w sercu chorej damy zbudzia si dla 
niej tak wielka czuo, e chciaa wysa sucego, aeby zawrci panienk. Lecz po 
chwili znowu zmienia projekt. 
Ludwik  mylaa  chocia si tak odgraa i wystroi, nie bdzie mia odwagi owiadczy 
si... Tyle mu ju razy odmwiono!... Ja za najlepiej zrobi, jeeli sama pjd do Brzeskich. 
To bdzie pewniejsze i stosowniejsze. Jestem jakby matk Ludwika, wic wypada mi 
zrobi ten krok... 
Swoj drog czua wyrzuty sumienia za dzisiejsz rozmow z Madzi. Koncert gupstwo, 
a bez potrzeby zrobio si przykro dziewczynie dobrej jak anio. 
Ju to skala uczu siostry pana Krukowskiego bya nadzwyczajnie szeroka: mieciy si w 
niej wszystkie tony, ptony i wiertony od mioci  do nienawici, od pogardy  do uwielbienia, 
od rozpaczy  do zachwytu. Nadto fortepian jej duszy tak czsto i nagle zmienia 
melodie, e ludzie niechtni mogliby posdza znakomit dam, jeeli nie o zupenego bzika, 
to przynajmniej o wysoko rozwinit histeri. Na szczcie pani ta prawie nie znaa niechtnych, 
poniewa  wszyscy jej unikali; kto za mia interes, uwaa j za uosobienie rozumu i 
energii, niekiedy przytumianej newralgicznymi cierpieniami. ' 
Tylko major nazywa j star wariatk; ale poniewa jego sdy o wszystkich iksinowianach 
byy ostre, wic zgodzono si nie zwraca na to uwagi. 
Tymczasem rozgorczkowana Madzia wpada do domu. W sieni zastpia jej drog matka 
z silnymi rumiecami na twarzy a nieopisan czuoci w oczach. Przez chwil patrzyy na 
siebie: matka widziaa w niej crk, ktr niebawem ma utraci, Madzia  nie rozumiejc 
powodu rozrzewnienia matki. 
 Zdejmij prdko kapelusz...  rzeka doktorowa drcymi ustami.  Krukowski owiadczy 
si o ciebie... 
Madzi zabrako tchu i rozszerzyy sirenice. 
 Co?...  zapytaa. 
 Nic. Wejd. 
218 
Lekko popchna j 
do saloniku, gdzie obok fotelu sta pan Krukowski w popielatych 
spodniach, z kwiatkiem w tuurku, z podsiniaymi oczyma i wosami czarniejszymi ni zwykle. 
Wska jego rka w popielatej rkawiczce machinalnie szarpaa tasiemk, na ktrej niespokojnie 
krci si monokl. 
 Niech ona sama panu odpowie  rzeka do pana Krukowskiego doktorowa. 
 Pani, w rku twym spoczywa szczcie mego ycia  odezwa si z ukonem pan Krukowski. 
Nieznona za pami podszepna mu jeszcze przed dokoczeniem tej wzruszajcej 
formuy, e powtarza j po raz dziewity w yciu. 
Madzia patrzya na niego blada; ale rzeczywicie nic nie rozumiaa. Bya zdumiona, gdy 
pod wpywem chwilowego osupienia przenikno jej przez myl, e pan Krukowski owiadcza 
si... o matk. 
 Najwyszym marzeniem moim, a wyznam, e i najmielszym, jest... otrzyma rk pani... 
 mwi niewyranie pan Ludwik i znowu ukoni si. 
Madzia milczaa. Bya ju do pewnego stopnia przygotowan na ten honor, lecz mimo to 
usyszawszy owiadczyny pana Krukowskiego mylaa, e szaleje. Wstrt, obawa i rozpacz  
oto uczucia, jakich doznaa w tym najpikniejszym momencie swego ycia. 
 C o tym sdzisz, Madziu?...  spytaa zakopotana doktorowa.  Pan Krukowski prosi 
o twoj rk...  dodaa. 
Po fazie kompletnego zgnbienia w Madzi ockna si energia. Twarz przybraa wyraz surowy, 
oczy bysny i odpowiedziaa tonem osoby dojrzaej a obojtnej: 
 Ja, mamo, nie wyjd za m... za... nikogo... 
Teraz matka zblada. Uderzya j nie tyle tre odpowiedzi, ile ton i fizjognomia crki. 
 Spieszy si nie potrzebujesz...  wtrcia doktorowa. 
 Wprawdzie bybym najszczliwszym...  dorzuci pan Krukowski. 
 To moja ostateczna odpowied, mamo  rzeka Madzia znowu tonem, ktry w ustach 
sodkiej dzieweczki brzmia jak zniewaga. 
Pan Krukowski odczu to, ju dziki biegoci w matrymonialnych niepowodzeniach, ju 
dziki temu, e niepodobna byo myli si 
co do znaczenia sw Madzi. Ukoni si wic niej 
ni 
zwykle, a nastpnie podnis gow wyej, ni to byo w jego zwyczaju. 
 Przepraszam za mj bd  odpar.  Omieliem si jednak przypuszcza, e w rozmowie, 
ktr mielimy przed koncertem (ostatni wyraz zaakcentowa), zrobia mi pani jakby... 
cie nadziei... 
 C to znaczy, Madziu?...  zapytaa matka. 
 Ach, nic... pani!...  szybko wtrci pan Krukowski.  Naturalnie, e co mi si przywidziao.:. 
Przepraszam, stokrotnie przepraszam... 
I wyszed wrd ukonw. 
Doktorowa usiada na krzele. Splota rce, ktre jej drgay, i bladymi oczyma patrzya na 
drzwi, ktrymi wyszed pan Krukowski. Na jej twarzy malowaa si tak cika bole, e 
przeraona Madzia z paczem upada jej do kolan szlochajc: 
 Nie patrz tak, mateczko... nie gniewaj si... Ale przysigam ci, e nie mogam tego zrobi... 
nie mogam, mamo... nie mogam!... 
Doktorowa agodnie odsuna j od siebie. Westchna, wzruszya ramionami i odpara 
spokojnym gosem: 
 C 
znowu za scena?... Nie chcesz i za m, nikt nie bdzie ci radzi. Bo wreszcie ju 
za pno. Jeste samodzielna  ani sowa!... Tak ci zrobia babka, tak chce ojciec... a moje 
zdanie zawsze niewiele znaczyo... Ale czy ty wiesz, jakie jest nasze pooenie?... 
Madzia podniosa wylknione oczy. 
 Ojciec mao zarabia, tak mao, e ledwie wystarcza na dom... Prawda, e Zdzisaw ju 
nic od nas nie potrzebuje, ale Zosia jest jeszcze na pensji. Mniejsza o ni... Kobiety emancy219 
powane mog nie troszczy si o modsze rodzestwo, bo co tam rodzina!... Ale siostrze 
Krukowskiego jestemy winni kilkaset rubli, ktre natychmiast trzeba zwrci... 
 Mamo, przecie ja mam trzy tysice rubli po babci... Wecie z tej sumy, ile wam potrzeba 
na dugi i na Zosi... Wecie wszystko!... 
 Nie wiem, czy z tej sumy oddadz nam zaraz trzysta rubli, ale... nieduo z niej zostao. 
Przypuszczajc, e kochasz swoje rodzestwo, czerpaam stamtd na edukacj Zdzisawa... 
Wydalimy przeszo dwa tysice rubli, czego dziauj... 
 A nieche mama tak nie mwi!... Dobrze mama zrobia, pomagajc Zdzisawowi, bardzo 
dobrze... Z pozostaej reszty spaci mama ten dug, a Zosi ja wezm do Warszawy... ja si 
ni zajm... 
 Ty?...  rzeka doktorowa.  A niech Bg broni!... Do ju mie jedn crk emancypantk. 
Gdybym w podobny sposb stracia drug, c by nam zostao na staro?... 
 Nie mwe tak, mamo!...  jkna Madzia. 
Upada matce do ng i zaniosa si tak aosnym paczem, e doktorowa zagodniaa. Podniosa 
Madzi z ziemi, zacza j uspakaja, nawet zoya chodny pocaunek na jej czole. 
 Ty temu nie winna, biedne dziecko!...  rzeka,  To przeklta emancypacja robi z was 
dziwolgi... 
 Ktre nie chc sprzedawa si zdeboszowanym eks-birbantom!... Czy tak?...  odezwa 
si nagle ojciec, ktry od kilku chwil przez okno od ogrodu patrzy na t scen. 
Wszed do saloniku szklanymi drzwiami, wzi Madzi w objcia i z wymwk patrzc na 
matk rzek: 
 Czy ci nie wstyd, mateczko, dziewczyny, ktra ma wicej taktu anieli my, starzy?... 
Pomyl, jakie byoby nasze ycie, gdybymy musieli patrze na jej mki midzy mem niedog 
i jego siostr, na pobkan kobiet... Przecie tym ludziom nie oddaaby psa, ktry 
by ci kilka lat suy... 
 Taki majtek, Feliksie.:. 
 Ale dusza ludzka ma by wicej , warta anieli wasze majtki  odpar doktr.  O tym 
zapominacie, cho po dwa razy na dzie modlicie si o jej zbawienie. 
220 
48 Echa owiadczyn 
Pan Krukowski po niepomylnej konferencji z Madzi wyszed na ulic jak mczennik na 
stos. Czu si wyszym nad cay wiat, ktrym gboko pogardza; tylko serce ciyo mu, 
jak gdyby w piersiach dwiga centnar wybuchowych materiaw. 
By, w swoim przekonaniu, zniewaony, zdeptany, sowem bardzo nieszczliwy; lecz 
mimo to burzyo si w nim co na ksztat lekkomylnej radoci. Gdyby przed paroma godzinami 
dano mu do wyboru: mier albo odrzucenie go przez Madzi, wybraby mier. Ale 
gdy go ju odrzucono, w panu Ludwiku ockna si drzemica energia i  drwi. Trzy Marie 
 myla  dwie Stanisawy, jedna Katarzyna, jedna Leokadia, a teraz... Magdalena... Oczywicie, 
nie mam powodzenia u kobiet... 
Potem przypomnia sobie, e od kilkunastu lat jest na asce siostry, e jest niczym, e ludzie 
pod grzecznymi formami lekcewa go, wic zacisn pi i mrukn: 
 Musi si to raz skoczy!... 
Kiedy wchodzi 
na ganek domu i do sieni, z przyjemnoci wsuchiwa si w odgos wasnych 
krokw: takie byy dzielne. Bez wahania uj za klamk, pchn 
drzwi i  oko w oko 
znalaz si wobec siostry. 
Chora dama podniosa binokle i spojrzaa. Brat wyda jej si w tej chwili jakby zamienionym. 
Jego popielate spodnie, kapelusz panama w prawej, zdjta rkawiczka w lewej rce, 
jego czarny tuurek, kwiatek w dziurce, a nade wszystko -twarz, w ktrej janiaa energia, 
wszystko to zaimponowao eks-paralityczce. Z zadowoleniem obejrzaa go od stp do gw, 
pomylaa: przyjty!... i tylko dla formy spytaa: 
 No?... 
To  no?... w takiej chwili wydao si panu Krukowskiemu bezdni szyderstwa. Jak byskawica 
przeleciay mu przez gow 
wszystkie kaprysy siostry, wszystkie upokorzenia, jakich 
od niej dozna, cae jego mieszne nicestwo, ktre ju nie budzio nawet litoci. Wic  
strzepn rkoma, upad na kanap i wybuchn paczem tak gonym, e do pokoju wbieg 
chopiec, a za nim kucharka. 
Chora zerwaa si na rwne nogi. Przyszo jej na myl, e brat gra w karty i przegra. 
 Precz std!  krzykna na sub, a zbliywszy si do brata rzeka gronym gosem: 
 Ludwik, co to znaczy?... 
 Nieprzyjty!...  wyszlocha bardzo penoletni mczyzna. 
 Wic owiadczye si?... 
 Tak... 
 A ty to po co zrobi?..: Nie moge zaczeka, a ja zaatwi spraw?... Koniecznie 
chciao ci si pokaza, e nie dbasz o mnie?... 
Przerwaa, poniewa pan Ludwik przesta paka, a natomiast pocz zachowywa si jak 
czowiek zemdlony. Rce mu zwisy, gowa opada na porcz kanapy. 
 No... no... no...  zawoaa siostra, lecz widzc, e to nie pomaga, wezwaa sub. 
Karafka wody zwyczajnej, p flakona koloskiej przywrciy panu Ludwikowi wiadomo. 
Chora dama, odzyskawszy zadziwiajc sprysto we wszystkich czonkach, z zacitymi 
ustami pomagaa przenie brata na ko i posaa po doktora Brzozowskiego. 
Pan Ludwik i przy doktorze zemdla tak gboko, e lekarz zaniepokoi si. Obstawi pacjenta 
synapizmami i flaszkami i cay tydzie nie pozwoli mu podnosi si z ka. Eksparalityczka 
dniem i noc czuwaa przy bracie, a pomagajcy jej w pielgnowaniu chorego 
chopak mia spuchnite oba policzki. 
221 
smego dnia pan Ludwik ubra si w szlafrok i przeszed si po ogrodzie. Potem spod haftowanej 
koderki wydoby skrzypce i cicho jak szelest motylich skrzyde popyna spod 
jego palcw -.barkarola, ta sama, ktr niegdy grywa przy akompaniamencie panny Eufemii, 
ta sama, za ktr na koncercie otrzyma burz oklaskw. 
Tego dnia eks-paralityczka zaprowadzia doktora do najodleglejszego pokoju i zapytaa: 
co waciwie jest bratu? 
Brzozowski podnis brwi i pocz wykada; a poniewa siedzieli obok siebie, wic za 
kadym punktem uderza dam w kolano: 
 Prosz pani, brat jej  po pierwsze  jest wyczerpany, musi odpocz i odywi si... 
 On przecie cigle to robi. 
 Doskonale!... Prosz pani, brat jej  po wtre  jest mocno zdenerwowany, na co moe 
nie tyle wpywaj jego kopoty, ile zdenerwowanie samej pani. Cige przebywanie z osob 
tak rozstrojon jak pani musiao i jego rozstroi... 
 Ale, mj doktorze... 
 Ale, prosz pani  przerwa Brzozowski, znowu uderzajc j w kolano  pani zrobi, co 
zechce, a ja powiem, czego uczy medycyna... Brat pani, jeeli ma przyj do siebie, musi 
zmieni otoczenie i tryb ycia, koniecznie... Dlatego najlepiej bdzie wysa 
go w podr... 
 Nigdy!  przerwaa chora dama. 
 Jak si pani podoba  odpar doktr i znowu uderzy j w kolano. 
 A gdyby go oeni?  spytaa dama. Doktorowi bysny oczy. 
 Mona. Tylko... ona pana Ludwika musi by osob wyrozumia, spokojn, taktown... 
No i niezbyt modziutk, bo te bardzo  mode  nie dla nas. 
 Znajdziemy tak  odpara dama. 
 Szukajmy, byle prdzej. Ale nade wszystko  niech pani da troch swobody bratu... 
 C to, przypuszcza pan?... 
 Ja nic nie przypuszczam, ja jestem pewny, e pani rzdzisz nim despotycznie... Ot tyrania 
mska wyciska zy kobietom, ale tyrania kobieca przyprawia mczyzn o choroby, 
ogupia ich, obezwadnia, demoralizuje... 
 Jeste pan impertynent!... Dzikuj za takie porady... 
 Ja pani nie prosiem, aeby mnie wzywaa... Ja nie lubi odbiera 
Brzeskiemu jego nielicznych 
pacjentw... Ale kiedy jestem wezwany do chorego, mwi, co widz, bo to mj 
obowizek... Gdyby pan Krukowski umia tak okulbaczy pani jak pani jego, bylibycie 
oboje zdrowi... 
Po tej prelekcji chora dama rozpakaa si, zwymylaa Brzozowskiego, ale daa mu trzy 
ruble. Doktr wzi trzy ruble, zwymyla j jeszcze lepiej i  rozstali si zadowoleni z siebie. 
Gdy Brzozowski wyszed potrcajc sprzty i nakadajc czapk w pokoju, chora dama 
pomylaa z westchnieniem: 
Tak, gdyby Ludwik by podobny do niego!... 
Przez osiem dni choroby pana Krukowskiego w najwyszych sojach towarzyskich Iksinowa 
kipiay plotki. adna elektryczno nie obiega tak szybko drutu obwodowego, jak 
wie o nowym koszu pana Ludwika obiega miasto. 
Naturalnie zaraz utworzyy si dwa stronnictwa. Proboszcz mwi, e Madzia jest bezinteresown; 
major nazywa j szlachetn dziewczyn; pan Mitlewicz uwaa j za bstwo, u 
ktrego ng powinien cay wiat lee. Ale pani rejentowa, pani podsdkowa i ich towarzyszki 
miay o Madzi cokolwiek odmienne zdanie, ktre pan aptekarz wac proszki lub 
korkujc flaszeczki formuowa w ten sposb. . 
 A co, nie mwiem, e pannie Brzeskiej na ze wyjdzie przyja z wdrownymi aktorami?... 
Dopki chodzio o mizdrzenie si, strojenie, urzdzanie koncertw, panna Magdalena 
brylowaa w Iksinowie. Ale kiedy przyszo do sakramentu... prr!... nie mog... To, panie, tak 
z naszymi emancypantkami: zaczyna si od teorii, a potem... prr!... 
222 
Przy jednym z takich opowiada pani rejentowa skromnie spuszczajc oczy odezwaa si: 
 Ale zoliwy z pana!... Kt bo sysza mwi takie rzeczy o... panienkach? 
Aptekarz zdziwi si, gdy jakkolwiek chcia uchodzi za piekielnie zoliwego i pesymist, 
niemniej  swoje opinie o postpowaniu Madzi opiera na sdach pani rejentowej. 
Drobny ten wypadek ochodzi przyjazne stosunki midzy czcigodnymi domami pastwa 
rejentw i aptekarzw. Aptekarz nagle przesta interesowa si Madzi, ale za to pocz rozwodzi 
si nad maomiasteczkowymi intrygami. 
 Ho, ho!  mwi do ony.  Chciay baby zrobi ze mnie miech do rozdmuchiwania 
plotek... Ale musi rano wsta, kto myli, e wyprowadzi mnie w pole... Nie z takimi ja graem!... 
Przez te cikie dnie Madzia prawie nie ukazywaa si na ulicy: od rana do pnej nocy 
przegldaa elementarne ksiki i swoje kajety z niszych klas sposobic si na kierowniczk 
pensji w Iksinowie. Doktr Brzeski z niezamconym spokojem odwiedza albo przyjmowa 
chorych, a doktorowa troch poka i moe pakiwaa po nocach, ale Madzi nie robia wymwek. 
Obie z crk ledwie po kilka zda wymieniay w cigu doby. Nie byo midzy nimi 
gniewu, owszem yczliwo; tylko jedna i druga czuy, e jest im obco ze sob. 
Gdyby ktrej z nich grozio niebezpieczestwo, matka za crk, a crka za matk powiciaby 
ycie. Ale mieszka razem byo im coraz trudniej: midzy nimi sta cie babki, dugie 
oddalenie, pensja pani Latter, rnica wieku, a nade wszystko  rnica poj. Nikt nie wytomaczyby 
doktorowej, e Madzia nie jest jej okiem, jej sercem, jej mzgiem, sowem  
wan a nieoddzieln czci jej istoty i e ona z crk powinny mie jedn dusz. A tymczasem 
Madzia czua z kadym dniem wyraniej, e jest czym odrbnym od matki, e ma 
swoj wasn dusz, ktrej za nic si nie wyrzeknie. 
Od chwili odrzucenia pana Krukowskiego Madzi zdawao si, e jest obc w domu rodzicw. 
Czua si osob, ktra wyzyskuje ludzi uczciwych a niezasobnych. Przy obiedzie prawie 
lkaa si je, gdy w jej przekonaniu kady ksek by kradziony. Czasem machinalnie 
mwia dzikuj..., gdy jej podsunito potraw, a raz, gdy z brzkiem upada jej yka na 
st, dostaa drenia serca. Przy pracy, w swoim pokoju, cho nikt na ni nie patrzy, staraa 
si jak najmniej zabiera miejsca na stoliku, siedziaa na roku krzesa, nieledwie wstrzymywaa 
oddech, aeby nie zabiera powietrza ukochanym rodzicom, ktrych tak skrzywdzia. 
Moga jednym wyrazem usun im wszystkie prace i kopoty; zapewni bezpieczn staro 
i  nie zrobia tego!... Ona, tak odczuwajca cudz niedol, taka skora do powice. 
Ach, i dzi 
jeszcze, i w kadej chwili chtnie ofiarowaaby im ycie; dlaczeg wic nie dano 
od niej ycia, tylko oddania si czowiekowi, ktry jako m by dla niej wstrtny? 
W ogle zampjcie wydao si Madzi czym kompromitujcym kobiet. Kady mczyzna 
budzi w niej uczucie gbokiego wstydu, ktry by tak silny, e przemc go mogaby 
tylko dla jednego  dla pana Kazimierza Norskiego. Ale kiedy pierwszy raz przyszo jej to na 
myl, rozpakaa si, a potem uklka i drca zmwia pacierz; zdawao si jej, e jest wyuzdan 
rozpustnic, ktr ludzie powinni gardzi, a Bg potpi. 
W sercach dziewiczych trafiaj si podobne obkania. 
A tymczasem po miecie opowiaday sobie najczcigodniejsze damy, e Madzia daleko, o! 
bardzo daleko musiaa zaj w emancypacji, skoro odrzucia tak wietn parti jak pan Ludwik 
Krukowski. Wprawdzie pan Ludwik i u innych panien nie miewa powodzenia, ale 
tamto byway panny bogate, szlachcianki. adna crka doktora, a choby podsdka, rejenta 
czy aptekarza nie byaby tak nierozsdn bez powodw pierwszorzdnej doniosoci... 
Choroba pana Krukowskiego budzia ywe wspczucie gwnie wrd starszych iksinowianek. 
Opowiadano sobie, e z domu pana Brzeskiego (w owej fatalnej godzinie) wraca 
pan Krukowski jak posg, e wpad 
na wz z owsem i nie odkoni si panu rejentowi.  Czysty 
automat!... Opisywano jego wybuch paczu, ktry mia trwa okoo piciu godzin, a roz
223 
lega si a pod star ober. Mwiono, e nieszczliwy pan Ludwik co dzie mdleje i gdyby 
nie nadludzki ratunek Brzozowskiego, ju by umar. 
 A tak  objaniaa pani rejentowa pani pomocnikowej to tylko albo zwariuje, albo dostanie 
rozmikczenia mzgu, albo choroby szpiku. W kadym razie jego siostra sprzeda dom, 
ogrd, odbierze kapitay z hipotek i wywiezie mczennika gdzie za granic. W taki dziki 
kt, w tak odcit od wiata miejscowo, gdzie by nawet nie wiedziano o Iksinowie. 
Suchajc tego z powag waciw swemu stanowisku rejent zrobi min, ktra oznaczaa, 
e jednak trudno bdzie znale okolic, dokd nie dosigyby odgosy z Iksinowa. 
 A co to za nieszczcie dla Femci...  mwia pani rejentowa.  Bo gdyby nie przyjazd 
tej... panny Magdaleny, Krukowski niezawodnie oeniby si podsdkwn. Byli tak dobrze... 
a dzi!... 
 No, ale Cynadrowski by tam niepotrzebny  wtrci rejent. 
 Mj kochany, co znaczy twoje: tam?...  podniosa gos rejentowa.  e do niej wzdycha?... 
Kady z was wzdycha do kadej piknej kobiety.. 
 Cynadrowski krci si wieczorami koo domu podsdkw rzek rejent. 
 Wic c z tego?... Wolno mu krci si nawet okoo kocioa... Prosz ci, nie powtarzaj 
plotek, bo mnie gniewasz. 
Rejent umilk, ale zrobi min, ktra moga oznacza, e dziwi si wstrtowi swej maonki 
do plotek. Przynajmniej tak ocenia to pani rejentowa i wpada w zy humor. 
224 
49 Przechadzki cmentarne 
W pitym dniu choroby pana Krukowskiego, na krtko przed zachodem soca, Madzia 
spacerowaa po ogrdku. Nagle nad parkanem od strony ulicy migna czapka z gwiazdk, a 
po chwili obok krzaka malin upad list. 
 Od panny Eufemii!...  odezwa si stumiony gos spoza parkanu. 
Madzia troch zlka si, troch rozgniewaa si na dziwnego posaca, lecz podniosa i 
przeczytaa kartk. 
Byy znowu na niej dwa caujce si gobki, tym razem nie przekrelone. 
Najdrosza, wita, jedyna przyjaciko moja! Dzi po zachodzie soca przyjd na 
cmentarz, gdzie czeka ci bd z nieopisan tsknot. Bagam ci, nie odmw, chodzi bowiem 
o wane rzeczy. 
Dalej nastpowao wykrelone zdanie: moe o ycie dwojga istot  podpis: Twoja na 
wieki. Eufemia. 
W p godziny Madzia, ktrej ju nikt nie zapytywa, dokd wychodzi, znalaza si na 
wskazanym miejscu. 
Cmentarz by niewielki, opasany murem; wchodzio si do niego przez furtk, ktra puszczona 
z rki, sama si zamykaa wahajc si 
w prawo i lewo i  kapic. Na biaych pomnikach 
jeszcze byo zna rowe blaski zorzy wieczornej. Madzi, gdy biega gwn ulic, wydawao 
si, e mogiki s jakby wysze, e szare i czarne krzye spogldaj na ni i e wrd 
wielkiej ciszy midzy drzewami snuj si cienie i sycha szepty. 
Mijajc kamie grobowy swej babki Madzia uklka i odmwia pacierz. W rzeczy samej 
na cmentarzu byo sycha szelest, a potem odgos, jakby kto przelaz mur i skoczy na drug 
stron. 
Boe, po co ja tu przyszam?...  pomylaa wylkniona Madzia. W tej chwili usyszaa 
szybkie kroki i gos panny Eufemii...  To. ty, Madziu?... 
Madzia powstaa z klczek; panna Eufemia rzucia si jej na szyj i zacza caowa j z 
paczem. 
 Czy przebaczysz mi kiedy?... 
Zamiast odpowiedzi Madzia uciskaa j. Potem obie wziwszy si pod rce pobiegy 
midzy najgstsze drzewa i usiady na aweczce naprzeciw niskiego krzyyka, ktry pochyli 
si na bok, jakby chcia sysze ich szepty. 
 Odrzucia Krukowskiego?...  mwia panna Eufemia tulc si do ramienia Madzi.  
Ach, jaka ty szlachetna... jaka ty odwana!... Nie wiesz nawet, ile ci bogosawi, bo dopiero 
ty otworzya mi oczy na prawd... Dla mojej matki majtek jest wszystkim i gdyby p 
roku temu, ach, gdyby nawet po koncercie owiadczy mi si Krukowski, przyjabym go i 
zdeptaabym najszlachetniejsze serce... 
Zadyszana odpocza. 
 Widzisz, Madziu, my, kobiety na partykularzu, jestemy bardzo nikczemne: sprzedajemy 
si, pozwalamy si sprzedawa, wyrzekamy si wasnej woli, a nawet uczu dla majtku... 
A tymczasem jaki majtek zastpi prawdziw mio?... 
Spojrzyj na te groby, Madziu, w ktrych wszystko si koczy, dokd nie mona zabra 
majtku, i powiedz: czy dla podej mamony godzi si odtrca serce... kochajce... ubstwiajce 
nas serce? Ja dopiero dzi czuj kobiec godno, dopiero dzi jestem dumna, kiedy 
wiem  jak on mnie kocha... Da komu tyle szczcia, ile ja mog da temu czowiekowi... 
ach... czy jest co waniejszego na wiecie?... 
 O kim mwisz?  spytaa Madzia. 
225 
 O Cynadrowskim. Nie chc nic tai przed tob: zarczylimy si z nim i czuj, e zaczynam 
go kocha... Kobieta potrzebuje by kochan, ubstwian... to jej wynagradza ofiary, 
jakie ponosi w yciu... 
 A rodzice?... 
Panna Eufemia otrzsna si.. 
 Rodzice?... Albo ty odrzucajc Krukowskiego pytaa rodzicw?... Jestem take kobiet, 
czowiekiem, i mam prawo rozporzdza przynajmniej moim ciaem... Przecie to  
moje  ciao, jedyna moja wasno, ktre mog odda ukochanemu, ale sprzedawa  nigdy! 
Madzi bolenie cisno si serce i dugo, dugo caowaa pann Eufemi. 
 W zimie  mwia podsdkwna  ojciec mego narzeczonego ma kupi mu poczthalteri 
w Kieleckiem. Bdzie to dla nas podstawa bytu, a reszt dopeni prac... Bo i kt mi broni, 
nawet gdy zostan poczthalterow, uczy dzieci? 
Otara chustk oczy. 
 Dlatego prosz ci, Madziu, przyjmij mnie na wsplniczk do twej szkoy. Bd pracowaa 
od rana do wieczora... Nie chc ju wasnego pokoju, firanek, tapetw... Pobielone ciany 
to dosy... Przy tobie nawykn do uczenia, a wieczorami bd haftowaa; moe zreszt 
znajd lekcje muzyki i tym sposobem zbior pienidze na wyprawk, bardzo skromn... Bo 
mama, jestem pewna, nic mi nie da przed lubem. 
Powstay z awki i opuciy cmentarz. 
Madzia bya wzruszona: w tej pokornej, gotowej do powice narzeczonej nie moga pozna 
dawnej panny Eufemii, pysznej egoistki. 
Od tej pory Madzia co wieczr przychodzia na cmentarz i rozmawiaa z pann Eufemi o 
jej planach na przyszo albo o pensyjce, ktr miay zaoy. Podsdkwnie zawsze towarzyszy 
sekretarz pocztowy,, lecz na widok Madzi kry si za mur. 
Kiedy pan Krukowski na dobre dwign si z niemocy i zrzuci szlafrok, a dla kompensaty 
coraz czciej grywa na skrzypcach, jego siostra zaprosia do siebie pani rejentow i 
odbya dug konferencj przy zamknitych drzwiach. Po skoczeniu jej pani rejentowa promieniejca 
zadowoleniem udaa si do pani podsdkowej i odbya z ni drug konferencj. 
Po skoczeniu jej pani rejentowa wysza, a z kolei pani podsdkowa zacza promieniowa 
wielkim zadowoleniem. 
Nastpnie pani podsdkowa wezwaa pana podsdka i zacza z nim konferencj. Po wysuchaniu 
zda pocztkowych pan podsdek zawoa: 
 Ja to przeczuwaem od dawna!... 
Ale w dalszym cigu rozmowy zerwa si z krzesa, zacz tupa nogami i krzycze: 
 Ja do tego miesza si nie bd!... Daj mi syna, to zrobi z nim; co mi si podoba; ale 
crka naley do ciebie... 
 Masz niedobrze w geowie czy co?...  odpowiedziaa uroczycie pani podsdkowa.  
Skde ja ci syna wezm?... 
I uwag swoj popara ruchami penymi godnoci; moe zbyt wielkiej na tak ma odpowied. 
A e zblia si zachd soca, wic z naciskiem poprosia podsdka, aeby nie wydala 
si z domu. , 
Podsdek by zrozpaczony; cae szczcie, e niedugo czeka. Wnet bowiem usysza szanown 
maonk, ktra mwia do panny Eufemii: 
 Dokde to panienka?...  Na spacer. 
Musiao to by hasem, gdy podsdek ze swego pokoju przeszed do saloniku i usiad na 
krzele pod piecem w sposb charakteryzujcy czowieka, ktry cierpi na odek. 
Rwnie do saloniku wsuna si majestatycznie pani podsdkowa, a za ni panna Eufemia 
w kapeluszu na gowie. Nawet ju zapinaa drug rkawiczk. 
Podsdkowa z powag usadowia si na fotelu i rzeka do crki: 
 Wic panienka na spacer? 
226 
 Tak. 
 Czy nie na cementarz? 
 Na cmentarz. 
 I nie boisz si sama sepacerowa o tej porze midzy grobami?... 
 Ach, wic tak?...  rzeka spokojnie panna Eufemia siadajc obok stou, naprzeciw pod-
sdkowej.  Kto, widz, wyszpiegowa mnie, wic nie mam co tai. Tak, mamo, chodz po 
cmentarzu albo z Madzi, albo z panem... Cynadrowskim. 
Podsdek z wielk uwag obserwowa szpar podogi: podsdkowa rzucia si na fotelu, 
ale nie zmienia tonu. 
 Pan Cenaderowski  rzeka  bardzo niestosowne towarzystwo dla panienki twego setanowiska! 
Panna Eufemia schylia gow i zacza mruga oczyma.  Ja go kocham, mamo...  
szepna. 
Podsdek rozkrzyowa rce. 
 Nierozsdena jeste, moja Femciu  odpowiedziaa podsdkowa  z twoim kochaniem i 
z twoj pensj. Wszystko to s skutki przestawania z pann Magdalen... 
 O, nie... Z ni zakadam pensj, ale jego kocham sama... Dugo walczyam z jego baganiami 
i rodzcym si we mnie uczuciem... Ale skoro raz przysigam, e bd nalee do 
niego... 
Podsdek schwyci si za brzuch i kiwa gow. Podsdkowa przerwaa crce: 
 Nigdy nie sdziabym, Eufemio, e moesz zapomnie o swoim stanowisku... 
 No, nie jest tak znowu wietne stanowisko starej panny, ktr zostaabym za rok lub 
dwa... Dotychczas lepo suchaam mamy i co z tego?... Skoczyam dwadziecia pi lat... 
 O, i dobrze!...  mrukn podsdek. 
 A przyzna mama, e lepiej umrze anieli zosta star pann... Czyli ich tu nie znamy 
dosy w rozmaitym wieku?... Im ktra starsza, tym bardziej nieszczliwa i wymiewana... 
Dzikuj za takie stanowisko, wol by pani poczthalterow...  mwia panna bawic si 
albumem. 
 Pi!... jak ta dziewczyna gada... jak ona gada!...  wtrci podsdek. 
 A ja sdz  rzeka powoli podsdkowa  e lepiej by pani Krukowsk z beogosawiestwem 
rodzicw anieli wydziedziczon i wyklt pani Cenaderowsk... 
Pannie Eufemii wysun si z rk album i z oskotem upad na ziemi. 
 C to znaczy?...  spytaa drcym gosem. 
 To, e pan Kerukowski i jego siostra w tych dniach owiadcz si o twoj rk, jeeli 
bd pewni, e nie odmwisz... Panna Eufemia wybuchna paczem. 
 Boe, c si to dzieje! :. Ale Cynadrowski... 
 Przelotna seabostka  odpara matka. 
 Ja mu przysi:.. ja mu przyrzekam... 
 Zapewne w chwili szlachetnego uniesienia, oszoomiona jego beaganiami i rozpacz... 
 Zamienilimy piercionki... zreszt  on ma moje listy...  Aj, do diaba!...  mrukn 
podsdek. 
 Moja Eufemio  mwia podsdkowa.  Pan Kerukowski jest szlachetnie urodzony, 
piknie wychowany, a mimo to nieszczliwy i osamotniony. Takiemu czowiekowi poda 
rk, wela mu otuch, przywrci wiar w siebie  to, moim zedaniem, cel godny kobiety 
wyszej... Ale pan Cenaderowski, ktremu wystarczy by moga tewoja pokojwka... 
Podsdkowa wyniole wzruszya ramionami; panna Eufemia pakaa. 
Rozpoczta w tej kwestii konferencja cigna si do pnej nocy, przeplatana zami i 
uciskami matki i crki tudzie wykrzyknikami podsdka, ktre w bardzo niewielkim stopniu 
przyczyniay si do wyjanienia sytuacji. 
Panna Eufemia nie bya tego wieczora na cmentarzu. 
227 
50 Gdzie si kocz 
Nazajutrz podsdek, zmizerowany i niemiay, zoy wizyt majorowi i odby 
z nim konferencj. 
 O czym mwiono? pozostanie wieczn tajemnic. Jedno jest pewne, e major tak 
brzydko wymyla na podsdkow, a szyby dray z oburzenia. 
Gdy za spocony podsdek opuciwszy dom majora lekkim kusem pody na ono rodziny, 
major uda si do doktora Brzeskiego i wszedszy do pokoju Madzi, ktra pisaa jakie 
kursa, rzek znionym gosem bez wstpw: 
 Powiedz mi: czy prawda, e poredniczya midzy pann Eufemi i Cynadrowskim? 
 Ja?...  krzykna zdumiona Madzia. 
 Powiedz mi, dziecko, szczerze  mwi major.  Bo oni twierdz, e ty namwia Eufemi 
do schadzek i nakonia j do zamiany piercionkw z Cynadrowskim. 
Madzia oburzya si. A poniewa jeszcze na pensji przywyka chowa swoj korespondencj, 
wic  oddaa majorowi dwa listy: jeden z przekrelonymi gobkami, w ktrym panna 
Eufemia zerwaa z ni stosunki, drugi z nieprzekrelonymi gobkami, w ktrym zaprosia 
j na cmentarz. 
 Naturalnie!...  mwi starzec przeczytawszy listy.  Byem tego pewny!... 
Potem wyjrza przez okno, spojrza na drzwi i schwyciwszy Madzi wp, przytuli swoje 
siwe, nasycone tytoniem wsy do jej szyi mruczc: 
 Oj, ty... ty... figlarko!... Mogaby nie kusi mnie, starego... No, bywaj zdrowa  doda 
po chwili i pocaowa Madzi w czoo. 
Z domu doktora major podrepta ku poczcie nakadajc swoj potworn fajk i wszed do 
ekspedycji, gdzie pochylony nad biurkiem mody blondyn z grzywk sumowa cyfry. 
 Cynadrowski  rzek major  masz czas?... 
Mody blondyn pooy palec na jednej z cyfr i spojrzawszy gronie na majora odpar: 
 Zaraz bd mia... Ale za kratk wchodzi nie wolno... 
 Tam take wchodzi nie wolno, a jednak chciae...  odpar 
major. I nie tylko usiad na 
urzdowej kanapce obok biurka, ale jeszcze urzdowymi zapakami zapali straszliw fajk. 
 Pan jest bezceremonialny!...  rzek Cynadrowski. 
 Nauczyem si od ciebie i zaraz ci to opowiem, tylko skocz pisanie. 
Blondyn z grzywk przygryz wargi, zsumowa kolumn, a potem sprawdzi. 
 Masz jaki pokoik?  zapyta major. 
Cynadrowski wsta i milczc zaprowadzi majora do nastpnego pokoiku, gdzie byo elazne 
ko, par czarnych szaf z papierami, a w kcie stos jukw wydajcych wo odwieonej 
skry. 
Major usiad na ku i przez chwil wydmuchiwa kby dymu patrzc w sufit. Przypomnia 
sobie, e przed p godzin podsdek uklk, literalnie uklk przed nim bagajc, aeby 
bardzo ostronie, bardzo delikatnie i bardzo stopniowo przygotowa sekretarza do pewnej 
smutnej wiadomoci. 
Bo widzi kochany major  mwi podsdek  Cynadrowski to chopak porywczy i jeeli 
nie wemiemy si do niego dyplomatycznie, gotw zrobi awantur. 
To przypomnia sobie major i wida uoy jaki plan metternichowski, gdy umiechnwszy 
si rzek: 
 Wiesz, po co do ciebie przyszedem? 
 Nie mog domyle si, za co spotyka mnie ten honor odpowiedzia krewki modzieniec, 
ktrego niecierpliwio zachowywanie si majora. 
228 
 Widzisz... przyszedem ci odda w imieniu panny Eufemii twoje listy do niej, no... i 
piercionek. 
To mwic, z wolna pooy na stole naprzd pakiecik obwizany na krzy czarn wsteczk, 
a nastpnie  mae pudeko po pigukach, gdzie, owinity w wat, byszcza piercionek 
z wizerunkiem Matki Boskiej. 
 Oprcz tego prosz ci rwnie 
w imieniu panny Eufemii o jej listy i jej piercionek  
zakoczy major i spojrza na Cynadrowskiego. 
Mody czowiek sta pod szaf, z rkoma w kieszeni. Mia twarz jakby zmarznit, biae 
usta i grzywk rozrzucon, cho jej nie dotkn. Majorowi zrobio sial biedaka i wanie 
dlatego nasroy siwe brwi. 
 To nie moe by  rzek chrapliwym gosem Cynadrowski: 
 Masz racj  odpar major.  Nie moe by, aeby czowiek honorowy zatrzymywa li-
sty i piercionek panny, ktra mu odsya jego efekta. 
 To nie moe by  powtrzy 
z krzykiem mody czowiek uderzajc si pici w piersi. 
 Jeszcze onegdaj przysigaa mi... 
 Onegdaj przysigaa ci na onegdaj, ale nie na dzisiaj. Baba nigdy nie przysiga na odlegy 
termin, chyba w kociele. Nie naley jej te podsuwa zbyt dugiej roty przysigi, bo nim 
dojdzie do koca, zapomni, co byo na pocztku. 
 Ale dlaczego to zrobia?... Dlaczego?... 
 Podobno ma owiadczy si jej Krukowski. 
 Wic idzie za m?...  prawie zawy mody czowiek. 
 Ano juci... I szkoda, e jej si to wczeniej nie udao... Tak piknie zbudowana kobieta 
mogaby ju mie ze szecioro dzieci... 
Cynadrowski nagle odwrci si i uklk w kcie midzy pachncymi jukami. Wcisn 
czoo midzy dwie ciany i jcza nie ronic ani jednej zy: 
 Jezu... Jezu... czy to podobna?... Jezu miosierny, czy tak mona zabija 
ludzi na rwnej 
drodze?... Jezu!... 
Majorowi zrobio si przykro. 
 Diabli mnie tu przynieli...  mrukn. 
Podnis si z ka; podszed do klczcego i uderzywszy go w rami rzek: 
 No, wstawaj!... 
 Co?...  odpar mody czowiek zrywajc si na nogi. Wyglda jak wariat. 
 Przede wszystkim  nie bd gupi.  A potem?... 
 Oddaj listy panny i jej piercionek, a swj zabierz. Cynadrowski rzuci si do niewielkiego 
kufra, otworzy 
go, a w nim skrytk, z ktrej wydoby pakiet listw. Porachowa je, 
woy w grub kopert i zapiecztowa trzema urzdowymi pieczciami. 
Nastpnie zdj z palca piercionek z opalem i ostronie umieci w pudeeczku z wat; 
piercionek za z Matk Bosk wsadzi sobie na palec. 
 To jeszcze po matce  rzek dygoczc. 
 Pikna pamitka  odpar major.  Szkoda, e jej nie szanowa. 
 Ha?  spyta Cynadrowski. 
 Nic. Teraz powiniene wzi na przeczyszczenie. Nawet wiesz co?... Przyl ci sze reformackich 
piguek; zayj wszystkie, a do jutra tak ci si uspokoi serce... W naszym puku 
by 
doktr Gerard: ile razy jaki oficer zakocha si nieszczliwie, dawa mu na przeczyszczenie. 
A jeeli chopak bardzo dokazywa, to pierwej aplikowa wymioty. Niezawodny rodek... 
jak niegaszone wapno na szczury. 
 Kpi pan ze mnie?...  szepn mody czowiek. 
Major obj go praw rk (w lewej trzyma fajk) i pocaowa w oba policzki mwic: 
 Jak Boga kocham, nie kpi... Jak ci szanuj, mj Cynadrowski!... Tylko, widzisz, spdnica 
 dobra rzecz, ale nie trzeba sobie zawija w ni gowy. I nie myl, e ci nie rozumiem. 
229 
Ja wiem, co to mio: kochaem si po dwanacie razy na rok, moe i wicej. A e byem 
chopak jak malowido, wic latay za mn dziewczta jak koty za sadem, I co powiesz: kada 
umieraa z mioci, przysigaa, e mnie na wieki bdzie kocha, a nie byo ani jednej, 
aeby bestyjka nie zdradzia. Co najbardziej mnie gniewao, e zawsze zdradzia choby o 
godzin wczeniej anieli ja j. Z tego powodu mam nawet al do kobiet i tak zawzito, e 
 jak mnie widzisz ywym  kad zniesawibym bez wyrzutu sumienia. 
Cynadrowski umiechn si bezmylnie. 
 Bardzo dobrze  mwi major  ju rozum zaczyna ci wraca. Zayj jeszcze moich piguek, 
a spojrzysz na wiat cakiem jasno. Mj kochany, nieszczcie w mioci nie wtedy 
bywa, kiedy ciebie zdradzaj, ale kiedy ci ju zdradzi nie mog, choby najbardziej chciay. 
Zimno mnie, powiadam ci, przechodzi, gdy pomyl, e jeszcze rok, dwa, a trzy najwicej 
i... przestan zajmowa czowieka te marnoci! 
Wierz mi, prawdziwa nad tobaska Boa, e tak si stao. Miaby tecia... no!... a teciow!... 
i w dodatku jedn jedynon, ktra pilniej strzegaby twojej cnoty anieli ydzi 
kopytkowego przy rogatkach. A tobie na co jedna ona?... Masz tu gdzie lustro, wic przejrzyj 
si: pyski jak u Tatara, czoo jak u byka, kark barani, nogi kogucie... Czy ty zwariowa, 
czowieku, aeby takie zdolnoci marnowa dla jednej kobiety! 
 Wic ona idzie za m?...  wtrci Cynadrowski. 
 Kto? 
 Panna Eufemia... 
 Ale idzie, a si oblizuje!...  odpar major.  Dwudziestoomioletnia panna to jak 
roczna wdowa: serce gortsze od samowara, rk ugotowaby do koci... 
 Jezu... Jezu!...  szepta mody czowiek chwytajc si za gow: 
 No... no!... Tylko Pana Jezusa tu nie mieszaj  zgromi go major. A chowajc do bocznej 
kieszeni kopert z listami i pudeeczko z piercionkiem panny Eufemii doda: 
 Tak, doskonale... Uszy do gry!... A jak ci moja kucharka przyniesie piguki, zayj 
wszystkie... Tylko nie zaczep jej samej, bo tego nie lubi. Smutek smutkiem, a co nie twoje, 
nie ruszaj. Bd zdrw. 
cisn Cynadrowskiego za rk i nadstawi mu do pocaunku policzek. 
W par dni po tych wypadkach, kiedy Madzia bocznymi ulicami przemykaa si do sklepu 
Eisenmana, zastpi jej drog Mitlewicz. By zakopotany, lecz stara si panowa nad sob. 
 Czy syszaa pani  rzek  e dzisiaj pan Krukowski z siostr by u pastwa podsdkw 
i owiadczy si o pann Eufemi? 
 Wiem o tym  odpara Madzia rumienic si. 
 Przepraszam pani... Ale  czy zosta przyjty?... 
 Tak przynajmniej mwi pan podsdek memu ojcu. 
 Ja, prosz pani, nie przez ciekawo pytam...  tomaczy si Mitlewicz.  Tylko ten 
biedak Cynadrowski zobowiza mnie, aeby si o tym dowiedzie... Przyrzekem mu i... 
 Na co jemu ta wiadomo!...  odpowiedziaa Madzia wzruszajc ramionami.  Bo przecie 
jest chyba o tyle szlachetny, e o awanturze nie myli... 
Mitlewicz zarumieni si jak wyrostek schwytany na psocie. Zrozumia niewaciwo 
pogrek, za pomoc ktrych chcia zapobiec zwizkowi Madzi z Krukowskim. 
 Czasami  wyjka  czowiek tak szaleje z alu, e gotw zrobi awantur przynajmniej... 
z samym sob... Ale Cynadrowski nie zrobi tego, o nie... To kamie; ju wczoraj cay 
dzie pisa raporta. Tylko chcia si przekona, czy rodzice nie zmusili panny Eufemii i czy 
ona przyjmie dobrowolnie pana Krukowskiego? 
 Podobno ju w t niedziel maj wyj ich zapowiedzi wtrcia Madzia. 
 Czy tak?... pieszy si panna Eufemia!... Dobrze robi Cynadrowski, e na par tygodni 
wyjeda do ojca na wie... Bo moe by i nie wytrzyma, gdy innemu zagraj 
Veni Creator. 
230 
51 Echo przechadzek po cmentarzu 
Madzia poegnaa rozgadanego Mitlewicza i zaatwiwszy w miecie sprawunki wrcia 
do domu. Ku wieczorowi przyszed major z proboszczem i jak zazwyczaj siedli starcy do 
szachw w altanie, dokd Madzia przyniosa kaw. Doktr Brzeski pali niedrogie cygaro i 
przypatrywa si grajcym. 
Ale partia wloka si nieporzdnie, gdy partnerzy cigle przerywali j rozmowami nie 
majcymi zwizku ze szlachetn gr. 
 Nie chciabym by 
w skrze Eufemii  mwi major. Przecie ona wchodzi do szpitala!... 
 No, majtek... nazwisko...  wtrci proboszcz. 
 Co po nazwisku, kiedy m niedoga?... Dopiero bdzie miaa niespodziank... 
 A tak, z pani siostr... Rzeczywicie ekstraordynaryjna kobieta. 
 Gorszy czeka j szpas ze strony brata. 
 Nie gadaby major!... Taka brzydka gba, e ile razy wypuci fajk, musi powiedzie 
wszeteczestwo. 
 Gadae i jegomo w modszym wieku. 
 Nigdy!  oburzy si proboszcz uderzajc pici w st. Nigdy, ani kiedy byem wikarym, 
ani kiedym zosta proboszczem. 
 Bo wikary nie wiedzia, a proboszcz nie moe  odpar major. 
Ksidz umilk i pocz rozpatrywa si w szachownicy. 
 Teraz, moci dobrodzieju, posuniemy tak...  rzek proboszcz. Nastpnie wzi dwoma 
palcami laufra i podnis. 
W tej chwili na ulicy rozleg si krzyk, jakby kto woa: gore!... Potem gwatownie otworzya 
si furtka i wbieg do ogrodu czowiek niski a pkaty woajc: 
 Doktora!... 
 Pocztmajster...  rzek major. 
Istotnie by to pocztmajster. Kiedy wpad do altany, jego apoplektyczna twarz bya pokryta 
sieci fioletowych yek. Chcia co mwi, ale zakrztusi si i bezadnie machn rkoma. 
 Zwariowae pan?...  krzykn na niego major.  Udawi si...  dorzuci proboszcz. 
 Zastrze... zastrzeli!...  jkn pocztmajster.  Kto?... kogo?... 
 Siebie... 
 Oho!... to ju pewnie ten osio Cynadrowski...  rzek major i z fajk w zbach, bez 
czapki wybieg z altany, a za nim proboszcz. 
Doktr Brzeski wpad do swego gabinetu po rodki opatrunkowe i z pocztmajstrem poszed 
za przyjacimi. 
Przed poczt staa cigle powikszajca si 
gromadka mieszczanek i ydw. 
Major rozepchn tum, min biuro ekspedycyjne i wszed 
do pokoiku Cynadrowskiego, 
gdzie zapach skry miesza si z woni prochu. 
Cynadrowski siedzia na ku oparty plecami o cian. Pena jego twarz wydawaa si 
obwis i miaa odcietego wosku. Jeden pocztylion sta osupiay w kcie midzy jukami 
 drugi rzewnie paczc ciga 
Cynadrowskiemu z lewej rki surdut i kamizelk rozerwawszy 
mu koszul na piersiach. 
231 
Major potkn si o olbrzymi pistolet pocztowy lecy na pododze,. zbliy si do ka i 
spojrza. Cynadrowski na lewej stronie piersi mia ran wielkoci dziesiciu groszy; brzeg jej 
by nieco odwinity, rodek zatkany skrzepem krwi, ktra rowym paskiem spywaa na d. 
 Ech, to skaleczenie!...  odezwa si proboszcz. 
Major odwrci si i popchn proboszcza bliej ka. 
 On ju umiera  rzek nie wyjmujc z ust fajki. 
 Nie moe by?... 
 No, no... rb jegomo swoje... 
Proboszcz zacz dre. Opar rk o cian, pochyli si nad ranionym i zbliywszy swoj 
twarz do jego twarzy zapyta pgosem: 
 aujesz za grzechy z caego serca, ze wszystkich si twoich?... 
 auj...  odpowiedzia ranny chrapliwym gosem. 
 aujesz przez mio dla Boga, Stwrcy i Zbawiciela twego, ktrego obrazie?... 
 Tak... 
Stojcy przy ku pocztylion paka na cay gos; major mrucza pacierz. 
 Absolvo te in nomine Patris et Fi1ii...  szepta proboszcz. Potem przeegna konajcego 
i ucaowa 
go w czoo, na ktrym ukazay si krople potu. 
Ranny podnis rk, rzuci si, zacz ustami chwyta powietrze, w oczach byo wida 
trwog. Potem wypry si, odetchn i spuci gow 
na piersi, a na pokej twarzy ukaza 
si wyraz zniechcenia. W tej chwili Brzeski wzi go za rk i zaraz puci. 
 No, tak!...  rzek doktr.  Pocie ciao na ku. W kilka minut pniej wracali we 
trzech do domu. 
 A ju mgby major nie gorszy ludzi przynajmniej w takim momencie  odezwa si 
proboszcz. 
 Co znowu jegomo czepiasz si?...  odburkn major. Przecie mwiem pacierz... 
 Tak, i przy tym puszczae 
dym z fajki, a w nosie krcio.  A jegomo rozgrzeszae 
nieboszczyka laufrem, ktrego jeszcze w garci trzymasz... 
 Mko Chrystusowa!...  zawoa proboszcz podnoszc rce. 
 A to ja naprawd mam laufra w garci... Nigdy ju gra nie bd w te przeklte szachy, 
z ktrych tylko obraza boska... 
 Nie zarzekaj si, jegomo  przerwa major  bo wpadniesz w gorszy grzech... 
 Oto skutki obcowania z bezbonikiem... O Mko Chrystusowa!...  biada proboszcz. 
 Nie desperuj, jegomo!... nasz kapelan nieraz batem bogosawi umierajcych i nie 
przeszkodzi im do zbawienia. Co ma wisie, nie utonie. 
Po tym wypadku w Iksinowie zrobi si bez porwnania wikszy ruch umysowy anieli 
po koncercie. Pocztmajster o mierci sekretarza telegrafowa do gubernialnego zarzdu 
pocztowego, skd na trzeci dzie zjechaa rewizja. Gadano w miecie, e Cynadrowski popenia 
wielkie naduycia: odlepia marki, wydobywa pienidze z listw, no  i zastrzeli si 
ze strachu. Lecz gdy zrewidowano poczt, okazao si, e nie brak ani jednego grosza, ani 
jednego kawaka laku; ksigi rachunkowe byy prowadzone do ostatniej godziny i znajdoway 
si w zupenym porzdku. Zauwaono tylko, e w cigu kilku dni poprzedzajcych 
mier biedaka zmieni mu si charakter pisma: litery byy wiksze i niepewne. 
Przy sekcji zrobionej na Cynadrowskim przez doktora Brzozowskiego okazao si przekrwienie 
mzgu; skd wniosek, e nieboszczyk dokona zamachu pod wpywem obdu. 
Lecz jaka moga by przyczyna obdu? 
 Jaka przyczyna obdu, doktorze? . -pyta na drugi dzie doktora Brzozowskiego aptekarz 
stojc w progu apteki.  Czy w tym wszystkim nie ukrywa si jakie f e, jaka Fe m 
?...  doda, kontent ze swego dowcipu. 
232 
 Daje pan spokj!  przerwa mu cierpko Brzozowski. Obd moe nie mie wyranego 
powodu, a za pan Krukowski mwi doktr ciszej  da sowo, e kadego wyzwie na pojedynek, 
kto przy tej awanturze wymieni nazwisko panny Eufemii... 
Na obliczu aptekarza odmalowao si przykre zdziwienie. 
 Tak?...  rzek.  Ale 
to nie ja mwi, tylko moja ona... Powiedz, onusiu  doda 
zwracajc si do opartej o kontuar poowicy  czy nie ty mwia, e Cynadrowski zastrzeli 
si przez pann... pst!... 
 Ale Krukowski pana wyzwie na pojedynek, nie on  odpar doktr. 
Pani aptekarzowa podbiega do drzwi woajc: 
 Jak to?... pan Krukowski myka wyzwie na pojedynek za to, o czym wszyscy mwi? 
A co bdzie, jak myk nie przyjmie pojedynku?... 
 Do... do!...  przerwa aptekarz zamykajc drzwi. Czowiek, ktry wyzywa na pojedynek, 
jest na wszystko zdecydowany... Strzeliby do mnie... potukby mi lustra... szafy... 
Niech Bg broni!... 
 A c to, nie ma rzdu?... A c to, nie ma policji na rozbjnikw?...  protestowaa pani. 
 Wemiemy stranika... najmiemy ludzi do pilnowania apteki... Wic ja za to pac podatki, 
aeby nie byo mi wolno ust otworzy?... Przecie to niesychane!... 
Z trudem udao si doktorowi i aptekarzowi uspokoi wzburzon dam i wytomaczy jej, 
e wobec tego rodzaju pogrek najwaciwsz odpowiedzi jest pogardliwe milczenie. 
 Sowo daj  mwi aptekarz  e od tej pory w naszym domu nikt nie wymwi nazwiska 
ani Krukowskiego, ani podsdkwny, ani nikogo z ich rodziny. Chc awantury, bd 
mieli awantur!... 
 No, no... myku... Ju tylko nie gorczkuj si  uspakajaa go pani.  Owszem, ja nawet 
myl, e pan Krukowski szlachetnie postpi, bo ju za duo w miecie tych plotek. Co za 
niegodziwo psu reputacj uczciwej panience... 
 Wiesz?... masz racj!...  odpar po namyle aptekarz. Zbytecznym byoby dodawa, e 
w cigu tej sceny midzy Brzozowskim i maonkami pan Fajkowski, prowizor, nie posiada 
233 
si z radoci. Niby co robi za kontuarem, ale umiecha si zoliwie i mrucza: 
 A to dobrze starej!... A to jej pooyli plaster na buzi!... eby si cho nie rozchorowaa 
biedaczka... 
W tej chwili do apteki wbiega pani rejentowa. 
 Cicho!... cicho!...  rzeka wznoszc palec do gry. Opowiem wam cudowne rzeczy... 
Aptekarz schwyci j pod rk i zaprowadzi do mieszkania; aptekarzowa i doktr poszli 
za nimi. 
 Wiecie, co si stao?  zacza pani rejentowa.  Dzi z rana, o dziewitej, prawie w tym 
samym czasie, kiedy... (tu westchna) egzenterowali tego biedaka... 
 Cynadrowskiego  wtrci aptekarz, ktry lubi by domylnym. 
 O kime innym mwiabym?  przerwaa obraona rejentowa.  Dzi tedy rano, o dziewitej, 
panna Magdalena Brzeska wyznaczya Femci schadzk w kociele. 
 No?...  spyta Brzozowski robic min, ktra nie oznaczaa zbyt wielkiego szacunku. 
 Jak to: no?...  oburzya si rejentowa.  Za wczoraj mwi jeden z pocztylionw, e 
niedawno, kilka dni temu, Cynadrowski rzuci przez parkan jaki list do panny Brzeskiej...  
No?...  powtrzy doktr. 
Pani rejentowa zarumienia si i wybucha gniewem. 
 A, wie doktr co, e jeeli jest pan tak domylny przy chorych... 
 Waciwie to i ja nie bardzo rozumiem, o co chodzi wmiesza si aptekarz, ktry wysoko 
ceni Brzozowskiego za obfito recept. 
Pani rejentowa przygryza wargi i zstpujc z wyyn uniesienia do lodowatej pogardy odpowiedziaa 
spokojnie: 
 Ja wam, moi pastwo, tomaczy nie bd, tylko wylicz fakta. Prosz uwaa: panna 
Magdalena namawia Femci do zaoenia pensji, panna Magdalena kokietuje Krukowskiego, 
panna Magdalena kompromituje Krukowskiego i Femci tym... koncertem... To jeszcze nie 
koniec, bo panna Magdalena wyciga Femci na spacery z Cynadrowskim, z ktrym utrzymuje 
korespondencj. Ale i tego jej za mao, gdy zrozumiawszy, e pana Ludwika nie moe 
odcign 
od Femci, odmawia mu swej rki (mia mi si chce z tej odmowy!...), a nareszcie 
dzi, kiedy ju zasza katastrofa, panna Magdalena znowu zwabia Femci do kocioa. C 
pastwo na to?... 
Aptekarz skrzywi si, a nawet pani aptekarzowa zdawaa si by zdziwion. Nagle wysun 
si naprzd doktr i rzek: 
 Ja pani odpowiem. Ot, po pierwsze  tu lekko uderzy w rami pani rejentow  ja 
osobicie nie lubi Brzeskiego. Po wtre  tu nastpio nowe uderzenie w rami. 
 Ale, doktorze!...  zawoaa rejentowa i odepchna rk wzniesion po raz trzeci. 
 Po wtre  prawi Brzozowski wybijajc takt w powietrzu  panna Magdalena Brzeska 
niepotrzebnie wdaje si 
z aktorami i urzdza koncerty. Po trzecie  gdyby zaoya u nas pensj, 
nie powierzybym jej moich dzieci, gdy jest za moda na dyrektork... Widzi pani, e 
naboestwa do panny Brzeskiej nie mam... 
Susznie  wtrcia rejentowa. 
 Tak  mwi doktr.  Ale, aeby ta sama panna Brzeska baamucia kogokolwiek albo 
urzdzaa komu schadzki, w to przepraszam  nigdy nie uwierz... 
 Ani ja  odezwa si aptekarz, z ukonem zacierajc rce. Pani rejentowa osupiaa, lecz 
jak biegy dyplomata natychmiast zmienia front. 
 Przecie i ja nie mwiam, e to jest pewne, tylko... dziwiam si zbiegowi wypadkw. 
Panna Brzeska moe, by najuczciwsz dziewczyn, ale u nas... nie powodzi si jej... 
 wita prawda!  dorzucia pani aptekarzowa. 
 Ach, powodzenie!... jaka to wzgldna rzecz powodzenie, nieprawda, panie doktorze?  
odezwa si aptekarz.  Wobec losu mdry czy gupi, uczciwy czy nieuczciwy... Wszak 
prawda, panie doktorze?... 
234 
Niemniej pani rejentowa miaa do pewnego stopnia suszno: Madzia bya na schadzce z 
pann Eufemi w kociele, ale zostaa wezwana tam przez pann Eufemi. 
Spotkay si 
w bocznej kapliczce, ciemnej i pustej. Ledwie Madzia wesza, panna Eufemia 
wcigna j do awki. Bya blada, zapakana i przytuliwszy si do Madzi zacza szepta: 
 C ty na to?... Wczoraj, kiedy mi powiedziano, mylaam e oszalej... Ca noc spa 
nie mogam... Aaa!.. c to za czowiek mciwy... Aeby w takiej chwili... 
Madzia przysza na schadzk po to tylko, aeby uspokoi pann Eufemi, wic odpowiedziaa 
ciskajc j za rk: 
 Ale 
nie desperuj, moja droga... Tego dnia, kiedy pan Ludwik owiadczy si o ciebie, 
Mitlewicz mwi .mi o tamtym biedaku i trzeba zdarzenia, najwyraniej zapewni, e nieszczliwy 
ani myli o odebraniu sobie ycia... Moe stao si to wypadkiem. 
 Tak sdzisz?  spytaa panna Eufemia nie okazujc zachwytu.  Z mioci  dodaa  
niejeden odbiera sobie ycie, ale... c temu winna kobieta?... Czyli kobieta nie jest istot 
mylc i woln... czy musi ulega kademu, kto j kocha... czy nie moe robi wyboru?... 
Jaki by to by okropny wiat!... 
Madzia ze zdziwieniem spojrzaa na pann Eufemi, ktrej pikna twarz miaa w tej 
chwili prawie anielski wyraz. 
 Widzisz, moja droga  mwia panna Eufemia spuszczajc cudne oczy  widzisz... chc 
si przed tob wyspowiada... Ja, moja droga, ja... zawsze kochaam Ludwika... Gdy Ludwik, 
nie wiem dlaczego, zacz okazywa mi obojtno, byam w rozpaczy... Zamana, wyznaj, 
popeniam bd suchajc namitnych wynurze tego nieszczliwego... Ktra kobieta nie 
lubi wyzna?... Ktrej nie wzruszy prawdziwa mio i cierpienie?... Chwilowo wzruszyam 
si i ja... Sdzc, e Ludwik zdradzi mnie, postanowiam powici si dla tamtego... Tam-
ten za, nie wiem, uwaa mnie za swoj niewolnic czy co?... 
Zasonia oczy chustk i po chwili mwia dalej: 
 Ach, gdyby ty wiedziaa, jaki on szlachetny, jak mnie kocha... 
 Pan Ludwik?  spytaa Madzia. 
 Kt by inny?... Wczoraj na wie o nieszczciu przybieg do nas, upad przede mn na 
kolana i baga, aebym do tego wypadku nie przywizywaa adnej wagi. Wiem  mwi 
Ludwik  e ten nieszczliwy uwielbia pani, ale... ilu ludzi uwielbia soce, kwiaty?... A 
kiedy mama zrobia uwag, e mog pa ofiar plotek, pan Ludwik przysig, e na adne 
plotki nie pozwoli... Prosi mnie, aebym dzisiaj wysza z nim w poudnie do miasta. Niech 
ludzie wiedz  mwi  e mojej mioci nic nie zmieni... Nic!... 
Madzia przypominajc sobie niedawno minione wypadki zdumiewaa si nad szybkoci, 
z jak 
w sercach ludzkich nastpuj po sobie wielkie i niezmienne uczucia. Jeszcze tylko nie 
bya pewna, komu te rzeczy przyszy atwiej: jej przyjacice, pannie Eufemii, czy ich wsplnemu 
wielbicielowi, panu Krukowskiemu. 
235 
52 Walka z cieniem 
Pomimo tak niemiego zdarzenia, jak samobjstwo sekretarza poczty, maestwo panny 
Eufemii z panem Krukowskim byo na najlepszej drodze. Bardzo silnym, zaiste, musia by 
zwizek ich dusz, skoro nie zachwia si pod takim ciosem. Zdawao si nawet, e tkliwe 
wzy midzy nimi zacisny si jeszcze bardziej dziki powiceniu panny Eufemii i energii 
pana Krukowskiego. 
Kiedy owego fatalnego wieczora wpad do pana Ludwika chopiec z wiadomoci, e Cynadrowski 
zastrzeli si, pan Ludwik od razu zrozumia sytuacj i zacz dziaa. 
Przede wszystkim ze wszelkimi wzgldami nalenymi ciko chorej osobie zawiadomi o 
tym siostr. Ale eks-paralityczka pomidzy mnstwem niespodzianek skadajcych jej repertuar 
miaa jeszcze  nadzwyczajny zasb odwagi. 
 Tak?...  rzeka.  Zastrzeli si?... A to orygina! 
 Obawiam si, aeby ten wypadek nie cign jakich przykroci na pann Eufemi  niemiao 
odezwa si pan Ludwik. 
 Przykroci?...  zawoaa chora dama.  A ty od czego jeste narzeczonym kobiety, dla 
ktrej odbieraj sobie ycie?... Ilu to mczyzn dla mnie chciao odebra sobie ycie, ilu ich 
ju naprawd nie yje  a co z tego?... Pikna kobieta jest jak ogie: igra z ni nie wolno. 
 Wic siostrunia nie ma nic przeciw temu, aebym uspokoi pann Eufemi? 
 Ale to twj obowizek! Id do niej natychmiast, tylko... przyszlij mi tu sucych i sam 
sied niedugo... Kiedy nadchodzi noc, jestem wicej zdenerwowana. 
Zaatwiwszy si z siostr pan Ludwik pobieg do narzeczonej i rzeczywicie uspokoi j 
tak, e sama pani podsdkowa powiedziaa mu: 
 Zerobie pan cud!... Lkaam si o Femci, bo ona taka delikatna, a to taki niezwyky 
wypadek w naszym miecie... Ale pan wszystko zemieni... 
Od podsdkw pan Ludwik wpad na chwil do doktora Brzozowskiego (ktrego bardzo 
polubi) i owiadczy mu poufnie, e wyzwie na pojedynek kadego, kto z powodu samobjstwa 
wspomni imi panny Eufemii. Doktr przyzna mu suszno dodajc, e w podobnych 
razach opinia publiczna w Iksinowie powinna mie jaki hamulec. 
Krtko mwic  w kilka godzin po wypadku, ktry mg znowu na dugo, jeeli nie na 
zawsze, pogry go w otchani celibatu, pan Ludwik by pewniejszym maestwa anieli 
kiedykolwiek. Narzeczona kochaa go nieskoczenie, on umia 
jej bronie  wszystko szo jak 
z patka. 
Tylko  noc mia troch niespokojn. Eks-paralityczka bya tak zdenerwowana, e oboya 
siwitociami i kazaa spa w swoim pokoju kucharce i dziewczynie. Za pan Ludwik 
czsto budzi si, a gdy zasn  trapiy go dziwaczne marzenia. Zdawao mu si, e nieboszczyk 
otwiera drzwi do pokoju i stanwszy w progu patrzy na pana Ludwika z nienawici i 
gniewem. 
Ale pan Krukowski, ktry okropnie lka si swojej siostry, mniej ba si niebezpieczestw 
rzeczywistych, a najmniej przywidze. Wic aeby raz na zawsze zapewni sobie 
sen, poszed na drugi dzie rano do szopy, w ktrej leay zwoki samobjcy. Najlepiej  
myla  nieprzyjacielowi spojrze w oczy. 
Min rynek, przeszed ulic Warszawsk, przeszed ulic Piotrkowsk, aeby go wszyscy 
widzieli, i  skrci na poczt, przed ktr znowu staa gromadka ludzi. 
 Gdzie ley nieboszczyk?  gono zapyta stranika, aeby zwrci 
na siebie uwag tumu. 
236 
 W szopie przy stajni  odpowiedzia stranik. 
W tumie zaczto szepta. Pan Krukowski wyty such mylc, e nazwie go kto  zabjc 
albo przynajmniej  narzeczonym zabjczyni. Lecz zamiast tego usysza wyrazy: 
 Doktr!... Nie, to felczer... Ale gdzie tam, to pan cywilny... 
Tum nie obwinia go o nic, nie wyzywa do walki ani do obrony. Pan Ludwik dozna w 
tej chwili podwjnego uczucia: ulgi i zawodu. 
Chodmy do nieboszczyka!...  pomyla. 
Zdawao mu si, e twarz zmarego powinna mie jaki straszny wyraz: gniewu czy nienawici. 
Nie zdziwiby si te (w swoich marzeniach), gdyby nieboszczyk spojrza na niego i 
gosem niesyszanym dla innych zawoa: 
Po co tu przyszede, morderco?... Czy naigrawa si nad nieszczliwym, ktry musia 
dla ciebie wyrzec si ukochanej kobiety?... 
Tak marzy pan Krukowski mijajc dziedziniec, na ktrym gromadka kur rozgrzebywaa 
mieci, jeden pocztylion rba drzewo, a drugi poi konia przy studni. 
Przed szop nudzi si stranik; lecz na widok eleganckiego pana wyprostowa si i  popchn 
drzwi. 
Pan Krukowski znalaz si sam w szopie, na rodku ktrej na tapczanie leay zwoki w 
grnej poowie przykryte derk. Pan Ludwik zbliy si, odsoni derk i spojrza na swego 
rywala. 
Zmary mia oczy zamknite, sinawe usta, twarz pok, a na niej jaki niezwyky wyraz. 
Ale w tym wyrazie nie byo ani gniewu, ani pogardy, ani nienawici, sowem  adnego z 
uczu, ktre mogy obrazi lub zaniepokoi widza. 
Gdyby nowe ubranie porzucone przez swego waciciela na gocicu mogo przemwi 
gosem czy fizjognomi, zapewne mwioby w ten sens: 
Jestem nowe ubranie, wcale dobre, i nie wiem, dlaczego porzuci mnie mj waciciel?... 
Taki wyraz zdawa si by wypisany na obliczu zwok. Dlaczego on mnie zabi?...  
pytay. 
Ale pytanie to nie odnosio si 
do pana Ludwika, lecz do waciciela tego modego i 
zdrowego ciaa, ktre w gwatowny sposb opuci. 
Pan Krukowski sta przed zwokami zdumiony. 
Jeeli kto popchn go do samobjstwa  myla  to chyba ja... Jeeli kto go skrzywdzi, 
to take ja... I ten czowiek nie ma do mnie pretensji, nie okazuje wstrtu?... 
Zdj kapelusz, przeegna si i chocia to nie odpowiadao liberalnemu duchowi czasu, 
zmwi: Wieczny odpoczynek... Potem opuci szop i dziedziniec boczn furtk, bo wstyd 
mu si zrobio ludzi czekajcych przed poczt. 
Jaki to musia by dobry czowiek  myla pan Krukowski idc ze spuszczon gow.  
Jak on j kocha i co mg wycierpie 
przez... przeze mnie... 
Po tej smutnej wizycie pan Ludwik par 
godzin nie mg si uspokoi. Bo on chcia walczy 
w obronie honoru panny Eufemii, koniecznie chcia walczy, a tu  gwny przeciwnik 
nie tylko nie przyj wyzwania, lecz wcale nie zwraca uwagi na pana Krukowskiego. 
Na szczcie, pozostali ywi wrogowie. 
W poudnie pan Krukowski przyszed do pastwa podsdkw, aeby stosownie do wczorajszego 
projektu przespacerowa si z pann Eufemi po miecie. Panna Eufemia bya mizerna 
i zgnbiona. Gdy za pan Ludwik wspomnia o spacerze, zacza go prosi, aeby 
odoy to na inny dzie. 
 Po co mamy wyzywa miejskich plotkarzy?...  mwia. Szepnie kto, nie ukoni si, a 
choby spojrzy i... co wyniknie?... Wanie o to chodzi  odpowiedzia pan Krukowski z 
piknym ukonem i niezwyk stanowczoci. 
Poniewa i pani podsdkowa zachcaa crk do usuchania rady narzeczonego, wic w 
237 
kilka minut pan Ludwik i panna Eufemia znaleli si na miecie. 
Przeszli rynek i ulic Warszawsk, wszdzie spotykajc duo znajomych i nieznajomych 
osb. Ale mimo najpilniejszej uwagi ze strony pana Ludwika, nie usyszeli przykrego sowa, 
nie zobaczyli ani jednego niewaciwego spojrzenia. Znajomi witali ich uprzejmie, a niektrzy 
winszowali przyszego zwizku. 
Pan Krukowski pragn jeszcze i w stron 
poczty, ale panna Eufemia tak zblada, tyle 
miaa przeraenia w oczach, e peen rycerskoci narzeczony nie chcc jej drani zawrci 
do domu. 
 Widzi pani  mwi uradowany  jak to dobrze wyj naprzeciw plotkarzy. Nikt nie 
wspomnia o tym nieszczliwym...  A jednak jestem pewna, e od wczoraj wszyscy o nim 
mwi  odpowiedziaa panna Eufemia. 
Pan Krukowski spospnia. Jego elegancja, jego delikatno, jego dobre wychowanie dosigy 
szczytu wobec panny podsdkwny; tylko  opuci 
go dobry humor. A co gorsza, e 
ten dobry humor coraz rzadziej pojawia si midzy narzeczonymi, chocia spdzali razem 
cae dnie. Nawet eks-paralityczka zwrcia na to uwag i raz rzeka do brata: 
 Mj Ludwiku, co 
ty taki zamylony?... Nic, tylko mylisz, cigle mylisz... To nawet 
niezdrowo! 
W najblisz niedziel, podobno z podszeptu pani podsdkowej, proboszcz zapomnia 
ogosi zapowiedzi pana Ludwika z pann Eufemi. Nie dlatego, bro Boe, aeby chciano 
opnia si z weselem, lecz... ot tak sobie!... Nie wiadomo skd pani podsdkowej przysza 
taka myl, ktra troch rozgniewaa siostr pana Krukowskiego, ale jego samego zelektryzowaa 
w sposb przyjemny. 
Bd plotki...  rzek do siebie; cigle bowiem pragn stoczy walk o honor i spokj 
panny Eufemii i przekona cay wiat i kad z jego piciu czci, e panna Eufemia nie jest 
winna mierci Cynadrowskiego. 
Ale plotki i tym razem nie przychodziy. 
Jako 
we dwa tygodnie po fatalnym wypadku pan Krukowski spacerujc po pokoju siostry 
rzek: 
 Co to jest, e nie ma plotek ani na mnie, ani na Eufemi?... Przecie w Iksinowie zawsze 
z najbahszego powodu byway plotki, a teraz nic! 
 Boj si twoich pogrek  odpowiedziaa siostra  i dlatego nie gadaj gono. Wspominaa 
mi jednak rejentowa, e major chodzi do Cynadrowskiego na kilka dni przed nieszczciem... 
mwia te, e jeeli kto zna prawdziw przyczynmierci, to chyba ten pan... 
jake on?... Mitlewicz... 
Nareszcie  pan Ludwik usysza jakie nazwiska... Nareszcie znalaz jakich ludzi, z ktrymi 
mg, jeeli nie zrobi awantury w obronie czci i spokoju panny Eufemii, to przynajmniej 
 pogada o wypadku. Nieche mu kto postawi zarzuty, niech si z nim sprzecza, byle 
raz przerwao si milczenie!... 
Zadowolony pan Krukowski ubra si w swoje przeliczne popielate spodnie, w niemniej 
popielate rkawiczki, w czarny tuurek i poszed z wizyt do lekcewaonego dotychczas pana 
Mitlewicza. A zobowizawszy go do absolutnej dyskrecji zapyta: Czy prawda, e nieboszczyk 
Cynadrowski zwierzy si przed nim, i umiera z mioci dla panny Eufemii?... 
 Ale uchowaj Boe!  zawoa Mitlewicz.  Prawda, e raz, kiedy tam bardzo dawno, 
spotkawszy si ze mn w nocy napomkn o samobjstwie, ale o pannie Eufemii nie wspomnia. 
Uwielbia j, nie mona przeczy, ale wiadomo o zarczynach z panem przyj spokojnie... 
I w dalszym cigu Mitlewicz obawiajc si, aeby pan Ludwik znowu nie zwrci swoich 
afektw do Madzi, tak zacz wychwala wdziki, postaw, uoenie i gr na fortepianie panny 
Eufemii, e jej narzeczonemu a sabo si zrobio od pochwa. 
238 
Smutno pan Krukowski poegna Mitlewicza i  poszed do majora. Liczy na to, e 
opryskliwy starzec, ktry nie lubi panny Eufemii, da mu jak przyczyn do sporw. 
Zasta majora w domu, poprosi 
go o chwil poufnej rozmowy, napomkn o dyskrecji... 
 Mj kochany  przerwa mu major  jeeli nie jeste pewien, e zachowam jak, zapewne 
gupi, tajemnic, to po co chcesz mi j powierza?... Zreszt ostrzegam ci, e ja tylko 
to utrzymuj w sekrecie, co sam uwaam za godne sekretu. 
Po mnstwie najwykwintniejszych przeprosin pan Ludwik odezwa si: 
 Prawda, panie majorze, jaki okropny wypadek z tmierci nieszczliwego Cynadrowskiego? 
 Ano, c?... Nie yje, i basta. 
 Ale taka gwatowna mier... 
 Czasem trafia si kilka tysicy mierci gwatownych w cigu paru godzin  c z tego?... 
Dziury w niebie nie ma. 
 Czy... czy nie sdzi pan major, e... nieszczliwa mio dla panny Eufemii moga popchn 
Cynadrowskiego do samobjstwa?... 
 Daje spokj!... Gdyby kade niepowodzenie u kobiet miao koczy simierci wielbiciela, 
to ty, mj kochany, dla samego siebie musiaby zaoy oddzielny cmentarz... Dostawae 
przecie arbuzy za arbuzami, a jednak yjesz; dlaczeg wic tamten mody czowiek 
miaby by gupszym od ciebie? 
Argumentacja staruszka bya tak silna, e spotniay pan Krukowski szybko zakoczy rozpraw 
i z ulg w sercu poegna majora. 
A, c to za gbur!...  myla pan Ludwik podwajajc kroku. Lka si, aeby major nie 
zawrci go z drogi i nie ufetowa nowym szeregiem wyjanie. 
I ot staa si 
rzecz trudna do wiary, a jednak prawdziwa: Cynadrowski zabity, pokrajany 
pogrzebany  nieboszczyk, o ktrym jedni zapomnieli, a inni starali si zapomnie, nieboszczyk 
ten  y!... y jakimyciem niewidzialnym, nieujtym i niepojtym i  zatruwa spokj 
dwom najszanowniejszym domom w Iksinowie. 
To dziwne ycie zmarego nie wystpowao w jednolitej formie. Istnia 
on jak rozbite 
zwierciado, ktrego czstki kryj si w rozmaitych ktach, lecz od czasu do czasu przypominaj 
si nagym byniciem. 
Wszystkie te pojedycze bynicia powoli sumoway si w umyle pana Krukowskiego, 
utworzyy jeden obraz silny i zmusiy do uwierzenia, e bd co bd nieboszczyk  j e  , i 
to jest pomidzy nim, panem Ludwikiem, a jego narzeczon, pann Eufemi. 
Pewnego dnia na przykad eks-paralityczka, bez adnych nerwowych wybuchw (musiaa 
by naprawd przestraszona), rzeka do pana Krukowskiego: 
 Mj kochany, nie chciaabym ci niepokoi... ale kadej nocy chodzi co po naszym 
ogrodzie:.. 
 Moe str. 
 Ale, gdzie tam. Pytaam si... 
 Wic zodziej? 
 Zodziej ukradby co jednej nocy, ale nie wasaby si kadej  odpara chora dama. 
Pan Krukowski cicho westchn i spuci oczy. 
 Widzisz, mj drogi  mwia tajemniczo siostra  ty nie wierzysz w upiory... A jednak 
ludzie proci, ktrzy czsto musz czuwa po nocach, twierdz, e spotykali upiorw... Mwi, 
e najczciej upiorem zostaje samobjca... Odwiedza on tych, ktrzy go skrzywdzili, i 
jednym przeszkadza spa, a z innych... krew wysysa... 
Odetchna i trzsc gow koczya: 
 Osoby wysysane przez upiorw s smutne, blade, trac siy... Niekiedy maj na ciele 
niewielkie plamki pochodzce od ukszenia... 
239 
 Ach, te brednie!...  przerwa 
niecierpliwie pan Ludwik, tak niecierpliwie, e to podobao 
si jego siostrze. 
 Nie brednie!...  szeptaa sodkim, nieledwie pokornym gosem.  Nie brednie!... Onegdajszej 
nocy sama widziaam w oknie jak straszn posta w bieli... By to mczyzna z dzik 
twarz, oczyma jak wgle i z czarnymi pokudanymi wosami... 
 No, no... uspokj si, bo  a m  e  by blondyn  odpar prawie niegrzecznie pan Ludwik. 
 Kilka razy widziaam i blondyna... 
Ale pan Ludwik wyszed z pokoju i... trzasn drzwiami!... co tak zachwycio jego siostr, 
e zaprosia go na wyborn czekolad i nawet  staraa si przypodoba usugujc mu, odgadujc 
jego myli. 
240 
53 Cie zwycia 
Ta rozmowa z siostr bya dla pana Krukowskiego punktem zwrotnym w jego yciu i w 
stosunkach. Zacz uwaniej przypatrywa si rodzinie pastwa podsdkw i przypomina 
sobie rne szczegy. 
Raz na przykad sysza, jak pani podsdkowa zrobia awantur 
w kuchni z tego powodu, 
e suce nie chciay jej powiedzie, o czym po cichu rozmawiaj midzy sob? 
Co jej do tego?  pomyla 
pan Ludwik  nie wiadomo z jakiej racji  stan przed nim 
jak ywy Cynadrowski z twarzt, ale spokojn i pozbawion wyrazu jakiejkolwiek niechci... 
Innym razem pani podsdkowa (w obecnoci pana Ludwika) rozdranionym tonem odezwaa 
si do ma: 
 Mj derogi, dlaczego ty cigle siedzisz w domu? Dawniej chodzie po caych dniach, a 
dzi!... 
 Do kog pjd?...  odpar cicho podsdek. 
Krtka i agodna odpowied tak wzburzya pani podsdkow, e szanowna dama wybiegszy 
do drugiego pokoju wybuchna paczem. 
Jeszcze innego dnia pani podsdkowa zacza bez powodu narzeka przed przyszym ziciem 
na Iksinw: 
 C to za niezenone miasto!... Jacy poziomi ludzie!... 
 Czy zrobi pani kto przykro?...  zawoa zrywajc si pan Ludwik, cigle gotw do 
walki o cze i spokj narzeczonej. 
 Ach, nie!...  odpara wyniole podsdkowa.  Kt by mnie emia obrazi?... Ale tu 
jest takie liche towarzystwo... Rejentowa nie moe y bez pelotek i nawet wwczas, gdy 
milczy, jeszcze robi pelotki... A ta aptekarzowa, c to za obudnica!... Kiedy cauje mnie, 
mam uczucie, jakbym dotekna wa... 
Pan Krukowski przyzna w duchu, e nie poradzi ani na obudy aptekarzowej, ani na milczce 
plotki rejentowej. 
 Powinni bycie, moi pastwo  mwia znowu pani podsdkowa  a nawet musicie poberawszy 
si wyjecha gdzie na miodowy miesic... do Parya, do Neapolu czy do Ojcowa... 
Wam koniecznie potrzeba wieego powietrza... Wam potrzeba wyjrze na szerszy ewiat... 
Femcia tak mizernieje... no  powodem tego jest gorce uczucie... Ale zawsze wypada gdzie 
wyjecha, choby na kertko, na miesic, dwa... 
Panu Ludwikowi, gdy sucha tych rad, zrobio si zimno. Naprzd wiedzia, e siostra nie 
pozwoli mu wyjecha, a potem zrozumia, e pani podsdkowa mwic o miodowym miesicu 
delikatnie przypomina mu o lubie, ktry odwlk si. 
Istotnie w t niedziel moga ju wyj trzecia zapowied... Przecie ju upywaa trzecia 
niedziela od mierci Cynadrowskiego... 
Znowu ten Cynadrowski!...  pomyla pan Ludwik i wykwintnie poegnawszy pikn 
narzeczon tudzie jej szanownych rodzicw uda si  do proboszcza. 
Chcia go prosi o ogoszenie zapowiedzi w nadchodzc niedziel. 
Ale staruszek okrutnie zacz trz rk okoo ucha. 
 Co wam tak pilno?...  rzek.  Czekalicie par tygodni, moecie jeszcze poczeka z tydzie, 
ze dwa... Zreszt, jeeli koniecznie chcesz... 
 Ja zastosuj si do woli ksidza proboszcza  szybko odpowiedzia pan Ludwik  ale 
moja narzeczona... jej rodzice... 
241 
 Ju 
ja im to wytomacz  odpar proboszcz.  Kt sieni w lecie?... W jesieni, rozumiem... 
po niwach... 
Pan Ludwik wyszed od proboszcza zgnbiony. Dlaczego ksidz radzi mu nie pieszy si 
ze lubem?... Przecie to prawie obelga, a co najmniej insynuacja... Chcia natychmiast wrci 
si i zapyta: co to znaczy?... Ale  nie rozumia dlaczego  zabrako mu odwagi. 
Od tej chwili zdawao mu si, e stoi przed zason, poza ktr kryje si jaka tajemnica. 
Gdyby ruszy palcem, upadaby zasona: Ale pan Krukowski przy wszystkich swoich miesznociach 
by tak delikatny, e nie mia usuwa tej zasony. 
Raz panna Eufemia bya z dusz wizyt u siostry pana Ludwika. Siedzieli w altanie. 
Czas schodzi im do przyjemnie, panna bowiem czytaa ksik, a adnie czytaa. Wtem 
wiatr wion i troskliwa o zdrowie eks-paralityczki panna Eufemia posza do jej pokoju po 
szalik. 
 Ludwiku  rzeka prdko chora dama  czy ty uwaasz, e Femcia jest co dzie bledsza? 
 Musi by niezdrowa. 
 A.., czy ty widzisz znami 
na jej szyi... czerwone znami?...  mwia eks-paralityczka, 
z trwog patrzc na brata. Pan Ludwik zatrzs si. Lecz gdy panna Eufemia wrcia do altanki 
z szalikiem, ostentacyjnie pocaowa j w rk. 
Chora dama spucia gow. Z gbok radoci uczua, e jej brat zaczyna okazywa 
swoj wol, lecz przykro jej byo, e robi to w tym wypadku. 
Nareszcie w poowie nastpnego tygodnia pan Krukowski postanowi rozci wze. Poszed 
do proboszcza i poprosi o ogoszenie zapowiedzi. A gdy staruszek znowu zatrzs rkoma, 
pan Ludwik spyta powanie: 
 Co to znaczy, ksie proboszczu? Dlaczego pan kae mi odkada wesele?... 
 Kaza, nie ka  odpar ksidz.  Tylko myl, e moe nie wypada tak znowu pieszy 
si, choby ze wzgldu na... narzeczon... Zawsze to przykro musi by dziewczynie, e kto 
dla niej paln sobie... 
 A c to w rezultacie obchodzi pann Eufemi?...  zdziwi si pan Ludwik. Zapewne 
niemia rzecz na razie, ale dzi ona sama.,. 
Proboszcz zacz si krzywi i wytrzsa rkoma. 
 No  przerwa  zawsze cho troch musiaa lubi nieboszczyka. Nie tak mocno jak ciebie, 
ale zawsze... Przecie widywaa si z nim, pisywaa listy, nawet bya mowa o piercionkach... 
Pan Ludwik zrobi si szary na twarzy i zaczesa bujne faworyty. 
 Skde proboszcz wie o tym? 
 Cae miasto wie  odpar ksidz.  Wreszcie nie wspominabym o tych rzeczach, gdyby 
nie podsdek, ktry czujc pewne skrupuy prosi mnie, aeby ci o tym nadmieni... Naturalnie 
dodaywo proboszcz  wiem, e jeste czowiek szlachetny i nie skompromitujesz panny, 
ktra jest do ciebie przywizana... 
 Ale rozumie si!...  odpowiedzia pan Krukowski egnajc proboszcza. 
By jednak zirytowany i wybieg na miasto. 
Dowiaduj si nowych rzeczy  myla 
 o ktrych notabene mwi cae miasto... Ale 
podsdek uczciwy czowiek, tak... on mia skrupuy... Pani podsdkowa nie miaa ich ani 
panna... No, wreszcie!... Ona chodzia na spacer z tamtym, ja z Madzi... Ona pisywaa listy, 
ja posyaem bukiety... ona tam... co...  piercionkami, a ja owiadczyem si o Madzi... 
Zaniedbywaem j, tamten szala, wic nie aden dziw, e serce przemwio... Zreszt sam 
si ukara... Trzeba odoy wesele, niech biedaczka uspokoi si zupenie... 
Pan Ludwik tak czu swoj wyszo nad Cynadrowskim, e nawet nie by o niego zazdrosny. 
Tym bardziej i zgodnie z wymaganiami przyzwoitoci  panna przeniosa Krukowskiego 
nad Cynadrowskiego, a Cynadrowski dobrowolnie ustpi Krukowskiemu rozumiejc, 
e kto mia zaszczyt uwielbia przysz pani Krukowsk, y nie powinien. 
242 
Bardzo... bardzo rozsdny chopiec... Mia nawet to, co nazywa si delikatnoci 
uczu...  myla pan Ludwik. 
Ale pomimo optymistycznych pogldw na stosunek swj do panny Eufemii, a panny Eufemii 
do pana Cynadrowskiego, czu jaki brak i chcia si o czym dowiedzie. Ale o 
czym?... sam nie rozumia. 
Wic zapomniawszy o niechci poszed 
jeszcze raz do majora, kombinujc bowiem rozmaite 
pswka, ktre go dolatyway, domyla si, e major wicej musi wiedzie ni inni. 
Starzec wychodzi na szachy, wic rozmwili si 
w ganku.  Panie majorze  zacz od 
razu pan Ludwik.  Nie chc wypytywa o to, czego mi pan sam nie powiedzia; ale... Niech 
mi pan szczerze objani, jakie wraenie sprawi na panu Cynadrowski? 
 Ja prawie go nie znaem. 
 Lecz... o ile go pan zna... Major wyd usta. 
 To by honorowy chopak. Gupi, ale bardzo uczciwy... bardzo. Moe nawet za bardzo... 
Poegnali si  pan Krukowski odetchn zadowolony. Opinia majora o zmarym pochlebia 
jemu samemu. 
Maa figura  myla  jaki tam urzdniczek, i do tego Cynadrowski... Kto znowu tak si 
nazywa!... Ale przynajmniej nie adna mtna osobisto... Panna Eufemia nawet gniewajc 
si na mnie miaa dobry smak. 
Na rynku pan Ludwik niechccy zetkn si z Mitlewiczem. Przywita 
go bardzo wykwintnie 
i po wymianie kilku zda obojtnych spyta: 
 Prosz pana, kto to waciwie by 
ten pan Cynadrowski?  Przecie pan wie: sekretarz 
poczty, bra 20 rubli miesicznie.  Ale charakter, panie, charakter?... 
 O, charakter mia gwatowny, co wreszcie mogo pochodzi z nie do starannego wychowania 
 odpowiedzia Mitlewicz poprawiajc konierzyk w sposb, ktry oznacza, e 
on sam jest starannie wychowany. 
 Ale... czy to by dobry czowiek?...  nalega pan Krukowski. 
Mitlewicz spojrza na niego z podziwem. 
 Pan si o to pyta?... Ale to chodzca uczciwo, szlachetno... Gdy raz zosta czyim 
przyjacielem, daby si porba... Zapa, z jakim Mitlewicz unosi si nad zmarym, by tak 
szczery, e pan Krukowski dozna dziwnego wzruszenia. 
Tak  myla  to widocznie by dobry czowiek... Nie omyliem si:.. On musia by 
nawet bardzo dobry... I kto wie, czy nie szkoda chopca?... Mio i ambicja!... szlachecka 
krew... szkoda chopca... 
By kontent. Bo jakkolwiek rozumia, e panna Eufemia pogwacia wiatowe konwenanse 
kochajc jakiego tam urzdniczka, to jednak nawet tym czynem zdradzia dobry smak i 
wznioso uczu. 
Trzeba mie bardzo szlachetn dusz, aeby odczu inn szlachetn dusz, pomimo tylu 
przeszkd zbudowanych przez konwenanse  myla pan Ludwik. 
By wic kontent, o! bardzo by kontent. Mia bowiem prawo i nawet mia zamiar powiedzie 
narzeczonej: 
Pani, nie nalegam o przypieszenie wesela (wbrew upomnieniom doktora Brzozowskiego... 
Nie, tego nie mona jej powiedzie!). Nie nalegam, pani, bo szanuj twj smutek... 
Oznaczysz zatem dzielubu, gdy zechcesz, a ju ja sam uspokoj 
twoich rodzicw, moj 
siostr i nawet doktora... (Nie, tego nie mona jej powiedzie!...) 
By kontent i dumny. Dumny nie tylko z narzeczonej, ale nawet ze swego rywala. 
 Tak  mwi zacierajc rce.  To nie by jaki tam tuzinkowy urzdniczek... To raczej 
by zaklty krlewicz... No i ustpi wobec mnie... Taki ustpi!... 
W jego oczach Cynadrowski z pocztowego sekretarza wyrs 
bodaj czy nie na jeneralnego 
pocztmistrza Wielkiej Brytanii, ktrym przecie moe by lord angielski. 
243 
Tego wieczora pan Krukowski z domu swej siostry odprowadza pann Eufemi do rodzicw. 
Noc bya pikna, ksiyc wieci w peni; niezbyt czyste domy Iksinowa zamieniy si 
w blasku tych promieni na egzotyczne wille, wiee kocioa urosy. 
Pan Ludwik by rozmarzony i czule ciska przecudn rczk panny Eufemii, ktra pomimo 
to nie miaa humoru. Nawet kilka razy perowymi zbkami szarpna batystow chusteczk, 
co moe nie zgadzao si z etykiet, lecz byo pene wdziku. 
 Zdaje si, e moja pani jest nieco zdenerwowana?  odezwa si melodyjnym gosem 
pan Krukowski. 
 Po prostu  jestem za... 
 Domylam si, e na mnie?...  Ma pan suszno. 
 Czy wolno odgadn powd?... 
 Ciekawam?... 
 Posdzasz mnie  szepn  e nie umiem uszanowa twego alu... 
 alu?...  spytaa zatrzymujc si.  O co?... do kogo?... 
 Waciwie: po kim?... 
W tej chwili wbrew sztuce ycia, rozsdkowi, a nawet wasnej woli panna Eufemia stracia 
panowanie nad sob. Zblada, oczy jej rozszerzyy si i usunwszy rk z tkliwego ucisku 
pana Ludwika zapytaa stumionym gosem: 
 Po kimal?... Moe mylisz, e po tamtym czowieku?... 
 Sdziem:.. 
Panna Eufemia zamiaa si szarpic w rkach chusteczk.  Ja?...  mwia  ja mogabym 
aowa czowieka, ktry narazi mnie na plotki, na podejrzenia?... I za co!... em si 
zlitowaa... em si zniya do znajomoci z nim....Czy ja wiem zreszt?... em si nim bawia... 
Panna Eufemia mwic to chciaa usprawiedliwi si przed narzeczonym z pogosek, ktre 
mogy doj do niego. 
 Bawia si?...  powtrzy pan Krukowski nieokrelonym tonem. 
 Zdradzae mnie dla Madzi  mwia juartobliwie panna Eufemia  wic miaam 
prawo odwetu... Ale zarczam, cokolwiek powiedzieliby ludzie, e by to sposb najniewinniejszy... 
Przysigam ci, Ludwiku!..: 
Weszli na ganek domu, w gsty cie rzucany przez winograd. Panna Eufemia opara rczki 
na ramionach narzeczonego i delikatnie dotkna ustami jego czoa. 
 Przysigam ci  rzeka  e jeste pierwszym mczyzn, ktrego... to spotyka..: 
 Ba-wi-a si?...  powtrzy pan Ludwik. 
 Naturalnie... Czy przypuszczae co innego?... A wiesz, e powinna bym si obrazi!... 
Pan Ludwik delikatnie odsun si 
od niej. Gdy mu na twarz pad blask ksiyca, pannie 
Eufemii zdawao si, e stoi przed ni jaki obcy mczyzna. 
 Bawia si  szepta  i to tak niewinnie, e..: 
 e co?... Widz, e doleciaa ci jaka .nikczemna potwarz... przerwaa mu wylkniona. 
 Gardz plotkami!  odpar.  Tu przecie nie o potwarz chodzi, ale o... mier czowieka... 
 Ach!...  krzykna panna Eufemia rzucajc si na awk w ganku. 
Po chwili na jej krzyk wybiega podsdkowa w biaym szlafroku z trenem, a za ni podsdek. 
 Femciu... co to zenaczy?...  zapytaa matka.  Sepodziewaam si, kochany Ludwiku... 
Ale kochanego Ludwika ju nie byo przy ganku. Umkn szybko, wybierajc miejsca, na 
ktre paday cienie domw. 
Gdy przybieg do swego mieszkania i wszed 
do pokoju siostry, chora dama nawet nie 
podnoszc do oczu binokli zawoaa niespokojnie: 
 A tobie co?... 
244 
Taki mia dziki wyraz twarzy, tak nieporzdnie wygldao jego odzienie. 
Napi si wody, usiad obok siostry i rzek niskim gosem: 
 Siostruniu... musisz mi da pienidzy... Wyjedam jutro rano... 
 Dokd?.. po co?... A ja?... 
 Dokd?... Gdzie kaesz, a ty przyjed za mn... Wyniesiemy si std... 
 A Femcia?... 
 Nie chc Femci!... Nie chc jej zna... nawet sysze o niej nie chc... Przecie ta kobieta 
nie tylko ma odwag mwi, e bawia si, syszysz: ba-wi-a si tym nieszczliwym urzdniczkiem, 
ale nawet nie rozumie tego, co powiedziaa!... 
Eks-paralityczka strzelia z palcw jak grenadier. 
 A wiesz co  rzeka  doskonale robisz, e si z ni nie enisz!... Ja ju od tygodnia 
opakuj to maestwo... To nie dla ciebie kobieta... To... 
 Chwaa Bogu!...  cierpko przerwa pan Ludwik.  Dlaczeg siostrunia wczeniej mi 
tego nie powiedziaa?... 
 Baam si, kochanie... baam si ciebie... Ty od pewnego czasu jeste okropny!... 
Wszystkich wyzywasz na pojedynek... nie pozwalasz mwi... trzaskasz drzwiami... 
Rozmawiali do witu ciskajc si i popakujc. O czwartej rano pan Ludwik posa chopca 
po ekstrapoczt, a o pitej wyjecha, czule egnany przez siostr, ktra miaa ruchy tak 
swobodne, jakby parali nie by jej znanym nawet z imienia. 
W dziejach Iksinowa dzie wyjazdu pana Ludwika stanowi koron caego pasma wielkich 
wypadkw. 
Trzeba przyzna, e inteligencja iksinowska zrozumiaa pooenie. Maomiasteczkowe 
plotki ucichy, ludzie spowanieli. Pani rejentowa, pani pomocnikowa, a nade wszystko pani 
podsdkowa wcale nie wychodziy tego dnia z domw. Niezrwnany takt kobiecy podszepn 
im, e  w chwili tak powanej kobiety cofn si powinny na drugi plan, a zostawi 
wolne pole dziaalnoci mw. 
I mowie dziaali. Naprzd  kady z nich pojedyczo udawa si na poczt, aeby 
sprawdzi: czy pan Krukowski rzeczywicie wyjecha ekstr, i do tego o pitej z rana? 
Sprawdziwszy za sam fakt, obejrzawszy bryczk, ktra uniosa pana Ludwika i pocztyliona, 
ktry go odwiz  kady z panw zawraca do apteki. 
To miejsce wydawao im si najwaciwszym do wszechstronnego zbadania kwestii: 
Czy pan Krukowski wyjecha za jakim nagym interesem (moe w sprawie pieninej?), 
czyli te wyjecha bez interesu. A w tym ostatnim wypadku: zerwa czy nie zerwa z narzeczon 
i  dla jakich uczyniby to powodw? 
Ze szeciu panw zebrao si w aptece, lecz wszyscy zachowywali milczenie godne rzymskich 
senatorw. W kocu milczenie stao si tak przygniatajcym, e sam gospodarz uczu 
si zniewolonym do wypowiedzenia kilku sw. 
 Prosz panw  rzek  jedno dla mnie jest niewtpliwe...  e Krukowski wyjecha  
wtrci rejent. 
 To swoj drog, ale..: e Iksinw staje si wielkim miastem. Prosz panw o chwil 
uwagi: skandal na koncercie; zerwanie pana Krukowskiego z pann Brzesk, owiadczenie 
si 
pana Krukowskiego naszej najsympatyczniejszej pannie Eufemii, samobjstwo Cynadrowskiego 
i... dzisiejszy wyjazd. 
Aptekarz odetchn. 
 Prosz panw, to ju nie Iksinw  mwi dalej  to bez maa Warszawa. Bo tylko w 
Warszawie co dzie jest jaki koncert, co dzie kto si zabija... 
 Co dzie kto wyjeda...  wtrci z namaszczeniem rejent. Aptekarz stropi si. Szczciem 
ukazaa si pani zapraszajc goci na przeksk. 
Do jakich wnioskw doszli zgromadzeni w czasie przekski o tym nie dowiedzia si nawet 
pan prowizor. Domyla si tylko, e musiano ubolewa nad pooeniem szanownej ro
245 
dziny pastwa podsdkw. Wszyscy bowiem zebrani byli ich przyjacimi i opuszczajc 
prywatne mieszkanie aptekarza mieli niewyrane miny jak ludzie, ktrzy nie znaleli powodu 
do uciechy, a nie chc okaza smutku. 
246 
54 Dnie pomylne 
Dziwnym zbiegiem wydarze 
w tym czasie, kiedy dla pastwa podsdkw zaczy si 
utrapienia, na dom doktora Brzeskiego, a na Madzi w szczeglnoci, spado par przyjemnych 
niespodzianek. 
Pan Efoski, w ktrego rkach znajdoway si pienidze Madzi, na pierwsze danie doktorowej 
przywiz 
jej trzysta rubli. Tak sum pani Brzeska bya winna siostrze pana Krukowskiego; 
a poniewa skutkiem obojtnoci Madzi dla pana Ludwika stosunki midzy dwoma 
rodzinami zerway si, wic doktorowa natychmiast odniosa pienidze chorej damie. 
Eks-paralityczka przyja pani Brzeskyczliwie, cho etykietalnie i  trzysta rubli odebraa. 
Lecz na drugi dzie osobicie zoya wizyt doktorowi Brzeskiemu, gorco podzikowaa 
mu za dotychczasow opiek nad jej zdrowiem i zakoczya: 
 Ocigaam si z uregulowaniem naszych rachunkw...  Jakich?...  zapyta doktr. 
 No, przecie od roku nic pan ode mnie nie otrzymywa za wizyty... e za zapewne opucimy 
z Ludwikiem Iksinw, wic niech pan bdzie askaw przyjmie... Bardzo... ale to bardzo 
prosz... 
Nie byo rady. Brzeski wzi pienidze i przekona si, e s to te same trzysta rubli, ktre 
wczoraj jego ona dorczya chorej damie. 
Zadowolony, ale i troch zmieszany, doktr wezwaon i crk do gabinetu i wypowiedzia 
mow nastpujcej treci: 
 Mateczko! Wiem, e Madzia ze swych pienidzy spacia nasz dug... No, nie udawajcie 
zdziwionych: mwi o trzystu rublach... A poniewa te same pienidze siostra pana Ludwika 
ofiarowaa mi za wizyty, wic masz, Madziu, na powrt twoje trzysta rubli... 
Niepodobna cile oznaczy, jak wiele upyno czasu: kwadrans czy p godziny, zanim 
Madzia wzia z rk ojca tyle razy wymienion kwot i  oddaa j do przechowania matce. 
Na razie w aden sposb nie mogo pomieci si w jej gowie, e ona jest naprawd wacicielk 
tak wielkiej sumy, a ju wprost doznawaa zawrotu mylc, co zrobi z takim mnstwem 
pienidzy?... Trzysta rubli!... co to za kapita dla osoby, ktra nieraz przez cay tydzie 
nie wydaa na siebie zotwki. 
W cigu kilku dni przyszo upamitanie i rozwaga, dziki czemu Madzia postanowia  
uklkn przed matk i baga j, aeby wzia z owych trzystu rubli tyle, ile potrzeba na 
edukacj Zosi. Z pozostaej sumy, aeby  w najwikszym sekrecie przed ojcem wytrcia 
sobie za niadania, kolacje i obiady. 
Niech mameczka liczy si ze mn jak z obc... Niech mama tyle mi porachuje, ile musiaaby 
wzi od obcej panienki za jej st... Tylko niech mama nie obraa si na mnie, bo... 
 tak sobie mylaa Madzia oczekujc chwili, w ktrej matka bdzie miaa najwicej czasu i 
najlepszy humor. 
Lecz wanie tego wieczora, kiedy widzc matk w ogrodzie, chciaa wyj i powiedzie: 
Prosz mamy, ja mam wielk... wielk prob!... Ale to bardzo wielk... 
Prawie w tej chwili wszed listonosz i wrczy Madzi urzdowy papier. 
Zdumiona odpiecztowaa go i znalaza  pozwolenie na otwarcie prywatnej szkoy eskiej 
dwuklasowej tudzie klasy wstpnej!... 
Rado uderzya jej do gowy. Taczya po pokoju, caowaa urzdowy papier, potem 
wbiega do kuchni, aeby uciska matk. Lecz poniewa matka rozmawiaa z chopem, ktry 
dzierawi jej pole, wic Madzia wybiega do ogrodu i  zacza ciska i pieci swj 
ulubiony kasztan. Zdawao si jej, e ju ma zapewnione szczcie, ktrego nic zachwia nie 
247 
moe. Ma pozwolenie na szko i ma pienidze, wic jaka jeszcze moe istnie przeszkoda?... 
Chyba eby ona umara lub aeby Iksinw zapad si pod ziemi. 
Ale ona nie umrze, bo przecie j Bg przysa do Iksinowa, aeby tu zaoya szko. 
Czyli Matka Boska sama nie daa jej znaku wwczas w kociele, e rozumie jej trosk i wysucha 
modlitwy? Czy owi chopcy, ktrzy tak dokazywali podczas procesji, nie stanowi 
wskazwki z nieba zesanej, e ona powinna zaj si wychowaniem iksinowskich dzieci? 
Przecie tu jest kilkaset dzieci  mylaa  a zatem choby pidziesicioro z nich moe 
chodzi do szkoy. A niech tylko od trzydziestu wezm po rublu na miesic, to ju mam 
utrzymanie i jeszcze mog pomc rodzinie, gdy bd stoowaa si u mamy... 
Nareszcie udao jej si zapa oboje rodzicw w pokoju ojca. 
 Mamo!... tatku!...  zawoaa.  Mam pozwolenie na pensj... 
I skaczc, w obu rkach podniosa nad gow cenny papier. Ale matka obojtnie ruszya 
ramionami, a ojciec zaledwie spojrzawszy na arkusz umiechn si i odpar: 
 No, w takim razie, moja pani przeoono, zajmij si przede wszystkim edukacj... naszej 
Madzi i naucz j powagi... 
Madzi jakby zimny wiatr owion.  Tatko mieje si?... 
 Nie, dziecko. Tylko  c ty zrobisz z tym papierem? 
 Zaraz otworz wstpn klas... Mam przecie pienidze... wezm pokj w starej obery.., 
stolarz zrobi mi awki i .tablic... 
 I przy tej tablicy bdziesz wykradaa lekcje awkom wtrci ojciec.  Masz uczniw?... 
 Ach, znajd si, tatku!... Ja tu ju rozmawiaam z kilkoma osobami... Mog mie bardzo 
wiele uczennic... 
 W takim razie odstp kilka z nich tutejszemu nauczycielowi, bo nieborak straszn bied 
cierpi  odpar ojciec. 
 A, Boe!...  zawoaa rozalona Madzia.  Wic mnie pastwo tak zachcacie?... Tatko 
artuje, a mama nic nie mwi... 
 Bo ju wiem od wczoraj, e masz pozwolenie  odpowiedziaa matka machajc rk.  
Zosia pisaa mi, e przeoona robi jej wymwki na rachunek tej twojej pensji. Skary si, e 
j zrujnujesz... 
Madzia stana na rodku pokoju zaamujc rce. 
Co to znaczy?...  mylaa.  Zawsze i wszyscy mwili mi, e powinnam pracowa na 
siebie, a dzi, gdy chc pracowa; co si stao?... Ojciec artuje ze mnie, mama jest obojtna, 
a przeoona Zosi narzeka, e j zrujnuj?... Ja j zrujnuj... Ja kogokolwiek miaabym zrujnowa!... 
Boe miosierny, c si tu dzieje... 
I w jednej chwili z bezbrzenej radoci wpada w bezdenn rozpacz. Ogarno j zdziwienie, 
e jest tak niezrozumiana, strach wobec przyszoci, a nade wszystko al, al nadziei, 
ktrymi karmia si od tak dawna, a ktre ledwie zaczy si spenia, ju upadaj w nico... 
Ojciec zbliy si do niej i pogaskawszy pod brod zapyta wesoo: 
 C 
znaczy ta minka?... Wygldasz, jakby spada z ksiyca.  Bo co ja teraz poczn, 
tatku?...  wyszeptaa Madzia. 
 O, moje biedactwo!  odpar ojciec tulc j w objciach. Co ona pocznie!... A c to, nie 
masz ojca, matki?... 
 Ale, tatku  wybuchna Madzia.  Czy ja mogy bez celu i pracy?... je wasz 
chleb, ktrego kady kawaek dawi mnie, jak gdyby by kradziony?... Przecie ja wiem, e 
wam samym ciko i jeeli nie mog dzi pomaga, to przynajmniej nie chc was zuboa... 
Uklka przed rodzicami i wycigajc rce zawoaa z paczem:  Przysigam, e od wakacyj 
nie bd jada 
u was darmo... Nie mog, no  nie mog!... Tatuchnu, ty mnie zrozumiej... 
mwia zwracajc si do ojca.  Ty mi porad... bo ja wam tu umr... bo ja nie mog 
karmi si wasz prac i niedostatkiem... Matka zerwaa si z krzesa, ojciec schwyci Madzi 
w objcia i okrywajc pocaunkami posadzi j na kanapie. 
248 
 Ach, ta egzaltacja... ta egzaltacja!...  mwi.  Co ty wyrabiasz, dziewczyno?... Jak moga 
ojcu rzuci 
taki frazes niedorzeczny?... Ona jada u nas nie bdzie darmo... sysza 
kto?... Ona umrze... A ty gupiutka... a ty niepoczciwa... Ka ci skrci sukienk i zaprowadzi 
do naszej bakalarni... Ty sama jeszcze powinna by 
na pensji, a nie zakada pensj, 
dzieciaku!... 
 Nie mog prnowa... nie mog was objada... No  nie mog!...  powtrzya Madzia 
paczc. 
Ojciec wci tuli j w objciach, a gdy zacza si uspakaja, mrugn na matk. Doktorowa 
z wypiekami na twarzy opucia gabinet. 
 Madziu, pogadajmy rozsdnie  rzek 
doktr, gdy wysza matka.  Jeste najlepszym 
dzieckiem, szlachetn kobiet, ale... Tu uderzy si rkoma w kolana i doda: 
 Powiedz mi: czego ty chcesz waciwie?... 
 Nie chcy 
darmo, na wasz koszt... Bo wy sami nie macie...  odpara Madzia kadc 
gow na ramieniu ojca. 
 Przelicznie!... Ale.., jake ty chcesz pracowa?...  Mam przecie pozwolenie na pensj... 
 Wybornie!... A uczennice masz?...  Bd miaa. 
 A jeeli nie bdziesz ich miaa? Albo jeeli koszta utrzymania pensji bd wiksze ni 
twoje zarobki, co wtedy?... 
 Kiedy tatko cigle mnie wymiewa albo zniechca  odpowiedziaa Madzia ju weselszym 
gosem. 
 Nie, dziecino, ja ci nie zniechcam... Ja moe myl si, ale dopty nie bd podziela 
twojej radoci, dopki nie zobacz pomylnego skutku. Widzisz, im kto mniej cieszy si ze 
swych zamiarw, a wicej przewiduje zawad, tym mniej bdzie mia smutku, gdy mu si 
zamiar nie uda. Rozumiesz?... 
 Ale dlaczego nie ma mi si uda?... Dlaczego?... 
 Ja nie twierdz, e ci si nie uda. Tylko poniewa stawiasz sobie cel powany, wic 
ostrzegam, e z gry musisz sobie powiedzie: albo si uda, albo si 
nie uda i  co robi dalej, 
jeeli si nie uda?... 
 Kiedy, tatku... Ja tatce co powiem... Ja... mam przeczucie, e wszystko pjdzie dobrze!... 
Doktr umiechn si. 
 Twoja matka ma dwa razy na rok przeczucia, e wygra gwny los na loterii. I co powiesz: 
od dziesiciu lat wrcio si jej zaledwie kilka stawek. 
 Tatko mnie cigle zniechca!  zawoaa Madzia tupic.  Ale nie! Ja ci tylko prosz o 
jedno: zanim przystpisz do otworzenia swojej pensji, pomyl, co zrobisz, jeeli pensja nie 
pjdzie, a ty stracisz pienidze?... A jak wymylisz plan, powiedz mi o nim. Dobrze? 
 O, dobrze!... Jeeli tatko chce, bd przez ca noc mylaa, e nie uda mi si nic w yciu!... 
Dobrze, jeeli tatko chce!... 
 Ach, baba jeste... Co wam rozprawia o emancypacji, kiedy wy, baby, rozsdnie myle 
nie umiecie? Ja ci mwi: zrb jaki plan na wypadek niepowodzenia... 
 Mam plan!...  zawoaa Madzia.  Zaraz napisz do Warszawy, aeby wystarali mi si o 
miejsce nauczycielki od wakacyj. Nie bd miaa pensji  wyjad do Warszawy... 
 Wariatka jeste... 
 Wyjad, tateczku... Ja nie mog je 
darmo waszego chleba... Ja chc sama si utrzymywa... 
Przysigam tu w tym pokoju i nie cofn sowa... Gniewa si tatu?...  dodaa z 
przymileniem, patrzc mu w oczy. 
Doktr zastanowi si. Nie dlatego, aeby argumentacja bya now, ale  e usysza j z 
ust wasnej crki. Takie mu si to wydawao dziwne, takie niesychane... Tak mocno uczu w 
249 
tej chwili, e jego crka jest ju osob, i to osob nalec do innego pokolenia, ktrego on 
prawie nie zna. 
 Gdyby ty bya starsza!...  rzek strapiony. 
 Zestarzej si, tatku, i ja  odpowiedziaa smutnym gosem. Ojciec podnis si z kanapy 
i przeszed po pokoju. Nagle stan przed Madzi. 
 Ha!... trudno  rzek.  Ju nie mam adnej wadzy nad tob... Rb, jak chcesz, i niech 
ci Bg bogosawi... Tylko  doda  nie zapomnij, e masz we mnie najserdeczniejszego 
przyjaciela... 
zy potoczyy mu si, lecz powcign je. 
Stary zegar wybi dziesit; Madzia powiedziaa ojcu dobranoc i wysza do swojego pokoju. 
Zdawao jej si, e ju jest zimna jak kamie; ale czua, e rozsypie si 
w proch i rozpynie 
we zy, jeeli cho przez chwil przestanie panowa nad sob. 
Usiada przy stoliku, zasonia lamp abaurem i zacza pisa do panny Malinowskiej. 
Lecz gdy dosza do wyrazw: Mog po wakacjach potrzebowa zajcia, wic gdyby znalazo 
si jakie miejsce w Warszawie...  ogromna za upada jej na papier. 
Wzia drugi arkusik i zatykajc chustk usta, aeby nie usyszano jej cichych ka, zacza 
znowu pisa. Gorce zy spyway jej na chustk i na rk, ach! a serce j tak bolao, jak 
gdyby ten list by jej ostatnim poegnaniem z rodzin. 
Taki codzienny wypadek, e mode i delikatne dziewczta opuszczaj macierzyste gniazdo, 
aby rzuci si w wir wiata... Ale Ty jeden wiesz, o Boe, ile jest w tym mczestwa! 
55 Druga wsplniczka 
W cigu kilku dni nastpnych Iksinw znowu zawrza: rozesza si wie, e panna Brzeska, 
najlepsza uczennica synnej pani Latter, zakada pensj. 
I znowu utworzyy si dwie partie. Pani podsdkowa na rynku owiadczya majorowi, e 
gdyby Femcia miaa drugi raz przey epok mlecznych zbw, to nawet pod tym warunkiem 
nie oddaaby jej pod dyrekcj Madzi. Za pani rejentowa, ktrej niebo nie pobogosawio 
potomstwem, rwnie twierdzia, e choby Bg zamiast czterech mopsikw zesa jej 
cztery dziewczynki, jeszcze adnej nie odwayaby si powierzy  tej emancypantce, ktra 
rwie si do urzdzania koncertw. 
Za to proboszcz i major nie mogli znale pochwa dla Madzi ani sw na wyraenie 
szczcia, jakie spadnie na Iksinw dziki pensji w takich rkach!... Za pan Mitlewicz w 
cigu pierwszej doby zawiadomi 
wszystkich iksinowian o pomylnym wydarzeniu, a przez 
dnie nastpne objeda okoliczne dwory goszc o zdolnociach panny Brzeskiej, ktra mwi 
po francusku jak rodowita paryanka, a gra na fortepianie jak Moniuszko. 
Po upywie tygodnia nikt nie wtpi, e Madzi uda si projekt. Sam pan naczelnik kilka 
razy powtarza, e w Iksinowie potrzebna jest pensja, choby picioklasowa, i dziwi si, e 
jej dotychczas nie zaoono. Skutkiem tego pan pomocnik owiadczy, e dwie swoje creczki 
odda pod kierunek Madzi, a pan adiunkt zoy wizyt Madzi i zacz umawia si z ni o 
warunki za edukacj trzech panienek. Pan komisarz take obiecywa posya crk do nowego 
instytutu, a pan sekwestrator o mao nie spon 
ze wstydu i zgryzoty, e aden z jego szeciu 
wisusw nie by dziewczynk. Lka si nawet, aeby mu tego nie poczytano za brak 
lojalnoci, i robi tak min, jak gdyby pod tym wzgldem ju ubezpieczy si na przyszo. 
Z okolic take Madzia odbieraa listy albo wizyty. Jednego dnia  przyby do niej pan Bedowski 
krakowsk bryczk, drugiego  pani Jotowska, ktr poznano po pciennym kitlu i 
zielonej woalce, za w kilka dni pniej zajechali przed dom doktora z trzema dziewczynka
250 
mi pastwo Abecedowscy. Wizyta ich staa si gon w miecie; mieli bowiem zepsute 
skrzydo u powozu, ktry strasznie klekota. I Madzia bya niemniej wstrznit dowiedziawszy 
si, e pastwo Abecedowscy gotowi s natychmiast odda jej swoje trzy dziewczynki 
na st, mieszkanie i nauk i paci 
hurtem trzysta rubli tudzie ordynari, zalenie od 
umowy. 
Nadzwyczajne powodzenie Madzi wywoao niesnaski w obozie jej przeciwnikw. 
Wprawdzie pani podsdkowa i pani rejentowa pozostay jej niechtnymi, ale pastwo aptekarzowie, 
obdarowani od Boga a czterema creczkami, ktre choway si w domu, odbyli 
midzy sob narad. Wynik by ten, e pan aptekarz pocz ozible traktowa podsdka i 
rejenta, a pani aptekarzowa zacza coraz czciej ukazywa si na ulicy, przy ktrej sta dom 
doktora Brzeskiego. 
Triumf Madzi by tak stanowczy, e nawet jej matka odezwaa si pewnego dnia do majora: 
 Ha!... widz, e moja dziewczyna ma naprawd gow na karku. 
 Tak, apetyczna bestyjka!...  odpar major.  Krukowski w p roku wycignby przy 
niej kopyta. Ale co by uy... Doktorowa wzruszya ramionami i przy najpierwszej okazji 
powiedziaa mowi, i major tak zdziecinnia, e z nim niepodobna rozmawia. 
Madzia w tych czasach czuaby si zupenie szczliw, najszczliwsz istot na wiecie, 
gdyby nie psu jej humoru ojciec. Z nim jednym rozmawiaa o rozwoju swoich projektw i 
trzeba nieszczcia, on jeden zawsze umia wypatrze jakie punkty ciemne. 
Raz na przykad wieczorem przedstawia mu list swoich przyszych uczennic, co do ktrych 
toczyy si ju ukady. Byo tam dwanacie panienek ze wsi i przeszo dwadziecia z 
miasta. 
 A co, tatku...  zapytaa.  Kto ma suszno?... 
 Ty, kochanko, masz suszno  odpar biorc owek, ktrym zacz wykrela nazwiska 
panienek wiejskich. 
 Co tatko robi?...  zawoaa Madzia zdziwiona. 
 Widzisz, dziecko  panien Abecedowskich nie bierz. Bo to dziewczynki nawyke do 
wygd, nawet do zbytku, wic za trzysta rubli ledwie je wykarmisz. A gdzie koszta mieszkania 
i nauki? Madzia zamylia si. 
 Moe tatko ma racj  rzeka.  Za dziesi rubli na miesic trudno byoby mi przyzwoicie 
utrzyma dziewczynk... Wic te trzy daruj tatce!...  dokoczya obejmujc ojca za 
szyj. 
 Daruje mi i dziewi pozostaych  odpar ojciec. Przecitnie maj one paci po cztery 
ruble na miesic za nauk, ale... musiaaby mie dla nich ze trzy nauczycielki. Czy moesz 
paci nauczycielce dwanacie rubli na miesic?... A lokal?... Skd wreszcie znajdziesz u nas 
nauczycielki?... 
Madzia osupiaa. Przyjmowanie wizyt, odpisywanie na listy, ukady z rodzicami tyle jej 
zabieray czasu, i nie zwrcia uwagi, e do prowadzenia pensji jest dotychczas tylko ona 
sama, sama jak palec! 
I po tym odkryciu Madzia w jednej chwili stracia wiar w siebie. Upada na kanap, a 
zalewajc sizami zacza mwi:  Boe, jakam ja gupia!... Ja nigdy nie bd mie rozumu... 
ja nigdy nic nie zrobi!... C to za kompromitacja!... Przecie doskonale wiedziaam, 
ile pani Latter musiaa wydawa co miesic na nauczycieli..: Ach, Boe, dlaczego ja nie 
umaram... dlaczego ja nie urodziam si chopcem!... 
Ojciec zacz j tuli i gaska jej ciemne wosy. 
 No, no!... tylko nie rozpaczaj  mwi.  Zapomniaa o wanej rzeczy, ale to dowd, e 
jeste dobra Polka. My, widzisz, Polacy, zawsze robimy projekty nie zgromadziwszy rodkw, 
a nawet nie pytajc: czy w ogle nasze rodki wystarcz? No i tak nam si te wiedzie 
w yciu. Ty jednak, ktra naleysz do nowego, mdrszego od nas pokolenia... 
251 
 Tatko znowu artuje!...  przerwaa Madzia usuwajc si na drugi koniec kanapy. 
 Nie, kochanko, ja tylko radz pomyle o rodkach i  troch do nich zastosowa swj 
projekt. 
Sucham tatk. 
Wic widzisz  lokal na twoj pensj masz: oddamy ci salonik... 
 Ale to za mao... 
 Jeeli okae si potrzeba wikszego mieszkania, oddamy ci p 
domu.  Ale ja bd pacia 
komorne... O tak!... inaczej nie chc... - zawoaa Madzia, ktrej szare oczy odzyskay 
blask i wesoo. 
 Bdziesz paci, bdziesz... Po wtre, poniewa bdziesz sama jedna nauczycielk, wic 
we sobie na pocztek tylko pi lub sze panienek z miasta... 
 Dwadziecia, tatku!... Bd pracowaa od rana do wieczora i zarobi... chyba ze czterdzieci 
rubli na miesic... 
 Pozwl, kochanko... Na tak liczb nie zgadzam si jako lekarz dla ciebie, a jako eksguwerner 
dla twoich uczennic. Byoby niesumiennoci podejmowa si 
fuszerki w nauczaniu... 
 A jeeli znajd pomocnice? 
 Skd? 
 Mog sprowadzi z Warsza... Nie!...  zwoaa nagle  ja jestem wariatka... Chc sprowadzi 
nauczycielki z Warszawy, a nie miaabym im co da je... 
 Nie desperuje  przerwa 
ojciec  wszak znowu mwisz przytomnie... Wic radz ci 
tak: we kilka najlepiej paccych uczennic na godziny, przekonaj si, jak ci z nimi pjdzie, i 
 staraj si o nauczycielki... 
 Ale to nie bdzie pensja, tatku!... To bd prywatne lekcje, ktre przecie mogabym 
mie i teraz... O, ja nieszczliwa!... tyle czasu zmarnowaam, zamiast dawa prywatne lekcje... 
O, ja niegodziwa!... 
Z trudem udao si doktorowi ukoi nowy wybuch rozpaczy i wytumaczy crce, e  w 
kadym przedsiwziciu, obok inicjatywy, energii, pienidzy i stosunkw, niema rol odgrywa 
cierpliwo. 
Przez kilka nastpnych dni Madzia znowu miaa wizyty. Ze wsi zgaszali si do niej pastwo 
Zetowscy i etowicze,. a z miasta fryzjer, fotograf i waciciel wiatraka spod rogatek. 
Madzia umawiaa si 
z nimi bardzo uprzejmie i bardzo rozsdnie, ale  bez zapau. Czego 
si tu zreszt zapala, gdy zrozumiaa, e do prowadzenia pensji nie ma nauczycielek, a prywatne 
lekcje przynios jej ledwie kilkanacie rubli na miesic, przy ktrych jeszcze mona by 
postawi znak zapytania. Kada bowiem rozmowa z interesantami coraz dokadniej odsaniaa 
Madzi prawd, i  ludzie garn si do jej pensji sdzc, e. bdzie ona taszym sposobem 
ksztacenia dzieci anieli edukacja domowa albo pensja w miecie gubernialnym: 
Piknie bd im ksztaci dzieci  sama jedna!...  mylaa Madzia i dreszcz j przechodzi 
na wspomnienie braku pomocnic.  Po co ja wreszcie mwi z ludmi o pensji nie majc 
nauczycielek?... 
Pewnego dnia, ku wieczorowi, wbiega do pokoju Madzi matka mwic: 
 Chce si z tob widzie panna Cecylia... Wiesz, ta stara panna, siostra aptekarza... 
 Ach, ona?... Bardzo prosz...  odpowiedziaa nieco zdziwiona Madzia, naprdce przypominajc 
sobie, e panna Cecylia jest jakby mitem w Iksinowie, gdzie nikt jej nie widywa i 
nikt o niej nie sysza, pomimo e z dziesi lat tu mieszkaa. 
Po chwili wesza, ostronie zamykajc drzwi, osoba wysoka, szczupa, w ciemnej sukni. 
Kiedy musiaa by bardzo pikna. Miaa due oczy, dzi wyblake i zapadnite, rysy nieco 
ostre, ale klasyczne, cer pok, lecz delikatn i ogromne, ciemne wosy, przyprszone 
siwizn. .Jej ukon i kady ruch zdradza wielk dam, zakopotan i prawie wylknion. 
252 
Madzi zdawao si, e przybya wstydzi si czego: starej sukni, swoich wykwintnych ruchw 
czy moe minionej piknoci. 
Pani ta chciaa co powiedzie, lecz zabrako jej gosu. Wic tylko ukonia si Madzi 
jeszcze raz i podaa jej duy papier zwinity w trbk. 
 Co to jest, prosz pani?...  zapytaa Madzia zmieszana nie mniej od przybyej. 
 To mj patent z Instytutu Puawskiego  odpowiedziaa cicho. 
 Pani skoczya instytut w Puawach?... 
 Z cyfr  odpara dama jeszcze ciszej.  Pani mnie nie zna  dodaa  ale ja pamitam 
pani jeszcze ma dziewczynk... 
 Ale i ja pani pamitam, panno Cecylio!...  zawoaa oprzytomniawszy Madzia.  
Zdaje mi si, e nawet w tym roku szymy naprzeciw siebie szos: ja na spacer, pani ze spaceru... 
Tylko pani skrcia w pole... Nieche pani bdzie askawa, sidzie... 
I ju pozbywszy si pierwszego wraenia Madzia uciskaa pann Cecyli i posadzia j na 
fotelu; sama siadajc obok na niskiej kanapce dziecinnej. 
Panna Cecylia dugo przypatrywaa si Madzi i ujwszy za rce rzeka: 
 Pani musi by bardzo dobra... 
 Ale tak... ja naprawd jestem dobra dziewczyna!... odpowiedziaa Madzia ze miechem 
i uczuwszy nag sympati do panny Cecylii serdecznie j ucaowaa. 
Nowa przyja bya zawarta. 
 Dlaczego pani nigdzie si nie pokazuje?  zapytaa Madzia.  Pani taka pikna i... z 
pewnoci najlepsza osoba w Iksinowie... Panna Cecylia zarumienia si. 
 Gdyby wszyscy byli tacy jak pani!...  odpara.  Zdziczaam  dodaa prdko  yj 
tylko z dziemi moich braterstwa albo z tymi, ktre do nich przychodz... 
Madzia zerwaa si z kanapki i klasna w rce. 
 Pani!  zawoaa.  Niech pani ze mn do wspki zaoy pensj... My tak jestemy do-
brane... tak bdziemy si kochay...  Do wspki?...  odpara panna Cecylia z agodnym 
umiechem.  Ja przyszam prosi pani o miejsce nauczycielki...  Ale wsplniczk moj 
pani bdzie... Ja u pani bd nauczycielk  mwia rozgorczkowana Madzia.  Ach, jak si 
to dobrze stao... Co za szczliwy wypadek!... 
Panna Cecylia znowu zmieszaa si i chwytajc Madzi za rk rzeka prdko: 
 Upewniam pani, e to s plotki... Bratowa wcale nie wymwia mi mieszkania... ona 
taka delikatna... 
Madzia suchaa ze zdziwieniem; panna Cecylia mwia dalej:  Bratowa tylko powiedziaa, 
co jest bardzo rozsdne z jej strony, e dwie starsze dziewczynki odda na pensj do 
pani. A e i inne rodziny, ktrych dzieci uczyy si razem z naszymi, take wol je odda na 
pensj (zupenie susznie!), wic sama powiedziaam sobie (nie bratowa, bro Boe!): rola 
moja w domu brata skoczya si... Nie mog duej by dla niego ciarem, pjd do panny 
Brzeskiej i poprosz o najskromniejsze warunki... I ot jestem u pani, zdobyam si na odwag... 
 zakoczya z umiechem. 
 Jake si ciesz, e pani przysza taka myl  odpowiedziaa Madzia.  Zobaczy pani, e 
teraz uda si nam pensja... 
 Ma pani suszno. Bo kiedy ja przed dziesicioma laty chciaam tu otworzy pensj... 
 Pani?...  przerwaa Madzia.  I dlaczeg pani nie otworzya?... 
Panna Cecylia smutnie poruszya gow. 
 Wiele przyczyn  rzeka  zoyo si na to. Nie byo uczennic... nie miaam nauczycielek. 
Madzia drgna. 
 ...nie miaam funduszw... 
Madzi ognie wystpiy na twarz. 
253 
 Zreszt  mwia panna Cecylia  zabrako mi odwagi... Bratowa jeszcze dzisiaj mieje 
si ze mnie (bardzo sprawiedliwie!) i mwi: Jak moga, Cecylio, z twoim usposobieniem 
nawet marzy 
o podobnym projekcie? I bratowa ma suszno: pracowa potrafi; ale co 
stworzy, czym kierowa, do czego gromadzirodki... Oszalaabym przy pierwszym niepowodzeniu, 
o ktre przecie atwo, gdy bierze si na swoj odpowiedzialno kilkadziesit 
osb... 
Madzia suchajc wynurze panny Cecylii uczua, e krci si jej w gowie, a serce bi 
przestaje. Szczciem wszed ojciec i panna Cecylia zmienia si: stracia miao, bya zakopotana, 
odpowiadaa na pytania monosylabami, wreszcie poegnaa Madzi i doktora. 
Po jej odejciu, a raczej wymkniciu si, doktr rzek do crki:  Zdaje si, e ju masz 
pomocnic, i to dobr. Marzy nie moga o lepszej. 
 Tatko skd wie, po co ona do mnie przysza? 
 Cae miasto wie  odpar 
doktr.  Pani aptekarzowa chce swoje crki ksztaci na pensji 
 u ciebie, wic od kilku dni takie sceny wyrabia nauczycielce, rodzonej siostrze swego 
ma, e biedna panna Cecylia musi wynosi si z domu, gdzie pieprz ronie. Tak jak ty 
chcesz od nas... 
Madzi zimno przeszo. 
Co to bdzie?...  mylaa zatrwoona.  Ja jeszcze nie jestem pewna, czy otworz pensj, 
a tu ju spada obowizek... Bo przecie nie mog opuci panny Cecylii, ktra przeze 
mnie traci miejsce!... 
 Nad czym tak dumasz?  spyta ojciec kadc jej rk na czole. 
Madzia nigdy nie powierzyaby ojcu swego najnowszego zmartwienia; wydawao si ono 
tak cikim, e dzieli si nim nie miaa odwagi. 
Spucia oczy unikajc jasnego spojrzenia ojca i machinalnie zapytaa: 
 Kt jest ta panna Cecylia? Dziwne robi wraenie... 
 Bardzo dobra i rozumna kobieta, ktra za modu bya nauczycielk, aeby pomaga 
bratu  dzi jest nauczycielk, aeby wychowa mu dzieci, a pniej  znowu bdzie nauczycielk, 
aeby nie je darmo chleba bratowej. 
Madzi tchu brako. 
 A dlaczego ona, tatku, za m nie wysza?..: Czyby nikt nie chcia takiej piknej?... 
Doktr machn rk. 
 Kada kobieta moe wyj za m, a przynajmniej ma wielbicieli. Miaa ich i panna Cecylia, 
nie dawniej nawet jak przed dwoma laty. 
 Wic?... 
 Szczeglna to osoba  odpar zamylony doktr.  Stracia narzeczonego i postanowia 
zosta pann. 
 Opuci j?...  spytaa Madzia zdawionym gosem. 
 Zgin. Trafiaj si takie kobiety. 
Wieczr ten wzburzy Madzi: panna Cecylia staa jej przed oczyma. Wic mona by 
dobr i pikn, a mimo to nieszczliw?... Mona kocha i  straci to, co si kocha?... 
Mona suy wiernie, nawet z powiceniem i  by wypdzon ze suby?... Mona posiada 
patenta, mie nauk, robimiae projekta i w rezultacie zosta opuszczon i mieszn?... 
Jaki to wiat stworzye, Boe miosierny... 
I co ja teraz poczn?...  w dalszym cigu mylaa Madzia. Jeeli panna Cecylia nie 
miaa tu otworzy pensji, ona, ze swoimi kwalifikacjami, to gdzie mnie si to moe uda?:.. 
Obiecuj mi uczennice, lecz ile z nich naprawd oddadz, a za ile bd regularnie paci?... A 
gdzie nauczycielki?... Mam wprawdzie trzysta rubli, ale pani Latter miaa tysice rubli i mimo 
to!... Trzeba by szalon, aeby wystpowa z podobnym projektem i umawia si z 
ludmi o pensjonarki!... 
254 
Lecz nazajutrz przyszy listy z Warszawy, ktre Madzia przyja z niepokojem, a przeczytaa 
z radoci. Dbicki odpowiedzia, e moe mie lekcje na godziny, ktre przynios 
okoo czterdziestu rubli miesicznie, tylko  musi by przygotowana na bieganin po miecie. 
Za panna Malinowska donosia, e ma dla niej w pewnym domu miejsce staej nauczycielki 
do dwu dziewczynek, ktre byy na pensji pani Latter. 
255 
56 Co kosztuje powodzenie 
Nastpny tydzie by dla Madzi najszczliwsz epok w Iksinowie. Rozmowy z interesantami 
przekonay j, e moe mie pitnacie do dwudziestu dziewczynek, ktre zapisz 
si 
do klasy wstpnej, a bd uczyy si przedmiotw szkolnych w miar potrzeby i rozwinicia. 
Rodzice ich godzili si na tak kombinacj pojmujc, e w pocztkach inaczej by nie 
moe. Mieli za paci w tym stosunku, i dochd pensji wynosiby od szedziesiciu do 
osiemdziesiciu rubli miesicznie. 
Niektrzy chcieli da pienidze z gry za kwarta, nawet za rok, albo wystawia zobowizania 
pimienne. Temu jednak opar si doktr Brzeski mwic, e nie ma jeszcze nic pewnego 
i e sprawa zdecyduje si ostatecznie w pocztkach sierpnia. 
Kady dzie przynosi jak dobr wiadomo. To zgosia si nowa uczennica, to wpad 
Mitlewicz donoszc, e ju przysza orzechowa farba na awki, to znowu Zosia (bawica na 
wakacjach u jednej z koleanek) zawiadomia rodzicw, e na ostatni tydzie przyjedzie do 
domu, aeby pokaza, i utya i nabiera mocnych rumiecw. 
Nawet Zdzisaw, ktry nie lubi pisa, napisa 
list do Madzi pod jej wasnym adresem. 
Donosi, e ma wyborn posad 
w fabryce perkalw, i tak zakoczy: 
O twoim projekcie zaoenia pensyjki chyba to powiem, e mi cial, gdy o ile panny 
dorose, wzite pojedynczo, s dosy przyjemne, o tyle gromada podlotkw musi by nudna. 
dasz ode mnie wskazwek  jakie ci da mog? W instytucie mwiono mi od rana do 
wieczora, e czowiek powinien wszystko powici dla spoeczestwa; w fabryce od rana do 
wieczora sysz, e czowiek powinien wszystko powici dla majtku. Mam wic w tej 
chwili dwa pogldy na ycie. A e mio ludzkoci  praca dla spoecznego organizmu 
itd. ju wylazy mi podeszwami i okciami, kto wie zatem, czy nie wezm si z kolei do robienia 
pienidzy? W kadym razie jestem jak osio czy jak Herkules midzy dwoma wizkami 
siana, wic pojmujesz, e w takiej duchowej rozterce nie mog udziela ci rad... 
Doktr Brzeski suchajc listu wysoko podnosi brwi i bbni palcami po stole, ale Madzia 
miaa si jak trzecioklasistka. miaaby si z czegokolwiek, poniewa byo jej bardzo wesoo. 
Mie jeszcze przed sob pensyjk, o ktrej marzya, a ju za sob wszystkie kopoty. 
Czy moe by wiksze szczcie!... 
Jednego dnia gospodarz, ktry obsiewa 
grunta jej rodzicw, przyszed zameldowa doktorowej, 
e  bdzie chyba po osiem korcy yta z morgi, i przy okazji przynis Madzi osobliwego 
ptaszka. By to mody ptaszek, bury, z malutkim dziobem, lecz nadzwyczajnie szerokim 
gardem, ktre cigle otwiera. Madzia bya zachwycona nade wszystko tym, e ptaszek 
nie ucieka, lecz siedzia nadty jak sowa, co chwil otwierajc gardziel. Ale gdy po 
paru godzinach okazao si, e nadzwyczajny ptaszek nie chce ani je, ani pi, ani spa, nawet 
na ku, Madzia woya go w koszyk i odniosa na powrt do krzakw, gdzie go znalaz 
gospodarz. 
Wracaa do domu rozmylajc, w jaki sposb ptaszek da sobie rad, czy znajd si jego 
rodzice, czy moe oboje nie yj  a on, biedak, czy moe nie chcia je ze zmartwienia po 
nich? I mwia sobie, e trzeba by niedobrym czowiekiem, aeby zabiera pisklta ich rodzicom 
i sia smutek zarwno w sercu sieroty, jak i osieroconych przez niego. 
 Czy to mona... czy mona robi co podobnego?...  powtarzaa Madzia czujc al nad 
bezbronnym pisklciem, ktre nie tylko nie umiao si skary, ale nawet nie oceniao wyrzdzonej 
mu krzywdy. 
256 
Wtem na ulicy, niedaleko swego domu, zobaczya gromad dzieci. Otaczay one miejc 
si i krzyczc niziutk staruszk, ubran w wypowiay kaptur atasowy i duy szal zuyty. 
Staruszka miaa martw twarz, pobrudon gbokimi zmarszczkami, otwarte usta i bdne 
oczy. 
 A to niegrzeczne dzieci, miej si ze staruszki!...  zawoaa nadbiegajc Madzia. 
I zbliywszy si spytaa: 
 Gdzie pani chce i?... Czego pani potrzeba?... 
Kobieta zwrcia na ni okrge oczy i powoli, z wysikiem odpara: 
 Ja pytam si ich, gdzie jest ta... ta... jake jej tam?... Ta, co zakada pensj... 
 Czy Magdalena Brzeska?  rzeka zdziwiona Madzia. 
 Ta... moja panienko... co tu u nas zakada pensj... 
 To ja jestem... ja tu zakadam pensj...  odpowiedziaa Madzia biorc j za wysch rk. 
 Ty?... Ej, nie artuj!... 
 Ja, z pewnoci... 
Staruszce bysny blade oczy. Nagle wydobya spod chustki drewnian lini i zacza bi 
Madzi po rkach mruczc: 
 A paskudna!... a paskudna!... a co ci Kazio zego zrobi!... a paskudna... 
Uderzenia byy niezgrabne i sabe, lecz Madzi sprawiay taki bl, jak gdyby bito j rozpalonym 
elazem. 
 Co pani robi?... za co to?...  pytaa, z trudnoci powstrzymujc si od ez. 
 A paskudna!... co tobie Kazio...  powtarzaa staruszka machajc rk, z ktrej linia wysuna 
si na ziemi. 
Madzia podniosa lini i oddaa j staruszce. Wiekowa kobieta popatrzya na ni: w martwych 
oczach zamajaczyo co, jakby dziwia si czy chciaa skupi myli... Wreszcie  
schowaa lini pod chustk i staa na ulicy bez ruchu, nie wiedzc dokd i, czy moe mylc, 
e nigdzie i nie warto. 
 Kto jest ta pani?  spytaa Madzia jednego z chopcw, ktry zanosi si od miechu. 
 To babka naszego profesora!...  wykrztusi chopiec.  Ona taka zabawna... 
I pobieg w stron szkoy. 
Madzia wzia starowin pod rk i ostronie zacza j prowadzi za chopcem. Ju dochodziy 
do szkoy, kiedy naprzeciw nim wybiega z podwrka kobieta bez czepka i bez kaftana, 
z zawinitymi rkawami koszuli. 
 Co babcia wyrabia?...  zawoaa kobieta.  Jake ja pani przepraszam!...  dodaa 
zwracajc si do Madzi.  Ale to tak: czowiek zajmie si dziemi czy kuchni, a babcia wychodzi 
na miasto i zawsze narobi wstydu albo zgryzoty... 
 Nic si nie stao, prosz pani...  mwia Madzia wprowadzajc staruszk na dziedziniec 
i sadowic j na awce pod domem. 
Pani profesorowa, uboga, zawstydzona swoim ubstwem i zakopotana czynem babci, 
rozpywaa si 
w przeprosinach. Madzia staraa si obrci w art zajcie, a gdy si jej to 
udao, spytaa, za co babcia moe mie do niej pretensj?... 
 Ach, ju powiem pani wszystko, bo pani wyglda na tak dobr...  mwia ona nauczyciela. 
 Widzi pani, mj m straci kilka uczennic: Witkowsk, Siarczysk, Narolsk... 
One do mnie maj pj od wakacyj!...  pomylaa Madzia.  Niewiele one tam paciy: 
sze, siedem rubli, ale nie trzeba pani mwi, e zawsze to ubytek dwadziecia rubli na 
miesic... wicej ni pensja nauczycielska... Tak tedy mwi m do mnie: pki dugw nie 
spac (bo mamy dugu osiemdziesit rubli i procenta!...), jed ty z trojgiem dzieci na wie do 
brata, a ja z dwojgiem starszych zostan... Brat mj jest gorzelnikiem, prosz pani, nie opywa 
w dostatki, ale lubi mnie i na jaki rok nie poauje kta ani chleba... 
Obtara oczy fartuchem i cigna dalej: 
257 
 Nie bd ukrywa, e zwyczajnie jak ludzie, troch narzekalimy przed sob na t pensj 
pani... A babcia  drzemaa i suchaa, suchaa i drzemaa i... oto, co zrobia... mierci by 
si pierwej czowiek spodziewa anieli takiej kompromitacji... 
Madzia suchajc przypatrywaa si domowi nauczyciela i jego mieszkacom. Przez okno 
zasonite prostymi kwiatkami w doniczkach i perkalow firank wida byo czysty pokj, 
ale sprzty ubogie i stare. W kuchni na kominie sta wielki garnczek kartofli i maa ryneczka 
soniny. Okoo domu krcio si czworo jasnowosych dzieci ubranych w barchan i drelich. 
Byy to dzieci umyte, ciche, obatane i obcerowane. Midzy nimi moe dwunastoletnia 
dziewczynka w krtkiej sukience patrzya na Madzi z trwog i alem; przynajmniej tak si 
Madzi zdawao. 
To zapewne ona i jeszcze ktre zostanie bez matki, a tych troje bez ojca...  mylaa 
Madzia. 
Uciskaa on profesora, ukonia si staruszce i ucaowaa dzieci. Modsze spoglday na 
ni zdziwione, starsza dziewczynka cofna si. 
Na ganku spotkaa matk targujc si z dwoma ydwkami o kaczki i maso. Doktorowa 
spojrzawszy na Madzi spytaa: 
 Czego ty taka mizerna?... 
 Musiaam i za prdko... 
 Blada... spocona... Czy ty nie chora, moje dziecko?... rzeka matka. I zwracajc si do 
ydwek dodaa: 
 Cztery zote za maso i po czterdzieci groszy za kaczk.  ebym tak nieszczcia doczekaa, 
nie mog  mwia jedna z ydwek caujc doktorow w rkaw.  Niech delikatna 
pani sama powie, czy nie warte po ptora zotego?... Kaczki, z przeproszeniem, jak barany... 
trzeba chopa do noszenia ich... 
W swoim pokoiku Madzia powoli zacza rozbiera si, nieruchomo patrzc przed siebie. 
Widziaa twarz staruszki, niby rzeb bukszpanow oprawn w obrcz atasu. Zdawao jej 
si, e gadsze punkta tej twarzy poyskuj na socu jak polerowane drzewo. A te bruzdy 
rozchodzce si promienisto: z ktw ust, z ktw oczu, od osady nosa... Zupenie jak gdyby 
rzebiarz samouczek powycina je w drzewie tpym noem. 
Ile ona moe mie 
lat?  mylaa Madzia.  No, ani mi przez gow przeszo, e tu, w Iksinowie, 
jest staruszka, w ktrej od kilku tygodni wzbiera nienawi do mnie... Siadywaa 
zapewne pod cian, moe na tej samej awce, i przez cae dnie bezczynne, przez cae noce 
bezsenne nienawidzia mnie... rozmylaa, jakby si zemci!... 
Albo dzieci... co one czuy, gdy im powiedziano: musicie si rozdzieli, ju nie bdziecie 
bawiy si 
razem; dwoje starszych przez cay rok nie zobacz matki, a troje modszych ojca... 
Jak im si musi wydawa dziwne, gdy zrozumiej, e to ja ich rozpdzam!... Ja  rozpdzam 
dzieci... No  ja!... o, ta sama, ktr tu widz w lustrze... 
Po poudniu przyszed do Madzi nauczyciel. By to czowiek ysy, siwiejcy, ktry zadawa 
sobie wiele pracy, aby gow trzyma prosto na pochylonym tuowiu. Mia dugi surdut, 
a skutkiem zgarbienia zdawao si, e ma zbyt dugie rce. Usilnie przeprasza Madzi za 
postpek swojej babki, baga, aeby mu nie zaszkodzia w dyrekcji, i wyszed  gboko 
przekonany, e gdyby Madzia wstawia si za nim do wadz, miaby dwiecie pidziesit 
rubli pensji rocznej zamiast stu pidziesiciu! 
 No, ale rozumiem, e o to prosi pani nie mog  doda na poegnanie. 
Po jego odejciu. ukazaa si doktorowa. 
 Czego on chcia od ciebie? 
 Nic, mamo. Dzikowa, e odprowadziam do domu jego babk staruszk... 
 Zdziecinniaa staruszka, ma przeszo dziewidziesit lat... Ale czego ty taka wzruszona?... 
258 
 Bo, widzi matuchna  odpowiedziaa Madzia silc si na umiech  on myli, e ja mog 
mu szkodzi albo protegowa go w dyrekcji... Biedny czowiek... 
 Niechaj myli, nie bdzie z tob wojowa... 
Niebawem ukaza si pan Mitlewicz. By zirytowany i opowiadajc o bardzo suchym, o 
nadzwyczajnie suchym drzewie, z ktrego bd porobione awki szkolne, bacznie przypatrywa 
si Madzi. 
Po Mitlewiczu przyszed major take wzburzony, gdy nie spostrzeg, e zgasa mu fajka. 
 C to znowu ?...  rzek do Madzi.  C to, stara wariatka napada ci na ulicy?... 
Madzia wybuchna miechem. 
 Czy mwi pan o babce nauczyciela?...  spytaa.  Kogo ona moe napada, biedactwo?... 
 T sam uwag zrobiem podsdkowi, ktry jednak twierdzi, i sysza na miecie, e 
stara rzucia si na ciebie... 
Jeszcze major nie dokoczy frazesu, gdy wszed proboszcz. 
 Kyrie elejson!  zawoa od proga.  A oni czego chc od ciebie? 
 Kto?...  spytaa Madzia. 
 A nauczyciel i jego ona. Bo rejentowa mwia mi jeszcze o babce, ale babka ledwie si 
rusza... 
Ju nie byo monoci utrzymywa duej sekretu, wic Madzia wszystko opowiedziaa 
swoim przyjacioom. 
 No, w takim razie chodmy, mj jegomo, na szachy rzek major. A ujwszy Madzi 
wp pocaowa j w czoo i doda:  Szkoda ciebie na Iksinw... Za dobra jeste... Przypominam 
jegomoci, e dzi ja gram pierwsz parti biaymi... 
Ojciec tego wieczora wcale nie mwi z Madzi o pogoskach krcych po miecie. Jednak 
oboje rodzice musieli o nich sysze, gdy matka bya rozdraniona i zachorowaa na 
gow. 
Madzi ca noc ni si ptaszek. Niosa go w krzaki, wynalaza mu midzy gstym jaowcem 
doeczek, nagarna suchych lici i posadzia tam sierot, zupenie jak na jawie. Nawet 
wracaa do niego trzy razy jak na jawie, nachuchaa na niego, ucaowaa go, .a gdy ju stanowczo 
odchodzc jeszcze raz odwrcia gow, ptaszek siedzia w doku, z rozpostartymi 
skrzydami, i otworzy wielkie gardeko wydajc przy tym gos syczcy. egna j, jak umia. 
Czy on aby yje?...  mylaa Madzia.  Moe go ju odnalazy starsze ptaki, a moe go 
co zjado... 
Zbudziwszy si pobiega przed niadaniem w pole do krzakw. Z bijcym sercem wesza 
midzy jaowiec mwic sobie, e jeeli ptaszka co zapao, to bdzie dla niej za wrba. 
Spojrzaa... doek by pusty, ale ani ladu walki... Madzia odetchna. Bya pewn, e sierota 
znalaza opiekunw. 
Wracajc zmwia pacierz. Wstyd jej byo ofiarowa go za ptaka, o ktrym nawet nie 
wiedziaa, e nazywa si: lelek. Ale cigle miaa go na myli, reszt zostawiajc Bogu, ktrego 
niesenne oko czuwa nad ogromnymi wiatami i nad maym piskltkiem. 
W miecie Madzia spotkaa starsz creczk nauczyciela niosc pakiecik cukru, moe z 
p funta. Dziewczynka, chocia nie zaczepiona, grzecznie dygna, a potem  pocaowaa 
Madzi w rk. Gdy rozeszy si, Madzia mimo woli odwrciwszy gow spostrzega, e 
dziewczynka take oglda si za ni. 
I ona myli  rzeka do siebie Madzia  e ja wypdzam z domu jej matk!... 
Doktr Brzeski wypiwszy niadanie spacerowa z fajk po ogrodzie. Madzia zaprowadzia 
go do altanki, posadzia na awce i obejmujc rkoma szepna mu do ucha: 
 Tatku... ja tu ju nie otworz 
pensji... Niech panna Cecylia wemie poow uczennic, a 
te, ktre mia nauczyciel, niech zostan przy nim... Tatu gniewa si?... 
 Nie, kochanko. 
259 
 A tatu wie, dlaczego ja tak musz zrobi?...  Wiem, e  ty  musisz tak zrobi. 
 A moe tatko myli, e to le?...  Nie. 
 Ach, tatku, tatku... jaki ty dobry... jaki ty wity!... szepna Madzia kadc gow na 
ramieniu ojca. 
 Ty jestewita  odpar  i dlatego wszystko ci si takim wydaje. 
Ale matka dowiedziawszy si o postanowieniu Madzi zacza desperowa: 
 Mcisz tylko gow ojcu, mnie i sobie  mwia.  Raz zakadasz pensj, potem wahasz 
si, znowu masz ochot, znowu nie masz ochoty, sowem, co godzin  nowy projekt. Tak 
by nie moe: zobowizaa si wobec ludzi... 
 Przepraszam ci, mateczko  wtrci ojciec.  Wyranie zastrzegaa sobie ostateczn decyzj 
do sierpnia... 
 Wic chcesz j wysa do Warszawy, Feliksie?...  zawoaa doktorowa powstrzymujc 
si od paczu. 
Doktr milcza, natomiast odezwaa si Madzia: 
 Czyli matuchna pozwoliaby na to, aeby z mojej winy zgin nasz nauczyciel?... 
 Co za chorobliwe skrupuy!  odpara doktorowa.  Brzozowski sprowadzajc si tutaj 
wiedzia, e zaszkodzi naszemu ojcu... A jednak sprowadzi si i... nie mamy do niego pretensji... 
 No, rnie bywao...  wtrci doktr. 
 Tak  mwia matka  ale nie okazywalimy mu adnej niechci, a on znowu nie pyta, 
czy nam robi przykro... 
 Nie czy drugiemu, co tobie niemio...  rzek ojciec. 
 Mj kochany  przerwaa rozalona doktorowa  jeste stworzony na anachoret... 
umiesz wznie si nawet nad przywizanie do dzieci... Ale ja jestem tylko matka... i nie pozwol, 
aeby gino moje dziecko, chocia kapryne i nie dbajce o mnie... 
 Ach, mamo!...  szepna Madzia. 
 Zwoam ludzi mwia doktorowa z uniesieniem.  Niechaj zejdzie si cae miasto, 
niech najwiksi nieprzyjaciele nasi osdz, kto ma suszno... 
 Nieprzyjaciele  le osdz...  odezwa si ojciec. 
 Wic przyjaciele... Niech przyjdzie proboszcz, Mitlewicz, a nawet ten stary, orygina, 
ktry pomimo swoich osiemdziesiciu lat... 
 Major jeszcze nie ma osiemdziesiciu...  wtrci doktr. Matka odwrcia si i pobiega 
do kuchni. 
260 
57 Rada familijna 
O czwartej po poudniu zaczli si schodzi gocie zaproszeni na narad. Naprzd pan 
Mitlewicz w nowym garniturze w pasy, tudzie konierzyku wyoonym tak szeroko, e 
jego koce opieray si prawie na obojczykach. Potem major  z dwoma kapciuchami tytoniu 
(jakby wyjeda w dalek drog); dalej siwy proboszcz, na ktrego yczliwie mrugaa doktorowa, 
a on jej odmrugiwa zacierajc rce. Na ostatku przysza panna Cecylia. Zadyszana, 
upada na krzeso w pokoiku Madzi, bagajc pani Brzesk, aeby jej nie kazaa i do ogrodu, 
gdzie jest tylu mczyzn. Ale doktorowa wzia j za rk, zacigna do altanki i blad 
jak papier posadzia naprzeciw majora. 
 Nieche major dzi bdzie ogldny...  szepna staremu pani Brzeska. 
 Tylko pani mnie rozumu nie ucz  mrukn wydobywajc zwciekoci drut do fajki, 
krzesiwko, hubk i paczk siarczanych zapaek z rnokolorowymi gwkami. 
W domu pastwa Brzeskich podwieczorek zawsze bywa dobry, ale tego dnia przeszed 
wszelkie oczekiwanie. Nigdy jeszcze nie widziano tak mocnej kawy, tak grubych kouchw 
na mietance i tylu gatunkw buek, obwarzankw, ciastek suchych i kruchych, placuszkw 
obsypanych makiem i cukrem, a wszystko prosto z pieca. 
Postawiono nawet buchajcy par samowar na wypadek, gdyby major zada herbaty; a 
doktorowa wasn rk przyniosa z szafy butelk biaego araku, bo moe major zechce pi 
herbat z arakiem. W kuchni, piarni, w ogrodzie i altance rozlega si gos doktorowej deklinujcej: 
pan major, dla pana majora, panu majorowi... 
Biedna panna Cecylia, na ktr major od czasu do czasu rzuca (zdaniem doktorowej) 
bezwstydne spojrzenia, na przemian blada i rumienia si spogldajc ukradkiem spod dugich 
rzs na okropnego starca, ktry wbrew interesom jej brata propagowa reformackie piguki, 
a u iksinowskich dzieci mia opini ludoercy, czyli  kominiarza. 
Kiedy doktorowa nalaa kaw, major spojrzawszy na siedzcego obok siebie Mitlewicza 
rzek: 
 Ce si pan dzi ustroi jak mamka?... Rozwalie konierzyk, e ci prawie ppek wida... 
Panna Cecylia mimo woli szepna: Ach!...  a doktorowa prdko odezwaa si: 
 Moe major pozwoli tych obwarzaneczkw?... Jeszcze ciepe... Panno Cecylio  dodaa 
 niech pani posmaruje panu majorowi bueczk... 
