Wadysaw St. 
Reymont 


Rok 1794 
Insurekcja 


Powie historyczna 

I 


W nocy z 22 na 23 marca 1794 roku jeden z najsroej spustoszonych przez czas i opuszczenie 
pawilonw tynieckiego opactwa dawa obraz prawdziwego obozowiska. Bowiem pomimo 
nie ustajcej i nad wyraz przykrej pluchy ju od samego zmierzchu cigay do niego 
drobne oddziaki onierzw najdziwaczniej poprzebieranych, roztasowujc si z wojskow 
sprawnoci. Rozpalano ogromne ogniska i w czerwonych brzaskach i gryzcych kbach 
czarnych dymw coraz gciej majaczyy srogie, obronite twarze. Wraz te wybuchay 
niemae spory i zacieke ktnie o zaciszniejsze i suchsze miejsca, bowiem ogromna rudera, 
bdca kiedy generalnym refektarzem opactwa, przedstawiaa si po prostu opakanie. W 
potrzaskanych murach, obdartych z tynkw, nie dojrzae ju ani okien, ani drzwi, natomiast 
czerniay w ich miejscach dzikie wyomy, jakby wybite armatami. Przez zapadnite sklepienia 
widniay resztki dachw, czciej jednak wskro obnaone krokwie i aty, niby przez ebra 
kociotrupa patrzaa noc i zacina deszcz pomieszany ze niegiem, za na rodku pitrzyy 
si kupy gruzw, poronitych tarnin, lniy bajora i kaue, a tu i owdzie migao w gr 
jakie drzewko w niepohamowanym rocie. Po cianach przeartych wilgoci bkay si 
resztki malowide, tkwiy spkane muszle, drone w marmurach, i aosne strzpy stiukowych 
pilastrw. Nikomu to jednak nie psuo humorw, a zwaszcza sierantowi z regimentu 
generaa Wodzickiego, Derysarzowi, ktry trzyma komend nad zbierajcymi si oddziaami. 
Sta w gwnych drzwiach, prowadzcych na dziedziniec i szerokich niby wierzeje stodoy, 
kopci lulk, a podkpiwajc ze wszystkich, raz po raz krzycza ogromnym gosem: 

 Kto idzie? Meldowa si tam, trby jedne! Krzekorz jak zmoke kokosz! 
 Pierwszy pluton drugiej kompanii ze Skotnik! Pokornie melduj. 
 Tocz si juchy niby antay. Wchodzi na pokoje!  zamia si dajc im przej. 
Jako wchodzili tgim krokiem, zwartymi trjkami, pr꿹c pokurczone postacie, ale tak 
przemikli, zaboceni, w przerne achy poprzybierani, e raczej dziadw i wczgw nili 
onierzw podobiestwo trzymajcy. Za nimi cigno par onierek, objuczonych dziemi, 
toboami i najrniejszym sprztem. 

 Trzeci pluton pierwszej kompanii z Sidziny!  meldowa ko z gbi dziedzica. 
 Wchodzi! A obija buciary z bota, bo mi na nic zapaskudzicie pawimenta  mia si 
rubasznie.  Ho! ho, pyski si im wiec jak rondle i kaduny sobie pozapuszczali! Mikoajczyk, 
a gdzie zostay wozy? 
 W bocie! Pod samym klasztorem uwizy, melduj pokornie. 
 A dae zna w Samborku i Podgrkach? 
 Wedle rozkazu! Ino ich patrze. Wozy ju sycha w bramie  doda. 
 Pochodni! Powieci i wtoczy tutaj; miejsca dosy i bdzie porczniej. 
Kilka pochodni buchno na wietrze owietlajc straszliwe boto dziedzica, klasztorne 
mury i par wozw nakrytych zielonymi budami, ktre z niemaym wysikiem onierzw i 
koni podcignito pod refektarz i przetaczano do rodka. Wag miay nie lada, bowiem zawieray 
bro, moderunek i furae dla ludzi i koni. Jakie obwizane gowy wyzieray spod 
bud i rozlegao si ciche kwilenie dziecka. 

4 



 Zlegy tam ktre czy co?  zaniepokoi si Derysarz. 
 To ino chorzy, Drabik z Balcerkiem, dziecko pani Jurkowej. 
Ustawiono wozy w gbi, z dala od ognisk, wyoono konie i zakrztnito si koo rozpalenia 
jeszcze jednego, najwikszego ognia, przy ktrym nastawiono koty na wysokich trjnogach. 
Zaczem gwar powstawa coraz wikszy i bieganina. Znalaza si wnet soma, ktr 
stroszono kupami w miejscach mniej wystawionych na pluch. Rbano na opa suche belki, 
skdci przywleczone. Zabielao przy ogniskach par niskich, pochodowych namiotw. Za 
kilku gemejnw, najsprawniejszych majsterkw do wszystkiego, wysuno si ukradkiem na 
penetracj i myszkowania. A e opactwo byo godnie zaopatrzone, to nie upyn i pacierz, 
gdy zaczli powraca niosc, co im wpado w pazury i co tylko dao si porwa. Niejedna 
przy tym gska zaggaa po raz ostatni w twardych onierskich rkach! A ktry z ostatnich 
wlk za tylne nogi rozkwiczonego podwinka, nie zwaajc na klasztornego parobka, ktry 
wrzeszczc i groc prbowa mu go odbiera. onierze skoczyli na pomoc kamratowi; poniewa 
jednak parobek nie przestawa lamentowa, sierant rozkaza: 

 A daje mu tam w pysk i za drzwi! 
Pachoek juci wylecia jak z procy. Podwinka zarnito i wanie go osmalano nad 
ogniem, kiedy zjawi si klasztorny ekonom, persona chuda, zakonn sukni przyodziana, 
racami brzkajca i przez nos z namaszczeniem rozgulgotana niczym indor. Sprawa przybieraa 
obrt niefortunny; ale sierant nie straciwszy rezonu wypar si wszystkiego w ywe 
oczy, parobka oskary o umizgi nieprzystojne do onierek, a za niewinno swoich ludzi 
gotw by choby w kociele przysiga. A e przy tym czapkowa ekonomskiej moci, acin 
gsto szpikowa i sowo szlacheckie dawa, ekonom uwierzy, o sprawach de publicis poszepta, 
nowin naopowiada i potem jeszcze przysa z klasztornej spiarni spor beczuk 
gorzaki, soniny i wdzonych misiw. 

Przywitali te dary tak wrzaskliw uciech, e Derysarz gronie krzykn: 

 Cicho, kpy jedne! A jak mi, mocium tego, jeszcze raz przylez ze skarg na ktrego, zapowiadam, 
ka go przepdzi przez kije! Nie bd za was oczw od psa poycza i ga jak 
najty. Jurkowa, wintucha sprawi i kiebas narobi! 
 Wedle rozkazu, panie sierancie  odrzucia tga, wysoka wiwandierka. 
 Misa pochowa, zdadz si w marszu. Gorzak rozdam przy kolacji. 
Wszed ostatni oddziaek a ze Skawiny, po nim przywleko si jeszcze kilkunastu ludzi, 
cigajcych po dwch i trzech. Sierant nie uwzgldniajc adnych tumacze wyrn im 
ostre pro memoria za opnienie. 

 Juci, mocium tego  przedrzenia  drogi ze, plucha, pewnie i przygoda jedna i druga, 
terefere kuku, strzela baba z uku. Ale tego nie wyznasz jeden z drugim, e adnej karczmy 
po drodze nie pomin! 
 Bomy drogi pyta byli przymuszeni  zabekota jeden, mocno ju podcity  a e nard 
w tej stronie grzeczny, onierzw honoruj, to jake si z takim nie pokuma? Dobra moja 
kwaterka, lepszy jego garniec. 
 Melduj pokornie  jka drugi  jako sporo parobkw chciao do nas przysta! Przyjcia 
pana generaa Kociuszki czekaj po wsiach niby zbawienia. 
 Milcze w szeregach! Mikoajczyk, znie karabiny i wszystek moderunek, po trzydzieci 
adunkw na strzelb i po dziesi skaek wyda! A kto znajdzie, mocium tego, stpiony 
bagnet, naostrzy! Taczalnik jest? 
Posyszawszy respons twierdzcy, zasiad przed namiotem twarz do ogniska i gdy nastroszono 
pobok cae stosy karabinw, flint, pasw, ledewerkw i wszystkiego, co byo potrzebne 
do wyekwipowania, zacz z regestru wyczytywa nazwiska, nie opuszczajc przynalenoci 
do batalionw, kompanii i plutonw. 

 Mocium tego, raz-dwa, onierskim krokiem!  upomina niekiedy. 
5 



Kady z wywoanych stawa przed nim sprony jak drg i otrzymawszy bro i potrzebne 
efekty dawa miejsce drugim. Kadego te z osobna obmacywa wilczymi lepiami nie odpuszczajc 
bez jakowego sowa: ktrym dostaa si przygana, ktrych wita przyjacielsko, 
ktrych przekpiwa, a miaa si caa kompania, za z poniektrymi co tajnie i dugo poszeptywa. 
Zajo to spor kwot czasu, gdy ludzi byo z gr trzysta. onierz to mimo 
dziadowskich pozorw wystawia si wybrany, rwny wzrostem i wiekiem, chop w chopa, 
jednako rose, pleczyste i sprawne, w obrotach wywiczone, w bojach zahartowani, setne zabijaki, 
e mao ktry nie by naznaczony plejzerem. Sam wybr onierstwa. Bowiem genera 
Wodzicki przymuszony rozkazami hetmana pozornie zmniejszy swj regiment i zdezarmowanych 
onierzw niby to rozpuci, ale cichaczem rozkaza ich rozkwaterowa po wsiach 
okolicznych i wasnym sumptem utrzymywa, na okoliczno insurekcji majc w pogotowiu. 
Taki postpek zjedna serca onierzw, e chocia nie wszyscy byli dopuszczeni do sekretu o 
gotujcym si powstaniu, wszyscy jednak gotowi byli da garda na skinienie generaa. Wic 
te po skoczeniu przegldu wtajemniczeni otoczyli sieranta, rozpytujc natarczywie o 
wszelakie nowiny. Juci, powiada, co sam wiedzia, a e onierz by prawy i Polak cnotliwy, 
szeroko wystawia nikczemne postpki aliantw, gwaty i uciemienia kraju. onierstwo 
burzyo si coraz gbiej, sroyy si twarze zawzitoci, byskay oczy i zaciskay si picie. 


 Odpacim cierwom! Byle prdzej!  wrzay niepohamowane gniewy. 
 Jutro zaczynamy! Sam Kociuszko poprowadzi!  rzuci im na kocu. 
Ta wiadomo niby piorun wstrzsna onierstwem, zakotowao si przy ogniskach i 
wszyscy naraz zaczli si wydziera jak optani. 

 Niech yje Kociuszko! Niech yje nasz ojciec! 
 Milcze w szeregach!  rykn gronie.  Rychtowa si do wymarszu i czeka! 
Jakoby wod chlusn na pomienie, tak w mig przygasy wrzawy i uczynia si cisza. 
 Melduj pokornie  wystpi podoficer Mikoajczyk  nie mamy doboszw. 
 Mocium tego, s w Krzeszowicach. Moe ktry potrafi wybbni werbla? 
 To powiedziawszy ogarn si nieco i poszed z powinnym raportem. Mae drzwiczki w 
kocu refektarza, jakim cudem jeszcze ocalae, prowadziy do kwatery zajmowanej przez 
Kociuszk i przybocznych oficjerw. A skoro tylko znikn za nimi, w obozowisku powsta 
ruch i gwar, jakby w ulu przed wyrojem. Dziury po oknach od strony Wisy pozapychano 
som, e zrobio si nieco zaciszniej, chocia deszcz nie przestawa ani na chwil zacina. 
Ogniska, ustawicznie podsycane, buchay w gr pomienistymi grzywami, rozlewajc dokoa 
lubo prace ciepo. Myto si przy nich i szorowano akuratnie wiechciami z grochowin. onierki 
porozsiadane stadkami niby kokoszki, cos pilnie majstroway igami; jaka tuka kijank 
przepran koszul, a si rozlegao, insze za czyniy ochdstwo przy dzieciach, a 
wszystkim ani na Zdrowa nie zamykay si gby. Na skrzyowanych drgach suszyy si 
przemike ubrania i buty, dla rychlejszego skutku wypenione owsem. Tu i owdzie w rynkach 
i na patelniach skwierczay soniny i kiebasy, gotowano barszcze. onierze przeodziewali 
si od nowa na wszystkich oczach. Cae szeregi porozsiadane przed ogniskami na gruzach, 
golio si, strzygo i czesao. Na gwat smarowano tustoci buty i bielono flint pasy. 
Mikoajczyk, onierz stary, wysoki, suchej kompleksji, o zakrzywionym w ksztat dzioba 
nochalu i zacinitych wargach, w zastpstwie Derysarza mia baczenie na obozowisko. Nic 
nie uszo uwagi jego widrujcych oczw, przytajonych pod krzaczastymi brwiami. Kade 
przewinienie lub niedokadno w moderunku zauway i nie przepuszcza. Wyda kuchtom 
dyspozycj wzgldem przyprawienia jada. Przyciszy babie krzekoty. Skl baraszkujcych 
chopakw. Kogo potraktowa szturchacem. Temu i owemu wetkn szczypt tabaki lub 
uyczy do lulki tytuniu. Sprawdza te pocigniciem doni po twarzach robot golarzy i 
prawie za kadym razem skrzecza: 

 Szczecina! Popraw! Choby ze skr, a zbieraj do gadkoci... 
6 



I cyrkulujc dokoa ognisk, zawsze koczy przy otwartym kramiku Jurkowej; poyka 
kieliszek gorzaki, spluwa, przyglda si kobiecie, zajtej robot poczochy, co medytowa 
i nie mogc si na nic zebra szed do majsterka, ktry rozoywszy przy jednym z ognisk 
polow kuni osadza skaki, przeciera lufy karabinw, reparowa zamki, a gwnie pociga 
na brusie przytpione bagnety. mia si przy tym ustawicznie, gwizda i pod byle pretekstem 
lecia suszy zby do Jurkowej. Chopak by przystojny, czarny jak uk, kdzierzawy i w askach 
u kobiet. Nie spodobao si to Mikoajczykowi; wic skrzyczawszy go za prniactwo 
zapdzi do roboty i sam przy nim zasiad prbujc ostrzw, ogldajc karabiny i pouczajc 
cisncych si do ognia gemejnw. 

 Przyjdzie do bagnetw, dobra nasza! gaj twardo, a zawsze pod wos i prosto w bebech, 
potem zakr: jak chrupnie, gotowy! Nastpuj drugiego! Karabin trzymaj krtko, swoje brzucho 
osaniaj okciami i przykadem, stawaj nieco bokiem i z prawej nogi. Dae bobu wrogowi, 
e si wykopyrtn: odskakuj! A rusza si jeszcze, sztychem go do ziemi. W bitwie, przezpieczniejszy 
za plecami trup nili raniony. A zapamitajcie: Prusak niestraszny naszemu 
kamratowi, ale Moskal chwat na bagnety. Tamtego jeno kolb przez eb trzasn, a ju na 
ziem leci i swoje Herr Je piwa; za drugiego si pilnuj, bo nim si pomiarkujesz, ju ci 
flaki z torby wypuci. Znam ja ich sztuki. Niemao si czowiek naga jednych i drugich w 
bywszej wojnie pod Kociuszkiem. 
Do refektarza wtargno niespodzianie kilkudziesiciu chopw zbrojnych pod wodz jakiego 
wysokiego oficjera. Jakoby chmura polniewajcych kos i biaych kapot zawisa nagle 
w mrokach. Oficjer piskliwie zakrzycza: 

 Rozstpi si i da miejsca przy ogniach! 
onierze jednak jakby nie dosyszeli, ani drgn ktry. Wystpi jeno Mikoajczyk i rozeznawszy 
oficjersk szar odda mu powinne honory i bardzo politycznymi sowy poradzi 
zaoenie osobnego biwaku. 

Oficjer si rzuca gniewnie i grozi, a wreszcie przekonany, jako nie byo adnych dyspozycji 
wzgldem majcych nadcign kosynierw, kaza si roztasowa swoim w samym 
kcie refektarza. Rozpalono nowe ognisko na trzonie prawiecznego komina, przy czym powstay 
spory o drzewo i som, jakie chopi chcieli zabiera onierzom. Uagodzi to jako 
Mikoajczyk, ale nie obeszo si bez kltw i wymyla, jakich nie szczdzili gemejny. 

Kosynierw byo pidziesiciu, wszystko paroby na schwa, z wyrostu dbom podobni, 
miniaste, przybrane akuratnie w biae kapoty i czerwone krakuski z pawimi czubami; kosy 
mieli na sztorc obsadzone, topory za skrzanymi pasami, rzsiste nabijanymi mosidzem, za 
na plecach zawinite w pachty toboy. Siedzieli przy swoich ogniach cicho, schmurzeni jednak 
i wielce markotni z przyjcia, jakie im zgotowali onierze, syszeli bowiem dobrze docinki 
tak dojmujce, e ju niejeden ledwie si hamowa szczerzc jeno zby niby pies rozwcieklony 
i warczc. Ale skoro Jurkowa przysuna si z baryk i caym swoim kramem, 
ostro si wzili gorzakowa przegryzajc liczne kolejki suchymi kiebasami a chlebem i se-
rem. Wnet si im poprawiy humory; jaki taki huka z kontentacji, kto przypiewywa, a ktry 
j wyciga cienko na piszczace. Tego byo ju za wiele onierzom i daleje rozpuszcza 
jzory i coraz goniej dojada: 

 Postpuj sobie niby w karczmie, a fetory od nich bij, e niech Bg broni. 
 Wszy ich tak ekscytuj. Gnojki oparszywiae! 
 Kotuniarze! Wdziali pierwszy raz buty i myl, e ju s onierzami. 
 Niech no zobacz harmaty, a portki pogubi ze strachu. 
 Wakonie, juchy! Krowie ogony. wiskie pocioki!  gadali coraz dosadniej. 
Mikoajczyk nie wzbrania, a skoro Jurkowa powrcia na dawne miejsce i zabraa si do 
poczochy pilnujc zarazem kuchty rozbierajcego podwinka, zaszepta do niej konfidencjonalnie: 


7 



 onierze maj racj! Jake od gnoju prosto na wojaczk!  uraony si czu do ywego. 
 Juci, genera Kociuszek wie swoje, ale i czowiek nie jest przez rozumu. Niemaej to potrzeba 
nauki i egzercyrunkw, eby zosta onierzem. A taki winiopas od razu ma by zdatny? 
Macha kos parobka to sprawa, nie onierska! Nalej no pani kusztyczek: zib mnie 
trzsie, bojam si, eby mi frybra na jutro nie wypada. Zobaczymy, jak si te parobki sprawi 
przy jutrzejszym dobywaniu Krakowa. ykoszyn ma harmaty, kosami ich nie ugryzie. 
 Mj Boe  westchna ciko  byle mojej chaupiny nie spalono przy tej okazji. Niewielka 
obrada, sze stancyjek, ale stoi przy samej Bramie Sawkowskiej. Grzela, wysad z 
woza mojego chopaka, bo co matyjasi  rozkazaa kuchcie.  I gdziebym na stare lata przytulia 
gow, gdzie! 
Tu ja wzdycha, a jej spczniae piersi tak si rozpieray, e dziw nie puciy guziki 
opitej, granatowej kurty. Kobieta bya gadka, frontowa i wielce przemylna; cay regiment 
Wodzickiego, w ktrym bya wiwandierk, przepada za ni. Nawet nie jeden z oficjerw 
ubiega si o jej aski, o czym z cicha szeptano. 

Mikoajczyk dugo robi grdyk, nim wreszcie kropn prosto z mostu: 

 Na mj rozum, powinna pani Jurkowa wzi sobie przyjaciela... 
 eby mn poniewiera i przepija moj krwawic, jak nieboszczyk... 
 Trudno negowa, jako hultaj by i ladaco, Panie wie nad jego dusz! Znajdzie si i 
stateczniejszy! Juci nie taki kostera i pijus, jak na ten przykad ten kdzierzawy smoluch  
splun w jego stron z awersj.  Znajd si, ktrzy uszanuj, fortuny przysporz i przyczyni 
honoru, a nawet i otarza by si nie ulkli. 
Przerwaa im nagle wybucha muzyka: bbenek brzkliwie zawarcza, piszczaka przebieran 
nut zagraa i skrzypki urny od ucha. 

 Cicho, psiekrwie!  skoczy do kosynierw z wrzaskiem Mikoajczyk.  Ani mrumru, bo 
o by porozbijam instrumenty! ywa dusza nie powinna o nas wiedzie, a ci jak w karczmie! 
Cud bdzie, jeli tu kto nie przyleci ze sztabu. 
W z chwil wymwi, gdy wanie wpad kapitan Wasilewski, a za nim wylky Derysarz. 
Dostao si kosynierom, a szczeglnie ich oficjerowi, ktrym by Jacek Bujak, bywszy 
dyrektor dzieci w krakuszowickim dworze, od niedawna fortragowany na podporucznika; lecz 
ten ku podziwowi, chocia poczerwienia, postawi si hardo: 

 Wanie gotowaem si z powinnym raportem do generaa Kociuszki, a nikt drugi nie 
ma mi nic do rozkazowania ni przygan. Zabawiali si z mojego przyzwolestwa  grzmia 
zaperzony toczc wyzywajco oczami. 
Wasilewski parskn mu miechem w nos i krzykn do swoich onierzw: 

 Baczno! Jak si macie, dzieci? Dobry wieczr, Jurkowa i cipuchny! 
Rum powsta niesychany i wrd niemaych wrzaskw cisnli si do niego z pytaniami 
nie baczc na subordynacj. Zwaszcza onierki nie miarkoway swoich kontentacyj. Sta 
midzy nimi, rozemiany i rwnie radosny wypytujc o ewenty parotygodniowej rozki. 
Kobiety opowiaday na przecigi, jedna przez drug; sucha cierpliwie, pogaskujc dzieci, 
ktre umorusanymi nosami trykay go w rce. Czowiek by starszy, onierskiej postawy i 
dononego gosu; twarz mia pogodn, dziobat, czerwon i oczy niebieskie, a chocia brus, 
opryskliwy i wielce skory do szafowania kijami, regiment za nim przepada, bowiem dba o 
onierza i ujmowa wszystkich prostot obejcia i wesooci. Kiedy si uspokoio, rozkaza 
wydawa kolacj. Zadzwoniy onierskie kocioki, kuchta nalewa kademu przepisan racj. 
A ju zadowolenie wybuchno niby burza, gdy z polecenia kapitana Derysarz z Mikoajczykiem 
jli rozlewa gorzak w podawane manierki. 

 Podwjn racj! Noc zimna i jutro Bg wie, co si zdarzy!  oznajmi i pierwszy napi 
si na zdrowie caej kompanii. 
 Bg zapa! yczymy dobrego zdrowia!  odkrzykiwali z zapaem. 
8 



Wiara zaszumiaa wesooci, brzkay kocioki, skrzybotay yki, bogo spromieniaa 
twarze. Barszcz z grochem, kasz, kapust i sporymi sztuczkami misa gin jakby w otchaniach. 
Koci i suchary trzeszczay w potnych szczkach. Kapitan zawija jak wszyscy, jeno 
na wety przyniosa mu Jurkowa spor miseczk jajecznicy z kiebas. 

 Przy Jurkowej najlepszy francuski kuchta mgby by pomywaczem  zachwala dobierajc 
si do specjaw.  Jak bd krlem, Jurkowa musi by przy mnie do jajecznicy! Ba  
przypomnia sobie  my brzuchy adujemy, a tamci ykaj link! Sierant, pozwoli, co zostao, 
tamtym kamratom!  rozkaza wskazujc kosynierw. 
Bujak przylecia do niego z czuymi podzikowaniami. 

 Asan, kiedy ze starszymi masz spraw, miarkuj si w sowach!  wypomnia surowo.  
Le na kwater generaa, bo tam czekaj wiadomoci. 

Bujak polecia jakby na skrzydach. Kwatera bya niedaleko, tu za maymi drzwiczkami, 
w klasztornej stodole, przypartej do szczytowej ciany refektarza, penej jeszcze somy i siana. 
Na klepisku, przy stole sprawionym z wielkich drzwi uoonych na beczkach, siedziao 
paru oficjerw okutanych po uszy w kudate burki, bowiem zib przejmowa do ywego. W 
mdych brzaskach wiec, zatknitych w drewniane kocielne lichtarze, ledwie mona byo 
dojrze twarze pochylone nad plant, upstrzon czerwonymi chorgiewkami. Rozwaali w 
najgbszym milczeniu, a jeden z nich tak spiesznie co konotowa, a mu piro pryskao. 
Niekiedy wiatr powistywa chybocc wiatami, wierkay w strzechach wystraszone wrble 
lub parskay konie, ustawione pod wrtniami. 

Bujak przystan na stronie nie wac si przerywa milczenia; dojrza go jednak Kociuszko 
i wycigajc rk powiedzia dobrotliwie: 

 Bujak, jakie przynosisz awizy? Duo zwerbowa? 
 Oto powinny raport, Obywatelu Generale  wyjka wzruszony i chocia oblany potem i 
z rozomotanym sercem, cign  pidziesiciu obywatelw, rozgorzaych pragnieniem 
walki z tyranami  prawi grnie, po swojemu  wszyscy s zwerbowani w dobrach krakowskiej 
kapituy; jakoby z wilczej paszczki, tak wyrwaem ich wanie z gniazda zabobonu i 
przesdw, by suyli wolnoci. Janie wielmona starocina wolbromska, Dbiska, ofiarowaa 
dla nich lenungi na dwa miesice, okuty wz, dwa waachy z uprz꿹 i wonika, za pan 
Siedlecki wyekwipowa wszystkich sumptem janie wielmonej podkomorzyny Grskiej. 
Czekaj twoich rozkazw, Obywatelu Generale! 
 Jaki duch panuje midzy nimi? 
 Najarliwszych powice dla ojczyzny i ludzkoci  nabra tchu, pochyli swoj dug posta 
i wycigajc rk wybuchn  a mog dooy, jako wszystkie poddastwo i uciemieni 
oczekuj jeno twego rozkazu, eby powsta i run na tyranw i nieprzyjaci wolnoci. Ju po 
wsiach pieni o tobie piewaj, Obywatelu Generale, ju banie prawi, ju twoje sylwetki miasto 
szkaplerzw na piersiach nosz. I gdyby przeszkd nie stawiali dziedzice, wszystko chopstwo 
zbiegoby si do ciebie. ydzi Mesjasza tak nie czekaj, jak ciebie Polska caa... 
 Rad jestem twoim poczciwym sentymentom  przerwa mu  postpuj dalej w myl moich 
instrukcji. Rano jutro odprowadzisz zwerbowanych laskiemu do Rzeplina. Fiszer, napisz 
dyspozycj i dodaj par sw do kapitana Kaczanowskiego. 
Skin mu gow i gdy Bujak wyszed, zatar rce i rzek w zatroskaniu: 

 Z komendy ykoszyna nie powinna si wylizn ani jedna noga. 
 Dwa bataliony i kompania artylerii wystarczy do zwycistwa. Jutro na poudnie Krakw 
bdzie nasz  zabra gos major Jagielski podnoszc gow znad mapy.  Na wszelk ewentualno 
pjd jeszcze w sukurs kompanie zdezarmowanych, jakie zebra kapitan Wasilewski  
spojrza na pektoralik  wyrusz przed pnoc. W Krakowie wszystko zarzdzone, uderz na 
ykoszyna o wicie. 
9 



 To pono oficjer wyszych instrukcji, moe spata jakiego figla. 
 Musia si czego domyla, gdy w ostatnich dniach obsadzi dom Pod Baranami, paac 
Spiski, kamienic Pod Wag i rozcign swoje posterunki po domach ulicy Sawkowskiej a 
do samej bramy. Tym wyda swoje zamysy ucieczki, za dzisiaj od rana zdradzi w tym 
wzgldzie jeszcze wyraniejsze inklinacje. Czynilimy temu wymarszowi rne ciche przeszkody. 
Nie zdoa wymkn si niepostrzeenie. 
 A mogo by ju po nim  szepn jakby z alem Biegaski, adiutant Wodzickiego, lecz 
poczuwszy na sobie oczy Kociuszki doda objaniajco:  Klubici planowali oswobodzenie 
Krakowa w sposb szczeglny: wyprawi przy zdarzonej okazji wielki koncert w kasynie 
elechowskiego na Szewskiej, zaprosi ykoszyna wraz z caym jego korem i ugoci ich 
naleycie, a rwnoczenie onierzom ich po kwaterach te nie aowa gorzaki, za w stosownej 
chwili uderzy na nich i wytpi. Genera Wodzicki nie dopuci jednak do tego. 
 I dobrze si zasuy ojczynie!  wystpi ywo Kociuszko.  Napada pijanych i bezbronnych 
zbjecki to proceder, niegodny onierzw walczcych za najwitsze prawa ludzkoci. 
Takie zamierzenia przyniosyby nam tylko hab. Nasz powinnoci wystpi w jasny 
dzie, otwarcie, przy biciu tarabanw. Sprawa, za ktr gotowimy da garda, nie lka si 
wiatoci, a nie przystoi jej uderzanie na wroga podstpem. Polak zawsze brzydzi si zasadzk 
i nie daj Bg, aby si przemieni. Nie zbraknie nam siy do pokonania wrogw, jeli 
nie zbraknie ducha ofiarnych powice i mioci!  zakoczy poruszony, wspar si okciami 
o st i ukrywszy twarz w doniach pogry si w zadumie. Nikt ju nie mia zabiera 
gosu, jeno Jagielski szepn na ucho Fiszerowi: 
 Te wzniose systemata nic jeno faramuszki, dobre dla sawantw, a grunt  tpi wroga 
na kadym miejscu i przy kadej okolicznoci. Kazaniem nie nauczy moresu zbjw! 
Derysarz naraz gono zameldowa o wymarszu onierzw. 
Wypadli przed wrtnie stodoy przyjrze si pochodowi, gdy Wasilewski ju woa: 

 Formuj si w kolumn! Trjkami! Cig si w prawo, marsz! 
Dugi szereg migoccy bagnetami wystpowa z refektarza szykiem pochodowym. Przechodzili 
cicho i ginli w nieycy, jaka si bya wanie zerwaa. 

 Za opactwem wejd na trakt, a dopiero pod Norbertankami na Zwierzycu dosign Wisy, 
gdzie ju czekaj promy i odzie. Ksieni z nami w porozumieniu i w razie potrzeby 
schroni ich w klasztorze na jaki czas  objania Jagielski dosiadajc konia. Biegaskiemu 
za na wsiadanym powiedzia Kociuszko: 
 Powiedz generaowi, e stawi si na por. Zaczynajcie w imi Boe! 
Patrza za nimi nasuchujc milkncych stpa. Przepado wszystko w nieycy i oddaleniu. 
nieg cikimi patami zasypywa wiat, opada cicho i tak gsto, e chocia rozbieli 
nieco ciemnoci, na krok nie byo podobna przejrze. Kociuszko wstrzsn si od zimna i 
obtuliwszy si szczelniej w burk zajrza do refektarza. 

Rudera pokazaa si mroczna i prawie cicha. Kobiety z dziemi i paru wonikw tulili si 
przy drgajcych ogniskach. Na chopskim biwaku panowa jeszcze cichy gwar. Wielu ju 
spao na kupach somy, wida te byo klczcych przy pacierzach, jak przesuwali w palcach 
ziarna raca, kto przez nos cign jkliwym gosem Godzinki, za reszta obsiadszy ogie 
pogadywaa z cicha. Bujak co pilnie konotowa. Kociuszko przysiad si do niego i zaszepta 
nakazujce: 

 Nie wydaj mnie. Niech bdzie pochwalony! 
 Na wieki wiekw!  odpowiedzia ten i w, nie zwracajc uwagi na przybysza; wzili go 
za jednego z pozostaych onierzw. Nagrzewa zzibnite rce i j z najbliszymi pogadywa. 
Zrazu odbkiwali prawie niechtnie i ostronie; lecz tak sprawnie zatrca o rne bolczki, 
e odpowiadali coraz ywiej i obszerniej nie tajc niczego jak przed rwnym sobie. 
Rad z takiego obrotu zaindagowa pierwszego z brzegu parobka: 
 A e ci to pucili z chaupy na wojaczk? 
10 



 Nie pytaech si nikogo o przyzwolestwo  warkn opryskliwie.  C mnie ta w chaupie 
miao przytrzymywa? Gd, ndza i dziedzicowe kije! Powiadali: Chod, Jasiek, na 
wojn! to i poszedem. Co mi ta gdzie dobrego, marnacyja i tyla... 
Drugi za, wyronity, z pow grzyw rwno przycit nad czoem, z oczami niby turkusy, 
rozgada si obszerniej. 

 Jeszcze na jesieni dziady proszalne przynosiy do naszej wsi pisma od samego Kociuszk 
i rozpowiaday, jako zbiera ludzi na wojn z panami. Sam organista czyta, e kademu, 
ktren do wojska przystanie, Kociuszek obiecywa da rol i grunta, ile koma potrza. Wierzyli 
nie wierzyli, bo gdzieby ta panowie co z dobrawoli uyczyli chopom, cheba tych kijw! 
Ale jak rzepliski dziedzic przysigowa! w kociele, e to wszystko wita prawda, to nie 
byo dnia, eby ktry do niego nie ucieka. Wybraem si i ja z drugimi. C, kiej me ekonom 
przydyba, zbi i obieca za kar wysa a za Tarnw na lene roboty. Ledwie me matula wykupia 
rocznym ciokiem. Potem pan Bujak me zmwi, kos da, z drugiemi stowarzyszy i 
do Kociuszk zaprowadzi. Bdziewa pra Moskali!  zamia si junacko. 
Trzeci z kolei, chop znacznie starszy, dziobaty i o ponurym wejrzeniu, mwi: 

 eby to bya prawda, co ten Kociuszek obiecywa, wszystkie chopy przystayby do niego. 
aden by gnatw nie aowa, a przyszoby gow pooy, pooyby. A kt by si to 
opar wszystkiemu chopskiemu narodowi?  zatoczy dziko oczami i trzasn kijem w ogie, 
a si gownie rozleciay.  Ale bo to panowie przyzwol na sprawiedliwo! Pki maj n 
na gardzieli, a sami zaradzi sobie nie potrafi, to skaml: Chopie, ratuj! i niby temu zemu 
psu, now bud obiecuj za obron. A niech si jeno na lepsze przemieni, to nam w nadgrod 
doo jeszcze poborw i paszczyzny. Co rzekem, prawd rzekem. 
 Gupi, Pietrek, jak ten rozdziawiony but!  powsta na niego starszy chop o mdrych 
oczach i gbie naznaczonej plejzerem od ucha do nosa.  Nie panw idziema broni, a jeno 
tej ziemi, wiary witej i samych siebie. Mao ci to ju nakad w eb pan Bujak, a ty cigiem 
swoje jak ten baran: be i be, i trykasz bem o cian. Trykaj sobie na uciech, jeno drugim 
ducha nie odbieraj. Mdrzejsze od ciebie poszy. 
 Ja si ta panw nie bojam  wyrwa si ktry zuchwale  po wojnie, jak prawo bdzie 
za nami a kosy w garciach, to nieche z nami poprbuj dawnego traktamentu. Juci, kady 
powinien da obron matce rodzonej. Woa nas Kociuszek: idziewa bi, kogo nam przykae. 
 Czy to prawda, e on charakternik?  wtrci ktry zwracajc si do Kociuszki.  Mwi, 
jako potrafi przemieni si w kota i ptakiem w gr wyfrun? 
 I e cho taki wielki genera, a chopw za swoim stoem usadza, z niemi za pan brat, a 
panw nawet do sieni dopuszcza wzbrania. 
 I pono sam krl mu nakaza: Rzdy bierz, panom za zdrady gowy ucinaj, a chopw wyno, 
ziemi im rozdawaj i na dworach osadzaj! 
 Tak pono zrobili w onej Francji, gdzie Kociuszek samego ich krla zwojowa. 
Paday kopotliwe pytania, snuy si gawdy, roiy si banie i majaczyy wyobraenia o 
wiecie, o ludziach i sprawach. A zwracali si z tak ufnoci, i czu si w coraz kopotliwszym 
pooeniu. Na chwil wybawi go jeden z parobkw zagadujc: 

 A moe si wama chce je?... 
Skwapliwie mu przytwierdzi, bez wahania zabierajc si do jedzenia. Ktry przepi do 
niego prosto z flachy: napi si jakoby mamazji; drugi poda na patyku kiebas przypieczon 
w arze: jad ze smakiem; trzeci podtyka mu chleb gruby i czerstwy: smakowa w nim, jakoby 
w najprzedniejszych antypastach. 

Bujak, zaskoczony t przygod i zgorszony poufaoci, z jak chopi traktowali Kociuszk, 
siedzia rozdygotany, cay w potach i gniewnie milczcy. 

Na dworze bya noc, wiatr si targa, czasem nieg pobiela siedzcych, niekiedy deszcz 
zacina, ale ogie wesoo trzaska, ciepo przejmowao do koci, a gorzaka zdziebko rozbieraa; 
wic te niejeden folgujc sobie plt, co mu lina przyniosa na jzyk, jak si to zdarza, 

11 



kiedy ludzie si stowarzysz, zdziebko podochoc i rozserdeczni, e kady nawet nie pytany 
powiada swoje. Tykali materii tych, owych i przernych. Nie brakowao gosw, obejmujcych 
poczciw trosk ca Polsk. Niektrym roiy si orne przewagi, miay si zdobycze i 
tryumfy, ktry znw gowi si nad niesprawiedliwoci panw. Inny ciekawy by wiata i 
pyta natarczywie o Warszaw, o krla, o dalekie kraje, o to, co za morzami. Pokazywali si 
przy okolicznoci i niemali statyci. Przejawiay si niepowszednie rozumy i wielkie serca. 
Ten i w nie ustrzeg si ez i tkliwych westchnie, gdy im Kociuszko wyoy nieszczcia, 
jakie spady na Rzeczpospolit. Potem znalaz si, ktry opowiada bajki o wilkoakach i zakltych 
krlewnach; ale nie znalaz uznania, wyday si im nazbyt niepodobne do wiary. Starszy 
chop z gb plejzerowan, jak si pokazao, bywszy onierz cesarski, rozwid si o wojnach. 
Tego suchali w nabonym skupieniu. Moe i ga, kto go ta wie, ale wtopili w niego rozgorzae 
oczy wyrywajc mu nieomal kade sowo. Tak bowiem trafnie oddawa bitwy zacieke, tumulty, 
granie harmat, obroty kawalerii, upiestwa i mordy, i bujne, niefrasobliwe, hulaszcze ycie onierskie, 
i jakby je wraz z nim przeywali. mieli si chmurzc i rozpalajc na przemiany. Go-
rtsi, jeli si co nie stawao wedle ich ycze, pokrzykiwali junacko, dodajc w trudniejszych 
terminach odwagi; poniektry ju nawet za kos si oglda lub maca za pasem topora. 

Sucha i Kociuszko, nie przestajc si w nich rozglda jakoby w rozwartych nagle ksigach, 
zdumiewajc si temu, co by w nich odczytywa. Zrozumia, jako nie zna ich do tej 
pory, ani nawet imaginujc, by takimi by mogli. Bowiem te paroby prosto od pugu i wide, 
zalatujce gnojem i kouchami, dawali mu obraz jakowych wojw homeryckich. Graa w 
nich tak samo burzliwa, dzika krew i rozpomieniay dze przygd i nadzwyczajnych przewag, 
a zarazem peni byli jakowej dostojnoci, powagi, przystojnych manier, delikatnoci i 
niepohamowanej zacitoci. A pod tym wszystkim gorzaa potna arliwoci wiara w niego, 
w jego obietnice i w t now, przysz Polsk, jak im ukazywa. Chwilami rwna ich 
nawet w mylach z onymi rycerzami, cigncymi na zdobywanie Chrystusowego grobu. Rado 
nim owadna, rado filantropa, znajdujcego spoeczno yjc wedle praw natury, i 
rado wodza, i statysty. 

 Chop wolny  konkludowa w najgbszym przewiadczeniu  to Polska wolna, to fundamentum 
jej potgi i niepodlegoci. A kt si oprze caemu narodowi?  powtarza sowa 
chopskie, niedawno zasyszane.  Przeto nie wolno nam desperowa o jutrze! I nie potrzeba 
 myla radonie, odsuwajc si nieznacznie od ogniska. I jak si by zjawi, tak i odszed 
niepostrzeony. 
Fiszer ju chrapa z gow wspart o siodo i wp wgrzebany w sianie, za dla niego byo nagotowane 
polowe ko. Rzuci si na nie, okrci burk i zasn twardym, onierskim snem. 
Byo ju dobrze po pnocy, kiedy Bujak obudziwszy Fiszera zameldowa: 

 Przyszli jacy przebrani za chopw, dali haso i napieraj si przed generaa. 
 Niech poczekaj do rana! Ruszaj do stu diabw! zakl rozespany. 
 C to za jedni? Skd?  wtrci przebudzony Kociuszko.  Zapal wiato! 
 Powiadaj si by z Warszawy. 
 Przyprowad, wanie potrzeba mi wiadomoci z Warszawy. 
Wszed jaki czowiek w chopskiej odziey i straszliwie obocony i zdroony. By nim 
Sewer Zarba, wysannik wojskowej organizacji, ktra po rozbiciu sprzysienia przez 
areszty i dezercj wzia rzdy sprawy w swoje rce. Na widok Kociuszki spry si i podajc 
zwitek papierw meldowa: 

 Plan wykoncypowany na okoliczno powstania Warszawy, twojego, Obywatelu Generale, 
potrzebujcy wejrzenia i aprobaty. 
Kociuszko zasiad znowu przy stole i wraz z Fiszerem przeglda rysunki, cyfry, wyliczenia 
zestawionych si polskich i moskiewskich. Zatopi si w tej pracy nie przestajc od czasu 
do czasu rzuca krtkich zapyta. Zarba dawa cise responsy, jako e by jednym z najczynniejszych 
czonkw spisku. 

12 



 Pamitam ci z przeszej wojny  powiedzia niespodzianie Kociuszko, majcy szczeglny 
dar pamitania twarzy i nazwisk.  Powiada mi te o waci Maruszewski. 
 Pod Dubienk miaem honor stawa na twoich oczach, Obywatelu Generale. 
 Jake si o nas dopyta w Krakowie? 
 Ksidz Dmochowski powiedzia, da mi haso i przewodnika. Tam ju wrze... 
 A wrze! Dzisiaj rwno ze dniem bierzemy si do ykoszyna. 
 Chwaa ci, Panie!  wykrzykn mimo woli; niezmierna rado go rozdygotaa, e nie 
mg si utrzyma na nogach. 
 Zmoga ci wida droga. Siadaj! 
 Trzy dni na koniu day mi si nieco we znaki. 
 Azardowae zdrowiem  posysza znowu gos wspczujcy. 
 Okolicznoci przynaglay. Byem te przymuszony nadkada drogi, kluczy i przebiera 
si stronami, eby uj chytrze pozastawianych sieci patrolw kozackich. 
 C Warszawa? Powiadaj! Fiszer, pokrzep go ykiem gorzaki! 
 Wszystka w dygocie na walk z wrogiem i w oczekiwaniach. 
 Tak imaginujesz? Rozumiaem j bardziej upad na duchu. Wprawdzie Maruszewski 
jeszcze w Drenie upewnia o jej gotowoci, ale miaem relacje inne... 
 Po aresztowaniach trwa pewien upadek, nim zdoano si otrzsn z przygnbienia. 
Lecz aktualnie duch Warszawy podnosi si z godziny na godzin, a szczeglniej w posplstwie, 
e ju ciko je utrzyma w karbach rozsdku. Wszystko si burzy, wrze i czeka z niecierpliwoci. 
Kady kadzie si spa z t nadziej, e go obudz warczenia bbnw i krzyk: 
Do broni! Wic miem ci utwierdza w pewnoci, Obywatelu Generale, i na twj rozkaz 
Warszawa powstanie jak jeden m i zrzuci haniebne jarzmo niewoli  dowodzi gorco, 
niemal wybuchajc. 
Kociuszko odsunwszy papiery patrzy w niego przenikliwie. 

 Lud to bohaterski, wszystk dusz oddany ojczynie i gotowy do ofiar krwi i mienia; to 
wulkan, ktry za twoim znakiem, Obywatelu Generale, wybuchnie huraganem grzmotw i 
piorunw. Wobec wrogw tam ju nie ma stanw, nie ma fakcji, nie ma bogaczw ni ndzarzw, 
co mwi, nie ma nawet pci. Wszyscy bowiem zdeterminowani na jedno: Zwycistwo 
albo mier! Zarwno szewc jak i pyszny arystokrata, prostak jak i filozof jednakim dysz 
pragnieniem walki za ojczyzn! Wielkie damy skadaj precjoza na wojska; liberia znosi 
swoje mizerne zasugi, majsterkowie i czelad pruj si do ostatniej zotwki, krupne baby 
skadaj si trojakami na bro i prochy; nawet nikczemne ydostwo, nic ponad zyski nie widzce, 
usyszao gos powinnoci i gotowe mimo przyrodzonego tchrzostwa bra si do ora. 
Nikt nie pozwala si przecign w ofiarnoci na wite cele insurekcji. Ju matki bez jku 
oddaj jedynych synw. S, ktrzy pomimo spnionego wieku stawaj pod sztandarami, 
ktrzy porzuciwszy rodziny i majtnoci, ywoty kad na otarzu ojczyzny. Tak si w t 
por dawa pozna Warszawa: bohaterska, ofiarna i nieustraszona. Fortuna Igelstrma, jak si 
prdko wyniosa, tak jeszcze prdzej upadnie. Za z tymi, ktrych kupiy ruble i talary, ktrzy 
patrz jeno za partykularnym profitem lub czekaj, kto bdzie gr  zbytnio rachowa si nie 
naley. To kupa zgonin: burza je rozwieje bez ladu; Krl pjdzie z nami, pami na koniec 
Capeta go przyniewoli. Czego dowodz, potwierdz aneksa doczone do pisma, jakie zoyem 
 doda nagle spostrzegszy jakby cie nieufnoci w oczach Kociuszki, ktry istotnie t 
nazbyt pomyln relacj o duchu i gotowoci Warszawy przyjmowa z pewnym niedowierzaniem. 
Wyday mu si poczciw egzageracj. Zmieni jednak wkrtce swoj opini, bowiem w 
dalszej rozmowie Zarba okazywa si by czowiekiem owieconym i o szerszym objciu 
spraw krajowych. Wrcz mu to powiedzia, traktujc go z wyrniajc dobrotliwoci. Pno 
w noc rozpytywa go o najprzerniejsze szczegy warszawskich przygotowa, a szczeglniej 
o ludzi nie znanych sobie, a wyrniajcych si w sprzysieniu. W kocu zesza 
rozmowa na Kiliskiego. 
13 



 Trzeba go wysuwa na czoo dla przykadu i zachty posplstwa  radzi. 
 Majster nie lubi chowa si w cieniu, ambitna sztuka i rad si wystawia na oczy  objania 
Zarba. 
 Dosy na dzisiaj  zakoczy Kociuszko rzucajc si na polowe oe.  Zostaniesz przy 
mnie. Krakw za par godzin bdzie wolny, a jutro nastpi publiczne proklamowanie aktu 
powstania. Bdziesz mia z czym powraca do Warszawy. 
Fiszer spa ju od dosy dawna, wic i Zarba majc rozmow za skoczon zaszy si w 
siano, gdy mrony wiatr przeciga po klepisku dobierajc mu si do skry. Zimno i przerne 
medytacje nie pozwoliy mu jednak zasn. wieca, dla przezpiecznoci zatknita we 
wodzie na dnie wiadra, rzucaa w gr snopem maych brzaskw, e wszystko zdawao si 
by majaczeniem. Zarba wspierajc si na okciu zapuszcza oczy w stron Kociuszki; lecz 
w ciemnociach i ciszy pnej godziny posysza jeno jego rwny i spokojny oddech. Spa 
snem sprawiedliwego. Zna go z twarzy i postaci, jak onierz zna wodza, prowadzcego w 
boje; uwielbia go jak i towarzysze, a nieraz w obozach, na biwakach i szczeglniej na zebraniach 
spiskowych rozbiera jego cnoty i geniusz. Nigdy jednak nie wyda mu si tak wielkim, 
jak tego wieczora. Prosty w obejciu, skromny i przystpny, a bi od niego majestat bardziej 
oniemielajcy nili krlewski. Czowiek to miary staroytnych bohaterw  rozwaa  
wdz, naczelnik, dyktator, a suy mu proste onierskie oe, obcignite skr i ordynaryjna 
stodoa za paace. I nic, adnej pompy, adnej wystawnoci, adnego przepychu! Nic dla siebie, 
a wszystko dla ojczyzny! Zdumiewa si poruszony do ez, gdy naraz posysza za sob w 
ssieku ostre trzeszczenie somy. Wyranie kto skrada si od strony refektarza, przystawa 
na chwil i znowu peza przyczajony. Zarba unis nieco gow i sign po krcic; przeszyo 
go straszne podejrzenie, wic gdy wynurzya si jaka tyczkowa posta zmierzajc 
ostronie do Kociuszki, wycign rk i zmierzy do niej. Na szczcie nie zdy jeszcze 
pocign za cyngiel, kiedy Bujak, cignwszy z plecw kouch okry nim Kociuszk, zasalutowa, 
zrobi zwrot w ty niby na paradzie i odszed, jak mg najciszej. 

 Poczciwy drgal  mrukn rozrzewniony chowajc krcic w zanadrze. 
Obudzi go dopiero duy dzie i gone rozmowy, z ktrych acno wyrozumia przykr 
nowin o ucieczce z Krakowa ykoszyna. Wanie goniec generaa Wodzickiego rozpowiada 
obszernie o tym zdarzeniu. 

 Stao si le, niepodobna gorzej  przerwa mu sfrasowany Kociuszko.  Snad by 
uprzedzony o tym, co ma nastpi. Chytra sztuka. Powiadomi swoich o naszych zamiarach i 
nie pozwol si zaskoczy. Pogo ju wysana? 
 Miay i za nim dwie kompanie piechoty i sto jazdy. 
 Fiszer, siadaj i pisz Wodzickiemu: Natychmiast pchn sztafety do Maneta i Madaliskiego, 
niechaj co pary w koniach rusz przeci mu drog. Kto wyda. 
 Krakowscy targowiczanie  zawrza rozjuszony Fiszer.  Siedzi tam przecie ten ekspose 
grodzieski, konfident Sieversa, Gbocki, siedzi Oarowski, siedz i drudzy. Doszli sekretu 
i zdradzili przed ykoszynem. W jak stron ruszy? 
 Sawkowsk Bram, i jak powiadaj, ku Piczowu  objania goniec. 
 Dopisz, aby piechot wsadzono na wozy, to moe go dopdz. A czemu nie uderzono 
na niego, gdy wychodzi? Wszak bramy byy obsadzone? 
 Nie byo rozkazu! 
 A by baranie, a kundle, a gamonie! Marsz do generaa i gnaj co pary w koniu! Zaraz jedziemy 
do Krakowa?  zwrci si do Kociuszki. 
 Ruszymy tam po poudniu, eby stan o zmierzchu; tak radzi Wodzicki dla pewnych racji 
 odpar wzburzony, przemierzajc spiesznie stodo. 
 By ykoszynowi nie nastawa na pity  wybuchn Fiszer.  Ja bym nalaz sprawc, tego 
bigosu. Nie darmo genera by w takich faworach u krla jegomoci, nie darmo te odradza 
powstanie i straszy  jurzy zaciekle przeciw Wodzickiemu. Nic jednak nie wskra; 
14 



Kociuszko tylko wzruszy ramionami i poszed do kosynierw. Wystpowali w pochd pod 
wodz Bujaka cale sprawnie i pokazujc oniersk postaw. Powid ich gbokim jarem ku 
Wile. Kociuszko dosy dugo patrza na migoty kos i kapot, a zginli z oczw w nadbrzenych 
zarolach. Wisa pena, nalana roztopami, wystpujca tu i owdzie z brzegw burzya 
si, ciemne fale niby way toczyy si bekotliwie, byskajc raz po raz bryami lodw i niegw. 
Dzie robi si cichy i dosy jasny, przymrozek ci boto w grud, amic si pod 
stopami. Z wysokiego brzega wida byo rozlegy kraj, wsie poprzywierane do ziemi, pola 
pene jeszcze niegw i rozlewisk, drogi podobne zakrzepym strumieniom, wzgrza lesiste, a 
niegdzie wiee kociow. Staa mga zasnuwaa kotliny i modre ciany dalekich borw. 
Organy zahuczay w klasztorze; to go wyrwao z zaduma, a glos sygnaturki powrci do 
wytonej pracy. Zapdzi do niej Fiszera wraz z Zarb. I cay ten dzie 23 marca przepdzi 
w surowym milczeniu. Nie pomogy zwyczajne krotochwile Fiszera; umiecha si z nich 
jeno wargami, daleki w sobie od pustoty i tego, co si dziao dokoa. W milczeniu przyjmowa 
gocw z rnych stron, odbiera doniesienia i wysya jakie rozkazy. Czasem pi gorc, 
czarn kaw, ktrej mu dostarcza Fiszer, przemierza stodo i znowu bra si do rozpatrywania 
planw warszawskiego powstania, dyktowa Zarbie uwagi w najprzerniejszych 
materiach. A gdy pod wieczr wyjecha chopski wz, ubra si w jak opocz, nacisn na 
gow barani czap i tak przebrany ruszy do Krakowa. 

 Tutaj rzuc si losy ywota lub zagady  powiedzia ujrzawszy miasto. 
Wysiedli przed paacykiem Wodzickiego, stojcym pod murami Krakowa za tak zwan 
Szewsk Furt, prawie naprzeciw ulicy witej Anny. Kociuszko szepn haso dyurujcemu 
w bramie oficjerowi, ktry nie poznawszy go z racji przebrania i ciemnoci rozkaza 
wartom przepuci. Wodzicki ju oczekiwa na niego w sali na pierwszym pitrze, gdzie 
miaa si odprawi ostatnia narada, determinujca wybuch powstania. Jako pokrtce zaczli 
si schodzi najznaczniejsi ze spiskowcw, jacy si byli aktualnie znaleli w Krakowie. 

Pierwszy zjawi si szambelan Aleksander Linowski, dniem naprzd przybyy na t okoliczno 
z Wiednia; potem wszed pukownik regimentu Wodzickiego, A. Kczewski z kapitanem 
Wasilewskim, a na ostatku zakutani w paszcze, z postawionymi konierzami, w kapeluszach 
nasunitych na oczy pokazali si: Andrzej Kapostas, bankier z Warszawy, zbiegy 
szczliwie przed aresztowaniem; ksidz Franciszek Dmochowski, przybyy z Drezna, prawa 
rka ksidza Kotaja, ktrego choroba jeszcze przytrzymaa za granic; genera ziemiaski 
Jan laski oraz kasztelan Dbowski. Witali si w milczeniu, obsiadajc okrgy, wielki st 
zawalony papierami. Sala bya dua, ponura i dziwnie mroczna; mosiny pajk na kilkadziesit 
wiec dawa tawe, jakby gromniczne wiato. 

Fiszer z adiutantem Wodzickiego, Biegaskim, asystowali naradzie w penym uzbrojeniu 
na wszelk okoliczno. Przez uchylone podwoje do sieni, przemienionej w kordegard, poyskiway 
bagnety dwch gemejnw. Bywa tam rwnie Zarba, postawiony na stray przez 
samego Kociuszk. 

Narada trwaa dugie godziny z krtka przerw na posiek zawczasu nagotowany na dugim 
stole pod cian przy czym usugiwali adiutanci, albowiem dla utrzymywania sekretu nie 
dopuszczono nawet najzaufaszych ze suby Wodzickiego. Mao jednak jedli, pili jeszcze 
mniej i bardzo prdko powrcili do przerwanych obradowa. 

Juci, jako dusz zgromadzenia by Kociuszko. On udziela gosu i jego krtkie zdania, 
wypowiadane ze spokojnym arem przewiadcze, brzmiay moc rozkazw. Mao kto mu 
si przeciwi lub w czym kontrowa. 

Wzywano te par razy Zarb, w materiach warszawskiego powstania indagujc. Skada 
wyjanienia, jak powinne raporta, gosem nie dopuszczajcym wtpienia, i powraca na swoje 
miejsce w kordegardzie w coraz wikszej denerwacji. Wiedzia, i ostateczna decyzja wybuchu 
zapa musi nieodwoalnie. Sysza zdeterminowan godzin, porzdek i miejsce, gdzie 
jutro ma by ogoszony powszechnoci akt powstania; lecz pomimo tego miotay nim wci 

15 



guche obawy, eby co nie stano na przeszkodzie. mi lulk za lulk i promenowa si po 
sieni, nie mogc usta ni usiedzie na jednym miejscu. Co chwila te przez drzwi uchylone 
patrzy na gowy mw wacych losy Polski, na ich twarze poblade, zradlone trawicymi 
udrkami, przegryzione smutkami, a niekiedy rozjaniane pomieniami nadziei. Gray w nich 
dusze ywe, czujce i oddane ojczynie. Mia ich za najgodniejszych w narodzie obywatelw, 
czci na rwni z najsawniejszymi w przeszoci, ale gwn wag pooy na Kociuszce. W 
niego patrzy niby w soce przyjmujc ze dreniem serca kady dwik jego gosu. Niepokoia 
go jednak jego nieprzenikniona twarz niby ksiga tajnymi znaki pisana i na siedem pie-
czci zamknita. Niepodobna byo z niej nic wyczyta. Jeno rozpomienione oczy zdaway si 
uskrzydla te w marmur zakrzepe rysy. 

 Maska li to czy nieczuo?  rozwaa, lecz nim doszed responsu, odcign jego uwag 
do ywy spr, jaki si by zawiza midzy szambelanem Linowskim a ksidzem Dmochowskim, 
ktry pokazujc si zaciekym jakobinem, pragn uformowa insurekcj nie tylko 
na maksymach francuskiej rewolucji, ale co znamienniejsze, i na jej krwawych praktykach, 
nie przebierajcych w rodkach. Wspiera swoj racj uczonymi cytatami, ognist wymow i 
dosadnymi sowy. Linowski za gromi jego opini z wytrawn i spokojn sztuk szermierza, 
pewnego swej rki i oka, zadajc mu raz po raz dotkliwe ciosy szyderstwem i drwic pobaliwoci, 
przy czym nie omieszkiwa najzjadliwiej zaczepia jego patrona i przyjaciela, 
ksidza Kotaja. Wspiera go w tym Wodzicki, okazowujcy sankiulotom wzgard i uwaajcy 
hersztw rewolucji za optanych zbrodni ludojadw. 
 Ale te ludojady  zawrza gwatownie ksidz Dmochowski  ogosiy prawo czowieka, 
ugruntoway rwno, wywyszyy cnot, rozumowi day powinne miejsce, uczciy staro i 
sieroctwo, w ndzarzu pokazay brata, obaliy przesdy, tyranom wypowiedziay wojn, 
przemocy najedcw wybiy zby i zbawiy ojczyzn! Te ludojady day wiatu now religi: 
rwno, wolno i niepodlego! Gdzie, kiedy i kto dokona wikszych czynw? 
 Koniec litanii taki  wtrci ywo Linowski:  Zdetronizowali Boga, zupili kocioy, 
krla powlekli na gilotyn, delatorstwo uczynili powinnoci republikanina, zbrodni uznali 
zasug, kradzie nazwali konfiskacj, wolno opinii ogosili zdrad, terror postawili w miejsce 
prawa, uliczne gamratki wynieli na boginie. Szpieg, gilotyna i kat oto ich nowa wiara, 
nazbyt obmierza dla dusz cnotliwych, a ju dla Polakw zgoa niepojta. W naszej walce o 
podwignicie Rzeczypospolitej bdzie po staremu Bg i Ojczyzna hasem jedynym. 
 Nie strasz mnie ich zbrodnie czy bdy, kiedy to jedno chowam w pamici, e walcz z 
tyranami, gin za wolno i zbawiaj ojczyzn!  powiedzia Kapostas. 
 I w tym ich niemiertelna zasuga  zakonkludowa Kociuszko.  Ale wracajmy do naszych 
spraw. Wanie ksidz Dmochowski ma zoy pewne relacje. 
Ksidz natychmiast zacz z rwnym arem i porywczoci odsania zabiegi, czynione 
przez egzulantw, rozproszonych po Europie, a majcych na celu sformowanie zbrojnej ligi 
przeciwko Rosji. Turcja, Szwecja i Francja oto byy potencje dyszce suszn nienawici 
przeciwko najgroniejszemu tyranowi wiata. Nieustanny wzrost jej potgi zagraa wszystkim 
niewol i upadkiem. Wsplny wrg przymusza do wsplnej obrony granic i wolnoci. 
Co zagraao Polsce, zagraao jednako wszystkim socjuszom Ksidz opowiada obszernie. 
Zarzucono go pytaniami, wic rozwodzi si nad miar, a zniecierpliwiony Kapostas zapyta 
wrcz: 

 Jaka konkluzja? Wystpuj przeciwko Moskwie razem z nami? 
 Wystpi, to pewne; ale aktualnie Turcja jeszcze nie gotowa, Szwecja dopiero rozpoczyna 
zbrojenia, za Francja zwczy z decyzj z dnia na dzie. 
 Znaczy: sami rozpoczynamy wojn z trzema potencjami. 
 Austria si nie liczy  wtrci ywo Linowski  pozostanie w neutralnoci. 
 Dopki si nam nie powinie noga; wtedy skoczy nam do garda i wydrze ostatnie bebechy! 
 odezwa si milczcy dotychczas Jan laski. 
16 



 A ukadao si jak najpomylniej  podj znowu ksidz Dmochowski.  Francja miaa 
pchn wojska na Ren i zatrudni krla pruskiego, Wielkopolska miaaby wtedy rozwizane 
rce. Turcja ze Szwedem nastpowa mieli z dwch stron na Moskw, a my z trzeciej, najwaniejszej. 
Taki ukad zapowiada najlepsze dla nas koniunktury. I zapowiada. Niegotowi 
dzisiaj, gotowi bd za miesic. Mamy w tym wzgldzie wiarygodne zapewnienia. 
 My ju czeka nie bdziemy  zdeterminowa Wodzicki. 
 Koci rzucone! Niechaj si stanie, co si ma sta  dorzuci pospnie Kapostas. 
 Liczymy ju tylko na siebie i na wasne mstwo  zabra gos Kociuszko.  I zwyciymy, 
jeli nie zbraknie nam ducha powice. Suszno za nami. Przebraa si miara przemocy 
i zbrodni. Niechaj or rozstrzyga o naszych losach. Podnosimy sztandar walki o wolno, 
cao i niepodlego! Tylko Opatrznoci wiadomo, co nam zgotuje fortuna. Zasi, 
chociaby losy zgotoway nam klsk, pozostawimy rodakom testament usque ad finem. Ale 
dalsze odkadanie wybuchu byoby rezygnacj i pogreniem caej sprawy. C bowiem poczniemy, 
jak nam zdezarmuj wojska, najcnotliwszych obywatelw uwi꿹, najzdatniejszych 
oficjerw rozprosz, zasoby zniszcz, arsenay rozkradn, ducha przygasz i cay kraj wezm 
w kajdany? Strach padnie na powszechno, a reszty dokona maoduszno i egoizm! Jeliby 
nam wtedy przyszli nawet z pomoc przyjaciele, bdzie za pno; grb si ju zawrze i stan 
przy nim liczne strae. A co najgorsze, zbraknie ducha, ludzi i organizacji. Poniechajmy zatem 
prnych deliberacji, bowiem przed nami tylko ta jedna droga: mier albo zwycistwo! 
Porwali si z miejsc, strzeliy oczy i wraz wyrwa si zgodny okrzyk: 

 mier albo zwycistwo! 
 Zatem przystpmy do rozwaania generalnego planu powstania. 
Pisa regestra Korony, Wielkopolski, Litwy i wojsk ukrainnych rozkaza. 
Jedenasta zacza wybija, kiedy skoczya si narada i ostateczna decyzja zapada; zwary 
si mocno donie jakby w niemej przysidze, skrzyoway si wierne spojrzenia i pierwszy 
przemwi Wodzicki, pochylajc gow przed Kociuszk: 

 Powszechna ufno w twoje rce skada ster skoatanej Rzeczypospolitej. 
 Wola narodu w tobie upatruje jedynego pana i zbawc. 
 Twoje cnoty, twoje czucia i twj geniusz, oto czym zbawisz i podwigniesz. 
 Obywatelu Naczelniku, w tobie wszystka wiara i nadzieja Polski. 
 Kaesz umiera, padniemy co do jednego. Rozkazuj, Dyktatorze! 
Leciay korne sowa do stp prawego Naczelnika narodu. Nie odzywa si, moe nawet nie 
sysza, co do niego mwiono. Sta podobien ognistemu posgowi, w arach wszystek i pomieniach. 
Majestat bi od niego, nieledwie wito. Chwila bya wzniosa i poruszajca do 
ez. Wiedzieli, jako tylko mier prowadzi do wolnoci i dobrowolnie wybrali mier. Nikt si 
nie zawaha. Sami si dawali na otarz caopalenia, by ofiar wasnej krwi kupi u losw 
szczcie ojczyzny. Zaiste, obraz to by bohaterw. Odchodzili w uroczystym milczeniu spenionej 
powinnoci. Szli amfilad ciemnych pokojw do tajnego wyjcia, poprzedzani przez 
adiutantw z zapalonymi wiatami. Nie wiedzia nawet, kiedy odeszli; dopiero trzask zawieranych 
drzwi zbudzi jego uwag. Obejrza si na strony. By sam jeden. Wielka komnata, 
pogrona w sabych brzaskach wiate, zaledwie dawaa si obj oczami. Ze cian wyzieray 
konterfekty mw zasuonych w narodzie, gdzieniegdzie widniay staroytne zbroje, 
stay farfurowe wazy, dajce podobiestwo bukietw rozkwitych, polnieway olepe ze 
staroci zwierciada i przygase zocenia. Starowiecki sprzt surowym ksztatem gsto zalega 
pawimenta. Obejrza si raz jeszcze i ruszy do stancji, przeznaczonej sobie na kwater, 
lecz nage zatrzyma si przed progiem. Owo midzy oknem a drzwiami wyonia si przed 
nim jakby grona chmura. 

Dwiga si na koniu olbrzymim skrzydlaty rycerz z kopi zoon do ataku. Orle skrzyda 
u ramion, czarna, zotem nabijana zbroja i szyszak, powiewajcy czubem czarnych pir strusich, 
nadaway mu pozr majaczenia. Spoza opuszczonych krat przybicy jakby wieciy spoj


17 



rzenia, za ko, cay w blachach i uskach, zdawa si bra pd bojowy. Skrzydlaty rycerz 
uderza z furi na niewidzialnego wroga, porywaa go jaka moc, niczym niepohamowana. 
Zda si by wichrem w ksztat rycerza zakltym, pospnym widmem chway i wietnoci 
dawno struchlaych pokole. 