Major, ktremu w tak delikatny sposb przypomniano obecno panny Cecylii, zawstydzi 
si i z niechci odwrci si od Mitlewicza, bo przecie z jego winy wymwi brzydkie 
sowo przy dziewcztach. 
Tymczasem posuszna panna Cecylia zacza smarowa masem buk. Bya jednake tak 
zmieszana, e upucia n, zgniota buk i o mao nie przewrcia szklanki z kaw. Aeby 
j omieli, major odezwa si: 
 C to, wypdzacie waszego prowizora?... 
Panna Cecylia w pierwszej chwili nie wierzya wasnym uszom, e major do niej mwi. 
Zmiarkowawszy jednak po spojrzeniu doktorowej, i wypadek ten rzeczywicie mia miejsce, 
zebraa odwag i odpowiedziaa: 
 Tak, braterstwo rozstaj si z panem Fajkowskim. 
 Pierwszy raz musz przyzna im suszno  rzek major, aeby ju zupenie zjedna sobie 
pann Cecyli.  Takie awantury wyrabia w domu familijnym!... 
 Brat mwi, e pan Fajkowski nie moe by w aptece, poniewa jest lunatykiem... 
261 
 Doprawdy?  zawoaa Madzia.  Chodzi po dachach?... 
 Wyobra sobie, e onegdaj w nocy wszed 
po daszku do kuchni na pierwsze pitro 
oknem...  objania panna Cecylia.  Jakie to szczcie, e on do pani nie wszed!...  westchna 
Madzia. 
 Madziu!...  zacza doktorowa. 
 Ja  mwia panna Cecylia  umarabym ze strachu. Przecie zawoa nie mogam, bo 
obudziby si i spadby... 
 Przynie nam, Madziu, szachy  odezwa si major. Z triumfem spojrza na doktorow, 
ktra gotowa bya uciska 
go za takt i przytomno umysu. 
 Ale chyba dzisiaj panowie nie bd 
grali?...  rzeka doktorowa, gdy Madzia powrcia z 
pudem i szachownic.  Mamy naradza si... 
 Radzi nie bdziemy ca noc  odburkn major.  Nie jestemy lunatykami. 
Przez ten czas pan Mitlewicz rumieni si jak panienka. Rwnie bowiem zakopotaa go 
przygoda pana Fajkowskiego jak i jego wasny konierzyk, ktry dopiero teraz wyda mu si 
stanowczo za dugi i za gboko wycity. W tej chwili wolaby mie na szyi girland z ostu i 
pokrzyw anieli ten pody konierzyk, bo ile razy ktra z panien spojrzaa na niego, nieszczsnemu 
Mitlewiczowi przychodzi na myl ten punkt jego osoby, ktry tak brutalnie napitnowa 
major. 
Kiedy uprztnito st i major z haftowanego kapciucha zacz nakada fajk, doktorowa 
westchnwszy odezwaa si: 
 C pan major sdzi o nowym kaprysie Madzi?... Sprzykrzya jej si pensja i chce wyjecha 
do Warszawy!... 
 Za kark jej nie wemiemy  odpar major. 
 Jednake, wadza rodzicielska w tym wypadku...  wtrci proboszcz. 
 Nawet myle o tym nie moe panna Magdalena  pochwyci Mitlewicz.  Cae miasto 
zdziwione... naczelnik stray ziemskiej mwi mi, e  to niepodobna, a sam naczelnik powiatu, 
kiedy si dowiedzia, przesta przyjmowa interesantw... Chodzi po biurze z zaoonymi 
rkoma i wci mwi do siebie: take!... take!... 
 Syszysz, Madziu  odezwaa si doktorowa podnoszc palec w gr. 
 Szkoda, ecie pastwo od razu nie zaprosili naczelnika stray ziemskiej, jeeli on ma 
decydowa o przyszoci Madzi  warkn major. 
 Ale opinia publiczna, panie majorze!  zawoa Mitlewicz.  Umowy co do panienek 
ju prawie zawarte  rzeka doktorowa. 
 Posuszestwo wzgldem rodzicw  wity obowizek!...  doda proboszcz. 
 Dlaczego nie chcesz otworzy pensji?  zapyta major Madzi. 
 Prosz pana majora, jest tak  zacza Madzia.  Nauczyciel ma on, picioro dzieci i 
babk... Ma sto pidziesit rubli pensji na rok... 
 Opowiadaj krtko  upomnia j major. 
 Ja mwi krtko. Wic, prosz pana majora, nauczyciel dorabia sobie prywatnymi lekcjami 
jeszcze dwadziecia rubli miesicznie... A e, prosz pana majora, jego uczennice maj 
przej do mnie, wic nauczyciel traci te dwadziecia rubli miesicznie i musi on z trojgiem 
dzieci wysa na wie... 
 No, ale dlaczego ty chcesz wyjecha?...  bada major. Przecie ty masz uczennice... 
 Wanie, e mam... 
 Wic otwieraj pensj... 
 Ale ja nie mog rujnowa bytu rodziny nauczyciela... nie mog odrywa dzieci od matki 
i ojca... Jaka by to bya sprawiedliwo, gdyby gin czowiek ,po kilkunastu latach pracy... 
 Brzozowski nie mia tych skrupuw wzgldem twego ojca rzeka doktorowa. 
 Moe doktr Brzozowski nie mia innego miejsca... A ja mam doskonae warunki w 
Warszawie. 
262 
 Panno Cecylio... nieche pani co powie!...  zawoaa doktorowa.  Przecie pani ma 
prawa nie zwolni Madzi z danego sowa... 
 Bg wie  cicho odezwaa si zapytana  ile mnie to kosztuje... Ale pobudki panny 
Magdaleny s tak szlachetne... 
 A c na to ojciec?... Ojca zdanie chcielibymy usysze... rzek proboszcz. 
 Zrobi pani krzywd caemu miastu, caej...  wtrci Mitlewicz. 
 Ty jeste ojciec?...  ostro zapyta go major. 
 Ja tu nie mam nic do powiedzenia  odezwa si doktr. Boli mnie jej wyjazd, ale ciesz 
jej instynkta... Trzeba dba nie tylko o wasne interesa!... 
 Mj doktorze  odpar major  gdyby kady onierz myla o skrze swego ssiada, a 
moe nawet i nieprzyjaciela, piknie wygldaaby armia!... Niech kady dba o siebie... 
 Syszysz, Madziu?  rzeka doktorowa posyajc majorowi spojrzenie pene wdzicznoci. 
 Zreszt  zabra gos Mitlewicz  jeeli panna Magdalena chce odszkodowa nauczyciela, 
niech mu od kadej uczennicy odstpi jaki procent... 
 Tak jak pan Eisenmanowi, aeby ci nie przeszkadza  doda major. 
 Posuchajcie mnie, panowie  mwia wzruszonym gosem doktorowa.  Dziki mowi 
ju nie miaabym ogranicza swobody naszym dzieciom, gdyby tylko chodzio o swobod... 
Ale co Madzi czeka w tej Warszawie?... Bdzie guwernantk rok... dwa... dziesi lat... no i 
co potem?... My, w razie mierci, oprcz starego domu i kilku morgw gruntu nic nie zostawimy 
dzieciom... Wic co ona pocznie ze sob?... 
 To 
samo grozi jej, gdyby zostaa tutaj  wtrci doktr.  Ale tu miaaby pensyjk... 
swoj wasn... I po kilkunastu latach pracy, ona, taka oszczdna, mogaby co odoy...  
mwia matka.  Przecie sam postanowie, Feliksie, e pitnacie rubli, ktre chce nam 
paci za mieszkanie i obiady, bd skaday si dla niej na posag... 
 Madzia ma posag... cztery tysice rubli  odezwa si major. 
 Co te pan mwi!...  odpara doktorowa.  Madzia od babki dostaa trzy, nie cztery tysice 
rubli, a dzisiaj nie ma z tego i poowy... 
 A ja pani powiadam, e Madzia bdzie miaa cztery tysice rubli... Nie teraz, ale za par 
lat  odpar major. 
W altance zrobio si 
cicho. Wtem najprzytomniejszy ze wszystkich Mitlewicz pochyli 
si i  pocaowa majora w rami. 
 Ty chyba zupenie oszala, Mitlewicz?  rzek major. 
 Podzikuje, Madziu...  odezwa si proboszcz. 
Madzia staa zdziwiona nic nie rozumiejc. Ale doktorowa rozpakaa si. 
 Nigdy ju ona nie bdzie nalee do mnie!  zawoaa. W dziecistwie odebraa mi j 
babka, pniej ta nieszczliwa Latterowa, ktrej niech Bg przebaczy... a teraz major... 
 Ani jej pani odbieram  odpar 
starzec  ani jej za mego ycia grosza nie dam. Jest moda, 
wic niech pracuje... Ale nieche mi nikt nie gada, e dziewczyna nie ma zabezpieczonej 
przyszoci!... 
 A gdyby pani zaangaowaa naszego nauczyciela?...  zawoa rozpromieniony Mitlewicz. 
 Mgby uczy arytmetyki, jeografii. 
 Mylaam o tym  odpara Madzia  ale on ma czas dopiero po czwartej, kiedy u nas 
skocz si lekcje. 
Major zamyli si. 
 Ile miaaby dochodu miesicznie?  spyta Madzi. 
 Okoo szedziesiciu rubli na nas dwie... 
 Wic podzieliwszy midzy trzy osoby wypadnie po dwadziecia rubli... Gra niewarta 
wieczki!...  zakonkludowa major. No, proboszczu, siadajmy do warsztatu... 
I wysypa z pudeka figury na szachownic. 
263 
 Jake to?... wic jak panowie radzicie?...  pytaa rozgorczkowana doktorowa chwytajc 
majora za rami.  Nareszcie nieche si dowiem, co zrobi dziewczyna... 
 Ona wie o tym lepiej od nas  odpar major ustawiajc szachy. 
 Ale ja nic nie wiem, ja... matka... 
Major jedn rk opar na szachownicy, drug na porczy awki i odwrciwszy si caym 
korpusem do doktorowej mwi przystukujc wie: 
 Pensja od razu mi si nie podobaa, bo Madzia na przeoon jest za moda. Po wtre  
nie zapac jej jak naley, w kocu opuszcz i dziewczyna zmarnuje si w cigu kilku lat... A 
co potem?... Nic potem!... Niech wic jedzie do Warszawy, kiedy chce pracowa, co si jej 
chwali... Niech pozna wiat, nie ten iksinowski kurnik... Tam moe i chopca porzdnego 
znajdzie... A za jaki rok... dwa, kiedy odejd na wieczny urlop, bdzie miaa cztery tysice 
rubli... moe i troch wicej... Z takim groszem i dowiadczeniem, jeeli zechce, niech zaoy 
pensj, ale ju porzdn... 
 Widzi mama, e pan major kae mi jecha do Warszawy odezwaa si Madzia. 
 Uciskaje majora!... podzikuj!...  wtrci proboszcz popychajc Madzi. 
 Basta!...  rzek major.  Kiedy jciskam, robi to bez pozwolenia jegomoci. A dzikowa 
nie ma za co, bo przecie nie zabior pienidzy do grobu. 
 Ja nie wiem, czy mi wypada przyjmowa tak ofiar... odezwaa si zakopotana Madzia. 
Starzec z fajk w zbach zerwa si z awki, bysn krwi nabiegymi oczyma, a ujwszy 
si pod boki zacz wygina si jak baletnica i przedrzenia Madzi piskliwym gosem: 
 Tiu-tiu-tiu-tiu!... Ofiary przyj nie moe!... I ty, smarkata, robisz uwagi?..: Jeeli 
chcesz dug spaci, to gdy usyszysz, e mnie ju umyy baby, zmw na wszelki wypadek 
pacierz za moj dusz...  dodaagodnym tonem.  Moe naprawd 
jest jaka dusza?...  
szepn. 
 Tak?...  zawoa proboszcz, z gniewem odsuwajc szachownic.  Nie gram z takimi, 
ktrzy mwi, e nie ma duszy. 
 Powiedziaem: moe jest!  wrzasn major uderzajc pici w st. 
 No, tak to co innego...  odpar uspokojony proboszcz. Zaczynaj pan... Nie, dzi ja zaczynam. 
Kiedy zacza si gra, panna Cecylia daa znak Madzi i obie cichaczem wymkny si w 
gb ogrodu. 
 Boe!...  szepna panna Cecylia ogldajc si na wszystkie strony i chwytajc rkoma 
za gow.  Boe!... co si ze mn dzieje... Ale ja nigdy nie widziaam podobnego czowieka... 
 Mwi pani o majorze?...  spytaa Madzia. 
 Naturalnie!... O kim innym mogabym mwi 
w tej chwili... Wie pani  dodaa nagle 
panna Cecylia  mwmy sobie: 
 y...  Ach, jak to dobrze!...  odpowiedziaa Madzia. 
Ucaoway si i zarumieniona, z byszczcymi oczyma panna Cecylia prawia: 
 C to za dobry czowiek!... Nie, to jest anio... Nie, prawda, z tak fajk nie mona by 
anioem, ale c to za szlachetny czowiek!... Ale przy tym jaki ordynaryjny!... Gdyby mnie 
tak powiedzia jak panu Mitlewiczowi... Boe!... 
Do panien zbliya si doktorowa, a z ni pan Mitlewicz, ktry pod pozorem blu garda 
zawiza sobie chustk od nosa row szyj. 
Na ten widok panna Cecylia spucia dugie rzsy, a Madzia ledwie powstrzymaa si od 
nowego wybuchu wesooci. Szczciem zwrcia uwag na to, co mwi Mitlewicz: 
 Ma suszno major, e Iksinw nazywa kurnikiem!... Niedugo std wszyscy si wynios... 
Pan Krukowski ju wyjecha, pastwo podsdkowie take maj przenie si do Warszawy... 
I ja nie bd tu popasa, nie mam pola dla moich zdolnoci... Wreszcie i do Eisenmana 
zaczynam traci zaufanie. 
264 
W altance zrobi si krzyk: proboszcz dawa mata majorowi, a ten dowodzi, e nie ma 
wyobraenia o szachach. Parti przerwano na przedostatnim cugu, major bowiem adnym 
sposobem nie chcia uzna mata, ktrego nie byoby, gdyby jego krlowa zajmowaa t lini, 
gdyby ko sta tam, a wiea tutaj... 
 Tak  odpar proboszcz  i gdyby paski krl mg wychodzi do ogrodu, kiedy mu zabraknie 
miejsca na szachownicy. Dwaj starcy kcc si zaczli wybiera si do domu. Panie 
i Mitlewicz zbliyli si ku altance. 
 No, dzikuj doktorowej za podwieczorek... Pyszny by... rzek 
major.  A ty, maa  
doda caujc Madzi w gow uciekaj std, gdzie pieprz ronie... W tej dziurze panny starzej 
si, a mczyni gupiej...  zakoczy i spojrza na Mitlewicza. 
 Ja take wynosz si std  odpowiedzia Mitlewicz. Otworz interes w Warszawie... 
 Tylko pierwej kup sobie inn koszul, bo ta ci kiedy opadnie  wtrci major. 
265 
58 Wyjazd 
W kilka dni pniej w ogrodzie doktora Brzeskiego odbywa si znowu podwieczorek 
przy asystencji proboszcza, majora i Mitlewicza. Wanie proboszcz wyciga rk do cukru, 
kiedy wpada kucharka woajc: 
 Telegraf!... telegraf do panienki... 
I rzuciwszy depesz na st patrzya na Madzi z trwog. Doktr podnis gow, doktorowa 
zmieszaa si, Madzia zblada, a proboszcz z rk wycignit do cukiernicy powtrzy: 
 Telegram?... C by to by mogo?... 
 No, c tak nadzwyczajnego?...  odezwa si Mitlewicz, bardziej ni inni iksinowianie 
oswojony z depeszami. Ale i na jego twarzy wida byo wzruszenie. 
 Telegram?... do Madzi?...  mrucza zmartwiony proboszcz. 
 Moe Zdzisaw chory?...  szepna doktorowa. 
Tylko major, ktry na polach bitew oswoi si z niebezpieczestwami, nie straci zimnej 
odwagi wobec tak niezwykego faktu, jakim bya depesza telegraficzna w Iksinowie. Tote 
wszystkie oczy zwrciy si 
na niego i wszyscy odetchnli z uczuciem ulgi, gdy 
.nieustraszony starzec wzi ze stou depesz, rozdar j z waciw mu gwatownoci i odsunwszy 
daleko papier zacz sylabizowa: 
Jeeli przyjmujesz  miejsce przyjed do mnie  niedziel koszta podry  zwrcone 
odpowied  zapacona malinowska.  Co w tym nie ma sensu?...  rzek major. 
 Owszem  wtrcia Madzia zagldajc mu w papier przez rami.  Musz zaraz odtelegrafowa 
pannie Malinowskiej, a w sobot pojad do Warszawy. 
 Nie zobaczysz si z Zosi...  szepna doktorowa. 
 A co, nie mwiam, e nieszczcie!...  jkna kucharka podnoszc fartuch do oczu. 
 Przeczytaj drugi raz  odezwa si zmieszany doktr. Moe to nie tak... 
 Owszem, tatku  odpowiedziaa Madzia.  Wola boska!... 
 Doskonale mwisz  wtrci proboszcz.  Zawsze trzeba zgadza si z wol bosk... 
 A moe panna Magdalena tamtego miejsca nie zechce przyj?... W takim razie nie potrzebowaaby 
jecha  dorzuci Mitlewicz. 
Major popatrzy na niego krwi nabiegymi oczyma, skutkiem czego mody czowiek zacz 
krci si na awce. 
 Mitlewicz... Mitlewicz!...  rzek major kiwajc w jego stron ogromnym palcem.  
Mitlewicz... ja wiem, co tobie pachnie... 
 Daj sowo honoru panu majorowi...  protestowa wylkniony. 
 Wiem!...  upiera si major.  Ale czy ty wiesz, co z tego bdzie?... O to  o!... 
I pokaza mu fig tak blisko nosa, e cichy wielbiciel Madzi a pochyli si w ty na awce. 
 Wic c z tego bdzie?...  zapytaa doktorowa zajta wasnymi mylami. 
 Figa  rzek major. 
 Madzia nie pojedzie!...  zawoaa z radoci biedna matka chwytajc majora za rk. 
 Dlaczego nie ma jecha?  rzek zdziwiony starzec.  Pojedzie w sobot... 
 Bo pan major powiedzia, e  nie...  odpara doktorowa. 
 Eh! to ja Mitlewiczowi mwi... 
 Ale daj sowo honoru... przysiga Mitlewicz zarumieniony wyej czoa. 
 W sobot z rana Madzia wyspowiada si przed wotyw wtrci proboszcz  a po wotywie 
przystpi do witej komunii... 
266 
 Boe!... Boe!... i ona ma jecha?...  biadaa doktorowa. Nie skoczyy si jeszcze. wakacje... 
powinna zobaczy siostr... 
 Obowizek przede wszystkim... tego pilnowa, co chleb daje!...  hukn major uderzajc 
w st.  A pani nie rozczulaj si bez powodu, bo zrobisz mazgaja z dziewczyny. Kiedy 
trzeba, to trzeba!... 
 Naturalnie  szepn doktr. 
Madzia usiada przy matce i obja j za szyj. 
 Wie mameczka co, e ja jestem bardzo kontenta... Tu jest mi dobrze jak w niebie, ale... 
wie mamusia, e ja ju tskni za prac... Zreszt bdzie mi doskonale u tych pastwa... bdzie 
mi tam bardzo wesoo... bo panna Malinowska taka szlachetna... Szkoda, e mama jej 
nie zna... 
Ale poniewa matka ju pakaa, wic i Madzia oparszy gow 
na jej ramieniu take zacza 
paka. Proboszcz miazy w oczach, doktr gryz tanie cygaro, pan Mitlewicz pochyli 
twarz do stou, a kucharka na cay gos zawodzia w kuchni. 
Co spostrzegszy major podnis si z awki i rzek:  Zaraz wrc... 
I potoczy si w gb ogrodu wycigajc z kieszeni fularow chustk. 
Madzia czua bolesny dreszcz, ktry pyn od gowy, kurczy jej wargi, ciska za gardo i 
powoli zblia si do serca. Ale chcc uspokoi matk rzeka: 
 No, i czego ja becz?... Nie mieszne to!... Niech tylko mama posucha, co powiem: wyobracie 
sobie pastwo, e macie nie jednego, ale  dwch synw... Zdzisaw ju obj swoj 
posad, a ja, modszy syn, mam dopiero pracowa na siebie. Mj Boe, jak my grzeszymy 
smucc si w podobnej chwili... Ilu to ludzi nie ma pracy i szuka jej na prno... Oddaliby 
kilka lat ycia za jakiekolwiek zajcie i nie maj 
go; ja za jestem tak szczliwa, e bez trudu 
dostaam posad  i pacz!... A mama take... Prawda, ksie proboszczu, e to grzech?... 
Mwi zupenie serio, prosz mamy... 
 Mwisz po chrzecijasku  wtrci proboszcz. 
 Bo to wszystko babskie ceregiele  odezwa si nadchodzcy major, ktrego nos mia 
fioletow barw.  Zamiast dzikowa Bogu za ask, a dziewczynie natrze uszu, aeby dobrze 
prowadzia swoje uczennice, pani doktorowa ryczysz, jakby ci si palec obiera... Pani 
niedugo zaczniesz rozczula si, kiedy m pojedzie do chorego na wie... 
 Do chorego jedzi tylko ksidz z Panem Bogiem... a doktr jedzi do pacjenta  przerwa 
mu proboszcz. 
 Ucz, jegomo, pauprw ministrantury, a nie mnie, jak mam mwi!...  odpar zaperzony 
major machajc fajk. 
 Madziu; przynie szachy...  rzek doktr. 
 Ja pani pomog...  odezwa si Mitlewicz. 
 Mitlewicz... sied mi tutaj!...  wrzasn major pukajc fajk w awk.  On jej bdzie 
pomaga szachy przynosi, syszane rzeczy?... Ja ci kiedy wytn tak sztuk, e od razu stracisz 
gust do kobiet... 
 Co mu tam znowu major wytniesz?  rzek proboszcz. A obraa si, kiedy go poprawia 
w mwieniu. 
 Sakramencki klecha!...  mrukn major wysypujc figury. Lecz wnet umilk spostrzegszy, 
e proboszcz wpatruje si 
w niego, jakby mia zamiar obrazi si i nie gra. 
Reszta wieczora upyna nie tak wesoo jak zazwyczaj. Proboszcz myli si w grze, a 
major nie robi 
awantur, tylko z cicha mrucza, co byo zym znakiem. Mitlewicz z zamglonymi 
oczyma pgosem opowiada doktorowi, e on dla swoich zdolnoci nie znajduje pola 
w Iksinowie; doktr za, suchajc go, ssa zgase cygaro i patrzy w sufit altanki zasonitej 
gstymi limi. Wreszcie Madzia zacza spacerowa 
po ogrdku, a czujc, e jest rozstrojona, 
postanowia wyj za miasto. 
Pjd na cmentarz rzeka do siebie  i z babci si poegnam... 
267 
Narwaa w ogrodzie kwiatw, zrobia dwa bukiety i wysza bocznymi ulicami, a potem 
ciek przez pole. 
Zblia si wieczr. Na ugorze rozlegay si krzyki pastuchw spdzajcych bydo do miasta; 
na gocicu midzy czarnymi pniami lip toczyy si fury pene snopw. Od czasu do czasu 
spod ng Madzi wyskoczy 
konik polny albo powitaa j sowami: niech bdzie pochwalony, 
baba niosca pacht zielska. 
cieka dosiga cmentarza i Madzia przypomniaa sobie, e zwykle w tym miejscu Cynadrowski 
przeskakiwa mur, kiedy mia widzie si z pann Eufemi 
lub gdy si z ni rozstawa. 
Biedny czowiek!...  rzeka do siebie Madzia skrcajc do bramy cmentarnej.  Trzeba 
zmwi za niego pacierz... Obie zapomniaymyo nim, a moe jemu najbardziej potrzeba 
modlitwy  dodaa mylc nie bez goryczy o pannie Eufemii. 
Kt samobjcw znajdowa si w rogu cmentarza, oddzielony krzakami jaowcu, tarniny i 
dzikich r. Byo tam ledwie kilka mogi: bednarza, ktry si rozpi, sucej, ktra zabia si 
z powodu dziecka, i  Cynadrowskiego. Pierwsza ju zapada si, na drugiej rosa wysoka 
trawa, trzecia; pod cian, bya zupenie wiea. 
Nagle Madzia stana zdziwiona. Kto o Cynadrowskim pamita: wiadczyo o tym 
utrzymanie grobu. Nieznana rka otoczya mogi galeryjk z patykw, posadzia kilka doniczek 
rolin i widocznie co dzie zasypywaa wieymi kwiatami. Niezawodnie, e tak... Nawet 
mona byo odrni kwiaty wczorajsze, onegdajsze i ju zupenie zwide. 
Madzi zy zakrciy si w oczach. 
Jaka ja jestem niegodziwa  pomylaa  i jaka ta Femcia szlachetna!... Bo naturalnie tylko 
Femcia pamita o tym grobie... 
Rzucia par kwiatw z bukietu i klczc zmwia pacierz. Potem wrcia do grobu babki, 
pomodlia si za dusz kochanej opiekunki i z podwjn gorliwoci zacza ubiera jej mogi. 
Dobra, szlachetna Femcia!...  mylaa.  A jednak wszyscy sdzilimy j tak surowo... 
Na chwil przed zachodem soca skrzypna brama i kto wszed. Z bijcym sercem Madzia 
ukrya si midzy drzewami: miaa przeczucie, e wchodzi panna Eufemia, a nie chciaa 
okaza, e zna jej tajemnic. 
Istotnie rozleg si cichy szelest i bocznciek pod murem cmentarnym przesuna si 
figura ciemno ubranej kobiety. Madzia nie moga jej pozna z powodu gazi, bya jednak 
pewn, e to panna Eufemia, poniewa posza prosto do kta samobjcw. 
Jak ona musiaa zmieni si, biedactwo  mylaa Madzia kiedy nawet jej ruchy s inne... 
jakie lkliwe i szlachetne... O, ja niegodziwa!... pierwsza powinnam zbliy si do niej... 
Zmiana istotnie musiaa by wielka, Madzi bowiem zdawao si, e panna Eufemia nawet 
zeszczuplaa i urosa. Wic zdjta ciekawoci, posuna si ostronie naprzd. 
Ciemno ubrana dama zbliya si do grobu Cynadrowskiego. Pooya na nim may wieniec, 
a nastpnie schyliwszy si zacza porzdkowa mogi. 
Femcia?... nie Femcia...  mwia do siebie Madzia przypatrujc si. Nagle zawoaa: 
 To pani... to ty, Cecylio?... 
I pobiegszy do niej schwycia w objcia przestraszon i zawstydzon. 
 Wic to ty pamitasz o biedaku?... I ja nie domyliam si od razu, e to ty... Zota, kochana!... 
 Ach, Boe... droga Madziu...  tomaczya si panna Cecylia.  Taka drobna usuga dla 
zmarego... Przecie musimy pamita o zmarych obcych, aeby inni... robili to samo dla 
naszych... Tylko prosz ci, zaklinam  dodaa skadajc rce ani sowa nikomu... Miaabym 
duo przykroci, gdyby si o tym dowiedziano. 
Madzia pomoga pannie Cecylii ogrodzi mogi patyczkami, razem z ni zmwia pacierz 
i  obie wyszy z cmentarza. 
268 
 Wic jedziesz jutro?  spytaa panna Cecylia. 
 Musz. 
 Smutno mi bdzie  mwia panna Cecylia  tym smutniej, e tak pno poznaam ci... 
Ale trudno... Zreszt, lepiej zrobisz wyjedajc std... Tu panny starzej si, jak powiedzia 
poczciwy major  dodaa z umiechem  a ludzie... chyba kamieniej... 
Okropne jest ycie w maych miasteczkach... 
 Wic przenie si do Warszawy. 
 Do kogo?... po co?... Nie mam adnych stosunkw, a nade wszystko tak odsunam si 
od ycia, e boj si nawet widoku obcych ludzi... Wreszcie i u nas s dzieci, ktre potrzeba 
uczy... Z nimi zostan, a dla odpoczynku bd chodzi tu...  dodaa panna Cecylia wskazujc 
na cmentarz. 
 Czy znaa Cynadrowskiego? 
 Nie... Ale dzi bardzo... bardzo go lubi... On widocznie by taki opusz... tak dziki jak 
ja... Zreszt  dodaa gosem penym alu  i ja mam grb, o ktrym nikt nie pamita... nawet 
sama nie wiem, gdzie jest... Cae lata mczyam si t niewiadomoci, dziudz si, e to 
tamten... 
Zbliay si do miasta. Panna Cecylia umilka, lecz powoli uspokoiwszy si rzeka swoim 
cichym gosem: 
 Wiesz, Madziu... daruj mi, ale ja ci dzi poegnam. Nie miaabym egna ci przy ludziach. 
Uciskay si. 
 Pamitaj o mnie, jeeli chcesz  mwia panna Cecylia  i... czasem napisz swko... 
Chocia wiem, e znajdziesz tam inne przyjaciki... 
 adna z nich nie bdzie taka jak ty... dobra, szlachetna...  szepna Madzia. 
 Zobaczysz, jak wydam ci simieszn, kiedy ju bdziesz w Warszawie... Ale ja ciebie 
nigdy nie zapomn... 
cisna Madzi za rk i odesza w stron 
apteki. Madzia zostaa sama, oszoomiona 
dziwnym poegnaniem. 
W domu matka bya zajta prasowaniem bielizny i pakowaniem kufra, wic Madzia usuna 
si do swego pokoju, gdzie niebawem przyszed ojciec. Usiad na kanapie, zapali fajk i 
rzek:  C, jutro o tej porze bdzie panienka w wagonie?... 
Madzi tchu zabrako. Usiada obok ojca wzia go za rk i patrzc w oczy spytaa: 
 Tatuchnu... moe ja le robi, e wyjedam i was tak... zostawiam?... 
 No... no... tylko nie roztkliwiaj si  odpar ojciec z umiechem, gadzc jej wosy.  
Wyjazd  zapewne, przykra to rzecz dla nas i dla ciebie, ale... nie trzeba przesadza... Patrz 
na mnie... ani myl smuci si, bo naprzd wiem, e to jest potrzebne do twego szczcia, a 
po wtre  jestem pewny, e za rok... ptora... wrcisz tu i ju bdziemy razem. 
 Ach, jakbym ja tu chciaa wrci!... 
 Wrcisz, kochanko. Twoja pensja to niezy projekt: pensja moe utrzyma si w Iksinowie, 
nawet cztero i picioklasowa, byle wzi si do niej powanie. Wanie major mwi mi, 
e gotw da ci tysic czy dwa tysice rubli na pensj, byle w Warszawie wybraa sobie 
nauczycielki, a nade wszystko  sama praktycznie zapoznaa si ze stron administracyjn 
interesu. 
 Pan major tak powiedzia?...  zawoaa Madzia z radoci. 
 Ale tak i sam ci to powtrzy. Widzisz wic, e twj wyjazd nie jest emigracj, ale wyjazdem 
czasowym, na praktyk. Dlatego ja .wcale si nim nie martwi, a i matka, cho zapewne 
wyleje sporo ez, jest spokojniejsza. Za rok... za ptora... znowu bdziemy razem i 
wtedy ju nie uciekniesz od nas, kochanko doda ojciec przytulajc j do piersi... 
Madzia ukradkiem obtara oczy; doktr mwi dalej: 
269 
 Teraz, dziecko moje  dam ci jedn, jedyn rad, ktr staraj si zapamita... Znasz t 
nasz wini, co zwiesza si przez parkan na ulic?... Kto w Boga wierzy, obrywa j nie tylko 
z owocw dojrzaych i niedojrzaych, ale nawet z kwiatw, lici i gazi... Ot, kochanko, 
tobie grozi to samo... 
 Mnie, tatku? 
 Tak. Ludzie z kadym czowiekiem postpuj tak samo: zabieraj mu pienidze, czas, 
prac, pikno, rozum, serce, nawet dobre imi... Wszystko mu zabior, jeeli nie obroni go 
wasny egoizm... Dlatego umiarkowany egoizm jest si dobroczynn, parkanem dla wini... 
 Egoizm? 
 On sam. Ty go nie masz, jeste pod tym wzgldem kalek, wic nie odwouj si do 
twego egoizmu. Ale, dziecko moje  mwi ucisnwszy jej gow  nie pozwalaj si okrada 
i wyzyskiwa, nie przez mio siebie, ale przez mio do ludzi. Powicaj si, bo to ley w 
twojej naturze, ale powicaj si dla dobrych; aeby za dobrzy mieli z ciebie wicej, bro si 
przed zymi... Pamitaj, aeby wiat nie obdar i nie poama ci tak jak ulicznicy nasz wisienk... 
 A po czyme ja poznam zych ludzi?  spytaa zamylona Madzia. 
 Oto, widzisz, mdre pytanie, na ktre krtko ci odpowiem. Szukaj przyjaci midzy takimi, 
ktrzy maj wicej pracy anieli sawy i zyskw; to s naprawd uyteczni, dla nich 
warto powica si i tylko oni ci zrozumiej. Ale unikaj ludzi, ktrzy maj dochody nie 
wiadomo skd i rozgos nie wiadomo za co... 
 A jeeli kto odziedziczy majtek?  ywo przerwaa Madzia pomylawszy o Solskich. 
 O charakterze czowieka nie stanowi to, co odziedziczy, tylko  co zrobi i robi. Kto nic 
nie robi, jest pasoytem, tym szkodliwszym, im wiksze ma wydatki. 
Madzia oparszy gow na ramieniu ojca zastanawiaa si. 
 Tatko  rzeka po chwili  mwi zupenie inaczej anieli wszyscy. Wszyscy szukaj stosunkw 
z ludmi bogatymi i gonymi. 
 A ty szukaj pracownikw, ktrzy wicej dajwiatu, ni bior od niego. Ludzko przechodzi 
rozmaity  fazy: walk, odkry, przeladowa, szalestw, pomorw... W tej epoce, na 
ktr dzi patrzymy, jest wszystkiego po trochu, ale bodaj czy nie za duo pozorw  i gonitwy 
za uyciem. Ot mwi ci: strze si tego prdu!... Kto mu uwierzy, moe znale 
hab i zatracenie duszy. 
Zapaliwszy fajk, ktra mu zgasa, doktr mwi dalej: 
 Przypatrz si robakom ziemnym. Nie ma stworze bardziej upoledzonych; a jednak one 
wicej robi dla cywilizacji anieli zdobywcy wiata: w ciszy i ponieniu wytwarzaj grunta 
urodzajne. Sawa adna, zyski adne, uyteczno  niezmierna. 
 I ja mam by tak?...  zapytaa Madzia patrzc na ojca byszczcymi oczyma. 
 Ty ju jeste tak i dlatego radz ci: szukaj towarzystwa z takimi. Dwa razy poruszya 
Iksinw: urzdziwszy koncert i pobudziwszy ludzi, aeby tutaj utworzyli szko. Co z tego 
masz?... Nic, troch zawici i plotek... Ale wdrowni aktorzy mieli dochd, panna Cecylia 
bdzie miaa kilka uczennic, a nauczyciel  dostanie lepsz pensj, bo zwrcia uwag miasta 
na jego niedostatek. No, uciskaj ojca i... adnych ez! Za rok... ptora.... zobaczymy 
si... 
Nazajutrz rano, kiedy po mszy odprawionej na jej intencj przez proboszcza Madzia wracaa 
do domu, siostra pana Krukowskiego zastpia jej drog. 
 Daruj mi, Madziu  rzeka  e troch pno przyszam na twoje naboestwo... Alem 
przysza, aeby tobie i... wszystkim da dowd, e ci 
kocham i uwaam za najzacniejsz 
panienk... 
Potem opiera si na ramieniu Madzi, odprowadza j do poowy rynku, tam wobec dwu 
chopskich furmanek, policjanta i czterech ydkw cauje Madzi w gow i z wielkim naleganiem 
wrcza jej jakie pudeko. 
270 
 Przysigbym, e klejnoty!  mwi idcy z dala pan pomocnik. 
 Jeeli nie brylanty...  dodaje aptekarz. 
I cae towarzystwo z kocioa zaczyna gowami i kapeluszami aplodowa pikny czyn 
eks-paralityczki, ktra poegnawszy si 
z Brzeskimi i majorem wraca do swego domu nadta 
jak indyk, podpierajc si swoj lask. 
 Pyszna baba!...  odzywa si zachwycony aptekarz. Nie ma dnia, aebym cho za rubla 
od niej nie utargowa. 
Madzia nigdy nie moga dokadnie przypomnie sobie: na czym upyno jej kilka ostatnich 
godzin w domu rodzicw?... Wie, e pia kaw, potem zjada befsztyk i popia go winem, 
ktre przynis major, a po ktrym zakrcio si jej w gowie. Potem matka co mwia 
o bielinie i garderobie i paczc dorczya jej dugi rejestrzyk. 
Nastpnie zajechaa fura po rzeczy, z czego korzystajc zmartwiony pan Mitlewicz mwi 
Madzi, zdaje si, e o swoich wielkich zdolnociach, i na co przysig, zapewne na to; e 
wkrtce przeniesie si do Warszawy. 
Moe byby jeszcze duej mwi i przysiga, gdyby nie czerwonooki major, ktry 
schwyciwszy Madzi za rk zawlk j do drugiego pokoju i rzek szorstko: 
 Mwi ci ojciec, e moesz tu zaoy pensj, naturalnie, jak si rozejrzysz po wiecie... 
 Mwi... Bardzo... bardzo dzikuj panu majorowi... 
 Gupstwo, fajki tytoniu niewarte!...  przerwa major. Wic uwaaj: po mojej mierci 
masz cztery tysice rubli... Cicho!... A za rok mog poyczy ci tysic, dwa tysice rubli na 
procent... Rozumiesz?... 
 Ale, panie majorze... 
 Cicho!... A teraz  schowaj to  koczy podajc jej cik kiesk ze skry osiowej.  
Cicho!... Moga przyj od tej wariatki bransolet, moesz ode mnie wzi par sztuk zota... 
Ale tylko na z godzin... pamitaj!... 
 Ale czy ja mog?... 
 Pst!... ani sowa... Ode mnie moesz przyj jak... od starszego brata. 
Mimo zmartwienia Madzia rozemiaa si usyszawszy ten tytu i  pocaowaa majora w 
rk. 
 Naczelnikowa ju zajeda  zawoaa matka wbiegajc. Przed ganek zatoczy si powz. 
Madzi kto ubra, potem upara do ng ojcu i matce, potem czua na twarzy i czole 
strumienie wasnych i cudzych ez... Na ulicy sta jaki tum... kto 
po wiele razy caowa jej 
rce... jacy panowie wsadzili j 
do powozu i narzucali bukietw... Potem zatrzanito 
drzwiczki i powz ruszy. 
 Bd 
zdrowa!... Pisuj!... Nie zapomnij!...  woano z ganku.  Boe bogosaw!...  zawoa 
obcy gos spod parkanu. Powz chwia si i toczy... chwia si i toczy... toczy bez 
koca. Kiedy Madzia odja mokr chustk od oczu i przeprosiwszy pani naczelnikow za 
kopot, jaki jej robi, odwrcia gow, ju byo wida tylko wie iksinowskiego kocioa, 
byszczc w socu. 

 
BOLESAW PRUS 
Emancypantki 
TOM II 
2 
1 Powrt 
Panno Magdaleno, czas wstawa!... 
Te wyrazy, a jednoczenie  turkot pocigu, dwiczenie acuchw i szybki oddech lokomotywy 
usyszaa Madzia. Ale nie moga jeszcze otworzy oczu, odurzona koysaniem 
wagonu. 
Wtem stukno okno i na Madzi wion orzewiajcy prd powietrza. Westchna i przetara 
oczy. 
Sen uciek, Madzia zaczyna rozumie rzeczywisto. Oto siedzi w kcie przedziau pierwszej 
klasy, a naprzeciw  jej towarzyszka, pani naczelnikowa, przegldajc si w maym lusterku, 
obmywa twarz kolosk wod i gadzi wosy. Na wiecie jest pogodny ranek. 
 Dzie dobry pani naczelnikowej... 
 Dzie dobry... dzie dobry, kochana panno Magdaleno... Doskonale pani spaa!... Po 
ani i po paczu zawsze si dobrze pi.  Daleko jeszcze do Warszawy?...  pyta Madzia. 
 Wyjechalimy z ostatniej stacji. 
Madzia chwiejnym krokiem zblia si do okna i zaczyna oglda okolic. 
Pola zte; na cierniach zapalaj si i gasn krople rosy; drzewa uciekajce w ty maj 
niezdrow zielono, jakby w tym miejscu jesie zaczynaa si wczeniej anieli w Iksinowie. 
Niekiedy midzy polami zabieli si chata otoczona potem z erdzi; z daleka wida par 
wysokich kominw. 
A na granicy horyzontu rozpiera si olbrzymi szary obok przecity trzema poziomymi 
smugami dymw. Najnisza smuga oznacza Powile, rednia  stoki, najwysza szczyty 
Warszawy, ktra wyglda jak tajemnicze pasmo wzgrz zbatych z wyskakujcymi tu i 
owdzie skaami. 
 Pikne macie powietrze w tej Warszawie  odezwaa si naczelnikowa.  Jestem pewna, 
e za dwa dni bd miaa czarne puca... Ach, Boe, jak wy tu y moecie?... 
 Ale widzi pani, e im bliej podjedamy, tym bardziej rozpraszaj si dymy... O! wiea 
kocioa ewangelickiego... na lewo wity Krzy... na prawo koci Panny Marii... Coraz 
wyraniej !... 
 Ju ja dzikuj za tak wyrano, Panie Boe!... W rok umarabym tutaj... A pani niech 
wraca do Iksinowa z pocztkiem przyszych wakacyj... Ot, ju gwid... zaraz wysiadamy... 
Odwioz pani, gdzie trzeba. 
To mwic naczelnikowa zacza piesznie wyjmowa z siatki wagonu torby, pudeka, parasole. 
Pocig zwalnia, sycha gwar rozmw, konduktorzy otwieraj drzwi... 
 Warszawa... 
 Ej, czowieku!... a zamw wygodn dorok...  woa naczelnikowa podajc tragarzowi 
stos rupieci. 
Ponad ramieniem tragarza Madzia spostrzega szczup osbk w ciemnych sukniach, ktrej 
zafrasowana twarz wydaje si jej znajom. 
 Madziu!  nagle odzywa si zafrasowana osbka wycigajc rce. 
 anetko!...  odpowiada Madzia.  Co tu robisz?  Przyjechaam na dworzec po ciebie... 
 A ty skd wiesz, e ja miaam wrci?... 
 Przecie telegrafowaa do panny Malinowskiej i ona mnie tu przysya w zastpstwie... 
Obie panny tak gwatownie padaj sobie w objcia, e robi si z nich jedna brya tamujca 
ruch na peronie. Zaczepi je wzek, potrci konduktor, wreszcie wpad na nie tragarz i niechccy 
rozdzieli parasolem naczelnikowej. 
4 
 Takim sposobem ja ju niepotrzebna pani?  mwi naczelnikowa i  ona znowu chwyta 
Madzi w objcia.  Wic do widzenia, panno Magdaleno, najpniej w kocu przyszego 
czerwca. Mwi: do widzenia nie tylko od siebie, ale od caego miasta i od mego ma, ktremu 
pani take gow zawrcia... Oj! bdziemy si kci w Iksinowie... 
Tragarz zaj si odebraniem rzeczy Madzi, i obie panny weszy do sali pasaerskiej. 
 Boe, jak ty licznie wygldasz, Madziu  mwia panna aneta  a tu kto rozpuci 
plotk, e w kwietniu umara!... Od kwietnia do sierpnia zrobia sobie wakacje, winszuj!... 
Dopiero musiaa uywa?... 
 Nie widziaam nawet mojej siostrzyczki  wtrcia Madzia.  C u was?... 
 Nic. Na pensj taki natok, e panna Malinowska nie chce przyjmowa uczennic... Ale 
co za zmiany!... W dawnym mieszkaniu Ady Solskiej i pani Latter s dzi sypialnie; gospodaruje 
matka panny Malinowskiej, a ona sama oprcz salonu do przyj ma tylko jeden pokj... 
Syszaa?... Przeoona w jednym pokoju!... 
 Musi mie mniejsze dochody anieli pani Latter? 
 Wtpi  odpara panna aneta.  Cho, wyobra sobie, bierze po pidziesit i po sto 
rubli taniej od pensjonarek, nam popodwyszaa pensje, no... i st jest lepszy... O, lepszy... 
 To doskonale. 
Panna aneta westchna. 
 Straszny ucisk!... Pensjonarkom nie wolno wychodzi na wizyty; nam wolno przyjmowa 
goci tylko w oglnym salonie... O dziewitej wieczr wszystkie musimy by w domu... 
Joasia nie miaaby co robi u nas. To klasztor!... 
Wyniesiono rzeczy, panny wsiady w dorok. 
 Jak te wasze doroki trzs... ach, wylec!...  zawoaa Madzia.  Kurz... zaduch... 
 A mnie si zdaje, e dzi jest cudowne powietrze  umiechna si panna aneta.  Tak 
dawno ju nie byam na wsi, e chyba nie potrafiabym tam oddycha  dodaa z westchnieniem. 
 Panna Howard jest u was?  pyta Madzia. 
 Co te ty mwisz?... U nas nie ma miejsca dla progresistek wobec panny Malinowskiej. 
 Gwar... haas!... Nieznona Warszawa... A nie syszaa czego o Solskich, o... Helenie 
Norskiej?... pytaa Madzia rumienic si.  Wszyscy siedz za granic, ale niedugo maj 
wrci  mwia panna aneta.  Ada chce doktoryzowa si z nauk przyrodniczych, a Helenka 
podobno jest zarczona z Solskim. Tylko e oni cigle to  godz si, to  zrywaj ze 
sob... Hela ma by taka despotyczna jak pani Latter, a Solski zazdrosny... Nic tego nie rozumiem. 
Prosz skrci w bram i wjecha na dziedziniec!...  zawoaa panna aneta do 
wonicy. 
W kilka minut pniej Madzia z biciem serca wstpowaa na dobrze znane jej schody pensji. 
Uderzya j cisza panujca w korytarzach i brak pensjonarek, ktre dawniej cigle krciy 
si midzy salami. 
 Pani przeoona u siebie?  zapytaa panna aneta szpakowatego mczyzn, ktry w 
czarnym surducie, zapitym pod szyj, sta przy schodach, wyprostowany jak onierz. 
 Pani przeoona...  odpar, lecz nagle umilk. 
Otworzyy si drzwi i jaki pan wrd ukonw cofa si tyem z pokoju, w gbi ktrego 
sycha byo agodny gos panny Malinowskiej: 
 ...bo od chwili gdy sprowadzi si na pensj, wychodzi do miasta nie moe... 
 Nieodwoalnie?...  zapyta cigle kaniajcy si pan.  Tak. 
Pan zbieg ze schodw i Madzia ujrzaa przed sob pann Malinowsk. Miaa tak sam 
ciemn sukni, tak sam spokojn twarz, jak przed p rokiem. Tylko jej pikne oczy nabray 
koloru stali. 
 Aaa... panna Brzeska jest?...  rzeka przeoona i pocaowaa Madzi w czoo.  Czy 
bdziesz moga pojecha ze mn dzi o pitej do twoich panienek? 
 Owszem, prosz pani. 
5 
 Panno aneto, zajmij si Brzesk... 
 Czy mog przywita si z dawnymi uczennicami?...  niemiao zapytaa Madzia. 
 Owszem. Piotrze, niadanie dla panny Brzeskiej... Potem moe Piotr wysa list, ktry 
mu dzi daam... 
 Do pani Korkowiczowej  wtrci wyprostowany mczyzna. 
 Wanie zawiadamiam w nim pani Korkowiczow, e przyjechaa i e bdziemy u niej 
o pitej  rzeka do Madzi panna Malinowska i posza na gr. 
Madzia w osupieniu patrzya na pann anet, ktra zobaczywszy, e przeoona znika 
ju w korytarzu drugiego pitra, pokiwaa gow i szepna: 
 Tak, tak!... 
Teraz uchyliy si inne drzwi i w wskim otworze ukaza si cie dziewczynki, ktra dawaa 
znaki rk szepczc: Pst!... pst!... panno Magdaleno!... 
Madzia z anet weszy do sali, gdzie zebraa si gromadka mniejszych i wikszych panienek. 
 Pani przeoona pozwolia przywita si  rzeka panna aneta. 
Wtedy dziewczynki otoczyy Madzi ze wszystkich stron, zaczy j caowa i mwi 
jedna przez drug. 
 Widziaymy oknem, jak pani zajechaa... Pani do nas?... Nie, do Korkowiczwien... 
Ach, gdyby pani wiedziaa, jak nas ostro trzymaj!... Wie pani, e Zosia Piasecka w lipcu 
umara... 
 Ja miaam wszystkie celujce i dostaam pierwsz nagrod...  mwia goniej od innych 
pikna brunetka z aksamitnymi oczyma. 
 Moja Malwinko, nie chwal si tak... 
 A ty nie przeszkadzaj, moja Kociu. Ja przecie byam uczennic panny Magdaleny, wic 
przyjemnie jej bdzie dowiedzie si, e jestem najzdolniejsza z caej pensji... 
 Wie pani, e biedna Mania Lewiska nie skoczya szstej klasy?... 
 Ach, abcka, jak si masz!  zawoaa Madzia. Dlaczego nie skoczya?... 
 Musi siedzie u swego wuja Mielnickiego... Pamita pani: taki gruby pan... Sparaliowao 
go po mierci pani Latter, a Mania go pielgnuje... 
 O mnie ju pani zapomniaa... A ja tak tskni za pani...  Ale nie... Zosiu... 
 Tyle mam do powiedzenia... Niech pani ze mn pjdzie do okna... 
Zaprowadzia Madzi we framug i zacza szepta: 
 Jeeli pani zobaczy go... bo on ma tu niedugo wrci... 
 Kogo, Zosiu?... 
 No... tego pana... Kazimierza Norskiego... 
 I ty jeszcze o nim mylisz?... W szstej klasie!...  rzeka zgorszona Madzia. 
 Wanie, e ju wcale nie myl... Sto razy... tysic razy wol pana Romanowicza... Ach, 
pani, jaka jemu liczna broda urosa od wakacyj... 
 Dziecko jeste, Zosiu... 
 O, wcale nie, bo ju umiem pogardza... Niech si eni z t Mongok... 
 Kto z kim?...  zapytaa Madzia blednc.  Kazimierz z Ad Solsk...  odpara Zosia. 
 Kt ci znowu mwi o takich dziecistwach?... 
 Nikt nie mwi, bo nikt nie wie, tylko.., moje serce przeczuwa... O, nie na prno oni 
siedz w Zurychu... 
Zapukano do drzwi. Dziewczynki rozpierzchy si jak wrble przed jastrzbiem. Ukazaa 
si pokojwka zapraszajc Madzi na niadanie. 
W pokoju przeoonej Madzia zetkna si ze staruszk biaowos i szczup, ale bardzo 
ruchliw. 
 Jestem tutejsza gospodyni  rzeka wesoo staruszka i w zastpstwie crki prosz pani... 
6 
Staruszka bya podobna do doktorowej Brzeskiej, wic wzruszona Madzia ucaowaa jej 
rce. 
 Nieche pani siada... przepraszam, ale nie pamitam nazwiska?... 
 Magdalena... 
 Nieche pani siada, panno Magdaleno... Ja pani nalej kaw, bo musi pani by zmczona... 
I buk nasmaruj... Ja si na tym znam... 
 Bardzo dzikuj, ale... nie jadam z masem  szepna Madzia pragnc jak najmniej naraa 
na koszta swoje protektorki. 
 Nie chce pani masa?...  zdziwia si staruszka. A nieche Bg broni, aeby o tym dowiedziaa 
si Felunia!... Wedug niej pieczywo bez masa nic niewarte... Tu wszyscy musimy 
jada maso. 
Wic i Madzia jada buk z masem, a w sercu jej odezwaa si cicha tsknota. U rodzicw 
na podwieczorkach w altance take jadano do kawy buki tylko z masem... Co teraz robi 
major... proboszcz... rodzice?... Ach, jak to ciko dom opuci!... 
Staruszka moe przeczuwajc jej smutne wspomnienia odezwaa si: 
 Pewnie pani znowu kilka lat posiedzi w Warszawie jak my?... Felunia ju bardzo dawno 
nie bya na wsi. 
 O nie, prosz pani!  zaprotestowaa Madzia.  Ja moe za rok wrc, bo mam zamiar 
otworzy pensyjk  dodaa ciszej.  W Warszawie?...  spytaa ywo staruszka patrzc na 
Madzi wylknionymi oczyma. 
 O, nie... w Iksinowie... 
 Iksinw?... Iksinw?... Nie mamy adnej uczennicy z Iksinowa... Ha, moe bo i dobrze... 
Przysyaaby nam pani panienki do wyszych klas. 
 Ale naturalnie, e tylko tutaj...  odpara Madzia. Staruszka uspokoia si. 
Do obocznego saloniku, do ktrego drzwi byy uchylone, wesza przeoona, a za ni jaka 
dama. 
 Zdecydowaam si na czterysta rubli  mwia dama. Trudno, c robi?... 
 Ju nie mam miejsca dla creczki pani, wczoraj zostao zajte  odpowiedziaa przeoona. 
Chwila milczenia. 
 Jak to?.., przecie... Przecie zmieci si jeszcze jedno eczko w tak obszernym lokalu 
 mwia dama, w ktrej gosie czu byo zmieszanie. 
 Nie, pani. U nas liczba uczennic stosuje si do obszernoci mieszkania... Dziewczynki 
musz mie powietrze albo blednic, a ja nie chc u siebie blednicy. 
Dama widocznie podniosa si do wyjcia i rzeka tonem irytacji: 
 Pani Latter nigdy nie bya tak bezwzgldn... egnam pani... 
 I bardzo le na tym wysza. egnam pani  odpara przeoona wyprowadzajc dam 
na korytarz. 
Madzia bya zadziwiona stanowczoci panny Malinowskiej, a jeszcze wicej fizjognomi 
jej matki. Przez czas rozmowy w saloniku na twarzy staruszki kolejno malowaa si .obawa, 
duma, gniew, zachwyt. 
 Ona taka zawsze... Felunia!...  mwia matka skadajc rce i trzsc gow ze wzruszenia. 
 Co to za wyjtkowa kobieta!... 
Prawda, panno... przepraszam, ale? 
 Magdalena...  przypomniaa jej Madzia. 
 Tak... panno Magdaleno... bardzo przepraszam. Ale prawda, e Felunia jest nadzwyczajn 
kobiet?... Drugiej takiej ja przynajmniej nie spotkaam na wiecie. 
W progu ukazaa si przeoona. 
 C, mamo  rzeka  bielizna Gniewoszwny zgadza si z rejestrem? 
 Bielizny ma dosy  odpara staruszka  ale adnego rejestru. 
7 
 Jak zwykle!... Gniewoszwna nie pjdzie dzi na spacer, tylko z mam porachuje bielizn 
i zrobi rejestr, ktry da do podpisania ojcu, gdy j odwiedzi. Wieczny niead!... 
Teraz panna Malinowska zwrcia na Madzi spokojne oczy. 
 Prosz ci, panno Magdaleno. Rzeczy twoje s w dawnym pokoju Solskiej, ktry moesz 
zaj do pitej. Do tej godziny jeste wolna. 
Madzia podzikowaa staruszce za niadanie i przesza do wskazanego pokoju. Znalaza 
tam swj kufer i pudeka, ogromn miednic wody, rcznik nienej biaoci, ale z ludzi  
nikogo. Widocznie wszyscy byli zajci i nikt nie myla jej bawi. 
Brr!... jak tu chodno... Madzi jeszcze hucza w gowie turkot pocigu, jeszcze odurza j 
dym lokomotywy, jeszcze nie moga oswoi si z myl, e jest w Warszawie. Stojc na 
rodku pokoju przymkna oczy, aeby mie zudzenie, e ona jeszcze nie opucia Iksinowa. 
Za drzwiami sycha szelest... moe idzie matka?... Kto odchrzkn  to pewnie ojciec albo 
major?... A to co?... Ach, sycha przeraliwe granie katarynki!... 
Jake pragna w tej chwili przytuli si do kogo, caowa i by caowan... Gdyby przynajmniej 
odezwa si do niej kto, gdyby wysucha, jak jej w domu byo dobrze, a jak dzi 
tskno... eby cho jedno swko otuchy... Nic, nic!... Po korytarzu cicho biegaj ludzie bez 
gosu; niekiedy chrzka wony stojcy przy schodach; przez otwarty lufcik napywa duszne 
powietrze, a z daleka na drugiej ulicy gra katarynka... 
O mj pokoiku, mj ogrodzie... moje pola!... Nawet nasz cmentarzyk nie jest taki smutny 
jak ten dom; nawet mogia biednego samobjcy nie jest tak pusta jak ten pokj...  myli 
Madzia, z trudnoci powstrzymujc wybuch paczu. 
Gdyby w tym gabinecie zostaa jaka pamitka po Solskiej! Nie ma nic! nawet zdarto obi-
cia i pomalowano ciany na stalowy kolor, ktry przypomina spokojne oczy panny Malinowskiej. 
Kiedy Madzia przebraa si, wpada do niej panna aneta. 
 Ach, nareszcie!...  zawoaa Madzia wycigajc rce do zafrasowanej osbki, ktra 
dawniej nic j nie obchodzia, lecz w tej chwili wydawaa si najdrosz. 
 Przyszam si z tob poegna, bo zaraz wychodzimy z klas do Botanicznego Ogrodu, 
a pniej moemy si nie zobaczy... 
 Nie przyjdziesz do mnie?...  zawoaa Madzia z alem.  Nie mog... dzi mj dyur... 
 A ja z wami nie mogabym pj na spacer?...  zapytaa tonem proby. 
 Czy ja wiem?...  odpara panna aneta robic jeszcze bardziej zafrasowan mink.  
Popro panny Malinowskiej... moe pozwoli... 
 To ju do widzenia si...  rzeka Madzia ze smutkiem. Bardzo jej byo le w tym jasnoniebieskim 
pokoju, ale jeszcze gorzej baa si prosi przeoonej. Ona taka zajta... a jeeli 
odmwi albo pozwoli z niechci?... 
 Moe ty chora?...  spytaa nagle panna aneta.  Powiem, a doktr zaraz przyjdzie... 
 Na Boga, anetko, nie mw nic!... Mnie nic nie jest... 
 Bo masz tak dziwn min?...  rzeka panna aneta i poegnaa Madzi, lekko wzruszajc 
ramionami. 
Po wyjciu koleanki Madzia znowu zostaa sama ze twymi mylami, ktre j tak drczyy, 
e zdobya si na krok bohaterski. Opucia pokj, przebiega korytarz na palcach, ogldajc 
si jak czowiek, ktry ma speni przestpstwo, i znalazszy w garderobie matk przeoonej 
rzeka zarumieniona: 
 Prosz pani, mam teraz czas, moe bym pani w czym pomoga?... 
Staruszka, ktra wanie rachowaa bielizn w towarzystwie pensjonarki z zaczerwienionymi 
powiekami, podniosa na Madzi zdziwione oczy. 
 Droga panno... przepraszam... panno Magdaleno, w czyme mi moesz pomc?... Prdzej 
chyba u Feluni co by si znalazo... Ona teraz jest w kancelarii... 
8 
I zacza znowu rachowa bielizn mwic do pensjonarki:  Chusteczek pitnacie... napisaa, 
moje dziecko?... 
 Napisaam  szepna dziewczynka trc oczy palcami zawalanymi atramentem. 
 Trzeba wyranie pisa, kochanko... bardzo wyranie... Madzia opuciwszy garderob, z 
wielkim strachem wesza do kancelarii, gdzie pochylona nad biurkiem panna Malinowska 
pisaa listy. 
Usyszawszy szelest krokw przeoona odwrcia gow. 
 Moe, prosz pani... czy nie mogabym w czym pomc?... cicho zapytaa Madzia. 
Panna Malinowska popatrzya na ni uwanie, jakby usiujc zgadn, w jakim celu Madzia 
owiadcza ch pomoenia jej i odpara: 
 No, no!... Korzystaj, moja droga, z tych kilku godzin swobody, ktre ci zostay... Pracy 
bdziesz miaa dosy... 
Po tej odprawie zawstydzona i rozalona Madzia czym prdzej wrcia do swego pokoju i 
aeby nie podda si desperacji, wydobya z kufra wszystkie rzeczy, ksiki, kajety i zacza 
je ukada. 
Zajcie to, pomimo e nie wymaga zbyt wielkich wysikw umysu, uspokoio Madzi. 
Dzi dopiero zrozumiaa rnic pomidzy rodzinnym domem, gdzie wszyscy mieli czas na 
to, aeby j kocha, a domem obcym, gdzie nikt nie mia czasu nawet rozmawia z ni. 
Okoo trzeciej zrobi si ruch w korytarzach: pensjonarki wrciy ze spaceru, nastpnie 
poszy na obiad. Z odgosw dochodzcych j Madzia wywnioskowaa, e dziewczynki maszeruj 
parami, a rozmawiaj po cichu. Za czasw pani Latter w podobnej chwili byo duo 
miechu, skokw, bieganiny... dzi nic z tego! 
Zapomniano o mnie...  nagle pomylaa Madzia spostrzegszy, e jej nikt nie prosi na 
obiad. 
Krew uderzya jej do gowy, zy zakrciy si w oczach i uczua niepokonan ch powrcenia 
do domu. 
Do domu!... do domu!... nie chc ju ani panny Malinowskiej, ani jej protekcji, ani nade 
wszystko jej gocinnoci... Przecie moja mama nie postpiaby w podobny sposb z ebrakiem, 
ktry znalazby si u niej w porze obiadu... Mam dziewidziesit rubli papierami, 
zoto od majora, wic wrci mog... A w Iksinowie, chobym tylko zapracowaa pitnacie 
rubli miesicznie, nikt nie zrobi mi impertynencji... 
Tak sobie mwia Madzia chodzc po pokoju rozgorczkowana... ale na palcach. Baa si, 
aeby kto usyszawszy kroki nie przypomnia sobie o niej. Pragna, aeby wszyscy o niej 
zapomnieli, aeby rozstpiy si mury i uwolniy j z tego dziwnego domu bez zwrcenia 
niczyjej uwagi. 
 Boe, Boe!... po co ja tu przyjechaam?...  szeptaa zaamujc rce. 
Okropno jej pooenia zaostrza jeszcze smutny fakt, e Madzi  je si zachciao. 
Nie mam ambicji!...  mylaa z rozpacz.  Jak mona w podobny sposb by godn?... 
Wtem ogarno j zdziwienie: na grze zrobi si ruch, rozlegy si miechy, bieganina, 
dwiki fortepianu... Bodaj nawet, czy kilka par nie taczyo... 
C to znaczy?...  mwia do siebie.  Wic i tu wolno si bawi?... 
Jednoczenie zapukano do drzwi i wesza panna Malinowska umiechnita. 
 Teraz nasza kolej  rzeka  bd askawa. 
Wzia Madzi pod rk i zaprowadzia do pokoju matki, gdzie by st nakryty na trzy 
osoby i dymia si waza. 
Boe, ja nigdy nie bd mie rozumu!  pomylaa Madzia miejc si w duchu z samej 
siebie. 
Rozpacz ju j opucia, ale apetyt spotnia. 
9 
 Zaczynam oddycha  odezwaa si panna Malinowska po sztuce misa.  Doprawdy, 
mam czasami ochot zazdroci, e ci si nie udaa twoja pensyjka w tym jakim Iksinowie... 
 O, ja wrc tam i zao cho dwie klasy: wstpn i pierwsz  odpara Madzia chcc 
uspokoi swoj gospodyni. 
 I dwie klasy dadz ci si we znaki, szczeglniej w pocztkach. My co wiemy o tym, 
prawda, mamo? 
 O!...  westchna staruszka chwytajc si oburcz za gow.  Bo te dostaa pensj, 
Chryste elejson!... Mwi pani zwrcia si do Madzi  ile ja ez wylaam, ile nocy nie przespaam 
w tamtym kwartale!... Ale Felunia elazna kobieta...O!... 
 Pani mi pozwoli czasem przyj do siebie i popatrze na gospodarstwo?...  zapytaa 
niemiao Madzia przeoonej. 
 Owszem, ale... co tu zobaczysz, moja droga? Trzeba najwczeniej wstawa, najpniej 
ka si spa, wszystkiego pilnowa, a co najwaniejsza  kademu od razu wyznaczy 
obowizki i... adnych ustpstw!... Latterowa, kiedy nie wydalia pierwszej pensjonarki za 
spniony powrt od rodzicw, ju bya zgubion. Od tej chwili zaczy si wizyty studentw 
u panny Howard, spacery panny Joanny... No, ale mniejsza o to... Znasz pani Korkowiczow, 
u ktrej obejmujesz miejsce? 
 Dziewczynki znam... Pani, zdaje mi si, raz widziaam...  odpara Madzia. 
 I ja jej nie znam. Sysz, e s to ludzie bogaci, dorobkiewicze, a pani dba o wychowanie 
crek. Rozumie si, e gdyby ci tam byo le, znajdziemy inne miejsce, a moe nawet u 
mnie otworzy si jaka posada... 
 Ach, to byoby najlepsze!...  zawoaa Madzia skadajc rce. 
Panna Malinowska pokiwaa gow. 
 No, no!... Zapytaj twoich koleanek: czy one si tak zachwycaj?...  rzeka przeoona. 
 Ale trudno... ja nie chc i za pani Latter... 
Po obiedzie przeoona pobiega na gr, gdzie mimo jej obecnoci nie zmniejszy si 
gwar pensjonarek. Za na kwadrans przed pit wpada do Madzi. 
 Ubierz si  rzeka  jedziemy. Kufer odeszl ci za godzin. 
Madzi, gdy zostaa sama, ogarn strach. Jak j przyjmie pani Korkowiczowa?...  moe i 
u niej jest taki rygor jak u panny Malinowskiej?... Blada, drcymi rkoma woya na siebie 
okrywk, a poniewa bya sama w pokoju, wic przeegnaa si i uklka proszc Boga, aeby 
j pobogosawi w tak wanym momencie ycia. 
10 
2 Dom z guwernantk 
Przeoona uchylia drzwi i wywoaa Madzi. Wyszy na ulic, wsiady w dorok, a w 
kilka minut byy na pierwszym pitrze wykwintnego domu. Panna Malinowska pocigna 
krysztaow rczk dzwonka przy drzwiach, ktre otworzy lokaj w granatowym fraku i 
czerwonej kamizelce. 
 Kogo mam zameldowa?  spyta. 
 Dwie panie, ktre miay tu by o pitej  odpowiedziaa panna Malinowska wchodzc 
do przedpokoju. 
Przybye nie zdyy jeszcze zdj okrywek, kiedy z salonu wpada midzy nie dama niska, 
otya i ruchliwa, w jedwabnej sukni z dugim ogonem, w koronkowym konierzu, z koronkow 
chustk w jednej rce, z wachlarzem ze soniowej koci w drugiej. W jej uszach 
lniy si dwa wielkie brylanty. 
 Jakem wdziczna, e pani przeoona sama si fatyguje!...  zawoaa dama ciskajc 
pann Malinowsk.  Jakem szczliwa, e nareszcie poznaj pani!...  zwrcia si do 
Madzi. Nieche panie pozwol do saloniku... Jan, powiedz panienkom, aeby tu zaraz przyszy... 
Prosz, bardzo prosz... niech panie siadaj... O, na tych krzesekach... 
I podsuna dwa zocone krzeseka kryte amarantowym jedwabiem. 
 Kiedy przyjedaj pastwo Solscy?  mwia w dalszym cigu dama patrzc na Madzi. 
 Pan Solski w ssiedztwie mego ma ma majtek... co za majtek!... Lasy, ki, a jakie 
grunta!... Dwiecie wk, prosz pani... Mj m mwi, e tam mona by postawi cukrowni 
za psie pienidze, a mie z niej ogromne dochody... Pani cigle koresponduje z pann 
Solsk?...  zapytaa znowu Madzi. 
 Tak, pisaam do niej par razy...  odpara zmieszana Madzia. 
 Co to par razy!...  zawoaa dama.  Kto ma szczcie posiada przyjacik z tej sfery, 
powinien do niej cigle pisywa... Ja bo jestem zakochana w pannie Solskiej... Co za rozum, 
skromno, dystynkcja... 
 Pani zna pann Solsk?  wtrcia Malinowska, z waciwym sobie spokojem patrzc na 
tg dam. 
 Osobicie jeszcze nie mam honoru... Ale pan Zgierski tyle mi o niej opowiada, e nawet 
omieliam si prosi j o skadk na zaoenie szpitala w naszej okolicy... I wie pani co?... 
przysaa tysic rubli i odpisaa jak najgrzeczniej!... 
Pulchne policzki pani Korkowiczowej zaczy dre. 
 Darujcie, panie  mwia mrugajc powiekami  ale nie mog przypomnie sobie tego 
wypadku bez wzruszenia... Jest to jedyna osoba... jedyny dom, ktremu pierwsza zoyabym 
wizyt, tyle mam uwielbienia dla pastwa Solskich... A przy tym tak bliskie ssiedztwo... 
Podczas dugiego i szybkiego wykadu gospodyni domu twarz Madzi promieniaa zachwytem. 
C to za szczcie dosta si do rodziny, ktra tak kocha jej przyjacik! A jak 
szlachetn musi by sama pani Korkowiczowa, skoro ocenia warto Ady nie znajc jej... 
Natomiast oblicze panny Malinowskiej nie wyraao nic, cho rwnie dobrze mogo oznacza 
znudzenie albo drwiny. Siedziaa wyprostowana ustawiwszy wielkie oczy w ten sposb, 
e nie byo wiadomo, na co mianowicie zwraca uwag: czy na pani Korkowiczow, czy na 
jej salon zapeniony kilkoma rnymi garniturami mebli, czy na dwa olbrzymie dywany na 
posadzce, z ktrych jeden by ciemnowiniowy, a drugi jasnoty. 
Kiedy gospodyni podniosa do ust koronkow chustk jakby dajc znak, e ju wypowiedziaa 
wszystkie uniesienia, panna Malinowska odezwaa si: 
11 
 Jakie bd obowizki panny Brzeskiej u pani? Pulchna dama stropia si. 
 Obowizki?... adne!... Towarzyszy moim crkom, aeby nabray piknego ukadu, i 
pomaga im w naukach, a waciwie pilnowa... Moje panienki bior lekcje od profesorw, 
od renomowanych nauczycielek... 
 A pensj jak pani przeznacza dla panny Brzeskiej?... O ile sobie przypominam... 
 Trzysta rubli rocznie  wtrcia dama. 
 Tak, trzysta rubli  powtrzya panna Malinowska i zwrciwszy si do przeraonej i zaczerwienionej 
Madzi dodaa: 
 W cigu roku masz jeden tydzie wolny na Boe Narodzenie, drugi na Wielkanoc i miesic 
na letnie wakacje, w czasie ktrych moesz odwiedzi rodzicw. 
 Naturalnie!...  potakiwaa pani Korkowiczowa. 
 I rozumie si, e bdziesz w domu pastwa Korkowiczw traktowana jak starsza crka... 
 Nawet lepiej!... wiem przecie, kogo bior... 
 A teraz moe mi pani pozwoli zobaczy pokj panny Brzeskiej  mwia dalej przeoona 
podnoszc si ze zoconego krzeseka tak obojtnie, jakby chodzio o najzwyklejszy 
stoek. 
 Pokj?...  powtrzya pani Korkowiczowa.  A tak... pokj dla panny Brzeskiej... Prosz... 
Madzia jak automat sza za pann Malinowsk. Miny pod przewodnictwem ruchliwej 
gospodyni dugi szereg salonikw i gabinetw i znalazy si w niewielkim, ale czystym pokoju 
z oknem wychodzcym na ogrd. 
 ko zaraz ka przynie  mwia gospodyni. Obok mieszkaj moje panienki  a 
syn... na drugim pitrze... 
 O, widzisz, masz tu i popielniczk, gdyby kiedy nauczya si pali papierosy...  rzeka 
panna Malinowska do Madzi. 
 Ach, to popielniczka mego syna, ktry tu czasem lubi zdrzem... czyta po obiedzie...  
odpara zakopotana gospodyni.  Ale on tu ju nigdy nie przyjdzie... 
 egnam pani  odezwaa si nagle panna Malinowska ciskajc rk damie  i dzikuj 
za warunki. Bd zdrowa, Madziu  dodaa  pracuj, jak to ty umiesz, i pamitaj, e mj dom 
jest w kadej chwili na twoje usugi. Rozumie si... dopki nie przyjad Solscy, ktrych 
przyja i opiek ja tymczasowo zastpuj  koczya z naciskiem. 
 Ach!...  westchna pani Korkowiczowa patrzc na Madzi z wyrazem macierzyskiej 
mioci.  Upewniam, e pastwo Solscy bd zadowoleni... 
Gdy po ogldzinach panie wrciy do salonu, zastay tam dwie panienki wcale rozwinite, 
adnie ubrane, moe zanadto ulegajce naciskowi gorsetw. Obie byy blondynki o okrgych 
rysach, tylko jedna miaa zmarszczone czoo jak osoba, ktra si gniewa, druga wysoko podniesione 
brwi i potwarte usta, jakby lkaa si. 
 Panie pozwol przedstawi sobie moje crki  rzeka gospodyni.  Paulina... Stanisawa... 
Obie dziewczynki dygny przed pann Malinowsk wedug prawide, przy czym brwi 
Stanisawy podniosy si jeszcze wyej, a czoo Paulinki pofadowao si jeszcze pospniej. 
 Panna Brzeska...  mwia gospodyni. 
 O, my si znamy!...  zawoaa Madzia caujc zarumienione dziewczynki, ktre 
umiechny si yczliwie  jedna z odcieniem goryczy, druga z wyrazem melancholii. 
 egnam pani  powtrzya panna Malinowska.  Do prdkiego widzenia, Madziu.., do 
zobaczenia, moje dzieci... Madzia wyprowadzia przeoon na schody i caujc j w rami 
szepna: 
 Boe, jak ja si boj... 
 Bd spokojna...  odpara panna Malinowska.  Znam ten gatunek chlebodawcw i ju 
wiem, o co im chodzi... 
12 
Kiedy Madzia wrcia do salonu, pani Korkowiczowa opuciwszy grup mebli zoconych 
usiada na aksamitnym fotelu, a Madzi wskazaa miejsce na krzele. 
 Pani dawno ma przyjemno zna pastwa Solskich?... -zapytaa dama. 
W tej chwili dziewczynki schwyciy Madzi za rce i jednoczenie odezway si: 
 Czy Wentzlwna jest jeszcze na pensji?... 
 Czy pani syszaa o pani Latter?... 
 Linka... Stasia!...  zgromia je matka uderzajc rk o porcz fotelu.  Ile razy mwiam, 
e panienki dobrze wychowane nie powinny przeszkadza starszym?... Zaraz... Ot, i ju 
nie pamitam, o co chciaam pyta pann Brzesk!... 
 Naturalnie, e o tych Solskich, ktrych majtek ssiaduje z browarem papy  odpowiedziaa 
Paulinka z min rozgniewanej. 
 Linka!  pogrozia jej matka.  Linka, ty swoim postpowaniem wpdzisz mam do 
grobu... Pamitaj, e niedawno wrciam z Karlsbadu... 
 Ale ju mama jada mizeri  wtrcia Stasia. 
 Mamie wolno wszystko jada, bo mama wie, co robi  odpara dama.  Ale dobrze wychowane 
panienki nie powinny... Linka, ty niedugo sidziesz na kolanach pannie Brzeskiej... 
 Albo to ja raz siedziaam na pensji... 
 Na pensji co innego... 
W przedpokoju rozleg si potny bas: 
 Mwiem ci, banie, aeby mi si nie stroi jak mapa... 
 Janie pani kazaa...  odpar inny gos. 
Drzwi otworzyy si i do salonu wszed w kapeluszu na gowie mczyzna z du brod. 
 C to dzi za maskarada?...  woa pan w kapeluszu. Z jakiego, u diaba... 
Umilk i zdj kapelusz spostrzegszy Madzi. 
 Mj m...  rzeka prdko gospodyni.  Panna Brzeska... Pan Korkowicz chwil przypatrywa 
si Madzi, a na jego dobrej twarzy odmalowao si zdziwienie. 
 A...  odezwa si przecigle. 
 Najserdeczniejsza przyjacika pastwa Solskich. 
 Eh!...  odpar lekcewaco, a potem wziwszy rk Madzi w swoje ogromne donie doda: 
 To pani ma uczy nasze dziewczta?... Bd dla nich miosierna!... Gupiutkie to, ale 
poczciwe... 
 Piotru!  upomniaa go pani, uroczycie poprawiajc koronkowy konierz. 
 Moja Toniu, kogo ty chcesz w bd wprowadzi, pani nauczycielk?... Pani nauczycielka 
od razu pozna si na twoich crkach jak szynkarz na modym piwie... C, ten wako ju 
wrci? ... 
 Nie rozumiem ci, Piotrze...  odpara oburzona dama. 
 Papo pyta si, czy Bronek wrci  objania Paulinka. 
 Pikne panna Brzeska bdzie miaa wyobraenie o naszym domu!...  wybuchna pani. 
 Tylko wszede, zaraz prezentujesz si jak czowiek ordynarny... 
 Przecie ja taki zawsze...  odpar pan, ze zdziwieniem rozkadajc rce.  Panna Brzeziska, 
czy jak tam, nie bdzie pacia moich weksli, chobym si do niej krygowa... A gagan!... 
Nie waliem za modu, teraz on mnie wali... 
 Co ty gadasz?... co si z tob dzieje?...  woaa pani Korkowiczowa widzc, e Madzia 
jest przestraszona, a obie crki miej si. 
 Co gadam!... ten hultaj nie zapaci wczoraj wekslu w banku i gdyby nie poczciwy witek, 
miabym rejenta w kantorze... A, rozbjnik!... 
 Ale przecie Bronek nie straci tych pienidzy, tylko spni si!...  przerwaa oburzona 
matka. 
13 
 Piknie go bronisz, nie ma co mwi!... Gdyby cho grosz straci z tych pienidzy, byby 
zodziejem, a tak jest wakoniem...  krzycza ojciec. 
Na twarz pani wystpiy fioletowe rumiece. Zerwaa si z fotelu i zadyszana rzeka do 
Madzi: 
 Niech pani wyjdzie z dziewczynkami do ich pokoju... A, mj kochany!... taka awantura 
przy osobie, ktra nas nie zna... Madzia, blada ze wzruszenia, opucia salon. Lecz humor 
obu panienek nie zmieni si; gdy za znalazy si w swoim pokoju, Linka stana przed Madzi 
i patrzc jej w oczy rzeka: 
 Pani boi si papy?... Pani myli, e papu jest naprawd taki straszny?... dodaa pochylajc 
gow na bok.  Tu nikt nie boi si tatki, nawet Stasia... 
 Widzi pani, papu robi tak...  wmieszaa si Stasia.  Jak papu jest zy na mam, to jej 
samej nic nie powie, tylko gniewa si na ni przed nami. A jak Bronek co zmaluje, to papu 
znowu nic nie mwi jemu, tylko wygraa si na niego przed nami albo przed mam... 
 Teraz na wszystkich bdzie skary si przed pani... wtrcia Linka.  O, ja wiem!... 
Pani bardzo podobaa si papusiowi... 
 I mamie  dodaa Stasia.  Mama wczoraj mwia, e gdyby pani miaa rozum i potargowaa 
si, to mogaby dosta u nas z piset rubli rocznie. 
 Moja Stasiu... pani i tak dostanie...  przerwaa jej Linka.  Dzieci, co wygadujecie?...  
zawoaa Madzia ze miechem.  Kt sysza zdradza tajemnice rodzinne?... 
 Albo pani nie naley do naszej rodziny?  rzeka Stasia rzucajc si Madzi na szyj.  
Jest pani u nas godzin, a mnie si wydaje, e ju od stu lat... 
 Widz, e pani bdzie wicej kochaa tego lizusa anieli mnie... Ale ja do pani jestem 
bardziej przywizana, cho nie obrywam pani sukni...  odezwaa si obraona Linka tulc 
si do ramienia Madzi. 
 Bd obie kochaa jednakowo, tylko powiedzcie mi, czego si uczycie?  odpara Madzia 
caujc kad po kolei. Naprzd Stasi i Link, potem Link i Stasi. 
 Ja pani powiem!  zawoaa Stasia.  Od kiedy wyszymy z pensji  do wakacyj uczyymy 
si wszystkiego: literatury, historii, algebry, francuskiego... 
 Od wakacyj nie uczymy. si niczego  wtrcia Linka. 
 Przepraszam... ja ucz si fortepianu...  przerwaa Stasia. 
 Kochasz si w panu Stukalskim, ktry wymyla ci, e masz palce do obierania kartofli... 
 Moja Linko!... Sama romansujesz z panem Zacieralskim i mylisz, e zaraz kady musi 
si kocha!...  odpara zarumieniona Stasia. 
 Cicho, dzieci!  uspokoia je Madzia.  Kto jest pan Zacieralski? 
 Malarz, uczy Link malowa, a tatko pyta si, kiedy zacign nam podogi, bo froterzy 
drogo kosztuj... 
 A Stasi pan Stukalski uczy gra na fortepianie i przez poow kadej lekcji rozstawia 
jej palce na klawiszach... Nie bj si!... ju mama spostrzega, e podczas tych wykadw za 
mao sycha muzyki... Przysign, e gdyby twj Kocio zamiast dwu rubli bra rubla, skoczyyby 
si czuoci... 
 Moe ten twj Zaciereczka uczyby ci darmo?...  wtrcia Stasia. 
 Wanie, e uczyby mnie darmo  odpara obraona Linka  bo ja mam poczucie natury... 
 O, tak!... Kiedy ci zada do wymalowania koszyk wini, to winie zjada, licie wysypaa 
za okno, a potem rozchorowaa si na gow... 
 Dzieci!... ach Boe!...  uspakajaa je Madzia.  Powiedzcie mi lepiej: gdzie odbywaj 
si wasze lekcje? 
 Fortepian na grze, ja maluj w oranerii, a inne wykady odbywaj si czy maj si odbywa 
w auli  objania Linka.  Ja pani tam zaprowadz  rzeka Stasia. 
 I ja. 
14 
Schwyciy Madzi pod rce i ze swego pokoju przez szereg gabinetw, korytarzy i sionek 
wyprowadziy do wielkiej sali. Byo ju ciemno, wic Linka znalazszy zapaki zapalia cztery 
pomienie gazu mwic: 
 Oto jest nasza aula, w ktrej przez wakacje prasowaa si bielizna... 
 Przepraszam, bo stay kufry z futrami...  poprawia j Stasia. 
Salon zadziwi Madzi. Byo w nim kilka wycieanych awek przed eleganckimi stoliczkami, 
bya wielka tablica jak na pensji, a nade wszystko  bya szafa wypchanych zwierzt i 
druga pena aparatw do wykadu fizyki. 
 Po c tyle awek?  zapytaa Madzia. 
 A... bo mama chce, eby u nas zbieray si komplety panienek, ktrym maj wykada 
najlepsi profesorowie  rzeka Linka. 
 A na c te narzdzia?... Uczycie si fizyki?... 
 Jeszcze nie  pochwycia Stasia.  Ale, widzi pani, byo tak: mama dowiedziaa si, e 
panna Solska ma takie przedmioty, wic zaraz nam je kupia. 
 I to stoi bez uytku? 
 Owszem  rzeka Linka  w machinie pneumonicznej, czy jak tam, Bronek dusi myszy; 
wic papu rozbi klosz, Bronka wykrzycza i szaf zamkn na klucz. Ale pani klucz odda... 
Z p godziny zeszo Madzi na ogldaniu naukowego salonu, a wreszcie lokaj (ju ubrany 
w surdut) da zna, e bdzie herbata. 
 Chciaabym umy rce  rzeka Madzia. 
 To pjdziemy do pokoju pani  zawoaa Stasia.  Linka, pozakrcaj gaz, a ja wezm 
zapaki... 
Przeszy znowu sie, garderob, owietlony korytarz i zatrzymay si przed jednymi 
drzwiami. Stasia zapalia zapaki, Linka popchna drzwi i nagle... Madzia poczua silny zapach 
tytoniu, a jednoczenie usyszaa mski gos: 
 Won std!... czego wy tu?... 
Skrzypno, stukno i z szezlonga zerwa si mody czowiek, otyy, ubrany tylko w kamizelk. 
Szczciem zapaka zgasa. 
 Czego wy tu, sikory?...  pyta zaspany mody czowiek. 
 Co ty tu robisz?... To pokj panny Brzeskiej...  woay obie dziewczynki. 
 Na zamanie karku!...  mrukn modzieniec usiujc zamkn drzwi, czemu przeszkadzaa 
Linka. 
Teraz otworzyy si inne drzwi w gbi korytarza i wybiega z nich pani Korkowiczowa, 
pan Korkowicz, a za nimi lokaj z kandelabrem. 
 Co tu robisz, Bronek?...  pytaa niespokojnie pani modego czowieka, ktry chowajc 
si za szaf wdziewa surdut.  A gdzie ko?...  dodaa, gdy blask wiec owietli wntrze 
pokoju. Jan, gdzie ko dla panny Brzeskiej?... 
 A na grze, w pokoju modego pana... 
 Zwariowae?...  jkna dama. 
 Przecie janie pani kazaa wstawi ko do tego pokoju, gdzie modszy pan sypia... 
 Ale gdzie sypia po obiedzie, gbie jaki...  mwia zirytowana dama. 
 Tote pan Bronisaw tam sypia po obiedzie, a tu dopiero nad wieczorem  tumaczy si 
lokaj. 
 Otwrz okno... przynie stamtd ko... a niegodziwiec... 
 Ehe! widz, e ju dawno nie smarowaem maszyn w tej fabryce!...  odezwa si pan 
Korkowicz. Wyrwa sucemu z rk kandelabr i ujwszy samego za kark wyprowadzi do 
garderoby. W chwil pniej rozleg si krzyk i par tpych uderze. 
 Chodmy, moi pastwo, do stoowego pokoju  westchna pani.  Strach, co si dzi 
wyrabia ze sub!... 
Gdy wszyscy usiedli przy stole, zwrcia si do Madzi: 
15 
 Mj syn, Bronisaw... Przeproe pani za swj nietaktowny postpek... 
Tusty modzieniec ukoni si Madzi bardzo nisko i rzek mrukliwym gosem: 
 Prze... przepraszam pani... Cho, jak Boga kocham, nie wiem za co?... 
 Za to, e omielie si spa w pokoju pani... 
 Wszyscy mi oczy wykuwaj tym spaniem!... Przecie czowiek musi sypia... 
Wszed starszy pan. 
 No!...  zawoa do syna  powiedz no mi: jak to byo wczoraj z tym bankiem?... 
 Ju tatko zaczyna awantur!...  odpar syn.  Sowo honoru daj, e wyprowadz si od 
rodzicw... 
 Prosz ci, Piotrusiu, daj mu spokj!...  wtrcia matka. - Stasia, zadzwo. 
Wszed Jan zakrywajc nos chustk. 
 Dlaczego nie usugujesz do herbaty?  zapyta pan.  Bo ja ju janie pastwu dzikuj 
za sub. 
 Co to znaczy?...  gronie odezwa si pan domu. 
 A tak!...  odpar sucy.  Janie pan tylko cigle obraa czowieka, a potem si dziwi... 
 No... no... no... nic nie gadaj... Nie stao ci si nic zego... 
 atwiej janie panu bi ni mnie bra  mrukn Jan. Zdziwiona i przestraszona Madzia 
pomylaa, e dom pastwa Korkowiczw jest bardzo oryginalny. 
16 
3 Bodaje uczy cudze dzieci 
Pani Korkowiczowa posiadaa dyktatorsk wadz nad domem. Tylko jej lkaa si suba, 
jej ustpowa m, tylko jej rozkazy speniay panienki, a nawet ukochany syn, ktry nie bardzo 
sucha ojca. 
Opanowaa wszystkich z mniejszym lub wikszym oporem z ich strony. Tote niemaym 
byo zdziwienie pani Korkowiczowej, gdy po niejakim czasie spostrzega, e obok niej w 
domu zaczyna wyrasta nowa indywidualno  Madzi. 
Ta Madzia wesoa, grzeczna nawet dla suby, nigdy nie opierajca si, a stanowczo posuszniejsza 
od Linki i Stasi, z kadym dniem nabieraa znaczenia. Wszyscy czuli jej obecno, 
a przede wszystkim sama pani, cho nie rozumiaa, w jaki si to dzieje sposb. 
Zaraz w kilka dni po przyjedzie pani Korkowiczowa uroczycie wezwaa Madzi do salonu, 
aeby zakomunikowa jej swoj wol co do kierunku, w jakim maj by ksztacone 
panienki. 
 Panno... panno Brzeska  zacza pani Korkowiczowa rozsiadajc si na kanapie  trzeba, 
eby pani odwiedzia pann Malinowsk i spytaa, jakich zaleci profesorw dla moich 
dziewczynek. W kadym razie... tak... sdz, e m musi zaprosi pana Romanowicza, bo 
on w kwietniu mia odczyt w ratuszu i w jesieni take ma mie... No i oprcz pana Romanowicza 
wemiemy jeszcze kilku... 
 Prosz pani  rzeka Madzia - na co naszym dziewczynkom profesorowie? 
Pani Korkowiczowa drgna. 
 Co?... jak to?... 
 Rezultaty wykadw s dzi wtpliwe  mwia Madzia a koszt wielki. Gdybymy miay 
tylko dwie lekcje co dzie po dwa ruble godzin, to ju wyniesie okoo stu rubli na miesic. 
Moja pensja, lekcje muzyki i malarstwo ju kosztuj dziewidziesit rubli, wic razem 
okoo dwustu. 
 Dwiecie!...  powtrzya pani zmieszana.  Nie mylaam o tym... Ale bdziemy miay 
komplet, z dziesi panienek... wic na kad wypadnie moe dwadziecia rubli, a moe i 
taniej?... 
 A czy pani ju ma komplet?... 
 Wanie zajmuj si tym... Ale w tej chwili jeszcze nic... mwia pani Korkowiczowa 
wzruszonym gosem. 
 Wic, prosz pani, zrbmy tak... Gdy pani zbierze komplet, dopiero wwczas zwrcimy 
si do profesorw, a tymczasem ja bd powtarzaa z dziewczynkami to, co przeszy na pensji 
i czego troch zapomniay. 
 Dwiecie rubli na miesic!...  szeptaa dama ocierajc twarz chustk.  Naturalnie, musimy 
poczeka...  Nastpnie chwilk odpoczwszy dodaa: 
 Ot mam myl!... Ja zajm si zebraniem kompletu, a pani zapyta pann Malinowsk o 
najodpowiedniejszych profesorw... Tymczasem bdzie pani powtarzaa z dziewczynkami to, 
co przeszy na pensji. 
 Dobrze, prosz pani. 
Pani Korkowiczowa bya zadowolona, e ostateczny rozkaz wyszed z jej ust i e Madzia 
bez. opozycji podja si go wykona. Bya zadowolona, ale w jej duszy pozostao nieokrelone 
zakopotanie. 
Dwiecie rubli!...  mylaa.  e mi to od razu nie przyszo do gowy?... No, od tego 
ona jest guwernantk... 
17 
By to dopiero pocztek. 
W gorce dnie pan Korkowicz starszy od niepamitnych czasw mia zwyczaj siada do 
obiadu bez surduta. Ot raz w kocu sierpnia zdarzy si tak silny upa, e pan Korkowicz 
zasiad przy stole bez kamizelki. A nadto rozpi gors koszuli, dziki czemu doskonale uwydatniao 
si jego rowe ono pokryte bujnym meszkiem. 
Obok matki uplasowa si pan Bronisaw, lokaj wybieg prosi panny, i niebawem weszy 
do pokoju Linka, Stasia, a na kocu Madzia. 
 Szacunek dla panny Magdaleny!...  zawoa gospodarz pochylajc si naprzd, co 
wpyno na mocniejsze otworzenie si koszuli. 
 Ach!...  krzykna Madzia i cofna si za drzwi. 
Pan Bronisaw zerwa si od stou, a zdumiony pan Korkowicz zapyta: 
 Co si stao?... 
 Jake, co si stao?...  rzeka Linka.  Przecie papu jest rozebrany... 
 A nieche ci najjaniejsze!...  mrukn gospodarz chwytajc si za gow.  Poprocie 
tu pann Magdalen... Bodaj diabli... 
Wybieg do swego pokoju i w kilka minut wrci ubrany jak ze sklepu artykuw mody. 
W tej chwili wesza powtrnie Madzia, wic przeprosi j wrd ukonw i zapewni, e tak 
smutny wypadek nigdy si ju nie powtrzy. 
 W twoim wieku, Piotrusiu, duo uchodzi...  odezwaa si kwaskowatym tonem pani. 
 Duo... nieduo...  wtrci pan Bronisaw.  Anglicy do obiadu ubieraj si we fraki. 
 Panna Magdalena nie ma powodu gniewa si  mwia pani  ale przypomnij sobie, 
Piotrusiu, ile razy prosiam, aeby nie negliowa si przy obiedzie? Trzeba przestrzega 
form towarzyskich, choby ze wzgldu na dziewczta... 
Gdy obiad skoczy si, Madzia zawiadomia pani, e pragnie odwiedzi Dbickiego. 
 Dbicki?... Dbicki?...  powtarzaa pani, lekko marszczc brwi. 
 To ten bibliotekarz i przyjaciel Solskiego  objani gospodarz. 
Oblicze pani Korkowiczowej rozpogodzio si. 
 Ach  rzeka z umiechem  chce pani dowiedzie si, kiedy przyjedaj pastwo Solscy?... 
Ale prosz, niech pani idzie... 
 A ja pani odprowadz!...  zawoa zrywajc si z krzesa pan Bronisaw. 
 Dzikuj panu  odpowiedziaa Madzia tonem tak chodnym, e pani Korkowiczowa a 
drgna. 
 H!... wstydzi si pani?...  mwi pan Bronisaw ze miechem.  Jak nas kto spotka, to 
powiem, e jestem trzecim uczniem pani... 
 Na ucznia ju pan za duy. 
 To pani powie, e ja jestem pani guwerner. 
 Na guwernera jest pan za mody  zakoczya Madzia. Do widzenia si z pastwem... 
Za Madzi wybiega Stasia, Linka za zostaa i wygraajc pici bratu rzeka z gniewem: 
 Suchaj no... Jeeli tak bdziesz traktowa pann Magdalen, oczy ci wydrapi... 
 Dobrze mwi!  potwierdzi ojciec.  Trzeba by cymbaem, aeby narzuca si porzdnej 
dziewczynie... 
 Eh!... porzdek...  odpar z lekcewaeniem otyy mody czowiek.  Porzdne panny nie 
maj zegarkw wysadzanych brylantami... 
 Co to bydl mwi, co?...  zapyta ojciec. 
 Naturalnie!  upiera si pan Bronisaw.  Zegarek wart ze czterysta rubli, wic skd 
moe go mie guwernantka... 
 A ja wiem!...  zawoaa Linka.  O, ju bdzie z tydzie, jak ze Stasi ogldaymy ten 
zegarek. Przeliczny!... nawet mama nie ma takiego... Stasia otworzya kopert i przeczytay18 
my napis: Mojej najdroszej Madzi na pamitk lat 187... wiecznie kochajca Ada... Ada 
to panna Solska  zakoczya Linka. 
 Taki napis?... rzeczywicie?...  zapytaa pani Korkowiczowa. 
 Jak rodzicw kocham!... Obie umiemy go na pami... 
 Ot, i masz zegarek z brylantami, joopie!...  westchn pan Korkowicz uderzajc rk w 
st. 
 Prosz ci, Bronku, aeby by uprzedzajco grzeczny dla panny Brzeskiej  rzeka uroczycie 
pani.  Ja wiem, kogo wziam do domu... 
Pan Bronisaw zaspi si. 
 Gupi Bronek!... gupi Bronek!...  piewaa skaczc i miejc si Linka. 
 Tylko, Linka... ani sowa pannie Brzeskiej o tym, co si tu mwio  upomniaa j pani. 
 Wpdziaby mam do grobu... Kiedy gospodarz wyszed za interesami do miasta, pan 
Bronisaw na drzemk, a Linka do Stasi, aeby asystowa jej przy lekcji fortepianu, pani 
Korkowiczowa przenisszy si do swego gabinetu usiada na biegunowym fotelu i zacza 
rozmyla. 
Czy mi si zdaje, czy nasza guwernantka ju przekracza granice twego stanowiska?... 
Piotr ubiera si do niej przy obiedzie... 
No, powinien by si ju odzwyczai od swoich okropnych manier!... Linka broni jej jak 
lwica... Nic to zego... Zreszt Bronek j lekceway... Ale chopak musi by dla niej grzeczny... 
i nawet ja, i my wszyscy. Takie stosunki za trzydzieci rubli miesicznie... Zoty zegarek 
z brylantami!... Jeeli teraz nie zaprzyjanimy si z Solskimi, to ju nigdy... 
Swoj drog przy pierwszej okazji dam panience do zrozumienia: czym ja tu jestem, a 
czym ona... 
Fotel buja si coraz wolniej; gowa pani Korkowiczowej opada na wiszc poduszk, z 
potwartych ust wybiegao chwilami gone chrapanie. Sen, brat mierci, sklei powieki 
dystyngowanej damie. 
Ju pan Stukalski skoczy wtajemnicza swoj uczennic w trudn sztuk palcowania, 
przy czym nie zaniedba przypomnie jej, e powinna obiera kartofle; ju panienki wybiegy 
do ogrdka, gdzie gniewna Linka usiada na trapezie, a zami zalana Stasia hutaa j  kiedy 
Madzia wszedszy do gabinetu pani Korkowiczowej zastaa j na biegunowym fotelu, z gow 
odrzucon w ty i rkoma splecionymi na onie. 
 Ach, przepraszam!...  mimo woli szepna Madzia. 
 Co?.., co to?...  zawoaa pani zrywajc si.  A, to pani?... Wanie mylaam... Czeg 
kochana pani dowiedziaa si o Solskich?... 
 Maj wrci w kocu padziernika. W pocztkach za przyjedzie do Warszawy pan... 
Tu Madzia zatchna si. 
 Pan; Solski? 
 Nie... pan Norski  odpara Madzia ciszej.  Syn nieboszczki pani Latter... 
 Nieboszczki?  powtrzya pani Korkowiczowa:  Czy to nie z jego siostr ma si eni 
pan Solski? 
 Podobno. 
 Musz zapozna si z panem Norskim, aeby cho w czci wynagrodzi mu mimowoln 
krzywd... Obawiam si  wzdychajc i kiwajc gow mwia dama  e odebranie moich 
crek z pensji byo jedn z przyczyn samobjstwa nieszczliwej pani Latter... Ale Bg 
widzi, nie mogam zrobi inaczej, panno Brzeska!... Pensja w ostatnich czasach miaa okropn 
opini, a ja jestem matk... Jestem matk, panno Brzeska... 
Madzia pamitaa dzie, w ktrym Linka i Stasia opuciy pensj; zdawao jej si jednak, 
e pani Latter nawet nie spostrzega tego wypadku. 
19 
 Mam do pani wielk prob  odezwaa si niemiao Madzia po chwili milczenia.  
Czy nie pozwoli pani, aeby siostrzenica profesora Dbickiego uczya si razem z naszymi 
dziewczynkami?... 
 Chce nalee do kompletu? 
 Ona nie ma pienidzy na lekcje z profesorami, wic uczyaby si tylko ode mnie... 
Aha!...  pomylaa pani.  Teraz, panienko, zrozumiesz, co jestem ja, a co ty!... 
Gono za rzeka: 
 C ubogiej dziewczynce po takich wysokich naukach; jakie bd pobieray moje dzieci?... 
Madzia patrzya na ni zdziwiona. 
 Ale... ale...  cigna pani Korkowiczowa czujc, e mwi co nie do rzeczy.  Ten pan 
Dbicki, u ktrego pani bywa, to kawaler? 
 Kawaler, ale bardzo stary... Ach, jaki to uczony czowiek, jaki szlachetny... Pan Solski 
bardzo go kocha i ledwie zmusi go do przyjcia u siebie posady bibliotekarza... 
 Przepraszam...  rzeka nagle dama.  Co to za przeliczny zegarek ma pani? Pamitka?... 
 Dostaam go od Ady Solskiej  odpara zarumieniona Madzia podajc zegarek.  Ale 
czasami wstyd mi chodzi z nim... 
 Dlaczego?  mwia pani Korkowiczowa z trudem otwierajc kopert.  Mojej najdroszej 
Madzi... Dlaczego ta dziewczynka pana Dbickiego nie chodzi na pensj?... Moglibymy 
przykada si do pacenia za ni... 
 Jej wuj mia przykre zajcie z uczennicami i musia opuci pensj pani Latter... Zosi 
awantura tak przestraszya, e ju nie ma odwagi chodzi na adn pensj, wic uczy si biedaczka 
sama, troch przy pomocy wuja. 
 Ha, jeeli pani sdzi, e pan Dbicki jest taki dobry czowiek... 
 Bardzo... bardzo dobry... 
 A ta dziewczynka jest uboga, to... niech przychodzi... Byle moje panienki nie straciy na 
tym... 
 Przeciwnie, zyskaj... Wspzawodnictwo zachci je do pilnoci... 
 Musz jednak doda, e robi to tylko dla utrzymania stosunkw z Solskimi... Pana Dbickiego 
przecie nie znam!...  mwia dama czujc, e wobec Madzi zajmuje coraz faszywsze 
stanowisko. 
Przez par dni pani Korkowiczowa bya nieco cierpka w obejciu z Madzi; ale gdy Dbicki 
zoywszy jej wizyt przyzna, si, e oboje pastwa Solskich zna od dzieci i co par 
tygodni koresponduje ze Stefanem, pani Korkowiczowa udobruchaa si. 
Owszem, podzikowaa Madzi za zawizanie nowego stosunku. ;,Dbicki  mylaa  
byby niewdzicznikiem, gdyby o nas dobrze nie mwi przed Solskimi. Brzeska take powinna 
mwi o nas dobrze; zreszt postaramy si o jej yczliwo... 
Od tej pory byo Madzi u pastwa Korkowiczw jak w niebie. Pan Bronisaw mia obowizek 
wita j i egna z najwikszym uszanowaniem starszy pan mia prawo okazywa, e 
Madzi lubi; wreszcie sama pani wyznaczya Madzi miejsce przy stole obok siebie, a lokaj 
podawa jej pmiski zaraz po gospodyni domu. 
Pomimo jednak najlepszych chci pani Korkowiczowej Madzia nieustannie naraaa si 
wobec swojej chlebodawczyni. Z waciw sobie wyrozumiaoci pani Korkowiczowa przyznawaa, 
e niektre czyny Madzi zdradzaj dobre serce, ale zarazem  niesychany brak 
taktu. 
Raz na przykad Linka spostrzega na podwrzu crk praczki z tego samego domu. 
Dziecko byo tak bose, w tak podartej koszuli, w tak poatanej sukience, e nieledwie prosio 
si na model. Linka zawoaa dziewczynk i posadziwszy w oranerii zacza j malowa w 
otoczeniu palm, kaktusw i innych rolin egzotycznych. 
20 
Studiom tym przypatrywaa si Stasia, pani Korkowiczowa, pan Korkowicz, nawet pan 
Bronisaw, ktry mia niejakie wtpliwoci, czy jego siostra w danej chwili maluje kaktus czy 
nog obdartej dziewczynki. Lecz dopiero Madzia zauwaya, e dziecko strasznie kaszle. 
 Boe!  zawoaa  ale ona prawie naga...  a potem dodaa po francusku: 
 Jeeli biedactwo nie bdzie leczy si i nie dostanie odziey  umrze... 
Linka przestaa malowa, a wylkniona Stasia ju miaa oczy pene ez. 
Obie siostry uwaniej zaczy oglda dziewczynk i odkryy, e kaszlce dziecko nie ma 
ani ladu trzewikw, e oberwana do poowy koszulka nie zastpi braku spdniczki, e 
wreszcie pena at sukienka raczej przypomina sie pajcz anieli ubranie... 
Od tej chwili panienki przestay j malowa, a zaczy si ni opiekowa. W tajemnicy 
przed matk zoyy si na sprowadzenie jej lekarza, kupiy mae trzewiczki i poczochy, a 
potem ptna i barchanu, z ktrego same zaczy szy ubranie przy pomocy panny sucej i 
Madzi. 
 Widzicie, jak to dobrze, e u pani Latter uczyycie si krawiecczyzny  przypomniaa 
im Madzia. 
Kiedy pani Korkowiczowa zobaczya Link z trudem szyjc barchan na maszynie, mylaa 
(wedug jej wasnych sw), e padnie trupem. Madzi w pokoju nie byo, wic zacna 
dama ograniczya si na przeprowadzeniu ledztwa i wziwszy fatalny barchan, z zacitymi 
ustami pobiega do pokoju ma, a za ni Linka, ktra dosy stanowczo prosia matk o niemieszanie 
si do jej interesw. 
 Czy widzia, Piotrze?...  zawoaa pani rzucajc barchan na biurko ma.  Czy syszae 
co podobnego?... 
Po czym na wycigi z Link zaczy opowiada histori obdartej dziewczynki, jej kaszlu i 
pomocy, jak udzieliy jej panny. Linka kada nacisk na ndz dziecka, a pani Korkowiczowa 
na jego brudy, moliw zaraliwo kaszlu i emancypacyjne zachcianki Madzi. 
Wyrozumiawszy, o co chodzi, pan Korkowicz pogaska bujn brod i odezwa si tonem 
spokojnym, ktry bardzo zaniepokoi jego maonk: 
 Czy to dziecko nie byo brudne, kiedy je malowaa? 
 Jak smoluch, papusiu!  odpara Linka. 
 A nie kaszlao? 
 O, kaszlao daleko gorzej ni teraz... 
 Id, Linko  rzek ojciec tonem szkaradnie spokojnym id i ucauj rce pannie Magdalenie 
za to, e was zachcia do uczciwego postpku... 
 Ale, Piotrze... tak by nie moe!...  zawoaa pani.  Ja nie pozwol... 
 Toniu  odpowiedzia m, gdy Linka wysza.  Toniu, nie bd wariatk!... Przecie ja 
dopiero dzi widz, e moje crki maj serce... Bg nam zesa t pann Brzesk... 
 Wiem, wiem...  mwia pani.  Wszystko ci si podoba, co robi panna Brzeska... I gdybym 
dzi zesza do grobu... 
 Miej rozum, Toniu. Jeeli chwalisz Solsk, e daa ci tysic rubli na szpital, nie ga wasnych 
dzieci, gdy sprawi odzie sierocie... 
 Ale one same szyj... 
 Ksiniczki angielskie take szyj odzienie dla ubogich dzieci  odpar m. 
 Czy to tylko pewne?...  mimo woli zapytaa pani czujc, e gniew jej szybko ucieka. 
W godzin pniej pochwalia crki za ich zajcie si dziewczynk i podzikowaa Madzi. 
W duszy jednak postanowia przy pierwszej okazji wytkn jej emancypacyjne nowatorstwa, 
ktre zasiewaj niezgod wrd najczcigodniejszych rodzin. 
Najwaniejszy w domowych stosunkach wypadek trafi si w sze tygodni po przyjedzie 
Madzi. 
Byo to przy obiedzie. W czasie krtkiej pauzy oddzielajcej befsztyk od kurczt z mizeri 
Linka z gniewem odezwaa si do lokaja: 
21 
 Zabierz ten talerz... 
 Czysty, prosz panienki  odpar Jan stawiajc na powrt talerz, ktry obejrza. 
 Bawanie... bierz, kiedy mwi!...  zawoaa Linka, rozdraniona z powodu ktni ze 
Stasi o to, czy pan Zacieralski jest wikszy od Lessera, czy tylko rwny jemu. 
 Kiedy panienka mwi, musi tak by  ostro odezwaa si pani Korkowiczowa. 
Lokaj zabra talerz, poda inny; potem obnis kurczta i mizeri, wreszcie wyszed do 
kuchni. 
Wtedy Madzia pochylia si do Linki i objwszy j rk za szyj szepna: 
 Drugi raz nie odpowiesz tak Janowi... prawda?... 
Niewinne te sowa wywoay piorunujcy efekt przy stole. Stasia podniosa brwi wyej ni 
zwykle; pan Bronisaw wyj z ust widelec, ktrym wykuwa zby; pan Korkowicz zrobi si 
fioletowy i tak pochyli twarz, e powala brod w resztkach mizerii. Linka za kilka razy 
prdko odetchnwszy rozpakaa si i wybiega z jadalnego pokoju. 
 A wracaj na legumin, bo bdzie krem!  zawoa pan Bronisaw tonem szczerego 
wspczucia. 
 Bardzo dobrze...  mrukn ojciec. 
Pani Korkowiczowa osupiaa. Poniewa jednak bya osob niezwykle bystrego umysu, 
wic szybko zorientowawszy si w sytuacji rzeka uroczystym gosem do Stasi: 
 W domach arystokratycznych panienki z wyszukan grzecznoci odzywaj si do suby. 
Pan Korkowicz klapn si w gruby kark jak gdyby mdre zdanie ony nie wydawao mu 
si wypowiedzianym w por. 
Pani take, pod pozorem pewnoci siebie, ukrywaa zmieszanie. Czua, e od tej chwili 
stosunek dzieci do suby zmieni si w domu, i to nie na skutek jej moraw, ale  odezwania 
si Madzi. Przypomniaa te sobie z gorycz, e Jan chtniej usuguje Madzi, weselej z ni 
rozmawia anieli z panienkami, a przy obiedzie manewruje pmiskiem w taki sposb, aeby 
guwernantce podsuwa najlepsze kawaki, ktrych zreszt nie braa. 
Widz, e to Bismarck-dziewczyna!...  mylaa pani odkadajc podwjn porcj kremu 
dla nieobecnej Linki.  Swoj drog Bg wie od ilu lat prosz Piotrusia, aeby nie wymyla 
subie... Bardzo te dawno zbieraam si powiedzie dziewcztom, aeby byy grzeczne w 
obejciu z ludmi niszego stanowiska:.. No i ta:.. uprzedzia mnie!... Porachujemy si kiedy, 
panienko... porachujemy... 
Po obiedzie pani Korkowiczowa chodno podzikowaa guwernantce za towarzystwo i kazaa 
Stasi, aeby zaniosa Lince krem. Za to pan mwic Madzi: dzikuj..., troch za dugo 
trzyma jej rk i dziwnie patrzy jej w oczy. Tote gdy Madzia odesza, zirytowana pani 
odezwaa si do ma: 
 Mylaam, e... pocaujesz pann Brzesk... Pan kiwa gow. 
 Wiesz  odpar  rzeczywicie chciaem j pocaowa w rk... 
 W takich razach ja tatk mog wyrcza  wtrci pan Bronisaw odwracajc si do 
okna. 
 eby ty, mj kochany, wyrcza mnie w kantorze  odpar ojciec. 
 Musisz jednak przyzna, mj drogi, e Bronek od kilku tygodni zmieni si na awanta... 
 zabraa gos pani.  Prawie nie wychodzi z domu i regularnie siada z nami do obiadu. 
 Zapewne chce ode mnie wykpi kilkaset rubli... Znam ja go!... Cholera mnie bije, kiedy 
patrz na jego ajdactwa; ale skra na mnie cierpnie, kiedy zaczyna si poprawia... 
 Mylisz si  rzeka matka.  Bronek nic zego nie zrobi, tylko  uleg moim perswazjom. 
Wytomaczyam mu, e niewaciwie postpuje wczc si po nieodpowiednich towarzystwach, 
e wpdza rodzicw do grobu i  on mnie zrozumia... 
 Eh!  mrukn ojciec  zawsze ci si co zdaje... Z dziewcztami nie umiesz da sobie 
rady, a mylisz, e taki birbant usucha perswazji. 
22 
 Wic kt im daje rad?... kto kieruje ich edukacj?... zawoaa pani rumienic si jak 
rozpalone elazo. 
Ale pan Korkowicz, zamiast odpowiedzie maonce, zwrci si do syna: 
 Suchaj no!... bo mnie doprowadzisz do kija i torby, wakoniu.. Albo we si tutaj do roboty, 
aeby witek mg jecha do korkowskiego browaru, albo sam ruszaj do Korkowa... Ja 
na dwie fabryki, o trzydzieci mil odlege, nie rozedr si... Kiedy jestem w Warszawie, tam 
si co psuje; kiedy jestem w Korkowie, tu nie ma dozoru... A ty wasasz si po restauracjach... 
 Powiedziaam ci, e siedzi w domu  wtrcia matka. 
 Mnie nie o to chodzi, aeby on wysypia si w domu rykn ojciec  ale eby cho par 
razy dziennie zajrza do fabryki i sprawdzi, co robi... 
 Zastpowa ci przez kilka dni. 
 Tak!... i poowy obstalunkw nie wypenili na czas... Bodaj to najja... 
Nagle pan Korkowicz uderzy si rk w usta i nie dokoczy przeklestwa. Natomiast 
doda spokojniej: 
 Bd tu agodny... nie wymylaj... kiedy wszyscy poczwszy od rodzonego syna wbijaj 
ci noe w wtrob... 
 Widz, e i na ciebie wpyna lekcja panny Brzeskiej... sykna pani Korkowiczowa. 
 Nie... to twoje moray!...  odpar ojciec i wyszed z pokoju. 
Przez ten czas pan Bronisaw sta pod oknem i bbni palcami w szyb, niekiedy wzruszajc 
ramionami. 
Pani Korkowiczowa zaamaa rce i tragicznie patrzc na syna rzeka: 
 C ty na to?... 
 A... no... e adna, to adna, nie ma co gada  odpar rozwinity modzieniec. 
 Kto?... co si tobie ni?... 
 Magdzia adna i dobrze tresuje dziewczta, tylko... ma za duo fochw. Solscy i Solscy!... 
a mama jeszcze jej podbija bbenka tymi Solskimi... Tymczasem c Solscy?... Ja si 
boj Solskich czy co?...  mwi z flegmatyczn gestykulacj pan Bronisaw. 
Potem ucaowa skamienia matk w obie rce i wyszed mruczc: 
 C to stary myli, e bd piwo rozwozi? 
 Boe!...  jkna pani chwytajc si za gow.  Boe! co si tu dzieje?... na co ja zeszam?... 
Bya tak zirytowana, e znalazszy si w swoim gabinecie na biegunowym fotelu nie moga 
od razu zasn po obiedzie. 
,;Z dziewcztami robi, co jej si podoba, a one tylko pacz... mylaa pani.  Psuje sub... 
do domu naprowadza dzieci rozmaitej hooty... Sam Bronek zachwyca si, e adna (co 
oni widz w niej adnego?...), a ten stary niedwied nie do, e zaprzecza mi wpywu na 
dom, ale jeszcze chce j w rk caowa... Nie, ja musz z tym zrobi jaki koniec!... 
Po chodniejszej rozwadze zarzuty przeciw Madzi poczy rozwiewa si w umyle pani 
Korkowiczowej. Przecie Zosi do nauki ona sama przyja, ona, pani Korkowiczowa; a zrobia 
to dla zawizania cisych stosunkw z Solskimi. Obdart dziewczynk ona w rezultacie 
pozwolia ubiera swoim crkom; i nie stao si nic zego, gdy o ich piknym czynie mwi 
dzi w .caej kamienicy. Nareszcie  dobrze wychowane panienki (a nawet m!...) nie powinny 
wymyla subie... Bo c by to by za cios dla jej macierzyskiego serca, gdyby kiedy 
Linka przy Solskich albo w innym dystyngowanym towarzystwie nazwaa lokaja bawanem?... 
Lecz im zupeniej rozgrzesza Madzi umys pani Korkowiczowej, tym w jej sercu silniejszy 
al budzi si do nauczycielki. Okropne pooenie: czu do kogo niech i  nie mie 
przeciw niemu zarzutw! 
23 
C jej powiem?...  z gorycz mylaa dama.  Kiedy dziewczta, m i nawet Bronek 
odpowiedz, e panna Magdalena robi to, czego ja sobie ycz... 
Niechci take nie wypada okazywa. Bo nu guwernantka obrazi si i opuci jej dom? Co 
na to powiedziayby crki, Bronek, m  a nade wszystko jakby wygldaa upragniona znajomo 
z Solskimi? 
Dziwna ta panna Solska...  rzeka do siebie pani Korkowiczowa.  Przyjani si z guwernantk! 
24 
4 Niepokoje pani Korkowiczowej 
W pierwszych dniach padziernika dom pani Korkowiczowej stanowczo by przewrcony 
do gry nogami. Ona za sama czua si w pooeniu rozbitka, ktry siedzc na wskiej skale 
widzi rozhukany ocean i tylko czeka, kiedy go fale pochon. 
Crki jej, na ktrych edukacj tyle wydaa pienidzy nie tylko przestay by opryskliwymi 
dla suby, ale jeszcze  weszy w zayo z pann suc, kuchark, nawet z rodzin lokaja. 
Pani Korkowiczowa nieraz znajdywaa obie panienki w garderobie, a przy stole widywaa 
na wasne oczy, e Jan umiecha si nie tylko do panny Brzeskiej, ale nawet do Linki i Stasi. 
Niechby kiedy zrobi tak min do nich przy kim z towarzystwa, a musiaabym umrze 
ze wstydu!...  mylaa pani. 
Ale zgromi Jana za poufao nie miaa odwagi. Nie byo te racji skary si przed mem, 
ktry od owego pamitnego obiadu nie tylko nie smarowa maszyn Janowi, ale nawet 
przesta mu wymyla przy Madzi i crkach. Raz pan Korkowicz by zirytowany tak, e zsinia 
z gniewu i wywija ogromnymi piciami, ale ciosy zamiast na kark Jana paday na st 
albo na drzwi. 
 Ciebie kiedy, Piotrusiu, apopleksja zabije, jeeli tak bdziesz si krpowa!...  rzeka 
pewnego dnia pani widzc, e jej m, zamiast trzasn w ucho Jana, ktry przy kolacji obla 
go sosem, uderzy pici w udo  samego siebie. 
 Daje mi spokj!...  wybuchn pan.  Od czasu kiedy wyjedasz do Karlsbadu, nazywaa 
mnie ordynarnym; a dzi, kiedy wyeleganciaem, chcesz, ebym si znowu nie krpowa... 
Przewracaj ci si projekta w gowie jak w zacierowej kadzi... 
 Za to z on nie robisz sobie subiekcji  westchna pani. M unis si na krzele, ale 
spojrzawszy na Madzi usiad, a podoga skrzypna, i opar gow na rkach. 
Co to znaczy?...  pomylaa przeraona dama.  Ale ta guwernantka naprawd opanowaa 
mego ma... 
Pani Korkowiczawej zrobio si tak le, e wstaa od stou i wysza do gabinetu. A gdy 
crki i nauczycielka wybiegy za ni, rzeka do Madzi lodowatym gosem: 
 Niech si pani mn przynajmniej nie zajmuje... Nic mi nie jest... 
Madzia cofna si, a pani Korkowiczowa zawoaa z gniewem do crek: 
 Idcie sobie, idcie... do waszej nauczycielki!... 
 Co mamie jest?... Cemy winne?...  pytay z paczem obie dziewczynki widzc irytacj 
matki. 
Jak wszyscy ludzie gwatowni, pani Korkowiczowa prdko ochona i usiadszy na swym 
fotelu rzeka spokojniej: 
 Linka, Stasia... patrzcie mi prosto w oczy!... Wy ju nie kochacie mamy... wy chciaybycie 
mam wpdzi do grobu... Dziewczta rozszlochay si. 
 Co mama mwi?... A kogo my kochamy?... 
 Pann Brzesk... Ona teraz wszystko znaczy w domu, ja nic...  Pann Brzesk kochamy 
jak przyjacik, a mam jak mam...  odpara Linka. 
 Chciaybycie, aebym do grobu wstpia, a tatko oeni si z guwernantk!... 
Pomimo ez obficie twarz im zalewajcych obie dziewczta zaczy mia si jak szalone. 
 A to by dopiero bya para... cha!... cha!... cha!... C by na to Bronek powiedzia?...  
woaa Linka chwytajc si za boki.  Banice jakie, nie miejcie si ze sw mamy, bo 
sowa mamy wite... Co za Bronek?... Jaki Bronek? 
25 
 Przecie Bronek kocha si w pannie Magdalenie i tak si do niej umizga, e wczoraj a 
pakaa, biedactwo... Cha!... cha!... cha!... Tatko i panna Magdalena...  miaa si Linka. 
Wiadomo o zalotach Bronka do reszty uspokoia pani Korkowiczow. Przycignwszy 
obie crki do siebie, rzeka: 
 Co gadacie o jakich umizgach Bronka?... Panny dobrze wychowane nie powinny o tym 
nic wiedzie... Stasia, Linka... patrzcie mi prosto w oczy. Przysignijcie, e lepiej kochacie 
mam anieli pann Brzesk... 
 Ale, jak mam kocham, tak sto razy lepiej!  zawoaa Linka. 
 Sama panna Magdalena cigle powtarza nam, e powinnymy mam i tatk kocha nad 
wszystko w wiecie  dodaa Stasia. W ruchliwym sercu pani Korkowiczowej obudzi si 
cie yczliwoci dla Madzi. 
 Idcie koczy kolacj  rzeka do crek, dodajc w duchu: Moe i nieze dziecko z tej 
Magdaleny, ale c to za despotyczny charakter... wszystkich chciaaby zawojowa... No, ma 
takie stosunki!... eby ju raz ci Solscy przyjechali... Co one znowu plot o Bronku?... Umizga 
si do Brzeskiej?... Pierwszy raz sysz co podobnego!... 
Po chwili jednak pani Korkowiczowa przypomniaa sobie, e moe i nie pierwszy raz syszy 
o czym podobnym. Cige przesiadywanie pana Bronisawa w domu byo niewtpliwie 
skutkiem jej macierzyskich upomnie, ale moga oddziaywa na syna i obecno piknej 
guwernantki. 
 Mody, nie ma si czemu dziwi!...  westchna i przyszo jej na myl, jak pewnego 
wieczora znalazszy si przypadkiem we framudze korytarza usyszaa nastpn rozmow 
midzy synem a guwernantk: 
Panie Bronisawie, prosz, niech mi pan nie zastpuje drogi  mwia zirytowana Madzia. 
Bo ja chciabym pani przekona, e jestem bardzo yczliwy  odpar bagalnym tonem 
pan Bronisaw. 
Da pan najlepszy dowd yczliwoci nie rozmawiajc ze mn, kiedy jestem sama... 
Prosz pani, przy ludziach...  zacz pan Bronisaw, ale nie mg dokoczy, gdy Ma
dzi nie byo. 
 Drani si z nim!  szepna pani Korkowiczowa, a nastpnie dodaa w duchu: 
Chopak mody, bogaty, no... i przystojny... Bronek jest wcale niczego na mczyzn, i 
pannie musz jego umizgi pochlebia... Naturalnie powie o nim Solskiej, Solska zwrci uwag 
i przez kobiec zazdro sama zacznie wabi Bronka do siebie... Boe, jak wszystko doskonale 
si ukada!... A nie mog zaprzeczy, e Magdalena duo mi uatwi... 
Przysza tedy na pani Korkowiczow epoka czuoci dla guwernantki i niezawodnie od 
tej pory byoby Madzi jak w niebie, gdyby jej emancypacyjne zachcianki nie napoiy duszy 
chlebodawczyni now gorycz. 
Od pewnego czasu Linka i Stasia coraz wicej zaniedbyway talentw. Linka rzadziej 
malowaa, potulna Stasia zacza kci si z nauczycielem muzyki, nawet opowiada, e pan 
Stukalski ysieje; obie za skracay lekcje: jedna muzyki, druga malarstwa. 
Rozumie si, e zatrwoona matka przeprowadzia ledztwo i odkrya rzecz straszn. Panienki 
czas przeznaczony na edukacj estetyczn obracay na uczenie Michasia, omioletniego 
syna lokaja. Stasia uczya go czyta, a Linka pisa!... 
Tego ju byo za wiele i pani Korkowiczowa postanowia rozmwi si z nauczycielk. 
Panno Brzeska  miaa jej powiedzie  dom mj nie jest ochron, a moje crki nie s 
ochroniarkami... 
W tym celu zadzwonia raz, po chwili drugi raz, gdy Jan ociga si. Wreszcie stan we 
drzwiach. 
 Dlaczego Jan nie przychodzi zaraz, kiedy dzwoni?  rzeka pani nastrajajc si na ton 
surowy.  Popro tu pann Brzesk. . 
26 
 Wanie przyszed jaki pan do panny Magdaleny i czeka w sali  odpar lokaj podajc 
bilet. 
 Kazimierz Norski...  przeczytaa pani.  Aha, daj zna pannie Magdalenie... 
Zerwaa si i ze swego gabinetu szybko przesza do sali. Gniew j opuci, a natomiast 
opanowao silne wzruszenie. 
Norski!...  mylaa.  Tak, mia przyjecha w pocztkach padziernika... Moe s i Solscy... 
Nogi pod ni dray, gdy otworzya drzwi salonu, ale osupiaa na widok modego czowieka, 
ktry ujrzawszy j ukoni si bardzo elegancko. 
Co za rysy... oczy, brwi!...  pomylaa pani, a gono rzeka: 
 Mam zaszczyt powita pana Norskiego?... Jestem... u nas wanie bawi panna Brzeska... 
a ja jestem wielbicielk witej pamici mamy paskiej... Boe, co za okropny wypadek!... 
Nie powinnam o nim wspomina, ale moje crki byy ukochanymi pensjonarkami witej 
pamici mamy, ktr tu wszyscy opakujemy... 
Tak mwia pani Korkowiczowa kaniajc si i wskazujc Norskiemu zocone krzeseko, 
na ktrym usiad bez ceremonii. Przeliczny!...  mylaa pani, a poniewa mody czowiek 
milcza i spoglda na drzwi, odezwaa si znowu: 
 Jake witej pamici mama?... To jest... 
 Wanie jedziem na jej grb, gdzie chcemy postawi pomnik... 
 Powinni pastwo zwrci si do spoeczestwa...  prdko przerwaa mu pani.  A w takim 
razie ja i mj m, cay wreszcie nasz dom... 
W tej chwili Norski podnis si ze zoconego krzeseka patrzc ponad gow uprzejmej 
gospodyni. Pani Korkowiczowa odwrcia si i zobaczya bladziutk Madzi, ktra opara si 
rk o st. 
 Wanie panna Brzeska...  znowu zacza gospodyni. 
Ale Norski nie czekajc na rekomendacj zbliy si do Madzi i wziwszy j za rk rzek 
piknym aksamitnym gosem: 
 Wiemy, e nasza matka z pani przepdzia ostatnie godziny... Chciaem podzikowa i 
jeeli kiedy bdzie mona, z ust pani usysze szczegy... 
Madzia patrzya na cieniutkie, biae sznureczki przyszyte do klap surduta pana Kazimierza 
i oczy zaszy jej zami. 
 Wszystko kiedy opowiem obojgu pastwu  rzeka nie patrzc na pana Kazimierza.  
Czy i Helenka wrcia?... 
 Przyjedzie z Solskimi za tydzie... dziesi dni...  odpar Norski nie mogc oprze si 
zdziwieniu.  Ale jeeli i ich przywita pani w podobny sposb... 
 Obraziam pana?...  zapytaa wylkniona Madzia. 
 Czy ja miabym si na pani obrazi...  odpar oywionym gosem i wzi j znowu za 
rk.  Ale nieche pani osdzi... doda zwracajc si do pani Korkowiczowej.  Panna Magdalena, 
Ada Solska, moja siostra i ja bylimy w domu nieboszczki matki jedn rodzin... 
Matka jadc na mier przekazaa pannie Magdalenie bogosawiestwo dla nas... I dzi, kiedy 
wracam po poegnaniu mojej matki, ta jej druga crka przyjmuje mnie jak obcego... Nieche 
pani powie, czy godzi si tak... 
Madzia spucia gow nie mogc powstrzyma ez. 
 Jaka pani szczliwa!...  rzek Norski.  Mnie ju zy wyschy... 
Przerwa i zmarszczy pikne brwi spostrzegszy o par krokw pana Bronisawa, ktry 
cicho wszed do salonu i od kilku chwil przypatrywa si to Norskiemu, to Madzi. 
 Moe mnie mama zapozna z tym panem  odezwa si pan Bronisaw.  Jestem mody 
Korkowicz, czyli korkocig, jak mnie nazywaj dawni pascy przyjaciele... 
 Panowie si nie znaj?...  rzeka zakopotana gospodyni.  Mj syn... pan Norski... 
27 
 Waciwie to znamy si, a przynajmniej ja znam pana z opowiada... Duo si nieraz 
mwi o paskich figlach u Stpka... przerwa matce pan Bronisaw wycigajc ogromn rk 
do Norskiego. 
Obaj modzi ludzie ucisnli si: pan Kazimierz z lekcewaeniem, pan Bronisaw z energi. 
Mona byo jednak pozna, e nie czuj do siebie sympatii. 
Norski posiedzia kilka minut, nieco chmurny, krtko odpowiadajc na pytania pani Korkowiczowej 
o Solskich. Wreszcie wsta, poegna si i obieca czciej, jeeli pastwo pozwol, 
odwiedza Madzi. 
 Tyle mamy z sob do mwienia, panno Magdaleno, o mojej matce, e musi mi pani kiedy 
powici godzink sam na sam, jak to kiedy bywao...  rzek pan .Kazimierz na odchodne. 
Gdy zamkny si za nim drzwi przedpokoju, zmieszana i zamylona Madzia odezwaa si 
do pani Korkowiczowej: 
 Jan mwi mi, e pani chciaa si ze mn widzie?... 
 Tak... Chciaam ci podzikowa, droga panno Magdaleno, e moje panienki zajy si 
Michasiem... Pikna to zaleta miosierdzie!...  ywo odpowiedziaa pani Korkowiczowa 
kilkakrotnie ucaowawszy Madzi. 
Wobec bliskiego przyjazdu Solskich i zayoci, jaka czya guwernantk z Ad Solsk 
tudzie z Helenk, przysz pani Solsk, gniew pani Korkowiczowej rozpyn si. Niech 
ju Madzia robi w jej domu, co chce, niech crki ubieraj i ucz wszystkie dzieci z ulicy, 
byle zawiza stosunki z Solskimi. 
Bronek nawet nie przeczuwa swego szczcia!...  mylaa pani promieniejc radoci. 
 Ale... ale!...  zawoaa do odchodzcej Madzi.  Nieche pani przy sposobnoci 
owiadczy panu Norskiemu, aeby by askaw odwiedza nas jak najczciej... Nasz dom 
otwarty dla niego zawsze... Boe! zapomniaam prosi go na obiad... Niech pani, panno 
Magdaleno, z ca delikatnoci zaproponuje mu, aeby u nas stale jad obiady... A nawet 
jeeli nie ma jeszcze urzdzonego mieszkania, niech bez ceremonii sprowadzi si do nas... do 
przyjazdu pastwa Solskich, nawet i duej.... Zrobi pani to, kochana panno Magdaleno?... 
Cae ycie bd wdziczn, bo... wspomnienie nieboszczki Latterowej... 
 Prosz pani, nawet nie wiem, czy mi wypadaoby mwi o tym z panem Norskim  odpara 
zakopotana Madzia. 
 Pani nie wypada?...  zdziwia si dystyngowana dama. Przecie w domu nieboszczki  
on, Solscy i pani tworzylicie jedn rodzin... 
 Pan Kazimierz tak sobie powiedzia...  rzeka smutnie Madzia.  Ja u jego matki byam 
tylko dam klasow; niczym wicej. 
 A wysadzany brylantami zegarek od panny Solskiej?...  badaa zaniepokojona pani. 
 Ada Solska lubia mnie troch, ale i na tym koniec. C innego moe czy ubog jak ja 
dziewczyn z majtn pann?... Ada jest bardzo dobra dla wszystkich. 
Po wyjciu Madzi pani Korkowiczowa zwrcia si do syna, ktry ogryza paznokcie i, 
stuknwszy si palcem w czoo rzeka: 
 Oho... ho!... Czy ty uwaa, jak ona si wykrca od poredniczenia midzy nami i Nor-
skim?... Co w tym jest, nie uwaae, Bronek? 
 Dobrze robi!...  mrukn syn.  Po co ciga do domu takiego drania. 
 Bronek!...  krzykna pani uderzajc rk w st  do grobu wpdzisz matk, jeeli bdziesz 
wyraa si jak cham... jak twj ojciec... Norski potrzebny mi do zawizania stosunkw 
z Solskimi... Rozumiesz? 
Pan Bronisaw machn rk i odpar ziewajc: 
 A ju mama dobiera sobie porednikw... to Zgierski, to Norski!... Solscy take musz 
by dranie, jeeli si wdaj z podobnymi facetami. 
Rumieniec wystpi na twarz pani. 
28 
 Suchaj no  rzeka  jak mi jeszcze powiesz co zego o panu Zgierskim, to ci wykln!... 
Czowiek mdry, majcy stosunki, nasz przyjaciel!... 
 Przyjaciel, bo wtryni staremu, diabli wiedz po co, trzy tysice rubli na dwanacie od 
sta... miech powiedzie, eby Korkowicz poycza na dwanacie procent... 
 Bo to jest delikatny prezent... Musimy Zgierskiemu wywdziczy si w jaki sposb za 
jego serce dla nas... nawet dla ciebie...  odpowiedziaa matka. 
Przez kilka dni Norski nie pokazywa si w domu pastwa Korkowiczw. Natomiast Madzia 
bya z wizyt u Dbickiego i wrcia wzruszona. 
Przypatrzywszy si jej oczom noszcym lady ez, pani Korkowiczowa zapytaa niby 
obojtnie: 
 A pan Norski by u profesora Dbickiego? 
 Wanie...  odpara Madzia mocno rumienic si.  Mwilimy o jego matce... Powiedzia 
mi, e z Ameryki przyjeda tu jego ojczym z rodzin. 
 Co za ojczym?... 
 Drugi m pani Latter. Suy w wojsku Stanw Zjednoczonych, a obecnie jest przemysowcem 
czy sprzedaje machiny... 
Wielomwstwo Madzi nie podobao si pani Korkowiczowej. Ta koteczka co ukrywa!... 
 mylaa pani. Czy ona aby nie intryguje przeciw nam? Panna Brzeska przeciw nam, i to 
jeszcze w domu Dbickiego, ktrego siostrzenic przygarna do nauki... O, niewdzicznoci 
ludzka!... 
Za wiele rozumu miaa pani Korkowiczowa, aeby Madzi posdzi o intrygi. Dla zabezpieczenia 
si jednak i z tej strony postanowia wyda duy raut i posaa ma z wizyt do 
Norskiego. 
Gdy pan Korkowicz wrci sapic i szybko rozbierajc si ze witecznego odzienia, pani 
zapytaa z niepokojem: 
 C Norski, przyjdzie?... 
 Dlaczego nie miaby przyj?... Kady przyjdzie tam, gdzie mu dobrze je dadz. 
 Ej... Piotru!... Ty co uprzedzasz si do Norskiego... A to taki pikny czowiek... i lada 
dzie zostanie szwagrem Solskiego.  Ale musi by obuzina!...  stkn pan, z trudnoci 
zdejmujc ciasny kamasz za pomoc chopca do butw w formie jelonka. 
 Co z tob gada  rzeka pani.  Uczciwy jeste czowiek, ale dyplomat nie bdziesz... 
 Phi!... zesa mi Bg takiego Metternicha w spdnicy, e na dwa browary wystarczy... 
29 
5 Raut z bohaterem 
W najblisz sobot, jaka przypadaa w drugiej poowie padziernika, salony pastwa 
Korkowiczw zajaniay. Na schodach pooono dywany i ustawiono kwiaty, przedpokj 
zapeni si sub, na czele ktrej sta Jan wygolony, w granatowym fraku, czerwonej kamizelce 
i tych spodniach. 
 Czysta mapa z wyspy szczliwoci!...  mrukn patrzc na niego pan Korkowicz. 
 Mj drogi, tylko nie powiedz tego gono, bo ludzie poznaj, e masz zy gust i gminne 
wysowienia  odrzeka pani. 
Okoo jedenastej wieczorem zebrao si ze szedziesit osb. Wikszo stanowiy zamone 
rodziny mieszczaskie: piwowarw, kupcw, jubilerw, powonikw. Panie poubierane 
w brylanty i jedwabie zasiady wzdu cian, aby zaczwszy rozmow o teatrze zakoczy 
j kwesti sug, ktre co roku s gorsze. Panienki rozbiegy si po ktach szukajc towarzystwa 
literatw i artystw w celu dowiedzenia si najwieszych wiadomoci o pozytywizmie, 
teorii Darwina, ekonomii politycznej i budzcej si podwczas kwestii kobiecej. 
Modzi fabrykanci i kupcy od razu wynieli si na papierosa, aeby tam drwi z uczonych 
panien i poetw, ktrzy nie maj caych spodni. Wreszcie ojcowie, ludzie tdzy i powani, 
le dopasowani do swoich frakw, potrcajcy zocone meble, obrzuciwszy pospnym wzrokiem 
swoje ony i crki przeszli do pokojw karcianych. 
 Hrabskie przyjcie!  rzek fabrykant powozw do dystylatora.  Bekn kilkaset rubli. 
 Albo ich nie sta?  odpar zaczepiony.  Kady hrabia, kto ma pienidze. Jake, siadamy?... 
Ja z tamtym, a pan z nim... 
Rozmiecili si; obok przy innych stoach zasiady inne grupy i wkrtce  znikli wszyscy 
w dymie doskonaych cygar. Tylko od czasu do czasu odezwa si kto: pas!... trzy bez atu!... 
a nieche ci!... kiedy bo pan nie suchasz licytacji!... 
O wp do dwunastej w salonach i pokojach karcianych zrobi si szmer. Jedni pytali: co 
si stao?... inni szeptali: ju jest!... Mamy i ciocie od niechcenia zwrciy oczy ku drzwiom, 
nie dlatego, bro Boe, aeby je kto zainteresowa, ale  ot tak sobie. Creczki i siostrzenice 
jedna po drugiej przeryway rozmow o pozytywizmie i Darwinie i  spuszczay oczy, co nie 
przeszkodzio im wszystkiego widzie. Poeci, literaci, artyci i w ogle inteligencja, poczuli 
si osamotnionymi; modzi fabrykanci w dalszych apartamentach doznali niepokoju i zaczli 
gasi papierosy. 
Pani Korkowiczowa oderwawszy ma od kart wbiega z nim do przedpokoju, gdzie pan 
Kazimierz Norski zdejmowa palto, a pan Zgierski mwi do jednego ze sucych: 
 Uwaasz, kochanku, nasze paltoty miej pod rk, bo musimy wyj... 
 Jaki zaszczyt!... jakemy wdziczni!...  zawoaa pani Korkowiczowa i wycigna do 
Norskiego obie rce, ktre natychmiast pochwyci Zgierski zwracajc wybuch radoci pani 
domu na wasn osob. 
 Co za zaszczyt!... Mu... Jake, czy pastwo Solscy jeszcze nie przyjechali?  mwia 
dama. 
 Maj przyjecha w tych dniach  odpowiedzia Norski. 
Jan w psowej kamizelce i tych spodniach szeroko otworzywszy drzwi do salonu zawoa: 
 Janie wielmony pan Norski... 
 Pan Norski!...  powtrzya pani Korkowiczowa, rozkosznie zawieszona u ramienia 
modego czowieka. 
30 
 Szwa... to jest przy...  wtrci oszoomiony pan Korkowicz. 
Pani odwrcia gow i przeszya ma tak rozpaczliwym spojrzeniem, i ten zaprzysig 
sobie milcze. 
 Musiaem paln jakie gupstwo?  szepn mimo to Korkowicz do Zgierskiego. 
 Ach!...  oburzy si Zgierski sodko przymykajc oczki. W sali zrobio si cicho, pniej 
 tu i owdzie zaczto szepta:  C to znowu?... 
 Jeszcze nikogo nie prezentowano w taki sposb.  Mylaby kto, e krlewicza sprowadzili... 
Lecz szmer umilk. Norski by tak pikny, e mamy i ciocie przypatrzywszy mu si pohamoway 
wybuch oburzenia, a crki i siostrzenice byy gotowe przebaczy mu wszystko. 
 Pikny jak grzech miertelny!  rzeka penoletnia emancypantka do osiemnastoletniej 
turkawki z szafirowymi oczyma. Turkawka nie odpowiedziaa nic, ale serce jej gwatownie 
bio. Po odbyciu szczegowej prezentacji i wymianie grzecznoci z najpowaniejszymi damami 
Norski nagle przeszed w kierunku fortepianu. Obecnym zdawao si, e w tej chwili 
fortepian i grupa siedzca obok niego  rzucaj blaski. 
 Kto tam siedzi?... 
 Linka i Stasia Korkowiczwny. 
 A z kim on tak rozmawia?... 
 Z guwernantk Korkowiczw. 
 Kto ona jest?... Jak si nazywa?... 
Kilkuminutowa rozmowa Norskiego wystarczya do zwrcenia powszechnej uwagi na 
Madzi, ktrej dotychczas nikt nie spostrzeg. Starsze panie zaday, aby gospodyni przedstawia 
im swoj guwernantk, a modsze panienki na wycigi biegy wita si z Link i Stasi 
i przy okazji zaznajomi si z Madzi. .Nawet modzi fabrykanci ociaym krokiem poczli 
zblia si do nauczycielki albo obserwowa j z daleka. 
 Pi!... .pi!...  szepn jeden.  Ale to adna dziewka... 
 A zgrabna... Jak ywe srebro... 
 Ponosiaby... 
 Jak kogo!...  mrukn mody dystylator majcy opini siacza.  Co mwisz Bronek?... 
 Eh! daj mi tam spokj...  odpar gniewnie mody Korkowicz. 
 Psiakrew!...  westchn czwarty. 
 No, no, no... panowie modzi, gb na angielski zatrzask, bo to porzdna dziewczyna  
wtrci pgosem Korkowicz starszy. 
 C si tatko tak ujmuje?...  spyta gburowatym tonem pan Bronisaw, spod oka patrzc 
na twrc swoich dni. Korzystajc z chwili okrglutki jak pieczka pan Zgierski potoczy si 
do gospodyni domu i mionie patrzc na ni rzek sodkim gosem: 
 Wspaniay raut, daj sowo!... A ledwie wycignem Kazia, ktry gwatem zabiera 
mnie do hrabiego Sowizdrzalskiego... 
 Jak to, miaby nie przyj do nas?...  spytaa zdumiona pani. 
 No, tego nie mwi... owszem... Tylko nie dziw, e rozpieszczony bywalec rwie si do 
towarzystwa lekkoduchw... Ma by tam ksi Gwizdalski, hrabia Rozdzieralski... brylantowa 
modzie  objania Zgierski. 
 Ale na kolacji panowie zostaniecie u nas  rzeka nieco zirytowana gospodyni. 
Zgierski podkrci ufarbowanego wsika i pobonie wznis oczy do nieba. Gdy za pani 
Korkowiczowa odesza, zbliy si do Madzi i tkliwie ucisnwszy jej rk rzek gosem, w 
ktrym drgao uczucie: 
 Przypominam si pani... Zgierski. Przyjaciel (tu westchn) nieboszczki, a (omiel si 
uzurpowa sobie ten honor) i  przyjaciel pani... 
31 
Madzia bya tak wzruszona oglnym zajciem si ni, e chcc cho na chwil odpocz 
wskazaa przy sobie krzeso Zgierskiemu. Zaproszony usiad i pochyliwszy pikn ysin, na 
ktrej malowaa si pogoda duszy, zacz mwi miym pgosem: 
 Ciesz si, e pani spotykam w tym domu... Od p roku yczyem pastwu Korkowiczom 
towarzystwa pani i... z przyjemnoci widz, e projekt mj naley do tych, ktre si 
uday. Dawno pani miaa wiadomoci od panny Heleny?... 
 O, bardzo dawno. 
 Tak!  westchn Zgierski  nie otrzsna si jeszcze biedaczka... Dzieci te, Kazio i 
Helenka (przy pani zawsze je tak bd nazywa), ywo mnie obchodz... Dla ustalenia ich 
przyszoci musz zbliy si do Solskich, a pani mi w tym pomoe. Czy tak?... 
 C ja mog?  szepna Madzia. 
 Wiele... wszystko!... Jedno swko rzucone w por, gdzie naley... jedno napomknicie 
mi, o czym naley... Panno Magdaleno  mwi wzruszony  dzieci te, dzieci serdecznej 
przyjaciki pani, bardzo mnie obchodz... Oboje musimy zaj si ich przyszoci... Pani 
pomaga mnie, ja pani... Jestemy sprzymierzecy... A teraz  dziaanie i tajemnica... 
Wsta z krzeseka i obrzuci Madzi takim spojrzeniem, jakby w jej rce zoy przyszo 
wiata. Potem wymownie ucisn j i znik w tumie. 
Od strony pieca niedwiedzim krokiem zbliy si do Madzi pan Bronisaw i rzek: 
 Co znowu ten tam pani gitar zawraca?... Niech mu pani nic nie wierzy... 
Z drugiej strony krzesa znalaz si obok Madzi pan Korkowicz ojciec. 
 C to  spyta  za tajemnice opowiada pani Zgierski?... Nie radz mie z nim sekretw, 
bo to stary umizgus... 
 A co ojcu do tego, kto si umizga?...  odezwa si pan Bronisaw i krzywo spojrza na 
ojca. 
Madzia nie spostrzega ich starcia mylc o Zgierskim. Widziaa go na pensji pani Latter 
po jej ucieczce i nieszczeglne zrobi na niej wraenie. Co niezbyt pochlebnego syszaa o 
nim, zdaje si, e od gospodyni, panny Marty; dzi znowu obaj Korkowicze mwi o nim z 
przeksem... 
Widocznie dobry czowiek  mylaa  tylko ma nieprzyjaci. Rozumie si, e zrobi 
wszystko dla Helenki i dla pana Kazimierza... Ale co ja mog!... 
Bya rozrzewniona troskliwoci Zgierskiego o dzieci pani Latter i dumna, e j przyj na 
powiernic. 
Pani Korkowiczowa mocno zajmowaa si gomi: kady obecny usysza od niej jakie 
pytanie albo uprzejme swko; kadego usiowaa zabawi albo obsuy. Bya wic kolosalnie 
zajta, lecz mimo to nie uszo jej uwagi powodzenie Madzi. Przed godzin nieznana, nikomu 
nie prezentowana, zapomniana w kcie guwernantka staa si nagle rodkiem cikoci 
rautu. Z ni najduej i kilkoma nawrotami rozmawia bohater wieczoru  pan Norski; j o 
co prosi czy zwierza si czowiek tak ustosunkowany jak pan Zgierski; dokoa niej kryy 
panienki; z ni zapoznaway si damy powane stanowiskiem i wiekiem; j z przyzwoitej 
odlegoci bombardowali spojrzeniami modzi-panowie. 
Nawet zdaje si, a pani Korkowiczowa rzadko mylia si w podobnych wypadkach, pomidzy 
jej wasnym mem i jej rodzonym synem wynika jaka sprzeczka  z pewnoci o 
Madzi. Tote nie dziw, e na jasnym czole gospodyni domu utworzya si zmarszczka wcale 
nie godzca si z dobrotliwym umiechem ust i blaskiem policzkw. 
. Zainteresowa si pan nasz nauczycielk... Prawda, e adna?...  spytaa pani Korkowiczowa 
Zgierskiego, ktry cigle stara si by w pobliu niej. 
 O, znam j od dawna  odpar.  Serdeczna przyjacika panny Solskiej... 
 Mia pan przy niej min skruszon  rzeka pani. 
 Bo te panna... panna... nauczycielka pani wiele moe w tych sferach, w ktrych ja zaledwie 
jestem... dobrym znajomym. Wiele moe!...  doda znaczcym tonem pan Zgierski. 
32 
Serce pani Korkowiczowej przeszyy w tej chwili dwa sztylety: jednym by al do Madzi, 
e cigle odnosi zwycistwa, drugim tkliwo, szczera tkliwo dla Madzi, e tak wiele moe 
w pewnych sferach. 
Jeeli tak wiele moe  pomylaa pani  to musi zaznajomi nas z Solskimi... Bo 
wprawdzie panna Solska jest brzydka, ale Bronek ma zbyt wiele rozumu... 
Podano kolacj, w cigu ktrej ukazyway si i znikay misy kawioru, sterty ostryg, stosy 
dzikiej i hodowanej zwierzyny i omal e nie konewki szlachetnych trunkw. Korki szampana 
strzelay tak czsto, e oguszony pan Zgierski zaprzesta sucha swoich ssiadek, a odda 
si wycznemu badaniu treci pmiskw i wntrza butelek. 
Okoo trzeciej wszyscy panowie znaleli si w doskonaych usposobieniach, przy czym 
miao miejsce nadzwyczajne zjawisko psychologiczne. Jedni z biesiadnikw twierdzili, e 
pan Norski siedzi przy kolacji i e go widz, drudzy  e tene pan Norski znikn przed kolacj. 
Potem pierwsi zaczli twierdzi, e Norskiego wcale nie byo, a za drudzy, i  jest, 
ale w innym pokoju. e za zapytany o rozstrzygnicie sporu, gospodarz z rwnym przekonaniem 
godzi si na obie opinie, wic w kocu nie byo wiadomo, co jest prawd: czy e 
Norski nigdy nie istnia na wiecie, czyli te, e przy kolacji znajduje si kilku Norskich, ktrzy 
naumylnie tak pokierowali rozmow, aeby zakopota towarzystwo? 
I ju energiczniejsi panowie pgosem zaczli protestowa przeciw niewaciwym ar-
tom, gdy  nowy wypadek skierowa uwag biesiadnikw w inn stron. 
Oto rozmarzony pan Bronisaw ucaowa pulchne rami penoletniej emancypantki, ktra 
bawia go traktatem o Szopenhauerze, a gdy ten przygotowawczy manewr zosta mile przyjty, 
pan Bronisaw owiadczy, e j namitnie kocha. 
Przytomne dziewcz natychmiast uronio ezk szczcia, a jej wuj (tgi przemysowiec), 
ktry znalaz si obok pana Bronisawa, zacz go ciska i wyzna publicznie, e nie yczy 
sobie lepszej partii dla siostrzenicy. 
Wwczas zdarzy si fakt niezwyky. Mody Korkowicz zerwa si z krzeseka, przetar 
oczy, jak czowiek zbudzony ze snu, i bez ogrdki wyzna tak pannie, jak jej wujowi, e... on 
omyli si, poniewa afekta jego skierowane s do innej osoby, ktrej na prno upatrywa 
przy stole. 
Szczciem by to ju koniec kolacji, dziki czemu gocie mogli wsta od stou, a nastpnie 
 szybko rozjecha si do domw. 
W przykrej chwili Opatrzno do ratowania honoru Korkowiczw powoaa Zgierskiego. 
Roztropny ten czowiek nie tylko nie podnis si od stou razem z innymi, ale jeszcze w imi 
przyzwoitoci gono zaprotestowa przeciw opuszczaniu biesiady. Co gorzej, nie tylko nie 
wyjecha z wikszoci towarzystwa, lecz nawet nie chcia ruszy si z krzesa. Dopiero kto 
ze suby znalaz jego palto, wsadzi go w dorok i odwiz do mieszkania. 
Kiedy owiono go wiee powietrze, pan Zgierski zapomnia o przygodzie modego Korkowicza, 
ale przypomnia sobie rozmow z Madzi. 
Mia, mia dziewczyna  myla  musz si i ni zaj. A nade wszystko musz trafi 
przez ni do Solskich, bo mi Korkowiczowa urwie gow, jeeli ich nie zapoznam... 
Natychmiast po wyjedzie goci. pani Korkowiczowa zaja si odbieraniem srebra od 
suby, a pan Korkowicz na pewien czas zamkn si w swoim gabinecie sam na sam z wod 
sodow i cytryn. O czym rozmyla, nie wiadomo, do, e o pitej rano wezwa do siebie 
on i syna. 
Pan Bronisaw przedstawia aosny obraz, zdolny wzruszy najmniej tkliwe serce macierzyskie: 
mia twarz blad i nalan, mtne spojrzenie i rozczochrane wosy. Na jego widok 
pani Korkowiczowa z trudnoci moga wstrzyma si od ez, ale ojciec nie wyglda na rozczulonego. 
Spostrzegszy na biurku yciodawcy wod sodow pan Bronisaw niepewn doni uj 
szklank i zbliy j do syfona. Ale ojciec wyrwa mu szklank i krzykn: 
33 
 Rce przy sobie! Nie po to ci zawoaem, aeby mi wypija wod... 
 Piotrusiu  bagalnie odezwaa si matka  spojrzyj, jak on wyglda... 
 Niech go diabli wezm  odburkn starszy pan.  A ja jak bd wyglda przez niego?... 
Co ty, suchaj, zrobi pannie Katarzynie?... Jak miae pocaowa j w rami czy gdzie 
tam?... 
 Ma te ojciec o co wyrabia takie krzyki  odpar apatycznie pan Bronisaw.  Pomieszao 
mi si w gowie, i tyle... Mylaem, e to Magdzia... 
 H?...  zapyta ojciec podnoszc si z fotelu. 
 No, myla, e to guwernantka...  szybko wtrcia pani Korkowiczowa. 
 Guwernantka?...  powtrzy pan nadstawiajc ucho. 
 Przecie Bronek ma tyle taktu, e na trzewo nie zrobiby nic podobnego pannie z towarzystwa 
 mwia matka mrugajc na modego czowieka.  Jutro j i jej wuja przeprosi i 
bdzie po wszystkim. Sama wreszcie panna Katarzyna powiedziaa mi egnajc si, e uwaa 
to za art. 
 Nie ma o czym gada!...  odezwa si pan Bronisaw. Ja przecie zaraz z miejsca powiedziaem 
jej wujowi, em si omyli... Ja przecie nie pann Katarzyn... 
 Nie pann Katarzyn chciae pocaowa w ywe miso, tylko kogo?...  bada dalej ojciec: 
 No, Magdzi... Nie ma o czym gada!...  odpar pan Bronisaw zasaniajc rk usta w 
celu ziewnicia. 
W tej chwili ojcu zsiniaa twarz i tak uderzy pici w biurko, e syfon podskoczy, a 
szklanka spada na dywan. 
 A ajdaku!....  krzykn Korkowicz.  A farmazoskie nasienie!... To ty mylisz, e ja 
w moim domu pozwol kompromitowa uczciw dziewczyn?... 
 Ale czego si irytujesz, Piotrusiu?... Przecie nic si nie stao guwernantce  reflektowaa 
pani. 
 Bo tatka o ni zazdrosny  mrukn pan Bronisaw. 
 O kogo?... co ty mwisz?...  zapyta zdumiony ojciec. 
 A o Magdzi. Stawia si do niej tatko jak cietrzew... Ile razy widziaem. 
 Widzisz, Piotrusiu!  wtrcia pani.  Sam dajesz chopcu zy przykad, a potem gniewasz 
si... 
 Ja?... zy przykad?...  powtarza Korkowicz chwytajc si za gow, 
 Umiechasz si do niej... nadskakujesz... poufale rozmawiasz...  mwia pani z oywieniem. 
 A ja przecie modszy od tatki i mnie to prdzej uchodzi doda syn. 
W tej chwili ojciec schwyci go za klapy fraka i prawie przynis do lampy. 
 To ty taki?...  rzek spokojnym gosem patrzc mu w oczy.  Ja z uczciw dziewczyn 
postpuj jak czowiek uczciwy, a ty, banie, miesz mwi, e staj jak cietrzew?... 
 Piotrusiu!... Piotrusiu!...  odezwaa si przeraona pani usiujc drcymi rkoma 
uwolni syna z ojcowskich obj. Piotrusiu... przecie to by art... 
 E!...  mwi stary wci spokojnym gosem  widz za wiele artw w moim domu. 
Tobie uchodz umizgi, bo modszy?... Prawda. Umizgaje si do dziewczyny, ale... zaraz mi 
si owiadcz o ni... 
 Piotru!...  krzykna pani.  Tego ju za wiele...  Nie chcesz, aeby si twj synek 
eni z doktorwn? 
 Do grobu mnie wpdzisz!...  odpara wstrzsajc si pani.  Aha!... nie podobao si 
pani maestwo... No to poczekajcie... Bronek...  mwi ojciec tonem stanowczym  jutro 
wyprowadzisz si z domu do fabryki... jest tam pokj.:. Zapdz ja ci, kochanku, do roboty... 
dam ci dobry przykad... bdziesz i ty stawa jak cietrzew, ale do kadzi... 
 Ale, mu... 
34 
 Nie zawracajcie gowy!  krzykn ojciec.  Tak bdzie, jak chc, i basta... Ju chopca 
wychowaa na ajdaka; jeeli dziewczta maj takie same zasady, to pjd... wiesz gdzie?... 
Musz ja i do tej fabryki zaglda, bo ta chyba najgorsza... Jak przywiesz fartuch do pasa i 
woysz trepki na bose nogi, odechce ci si baamuctw...  doda zwracajc si do syna. 
Pan Bronisaw by w tej chwili bledszy anieli na pocztku rozmowy, ale spojrzenie mia 
przytomne. Wzi ojca za rk i ucaowawszy go w okie wymrucza: 
 Przecie prosz tatki... przecie... ja mog si owiadczy Magdzi... 
 Ani mi si wa!...  zawoana matka.  Po moim trupie... 
 Naprzd, kochanku, wemiesz si do roboty, a o eniaczce pniej... 
 Po moim trupie!... do grobu mnie chcecie wpdzi!... mwia z uniesieniem pani. 
 Dosy komedii  przerwa ojciec.  Ja musz jecha do browaru, a wy idcie spa. Bronek!... 
 doda na poegnanie jeeli mi kiedy zaczepisz nauczycielk, to ci tak zbij jak dwa 
lata temu... Pamitasz? 
 Przecie ja si chc z ni oeni... 
 Wyno si. 
Gdy oboje z matk znaleli si w korytarzu, pan Bronisaw rzek pgosem: 
 A widzi mama, e stary mi zazdroci!... No, dobranoc... . Wyszed do sieni. Pani Korkowiczowa 
stana pod drzwiami Madzi i groc pici rzeka: 
 Poczekaj, ty emancypantko... Niech no ja poznam si z Solskimi, a zapac ci za wszystko... 
35 
6 Solscy przyjedaj 
Pierwszego dnia po wspaniaym raucie ani starszy, ani modszy pan Korkowicz nie zasiedli 
do stou. Na drugi dzie pan Korkowicz, syn, kaza przynie obiad do swego pokoju, a 
ojciec wprawdzie by przy stole, lecz nie mia apetytu i zwymyla Jana. Dopiero na trzeci 
dzie pan Bronisaw ukaza si w jadalni z min obraon, starszy za pan nie mia synowi 
spojrze w oczy. 
Przez te cikie dnie pani Korkowiczowa narzekaa na migren, kcia si z crkami i ze 
sub, haaliwie zamykaa drzwi, z Madzi rozmawiaa krtko, silc si na uprzejmo. 
 Pikne gospodarstwo!  rzeka w owej epoce Linka do Stasi.  Ze wszystkiego widz, e 
rodzice musieli wyda duo pienidzy... 
 A przy tym Bronek co zmalowa  odpara Stasia. Podobno uszczypn pann Katarzyn 
przy kolacji... 
 A brzydko!...  zgromia j oburzona Madzia.  Jak moecie powtarza takie wyrazy, 
ktrych wstydziaby si suba w kuchni? 
 O, prosz pani!... nam to powiedzieli w garderobie... 
 No, moje drogie, nie powtarzajcie tego...  rzeka Madzia caujc Stasi i Link. 
W duchu za dodaa: 
Biedni pastwo Korkowiczowie! Ponie tyle kosztw na raut, aeby kupi migren i 
zmartwienie... Biedni ludzie... 
I cierpliwie czekaa na rozejcie si zych humorw, jak ludzie wiejscy oczekuj minicia 
niepogody robic swoje. 
Cierpliwo jej zostaa wynagrodzona nawet prdzej, anieli mona byo przypuszcza. 