Kociuszko pochyli gow jakby przed cieniem zjawionej w tej wielkiej godzinie duszy 
praojcw i nawrci z powrotem do stou. Ale skrzydlaty majak przysoni mu sprawy najblisze 
i zakry niepokojce myli. Upyno sporo czasu, nim j odczytywa na nowo gotowy 
ju do podpisw i proklamowania publicznego akt insurekcyjny. 

 Jeszcze par godzin, a sowo stanie si ciaem!  pomyla i odwrci si gwatownie, 
odnis bowiem wraenie, jakby kto wypowiedzia te sowa. Nie byo jednak nikogo w komnacie. 
Paac Wodzickich, gdzie okolicznoci zakwateroway go na t pamitn w dziejach noc 
z 23 na 24 marca, zdawa si jakby wymarym. Za oknami rwnie leao milczenie i czaia 
si zimna, przemglona noc. Na niebo; zawalone skotunionymi chmurami, wypywa ksiyc, 
podobien srebrnemu korabiowi, wynurzajcemu si z odmtw. Odoy manifest, gdy myli 
o jutrze  o tym jutrze, przygotowywanym i wymarzonym w dugie, nieprzespane noce, porway 
go w szpony udrcze. 
Sprbowa zajrze w przyszo i cofa si w zabobonnym lku, jakby przed obliczem 
gronej prawdy, wyaniajcym si z ciemnoci przeznacze. Biorc tak dyspozycj umysu 
za skutek przemczenia trudami dni ostatnich, poszed do swojej stancji i jak by sta, rzuci 
si na oe, nagotowane za parawanem z zielonej kitajki. Ale i tam nie opucia go troska 
czujca, i tam dopady drczce pytania i obsiadszy dusz jakoby stadem drapienego ptactwa, 
zowrbnie zakrakay. 

Po chwili Zarba zobaczy go znowu na wielkiej sali pochylonym nad planami. Pno ju 
byo, wiece w pajku gasy jedna po drugiej, coraz mroczniej spozieray ze cian oczy konterfektw, 
coraz mgliciej rysoway si sprzty, a skrzydlaty rycerz stawa si jeno cieniem 
ledwie dojrzanym. Wtem jakie krzeso odsuno si z gwatownociami zaskrzypiaa posadzka. 
Zarba stan we drzwiach. Kociuszko promenowa si z wolna, cyrkulujc dokoa 
stou i raz po raz przystawa, by co zobaczy na mapie lub przeczyta w regestrach. Uderzya 
pnoc. Duszno mu si naraz zrobio, powietrze nazbyt nagrzane i przejte zapachami wiec 
gasncych przyprawiao o zawroty gowy, za ta sala wydaa si naraz jakby grobow izb, 
pen ciemnoci i nieodgadnionych przerae. 

 Otworzy okna!  rzuci krtki rozkaz, speniony w milczeniu przez Zarb. 
Wystawi zgorczkowan twarz na chodne powiewy. Noc wtargna do sali a wraz z ni 
spyny dwiki jakiej oddalonej muzyki. 

 Kapela o pnocy, co to znaczy?  spyta oczekujcego rozkazw Zarb. 
 Hejna z wiey Mariackiej, jak zwyczajnie, przegrywany co godzina. 
Hejna rozgasza si coraz cudniej, jakby noc zapiewaa senn litani mrcych godzin. W 
niezgbionej cichoci i ciemnociach rozwiergotay si zociste trele, niby ptakowie przed 
wschodem piewajcy radosn pie do soca. Polay si perliste kaskady i wytryskay 
dzwonne fontanny. Sodko zaszeleciy deszcze niebiaskich melodii. Gorcym i niebosinym 
pacierzem graa niewidzialna kapela. Pomiennymi usty zday si piewa zburzone 
ciemnoci. A kiedy hejna przechodzi w ledwie dosyszane pianissimo, powietrze zdawao 
si drga jakby warem szemrzcych w poudniow spiekot kwiatw, jakby wonnym pogosem 
zb, przegarnianych skrzydami omdlewajcych arw. Ziemia piewaa niebu hymn 
szczcia. Zasi chwilami dominowa gos mocny, uroczysty i rozlegy  niby gos duszy samotnej, 
wyznajcy si wszystkiemu wiatu ze swoich niemiertelnych tsknot i marze. Za 
czym podniosy si jakie skargi jkliwe, jakie aosne bagania zawodziy w przemglonych 
pustkach, jakie szlochy zrozpaczonych. Lamentowaa straszna ndza ywota. 

18 



Odstpi na stron, przejty do ywego i wzburzony. Naga niemoc ogarna nim, e zasiad 
ciko przy stole. Myli wziy inny zgoa obrt, chwiejny i smutny. Poczu si jak czowiek, gdy 
mu zbraknie gruntu pod nogami, a on stanie w bezradnej mce zrozpaczenia i niepewnoci. 

Powszechna ufno skada w twoje rce ster skoatanej Rzeczypospolitej  zadwiczay 
mu w mzgu sowa Wodzickiego. Zatarga si w sobie, w skroniach zabio motami, serce 
przestawao bi, cofa si w przeraeniu jakby przed straszliw zjaw Golgoty. 

 A gdzie krl, stranik namaszczony? Gdzie hetmani? Gdzie urodzeni przewdcy tej 
ziemi nieszczsnej? Czemu nie staj na czele?  szeptay pobielae wargi w stron skrzydlatego 
rycerza.  Czemu zoyli na moje sabe barki ten ciar nadludzki? Zali godzien jestem 
takiego wywyszenia? 
 Zali podoam i wydwign?  myla coraz trwoniej i w tym chwilowym upadku ducha 
zobaczy wszystko zgoa niemoliwym do dokonania. Zdumiewa si nawet wasnemu zuchwalstwu. 
Sabym si naraz poczu, samotnym i bezradnym, jak dbo, przymuszone stawia 
czoo nawanicom. Walczy jednak ze sob, ama si i szamota. Burza si w nim rozszalaa. 
Myli si rway niby ogniki, szarpane przez wichry. Bezsilno dawaa gorzki posmak 
rozpaczy. Klski widzia, upadek, zatrat, a co jeszcze przed godzin zdao mu si niezomne 
i pewne, walio si teraz struchlaym rumowiskiem. Straszna noc zwtpienia opada dusz. 
 Boe, miosierdzia! Boe!  jcza rozpity na krzyu nadludzkiej mki. 
Wybia pierwsza. Zarba, jakby skamieniay, sta w drzwiach kordegardy nie spuszczajc z 
niego oczw. Rozumia, co si w nim dzieje, i ujrzawszy respons na swoje niepokojce pytania, 
cierpia wraz z nim nieopisane udrki. 

Naraz Kociuszko, jakby uciekajc przed ostatecznym zwtpieniem, rzuci si do planw 
porozkadanych na stole. Szuka ratunku w regestrach i sumariuszach si zbrojnych, czyta 
dugie litanie spiskowcw po wojewdztwach. Przeglda ranglisty oficjerw podkrelajc 
niektre nazwiska. Rozpatrywa miejsca, zajmowane przez nieprzyjaci, wykrela marsze, 
konotowa jakie dyspozycje, oblicza zasoby i snad generalny obraz przedstawi si pomylnie, 
gdy odetchn z widoczn ulg. Rumieniec okrasi jagody i oczy nabray blaskw. 
Tak si jednak utrudzi t gorczkow prac, e przystpi do okna zaczerpn powietrza, 
Owia go przejmujcy chd i myli wrciy do dawnego biegu. Pojrza w niebo, w przymglone 
migoty gwiazd, w bezkresy ciemnoci, w niepojte dalekoci. Nieopowiedziana tsknota 
poniosa go na jak wye, z ktrej oczami duszy ogarn ca polsk krain. Leaa w 
mrokach i w milczeniu. Zasny nawet wichury i burze. Sama noc zdaa si by snem. Jako 
ptak powracajcy z dalekich ldw, kry w guszy, a przypad piersi do ziemi ojczystej i 
ogarnwszy j wszystk moc miowania poczu, e jego serce bije zgodnie i za jedno z milionami 
serc wspbraci. I wraz z tym przewiadczeniem spywaa w niego moc caego narodu, 
niezomne mstwo i determinacja walki usque ad finem. W tej chwili aski stawa si dusz 
i czuciem powszechnoci, jej sumieniem, niemierteln wiar i prawem. 

 Podoam i wydwign!  lubowa podnoszc czoo, spromienione glori bohatyrskiego 
posannictwa. I z tak moc zestrzeliy si w nim wszystkie potgi, e zajania nadziemsk 
piknoci. 
Poczu si wodzem narodu i sprawc, jego przyszych losw. 

Suszna duma zagraa mu w piersiach moc wywyszenia i dobrowolnie przyjtej ofiary. 
Rozumia bowiem, jako bierze na barki ciki krzy i dwiga go powinien a do koca dni 
swoich. Los wynosi go na szczyty niedostpne zwykym miertelnikom, na szczyty Golgoty. 
Nie uchyli si jednak przed cierniow koron przeznacze. Wszak ju umiera dla siebie, aby 
y dla ojczyzny i ludzkoci. Przeznaczenie formowao z niego niemiertelny pomie, by 
narodowi rozwieca ciemne i straszne drogi niedoli. 

 Ani z soli, ani z roli, ale z tego, co mnie boli, wyrosem  przyszy do pamici sowa 
Czarnieckiego. Treci byy najgbsz i jego istnoci. Wszak z blu wzia si jego moc. 
Mk karmia si jego dusza przez wszystkie lata ywota. Przemoc, tyrania, niesprawiedli19 



wo oto wiecznie krwawice rany jego serca, oto generalni wrogowie. I nie do bdzie wypdzi 
nieprzyjacioy, nie do uwolni Polsk od habicego jarzma i zratowa dobytek 
wiekw  trzeba jeszcze podwign rodakw do soca cnoty i prawdy. 

Bo suy Polsce to suy powszechnemu szczciu, to pomnaa i utrwala sprawiedliwo, 
to suy ludzkoci  zagbia si w grne rozwaania. 

Wybia druga godzina. Ostatnia wieca w pajku dogasaa i w jej konajcym blasku dojrza 
po raz ostatni skrzydlatego rycerza. Zda si unosi w powietrzu, furi bojow porwany. Jakby 
sysze si daway poszumy jego skrzyde, szczk zbroi, ttenty rumaka i ogromny, niebosiny 
krzyk, a tak wyranie, a mu si to widziao cale niezwyczajnym. 

 Obraz to polskiej duszy doskonay  szepn w zadumie i z tym dziwnym wraeniem 
rzuci si na kanap, eby nieco rozprostowa koci; spa mu si zgoa nie chciao. Ale przemogy 
go trudy i zmczone myli i czucia osuny si bezsilnie w ramiona zapomnie. Zasn 
gboko pod stra milczenia. Skrzydlaty rycerz czuwa nad nim. Straoway dostojne me, 
spozierajce z konterfektw tkliwymi oczami. Wart trzyma Zarba. 
Godziny przechodziy niby wdrwce nie wiadomo dokd spieszce, biy jak lepe ciosy 
przeznacze, a kada przynosia jak wiedz tajon o jutrze, a kada niby harfa rozdrgana 
czuciami caej Polski, a kada bogosawia go na dzie jutrzejszy, na wielki czyn zmartwychpowstania. 


Wiatr uderzy w okna, szyby rozbieliy si witaniem, budzi si przemglony dzie; na 
miecie pomimo wczesnej pory podnosiy si gwary i ruch zgoa niezwyczajny: dudniay 
przetaczane harmaty, gray trbki, dawa si sysze akuratny tupot maszerujcych wojsk, 
niekiedy przelatyway konne oddziay, nawet sygnaturki kociow rozwiergotay si dzisiaj 
wczeniej. 

Rwno te z uderzeniem szstej Kociuszko zerwa si na nogi. 

Fiszer oczekujcy ju z raportami w maej stancji a oniemia na jego widok; tak mu si 
wyda przemienionym. Kamienna szaro powleka mu twarz, brwie spinay si gronie niby 
lwie, oczy patrzyy jako niezgbione otchanie, wyraz znaczy si w twarzy surow powag i 
namaszczeniem, a wszystka posta pokazowaa jakoby obraz Mojesza po rozmowie z Panem. 
Zdawa si, jako i tamten, powraca na wiat z tablicami Nowego Zakonu. Bi od niego 
majestat i potga prawego Wodza Narodu. 

Fiszer z przyrodzenia wesoy i krotochwilny, a jako adiutant, socjusz i przyjaciel przypuszczony 
do wszystkich sekretw, w tej jednak chwili straci zupenie. kontenans, nie wiedzc, 
co z sob pocz. Da spokj raportowaniom i nie miejc przerywa milczenia j niby 
to porzdkowa kancelari; lecz wszystko leciao mu z rk i serce tuko si coraz niespokojniej. 


Dopiero kiedy Kociuszko zwrci na niego oczy, spry! si ponawiajc raporta. 

 Na potem sprawy. Pjdziemy na msz do Kapucynw. Gwardian czeka  przerwa mu i 
przypasawszy szabl okry si paszczem i ruszy naprzd. 
W ulicach lea jeszcze mrok i tuky si rzadkie, wilgotne mgy. Gdzie z rzadka czapay 
po bocie nie dojrzane postacie onierzw i w rnych stronach miasta gucho warczay bbny. 


 Obsadzaj bramy. Rozprowadza wojsko kapitan Wasilewski. 
Kociuszko nie odpowiadajc wyprzedzi go nieco i do klasztornej furty zakoata. Otwara 
si przed nimi pospna ulica korytarza. Weszli bocznymi drzwiami do kocioa, w gbokie 
mroki, ledwie zmcone witaniem, lejcym si przez wskie witrae. W pustych i mrocznych 
nawach leaa taka cicho, e kroki rozlegay si omotem grzmotw. Ogarno ich powietrze, 
przesycone zapachami kadzide, wosku i pleni. 

Wanie, gdy wchodzili, zapalano wiece na wielkim otarzu i posun si na przywitanie 
Wodzicki w asycie Jana laskiego, Linowskiego, Dbowskiego i generaa ziemiaskiego 

20 



Gabriela Taszyckiego. Przywitali si w milczeniu, bowiem gwardian ju wychodzi ze msz, 
e tylko Linowski zdy szepn: 

 Ksidz Dmochowski eksplikuje si z nieobecnoci saboci. 
Kociuszko przyklknwszy na rodku przed otarzem wspar czoo na gwni szabli i 
znieruchomia w jakich kontemplacjach. 
Msza bya cicha i tylko niekiedy rozbrzmiewa starczy gos ksidza lub dzwonki wybuchay 
brzkliwie. Gwardian biay jak gob, z brod siw i dug, wyschnity na szczap, dawa 
posta witego ze starych obrazw. Odprawia naboestwo na intencj insurekcji ze 
szczegln arliwoci, za ilekro odwraca si od otarza, jego przezawione oczy spyway 
na gow Kociuszki warem niemych, serdecznych bogosawiestw. 

I wszyscy zdawali si modli rwnie gorco, zarwno jakobin Taszycki, jak i czowiek 
starego autoramentu Wodzicki, jednako w tym momencie bagali Opatrznoci o pomylno 
sprawy. Wszak nie o partykularne sukcesy prosili Pana Zastpw, lecz o zmiowanie nad ojczyzn, 
choby kupione wasnymi ranami lub mierci. I snad ca dusz zawierali w modach 
serdecznych, bowiem rozogniay si im twarze, trzsy wargi spieczone, a w oczach 
wieciy zy. 

Na ofertorium starym zwyczajem wyrwa szabl z pochwy Kociuszko i potem zoy j na 
stopniach otarza. Wraz te zamigotay byskawice i wszyscy rzucili obnaone elaza i poklkali 
pokornie. Gwardian przystpi do ceremonii powicenia; lecz kiedy odmwiwszy modlitwy 
zacz kropi wod wicon zoone szable, rce mu si zatrzsy, zbrako si, e ledwie 
powstrzymujc kania zaszepta z niezwyczajnym arem: 

 Za zniewaony majestat Rzeczypospolitej! Za wolno! Za niepodlego! Za... 
Reszta sw uwizia w gardle i wsparszy si na otarzu rzewnie zapaka. 
Za te me hartowne w ogniach bitew, te me azardom mierci nieulkle zazierajcy w 
oczy, te me wybrane spord tysicy zaszlochay dugo tajonym cikim paczem. Wayli 
si na wite dzieo podwignicia ojczyzny, wic wszystkie troski, wszystkie obawy i nadzieje 
spary im serca w tej chwili ostatniej takim udrczeniem, e zy wytryskiway ze same-
go dna wzburzenia i denerwacji. 

Gwardian opanowawszy nieco rychlej roztkliwienie poda im paten do ucaowania i pobogosawiwszy 
kadego z osobna dokoczy mszy. 

Wyszli z kocioa dziwnie skrzepieni na siach i zdeterminowani. 

Dzie si by zapowiada pogodny, mgy z wolna opaday odsaniajc spitrzone wiee i 

dachy Krakowa. Byo ju po sidmej, miasto wylgao na ulice. W gwnym Rynku rozgaszay 
si oskoty bbnw, kroki tysicy i niemae gwary. Ratuszowy dzwon nieustajcym 
dzwonieniem zwoywa obywatelw. 

 Mamy jeszcze sporo czasu  zauway Kociuszko i pozostawiwszy towarzyszw w 
bramie paacu Wodzickich oddali si z Fiszerem na swoj kwater. 
Tymczasem w sali paacu na pierwszym pitrze, widnej, ogromnej i za dnia jeszcze wspanialej 
si pokazujcej, zbierali si ci wszyscy, ktrzy mieli asystowa przy ogoszeniu aktu 
powstania. Pierwsze miejsce jako gospodarz i wiekiem najstarszy bra genera Wodzicki. Po-
tem szli: Kapostas, ksidz Dmochowski, kasztelan Dbowski, hrabia Moszyski ze Zbylitowskiej 
Woli, szambelan Linowski, Tadeusz Czacki, Gabriel Taszycki, dwaj lscy: Andrzej i 
Jan, obaj wielcy patrioci, formujcy oddziay kosynierw z niemaym uszczerbkiem wasnych 
fortun, oraz paru oficjerw. Liberia roznosia kaw i jej rzewicy zapach przepenia komnat. 
Tak jednak byli rozanimowani, i mao kto wyciga rk po filiank. 

Godzina wyznaczona na ceremoni zbliaa si z wolna, lecz nieubaganie, przejmujc 
wszystkich coraz wikszym zdenerwowaniem. Gosy wybuchay nieoczekiwanie i nie wiadomo 
dlaczego zalegay niepokojce, dugie milczenia. Spojrzenia szarpay si jak pobkani 
ptakowie. Kto promenowa si nieustannie, przeraliwie skrzypic butami. Byli, ktrzy 
wci wygldali oknami. adna rozmowa si nie wizaa, urywano w p zdania i rozchodzo


21 



no si bez widocznych powodw. Dygotay udrczone serca, zryway si cikie westchnienia 
i przyspieszone oddechy. Kto gorzko si uala na wasny pektoralik za faszywie pokazywane 
godziny. Kto znowu natarczywie indagowa Kapostasa o Warszaw, pomimo i nie 
dosta ani sowa responsu, gdy bankier, wcinity w gboki fotel, przyglda si z naton 
uwag skrzydlatemu usarzowi. Linowski z papierami pod pach nieustannie kogo zagadywa 
i obdzielajc w zamian cichymi uwagami krci si niespokojnie po sali. Czacki po sto razy 
zblia si do pek z ksikami, wyciga po nie akomie rce i nawet nie tknwszy odchodzi 
spiesznie przyglda si konterfektom. Tylko genera Wodzicki pozostawa zimny i spokojnie 
baczcy na wszelkie okolicznoci. Co chwila bowiem odbiera od ordynansw jakie 
ciche doniesienia z miasta i co chwila rwnie rozsya rozkazy przez Biegaskiego i drugich 
oficjerw, e prawie nie zamykay si drzwi od kordegardy. On za przybrany, jak na tak 
chwil przystao, w paradny mundur, przepasany orderow wstg, w biaej peruce, wysoki, 
chudy, z poradlon twarz onierza, ktremu ycie zbiego w posugach Rzeczypospolitej, 
siedzia pod jednym z okien, zapamitale kurzc lulk i ledwie dojrzany w obokach dymw. 

Czas wlk si niemiosiernie wolno, e ju ogarniao wszystkich wzburzenie z denerwacji 
wyczekiwa. Wic gdy si ukaza pomidzy nimi Kociuszko, w sali uczynio si jakby janiej 
i weselej. Porwali si wita jakby dawno niewidzianego. Wszystkie oczy wpiy si w 
niego z natarczywoci. Zarzucono go pytaniami, a otoczywszy nie pozwalano prawie si 
ruszy z miejsca. 

W obejciu dworny i prosty zarazem, foremnej postaci, z wosem nieco zwichrzonym, z 
czoem jasnym i otwartym, pikny wyrazem dobroci, o spojrzeniu wyniosym i jakby zadumanym, 
ujmujcy sodycz, umiechem i szlachetnoci, dawa ze siebie obraz czowieka, w 
ktrym nie moga posta nikczemno, fasz ni egoizm. Promieniowa niby soce  ogrzewa 
i rozjania. Moe byli w narodzie wiksi od niego wodzowie i statyci, ale nie byo wikszego 
serca, wikszego umiowania ojczyzny i wikszej cnoty powice. Przeto growa jako 
orze w locie podniebnym nieprzecigy. 

Spogldano w niego z uwielbieniem. Rozjaniy si najchmurniej zaspione oblicza i spokj 
wraca do serc. Oywili si, jakby im nagle do y zwtlaych napuszczono wieej i bujnej 
krwi. 

Kociuszko pomwiwszy prawie z kadym zabra si do picia kawy, gdy kapitan Wasilewski 
wpad do sali meldujc zadyszanym gosem: 

 Im Lichocki z rajcami miejskimi. Maj sobie za dyshonor powolno rozkazom pana 
Generaa!  doda nie bez ukrytej intencji. 
Jako wszed Filip Lichocki, prezydent Krakowa, w asycie imci panw Czaczyskiego 
wiceprezydenta, Tomasza Krzyanowskiego syndyka i Jana Wytykiewicza zarzdcy. Wchodzili 
odci i rozsroeni, dajc pozna minami, jako ulegaj jeno przymuszeniu. Szczeglniej 
Lichocki, nad miar ambitny i zadufany w swoim dostojestwie, pokazywa lekcewaenie dla 
zgromadzonych, uwaajc ich za uzurpatorw i warchow. 

Wodzicki powsta na niego z gniewem. 

 To ty, niegodziwcze, jeste prezydentem Krakowa? 
 Ja nim jestem  odpar czerwienic si, srodze dotknity traktamentem i rozumiejc, e 
mu to nic dobrego nie wry. 
 Wiedziae, e ykoszyn bdzie ucieka z miasta i zna mi o tym nie dae! 
 Nie wiedziaem  wystawi si mnie.  A e tam krupne baby na trecie mey ozorami 
o spodziewanym wyjciu Moskali, nie sdziem powinnoci moj takowe bajki Generaowi 
donosi... 
 Nie rzucaj mi klimkiem w oczy, niegodziwy arystokrato! 
 Nigdy nie miaem dyspozycji do garstwa  zaperzy si  opowiem z rzetelnoci, jak 
byo: Owo wczoraj z rana o pitej godzinie, kiedym jeszcze spa, dobi si do mnie sierant 
22 



moskiewski i powiada: Jest rozkaz od janie wielmonego ykoszyna, komendanta, by, 
panie prezydent, zaraz do niego przyszed, bo bdziemy wychodzili z miasta. 

Kazaem przywoa Zaydlera, prowentowego, i poszlimy. Kiedym dochodzi jego kwatery, 
wanie z bramy wyjechaa w kolasce ykoszynowa, a szwadron jazdy i kozacy stali gotowi 
pod kamienic. Na kwaterze, ju w pustych pokojach, zastaem ykoszyna. Odda mi 
ksiki poyczone od pana Heppena, klucze od wyprnionych magazynw i powiada: Bd 
zdrw, prezydencie, a daleko do Piczowa? Czy zd tam na poudnie? Po czym wypad z 
domu, siad na konia i na czele jazdy wyjecha z Krakowa przez Sawkowsk Bram. Prawdziwo 
mojej relacji mog powiadczy wszyscy. Ani sowa nie ujem, ni te dodaem. 

Genera Wodzicki mimo takich eksplikacji powsiadszy na niego zekpa od ostatnich, a 
Kociuszko chcc nieco zaagodzi sytuacj przytrzyma Lichockiego za pas i powiedzia: 

 Mj panie prezydencie, nie wchodz ja w to, jakim bye wzgldem Moskali, ale spodziewam 
si, e i dla mnie bdziesz grzecznym. C, rozkazae swoim pachokom zwoywa 
lud pod ratusz? 
Rumor wchodzcych zguszy dalsz rozmow, weszo bowiem paru oficjerw, a pomidzy 
nimi Fiszer z Zarb. 
Naraz bbny zagray i zadudniaa ziemia pod cikimi krokami. 

 Batalion Czapskiego bierze dyrekcj na Rynek; i my tam zaraz ruszymy  objania cicho 
Fiszer. 
 Ja si wysun naprzd. Mj moderunek tak w drodze ucierpia, e wstyd mi cign na 
siebie oczy. Wol si zaszy midzy posplstwo. Rad bym si te dowiedzia o duchu Krakowa, 
co mi snadniej dopi w pojedynk  odpowiedzia Zarba i upatrzywszy sposobn 
por, wydosta si z paacu. 
Ogarno go prawie wiosenne powietrze. Nad miastem wisiay postrzpione mgy, przez 
ktre tu i owdzie przecieray si bkitne paty nieba i way biaych chmur, a chwilami soce 
blade niby opatek. Dzie podnosi si pogodny, od pl pociga wilgotny chd, przejty surowym 
oddechem ziemi, a chocia po ogrodach i gbokich fosach leay jeszcze kupy sczerniaych 
niegw, ju pierwsza wiosna pachniaa w dziwnie sodkim powietrzu. Ptaki wiergotay 
po nagich drzewach i blankach murw, a co niepojcie radosnego dwiczao w gosach 
i zdawao si rozpiera wszystkie serca. Snad i te wioniane podmuchy zrobiy swoje, 
bo Krakw przybiera zgoa niezwyczajny wygld, gdy tumy witecznie wystrojone, rozanimowane, 
burzliwe i wesoe, wylgay ze wszystkich domw. Kada z ulic stawaa si bekotliwym 
szumicym strumieniem, ktrym mrowia ludzkie spyway w gwny Rynek, jakoby 
w morze rozburzone, sfalowane i tysicami gosw bijce. A nad tym zlewiskiem, ujtym 
w cembrowiny prawiecznych kamienic przedziwnej struktury, mariackie wiee strzelay w 
bkity, wynosiy si spitrzone dachy i attyki, misterne zrby Sukiennic, straowaa potna 
wiea Ratusza i jakoby w czas przypywu mewy, tak kooway nad gowami stada biaych 
gobi. Prospectus by bardzo cudny, do zastanowienia zmuszajcy. 

Martwe zazwyczaj miasto budzio si z dugiego letargu i na gos powinnoci ojczynie 
stawao do apelu. Bowiem wielkie polskie wito miao si obchodzi na tym prastarym Rynku, 
wpord tych murw odwiecznych, ktre widziay okietkw, widziay Kazimierzw, 
widziay Jagiellonw, widziay Batorych i Sobieskich, gdzie przez dugie wieki srebrne surmy 
rozgaszay chwa zwycistw, gdzie odprawoway si hody pruskie i moskiewskie, gdzie 
koronacyjne pochody, tryumfalne wjazdy, przewagi gone na wiat cay, zasugi bohaterw i 
wielko Rzeczypospolitej wieciy niemiertelnymi blaski, gdzie snuy si nieprzeliczone 
pokolenia, gdzie przepyway czasy wietnoci, zarwno jak i klsk, gdzie kady kamie 
przemawia gosem przeszoci, gdzie kady wiek trwa zaklty w ksztat godny siebie. W 
tym przenajwitszym sanktuarium Polski, pod Wawelskim Wzgrzem, stojcym na stray 
narodowego pamitek kocioa, mia znowu zahucze Zygmuntowski dzwon na zmartwychpowstanie. 


23 



Wrd tych murw, niby w arce przymierza midzy dawnymi a nowymi laty, miaa si 
rozgosi ewangelia nowego ywota narodu. Wic te spod achmanw ndznego bytowania 
zaczynaa przeziera krlewska purpura odwiecznej stolicy. Dumny majestat przeszej wielkoci 
zdawa si mie swj tron w kadym, choby najlichszym pachoku. Snad czucie tego 
byo powszechnym, gdy kto jeno y, spieszy na Rynek i dajc dusz wzniosym uniesieniom 
prostowa si w susznej pysze i toczy zadzierzysto oczami. A tumy narastay z minuty 
na minut, e gwary byy ju jednym ogromnym szumem, z ktrego tu i owdzie wydzieray 
si strzeliste okrzyki nawoywa, dwiki jakowych trb, to nawet piosenki nie wiadomo 
przez kogo rzucane. e za ruch koowy by powstrzymany, tym goniej syszay si wrzawy, 
tupoty krokw i tysiczne pogosy i dzwony. 

Jako po dziewitej, gdy mariacki hejna przepiewa, cechy krakowskie zaczy ciga 
na Rynek. Szy w ordynku, ze sztandarami na przedzie i odznakami, a przy odgosie trb i 
wtrze dzwonw ustawiay si pod Ratuszem. 

Nieco z boku wzia miejsce ydowska deputacja: siwe brody, kunie kopaki, atasowe 
chaaty i biae poczochy znacznie ich wyrniay. 

Ciby tak gstniay, e midzy Sukiennicami, ratuszem a poaci domw przeciwn nie 
sposb si byo przecisn. Niekiedy tumy kolebay si gwatownie i pary ku ulicy witej 
Anny, skd mia si ukaza Kociuszko. 

Powstaway z tej przyczyny niemae sprzeczki, zamty i warchoy, zwaszcza i akademicy 
cznie z modzie kupieck i rzemielnicz poczynali sobie coraz bujniej. Na kadym 
kroku widziao si ich poprzepasywanych czerwonymi bandoletami, na ktrych: mier lub 
zwycistwo, Rwno i wolno, Wiwat Kociuszko, Jedno i niepodlego, Za 
prawa i ojczyzn i wiele najrozmaitszych zda wyraone byy biaymi literami. Byli, ktrzy 
jeno czarne sylwetki Kociuszki pokazywali, przypite na kapeluszach lub piersiach. Wszdy 
za spotykao si ludzi uzbrojonych. Kto przy szabli, nieraz odwiecznego ksztatu, kto ze 
strzelb na ramieniu, kto z caym arsenaem now i pistoletw za pasem, kto nawet z halebard 
lub kos na sztorc obsadzon. Nie brakowao wide i prostych okutych drgw, co przy 
zadzierystych minach, kawalerskich fantazjach i pobudzonych animuszach i zawzitoci 
przeciw nieprzyjacioom ojczyzny niemao przyczyniao si do ustawicznych tumultw i 
gronych zaj. Nierzadko te na widok person, pomawianych o przyja dla ykoszyna lub 

o wyznawanie targowickich pryncypiw, wszczynay si zapamitae wrzaski: 
 Na szubienice zdrajcw! Rozsieka! Bigosowa! Dawa ich tutaj! 
I wraz z gradem zorzecze setki rk chciwie si daro ku janie wielmonym gardzielom. 
Szczciem, stumiono te ekscesy w samym zarodku. A przy tym uwag powszechnoci 
ujarzmiaa coraz gortsza ch zobaczenia Kociuszki. Jako i nadesza ta chwila, gdy przed 
sam dziesit zagray bbny. 

 Idzie! Kociuszko! Cicho, mospanowie! Cicho! zawrzay przeciwne gosy. 
Tum nagle przycichn, zwar si w jednym dreszczu, serca zaomotay, a oczy wszystkich 
poniosy si w jedn stron. 
Bbny warkotay coraz bliej, potem trby wrzasny niebosinymi glosy, hukna sfornie 
wojskowa kapela i z ulicy witej Anny wypyna wielka chorgiew i niby amarantowy obok 
powiaa nad gowami. Biay Orze rozwijajc wadcze skrzyda unosi si coraz wyej. 
Niezmierny krzyk wstrzsn powietrzem i ustokrotniony odbiciem o mury, bi pod niebo nie 
milkncymi dugo echami. Zadygotaa ziemia pod cikimi, mierzonymi krokami onierzw. 

 Miejsca! Na strony! Na strony!  pady rozkazy i w mgnieniu oka uczynia si przed 
wojskiem szeroka, pusta ulica. Bysn gsty las bagnetw, zaciy si rabaty, rozbysy 
mosine blachy u kapeluszw. Batalion regimentu Czapskiego w bojowym moderunku, 
zwarty na mur, sypa krokiem miernym i uroczystym. Na czele pod chorgwi postpowa 
Kociuszko w asycie oficjerw i cywilnych. Kiedy znaleli si na prost wylotu Szewskiej, 
24 



batalion rozama si na cztery czci i utworzywszy wielki czworobok, stan z broni u nogi. 
Wtedy wszystkim oczom odsonia si posta Kociuszki. 

Sta w porodku wojsk i ludu, wyniosy, surowy, wielki, jakoby posg wszystkiej Polski, 
zjawiony tsknicym oczom w tej cudw godzinie. 

Wanie soce wybyso spoza chmur otaczajc go zocist glori majestatu, za z piersi 
tysicy wybuchny grzmice okrzyki. Jakoby sza ogarn ciby, wrzeszczano ze wszystkiej 
mocy, machano rkami, a z okien i balkonw, z galerii Sukiennic i Ratusza powiewano chustami, 
rzucano kwiaty, pakano. 

Lecz kiedy bbny nakazay spokj, zalega taka cisza, e sycha byo trzepotanie chorgwi 
i wystraszony lot uciekajcych gobi. 

Wystpi naprzd Linowski, a rozwinwszy wielki papier rozpocz odczytywa: Akt powstania 
obywatelw i mieszkacw wojewdztwa krakowskiego. 

Czyta gosem wyranym, rwnym i niezmiernie dononym: 

Wiadomy jest wiatu stan teraniejszy nieszczliwej Polski. Niegodziwo dwch ssiedzkich 
mocarstw i zbrodnie zdrajcw ojczyzny pogryy j w t przepa. 

Suchano z zapartym tchem i nadzwyczajn uwag. 

...nie masz rodzaju faszu, obudy i podstpu, ktrymi by si te dwa rzdy nie splamiy dla 
dogodzenia swojej zemcie i chciwoci. 

Pomruk wzbierajcej burzy zaszemra w cibach. 

Linowski czyta coraz dobitniej, gos jego bi spiowymi dwikami gnieww, gdy j 
oskara aliantw o zbrodnie, speniane nad wolnym narodem. Zdrady wypomina nikczemne, 
wiaroomstwa, deptanie najwitszych praw wolnoci, a nawet i czucia, tyrani, rozszarpywanie 
ojczyzny, pogwacenie traktatw, ca litani podoci, barbarzystwa, gwatw i 
zbrodni, cay ogrom nieszcz i upadku, w jaki pogryli Rzeczpospolit. Gos jego urasta 
do potgi gromw, druzgota okropnoci przedstawianych krzywd i wstydem haby przepala. 


Otwieray si nie przyschnite rany i wszystkie krzywdy staway w pamici. Gniew wzburzy 
serca, poniona duma i majestat czowieka i obywatela zawyy w sercach krwaw dz 
odwetw i zemsty! 

A Linowski jakoby przed sdem narodw i odwiecznej sprawiedliwoci woa gosem 
ogromnym, gosem wszystkiej uciemionej Polski: 

Majc wic niezomne przedsiwzicie zgin i zagrzeba si w ruinach wasnego kraju 
albo oswobodzi ojczyst ziemi od drapienej przemocy i haniebnego jarzma, owiadczam 
w obliczu Boga, w obliczu caego rodzaju ludzkiego, i uywajc niezaprzeczonego prawa 
odporu przeciwko tyranii i zbrojnej przemocy, wszyscy w duchu rodackim, obywatelskim i 
braterskim czymy w jedno siy nasze i zarczamy sobie nawzajem nie oszczdza wszelkich 
ofiar i sposobw, jakich tylko wita mio wolnoci dostarczy zdoa ludziom, powstajcym 
w rozpaczy na jej obron. Uwolnienie Polski od obcego onierza, przywrcenie i zabezpieczenie 
caoci jej granic, wytpienie wszelkiej przemocy i uzurpacji, ugruntowanie wolnoci 
narodowej i niepodlegoci Rzeczypospolitej, ten jest cel wity powstania naszego. 

Przerwa, by zapa powietrza: ni jeden szmer nie zmci modlitewnej cichoci, jeno oczy 
paliy si ogniami powstrzymywanych uniesie i twarze daway obraz najgbszej uwagi, 
czuoci i skupienia. 

Przeczyta jeszcze zarys urzdze, jakie musz powsta, eby insurekcja w skutkach pomylnych 
zawiedzion nie bya i przeszed do szczegw: 

Za powszechn wic nas wszystkich wol stanowimy, co nastpuje: 

Primo: Obieramy i uznajemy niniejszym aktem naszym Tadeusza Kociuszk za najwyszego 
i jedynego Naczelnika i rzdc caego zbrojnego powstania naszego... 

Nagle jakoby orkan si zwali i wybuchn wszystkimi potgami ywiow. 

 Niech yje Kociuszko! Wiwat! Niech yje Naczelnik! Niech yje! 
25 



Uczyni si nieopisany zamt, ledwie kordony onierzw odpary napr uderzajcych 
cib. Wzdymali si niby morze do dna rozburzone i rozszalaymi falami bijce. Wszystkie 
gosy, wszystkie spojrzenia i wszystkie czucia, pijane uniesieniem radoci, leciay pod stopy 
Naczelnika. Burze okrzykw, tysiczne woania, gdzie ju pacze radoci, gdzie jeno rce 
wzniesione, gdzie twarze zalane zami zachwyce, gdzie rozwiedzione ramiona, gdzie oczy 
obkane w szczciu nadludzkim  daway saby jeno obraz tego, co si dziao w sercach i 
umysach. 

Nikt ju nie sucha dalszego czytania Linowskiego. Zbdne ju im byy sowa i zgoa niepotrzebne 
w tej chwili, kiedy sta wrd nich On, Wdz, Naczelnik Narodu, Wadca wszystkich 
dusz, prawdziwy krl powszechnoci! On wydwignie Rzeczpospolit! On zaprowadzi 
sprawiedliwo! Prawdziw wolno ugruntuje! Ufna rado przepeniaa serca i gosia si 
dokoa, czya pobratane donie i wrd paczw roztkliwienia rzucaa ludzi sobie w objcia 
przyjani. 

Trwao to pewien czas, a znowu twardy warkot bbnw nakaza milczenie. 

Naczelnik wystpi na rodek czworoboku; wyrwana z pochwy szabla zamigotaa w socu, 
podnis j w gr i z oczami wzniesionymi, podobien do archanioa wzniosoci oblicza, 
przysiga narodowi: 

 Ja, Tadeusz Kociuszko, przysigam w obliczu Boga caemu narodowi polskiemu, i 
powierzonej mi wadzy na niczyj prywatny ucisk nie uyj, lecz jedynie jej dla obrony caoci 
granic, odzyskania samowadnoci narodu i ugruntowania powszechnej wolnoci uywa 
bd. Tak mi, Panie Boe, dopom i niewinna mko Syna Jego... 
Przesta toczc dokoa wniebowzitymi oczami. 

Pochyliy si przed nim sztandary, wojsko sprezentowao bro, kapele uderzyy tryumfaln 
fanfar, zadzwoniy we wszystkich kocioach dzwony, ze wszystkich piersi wyrwa si krzyk 
niezmierny i Zygmuntowski dzwon zahucza, a zadygotay mury; bi z wolna, goszc uroczycie 
dalekim ziemiom i miastom, i morzom, i grom, i ludom, caemu wiatu i wszystkiej 
Polsce zmartwychpowstania godzin. 

Naczelnik, otoczony cibami, ruszy na Ratusz podpisywa akt powstania. 

26 



II 


 Qui non est nobiscum, est contra nos  zakoczy obszerne wywody ksidz Dmochowski, 
zabierajc si do pisania.  Zaczekaj, waszmo, na instrukcj! 
Zarba, ktry mia z nim tajn narad imieniem klubu Obrocw Wolnoci, obsun si 
na jakie krzeso, miertelnie przemczony. Dyskurowali bowiem od paru godzin, a teraz ju 
przebrzmia hejna Mariackiej wiey i dzwony po kocioach rozgaszay poudnie. Ta wanie 
duga narada, przeplatana zaciekymi dygresjami, namitna i co chwila groca wybuchem 
partykularnych animozji, przyprawia go o wielkie wzburzenie. 

Ksidz bowiem wyda si jakobinem najkrwawszego wzoru i z nieprzezwycionym uporem 
powtarza swoje generalne principia: doskonaa rwno, mier krla i objcie rzdw 
przez Kotaja. Tymi tylko sposoby mniema wydwign Rzeczpospolit. Za ani sucha 
nie chcia przedstawie rozsdku, jako praktyki paryskich sankiulotw zastosowane w Polsce 
mog zaszkodzi powstaniu: odstrcz umiarkowanych i wystrasz szlacht. 

 Powiesi z tysic, a reszta skapituluje!  uznawa tylko takie remedium. 
Takim te duchem przejte desideria i instrukcje koncypowa dla socjuszw w klubie 
Obrocw Wolnoci zebranych. Zarba mia je przewie do Warszawy; ale Zarb jy 
targa buntownicze wtpliwoci. 

 onierzem jestem, wodzem mi Naczelnik, a powinnoci posuszestwo i walka w polu 
 zdeterminowa otrzsajc si z awersj. Zwaszcza to formowanie politycznej fakcji za plecami 
Naczelnika, moe nawet i przeciwko niemu, przejmowao go zgryzot. Zali mg si 
przykada do takiej sprawy? Wydawaa mu si niegodn zdrad ubstwianego wodza! Innymi 
teraz oczami spojrza na swoich przyjaci z klubu Obrocw Wolnoci. I przerazi si 
obrazem panowania fakcjonistw i posplstwa  obrazem zamtw, terroru i nieuniknionej 
wojny domowej. Przykad Francji utwierdza go w tym przewiadczeniu. Za z wielu pswek 
Dmochowskiego, nieogldnie rzucanych w zapale dyskursw, wychodzio, jako Naczelnik 
mia by tylko powoln kuk w rkach Kotaja. 
 Jake?  zastanawia si, przejty gniewem i trosk.  Wdz ma i pod dyktatur klechy? 
Prawy da pierwszestwo podstpnemu? Najwysza cnota i patriotyzm  ustpi miejsca 
maksymom, widzcym zbawienie jeno w szubienicach! Nie moe tak by!  protestowa w 
duszy, spogldajc na Dmochowskiego. 
Ksidz pisa pod oknem wychodzcym na ciemn uliczk, e tylko profil jego gowy znaczy 
si wyranie. Czsto si prostowa, gryz piro, zaywa tabak, wyciga palce u rk, a 
trzeszczay stawy, mia si cichym, okrutnym miechem i rzuca si z powrotem do pracy, z 
takim rozmachem atakujc papier, jakby godzi w nieprzyjacioy. Jego sucha twarz mienia 
si w grze najrniejszych dyspozycji serca, bladoniebieskie oczy wieciy lodowymi blaski, 
a przez zacinite wargi wi si przymiech podobien do migotu puginau. 

 W rogowej szafie znajdziesz waszmo kiebas, chleb i gorzak! Przegry, jeli godny 
 poradzi nie odrywajc si od pracy.  Zaraz skocz. A sentymenta wybij sobie z gowy. 
Rozumem wszystkiego dochod, nie pobdzisz. 
 Sam rozum chuda szkapa, niedaleko na niej zajedzie!  zamia si rubasznie. 
27 



Ksidz wkrtce skoczy i wrczajc mu pismo wyzna z naciskiem: 

 Stawiam jeno principia, waszmo reszt wyoysz ustnie. Jak tylko ksidz podkanclerzy 
przyjedzie, znajdziemy si rycho w Warszawie. Kiedy wyruszasz? 
 Kiedy mi rozkae Naczelnik.  Skoni si po wojskowemu i odchodzi. 
 Jeszcze jedno  zatrzyma go dwigajc si z miejsca  przypominam, jako kady z klubistw 
powinien najgbsz tajemnic i posuszestwo. 
 Ojczynie powinien, nie f akcji!  mrukn, szarpnity gniewn przekornoci i nie zwaajc 
na jego do wycignit do poegnania wyszed pospiesznie. 
 Wanie moj powinnoci , uwiadomi Naczelnika o formujcej si kabale! 
Wrza, przyprowadzony do wzburzenia, i w pierwszym poruszeniu postanowi wyda te 
zamysy. Nim si jednak przedosta do Naczelnika, przyszo zastanowienie i rozwaga wzia 
gr nad denerwacj i gniewem. 

 Dawaem na sekret kawalerski parol! Niepodobna mi zdradza socjuszw! 
ama si w sobie czas jaki, bkajc si bezradnie po Szarej kamienicy, ktr by eleski, 
kasztelan biecki, odda do dyspozycji Naczelnika. Przeto cay ogromny dom przedstawia 
si aktualnie jednym obozowiskiem. W sieni obszernej i wysokiej niby koci rozkadao si 
wojsko; na dziedzicu paliy si ogniska, parkotay koty z jedzeniem i rwnie mrowio si 
od onierstwa; po schodach wiodcych na pitra snuy si nieskoczone sznury schodzcych 
i wchodzcych, brzczay szable i ostrogi, rozlegay si rozmowy i cikie tupoty, a wszdzie 
poyskiway bagnety i wrza gorczkowy, zadyszany ruch. Bowiem na pierwszym pitrze 
znajdoway si kancelarie Naczelnika. W pierwszej izbie ze schodw, poprzedzonej ciemn 
antyszambr, siedzia kasztelan Dbowski w asycie skrybw, prowadzcych regestra ofiar, 
jakie skadano na cele insurekcji. Izba dua, sklepiona i mroczna, zapchana bya ludmi po 
wrby. Na szerokim stole pod oknem, na awach, na pododze nawet i gdzie si dao, pitrzyy 
si gry tobow, paczek i przernych rzeczy. 

Kilkadziesit person rnego wieku, pci i stanu toczyo si do regestru, e pisarze zaledwie 
nadyli konotowa, bowiem wci napywali nowi ludzie i znoszono nowe ofiary: skadano 
bro sieczn i paln, klejnoty, stopione srebra i poamane, stoowe zastawy, cikie 
dzbany i roztruchany, zote pektoraliki, starowieckiego kunsztu manele, zausznice i piercienie, 
trzsienia od kopakw, rzsicie obsypane diamentami, pasy przerabiane zot i srebrn 
nici, srebrne faramuszki z kobiecych gotowalni, wyczynione marcypanow robot, wschodnie 
kubki sadzone kamieniami, zapinki zote, guzy od kontuszw rznite w koralach i drogich 
kamieniach. Niektrzy za gotowym groszem wyuczali po kilkadziesit dukatw, inni srebrem 
supali po parset zotych, a jakie mieszczki wytartych trojakw przynosiy torebki, 
Byli deklarujcy cae wozy mki, zboa, soniny i siana, ktre ju stay w Rynku pod oknami. 
Byli, za ktrymi pachokowie dwigali krgi oowiu, beczuki prochw, torby skaek, postawy 
onierskiego sukna i ogromne sztuki pcien. Dawali stadka baranw i wow. Ktrzy ofiarowywali 
wozy z zaprzgami i wonikami, ktrzy znosili stosy adownic, wypenionych gotowymi 
adunkami, ktrzy znosili skry, sioda z czaprakami, pasy do karabinw, pendenty i 
tornistry, ktrzy dwigali toboy koszul i lejbikw dla gemejnw. Nie brakowao i czystych 
szmat na flejtuchy. Dostawiono te spor kwot co najwybraszych koni do harmat. Jacy 
szewieccy majsterkowie przynieli kilkanacie par butw submitujc si pokornie, e nie mog 
da ojczynie wicej. Kapostas ofiarowa pi tysicy kos. Ksieni norbertanek na Zwierzycu 
przysaa dwie armatki, dwa modzierze i jedne szmigownic  i kto by tam wszystkich 
wyliczy i wszystko. 

Na gos powinnoci stawili si wszyscy cnotliwi obywatelowie, e nie brakowao szlachty, 
ksiy i mnichw, mieszczan ni nawet posplstwa, skadajcego ostatnie grosze na potrzeby 
ojczyzny. Zbrako jeno najbogatszych, janie wielmonych, jak zawsze nieobecnych w podobnych 
okolicznociach. A e przy tym Krakw by z dawna podupady wielce i cay kraj 

28 



zrujnowany, wic summa summarum te ofiary w proporcji potrzeb insurekcyjnych byy jeno 
przykadem poczciwoci i arliwego patriotyzmu podnoszcego ducha. 

Zarba przygldajc si czas jaki ludziom i darom przeszed do ssiedniej komnaty, gdzie 
pod komend szambelana Linowskiego pracowaa osobista kancelaria Kociuszki, W nastpnym 
pokoju siedzia on sam z generaem Wodzickim, ktremu wanie chirurg bandaowa 
chore opuchnite nogi. 

Na widok wchodzcego Fiszer podnis si od stou. 

 Masz spraw do Naczelnika? 
 Nie... nie... Przyszedem za nowinami. Gdzie wojska wychodz? 
 W pole! Tyle ci jeno powiem: naprzeciw Moskalom! szepn mu do ucha. 
 Fama rozgasza, jako pod Ska widziano ju kozakw! 
Usiedli w kcie pod oknem. Z Rynku biy wrzawy gosw, turkoty wozw, porykiwania 
spdzonych stad, a niekiedy grania trbek, a pobrzkiway szyby. 

 Tak blisko jeszcze ich nie ma  szepn Fiszer  ale z wielu stron nadcigaj. 
 Skutek ucieczki ykoszyna. Ciko si bdzie wywin z tej matni. 
 Przyjdzie chwyci byka za rogi! 
 eby to nastpio jak najrychlej, bo ju w miecie szerz si popochy! 
 Nastpi to prdzej, nili sobie imaginujesz. Gdzie ci si spieszy? 
 Nigdzie! Powcz si po miecie, a o zmierzchu pjd do Parissota. 
 Rozumiem: Krakw da ci si we znaki!  zamia si cicho.  Gdzie mu do Warszawy! 
 Bezczynno raczej. Nie wypieram si, rad bym do Warszawy choby w tej minucie i nie 
potrafi wyrozumie, dlaczego mnie Naczelnik nie wyprawia. 
 Szykuje ci jak szczegln funkcj. Tak sobie imaginuj!  doda ostronie. 
 I przyznam ci racj, Krakw nudzi mnie setnie. Mam powyej uszw tego lamusa, gdzie 
ywe pomieszane z umarem i zwalone na jedn kup rupieci truchleje w czcigodnym zapomnieniu 
jak w grobie. 
Wybia godzina, wyznaczona na przyjcie u Naczelnika. Fiszer porwa si do swoich powinnoci, 
gdy w antyszambrze peno ju byo wyczekujcych. 

I drzwi si prawie ju nie zamykay w tej niezliczonej procesji. 

Sza szlachta przyjezdna i okoliczna: buczuczne posesjonaty w odwitnych kontuszach, 
pasach i pozocistych karabelach; i szli chudopachokowie przy szerpentynach na konopnych 
rapciach, w wytartych czamarach, z czapkami w garciach i kaniajcy si na wszystkie strony. 
Szli mieszczanie, szy mnichy z odlegych klasztorw; szy damy w czerni aobnej i szy 
damy wyfiokowane, pachnce francuskimi wdkami. Przemykali si ydzi z tajnymi wiadomociami. 
Byy jakie postacie proszalnych dziadw przypominajce. Wpadali kurierzy oboceni 
po czoa. Cisnli si zdezarmowani oficjerowie. Nie brakowao modnych frantw, brzkajcych 
acuszkami i piecztkami. Znalaz si i poeta z snistym dytyrambem na cze 
wodza. Zgaszali si ludzie majcy sekret pewnego zwycistwa. Inni zasi znali niechybne 
sposoby wyniszczenia wrogw z kretesem. Dopraszaa si przed oblicze Naczelnika rna 
biedota, filuci, wydrwigrosze i ludzie wiecznie cisncy si do wszystkich moniejszych. Trafia 
si i chopska para z pobliskich Bronowic, z koszykiem jaj i gsk w podarunku, ktrzy 
zaraz w progu gruchnli na kolana, wybuchajc lamentliw skarg na jakie onierskie swywole. 
Cisnli si nawet, ktrzy pragnli jeno nasyci oczy widokiem ukochanego wodza, wyrazi 
mu swoj rado i wzi ze sw jego wity wiatyk nadziei. 

Sowem, jakoby pan zasiad na majestacie z powszechnej ufnoci zbudowanym, tak niby 
rzeka wezbrana niosy si przed niego serdeczne troski, bezgraniczne uwielbienia, krzywdy 
zadawnione, sieroce zy, powinne hody, proby i skargi. 

Na prno Fiszer mnoy przeszkody, na prno szambelan Linowski wystawia utrudzenie 
Naczelnika i brak czasu. Fala wzbieraa z minuty na minut, takimi molestacjami szturmujc 
w strzeone podwoje, e Naczelnik rozkaza dopuszcza wszystkich. 

29 



Zarba nie widzc koca tych audiencji wyszed na wiat. 

Dzie by jasny, nagrzany a przejty chodnymi powiewy, jak, to bywa w pocztkach 
kwietnia. Soce stao jeszcze wysoko. Strzeliste wiee i dachy miasta pawiy si w bladym, 
zotawym wietle. Gray szyby wyniosych kamienic. Spokj lea na wysokociach pod szaromodrawym 
niebem, gdzie stada gobi wiroway wystraszonym lotem. Zasi na dole, w 
gstwie ulic, placw i domw wrzay tysiczne gwary, gosy muzyk, porykiwania stad, ttenty 
koskie, turkoty wozw i jakby szamotania burzy, miotajcej si wrd murw. Albowiem 
gwny Rynek i przylege ulice daway obraz walnego jarmarku. Na caej poaci midzy 
Sukiennicami a Mariackim kocioem ledwie si byo mona przecisn wrd mrowia 
wozw z furaami, bryk pod biaymi budami, chopskich wasgw, koni wyoonych, wow 
spdzanych z rnych stron, bab z kramami, chopstwa i przernej liberii. 

Na kadym kroku widziao si cignce z dalszych stron, srodze obocone, dworskie kaamaszki, 
karoce, pojazdy, przypominajce struktur odlege czasy, podwody pene podrnych 
tobow, kredensw i spyy. 

Za co pewien czas maszeroway przez Rynek bojowe kolumny wojsk, wychodzcych w 
pole przy grzmicej muzyce trb, piszczaek, suchym warkocie tarabanw i wrzasku pauprw 
i posplstwa, wieszajcego si po bokach. Rozwinite chorgwie, furkoty proporcw, migotanie 
bagnetw, twardy, akuratny omot krokw i marsowe postacie onierstwa wyruszajcego 
na wroga budziy powszechne uniesienia. Jakby sza radoci ogarn tumy. Zatrzeszczay 
rzsiste aplauzy; powiewano czapkami, krzyczano ze wszystkiej mocy, bogosawiono, egnano 
zami, zacht, pacierzem, obdarowywano, czym kto jeno mg. Kto grosze dawa, kto 
zotwki, kto i dukata wciska w twarde onierskie rce. A ile kiebas ponieli, wiele chlebw 
i flach z gorzakami! A kiedy w jakiej chwili wyrwaa si z ciby znana wszystkim piosenka: 

Do broni! bracia, do broni! 
Dzie sawy dla nas przychodzi! 

tumy zawtroway z entuzjazmem nie do opisania. Cay Rynek buchn w niebo tak potg 
zapau, szczcia i radoci, a mury zadygotay, zaomotay chorgwie i zakoleboway 
si drzewa. piewali jak jeden m, czuciem jednym porwani, jedn wiar zwarci i jedn nadziej 
pijani. 

Gdy zasi szeregi przeszy, posplstwo zbierao si pod Szar kamienic i dojrzawszy w 
oknach pierwszego pitra choby cie przypominajcy Kociuszk, wiwatowao na jego cze 
dugo i burzliwie. Rozanimowanie byo tak powszechnym, i co chwila znajdoway si powody 
zbiegowisk, tumultw, wzburze i okazowywania najywszej radoci. Nawet prawieczne 
paace i domy otaczajce Rynek, zrujnowane, obdarte z tynkw do ywej cegy i 
kamienia, ponure, z pozabijanymi oknami, prawie opuszczone, przybieray weselsz posta 
pod ozdob powywieszanych chorgwi i dywanw. Nie raziy nawet achmany posplstwa i 
ndza, wyzierajca ze wszystkich twarzy i ktw. Rado nadawaa wszystkiemu tczowe 
farby nadziei. Tchnienie wielkoci uskrzydlao dusz, wynoszc j ponad ndz szarych, 
przyziemnych bytowa. Bowiem cay Krakw y pod wtr tarabanw, wymarszw, guchego 
dudnienia przetaczanych harmat, onierskich piosenek, ognistych przemwie, patriotycznych 
uniesie i wojennych wieci, nadlatujcych ze wszystkich stron. Kada nowina 
znajdowaa wiar i gbokich wyznawcw. Kada szynkownia stawaa si klubem zawzicie 
politykujcych. Kada plotka szerzya si gwatownie niby ogie. Najnieprawdopodobniejsze 
wieci wstrzsay do gbi. Rozporzdzenia Naczelnika i wadz wieo uformowanych rozlepiane 
po murach odczytywano w modlitewnym skupieniu. Nie brakowao i trwg, niepokojw 
i faszywych alarmw. Byli, ktrzy jako krucy krakali najgorsze horoskopy. Byli z roz


30 



mysem, a po cichu sczcy jady zwtpie i niewiary, i tacy, dla ktrych wszystko przybierao 
ksztat przeraenia, klski i upadku. Miasto yo w gorczce, napreniach i zmieniajcych si 
z godziny na godzin nastrojach. Lecz pomimo wszystko dawao obraz wytonej pracy, zabiegw 
i patriotyzmu. Zbierano bro, formowano milicj, skadano ofiary. Po kramach i sklepach 
sprzedawano konterfekty Kociuszki, puginay wolnoci, narodowe kokardy, bandolety 
z napisami, piosenki, patriotyczne pisma, mapy. W kuniach dzie i noc kuto kosy i piki, toczono 
szable i bagnety. Po klasztorach wyrabiano adunki. Kobiety w oknach i po gbokich 
sieniach skubay szarpie i szyy bielizn dla onierzw. Mwiono sobie obywatelu. Przysigano 
na wolno, rwno i Kociuszk. Zawzicie tropiono za szpiegunami. Cae miasto 
wylgao na ulice zbrojnie i wrzaskliwie, gdy prowadzono kozakw zapanych w okolicach. 
Publicznie nazywano zdrajcami targowiczan domagajc si na nich szubienicy. Sadzono 
drzewa wolnoci. Klubici na oczach powszechnoci palili konterfekty krla jegomoci. Modzie 
parysk mod paradowaa we frygijskich czapkach. Sypano szace pod Wawelem i dokoa 
Krakowa. Co dzie o witaniu wychodzio przeszo trzystu ludzi do tej roboty: szli starzy 
i modzi, bogaci i biedni, arystokraci zarwno jak i posplstwo. Nie brakowao znacznych 
dam ni gamratek. Byy to regimenty pracy, maszerujce przez miasto ze piewami, zbrojne w 
opaty, taczki, elazne omy... 

Kto za by czulszego serca na niedol ojczyzny, zaciga si do wolentariuszw. 

Opustoszay sklepy, handle i warsztaty, gdy wszystka modzie stana pod insurekcyjnymi 
chorgwiami. Napywali z przedmie i miasteczek, przedzierali si mimo zdwojonych 
stray z cesarskiego kordonu, uciekali z klasztorw. Major Jagielski egzercyrowa ich od rana 
do pnej nocy pod Ratuszem. 

Wanie Zarba przecisn si by na drug stron Rynku, gdzie na ogromnym kwadracie 
ocembrowanym gowami gapiw uczyli si wojskowych obrotw. Byo ich paruset, podzielonych 
na drobne oddziay, pod wodz starszyzny z regimentu Wodzickiego. Jagielski mia 
nad nimi generaln komend, a sierant Derysarz, podoficer Mikoajczyk prowadzili egzercyrunek. 
Nauka sza dosy nieskadnie i tpo, gdy zbieranina to bya szczeglniej pstrokata. 

Obok szlacheckich synkw, sejmikowych rbaczw i jarmarcznych obibokw znajdowali 
si mniszkowie zbiegli spod klasztornej klauzury, rzemielnicy, kupczykowie, przerna liberia, 
pokceni z ekonomskimi kijami parobcy, dezerterzy i ultajstwo pourywane z postronkw. 
Jednym pachniay onierskie swywole, drugich pdzia dza przygd, trzecich za 
kondemnatki przymuszay chroni si pod chorgwiami. Stawali i z przyrodzonego animuszu. 
Byli, ktrym onierka widziaa si jedyn desk ratunku. Wikszo jednak pchn w szeregi 
wity gos powinnoci. Sowem, byy to zgoniny nawiane podmuchami gotujcej si wojny 
ze wszystkich ktw Polski. Kady te by na swj sposb obdarty, nieledwie w achmanach, 
lecz gby mieli zabijakw na kad spraw zdeterminowanych. Nard by przy tym niesforny, 
burzliwy, przebiegy, do karnoci nieprzywyky, w szelmostwach nieprzebrany, a posuch 
za kajdany uwaajcy. Trzeba go byo wzi w elazne garcie, by na jakiego takiego onierza 
przerobi. I akuratnie trafili; wprawdzie komendant Jagielski, mimo srogich maksym, 
jakie wyznawa, by ciap, lecz sierant Derysarz i podoficer Mikoajczyk pokazali si w sam 
raz. Derysarz ze szczeglniejsz pasj pieci si z nimi po swojemu, nie przepuszczajc adnych 
uchybie, a onierz by srogi i wymagajcy. 

 Pluton, marsz! Na prawo zwrot! Stj! Rwnaj si!  grzmiaa po sto razy jedna i ta sama 
komenda i po sto razy sierant, przelatujc przed rozwinitym szeregiem, wyrwnywa front 
pici, kolanem i kpinami. 
 Wcignij kadun  wrzeszcza  mocium tego, gdzie to zostawiasz kulasy! Ty, trba, nie 
zadzieraj ba, bo ci gobie napuszcz! 
Mikoajczyk mia inne zgoa sposoby egzercyrunku, cichsze, ale przy ktrych niejeden 
gwiazdy zobaczy w poudnie, popuci juch lub splun wasnymi zbami. I posuch znaj


31 



dowa prdszy, e jego plutony sprawniej wykonyway obroty, maszerujc z takim wigorem, 
a boto rozbryzgiwao si na wszystkie strony. 

Zarba przystpi do Jagielskiego z zapytaniem: 

 C to za franty w obcisych biaych portkach? Chodz niczym tancmistrze. 
 Grale z Nowotarszczyzny! Chwaty i zbje pierwszej wody. 
 Za duo laktansw  mrukn rozpatrujc si w twarzach i postaciach. 
 Takim najbardziej pachnie wojenka i ojczyzna nie jest czczym sowem. 
 A tamci przed Derysarzem? Istne amignaty, paroby jak tury! 
 Cieskiego z Polanki ludzie! Sam ich zwerbowa w kordonie cesarskim. 
 Generalnie mao tu widzie chopstwa!  zauway lustrujc szeregi przebrane w kapelusze 
wojskowego ksztatu, natomiast nierzadko powiewajce achmanami. 
 Dziedzice broni ich na wszystkie sposoby. Wczoraj z niema burd odebrali mi kilkunastu 
swoich zbiegych poddanych. Prawo maj za sob. Wzili ich w dyby i pognali kijami 
jak stado. Nawet Naczelnik nie mg przeszkodzi! 
 Ja bym chopw nie da, a dziedzicw przepdzi choby kolbami!  warkn. 
 Chciaem tak postpi, ale przylecia Fiszer z dyspozycj, eby si nie przeciwi, bo 
szlachta moe podnie larum na ca Rzeczpospolit, czego ze wzgldu na aktualne okolicznoci 
unika nam potrzeba. I sucha musiaem!  westchn ciko. 
 Psiakrew  zawrza poruszony do gniewu  byle szlachetka ma swoje prawa, nie ma ich 
tylko ojczyzna! Jakebym pragn takiej okazji!  wzdycha arliwie i napatrzywszy si do 
syta egzercyrunkom, ludziom i miastu, gdy zmierzch zacz zapada, pocign do zajazdu 
Parissota na Floriaskiej. Tam bowiem w izbie od podwrza, obszernej, niskiej i penej fetorw 
gorzaek i zwietrzaego piwska, zbierali si klubici. Ku niemaemu zdumieniu zasta tam 
Kapostasa na rozmowie z Siedleckim, plenipotentem podkomorzyny Grskiej, gorcym patriot, 
lecz rwnie, jak i bankier, zaliczanym do moderantw. 
 Wanie imieniem podkomorzyny poluj na porucznika  przywita go na wstpie, odcigajc 
do kta na dusz i sekretn rozmow. 
Tymczasem w izbie w miar nastpujcej nocy zbierao si coraz wicej osb. Wchodzili 
na palcach, lkliwie, z minami srogich spiskowcw i przywitawszy si umwionymi znaki 
zabierali miejsca przy duym okrgym stole, ustawionym na rodku. Par ojwek w mosinym 
wieczniku rozniecao tawe, dymne wiato. Stoowy chopak z gow okrcon w 
bia cierk, drzema pod zielonym, pkatym piecem. Z ssiedniej stancji przedziera si 
brzk naczy, a niekiedy wrzaskliwe gosy pijakw. Klubici rozmawiali z cicha, obzierajc 
si podejrzliwie na milczcego Kapostasa i szepccych na stronie. Kurzono tylko zawzicie 
lulki, e wkrtce dym wypeni nisk sklepion izb, e ledwie byo mona rozpozna twarze. 
Dopiero wejcie ukowskiego, miejskiego patrona, oywio socjet. ukowski, czowiek dorodnej 
postaci, twarzy gadkiej i ozdobionej piknym, sumiastym wsem, pomimo znacznej 
cyrkumferencji wielce ywy i ognistego temperamentu, stawa si dusz kadej kompanii. 
Zadzierysty, kliwy, w gbie obrotny, nie przebierajcy w sowach, zacieky jakobin, cho 
nosi si po polsku w kontuszu i przy karabeli, by postrachem wszystkich spokj miujcych. 
Z jego te wejciem wnet si zagotowao, powstay spory i gosy nabieray wigoru. Zjawiy 
si rwnie cynowe dzbany z piwem, a tu i owdzie zalakowana flacha. 