Pewnego dnia wpada do sali wykadowej pani Korkowiczowa bez tchu, ale promieniejca 
radoci, i zawoaa: 
 Wie pani co?... Przed chwil by u mnie Zgierski i powiedzia, e pastwo Solscy przybyli 
w nocy do Warszawy... Dzisiaj za pan Solski ma wyjecha na par dni do swego majtku, 
ktry graniczy z nasz fabryk... 
 Wic s?...  powtrzya Madzia i ognie j oblay.  Ach, jak to dobrze... 
Pani Korkowiczowa nie moga pohamowa objaww czuoci, ktre wezbray jak grski 
potok po deszczu. 
 Kochana panno Magdaleno  rzeka obejmujc Madzi przebacz mi, jeeli zrobiam ci 
przykro w cigu tych paru dni... Ale tak byam zdenerwowana... tyle miaam przej z mem... 
Zdziwiona tkliwoci Madzia odpowiedziaa, e w domu pastwa Korkowiczw nie doznaje 
nic przykrego; owszem  pobyt w nim uwaa za jedn z przyjemnych epok w yciu. 
Pani powtrzya uciski dodajc: 
 Zapewne panna Solska poprosi pani do siebie i sama pani odwiedzi. Prosz wic... 
niech si pani nie krpuje lekcjami... Moe pani wychodzi i wraca, kiedy pani chce... A dla 
swoich goci ma pani do rozporzdzenia nasz salon... 
Wieczorem stary sucy Solskich przynis do Madzi list dodajc, e czeka na ni powz. 
Pani Korkowiczowa stracia przytomno. Daa sucemu rubla, ktrego przyj obojtnie, 
chciaa go poczstowa szklank wina, za ktre podzikowa, a nawet bya gotowa sama odwie 
Madzi do panny Solskiej. Gdy za Madzia prdko ubrawszy si wybiega z mieszkania, 
pani Korkowiczowa zawoaa obie crki, Jana i pann suc do salonu i kazaa im wyglda 
przez okna. 
36 
 Patrzcie!...  mwia gorczkowo  powz panny Solskiej... Szkoda, e ciemno, cho 
zdaje mi si, e dosy stary powz, prawda, Janie?... O siada... O, ju jad... Konie nieszczeglne... 
Po szerokich schodach paacu Solskich Madzia w towarzystwie kamerdynera wesza na 
pitro. Mina kilka duych komnat, zapenionych meblami w pokrowcach, i znalaza si 
przy zamknitych drzwiach, do ktrych kamerdyner zapuka. 
 Prosz!... prosz!... 
W pokoju owietlonym lamp z abaurem, naprzeciw kominka, na ktrym pono kilka 
polan, zawinita w szal, siedziaa na kozetce Ada Solska. 
 Jeste nareszcie, wczgo!  zawoaa Madzia biegnc do niej. 
 Nie cauj mnie, bo dostaniesz kataru!... A, teraz to ju cauj, tylko nie patrz na mnie  
mwia Ada.  Moja ty kochana... moje ty zotko... Okropnie wygldam... Stefan wczoraj 
otworzy okno wagonu i zakatarzyam si na wieki... Syszysz, jaki mam gos?... szedziesicioletniej 
baby!... No, usid tu... no, jeszcze mnie pocauj... Tak dawno nikt mnie nie caowa! 
Stefan robi to jak za paszczyzn, a Helena nie lubi pieci si i ma usta chodne jak 
marmur. No, mwe co do mnie?... Jaka ty liczna!... Co robisz, co masz zamiar zrobi?... 
Przecie niedugo rok bdzie; jakemy si nie widziay... 
Tak mwic Ada obja Madzi wp i okrya j swoim szalem. 
 C ja mog robi, moja zota?  odpara Madzia.  Jestem nauczycielk u pastwa 
Korkowiczw, a na przyszy rok zao pensyjk w Iksinowie. 
 Nieznoni musz by ci Korkowicze? 
 Znasz ich?...  spytaa zdziwiona Madzia. 
 Ach, czy znam!... Od p roku zasypuj nas listami, a dzi syszaam o nich od pana Kazimierza, 
e to s niesmaczne pyszaki. 
 Hela przyjechaa? 
 Zostaa na kilka dni w Berlinie i przyjedzie ze swoim ojczymem. 
 Moja kochana  rzeka Madzia  tu mwi o Heli i o panu Stefanie, e s zarczeni?... 
Ada wzruszya ramionami i wzniosa oczy do sufitu. 
 C ja ci odpowiem?  odpara.  Byli po sowie, potem zerwali, znowu si zbliyli, a 
teraz jest nie wiadomo co; podobno przyja midzy nimi. Moe pobior si, gdy Helena 
zdejmie aob... Gdyby jednak dzi wysza za kogo innego, take nie zdziwiabym si. 
 Pan Stefan kocha j? 
 Prdzej upar si, e ona musi wyj za niego. 
 A ona? 
 Czy ja wiem?...  mwia Ada.  Kiedy Stefek umizga si do innych kobiet, Helena nie 
ukrywa zazdroci; ale kiedy wrci do niej, traktuje go chodno. Moe go i kocha... Stefka 
mona kocha, o mona!... 
 A ty? 
 Ja ju nie zachwycam si Helen jak dawniej... pamitasz?... Nie chc rywalizowa ze 
Stefkiem... Ale rada bym, aeby si pobrali, i wiesz dlaczego?... Byyby w domu dzieci  
rzeka Ada ciszej  pikne dzieci... A ja tak lubi dzieci, nawet brzydkie... 
I ucaowawszy Madzi mwia dalej: 
 Caa nasza rodzina, wszyscy znajomi oburzaj si na Stefka za ten projekt. A to panna 
bez posagu, a to bez nazwiska... A to crka samobjczyni...  dodaa cicho.  Ale im oni wicej 
gniewaj si, tym Stefek bardziej kamienieje w uporze... 
 Teraz pan Stefan wyjecha?  spytaa Madzia. 
 Wyjecha do majtku. Wyobra sobie, e chce stawia cukrowni!... Bardzom zadowolona 
z projektu, bo Stefan zawsze desperowa, e nie ma celu w yciu. Dzi ma cel i mwi: 
albo uszczliwi jak gromad ludzi, albo bd robi pienidze, ktre take s co warte... 
 Jak nasz Zdzisaw  wtrcia Madzia. 
37 
 Twj brat?  spytaa Ada.  Jake jemu si powodzi? Madzia machna rk. 
 Taki wida los, aebymy nie rozumiay naszych braci! rzeka.  Zdzisaw jest dyrektorem 
jednej czy kilku fabryk pod Moskw, gdzie maluj perkaliki. A pisa do mnie (proszc o 
sekret przed rodzicami), e powodzi mu si bardzo dobrze, ale e teraz nie powie mi nic wicej... 
Myli wida o zrobieniu rodzicom niespodzianki, ale ja go nie rozumiem. 
Powiedze mi co o sobie, moja droga  zakoczya Madzia. 
 Ach, o mnie!...  odpara z westchnieniem panna Solska. Napisaam rozpraw o rozmnaaniu 
si grzybw, a teraz pracuj nad mchami... Poznaam kilku znakomitych botanikw, 
ktrzy chwal moje roboty, no... i nic wicej... Musz mie jak nerwow chorob, gdy 
pomimo usilnej pracy cigle mi jest smutno, nawet straszno... Zanim przysza, mylaam 
cigle, e nasz dom jest za obszerny dla mnie... Czy ty sobie wyobraasz, co to za mka mie 
jedenacie pokoi dla takiej maej osbki jak ja?... Boj si chodzi po nich... trwoy mnie ich 
ogrom i odgos wasnych krokw... Dzi, kiedy si zbliy wieczr, kazaam je owietli, bo 
zdj mnie strach, e nasi przodkowie opuciwszy portrety bkaj si po pustych salach. 
Lecz doznaam przeraenia na widok owietlonych a pustych apartamentw i  kazaam pogasi 
wiata... Te same uczucia trapiy mnie w weneckich i rzymskich paacach... Oto moje 
ycie... W Zurychu byo stosunkowo najlepiej, gdy miaam tylko dwa pokoiki jak u pani 
Latter. Ale te czasy ju nie wrc... Widzisz, jaki mam nieznony katar?...  zakoczya panna 
Solska ocierajc oczy chustk. 
 Wic i tu przenie si do maych pokoikw  rzeka Madzia. Ada umiechna si smutnie. 
 Nie wiesz  odpara  e samotno rozszerza najmniejsze mieszkanie?... Gdziekolwiek 
pjd, zawsze bd sob i zawsze sama. 
 Wybierz sobie towarzystwo. 
 Jakie?... Czy z tych ludzi, ktrzy mi pochlebiaj, czy z tych, co mi zazdroszcz?... 
 Masz przecie famili, znajomych. 
 Daje spokj  odpara Ada, pogardliwie wzruszajc ramionami.  Ju wol moje mchy 
anieli tych ludzi, z ktrymi nie jestem w stanie rozmawia. Nade mn, a szczeglnie nad 
Stefkiem ciy kltwa: mamy arystokratyczne mzgi, a demokratyczne wychowanie, no... i 
troch wiedzy... Owoc z drzewa wiadomoci wypdza nie tylko z raju, ale przede wszystkim 
z eleganckiego towarzystwa... 
Podano kolacj i herbat, przy ktrej obie przyjaciki zasiedziay si do pnocy rozmawiajc 
o pensjonarskich czasach. Kiedy Madzia wrcia do domu, zastaa w swoim pokoju 
rozgorczkowan pani Korkowiczow. 
 I c panna Solska?...  zawoaa pulchna dama pomagajc Madzi zdj okrywk. 
 Jest troch chora, ma katar... 
 Czy nie wspominaa o nas?... Niech pani powie szczerze... 
 Owszem  odpara zakopotana Madzia.  Co wspominaa o listach pastwa... 
 Dobra... szlachetna kobieta!... Czy nie za gorco pani w pokoju, bo kazaam napali?... 
Jutro m jedzie do swej fabryki na prowincj, gdzie zapewne zbliy si z panem Solskim. 
Madzia do trzeciej rano nie moga zasn. Bya wzruszona przyjazdem Ady, a nade 
wszystko jej smutkiem. Cigle widziaa bogat pann zawinit w szal i tulc si do kozetki; 
wacicielk jedenastu pokojw, ktre byy straszne po ciemku, a jeszcze straszniejsze, gdy je 
owietlono. 
Czy to moliwe  mylaa  aeby Ada nie bya szczliw?... Ma ogromny majtek i 
siedzi samotna; jest dobra... najlepsza dziewczyna i nie moe znale towarzystwa. Chyba e 
na wiecie nie ma sprawiedliwoci, tylko jaki traf, ktry jednym daje dobro, a innym zadowolenie?... 
38 
Przebieg j dreszcz. Jej przecie mwiono, e cnota otrzymuje nagrod, i ona w to wierzya. 
A jednak pani Latter i biedny Cynadrowski zostali ukarani mierci, podczas gdy bardzo 
wielu zych ludzi cieszy si yciem i powodzeniem!... 
Przez kilka nastpnych dni powz co wieczr przyjeda po Madzi i zabiera j do panny 
Solskiej. Pani Korkowiczowa bya tym zachwycona, lecz nagle zmieni si jej pogld. 
Pan Korkowicz wrci z fabryki zy jak diabe. Wanie trafi na obiad, przywita rodzin 
niedbale, a Madzi obojtnie i siadajc do stou odezwa si do ony: 
 Byo mnie te po co wysya!... 
 Jak to....  spytaa pani.  Wic nie dokonae twego zamiaru?... 
 Daje mi pokj z zamiarami!  wykrzykn.  To nie by mj zamiar, tylko twj kaprys... 
Moje zamiary s: aeby piwo byo dobre i aeby go jak najwicej kupowali!... Nie 
szukanie znajomoci z arystokracj... 
 Do, Piotrusiu!...  przerwaa pani blednc.  Zawsze jeste niezrczny... Gdyby z tob 
pojecha Zgierski... 
 Zgierski e... on ich take nie zna... Solski to jaki narwaniec czy zajty... 
 Prosz ci, Piotrusiu, dosy...  przerwaa pani.  Pan Solski musia by mocno zajty... 
Pomimo gniewu pan Korkowicz jad za czterech, ale pani stracia apetyt. Po obiedzie wysza 
z mem do jego gabinetu i odbya dug konferencj. 
Kiedy wieczorem o zwykej godzinie zajecha powz po Madzi, Korkowiczowa zastpiwszy 
jej drog w korytarzu odezwaa si z przeksem: 
 Co dzie jedzi pani do Solskich, a oni pani nie rewizytuj?... 
 Ada jest niezdrowa  odpara zmieszana Madzia.  Zreszt... 
 Nie do mnie naley pani robi uwagi  mwia szanowna dama  ostrzegam jednak, e z 
tymi panami z arystokracji trzeba si bardzo rachowa. Jeeli wic panna Solska nie odda 
pani rewizyty, nie wiem, czy wypada... 
 Czyli ja jestem w moim domu?...  odpowiedziaa Madzia i a drgna pomylawszy, 
e pani Korkowiczowa moe jej swko wzi za obraz albo wymwk. 
Ale skutek maej impertynencji by wprost przeciwny: pani rozczulia si. 
 A, panno Magdaleno  rzeka biorc Madzi za rk  czy godzi si w podobny sposb 
odpowiada takiej jak ja przyjacice?... Nasz dom to pani dom... jeste jakby nasz crk... 
moesz przyjmowa w salonie, kogo chcesz... moesz nawet zaprosi pastwa Solskich na 
obiad, ktrego si nie zawstydzimy... Jeeli za zrobiam uwag o rewizycie, kochana panno 
Magdaleno, to tylko dla twego dobra... Ja przecie nie mog pozwoli, aeby ktokolwiek 
lekceway osob, ktra zasuguje na mio i szacunek... 
Madzia dowiadczaa dwch uczu: braku wiary w troskliwo pani Korkowiczowej i 
obawy, e moe by natrtn wobec Ady. Pani Korkowiczowa jest o co rozgniewana na 
Solskich mylaa  ale z drugiej strony ma suszno... Po co ja narzucam si Adzie, z ktr 
przecie nie bd utrzymywaa trwalszych stosunkw?... Ja  .guwernantka i ona  wielka 
dama!... 
Kiedy w godzin pniej znalaza si u panny Solskiej mniej miaa ni zwykle, Ada spojrzawszy 
na ni rzeka: 
 Tobie co jest?... Wygldasz, jakby ci spotkaa przykro. Moe z domu?... 
 Nic mi nie jest, kochanko  odpara Madzia spuszczajc oczy. 
W tej chwili wszed do pokoju siostry Stefan Solski. Zobaczywszy Madzi zatrzyma si, 
a. w skonych oczach bysno mu zadowolenie. 
 Oczywicie  rzek  witam pann Brzesk?... Ale wyznaj, e nie poznabym pani... 
Wzi j za obie rce, wpatrywa si w ni, a nozdrza gray mu jak rumakowi szlachetnej 
krwi. 
 W Rzymie  mwi  malarze oblegaliby pani, aeby im pozowaa... No, powiedz, 
Ada: czy to nie jest uosobienie dobroci?... No, powiedz: czy na tysic kobiet znajdzie si dzi 
39 
jedna taka twarz?... Gdzie ja oczy podziaem, kiedym pani pierwszy raz widzia... No, sama 
powiedz, Ada... 
ciska rce Madzi, poera j wzrokiem i nastpowa na ni tak, e zawstydzona cofa si 
musiaa nie miejc spojrze w jego czarne oczy, ktre rzucay iskry. 
 Stefek!...  upomniaa siostra, agodnie odsuwajc go od Madzi.  Obrazi si na ciebie... 
ona prawie ci nie zna... 
Solski spowania. 
 Chyba rozumiesz  rzek do siostry  e wolabym rk straci anieli obrazi twoj 
przyjacik... I jeszcze tak!... Szed znowu do Madzi, ale Ada znowu go powstrzymaa. 
 Nie gniewaj si, moja zota  rzeka do Madzi  ale Stefek jest taki ywiec, e... Niech 
tylko co mu si podoba, zaraz... zaraz wyciga rce jak dziecko... Taki ywy i oryginalny, e 
nieraz wpdza mnie w kopot... Wyobra sobie, na audiencji u Ojca witego tak podobaa 
mu si statuetka Matki Boskiej, e nie odpowiada na pytania... 
Brat wyrwa si jej i znowu schwyci rk Madzi. 
 Przysigam pani  zawoa  e jestem dobry chopiec i Ada niepotrzebnie otacza mnie 
sieci konwenansw!... Wyznaj, e dopiero dzi przypatrzyem, si pani... Na twarzy pani jest 
jaki dziwny wyraz, ktry kocham... 
Madzia ukrya zarumienion twarz na ramieniu Ady. 
 Jeeli pan bdzie tak mwi, nigdy tu nie przyjad... odpowiedziaa. 
 Tak?...  zawoa.  Wic zostan niemow, ale niech pani jak najczciej odwiedza 
Ad. Zrobi pani uczynek miosierny, bo moja biedna siostra jest zupenie opuszczona... Ja 
rzuciem si w interesa i bardzo by moe, i bdziemy spotykali si z ni ledwie raz na tydzie... 
Madzia milczaa. Solski zrobi na niej wielkie wraenie. Czua w nim dzik si, wobec 
ktrej nie ma oporu, ale ktr on sam dobrowolnie spta szacunkiem dla niej. 
Solski posiedzia jeszcze z p godziny. Rozmawiali wesoo o Woszech i Paryu i Ada 
zapowiedziaa Madzi, e gwatem kiedy wemie j za granic. 
 Poznasz inny wiat  mwia.  Inaczej zbudowane miasta, inaczej uprawne pola, inne 
zwyczaje, nawet inne zasady... 
 Inne zasady anieli gdzie?...  spyta Solski. 
 Anieli u nas  odpara siostra. 
 My nie mamy adnych zasad!  rzek ze miechem.  Uchybiasz samemu sobie. 
 Bynajmniej tylko znam siebie i moje otoczenie... Sam nie mam zasad, ty ich nie masz. 
 A pan Kazimierz?  spytaa siostra. 
 On najmniej. 
 Czy i Dbicki?  dodaa zarumieniona. 
 Chyba on jeden. Ale to czowiek podobny do kursu jeometrii: wszystko w nim jest pew-
ne, uporzdkowane i oparte na kilku pewnikach. Lecz cay ten aparat jest si martw, ktra 
wprawdzie daje cenne wskazwki choby do poruszenia ziemi, lecz sama nie podniesie nawet 
szpilki. 
Solski by w dobrym humorze, cho byo wida, e krpuje si wobec Madzi. Co chwil 
zblia si do niej, lecz wnet odstpowa; niekiedy chwyta j za rk i zaraz puszcza. Zdawao 
si, e robi mu przyjemno choby dotknicie jej sukni; po twarzy przebiegay mu 
byskawice, a w skonych oczkach zapalay si i gasy iskry. 
Okropny czowiek...  pomylaa Madzia czujc, e wywiera na ni wpyw, ktremu 
niepodobna si oprze. 
Solski wyszed, jeszcze ode drzwi spogldajc na przyjacik swej siostry, a wkrtce i 
Madzia poegnaa Ad. 
 Adziu  rzeka niemiao  mam do ciebie prob... Nie przysyaj po mnie co dzie... 
40 
 Boisz si Stefka?... Obrazi ci?...  zapytaa Ada patrzc na ni wylknionymi oczyma. 
 Ale ty go nie znasz... to najszlachetniejszy czowiek!... 
 Jestem pewna, e tak... Wreszcie nie o niego chodzi, tylko o... moj chlebodawczyni, 
ktra (chwilami tak mi si zdaje) zazdroci mi waszej znajomoci... Ale ani sowa o tym, 
Ado... Mog si myli, nawet z pewnoci myl si... z tym wszystkim... 
 Ach, jacy to nieprzyjemni ludzie!...  odpara Ada marszczc brwi.  Pan Kazimierz 
tyle mi naopowiada o ich manierach, e prawie ich nie lubi... Gorsze jednak to, e pan Korkowicz 
robi formaln obaw na Stefka, ktry wrci ze wsi zirytowany na niego. 
 No, wic sama widzisz, e nie mog bywa u was tak czsto  zakoczya Madzia. 
Umwiy si, e Madzia odwiedza bdzie Ad co niedziel przed wieczorem, powz za 
ju nie bdzie przyjeda. 
 Bo wiesz co?... rzu ich i sprowad si do mnie  rzeka panna Solska. 
 Czy ja mog to zrobi?... Mam przecie z nimi umow. 
Ucaoway si jeszcze raz na poowie schodw. 
41 
7 Swko jasnowidzcej 
Nadcigna jesie. Na niebie zasonitym chmurami, podobnymi do rzadkiego dymu, po 
kilka dni nie ukazywao si soce. Bruki ledwie wynurzay si z powodzi bota; ciany domw 
nabray brudnej barwy; powietrze nasycio si wilgotn mg zamieniajc si w drobny 
deszczyk. Przemoknite wrble uciekajc z nagich drzew gromadziy si na gzymsach i zaglday 
do mieszka ciemnych i ponurych. 
Solscy ani razu nie odwiedzili pastwa Korkowiczw, a nawet tak gocinnie przyjmowany 
Norski wcale si nie ukaza. Pan Korkowicz od rana do wieczora siedzia w browarze, niekiedy 
nawet zrywa si w nocy i bieg do fabryki potrcajc czasem w bramie syna, ktry 
wraca z kolacji. Pani Korkowiczowa bya zamylona i pochmurna jak jesie, a raz zapytaa 
Zgierskiego, ktry do czstym bywa u nich gociem: 
 C si dzieje z Solskimi?... Piknie pan dotrzymuje sowa!... 
 Nie rozumiem  odpar rozkadajc rce.  Robiem, co mogem,. aeby zbliy pastwa... 
Widocznie jednak s silniejsze wpywy od moich... 
 Domylam si!...  rzeka. 
 O, tylko prosz niczego nie domyla si!  zaprotestowa Zgierski spogldajc na ni 
wzrokiem, ktry pozwala domyla si wszystkiego. 
Poczekaj, panienko!...  rzeka do siebie pani Korkowiczowa.  Zobaczysz, co to znaczy: 
jak Kuba Bogu, tak Bg Kubie... 
Pewnego dnia kazaa Janowi poprosi Madzi do swego gabinetu. 
 Panno Brzeska  zacza  chc pomwi z pani o draliwej kwestii... 
Madzi obla mocny rumieniec. 
 Nie robi wymwek  prawia dalej  poniewa ja sama zaakceptowaam plan jej, co do 
ksztacenia moich panienek. Widz jednak, e obecny system jest zy. Dziewczta zamiast 
gra na fortepianie i malowa, co przystoi pannom z towarzystwa, spdzaj wiksz cz 
dnia w garderobie, szyj jakie achmany albo ucz lokajczyka... Co gorsze, na wasne uszy 
syszaam ich rozmow o tym, e jedna ju nie kocha si w panu Stukalskim, a drugiej 
obrzyd pan Zacieralski... Okropno!... 
 Pani przypuszcza, e to z mojej winy?...  ywo przerwaa Madzia. 
 Za pozwoleniem... Ja nic nie przypuszczam, tylko zaznaczam brak dozoru. Panienki musz 
mie zbyt wiele czasu, skoro zajmuj si podobnymi kwestiami. Dlatego, aeby nieco 
wicej zaabsorbowa ich uwag, prosiam o lekcje panny Howard. Panna Howard ma wykada 
im trzy razy na tydzie i wanie dzi przyjdzie... 
To powiedziawszy pani kiwna gow na znak, e konferencja skoczona. 
 Ale... ale!...  dodaa.  Obecnie panienki moje bd tak zajte, e chyba uwolni je pani 
od szycia i pracy z Michasiem... 
Biedna Madzia w korytarzu zalaa si zami; znalazszy si za w swoim pokoju wypakaa 
si serdecznie. 
Mj Boe!...  mylaa kajc nie mog by nauczycielk... Wic z czego bd ya?... co 
powiedz rodzice?... 
Tego samego dnia przysza panna Howard i po rozmowie z pani Korkowiczow odwiedzia 
Madzi. 
 Kochana panno Magdaleno  rzeka waciwym sobie tonem nie dopuszczajcym dyskusji. 
 Niech pani nie sdzi, e wdzieram si w jej prawa... Dziewczta mog z pani powtarza 
kursy pensjonarskie, ja im wykadam co innego. Bdzie to historia wpywu kobiet na 
42 
rozwj ludzkoci poczwszy od mitycznej Ewy, ktrej zawdziczamy popd do naukowych 
bada, a skoczywszy na Alicji Walter, ktra kierowaa armiami Stanw Zjednoczonych w 
czasie ostatniej wojny... 
Nie krytykuj systemu pani  mwia dalej.  Pikna to rzecz pielgnowa w dzieciach 
uczucie litoci!... Zwracam jednak uwag, e ju za wiele mamy kobiet litociwych, a za 
mao samodzielnych... Ja wic bd ksztaci ich samodzielno. 
Nastpnie panna Howard prosia o przedstawienie sobie Linki i Stasi i zacza wykady. 
W pierwszych dniach obie panienki niechtnie przyjy now mistrzyni. Mwiy, e jest 
brzydka i e musi by za, poniewa ma rudawe wosy. Narzekay te, e nic nie rozumiej z 
historii wpywu kobiet na rozwj ludzkoci. Ale gdy po pewnym czasie panna Howard zalecia 
dziewczynkom nauk konnej jazdy, byy zachwycone. 
I z tym samym zapaem, z jakim miesic temu uczyy Michasia, dzi zajy si konn jazd. 
Ubieray si w amazonki i wysokie kapelusze, wymieniay midzy sob szpicrzgi i po 
caych dniach rozmawiay o nowych znajomych, o tym, jak ktra trzyma si na koniu albo 
jak to bdzie piknie, gdy na wiosn urzdz spacer za miasto  wierzchem. 
Pan Stukalski, mistrz fortepianu, i pan Zacieralski, malarz, poszli w kt; ich miejsca w 
sercu Linki i Stasi zajli panowie: Galopowicz i Wybuchowski, modzi i przystojni pomocnicy 
waciciela tatersalu. 
Madzia ju nie moga zadawa im lekcyj; obie panienki uczyy si tylko z ni i tylko przez 
mio dla niej. Po skoczeniu za wykadu ksiki i kajety zostaway na stole, a Linka i Stasia 
biegy do garderoby, aeby przebra si w amazonki. 
Pooenie Madzi w domu pastwa Korkowiczw stawao si, coraz trudniejsze. Niekiedy, 
zrozpaczona chciaa podzikowa chlebodawcom za prac, a potem baga pann Malinowsk 
o zajcie na pensji albo o lekcje prywatne. Wnet jednak opamitywaa si. 
C to  mylaa  bd zmienia miejsce co kwarta?... Wszdzie s jakie przykroci, a 
obowizkiem czowieka jest wytrwa. Zreszt moim dziewczynkom znudzi si konna jazda, 
a wwczas znowu mniej bd miaa z nimi kopotu... Za dobrze dziao mi si w yciu i dlatego 
atwo trac odwag... 
Kiedy raz poskarya si przed pann Howard, e panienki coraz mniej maj ochoty do 
nauki i s zanadto miae, panna Howard zdziwia si. 
 Jak to?  rzeka  wic pani nie cieszy si, e w dziewcztach rozwija si samodzielno?... 
Czyli tylko chopcy maj rwa si do wicze fizycznych?... Oni tylko maj posiada 
przywilej gonego mwienia i miaych ruchw?... O, panno Magdaleno, miny czasy, 
kiedy obudne rumiece i spuszczanie oczt stanowio wdzik kobiecy!... Nieustraszono, 
umiejtno dawania sobie rady w najgorszym pooeniu  oto zalety kobiet nowych. 
Pewnego dnia pani Korkowiczowa znowu wezwaa do siebie Madzi i rzeka: 
 Uwaam, e pani coraz duej odbywa lekcje z dziewczynkami... Taka praca nie moe 
by korzystn ani dla panienek, ani dla samej pani, i dlatego owiadczyam listownie panu 
Dbickiemu, e jego siostrzenica nie moe ju uczy si u nas. 
 Wysaa pani ten list?...  zawoaa Madzia z przestrachem. 
 Tak... I pan Dbicki zgodzi si ze mn... 
 A... na to chyba nie zasuyam!...  odpara Madzia. Przecie to dziecko nie przeszkadzao 
naszym dziewczynkom... 1 co ja teraz powiem panu Dbickiemu'?... 
Rozpakaa si, a zaniepokojona pani Korkowiczowa od surowego tonu przesza nagle do 
czuoci. 
 Ale ja chciaam pani dogodzi, panno Magdaleno... mnie pani al...  mwia dodajc 
w duchu, e jeeli Madzia j opuci, zniknie resztka nadziei zapoznania si z Solskimi. A tak, 
moe j przecie kiedy odwiedz... 
Raz wieczorem (by to dzie powszedni) przed dom pastwa Korkowiczw zajecha znowu 
powz Ady, a kamerdyner odda Madzi list. 
43 
Onegdaj  pisaa panna Solska  Helenka wrcia zza granicy ze swym ojczymem i jego 
rodzin. Dzi wszyscy s u mnie na herbacie, wic przyjed, gdy pragn ci pozna. 
Pani Korkowiczowa chtnie zgodzia si na wizyt Madzi, ktra z najwikszym niepokojem, 
ubrawszy si w now sukienk, pojechaa. 
W przedsionku jeden ze suby zatrzyma kamerdynera i co z nim szepta. Po chwili 
wbiega panna suca Ady; poznawszy Madzi cofna si, lecz niebawem wrcia proszc 
Madzi do pokoju. 
 Tylko niech pani bdzie askawa wchodzi bardzo cicho i zatrzyma si z daleka, bo tam 
jest jedna pani, ktra wywouje duchy...  mwia wzruszona panna suca. 
 Jaka pani? 
 ona ojczyma pastwa Norskich... Moe bdzie z kwadrans, jak ta pani dostaa spazmw, 
bo spado na ni natchnienie... Przez uchylone drzwi Madzia ostronie wesza do saloniku 
Ady i zatrzymawszy si u progu, zobaczya dziwn scen. Na rodku, za stolikiem 
siedziaa kobieta moe trzydziestoletnia, z osupiaymi oczyma, z wosami rozwianymi na 
ksztat lwiej grzywy. Na jej twarzy malowa si niezwyky wyraz: mieszanina zdumienia i 
groby. Obok niej sta pikny brunet, ktry zdawa si pyta o co. Reszta osb siedzc w 
rnych punktach saloniku przypatrywaa si natchnionej. 
Brunet powtrzy pytanie, ale kobieta nie odpowiedziaa. Zwrcia oczy na Madzi i nagle 
wycignwszy ku niej rk zawoaa dwicznym gosem po angielsku: 
 Oto oblubienica!... 
Przymkna oczy, zmarszczya brwi jak czowiek, ktry z trudnoci rozmyla, i dodaa 
tonem zdziwienia: 
 Szczeglna rzecz... nie widz oblubieca?... Cho jest wielki i potny... O, potny!... 
Gowa jej opada na porcz fotelu, na twarzy ukaza si wyraz znuenia. 
 Nie chc... Nie chc!...  powtrzya kilka razy, trc oczy rkoma. 
Brunet pochyli si i dmuchn jej w twarz. Upyno tak kilka chwil... 
 Czy ja spaam?  zapytaa miejc si, ale zmienionym gosem jasnowidzca. 
Kiedy Madzia znowu spojrzaa na ni, zdawao jej si, e za stolikiem siedzi inna kobieta: 
grone przed chwil oczy przygasy, twarz natchniona zmienia si w dobr, a potem figlarn. 
Powstaa z fotelu i przesza na kanapk miejc si i ocierajc zy. 
Ach, dajcie mi spokj  mwia po angielsku.  Dawno tak nie zmczyam si... 
Nastpiy prezentacje i powitania. Ada zapoznaa Madzi z piknym brunetem, ktrym by 
ojczym Norskich pan Arnold Latter, potem z jego on, ktra jeszcze otrzsaa si ze snu. 
Nastpnie przybieg do Madzi Solski i powita j z zapaem, potem pan Kazimierz, ktry wyglda 
na zakopotanego, wreszcie Dbicki, jak zwykle roztargniony i obojtny. 
Tylko panna Helena Norska nie powstaa z fotelu, a gdy Madzia uwolniwszy si od otaczajcych 
przysza do niej, panna Helena z daleka podajc jej rk rzeka po polsku tonem 
delikatnej ironii: 
 Moja droga, musisz chyba wyj za Bismarcka, jeeli twj oblubieniec ma by wielki i 
potny, jak mwi wyrocznia. 
Madzi stropio powitanie. Lecz w tej chwili aman polszczyzn odezwa si pan Arnold 
do Heleny: 
 Nie artuj... Ta sama wyrocznia przepowiedziaa mier twojej matki... 
 Ale mnie i Kaziowi obiecaa, e wszystko stanie si wedug naszych zamiarw -odpara 
Helena ze swobodnym umiechem, ktry nie godzi si ani z jej czarn sukni, ani ze sowami 
ojczyma. 
Do Madzi zbliya si Ada i wziwszy j pod rk zacza szepta ze miechem: 
 No, no!... przyznaj si, kogo to potnego zbaamucia?... Jaka szkoda  dodaa wzdychajc 
 e twj przyszy musi by wielkim i potnym!... Gdyby by tylko rozumnym i szlachetnym, 
mylaabym, e ci Stefek przeznaczony... 
44 
 artujecie ze mnie!...  odpara zmieszana Madzia, ktra w tej chwili zacza rozumie, 
e pani Arnoldowa zrobia jak przepowiedni, skutkiem ktrej ona jest bohaterk zebrania. 
Przynajmniej na krtki czas. 
 Chodmy do profesora  rzeka Ada widzc, e jej brat rozmawia w kcie z Dbickim. 
 C pan profesor na t wrb?  spytaa zbliywszy si do nich. 
Dbicki zwrci na ni niebieskie oczy i ju wsadzi rk za klap surduta majc zamiar 
odpowiedzie, gdy wyrczy go niecierpliwy Solski. 
 Wyobra sobie, on nie wierzy w spirytyzm!... Mwi, e to jest szarlataneria albo specjalny 
rodzaj obdu... 
 Przecie pan wierzy w wiat nadzmysowy  zawoaa Ada. Owszem, pan nawet okrela 
go za pomoc matematycznych formu... Jak wic pan moe wtpi o spirytyzmie?... 
 Ostrzegam pani  odezwa si Solski do Madzi  e moja siostra jest skoczon ateistk. 
Suchaa Haeckla, to chyba do!... Ateizm jednak nie przeszkodzi jej wstpi do Czstochowy, 
kiedymy wracali  no i uwierzy w pukajce duchy. 
 Wtpi  rzek po namyle Dbicki  aeby istoty wiata nadzmysowego mogy porozumiewa 
si z nami... 
 Dlaczego?...  spytaa Ada. 
 Czy pani  mwi Dbicki profesorskim tonem  mogaby porozumiewa si na przykad... 
z ostrygami?... Czy uwaaaby pani za stosowne traci czas na tomaczenie im: co to 
jest wiat, ktry my widzimy i syszymy?... Czy nareszcie byaby cho najsabsza mono 
objanienia o naszym wiecie istot, ktre ani wzroku, ani suchu nie maj?... Ot nam tak 
brakuje odpowiednich zmysw do ujcia wiata nadzmysowego jak ostrygom suchu do 
zachwycania si naszymi operami, a wzroku do ocenienia piknoci naszych krajobrazw... 
Do rozmawiajcych zbliy si umiechnity pan Kazimierz Norski. 
 Oho!  rzek  widz, e profesor wpad na ulubiony temat: jak wyglda Krlestwo Niebieskie?... 
 Pan nie wierzy w to?...  z wahaniem zapytaa Ada raz spogldajc na Kazimierza, to 
znowu na Dbickiego, ktry przy piknym modziecu wyglda jak karykatura czowieka. 
 Wierz w to, co widz... 
 Ameryk widzi pan?  spyta Dbicki. 
 Inni j widzieli i widz... 
 A obrt ziemi naokoo soca i osi widzi pan?... 
 Na tym nie znam si  odpar wesoo pan Kazimierz. Dbicki z Solskim spojrzeli po sobie. 
 Nie mog oprze si przypuszczeniu  mwi Norski do panien  e pozawiatowe teorie 
s obmylone dla pociechy biedakw, przed ktrymi  wiat jest zamknity. Nadzmysowo 
ma wynagrodzi gd, jakiego doznaj ich zmysy... Ludzie jednak, dla ktrych przystpne 
s powaby doczesnoci, okradaj samych siebie, jeeli trac czas na podobnych spekulacjach... 
Jest to to samo, jak gdyby kto spragniony wzdycha do malowanej brzoskwini, 
zamiast zje wie z puszkiem... 
 Poeta!...  rozemia si Solski spogldajc na Madzi. 
 Poeta obecnych czasw  doda Dbicki. 
 Myli pan, e przyjd inne?  spytaa Ada. 
 One s cigle... Tylko cigle stoj za drzwiami tych, ktrzy lubi brzoskwinie z puszkiem. 
Do Madzi zbliya si panna Helena i odprowadziwszy j na bok usiada z ni na kanapie. 
 C to  rzeka patrzc na swj wachlarz  zaczynasz kokietowa Solskiego?... 
 Ja? ... 
 Jest tob zachwycony...  Zwierza mi si... Jestemy przecie przyjacimi... 
45 
 A powinna by ju by jego on  odpara Madzia tonem tak naturalnym, e panna 
Helena spojrzaa na ni uwanie. Nagle Madzia przysunwszy si do niej zacza mwi ciszej: 
 Po co ty tak robisz, Helenko?... Po co zwczysz i dranisz czowieka, ktrego twoja 
matka bardzo... bardzo pragna dla ciebie... 
 Czy tak?... 
 Wierz mi, e tak... wierz mi... I bardzo j martwio, kiedy dowiedziaa si o zerwaniu... 
Panna Helena rzucia si na kanapie. 
 Ach, wiem co o tym!... Matka, brat, nawet ojczym zawsze zalecali mi t wietn parti... 
Im si nie dziwi, ale matka!... Prawie jedyn rzecz, jak odziedziczyam po niej, jest 
to  ze nie potrafi si sprzeda... Kto chce posiada mnie ca, musi mi odda siebie caego... 
Nie chodzi mi o pikno, ale o wzajemne posiadanie... Mylisz, e ja nie wiem, co to 
jest maestwo i jaka w nim rola przypada kobiecie?... Brrr!... Za te wszystkie wstrty nieche 
co mam.. Jeeli wic komu zrobi to szczcie, e zostan matk jego dziecka, niech 
ten kto ocenia, co mu daj... 
 Wic chyba. nie kochasz Solskiego?...  wtrcia zdziwiona Madzia.  Jeszcze chyba 
kobieta nie mwia w taki sposb o maestwie... 
 adna u was... w kraju gsek... Ale porozmawiaj z Amerykankami, Szwedkami... tam 
dopiero kobieta ceni swoj godno!... One zrozumiay, e mczyzna jest przede wszystkim 
akome zwierz... Jeeli wic mam by zjedzona, niech mi zapac tyle, ile jest warte moje 
ciao... Ile za warte, oni sami oceni midzy sob  zakoczya ze miechem. 
 A wic oblubiecem pani musi by Bismarck  odezwa si nagle pan Kazimierz podajc 
rk Madzi. 
Pani Arnoldowa pochwycia Dbickiego, jej m wzi Ad, Solski Helen i wszyscy 
przeszli do jadalnego pokoju. 
 Zaoybym si, e mwia pani z pann Magdalen o kobietach  rzek Solski. 
 Zgad pan  odpowiedziaa panna Helena. 
 A czy wolno wiedzie  co?... 
 Zawsze to samo, e  nie jestecie nas warci. 
 Niekiedy zdaje mi si, e pani ma suszno... 
 Wyborne jest to: niekiedy!...  rozemiaa si Helena. O, wy si musicie zmieni... bardzo 
zmieni... Wreszcie niech tylko utworzy si zwizek kobiet... 
 Na co to? 
 Dla obrony jeeli nie praw, to przynajmniej kobiecej godnoci przeciw wam... - odpowiedziaa 
opierajc si na nim. Solski cisn j za rk i rzek, namitnie patrzc w oczy: 
 Przysigam, e pani ma w sobie co ze lwicy... Pikna, a niebezpieczna... Gotowa rani 
wrd pieszczot. 
 Pieszczot!... c znowu?...  odpowiedziaa obrzucajc go spojrzeniem.  Nic dziwnego, 
e z waszych dawnych kotek powyrastay lwice. W tym wieku wszystko potnieje. 
W czasie kolacji pani Arnoldowa kilka razy potrcaa kwesti nowej religii  spirytyzmu, 
ktry w Ameryce liczy ju krocie tysicy wyznawcw. 
 A jaki bdzie poytek z tej nowej wiary?  odezwa si pan Norski usiujc zachowa 
powan min. 
 Ile razy musz panu powtarza?...  zawoaa po francusku pani Arnoldowa.  Jest to 
religia nieustannie dostarczajca dowodw, e  istnieje wiat zagrobowy, w ktrym szczcie 
kadej duszy zaley od postpowania jej na ziemi. Tym sposobem hamuje ona ludzi od 
zego, a zachca do cnoty... Dalej spirytyzm uczy nas, e wszyscy ludzie i wszystkie ywe 
stworzenia stanowi jedn rodzin, w ktrej winna panowa mio... 
 Na mio  zgoda!  wtrci pan Kazimierz. 
 Czy i pani tak myli?  zapyta Solski Helen. 
 Owszem, byle mioci dowodzono czynami. 
46 
 Dalej  mwia pani Arnoldowa z rosncym zapaem  spirytyzm pozwala utrzymywa 
stosunki ze zmarymi... 
 Czy tak?...  spytaa Madzia. 
 Ach, byle nie to!...  wtrcia otrzsajc si panna Helena.  Tak dalece brak mi zmysu 
do rzeczy nadprzyrodzonych, e baabym si... 
 A czy nie ma takich duchw, ktre pokazywayby ludziom ukryte skarby?  odezwa si 
pan Kazimierz. 
 Owszem. One ju powiedziay, e najwiksze skarby czowiek nosi w sobie  odpara 
pani Arnoldowa. 
Dbicki uwanie spojrza na ni i pokiwa gow. 
Kolacja bya oywiona. Tylko Dbicki, chocia siedzia naprzeciw panny Heleny, by po
spny i patrzy w talerz. Madzia za, ktrej ssiadem by pan Norski, niekiedy mienia si na 
twarzy, a czasami robia wraenie, e chce wsta od stou. 
Po kolacji Solski, odprowadziwszy Dbickiego na stron, rzek miejc si: 
 Ju widz, e profesor nie ma naboestwa do panny Norskiej. 
 Bynajmniej  odpar wzruszajc ramionami.  Nie rozumiem tylko, jak moge ty  
szale za ni. 
 Lubi sport!  odpowiedzia Solski.  Kiedy jest burza, co mnie cignie na spacer... 
Kiedy widz strom gr, chciabym si na ni wdrapa... 
 Sdzibym, e strome gry powinny najmniej zachca do wycieczek... 
 Ale!... jest jednak co, e wanie przedmioty niedostpne i niebezpieczne wywieraj na 
czowieka wpyw magnetyczny... 
 Jak na kogo...  wtrci Dbicki.  Zreszt nie widz, czym panna Helena moe by niebezpieczna. 
 Ach, czym!...  odpar Solski.  Egoizmem, ubstwieniem wasnego ja, przed ktrym 
cay wiat korzy si powinien... W jej oczach kady czowiek jest prochem... Satysfakcja 
posi tak kobiet!... 
 Czy to warte zachodu?... 
 Wic c jest warte?...  spyta z oywieniem Solski.  Pojedynkowaem si i wyniosem 
szramy albo wyrzuty sumienia. Pod Capri rozbiem si z dk w czasie burzy, alem nic 
nie dozna oprcz zwichnicia nogi. Lew, do ktrego klatki wszedem rozdar mi pantalony... 
Ogniem ziejcy Wezuwiusz o mao nie olepi mnie popioem i nabawi mnie kataru... I to si 
nazywaj wraenia?... Niech licho porwie! Tymczasem posiadanie piknej i samodzielnej 
kobiety da mi chwil szau, przy czym nie zmokn, nie potuk si i nie zostan skaleczony... 
Nieche i ja czego zaznam w yciu... Po c bym wreszcie mia pienidze? 
 Panowie wci mwi o spirytyzmie?...  zapytaa Madzia, lkliwie zbliajc si do 
nich. 
 Gorzej  pochwyci Solski  mwimy o szczciu. Mylaa pani kiedy: co to jest szczcie? 
 Szczcie?...  powtrzya Madzia.  Gdy wszystkim dokoa jest dobrze, wtedy czowiek 
czuje si szczliwym. 
 To cudze szczcie!...  rzek Solski.  Ale jak sobie pani wyobraa swoje wasne szczcie? 
 Najwiksze wasne szczcie jest wtedy, kiedy czowiek moe robi dobrze... Chyba 
tak?  spytaa Madzia patrzc zdziwionymi oczyma to na Dbickiego, to na Solskiego. 
 I pani wystarczyoby takie szczcie?...  spyta Solski.  Ach, Boe!  zawoaa Madzia. 
 Przecie nic nie ma lepszego na wiecie i nawet czowiek nie potrzebuje nic wicej... 
 Owszem  odezwa si flegmatycznie Dbicki  czowiek jeszcze potrzebuje skaka w 
morze, stacza si ze spadzistych gr, pojedynkowa si... 
 Co te pan mwi?...  reflektowaa go Madzia.  To wanie s nieszczcia... 
47 
 Nie rozumiemy si, moja pani  rzek Dbicki ciskajc j za rk.  Pani jeste osoba 
normalna i zdrowa, a my  chorzy i .zwyrodnieli. Nasze nerwy ju tak stpiay, e nie tylko 
nie odczuwamy cudzej radoci, ale nawet wasnej... Dopiero bl fizyczny przypomina nam, 
e istniejemy... 
 No, no!...  wtrci Solski.  Ani egoizm, ani potrzeba silnych wrae nie dowodz stpienia 
nerww. 
 Dowodz... dowodz!...  odpar Dbicki.  Doskonae skrzypce nawet wwczas dwicz, 
gdy obok nich odezwie si jaki ton... Ale aeby zadwicza kamie, trzeba go zwali 
motem... Altruizm to s te doskonae skrzypce, ktre kada zdrowa istota nosi we wasnym 
sercu. Za te wasze silne wraenia to mot... mot, ktrym trzeba tuc kamienie. 
 Nie wiem, o czym panowie mwi...  rzeka zarumieniona Madzia i cofna si do towarzystwa 
pa. 
 C ty na to?...  spyta Dbicki wskazujc gow w kierunku Madzi.  Nie lepsze to od 
stromych ska?... 
 Sen... objawienie!  odpar zamylony Solski.  Jeeli... nie dobrze odgrywana komedia 
 doda po chwili.  Kobietki, gdy chc, umiej stroi si w skrzyda i tcz. Caa za mdro 
polega na tym, aeby udajc, e im wierzymy, bra kochane anioki za to, czym s w 
rzeczywistoci. 
 A czyme one s? 
 Samicami sabszymi od samcw, ktrych skutkiem tego musz cigle wyzyskiwa za 
pomoc rozmaitych manewrw... Jedne pozuj na anioy, inne na demony... w miar zapotrzebowania. 
 A twoja siostra na co pozuje?  spyta Dbicki, surowo patrzc na Solskiego. 
 Ach!...  wybuchn.  Ada jest wita... To wyjtkowa kobieta. 
 Wic bd ostroniejszy z teoriami, bo wyjtkw moe by wicej. 
Byo ju pno; rozmowa w salonie rwaa si i gocie zaczli si egna. 
 Mog pani odwie?...  zapyta Madzi pan Kazimierz. 
 Dzikuj. Moe pan Dbicki zechce si mn zaopiekowa odpara Madzia. 
 Widzisz, profesorze, jak ci si opaca twj optymizm rzek Solski. 
 Niepocieszajca zapata!...  wtrci pan Kazimierz. 
 Podzikuje, Madziu, pani Arnoldowej za dobr wrb rzeka Ada.  Cho zawsze 
wolaabym, aeby ci przeznaczono mniej wielkiego oblubieca... 
Wracajc do domu, Madzia zacza tomaczy si przed Dbickim z usunicia Zosi przez 
pani Korkowiczow. Ale ten przerwa jej: 
 Posyaem Zosi do tych pastwa jedynie dla pani. Dzisiaj jestem kontent, e tak si 
stao, bo to... osobliwi ludzie. Zdaje mi si, e i pani niedugo ich poegna. 
Domylajc si, e profesor musia sysze o jej stosunkach z Korkowiczami, Madzia 
zmienia temat rozmowy i zapytaa go, co sdzi o dzisiejszym zebraniu. 
 C?...  odpar krzywic si przy blasku latarni, obok ktrej przejechali.  Przepdzilimy 
czas w sposb mniej banalny ni na zwykych rautach... A co si tyczy ludzi... 
Potar sobie koniec nosa i mwi: 
 Oboje Solscy to przeliczne charaktery (znam ich nie od dzisiaj), ale  brak im celu w 
yciu... Przydaaby si bieda!... Pan Arnold jest, zdaje si czowiek przyzwoity, a jego ona 
troch sekciarka, troch histeryczka. Kobiety zbyt pieszczone i swobodne atwo wpadaj w 
kaprysy, a potem w histeri. 
 Nie mwi pan nic o Norskich?...  odezwaa si Madzia cichym gosem. 
 C o nich powiedzie?...  rzek.  Chyba to, e maj skonno do uywania, obok 
braku poczucia jakichkolwiek obowizkw... Solskiego brak obowizkw drczy i popycha 
do wymylania sobie sztucznych celw, ale pan Norski podobnych cierpie nigdy nie dozna. 
48 
 Nie lubi ich pan?  spytaa Madzia przypomniawszy sobie dawne zajcie Dbickiego z 
Helen. 
Pokiwa gow i rzek po namyle: 
 Prosz pani, ja gdybym nawet chcia, nikogo nie lubi nie potrafi. 
 Nie rozumiem... 
 Widzi pani, kady czowiek. skada si z dwch czci, jak nas uczy katechizm. Jedna 
jest bardzo skomplikowanym automatem, nad ktrym mona litowa si, pogardza nim, 
czasem podziwia... Druga  jest iskr Bo, ktra pali si janiej lub sabiej, lecz w kadym 
czowieku warta jest wicej anieli cay wiat. 
Niech pani teraz doda, e obie czci s cile poczone, e zatem czowiek jako cao 
wywouje w nas jednoczenie pogard i najgbszy szacunek, a zrozumie pani, co z tych 
uczu moe wynikn. 
 Nic?...  rzeka Madzia. 
 Nie. Sympatia tam, gdzie gruje duch, a obojtno  gdzie przewaa automat. Nienawici 
w adnym razie nie mona mie do czowieka wiedzc, e prdzej czy pniej straci on 
zgangrenowan powok i stanie si bytem nieskoczenie szlachetnym. 
 Pan take wierzy w duchy?... 
 Pukajce?... spyta.  Nie! 
Powz zatrzyma si, a Dbicki pomg Madzi wysi i zadzwoni do bramy. 
Ledwie Madzia wesza do swego pokoju, ukazaa si pani Korkowiczowa w krtkiej 
spdnicy, z wosami w papilotach, w nocnym kaftaniku, ktry uwydatnia jdrn obfito jej 
biustu. 
 Ju druga godzina!...  rzeka rozdranionym tonem.  Cigle bya pani u Solskich? 
 Tak. 
 Wesoo czas przepdzaj wielcy panowie, nie tak jak ludzie pracujcy... Czy to pan Sol-
ski pani odwiz?... 
 Pan Dbicki. 
 Musielicie pastwo...  Tu zacia si, a potem dodaa:  Pan Dbicki musi by niekontent 
ze mnie!... 
Madzia milczaa. Ale e na jej zwykle dobrej twarzyczce ukaza si cie, wic pani Korkowiczowa 
powiedziaa jej dobranoc. Kiedy Madzia zgasia wiato, przed jej oczyma zacz 
przesuwa si niewyrany obraz salonu Ady. Widziaa lwi grzyw i grone oczy pani Arnoldowej, 
a dokoa niej pikne postacie Arnolda i Norskich tudzie brzydkie twarze Solskich 
i Dbickiego. I  dziwna rzecz  dopiero w tej chwili, kiedy zatary si rysy szczegowe, 
kade oblicze przedstawiao jaki charakterystyczny wyraz. Arnold by zajty swoj on, 
Dbicki gboko zamylony, w Solskim co pono i gotowao si. Na twarzy Ady byo wida 
rezygnacj, Helen cechowa gniew i duma, a pan Kazimierz nie posiada adnego wyrazu, 
a raczej  wesoo, ktra na Madzi przykre robia wraenie. 
Nagle midzy cieniami .ukaza si nowy: pani Korkowiczowej w nocnym kaftaniku, z 
wosami w papilotach, pretensj w oczach... Wygldaa tak zabawnie, e Madzi ogarn 
wstyd za ni i lito. 
Nierozdmuchana iskra Boa!...  mwia sobie usiujc nie patrze na pana Kazimierza, 
ktry ze swoim drwicym umiechem, z ca piknoci i wykwintnymi ruchami wydawa 
si jej banalniejszym  nawet od pani Korkowiczowej i jej pretensji. 
O przepowiedni jasnowidzcej nie pamitaa uwaajc j za jakie nieporozumienie. 
49 
8 Dola guwernerska 
Przez kilka nastpnych dni pani Korkowiczowa tumia gniew, pswkami nadmieniajc 
o prniactwie ludzi bogatych i pnym wracaniu do domu. Madzia udawaa, e nic nie spostrzega. 
Pani dranio to jeszcze mocniej. Wic raz przy obiedzie wziwszy sobie potraw z pmiska 
rzeka do sucego: 
 Teraz podaj panu... 
A gdy Jan, nawyky do innego zwyczaju, zawaha si, pani popchna go w stron ma. 
 A panna Brzeska?...  zapyta zdziwiony pan domu. 
 Bierz, prosz ci... 
Korkowicz wzruszy ramionami, ale wzi. By to bowiem sezon, w ktrym stanowczo 
triumfowaa maonka. 
 Teraz podaj pannie Brzeskiej  zakomenderowaa pani. Linka patrzya na matk, rozalona 
Stasia na Madzi, a pan Bronisaw, ogromnie zadowolony, pokaza Stasi jzyk. Ale Madzia 
spokojnie wzia swj kawaek z pmiska, tylko  nieco poblada i byo wida, e zmusza 
si do jedzenia. 
To samo powtrzyo si przy innych potrawach. 
Natychmiast po obiedzie obie dziewczynki pobiegy za Madzi i zaczy mwi jedna 
przez drug: 
 Niech pani nic na to nie uwaa... Za tydzie mama przeprosi pani, ale teraz przyszed 
na ni taki humor, e sam tatko boi si jej... Nawet my... Teraz tylko mama i Bronek trzs 
domem, ale za tydzie... 
 A moe mama ju nie yczy sobie, aebym was uczya?  rzeka spokojnie Madzia. 
W tej chwili Stasia zacza paka, a Linka uklka przed Madzi. 
 Ach, pani!...  znowu mwiy obie.  Jak pani moe co podobnego przypuszcza?... Ja 
bym umara... Ja bym ucieka z domu... Ach, bez pani cay wiat na nic... Niech nam pani 
przyrzeknie, e pani nas nie opuci... 
Tak rzewnie pakay, tak ciskay Madzi, e ta rozpakawszy si razem z nimi obiecaa 
nigdy ich nie opuszcza. 
Lekcje z pann Howard odbyway si cigle po kilka razy na tydzie; lecz zarwno sentymentalnej 
Stasi, jak i surowej Lince wydaway si coraz mniej zrozumiaymi. Panna Howard 
w aden sposb ani jednej, ani drugiej uczennicy nie moga wytomaczy, z jakiego na 
przykad powodu nieposuszna Ewa, ciekawa ona Lota albo krwioercza Judyta byy kobietami 
wyszymi, a za Penelopa  wstrtnym typem niewolnicy... 
Nieraz Stasia mwia do Linki: 
 Ciekawam, za co panna Howard gniewa si na Penelop? Jeeli jej m nie umar, tylko 
wyjecha, to musiaa na niego czeka. Zreszt nawet nie daliby jej lubu z innym. 
 Ile to razy mama czeka na ojca i nikt si temu nie dziwi!  wtrcia Linka. 
 Wiesz co  rzeka Stasia ciszej  mnie si nawet nie podobaj te bohaterki. Bo czy dobrze 
zrobia Ewa, gwatem dobijajc si o mdro, za ktr dzi wszyscy pokutujemy?... 
 Co, ty wierzysz w mdro Ewy!  odpara Linka  C to, czy ona wstpia do uniwersytetu, 
jak panna Solska, czy co?... Ja myl i zreszt Bronek mi wspomnia, e z tym jabkiem 
byo co innego... 
 Albo Judyta  prawia Stasia.  Ja, powiem ci otwarcie, nigdy bym Holofernesowi nie 
ucia gowy. 
50 
 Mg si przecie obudzi  dodaa Linka. 
Z powyszych racji obie panienki serdecznie nudziy si na lekcjach panny Howard: o 
dziejowej roli kobiety, poczwszy od mitycznej Ewy, ktra daa ludzkoci popd do bada 
cisych, skoczywszy na Alicji Walter, ktra dowodzia armi Stanw Zjednoczonych Pnocnych. 
Stasi ani Linki nie zaj nawet ten wany fakt, e historycy mczyni tendencyjnie 
milcz o kierowaniu armi Stanw Zjednoczonych przez kobiet i e, wedug najnowszych 
doniesie, ow gwnodowodzc nie bya Alicja Walter, tylko  Elwira Cook, a moe jaka 
inna. 
Stasia i Linka bez ceremonii zieway na wykadach albo pod awk trcay si nogami, 
najchtniej za rozmawiay z pann Howard o wypadkach biecych i domowych. 
Tote gdy po awanturze obiadowej przysza do nich panna Howard z nowym rozdziaem 
(dowodzcym, e hetery byy najsamodzielniejszymi kobietami Grecji), Linka i Stasia na 
wycigi zaczy opowiada o zym humorze mamy, o porzdku roznoszenia potraw, a najwicej 
o dobroci panny Magdaleny, ktra jest wit i aniokiem. 
Panna Howard ze zgroz wysuchaa opowiadania i  ograniczywszy na nim lekcj  udaa 
si do pokoju Madzi mwic: 
 Czy to prawda, e pani Korkowiczowa kae wbrew przyzwoitoci i zwyczajowi podawa 
pani pmisek po swoim mu?... 
 C to szkodzi?  odpara Madzia.  Pan Korkowicz mgby by moim ojcem... 
 Aaa!... wic zapominasz pani o swojej pci i stanowisku...  Nie rozumiem... 
 W cigu dugiego pasma wiekw  mwia panna Howard z natchnion min  obdarta, 
wyzyskiwana, oszukiwana kobieta wywalczya sobie wobec mczyzny to, e przynajmniej 
w formach zewntrznych uznawa jej wyszo nad sob i  na ulicy, w salonie, przy stole 
ustpowa jej pierwszestwa. Moim wic zdaniem kobieta zrzekajca si tego przywileju 
dopuszcza si zdrady wobec eskiej zbiorowoci, ktrej czstk stanowi... 
 C mam robi?...  spytaa Madzia, zalana potokiem wymowy. 
 Walczy... Zmusi pana Korkowicza, aeby uzna swj bd i zwrci pani nalene miejsce. 
 Ale ja tu mam miejsce patnej nauczycielki. 
Czoo, twarz, nawet szyja panny Howard zalay si krwi. 
 Tym wikszy powd!...  zawoaa. Pani chyba nie rozumiesz wzniosoci stanowiska 
nauczycielki, ktre o cae niebo gruje nawet nad stanowiskiem rodzicw. Bo my tworzymy 
umys dziecka, jego samodzielno, jego ja... podczas gdy rodzice dali mu tylko ciao. No, a 
chyba nie zawaha si pani w ocenieniu, ktre z tych zaj jest trudniejsze... 
 Ja nie wiem, prosz pani...  odpara wylkniona Madzia. Poniewa panna Howard 
przypomniaa sobie, e i ona nie wie, ktre z tych zaj jest trudniejszym, wic  wzruszya 
ramionami i kiwnwszy Madzi gow wysza z jej pokoju. 
Upyno znowu par tygodni. Spad pierwszy nieg i zamieni si w warstw bota; potem 
nadcigny przymrozki, upad drugi nieg i pobieli dachy i ulice. Ale w sercu pani Korkowiczowej 
niech do Madzi nie ostyga, owszem rozgrzaa si pod wpywem walki z obaw, 
e  trzeba bdzie wyrzec si nadziei zawizania stosunkw z Solskimi i zblienia pana Bronisawa 
do panny Ady. 
A niegodziwa!...  mylaa szanowna dama.  Za moje serce, za prerogatywy, jakie jej 
daam, tak mi si wywdzicza!... Przecie w jej interesie ley podszepn swko Solskim... 
Przecie to chyba rozumie, e gdy zapoznam si z nimi, mog jej podnie pensj; w razie 
za przeciwnym bdzie traktowana jak guwernantka... Nie wiem: gupia czy taka za!... 
Pewnej niedzieli, gdy Madzia wrcia od Solskich w tak dobrym humorze, e a miay 
si jej szare oczy, pani Korkowiczowa rzeka tonem lodowatym: 
 Jutro ka przenie pani do innego pokoju... Na jaki czas  dodaa ulkszy si zerwania 
stosunkw. 
51 
 Dlaczego, prosz pani?...  spytaa Madzia, jeszcze nie mogc pozby si figlarnego wyrazu 
w oczach, cho na czole ju odmalowa si niepokj. 
 Bo u pani musi by robactwo... 
 Skd?... pani myli si... 
 Moe by. W kadym razie chc da nowe tapety, a nawet... a nawet przebudowa piec 
 dodaa agodniej, spostrzegszy, e Madzi bysny oczy i rozszerza si may nosek. 
 Zreszt  zakoczya pani  to tylko na jaki czas... Nie mog przecie pozwoli, aeby 
mi pani zmarza... 
Ostatnie wyrazy byy powiedziane tak macierzyskim tonem, e w Madzi zatlony gniew 
zgas, a zostaa tylko troska, czy jej ton i fizjognomia nie zrobiy przykroci pani Korkowiczowej. 
Madzia tak nie chciaa nikomu robi przykroci, tak wolaa sama cierpie dla 
oszczdzenia innych, e cay wieczr rady da sobie nie moga. Bya gotowa przeprosi pani, 
a nawet przyzna, e w jej pokoju jest zy piec i brzydkie tapety. 
Na drugi dzie przeniesiono rzeczy Madzi do nowego mieszkania. By to pokj may i 
ciemny nie tylko z powodu starych tapet, jakimi go wyklejono, ale jeszcze dlatego, e okno 
wychodzio na szczytow cian ssiedniej kamienicy odlegej o par krokw. elazne ko, 
lakierowany stolik, dwa gite krzeseka, a zamiast umywalni  miednica na elaznym trjnogu 
 takie byo umeblowanie. Garderobiana lepiej mieszkaa w domu pani Korkowiczowej. 
Madzi zy zakrciy si w oczach. 
Chc mnie si pozby  mylaa  ale dlaczego robi w taki sposb?... czyli nie zasuguj 
nawet na to, aeby mi wprost powiedziano, e jestem zbyteczna?... 
Bya zdecydowana pj do pani Korkowiczowej i prosi, aeby natychmiast uwolnia j 
od obowizkw. 
Mam przecie  mwia sobie  sto kilkadziesit rubli z domu i od majora, a to mi przynajmniej 
na p roku wystarczy... Przeprowadz si choby do panny Howard, a lekcje znajd. 
Panna Malinowska i poczciwy Dbicki nie opuszcz mnie... 
Wanie w tej chwili wbiegy do ciemnego pokoiku Linka i Stasia, obie zapakane. Obie 
rzuciy si Madzi na szyj, owiadczyy, e zaczynaj traci serce do matki, i obie zaklinay 
Madzi na jej rodzicw, na Boga i mio dla nich (dla Linki i Stasi), aeby si nie obraaa. 
 Tatko  zacza szepta Linka  okropnie rozgniewa si na mam za te przenosiny... 
Ale mama tomaczy si, e tamten pokj trzeba odnowi i e tutaj zabawi pani tylko par 
dni... Wic tatko troch si uspokoi, ale powiedzia, e wyjechaby z domu, gdyby mama nie 
oddaa pani tamtego pokoju  odwieonego... 
I znowu obie zaczy baga Madzi, aeby si nie gniewaa, poniewa mama musi by w 
tych czasach chora na wtrob, i dlatego jest w zym humorze. 
C byo robi? Madzia znowu przyrzeka dziewczynkom, e ich nigdy nie opuci, a w 
duchu zacza robi sobie wymwki: C to za pretensje budz si we mnie?... Pokj nie 
jest taki zy, owszem, ma nawet co przyjemnego... A gdyby mi przyszo siedzie na poddaszu 
albo w suterynie?... O ile lepszy i pikniejszy jest ten pokj anieli mieszkanie nauczycielowej 
w Iksinowie albo tego stolarza, u ktrego chciaam zamwi awki, albo biednej 
Stelli w brudnej izbie zajezdnego domu... Wcale adny pokoik!... 
Na drugi dzie w czasie wykadu o roli kobiety w dziejach, poczwszy od mitycznej Ewy 
a do tajemniczej nieznajomej, ktra dowodzia armi Stanw Zjednoczonych, Linka i Stasia 
opowiedziay pannie Howard o przenosinach do ciemnego pokoju i nowym dowodzie, e 
panna Brzeska jest anioem i wit. Poniewa Madzi w pokoiku nie byo, wic panna Howard 
kazaa go sobie pokaza, a obejrzawszy miejscowo wysza mruczc przez zby: 
 Ludzkoci nie potrzeba aniow, tylko kobiet samodzielnych i cenicych swoj godno. 
Tego samego wieczora do Madzi i do pani Korkowiczowej przynis posaniec listy od 
panny Howard. Oba byy dziwnie treciwe. Apostoka emancypacji owiadczya Madzi, e 
nie moe nadal utrzymywa przyjaznych stosunkw z osob nie szanujc kobiecej godnoci; 
52 
pani Korkowiczowej za napisaa, e nie myli duej wykada w domu, ktry nie rozumie 
wysokiego stanowiska nauczycielki i lekceway kobiet pracujc. 
Pani Korkowiczowa odczytaa nadesany jej list raz i drugi. Nagle uderzywszy si w czoo 
krzykna: 
 Ona mnie chce do grobu wpdzi, ta wariatka!... 
Do pnej nocy trway spazmy, wyrzekania na pann Howard tudzie ledztwo: kto jej 
mg powiedzie o nowym pokoiku Madzi?... Nazajutrz za pani Korkowiczowa ze zami 
owiadczya Madzi, e nie miaa zamiaru jej uchybia i e jak najrychlej przeniesie j do 
dawnego mieszkania, byle Madzia swoim wpywem pojednaa j z pann Howard, najznakomitsz 
nauczycielk w Warszawie.. 
W odpowiedzi na to Madzia pokazaa pani Korkowiczowej list otrzymany przez siebie od 
panny Howard. 
Pani Korkowiczowa przeczytawszy osupiaa. 
 Ale ona pani buntuje...  zawoaa.  Ona jest gorsza...  chciaam powiedzie: gortsza 
emancypantka od pani... 
A w godzin pniej rzeka do ma: 
 Niedugo ju garderobiane i kucharki, zamiast sprzta i gotowa, bd rozprawiay o 
godnoci kobiecej... Boe, co za okropna epidemia z t emancypacj... Jeeli mojej guwernantce 
nie dam salonw, to zaraz druga guwernantka robi mi impertynencj... 
 No, do panny Magdaleny nie moesz mie pretensji... Cichutka...  odezwa si pan do-
mu. 
 Twoja panna Magdalena jest gorsza od Howardwny!  wybuchna pani.  To dziewczyna 
podstpna... propagatorka, ktra naszym panienkom kazaa uczy lokajczyka i obszywa 
bbny z ulicy. 
 Wic rozsta si z ni. 
 Aha, jeszcze czego?...  odpara pani.  Przecie moe si nareszcie domyli, e gdyby 
uatwia nam znajomo z Solskimi, nie brakoby jej ptasiego mleka... 
 A jak si nie domyli albo oni nie zechc zapozna si z nami?... 
 To pjdzie precz!...  rzeka pani rozdranionym tonem. Zreszt  dodaa zamyliwszy 
si  darmo u nas nie je chleba. A kiedy przytr jej rogw, moe by niez guwernantk. 
Pan rozpaczliwie schyli gow i rozoy rce. Interesa fabryk tak go pochaniay, e ju 
nie mia siy do walczenia z on. 
 Rbcie, co wam si podoba!...  szepn. 
Tymczasem panna Howard opowiadaa znajomym i nieznajomym o arogancji pani Korkowiczowej 
i o braku kobiecej godnoci w pannie Brzeskiej. Wieci te, zataczajc coraz szersze 
krgi, dosigny z jednej strony a na pensj panny Malinowskiej, z drugiej  a do ucha 
panny Solskiej. 
53 
9 Nareszcie  zoyli wizyt 
Raz... (byo to po Boym Narodzeniu) okoo dwunastej z rana sucy Jan wezwa pann 
Brzesk i panienki do salonu. 
Poszy. Madzia chwil zatrzymawszy si we drzwiach spostrzega w lustrze dwie zakonnice 
w granatowych sukniach i biaych kapeluszach, jak wielkie motyle. By to widok tak 
niezwyky w salonie, e Madzia przestraszya si. 
 Moje crki... panna Brzeska, przyjacika panny Solskiej rzeka pani Korkowiczowa do 
zakonnic. 
Nastpiy ukony; panienki ucaoway rce obu zakonnicom; Madzia usiada przy modszej 
z nich i w lustrze naprzeciw kanapy znowu zobaczya ich odbicie, i  znowu drgna nie 
wiedzc dlaczego. 
 Dobrodziejki  rzeka uroczycie pani Korkowiczowa  jadc do naszego szpitala w 
Korkowie byy askawe odwiedzi nas... 
 Aeby podzikowa pastwu za ich hojne dary na szpital wtrcia starsza zakonnica. - 
Bardzo przyda si, bo panuje tyfus w okolicy... 
 Doprawdy, a mi wstyd...  mwia pani Korkowiczowa. Ale kiedy ju siostry s z takim 
uznaniem dla fundatorw, to daleko wikszy honor naley si pannie Solskiej, ktra na 
moj listown prob odpowiedziaa bardzo grzecznie i ofiarowaa dla szpitala tysic rubli... 
Szlachetna kobieta!... Byabym prawdziwie szczliw, gdyby dobrodziejki j przede 
wszystkim odwiedziy, nadmieniajc, e nigdy nie zapomn tego piknego czynu, jaki za 
moim porednictwem... 
Madzia spojrzaa na bok i w trzecim lustrze znowu zobaczya kapelusze zakonnic. Zakonnice 
na kanapie, zakonnice z frontu, zakonnice z prawej i z lewej strony... Ju wida ich nie 
cztery pary, ale dwa nieskoczone szeregi odbijajce si w lustrach bocznych!... Madzi zaczy 
w kocu drani te biae kapelusze i rce zoone na piersiach. 
 Pani dawno w klasztorze?  zapytaa modszej. 
 Sidmy rok. 
 Ale pani moe opuci zakon, kiedy zechce? 
 Nie myl o tym. 
 Wic tak do koca ycia? 
Zakonnica agodnie umiechna si. 
 Paniom wiatowym  mwia  klasztor wydaje si wizieniem... Ale my jestemy 
szczliwymi, e za ycia dopynymy do portu. 
Do rozmowy wmieszaa si starsza zakonnica i rzeka patrzc na Madzi: 
 Znaam kiedy u Wizytek matk Felicissim, ktra na wiecie nosia nazwisko Brzeskiej, 
cho ziemskiego jej imienia nie pamitam. Czy pani nie bya spokrewniona z jej rodzin?... 
Madzi prawie przerazio to pytanie. 
 To bya ciotka mego ojca... Wiktoria Brzeska...  odpara zdawionym gosem. 
 Naturalnie pani nie moga jej zna, bo ju od dwudziestu lat nie yje  mwia zakonnica. 
 Bya to osoba niezwykej pobonoci, tak zatopiona w modlitwie i praktykach ascetycznych, 
e nieraz musiano jej zakazywa... 
Pani Korkowiczowa znowu skierowaa rozmow na szpital i szlachetno Ady Solskiej. 
Przy poegnaniu starsza zakonnica ucaowawszy Madzi rzeka do niej: 
54 
 Ja mieszkam stale w Warszawie. Jeeli zechcesz mnie kiedy odwiedzi, kochane dziecko, 
bd ci wdziczna. Babka twoja robia mi wiele dobrego, bardzo j kochaam. 
Po odejciu zakonnic Madzi ogarn strach i smutek. Dzieckiem bdc syszaa opowiadania 
o obczynach babki Wiktorii, ktre porwnywano do pogrzebu. Pniej kilka razy 
stykaa si z zakonnicami, zawsze w przykrych warunkach: przy ku chorego albo przy 
trumnie. 
Dzi odyy wszystkie aosne wspomnienia, a nadto cigle zdawao si jej, e z prawej i 
lewej strony widzi nieskoczone szeregi zakonnic. 
C to za okropne ycie!...  mylaa.  Siedzie w wiekuistym wizieniu, zerwa z rodzin, 
wyrzec si znajomych, patrze na wiat tylko przez krat... I nigdy adnego celu, adnej 
nadziei... Ach, lepiej od razu umrze... 
Ale pani Korkowiczowa bya bardzo zadowolona, tak zadowolona, e zacierajc rce rzeka 
do Madzi: 
 Jeeli tym razem pastwo Solscy nie przypomn sobie o nas... No, byliby chyba ludmi 
tak niedelikatnymi, e nie warto zblia si do nich!... 
W kilka dni pniej, na krtki czas przed obiadem do pokoju Madzi wpada Linka wzburzona: 
 Pani!...  zawoaa.  Przyszli pastwo Solscy... mama prosi... Boe, a tu akurat wyjecha 
tatko... 
Madzia uciskaa Link z radoci. 
 Nareszcie  rzeka  spenio si yczenie mamy i moje najgortsze... Ach, jacy oni dobrzy!... 
Pod zamknitymi drzwiami salonu Stasia zagldaa przez dziurk od klucza. Na widok 
Madzi zawstydzia si i ucieka do jadalnego pokoju, lecz po wejciu Madzi do salonu wrcia 
na poprzednie stanowisko i cignc za sob Link szepna do niej: 
 Co za szczcie!... jest i Bronek... Teraz ju na pewno oeni si z pann Solsk... Ale jaka 
ona nieadna... 
Madzia trafia na moment, kiedy rozgorczkowana pani Korkowiczowa prezentowaa Sol-
skim pana Bronisawa. 
 Mj syn!...  mwia z moc.  Prawdziwe nieszczcie, e m musia wyjecha do 
Korkowa, wanie tam, gdzie pan hrabia (w tym miejscu skonia si obojgu) chce postawi 
cukrowni... Ale po powrocie m mj nie omieszka... 
 Hrabia to chyba wcale nie bywa u Stpka?...  odezwa si pan Bronisaw. 
 Bardzo trafnie odgad pan  uprzejmie odpar Solski. 
 Nie umiem opowiedzie  mwia deklamujc pani Korkowiczowa  jak panna Magdalena 
tskni za pastwem. 
Madzia ze zdumieniem spojrzaa na pani Korkowiczow, a w tej chwili Solski odezwa 
si: 
 Sowa szanownej pani przypomniay mi, e przyszlimy tu z prob. 
 Ale niech hrabia rozkazuje!...  zawoaa pani schylajc gow. 
 Nie miem prosi nie bdc pewnym skutku. 
 Speni kade yczenie hrabiostwa cay nasz dom uwaa sobie za najwitszy obowizek... 
Madzia siedziaa jak na szpilkach, panna Solska rumienia si, a pan Bronisaw widzc jej 
rumiece  rwnie si zarumieni. Nie taka ona brzydka, jak mwili!...  pomyla. 
 Siostra moja  mwi Solski  tak kocha pann Magdalen, e nie moe obej si bez 
jej towarzystwa... 
 Ale co dzie... na cay dzie...  wtrcia pani Korkowiczowa. 
 ...e przyszlimy z uprzejm prob, aeby pani raczya uwolni pann Magdalen od 
dotychczasowych obowizkw zakoczy Solski. 
55 
 Ale...  zaprotestowaa Madzia. 
 Maja droga... prosz ci o to!...  szepna panna Solska biorc j za rk. 
Pani Korkowiczowa osupiaa. 
 Jak to?... Jeeli rozumiem...  rzeka. 
 Tak jest  odpar Solski  oto wanie prosimy pani... 
 Nie wiem, czy panna Magdalena, ktr wszyscy tak kochamy... 
 Wanie wiedzc o uczuciach pastwa i pojmujc wielko ofiary, jakiej damy od pani, 
przyszlimy tu z siostr... 
 Ale ja nie mog...  wtrcia Madzia. Panna Solska cisna j za rk. 
 Czy zatem pani raczy uwzgldni nasz prob?  nalega Solski w taki sposb, e a 
siostra zgromia go spojrzeniem. Pani Korkowiczowa bya zdruzgotana. 
 Ha!...  rzeka zmienionym gosem  jeeli hrabiostwo koniecznie tego sobie ycz... 
 Jestemy pani bardzo obowizani  rzek Solski i z ukonem ucisn rk pani Korkowiczowej. 
 Teraz na ciebie kolej  zwrci si do siostry. 
 Ty pojedziesz z nami, kochanko... Ty mi nie odmwisz tej aski... Przecie jestemy 
spokrewnione...  bagaa Madzi panna Solska. 
 Tak  potwierdzi brat  przez Strusiw. 
 Wic ubierz si, moja ty jedyna, i kiedy pani tak askawa, e ci zwolnia, jed zaraz z 
nami... 
 Naturalnie  rzek Solski. 
W pi minut pniej, w pysznym salonie zostaa tylko pani Korkowiczowa bliska apopleksji 
i jej syn peen zdumienia. 
 Cha! cha! cha!...  zamia si pan Bronisaw.  Kuzynka Solskich... A to si mamie 
udao z tym ciemnym pokoikiem!... 
 Bdziemy j odwiedza u Solskich...  nagle odezwaa si pani.  Mamy prawo, nawet 
wity obowizek... 
 Albo oni nas tam przyjm!... Przecie dawno mwiem mamie, e to dranie...  zakonkludowa 
pan Bronisaw. 
Linka i Stasia wyrozumiawszy przez drzwi, o co idzie, nawet nie poegnay si z Madzi. 
Zamkny si w swoim pokoju na klucz i zanosiy si od paczu. 
Stroskana matka na prno dobijajc si do nich usyszaa od Linki te wyrazy: 
 A co, nie mwiam, e si mama dowojuje?... 
 Przecie bdziemy pann Brzesk odwiedza u pastwa Solskich  uspakajaa j pani 
Korkowiczowa, cho serce jej szarpay ze przeczucia. 
56 
10 Dom przyjaci 
Od chwili poegnania pani Korkowiczowej Madzia prawie nie rozumiaa, co si z ni 
dzieje. 
Pan Solski sprowadzi j ze schodw, pomg wej do eleganckiej karety (nie tej, ktra 
przyjedaa po ni zwykle); obok Madzi usadowi siostr, sam usiad naprzeciw pa i kareta 
ruszya skrzypic po niegu, ktry grub warstw bieli si na ulicach i dachach. 
Madzia w milczeniu spogldaa na Ad i pana Stefana. Czua, e wypada przemwi do 
nich, lecz brako jej wyrazw, nawet wtku myli. Nigdy nie wyobraaa sobie tak dziwnego 
pooenia: bya faktycznie porwan, jakkolwiek nie gwatem, ale te i nie z jej wol i wiedz. 
Kareta stana przed domem Solskich. Pan Stefan wysadzi swoje towarzyszki i znowu 
wziwszy Madzi pod rk skrci z ni do prawej oficyny. Spostrzegszy, e nie wchodz do 
gwnej sieni, Madzia zawahaa si; ale Solski nie da jej czasu do namysu i stanowczo, cho 
delikatnie, pocign na gr. 
Okropny czowiek  pomylaa Madzia nie mic stawia oporu. 
Na pierwszym pitrze oczekiwaa na nich moda, nieadna panna suca, wcale nie gorzej 
ubrana od Madzi. 
 Anusiu, oto twoja pani  rzek do niej Solski wskazujc na Madzi. 
 Postaram si, aeby pani bya ze mnie kontenta  odpowiedziaa pokojwka odznaczajca 
si brakiem wdzikw i powanym wyrazem twarzy. 
Mimochodem na jej widok Madzia zrobia w duchu uwag, e w domu Solskich wszyscy 
sucy mczyni byli pikni, a wszystkie kobiety brzydkie. 
Teraz Solski zatrzyma si przy otwartych drzwiach, Madzi za Ada podaa rk. 
 Wejd z nami, Stefek  rzeka siostra.  Madzia dzi wyjtkowo pozwala ci... Twoje 
mieszkanie, Madziu  mwia wzruszonym gosem.  Widzisz... salonik... To pokj do pracy, 
a to sypialnia, ktra moe czy si z moj, jeeli zechcesz. 
Pokoje byy due, widne, wesoe, gabinet mia balkon wychodzcy na ogrd obecnie zasypany 
niegiem. 
Pozwoliwszy rozebra si pokojwce Madzia staa na rodku saloniku bez ruchu. Zdumiona 
patrzya na wielkie lustra w zoconych ramach, na adamaszkowe krzesa i fotele, na 
niebieskim tle ozdobione haftowanymi pasami, na ogromne wazony wieych kwiatw... 
 Wic ja ju nie jestem u pastwa Korkowiczw?...  cicho spytaa Ady. 
 Ju nie  kochanko... na twoje i nasze szczcie  odpowiedziaa panna Solska okrywajc 
j pocaunkami.  Rzeczy przywioz dzi wieczr... 
 Wic czyme ja teraz jestem?... 
 Nasz przyjacik... naszym drogim gociem  mwia Ada.  Pozwl mi  mwia 
dalej  wynagrodzi ci cho czstk tych przykroci, jakie miaa z naszego powodu... 
 Ja?... 
 No, tylko nie ukrywaj!... Dzi cae miasto wie, e pani Korkowiczowa kazaa ci podawa 
obiad dopiero po swoim mu, e ulokowaa ci w jakiej komrce i nawet nie pozwalaa 
ci by litociw. A wszystko z tego powodu, e nie umiaa cign nas do jej salonw... 
 Do paacw sterczcych dumnie!...  deklamowa pan Stefan. 
 Tylko nie wypieraj si  pochwycia Ada obejmujc Madzi i siadajc z ni na kozetce. 
 Ja, wyznaj, jestem tak niedona, e oprcz ez (ale z gniewu!) nie umiem znale rady, i 
ju byam zdecydowana na projekt panny Malinowskiej, ktra chciaa ci wzi do siebie. 
57 
Ale Stefek, powiadam ci, zakipia... No i widzisz, co si stao... Mnie porwa na wizyt do 
pani Korkowiczowej, a ciebie wydar stamtd w imi zupenie susznej zasady, e nie moemy 
pozwoli na krzywd wnuczki Strusiw, z ktrych krwi pochodzimy sami. 
Madzia rozpakaa si. Solski rzuci si do niej zmieszany. 
 Panno Magdaleno  rzek biorc j za rk  przysigam, e nie chciaem zmartwi pani... 
Ale powiedz sama: czy mogem obojtnie sucha o wybrykach pani Korkowiczowej i 
patrze na fontanny ez mojej siostry?... Przecie ona zmizerniaa w cigu kilku dni, rozpaczajc... 
 Magdu...  szeptaa Ada tulc si do Madzi  przebacz mi mj egoizm... Ja taka samotna... 
mnie tak smutno... Ju od dawna chciaam ci baga, aeby zamieszkaa u mnie, lecz 
znajc twoj draliwo nie miaam... No, ale twoja dobro wobec pani Korkowiczowej nawet 
mnie uzuchwalia. I nie gniewasz si, Magdu, prawda?... Przypomnij sobie, jak nam 
byo pod jednym dachem... Czyli nie warto choby na kilka miesicy odnowi takich 
wspomnie?... 
 Ale ja bd dawa lekcje u panny Malinowskiej...  rzeka nagle Madzia spostrzegszy, 
e jej przyjacika jest zmartwiona i zakopotana. 
 Rb, co chcesz, kochanko... 
 I... potem przenios si do panny Malinowskiej na sta... Bo widzisz  usprawiedliwiaa 
si Madzia  ja przecie musz obezna si z administracj pensji, bo... widzisz, ja musz od 
wakacyj otworzy szkk w Iksinowie... 
 Czy koniecznie w Iksinowie?  przerwaa Ada.  Przecie tam, jak sama mwia, nie 
byo uczniw ani uczennic. 
 Wic gdzie, moja droga?... Tam, choby nie opaci mi si pierwszy rok, znajd pomoc 
w domu, a pniej... jako pjdzie. 
 Moja kochana  rzeka Ada dajc znak bratu  jeeli szkoa koniecznie potrzebna ci do 
szczcia, to my bdziemy mieli szko przy cukrowni... Moesz j wzi, skoro si otworzy, 
nie naraajc si na wydatki i ryzyko. 
 Ale bardzo pani prosimy  wtrci Solski  a ja specjalnie bagam, aeby nie opuszczaa 
siostry... Co najmniej do czasu, w ktrym ukocz waniejsze interesa... Ada naprawd 
jest osamotniona i ask wywiadczy nam pani pozwalajc cho raz na dzie spojrze na siebie 
i zamieni par sw. 
 Psujecie mnie pastwo...  szepna Madzia kryjc twarz na ramieniu Ady. 
 Wic nie gniewasz si?... Zgadzasz si, zota, kochana!... rzeka Ada. 
 Bogosawiona!...  zawoa miejc si Solski i przyklknwszy ucaowa rk Madzi.  
Teraz cay wiat nie odbierze nam pani... 
Kiedy Solscy przeszli do swoich pokojw zostawiajc Madzi sam, pan Stefan zatar rce 
i rzek z zapaem do siostry: 
 Ach, c to za oryginalna kobieta!... Czy ty pojmujesz, Ada?... Zawsze gotowa do powicenia 
si... cierpi bez skargi i... wiesz co?... Ona moe nawet nie wie o tym, e jest przeliczna... 
Takie robi wraenie... C to za prostota, naturalno... 
Chodzi szybko po pokoju i zaciera rce, a mae oczki rzucay iskry. 
 Podobaa ci si?  zapytaa siostra. 
 Oszalabym dla niej, gdyby... Gdyby bya tak, jak si wydaje. 
- Za to ci rcz  rzeka Ada kadc mu rk na ramieniu i patrzc w oczy. 
 Za nikogo nie rcz  odpar tym samym tonem i z tym samym ruchem. Nastpnie pocaowawszy 
j w czoo doda z westchnieniem: 
 Nasze szczcie, e wobec rozmaitych rozczarowa my przynajmniej moemy liczy na 
siebie. 
 Znowu Helena?...  zapytaa siostra. 
 Wszystko jedno  odpar, a potem doda: 
58 
 Widzisz, Helena, o ile znam kobiety, nie gorsza od innych; a ma pieprzyk!... 
Ale gdyby istniay takie kobiety, jak ty jeste i jak wydaje si by Magdalena... Ach, 
Ada, mwi ci, wiat byby lepszy i nam byoby lepiej na nim. 
 Rcz ci... rcz, e Madzia jest tak. 
 Bodajby miaa suszno... Ale na wszelki wypadek ju nie rcz za nikim... Zreszt mdro 
ycia polega na tym, aeby bra ludzi, jakimi s: podstpnymi bydltami, bez ktrych 
nie moemy si obej. 
 Gdyby znalaz tak on jak Madzia!  rzeka siostra. 
 Moe bym si znudzi ni?...  odpar z umiechem Solski.  Ja przecie take jestem 
dzieckiem czasu, ktre lubi nowo... 
Poegna siostr i przez dugi szereg pokojw przeszed do swego gabinetu. 
By to pokj o dwu oknach, obity ciemnym adamaszkiem, zastawiony szafami i stoami 
penymi ksiek i papierw. Meble byy dbowe, obite skr. Pod jednym z okien stao biurko 
zaopatrzone w guziki do dzwonkw elektrycznych; za biurkiem na cianie wisia plan 
przyszej cukrowni i jej zabudowa. 
Solski usiad przy biurku zasypanym szkicami i raportami i ziewn. 
Jest fakt  myla  e inna na jej miejscu ju od kilku lat wyzyskiwaaby Ad, a ona nie 
robia tego... Moe przez naiwno?... 
Solski dotkn jednego z guzikw na biurku. Drzwi od przedpokoju cicho otworzyy si i 
wszed lokaj z min, jeeli nie zaspanego, to przynajmniej zmczonego czowieka. 
 By, prosz janie pana, ten z cegielni, by Niemiec i by adwokat. Pooyem bilety na 
stole. 
Solski od razu zauway bilety we waciwym miejscu, ale nie chciao mu si odczytywa 
ich. 
 Listy odesae? 
 Odesaem, prosz janie pana. 
 Do mnie korespondencji nie byo? 
 Nie byo, prosz janie pana. 
 To dziwne!...  mrukn Solski i jednoczenie pomyla, e wszystkie te jego listy i cudze 
listy, i wszystkie wizyty technikw, ceglarzy i adwokatw nic a nic go nie obchodz... 
 Moesz odej  rzek gono. 
Moe dopiero teraz zacznie panna Magdalena korzysta z usug Ady, chocia... Kto jej 
broni zamiast do Korkowiczw od razu sprowadzi si do nas?... Wic ma ambicj. A jeeli 
tam znosia impertynencje tylko przez przywizanie do dziewczt, wic ma zdolno przywizywania 
si... 
Patrzy na sufit i zobaczy cie Madzi w popielatej sukience, z potwartymi ustami i nieopisanym 
zdumieniem w oczach na widok nowego mieszkania. 
Jak ona si kapitalnie dziwia!...  myla.  Kto tak dziwi si umie, musi by szczerym... 
Zreszt  doda po chwili  zobaczymy, jak postpi z Korkowiczami. Panna Helena w podobnym 
wypadku zdobyaby si na mierteln pogard... No, take nie byle kto potrafi gardzi... 
Pyszna lwica... a jak ona si rozwina w towarzystwie!... Brak jej tylko pienidzy i 
nazwiska, aeby zabyszcze w Europie. Milion niesychanie potguje wdziki kobiet... 
Tymczasem Madzia, kiedy Solscy opucili j, naprzd  schwycia si rkoma za gow, a 
potem zacza oglda swj apartament ze wzrastajc ciekawoci. 
Pokj do pracy  mylaa  co za biureczko... jakie ksiki... Szekspir, Dante, Chateaubriand?... 
Sypialnia... nie wiem, czy potrafi spa na tak ogromnym ku?... 
By i bujajcy si fotel (jak w gabinecie pani Korkowiczowej) naprzeciw kominka. Madzia 
usiada, zakoysaa si par razy, co jej wcale nie wydao si przyjemnym, i znowu zacza 
rozmyla. 
59 
Jeeli tutaj nie zwariuj, to ju nie wiem, co zrobi! Jestem jak chop, ktrego przemieniono 
na ksicia... Ja bym jednak nie miaa przerzuca ludmi: z pokoju guwernantki do 
salonu wielkiej damy  ale panom to uchodzi... Nawet nie wiem, czy wypada mi od nich 
przyj szko przy fabryce?... Zreszt, moe si jeszcze zmieni kaprys... Ach, maj pienidze 
i sami nie wiedz, co z nimi robi! ... 
Madzi ogarnia coraz wikszy niepokj. Nie moga wyobrazi sobie, e jej stosunki z 
Korkowiczami ju s zerwane, a baa si myle: co o niej powiedz? Wzito j jak obraz, 
jak sprzt i przewieziono do innego mieszkania... Pikna rola!... 
Wnet jednak przypomniaa sobie niekamane objawy yczliwoci ze strony Solskich. Obrazili 
si za ni na pastwa Korkowiczw i odebrali j, zupenie jak gdyby bya ich siostr... 
Takich rzeczy niepodobna nie oceni i Madzia ocenia je. 
Boe... Boe  szepna  jaka ja jestem niewdzicznica!... Przecie oni zrobili mi ask... 
A moe wanie tu dopiero zaczn si moje obowizki?... mylaa.  Ada nie jest szczliwa 
i moe mnie Bg przysa... Akurat!...  szepna.  Miaby si te Pan Bg kim posugiwa... 
A jeeli?... A moe uda mi si namwi Helen, aeby wysza za Solskiego... Przecie to 
byo najwiksze pragnienie jej matki, ktrej tyle zawdziczam... Nawet, e tu dzi jestem... 
To pewna, e nie jestem tu przez siebie ani dla siebie... 
Wejcie Ady przerwao rozmylania. 
Okoo szstej podano obiad w ogromnym pokoju jadalnym i w asystencji dwu sucych, 
ale przy maym stole, na ktrym byy cztery nakrycia. 
W chwili gdy Madzia miaa zapyta si: kto bdzie czwartym biesiadnikiem, niewidzialna 
rka szeroko otworzya drzwi, przez ktre majestatycznie wesza ciotka Solskich, pani Gabriela. 
Bya to osoba wysoka, szczupa i chorowita, ale ubrana z eleganck prostot. Ledwie 
raczya spojrze na zmieszan Madzi, ktr jej przedstawia Ada, i usiadszy na swym miejscu 
kazaa podawa obiad. 
 Jake ciocia spaa dzi?  spyta Solski.  Jak zwykle nie zmruyam oka. 
 A nerwy? 
 Czy moesz o to pyta?... Od mierci waszej matki nie opuszcza mnie bezsenno i niepokj. 
Nastpnie po raz setny w yciu i wrd gbokich westchnie (ktre jednak nie odstraszay 
jej apetytu) ciotka Gabriela zacza upomina Solskich, aeby nie usuwali si od towarzystwa. 
 Dziczejecie  mwia  odwykacie od widoku ludzi naraajc si przy tym na opowiadanie 
dziwnych historii... 
 Pasjami to lubi  wtrci Solski. 
 Wczoraj na przykad zarczono mi u Wadysaww, e Stefan ma zosta dyrektorem 
swojej wasnej cukrowni... Dlaczeg  odpowiedziaam  nie awansujecie go od razu na 
rzdc domu albo stangreta?... 
 Mwiono cioci prawd  rzek Solski  bo ju kieruj przygotowaniem planw do cukrowni... 
 Ale, na Boga!  zawoaa ciotka Gabriela spogldajc w sufit. Nastpnie zapytaa Ady, 
czy tej panience nie zrobi rnicy rozmowa po francusku, ze wzgldu bowiem na sub 
nie mona wszystkiego wypowiada po polsku. Odebrawszy za potwierdzajc odpowied 
zacza prawi: 
e tryb ycia, jaki Solscy obecnie prowadz, w najwyszym stopniu dziwi cae towarzystwo. 
e stosunki Stefana z pann Norsk (ktrej brat jest zreszt niele widziany w towarzystwie), 
e stosunki te s powodem dwuznacznych umiechw. I e Stefan powinien by si 
oeni, choby ze wzgldu na swoj siostr. Oeni si za moe tym atwiej, e w towarzy
60 
stwie jest kilka dobrych partyj, na ktre Stefan moe liczy, e bdzie mile przyjty, pomimo 
swojej oryginalnoci, a nawet z powodu tej oryginalnoci. 
 Stefan  koczya ciocia Gabriela  ma opini baamuta, co w oczach kobiet wiatowych 
otacza go urokiem. 
 A czy te panie, na ktre rzucam urok, maj pienidze? zapyta Solski. 
 Nie mwiabym ci o innych!...  zawoaa ciocia Gabriela. Maj nazwiska, wdziki, pienidze 
i mimo to niejednej biedaczce grozi staropaniestwo tylko dlatego, e mczyznom 
podoba si umieszcza uczucia poza waciw sfer. 
Obiad koczy si, a przy leguminie sucy pgosem zawiadomi Ad, e przywieziono 
dla panny Brzeskiej rzeczy i listy. Jeden z pienidzmi by od pani Korkowiczowej, drugi od 
jej dziewczynek. 
Przy kawie Ada, za ni pan Stefan i ciocia Gabriela uprosili Madzi, aeby bez ceremonii 
przejrzaa korespondencj, ktra moe by wana. Skutkiem tego Madzia zacza czyta li-
sty, co chwil rumienic si i blednc. Solski, ktry patrzy na ni spod oka, spostrzeg, e 
pier jej faluje coraz szybciej, usta dr i e Madzia robi due wysiki, aeby si nie rozpaka. 
Kto w taki sposb  myla  umie czyta listy od swoich uczennic, nie moe by zym... 
Chyba e popisali jej impertynencje... 
 I c?  zapytaa Ada. 
 Nic... Cho wiesz, Adziu, e bd musiaa tam pj  odpara Madzia nie podnoszc 
rzs, spoza ktrych gwatem zaczy si zy przeciska. 
 Ale nie dzi, kochanko?... 
 Kiedy zechcesz, moja zota  rzeka cicho Madzia. Ale ju nie moga pohamowa si i 
wybiega z pokoju. 
Dwaj lokaje dyskretnie odwrcili si do okna, za ciocia Gabriela wzruszajc ramionami 
zawoaa: 
 Wiesz, moja Ado, e moga midzy tymi pannami znale weselsz towarzyszk!... 
Chyba e lubisz nerwowe ataki, a w takim razie ja bez potrzeby ukrywam moje cierpienia... 
 Ciotko  odezwa si z niezwyk powag Solski  te zy warte s wicej anieli nasze 
brylanty... 
 Zdumiewasz mnie, Stefanie  zdziwia si ciotka Gabriela.  Ja co dzie wylewam potoki 
ez... 
 Jej, wida, jest bardzo przykro, e rozstaa si ze swymi uczennicami  wtrcia Ada. 
 Wic zamiast paka, niech do nich wrci  rzeka ciotka Gabriela tonem rozstrzygajcym 
wszelkie fizyczne i metafizyczne wtpliwoci. 
Solski uderzy palcami w krawd stou. 
 Ach, ciociu, ciociu!...  odpar  ty nawet nie domylasz si, jak pikn rzecz widzielimy 
w tej chwili... Sama powiedz, czy paka kto za tob, za Ad albo za mn, i jeszcze tak 
serdecznymi zami... Nas nigdy nikt nie opakiwa, cho nikomu nie zrobilimy krzywdy. I 
moe dlatego musimy wylewa potoki ez nad urojonymi cierpieniami... Powiedz, Ada: kocha 
nas kiedy kto, jak panna Brzeska swoje uczennice?... 
 Widzisz, a nie wierzye mi...  wtrcia siostra. 
 wity dzie  mwi wzruszony Solski.  wity dzie, w ktrym taka kobieta wesza 
do naszego domu... Bdziemy mieli  doda z ironi  widowiska wspanialsze od zrz pnocnych 
i wschodu soca na Righi... 
 Jestem zbulwersowana!  rzeka ciocia Gabriela skadajc rce.  Stefanie, mwisz jak 
zakochany... Jak wwczas, kiedy wrcie z pierwszego spaceru z t pann... no z pann Norsk. 
 Eh, co tam panna Norska!...  odpar wzburzony. 
61 
 Aa... rozumiem!... Umar krl, niech yje krl... Moemy wsta od stou  zakoczya 
ciotka. 
Poniewa rozmowa toczya si w jzyku francuskim, wic lokaje udawali, e nic a nic nie 
rozumiej. Niemniej od tej pory ktokolwiek ze sucych spotka Madzi, schyla si przed 
ni do ziemi. 
 Nasi pastwo  mwi w kuchni jeden z lokajw  zawsze lubi mie co nowego na 
stajni... 
 Minie i to...  odpar wiekowy kamerdyner. 
 Ale co pienidzy wykosztuje?  wtrci kucharz.  Za to, co si wydao dla Norskich, 
wzibym ze trzy takie restauracje jak w Europejskim Hotelu. aden wilk nie zje tyle co baba... 
A czy to warto?... My najlepiej wiemy, panie Jzefie... 
Kamerdyner potrzsn siw gow. 
 Pan przynajmniej nie powiniene narzeka na ten interes rzek powoli.  Z jednej Ewy 
tylu przecie narodzio si ludzi, e wszyscy kucharze maj za co pi do ukamienowanej 
mierci... 
62 
11 Na nowym stanowisku 
W taki sposb osiedlia si Madzia w domu Solskich. Oprcz cioci Gabrieli nie pojmujcej, 
jak mona przyjani si z tymi panienkami, wszyscy byli jej yczliwi. Ada lubia j 
serdecznie, suba przecigaa si w grzecznociach, a wadca tej kolonii, pan Solski, waha 
si jak na hutawce midzy bawochwalczym ubstwieniem Madzi i  nieufnoci do ludzkiego 
rodu w jego eskiej poowie. 
Madzi jednak w nowych warunkach nie opuszcza niepokj. W nocy na rzebionym ku 
nie moga spa: a ile razy zdrzemna si, budzio j przywidzenie, e ona nie ma dachu nad 
gow, lecz tua si po ulicach miasta. 
Od czwartej rano nie zmruya oka, ale gdy okoo sidmej wesza pokojwka, Madzia 
udawaa, e pi. Wstyd jej byo, e ta dystyngowana panna ma czyci jej ubog sukienk. 
Zjadszy pierwsze niadanie w pokoju Ady Madzia posza do Korkowiczw, gdzie przyjto 
j ze zdumieniem i zachwytem. Pani rozszlochaa si, panienki od wczoraj pakay, a pan 
Korkowicz, ktry przed godzin wrci ze wsi, uciskawszy Madzi rzek swoim grubym 
gosem: 
 Wolabym mie w pani synow anieli nauczycielk, bo synowej nikt by mi nie odebra... 
Pani Korkowiczowa westchna aonie. W cigu p doby stracia nadziej oenienia 
swego syna z Ad Solsk, a natomiast wiele mylaa o innej kwestii. 
 Prosz pani  wtrcia wrd pocaunkw  ci Strusie, o ktrych mwili wczoraj pastwo 
Solscy, to musi by rodzina zagranicznego pochodzenia? 
 Nie, pani, to polska rodzina. 
 Mylaam. Bo rd mego ma take pochodzi z Niemiec, gdzie nazywali si von 
Propfenberg. I dopiero edykt nantejski zmusi ich... 
 Daje pokj tym bredniom!  oburzy si pan.  Ktry mj dziad musia by w szynku 
parobkiem do korkowania butelek i std nasze nazwisko... 
 Ale, Piotrusiu, nie zaprzeczaj mi!... Sama byam nad Renem na pagrku Propfenberg, 
ktry, jak objani mnie hrabia Przewracalski, musi by gniazdem naszych przodkw... Nawet 
hrabia Przewracalski radzi, aebymy kupili to miejsce i zbudowali... 
 Trzeci browar?  wtrci pan.  Niegupim!...  Ale nie... Aebymy tam wznieli zameczek. 
 Jak Boga kocham  zawoa Korkowicz bijc si w piersi czasami zdaje mi si, e mam 
wicej rozumu od ciebie. A przecie nie chodziem na pensj i na staro nie ucz si po 
francusku... 
Wszed do salonu pan Bronisaw... By nieco zmieszany obecnoci Madzi, lecz odzyskawszy 
humor rzuci si na kanap i zawoa: 
 Ten Kazik Norski ma diabelskie szczcie: wygra od nas wczoraj ze szeset rubli... Ale 
za to jego siostra!... Mwi ojcu, palce oblizywa... 
 Gdziee j widzia?  niespokojnie zapytaa matka. 
 Eh! to caa historia  odpar pan Bronisaw machajc rkoma i pomagajc sobie w tej 
czynnoci jedn nog.  Spotkaem j koo Saskiego Placu... sza z tym swoim amerykaskim 
ojcem... Stanem, mwi mamie, jak bawan i patrz, a ona na mnie yp oczkiem... Id za 
ni, wymijam... ta znowu yp... Zgupiaem do reszty, a ona delikatnie odwraca gwk i 
co... jakby si umiecha... Ukrop mnie obla... a ona szep, szep do ojca  i skrcaj na wystaw 
sztuk piknych, a ja za nimi... 
63 
Nicem nie widzia, tylko j - prawi pan Bronisaw ocierajc spotnia twarz chustk  
ale i ona troch na mnie oczkowaa... Potem rozeszlimy si... Ale e ja mam naleno u 
Kazika, wic zaraz poprosiem go, aeby mnie przedstawi swojej siostrze. Obieca  i dzi 
albo jutro poznam si z ni... Ale mwi tatce, kiedy o niej wspomn, ydki mi drtwiej. W 
Warszawie jest duo adnych facetek, ale takiej jeszczem nie widzia. 
 Syszae?!...  zapytaa pani Korkowiczowa, z rozpacz spogldajc na ma. 
 Twj wychowanek  odpar m. 
Pan Bronisaw zerwa si z kanapy . 
 Ale rodzony syn tatki i wda si w tatk!...  zawoa klepic ojca po brzuchu. 
 Ho! ho! ho!...  zamia si pan Korkowicz. 
Wycaowana i zapraszana przez ca rodzin Korkowiczw o najczstsze wizyty Madzia 
poegnaa ich zdziwiona. Wic nawet i pan Bronisaw zacign si na list wielbicieli Heleny, 
ktrych ju w Warszawie byo kilku?... Co na to powie Solski, taki wyczny i dumny?... 
W tene to sposb Helenka stosuje si do przedmiertnych ycze matki?... 
Od Korkowiczw Madzia posza do panny Malinowskiej, ktra powinszowawszy jej porzucenia 
dotychczasowych obowizkw zapytaa: czy nie wemie na pensji trzech godzin 
dziennie arytmetyki i jeografii w najniszych klasach? 
 Wanie przyszam o to prosi...  rzeka uradowana Madzia. 
 Czy tak?... Bardzo dobrze robisz zapewniajc sobie rezerw z wasnej pracy  odpara 
panna Malinowska.  Bo wzgldy wielkich panw mniej s pewne anieli gusta kobiet... 
Wic przyjd jutro o dziewitej i zaczynaj od razu. A teraz do widzenia, gdy jestem zajta. 
Poegnawszy si z pann Malinowsk Madzia spotkaa oczekujc na schodach pann 
anet, ktra bez wstpu zapytaa: 
 C to, Madziu, chcesz u nas dawa lekcje? 
 A tak  odpowiedziaa wesoo  i wyobra sobie, ju mam u was trzy godziny... 
Panna aneta wzruszya ramionami i rzeka obojtnym tonem: 
 No, no... Ja majc takie stanowisko u Solskich nie mylaabym o niczym podobnym... 
 Dlaczego? 
 Tak sobie. 
Poegnay si chodno, a rozalona Madzia mwia do siebie: Czy ona chce, aebym ja 
dostaa si na askawy chleb u Solskich?... Przecie wie, e musz pracowa, a mj pobyt u 
Ady skoczy si za par miesicy... 
Od tej pory ycie Madzi w domu Solskich pyno bardzo systematycznie. 
Wstawaa o sidmej i ubrawszy si mwia pacierz. Bya to cika chwila, czsto bowiem 
przychodzio jej na myl, e Pan Bg moe nie wysucha modlitw tak wielkiej jak ona 
grzesznicy. 
Okoo smej przynoszono jej kaw, po wypiciu ktrej ucaowawszy Ad, lec w puchach 
i koronkach, biegaa na pensj, skd wracaa o pierwszej lub trzeciej. 
Przez jak godzin, wesoa i umiechnita, opowiadaa pannie Solskiej o wydarzeniach 
na pensji, a nastpnie w swoim pokoju odrabiaa lekcje z Zosi, siostrzenic Dbickiego, ktry 
mieszka w lewej oficynie na dole obok biblioteki. 
Pewnego dnia rzeka do Zosi: 
 Wiesz, Zochna, pjdziemy jutro na pensj do czwartej klasy... Przecie pensj trzeba 
skoczy, bo inaczej bdzie martwi si wujcio. 
Dziewczynka zblada i zacza dre. 
 Ach, pani  rzeka  ja tak si boj... One mnie bd wymieway... Nawet panna Malinowska 
mnie nie przyjmie... 
 Nie bj si!... Przyjd do mnie jutro o wp do dziewitej, ale  wujciowi nie mw nic... 
64 
Jako nazajutrz rano prowadzia na pensj Zosi, ktra bya blada ze strachu i miaa czerwony 
nosek z zimna. Madzia jednake tak wesoo rozmawiaa z Zosi i tyle zadawaa jej 
pyta w cigu drogi, e dziewczynka ani spostrzega si, kiedy stany w korytarzu pensji. 
Jedna z pokojwek zdja z Zosi krtk salopk, a Madzia wprowadzia za rk drce 
dziecko do sali czwartej klasy. 
 Patrzcie  zawoaa do uczennic  przysza Zosia, ktrcie tak zapraszay... Kochajcie 
j i bdcie dla niej dobre. Dziewczynki otoczyy dawn koleank i tak yczliwie zaczy z 
ni rozmawia, e Zosi opuci strach. Dopiero gdy Madzia wysza z sali, dziewczynka 
znowu poblada i zwrcia za ni rozszerzone renice. 
Madzia z korytarza wesza do klasy i ucaowawszy wylknion Zosi, jeszcze raz rzeka 
do jej towarzyszek: 
 Kochajcie j, bardzo kochajcie... Ona boi si, ebycie jej nie zrobiy jakiej przykroci... 
Zosia zostaa w sali. W czasie pauzy o dwunastej przyznaa si przed Madzi, e jest jej 
wesoo w klasie, a wracajc o trzeciej do domu powiedziaa, e nie rozumie, jak moga tyle 
miesicy wytrzyma bez towarzystwa koleanek. 
Zaniepokojony Dbicki czeka na podwrzu, a zobaczywszy mizern, lecz umiechnit 
siostrzeniczk, pobieg kilka krokw naprzeciw i zawoa: 
 C to... wrcia na pensj?... 
 I ju bdzie chodzia a do ukoczenia!  szybko odpowiedziaa Madzia. 
Dbicki podzikowa jej spojrzeniem. Wprowadzi zzibnit Zosi do pokoju i zdejmujc 
z niej wiotk salopk pyta: 
 C, baa si?... bardzo ci byo przykro?... 
 Okropnie!... Ale kiedy panna Magdalena pocaowaa mnie, zrobio mi si tak na sercu!... 
Wie wujcio, tak mi si zrobio, e weszabym do najciemniejszego pokoju... 
Tego wieczora Dbicki opowiedzia Solskiemu przygod Zosi: jej przestrach, dug przerw 
w naukach i dzisiejszy powrt na pensj dziki Madzi, ktra w tajemnicy przed nim 
wszystko przygotowaa. 
Solski sucha wzruszony, biegajc po gabinecie. Wreszcie kaza prosi do siebie siostr. 
 Syszaa, Ada, o Zosi?...  zapyta. 
 Naturalnie. Madzia cay plan uoya w moim pokoju. 
 My bymy tego nie umieli zrobi, Ada?... 
 Nam by to nawet na myl nie przyszo  cicho odpowiedziaa siostra. 
 Anio w ciele kobiety albo... genialna intrygantka!... mrukn Solski. 
 Ach, prosz ci  wybuchna Ada  moesz stosowa swj pesymizm do caego wiata, 
tylko nie do Madzi. 
Solski wpad w rozdranienie i prostujc swoj ma figurk zawoa: 
 Dlaczeg to, jeeli aska?... Czyli panna Magdalena nie jest kobiet, a w dodatku adn?... 
Poeci trafnie nazwali kobiet bluszczem, ktry aby si rozwin i zakwit, musi opasa 
drzewo i ssa... ssa... ssa!... A im lepiej ssie, im jego podpora jest blisz mierci, tym 
bluszcz bujniej ronie i pikniej kwitnie... 
 Nie wiedziaam, e jeste zdolny mwi tak o przyjacice siostry... 
 A panna Helena nie bya twoj przyjacik?  odpar zasadzajc rce w kieszenie.  
Uwaaa j za istot nadziemsk!... No a dzi do tej niebianki modli si z tuzin pobonych... 
na trzy miesice przed zdjciem aoby po matce!... Przyznaj, Ada, e boginie, zanim stan 
si niemiertelnymi posgami, ju maj kamienne serca  zakoczy caujc siostr. 
Pogodzili si prdko; Ada wysza, a Solski z wyrazem znuenia zabra si do odczytywania 
papierw dotyczcych jego fabryki. 
W pocztkach lutego, gdy Madzia wczeniej powrcia do paacu Solskich z pensji, zobaczya 
na schodach sub w ruchu. Pokojwki biegay do gry i na d z flaszkami i rczni
65 
kami, a modsi lokaje ustawiwszy si na rnych kondygnacjach pobierali od nich rogatkowe 
w sposb mniej lub wicej widoczny, ktremu towarzyszyy lekkie okrzyki. 
Wobec Madzi  pokojwki przybray powag infirmerek, a lokaje zaczli udawa, e to 
waciwie oni nios na gr flaszki i rczniki. 
 Co si stao?  zapytaa przestraszona Madzia. 
 Pani hrabina zachorowaa na migren  odpar jeden ze suby nisko kaniajc si i usiujc 
pohamowa westchnienie, ktre rozsadzao mu piersi. 
Pani hrabin nazywano tu cioci Gabriel, ktra mieszkaa przy Solskich na drugim pitrze. 
Dama ta, nieza w gruncie rzeczy, miaa sto tysicy rubli w banku. Narzekajc na nudy i 
samotno, cae dnie spdzaa na wizytach, a wieczory w teatrze; do swoich za siostrzecw 
przychodzia tylko na obiady, aby dowie im, e jest przez cay wiat opuszczona. 
Madzia dowiedziawszy si, e Ady i Solskiego nie ma w domu, pobiega na drugie pitro i 
wesza do sypialni chorej. Zastaa j na fotelu jczc, z przymknitymi oczyma, oboon 
plastrami i materacykami, ktre ustawicznie zmieniaa panna Edyta, stara dama do towarzystwa, 
majca w tej chwili rwnie zawizan gow. 
Przy wejciu Madzi chora dama rzeka jkliwym gosem: 
 Nareszcie... ukaza si kto z dou!... A ja od godziny umieram... Czarne patki biegaj 
mi przed oczyma, zby mam wysadzone, a skronie bol, jakby kto wierci rozpalonymi widrami. 
 Ja to samo!...  wtrcia dama do towarzystwa. 
 Boe, skr me cierpienia...  jczaa ciotka Gabriela. 
 Boe, zachowaj pani!...  szepna dama do towarzystwa kadc jeszcze jeden materacyk 
na gow dostojnej chorej. 
 Prosz pani  odezwaa si Madzia naturalnym gosem moe ja w czym pomog?... 
Chora otworzya oczy. 
 Ach, to pani?... Bardzo jeste dobra odwiedzajc samotn kobiet, ale... c ty mi moesz 
pomc? 
 Ojciec  mwia Madzia  nauczy mnie jednego sposobu leczenia migreny, ktry niekiedy 
udaje si... 
Zdja ze siebie okrycie i kapelusz i stanwszy za fotelem chorej zacza odrzuca wszystkie 
rczniki i materace opasujce jej gow. 
 Co pani robi?  krzykna dama do towarzystwa zaamujc rce.  Ale to zabjstwo... 
 Pozwl, Edyto...  odezwaa si sabym gosem ciocia Gabriela poczuwszy miy chodek. 
 Przecie pani jest crk doktora... 
W tej chwili Madzia zacza delikatnie ciska i rozciera rkoma czoo, skronie i kark 
chorej. Ciocia Gabriela zwrcia uwag na te ruchy i nagle przemkno w jej myli pytanie: 
Skd ona ma takie rce?... Aksamit!... Dziwne rce... 
Madzia wci tulia i rozcieraa jej gow; chora dama z naton uwag odczuwaa do
tknicie jej rk. 
Arystokratyczne rce!...  mylaa dama przypatrujc si jednym okiem dugim palcom 
Madzi i rowym paznokciom. 
 Czy uwierzysz, Edyto, e mi lepiej?...  odezwaa si gono. 
 Nie do pojcia!...  odpara dama do towarzystwa. 
 Czuj, jakby mi wchodzi w gow ciepy powiew... oczywicie strumie magnetyczny... 
A bl ustpuje... 
W minut pniej ciocia Gabriela bya ju zdrowa. 
 Ojciec pani  rzeka na podzikowanie  musi by homeopat albo uczniem hrabiego 
Mattei. 
 Nie wiem o tym, prosz pani. 
66 
 Czy da pani wiar  zawoaa dama do towarzystwa  e i mnie jest troch lepiej na 
gow, cho tylko patrzyam na ruchy pani?... Istotnie czuj jaki ciepy prd powietrza w 
lewej skroni, a drug stron bl ucieka... Cudowne lekarstwo!... Pani musiaa dowiedzie si 
jakiego sekretu od pani Arnold... 
 Kto to jest pani Arnold?  spytaa ciocia Gabriela. 
 Amerykanka, druga ona ojczyma panny Norskiej...  Ach, tej... 
 Ale ona jest sawn magnetyzerk i rozmawia z duchami objania dama do towarzystwa. 
Zanim Madzia zesza z drugiego pitra do siebie, ju w caym paacu opowiadano o jej 
cudownych kuracjach wykonanych na pani hrabinie i damie do towarzystwa. Ledwie za 
Solscy powrcili z wizyty, natychmiast kamerdyner zakomunikowa im wiadomo o nadzwyczajnych 
wypadkach, a ciocia Gabriela, wezwawszy ich do siebie, w dwu jzykach odmalowaa 
barwny obraz swoich cierpie i sposb usunicia ich przez Madzi. Kada przy 
tym nacisk na delikatno jej dotknicia dziwic si, skd crka doktora moe mie tak pikne 
rce. 
 Podoba mi si system panny Magdaleny  odezwa si Solski, ktremu ta twarz pociemniaa. 
 Migren leczy ciskaniem, a brak odwagi pocaunkami... 
 Nie ple!...  zawoaa siostra. 
 No, przecie Zosi omielia caujc j... Bardzo wierz, e to pomaga! 
Kiedy poegnawszy ciotk oboje zeszli na d, odezwaa si Ada: 
 Tylko, Stefek, nie baamu Madzi. Ty, jak widz, za czsto prawisz jej komplimenta. 
 C to, nie wolno? 
 Nie wolno, bo jak si dziewczyna w tobie zakocha... 
 To si z ni oeni  odpar Solski. 
 Aa... w takim razie... 
 Tylko zrb, aeby si zakochaa!...  doda z westchnieniem. 
 Na to nie licz!...  stanowczo odpowiedziaa siostra. 
 Nie pomoesz mi?...  spyta Solski zdziwiony. 
 Nie  odpowiedziaa.  To ju za powana sprawa. 
 Jak chcesz. 
Ucaowali si, ale oboje byli podranieni. Ada mwia sobie: 
Widz, e Stefek znowu zakochany... Pikna rzecz!... Albo oeni si z Madzi, a wtedy 
zobojtniej dla mnie oboje, albo rzuci biedn dziewczyn, a wwczas ona bdzie miaa prawo 
znienawidzie mnie... 
Gdyby to byy na wiecie dwie Madzie, jedna do drugiej podobna jak dwie krople wody!... 
Nie, nawet jedna niechby sobie bya daleko lepsza i pikniejsza od drugiej... W takim 
razie tamt lepsz oddaabym Stefkowi, a sobie zostawiabym t zwyczajn. I wszyscy bylibymy 
szczliwi, a tak... nie wiadomo, co bdzie... 
Solski z rkoma w kieszeniach szybko chodzi po swoim gabinecie, manewrujc spojrzeniami 
w ten sposb, aby jak najrzadziej spotyka si z rozwieszonymi na cianach planami 
cukrowni. 
Wesza do nas  myla  jak iskierka i zapalia pomie, ktry sign a na drugie pitro... 
Cha!... Cha!...  mia si jeeli pannie Brzeskiej za kadym razem uda si wypdzi 
migren z gowy mojej biednej ciotki, Gabriela zacznie podejrzewa swoj lekark bodaj czy 
nie o krlewskie pochodzenie... Tylko francuscy krlowie dotkniciem usuwali skrofuy... 
Zatem panna Brzeska... cha!... cha!... cha!... Ju widz ciotk w naszym obozie!... 
Ale Ada!... Zawsze awantury z tymi babami... Ile to razy mwia mi: chciaabym, aeby 
znalaz on podobn do Madzi... A jak j chwali, jak j kocha!... I wanie teraz, kiedy znajduj 
on najpodobniejsz do Madzi, ona mwi, e nie chce si miesza do tego... 
67 
Przecie z pann Helen Norsk moje rachunki s  jak nie mona  czyste... Nie ja zerwaem, 
tylko ona radzc mi w dodatku, aebym zdobywa j na nowo wedle najwieszych 
zasad jeszcze nie wyprbowanych przez nikogo, ale ktre ona dopiero oceni!... Chwaa Bogu!... 
Nieche ocenia nowe zasady na innych zwierztach, a mnie  zostawi w spokoju... 
Bd mia on pikn, ktra mwi po francusku i gra na fortepianie, i ktra  mnie 
wszystko bdzie zawdzicza... Majtek, nazwisko, hody wiatowe... Wszystko  prcz 
anielskiego serca... ktre zreszt trzeba bliej pozna... Moe i ona wynalaza nowe zasady 
kochania?... Diabli wiedz. Na kobiety pada jaka umysowa epidemia, zabawna w pocztkach, 
ale na dusz met nudna... 
W tym samym czasie Madzia w swoim pokoiku czytaa wypracowania uczennic. Ale zajcie 
szo jej oporem. Co chwil odkadaa kajet i oparszy gow na rku przymykaa oczy, 
jakby odrywajc si od zewntrznego wiata chciaa gbiej spojrze we wasn dusz, ktr 
ugniata nieujty, ale dokuczliwy ciar. 
W domu pani Latter czytanie wypracowa robio jej przyjemno; nieraz zanosia si od 
miechu z powodu zabawnych wyrae modych autorek. 
Dzi nuy j niewyrane pismo, drcz bdy, a tre nie zajmuje. I wydaje si jej, e lada 
chwila wejdzie kto i zapyta: 
Skd si pani tu wzia?... Co pani tu robi?... 
Moe nawet wej jej wasny ojciec, a byle spojrza na ni, ona ju zrozumie: co to znaczy?... 
Jake  wic rodzicom chciaa paci za pokoik i proste obiady, a u wielkich panw 
darmo zajmujesz salony i jadasz potrawy, jakich my przez cay rok nie widujemy?... 
Madzia schwycia si za gow. 
Ja musz co robi dla nich, bo inaczej askawy chleb otruje mnie!...  szepna z desperacj. 
 Niepodobna, aeby Bg rzuci mnie tu bez celu... Przecie ci ludzie w swych wielkich 
salonach nie s szczliwi... Ada tak pragna, aeby pan Stefan oeni si z Helen, to 
samo nieboszczka pani Latter... Czy ja tu nie jestem jej zastpczyni?... 
Ona wskazaaby Adzie rodek na rozpdzenie nudw, ona umiaaby poprawi stosunki 
midzy panem Solskim a Helenk... I wszyscy byliby szczliwi, a ja wywdziczyabym si 
za ich dobro... 
68 
12 W jaki sposb oywia si pustka 
Przy mieszkaniu Ady Solskiej by rodzaj oranerii, cay dzie owietlonej przez soce. Za 
ycia matki Ady przynoszono tu osobliwe roliny w czasie ich kwitnicia. Pniej przez szereg 
lat altana staa pustk. Dzi przerobiono j na botaniczne laboratorium Ady. 
Madzia bywaa tutaj rzadko. Nie lubia laboratorium. O ile bowiem szklana altana urzdzona 
bya elegancko, o tyle napeniay j przedmioty brzydkie i dziwaczne. 
Ada prowadzia hodowl mchw i porostw, wic wszystkie stoy i pki byy nimi zarzucone. 
Znajdoway si tam paskie skrzynie, napenione piaskiem, torfem, botem, gdzie rosy 
jedne gatunki. Byy wielkie kaway strzechy, kamieni, cegy i kory drzewnej, na ktrych 
niaczono inne gatunki. Byy zielone, te, czerwone i szafirowe klosze dla pielgnowania 
mchw i porostw pod wpywem wiata rnej barwy. Byy olejne lampy uzbrojone wklsymi 
zwierciadami, za pomoc ktrych owietlao si roliny przez ca noc. Byy wreszcie 
due skrzynie ze szklanymi cianami, w ktrych mona byo stosownie do woli badacza 
wytwarza podzwrotnikow lub podbiegunow temperatur, zwiksza ilo kwasu wglanego 
w powietrzu, dodawa tlenu albo azotu, sowem  gra na siach i materiaach przyrody 
jak na klawiszach fortepianu. 
Madzia z litoci i zgroz przypatrywaa si ledwie widzialnym rolinkom, ktre zastpiy 
tu miejsce pomaracz, kaktusw, storczykw... Jeszcze mchy byy przynajmniej podobne do 
krzaczkw, w najgorszym razie do modych pirek ptasiego pisklcia albo do aksamitu. Ale 
porosty byy dziwolgami. Jeden wyglda jak ty albo zielonawy proszek skpo rozsypany 
po cegle. Inny by siw plam na korze, inny jak usk czy wysypk chorego drzewa. 
Madzi niekiedy zdawao si, e drobne te istotki byy nieudanymi prbami natury usiujcej 
stworzy normaln rolin. Tu zrobia jaki koszlawy listek, tam cudacki patek korony, 
owdzie guzik owocowy. Byo to niezgrabne, wic odrzucao si na bok, lecz o zgrozo!... yo 
jakim wyschnitym, trupim yciem... 
e natura mylia si, trudno... Ale e kazaa y ofiarom swych pomyek, wygldao to na 
okruciestwo. 
W takim otoczeniu Ada spdzaa po kilka godzin dziennie; mniej wicej ten odam czasu, 
w cigu ktrego mode kobiety z jej sfery powicaj si wizytom i ogldaniu magazynw. 
Zazwyczaj niektre ze swych porostw rozpatrywaa Ada przez lup; niekiedy co zapisywaa 
do specjalnych rejestrw, niekiedy rysowaa. Trafiay si jednak i takie dnie, e odrzuciwszy 
gow na ty fotelu siedziaa bez ruchu z oczyma utkwionymi w przezroczysty sufit,. z 
wyrazem gbokiego smutku na twarzy. 
Oywiaa si dopiero wwczas, gdy przysza do niej Madzia i wzruszajc ramionami zapytywaa 
po raz dziesity: 
 Ja jednak nie rozumiem ani tego, co robisz, ani  po co to robisz? 
 Wic posuchaj jeszcze raz  odpara Ada ze miechem a zagustujesz w tej robocie. 
Bior na przykad sze, siedem kawakw kory z tymi plamkami: s to porosty tego 
samego gatunku. Wymierzam powierzchni kadej takiej plamki i zapisuj: A  ma sto milimetrw 
kwadratowych, B  sto dwadziecia,   osiemdziesit i tak dalej. Potem jeden kawaek 
kad  na przykad  pod klosz czerwony, drugi pod ty, trzeci pod fioletowy, 
czwarty pod przezroczysty i  zostawiam to w spokoju. 
Po upywie tygodnia wydobywam moje kawaki spod kloszw, znowu mierz powierzchni 
tych plamek i znowu zapisuj. Porwnanie za nowych cyfr z dawniejszymi pokazuje 
mi, jaki kolor wiata sprzyja, a jaki nie sprzyja rozwojowi danego porostu. 
69 
W podobny sposb badam wpyw ciepa, wilgotnoci, kwasu wglanego na porosty, i ju 
mam do bogaty rejestr spostrzee. 
 Brr!... c to za nudy...  otrzsna si Madzia.  Zdaje mi si, e midzy tymi suchymi 
rolinami czowiekowi moe serce uschn. 
 Ach, jake si mylisz!  zawoaa Ada z byszczcymi oczyma.  Gdyby wiedziaa, ile 
uczu rozbudza w sercu podobne zajcie!... Ile razy niepokoiam si: czy ta a ta plamka zostaa 
dobrze zmierzon? Ile razy wstawaam w nocy mylc, e w lampie ogrzewajcej zabrako 
oliwy albo e jaki kawaek ley w niewaciwym kloszu. I wiesz, e niekiedy tak 
bywao... 
To dopiero jedna strona kwestii. Bo ot pewnego dnia na badanym porocie ukazuje si 
nowa kropka, listeczek albo guziczek. Widziaam to ju sto razy, lecz za kadym pojawieniem 
si nowej istoty doznaj dziwnego uczucia: ogarnia mnie obawa, rado i czy nie uwierzyaby, 
niby wstyd... Ze Stefanem na przykad nie rozmawiaabym o tym... Powiadam ci, 
kady taki nowy utwr wydaje mi si czym bliskim: ciesz si, gdy ronie, lkam si, gdy 
spostrzeg objawy nienormalne, a gdyby wiedziaa, jak mi al, gdy biedaczek umiera... 
Zdaje mi si, e jest to mae dziecko, ktre ja stworzyam i nie umiem go utrzyma przy yciu. 
 Dziwne!  szepna Madzia.  I zawsze jeste tak zajta? 
Panna Solska zarzucia rce na gow i przymkna oczy. 
 Nie  odpara po chwili.  Czasami jest tu okropnie cicho, pusto. Wtedy myl, e cay 
wiat jest tak pusty i nagi jak moje laboratorium, a ycie martwe  jak na kamieniach i korach. 
W tej za powszechnej martwocie i pustce nasz dom wydaje mi si najbardziej guchym 
i martwym... 
Ach, Madziu, w podobnych chwilach oddaabym laboratorium, mieszkanie, nawet majtek, 
wiesz za co?... Za jednego maego siostrzeczyka, ktry by na Stefana woa: tato... a na 
mnie ciociu... Jakby tu byo gono, jaki ruch w tym naszym klasztorze!... 
Zasonia oczy rk, ale midzy palcami przekrado si par ez. Po raz nie wiadomo ktry 
Madzia powtrzya sobie, e jednak jej bogata przyjacika  nie jest szczliw. 
Od tej rozmowy laboratorium Ady zaczo si zmienia. W ktach pojawiay si co dzie 
nowe tuje, oleandry, palmy; pod cian  hiacynty, re, doniczki z fiokami i konwali. Czy 
zmiany byy nieznaczne, czy panna Solska roztargniona, do, e nie spostrzega ich. 
Pewnego dnia wchodzc do pracowni Ada usyszaa szelest. Stana na rodku  szelest 
nie powtrzy si. Zbliywszy si do stou zacza oglda przez lup jeden z porostw i rysowa. 
Znowu rozleg si szelest bardzo wyrany. 
Mysz w puapce?...  pomylaa patrzc. 
Zdawao jej si, e w jednym kcie jest bardzo duo nagromadzonych rolin; spostrzega 
te rozstawione tu i owdzie doniczki z kwiatami. Ale e szelest powtarza si, wic pobiega 
midzy tuje i oleandry. 
 Co?... co?...  zawoaa zdzierajc czarny pokrowiec.  Klatka?:.. Kanarki?... 
Istotnie byy to kanarki: jeden ty jak ciasto z szafranem, drugi nieco bledszy, ale za to z 
czubkiem na gowie. Ada przypatrywaa im si zdziwiona, one jej  przestraszone. 
Na drucianej klatce bya karteczka z napisem: Dzie dobry pani!... 
Prezent Madzi  pomylaa Ada nie wiedzc, czy mia si, czy gniewa. Usiada znowu 
przy stole, ale ju bez ochoty do rysowania. Intrygoway j rowe dziobki i ciemnoszarawe 
oczy, a nade wszystko byskawiczne ruchy ptakw, ktre przypatryway si, uciekay 
do ktw klatki, skakay po drku, hutay si na kku robic przy tym miny bardzo powane 
i krcc si na wszystkie strony, tak e co chwil jaka gwka ukazywaa si na miejscu 
ogona, a biaawa pier zamiast tego grzbietu. 
Lutowe soce, ktre od rana kryo si lub ukazywao spoza chmur, owietlio w tej chwili 
pracowni. Licie palm i oleandrw nabray poysku, niemiae kwiaty hiacyntw, r i fio
70 
kw wysuny si na pierwszy plan, kanarki zaczy wiergota. Odezwa si czubaty, odpowiedzia 
mu ty, nastpnie czubaty usun si w kt klatki, a ty par razy wyprbowawszy 
gosu wypiewa tak melodi, e pracownia napenia si jej dwikami, a klosze z cicha 
zaczy jej wtrowa. 
Zdumienie ogarno pann Solsk. Zwiesia rce i przypatrywaa si niepojtym zmianom. 
Martwa altana miaa w tej chwili barwy, ycie, nawet zapachy. Naukowa pracownia staa 
si krlestwem ptakw, gdzie tuje i oleandry byy mieszkaniem, re i fioki dekoracj, a 
dotychczasowi wadcy tej krainy  mchy i porosty, ledwie mogy przyda si na gniazdo dla 
piewaczej pary. 
Kiedy Madzia powrcia z pensji, Ada dzikujc jej za niespodziank rzeka: 
 Albo ja jestem nisza, albo ty jeste wysza od ludzi. Jakie na ciebie spadaj natchnienia! 
 adne natchnienia  odpowiedziaa Madzia.  Ty jeste zajta nauk, wic drobiazgi nie 
przychodz ci do gowy. A jednak i one maj warto... 
Ada podniosa palec do gry. Siedziay w trzecim pokoju od laboratorium i mimo to dochodziy 
ich perliste trele kanarka.  Jedno mae stworzonko p domu oywia  rzeka Ada. 
Gdyby Stefanowi...  dodaa zamylona. 
 Daj mu Hel...  umiechna si Madzia: 
 on on sam sobie znajdzie  odpara panna Solska.  Ja mu dam co innego. 
W par dni, kiedy Madzia z powodu wita nie posza na pensj, wbiega do niej Ada 
ubrana w paszczyk z kapturkiem. 
 We co ciepego na siebie  rzeka panna Solska  i zejdmy na d. Zobaczysz co... 
Przez kryte schody, sienie i korytarze obie panny poprowadziy si na drugi koniec paacu 
do pralni, ktra w tej chwili niezwyky przedstawiaa widok. Znajdowao si tam z dziesiciu 
mczyzn i kilka kobiet, kada za z tych osb trzymaa na sznurku psa. 
By tam wystrzyony pudel, z wsikw i brdki wygldajcy na starego kawalera; by taks 
na krzywych nogach podobny do czarno-tej gsienicy; byy popielate mopsiki z aroganckimi 
pyszczkami, ponury buldog, angielski wye odznaczajcy si agodn fizjognomi i 
pieszczotliwymi ruchami. Po wejciu panien psiarze i psiarki, prowadzcy dotychczas gwarn 
rozmow, nagle umilkli; lecz psy pomimo targania ich za sznurki niewiele robiy sobie z 
nowo przybyych. Jeden z mopsikw umizga si do czarnej szczuroapki, pudel zaglda do 
pustej balii, angielski wye usiowa zjedna dla siebie taksa, ktry cigle stawa do niego 
bokiem. 
 Pst!... Parol tu!... Muszka do nogi!...  woali psiarze. 
W tej chwili wysun si z buldogiem mizerny chopak w niebieskiej chustce, okrconej 
na szyi bez konierzyka, i zwracajc si do Madzi mwi przeraliwym dyszkantem: 
 Oto jest prawdziwy buldog angielski, ebym tak nog zama, prosz janie panienki, 
urodzony z dzikiej krokodylicy... 
 Cicho!...  gronie odezwa si kamerdyner z uszanowaniem stojcy za Ad. 
 Rzenickie bydl, prosz janie pani  wtrcia tga jejmo patrzc na Ad.  Co innego 
moja Musia... o!... Musia, suy... no, suy, Musia... 
 Do sztuby j, pani, oddaj, a nie do takiego paacu  przerwa waciciel pudla.  Suka ani 
myli suy... 
 Bo ona si zawstydzia... 
 Karo, hop!...  zawoa pudlarz. 
Pies w jednej chwili porzuci bali i zacz chodzi na przednich apach jak pajac... 
 Hii!... czy ja tego komedianta nie widziaem w jesieni w cyrku?...  rzek chopak w niebieskiej 
chustce.  Moja pani  zwrci si do jejmoci z ratlerk  o kamienic, co naprzeciw, 
zao si, e to emigrant z cyrku. 
71 
 Sam wida kradniesz psy, kiedy posdzasz drugich  ofukn go waciciel pudla.  Karo 
wychowa si u mnie od szczenicia... Ja go uczyem... 
 A sama pani go wykarmia  doda chopiec z buldogiem. 
 Cicho tam!...  znowu odezwa si kamerdyner lkajc si awantury. 
Ale Ada nie uwaaa na ktni, piecia bowiem psa, ktry kolorem i wspania postaci 
lwa przypomina. 
 Patrz, Madziu  rzeka po francusku -takiego samego mia Stefan za studenckich czasw. 
Co to za mdre i agodne spojrzenie!... Sia i spokj... 
 Ile ma lat ten pies?  zapytaa po polsku jego waciciela. 
 Dwa lata. 
 A jak si nazywa? 
 Cezar. 
 Prosz za mn  rzeka kiwnwszy gow pozostaym psiarzom. 
 A z nami co bdzie, janie pani?  zawoa chopiec z buldogiem.  Taki uczony pudel 
zarobiby przez ten czas na podwrkach ze dwa zote... Pani z ratlerk, eby tu przyj, zamkna 
na p dnia magazyn z paryskimi modami, a ja spniem si na gied... 
Ada szepnwszy co kamerdynerowi szybko wraz z Madzi opucia pralni, a za nimi 
Cezar i jego waciciel. 
 Ten kawaler ma racj!...  zawoaa dama z ratlerk. 
 Tote dostaniecie pastwo po rubelku za fatyg  rzek kamerdyner. 
 Syszane rzeczy!...  wrzasn chopak.  Ratlerka rubla i mj buldog rubla!... przecie 
taka wesz mogaby za pch by u mojego i jeszcze by mu midzy zbami ucieka... 
W rezultacie wszyscy wzili po rublu oprcz waciciela wya, ktry woy czapk na 
gow i wyszed mruczc, e nie jest ebrakiem. 
 Widzielicie, pastwo, co podobnego?...  odezwaa si z pogard tga jejmo.  Jaki 
elegant!... 
 Zatkaj sobie, pani, grzdyk  wtrci chopak  bo to prowizor od samego pana Dytwalda... 
Wiem, przecie bylimy razem na Sylwestrze w Resursie Obywatelskiej. Ja wycigaem 
damy z furgonw, a on patrzy, czy kady idcy na to wesele ma tabliczk z magistratu. 
 Ech!... urodzie si na adwokata  rzek waciciel pudla spluwajc. 
 Namawiaj mnie tam i dzi, ale ja wol panu dotrzymywa ssiedztwa. 
Poniewa Solski mia niedugo wrci z miasta, wic Ada szybko skoczya z wacicielem 
Cezara. Pies by agodny i posuszny, nigdy nikogo nie ugryz, u obecnego waciciela 
bawi dopiero dwa miesice, a oceniony zosta, jak obwarzanek za grosz, na sto pidziesit 
rubli. 
Kamerdyner chcia si targowa, lecz Ada zapacia natychmiast, biorc w zamian od 
sprzedawcy pokwitowanie tudzie papiery osobiste Cezara, gdzie znajdowa si jego rysopis, 
genealogia i wiadectwa dawniejszych wacicieli. 
Wanie Ada karmia psa cukrem, kiedy jego pan opuci pokj nie okazujc wielkiej 
czuoci. Cezar spojrza za nim, rzuci cukier i pobiegszy do drzwi zacz w nie skroba. 
Przy tym z pocztku piszcza', potem skamla, w kocu wy aosnym gosem. 
 Cezar... Cezar!... chod tu, piesku  mwia Ada.  Teraz bdziesz mia lepszego pana, 
ktry ci nikomu nie sprzeda... 
Pies spojrza na ni penymi smutku oczyma, jeszcze skroba do drzwi, wcha. Widzc 
jednak, e nic nie pomaga, zbliy si do Ady i opar pikny eb na jej kolanach. Lecz co par 
chwil cicho skamla lub wzdycha. 
 Wiesz - mwia Ada do Madzi pieszczc Cezara  zrobi tak: ubior go w czepek, owin 
w kodr i poo na szezlongu u Stefka... Dopiero si zdziwi!... 
Nagle Cezar podnis uszy i rzuci si krcc ogonem do drugich drzwi, w ktrych niebawem 
ukaza si Solski. Pies pochyli ogon i przypatrywa mu si z uwag. 
72 
 Co?... Co?...  zawoa Solski.  Panna Ada zaczyna handlowa psami... Ale to cie 
mojego Rektora!... Pjd no tu, may... 
Poklepa psa, wzi go za mord, wygaska wzdu ciaa. Pies yczliwie przyjmowa 
pieszczoty. 
 Masz, Stefek, to twj Cezar  rzeka Ada.  Ale podzikuj za niego Madzi, ktra swoimi 
kanarkami przypomniaa mi, e u nas nie ma ywej istoty w domu. Jak to, nie cieszysz si?... 
Widz, e rd mski skada si z samych niewdzicznikw, bo nawet i niegodziwy Cezar ju 
nie chce patrze na mnie. 
 Dzikuj ci, Adziu  odpar caujc siostr. 
Usiad przy niej i gaska Cezara, ktry na jego kolanach pooy gow. 
 Jeste jaki nieswj?... Mylaam, e zrobi ci niespodziank... 
 Gorzej, bo nie przywitaem si z pann Magdalen  rzek i cisn Madzi za rk.  
Ech! co za niespodzianka... Od wczoraj wiedziaem, e kazaa naprowadzi psw do domu, i 
tylko ostrzegem Jzefa, aeby nie pozwoli kupi jakiego kundla. Ale myl w tej chwili o 
czym innym... Zaraz... zaraz... ju wiem! 
Wybieg do swego pokoju, posa kamerdynera do miasta, sam poszed na gr do ciotki i 
odby z ni dug konferencj: 
Przy obiedzie zabra gos. 
 Suchajcie, panie, gdy nie chc was duej torturowa. W dniu dzisiejszym... zgadnij, 
Ada co bdzie? 
 Czwartek. 
 Co to czwartek!... - Dzi bdzie teatr. Idziemy z cioci na Zemst za mur graniczny... 
 Cudownie!  zawoaa Ada klaszczc w rce.  W tym roku jeszcze nie byam w teatrze... 
 To nie wszystko  przerwa Solski.  Zemst bowiem daj w Teatrze Wielkim, gdzie 
mamy lo parterow... 
 Aaa!...  zachwycaa si Ada. 
 To jeszcze nie wszystko, albowiem  suchajcie, suchajcie!... po przedstawieniu idziemy 
na kolacj do Stpkowskiego. Opar rce na kolanach i z triumfem spojrza po obecnych. 
Ada rzucia mu si na szyj. 
 Jeste nadzwyczajny, Stefanie... Skde ci to wszystko przyszo?... 
 Suchaj!  odpar  i podziwiaj mdre urzdzenie wiata. Jak grudka niegu staczajc si 
z niebotycznej gry wyrasta w olbrzymi lawin, tak w domu naszym drobne cnoty rodz 
wielkie czyny. Panna Magdalena darowaa ci par kanarkw wacych ledwie kilkanacie 
utw. Bya to owa grudka niegu, ktra trafiwszy na ciebie ju urosa w Cezara wacego z 
pidziesit kilogramw. Cezar za trafiwszy na mnie przerodzi si w teatr, ktry way dziesitki 
tysicy centnarw. 
 Ju teraz wiem, dlaczego u was miewam wiksze migreny, anieli gdy mieszkaam sama 
 rzeka ciotka. 
 Ale ma ciocia i lekarza!  odpar Solski spogldajc na Madzi.  Pod takim warunkiem 
chtnie przejbym migreny cioci... 
 Stefek, nie ple!  zgromia go Ada. 
 Gdzie Cezar?  rzek nagle Solski i gwizdn. 
Mdre zwierz odpowiedziao mu z trzeciego pokoju szczekniciem, a za chwil wbiego 
susami. 
 Wielki Boe, c to za potwr!  jkna ciotka.  Prosz ci, Stefan, niech on na mnie 
nie patrzy... 
Powoli jednak uspokoia si, a nawet pogaskaa Cezara, ktrego Solski zacz karmi z 
rki. 
73 
 Straszne rzeczy dziej si w naszym domu!...  mwia ciotka.  W pokojach kanarki 
wrzeszcz tak, e trzeba zatyka uszy, pies szczeka, a ciany dr, a Stefan gwide przy 
obiedzie. Zdaje mi si, e dostaam si na pustyni... 
 Przyznaj jednak, ciociu, e dzisiejsza nasza pustynia weselej wyglda od wczorajszego 
klasztoru  odpowiedzia Solski.  ylimy tu jak mnisi albo winiowie; doszo do tego, e 
ja sam baem si goniej mwi. Sowem  marnowalimy ycie. Ale ju si to nie powtrzy. 
Jak promie soca spyna do nas panna Magdalena; topi ld, ktry ugniata nam piersi, 
i z zatchych ktw wypdza mary smutku... 
 Stefek!... 
 Nie przeszkadzaj, Ada, bo jestem w natchnieniu. Lekcja pani  zwrci si do Magdaleny 
 trafia na pojtnych uczniw. Precz z nudami!... Od tej pory nasze kko stanie si ogniskiem 
rozrywek... 
 Co?... chcesz otworzy dom?  spytaa Ada. 
 Nie dla wszystkich. Chc si tak urzdzi, aebymy nie rozdzierali puc ziewaniem. 
Pocztkiem za nowej epoki bdzie -dzisiejszy teatr. 
Ciotka Gabriela daa mu lekkie brawo. 
 Lubi ci takim  rzeka.  I jeeli takim zostaniesz, gotowam pogodzi si z Cezarem, a 
nawet z kanarkami Ady. 
 Pogodzisz si z wieloma innymi rzeczami  odpowiedzia caujc ciotk w rk, ktra 
bystro spojrzaa na niego. 
Madzia siedziaa milczca i zakopotana. Nad wszelkie rozrywki lubia teatr, tym razem 
jednak zamiast radoci sprawia on jej niepokj. 
Po co oni mnie bior?  mylaa czujc odlego, jaka dzieli ubog nauczycielk od 
osb wyszej sfery. 
Wszystko j razio: prosty ubir Ady i pani Gabrieli, ktre oczywicie pragny zastosowa 
si do niej; doskonae konie i pikna kareta, a nawet to, e ona z ciotk zajy siedzenie 
tylne, a Stefan z Ad przednie. 
Ale dopiero w teatrze zacza si prawdziwa mka dla Madzi. Ledwie weszli do loy, 
wszyscy zaczli przypatrywa si im. Nawet byo sycha szept: Solscy... Solscy..., i pytanie: 
A kt jest ta panienka? 
Kto?...  mylaa Madzia.  Zwyczajna dama do towarzystwa, ktra znajduje si na niewaciwym 
miejscu. 
Siedziaa zarumieniona, bez tchu, ze spuszczon gow; ile razy musiaa podnie oczy, 
przeraa j widok ywej ciany z kobiet i mczyzn zapeniajcych loe, amfiteatr, balkony. 
Tu i owdzie byszczay szka lornet skierowanych na twarz Madzi, zagldajcych jej w oczy. 
Kto stan przed lo i zoy gboki ukon. Po wielkiej, rowej ysinie Madzia poznaa 
Zgierskiego i  odetchna. Przynajmniej jeden znajomy i yczliwy!..: Znowu jacy dwaj 
panowie... Kazimierz Norski i Bronisaw Korkowicz od pewnego czasu zczeni wzem nierozerwalnej 
przyjani. Moe jeszcze jest kto?  myli Madzia .obrzucajc wejrzeniem teatr. 
A naturalnie! 
W amfiteatrze pierwszego pitra siedzi towarzystwo, wrd ktrego Madzia poznaje swoj 
koleank z pensji, pann anet, i pana Fajkowskiego, prowizora z Iksinowa. 
Zawstydzona, spuszcza oczy i mimochodem trafia na olbrzymi kapelusz w krzesach. To 
panna Howard  sama; nie, nie sama, piastuje bowiem w rku artyleryjsk lornet, jak przystao 
na dam, ktra chce dorwna mczyznom. 
Na domiar zblia si do Ady stary, obrzydliwy baron Pantoflewicz i patrzc jednym okiem 
na bukiecik u jej stanika, drugim na Madzi, zapytuje: 
 C to za cudny kwiatek?... 
 Zwyka konwalia. 
 A prawda! I nasze kwiatki bywaj pikne, tylko je trzeba zmienia... 
74 
 Bo na tym wiecie, mj baronie  pochwyci Solski wszystko zmienia si oprcz peruki. 
Baron prdko odszed, ale Ada poblada, a Madzi pociemniao w oczach. To ona naley do 
tych kwiatkw, ktre trzeba zmienia! 
Teatr mimo doskonaej gry artystw nie uda si dla kka Solskich. Panie byy zmieszane 
i chmurne. Stefan zy. Przy kocu sztuki Ada powiedziaa, e j boli gowa i e zamiast do 
Stpkowskiego, chce wraca do domu na kolacj. 
Kiedy znaleli si w mieszkaniu, Ada rzeka do Madzi: 
 Widz, e teatr ju nie dla mnie. Drani mnie gorco, mnstwo osb... Byam dzi tak 
rozstrojona, e wam zepsuam zabaw... Stefan odczu to i gniewa si na mnie. Nigdy nie 
pjd do teatru!  dodaa z alem w gosie. 
Wobec jej zmartwienia Madzia zapomniaa o wasnych przykrociach. Obja Ad za 
szyj i powiedziaa miejc si: 
 Ot pjdziesz i bdziesz chodzi do teatru, ale powiem ci, jak zrobimy. Wemiemy lo 
drugiego pitra... 
 Nie wypada... 
 Zobaczysz, e wypada, tylko nikomu nic nie mwic wymkniemy si we trjk z pani 
Arnoldow na przykad  na oper wosk. 
 Wiesz, e podoba mi si ta myl  zawoaa Ada.  Pjdziemy incognito... 
 Rozumie si, e nie tak jak dzi karetami, z kamerdynerami. 
 Jestemy przecie kobiety samodzielne... 
 No, i pani Arnoldowa stanowi powan opiek. Jaka szkoda, e Hela jeszcze nie bywa w 
teatrze!  dorzucia Madzia. 
 Wolaaby to anieli flirt ze swoimi wielbicielami  odpara pospnie Ada. 
W tydzie pniej Ada i Madzia istotnie byy na operze woskiej z pani Arnoldow i bawiy 
si doskonale. Dowiedziawszy si o tym Solski machn rk i rzek do siostry. 
 Chciaem zrobi ci przyjemno, ale mi si nie udao... Widz z tego, e nasz dom moe 
by szczliwym tylko przez pann Magdalen. Ona jedna ma ten przywilej!... 
75 
13 Echa przeszoci 
Od pewnego czasu Madzi zaczyna si zdawa, i w jej stosunkach z ludmi zasza jaka zmiana. 
Jej uczennice podczas lekcji s spokojniejsze anieli dawniej, co Madzi cieszy; ale zarazem 
s jakby mniej miae, co j troch dziwi. Widocznie ona sama musiaa si zrobi powaniejsz, 
co zawsze zalecaa jej nieboszczka pani Latter, niezapomniana... 
Podobny odcie niemiaoci, a raczej delikatnoci, dostrzega Madzia w obejciu swoich 
koleanek. Przypisywaa to jednak szacunkowi, jaki okazywali jej profesorowie wstajc w jej 
obecnoci, rozmawiajc z ni grzecznie lub unikajc niewinnych artw, na ktre dawniej 
niekiedy pozwalali sobie. Profesorowie za traktowali j uprzejmie zapewne pod wpywem 
panny Malinowskiej, ktra take od pewnego czasu zacza wyrnia Madzi z grona innych 
nauczycielek. 
Za co? Madzia tylko domylaa si. Przecie ona ma zaoy szko; wic najpniej za 
rok bdzie take przeoon jak panna Malinowska, ktra ju dzi traktuje j na rwni ze sob. 
Cakiem niepotrzebnie, gdy Madzia rozumie, e nigdy i pod adnym wzgldem pannie 
Malinowskiej nie dorwna. 
Prawda, e raz, kiedy Madzia zacza mwi o pensyjce, panna Malinowska przerwaa ze 
miechem: 
 Jak to, jeszcze mylisz o szkole?... 
Madzia przecie rozumie dobrze, e przeoona powiedziaa to artem, aeby j zakopota. 
W innych znajomych kkach Madzia take dostrzega zmian. Raz mody pan Korkowicz 
jadc powozikiem wyskoczy z niego. aeby przywita si z Madzi, przy czym zachowywa 
si z elegancj, jakiej w nim nie dostrzegaa dotychczas. 
Pan Arnold (co j bardzo zdziwio) par razy rozmawia z ni o cukrowni zachwalajc angielskie 
koty i maszyny, ktre cho droej kosztuj, s jednak trwalsze i lepiej opacaj si w 
praktyce. 
Pani Arnoldowa coraz czciej wtajemniczaa Madzi w swoje domowe sprawy, a nawet 
opowiadaa jej wiadomoci z tamtego wiata komunikowane przez duchy piszce lub pukajce. 
Nawet Helena Norska, ktra cigle mieszkaa u pastwa Arnoldw, pozbya si wobec 
Madzi wyniosego, a niekiedy ironicznego tonu. Ale poza chodn uprzejmoci Helenki 
kryo si jakie uczucie, nad ktrym Madzia nie lubia si zastanawia. 
Tylko Ada Solska pozostaa zawsze t sam: dobr i serdeczn, a pan Stefan  nieco spowania. 
Ile razy Madzia bya w mieszkaniu jego siostry, przychodzi tam ze swoim psem i 
sucha w milczeniu rozmowy panien bawic si grzyw Cezara. Ale ju nie umizga si do 
Madzi, nawet nie dowcipkowa; wida jeszcze kopotao go zajcie w teatrze, tak przynajmniej 
mylaa Madzia. 
Drobna ta i zapewne tylko pozorna zmiana w stosunkach ludzi do niej zaniepokoia Madzi. 
Nieraz zapytywaa siebie: Co to znaczy?... dlaczego to?... I odpowiedziawszy: Ach, 
co mi si tylko zdaje!  wracaa znowu do pytania: A jednak co to znaczy?... bo przecie 
nie jestem dzi lepsza ani mdrzejsza anieli przed dwoma tygodniami... 
Pewnego dnia (byo to w marcu) siedziaa Madzia w swoim gabinecie patrzc na ogrd 
Solskich, niezbyt wielki, ale peen starych lip i kasztanw. Soce mocno grzao. Biae 
szmaty niegu lece na szarej trawie topniay, paroway i zerwawszy si w gr odlatyway 
76 
na pnoc niby stado srebrzystych ptakw. Ciepe, a zarazem surowe podmuchy potrzsay 
gaziami drzew strcajc resztk lodowych sopli. 
Mimo pogodnego nieba byo parno i mokro. Mokro na ciekach, na gazonach, drzewach i 
dachach, skd pada niby deszcz kroplisty. 
Spod biaej skorupy niegw wykluwaa si wiosna jak piskl, jeszcze wilgotna i naga. 
Z daleka za ogrodow krat wida byo na chodniku snujcych si tam i na powrt przechodniw 
ruchliwych, oywionych i ubranych ju po wiosennemu. 
Oto dlaczego  mylaa Madzia  ludzie wydaj mi si lepszymi... Bo s weselsi. Wiosna 
daje im rado jak drzewom mode listki; zielone drzewo jest pikniejsze od nagich konarw, 
a wesoy czowiek jest lepszy od ponurego... 
W jednym kcie ogrodu spostrzega gromad dzieci, ktre wynalazszy suchy kawaek 
ziemi ogradzay j patykami niby potem. By tam wnuczek kamerdynera, wnuczka szwajcara, 
dwch synkw lokaja, jeden kucharza, siostrzenica szafarki  drobna czstka tej dzieciarni, 
ktrej rodzice suyli Solskim. 
Madzia przypomniaa sobie, e w tym paacu suby z rodzinami jest kilkadziesit dorosych 
i maych osb  i przysza jej dziwna myl. Wszyscy ci ludzie jedz, pi, bawi si lub 
smuc, eni si i wychowuj dzieci nie tylko bez pozwolenia, ale nawet bez wiedzy Solskich. 
yj cakiem odmiennie od Solskich, jak yj oto te drzewa w ogrodzie nie troszczc 
si o ziemi, ktra je karmi. 
Kt wic tu naley do kogo: drzewa do ziemi czy ziemia do drzew? suba do Solskich 
czy Solscy do swej suby?... Czy Solscy s naprawd wadcami tego paacu, w ktrym kada 
rodzina ma wasne troski, uciechy i cele niezalene od woli Solskich? I czym wreszcie s ci 
potni Solscy, jeeli nie biednymi niewolnikami, ktrym kucharz daje obiady, lokaje czyszcz 
i ogrzewaj mieszkanie, garderobiane zmieniaj bielizn, a administrator dostarcza pienidzy? 
Mona dziwi si, e oni nie s szczliwymi?... 
Ojciec mia racj  pomylaa  mwic, e nie ma czego zazdroci wielkim panom... 
Ale czyme ja tu jestem?... 
Spojrzenie jej pobiego za krat, kdy roili si przechodzcy. 
Oto czym jestem: przechodniem, ktry ukazuje si na jednym kocu ogrodu, przez 
chwil patrzy na jego drzewa, oddycha jego powietrzem i za chwil znika na drugim kocu 
ogrodu... Przykro robiy jej podobne myli, uwaaa je za pewien rodzaj niewdzicznoci 
wzgldem Solskich. Wic aeby uwolni si od draliwych pyta, przesza do saloniku. 
Tam okna wyglday na dziedziniec. Pod kolumnad paacu siedzia na krzele szwajcar z 
siwymi faworytami, w dugim liberyjnym surducie i rozmawia z jak kobiet czarno ubran, 
tak zawinit w czarny welon, e jej twarzy nie mona byo pozna. 
Po chwili kobieta poegnaa szwajcara i chwiejnym krokiem posza do bramy. Skrcia na 
chodnik i wnet rozpyna si w ruchliwym potoku przechodniw, ktry nie wiadomo dokd 
pyn i na jakie brzegi wyrzuca swoje krople. 
Moe uboga z prob do Ady...  pomylaa Madzia i serce cisno si jej. 
Teraz szwajcar rozmawia z modym lokajem, a niebawem przyczy si do nich froter. 
Madzi znowu nasuno si pytanie: co robi ci ludzie w paacu?... Dla siebie bardzo wiele: 
bawi si, smuc, odpoczywaj, wychowuj dzieci... Ale co robi dla Solskich?... Szwajcar 
pilnuje porzdku w sieni, kamerdyner pilnuje porzdku w garderobie pana Stefana, panna 
suca pilnuje porzdku w garderobie Ady, administrator pilnuje porzdku w dochodach 
pastwa. 
Tu nikt nic nie zmienia, nie tworzy, nie porusza, tylko wszyscy pilnuj raz ustalonego porzdku, 
w ktrym dwie szlachetne dusze: Ady i Solskiego, konserwuj si jak przedpotopowe 
motyle w odamie bursztynu. Caa ich suba, z ktrej kady czowiek yje penym, indywidualnym 
yciem, caa ta suba pracuje tylko w jednym kierunku: aeby ich panowie nie yli, 
77 
a nawet nie pomyleli o tym, e jest jakie ycie trosk i radoci, trudw i odpoczynkw, walk, 
niepowodze i triumfw. 
Ach, ja niegodziwa!...  szepcze Madzia.  Skd mi znowu przyszo krytykowa Solskich, 
z ktrych dobroci korzystam? Zapukano do drzwi i wesza pokojwka z listem, mwic: 
 Jaka kobieta dopiero co oddaa go szwajcarowi... 
 Czarno ubrana?... w czarnym welonie?...  zapytaa Madzia. 
 Tak, prosz pani. Ona nawet musi by niedaleko i pewnie czeka na odpowied. Niezamona 
jaka. 
Madzia szybko rozdara kopert i oto, co znalaza w licie pisanym nieznan rk: 
Trzy razy byam u Pani. Ale gdy stale mi odpowiadano, e Pani nie ma w domu, domyliam 
si, e Pani nie chce mnie przyj. Rozumiem to i ju godz sil z myl. e nie ma dla 
mnie miosierdzia, bom go niewarta. 