Kilku modziecw, poprzepasywanych bandoletami, patrzyo w niego jak w obraz nie 
opuszczajc ani sweczka. Rozmowa stawaa si powszechn o ewentach dnia, nowinach, 
plotkach i nadziejach. ukowski, protestant z zasady, z pasji i z pieniackiego usposobienia, 
burzy si powstajc ognicie na wszystko, co zrobiono bez jego wspudziau. Oponentw 
miesza z botem i wydrwiwa. Wszdzie widzia jeno zdrajcw, jurgielnikw i gupcw. 

Wejcie Berniera w kompanii Kuczerowicza, Wolfa, Sztumera i Wilanta podniecio jeszcze 
jego zapalczywo. Byy to persony w miecie rej wiodce i socjusze, stanowicy jdro 
krakowskich jakobinw. Rzuci si do nich o poparcie swoich dowodze. 

32 



 Oto cnotliwi obywatele! Prawda czy nieprawda? Najlepiej wiedz, co si dzieje. Mwcie, 
aspanowie. C sycha? 
 Bardzo le  odpowiedzia Wilant, najstarszy, chudy jegomo, napychajc krogulczy 
nos tabak.  Bardzo le!  powtrzy zowrogo, zabierajc si do kichania.  Nard si burzy 
i niepokoi. Bezczynno i pobaliwo wadz nie budzi otuchy w pomylne skutki powstania. 
Ze wiadomoci lec ze wszystkich stron... 
 Exemplum: Kozacy byli wczoraj pod Szycami  przerwa mu Wolf. 
 Wiem gorsze  j prawi Kuczerowicz, ogromny, ysy, z kwitncym nosem i twarz 
osypan pryszczami; srodze wysadzony brzuch opar na rancie stoa i odsapnwszy gada, 
pryskajc lin dokoa: 
 Znajomy ksidz uciek spod Piczowa! Wiecie, dlaczego? Oto przed wielkimi siami 
Moskali cigncych na Krakw! 
 W miecie ju powiadaj, jako brygada Madaliskiego rozbita ze szcztem. Z pewnych 
ust wiem! Plotek bym nie powtarza  wyrzek niemiao Sztumer. 
 A ja wam powiem najgorsze!  zabra gos Bernier, Francuz, ale czujcy po polsku i gorcy 
patriota.  W miecie zmawiaj si, aby skoro tylko wojska wyrusz w pole, odda si 
pod cesarsk protekcj! 
Nowina bya wagi niezmiernej; wszystkie oczy wpiy si w niego z niepokojem, on za 
podnis si i ywo gestykulujc j sieka prdkimi, syczcymi wyrazy: 

 Ja wiem kiedy! Ja wiem gdzie! Ja bd wiedzia kto! Tyle wam jeno zawierz, e dzisiejszej 
nocy chodzia deputacja na Podgrze do cesarskiego komisarza. Bayr przyj ich z 
otwartymi ramionami. Paktowali z nim do witania. I musiano tam zawrze jakie haniebne 
ukady!  poczerwienia nagle i bijc pici w st, a zadzwoniy naczynia, zakrzycza:  To 
zdrada gwna! Domagam si na zdrajcw szubienicy! 
Porwali si dajc cilejszej relacji. Odmwi zasaniajc si tajemnic in statu, ktr zaraz 
poniesie Naczelnikowi. Strach i przygnbienie zaspiy oblicza. Nowina zdawaa si nie 
do wiary, ale przynosi j czowiek godny, arliwy patriota i doskonay jakobin. Spogldano 
wic na siebie w cichym przeraeniu. Nawet Zarba srodze si zaniepokoi, na co zaszepta 
mu do ucha Kapostas: 

 Bajdy strachajw, zbierane po kafenhauzach i rynkach. Suchajmy cierpliwie dalej tych 
osw, poprzybieranych we lwie skry! 
I czekali niedugo, bowiem ukowski zaintonowa na ten sam tenor: 

 Po owocach ich poznacie je! Prawda czy nieprawda? C to mamy dzisiaj? Ostatni marca. 
Ile czasu od proklamowania insurekcji? Cay tydzie. I c przez tyle dni uczyniono? 
Pytam si, c uczynia Rada Narodowa? Nic jeszcze nie uczynia  odpowiedzia wodzc 
tryumfalnie oczami po kompanionach. 
 A ja si pytam  skorzysta z przerwy Kuczerowicz  czemu jeszcze nie wystpia Warszawa? 
Czemu Pozna milczy? Czemu Wilno nie ruszyo? My tutaj, boe wiaty, wystawiamy 
si na sztych, nadstawiamy gowy, na nas caa moc moskiewska spada, my boe wiaty, 
pierwsi moemy pa...  wyrzuca coraz aoliwsze sowa. 
 Nie to jest grone  przerwa mu niecierpliwie Bernier  ale to, e targowiczanie spiskuj, 
ksia spiskuj, arystokraci spiskuj, zdrada chodzi w biay dzie i naigrawa si z ojczyzny! 
I wszystko bezkarnie. Trybunau dam i szubienic! 
 Skoro si tak zaczyna, nietrudno przewidzie skutki  zakraka Wilant. 
 A kt to pierwszy woa na Ratuszu: krla zdetronizowa i zdrajcw powywiesza! 
Prawda czy nieprawda? Nie w smak im to poszo, radzi mostw za sob nie pali. A kt si 
domaga wyrzucenia ze sali krlewskiego konterfektu? Znowu ja, i znowu na darmo! Ja 
pierwszy woaem: rewolucj dokonywa si rewolucyjnymi praktykami. Ja pierwszy daem: 
skonfiskowa majtnoci kociow, arystokratw i opieszaych; ogosi uniwersa o zrwnaniu 
stanw, zniesieniu tytuw i zaprowadzeniu doskonaej rwnoci. daem zaprowadzenia 
33 



trybunaw rewolucyjnych, szubienic na kadym placu i wieszania zdrajcw, wieszania arystokratw, 
wieszania podejrzanych! Nie suchano mnie! A dlaczego? Bowiem u gry siedz 
zamaskowani wrogowie ludu! Bowiem tyranowie przywdziali maski patriotw! Prawda czy 
nieprawda?  grzmia coraz potniej. 

 Wanie nieprawda!  pad mocny, spokojny gos z ciemnego kta. 
 Kto mie! Zdrada!  zarycza w gniewie ukowski.  Moci panowie, do broni! Zdrada! 
Rumor si uczyni, porwali si z miejsc, zamigotay puginay i kilkanacie stalowych de 
zmierzyo w piersi Kapostasa, ktry nie baczc na zabjcze elaza wystpi na wiato. Poruszony 
by do gbi, ale wyrzek spokojnie: 

 Schowajcie bro na prawdziwe nieprzyjacioy! Nie pusta ciekawo mnie przywida, 
chciaem jeno posucha mw radzcych de publicis. I bybym gosu nie zabiera, lecz skoro 
tutaj pado tyle inwektyw i insynuacji, skoro jakie zawiedzione ambicje przewodz, skoro 
byle bajda znajduje wiar, a strach kieruje opiniami, musz wystpi i powiedzie: W tydzie 
po przysidze ju bunty! ju formowanie spiskw przeciw wadzy przez was ustanowionej! 
ju warchoy! ju nieszczsne liberum veto! Rozumiaem was mami in statu, a widz 
poczynania fakcjonistw. Kto za mwi: lepiej niech przepadnie Polska, jeli miaaby 
powsta nie na obraz moich maksym, ten ci j po trzykro zabija! Chodmy, poruczniku, nic 
tu po nas. 
Ustpowali im z drogi bez sowa, nawet ukowski zaskoczony srog reprymend, nie zdoby 
si na respons. Powszechna konsternacja odprowadzaa ich w grobowym milczeniu, gdy 
drzwiami, do ktrych si kierowali, wpad Gabriel Taszycki z Januszewiczem, sekretarzem 
Akademii, dusz i gow krakowskiego sprzysienia. 

 Wiecie  woa od proga  nadzwyczajne nowiny! Cielecki w Sieradzkiem podnis powstanie. 
Toru rwnie powsta, nawet nie przepraszajc krla pruskiego wyrnito jego 
knechtw co do nogi. W Gdasku wyldowali Francuzi, przy ich pomocy wierni gdaszczanie 
przywrcili panowanie Rzeczypospolitej. Niektre komendy dywizji ukraiskiej ruszyy 
ze swoich le i jak burza roznosz wrogw, zastpujcych im drog, na szablach i kopytach. 
Litwa lada dzie wybuchnie! Oto macie pewne nowiny! 
Kapostas wyszedszy przed dom szepn smutnie do Zarby: 

 Tyle prawdy w tym co i w tamtych, trwonych wieciach! Bajdy i oman! 
 Nawet pierwsze rozumiem bliszymi, prawdy. Waszmo odchodzi? 
 U pani starociny wolbromskiej dzisiaj asamble, obiecaem przyj. Zbiera si tam wysza 
socjeta krakowska i wszyscy bawicy przejazdem. Pani Dembiska wzr patriotek i powicenia. 
Warto si jej pokoni. 
 auj, lecz powinienem oczekiwa na Fiszera w tym zajedzie!  submitowa si i poegnawszy 
Kapostasa powrci do Parissota, jeno ju do gwnej izby od ulicy, gdzie byo 
peno gwarw i dymw z lulek. 
Zebraa si liczniejsza kompania miejskich personatw, przejezdnej szlachty i oficjerw. 
Rozprawiano z oywieniem, a niekiedy z gorcoci, buchajc ostrymi kontrowersjami, e 
Zarba znalaz si jakoby na dnie kipicego kota. Dopiero usadowiwszy si w jakim ustronniejszym 
kcie zacz to i owo wyawia ze sprzeczek i dyskursw. Przeszkadzay mu jeno 
pijackie wrzaski, huczce nieustannie z bocznej stancji. Lusztykowali tam oficjerowie ze 
swoimi gamratkami. Brzki kielichw, piski dziewczyn, sprone przypiewki, nieprzystojne 
sowa i onierskie kltwy hulay tam wraz z szalon wesooci. 

Znany dobrze Zarbie gos Biegaskiego growa nad wszystkimi, trzyma prym i najczciej 
pobudza towarzyszw do miechw, tupa, dzikich okrzykw i wznoszenia coraz innego 
zdrowia. Pito na umor i zabawiano si, jak zwyczajnie przed wymarszem na wojn. Ale 
generaln uwag zwracaa obszerna nisza w gbi, gdzie siedziaa kupa okolicznej szlachty: 
kontuszowa, podgolona, wsata, miniasta, gono wyznajca swoje opinie, tracce starowiecczyzn, 
i dziedzicowskie, wite racje. Kwitn pomidzy nimi, na pierwszym usadzony 

34 



miejscu, gruby bernardyski przeor, o czerwonej i penej niby ksiyc twarzy, wspartej na 
obfitych kondygnacjach tustych podbrdkw, przyozdobionej potnym nochalem licznej 
farby liwkowej. Mwi przez nos reformack mod, gsto szpikujc wywody acin i jeszcze 
gciej zalewajc wzniose cytacje wielkimi szklenicami wina. Snad dyskursy, jakie prowadzili, 
byy gorzkawe w posmaku, bowiem mimo czstych kolejek twarze mieli skwaszone, 
pospnie brzmiay sowa i troska wyzieraa z oczw. Dawali obraz zebranych na pogrzebow 
styp. Deliberowali te nad sprawami de publicis, jakby odprawowali egzekwie wrd dugich 
pauz, cikich westchnie i nieledwie paczw. 

 A w konkluzji bunty i rebelie! determinowa ponuro i z najgbszym przewiadczeniem 
stary Chwalibg.  Jeno patrze, jak rozbestwione podeganiami chopstwo rzuci si na 
nas i primo impeto zacznie wyrzyna, rabowa i pali! Jeli ta rewolucja zwyciy, to kaput z 
nami, moci panowie! 
 Frukta to nikczemnych maksym i niedowiarstwa!  rzek swoje kto drugi. 
 Co poczyna si nie z Bogiem, przeciwko porzdkowi wiata si aklamuje! 
 Volenti non fit iniuria  szepn mnich wycierajc spocon ysin. 
 Co przeor powiada? A kt z nas pragn tego, co si aktualnie zaczyna? 
 Vide, cui fide  dorzuci jak wyrocznia, macajc za szklenic. 
 Syszane to rzeczy!  zabra gos szlachcic tak chudy, e gray mu gnaty przez granatowy 
kontusz; twarz mia na podobiestwo szabli, strzpiaste wsiska i siwy, srodze zwichrzony 
czub na dugiej gowie.  Chamom wolno i ziemi! Moj ziemi i moimi poddanymi sobie 
dysponuj! I kto? Rzeczpospolita! prawa! konstytucje? Za by! Jacy zwarcholeni oficjerkowie, 
jakie godne sawanty, jakie pierwsze lepsze skurczybyki! Zali to krotochwila? A my, 
panowie bracia, pozwalamy czyni ze siebie pomiewisko, my szlachta, my sl tej ziemi, my 
jedyni panowie tej Rzeczypospolitej!  hucza gronie Jacek Kluszewski. 
 Veto, powiadam! Veto!  podj namitnie siwy, ale zadzierysty szlachcic w pawiowym 
kontuszu, wspaniaej postawy i piknego oblicza.  Wic ja, Kasper Mciszewski, szlachcic z 
dziada pradziada, od prawiekw bronicy swoj krwi tej ziemi, od prawiekw stanowicy 
fundamentum tej Rzeczypospolitej, mam mie odjte wolnoci i przywileje! Mnie, Kacprowi 
Mciszewskiemu, mog nadawa prawa jakie Kociuszki, jakie skryby, jakie zbrojne ultajstwo! 
Chrystusie ukrzyowany! Krlowo Korony Polskiej, ratujcie, bo nie wytrzymam!  
woa z rozpacz. 
 Vana sine viribus ira!  gn niby z przypadku przeor. 
 Bezsilnego! Co te jegomo powiada!  zaprotestowa gorco najmodszy pomidzy 
nimi, Sobieniowski, rudy jak lis i zapalny niby siarka.  Ot nie! Wanie wayem w gowie 
pewien zamys, miaem go wyoy indziej, ale kiedy okolicznoci przymuszaj, zaraz wyo: 
Eo instante zawiza konfederacj: za wiar, ojczyzn i klejnot szlachecki! Rozesa uniwersay, 
a sto tysicy szabel nas poprze. Wszystek nard szlachecki opowie si przy nas jak 
jeden m. Innej rady nie znajduj. 
 I powtrzy si historia nieszczsna barskiej!  szepn smutnie Chwalibg. 
 Wanie i si powtrzy nie moe! Barska miaa przeciwko sobie prawie wszystkie ssiedzkie 
potencje, a za nami stanie caa potga najjaniejszej gwarantki, stanie krl pruski, 
stan wszyscy monarchowie, walczcy z hydr rewolucji. Wszake hasem naszej konfederacji 
bdzie walka za wolno, porzdek, wite zasady, za monarchi i Boga!  wrza, porwany 
zapaem. 
 Nie krzycz tak gono! Posyszy ktry z tamtych frantw i kae ci przyaresztowa. Maj 
wadz. Moe si przy tym waci co niemiego przygodzi  ostrzega szydliwie przeor.  
Gotowi zapomnie si! Gbury s, wiadomo. 
 Mnie aresztowa! Niechaj sprbuj  burzy si uderzajc doni po gowni karabeli.  
Kto by mnie mia tkn!  wyzywa toczc zdziczonymi oczami. 

35 



 Krlom obcinaj gowy, to i do szlacheckiej skry dobra si potrafi  jurzy z jakim 
tajonym rozmysem bernardyn. Rozmowa przeto przybraa obrt ostrzejszy, namitny i przejty 
rozdranieniem. Rozsroone oczy krzyoway si ze spojrzeniami mieszczan niby szable 
tnce ze lep, mciw uporczywoci gnieww. Niekiedy leciay ku nim kliwe, zaczepne 
sowa, niekiedy urgliwe, wyzywajce miechy. Nie dali si jednak sprowokowa. Siedzieli 
porozpierani przy stolikach, zajci jedynie gr w domino, kurzeniem lulek, piciem i dosy 
swarliwymi dyskursami. Ale Zarba, biorcy miejsce jakby na miedzy dzielcej obie socjety, 
dobrze widzia, e pod tym pozornym spokojem dygotali ledwie powstrzymywan wciekoci, 
e ten i w zgrzyta zbami przeklinajc z cicha na czym wiat stoi. Odwieczne awersje 
groziy wybuchem lada chwila i Zarba by zdeterminowany wystpi, chociaby przyszo do 
szabel, przeciwko braciom szlachcie. Na szczcie do burdy nie doszo, nie musiaa by na 
rk przeorowi, gdy skierowawszy rozmow na inne materie wyrzek na kocu: 
 Chciabym sobie wyimaginowa, ktry z nas najpierwej uczyni akces do powstania. 
Podniosa si caa burza, kady z osobna i najuroczyciej przysiga o niezmiennoci swoich 
opinii. Nawet myl o akcesie wydawaa si im zdrad i zaprzastwem. Przeor si broni, 
caowa najbliszych, dolewa wszystkim i dobrodusznie prawi. 

 A jeli za Kociuszkiem opowie si cay nard? Pora jeszcze zawrci! Uderzy w pokor! 
Jak to powiadaj: pokorne ciel dwie matki ssie. 
Juci, e tym wywoa jeszcze gortsze protestacje i wzburzenia. Zarba zdumiewa si obrotnoci, 
z jak bernardyn prowadzi swoich kompanionw do jakiego, sobie jeno wiadomego 
celu. Przerwa mu te mimowolne podsuchiwania Fiszer, ktry wpad do kafenhauzu, jak 
zawsze buczuczny, strojny, miniasty, pobrzkujcy szabl i ostrogami, rozemiany i witajcy 
si na wszystkie strony. 

 Mam dla ciebie rozkaz  szepn siadajc przy nim i podajc szar, zalakowan kopert  
rozkaz Naczelnika, otworzysz go na miejscu, w Rzeplinie. laski ju tam pojecha rano. Konie 
i twj mantelzak czekaj przed domem. Moesz jecha, kiedy zechcesz, byle jeno zdy 
do Rzeplina na witanie. Uprzedzam: cztery mile i droga, e i do pieka gorsza by nie potrafi. 

 Moje gnaty zwyczajne wszystkiego. Naczelnik ju wyruszy? 
 Nie wiem. Wojska pomaszeroway do Bosutowa. S wane doniesienia. Lada dzie 
przyjdzie do spotkania z Moskalami. Bg jeno wie, jak wypadnie: harmat mao, jazdy mao i 
licha, caa nadzieja w piechocie, gar to jednak nikczemna!  szepta zatroskany. 
 Mstwo i powicenie musi starczy za liczb  odrzek z wiar Zarba. 
 A musi! Chodmy do towarzyszw! Syszysz, jak si zabawiaj? Wypijemy strzemiennego 
i pojedziesz. Na jedn tylko minutk! prosi serdecznie. 
Ale Zarba, nie dajc si niczym skusi, wyszed pospiesznie. 
Przed kafenhauzem czeka wzek i spod budy odezwa si jaki gos. 

 Powinne suby panu porucznikowi! Jestem ojciec Anio, kapucyn kapelan kosynierw 
laskiego! Jedziemy razem do Rzeplina. 
 Bardzom rad kompanii! Bdzie weselej i ojciec musi zna drog. 
 Jak swj raniec! Juci, zawdy milej duszy, jak jedna drug ruszy. 
Noc bya ciemna, przejmowa mrony wiatr, na ulicach byo pusto i wanie, gdy ruszali, 
mariacki hejna zacz wypiewywa swoje cudne trele i zegary wybijay dziesit godzin. 

36 



III 


Pora bya wczesna, przedwitowa, ziemi obtulay jeszcze grube kouchy mrokw, jeno na 
niebie poczynao si ju nieco przeciera i wskro chmur rozsypanych szarawymi stadami, 
lecia ku zachodowi blady, jakby przetrwoony ksiyc. Dzie by ju niedaleki, zwiastoway 
go bowiem piania kogutw i pierwsze przebyski zrz. Niekiedy zawiewa zimny, przenikajcy 
wiatr. Bra te cale grzeczny przymrozek, jaki nawiedza pola o wczesnej wionie, e cita 
na grud ziemia amaa si z chrzstem pod nogami wolontariuszw laskiego, stojcych gbokimi 
szeregami przed rzepliskim dworem. Prawie dwa tysice zbrojnego chopstwa pokryo 
wielki majdan jakoby niegiem, przyprszonym sadzami nocy. Mrowili si gszczem 
nieprzejrzanych cieniw. Las pik i kos, osadzonych na sztorc, polniewa w mrokach lodowymi 
soplami. Stali rozwinitym frontem, rami przy ramieniu i w przepisanym ordynku, z 
oficjerami na swoich miejscach. 

Bi od nich szmer cichych szepta i pobrzkw; pary oddechw przysaniay twarze szarym 
tumanem, e nie sposb byo rozpozna. 

 Zewrzyj si! Baczno!  przeleciaa grzmica komenda. 
Zbrojny lud zwar si w nieprzeaman cian zjeon lnicymi grotami. 
W ganku dworu pod wysokimi kolumnami wystawiony otarz rozmigota si nagle jarzcym 
wiatem. Obraz Czstochowskiej wyziera spord wiate, choin i kwiatw, jakoby z 
obokw. 

 Naprzd! Marsz!  pad znowu krtki rozkaz. Zadudniaa ziemia pod cikimi krokami; 
jakoby ciemny br poruszy si z miejsca i szed szeleszczc rozchwianymi konarami, 
ogromny i grony. 
 Sta! Do nogi bro! 
Ucichy bicia krokw tysicy; szczk przerzucanej broni wion niby wicher i zbrojny lud 
znieruchomia nagle i jakby wrosn w ziemi o kilkanacie krokw przed otarzem. Pk znakw 
i chorgwi wykwitn przed frontem, stanli pod nimi oficjerowie z kapitanem Kaczanowskim 
i Janem laskim, generaem ziemiaskim, na czele. Na flankach nieco jeno naprzd 
wysunici dobosze, przybrani weselnie w pawie kity i wstgi u czapek, z paeczkami w rkach, 
czekali tylko znaku, aby uderzy w tarabany. 

Zasi na stronach i pod biaymi cianami dworu cisno si chopstwo niby na odpucie. 
Dwie ogromne lipy, dwigajce si pod oknami, obwieszone byy chopakami, jakby stadem 
rozwierganego ptactwa. 

Poruszyy si naraz ciby i zaszemray, gdy w ganku zasiada im laska, de domo Walewska, 
siostra wojewody sieradzkiego, pani obywatelskiego ducha i cnt wielkich, prawdziwa 
matka poddanych, matrona postaci wspaniaej, a mimo lat piknego jeszcze oblicza. Otoczy 
j liczny fraucymer i najmodsi synaczkowie. Kilku ssiadw i rezydentw stano na 
stopniach ganku, rozgldajc si ciekawie po szeregach. Widniay bowiem w tej przedwitowej 
bladoci niskiego nieba jak an zb, polniewajcych sinymi kosami. 

Dzwonek zabrzcza i ksidz proboszcz ze Skay wyszed ze msz wit. 

37 



Na jaki znak zbrojne zastpy pady na kolana, pochyliy si gszcza kos i pik, wszystkich 
przejo uroczyste skupienie. Rozmodliy si dusze, z warg spyway gorce szepty pacierzy, 
e zdao si, jakoby ten rozdrgany, wzmagajcy si szmer by tajemniczym piewem wszystkiego 
przyrodzenia o socu, cieple, bujnym rocie i witych askach budzcej si wiosny... 

A owo dzwonki day sygna na Podniesienie. 

Bbny zawrzay rzsistym grochotem, trbki uderzyy fanfar, pokoniy si chorgwie; jk 
zerwa si palcym wichrem, rozpinay si ramiona, gdzie z cieniw buchny kania kobiet i 
naraz runli w proch przed Majestatem. 

I kiedy msza przecigna si dalej, znowu przyszy chwile arliwych rozmodle. I znowu 
tysice wiernych serc w tym momencie ywota moe ostatnim przywierao w kornej czci do 
stp Czstochowskiej. 

Chopskie rycerstwo modlio si wszystk moc wiary i ufnoci. 

Chopskie rycerstwo suplikowao arliwie o zwycistwo nad wrogiem. 

Przyczy si, Krlowo Korony Polskiej! Zicij bagania! Wypro u Syna. 

Niby moty zabiy rozpalone serca. Gdzie ju zy brud srogie oblicza, gdzie z szeregw 
wycigaj si bagalne rce i kto gono wzywa Boskiej pomocy. wite uniesienia ogarniaj 
zbrojne me. Naga burza wezbranej potgi rozpra przygite w jarzmie karki, skrzepi 
dusze i ponosi je szlakiem chorgwianym na bj zacieky, na zwycistwo, na wolno! 

 Jezu, Maria! Jezu! Hej!  rw si upalne westchnienia. Ledwie ju gardziele zdoaj wyda 
gos jaki. Ledwie ju serca pomieszcz czucia. Dziw, dusza nie wyrwie si jak ptak w 
oboki. Pazury ciskaj drzewce a do blu. Pot zalewa czoa. Twarze staj w unach. Dygot 
wstrzsa. Pioruny migoc w oczach jadowitymi poyskami mieczw. Bezmierna, cicha rado 
przejmuje szeregi. 
Daj mier, daj rany, ale spraw zwycistwo! Oto proba jedyna, oto pacierz powszechny, 
oto wiara dufna, wybuchajca niebosinym krzykiem tysicy, i bije ku gasncym gwiazdom, 
do zrz widnym ju krwawym rbkiem wschodu, unosi si w nieskoczono i tam leci, gdzie 
nawet najzuchwalsza myl nie dosiga. 

 onierzu polski!  zagrzmia naraz tubalny gos od otarza.  onierzu!  powtrzy 
ksidz toczc dokoa orowymi oczyma  ktry z dobrawoli stan pod chorgwiami Polski, 
ktry gotowy wyla za ni krew swoj, mwi ci: Uczynie, jak Pan Bg przykaza, jak 
uczyni bye powinien. Pytam si jeno, za kogo to jeszcze wybierasz si wojowa? Czy i za 
panw, jak ten i w gupi powiada? Nie wierz kpom. Za pohabione kocioy, za sponiewieran 
wit wiar, za swoj wie, ktr ci wrogowie upi i pal, za swoj wolno i ziemi 
bi si bdziesz! Za swoj ziemi i wolno bdziesz wojowa, onierzu. Bowiem na Polsk, 
niby paskudna szaracza, zwaliy si nikczemne somsiady i daleje j rozrywa na strzpy! 
Wrogi nie wybieraj, co paskie a chopskie, jednako palc, rabujc i do ndzy przywodzc. 
Ostatni krowin wyprowadz ci z obory, ostatni ks chleba odbior, ostatni grosz ukradn. 
Wszystka Polska we zach i uciemieniu! Cikie terminy spady na t przewietn Rzeczpospolit! 
Wic kto jeno yw, kto ma Boga w sercu i sumienie, staje w obronie matki rodzonej! 
Genera Kociuszko zwouje na wielk wojn wszystkie mieszkace tej ziemi, wszystkie 
stany i wszystkie chopy polskie. To mwi ci, chopie czy panie, spadaj na wrogw, gdzie 
ich dopadniesz, i bij psubratw; bij konic, bij orczykiem, bij kamieniem i czym ci si jeno 
ywnie spodoba, bye ich tylko pra do ostatniego dechu, do ostatniej pary. I ty, onierzu, 
bd bez miosierdzia dla nieprzyjaci wiary i ojczyzny! Zwycistwo albo mier! A zbawisz 
Polsk, wolno wemiesz w nagrod i najwikszym panom rwnym si staniesz. Zasi pogromione 
twoimi rkami wrogi wnukom swoim zapowiada nie przestan: Nie zaczepiajcie 
chopskiego narodu. Cichy on i sprawiedliwego serca w pokoju, ale straszliwy i nieprzebagany 
w wojnie. Cudzego on nie akomy, lecz swojego z garci nie popuci, a krzywdy nie daruje. 
A pamitaj tam jeden z drugim, e nie grzechem jest wytpia wroga, a jeno zasug 
38 



przed Bogiem i narodem. Bo jeli padniesz w tej potrzebie i ju w biaej szacie niewinnoci 
zapukasz do niebieskich podwojw, wity Piotr wyjrzy i zapyta: 

A cocie to za ludzie? to miele woajcie: My polscy onierze!  Cecie znacznego 
dokonali, e si tak na dwr Boski ciniecie?  Pobilim wrogw i dalim garda , za wiar 
i Polsk. Zdziwuje si temu wielce wity Namiestnik, moe i gow pokrci, moe zrazu i 
nie powierzy, e to jeszcze do tej pory rycerzw w sukmanach do nieba nie wpuszcza. Ale 
wy nic, jeno woajcie: My kosyniery pana laskiego! My som chopy z Rzeplina, ze Skay, z 
Cianowic, z Przegini, z Suoszowej, z Jerzmanowic, z a, i gdzie si tam ktry uplg, ktre 
z dobrawoli stanlim broni Rzeczypospolitej: otwrz, wity Pietrze! Wysucha i rzeknie: 
Kiedycie tacy poczciwi, to wejdcie. I otworz si przed wami wite wierzeje wiecznej 
szczliwoci! Sprawiedliwe lenungi wypac ci w niebie, onierzu, a na ziemi sto mszw 
odprawi si za ciebie i wspomina ci bd po wiek wiekw, za wdowy i sieroty opatrzy 
szczodrze Rzeczpospolita! Paczcie, ojcowie i matki  woa potniej dosyszawszy szlochania 
 paczcie! Pofolguj swoim zom i ty, janie wielmona dziedziczko, aby si spenio wedle 
Pisma witego: Czyja siejba w pakaniu, tego niwo weselem si stanie. Nie ama 
szeregw! zagrzmia widzc wyginajcy si tu l. owdzie front.  Stj w miejscu! Amen! 

Po czym przystpi do powicenia znakw i chorgwi, nastoonych na stopniach ganku. 
Odprawowaa si ta ceremonia bardzo uroczycie i wrd rzewnego nastroju, a kiedy skoczywszy 
modlitwy pokropi wod wicon wszystkich dokoa, chorowie dwignli w gr 
bojowe sztandary. W perowym powietrzu witw jakby zaszemray orle loty. Krlewski 
biay ptak unis si na skrzydach amarantw. 

Na ten obraz zagray trby, zawarczay wszystkie bbny, mosine koty hukny, zakoleba 
si gwatownie las pik i kos, wyrwane z pochew szable zamigotay byskawicami, luna 
karabinowa salwa i z tysicy gardzieli buchn ogromny krzyk: 

 Zwycistwo albo mier! 
 onierze!  woa ksidz wskazujc chorgwie.  Oto wite znaki, ktre was powiod 
na bj, na zwycistwo i na wolno! 
 Zwycistwo albo mier!  zerwa si gos tysicy i od uderze kos o kosy poszed brzkliwy 
omot, jakoby bicia niezliczonych elaznych cepw. Bojowa zawierucha ogarna 
wszystkich. Wichura krzykw, strzaw i uniesie zatargaa chorgwiami, e zaopotay rozwijajc 
amarantowe skrzyda i pokazujc na przemian to ora biaego, to pszeniczny zoty 
snop na skrzyowaniu kosy z pik i napis z dala widny: ywi i Broni, zotem aftowany. 
 Baczno! Rwnaj si! Sta!  hukna komenda. Przycicho, szeregi stany zwartym, 
nieprzeamanym murem. 
Ksidz stanwszy na stopniach ganku podnis wysoko srebrzysty krzy i przy blaskach 
zrz j odczytywa rot przysigi. Czyta z wolna, wyranie i z tak moc, jakby wrbujc w 
umysy na wieczn rzeczy pami. Wiara za powtarzaa niby pacierz jednym wielkim gosem. 
Przysigali warem serc ofiarnych, wszystk dusz i wszystk dufnoci, e ten zgodny 
chr podobien si stawa w swojej mocy wiosennym grzmotom, huczcym gdzie nad polami. 

 W kozy bro! Odstp!  pada znowu komenda po skoczonym, lubowaniu, e w 
mgnieniu oka bro zastoya si na majdanie w akuratnych odstpach, a karne szeregi poszy 
w rozsypk. Kady lecia do swoich zebranych na stronach. 
Wraz te z dworskich oficyn wyniesiono potne koty z gorc straw i kuchty jy rozlewa 
barszcz, dawa chleby i kaway misa pozatykane na patykach. Pod lamusem stojcym 
z boku dworu wytoczono cale grzeczne antay z gorzak i piwem, ktrymi szafowali podoficerowie. 
Potworzyy si na majdanie bezadne obozowiska, jakoby na jarmarku, cichsze jeno i 
sforniejsze, chocia gsto upstrzone kobiecymi przyodziewami. Ugwarzano si, pojadajc 
zarazem naleycie. Nad porzdkiem czuwa Jacek Bujak z Bartoszem z Rzdowic, bowiem 
starszyzna posza na niadanie do dworu. Jeno dziedziczka we wasnej osobie rozdzielaa pomidzy 
kosynierw pierniki, sodzone ciasta i suche kiebasy, jakie za ni dwigali w koszach 

39 



pachokowie. Zasi synaczkowie, kady na swoj rk, wtykali onierzom paczki z tytuniem 
i krtkie, winiowe lulki. Nawet proboszcz, jak by na przysidze w komy i stul, tak si 
promenowa nie szczdzc poczciwego sowa, otwartej tabakierki, a gdzie i skaplerzw. 