Przepraszam za moje natrctwo, do ktrego skonia mnie dobro, jakiej doznalimy od 
Pani w Iksinowie, a nade wszystko zy, ktre widziaam w jej oczach, kiedy wesza Pani do 
naszego pokoju w obery. Pamita Pani? Pakaam wtedy, a przecie, Boe mj, to byy nasze 
najlepsze czasy. Ndza nie jest nieszczciem, nawet choroba; dopiero wwczas czowiek 
jest naprawd nieszczliwym, kiedy zostaje sam ze swoj trwog i boleci, kiedy nie moe 
wierzy cudzym przysigom, nawet zom. 
Niech mi Pani daruje ten list bez sensu i adu, ale tak strasznie cierpi, tak musz pogada 
z kim bodaj w myli, e prawie czuabym si szczliw, gdybym miaa cho kamie wasny, 
ktry wolno by mi byo caowa i zami oblewa. Wiem, e nikt mnie ju nie uratuje, ale 
pisz  jak czowiek toncy, ktry woa o ratunek, chocia go nikt nie syszy. 
Moe to ostatnie sowa moje na tej ziemi. Zwracam je do Pani, ktra bya moj ostatni 
nadziej. Przez kilka dni mwiam sobie: ona mnie ocali, a przynajmniej doda otuchy, bo ona 
ma anielskie serce. Ale przekonaam si, e to jest niepodobiestwem: s wystpki, ktre 
czowieka usuwaj spod wszelkiej litoci. 
egnam Pani i zaklinam, aeby mnie nie poszukiwaa. Rozumiem:, e pomoc na nic mi 
si nie zda, bo nie ma siy, ktra mogaby odwrci to, czego si lkam. Jeeli aska, niech 
Pani czasem wspomni o mnie albo lepiej . niech Pani nie wspomina, bo ta myl, e jeszcze s 
serca yczliwe, rozpacz by mnie napenia. Albo niech przynajmniej westchnie Pani na moj 
intencj. Boe, Boe, ja taka samotna, taka opuszczona, e gdyby mi cho czyj pacierz towarzyszy, 
byoby mi peno  jak na najlepszym koncercie. 
Pamita Pani nasz koncert w Iksinowie?... Ach, jeeli ziemia nie otworzy si pode mn, to 
ju nie ma miosierdzia na wiecie. Jeszcze raz bagam: nie szukaj mnie, Pani, bo zrobisz mi 
wicej krzywdy anieli dobrego. Dzi jedynym moim yczeniem jest, aeby nikt o mnie nie 
mwi, nie sysza, nie wiedzia. Moe ja zreszt nie jestem tak nieszczliwa, tylko bardzo 
rozdraniona, a to przecie mija. My, artystki, naprawd mamy nerwy rozstrojone... 
Stella 
Spakana Madzia pobiega do pokoju Ady, pokazaa jej list i w niewielu sowach opowiedziaa 
histori swojej znajomoci ze piewaczk. Panna Solska spokojniej oceniaa pooenie. 
 Przede wszystkim czy nie domylasz si, co jej grozi? spytaa.  Samobjstwo?... chyba 
nie. Moe porzuci j ten towarzysz deklamator? A moe ona jest?... 
Obie panny zarumieniy si. 
 Rne myli przychodz mi do gowy  odpara Madzia. Moe ona lka si wizienia?... 
Ada spospniaa. 
 Stefan znalazby j  rzeka  przez policj. Gdyby jednak lkaa si uwizienia, nieszczegln 
oddalibymy jej usug. W kadym razie... Czy znasz jej nazwisko?... Niech Jzef 
jedzie przynajmniej do biura adresowego. 
78 
Jzef pojecha i wrci w p godziny z notatk, e Marta Owsiska, piewaczka, zamieszkaa 
na Nowym Miecie, w maju roku zeszego opucia Warszaw. 
 Jeeli teraz nigdzie nie jest meldowana  zauwaya Ada wic ukrywa si. A w takim 
razie moe i lepiej zrobia nie zbliajc si do ciebie. 
 Czy ja wiem?  szepna Madzia czujc, e jest to jeden z najsmutniejszych wypadkw 
w jej yciu. Tajemnica Stelli bya czym, co mogo porwna si tylko ze mierci pani Latter 
i Cynadrowskiego. 
Niby jest mi dobrze  mylaa  a jednak od czasu do czasu pada obok mnie jak piorun 
cudze nieszczcie. Czy to przestrogi?... 
Strach j ogarn. 
W par dni wracajc z pensji spotkaa pann Howard. Znakomita bojowniczka o prawa 
kobiece zapominajc wyrzdzonych Madzi impertynencyj powitaa j serdecznie, nawet z 
wymwkami. 
 Zapomniaa pani o mnie, a przecie byymy w przyjani. Pamita pani nasze wsplne 
troski o nieboszczk Latterow i usiowania, aeby jej dopomc?... Ale c to, widz, e nie 
ma pani humoru? Moe uroj towarzystwo... 
Aeby nie obrazi nowo odkrytej przyjaciki i uly sobie w zmartwieniu, Madzia nie 
wymieniajc nazwisk opowiedziaa pannie Howard histori Stelli tudzie tre jej rozpaczliwego 
listu. 
 Nie rozumiem, co to jest  zakoczya Madzia  i nie wiem: szuka jej czy nie?... 
 Szuka, nigdy!...  wybuchna panna Howard.  Osoba, o ktrej mwisz pani, jest kobiet, 
istot wiadom i samodzieln; jeeli wic pragnie zachowa incognito, byoby obraz 
nie speni jej yczenia... 
 Przede wszystkim jednak nie wiemy: czy taka jest jej wola, czy moe jej co grozi? Caa 
rzecz wyglda okropnie... 
 Zaraz okropnie!  powtrzya lekcewaco panna Klara. Przypuszczam, e chodzi o 
zwyczajne odbycie poogu. A e zapewne trafio si jej to pierwszy raz, wic biedaczka robi 
wielk awantur i wstydzc si obwoywa na rynku swj wypadek wynagradza sobie pisywaniem 
rozpaczliwych listw... 
Madzi jakby kto zimn wod obla. I biedna Stella z tragicznej bohaterki spada w jej 
sercu na szczebel osoby nieprzyzwoitej, o ktrej nawet nie bardzo wypada mwi. 
 W kadym razie  rzeka Madzia rumienic si i spuszczajc oczy  nieszczliwa ta 
gorzko narzeka na opuszczenie i moe by bez rodkw... 
W bladych oczach panny Howard zamigotaa byskawica natchnienia: 
 Aaa!...  zawoaa  trzeba byo od razu tak postawi kwesti... Kobieta, ofiara, okryta 
hab za to, e odradza ludzko, porzucona przez swego wsplnika, co jest bardzo natural-
ne, i... opuszczona, odtrcona, kopnita przez inne kobiety, co ju jest podoci!... Takim 
jzykiem niech pani do mnie przemawia, a wtedy odpowiem, e od piciu lat bolej nad tym 
stanem rzeczy, e od piciu lat nawouj kobiety do walki  wszystko na prno. Nieche 
nam raz nareszcie otworz si oczy, niech raz zrozumiemy, e stowarzyszenie kobiet jest 
najpilniejsz potrzeb moraln, cywilizacyjn i spoeczn... Zczmy si, podajmy sobie rce, 
a adna nie bdzie narzeka na brak dachu, opieki, chleba, adna nie bdzie potrzebowaa 
kry si przed opini publiczn... 
Przechodnie zaczli si tak oglda, e Madzia przypieszya krok. Ju dochodziy do paacu 
Solskich, gdy panna Howard zapytaa: 
- Wic c, nie mam racji zachca kobiet do zawizania towarzystwa? 
 Prawda  rzeka Madzia. 
 A pani naleaaby? 
 Owszem i ja, i Ada... 
79 
 A wic  rzeka z triumfem panna Klara  stowarzyszenie kobiet ju jest!... Sesje co tydzie... 
Skadka  zoty na miesic... Mam panie zapisa?... Chcecie by na sesji?... 
 Zapytam Ady, cho prawie jestem pewna, e zapisze si do towarzystwa. 
 Bodajby  odpara panna Howard tonem penym sceptycyzmu. 
Poegnawszy zapalczyw apostok praw kobiecych Madzia swobodniej odetchna. 
Niemniej czua w sercu rado na myl, e istnieje stowarzyszenie kobiet, i podziw dla panny 
Howard, ktra pomimo dziwactw zdobya si jednak na urzeczywistnienie szlachetnej idei. 
Od tej pory kada kobieta, a wic i Madzia, moe miao myle o jutrze. Gdy znajdzie si 
bez zajcia, towarzystwo da jej prac; gdyby kiedy nie miaa gdzie mieszka, ofiaruj jej 
dom, a na wypadek choroby  dozr. W takich warunkach nieszczliwe kobiety podobne do 
Stelli nie potrzebowayby wpada w ndz i rozpacz. Towarzystwo udzielioby im pomocy, 
ktr nastpnie mona by spaci z zarobkw. 
Kiedy Madzia zapytaa Ad, czy chce nalee do towarzystwa, panna Solska a zarumienia 
si ze wzruszenia. 
 Wtpia o tym?...  rzeka.  Ale ja z najwiksz chci powic tak piknemu celowi 
moj prac i majtek! Bo i co lepszego  dodaa z umiechem  moe zrobi kandydatka na 
star pann? Tylko... 
I nagle oywiona twarz Ady spochmurniaa. 
 Nie lubisz panny Howard?...  wtrcia Madzia. 
 Ach, nie! miaam przecie czas oswoi si z jej oryginalnoci. Tylko... chciaabym wiedzie: 
kto naley do towarzystwa? Bo powiem ci  mwia po namyle  e te towarzystwa 
kobiece, z jakimi zetknam si za granic, wcale mnie nie pocigay. Widywaam, mode 
panny zaniedbane w ubiorze, z wyzywajcymi minami, ktre paliy tyto, piy piwo i kciy 
si jak mczyni. Tylko e mczyni nawet wrd awantur wygldaj dobrze, a te biedaczki 
byy wprost obrzydliwe. Ot ja z takimi nie chciaabym si spotka. 
Skutkiem tej uwagi Madzia przez par dni zasigaa midzy znajomymi paniami informacyj 
o stowarzyszeniu panny Howard. Odpowiadano jej rozmaicie. Jedne z pa uwaay towarzystwo 
za strat czasu, inne  za nieszkodliw zabawk, inne mwiy o nim z zapaem. 
Oglna jednake opinia bya taka, e Madzia porozumiawszy si z Ad owiadczya pannie 
Howard gotowo przystpienia do jej kka. 
80 
14 Sesja 
W par dni obie panny otrzymay wezwanie, aeby w sobot przyszy na tygodniow sesj 
do domu pani Zetnickiej, wacicielki magazynu ubiorw damskich. W sobot za z rana do 
Madzi przyszed list z Iksinowa dziwnie odpowiadajcy chwili i sytuacji. 
Pisaa panna Cecylia, siostra aptekarza, z prob, aeby Madzia wyrobia jej miejsce nauczycielki 
przy jakiej pensji klasztornej w Krakowie albo Jazowcu. 
Wprawdzie brat i bratowa  pisaa panna Cecylia  tak s dobrzy i tak j kochaj, e bdzie 
musiaa stoczy z nimi walk, zanim jej pozwol opuci swj dom. Ale ona czuje si 
ju zmczon yciem wiatowym, tskni do spokoju i do jakiego kcika, gdzie mogaby 
doczeka staroci nie bdc dla nikogo ciarem. 
Ot mam temat na dzisiejsz sesj  pomylaa Madzia, z gry cieszc si wraeniem, 
jakie wywoa w pannie Cecylii, gdy doniesie, e  ma dla niej miejsce w klasztornej pensji, a 
to dziki protekcji stowarzyszenia kobiet. 
Co za triumf dla towarzystwa i co za ulga dla biednej Cecylii, ktra zamiast dzikowa jakiej 
litociwej osobie, bdzie korzystaa z praw przysugujcych kadej kobiecie!... 
A jak Madzi bd zazdrociy inne uczestniczki sesji, jak zdziwi si Ada!... 
Kiedy okoo smej wieczorem obie panny skromnie ubrane wymkny si ze swych apartamentw, 
w dziedzicu zetkn si z nimi Solski. 
 A to piknie!  zawoa.  Wycieczka w niepogodn noc... Dokde? 
 Nic mu nie mw, Madziu!...  odpara Ada.  Dowiesz si jutro. 
 Wecie, panie, przynajmniej kogo ze suby... 
 Jeszcze czego?... Syszaa, Madziu: kae nam korzysta z opieki mczyzny w podobnej 
chwili!... Adieu, mj panie mwia miejc si Ada  i wiedz o tym, e masz do czynienia 
z kobietami samodzielnymi. 
Skoczyy w dorok i wesoe, cho wzruszone, zajechay na miejsce. 
Salonik pani Zetnickiej, duy, jasny, owietlony przez lamp wiszc porodku sufitu, by 
pracowni. Na jednym stole leaa gra tkanin zakrytych przecieradem; w kcie obok pieca 
tuli si druciany manekin do upinania sukien. ciany byy . ozdobione sztychami Towarzystwa 
Zachty Sztuk Piknych, naprzeciw drzwi stao ogromne lustro. Wielka rozmaito 
krzese wycieanych i gitych wiadczya, e dom ten nie odznacza si bogactwem umeblowania. 
Pa zgromadzonych byo ze trzydzieci. W tej liczbie kilka modych i bardzo wesoych; 
kilka starszych i jakby rozdranionych najpierwej rzucao si w oczy. Og wyglda spokojnie 
i bezpretensjonalnie, jak osoby, ktre maj duo kopotw, nie kryj si z nimi ani te ich 
okazuj. Ada spostrzega, e wikszo zebranych nie odznacza si wdzikami, i  odetchna. 
W towarzystwie piknych kobiet czua si skrpowan. 
Prezentacja nowo przybyych odbya si krtko. W zagbieniu jednego okna Madzia, 
spostrzega Mani Lewisk, siostrzenic Mielnickiego, ktra pomimo nieukoczenia szstej 
klasy wygldaa na kobiet dojrza i stroskan. A e obok niej byo par krzese wolnych, 
wic Madzia pocigna tam Ad i wszystkie trzy siedziay razem. Dziki temu wypadkowi 
Ada miaa sposobno dowiedzie si niektrych szczegw o uczestnikach zebrania. 
Sama gospodyni domu, mimo obfitoci obstalunkw robionych w jej pracowni, nigdy nie 
posiadaa nawet dziesiciu rubli zaoszczdzonego kapitau; przypucia bowiem swoje 
wsppracowniczki do udziau w zyskach, a obok tego miaa dwie wychowanice, zupene 
sieroty. Panna etowska, introligatorka, ile razy nie miaa roboty, chodzia pielgnowa ci
81 
ko chorych, za cae wynagrodzenie przyjmujc tylko ywno. Panna Ulewska umiaa 
szewctwo, hafciarstwo i malarstwo na porcelanie; pracowaa od witu do pnocy, miaa pocztki 
suchot i brata, ktry na jej koszt chodzi do gimnazjum. 
Natomiast panna Papuziska graa na fortepianie jak Liszt, piewaa jak Patti, malowaa 
jak Siemiradzki, pisaa powieci jak Wiktor Hugo i gniewaa si na cay wiat, ktry adnego 
z jej talentw nie chcia oceni. 
Pani Biaecka, wdowa, od kilkunastu lat opiekowaa si kobietami wychodzcymi z wizienia, 
ktre mieszkay u niej, przez ni dostaway sub i  niekiedy okraday j na podzikowanie. 
Panna Zieliska, nauczycielka, z wasnej pracy utrzymywaa rodzicw i dwu braci, 
ktrzy cigle szukali odpowiedniego dla siebie zajcia, a panna Czerwiska, take nauczycielka, 
biorca po zotwce za lekcj, odznaczaa si niezwyk zdolnoci wyzyskiwania 
swoich znajomych na rozmaite dobroczynne cele. Jeden z jej pupilw by dyrektorem fabryki, 
drugi poszukiwanym adwokatem, trzeci oeni si z majtn pann. Ale ich opiekunka, 
ju zagroona lepot, wci braa po zotwce za lekcje i chodzia w podartych trzewikach. 
Ukryta za firank Ada suchajc tych objanie wypowiadanych szeptem przez Mani 
Lewisk doznaa wstrzsajcych uczu. W pierwszej chwili chciaa wybiec na rodek saloniku, 
upa na ziemi i caowa nogi tych witych kobiet, ktre szy przez ycie nikomu nie 
znane, ciche, proste, niekiedy lekcewaone. Potem ogarna j rozpacz, stao si bowiem dla 
niej jasnym, e cay majtek Solskich nie wystarczyby na zaspokojenie tych potrzeb i niedostatkw, 
ktrych tu zaledwie drobn czstk poznaa. 
Zdumiewao j, e na te nadzwyczajne kobiety nikt w stowarzyszeniu panny Howard nie 
zwraca uwagi. One same niemiae, jakby zawstydzone, kryy si po ktach; mwia za 
najgoniej i robia najwspanialsze wraenie albo panna Howard noszca tytu czonkazaoyciela 
towarzystwa, albo niezadowolona ze wiata panna Papuziska, jej antagonistka, 
albo antagonistka ich obu, panna czy pani Kanarkiewiczowa, ktra uczya, si na pami encyklopedii 
wikszej Orgelbranda. 
Okoo kwadransa panowa ruch i gwar. Uczestniczki przechodziy z jednego koca sali na 
drugi, przesiaday si, naradzay po ktach. Mode panny rozmawiajc gono, miay si, 
najczciej bez powodu; starsze i ubogo ubrane szeptay. Og nie zwraca uwagi na Madzi i 
Ad, tylko panna Papuziska w rozmaity sposb usiowaa okaza, e lekceway Ad, a pani 
Kanarkiewiczowa co chwil zbliaa si do framugi okna, jakby pragna bliej pozna bogat 
pann. 
Przez ten czas panna Howard porzdkowaa papiery na stole, na ktrym gospodyni domu 
ustawia karafk wody, cukiernic, par szklanek i dzwonek ze szklan rczk. 
 Prosz czonkw o zajcie miejsc  odezwaa si panna Howard  i przypominam, e 
czonek bez upowanienia zabierajcy gos paci zotwk kary. Raz nareszcie musimy si 
nauczy parlamentaryzmu... 
Kilka ubogo ubranych pa chrzkno, jedna westchna, jedna z modych parskna miechem, 
lecz w tej chwili zatkaa sobie usta chustk, a panna Papuziska siadajc tyem do Ady 
rzeka: 
 Prosz na mnie zapisa zotwk, a jednoczenie po raz ju nie wiem ktry zapytuj 
pann Howard: dlaczego ona sama kar nie paci? ' 
 Bo ja kieruj dyskusj, wic musz si odzywa. 
 Rozumie si  nieustannie. Bardzo wygodny przywilej... 
 Czonkowi Papuziskiej odbieram gos  przerwaa chodno panna Howard. 
 Nie podzielajc przekona panny Papuziskiej protestuj przeciw dyktatorskiemu tonowi 
panny Howard  wtrcia pani czy panna Kanarkiewicz. 
 I paci pani kar  dodaa w dalszym cigu panna Howard zapisujc. 
Potem zadzwonia i w sali zrobio si cicho. 
82 
 Czytam protok sesji poprzedniej  mwia panna Howard.  Na ostatniej sesji czonek 
Papuziska przedstawia zebraniu wyjtki ze swej pracy: Czy dla spoeczestw nie byoby 
korzystniej zastpi dzisiejsze maestwa, woln mioci... 
Czytanie tych interesujcych wyjtkw  rzeka w nawiasie panna Howard  zostao przerwane... 
naturalnie z powodu braku czasu... 
 Zbyteczne objanienie  sykna panna Papuziska. 
 W dyskusji powstaej std  mwia panna Howard czonek Kanarkiewiczowa postawia 
wniosek (dajc uznania go za niecierpicy zwoki), aeby dziewczta uwiedzione pobieray 
doywotni pensj. Przy gosowaniu wniosek zosta odrzucony trzydzieci jedn gakami 
przeciw jednej... 
 A e wszystkich nas byo trzydzieci, wic ktra uczestniczka rzucia dwa gosy zamiast 
jednego  rzeka blada z gniewu pani Kanarkiewiczowa. 
 Czonek Czerwiska  czytaa panna Howard  postawia wniosek o otworzeniu domu 
schronienia dla starych i chorych nauczycielek motywujc go, e w tej chwili s trzy nauczycielki 
potrzebujce przytuku. Zgromadzone jednomylnie uchwaliy nago wniosku, a 
czonek-zaoycielka Howard zalecia agitacj midzy nauczycielkami w celu zebrania funduszw, 
rachujc, e gdyby kada pacia tylko po rublu miesicznie, towarzystwo posiadaoby 
co najmniej sze tysicy rubli rocznie. 
Czonek Papuziska zaproponowaa wysanie kilku modych kobiet do uniwersytetw zagranicznych... 
W jednym z okien szeptano. Nagle odezwaa si Madzia: 
 A c dzieje si z tymi trzema nauczycielkami? 
 Nic  odpara panna Howard. I bystro popatrzywszy na framug dodaa: 
 Czonek Brzeska paci kar. 
 Dlaczego nic?  nalegaa Madzia.  Wic one s bez opieki... 
 Opiekuje si nimi po trochu kada z nas. Aeby im jednak zapewni byt nieco pewniejszy, 
potrzeba z dziewiset rubli rocznie, a takiej sumy obecnie nie posiadamy... 
 Owszem, taka suma bdzie  odezwa si gosik zmieniony i drcy. 
 Skd?... co?...  zaszemrano w sali. 
 Jest osoba, ktra dostarczy dziewiciuset rubli rocznie ju paczliwym tonem doda ten 
sam gosik. 
 Panna Solska paci zoty za kar  odezwaa si ze zoci panna Papuziska. 
 Czonek Solska paci kar  szybko powtrzya panna Howard.  My za, szanowne 
uczestniczki, uczcijmy jej szlachetny dar przez powstanie... 
Rozleg si haas rozsuwanych krzese i wszystkie panie (z wyjtkiem panny Papuziskiej 
i pani Kanarkiewiczowej) powstay kaniajc si i umiechajc w kierunku okna, gdzie krya 
si za firank panna Solska. 
 To nie ja... to mj brat...  protestowaa Ada. 
 Niech si czonek nie zapiera  zgromia j panna Howard.  Wreszcie nasze towarzystwo 
nie przyjmuje darw od mczyzn... 
 Prosz o gos  niemiao odezwano si w ssiedztwie manekina do upinania sukien. 
 Dyskusja zamknita!  odpara panna Howard nie chcc powiksza zakopotania Ady. I 
czytaa dalej: 
 Czonek Papuziska zaproponowaa wysanie kilku modych panien do uniwersytetw 
zagranicznych... 
 Tego wymaga honor spoeczestwa!...  wykrzykna panna Papuziska.  Bo podczas 
gdy w Ameryce kobiety ju s lekarzami, adwokatami, pastorami, u nas nie ma nawet kobiety-
lekarza... 
 Ani funduszw na wyksztacenie  wtrcia panna Howard. 
83 
 Wic zamknijcie wasz bankrutujc pracowni kaftanikw trykotowych  zawoaa 
panna Papuziska. 
 Zapewne!... I wypdmy na bruk dwadziecia dziewczt, ktre wydarymy rozpucie, 
aeby im da prac  rzeka panna Howard. 
 Kosztuj nas trzydzieci rubli tygodniowo... 
 Ale mamy ju gotowych trzysta pidziesit kaftanikw, co znaczy siedemset rubli kapitau. 
 Kaftanikw, ktrych nikt nie kupuje... 
 Jak to nikt?...  wybuchna panna Howard.  Niech powie czonek Wyskoczyska, ile 
w tym tygodniu sprzedalimy kaftanikw? ... 
 Dwa  cicho odezwaa si spod ciany osoba w rednim wieku. 
Panna Howard zapalia si. 
 Nie sprzedajemy kaftanikw, bo w naszych kobietach nie wzbudzio si jeszcze poczucie 
solidarnoci ani nawet godnoci... Bo uczestniczki tego towarzystwa, zamiast propagowa 
ide, szkodz jej zoliwymi krytykami. Jak to, w kraju majcym siedem milionw ludnoci 
nie moe rozej si kilkaset kaftanikw trykotowych?... 
 Prosz o gos  odezwano si znowu spod manekina. 
 Czy w tej kwestii? 
 Nie. 
 No, niech wic czonek nie zabiera nam czasu  opryskliwie odpowiedziaa panna Howard. 
 Ja zawsze twierdzi bd  rzeka panna Papuziska e waniejszym dla sprawy naszej 
jest wysanie kilku kobiet do uniwersytetu anieli utrzymywanie jakiej dobroczynnej pracowni... 
Wiszca lampa rzucaa na sal krwawe blaski, ale nikt na to nie zwaa. 
 Protestuj przeciw uniwersytetowi  odpara pani Kanarkiewiczowa  bo kada kobieta 
sama moe ksztaci si jak najwyej... 
 Uczc si na pami encyklopedii  wtrcia panna Papuziska. 
 Lepsze to anieli gra na fortepianie bez taktu albo piewanie, kiedy si nie ma gosu  
rzeka pani Kanarkiewiczowa.  Waniejszym od uniwersytetu jest zawiza stosunki z kobietami 
wyszej cywilizacji. Dlatego proponuj, aebymy wysali kilka delegatek do rnych 
krajw Europy i Ameryki... 
 Syszaymy ju o tym  sucho przerwaa panna Howard.  Czonek Brzeska ma nam 
zakomunikowa jaki projekt praktyczny. Czonek Brzeska ma gos. 
Kilka ubogich pa spod pieca zaczo szepta midzy sob. Spoza firanki wysuna si 
Madzia zarumieniona jak wisienka. 
 Prosz pa  mwia jkajc si  znam jedn nauczycielk w Iksinowie, pann Cecyli... 
Panna Cecylia skoczya Instytut, nawet dostaa cyfr... Jest. bardzo zdolna, ale... jest 
zniechcona do wiata. 
 I ja mam prawo by zniechcona  rzeka pgosem panna Papuziska. 
 Wic, prosz pa, panna Cecylia chciaaby zosta nauczycielk pensji w Jazowcu... I 
dlatego zwracam si do towarzystwa, aeby towarzystwo przez swoje stosunki wyrobio 
miejsce pannie Cecylii (nazwisko powiem kiedy indziej) w Jazowcu. 
 Dzika pretensja!  zawoaa panna Papuziska.  C my, kobiety postpowe, moemy 
mie wsplnego z klasztornymi pensjami?... 
 Jestem jak najbardziej przeciwna podobnym pensjom rzeka panna Howard. 
 Gdzie hoduj si przesdy!  dodaa panna Papuziska. 
 Naleaoby raz na zawsze usun z naszych zebra wnioski dotyczce metafizycznych 
hipotez!...  dodaa pani Kanarkiewiczowa. 
Zawstydzona Madzia cofna si w gb framugi. 
84 
 Ach, ty niedobra!...  szepna do niej Ada.  Dlaczegoe mnie nic nie powiedziaa o 
tej pannie Cecylii? 
 Chciaam ci zrobi niespodziank  odpara zmartwiona Madzia. 
 Wracajc do funduszw naszej bankrutujcej pracowni kaftanikw trykotowych...  
mwia panna Papuziska. 
 Chyba dlatego nazywasz j pani bankrutujc, e powstaa z mojej inicjatywy?... - 
ostro odpara panna Howard. 
 Mao zajmuj mnie instytucje pani  cigna panna Papuziska  a nierwnie wicej 
fundusze... Ot po raz nie wiem ktry radz podnie miesiczn skadk czonkw... 
 Nigdy!  zawoaa panna Howard.  Zoty na miesic moe paci kada kobieta, a przecie 
jestemy towarzystwem demokratycznym... 
 I posiadamy okoo trzydziestu zotych miesicznie... 
 Ale gdyby wszystkie, nasze kobiety naleay do stowarzyszenia, miaybymy trzy miliony 
piset tysicy zotych miesicznie, czyli... zaraz.. dwa razy trzydzieci pi jest siedemdziesit, 
tak, miaybymy siedemdziesit siedem milionw .rocznie... 
Nastaa chwila ciszy. 
 Co?... co?... co?...  zawoaa pani Kanarkiewiczowa przerabiajc cyfry na papierze.  
Miaybymy ledwie czterdzieci dwa miliony rocznie... 
 C znowu pani pleciesz? Dwa razy trzydzieci pi jest siedemdziesit i dwa razy... 
 Ale panno Howard, pani nie umiesz mnoy... 
 Ja nie umiem?...  zawoaa panna Howard zrywajc si od stou. 
 Prosz, tu jest rachunek!... 
 Co mi tam pani rachunek! 
 Tak... tak... tylko czterdzieci dwa miliony...  odezway si gosy z rozmaitych ktw 
sali. 
Panna Howard upada na krzeso przygryzajc wargi. 
 Pani chciaaby narzuci swoj wol nawet tabliczce mnoenia  wtrcia panna Papuziska. 
 Prosz o gos!...  odezwano si jeszcze raz spod modelu do upinania sukien. 
 Czonek Siekierzyska ma gos. 
 Lampa strasznie kopci  odpara cicho czonek Siekierzyska. 
Istotnie, krwawy pomie wiszcej lampy siga do poowy kominka, ktrego grzbiet 
ozdobi si aksamitnym grzybem. W caej sali unosiy si patki sadzy podobne do czarnych 
muszek. 
 Ach, moja nowa suknia!... 
 Wygldamy jak kominiarze!... 
 Pyszna rzecz te sesje!... Wanie miaam wstpi na raut... 
 Dlaczego pani nie powiedziaa o tym wczeniej?  rzeka z gniewem panna Papuziska 
do wystraszonego czonka Siekierzyskiej. 
 Regulamin zabrania. 
 Co mi tam jaki niedorzeczny regulamin, przez ktry zniszczyam nowe rkawiczki. 
 Czonek Siekierzyska  wtrcia z moc panna Howard zasuguje na pochwa, zoya 
bowiem dowd, e zaczynamy uczy si porzdku... 
Kilka panien rozemiao si, inne uczestniczki zaprotestoway. 
 Ale pani swoim pojciem o porzdku przerobi nas na gromad pomywaczek!...  zawoaa 
pani Kanarkiewiczowa. 
Tymczasem gospodyni przykrcia lamp, ale uczestniczki zaczy si rozchodzi. 
 Za pozwoleniem  odezwaa si skromnie panna Czerwiska  jake bdzie z naszymi 
pracownicami? Bo ju na przyszy tydzie nie mamy dla nich ani na ywno, ani na dzienn 
pac. 
85 
 C wielkiego  odpara panna Howard.  Na ywno wychodzi dwa ruble dziennie, a 
na pac trzy. Zmy zaraz, co ktra moe, a reszt zbierzemy w cigu tygodnia u znajomych. 
Oto pi rubli... Przecie kiedy zaczn kupowa kaftaniki. 
Panna Howard pooya na stole papierek, inne uczestniczki z rezygnacj zaczy siga 
do portmonetek albo szepta gospodyni: 
 Ja przyszl jutro rubla... 
 Ja przynios pi zotych we rod... 
Niektre kady na stole zotwki; byo jednak widoczne, e ciko rozstawa si im nawet 
i z tym maym grosikiem. Ada niemiao zbliya si do panny Howard i zarumieniona 
co szepna jej do ucha. 
 Niech czonek Solska mwi gono  zawoaa panna Howard.  Moje panie, moecie 
cofn skadki, poniewa czonek Solska zakupuje wszystkie gotowe kaftaniki... Jest to wysoce 
pocieszajcy fakt, ktry dowodzi, e naszym kobietom nareszcie zaczynaj si otwiera 
oczy... 
 Ciekawam, co panna Solska zrobi z trzystu pidziesicioma kaftanikami?  zapytaa 
drwicym tonem panna Papuziska. 
 Zapaci siedemset rubli i na p roku zapewni byt naszym pracownicom  odpowiedziaa 
wyniole panna Howard.  A sprzeda kaftanikw zajmie si sama? 
 Kaftaniki mog zosta na skadzie  cicho odezwaa si Ada. 
 Wierz pani, e wolaaby doda jeszcze siedemset rubli, byle ci nie obdarowano tym 
stosem rupieci, ktry nas do rozpaczy doprowadza  odpara zgryliwie panna Papuziska. 
Uczestniczki zaczy zbiera ze stou swoje pienidze. Im za ktra miaa mniej do wzicia, 
tym wiksz rado byo wida na jej twarzy. Tylko panna Howard nie tkna swoich 
piciu rubli, a gdy jedna z pa podaa jej papierek, panna Howard rzeka obojtnie: 
 Niech to zostanie w kasie. 
Znalazszy si z Madzi na ulicy Ada bya zachwycona. 
 Ach, droga Madziu  mwia ciskajc j za rce  jakem ci wdziczna!.:. Bo gdyby 
nie ty, nigdy bym si tu nie wpisaa, nawet nigdy by mi to na myl nie przyszo... Dzi dopiero 
zaczynam y... widz jaki cel... jak uczciw prac. C to za zacne kobiety, z wyjtkiem 
paru krzykaczek... 
 Nie podoba ci si panna Howard?  zapytaa Madzia. 
 Ale przeciwnie. Ona zawsze bya dziwaczk, ale w gruncie dobra kobieta. Tylko te jej 
dwie pomocnice, Boe!... Ale, ale dodaa nagle  wiesz, Madziu, e gniewam si na ciebie? 
Jak moga prosi obcych pa o poparcie dla twojej przyjaciki nie wspomniawszy mi o niej 
ani swka? Przecie my mamy w Jazowcu takie stosunki, e j natychmiast przyjm. A tu, 
syszala, jak ci odpowiedziano... 
 Nie miaam naduywa twojej dobroci  odpara zmieszana Madzia. 
 Ach, nie miaa naduywa dobroci!... Wic w taki sposb przemawiasz do mnie?... 
Dajesz nam co dzie i co godzin jamun ze swej osoby, wniosa rado do naszego domu, 
a sama nie przyjmujesz najmniejszej usugi nawet dla twoich znajomych. Wic to tak?... 
 No, nie gniewaj si, Adziu, ju nigdy tego nie zrobi. Wsiady w dorok, ktra lekkim 
truchtem odwioza je do domu. 
- Pamitaj, Madziu, pamitaj i ju nie rb z nami tak le mwia Ada.  Ty nawet nie 
przeczuwasz, jak to dla mnie byo przykroci... Pamitaj, e nasz dom to twj dom i e 
kady czowiek, ktry ciebie obchodzi, nas obchodzi... Zapamitaj to sobie, Magdu, bo inaczej 
krzywd wyrzdzisz ludziom, ktrzy wiele ci zawdziczaj i bardzo kochaj. 
Uciskay si w doroce i powrcia zgoda.  A do tej panny... jake ona?... 
 Cecylia. 
 Do panny Cecylii napisz, e miejsce ma i tylko musi zaczeka par tygodni... 
 A jeeli nie wakuje teraz posada nauczycielki?  zapytaa Madzia. 
86 
 Moja droga  odpara Ada ze smutnym umiechem wszdzie i zawsze znajdzie si miejsce 
dla tego, za kim przemawia Solski. Ja dopiero dzi zaczynam rozumie potg stosunkw 
i pienidzy. Ach, straszna to sia!... A jeszcze Stefek mwi, e znajduj si ludzie gotowi 
pada na twarz przed kadym workiem pienidzy, choby z nich nie odnieli poytku. Madzia 
ze zdumieniem przysuchiwaa si przyjacice. Nigdy Ada nie bya tak oywiona, nigdy 
w jej gosie nie byo tego tonu pewnoci, co dzi. Wida, e sesja otworzya przed ni nowe 
horyzonty, a moe tylko daa jej sposobno zakosztowania potgi majtku. 
Tysic szeset rubli rzucia w cigu jednego wieczora... Stworzya schronienie dla 
trzech starych nauczycielek i utrzymanie dla dwudziestu ubogich dziewczt  mylaa Madzia 
i patrzc z boku na twarz Ady, co chwil owietlan byskami latarni ulicznych, pierwszy 
raz wobec niej doznaa uczucia bojani czy wstydu. 
To naprawd jest wielka pani... Ja naprawd znam wielk dam, ktrej jedno swko zapewnia 
byt kilkudziesiciu osobom!... Ale co ja robi przy niej? Po co ja si tu dostaam, nauczycielka, 
crka lekarza?... Ha, zapewne po to, aeby suy innym... Chocia wolaabym, 
aeby to ju si skoczyo... 
Dotychczas Madzia w wyobrani swojej staa na jednym poziomie z pann Solsk: byy 
przyjacikami od szkolnej awy. Dzi uczua, e w grunt wsplny pomidzy ni i Ad zaczyna 
pka, a ich stanowiska rozchodzi si. 
Moe ona myli  mwia do siebie stroskana Madzia  e i ja upadn na twarz przed 
workiem pienidzy?... 
Doroka stana obok bramy paacu, do ktrego Ada wesza uradowana, Madzia smutna. 
Jeszcze nigdy ten gmach nie przygniata jej, jak dzi, swoim ogromem; nigdy pikne pokoje 
nie wyday si bardziej obcymi: nigdy nie czua tego wstydu wobec wygalowanej suby, co 
dzi. 
Lokaje, pokojwki, salony ze zoconymi cianami, palisandrowe sprzty!... To nie mj 
wiat. nie mj... nie mj...  mylaa Madzia. 
Na drugi dzie w poudnie ciocia Gabriela zaprosia do siebie Madzi. Ady nie byo, ale 
by pan Stefan. 
 Czy wie pani, co w tej chwili robi moja siostra?  zapyta. 
 Zdaje mi si, e wyjechaa do miasta...  odpara Madzia. 
 Tak. Pojechaa midzy naszych kuzynw i znajomych zbiera podpisy na zaoenie instytucji 
opiekujcej si starymi nauczycielkami. 
Solski zajkn si, lecz po chwili mwi dalej: 
 Jeeli projekt ten uda si, moja siostra bdzie miaa udzia w utworzeniu szlachetnej instytucji... 
Speni dobry czyn obywatelski... Ona to rozumie i czuje si bardzo szczliw... 
Ani ciotka, ani ja nigdy nie widzielimy jej tak uradowanej. 
Wszystko to zawdziczamy pani  cign Solski.  Za granic lekarze przepowiadali 
Adzie cik chorob nerwow, jeeli nie znajdzie celu w yciu... No i pani wprowadzia j 
na t drog... Ada bdzie szczliwa, a my  spokojni o ni. Wszystko to dziki pani, ktra 
stajesz si opiekuczym anioem tego domu... 
Madzia suchaa bez tchu nie miejc spojrze na niego. 
 Dzikuj pani, dzikuj...  rzek, mocno ciskajc jej rk. 
 Ale nie przypuszczaam, e panna Brzeska jest tak gorc apostok emancypacji  
wtrcia ciotka Gabriela. 
 Ja?.:.  spytaa Madzia. 
 Ludzie mwili to zawsze, a fakty choby dzi... Powiedz, Edyto  zwrcia si ciotka do 
swej panny do towarzystwa czy nie syszelimy, e panna Brzeska jest zapalon emancypantk? 
 Ale tak  potwierdzia . panna.  Tak utrzymuje caa Warszawa... 
87 
 Mniejsza o to  przerwa Solski.  Jeeli takimi s emancypantki, a choby tylko trzecia 
cz ich, zapisuj si do ich stronnictwa. Mam jednak z pani inny rachunek  zwrci si do 
Madzi.  Wczoraj zrobia pani przykro mojej siostrze... Pani wie, o czym mwi... Ot 
mamy prob do pani. Ile razy kto z bliskich albo choby tylko znajomych pani bdzie potrzebowa 
zajcia czy poparcia, niech pani zrobi nam zaszczyt i najpierwej  zwraca si z 
daniem o pomoc do siostry albo do mnie... 
 Prosz pana, czy ja mog robi co podobnego?...  odpara Madzia.  Ja przede wszystkim 
za mao znam ludzi... A po wtre  dom pastwa nie moe by przytukiem moich znajomych... 
 Szlachetna duma!...  szepna panna Edyta, z zachwytem patrzc na Madzi. 
Solski niecierpliwie machn rk. 
 Zaraz pani wytomacz moj prob ze stanowiska kapitalisty. My, ludzie majtni, nie 
zawsze mamy rozum, ale jedno wiemy, e gdy otaczaj nas uczciwi, nasze majtki s pewniejsze 
i daj wikszy procent. Czy uznaje pani t zasad? 
 Zapewne... Zreszt nie znam si na tym  odpowiedziaa Madzia. 
 Ot widzi pani... Ja dzisiaj potrzebuj wielu ludzi do cukrowni, moe nie zawsze fachowych, 
ale uczciwych. A wierz niezachwianie, e jeeli pani zarekomendowaaby mi kogo 
ze swoich znajomych, byby to z pewnoci czowiek uczciwy, bo przed hultajem 
ostrzegby dobry instynkt, ktry pani posiada w wysokim stopniu. Panno Magdaleno  koczy 
biorc j za rk  mam par... nawet kilka niezych posad... Gdyby wic kto bliski pani 
potrzebowa, zrb nam t ask... i rozporzdzaj nami... 
Madzi przyszed na myl wasny ojciec lekarz i brat technolog. Ale jednoczenie uczua, 
e tych ludzi nie moe zaleca Solskiemu. Wic podzikowawszy za obietnic odpowiedziaa, 
e gdyby kto z jej znajomych zgosi si z prob, nie omieszka zawiadomi Solskiego. 
Poegnaa cioci Gabriel, pana Stefana i star dam i wrcia do siebie. W p godziny 
pniej wpada do niej zawinita w szal z min tajemnicz panna Edyta i ogldajc si na 
wszystkie strony rzeka dramatycznym szeptem: 
 Nie ma nikogo? 
 Nie  odpowiedziaa Madzia. 
Panna Edyta schwycia j w objcia i tulc do serca mwia cicho, ciszej anieli szelest 
skrzyde motylich: 
 Wybornie... cudownie postawia si, drogie dzieci, wobec pana Stefana i ich wszystkich... 
Oszaleje... straci rozum!... Tak cigle postpuj: niczego nie daj, wszystko przyjmuj 
chodno, obojtnie, jakby robia ask... Tym sposobem zdobdziesz niezachwiane stanowisko... 
Daje mi twego rozkosznego buziaka i... pamitaj o moich radach!... 
To powiedziawszy dama do towarzystwa wymkna si z pokoju w sposb rwnie tajemniczy, 
jak do niego wesza. 
88 
15 Odgosy z innego wiata 
Prosz pani, przysza pani Arnold. 
 Dawno? 
 Czeka z kwadrans. 
Tak wiadomo na schodach udzielia pokojwka Madzi powracajcej z miasta. 
 A panna Ada jest? 
 Nie. Pani wysza o jedenastej do tych tam robotnic... 
Madzia szybko wbiega do swego mieszkania, ale ani w saloniku, ani w gabinecie nie zastaa 
pani Arnoldowej. Dopiero gdy zajrzaa do pokoju Ady, ktrego drzwi byy otwarte, za 
portier spostrzega pani Arnold z notatnikiem i owkiem w rku. Amerykanka przypatrywaa 
si portretom rodzicw Ady zawieszonym naprzeciw ka i  jak zdawao si Madzi  
przerysowywaa je. 
Ci Amerykanie maj zwyczaj wszystko notowa!  pomylaa Madzia. 
Na szelest jej krokw pani Arnold odwrcia si i szybko zamkna notatnik. 
Potem nie tomaczc si z obecnoci w pokoju Ady przesza do saloniku Madzi. 
 Chciaam z pani rozmwi si o wanych rzeczach  rzeka pani Arnold po francusku. 
 Ale prosz nie szydzi ze mnie, co zreszt byoby naturalne w kraju, gdzie ludzie nie wierz 
w wiat duchw albo wcale nie zajmuj si nim. 
Madzia suchaa usiujc zapanowa nad zdziwieniem. Pani Arnold usiada na kanapce, 
schowaa notatnik i mwia dalej: 
 Od pewnego czasu weszam w stosunki z nieboszczk... z matk Heleny i pana Kazimierza... 
Madzia otworzya oczy. Wiedziaa, e pani Arnoldowa jest spirytystk; gone to byo w 
Warszawie. Ale dotychczas nie prowadzia z ni rozmowy o tych kwestiach. 
 Przykry to dla mnie stosunek duchowy  cigna pani Arnold  nie dlatego, aebym 
bya zazdrosna o przeszo mego ma, o nie!... Ale ta nieszczliwa bardzo cierpi i da 
czego ode mnie, czego zrozumie nie mog... 
 Cierpi?...  powtrzya Madzia. Pani Arnold machna rk. 
 Ach, jest to jeden z najokropniejszych stanw, w jakim moe znale si dusza... Wyobra 
sobie pani: ona, biedaczka, nie zdaje sobie sprawy z tego, e umara... 
Madzi dreszcz przebieg. 
 Jak to?... Wic c moe jej si zdawa?... 
 Zdaje si jej, e jest w domu zdrowia, gdzie nie tylko gwatem j zatrzymuj, ale nawet 
nie przepuszczaj wiadomoci o dzieciach. Std wyrodzi si w niej nadzwyczajny niepokj. 
Madzia przeegnaa si. Zdania przed chwil wypowiedziane byy tak nowe dla niej, e 
moga posdza pani Arnold o mistyfikacj albo o obkanie. Lecz Amerykanka mwia w 
sposb naturalny z odcieniem wspczucia, jak osoba, ktra opisuje fakt nie majcy w sobie 
nic dziwnego. 
 Pani odwozia nieboszczk w dniu opuszczenia przez ni pensji?...  spytaa pani Arnold. 
 Ja... Ale tylko przez jedn ulic... Mwia, e wyjeda na par dni...  Zreszt wszyscy 
o tym odprowadzeniu wiedzieli, nie kryam si...  tomaczya si wylkniona Madzia. 
 Nieboszczka uwaaa pani jakby za drug crk, kochaa pani... 
 Tak... dosy lubia mnie. 
 Nie wiem, czy nawet nie wspomniaa kiedy, e pragnie, aeby jej syn oeni si z pani? 
89 
Madzia zaczerwienia si i zblada. Tchu jej zabrako. 
 Nigdy... nigdy!...  odpara zduszonym gosem. 
Pani Arnold przypatrzya si jej z uwag i mwia dalej spokojnie: 
 Nie zrobiaby pani wietnej kariery, ale mniejsza o to. Jak duy majtek zostawia nieboszczka? 
 adnego...  odpowiedziaa Madzia. 
 Czy tylko nie mylisz si, pani? Helena ma kilka tysicy rubli zoonych w banku, a pan 
Kazimierz nie ma wprawdzie nic, bo straci, ale znowu spodziewa si jakiej sumy po matce. 
Tak przynajmniej mwi memu mowi, od ktrego poycza pienidze. Wic majtek zosta... 
 Prosz pani, nic nie zostao  zaprzeczya Madzia.  W jesieni zaprzeszego roku pani 
Latter poyczya od Ady sze tysicy rubli... Wreszcie zdaje mi si, i opucia pensj z tego 
powodu, e brako jej pienidzy. Pozostae dugi uregulowa pan Solski albo Ada... 
Pani Arnold spospniaa. 
 W takim razie  rzeka pgosem  i mj m musia im co da... No, dzieci jego ony... 
Potem biorc Madzi za rk rzeka podniecona: 
 Na moj wiar zapewniam pani, e nie auj ani tego, co m zrobi dla nich, ani tego, 
e Helena mieszka u nas. Gdzie ma mieszka  u brata?... Dochody nasze w tym kraju s tak 
znaczne, e moemy wiele wydawa, i jeszcze co zostanie dla mego Henrysia. Ale rozumiem 
przyczyn niepokoju nieboszczki: jej dzieci s na askawym chlebie, a to musi rani 
serce matki. Madzia uczua na twarzy rumieniec. 
 I niech pani doda  mwia Amerykanka  e nie wida koca tego stanu rzeczy. Pan 
Kazimierz jest prniak i hulaka, nad ktrym wisi jaka przykro czy niebezpieczestwo 
(ostrzegy mnie o tym duchy), a Helena mogc zrobi wietn karier burzy j wasnymi rkoma. 
Prosz pani, pan Solski, cho niedowiarek, ale czowiek nietuzinkowy. Bogaty, wysoka 
inteligencja (ma nawet zdolnoci do interesw, jak zapewnia m), a nade wszystko szalenie 
kocha Hel. Patrzyam na to.., wulkan!... Ale dzi widz zmian. Jeszcze i dzi, kiedy 
znajduje si przy niej, poszedby za ni do pieka, niemniej  nie jest to ju tamta mio. 
 Hela niepotrzebnie drani go kokietujc innych panw wtrcia zmartwiona Madzia. 
 To jeszcze byoby mniejsze  mwia pani Arnold.  Ale pan Solski ma za duo rozumu 
i uczucia, aeby od swej ony nie da jakiej wiary, mioci dla ludzi, ideau... Tymczasem 
dla Heleny podniolejsze sprawy nie istniej, ona drwi z nich. A poniewa jest za dumna, 
aeby chciaa udawa, wic z panem Solskim postpuje nieledwie w cyniczny sposb. Ja 
dam ci moj pikno, a ty mi dasz twj majtek i nazwisko  oto jej dewiza!... Pan Solski 
niezupenie wierzy w to, posdza j o pozowanie, niemniej zniechca si i moe cakiem 
opuci. 
 Pani nie zwracaa jej uwagi na to?  zapytaa Madzia.  Prbowaam, ale bez skutku. 
Zreszt nie miem przynagla do maestwa, aeby nie sdzia, e auj jej domu. A tu czas 
pynie i swoje robi. Jeszcze miesic, jeszcze dwa i pan Solski, ktry dzi, odpowiednio zachcony, 
moe by si oeni, jutro straci do niej sympati. 
 Oni ju byli narzeczonymi i zerwali  rzeka Madzia. 
 Takie zerwanie nic nie znaczy. Pikne kobiety mog si droy; na mczyzn dziaa to 
zbawiennie. Tylko  nie naley przeciga struny. 
Madzia patrzya na ni pytajcym wzrokiem. Pani Arnold spostrzegszy to rzeka: 
 Ot na czym polega moja proba do pani. Ja Heli nie mog mwi ani o zampjciu, 
ani o niepokojach jej matki. Niech wic pani rozmwi si z ni jako przyjacika... 
 Pani Latter bardzo yczya sobie tego zwizku i bardzo cierpiaa dowiedziawszy si o 
zerwaniu. 
90 
 Ot to. Moe nawet zerwanie stao si jedn z pobudek jej mierci... Zwracam nareszcie 
uwag, e pani w delikatnej formie moe Heli wspomnie o tym, co Solscy zrobili dla 
nieboszczki... Gdy w sercu Heleny obudzi si wdziczno i nieco obawy o jutro, wwczas 
inaczej zacznie traktowa pana Stefana... 
Temat rozmowy zosta wyczerpany i pani Arnoldowa wrcia do kwestii spirytyzmu. 
Ubolewaa, e w tym kraju klasy owiecone i majtne za mao dbaj o wiat duchw, a jako 
przykad postawia Ad, ktra wicej zajmuje si rzecz tak materialn, jak mikroskop, albo 
tak doczesn, jak stowarzyszenie kobiet, anieli przyszoci wasnej duszy i obecnym pooeniem 
swoich rodzicw. 
 Niech j pani przekona, a bdzie z niej gorliwa apostoka rzeka Madzia. 
Pani Arnold patrzya w jaki nieokrelony punkt i kiwaa gow. 
 Droga pani  odpara  wiele ja mylaam, aeby bodaj t jedn rodzin nawrci do 
prawdziwej wiary, bo ludzie majtni, wiatli i wpywowi duo dobrego mogliby zrobi blinim. 
Ale  jak ich przekona?... Duchy nie s naszymi sugami i nie przychodz na kade 
zawoanie. My, porednicy midzy tym a tamtym wiatem, nie zawsze rozumiemy ich gos, 
wic moemy si myli. 
Nieraz potrzebne nam s rodki czysto ziemskie, pomoc ludzi, a ci nie zawsze, o! nie zawsze 
godni s zaufania... Wierz mi, pani, e gdyby nie poczucie obowizku, gdyby nie nadzieja, 
e religia nasza zmieni wiat do gruntu, poprawi go i uszczliwi, wierz mi, pani, wyrzekabym 
si mego powoania. Jakie ono cikie!... Same stosunki z duchami zadaj duo 
cierpie.!. Gdy za, jako istoty niedoskonae, potkniemy si, ile spada na nas drwin i 
obelg?... A jak to przeszkadza rozszerzaniu si wiary pomimo jej prawdziwoci! 
egnajc si pani Arnold zapytaa Madzi: 
 Pani dawniej zna pana Zgierskiego: czy to jest dobry czowiek? 
 Czy ja wiem'?... Zdaje si, e tak... 
 Czowiek zrczny i umiaby by uytecznym, ale... on tak prdko nawrci si, e a si 
waham... A pani Edyta, ktra mieszka u ciotki pastwa Solskich, czy nie jest osob' interesown? 
 Tego nie wiem. 
 Mona ufa temu, co ona mwi? 
 Prawie e nie znam jej  odpara zakopotana Madzia. 
 Oto widzi pani, jak trudno zebra midzy ludmi najprostszych informacyj!  westchna 
pani Arnold.  A przecie nie mog zapytywa ducha Cezara o opini o Zgierskim 
albo Marii Antoniny o pani Edyt... 
No, do widzenia  rzeka, mocno ciskajc Madzi za rk. Sdz, e nie mam potrzeby 
prosi pani o ogldne posugiwanie si wiadomociami, ktrych udzieliam. Dzieciom nie 
wszystko mona mwi o ich matce ani profanom o trudnociach, z jakimi musimy walczy 
my, porednicy. Nie trac te nadziei, e wkrtce i pani zobaczymy midzy powiconymi. 
Duchy nieraz daway mi to do zrozumienia. No  adieu!... 
Po odejciu gadatliwej Amerykanki Madzi przez kilka chwil zdawao si, e ona jeszcze 
mwi. Pokj kry jej przed oczyma i zacza si lka, sama nie wiedzc, czy duchw, czy 
pustych salonw, ktre j ze wszystkich stron otaczay. 
Boe!...  mylaa chwytajc si za gow.  Dusza, ktra nie wie o tym,. e ju opucia 
ciao, i wyobraa sobie, i jest w domu zdrowia!... 
Przypomniaa sobie postaw i fizjognomi pani Arnoldowej. Obkana czy mistyfikatorka? 
Ale gdzie tam! Zwyczajna dobra kobieta, troch wielomwna, ktra z najgbsz wiar 
opowiadaa swoje przywidzenia czy widzenia... 
Skd znowu przyszo jej do gowy, e pani Latter chciaa mnie wyda za swego syna?... 
Druga crka!... No, moga jej co powiedzie Hela... W kadym razie dziwna ta apostoka 
przypomniaa mi mj obowizek. Hela musi... musi wyj za pana Stefana... 
91 
Gdy tak mylaa, stan jej w pamici pan Stefan prawie pikny mimo swej brzydoty, a 
imponujcy natur energiczn, szlachetnoci, zreszt uprzejmoci dla niej. 
Arnoldowa ma suszno mwic, e gdy pan Stefan jest przy Heli, wwczas znajduje si 
pod jej wpywem. Ile razy sama to widziaam... Ach, nieznony kobieciarz... Jak on nawet na 
mnie spoglda!:.. Zreszt Ada nie ukrywa tego, e on wybucha wobec kadej kobiety... Rozumie 
si, e gdy Hela zechce, bdzie go miaa. I tak stanie si najlepiej... 
Cicho westchna i usiowaa nie myle o panu Stefanie. C j obchodzi pan Stefan? 
Szanuje go, podziwia i na tym koniec. Ale jaki on szlachetny, jaki wspaniay w swoich porywach, 
a jaki dobry, gdy hamuje si, aeby nie umizga si do Madzi, ktra jest przecie gociem 
jego siostry. Nie dziw, e arystokratyczne panny rade by go odcign od Heleny. Ale 
on musi zosta mem Heleny... Niczyim, tylko Heleny, na przekr wszystkim pannom z 
towarzystwa... Ona przecie take arystokratka z upodoba, z postawy, a nade wszystko z 
piknoci. Ktra jej dorwna, choby najbardziej utytuowana? 
92 
16 Pan Zgierski wchodzi 
W kilka dni na rogu ulicy Marszakowskiej i Krlewskiej z cikiego szafirowego tramwaju 
wyskoczy pan Zgierski i jak dua pika zatoczy si prawie pod nogi Madzi. Kania si 
szeroko, ociera pot z ysiny i mwi: 
 Jakie szczcie, e pani tu spotykam!... Ju nawet chciaem zoy pani w jej mieszkaniu 
najgbsze uszanowanie... Czy nie idzie pani przez Saski Ogrd?... 
 Owszem, mog pj. 
 Zawsze ta sama dobro. Co za gorcy dzie!... Nie chce si wierzy, e dopiero jestemy 
w kwietniu. Ogrd wydaje mi si chodniejszym ni ulica; wreszcie wiosenny krajobraz jest 
dla pani najwaciwszym otoczeniem. Czy uwaa pani, e tu i owdzie ju przezieraj jasnozielone 
listki trawy?... I pczki... sowo honoru!... malutkie, zaledwie pczusiami nazwa je 
mona, ale ju s. A niebo?... Prosz pani  taki bkit... I tych kilka obokw biaych jak 
abdzi puszek, ktrym panie zasaniaj szyjki podczas balw... Cudownie pani dzi wyglda, 
tak... jak zwykle, bo trudno mi o cilejsze porwnanie. Nie wiem, czy to wpyw wiosny, czy 
widok pani, ale czuj si odrodzonym... 
 Pan ma do mnie interes?  przerwaa Madzia. 
 A zawsze ta sama skromno  mwi Zgierski, sodko umiechajc si i pieszczc j 
bystrymi oczkami.  Tak, interes, i to niejeden... 
 Zaciekawia mnie pan. 
 Przede wszystkim osobisty. Ile razy widz pani, choby w przelocie, w pierwszej 
chwili doznaj czego przykrego, jakby uczucia wstydu, e jednak ja jestem zy... Ale wynagradzaj 
mi to chwile nastpne: czuj bowiem, e staem si jakby lepszy. 
Mwi tak gorco a delikatnie, z tak gbokim przekonaniem, e zakopotana Madzia nie 
moga si na niego gniewa. 
 A ten drugi interes?  spytaa z lekkim umiechem, dodajc w myli: 
Zabawny komplimencista!... 
 Drugi interes jest nie mj i dlatego powaniejszy  odpar zmieniajc ton.  Chodzi o 
kogo, kto pani interesuje... 
 Domylam si, o Hel... O, pan moe przypuszcza, e ja zapomniaam naszej umowy!... 
Wtedy u pastwa Korkowiczw. 
 Naszej umowy?...  zdziwi si Zgierski. 
 Mielimy pracowa nad ustaleniem jej przyszoci, a ja zaraz zgadam, e chodzi o nawizanie 
maestwa z panem Stefanem, ktre Hela tak niebacznie potargaa... Ale mam nadziej, 
e to si zrobi... 
 Co?... maestwo panny Heleny... Z jakim panem Stefanem?... bo i ja jestem Stefan. 
Ale jeeli mwi pani o maestwie panny Heleny z panem ..., to wybaczy pani, ale ja o tym 
nie mylaem. 
 Ale pamitam sowa paskie: musimy zaj si przyszoci tych dwojga dzieci, to 
jest Helenki i jej brata... 
 Ja?...  pyta zdumiony Zgierski stajc w alei i kadc rk na piersi.  Z tych dwojga 
dzieci, jak pani je nazywa, panna Helena interesuje si teraz, naturalnie po swojemu, modym 
Korkowiczem. A za pan Kazimierz jest to utracjusz, ktry potrzebuje tylko pienidzy, i impertynent, 
ktry za przyjacielskie uwagi paci... najniewaciwszymi odpowiedziami. Ja do 
tego planu, o ktrym pani mwi, ani myl nalee... Chciaem za zakomunikowa pani 
wiadomo wan dotyczc naszego szlachetnego pana Stefana. 
93 
 Prawda, jaki szlachetny!...  powtrzya Madzia z zachwytem. 
 Ale to nadzwyczajny czowiek!... To, pani, geniusz inteligencji, charakteru, energii... 
To czowiek, ktry  po prostu robi uszczerbek ludzkoci przez to, e nie zajmuje jak najwyszego 
stanowiska. Umys  serce  wola, a wszystko w wielkiej potdze  to jest, moim 
zdaniem, pan Solski... 
Zdawao si, e Zgierski, mwic to, z nadmiaru uniesienia wzleci ponad Saski Ogrd. 
 Ach, jak pan dobrze go ocenia!... 
 Ale ile ja walk musz stacza o niego  odpar Zgierski, wymownie spogldajc na Madzi. 
 Jakie si to pod nim doy kopi... Jakie intrygi... 
 Co pan mwi?...  zawoaa wylkniona Madzia.  W tej chwili  prawi Zgierski znionym 
gosem  tworzy si spka kapitalistw, ktra chce uy wszelkich rodkw, aeby 
pana ... odsun od cukrowni, na ktrej zbudowanie ju kaza zwozi materiay... Powiadaj, 
e zabra im pomys, gdy to oni mieli zamiar budowa w roku przyszym cukrowni w tej 
okolicy, a z panem ... zrobi kontrakt o dostaw burakw... 
 Kt to s ci panowie? 
 Kapitalici, no... i zalena od nich arystokracja. Ludzie tacy nie znosz, aby im kto 
wchodzi w drog, i nie cofaj si przed niczym!...  doda ciszej. 
 Ale to okropne  szepna Madzia, z przeraeniem wpatrujc si w bystre oczki Zgierskiego, 
ktre w tej chwili skromnie przysoni rzsami. 
 Ja, cho obcy panu Solskiemu, zapobiegam i bd zapobiega katastrofie, o ile mog... 
 A c oni mu zrobi? 
 Bd psuli roboty, buntowali robotnikw, podstawiali ze materiay, burzyli przeciw 
niemu ssiadw i w rezultacie  doprowadz go do bankructwa. Niech wic pani ostrzee 
pana Solskiego, zreszt... nie wspominajc mu o mnie... 
 Co te pan mwi!  oburzya si Madzia.  A kt lepiej moe go informowa anieli 
pan? 
 Jak si pani podoba  odpar lodowatym tonem pan Zgierski, ale czarne oczki jeszcze 
gbiej przysoni rzsami.  Pan Solski  doda  o jednym nie powinien wtpi: e ma we 
mnie powiconego czowieka, ktry cho nie znany, bdzie czuwa nad jego interesami i 
doniesie o kadej intrydze. 
 Okropno!  westchna Madzia, zarwno przejta niebezpieczestwami grocymi 
Solskiemu, jak i powiceniem Zgierskiego. 
 Ot i jestemy u kresu  rzek jej towarzysz, znowu jak najniej zdejmujc kapelusz i 
schylajc si do ziemi, o ile mu na ten wybryk pozwalay okrge formy.  Dzikuj pani za 
udzielon mi chwil szczcia  westchn  i polecam interes pana Solskiego. 
Potem biorc j za rk i mionie patrzc w oczy doda: 
 Panno Magdaleno, poczmy wsplne usiowania, a nasz ukochany geniusz pokona 
wszystkie przeszkody... 
Jeszcze jedno spojrzenie, jeszcze jeden ukon, jeszcze jedno odwrcenie gowy i  pan 
Zgierski potoczy si jak bilardowa kula gdzie w nieznan przestrze. Gdy za Madzia znikna 
mu z oczu, zawrci w przeciwnym kierunku i filuternie ogldajc si za damami poszed 
na kaw do pewnej cukierni. Tam co dzie zgromadzali si panowie czuwajcy jak on 
nad cudzymi interesami, porednicy w kupnie i sprzeday, w udzielaniu poyczek, robieniu 
nowych znajomoci i zbieraniu informacyj o wszystkim i o wszystkich, co tylko mogo przynie 
dochd czowiekowi majcemu skromne fundusze. 
Wrciwszy do domu wzburzona Madzia wpada do pokoju Ady i zadaa, aeby przyszed 
pan Stefan. Gdy wezwany ukaza si, opowiedziaa mu rozmow ze Zgierskim. 
 Ale czego pani taka wzruszona?...  odpar Solski patrzc na ni z umiechem. 
 Przecie grozi panu niebezpieczestwo... 
 I pani to obeszo?...  spyta Solski. 
94 
Madzia umilka i zawstydzia si. 
Brat i siostra przelotnie spojrzeli po sobie. 
 Uspokj si, Madziu  rzeka Ada.  Panowie ci nic nie zrobi Stefkowi... O ich pretensjach 
wiemy od dawna, za pan Zgierski widocznie ma do Stefana interes i dlatego ci nastraszy. 
 Ale on jest bardzo yczliwy dla pana Solskiego  ywo odpowiedziaa Madzia.  On 
bardzo trafnie scharakteryzowa twego brata i mwi, e cho nie znany i obcy, jednak bdzie 
czuwa... Bo go obchodzi czowiek niepospolity... 
 Ach, ach!...  zawoa Solski klaszczc w rce.  Pan Zgierski doskonale trafi. Musz 
si z nim zapozna. 
 Czyme on jest?  spytaa Ada. 
 Zrcznym aferzyst, moe troch lepszym od innych odpar brat.  Bdzie mi znosi 
plotki, z ktrych moe si co przyda, a ja  dam mu z pidziesit rubli na miesic. Tyle, ile 
bra procentw od nieboszczki Latterowej, co mu si niestety urwao! 
Madzia suchaa nadsana. 
 Czy to gniewa pani?...  zwrci si do niej Solski. 
 Bo... pan nie ufa czowiekowi, ktry mwi o panu z najwikszym uwielbieniem... 
 Ale ufam, ufam!  odpar Solski.  Jeeli zapewni mnie pani, e Zgierski ma skrzydeka 
cherubina, gotw jestem nawet i w to uwierzy.  Zreszt  kiedy poznamy go bliej. 
Poegna obie panny i nucc poszed do swego gabinetu. 
Ada jaki czas przypatrywaa si Madzi. Potem usiada przy niej i objwszy j wp spy
taa: 
 Powiedz mi, ale szczerze, jak najszczerzej: co mylisz o Stefanie? 
- Myl to, co dzi syszaam od Zgierskiego, e twj brat posiada wszystkie zalety w 
najwyszym stopniu: umys  serce  wol... I jeszcze, e jest najszlachetniejszym czowiekiem, 
jakiego znam  odpowiedziaa Madzia tonem gbokiego przekonania. Ada ucaowaa 
j. 
 Dobrze, bardzo dobrze, e tak mylisz  rzeka tumic westchnienie. 
 I dlatego powiem ci  prawia Madzia  taki czowiek powinien by szczliwym... My 
wszyscy mamy obowizek pracowa nad jego szczciem... I powiem ci, e on  powinien 
si oeni... 
 Masz suszno  rzeka cicho Ada. 
 I my obie, a z nami pani Arnold, musimy zrobi to, aeby oni pogodzili si z Hel... Ona 
ma wady, ale kt jest bez wad?... Tymczasem panu Stefanowi taka wanie ona potrzebna. 
Ada cofna si i gboko spojrzaa w oczy Madzi. 
 Ty to mwisz?...  spytaa. 
 Bo mam suszno. Pan Stefan jest niepospolity czowiek, a i Helenka jest niepospolit 
kobiet... Jaka ona pikna, zdolna, a jaka dumna!... Ja, powiem ci, nie kocham jej nawet tak 
jak Cecyli, t, ktrej wyrabiasz posad w Jazowcu. Ale mwi ci, e kiedy patrz na Helen, 
korz si przed ni, bo czuj, e w tej kobiecie jest co krlewskiego. Prawda, e ona ceni 
tylko siebie, ale widocznie zna swoj warto i ten czar, ktry bije od jej istoty. 
Ada wstrzsna gow. W sowach i oczach Madzi byo tyle szczeroci, e niepodobna 
byo wtpi o tym, co mwi. 
 I nie przypuszczasz, e mog by doskonalsze kobiety ni Hela?  spytaa Ada. 
 Moe w wyszych towarzystwach albo za granic  naiwnie odpowiedziaa Madzia. 
Panna Solska rozemiaa si. 
 Oj ty, ty!...  rzeka i ucaowaa j po kilka razy. 
Potem zacza jej opowiada o sprawach towarzystwa kobiet. e zapewne bdzie ufundowane 
schronienie dla nauczycielek, a moe kiedy i przytuek dla biednych matek. e w pracowni 
trykotowych kaftanikw jest trzydzieci pracownic i e damy z towarzystwa, zachco
95 
ne przez ni, kupiy szesnacie kaftanikw. e nareszcie j, Ad, dzi zajmuj tylko pracujce 
kobiety i biedne dziewczta i e ona doznaje niekiedy wyrzutw sumienia z tego powodu, 
i nieco zaniedbaa swoje mchy i porosty. 
 Wyobra sobie, teraz nie robi nawet czwartej czci obserwacyj co dawniej  zakoczya 
zmartwiona panna Solska. Miny wielkanocne wita, pamitne dla Madzi, bo w tym 
czasie poznaa kilka osb z rodziny Solskich. Wszyscy panowie, starzy i w rednim wieku, 
wicej i mniej utytuowani, byli dla Madzi uprzedzajco grzeczni. Ale wia od nich taki 
chd, e dla biednej dziewczyny rozmowa z nimi bya mk. Wyrzekaby si bogactw i stanowiska, 
uciekaby na pustyni, gdyby jej przyszo czciej widywa tych czcigodnych panw, 
ktrzy kadym sowem, spojrzeniem i ruchem okazywali, e jest im obc, a nawet niemi. 
Modsze damy z towarzystwa udaway, e nie spostrzegaj Madzi; za witajc si z ni lub 
egnajc patrzyy na cian lub sufit. Tylko jaka wiekowa pani rozmawiaa z ni do askawie 
przez par minut, ale po to, aeby powiedzie z umiechem, e przekonania jej, Madzi, 
maj wielki wpyw na Ad, gdy panna Solska adn miar nie daa si nam namwi na 
przyjcie udziau w wielkotygodniowej kwecie. 
Trzeciego dnia Madzia powiedziaa sobie, e jeeli te wizyty i znajomoci pocign si 
duej, ona pomimo caego przywizania do Solskich opuci ich dom. Jednoczenie przyszo 
jej na myl: czy ci pastwo w taki sam sposb postpowaliby z Helen Norsk i czy ona wytrzymaaby 
w ich towarzystwie? Wytomaczya sobie jednak, e panna Helena potrafi traktowa 
ich z gry i wanie midzy tak wyniosymi ludmi znajdzie si w swoim ywiole. 
 O, Helenka to nie ja!... 
Ale wita miny, wizyty wielkich dam i panw skoczyy si. Madzia wrcia do zaj 
na pensji, gdzie j otaczano coraz wikszym szacunkiem; Ada do towarzystwa kobiet, ktre 
dziki jej wzroso w liczb czonkw i fundusze; pan Stefan do swoich narad nad cukrowni 
z przedsibiorcami i technikami. 
Tymczasem soce coraz wczeniej wschodzio, pniej zachodzio, coraz wyej podnoszc 
si na niebie. Miasto obescho, ludzie woyli wiosenn odzie; na ulicach zaczto 
sprzedawa niebieskie przylaszczki posypywane korzeniem fiokowym; ogrd Solskich pokry 
si mod traw, a jego odwieczne drzewa pczkami, ktre tylko czekay na deszcz, aeby 
si rozwin. 
Pewnego dnia Solski wszed do pokoju siostry i zastawszy Madzi rzek wesoo: 
 Nareszcie zrobilimy ukad z wielbicielem panny Magdaleny. 
 Kt to taki?  spytaa zarumieniona Madzia. 
 Nie jedyny, ale jeden z gortszych. Pan Zgierski. 
 Jakie robi wraenie?  wtrcia Ada. 
 Salonowiec, gadki i do znudzenia grzeczny. Wreszcie jest to czowiek, ktremu nie potrzeba 
otwiera drzwi, bo sam otworzy, gdzie zechce. 
Krci si po pokoju i strzela z palcw. 
 Jeste zadowolony?  spytaa Ada. 
 Jestem. To, zdaje mi si, gracz!... Wol go mie za sob ni przeciw sobie... To jest  za 
sob nierad bym go mie; raczej obok siebie... W kadym razie rekomendacja panny, Magdaleny 
jest bardzo szczliwa. I jeeli pani ma jeszcze kogo do zalecenia mi, a nawet kilku 
czy kilkunastu, bd wdzicznym. 
 Nie... Pan ju co musia sysze... Jestem pewna, e pan sysza!... 
 O kim?  spyta ciekawie. 
 O panu Fajkowskim... 
 Fajkowski?... Pyszne nazwisko. Czy ma skad tytoniu?... 
 Ale gdzie tam, to aptekarz... prowizor apteczny... 
 Nieche nam pani opowie o Fajkowskim, ktry tak chybi powoania  nalega Solski. 
96 
 Ach, to caa historia  mwia Madzia.  Pana Fajkowskiego poznaam w Iksinowie, 
gdzie by w aptece. To jest, poznaam o tyle, e on kania mi si, a ja jemu... Kaniaam si, 
bo by dobry dla tej biednej Stelli, kiedy do nas przyjechaa z koncertem, pamitasz Ada?... 
(Ach, Boe, co si z ni dzieje... Pewnie biedaczka umara...). 
 Nowa historia  wtrci Solski.  Ale c z tym panem Fajkowskim? 
 Ot  prawia Madzia  pan Fajkowski przyjecha tu do apteki. (Wiesz, Ada, straci tam 
miejsce, gdy by lunatykiem i wyobra sobie, na pierwsze pitro azi po rynnie do kuchni!) 
 Aha  rzek Solski  ale w Warszawie ju nie jest lunatykiem? 
 Nie wiem. Ale tu pozna si z nauczycielk od panny Malinowskiej, znasz j, Ada, z anet... 
 Ona ma tak smutn mink?  rzeka Ada. 
 Ju nie... A raczej  bya jaki czas wesoa, ale teraz jest jeszcze smutniejsza. Bo, wyobra 
sobie, e poznali si z panem Fajkowskim, no  i pokochali si... 
 To: no  jest paradne! Czy kada znajomo prowadzi do mioci, czy te tylko aptekarze 
maj taki przywilej?... 
 Nie przeszkadzaj, Stefek!  zgromia go siostra. 
 Wic  mwia Madzia  kochaj si, ale pobra si nie mog, dopki on nie bdzie mia 
wasnej apteki albo lepszego miejsca, ktre wystarczyoby dla dwojga. Zreszt aneta mwi, 
e gotowa jest dawa lekcje, byle si to ju raz skoczyo... 
 Bah!...  wtrci Solski. 
 Ach, Stefek, nie przerywaj... 
 Tymczasem, wyobra sobie, co si dzieje. Onegdaj zaczepia mnie aneta zapakana i 
mwi: Moja Madziu, podobno pan Solski przy swojej cukrowni bdzie mia doktora i aptek. 
Spytaj si wic, czy biedny Fajkowski nie dostaby tam miejsca? To ogromnie zdolny 
aptekarz (mwia aneta), on sam robi analizy. A jaki cichy, pracowity... 
 Oczywicie ju wyleczy si z lunatyzmu  mrukn Solski.  Rozumiem  doda gono 
 wic pani chce uszczliwi t kochajc si par?... 
 C ja mog?  odpara zmartwiona Madzia wzruszajc ramionami. 
 A ja mam temu panu Fajkowskiemu (dlaczego on si nie nazywa  na przykad: Retortowski?), 
a ja temu panu mam odda aptek przy fabryce? 
 Ach, gdyby pan to zrobi!  zawoaa Madzia.  Oni tacy smutni, tak si kochaj... 
 Ada, siostro moja  rzek uroczycie Solski stajc na rodku pokoju  Ada, powiedz 
pannie Magdalenie, e jej protegowany, pan Fajkowski, ju ma aptek przy naszej fabryce. 
Ale pod warunkiem, aeby polubi zapakan pann anet... No, i rozumie si, aeby mnie 
nie wyrzucili stamtd nasi antagonici... 
Madzia zamiast odpowiedzi schwycia Ad w objcia i zacza caowa j po twarzy i rkach. 
 Ada  rzeka pgosem  powiedz twemu bratu, e jest anioem... 
I zy zakrciy si w jej oczach, gdy spojrzaa na pana Stefana. Solski zbliy si i pocaowa 
Madzi w rk. 
 Pani to jeste anioem  odpowiedzia  bo nie tylko dajesz nam mono przyczynia 
'si do szczcia ludzi, ale jeszcze mylisz, e robimy im ask. A tymczasem jest odwrotnie... 
Tak, tak  doda  niech pobieraj si zakochani, a my im pomagajmy... 
 Wanie Madzia i tobie chce pomc do szczcia  odezwaa si Ada.  Przed witami 
wcigna mnie do spisku, aeby pogodzi ci z Helen i naturalnie poczy was... 
 Ach, Ada!...  zawoaa przeraana Madzia zasaniajc oczy.  Jak moga powiedzie 
co podobnego?... 
Na twarzy pana Stefana ukaza si wyraz przykrego zdziwienia. 
 Pani tak radzi?  spyta po chwili namysu.  Ha, moe pani usucham i w tym wypadku:.. 
97 
 Jakby to byo dobrze!  szepna Madzia. 
 Moe, moe...  odpar Solski.  Zobaczymy, o ile rada pani jest suszn... Tymczasem 
pan Fajkowski dostanie aptek przy fabryce. 
Krci si jeszcze po pokoju i wyszed chmurny. 
 Czy pan Stefan obrazi si na mnie?...  spytaa Ady wylkniona Madzia. 
 C znowu?... Tylko wida przyszed mu na myl jego stosunek z Helen i zaspi go. 
Ale to minie  odpara Ada. 
 Jaki on dobry... jaki on szlachetny... jaki on wity...  mwia Madzia tulc gow na 
ramieniu Ady. 
98 
17 Brat i siostra 
W domu Arnoldw panna Helena zajmowaa duy, wesoy pokj urzdzony jak niegdy u 
matki. W oknach wisiay te same firanki, u sufitu ta sama lampa z niebieskim kloszem, na 
pododze stay te same sprzty i sprzciki, midzy ktrymi najokazalej wygldao lustro cieszce 
si najwiksz sympati wacicielki. 
Na schyku kwietnia po poudniu w pokoju tym znajdowaa si panna Helena z bratem. 
Ona, pospna, siedziaa na niebieskiej kanapce przypatrujc si swemu bucikowi, pan Kazimierz 
chodzi rozgorczkowany. 
 Wic ojczym  rzeka siostra  nie chce poyczy ci pienidzy? 
 Daby mi, ale sam potrzebuje. 
Panna Helena smutnie umiechna si kiwajc gow. 
 I sdzisz, e ja nigdy nie bd potrzebowaa pienidzy odpara.  Mam wielki majtek i 
czci jego dochodw mog pokrywa twoje szalone wydatki?... 
 Daj ci sowo, Hela, e to ostatni raz. Przyjem miejsce na kolei i bd pracowa... 
Niech licho porwie znajomoci, ktre mnie kosztoway tyle czasu i pienidzy, a nie przyniosy 
nic. Ale ten ostatni dug musz spaci dla przecicia stosunkw. 
 Tysic rubli  mwia panna Helena.  Ja tyle nie wydaam za granic. 
 No, ju, moja droga!...  przerwa brat.  Wydaa wicej cho nie potrzebowaa niczego. 
Na piknej twarzy panny Heleny zapon rumieniec. 
 Kiedy obejmujesz posad?  spytaa. 
 W przyszym tygodniu. 
 A pensja? 
 Tysic piset. 
 Za c oni bd ci tyle paci? 
 A to dobre!  wybuchn pan Kazimierz.  Bd paci za moj znajomo jzykw, za 
wiadomoci ekonomiczne, wreszcie za stosunki... 
Pan Kazimierz musia by mocno rozdraniony, stan bowiem przed siostr i prawie 
drcym gosem odpar: 
 Nie moja wina. Traciem pienidze, bo szedem do czego lepszego. I z pewnoci inaczej 
miabym si dzisiaj, wszystko byoby odzyskane z lichw, gdyby  nie twj kaprys... 
Zrywajc z Solskim mnie podstawia nog... Szwagier Solskiego inaczej byby traktowany. 
 Bye przecie jego  przyszym szwagrem  i ce zyska oprcz dugw? Zreszt, o ile 
wiem, Solski trzyma si z daleka od tych panw, ktrzy rozdaj posady... 
 On sam byby co dla mnie obmyli, bo niejednokrotnie robi wzmianki o mojej przyszoci. 
Teraz zakada cukrowni... Mgbym zosta administratorem z pensj czterech... 
piciu tysicy... 
 Cha! cha! cha!  zamiaa si panna Helena.  Ty administratorem i w dodatku  Solskiego!... 
 Tak, miej si, kiedy mi zwichna karier. Ja doprawdy pytam si nieraz: czy ciebie w 
yciu kto obchodzi? Bo chyba nie ja a nawet i nie matka... 
Panna Helena spowaniaa i surowo patrzc na brata odpara: 
 Jak tobie nie wstyd rzuca podobne frazesy? A ciebie kto obchodzi? Czy matka, dla ktrej 
o tyle bye sentymentalnym, o ile potrzebowa pienidzy? Czy moe ja, ktra zamiast 
mie w tobie opiekuna, musz przyjmowa dom od ludzi obcych? 
99 
 Ojczym nie jest obcym. Wreszcie on ma rodzin, a ja jestem kawalerem. 
 Wic e si, zosta porzdnym czowiekiem, a uatwisz mi ycie. Kto wie, czy to raczej 
ja nie straciam kariery przez ciebie. 
W przedpokoju rozleg si gos dzwonka. Panna Helena umilka, a pan Kazimierz, ktry 
gotowa si do odpowiedzi, przygryz usta. 
 Zdaje si, e ktry z twoich wielbicieli  mrukn. 
 Poproe go o posad administratora  odpara panna Helena. 
Wesza Madzia. 
Na jej widok po obliczu panny Heleny przemkn wyraz niechci, a pan Kazimierz zmieni 
si. Niemiao przywita Madzi, a w jego gniewnych przed chwil oczach bysno tkliwe 
uczucie. 
Madzia rwnie zmieszaa si. Nie spodziewaa si spotka pana Kazimierza. 
 Jak si masz, Madziu  rzeka panna Helena oddajc jej chodny pocaunek.  Oto widzisz 
 zwrcia si do brata  jej popro o posad, a bdzie lepsza ni ta na kolei. 
 Mnie?...  spytaa Madzia. 
 No, droga Madziu, tylko nie udawaj  mwia panna Helena.  Wszyscy wiedz, e wyprotegowaa 
Zgierskiego, potem narzeczonego anety... Aha... i jeszcze jak guwernantk 
z prowincji... 
W tej chwili wbieg w podskokach liczny chopczyk i zawoawszy po francusku: 
 Helenko, papa ci prosi... 
Schwyci j za rk i gwatem wycign z pokoju. 
 Nie przywitae si, Henryku  ostrzega go panna Helena.  Ach, prawda, przepraszam! 
 odpar miejc si. 
Poda rk Madzi i znowu zacz cign pann Helen. 
Gdy w dalszych pokojach ucichn odgos miechu chopca i krokw panny Heleny, Ma
dzia odezwaa si do pana Kazimierza: 
 Czy Helenka jest na mnie rozgniewana? 
 Rozgniewana  tak, ale nie na pani, tylko na mnie  odpowiedzia pan Kazimierz.  
Trudno jej pogodzi si z myl, e po takich nadziejach i tylu wydatkach zdecydowaem si 
obj posad, naturalnie biurow, na kolei elaznej. Wyobraam sobie mwi z gorycz  jak 
zdziwi si moi wczorajsi przyjaciele, kiedy dojdzie ich nieprawdopodobna wiadomo, e 
Norski zosta kolejowym urzdnikiem za tysic piset rubli! 
Biedna moja matka  doda po chwili  nie takiej spodziewaa si przyszoci. A i ja sam, 
ledwie rok min, uznaem za konieczne poegna si ze zudzeniem. Nie pod tym tylko 
wzgldem... 
 Po c pan tak spieszy si z wyborem zawodu?  spytaa Madzia patrzc na niego ze 
wspczuciem. 
 Raczej spniem si, prosz pani  odpar siadajc obok niej.  Gdybym to samo zrobi 
przed rokiem, nie stracibym pienidzy na te obrzyde stosunki  miabym ju ze dwa lub trzy 
tysice pensji i... mgbym pomyle o szczciu rodzinnym doda ciszej, spuszczajc oczy. 
 Ale skd ten nagy zamiar?... Po co to?  mwia zmieszana Madzia cofajc rk, ktr 
uj pan Kazimierz.  Dopiero wchodzi pan w wiat, wic skd to rozczarowanie? 
 Nie rozczarowanie, tylko logiczny wniosek. Ca moj zasug, e pomimo modoci 
spostrzegem, i na nic si nie zdao walczy z losem. 
 Albo los pana przeladuje?... Ja mylaabym przeciwnie zaprotestowaa Madzia. 
Potrzsn gow. 
 Kiedym by dzieckiem  mwi jakby marzc, a pikne jego oczy pociemniay  matka 
roia dla mnie o karierze dyplomatycznej. Mwia mi o tym czsto, kazaa uczy jzykw, 
gry na fortepianie, taca, ukonw i  bardzo obszernie historii powszechnej. Majc szesna100 
cie lat prawie na pami umiaem Mommsena nie liczc mnstwa dzie ekonomicznych i 
prawnych. 
Bardzo prdko matka przekonaa si, e o karierze dyplomatycznej nie mog myle z 
powodu okolicznoci zewntrznych. Ale we mnie cel ju by zasiany. Wic gdy musiaem 
poegna si z przyszym tytuem ekscelencji, powiedziaem sobie: bd trybunem. 
Jak mi szo w tym kierunku, moe pani syszaa. Gdziekolwiek byem, modzie widziaa 
we mnie swego kierownika, a starsi nadziej. Ten co zrobi...  mwili. Wszedem midzy 
arystokracj i plutokratw, raz  aeby zdoby odpowiednie stanowisko, drugi raz  aeby 
pozna ich bliej i wybra midzy nimi narzdzia do mych celw. Bawiem si z nimi, wydawaem 
pienidze  prawda!  Ale nie robiem tego na lepo, lecz z zamiarem. To byy 
szczeble dla mojej kariery, nie ideay. 
Madzia suchaa go jak proroka; pan Kazimierz zapala si i z kad chwil piknia. 
 Ale tam  cign  w zoconych salonach, spotkao mnie najcisze rozczarowanie. 
Byli tacy, ktrzy chtnie korzystali z mojej hojnoci, ale nie byo takich, ktrzy potrafiliby 
mnie zrozumie. Bawiono si moimi zaletami towarzyskimi i pod kadym wzgldem wyciskano 
jak gbk. 
Musz doda, e nie tylko mitry i korony szlacheckie maj przywilej osaniania tpych 
gw. Pod frygijsk czapk demokracji jest nierwnie wicej gupcw, w dodatku le wychowanych, 
wrzaskliwych i ambitnych. Modzie demokratyczna, z ktr wreszcie nie robiem 
ceremonij, widzc e yj wrd wyszego wiata, w ktrym ich ojcowie zapeniali 
przedpokoje, ta modzie  opucia mnie. Niezdolni poj moich planw sdzili, i zdradziem 
ich spraw, tym bardziej e nie mam zwyczaju spowiada si z moich zasad przy piwie i 
kiebaskach. Niemao take  doda w nawiasie  u tych sankiulotw zaszkodzia mi wiadomo, 
e Helena wychodzi za Solskiego. 
Tak skoczya si moja kariera trybuna  mwi z ironi, z ktr mu byo bardzo do twarzy. 
 A poniewa nie mam majtku, wic... c lepszego mog zrobi, jeeli nie dobija si 
stanowiska w biurach kolejowych... Nie wtpi, e tam wypyn, ale jest to nadzieja rozbitka, 
ktry z potnego okrtu znalaz si na pustym brzegu, pewny, e cho nie umrze z godu. 
Z dalszych pokojw dolecia gos panny Heleny, ktra po chwili wesza. 
 Kaziu  rzeka do brata, ju stojcego w oknie  ojczym na ciebie czeka. Podzikuj!...  
dodaa wycigajc rk. 
 Dajesz?...  spyta.  Ach, jaka ty poczciwa...  i gorco kilka razy pocaowa j w rk, 
a potem w usta. 
 Ojczym daje pienidze, ja tylko porczam  odpara. Gdy za brat wybieg z pokoju, 
panna Helena zwrcia si do Madzi. 
 Czyme tak zeszofowana?  zapytaa patrzc na ni z ironi.  Mielicie jak wzruszajc 
rozmow z. moim bratem? 
 Z tob chciaam pomwi o wanych rzeczach  odpowiedziaa Madzia tonem, ktry j 
sam zadziwi. 
 O, to co musi by!...  rzeka panna Helena. 
Wygodnie zasiada na kanapie i zacza przypatrywa si swej nce. Madzia zaja miejsce 
obok na foteliku. 
 Wiesz  zacza Madzia  e ostatni osob, z ktr przed mierci rozmawiaa twoja 
matka, byam ja... 
 No... no... no!... C to za wstp?... a jaki ton?... Przypomina mi si panna Howard!...  
przerwaa panna Helena. 
Ale Madzia z niezwykym u niej chodem mwia dalej:  Posiadaam troch zaufania u 
twej matki... 
 Aaa!... 
101 
 Czsto od niej syszaam o tobie. I powiem ci: nie masz pojcia, jak matka pragna 
twego maestwa z panem Stefanem, a nie domylasz si, jaki to by dla niej cios, gdy dowiedziaa 
si o nieporozumieniach midzy wami... Wtedy... we Woszech... 
 C dalej?  spytaa panna Helena.  Bo po takim prologu musz spodziewa si dramatycznego 
zakoczenia. 
Nie mam prawa mwi ci wszystkiego, o czym wiem  cigna Madzia. Ale o jedno ci 
prosz: aeby do moich sw przywizywaa wicej znaczenia anieli do mojej osoby. Ot 
 pogd si z panem Stefanem i spenij wol matki. 
Panna Helena zacza doni uderza si w ucho. 
 Czy ja dobrze sysz?...  spytaa patrzc na Madzi.  Ty, Magdalena Brzeska, grobowym 
gosem zalecasz mi w imieniu zmarej matki, aebym wysza za Solskiego?... Wiesz, 
moja droga, e na tak zabawnej komedii jeszcze nie byam!... 
 Ktra z nas gra komedi?...  spytaa obraona Madzia. Panna Helena skrzyowaa rce 
na piersiach i pomiennym wzrokiem patrzc na Madzi odpara: 
 Ty przychodzisz swata mnie z Solskim, ty, ktra od kilku miesicy kokietujesz go z 
caej siy?... 
 Ja... pana Stefana?... Ja kokietuj kogokolwiek?...  zapytaa wicej zdumiona anieli 
rozgniewana Madzia. 
Panna Helena zmieszaa si. - Tak mwi...  rzeka. 
 Tak mwi!... Przebacz mi, ale... c mwi o tobie, o twoim bracie?... Co wreszcie 
mwiono o... 
Tu Madzia zamilka, jakby przestraszya si wasnych sw.  Solski kocha si w tobie... I 
mwi, e si z tob oeni... Widocznie w jego sercu nadszed twj sezon  rzeka panna 
Helena. 
Madzia rozemiaa si tak szczerze, i ten miech wicej przekona pann Helen anieli 
wszelkie objanienia. 
 Moe go nie kokietujesz  odpara coraz wicej zmieszana.  Ale jeeli on zechce si z 
tob oeni, wyjdziesz z pocaowaniem rki... 
 Ja?... Ale o tym nigdy nie byo mowy... Nigdy nie pomylaam o tym i nie myl, a nawet 
gdyby pan Stefan dosta (czego Boe bro!) bzika i owiadczy mi si, nigdy bym za 
niego nie wysza. Ja ci si nawet nie tomacz  mwia Madzia  bo nie rozumiem, jak mona 
wierzy w podobne brednie, bdc przy zdrowych zmysach. Przecie gdyby by cie czego 
podobnego, nie mieszkaabym w ich domu. A tak  mieszkam teraz i bd mieszkaa 
choby dla zamknicia ust plotkarzom, ktrymi doprawdy pogardzam. Jest to to samo, co 
gdyby powiedziano, e w tobie kocha si pan Arnold i e ty masz wyj za niego!...  To inna 
rzecz. Za Solskiego wyj moesz. 
 Nigdy!  zawoaa Madzia. 
 Wybacz, ale nie rozumiem powodw  odpara panna Helena.  Nie jeste przecie jego 
siostr. 
 Szanuj pana Stefana, podziwiam go, ycz mu szczcia, bo to najszlachetniejszy 
czowiek  mwia Madzia z zapaem.  Ale wszystkie przymioty, jakie posiada, nie zasypayby 
przepaci lecej midzy nami. Boe!...  tu otrzsna si  a to dla ubogiej dziewczyny 
lepsz jest mier anieli wdzieranie si do towarzystwa, ktre ju dzi odwraca si ode 
mnie. 
Ja take mam dum  zakoczya z uniesieniem Madzia. I wolaabym by sug w domu 
biedakw anieli czonkiem rodziny, ktra traktowaaby mnie jak przybd. 
Panna Helena suchaa ze spuszczonymi oczyma, a na jej twarz wystpi rumieniec. 
 No, w dzisiejszych czasach  rzeka  uksztacenie i wychowanie zaciera midzy ludmi 
rnice majtkowe... 
102 
 I dlatego ty moesz zosta on pana Stefana  pochwycia Madzia.  Twj ojciec by 
bogatym obywatelem, mia wsie... Matka od stp do gw bya wielk dam... A i ty sama 
pomimo braku majtku jeste wielk dam i moesz imponowa rodzinie ma. Ale ja, crka 
lekarza w maym miasteczku, ktrej najwyszym marzeniem jest mie kilkuklasow pensj!... 
Naturalnie, e jestem przywizan do Solskich, bo oni obiecali mi da szko przy 
swojej cukrowni. Bd uczya dzieci oficjalistw i robotnikw, oto moja rola w ich domu... 
Zaspione dotychczas oblicze panny Heleny rozjanio si jak pikny krajobraz, kiedy 
spoza chmur wyjrzy soce. 
 Przepraszam ci...  rzeka i pochyliwszy si do Madzi serdecznie j ucaowaa. 
 A widzisz... a widzisz, niedobra!...  mwia Madzia tulc j.  Za wszystkie niesprawiedliwoci, 
jakimi mnie obrzucia, musisz... musisz pogodzi si z panem Stefanem. Pamitaj 
 dodaa ciszej  tego chce biedna matka twoja... 
 Przecie pierwszego kroku zrobi nie mog  odpara zamylajc si panna Helena. 
 On zrobi... tylko go ju nie odpychaj. O, ja co o tym wiem... wiem!...  szepna Madzia. 
W drugim pokoju rozlego si ciche skrzypienie butw i na progu stan pan Kazimierz. 
By rozpromieniony: miay mu si usta, oczy, twarz, caa postawa... Ale na widok Madzi 
radosne objawy zniky, na czole ukazaa si delikatna zmarszczka, a w oczach cie melancholii. 
Z takim wyrazem bywa najpikniejszy, osobliwie, kiedy mu si wosy nieco powichrzyy. 
Panna Helena bya tak zajta sob, e nie pytajc brata o rezultat konferencji z ojczymem 
zawoaa: 
 Wiesz, e to s plotki o Madzi i Solskim?... 
Pan Kazimierz wyglda w tej chwili jak czowiek zbudzony ze snu. Patrzy na Madzi. 
 Ona pod sowem mwi  cigna siostra  e nigdy nie wyszaby za Solskiego i e 
zreszt Stefek ani myli kocha si w niej... 
Madzia doznaa jakby ukucia w serce. 
 Przy tym  mwia panna Helena  poczciwe Madzisko wybornie okrelia swoj rol w 
ich domu. Stefek obieca odda jej szko przy cukrowni, a ona mwi: bd uczya dzieci ich 
suby i oficjalistw i dlatego jestem przywizana do Solskich... 
Kade sowo piknej panny, wypowiadane z drwicym miechem, szarpao dusz Madzi. 
Ach, jaka ona nielitociwa, jaka niedelikatna!...  mylaa.  Nic nie rozumiem  odezwa 
si pan Kazimierz. 
 Zrozumiesz, gdy ci dodam  rzeka powaniej  e Brzeska namawia mnie, aebym najpierwej 
pogodzia si ze Stefkiem, a po wtre wysza za niego... Syszysz: tak mi radzi Brzeska, 
przed ktr oni prawie nie maj sekretw... 
 Wiwat!...  zawoa pan Kazimierz i zacz skaka po pokoju. Jego melancholia pierzcha 
jak wystraszony zajc z bruzdy.  W takim razie, moja Helu, nie zechcesz chyba upomina 
si o te tysic rubli... 
 Bd spokojny  odpara z postaw triumfatorki  oddam ci i to, co mi jeszcze zostao. 
Madzia nigdy nie moga zda sobie sprawy z uczu dowiadczonych w tej chwili. Zdawao 
jej si, e wpada w odmt, z ktrego trzeba si wydrze. 
Podniosa si i podaa rk Helenie. 
 Idziesz?  spytaa panna Norska nie uwaajc ani na milczenie Madzi, ani na jej blado. 
 Do widzenia z pani  rzek pan Kazimierz tonem, ktry przynisby zaszczyt najdumniejszemu 
kuzynowi Solskiego. 
Co si to dzieje?...  mylaa Madzia, powoli zstpujc ze schodw. 
W aden sposb nie moga pogodzi gbokich rozczarowa pana Kazimierza ze skokami 
ani czuoci, jak okazywa jej przed chwil  z lekcewacym poegnaniem. A ta Hela, ktra 
ju nazywa j Brzesk... 
103 
Gdy jednak przesza si po ulicy, na wieym powietrzu, wrd wiosennego dnia i wesoych 
przechodniw, myli jej przybray inny kierunek. 
Przecie ja sama, gdy uciesz si, zapominam o obecnych. A jeeli im to tak wielk 
sprawio rado, mam dowd, e robi dobrze. Biedny pan Kazimierz nie bdzie ju potrzebowa 
zabija zdolnoci biurow prac i prdzej urzeczywistni swoje wielkie zamiary... A 
Hela?  c?... Taka jak wszystkie damy z towarzystwa... Ona wanie da sobie z nimi rad i 
pan Stefan bdzie szczliwy. 
Kochana pani Latter gdyby moga widzie ich rado, niezawodnie powiedziaaby mi: 
Madziu, jeste dobr dziewczyn, jestem z ciebie zadowolona... I dom Solskich oywi si, 
do czego tak wzdycha Ada. I pan Stefan, ten szlachetny czowiek... 
Tu urwa si dalszy bieg myli. Zabrako jej odwagi do zastanawiania si nad przyszym 
szczciem pana Stefana 
104 
18 Co zrobi spirytyzm, a co ateizm? 
W kocu kwietnia pastwo Arnoldowie zaprosili Solskich i Madzi na wieczr majcy 
odby si w rocznic ich lubu. Oznajmili, e zgromadzi si nieliczne kko znajomych, midzy 
ktrymi znajdowa si profesor Dbicki. 
Istotnie jedn z pierwszych osb, ktre spotkaa na wieczorze Madzia, by Dbicki. Sta ze 
zmartwion min przy drzwiach wchodowych, tu obok gospodarza. Mona by go wzi za 
lokaja, gdyby nie wytarty frak, ktry w dodatku nie pasowa mu do figury. 
 Dlaczego profesor nie przyjecha z nami?  zawoa Solski przywitawszy si z Arnoldem. 
 Ja tu ju jestem od sidmej  mrukn skrzywiony Dbicki kaniajc si wszystkim 
wchodzcym, ktrzy go nie znali. Chcia pokaza, e nie s mu obcymi wiatowe zwyczaje. 
Na szczcie Ada Solska schwycia go pod rk szepczc: 
 Mj profesorze, musi mi pan cay wieczr dotrzyma towarzystwa, nawet przy kolacji... 
 Doskonale!  odpar z dobrodusznym umiechem  bo nawet nie wiedziabym, co robi 
w tym chaosie. 
Usiedli w kciku rozmawiajc. Niebawem jednak Dbicki utkwi niebieskie oczy w przestrze 
i zapomnia o panie Solskiej, co zreszt w jego yciu nie naleao do niespodzianek. 
Tymczasem Madzia, wprowadzona przez Solskiego, ogldaa si midzy zebranymi. Pomaga 
jej w tym zajciu pan Kazimierz, ktry dzi by tak uprzejmy, jakby chcia zatrze w 
jej pamici lady ostatniego spotkania. 
Jaki on dobry!...  mylaa zachwycona Madzia.  Cho myli si, jeeli przypuszcza, e 
byam wtedy obraona. Ja przecie wiedziaam, e rado zrobia ich tak roztargnionymi... 
 Niech pani uwaa, jacy tu s ludzie  mwi pan Kazimierz.  Ci panowie tdzy, w 
rednim wieku, to rozmaici przedsibiorcy, ktrzy z moim ojczymem robi wielkie interesa. 
A ten midzy nimi Niemiec, z rudawym zarostem, bdzie ustawia maszyny w cukrowni pana 
Stefana. 
 Aha!...  szepna Madzia na znak, e j bardzo interesuje Niemiec ustawiajcy maszyny. 
 Ci modzi panowie, o ten blondynek ze znaczkiem przy klapie fraka, inynier, tamten 
pikny brunecik, doktr, o... i znajomy pani  Bronisaw Korkowicz, ktry wyglda, jakby 
uczy si roli Otella do teatrzyku na Pradze  to wszystko wielbiciele mojej siostry. Mog 
pani zapewni, e kady ubstwia j bezinteresownie, gdy kady jest majtnym. Hela innych 
nie toleruje przy sobie. 
 Czy to potrzebne, prosz pana?  spytaa Madzia. 
 Czy majtek potrzebny zakochanym?... Ja myl, e tak; szczeglniej przy pannach 
piknych a wymagajcych. 
 Nie... Czy potrzebni s tu ci panowie przy panu Stefanie rzeka Madzia ciszej. 
 A to ju taktyka mojej siostry i w ogle pa  odpowiedzia pan Kazimierz.  Panie odkryycie, 
e najsilniejszymi okowami dla mczyzn jest zazdro. Prawda?... 
 Nie wiem, prosz pana  odpowiedziaa Madzia. 
Pan Kazimierz lekko przygryz usta i objania dalej: 
 A teraz niech pani uwaa najciekawsz grup. Te damy niemode i nieadne, ten pan z 
siwymi faworytami i ten drugi z bdnymi oczyma... Widzi pani, jacy oni wszyscy powani?... 
To s adepci spirytyzmu, uczniowie i uczennice pani Arnoldowej. Ruchliwa kobiecina!... 
Niedawno mieszka w Warszawie, a ju w kilkunastu domach stoowe nogi i ekierki 
105 
gosz nadziemsk mdro. Gdybym nie wiedzia, e moja macocha drugiego stopnia jest w 
najwyszym stopniu bezinteresowna, wrybym jej, e zrobi majtek. Na nieszczcie zdaje 
si, e mj autentyczny ojczym grubo dokada do stosunkw z duchami. Pani, lepiej wyda 
bal na sto osb, anieli jeden pomylny seans spirytystyczny!... 
 Pan artuje z tego?...  zapytaa Madzia. 
 Jeszcze jak!... 
Nagle kto odwoa pana Kazimierza i Madzia przysiada si do panny Solskiej. 
Ada, zarumieniona, gorczkowo bawia si wachlarzem. 
 Mwi, e pan Norski  rzeka do Madzi  jest wielki baamut. Czy i do ciebie si umizga? 
 Nie  odpara Madzia czujc, e dopuszcza si poowicznego kamstwa.  W tej chwili 
opisywa mi zebrane towarzystwo i nielitociwie drwi ze spirytyzmu. 
 Kto wie, czy nie ma susznoci... Prawda, profesorze?  zwrcia si Ada do Dbickiego. 
 A o czym pani mwi?  spyta jak przebudzony. 
W tej chwili ubrana w bia sukni przybiega do nich panna Norska i po raz drugi jak najczulej 
powitaa Ad i Madzi. Potem wycigajc rk do Dbickiego rzeka z filuternym 
umiechem: 
 Ja czuj, e u profesora nie mam aski jeszcze od nieszczsnego dwumianu Newtona... 
Jeeli naprawd gniewa si pan, to przepraszam... Dzi nie zrobiabym tego, jestem inna  
dodaa z westchnieniem.  Wasne cierpienia ucz, e nikomu nie trzeba robi przykroci... 
Bya czarujca. Zbliya si tak, e Dbicki czu zapach jej ciaa, i patrzya w niego wielkimi, 
ciemnymi oczyma. Ale stary matematyk odpar z kamiennym spokojem: 
 Prosz pani... bo i na co przydaby si pani dwumian Newtona?... Dobre to jako wstp 
do szeregu Taylora, ale tak!... 
 Ach, potworze!  zawoaa Ada.  Mwi do pana kobieta jak niebiaskie widzenie, a 
pan, zamiast wpatrywa si w jej oczy, mylisz o Taylorze?... 
Zmieszany Dbicki rozoy rce nie wiedzc, co odpowiedzie. Zastpi go Solski, ktry 
przysuchiwa si rozmowie. 
 On cay swj zapa dla piknoci panny Heleny mnie odstpi  rzek pan Stefan.  I 
dlatego ja mam przyjemno zachwyca si podwjnie.... 
 Na dzisiaj?...  zapytaa panna Helena podnoszc oczy. 
 Niekoniecznie  odpar Solski.  Pani Arnold prosi pani na gospodarsk rozmow. 
Poda jej rk, na ktrej z penym wdziku zaniedbaniem opara si panna Helena, i odszed, 
przelotnie spogldajc na Madzi. Ale Madzia tego nie spostrzega. Siedziaa ze spuszczonymi 
oczyma wsuchujc si w ostry bl, ktry przenikn jej serce. 
 Przelicznie wyglda Helenka!...  szepna do Ady. 
 Jeeli mam by szczer  odpara tym samym gosem panna Solska  to... nie!... Jest w 
niej co sztucznego... 
Madzi jeszcze mocniej zabolao serce. 
Jak prdko zapominaj o swych sympatiach wielcy panowie...  pomylaa. 
Zbliy si pan Kazimierz i zacz bardzo eleganck rozmow z Ad, tkliwie patrzc na 
ni, a ukradkiem rzucajc spojrzenia na Madzi. Ale panna Solska bawia si wachlarzem, 
odpowiadaa obojtnie i skorzystawszy z pierwszej okazji odesza z Dbickim poszuka 
chodniejszego pokoju. . 
 Nie rozumiem, co si stao pannie Adzie  rzek zaniepokojony pan Kazimierz.  W 
Szwajcarii bya dla mnie taka askawa... 
 Za rzadko odwiedza j pan  odpowiedziaa Madzia. 
 Bo ju od pewnego czasu spostrzegem w niej zmian. A e nie ciesz si wzgldami i 
pana Solskiego, wic... Wie pani, co std wynika?... e zbyt rzadko na moje nieszczcie 
widuj pani... 
106 
Gdy to mwi, twarz i oczy paay mu. Madzia naprawd wygldaa przelicznie, a kilku 
panw zastanawiao si nad pytaniem, ktra pikniejsza: czy posgowa panna Helena, w ktrej 
kadym ruchu byo wida, e zna si na swojej wartoci, czy agodna i cicha Madzia, ktra 
mylaa, e jest brzydk? 
W zebraniu powsta szmer. Szpakowaty adept pani Arnoldowej z wielkim przejciem dowodzi, 
e medium jest dzi usposobione jak nigdy i e naley j poprosi, aby urzdzia seans. 
 Zaoybym si  mwi do pana z bdnymi oczyma e zobaczylibymy co niezwykego. 
Pani Arnold znajduje si w tym stopniu podniecenia, w ktrym wola mediw podnosi 
stoy, a nawet zmusza duchy do ukazania si w materialnej postaci. 
Na to pan z bdnymi oczyma odpowiedzia, e w interesie nowej nauki ley, aby profani 
zobaczyli bodajby st latajcy w powietrzu. Za pan Zgierski, ktry jak spod ziemi znalaz 
si obok nich, owiadczy gotowo poproszenia szanownej gospodyni o seans. 
 No  rzek pan Kazimierz do Madzi  jeeli pan Zgierski wmiesza si do tego, widowisko 
jest pewne... Przejdmy tymczasem do dalszych pokojw... 
Przeszli i prawie otarli si o pana Bronisawa Korkowicza, ktry ukrywszy si za futryn 
drzwi, blady, z pobielaymi ustami wpatrywa si w pann Helen nie na arty kokietujc 
Solskiego. 
 Oto, widzi pani  mwi pan Kazimierz do Madzi, gdy znaleli si w zacisznym gabinecie 
 dzi mona sprawdzi, w jaki sposb tworz si religie. Znajduje si medium, o ktrym 
Charcot miaby duo do powiedzenia; znajduje si kilku fanatykw, ktrzy tak musz w co 
wierzy, jak po obiedzie wypija czarn kaw; jest jaki pan Zgierski gotw do porednictwa 
dla utrzymania swej pozycji, no  i jest gromada sabych gw, czyli og, ktry jeeli przestanie 
myle o Bogu i yciu przyszym, natychmiast oddaje si pijastwu, kradziey, rozbojom 
albo grze w winta... 
 Wic pan nie wierzy w duchy?  ciekawie spytaa Madzia.  Ja?... 
 Ale w niemiertelno duszy... 
 Jakiej duszy i w jak niemiertelno? 
 No, ale ju w Boga musi pan wierzy...  rzeka prawie z desperacj Madzia. 
Pan Kazimierz umiechn si i wzruszy ramionami. 
 Musiabym tu  odpar  wyoy pani cay kurs filozofii, jaki wykadaem kolegom 
uniwersyteckim, midzy ktrymi bywao wielu pobonych. Nie udmy si, panno Magdaleno... 
Bierzmy ycie, jakim jest, i troszczmy si przede wszystkim o to, aeby nic nie traci z 
jego rozkoszy... O goryczach pomyl za nas ludzie... A gdy przyjdzie ostatni moment, bdziemy 
mieli t przynajmniej pociech, emy nie zmarnowali cennego daru natury... Madzia 
zacza si naprawd niepokoi. 
 Ale, prosz pana, jak mona wtpi o duszy?...  mwia.  Ja przecie czuj, ja myl 
i... no, jestem pewna ycia przyszego... 
 Gdzie ona jest, ta dusza?  spyta pan Kazimierz.  Uczeni odkryli w mzgu tuszcz, 
krew, fosfr, miliony komrek i wkien, ale duszy nie spostrzegli. A gdzie owa dusza kryje 
si podczas twardego snu albo zemdlenia i dlaczego przestaje wiedzie o wszystkim, nawet o 
sobie, jeeli do mzgu przypynie o kilka kropel mniej krwi ni w stanie czuwania? Gdzie 
bya nasza dusza przed naszym urodzeniem? Dlaczego nie byo jej wwczas, gdy mielimy 
mikkie ciemiona; dlaczego dusze nasze rosy i dojrzeway razem z ciaem; dlaczego dosigaj 
szczytu w wieku dojrzaym; a sabn w staroci? I czy owa dusza nie jest podobna do 
pomienia wiecy, ktry w pierwszej chwili po zapaleniu ledwie byszczy, potem ronie, a 
gdy zabraknie stearyny, poczyna gasn? Mwi o niemiertelnej duszy jest to samo, co 
twierdzi e pomie trwa, cho wieca si wypali. Pomie jest tylko palc si wiec, a 
dusza yjcym ciaem. 
 Wic nie ma ycia przyszego?... 
107 
 Gdzie by ono istniao? W grobie czy w tak zwanym niebie, ktre jest midzygwiazdow 
pustyni, zimniejsz i ciemniejsz anieli sam grb? Skd zreszt te dzikie pretensje do 
wiecznego bytu? Czy nie byaby komiczn iskra, ktra byszczc przez kilka chwil zakadaaby 
sobie ycie stuletnie? Wszystko, co miao pocztek, musi mie koniec... 
 Straszne to!...  szepna Madzia. 
 Dla chorej wyobrani  mwi pan Kazimierz.  Ale czowiek normalny jest o tyle pochonity 
yciem, i nie ma czasu myle o mierci. Gdy za jej ulegnie, nawet nie wie, e go 
spotkaa; pi bez marze i zapewne bardzo by si gniewa, gdybymy go chcieli rozbudzi. 
 Co pan mwi...  zaprzeczya Madzia wstrzsajc gow.  Wiem, co jest ludzki organizm 
tak mdrze zbudowany. Lecz skde on si wzi, kto go stworzy i w jakim celu? Jeeli 
mier jest snem, to po co byo budzi nas z niego? Przecie to niesprawiedliwo. 
 Znowu zudzenie  odpowiedzia pan Kazimierz  bo nie moemy pozby si myli, e 
natura zostaa stworzona przez si podobn do czowieka, ktry ma jakie cele, lubi swoje 
dziea i lituje si nad ich zagad. 
W naturze nie ma miejsca na adn si tego rodzaju. Ziemia kry naokoo soca, bo 
pcha j naprzd sia rzutu, a utrzymuje przy socu sia cienia. Tlen czy si z wodorem i 
daje wod nie dlatego, e ludziom chce si pi, lecz na mocy powinowactwa chemicznego; 
ziarno rzucone w ziemi wydaje rolin nie dlatego, e tak chce jaki anio, ale pod wpywem 
ciepa, wilgoci i cia chemicznych znajdujcych si w gruncie... 
 Dobrze, ale... po co to?... po co?...  nalegaa Madzia. Pan Kazimierz znowu z umiechem 
wzruszy ramionami. 
 A po co nad nasz gow chmury ukadaj si niekiedy w formy wysp, drzew, zwierzt i 
ludzi? Czy i tamte ksztaty istniejce po kilka minut robi si w jakim celu, czy i one chc 
y wiecznie?... 
Madzia, rozgorczkowana, przestraszona, szarpaa chusteczk. Pan Kazimierz by dla niej 
genialnym czowiekiem i wtpi o prawdzie jego sw nie potrafiaby; przynajmniej teraz, 
kiedy patrzy w jego cudowne oczy, gboko rozumne a tak smutne. 
On, wida, ju pogodzi si ze strasznym losem czowieka, wic dlaczeg by ona miaa 
oburza si przeciw nieugitemu prawu? 
Ale jak jej byo al tych wszystkich, ktrzy pomarli, a ktrych ju nigdy nie zobaczy; jak 
byo al wasnej duszy, ktra musi zgasn, pomimo e cay wiat kocha!... I nikt nie ulituje 
si nad ni, nikt nie wycignie rki z midzygwiazdowej pustyni okropniejszej od grobu. 
Ach, ciki to by wieczr dla Madzi. Zdawao jej si, e pan Kazimierz w cigu pgodzinnej 
gawdki prowadzonej wesoym tonem rozwali niebo i ziemi, jej przesz wiar i 
przysze nadzieje. I z caego tego piknego wiata nie zostao nic... nic; tylko  ich dwoje 
skazacw. 
Milczaa nie wiedzc, co si dzieje dokoa niej, zasuchana w burz, ktra wybucha tak 
nagle i tyle spustosze porobia w biednej duszy. Wewntrzna istota czowieka doznaje niekiedy 
wzrusze podobnych do trzsienia ziemi. 
Pan Kazimierz w tej chwili nie myla o Madzi: patrzy na modego Korkowicza, ktrego 
zachowanie zaczo go niepokoi. Spostrzegszy to pan Bronisaw zbliy si do nich, stan 
przed Madzi i rzek zmienionym gosem: 
 Dobry wieczr pani... 
Madzia zatrzsa si, jakby koo niej runo co cikiego. Podniosa oczy i zobaczya nad 
sob blad twarz pana Bronisawa, okryt potem i  wosy rozczochrane jak konopie. 
 Jak si masz, Kazik...  mwi Korkowicz nie patrzc na Madzi.  Ale z twojej siostry 
amazonka!... Nie wystarcza jej jeden ko, musi mie ca stajni i jeszcze lubi wraca do 
wyranerowanych... Cha!... cha!... gust... 
Madzi zdawao si, e mody Korkowicz jest pijany. Ale on by zazdrosny. 
108 
 Nie awanturuje si!...  szepn do niego pan Kazimierz.  A.., bo panna Helena tak si 
przypia do tego Solskiego... 
 Przepraszam pani  rzek do Madzi pan Kazimierz wstajc. 
Wzi pod rk Korkowicza, chwil rozmawia z oywieniem, a nastpnie wyprowadzi go 
do dalszych pokojw. 
Moe bdzie pojedynek!...  pomylaa Madzia i serce jej zaczo bi niespokojnie. 
Lecz w tej chwili zrobi si ruch midzy gomi, a do Madzi zbliya si Ada z Dbickim. 
 Sidmy razem  rzeka  bdzie dowiadczenie spirytystyczne.  O czymecie tak gorco 
rozmawiali z panem Norskim? 
 Ach, nieszczliwy on  szybko odpara Madzia.  Wyobra sobie, przez cay czas tomaczy 
mi, e nie ma duszy... 
Panna Solska przygryza usta. 
 Tyle ju razy wykada to rozmaitym pannom  odpowiedziaa  e mgby wymyli 
co nowszego. 
 Dla mnie byo to strasznie nowe!...  rzeka Madzia. 
Tum goci rozdzieli ich i na chwil zbliy Madzi do stolika, przy ktrym sta Korkowicz 
i panna Helena z bratem. 
 Pan Bronisaw musi by grzeczny  mwia panna Norska wymownie patrzc na swego 
wielbiciela. 
 Dzi atwiej na wiecie o grzeczno anieli o uczciwo odpar gniewnie Korkowicz. 
 Pan Bronisaw musi i... powinien by spokojny  dodaa panna Helena. 
Lekko uderzya Korkowicza wachlarzem po rku i rzucajc mu jeszcze jedno spojrzenie 
odesza szuka Solskiego. 
Korkowicz par chwil patrzy za ni odurzony. Nagle twarz jego zmienia si: gniew znikn, 
a ukazaa si rado. 
 Przepraszam ci, Kazik!...  zawoa pokazujc w szerokim umiechu biae zby.  Jak 
Boga kocham, e twoja siostra anio... Ale ma ostre pazurki... Czasami tak drapie, a serce si 
krwawi... 
W wielkim salonie Madzia znowu poczya si z Ad i Dbickim, a jednoczenie cay 
tum zebranych pocz wychodzi do obocznego pokoju; kto bowiem powiedzia, e tam 
odbdzie si posiedzenie. Na par minut salon opustosza. 
Wnet jednak wpad Zgierski i jegomo z bdnymi oczyma, ktry zdawa si by zupenie 
nieprzytomny. We dwu schwycili okrgy stoliczek i zaczli ustawia go na rodku spogldajc 
kolejno na podog i sufit, jakby upatrywali szczelin, przez ktre duchy maj odwiedzi 
uprzejmy dom pastwa Arnoldw. 
Ruch goci zacz si na nawo. Weszy najpierwej, umieszczajc si blisko drzwi, damy 
bardzo ciekawe duchw, gotowe natychmiast uwierzy w nie, lecz  strasznie lkajce si ich 
przybycia. Wnet jednak zostay popchnite naprzd i rozmieszczone wzdu cian przez fal 
ju wtajemniczanych spirytystw i spirytystek. Gdy ci usiedli na miejscach, ukazaa si promieniejca 
panna Helena z Solskim pod rk i wesoo rozmawiajc zajli miejsce tu obok 
stolika. 
 Spojrzyj, Madziu  szepna z ironicznym umiechem 
Ada  czy Stefek i Helena nie wygldaj na pastwa modych? 
 licznie im razem  odpara Madzia czujc ciskanie w gardle. 
Potem zaczli si przekrada przez tum goci  wielbiciele panny Heleny: blondyn inynier, 
brunet lekarz i mody Korkowicz. Na twarzy dwu pierwszych wida byo jednakow 
trosk, obaj te z jednakow niechci patrzyli na Solskiego. Lecz nawet wsplna niedola nie 
zdoaa ich zbliy i kady umieci si jak najdalej od rywala. 
109 
W sali ucicho. Z bocznego pokoju wysza pani Arnold wsparta na rku siwego jegomoci 
z orderem. Na jej bladej twarzy i w caej postaci uwydatniao si znuenie, jak gdyby ciko 
chor wydobyto z ka. Tylko w oczach niekiedy zatlia si iskra. 
Powsta szmer, ktry cigle rosn. Zebrani pobudzali si do uwagi, uspakajali si wzajemnie, 
mwili: Prosimy! lub Dzikujemy!, nawet kto klasn, a kto drugi zawtrowa 
mu. Ale ich uciszono. 
Pani Arnold usiada przed stolikiem na drewnianym krzele. Natychmiast przybieg do 
niej niezbdny Zgierski i spirytysta z bdnymi oczyma, a jegomo z orderem przeszed 
midzy widzw z tak min, jakby to on stworzy duchy i swoj wadz nad nimi przekaza 
pani Arnoldowej. 
Tymczasem gospodarz, wynalazszy pod cian Ad z jej dwojgiem towarzyszw, przeprowadzi 
ich na rodek i usadowi obok Heleny i Solskiego. Tym sposobem Madzia znalaza 
si o par krokw od medium. 
 Zdaje mi si  szepn Solski do Arnolda  e te posiedzenia niezbyt korzystnie oddziaywaj 
na zdrowie pani. Wyglda na kompletnie chor. 
Arnold wzruszy brwiami i rkoma i odpar tym samym tonem: 
 C ja poradz, kiedy ona widzi w tym swoje szczcie?... 
Pani Arnold musiaa co usysze, podniosa bowiem gow i przelotnie spojrzaa na Solskiego. 
Nowy szmer w sali; dwaj sucy wnieli parawan i postawili go obok stolika. 
Teraz pan siwy zbliy si do Arnolda i zawizaa si krtka rozmowa. Jegomo nalega, 
Arnold z widoczn niechci opiera si; w kocu jegomo ustpi, za pan Arnold cofn 
si w najdalszy od stolika kt sali. 
Z kolei pan z obkanymi oczyma zwrci si do medium i o co zapyta po angielsku. 
Odpowiedziaa gosem cichym i bezdwicznym, a jegomo pooy jej rk na czole i rzek 
gono: 
 Czy szanowni pastwo s przygotowani do ujrzenia duchw, czy te wol poprzesta na 
drugorzdnych objawach spirytystycznych? 
 Prosimy o duchy!... Nie!... Nie!... Nigdy!... Umarabym!... woali zgromadzeni. 
Ogromna wikszo nie yczya sobie widzie duchw. 
 Musz objani  doda jegomo  e moje miae pytanie bynajmniej nie dowodzi, 
aeby duchy koniecznie miay si ukaza. Znaczy ono tylko, e nasze szanowne medium jest 
dzi wyjtkowo dobrze usposobione. 
 To prawda!...  mrukn Solski spogldajc na Dbickiego, ktry zaoy rce na brzuchu, 
wysun doln warg i patrzy przed siebie tak obojtnie, jak gdyby zamiast wiata duchw 
mia zobaczy ser szwajcarski, ktrego nie jada. 
Twarz medium zacza ulega dziwnym zmianom. Z pocztku zdawao si, e pani Arnold 
zapada w spokojny sen, w cigu ktrego chorowita blado ustpia miejsca zwykej 
cerze, a na ustach ukaza si agodny umiech. Potem otworzya oczy, w ktrych malowao 
si wzrastajce zdziwienie. Nagle spostrzega Solskiego i wosy jej zaczy si jey, twarz 
przybraa wyraz grozy, a wielkie oczy zamigotay taw barw jak u rozgniewanej lwicy. 
 Podajcie mi papier!...  rzeka po angielsku gosem silnym i metalicznym jak dzwon, nie 
spuszczajc z oczu Solskiego. 
Jej spojrzenie byo tak przejmujce, e Ada zacza dre, panna Helena cofna si z 
krzesem do drugiego rzdu, a Madzia spucia gow, aeby nie patrze. Solski spospnia, a 
Dbicki wyprostowa si zaciekawiony. 
Tymczasem pan Arnold wybieg do gabinetu ony i po chwili z zakopotan min przynis 
owek i kilka nieduych kartek brystolu, ktre poda jegomociowi z bdnymi oczyma. 
 Pani raczy wybra jedn z nich  rzek jegomo zbliajc si do Madzi. 
110 
Wybraa. On kartk i owek pooy na stoliku obok medium, a reszt papieru zwrci jej 
mowi. 
 Zwicie mi rce...  rzeka tym samym co pierwej potnym kontraltem pani Arnold. 
Przyniesiono dug tasiemk i lak. 
 Moe panowie racz zwiza i opiecztowa medium zwrci si jegomo o bdnych 
oczach do Dbickiego i Solskiego, ktry mia na palcu herbowy piercie. 
Wezwani zbliyli si do stolika. 
 Mog panowie wiza, jak im si podoba  rzek jegomo. Dbicki zoy pani Arnoldowej 
rce w ty, a Solski omota j we wszystkich kierunkach. Potem przywizali medium 
do krzesa i przypiecztowali koce tasiemki do porczy. 
Wtedy jegomo poprosi obu panw, aeby pomogli mu otoczy medium parawanem. Po 
chwili pani Arnoldowa bya jak w szafie, ze wszystkich stron zasonita od widzw. 
 Prosz przygasi lampy  zakomenderowa jegomo z bdnymi oczyma. 
Kilku panw rzucio si do przykrcenia lamp gazowych, w ktrych pozostay tylko niebieskie 
pomyki. 
 Panowie strasznie mocno wizali...  szepna do Dbickiego wylkniona Madzia. 
 C to bdzie?... 
 Znana sztuka amerykaskich spirytystw  odpowiedzia Dbicki. 
 Ach!...  krzykna w gbi salonu jedna z dam, obok ktrej siedzia pan Norski. 
Zaczto odwraca gowy, pyta, lecz wnet ucicho. Za parawanem bowiem wyranie sycha 
byo szelest piszcego owka. Po upywie paru minut owek zastuka o stolik, a jegomo 
dyrygujcy posiedzeniem kaza rozwietli lampy i zacz odsuwa parawan. 
Pani Arnoldowa spaa z gow opart na porczy krzesa, rce jej znajdoway si w dawniejszej 
pozycji. Kiedy za Solski z Dbickim zbliyli si, aeby j rozpta, znaleli pieczcie 
nienaruszone, a na tasiemce nie brako ani jednego wza. 
 Rozumiesz pan co?  spyta Solski profesora. Ten wzruszy ramionami. 
 W czwartym wymiarze mona by si tak rozwiza albo... 
W tej chwili Solski spojrza na kartk lec na stoliku, poblad i rzek zmienionym gosem: 
 Ale to rysy mojej matki!... Patrz, profesorze. 
Na kartce by napis po francusku: 
Pragn, aeby dzieci moje czciej mylay o rzeczach wiekuistych... 
A zamiast podpisu znajdowa si nakrelony take owkiem szkic bardzo wyrazistej twarzy 
kobiecej, otoczonej obokami. Pan z bdnymi oczami zbudzi pani Arnold, ktra wstaa 
z krzesa umiechnita. Wszyscy gocie ruszyli si z miejsc pragnc obejrze pisan przez 
duchw kartk, ktr medium ofiarowao na pamitk pannie Solskiej. 
Ada w osupieniu przygldaa si rysom swej matki. Wtem zwrcia si do brata: 
 Czy wiesz  rzeka  e to jest pismo naszej mamy?... 
 Czy nie zdaje ci si?  spyta pan Stefan. 
 Jake!... Mam w ksice do naboestwa modlitw pisan rk mamy... Ale tak... ten 
sam charakter... 
Obecni po raz drugi zaczli oglda kartk, ktra wreszcie dostaa si do rk Madzi. 
Na kartce byy rysy zmarej matki Solskich zupenie podobne do portretu, ktry wisia w 
pokoju Ady. Nadto zdawao si Madzi, e kartka papieru jest inna. Na tamtej, ktr wybraa, 
by w jednym rogu ledwie dajcy si dojrze ciemny punkcik. 
Moe pan Kazimierz ma suszno mwic, e ani dusza, ani duchy nie istniej?...  
przemkno jej przez myl. 
Ale nikomu nie wspomniaa o swym spostrzeeniu. Moga si myli. C wreszcie strac 
Ada i pan Stefan, jeeli bd wierzy, e matka ich yje i troszczy si o nich tak samo jak 
wwczas, gdy byli maymi dziemi? 
111 
Towarzystwo byo wzburzone. Jedni otwarcie gosili si stronnikami spirytyzmu, inni po 
ktach usiowali wytomaczy fakt magnetyzmem zwierzcym, elektrycznoci lub sztuk 
magiczn. Solski by zamylony, Ada zirytowana, a Dbicki znowu obojtny. Niemniej jednak, 
gdy okoo pnocy zaproszono do kolacji, wszyscy znaleli si na stanowisku i bodaj 
czy nie z wikszym zapaem anieli podczas wywoania duchw. 
Madzia usiada przy stole tu obok Solskich majc z jednej strony Dbickiego, z drugiej 
jakiego spirytyst, ktry we wszystkich jzykach nawraca swoj dalsz ssiadk. Naprzeciw 
za miaa starego pana z min urzdow, ktry zawizawszy serwet na szyi bra na talerz 
wielkie porcje kadej potrawy i niszczy j do ostatniego okruszka, od czasu do czasu 
potrzsajc gow jakby prowadzi z kim dysput i nie zgadza si na jego zdanie. Przykad 
ten, a moe i gd tak oddziaa na Madzi, e i ona jada wszystko, co jej podano: ryby, 
zwierzyn, kurczta, lody... zapijajc rnymi gatunkami wina, ktre cigle nalewa jej Dbicki. 
Przy czym taka midzy nimi toczya si rozmowa: 
 Moe pani nala wina?  pyta Dbicki. 
 Prosz  odpowiedziaa Madzia. 
 A w ktry kieliszek? 
 Wszystko jedno. 
Dbicki nalewa w najwikszy, zamyla si i po krtkiej pauzie powtarza pytanie: 
 Moe pani nala wina? 
W gowie Madzi szumiao jak pod wodospadem wezbranej rzeki, ktra zniszczywszy 
okolic ciskaa w odmt szcztki rzeczy niegdy piknych i uytecznych, bdcych obecnie 
rupieciami. Co si przesuno na rozhukanych falach jej duszy!... Pan Stefan z Helen, cae 
posiedzenie spirytystyczne i portrety rodzicw Solskich, wieczno i ycie przysze podarte 
na miliony komrek i wkien mzgowych, starte na bezksztatn mas tuszczu, fosforu, 
nawet elaza w postaci zardzewiaych blach, gwodzi i zawiasw, ktre kiedy widziaa na 
Pociejowie. 
A na dnie tego chaosu wci uporczywie powtarzaa si zwrotka: uywa ycia, bo przyjdzie 
dugi sen!... uywa ycia, bo przyjdzie dugi sen!... 
Wic Madzia jada zwierzyn, ryby, kurczta i pia rnych gatunkw wino z jednego 
wielkiego kieliszka. Co jej tam nieboszczka pani Latter... ju przecie pi zamieniona na 
tuszcz, fosfr i elazo. Co biaowosy proboszcz, ktry kiedy stojc nad ni z opatkiem 
mwi: Panie, nie jestem godzien, aby wszed do przybytku mego... Co major, a nawet 
ojciec, skoro oni wszyscy prdzej lub pniej przemieni si w tuszcz, fosfr i stare elastwo!... 
 Podano kaw. 
 Moe pani nala likieru?  spyta Dbicki. 
 Owszem. 
 A w ktry kieliszek? 
W tej chwili Madzia uczua brak tchu. Zdawao jej si, e umiera. Wstaa od stou, 
chwiejnym krokiem przesza do dalszych pokojw i upadszy na ma kanapk zasonit 
oleandrami wybuchna paczem. 
Zaniepokojona Ada wysza za ni, a poniewa by ju koniec kolacji, wic i Solski przeprosiwszy 
Helen wybieg za siostr. Spotka j na progu pokoju, do ktrego nie daa mu 
wej, i groc palcem szepna: 
 Widzisz, Stefek, ostrzegaam ci... 
Solski spojrza w gb pokoju. Zdawao mu si, e midzy drcymi oleandrami syszy ciche 
szlochanie. Odsun siostr, przypad do kanapki i schwyciwszy za rk paczc Madzi 
rzek: 
 Wic to ja jestem winien?... 
Madzia podniosa na niego zdumione oczy. 
112 
 Pan?...  spytaa.  Pan za szlachetny jest na to, aeby kto paka z jego winy... 
A potem oprzytomniawszy dodaa prdka: 
 To nic... Tyle dzi widziaam i syszaam nadzwyczajnoci, e mnie to rozdranio.:. Jestem 
dziecinna!...  dodaa miejc si. Ada z uwag przypatrywaa si bratu, ktry sta obok 
Madzi wzruszony, z fizjognomi czowieka zdecydowanego na jaki krok stanowczy. Ju 
chcia przemwi, gdy wtem ukaza si pan Kazimierz i wesoo zapyta Madzi: 
 C to, chce nam pani zemdle?... 
 Ach, nie! jestem tylko rozdraniona... Za duo spado na mnie wrae  odpowiedziaa 
Madzia rumienic si i spuszczajc oczy. 
 Moe i nasz dzisiejsz rozmow zalicza pani do tych wrae?...  spyta pan Kazimierz 
ze spojrzeniem triumfatora. 
 Do pewnego stopnia... tak... 
Solski usun si z Ad do ssiedniego pokoju i rzek gniewnie: 
 Ciekawym, o czym rozmawiali? 
 Daby wiar, e o niemiertelnoci duszy  odpara Ada. Pan Kazimierz dowodzi, e 
dusza nie istnieje... 
 Niemiertelno duszy!...  powtrzy Solski.  Gdyby pod tym tytuem by jaki nowy 
balet albo nowy rodzaj preferansa, uwierzybym, e pan Norski zajmuje si niemiertelnoci 
duszy... 
 Trzeba zawsze wierzy temu, co mwi Madzia  rzeka Ada.  Ona mwi prawd... 
 Zobaczymy... zobaczymy... 
 A jednak przed chwil miae min, jakby chcia si jej owiadczy. 
 I moe zrobibym to... za wczenie albo za pno... 
 O, widzisz  odpara Ada  tego zawsze baam si w tobie... Jeste gotw zbyt szybko 
dziaa i rwnie szybko porzuca... Wesza panna Helena z wymwk, e j Solski na tak 
dugo opuci. Ale pan Stefan wytomaczy si do obojtnie. Wicej ni panna Helena zajmowaa 
go myl, e on, chcc obudzi zazdro w Madzi, sam pada ofiar zazdroci. I to 
jeszcze o pana Kazimierza! 
Bya blisko druga w nocy; gocie pastwa Arnoldw zaczli si rozchodzi i rozjeda. 
Wracajc do domu Madzia znowu wpada w chaos niemiertelnoci, nicoci, elaza, fosforu 
i tuszczw; Ada przysuchiwaa si rozmowie brata z Dbickim. 
 C profesor mwi o tym, na comy patrzyli?  spyta pan Stefan. 
 Takie wzy  odpar Dbicki  rozwizywa podobno Slade, amerykaski spirytysta, 
twierdzc, e robi to w czwartym wymiarze. 
 Rzecz moliwa?... 
 Moim zdaniem  mwi profesor  czwarty wymiar o tyle jest dostpny dla czowieka, o 
ile wysyanie i odbieranie depesz telegraficznych dla ostrygi... 
 A rysunek naszej matki? 
 Juci pani Arnold widywaa w waszym domu portrety rodzicw... W zwykym stanie 
moe ich nie pamita; podobno jednak s takie nerwowe podniecenia, w czasie ktrych 
czowiek najdokadniej odtwarza sobie rzeczy mao znane lub zapomniane. 
 A szybko, z jak zrobiony zosta rysunek?  nalega Solski. 
 Moe w takim podnieceniu powstaj i szybsze odruchy... Czy ja zreszt wiem?  odpar 
Dbicki. 
Mwcie wy sobie, co chcecie  przemkna Madzi myl a ja, co wiem, to wiem... Portret 
nieboszczki przerysowaa pani Arnold i nawet nie na tym papierze, ktry pooono jej na 
stoliku... 
Bya w tej chwili pod wpywem ,zupenego sceptycyzmu, a raczej  wierzya w wieo 
upieczony dogmat, e duch ludzki jest produktem tuszczu, fosforu, elaza... 
113 
19 Bogacz, ktry szuka pracy 
Gdy Stefan Solski by dzieckiem, dom jego rodzicw odznacza si pewn oryginalnoci. 
Niekiedy we wszystkich pokojach i salonach gwnego korpusu tudzie prawego i lewego 
skrzyda otwieray si, drzwi na ocie, a zdziwiony go sysza odlegy, lecz szybko zbliajcy 
si ttent, nastpnie spostrzega zadyszanego chopczyka, ktry przebiega salon jak 
rebak. Po chwili znowu byo sycha zbliajcy si ttent, ale ze strony przeciwnej. Znowu 
otwartymi drzwiami wpada chopczyk, bieg nie zwaajc na gocia i nikn za drugimi 
drzwiami, gdzie stopniowo uciszay si jego kroki, aeby znowu odezwa si w tym samym 
co pierwej porzdku. 
Wwczas ojciec, a najczciej matka, zarumieniona, ze spuszczonymi oczyma, mwia do 
goci: 
 Pastwo przebacz, ale naszemu Stefkowi doktorzy zalecili ruch... A e do miasta nie 
moemy go posya, wic... Dziki temu dom Solskich cieszy si rozgosem niespokojnego, 
a may Stefek opini rozhukanego dzieciaka, ktrym Pan Bg skara rodzin. Naprawd Stefek 
by chopcem chorym na nadmiar si; a poniewa krpowano go w najprostszych zabawach, 
wic wymyla sobie nadzwyczajne. 
Gdy za wdrapa si na drzewo w ogrodzie, ojciec, matka, ciotka, bona i dwu guwernerw 
przez cay dzie tomaczyli mu, e  ac po drzewach naraa si na wstyd, bo na drzewa 
wa tylko dzieci najniszej klasy. Od tej pory Stefek omija drzewa, ale za to azi po elaznych 
sztachetach, na widok czego truchleli uliczni przechodnie. 
Raz widzc, e syn lokaja zjeda z porczy schodw na d, zjecha i Stefek. Wnet jednak 
dowiedziano si o tym, a ojciec, matka, ciotka, bona i dwu guwernerw znowu zaczli 
mu tomaczy, e plami nazwisko Solskich, gdy po porczy schodw zsuwa si maj prawo 
tylko dzieci lokajskie. Od tej pory Stefek nigdy nie zjeda z porczy, ale pewnego dnia 
uwiesi si rkoma na porczy balkonu na drugim pitrze i w ten sposb z zewntrz okry 
go dokoa. 
Gdy wybieg na podwrze albo do ogrodu, lubi mocowa si z dziemi suby. Wytomaczono 
mu, e habi si tego rodzaju stosunkami. Wic Stefek przesta bawi si ze sub, a 
zacz prbowa swoich niezwykych si na hrabitkach i baronitkach. 
 Sprbujmy si!...  woa spotkawszy takiego biedaka. Potem chwyta wp (chopczyka 
czy dziewczynk, wszystko jedno!) i wali nim czy ni o ziemi. Jeeli trafi na mocniejszego, 
wwczas wypuciwszy go z rk odsadza si na kilka krokw, schyla gow i uderza ni 
w brzuch zdumionego wspzapanika, ktry najczciej nie rozumia, o co chodzi Solskiemu... 
Skutek by ten, e jeszcze za ycia jego rodzicw unikali Stefka dobrze urodzeni panicze i 
piknie wychowane panienki. Nazywali go ulicznikiem, a on paci im pogard i rs samotny 
nie wiedzc, ani za co nie lubi go panicze, ani dlaczego jemu nie wolno lubi lokajczukw 
w miecie, a pastuchw na wsi. 
Kiedy mia lat trzynacie i ju aden guwerner nie chcia podj si jego dalszej edukacji, 
ojciec odda Stefka do szk do trzeciej klasy. Ledwie tam pokaza si, may, ty, z ogromn 
gow i skonymi oczyma, wybiega naprzeciw niemu gromada chopcw wrzeszczc: 
 Patrzcie, patrzcie... a to mapa japoska!... 
Solskiemu zaszumiao w gowie; rzuci si w tum, zacz wywija piciami, uczu we 
wosach czyje rce, na plecach kuaki i  rozhula si na dobre. 
114 
Nagle wszystko ucicho i rozbiego si, a Stefek podnisszy oczy spostrzeg, e jego pi 
ley na brzuchu jakiego pana z nalan twarz i niebieskimi oczyma. 
 Za co ich tak rozbijasz?  zapyta pan spokojnym gosem. 
 Niech pan zapyta si ich, jak mnie nazywaj...  odpar zuchway berbe, gotw rzuci 
si i na starszego. 
Pan popatrzy na niego agodnymi oczyma i rzek: 
 Id na miejsce. Masz dobre instynkta, ale nie uporzdkowane. 
By to nauczyciel matematyki, Dbicki. Stefek odurzony poszed do awki, ale  co w 
nim drgno. Jemu nikt jeszcze nie powiedzia, e ma dobre instynkta!... 
Od tej pory midzy nauczycielem i uczniem zawizaa si cicha sympatia. Stefek na lekcjach 
Dbickiego zachowywa si najspokojniej i uczy si najpilniej, a Dbicki niejednokrotnie 
ratowa go od rnych nieprzyjemnoci w szkole. 
W pitej klasie (byo to ju po mierci rodzicw) Stefkowi strzeli do gowy projekt wyprbowania 
swojej wytrzymaoci. Zamiast tedy do szkoy poszed za miasto i  par dni 
wczy si nie jedzc i nie pic. Wrci nie bardzo zmizerowany, ale za t prb wyleciaby 
ze szkoy, gdyby nie gorce wstawiennictwo Dbickiego. 
W tydzie pniej gwny opiekun Stefka przyszed prosi Dbickiego, aeby sprowadzi 
si do paacu Solskich i zaj si edukacj chopca, nad ktrym on jeden ze wszystkich ludzi 
ma wpyw. Ale Dbicki odmwi, natomiast prosi Stefka, aeby go niekiedy odwiedza. 
Midzy kolegami szkolnymi mody Solski nie mia sympatii, chocia wiedziano, e za 
niektrych paci wpisy, a kilku zawdzicza mu utrzymanie. Nie mia sympatii, poniewa by 
szorstki i ambitny. Par razy trafio mu si gra z nimi w pik i gra doskonale. Na nieszczcie, 
jako dusza nikogo nie chcia sucha: gdy za wybrano go na matk, tak narzuca 
innym swoj wol, e obraeni  opuszczali zabaw. 
Po ukoczeniu szstej klasy zaproponowa kilku kolegom na czas wakacyj piesz wycieczk 
do Ojcowa i Gr witokrzyskich. Wiksz cz kosztw podry wzi na siebie, 
zaopatrzy towarzyszw w laski i lornety, wynajdywa im najlepsze noclegi, zabra dwie furmanki 
z ywnoci tudzie kucharza i lokaja, sowem  by nieocenionym gospodarzem. Ale 
gdy nie suchajc adnych przedstawie, zacz wybiera najgorsze drogi, wymyla marsze 
w nocy lub podczas deszczu i burzy, towarzysze pewnego poranku znikli bez poegnania 
zostawiajc mu lornety i laski na wozie. 
Dla ambicji Stefka by to cios tak bolesny, e chopak nie wrci do sidmej klasy, lecz 
wyjecha za granic, z dusz pen gniewu. 
Dbicki rozbudzi w nim ciekawo wiedzy, ale modzieniec, pozbawiony kierunku w yciu 
zapragn pozna wszystko. Uczy si to filozofii i nauk spoecznych, to fizyki i chemii; 
zawadza o szko politechniczn i o akademi rolnicz nie troszczc si, co mu przyjdzie z 
wysuchania tylu kursw i zwiedzania tylu uniwersytetw, ktre objeda przez dziesi lat, 
gorczkowo szukajc mdroci. 
Pod wzgldem umysowym dojrzewa, prdko i szeroko, ale sercem odsuwa si od ludzi. 
Gardzi arystokracj przez pami o swoich modych latach, a moe i dlatego, e nie znosi 
obok siebie rwnych. Czu pocig do klas niszych i ubogich, bo tym mona byo rozkazywa; 
ale ci znowu nie chcieli uzna jego wadzy nad sob, a nawet nie zawsze przyjmowali 
ofiary, ktrych nie umia dawa. Czas, rapiry burszw, kufle i pici filistrw pohamoway 
nieco jego gwatowny charakter potgujc gorycz. 
On przecie chcia robi dobrze! On przecie gotw by odda majtek potrzebujcym! A 
jeeli narzuca swoj wol, to z pewnoci umiaby powici ycie za tych, ktrzy by go 
suchali. Tymczasem nikt nie domyla si jego uczu. Owszem, niejednokrotnie przenoszono 
nad niego takich, ktrzy z ukonem i umiechem ofiarowali swoje usugi, aeby potem 
wyzyska atwowierno. 
115 
Solski kania si; umiecha ani wprasza nie umia, tote midzy jego szorstk i pospn 
figur a ludmi wznosi si coraz wyszy mur nieufnoci. Nie odczuwano w nim gorcego 
serca, tylko ambicj; a gdy ofiarowa komu skuteczn pomoc, czyn taki nazywano kaprysem. 
Kiedy raz wobec pruskich oficerw uj si za podchmielonym burszem i z tego powodu 
mia ostry pojedynek, koledzy chcc go uczci wybrali go prezesem komitetu, ktry mia 
urzdzi jubileusz jednemu z profesorw. Solski sypn pienidzmi na dar dla jubilata i uczt 
dla kolegw, co jeszcze bardziej wzmocnio jego wie popularno. 
Przez par dni noszono go na rkach, ale gdy przyszo do narad w komitecie, okazao si, 
e z Solskim nie mona radzi, tylko  trzeba go sucha. W tak szorstki sposb narzuca 
swoje pogldy, e na trzeciej sesji mody baron Stolberg cisn o ziemi fajk i uderzajc 
pici w st zawoa: 
 Ty, Solski, moesz by albo dyktatorem, albo pastuchem!... Ale na zwyczajnego prezesa 
nie posiadasz kwalifikacyj... Komitet jubileuszowy rozwiza si, Solski znowu mia pojedynek 
i od tej pory zerwa stosunki koleeskie. Kiekujca w nim gorycz tym silniej rozwina 
si, e czu swoj win, ale nie chcia jej uzna nawet przed samym sob. 
Nadesza epoka, ktra niezwyke siy Solskiego zwrcia w innym kierunku: zacz interesowa 
si kobietami. 
Ale i w stosunku do kobiet zachowywa si szorstko i despotycznie. Traktowa je z wyran 
niechci, poniewa od dziecka mwiono mu, e jest brzydki. Za wzajemno ofiarowywa 
pienidze albo kosztowne prezenta, a gdy poskutkoway pienidze, pragn mioci bezinteresownej. 
Porzuca swoje kochanki bez skrupuu, ale gdy sam zosta zdradzony, wpada 
we wcieky gniew na cay rodzaj eski i robi impertynencje najniewinniejszym kobietom. 
Pewn mod magazynierk, ktra okazywaa mu duo przywizania, posdza o interesowno 
i zniechci j do siebie szyderstwem. Pewnej pannie z towarzystwa, ktra nim si 
zaja, powiedzia, e cnotliwe panny dziel si na dwie kategorie: jedne chc wyj dobrze 
za m, a drugie chc jakkolwiek wyj za m. Pewna bogata wdowa kochaa go bezinteresownie, 
ale wobec niej owiadczy, e najstalszymi s starzejce si damy. Nareszcie, gdy 
jaka drugorzdna piewaczka opucia go dla ubogiego, ale piknego malarza, zdecydowa, 
e wszystkie kobiety s pode. 
Wtedy rzuci si w awanturnicze podre. By na Mont-Blanc, w Egipcie, w Algerii i na 
Saharze szukajc przygd. Chcia popyn do Ameryki i Australii ale powstrzyma go 
wzgld na siostr Ad, ktra skoczywszy pensj potrzebowaa jego opieki. 'Widzia burz 
morsk, sysza ryk lwa w pustyni, puszcza si w krater Wezuwiusza i w rezultacie zacz si 
nudzi, a nawet myle o samobjstwie, od ktrego znowu powstrzymaa go pami o siostrze. 
Postanowi odda si nauce. W tym celu pojecha do Anglii i zoy wizyt jednemu z najznakomitszych 
filozofw celem zapytania go o wskazwki. 
Mdrzec przyj go uprzejmie, czym zachcony Solski pocz zasypywa go pytaniami: 
czym jest szczcie? jakie jest przeznaczenie czowieka i wiata?  wynurzajc przy tym 
mnstwo wtpliwoci i pesymistycznych pogldw. 
Anglik sucha go godzc faworyty. Nagle zapyta: 
 Mj panie, co pan waciwie robisz?... Jeste uczonym czy artyst?... 
 Chc powici si filozofii  odpar Solski. 
 No, to dopiero kiedy. Ale co pan dzi robisz? Pracujesz w przemyle, w handlu czy w 
rolnictwie?... 
 Mam majtek... 
 Dobrze  majtek, on pozwala panu y wygodnie. Ale co pan robisz, aeby mie wasny 
byt poza obrbem majtku. Moe pan jeste urzdnikiem albo posem?... 
Poniewa Solski milcza zdziwiony, wic Anglik podnis si z fotelu i rzek chodno: 
116 
 W takim razie wybacz pan, ale... ja nie mog mu wicej czasu powica, poniewa 
mam zajcie. 
Gdyby sufit upad na biurko, nie zmieszaby wicej Solskiego anieli opryskliwa odpowied 
filozofa. Pan Stefan wyszed upokorzony i pierwszy raz w yciu zawstydzi si, e 
niczym nie jest i nic nie robi. 
Od tej pory na co spojrza, wszystko przypominao mu jego upokarzajc rol w wiecie, 
na ktrym kady co robi. Wonice przewozili podrnych, tragarze dwigali ciary, policmeni 
strzegli porzdku, kwiaciarki dostarczay ludziom kwiatw, kupcy towarw, restauratorzy 
jada. Tylko on, Solski, nie robi nic i dlatego czu si niezadowolonym. 
W pierwszej chwili uniesienia i skruchy chcia zosta tragarzem przy dokach londyskich; 
ale gdy stan na miejscu, opuci go projekt zmniejszenia zarobku ludziom ubogim, ktrzy w 
dodatku spogldali na niego niezbyt yczliwie. Potem umyli wej do spki z jakim kupcem 
lub fabrykantem; lecz kady z zaczepionych wymiarkowawszy, o co chodzi, nie chcia z 
nim duej gada tomaczc si brakiem czasu. 
Nareszcie po kilku miesicach snucia fantastycznych projektw przysza mu szczliwa 
idea, e trzeba wrci do kraju i szuka zajcia we wasnych dobrach. 
I wrci. Ale na wstpie ciotka Gabriela przypomniaa mu, e Ada od dawna skoczya 
pensj, e mieszka w domu kobiety obcej, pani Latter, e on, Stefan, powinien zaopiekowa 
si siostr i wywie j za granic; aeby biedne dziecko zobaczyo troch wiata. 
Projekt podoba si Solskiemu: przecie opieka nad siostr bya jakim zajciem! Uprosi 
ciotk, aeby im towarzyszya w podry, zapowiedzia siostrze, e w cigu tygodnia wywiezie 
j za granic i  pozwoli jej wzi ze sob pann Helen Norsk, ktr Ada w owej epoce 
ubstwiaa. 
Z pocztku Solski mao robi sobie z piknej Heleny z gry posdzajc j, e chce si bogato 
wyda za m. Ale gdy w Wenecji otoczy pann Helen rj wielbicieli: Wochw, 
Francuzw, Anglikw i Niemcw, a wszystko ludzi dobrze urodzonych i majtnych, Solski 
zwrci na ni uwag. Wtedy spostrzeg, o czym inni gono mwili, e panna Helena ma 
pyszne blond wosy, liczn postaw, niezrwnanej piknoci rysy i elektryzujce spojrzenie. 
Imponowaa mu jej duma w traktowaniu wielbicieli i pochlebiao, e niekiedy patrzy askawie 
na niego. 
Wnet jednak z tumu wielbicieli zacz wyrnia si staraniami jaki wicehrabia Francuz 
i hrabia Woch, ktrym te panna Helena okazywaa wicej yczliwoci anieli innym. Wtedy 
Solski nie chcc zdradzi si, e szarpie go zazdro, wyjecha z Wenecji. 
Wiadomo o samobjstwie pani Latter silnie wstrzsna jej crk. Panna Helena przestaa 
ukazywa si w towarzystwach, a gdy pierzchli jej najgortsi wielbiciele, osiada na 
par miesicy w klasztorze. 
Tu zobaczy j Solski w czarnej sukni, bia jak marmur, z wyrazem smutku w oczach i  
wsplnie z Ad namwi do nowej przejadki po Woszech i po Szwajcarii. 
W tej epoce panna Helena unikaa wieych znajomoci, cae dnie spdzajc z Solskimi. 
Wwczas pan Stefan odkry w niej wane zalety: miaa umys bystry i logiczny, duo oczytania 
i niezwyk odwag. Kiedy we troje wybrali si na Wezuwiusz, Ada widzc prawie u 
stp szafirowe morze cofna si od poowy drogi, ale panna Helena wesza na szczyt piekielnej 
gry. A gdy brnc po kolana w popioach wdrapali si na brzeg krateru, gdy ziemia 
draa pod ich nogami, dusi zapach siarki i cay wiat znikn za tumanami pary, wwczas 
panna Helena po raz pierwszy od kilku miesicy umiechna si, a Solski uzna, e nie jest 
to zwyczajna kobieta. 
Odtd zawizaa si midzy nimi blisza zayo. Solski nie ukrywa si ze swoimi uczuciami, 
a panna Helena mwia, e on musi mie w sobie diaba. Cae dnie spdzali razem. 
Gdy za pewnego wieczora podczas morskiej przejadki zaskoczy ich wicher, ktry o mao 
nie zatopi czna, a panna Helena zacza piewa, Solski  owiadczy si jej. 
117 
Dowiedziawszy si o tym Ada posmutniaa, a ciotka Gabriela chciaa porzuci ich i wraca 
do kraju. Ulegajc jednak probom siostrzecw zostaa, pod tym wszake warunkiem, 
e znowu zaczn prowadzi dom otwarty. 
Starowina bya dyplomatk. Wnet bowiem dokoa panny Heleny znalaz si tum wielbicieli, 
wypyn i wicehrabia Francuz, a niedugo Solski zacz swojej narzeczonej robi takie 
sceny zazdroci, e panna Helena zaproponowaa mu zerwanie umowy. 
 Za mao znamy si  powiedziaa.  Pan nie znosi mskiego towarzystwa, a ja wolaabym 
mier anieli zazdrosnego ma. 
 Nie jestem zazdrosny!  oburzy si Solski. 
 W takim razie nie ufa mi pan. 
 Wic zrywa pani stanowczo?... 
Ostatni wyraz zastanowi pann Helen. 
 No, stanowczo!...  odpara dranic go spojrzeniem. Pierwej przypatrzmy si sobie jako 
ludzie wolni, jak przyjaciele, a pniej... zobaczymy. Kobiet trzeba zdobywa nie tylko si, 
a pan jeszcze nie nauczy si tej sztuki. 
 A czy zechce pani by moj nauczycielk?  zapyta caujc j w rk. 
 Owszem!...  odpowiedziaa po namyle.  Powinien pan dosta on eleganck... wic 
z chci pomog panu w tej pracy. Ale bd surow nauczycielk... 
 Szykowniejszej od pani nie znajd... 
 Zobaczymy. 
Panna Helena okazaa duo rozumu i taktu zrywajc z Solskim. W owej bowiem epoce 
pan Stefan zacz dostrzega plamy na swoim socu. Jeszcze kocha j, gdy bya pikna, 
uwielbiana, dumna, odwana i pena niespodzianek; ale zacz go razi egoizm i kokieteria. 
Czy ona myli  rzek do siebie  e wychodzi za mj majtek osoniony parawanem nazwiska?... 
I e mj dom stanie si zbiegowiskiem jej adoratorw?... 
Dopki patrzy na narzeczon i mia sposobno dotkn ustami jej rki, namitno odurzaa 
go. Ale gdy znalaz si bez niej, budzi si krytycyzm, a nawet podejrzliwo. 
Czy ja nie jestem dla niej narzeczonym od biedy?...  myla.  Paradna historia! ucieka 
przed nimfami, ktre poluj na mw, i trafi na sam Dian!... 
Ale panna Helena uwolnia go bez dramatycznych scen, owszem w artobliwy sposb, nie 
cofajc nadziei pod warunkiem, aeby j drugi raz zdoby. Bya wic bezinteresown, miaa 
szlachetn dum i jeeli okazywaa mu kiedy uczucie, to szczere, bez wyrachowa. 
A w takim razie, kto wie, czy nie naley zdoby j po raz drugi?...  myla pan Stefan.  
Daa mi lekcj w niewinnej formie i ja potrafi skorzysta... W tej kobiecie kryje si duo 
skarbw, ktre dopiero odsania konieczno; wic kto wie, co tam jest jeszcze?... 
I od tej pory wzrs szacunek Solskiego dla Heleny. Wielki pan zrobi si przy niej pokornym, 
gwatownik zacz panowa nad sob i uczy si delikatnoci. 
Ciocia Gabriela i Ada byy wdziczne pannie Helenie, e tak zrcznie rozpltaa wze, 
ktry im duo robi zmartwienia. Ada nawet zacza aowa, e tak si stao, ale ciotka bya 
sceptyczk. 
 Zobaczysz  mwia do siostrzenicy  e to jest zrczna kokietka, ktra na Stefana zagia 
parol!... 
 Wic c by byo zego, ciociu, gdyby Stefek naprawd z ni si oeni? 
 Ach, daje pokj, moja kochana!...  przerwaa ciotka. 
Dziewczyna uboga, adne nazwisko i jeszcze crka guwernantki... C by robiy panny 
dobrych rodw, gdyby ludzie z towarzystwa enili si z takimi?... 
Tymczasem panna Helena nie rozpaczaa. Zanadto ufaa w swoj pikno, aby nie wyobraa 
sobie, e Solski wrci do niej, kiedy ona zechce. W tej za chwili jeszcze nie chciaa 
z kilku powodw. Naprzd, mia do niej przyjecha i wzi j w now podr po Europie jej 
ojczym, pan Arnold, o ktrym, jako o Amerykaninie, chodziy wieci, e jest bardzo bogaty. 
118 
Po wtre, panna Helena sdzia, e ma prawo do najwietniejszej partii, a poniewa obok 
wicehrabiego Francuza znowu znalaz si hrabia Woch i jaki baron niemiecki, i jeszcze 
jaki dystyngowany Anglik, wic miaa w czym wybiera. 
W Zurychu zdecydoway si losy wszystkich. Ciotka Gabriela wybieraa si do Warszawy, 
Ada zacza chodzi na uniwersytet, pan Arnold przyjecha, aeby zabra Helen, a 
pierwsze jego sowa byy, e jej brat, Kazimierz, robi wraenie lekkoducha i utracjusza. 
Kilka dni posiedzieli razem w Zurychu i przez ten czas zawizay si blisze stosunki 
midzy Solskim i Arnoldem, ktry nasun panu Stefanowi myl wybudowania cukrowni w 
majtku. Potem Solski wyjecha do Parya, Arnold z Helen do Wiednia, a wicehrabiowie, 
hrabiowie, baronowie i kandydaci na lordw przekonawszy si wasnymi oczyma, e panna 
Helena ma rodzin, znikli jak mgy w grach. Widocznie aden nie myla o sakramencie, co 
pann Helen troch rozczarowao do mczyzn, ale nie zmienio opinii o sobie. 
Od tej chwili a do powrotu do Warszawy Solski korespondowa z pann Helen i odwiedzi 
j, gdy bya w Peszcie, znowu otoczona wielbicielami. Ale we wzajemnym ich stosunku 
nic si nie zmienio. Pan Stefan z przyjemnoci odczytywa jej listy, gdy byli razem, traci 
gow, ale stygn, gdy si rozdzielili. Ju wwczas nie by przywizany do panny Norskiej, 
tylko  imponowaa mu jej wiara w swoj warto. 
 M mj  mwia  musi mi si odda cay jak ja jemu. Wyszabym za wyrobnika, ktry 
by mnie tak kocha, ale wolaabym umrze anieli zosta zabawk choby najpotniejszego 
czowieka. 
A Solski suchajc myla: 
Tak kobiet zdoby!... To trudniejsze anieli podr na Mont-Blanc... 
I dopki patrzy na ni, myla, aeby j zdoby. 
Tak stay rzeczy, kiedy Solski w mieszkaniu siostry spotka Madzi  i zdumia si. Madzia 
bya bardzo adna, ale dowiadczonym okiem poza wdzikami dostrzeg w jej rysach 
jaki niezwyky wyraz. 
Bya to dobro, niewinno, rado czy miosierdzie?... Nie umia okreli. W kadym razie 
byo co nadludzkiego, czego nie widzia w adnej kobiecie, chyba w obrazach albo posgach 
mistrzw. 
Poniewa Ada kochaa i chwalia Madzi, wic w Solskim zagra duch opozycji. 
Taka jak inne...  myla.  Pewnie zechce zrobi interes na yczliwoci mojej siostry... 
Wnet jednak zdarzy si cay szereg drobnych faktw, ktre zdumiay Solskiego. 
Madzia nigdy o nic nie prosia Ady; owszem, nie chciaa przyjmowa usug. Madzia z 
powodu znajomoci z Ad bya przeladowana w domu Korkowiczw, lecz nawet nie wspomniaa 
o tym. Nie chciaa porzuci swoich przeladowcw, pakaa za uczennicami i nie 
zrywaa z nimi stosunkw. 
Mogc nie pracowa wystaraa si o lekcje u panny Malinowskiej i nie ulegao adnej 
wtpliwoci, e przyjmujc mieszkanie w paacu Solskich, robi to z pewnym powiceniem, 
przez mio dla Ady... 
Pobyt jej sta si prawdziwym bogosawiestwem dla ich domu. Madzia nie tylko leczya 
migreny ciotki Gabrieli i obmylaa rozrywki czy zajcia dla Ady, ale zajmowaa si sub i 
jej dziemi: odwiedzaa ich w razie choroby, wyjednywaa dla pokrzywdzonych lepsz pensj. 
Nawet podwrzowe psy, wasajce si koty i godne podczas zimy wrble znalazy w 
niej opiekunk. Nawet zaniedbane kwiaty budziy w niej wspczucie. 
Za to  sama Madzia zdawaa si nie mie adnych potrzeb, a raczej jedn, ale nienasycon: 
dba o innych, suy innym. Przy tym ani cienia kokieterii, a raczej zupena niewiadomo 
o tym, e jest adna i e si moe podoba. 
Nieprawdopodobne!...  myla Solski. 
119 
Madzi od razu ocenia kady, kto si z ni zetkn: bya to natura krysztaowej przejrzystoci. 
Ale dokadnie sformuowa j dopiero Solski, bystry i znajcy si na charakterach. W 
jego wyobrani ludzko przedstawiaa si jako zbir szarych kamieni, midzy ktrymi raz 
na tysic, jeeli nie rzadziej, trafia si klejnot. Za ponad tymi chodnymi i bezwietlnymi 
bytami ukazyway si istoty nadzwyczajne, podobne do zapalonych lamp, ktre szarym kamieniom 
nadaj fizjognomi, a klejnotom  blask, barw i przezroczysto. 
Te nadzwyczajne istoty byy to geniusze: rozumu, woli lub serca, i Madzia w oczach Solskiego 
bya albo niesychanie zrczn obudnic, albo  geniuszem uczu. 
Solskiego dziwio przede wszystkim, e Madzia wcale, ale to wcale nie spostrzega, e on 
si ni zaj. Suba domowa wiedziaa o tym, ciotka Gabriela robia wymwki i zastrzeenia, 
panna Helena okazywaa jakby zazdro, pan Zgierski rozpywa si w pochwaach dla 
Madzi, ludzie obcy szukali u niej protekcji, a tymczasem ona sama, z wyrafinowan obud 
czy niepojt naiwnoci, jego  Solskiego  swataa z pann Helen!... 
A moe ona kocha si w tym blagierze Norskim?  myla pan Stefan po spirytystycznym 
posiedzeniu, na ktrym asystowa pannie Helenie, aeby rozbudzi zazdro w Madzi. 
Lecz zaprzeczy mu rozsdek. Madzia bya wwczas rozdraniona, nawet rozpakaa si, 
ale ani z mioci do pana Kazimierza, ani z zazdroci o Solskiego. J wcale nie zajmowali 
rzeczywici czy domniemani wielbiciele; j wzruszyy owe piszce i rysujce duchy, a nade 
wszystko traktat o nieistnieniu duszy, wypowiedziany przez pana Norskiego! 
Tak byo naprawd. Madzia przez cay tydzie nie moga si uspokoi: rozmawiaa o .tym 
z Ad, nie sypiaa po nocach, zmizerniaa, a nareszcie wydobya z Dbickiego sowo honoru, 
e on wierzy w Boga i niemiertelno duszy. 
Uroczyste zapewnienie Dbickiego troch uspokoio Madzi. Niemniej Solski widzia, e 
posiew ateizmu ju by rzucony w niewinn dusz, i tym bardziej zainteresowa si Madzi, a 
znienawidzi pana Kazimierza, ktry zreszt nigdy nie cieszy si jego wzgldami. 
Jakim trzeba by bydlciem  myla  aeby okrada z wiary, a choby tylko ze zudze, 
biedne dziecko, ktre nic innego nie pragnie!... I czym on jej to wynagrodzi? On, a nawet 
cay wiat, ktremu to biedactwo powica wszystko, dajc dla siebie tylko Boga i nadziei?... 
Sam Solski miewa rozmaite wtpliwoci i du skonno do pesymizmu. Ale ateuszem 
nie by dziki wpywowi Dbickiego, ktry od czasu do czasu ukazywa mu nowe, olniewajce 
horyzonty. 
Spokojny, wiecznie roztargniony matematyk stworzy sobie jaki system filozoficzny. Ale 
dotychczas rozmawia o nim tylko z Solskim, i to bardzo ogldnie. 
120 
20 Mae fundamenta duych celw 
W tej epoce Solski mia prawo nazywa si szczliwym. Gdyby w angielski filozof, ktremu 
w Londynie zoy niefortunn wizyt, zapyta go dzisiaj: Co pan robisz?, Solski odpowiedziaby 
z dum: Buduj cukrowni, ktr bd prowadzi sam. 
Solski z lekcewacym umiechem przypomnia sobie czasy, kiedy ziewajc odbywa 
awanturnicze podre bez celu albo kiedy pod wpywem nagego wstydu, e nic nie robi, 
chcia zosta tragarzem w londyskich dokach, lub kiedy gotw by prosi pierwszego lepszego 
fabrykanta o przyjcie go do spki. 
On sam jest dzi fabrykantem, i jeszcze jakim!... U niego pracuje kilkuset tragarzy, do 
niego jedni modl si o posady, inni ebrz go o tytu wsplnikw. I on rozdaje posady, ale 
wsplnikw nie przyjmuje. 
Bo na co mu wsplnicy?... Aeby go krpowali czy aeby cz gotwki jego leaa w 
banku? Solski pomocy nie potrzebuje; co posiada sam, wystarczy a nadto; w razie za nieprzewidzianego 
wypadku ma do dyspozycji majtek siostry i  kapitay krewnych, ktrzy bez 
wahania poycz mu, ile zechce. Sama ciotka Gabriela w kadej chwili da sto tysicy rubli 
nie pytajc, co z nimi zrobi, byle miaa doywotni procent. 
Cukrownia w dobrach Solskiego bya powanym interesem. Naprzd, cukrownie przynosiy 
akcjonariuszom po kilkadziesit procentw rocznie, po wtre, Solski mia doskona 
ziemi, z ktrej setki morgw mg obrci na plantacj burakw. Odpadkami cukrowni 
mona byo karmi wielk ilo byda, co take wzito w rachub. Nareszcie  aeby ju nic 
nie brakowao temu dziecku szczcia, Solski mia w majtku ogromny spadek wody, czyli  
motor darmo, podczas gdy inne cukrownie wydaway spor sum na opalanie parowych ma-
chin. 
W rezultacie dla ludzi jako tako obeznanych z interesami byo widoczne, e gdyby Solski 
po kilku kampaniach nawet spali swoj cukrowni nie ubezpieczajc jej, to jeszcze wyszedby 
z majtkiem. Ale Solski pali jej nie myla, owszem, zapowiada, e pod kadym wzgldem 
bdzie wzorow. 
Poza tym budujca si fabryka stworzya mu mnstwo zaj, musia bowiem, cho w najoglniejszych 
zarysach, pozna kilka gazi pracy: upraw burakw, hodowl inwentarza, 
procesy cukrowarskie i handel cukrem. Zajmoway go take rozmaite urzdzenia dla robotnikw, 
ktre mia zamiar wprowadzi przy fabryce. 
Nareszcie  i tu by szczyt jego marze: Solski rozkazywa... Rozkazywa takim, ktrzy go 
suchali, a jego rozkazy przyoblekay si w elazne i kamienne ciao. On decydowa o rozmiarach 
i pooeniu cukrowni; on na sesji rolniczej wskaza pola, ktre na przyszy rok miay 
pj pod buraki; on wyznaczy liczb sztuk. opasowego byda; on wysuchawszy objanie 
Arnolda wybra angielsk fabryk, ktra miaa dostarczy kotw i mechanizmw wykonawczych. 
By tak upojony wadz e, szczeglniej w pocztkach, popenia dziecistwa wybierajc 
na przykad projekta kosztowniejsze dlatego, aeby przeciwway gosy fachowych jednym i 
niefachowym gosem, ale  swoim. 
Pniej Solski w naradach stosowa si do gosw wikszoci; wyprbowa swojej wadzy, 
wic mg zosta praktycznym. 
Zapalay go te zewntrzne oznaki czynnoci i panowania. Jego gabinet by zawieszony, 
zaoony i zastawiony planami budynkw i maszyn, podrcznikami, prbami cukru, a jedno z 
121 
gwnych miejsc zajmoway soiki z nasionami burakw i sacharymetr, ktry ciotka Gabriela 
uwaaa za now bro albo za rodzaj lornety. 
Prcz tego w przedpokoju zawsze siedzia na subie lokaj zmieniajcy si co dwie godziny, 
w bramie stao kilku posacw, ktrzy odnosili listy i depesze. Nareszcie Solski przez 
pewien czas co dzie odbywa sesje z adwokatami, rolnikami, technikami i agentami handlowymi, 
wyznacza im godziny, wzywa ich nagle do siebie albo sam do nich jedzi. 
Pniej i to mu si sprzykrzyo i zwoywa sesje tylko w razie potrzeby. A jeszcze pniej 
brzydo mu niekiedy wszystko; nie mg patrze na plany i prbki, odwraca si od sacharymetra. 
Wwczas po caych dniach czytywa francuskie romanse, pobudza do szczekania 
Cezara albo tarza si z nim na szerokiej sofie. Myl o cukrowni ju nie zapeniaa mu ycia. 
Owszem, niekiedy wydawaa mu si nowoytn donkiszoteri, a on sam bdnym rycerzem, 
ktry majc byt a nadto zabezpieczony, rwie si do pracy. 
Po co to?... aeby innym wydziera chleb albo majtek?... myla. 
Lecz do wydobycia go z podobnej apatii wystarczaa niewielka pobudka. Niech tylko kto 
powiedzia: to nie dla Solskiego interes! albo: zobaczycie, e on wszystko straci!... Niech 
ktry z kuzynw zrobi uwag, e to niewaciwe zajcie albo  rozesza si pogoska, e 
powstaje towarzystwo akcyjne, ktre chce budowa cukrowni w tej samej okolicy  natychmiast 
Solski budzi si. Znowu czyta fachowe ksiki, bada plany, zwoywa sesje lub 
wyjeda na wie przypatrywa si robotom. 
Dziki temu w majtku Solskiego w poowie maja urzdzono wielki zbiornik wody, a jak 
na drodach rosy mury kilkunastu budynkw. Cofa si byo za pno, tym bardziej e robota 
toczya si sama jak kamie pchnity z gry. Nawet antagonici Solskiego ju nie mwili 
o budowaniu drugiej cukrowni, lecz naradzali si, czy nie mona by odkupi obiecujcej 
fabryki. 
Dowiedziawszy si o tym pan Zgierski (ktry cigle krci si przy Solskim) sodko przymruy 
oczki i odpowiedzia: 
 Nikt nie zmusi Solskiego do sprzeday, nikt pod socem, choby mu da tyle zota, ile 
pomieci si w kotach cukrowni. Inna kwestia  doda rwnie poufnie  gdyby on sam znudzi 
si tym interesem... Tak chwil wypatrzy, uderzy w sab stron i natychmiast pooy 
na st gotwk, to co innego... 
 Sdzisz pan, e jest to moliwe?...  spyta kto. 
 Mj Boe  odpar skromnie Zgierski  na wiecie wszystko jest moliwe... Ale z Sol-
skim trudna sprawa... 
 Gdyby pan jednak chcia nam pomc, bodajby... w upatrzeniu podobnej chwili...  wtrci 
interesowany w tej sprawie. 
 Co te pan mwi!  oburzy si z przyjemnym umiechem pan Zgierski.  Jestem oddany 
Solskiemu do mierci... A e widz, i zajcie si cukrowni robi mu duo satysfakcji, 
wic nigdy nie doradzibym sprzedania jej-... 
Interlokutor spospnia, za pan Zgierski wyczekawszy chwilk doda z surow min: 
 Inna rzecz, gdyby Solskiego zaczo mczy zajmowanie si cukrowni, psu mu humor, 
podkopywa zdrowie... Ha, wwczas  bodaj pooybym si na progu mieszkania i 
powiedziabym: zabij mnie, ale porzu nieszczsn fabryk, ktra skraca ci ycie. To bym 
zrobi, jak honor kocham!... Bo ja, panie, dla tych, ktrzy mi nieograniczenie ufaj... 
Interlokutorowi rozjanio si oblicze. 
 Wic przypuszcza pan tak ewentualno?  rzek.  My j cigle widzimy jak na doni. 
Solski zamczy si t cukrowni... To nie dla niego praca... Prawda, kochany panie Zgierski?... 
 A zaraz, czy prawda?  wybuchn Zgierski.  Co to jest, panie, prawda?  mwi podnoszc 
w gr palec.  Jeeli sam Jezus Chrystus umilk wobec podobnego pytania, wic jak 
122 
mona zadawa go nam, miertelnikom? Spytaj mnie pan: czy to jest moliwe lub niemoliwe?... 
Aaa... wtedy odpowiem: wszystko jest na wiecie moliwym... 
Rozeszli si obaj peni otuchy. Jeden z kandydatw do kupna jeszcze nie dokoczonej cukrowni 
mia przekonanie, e w Zgierskim znalaz yczliwego ordownika swej sprawy; 
Zgierski za mia pewno, e jest najwierniejszym przyjacielem Solskiego, jak niegdy by 
nim dla pani Latter. 
Umiecha si. W tej chwili w swojej ruchliwej wyobrani widzia siebie jako dyrektora 
dziwnej opery, w ktrej Solski by tenorem, jego cukrowniani antagonici orkiestr, wszyscy 
za grali i piewali ari kompozycji jego, Zgierskiego. 
Tymczasem, czego nie przeczu pan Zgierski, w duszy Solskiego, obok ambicji i  znudzenia, 
znudzenia i  ambicji, ktre jak dzie i noc kolejno nastpoway po sobie, zacza 
kiekowa cakiem nowa pobudka. 
Solski, hojny i szlachetny, mia jednak wstrt do filantropii. Na sam myl o wyszukiwaniu 
nieszczliwych, pomaganiu potrzebujcym, ocieraniu ez cierpicym, na sam dwik 
podobnego frazesu Solski doznawa obrzydzenia. On, ktry ogranicza wasne potrzeby, 
miaby jak miosierna baba czuwa nad potrzebami innych?... On, ktry szuka cierpie, aeby 
je pokonywa, miaby rozczula si nad cierpieniami innych?... On, ktry chcia by 
czowiekiem ze stali i granitu, miaby przykada si do ucierania nosw dzieciom albo atania 
watwek ich matkom?... C to za mieszno!... 
Solski mg rzuci dziesi... sto tysicy rubli na jaki cel zgodny z jego wyobraeniami, 
ale nie potrafiby suszy pieluszek. Do speniania takich czynw s litociwe dusze, piknie 
chowane panienki, gonicy za popularnoci aferzyci, nigdy on... 
W dniu jednak, w ktrym do ich domu sprowadzia si Madzia, Solski mimo woli zacz 
troszczy si o innych. 
Jego siostra ot tak sobie obiecaa Madzi posad nauczycielki w szkole, ktr miano urzdzi 
przy fabryce. Madzia przyja propozycj, a Solski j zatwierdzi. 
W par dni pniej spad na pana Stefana zwyky paroksyzm zniechcenia. Solski nie 
mg patrze na plany, nie chcia rozmawia z technikami, lecz chodzc po gabinecie albo 
patrzc na kartki zacztego romansu myla: 
Na co mi, u licha, ta cukrownia?... Niech buduj cukrownie ci, ktrzy akn trzydziestu 
procentw na rok, ale ja?... Oczywicie, jest to donkiszoteria!... 
Nagle przypomnia sobie, e obieca Madzi posad nauczycielki i  jego myli przyjy 
inny kierunek. 
Jeeli nie bdzie fabryki, nie bdzie szkoy, i ta poczciwa dziewczyna zawiedzie si... A 
jaka ona adna!...  doda odgrzebujc w pamici rysy Madzi.  Jakie ma szlachetne instynkta... 
Rzecz nie do uwierzenia, a jednak prawdziwa, e jeeli Solski otrzsn si z apatii, zrobi 
to pod wpywem obawy, aeby Madzi nie narazi na zawd! Z jakim zdziwieniem ona spojrzaaby 
na niego dowiedziawszy si, e ju nie dba o fabryk, i  co by odpowiedzia, gdyby 
go zapytaa: Wic pan ju nie chce mie cukrowni, dlaczego?... 
W jaki czas pniej Madzia ulegajc probom swojej koleanki anety uprosia pana Stefana, 
aeby aptek przy fabryce odda Fajkowskiemu. Solski nie myla o aptece, lecz  uzna 
jej potrzeb i obieca posad Fajkowskiemu. 
I ot znowu przyby czowiek, z ktrym Solski rachowa si w chwilach zniechcenia. 
Sprzeda ledwie budujc si fabryk  nic atwiejszego. Ale co on odpowie Fajkowskiemu, 
gdyby ten go zapyta: 
Dlaczego pan wyrzeke si cukrowni?... Przecie od niej zaley mj byt i maestwo z 
pann anet, z ktr sam powiedziae, aebym si oeni... 
Setki ludzi ju pracujcych przy budowie, zamwionych do przyszej cukrowni lub starajcych 
si o posady, nic nie obchodziy Solskiego. Widzia ich w wyobrani jak nieksztatn 
123 
mg i zarwno nie dba o ich opini, jak o ich zawd. Ale nauczycielka Madzia i aptekarz 
Fajkowski byli osobami ywymi, ktre go obchodziy, wprawdzie mona byo znale dla 
nich odszkodowanie ale  jak im wytomaczy, dlaczego on rzuci fabryk... 
Potem Solski przesta wyobraa sobie Madzi jako nauczycielk dzieci jego oficjalistw, 
nawet wstrzsn si na myl, aeby moga zajmowa podobne stanowisko. Natomiast oczekiwa, 
e Madzia poprosi go o jak techniczn posad dla swego brata i o miejsce lekarza 
dla ojca. Naturalnie, e daby im doskonae warunki! 
Ale Madzia napomkna mu, e nie myli prosi za swoj rodzin, a Solski uczu do niej 
za to pretensj. Zdawao mu si, e usunito dwa filary, na ktrych miaa oprze si jeeli nie 
cukrownia, to przynajmniej zapa Solskiego dla niej. 
Pniej uspokoi si. Znowu bowiem, nie wiadomo dlaczego, przyszo mu na myl, e  
ojcu Madzi nie odpowiadaoby tak skromne stanowisko i e jej brat powinien by co najmniej 
zosta dyrektorem cukrowni obeznawszy si z fabrykacj. A swoj drog niecierpliwie czeka, 
aeby Madzia znowu kogo zalecia mu na posad. Mia bowiem przesd, e kady, kogo 
ona zarekomenduje, stanie si wzem przymocowujcym go do realnej dziaalnoci. 
Solski zacz odgadywa w sobie brak zdolnoci, ktra by zbliaa go do ludzi. Zacz rozumie, 
e on sam jest istot niekompletn i e Madzia w wysokim stopniu posiada te przymioty, 
ktrych jemu nie dostaje. Wiedzia, e tu chodzi o sfer uczucia, ale jeszcze nie zdawa 
sobie jasno sprawy, co to jest. 
124 
21 Cukrownia widziana z gry 
Pewnego wieczora Solski z Dbickim przyszed do siostry na herbat. Czas by pogodny, 
wic usiedli na duym balkonie, wychodzcym na ogrd. Ada z zapaem mwia o jasnowidzeniach 
pani Arnoldowej i o wasnych postpach w spirytyzmie, ju bowiem duchy zaczy 
rozmawia z ni za pomoc abecada i ekierki przytrzymywanej rk. Z nie mniejszym 
ogniem Madzia opowiadaa o ostatniej sesji kobiecego towarzystwa, na ktrej panna Howard 
zaprojektowaa zbudowanie wielkiego domu dla samotnych kobiet. 
 Ciekawam, skd wezm na to pienidzy  odpowiedziaa Ada.  Bo mnie ju nudz 
projekta, na wykonanie ktrych trzeba milionw... 
 Rodzona moja siostra!...  zawoa miejc si Solski. Przypominam ci jednak, e nie 
wypada dla stosunkw z duchami zaniedbywa stowarzyszenia, ktre ma cele uczciwe, a 
niekiedy praktyczne. 
 Naprzd  odpara zarumieniona Ada  prosz nie artowa z duchw. A po wtre... 
dlaczego mam chodzi na wszystkie sesje tych pa? 
 Co by jednak powiedziaa, gdybym ja rwnie dla jakiego ...izmu rzuci cukrowni? 
 Anibym si odezwaa  rzeka Ada. 
 Pan rzuciby cukrowni?...  zawoaa Madzia patrzc na niego ze zdziwieniem. 
 Czy tylko damom wolno mie upodobania?... Jeeli moj siostr po paru tygodniach 
znudziy sesje, dlaczego mnie po tylu miesicach nie miaaby znudzi cukrownia? Upewniam 
 doda miejc si  e na waszych sesjach macie, panie, wicej rozmaitoci. 
 Nigdy w to nie uwierz!...  rzeka Madzia z przekonaniem. 
 e moje zajcia nie s zabawne?... 
 Nie, ale aeby pan opuci sposobno uszczliwienia kilkuset ludzi!... 
 Ale ci ludzie nic mnie nie obchodz, nie znam ich. Zreszt kto kiedy uszczliwi czowieka? 
 Ach, mwi pan tak, bo pan nie widzia biedy i biednych odpara Madzie z zapaem.  
Gdyby pan zobaczy rodzin nauczyciela w Iksinowie, ktrego ona jest w domu kuchark i 
praczk, a dzieci chodz w starych sukienkach... Gdyby pan pozna stolarza, ktry yje z robienia 
trumien, ma zapadnite piersi i chyba dlatego nie umiera, e jemu nikt trumny nie zrobi... 
A gdyby pan kiedy usysza w brudnej izbie domu zajezdnego pacz kobiety, ktra przyjechaa 
z koncertem, lka si niepowodzenia i w dodatku jest godna... 
Zatchna si ze wzruszenia, lecz po chwili mwia dalej: 
 atwo panu wyrzec si cukrowni, bo pan nie widywa podobnych ludzi. Gdyby pan ich 
spotka, jestem pewna, e nie zaznaby pan spokojnoci, dopki nie wydobyby ich z ndzy... 
Cudza ndza boli nas, chodzi za nami, nie pozwala usn... Jest jak rana, ktra dopty nie 
zagoi si, a pomoemy biedakowi wedle naszych si... 
 Chyba nie przypuszcza pani, e bd zbiera niedogw i zapenia nimi fabryk  odpar 
rozdraniony Solski.  Tam potrzeba pracownikw... 
 I im naley si yczliwa opieka... 
 Przepraszam pani, ale w adnej fabryce robotnik nie umiera z godu? przerwa Solski. 
 Mj Boe, wiem co o tym (prawda, Adziu?); bo do naszego stowarzyszenia zgaszaj 
si rozmaite kobiety z prob o przyjcie ich crek do roboty. Zwiedzaam mieszkania tych 
ludzi na strychach lub w suterynach, gdzie w jednym dusznym pokoju siedz trzy maestwa 
i ze szecioro dzieci... Kosztowaam krupnik, ktry par razy tygodniowo gotuj na 
125 
obiad, przez reszt dni ywic si nieocukrzon kaw i chlebem... Nawet widziaam w jednym 
ku dwoje dzieci, ktre nie majc odzienia musz lee zamiast biega po ulicy... 
- Pozwoli pani objani sobie  rzek cierpko Solski  e przy naszej fabryce ju buduj 
domy dla robotnikw, ktrzy mam nadziej, nie bd ywili si kaw ani pakowali do ek 
nagich dzieci... 
 Bo wacicielem cukrowni bdzie pan  odpara Madzia tonem przekonania.  I dlatego 
nie przypuszczam, aeby pan rzuci fabryk mogc w niej robi tyle dobrego... 
 Jak ona zapala si!...  wtrcia Ada, yczliwie patrzc na przyjacik.  Bd spokojna, 
Stefek nie wyrzeknie si swego dziecka... 
 Cukrownia nie jest moim dzieckiem  z niechci odpowiedzia Solski.  To pomys 
Arnolda, wietny, ani sowa, ale nie mj... Nie urodzi si w moim mzgu, a dzi, gdy sta si 
faktem, czuj, e nie jestem do niego dopasowany... Naturalnie bd robi wszystko, co potrzeba, 
ale bez zapau... Nic mnie tam nie cignie  doda ciszej  chyba te szarytkowskie 
obrazy, ktre tak wymownie przedstawia panna Magdalena. 
Zacz pogwizdywa i patrzy w niebo usiane gwiazdami. Madzia posmutniaa, Ada rzeka: 
 Zwyczajny to paroksyzm u Stefka. Jak inni musz przespa si po pracy, tak Stefek musi 
ponudzi si troch i pomelancholizowa dla nabrania si. Ale jutro... pojutrze... przejdzie!... 
 Wic nie wierzysz, e mnie nie zajmuje cukrownia, a upokarza rola kandydata do kilkudziesiciu 
procentw rocznie?... spyta rozdraniony Solski.  Praca spoeczna... ja j rozumiem!... 
W pracy spoecznej potrzeba by artyst i jak rzebiarz wyciosywa z ludzkich 
gromad  posgi... Waszyngton, Napoleon I, Cavour, Bismarck to artyci spoeczni, to praca... 
Ale budowanie cukrowni i wyciskanie buraczanego soku... brr!... 
 Dziwna rzecz  odezwa si milczcy do tej pory Dbicki. Bismarck jest artyst, poniewa 
nalea do tych, co 'budowali pastwo niemieckie; ale organizator fabryki nie jest artyst, 
poniewa tworzy tylko  fabryk. Wypadoby std, e wikszy honor  zapa wieloryba 
anieli  stworzy wrbla. Mnie si za zdaje, e drugie zadanie jest trudniejsze i e ten, kto 
zbudowaby porzdnego wrbla, byby artyst godniejszym podziwu anieli owca wielorybw... 
Solski oparszy si plecami o porcz krzesa wycign nogi i patrzy w niebo. By obraony, 
ale Dbicki nie zwaajc na to mwi dalej: 
 Tymczasem u nas nikt nie chce rozwija swojej siy twrczej za pomoc budowania 
wrbelkw, lecz koniecznie yczy sobie konstruowa wieloryby, dla ktrych tutaj nie ma ani 
miejsca, ani czasu, ani materiau. Ludziom zdaje si, e wiat potrzebuje tylko  dzie nadzwyczajnych, 
a choby tylko  roje o nich; wiat za przede wszystkim potrzebuje  twrcw. 
Wynalazca nowego sztyfta do butw jest wart wicej ni stu marzycieli o perpetuum 
mobile; organizator rzeczywistej cukrowni wywouje wikszy ruch midzy ludmi anieli stu 
chronicznych kandydatw na Bismarcka. 
Sprbujcie stworzy wzorow rodzin, sklep, spk; warsztat, fabryk, a przekonacie si, 
e i to jest posg uoony z ludzkich jednostek... Co to posg!... raczej peen ycia organizm 
wyszego rzdu... Kto takie dziea buduje z planem i wiadomoci, ten wznosi si ponad 
Fidiaszw i Michaw Aniow i nie ma czego zazdroci Bismarckowi. 
 A sens moralny tej prelekcji?  spyta Solski. 
 Ten, e  jeeli naprawd posiadasz instynkt organizatorski, to stworzenie tak skomplikowanej 
fabryki jak cukrownia powinno by ci zadowoli  odpar Dbicki. 
 Jak to zna, e profesor nie dotkne si tej rzeczy praktycznie!...  zawoa Solski.  
Gdyby sucha narad o cenie i dobroci wapna i cegy, o gbokoci fundamentw, wyborze 
machin, wynagrodzeniu mularzy i gatunkach burakw, zapomniaby pan o swoich ideaach. 
A gdyby ci jeszcze dzie po dniu kadziono w gow, e korzystniej zachci ssiadw do 
plantacji burakw anieli uprawia je samemu; gdyby ci skakano do oczu, e chcesz psu 
126 
robotnikw pacc im lepiej; gdyby w kontraktach z przedsibiorc mularskim, ciesielskim i 
tak dalej podsuwano kruczki, przez ktre ludzie ci musieliby pj z torbami, dopiero poznaby, 
co to jest interes przemysowy... To nie jest yjcy posg, ale machina do wyciskania 
dywidendy z burakw, robotnikw i rolnikw... To nie organizm, ale myn, w ktrym 
miel si ludzkie istnienia... 
Dbicki spokojnie wysucha mowy wypowiedzianej z ogniem, a gdy Solski umilk, on 
zacz: 
 Tysiczne szczegy fabryki zasaniaj ci jej cao. Jeste jak czowiek w lesie, ktry 
widzi tylko drzewa, a wcale nie myli o tym, jak ma form sam las... 
Ot jest pora, aeby zamiast zniechca si, spojrza na te rzeczy z wysoka. Przez jaki 
czas nie myl o burakach i dywidendzie, ale raczej o tym, e z ca wiadomoci, wbrew 
przeszkodom, masz stworzy organizm ywy, czujcy i mylcy, organizm z cegy, elaza, 
burakw i  ludzi. Masz stworzy istot zdrow lub chor, ktra bdzie rosa i rozwijaa si 
albo umrze i ktra bdzie miaa zupen samowiedz swojej pomylnoci lub cierpie, swego 
rozwoju albo konania. I to nie jedn samowiedz, ale kilkaset, kilka tysicy; tyle samowiedz, 
ilu jest ludzi zainteresowanych w twojej cukrowni... 
 No... no.... no!...  przerwa Solski.  Siada profesor na wysokiego konia. 
 Przypominam, e s tu jeszcze dwie skromne suchaczki, ktre take chciayby co zrozumie 
 wtrcia Ada. 
Dbicki machn rk w sposb wyraajcy mae uszanowanie dla suchaczek i mwi do 
Solskiego: 
 Przede wszystkim czy wierzysz, e twoja cukrownia bdzie istot yjc, ultraorganizmem?... 
 Zwietrzae porwnanie  rzek Solski. 
 Ale my o nim nic nie wiemy...  zawoaa Ada. 
 Przepraszam ci  odpar Dbicki  to nie alegoria, lecz ten rodzaj podobiestw, ktre 
prowadz do odkry!... 
 No, no!... 
 Zacznijmy od dou. Cukrownia bdzie przeksztacaa materiay prawie tak samo, jak robi 
to zwierzta i roliny. Przez jedn bram bdziecie do niej wozi: buraki, wgiel, wapno i 
tak dalej. Te buraki opuczecie wod jak lin, rozetrzecie je na miazg elaznymi zbami, 
wyciniecie z nich sok... W innym aparacie, ktry, mwic nawiasowo, jak nasze puca bdzie 
pochania mnstwo tlenu, poddacie sok buraczany podniesionej temperaturze... Potem 
bdziecie go czyli z wapnem, wglem, bdziecie przeciskali przez walce centryfugalne, a 
nareszcie odparujecie i odlejecie w formy cukier, ktry  wyjedzie na wiat drug bram. 
Powiedz: czy cay szereg tych procesw nie jest podobny do odywiania si zwierzt i rolin? 
I czy twoja cukrownia nie przypomni ci  na przykad  winiowego drzewa, ktre 
wchania kwas, wglany, tlen, wod, amoniak, sole wapienne, przerabia je, rozprowadza po 
rnych zaktkach swego organizmu i w rezultacie wyrzuca na powierzchni kory  klej winiowy 
poszukiwany przez dzieci. 
 Jadam to  szepna Madzia. 
 I ja...  dodaa Ada. 
 Dodam jeszcze  cign Dbicki  e gdy w cukrowni znajdzie si za mao lub za duo 
burakw, gdy w skadach okae si nadmiar cukru albo gdy w ktrym z budynkw fabrycznych 
bd niedokadnie odbyway si waciwe procesy, cukrownia zacznie chorowa. Robotnicy 
zmizerniej, liczba ich zmniejszy si, ttno ruchu osabnie; potem mog nawet opustosze 
budynki, pka ciany i w kocu wali si jak konary sprchniaego drzewa. Moliwo 
mierci jest take dowodem ycia. 
127 
 Ale, kochany profesorze, mnie nic nie obchodzi takie ycie, ktre polega na trawieniu i 
wydzielinach, w razie za najefektowniejszym  na mierci... Ja, jeeli mam by dziaaczem 
spoecznym, chc mie do czynienia z dusz, i to dusz zbiorow. Syszysz?...  nalega Solski. 
 Z dusz?  powtrzy Dbicki.  Wanie o niej bd mwi i przekonam ci, e nawet w 
dzisiejszych fabrykach ju istniej dwie kapitalne wadze duszy: wola i myl. 
Wola na najniszym szczeblu objawia si odruchami odsiebnymi i dosiebnymi, ktre ju 
spotykamy u wymoczkw. Czy za nie zgodzisz si na to, e  owi furmani i ich wozy, ktre 
bd zwozi buraki, a wywozi cukier, e oni przy twojej fabryce bd speniali rol tych 
rzs i macek, ktre wyrastaj z ciaa pierwotniaka i schwyciwszy zdobycz znikaj?... 
Wyszym szczeblem woli s naogi. No, ale .te musz istnie w kadej fabryce, gdzie mnstwo ludzi 
spenia swoje czynnoci naogowo i gdzie jednostajne dziaanie machin rwnie przypomina naogi. 
Nastpnym pitrem woli jest praca twrcza, w ktrej odruchy i naogi porzdkuj si we-
dug pewnego celu. W fabryce przedstawicielami takich celw s specjalni majstrowie, pod 
ktrych kierunkiem oddziay robotnikw pucz buraki, rozcieraj, wyciskaj... 
Szczytem nareszcie woli jest cel fabryki, ktry streszcza si w jej dyrektorze technicznym. 
Przechodz do myli. Jej fundamentem s wraenia wiata zewntrznego, a organami tych 
wrae dla was s: agenci dowiadujcy si o cenach cukru, burakw, wgla, drzewa, robocizny... 
Wyej wznosi si: pami, jej za organem bd w cukrowni spisy inwentarza, pacy 
roboczej, wydatkw na materiay, wpyww za towar... Prac twrcz myli chyba pomiecisz 
w laboratorium w biurze technicznym i administracyjno-handlowym. A nareszcie ide 
panujc, ktra ogarnia cae ycie fabryki, jej rozwj i wahania  moe reprezentowaby ty 
sam, gdyby w swojej cukrowni widzia nie pras do wyciskania dywidend, ale organizm, 
ktry ma spenia jakie cele na wiecie. 
Dodaj, e kada z istniejcych fabryk ma swoj indywidualno. S fabryki logiczne i 
gupie, rzetelne i szachrajskie, wolne i sptane przez wierzycieli, moralne i niemoralne. Pomyl 
o tym wszystkim i powiedz: czy poza burakami, wytoczynami, melas i dywidend nie 
dostrzegasz konturw  ducha, ktry tym tylko rni si od ludzkiego, e zamiast jednej 
wiadomoci ma ich kilkaset?... 
 Stefku, profesor ma suszno  rzeka Ada.  W fabryce istnieje duch zbiorowy... 
 Ale nie ma w niej miejsca na wspczucie i lito panny Magdaleny  odpar Solski. 
 Mylisz si  wtrci Dbicki.  Teraniejsze fabryki s jeszcze bardzo niskimi organizacjami. 
Czy jednak nie sdzisz, e dzisiejsze zamty w wiecie pracy moe nie istniayby, gdyby w fabrykach 
ttnio ywe uczucie? Gdyby smutek spotykajcy jednego pracownika udziela si innym; 
gdyby kierownicy troszczyli si o usuwanie przykroci, a nasuwanie przyjemnoci wykonawcom? 
yjemy zreszt w epoce, kiedy w fabrykach zaczyna kiekowa w uczuciowy element. 
Bo czyme innym wytomaczysz: szpitale, szkki i ochrony dla dzieci, doroczne i tygodniowe 
zabawy, kasy zapomg, nawet orkiestry?...  adne z tych urzdze nie pomnoy iloci 
wydobytego cukru ani powikszy dywidendy; do czeg wic je odnie, jeeli nie  do budzcego 
si uczucia w tym zbiorowym duchu, ktry unosi si nad robotnikami i machinami. 
Solski uderzy si w czoo. 
 Masz, profesor, racj!...  zawoa podniecony.  W tej chwili dopiero zrozumiaem pann Magdalen 
i... siebie... Ja mgbym by rozumem i wol organizmu fabrycznego, a ona jego uczuciem... 
Madzia drgna na krzele, Ada i Dbicki spojrzeli. Solski opanowa si i wziwszy Madzi 
za rk rzek z umiechem: 
 Przepraszam za zestawienie pani i siebie... Ale w tej chwili przyszy mi na myl szlachetne 
pogldy pani i moje odpowiedzi... Tak, pani ma suszno; ja za nie miaem jej... 
Poegna obecnych i wyszed. Z progu jeszcze odezwa si: 
. Tylko, profesorze, nie zbaamu mi siostry i... panny Magdaleny. 
 Zoty, kochany profesorze!  zawoaa Ada ciskajc obie rce Dbickiemu.  Znowu 
oywie Stefka... 
128 
22 Spiritus flat, ubi vult 
Kademu czowiekowi zdarza si podczas zimowego dnia patrze na zapotniae szyby. W 
widoku tym nie ma nic, na czym warto by zatrzyma uwag: jest przezroczysta tafla, ktra 
dziki garze wyglda jak mulin, a zreszt nic do zapamitania, nic, co by poruszyo ciekawo. 
Wtem na dworze wion wiatr chodniejszy, temperatura spada o kilka stopni i  spotniaa 
szyba zmienia si w jednej chwili. Mulin wilgoci zaczyna pokrywa si bogatym haftem, 
przedstawiajcym licie dziwnych rolin albo pira nieznanych ptakw; z mgy powstaje 
wyrazisto, z jednostajnoci rozmaito i formy. 
Podobne zjawisko zaszo w duszy Solskiego. Od dziecistwa patrzy na swj paac wypeniony 
sub, na folwarki rojce si ludmi i bydem, a od kilku miesicy na budujc si 
cukrowni. Mia wyobraenie: co kady z tych ludzi robi w pokojach, w polu, na murarskim 
rusztowaniu; ile go kosztuje, a ile mu przynosi zysku? Wszystko to jednak wydawao mu si 
jak szara mga, ktra nuya go jednostajnoci i gdzie niepodobna byo dopatrze duszy ani 
fizjognomii. Dopiero dzisiejszego wieczora nagle zmienio si to wszystko: skrystalizowao 
si jak rosa na szybach. 
Z pocztku na herbacie u Ady Solskiej by rozdraniony na Madzi: jej lito nad stolarzami, 
bakaarzami, wdrownymi aktorkami wydawaa mu si lamazarnym sentymentalizmem, 
ktrego nie cierpia. Dziaao to na niego jak wygrywanie na fleciku czuych i nudnych 
melodyj. 
Gdybym ja raz mg nie sysze o bladociach, zach i niedolach!...  pomyla zniecierpliwiony. 
Potem zabra gos Dbicki i jednostajnym, profesorskim tonem zacz wykada rzeczy, 
ktre Solski zna, setki razy czyta o nich i rozmyla, lecz ktre nic go nie nauczyy. Rodzina, 
warsztat, praca w maym kku, organizm spoeczny, ach!... jakie to oklepane frazesy... 
Byo jednak w tej prelekcji co niezwykego: oto  pewno, z jak przemawia Dbicki. 
Zdawao si, e ten czowiek, wpatrzony w prni, naprawd widzi  duchy unoszce si 
nad pracujcymi machinami i nad kadym ludzkim zbiorowiskiem, ktre skupia si w jakim 
celu. 
Gdzie dwu albo trzech zejdzie si w imi Moje  Ja tam bd...  przemkno Solskiemu 
przez myl. 
I nagle w jego duszy zbiegy si: jego folwarki i cukrownia, wykad Dbickiego i opowiadania 
Madzi. Byskawica rozwietlia jego wntrze i zobaczy rzeczy, ktrych dawniej nie 
widywa nigdy. 
Zdawao mu si, e jego paacowa suba, zoona z kilkudziesiciu osb, stopia si w jakim 
cudownym kotle, skd niebawem wyszed jeden tylko, ale olbrzym. Kada jego rka 
byo odlana z kilkudziesiciu rk, pier  z kilkudziesiciu piersi, gowa z kilkudziesiciu 
gw. Olbrzym ten, niele odziany i syty, siedzia przed bram paacu, od czasu do czasu 
jednym palcem przesuwa sprzty albo oddechem zdmuchiwa pyy z pokojw. Niekiedy 
spoglda na Solskiego i spenia rozkazy bez wahania, ale i bez zapau. 
Na wsi zdarzyo si to samo. Parobcy ze wszystkich folwarkw spynli si w jednego parobka, 
ktrego odek wart by kilkaset zwyczajnych odkw, rka  kilkaset rk, wzrost  
kilkaset wzrostw. Tylko gowa wydawaa si nieproporcjonalnie drobn na postaci ogromnej 
jak skaa. 
129 
Olbrzym ten, troch bosy i troch obdarty, powoli odrabia swoje zajcia, mia ociae 
ruchy, apatyczn twarz i nieufne spojrzenie. 
Szybko chodzc po gabinecie Solski wpatrywa si w te wizerunki wasnej wyobrani i 
poczu dum. Nie do, e zrozumia teori Dbickiego, ale nawet  przyoblek j w ciao! 
Od tej pory ju nie tylko bdzie wiedzia, e dom, folwark i fabryka s  organizmami, ale 
bdzie  widzia te organizmy w ich prawdziwym ksztacie i rozmiarach. 
Teraz dopiero Solski rozumie, e jest wadc i czarodziejem, ktry przywiza do siebie 
wielkoludy za pomoc talizmanu... klucza od kasy!... Tym kluczem porusza z miejsca, budzi 
ze snu, zachca do pracy, wywouje rado albo smutek w swoich ogromnych niewolnikach. 
Wprawdzie inni panowie robi to samo; ale oni nawet nie domylaj si tego, co robi, nie 
widz  olbrzymw, lecz  drobne ich okruchy, niewarte spojrzenia. 
Solski wci chodzi po swoim gabinecie spogldajc od czasu do czasu za okno, gdzie 
wida ksiyc w ostatniej kwadrze powoli wznoszcy si nad dachami. 
Nareszcie!... Nareszcie znalaz to, czego pragn: wadz nad czym wielkim. Jeden wielkolud 
czuwa nad jego wygodami, drugi wielkolud uprawia pola, trzeci bdzie pracowa w 
fabryce. Kady z nich moe jeszcze urosn, nabra lepszej cery i humoru, jeeli tak podoba 
si jemu  Solskiemu; albo moe znikn z powierzchni ziemi, gdy tak zechce on, Solski. 
Lecz kt by marnowa takie istoty: chyba wariat albo czowiek, ktry ich nie widzi i nie 
cieszy si wadz nad nimi. Owszem, niech rosn i nabieraj si, niech bd dobrze odziani, 
syci i zadowoleni, niechaj leniwe ich ruchy nabior zrcznoci, apatyczne twarze  wyrazu. A 
nade wszystko niechaj porosn im zbyt drobne gowy, oni za sami niechaj  kochaj Solskiego. 
Oto s yjce posgi, ktre on ma ksztatowa! Oto praca, jakiej od tylu lat poda! Teraz 
dopiero zrozumia, e folwarki i fabryki warte s jego zdolnoci i zajcia. 
Poniewa szczcie nie chodzi samotnie, wic w tym dniu Solskiemu trafi si jeszcze jeden 
pomylny wypadek, moe najpomylniejszy. Te jego olbrzymy  maj jakie potrzeby, 
ktre on nie zawsze odczuwa; nadto za, jeeli pojmuj ludzki jzyk; to chyba jzyk serca, 
ktrego Solski nie posiada. Ma on energi, ma twrcz myl, ale... sentymentalnym by nie 
potrafi, to darmo!... 
I ot w takiej chwili znajduje si pod jego dachem Madzia, istota wraliwa, jakby utkana 
ze wspczucia i mioci. Ona chwyta w lot kad cudz potrzeb, odczuwa j i znajduje natychmiastow 
odpowied. Ona jedna potrafi rozmwi si nawet z tym wielkoludem, ktry 
obok odka zoonego z kilkuset odkw posiada gow wart ledwie kilkanacie gw. 
Jest tedy trzy rzeczy: materia na ywe posgi  rzebiarz, ktry chce je ciosa, i  pomost 
midzy materiaem a rzebiarzem  Madzia... 
Solski rzuci si na kanap ciskajc rozpalone czoo, 
Uboga  myla  ale na co mi pienidze?... adne nazwisko ale bdzie miaa moje... 
adne stosunki!... Nie, to nie s adne stosunki.. to s te, o ktre najwicej chodzi mi w yciu... 
A gdzie ja znajd podobn wraliwo i taki bezmiar uczucia?... Przecie to posag, jakiego 
nie dostabym za miliony!... 
Odgrzebywa w pamici wszystkie kobiety, ktre kocha albo podziwia. Byy to osoby 
rozumne, dowcipne, pikne, eleganckie, oryginalne, ale  adna taka!... Byy to brylanty, 
szmaragdy, szafiry, ktre warto posiada, ale adna nie bya tym, czym Madzia: promieniem 
wiata, bez ktrego nawet klejnoty nie maj piknoci. 
Czy oeniwszy si z ni  myla Solski  nigdy bym jej nie zdradzi?... Naturalnie, sto 
razy zdradzibym j dla kadej, ktra by mi si podobaa... A czy mgbym j porzuci?... 
Nigdy!... jak nie mgbym rzuci wasnego serca... 
A moe ona kocha Norskiego?...  przeleciao mu przez gow.  Jej pacz u Arnoldw... 
rumiece... unikanie jego spojrze... Solski zerwa si z kanapy. 
Czyby to by mogo?...  szepn.  Ale to cae moje ycie zrujnowane... 
130 
Wyszed do przedpokoju, woy palto i wybieg na pust ulic. Wrci do domu, kiedy 
ksiyc zacz pochyla si ku zachodowi, a na wschodzie witao. 
Musz to wyjani i zakoczy  mwi rozbierajc si. Ada zgodzi si natychmiast, 
ciotka Gabriela podsa si, ale take ustpi. No  a w naszej rodzinie nie wszyscy przecie s 
tak li, aeby nie potrafili oceni Magdaleny. 
O tej samej godzinie, kiedy w duszy Solskiego rozegrywaa si jej przyszo, Madzia nie 
moga zasn. 
Nage przerzucenie si Ady z towarzystwa kobiet pracujcych do spirytyzmu przestraszyo 
Madzi. Cierpki za ton, jakim par razy odezwa si do niej Solski, zrani jej dum. 
Wielcy panowie  mylaa  atwo zmieniaj upodobania i... lekcewa ludzi!... Wol 
std usun si pierwej, zanim mnie wypdz... 
Potem zrobio jej si al Ady, ktra mogaby sdzi, e Madzia porzuca j przez kaprys, a 
nareszcie postanowia  zaczeka par tygodni, moe par dni... 
Prawda e pan Stefan odchodzc uzna swj bd. Ale jakim tonem on mwi, e nie bdzie 
zbiera niedogw, aeby zapeni nimi fabryk!... A w jaki sposb odpowiada Dbickiemu?... 
To nie mj wiat... nie mj... nie mj!... Trzeba std ucieka...  mylaa Madzia patrzc, 
e ju wita na dworze. 
131 
23 Znowu echo przeszoci 
Od kilku dni Ada Solska spostrzega w bracie niepokj. 
Czyta i zaatwia majtkowe interesa, ale  nie mia apetytu, przesiadywa w nocy, unika 
Madzi albo rozmawia z ni krtko i oschle. Niekiedy wpada do pokoju siostry i chodzi milczc, 
jak czowiek, ktry chce zwierzy si z czym, ale nie ma odwagi. 
Pewnego popoudnia, kiedy Solski o zwykej porze nie przyszed do siostry, Ada wziwszy 
kbek wczki i szydeko udaa si do gabinetu brata. Pan Stefan chodzi bardziej rozgorczkowany 
ni zwykle. Ada siada na skrzanej sofie i rozwinwszy wczk zacza robi 
szalik dla ciotki, w czym zreszt nie okazywaa wielkiej biegoci. Cezar powita j skokami i 
machaniem ogona; widzc jednak, e pani nie zajmuje si nim, leg na tygrysiej skrze i zasn. 
Przez otwarte okna wpaday potoki soneczne dzielc gabinet na ciemne i jaskrawe pasy. 
Ile razy Solski chodzc ukaza si w owietleniu, Ada widziaa, e ma mizern twarz i podsiniae 
oczy; gdy wszed w cie, wydawa si szary. 
 Dobrze, e przysza  odezwa si pan Stefan. 
 Uwaam to  odpara Ada nie odwracajc oczu od roboty. 
 Domylasz si, o czym chc z tob mwi?  spyta.  Nawet nie potrzebuj domyla 
si. Widziaam to samo w roku zeszym we Woszech... 
 Zupenie co innego... 
 I o Helenie mwie, e jest inna anieli wszystkie kobiety. Solski zatrzyma si przed 
siostr. 
 Czy to ma znaczy, e staa si stronniczk panny Heleny?...  spyta. 
Ada zoya rce na kolanach i podniosa oczy. 
 Nie gniewaj si, mj kochany  rzeka  ale ju nigdy wobec ciebie nie chciaabym odgrywa 
roli swatki... Idzie mi o co innego. Wiele osb z naszej rodziny s pewne, e oenisz 
si z Helen, cho po miecie kr w tej chwili inne pogoski... 
 Daj mi spokj z Helen!  wybuchn pan Stefan.  Sama zerwaa i wszyscy o tym wiedz... 
 Nie wszyscy nie wyczajc jej samej i jej rodziny. W tych dniach Helena odrzucia jakiego 
inyniera, ktry owiadczy si... Pani Arnold, mimo e duchy powiedziay, i Helena 
nie wyjdzie za ciebie, czasami wspomina mi o waszym maestwie. Za brat Heli... 
Tu gos panny Solskiej zaama si. 
 Za pan Kazimierz Norski  mwia silc si na spokj nie przyj ofiarowanej mu posady 
na kolei widocznie liczc na to, e... e zostanie twoim szwagrem...  zakoczya cicho 
Ada. 
Solski patrzc na siostr nie straci ani jednej zmiany na jej twarzy, ani jednego odcienia 
gosu. Oczy zatliy mu si, lecz po chwili zgasy i tylko niecierpliwie wzruszy ramionami. 
 Z pann Helen  rzek  moje rachunki skoczyy si. Gdyby na wiecie byy tylko 
dwie kobiety do wyboru: ona i jaka inna, wybrabym t inn... 
 Godna podziwu stao...  szepna Ada. 
 Moe ty potrafisz by stalsza!...  sykn brat i zaiskrzyy mu si oczy. 
Twarz panny Solskiej pociemniaa. 
 Wic dlaczego umizgasz si do niej?  zapytaa agodniej. 
 Dlatego, e ona mnie kokietuje  odpar miejc si.  Naleysz do emancypantek, wic 
chyba uznajesz rwne prawa.:. 
132 
Ada przycigna brata i pocaowaa w rk; potem objwszy go za szyj pocaowaa w 
czoo. 
 Rb, co chcesz, e si, z kim chcesz... ja ci kocha nie przestan  szepna. 
 Ani ja ciebie...  odpar.  I dlatego nie powiem ci: rb, co chcesz... Zrobisz zawsze tylko 
to, co powinna zrobi kobieta twego dostojestwa. 
 Zostan star pann, prawda?  spytaa Ada z umiechem. 
 Zostaniesz star pann Solsk. 
 Wiem, wiem...  powtrzya.  Mwmy o tobie: postanowie oeni si z Madzi... 
Przynajmniej tak mylisz dzisiaj... 
 Tak  i ty musisz mi pomc  rzek Solski. 
 Nigdy!...  zawoaa Ada.  Wreszcie  na co tobie moja pomoc? Owiadcz si sam. 
 A jeeli ona mnie nie kocha? 
 Na to ja nie poradz. Jak rwnie i na to, aeby ty jej nie rzuci, gdy ci si sprzykrzy. 
Solski usiad obok siostry i wzi j za rk.  Suchaj  zacz. 
 Wiem, co powiesz  przerwaa siostra.  Ona jest rna od innych kobiet... syszaam to 
nieraz!... 
 Nie  rzek  ale ja j kocham inaczej. Dawniej, kiedy podobaa mi si kobieta, budzio 
si we mnie zwierz: arbym j... Prawie czuem rozkosz ksania... Ale z t jest inaczej... 
 Prawda!... Ile to razy, kiedy rozmawiae z Madzi, a choby tylko patrzy na ni, 
wstydziam si za ciebie... Ach; jacy wy jestecie wstrtni z wasz mioci... 
 Bd cierpliwa  mwi pan Stefan bagalnym tonem czy wiesz, gdyby mi kazaa opisa 
jej rysy, przysigam, nie potrafibym. Tak dalece w moich uczuciach dla niej nie ma nic 
zmysowego. Wiem, e ma przeliczne rce... nk... szyj jak utoczon z koci soniowej... 
biust bogi... Otacza j szczeglna wo... Ale rysw jej prawie nie pamitam. Moje nerwy 
nie graj tu adnej roli... Ale jak ja znam jej dusz!... A tego nie mgbym powiedzie o adnej 
z kobiet, ktre mi si podobay. 
Ada wzruszya ramionami. 
 Nie wierzysz, e to nie jest mio zmysowa, ale jakie nieziemskie przywizanie?... 
Suchaj... Wiem, e to jest dziecko naiwne, nie zna ycia; ale przy tym ma wielki rozsdek, a 
umys jej rozwija si z dnia na dzie. Dzi jest dojrzalsza ni wwczas, Kiedy sprowadzia 
si do nas. 
 Prawda. 
 Widzisz. Jest take bardzo energiczna, jest uosobieniem dziaalnoci i siy... 
 Prawda  wtrcia Ada. 
 Ale to nie jest sia stali czy granitu, ktry albo amie wszystko, albo druzgocze si sam. 
To raczej gitka sia pomienia, ktry faluje, ogarnia ze wszystkich stron, znika i ukazuje si 
w innym miejscu... A zawsze peen wdziku!... 
 Bardzo trafne porwnanie. 
 Z tego powodu  mwi pgosem Solski  przedstawia mi si ona jak duch w formie 
kobiety; dziaa, ale nie mona jej schwyci. Wicej nawet: skutkiem braku egoizmu to dziecko 
wydaje si pozbawione cech ziemskich. Czy ona prosia ci kiedy o co?... Dla innych tak, 
ale nigdy dla siebie. Jej nie potrzeba ani stanowiska, ani pienidzy, niczego, za czym ubiegaj 
si miertelni. A nawet, Ada, czy ty uwaaa: w jaki sposb ona je? 
 Bardzo adnie... 
 Bo robi to w taki sposb, jakby nigdy nie czua godu, nawet nie wiedziaa, e potrawy 
maj smak. Ona jada tylko dlatego, aeby ukry swoje niebiaskie pochodzenie; ona udaje, 
e jada, jak udaje, e ma ksztat ludzki, bez ktrego nie moglibymy wiedzie o jej istnieniu. 
 Znowu poezja!  wtrcia Ada. 
 Nazwijmy to poezj. Ale... przypomnij sobie jej humor. Czy to nie jest obraz pogodnego 
nieba?... Czy kiedy ona wejdzie do nas, nie robi si janiej i cieplej?... Czasami bywa smutna; 
133 
ale i wtedy jest boym socem chwilowo zasnutym chmurami... A jej zy... bo widziaem i 
zy u niej... Czy one nie s podobne do majowego deszczu, ktry spada na ziemi, aeby roliny 
zasypa brylantami, w ktrych przeglda si niebo... 
Siostra patrzya na niego zdziwiona. 
 Mj drogi  rzeka  powtrz jej to, co mnie mwi, i pro o rk... 
Solski zerwa si z sofy i zacz chodzi po gabinecie.  C to znaczy?...  spytaa Ada. 
 Nie wiem...  odpar.  Zreszt... nie znam jej przeszoci ani rodziny!...  doda gwatownie. 
 Przeszo Madzi?...  zawoaa panna Solska ledzc oczyma brata.  Mj Stefku  
przeegnaj si!... Madzia nie ma adnej przeszoci, ktr mona by si niepokoi. A co do 
jej rodziny... Pochodzi ze Strusiw, o tym wiesz... Jej rodzice pracuj, ale nie potrzebuj niczyjej 
aski; maj za tak skromne wymagania, e kilkadziesit tysicy rubli zabezpieczy ich 
do koca ycia. Matka, zdaje si, troch despotyczna, zrzdzi w listach na Madzi; ale ojciec 
przypomina Dbickiego... Przynajmniej piszc do Madzi uroni od czasu do czasu taki frazes, 
jak gdyby podsucha profesora. No, a Dbickiego chyba przyjby na tecia?... Ostrzegam 
ci, e z tym ojcem musisz si rachowa: bo cho to prowincjonalny lekarz; ale czowiek 
nietuzinkowy... On moe postawi warunki co do szczcia swego dziecka. 
Solski milcza. Nagle zatrzyma si przed Ad i rzek:  A jeli ona mnie nie kocha?... 
 Staraj si pozyska jej serce. To chyba potrafisz  odpowiedziaa siostra z dum. 
 A jeeli... a jeeli ona  kocha innego... In-nego...  powtrzy pan Stefan. 
 Kogo?...  szeptem zapytaa Ada. 
Solski pochyli si nad ni i rwnie szepn do ucha:  Pana Ka-zi-mie-rza...  syszaa?... 
Panna Solska spucia oczy. Rce jej opady, twarz pociemniaa, a potem poka. 
Brat patrzy na ni... patrzy... nagle wyrzuci nad gow zacinite pici i zawoa chra
pliwym gosem: 
 Podlec!... Zdepcz... 
Panna Solska podniosa si z kanapy i spokojnie patrzc na rozjuszonego rzeka: 
 Stefek... ty mu nic nie zrobisz. 
I wysza z pokoju zostawiajc brata, ktry pieni si, ale czu, e nic nie zrobi Norskiemu, 
bo  tak chce jego siostra. 
Madzia wrcia z lekcji okoo czwartej. Na jej oczach zna byo lady ez, a w twarzy taki 
smutek, e panna Solska zdziwia si. 
Czy znowu mieli jak rozmow z Kazimierzem?...  pomylaa i gniew zakipia w niej. 
Chciaa uda, e ma bl gowy, byle nie rozmawia z Madzi; lecz po chwili szlachetne serce 
wzio gr nad podejrzeniami i Ada tulc do siebie przyjacik spytaa: . 
 Co tobie jest?... Czy znw wysuchaa traktatu o duszy?... Madzia spojrzaa na ni i 
wzruszya ramionami. Ten ruch rozproszy niepokoje Ady. Jeszcze serdeczniej ucaowaa 
Madzi i rzeka z naleganiem: 
 Tobie stao si co przykrego?... Powiedz: co ci jest? 
 Nie mnie!...  odpara Madzia siadajc na kanapie...  Znasz Mani Lewisk, w ktrej 
jeszcze na pensji kocha si ten student Kotowski? 
 Porzuci j? 
 Przeciwnie, od roku s narzeczonymi... Ale nie!... Opowiem ci od pocztku. Nie masz 
pojcia, jaka to smutna historia. 
 Zaczekaj  przerwaa Ada. Dotkna dzwonka, a gdy ukaza si lokaj, rzeka: 
 Popro do nas pana. 
 Ada, co robisz?...  zawoaa Madzia ukrywajc twarz w rkach.  Chocia... czy ja 
wiem... Moe bdzie lepiej, jeeli dowie si o tym pan Stefan. 
134 
Solski przyszed natychmiast. Wyglda tak mizernie, e Madzia spojrzawszy na niego 
krzykna: 
 Pan chory?... 
Ale w tej chwili zmieszaa si i spucia oczy. 
 Nic mi nie jest  odpar Solski odzyskujc dobry humor. Z bezsennoci bolaa mnie 
gowa, ale to przechodzi. 
A poniewa Madzia milczaa zakopotana, wic doda:  Porozmawiam z paniami i bd 
zdrw. 
 Wanie Madzia chce nam co powiedzie  wtrcia Ada. 
 Ja tylko tobie chciaam opowiedzie... 
 Zobaczysz, e bdzie lepiej, gdy usyszy Stefek  rzeka Ada.  My oboje bardzo jestemy 
ciekawi wszystkiego, co ci wzrusza. 
 Niedobra!...  szepna Madzia. 
Solski usiad patrzc na siostr, a Madzia zacza: 
 Pamitasz, Adziu, kiedy to przed waszym wyjazdem za granic pogniewaycie si z 
Hel?... 
 Ona ze mn  przerwaa Ada  oto, e Romanowicz przesta nam wykada algebr... 
 Ot to  mwia Madzia.  Wwczas chcc was pogodzi poszam od ciebie do Heli, a 
ona schwycia mnie za rk i pocigna a do drzwi gabinetu pani Latter. I wyobra sobie, 
co mimo woli zobaczyam i usyszaam... Wuj Mani Lewiskiej, czowiek otyy i siwy, 
wiesz, co robi?... owiadcza si pani Latter!... 
Wanie opowiada, e ma wie bez dugw, a nawet troch gotwki. Naturalnie pani Latter 
miaa si z owiadczyn (y przecie jej m!), ale zdaje si, e nie bya obojtn dla poczciwego 
staruszka. Myl, e nawet z tego powodu nie wydalia Mani Lewiskiej za zajcie 
z Kotowskim. 
 Kotowski bdc studentem  objania Ada Solskiego kocha si w Mani, a dzi jest jej 
narzeczonym... 
 I lekarzem  wtrcia Madzia. 
 Ot, mwi ci  prawia dalej  pani Latter wyjechawszy nagle z Warszawy udaa si 
na wie do Mielnickiego i... w rzece pod jego dworem utopia si. A on, wyobra sobie, tego 
samego dnia by u niej w Warszawie... Jakby przeczuciem tknity, powiedzia: Ona pojechaa 
do mnie!... minlimy si w drodze!... (syszaam to na wasne uszy) i natychmiast 
wrci na wie. 
Co powiesz, gdy stan u przewozu wypytujc, czy nie bya tu taka, a taka pani, jeden z 
przewonikw podnis pacht i pokaza na ziemi zwoki pani Latter. Biedny Mielnicki 
krzykn i pad tknity apopleksj... 
 Ale on yje  wtrci Solski. 
 yje sparaliowany  cigna Madzia.  W roku zeszym wypuci majtek w dzieraw 
i przenis si do Warszawy z Mani Lewisk, ktra go pielgnuje jak crka. Ale jest 
tam bieda, bo dzierawca nie paci, a pienidzy, jakie mia pan Mielnicki na hipotekach, nie 
mona odebra... 
Dzi Mania Lewiska pisaa do mnie, aeby j odwiedzi. Poszam i zobaczyam smutny 
widok. Maj trzy pokoiki i kuchni... W jednym Mania odrabia lekcje z przychodnimi, ktre 
pac jej po sze i pi rubli miesicznie, a w drugim na fotelu siedzi pan Mielnicki... 
Boe, jak on wyglda!... Chudy, na twarzy zwiesza si skra ziemistego koloru... Nie moe 
si ruszy i le mwi... Musi by nawet nieprzytomny, bo kiedym wesza, nieznajoma mu, 
on zacz skary si, e go okradli, e suca szczypie go i bije... Przy tym  strach jak narzeka 
na Mani: e nie dba o niego, e po caych dniach zostawia go bez opieki!... A tymczasem 
ona, biedactwo, uczy panienki w domu albo biega za lekcjami, bo inaczej nie mieliby 
co je... 
135 
Mwic tak Madzia z trudnoci powstrzymywaa zy. Zmieniony gos jej dra i ama 
si. 
 Biedny pan Kotowski pomaga im, jak moe. Ale cho to skoczony lekarz i by rok za 
granic, nie ma praktyki... Ach, Ada, gdyby ty syszaa pacz Mani i krzyki jej wuja... serce 
pkoby ci z alu... 
 Panie Stefanie...  zawoaa nagle Madzia skadajc rce. Panie Stefanie... pan jeden 
moe ich uratowa... Gdyby Kotowski zosta lekarzem przy cukrowni... Ach, nie, pan gniewa 
si na mnie... niech pan mnie wypdzi, ale im... 
Pacz zdusi reszt wyrazw. 
 wita!...  szepn Solski. Schwyci Madzi za rk i zacz namitnie caowa.  Bogosawiony 
nasz dom, do ktrego Bg ci zesa... 
 Stefan, zastanw si!...  reflektowaa siostra wydzierajc mu rk Madzi. 
Solski podnis si z krzesa jak pijany. Ale wnet ochon spostrzegszy, e Madzia patrzy 
na niego ze zdziwieniem. 
 Jak si ten mody lekarz nazywa i gdzie mieszka?  zapyta pan Stefan. 
Madzia powiedziaa nazwisko i adres. Solski ukoni si i rzek wychodzc: 
 Za par godzin uwiadomi pani o rezultacie. 
Ledwie zamkn drzwi, Madzia zaniepokojona zwrcia si do Ady. 
 Boe, czy pan Stefan nie obrazi si?... 
Panna Solska spojrzaa na ni zdumiona. 
 Moja Madziu  rzeka  czy ty udajesz, czy... naprawd nie widzisz?... 
 Czego?...  spytaa Madzia. 
 No... tego... tego, e Stefan zawsze chtnie wypenia twoje zalecenia, poniewa... s 
szlachetne  odpowiedziaa Ada. 
W godzin pniej przy obiedzie, na ktrym nie pokaza si Solski, ciotka Gabriela bya 
bardzo sztywna: z gry patrzya na Madzi, nie pytaa jej o nic, a zaczepiona przez ni, odpowiadaa 
niechtnie. 
Pani Gabriela  mylaa przestraszona Madzia  zapewne ma ju kogo na posad lekarza 
cukrowni i obrazia si na mnie... Ale niech tam, byle im, biedakom, co z tego przyszo!... W 
kadym razie za dugo tu mieszkam... Wkrtce cay wiat zechce, aebym prosia Solskiego o 
posady, i w kocu obrzydn mu tak, jak ju dzi jego ciotce... Trzeba std ucieka czym prdzej... 
136 
24 Student, ktry ju zosta lekarzem 
Tymczasem Solski, wysawszy naglce wezwanie do Kotowskiego, z niecierpliwoci 
oczekiwa modego lekarza. 
Okoo sidmej zameldowano go. 
Wiele rzeczy zmienio si od czasu, kiedy pan Wadysaw, jako student, poredniczy w 
drukowaniu artykuw panny Howard o specjalnej opiece nad nieprawymi dziemi. Przede 
wszystkim sama panna Howard zasadniczo zmienia pogld na kwesti nieprawych dzieci od 
chwili, gdy jej antagonistka, czonek Kanarkiewiczowa, zaja si protegowaniem uwiedzionych 
dziewczt. 
Ale pan Wadysaw Kotowski zmieni si niewiele. By to ten sam, co i przed ptora rokiem, 
mody czowiek z zapadymi policzkami, gow nastroszon jak jeozwierz, zamknity 
w sobie, niemowny, pochmurny. Tylko zamiast wytartego mundura mia czarny tuurek wytarty 
na szwach; ale spodnie byy jak i wwczas wygniecione na kolanach. 
Do gabinetu pana Stefana Kotowski wszed z gow zadart, zaczesujc wosy, z min, 
ktr miaa oznacza pewno siebie wobec magnata. Ale wielki pan jednym rzutem oka 
oceni, e butny parweniusz jest mocno zmieszany i e serce w nim dry, miotane nieokrelon 
nadziej. 
 Pan hrabia raczy... Otrzymaem list od hrabiego...  zacz Kotowski i zmiesza si 
jeszcze bardziej; gdy przypatrzy si tatarskiej twarzy, od ktrej bia energia. 
 Kochany panie  rzek Solski ciskajc go za rk  przede wszystkim nie tytuuj mnie 
hrabi... Siadaj pan  doda podsuwajc fotel  i pogadajmy. 
Kotowski upad na fotel, a oczy zaszy mu mg. 
Czego ode mnie chce ten diabe?...  myla patrzc na ma figurk Solskiego, ktra 
coraz potniejsze robia na nim wraenie. 
Solski spostrzeg to. Odgad, e mody lekarz podziwia go bezinteresownie, i  poczu dla 
niego sympati. 
Podoba mi si ten kandydat na Brutusa...  pomyla, a gono rzek: 
 Panie Kotowski, syszaem o panu wiele dobrego. 
 O mnie?...  zapyta tonem obrazy mody czowiek.  Od panny Magdaleny Brzeskiej... 
 Aaa!... 
 A poniewa buduj cukrowni i chciabym robotnikw otoczy uczciwymi opiekunami, 
wic  proponuj panu miejsce lekarza przy fabryce. 
Kotowski nie podzikowa za propozycj; patrzy na Solskiego nie wierzc wasnym 
uszom. 
 Warunki s nastpujce: murowany dom z ogrodem, kilka morgw ziemi, konie, dla 
nich obrok, i tysic piset rubli rocznej pensji. Przyjmuje pan?... 
Kotowski by oszoomiony. Zacz gestykulowa rkoma, ale milcza. 
 A wic przyjmuje pan  rzek Solski. 
 Za pozwoleniem!...  odpar mody czowiek podnoszc si z fotelu.  Bardzo... bardzo 
jestem wdziczny... nigdy nie mylaem... Ale... 
 Ale co?  zapyta Solski i na czole zarysowaa mu si zmarszczka. 
 Czy... czy pan Kazimierz Norski naley... czy naley do paskiej cukrowni?... 
Solski cofn si. 
 Nie naley  odpar szybko  i nigdy nie bdzie nalea... Z jakiego jednak powodu zadaje 
pan to pytanie? 
137 
 Bo gdyby pan Norski by przy cukrowni, ja nie przyjbym tam miejsca  odpar Kotowski. 
Usyszawszy to Solski dozna tak spotgowanej sympatii dla modego czowieka, e uciskaby 
go. Opanowa si jednak i zrobiwszy powan min rzek: 
 Daruje pan, e bd prosi o blisze wyjanienia. Dlaczego nie przyjby pan miejsca w 
instytucji, do ktrej naleaby pan Norski? 
 Bo to jest, prosz pana, szubrawiec  odpar Kotowski i mocno zwichrzy sobie wosy. 
Nie by fizjognomist, wic zdawao mu si, e wypowiadajc tak ostry sd o panu Kazimierzu 
ryzykuje posad. 
 Uy pan silnego okrelenia, a teraz prosz o fakta... 
 Uwaa pan, jest taka awantura arabska  mwi Kotowski, jeszcze nie mogc zapomnie 
knajpowego sownika.  Niejaki szlachcic Mielnicki, wuj mojej narzeczonej, kiedy utopia 
si pani Latter, zapisa dla jej syna, Kazimierza, cztery tysice rubli na hipotece w Warszawie. 
Bya to najpewniejsza suma, jak posiada stary... Pacono od niej regularnie procenta, 
ktrych bardzo potrzebuje w tych czasach... 
Kotowski krci si na krzele, stka, targa wosy, lecz mwi dalej: 
 I c si dzieje. Oto pan Norski na Nowy Rok wymwi dunikowi ofiarowan mu sum, 
a w kwietniu odebra j. Daremnie prosilimy, aeby pan Norski wzi cztery tysice 
rubli umieszczone na innej hipotece, skd dopiero w jesieni bdziemy mogli podnie naleno... 
Daremnie przedstawialimy, e stary Mielnicki, sparaliowany, idiota, nie bdzie mia 
co je... Nie chcielimy cofa darowizny, tylko przenie j... Ale pan Norski upar si 
twierdzc, e ma dugi honorowe... No, i zabra pienidze, a stary bied klepie... 
Gdyby kto da tysice Solskiemu, nie zrobiby mu tyle przyjemnoci, co Kotowski opowiedzeniem 
tej historii. Ale panowa nad sob i rzek spokojnie: 
 Czy oprcz pastwa wie jeszcze kto o tym wypadku? 
 Rejent... zreszt nasz dunik... Mielnicki nie ma dzi przyjaci, ktrzy by interesowali 
si nim. Wreszcie... nie tylko akt darowizny by w porzdku, ale nadto stary, ile razy odzyska 
przytomno, pyta si o zdrowie pana Norskiego i o to, czy ju odebra darowan sum. 
Mielnicki nie ma pojcia o swoim pooeniu: cigle myli, e jest majtnym i e wyzyskuje 
go  moja narzeczona. 
 Czy pan upowania mnie  spyta Solski  aebym zrobi kiedy uytek z tej wiadomoci? 
Moe nigdy nie zrobi, ale... moe trafi si taki wypadek. 
 Owszem. Mnie w rezultacie wszystko jedno. Wreszcie ten pan mia za sob prawo... 
 Mniejsza o to  rzek Solski.  Ale owiadczam, e pan Norski nie jest i nigdy nie bdzie 
w adnej instytucji, z ktr ja jestem zwizany. A teraz  czy przyjmuje pan posad lekarza 
przy cukrowni? 
 Oj... oj... 
 Do czasu puszczenia w ruch fabryki bdzie pan naszym lekarzem tu, w Warszawie. 
Ktokolwiek z naszego domu zwrci si o porad, jest pan obowizany udzieli jej. Pensj ma 
pan t sam i  piset rubli na mieszkanie. Obowizki obejmie pan od pierwszego maja... 
 To ju koniec maja  szepn Kotowski. 
 Potrzebny mi jest ten termin do ujednostajnienia rachunkw. Ale... ale!...  doda Solski. 
 Naturalnie, ma pan dugi: ile one mog wynosi? 
 Z pi... z piset rubli  odpowiedzia przestraszony Kotowski. 
Administracja cukrowni spaci paskie dugi i bdzie strca z pensji... No, i z gratyfikacji... 
Jutro okoo poudnia zechce pan zgosi si do kancelarii zarzdu i kasa zaatwi z panem 
rachunki. A teraz dzikuj i do widzenia... 
Kotowski wsta, ucisn podan sobie rk, znowu usiad... Mrukn: aha!, i znowu 
podnisszy si, zamiast do drzwi waciwych poszed w stron sypialni..: Solski musia go 
odprowadzi do przedpokoju. 
138 
Tu mody czowiek nieco ochon i przypomnia sobie, e moe wypadaaby troch serdeczniej 
podzikowa osobliwemu opiekunowi. Widzc jednak, e drzwi gabinetu ju zamknito, 
zeszed na d chwiejc si. 
Dopiero na dziedzicu, gdy owiono go chodne wieczorne powietrze, uczu cinicie w 
piersiach i rozpaka si. 
Mia w tej chwili czterdzieci groszy majtku, a jego narzeczona  p rubla. 
Czy mi si ni... czym oszala?...  myla obcierajc oczy podart chustk.  Ale jeeli to 
sen, o Boe, nie bud mnie z niego, bo ju nie dam sobie rady z rzeczywistoci... 
Ukryty za filarem podjazdu szwajcar zauway nadzwyczajne zachowanie si modego 
czowieka, a usyszawszy jego pacz nie wierzy wasnym uszom. Sceptycyzm nie przeszkodzi 
mu jednak zawiadomi o tym wypadku kamerdynera, ktry natychmiast zameldowa 
panu. 
Solski zrozumia, co musiao zaj w duszy modego lekarza. 
Zrozumia jego cik bied, nage przejcie do lepszego bytu, zy... I pierwszy raz dozna 
tak wielkiego, tak niezgbionego szczcia, e ono jedno mogoby mu wypeni cae ycie. 
Majtek, pojedynki, pywanie po morzu, wdrapywanie si na gry, czyme to jest, co to 
warte wobec jednego czowieka, ktry zapaka z radoci... 
Wszystko to jej zawdziczam. A ile jeszcze mog mie podobnych dni?...  myla Sol-
ski.  Ona i tylko ona... zawsze ona; przy kadym szlachetniejszym uczuciu!... 
Tu nasuna mu si uwaga: jeeli Madzia polecia Kotowskiego, musi te wiedzie o Nor-
skim. A jeeli wie, trudno, aeby nim nie pogardzaa!... Wic nie kocha go i on, Solski, bez 
potrzeby niepokoi si takim rywalem!... 
Chodzi po gabinecie, wreszcie rzek do siebie: 
Czego ja si waham?... Trzeba raz skoczy, i to natychmiast... Zadzwoni na sucego. 
 Czy panna Brzeska jeszcze nie pi? 
 Nie pi, prosz janie pana, czyta w swoim pokoju.  Id do panny Ady i zapytaj, czy 
mog j odwiedzi.  Janie pani pooya si... Gowa boli janie pani... 
 Aaa!...  sykn Solski i doda w duchu: Znowu spni si o kilkanacie godzin... 
Po namyle jednak uzna, e takie obcesowe owiadczyny nie miayby sensu. Trzeba 
przygotowa Madzi, a z drugiej strony wasn rodzin, z ktr czu, e stoczy cik walk. 
Stanowczo  ale powoli!...  rzek do siebie. 
Tymczasem Madzia, przy wietle lampy siedzc nad ksik, od czasu do czasu przerywaa 
czytanie i mylaa: 
Czy te pan Stefan da posad Kotowskiemu?... Moe mu si, biedak, nie podoba?... Bo u 
wielkich panw wszystko zaley od chwili i gustu... 
Potem przypomniaa sobie zapa, z jakim Solski sucha jej opowiadania, i  jego dziwne 
wyrazy... 
Za co on tak caowa mnie w rk?... Ot, tak sobie... kaprys... Nagle zbudzi si w niej 
gniew na sam siebie i wyrzucaa sobie, e jest niewdziczn wzgldem Solskich. Ale uczucie 
to prdko zgaso ustpujc miejsca podejrzeniom. 
Od pamitnej rozmowy z panem Kazimierzem w duszy jej coraz czciej zryway si lodowate 
podmuchy niewiary. Wszystko wydawao si jej niepewnym i podejrzanym, nawet to, 
co sama robia, nawet jej wasne ycie. 
Cay wiat straci w jej oczach dotychczasowe znaczenie; wszystko w nim byo tylko 
tuszczem, fosforem i elazem; wszdzie pocza dopatrywa oznak trupiej zgnilizny... 
139 
25 Niebezpieczne strony wdzicznoci 
Nazajutrz na pensji okoo pierwszej przeoona wezwaa Madzi do kancelarii. Tam, obok 
umiechnitej panny Malinowskiej, staa paczca Mania Lewiska, ktra na widok Madzi 
zoya rce i  upada jej do ng kajc: 
 Ach, Madziu... ach, pani... tyle aski!... Wadek bdzie mia ogrd... dom murowany i tysic 
piset rubli... Niech pani Bg bogosawi... 
Madzia w osupieniu spojrzaa na umiechajc si pann Malinowsk. Dopiero gdy Mania 
Lewiska zacza caowa jej rce, Madzia oprzytomniawszy podniosa j. 
 Co tobie jest, Maniu?...  spytaa.  Wic Kotowski dosta posad? Chwaa Bogu... Ale 
za co dzikujesz w tak dziwny sposb?... 
 Bo wszystko zawdziczamy pani... 
 Pani?...  powtrzya Madzia.  Dlaczego tak mwisz do mnie?... 
Lewiska, zmieszana, umilka. Wyrczya j panna Malinowska: 
 No, panno Mario, cho bdziesz tylko on lekarza, jestem pewna, e pani Solska nie 
zapomni o zwizkach koleeskich... 
Madzi rozszerzyy si renice; schwycia si za czoo i kolejno spogldaa to na pann 
Malinowsk, to na Mani Lewisk widzc je jak przez mg. 
 Co wy mwicie?...  szepna. 
 Droga pani  rzeka panna Malinowska  przecie wobec nas nie potrzebujesz wypiera 
si stosunku, jaki ci czy... 
 Stosunku, jaki mnie czy?... Z kim?...  pytaa Madzia. 
 Jeste pani narzeczon pana Solskiego... 
 Boe miosierny...  zawoaa Madzia amic rce.  I pani to mwi?...  zwrcia si do 
przeoonej.  Ale to kamstwo... potwarz!... Oni oboje, Ada i pan Stefan, obiecali mi da 
szko przy swojej cukrowni... Moje stanowisko jest tam nieskoczenie mniejsze anieli Mani 
Lewiskiej... Boe mj, co wy ze mn robicie!... Boe mj... 
Przeraenie Madzi zastanowio pann Malinowsk. 
 Jak to...  spytaa  wic nie jestecie jeszcze zarczeni z Solskim?... 
 Ja?... ale co pani mwi?... Ja mam by nauczycielk ich szkoy przy cukrowni... Kt 
ogasza tak niegodziwe plotki?...  Syszaam to od pana Zgierskiego  odpara obraona 
panna Malinowska.  On przecie jest praw rk Solskiego. 
 Aaa... pan Zgierski?  powtrzya Madzia.  Ale to kamstwo, ktre mnie naraa wobec 
pastwa Solskich i ich rodziny... Mieszkam u Ady... rzadko widuj pana Stefana... mam by 
nauczycielk w ich szkole... O Boe, co wy mi robicie!... Nigdy o niczym podobnym mowy 
midzy nami nie byo i nie bdzie... 
 Moja droga, nie mw: nie bdzie!  rzeka panna Malinowska obejmujc Madzi. 
 Nie bdzie!...  z moc powtrzya Madzia.  Pan Stefan powinien oeni si z Helen 
Norsk... To byo najgortsze yczenie jej matki, a ja namawiam Hel do tego... Pomylcie 
wic, panie, jak musiaabym by pod, gdybym przyjmowaa jakie objawy  ze strony pana 
Solskiego... 
Mania Lewiska patrzya na ni z przestrachem, panna Malinowska ze zdziwieniem. 
Wreszcie rzeka zakopotana.: 
 Kochana panno Magdaleno... wr do klasy... Zaszo tu co niejasnego, wic lepiej nie 
mwmy... 
140 
Madzia chodno poegnaa obie panie i wrcia do klasy; ale w niecay kwadrans wysza 
czujc, e nie panuje nad sob. Kady szept, kady ruch, nawet widok siedzcych w awkach 
dziewczynek tak j drani, i zacza lka si ataku szalestwa. Widziaa przed sob klczc 
Mani, ktra mwia jej pani, i umiechnit pann Malinowsk, ktra nazwaa j 
pani Solsk... 
 Ot speniy si ze przeczucia!...  szepna Madzia zbiegajc ze schodw.  Co ja teraz 
poczn? 
Na ulicy zacza odzyskiwa rwnowag, wic postanowia przej si czujc, e j to 
uspakaja. 
Ju udzi si nie byo mona: publiczne plotkarstwo robi z niej albo kochank, albo narzeczon 
Solskiego!... 
Mniejsza o tytu kochanki; Madzia bya pewn, e kady, kto j zna, nie bdzie wierzy 
temu. Nikt zreszt nie przypuci, aeby panna Solska przyjania si i dzielia mieszkanie z 
kochank brata. 
Ale co robi, jeeli j, Madzi, posdzaj, e jest narzeczon Solskiego, i to posdzaj od 
dawna? Bo czym wytomaczy wzgldy, jakimi otoczono j na pensji, albo nadzwyczajn 
uprzejmo Zgierskiego dla niej, albo rozmowy z panem Arnoldem, ktry poleca  jej  maszyny 
z fabryk amerykaskich i angielskich!... Wreszcie dzisiejsza scena z Mani Lewisk i 
sowa panny Malinowskiej czy nie dowiody, e nawet najblisi widz w niej przysz pani 
Solsk? 
Pomimo kojcego wpywu przechadzki Madzia uczua zawrt w gowie. Co o niej pomyli 
pan Stefan, ktry na jej proby tyle dobrodziejstw wywiadczy obcym sobie ludziom?... 
Czy dla niej, ktra zalecaa mu maestwo z Hel Norsk, nie uczuje pogardy?... Bo naturalnie 
bdzie mia prawo przypuszcza, e to ona jakim nietaktownym odezwaniem si wywoaa 
plotki. Tym bardziej e uwierzyli im najpierwej ci ludzie, za ktrymi wstawiaa si do 
Solskiego. 
Co robi?... co robi?...  z rozpacz mylaa Madzia. 
Do Iksinowa nie ma po co wraca; ju od kilku miesicy napisaa rodzicom, e pensji tam 
nie otworzy, poniewa dostanie szko przy cukrowni. Teraz wic musi znale miejsce w 
Warszawie, o co przy nadchodzcych wakacjach nie bdzie atwo. Mniejsza jednak o miejsce, 
ma jeszcze kilkaset rubli gotwk, ale jak powiedzie Adzie: wyprowadzam si od 
was!... Dlaczego?... Dlatego, e ludzie zrobili mnie narzeczon pana Stefana... 
Jedno z dwojga: albo Ada rozemieje si z plotek, albo obrazi si. Czy zreszt Madzi wypada 
z kimkolwiek mwi o tej kwestii nie naraajc si na podejrzenia; czy nawet wypada 
jej choby tylko myle o pogosce? Przecie dla Solskich, a nawet dla niej samej, jest to tak 
potworna niedorzeczno, e nie mona zwraca na ni uwagi. Przecie to samo plotkarstwo, 
ktre j dzi wydaje za pana Stefana, jutro moe ogosi, e zabraa komu pienidze. 
Dawne to czasy, kiedy w Iksinowie przez chwil mwiono, e Cynadrowski zabi si dla 
niej?... Za pani podsdkowa moe i dzi twierdzi, e Madzia popychaa pann Eufemi do 
Cynadrowskiego, a przynajmniej  uatwiaa im schadzki. 
Troch mimo woli, troch wiadomie Madzia skierowaa si w stron mieszkania pastwa 
Arnoldw, a znalazszy si przed bram wesza na gr. Co cigno j, aeby w tej wanie 
chwili zobaczy pann Helen. 
Zastaa j w salonie, wesoo rozmawiajc z pani Arnoldow i panem Bronisawem Korkowiczem. 
Madzi zmiesza ten widok, ale panna Helena nie okazaa ani ladu zakopotania i 
przywitawszy si rzeka do Madzi: 
 Dobrze, e jeste, moja droga, bo mam do ciebie interes. Przeprosia pana Bronisawa i 
wysza z Madzi do gabinetu.  Zapewne wiesz  rzeka bez wstpu  e Kazio nie ma posady 
na kolei, o ktrej mwi z tob... 
 C si stao? 
141 
 Zwyka rzecz: poyczyam mu pienidzy, a on straci ochot do pracy. Zatruje mi ycie 
ten chopak!...  zawoaa panna Helena i dodaa: 
 Moja Madziu, ty czciej widujesz Stefana, wic napomknij mu: czyby dla Kazia nie 
znalaz jakiego zajcia? Jest to lekkoduch, ale chopak ambitny i szanuje Solskiego. Zaoyabym 
si, e gdyby Solski umieci go przy sobie, Kazio wemie si do roboty. 
I ona to samo!  pomylaa ju z gniewem Madzia, a gono rzeka: 
 Moja kochana, zdaje mi si, e waciwiej byoby tobie wstawia si za bratem... 
 Ja te pomwi z Solskim  przerwaa panna Helena ale e on nie lubi Kazia, wic 
chciaabym utorowa sobie drog... Moja Madziu, zrb mi to... Ty czciej widujesz si ze 
Stefkiem, zreszt tak lubisz Kazia... 
 Ja?  spytaa zarumieniona Madzia. 
 No, nie zapieraj si... co o tym wiemy!...  rzeka panna Helena caujc j.  Tylko zaatw 
si prdko, bo chc pomwi ze Stefkiem w tych dniach. 
Wic przynajmniej ona nie przypuszcza, e jestem narzeczon Solskiego!...  pomylaa 
Madzia i odetchna. 
Ju wracajc do salonu pann Helen Madzia zatrzymaa. 
 Suchaj, Helu... Przepraszam, e mwi ci o tym... 
 O czym?... 
 Czy sdzisz  cigna Madzia  e pan Solski chtniej speni twoj prob widujc tu 
pana Bronisawa? 
 Eh, moja droga!...  rozemiaa si Helena.  Jeste jeszcze bardzo naiwna... 
Popchna j ku drzwiom i obie weszy do sali. 
Madzia posiedziaa w towarzystwie akurat tak dugo, ile byo potrzeba, aeby dowiedzie 
si od pani Arnold, e Ada robi wielkie postpy w spirytyzmie, i  aeby przekona si na 
wasne oczy, jak zakochany jest w Helenie pan Korkowicz i w jaki sposb ona podnieca go. 
Wysza oburzona na Helen, ale spokojniejsza o siebie. 
Widocznie  mylaa  plotki o panu Stefanie i o mnie nie musz by tak gone... Inaczej 
doszyby do Helenki, ktra daaby mi to uczu... A moe... i ona po raz drugi syszaa co, ale 
uwaa to za niedorzeczno, ktr nie warto si zajmowa... 
Wstyd ogarn Madzi. 
Jaka ja jestem zarozumiaa... nie mam rozumu!...  mwia do siebie.  Jeeli to  nawet 
Helence wydaje si nieprawdopodobnym, czy wic ja mogam przypuszcza, aeby Ada albo 
pan Stefan przywizywali znaczenie do takich gupstw? Moe i syszeli o tym, ale z pogard 
wzruszyli ramionami, podczas gdy ja robi dramat... chc ucieka od nich!... 
Wrd tych uwag serce Madzi ciskao si bolenie, ale ju spokojniejsza wrcia do do-
mu. Pomylaa na zakoczenie, e Solski tyle robi sobie z pogosek, ile robiaby ona, gdyby 
kto mwi, e wychodzi  na przykad  za onatego nauczyciela w Iksinowie. 
Jeszcze bardziej uspokoia si przy obiedzie. 
Sztywnej ciotki Gabrieli nie byo, a pan Stefan, od pewnego czasu rozdraniony i pochmurny, 
znajdowa si dzi w wyjtkowo dobrym humorze. 
Opowiada Madzi o Kotowskim, ktry jak najprzyjemniejsze zrobi na nim wraenie. Pod 
koniec obiadu kaza poda butelk wina i zmusi panie do wypicia za zdrowie Mani Lewiskiej 
i jej narzeczonego. 
Gdy speniy duszkiem, rzek: 
 A teraz, Ada, za zdrowie protektorki zakochanych, panny Magdaleny... Pani za musi 
wypi na podzikowanie... 
Gdyby w sercu Madzi bya jeszcze jaka troska, ten drugi kieliszek odpdziby j. W tej 
chwili rozmowa z Mani Lewisk i przeoon wydawaa jej si komicznym nieporozumieniem, 
a wasna irytacja dziecistwem. 
142 
Czy mona byo niepokoi si tak bagatel?... Myle o opuszczeniu Solskich... o wyrzeczeniu 
si szkoy przy cukrowni?... Ach, ja ju nigdy nie bd miaa rozumu!...  mwia 
do siebie Madzia miejc si jak za pensjonarskich czasw. 
Kiedy Solski ucaowawszy Madzi rce (na podzikowanie za znajomo z Kotowskim) 
poszed do siebie, a obie panny znalazy si w gabinecie Ady, Madzia pod wpywem wesoego 
nastroju rzeka do przyjaciki: 
 Wiesz, byam dzi u Heleny... Powiedziaa mi, e pan Kazimierz ju nie ma posady na 
kolei, i prosia... Ani domylisz si!... Prosia, aeby twj brat da panu Kazimierzowi u siebie 
jakie zajcie. 
Panna Solska spojrzaa na Madzi chodno. 
 Kt ma mwi o tym Stefanowi?  spytaa. 
 Naturalnie, e sama Helenka. Ale ona chce, aeby utorowa jej drog... 
 A tego kto si podejmie?... 
 Moe ty, Adziu  zechcesz... 
 Ja... nie!... 
 W takim razie musz chyba ja...  zawoaa ze miechem Madzia. 
Ale w tej chwili zmrozio j spojrzenie panny Solskiej. Ada poblada, zarumienia si i 
utkwiwszy skone oczy w wylknionej Madzi rzeka: 
 Ty?... A c ciebie obchodzi pan Kazimierz?... 
Co to znaczy?...  przemkno przez myl Madzi.  Ona jeszcze nigdy tak nie bya... 
Ale panna Solska opamitaa si. Schwycia Madzi w objcia, zacza caowa jej usta, 
oczy, rce i szepta: 
 Nie gniewaj si, Madziu... wino mnie tak rozstraja... Ale prosz ci, nie mw nigdy ze 
Stefkiem o panu Kazimierzu, nigdy, syszysz... A tym bardziej nie wstawiaj si za nim... Stefan 
nie lubi go... 
Ju za nikim nie przemwi ani swka  pomylaa Madzia. Pali j wstyd. Spojrzenie 
Ady i ton, jakim przemwia do niej, odczua jak obelg. I znowu (jak wwczas, kiedy obie 
wracay z posiedzenia kobiet) midzy sob i pann Solsk Madzia zobaczya przepa. 
Ten drobny wypadek na tle poprzednich sta si punktem zwrotnym w yciu Madzi. W 
usposobieniu jej zacza si jaka zmiana, z pocztku niedostrzegalna, ktra jednak szybko 
rosa. 
Madzia w cigu kilku dni stracia humor; umiechaa si coraz rzadziej i smutniej; w stosunkach 
z Ad i Solskim zacza j ogarnia lkliwo. Rzadko kiedy wchodzia do pokojw 
Ady, w swoim za mieszkaniu przesiadywaa tylko w gabinecie nie zagldajc do saloniku. 
Obiady u wsplnego stou mczyy j, zacza traci apetyt. 
Sypiaa gorzej, a gdy zaniepokojona Ada wesza raz do niej w nocy, znalaza Madzi 
ubran, siedzc przy biurku bez wiata. 
Na prno Ada, moe poczuwajc si do drobnej winy, spotgowaa czuo dla Madzi. 
Caowaa j po rkach, wieczorami czytywaa ksiki przy jej ku, obmylaa rozrywki. 
Madzia okazywaa jej serdeczn wdziczno, robia sobie wyrzuty, ale nie moga odzyska 
dawnego humoru; bya zakopotan i niemia. 
Kocha si w Stefku...  pomylaa Ada wyczerpawszy cay zasb rodkw, ktre mogy 
rozweseli Madzi.  Ach, eby si to ju skoczyo!... 
Z bratem jednak nie rozmawiaa odgadujc, e i on spostrzeg zmian w Madzi i e robi 
jakie kroki midzy famili. Czua, e gotuje si w ich domu co wanego. wiadczyo o tym 
rozdranienie Solskiego, gniew ciotki Gabrieli i czste wizyty Stefana u rozmaitych krewnych, 
ktrzy nawzajem rewizytowali go, spdzajc dugie godziny na rozmowach. 
Ada domylaa si wszystkiego, lecz nie zdradzia si przed bratem ze swych przypuszcze. 
Baa si odzywa w tej chwili. 
143 
A tymczasem w Madzi ju nie z dnia na dzie, ale z godziny na godzin rozrastao si 
uczucie zgnbienia. Tracia wiar. Wiar w to, e Solscy j kochaj i szanuj, wiar w to, e 
ona moe by komukolwiek potrzebna, a nareszcie  wiar w ad i sprawiedliwo na wiecie. 
W duszy jej snuy si najczarniejsze wspomnienia i wnioski. Zgina pani Latter, kobieta 
pena rozumu i energii; zgin Cynadrowski, czowiek szlachetny, i biedna Cecylia, uosobienie 
mioci i dobroci, porzucaa wiat, aby ukry si za kratami klasztoru!... 
Jeeli tacy ludzie upadli w walkach z yciem, c j moe spotka, j, dziewczyn sab, 
gupi i z?... Przecie znaa swoj warto, a raczej nicwarto!... I przecie ona take zbliaa 
si krok za krokiem do jakiej sytuacji bez wyjcia. 
Kiedy zdawao si jej, e ma potnych przyjaci  Solskich. Przez pewien czas dom ich 
wydawa si nieprzebit tarcz, a ich yczliwo opok, na ktrej z ufnoci moga oprze 
swoje drobne istnienie. Dzi na ten dom (z jej przyczyny!...) padaj zatrute strzay plotek, a 
yczliwo... Co za yczliwo mog mie Solscy, magnaci, dla ndznej istoty jak ona?... 
Chyba lito, ktr jej okazywali przez p roku, i... pogard, z ktr mimo woli zdradzia si 
panna Solska. 
Zgnbienie i smutek nie przeszkadzay Madzi peni obowizkw. Co wieczr poprawiaa 
kajety uczennic, co dzie odrabiaa lekcje na pensji. Lecz stosunki z ludmi, zamiast agodzi, 
potgoway jej rozdranienie. 
Gdy uczennice w klasie byy spokojne, gdy przeoona serdeczniej powitaa Madzi, gdy 
ktry z profesorw powiedzia jej kompliment, mylaa: 
Pewnie znowu rozchodz si plotki, e jestem narzeczon... Lecz gdy jaka pensjonarka 
rozemiaa si goniej albo ktry profesor odezwa si artem do Madzi, albo wiecznie zajta 
panna Malinowska w przelocie kiwna jej gow, zamiast ucisn rk, Madzi zdawao si, 
e ju wszyscy wiedz o jej cikim pooeniu w domu Solskich. Wwczas przypominaa 
sobie dumne spojrzenie panny Solskiej i ton, jakim przemwiono do niej. 
Ty?... A c ciebie obchodzi pan Kazimierz?... 
Zapewne, e mnie obchodzi pan Kazimierz  odpowiadaa Madzia w duchu  poniewa 
tak samo jak i ja, jest przez was lekcewaony... 
Bya w takim nastroju czy rozstroju, e zatruway jej spokj nie tylko stosunki z ywymi 
ludmi, ale nawet filozoficzne rozumowania Dbickiego, jedynego czowieka, ktremu ufaa 
i ktrego wzniose pogldy rozwietlay jej dusz. 
144 
26 Letni wieczr 
W pocztkach czerwca Ada zaprosia na wieczr Dbickiego, aeby porozmawia z nim o 
wiecie duchw. Przyszed i pan Stefan spokojniejszy anieli w cigu ostatnich dni i we troje 
usiedli na balkonie. Madzi spodziewano si, miaa bowiem wrci z sesji towarzystwa kobiet. 
Kiedy Ada ze srebrnego samowaru nalewaa herbat, brat zapyta: 
 C, nie znudziy ci jeszcze posiedzenia spirytystyczne? Panna Solska o mao nie oblaa 
sobie rki gorc wod. 
 Jak moesz przypuszcza co podobnego!  zawoaa. Zreszt... nie dziwi si twoim 
artom... ale jestem pewna, e gdyby przynajmniej w tym stopniu co ja pozna spirytyzm, 
rozpoczby now epok w yciu. I ty, i profesor, i cay wiat... 
 Uwaacie, profesorze  wtrci Solski  to mwi uczennica Haeckla... Ach, kobietki... 
Dbicki potar rk szyj i patrzy w ogrd. 
Ada zarumienia si. Podaa obu panom filianki, nalaa herbat sobie i rzeka silc si na 
filozoficzny spokj: 
 Moi panowie, czy nie uwaacie rozdwiku, jaki co najmniej od stu lat panuje midzy 
religi i wiedz? 
Uwaamy  rzek brat. 
 Pochodzi on std  mwia Ada  e nauka nie moe objani pyta dotyczcych ducha, 
a tradycje religijne nie godz si z odkryciami naukowymi. Tymczasem spirytyzm dziki 
swoim komunikacjom znis przyczyny nieporozumie. Z jednej strony, dowodzi faktami, e 
dusze istniej po rozczeniu si z ciaem, a z drugiej rwnie dziki komunikacjom z istotami 
nadzmysowymi prostuje mnstwo bdnych czy le rozumianych tradycyj religijnych. 
 Oho!...  wtrci Solski. 
 Ale tak, mj kochany  prawia zapalajc si Ada. 
Czytaj na przykad ksik Allana Kardeca o Genezie, cudach i przepowiedniach... To ju 
nie Biblia!... to wykad astronomii, geologii, biologii i psychologii. Z jak bystroci tomaczy 
on cuda Nowego Testamentu... A jak pobaliwym jest dla legend Starego Testamentu, 
ktre w dzisiejszym czowieku budz umiech politowania. 
Poniewa Dbicki zrobi ruch rk, jakby chcia ukry ziewanie, wic podraniona Ada 
zwrcia si do niego: 
 Pan profesor nie zgadza si?... Wic dam panu Kardeca... 
 Prosz pani  odpar Dbicki  cay Kardec ley w naszej bibliotece, z ktrej mwic 
nawiasem najrzadziej korzystaj jej waciciele. Ksik, ktr pani wymienia, znam. Autor 
jest czowiekiem zdolnym i oczytanym. W rozdziaach powiconych duchowi wida mieszanin: 
metampsychozy, wierze chrzecijaskich i  dziebeko pogldw, jakie mona 
wyprowadzi z nauk cisych. Caa cz dotyczca Genesis jest popularnym wykadem dzisiejszej 
astronomii i geologii. Krytyka szeciu dni stworzenia jest... ot, taka sobie... Kardec 
niby to wskazuje podobiestwa midzy legend biblijn i nowoytnymi badaniami, ale nie 
dostrzega w legendzie punktw wanych, co zreszt trafiao si i jego poprzednikom. 
 Chyba wanych niedorzecznoci!...  zawoaa Ada.  Kobiety zawsze s kracowe!...  
wtrci Solski. Dbicki skrzywi si, znowu potar kark i spyta: 
 C pani nazywa niedorzecznociami w Genesis?... 
 Choby to, e w drugim dniu byo stworzone sklepienie niebieskie... Syszysz, Stefek?... 
Rodzaj sufitu!... Choby to, e soce i ksiyc urodziy si dopiero w dniu czwartym, pod145 
czas gdy  wiato mielimy ju w dniu pierwszym...  mwia Ada ze wzrastajcym zapaem. 
 Wreszcie to nie jest moje zdanie, ale wszystkich uczonych... 
Dbicki kiwa si na krzele i patrzy na czarne drzewa ogrodu, ktre wiato lampy z balkonu 
malowao gdzieniegdzie zielonymi plamami. Wreszcie rzek: 
 Rzecz szczeglna, e to, co uczeni z obozu panny Ady uwaaj za niedorzeczno w 
Genesis, mnie najbardziej zadziwia.  Jako niedorzeczno?...  spytaa Ada. 
 Nie, pani. Jako ciekawy, a nade wszystko niespodziewany komentarz do teorii Laplacea 
o utworzeniu si naszej planety.  No, profesorze?... Chyba i ja zaczn si dziwi...  wtrci 
Solski. 
 Wedug Laplacea  mwi Dbicki  cay system planetarny formowa kiedy olbrzymi 
mgawic, rodzaj subtelnego oboku, ktry mia form okrgej buki chleba o rednicy 
przechodzcej tysic dwiecie milionw mil. Mgawica ta obracaa si okoo swego rodka w 
cigu mniej wicej dwustu lat. Za od czasu do czasu odryway si od niej mniejsze oboczki, 
z ktrych skutkiem zgszczenia si powstaway planety: Neptun, Uran, Saturn i tak dalej... 
Wedug teorii Laplacea ziemia przy swoich narodzinach bya rwnie takim obokiem 
mniej wicej w formie kuli majcej przeszo sto tysicy mil rednicy. C za Biblia mwi o 
jej wczesnej postaci?... e  ziemia bya pusta i prna, a ciemno unosia si nad przepaci... 
Nic wicej. 
Wyobra sobie, Stefku, e stoisz na powierzchni owej kuli gazowej i patrzysz ku jej rodkowi 
odlegemu od ciebie na pidziesit tysicy mil... Zdaje si, e widziaby straszn 
przepa pod nogami... 
 Spodziewam si!...  mrukn Solski. 
 W tamtym wic punkcie nie ma niedorzecznoci, ale teraz zaczynaj si rzeczy ciekawe 
 mwi Dbicki  Biblia nazywa ziemi w jej pocztkach ciemn, skd mona by wnosi, 
e nasza planeta nie bya rozpalon a do wiecenia, jak sdzi Laplace i geologowie. Wedug 
nich, by czas, e ziemia miaa przeszo dwa tysice stopni temperatury, tymczasem wedug 
Biblii temperatura bya nisz od piciuset stopni... Mona si z tym spiera, ale  trzeba 
dowie, e byo inaczej. W tym punkcie Genesis niby wskazuje geologom pole do bada... 
Dalej mwi Biblia, e ju wwczas zaczy si dla ziemi dnie i noce, czyli  wedug Laplacea 
 mgawica ziemska zacza obraca si naokoo swej osi:.. 
 A wiato?...  spytaa Ada. 
 I to jest ciekawe  rzek Dbicki  e wedug Biblii dopiero po utworzeniu si ziemi  
mgawica soneczna zacza wieci. To, co dzi nazywamy socem owa kula rozpalona do 
biaoci, jeszcze wwczas nie istniaa. Bya tylko sabo wiecca mgawica w formie paskiej 
buki chleba, szeroka na kilkadziesit milionw mil. Widziana z ziemi musiaa wyglda jak 
olbrzymie wrzeciono zajmujce p nieba. Gdy prawy koniec tego wrzeciona dosign poudnika, 
lewy dopiero wschodzi; gdy prawy zaczyna zachodzi, lewy ledwie zblia si do 
poudnika. Byo wic jakie blade wiato w przestrzeni midzyplanetarnej, ale nie byo soca. 
 A sklepienie niebieskie, a w sufit staroytny, ktry jest tylko dowodem ograniczonoci 
naszego wzroku?...  nalegaa Ada.  Bdzie i sufit. Wedug Laplacea, planety i satelity odrywajc 
si od mgawicy centralnej miay z pocztku form piercieni. Piercie tego rodzaju 
do dzi dnia otacza Saturna, a i nasz ksiyc, gdy oderwa si od ziemi, mia form piercieniowatego 
oboku... Czy sdzi pani, e gdyby ten ksztat utrzyma si do naszych czasw, nie 
mielibymy prawa (mieszkajc na przykad pod rwnikiem) mwi o sklepieniu zawieszonym 
nad gowami?... I czy to sklepienie w owych czasach nie rozcigao si od rwnika w 
stron obu biegunw?... 
 No, mwi profesor jak adwokat teologw!  rzek Solski.  Wcale nim nie jestem. Tylko 
bez uprzedze zestawiam teori Laplacea z Bibli, w ktrej s jeszcze dwa orzeczenia ciekawe. 
146 
Biblia twierdzi, e soce  w dzisiejszym sensie: jako rozarzona kula  i ksiyc, jako 
ciao wiecce, powstay w jednej epoce, przy czym soce byo wiksze ni ksiyc. Dzi 
pozorne rednice obu tych cia s prawie rwne, ale e niegdy rednica soca bya wiksz, 
to wynika z teorii Laplacea. Co jednak bardziej zastanawia, e wedug Biblii ldy, morza i 
wiat rolinny powstay wprzd, nim utworzy si ksiyc i soce!... 
 Jednym sowem  rzeka Ada  profesor utrzymuje, e midzy Bibli i nauk nie ma 
zbyt racych odskokw? 
 Owszem  odpar Dbicki  nawet sdz, e Biblia dzisiejszej astronomii i geologii stawia 
kilka wanych pyta do rozwizania. Czy prawda, e soce i ksiyc w tym znaczeniu, 
jak powiedziaem wyej, powstay w jednej epoce? Czy prawda, e na ziemi ju wczeniej 
istniaa rolinno, i czy prawda, e ziemia nie bya nigdy ciaem rozgrzanym a do punktu 
wiecenia?... 
 No  wtrci Solski  przejcie gazu w stan stay wywouje podniesienie temperatury... 
 Tak, ale wysoka temperatura moe znia si skutkiem promieniowania. Jest to kwestia 
ciekawa  mwi Dbicki  od niej zaley pojcie o wieku ziemi. Gdyby ziemia w chwili 
utworzenia si miaa temperatur dwa tysice stopni, to wedug Bischoffa, zanim ochoda do 
dwustu stopni, musiao upyn trzysta pidziesit milionw lat, ktrym naleaoby doda 
ze trzydzieci pi milionw lat na ostygnicie ziemi do zera. Gdyby za w pocztkach ciepo 
ziemi wynosio tylko piset stopni, na ochodzenie jej obecne wystarczyoby sto milionw 
lat. W tym zapewne stosunku mona by zmniejszy i dugo okresw geologicznych i w 
rezultacie  przypuszczalny wiek ziemi i caego systemu planetarnego zniy o kilkaset milionw 
lat. 
 Nie mylaam, e profesor jest a tak prawowierny!  rzeka pgosem Ada. 
 Tylko ostrony...  odpar Dbicki.  Nie lubi przenosi si ze starego domu do paacw, 
z ktrych dopiero istniej plany, i to  niedokadne. Biblia jest starym domem, w ktrym 
wyhodowao si kilkadziesit pokole europejskich, no  i le na tym nie wyszy... Ten 
odwieczny budynek ma swoje szczeliny, ale jest pewniejszym  na przykad  od legend indyjskich, 
wedug ktrych paska ziemia ley na soniu, so stoi na wiu, a w pywa po 
mlecznym morzu. Jest rwnie Biblia wysz od mitologii greckiej, wedug ktrej olbrzym 
Atlas podpiera niebo, a rd ludzki narodzi si z kamieni rzucanych za plecy przez Deukaliona 
i Pyrr. 
Dzi mamy now mitologi  spirytyzm, ktry wchon w siebie astronomi i geologi, 
ale nie posuwa ich naprzd. Tymczasem prastara Biblia, cho take nie posuwa nauki, lecz  
stawia jej zagadnienia wcale dorzeczne. 
Z wypiekami na twarzy suchaa panna Solska tych, jej zdaniem, blunierstw przeciw spirytyzmowi 
i nauce. Nagle rzeka:  Wic moe pan profesor umiaby wytomaczy naukowo 
legend o potopie... 
 Dziwna rzecz!  odpar z umiechem Dbicki.  Ojcowie i doktorowie spirytyzmu wyjaniaj 
wszystkie podania dawnych religij, a przede wszystkim biblijne; a tymczasem ich najmodsi 
uczniowie ju przeciwstawiaj owym tradycjom nowoytne niedowiarstwo... Allan 
Kardec wierzy w kilka potopw, z ktrych jeden zniszczy mamuta i mastodonta, a zostawi 
po sobie gazy narzutowe... 
 No  wtrcia Ada, niedbale machajc rk  waciwie to nie by potop, ale epoka lodowcowa... 
Skorupa ziemska formowaa si nie za pomoc gwatownych kataklizmw, ale  
stopniowego rozwoju, ktry dokonywa si w cigu setek tysicy i milionw lat. 
 Zatem nie wierzy pani nie tylko Biblii, ale nawet Kardecowi?... 
 Nie wierz w kataklizmy!  odpowiedziaa rozdraniona Ada.  Nauka nie zna przyczyn, 
ktre w jednej chwili na caej powierzchni ziemi mogyby tak wzburzy wod, aeby 
wdara si na najwysze szczyty gr... 
 Nauka, prosz pani, pojmuje przyczyny zdolne do podniesienia wody bardzo wysoko... 
147 
 Zastanw si, Ada  dorzuci Solski  e zdarzaj si i dzi olbrzymie wylewy albo zapadanie 
caych terytoriw skutkiem wybuchw wulkanicznych. 
 To s drobne zjawiska  rzek Dbicki.  W naturze istniej czynniki mogce wywoa 
potop mniej wicej taki, jak opisuje Biblia... 
W tej chwili w saloniku rozleg si szelest i na balkon wesza Madzia. I teraz jej agodna 
twarz miaa wyraz niemiaoci czy nieufnoci, ktry od kilku dni niepokoi Solskich. 
 Wracasz z sesji?  spytaa Ada. 
 Tak. 
 Gniewaj si na mnie, e nie przychodz? 
 Przeciwnie, wspominaj ci z wdzicznoci. 
 C to jest, Madziu?... W jaki sposb odpowiadasz?... dlaczego nie siadasz?...  zawoaa 
panna Solska. Zacza caowa przyjacik, posadzia j na krzele obok brata i zaja 
si przygotowaniem dla niej herbaty. 
Madzia zdawaa si by zakopotana bliskim ssiedztwem Solskiego i co chwil przysaniaa 
dugimi rzsami oczy, jakby j razi blask. Solski by take wzruszony, wic aeby nie 
zdradzi si, zacz mwi: 
 Czy wie pani, czym si bawimy? Ada z profesorem kc si o to, co jest wysze: podania 
biblijne czy objawienia spirytystyczne?... 
 Ach, ten spirytyzm......  rzeka Madzia. 
 Co?...  zawoa Solski  pani nie wierzy w spirytyzm?... 
Madzia delikatnie uniosa ramiona. 
 W co dzi mona wierzy?...  szepna. I w tej chwili strach j ogarn, aeby Solscy 
nie wzili tego za przymwk. 
Boe mj  pomylaa  jak mi tu le... Jak ja tu nie chc mieszka... 
Wraliwe jej ucho pochwycio nienaturalny ton w gosie Solskiego, ktry wysila si, ae
by by sob, a czu si zmieszanym wobec Madzi. 
Dbicki spostrzeg, e midzy trojgiem tych ludzi, bardzo sobie yczliwych, rodzi si jaki 
zatarg. Wic skorzystawszy z chwilowego milczenia odezwa si: 
 Panna Ada nie wierzy w moliwo biblijnego potopu, ja za twierdz, e istniej potgi 
mogce go wywoa... 
Madzia otrzsna si. 
 Tobie zimno?... Moe poda ci szal, a moe przeniesiemy si do pokoju?...  troskliwie 
zapytaa Ada. 
 Nie, kochanko. Wieczr jest ciepy... Tylko mier zajrzaa mi w oczy... 
 A moe niemio pani sucha o potopie?...  spyta Dbicki.  Ale owszem... taki ciekawy 
temat  rzeka Madzia. 
 Zreszt wypadek, o ktrym opowiem, moe zdarzy si raz na trzysta trzydzieci miliardw 
lat!... Ziemia nasza z pewnoci go nie doczeka, tym bardziej e jakoby raz ju trafi si 
jej za czasw Noego. W naturze nie powtarzaj si niespodzianki. 
 Ale nieche pan zaprezentuje nam nareszcie t potg, ktra przenosi morza na szczyty 
gr!...  zawoaa Ada miejc si. 
Dbicki podnis rk i wskaza granatowy pat nieba zawieszony nad sylwetkami drzew. 
 Stamtd mogaby przyj  rzek. 
Obie panny doznay uczucia chodu. Solski podnis gow i wpatrywa si w Koron Pnocn 
stojc naprzeciw balkonu. Dbicki mwi: 
 Wyobramy sobie, e kiedy pisma przynios nastpujcy telegram: W tych dniach 
astronom taki a taki dojrza w konstelacji Byka, tu obok Soca, nowe ciao niebieskie, ktre 
zrobio na nim wraenie planety. Obserwacje w tej chwili s przerwane z powodu ukrycia si 
gwiazdy poza tarcz soneczn. 
148 
W par tygodni, gdy publiczno ju zapomniaa o zjawisku, telegram ogosi o nim nieco 
peniejsze wiadomoci. Nowe ciao niebieskie jest komet, a raczej olbrzymim uranolitem, 
rwnym ziemi lub wikszym od niej; znajduje si poza orbit Jowisza, ale szybko zblia si 
ku socu w linii prostej. Co najwaniejsze: droga jego zdaje si lee na paszczynie ekliptyki. 
To ciao niebieskie mona ju widzie goym okiem na godzin przed wschodem soca. 
Wiadomo ta, obojtna dla ogu, od tygodnia zajmowaa astronomw, a obecnie zaniepokoia 
ludzi obeznanych z astronomi. Mwili oni: jeeli w uranolit toczy si ku socu po 
paszczynie ekliptyki, wic koniecznie musi przeci drog ziemi. Ot kiedy on j przetnie? 
Jeeli kometa, waciwie uranolit, przetnie drog ziemsk przed grudniem albo po grudniu, 
moemy bezpiecznie przypatrywa si nadzwyczajnemu widokowi: Ale jeeli przecicie 
nastpi w grudniu, sprawa stanie si straszn. Moe bowiem trafi si zderzenie dwu ogromnych 
mas, z ktrych jedna leci z prdkoci trzydziestu wiorst na sekund, a druga  nie powolniej. 
atwo zrozumie, e obie masy przemieniyby si w kb ognia. 
Nie trzeba wspomina, e w cigu nastpnych tygodni posypaoby si mnstwo artykuw 
i broszur roztrzsajcych kwesti: w ktrym dniu uranolit przetnie drog ziemsk? Naturalnie 
autorzy twierdzili, e o zetkniciu si ziemi z niespodziewanym wdrowcem nie ma mowy, 
cho ju wszystkim byo wiadomo, e przecicie orbity ziemskiej nastpi w grudniu. Przy 
czym optymici twierdzili, e wwczas ziemia od przybdy bdzie oddalona na dziesi 
milionw mil, a pesymici przypuszczali, e bdzie odlega na milion mil. 
Ale i w tym wypadku  pisali pesymici  tylko zobaczymy gwiazdk kilka razy wiksz 
od Jowisza, ktra szybko przesunie si po niebie od zachodu na wschd. 
To jeszcze mona wytrzyma!  powiedziaa sobie publiczno przechodzc do codziennych 
kopotw. 
Roztropniejszych jednak uderzy fakt, e astronomowie nie zabieraj gosu w tej kwestii, 
ale e w obserwatoriach trafiaj si dziwne rzeczy. Rachmistrze cigle mylili si w rachunkach: 
panowaa bowiem niepewno co do prdkoci biegu owego ciaa niebieskiego. W 
kocu, co ju ukrywano przed publicznoci, jeden z astronomw powiesi si, drugi si 
otru, a trzeci paln sobie w eb. Gdy za przejrzano ich rachunki, okazao si, e kademu z 
nich wypado, i jeeli uranolit pdzi z szybkoci trzydziestu kilometrw i dwustu pidziesiciu 
metrw na sekund, musi bezwarunkowo zetkn si z ziemi. 
Nareszcie rzdy ucywilizowane zabroniy pisa o nadchodzcym zjawisku, poniewa 
wielu ludzi ze strachu wpadao w obkanie. Ogoszono tylko not kilku obserwatorw, e w 
poowie grudnia ukae si podczas nocy ciao niebieskie podobne do ksiyca w peni, ktre 
w kilka godzin przybierze nieco wiksze rozmiary, lecz przed wschodem soca zniknie. 
Bya to prawda. Astronomowie jednak, ktrzy pisali ow not, nie znajc dokadnie szybkoci 
uranolitu nie byli w stanie obrachowa, jak wielkich rozmiarw dosignie w chwilowy 
ksiyc, czyli  w jakiej odlegoci przesunie si obok ziemi. ' 
Od czerwca do wrzenia nowa gwiazda przesuna si do konstelacji Blinit, wschodzia 
po pnocy i bya tak du jak Mars. W padzierniku wygldaa jak Saturn, a jeszcze w listopadzie 
bya mniej wietn anieli Jowisz. Wschodzia coraz wczeniej przed pnoc, rosa 
nieprdko, ale cigle, i zbliaa si do konstelacji Raka. 
W tej epoce niebieski przybysz ju zacz oddziaywa na ziemi; wprawdzie nie na jej 
wody lub atmosfer, lecz na jej najbardziej wzniesione punkta, jakimi s  'szczyty cywilizacji. 
Europejski chop, wyrobnik, drobny mieszczanin sysza co o nowym zjawisku, lecz nie 
mia czasu zajmowa si nim, pochonity trosk o chleb, odzie i opa, czego mu cigle brakowao. 
Czerwonoskrzy Amerykanie, Indusi i Chiczycy, wreszcie rne odmiany Murzynw 
nawet nie zwracali uwagi na drobne wiateko sdzc, e jest to jedna z planet, ktre 
149 
przez pewien czas byszcz na niebie, potem znikaj i znowu ukazuj si w innych gwiazdozbiorach. 
Ale inaczej byo z ucywilizowanymi a zdenerwowanymi klasami Europy. Miay one rozum, 
aeby poj nadcigajce niebezpieczestwo, lecz nie byy zdolne zapanowa nad strachem, 
bo zabrako im wiary. Wszyscy niby to drwili ze zbliajcego si koca wiata, rozchwytywali 
odnone karykatury, biegali na farsy i operetki skomponowane na ten temat; ale 
myleli i mwili  tylko o komecie, a kady dzie powiksza ich beznadziejno. Przy migotaniu 
zowrogiej gwiazdy widzieli pustk ycia i nico swoich wierze. 
Opady rce genialnym przedsibiorcom, ktrzy czyli oceany i przekopywali gry: caa 
ich mdro, wszystkie machiny nie mogy ani przypieszy biegu ziemi, ani pohamowa 
nadlatujcej z boku komety. Struchleli mocarze giedowi, gdy wytomaczono im, e wobec 
moliwej katastrofy miliard nie jest lepszym zabezpieczeniem anieli achman ndzarza. 
Rozpacz ogarna filozofw wykadajcych, e jedynym Bogiem jest ludzko; widzieli bowiem 
wasnymi oczyma, jak atwo ludzko traci gow i jak atwo zetrze j moe lada pyek 
nieskoczonoci. 
Mdrcy szaleli, gupcy odurzali si ze strachu; alkohol, morfina i chloral byy pochaniane 
w nieprawdopodobnych ilociach. 
Skutkiem naturalnej reakcji ludzie, ktrzy rok temu reklamowali potg nauki, dzi odtrcili 
j z pogard przeklinajc owiat i zazdroszczc prostakom. Najwiksz popularnoci 
cieszya si broszura, w ktrej jaki obkaniec dowodzi, e astronomia jest oszustwem, a 
ciaa niebieskie iskrami, ktre ziemi zaszkodzi nie mog, choby wszystkie na ni spady. 
Zaczto odgrzebywa legendy o kocu wiata, a bardzo uczeni mowie dowodzili, e nic 
w roku biecym nie grozi nam, poniewa  wedug Talmudu  jeszcze nie upyno sze 
tysicy lat od czasu stworzenia. Wyrodzi si szczeglny obd  podrowania. Miliony ludzi 
zamonych jedzio z popiechem bez kierunku i celu szukajc bezpiecznego miejsca. 
Lecz gdziekolwiek zatrzymali si, nad morzem czy midzy grami, wszdzie przywiecaa 
im straszna gwiazda, janiejsza anieli Jowisz. 
W pocztkach grudnia trwoga panujca midzy klasami owieconymi udzielia si ludowi. 
Ale chop bez wzgldu, czy si lka, czy nie lka, musia mci zboe; rba drwa, gotowa 
jado i karmi inwentarz. O ile mu za zbywao czasu, szed gromad pod koci lub 
figur i modli si. On od dziecistwa wiedzia i wierzy, i kiedy musi nastpi koniec 
wiata; wic gdy nadszed termin, prostacy bali si  nie zniszczenia, ale sdu. Tote midzy 
ludem panowa smutek, wzrosa pobono, prawie zniky wystpki. Czowiek, dbay o zbawienie 
duszy, nie pi i nie awanturowa si; nie potrzebowa te kra, bo zamoniejsi ssiedzi 
oddawali mu swj nadmiar. 
Wrd powszechnego rozkoysania umysw tylko dwie istoty pozostay spokojne: onierz 
pod broni i szarytka. Tamten wiedzia, e kad mier powinien spotka odwanie; ta 
poleciwszy ducha Bogu nie miaa czasu myle o sobie, zajta agodzeniem cudzych cierpie, 
ktrych liczba zwikszaa si co dzie. 
Dbicki odpocz, wypi herbat, ktr podsuna mu Ada, i mwi dalej: 
 Wyobramy sobie na pkuli pnocnej kraj grzysty, wzniesiony o jaki kilometr nad 
poziom, odlegy o kilkaset mil od morza. Przypumy, e w tym szczliwym miejscu chwila 
przejcia uranolitu czy komety przez drog ziemi przypadaaby w nocy, i pomylmy, co widzieliby 
tamtejsi mieszkacy? 
Okoo smej wieczr, w poowie grudnia, razem z konstelacj Raka ukazaby si na 
wschodzie jasny krg podobny do ksiyca w peni, tylko  wikszy. Oryginalny ten ksiyc 
miaby dziwne wasnoci. 
Przede wszystkim robiby wraenie, e  nie rusza si razem ze sklepem niebieskim, lecz 
cigle stoi niezbyt wysoko nad wschodnim widnokrgiem, gdy poza nim przesuwaj si konstelacje: 
Raka, potem Lwa, wreszcie Panny. Nieruchomy ten jednake krg wzrastaby bar
150 
dzo szybko. O dziewitej rednica jego byaby dwa razy wiksz, o dziesitej  cztery razy, a 
o pnocy osiem razy wiksz ni rednica ksiyca w peni. W tej ostatniej porze byby tak 
ogromny, e rwnaby si pidziesiciu lub szedziesiciu ksiycom w peni, gdyby jednoczenie 
nie zachodziy w nim szybkie zmiany lunacji. Nowy ten ksiyc, ktry o smej by 
w peni, ju o dziewitej wyszedby z peni, a o dwunastej byby w kwadrze. W tej postaci 
jego poowa rwnaaby si dwudziestu lub trzydziestu ksiycom. Wnet jednak kwadra zaczaby 
si zmniejsza tak szybko, e ju o pierwszej wida by byo na niebie ogromny sierp, 
ktry w kilkanacie minut pniej zgasby. 
Zjawiska te oznaczayby, e uranolit przeci o pnocy drog ziemsk i polecia dalej ku 
socu. 
Gdyby midzy mieszkacami tego bogosawionego kraju znajdowa si astronom, mgby 
na mocy powyszych obserwacyj zrobi rachunek. I wypadoby mu, e w uranolit, wielki 
i ciki jak ziemia, przelecia obok niej w odlegoci  dwa razy mniejszej anieli ksiyc. 
Mieszkacy szczliwego kraju, a ssiedzi astronoma, zobaczywszy, e potwr niebieski 
znik i nie zrobi im szkody, zapewne oddaliby si radoci. Ale astronom nie cieszyby si, 
lecz z niepokojem odczytywaby depesze nadchodzce co kilka minut z innych obserwatoriw, 
pooonych bliej morza. Jego bowiem rachunki powiedziay mu, e to nie koniec, ale 
dopiero pocztek zjawiska, i e kometa, ktrej zniknicie tak uradowao wspobywateli, 
przeszedszy obok ziemi wywara na jej powierzchni wpyw siedemset razy wikszy anieli 
ksiyc. Ksiyc za, jak wiadomo, jest motorem przypyww i odpyww morskich. 
Ot midzy depeszami przychodzcymi z punktw nadbrzenych najliczniejsze donosiyby, 
e od szstej wieczr spostrzeono nagy i silny odpyw morza. Astronom wiedziaby, 
co to znaczy. Znaczy, e na oceanach Atlantyckim i Spokojnym zaczynaj tworzy si dwie 
gry wodne, ktre o pnocy wznios si do trzystu pidziesiciu metrw wysokoci na 
podstawach majcych przeszo po dziesi tysicy mil kwadratowych powierzchni. 
W kilka godzin po pnocy zaczyby nadchodzi depesze zawiadamiajce o rwnie szybkim 
i niezwykym przypywie mrz, za nad ranem... wcale nie przychodziyby depesze!... 
Przyczyn tego zrozumie pani  mwi Dbicki zwracajc si do Ady  jeeli dodam objanienie, 
e w niektrych portach europejskich zwyky przypyw dosiga dziesiciu metrw 
wysokoci. A poniewa wpyw uranolitu na morze byby siedemset razy wikszy ni ksiyca, 
wnosi by mona, e w portach tych woda miaaby si do utworzenia wau rwnego 
mniej wicej grze Mont-Blanc!... 
Niech pani pomyli, e wybrzea morskie w najlepszym razie dosigaj paruset metrw 
wysokoci. Niech pani doda, e to niesychane rozkoysanie wd trwaoby nie kilka godzin, 
ale kilka tygodni  e towarzyszyoby mu parowanie wody, o ktrego sile nie mamy pojcia, 
i  niech pani odpowie, czy te niezmierne deszcze i zalewy nie byyby potopem, o ktrym 
mwi Biblia. 
Co wwczas staoby si z Ameryk rodkow, z Afryk od Gwinei Wyszej do Niszej, z 
pnocn Australi, z wyspami Oceanu Indyjskiego?... Po co wreszcie daleko szuka: czy 
sdzi pani, e resztki gry wodnej, ktra powstaaby na Oceanie Atlantyckim, nie zmyyby 
Hiszpanii, Francji, Belgii z Holandi, a nade wszystko Wielkiej Brytanii?... 
Gdyby kto w rok po uspokojeniu si rozptanych ywiow zwiedzi zachodni Europ, 
zdumiaby si znalazszy tylko szcztki niegdy penych ycia ldw. Ale ani miast, ani drg, 
ani pl i lasw, ani ludzi... 
I czy po tym, fantastycznym zreszt opowiadaniu zechce pani twierdzi, e w naturze nie 
ma siy, ktra  mogaby stworzy powszechny potop i rzuci wod na szczyty gr?... 
 Awantura arabska!...  mrukn Solski przypominajc sobie wykrzyknik Kotowskiego. 
 Z tego widz  odezwaa si Ada  e profesor albo ju jest spirytyst, albo nim zostanie. 
Bo wanie spirytyzm zaleca nie negowa dawnych tradycyj, ale  tomaczy je za pomoc 
faktw naukowych. 
151 
Dbicki milczc potar sobie ucho, a jednoczenie Solski zapyta Madzi: 
 Moe i pani jest ju spirytystk? 
 Albo ja wiem, czym jestem!  odpara Madzia.. 
W gowie jej panowa zamt. Nie pomylaa, w jakim celu Dbicki mia swj wykad o 
moliwoci potopu, nie zwrcia uwagi na to, e wedug pogldu filozofa wiara robi ludzi 
odporniejszymi wobec niebezpieczestw. J uderzyy inne strony opowiadania: niepewno 
ycia i nietrwao wiata. 
Kiedy poegnawszy si z towarzystwem przesza do swojej sypialni, czua pod stopami 
chwianie podogi i przerazi j blask latarni ulicznej wpadajcy przez okno do pokoju. Zdawao 
si jej, e ju zaglda zowrogie widziado niebieskie, ktre ma wydrze oceany ze starych 
oysk i zala ziemi. 
Po c byo wszystko to wydobywa z nicoci!...  pomylaa. 
152 
27 Czego potrzeba do zerwania stosunkw? 
Jak mode drzewo co roku wypuszcza gazk, ktra z biegiem lat staje si konarem i rodzi 
nowe gazki, tak z modej duszy co pewien czas wytryska nowa sia i staje si rdem 
mnstwa uczu, uzdolnie i czynw. A jak na podcitym konarze usychaj kwiaty i licie, 
tak w chorej duszy gorzkniej uczucia, sabnie energia i myl rozwija si chaotycznie. 
Madzia doskonale pamitaa swj rozkwit duchowy; wywoa go pospolity wypadek: pie-
nine kopoty pani Latter. 
Do owej chwili wiat przedstawia si jej w sposb bardzo prosty. Niebo, niby to Madonny 
Rafaela, byo utkane ze skrzyde i gw anielskich; na ziemi ludzie, jak na odpucie, tworzyli 
jeden tum pogrony w pracy i modlitwie. e tam kto by lepiej czy gorzej odziany, e 
kto kogo mimo woli potrci, e inny zapaka  to drobiazg... Wedug wczesnych przekona 
Madzi byy to tylko wypadki i pozory. W rzeczywistoci  serca ludzkie przepeniaa 
modlitwa i dobro, a nad caym tumem rozlewa si blask Boy czynicy podobnymi do 
siebie wszystkie pochylone gowy i zamylone twarze. 
Wrd jednostajnej jasnoci osoba pani Latter staa si jakby nowym ogniskiem, z ktrego 
na duchowy widnokrg Madzi pady dwa nie znane dotychczas promienie: purpurowy i czarny. 
Od tej pory w oczach Madzi ludzie zaczli rni si midzy sob. Zrozpaczona pani 
Latter, wygnany przez uczennice Dbicki, stolarz, ubogi nauczyciel i jego rodzice, samobjca 
Cynadrowski, wszyscy cierpicy, stroskani i opuszczeni  przedstawiali si jej niby odsiani w 
purpur. Za na Joasi i pann Howard, ktre martwiy pani Latter, na pann Eufemi, ktra 
unieszczliwia Cynadrowskiego, na aptekarza i rejenta, ktrzy obgadywali Stell  w 
oczach Madzi pada cie wicej albo mniej czarny. 
Niebo jednak, pene gw i skrzyde anielskich, a na ziemi tum modlcy si o zbawienie 
zostay na swoich miejscach. Tylko na tle zotej jasnoci, ktra oblewaa ziemi, wida byo 
tu i owdzie czerwon plamk cierpienia albo czarn  krzywdy. 
W owym okresie czasu mdro Madzi i jej denia streszczay si w sowach: pomaga 
potrzebujcym, nie pociech strapionym. Haso to, raz posiane w sercu, rozrastao si stopniowo, 
ogarniajc ludzko, cay wiat yjcy i martwy. 
Stosunki z Solskimi, mianowicie w pocztkach, wzmocniy ekstaz Madzi. Ada bya dla 
niej tsknicym anioem, a pan Stefan geniuszem dobrego, ktry dlatego jeszcze nie uszczliwi 
wszystkich cierpicych i nie poeni wszystkich zakochanych, e  cukrownia nie bya 
wykoczon. Z chwil jednak odlania pierwszej gowy cukru w jego fabryce, na ziemi powinna 
obeschn ostatnia za. 
Z biegiem czasu wiara Madzi w potg i powicenie Solskich dla ludzkoci pocza sabn. 
Ale obraz wiata odbity w jej duszy w oglnych zarysach pozosta ten sam: w grze chry 
aniow, na dole rozmodlony tum; tu i owdzie cierpicy albo mniej dobry czowiek, zesani 
po to, aeby ludzie mieli kogo pociesza i komu przebacza. 
Ten rozwj duszy penej litoci i marze przerwano w sposb tak brutalny, e porwna 
by go mona z morderstwem. Z Madzi stao si jak z podrnym, ktry pogrony w mylach, 
czuje nagle cios topora, a po nim drugi. Gdy za potkn si zbroczony krwi, na biedn 
gow spadaj mu nowe ciosy. 
Pewnego wieczora na raucie u Arnoldw przysza panu Kazimierzowi fantazja wyoy 
Madzi jego wasny system filozoficzny, ktry nie by ani wasnym, ani systemem. Wykad 
by tak zwizy i jasny, wiara Madzi w geniusz pana Kazimierza tak wielka, e pod tym rozmachem 
jej idealny obraz wiata popka jak ld w chwili puszczenia rzeki. Nim za Madzia 
153 
miaa czas oprzytomnie, spad na ni drugi cios: mistyfikacja pani Arnoldowej z rysunkiem 
niby wykonanym przez duchy. 
I ot w cigu jednej godziny w tym samym salonie zaszy dwa wypadki wprost przeciwne. 
Ada Solska, sceptyczna uczennica Haeckla, uwierzya w duchy rysujce, a pena naiwnej 
wiary Madzia  przestaa wierzy nawet we wasn dusz. 
Jej niebo zapenione gwkami i skrzydekami aniow w jednej chwili zniko jak teatralna 
dekoracja, odsaniajc pustyni okropniejsz anieli sam grb. Jasno padajca z gry na 
ziemi zgasa i wiat okry si kirem, na tle ktrego tym jaskrawiej pony ognie ludzkich 
cierpie. 
Od tej chwili dusza Madzi bya jak zmiadone zwierciado; wszystko odbijao si w 
ksztatach potwornych mnoc si i potgujc za kadym nowym wstrzniciem. Ju w 
oczach Madzi Ada z anioa smutku staa si wielk dam znudzon, ktra dzi bawi si duchami, 
wczoraj stowarzyszeniem kobiet, a onegdaj ni sam... Ju pan Stefan z dobrego geniusza 
przerobi si w kaprynego magnata, ktry nie tylko nie myli zapenia swojej fabryki 
niedogami, ale nawet  tolerowa pogldw niezgodnych z jego chwilowym usposobieniem. 
wiat ducha zgas dla Madzi, gorzej, bo rozpyn si w nico. Zostaa ziemia kirem 
okryta, a na niej tum ludzi cierpicych nie wiadomo za co. 
A poniewa czowiek musi mie jaki cel, musi na czym zahaczy swoj uwag, wic 
Madzia z energi rozpaczy pocza zastanawia si nad modnym hasem: pracy dla przyszych 
pokole. 
Nam jest le, wic niech przynajmniej im bdzie dobrze mylaa.  My albo nie mamy 
rodkw do nasycenia si yciem, albo trujemy si widziadami przesdw; niech wic cho 
oni znajd rodki, ktrych nam brakuje, i niech nie spotykaj si z przesdami. 
Ale dziwnym zbiegiem wydarze, zanim idea ta moga dojrze w duszy Madzi, ju obali 
j mimo woli Dbicki fantastyczn opowieci o potopie. I znowu stano przed ni pytanie: 
co warta ludzko razem ze sw kruch podstaw? Nie jeste ona lenym mrowiskiem, ktre 
moe rozbi przebiegajce zwierz albo sprchniaa ga? 
W tej chwili z dawnych ideaw Madzia ju nie posiadaa adnego: ani nieba, ani ziemi, 
ani wiary w bohaterw, ani modlitwy. Dusz jej rozbito, poszarpano i trzeba byo dugiego 
czasu, nim si to wszystko zablini. Tymczasem w Madzi potgowao si rozdranienie i 
zacz kiekowa egoizm cierpicych, ktrych nic nie obchodzi prcz wasnego cierpienia. 
Patrzc na ni w tym nastroju Ada Solska bya pewna, e Madzia kocha si w Stefanie i  
gniew j chwyta na brata. Patrzc na Madzi Helena Norska posdzaa j o mio dla pana 
Kazimierza, umiechaa si i mwia w duchu: 
C to za gupie stworzenie!... 
adnej z tych pa nie przyszo na myl, e nieszczliwa mio nie posiada wycznego 
przywileju do szarpania serc ludzkich i e w czowieku moe wybuchn niszczca burza z 
powodw nie erotycznych, ale raczej metafizycznych... 
Madzi potrzebny by odpoczynek, odpoczynek za wszelk cen, odpoczynek w jakim 
odludnym kcie, gdzie nie widywaaby panny Malinowskiej ani profesorw. Odpoczynek w 
takiej pustyni, gdzie nie mogaby spotka Mani Lewiskiej, ktra dzikujc upada jej do 
ng; gdzie nie potrzebowaaby po kilka razy na dzie widywa sztywnej i zimnej pani Gabrieli, 
niespokojnych spojrze Ady, nade wszystko za  pana Stefana. Madzia czua, e 
czowiek ten jest rozdraniony, lecz wobec niej usiuje nad sob panowa, i z najwiksz 
trwog domylaa si, e ona jest przyczyn tego stanu. Ona, ale dlaczego?... Wic plotki i 
tutaj sigay!... Ach, gdyby ju nadeszy wakacje!...  mwia Madzia. 
Widok Solskiego stawa si dla niej nieznonym. Zacza ba si go jak chory czowiek 
mierci. Chwilami zdawao si jej, e gdyby zostawiono j z nim w pokoju sam na sam, wyskoczyaby 
oknem. 
154 
Par tygodni ciszy i samotnoci przywrcioby rwnowag w jej duszy. Ale ciszy nie byo 
i by nie mogo. Nikt bowiem nie domyla si nastroju Madzi, ona nie miaa si przed kim 
zwierzy, a fala ycia toczya si naprzd ze wszystkimi drobnymi niespodziankami i powikaniami. 
Czowiek zdrowy i zadowolony nawet nie spostrzega tych codziennych wirw, 
wobec ktrych rozstrojeni trac gow, a nieszczliwi ton. 
Pewnej niedzieli w poowie czerwca do pokoju Madzi przysza Ada, a wkrtce po niej 
Solski. Witajc si z nim Madzia spucia oczy i zblada; pan Stefan uwanie przypatrzy si 
jej i rzek serdecznym tonem: 
 Niedobrze pani wyglda, panno Magdaleno... 
 Jestem troch zmczona. 
 Wic niech pani rzuci pensj!...  wybuchn Solski. 
Ale opanowawszy si doda: 
 Wreszcie... moe by, e pani jest zmczona, ale czasem wydaje mi si, e obok zmczenia 
dostrzegam w pani co innego... A boj si pomyle, e pani jest le z nami... 
W gosie jego by tak wielki al, e w Madzi drgno serce. 
 Gdzie mogoby mi by lepiej?...  szepna rumienic si. 
 Wic moe pani czuje si niezdrow?  nalega Solski. 
Nie godzi si kry przed nami, panno Magdaleno... Co powiedzieliby rodzice pani dowiedziawszy 
si, e nie umielimy ustrzec ci... Co wreszcie ja sam bybym wart  znowu wybuchn 
 gdyby w naszym domu taki ukochany go... cierpia bez pomocy... Jeeli pani 
pozwoli, Ada dzi jeszcze poprosi Chaubiskiego... 
Madzia podniosa na niego zdziwione oczy. Szorstki, ale namitny ton Solskiego zrobi na 
niej wraenie. Zdawao si, e zaczyna opuszcza j nieufno... 
Nagle w przedpokoju zadzwoniono. Solski puci rk Madzi. Po chwili wszed lokaj i 
poda Madzi bilet mwic: 
 Ten pan prosi... czy moe si widzie... 
Madzia spojrzawszy na bilet zmieszaa si tak, e oboje Solscy zdziwili si. Nastpnie podaa 
pannie Solskiej kartk, na ktrej olbrzymimi literami byo napisane: Mitlewicz. 
 Kt to?  spytaa Ada. 
 Mj... to jest znajomy moich rodzicw z Iksinowa... 
 Wypada go przyj  rzeka Ada. 
 Gdybymy przeszkadzali...  wtrci Solski gotujc si do wyjcia i z ciekaw niespokojnoci 
patrzc na Madzi. 
W jego zgorzkniaym sercu zbudzio si podejrzenie. 
 W czym pastwo moecie mi przeszkadza?  odpowiedziaa Madzia.  Ale z gry 
przepraszam, jeeli mj znajomy nie zrobi przyjemnego wraenia. Jest to czowiek dobry, 
tylko... troch zna na nim prowincj.:. 
Na znak Ady lokaj wyszed, a po chwili ukaza si pan Mitlewicz. By tak samo, jak niegdy, 
krtko ostrzyony, mia sterczce wsiki, pikny garnitur wizytowy i zamaszyste ruchy. 
 Cauj rczki pani dobrodziejce!...  nawoa od progu, szastajc si.  Ucinienia od 
rodzicw, ukony od caego Iksinowa... Pani doktorowa dobrodziejka miaa zamiar przysa 
kop szparagw... 
 Pan Mitlewicz  rzeka Madzia prezentujc nowo przybyego. 
 Solski  rzek pan Stefan i poda mu rk. 
Zrozumia przyczyn zmieszania Madzi, tym bardziej e go usyszawszy jego nazwisko 
zesztywnia i straci zdolno mwienia. 
 Jake si pan miewa?  spytaa Madzia ciskajc Mitlewicza za rk.  C nowego w 
Iksinowie? 
155 
Mitlewicz rzuci si na wskazane krzeso i kilka razy gboko odetchn. Potem ze spotgowan 
energi zacz mwi jednym tchem: 
 Ha, c?...Czcigodni pastwo doktorostwo oboje zdrowi, proboszcz i major take... Pan 
Zdzisaw przysa szanownym rodzicom dwa tysice rubli... 
 Doprawdy?...  spytaa uradowana Madzia. 
 Sowo honoru!  prawi Mitlewicz.  Pan Zdzisaw ma doskona posad pod Moskw: 
dziesi tysicy rubli rocznie... By troch niezdrw, ale to ju mino... 
 Wiem, pisa do mnie. A jake panu id interesa? 
 Wcale niele. Jestem narzeczonym panny Eufemii... 
 Eufemii?... powtrzya Madzia.. 
 Tak. Nawet przyjechalimy tu we troje: pani sdzina dobrodziejka, moja narzeczona i 
ja... 
 Czy tak?... 
 Robimy wypraw. Moje panie miay zamiar zoy dzi wizyt szanownej pani, ale e 
wanie musimy by wszyscy na obiedzie u pastwa Korkowiczw... 
 Korkowiczw?... 
 Tak  prawi Mitlewicz  bo to ja zorganizowaem panu Korkowiczowi sprzeda jego 
piwa na caej naszej kolei, zatem... 
 Ach, tak... A c wicej w Iksinowie? 
 Wszystko stare, prosz pani dobrodziejki. Panna Cecylia w lipcu ma przejeda do Jazowca... 
 Niech pan bdzie askaw przypomnie jej, e obiecaa zatrzyma si u nas  wtrcia 
Ada. 
 Z ca przyjemnoci  odpar Mitlewicz kaniajc si. C by tu wicej powiedzie 
pastwu?... Aha!... Stary Cynadrowski umar... 
 Umar?...  powtrzya Madzia tak szczeglnym tonem, e Solski znowu zacz zwraca 
na ni uwag. 
 Umar podobno i ten aktor Sataniello  cign Mitlewicz.  Za pan Krukowski  doda 
patrzc na Madzi z figlarnym umiechem  mieszka z siostr w Wiedniu i podobno pisuje 
do tutejszych gazet na pociech... 
 Mwi pan o panu Ludwiku Krukowskim?  rzek nagle Solski. 
 Tak jest  odpar zrywajc si z krzesa Mitlewicz. Miaem zaszczyt by znajomym 
szanownego pana Ludwika i pochlebiam sobie... 
 A rodzice spodziewaj si mnie na wakacje?...  spytaa Madzia z rosncym zakopotaniem. 
 Wcale nie!...  odpowiedzia pan Mitlewicz z jeszcze milszym umiechem i min, ktra 
wprost przerazia Madzi, tym bardziej e Solski wci przypatrywa si jej z uwag. 
Mitlewicz, ktremu Madzia ju nie zadawaa pyta, omielony zachowaniem si Solskich, 
zacz opowiada o swym szczciu. W cigu ostatnich kilku miesicy zakocha si na 
mier i ycie w pannie Eufemii i przekona si, e ona od dawna go kochaa. W kocu zrobi 
wzmiank, e interes z Korkowiczem przyniesie mu kilkaset rubli rocznie, e pani Korkowiczowa 
jest dam prawie tak dystyngowan jak jego przysza teciowa, pani sdzina, a nareszcie 
poegna naprzd Solskiego, potem Madzi, a potem Ad obiecujc, e jego panie nie 
omieszkaj zoy jutro swego uszanowania. 
Gdy go wyszed wrd zamaszystych i niskich ukonw, Solski nagle zapyta Madzi: 
 Pani znaa Ludwika Krukowskiego?... Jest to troch nasz kuzyn. Nie widziaem go od 
kilku lat, tylko... syszaem o jakiej jego miosnej tragedii, gdzie na prowincji... moe nawet 
w Iksinowie?... 
156 
Madzia patrzya na niego jak zahipnotyzowana. W jej umyle mieszay si wspomnienia 
panny Eufemii, mierci Cynadrowskiego, owiadczyn pana Ludwika z dzisiejsz wizyt 
Mitlewicza i jej obecnym rozdranieniem... 
 Pani znaa Krukowskiego?...  nalega Solski. 
 Znaam go bardzo krtko  odpara Madzia. 
 C to za dramat zdarzy mu si... zapewne w Iksinowie?  pyta Solski nie spuszczajc 
oka z Madzi. 
 Jakie... nieporozumienia...  cicho odpara Madzia wstydzc si za pann Eufemi. 
 Jakie on na pani zrobi wraenie? 
 Mnie si zdaje, e jest to dobry czowiek... szlachetny... Wiesz, Adziu  zwrcia si do 
panny Solskiej  to wanie od siostry pana Ludwika mam t branzolet z szafirem... Daa mi 
j w dzie wyjazdu, ale gdzie ja si w ni ubior!... 
Dotychczas rozdraniony Solski nagle ochon. Jeeli jego kuzyn mia jaki miosny 
dramat w Iksinowie, to nie z Madzi. Inaczej siostra pana Krukowskiego (ktr zna jako 
osob surow) nie ofiarowaaby Madzi prezentu. 
Odzyska dobry humor i zacz artowa, e Madzia skazana jest na spdzenie z nimi caego 
lata, poniewa rodzice wyrzekli si jej na wakacje. egnajc si za z paniami doda (za 
co siostra zgromia go wzrokiem), e pojedzie do Iksinowa i tak zrobi intryg, i rodzice 
wyrzekn si Madzi na zawsze. 
 O, to si panu nie uda  odpara Madzia rwnie nieco weselsza. 
 Zobaczymy!...  rzek Solski caujc j w rk. 
 Mj Stefku  przerwaa ywo Ada  id ju do siebie i... myl o zaatwieniu spraw biecych 
 dodaa z naciskiem. 
Solski wrciwszy do siebie schwyci si oburcz za wosy. 
Ale ja szalej!...  myla.  Jeeli kogo, to chyba jej nie powinien bym podejrzewa... 
Nie, to musi si skoczy!... Nasi krewni albo bd mieli mnie z ni, albo wcale nie bd 
mnie mieli... 
Podobne myli nasuny si i pannie Solskiej, gdy po wyjciu brata rzeka: 
 Albo mnie psuje si co w gowie, albo nasz dom skada si z samych bzikw... 
Potem schwyciwszy Madzi za szyj zacza j caowa i szepta z niezwyk czuoci: 
 Madziu, ja widz, e ciebie co trapi... Ot, jako dowiadczesza, mwi ci, e... nie 
trzeba nigdy upada na duchu... Nieraz czowiek sdzi, e jest w pooeniu bez wyjcia, a 
tymczasem po kilku dniach rzecz wyjania si i przybiera jak najlepszy obrt... 
Madzia patrzya na ni zdziwiona. Ale panna Solska, zamiast wytomaczy zagadkowe 
sowa, prdko wysza unikajc jej spojrze. 
Czego oni chc?... Co oni ze mn robi?...  pomylaa Madzia. Znowu ogarn j niepokj 
i nieprzeparta ch opuszczenia domu Solskich. 
Przy obiedzie nie byo ani pana Stefana, ani ciotki Gabrieli, tylko Madzia z Ad. Obie 
panny rozmawiay monosylabami, a suba odnosia ze stou nietknite pmiski. 
Po kawie Ada znowu uciskaa Madzi z jak gorczkow tkliwoci i posza na gr do 
ciotki Gabrieli. Spdzia z ni sam na sam godzin, w cigu ktrej do uszu zawsze czujnej 
Edyty dochodzi podniesiony gos jednej lub drugiej damy. Potem ciotka i siostrzenica rozpakay 
si. Potem pani Gabriela kazawszy zapuci rolety pooya si na szezlongu i opryskliwym 
tonem powiedziaa Edycie, e chce by sam; Ada za z zaczerwienionymi oczyma, 
ale umiechnita, wyjechaa do miasta. 
By to sdny dzie w paacu. Suba szeptaa kryjc si po ktach. Rozdraniona Madzia 
dla uspokojenia si zacza przeglda stare kajety uczennic i poprawia ju poprawione wiczenia. 
Okoo sidmej w przedpokoju odezwa si niecierpliwy dzwonek elektryczny, potem szelest, 
rozmowa i  wbiega panna Eufemia w jedwabnej sukni z dugim ogonem. Bya obwie
157 
szona mnstwem branzolet i acuszkw, z ktrych przynajmniej poowa robia wraenie 
talmigoldu. 
Zdawao si Madzi, e panna Eufemia wypikniaa a przynajmniej utya i urosa; tylko w 
ktach oczu ukazay si zmarszczki, ale bardzo delikatne. 
 Jak si masz, najdrosza Madziu!...  zawoaa panna podsdkwna tonem, ktry nieco 
przypomina jej matk. 
Kilka razy ucaowaa Madzi z wielk czuoci i upadszy na kanapk zacza mwi: 
 C to, nie ma pana Solskiego... (tu obejrzaa si po pokoju i rzucia okiem na drzwi ssiednie). 
Podobno ma by fatalnie brzydki, ale to nic nie szkodzi... Wyobra sobie, zostawiam 
mam u pani Korkowiczowej (bardzo si te panie pokochay), a sama przyfrunam do 
ciebie na skrzydach niecierpliwoci... Wiesz, wychodz za Mitlewicza... Nieszczeglna 
partia, ale dobry chopak i tak mnie kocha, e beze mnie y nie moe. Ach, ci mczyni! 
formalnie trac gowy wobec nas... Wyobra sobie, e i u pastwa Korkowiczw trafilimy 
na sercow epidemi... Ten mody pan Korkowicz, jake mu tam?... 
 Bronisaw  wtrcia Madzia. 
 Tak, Bronisaw, powiedzia, e si zastrzeli, jeeli ojciec nie owiadczy si w jego imieniu 
o rk jakiej panny... 
 Czy nie Heleny?  spytaa Madzia. 
 Tak, tak wanie. Pani Korkowiczowa jest zrozpaczona i nawet z tego powodu ma do 
ciebie pretensj... 
 O co? 
 Czy ja wiem?... -; odpara panna Eufemia.  Tomaczya to obszernie mamie, ale Mitlewicz 
trzyma mi w takim obleniu, e nie mog bra udziau w rozmowie. Ale... ale, 
moja Madziu, mam do ciebie prob... 
 Sucham ci. 
 Moja zota, moe wyrobiaby Mitlewiczowi jak dobr posad w cukrowni. Bo on 
wprawdzie ma dochody, ale ani wielkie, ani zbyt pewne... A nade wszystko musielibymy 
mieszka tak daleko od Warszawy, no... i od was. 
 Jakime ja sposobem mog wyrobi posad panu Mitlewiczowi?...  spytaa troch niecierpliwie 
Madzia. 
Panna Eufemia spojrzaa na ni obraona. 
 Przecie wyjednaa miejsce Fajkowskiemu... Cecylii i jeszcze tam komu... 
 Przypadkiem  rzeka Madzia. 
 Aaa... wiesz  odpara z godnoci panna Eufemia  nigdy nie spodziewaam si, e mi 
odmwisz tej drobnostki... Byybymy razem... No, ale wida nie yczysz sobie utrzymywa 
z nami stosunkw dawnej przyjani... Szczcie ludzi zmienia... Zreszt nie mwmy o tym... 
Ja te mam dum i wolaabym umrze anieli narzuca si... 
Madzia przygryza usta; gadanina panny Eufemii sprawiaa jej nieledwie bl fizyczny. 
Panna Eufemia take spostrzega, e nie robi przyjemnoci swoj osob, wic posiedziawszy 
kilka minut, ze le ukrywanym gniewem poegnaa Madzi. 
 Boe, wyrwij mnie std...  szepna Madzia po jej odejciu. Zdawao jej si, e z odmtu 
wielkich zwtpie zaczyna spada w botnisty wir intryg i zawici. 
Ju i do Iksinowa doszy plotki, e jestem narzeczon Solskiego  mylaa z rozpacz 
Madzia.  Trzeba std ucieka... ucieka jak najprdzej... 
Gdy jednak przypomniaa sobie, e o tym postanowieniu musi rozmwi si z Ad i objani 
przyczyny, dla ktrych opuszcza ich dom  znowu stracia odwag. Siy jej ju wyczerpay 
si i bya jak listek na wodzie, ktry pynie tam, gdzie nios go fale. 
Na drugi dzie Madzia od rana nie widziaa Ady; gdy za okoo pierwszej wrcia z pensji, 
pokojwka przyniosa jej od pani Gabrieli list zapraszajcy na chwilk rozmowy. 
158 
Madzi oblay ognie, a potem chd. Koniecznie zdawao jej si, e ta rozmowa dotyczy 
bdzie plotek, jakie kr o niej i o panu Solskim, i e dzi  skoczy si wszystko. Posza na 
gr ze cinitym sercem, ale zdecydowana. 
Zastaa ciotk Gabriel w towarzystwie tej samej wiekowej pani, ktra w czasie wit 
wielkanocnych zrobia jej sodkokwan wymwk o to, e Ada nie chciaa nalee do kwesty. 
Staruszka bya w czarnej wenianej sukni; przywitaa Madzi z wielk powag. Za to 
ciotka Gabriela, nie wiadomo z jakiej racji, pocaowaa Madzi w czoo ustami zimnymi jak 
marmur. 
Kiedy Madzia usiada naprzeciw obu pa, jak oskarony naprzeciw sdziw, ciotka Gabriela 
zacza: 
 Chciaymy... 
 To jest, ja prosiam...  przerwaa staruszka. 
 Tak  poprawia si pani Gabriela  hrabina chciaa pomwi z pani o pewnej draliwej 
kwestii... 
Madzi zamio si w oczach, ale wnet odzyskaa przytomno. Staruszka utkwia w niej 
okrge oczy i skubic czarn sukni mwia powoli: 
 Pani zna pann Helen... Helen... 
 Norsk...  podpowiedziaa ciotka Gabriela. 
 Tak, Norsk  cigna staruszka.  Zna pani jej stosunek do naszego Stefana?... 
 Tak...  szepna Madzia. 
 I zapewne syszaa pani, e rodzina Stefana, a waciwie ja, nie yczymy sobie, aeby 
Solski eni si... z pann Norsk... Madzia milczaa. 
 Ot, droga pani  mwia staruszka nieco agodniejszym tonem  czuj potrzeb 
usprawiedliwi si przed pani, dlaczego byam przeciwna wprowadzeniu do naszej rodziny 
panny Norskiej... 
 Czy pani yczy sobie, aebym jej to powtrzya?... -. spytaa zaniepokojona Madzia nie 
rozumiejc powodu osobliwych zwierze. 
 Nic mi nie zaley... Znam t panienk tylko z fotografii, no... i z reputacji  odpara staruszka. 
 Chc si tylko przed pani usprawiedliwi... 
 Aeby, drogie dziecko, nie miaa faszywego wyobraenia o naszych stosunkach rodzinnych 
 wtrcia ciotka Gabriela. Jaka byskawica rozwietlia umys Madzi i przez 
chwil zdawao si jej, e te kobiety nie maj wzgldem niej nieprzyjaznych zamiarw. Objawienie 
to jednak mino szybko, pograjc Madzi w pomroce jeszcze gbszej. Nic nie 
rozumiaa... nic  czego od niej chc obie damy. Owszem, zacza lka si, e z powodu 
owych plotek wyrzdz jej jak obelg. 
 Pozwoli pani  mwia staruszka, a sinawe usta niekiedy drgay jej i palce coraz szybciej 
skubay wenian sukni. Pozwoli pani, e bd zupenie szczer... Szczero, moim zdaniem, 
winna by podstaw ludzkich stosunkw... 
 Prosz pani hrabin  odpara Madzia, miao patrzc w okrge oczy, ktre mroziy jej 
serce. 