Gwar panowa na majdanie znaczny, lecz dziwnie przystojny i w naleyt powag obleczony. 
Owszem, zdarzao si, i jakie matczysko popakiwao aonie, e tam ktry z ojcw 
wzdycha i sfrasowany eb pazurami ora, e jaka opuszczona dziewka wybuchaa wstydliwie 
tajonym szlochem, lecz wszystko gino w radosnym rozgwarze, jakoby w szumie borw 
o wschodzie soca. miay si oczy, spomieniay twarze, wrzaa krew bujna i serca nabrzmieway 
junack ochot na wite gody bojw, przygd i azardw. 

I poranek si by zapowiada cudny, wanie w sam raz, eby rozwesela czowiecze dusze. 
Ksiyc zaszed, chmury si gdzie zapodziay, niebo si uczynio jakby z perowej, lnicej 
masy i na wschodniej stronie rozleway si rubinowe zorze, gsto przetkane smugami litego 
zota i seledynu. Dzie wstawa pogodny i cichy. Dymy z kominw biy prosto niby topole. 
Powietrze pachniao szczypicym w nozdrzach przymrozkiem. wietlisty namiot nieba rozpina 
si coraz szerzej i bkitniej na przyjcie soca, o ktrym ju wieciy goce zrz, przebudzeni 
ptakowie, porykiwania stad i rado ogarniajca ludzi, rado dziwnie bujna, wylana 
i zarazem uroczysta. Cieszono si powszechnie, jakby w dniu wielkiego wita. Majdan wrza 
od miechw i pokrzykow wzbierajcej mocy. Niecnotliwe krakowskie junactwo, burzliwe i 
nieposkromione, pene tyzny, pobrzkiwa, przypiewek, pawich czubw, fantazji, zuchwaoci 
a wesela, panowao niepodzielnie wrd kosynierw. Komu tam powstay w sercu 
frasunki? Komu tam straszne byy trudy, znoje i rany? Komu tam co waya nawet mier 
sama? 

Hej! Niech jeno trbki zagraj, niech jeno bbny zawarcz i Naczelnik powiedzie! Run 
jak burza i wszystek wiat wray na kosach roznios! 

Rozpalone imaginacje daway cudne farby obrazom bojw, tryumfw i przewag. 

Jakoby tcze snuy si te baniowe rojenia przez wszystkie dusze i polnieway we wszystkich 
spojrzeniach. A podsyca je niestrudzenie Jacek Bujak. Tyczkowaty, zawsze spocony, 
niemiay a zapalczywy, uwija si midzy kupami, ognistymi sowy zagrzewajc ducha. Do 
pomocy mia paru krakowskich akademikw z bandoletami na ramionach i z oficjerskimi 
feldcechami przy szablach. Owszem, suchali go z uwaaniem, cho mieszy swoj postaci i 
paczliwym gosem, e ten i w z cicha przekpiwa lub czyni zoliwe a trafne uwagi. Bowiem 
dusz obozu by kto drugi, za ktrym chodziy rozmiowane wszystkie oczy. By nim 
Bartosz z Rzdowic, kniazia Szujskiego bywszy poddany! Chop w sile lat, krzepki jak db, w 
barach rozrosy, redniak wzrostem, gibki w pasie, chyy i rczy niby jelonek. Twarz mia 
such i przystojn, oczy niebieskie, nos prosty, wsy krtko przycite, zby wilcze, rozum 
niepowszedni, a serce lwie. Rzuci grunt, on i dzieci, pana, i prawie pierwszy stan pod 
insurekcyjnymi sztandarami. laski przeznawszy go w lot, niema z niego mia wyrk i pomoc 
przy werbunkach. Roztropny bowiem by, przebiegy, jedyny do sekretu, a przy tym wytrway, 
twardy i nakazujcy sobie posuch. Z przyrodzenia krewki, zawsze skory do wypitki i 
wybitki, wesoy jak szczygie, zuchwale na kady azard si wacy, wzbudza w chopstwie 
gbok ufno i lepe przywizanie. Wic chocia jeszcze na adn szar fortragowany nie 
zosta, znaczy w obozie tyle, co sam kapitan Kaczanowski, ktrego zreszt arliwie wyrcza 
w egzercyrunkach i komendzie. 

Stal by wanie pod lamusem rozpowiadajc o czym kamratom tak wesoo swoim zwyczajem, 
e pokadali si od miechw, gdy Bujak nakazawszy zakada konie do wozw naadowanych 
furaami, spy i mantelzakami, polecia do komendanta zasign jzyka 
wzgldem wymarszu. 

I niemao si stropi obrazem, jaki by ujrza w dworskiej jadalni. 

W jarzcych wiatach pajkw widniay twarze zatroskane, nieledwie pospne. Wesoy 
ogie trzaska na kominie, sdziwe a brzuchate gsiory stay na stole, smakowite zapachy 

40 



echtay nozdrza, suba uwijaa si na palcach i laski co chwila molestowa panw braci, 
sam podsuwajc pmiski, a skinieniem rozkazujc nalewa co najstarsze tokaje! Nie osiga 
jednak zamierzonych skutkw. Siedzieli bowiem dziwnie smutni, milczcy i schmurzeni. 
Somsiedzi zdawali si drzema nad penymi kielichami, za oficjerowie zebrani przy sobie, 
przegldali planie okolic Krakowa nie rozmawiajc jak tylko w materiach wojskowych. Nawet 
kapitan Kaczanowski nie mia zwyczajnego humoru; siedzia sfrasowany, wzdycha, odgarnia 
wzgardliwym ruchem dania, nasuchiwa czego od strony dalszych komnat, a tylko 
niekiedy zwracajc si do laskiego szepta z grobowym animuszem. 

 Jasiu! napij si do mnie!  wypija duszkiem i milcza w dalszym cigu. 
 Jaki giez ci uksi?  zagadn go wreszcie laski. 
 Trapi mnie, czy aby chopy dotrzymaj placu regularnym wojskom. 
 Stawi gow o zakad, e dotrzymaj! 
 eby si zdarzyy okolicznoci maych utarczek, pochodw, duszych nastpowa, to 
by si rycho zaprawili w onierce, lecz jak si ma aktualnie, lkam si spotkania nawet z 
ykoszynowymi rotami. Niechby im tak na przywitanie plunli z harmat! Zwiej, gdzie ich 
oczy ponios. Gdzie tam parobkom prosto od cepa mierzy si z prawdziwym onierzem! 
 Nie zlkn si i harmat, urczam! Poznaem ich natur i nieraz mi a dziwno, skd w tym 
chopstwie bierze si tyle wojennego animuszu i kawalerskiej fantazji. 
 Animusz animuszem, a grunt egzercyrunek, sprawno, obroty i karabin dla onierza. 
Znasz mnie, i byle czym si nie trapi. 
 Wojna zrobi z nich onierzw, jakich drugich na wiecie nie najdziesz. 
 Wiem, bd mcili nieprzyjacioy niby cepami  szepn zniechcony i kwany  do 
kadej bijatyki w sam raz si przygodz, nie neguj. Dla mnie za, starego onierza, tyle si 
widz warci, co i pospolite ruszenie albo Kawaleria Narodowa. Szczciem, jako do posuszestwa 
nieco lepiej wdroeni. Pij do mnie, Jasiu! To mi dopiero wojsko, do ktrego mona 
przystpi tylko z wiatrem!  splun. 
 I dobrze urodzeni nie pachn z natury larendogr. Jak si z nich zbierze stutysiczn armi, 
to ci przestan mierdzie! 
 Wojaczka tym chamom do cna we bach poprzewracaa! Szlachta si uala, e przez 
twoje werbunki poddani si burz przeciwko swoim panom. 
 A c dopiero powiedz, kiedy Naczelnik wyda uniwersa, porczajcy wolno kadego 
chopa stojcego pod sztandarami! Przestan si wtedy burzy. 
 Nie posuchaj! laskich, szczerbicych swoje fortuny dla mioci ojczyzny i ludzkoci, 
nie naliczy w Polsce nawet i mendla! 
 Na nieposusznych prawom ustanowi si trybunay! 
 Pij do mnie, Jasiu! A kt to przyniewoli do posuszestwa janie wielmonych?  Janie 
wielmoni? Wiadomo, kruk krukowi oka nie wykol. By szlachta bronia Rzeczypospolitej z 
takim ferworem, jak umie broni swoich fortun i przywilejw, jedna wraa noga nie postaaby 
w naszych granicach. I byyby zbdne takie medicamenta heroica, jak werbowania chopstwa 
 podkreli z naciskiem.  Bujak, c tam nowego? 
 Wszystko nagotowane do wymarszu! Przyszedem po rozkazy! 
 Bym sam co wiedzia! Czekamy na kuriera z Krakowa, powinien by lada chwila. 
Jeszcze nie skoczy, gdy pod dwr zajecha dugi wasek pod zielon bud i po chwili 
wszed Zarba w asycie kapucyna. 

 Od Naczelnika do janie wielmonego generaa laskiego!  meldowa podajc opiecztowan 
kopert. Nim laski odczyta, Kaczanowski rzuci si na szyj przybyemu i wola 
radonie: 
 Zarba! Jake si masz! A to fortunnie si skada! Nowy duch we mnie wstpi. Prezentuj 
waszmociom: Zarba, porucznik artylerii koronnej! I prosto z Warszawy, co?  nie da 
mu jednak przyj do sowa.  Hej! suba, dawa tu je i pi, a prdko! Ledwie si trzyma 
41 



na nogach! Siadaje, waszmo! Nasze drogi pod zdechym Brysiem. Takim rad z wacinego 
przyjazdu! C tam w Warszawie, powiadaj, bo mnie krew zaleje z niecierpliwoci! Chyba 
sobie podpij na takie wito!  woa rozanimowany. 

 Moci panowie, rozkaz Naczelnika!  odezwa si laski otwierajc papier.  Wymarsz 
ma nastpi natychmiast. Podpukownik Kaczanowski obejmie komend i poprowadzi kosynierw 
do wsi Koniuszy. Porucznik Zarba pozostanie przy nim a do dalszej dyspozycji. 
Kapitanie, oto patent na twoj podpukownikowsk szar. Winszuj ci awansu z caej duszy! 
 uciska go serdecznie, dajc przystp towarzyszom, cisncym si z radosnymi powinszowaniami. 
Kaczanowski zaskoczony nieoczekiwanym faworem Naczelnika, ledwie wykrztusi: 

 Bg wam zapa! Jeszcze ja czego znacznego dokonam, choby z tymi parobami. Bujak, 
trbi na zbirk! Ruszamy! Nim to jednak nastpi, powiadaj waszmo o Warszawie, bo 
gin z ciekawoci! Jasiu, pij do mnie, okrutnie mi zascho w gardle. 
 Zdrowie podpukownika Kaczanowskiego!  wnis laski pkwartowym kielichem. 
A dwr zadygota od wiwatw, krzykw i karabinowej salwy pod oknami na cze nowego 
podpukownika. Podochocony laski rozkaza wyda kosynierom beczk gorzaki, za dla 
swojej kompanii przynie co najstarsze gsiory! Rozpocza si pospieszna pijatyka, niezmierne 
oywienie ogarno wszystkich. Pito na umr i wiwatowano bez przestanku, lecz 
pomimo tych wrzaskw Zarba musia skada obszern relacj o Warszawie, Mwi ognicie 
i z wielkim poruszeniem. 

 Miody najsodsze lejesz mi w serce!  przerywa mu co chwila Kaczanowski.  Suchajcie, 
waszmocie! Suchajcie!  wrzeszcza nie mogc si ju pohamowa, a w jakim miejscu 
zerwa si i rykn:  Za zdrowie Warszawy! 
Speniono toast duszkiem, trbacze za oknami zagrali fanfar, bbny zawarczay. 

 Inny wigor poczuem w kociach!  wyznawa si radonie i gdy Zarba j przedstawia 
gorcego ducha Warszawy i pragnienie walki, znowu mu przerwa: 
 Bi psiekrwie, bi i pobi! Oto moja onierska maksyma, oto moja filozofia! Niczego 
nam wicej nie potrzeba! Reszta gupie wymysy sawantw, piecuchw lub zdrajcw! Pra 
wroga, gdzie si da i czym si da, to mi jedyna polityka! Daj pyska, poruczniku! Razem deklarowalimy 
si czasu Wielkiego Sejmu na prawo miejskie, to i razem pjdziemy aktualnie 
w chopsk sub. Byle to jeno ojczynie wyszo na dobre. Jasiu, pij zdrowie twoich kosynierw! 
laski porwa si z miejsca i gdy nalano kielichy, wygosi uroczycie: 

 Wnosz zdrowie nowych obywatelw Rzeczypospolitej! W twoje rce, Bartosz!  zwrci 
si do wchodzcego wanie Bartosza, ktry jakby nagle skamienia w progu. 
Wetknito mu w gar peny kielich, otoczono, trcano si jak z rwnym. Oprzytomniawszy 
rycho, podnis w gr kielich i rykn ze wszystkiej mocy: 

 Do ostatniej pary za Polsk i wolno! Wiwat Naczelnik! Wiwat wszystkie stany! 
Rumor powsta niesychany, wiwatowania bez koca i prawdziwa pijatyka. Roztkliwienie 
ogarno ca kompani. ciskano Bartosza jak rodzonego brata. Kady cisn si do niego z 
kieliszkiem i serdecznymi wynurzeniami. Niejeden ju paka, pobudzony witym obrazem 
zgody i mioci. Ktry przypasywa mu swoj karabel. Kto ju przypuszcza do herbu i 
nazwiska. Tylko jeden Kaczanowski nie straci gowy, bowiem w jakiej chwili krzykn jakby 
przed frontem: 

 Basta! Bartosz do szeregw! Moci panowie, wyruszamy! 
Na to wanie wesza pani laska ze swoim fraucymerem i domownikami. Zaczy si 
tkliwe, pospieszne poegnania, zwaszcza i za oknami gray ju trbki, warkotay bbny i 
ziemia dudniaa pod stopami tysicy. 

Pito jeszcze strzemiennego, pito zdrowie pani domu, rodziny, domu, przyjaci, somsiadw, 
nieobecnych, Kociuszki, e co chwila buchay wrzaski wiwatw niby salwy i brzki 

42 



tuczonego szka. Prawiono oracje, ktrych nikt nie sucha! ciskano si, brano w ramiona, 
padano damom do ng i pakano z rozczulenia. Skorzysta z tego zamtu Kaczanowski, bo 
ujrzawszy swoj bogdank, do ktrej wzdycha ca zim, liczn pann Maciejowsk, wielkiego 
domu sierot, na opiece laskich pozostajc, przysun si do niej skwapliwie. 

 Moje najnisze suby! Z poegnaniem staj przed wapann. 
Panna, cudna niby majowy poranek, zatrzepotaa trwonie zocistymi rzsami, na rane 
policzki pady bladocie i wyrzeka z powstrzyman aoci: 

 Jed, waszmo, z Bogiem i niech ci anieli wici strzeg od zej przygody. 
 Bg zapa za poczciwo, ale zdaje mi si, jako wapanny ju wicej nie zobacz... 
 Powiedziaa mi wczoraj kabaa, e wrcisz zdrowy!  zasromaa si nagle wyznania. 
 Moje ty krocie!  wykrzykn, zuchwale atakujc jej rczki.  Moje ty krocie! 
I na tym musia poprzesta, powinno oderwaa go od lubej, woano na niego, wojsko 
czekao na wodza, wszyscy wychodzili w ganek i panna umkna z drugimi. 
Dzie by na wiecie, widno si zrobio, siwy mrz pokrywa ziemi, z dachw ju kapao, 
zorze poblady, gdy soce co tylko miao si pokaza. Niebo zdao si by wydte, jakby 
szklane, bez chmur, niebieskawe. Powietrze pachniao przymrozkiem. Nad ziemi sa si 
jeszcze niski, rzadki tuman mgieek, przez ktry biae kapoty kosynierw daway obraz zagonw 
rozkwitej gryki, nad nimi powieway suche badyle kos, pik i bagnetw. Ciche szepty 
brzczay niby pszczoy. Stali rozwinitym frontem we cztery bojowe kolumny; w odstpach, 
czynicych podobiestwo gbokich ulic, widnieli dobosze. Oficjerowie zajmowali powinne 
miejsca, za flanki okryway sekcje fizylierw z karabinami o nastawionych bagnetach. 

Kaczanowski obrzuci wzrokiem wodza zbrojne zastpy, zabysn szabl i krzykn: 

 Hufiec w kolumn, psekcjami, dyrekcja na lewo krok drony! Marsz! 
Ruszyli z miejsca ostro i wraz zagraa kapela do wtru krokom, bijcym w ziemi; maszerowali 
defilujco przed dworem, skrcajc na drog wyboist, wijc si w agodnych spadkach 
wskro nagich sadw. 

Z ganku leciay za nimi bogosawiestwa, sowa tkliwych poegna, znaki krzya, wiewania 
chustami, a nawet ciche szlochania fraucymeru. Za chopstwo, cibice si na majdanie, 
wybuchao lamentami, kobiety zawodziy wniebogosy, a co modsi wieszali si po potach, 
drzewach i zrbach, byle duej si napatrzy, jak rozcignita kolumna, niby wstga 
barwista, poyskujca ostrzami grotw, pawimi czubami, biaoci sukman, przewijaa si 
wrd niskich chaup, poletek, sadw i zaroli, opynitych jeszcze modraw przyson mgie 
porannych. 

Ostatni wanie pluton by przemaszerowa i ostatnie furaowe wozy si przetoczyy, e 
nawet kapel sycha byo coraz ciszej, gdy pokazao si soce. Wynioso si nad wiatem 
ogromne i czerwone, niby oko Paskiego majestatu. Wtedy na ganku poprzyklkali, a sama 
dziedziczka zaintonowaa pobonie: 

Kiedy ranne wstaj zorze, 
Tobie ziemia, Tobie morze, 
Tobie piewa ywio wszelki: 
Bd pochwalon, Boe wielki! 

Wiatr by si poruszy od wschodniej strony i ponis dufnoci przejte gosy za wojskiem, 
e ten i w odwraca oczy na biay, wyniosy dwr, na wie przywart do wzgrza, na 
pola rodzone, ten i w westchn aonie, a niejeden cicho zapaka. 

 Krok podwjny! Bro do woli! Marsz!  migna niby biczem twarda komenda. 
43 



I szli ju karnie, ostro i w powinnym ordynku. Spywali ze wzgrz niby rzeka, burzca si 
w ciasnych brzegach, spieniona, rozmigotana w socu, krta i niczym niepowstrzymana W 
swoim biegu. Ktry na przedzie, by uly nabranemu sercu, zapiewa drygliwego krakowiaka; 
trbki jy z cicha przywtrza, niekiedy warkny hulaszczo bbny, a czasem piszczaka 
dodaa wigoru, e szeregi rozpieway si ze wszystkiego serca i ochoty. Zdawao si, 
jakoby urawiane klucze, nisko przecigajce nad ziemiami, zapieway radosn pie powita. 
W porankowym, cichym i chodnym powietrzu, pod niebem, polniewajcym najcudniejszymi 
bawatami, wrd ciemnych, osdzielizn okrytych borw i pogarbionych pl jeszcze 
przymglonych i niegdzie po wyach grajcych tczowymi farbami szronw, w sodkich promieniach 
soca, te plenie zdaway si stawa ywym gosem tryumfujcej wiosny. Tryskay 
w niebo jak mode pdy, pijane moc, radoci i weselem. I ledwie cichaa jedna piosenka, 
ju druga bia w niebo, ju trzecia wiergotaa nad polami niby skowronkowie, ju dalsze 
dzwoniy nieustannie. 

piewali radonie i smutnie, artobliwie i zgoa nabonie, weselnie i na aobn, pospn 
nut. I z tym piewem rozgonym, bujnym i serdecznym maszerowali niepowstrzymanie 
wskro pl niezmierzonych, jeszcze szarych, a jeno tu i owdzie zielonymi pachtami ozimin 
przytrzanitych, wskro lasw mrocznych i chodem dyszcych. Parli si droynami podobnymi 
do rzek botnistych, gsto nasadzonych kamieniami; przez wskie i gbokie jary, gdzie 
zimno tchno ze skalnych zboczy, a pod nogami chrupay poczerniae niegi; niby we pezali 
przez nagie wzgrza, zasiane zomami biaych ska; przechodzili wsie zapade w sady i 
przywarte do ziemi, ndzne, obdarte a cudne w przepychach wiosny i soca. 

Mijali kocioy, krzyami znaczce dalek, nieskoczon drog. Mijali biae paskie dwory, 
wynoszce si pysznie nad cibami pokrzywionych chaup. I Mki Paskie na rozstajach 
spoglday na nich przekrwionymi oczami. I przydrone drzewa witay cichym poszumem. I 
sama ziemia zdaa si budzi pod ich stopami z zimowych odrtwie. Grzmieli bowiem, jak 
pierwsza wiosenna burza! Wiosna wraz z nimi spywaa. Zmartwychwstania nowina rozniosa 
si po ziemiach. Rozgaszay j nieustannie skowronkowe wiergotania, niesy j ciepe, 
pieszczotliwie caujce powiewy. Co o niej tajnie szemray pokrcone przygite do ziemi 
sady. Co powiaday pszczoy, burzce si po ulach. Co krzyczeli przelatujcy ptakowie i 
co bekotay zadyszane ruczaje i poniki, srebrzystymi pasmami poyskujce w socu. Wie 
si niesa niby byskawica, oblatujca w mgnieniu p wiata. Wiedziay ju o niej ziemie i 
gry wiedziay, wiedziay i bory. Wiedziao cae przyrodzenie. Bowiem na dnie wszystkiego 
zawrzao co, od czego rozum si miesza, a serce zamierao z dziwnej luboci, e czowiek 
byby lecia bez pamici gdzie, za czym, w cay wiat; byby si chwyta tych zocistych 
promykw, mia si, klka przed socem, przed kadym zielonym dziebem i przed kadym 
listkiem bi pokony, a zarazem chciao mu si paka z niewypowiedzianego szczcia, 
rozbieraa go tskno i bujna rado kazaa piewa, krzycze, biec w pola i zdawa si na 
wol kadej szalonej przygody. 

Wiosn pieway chopy, cignce na krwawe boje! 

Ju pki topoli byy nabrane i pachnce niby usta dziewczyny; ju w miejscach zacisznych 
i nagrzanych stokrotki podnosiy rane rzsy; ju listki blade i wilgne, niby wieo wyklute 
pisklta, rodziy si w sonecznej pieszczocie! Pierwsze motyle leciay jak biay okwiat wini. 
Niekiedy bocian przepywa nisko nad szeregami okrywajc onierzw cieniem. Gdzie niebami, 
znaczce si jeno przecigym krzykiem niesy si cigi dzikich gsi. Bydo ryczao po 
oborach! Jaskki migay rozwiergotanymi kulami. Dzieci wraz z pieskami szalay po drogach. 
Dzwony biy z nie dojrzanych kociow. Czasami stada krukw przecigay na pnocn 
stron, e dugo daway si sysze zowrbne krakania. Niekiedy wiatr stoczy si z 
szumem ze wzgrz, zaomota chorgwiami, zadzwoni na ostrzach, starga pawie pira i pogna 
z chichotem na bory i lasy. 

44 



A kiedy soce podnieso si wyej i spyny szrony i grudy, zamrowio si po polach; ludzie 
wychodzili na robot, wyjeday wozy, cigny brony, pdzono stada lkliwych owiec 
na zrudziae zbocza wzgrz, pugi zaprzone w czerwone woy odwalay czarne, lnice ski-
by, a ju miejscami, na wieych i nieco przeschnitych rolach dojrza chopw, jak przepasani 
w szare pachty, posiewali ziarna pkolistym akuratnie wymierzonym ruchem; ale na 
widok maszerujcych wojsk, na pogos piewek i turkotw trbek, na migotanie kos porzucali 
prac i kto jeno yw, lecia przyglda si z bliska onierzom. 

 To nasi! Chopy! Jezu miosierny! Chopy id na wojn!  wrzay zdumione krzyki. 
Stawali w osupieniu! Kobiety wybuchay paczem, szlochay dziewki, poznawano bowiem 
niejednego ze swoich w szeregach. 

 A kaj to cigniecie, kaj?  pytali sfrasowani starce. 
 Na wielk wojn! Za wolno bi si idziema, za Polsk!  odkrzykiwali dumnie, junacko, 
potrzsajc broni i hardo toczc oczami. 

I maszerowali dalej wrd bogosawiestw, paczw i podziww. 

Bywao, i gdy przechodzili wsie, wszystka ludno wysypywaa si na powitanie, wynoszono 
im, co kto mia, dzielc si radonie ostatnim ksem chleba. Zdarzao si, i jaki chopak 
niby urzeczony przystawa do szeregw i szed za gosem trbek, za wiewem proporcw i 
kos migotem, szed na mier lub zwycistwo. W jakiej wsi kocielnej przyjmowano ich 
biciem dzwonw i witymi obrazami, a ksidz ognistym przemwieniem pokrzepi na cikie 
boje. Byo, e i jaki dwr paski na rocie otworzy serca, gumna i podwoje na przyjcie 
chopskiego rycerstwa. 

I na krtkim odpoczynku sam dziedzic janie wielmony Wielowiejski ugaszcza ich, 
czym jeno mg. A gdy odchodzili, kaza da cztery konie i wozy wyadowane rnym dobrem 
i onierskimi moderunkami, za Kaczanowskiemu wsadzono do bryki srodze pkaty 
tob, wypchany jadem i napitkami. Ale zdarzay si i mniej fortunne przyjcia. Maszerowali 
bowiem i przez takie wsie, w ktrych z rozkazu dziedzicw koowroty zastawali zamknite, 
chaupy jakby wymare, a w opotkach i obejciach ani ywej duszy  gdzie tylko pospuszczane 
z acuchw pieski naszczekiway zajadle. onierstwo szemrao na takie praktyki, lecz 
Kaczanowski, jadcy wraz z Zarb dobrze wymoszczon bryk na kocu kolumny, nie 
zwraca na to uwagi, zajty indagowaniem towarzysza o Warszaw, a gwnie rozpowiadaniem 
o cnotach i gadkociach im panny Lusi Maciejowskiej. 

Jechali wolno, konie, chocia tgie i wybrane, szy stpa, krok za krokiem, bowiem droga 
stawaa si coraz cisza. Rozmike, rzadkie gliny naszpikowane kamieniami, pene wybojw 
i kau; miejscami grznie i ruchome niby wody bajory; miejscami potoki, rozlewajce 
si w jeziora, poznoszone mosty i rozmyte wiosennymi deszczami groble czyniy niemae 
przeszkody pochodowi. Kolumna rozcigaa si niby w pezajcy z trudem przez wzgrza i 
doliny. 

 A mnie zatyka z luboci, jak o niej wspomn! Stoi mi na oczach!  wzdycha. 
 Czy to ju po deklaracji?  pyta Zarb, setnie ju znudzony i srodze senny. 
 Ustan w tym bocie! Bujak, Bartosz, uwaa! Roza si na strony niby cielaki! Rwnaj 
si!  krzykn nie tracc z oczw kolumny ani na chwil.  Nie mogem! Jake, pora to 
na zrkowiny! Ptaszka moja zocista! 
 A pewny waszmo chocia jej sentymentw? 
 Nie byo akuratnej sposobnoci wyrozumienia jej w tym wzgldzie. Nieraz ja zaczynaem 
cyrkulowa w t stron, ale panna, jako e przekorna z przyrodzenia, oczkami jeno wierci, arcikami 
sadzi, a do konfidencji nie dopuszcza. Mniemam jednak, e jest mi przychylna, niejeden 
luby dowd zakonotowaem w pamici. Nawet im laska nieraz dawaa mi to rozumie. 
 Waszmo w czepku urodzony, bo tam i Andzia trawi czas na tsknocie... 
 Andzia? Mwe mi o niej! C porabia ta cipuchna, co?  rozrzewni si wspomnieniem, 
lecz dotknity nazbyt szczerymi relacjami, skrci pospiesznie w inn stron. 
45 



 Co nie wida laskiego! Mia wkrtce wyruszy za nami. 
 Moe stronami przebra si ju do Koniuszy. 
 Psiakrew, te drogi! Dobrze, jeli tam si dowleczemy na pnocek. 
 Z pewnoci wyczekuje nas Naczelnik... 
 Niepodobna przyspieszy! Patrz utytani w bocie niby wintuchy! Dziw, nie pogubi 
kulasw! Prdzej, chopcy! Marsz! Marsz!  zagrzmia wychylajc si z bryczki, ale jakby na 
zo, znowu cay tabor si zatrzyma. Kilka wozw utkno w bocie i konie zapady si po 
brzuchy. Powstaa znaczna mitrga. Przeszkody mnoyy si na kadym kroku i pochd si 
opnia. 
Kraj by cudny, wysoki, grzysty, porosy lasami, peen wiosek, dworw i kociow, dajcy 
co chwila rozlege widoki na dolin Wisy i a dalekich, sinych Tatrw sigajce, lecz do 
marszw wikszymi siami zgoa nieprzysposobiony. Gbokie, wskie parowy, niesychanie 
strome zbocza, spadziste drogi, nieprzebyte bota, wezbrane rzeczki, gliniaste, do dna rozmike 
ziemie, czsto w miejsce gocica kamienista drka, przemieniona w rwcy potok, w 
najwyszym stopniu krpoway ruchy wojsk, a szczeglniej taborw. Miejscami trzeba byo 
rba lasy i moci nimi bajory, ka mosty, rozkopywa jary, konie przeprowadza stronami, 
a wozy przenosi na drgach. Wszystko jednak przezwyciano wrd nieustajcych 
piewek, drwin, wrzaskw i ni na chwil nie sabncego animuszu. 

 Towarzystwo w takich okolicznociach ju by sadzio diabami, a klo na czym wiat 
stoi, a ci jeszcze sobie stroj arciki  admirowa szczerze Zarba. 
 Bo zwyczajni trudw, bota i nadstawiania wasnymi gnatami  odburkn jako sennie 
Kaczanowski i ju si nie odezwa do samej Goszczy ktr by wyznaczy na nieco duszy 
wypoczynek. Zasi skoro kosynierzy roztasowali si nad wielkim stawem, rozlanym w porodku 
wsi, przepad w jakim wozie taborowym. Ale jak tylko trbki zagray na wymarsz, 
znalaz si na powinnym miejscu. Sta przy wyjciu ze wsi niby wodarz, bacznymi oczami 
przegldajcy stada mimo przepdzane. Kolumna rozwijaa si w tgim, wypocztym marszu. 
 Bartosz, a wyciga kulasy! Wieczr za pasem. 
 Melduj pokornie, e ju niedaleko, za tym borem  wskaza granatow prg horyzontu. 
 Trzymaj krok! Prdzej, chopcy, prdzej! Naczelnik nas czeka  zachca. Wesoy by po 
wypoczynku i artobliwie usposobiony, a kiedy znowu kaamaszka potoczya si za wojskiem, 
powrci do lubej materii sawic nad miar zalety swojej bogdanki. 
 Urod przenosi wszystkie, jakie znaem  zapewnia ognicie.  A poczciwa i zdatna do 
wszystkiego. I gospodarna! Takich krupniczkw, jakie ona przyprawia, nie pie waszmo 
nigdy w yciu. Przy tym nie adna udana trusia, co to wobec kawalera rumieczykiem si 
okrywa, podog oczkami wierci, pary z gby nie popuci, niby si to sroma, a dobrze wie, 
gdzie raki zimuj. Moja przeciwnie, rozmowna, rezolutna i potrafi paln, e w pity pjdzie. 
Nie zaczynaj z tak, jeli niepewny swojego. Fortun te ma grzeczn w Sandomirskiem. Co 
tam duej obwija w bawen, kocham si! Zarba, jak mi Bg miy, strasznie si kocham. 
Syszysz? 
 Sysz i gorco admiruj takowe sentymenta. Caym sercem ycz, aby fortunne okolicznoci 
pozwoliy podpukownikowi zapali pochodnie Hymenu  wyrzek z szorstk nieco 
porywczoci, bowiem nagle przypomniaa mu si Ceka i dziwna tskno zagraa w jego 
sercu, nie nazbyt skorym do miosnych tkliwoci. 
 Bg ci zapa! Niech no wojna si skoczy, a w mig si oeni! Zobaczysz mnie jeszcze 
waszmo osiadym na roli! Ha! ha! bd woki wypasa, gorza pdzi, zboe spawia do 
Gdaska, pienia si ze somsiady, syny podzi, na sejmikach gardowa i po urzda siga, jak 
przystao poczciwemu czowiekowi. Miy Boe, daje mi tej szczliwoci zaywa choby z 
kop latek. Jak bym si na nowo urodzi! Patrz, wa, jak piknie na wiecie, jakby na jakim 
italskim kopersztychu! Czowiek sobie folguje, a nie wiadomo, co nam jutro przyniesie fortuna 
 zaspi si na chwil.  Do diaba z melancholi! Napijmy si lepiej. Mam pod siedze46 



niem przedni miodek, w sam raz na tak wiosenn aur i miosne termedie. W twoje rce, 
poruczniku! Pijmy, a reszta jako tam bdzie! Co si nam smuci! Nie darmo piewaj: 

Kieliszek braciszek, gorzaeczka siostra, 
Rczka przyjacika, do gby zaniosa. 

Wnet ja waci wykuruj ze zych humorw! Teraz na drug nog. A moe i waci nie 
oszczdzi ten szelma Kupido? Szepnij imi miowanej, a wypijem jej zdrowie i ka na jej 
cze da salw! 

Nie doszo jednak do tego, bo Zarba si jako wykrci zagadujc o czym innym. 