 Stefan  cigna dama  jest dobr parti. Nawet gdyby nie mia tego nazwiska i majtku, 
jaki posiada, jeszcze byby mile widziany w naszym towarzystwie i mgby tu znale 
on. Bo i my take znamy si na zaletach rozumu i serca, ktrych nieszczciem jest zbyt 
mao... 
Ot, panno Magdaleno, jeeli Stefan zasugiwaby na nasz szacunek nawet bdc biednym 
i nieznanym, jeeli nawet w tym wypadku miaby prawo znale on w sferze waciwej; 
to chyba nie zdziwisz si, panno Magdaleno, e dla takiego, jakim jest dzi, chcielibymy 
znale on niepowszedni... 
 Majtek nic nie znaczy  wtrcia pani Gabriela. 
159 
 Nie mw tak, Gabrielo, nie trzeba nikogo w bd wprowadza, nawet przez grzeczno  
odpara staruszka.  Majtek, nazwisko i stosunki znacz bardzo wiele. Jeeli wic wybrana 
przez Solskiego kobieta nie posiada tych warunkw bytu, musi je wynagrodzi zaletami osobistymi: 
rozumem, sercem, a nade wszystko  mioci i powiceniem... 
 Tote, ktra je posiada...  odezwaa si pani Gabriela. 
 Ale panna Norska nie posiadaa ich. O ile wiem, jest to egoistka, ktra chce zrobi karier 
za pomoc piknoci i kokieterii... Sama przecie mwia mi, e nawet ju zarczywszy 
si ze Stefanem przyjmowaa hody innych mczyzn, co w ogle jest nieprzyzwoite, a w 
tym wypadku byo niegodziwe. 
 Och!...  westchna pani Gabriela. 
 Wic kocz  mwia staruszka, wci patrzc na Magdalen, a sine usta drgay jej coraz 
czciej.  Byam przeciwn tej... pannie Helenie nie tylko dlatego, e nie miaa majtku 
ani nazwiska, ale dlatego, e  nie kochaa Stefana, lecz siebie. ona Stefana, pojta przez 
niego w tych warunkach, zawdziczaaby mu wszystko, wic i wszystko powinna mu powici... 
Wszystko  nie wyczajc wasnej rodziny... Tylko tak kobiet moglibymy 
przyj... 
 No, to byoby zbyt surowe danie  zaprotestowaa pani Gabriela.  Stefan nie stawiaby 
takiego... 
 Ale my moemy  odpara energicznie staruszka.  Mielibymy prawo przyjmowa u 
siebie pani Helen Solsk, a nie przyjmowa jej brata, ojczyma i matki, gdyby ya... 
Madzia nie zdawaa sobie sprawy, w jakim celu mwi to do niej. Przeczuwaa czy podejrzewaa 
osobist zniewag i w jej gobim sercu zakipia gniew. 
 Czy wic uznaje pani moje powody, dla ktrych...  spytaa staruszka. 
 Uznaj, pani!...  przerwaa Madzia.  By czas, e radziam Helence, aeby wysza za 
pana Solskiego... Zdawao mi si, e oboje znajd w tym szczcie... Ale gdybym dzi miaa 
prawo mwi z ni o tej kwestii, powiedziaabym: suchaj, Heleno, dla ubogiej panny lepsz 
jest mier anieli wietne maestwo... Bo najgorszego czowieka, kiedy ley w trumnie, 
otacza szacunek... a tu... spotka ci tylko pogarda... 
Madzia wstaa z krzesa i ukonia si obu paniom. Staruszka spojrzaa na ni z niepokojem, 
a ciotka Gabriela zawoaa: 
 Nie zrozumiaa nas pani, panno Magdaleno... Moja kuzynka nie... 
 Owszem  odpara Madzia i wysza z pokoju. 
Kiedy wzburzona znalaza si w swoich gabinecie, wybiega do niej Ada mwic z umiechem: 
 C, poznaa bliej nasz cioteczn babci?... Prawda; jaki to oryginalny zabytek!... Ale 
co tobie, Madziu?... 
Madzia schwycia j za rce i ciskajc konwulsyjnie, rzeka: 
 Daj mi sowo, e nie rozgniewasz si. Daj sowo, to ci o co poprosz... 
 Ale daj ci sowo, e wszystko zrobi, co zechcesz  odpara zdziwiona panna Solska. 
 Adziu... ja wyprowadz si std...  szepna Madzia. Sowa te w pierwszej chwili nie 
zrobiy wraenia na Adzie. Wzruszya lekko ramionami i pocignwszy Magdalen do kanapki, 
na ktrej usiady, zapytaa spokojnie: 
 Co to znaczy?... Bo nie przypuszczam, aeby kto obrazi ci w naszym domu. 
 Nikt mnie nie obrazi  mwia gorczkowo Madzia  ale ja musz... musz std wyj... 
Ju dawno chciaam ci to powiedzie, lecz brako mi odwagi... Dzi jednak czuj, e duej... 
 Ale, co to jest?... Ja ciebie nie rozumiem i... prawie nie poznaj...  odpara Ada, z niepokojem 
przypatrujc si Madzi.  Czy mylisz, e ja sama siebie poznaj?... Co si ze mn 
stao... Wszystko w mojej duszy poamane, poprzestawiane, zniszczone... Doprawdy, e nieraz 
budz si w nocy i pytam: czy to ja jestem?... 
 Wic jeste rozdraniona albo chora... Ale cemy temu winni? 
160 
 Wy  nic... Bylicie dla mnie dobrzy jak nikt na wiecie mwia Madzia klkajc i opierajc 
si na kolanach Ady... Ale ty nie wiesz, ile ja tu przeyam, ile tu strasznych wspomnie 
zostao. Kiedy jestem w miecie, jestem spokojna... kiedy wrc tu, zdaje mi si, e w kadym 
pokoju, w kadym zaktku widz moje myli, ktre mnie rani jak sztylety... 
Wic pozwl mi std odej, Adziu...  szepna ze zami. Pomyl, e baga ci czowiek 
rozcignity na ou ognistym... Panna Solska wstrzsna si. 
 Pozwl przynajmniej, aebym ci odwioza do rodzicw rzeka. 
 Po co? Mam tu robot, ktrej nie mog porzuca... Zreszt, czy wzia mnie od rodzicw?... 
Przyszam do was z miasta i powrc do miasta. 
Ada zamylia si. 
 Nie rozumiem... nic nie rozumiem!...  mwia.  Wskae mi jaki rozsdny powd 
twojej ucieczki... 
 Czy ja wiem?  odpara Madzia.  Zapytaj lenego zwierzcia: dlaczego ucieka z parku, 
albo sosn, dlaczego usycha w oranerii? Nie jestem w swoim otoczeniu, wic boli mnie 
kady drobiazg... kada plotka... 
 Ach, plotka!...  przerwaa Ada.  Moja droga, nie mamy prawa wizi ci, ale... musisz 
chyba pogada jeszcze ze Stefanem... 
Madzia zakrya twarz rkoma. 
 Nie masz pojcia, jakbym chciaa unikn tej rozmowy... Ale wiem, e tak by musi... 
Panna Solska patrzc na Madzi pokiwaa gow. 
 Zaraz ci go tutaj przyszl  rzeka wychodzc. Bya jednak spokojniejsza. 
W kilka minut ukaza si pan Stefan. Usiad obok Madzi, ktra pakaa, i zapyta agodnym 
tonem: 
 Gdzie pani chce zamieszka? 
 U panny Malinowskiej albo u ktrej z pa nalecych do naszego stowarzyszenia  odpara 
Madzia obcierajc oczy. 
 W tym tygodniu  mwi znionym gosem Solski  pojad do rodzicw pani prosi o 
jej rk: 
Madzi oczy obeschy. Przytulia si do kanapki i zawoaa drc: 
 0... niech pan tego nie robi!... na mio bosk... 
Solski zacz wpatrywa si w ni. 
 Chc prosi o rk pani  powtrzy. 
 To by nie moe!...  odpara z przestrachem. 
 Nie chce pani zosta moj on?... Wiem, e jestem brzydki, mam wiele wad... 
 Jest pan najszlachetniejszy czowiek, jakiego znam  przerwaa Madzia.  Tyle mi pan 
zrobi dobrego... tylem panu winna... 
 Ale on moj... 
 Nigdy!...  zawoaa Madzia z wybuchem rozpaczliwej energii. 
 Wic chyba kocha pani innego?  spyta Solski ani na chwil nie podnoszc gosu. 
Madzia oddychaa prdko, szarpaa chustk w rkach, wreszcie rzuciwszy j na kanapk 
odpara: 
 Tak. 
Solski podnis si. 
 W takim razie  rzek zawsze tym samym tonem  przepraszam... Nigdy nie miabym 
wdziera si w cudze prawa... 
Ukoni si i wyszed spokojnie, rwnym krokiem, tylko pociemniay mu oczy i poblady 
usta. 
Gdy stan w swoim gabinecie, wybieg naprzeciw niego Cezar; podskoczy i opar mu 
potne apy na piersiach. Solski usun si i kopn psa. 
 Won!... 
161 
Cezarowi zaiskrzyy si oczy, bysny zby i gronie warkn na pana. Solski straci wadz 
nad sob: porwa z biurka stalowy metr i z caej siy uderzy psa w gow. 
Cezar upad na dywan. Dreszcze wstrzsny ogromnym jego ciaem, z nozdrzy popyno 
nieco krwi. Skurczy apy, wyprostowa si i skona. 
Solski zadzwoni. We drzwiach ukaza si dyurny lokaj i na widok lecego psa osupia. 
 Co si stao, janie panie?...  wyjkn.  Wynie go std!... 
Blady ze strachu sucy uj za przednie nogi jeszcze ciepego trupa i wycign na schody, 
a potem na d. 
W par minut wesza do brata Ada. 
 Ju rozumiem wszystko!...  rzeka zirytowana.  Wracam od ciotki Gabrieli, gdzie dowiedziaam 
si, e hrabina wyoya Madzi traktat o obowizkach modej panienki, ktra 
wychodzi za Solskiego... No, i mwi ciotka, e byo to za jaskrawe... C, widziae si z 
Madzi?... 
Solski trzymajc rce w kieszeniach patrzy w okno. Na pytanie za siostry odpar po 
chwili. 
 Ju widziaem si i... dostaem kosza... 
 Ty? 
 Ja. Od panny Brzeskiej  doda ciszej. 
 To jakie nieporozumienie... 
 Wszystko jest jasne  odpar.  Ona kocha innego... 
 Kogo? 
 Nie namylaj si, a zgadniesz.. 
Panna Solska zatchna si i spucia oczy... 
 C to jest?...  spytaa zmienionym gosem, spostrzegszy krew na dywanie. 
 Zabiem Cezara. 
 Ty zabie?...  krzykna Ada. 
 Szczekn na mnie. 
 Zabie... za to, e szczekn?...  powtrzya Ada, z wolna zbliajc si do brata. 
Na chwil skrzyoway si ich spojrzenia. W oczach Solskiego tlia si jeszcze nieukojona 
wcieko; w oczach Ady zapalio si co jak bunt. 
Pan Stefan odwrci gow i znowu patrzy w okno. 
 Wyjedam dzi na wie  rzek.  Moe i ty chcesz?... 
 Nie  odpara krtko i opucia gabinet. 
Kiedy panna Solska wrcia do Madzi, zastaa j skulon na kanapie w tym samym miejscu, 
gdzie poegna j pan Stefan. Bya bardzo blada, a z oczu wyglda al i trwoga. 
 Pucisz mnie, Adziu?...  szepna Madzia, bagalnie patrzc na przyby. 
 Nie mam prawa sprzeciwia si  odpara Ada.  Ale przynajmniej zosta u nas, dopki 
nie znajdziesz mieszkania.  Dzi znajd... jest dopiero trzecia... 
 Rb, jak chcesz  rzeka panna Solska nie podnoszc oczu. 
Madzia rzucia si przed ni na kolana i caujc jej rce szeptaa:  
 Gniewasz si?... pogardzasz mn?... O, gdyby wiedziaa, jak jestem nieszczliwa!... 
Panna Solska pocaowaa j w czoo i podniosa z klczek.  Jestem tak odurzona  mwia 
do Madzi  e nie mog zebra myli. Nie miem w tej chwili robi ci adnych propozycji... 
Gdyby jednak kiedy potrzebowaa moich usug... pamitaj... 
Rozpakay si obie. Potem Madzia przemya oczy i ubraa si z zamiarem wyjcia do 
miasta. 
Kiedy jeszcze raz poegnawszy Ad stana u drzwi, panna Solska, jak przebudzona, zapytaa: 
 Powiedz mi... U Korkowiczw byo ci bardzo le, a jednak aowaa ich... 
162 
 Tak... U Korkowiczw byo mi le, ale  tamto mogam znie... U ciebie byo mi lepiej 
ni w domu, ale... ju mi si brakuje... 
Ukoniy si sobie i Madzia znika w przedpokoju. 
Okoo szstej wieczr, kiedy kareta Solskiego wyjechaa na ulic, Madzia wrcia na 
swoje dawne mieszkanie. Spakowaa rzeczy i opucia dom Solskich z t sam star waliz, 
ktr przywioza z Iksinowa. 
Nikt jej nie poegna, suba ukrya si. Tylko str zawoa dorok, a szwajcar znis jej 
waliz z tak min, jakby nigdy nie widywa Madzi. 
O smej wieczr do gabinetu Ady przysza ciotka Gabriela ze staruszk hrabin. 
 C to  rzeka staruszka usiadszy na fotelu  sysz, e macie do mnie pretensj z powodu 
panny Brzeskiej? 
 Pretensji nie!... Ale nie stao si tak, jak by mogo, a mogo by dobrze  odpara Ada. 
 Moja Adziu  mwia staruszka z min spokojn, nawet zadowolon.  Ty jeste emancypantka, 
Stefan poeta, a Gabriela kocha was a do saboci, wic we troje uoylicie projekt, 
moe bardzo adny dla teatru, ale niepraktyczny w yciu. Pomyl sama: czy miaoby 
sens maestwo  Solskiego z guwernantk?... Przez miodowy miesic byoby im doskonale, 
potem  on znudziby si ni, ona byaby nieszczliw, a na wasz dom spadaby nowa 
rodzina, o ktrej nie macie pojcia... 
 S to, o ile wiem, uczciwi ludzie  wtrcia Ada. 
 Ale, co to za odpowied...  mwia staruszka.  Co innego uczciwi ludzie, a co innego 
sfera towarzyska, ktra nigdy by ich nie przyja do siebie. Tak, jak si stao, jest najlepiej i 
winszuj  sobie, e byam szczer, a tej panience, e okazaa tyle ambicji... Jeeli naturalnie 
poza tym wszystkim nie ukrywa si co trzeciego. 
 Krzywdzi babcia podejrzeniami niewinn dziewczyn  zaprotestowaa Ada. 
 Wcale nie, moje dziecko. Ale jestem ju tak stara, e nie ufam ludziom, ktrych nie 
znam od dziecistwa. Wy za na przyszo bdziecie mieli nauk, e nie naley szuka nawet 
znajomoci nie we waciwej sferze. 
I tak dalej prawia staruszka, ale Ada nie suchaa. Z gorycz mylaa, e jej brat zabi Cezara, 
a pniej... o tym czowieku, dla mioci ktrego Madzia wyrzeka si maestwa z 
Solskim!... 
Jak ona go musi kocha...  powtarzaa w duchu. 
163 
28 Co robi mdrzec, a co plotkarz? 
W cigu tygodnia Solski wrci ze wsi. Suba zebraa si na powitanie w przedsionku, 
kamerdyner wprowadzi pana do pokojw. 
Przebierajc si Solski pyta: 
 Panna Ada w domu? 
 Jest, janie panie, w laboratorium. 
 A ciotka. 
 Pani hrabin gowa boli. 
 Migrena?... 
 Tak, janie panie. 
Solski pomyla, e jednak ciotka musi aowa cudownej lekarki, ktra dotkniciem rk 
usuwaa migren. 
Ubrawszy si posiedzia z kwadrans w gabinecie czekajc na Ad. Ale poniewa siostra 
nie pokazywaa si, poszed do niej. Schylona nad mikroskopem, panna Solska przerysowywaa 
jaki egzemplarz porostu. zobaczywszy brata podniosa si i przywitaa go, ale bez 
zwykych uniesie. 
 .Jake si miewasz?  spytaa robic w duchu uwag, e brat opali si i nabra zdrowszej 
cery. 
 Doskonale  odpar-Dziesi godzin na dob spaem, a przez czternacie nie zsiadaem z 
konia. Zrobio mi to bardzo dobrze. 
 Dziki Bogu. 
 Ale ty wygldasz mizernie  mwi pan Stefan.  Wrcia, widz, do dawnych robt... 
Zdaje mi si jednak, e twoje laboratorium jest jakby obdarte?... Aha, usunito kwiaty... A 
gdzie kanarki?...  doda z umiechem. 
Siostra surowo spojrzaa na niego i wrcia do mikroskopu. 
 Suchaj, Ada  rzek Solski  nie rb takich min!... Wiem, o co ci idzie: o Cezara... Zrobiem 
pode gupstwo i duo bym da, aeby wskrzesi hardego psa, ale... ju za pno... 
Twarz Ady zagodniaa. 
 Widzisz  rzeka siostra  jak to niedobrze unosi si!... Przecie ty byby zdolny w 
gniewie zabi czowieka... 
 Oh... no!... Istotnie przez chwilk zdawao mi si, em zwariowa!... Ale trzeba mie 
moje szczcie... Odtrcony... odtrcony przez takiego gobka jak panna Magdalena... I jeszcze 
dla kogo?... Dla takiego hultaja jak pan Kazimierz. Kobiety stanowczo maj nienormalne 
mzgi... 
Pannie Solskiej upad na ziemi owek. Podniosa go i rzeka: 
 Czy wiesz nowin?... Hela Norska wychodzi za modego Korkowicza. 
 Przecie za starego wyj nie moe, bo jeszcze onaty spokojnie odpar Solski.  Mody 
Korkowicz?... Wcale trafny wybr. Blondyn, tgi chop i ma gupi min; powinien by dobrym 
mem. 
 Ciesz si, e ci to nie wzruszyo. 
 Ani odrobiny. Powiadam ci: ko i wiee powietrze wywouj cudowne skutki. Wyjedajc 
byem zdenerwowany jak histeryczka, a dzi tak jestem spokojny, e wszystko mnie 
bawi. Najgoniej miabym si usyszawszy, e  na przykad  panna Magdalena wychodzi 
za Norskiego, ktry po odbyciu witej spowiedzi nawrci si i obieca nie grywa w karty... 
164 
Ada tak pilnie zaja si swoim rysunkiem, e nie odpowiadaa bratu. Pan Stefan okry 
st, spojrza siostrze w oczy i chmurny wysun si z pracowni. 
Obszed pokoje Ady, jakby szukajc czego; na chwil zatrzyma si przede drzwiami, za 
ktrymi tydzie temu mieszkaa Madzia. Nawet dotkn klamki, ale cofn si, a potem 
zbieg na d do biblioteki. 
Obok okna siedzia w fotelu Dbicki nad notatkami. 
 Dzie dobry, profesorze!... C nowego?... 
Matematyk podnis niebieskie oczy, potar czoo i po namyle odpar: 
 Mamy nowy transport ksiek... 
 Ach!...  przerwa Solski, niecierpliwie machajc rk. Jeeli profesor zawsze takie bdziesz 
mia nowoci, to niedugo na tym fotelu zasnuj ci porosty pielgnowane przez moj 
siostr! 
C to za szczeglny krymina, ten nasz dom!...  mwi pan Stefan chodzc.  Jedno stka 
na migren, drugie rozmyla nad nowym transportem ksiek, a trzecia, najlepsza, bo 
dwudziestoletnia dziewczyna, zdobywa zeza przy mikroskopie w oranerii, ktra w tej chwili 
przypomina piec ognisty... 
Ach, te baby... te baby!... Czy i za czasw profesora grasowaa midzy nimi jaka epidemia 
podobna do emancypacji?... 
 Nie przypominam sobie  odpowiedzia Dbicki.  Za moich czasw atwiej byo o mw 
i o chleb; kobiety nie potrzeboway ugania si za prac zewntrz domu; mniejsza liczba 
ich prowadzia ycie nienormalne, wic rzadziej dopuszczay si ekscentrycznoci. 
 Zawsze byy gupie i ze!...  mrukn Solski. 
 Trafiay si, trafiay!...  potakiwa Dbicki. 
 Ale nie trafiay si, tylko wiecznie i wszystkie byy gupimi i zymi!  wybuchn Solski. 
 C to za poda rola na wiecie!  mwi z rosnc gorycz.  Handlarz, ktry chwyta ci 
za poy, obiecuje zote gry, byle wszed do jego kramiku, a gdy chcesz wej  syszane 
rzeczy?  zaczyna si droy!.. Robi takie miny, jakby wywiadcza ci ask, kae na kolanach 
baga o swj towar, nakada bajeczne ceny... A ledwie ci zapa na dobre, ju zaczyna 
oglda si za drugim nabywc... To jest kobieta; nigdy nie zapeniona beczka Danaid, w 
ktrej topi si szlachetne uczucia, wielkie rozumy, no  i grube pienidze... Dbicki machn 
rk. 
 Wy take licha warci!  rzek.  Jednego dnia jestecie najszczliwsi, gdy kobieta pozwoli 
wam caowa nogi, a drugiego narzekacie, e pochania wam rozum i pienidze. Biegacie 
jak psy za misem i kady chce j posiada, a gdy nareszcie odda si jednemu, warczycie 
na ni wszyscy. 
 Kochany profesorze  przerwa Solski  znasz si na formuach jak nikt inny, ale pozwl, 
e ja  lepiej znam si na kobietach. Widziaem dumne, ktre lekcewayy ksit, a 
sprzeday si piwowarczykom... Patrzyem na dobre i bogate, ktre, zamiast odda serce i 
majtek opakiwanej przez siebie cierpicej ludzkoci, marnuj pienidze na dowiadczenia 
naukowe, ktrymi uczony nie poata somianki do butw... Znaem anioy niewinnoci i geniusze 
rozsdku, ktre zamiast poda rk czowiekowi uczciwemu  wolay pj za baznem, 
ktry nie zdobdzie si nawet na tytu kryminalisty... Natura stawia peno zasadzek na 
czowieka, a jedn z nich jest kobieta; w chwili kiedy zdaje ci si, e znalaz lepsz poow 
wasnej duszy, spada ci zasona i widzisz  co?... Manekin, ktremu byszcz oczy i miej 
si wilgotne usta... To ju nie paskie formuy, profesorze, ktrym mona ufa jak sowu 
Boemu... To wiecznie ywy fasz, spowity w blaski i kolory mydlanych baniek. Zamiast 
klka przed cudownym widzeniem, plu, a poznasz, jaka zrobi si z tego rzeczywisto. 
 Nie rzucaby si tak  odpar Dbicki  gdyby zamiast na niefortunnych dowiadczeniach 
opar si na faktach oglnych. Wariatki i wariaci, kokietki i donuanowie, handlarki 
wdzikw i handlarze honoru  wszystko to s przygodne zboczenia, nie za  prawo... 
165 
 Ciekawym?... 
 Kobieta  mwi Dbicki  przede wszystkim jest i musi by matk. Jeeli chce by 
czym innym: mdrcem, za ktrym szeleci jedwabny ogon, reformatorem z obnaonymi 
ramionami, anioem, ktry uszczliwia ca ludzko, klejnotem domagajcym si zotej 
oprawy, wwczas  wychodzi ze swej roli i koczy na potwornoci albo na bazestwie. Dopiero 
gdy wystpuje w roli matki, a nawet wwczas, gdy dy do tego celu, kobieta staje si 
si rwn nam albo i wysz od nas. Jeeli cywilizacja jest godnym podziwu gmachem, kobieta 
jest wapnem, ktre spaja pojedycze cegy i robi z nich mas jednolit. Jeeli ludzko 
jest sieci, ktra wyawia ducha z natury, kobiety s w tej sieci wzami. Jeeli ycie jest cudem, 
kobieta jest otarzem, na ktrym spenia si cud. 
 Za nasz pomoc  wtrci Solski. 
 Nie ma si czym chwali!... Gdzie jak gdzie, ale w tej sprawie jestecie aroganckimi dodatkami, 
ktre nawet nie rozumiej swojej roli. Kiedy trzeba wkopywa si o tysic metrw 
pod ziemi, eglowa o tysice mil od ldu, ku elazne belki, pod deszczem kul wydziera z 
garda zwycistwo, bka si jak sp ponad zawrotnymi przepaciami natury i ducha  mczyzna 
jest w swoim ywiole. Ale tam, gdzie chodzi o rodzenie, karmienie i wychowanie: 
grnikw, eglarzy, wojownikw i mylicieli, tam jednej delikatnej kobiety nie zastpi legion 
pracownikw, bohaterw i mdrcw. Jej ono mdrsze od was wszystkich. 
Tu zaczyna si nieporozumienie, ktre byoby komicznym, gdyby z jego powodu nie popeniono 
tylu krzywd. Od kilkuset lat nie ma sztubaka, ktry by wierzy. e  ziemia jest 
rodkiem wiata; ale jeszcze dzi najuksztacesi mczyni wyobraaj sobie, e  ich rozmaite 
apetyty s rodkiem spoeczestwa. 
Mczyzna  prawi Dbicki jednostajnym gosem  ktry zaprzg ogie do swoich wozw, 
ujarzmi wou, a z dzika zrobi domow wini, idc za rozpdem triumfw, wierzy w 
to, e i kobieta  powinna by jego wasnoci. e jej myl to nie  czyja myl, ale  moja 
myl; e serce kobiety to nie jakie inne serce, ale  moje serce, ktre wolno mi rani i depta, 
poniewa mam drugie na zapas  we wasnej piersi. 
Dziecinne zudzenie!... Kobieta nigdy nie naleaa, nie naley i nalee nie bdzie do 
mczyzny; nigdy nie bdzie oddan mu cakowicie, czego od niej wymagamy; nigdy nie 
bdzie jego wasnoci. Kobieta i mczyzna to dwa wiaty, jak Wenus i Mars, ktre widz 
si nawzajem, ci ku sobie, ale nigdy si nie przenikn. Wenus dla Marsa nie opuci swej 
drogi ani kobieta dla mczyzny nie wyrzeknie si swoich przeznacze. I jeeli kobiety s 
czyj wasnoci, to bynajmniej nie nasz; one nale do swoich rzeczywistych czy moliwych 
potomkw. 
Gdyby wiat mski zrozumia, e kobieta nie jest dopenieniem mczyzny, ale  odrbn 
i samodzieln potg, ktra niekiedy czy si z nim dla spenienia odlegych przeznacze, 
nie syszelibymy wybuchw mskiej pretensji. Kobieta, mwie, jest to kupiec, ktry cignie 
nas za poy do swego kramiku, a potem drogo kae sobie paci... Mylisz si. Kobieta 
jest to sia, ktra posuguje si tob do wyszych celw, no... i ma prawo da, aeby na 
spk z ni ponosi koszta skutkw... 
Obd wasz  mwi po namyle Dbicki  jest tak wielki, e nie tylko uwaacie kobiet 
za rodzaj domowego zwierzcia przeznaczonego do specjalnych waszych uciech; obd ten 
siga dalej. Jest w kobietach sia, ktra pozbawia was rozumu, woli, godnoci osobistej... Si 
t jest wdzik wytryskajcy z natury kobiecej jak kwiat z drzewa albo wiato z ognia. 
Wdzik kobiecy jest jednym z najbardziej skomplikowanych zjawisk natury i obok mnstwa 
warunkw zewntrznych wymaga przede wszystkim swobodnego rozwoju natury kobiecej. 
Wam si ten cud podoba; wic pomimo e aden z was nie potrafi stworzy tczy ani 
kwiatu, macie jednak bezczelno wymaga, aeby kobieta  bya dla was pen wdziku w 
kadej chwili. Czy jest biedn a do zimna i godu, czy jest smutn a do ez, czy jest chora, 
166 
skrpowana, wylkniona  was to nie obchodzi, bo ona dla was zawsze powinna by pen 
wdziku!... 
A poniewa atwiej oszuka msk gupot anieli zmusi natur, wic stworzylicie sobie 
cae kategorie, cae dziedziny sztucznych wdzikw i mistyfikacyj. Gdy za kiedy przez niezrczno 
kobiet na chwil odzyskujecie rozsdek, zaczynacie wrzeszcze wniebogosy: to 
manekin!... to mydlana baka, na ktr trzeba plun!... 
A ja, Stefku  koczy Dbicki groc palcem  radz ci: nie pluj!... Bo, widzisz, midzy 
mydlanymi bakami moe naprawd zdarzy si promie tczy, ktrego lina nie dosignie... 
Solski chodzi po bibliotece rozgorczkowany. Nagle zatrzyma si przed Dbickim i zapyta: 
 Profesor widziae si z pann Brzesk?... 
 Widziaem. 
 I c? 
 Nic. Mieszka tymczasem na trzecim pitrze, gdzie ledwom si wdrapa i dostaem bicia 
serca. Ale wyglda przytomniej anieli u was na pierwszym... 
 Dlaczego ona wyprowadzia si od nas?  spyta Solski. 
 Mj kochany, ja dziwi si, e ona tu tak dugo siedziaa odpar profesor.  Przecie ta 
kobieta opucia rodzicw, aeby darmo nie mieszka i nie jada u nich... Z jakieje wic 
racji od was miaaby przyjmowa dobrodziejstwa? Zreszt  nie znam powodu, tylko si do-
mylam... Mog si myli... 
 Przypuszczasz pan  mwi coraz wicej podniecony Solski  e dlatego bywaa zirytowana 
w ostatnich czasach?... 
 I tego nie wiem, ale to jest prawdopodobne. Zdaje si te, e pewien wpyw na jej usposobienie 
wywar ten... Norski swoim wykadem ateizmu... 
 Podlec!... 
 Nie ma si o co gniewa... Tacy apostoowie bywaj niekiedy uyteczni jak proszek na 
wymioty. 
Solski krci si, strzela z palcw, pogwizdywa... 
Wtem znowu stan przed Dbickim i rzek: 
 A profesor wiesz, e owiadczyem si pannie Brzeskiej? 
 Co syszaem od twojej siostry. 
 Odrzucia mnie, wiesz pan o tym? 
 W podobnych wypadkach pannie suy prawo: albo przyj owiadczyny, albo odwlec z 
odpowiedzi albo odrzuci. Czwartej kombinacji nie widz  odpar Dbicki. 
 Owszem, jest czwarta!...  wybuchn Solski.  Moga jeszcze kaza memu lokajowi, 
aeby wyrzuci mnie za drzwi... 
 To byaby forma nieprzyjcia. 
 Paradny jest profesor ze swymi kategoriami!... Ja mwi, e mnie sponiewierano dla 
szulera i bazna, a on  wylicza, ktra to moe by kombinacja!... 
 Co to za bazen?  spyta profesor. 
 Naturalnie, e Norski... Panna kocha si w nim do szalestwa... 
Dbicki wzruszy ramionami. 
 Czy i o tym wtpi profesor? 
 Nie wtpi, ja wcale si tym nie zajmuj. Tylko  znam pann Brzesk dwa lata i dotychczas 
nie spostrzegem w niej warunkw do zakochania si. Przypuszczam, e inni kochaj 
si w niej. Ale ona!... 
Solski tar czoo w zamyleniu. 
 Ona nie kocha si w nikim?...  rzek.  Istotnie byoby to ciekawe! Ale na czym profesor 
opiera swoje przypuszczenie? 
167 
 Na prostych faktach. Bdc pensjonark, notabene wzorow uczennic, panna Brzeska 
musiaa pracowa osiem do dziesiciu godzin na dob. Ledwie skoczya pensj, zostaa dam 
klasow, co odpowiada dziesiciu godzinom pracy umysowej na dob nie liczc zaj 
obowizkowych. Obecnie mieszkajc w waszym domu pracowaa na pensji albo dla pensji 
znowu z dziesi godzin; prcz tego mocno interesoway j sprawy towarzystwa kobiet, 
mnstwo cudzych interesw, wreszcie... kwestia niemiertelnoci duszy. Moda panna, ktra 
tak duo pracuje, nie moe rozwija si pod wzgldem erotycznym. A tym bardziej musi by 
zacofan, jeeli zajmuje si, a nawet martwi kwestiami religijno-filozoficznymi. 
 C to przeszkadza?... 
 Bardzo przeszkadza. Siy ludzkie, fizyczne i duchowe, podobne s do kapitau, ktry 
moemy stale wydawa na rozmaite potrzeby. Jeeli kto posiada trzydzieci rubli miesicznie 
i wydaje takowe na ywno, mieszkanie, odzie, ksiki i wspieranie innych, to ju nie 
ma na muzyk i teatr. Jeeli wic moda kobieta cay zasb rozporzdzanej energii zuywa na 
wyczerpujc prac umysow, na troszczenie si o blinich, a nawet o systemy filozoficzne, 
wic skd moe mie siy na kochanie si do szalestwa?... Choby ten kto by nie panem 
Norskim, ale anioem.: 
 Nie przyszo mi to na myl!...  rzek jakby do siebie Solski tonem alu. 
 Musz doda  wtrci Dbicki  e mj sd odpowiada tym faktom z ycia panny Brzeskiej, 
ktre znam. Kto inny, znajcy j mniej dokadnie albo dokadniej anieli ja, mgby 
wyrobi sobie inn opini. W zjawiskach bardzo zoonych, jakimi s: biologiczne, psychiczne 
i spoeczne, dziesi punktw, czyli faktw, wyznacza zupenie innego typu krzyw 
anieli pi faktw. Z tego powodu w wymienionych naukach trzeba cigle odwoywa si 
do obserwacji, gdy czysta dedukcja prowadzi do faszywych rezultatw. 
 Ach, c to za pedanteria!...  oburzy si Solski.  Kiedy we mnie serce zamiera z 
trwogi, e potpiem niewinn, on wykada logik!... Bywaj zdrw, profesorze... Twoja mdro 
robi wraenie piy, ktra piuje ywego czowieka. 
Ucisn Dbickiemu obie rce i wrci do siebie rozdraniony w wysokim stopniu. Profesor 
za poprawiwszy si na fotelu znowu zacz przeglda notatki. 
Od tej pory Solski nie zajmowa si cukrowni: nie zwoywa sesyj, nie odbiera i nie wysya 
listw i depesz, nie rozmawia z technikami. W przedpokoju pana Stefana drzemali lokaje, 
na prno oczekujc rozkazw; a tymczasem ich wadca chodzi tam i na powrt po 
wszystkich pokojach domu i  tskni. 
Dawniej kilka razy widzia Madzi powracajc z pensji; wic teraz, midzy pierwsz i 
trzeci w poudnie, nie mg oprze si manii spogldania przez okna na podwrze. Co dzie 
o tej porze ogarnia go niepokj i zdawao mu si, e lada chwil zobaczy Madzi, ktra moe 
cho przez pomyk wbiegnie do dawnego mieszkania. 
Niekiedy zakrada si do pokojw, ktre niegdy zajmowaa; siada na fotelu przed jej 
biurkiem, patrzy na drzwi wchodowe i sucha: czy nie odezwie si dzwonek? Ale dzwonek 
milcza i Madzia nie ukazywaa si na paacowym dziedzicu. 
Dlaczego ona nie przychodzi do nas?  myla i natychmiast dawa sobie odpowied. 
Nie przychodzi  poniewa w tym domu obraono j. Jego krewna, najpowaniejsza osoba w 
rodzinie, zamiast przygarn Madzi, o co j prosi, zapowiedziaa pannie, e dla zwizku z 
Solskim musi wyrzec si wasnej rodziny!... 
A on sam czy lepiej postpi? yd z chopem o konia targuj si godzin, a tymczasem on 
chcia wytargowa on, dusz ludzk  w cigu paru minut. Bo duej nie trwaa rozmowa z 
Madzi; a jakim on tonem przemawia?... 
 Co ja zrobiem?... co ja zrobiem!...  powtarza Solski chwytajc si za gow. 
Raz okoo drugiej po poudniu zerwa si i pobieg w stron domu, w ktrym miecia si 
pensja panny Malinowskiej. Chodzi z kwadrans po ulicy, min gromad pensjonarek powracajcych 
z lekcji, ale Madzi nie zobaczy. 
168 
Oszalaem?  myla.  aden pa nie kry tak niemiao okoo crki krlewskiej jak ja 
okoo guwernantki!... 
Zakipiaa w nim duma i przez jeden dzie znowu zajmowa si cukrowni. Zwoa sesj, 
wysa kilka listw, ale wieczorem wymkn si pod dom, gdzie mieszkaa Madzia. 
Pokj jej na trzecim pitrze by owietlony, okno otwarte. W chwili gdy Solski patrzy tam 
z drugiej strony ulicy, mulinowa firanka wyda si jak agiel, w ktry wiatr uderzy. 
 Kto do niej wszed  rzek do siebie.  Ale kto?... 
I zazdro szarpna go za serce. 
Nazajutrz cay ranek rozmyla: dlaczego Ada nie bya u Madzi? Posprzeczay si? Chyba 
nie. Wic co?... Byy przecie najserdeczniejszymi przyjacikami... 
Nagle stan na rodku pokoju, zaciskajc pici. 
Moe Ada naprawd kocha si w tym Norskim?... Kilka miesicy mieszkali razem w Zu
rychu... Norski odwiedza Ad prawie co dzie... Razem odbywali wycieczki... Potem co 
zaszo midzy nimi... 
 Aaa!...  jkn Solski. 
Na myl, e jego siostra kocha si w panu Kazimierzu i moe by rywalk Madzi, Solski 
uczu, e chce bi gow o cian, wybiec na ulic, krzycze... Wcieko uderzaa mu na 
mzg. 
Ten Norski... blagier... i karciarz zabiera mu i siostr, i Madzi!... 
Po gwatownym wybuchu rwnie nagle ogarn pana Stefana spokj. 
 Zdaje si, e temu kawalerowi strzel kiedy w eb  rzek do siebie. 
Nad wieczorem zebraa si sesja technikw i plenipotentw po to tylko, aeby zaznaczy, 
e budowa cukrowni idzie dobrze. Na murach lada dzie trzeba stawia dachy; koty i machiny 
ju odpyny z Gdaska do Warszawy; koa wodne s gotowe i nie byo nieprzewidzianych 
wydatkw. 
Solski sucha roztargniony, a gdy czonkowie sesji zaczli rozchodzi si, da znak Zgierskiemu, 
aeby zosta. 
Pulchny czowieczek umiechn si zgadujc, e bdzie mia poufn konferencj. A jako 
dyplomata pocz zastanawia si, o co moe by zapytany. O pann Helen Norsk?... O 
Madzi?... Moe o sprzeda cukrowni?... Moe o to, co w miecie mwi o Solskim?... Moe 
o to, co mwi o przyczynach wyprowadzenia si Madzi z ich domu?... A moe te o to, co 
publiczno sdzi o pannie Adzie Solskiej, ktra niedawno  bya emancypantk, potem zostaa 
spirytystk, a dzisiaj jest mizantropk i nie pokazuje si nikomu?... 
Solski usiad na fotelu i podsun gociowi pudeko z cygarami. Pan Zgierski wzi jedno, 
ugnit w palcach, obci, a spod oka wci patrzy na drzwi. Drao w nim serce na myl, e 
mog przynie cudowne wino Solskich, ktre pan Zgierski nadzwyczajnie lubi, i  ba si 
go. Lubi, gdy byo dobre, a ba si, gdy bardzo rozwizywao mu jzyk, nawet za bardzo. 
Gdy tak waha si midzy nadziej i trwog, Solski zapyta: 
 C nowego?... 
Zgierskiemu czarne oczki zmniejszyy si do rozmiarw iskierek. Z miodowym umieszkiem 
pochyli gow do ziemi i rzek: 
 Panna Norska wychodzi za Bronisawa Korkowicza... lub ma odby si w Czstochowie 
za par tygodni... Skutkiem tego pan Kazimierz zerwa z siostr... 
 Ciekawym, czy panna Helena zaprosi mnie na wesele? Jest to jedyny wypadek, z powodu 
ktrego mgbym ubawi si par godzin w salonach pani Korkowiczowej. 
 Czy mog jej o tym powiedzie?  spyta z rozkoszn mink Zgierski.  Chocia nie!  
doda.  Zanadto zmartwiaby si panna Helena usyszawszy, e jej mciwy cios tak may 
zrobi efekt... 
 A za c ona si mci?  rzek Solski ziewajc. 
169 
 Nieszczsna pomyka!  westchn Zgierski.  Mwiono, e panna Helena wierzya, do 
chwili wyprowadzenia si std panny Brzeskiej, e... 
 e co? 
 e pan odwrci swoje wzgldy od niej, to jest od panny Heleny, a zaszczyci... pann 
Magdalen... 
 Aaa!...  mrukn Solski, obojtnie wytrzymujc migotliwe spojrzenia Zgierskiego. Po 
chwili za doda: 
 Ambitne dziecko z panny Brzeskiej. Nie sypiaa po nocach i chuda wyobraajc sobie, 
e moja siostra wywiadcza jej ask. 
Umilk i znowu odezwa si: 
 Ambitne, ale dobre dziecko. Rozweselao nasz dom, nawiasowo mwic, nudny... Leczyo 
migren mojej ciotki... Mia dziewczyna... Szczerze bybym zadowolony, gdyby moja 
siostra potrafia w sposb moliwy do przyjcia zabezpieczy jej przyszo... Bo i c to za 
los biednych nauczycielek!... 
Zgierski stropi si. 
 Panna Magdalena  rzek szybko  nie potrzebuje lka si o przyszo. Jej brat, dyrygujcy 
kilkoma duymi. farbiarniami pod Moskw, ma znaczne dochody i robi majtek. Ona 
za otrzymaa zapis w Iksinowie wynoszcy kilka tysicy rubli... 
 Od kogo?... 
 Od jakiego majora... 
 Od majora?...  powtrzy Solski.  Za co?... 
Pan Zgierski podnis brwi, spuci oczy i wzruszy ramionami. Solski dozna uczucia, 
jakby mu kto odwrci gow i wskaza nowy widnokrg. Prawie  zabolao go w szyi. 
 Skd pan o tym wie?  zapyta Solski. 
 Bawia tu jaka pani sdzina z Iksinowa z crk i przyszym ziciem. 
 Ach!...  szepn Solski. 
 Poznaem te damy u pastwa Korkowiczw i dowiedziaem si kilku szczegw... 
 Ciekawe!  rzek Solski.  C jej mogy zarzuci? 
 Dziecistwa!... Obie panie, no i pani Korkowiczowa, nie mog darowa pannie Brzeskiej 
niewinnej kokieterii... 
 Kokieterii?... 
 Och, ktra kobieta jej nie posiada!...  umiechn si Zgierski.  W kadym razie z tego 
powodu panna Brzeska musiaa opuci dom pastwa Korkowiczw... 
 Mymy j stamtd si zabrali  wtrci Solski. 
 Tak... tak... ale... Z tego te jakoby powodu panna Brzeska wyjechaa z Iksinowa... 
 A takie szerzya spustoszenia!...  rozemia si Solski. 
 Naturalnie dziecistwa... parafiaszczyzna...  mwi Zgierski.  Bd jak bd trafio 
si, e jaki urzdnik pocztowy w Iksinowie zastrzeli si... Nazywa si oryginalnie: Cynadrowski... 
 Cynadrowski?... Cynadrowski?...  powtrzy Solski ju nie ukrywajc wzruszenia. 
Opar okcie na porczach fotelu, zasoni rkoma oczy i szepn:  Cynadrowski?... Aha!... 
aha!... 
Przypomnia sobie pomieszanie Madzi wwczas, kiedy zameldowano Mitlewicza. Przypomnia 
sobie ich rozmow, w cigu ktrej go z Iksinowa wspomnia i o majorze, i o 
mierci jakiego Cynadrowskiego, co bardzo zmieszao Madzi... 
 Aha!... aha!...  powtrzy Solski odgrzebujc w pamici wizyt Mitlewicza, ktra ju 
wwczas robia na nim podejrzane wraenie. 
Zgierski spostrzeg, e jego wiadomoci moe zbyt silnie podziaay na Solskiego. Ukoni 
si nisko i na krciutkich nkach potoczy si za drzwi. 
170 
Wic panna Magdalena ju ma przeszo?...  myla Solski.  Bah!.., i nawet dramatyczn... 
Wic ju byo i strzelanie sobie w eb?... To tak w rzeczywistoci wyglda niewinne 
dziewcztko, ktre wedug Dbickiego nie miao czasu myle o sprawach erotycznych!... A 
to kochany profesor zna si na kobietach... Chocia... Dlaczego on zakoczy swj wyczerpujcy 
odczyt frazesem, e kto by zna dokadnie pann Brzesk, mgby wyrobi sobie o 
niej inn opini?...  Aha!... Sprytny staruszek... 
Solski zerwa si z fotelu i zacz chodzi po gabinecie prawie wesoy. Niekiedy na 
mgnienie oka bysna mu myl, e to, co Zgierski opowiada o Madzi, wyglda niewyranie 
i moe by plotk. Bya nawet krtka chwila, e chcia to sprawdzi... Wnet jednak nasun 
mu si cay szereg uczu i powodw zaguszajcych te zachcenia. 
Przede wszystkim jakim on sposobem sprawdzi i po co? Moe ma zaprosi na pogawdk 
pana Fajkowskiego, prowizora z Iksinowa, i klepic go po ramieniu, przy kieliszku wina 
ostronie wypytywa: jak to tam byo z zapisem majora dla panny Brzeskiej?... Nie, pan Stefan 
Solski tego nie zrobi. On tego ani potrafi, ani chce rozszerza koa demokratycznych 
znajomoci, ktre ju stany mu koci w gardle. 
Dzisiaj wszystko jest jasne. Urocza Madzia jak wszystkie kobietki oszukiwaa rd mski 
bd dla wyzyskania go, bd ot tak sobie. Dziki temu zakcia spokj browarw pana 
Korkowicza, a w Iksinowie pchna kogo do samobjstwa (zapewne bez zamiaru), no  i 
zdobya kilka tysicy rubli moe ju z zamiarem... 
Zamieszkawszy u Solskich wyprotegowaa do cukrowni pana Fajkowskiego, ktry mg 
zaszkodzi jej wzmiankami o iksinowskich historiach. Widzc za e jej filantropia robi dobre 
wraenie, zacza kokietowa jego, Solskiego, litoci i wspczuciem. Praca na pensji, 
przywizanie do Ady, leczenie migren ciotki, zajmowanie si sub paacow  wszystko to 
byo kokieteri!... 
Nagle wpad do Warszawy jaki pan Mitlewicz, jego narzeczona z matk i  panna Brzeska 
poznawszy, e moe by zdemaskowana  dramatycznie usuwa si z ich domu!... Czyn 
roztropny, gdy w tydzie pniej moe dano by jej do zrozumienia, e powinna si usun. 
Solski chodzc przygryza wargi i umiecha si. wiea teoria o charakterze Madzi 
wprawdzie szwankowaa na pewnych punktach, ale za to bya jasna i odpowiadaa jego pogldowi, 
e  kobiety s pode. 
Wic uwierzy w now teori; zamyka oczy na wtpliwe szczegy i wierzy. Za swoj 
mio idealn, za zranion dum, za wszystkie dziecistwa, jakich dopuci si dla panny 
Brzeskiej, za tsknot, ktra ara mu serce, musia przecie mie satysfakcj. Wic uwierzy, 
e Madzia  jest przewrotn kokietk. 
Nazajutrz poszed do mieszkania siostry zmizerowany, ale i zdecydowany. 
 Ada  rzek  pojedziesz ze mn za granic? 
 Po co?  spytaa siostra. 
 Rozerwa si... odetchn wieym powietrzem... Ju denerwuj mnie warszawskie 
upay, no  i ludzie... 
 Gdzie chcesz jecha? 
 Wstpi na kilka tygodni do Winternitzu, potem w gry... potem do morza... Jed ze 
mn, Ada, bo i tobie dobrze zrobi hydropatia... 
 Ja wyjad na wie  chodno odpowiedziaa siostra. 
W par dni pniej, a we dwa tygodnie po wyprowadzeniu si Madzi, paac Solskich opustosza. 
Ada z ciotk Gabriel tudzie z kolekcj mchw i porostw przeniosa si na wie, a 
pan Stefan wyjecha za granic. 
Suba odetchna. W ostatnich dniach ycie w paacu byo nieznone. Pastwo prawie nie 
widywali si z sob, a pan tak by rozdraniony, e nawet stary kamerdyner dra na jego 
widok. 
171 
29 W nowym gniedzie 
W pewnym domu przy ulicy drugorzdnej, ale ruchliwej, bezdzietna wdowa, pani Burakowska, 
utrzymywaa rodzaj pensjonatu dla kobiet. Zaja poow trzeciego pitra, na ktrym 
znajdowao si jedno wiksze mieszkanie zoone z kilku pokojw i kuchni tudzie kilku 
pokoikw z osobnymi wejciami. 
Pani Burakowska pokoiki te wraz z usug wynajmowaa sublokatorkom, ktre stooway 
si u niej. A poniewa znaa si na gospodarstwie i miaa du kuchni, wic jeszcze kilka 
osb z miasta przychodzio do niej na obiady. 
Tych lokatorek, stoowniczek i stoownikw byo razem ze dwadziecia osb. Pani Burakowska 
miaa cik prac, ale miaaby te i niezy byt przy nich, gdyby nie drobna okoliczno. 
Oto Opatrzno pobogosawia pani Burakowsk bratem, starszym o rok, i siostr, 
modsz o kilkanacie lat. 
Siostra, panna Klotylda Pasternakiewiczwna, posiadaa sto jeden przemysw. Umiaa 
szewctwo, introligatorstwo, haft, malowaa na porcelanie, graa na fortepianie, wyrabiaa 
ramki z paciorkw, wiece ze skry i  szya bielizn. Wszystkie te jednake kunszta pomimo 
gorliwej pracy przynosiy jej ledwie dziesi rubli na miesic. 
Znacznie starszy brat, pan Wacaw, by praktyczniejszy: nie robi nic, ale za to cigle szuka 
zajcia, co zmuszao go do przepdzania czasu w cukierniach i restauracjach. 
M pani Burakowskiej, obywatel ziemski, zmar przed picioma laty i pozostawi dobra, 
z ktrych wdowa otrzymaa trzy tysice rubli gotwk. 
Gdyby nie siostra posiadajca sto jeden kunsztw i nie brat, ktry zna tylko jeden kunszt: 
prnowania, moe pani Burakowska przy swoim pensjonacie utrzymaaby w caoci owe 
trzy tysice rubli, a moe dooyaby co do nich. 
Ale przy obowizkach, jakie na ni spady, majtek pani Burakowskiej nie powikszy si. 
Owszem, starannie prowadzone rachunki dowodziy, e w cigu czterech lat samodzielnej 
pracy pani Burakowska utracia ze swego kapitaliku tysic dwiecie rubli. Pozostae tysic 
osiemset rubli powinna bya straci w cigu nastpnych szeciu lat, po czym... 
Potem  mylaa, e dobry Bg zeszle na ni mier, a sam zaopiekuje si modsz siostr, 
arcypracowit i posiadajc sto jeden kunsztw, tudzie starszym bratem, ktry poszukiwa 
zajcia. 
Gdyby kto wszed do pokoju tej kobiety wwczas, gdy robia wieczorny rachunek, gdyby 
zajrza w jej mzg przepeniony gospodarskimi kombinacjami i w serce pene trwogi, moe 
pomylaby: 
O jaki to ndzny los kobiety samodzielnej i w jak bezceremonialny sposb pe zwana 
sab jest wyzyskiwan przez mczyzn... 
Ale poniewa nikt nie robi rachunkw z pani Burakowsk i nikt nie widzia jej zalknionego 
serca, wic wyobraano sobie, e damie tej jest rozkosznie na wiecie. Miaa dobry humor, 
wynajdywaa co tydzie inne potrawy na obiad, krcia si po mieszkaniu, po kuchni i 
po pokojach z oddzielnymi wchodami od szstej rano do pnocy, wic  czeg byo jej 
potrzeba?... 
U pani Burakowskiej od dwu lat mieszkaa kasjerka ze skadu aptecznego, ktra miaa 
czterdzieci rubli miesicznej pensji i prac od smej rano do smej wieczr z wyjtkiem 
godziny na obiad. Po dziesiciu latach zajcia, przy ktrym nie byo czasu myle o sobie, 
panienka ta jednego dnia uczua, e jest jej jako niedobrze i... 
172 
I kiedy otrzewiono j (w pokoju za skadem aptecznym), zobaczya nad sob jegomocia 
z siwymi wsami, ktry tomaczy jej, e musi na par miesicy wyjecha na wiee powietrze. 
Bya zdziwiona tym, e zamiast przy kasie znalaza si w pokoju za skadem aptecznym, 
e sam waciciel skadu aptecznego prosi j, aby wyjechaa na wiee powietrze. A poniewa 
dano jej urlop i obietnic, e posady nikt nie zajmie, wic w pocztkach czerwca przeniosa 
si na wie do swojej ciotecznej siostry, ktrej nie widziaa od jedenastu lat. 
Tam przyjto j yczliwie i owiadczono, e przed kocem lata nie wypuszcz jej do Warszawy. 
Kasjerka ze skadu aptecznego nie moga wydziwi si, e przez ten czas, kiedy ona 
za kantorkiem odbieraa kwity i pienidze lub wydawaa reszty, cioteczna jej siostra nie tylko 
wysza za m, nie tylko miaa omio-i dziewicioletnie dzieci, ale nawet  jakby postarzaa 
si... 
Kasjerce zajtej od smej rano do smej wieczr przyjmowaniem pienidzy i wydawaniem 
reszty podobne zmiany w yciu nigdy nie przychodziy na myl. Nie moga wykombinowa: 
jakim sposobem tak nagle starzej si ludzie i wyrastaj dzieci? Chocia od dziesiciu 
lat bya kobiet samodzieln, a nawet urzdnikiem skadu aptecznego! 
Skutkiem wyjazdu kasjerki na wie, u pani Burakowskiej by w korytarzu jeden wolny 
pokj z osobnym wchodem. A poniewa kobiety nalece do stowarzyszenia panny Howard 
popieray si wzajemnie jak ydzi, wic w kilka godzin po opuszczeniu Solskich Madzia za 
porednictwem pani Zetnickiej osiedlia si pod skrzydami pani Burakowskiej. 
Z bijcym sercem nie ze zmczenia, ale ze strachu, Madzia wdrapaa si na trzecie pitro 
nowego mieszkania. W korytarzu uderzy j zapach kuchennych przypraw; w przedpokoju 
usyszaa turkot maszyny do szycia, a w salonie bdcym zarazem jadalni zobaczya  
szczup szatynk, sam pani Burakowsk, ktrej wrczya kartk pani Zetnickiej. 
 Pani chce u nas zamieszka?  spytaa pani Burakowska wycierajc grubym fartuchem 
zatuszczone rce. 
 Tak, prosz pani. 
 Mamy tu jeden pokoik z osobnym wchodem, a take z usug i caodziennym utrzymaniem 
za 33 ruble na miesic. 
 Owszem, prosz pani, jeszcze dzi zapac. 
 Doprawdy?... Co za szkoda!...  westchna pani Burakowska. 
 Bo ten pokoik (z meblami) bdzie wolny tylko do sierpnia... 
 Trudno, prosz pani  rzeka Madzia. 
Maszyna do szycia nie przestawaa warcze. 
W tej chwili do salonu (ktry by zarazem pokojem jadalnym) wszed przystojny brunet 
mogcy mie okoo czterdziestu kilku lat. Spojrza na Madzi okiem znawcy i rzek pgosem 
do pani Burakowskiej: 
 Moja droga, nie masz p rubla drobnych?... Bo ja mam sturublwk, a musz spotka 
si w Saskim Ogrodzie... 
 Mj brat... Pasternakiewicz, panna Brzeska...  zaprezentowaa ich pani Burakowska 
wydobywajc ze starej portmonetki p rubla maymi dziesitkami i wielkimi miedziakami. 
Madzia zarumienia si, pan Pasternakiewicz ukoni si z min czowieka, ktry idzie 
zmieni sturublwk. W drugim pokoju maszyna do szycia wci warczaa, a po mieszkaniu 
rozchodzi si zapach kuchennych sosw. 
Madzia tego samego dnia sprowadzia si do pokoju z osobnym wejciem, a gdy otworzya 
okno na ulic, dolecia j z ssiedniego pokoju stumiony szmer maszyny do szycia. 
Pooya si na krtkim ku, ale nie moga zasn do drugiej w nocy. Skoro wit usyszaa, 
e pan Pasternakiewicz ju wrci z Saskiego Ogrodu do domu, cho z jego stpania 
nie mona byo odgadn, czy zmieni sturublwk. . 
173 
Wkrtce patem w ssiednim oknie znowu zerwa si warkot maszyny do szycia, przy ktrej 
panna Pasternakiewiczwna zarabiaa dziesi rubli miesicznie, pomimo e znane jej 
byo szewctwo, introligatorstwo i haft, e malowaa na porcelanie, graa na fortepianie, wyrabiaa 
ramki z paciorkw tudzie wiece ze skry. 
Przez par nastpnych dni Madzia bya odurzona, ale w sposb przyjemny. Zdawao jej 
si, e wrcia z dalekiej podry i e jej pobyt u Solskich skoczy si bardzo, o! bardzo 
dawno. Nowy lokal, troch ciasny, robi na niej wraenie bezpieczniejszego. W pokoiku, za 
ktrego drzwiami biegali ludzie, dokd z okna dolatywa szmer uliczny, Madzia mniej baa 
si komety, o ktrej mwi Dbicki, i nie miaa czasu myle o wiekuistym nicestwie. 
Pokoik ten lea jakby w ognisku powszedniego ycia. Od rana po korytarzu krciy si 
suce albo przekupnie z koszami misa i jarzyn. Sycha byo swd samowaru, czyszczenie 
garderoby, roznoszenie kawy i herbaty. Potem lokatorki pani Burakowskiej wybiegay do 
swoich zaj na miasto, a suce porzdkoway ich mieszkania. Potem pani Burakowska 
krzyczaa na kuchark lub urywanymi zdaniami rozmawiaa z ni o tym, co bdzie na obiad. 
Na korytarzu zaczy rozchodzi si swdy przedobiadowe, a od pierwszej do trzeciej 
zbierali si stoownicy i stoowniczki i znowu rozbiegali si do swych zaj. Tymczasem o 
trzy pitra poniej okna, na ulicy, sycha byo nieustajcy szmer ng, turkot doroek, powozw, 
wozw piekarskich, rzeniczych, transportowych... Czasem rozleg si goniejszy 
okrzyk, czasami przejecha karawan, ale tak prdko, jak gdyby nieboszczyk nie by zimnym 
trupem i nicoci, lecz interesantem, ktry spieszy na cmentarz. 
Co za rnica pomidzy tym gwarnym zaktkiem a samotnymi salonami Solskich, gdzie 
milczca suba ukazywaa si i znikaa jak cienie, gdzie czowiek lka si szelestu wasnych 
krokw i ze wszech stron oblany pustk, odczuwa mier i nico. 
Trzeciego dnia Madzia bdc na pensji spostrzega, e tym razem uczennice s bardzo 
zajte jej osob, a nauczycielki i profesorowie witaj si i rozmawiaj z ni w sposb niezwyczajny. 
Nawet panna Malinowska, w czasie pauzy, zabraa Madzi do swego pokoju i 
rzeka: 
 C to, wyprowadzia si pani od Solskich? 
 Tak. 
 I odrzucia pani owiadczyny Solskiego?... 
Madzia milczaa. 
Panna Malinowska wzruszya ramionami i dodaa: 
 Jaki ma pani zamiar na wakacje? 
 Zostan w Warszawie. 
 Chce pani kilka dobrych lekcyj? 
 Bardzo byabym wdziczna... 
 Dam je pani... No, no!... nie kada kobieta zdobyaby si na podobny heroizm... Odrzuci 
Solskiego... Doprawdy wyglda to jak sen...  mwia panna Malinowska. 
Gdy okoo drugiej Madzia wracaa do domu, na schodach zabiega jej drog panna aneta. 
Obejrzaa si na wszystkie strony i schwyciwszy si za porcz szepna z mink bardziej ni 
kiedykolwiek wystraszon: 
 Co ty, Madziu, zrobia najlepszego?... Biedny Fajkowski teraz ju z pewnoci nie dostanie 
miejsca przy cukrowni!... 
 Dlaczego?...  spytaa Madzia widzc, e pannie anecie zbiera si na pacz.  Czy za 
to, e ja wyprowadziam si od Ady, ma pokutowa twj narzeczony?... Zastanw si... Pan 
Solski jest tak szlachetny, e danego sowa nigdy nie cofnie. 
 Tak mylisz?  odpara cicho panna aneta i na jej wylknionej twarzyczce ukaza si 
odblask radoci.  Ale zrobia gupstwo... Jak mona nie wyj za Solskiego!... 
Nie mwiaby tak  pomylaa Madzia  gdyby znaa jego ciotk, a nade wszystko 
babk. Brr!... umarabym midzy tymi kobietami... 
174 
Na ulicy jednak ogarn j strach. Czy Solski nie zechce mci si nad osobami, ktrym 
ona wyjednaa posady? 
Nie zrobi tego  rzeka do siebie. I przyszo jej na myl, e Solski jest naprawd dobrym 
czowiekiem. A w takim razie, czy powinna bya odrzuci go, jeszcze w taki szorstki sposb?... 
Obiad jadaa Madzia u pani Burakowskiej z drug seri stoownikw. Byo tam kilka nauczycielek, 
jedna buchalterka, stary urzdnik, wreszcie student, ktry koczy zdawa egzamina. 
Wszyscy ci ludzie jedli penymi ykami, a rozmawiali pgbkiem, kady bowiem 
spieszy si do roboty. Tylko student, ktry z powodu braku pienidzy poprzestawa na pobiedzie, 
jad powoli usiujc wielkimi ilociami chleba wynagrodzi mae porcje. Jego zapadnite 
policzki i gboko osadzone oczy odbieray Madzi apetyt. Nie moga opdzi si 
przed myl, e los biednego chopca byby moe innym, gdyby ona nie zerwaa stosunkw z 
Solskimi! 
Madzia pia czarn kaw, gdy doniesiono, e w jej mieszkaniu czeka jaka dama. 
Ada...  przebiego jej przez gow. 
Z biciem serca wesza do swego pokoju i zastaa  pann Howard, ktra na widok Madzi 
zerwawszy si z krzesa, szeroko otworzya ramiona. Bya podobna do krzya przy drodze. 
 Witam!...  zawoaa panna Howard  witam podwjn bohaterk... 
Potem schwyciwszy Madzi w objcia mwia z wybuchem zapau: 
 Uwielbiam ci, panno Magdaleno...  Jednym zamachem zdeptaa magnata i  mczyzn... 
Tak, gdyby wszystkie kobiety postpoway w podobny sposb, sprowadziybymy 
mczyzn do waciwego poziomu... Zarozumiae zwierzta!... Twj pikny czyn godny jest 
demokratki i kobiety samodzielnej... 
Nastpnie uspokoiwszy si panna Howard opowiedziaa Madzi, e Solski po jej odmowie 
wpad w tak wcieko, e zabi swego psa. 
 Zabi Cezara?  powtrzya Madzia blednc.  Skd pani wie o tym?... 
 By u mnie wczoraj plenipotent Solskiega... wie pani... Bardzo przyjemny czowiek, w 
rednim wieku... 
 On ma troch nogi...  wtrcia Madzia. 
 Tak  przerwaa panna Howard  ma nieco... ekscentryczne nogi, ale  bardzo miy 
czowiek... Przynis dla naszego towarzystwa miesiczn skadk panny Solskiej, sto rubli... 
Przyznam ci si, panno Magdaleno  dodaa po chwili widzc cie na twarzy Madzi  e 
sturublwki panny Solskiej upakarzaj mnie... Szczeglniej dzi, po twoim piknym czynie... 
I powiem ci, e nigdy tak nie pogardzam magnatami jak wwczas, kiedy musz przyjmowa 
ich ofiary... Ale c zrobi?... Wydatki towarzystwa rosn... 
Panna Howard zamylia si pospnie. Po chwili jednak czoo jej zaczo si rozchmurza 
i mwia dalej z umiechem. 
 Szczeglny czowiek ten plenipotent Solskich... Piknym nie mona go nazwa, ale  
ma co w oczach... Jest wdowcem... Kiedy do mnie przyjdzie, przesiaduje po kilka godzin. 
Zaprowadzi mi ksiki rachunkowe i udziela poytecznych wskazwek. Myl, e jeeli nad 
nami, kobietami, ciy kltwa, aebymy wychodziy za m, to powinny bymy wychodzi 
tylko za takich... 
Ale ci dumni panowie, ci wadcy wiata  prawia panna Howard podniesionym gosem  
oni nie powinni nigdy zazna sodyczy maeskiego poycia... Ach, panno Magdaleno, doskonale 
zrobia odtrcajc Solskiego ktrego widok napenia mnie obaw i wstrtem... Jakie 
to musi by zwierz namitne i ponure... Czysty inkwizytor!... Cha! cha! cha! Chcia zje 
adn kobiet jak ostryg, a tu  klap!... i dosta po apkach... Zdawao mu si, e skromna 
nauczycielka wobec jego bogactw zapomni o godnoci kobiecej... 
175 
Panno Magdaleno  zawoaa zrywajc si  postpia jak Joanna dArc z tym... nienasyconym 
triumfatorem. No, bd zdrowa!... Jeeli bdziesz kiedy potrzebowaa lekcyj, daj mi 
zna i pamitaj, e masz przyjacik, ktra ci podziwia... Podli mczyni!... 
Dugo jeszcze po odejciu panny Howard Madzia czua zamt w gowie. Zdawao jej si, 
e gorliwa apostoka praw kobiecych skada si z dwu osb. Jedna nienawidzi magnatw, 
druga przyjmuje od nich ofiary; jedna pogardza mczyznami i maestwem, druga  bodaj 
czy nie wyszaby za m. 
C to za okrutnik ten Solski!...  rzeka do siebie Madzia. Zabi Cezara... 
Potem przyszo jej na myl, e jeeli na pannie Howard krzywonogi plenipotent Solskich 
wywar tak potny wpyw i gotowa bya wyj za niego, to z jakiej racji Solski nie miaby 
zasugiwa na przywizanie kobiety? 
Nigdy nie powiedzia, e mnie kocha!...  szepna rozdraniona Madzia. 
Lecz wnet przypomniaa sobie, e Solski robi wicej, gdy spenia kade jej yczenie. A 
jak on z ni rozmawia, jak patrzy na ni, jak caowa j w rk... 
Teraz dopiero w sposb niejasny zaczo budzi si w duszy Madzi pytanie: czy dobrze 
zrobia odrzucajc Solskiego?... Ale stumia je, oburzona sama na siebie. 
W korytarzu rozlegay si stpania: trzecia seria stoownikw pani Burakowskiej wracaa 
z obiadu. W obocznym pokoju maszyna do szycia zacza warcze, zapach przypalonego 
tuszczu wzmocni si, a jednoczenie Madzia usyszaa gos pani Burakowskiej lamentujcy: 
 Patrzcie, kot zjad cielcy kotlet!... Mj Boe, mj Boe... czy tu podobna doj do czego?... 
Go stuk talerz, Marianna zamaa warzchew, kot zjad miso... Ach, nieszczcie... 
ach, nieszczcie z wami!... 
Madzi przyszo na myl, e w tym domu wszystko obraca si naokoo cielcego kotleta. 
Za tym kotletem biegaj suce do miasta, na ten kotlet spiesz stoownicy, dla tego kotleta 
maszyna panny Pasternakiewiczwny warczy przez szesnacie godzin na dob, na ten kotlet 
poluj godne koty, wreszcie z powodu tego kotleta pani Burakowska wpada w rozpacz. 
Nic  tylko cielce kotlety!... One tu panuj, one zaprztaj wszystkie rozumy i zapeniaj 
serca. 
Nie tak byo u Solskich, gdzie wcale nie zajmowano si jedzeniem. Troszczono si o danie 
pracy ludziom potrzebujcym, rozmawiano o duchach, o tym, czy fabryka jest istot yw, 
ktra myli i czuje, rozprawiano o towarzystwie kobiet albo o moliwoci powszechnego 
potopu... 
I staa si rzecz dziwna. Dom Solskich, z ktrego Madzia wydara si jak z oa tortur, po 
kilku dniach zacz budzie w niej tsknot. 
Cicho tam byo, przez okna zaglday drzewa ogrodowe... A nade wszystko poza obrbem 
zaj na pensji Madzia miaa kogo otacza swoj opiek. Przecie Ada, ta wielka pani, tulia 
si do niej, szukaa jej towarzystwa i pieszczot jak dziecko, ktre potrzebuje kocha i by 
kochanym... 
Co ja zrobiam?...  szepna Madzia zaamujc rce. 
A ten Solski, szorstki, dziwak, ale kipicy nadmiarem si... Burza w ludzkiej postaci, ktra 
jednak agodniaa wobec niej... Prawda, e roznieca trwog zupenie jak burza, kiedy czowiek 
dostanie si midzy jej wichry i pomroki... Jakie to jednak wydaje si pikne dzi, kiedy 
przeszo na zawsze!... 
W tej chwili Madzia jasno zrozumiaa, czym dla niej by dom Solskich. By to wiat, w 
ktrym nie istniay materialne interesa. Tam po raz pierwszy spotkaa ludzi powanie zajmujcych 
si kwestiami spoecznymi, zagadnieniami ducha i natury. Tam znalaza serdeczn 
przyjacik w kobiecie i mczyzn, ktry lubi j naprawd bezinteresownie. Tam nareszcie 
miaa wyrany cel na przyszo: szko przy fabryce. 
I pomyle, e ona sama wasnymi rkoma rozwalia taki gmach szczcia, odtrcia los 
trafiajcy si jednemu czowiekowi na miliony. 
176 
Po wylewie tsknoty za tym, co mino, w Madzi zbudzia si refleksja. Czy Solski, gdyby 
do niej wrci, nie przejmowaby j trwog, ktrej nie moga opanowa? Czy potrafiby lepiej 
i wyraniej przemwi do jej uczu i przyku j do siebie nie tylko podziwem i wdzicznoci? 
Czy Ada nigdy nie obrzuciaby jej spojrzeniem wielkiej damy, nigdy nie powtrzyaby 
sw, ktrych sam ton rani serce Madzi? A ciotka Gabriela i staruszka hrabina, i ci wszyscy 
krewni Solskich, ktrych poznaa w czasie Wielkiejnocy, czy inaczej traktowaliby j ni dotychczas? 
Nie. A wic nie moga y w tym zaczarowanym wiecie, ktry karmi j gorycz, cho 
zostawi al po sobie. 
Powoli zapad wieczr; swdy, bieganie po korytarzu, turkot na ulicy osaby. Madzia 
przymkna okno, zapalia lamp i zacza pisa list do ojca. Opowiadaa mu wszystko, co 
trafio si jej, pytajc o zdanie i rad. Skoczywszy doznaa ulgi. 
Przygoda panny Brzeskiej w domu Solskich gon staa si w Warszawie, a przez kilka 
nastpnych dni Madzia odebraa mnstwo wizyt. Odwiedzay j pojedyczo i parami ubogie 
panie z towarzystwa kobiet dopytujc si niemiao: czy nie ma jakich potrzeb?... czy nie 
brak jej pienidzy?... i ofiarowujc swoje usugi. Odwiedzay j nieznane, czasem bardzo 
eleganckie damy owiadczajc, e pragnyby mie w niej nauczycielk dla swych crek czy 
kuzynek. Przy czym w sposb nie zawsze zrczny kieroway rozmow na stosunki Madzi z 
Solskimi, a nie odebrawszy odpowiedzi wychodziy obraone. 
By i Dbicki. Przeprasza Madzi, e nie zoy jej dotychczas wizyty; ale w tych czasach 
mia znowu atak sercowy i musia unika schodw. Nastpnie z min zakopotan zapyta, 
czy Madzia nie chciaaby przez wakacje udziela lekcyj jego siostrzenicy, Zosi, godzin na 
dzie za dwadziecia rubli miesicznie. 
Madzia przyja profesora z radoci i nawzajem prosia go, aeby pozwoli jej dawa lekcje 
Zosi, ale darmo. Po rozprawach i baganiach Dbicki zgodzi si na projekt Madzi; widocznie 
chcia z ni utrzyma stosunki. 
Ale o tym, co si dzieje z Solskimi, nie wspomnia i wyszed powtarzajc obietnic, e o 
ile pozwol mu siy, bdzie j odwiedza. Po jego odejciu smutek opanowa Madzi: zrozumiaa, 
e jej przyja z Solskimi ju zerwana. 
Na drugi dzie po Dbickim wsun si do pokoju Madzi pan Zgierski. Krci si, umiecha, 
strzela oczkami po pokoju, niby od niechcenia wypytujc Madzi, kto obok niej mieszka 
i kto j odwiedza? Lecz adnym ruchem, adnym swkiem nie zdradzi si z tym, e 
swoj posad przy Solskirn zawdzicza Madzi. 
Owszem, pod koniec wizyty zrobi min protekcjonaln i czule ciskajc rk Madzi, a 
wymownie patrzc w oczy owiadczy gotowo  wspierania jej radami i stosunkami. 
 Bd pani czciej odwiedza... Myl, e najlepiej wieczorkiem, nieprawda?... Moemy 
kiedy pj albo pojecha na spacerek... 
Mwic to, w tak dziwny sposb manewrowa swoj aksamitn rk i tkliwymi spojrzeniami, 
e w Madzi zakipia gniew. Odpowiedziaa, e nie chce go fatygowa w adnej porze 
dnia i odwrcia si do okna. 
Zgierski wyda jej si wstrtnym. Nie moga mu przebaczy ani plotek, jakie o niej rozgasza, 
ani dowodw czuoci, ktrymi chcia j uszczliwi. 
Pan Zgierski szybko opuci mieszkanie Madzi. Mia za tak wzniosy umys, e nie tylko 
nie rozgniewa si na ni, ale nawet nie straci zimnej krwi w ocenianiu jej wartoci. 
adna dziewczyna  myla, ostronie toczc si ze schodw.  Obraa si po krlewsku, 
no... i nie wiadomo jeszcze, co z niej bdzie. 
Wprawdzie w kilka dni pniej zoy o niej bardzo niekorzystny raport Solskiemu, lecz w 
istocie opowiedzia tylko to, co sysza w domu pastwa Korkowiczw od pani podsdkowej. 
W ogle w stosunkach z Solskim pan Zgierski pod pewnymi wzgldami odznacza si nieposzlakowan 
prawdomwnoci. 
177 
Ze wszystkich objaww wspczucia, jakie w owej epoce spotkay Madzi, najwaniejsz 
bya propozycja panny Malinowskiej. Przeoona nie tylko wyszukaa jej wyborne lekcje na 
czas wakacyj, ale owiadczya, e po wakacjach przyjmie j do siebie na sta nauczycielk. 
Madzi spad ciar z serca: miaa spokj przynajmniej na kilka lat. 
Prawie jednoczenie pani Burakowska wspomniaa Madzi, e moe lokowa si i stoowa 
u niej bodaj do wrzenia. Powiedziano jej bowiem w skadzie aptecznym, e kasjerka 
prosia o duszy urlop. 
Wobec tylu dowodw yczliwoci ludzkiej Madzia zacza odzyskiwa swj radosny humor. 
Postanowia nie myle ani o Solskich, ani o mierci i nicoci, tylko  y z dnia na 
dzie pracujc i wsuchujc si w to ycie codzienne, ktre dokoa niej biegao, warczao, 
turkotao i swdzio. 
Wprawdzie niekiedy budziy si w niej wspomnienia wielkich komnat, gwiadzistego nieba 
nad ogrodem, wykadw Dbickiego, pieszczot Ady. Wprawdzie snu si przed jej oczyma 
pdziki, szlachetny czowiek, ktry kocha j w tak oryginalny sposb... Ale Madzia rozumiaa, 
e te widziada s tylko widziadami, ktrych nic nie wskrzesi, a czas zatrze. Byle 
prdzej! 
Moda interesowania si Madzi trwaa okoo tygodnia. Stopniowo mniej skadano jej wizyt, 
rzadziej ofiarowywano usugi, rzadziej pytano o stosunki z Solskimi. Nareszcie wszystko 
wrcio do zwykego stanu, a na korytarzu, jeeli rozlegay si czyje kroki, to chyba pani 
Burakowskiej albo jej sucych i stoownikw. 
Ale pewnego dnia kto energicznie zapuka do drzwi Madzi. Zaszeleciy jedwabie i do 
ciasnego pokoiku wesza strojna, wesoa i pikniejsza ni kiedykolwiek panna Helena Norska. 
 No, jak si masz, bohaterko!  zawoaa ciskajc Madzi z niezwyk serdecznoci.  
Spniam si z wizyt, bo nie lubi miesza si z tumem. Za to przychodz dzi, aeby 
owiadczy ci, e popisaa si doskonale... Powiem ci nawet, e zrobia mi niespodziank... 
 Czym?  spytaa Madzia chodno. 
 Naturalnie, e arbuzem, ktrego daa Solskiemu  mwia panna Helena nie zwaajc 
na obojtne zachowanie si Madzi. Ach, jake on si zapa, ten Don Juan w skrze Satyra... 
Cha! cha! cha!... Chcia mnie upokorzy i upad nosem w boto... 
 Wiesz, Helenko, e nic nie rozumiem...  przerwaa Madzia rumienic si. 
 Zaraz zrozumiesz  cigna panna Helena zawsze zajta tylko sob.  Na par dni przed 
twoim wyprowadzeniem si od Solskich przyszed do mnie pan Stefan... 
 Owiadczy si?...  cicho spytaa Madzia. 
 Nie dopuciam do tego!  odpara panna Helena marszczc brwi.  Chciaam zaatwi 
interes Kazia i prosiam Solskiego o jak posad. Sdziam, e jeeli umieci kilku twoich 
protegowanych... 
I wiesz, co mnie spotkao?...  prawia z gniewem.  Pan Solski odmwi mi w tak szorstki 
sposb, e... Wiem, co wart mj braciszek, ale nigdy nie pozwoliabym, aeby pan Solski 
wypowiada o nim opinie, ktrych nie chc sucha... 
Policzki jej paay. 
 Naturalnie poegnaam go na zawsze. A gdy wieczorem, jak zwykle, owiadczy mi si 
pan Bronisaw, przyjam go. Mylaam, e biedny chopak oszaleje!... Zblad, skamienia... 
potem upad mi do ng jak dugi i szlochajc wyzna, e gdybym nie wysza za niego, odebraby 
sobie ycie... Siedzia u nas do drugiej po pnocy, a cho pani Arnoldowa kilka razy 
przypominaa mu, e czas powiedzie nam dobranoc, nie ruszy si z miejsca, do znudzenia 
patrzc mi w oczy. Nie mia odwagi odej; lka si, aeby jaki czarnoksinik nie wykrad 
mu jego skarbu... Ach, ci mczyni! 
 Nie powinna by z nich szydzi...  wtrcia Madzia. 
178 
 A kt ma do tego wiksze prawo ode mnie?  spytaa ze miechem panna Helena. - 
Dosy napatrzyam si na te okazy!... Jeden brutal czy wariat, ktry gotw by mnie zabi 
albo lee u moich ng  pan Stefan. Drugi od rana do wieczora powtarza, e beze mnie y 
nie moe  mj narzeczony. Nareszcie trzeci, najlepszy, gniewa si na mnie, e zwichnam 
mu karier odtrcajc Solskiego, a przyjmujc Korkowicza!... Syszaa?... To mj braciszek 
ma do mnie tak pretensj... Po prostu zagrozi, e zerwie ze mn stosunki!... Kazaam mu 
wyj za drzwi i nie pokazywa si, a po naszym powrocie z zagranicy. Ale pyszni s ci 
panowie wiata, nieprawda? 
 Kiedy twj lub? 
 Za par tygodni w Czstochowie. Ale kochany Kazio nie bdzie na nim. Raz musi zrozumie, 
e po mierci matki gow rodziny jestem ja, ktra mu poyczam pienidzy, ja, ktra 
pac dugi, i w rezultacie ja  ktra potrafi zmusi go, aeby pracowa. 
 Bdziecie pastwo mieszkali za granic?  spytaa Madzia. Panna Helena spojrzaa na 
ni ze zdziwieniem. 
 Wiesz, Madziu  odpara  nie przypuszczaam, e tak dalece nie znasz mnie... Bdziemy 
mieszkali na wsi, w Korkowie, gdzie mj przyszy m musi prowadzi browar i robi 
majtek jak jego ojciec. Jeeli interesa bd szy dobrze, wpadniemy na karnawa do Warszawy, 
a w lecie na par miesicy za granic, rozumie si, yjc najoszczdniej. Ja nie chc, 
jak moja matka, topi si dla paru tysicy rubli i zostawi crk na asce obcych... Ja musz 
mie byt zapewniony, no i doprowadzi do porzdku mego braciszka... On tobie zapewne 
zoy wizyt (obecnie siedzi na wsi u jakiego bankiera). Ot, bd askawa, powtrz mu, co 
syszysz ode mnie... Mama nieboszczka rozpucia mu cugle, ale ja ukrc... 
Madzia uczua yw sympati dla pana Kazimierza. Nie by on w jej przekonaniu doskonaoci, 
ale wobec egoizmu siostry zasugiwa na wspczucie. 
Panna Helena podniosa si i rzeka: 
 Rozumiesz teraz plan Solskiego?... Poegnany przez mnie, chcia mnie upokorzy i  
owiadczy si tobie... Tymczasem ty go si take pozbya, a ja... No, chyba ju poj, e w 
moich oczach wicej znaczy Korkowicz, ktry mnie ubstwia, ni Solski, ktry mi chce imponowa... 
Panna Helena wysza, a serce Madzi opanowa wielki bl. Wic on owiadczy mi si, 
aeby dokuczy Helenie?... To tak robi ludzie szlachetni?... 
Przed wieczorem zoy wizyt Madzi pan Pasternakiewicz, brat pani Burakowskiej. By 
ubrany ze skromn elegancj, gaska wonn brod i rozmawiajc z Madzi przypatrywa jej 
si przez monokl, co wedug jego zdania, wywierao duy wpyw na pe pikn. 
Wypytywa Madzi, czy smakuj jej obiady, czy poznaa si ju z lokatorami i stoownikami 
siostry. Opowiedzia w krtkoci swoje ycie, ktre zaczo si piknym urodzeniem, 
pyno w najlepszych towarzystwach i odznaczao si doskonaymi manierami. W kocu 
owiadczy gotowo chodzenia z Madzi na spacery lub do teatru. 
Na Madzi zrobi wraenie czowieka, ktry mgby by tak dobrym oryginaem jak pan 
Krukowski w Iksinowie, gdyby chwilami nie przypomina pana Zgierskiego. Suchaa go 
roztargniona, odpowiadaa krtko i  w bardzo stanowczy sposb podzikowaa za spacery i 
teatr. 
Pan Pasternakiewicz poegna j obraony. 
 Jaka prowincjonalna gska!...  mrukn znalazszy si w korytarzu. 
A Madzia wci mylaa: 
Wic takimi s wielcy panowie? Aeby zemci si nad jedn kobiet, owiadczaj si 
drugiej?... I ja przy panu Solskim odegrywaabym tak rol jak przy Helence Korkowicz?... 
179 
30 Pan Kazimierz 
Znowu upyno kilka dni. Na pensji zaczy si wakacje; panna Malinowska wyjechaa na 
wie. Madzia dostawszy obiecane lekcje u osb prywatnych biegaa z domu do domu, na 
szczcie niezbyt daleko od swego mieszkania. Przed obiadem miaa zajcie od godziny 
dziewitej do drugiej; potem od godziny czwartej do pitej przychodzia do niej siostrzenica 
Dbickiego. Przez reszt czasu bya swobodna i samotna. Prawie nikt jej nie odwiedza. Tylko 
raz pnym wieczorem wpada do niej wystraszona Mania Lewiska, aeby dowiedzie 
si, czy Solski utrzyma pana Kotowskiego na posadzie lekarza, czy moe da dymisj... 
 Byby to straszny cios  mwia Mania Lewiska.  Bo gdyby pan Kotowski zosta na 
posadzie lekarza fabrycznego, pobraliby si w jesieni, lecz gdyby straci to doskonae miejsce, 
musieliby wszyscy zgin. Mielnickiemu dunicy wcale nie pac procentw, ona z powodu 
wakacyj nie ma adnego zajcia, a cay ich dom przez par miesicy musi y z pensji 
pana Kotowskiego. Gdyby wic ta pensja przepada!... Rozumiesz, Madziu, co by si z nami 
stao!...  zakoczya z westchnieniem Mania Lewiska. 
Madzia pocieszaa j tomaczc (jak niedawno pannie anecie), e Solski jest zbyt szlachetny, 
aeby mia bez powodu rujnowa ich szczcie. Do pewnego stopnia uspokoia Mani: 
ale w niej samej odwiedziny te spotgoway gorycz. 
Ile osb mogoby mnie przeklina  mylaa Madzia  gdyby Solski naprawd by 
mciwym... 
Lecz on mci si nie bdzie. I ta wanie wiara w charakter Solskiego staa si dla niej 
now zgryzot. Bo gdyby by mniej szlachetny, Madzia mniej odczuwaaby zniewag, jak 
wyrzdzi jej proszc o rk dlatego, e Helena postanowia wyj za Korkowicza! 
Jakie to szczcie, e powiedziaam, i kocham innego...  mylaa Madzia. 
Odmowa jej zapobiega dalszym upokorzeniom, ale nie zmienia faktu, e Solski j lekceway, 
i chcc pokaza Helenie, e o ni nie dba, j, Madzi, gotw by wybra za on! 
Patrzcie  mwi tym czynem  pikna panna Helena tak mao bya mi potrzebna, e jej 
miejsce moe zaj byle kto... jej koleanka, panna Brzeska... 
Za co on j skrzywdzi, ten czowiek taki niezwyky, mdry, taki dobry?... Czyli nie oceniaa 
jego przymiotw, czy zrobia mu kiedy przykro, czy nie uwielbiaa go, cho napenia 
j przeraeniem?... 
I ot sta si cud, jaki czasami dokonywa si w sercu kobiety. Solski mdry, Solski szlachetny, 
Solski, ktry spenia wszystkie yczenia Madzi, ktry korzy si wobec niej, by dla 
niej obcym i budzi tylko uczucie' podziwu pomieszanego ze strachem. Ale ten Solski, ktry 
w przekonaniu Madzi da jej dowd lekcewaenia, ten  zacz j interesowa. 
Zadajc bl posia uczucie. 
W cigu kilku minionych tygodni we wspomnieniach Madzi stopniowo zacieray si 
ogromne milczce pokoje, stary ogrd napeniony zielonoci i wiergotem ptakw, wykady 
Dbickiego, pieszczoty Ady... Wszystko zacierao si, ale na gasncym tle tym wyraniej 
rysowa si dziki i brzydki magnat z gwatownymi ruchami, z paajcymi oczyma, ktry jednych 
uszczliwia, a innych depta. 
Przechodzc z lekcji na lekcj Madzia z pocztku nakadaa drogi, aeby omin paac 
Solskich. Lecz pniej, gdy zakiekowao w niej uczucie krzywdy, naumylnie chodzia 
tamtdy. Jaki straszny i sodki al budzi si w jej sercu na widok zamknitych drzwi i zapuszczonych 
rolet w oknach, jakby w tym domu kto umar. I zy cisny si jej do oczu, gdy 
syszaa radosny krzyk dzieci w ogrodzie. 
180 
Gdyby on j przeprosi, gdyby cho powiedzia: zniewayem pani, aeby dokuczy innej 
kobiecie... przebaczyaby mu. Miaaby dowd, e jednak w oczach tego czowieka co znaczy. 
A gdyby si teraz owiadczy?... Ach, o tym Madzia nie moga myle. Odmwiaby 
mu... odmwiaby i umara, usyszawszy od niego odpowied tylko na jedno pytanie: czy 
teraz naprawd mnie kochasz?... 
Kochasz... kochasz?... 
Madzia kilka razy powtrzya ten wyraz i ogarno j zdumienie. Dotychczas wyraz ten 
wywoywa w niej zdziwienie i kopot. Wiedziaa, e w podobnym wypadku trzeba co odpowiedzie 
i jako zachowa si... Ale co i jak?... 
Lecz dzisiaj na myl, e Solski mgby jej powiedzie: kocham... wyraz ten nabiera uroczystego 
znaczenia. Zdawao jej si, e sowo takie w jego ustach staoby si wielkim wypadkiem 
w naturze, spadoby na ni jak mier. Przy tej byskawicy  zbladyby wszystkie jej 
zamiary, trwogi, ukochania. Ziemia i niebo odleciayby gdzie w nieskoczono popchnite 
przez tego czowieka: 
Ale ona tego nie usyszy. Solski nigdy jej tego nie powie, jak nie powiedzia dotychczas; 
atwiej mu byo zaproponowa maestwo  dla upokorzenia Heleny!... 
Pewnego dnia wracajc z lekcyj na obiad Nieca ulic Madzia zobaczya o kilka krokw 
przed sob modego czowieka ze zwieszon gow, w cylindrze nasunitym na oczy. Mody 
czowiek szed kiwajc si w sposb, ktry oznacza lekcewaenie wiata, i od czasu do czasu 
cieniutk laseczk uderza si po jasnych spodniach, co mogo wyraa podniecenie nerwowe. 
Zanim Madzia zdya sformuowa, e melancholijnie rozkoysanym modziecem jest 
pan Kazimierz Norski, ju on pomimo gbokiego zamylenia spostrzeg j i przywita. Madzia 
podaa mu rk, co skonio pana Kazimierza, e ofiarowa si przeprowadzi j przez 
ogrd. 
Madzia nie lubia mskiego towarzystwa na ulicy i umiaa pozbywa si niepotrzebnych 
towarzyszw. Ale propozycj pana Kazimierza przyja. Zawsze by w jej oczach synem 
ubstwianej przeoonej, niepoznanym geniuszem... Zajmowa w jej marzeniach wyodrbnione 
stanowisko, prawie jak Solski. Tylko e w Solskim Madzia czua potnego wadc, 
ktremu niepodobna oprze si, za w Norskim  piknego demona, ktry swoim zuchwalstwem 
zasia w niej niepokj, a teori ateistyczn rozbi dusz. 
Gdy Madzia i towarzyszcy jej demon w jasnopopielatych spodniach wszedszy do Saskiego 
Ogrodu skrcili w boczn alej, pan Kazimierz nagle zawoa wci machajc laseczk: 
 Wic pani odrzucia Solskiego!... 
A poniewa Madzia milczaa zmieszana, mwi dalej: 
 Nie miem odgadywa pobudek tej szlachetnej stanowczoci, ale... musz powinszowa... 
Bo pomijam drobiazgi, ktre dla kadej kobiety robiyby pana Stefana nieznonym 
mem, ale... prosz pani, Solski to wariat... Cae ycie schodzi mu na awanturach, poniewa 
gwatem chce pozowa na wyszo... 
 To rozumny i szlachetny czowiek!  przerwaa Madzia. 
 Zasypywa pani oczy filantropi, ale kiedy od pani dosta odkosza, ze zoci zabi ulubionego 
psa... Wreszcie, w jego rodzinie od dawna panuje obd... O mierci ojca kursuj 
niejasne wspomnienia... Panna Ada, kobieta skdind niepospolita, ma skonno do melancholii... 
Jaki stryj zastrzeli si... 
 Chocia  doda po chwili z westchnieniem pan Kazimierz na to, aeby paln sobie w 
eb, nie potrzeba wariata. 
Madzia ukradkiem spojrzaa na niego i spostrzega, e zapuci niewielk, jasnoblond brod, 
ktrej niedbae utrzymywanie znamionowao cich rozpacz. Chcc mu da do zrozumienia, 
e znane jej s przynajmniej niektre rda jego samobjczych aspiracyj, szepna: 
181 
 Widziaam si z Helenk... 
 Ach, tak?...  zawoa obrzucajc j spojrzeniem penym goryczy i rezygnacji.  Wic 
ju wie pani wszystko!... 
 Podobno porni si pan z ni o to, e wychodzi za Korkowicza?... 
 Cha! cha! cha!...  sucho zamia si pan Kazimierz.  Czy dlatego, e Korkowicz jest 
tylko piwowarczykiem?... Ale, panno Magdaleno  mwi wzburzony  niechby wysza za 
furmana piwowarskiego... niechby zostaa kochank stra, byle  z mioci, bybym dla niej 
najlepszym bratem... Bronibym jej honoru wobec gupcw... 
Madzia spojrzaa na niego zdziwiona. 
 Upewniam pani  prawi pan Kazimierz  e nie byoby to nawet ofiar z mojej strony. 
Bo moj siostr potpiayby tylko osobniki o ciasnych gowach... Ale kady szlachetny i inteligentny 
czowiek uchyliby przed ni czoa rozumiejc, e ta kobieta walczy z zaniedziaymi 
przesdami, e... ma serce... 
Ale mojej siostry nikt, niestety! nie posdzi o posiadanie serca... 
 Wic dlaczeg wychodziaby za Korkowicza?  wtrcia Madzia. 
 Bo Solski by niepewny jak kady pwariat, a nade wszystko  bo chciaa mnie zmiady... 
Jej byo wiadomo, e moja przyszo i stosunki opieraj si na jej maestwie z Sol-
skim. Dobra siostra, tak obojtna dla mioci, jak ona, wybraaby Solskiego, aeby poprze 
moje zamiary... Troch gorsza siostra przynajmniej nie zrobiaby skandalu w tych czasach, 
kiedy miaem dosta wietn posad... Ale ta... moja siostra, wanie dlatego dzi przyja 
Korkowicza, aeby raz na zawsze pogrzeba moje plany. 
 Ona z przyczyny pana zerwaa z panem Solskim... Pan Kazimierz nieco zarumieni si. 
 Syszaem t bajk  odpar z lekcewaeniem  ale nie ja jej uwierz... Zrobia niegodziwo, 
a teraz chce pozowa na ofiar... Paradna!... Albo nie pamitam, e ona zazdrocia 
mi nawet pieszczot matki... Czy to raz dostrzegaem w bysku jej oka... w ruchach... nienawi 
dla mnie... 
 Ach, panie Kazimierzu... 
Pan Kazimierz umilk, lecz wciekle macha laseczk. 
 Prosz pani...  zacz po chwili.  Par tygodni temu pewien bankier, mj znajomy, 
gotw by da mi posad korespondenta z pensj dwa tysice rubli rocznie na pocztek. W 
tych dniach za, kiedy zadaem posady... da mi, ale z pensj szeciuset rubli. A jakie robi 
miny!... 
Na chwil stan w alei, odrzuci gow w ty, lecz znowu pochyli j i idc mwi jakby 
do siebie: 
 Czy warto y na wiecie, w ktrym znaczy tylko przypadek albo szachrajstwo?... Gdzie 
moje ideay... moje cele?... Biedna matka!... Ach, czuj, e mi co po niej zostao w spadku: 
podanie, aby ju rozsypa si w proch  jak mwi Leopardi. Ostatni ndzarz, jeeli ma 
siostr, to  j ma... Nie pomoe mu, ale przynajmniej rozmawia, pocieszy go, popieci... A 
ja co?... Mam siostr, ktr musz pogardza... 
 Najnisze uszanowanie!...  odezwa si w tej chwili gos donony i sodki. 
To pan Zgierski przebieg okoo nich umiechnity, okrgy, z kapeluszem w rku. 
Pan Kazimierz ponuro obejrza si za nim. 
 Jestem pewien  rzek  e ledzi nas ten jegomo... 
 W jakim celu?  odpara Madzia wzruszajc ramionami. 
 On lubi wszystko wiedzie, bo to przynosi procent. 
 Ha, niech wie... 
Wyszli z ogrodu. Pan Kazimierz jeszcze wylewa z siebie fontann pesymizmu, wreszcie 
stanwszy przed domem Madzi poegna j. 
 Czy mog odwiedzi pani czasem?...  zapyta. 
 Prosz...  odpowiedziaa Madzia. 
182 
 W godzinach?... 
 Od szstej bywam wolna. 
Przecigle ucisn jej rk i spojrza, jakby chcc powiedzie: Ty jedna zostaa mi na 
wiecie... 
Przynajmniej w taki sposb zrozumiaa to Madzia. Nim za wesza na trzecie pitro, ju w 
jej gowie sformuowao si to, co uwaaa za wity obowizek. 
Ona nie dopuci, aeby pan Kazimierz wpad w rozpacz. Ona wydwignie go z otchani 
zwtpienia. Ona zachci go do pracy, wynajdzie sowa pociechy, rozdmucha gasnce iskry 
wielkich celw... 
Obowizki s trudne, ale ona znajdzie siy. Bo czuje, e w jej piersi ockn si duch 
zmarej pani Latter, ktra niekiedy nazywaa j drug crk. 
Naturalnie, e Madzia musi przyjmowa wizyty pana Kazimierza, bo gdzie dowie si o 
jego troskach; gdzie pocieszy go, podwignie i zachci?... A ludzie niech mwi, co chc. 
Czyli nie jest kobiet samodzieln? Czyli kady czowiek szlachetny nie schyli przed ni 
gowy za to, e zostaa siostr, prawie matk czowieka genialnego, przeladowanego przez 
los i ludzi?... 
Bg bdzie wiadkiem, e jej uczucia s braterskie, tym mielej moe je objawia. Tylko 
e wedug filozofii pana Kazimierza Bg... 
Ale co tam! Dwaj ludzie uwierz jej: Dbicki i ojciec. O nich jej tylko chodzio. 
Zgierski widzia ich?... Tym lepiej. Narobi plotek, a w takim razie ofiara Madzi bdzie zupeniejsza. 
Tym gorcej bogosawiaby j dusza zmarej matki, dusza pani Latter, gdyby na 
nieszczcie  ju nie rozsypaa si na atomy elaza, fosforu i jeszcze jakie. 
A moe plotka dojdzie i do Solskich?... Ot to bdzie najlepsze. Nieche pan Solski myli, 
e ona kocha si w Norskim, skoro mia odwag prosi j a rk na przekr Helenie, ktra 
go odrzucia... 
Madzia przy stole mao jada, nie rozmawiaa z towarzyszami, nawet nie dokoczya 
obiadu. Gdy wysza do swego pokoju, stoownicy pani Burakowskiej jednomylnie odezwali 
si, e pann Brzesk musiao znowu spotka co wanego, gdy wydawaa si rozgorczkowan. 
Istotnie bya podniecona. W jej duszy zapon nowy a pikny cel: zastpi matk i siostr 
opuszczonemu czowiekowi  zbudzi geniusz do lotw... Madzia nawet przypomniaa sobie 
kilka romansw i kilka poezyj, ktrych treci byo to, e kobieta moe albo natchn, albo 
zamordowa geniusza. 
Jeszcze nigdy stanowisko kobiety nie wydawao si Madzi tak wysokim i nigdy tak dumn 
nie bya z siebie jak w tej chwili. Co tam stowarzyszenie kobiet, pensja w Iksinowie albo 
szkoa przy cukrowni!... Geniusza uratowa dla ludzkoci to cel!... A jak rzadko podobne 
zagadnienie nastrcza si kobietom! 
Kiedy po poudniu skoczywszy lekcj z siostrzenic Dbickiego ukadaa plan, w jaki 
sposb najpierwej  pocieszy, po wtre  podwign, a po trzecie  natchn pana Kazimierza, 
przyniesiono jej list z poczty. Na kopercie poznaa rk ojca. 
Stary doktr rozpisa si obszernie, co nie byo w jego zwyczaju. Donosi Madzi, e o 
owiadczynach Solskiego i jej odmowie ju wiedzia od Mitlewicza i podsdkw, e jej zerwanie 
z Solskimi wywoao w Iksinowie najdziwaczniejsze plotki, e wreszcie matka skutkiem 
tego jest bardzo na Madzi rozalona. 
Ale to nic  pisa ojciec  plotki mnie nie obchodz, gdy znam ciebie, a matka, a raczej 
jej zawiedziona ambicja, uspokoi si za par miesicy. 
Jak mama chce!...  szepna Madzia czujc, e chyba nigdy nie dojdzie do tej serdecznoci 
z matk, jaka czya j z ojcem. Pytasz  mwi doktr w licie  jak uwaam odrzucenie 
przez ciebie wietnej partii? Moja droga, najwaniejszymi rzeczami, ktre cz lub 
dziel ludzi, s: wiara, wsplne lub rne sympatie i cele. A poniewa te rnice moralne 
183 
towarzysz zazwyczaj rnicom majtkowym i stanowiskowym, wic  nigdy nie radzibym 
kojarzy si w maestwa ludziom, ktrych stanowiska czy majtki zanadto oddzielaj od 
siebie... 
Nie wiedziaam, e papu tak wierzy w rnice klasowe!...  pomylaa Madzia. 
Ty wida nie jeste stworzona na wielk dam... 
Na wielk dam  tak, ale na on pana Stefana, dlaczego by nie?...  rzeka do siebie 
Madzia. 
Czua si nieszczliw w paacu, wic  nie godzisz si z bogatym otoczeniem; upakarzaly 
ci babka, ciotka i caa rodzina pastwa Solskich, wic  musz istnie midzy wami 
ogromne rnice moralne. Wreszcie baa si pana Solskiego, co moe by objawem wstrtu... 
To nie by wstrt!...  szepna prawie ze zami Madzia. 
W rezultacie stao si najlepiej, jak si stao. Czowiek musi mie troski i prac, jak chleb 
i wod, marnieje za wrd cigych rozrywek, jak zmarniaby karmic si wycznie cukierkami. 
A e masz zdrow dusz, wic instynkt odepchn ci od tych pokus i stao si dobrze... 
Madzia odoya na chwil list; uczua al do ojca za to, e pochwala jej zerwanie z Sol-
skim. Zdawao jej si, e tym razem ma wiksz suszno matka, ktra oburzya si na ni. 
Dalej pisa ojciec o bracie: 
Wyobra sobie, e Zdzisaw robi majtek i na wielki mj wstyd przysa nam dwa tysice 
rubli; piset rubli odoylimy dla ciebie, ktr to sum moesz wzi w kadej chwili. 
Szkoda mi tylko, e biegajc po tych swoich fabrykach (a kieruje a trzema!) chopak naraa 
si. Mia nawet zapalenie puc, ktre, dziki Bogu, przeszo. W kadym razie radziem mu 
wyjecha na parumiesiczny odpoczynek w gry, bo z nastpstwami zapalenia puc artowa 
nie mona. 
Pisa mi te Zdzisaw, e rad by mie ciebie w swoim domu, ktremu na gwat potrzeba 
gospodyni, bo i wydatki dzi wiksze, i on sam marnuje si bez kobiecej opieki. Gdyby tam 
pojechaa, zrobiaby Zdzisawowi i nam wielk ask. On za par lat zebrawszy majteczek 
chce wrci do kraju i tu zaoy fabryk farb. Byaby wtedy pani u siebie i mogaby 
uczy dzieci wasnych, nie cudzych robotnikw... 
W kocu donosi doktor, e panna Cecylia otrzymaa list od panny Solskiej i e w tych 
czasach wyjeda do Jazowca. 
Wiadomo o chorobie brata wstrzsna Madzi, a propozycja ojca otworzya przed ni 
nowe horyzonty. Wic ona ma tam opiekowa si i to kim bliskim i potrzebujcym troskliwej 
rki... Wic ona moe mie swoj szko, naprawd swoj... Moe uczy dzieci i czuwa 
nad bytem ich rodzicw... Ile dobrego jeszcze uczyni w yciu!... 
Chciaa natychmiast pisa do ojca i do Zdzisawa, e zgadza si na ich projekt. Zbliya 
si do stolika, zacza szuka papieru, lecz  przyszo jej na myl, e popiech jest zbyteczny. 
Musi przecie do koca wakacyj zosta w Warszawie, poniewa ma terminowe lekcje; nie 
moe te zrywa umowy z pann Malinowsk bez uprzedzenia jej... 
Napisz do Zdzisawa jutro... za par dni... a jednoczenie do panny Malinowskiej, e ju 
nie bd u niej dam klasow. To taka zacna kobieta, tak poczciwie ze mn postpuje...  
mwia sobie Madzia. 
Za przez ten czas, jaki jeszcze przepdzi w Warszawie, bdzie moga pocieszy, podwign 
i natchn swego drugiego brata  pana Kazimierza. 
Tak, musz mu doda otuchy!...  mylaa Madzia czujc, e w tej chwili geniusz pana 
Norskiego nieco blednie w jej oczach. Zdzisaw nie jest geniuszem, a mimo to przysya rodzicom 
pienidze i myli zaoy wasn fabryk jak Solski... Tymczasem pan Kazimierz 
okropne stacza ze sob walki, aeby  wstpi do bankierskiego kantoru! 
184 
Blado, bardzo blado wyglda w jej oczach pan Kazimierz. Madzia a oburzya si na siebie, 
e porwnywa geniusza ze zwykym czowiekiem, jakim jest jej brat. I tym silniej odezwao 
si w niej poczucie obowizku dla pana Kazimierza, ktremu w poudnie miaa zastpi 
siostr i matk, a ju nad wieczorem myli zostawi go wasnym losom. 
Przez kilka nastpnych dni Madzia nie odpisaa bratu ani ojcu i nie widziaa pana Kazimierza. 
Uwaga jej bya zaprztnita lekcjami, ktre stopniowo rozrastay si z jednogodzinnych 
na ptoragodzinne, cho wynagrodzenie pozostao takie same. Ale musiaa spieszy 
si. Jej pupilki miay egzamina po wakacjach, a rodzice ich i opiekunowie z najsodszymi 
minami przypominali Madzi, e czas ucieka i e panienki najwicej korzystaj z tych przedmiotw, 
ktre Madzia sama odrabia z nimi podczas lekcyj. 
Raz okoo sidmej wieczr, kiedy Madzia wrciwszy do domu zmczona siedziaa z gow 
opart o porcz kanapy, patrzc w sufit i przysuchujc si warczeniu maszyny do szycia, 
wszed pan Kazimierz. 
Poda jej z umiechem przeliczn r i pocaowawszy w rk rzek: 
 Na podzikowanie... 
 Za co? Niech pan siada  odpara Madzia rumienic si, e jej pokoik by tak ciasny i 
aden sprzcik nie nalea do niej. 
 Za co?  powtrzy pan Kazimierz.  Oto ju jestem u mego bankiera... dziki pani. 
 Aaa... bardzo adnie pan zrobi! Pan Kazimierz wstrzsn gow. 
 Jest to tak adny czyn, e nim spotkalimy si z pani okoo Saskiego Ogrodu, namylaem 
si: co lepiej?... Zosta korespondentem bankierskim czy  strzeli sobie w eb. Miaem 
nawet przygotowany rewolwer... 
Madzi przemkno wspomnienie pana Krukowskiego, ktry zapowiedzia, e na jej lubie 
zastrzeli si z rewolweru. Koniecznie z rewolweru... 
 Widzi pan  odezwaa si  e do wszystkiego mona przywykn. 
 Nawet do tytuu kantorowicza, ale pod warunkiem... 
 e?... 
 e do ohydnej jaskini nazywajcej si bankierskim biurem czowiek przyniesie niebo w 
sobie... 
 Pan teraz wierzy w niebo?  Uwierzyem. 
Madzia bya zadowolona z wizyty pana Kazimierza; ale pod tem radoci nurtowa w niej 
niepokj. Czy to bya bezwiadoma troska o brata, ktry o setki mil pdzi ycie samotne? 
Czy moe po jasnych cianach pokoiku przesun si cie Solskiego?... 
Pan Kazimierz tymczasem mwi: 
 W tych dniach przekonaem si, e niebo moglibymy mie na ziemi. Wczoraj pokazano 
mi nasz kas gwn... Syszy pani?... ,tu mwi: nasz kas! Widywaem w yciu pienidze, 
ale pierwszy raz zobaczyem milion... Ile tam woreczkw zota... o, tej wielkoci, ile 
workw srebra... o, takich... A jakie stosy banknotw!... Te paczki rublwek, dziesiciorublwek, 
sturublwek, uoone jedne na drugich, robi dziwne wraenie: obojtniej. Patrzc 
na to mnstwo trzeba prawie powiedzie sobie: oto s pienidze, cel zabiegw, rdo szczcia, 
nici, ktre spajaj ludzi midzy sob... Odurza mnie ten widok... 
Madzia w tej chwili mylaa o czowieku, ktry mg rozporzdza mnstwem pienidzy, 
lecz ktrego one nie odurzay, lecz jak przywizane zwierzta suchay jego rozkazw. 
 Kiedym wyszed ze skarbca  cign pan Kazimierz zobaczyem przez okno na drugiej 
stronie ulicy biedn kobiet z dwojgiem dzieci. Kto wie, mylaem, czy ta uboga nie ma szlachetniejszych 
uczu i instynktw anieli mj pan szef? I co to za ad wiata, gdzie jeden 
czowiek nudzi si na szczycie ziemskiej potgi, a inny, nie gorszy od niego, pacze nad sob 
i dziemi... 
Jake atwo mona by temu zapobiec!... W jak prosty sposb mj bankier nie chorowaby 
z nadmiaru, a tamta biedaczka z ndzy... Potrzeba tylko jednej drobnej rzeczy... 
185 
 Reformy spoecznej?...  wtrcia Madzia. 
 Tylko mioci...  odpowiedzia pan Kazimierz.  Och!... 
 Tak, pani. W naturze kady byt jest egoistycznym... Czowiek, rozpdzony do swego 
celu, tak dobrze rozbija blinich jak kula wyrzucona z dziaa... Ale gdyby kocha tych blinich, 
powstrzymaby si... 
Ach, mio!... Gdyby mio rzdzia wiatem, ten wicher, ktry amie gazie, skadaby 
na nich pocaunki... Ten piorun, ktry druzgocze drzewa, zelizgiwaby si po nich i ogrzewa 
zzibnite swoj ognist wstg. Gdyby mio... ordynarna cega nabraaby blaskw 
diamentu, kwiaty tuliyby si do ludzkiej piersi, a ludzie... ludzie byliby szczliwi!... Szpital, 
wizienie, nawet... pody kantor bankierski staje si rajem, gdy ten sodki go uwije w nim 
gniazdo... 
Madzia suchajc pana Kazimierza mylaa: 
Dlaczego o  nigdy tak nie mwi?... A moe mwi, ale do Heleny!... 
Nagle ockna si i cofna rk, ktr pan Kazimierz namitnie caowa. 
 Nie wolno?...  spyta. 
 Nie trzeba. 
 A gdyby czowiek umierajcy z pragnienia prosi pani o kropl wody?... 
Madzia milczaa zamylona; pan Kazimierz znowu delikatnie uj j za rk i caowa. 
 Taka pani rozmarzona...  szepta.  O czym tak... o czym?... 
 Mylaam o mamie paskiej... 
Mody czowiek drgn jak oblany zimn wod. 
Szczeglny rodzaj sentymentalizmu!...  rzek do siebie i straci humor. 
W tej chwili do pokoju wsuna gow pani Burakowska. 
 Przepraszam... czy nie przeszkadzam?... Moe tu poda samowar?... A moe posa po 
szynk?... 
 Ach, jeeli dla mnie  odezwa si pan Kazimierz zupenie otrzewiony  to dzikuj... 
Musz widzie si z kim... Wzi kapelusz i poegna Madzi. Pani Burakowska znika za 
drzwiami. 
 Ale na weselu Helenki bdzie pan?...  zapytaa Madzia. 
 Upewniam pani, e wolabym nie doczeka wesela... adnej z moich sistr...  odpowiedzia 
pan Kazimierz tonem ironii. 
Gdy wyszed, Madzia czua tylko zmczenie caodziennymi lekcjami i rodzaj alu do siebie, 
e prawie wcale nie podwigna dzi pana Kazimierza ani rozbudzia jego geniuszu. 
W kadym razie  mylaa  ju wie, e mu zastpi siostr i matk... Siostr on sam we 
mnie odgad, a matk przypomniaam mu. 
186 
31 Znowu echa przeszoci 
Kilka dni upyno Madzi spokojnie: nikt jej nie odwiedza, oswoia si z nowymi uczennicami, 
haasy w domu przestay j razi. Te same osoby, te same swdy, ten sam turkot na 
ulicy, a w obszernym pokoju warczenie maszyny do szycia tak ju opanoway Madzi, e 
robiy wraenie ciszy. 
Moga zebra myli, wejrze w siebie. I gdy podczas samotnych wieczorw rozpatrywaa 
siebie, spostrzega e z chaosu zmian, osb i uczu, jakie j napeniy, wynurza si co, niby 
na dalekim horyzoncie blade wiato. 
Nie by to nowy pogld na wiat i dusz ludzk ani nowy cel w yciu, ale co zupenie innego: 
oczekiwanie i trwona ciekawo. Miewaa dziwne marzenia. Raz zdawao jej si, e j 
ciga tum mczyzn podobnych do Zgierskiego i Pasternakiewicza, z ktrych kady chce z 
ni i do teatru lub na spacer. Propozycje te byy oburzajce i niedorzeczne, niemniej Madzia 
mwia sobie, e musi by bardzo zabawny taki spacer lub teatr sam na sam z mczyzn. 
Gdyby by w Warszawie Zdzisaw, z pewnoci poszaby z nim gdzie daleko, aeby 
przekona si, jakie to robi wraenie. 
Innym razem wyobraaa sobie, e jest pann Howard, z ktr rozmawia krzywonogi plenipotent 
Solskiego. I zapytywaa si: o czym oni mwi przepdzajc kilka godzin razem i w 
jaki sposb on uczy pann Howard prowadzenia ksig rachunkowych, jeeli zdecydowana 
nieprzyjacika mczyzn jego, plenipotenta, nazywa miym czowiekiem? 
To znowu majaczyo si jej, e jest narzeczon jak panna aneta albo Mania Lewiska. 
Nie znaa swego narzeczonego, lecz mimo to serce jej zaleway uczucia pene tkliwoci. Kim 
jest wybrany? o to mniejsza, do, e jest nim mczyzna, do ktrego ona musi nalee ciaem 
i dusz na wieki. Dziwi j, ale i zaciekawia ten rodzaj niewoli i zdawao si jej, e wanie 
w takiej niewoli, w cakowitym zapomnieniu o sobie, ley nieznane szczcie. Wtedy na 
tle nieokrelonych pragnie ukazywaa si jej sylwetka Solskiego. Innym razem syszaa namitne 
sowa pana Kazimierza i czua na rkach jego dranice pocaunki. Potem zdawao jej 
si, e kady mczyzna, nawet przechodzcy ulic, patrzy na ni w szczeglny sposb, jakby 
chcia narzuci jej swoj wol i przyku do siebie na zawsze. 
aden z nich nic j dzi nie obchodzi. Lecz przeczuwaa, e ten, ktry zostaby jej narzeczonym, 
byby droszym nad wszystko w wiecie. 
Co za dziecistwa roj mi si po gowie...  myli Madzia. 
Lecz zarazem przypomina sobie, e taki niepokj i  zapewne chorobliwe marzenia ju 
kiedy przeladoway j. Byo to jeszcze za ycia pani Latter, w zimie. Madzia pamita, e 
wwczas kady spacer sprawia jej mk; widziaa bowiem, nawet majc spuszczone oczy, 
e mczyni przypatruj si jej w szczeglny sposb, co j zaciekawiao i dranio.
wczesny jednak nastrj jej duszy prdko rozchwia si pod wpywem kopotw pani 
Latter, zamtu na pensji, wreszcie wyjazdu do rodzicw. A gdy przysza do zdrowia po tyfusie, 
wszystkie te dziwactwa wygasy, tak, e nie pozostao po nich ladu. W Iksinowie Madzia 
wprost dziwia si, gdy pan Mitlewicz albo Krukowski mwili jej o mioci, albo gdy 
panna Eufemia staraa si wdzikami usida mczyzn. 
Do czego to podobne?...  mwia sobie wwczas. Jak w tej chwili rozpatrujc si we 
wasnych uczuciach mwi: 
Czy znowu grozi mi cika choroba?... Bo skd ten niepokj, co za osobliwe przywidzenia?... 
187 
Takich ciekawoci doznawa musi piskl, kiedy rosn mu skrzyda; takie niepokoje czu 
musi na wiosn konwalia, kiedy jej gazki zaczynaj okrywa si pczkami. 
Przez cay ten czas nie pokaza si pan Kazimierz. 
Obrazi si na mnie?...  mylaa Madzia.  A moe porzuci kantor?... 
Chwilami robia sobie wyrzuty, e nie do serdecznie rozmawiaa z nim, gdy by u niej; 
lecz czy to jej wina, e nie moga zdoby si na wiksz serdeczno? 
Zawsze byam zimna... zawsze za mao miaam serca!...  mwia sobie. 
Na tle nowego nastroju duszy, przy ktrym kady mczyzna robi na niej wraenie, dwu 
zarysowao si wyraniej: pan Kazimierz i Solski. Ukazywali si oni kolejno w mylach, 
tworzyli jedn cao, lecz  dzielili si jej uczuciami. Wspomnienie o panu Kazimierzu pobudzao 
nieokrelone oczekiwania i ciekawo; obraz Solskiego czy si z niepokojami i 
bezprzyczynowym zawstydzeniem. 
Przeczuwaa, e pan Kazimierz jeszcze za ycia swej matki zacz wprowadza j w wiat 
nieznanych uczu, a i nadal ofiarowywa si na przewodnika. By to pikny i wymowny 
przewodnik! Wej z nim  tak... Ale pozosta w nowym wiecie mogaby tylko  z Solskim. 
Przeczuwaa, e otwierajca si przed ni kraina jest ojczyzn wielkich burz, gdzie potrzeba 
silnego i zdecydowanego opiekuna, jakim by Solski. Nad ciemnymi przepaciami, z ktrych 
ziaa trwoga, tylko przy Solskim mona byo zamkn oczy i podda mu si cakowicie. 
Takie powikane marzenia wstrzsay dusz Madzi. Wyranie okreli ich nie umiaa, 
czua tylko ich nowo i urok, z ktrym niepodobna byo walczy. 
W poowie lipca, kiedy Madzia wrcia z lekcyj na obiad, powiedziano jej, e jaka pani 
od paru godzin czeka w jej pokoju. Bya to panna Cecylia. Z okrzykiem pochwyciy si w 
objcia. 
 Jaka ty dobra, e nareszcie jeste!... 
 Jaka ty pikna, Madziu!... Boe, wyjechaa z Iksinowa prawie dzieckiem, a dzi widz 
skoczon kobiet... Jeste troch mizerniejsza, ale to nie szkodzi  mwia panna Cecylia. 
 Zestarzaam si o rok... 
 I tyle przeya, biedaczko!... 
 C tam w Iksinowie?...  Jak si maj rodzice?...  spytaa Madzia. 
Panna Cecylia niewiele zmienia si. Ta sama twarz alabastrowa, te same ruchy pene 
wdziku. Tylko wosy jej bardziej posiwiay, ale za to w oczach byskaa niekiedy rado. 
Zacza tedy panna Cecylia opowiada, e matka troch gniewa si na Madzi, e ojciec, 
major i proboszcz kazali j po tysic razy uciska, e pan Mitlewicz naprawd eni si z 
pann podsdkwn. 
 Gdzie twoje rzeczy, Cesiu?  przerwaa Madzia. 
 Dawno na kolei. Dzi wieczr wyjedam do Krakowa. 
 Zjesz ze mn obiad... 
 Ju sama si rozporzdziam  odpara panna Cecylia. Twoja gospodyni jest nawet tak 
dobr, e obiecaa nam tu przysa... 
Istotnie po chwili nie odznaczajca si czystoci pokojwka nakrya st i przyniosa dwa 
obiady. 
 Kiedy wyjechaa z Iksinowa? 
 Wyobra sobie, e we wtorek. A dwa dni przepdziam na wsi u panny Solskiej  odpowiedziaa 
zakopotana panna Cecylia.  Do mierci bd jej duniczk za to miejsce w 
Jazowcu... 
 Jakie wraenie zrobia na tobie Ada? 
 Wiesz, e... nie mog go nazwa przyjemnym  mwia panna Cecylia.  Wydaje si 
dumn, zamknit w sobie, rozdranion... 
 C si z ni stao?  szepna Madzia.  Mwia ci co o mnie?... 
188 
 Nie opowiadaa nic, ale za to wypytywaa si o najdrobniejsze szczegy o tobie. Czy 
dasz wiar, e ona skdci wie o zapisie majora, o tym koncercie Stelli, o mierci Cynadrowskiego... 
Ale wie w taki sposb, jakby nie od ciebie o tym syszaa... 
 Domylam si  odpara Madzia z gorycz.  Pani podsdkowa poznaa si tu z niejak 
pani Korkowiczow, u ktrej znowu bywa niejaki pan Zgierski... Ach, moja Cesiu, jak mi 
si teraz inaczej wiat przedstawia!... Zaczynam wierzy, e jest w nim duo ludzi zych... 
Naprawd zych... 
Umilka i spytaa po chwili. 
 Ada pewnie ma al do mnie?... 
Panna Cecylia, machinalnie. obejrzawszy si, rzeka znionym gosem: 
 alu nie... Owszem, zdaje mi si, e ona ci bardzo kocha... Ale wiesz, jakie myli niekiedy 
przychodziy mi do gowy, kiedy rozmawiaymy o tobie?... Wiesz, e ona... ona jest... 
ona jakby bya zazdrosna o ciebie... 
 O mnie?... Aaa... tak!...  zawoaa Madzia.  Pamitam... Byymy jeszcze u pani Latter, 
kiedy przyjecha jej brat i zwrci uwag na Helen Norsk. Wtedy wanie Ada powiedziaa 
mi, e jest zazdrosna o Helen. Bo  mwia Ada  jeeli mj brat zakocha si w Helenie, 
to ju mnie przestanie kocha... 
 Aha!  powtrzya panna Cecylia.  Zapewne, e musi by to... Niezawodnie to... 
Po obiedzie panna Cecylia wysza do miasta, a gdy wrcia, nie rozstay si z Madzi do 
wieczora. 
O dziewitej Madzia odwioza przyjacik na kolej, gdzie poegnay si paczc i obiecujc 
jak najczciej pisywa do siebie. 
 Nie mog pogodzi si z myl  mwia Madzia  e dobrowolnie zamykasz si w 
klasztorze... w wizieniu... 
 Bo nie wiesz, jak wiat moe zmczy, i nie pojmujesz, jak ulg sprawia uczucie, e si 
jest bliszym wiecznoci... 
 Gdyby cho ona bya, ta wieczno!  szepna Madzia. 
 Nie wierzysz?...  spytaa zdziwiona panna Cecylia. A jednak ona jest... 
Konduktorzy naglili do wsiadania i z trzaskiem zamykali drzwi wagonw. 
 Bd zdrowa, Cesiu!... 
Panna Cecylia wychylia si z wagonu i rzeka: 
 Jest, Madziu, jest!... 
Dzwonek  wistawka... pocig ruszy. 
 Bd zdrowa, Cesiu!  zawoaa jeszcze raz Madzia. 
 Jest!... jest!..  odpowiedzia sodki gos na tle zgieku odlatujcych wozw. 
Jest... jest... fosfr, tuszcz, elazo i  nico!...  mylaa Madzia.  Ale co tam... 
wszystko jedno, byle w tym yciu zakosztowa szczcia... 
Nazajutrz, prawie w chwili kiedy Madzia mylaa, co si te dzieje z panem Kazimierzem 
 przyszed on sam. Punkt o szstej wieczr zapuka do drzwi, przywita si niemiao i znowu 
ofiarowa Madzi amarantow r. 
Madzia zarumienia si spostrzegszy dopiero teraz, e na stoliku jeszcze stoi pierwsza ra, 
bardzo zwida, bladej barwy. Gdyby kto inny obdarza j tak gwatownie potgujcymi 
si barwami, moe zerwaaby z nim stosunki. Ale pan Kazimierz, posiadajcy cakowite zaufanie, 
tylko zaciekawia j. 
Co to bdzie?...  mylaa miejc si w duchu. 
Bya pewna, e bdzie to co niewinnego i poetycznego. Czyli nie zastpowaa mu siostry 
i matki? A poniewa sama miaa plan zastpienia mu siostry i matki, wic zdawao jej 
si, e cay wiat powinien to zrozumie, a najpierwej pan Kazimierz. 
 Mylaam, e pan wyjecha z Warszawy  rzeka Madzia. Panu Kazimierzowi lekko 
drgny usta; mylano tu o nim!... 
189 
 Nie  odpar  ja powiem, co pani przypuszczaa: e porzuciem bank. 
Madzia spojrzaa na niego zdziwiona. 
 Skd pan wie o tym? 
 W pewnych warunkach budz si w czowieku zdolnoci prorocze  odpowiedzia unikajc 
spojrzenia Madzi.  Ale niech pani uspokoi si, ju nie rzuc banku. Znalazem tam 
nowe pole do obserwacyj... nowy wiat! I chwilami zdaje mi si, e los na pozr zrobi mnie 
kantorowiczem, jak Fouriera agentem handlowym; naprawd za postawi mnie w samym 
rodku tej drogi, ktra bya moim powoaniem. 
Madzia suchaa go z zajciem. To ju nie by mczyzna, ktry j zaciekawia, to by 
rozbudzony geniusz, nie przez ni, niestety! Z piersi jej wydobyo si stumione westchnienie: 
pan Kazimierz mwi przysunwszy si do Madzi tak, e dotyka jej sukienki. 
 Wstpiwszy do naszego biura znalazem si, jakby powiedzieli poeci, w ognisku mrokw 
wiata, w laboratorium dzisiejszych chorb spoecznych. 
Niech pani wyobrazi sobie, e mj pryncypa, dziki stosunkom z zagranic, no i telegramom, 
na kilkanacie albo i na kilkadziesit godzin wczeniej nili reszta miertelnikw wie o 
spadaniu lub wznoszeniu si rozmaitych wartoci pieninych. To pozwala mu kupowa z 
zyskiem jedne papiery i sprzedawa z zyskiem, a przynajmniej bez straty, inne rozmaitym 
biedakom czy naiwnym, ktrzy nie otrzymuj depesz z zagranicy. 
Niech pani doda, e w specjalnej kancelarii mego pryncypaa roj si jak muchy w jatce: 
lichwiarze, kupcy zboowi, leni, okowiciani, cukrowi i mnstwo niewyranych figur, midzy 
ktrymi nie brak nawet pana Zgierskiego. Wszyscy ci ludzie dziaajcy niby to samoistnie 
i na wasny rachunek s tylko agentami naszego banku. Tam dostaj instrukcje, wedug 
ktrych kupuj i sprzedaj zboe, wen, domy, place, sumy spadkowe  wszystko, co pani 
chce. Nie zdziwibym si, gdyby w naszym biurze sprzedawano nawet kobiety do tureckich 
haremw albo niewolnikw poudniowoamerykaskim plantatorom. 
U nas wszystko: kupione, sprzedane, wynajte czy poyczone, musi przynosi zysk, i to 
nie byle jaki... 
W tym miejscu opowiadania pan Kazimierz delikatnie uj rk Madzi zasuchanej i zdumionej. 
 Ten bankier musi by zdolnym czowiekiem...  wtrcia Madzia.  Wic cignie zysk 
ze swoich nadzwyczajnych zdolnoci... 
 Nie, pani, on wcale nie potrzebuje by zdolnym. On zarabia za to, e jego biuro jest 
zbiegowiskiem gupcw, ktrych kieszenie oporzdzaj otry. To biuro jest podobne do lasu, 
do ktrego zwabia si zwierzyn, zewistuje si gocze psy i zawiadamia myliwych. Myliwi 
strzelaj zajce i dudki, psy dostaj ochapy, a mj pryncypa pobiera myto  od zwierzyny 
za las, od myliwych za polowanie, no i co jeszcze oszczdza na ochapach wydawanych 
goczym... 
To, prosz pani, nazywa si prowadzeniem interesw na wielk skal. I to jest, punkt  
doda z wybuchem  od ktrego zaczn, jako reformator spoeczny. 
Madzia patrzya na niego z uwielbieniem nie miejc usun rki, ktr pan Kazimierz 
ciska coraz czulej. 
 Spostrzegem  mwi dalej  jeszcze drug kwesti spoeczn w naszym biurze. Pracuje 
tam w pokoikach jak najdalej odsunitych od frontu kilka kobiet. Co klej, pisz, ekspediuj, 
rachuj... Czy ja wiem zreszt, co one robi?... 
Ot jest rzecz ciekawa. Nasze koleanki, jak to wiem od starszych urzdnikw, najwczeniej 
przychodz, najpniej wychodz z biura, pracuj jak mrwki, s punktualne, potulne i 
 w ogle s wzorowymi oficjalistami. Za to owe panie maj... daleko mniejsze pensje anieli 
ich poprzednicy, mczyni, i bior na przykad pitnacie rubli zamiast trzydziestu albo 
dwadziecia pi zamiast czterdziestu. 
 C to za niesprawiedliwo!  zawoaa Madzia. 
190 
 Wanie i t spraw podnios kiedy i wytomacz spoeczestwom: w jaki sposb wyzyskiwane, 
krzywdzone i okradane s kobiety... 
 I do tej pory nikt nie zwrci na to uwagi?...  pytaa rozpomieniona Madzia. 
Pan Kazimierz zawaha si i skromnie spuci oczy. 
 No... w Europie mwi si co o operacjach bankierskich, zreszt... i o wyzysku kobiet... 
 Tak... Mill o niewoli kobiet  wtrcia Madzia. 
 Ale u nas nikt nie marzy... 
 Aaa... owszem!... Panna Howard czsto wspomina o tym... Trzeba koniecznie, aeby 
pan zbliy si do niej... Ona wanie zajmuje si takimi niesprawiedliwociami... 
Pan Kazimierz, zamiast odpowiedzie, delikatnie dotkn kolanem sukni Madzi, ale suknia 
szybko cofna si, a z ni i rka. Pan Kazimierz nie zrazi si tym; wiedzia e w podobnych 
wypadkach brutalna gwatowno wszystko psuje, delikatna wytrwao wszystko zdobywa. 
Kobieta jest jak wybrzee, ktre woda podmywa cal po calu subtelnymi dotkniciami i cofaniem 
si po to, aeby znw powrci. 
 Ciesz si bardzo  rzeka lodowatym gosem Madzia e pana tak zajmuje praca biurowa. 
Wyobraam sobie jak szczliw byaby mama pana suchajc tych piknych spostrzee... 
Obojtno!... Ju nawet i mama wjeda na scen!...  myla pan Kazimierz.  Szkoda, 
e biedactwo nie moe jeszcze powoa si na honor ma i na swoj wierno dla niego!... 
 Bardzo... ciesz si!...  powtarzaa Madzia, ktr uparte milczenie pana Kazimierza 
wprowadzao w kopot. 
Nerwowym ruchem podniosa si z kanapki i wyjrzaa oknem.  Ju soce zachodzi  
rzeka.  Jak te czas leci... 
Byo to pokazanie drzwi, nawet niezbyt delikatne. Ale pan Kazimierz, zamiast martwi si 
sowami Madzi, patrzy na jej byszczce oczy i rozognion twarzyczk i  powstawszy yczy 
jej dobrej nocy. 
Chcia j pocaowa w rk, ale nie pozwolia. 
Oho!...  myla zbiegajc ze schodw.  Wyrzuca za drzwi... nie pozwala caowa si w 
rczk... Prdko idziemy naprzd... 
Na drugim pitrze pan Kazimierz min idcego na gr pana Pasternakiewicza, ktry zatrzymawszy 
si na schodach wyjrza za nim przez porcz i mrukn: 
 Fiu!... Ju pan Norski tu kry?... Czy jest do odebrania jaka sukcesja?... 
Kiedy pan Kazimierz wyszed, Madzia odwrcia si do drzwi. Ttna mocno biy jej w 
skroniach, bolay j oczy, palia twarz, ale  serce byo spokojne. 
Madzia zrozumiaa, e pan Kazimierz chce j wprowadzi do tego nieznanego kraju, ktry 
od kilku dni ukazywa si jej w chaotycznych marzeniach, ale  bya raczej zdziwiona anieli 
wzruszona. Gdyby Solski otwierajc przed ni tajniki duszy tak mimo woli ciska j za rk, 
tak machinalnie dotyka jej sukni, chyba  zemdlaaby... 
Ale Solski nigdy nie zwierza si ani wykrada uciskw i dotkni. I w tej chwili zdawao 
si Madzi, e ten Solski odlecia od niej gdzie bardzo wysoko nad poziom, na ktrym zostaa 
ona z panem Kazimierzem tulcym si do jej sukni. 
Ale to genialny czowiek!...  pomylaa Madzia o panu Kazimierzu.  Jaki genialny!... 
Jakie nadzwyczajne odkrycia porobi w kantorze... 
Ca noc ni si jej Solski i pan Kazimierz. Pan Kazimierz ciska j za rk, trca kolanem 
i opowiada o nadzwyczajnych swoich odkryciach; Solski sta na boku i trzymajc rce 
w kieszeniach patrzy z litoci na pana Kazimierza. 
Madzia obudzia si rozgniewana na Solskiego. Bo e kto ma pienidze, to jeszcze nie 
powd, aeby drwi z ludzi ubogich, lecz genialnych, ktrzy myl o zdemaskowaniu operacyj 
bankierskich i wynagrodzeniu krzywd pracujcym kobietom. Lecz gdy wysza na lekcje, 
zapomniaa i o zoliwoci Solskiego, i o przyszych reformach pana Kazimierza. 
191 
Po obiedzie, na ktrym pan Pasternakiewicz obrzuca Madzi spojrzeniami nieokrelonego 
znaczenia, pani Burakowska wybiega na korytarz za swoj stoowniczk i wciskajc jej 
do rki jaki bilet rzeka: 
 Szukaa tu dzi pani ta kobieta i zostawia swj adres. 
 C to za jedna?  spytaa Madzia przeczytawszy adres: Nikodema Turkawiec, ulica... 
numer... 
 Jaka ordynarna kobieta  mwia pani Burakowska. Szafirowa suknia, szal ty w psowe 
i zielone kwiaty, kapelusz z pirem, a przy tym parasolka pcienna!... Mona by przypuszcza, 
e dla zdobycia takiej garderoby obdara kilka majtnych pa... Tusta, grube rysy... 
 Ale kto ona jest i czego chce?  spytaa Madzia.  Ja nigdy nie syszaam podobnego nazwiska. 
 Mwi  cigna pani Burakowska  e u niej od maja mieszka jaka... panna, bardzo 
biedna... 
 Moe Stella?...  wykrzykna Madzia uderzajc si w czoo. 
 Wanie mieszka u niej panna Stella  mwia pani Burakowska szczeglnym tonem.  
Mieszka, ale ju od dwch tygodni nie paci i jest prawie konajc. Ta pani Turkawiec 
chciaa j odda do szpitala... Wwczas jej lokatorka i pacjentka bojc si szpitala wysaa j 
do pani do paacu Solskich... 
 Musz natychmiast pj...  rzeka Madzia. 
 Sama?...  spytaa gospodyni.  Pani Turkawiec jest... akuszerk  dodaa cicho. 
 Ach, wszystko mi jedno!  odpara rozgorczkowana Madzia.  Wic ona taka chora... 
wic tam taka bieda!... Ile winna tej pani?... 
 Winna jest osiem rubli, a bieda taka, e ju nie ma za co kupi p kwarty mleka ani 
usmay kawaka poldwicy. Felczer, ktry z litoci leczy chor, kaza jej pi wino... 
 Id natychmiast  przerwaa Madzia.  Moe mi pani zmieni dwadziecia pi rubli na 
drobne... Mj Boe! skd ja dostan wina dla tej biedaczki?... 
W tej chwili otworzyy si uchylone drzwi i na korytarz wszed pan Pasternakiewicz. 
 Czystego wina  rzek  dostanie pani u Fukiera, u Krzymiskiego, u Lesisza... Jeeli 
jednak pani pozwoli, ja tymczasem mog suy butelk i.... odprowadz pani tam... 
 Owszem  prdko odpara Madzia.  O wino, jeeli pan askaw, prosz, ale tam  pjd 
sama... Jest to blisko od nas i chora moe krpowaaby si... 
Wnet pani Burakowska zmienia dwadziecia pi rubli, a pan Pasternakiewicz z eleganckim 
ukonem wrczy Madzi butelk dobrego wina, ktre oceni na trzy ruble i jako czowiek 
piknie wychowany przyj zapat. 
W kwadrans pniej Madzia znalaza si w ulicy wskazanej na bilecie pani Turkawiec. 
By to pusty zaktek, w ktrym najwicej ruchu sprawiay gonice si psy. Przewaay tu 
parkany, gdzieniegdzie opatrzone napisem: Plac do sprzedania. Wznosio si jednak i par 
kamienic tudzie otoczony zbatym murem paacyk w stylu warszawskiego renesansu. 
Pani Turkawiec miecia si na facjatce drewnianego domku, ktry mia ciany czekoladowe, 
ramy okien biae, brudnot bram i zielone okiennice. Na dole by sklepik, mieszka 
szewc i dorokarz; przy bramie janiaa tablica z napisem: Akuszerka na pierwszym pitrze. 
Z wielkim strachem, po schodach przypominajcych zepsut drabin, Madzia wdrapaa si 
na facjatk i oko w oko spotkaa si z dam, ubran w krtk spdniczk i lekki kaftanik. 
 Czy zastaam pani Turkawiec? 
 Ja jestem... A do kogo panienka?... Bo u nas przede wszystkim sekret... 
 Pani szukaa mnie dzisiaj... Zdaje si, e tu mieszka panna Stella?... 
192 
 Tu... tu!... Mieszka, ale nie paci... do szpitala i nie chce, a lada dzie zamrze mi...  
mwia pani Turkawiec.  Takie s moje zarobki!... Pitnacie rubli miesicznie, wszelkie 
wygody, sekret, jak na witej spowiedzi, i jeszcze nie pac... 
 Ile ona winna pani?...  spytaa Madzia. 
 Prosz pani, osiem rubli... A za umieszczenie dziecka, a felczerowi, ktry wart jest dziesiciu 
doktorw, a moja fatyga, co latam za panienk ju dwa dni... 
Lamentujca w ten sposb pani Turkawiec nie wygldaa na z kobiet. Madzia wrczya 
jej dziesi rubli, za co czcigodna specjalistka pocaowaa j w rk i owiadczya gotowo 
speniania wszelkich rozkazw. 
 Gdzie jest chora, panna Stella?...  spytaa Madzia. 
 Tu... zaraz... daam jej osobny pokoik... Bo ja, panunciu, jak widz osob z edukacj, to 
bym jej nieba przychylia... Kaka albo Maryka, prosz panunci to moe gdziekolwiek... i na 
drugi dzie pjdzie do roboty, Ale dama z edukacj, ach panunciu!... U mnie, panunciu, to 
czasami i hrabiny mieszkaj... Co dziwnego? Ksi, nawet biskup, moe nog zama. Tak i 
z tym... O tu, paniusiu... Ale e te Pan Bg zlitowa si nad biedaczk cho w ostatniej 
chwili!... 
 Ona taka chora? 
 Prosz panunci, co tu duo gada!... Dzi albo jutro stanie do miary! Gdyby tak chorowa 
bogaty czowiek, ju byliby tu panowie z trzech kantorw pogrzebowych i mwiliby: 
moja pani Turkawiec, jak tam tego... ten... niech pani da zaraz zna, a nie bdzie pani aowaa! 
Ale e kona biedactwo, to nawet karawaniarz wolaby stan do woenia mieci ni 
tu... Ach, panunciu  prawia jejmo, znowu caujc Madzi w rk  biednego nawet wita 
ziemia pyciej bierze i w kilka lat oddaje koci na cukier. Ja te, mwi panunci, od kiedy 
dowiedziaam si o tym, pijam herbat bez cukru. 
Pani turkawiec wypowiadaa swoje nieskoczenie dugie traktaty przy spadzistych schodach 
nie spieszc si z otwieraniem drzwi do apartamentw. Wreszcie otworzya. 
Mrok, brud, ciasnota i zaduch byy pierwszymi wraeniami Madzi przy wejciu do tego 
szczeglnego zakadu. Jednym rzutem oka spostrzega, e znajduje si na poddaszu zapenionym 
przez dwa szeregi kletek przypominajcych ydowskie kuczki. 
W tej chwili pani Turkawiec, schwyciwszy za koek, szarpna go i otworzya drzwiczki, 
ktre odsuway si jak w korytarzowych wagonach. 
Madzia ujrzaa kletk o tyle dug, e miecio si w niej ko, a o tyle wsk, e ledwie 
mona byo przej midzy kiem i przeciwleg cian. Znajdowao si tu tylko p okna 
(druga poowa naleaa do ssiedniej kletki), stolik zastawiony flaszkami po lekarstwach 
(ktre miay zapach spirytusu) i proste krzeseko. Ze ciany nad kiem zwieszay si strzpy 
papierowego obicia, za przepierzeniebyo oklejone gazetami i rysunkami wycitymi z 
pism ilustrowanych. Na ku leaa chora zwrcona gow do okna. 
 To pani?...  spytaa chora.  Ach, jaka pani dobra!... 
 Gorco i mdy zapach pieluszek odurzyy Madzi. Widziaa ona ndz, ale w formach 
nie tak wstrtnych. Zaduch, stkanie dolatujce nie wiadomo skd, ciche mlaskanie, obok 
miechy i jedzenie naprzeciw... A wrd tego wszystkiego kobieta przezroczysta jak bielony 
wosk, w brudnym czepku i koszuli, pod podart kodr, z ktrej wyazia wata nabita kurzem. 
Opanowawszy pierwsze wraenie Madzia przypatrywaa si chorej. Rzeczywicie bya to 
Stella. 
 Co si z pani dzieje?...  rzeka nareszcie Madzia. 
 Chora jestem... Ach, jaka pani dobra!... Ach, jak ja mam prob do pani... Co to za 
flaszka?... Wino?... Czy to dla mnie?... Stella opada na poduszk wycigajc przed siebie 
alabastrowe rce. 
Madzia odkorkowaa butelk i podaa chorej troch wina w kubku od dawna nie mytym. 
 Jeszcze odrobink!... 
193 
Madzia dolaa. 
 Jeszcze... jeszcze... niech pani naleje z p kubeczka... Taki malutki... Aaa... C to za 
wino... ycie mi wraca...  Mwic to Stella podniosa si i usiada na ku, ktre skrzypiao 
za kadym ruchem. Biaa twarz chorej pokrya si delikatn barw ry, oczy nabray poysku, 
a spieczone usta  koralowego koloru. Bya prawie pikna wrd zaduchu i brudw. 
W dalszej kletce rozlegay si rozdzierajce jki. 
 Zaraz... zaraz...  zawoaa pani Turkawiec i pobiega w tamt stron ode drzwi Stelli. 
 To nic!...  rzeka z umiechem Stella patrzc na przeraon Madzi. Potem schwyciwszy 
j za rk zacza szepta do ucha: 
 Ja nie jestem taka chora... Ja tylko udaj, aeby stara nie odesaa mnie do szpitala... 
 W szpitalu byoby pani lepiej  rzeka Madzia. 
 Gdybym moga paci!... 
 Zapaci pani... Dadz pani osobny pokj... Ja wreszcie mam znajome zakonnice... 
 A jeeli tak...  odpara Stella wci umiechajc si. Ale w takim razie niech mnie odeszl 
do Dziecitka Jezus... Tam jest moja creczka... 
Madzia wstrzsna si, oburzona naiwnym bezwstydem chorej, ktra mwia prawie wesoo: 
 Wanie o ni chciaam prosi, o moj creczk... Czyby pastwo Solscy, tacy bogaci, 
nie przeznaczyli co na jej wychowanie?... W takim razie mona by j odebra od Dziecitka 
Jezus... Ach, pani, nie dla siebie prosz... dla niej... Przecie ona niewinna temu, e nieszczliwa 
matka nie moe jej da opieki... Niech pani to zrobi... Pani podobno ma taki wpyw na 
Solskich... 
 Ale jake ja j poznam?  odpara Madzia, ktrej nagle przysza do gowy nowa myl. 
 Pozna atwo...  szepna Stella.  Oddano j tam przed miesicem... Ach, przez dwa 
dni mylaam, e oszalej nie majc o niej wiadomoci!... Niech pani zapyta o dziewczynk, 
ktr miesic temu znalaz stjkowy obok poczty... Miaa na szyi krzyyk ze zotego druciku... 
przy sobie flaszeczk mleka ze smoczkiem, a do koszulki przypit kartk: Ochrzczona 
z wody, nazywa si Magdalena... Na pamitk pani tak j nazwaam... Kiedy j std wynieli, 
zaczam gry palce, bi gow o cian i krzycze jak tamta... 
Jk w dalszym kcie wzmaga si i modulowa; we wszystkich kletkach sycha byo zaniepokojenie. 
Madzi zimny pot wystpi na twarz. 
 Prosz jeszcze wina... mona?... O, gdybym ja std wysza!...  mwia Stella.  Ale c, 
jestem winna osiem rubli... 
 Ju zapacone  przerwaa Madzia  a oto... tymczasem... 
I wsuna chorej pod poduszk trzynacie rubli. 
 Droga!... wita!...  zawoaa chora z paczem i zacza caowa rce Madzi.  Ale ja 
tylko poyczam... zwrc... przysigam, e. zwrc... i to... i tamto, co pani wyda na malutk... 
Znowu upada na poduszk i zacza dysze chwytajc si za piersi i z trwog patrzc w 
oczy Madzi. Po chwili atak przeszed, chora uspokoia si i mwia dalej. 
 W szpitalu nie chc by dugo... O, gdybym ja moga na wie!... Jestem pewna, e w tydzie 
odzyskaabym siy i zrobiabym furor w wiecie... Dobijayby si o mnie wszystkie 
sceny... bo nie ma pani pojcia, co si stao z moim gosem... Kiedy tu raz zapiewaam par 
taktw: Gdyby rannym sonkiem...  stara i jej pacjentki zrobiy mi owacj... C to za gos 
cudowny!... rozpakaam si jak dziecko... 
 Ale niech pani nie mczy si...  niemiao wtrcia Madzia. 
 Mnie to nie mczy... nic, ale to nic!...  prawia rozgorczkowana Stella, na ktrej twarz 
wystpiy ceglaste wypieki, a usta przybray barw karminu.  Tydzie na wsi i... zobaczycie... 
Za kadego rubla, ktry winnam komu, oddam sto... Europ... Europ oblec... i znowu 
bd szczliwa, jak niegdy... 
194 
 Bya pani szczliwa?...  spytaa zdziwiona Madzia. 
 O, i jak!... Czyli mogabym tu wyy, gdyby wspomnienia nie ozacay mi tej okropnej 
nory... Ale ja tu nie widz obrzydliwych cian ani drzwi jak w puapce... Widz pene sale 
suchaczy... przelatujce bukiety... zachwycone twarze mczyzn... grymasy kobiet, ktre mi 
zazdroszcz... A te oklaski... bis!... bis!... Stella, brawo!... A ten mj tyran, ktry zawsze zazdroci 
mi powodzenia... Ach, pani, ty nie wiesz, co to znaczy by artystk!... To jest taki 
pikny wiat, takie niebo... e gdy czowiek raz je zobaczy, moe pniej  dwiga cae lata 
niedoli... Ach, jeden rok powodzenia na wielkich scenach i potem... niech ju umr... w 
ostatnim akcie... pod bukietami... 
Rzucia si na ko i nagle rzeka: 
 Pani!... niech pani sucha... usyszysz co, za co obsypano by mnie zotem. 
I zacza nuci bardzo sabym, ale i dziwnie miym gosem: Raz od swej lubej... pewien 
krl... Za to... e jej wiernym... zosta... szczerozoty puchar... 
Zamkna oczy i ucicha. Jednoczenie ciko odsuny si drzwi i wesza pani Turkawiec 
mwic: 
 Niech no pani nie wyrabia krzykw... 
 Ale ona zemdlaa!...  rzeka przestraszona Madzia. 
Pani Turkawiec pochylia si nad chor i odpara: 
 I i i... nie... Zasna. Ona mi tu lada dzie zanie na fajn...  Trzeba j odwie do szpitala 
 szepna Madzia.  Niech pani zajmie si tym... ja koszta zwrc... 
Pani Turkawiec patrzc na Madzi kiwaa gow. 
 Najpierwej  mwia wcale nie znionym gosem  aden szpital jej nie wemie. Po 
drugie... nie dojedzie, a po trzecie ona i tu umrze lada godzin... 
Madzia nie mogc opanowa alu wysuna si z kletki na schody, a za ni pani Turkawiec. 
. 
 Ona czuje si niele  rzeka Madzia odpoczwszy chwil. 
 Co to warta taka niezo, prosz panunci  odpara gospodyni zakadu.  Przecie ona 
nie ma ju ani kawaltka puc!... 
Czowiek podtrzymuje j swoj sztuk, ale ju mi i al takiego mczestwa... Ona tygodnia 
nie wytrzyma... 
Poniewa Madzia uczua lekki dreszcz, wic poegnaa gospodyni obiecujc powrci 
nazajutrz. Na znak gbokiego szacunku pani Turkawiec, wziwszy j pod rk, ostronie 
zacza sprowadza ze schodw. 
 To na nic interes, panunciu!...  mwia gospodyni.  Kiedy ona piewa, to ju jest cakiem 
nieprzytomna, a kiedy jest przytomna, to take nie ma spena rozumu... Tydzie, dziesi 
dni i po wszystkim... Polecam si askawej pamici... Od witego Michaa przenios si 
do tej oto kamienicy... Cauj litociwe rczki!... 
Madzia czua tak straszne zgnbienie, e znalazszy si na ulicy postanowia wcale nie 
myle ani o Stelli, ani o zakadzie pani Turkawiec. 
Podczas rozmowy ze Stell przysza Madzi na pami staruszka szarytka, ktr poznaa w 
domu pastwa Korkowiczw  matka Apolonia. Nie odwiedzia jej wtedy pomimo serdecznych 
zaprosin, wic odwiedzi j dzi i zaklnie na pami swojej babki, Wiktorii, aeby zakonnice 
zaopiekoway si Stell i jej creczk. 
Pienidzy dostarczy ona sama, Madzia... Sto, choby dwiecie rubli... choby nawet ca 
sum, jak dla niej przeznaczy ojciec. Ale ani wydoby chorej z tej jaskini, ani opiekowa 
si ni i jej dzieckiem  nie potrafi. 
Madzia pierwszy raz w yciu spotkaa si z zagadnieniem przechodzcym jej siy, rozum i 
odwag. Serce zawsze cigno j do biednych i opuszczonych, ale ten rodzaj niedoli, jaki 
spotkaa u pani Turkawiec, obudzi nieopisan odraz. 
195 
Jeeli gdzie, to tam, wrd zaduchu, jkw nieznanej kobiety i bredzenia dogorywajcej 
piewaczki, zrozumiaa w caej peni filozofi pana Kazimierza, e czowiek jest zbiegowiskiem 
czstek tuszczu, fosforu i elaza, ktre rozsypi si w nico. Musz rozsypa si w 
nico! Kto chce to zrozumie, niech nie szuka ludzkoci zdrowej, pracujcej i umiechnitej, 
ale niech patrzy na t ludzko, ktra daje pocztek nowemu yciu wrd jkw albo kona 
piewajc w gorczce i marzc o triumfach. 
Z rozmyla obudzi Madzi znajomy gos: 
 Moje uszanowanie!... Dzie dobry! Jake si miewa droga pani?... C sprowadzio pani 
na to odludzie, do ubogich i pochylonych domkw?... Domylam si, domylam... O, 
wite uczucie miosierdzia!... 
Madzia otrzewiaa. Przed ni z odkryt gow sta Zgierski i czule ciska jej rk. 
 Byam tu u jednej ciko chorej, a teraz jad do witego Kazimierza  odpara Madzia. 
 Jakby si tam dosta najkrtsz drog?... 
 Odprowadz pani...  mwi Zgierski.  Kt jest ta chora?... Moe moje stosunki... 
Na rogu ulicy staa doroka. Madzia spostrzegszy j podzikowaa Zgierskiemu za ch 
odprowadzenia jej i  kazaa wie si na Tamk. 
Pan Zgierski chwil posta, popatrzy za odjedajc i  zawrci w stron domku, z ktrego 
wysza Madzia. 
Lubi by dokadnie informowanym nawet w drobiazgach. 
196 
32 Spacer 
Po kilkunastominutowej podry, ktra wydawaa si Madzi nieskoczon, doroka zacza 
zjeda na d Tamki. Minli gmach Konserwatorium i zatrzymali si naprzeciw krtkiej 
uliczki zakoczonej bram, na szczycie ktrej wznosi si elazny krzyyk. 
 Tu  rzek dorokarz. 
Madzia wysiada, a minwszy nieforemny dziedziniec wesza do gmachu o powierzchownoci 
wizienno-szpitalnej. 
Straszne tu musi by ycie!...  pomylaa. 
W sieni wysza naprzeciw niej moda szarytka pytajc, czego sobie yczy. 
 Chciaabym zobaczy si z matk Apoloni.  Czy ma pani... jak prob? 
 Nazywam si Brzeska, jestem znajom matki Apolonii odpowiedziaa Madzia rozdranionym 
tonem, spostrzegszy, i gotowi posdzi j, e przysza po wsparcie. 
 W poczekalni jest w tej chwili kilka osb  odpara szarytka.  Ale jeeli pani jest znajom 
matki Apolonii, to moemy pj do niej. 
Posza prdko naprzd. Madzia za ni, przez korytarze, na schody i ze schodw. Wstpoway 
do kilku sal, lecz matki Apolonii nie byo. Przez ten czas Madzia ogldaa si w nowym 
otoczeniu. Uderzya j zadziwiajca, czysto, obrazy na cianach, mae otarzyki w salach i 
napisy nad niektrymi drzwiami: Bg na nas patrzy! 
 Musimy zajrze do ogrdka  rzeka zakonnica. A gdy znalazy si tam, przeprosia Madzi, 
e j na chwil opuci. Ogrdek wydawa si niezbyt wielkim ani zasobnym, ale jaki 
kontrast tworzy z lokalem pani Turkawcowej! Tam gorco i zaduch, tu  chodne powiewy 
nasycone woni rolin; tam ciasnota, tu zielono, na tle ktrej nie raziy nawet budynki w 
stylu szpitalnym. Tam piew Stelli albo jki nieznanej chorej, tu cisza... Nie, sycha wiergotanie 
ptakw i wesoy miech dzieci pyncy nie wiadomo skd. 
Przy ku piewaczki Madzia widziaa na lewo od siebie brudny drzeworyt przedstawiajcy 
nimfy w kpieli. Lecz gdy tu spojrzaa w lewo, spostrzega krzy, ktry wyrasta z pagrka 
zasianego kwiatami i prawie na obokach opiera ciemne ramiona. 
Spokojny ten obraz jak byskawica rozwietli wspomnienia Madzi. Zdawao jej si, e 
widzi swoje dziecistwo i e ona, ta, ktra jest tu, nie jest dalszym cigiem dziecka, ktre 
egnao si na widok klasztornych murw i klkao pod krzyami. Przyszo jej na myl, e 
tamto pobone dziecko ju umaro  i uczua ciar, ktry powoli zsun si jej na serce. 
W tej chwili ukazaa si moda zakonnica. 
 Niech pani bdzie askawa ze mn do poczekalni  rzeka nie podnoszc oczu.  Matka 
Apolonia zaraz przyjdzie. 
Znowu wrciy na korytarz, po czym zakonnica wprowadzia Madzi do niewielkiej sali. 
Zostawszy sama uczua Madzia nieokrelon trwog, Przeraa j sklepiony sufit, grube 
mury, biae ciany sali, a nade wszystko Chrystus, ktry z maego krzya patrzy na ni i 
rozmyla. Rozdranionej Madzi zdawao si, e usyszy oskot cikiej furty klasztornej, 
ktra na zawsze odetnie j od wiata. Zbliya si do okna, a w tej chwili cicho otworzyy si 
drzwi i odezwa si za ni gos agodny: 
 Niech bdzie pochwalony Jezus Chrystus. Przypomniaa sobie nareszcie, aeby mnie 
odwiedzi, niedobra? A ja od p roku spodziewaam si twojej wizyty. 
Madzia ucaowaa rce czerstwej staruszki i do niezrcznie tomaczya si z zapomnienia. 
197 
 No, no, nie gniewam si  uspokoia j matka Apolonia.  Siadaje. Wy, kobiety wiatowe, 
zbyt wiele macie interesw, aebycie mogy pamita o przyjacikach waszych babek. 
C ci do nas sprowadza?... 
Madzia opowiedziaa o Stelli, jej chornbie, o dziecku, obecnym miejscu zamieszkania i  
prosia dla niej o pomoc. 
Szarytka zacieraa rce potrzsajc niekiedy wielkim kapeluszem. 
 Oj ty... ty!...  rzeka groc palcem Madzi.  Nie darmo doszy nawet do nas pogoski, 
e jeste emancypantk. Co za szczeglne masz znajomoci! Naturalnie, e musimy zaopiekowa 
si t nieszczliw i owocem jej grzechu, ale c to za kobieta!... Pewnie Bg wie od 
kiedy nie spowiadaa si. A ty, zamiast pomyle o jej duszy, zaniosa wino nie pytajc nawet 
lekarza o zdanie. 
 Przypuszczaam...  wtrcia Madzia. 
 e umierajcemu bardziej przyda si wino ni pojednanie z Bogiem  przerwaa szarytka, 
a cie pad na jej twarz agodn.  Te panie z waszego obozu  cigna  wiele mwi o 
prawach kobiet, ale cakiem zapomniay o prawach boskich. Potem dzieci oddaj do szpitala, 
a same umieraj w domach kobiet wtpliwej wartoci. 
 Pani gniewa si na mnie... 
 Gdzieby znowu!  odpara szarytka ciskajc Madzi. Masz rysy twojej babki, Felicissimy, 
a to mi wystarcza. Choby nawet i posza kilka krokw za nowym prdem, powrcisz. 
 Pani sdzi, e takie powroty s moliwe?... 
Szarytka podniosa gow i z uwag spojrzaa na Madzi. Zamylia si i odpara: 
 Gdy czowiek nie umie sam powrci, Bg zastpuje mu drog... 
Madzi przebieg dreszcz i poblada. 
 No, ale co tam  rzeka szarytka agodniej, spostrzegszy zmian w twarzy Madzi.  Do 
tej nieszczliwej zgosi si kto jeszcze dzisiaj i przekona si, co mona zrobi. Zostaw mi jej 
adres. Jeeli za chcesz zobaczy to biedne dziecitko, dam ci bilet. 
Madzia powiedziaa adres Stelli; szarytka wysza i niebawem wrcia z kartk. 
 Oddaj to siostrze Marii u Dziecitka Jezus, a ona ci poinformuje. 
Madzia ucaowaa rce staruszki. 
 Przychode tu czasem  mwia szarytka.  Ju nie bd ci strofowa za nieostrone 
sowa. Ale widzisz, jestem stara i cho mniszka, jednak troch widziaam na wiecie. Mj 
kornet nie zasania mi oczu. Niejedna uwaga moe ci si przyda, tym bardziej e, biedaczko, 
pracujesz z dala od matki... Do widzenia. 
Ucaowaa Madzi, przeegnaa i wyprowadzia do sieni. 
 Przyjd tu czasem... 
Dziwny... c to za dziwny wiat  mylaa Madzia biegnc do furtki. Bya tak rozdraniona, 
e lkaa si, aeby wedle sw szarytki krzy stojcy za murem ogrodu nie zeszed z 
kwiecistego pagrka i  nie zastpi jej drogi. 
Kiedy zmczona wrcia do swego mieszkania, nie moga nadziwi si, e jest u siebie, i 
e wybia pita... Wic dopiero dwie godziny, jak ona wysza z domu do Stelli?... Nie, to 
chyba miesic ju upyn, a moe rok!... Bo czy podobna w cigu dwu godzin napotka tyle 
kontrastw, tyle odczu i tyle przey, co ona?... 
Waciwie nawet nie widziaa ani zbyt wielu, ani nadzwyczajnych rzeczy. Chor i  szarytk, 
zakad pani Turkawiec i ogrdek klasztorny, nimfy midzy wyblakymi gazetami i 
krzy wrd zielonoci. Jakim sposobem kilka tych przedmiotw zbudzio w niej tyle wrae, 
jakby kady by caym wiatem?... I czy podobna, aeby par godzin podzielio si na 
mnstwo kawakw czasu, z ktrych kady rozrs si w stulecia? Rozmowa z pani Turkawcow 
na schodach  jedno stulecie... Pobyt u Stelli  tysice lat... Podr dorok  znowu 
stulecie... Dziedziniec, poczekalnia w klasztorze, rozmowa z matk Apoloni chyba 
wieczno!... 
198 
Siedzc na twardej kanapce Madzia marzya. Przed oczyma jej duszy przesuway si kolejno 
dwa obrazy: alabastrowa twarz chorej na tle brudnego posania i  dobroduszne oblicze 
zakonnicy w sklepionym pokoju; jki nieznajomej kobiety za szeregiem przepierze i miech 
dzieci ukrytych w ogrodzie. W obrazach tych zdarzay si jakie przemiany: raz wida byo 
na dziedzicu klasztornym Stell, to znowu, w lokalu pani Turkawcowej szarytk. Stella w 
nowym otoczeniu bya smutniejsza, lecz wygldaa szlachetniej; ale zakad pani Turkawcowej, 
w obecnoci szarytki, rozpywa si jak mga. Cichn jk, nie byo sycha mlaskania, 
znikay obrzydliwe ciany, a na miejscu kpicych si nimf ukazywa si krzy oparty stopami 
na kwiatach, ramionami w obokach. 
Potem nie wiadomo skd pojawi si cie Solskiego. On take by litociwy, ale i surowy 
jak zakonnica; w jego mieszkaniu take panowaa klasztorna cisza, a z okien wida byo 
ciemne pnie drzew uwieczonych zielonoci. 
A ona, a Madzia, czyme jest? Czy jej ciasny pokoik nie przypomina komrki, w ktrej 
ley Stella?... Upa taki sam, kuchenne swdy warte tamtejszego zaduchu, a warczenie niewidzialnej 
machiny do szycia czy mniej j drani anieli jki chorej?... 
Co ja zrobiam... co ja zrobiam?...  myli Madzia i dodaje z rozpacz:  Po co ja wyjechaam 
z Iksinowa?... 
Ach, gdyby z dusznej Warszawy mona byo uciec na wie... Gdyby mona zasn i nie 
obudzi si, a przynajmniej  zapomnie o tych mczcych widziadach. 
Po szstej zapukano do drzwi i ukaza si pan Kazimierz. Na jego widok Madzia krzykna 
z radoci. Znalaz si nareszcie czowiek rzeczywisty, nie widmo. By tak nieoczekiwany, 
tak nowy na tle jej marze, a nade wszystko niczym nie przypomina ani Stelli, ani szarytki... 
 Bybym szczliwy z powitania  rzek pan Kazimierz gdyby nie dziwny wyraz, jaki dostrzegam 
w oczach pani... Co to znaczy?... Miaa pani zmartwienie?... 
 Czy ja wiem, jak to nazwa!  odpara Madzia.  Chyba jestem zdenerwowana... 
 Najmilszymi s kobiety zdenerwowane. 
 Tak?... Ale niech pan zgadnie, gdzie byam!...  Na lekcji?... Ba, moe u panny Ady?... 
 U szarytek - odpara Madzia.  Do tej pory nie mog si uspokoi... 
 C pani tak wzruszyo? Nie przypuszczam, aeby chciano pani gwatem zamkn w 
klasztorze. 
 Wzruszy mnie sam klasztor: jego krzye, cisza... Panie Kazimierzu  mwia Madzia z 
zapaem  w tym co jest... Jest jaka nieokrelona sia, ktr nazwaabym witoci... Bo 
czyme innym wytomaczy pan wpyw, jaki na nas wywiera klasztor? 
 Jak na kogo  odpar pan Kazimierz.  Widziaem we Woszech kilka klasztorw, mwic 
nawiasem, przelicznych jako budowle. I wyznaj, e mnie rozmarzyy... 
 A widzi pan!... Jest w nich co nadziemskiego... 
 Nie, pani, nic nadziemskiego, ale jest co  niewspczesnego. Klasztor z potnymi 
murami, gstym okratowaniem okien, celami, w ktrych surowe mnichy pi na deskach, 
uprzytomnia epok stalowych pancerzy, zamkw otoczonych zbatymi cianami, zakapturzonych 
biczownikw i narzdzi redniowiecznych tortur. Na widok tego rodzaju zabytkw 
w umyle widza powstaje wtpliwo: gdzie ja jestem i czym jestem?... Powstaje wraenie 
dwoistoci; czowiek czuje si na granicy dwu wiatw, z ktrych jeden jest rzeczywistym, 
drugi fantazj obleczon w dotykalne formy. Ta uzmysowiona legenda rozmarza nas, a obraz 
rzeczy dawno zmarych, majcych pozory ycia, napawa melancholi. Ale poza melancholijnymi 
marzeniami, ktre mog zdenerwowa osob wraliw, nie ma tam nic: adnej 
nadziemskoci, adnej witoci. 
Madzia, suchajc, obu rkoma ciskaa sobie czoo. 
 Ale pani naprawd jest cierpica!...  zawoa pan Kazimierz. 
 Bo mi tu duszno... Zupenie jak... 
199 
 Jak w klasztorze? 
 O, nie!... Tam odetchnam... tam jest troch zielonoci.  Wie pani co?  rzek pan Kazimierz 
stanowczo.  Musimy wyj, i to zaraz: Zabior pani do Botanicznego Ogrodu, 
choby gwatem... 
 Ju pno. 
 Jeszcze nie ma sidmej. A godzinka spaceru na wieym powietrzu orzewi pani... 
 Ha, niech i tak bdzie!...  odpara Madzia.  Moe spacer naprawd mnie uspokoi. 
Ubraa si i wyszli na ulic. Pan Kazimierz skin na dorok, ale Madzia nie zgodzia si. 
Wic doszli do Nowego wiatu i wsiedli w jeden z omnibusw kursujcych midzy Placem 
Zygmunta i Belwederem. 
Podr cigna si powoli; soce zachodzio, na poudniowej stronie nieba ukazay si 
ciemne oboki z czerwonym odblaskiem. Nareszcie dotarli do Ogrodu Botanicznego i weszli. 
Pomimo piknego wieczora ogrd wyludni si; grozi deszcz. Pan Kazimierz jednak 
spotka kilka znajomych pa i mczyzn, ktrym musia kania si, a ktrzy widzc z nim 
pikn kobiet obrzucali go ciekawymi spojrzeniami. 
Pan Kazimierz by zakopotany i od czasu do czasu ukradkiem spoglda na Madzi. Ale 
ona nie widziaa ani ludzi, ani ich spojrze. Sza zapatrzona w swoje obrazy, zasuchana w 
niedosyszalne gosy. 
Aeby unikn tumu, pan Kazimierz wybiera najmniej uczszczane aleje. Istotnie spotykali 
coraz mniej przechodniw. 
 Jak tu dobrze!  zawoaa Madzia zatrzymujc si w alei. 
 Widzi pani, e miaem racj... 
 Tak. Czuam, e czego mi potrzeba, a byo mi potrzeba widoku trawy i gstych drzew. 
W tym pmroku zdaje mi si, e widz las... duy las... Czy take powie pan  dodaa z naciskiem 
 e w lesie, jak i w klasztorze, nie ma nic... nic!... adnej nadziemskiej siy, ktra 
bez pomocy zmysw przemawia do naszej duszy? 
 Skd w pani dzi obudzi si taki pocig do kwestyj metafizycznych, jeeli nie mistycznych 
 odpar pan Kazimierz.  Co si stao?... Pani taka trzewa!... 
 Bo chc raz dowiedzie si prawdy; czy czowiek umierajcy ginie... czy te, ktre zamykaj 
si w klasztorach, oszukuj si dobrowolnie?... Jeeli na wiecie s tylko pierwiastki 
chemiczne, to dlaczego ten pozr lasu robi na mnie inne, duchowe wraenie?... O, niech pan 
tam spojrzy!...  mwia rzucajc si na awk.  Co to jest? kilkanacie drzew okrytych 
chmur lici... A przecie ja tam co dostrzegam, co stamtd na mnie woa... Ach, tak woa, 
e pakaabym... e... serce mi pka wyrywajc si do czego... Wic c to jest?... 
 Bezwiadome, a odziedziczone wspomnienia  odpowiedzia pan Kazimierz.  Nasi 
przedhistoryczni przodkowie yli kiedy w lasach. Tam znajdowali pokarm, ochron przed 
klimatem i wrogiem; tam odnosili zwycistwa nad olbrzymimi zwierztami, co wszystko 
razem gboko wstrzsao ich systemem nerwowym. 
Po owych odlegych przodkach  cign pan Kazimierz przysuwajc si do Madzi  pozostaa 
w naszym mzgu jaka grupa ju zanikajcych komrek. Szcztki te wrd ucywilizowanego 
ycia milcz, lecz wobec lasw, gr, jaski zaczynaj dwicze dawno zgasymi 
pieniami: blu, obawy, nadziei, radoci, triumfu... Te prastare echa s owym gosem, ktry 
woa na pani, owym czym tajemniczym i nadziemskim. Poza nimi  nie ma nic... 
Mrok zapada i zgromadziy si chmury. W ogrodzie byo pusto. Ale kwiaty pachniay co
raz mocniej, drzewa szemray goniej, w powietrzu unosiy si tchnienia namitne. 
Pan Kazimierz uczu lekki dreszcz i zaczy plta mu si myli. 
Jednak dziwny jest ten wieczr  rzek do siebie. 
 Okropne s paskie objanienia!  odezwaa si Madzia. Gdyby wszyscy tak wierzyli, 
szczcie uciekoby ze wiata dodaa ciszej. 
200 
Panu Kazimierzowi biy ttna w skroniach, dawi oddech, palio go wasne ciao. Zaczo 
brakn mu wyrazw, lecz jeszcze raz wysili uwag i mwi stumionym gosem: 
 Szczcie ucieka nie ze wiata, ale z nas samych jak wino z pknitych butelek. wiat!... 
co on winien temu, e ludzie pobudowali sobie elazne klatki i tortury?... 
Znowu myli mu, si spltay. Chcia Madzi wzi za rk, ale... przetar sobie czoo. 
 Jechaa pani w nocy kolej?  spyta nagle.  Widziaa pani smug iskier wylatujcych z 
lokomotywy? Kada byszczy, unosi si w powietrzu, potem spada midzy polne zioa i po 
chwili ganie. Ta jaskrawa smuga to ludzko, pojedycze iskry to nasze ycie... Lecz co by 
pani powiedziaa, gdyby owe iskry, zamiast lata, pon i byszcze przez cig sekundowego 
istnienia, raczej zakopyway si w ziemi albo dobrowolnie przygaszay wasne wiato... 
wasn rado... Co by pani powiedziaa?... mier, ktra pogra nas w zapomnieniu, nie 
jest nieszczciem. Ale odtrcanie prostych a potnych rozkoszy, odsuwanie spragnionych 
ust od czystej wody to jest udrczeniem i samobjstwem. 
Opar rk na awce tak, e dotkn palcw Madzi i uczu, e byy rwnie gorce jak jego. 
Na mgnienie oka zapomnia, gdzie si znajduje i czy dokoa nich jest widno czy ciemno. W 
rkach i nogach czu mrowienie; gos przytumia mu si coraz bardziej. Przysun si do 
Madzi. Jej rami dotykao jego ramienia. Zacz szepta: 
 Niekiedy dwie iskry padaj tu obok siebie... Wwczas ich blask... ogie, ktry je trawi, 
potguje si... Dwa istnienia wyrastaj na tysic istnie... dwie iskry byszcz jak najjaniejsza 
gwiazda... Czy nie byoby nikczemnoci rozdziela te dwa byty?... A czy nie byoby 
szalestwem, gdyby jedna z nich zdusia wasne wiato i... swej ssiadki?... 
Robio si coraz ciemniej i wzmaga si szum. Nad ogrodem kolejno przelatyway dwa 
powiewy: ciepy od miasta, chodniejszy od strony azienek. Po alejach nikt ju nie chodzi, 
tylko rozkoysane drzewa giy si ku ziemi albo odsuway od siebie wierzchoki odsaniajc 
granatowe chmury. Czasem w grze zatrzeszczaa ga albo oderwaa si gazka i w fantastycznych 
podskokach spadaa na trawnik. 
 Straszne to, ale pikne!  rzeka Madzia opierajc gow na porczy awki. 
 Jak moja mio dla ciebie...  szepn pan Kazimierz. Schwyci Madzi wp i przycisnwszy 
usta do jej ust zacz caowa bez pamici. 
Przez chwil Madzia siedziaa martwa. Nagle wydara si z obj pana Kazimierza, a gdy 
wycign rk, odtrcia go, jakby j chcia uderzy. 
 Ach!...  zawoaa z gniewem.  Gdyby pan wiedzia, o czym mylaam, nie zrobiby 
pan tego... 
Stana na rodku alei i zacza poprawia wosy. W tej chwili spada pierwsza kropla 
deszczu. 
Pan Kazimierz podnis si z awki pijany, ale otrzewia. W gosie Madzi usysza tak 
odraz do siebie, e poaowa nie tylko pocaunkw, ale nawet namitnej wymowy i samego 
spaceru. 
Gupio to wyglda...  pomyla czujc, e ta kobieta, zamiast by pobratymcz mu 
iskierk, jest dla niego zupenie obca. Z gry zaczy sypa si z pocztku rzadkie, stopniowo 
coraz gstsze krople. 
 Nie wiem, gdzie mam i  nagle odezwaa si Madzia gosem, w ktrym drgao oburzenie. 
 Nieche mnie pan std wyprowadzi... 
 Su pani... 
Poszli w stron obserwatorium, ale tam elazna furtka bya zamknita. Wtedy pan Kazimierz 
zaproponowa powrt w gb ogrodu a do furtki powyej obserwatorium. 
Deszcz pada coraz gstszy, z daleka odezwa si grzmot. Madzia skrzyowaa rce na 
piersiach i szybko biega nieznanymi ciekami. Pan Kazimierz podnisszy konierz akietu 
szed za ni i myla: 
Bodaj to diabli wzili... co za gupia pozycja!... 
201 
Zdawao si, e jego namitno, rozbita zachowaniem Madzi, roztapia si obecnie w 
strugach deszczu, ktre spyway mu z kapelusza, ramion i opatek. 
W kocu wydostali si w Alej; ale poniewa nie byo doroki, wic biegli pod rzsistym 
deszczem bez parasolw do placu Aleksandra. Madzia, wci wysunita naprzd, milczaa, 
pan Kazimierz poda za ni mwic do siebie: 
Komiczna sytuacja i obrzydliwa!... Ciekawym, co ona myli?... 
Madzia tymczasem mylaa z gniewem, e moknie i e pno wrci do domu. Chwilami 
przypominaa sobie scen na awce i zdawao jej si, e to by sen czy moe  taki dziwny 
pocztek deszczu?... 
Wic tak wyglda mio?... no, no!... Wic dlatego kobiety umieraj u pani Turkawcowej?... 
Ach, tego nie mogaby da ode mnie pani Latter... nie miaaby prawa!... 
Jeszcze przed kilkoma godzinami pan Kazimierz wydawa si Madzi genialnym, interesujcym, 
sympatycznym. Obecnie wszystkie czary zniky i zosta tylko czowiek, ktry bez 
racji schwyci j wp i caowa w usta jak wariat. 
Ciekawam  mylaa  czy on bdzie mia odwag spojrze mi w oczy? 
Sama czua, e miao moe mu patrze w oczy, a raczej mogaby patrze, gdyby jej nie 
obrzyd. Namitne pocaunki pana Kazimierza robiy na niej takie wraenie, jakby na przykad 
podczas spaceru wytarga j za ucho!... 
Nareszcie spotkali dorok, w ktr Madzia rzucia si nie patrzc na pana Kazimierza. 
 Czy mog pani odwie?  zapyta.  Jak pan chce. 
Wlaz pod bud zmoknity, nieszczliwy i zaj miejsce na brzegu siedzenia. Madzia nawet 
nie odsuna si od niego, tylko wygldaa jedn stron doroki, a pan Kazimierz drug. 
Nareszcie zajechali. Madzia daa dorokarzowi dwa zote i nie odpowiedziawszy na ukon 
swego towarzysza wbiega w bram; pan Kazimierz pojecha do domu mruczc: 
 Bodaj to najjaniejsze!... 
Pan Kazimierz zna swoj sztuk i wiedzia, e najprzyzwoiciej jest caowa kobiety 
wwczas, gdy one same tego chc, niby bronic si. Wiedzia, e mona pocaowa kobiet 
niespodzianie, gdy da si to obrci w art, po ktrym niekiedy zawizuj si yczliwsze 
stosunki. 
Ale dzi wrodzone poczucie estetyczne ostrzego go, e sprawa wyglda niesmacznie, jak 
gdyby zamiast pocaowa Madzi w usta, wycign jej portmonetk z kieszeni. 
Nie lubi tego!  myla, nie wskutek wyrzutw sumienia albo wstydu, bo wstydzi si 
nie mia czego, ale e to byo takie... ni przypi, ni przyata. Bd co bd, jak z kuchark 
postpi z osob, o ktrej rk prosi Solski! 
Gdy przemoczona Madzia wesza na swj korytarz, otworzyo si po kolei troje drzwi. Z 
jednych wyjrza pan Pasternakiewicz, z drugich jaka wsplokatorka, z trzecich wybiega 
sama pani Burakowska mwic: 
 C si z pani dzieje?... Dopiero musiaa pani zmokn!... Gdzie pani ten straszny 
deszcz zaskoczy?... 
 Byam w Ogrodzie Botanicznym... ze znajomymi  odpara Madzia i wesza do swego 
pokoju przebra si. 
Twarz jej paaa ze wstydu. Wic ju doszo do tego, e ona, Madzia, musi kama?... 
Wypia herbat, pooya si do ka i suchajc szumicego deszczu rozpamitywaa 
przygod panny Joanny. Tak to ju dawno byo, a przecie takie wiee wspomnienie!... 
Wwczas take la deszcz, na Joann tak samo oczekiwaa pani Latter jak dzi na ni pani 
Burakowska... Joanna tak samo, jak ona dzi, przepdzia czas z panem Kazimierzem, ktry 
zapewne i tamt, jak j dzisiaj, caowa w usta. 
Ona i... Joanna!... Oto do czego dosza w cigu dwu lat. Zgasia lamp, przymkna oczy. 
Znowu ukaza si jej kwiecisty ogrd szarytek z krzyem, a jakby w dalszym cigu  kletka 
umierajcej Stelli. Zdawao si Madzi, e ow nieznan kobiet, ktrej jki dolatyway j, 
202 
jest Joanna i e za rok... dwa... Polecam si pamici pani  usyszaa wyranie gos pani 
Turkawcowej.  Od witego Michaa bd ju mieszka nie tu, ale tam, o!... 
Ojciec... brat... Ada... Solski... wszystkie te wizerunki mieszay si w gowie Madzi. 
Co ja zrobiam?... co ja zrobiam?... 
Wtoczya sobie chustk w usta, aeby nie krzykn, i przycisnwszy twarz do poduszki 
szlochaa... szlochaa zupenie tak jak na pensji w lazarecie panna Joanna... 
Przez nastpny dzie Madzia nie jada i nie wychodzia z domu. Po poudniu odrobia lekcje 
z siostrzenic Dbickiego i za porad gospodyni wypia par szklanek herbaty z cytryn. 
 Zazibia si panna Magdalena na tym spacerze  rzeka pani Burakowska do brata, kiedy 
wrci do domu wieczorem. 
 eby si tylko zazibia  odpar pan Pasternakiewicz.  Ty wiesz, kto j odwiz? Nor-
ski!... 
 Kt ci o tym powiedzia? 
 Str. Pozna go, kiedy wychyli si z doroki. 
 No, c to szkodzi  uspakajaa brata pani Burakowska. Przecie u Magdaleny bya z 
wizyt panna Norska... Wreszcie kt kobiet odwiezie w deszcz, jeeli nie mczyzna? Ty 
sam odwozie niejedn dam. 
Co innego ja, co innego Norski. Baamut i obibok, ktry bierze spadki po yjcych... Jeeli 
mg buchn kilka tysicy rubli sparaliowanemu Mielnickiemu, nie bdzie robi ceremonii 
z niewinnoci panny Brzeskiej. 
Tak mwi pan Pasternakiewicz, a siostra suchaa z uwag. 
Na drugi dzie Madzia wysza do miasta. Godzin duej odsiedziaa u swoich uczennic i 
okoo trzeciej po poudniu posza do Dziecitka Jezus boczn bram od ulicy Szpitalnej. 
W dziedzicu Madzia spostrzega dwu ludzi w drelichowych szlafrokach i perkalowych 
czapkach na gowie, jak kucharze. Jeden mia obandaowan twarz i ten wskaza Madzi 
drugiemu, ktry nosi rk na temblaku i zobaczywszy adn pann zacz si mia. Przeraona 
Madzia mylc, e to s wariaci, rzucia si w pierwsz sie i na szczcie spotkaa szarytk. 
 Sieroty s w tamtym skrzydle  rzeka szarytka wysuchawszy objanienia Madzi.  Zaprowadz 
pani do siostry Marii. 
Prdko wesza na pierwsze pitro i na korytarz, ktry zadziwi 
Madzi dugoci. Mijay jedne za drugimi drzwi ponumerowane i zamknite, za ktrymi 
Madzia domylaa si chorych. Powietrze byo przesycone zapachem karbolu i cisz. Raz 
spotkay posugacza pieszcego z kubem, drugi raz pacjenta w drelichowym szlafroku i 
kucharskiej czapce, potem lekarza, ktry w grubym fartuchu wyglda jak rzenik. 
Madzi ogarnia niepokj i coraz wicej intrygoway drzwi ponumerowane. 
Gdzie tu s chorzy?...  mylaa. 
Wtem na lewo zobaczya wielkie okno, a za oknem gdzie w dole olbrzymi sal wype
nion dwoma szeregami ek, z ktrych kade byo zajte. Midzy kami snuo si par 
posugaczek i zakonnica. 
 Co to jest, prosz pani?...  zapytaa Madzia swej przewodniczki. 
 Sala gorczkowych  odpara szarytka biegnc naprzd. 
 Wielu tam chorych?... 
 Szedziesit ek. 
Szedziesit!...  pomylaa Madzia.  Czy podobna, aeby tylu chorych byo w Warszawie!... 
A jeszcze na innych salach... 
Skrciy na lewo; zapach karbolu cigle im towarzyszy. Po chwili Madzia usyszaa 
szczeglny krzyk, jaki wydaj zabawki mechaniczne... Znowu drugi i trzeci podobny... Jednoczenie 
wysza z pokoju inna zakonnica, ktrej przewodniczka Madzi wrczya kartk. 
203 
 Ach, to pani  rzeka zakonnica i przedstawia si jako siostra Maria.  Ju wczoraj zapytywaa 
mnie matka Apolonia o dziewczynk Magdalen, ktra ma krzyyk ze zotego 
drutu, a nastaa do nas przed miesicem. Jest taka dziewczynka. 
 Mog j zobaczy?  szepna Madzia. 
 Prosz pani  rzeka siostra Maria otwierajc inne drzwi. Madzia na progu zawahaa 
si, lecz wesza. Zobaczya obszerny pokj z otwartymi oknami, ktre wychodziy na ogrd. 
Byo tu widno, nawet sonecznie, lecz ciasno z powodu nagromadzenia ek i eczek. Siedziao 
tu lub spacerowao siedem czy osiem kobiet o zwidej cerze, ktre karmiy dzieci, 
poprawiay je w eczkach albo rozmawiay ze sob. Jedna mamka trzymaa na rkach 
dwoje niemowlt. 
 Dwoje karmi?...  spytaa zdziwiona Madzia. 
 Czasem troje  odpara szarytka. 
Kilkoro dzieci pakao gosami lalek; jedno siedzce na rkach u mamki zastanowio Madzi 
niezwykle mdrym spojrzeniem. Nie miao jeszcze roku, a mona byo sdzi, e przemwi 
i o co zapyta. Wszystkie byy mizerne. 
 Oto dziewczynka  rzeka zakonnica wskazujc na eczko, w ktrym lea twr o pomarszczonej 
skrze sinawego koloru, z nkami cienkimi jak palec dorosego czowieka. 
 Boe! jakie ono chude...  zawoaa Madzia.  Czy chore?... 
 Coraz sabsze... Kwestia kilku dni  odpara szarytka. 
 Ale trzeba j leczy... Ja mam dla tej dziewczynki pienidze...  mwia Madzia drcym 
gosem. 
Szarytka wzruszya ramionami. 
 Robi si, co mona. Malestwo to ma nawet osobn mamk, ale... 
 Moe jej czego brak?  nalegaa Madzia. 
 Wszystko ma, czym rozporzdzamy. Brak jej matki i  si, ktre tylko Bg moe przywrci. 
 Wic nic?... wic nic?...  powtarzaa rozalona Madzia nie miejc dotkn nieszczliwego 
dziecka. 
Szarytka milczaa. 
Madzia poegnawszy siostr Mari prawie ucieka ze szpitala. Dusi j zapach karbolu, a 
rozdziera serce widok sierot i ich gosy nie majce w sobie nic ludzkiego. 
Na placu Wareckim wzia dorok i pojechaa do pani Turkawcowej. Wacicielka domu 
zdrowia dla kobiet jak za pierwsz wizyt Madzi tak i teraz staa w przedsionku swojej instytucji 
i rozmawiaa ze sug piorc bielizn pacjentek i ich dzieci. Zobaczywszy Madzi 
pani Turkawiec przerwaa konferencj pralnian i zawoaa: 
 Oho ju!... Nie ma si panuncia po co fatygowa... 
 Jak to?... co?...  spytaa Madzia zatrzymujc si w poowie schodw. 
 Ju wynieli znajom pani... 
 Do szpitala? 
 Nie, na cmentarz. Umara wczoraj w poudnie, ale wypia wszystko wino... 
 Dlaczeg pani nie zawiadomia mnie o tym? 
 Bo byy tu onegdaj i wczoraj dwie zakonnice, obejrzay j, przysay doktora... A kiedy 
zrobi si ten interes, zabroniy donosi panunci. 
Madzia poegnaa sumienn gospodyni i cofna si na ulic. mier... wszdzie 
mier...  mylaa.  Ktokolwiek zbliy si do mnie, umiera... 
Nie aowaa Stelli; owszem, zdawao si jej, e nieszczliwa piewaczka nic lepszego 
nie moga zrobi na tym wiecie. Wrciwszy do domu Madzia zjada obiad z apetytem; pniej 
odbya lekcj z Zosi. Ogarn j spokj, jakby jej osobiste cierpienia rozpyny si w 
szpitalnych zapachach, w klasztornej ciszy, w bezdusznym krzyku opuszczonych dzieci i w 
caym tym bezmiarze ndzy i ludzkich powice, na ktre patrzya od kilku dni. 
204 
mier... wszdzie mier... dokoa mnie mier...  powtarzaa. 
Nie wiadomo skd przyszed jej na pami Solski i  uczua cinicie serca. 
No, teraz wszystko skoczone  mwia sobie.  Mj Boe, jeden... jedyny spacer!... 
Nawet nie przypuszczaabym, e w tak prosty sposb mona zabezpieczy si od pana Stefana... 
Wida jeszcze kilka dni temu w sercu Madzi tlia jaka nadzieja, e Solski moe do niej 
wrci, i obawa, e ona ulegnie ponownym probom. Byo to ostatnie echo niedawnej przeszoci, 
cie, ktry oddalajcy si Solski rzuca na jej wspomnienia. Ale dzi wszystko skoczyo 
si: pan Kazimierz zdusi echa i odpdzi cie. Nie ma ju nic!... 
Wieczorem napisaa obszerny list do brata i do ojca. Bratu ofiarowaa si, e do niego pojedzie 
na kilka lat, choby do koca ycia. Ojcu doniosa o propozycji zrobionej Zdzisawowi. 
Przed samym wyjazdem  mylaa  pjd do Ady podzikowa za wszystko, co zrobia 
dla mnie i dla Cecylii. Jestem pewna, e poegna mnie yczliwie. Ju przecie nie pozbawi 
jej mioci brata... 
Upyn tydzie, nadszed pocztek sierpnia. 
Pani Burakowska, jej lokatorki i stoowniczki coraz chodniej traktoway Madzi ledwie 
odpowiadajc: dzie dobry i dobry wieczr. Ale ona nie zwaaa na te objawy obojtnoci; 
mylaa o swoim bracie: w jaki sposb urzdzi mu gospodarstwo? i niecierpliwie oczekiwaa 
wezwania od niego. 
Pewnego dnia, zaraz po lekcji z Zosi, zoy Madzi wizyt nieoczekiwany pan Mitlewicz. 
Szasta si, kania, opowiada, e jego lub z pann Eufemi odbdzie si w poowie 
sierpnia, e rodzice i major zasyaj Madzi ukony, e w Iksinowie odnawiaj bruk na rynku... 
Ale mia spuszczone oczy i tak min, e Madzia zaniepokoia si. 
 Pan ma dla mnie jak przykr wiadomo  przerwaa nagle, chwytajc go za rk. 
 Wiadomo... wiadomo?...  powtrzy.  Ech, nie... Chciaem si tylko zapyta pani, 
bo jutro wracam do domu, a tu tak plot... 
 Co plot?...  spytaa Madzia blednc. 
Moe o spacerze do Botanicznego Ogrodu?  dodaa w myli. 
 Bo... prosz pani... Eh! co mam owija w bawen, kiedy to pewnie gupstwo...  prawi 
zakopotany Mitlewicz.  Oto, co mwi, prosz pani... e pani chodzi do jakich akuszerek 
i do szpitala podrzutkw... 
 Byam tam. 
 Pani?... 
 Byam u pani Turkawcowej odwiedzi Stell, ktra tam umara, a w szpitalu  zobaczy 
jej dziecko, ktre umiera... 
 U Stelli?... Wic umara biedaczka!...  zawoa Mitlewicz.  I pani j odwiedzaa?... 
Podnis si z kanapki i cigle szastajc nogami ucaowa Madzi obie rce. 
 Pani to chyba jest wita  szepn. 
 C w tym dziwnego?... 
 Ale ludzie  cign Mitlewicz  ludzie, prosz pani, to s... nierogate winie z przeproszeniem. 
Tylko tyle powiem... Otar oczy, znowu ucaowa rce Madzi i ukoniwszy si wybieg 
z pokoju. 
Prawdziwy prowincjonalista  mylaa Madzia wzruszajc ramionami.  Jego dziwi 
plotki!... 
W chwili kiedy Mitlewicz wyszed z bramy, wszed w ni pan Kazimierz zmierzajc do 
mieszkania Madzi. Mia min rozzoszczonego triumfatora i wstpujc na schody powtarza 
w duchu: 
Taka to ty, panienko?... Gniewasz si jak krlowa, a pisujesz listy bezimienne, aeby 
swego wielbiciela zmusi do oenku... I ja si na ni zapaem!... 
205 
Zapuka do drzwi, wszed do pokoju Madzi z twarz zuchwa i dopiero na progu zdj 
kapelusz. 
Na widok pana Kazimierza Madzia zmarszczya brwi. W tej chwili elegancki mody czowiek 
zrobi na niej marne wraenie; ju nie tylko przestaa wierzy w jego geniusz, ale nawet 
jego wdziki wydaway si pospolitymi. 
C to za porwnanie z Solskim?  pomylaa. 
Pogardliwe myli tak wyranie odbiy si na fizjognomii Madzi, e pana Kazimierza opucia 
energia, z jak tu wszed. Przywita si niemiao i niemiao usiad przy piecu na krzele, 
tym niemielej, e Madzia nie prosia go siedzie. 
Po chwili jednak opanowa si, a gdy Madzia obojtnym gosem zapytaa: 
 C pana do mnie sprowadza? 
Pan Kazimierz uczu gniew i odpar, zuchwale patrzc jej w oczy: 
 Chciaem si zapyta... co to za pogoski kr o pani?... 
 O mnie?...  spytaa, a oczy jej bysny.  Czy nie o tym spacerze, na ktrym pan by 
moim przewodnikiem? 
 Nie, prosz pani... O tym ode mnie nikt nie bdzie wiedzia... Natomiast duo mwi o 
wizytach pani w szpitalu, to znowu u... jakiej... 
Panno Magdaleno, kt jest tak nieogldnym...  doda pan Kazimierz mikszym tonem. 
Ale w Madzi burzy si gniew. 
 O wizytach w szpitalu i u tej pani ju wiedz moi rodzice i brat i z pewnoci nie potpi 
mnie za to. 
Pan Kazimierz zerwa si z krzesa. 
 Czy to mia mi pan do powiedzenia?  odezwaa si po chwili Madzia. 
 Nie tylko, prosz pani...  odpar rozdraniony.  Chciaem jeszcze zapyta, czy pani nie 
zna tego pisma... Chocia zdaje si by zmienione... 
Sign do kieszeni i ostro patrzc w oczy, poda Madzi list, ktrego dolna poowa bya 
odcita. 
Madzia spokojnie wzia papier i czytaa: 
Czowiek uczciwy, jeeli wywabia niewinn i niedowiadczon dziewczyn na spacery 
samotne, powinien zna obowizki, jakie na niego spadaj. Bo cho zapewne nie pierwszy 
raz zdarza mu si spacerowa z niedowiadczonymi dziewcztami, dla tej jednak naleaoby 
zrobi wyjtek bd ze wzgldu na jej pikno i szlachetny charakter, bd  e oprcz dobrego 
imienia nie posiada nic wicej... 
Madzia czytaa list zdziwiona. Nagle uderzajc si w czoo szepna: 
 Ada!... Ach, wic to  ta zazdro?... Pan Kazimierz zerwa si z krzesa. 
 Co pani mwi?...  zawoa.  To jest pismo panny Ady?... 
Wydar list z rk Madzi i wpatrujc si mwi: 
 Tak... pismo zmienione, ale jej... Aha... aha!... A ja lepy... 
 Zdaje si, e ju pan przejrza...  odezwaa si Madzia z drwicym umiechem. 
Pan Kazimierz patrzy to na list, to na Madzi. Nigdy jej tak nie widzia; nawet nie przypuszcza, 
aeby pokorne i naiwne dziecko mogo podobnym tonem przemawia i umiecha 
si tak ironicznie. 
Co si z niej zrobio?... Ale to inna kobieta!...  myla. 
Schowa list, pochyli gow i zoywszy przed Madzi rce rzek wzruszonym gosem: 
 Panna Magdaleno... nie zrozumiaem pani... Bya pani dla mnie najlepsz, najszlachetniejsz 
siostr... Wicej nawet, bya pani gosem mojej nieszczliwej matki.:. Czy przebaczy 
mi pani kiedy? 
Czeka, czy poda mu rk. Ale Madzia nie podajc rki odpara:  Niedugo wyjedam 
do mego brata... Bardzo daleko. Poniewa nie zobaczymy si nigdy, wic mog powiedzie, 
e... nie obchodzi mnie to, co pan zrobi... 
206 
Pan Kazimierz posta chwil. Wreszcie ukoni si i wyszed. 
Pjdzie do Ady  mylaa Madzia  wytomaczy jej, e by dla mnie najszlachetniejszym 
bratem, no... i pobior si... Ach, Ada!... ona o to bya zazdrosna?... 
Patrzya na drzwi i miaa si cicho. Nie z pana Kazimierza, ale z tego, e czua si inn, 
zupenie inn osob. Dawnej Madzi, penej radoci, rowo patrzcej na wiat  ju nie byo. 
207 
33 Pan Kazimierz zostaje bohaterem 
Pan Kazimierz, dugi czas dziecko szczcia, od paru miesicy zacz doznawa niepowodze. 
Panna Ada Solska bya na niego obraona, pan Stefan Solski okazywa mu wzgard; w 
salonach przyjmowano go chodno, wykwintni przyjaciele odsuwali si od niego, ludzie 
wpywowi ju nie ofiarowywali mu wietnych posad. Nareszcie jego kredyt zachwia si tak, 
e nawet lichwiarze zaczli mu odmawia wikszych poyczek. 
Wszystkie te gorycze ycia pan Kazimierz przypisywa niegodziwoci siostry, Heleny, 
ktra zamiast odda rk Solskiemu, kokietowaa mczyzn na prawo i na lewo i wysza za 
m za Bronisawa Korkowicza, piwowarczyka!... 
Helena temu winna  myla pan Kazimierz, ile razy spotkaa go nowa przykro. I niechci 
do siostry, niby parasolem, zasania si przeciw wichrom niepowodze, ktre od czasu 
do czasu zasypyway mu oczy. 
Lecz wicher niebawem zamieni si na burz. 
Na trzeci dzie po spacerze z Madzi w Ogrodzie Botanicznym pan Kazimierz otrzyma 
list podpisany przez Piotra Korkowicza, ktry wzywa go na rozmow w wanym interesie. 
Czego chce ode mnie ten browarnik?  myla pan Kazimierz. W pierwszej chwili mia 
zamiar wyzwa na pojedynek Bronisawa Korkowicza za nie do elegancki list jego ojca. 
Potem chcia odpisa Korkowiczowi ojcu, e  kto ma do niego, do pana Norskiego, interes, 
powinien przyj sam. W kocu, tknity przeczuciem, zdecydowa si pj do starego Korkowicza, 
no i da mu lekcj grzecznoci. 
Nazajutrz okoo drugiej po poudniu poszed do piwowara, ktry przywita go w gabinecie 
 bez surduta i kamizelki, gdy dzie by gorcy. Za tak lekcewace przyjcie pan Kazimierz 
gotw by zrobi Korkowiczowi awantur, uspokoi si jednak spojrzawszy na jego 
potne rce i tylko rzek do siebie: A to niedwiedzisko!... Ciekawym, czego on chce? 
Stary piwowar nie trzyma go w niepewnoci. Szeroko zasiad na fotelu, gociowi wskaza 
miejsce na szezlongu i rzek: 
 Pan wie, e od wtorku siostra paska jest moj synow?... Wzili lub w Czstochowie i 
wyjechali na miesic za granic... Pan Kazimierz obojtnie kiwn gow. 
 Tym sposobem  cign Korkowicz motajc brod  pan od wtorku naleysz do naszej 
rodziny... 
 Bardzo mi to pochlebia  odpar zimno pan Kazimierz: 
 Mnie nie bardzo  pochwyci stary piwowar  ale mam nadziej... 
 Czy wezwa mnie pan po to, aeby mwi impertynencje?...  spyta pan Kazimierz. 
 Wcale nie. Wezwaem pana, aeby po naradzie z nim uregulowa jeden brzydki interes. 
Pan wzie od niejakiego Mielnickiego, paralityka, cztery tysice rubli... Tymczasem 
szlachcic nie ma z czego y... Musimy to zaatwi... 
 C pana to obchodzi?...  wybuchn pan Kazimierz. 
 Prosz pana  mwi czerwienic si Korkowicz  ja nie znam si na szlacheckich wyobraeniach 
o godziwym i niegodziwym... Ale mj piwowarski rozum uczy mnie, e nie 
wolno obdziera niedogw, ktrzy nie maj co je... A Mielnickiego obdare pan podnoszc 
cztery tysice rubli, ktrych gwatownie sam potrzebowa. 
 Mielnicki te pienidze winien by mojej matce... Poyczy od niej... 
 Eh!  odpar Korkowicz machajc rk.  yjesz pan zudzeniami. witej pamici wasza 
matka nie moga poycza innym, bo oprcz dugw nic nie miaa. 
 To nieprawda... 
208 
 Ja nie kami!...  krzykn Korkowicz uderzajc pici w biurko.  Pytaj pana Zgierskiego... 
pytaj gospodarza domu, gdzie mieszkaa... Spytaj wreszcie Fiszmana, ktry na kilka 
dni przed mierci odmwi jej kilkuset rubli poyczki... 
 Fiszman?...  szepn pan Kazimierz i poblad. 
 A tak, Fiszman... ktry niejednokrotnie poycza nieboszczce pienidzy na paski pod-
pis, no... i jej... 
Mwic to stary piwowar szkaradnie przymruy lewe oko, a pan Kazimierz spuci gow. 
 Znam ja was, modzi!...  prawi Korkowicz.  Mam przecie synka, ktry w knajpach 
przesiadywa z panem... Dzi ona wemie go w kluby, podleca, a e wemie, jestem pewny... 
Pozna teraz, e babski pantofel twardszy od ojcowskiej pici... Psi syn!... Ale nie o to 
chodzi. Cztery tysice rubli trzeba odda Mielnickiemu, bo stary zdechnie z godu. 
 Kto pana w bd wprowadzi  odpowiedzia znacznie agodniej pan Kazimierz.  Matka 
nasza miaa majtek... Nie zostawia przecie dugw, owszem, gotwk... 
 Nieboszczka nic nie zostawia prcz dugw!  przerwa mu Korkowicz.  Pienidze, 
ktre otrzymalicie po jej mierci, pochodziy  primo od Arnolda, secundo od Solskich. Jeeli 
pan nie wierzysz, spytaj ich plenipotenta, Mydek, tego z krzywymi nogami, ktry, 
osio, eni si z t wariatk Howardwn... 
 Z pann Howard?...  szepn mimo woli pan Kazimierz, ale wnet umilk. 
 Wreszcie  prawi Korkowicz  nic mi do majtku waszej matki. Ale chodzi o to, aeby 
zwrci cztery tysice rubli Mielnickiemu. Szoruj wic pan do mego adwokata, zaatw formalnoci 
prawne z Mielnickim, a cztery tysice rubli i procent od kwietnia ja zapac. 
Pan Kazimierz siedzia jak skamieniay. Korkowicz cign dalej. 
 A panu radz tak: cinij bankiera, id na praktyk do mego browaru... Potem wyl ci 
za granic, a gdy nauczysz si warzy piwa (nie takiego jak dotychczas!), znajd ci porzdny 
browar, na ktrym bdziesz mia byt niezaleny... 
No i c?...  zakoczy stary klepic po ramieniu pana Kazimierza. 
 Do piwowarstwa nie mam ochoty  odpar Norski  a cztery tysice rubli pan Mielnicki 
musia by dunym naszej matce, poniewa sam mi to powiedzia. 
Korkowicz ciko podnis si z fotelu. 
Jeeli robi ci to przyjemno  rzek  to wyobraaj sobie, e Mielnicki by winien matce... 
Ja zwrc mu, co si naley, i bez twego udziau, bo nie chc, aeby ludzie wycierali 
sobie zby bratem mojej synowej. Upadam do ng, panie Norski... 
Pan Kazimierz, wzburzony, zerwa si z szezlonga, ledwie kiwn gow Korkowiczowi i 
wybieg z mieszkania. 
W kilka godzin jednak odzyska jasny pogld na rzeczy. Jeeli  myla  ten sodownik 
chce zrobi prezent Mielnickiemu, niech robi... C mnie to obchodzi?... Mielnicki jest czowiek 
uczciwy, ktry przyzna dug mojej matce... Ale przecie nie tak gupi, aeby darowywa 
cztery tysice rubli, ktrych nie by winien... 
Rozumowaniem tym uspokoi si pan Kazimierz. Na nieszczcie w par dni pniej 
otrzyma bezimienny list tej treci: 
Czowiek uczciwy, jeeli wyciga niewinn i niedowiadczon dziewczyn na spacery 
samotne, powinien zna obowizki, jakie na niego spadaj. Bo cho zapewne nie pierwszy 
raz. zdarza mu si spacerowa z niedowiadczonymi dziewcztami, dla tej jednak naleaoby 
zrobi wyjtek bd ze wzgldu na jej pikno i szlachetny charakter, bd  e oprcz dobrego 
imienia nie posiada nic wicej. 
Naley si jednak obawia, e ten, kto nie poczu skrupuw wobec sparaliowanego starca, 
nie zawaha si wobec naiwnej dziewczyny! 
209 
Wcieky gniew opanowa pana Kazimierza po przeczytaniu listu. Wic o sprawie z Mielnickim 
wiedziano i mwiono w miecie?... Ale  kto mg by autorem anonimu?... Chyba 
panna Magdalena Brzeska, ktra w ten sposb cigna go do maestwa ze sob. 
Pod wpywem tych rozwaa pan Kazimierz pobieg do Madzi. Jeeli ona pisaa, zdemaskuje 
j, no  i bdzie mia prawo dla zrobienia sobie honorowej satysfakcji zosta nawet jej 
kochankiem. Na wszelki jednake wypadek pan Kazimierz odci zakoczenie listu. Bo jeeli 
autork nie jest Madzia, wic po co ona ma dowiadywa si o Mielnickim? 
Ale Madzia przeczytaa bezimienny list obojtnie, jak osoba, ktra nie ma zamiaru wyda 
si za pana Kazimierza. Co waniejsza: mimo woli zdradzia si, e poznaje rk Ady. 
Ale tak!...  myla pan Kazimierz, po raz dziesity odczytujc anonim.  Ale tak!... I 
e ja od razu tego nie poznaem... 
Wrciwszy do domu wydoby z biurka par listw Ady, pisanych dawniej, jeszcze w 
Szwajcarii... Charakter by prawie ten sam; autorka anonimu nawet nie bardzo chciaa si 
ukry... 
Jak do cyklonu ze wszystkich stron zlatuj si wichry, tak do listu Ady zbiego si mnstwo 
wspomnie w duszy pana Kazimierza. Ile wieczorw spdzi on w mieszkaniu Ady w 
Zurychu!... Ile wycieczek odbyli razem po jeziorach; ile godzin zeszo im sam na sam w dolinach 
zasypanych odamami ska, przerznitych bystrym potokiem, przeadowanych rolinnoci 
o woni odurzajcej. 
Z jak uwag Ada suchaa jego filozoficznych i spoecznych teoryj... Jak rumienia si, 
gdy j wita, a smutniaa, gdy po kilku godzinach odchodzi... I przez cay ten czas ani jednym 
wyrazem, najlejszym znakiem nie zdradzia si, e ona i brat popacili dugi jego matki. 
Wic Ada kochaa go ju wwczas. Ale dlaczego pniej ostyga? Moe pod wpywem 
niechci do Heleny, ktra tak drania Solskiego?... 
Najpewniej jednak do Ady i jej brata doszy plotki o sprawie z Mielnickim... 
Pan Kazimierz rozgorczkowany chodzi po pokoju bez wiata, cho ju mrok zapad. 
Tak, ta nieszczsna sprawa z Mielnickim zwichna jego karier!... Wie o niej obiega 
wszystkich znajomych, wcisna si do salonw, w ktrych niedawno tak yczliwie by 
przyjmowany pan Kazimierz. 
Ale kto j rozpuci?... Chyba Zgierski. Aha, wiem... 
Pan Kazimierz uderzy si w czoo: przypomnia sobie Kotowskiego. 
On mia w tym najwikszy interes, bo przecie eni si z siostrzenic paralityka, z pann 
Lewisk... On donis Solskiemu, bo przecie by jego lekarzem... On mwi o sprawie z 
kadym, kto go chcia sucha, a suchaczy mogo by mnstwo, gdy pan Kazimierz mia 
wielu niechtnych. 
Pan Kotowski!...  powtarza i zdawao mu si, e widzi przed sob mizern twarz i rozczochrane 
wosy modego medyka, z ktrym niegdy spotkali si w pokoiku panny Howard i 
starli si w dyspucie. Potem pan Kazimierz przypomnia sobie, e nawet matka przy jakiej 
okazji postawia mu za wzr pana Kotowskiego, brutala i zarozumialca... 
Zawsze miaem do niego antypati!...  pomyla pan Kazimierz.  No, ale zapac mu... 
On zama moje, ja zami jego ycie... 
Od czasu, kiedy zosta lekarzem Solskich, Kotowskiemu zaczo si powodzi w Warszawie. 
Mieszka na jednej z gwnych ulic na pierwszym pitrze; mia salonik do przyjmowania 
chorych i zaczyna mie praktyk midzy ludmi zamoniejszymi. Z pocztku gorszono si 
jego niedopasowanym ubraniem i szorstkoci wobec pacjentw. Lecz gdy kilka razy udaa 
mu si kuracja, zaczto mwi, e poniewa jest nadzwyczajnie zdolny, wic musi by oryginalnym. 
Pewnego dnia przed poudniem do mieszkania doktora Kotowskiego zgosio si dwch 
panw: Paaszewicz i Rozbijalski. Oddali bilety czysto ubranej staruszce sudze i owiadczyli, 
e maj do pana interes osobisty. 
210 
Doktr wytrzyma w saloniku obu panw przez kilka minut, jak przystao na szanujcego 
si lekarza, wreszcie wyszed i niedbale ukoniwszy si na progu gabinetu, zapyta: 
 Ktry z panw yczy sobie pierwej?... 
 Obaj yczymy sobie jednoczenie pomwi z panem  odpar grzecznie wykwintny pan 
Rozbijalski zaczesujc rudawe faworyty. 
 W interesie pana Norskiego  doda ostro niemniej elegancki pan Paaszewicz ze sterczcymi 
wsikami. 
 Norskiego?  powtrzy mody doktr.  C jemu jest?... 
 Pan Norski cieszy si jak najlepszym zdrowiem...  odpowiedzia przelicznie wychowany 
pan Rozbijalski. 
 Pozwoli doktr, e sidziemy  przerwa swemu towarzyszowi rwnie dobrze wychowany, 
ale mniej serdeczny pan Paaszewicz. 
 Przychodzimy za  cign delikatnym tonem pan Rozbijalski  w sprawie pogosek, 
ktre jakoby szanowny pan rozpowszechnia o szanownym panu Norskim, a ktre uwaczaj 
jego honorowi. 
 Honorowi?...  powtrzy zdziwiony Kotowski. 
 Chodzi o to, czy pan komukolwiek opowiada, e szanowny pan Norski wyudzi cztery 
tysice rubli od niejakiego Mielnickiego, czowieka sparaliowanego i sabego na umyle?  
odezwa si pan Paaszewicz. 
 Pienidze te wczoraj Mielnickiemu zostay zwrcone... Wic ani ja, ani moja narzeczona 
nie mamy pretensji do pana Norskiego  odpar zmieszany Kotowski. 
 Ale czy pan opowiada o tej sprawie?  nalega Paaszewicz. 
 Mwiem kilku osobom, bo przecie tak byo... 
 Czy i z panem Solskim rozmawia pan o tej przykrej sprawie?  zapyta agodny Rozbijalski. 
 Rozmawiaem. 
 Informacje paskie  wtrci Paaszewicz  nie byy dokadne i zrzdziy panu Norskiemu 
wiele szkd moralnych. Z tego powodu pan Norski da od pana satysfakcji honorowej. 
 Jak to?...  spyta coraz mocniej zdziwiony Kotowski. 
 Prosz pana  tak, e pan raczy przysa nam swoich wiadkw, a my uoymy z nimi 
warunki albo odwoania pogosek, albo spotkania  rzek Rozbijalski. 
 Wic to pojedynek?...  zawoa Kotowski. 
 Prawdopodobnie. 
 A jeeli ja nie przyjm pojedynku?... Przecie ja mwiem prawd... 
 W takim razie pan Norski bdzie mia zaszczyt zmusi pana  odpowiedzia pan Paaszewicz. 
 Zmusi?...  powtrzy Kotowski. 
Obaj panowie powstali, a pan Rozbijalski rzek: 
 Sdzibym, e najlepsz rzecz, jak pan ma do zrobienia, jest  przysa nam wiadkw. 
Jutro o godzinie pierwszej w poudnie bdziemy czekali na nich w mieszkaniu pana 
Paaszewicza, ktrego adres pan ma. 
Ukonili si i znikli tak szybko, e Kotowski przetar oczy. 
Zwariowali?...  rzek do siebie.  Po c ja miabym si pojedynkowa z takim cymbaem?... 
Tego dnia lekarz ani myla o chorych, lecz pojecha do swego przyjaciela, adwokata Menaszki. 
Opowiedzia mu o awanturze radzc si: czy Norskiemu i jego wiadkom nie naleaoby 
wytoczy procesu o pogrki? 
 Ale daje spokj!  odpar chudy i wysoki adwokat, nie posiadajcy na szczcie klientw. 
 Jedmy lepiej do Walckiego, to pojedynkarz, on poprowadzi interes... 
211 
 Jak to?  spyta oburzony Kotowski.  Wic ty, czowiek postpowy, zgodziby si na 
pojedynek... zgniy zabytek wiekw rednich?... i jeszcze z takim cymbaem?... 
Postpowy jednak Menaszko okaza si nadzwyczajnym konserwatyst, gdy chodzio o 
skr jego przyjaciela. Rad tedy nierad Kotowski, wziwszy ze sob adwokata, peen trosk 
pojecha do Walckiego mruczc przez drog: 
 Syszane rzeczy, aebym ja z takim cymbaem!... 
Walcki, czowiek may i krpy, ale z ognistymi oczyma, by w domu. Gdy mu opowiedziano, 
o co chodzi, zapyta Kotowskiego: 
 Dobrze pan strzelasz?... 
 Ja?... Skde znowu!... 
 Wic kup pan sobie flower i strzelaj od rana do wieczora w kart. Ju ja potrafi przecign 
spraw na kilka dni. 
 Ale ja ani myl si pojedynkowa!...  wrzasn Kotowski. 
 To po c pan do mnie przychodzisz?  odpar Walcki. Najmij sobie dwu posacw i 
niech oni broni ci, jeeli Norskiemu przyjdzie fantazja wytuc pana kijem. 
 Tak?...  odpar Kotowski.  Dobrze, bd si strzela, jeeli wy jestecie przeciw 
mnie... 
 Nie jestemy przeciw panu, ale co robi?  odpar Walcki z westchnieniem. 
 Mam przecie narzeczon..., w jesieni lub... A tamten cymba Norski... 
 Jeeli panu przeszkadza narzeczona, to zwr jej sowo, bo nie ma innego wyjcia  
prawi Walcki. 
 Jak to nie ma wyjcia? 
 Po pierwsze  Norski moe pana wytuc. Po drugie stracisz praktyk i miejsce u Solskiego, 
ktry nie cierpi u siebie tchrza. Po trzecie  nikt panu nie zechce podawa rki, a ja 
najpierwszy. Po czwarte  sama narzeczona porzuci pana, jeeli si omieszysz. Szukanie na 
gwat pojedynku jest bazestwem, ale odmawianie go jest niepraktycznoci, bo od tej 
chwili lada osio bdzie jedzi na panu jak na burej suce. Dlatego ucz si strzela. 
 Wic ja mam gin z rki takiego cymbaa?... 
 Dopki nie dowiedziesz pan, e Norski postpuje niehonorowo, nie masz prawa odmawia 
mu satysfakcji. 
 A niech diabli porw wasze honorowe satysfakcje!...  jcza Kotowski chwytajc si za 
gow.  Oto przyjaciele!... a bodaj to pioruny!... Gin przez takiego osa!... 
W kocu jednak upowani swoich przyjaci, Walckiego i Menaszk, do zrobienia z jego 
ciaem, co im si podoba. W nastpstwie tej decyzji panowie Walcki i Menaszko zawiadomili 
panw: Rozbijalskiego i Paaszewicza, e  s do ich dyspozycji. 
Ukady trway trzy dni, w cigu ktrych nieszczliwy Kotowski kupiwszy flower, zamiast 
przyjmowa i odwiedza chorych, od rana do wieczora strzela z przedpokoju do karty 
przybitej na cianie w sypialni. Wypoczywa w tej pracy o tyle, o ile by na obiedzie u panny 
Lewiskiej, ktra natychmiast poznaa, e jej narzeczony ma jak zgryzot, i w cigu p 
godziny dowiedziaa si od niego, e ma zatarg z Norskim. Narzeczony jednak by tyle 
ostronym, e nie powiedzia o pojedynku. 
Nadszed wreszcie fatalny termin, a byo to w pitek. O szstej z rana panowie Walcki i 
Menaszko zbudzili Kotowskiego nalegajc, aeby prdko ubiera si, poniewa w karecie 
czeka na nich doktr. 
 Na diaba doktr?  spyta myjc si Kotowski. 
 Moesz by ranionym... 
 Tak?...  zawoa Kotowski.  Wic mam by raniony, a moe nawet i zabity?... W takim 
razie wol od razu nie jecha... Niech diabli porw takie rozprawy honorowe. 
212 
Mimo to opuka si z myda, ubra si i o wp do sidmej wsiad do karety uciskawszy 
koleg doktora, ktry mia tak min, jakby chcia wypytywa Kotowskiego o adresy jego 
pacjentw. 
Bohater zbliajcego si dramatu przez ca podr wyglda oknem, lecz nie poznawa 
ulic, ktrymi przejedali. Nie wypytywa rwnie, dokd jad, czu bowiem pewn ulg 
wyobraajc sobie, e plac walki znajduje si gdzie bardzo daleko. Byby nawet zupenie 
szczliwy w swym opakanym pooeniu, gdyby nie zachowanie si jego towarzyszw, ktrzy 
z zimn krwi rozmawiali o teatrzykach ogrdkowych, upaach, nawet o dawno minionych 
wycigach, wcale nie zajmujc si tym, co jego od kilku dni interesowao najbardziej. 
Nagle odezwa si Walcki: 
 Chwaa Bogu, ju dojedamy. 
Chwaa Bogu!...  pomyla Kotowski, przytomniej spogldajc dokoa. 
Jechali brzegiem Wisy i zbliali si do jakiego lasu. 
Nieszczsny Kotowski dozna w tej chwili bardzo rozmaitych uczu: znienawidzi pana 
Kazimierza, a nawet Wis i las; gardzi swoimi towarzyszami, ale nade wszystko aowa 
siebie i litowa si nad sob. 
 Hola... stjcie!  zawoa. 
 Czego chcesz?  zapyta go Menaszko. 
 Wysiadam... Niech diabli wezm pojedynek. 
Doktr umiechn si, Walcki schwyci Kotowskiego za rami. 
 Oszalae pan?  rzek patrzc na niego ogromnymi oczyma, w ktrych pono pieko. 
 Co ja mam naraa si dla takiego cymbaa?  prawi Kotowski.  Mam narzeczon... 
mam pacjentw... jestem czowiek postpowych przekona i nie myl popiera zabytkw 
zgniej redniowiecczyzny... 
 Dobrze  odpar zniecierpliwiony Walcki  wysiadaj pan i... powie si! Bo po takim 
skandalu nie masz po co wraca do Warszawy. 
 Tak. Dobrze... Wic pojad na ten pody pojedynek. Ale pamitajcie, e moja krew 
spadnie na wasze gowy. 
Byli ju w lasku bielaskim. Kareta zatrzymaa si, wysiedli, a Kotowski spostrzeg, e 
jego towarzysze (Walcki nis w rkach skrzane zawinitko) zaczynaj okazywa mu 
wielk troskliwo. Wszyscy trzej rozmawiali z nim na wycigi, ale on nie sucha adnego, 
bardziej zajmujc si skrzanym zawinitkiem anieli dowcipami przyjaci. 
Przysza mu szczliwa myl do gowy. 
Co za szkoda  mwi w duchu  e nie ma w Warszawie Solskiego!... On, majtny, kawaler, 
ktremu dwie panny odmwiy, a przy tym amator pojedynkw, z pewnoci nie oddaby 
mnie na up temu rozbjnikowi... Sam by si strzela, bo wiem, e go nie lubi... Wtedy 
zobaczylibymy, kto by potnia: Solski czy pan Norski?... W kadym razie nie ja... 
Tak myla wodzc smtnym wzrokiem po Wile, ktra wydawaa si bardzo szerok, po 
drzewach  bardzo wysokich, nawet po niebie, ktre jakby zbliyo si do ziemi, cho nie 
przynioso nieszczliwemu otuchy. 
Przeciwnikw jeszcze nie byo na miejscu. Lecz zanim Kotowski mia czas pomyle: 
moe wcale nie przyjd?... ju ukazali si midzy drzewami idc tak szybko, e to nawet rozgniewao 
modego lekarza. 
Wymiana ukonw  wiadkowie schodz si razem. Moe nie bdzie pojedynku?  
spyta w duszy mimowolny bohater i w chwil pniej usysza stukanie stempli w pistoletach. 
Od tego momentu biedny Kotowski ju nic nie widzia i nie rozumia, o czym mwiono. 
Dopiero gdy Walcki postawi go naprzeciw pana Kazimierza, szepn: 
 Moe... moe pan powiesz mow?...  Jak? 
 Aebymy si pogodzili... 
213 
 Wic pan chyba odwoasz?... 
 C ja mam odwoywa, kiedy mwiem prawd  odpar Kotowski. 
 W takim razie  mwi cicho Walcki  celuj w eb, zniaj pistolet do biodra i nie szarp 
za cyngiel, tylko przyciskaj powoli. A na komend ruszaj z miejsca... 
Walcki cofn si do grupy wiadkw, a Kotowski zobaczy naprzeciw siebie nieco blad, 
ale umiechnit twarz pana Kazimierza. 
 Marsz! 
Kotowski ruszy z miejsca, lecz widzc pistolet przeciwnika skierowany ku sobie, przymkn 
lewe oko, a przed prawym umieci bro w taki sposb, aeby widzie jak najmniej. 
O, dlaczego pistolety nie s tak grube jak sosny!...  myla. 
W tej chwili pan Kazimierz strzeli, a Walcki zacz komenderowa: 
 Raz  dwa  trzy!... Halt!... Pan Kotowski traci strza... Halt! 
Tak wrzeszczc troskliwy sekundant przybieg do Kotowskiego i odprowadzi go na met. 
 Wic ju po pojedynku?  spyta Kotowski i odetchn. 
 C, u diaba, nie syszae pan, e macie strzela do trzech razy?... Ale za drugim 
strzaem przerwiemy, bo obaj zachowujecie si dobrze. 
 Przemwe pan co... Moe bymy si pogodzili?  szepn Kotowski. 
 Celuj w eb, zniaj do biodra i powoli naciskaj cyngiel... odpar Walcki. 
I odszed do sekundantw, a przez ten czas panu Kazimierzowi podano wieo nabity pistolet. 
Teraz Kotowski spostrzeg, e lekarze rozoyli na trawie byszczce narzdzia i e sekundanci 
stoj od niego bardzo daleko. 
 Wic to tak?...  mrukn widzc, e nawet urzdowi przyjaciele opucili go i oddali na 
ask i nieask wciekoci przeciwnika, ktry przesta si umiecha i mia z min. 
 Marsz! 
Kotowskiego opanowaa rozpacz i gniew. Zrozumia, e Norski dybie na jego skr, a 
moe i na ycie. W oka mgnieniu uczu w duszy lodowaty spokj. Zmierzy w gow, zacz 
znia luf do biodra przeciwnika, powoli naciskajc cyngiel... Strza pad cakiem niespodzianie, 
a gdy w jednej chwili rozwia si dym, Kotowski nie zobaczy naprzeciw siebie nikogo... 
Jego przeciwnik lea na ziemi na prawym boku. Mia podkulone nogi i twarz blad. 
Co, u diaba?...  pomyla zdumiony Kotowski nie pojmujc, co si stao. 
Obaj lekarze i wszyscy wiadkowie pobiegli do pana Kazimierza. Kotowski sta na miej
scu i patrzy. Po upywie kilku chwil przybieg Walcki. 
 No, uczstowae go pan  rzek.  Jak to?...  spyta Kotowski. 
 Prawe puco przejechane na wylot. 
 Gupstwa pan gadasz!... 
 Wic id i zobacz. 
 Ale ja tego nie chciaem!...  jkn Kotowski targajc sobie wosy. 
 Nie o .to chodzi, czego chcia, ale co zrobi. 
 A bodaj to najjaniejsze pioruny!...  rozpacza Kotowski. 
Zbliy si do nich Menaszko i obaj z Walckim, wziwszy pod rce nieszczsnego triumfatora, 
gwatem odprowadzili go do karety. 
 Ja nie chciaem... nie chciaem!... 
Za chwil kareta odjechaa w stron Warszawy. 
Wyzwawszy Kotowskiego na pojedynek pan Kazimierz przypuszcza rozmaite wypadki: 
e jego przeciwnik padnie na miejscu, e bdzie mia przestrzelon rk lub nog, a nawet, e 
wystraszony i nieoswojony z broni mody doktorek postrzeli ktrego z sekundantw. Sowem, 
pan Kazimierz spodziewa si wszystkiego z wyjtkiem tej ewentualnoci, e  on sam 
moe by raniony. 
214 
Upadajc pan Kazimierz nie dozna adnego uczucia, nie wiedzia: kiedy upad, w jaki 
sposb i dlaczego? Ale raz znalazszy si na ziemi spostrzeg, e jest to zupenie wygodna 
pozycja, ktrej ani myli zmienia, tym bardziej, e rwnie nagle owadna nim gboka 
obojtno dla wiata. 
Gdyby mona byo sformuowa jego wczesne myli, wygldayby one tak: 
Le tu (zreszt nie wiem: gdzie?) i bd lea, dopki mi si podoba, bo tak mi si podoba. 
Kiedy lekarze usadowiwszy go na ziemi zaczli rozpina surdut, zdejmowa kamizelk i 
koszul, pan Kazimierz postanowi im zrobi figla i udawa, e naprawd co mu si stao. 
Przymkn oczy, opar na kim gow, lecz z trudnoci powstrzymywa si od miechu. Dopiero 
gdy uczu bl pod praw opatk i usysza wyraz: kula, rzek w duchu: 
Powariowali ci doktorzy?... 
Ju nie chciao mu si otwiera oczu. Dotykano mu prawej piersi i okolicy pod praw opatk, 
a on w tych miejscach czu bl piekcy. Doznawa nieokrelonego wraenia wewntrz; 
nie by to bl, ale jaka zawada i obco. Chciao mu si kaszla, zaczo mdli, uczu gorco, 
zimny pot na caym ciele i w tej chwili by bardzo nieszczliwy. Ale przytomnoci nie 
traci; nie chcia tylko okazywa, e j posiada, poniewa byo mu wszystko jedno. 
Przez ten czas, ktry cign si blisko godzin, lekarze podtrzymywali pana Kazimierza, 
a jego przyjaciele pobiegli w stron klasztoru. Znaleli jaki dom, w ktrym mona byo wynaj 
pokj dla chorego, i wrcili do lasu z tapczanem, ktry nioso dwch ludzi. 
Teraz pan Kazimierz otworzy oczy i rzek:  Po co to?... 
Chcia doda: ja sam pjd..., ale ostry bl w prawym pucu nie pozwoli mu dokoczy. 
Ogarno go przeraenie i psen, podczas ktrego zdawao mu si, e si huta i e go 
mdli. Niewielkie te przykroci byy tak dranice, e pan Kazimierz uczu na twarzy dwa 
strumienie ez, po czym  znowu byo mu wszystko jedno. 
Kiedy ockn si, zobaczy wybielon izb, w ktrej przy prostym stole siedzieli obaj lekarze. 
Okno naprzeciw pana Kazimierza byo zasonite pacht. Pniej (chory straci zdolno 
oznaczania czasu) jaki nieznany czowiek przy pomocy starej kobiety kad mu pcherze z 
lodem: jeden pod opatk, drugi na piersi. 
Pan Kazimierz chcia si o co pyta; zamiast tego odkaszln i uczu tak przykry bl, e 
postanowi ju nigdy nie kaszla. Spostrzeg te, e w bl nieznony przeszywa mu pier za 
kadym mielszym odetchniciem, wic postanowi wcale nie oddycha albo oddycha jak 
najostroniej. 
Od tej chwili najwaniejszym zajciem pana Kazimierza stao si oddychanie, rdo 
wielkich blw, obaw, ale i przyjemnoci. Zdawao mu si, e na jego piersiach ley cierpienie 
w postaci wa. Chodny potwr spa; lecz ile razy pan Kazimierz sprbowa odetchn 
peniej, w zapuszcza mu w ciao ky podobne do rozpalonego gwodzia. Na sam myl o 
denerwujcym blu pan Kazimierz truchla i cay dowcip wysila na to, aeby nie odetchn 
gbiej. Przygryza wargi z radoci, ile razy udao mu si oszuka picego wa, a o mao 
nie wyskoczy z pocieli, gdy wynalaz sposb oddychania doln czci puc. Nie byo to 
oddychanie porzdne, ale  nie wywoywao blu. 
Tymczasem nieznajomy czowiek i kobieta zmieniali mu pcherze z lodem: jeden pod opatk, 
drugi na piersiach. Niekiedy widywa pan Kazimierz pochylon nad sob twarz lekarza, 
ktry z jego strony asystowa przy pojedynku. 
Pniej ogarn chorego psen z marzeniami. Zdawao mu si, e jest uczennic na pensji 
swojej matki, ktrej profesor (czy nie Dbicki?...) kae wyda lekcj o Kotowskim. Kotowski?... 
Kotowski?...  powtarza zakopotany pan Kazimierz mylc, e co wie o tym przedmiocie, 
tylko nie moe sobie przypomnie: czy to jest czowiek, czy maszyna, czy moe jaka 
cz wiata?... 
215 
Kotowski?... Kotowski?...  powtarza pan Kazimierz czujc w caym ciele upa ze strachu, 
e dostanie zy stopie. 
Raz usysza rozmow: 
 Pluje krwi?  pyta gruby gos. 
 Ledwie par razy. 
 A gorczka? 
 Bardzo maa i ju przechodzi. 
Pan Kazimierz otworzy oczy i zobaczy tgiego mczyzn z brod. By to Korkowicz. 
Chory pozna go, ale nie pamita nazwiska. Natomiast rozumia doskonale, e gdyby mg 
przypomnie sobie nazwisko tego pana, wwczas bez bdu wydaby lekcj o Kotowskim i 
moe dostaby pitk. 
By bardzo zmartwiony swoj niepamici tudzie nadzwyczajnymi powikaniami, ktre 
napeniay ca izb, siaday na oknach, na stokach, na piecu, a nawet waziy mu pod kodr. 
Pniej  pan Kazimierz przesta martwi si lekcj o Kotowskim, nie wyobraa sobie, e 
jest uczennic, nawet nie marzy, tylko spa. 
Kiedy pojono go mlekiem albo winem, czu niesmak w ustach; kiedy go poprawiano na 
ku, zdawao mu si, e jego rce i nogi s z oowiu, a trzymaj si tylko na nitkach. By 
bardzo zmczony i zniechcony, a chcia tylko spa. Mia nawet zamiar powiedzie, aeby 
mu nie przeszkadzano; da jednak spokj przekonawszy si, e otworzenie ust i obrcenie 
jzykiem jest zbyt wielk prac. 
Dopiero w smym dniu choroby, ku wieczorowi, ockn si. Uczu rzewo, a postrzegszy 
w izbie nieznajomego czowieka nagle odezwa si. 
 C tu, u diaba, tak cicho?... 
 0... to pan mwi?...  odpar nieznajomy tonem zdziwienia. 
 Kto pan jeste?...  mwi pan Kazimierz poprawiajc si na poduszce.  Czy nie ma tu 
nikogo ze znajomych?... Co si to dzieje?... 
 Ja jestem felczer  odpar tajemniczy nieznajomy.  Ale na dworze jest pani, ktra ju 
trzeci dzie przyjeda dowiadywa si o pana. 
 Pewnie moja siostra... Pucie j... 
Felczer wyszed, a panu Kazimierzowi zdawao si, e zbyt dugo nie wraca. Wtem otworzyy 
si drzwi i wbiega jaka osoba w czarnym okryciu, zasonita gstym woalem. Prdko 
zbliya si do ka, upada na kolana i odsunwszy woal zacza caowa zwieszon rk 
pana Kazimierza. 
 Ju mylaam  szepna  e nas pochowaj w jednym grobie... 
To bya Ada Solska. 
216 
34 Odsania si nowy horyzont 
Spacer w Ogrodzie Botanicznym przekona Madzi, e pan Kazimierz potrafi by niesmacznym 
i e ona nigdy naprawd nie kochaa syna swej przeoonej. 
Ale ostatnia wizyta pana Kazimierza u Madzi ukazaa charakter wielbiciela w nowym 
wietle. Pan Kazimierz by egoist; tak gbokim, tak naiwnym egoist, i nawet nie ukrywa 
swej uciechy, gdy z anonimu domyli si, e kocha go bogata panna Solska. 
Raz ju widziaa go Madzia tak szczerze zadowolonym, gdy w domu pastwa Arnoldw 
zapewnia Helen, e nie wyjdzie za Solskiego. Jak on si wtedy cieszy, jak taczy, jak inaczej 
zacz traktowa Madzi... 
Egoista! Swko to setki razy obio si Madzi o uszy, ale dzi dopiero odczua jego znaczenie. 
Egoista to kamie, ktry tylko wwczas oywia si i piknieje, gdy sam cierpi albo 
gdy moe kogo wyzyska. Ale dla cudzej niedoli jest guchy, lepy, nawet okrutny. 
Jak on gniewa si na mnie, e odwiedziam Stell i jej dziecko  pomylaa Madzia.  
Lichy to czowiek... 
W tej chwili Madzia poczua gorycz i chd. Zacza przypuszcza, e wszyscy ludzie s 
egoistami i e w tej pustyni kamiennych serc zaledwie par osb z Iksinowa, Solscy i gromadka 
szarytek byy oazami. 
Panna Eufemia, jej matka, pani Korkowiczowa, aneta, Helena, Zgierski i mnstwo, mnstwo 
innych osb czyli to nie egoici? 
Ach, gdyby Zdzisaw ju odpisa...  rzeka do siebie. 
Niebawem zaszy drobne wypadki, ktre utwierdziy Madzi w przekonaniu, e egoizm 
jest prawem wiata. 
Nazajutrz po wizycie pana Kazimierza, w domu, w ktrym Madzia miaa zajcie od godziny 
dwunastej do drugiej, po lekcji wesza do pokoju uczennic ich matka, osoba dowcipna i 
przyjemna w kku znajomych, ale opryskliwa i nieubagana dla suby i nauczycielek. Pani 
ta, ubrana szykownie, kazaa odej panienkom i rzeka do Madzi patrzc na ni w sposb 
impertynencki: 
 Namyliam si. Crki moje, moe nie bd teraz zdaway egzaminu. Wic... egnam 
pani, a oto naleno... 
Podaa Madzi zwitek papierkw i kiwnwszy gow odesza. Madzia ledwie nie wybuchna 
paczem. Na szczcie uratowa j nowy pogld, e wiatem rzdzi egoizm, i  opanowaa 
si. Wysza do przedpokoju, gdzie nikt nie poda jej okrycia, a znalazszy si na schodach 
policzya dane jej pienidze!... 
Brakowao dwch rubli; ale Madzia, zamiast martwi si, rozemiaa si. Dziwny postpek 
dystyngowanej damy by dla niej jasny. 
Egzamina miay odby si za tydzie; Madzia z uczennicami ju przesza kurs i  powtarzaa. 
Usuwajc guwernantk w tak brutalny sposb chlebodawczyni chciaa zrobi oszczdno 
i zrobia podwjn. Nie potrzebowaa paci za ostatni tydzie i nie dopacia dwch 
rubli za lekcje ju odrobione! 
Madzia duo syszaa o tej pani, u ktrej po kilkadziesit osb bywao na przyjciach, lecz 
ktrej zorzeczyy szwaczki, suba i nauczycielki: kadej urywaa choby kilka zotych. 
Wszystko to byo prawd. Ale jeszcze tydzie temu Madzi nie przyszyby podobne myli. 
Gdyby j przed tygodniem poegnano w taki sposb, przypisywaaby win sobie, zalaaby si 
zami, wpadaby w rozpacz. 
217 
Dzi miaa si z ludzkiego egoizmu, ktry, jeeli nie ma sposobnoci konkurowa o krociow 
pann, przynajmniej w por wyzbywa si nauczycielek i oszczdza na nich dwa ruble. 
Ach, gdyby Zdzisaw odpisa!...  mylaa.  Moe tam, gdzie on mieszka, ludzie s inni... 
Wreszcie s to biedaki, a ci umiej by wdzicznymi. 
Przypomniaa sobie rodzin nauczyciela w Iksinowie, Cecyli, Stell, praczk z domu 
Korkowiczw... Wszyscy oni okazywali jej mio, bo te  y 1 k o o  a bya im yczliwa, 
im, opuszczonym albo cierpicym. 
I ot zasza w niej wielka zmiana, a stao si to nagle, wrd penego dnia, na ruchliwej 
ulicy. Serce jej odwrcio si od zamonych i zadowolonych, a zwrcio do opuszczonych i 
cierpicych. W tej chwili zrozumiaa (o czym instynkt ostrzega j od dziecistwa), e dopiero 
wwczas bdzie naprawd szczliw, gdy potrafi powici ycie opuszczonym i cierpicym. 
Wiedziaa, e jeeli do ktrego z nich los umiechnie si, porzuci j bez podzikowania 
i zapomni bez alu. Ale c to szkodzi? Przecie samotnych i zbolaych nie zabraknie nigdy, 
a ona tym tylko chce suy. 
Ach, gdyby Zdzisaw prdzej odpisa!...  mwia do siebie. Za kilka lat wrcilibymy 
tutaj. Byabym opiekunk, lekark, nauczycielk jego robotnikw; a gdyby oni mnie nie potrzebowali, 
gdzie jest taka okolica, w ktrej brakoby nieszczliwych? Ten godny, ten obdarty, 
tamten chory, inny nie moe zaj si wasnymi dziemi... Oto moje krlestwo, nie 
salony, w ktrych hoduje si egoizm... 
Upyna doba spokojnie, ale w Madzi z godziny na godzin wzrastaa gorycz. Chwilami 
zdawao si jej, e i w drugim domu wymwi jej lekcje. Nie wymwiono jednak; owszem, 
witano i egnano uprzejmie. Ten dom by niebogaty, nie odbyway si w nim przyjcia na 
kilkadziesit osb i nie byo monoci przerzuca nauczycielek. 
Lecz nastpnego dnia o dziewitej rano wpada do Madzi zmczona i zgorczkowana Mania 
Lewiska. 
 Ach, moja droga, moja jedyna  zawoaa Mania rzucajc si Madzi na szyj  ty tylko 
moesz nas uratowa... 
 C si stao?  spytaa Madzia spokojnie, a w duchu rzeka: 
Moe Kotowski dosta dymisj, a ta biedaczka, dla uratowania go, kae mi wyj za Solskiego? 
 Wyobra sobie, moja droga  mwia Mania Lewiska e Wadek Kotowski ma jakie 
nieporozumienie z tym nieznonym panem Norskim... 
Jake daleko odsuny si czasy, kiedy Mania Lewiska klczc przed Madzi nie miaa 
nazywa jej inaczej, tylko pani!  Jakie wane nieporozumienie - cigna Mania. 
Madzia spojrzaa na ni zdziwiona. Panna Lewiska prawia dalej: 
 Wadek nie chce mi nic powiedzie... ale ja jestem bardzo, bardzo niespokojna... Ty jeste 
serdeczn przyjacik pana Norskiego, wic wybadaj go, o co to chodzi... no, i uagd!... 
Przecie my niedugo mamy pobra si z Wadkiem, wic gdyby, bro Boe, pojedynek... 
W tym miejscu panna Lewiska zaniosa si od paczu. Ale Madzi nie wzruszya jej rozpacz, 
a rozdranio danie. 
 Zmiuj si, Maniu  odpara  nie tak dawno prosia mnie o protekcj dla pana Wadysawa 
u Solskiego, ktry mia by moim narzeczonym... Dzi wysyasz mnie znowu do pana 
Norskiego... Z jakiej racji?... 
 Wy tak dobrze z sob yjecie...  szlochaa Mania.  Jeste jego przyjacik... on bywa 
u ciebie... chodzisz z nim na spacery... 
Pakaa tak, e Madzi al si zrobio. 
 Suchaj, Maniu  rzeka tulc zrozpaczon.  Pan Norski ju nie bywa u mnie... obrazi 
si... Ale nie pacz. On w tej chwili raczej myli o oenieniu si anieli o pojedynkach... Bd 
zatem spokojna. 
218 
Mani Lewiskiej od razu obeschy liczne oczy. 
 Tak?...  rzeka.  Wic i on si eni?... A, chwaa Bogu!... chwaa Bogu!... Kto myli 
eni si, temu nie przychodz do gowy takie straszne zamiary jak pojedynek... 
 Wreszcie, moja droga, z jakiego powodu miaby by pojedynek midzy tymi panami, 
kiedy oni bodaj e si nie znaj?  spytaa Madzia. 
Wwczas Mania Lewiska zacza opowiada, e jej wuj, Mielnicki, uzna si dunikiem 
nieboszczki pani Latter, co nie zdaje si by prawd, e skutkiem tego przeznaczy dzieciom 
nieboszczki cztery tysice rubli, ktre w najkrytyczniejszej chwili podnis pan Kazimierz. 
Dodaa jednak, e owe cztery tysice rubli z procentami zwrci im w imieniu pana Kazimierza 
pan Korkowicz i e Helena Norska ju wysza za m za modego Korkowicza. 
Madzia suchajc uczua dla pana Kazimierza lito i pogard. Ona wiedziaa, e Mielnicki 
nie by dunikiem pani Latter. 
Po tej rozmowie obie panny poegnay si serdecznie. We wspomnieniach Madzi pan Kazimierz 
by zagrzebany na wieki. Mania Lewiska wrcia do domu uspokojona, susznie 
rozumujc, e jeeli pan Kazimierz myli si eni, to nie moe naraa si na pojedynek z 
Kotowskim, ktry zreszt, jako lekarz, postpowiec i czowiek peen energii, mgby narobi 
swemu przeciwnikowi wielkiego nieszczcia. 
Take miaam si czego martwi!  mylaa Mania Lewiska idc ulic, gdzie wszyscy 
panowie ogldali si za ni.  Chyba oszalaby ten Norski, gdyby wyzwa Wadka na pojedynek... 
Wadka, ktrego nawet ja boj si niekiedy... 
Upyno znowu par dni spokojnie. 
W sobot, kiedy Madzia skrcaa z Marszakowskiej na Krlewsk, zajecha jej drog lekki 
powozik. Z powozu wyskoczy pan Korkowicz ojciec i schwyciwszy j za rk zacz 
mwi: 
 Jake si pani ma!... Jak to dobrze, e pani spotkaem... Jestem w takim kopocie:.. 
Czy znowu chce, aebym u nich bya nauczycielk?...  pomylaa zdumiona Madzia. 
 Wyobra sobie, pani  prawi zadyszany  e ten osio Norski mia wczoraj pojedynek z 
doktorem Kotowskim, no i dosta kul w piersi... na wylot!... 
 Kto?...  zawoaa Madzia. 
 Naturalnie, e Norski. Ten Kotowski to wcieke zwierz... Darowa mu pierwszy strza, 
a za drugim tak kropn Kazieczka, e ley, bestia, bez przytomnoci w chaupie na Bielanach... 
Ale... ale... mj Bronek ju oeni si z pann Helen Norsk. Ona mu dopiero da!... 
ona mu dopiero pokae!...  woa, a ludzie ogldali si na ulicy.  Majestatyczna kobieta. 
Jak Boga kocham, sam bym si z ni oeni... Za rok ju by mnie nie byo na wiecie, ale co 
bym uy... 
 Ale...  wtrcia Madzia. 
 Przepraszam. Ot ranny, cho to gagan wikszy od mego Bronka, zawsze jednak jest 
dystyngowanym czowiekiem, naszym kuzynem i jeeli nie maj go diabli wzi, potrzebuje 
pilnego dozoru... macierzyskiego!... Felczer i baba, ktra jest przy nim, nie wystarcz... A e 
pani podobno znasz si z zakonnicami od witego Kazimierza (tak przynajmniej twierdzia 
moja ona), wic, kochana panno Magdaleno... 
 C ja mog zrobi?... 
 Id do tych zakonnic i popro, aeby wydelegoway jedn czy dwie do pilnowania tego 
osa... Zapac, ile zechc: trzysta, piset rubli... Przecie chopca nie mona tak zostawi, 
bo to szlacheckie dziecko... z wielkich panw... A z takim, to jak z angielskim prosiciem: 
jeeli natychmiast nie dasz weterynarza, lepiej dorzn... No i c?... 
 Owszem, pjd do witego Kazimierza  odpara Madzia. 
 Niech ci Bg bogosawi, panno Magdaleno!  zawoa stary piwowar.  Odwizbym 
ci tam, ale musz gna do chirurga, a z nim na Bielany... Za mojej synowej nie zawiadomi 
219 
o nieszczciu, bo zepsubym Bronkowi miodowy miesic, a to taka bestia, e ze zmartwienia 
narobiby nowych dugw... Bd pani zdrowa... cauj rczki! 
Ucisn Madzi za rk i wskoczy do powoziku, ktry ugi si pod jego ciarem. Niecierpliwe 
konie przysiadszy na zadach ruszyy z miejsca. 
Madzia bya tak przeraona, e zamiast do Krakowskiego Przedmiecia posza w stron 
ulicy Granicznej. Dopiero po kilkuset krokach ockna si i zawrcia. 
Mia pojedynek?... wic niesusznie posdziam go, e poluje na bogat pann. Przestrzelili 
mu pier jak Cynadrowskiemu... Moe i on umrze?... mier, dokoa mier!... Przestrogi 
tym straszniejsze, e nie wiem, skd pochodz... 
Serce gwatownie jej bio, uczua zawrt gowy, wic na rogu placu Ewangelickiego napia 
si wody sodowej u przekupki utrzymujcej syfon pod goym niebem. Woda uspokoia 
j. 
Ciko raniony  mylaa Madzia  ley na Bielanach pod opiek felczera i baby... Cierpi 
i jest opuszczony, prawie jak Stella!... Gdyby tu bya Helenka, czuwaabym razem z ni... 
Chocia... Moe pomylaby, e kocham si w nim i chc wyda si za m?... 
Bya tak osabion, e wsiada w dorok i kazaa jecha do witego Kazimierza. W kilka 
minut pniej czekaa na matk Apoloni w parlatorium, ktre dzi nie robio na niej 
przykrego wraenia. Moe mniej zwracaa uwagi. 
W sieni rozlegy si posuwiste kroki i wesza staruszka. 
 Niech bdzie pochwalony Jezus Chrystus... Jak si masz, moje dziecko? Widz, e nie 
zapomniaa o mnie; a moe znowu masz jak piewaczk... O, ale jeste mizerna  mwia 
zakonnica ciskajc Madzi. 
 Jestem zmartwiona  odpara Madzia i opowiedziaa staruszce cel swojej wizyty. 
Matka Apolonia suchaa z uwag; ale twarz jej spospniaa, a wielki kapelusz zacz si 
chwia pospiesznie. 
 Moje dziecko  rzeka zakonnica po chwili  wprawdzie czowiek raniony w pojedynku 
jest jak samobjca... No, ale za to Pan Bg bdzie go sdzi... Ot nie miaybymy odmwi 
pastwu Korkowiczom podobnej usugi, gdyby nie brak sistr. Mamy ich tak mao, e 
nie moemy delegowa do osb prywatnych bez uszczerbku dla szpitali. Niech tego przewioz 
do szpitala. Ale ty le wygldasz?... 
 Przerazi mnie ten wypadek... Pani pewnie widywaa rannych: czy czowiek z przestrzelon 
piersi moe y?... 
 Wszystko zaley od Boga. Gdy Bg chce kogo ocali, ocali mimo najciszych okalecze. 
Zreszt mczyni s jak koty: przestrzel mu gow, szyj, piersi, a on przychodzi do 
zdrowia, jeeli si tak Bogu podoba. Nie potrzebujecie si pastwo niepokoi. 
Staruszka pilnie przypatrywaa si Madzi, nagle rzeka biorc j za rk: 
 Eee... moje dziecko... Tylko ju mi si ocknij... Chod ze mn, poka ci nasz instytut... 
Nie mona tak przejmowa si wypadkami, ktre lekkomylny czowiek dobrowolnie ciga 
na swoj gow... Ale prawda, wy, wieckie damy, miae w salonowych rozmowach, tracicie 
gow przy chorych... 
Tak mwic matka Apolonia zacza oprowadza Madzi po gmachu. Pokazaa jej 
skromn kapliczk, przed ktrej drzwiami szarytki paday na kolana schylajc biae kapelusze. 
Potem obeszy due sypialnie sierot, mae pokoiki zakonnic, gdzie stao po kilka ek 
zasonitych firankami. Nastpnie przeszy do sal, gdzie sieroty dobrze wygldajce uczyy 
si szy i ata bielizn. 
Wszdzie uderzaa Madzi olniewajca czysto i spokj, dziwny spokj, ktry koi jej 
wstrznit dusz. Zdawao si jej, e wszystkie gorycze i ble zostawia za progiem tego 
szczeglnego domu, ktrego mieszkanki robiy wraenie krztajcych si mrwek. 
 Tu nasz refektarz  mwia matka Apolonia otwierajc pokj o dwu oknach.  Przy tym 
stole siedz: matka wizytatorka, matka asystentka, siostra ekonomka i podekonomka. Przy 
220 
tamtych dwu stoach mieszcz si siostry kornetowe, a za tym pulpitem jedna z nich w czasie 
obiadu czyta przypadajce na dzie rozmylania... 
 Panie nie rozmawiaj przy obiedzie? 
 Ale do czego byoby to podobne!  odpara zgorszona matka Apolonia.  My w ogle 
mao rozmawiamy, bo nie ma czasu... A tu, widzisz, jest kapliczka do odprawiania modlitw 
wieczornych... 
 C panie robi w instytucie?... przepraszam, e zapytuj... 
 Wszystko. Dozorujemy kuchni, pierzemy, myjemy podogi, szyjemy bielizn, suknie, 
pociel... Wszystko, co nam potrzeba, robimy same. 
 A kiedy panie wstaj? 
 Kadziemy si o dziewitej wieczr, wstajemy o czwartej rano. Potem msza wita i  
do pracy... 
 A modsze siostry i kandydatki robi to samo? 
 Jeeli nie wicej  mwia siostra Apolonia.  Chcemy, aeby przekonay si, e ycie 
nasze nie jest atwe. Tote zostaj tylko te, ktre naprawd maj powoanie. 
 Pikne powoanie, ale cikie... Czy adna z tych pa nie auje wejcia tutaj?... Niektre 
takie adne... Moe niejedna wolaaby zosta on i matk, nie za opiekunk cudzych 
dzieci?... 
 Albo my zatrzymujemy te, ktrym trafia si wyj za m?...  odpara zdziwiona matka 
Apolonia.  Owszem, z naszych nowicjuszek, nawet sistr kornetowych, bywaj dobre 
ony. Ale nie kad wabi wiat... Niejedna woli by siostr cierpicych, matk sierot i oblubienic 
Chrystusa... 
Madzia cofna si. 
 Oblubienic Chrystusa!...  powtrzya zdawionym gosem. 
 Co tobie, dziecko?...  zawoaa matka Apolonia chwytajc j za rk. 
Madzia opara si o cian i przetara oczy. Po chwili odpowiedziaa z umiechem: 
 miaam si z osb nerwowych... Ale dzi widz, e i ja mam nerwy... 
Zaniepokojona szarytka wprowadzia Madzi do jakiego pokoiku, usadowia na kanapie i 
wybiega na korytarz. Wkrtce powrcia niosc kieliszek cienkiego wina i par sucharkw... 
 Napij . si, dziecko  mwia  zjedz troch... Moe ci czczo?... Tobie co jest... Bj si 
Boga, powiedz wszystko jak matce... 
Wino i sucharek przywrcio energi Madzi. Odzyskaa humor i naturalnym gosem zacza 
mwi: 
 Prosz pani, to nic strasznego... Tylko byo tak. Raz weszam na posiedzenie pewnej jasnowidzcej 
w chwili, kiedy spaa. Gdy weszam, ona zwrcia si w moj stron i powiedziaa 
mniej wicej te sowa: Oto oblubienica... ale oblubieca nie widz, cho jest wielki i 
potny. Wic teraz, kiedy pani wspomniaa o oblubienicach Chrystusa, zrobio mi si co 
dziwnego... 
 Zlka si, aebymy ci nie zatrzymay u siebie, a moe i nie zamuroway w jakiej 
komrce!  odpara miejc si staruszka.  Bd spokojna. Tyle zgasza si do nas kandydatek, 
e ledwie mogybymy przyj czwart cz, gdyby byy miejsca. Nie my wcigamy, 
ale nas prosz. 
 To i mnie nie przyjybycie panie, gdybym kiedy namylia si wej?  wesoo zapytaa 
Madzia. 
 Takich, ktre dopiero musz namyla si, wcale nie przyjmujemy. 
 A jakie? 
Staruszka zadumaa si. 
 Widzisz  zacza po pauzie my; szarytki, jestemy uomne istoty, zwyczajnie jak ludzie; 
moe nawet gorsze i z pewnoci gorsze od innych ludzi. Ale wszystkie osoby nalece 
do tego zgromadzenia maj jedn wspln cech: nie wiem, czy to instynkt, czy niezasuona 
221 
aska Boa... Oto w kadej z sistr nad jej osobistymi skonnociami gruje ch suenia  
blinim, opuszczonym i cierpicym. Wiem, e panie wiatowe maj wicej serca anieli my; 
e s lepsze, uksztacesze, delikatniejsze i czulsze od nas. My jestemy proste kobiety 
oswojone z niedol, niekiedy zmczone; wic to, co u wiatowych osb jest naprawd powiceniem, 
dla nas jest potrzeb istnienia, prawie egoizmem. Z tego powodu nasze niby 
zasugi wobec blinich nie s zasugami, jak caoroczna zielono sosny nie jest jej cnot w 
porwnaniu z drzewami, ktre na zim trac licie. Z tego powodu czowiek wiatowy jednym 
dobrym uczynkiem moe zdoby Krlestwo Niebieskie, ktrego my nie zdobdziemy 
noszc cae ycie habit i pielgnujc chorych. Jak ptak rodzi si do latania, tak osoba majca 
kiedy za ask Bo zosta szarytk rodzi si do suenia cierpicym. Kto tego powoania 
nie ma w duszy, nie bdzie zakonnikiem, choby go zamurowano w klasztorze. I ty, maoa 
droga, cho jeste dobra i miosierna dla biednych, nie zostaniesz szarytk. 
Madzia zarumienia si i spucia oczy. Ona nie ma powoania na szarytk!... Ale jej dotychczasowe 
ycie byo cigym rwaniem si do tego, aeby suy nieszczliwym... 
 Ty, kochanko, zostaniesz na wiecie  mwia staruszka a tam wicej zrobisz dobrego 
ludziom i atwiej uzyskasz Krlestwo Niebieskie anieli my tutaj. 
 Wic tylko tego trzeba, aeby wej do klasztoru?...  szepna Madzia. 
 Przede wszystkim to nie jest klasztor, tylko zgromadzenie, z ktrego nawet wystpuj 
siostry  objania matka Apolonia.  Po wtre, odpowiem ci na pytanie. 
Aeby zosta szarytk, nie wystarcza potrzeba suenia blinim. Powica si mona i na 
wiecie nie wyrzekajc si swobody i godziwych rozrywek. Tymczasem u nas ycie jest zamknite 
i surowe, praca dua i brak swobody, za ktr tak bardzo tsknicie. Z tego powodu 
tylko dwie kategorie osb zgaszaj si do nas i znajduj szczcie: albo takie, ktre wiat 
zniechci karmic je zbyt wielk gorycz, albo te, ktre cigle mylc o Bogu i yciu wiecznym 
nic nie znajduj dla siebie midzy rzeczami doczesnymi. 
 Gdyby tamten wiat istnia!...  mimo woli szepna Madzia. 
Staruszka cofna si, przeegnaa, lecz po chwili rzeka agodnie: 
 Biedna ty, moje dziecko. Ale zdaje mi si, jeste tak dobra i niewinna, e Bg nie odmwi 
ci swej aski. 
Madzi znowu na mgnienie oka przenikn strach. Przypomniay jej si grone sowa matki 
Apolonii, e niekiedy sam Bg zastpuje drog ludziom, aeby ich nawrci. 
Wypoczwszy i orzewiwszy si Madzia poegnaa staruszk. Szarytka serdecznie ucaowaa 
j, ale w jej fizjognomii i tonie czu byo, e ma al do Madzi. 
 A przychode do nas... nie zapominaj!...  rzeka matka Apolonia. 
Kiedy Madzia wysza na ulic, uczua jakby cie tsknoty za poczciw zakonnic, za spokojnym 
gmachem, za czystoci jego korytarzy, za gromad sierot, za zielonoci ogrodu i 
cisz. Cisz, ktrej tam tak byo peno, e strumieniami wlaa si w dusz Madzi. 
Gdyby szarytki wynajmoway mieszkania w instytucie, sprowadziaby si do nich natychmiast. 
Gdybym bya szarytk  rzeka do siebie Madzia  mogabym dozorowa pana Kazimierza 
be obawy podejrze i plotek... I moe nie mylaaby o Solskim, z ktrego chwilowymi, 
lecz natrtnymi wspomnieniami coraz czciej przychodzio jej walczy. 
Ach, niech ju Zdzisaw odpisze!...  mylaa.  Przecie mgby odpisa do tej pory... 
Reszta dnia upyna Madzi na mczcym oczekiwaniu jakich zych nowin; zdawao si 
jej, e lada chwil donios jej o mierci pana Kazimierza, o nowym pojedynku, moe o chorobie 
ojca... 
Czekaa i czekaa rozgorczkowana; serce jej bio, ile razy wchodzi kto na schody szybszym 
krokiem... Ale zych nowin nie byo. 
222 
Jestem rozdraniona  mwia do siebie.  Ach, gdyby mona wyjecha na wie!... Gdyby 
mi poczciwe zakonnice pozwoliy co dzie przez kilka godzin posiedzie w ich ogrdku  
ju byabym zdrowsza... 
Tej nocy Madzia nie spaa, tylko drzemic marzya. Zdawao jej si, e oglda jak panoram, 
w ktrej poza szkami przesuwaj si cienie nadnaturalnej wielkoci: pan Kazimierz, 
Cynadrowski, Stella i pani Latter. Jednoczenie jaki gos monotonny i znudzony prawi w 
formie objanie: 
Oto, co jest warte ycie ludzkie!... Pani Latter, podziwiana przez wszystkich, jest garci 
prochu... Na mogile Cynadrowskiego ju zwidy kwiaty posadzone rk Cecylii... Stella, w 
ktrej kochaa si modzie iksinowska, a panny zazdrociy jej oklaskw i bukietw, ley w 
bezimiennym grobie... Kazimierz Norski, taki pikny, zdolny i szczliwy, wkrtce zamieni 
si w tlen, wodr, tuszcz i elazo... Oto jest ycie ludzkie!... 
Madzia budzia si, patrzya na cian, na ktr z okna paday blaski gwiadzistej nocy, i 
mylaa: 
Czy jest na wiecie panna w moim wieku, ktrej sen posz takie dziwaczne widziada?... 
Ale e ju zobojtniao jej cierpienie, wic znowu przymykaa oczy, aeby zobaczy inne 
cmentarne sceny i usysze znudzony i smutny gos, ktry mwi o ndzy ycia, a pniej  
nawet nie wiadomo o czym. 
Jeeli Zdzisaw nie odpisze, oszalej!...  mylaa Madzia. 
Nazajutrz w poudnie Madzia posza do panny Malinowskiej, ktra ju wrcia ze wsi. 
Pomimo niedzieli na pensji byo gwarno; na korytarzach snuy si panienki z matkami, biegali 
nauczyciele i damy klasowe. 
Ju Madzia, aeby nie zabiera czasu przeoonej, chciaa cofn si i wrci pniej, gdy 
ukazaa si panna Malinowska i zaprowadzia j do swego pokoju. 
 Gowa mi pka!...  mwia zafrasowana przeoona.  Od dwch dni wrciam ze wsi i 
od razu wpadam jak do myna... Jake si pani ma, panno Magdaleno?... 
Bya zmieszana i zakopotana, ale Madzia przypisaa to nadmiarowi zaj powakacyjnych. 
Aby nie zabiera czasu przeoonej, rzeka: 
 Przychodz przeprosi pani, e nie bd moga by tu dam klasow... 
 Doprawdy?...  przerwaa panna Malinowska i twarz jej rozjania si.  Jakie pani ma 
zamiary? 
 Chc jecha do brata, ktry jest dyrektorem fabryk pod Moskw. A za par lat wrcimy 
tu... Brat zaoy fabryk, ja bd mu gospodarowaa i otworz szkk dla dzieci naszych 
robotnikw... 
 Wybornie robisz, e jedziesz do brata!  zawoaa z oywieniem panna Malinowska.  
Zamiast twardego chleba nauczycielki bdziesz miaa wasny dom, moesz wyj za m, a 
nade wszystko usuniesz. si z Warszawy... Nieznone miasto!... Kiedy chcesz jecha? 
 Lada dzie czekam na list od brata. Moe za tydzie wyjad. . 
 ycz ci powodzenia  mwia przeoona caujc Madzi. Bardzo dobra myl. A wstpe 
do mnie przed wyjazdem i... uciekaj, uciekaj std jak najdalej!... 
Panna Malinowska pobiega do kancelarii; Madzia wracajc do domu zastanawiaa si: 
Co to znaczy?... Dlaczego ona kae mi ucieka z Warszawy?... Ach, rozumiem!... Ju i j 
mczy bakalarstwo, tym wicej dzi, kiedy ze wsi wpada w chaos... Ale ma suszno, e 
Warszawa jest nieznona... 
Teraz dla Madzi zaczy si przykre czasy. Ju i w drugim domu, z powodu wejcia panienek 
na pensj, skoczyy si lekcje, tak e oprcz paru godzin z siostrzenic Dbickiego 
Madzia nie miaa zajcia. 
Kadego poranku trapia j ch wyjcia, ale  po co i dokd? Wic siedziaa samotna w 
domu trwoc si, e nic nie robi, i czekajc na list od Zdzisawa. 
223 
Dzi z pewnoci przyjdzie  mylaa.  Nie byo z rana, wic bdzie po poudniu... Nie 
byo dzi, wic jutro... 
Ile razy na trzecim pitrze pojawi si listonosz, ktrego kroki ju poznawaa, Madzia biega 
rozgorczkowana do drzwi. 
 A do mnie ma pan list?  pytaa.  Do Brzeskiej? 
 Nie ma, prosz pani  odpowiada listonosz kaniajc si i umiechajc. 
 To nie moe by!... Niech pan poszuka w torbie... 
Listonosz wydobywa pak listw i przerzuca je razem z Madzi. Do niej nie byo nic. 
 Niedobry Zdzisaw!...  szeptaa z alem. 
Pocieszaa si, e moe wyjecha na kilka dni, na par tygodni i  byle wrci do swoich 
fabryk  wezwie j natychmiast. Niekiedy jednak przychodzio jej na myl, e brat mg wyjecha 
na wakacje, e bdzie siedzia jeszcze miesic... Wtedy ogarniaa j rozpacz. 
Co przez ten czas bd robi?...  mwia, z trwog wyobraajc sobie noce bezsenne i 
upalne dnie nieskoczenie dugie, bez pracy, bez znajomych, nawet bez monoci wychodzenia 
z domu. 
Raz postanowia wyjecha bodaj na kilka dni do Iksinowa; ale wyrzeka si projektu. 
Przypomniaa sobie plotki z powodu Stelli i jej dziecka i  stracia odwag. 
Bo jakby j tam przyjli dawni znajomi? Ilu pyta i uwag musiaaby wysucha za zerwanie 
z Solskim?... Wreszcie moe nadej list od Zdzisawa... 
Raz ukoczywszy lekcje z Zosi wzia j do azienek. Spaceroway do wieczora, karmiy 
abdzie i wyobraay sobie, jakby to byo dobrze, gdyby im pozwolono pywa cznem 
po sadzawce. Po tej przechadzce Madzia uczua si rzewiejsz i weselsz. Lecz gdy 
odprowadziwszy Zosi do Dbickiego, do paacu Solskich, zobaczya owietlone okna Ady, 
opanowa j straszny al. 
Ona ju nigdy tu nie wrci... Ju nigdy nie zobaczy Solskiego!... Wiele rzeczy mogoby 
si jeszcze zmieni, gdyby nie ten nieszczsny spacer z panem Kazimierzem. Po co ona z 
nim chodzia?... Po co on j caowa i starga wzy, jakie czyy j z Solskim? Bo przecie po 
tym, co si stao, ona nie mogaby zosta on Solskiego. 
Pan Kazimierz odnis kar za swj czyn; ale teraz co spotka j?... Ju j spotkao, zacza 
bowiem rozumie, e tylko Solski mg pogodzi j z yciem i otworzy nieznane widnokrgi 
szczcia. Przy nim znalazaby spokj i cel, przy nim ukoiaby si i rozwina jej dusza, 
dzi pena zwtpie i rozterek, usychajca jak li zerwany, ktry nie wie, gdzie nim los rzu
ci. 
Jednego dnia po obiedzie (byo to w tydzie po pojedynku pana Kazimierza) do Madzi 
przywlk si zmczony Dbicki. Przeprasza, e j tak rzadko odwiedza, tomaczc si trudnoci 
wchodzenia na trzecie pitro, pyta, czy ma lekcje, czy jest zdrowa, rozciera sobie 
gow za uchem i  w kocu zacz rozprawia o pogodzie z min czowieka, ktry nie moe 
wybrn z kopotu. 
 Mj panie profesorze  przerwaa Madzia z umiechem chyba nie po to odwiedzi mnie 
pan, aeby mwi o upaach?... Domylam si niemiej wiadomoci i chc usysze jak najprdzej. 
. 
 Owszem... bardzo miej... Ale... ale, co ja mam si wdawa w dyplomacj!...  rzek Dbicki 
machajc rk. 
 Wanie, tak bdzie lepiej. 
 Ot sprawa jest taka. Wie pani, e Norski mia pojedynek... 
 Umar?  spytaa zalkniona Madzia. 
 Ale do czego podobne! Pan Kazimierz zerwaby si z nieduej szubienicy, zaszkodzi 
mu dopiero wysoka... Ot w interesie tego szczliwca bya dzi u mnie panna Ada... Klka 
przede mn i zalecia, aebym ja uklk przed pani, czego naturalnie nie zrobi, i  baga... 
a wie pani o co?... 
224 
 Ani domylam si. 
 O to  prawi Dbicki  aeby pani nie robia sobie ceremonii i aeby pan Norski nie robi 
sobie ceremonii, tylko  aebycie oboje pobrali si rwnie bez ceremonii. Pannie Adzie 
bowiem wiadomo, e pani kocha Norskiego, a Norski pani. Jeeli wic krpujecie si 
wzgldami materialnymi, to panna Ada bdzie was baga na klczkach, aebycie przyjli 
od niej trzydzieci tysicy rubli na zagospodarowanie si... 
W tym punkcie mowy Dbickiego Madzia zacza si mia tak serdecznie, e matematyk 
otworzy usta niby do ziewania i wykona kilka bezsensownych ruchw, ktre, wedug jego 
opinii, oznaczay szalon wesoo. 
 Wicej pani powiem  cign Dbicki machajc rkoma jak podskubana g, ktra myli 
o lataniu.  Wicej powiem: panna Ada sama durzy si w tym Norskim (wczoraj jedzia 
na Bielany i dzi znowu wybiera si tam). Panna Ada ubstwia biednego pana Kazimierza i 
jeeli chce swata z nim pani, to robi najwysz ofiar... Powica si dla niewdzicznikw! 
 Nieche si nie powica  odpara Madzia.  Przysigam panu i gotowa jestem powtrzy 
to wobec Ady i pana Kazimierza, e gdyby on by jeden na wiecie, jeszcze nie wyszabym 
za niego. Byy chwile, kiedy zdawao mi si, e kocham si w nim. Ale dzi poznawszy 
go bliej przekonaam si, e jest dla mnie tak obojtny jak drzewo albo kamie  dodaa 
rumienic si. Rozumiem, e kobieta nawet dla zego mczyzny moe wszystko powici, 
zgubi si, ale pod warunkiem, e wierzy w jego zdolnoci i charakter. Ale ja t wiar straciam. 
 Powtrz Adzie  rzek Dbicki  o tym, e pani nie kochasz Norskiego. Ale o opiniach 
o nim zamilcz. 
Madzia daa brawo profesorowi i znowu zacza si mia, jej za towarzysz pomaga jej, 
jak umia, minami, ktre miay oznacza gwatowny wybuch ukontentowania, a waciwie 
nie oznaczay nic. 
225 
35 Mrok i wiato 
W chwili kiedy zarumienionej ze miechu Madzi oczy napeniy si zami, a uczony matematyk 
robi takie grymasy jak cita gowa pod wpywem prdu elektrycznego, drzwi pokoiku 
otworzyy si i na progu stan dziwny czowiek. 
By to mczyzna mody, do wysoki, ubrany w dugie palto. Mia ciemny zarost, ktry 
w przykry sposb uwydatnia niezdrow blado jego cery. Kiedy zdj kapelusz, odsoni 
due szare oczy otoczone ciemn obwdk i  zaklnite skronie. 
Przybysz spojrza na Dbickiego, potem na Madzi, ktra przypatrujc mu si, z gasncym 
umiechem na ustach, podniosa si z kanapki. 
 Nie poznajesz mnie?...  zapyta go chrypliwym gosem. 
 Zdzisaw?...  szepna przeraona Madzia. 
 Widzisz, nie od razu mnie poznaa... Musiaem si zmieni!... 
Madzia pobiega do niego z wycignitymi rkami. Ale go odsun j. 
 Nie dotykaj  rzek  zarazisz si... 
Madzia gwatem rzucia mu si na szyj i zacza caowa. 
 Zdzisaw!... Zdzi... kochany Zdzi!... Co ty mwisz?... co to znaczy?... 
Go nie broni si, ale w taki sposb manewrowa gow, aeby Madzia nie moga pocaowa 
go w usta. 
 No, do ju. Lepiej zapoznaj mnie z tym panem, ktry patrzy na nas jak na wariatw. 
 Mj brat Zdzisaw... Mj poczciwy przyjaciel, profesor Dbicki...  mwia zdyszana 
Madzia. 
Zdzisaw poda rk Dbickiemu i usiadszy na kanapce rzek sentencjonalnie: 
 Nieprzyjaciele pjd za naszym pogrzebem, aeby sprawdzi, czy naprawd umarlimy i 
czy nas dobrze zakopano. Za przyjaciele id, aeby si zabawi. 
Madzia patrzya na niego zdumiona. 
 Skd si tu wzie?... Co si z tob dzieje?...  pytaa. 
 Rzuciem robot  odpar brat  i szukam wygodnego miejsca, aeby umrze. C tak 
patrzysz na mnie?... Prosta rzecz. Mam galopujce suchoty i dogorywam. Gdyby nie strach 
przed mierci, ktry w niezrozumiay sposb potguje resztk moich si, ju bym nie y... 
Od trzech tygodni sypiam siedzc w fotelu. Gdybym si raz pooy, w tej samej chwili 
spadbym gow na d w przepa wiekuistej nocy, z ktr borykam si, lecz ktra dzi czy 
jutro zwyciy... Co za potworna rzecz istnie chwilk po to, aeby na zawsze sta si nicoci... 
Na zawsze!... 
Madzia suchaa go blada, od czasu do czasu chwytajc si za czoo. Dbicki utkwi w nim 
agodne spojrzenie. Chory, podniecony uwag swoich suchaczw, mwi dalej wzruszonym 
gosem: 
 Wy, ludzie zdrowi, nie macie pojcia, co to jest mier. Wam przedstawia si ona jak liryczny 
poemat, nie za jako ciemno, w ktrej gnije i cuchnie trup opuszczony. Wy nie zadajecie 
sobie pytania, jakie sny mog rodzi si w mzgu, w ktrym z wolna sczy si krew 
rozoona... Jakich wrae doznaje resztka czowieka, gdy na jej twarz zamiast powietrza i 
sonecznych promieni spada piasek i robactwo... 
 Boe miosierny, jakie to straszne...  szepna Madzia zasaniajc oczy. 
 A przede wszystkim obrzydliwe  wtrci Dbicki. 
 H?...  zapyta chory. 
 I niedorzeczne  doda Dbicki. 
226 
 Powiedz, Madziu, temu staremu panu  rzek gniewnie chory  e ja jestem chemik i 
dyrektor zakadw przemysowych... Nie ak!... 
 Wychowaem ze trzydziestu takich dyrektorw jak pan mwi spokojnie Dbicki.  
Dlatego powiem ci, e ani chemia nie nauczya ci trzewo myle, ani dyrektorstwo  panowa 
nad sob. 
Brzeski cofn si i ze zdumieniem patrzy na profesora. 
 A to orygina!...  mrukn.  Jeszcze nie spotkaem podobnego impertynenta. 
 Bo pan jeszcze nie mia okazji przeraa modych panien wizjami, ktre im mog wydawa 
si dramatyczne, ale rozwanego czowieka przyprawiaj tylko o mdoci. 
Brzeski zerwa si i wytrzsajc piciami mwi chrypliwym gosem: 
 Ale, mj panie, ja umieram... Ja dzi, jutro umr... A pan jeste zdrw jak byk... 
 Od wielu lat jestem ciko chory na serce  odpar Dbicki.  Nie ma takiej minuty, w 
cigu ktrej bybym pewny ycia. Mimo to nie strasz panien... 
 To pan chory na serce?...  przerwa Brzeski.  Bardzo mi przyjemnie!...  doda ciskajc 
go za rk.  Przyjemnie mi pozna koleg... Moe by si pan otru na spk ze mn, 
bo gupio tak czeka... Mam pyszny kwas pruski... 
Madzia patrzc na nich zaamywaa rce. Zaczo jej si mci w gowie. 
 I pan cigle mylisz o tego rodzaju tematach?  spyta Dbicki. 
 Paradny!... A o czyme ja mam myle, o czym mog?... W dzie, kiedy patrz na ludzi 
i na ich gorczk ycia, czuj si obcy midzy nimi i wyobraam sobie t chwil, w ktrej 
caa mdro, zbiorowy krzyk caej ludzkoci nie zdoa obudzi mnie i przypomnie, e byem 
kiedy takim jak oni. W nocy nie gasz wiata i cigle spogldam za siebie, bo zdaje mi 
si, e z lada szpary wysunie si niepochwytny cie, ktry w oka mgnieniu zapeni mj pokj, 
ca ziemi, cay wszechwiat... I pogry mnie w tak bezdennej niepamici, e gdyby 
mi jaka nadludzka mdro po raz drugi wlaa wieej krwi do y, ju nie przypomniabym 
sobie, e kiedykolwiek istniaem. Wszystko byoby mi obce, nawet nasz ogrd w Iksinowie... 
Nic by mnie nie wzruszyo, nawet twoje zdziwienie, Madziu, i pacz naszych rodzicw... 
 Och, Zdzisiu... Zdzisiu, co ty mwisz?  szeptaa Madzia zalewajc si zami. 
 Jak na osob konajc, wymowa paska jest obfita  rzek Dbicki.  Nie wiem, czy 
umrzesz pan na suchoty, ale e moesz dosta si do szpitala obkanych, to pewne... 
 Jestem przytomny!  oburzy si Brzeski, ktrego sowa te dotkny.  Kady ma prawo 
mwi o tym, co go zajmuje; no, a chyba kres ycia jest interesujcym tematem dla tego, kto 
je traci... 
Zacz chodzi po pokoju, wzrusza ramionami i mrucze. Madzia w osupieniu przypatrywaa 
mu si. I to jest jej brat, ten wesoy, ten rozhukany Zdzisaw, z ktrym bawili si bdc 
dziemi?... Tak niedawno huta si na wierzchoku lipy, a dzi mwi o mierci w sposb, 
ktry wpdza j w rozpacz! 
Zarazem Madzia spostrzega, e Dbicki wywar na jej bracie silne wraenie. Prawie odgada, 
e w duszy chorego obok obawy mierci pojawia si jaka inna obawa. Moe obkania, 
o ktrym wspomnia profesor?... W kadym razie odwrcenie uwagi od jednego przedmiotu 
nie byo zym. 
Ale Dbicki... Skd jemu wzi si ton ironiczny i zuchway?... Nie miaam pojcia, 
aeby taki cichy czowiek zdoby si na co podobnego...  mylaa Madzia. 
Brat jej wci spacerowa i mrucza coraz wyraniej: 
 Daj sowo, e pyszny jest ten jegomo!... Diabli wiedz, po co wczy si do mojej 
siostry i mnie, bratu, nie pozwala mwi z ni o tym, co mi dolega?... Za miesic, moe za 
tydzie bd lea w ciemnej trumnie, w chodnym kociele, sam... Wtedy wszystkim zejd z 
drogi... Ale on ju dzisiaj chciaby zrobi ze mnie trupa... Dla gupich konwenansw, wedle 
ktrych nieprzyzwoicie jest narzeka, on dawi moj indywidualno i przerywa prd myli, 
moe ostatni!... 
227 
 Pan stanowczo chcesz dosta bzika  odezwa si Dbicki. 
 Ide pan do licha ze swoj psychiatri! Czyli gadam od rzeczy?... 
 Nie moesz wyj poza obrb jednej myli. To jest monomania. 
 Ale zastanw si pan  mwi zadyszany Brzeski trzsc mu piciami koo nosa  zastanw 
si, e ta jedna myl  to wielka myl!... Przecie w dole, do ktrego rzucicie moje 
zwoki, psu si bdzie ju nie tylko czowiek, ale cay wszechwiat... Wszechwiat, ktry 
odbija si w moim mzgu, yje i jeszcze dzi jest... Ale jutro ju go nie bdzie... Dla was 
moja mier bdzie tylko znikniciem jednostki, ale dla mnie  unicestwieniem caego wiata: 
wszystkich ludzi, jacy na nim yj, wszystkich krajobrazw, soca, gwiazd, caej przeszoci 
i przyszoci wiata... Zrozume pan: to, co dla was jest zwykym wypadkiem (dopki 
sami mu nie ulegniecie), dla mnie jest powszechn katastrof; nic nie zostanie z tego, co widz, 
com widzia i o czym kiedykolwiek mylaem... 
 Krtko mwic  rzek Dbicki  panu zdaje si, e po tak zwanej mierci nastpuje tak 
zwana nico? 
Brzeski z uwag spojrza na profesora. 
 Jak to, zdaje mi si?  odpar.  Nie zdaje mi si, tylko tak jest... A panu co si zdaje?... 
 A ja jestem przekonany, e po mierci nastpuje dalszy cig ycia, ktre rni si od 
obecnego tylko tym, e jest peniejsze. 
 Pan kpi ze mnie?...  spyta Brzeski. 
 Ani myl. Jestem pewny tego, co utrzymuj. Dziki czemu, bdc bardziej zagroony 
anieli pan, mam cigle dobry humor, podczas gdy pan jeste w melodramatycznym nastroju. 
Madzia suchaa z naton uwag; jej brat osupia. Nagle zapyta Dbickiego: 
 Przepraszam... Pan profesor jeste teolog czy filolog?...  Nie. Jestem matematyk. 
 I mwi pan, a raczej  wierzy pan, e mier... 
 Jest dalszym i peniejszym cigiem ycia  dokoczy Dbicki. 
Brzeski odsun si od niego i usiad na kanapce. Madzia czua, e w sercu brata toczy si 
walka niespodziewana i cika. Przemkno jej przez myl, e jest okruciestwem ze strony 
Dbickiego budzi podobne nadzieje; lecz zarazem opanowaa j ciekawo: na jakiej zasadzie 
on to mwi? Prawda, e Dbicki ju nieraz robi podobne wzmianki. 
Nico i  ycie wieczne... ycie wieczne...  na sam myl o tym w sercu Madzi zbudzia 
si taka szalona rado, e bya gotowa nie tylko uspokaja brata, ale i umrze z nim, 
byle prdzej posi owo peniejsze ycie... 
 I to pan mwi, pan... matematyk?...  odezwa si Brzeski. Wbrew gosowi wiedzy, ktra 
na miejscu metafizycznych przywidze stawia dwa pewniki: si i materi... Obie one  
mwi zamylony  wytwarzaj cigy prd bytu, na ktrym pojawiaj si fale pojedycze, 
trwaj jaki czas i  nikn, aeby ustpi miejsca innym falom... Jedn z takich fal jestem ja 
i... oto ju dobiegam kresu!... 
 A c to jest owa sia i materia?  spyta Dbicki. 
 To, co oddziaywa na nasze zmysy, na odczynniki chemiczne, na wag, termometr, manometr, 
galwanometr i tak dalej  odpowiedzia Brzeski i znowu zamyli si. 
 Tyle panu powiedziaa nauka i nic wicej?  Nic. 
 No, dla mnie bya askawsza  mwi Dbicki.  Matematyka mwi mi o liczbach rnych 
typw, z ktrych tylko jeden podpada pod zmysy, a take  o wymiarach i ksztatach, 
ktrych w aden sposb nie moemy dostrzec zmysami. Fizyka uczy, e energia wszechwiata 
jest niezniszczaln, a chemia powiada, e to, co nazywamy materi, rwnie jest niezniszczalne 
i skada si z nie podpadajcych pod zmysy atomw. Biologia pokazuje mi nieskoczone 
bogactwo form ycia, ktrego pocztek i natura przechodzi nasze dowiadczenie. 
Nareszcie psychologia wylicza ca litani wasnoci i zjawisk, ktre nie podpadaj pod zmysy, 
lecz niemniej doskonale znane s kademu czowiekowi z obserwacji nad sob. 
228 
A teraz, prosz pana, gdzie jest dowd, e po mierci nastpuje nico?..:  doda po 
chwili Dbicki.  I czym mianowicie jest ta nico?... Jaka zmysowa obserwacja wykrya 
nico we wszechwiecie, ktrego najdrobniejsz szczelin wypenia albo waka materia, 
albo niewaki, ale realny eter? 
 Ja nie mwi o nicoci w wiecie materialnym, ale o unicestwieniu procesw psychicznych, 
ktre trwaj pewien czas, a potem gasn na zawsze  odpar Brzeski. 
 Skde pan wie o tym, e procesy psychiczne gasn? W jaki sposb objawia si to zganicie? 
Brzeski umiechn si pierwszy raz. 
 Paradny pan jeste!... A twardy sen, zemdlenie, zachloroformowanie  c to jest? 
 Jest to chwilowe zawieszenie nie samych procesw psychicznych, ale naszej wiadomoci 
o nich, po czym wiadomo budzi si na powrt. 
 Ale po mierci nie nastpi nowe przebudzenie, gdy organizm nasz ulega rozkadowi  
odpar Brzeski. 
 I to mwi chemik!... Jeeli panu chodzi o rozkad organizmu, to on rozkada si cigle, 
w kadej sekundzie. Nie do na tym; organizm nasz co najmniej raz na rok zmienia si cakowicie: 
ani jedna czstka nie pozostaje w nim ta sama chyba produkt obcy. Z czego wynika, 
e co najmniej raz na rok siedemdziesit kilogramw ludzkiego ciaa staje si trupem i e 
pan, ktry masz okoo trzydziestu lat, ju ze trzydzieci razy oddawae swj organizm powietrzu 
i ziemi. adna z owych trzydziestu mierci nie unicestwia pana, nawet nie zaniepokoia 
ci, i dopiero na myl o trzydziestej pierwszej robisz awantur, rozczulasz si nad swymi 
zwokami, ba! nawet grozisz kocem wiata. Czym za te  najnowsze  zwoki paskie 
maj by lepszymi od kilkudziesiciu poprzednich?... dalibg nie rozumiem. 
 Eh!  zawoa Brzeski miejc si, co zdziwio jego siostr  jeeli profesor ma takie argumenta, 
to upadam do ng... Opowiada stare bajdy teologiczne, z ktrych artuj nawet 
ksie gospodynie, i myli, e to filozofia. 
 Moe ja panu opowiem i nowsze bajdy...  zacz Dbicki. 
 O, niech pan mwi... niech pan mwi!  zawoaa Madzia. 
I zerwawszy si z kanapki pocaowaa profesora w rami, po czym  cofna si zawstydzona. 
 Ta filozofia  cign Dbicki  z ktrej jeste dumny, a ktra tak piknie przygotowaa 
ci do spotkania ze mierci, ta filozofia wierzy i twierdzi, e nie ma realnych skutkw bez 
realnych przyczyn. Wszak prawda? Na tej zasadzie, jeeli sup barometru podnosi si w gr, 
mwimy: zwikszyo si cinienie atmosfery, cho nie widzimy ani cinienia, ani atmosfery. 
Podobnie, jeeli igieka galwanometru wprowadzonego w obwd odchyla si, mwimy: o, po 
tym obwodzie przebiega prd elektryczny. Sowem, sdzimy, e zmiany zachodzce w bezmylnym 
supie rtci i w bezmylnej igle magnesowej musz mie przyczyny realne, cho 
ich nie widzimy, nie syszymy, nie wchamy i tak dalej. 
Zobaczmy teraz inny fakt. Od wielu wiekw miliony i setki milionw ludzi czuj instynktownie, 
e  ycie ich nie koczy si wraz ze mierci. Rwnie dawno wiele potnych 
umysw, najznakomitszych geniuszw ludzkoci, wierzy wiadomie i formuuje sobie do 
okrelone pojcia: o duszy, yciu wiecznym, o wiecie pozazmysowym, wreszcie  o Bogu. 
Mamy wic skutek, i to objawiajcy si w najdoskonalszych mechanizmach, bo w ludziach. 
A jeeli ruchy igy magnesowej wiadcz o przebiegajcym prdzie, z jakiego powodu 
ruch umysw ku niewidzialnym bytom miaby nie posiada rzeczywistej przyczyny?... 
 Take zwietrzay argument  odpar Brzeski.  Nie ma adnych bytw pozamaterialnych, 
tylko w ludziach jest silne pragnienie ycia, instynkt zachowawczy. I on to fantazjonuje 
na temat przyszoci. 
 Chwaa Bogu, mamy wic przykad nieuytecznego instynktu. Jeeli bocian albo skowronek 
pod jesie odlatuje na poudnie, wiemy, e znajdzie tam kraj ciepy i zasobny; ale gdy 
229 
czowiek tskni do wiecznoci, wwczas mwimy, e jego nadzieje s urojeniami. Wyborny 
jest taki pozytywizm. 
 C robi, jeeli tak jest?... Wreszcie ludzki instynkt zachowawczy jest uytecznym dla 
utrzymania naszego gatunku. Pozwala zdrowym jednostkom obmyla daleko sigajce plany, 
ktre wykonywaj inni; chorym za i konajcym osadza chwile przedmiertne. 
 Aha!  odpar Dbicki.  Wic Bg czy natura, a w kadym razie jaka wysza sia, ktrej 
zawdziczamy istnienie, wymylia cay szereg transcendentalnych oszustw w tym celu, 
aeby pan nie nudzi si czy nie martwi w ostatnich chwilach ycia? Szczeglny zamt poj. 
Przecie wedug was, materialistw, natura jest sam prawd, nigdy nie kamie... I dopiero 
dzi dowiadujemy si, e kamie w jednym wypadku: kiedy obdarza czowieka wstrtem 
do mierci!... 
Pozwolisz pan, e bd innego zdania. Wstrt do mierci znaczy po prostu to, e midzy 
mierci i dusz istnieje gboka dysharmonia. Ryba wyjta z wody na powietrze albo ptak 
zanurzony pod wod rzuca si i niepokoi w taki sam sposb, jak czowiek, ktry myli o nicoci. 
Nico bowiem jest trucizn duszy. Pan karmisz si rozmylaniami o niej i dlatego 
jeste peen trwogi, szalejesz; ja nie wierz w nico, ale w ycie i dlatego artuj ze mierci. 
Pan jeste chory, ja jestem zdrw moralnie. 
Podnis si i zacz szuka kapelusza. Na dworze byo ju ciemno. 
 Pan profesor wychodzi?...  zawoaa Madzia chwytajc go za rk. 
 Jestem zmczony  odpar Dbicki zwykym gosem. Zagas w nim mwca, a zosta 
czowiek stary i chory. 
 Profesorze  odezwa si Brzeski  jedcie pastwo ze mn do hotelu, a zjemy razem 
kolacj... Zafunduj wam szampana... Wiesz, Madziu, mam przy sobie trzy tysice rubli, a 
na dwadziecia tysicy jestem ubezpieczony. Bdziecie mieli po mnie... 
 Znowu wracasz do swego!  przerwaa siostra.  Widzi pan profesor: dopki pan mwi, 
on by weselszy, a teraz, kiedy pan chce odej... 
 Zwymyla mnie profesor, bo zwymyla  rzek wesoo Brzeski.  Ale musz przyzna, 
e mikstura poskutkowaa. 
 Ju nawrcie si pan?  spyta z pumiechem Dbicki. 
 No, tego nie bdzie. Ale zwrci mi pan uwag, e przed mierci mog zwariowa, i 
to... otrzewio mnie. Nie dziwcie mi si  mwi Brzeski.  Od kilku tygodni jestem sam, 
wci oblegany przez myl o mierci... Tymczasem czowiek jest zwierzciem towarzyskim, 
no  i nie moe zajmowa si cigle jednym,tematem. 
 Zdzisiu  zawoaa Madzia  ja ci przysigam, e bdziesz zdrw... Prawda, panie profesorze, 
e on nie ma suchot?... 
 By moe. 
 Ach, gdyby tak byo... gdyby on chcia si leczy i zacz tak myle jak pan profesor, 
wie pan co?... Wyszabym za pana!  rzeka Madzia z zapaem. 
 Szkoda fatygi  odpowiedzia Dbicki.  Ale zechciej tylko pani wyj za m, a wyswatam 
ci, i to dobrze... 
 Nigdy...  odpara ciszej, a na jej twarzy odmalowa si taki al, e Dbicki postanowi 
wicej nie porusza tego przedmiotu. 
Dbicki poegna siostr i brata i wyszed obiecujc przyj do Hotelu Europejskiego, 
gdzie mieszka Brzeski. Gdy ju by na schodach, wybiega za nim Madzia i zapytaa szeptem, 
mocno ciskajc go za rk: 
 C pan myli o Zdzisawie?... 
 Zdaje mi si, e on jest ciko chory. 
 Ale chodzi... mwi... 
Dbicki wzruszy ramionami i zacz powoli zazi ze schodw. Gdy Madzia wrcia do 
pokoiku, brat odezwa si z oburzeniem: 
230 
 Zabawna jeste z tymi sekretami na korytarzu. Wiem, e pytaa o moje zdrowie. Ale 
cokolwiek odpowiedziaby ci ten twj filozof, nie zmieni mego przekonania. Jestem skazany, 
to darmo... Umr lada tydzie. Ale swoj drog stary odda mi przysug. Ju potrafi zapeni 
sobie reszt czasu rozmylajc o jego wierze w ycie przysze... Szczliwy czowiek  
idealista... optymista!... My, dzisiejsi, nie potrafimy by takimi. 
 Wic ty nie wierzysz temu, co on mwi?  spytaa zdziwiona Madzia. 
 Moje dziecko, to s stare hipotezy, ale nie dowody, a jeszcze mniej  fakta. Wierzy si 
faktom, nie frazesom. 
 Wiesz, Zdzisaw  rzeka nagle Madzia  ja zatelegrafuj do tatki, e tu jeste... 
Brat porwa j za rce. 
 Niech ci Bg broni!...  zawoa z wybuchem gniewu. Ja uciekam za granic, aeby nie 
spotka rodzicw... 
 Wic ja pojad z tob... Mam pienidze... 
 Nie po-je-dziesz!...  odpar stanowczo.  Pozwlcie mi przynajmniej umrze, jak mi si 
podoba. Nie chc poegna... ez... awantur... 
 Zdzisawie!... 
 Suchaj, Madziu... musimy rozci t spraw raz na zawsze. Gdyby zawiadomia ojca 
czy matk, gdyby kto z nich tu przyjecha albo gdyby upara si jecha ze mn, przysigam, 
e otruj si... Zrozumiaa? 
Madzia zacza cicho paka. 
 Pocieszaj mnie; jak chcesz  mwi w rozdranieniu  sprowadzaj Dbickiego (byle nie 
doktorw...), rb ze mn, co ci si podoba, ale  adnych scen, adnych czuoci... Tak dugo 
yem bez was, e mier midzy wami uwaabym za tortur dla siebie... 
 Jake, wic mamy ci opuci?... 
 Musicie... a ty przede wszystkim... 
 Ach, co mwisz?  zawoaa caujc go po rkach. 
 Dosy... prosz ci... Nie drcz mnie zami, bo... wyskocz oknem na ulic. Powiedziaem 
ci, czego dam i do czego moecie mnie popchn waszym sentymentalizmem... 
A teraz, jeeli chcesz, odwie mnie do hotelu. 
Mwi to z obkanymi oczyma, zadyszany, wcieky. Madzia zrozumiaa, e opiera si 
nie moe. Otara zy, ubraa si tumic kanie, pomoga bratu woy palto i odwioza go do 
hotelu. 
Zdzisaw przez ca drog by rozdraniony. Gdy znaleli si w numerze, zacz oglda 
swj jzyk w lustrze, rachowa puls, nastpnie wydoby z walizki termometr i woy go pod 
pach. 
 Nie mog uwierzy, aeby naprawd by ciko chory odezwaa si Madzia.  Skd ci 
to przyszo?... 
 Zazibiem si... miaem zapalenie puc... zaniedbaem i dzi jest pasztet. 
 Mylelimy, e zupenie wyleczony. 
 I ja tak mylaem z pocztku. A pniej ju nie byo sensu alarmowa was... Nic bycie 
nie pomogli. 
Siedzia zapatrzony w sufit, rozgorczkowany i co kilka minut bada puls. Aeby odwrci 
jego uwag od myli, ktre jak stado krukw unosiy si nad jego gow, Madzia zacza 
opowiada swoj histori z dwu lat ostatnich. Dla niej samej by to rachunek sumienia, ale 
brat nie bardzo go sucha. A gdy zapytaa, co o niej myli, odpar: 
 Moja droga, albo czowiek stojcy nad grobem moe myle o czymkolwiek wyjwszy 
grobu?... Reszta wszystko gupstwo! 
 I ty tak mwisz po tym, co syszae od Dbickiego? 
 Frazesy!...  odpowiedzia. 
231 
Umilkli oboje. On iskrzcymi oczyma patrzy na wiec, Madzia gryza usta, aeby nie 
wybuchn paczem. 
Okoo pnocy Madzia zapytaa brata, czy nie chce mu si spa. 
 Daje spokj!...  odpar.  Albo ja kiedy sypiam w nocy?... Boj si, aeby mnie 
mier nie zaskoczya... Drzemi w dzie, bo wrd gwaru zdaje mi si, e jestem bezpieczniejszy. 
 Po si teraz... kochany...  rzeka klkajc przy nim. 
 Oszalaa?... Ja nigdy nie kad si, bo moe mnie krew zadusi... 
 Sprbuj dzi... Przecie jestem przy tobie... To nie choroba, ale bezsenno i nieporzdne 
ycie wyczerpuje twoje siy. Gdyby co noc spa w ku, wygodnie, przekonaby si, e 
nie jeste tak chory. 
ciskaa jego rk wilgotn i gorc. Zdzisaw rozmyla, wreszcie rzek: 
 Tak... sen w ku umiecha mi si... Ale boj si... 
 Sprbuj... Ja ci wysoko ustawi poduszki, bdziesz jak na fotelu. 
Brzeski patrzy na ko. 
 Sprbowabym. Ale.... jeeli skonam ci w rkach?... 
 Nie bj si, syneczku... Ja bd czuwa przy tobie. Podo ci rce pod plecy i gdybym 
spostrzega, e ci niewygodnie, podnios ci... 
Brzeski umiechn si, przeszed do ka i usiad. Prbowa pochyli si na poduszki, 
ale strach go ogarnia. 
Wwczas Madzia usadowia go na rodku pocieli i ostronie zacza ukada nogi. 
Zdzisaw broni si, dra i mwi ze spazmatycznym miechem: 
 No, ju dosy... Ju siedz na ku... Zrobiem olbrzymi postp, bo dawniej uciekaem 
od niego... Daje spokj... Madziu... zota, kochana... nie kad mnie... Przecie ja ci w rkach 
umr.. 
Ale Madzia ju pooya go na poduszkach. 
 C, le ci?...  spytaa. 
 Dobrze mi... tylko czy to na dugo wystarczy?... Odsu, kochanko, te wiece ze stou, bo 
patrz mi prosto w oczy, jak gdybym ju by trupem... Aa... tylko trzymaj mnie za rk albo 
podnie mnie... 
Madzia wyrwaa mu si i powstawszy, prdko przeniosa wiec ze stou na komod. 
 Widzisz-rzeka siadajc przy nim i znowu biorc go za rk.  Nic ci si nie stao, cho 
odeszam... 
 Ale jak mi serce bije...  szepn. Powoli jednak uspokoi si. 
Madzia siedziaa przy nim wsuchujc si w jego prdki oddech i wyczuwajc bicie pulsu. 
 Orygina jest ten twj Dbicki  odezwa si.  Cigle go widz... Co za fantazje!... Ale 
troch zamci mi gow. 
Wyobra sobie  zacz po chwili  dawniej, gdy przysza noc, widziaem u sufitu jakby 
czarn listw... Bya to waciwie czarna kurtyna, ktra powoli opuszczaa si na pokj... 
Rozumiaem, e gdy opuci si na wysoko mego czoa, przestan myle, bo poza t zason 
ju nie ma nic, tylko czarno... Nieskoczona czarno, sigajca a za granic drogi 
mlecznej, mgawic... a tak gsta, tak gsta jak elazo. Okropny gszcz otacza mnie ze 
wszystkich stron i dusi... 
Pniej zdawao mi si, e jestem punktem... niczym, i le w niezmiernej pustce, ktr 
kiedy zapenia wszechwiat. Wszechwiat znik razem z moim yciem, jak znika obraz 
czowieka na powierzchni zamconej wody... Wszechwiat znik i zostaa po nim tylko pustka 
bez ksztatu, bez barwy, bez kierunku... Ach, gdyby wiedziaa, jak mnie to drczyo... 
 Wic nie myl o tym  szepna Madzia. 
 Owszem, myl nawet w tej chwili  odpar z umiechem bo stao si co dziwnego. 
Widz i teraz czarn zason, jak od sufitu zwiesza si nad moj gow... Ale wiesz co?... 
232 
Dzi wydaje mi si, e ta czarno nie jest ani tak bardzo gruba, ani tak bardzo gsta... e 
byle wiato rzuci na ni, ona ustpi jak cie... I e poza ni jest jeszcze mnstwo, ale to 
mnstwo miejsca... caa nieskoczono, w ktrej moe co by... 
Odpocz i mwi: 
 Widz i teraz ow pustk bez koloru i bez kierunku, ktra mnie najokropniej przeraaa... 
Ale wpatrujc si w ni mielej, zaczynam dostrzega jakie zmcone ksztaty... Nie jest 
to nic okrelonego, ale ju nie ma tej zabijajcej jednolitoci, wrd ktrej nic nie mogoby 
si utworzy... 
Wszystko to s skutki gawd twojego Dbickiego. 
 Wic zaczynasz przekonywa si?...  wtrcia siostra. 
 Oh, nie!...  ywo zaprotestowa.  Jest to bardzo naturalny proces. Na szare i puste to 
moich rozmyla on rzuci gar frazesw, ktre z koniecznoci musz rysowa si w mojej 
wyobrani... Urzdzi mnie, stary lis!... Od tej pory nie bd mg pomyle o nicoci, jak si 
naley: ile razy zobacz j, musz zarazem widzie produkta jego baja... 
Chory uspokaja si. 
 Madziu  rzek stumionym gosem  gdybym zasn, zaraz mnie obud, bo... widzisz... 
A gdyby spostrzega, e przestaj oddycha, schwy mnie za ramiona i posad na ku... 
Nawet prynij mi wod na twarz... Jest tu woda?... 
W par minut pniej spa. Madzia patrzc na niego mylaa, e niepodobna, aeby ten 
czowiek naprawd by miertelnie chory. Jest chory, ale przede wszystkim zdenerwowany i 
zmczony nieregularnym yciem. 
Otucha jej wzrosa, gdy Zdzisaw zbudziwszy si okoo pitej rano powiedzia, e nie pamita 
nocy tak doskonale przespanej. Troch kaszla, troch czu si znuonym, lecz Madzi 
to nie dziwio. 
Jest lepiej, anieli mylaam w pierwszej chwili  powiedziaa sobie. 
233 
36 . . . . . . . . . 
Okoo dziesitej z rana Zdzisaw z porady Madzi przebra si od stp do gw w wie 
bielizn i nowe ubranie. To wprowadzio go w tak doskonay humor, e zacz nuci chrapliwym 
gosem, owiadczy, e ma wilczy apetyt, i kaza poda na niadanie herbaty, jaj tudzie 
surowej szynki. 
Lecz gdy numerowy przynis posiek, Zdzisaw wypi jedno jajko krzywic si, a kawaek 
szynki, ktry wzi do ust, wyplun. 
 Oto widzisz  rzek do Madzi  takie jest moje ycie. Organizm spala si z nienormaln 
prdkoci, a apetyt nie wypenia brakw. 
Zacz oglda w lustrze swoj twarz mizern i zapadnit, tawy jzyk, spieczone usta; 
nastpnie z zegarkiem w rku liczy puls i oddechy, a nareszcie  zaoy pod pach termometr. 
 Kochanie  rzeka Madzia wieszajc mu si na szyi wezwij doktorw... Mnie si zdaje, 
e ty jeste wicej imaginacyjny anieli chory... 
 Niech diabli porw doktorw!  zawoa odsuwajc j. Mam ich dosy... Ju opukali 
mnie i wysuchali ze wszystkich stron... 
 C ci to szkodzi?... 
 Drani mnie... Przemordowaem z dziesi konsyliw, a kiedy myl o jedenastym, robi 
mi si tak, jakbym szed na rusztowanie... 
Dopki mnie kad na kanapie  doda spokojnie  a sami nie kad si na mnie, dopki 
nie widz ich gupich min, jeszcze mog si udzi... Dopiero ich auskultatory, motki, podniesione 
brwi i katowska delikatno przypominaj mi, e nieodwoalnie jestem skazany... 
 Ale, Zdzisiu, ty nie jeste tak chory... Popro wic kilku najlepszych i wprost zadaj, 
aeby powiedzieli prawd... 
 Niech diabli wezm ich prawd... Ju prbowaem tego. W pierwszej chwili kady mwi, 
e to nic; pniej, kiedy go nacisn; przyznaje, e jestem miertelnie chory, a w kocu 
mylc, e mnie zbyt przerazi, chce wszystko obrci w art. 
Gdy to mwi, na twarzy wystpiy mu silne wypieki. Zacz chodzi po pokoju i prawi 
rozdranionym gosem: 
 Na co mi lekarze?... Mylisz, e nie mam ksiek, e nie wystudiowaem suchot i nie 
badam siebie?... Nad wieczorem gorczka, nad ranem poty, brak apetytu, oddech przypieszony 
i nieregularny, puls to samo, cigle strata na wadze... 
 Ale mao kaszlesz...  wtrcia Madzia. 
 Co to znaczy! 
 I przecie pomimo osabienia jeste silny... 
 Chwilowa poprawa, po ktrej znowu si pogorszy. 
 Wic ty nie chcesz si leczy!  zawoaa Madzia z rozpacz. 
 Owszem  odpar  chc. Kazali jecha do Meranu jad. Tam zbada mnie Tapeiner, jedyny 
znawca suchot, i powie zdanie, do ktrego si zastosuj. 
Madzia zoya rce i patrzc na brata penymi ez oczyma rzeka bagalnym gosem: 
 Ja z tob pojad do Meranu... Ja mam pienidze... 
Zdzisaw zamyli si. 
 Owszem  odpowiedzia.  Po konsultacji z Tapeinerem napisz po ciebie. 
 Po co?... Ja teraz chc jecha... Ja... 
Brat cofn si od niej i uderzywszy si rk w piersi odpar z gniewem: 
234 
 Suchaj, Madziu. Jeeli dasz zna rodzicom albo bdziesz mi si narzucaa ze swoim 
towarzystwem, przysigam, e si otruj... Tu, w tym numerze!... Pozwlcie mi przez tydzie... 
dwa tygodnie robi, co mnie si podoba... 
Madzia zrozumiaa, e musi speni wol brata. Nie moga jednak oprze si nadziei, e 
brat nie jest ciko chory. 
 Zobaczysz...  rzeka  przekonasz si, e bdziesz zdrw... 
 Jaka ty zabawna!  odpar.  Czy mylisz, e i ja nie przypuszczam tego?... Nauka mwi 
mi, e mam suchoty pucne, gardlane, nawet kiszkowe... Ale nadzieja niekiedy ostrzega, 
e mog si myli i e istnieje jaka tysiczna cz prawdopodobiestwa, i nie tylko odzyskam 
zdrowie, ale nawet bd mg pracowa... 
 O, tak... mw tak zawsze!...  zawoaa Madzia rzucajc mu si na szyj.  Ale zaraz 
mnie wezwiesz, jak przyjedziesz do Meranu? 
 Natychmiast po konsultacji z Tapeinerem. 
 I ju cigle bd z tob?... 
 Do mierci  odpar caujc j w czoo.  Gdyby ucieka, pogoni za tob. Wiem, e ty 
jedna moesz mnie pielgnowa... tylko... nie sprzeciwiaj mi si. 
 No... wic jed do Meranu!  rzeka Madzia stanowczo. 
 Zaraz... cierpliwoci!... Daje mi par dni odpocz... Rozemieli si oboje. 
 Oj, ty... ty, hipokondryku...  gromia go siostra. 
 Moe by, e to hipokondria. 
 Wiesz  odezwaa si po chwili  kiedy jeste tak bogaty, to we dorok i wyjedmy na 
par godzin na powietrze. 
 Co tu u was za powietrze!  odpar.  W grach bd mia powietrze, a tu... wol zaczeka 
na tego oryginaa... Pierwszy raz w yciu widz matematyka, ktry z zimn krwi utrzymuje, 
e wierzy w niemiertelno duszy... 
 On naprawd wierzy i musi mie jakie dowody. 
 Szczliwy  westchn Zdzisaw. 
W poudnie przyszed do hotelu Dbicki ubrany w witeczne szaty. Mia brzowy surdut, 
troch ciasny w plecach, bia pikow kamizelk, ktra odstawaa z przodu, i jasnopopielate 
spodnie z niedu plamk niej prawego kolana. W jednej rce trzyma kapelusz i lask, w 
drugiej letni paltot, ktrego rkaw wlk si po pododze. 
Na widok piknie odzianego profesora oboje Brzescy nie mogli powstrzyma si od miechu. 
 Aha!  zawoa Dbicki  suchoty ustpuj przy siostrze?... 
 Wie pan profesor  rzeka Madzia witajc go  e Zdzisaw dzisiejszej nocy pierwszy 
raz spa w ku?... Ubrany, ale lea... 
 A co ciekawsze  doda Brzeski  e na tle pomiertnej nicoci zaczy pokazywa mi 
si jakie ksztaty... ruch... 
 Dosy prdko  odpar Dbicki. 
- Konieczny skutek wczorajszej rozmowy z panem. Zamknite oczy w stanie normalnym 
widz tylko ciemno; ale gdy podrani je jaskrawe wiato, wwczas na tle ciemnoci musz 
ukaza si widziada. 
 Dobry znak  rzek Dbicki.  Dowodzi, e nie zamar w panu zmys duchowy. 
 Ach, jaki pan dobry!...  zawoaa Madzia.  Niech pan jeszcze mwi jak wczoraj, a jestem 
pewna, e Zdzisaw nawrci si... 
Brzeski umiechn si, Dbicki odpar chodno: 
 Po to przyszedem, aeby dokoczy wczorajszej rozmowy. Ale musz ostrzec, moi 
pastwo, e nie mam zamiaru nawraca was. Nie jestem apostoem ani wy zgubionymi 
owcami z mojej owczarni. Jestecie dla mnie tym, czym dla chemika odczynniki chemiczne, 
a dla fizyka  termometr, galwanometr... Do tego przyznaj si z gry... 
235 
Ton Dbickiego by tak oschy, e po obliczu Madzi przemkn cie niezadowolenia. Ale 
Zdzisaw ucisn rk profesora. 
 Znowu imponuje mi pan  rzek.  Istotnie teoria niemiertelnoci duszy, wykadana w 
tym celu, aeby pocieszy chorego, byaby... przepraszam... ndzn zabawk. Ja  niech pan 
nie nazwie tego zarozumiaoci  ju za wiele umiem, aeby mg mnie kto zmistyfikowa 
frazesem; a pan jest zanadto uczciwy, aeby dopuci si tego. 
Dbicki pooy kapelusz na imbryku i male, w kcie postawi lask, ktra upada, a sam 
usiad na fotelu i zaoywszy rce, bez wstpu zapyta Zdzisawa: 
 Dlaczego nie wierzysz pan w istnienie duszy, rnej i odrbnej od ciaa? 
 Bo jej nigdy nikt nie widzia  odpar Brzeski. 
Madzia drgna. Dziwne przebiego j uczucie wobec tak prostego sformuowania kwestii. 
 A dlaczego  mwi Dbicki  wierzysz pan, e zjawisko zwane wiatem polega na 
czterystu do omiuset trylionw drga na sekund? Kto widzia te drgania? 
 Wiadomo o drganiach wynika z rachunku opartego na fakcie, e dwa promienie wiata 
uderzajc o siebie mog si przygasi. 
 A czy to, e ja, pan i wszyscy ludzie myl i czuj, nie jest faktem co najmniej rwnie 
dobrym jak wzajemne przygaszanie si promieni wiata? 
 Ale fakt mylenia wcale nie dowodzi, e dusza jest czym odrbnym od ciaa. Wszake 
ona moe by i jest na pewno ruchem czstek mzgu. Bez mzgu nie ma myli. 
 A o tym skd pan wie?... Do czasw Gilberta sdzono, e elektryczno istnieje tylko w 
bursztynie, dzi wiemy, e moe istnie w caym wszechwiecie. Zwyczajni ludzie sdz, e 
w tym miejscu, gdzie marznie woda, a jeszcze bardziej  merkuriusz, nie ma ciepa; fizycy 
za s pewni, e jeszcze o dwiecie pidziesit i dwiecie szedziesit stopni poniej zamarzania 
wody jest ciepo. Std wniosek, e aczkolwiek dusz dzisiaj upatrujemy tylko w mzgu, 
nasi nastpcy mog dojrze j w rolinie, w kamieniu, nawet w tym, co nazywa si  
barometryczn prni. 
 No  rzek Zdzisaw  to s dopiero przypuszczenia. Tymczasem fakt, e myl jest funkcj 
mzgu. 
 0... wanie! Moe pan zechce dowie tego?  wtrci Dbicki. 
 Dowody pan zna  odpar Brzeski  wic wylicz tylko ich nagwki. Widzimy w wiecie 
zwierzcym, e wikszemu rozwojowi mzgu odpowiada wikszy rozwj umysowoci. 
Ze wiata za ludzkiego wiemy, e nadmierny albo skpy napyw krwi do mzgu osabia lub 
unicestwia samo mylenie. e alkohol, kawa, herbata, podniecajc krenie krwi, podniecaj 
proces mylenia. e gdy mzg widnie na staro, sabn zarazem zdolnoci umysowe... 
Decydujcymi s dowiadczenia Flourensa, ktry niszczy wiadomo w gobiach wycinajc 
im warstwy mzgu; lecz gdy mzg odrasta, gob odzyskiwa wiadomo... 
Zreszt  co mam wicej mwi?... Zna pan drugi tom Moleschotta pod tytuem: Krenie 
ycia. A ty, Madziu, moesz przeczyta bodaj osiemnasty list: O myli. 
 Teraz ja prosz pana  rzek Dbicki  aeby nie posdzi mnie o zarozumiao. Ot 
od bardzo dawna nie mog wyj z podziwu, e ludzie tej bystroci, co Moleschott albo Vogt, 
s tak naiwnymi w kwestii dowodw. Powiem krtko. Wszystkie dowiadczenia robione nad 
mzgiem: badania produktw chemicznych, temperatury mzgu, jako prdw elektrycznych, 
wszystkie uszkodzenia mzgu, umylne czy przypadkowe, dowiody tylko jednej rzeczy, e  
mzg jest organem ducha. Czowiek z uszkodzonym mzgiem le myli czy nie moe objawia, 
e myli; jak czowiek z uszkodzonym okiem le widzi lub wcale nie widzi, a czowiek 
z uszkodzon nog  le chodzi lub wcale nie chodzi. 
Tymczasem w naturze zjawisko ruchu bynajmniej nie jest zwizane z muskuami ani 
wraliwo na wiato  z okiem. Spadajcy kamie porusza si, cho nie ma muskuw ani 
nerww; pytka fotograficzna i selen s wraliwe na wiato, cho nie posiadaj nerwu 
optycznego... 
236 
Jeeli wic ruch mechaniczny moe istnie poza granicami muskuw, a wraliwo na 
wiato poza granicami oka, dlaczego by myl, uczucie, wiadomo nie miay istnie poza 
obrbem mzgu? Bez mzgu nie ma myli... bez bursztynu nie ma elektrycznoci! Pomyl 
pan, czy to nie dziecistwo... 
 Pysznie!...  zawoa Brzeski.  Teraz zostaje profesorowi tylko pokaza nam dusz w 
kamieniu i barometrycznej prni... 
 Nie, panie. Nie poka ci ani duszy, ani tego acucha, ktrym zmierzano odlego 
ziemi bodajby od ksiyca, ani czterystu trylionw drga na sekund... S to bowiem fakta 
nie podpadajce pod zmysy... Ale zrobi co innego: poka panu nowe zagadnienia dla myli. 
 Nie jest to wprawdzie to samo...  wtrci Zdzisaw. 
 Znajdzie si i to samo. Tymczasem posuchaj pan. Z gr przed stoma laty kto zapytywa 
Woltera: czy dusza ludzka moe y po mierci? Na to wielki satyryk odpowiedzia: czy 
piew sowika zostaje po mierci sowika?... 
Jest to dowcip kryjcy w sobie wielk prawd. Ale wie pan, co si stao w niecay wiek po 
tej genialnej odpowiedzi?... Przyszed Hirn, Joule, Meyer i  dowiedli, e po mierci sowika 
nie zostaje wprawdzie piew sowika, ale energia ukryta w tym piewie  zostaje i zostanie na 
ca wieczno. Innymi sowy, piew sowika, jako drganie powietrza dziaajce na nasz 
such, znika; ale utajony w nim iloczyn z poowy kwadratu prdkoci przez mas, czyli to, co 
stanowi dusz piewu, y bdzie na wieki. W naturze nie ma potgi, ktra mogaby zniszczy 
ten byt niewidzialny, a jednak rzeczywisty. 
 No, to jeszcze nie jest niemiertelno duszy indywidualnej, czyjego j a...  przerwa 
Zdzisaw. 
 Zaczekaj pan!... To nie jest  to, ale zawsze  jest co, a raczej dwa  o  i e: jaki byt 
rzeczywisty, cho niewidzialny, i  jaka wieczno, o ktrej mwi nie baby pod kocioem, 
ale fizycy. Niech wic pan zapamita, e s rzeczywistoci nie podpadajce pod zmysy i e 
jest niemiertelno dowiedziona w sposb naukowy... 
 Ale nie dla mojej duszy... 
 Przyjdzie i to; nie zaraz, ale przyjdzie. W tej chwili zwrc uwag pask, e niemiertelno 
energii i materii, dowiedziona faktami i rachunkiem dopiero w naszych czasach, bya 
przeczuwana od tysicy lat. Przeczucia te wyranie formuowali greccy filozofowie, Spencer 
za mniema, e przeczucie niezniszczalnoci materii i energii narzuca si kademu umysowi 
w sposb konieczny. Nauka wic pod tym wzgldem nie zrobia nowego odkrycia, lecz tylko 
 potwierdzia to, co og niejasno odczuwa. 
Ot nie zaprzeczysz pan, e ludzko w nierwnie wyszym stopniu posiada przeczucie 
niemiertelnoci duszy. Nie widzi ona wyranie, ale spostrzega jakie oglne kontury tej 
prawdy; powszechno za przeczu stanowi wan wskazwk... 
 S jednak ludzie nie majcy tych przeczu  wtrci Brzeski. 
 S te ludzie niewraliwi na wiato, lepi. Pociesz si pan jednak, e jak dla kompensaty 
istniej ludzie obdarzeni wyjtkowo dobrym wzrokiem, ktrzy bez szkie widz ksiyce 
Jowisza, tak rwnie istniej ludzie obdarowani wyjtkowo silnym zmysem duchowym. Ci 
rozprawiaj o duszy i o wiecie nadzmysowym jak my o Saskim placu, na ktry w tej chwili 
patrz. 
Wstrt do nicoci, wrodzony ludzkiej naturze, tym bardziej zastanawia, e nico przedstawiamy 
sobie jako twardy sen. Ot my z twardym snem jestemy oswojeni rwnie dobrze 
jak ze stanem czuwania. Wicej nawet  twardy sen jest bardzo przyjemnym zjawiskiem, a 
na odwrt: ycie, czuwanie bywa niekiedy pene cierpie. Mimo to myl o wiecznym nie 
przeraa nas, a myl o wiecznym czuwaniu, choby nawet nie wolnym od przykroci, napenia 
nas pociech. 
237 
Nico jest wstrtna ludzkiej naturze, pocig do ycia wiecznego prawie powszechny. Jeeli 
wic istnieje szkoa filozoficzna, ktra wierzy i gosi nico, to  powinna mie jakie 
potne dowody. Nie ci bowiem dowodz, ktrzy podzielaj wiar powszechn, a raczej instynkt 
powszechny w pewnym kierunku, ale ci, ktrzy wskazuj  nowy kierunek. 
Ot, jak si pan przekona, system dowodw materialistycznych nie tylko nie ma wartoci 
naukowej, ale opiera si na tak racych niedorzecznociach, e zdumiewaj. 
 Ju zaczynam si zdumiewa  wtrci Brzeski  ale... tym, co pan powiedzia. 
Madzia wpatrywaa si w Dbickiego jak w dziwowisko. Prawie nie miaa oddycha. 
 Opowiem bajk  cign profesor.  Kto, uderzony faktem, e zwykli ludzie zachwycaj 
si nikncymi obrazami, postanowi osobicie zbada t kwesti. W tym celu poszed na 
przedstawienie nikncych obrazw, ale aeby nie poddawa si wraeniom tumw, ktre 
bardzo czsto s omylne, wie pan, co zrobi?... Zalepi sobie oba oczy... 
 Puszcza si profesor!...  zawoa Brzeski. 
 Zaczekaj pan. Siedzi tedy na przedstawieniu nasz filozof z zalepionymi oczyma, syszy 
muzyk katarynki, brawa publicznoci i robi wnioski. 
Uwaam  mwi sobie  e ci pastwo najczciej bij brawa wwczas, gdy katarynka 
gra melodie smtne, a miej si, gdy gra skoczne. Widzowie z pierwszego rzdu s najbardziej 
oywieni, gdy  siedz na wycieanych krzesach. Przy ostatniej za serii obrazw 
dlatego panowao tak uroczyste milczenie, poniewa latarnia zacza kopci i swd napeni 
sal. 
Co by pan powiedzia o takim badaczu nikncych obrazw?...  zapyta nagle Dbicki. 
 e jest gupiec  odpar Zdzisaw. 
 Masz pan suszno. Badacz ten jest gupcem, poniewa do badania pewnej grupy zjawisk 
uy niewaciwego zmysu, a co gorsze: zapiecztowa sobie waciwy zmys. 
Teraz opowiem drug bajk  cign Dbicki.  Inny mdrzec chcia zbada wasnoci 
wiata. W tym celu zapali lamp naftow i wykona na niej szereg dowiadcze, z ktrych 
okazao si: 
e nafta nieczysta daje gorsze wiato anieli czysta; e przy podniesieniu knota wiato 
wzmacnia si, a przy znianiu knota wiato sabnie. e wiato rwnie sabnie, gdy na knocie 
utworzy si grzybek albo gdy knot bdziemy naciska patykiem i  tak dalej. 
Wreszcie skoczy eksperymenta i na ich zasadzie ogosi, e wiato jest funkcj knota i 
nafty; poza knotem i naft nie istnieje. wiato nie ma adnych innych wasnoci oprcz tych, 
ktre mona zbada na knocie za pomoc szrubki i patyka. Po spaleniu si knota wiato ginie 
i  tak dalej. 
Tymczasem kto, obeznany z optyk, odpar mu na to, e wiato moe istnie poza swoim 
rdem, czego dowodz bodaj gwiazdy, ktre od wiekw mogy zgasn, a niemniej wiato 
od nich wci przepywa nieskoczono. e wiato ma wasnoci inne anieli knot: odbija 
si, zaamuje si, dzieli si na pojedycze barwy, polaryzuje si i tak dalej. e nareszcie potrzeba 
by gupcem, aeby nie odrnia wiata od knota albo opiera optyk na produktach 
spalania nafty. 