Kaczanowski gada bezustannie i gsto rne zdrowia koncypowa nie przestajc jednak 
ani na chwil baczenia na wojsko, gdy w jakim miejscu hukn rozgonie: 

 Krok podwjny! Raz, dwa! Raz, dwa! Kapela, zagra mi, a siarczycie! 
Jako prostoway si natychmiast ustajce w bocie szeregi, kapelici rznli od ucha, zryway 
si znowu junackie piosneczki, a tarabany guchym warkotem daway takt mocnym, 
spronym krokom i duga kolumna, zjeona byszczcymi grotami, ranie maszerowaa 
wskro rozsonecznionych pl. 

Dzie si ju by koczy, gdy w jakim miejscu szeregi wynurzyy si nagym skrtem z 
mrocznych lasw na wiat, zalany krwaw poog zachodu. 

 Koniusza! Pokornie melduj!  ozwa si Bartosz wskazujc nieco na prawo srog gr, 
wynoszc si samotnie niby wyspa na rozlegym morzu ziem spitrzonych i zastygych. Obleway 
j czarne lasy, a na szczycie, w unach zachodu, majaczyy kocielne wiee i jakie 
biae mury. 
 Patrzy na orowe gniazdo! szepn Zarba podnoszc perspektyw do oczw. 
 Za dobry pacierz staniemy u podna  dooy jeszcze Bartosz. 
 Ciko si bdzie na ni wciga, zwaszcza taborom  sfrasowa si Kaczanowski.  
Musi tam by przed kocioem jaki plac. Znasz t gr?  zwrci si do Bartosza. 

 To moja parafia! Miejsca tam dosy choby dla caego wojska! Co za do drg, to jedna 
idzie prosto do kocioa zakosami, stroma jeno i mudna. Ale kto nie chce wstpowa do Koniuszy, 
ma drog obiegajc ca gr, ktra wychodzi do traktu na Somniki. Dymy wida 
gste na wierzchoku, pewnikiem biwaki. 
 Prawda! Prdzej! Chopy, prdzej! Zagra fanfar, niech nas dosysz! Rozwin chorgwie! 
Ostrym krokiem! Marsz! Marsz! 
Soce zachodzio za bur, wielk chmur. Mrok prszy na ziemi popielnym oparem. 
Gbokie doliny zapyway mgami, e zday si by jeziorami, ujtymi w modrawe ciany 
borw lub w skaliste cembrowiny ysych poszarpanych wzgrz. 

Trby gray rozgonie i w mrokach coraz gstszych kolumna szarzaa niby wielka, wzburzona 
rzeka, toczca si z guchym bekotem. Niekiedy zawieciy nad ni ostrza kos, a niekiedy 
zaopotay chorgwie, jakoby ogromne skrzyda ptakw, leccych w purpurowych zorzach 
i brzaskach. 

 Soce zachodzi le, pewna plucha w nocy! Bujak, tabory wysun na czoo! 
Koniusza wyrastaa przed nimi coraz groniejszym cieniem, jakby sigajcym rozkrwawionego 
nieba. Bi od niej mrok, chd i pogosy dalekich wrzaw. 
U samego podna, na skrzyowaniu drg, pod kamiennym Chrystusem, siedzcym z twarz 
wspart na rku, ju oczekiwa laski. 

 Widziaem was z daleka, moe od godziny, a nie mogem si doczeka  zwrci si do 
Kaczanowskiego  zdaj sub ktremu z oficjerw, bo musiemy prdzej stan przed Naczelnikiem, 
Bartosz, a dawaje konia panu podpukownikowi! 
47 



 Moci poruczniku, bierz komend i prowad dalej kosynierw. 
 Sama droga doprowadzi ci na miejsce  dorzuci jeszcze laski. Pojechali tak spiesznie, 
a iskry posypay si spod kopyt. 
Zarba nie tracc czasu zaraz w ich lady pocign kolumn. Droga bya fatalna, stroma, 
naszpikowana odamkami ska, wyboista, miejscami nawet niebezpieczna, szczeglniej dla 
koni i wozw, a tak ciemna z racji boru, ktry ich okry czarn, nieprzeniknion pacht, e 
musiano zapali pochodnie. W czerwonych, smolistych brzaskach dawali obraz fantastycznego 
korowodu cieniw. Na domiar zego zacz my drobny, uporczywy deszcz i z wolna 
droga przemieniaa si w potok. Z tych rnych okolicznoci zmitryli tyle czasu, e ju noc 
zapada, nim si dowlekli na szczyt wzgrza. 

Fiszer, oczekujcy na nich na grze, zakrzycza ju z daleka: 

 Zgasi pochodnie! Nie wolno adnych wiate ni krzykw! Cicho tam! 
 Zali tak blisko Moskale?  zaszepta Zarba. 
 Zbliaj si z paru stron i na pewno obserwuj t gr. Miejsce dla kosynierw pod kocioem! 
Nie popuszczaj z garci, bo lada chwila mog zaalarmowa na dalszy pochd. Lec 
meldowa o waszym przyjciu. 
 Jeszcze swko: gdzie gwna kwatera? 
 W tym biaym domu obok cmentarza. Naczelnik srodze zajty, siedzi u niego cay sztab 
z Madaliskim i Manetem. Ale jeli szukasz towarzyszw, znajdziesz ich w karczmie, jest 
tam ju Biegaski. Za jakie p godziny przylec do was. 
Ale Zarba myla przede wszystkim o kosynierach. Kolumna wydostajc si na wierzchoek 
rozlewaa si cicho niby woda, zajmujc wyznaczone miejsca. Rozbito par namiotw, 
za z wozw Bujak rozkaza postawi jakby barykad, pod oson ktrej rozkadali si onierze. 
Chorgwie i znaki umieszczono w dzwonnicy i obstawiono wartami. Kocielny parkan, 
zakoczony daszkiem, dawa schronienie niejednemu. Przytulali si, gdzie mogli, lecz wikszo 
musiaa si kontentowa go, kamienist ziemi, e ta cz placu z racji biaych sukman 
dawaa pozr jakby przyprszonej niegiem. e ognie byy wzbronione, cibili si dla 
ciepa coraz gciej i pojadajc gwarzyli z cicha. Cay zreszt wierzchoek wzgrza, nadspodziewanie 
obszerny, by zatoczony wojskiem, namiotami i taborem. Kilkanacie chaup i 
wszystkie budynki tak byy zapchane onierstwem, e chopstwo szukao schronienia po sadach 
i w boru. Wszdzie stay warty i rygor panowa srogi, wojenny. Wyloty drg spadajcych 
w doliny byy szczeglniej obsadzone, stay w nich nawet armaty nabite kartaczami. 

Noc sza ciemna, ni jedna gwiazda nie migotaa na niebie, zawalonym burymi, skotunionymi 
chmurami. Wiatr hucza w dolinach i bi w lasy niby przypyw gniewnego morza. Na 
grze za nie drgna nawet gazka, cicho byo i ciemno, tyle jeno, e deszcz szemra nieustannie, 
a tu i owdzie arzyy si lulki. Pomimo nakazanego spokoju ciszone szeptania, 
kroki, parskania koni, szczki broni czyniy guchy szum jakoby wd pyncych niedojrzanym 
oyskiem wskro ciemnoci. 

Zarba spenetrowawszy cay plac i wszystkie obozowiska stan jakby na warcie przed 
gwn kwater. Poeraa go ciekawo rezultatw narady. Niestety, okna szczelnie zasonite 
okiennicami nie daway zajrze do wntrza, za z gosw, jakie si niekiedy wydobyway, 
nie sposb byo wyrozumie cokolwiek. Co chwila kto tam wchodzi, a wtedy strumie 
wiata chlusta z biaej sieni na stratowane klomby, strae wartujce pod oknami i na 
drzewa, wynoszce si przed gankiem niebosinym piropuszem. Dojrza te jakie konie 
przywizane do sztachet i kup ludzi siedzcych na ziemi. Par ojwek w podrnych 
wiecznikach, przysonitych z gry der, rozpit na szablach wetknitych w ziemi, owietlao 
nieco jakie modziecze twarze. Bya to md szlachecka, same goowsy, ktra pouciekawszy 
ze szk i domw przystaa do insurekcji. Formowali jakby przyboczn gwardi 
Naczelnika. Ktry z nich dojrzawszy stojcego oficjera zaprosi go do kompanii. Zarba si 
wymwi i poszed zlustrowa swoich kosynierw. Prawie wszyscy spali nie baczc na deszcz 

48 



i przejmujce zimno, czuway jeno warty postawione przy wozach i znakach oraz Bujak. 
Znalaz go pod oficerskim namiotem, na barogu, latarnia staa na ziemi, czyta przy niej jak 
ksik. Chcia si zrywa na nogi, lecz Zarba nie dopuci i przysiadszy na somie spyta 
artobliwie: 

 Regulamin suby czy Ksenofont? 
 Prawa czowieka. Ewangelia wszystkich ludw i wszystkich czasw! 
 I, nie osoni od kuli ni pchnicia bagnetw!  rzek lekcewaco. 
 A jednak ta bro skuteczniej zwalcza tyranw nili harmaty i armie!  zawoa grnie po 
swojemu i powsta gotowy do zaciekych dyskursw. 
 Kto ma zgin, ten zginie, choby mia na sercu samego Jana Jakuba! 
 Padnie za ludzko i szczcie przyszych pokole. Zginie bohatersko, a z krwie jego 
wstan mciciele  wybuchn obcierajc spocon twarz i rce, gotowy ju do najzacieklejszych 
sporw i dowodze, rozanimowany i wyzywajcy. 
 Wapan naszpikowany wzniosymi maksymami niby zajc sonin  zauway nie bez 
irytacji i poszed do karczmy ogrza si nieco i poywi. 
Karczma murowana, z ogromnym, amanym dachem, wspartym na potnych supach, 
staa akuratnie naprzeciw kocioa. Pod cianami i w sieni wielkiej jak stodoa leeli pokotem 
onierze i poyskiway stogi karabinw. Za w izbie czarnej, obszernej i przetoczonej niezmiernymi 
belkami, buzowa si tgi ogie na trzonie komina, przysonitego niskim okapem, 
i wrzao niby w ulu. Spora kompania oficjerw zabawiaa si kielichami, wielu drzemao po 
ciemnych ktach, a byli, ktrzy rozcignici na kupach siana chrapali, a si rozlegao. Z alkierza 
dochodziy brzki szklenic i pijackie wrzaski. Grano tam w karty i pito. Snad im 
przewodzi Biegaski, gdy najczciej dawa si sysze jego zapalczywy gos. 

Zarba zasiadszy przed ogniem zapali lulk i puci wodze jakim dziwnie smutnym 
rozmylaniom. Czu si znuony, wyzbyty ze si i wielce niespokojny. Jakby na co czeka i 
czego si obawia. Naraz podnis zdziwione oczy: sta przed nim jaki mody, smuky chopak 
i dziwnie znajomym gosem mwi: 

 Nie poznaje mnie waszmo? Jestem Stach Grski! 
 Stach! mierci bym si spodziewa prdzej nili ciebie. Jake si masz? No, siadaj, 
mw! Co ci tutaj zagnao?  pyta, gboko poruszony niespodziank. 
Chopak przysiad si i wyznawa, jako uciek ze Sieniawy, z dworu ksicia generaa ziem 
podolskich, i wstpi do wojska. Pachniaa mu wojaczka, szabelka i wrony konik. Prawie 
dzieciuch, czarny jak kruk, liczny, o czerwonych wargach, promiennym oku i panieskiej 
cerze, dawa pozr wypieszczonego papinka, nie umiejcego ani be, ani me, a w istocie by 
modziecem rokujcym najpikniejsze nadzieje. Zarba cieszy si nim jak rodzonym bra-
tem, chocia mu tylko wypada ciotecznym i w dodatku by synem nienawistnego kasztelana. 
Chopak pokazowa si bystrym i pojtnym nad swj wiek, umiarkowanym w sdach i opiniach, 
szlachetnym i o wielce dwornych manierach. Hardo nosi gow i z gry spoglda, 
lecz ubrany by skromnie, w krtki kouszek, barani czapk i jaowicze buty. Gos mia przy 
tym ujmujcy, delikatne obejcie i czarujcy umiech. Porucznik opowiedzia mu o matce, 
zatrci o Izie, ale nie wspomnia o kasztelanie. 

 Ja wiem, e mj ojciec zaprzedany imperatorowej  zacz nie bez goryczy  nie kry si 
z tym w listach. Najgorsze, i z tydzie temu przyjecha do Sieniawy Klotze, aby mnie zawie 
do Petersburga. Miaem by pomieszczony w kawalergardach nastpcy tronu. 
 A tak! To patrzy na kasztelana: dny fortuny i wyniesienia. 
 Wanie w t por gotowaem si z towarzyszami ucieka do Kociuszki. Nie wiedziaem, 
co pocz! Ojciec nakazywa pod bogosawiestwem, Klotze nalega, nawet sam ksi 
genera zachca. Komu winienem by posuszestwo? 
 Ojczynie! Rcz, jako twoja matka dumna bdzie z takiego postpienia. 
49 



 al mi ojca: tyle sobie na mnie zakada nadziei! Zali mogem suy wrogom? A jakby 
mi kazali podnie or przeciwko ojczynie? Strach mi nawet pomyle  poblad, zy mu 
zawieciy w oczach i groza podnosia wosy  sam powiedz, com by powinien? 
 To, co uczyni. Uwielbiam tak determinacj. Postpie jak prawy Polak. 
 Ucieklimy ze Sieniawy we czterech: ja, Cieski, Bobrowski i Toczyowski; gnalimy 
lasami, eby zmyli pogonie, Klotze na pewno mnie wyszlakuje. 
 Tutaj jeste przezpieczny, nie obawiaj si niczego. Pod kim suysz? 
 Pod samym Naczelnikiem. Jest nas wolonterw przy jego boku ze stu. Jedzimy na podjazdy. 
Ju nawet zaywaem utarczki z kozakami  pochwali si radonie. 
Zarba j go w tej materii obszerniej indagowa, kiedy wpad Bartosz. 

 Pokornie melduj  zaszepta strwoony  jaki dziedzic przyjecha ze starociskimi 
sugami i chce si odbiera swoich zbiegych parobkw. 
 Co? mia a tutaj, do obozu? Chod, Stachu, zobaczysz rzecz niepowszedni. Bartosz, 
co bd si zdarzy, pamitaj, ani pary z gby! Sekret jak na spowiedzi! 
Kiedy dochodzili biwaku kosynierw, Bartosz zaszepta niespokojnie: 

 Czy pan komendant wyda tych chopw?  strach zadygota w jego gosie. 
 Zobaczysz! Przyprowad paru co najtszych parobkw i czekaj rozkazw. 
W namiocie Bujaka czeka tgi, wysoki szlachcic w piaskowej opoczy, podbitej futrem. 
Twarz mia krotochwilnego opoja, wyupiaste oczy, konopne, nastroszone wsiska i stentorowy 
gos. 

 Jestem Jaworski z Krakuszowic  prezentowa si z niema godnoci. 
Zarba rzuci swoje nazwisko i traktujc go z wyszukan grzecznoci, jakby najmilszego 
gocia, przymusza do rozmowy o gospodarstwie, pogodzie i ssiedzkich stosunkach. Jaworski 
pieni si, przysapywa i czas jaki odpowiada politycznie, lecz w kocu zbrako mu cierpliwoci 
i gruchn prosto z mostu: 

 Ja tam, panie wity, matko jedyna, nie przyjechaem na asamble i dyskursy. Przed obliczno 
generaa Kociuszki nie dopucili mnie, wic tandem rn do oficjera kosynierw i 
powiadam: dam wydania moich poddanych. Byli wczoraj w Rzeplinie, wic s tutaj, w 
obozie. Dam ja bobu tym ultajom. Trzech parobkw i jeden onaty: summa summarum, dwanacie 
dni paszczyzny pieszej i dwa konnej, nie liczc ju powinnoci w naturaliach. To nie 
bagatela, zwaszcza teraz, kiedy wiosenne roboty si zaczynaj. 
 Masz wapan katalog tych ludzi? 
 Oto jest: Micha Zawada, Jzef Szczepanw, Adam Mikoajczyk i Tomek Barabasz. 
 Bartosz, przyprowad ich tutaj! Jeli zechc dobrowolnie wraca z wapanem, nie bd 
ich przyniewala do pozostania  wyrzek surowo i obejrza si za siebie. 
W odchylonych skrzydach namiotu sta Bujak, a za nim kupa chopw. Oczy si im paliy 
zowrogo, day si sysze krtkie sapania i przestpowanie z nogi na nog. Jaworski zapalczywie 
wywodzi swoje prawa, ali si i grozi na przemiany. 

W jaki pacierz Bartosz przyprowadzi tych zbiegych. Stanli w drzwiach namiotu nieruchomo 
jak posgi. wiato latarni zaledwie wyjawiao ich twarze i pospnie rozgorzae oczy. 
Kosy ciskali w rkach, topory byskay za pasami. 

 A psy jedne! A gnojki! Ja wam poka wojaczk!  wrzasn Jaworski trzsc pici. 
 Milcze i ani kroku z miejsca!  hukn Zarba i zwrci si do chopw.  Dziedzic 
przyjecha po was! Jeli macie ochot, to wracajcie z nim do domu... 
 My nie dziedzicowi, Polsce przysigalim  wyrzek pierwszy Zawada. 
 Nic mu do nas, my som onierze Kociuszka. 
 Kt by chcia wraca do jarzma i pod bat, lepiej by zdechn pode potem. 
 To z panw najgorszy. Pies ma u niego wiksze znaczenie nili poddany, ktownik, o 
bele co kae tuc do ostatniego dechu, do ywego misa obdziera, godem morzy i dziopom 
50 



nie przepuszcza. Mao tego, bo oskiego roku zaprzeda dwch parobkw do cesarskiego 
wojska. Wszystkie chaupy pacz na niego! Krzywd jeno ludzk yje! Miosierdzia nie zna! 
Piekielnik to nad piekielniki! 

Paday cikie sowa oskare niby kamienie na bardzo podniesion gow Jaworskiego. 
Jeno wsy szarpa, ciska kurczowo gowni szabli, a zbiesionymi oczami nienawici jakoby 
widrem przewierca parobkw. 

 Tandem, powraca nie chcecie?  przerwa skamlenia Zarba. 
Runli przed nim w proch i czepiajc si jego ng zawyli w miertelnej trwodze: 
 Na miosierdzie boskie, nie wydawaj nas, panie, temu piekielnikowi! 
 Dosy. Odstp! Marsz na swoje miejsca! Syszae wapan respons! Nie mam nic do 
nadmienienia. Moj powinnoci broni ich przed kad przemoc. 
 Protestuj! Panie wity, matko jedyna, protestuj!  zarycza ju siny z gniewu, ledwie 
wadncy mow i strasznie dotknity.  Jak to, ja nie mam prawa do moich poddanych? 
Waszmo wyprawia sobie ze mn niegodne igraszki! Waszmo gwaci kardynalne prawa 
Rzeczypospolitej. Obrany waszmo z rozumu czy co? Wolne arty, nie mnie bra na plewy! 
Chopcy, chwyta moich ludzi, zakowa w dyby i na wozy! Nue, a pospiesza! Sam sobie 
wymierza bd sprawiedliwo! Prdzej tam! 
 Bujak, kto si tknie choby palcem tych ludzi, wsypa mu pidziesit odlewanych. 
 Wedle rozkazu si stanie, panie poruczniku!  trzasn rk w daszek i wyszed. 
 Tego kpa znam, by dyrektorem moich dzieci, podmawia chopstwo do buntw... Teraz 
mi jasno, teraz miarkuj, w jak wpadem kompani! Rebelizantw! 
 Nie bd si tumaczy, jeno przypomn: ktren z poddanych stanie pod chorgwiami insurekcji, 
wolnym ma by od paszczyzny i powinnoci. Jeno Kociuszko wadny jest szafowa 
ich krwi i yciem. Wa nie masz do nich najmniejszego prawa. 
 Wanie e mam: jak mi si spodoba, odpuszcz ich w onierk, ale na przymus odpowiem 
szabl! Do krla pjd ze skarg, przed trybunay, na sejm! 
 Nie wrzeszcz, wapan! I co jeszcze rzekn, wysuchaj: oto nie masz wstydu ni sumienia! 
Kraj w upadku, nieprzyjacioy w granicach, kto jeno poczciwy, stawa w obronie ojczyzny, 
Kociuszko ogosi wit wojn o cao, wolno i niepodlego. Nawet chopstwo si 
garnie pod chorgwie na gos powinnoci, ale dla waci i jemu podobnych najwaniejsz 
sprawa: zachowanie paszczyzny! Milsze wam jakie parszywe psie Wlki nili ojczyzna! 
Pode egoisty! 
 Nie przyjechaem sucha peror, jeno po swoich zbiegych poddanych! 
 Nie podno, wa, gosu i ruszaj sobie do wszystkich diabw! 
 Jak? Do mnie taka mowa? Moe si przesyszaem, moe mnie such myli? 
 To powtrz, e cymba i wyno si, pkim dobry!  zawoa Zarba. 
 Za tak obelg zapacisz mi krwawo, hetko ptelko! Popamitasz Jaworskiego! Nie 
puszcz ci tego pazem, smyku jeden!  wyrwa szabl i rzuci si ku niemu. 
 Rata!  krzykn Zarba, nawet nie raczc si zasania przed ciosem. 
Wpado szeciu onierzw z nasadzonymi bagnetami. 
 Wyprowadzi tego jegomocia na d, na trakt do Goszczy. A bdzie si opiera, burdy 
wyrabia, broni: macie kolby. Bujak, poprowad! Precz z nim! 
Zakotowao si nagle pod namiotem; lecz po chwili Jaworski by rozbrojony, zakneblowany, 
gdy rycza niby w zarzynany, i wyniesiony. 
Stach Grski patrza w Sewera oczami przeraenia i zarazem admiracji. 

 Narobi wrzasku na ca Rzeczpospolit!  niemiao zauway. 
 Niechaj krzyczy. Nie obejdzie si tam bez dotkliwych pamitek! Oto masz szlacheckie 
fanaberie! Cokolwiek by poczyna dla szczcia i ocalenia ojczyzny, musisz takiego pierwszego 
lepszego cymbaa molestowa o przyzwolestwo. Bowiem on jest panem Rzeczypospolitej 
i moe krzykn: Nie pozwalam! I moe wiertowa j na czci i bezkarnie sprze51 



dawa! Niepodobna znosi tego duej!  skary si przejty zgorzkniaymi czuciami. Rozmawia 
w tej materii do pna, lecz zaraz po odejciu kasztelanica rzuci si na som i natychmiast 
zasn. 

Nie sysza nawet powrotu Kaczanowskiego i woa laskiego, spa jak zabity. 

Wkrtce cisza oprzda ca Koniusz i sen pogasi wszystkie gwary i ruchy. A jako wnet 
po pierwszych kurach deszcz by usta, zrobio si chodniej, chmury opady w doliny, niebo 
si przetaro i tu i owdzie zawieciy gwiazdy. Potem za ksiyc wypyn na modrawe nieskoczonoci. 
wiat przemienia si w senne majaczenie. Srebrzysty welon spowi kiry nocy. 
Ziemia staa si ju tylko wzburzonym morzem sinych mgie, po ktrych niby chmury pyny 
czuby gr i czarne majaki lasw. Nie wiadomo ju byo, gdzie koczy si ziemia i zaczyna 
niebo. Wszelaki ksztat by ju tylko skrzeniem wiate i mrokw. Bezdenna otcha si 
rozwara milczenia i tajemnicy. Wszystkie ywioy zapady w senne upojenia. 

A wiatr zbudzony gdzie w nizinach przybieg zatarga odrtwiaymi drzewami. Nagie 
gazie chwiay si cicho, lkliwie, jakby gonic za wasnym cieniem. Nawet si zdao, i 
czarna wiea kocioa rwnie si koysze. Na placu dray poyski karabinw, poustawianych 
w kozy. Grudy upionych onierzw znaczyy si rzdami, niby czarne zagony. Niekiedy 
ray gdzie konie. Stpania wart odmieniay si rwno i monotonnie, jak ruchy wahade. 
Wozy rzucay mtne, przerywane groble cieniw. Niekiedy podnosiy si jakie senne 
gowy, kto zakaszla, szczkny bronie, zaskowycza pies obozowy. Cisza potem stawaa si 
jeszcze uroczystsza. 

Tylko w gwnej kwaterze czuwano. W jakiej chwili otwary si drzwi, kto wyszed i 
bezszelestnie snu si midzy upionymi wojskami. 

 Wer da?  woay strae nastawiajc bagnety. Cie przystawa. 
 Warszawa!  padao haso. onierz pry si, karabin wraca na rami, a cie majaczy 
w coraz innej stronie. onierskie psy chodziy za nim nieodstpnie. Czasem pochyla si nad 
popionymi szeregami; to sucha ech z gwnego obozu, rozbitego pod Koniusz na skalbmierskiej 
drodze, ale najczciej wsparty na armacie, zapierajcej dron gardziel, patrza 
czuymi oczami troski w nieprzejrzane dalekoci, jakby w dusz wasn, a moe w jutro, 
wstajce z niezgbionych otchani przeznaczenia?... 
52 



IV 


Pora bya jeszcze wczesna, na witaniu; na wschodzie rozpalay si pierwsze zorze, a niskie 
niebo zaczynao si, podnosi i przeciera z ciemnoci. Szare mgy pokryway ziemi 
jakoby wzburzonymi wodami, z ktrych tu i owdzie wytryskiway samotne drzewa, ysiny 
skalistych wzgrz i czarne lasy, pnce si na wyniosoci. Niezmierny spokj rozpociera si 
nad wiatem. Oszroniae gszcze, jakoby z perowej masy uczynione, stay zdrtwiae, bez 
ruchu. Powietrze byo stae, rzewe i bardzo suchliwe. Nie przepada szmer choby najlichszy. 
Bekotay nie wiadomo gdzie jakie strumyki. Z dolin od wsiw, zatopionych we 
mgach, dochodziy piania kogutw i niespokojne naszczekiwania. A gdzie z poudniowej 
strony, jeno daleko, daleko, zadrgay gucho i trwoliwie jakby bicia dzwonw i brzask poarw 
zatli si w mrokach krwawymi zarzewiami. Zdaway si tam pomnaa czarne chmury 
skbionych dymw. Gaso to jednak w witaniach i ciekao. Natomiast skowronki coraz 
liczniej pieway nad ziemi. Kroki pikiet, brodzcych we mgach, bity akuratnie i miarowo 
jak wahada zegarw. Niekiedy zagrzmia ttent przelatujcych podjazdw. Czasem zatarga 
krzyk stray dajcych hasa i twardy zgrzyt odwodzonego kurka! Czuwano wszdzie arliwie 
i nieustannie. 

Koniusz, widna nad morzem mgie niby czarny korab unoszcy si w spienionych odmtach, 
zawrzaa ruchem i rozbysna ogniskami. Wstawa rwnie i gwny obz, zatoczony 
pod gr, nad drog do Skalbmierza, skryty pod drzewami i cay jeszcze we mgach. Wielkie 
ogniska rozkwitay w szarych mach czerwonymi krzakami dajc niekiedy widzie majaki 
oddziaw, zwierajcych si do wymarszu, chwiejne zarysy bw koskich, pki lanc z obwisymi 
proporcami lub czarne gardziele harmat. Obz zawrza wytonym ruchem, ale pomimo 
popiechu, z jakim zwijano namioty i upakowywano wozy, nie dojrza bezadnej gorczkowoci, 
bowiem wszystko odprawowywao si w wymierzonym tempie i wedle komendy. 
W miar jeno przybywajcego dnia wzmaga si popiech i goniay koskie renia, skrzypy 
wozw, brzkania zaprzgw, nawoywania i krtkie rozkazy. 

Wanie pod t por zadzwonia gdzie z gry sygnaturka na znak rozpoczynajcej si 
mszy witej. Obz z naga przybra posta cichsz i bardziej skupion. W nieprzejrzanych 
tumanach i brzaskach ognisk rozszeptay si pacierze jakby szmerem niezliczonych lici. Za 
po rosie spyway z Koniuszy echa piewa i przejmujce, dalekie grania organw. Msza odprawia 
si prdko, gdy pokrtce zapieway dzwony ogromnym gosem. I jeszcze byy co 
rozgaszay na wszystkie strony wiata, gdy na urwistej i krtej drodze z Koniuszy pokaza si 
oddzia kawalerii. Pdzili na d, ginli oczom na skrtach, znowu migotali na biaej drodze, 
a zjechawszy na podgrze przepadli w nizinnych mgach na dug chwil. Pokazali si dopiero 
za obozem, na wzgrzu znacznie wyniesionym, przy gardzieli szerokiego wwozu. 

Naczelnik si pokaza ze swoim sztabem i asyst konnych wolonterw. 

Obz cichn, znieruchomia i dech przytai. Wszystkie oczy dary si do niego przez 
mgawe przesony niby przez ogromn, zapocon szyb. 

Owo w tym momencie soce si pokazao, ogniste pomienie trysny na wiat, mgy nagle 
skbione zaczy bi w gr pierzastymi supami niby dymy z niezliczonych kadzielnic. 

53 



Wielka chorgiew dwigna si przy Naczelniku i zagraa trbka. 

W odzewie wszystkie tarabany naraz zabiy, suchy grochot posypa si prdko, mocno, nakazujce 
i wraz zadudnia ziemia pod krokami tysicy. Armia ruszya w pochd. 

Wynurzali si spod gry, z mgie rzedncych i lenych mrokw, jakoby z wntrza samej 
Koniuszy, owi bajeczni rycerze, picy tam od prawieka, ktrzy gdy pora nadesza i trby 
zagray, powstali na krwawe boje, na zbawienie ojczyzny. 

Zagrzmiaa ziemia pod kopytami, zalniy lance i powia szum proporcw biao-zielonych. 
Ukazaa si stra przednia, oddzia wyborowej kawalerii, uformowanej z poszczeglnych 
szwadronw Madaliskiego, Maneta, Biernackiego i Wirtemberga. Wid ich major Roniecki 
na cigym siwoszu, czwanic nim przerne obroty. Konie mieli rose, suche, zwrotne 
i o krwie gorcej. Siedzia na nich lud dorodny, zarwno towarzysze, jak i pocztowi. Spod 
wysokich, czarnych czap, przepasanych na skos biaymi sznurami i zdobnych w biae kity, 
widniay twarze ogorzae, nastroszone, konopiaste wsiska, oczy niebieskie, a miny srogie. 
Pierwsze szy szwadrony Madaliskiego pod porucznikiem Zborowskim. Chopy drapienym 
orom podobne, ci to wanie pierwsi podnieli chorgiew insurekcji; sam onierz wyborowy 
i w ogniu wyprbowany. Porwali si z Ran i Ostroki, wymwili posuszestwo krlowi i 
hetmanom, a zawrceni spod Warszawy racjami polityki poszli na przebj ziemiami krla 
pruskiego wycinajc mu garnizony, rozbijajc oddziay, apic kasy i obalajc graniczne supy. 
Znaczyli swj pochd trupami knechtw i paleniem pruskich urzdw, rozsiewajc blady 
strach, sigajcy a Berlina! Jechali czwrkami, kady szwadron z osobna i ze swoimi oficjerami 
na czele, z karabinami na plecach, z dugimi lancami u prawego biodra, pochyleni nieco 
naprzd, spokojni a uwani. Sprezentowali bro przed Naczelnikiem i gdy pada komenda, 
porwali si z miejsca galopem, a zafurkotay proporce, oficjerskie biae paszcze wzdy si 
na ksztat skrzyde i linia czerwonych pantalonw z biaymi lampasami zamigotaa rozwian 
wstg. 

Za nimi w przepisanym odstpie wyaniay si gbokie szeregi piechoty. 

Dwa prawie kompletne bataliony regimentu Wodzickiego. onierz rosy, barczysty, dobrany 
wzrostem i zgoa w nowym moderunku: granatowe kurty z rowymi rabatami i takie 
pantalony, obcise z lampasami. Na gowach wysokie, czarne kopaki z wskimi daszkami, 
nad ktrymi trjktna, wysoka mosina blacha z orem, czynica z kopaka podobiestwo 
biskupiej infuy; denko czerwone i strojne zakrzywione niebieskie piro; skrzana podpinka 
pod brod; biae flintpasy, ledewerki, czarne z biaymi orami patrontasze, cielce tornistry 
przy boku, paska blaszana flasza u pasa i karabin z nasadzonym bagnetem na ramieniu. Oto 
bya posta tych walecznych onierzw. Przed pierwszym batalionem jecha na karoszu major 
Lukke, a drugim dowodzi major Kalk. 

Maszerowali w przepisanym porzdku, cinitym frontem, z doboszami w odstpach 
midzy kompaniami i modszymi oficjerami na bokach. Przeszo tysic doborowego onierza; 
awa serc mnych i oddanych ojczynie. Mimo dronego marszu przecigali przed Naczelnikiem 
wycignici i spreni jak na defiladzie, rypic nogami, a si otwierao boto. 
Krok przy tym trzymali tak akuratnie mierzony, e las bagnetw dawa pozr stalowej, rwnej 
szczotki. 

Naczelnik pochylajc si z konia obejmowa ich zadowolonym spojrzeniem, znajdujc ich 
w wymienitej kondycji, o czym by nawet mwi do stojcych pobok: Zajczka, Madaliskiego, 
Maneta i Fiszera. 