Ot, kochany panie Zdzisawie, w czowieku s trzy rne rzeczy: organizm, ktry odpowiada 
knotowi, zjawiska fizjologiczne odpowiadajce promieniowi, ktry powstaje ze 
spalenia si nafty w powietrzu, i  dusza, ktra odpowiada wiatu. Ta dusza ma swoje wasnoci 
pozacielesne i swoje zjawiska pozafizjologiczne. Ta dusza nie jest produktem strawienia 
i utlenienia pokarmw, ale jest oryginaln farm energii czy ruchw, ktre odbywaj si 
nie w substancji mzgowej, ale w jakiej cakiem innej, moe by w eterze wypeniajcym 
wszechwiat. 
 Nie do jasno chwytam cel paskiego porwnania  wtrci Brzeski. 
 Widzi pan, chciaem to powiedzie, e materializm zyska niby faktyczne podstawy od 
czasu, gdy za pomoc fizjologii chciano wytomaczy, a moe i zastpi psychologi. C si 
238 
pokazao? Oto, e kaleczc mzg mona paraliowa ruchy, wywoa zapominanie wyrazw, 
zakci uwag, nawet przymi wiadomo. Czyli: kaleczc knot mona wywoa kopcenie 
lampy, nawet zgasi wiato. 
Czy jednak fizjologia objania nam natur duszy? Wcale nie. Nie ona bowiem odkrya, e 
zasadniczymi objawami duszy jest myl, uczucie, wola; nie fizjologia te powiedziaa, e 
posiadamy zdolnoci bierne, pami, twrczo, wspczucie, cele... Zatem fizjologia z caym 
systemem swoich ci, podwizywa, elektryzowa, zatru i tak dalej nie jest organem 
waciwym do badania duszy, jak wch albo such nie s organami waciwymi do badania 
obrazw nikncych. 
Natur duszy, czyli rozmaite jej zdolnoci i nieskoczone acuchy duchowych zjawisk 
odkry nam nie wzrok, nie  k a l p e l, ale  wewntrzna obserwacja, nasze p o  z u  i e  a 
m y  h  i e b i e. Wic to p o  z u  i e jest waciwym zmysem, jedynym zmysem, ktrym 
b e z p o   e d  i o moemy bada nasz dusz. 
Nie twierdz, e anatomia i fizjologia na nic nie przydadz si psychologii. Owszem: odkrycie 
prdkoci wrae, ogrzewania si mzgu w czasie pracy, zuywanie si pewnych materiaw, 
elektryczne prdy mzgowe i mnstwo innych odkry mog mie olbrzymi donioso 
praktyczn. Dziki anatomii i fizjologii poznajemy bliej t zdumiewajc fabryk, w 
ktrej dokonywaj si najcudowniejsze dziaania w naturze. Moe nadej czas, e anatomia i 
fizjologia opisz nam i wytomacz budow kadego mechanizmu wykonawczego, z jakiego 
skada si nasz system nerwowy. Ale nigdy nie wytomacz i nie opisz zasadniczej wasnoci 
ducha, jak jest   z u  i e. 
Czuj kolor czerwony i zielony, tony wysokie i niskie, czuj twardo i mikko, ciepo i 
zimno; czuj zapach octu i ry, gd i trudno w oddychaniu, ruchy moich rk i ng. Czuj 
rado i smutek, mio i nienawi, czuj, e czego pragn, a czego lkam si, e pamitam 
przeszo. Czuj wreszcie, e jedne z moich kombinacyj umysowych odpowiadaj 
faktom spostrzeonym przez zmysy, a inne kombinacje s  moimi wasnymi utworami. 
Sowem  odkrywam cay wiat zjawisk bdcych tylko rozmaitymi formami czucia, tego 
dziwnego czucia, ktre czuje nawet  samo siebie. A jednoczenie spostrzegam, e ani fizyka, 
ani chemia, ani teoria komrek, ani wszystkie razem wzite dowiadczenia fizjologiczne 
nie powiedz mi:  z y m j e    z u  i e ? Jest to bowiem fakt elementarny i dla kadego 
czowieka jedyny. 
Wiem, e w przestrzeni kr i pal si miliony soc, e dokoa mnie yj miliony istot, 
e wszyscy ludzie  myl, ciesz si, pragn, pamitaj. Ale rwnie wiem, e czucie, ktre 
ja posiadam i ktrym ogarniam cay wiat, e to moje czucie jest jedyne w naturze. Ja za nikogo 
czu nie mog i nikt za mnie; ja nikomu nie zajrz w gb jego czucia i nikt nie zajrzy w 
moje. Pod tym wzgldem jestem istot wyczn i niezastpion. I z tego punktu miae pan 
racj twierdzc wczoraj, e gdyby zgas twj duch, czyli twoje czucie, razem z nim zginby 
jeden wszechwiat. 
Ot to  z u  i e,to m o j e  z u  i e;niejest wasnoci tego, co nazywamyorganizmem 
materialnym. 
 To zaczyna by interesujce  odezwa si zamylony Brzeski. 
 Pozwolisz pan, e zrobi jeszcze jedno zboczenie  mwi profesor.  Pogldy materialistyczne 
popularyzuj si do atwo, szczeglniej midzy modzie, ktra zaczyna studiowa 
nauki przyrodnicze. Przyczyn tego jest mae uksztacenie filozoficzne, dalej  popd do 
nowoci, ktry cechuje wiek mody, wreszcie  jasno nauk przyrodniczych i porzdek, jaki 
w nich panuje. 
S to jednak przyczyny drugorzdne. Ale wiesz pan, co stanowi fundament popularnoci 
materializmu?... Prawie niepodobna uwierzy, a przecie tak jest: podstaw atwoci, z jak 
ludzie przyjmuj materialistyczne pogldy, jest.. Domyl si pan, co... Oto pewne gramatyczne 
skrcenie!... 
239 
Mwimy zwykle w ten sposb: Ogie parzy  kamie jest ciki  dwa a dwa jest cztery 
 soce jest odlege od ziemi o dwadziecia jeden milionw mil jeograficznych. Tymczasem 
s to skrcone formy mwienia; dokadnie bowiem naleaoby mwi: Ja czuj, e 
ogie parzy  ja czuj, e kamie jest ciki  ja cigle dowiadczam, e dwa a dwa jest cztery 
 ja, na podstawie spostrzee, czyli zmysowych czu, wywnioskowaem, e soce jest 
od nas odlege na dwadziecia jeden milionw mil... 
Rnica tych dwu form mwienia jest ogromna. Czowiek bowiem, nieuksztacony filozoficznie, 
mwic krtko: kamie jest ciki, wyobraa sobie, e gosi jak prawd bezwarunkow, 
ktra istnieje poza nim. Lecz gdy powiemy: Ja czuj, e kamie jest ciki, rozumiemy 
w tej samej chwili, e dla naszej wiedzy ciko kamienia nie jest adnym objawieniem, 
ale tylko: sformuowaniem stanu naszego czucia. 
Ot wszystkie nasze sdy o wiecie zewntrznym, wszystkie tak hucznie reklamowane 
obserwacje i eksperymenta opieraj si na tych zasadniczych faktach, e ja co czuj, ja 
co wiem i ja w co wierz. Czy wiat realny naprawd istnieje? i czy on wyglda tak, jak 
my go widzimy? czyli te caa natura jest zudzeniem naszych zmysw, nikncym obrazem, 
ktry trwa dopty, dopki yjemy sami? tego nie jestemy pewni. 
Ale jedno jest dla nas niewtpliwe, e czujemy samych siebie i  co, co nie jest nami, 
czyli czujemy wasn dusz, na ktr dziaaj jakie wpywy zewntrzne. 
Z tego objanienia wynikaj dwa wane wnioski. 
Pierwszy jest ten, e nielogicznie jest tomaczy zjawiska duchowe za pomoc zjawisk 
materialnych; nielogicznie jest objania prawd pewniejsz za pomoc prawdy mniej pewnej. 
To, co nazywamy  a  u  , jest sum naszych czu: wzrokowych, dotykowych, muskularnych, 
suchowych, czyli j e   w yr o b e m naszego ducha. Zatem  nie mamy prawa 
uwaa siebie za wyrb natury, jak zegarmistrz nie ma prawa mwi, e sam zosta zbudowany 
przez swoje zegary. Tym mniej mamy prawa twierdzi, e nasza dusza jest wytworem 
komrek mzgowych albo: tlenu, azotu, wgla, wodoru, fosforu... Jeeli bowiem to, co nazywamy 
np. fosforem, jest sum wrae, ktre odczuwa nasza dusza, wic ta  odczuwajca 
dusza jest czym innym anieli suma jej wrae, jest co najmniej ptnem, na ktrym odbijaj 
si wraenia. 
Druga kwestia jest jeszcze ciekawsza. Materialici mwi: Natura skada si z si i materii, 
trzeba za mwi: Natura skada si z si i materii a przede wszystkim  z duszy, ktra 
j odczuwa i okrela. To wic, co nazywamy  z e  zy w i   o  e i , nie jest p o d w  j  
e (sia i materia), ale p o    j  e (duch, sia i materia), i pierwsza jednostka z tej trjki, 
mianowicie duch, jest dla nas pewniejsz anieli dwie inne: sia i materia. 
Ot z tej uwagi wypywa wniosek olbrzymiej doniosoci: jeeli fizyka i chemia dowioda 
niezniszczalnoci siy i materii, tym samym dowioda  niezniszczalnoci ducha. Duch 
bowiem, sia i materia nie s trzema rzeczami niezalenymi od siebie, ale jakby trzema bokami 
tego samego trjkta. Mj duch, ktry wznis si tak wysoko, e dostrzeg niemiertelno 
swoich wasnych utworw, sam rwnie musi by niemiertelny, tylko peniejszy, bogatszy 
od nich w chwale niemiertelnoci. 
W tym miejscu Madzia rozpakaa si. 
 Czeg beczysz?...  zapyta brat. 
 Albo nie syszysz...  odpara. 
 Sysz traktat, ktry mnie zadziwia. Ale jest to tylko system filozoficzny, kombinacja 
umysowa... 
 Ale ja j lepiej rozumiem anieli wasze tuszcze, fosfory i elaza, ktre mi zatruy ycie... 
A i tobie, Zdzisiu, i... wielu innym! 
240 
Brzeskiemu byszczay oczy i wystpiy na twarz wypieki. Dbicki siedzia na fotelu z rkoma 
opartymi na rozstawionych nogach, z wysunit warg, spokojny, jakby nie widzia 
tych ludzi wzruszonych, tylko acuchy swoich rozumowa. 
 Jestem bardzo rozdraniony...  szepn Brzeski i zacz chodzi po pokoju, od czasu do 
czasu pocierajc czoo. 
 H?...  spyta profesor.  C to, gorzej panu?... 
 Przeciwnie, jest mi lepiej!...  odpar Zdzisaw z umiechem  daleko lepiej!... Ale zmczyem 
si. Otwierasz pan nowy wszechwiat; ale tak rny od tego, ktry znam, tak przytaczajcy 
swoj fantastycznoci, e... mci mi si w gowie... 
 Rozumiem...  rzek Dbicki krzywic si.  Tyle si pan naczytae o swoich farbach, 
olejach, komrkach i atomach, e nie miae czasu na kwestie filozoficzne. Wic i mczysz 
si pan jak czowiek, ktry pierwszy raz wsiad na konia. 
241 
37 . . . . . . . . . 
Oboje Brzescy uprosili Dbickiego, aeby zjad z nimi obiad. Zgodzi si pod warunkiem, 
e pozwol mu zajrze do domu, do Zosi. 
W godzin by z powrotem. Jedli obiad w numerze we troje, a przez ten czas Zdzisaw z 
doskonaym humorem opowiada im o swojej karierze przemysowej, na ktrej mg zrobi 
duy majtek i zabezpieczy przyszo rodzicom i siostrom. 
 Zrobisz jeszcze majtek!...  zawoaa z przekonaniem Madzia. 
 Phy...  odpar niedbale  moe i tak bdzie. Pierwej jednak musz rozmwi si z Tapeinerem. 
Madzia z wdzicznoci spojrzaa na profesora. 
Trudno byo o lepszy dowd, e w usposobieniu jej brata zachodzi jaka korzystna zmia
na. 
Po obiedzie na wniosek Madzi poszli we trjk do Saskiego Ogrodu. Wlekli si jak dziady 
na odpust, a znalazszy w alei od Marszakowskiej ulicy pust awk zasiedli. 
Gdy Zdzisaw troch odsun si od nich, Madzia szepna do Dbickiego: 
 Wie pan, on ju nie mwi o mierci... Brat usysza to i odpar: 
 Nie tylko nie mwi, ale nawet nie myl. Nie wiem, czy kiedy spotkamy si w innym 
wiecie... Ale przyjemniej myle o kwestiach dotyczcych choby fantastycznej niemiertelnoci 
anieli o gniciu. 
Pan Dbicki ma suszno: my, modzi, nie posiadamy uksztacenia filozoficznego, a nawet 
 mamy wstrt do metafizyki. Tymczasem metafizyka uczy, e na wiat mona patrze z 
innego punktu ni materialistyczny. I nic nie stracilibymy na nowym pogldzie. Bo jeeli 
spotka nas nico, przynajmniej nie martwilibymy si za wczenie. Ale jeeli naprawd za 
wrotami mierci jest jaki wiat doskonalszy, to filozofia materialistyczna  z usug oddaje 
ludzkoci... 
Chocia... wszystko to moe by tylko marzenie!...  rzek po chwili.  Mnie, rozdranionego, 
metafizyka moe uspokoi na par dni. Ale gdyby wszyscy ludzie zapomnieli o rzeczywistoci!... 
Dbicki umiechn si. 
 Jak to trudno  mwi  otrzsn si z naogw. Dla pana dusza wobec materii wci 
zdaje si posiada mniejszy stopie rzeczywistoci anieli ciao. Tymczasem dusza jest bardziej 
rzeczywist ni ciao, jest jedyn rzeczywistoci. Boisz si pan, aeby ludzko nie 
utona w marzeniach, czyli w rozwaaniu wiata duchowego. Ale tym wiatem musimy si 
zajmowa, bo on jest nami i w nas, jest nasz istot i przyszoci; zreszt jest co najmniej 
zwierciadem, w ktrym odbija si natura zmysowa. O naturze za i o yciu realnym ludzie 
nie zapomn: gd, chd, pragnienie i tysice innych bodcw s doskonaymi rodkami 
mnemonicznymi. Trzeba tylko zachowa rwnowag: nie topi si we wasnym wntrzu, nie 
rozprasza w zmysach, ale chodzc po ziemi trzyma gow w niebie, dopki  nie przeniesiemy 
si tam cakowicie. 
Co si tycze metafizyki, z ktrej tak wytrzsa si materializm, ach, panie Brzeski, jak ten 
materializm nie zna nowoytnej nauki! Przecie to rzecz wiadoma, e wielka nauka stanowczo 
przekroczya granice zmysowoci i wypyna na ocean metafizyki. 
We pan astronomi, ktra mwi, e wiato ubiegajce trzysta tysicy wiorst na sekund 
musi lecie do najbliszych gwiazd staych przez cztery lata, dwadziecia lat, piset lat i 
tysice lat... Gdzie pan ma rodki na uzmysowienie tego rodzaju odlegoci?... 
242 
We pan fizyk, ktra chcc objani nam wymiary atomu daje taki przykad. W gwce 
szpilki jest osiem sekstylionw atomw. Gdybymy co sekund odrzucali z tej gwki po 
milionie atomw, w takim razie skoczylibymy nasz rachunek w cigu dwustu pidziesiciu 
trzech tysicy lat... Nie dziw, e po tego rodzaju rachunku Clerk Maxwell powiedzia: 
To, co widzimy, zrobione jest z tego, czego si nie widzi. 
A przypomnij pan sobie te setki trylionw drga eteru na sekund?... Albo we pan sam 
w eter. Ma on by tysic kwadrylionw razy rzadszy od wody, ale nie jest ani gazem, ani 
pynem, raczej ciaem staym i cigym, rodzajem galarety. Eter ma by miliard razy mniej 
sztywnym od stali, ale kady cal angielski ugniata z si siedemnastu bilionw funtw. Powiedz 
pan, czy to nie jest najfantastyczniejsza metafizyka... A przecie jest ona tylko wnioskiem 
z obserwacyj naukowych nad ciaami i zjawiskami materialnymi. 
 Wic czowiek zawsze musi wtpi!... Nigdy nie pozna prawdy!...  zawoa z gorycz 
Zdzisaw uderzajc lask w ziemi.  Palcem nie dotknie prawdy ani nie dojrzy jej okiem, ale 
znajdzie j duchem i w duchu  odpar Dbicki. 
Poniewa zerwa si wiatr chodny, wic opucili ogrd i wrcili do numeru. Dbicki zaj 
fotel, a Madzia usadowia brata w pozycji plecej na kanapie. 
 Naley nam si od profesora objanienie  zacz Brzeski.  Powiedzia pan, e czucie, 
owo moje czucie, nie jest wasnoci organizmu materialnego. Wic... czeg... 
 Wytomacz si  odpar Dbicki.  Ale pierwej pan powiedz mi: w jaki sposb wyobraasz 
sobie materialnie proces mylenia? Co tam robi si w mzgu? 
 Kwestia ta nie jest jeszcze jasna dla anatomii i fizjologii, nie wiemy, jak si to robi, tylko 
odgadujemy... 
 Mj Zdzisiu, daj temu spokj  przerwaa Madzia  bo znowu zostaniesz materialist... 
Zdzisaw umiechn si i mwi: 
 Trzeba pamita, e komrki nerwowe s machinami bardzo rozmaitego typu. Jedne 
przykadaj si do kurczenia mini, inne s wraliwymi: te wycznie na wiato, tamte wycznie 
na dwik, owe na ciepo, jeszcze inne na zapachy. A poniewa komrki nerwowe 
odznaczaj si tak wielk rozmaitoci uzdolnie, mona wic przypuci, e niektre z nich 
posiadaj w zawizku  zdolno mylenia. Ile razy w komrce zajdzie jaka zmiana, najpewniej 
chemiczna, ktrej towarzyszy ciepo i elektryczno, tyle razy budzi si w owej komrce 
niby iskierka procesu umysowego. A jak z pojedyczych iskier tworzy si wielki 
pomie, tak z elementarnych, niewyranych skutkiem swojej maoci, procesw duchowych 
powstaje rozlega i wyrana myl o czym... 
 Ach, Zdzisawie!...  zawoaa Madzia  nie mw tak... Zobaczysz, e ci to zaszkodzi... 
 Jej wci zdaje si, e jest na pensji  odpar brat. Musz jednak przyzna  cign dalej 
 e psychiczna strona mylenia nie przedstawia mi si jasno... Jakich zmian chemicznych 
potrzeba, aeby w komrce obudzio si czucie? Czy kady proces chemiczny jest czuciem, 
czy przywilej ten posiadaj tylko komrki mzgowe?... nie umiabym odpowiedzie. 
Trzeba doda, e komrki mzgowe maj zdolno przechowywania jakby ladw  dawniejszych 
wrae, a ta ich zdolno jest podstaw pamici. Skoczyem. 
Madzia pytajcym wzrokiem spojrzaa na Dbickiego. 
 C  odpar profesor  zbija ani dowodzi tego, co pan powiedzia, nie potrzebuj. 
Wol dowie czego innego, e  z u  i e wraz ze swoimi rozgazieniami, ktre nazywamy: 
spostrzeganiem, wnioskowaniem, wiadomoci i w ogle  myleniem, e owo  z u  i 
e w aden sposb nie moe by produktem mzgu. 
M o j e  z u  i e, ktre kady z nas posiada, jest faktem elementarnym. Jeeli niepodobna 
da lepemu pojcia o tym, co znaczy kolor, choby za pomoc najzawilszych kombinacyj: 
dwikw, zapachw, dotyka, to jeszcze mniej podobna, za pomoc jakichkolwiek ruchw 
nerwowych, jakichkolwiek procesw fizycznych czy chemicznych  objani zjawisko 
czucia. Czucie odsania przed nami cay wiat, ale milion takich widzialnych i dotykalnych 
243 
wiatw nie objani czucia. Moe kiedy chemia rozoy pierwiastki chemiczne, moe kiedy 
potrafi z oowiu robi zoto. Ale nikt i nigdy nie rozoy tego pierwiastku: j a  z u j , i nikt 
z procesw chemicznych i fizycznych nie zrobi 
 z u  i a. 
A jeeli zapytacie o dowd, odpowiem: takie jest nasze najgbsze uczucie tej sprawy, takie 
jest przekonanie naszej duszy, wadzy, ktra odczuwa ca natur i sama jedna decyduje o 
prawdzie lub nieprawdzie. Tote gdyby jaki fizjolog otworzy nam ywy i zdrowy mzg 
ludzki, gdyby pokaza jego mikroskopijne falowania i objani, e to drgnienie znaczy gniew, 
tamto mio, to kolor ty, a tamto smak kwany, patrzylibymy, moe nawet zapamitalibymy 
formy tych drga, lecz sami  nie odczulibymy ani kwasu, ani mioci, ani toci, 
sowem  niczego. 
Z drugiej strony, gdyby to m o j e  z u  i e byo zudzeniem, w takim razie wszystko 
jest zudzeniem: natura i czowiek, sia i materia, ycie i mier. Nie byoby ju o co troszczy 
si, o czym rozmawia i myle. Wtedy najwaciwiej byoby wzi do udzcej rki 
zudzenie zwane pistoletem i rozsadzi nim inne zudzenie  zwane mzgiem. 
Dbicki przerwa i spojrza na swoich suchaczy: Zdzisaw lea na kanapie z przymknitymi 
oczyma; przy nim siedziaa Madzia i trzymajc brata za rk wpatrywaa si w profesora. 
 Nie jestecie pastwo zmczeni?  pyta Dbicki. 
 Ale nie...  zawoaa Madzia. 
 Przeciwnie  doda Zdzisaw  jestemy zaciekawieni... Czuj, e pan zblia si do jakich 
stanowczych dowodw... 
 Ma pan racj  rzek Dbicki  zbliam si do wza kwestii. Czy dowody, jakie wam 
przytocz, bd nowymi  nie wiem. W kadym razie s moimi i zapewne dlatego przypisuj 
im wano. 
A teraz kilka pyta. 
Czy zgadzasz si pan, e w caym obszarze naszej wiedzy najwiksz prawd jest fakt, e 
 my czujemy, e mamy czucie?... 
 Rozumie si  odpar Brzeski. 
 Czy zgadzasz si pan, e nasze czucie jest faktem fundamentalnym? To znaczy, e czucie 
towarzyszy nie tylko naszym wyobraeniom o istnieniu siy, materii, wiata, praw, jakie 
nimi rzdz, ale nawet naszym wyobraeniom o  nieistnieniu tych rzeczy? Wszak moemy 
myle o tym, e wiat kiedy zginie, e jego prawa zmieni si, e pierwiastki chemiczne 
zostan rozoone; lecz mylc o tych katastrofach nie moemy pozby si poczucia naszych 
myli. Nawet wyobraajc sobie wasn mier i nico jeszcze robimy to na podstawie czucia; 
innymi sowy: nawet nico wyobraamy sobie na tle czucia... 
 No... juci chyba tak...  mrukn Zdzisaw.  Cho pytanie to wydaje mi si zawikanym... 
 Ale, mj kochany  zgromia go siostra  nie mw tak!... C w tym jest zawikanego? 
 Dobrze, niech bdzie proste. 
 Niech pan to pilnie rozway  nalega Dbicki.  Ja bowiem wykadam fakt, e mechanizm 
naszego czucia jest rozleglejszy od mechanizmu tej czci natury, ktr widzimy i dotykamy. 
W naszym czuciu istniej nie tylko zwierciada do odbijania realnych zjawisk natury, 
ale istniej take szufladki, w ktrych wyrabiaj si pojcia niekiedy wrcz sprzeczne z 
dowiadczeniem. My na przykad nie widzielimy wystygego soca, rozbitej ziemi, a choby 
naszego wasnego ciaa w postaci rozkadajcych si zwok. A jednak o wszystkich tych 
rzeczach moemy myle... 
 Innymi sowy  przerwa Brzeski  profesor mwi o tym, e czowiek posiada zdolno 
fantazjowania? 
244 
 Tylko o tym. Ale istnienie fantazji dowodzi, e dusza nasza nie jest pytk fotograficzn, 
na ktrej odbija si wiat zmysowy, lecz jest machin, ktra przerabia spostrzeenia pochodzce 
od wiata. 
 Rozumiem. 
 Doskonale!...  prawi Dbicki.  A czy wierzy pan w dalszym cigu, e dusza nasza, 
czyli rozwinite czucie, jest  nieprzenikliwym? To znaczy, e ani ja nie mog przenikn 
paskiego czucia, ani pan mojego? 
 Tak. 
 Pysznie!... A czy zgadza si pan, e nasze czucie, czyli dusza, jest czym jednym i jednolitym 
pomimo rozgazie, jakimi s zmysy zewntrzne, zmysy wewntrzne, pami, 
wyobrania, pragnienia, radoci, gniewy i tak dalej?... 
 No, o tym mona by pogada... 
 Ale bardzo krtko  odpar Dbicki.  Prosz pana, to, co nazywamy natur, skada si z 
mnstwa przedmiotw oddzielnych. S oddzielne drzewa, oddzielne krowy, oddzielne muchy, 
oddzielne ziarnka piasku, oddzielni ludzie, oddzielne promienie wiata i oddzielne 
zmiany, jakim ulegaj te promienie. Tymczasem w duszy naszej istnieje tak potny popd 
do jednoci, e t jedno narzucamy naturze i mwimy: las, stado, rj, awa piaszczysta, 
spoeczestwo, optyka. Wszystkie teorie naukowe i wszystkie dziea sztuki, wszystkie prace 
ludzkie i wyroby techniczne powstay std, e dusza nasza narzuca swoj jedno nieskoczonej 
rozmaitoci, jaka istnieje w naturze. 
Prawda, e s przedmioty na pozr jednolite, na przykad: st, woda, ciana... Ale ta jednolito 
opiera si na niedokadnoci zmysw; w gruncie rzeczy bowiem st, woda i ciana 
skadaj si z czstek, a te czstki z oddzielnych i nie przylegajcych do siebie atomw. 
Krtko mwic: dusza nasza jest tak jednolit, e z najwiksz si narzuca swoj jednolito 
wszystkiemu. I dopiero wwczas uznaje rozmaito, gdy j do tego gwatem zmusz 
zmysy, w kadej chwili przeszkadzajc jej do  utworzenia jednoci. 
 Istotnie, e to tak wyglda  mrukn Brzeski. 
 A teraz dowiod panu twierdzenia zasadniczego. Brzmi ono tak: Materiaem, w ktrym 
odbywa si zjawisko czucia, nie moe by to, co nazywamy materi w znaczeniu chemicznym. 
A wic ani tuszcz, ani fosfr, ani ich kombinacje, ani adne komrki i wkna nerwowe... 
 To pan chyba cud zrobi  szepn Zdzisaw. 
 Gdyby mzg by substancj posiadajc wadz czucia (a wiemy z fizjologii, e mzg 
nie posiada czucia), w takim razie: primo  kady atom tlenu, wodoru, fosforu itd., wchodzcy 
w skad mzgu, musiaby posiada czucie; secundo  musiaby istnie jeden atom, do ktrego 
spywayby dowiadczenia innych atomw, i ten centralny atom stanowiby nasz dusz. 
Rozumie si, dusz niemierteln, gdy atomy, wedug nauki, s niezniszczalne. 
 Dlaczego pan nie przypuszcza, e z atomw nieczuych moe wytworzy si czujcy 
agregat?...  wtrci Brzeski. 
 Zupenie z tej samej przyczyny, dla ktrej gromada lepych nie utworzy agregatu, ktry 
by mg widzie. 
 Ale atomy zdolne s do tworzenia agregatw posiadajcych cakiem nowe wasnoci. 
Kwas siarczany na przykad jest zupenie rny od siarki, tlenu i wodoru, jest rzecz now i 
nie dajc si wyrozumowa z wasnoci jego pierwiastkw... 
 Nie, panie  odpar Dbicki  kwas siarczany nie jest rzecz now; on tylko ma now 
posta energii chemicznej, w ktr wsikny energie chemiczne jego pierwiastkw. Co ciekawsze, 
e kwas siarczany posiada mniejsz energi napit anieli suma skadajcych go 
pierwiastkw. Pod tym wzgldem zwizki chemiczne s podobne do spek finansowych. 
Pan A skada sto rubli, B dwiecie; a  trzysta; razem zoyli szeset rubli, ale z tej sumy 
245 
jaka cz wsiknie w lokal, sprzty, ksigi potrzebne do utrzymania spki, a zaledwie sto  
dwiecie, moe czterysta rubli bdzie kapitaem obrotowym, czyli energi napit spki. 
Lecz gdyby panowie A, B i  pojedyczo nie mieli ani grosza, to i spka ich take nie 
miaaby ani grosza, jakkolwiek ustawilibymy tych panw obok siebie. 
Przypumy jednak (co nie jest rzecz niemoliw), e atomy posiadaj czucie, a nawet 
wiadomo, to jeszcze zgromadzenie ich nie utworzy caoci, ktra by miaa jakie gromadzkie 
czucie i gromadzkie j a. Przecie ludzie s istotami czujcymi, wiadomymi, rozumnymi 
i mog nawzajem komunikowa sobie uczucia i myli. Lecz co z tego?... Gdyby 
zeszo si dwu ludzi czy milion ludzi, gdyby porozumiewali si wszelkimi sposobami, gdyby 
nawet w tej samej sekundzie doznawali podobnych uczu: mioci, radoci, gniewu  to jeszcze 
nie utworz razem jakiego nowego bytu, ktry posiadaby zbiorowe czucie i mgby 
powiedzie: ja, gromada, czuj to a to... Kady bowiem z tych ludzi bdzie posiada tylko 
swoje wasne czucie, ktre nie spynie si z adnym innym i nie utworzy wyszego czucia, 
wyszego  j a. 
Mgby zaj jeden wypadek: oto gromada ludzi wybiera jakiego czowieka, komunikuje 
mu swoje myli i tym sposobem wywouje w nim co na ksztat umysowoci zbiorowej. 
Lecz i wtedy w czowiek bdzie czu tylko sam  wywoane w nim myli. 
Podobnie z atomami mzgu. Moe rozmaite atomy posiadaj czucie, kady wasne; moe 
nawet komunikuj je jakiemu jednemu atomowi, ktry tym sposobem czyby w sobie 
rozmaito wrae z jednoci czucia, czyli  byby naszym j a, nasz dusz niemierteln  
jak on. Na nieszczcie fizjologia uczy nas, e atomy mzgu cigle zmieniaj si i choby 
nawet istnia jaki centralny atom, to i on wyleciaby z mzgu w cigu kilku miesicy, a wraz 
z nim i nasze j a, ktre przecie, z bardzo drobnymi zmianami, jest wci tym samym j a. 
 No, tak!...  mrukn Brzeski po namyle.  Ale dlaczego profesor rozumujc o atomach 
zastpuje ich ludmi, o ktrych wiemy z gry, e maj czucie i wiadomo? 
 Dlatego, e nie jestem filozofem, ktry dla postawienia teorii wiata nie zajmuje si 
wiatem, ale knotem i naft. Mwi o czuciu, chc wytomaczy czucie, wic musz szuka 
nie czego innego, tylko czucia, tam, gdzie ono jest, a wic  we mnie samym i w innych ludziach. 
Daj mi pan sposb obserwowa czucie w zwierzciu czy w rolinie, tak jak mog je 
obserwowa w sobie, a wwczas bd mwi o zwierztach i rolinach a nawet o mineraach 
i pierwiastkach chemicznych.. 
 Widzi pan  odezwa si po chwili Brzeski  to, co pan mwi, niby jest dowodem, ale... 
nie robi wraenia dowodu silnego... 
 C pan nazywasz dowodem silnym? 
 Choby may rachunek... 
 Dobrze. Dodaj pan, ile chcesz, bytw nieczujcych, pomn byt nieczujcy przez jak 
chcesz liczb, a ten rachunek przekona ci, e  nie otrzymasz czucia. 
 Tak... No, a dowiadczenie?...  wtrci z umiechem Zdzisaw. 
 We pan gromad czujcych i wiadomych ludzi, a przekonasz si, e czc ich w jakie 
zechcesz grupy, nie otrzymasz zbiorowego czucia ani wiadomoci. 
 To bdzie dowiadczenie analogiczne, nie bezporednie... 
 A gdzie pan masz dowiadczenie bezporednie choby w kwestii odlegoci ziemi od 
soca?...  spyta Dbicki.  Mechanika, astronomia, fizyka w dziewidziesiciu dziewiciu 
zjawiskach na sto opieraj si na dedukcji i analogii i  mimo to nazywaj si naukami pewnymi. 
Dlaczeg wic dedukcje w dziedzinie psychologii maj nie by pewnymi?... Wszak 
opieraj si na  z u  i u, a czucie jest wikszym pewnikiem anieli jakikolwiek inny fakt na 
wiecie czy w nauce. 
Brzeski lec opar gow na rku, wpatrywa si w profesora, rozmyla, wreszcie rzek: 
 Ma pan suszno, e nasze pokolenie nie jest oswojone z filozofi czy z dialektyk, i 
dlatego ja na przykad nie potrafi zbija paskich pogldw. Ale... co pan sdzi o Tainie?... 
246 
 To wielki myliciel i stylista  odpar Dbicki. 
 Widzi pan...  cign Brzeski.  A przecie midzy tym wielkim mylicielem i panem 
jest olbrzymia niezgoda, bo pan mwi o jednoci naszego j a, ktre nie moe skada si z 
atomw, podczas gdy Taine dowodzi, e nasze j a wanie skada si jakby z atomw, bo z 
nieskoczenie maych wrae, ktre stoj tak blisko siebie, e zdaj si tworzy jedn istot. 
Naprawd wic nasze jednolite j a jest zudzeniem. 
 Prosz pana  rzek Dbicki  kto powouje si na autora, musi pamita, o czym on 
mwi i czego chce dowie. Ot Taine, o ile go rozumiem, w ksice O inteligencji chcia 
pokaza, w jaki sposb z drobnych wrae, pochodzcych bd ze wiata zewntrznego, 
bd z naszego wntrza  tworz si umysowe wizerunki tego wiata i wntrza. I objani, 
e wedug niego owe wizerunki podobne s do mozaikowych obrazw, ktre z daleka wygldaj 
jak malowido, z bliska za s zbiorem rnobarwnych kamykw. 
Co jednak jest podstaw, do ktrej przylepiaj si owe kamyki? czym jest owa istota, w 
byt czy niebyt, ktry  u d z i  i  jednolitoci swoich mozaikowych obrazw?... o tym nie 
mwi. Lecz przypominam panu, e w kocu swego dziea Taine uznaje moliwo metafizyki 
i legalno jej bada. Dusza za naley tymczasem do zakresu metafizyki, chocia moim 
zdaniem do takiej samej metafizyki naley caa dzisiejsza fizyka matematyczna z jej atomami, 
teori gazw i optyk. 
W chwili gdy mwimy, e atom ma wielko dwumilionowej czci milimetra, e czstka 
wodoru w cigu sekundy uderza si dziewi miliardw razy o czstki ssiednie, e wiato 
czerwone polega na trzystu osiemdziesiciu siedmiu trylionach drga na sekund, w tej 
chwili opuszczamy dziedzin eksperymentu i przenosimy si na ocean metafizyki. 
To darmo!... Albo trzeba wyrzec si szczytw, na jakich stana dzisiejsza wielka nauka, i 
zosta pytkimi sceptykami, ktrzy w to tylko wierz, czego dotkn palcem, albo musimy 
pogodzi si z faktem, e rzeczy widzialne s zrobione z rzeczy niewidzialnych i e wiat 
realny naprawd zaczyna si poza granicami naszych zmysw. 
 Dziwny horyzont otwiera pan przede mn  odezwa si Brzeski.  No, ale... ta dusza... 
dusza niemiertelna!... O niej niech pan mwi... 
 Dowiodem  odpowiedzia profesor  (o ile te rzeczy dadz si podcign pod rubryk 
dowodw), e dusza nie moe by wynikiem zjawisk zachodzcych w materii podzielnej, 
czyli tej, ktra podpada pod zmysy. Sprbuj teraz wytomaczy, jak powinna by ta substancja, 
w ktrej mieci si nasze czucie m o j e czucie. 
Wic naprzd, substancja duchowa musi by ciga, nie moe skada si z oddzielnych 
czstek jak ciaa materialne, a w szczeglnoci mzg... Po wtre  pewna masa tej substancji 
musi by wyodrbniona od swego otoczenia, od innych mas duchowych; gdy inaczej moje 
czucie rozlewaoby si po jakich niezmiernych obszarach, zamiast koncentrowa si w 
moim j a; gdy inaczej ja odczuwabym wraenie paskie, a pan moje. Po trzecie  substancja 
ta musi by wraliw nie tylko na tak grube wpywy, jak na przykad dotknicie albo 
dwik, ale i na tak subtelne, jak ciepo, wiato i im podobne zjawiska. Po czwarte  w tej 
ograniczonej masie substancji duchowej musi by nagromadzona pewna staa ilo energii, o 
czym wiadczy choby nasza twrczo umysowa, wybuchy uczu i  wola. Wszystkie te 
wnioski wypywaj bd z naszych obserwacyj nad  a m y m  o b , bd nad zewntrznymi 
zjawiskami. 
A teraz wyobra pan sobie kul czy szecian, czy inn bry zbudowan z substancji czujcej 
i cigej. Gdyby na bry t nic nie dziaao; wewntrz jej odbywayby si jakie jednostajne 
ruchy, a jej czucie miaoby form psenn. W chwili jednak, gdyby brya ta ulega 
dotkniciu, gdyby uderzy o ni dwik, promie ciepa lub wiata, w masie jej powstaby 
nowy ruch i czucie. Ten punkt, na ktry dziaaby wpyw zewntrzny, doznaby wraenia, a 
reszta masy poczuaby, e w niej zasza jaka zmiana, i powiedziaaby w sobie: ja czuj 
wraenie, jeeli wolno uy podobnego porwnania. 
247 
Sowem: w masie jednolitej, posiadajcej zdolno czucia, kada pobudka zewntrzna 
wywoaaby dwa zjawiska. Jednym byby ruch pochodzcy z zewntrz, ktremu odpowiadaoby 
czucie zewntrznoci; drugim byoby starcie nowego ruchu z ruchem ju istniejcym, 
ktremu odpowiadaoby poczucie wasnej masy, czyli swojego j a. 
 Ale pan opisuje to, co zachodzi w masie mzgowej  zawoa Brzeski. 
 Nie, panie  odpar profesor.  Ja mwi o tym, co moe zachodzi w masie j e d  o l i 
 e j i  z u j   e j. Mzg za nie jest ani jednym, ani drugim. Mzg jest tylko przewodnikiem, 
za porednictwem ktrego wiat materialny dziaa na mechanizm zbudowany z substancji 
duchowej. 
 W takim razie wymyli pan jak substancj nie istniejc... 
 Pociesz si pan. Substancja podobna moe istnie, cho nie podpada pod zmysy. Odkrya 
j nie psychologia i nie metafizyka, ale  fizyka. Jest ni e  e , materia nie majcy 
wagi, przenikliwy dla materii wakiej, delikatniejszy od najsubtelniejszych gazw, jednorodny, 
a zarazem  i  g  y, to jest nie skadajcy si z oddzielnych czstek. Eter ten wypenia 
zarwno przestrzenie midzyplanetarne i midzygwiazdowe, jak i midzyatomowe. Jest on 
rezerwoarem takich form energii, jak ciepo, wiato, elektryczno; jest za prawdopodobne, 
e to, co nazywamy cieniem i  ruchem cia materialnych, zawdzicza swj byt specjalnym 
falowaniom eteru. 
Ot ma pan substancj, ktrej brakuje tylko czucia, aeby moga nazywa si duchow. 
Ale jest jeszcze jeden szczeg ciekawy. Wiliam Thomson odkry za pomoc rachunku nastpne 
twierdzenie: 
Gdyby sia twrcza w jednolitej masie eteru wywoaa wiry piercieniowe (podobne do 
kek z dymu tytoniowego, ktre wypuszczaj z ust wprawni palacze), wwczas te wiry 
piercieniowe byyby nie tylko wyodrbnione z masy eteru, ale jeszcze byyby niezniszczalne, 
czyli niemiertelne. 
Zdaje mi si, e teoria eteru i twierdzenie Thomsona stanowi kadk, ktra mogaby poczy 
fizyk z psychologi i  z powszechn wiar ludzi w niemiertelno duszy. 
Poniewa Brzeski niekiedy chwyta si za gow, wic profesor przerwa i posiedziawszy 
kilka minut poegna rodzestwo. 
 Ale jutro wstpi pan do nas?  zapytaa Madzia bagalnym tonem. 
 Owszem  odpar, ju stojc we drzwiach. 
248 
38 . . . . . . . . 
Drug noc Zdzisaw przespa w ku, a Madzia na fotelu. Dopiero o pitej zbudzi j kaszel 
brata. Przybiega do niego i spojrzaa; by spotniay, mia byszczce oczy i wypieki na 
twarzy. 
 Gorzej ci?...  spytaa przestraszona Madzia.  Skde znowu?...  odpar spokojnie. 
 Kaszlesz... 
 C to za kaszel!...  Masz gorczk... 
 I to gupstwo. Owszem, tak wzmocni mnie sen, e zaczynam przypuszcza... At, niedoniej, 
i tyle! 
 Ale, Zdzisiu  zawoaa siostra ciskajc go  wanie uwierz w to, e musisz by 
zdrw, a wyzdrowiejesz... 
 Moe!...  odpar.  Pyszna rzecz lee na ku...  mwi dalej.  Gdyby bya ze mn 
w czasie tego podego zapalenia puc, nie miabym dzi awantury... 
 Dlaczegoe mnie nie wezwa?... 
 Nie miaem. Tyle pisaa o swojej samodzielnej pracy, tak bya szczliw; e nie jeste 
ciarem i nadzwyczajnym dodatkiem w rodzinie (pamitasz?...), i byoby podoci 
pozbawi ci tego zadowolenia... Wreszcie ja sam czuem si dumny z takiej siostry emancypantki... 
 Nigdy nie byam ni...  szepna Madzia. 
 Bya, moje dziecko, bya!...  odpar z odcieniem smutku Brzeski.  Taki duch czasu, 
e wszyscy modzi mczyni s pozytywistami, a kobiety emancypantkami... 
Dzi  doda po chwili  gdy stanem nad grobem, a nade wszystko, gdy sucham tego 
oryginaa Dbickiego, al mi... Ach, jak inaczej urzdzibym sobie ycie, gdybym wierzy w 
niemiertelno!... 
 I ja byam nieszczliwa  wtrcia Madzia.  Chocia dzi nawet nie wyobraam sobie, 
jak mona nie wierzy... 
 Wam atwiej przychodzi odzyskanie wiary  rzek Zdzisaw  mniej czytacie, mniej rozprawiacie... 
Ale nam!... Poza argumentami, ktre nawet wygldaj rozsdnie, widzimy znaki 
zapytania... Bo czyli teoria Dbickiego jest czym wicej anieli hipotez, fantazj?... Chocia... 
tym  z u  i e m naprawd zabi mi klina w gow... 
 Wiesz, co mi przyszo na myl?...  zawoaa nagle Madzia. 
 No?... 
 Jed jak najprdzej do Meranu i... mnie zabierz. 
Brzeski wzruszy ramionami i spospnia. Madzia znowu zrozumiaa po raz nie wiadomo 
ktry, e jej brat zaci si w tej sprawie. 
Przed jedenast z rana zapuka do drzwi Dbicki. Madzia i jej brat przyjli go okrzykami 
radoci. 
 C tam, dobrze?  zapyta profesor. 
 Niech pan sobie wyobrazi  odpara Madzia  e Zdzisaw spa ca noc i jest peen otuchy... 
 Nie przesadzaj  wtrci brat.  Po prostu zrozumiaem, e zarwno nico wieczna, jak 
i moje suchoty nie s pewnikami... Mona o nich rozprawia... 
Dbicki wysun doln warg. 
 Uuu!... -.mrukn.  Ale pan naprawd jeste zdrowszy, anieli przypuszczasz, a nawet, 
anieli ja mylaem... 
249 
Rozemieli si wszystko troje. 
 Wie profesor  odezwa si Zdzisaw  e dzi wieczr wyjad do Meranu... 
 Bardzo dobrze. 
 A mnie ze sob nie chce wzi...  wtrcia Madzia.  Tym lepiej. 
 Wic i pan profesor przeciw mnie?...  zapytaa z alem.  Ale pan profesor winien nam 
dokoczenie swojej teorii przerwa brat. 
 Owszem, dokocz. 
 O duszy, panie profesorze... o tej duszy, w ktr chc uwierzy i... nie mog!...  zawoa 
Zdzisaw. 
 Prosz pana  odpar Dbicki siadajc na fotelu  zapewne sysza pan o dwu nowych 
wynalazkach w dziedzinie akustyki. Jednym jest jaki telefon, rodzaj telegrafu, ktry przenosi 
nie tylko szmery, ale tony, piew i ludzk mow. Drugim ma by fonograf  cudacka machina, 
ktra jakoby utrwala artykuowane dwiki na cynfolii, przechowuje takowe i... odtwarza 
w razie potrzeby!... Wyznaj panu, e kada z tych wiadomoci w pierwszej chwili 
rozmieszya mnie. Ale gdy przeczytaem opisy tych aparatw, zobaczyem rysunki, zastanowiem 
si... ju nie zdumiewaj mnie. I nie zdziwibym si, gdybym zobaczy na wasne 
oczy w telefon przenoszcy i fonograf  przechowujcy mow ludzk. 
To samo z kad now prawd. Z pocztku przeraa nas, odurza, zdumiewa... A w kocu 
przyzwyczajamy si do niej i nawet dziwimy si, e mona byo wtpi... 
 Pan profesor ma zupen racj  wtrcia Madzia. 
 Tak  odezwa si Zdzisaw.  Ale jeeli dusza rni si od materialnych zjawisk, w takim 
razie powinna posiada jakie niezwyke, niematerialne funkcje... 
 Za pozwoleniem... Funkcje duszy s zwyke  dla nas, ale zarazem s i niematerialne. 
Na przykad. Wie pan, e nasze oko podobne jest do kamery fotograficznej zamknitej wraliw 
pytk. Na tej pytce maluj si obrazy przedmiotw w ten sposb, e kady przedmiot 
widzimytylko z jed  e j    o ny.Panwidziszmnie zfrontu  nie ztyu inie zboku, a 
ju wcale nie widzisz mego wntrza. Ot, prosz pana, wyobrania nasza posiada t wasno, 
e w jednej chwili moemy przedstawi sobie czowieka nie tylko z przodu, z tyu, z 
bokw, z gry i z dou, ale nawet, jednoczenie moemy przedstawi sobie jego puca, serce, 
odek, sowem  wntrze. Innymi wyrazami: nasze oko materialne, w najlepszym razie, 
ogarnia tylko trzy ciany rwnolegocianu, i to w skrceniu, nasza za wyobrania ogarnia 
wszystkie jego ciany i  wntrze. 
 Ale, profesorze, zjawisko to polega na kojarzeniu wyobrae!...  zawoa Brzeski. 
 Daj pan spokj... Wedug teorii kojarzenia, ktra jest wybiegiem w psychologii, kada 
ciana i wntrze bryy ma specjaln komrk w mzgu, ktre to komrki w pewnej chwili 
graj razem. Lecz tu nie chodzi o moliw czy niemoliw gr komrek, ale o fakt, e ja  
w jednej chwili  mog czu rzeczy, ktrych natura nigdy nie pokazuje mi w jednej chwili... 
Mog na przykad wyobraa sobie, czyli  czu w pamici  nawet siebie samego w wieku 
dziecinnym, modzieczym. dojrzaym i obecnym, czego nikt nigdy nie widzia i nie zobaczy, 
przynajmniej w tym yciu. 
 Ale to jest kojarzenie wspomnie... pami!...  wtrci Brzeski. 
 A co to jest pami?... Pami jest to X czy a l f a, a wyobrania jest to Y czy b e  a... 
Czego mnie te wyrazy ucz?... Niczego. W caej naturze znajdujemy lady pamici. Na 
drzewach zna lady siekier, na polu lady deszczw, w skorupie ziemskiej lady epok geologicznych. 
Moe by, e i w mzgu s tego rodzaju lady, ale one nie s pamici, czyli 
wspczesnym czuciem wrae o cae lata oddalonych od siebie. 
Wreszcie powiem panu, e owe lady na mzgu wydaj mi si bardzo wtpliwymi. Gdyby 
czowiek odbiera na godzin tylko szedziesit wrae, miaby ich na dzie przeszo siedemset, 
na rok przeszo dwiecie pidziesit tysicy, a na pidziesit lat przeszo dwanacie 
250 
milionw. Gdzie, u licha, pomieci si to wszystko, jeeli najprostsze wraenie (wedug waszej 
psychologii) potrzebuje kilkudziesiciu, a nawet kilkuset komrek? 
 Mzg skada si z bilionw komrek... 
 Wybornie. Ale gdzie s komrki utrzymujce porzdek w tej bilionowej orkiestrze?... I 
czyli te rozmaite komrki, zoone z oddzielnych atomw, mog wytworzy jedno czucia? 
Zreszt, kochany panie Zdzisawie, porwnaj dwa pogldy. Ja mwi: dusza jest istot 
prost: wprawdzie nie rozumiem jej budowy, ale czuj jej prostot. Za materializm uczy: 
mzg jest organem strasznie zoonym, ktrego nie rozumiesz, a czucia jednostki  wcale nie 
moesz poj. Ktra z tych teoryj ma wicej sensu? 
 Wic czyme jest mzg? 
 Mzg jest niesychanie wanym organem duszy w jej yciu ziemskim. Jak w oku zbiegaj 
si promienie wiata, a w uchu dwiki, tak w mzgu  zbiegaj si wszystkie potrcania 
przychodzce do nas z zewntrz. 
Mzg jest soczewk, ktra ogniskuje wraenia wzrokowe, suchowe, dotykowe, wchowe, 
muskularne, odkowe, pucne i tak dalej i dlatego  ma skomplikowan budow. Rozmaito 
wiata zewntrznego wywoaa w najwyszym stopniu zawikan architektonik mzgu, 
ale to wanie bogactwo architektury stanowi namacalny dowd, e mzg nie wytwarza czucia. 
On wytwarza potrcenia, ruchy drobinowe, ktre  odczuwa niezoona dusza. 
 Mwi pan: niezoona dusza. A czyme pan objani fakt, e w pewnych chorobach 
umysowych ten sam czowiek uwaa siebie za inn osob? Czym pan wytomaczy. podwjn 
wiadomo, o ktrej mwi psychiatrzy i Taine?... 
 Tej kwestii ju nie bd rozwija, bo mi zabraknie czasu odpar Dbicki.  Wic powiem 
krtko, pod warunkiem, e nie ogosisz mnie pan za wariata. 
Nasza materialna osoba jest bry trjwymiarow, za duch jest bytem co najmniej czterowymiarowym, 
rozumie si, wedug mego pojmowania rzeczy. Ot w byt czterowymiarowy 
moe przedstawia si samemu sobie w postaci nie tylko dwu, ale nawet  czterech 
rnych osb trjwymiarowych. Zatem zdwojona wiadomo stanowi nowy dowd rnicy, 
jaka istnieje midzy duchem i materi. 
 Wic dlaczego chorzy na dwuosobowo w tej drugiej osobie nie poznaj samych siebie? 
 spyta Brzeski. 
 A czy pan poznaby siebie, gdybym nagle pokaza ci twoj fotografi zrobion na przykad 
z tyu?... 
 W gowie mi si krci!...  zawoa ze miechem Brzeski. 
 Ja te nie myl dalej wykada tych stron psychologii, ktre s mniej jasne i wymagaj 
dugich przygotowa. Wierz mi na sowo, e dusza ludzka, mimo caej prostoty, jest pen 
tajemnic, ktrych bezpieczniej nie zaczepia w tym yciu. Bg na obecn faz wiecznego 
rozwoju da nam ciao materialne, trjwymiarowe i pozwoli bada trjwymiarow natur. 
Tego si trzymajmy i w tych granicach speniajmy Jego wol. 
 A kt zna Jego wol?... 
 I pan j poznasz, tylko wsuchaj si w najgbsze pragnienia, w najcichsze szepty wasnej 
duszy. A jeeli chodzi o haso, to gosz je wszystkie doskonalsze wyznania: przez ziemskie 
ycie i prace do zaziemskiego, przez wieczne ycie i prace  do Boga. W tym jest caa 
mdro wiata i wiatw, jakie kiedykolwiek istniay i istnie bd. 
 Musi pan jednak przyzna  odezwa si po chwili Zdzisaw  e wszystko, comy syszeli, 
s to dopiero hipotezy... Dusza eteryczna, cztery wymiary, wieczny rozwj!... Wszystko 
to moe istnie tylko w naszym umyle, nie za w rzeczywistoci... 
Dbicki pokiwa gow. 
 Kochany panie  odpar  nie wykopuj przepaci midzy dusz a duchowoci powszechn, 
gdy taka otcha nie istnieje. Dusza nasza jest maym wszechwiatem, maym 
251 
zegarkiem wrd olbrzymiego zegaru. I tylko dlatego odczuwamy zjawiska natury, pojmujemy 
je i odgadujemy; tylko dlatego nasz rozwj indywidualny podobny jest do rozwoju, a 
nasza twrczo do twrczoci caej natury. 
Jak ziarno zota ma ten sam kolor, ciar gatunkowy, cigo, co i centnar zota, tak nasz 
duch ma te same wasnoci co i duch powszechny. Z tego powodu sdz, e czowiek, choby 
mia najdziwniejsze pomysy, nie wymyli nic takiego, co by nie istniao w rzeczywistoci, 
byle nie wychodzi z granic logiki, czyli praw natury. A na dowd, przypomnij sobie 
choby rozmaite formuy matematyczne, ktre z pocztku wydaj si fantazjami, lecz prdzej 
czy pniej staj si wyrazem konkretnych zjawisk. 
Wyobra sobie machin rachunkow, ktra daje wypadki w dwudziestu cyfrach, i pomyl: 
czy aby jedna z tych cyfr nie odpowiada jakim ilociom rzeczywistym, jeeli machina dziaa 
prawidowo? Jedyn wad machiny nie to jest, e wydaje mnstwo cyfr, ale raczej  e jej 
cyfry s zaledwie czstk rzeczywistoci. 
To samo nasz umys. Jego najmielsze teorie, byle logiczne, musz odpowiada jakim 
zjawiskom rzeczywistym, choby wymykajcym si spod obserwacji. I nie w tym ley ze, e 
twrczo umysowa nie zawsze godzi si ze zmysowymi dowiadczeniami, ale  e nasza 
twrczo jest zbyt ubog do ogarnicia rzeczywistoci. Jest to kropla wody w oceanie, a my 
sami z ca nasz fantazj podobni jestemy do kretw nie domylajcych si, e ich ciasne 
kretowiska le wrd cudownych parkw, midzy posgami i osobliwymi rolinami. 
My z kilkoma naszymi zmysami tyle wiemy o otaczajcej nas rzeczywistoci, ile przyronita 
do skay ostryga wie  o bitwie morskiej, ktra toczy si na jej wodach. 
 Jaki cel tego wszystkiego?... Po co ta bogata rzeczywisto?...  szepn chory. 
Dbicki smutnie umiechn si. 
 Na to odpowiada kada wyej rozwinita religia, ktrymi, niestety! wy nie zajmujecie 
si, gdy to nie jest modne... 
Bg jedyny, wszechmocny i nieskoczony, pragnc mie dokoa siebie istoty swobodne, 
szczliwe, a pojmujce go, stworzy substancje duchowe  jakie etery... czy ja wiem zreszt 
co?... Da tym substancjom zdolno czucia i niezmiern energi; lecz chcc je zrobi, o ile 
mona, samodzielnymi, a wic w najwyszym stopniu szczliwymi i doskonaymi, nie stworzy 
im gotowych mechanizmw wewntrznych, lecz pozwoli im rozwija si wasn prac. 
Std w naturze widzimy bezadn materi kosmiczn, potem okrelone pierwiastki chemiczne, 
potem zwizki chemiczne, dalej  krysztay, komrki i nisze organizmy. Wszystko to s 
indywidualnoci pwiadome, ktre w stopniowym rozwoju dosigaj zupenej wiadomoci, 
coraz wyszej, coraz zdolniejszej do poznania Boga. 
Z tego powodu przypuszczam, e w duch powszechny nie tylko z biegiem czasu dzieli 
si na coraz wiksz liczb wiadomych osobnikw, ale sam uwiadamia si coraz lepiej i 
nabiera dowiadczenia. W epoce chaosu, o ktrym mwi zarwno nauka, jak i religie, duch 
powszechny dziaa na olep. Tote wwczas nie byo praw natury, czyli zjawisk prawidowych 
rozwijajcych si w kierunku najmniejszego oporu. Dopiero z biegiem czasu ukaza si 
regularny ruch falisty, rozchodzenie si si po liniach prostych, prawo masy i odlegoci, 
rwnowaniki chemiczne i tak dalej. 
Dzi yjemy w epoce, kiedy w duch powszechny ju wybudowa sobie tu i owdzie terytoria, 
na ktrych mogo zakwitn ycie indywidualne i wiadome. Nie wtpi jednak, e 
przyjdzie czas, kiedy cay wszechwiat zostanie uwiadomiony, kiedy skoczy si epoka 
prb i omyek, a wszystko, co jest, utworzy doskona harmoni. Bdzie to krlestwo boe 
we wszechwiecie. 
Z tej teorii  cign Dbicki  wynika proste objanienie zego na wiecie. 
Jeeli jest Bg wszechdobry i wszechmocny  mwi pesymici  to dlaczego nie stworzy 
wiata doskonaym i szczliwym, lecz dopuci zo i cierpienia?... 
252 
Oto dlaczego. Bg chcia nas stworzy, o ile mona, samodzielnymi, nawet wobec Niego; 
wic zamiast gotow doskonaoci obdarzy nas i ca natur przywilejem stopniowego, 
samodzielnego doskonalenia si. A e wszystko doskonali si za pomoc szukania nowych 
drg, bdzenia, wic i w naturze dziej si bdy i one s z  e m, pierwotnym rdem cierpie. 
Z czasem jednak w duch powszechny nabiera dowiadczenia, zapamitywa je i dziki 
temu wstpuje na wyszy szczebel doskonaoci. 
 A jednak cierpienie to przykra rzecz!  wtrci Brzeski. 
 Przykra  tak, ale i nieoceniona. Cierpienie jest tym cieniem, ktry uwydatnia chwile 
przyjemne i wyraniej okrela nasz wiadomo, nasz osobisto. Cierpienie i pragnienie 
s bodcami, ktre podniecaj twrczo, popychaj nas do doskonalenia si. Cierpienie w 
kocu jest jednym z bardzo silnych wzw zacieniajcych solidarno midzy ludmi. 
Szczliwy, kto zamiast narzeka na cierpienia, uczy si od nich. 
 Co to znaczy jednak blisko grobu!...  odezwa si po chwili Zdzisaw.  Gdyby mi 
rok temu wykada kto podobne teorie, rozemiabym mu si w oczy. A dzi sucham ich z 
przyjemnoci, a nawet zapeniam nimi pustk mierci, ktra mnie tak przeraaa! 
 Wic ty jeszcze nie wierzysz?  zawoaa Madzia. 
Chory wzruszy ramionami. 
 Nic w tym zego  rzek Dbicki.  Brat pani musi przemyle, przedyskutowa z sob 
samym to, co syszy... 
 A dlaczego ja nie dyskutuj?...  wtrcia Madzia. 
 Bo pomidzy pani a wiar, ktrej uczono ci w dziecistwie, nie przemkno si tyle 
teoryj i zwtpie, ile w yciu brata. On wicej styka si ze sceptycznym duchem czasu anieli 
pani. 
 Przeklty ten sceptycyzm!  szepna Madzia. 
 Prosz pani, sceptycyzm jest jednym z bodcw do szukania prawdy. Ja sam przez dziesitki 
lat wtpiem o wszystkim, ba! nawet o logicznych i matematycznych pewnikach. I dug 
drog przeszedem, zanim zrozumiaem, e najwaniejsze dogmaty religijne: Bg i dusza, 
nie tylko godz si z naukami cisymi, ale wprost s fundamentem filozofii. Czowiek z niepokonan 
si szuka teorii, ktra by ogarniaa i tomaczya nie tylko zjawiska tak zwane materialne, 
ale  i wasn dusz, jej rozmaite a tak realne pragnienia i nadzieje. Ot o ile Bg, 
dusza i wiat duchowy otwieraj przed nami rozlegy horyzont, w ktrym mieci si wszystko, 
o czym mylimy i co czujemy, o tyle bez Boga i ducha nawet wiat zmysowy, pomimo 
swego porzdku, staje si chaosem i piekem. Niczego nie rozumiemy, drczymy si wasnym 
istnieniem. 
Mamy wic dwie teorie: jedna wszystko wyjania, wszystko uszlachetnia i w niesychany 
sposb potguje nasze siy; druga wszystko upadla, zaciemnia, a nas psuje i paraliuje. Ktra 
wic z tych hipotez moe by prawdziw... jeeli dodamy, e w naturze prawda polega na 
harmonii, na wzajemnym wspieraniu si rozmaitych przedmiotw i zjawisk? 
 Jake pan sobie wyobraa ycie wieczne?  nagle zapyta Brzeski. 
 W sposb bardzo realny, cho niematerialny, ktry wymaga wstpnego objanienia. 
Gboki matematyk Babbage zrobi kiedy tak uwag: Gdybymy mogli obserwowa najdrobniejsze 
zjawiska w naturze, kada czstka materii opowiedziaaby nam wszystko, co si 
kiedykolwiek zdarzyo. Przelizgujca si na powierzchni oceanu dka zostawia bruzd 
utrwalon na wieki za pomoc ruchu czstek wody, ktre wci napywaj... Samo powietrze 
jest olbrzymi bibliotek, w ktrej zapisano wszystko, co kiedykolwiek wypowiedzia kto 
czy wyszepta. Tu upamitniono na wieki zmieniajcymi si, ale niezatartymi goskami 
pierwszy krzyk niemowlcia, ostatnie tchnienie konajcego, nie wykonane luby, nie dotrzymane 
przysigi... 
253 
Sowem, wedug Babbagea, adne zjawisko ziemskie nie ginie, lecz utrwala si na zawsze 
bodaj w dwu tak niestaych elementach, jak woda i powietrze. Tym wiksze mamy prawo 
przypuszcza, e podobne zapisywanie i uwiecznianie zjawisk dokonywa si w masie eteru... 
 Czego jednak nie widzimy...  wtrci Brzeski. 
 A czy widzisz pan drgania ultrafioletowe powyej omiuset trylionw?... Albo drgania 
cieplikowe od stu do czterystu trylionw, albo nieskoczon ilo mniej szybkich? Drgania 
eteru, zwane wiatem, s tak dokadne i subtelne, e dziki im znamy kolory, ksztaty i wymiary 
przedmiotw. Czy za sdzisz pan, e drgania cieplikowe s mniej subtelne i e gdybymy 
mieli odpowiedni zmys, nie moglibymy za porednictwem promieni ciepa odrnia 
form, wielkoci, a zapewne i jakich innych wasnoci przedmiotw? Pamitaj pan, e ruchy 
drgajce s jak pdzle, rylce i duta, za pomoc ktrych kady przedmiot i kade zjawisko 
zapisuje si na wieki w przestrzeniach wszechwiata, w masie eteru. 
Ja w tej chwili mwi, gos mj niby znika, a waciwie przeksztaca si w cieplikow 
form energii i  zapisuje si gdzie... Pomie ganie, ale drgania wietlne i cieplikowe, ktre 
wzbudzi, ju zapisay si na wieki... W podobny sposb zapisuje si gdzie w przestrzeni 
kady kryszta i komrka, kady kamie, rolina i zwierz, kady ruch, dwik, umiech, za, 
myl, uczucie i pragnienie. A gdybymy mieli oko zdolne do chwytania promieni cieplikowych 
i gdybymy mogli dostrzega je w odlegych przestrzeniach midzyplanetarnych, zobaczylibymy 
histori wiata wszystkich wiekw ubiegych, wreszcie  histori naszego wasnego 
ycia w najdrobniejszych i najbardziej tajemnych szczegach. 
Madzia otrzsna si. 
 Jakie to straszne!  szepna. 
 Niejeden astronom  mwi Dbicki  dziwi si, dlaczego we wszechwiecie jest tyle 
pustego miejsca? dlaczego wszystkie gwiazdy, razem wzite, znacz tyle, co kropla w oceanie 
wobec masy eteru? Tymczasem eter nie jest wcale pusty: on jest peny zjawisk i ycia 
poncego na socach i planetach. Kade soce, kada planeta, kada istota materialna s 
tylko wrzecionami, ktre w czujcej masie eteru przd nici wiecznych i wiadomych istnie. 
We pan nasz ziemi. Ona bynajmniej nie opisuje elipsy w przestrzeni, ale olbrzymi lini 
grajcarkowat, ktrej kady skrt ma okoo sto trzydzieci milionw mil jeograficznych 
dugoci. Rok wic nie jest pojciem abstrakcyjnym, ale lini wykrelon w eterze; za pidziesit 
lat ycia ludzkiego to nie znaczy pidziesiciu zudze, lecz  pidziesit skrtw 
linii spiralnej dugiej na siedem miliardw mil. Nasze wic akta osobiste zajmuj dosy miejsca 
we wszechwiecie... 
 Szczciem eter jest tak subtelny, e nikt naszej historii w nim nie przeczyta...  
umiechn si Brzeski. 
 Nie ud si pan. Eter jest tak dziwn substancj, e z jednej strony, bryy materialne posuwaj 
si w nim ze swobod cieniw, lecz  z drugiej strony, jest on substancj zbit. Young 
rozwaajc zjawiska wiata doszed do wniosku, e w eter moe by twardy jak diament!... 
W takim materiale dadz si wykonywa pikne i trwae rzeby. Tote nie dziw si pan, 
jeeli kiedy zobaczysz nasz planet w pierwszych epokach jej istnienia; jeeli spotkasz 
olbrzymie potwory, ktrych dzi mamy tylko szcztki; jeeli poznasz si z Peryklesem, Hannibalem, 
Cezarem... Gdy oni tam s!... Ale nade wszystko myl o tym, e w nowym yciu 
spotkasz siebie samego w niemowlctwie, dziecistwie, chopictwie:.. bo wszystko to zostao 
odfotografowane i wyrzebione. Pomyl te, e kady czyn, speniony tu, na ziemi, moe 
wpywa na szczcie lub nieszczcie w tamtym wiecie. 
 Bajki z tysica i jednej nocy!  zawoa Brzeski. 
 W kadym razie  odpar profesor  bajki te w dziwny sposb godz si z najnowszymi 
zdobyczami nauk cisych i objaniaj wiele zagadek wiata materialnego. Co wicej: tomacz 
pewne wykrzykniki dusz natchnionych. Oko nie widziao, ucho nie syszao, rozum nie 
254 
poj  mwi jeden  Ojcw Kocioa co Bg przeznaczy dla wiernych swoich. A wita 
Teresa dodaje: Przed yciem czuj, nie przed mierci, trwog... Bo takie wiaty widz tam, 
przed sob, e mi ten ziemski grobow aob... 
 Gdyby tak byo...  rzek Zdzisaw.  Zamiast ba si mierci szukalibymy jej... 
 Szuka nie ma powodu, gdy w tym yciu zbieramy kapita do ycia przyszego. Ale ba 
si!... Obawa mierci tak skandaliczna, a tak pospolita wrd obecnego pokolenia jest chorob 
wynikajc z zaniedbania higieny ducha. Zdrowie ducha wymaga, aebymy rwnie czsto 
myleli o Bogu i yciu wiecznym jak o jedzeniu i o rozrywkach; a e tego nie robimy, 
wic zamiera u nas zmys duchowy i stajemy si gorszymi kalekami ni lepcy. Std nasze 
ycie nierwne i gorczkowe, std brudny egoizm, nurzanie si w drobiazgach, brak wysokich 
celw i osabiona energia. Dzisiejsza cywilizacja, ktra zamiast Boga i duszy postawia 
pierwiastki chemiczne i siy, wyglda marnie, a moe skoczy bankructwem. 
 No, tak oburza si pan przeciw ubstwieniu siy i materii, a sam pan jest, zdaje si, panteist 
 rzek Zdzisaw. 
 Ja?  zawoa zdziwiony Dbicki. 
 Przecie eter nazywa pan duchem powszechnym... 
 Nie rozumiemy si. Widzi pan, wedug mojej hipotezy eter czujcy jest substancj duchow, 
materiaem, z ktrego powstaj dusze i ktry sam dy do wiadomoci. Ale ten eter, 
ten ocean, w ktrym pywa sto milionw soc, jest mas ograniczon, moe formy elipsoidalnej. 
Za poza obrbem tego oceanu, tego ducha, w ktrym yjemy i ktrego jestemy 
czci, moe by miliony innych oceanw eterycznych zaludnionych przez miliardy innych 
soc. Wrd owych oceanw moe graj cakiem inne siy, rzdz inne prawa, o ktrych nie 
mamy pojcia. 
Kady taki ocean moe by odrbnym wszechwiatem duchw wicej lub mniej posunitych 
w rozwoju. Ale wszystkie one s dzieem jednego Stwrcy, o ktrym wiemy tylko, e  
jest i jest Wszechpotny. 
Nie stosuj si do Niego pojcia wielkoci ani czasu, gdy same Jego dziea nie maj pocztku, 
koca ani granic w przestrzeni. Ten wiat, w ktrym yjemy i na ktry patrzymy, 
rozciga si w trzech wymiarach i w jednym czasie... ale Bg ogarnia nieskoczon ilo 
wymiarw i nieskoczon rozmaito czasw. On z nicoci tworzy przestrze i napenia j 
wszechwiatem. On jest rodkowym punktem i rdem energii nie dla gwiazd i mgawic, bo 
gwiazdy to ndzny py, ale dla tych eterycznych oceanw, w ktrych unosz si gwiazdy i 
mgawice. 
I dziwna rzecz  ta bezmierna Moc wcale nas nie przeraa: mylimy o Niej bez trwogi, z 
ufnoci i nadziej, jak dzieci o ojcu. Cho midzy Nim i nami istnieje otcha, ktrej nie 
zapeni wszystkie potgi wiecznoci. 
Czyme jest mier wobec Niego i czy mona przypuszcza, aeby w pastwach tego 
Wadcy najdrobniejsza rzecz obrcia si w nico? Przecie cokolwiek jest, jest w ostatecznym 
rdle dzieem Jego woli, a wic musi by wiekuistym. Nad pozornymi grobami ludzi, 
rzeczy i wiatw unosi si On, jak soce nad zaoran ziemi, w ktr pady nasiona nie po 
to, aby zgin, ale aeby wyda nowe, bogatsze plony. 
 C, Zdzisiu?...  po chwilowej ciszy odezwaa si Madzia. 
 Albo ja wiem co?!...  odpar.  Cho zaczyna mi si zdawa, e ludzki umys, w ktrym 
moliwe s takie pojcia, skada si nie tylko z fosforu i tuszczu... 
 A teraz baby si mierci?...  szepna siostra biorc go za rk. 
 Nie. Pomylabym o wielkoci Boga i rzekbym: nie wiem, co ze mn zrobisz, Panie, ale 
cokolwiek zrobisz, bdzie lepszym od moich teoryj. 
255 
39 Odjazd 
Po obiedzie, na ktrym by profesor, Brzeski owiadczy, e wyjeda wieczorem, i prosi 
siostr, aeby kupia mu kilka sztuk bielizny. 
Usyszawszy to Madzia spojrzaa na brata wzrokiem pytajcym, a tak smutnym, e Dbickiemu 
al jej si zrobio. Ale Zdzisaw spospnia, odwrci si od siostry i zacz wyglda 
oknem na Saski plac. 
Nie byo rady i Madzia musiaa wyrzec si projektu towarzyszenia choremu w podry. 
Ale kiedy wysza do miasta po sprawunki, profesor odezwa si: 
 Dlaczego upare si pan, aeby nie wzi ze sob siostry?... I panu byoby wygodniej, i 
ona mniej drczyaby si obawami... 
 Tak pan sdzi?...  cierpko odpowiedzia Brzeski.  A jeeli za tydzie... dziesi dni 
mnie ju nie bdzie?... C ona zrobi midzy obcymi, gorzej ni sama, bo z trupem?:.. 
 Nie moesz si pan otrzsn ze swoich przywidze... 
 Eh, mj profesorze, nie grajmy komedii  odpar Brzeski. Mam jak jedn setn prawdopodobiestwa, 
e moja choroba jest niegronym zakatarzeniem puc i odka, z czego 
mona wyleczy si. Ale mam dziewidziesit dziewi na sto szans, e to suchoty, ktre 
albo skocz si bardzo prdko, albo na rok czy na par lat zrobi mnie niedonym, zatruj 
ycie, zjedz fundusz, jaki zebraem... No, a ja na inwalid nie posiadam kwalifikacyj. 
Zdzisaw mwic to machn rk. Dbicki przypatrywa mu si i milcza. 
Brzeski poszed do swej walizy, wydoby spor kopert i podajc j profesorowi rzek: 
 Mam do pana prob. Tu jest moje wiadectwo ubezpieczenia na dwadziecia tysicy 
rubli i kwity. Niech pan to wemie do siebie. Gdyby mnie spotkaa w drodze jaka nieprzyjemno... 
Dbicki schowa kopert do kieszeni. 
 Te pienidze bd dla rodzicw i modszej siostry. Prcz nich mam trzy tysice rubli 
gotwk, ktre chciabym zostawi Madzi. W razie wypadku przyszl na rce paskie przekaz... 
Ju niech ona to ma... przyda jej si... I niech jej pan radzi, aeby wysza za m... 
 Gdyby tylko chciaa!  odpar Dbicki. 
 mieszne s dzisiejsze panny  mwi Brzeski.  Kadej zdaje si, e jest powoan do 
wielkich rzeczy, a nie wiedz o tym, e najwiksz sztuk jest wychowa  zdrowe dzieci. 
Nie chc, aeby moja siostra zestarzaa si na propagowaniu emancypacji!... 
Niedugo wrcia Madzia z miasta. Dbicki poegna ich obiecujc przyj wieczorem. 
 Kupiam ci  prawia Madzia  dwa trykotowe ubrania (aeby si nie zazibi), sze 
koszul, tuzin skarpetek i chustek... Zdzisaw umiechn si. 
 Zaraz wszystko to przynios z magazynu. A tu  dodaa masz tuzin kopert i papieru listowego. 
Usiada przy stole i zacza pisa na kopertach swj adres. 
 Dostaa bzika?  zapyta brat przypatrujc si tej szczeglnej robocie. 
 Wcale nie  odpara.  Ale poniewa musisz do mnie co dzie wysya list, wic uatwiam 
ci robot... Nawet nie list. Napisz tylko: jestem tu a tu, zdrw... i dat. A najwyej za 
tydzie, no... dziesi dni wyszli] telegram, aebym do ciebie przyjechaa. Ja tymczasem wystaram 
si o paszport. Pamitaj, daj ci urlop tylko na dziesi dni. Jestem pewna, e gdyby 
natychmiast zobaczy si z tym Tapeinerem, wezwaby mnie prdzej. 
Brat usiad obok niej i wyjmujc jej piro z rki rzek: 
 Zostaw te koperty. Bdziesz miaa ode mnie co dzie kart korespondencyjn... 
256 
 Ale co dzie!... 
 Z pewnoci. Swoj drog, poniewa wszyscy jestemy miertelni... 
 Mj kochany, tylko mi tego nie mw  przerwaa Madzia prawie z gniewem.  Przysigam, 
e bdziesz zdrw... 
 Nie bd dzieckiem, kochanko. Mog by zdrw, ale moe rozbi si pocig... 
 W takim razie ja z tob jad!...  zawoaa zrywajc si. 
 Siadaj!... nie bd mieszna... Ju i ja zrozumiaem, e ycie nasze jest w rku Boga i... 
moe nie koczy si na tej ziemi... mier to jakby wyjazd za granic... zmysw, do piknego 
kraju, w ktrym wszyscy spotkamy si... Panuje tam wieczny dzie i wiosna ponad krajobrazami 
ze wszystkich czci wiata, ze wszystkich epok geologicznych, moe nawet ze 
wszystkich planet... 
 Dlaczego ty tak mwisz?...  spytaa Madzia patrzc na niego zazawionymi oczyma. 
 Mwi jak do kobiety rozumnej, ktra wierzy w ycie przysze. Kiedy modlilimy si z 
jednej ksieczki, dzi razem odzyskalimy nadziej, wic  moemy pogada o mierci... 
C w niej strasznego?... Jest to przejcie jakby z pokoju do pokoju... Czy wtpisz, e tam 
wszyscy zobaczymy si, aeby ju nigdy nie rozdziela si?... A gdyby ci zapytano, co wolisz: 
czy aeby twj brat mczy si na ziemi jak kaleka, czy  odjecha do szczliwej krainy, 
miaaby serce zatrzymywa mnie tutaj?... 
Madzia opara gow na jego ramieniu i cicho pakaa. 
 Pacz... pacz... przez wdziczno dla Boga, e otworzy nam oczy w chwili, ktra bywa 
przykr... Wiem co o tym!... Przemordowaem si kilka tygodni, ale to ju mino. Jeeli 
midzy gwiazdami jest inny wiat, ach, to jest on niepojtej piknoci... 
Ja tak kochaem natur, tak rwaem si do krajobrazw, ktre znam tylko z czytania. 
 I ja...  szepna Madzia. 
 Widzisz. Wic nie trzeba myle o mierci, ale o tej radosnej epoce, kiedy zdrowi, na 
wieki modzi, znowu spotkamy si na kach ze szmaragdu i zota i bdziemy oglda okolice, 
na poznanie ktrych nie mielimy czasu ani rodkw... 
Pomyl, czy wyobraasz sobie taki kraj? Gadka rwnina, a na niej sie rozpadlin. Wchodzisz 
w jedno zagbienie. Droga idzie w wwz, ktrego pionowe ciany rosn w oczach. Po 
kilkunastu minutach wwz rozszerza si w rozleg okolic, o jakiej nawet we nie nie marzya. 
Widzisz niby miasto olbrzymich budowli. Ostre i cite piramidy uoone z warstw czarnych, 
tych, niebieskich; ciemnozielone pagody z jasnymi dachami; wysmuke wiee, ktrych 
kady ganek ma inny kolor, witynie indyjskie, fortece cyklopw, wielopitrowe ciany 
w pasy szafirowe, zote i czerwone... A na placach i fantastycznie pocitych ulicach znienacka 
ukazuj si kolumny, niedokoczone posgi, skamieniae wizerunki nieznanych stworze... 
 Skd ci to do gowy przychodzi?  spytaa Madzia z umiechem. 
 Czy ja mao o tym czytaem!... Albo taki widok. Stoisz na grze, obok ktrej wznosz 
si ciany okryte lasami. Z prawej strony masz wodospad, u stp czarodziejsk dolin. Na 
caej dugoci przecina j rzeczka pena zagi. W gbi wida las, a midzy lasem i tob kilkanacie 
parkw. 
Co jest jednak najcudowniejsze, to  naturalne wodotryski, gejzery. Z jednych wybuchaj 
supy wody gorcej, z innych kby pary; jedne maj ksztat rozoysty, inne wysmuky; niektre 
s podobne do wachlarzy, a jeden do skrzyowanych mieczw. Nad kadym unosi si 
welon mgy, na ktrym promienie soca maluj tcz. 
Gdyby przesza w caej dugoci t fantastyczn dolin, spotkaaby niezliczone gejzery, 
dymice jeziora, sadzawki gorcej wody. Syszaaby podziemne grzmoty, widziaaby jedn 
gr czerwon, drug z szafirowego szka... Gdyby za przysza ci ochota wykpa si; zna
257 
lazaby szczeglnego rodzaju azienk. Skada si ona z kamiennych wanien, niby jaskcze 
gniazda przylepionych do skay, majcych na kadym pitrze inn temperatur wody! 
 Co ty opowiadasz?... 
 Opisuj ci pusty kraj w Pnocnej Ameryce, nazywany Parkiem Narodowym. Jest to 
ziemia cudw, ktr  tam  najpierwej zwiedz, a i ciebie oprowadz, gdy poczymy si... 
Chciaaby odbywa ze mn takie podre?  spyta obejmujc j. Madzia zarzucia mu rk 
na szyj. 
 Ale i Dbicki bdzie z nami  rzeka. 
 Naturalnie. On nam otworzy drzwi do tych krajw. 
 I... i wiesz, Zdzisaw, kogo jeszcze wemiemy?...  pytaa kryjc twarz na ramieniu 
brata.  Pana Solskiego... Szkoda, e go nie znasz... 
 Ach, to ten magnat; ktry ci si owiadczy? Ciekawym, dlaczego nie przyja go. 
 Byam... obkana... Czy ja wiem zreszt!...  Ale teraz wyszaby... 
 Nigdy!...  zawoaa.  Teraz myl tylko o tym, aeby by przy tobie. 
Zdzisaw wzruszy ramionami. Czowiek, ktry spoglda w twarz wiecznoci, traci instynkt 
do miosnych powika, a przynajmniej mao go obchodz. 
 Kiedy wyjad std  odezwa si po chwili  napisz do Iksinowa, ale nie do rodzicw, 
tylko do majora... Powiedz, co widziaa... Major, czowiek dowiadczony, zakomunikuje 
starym wiadomo w taki sposb, e nie bd trwoyli si bez potrzeby. 
 Jak chcesz  odpara  ale pamitaj, e masz co dzie przysya mi kilka sw: jestem 
zdrw, mieszkam tu a tu, i tyle... 
 Dobrze, dobrze!...  przerwa niecierpliwy. 
Potem zacz ubiera si w drog, a Madzia spakowaa walizk. 
O smej wieczr przyszed Dbicki, o dziewitej pojechali na kolej. Kiedy Brzeski usiad 
w przedziale, Madzia wesza za nim i caujc mu gow i rce szepna: 
 Mj ty kochany... mj zoty braciszku... 
 No, no... tylko bez tkliwoci!...  przerwa Zdzisaw.  Bd zdrowa, napisz do majora 
i... staraj si mie rozum... Prawie wypchn j z wagonu i zatrzasn drzwiczki. Za chwil 
pocig ruszy. Madzia jeszcze raz zawoaa: do widzenia!..., ale Brzeski wtuli si w kt i 
nawet nie wyjrza oknem. 
 Zawsze by dziwakiem!...  rzeka rozalona Madzia do Dbickiego.  Nawet nie egna 
si... 
 A po ile razy ma si egna?... 
 Pan profesor jest taki sam jak on... 
Dbicki odwiz Madzi do domu. Ledwie wesza na trzecie pitro do swego pokoiku, 
prdko rozebraa si i zasna jak kamie. Bya bardzo znuona. 
Nazajutrz okoo jedenastej z rana sama pani Burakowska przyniosa jej herbat. Gospodarna 
dama miaa min, w ktrej zakopotanie zdawao si toczy walk z ciekawoci. 
 C  rzeka  ju pani odwyka od swego eczka? 
 Jestem nim zachwycona... Nie spaam dwie noce. 
 Pilnowaa pani braciszka w Hotelu Europejskim...  mwia dama.  Czy naprawd tak 
chory, e pani musiaa pielgnowa go w hotelu?... 
 Albo ja wiem. On mwi, e jest ciko chory, a ja myl, e bdzie zdrw po kilkumiesicznym 
pobycie w grach. 
 Szkoda, e pan Brzeski zamiast w hotelu nie stan w mieszkaniu prywatnym... 
 Czyli on mg szuka mieszkania na par dni!...  odpara ju zirytowana Madzia. 
 A jeeli taki chory  mwia tonem agodnym pani Burakowska  to szkoda, e pani nie 
towarzyszy mu za granic... 
 Wezwie mnie, kiedy mu wyznacz miejsce kuracji. 
 W podry byaby pani najpotrzebniejsz bratu... 
258 
Madzia odwrcia si do okna. 
Czego ode mnie chce ta baba?...  pomylaa z gniewem. Przecie i ja wolaabym go odwie..: 
Ale po wyjciu pani Burakowskiej gniew Madzi rwnie prdko zgas, jak zapon. Ogarna 
j apatia poczona ze zdziwieniem. Czy naprawd by tu Zdzisaw, a ja przy nim?... 
Czy naprawd Dbicki przekonywa go, e dusza jest niemiertelna?... 
Usiada na kanapie i patrzya w sufit. Zdawao jej si, e jest pogrona w oceanie z twardego 
krysztau, wewntrz ktrego lotem byskawic przesuwaj si postacie jakich ludzi 
piknych i piknie ubranych. Ciao ich byo ze wiata, a odzie z tczy. Byli oni ywi, o 
czym rozmawiali midzy sob, patrzyli na Madzi, tylko  nie mogli porozumie si z ni 
ani ona z nimi. 
Pniej midzy dwiema niebotycznymi grami zobaczya szmaragdow dolin ustrojon 
bukietami ciemnozielonych parkw i mnstwem wodotryskw wybuchajcych w formie wachlarzy 
i kolumn. Ale te gry, dolina, parki, rzeka i wodospady byy take zrobione z barw 
tczowych, a kade drzewo, skaa i fontanna miay wasne ycie i dusz. Patrzyy na siebie, 
kochay si, rozmawiay ze sob szelestem wd i lici, tylko Madzia nie rozumiaa ich jzyka. 
Bya przekonan, e wszystko to ju gdzie widziaa, e zna kady zaktek doliny; ale 
kiedy to widziaa?... gdzie?... 
Po strasznych obrazach, jakie niedawno obudzi w jej duszy materialistyczny wykad pana 
Kazimierza, dzi czua si spokojn i szczliw. Nic jej nie trwoyo; a nowy, nieznany 
wiat pociga do siebie. Zdawao jej si, e w tych czasach powinna umrze, a raczej wsikn 
w owe wietlane krajobrazy, ktre roztaczay si przed ni. A gdy pomylaa, e moe j 
kto aowa, zatrzymywa na szarym wiecie, midzy cikimi domami, wrd kuchennych 
zapachw; gdy pomylaa, e kto zapacze po niej, jakby zazdroszczc wiecznego szczcia, 
ogarnia j niesmak. 
Czy ludzie byliby a takimi egoistami?...  rzeka do siebie. 
Po obiedzie wydobya z kuferka dawno nie otwieran ksik nabon i do wieczora czytaa 
modlitwy  marzc na jawie. Kady wyraz nabiera nowego znaczenia, kada kartka bya 
pena obietnic i sodkich nadziei. 
Pokj napeni si rojem duchw, ktre przez okno wlatyway i wylatyway bez szelestu, 
krc midzy spieczon ziemi i niebem zadumanym o rzeczach wiekuistych. 
Na drugi dzie o sidmej z rana wymkna si z domu bez niadania, z ksik do naboestwa, 
a wrcia po dziesitej rozmarzona. 
Bya u spowiedzi. 
W mieszkaniu zastaa list od brata wysany z Granicy, napisany owkiem: 
Czuj si tak silnym, e jad wprost do Wiednia. Ca noc spaem lec. Jestem stworzony 
na konduktora. 
Ale Madzi list ten nie pocieszy; przypomnia, e jej brat naprawd by w Warszawie i e 
jest ciko chory. 
Zbudzio si w niej mnstwo uczu przykrych. Pocza wyrzuca sobie, e Zdzisaw wyjecha 
bez opieki; chciaa goni za nim i towarzyszy mu ukryta w innym wagonie. To znowu 
przypomniao si jej, e nic nie robi, i truchlaa na myl, e ma przed sob kilka dni bez celu i 
zajcia, dugich, pustych, zatrutych niepokojem. 
Gdyby to mona przespa albo gdzie wyjecha!... 
Okoo drugiej str przynis jej bilet wizytowy z napisem: Klara z Howardw Mydeko: 
 Ta pani  rzek str  pyta si, czy ma tu przyj... 
 Ale procie..., procie!... 
259 
Mydeko?...  mwia do siebie Madzia.  Wszake to plenipotent Solskich... I panna 
Howard wysza za niego?... Naturalnie! bo skde by to drugie nazwisko?... Aha, prawda, 
ona go tak wychwalaa... Rozumny czowiek, uczciwy, ale... te nogi krzywe!... 
Szeroko otworzyy si drzwi i wesza  niegdy panna Howard. Miaa czarn jedwabn 
sukni z dugim ogonem, na szyi zoty acuch do zegarka, na twarzy t sam jednostajn 
rowo, na powych wosach may koronkowy kapelusz. 
 Wybacz, panno Magdaleno  mwia zmczona  e przysaam ci stra. Ale ja teraz 
musz wystrzega si chodzenia... ,Jestem przecie matk... 
 Winszuj... winszuj!...  zawoaa Madzia caujc j i sadowic na kanapce.  Kiedy to 
si stao?... Nikogo pani nie zawiadomia. 
 Ju od czterech dni nie nale do siebie  odpara pani Klara. Spucia jasne rzsy i usiowaa 
jeszcze wicej zarumieni si, ale byo to niepodobiestwem.  Bralimy lub u Wizytek, 
w najcilejszym incognito, o sidmej rano i... od tej chwili zaczo si dla mnie nieprzerwane 
pasmo szczcia... Mam ma, ktry ubstwia mnie i ktrego najdumniejsza kobieta 
mogaby obdarzy uczuciem. 
Wierz mi, panno Magdaleno  mwia z zapaem  e kobieta dopiero wwczas staje si 
naprawd czowiekiem, gdy wyjdzie za m. Pielgnowanie rodziny, macierzystwo  oto 
wzniose posannictwo naszej pci... Nie mog przeczy  dodaa skromnie  e trafi si 
kopotliwe sytuacje, nawet przykroci... Ale wszystko znika wobec przewiadczenia, e 
uszczliwiamy kogo, kto na to zasuguje. 
 Bardzo ciesz si, e pani jest zadowolona  wtrcia Madzia. 
 Zadowolona?... Powiedz: wniebowzita!... Przeyam nie cztery... waciwie  nie trzy 
doby, ale trzy wieki, trzy tysiclecia... Ach, pani nawet... nawet nie domylasz si... 
Moda matka nagle przerwaa i dodaa tonem serdecznej rady: 
 Ale aeby zasuy na takie szczcie, kobieta przez cae ycie musi by bardzo ogldn. 
Dlatego... pozwl sobie powiedzie, kochana panno Magdaleno, e czasami bywasz nieostron. 
. 
 C ja robi?...  spytaa zdziwiona Madzia. 
 Nic... ja wiem, e nic... wszyscy wiemy. Ale  niepotrzebne byy te wizyty u podrzutkw... 
u akuszerek... Albo i ten kilkudniowy pobyt w hotelu... 
 Tam mieszka mj brat chory...  przerwaa Madzia z alem. 
 Wiemy!... wszystko wyjani Dbicki. Ale swoj drog pan Zgierski mwi o pani z pumieszkami, 
a wczoraj ... Wczoraj ta bezwstydna Joanna zaczepia mnie i wyobra sobie, 
pani, co powiedziaa: 
C skromna Madzia?... Robia cnotliwe minki i  spada na gow! 
Syszaa, panno Magdaleno?... Ta awanturnica... ta dwuznaczna kobieta miaa co podobnego 
powiedzie!... 
 Niech ich Pan Bg ma w swojej opiece!  odpara Madzia.  Zreszt za kilka dni wyjedam 
do brata, wic plotki nic mnie nie obchodz. 
 Wyjeda pani? - zapytaa moda matka innym tonem. 
Powiedz mi pani... ale powiedz szczerze: czy naprawd gniewasz si na Ad Solsk?... 
 Ja?...  krzykna zdziwiona Madzia.  Ale ja j zawsze kocham... 
 Domylaam si tego znajc serce pani. A... gdyby panna Ada przysza tu?... 
 Czy moe pani pyta?... 
 Rozumiem. Ada widocznie ma jaki wany interes do pani, ale ten safandua Dbicki nie 
chce w nim poredniczy... Nie wiem, o co chodzi... Jednak domylam si, e Ada bdzie 
daa od pani jakiego zaagodzenia stosunkw midzy ni i bratem... 
 Ja mam agodzi stosunki midzy nimi? 
260 
 Nie wiem, nic nie wiem, droga panno Magdaleno, tylko tak mi si wydaje... Ada zarczya 
si z panem Norskim (co za szalone szczcie ma ten chopak!), zawiadomia pana Stefana, 
ale... zdaje mi si... e dotychczas nie otrzymaa odpowiedzi i jest w strachu... 
 C ja na to poradz? 
 Nie wiem... nie rozumiem i prosz nic nie wspomina o moich domysach. W kadym 
razie, czy mog powtrzy sowa pani pannie Solskiej? 
 Ona zawsze wiedziaa, e j kocham  odpara Madzia. Poniewa w tej chwili wezwano 
Madzi na obiad, wic pani z Howardw Mydeko poegnaa j bardzo czule, proszc o sekret 
i  o nienaraanie si na ludzkie jzyki. 
Rozmowy stoownikw, biegania suby, kuchenne swdy i lamenta pani Burakowskiej 
tak zmczyy Madzi, e wysza do Saskiego Ogrodu. 
I tam snuy si tumy i rozlega szmer rozmw, ale przynajmniej byo wida niebo, zielono, 
drzewa. Zdawao jej si, e lepiej oddycha powietrzem ogrodu i e midzy nieruchomymi 
konarami i limi, ktre ju widn, zobaczy spokj, pochliwego ptaka, ktry tak 
dawno odlecia z jej mieszkania. 
W alei, gdzie przed paroma dniami przechadzali si z bratem i Dbickim, znalaza pust 
awk i usiadszy wlepia oczy w kasztan. Spokj zacz wraca. Powoli przestaa widzie 
przechodniw; szmer cichn. Zdawao si, e ogarnia j sodkie zapomnienie, a leniwe troski 
ogldajc si za siebie opuszczaj jej dusz. 
Znowu zobaczya w krysztaowy bezmiar, po ktrym jak barwne motyle snuy si postacie 
zrodzone ze wiata i odziane tcz. 
 Czy pozwoli mi pani zapali?... 
Madzia drgna. Obok niej siedzia mody czowiek, wyblaky, pretensjonalnie ubrany, i 
zapala papierosa. 
 Bo jeeli dym szkodzi...  mwi ssiad. 
Madzia podniosa si z awki, ssiad te. Szed obok niej i prawi: 
 Co za przykra rzecz samotno dla tak piknej panienki... Widz, e pani nie musi by 
warszawiank, moe nawet nie ma pani znajomych... W takim razie ofiaruj moje usugi... 
Madzia skrcia do bramy na Krlewskiej, przyspieszya kroku, ale mody czowiek szed 
rwno z ni i wci gada. 
Nagle zatrzymaa si i patrzc w oczy swemu przeladowcy rzeka bagalnym gosem: 
 Panie, jestem bardzo nieszczliwa... Niech mnie pan uwolni... 
 Nieszczliwa?...  zawoa.  Ale pocieszanie piknych i nieszczliwych panienek 
jest moj specjalnoci!... Pozwoli pani poda sobie... 
I gwatem pocign j za rk. 
Madzia uczua w gardle ciskanie, w oczach zy. Nie chcc robi widowiska zasonia 
twarz chustk, ale ju nie moga pohamowa si i rozpakaa si na ulicy. 
Mody czowiek bynajmniej nie zrazi si tym, krci si okoo niej, plt bez sensu, mia 
si gupio. Dopiero widzc, e scena ta zaczyna interesowa przechodniw, cofn si i rzuci 
na poegnanie jakie ohydne swko. 
Madzia wpada w woln dorok i zanoszc si od paczu wrcia do siebie. Ogarn j taki 
al do okruciestwa ludzkiego, taka bezdenna rozpacz, e  chciaa si oknem rzuci na 
ulic. 
Ale przyszo opamitanie. Usiada na kanapce, zamkna oczy, zasonia rkoma uszy i 
powtarzaa w duchu: 
Nie ma dla mnie odpoczynku... nie ma schronienia... nie ma ratunku... Boe, zmiuj si... 
Boe, zmiuj si nade mn!... Nagle podniosa gow, przypomniaa sobie matk Apoloni i 
od razu zmieni si bieg jej myli. 
261 
Po co ja chodziam do Saskiego Ogrodu?... Przecie mog poprosi zakonnic, a one pozwol 
mi caymi godzinami przesiadywa w swoim ogrdku... Ach, ja ju nigdy nie bd 
miaa rozumu. 
Istotnie, co mogo by lepszego nad zamiar przepdzenia wolnych chwil w ogrodzie szarytek? 
Obiad i nocleg ma w domu, a reszt czasu przesiedzi na wieym powietrzu, wrd 
ciszy. Chyba tego nie odmwi jej matka Apolonia, a za kilka dni  wezwie j brat. 
262 
40 Oczekiwanie 
Madzia nazajutrz posza do w. Kazimierza, gdzie matka Apolonia powitaa j wykrzyknikiem: 
 Jak ty wygldasz, moje dziecko?... Musisz by chora... 
Wwczas Madzia opowiedziaa staruszce swoj histori z kilku dni ostatnich. Kiedy opisywaa 
nage ukazanie si brata i jego rozpacz wobec bliskiej mierci, usta zakonnicy przyciy 
si, a w fizjognomii odmalowao si gniewne niezadowolenie. Ale gdy Madzia przesza 
do wykadw Dbickiego, ktre uspokoiy jej brata, na twarzy matki Apolonii ukaza si pobaliwy 
umiech. Staruszka wysuchaa do koca i rzeka: 
 Dobry to musi by czowiek ten profesor, ale po co on si tak mczy dowodzeniami?... 
Przecie to, e jest Bg i ycie wieczne, czuje kady, byle mia odwag rozmwi si z wasnym 
rozsdkiem. 
Potem opowiedziawszy swoj przygod w Saskim Ogrodzie Madzia prosia zakonnicy, 
aeby jej pozwolono przesiadywa w ogrodzie zakadowym. 
 To tylko par dni  mwia Madzia  bo Zdzisaw wezwie mnie za granic. Ale chciaabym 
si troch wzmocni. 
 Moje dziecko  odpara staruszka caujc Madzi  przychod, ile razy chcesz i na jak 
dugo chcesz. Tylko znudzisz si, bo my jestemy zajte. Nie ma nawet ksiek, ktre mogyby 
ci rozerwa... 
 Moe mi pani pozwoli jak pobon ksik...  szepna zarumieniona Madzia. 
 Doprawdy?...  spytaa matka Apolonia patrzc na ni. W takim razie wiesz co, dam ci: 
O naladowaniu Chrystusa... 
Zaprowadzia Madzi do ogrdka, przyniosa ksik, pobogosawia i  pobiega do zaj. 
Zostawszy sama wrd upragnionej zielonoci i ciszy Madzia uczua taki spokj, taki zachwyt, 
e gotowa bya obejmowa drzewa, caowa kwiaty i te wite mury, ktre jej day 
przytuek. Obawiajc si jednak, aeby kto nie zobaczy jej egzaltacji, pohamowaa si i zacza 
przerzuca ksik. 
Wybieraa na los szczcia  i oto, co jej wpado w oczy: Czego si troszczysz, jeeli ci 
si nie powodzi, jakby chciaa i daa? Gdzie jest ten, co by mia wszystko podug woli 
swojej? Ani ja, ani ty, ani ktokolwiek z ludzi na ziemi... 
To prawda  szepna Madzia. 
y na tej ziemi prawdziw jest ndz. Im bardziej czowiek chce si sta duchownym, 
tym bardziej mu to ycie gorzkim si staje, bo tym mocniej czuje i janiej widzi przywar 
ludzkiego zepsucia... Biada tym, ktrzy nie znaj swojej ndzy, a jeszcze wicej biada tym, 
ktrzy to ndzne i znikome ycie zamiowali. 
To o mnie!...  pomylaa Madzia, lecz znowu na nastpnej stronicy znalaza: 
Nie tra, siostro, ufnoci, aby ku dobru duchownemu postpi nie potrafia; jeszcze nie 
upyn dla ciebie czas i godzina. Po co chcesz odkada do jutra przedsiwzicie twoje?... 
Powsta, zaczynaj natychmiast i mw: teraz jest czas do dziaania, teraz czas do walki, teraz 
czas sposobny do poprawy... 
Bya tak rozdraniona i rozegzaltowana, e kade sowo miao w jej oczach warto upomnienia 
albo przepowiedni. Postanowia cigle czyta, gdzie si ksika otworzy, i z tego, co 
znajdzie, wycign nauk czy wrb. 
263 
Rzadko znajdzie si kto tak duchownym, aby by obnaony ze wszystkiego, co jest cielesne... 
Gdyby czowiek odda cay swj majtek, jeszcze to jest niczym. Gdyby wielk odby 
pokut, jeszcze to jest mao. Gdyby ogarn wszelk umiejtno, jeszcze mu daleko... 
Nikt jednak nie jest bogatszym, nikt potniejszym, nikt wolniejszym od tego, ktry 
wszystko opuci i siebie najniej ka umie... 
Madzia zastanowia si. Czy ona potrafi najniej ka siebie? Z pewnoci  nie potrafi. 
Ale ze wszystkich cnt ludzkich ta chyba jest jej najblisz. 
Czytaa w innym miejscu: 
Nie mona wielkiej pokada ufnoci w uomnym i miertelnym czowieku, choby by 
kochanym i uytecznym... 
Nawet w Zdzisawie?  spytaa. 
...ani si te zbyt smuci, jeeli si czasem sprzeciwi i odwrci... 
No, on mi si sprzeciwia... 
Ci, co s dzi z tob, jutro mog by przeciw tobie i nawzajem: czsto si oni jak wiatr 
zmieniaj... 
Ada... panna Howard!...  pomylaa Madzia. Nie masz tu trwaego pobytu... 
Tak, ledwie par dni!  westchna. 
...gdziekolwiek obrciaby si, obc bdziesz i wdrownikiem... 
Ach, jaka prawda!... Szczeglniej, kiedy wyjad za granic... ...ani znajdziesz spoczynku, 
chyba e si z Chrystusem poczysz... 
Oblubienica Chrystusa?...  rzeka Madzia prawie przeraona. Ale w trwodze tej nie 
byo niechci, raczej zdumienie. Odwrcia kartk i trwoga jej wzrosa, znalaza bowiem jakby 
wprost do niej skierowane zapytanie: 
Po co tu si ogldasz, gdy nie tu jest miejsce twojego spoczynku... 
A wic nie u szarytek... 
W niebieskich krainach powinno by mieszkanie twoje, a na wszystko, co jest ziemskim, 
tylko jak w przechodzie spoglda naley. Mija wszystko i ty take... 
Mam umrze?... Wola Boska!... 
Zaciekawiona, wyszukaa rozdziau: O rozpamitywaniu mierci. Prdko tu bardzo koniec 
z tob nastpi, obacz, co z innych miar z tob si dzieje: dzi jest czowiek, jutro go ju 
nie wida. A gdy z oczu zniknie, mija rycho i w pamici... 
W poranku mniemaj, e nie doyjesz wieczora, wieczr za. nie miej sobie obiecywa 
nastpnego poranka... 
Jak biedny Zdzisaw!... 
Zawsze wic bd gotowa i yj tak, aby ci znienacka mier zaskoczy nie moga... 
On tak yje... Czyliby naprawd odgadywa?... 
Poczua bl w sercu i aeby doda sobie otuchy, wybraa inny rozdzia: 
Dobrze to jest, e dowiadczamy niekiedy przykroci i uciskw, albowiem budz one 
czuo w sercu czowieka... 
To samo mwi Dbicki  pomylaa Madzia. 
...ostrzegajc go, e jest wygnacem, e na tym wiecie nic takiego nie ma, na czym by 
opar nadziej. 
Nawet na Zdzisawie?...  rzeka ze smutkiem jeszcze gbszym. 
Kiedy czowiek dobrej woli przykrociami lub zymi mylami jest drczony... 
O, bardzo jestem drczona! 
...wtedy czuje, jak mu jest potrzebnym Bg, bez ktrego adne dobro utrzyma si nie 
moe. Wtedy w ndzy swojej smuci si, jczy i modli... Wtedy dopiero spostrzega naleycie, 
i prawdziwe bezpieczestwo i zupeny spokj na tym wiecie utrzyma si nie mog. 
Wic gdzie moje szczcie?...  pomylaa nad wszelki wyraz zgnbiona. 
Otworzya na los ksik i znalaza rozdzia: O yciu zakonnym. Gorco j przeszo. 
264 
Czy naprawd to mi sdzono?...  spytaa. 
Trzeba, aeby si nauczya czsto zwycia sam siebie, jeeli z innymi zachowa 
chcesz pokj i zgod... Trzeba, aeby si staa gupi dla Chrystusa, jeeli chcesz zakonne 
prowadzi ycie... 
Zawsze byam gupia!...  szepna Madzia. 
Szata zewntrzna mao znaczy: lecz zmiana obyczajw i zupene poskromienie namitnoci 
prawdziwego stanowi zakonnika... 
Aaa!... wic nie potrzebuj wstpowa do zakonu, tylko zmieni obyczaje i poskromi 
namitnoci... 
Kto szuka czegokolwiek innego jak Boga i zbawienia duszy swojej, bole tylko znajdzie 
i utrapienie. 
No, dobrze... ale jeeli chc pielgnowa chorego brata?... Zapatruj si na ywe przykady 
Ojcw witych, w ktrych janiaa prawdziwa doskonao i religia, a postrzeesz, jak 
jest drobnym i prawie niczym, co my czynimy... Nienawidzili dusz swoich na tym wiecie, 
aby je w yciu wiekuistym posiada mogli... 
Ale brata chorego nie opucili!... 
Wyrzekli si bogactw, dostojnoci, zaszczytw i krewnych, nic wiatowego nie zatrzymali... 
Madzia zamkna ksik, pena troski. Zdawao jej si, e rozmawia z niewidzialnym nauczycielem, 
ktry kae jej wyrzec si wszystkiego dla zbawienia i Boga. W tej chwili wyrzeczenie 
si wiata nie byo dla niej przykrym: wszystkie wzy czce j z ludmi obcymi ju 
rozluniy si, jeeli nie pky. Ale jak tu opuci rodzicw, a nade wszystko brata, dla ktrego 
jej opieka bya spraw ycia i mierci?... 
Dopiero chodniejsza rozwaga przypomniaa jej, e walczy ze zudzeniem. 
Nikt jej przecie nie zachca do wyrzeczenia si rodziny; nawet sam autor tej dziwnej 
ksiki zaleca tylko zmian obyczajw i zerwanie z ziemskimi namitnociami. 
Jeszcze raz odwrcia kartki i znalaza: 
Wspieraj mnie, Panie Boe mj, w dobrym przedsiwziciu i witej subie Twojej: daj 
mi dzi dobrze zacz; niczym bowiem jest, co dotychczas czyniam. 
Tak!...  mylaa Madzia  pensja, lekcje, sesje w stowarzyszeniu kobiet  to wszystko 
nic... Trzeba zmieni obyczaje, wyrzec si namitnoci i ycie powici Zdzisawowi... 
Gdybym rok temu pojechaa do niego, byby zdrw... Niechby sobie drwili, e jestem na asce 
brata i e nie pracuj samodzielnie... 
Kilkugodzinna z nadzwyczajn ksik rozmowa, ktrej towarzyszy szmer drzew, szelest 
przelatujcych ptakw albo pobone pieni wychowanek sierocego zakadu, doskonay 
wpyw wywara na Madzi. Ukoio si nerwowe rozdranienie, a jego miejsce zaja pena 
tsknoty nadzieja. Zdawao si Madzi, e na ni i na cay wiat spada subtelna mga, w ktrej 
rozpywaj si wszystkie troski ziemskie i spoza ktrej wynurza si nowy horyzont, peen 
jasnoci i spokoju. 
Przypomniaa sobie widziany kiedy obrazek. Byo tam pole zarose wiosennymi kwiatami 
i gaj; po polu przechadzay si wite kobiety, a pod gajem Matka Boska siedzc na zydlu 
przda ni ludzkich pokole. Madzia miaa jakby przeczucie, e lada chwil znajdzie si na 
owym polu, gdzie kade mgnienie oka wydaje si szczliw wiecznoci, a wieczno  
mgnieniem oka. 
Zapewne niedugo umr  pomylaa bez alu. 
Okoo drugiej wrcia do domu. Pani Burakowska powiedziaa jej, e bya tu jaka pani 
wygldajca na ubog guwernantk i napisaa list w jej pokoju. 
 Suca chciaa j podpatrywa  mwia pani Burakowska  aeby co nie zgino. 
Alem j wykrzyczaa, bo przecie nie kady potrzebujcy musi kra... 
265 
Madzia drgna spojrzawszy na kopert. Byo to pismo Ady Solskiej, ktra, wrd mnstwa 
przeprosin za swoj miao owiadczya, e bdzie tu o czwartej. A poniewa pani 
Burakowska zdawaa si czeka na objanienia dotyczce autorki listu, wic Madzia powiedziaa 
jej, e owa uboga guwernantka jest osob niezalen i uczciw, ktrej mona otworzy 
cae mieszkanie. 
Na kilka minut przed czwart Ada Solska zapukaa do drzwi i zatrzymawszy si u progu 
rzeka niemiaym gosem: 
 Przyjmiesz mnie, Madziu?... 
Madzia pobiega ku niej z otwartymi ramionami. Lecz Ada bya tak podobn do swego 
brata, Stefana, e Madzi zabrako tchu i w pierwszej chwili nie miaa odwagi uciska swojej 
przyjaciki. 
 Widzisz... ju mnie nie kochasz!...  smutnie szepna Ada. Wtem schwyciy si w objcia 
i paczc, wrd pocaunkw, zaprowadziy si na kanapk. 
 Ach, co ja wycierpiaam nie widzc ci tak dawno... mwia Ada.  Szam tu z biciem 
serca... 
 Trzecie pitro...  wtrcia Madzia. 
 Ale nie dlatego, tylko... baam si... mylaam, e jeste na mnie miertelnie obraona... 
A ty zawsze jeste anio... wita... moja ty zota Madziu... 
Znowu zaczy si caowa. 
 Wiesz, co si stao  cigna Ada.  Ten szkaradny Kotowski o mao nie zabi pana Kazimierza!... 
Mylaam, e umr, ale ju jestemy zarczeni... Nie wiem nawet, ktre z nas 
owiadczyo si: on czy ja? Zreszt wszystko jedno. 
 I jeste szczliwa?  zapytaa Madzia. 
 Ach, nawet mnie nie pytaj... Jestem tak szczliwa... tak strasznie szczliwa, e cigle 
boj si... Zdaje mi si, e umr... e nigdy si nie pobierzemy... e panu Kazimierzowi odnowi 
si rana... Ale najwicej boj si Stefka!... Ju tydzie, jak napisaam mu o wszystkim, i 
 nie mam odpowiedzi... Ty pamitasz, jak on nie lubi Kaz... pana Kazimierza?... Boe, z 
jak ja trwog czekam na jego przyjazd!... Powiadam ci, e gdyby midzy nimi doszo do 
nieporozumie, zabiabym si. 
 Daje spokj  przerwaa Madzia.  Ostatecznie masz prawo wyj, za kogo ci si podoba. 
 Aaa... prawo! Niby ty nie znasz Stefka. Co jego obchodz czyje prawa, jeeli on ich nie 
uzna? Ach, gdyby ty sprowadzia si do mnie... 
 Ja?... 
 Mj Madziu  mwia podniecona Ada  po co mamy udawa... Wiesz, jak ci kocha 
Stefek... a ja dodam, e kocha ci do dzi dnia, moe nawet bardziej... Gdybycie si pogodzili... 
gdyby wysza za niego, on pod wpywem radoci przebaczyby mi moje przywizanie 
do Kazimierza... 
Madzia rumienia si i blada; wzruszenie jej nie uszo uwagi Ady. 
 Nie zapieraj si!...  zawoaa panna Solska  mj brat nie jest ci obojtnym. A jeeli 
tak, wic... musisz wyj za niego, musisz... musisz... 
I zacza j caowa po rkach. 
Madzia cofna rce i odpara:
  To nie moe by... 
Ada przeszya j skonymi oczyma. 
 Wic chyba kochasz pana Kazimierza?...  spytaa. 
 Spojrzyj na mnie  odpara Madzia, spokojnie wytrzymujc jej paajcy wzrok. 
 Wic dlaczego nie chcesz wyj za Stefka?... 
 Wiesz chyba  rzeka Madzia po chwili  e i ja mam brata... ciko chorego... Lada 
dzie wezwie mnie i pojad za granic... a do koca ycia musz go pielgnowa... 
266 
 A kt ci broni czuwa nad bratem nawet po wyjciu za Stefka?... Moe mylisz, e on 
przeszkadzaby ci?... Nie!... Suchaj, Madziu: jed teraz do brata za granic, a my wszyscy  
Stefek, pan Kazimierz i ja podymy za wami. Gdziekolwiek ka osi twemu bratu, my 
tam osidziemy: w grach czy we Woszech, nawet w Egipcie... A gdyby go lekarze skazali 
na dusz podr morsk, to... jeszcze i tam bdziemy razem. Przecie pan Kazimierz take 
potrzebuje odzyska siy, a Stefek i ja przepadamy za podrami... No, wic powiedz tylko 
swko... jedno malekie swko: tak  a uszczliwisz Stefana i... nas oboje... No, powiedz... 
no... Mwic to panna Solska tulia si do Madzi. 
 Powiedz: tak... powiedz... 
Madzi al si jej zrobio. 
 Zastanw si, Adziu, czy mog myle o czym podobnym? - odpara:  Mnie serce 
pka na myl o biedaku, ktry... gdzie tam... ley samotny w gorczce, moe... bez nadziei, a 
ty mi kaesz... Powiedz, gdyby na serio stawiaa mi podobne danie, czy nie byoby to 
okruciestwem?... Ja ju i tak jestem nieszczliwa... 
 Masz suszno  odpara Ada powanie. 
 Dzi mwi o tym byoby egoizmem .z mojej strony... Ale kiedy... mam w Bogu nadziej... 
Madzia milczc siedziaa ze spuszczonymi oczyma. 
 C robisz, powiedz mi?...  rzeka nagle panna Solska, aeby zmieni temat rozmowy. 
 Czekam na listy od brata... na telegram, ktrym mnie wezwie. A tymczasem chodz do 
szarytek. 
 Po co?  zapytaa zdziwiona Ada. 
 Siedz u nich w ogrdku, aeby troch odpocz na wieym powietrzu, i czytam Tomasza 
a Kempis. 
 A nie mogaby to przychodzi do naszego ogrodu?...  spytaa Ada, lecz pomiarkowawszy 
si dodaa:  Wreszcie moe tamten spokojny kcik i blisko zakonnic korzystniej 
wpywaj na ciebie, biedaczko... O, ja wiem, co znaczy niepewno!... 
Poegnay si serdecznie. Madzia tego dnia nie posza do szarytek, lecz napisaa dugi list 
do Iksinowa do majora. Opowiedziaa mu o chorobie Zdzisawa i prosia, aeby w sekrecie 
przed rodzicami wyrobi jej paszport. 
Od tej pory znowu zaczo si dla Madzi szczeglne ycie. Dobrze sypiaa, niewiele jada 
i cae dnie przepdzaa w ogrodzie szarytek czytajc albo ywoty witych, albo Tomasza a 
Kempis. 
Gdyby spytano, ile czasu upyno jej w ten sposb, nie umiaaby odpowiedzie. Zdawao 
jej si, e powolnym ruchem spada w jak bkitn otcha obojtnoci dla spraw ziemskich. 
Z kad chwil otaczajcy j wiat traci rzeczywisto, ktra natomiast wynurzaa si z nieznanej 
gbiny. Byo z ni jak z czowiekiem, ktry w chwili wyranego snu mwi: a jednak 
to tylko sen; ci ludzie s przywidzeniem i ja sam jestem kim innym... 
Niekiedy trafiay si jej przebudzenia. To przyszed list, w ktrym Zdzisaw donosi, e 
jest zdrw i zabawi kilka tygodni w Wiedniu dla obejrzenia miasta. To znalaza w swoim 
pokoju bilet wizytowy pana Stefana Zgierskiego, a innym razem pani Heleny z Norskich 
Korkowiczowej. To znowu jaka znajoma w demonstracyjny sposb nie przywitaa si z ni 
na ulicy; ale czy to bya panna aneta, narzeczona pana Fajkowskiego, czy Mania Lewiska?... 
Madzia nie zauwaya. 
Jednego dnia pani Burakowska z min zakopotan przypomniaa Madzi, e kasjerka skadu 
materiaw aptecznych wraca do swego pokoju i e Madzia musi pomyle o mieszkaniu 
dla siebie. 
 Niech mnie pani przeprowadzi do pokoju obok kuchni, ktry jest wolny... Przecie to tylko 
na par dni. Za par dni brat mnie wezwie i wyjad. 
267 
 Tak... ale i ten pokj... Zgaszaj si kandydatki...  mwia pani Burakowska. A potem 
dodaa: 
 Na par dni moe pani przeprowadzi si do hotelu. 
Madzia wstrzsna si: w sowach tych uczua prawie obelg. Spojrzaa na gospodyni i 
chciaa zapyta: co to znaczy?... 
Lecz w tej chwili znowu ogarn j apatyczny spokj i znowu zacza pogra si w ow 
otcha, w ktrej rzeczy ziemskie rozpuszczay si jak lodowate gry w socu. 
Nie odpowiedziaa nic pani Burakowskiej i posza do szarytek. 
Zdawao si jej, e na tym wiecie nie ma waniejszych zaj, jak czyta witobliwe 
ksiki, pomaga sierotom przy szyciu bielizny albo piewa z nimi nabone pieni. 
Nazajutrz w czasie obiadu pani Burakowska oddaa jej list z Iksinowa. Madzia na adresie 
poznaa rk matki. 
Winszuj ci  pisaa doktorowa  skutkw samodzielnoci. Cae miasto mwi, e stracia 
miejsce u panny Malinowskiej przez ze prowadzenie, e spacerujesz z kawalerami, a 
nawet e bywasz w hotelach. Nie rozumiem rda tych haniebnych pogosek, ale z miny 
ojca widz, e i on co sysza, bo od kilku dni wyglda jak z krzya zdjty. 
Ile w tym wszystkim prawdy, nie pytam si ciebie; zbierasz plon waszej nikczemnej 
emancypacji i lekcewaenia rodzicielskich przestrg. Nie gniewam si, nie upominam ci ani 
rad nie udzielam. Ale przypominam, e nosisz nazwisko, ktre naley do Zofii i do Zdzisawa 
Brzeskich, i jeeli mylisz dalej w taki sposb pracowa samodzielnie, to przynajmniej 
we sobie pseudonim, jak zrobia twoja zmara przyjacika Stella. 
Madzia zblada i nie skoczywszy obiadu wysza do swego pokoiku. Zapakaa cicho, poleaa 
na ku  i w godzin pniej bya w ogrodzie szarytek z Tomaszem a Kempis w rku. 
Nie jest prawdziwie cierpliwym  czytaa  kto nie chce cierpie, tylko ile mu si zdaje i 
od kogo mu si podoba. Prawdziwie cierpliwy nie uwaa, jaki czowiek go trapi... Lecz zarwno 
od wszelkiego stworzenia, ilekolwiek i kiedykolwiek mu si co przeciwnego zdarzy, 
wszystko z rki Boskiej wdzicznie przyjmuje i za niezmierny zysk poczyta. Bo nic, jakkolwiek 
byoby drobnym byle dla Boga zniesionym, bez zasugi przed Bogiem przej nie moe... 
. 
Nie trap si, crko  mwia w innym miejscu ksika jeli niektrzy le o tobie myl i 
mwi, czego by nierada sysze. Ty gorzej jeszcze o sobie myle powinna i wierzy, e 
nikt nie jest sabszym od ciebie... Nie w uciech ludzi pokj twj zakadaj: czyli bowiem o 
tobie dobrze, czy le sdzi bd, ty przez to nie staniesz si innym czowiekiem. Gdzie jest 
prawdziwy spokj i prawdziwa chwaa? Czyli nie we mnie? 
A jednak ten surowy list  mylaa Madzia  pochodzi od matki, ktra odtrca mnie w 
imieniu rodziny. I za co?... 
Uczua bl w sercu i zacza przeglda inny rozdzia. 
Trzeba pomin wszelkie stworzenia  radzi duch  siebie samego zupenie opuci i 
wznie si myl a do owego stanowiska, z ktrego widzie si daje, e nie ma nic midzy 
stworzeniami, co by Tobie, Stworzycielu wszechrzeczy, byo podobne... Co tylko Bogiem nie 
jest, niczym jest i za nic poczytane by powinno. 
Odpocza i wyszukaa rozdzia: O pragnieniu ycia wiekuistego. 
Crko! Kiedy poczuwasz w sobie wlan z gry dz wiekuistej szczliwoci i z wizw 
ciaa wyj pragniesz, aby moga oglda niczym nie przymion wiato moj, rozszerz 
serce twoje i w radosnej wdzicznoci przyjm to wite natchnienie... 
Musisz jeszcze by dowiadczon na ziemi i przez wiele utrapie przechodzi. Wie si 
bdzie, co si podoba innym: nie uda si, co si podoba tobie. Suchanym bdzie, co inni 
mwi, a co ty mwisz, poczytywanym za nic. Inni prosi bd i otrzymaj; ty prosi bdziesz 
i nic nie wskrasz. Syn inni bd w uciech ludzi, o tobie nikt ani wspomni... 
268 
Lecz zwaaj, crko! owoc tych dolegliwoci, prdki ich koniec i nader wielk nagrod: a 
zamiast twardego ciaru uczujesz cierpliwo twoj najsilniej pokrzepion. Bo za t marn 
wol, ktrej teraz dobrowolnie odstpujesz, w niebie na zawszy wol twoj mie bdziesz... 
Tam oddam chwa za poniesione obelgi, rado za smutek, a na miejsce ponienia krlewskie 
na wieki siedlisko... 
Kiedy mrok zapad i Madzia zamkna ksik, dziwia si, e tak przykro sprawi jej 
list matki. Czyli nie zapowiedziano, e przez wiele utrapie musi przechodzi?... A czy 
cierpienia nie strac wartoci, jeeli nie potrafi przenosi ich z rezygnacj? 
Przeszo znowu kilka dni, w cigu ktrych nie odbieraa listw od brata. 
Zapewne nie chce mu si pisa  mylaa.  A moe jest w drodze?... A moe chce zrobi 
mi niespodziank i lada godzin przyszle telegram, aebym przyjedaa?... 
Ale poza tymi przypuszczeniami w jej duszy nurtoway dwie obawy: e Zdzisaw ciej 
zachorowa albo... wypar si jej jak matka..: 
Obaw tych Madzia nie tylko nie sformuowaa, lecz nawet nie pozwolia im uwiadomi 
si. Ilekro na tle jej niepokojw pocz zarysowywa si frazes: ciej zachorowa, Madzia 
szeptaa 
Zdrowa Maria albo chwytaa Tomasza a Kempis i pograa si w czytaniu. 
W cigu tygodnia spowiadaa si drugi raz, tym razem w kaplicy szarytek; otoczya si 
pobonymi ksikami i cae dnie mylaa o Bogu, ostatniej nadziei cierpicych. Dusza jej 
coraz gbiej zatapiaa si w niebie; w pamici coraz dokadniej zacieray si stosunki ziemskie. 
Co tylko Bogiem nie jest, niczym nie jest i za nic poczytane by powinno  powtarzaa 
coraz czciej, wrd coraz gwatowniejszych uniesie. 
Nareszcie jednego poudnia bryftrygier przynis jej od razu dwie karty korespondencyjne 
z Wiednia. W obu Zdzisaw donosi, e zajty jest zwiedzaniem piknych okolic tamtejszych 
i. e jeszcze nie zwoywa konsylium lekarzy. 
Jak on nie dba o siebie...  pomylaa Madzia z gorycz. 
Nagle wzrok jej pad na dat jednej z kart: by pity wrzenia, a na drugiej trzeci. 
Trzeci jest dzisiaj  rzeka  a pity pojutrze... Dlaczego on pisa daty wczeniejsze?... 
Czy jest tak chory, e traci pami, czy... ju go tak znudziy listy do mnie?... 
Nie jada obiadu, tylko mwic pacierz pobiega do szarytek. Troch popracowaa w 
szwalni z sierotami, a potem wysza do ogrodu ze swoj ukochan ksik. 
Kiedy czowiek dojdzie do tego  czytaa  i u adnego stworzenia nie szuka pociechy, 
wtedy dopiero w Bogu doskonale smakowa zaczyna. Wtedy spokojnym bdzie, jakkolwiek 
si rzeczy obrc. 
Wtedy ani si pomylnoci zbyt uraduje, ani lada przeciwnoci stroska. Lecz odda si 
cakowicie i z ufnoci Bogu, ktry dla niego wszdzie jest wszystkim: dla ktrego w istocie 
nic nie ginie ani umiera, ale wszystko dla Niego yje i suy na kade Jego skinienie... 
 To samo mwi Dbicki  rzeka. To przypomnienie napenio j radoci tym ywsz, 
gdy przerzucajc kartki znalaza jakby proroctwo dla siebie: 
Przyjdzie pokj w dniu jednym, ktry jest Bogu wiadomy. A dzie ten bdzie nie jak w 
doczesnym yciu przeplatany noc, lecz bdzie to wiato wiekuista, jasno nieskoczona, 
pokj trway i spoczynek bezpieczny... 
Sowo w sowo to mwi Dbicki... 
Niepokj jej odlecia, kiedy czytaa pgosem, rozmarzona, pena zachwytu: 
Wielk rzecz jest mio i wielkim ze wszech miar dobrem, ktra jedynie lekkim czyni 
wszystko, co jest trudne... Mio ciaru nie czuje; o trudy nie dba, porywa si nad siy, nie 
pyta o niepodobiestwo, bo wszystko . mniema dla siebie podobnym i dozwolonym... 
269 
Mio czuwa i wrd snu nie zasypia. Wrd pracy nie utrudza si, wrd ptw nie jest 
sptana; wrd trwogi nie miesza si, lecz jak ywy pomie w gr wybucha i bezpiecznie 
przechodzi. 
Madzi zdawao si, e widzi otwarte niebo i syszy niemiertelne chry zawodzce pie 
triumfu: 
Nad wszystko i we wszystkim spoczniesz, duszo moja, w Panu, bo On jest wiekuistym 
spoczynkiem witych. 
Nad wszelkie dary i aski, ktre wla i udzieli moesz; nad wszelk rado i uniesienie, 
jak myl uczu i poj zdoa. 
Nad aniow i archaniow i nad wszystkie niebios zastpy; nad wszystko widome i nad 
wszystko, czym nie jeste Ty, o Boe mj!... 
W tej chwili kto dotkn jej ramienia. Madzia odwrcia gow i zobaczya mod szarytk. 
 Co siostra kae?  zapytaa z umiechem. 
 Matka Apolonia prosi pani do parlatorium. 
Madzia posza za siostr, odurzona, pena niebiaskich widze. Nagle oprzytomniaa: w 
parlatorium, obok matki Apolonii, sta Dbicki. Jego policzki byy jakby obwise i miay 
ziemist barw. 
Madzia spojrzaa na niego, na staruszk zakonnic i par razy potara czoo. A gdy Dbicki 
drc rk powoli zacz wydobywa jaki papier z kieszeni, Madzia powstrzymaa go i 
rzeka: 
 Wiem, Zdzisaw nie yje. 
270 
41 Na jakie brzegi niekiedy wyrzucaj fale wiata? 
W poowie wrzenia, okoo sidmej wieczr, od tumu przechodniw, ktrzy mijali paac 
Solskich, oderwa si niewysoki jegomo w szarym paltocie i skrci na dziedziniec. 
Przy elaznej bramie nie byo nikogo; z budki stra, gdzie pono czerwone wiato, dolatyway 
faszywe dwiki skrzypcw. Na pustym dziedzicu widy suchotnicze drzewka i 
biegao kilkoro dzieci bawicych si ciskaniem bengalskich zapaek. Zreszt bya cisza. 
Jegomo w szarym paltocie spojrza na korpus paacu ostro rysujcy si na zotych blaskach 
zorzy wieczornej, potem  na lewe skrzydo, nad ktrym ju lnia Wega. Zajrza w 
okna biblioteki, gdzie panowaa ciemno, powoli zbliy si do drzwi frontowych i znik pod 
kolumnami. 
Drzwi byy otwarte, a po marmurowej posadzce sieni przechadzaa si cisza i pustka. Jegomo 
rwnym krokiem wszed na pierwsze pitro, wyj z kieszeni klucz i otworzy pokoje 
nalece do pana tego domu. 
Wszdzie mrok, cisza i pustka. 
Go nie zdejmujc kapelusza min kilka salonw, gdzie, jakby w oczekiwaniu na powrt 
gospodarza, zdjto pokrowce z mebli. Potem wszed do pokojw Ady Solskiej, rwnie cichych, 
mrocznych i pustych; nareszcie skrci do mieszkania, ktre niegdy zajmowaa Madzia. 
Uczu wiey powiew i spostrzeg, e balkon jest otwarty. Zatrzyma si we drzwiach i 
patrzy na ogrd, ktrego drzewa brunatniay i ky; na zoty zachd i na Weg, brylant 
poncy wrd nieba. 
Wieczr by pogodny i ciepy niby pocaunek odchodzcego lata; ale nad rolinnoci 
unosi si melancholijny czar jesieni, ktrej nieujta mga przenika ludzk istot i skrapla si 
w duszy jak za bezprzyczynowego alu. 
Go opar si na porce balkonu; wida wpatrywa si w niedostrzegalne ksztaty nocy i 
wsuchiwa si w niem melodi jesieni, bo ciko westchn. 
W tej chwili w altance stojcej prawie pod balkonem odezwa si gruby gos: 
 Tak mnie bol nagniotki... Zaoybym si, e jutro bdzie sota. 
 Wic w, anioku, pantofle  odezwa si gos niewieci. Aha  pomyla go  pan 
Mydeko obchodzi w tej altance miodowy miesic... 
 Kiedy nie chce mi si szuka pantofli  odpar bas. 
 Ja ci znajd, duszko... 
 Trzeba jeszcze ciga buty!...  mrukn bas. 
 Ale ja ci zdejm... Przeciee ty mj... cay mj... moja pieszczotka... mj koteczek... 
Oho!...  rzek go do siebie.  Eks-panna Howard mocno awanturuje si... 
I dziwi si teraz, e Ada robi gupstwa!... 
Cicho opuci balkon i usiad na fotelu. Pooy kapelusz na komodzie, opar gow o porcz 
i duma, duma... 
Nagle zdao mu si, e syszy szelest kobiecej sukni. Chcia si zerwa... To zeschy li z 
balkonu wsun si do pokoju. 
Ach  szepn  co ja zrobiem... co ja zrobiem!... 
Teraz naprawd z dalszych apartamentw dolecia odgos stpa i rozmowa. 
Go przeszed do mieszkania Ady i przez otwarte drzwi zobaczy w salonie dwch ludzi: 
jeden by niski i pkaty, drugi, odziany w liberi, trzyma w rku kandelabr z zapalonymi 
wiecami. 
271 
 No, niech pan patrzy, gdzie jest? Przecie pan hrabia nie szpilka!...  gniewa si ten z 
kandelabrem. 
 A ja ci mwi, e hrabia przyjecha i najwyej kwadrans temu wszed do siebie. adnie 
pilnujecie paacu!...  odpowiedzia pkaty. 
Jegomo w szarym paltocie wszed do sali, a pkaty pan zawoa: 
 O, widzisz, gapiu!... Najnisza suga pana hrabiego  doda kaniajc si. 
Lokaj osupia zobaczywszy w salonie obcego czowieka, a o mao nie rzuci na ziemi 
kandelabru, gdy przekona si, e tym obcym jest jego pan. 
 Zanie wiato do gabinetu  rzek Solski do lokaja. Prosz, panie Zgierski... c nowego? 
Lokaj zdj palto z Solskiego, zapali w gabinecie cztery gazowe lampy i  wyszed, blady 
z trwogi. Wwczas pan Zgierski zacz znionym gosem: 
 Wane wiadomoci. Nasi wspzawodnicy ju blokuj pana Kazimierza Norskiego liczc, 
e za jego porednictwem uda im si zdoby cz akcyj naszej cukrowni. 
 Wtpi  odpar niedbale Solski rzucajc si na fotel przed biurkiem.  Mj przyszy 
szwagier za wiele ma rozumu, aeby pozbywa si takich papierw. 
Gdyby piorun zelizn si po okrgych ksztatach pana Zgierskiego, nie zdziwiby go 
wicej anieli taka odpowied. Solski nazywa pana Kazimierza swoim szwagrem?... Koniec 
wiata!... 
Bya chwila ciszy. Lecz e pan Zgierski dawi si milczeniem, wic zacz tym razem z 
innego tonu: 
 Ale co za fatalny wypadek... Biedny doktr Kotowski do dzi dnia nie moe strawi 
swojego strzau... Schud, zmizernia...  Tak  odpowiedzia Solski  powinien by mierzy 
w lewy bok i troch niej. No, ale trudno. 
Pan Zgierski a opar si o biurko i naprawd oniemia. 
 C  odezwa si Solski  panna Brzeska wci jest u szarytek? 
 Gorzej!...  pochwyci pan Zgierski.  Wczoraj przyjecha jej ojciec ze starym majorem 
(pamita pan hrabia?...)  i pozwoli pannie Magdalenie zosta szarytk. Panna Ada, pan 
Norski, pani Helena Korkowiczowa, sowem  wszyscy jestemy zrozpaczeni. Ale co robi?... 
 C ostatecznie skonio pann Brzesk?...  spyta Solski opierajc si na rku w taki 
sposb, aeby przysoni twarz. 
 Ostatni kropl goryczy bya mier brata, o czym miaem zaszczyt pisa hrabiemu... 
Ale waciwy grunt przygotoway plotki... oszczerstwo, ktre nie cofa si nawet wobec 
witych istot... Przez par miesicy Warszawa po prostu wya... A za co?... e ten prawdziwy 
anio w ludzkim ciele odwiedzi konajc, chcia pomc sierocie i pielgnowa chorego 
brata!... 
Wszystkie niegdy przyjaciki (z wyjtkiem drugiego anioa: panny Ady) opuciy nieszczliw... 
ba! nawet day jej odczu swoje niezadowolenie. No, a by i taki dzie, e panna 
Magdalena moga znale si na bruku, gdy gospodyni, od ktrej wynaja lokal, kazaa 
rzeczy jej wynie na korytarz... 
 Tak!...  odpar Solski.  Zdaje mi si jednak, e i pan do tego ogrdka cisne par 
kamykw... 
 Ja?...  krzykn Zgierski uderzajc si w piersi.  Ja?... Czy dlatego, e uwaaem za 
obowizek komunikowa hrabiemu wszystko, co doszo do mojej wiadomoci?... Musi przecie 
hrabia przyzna, e zawsze byem cisy i nigdy nie splamiem si kamstwem... 
 No tak... Ja te nie stawiam zarzutw... Zreszt wypadek ten nie wpynie na nasze stosunki... 
Owszem, pan bdzie mia teraz osiemset rubli pensji... 
 A wic hrabia nie gniewa si na mnie!...  zawoa dramatycznym gosem pan Zgierski. 
 Hrabia nie straci dla mnie szacunku?... 
272 
 Nigdy go nie miaem  mrukn Solski, ale tak cicho, e pan Zgierski mg nie usysze. 
I z pewnoci nie sysza. Z ca bowiem swobod i elegancj zacz rozmow o kwestii 
cukrowniczej, a w kilka minut jak najczulej poegna Solskiego. 
Tymczasem suba ustroiwszy si w liberi owietlia salony; w kuchni zapon ogie, z 
kredensu wydobyto porcelan i srebra. Po smej przed gwne drzwi zajechaa kareta, a w 
chwil pniej do pokoju Solskiego wesza jego siostra, Ada. 
Ciemny strj potgowa blado jej twarzy; ale w drobnej postaci malowaa si energia, a 
w skonych oczach migotay iskry. Solski powsta od biurka i serdecznie ucaowa siostr. 
 Jake si miewasz?  spyta tonem niezwykle agodnym. 
Zdumiona Ada cofna si i znowu przybierajc postaw obronn zapytaa: 
 Czy odebrae mj list w kocu sierpnia? Solski patrzy na ni z umiechem. 
 Chcesz powiedzie  czy wiem, e zarczya si z Norskim?... Ale wiem i nie tylko od 
ciebie. 
 I c ty na to?... 
 Prosz Boga, aeby was bogosawi; a swoj drog radz ci zrobi przed lubem intercyz. 
Nawet bd ci suy w tej sprawie, jeeli zadasz. 
W tej chwili Ada upada na kolana, obja brata za nogi i caujc je szeptaa z paczem: 
 Ty mj bracie jedyny... mj ojcze... moja matko... Ach, jak ja ciebie kocham!... 
Solski podnis j, zaprowadzi na kanap, otar zy i tulc j odpar: 
 Czy naprawd mylaa, e bybym zdolny przeszkadza ci do szczcia? 
 I ty to mwisz, Stefku, ty?... Wic on moe prosi ci o moj rk?... 
 Naturalnie. Jestem przecie twoim opiekunem. 
Ada jeszcze raz chciaa upa bratu do ng, lecz nie pozwoli. Zdj z niej kapelusz, 
okrywk i stopniowo uspokoi, tak i odzyskaa dobry humor. 
 Boe!...  mwia  jak ja ju dawno nie miaam si... 
Na herbat do gabinetu Ady przywlk si Dbicki. Gdy suba odesza i zostali tylko we 
troje, Solski, widocznie wzruszony, zapyta: 
 C z pann Magdalen, profesorze?... 
 Ano... nic. Wstpuje do szarytek. Ojciec pozwoli; dzi pisali jakie podania... 
Solskiemu twarz pociemniaa. 
On zawsze spokojny...  wtrcia Ada. 
Dbicki podnis na nich agodne oczy. 
 Dlaczego miabym mwi inaczej?...  odpowiedzia.  Przecie i jej naley si, jeeli 
nie szczcie, to przynajmniej spokj... A po chwili milczenia doda: 
 Chorzy, kalecy, zwierzta, nawet przestpcy znajduj przytuek i odpowiednie warunki 
bytu. Z jakieje racji dusza wyjtkowo szlachetna ma by pozbawiona tych praw?... 
 Jak to?  wybuchn Solski  wic sdzisz pan, e habit...  Pozwoli jej opiekowa si 
sierotami, doglda chorych, pomaga nieszczliwym bez naraenia si na obelgi i krzywdy... 
odpowiedzia Dbicki.  Ona zawsze czua do tego pocig, no i dzi znalaza pole. 
Solski wzruszy ramionami i zacz bbni w st; wreszcie rzek: 
 Ale, ale... Wiesz, Ada, kogo spotkaem w Wiedniu?... Ludwika Krukowskiego i jego 
siostr. Wystawowa para dziwakw!... Ot oni mieszkali w Iksinowie, znali Brzeskich, a 
nawet Ludwik stara si o pann Magdalen i dosta kosza... 
Pomimo to nie masz pojcia, z jak czci mwili o caej familii, a w szczeglnoci o pannie 
Magdalenie. W tej kobiecie jest naprawd co nadludzkiego... A jednak rzucano na ni 
najpodlejsze oszczerstwa wanie z czasw pobytu w Iksinowie. Mwiono, e romansowaa z 
jakim starym majorem, ktry zapisa jej majtek... 
 Ten major jest w Warszawie  wtrci Dbicki. 
 A co najgorsze, powiedziano e przez pann Magdalen zabi si jaki urzdnik pocztowy... 
273 
 Wszystko nikczemny fasz!...  mwi Solski uderzajc pici w st.  Zabi si urzdnik, 
ale przez t pann, ktra swoj win bezczelnie zwalia na Madzi... Krukowski opowiedzia 
mi to ze szczegami... 
 Tobie t plotk podszepnito w Warszawie?  spytaa Ada. 
 Rozumie si... Dlatego wyjechaem za granic. 
 Dlaczegoe mnie nie zapyta? 
 Ach, czy ja wiem... Byem na p obkany... Prawda, e reflektowa mnie profesor, tomaczy 
zachowanie si panny Magdaleny wzgldem nas... Ju zaczem uspakaja si, gdy 
spada plotka o tym urzdniku i o zapisie majora... 
I pomyle, e to ja razem z bezimienn cib otrw popchnem j do klasztoru!... 
Solski zerwa si rozgorczkowany i chodzc mwi: 
 Dziecinny projekt  zamyka si u szarytek! yjc wrd ludzi ona wicej dobrego moe 
zrobi anieli tam... Profesor ma obowizek wytomaczy jej... Przecie te same ochrony, 
szpitale i czy ja ju wiem co, panna Magdalena moe mie u siebie, a wpyw  bez porwnania 
wikszy. To... to jest zbiegostwo woa zmienionym gosem  to zdrada spoeczestwa!... 
wiat ma zanadto kobiet, ktre myl o zabawach, strojach, kokieterii... ale takich jak ona 
brak mu i dlatego jest le... 
 Stefan ma racj...  wtrcia Ada, surowo patrzc na Dbickiego. 
 Robiem, com mg - odpowiedzia profesor  przytaczaem rozmaite argumenta, ale... 
Argument przekonywa myl spokojn, ale nie uleczy zranionego uczucia. 
 Wic powiedz jej, e zakopujc si w tym grobie ywych, zdradza... Nie, to jeszcze za 
sabe... ona  okrada ludzko!... Niech sobie przypomni, jeeli jest tak pobona  cign 
rozdraniony Solski  przypowie o zakopanych talentach... Bg nie na to daje ludziom 
wielkie zalety, aeby uciekali na pustyni... To jest gorsze anieli nienawi; to jest pycha i 
pogarda dla czowieczestwa... Profesor kiwa gow. 
 Mj kochany, masz racj  rzek.  Mniej wicej to samo mwiem nie tylko ja, ale 
przede wszystkim w stary major, ktry wcieka si na pann Magdalen nie gorzej od ciebie. 
I wiesz, co odpowiedziaa? 
Zlitujcie si, nie cignijcie mnie tam, skd uciekam; gdzie straciam spokj i wiar, a 
mogam straci rozum. Mnie tu jest dobrze, a tam byo strasznie. 
Oto s sowa panny Brzeskiej. 
 Jest biedactwo ogromnie rozdraniona; sama to uwaaam  wtrcia Ada. 
 Zapewne  rzek Dbicki. 
 Ale rozdranienia przechodz  doda Solski. 
 Moe i to przejdzie  odpar Dbicki. 
 Ach, jeste profesor nieznony ze swoim spokojem!...  zawoa Solski. 
 I ty byby spokojniejszy, gdyby w tym wypadku zamiast zdrady, zbiegostwa czy rozdranionych 
nerww widzia tylko prawo natury. 
 Co znowu, co?...  zawoa Solski zatrzymujc si przed swoim nauczycielem. 
Dbicki patrzy na niego i zapyta: 
 Czy wiesz o tym, e panna Magdalena jest naprawd istot wyjtkow? 
 Sam tak zawsze mwiem... To geniusz uczucia w kobiecej postaci... Ani ladu egoizmu, 
tylko jakie utosamienie si czy rozpynienie w cudzych sercach... Ona zawsze czua za 
wszystko i wszystkich, prawie zapominajc o sobie. 
 Doskonaego wyrazu uye: geniusz uczucia  prawi Dbicki.  Tak... S geniusze 
woli, ktrzy maj wielkie cele i umiej robi odpowiednie plany, cho nie zawsze dopisuj 
im rodki. S geniusze myli, ktrych wzrok ogarnia bardzo szeroki horyzont i trafia w rdze 
kadej kwestii, lecz znowu ci nie zawsze znajduj suchaczw. I s geniusze uczucia, ktrzy, 
jak dobrze powiedziae, czuj za wszystko i wszystkich, lecz sami  u nikogo nie znajduj 
oddwiku. 
274 
Ot widzisz: wspln cech nadzwyczajnych jednostek jest  brak proporcji midzy nimi 
a ogem, ktry skada si z ludzi miernych. My doskonale umiemy ocenia  na przykad  
pikno, majtek, powodzenie; ale stanowczo brak nam zmysu do taksowania wielkich celw, 
szerokich rzutw oka albo serc anielskich... 
 Paradoksy!...  wtrci Solski. 
 Bynajmniej, to s codzienne fakta. Spojrzyj dokoa: kto odgrywa gone role, zdobywa 
majtki i cieszy si powodzeniem? W dziewidziesiciu na sto wypadkw nie nadzwyczajna 
zdolno, ale troch wydatniejsza miernota. I to jest naturalne: nawet lepy oceni przedmiot 
wyszy od niego o p okcia; ale w aden sposb nie oceni gry, choby go na jej szczyt 
zaprowadzi. 
 Zdaje mi si, e pan jest niesprawiedliwy  odezwaa si Ada. 
 Wic niech pani wemie histori. My, ktrzy czytamy ju skomentowane dziea geniuszw 
albo korzystamy z ich prac, jestemy przekonani, e nic atwiejszego, jak pozna si na 
geniuszu. Tymczasem, ktry by z nich od razu poznany?... Filantropw mczono lub wymiewano; 
wynalazcw nazywano wariatami, a reformatorw heretykami. Mona gow postawi 
o zakad, e z dwu ludzi stajcych do jakiego wycigu w dziedzinie ducha  mierno 
od razu zdobdzie podziw i oklaski, a geniusz  przede wszystkim zaniepokoi widzw. I dopiero 
nastpujce pokolenia dostrzegaj, e jeden przelicznie chodzi po wyszlifowanych 
gocicach, a drugi  stwarza nowe wiaty. Znaem matematyka, ktrego formuy sigaj 
nieledwie do pocztkw stworzenia, i nie mg dosta wyszej posady nad tysic rubli, podczas 
gdy jego koledzy buchalterowie mieli po kilka tysicy. Ukazywano mi przyrodnika, ktry 
robi odkrycia w nowej dziedzinie zjawisk, a ktremu zarzucali antagonici, e nie wie  
ile pies ma zbw i jakie? 
Nareszcie z tej garstki dam, na ktre patrzylimy wszyscy: pikna panna Norska zdobya 
majtek, postrzelona panna Howard dostaa ma, Bogu ducha winna Lewiska bdzie miaa 
ma i dobrobyt, a wszystkie trzy  wielki szacunek u wiata. Tylko panna Brzeska, wychostana 
plotkami, musi a do szarytek ucieka przed potwarz. Biada orom w menaerii, 
szczliwe gsi w kojcu! 
 Wiem, co zrobi...  rzek nagle Solski i strzeli z palcw. 
 Ach, jak to dobrze!  zawoaa Ada, pena wiary w praktyczno brata. 
 Gdzie mieszka doktr Brzeski?...  zapyta Stefan.  Pjdziemy tam jutro i profesor zapozna 
mnie z nim. 
 Oni mieszkaj na Dziekance, bo to, wedug majora, najporzdniejszy hotel w Warszawie 
 odpar Dbicki.  Jeeli jednak masz jakie plany, to nie rachuj na pomoc Brzeskiego, tylko 
na majora. To dzielny starzec, a przy tym zna twego dziadka. 
 Doprawdy? 
Na tym skoczono rozmow i wszyscy rozeszli si. Ale w mieszkaniu Stefana wiecio si 
do trzeciej rano. 
Nazajutrz okoo poudnia Solski w towarzystwie profesora zapuka do drzwi numeru na 
Dziekance. Otworzy im siwy starzec z najeonymi wsami i faworytami, trzymajcy ogromn 
fajk w zbach. 
W gbi pokoju, pod oknem, siedzia kto drugi, ktry na widok goci nie podnis gowy. 
Starzec z fajk spostrzegszy Stefana przysoni oczy rk jak daszkiem, przypatrzy si i 
zawoa: 
 H?... a kto to? Czy nie Solski?...  Solski  odpar pan Stefan. 
 Sowo stao si ciaem!...  krzycza popdliwy starzec. Przecie ten chopak wyglda, 
jakby odziedziczy skr po swoim dziadku... Chod  ino tu... 
Obejrza go, pocaowa w czoo i prawi: 
275 
 Wiesz ty, e twj dziad, Stefan, komenderowa nasz brygad?... Aaa... co to by za onierz!... 
W ogie i wod poleciaby za sztandarem i  za spdnic... Jeeli i ty wdae si w 
niego, no to niech was nie znam!... 
Profesor przedstawi pana Stefana doktorowi Brzeskiemu, ktry siedzia na krzele zgity 
i nieruchomy. 
 To pan chyba wczoraj wrci z zagranicy?  zapyta doktr.  Straciem tam syna... 
 O, tylko ju daj pokj z synem!...  zawoa major.  Gdyby si o niego nie stara, nie 
byby straci. 
 atwo ci artowa, bo nie masz dzieci...  westchn doktr. 
 Jak to?... Co to?...  wybuchn major.  Owszem, tym wicej cierpi, e nie tylko nie 
wiem, ktry mi umar, ale nawet nie wiem, jak mu byo na imi. Syn... syn... syn!... I my 
umrzemy, cho take jestemy synami. Nie spadlimy jak aby z deszczem... 
 Mia dwadziecia siedem lat  mwi jednostajnym gosem doktr  pracowa na siebie, 
ba!... na nas, i umar... Nic nie wiemy, co si z nim dzieje, czekamy listu z Moskwy, a tu 
przychodzi telegram z Wiednia... Taka dziwna mier... 
 Szczeglniej dla ciebie dziwna!  wtrci major.  Mao to ludzi wyprawi na tamten 
wiat? 
Solski spojrza na majora z wymwk; starzec spostrzeg to i odpar: 
 Gorszysz si?... Mj kochany, gdybym ja mu nie la pomyj na eb, to jutro leliby mu 
zimn wod. Po co on ma siedzie jak sowa w dziupli i duma?... Niech klnie, niech pacze, 
niech si modli, to i ja bd mu pomaga!... Ale za te dumania bd drwi i sobaczy, a mu 
krew popynie oczyma. 
Rzeczywicie doktr podnis gow i spojrza na swoich goci mniej apatycznym wzrokiem. 
 A jeszcze w dodatku  rzek  crka wstpuje do szarytek. Straszna rzecz, jak nieszczcie 
nigdy samo nie chodzi. 
 W tej wanie sprawie przyszlimy...  wtrci Dbicki. 
Solski podnis si z krzesa. 
 Panie doktorze  zacz  sdz, e nazwisko moje nie jest panu obcym... 
 A tak... Bylicie oboje z siostr przyjacimi Madzi. Wiem, wiem... 
Ucisn Solskiego, ktry pocaowawszy go w rami rzek wzruszony: 
 Panie, mam zaszczyt prosi o rk paskiej crki Magdaleny... 
 Albo ona ju moja!...  odpar doktr. 
 Tere fere!...  zawoa major. I caujc drugi raz w gow Solskiego, mwi: 
 Owszem, oddajemy ci Madzi, tylko odbierz j zakonnicom... Powiadam ci, Solski  
prawi starzec wytrzsajc mu rk pod nosem  jeeli ona zrobi na tobie dobry interes, bo 
sysz magnat, to ty na niej zrobisz tysic razy lepszy. Niech mnie diabli porw, jak tu stoj, 
e milszej i szlachetniejszej dziewczyny nie znajdziesz na caym wiecie... 
A ochryp stary, tak wrzeszcza. 
 Wanie  zacz Dbicki  chcielimy si naradzi nad sposobami wydobycia panny 
Magdaleny... 
 Dajcie spokj  odezwa si doktr  przecie jej tam nie wi꿹... 
 Co tu radzi?...  przerwa major.  Ty, mj Solski, nie rad si ojca ani tego drugiego 
niedogi  profesora. Tylko jeeli pynie w tobie krew dziada, wyjd na podwrze, gdzie 
daj je kaczkom, i przypatrz si kaczorowi. 
Co robi zakochany kaczor?... Mylisz, e wzdycha albo naradza si z kim?... Gdzie tam... 
On naprzd zjada swoj porcj i porcj panny, a potem  bez adnych madrygaw  bierze 
ukochan za czub i prowadzi do urzdnika stanu cywilnego. Taki by nasz dawny system, 
dobry system. Ale sprbuj z bab ceregieli  a nie wybrniesz z tarapatw! 
276 
Uchwalono, e jeszcze dzi pjd do Madzi: ojciec, major i Dbicki, i owiadcz Solskiego. 
 Gupie te owiadczyny!  mrucza major.  Ja, dopki nie mwiem nic, miaem szczcie 
w mioci, ale niech tylko odezwaem si z komplimentem czy owiadczeniem, zaraz 
pokazywali mi drzwi... Czy to baby umiej gada?... czy rozumiej ludzki jzyk!... 
Okoo godziny drugiej Solski poegna hotelowe towarzystwo, a doktr, Dbicki i major 
take opucili numer i wolnym krokiem, przystajc i ogldajc si, cignli w stron Tamki. 
Major opowiada, jak za jego czasw wygldaa Warszawa: ktry dom zwalono, a ktry 
przebudowano; gdzie byy odwachy, a gdzie kawiarnie. Niejednokrotnie te zatrzymywali si 
przed sklepowymi wystawami, ktre gnieway majora. 
 Ci kupcy  mwi  ktrym przez okna mona cay sklep obejrze, wygldaj jak chorzy 
z wiecznie otwartym gardem. Co ja bym mia przed lada baznem wywraca kiesze i prezentowa 
mj majtek, jak gdyby mnie posdzali, em go ukrad? 
Tak idc i rozmawiajc, niespena w godzin znaleli si w instytucie w. Kazimierza i 
poprosili matk Apoloni do parlatorium. 
Tu wystpi major i owiadczy sdziwej zakonnicy, e Madzia ju nie bdzie szarytk, 
poniewa prosi o jej rk pan Stefan Solski, wnuk jeneraa pieszej brygady. 
 Zapewne, gdyby Madzia wysza za m, byoby to najlepiej, ale... niech panowie pogadaj 
z ni sam  odpowiedziaa matka Apolonia. 
Posano po Madzi. Ukazaa si po upywie kilku minut, mizerna, w czarnej sukni i biaym 
czepeczku na gowie. 
Dbicki spojrzawszy na ni postanowi nie odzywa si; ale major nie straci energii. 
 Wygldasz, moja kochana  rzek  jak strach na wrble... Ale nie o to chodzi. Pan Sol-
ski (suchaj z uwag!), wnuk mego jeneraa, prosi o twoj rk. A my wszyscy zgadzamy si. 
Madzia zarumienia si, potem zblada. Chwil milczaa przyciskajc rk serce, nastpnie 
odpara cicho: 
 Ja nie wyjd za m... 
 Ale zastanw si  przerwa major  przecie to Solski prosi o twoj rk. Wnuk mego 
jene... 
 Ja nie mog wyj za m. 
 Trzysta tysicy!...  krzykn major, ostro patrzc na matk Apoloni.  Dlaczego nie 
moesz wyj za m? 
Madzia milczaa. 
 Widz  rzek starzec siniejc  e tej dziewczynie sptano nie tylko wolno, ale nawet 
jzyk... Nieche pani bdzie askawa, zrobi cud, aeby nam wyjania przyczyn swego postanowienia 
 zwrci si do szarytki. 
 Moje dziecko  rzeka matka Apolonia  powiedz panom, dlaczego nie chcesz wyj za 
m. 
Madzia spojrzaa na matk Apoloni bagalnym wzrokiem, ale staruszka miaa spuszczone 
oczy. 
 Trzeba koniecznie?...  spytaa Madzia. 
 Tak. 
 Nie mog wyj za m...  zacza Madzia gosem drcym i bezdwicznym  nie 
mog wyj za m, bo... 
 Bo co?  spyta major. 
 Bo naleaam do innego  dokoczya Madzia. 
Dbicki obejrza si za kapeluszem, doktr podnis smutne oczy na crk, matka Apolonia 
patrzya w ziemi... Tylko major nie straci otuchy. 
 C to znaczy: naleaam do innego? Powiedz, ju nie ma co tai... 
 Jeden pan...  zaszlochaa Madzia  jeden pan caowa mnie... 
277 
Zakrya twarz rkoma i odwrcia si od swoich sdziw. 
 Ile razy tak byo?...  spytaa matka Apolonia. 
 Raz, ale... bardzo dugo... 
 Jak dugo? 
 Moe z pi... moe z dziesi minut... 
 Nie moe by...  mrukn Dbicki.  Zbyt dugo zatamowany oddech... 
 Et!... gupiutka jeste, kochanko  westchn major. Aeby za pan Solski mia jeszcze 
jeden powd do zazdroci, to... 
Obj Madzi i pocaowa w oba policzki zalane zami. 
 Biegnij teraz na rynek  mwi  i ka otrbi, em ci caowa... Moje dziecko, gdyby 
na niebie zapisywano: ile razy caujemy adne dziewczta, nigdy nie zobaczylibymy soca... 
Takie zebrayby si chmury z napisw. 
 Moesz odej, Madziu  odezwaa si matka Apolonia. 
Madzia znikna za drzwiami. 
 No, dobrze  znowu zabra gos major.  Wyprawia pani dziewczyn, a tymczasem my 
nic nie wiemy... 
 Szanuj wiek paski  odpara zakonnica  ale... 
 Naprzd nie szanuj pani mego wieku, bo nie wiadomo, kto z nas starszy... Po wtre... 
 A po wtre  przerwaa stanowczo matka Apofonia  tylko jedno z nas moe pozosta w 
tym pokoju: pan albo ja... 
Major osupia. Wnet jednak zebrawszy myli, rzek do Dbickiego: 
 Nie mwiem, e bylem odezwa si przy babach  zaraz wypychaj mnie za drzwi?... 
Prdko wybieg na dziedziniec i zacz nabija tytoniem ogromn fajk, ktr dotychczas 
ukrywa pod paltotem. 
 Bardzo pani przepraszam  odezwa si zakopotany doktr  za mego przyjaciela. Ale 
starzec... jak dziecko... 
 Prosz pana  rzeka z umiechem zakonnica  widujemy gorzej chorych... 
 Z czyme wracamy?  wtrci Dbicki, kolejno spogldajc na doktora i na szarytk. 
Matka Apolonia wzruszya ramionami. 
 Syszeli panowie  odpara.  Myl jednak e przede wszystkim biedne to dziecko musi 
si uspokoi. 
 I ja tak sdz. 
 Nadto za  dodaa zakonnica  moim zdaniem... naleaoby powtrzy panu Solskiemu 
dzisiejsz rozmow... 
 Zapewne... tak...  odpowiedzia profesor. 
Poegnali obaj staruszk i wyszli do majora, ktry zaglda do nich przez okno. 
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
O pitej nad wieczorem Solski by w parlatorium i niecierpliwie oczekiwa na matk 
Apoloni. 
Gdy ukazaa si, powiedzia, kim jest, i prosi, aeby mu pozwolono zobaczy pann 
Brzesk. 
 Przepraszam pana  odpara staruszka  ale Madzia jest tak rozstrojona, e nawet nie 
chciaabym zawiadamia jej o paskich odwiedzinach. 
 Wic kiedy?...  spyta usiujc zapanowa nad sob. 
 Powiem jej o tym za kilka dni. 
 Wic dopiero za kilka dni mog si zobaczy? 
Zakonnica lekko zmarszczya brwi; nie podoba jej si ten nacisk. 
 Zobaczy si z ni?...  powtrzya.  To chyba nieprdko nastpi... 
 Zdaje mi si, e pani zna moje zamiary wzgldem panny Brzeskiej?... 
278 
 Znam, panie, i szczerze pragnabym, aeby si speniy. Dlatego... niech pan przyjmie 
ode mnie rad... 
 Sucham... 
 Przede wszystkim pozwlcie jej wrci do rwnowagi moralnej, ktrej biedne dziecko 
zostao pozbawione. Niech uspokoi si i odzyska zdrowie... 
 Kiedy pani przypuszcza?...  zapyta z prob w gosie. 
 Uspokoi si moe za kilka miesicy, jeeli... nie zajdzie nic nowego... 
 Pani  rzek wycigajc rk.  Czy sdzi pani, e mog mie nadziej?... e serce panny 
Magdaleny zwrci si kiedy do mnie? 
Staruszka spojrzaa na niego surowo. 
 Tylko Bg wie o tym  odpara. 
K O  IE  