Potem zazielenia si niby an kompania artylerii Deybla: dwanacie armat rnego wagomiaru, 
cugi dobrane do maci, czarne i w czarnych zaprzgach. Za kad pbateri jaszcze 
amunicyjne i porzdkowe wozy, zielono pomalowane. Konnowody w czerwonych, wysokich 
rogatywkach z biaymi kitami na przodkowych koniach. Kanonierzy w zielonych kurtach z 
czarnymi obszlegami, przy szablach, w stokowych kapeluszach z podwinitym rondem i 
rozstrzpionymi, biaymi pirami, maszerowali z prawej strony, za bombardierzy z wycio


54 



rami na ramionach i amunicyjnymi torbami, przewieszonymi przez plecy, jak czasu marszu w 
bliskoci nieprzyjaciela, trzymali krok tu za armatami. Baterie przesuway si powoli, miejscami 
nawet utykajc, gdy wozy, jaszcze i lawety zarzynay si w bocie a po osie. Nieraz 
wypadao doprzga zapasowe cugi, a ca kompani rusza do pomocy. Rway si zaprzgi, 
przez co i czasu niemao zmitrono. 

Rudawe, dugie cielska harmat, toczce si na niskich ozach, daway podobiestwo 
straszliwych krokodylw, jakoby gotowych do skoku. Czekao si, rycho li te potwory zarycz 
i buchn ogniem i elazem. 

Dowodzi nimi kapitan Laskowski. 

Naczelnik lustrowa dziaa ze szczeglniejsz uwag, bowiem na tej broni zwyk by zakada 
wielkie nadzieje. C, kiedy ich kwota bya w proporcji potrzeb nikczemna! 

Nowy grochot bbnw i guche bicia krokw odwrciy jego zatroskane oczy. 

Nadchodzi batalion trzeciego regimentu imienia Czapskiego pod kapitanem Waligrskim; 
ludzi p tysica, rnicych si jeno tymi rabatami i kapeluszami. 

Po nim nastpowa szstego regimentu Oarowskiego batalion drugi pod starym pukownikiem 
Szyrerem. Batalion wid ze sob dwa dziaa trzyfuntowe. 

Zaczem znowu pokazaa si kawaleria dug kolumn zbrojnych mw i koni wesoo parskajcych. 
Czoo kolumny sprezentowawszy bro przed Naczelnikiem ruszyo truchtem. oskot 
bbnw i ttent koni dawa podobiestwo przelatujcej burzy. Przemkno om szwadronw 
Madaliskiego, gwna sia jego brygady, wyprowadzonej niespena miesic temu a hen 
znad Narwi. Zna byo na nich trudy gwatownych pochodw i nieustannych przerbywa si 
wskro nieprzyjacielskich zasiekw. Wanie o tej porze, gdy ju byy mgy opady i soce 
zawiecio im w oczy, acno dojrza ich wymizerowanie. Wielu miao jeszcze gowy w zakrwawionych 
szmatach i na twarzach ledwie podgojone plejzery. Moderunek te pokazowa! 
si zszarzany i obdarty, za wychudzone, poszerszeniae konie jeno gray ebrami. Przecigali 
jednak miniasto, buczucznie i z nie osab ochot na nowe trudy, boje i rany... 

Za nimi przejechao rwnie om szwadronw z brygady Walewskiego; tych brygadier 
Manet osadzi na miejscu, e dziw konie nie zaryy nozdrzami w bocie, zasalutowa Naczelnikowi 
i ruszy na czele swojej brygady naprzd. 

Ledwie zady ostatniego szwadronu zginy w wwozie, kiedy caa droga od Koniuszy zabielia 
si jakby nien nawa i tysicznymi migoty. 

Nastpowaa potna kolumna kosynierw. Prowadzi j Kczewski, bywszy pukownik regimentu 
Czapskiego, wraz ze laskim i adiutantami. 

Chopi pokazali si w zwartych szeregach, niby mody, brzozowy gaj, jednako miali, gibcy 
i biali. Pokrywaa ich niby ruchoma fala makw rozkwitych, nad ktr gsto chwiay si 
sine, poyskliwe kosy pik, kos i bagnetw. Walili mocno, prdko i niefrasobliwie, jakby na 
procesj. Ju tu i owdzie pkay szeregi, amay si linie i gubili krok, a na widok Naczelnika 
zapomnieli o wszelkiej subordynacji, bowiem naraz tysice czerwonych krakusek wyleciao 
w powietrze i wybuchn ogromny, niebotyczny krzyk. 

 Niech yje Naczelnik! Niech yje nasz ociec!  I wraz jli czyni pokony chorgwiami. 
Szczciem nastpujce tu piechoty tak potnie na nich napieray przymuszajc do popiechu, 
e przeszkodziy rozsypce caej kolumny, wielu ju bowiem daro si na wzgrek do stp 
Naczelnika. 
 Podwjny krok! Marsz! Marsz! Biegiem!  grzmia zgniewany Kaczanowski do swoich 
onierzw, nastpujcych na pity kosynierom. I sprawi, co by chcia, nie dopuszczajc 
wikszego rozprzenia. Prowadzi bowiem cztery kompanie wyborowej piechoty: dwie z 
regimentu Czapskiego i dwie Oarowskiego. Kociuszko powierzy mu asekuracj kosynierw. 
Funkcja bya wana i dowd niemaej wiary w jego zdatno, ale chocia komend 
przyj, sprawowa j nie nazbyt usatysfakcjonowany. Wanie w tej materii by si zwierza 
Zarbie obok jadcemu. 
55 



Po nich ju tylko cigny tabory pod oson onierzy municypalnych Krakowa. 

Naczelnik przepuciwszy ostatnie szeregi wjecha na do wyniose zbocze wwozu i podnisszy 
do oczw perspektyw, przeglda maszerujc armi. Pokazowaa mu si garci 
znikom, ledwie si znaczc w przestrzeniach. Chmurnia nie odpowiadajc na jakie sowa 
Zajczka, jakby jeszcze raz oblicza te skpe siy do proporcji wrogw, przeciwko ktrym 
wyruszay: szeciotysiczny korpus, powstajcy zuchwale na wszystk potg imperatorowej 
i krla pruskiego! 

Zali to nie szalestwo? 

Spi konia ostrog i wymijajc onierzw, patrza im w twarze. 

Kady starczy na dziesiciu! Mwiy mu to spojrzenia, pene mstwa i bezgranicznej mioci 
ojczyzny. Kady da gow z uniesieniem! I pooy j musi! 

Duma podnoszc wzrok na ory szamocce si na chorgwiach: Padniemy wszyscy, lecz 
krzyk gincych obudzi sumienie powszechnoci. A skoro raz ocknie si Rzeczpospolita, walczy 
musi a do zwycistwa! 

Skrci nieco na stron i polami pospiesza na czoo armii, okryty jakby chmur oddziaem 
wolonterw cwaujcych za nim. 

Zasi wojska, mitr꿹c spor kwot czasu z racji cikich drg i utykania w bocie artylerii, 
maszeroway rozcignit kolumn, wyginajc si po sfalowanych polach wstg rozmigotan 
barwami tczy. Powieway nad ni proporce i lniy lasy bagnetw. Czasem zagraa 
trbka, zawarczay bbny lub rozdzwoniy si na kamieniach kopyta szwadronw. wiecio 
blade soce, skowronki pieway nad gowami wszystk radoci, niebo rozpinao si seledynow 
opon i tchnienia wiosennej aury przejmoway luboci. A dokoa roztacza si kraj 
cudny, wysoki, dziwnie pofadowany, peen niespodzianych rozpadlin, dugich grzbietw, 
wskich dolin, bekoccych wezbranymi potokami, gbokich, mrocznych wwozw, rodzajnych 
pl, wiosek, rozoonych u stp wzgrz, dzikich pustek, zielonych k, czarnych lasw, 
staww podobnych do modrych oczw pogubionych w nizinach i szarych ska wystpujcych 
z ziemi niby picie gniewnie groce. Kraj cudny, ale mao sposobny do obrotw wikszymi 
masami wojsk i niebezpieczny, gdy na kadym kroku zjawiay si przeszkody, tamujce 
poruszenia i mogy czyha zasadzki. Armia z tej przyczyny posuwaa si z wolna i z niezmiern 
ostronoci, prawie z palcami na kurkach karabinw. Konne i piesze patrole nieustannie 
brodziy dokoa z uwag, przetrzsajc najblisz okolic, za na duszych odpoczynkach 
wojsko przybierao posta wyczekujcego napadu wroga. Nie wypuszczano z garci 
karabinw. 

 Jaka nakazana dyrekcja?  zagada Kaczanowski Zarby. 
 Oczywicie na Skalbmierz; gdzie dalej pomaszerujemy, ani sobie imaginuj. 
 A ja wiem jedno: e od Warszawy nadciga Tormasow, od wschodu czai si tu gdzie 
Denisow, od Lublina pospiesza Rachmanow; i ykoszyn take musi by niedaleko, e idziemy 
jakoby w nastawiony sak, w ktry jeli pozwolimy si wpdzi, to i caej garci kakw z 
nas nie pozostanie. Wyszlimy, aby ich pobi! Szukaje wiatru w polu! Paskudna okolica, na 
staje nie odkryjesz przyczajonego wroga. Grki, gaiki, biae chatki, strumyki; brakuje tej sielance 
pasterza z piszczak i owieczek z bkitnymi szarfami, a byoby jak na teatrum!  drwi 
klnc na przemian. 
 Masz podpukownik humory, jak po occie siedmiu zodziejw! A moe jaka kontuzja? 
 Sam nie wiem, co mnie do pasji przyprowadza. Chyba blisko bitwy, ktr czuj w powietrzu! 
A moe wa podejrzewa, e mnie tak ekscytuje dowdztwo nad kosynierami 
Kczewskiego? Kawalerski parol, nie pragnem tego honoru i sam na t szar doradzaem 
tego starego kpa. laski z polecenia Naczelnika indagowa mnie w tej materii. Wolaem dosta 
w asekuracj tych nowych obywatelw. Ho! ho! niech no mi si zachwiej w ogniu, dam 
ja im bobu! Mniemam, jako na tak okazj dugo czeka nie bd. Zobaczysz, jak bd brali 
nogi za pas! 
56 



Zarba zby ten przedmiot milczeniem, szo mu o nierwnie waniejsz spraw. 

 Czy istotnie Moskale nadcigaj i z tylu stron? 
 Prawda, i rachuj ich na kilka tysicy. Naczelnik mia pewne wiadomoci, a nie dopuszczajc, 
aby nas przydybali w Krakowie i moe wygnietli, postanowi wystpi naprzeciw. 
Niemay to azard rusza z tak garci! 
 Od tego wystpienia zaley powodzenie insurekcji i przyszo Rzeczypospolitej. 
 Jakby wa sysza, e takie same racje podawa Naczelnik. Zadanie nasze bardzo cikie: 
trzeba nam nie dopuci poczenia si nieprzyjaci, rozerwa sie, jak nas chc uowi, 
i maszerowa na Warszaw. Tom sysza w nocy na naradzie w Koniuszy. Tylko Zajczek 
si temu przeciwi. Nie lubi rudego pyska tej wielmonoci. Zawsze stawia veto i 
wcieky, jeli nie postawi na swoim. Wikszy to ambit nili zdatno. A przy tym przybiera 
pozr srogiego jakobina, eby acniej przycina kadej zasudze i cnocie! mwi z nietajon 
niechci. 
 Trudno o bardziej utrafiony konterfekt. C to za wsie przed nami? 
 Pierwsza nad drog Imbramowice, za tamta za ni, nieco na prawo, Gruszw  objania 
zagldajc do marszruty  tam wanie mamy wyznaczony duszy odpoczynek. Piechota ju 
nawet siga opotkw. Naturalnie, do chaup si nie dociniemy, przyjdzie nam rozkada si 
na bocie. eby nas tylko nie ugoci jaki rzsisty deszczyk!  szepn wskazujc na dug 
szar chmur, zacigajc soce. 
Naraz w Imbramowicach czy te gdzie za ni zatrzeszczay karabinowe wystrzay, zrazu 
pojedyncze, rozsypane i bezadne, a po chwili ju regularnymi salwami. 

 Baczno! Formuj si w kolumn cinit! Kolumna przez lewo w ty  zwrot!  zakrzycza 
Kaczanowski, bowiem ju caa armia drgna gwatownie wstecznym rochem. 
Bbny biy krtkim, gronym werblem. Zagray trbki kawalerii. Komendy grzmiay ze 
spokojn moc. Adiutanci pdzili z rozkazami, a koniom gray wtroby. Wojska cofnwszy 
si nieco, rozwijay si na polach szerokim frontem przed Imbramowicami. Piechota wzia 
stanowiska z obu stron drogi, armaty zatoczono w przerwy i na boki, kawaleria stana na 
flankach, rezerwy na wskazanych sobie miejscach, za kosynierzy sformowani w cinit 
kolumn, strzeon na skrzydach przez kompani Kaczanowskiego, pozostali na drodze jakby 
wronici w ziemi. Tyralierskie acuchy czogay si z karabinami gotowymi do ataku. 
Kiedy armia ustawia si do bitwy i jakby zakrzepa w miejscach, strzay rozlegy si mocniej, 
gciej i bliej. We wsiach wybuchay straszne lamenty i krzyki. Czasami dochodziy ttenty 
koni, wrzaski jakie nieludzkie i guche szczki broni. Wrzask podnis si niebosiny, gdy 
jaka chaupa w Gruszowie stana w ogniu i wystrzeliy fontanny czarnych dymw. Wojska 
jednak stay nieporuszone, twarze byy skupione w zasuchaniu, oczy byszczay ywiej, serca 
si tuky niby sptane ptaki, a garcie silniej ciskay kosy, lance czy karabiny. 

Naczelnik raz po raz ukazowa si przed frontem z trbaczem, otrbujcym rozkazy. 
Jakie szwadrony, odamujce si z flankw, wymykay si gdzie na strony. 


 Ju ich docinaj, ani jedna kozacka noga uj nie powinna  powiedzia Fiszer osadzajc 
konia przy Zarbie. 
 Chwaa Bogu, doda to wojskom ducha. 
 Ba, nie wiadomo, czy za tym podjazdem nie nastpuj gwne siy. Na razie nic jeszcze 
pewnego. Trzeba czeka!  szepn i pogna do taborw pozostawionych dalej. 
Zalego uroczyste milczenie jakoby w czas naboestwa, wojska stay z przytajonym 
tchem, zasuchane w odgosy potyczki, ktra zdawaa si przetacza ze strony na stron; wie 
i sady zasaniay walczcych, lecz ju sysze si daway coraz blisze wrzawy, ttenty i go-
rczkowe, prdko nastpujce salwy. Wkrtce za na polach z prawej strony Imbramowic 
pokazay si konie bez jedcw, zbiesione, cae w pianie i pdzce na olep. Potem kilkunastu 
kozakw, lecych na koskich karkach, rwao ze wszystkich sil prbujc si przemkn 
pomidzy wzgrzami a kawaleri stojc na swoich stanowiskach. Szwadrony ani raczyy 

57 



spojrze na t czer uciekajc w popochu, natomiast tyralierzy, przyczajeni w zarolach, 
przywitali ich z boku rzsistym i celnym ogniem; kilku spado na ziemi, a reszta, snad 
oprzytomniona strzaami i widokiem wojsk, zawrcia w miejscu z niesychan sprawnoci i 
akuratnie pod nastawione lance nadbiegajcych dragonw Zborowskiego. 

Na oczach wszystkiej armii zawizaa si krtka, rozpaczliwa walka. Kozacy zwart kup i 
rozpuciwszy konie uderzyli pikami. Dragoni gruchnli z pistoletw. Wstga ognia i dymw 
przeleciaa. Zamigotao kilkadziesit szabel siekc bez pardonu. Spltany wir ludzi i koni 
okrca si dokoa, jak kiedy wicher pochwyci kup zwidych lici, zakotuje nimi, zatarga, 
rozmiecie a krci bezustannie niby wrzecionem. Nie sposb byo rozezna ludzi w tej zawierusze, 
zaledwie dojrza oszalae skrty koni i migotania szabel. Czasem zowrogo zgrzytny 
elaza, ko wypada z odmtu, raz po raz bucha chrapliwy, nieludzki krzyk i raz po raz jaki 
czowiek spada pod kopyta. Wszystko odprawiao si tak byskawicznie, e nim si dobrze 
przyjrzano, kozakw ju nie stao; dragoni roznieli ich na szablach, porbali, zatratowali i na 
gos trbki, nie chowajc okrwawionych szabel, ruszyli z powrotem. 

Chopstwo rzucio si apa konie, obdziera zabitych i zbiera rozrzucon bro. 

Wojska snuy najszczliwsze horoskopy z tej zwyciskiej potyczki, ale wci czuway z 
broni u nogi, gotowe na kad okoliczno. Oficjerowie stali na swoich miejscach, dobosze 
czekali z podniesionymi pakami, trbacze z trbkami w rkach. Zapalone lonty dymiy cienkimi 
pasmami, amunicyjne jaszcze byy otwarte, paszcze armat narychtowane, kanonierzy na 
swoich miejscach, cugi z przdkarami rwnie. 

Czas duy si wszystkim niezmiernie; gd ju skrca kiszki, drtwiay nogi, ciya 
bro, niejednego morzy sen, lecz co pewien czas wstrzsa znieruchomiaymi szeregami 
krtki, twardy gos komendy: 

 Baczno! Sta! Baczno! 
Tak przechodzia godzina za godzin. I tak przesza reszta dnia. Soce skryo si za wyniosymi, 
lesistymi wzgrzami, cie pad na niziny i chd wstawa z przemikej ziemi. 

Zmierzch sypa na wiat szarym tumanem zimnych oparw. 

W pierwszej z brzega chaupie Imbramowic odbywaa si narada, badano rannych jecw i 

wyczekiwano z rosncym niepokojem powrotu rozesanych podjazdw. 
Byo ju zupenie ciemno, gdy pojawi si znowu przy Zarbie Fiszer. 

 Nareszcie! Ju mnie diabli bier z wyczekiwania!  zagada Kaczanowski. 
 Rozkaz Naczelnika!  zasalutowa podajc mu dugi, nie zapiecztowany karteluszek, 
 Nim skrzesz ognia i przeczytam, dostan z ciekawoci pypcia na jzorze. 
 Nie ma sekretu, powtrzy mog: Podpukownik Kaczanowski natychmiast obsadzi 
swoimi kompaniami Imbramowice i wemie pod szczeglny dozr trakt do Skalbmierza. Na 
okoliczno pojawienia si nieprzyjaciela w cigu nocy zatrzymywa go ma jak najduej, 
zbada jego siy i cofa si bdzie do gwnych si. W razie spokoju opuci pozycje o wicie. 
 Widz, dyspozycje odmienione. Nie idziemy ju na Skalbmierz?  ledwie wykrztusi. 
 Zmieniy si okolicznoci. Armia pomaszeruje akurat w przeciwn stron. 
 Przebg, czyby od tamtej ciany ju nam zagradzali drog! 
Fiszer pochyliwszy si z sioda szepn im z trwonym naciskiem: 
 Mwi sub secreto: jestemy jakby otoczeni z trzech stron! Tylko cicho, na Boga! 
 Bywao si w gorszych opaach! Zmienia to jednak posta rzeczy. Rozkaz to rozkaz, ale 
jake mi odpowiada za dobry skutek bez armat i choby szwadrona kawalerii? 
 Zapomniaem doda, e dwa granatniki i jedn szeciofuntwk ju prowadzi waszmoci 
porucznik Maachowski. I stawi si na rozkazy szwadron z brygady Maneta! 
 C postanowiono wzgldem kosynierw? pyta Zarba, gboko poruszony wieciami. 
 Pukownik Kczewski ju dosta rozkazy. Pozostan przez noc na tych polach, zajm 
miejsca wojsk odchodzcych na nowe pozycje. Maj si tak roztasowa i tyle zabra miejsca, 
jakoby biwakowaa wszystka armia! 
58 



 Fortel dla zamydlenia oczw! Z tego konkluduj, jako Moskale gdzie blisko! 
 By moe, jako aktualnie ju patrz na nas z tamtych gr z prawej strony i na wprost!  
wskaza pogarbione i czarne linie lasw, oddalone zaledwie o par wiorst. Jasne niebo wydawao 
ich stromo i rozlego.  Moci poruczniku  zwrci si do Zarby  Naczelnik 
przyzywa ci do swojego boku. Do fortunnego jutra, panie podpukowniku!  popdzili 
spiesznie w stron Imbramowic. 

Kaczanowski z prawdziw przykroci rozstawa si z Zarb, wobec jednak wyranego 
rozkazu jeno zakl siarczycie i przystpi gwatownie do wypeniania polece wodza. W 
jak godzin wszystko byo dokonane na godne przyjcie wrogw i wie pogrona w ciemnociach 
i ciszy dawaa obraz jakby wymarej. 

Rwnoczenie i kosynierzy rozkadali si na opuszczonych przez wojska stanowiskach. 
Zatoczono bardzo szerokie obozowisko. Rozbito kilkadziesit namiotw, a kilkaset niewielkich 
ognisk, rozrzuconych bezadnie i na duej przestrzeni, buchno w niebo czarne niby 
smoa. Rozmigotaa si caa nizina, wrzca ju niemaym gwarem i krtanin. Zwaszcza po 
gorcej strawie, kiedy przedzwoniy kocioki, humory jy si podnosi i coraz swobodniej 
ujawnia. Wielk do tego przyczyn okazay si onierki, jakie byy cigny do obozu wraz 
z taborami, kad bowiem obsiady kupy parobkw, suszcych do nich zby i po swojemu 
baraszkujcych. Juci, dune nie pozostaway, e za gby miay wprawne i w sowach nie 
przebieray, to niefrasobliwy miech nieustannie rozlega si przy ogniskach. A e starszyzna 
niczego nie wzbraniaa, wic doszo do tego, i gdzie w rodku obozu zagraa chopska kapela: 
skrzypki rny od ucha, bbenek warcza i basy pobekiway drygliwie do wtru, e tu i 
owdzie prawie same nogi jy przytupywa i jakie zawadiackie piosneczki wylatyway niby 
pobrzkiwania pasikw. Obz przybiera posta odpustowego zbiegowiska, lecz z dala mg 
si istotnie wydawa obozem wielkiej armii, dufnej w swoj si. Nieposkromione miechy, 
piewy, grania i wiata rozchodziy si daleko w nocnej cichoci. Z wolna te i ludzie ze 
wsiw pobliskich: z Imbramowic, z Gruszowa, ze Smoniowic, przywabieni tym zgiekiem, 
cigali popiesznie caymi gromadami, jakby na dziwowisko. Stawali zrazu z daleka, niemieli, 
rozciekawieni, a nie mogcy zawierzy wasnym oczom. 

Jake, to za dnia widzieli tysice maszerujcego wojska, tysice konnicy przewalao si 
drogami, poszstne cugi cigny harmaty, szy nieskoczone wozy, widzieli starszyzn na 
wspaniaych koniach: a tu jeno pokazyway si oczom same chopskie twarze i chopskie 
ubiory! I odprawowaa si zabawa niby na jakim chopskim weselu! Ki diabe poprzemienia! 
Przecierali sobie oczy. 

 Patrzajta no, ludzie! Samo chopskie wojsko! Parobki z Rzdowic, z ydowa, z Koniuszy 
i ze wszystkich okolicznych parafii! Sami nasi!  dziwowali si niepomiernie, przysuwajc 
si coraz bliej. Bartosz zaprasza do ognisk, a strae nie wzbraniay. I nabrawszy miaoci 
runli ca kup do obozowiska. I daleje wita swojakw obapia si z nimi, a cieszy. 
Niejedna matka uapia za szyj swojego chopaka i niejedna dziewczyna. Koca nie byo 
uciechom, gawdom i radociom, oblewanym rzsistymi zami powita. 
Pukownik Kczewski rozkaza pejzanw naleycie ugoci. 

Do ng mu pady starce w podzikowaniach, czym gboko poruszony kaza im przynie 
gorzaki wysuchujc przy tym dugiej litanii bogosawiestw. 

Godnie si te odpacio chopstwo za ten przyjacielski traktament, gdy niezadugo zjawiy 
si cae wozy naadowane ywnoci, za prcz tego wiedli na postronkach spasione 
wieprze, wiedli cielta i barany nie rachujc ju drobiu. 

 Co to znaczy? Dla kogo?  pyta zdumiony obfitoci darw pukownik. 
 Melduj pokornie: Dla wojska! Dla Polski!  odpowiada prosto Bartosz. 
 eby ordynaryjne chamstwo miao tyle czucia dla ojczyzny! wiat si przewraca do gry 
nogami  myla pukownik nie mogc tego wymiarkowa. Schroni si pod namiotem rozbitym 
z dala od gwaru, nasuchujc szemrzcych borw, zali nie wydadz jakich zdradnych 
59 



nieprzyjacielskich zamysw. laski z kapitanem Casparim zawieruszyli si gdzie z chopami, 
wic sam by przymuszony czuwa nad bezpieczestwem wszystkich niby uraw. Co 
pewien czas lustrowa strae i przez Bartosza, warujcego przy nim nieodstpnie, utrzymywa 
czucie z Kaczanowskim. A czas mu si przy tym dziwnie przedua i ze wzmoonym niepokojem 
wyczekiwa witania. Jeszcze do niego byo daleko, zaledwie dziesit wydzwoni mu 
do ucha pektoralik. Noc te stawaa si coraz ciemniejsza i od zachodu podnosi si wiatr, 
stacza si niekiedy ze wzgrz i ze wistem roznosi gownie ognisk. 

Tymczasem gwna armia, zaraz, skoro si ciemniao, wziwszy si z miejsca na lewo, 
ruszya midzy wsie Przemczany a Radziemice, drog wielce botnist i stopniowo wznoszc 
si pod gr. Wojska opuszczay swoje pozycje w najwikszej cichoci, oddzia za oddziaem 
i nieznacznie wsikay w gstniejc noc. Zapadaa taka nieprzenikniona ciemno, 
e na krok nic nie rozpozna i kad kompani czy szwadron musia prowadzi wytyczny w 
asycie chopw, znajcych wszystkie okoliczne wertepy. Posuwano si te jakby po omacku, 
krok za krokiem i ze cinitymi kolumnami. Boto tumio ywsze odgosy. Koa wozw i 
harmat, pookrcane som, zaledwie daway zna o sobie. Nikt si nie mg odezwa goniej. 
Oficjerowie szeptem wydawali rozkazy. Wzbroniono pali lulki. A za Radziemicami, na zboczach 
porytych starymi omami wapniaka i penych gbokich, zalanych jam i puapek, kawaleria 
poprowadzia konie za uzdy, e cay ten pochd dawa podobiestwo jakby czarnej 
chmury, pezajcej niepowstrzymanie wskro pl i wzgrz, poronitych krzakami. Za te 
stpania tysicy ludzi i koni, nie dojrzanych w ciemnociach, dawao impresj, jakby plusku 
nieustannej ulewy czy wodospadu. Podobiestwo utwierdza guchy turkot jakiego myna od 
strony Radziemic. Dopiero kiedy poruszy si wiatr i zaszumiay lasy, nic ju nie zdradzao 
pochodu wojsk. Tylko w ciemnociach przydrone drzewa sieky gaziami po twarzach, e 
onierz kl w rozdranieniu drogi, kamienie, noc i wszelkie zawady, zwaszcza i z chwil 
wymarszu niepokj j si wdziera do umysw. Nie potrafili wymiarkowa, co si stao. 
Czemu zbaczaj z drogi wytknitej rano i zgoa w niewiadomym kierunku? Co znaczy ten 
marsz nocny, prawie ucieczka, i do tego po takich psich wertepach? Lk przejmowa serca. I 
jakby na cisz udrk i podsycanie obaw z opuszczonych pozycji leciay za nimi wzmagajce 
si wrzawy i wieciy coraz jaskrawsze uny. Czyby to nieprzyjaciel rozkada si na ich 
dawnych stanowiskach? A moe ju nastpuj? Skra cierpa na takie przypuszczenie i niejeden 
mimo woli przypiesza kroku. Trwone szeptania wrzay w szeregach i oczy odwracay 
si z utajon obaw. A prawdy nie wiedzieli nawet oficjerowie maszerujcy wraz ze wszystkimi. 
Na krtkich odpoczynkach przykadano uszy do ziemi: adnych ttentw ni oznak pogoni 
ani adnego podejrzanego gosu, nic, jeno poszumy wiatru, bekoty jakich rzeczuek i 
niekiedy renia koskie. 

 Marsz! Marsz!  popdzay ciche rozkazy; onierz bra bro na rami, prostowa grzbiet 
i maszerowa dalej ju znacznie spokojniejszy. 
Mijali jakie wsie zacienione kamiennymi potami, a strasznie botniste; jakie wody, ledwie 
siwiejce z nocy, mieli po jednej, to po drugiej stronie; jakie orne pola sprawdzay nogi, 
utykajce na czubatych zagonach i w gbokich bruzdach. Koci podobien wyniosej 
skale zamajaczy na chwil. Gbokie wwozy, obronite lasem, e tylko nad gowami szarza 
pas nieba, zanurzay ich w cisz i noc jeszcze czarniejsz. Czasem przeprowadzay ich 
drzewa wycignite nad drog niby pikiety sprone w powinnej postawie. Niekiedy podnosili 
si na obnaone grzbiety zasiane gazami, gdzie byo znacznie widniej i przestronniej, a 
wiatr krzycza przecigle w same uszy i uderza rozkolebanymi barami. 

I tak przechodziy dugie, zda si, nieskoczone godziny. 

Sen klei powieki, ciya bro, nogi si pltay i niejednemu tak si ju troio w gowie, i 
byby utkn nosem w jakim rowie i pozosta tam bez pamici, lecz z racji zwartych szeregw 
pynli niepowstrzymanie naprzd, jak rzeka wezbrana w ciasnym oysku i toczca si ciarem 
masy i nabranego rozpdu. 

60 



Byo ju dobrze po pnocy, gdy armia si rozoya na jakim polu osonitym lasem zacisznym 
i na tyle widnym, e mona byo rozpozna mrowicych si po nim ludzi onierz 
przysiada, gdzie by stan, i nie wypuszczajc broni zabiera si skwapliwie do sucharw i 
manierek. 

Pole byo nieco spadziste i na samym dole, przy drodze, szarzao jakie domostwo, w ktrym 
rozkwaterowaa si gwna kwatera. 

Zarba, chocia ca drog przeby w orszaku Naczelnika i par razy by przyzywany do 
jego boku, nie kwapi si wraz z drugimi do ciasnych izdebek, tak si bowiem czu miertelnie 
przemczony, e pozosta na dworze, koniowi popuci poprgi, okrci si burk i przycisnwszy 
si do ciany natychmiast zasn. I nic go nie potrafio rozbudzi, nawet Grski prbujcy 
si z nim koniecznie rozmwi. Ko snad rwnie znuony pooy si przy nim i tak 
spali obtuleni w noc i cisz, jaka wnet ogarna wszystek wiat. Obz jakby zamar. Nawet 
gwna kwatera nie dawaa znaku ycia, przysonite okno bronio od ciekawych. I wiatr z 
wolna przestawa szumie. 

Czuway jeno konne i piesze pikiety gsto porozstawiane. 

Rwno jednak z pierwszym witem, kiedy niebo na wschodzie pobielao i wierzchoy gr 
wynurzay si z morza ciemnoci, Naczelnik ukaza si przed kwater, skoczy na konia i tylko 
w asycie Zajczka i trbacza pomkn ku Janowiczkom. Nim strae zdyy sprezentowa 
bro, ju go przysoniy drzewa niedalekiego parowu. 

Wraz te zabito werbla i wojska w jednej chwili porway si na nogi. 

Dzie czwartego kwietnia 1794, wypadajcy w pitek, w niemiertelny racawicki dzie, 
podnosi si jasny, przejty cichoci i operlony rosami. Zorze rozkwitay na wschodniej stronie 
i w ich purpurowych brzaskach zawiergotay pierwsze skowronki. Powietrze dyszao 
wiosn. Rosa siw wen pokrywaa ziemi i drzewa. wiat z wolna wyania si z chaosu 
nocy, jakoby w czas stworzenia, i oczom tkliwym na powaby natury pokazowa si w dzikiej, 
pierwotnej urodzie. Okolica jawia si w szczeglniejszej piknoci: grzysta, przeorana parowami, 
strojna tu i owdzie w lasy i w zielone pachty ozimin, a patrzca siwymi oczami staww 
i rozlewisk. Pod wzgrzami w szarych mrokach wita przebyskiwa krty Cieklec srebrzystymi 
pasmami migotw. Dzwoniy jakie niewidzialne ruczaje i poniki. Ale mao wielbiono 
te cuda, jakie by jasny dzie odsania, bowiem oczy przetarte z krtkiego snu oray z 
niepokojem w mrokach i guchych dalach. 

Obz pogrony jeszcze w cieniach zawrza zwyczajn krtanin i codziennymi zabiegami. 
onierz zajmowa si jakby do wymarszu na parad. Rozlegay si miechy, arty i zoliwe 
uwagi; lecz spodem tej piany codziennych zabiegw kryy wieci szeptane do ucha i 
jakie sowa krakay o bliskoci nieprzyjaciela, o jego ogromnych siach i o nieuniknionej 
bitwie. Wiedziano tam, z czym powracaj rekonesanse i w jak stron zmierzaj nowe podjazdy, 
przemykajce si skrajami lasw i ciemnymi jeszcze parowami. Stary onierz, czujc 
wzbierajce nad gow niebezpieczestwo, tym arliwiej opatrywa bro, zakada wiee 
skaki i prbowa ostrza lanc i bagnetw. Nie uszli te powszechnej uwagi pomimo oddalenia 
oficjerowie wyczekujcy Naczelnika przed gwn kwater ni ich zaspione twarze i tajemnicze 
narady. 

Jako istotnie, w miar podnoszcego si dnia, twarze ich chmurniay zdradzajc le maskowane 
zgryzoty. Wielka planta, rozoona na stole wyniesionym pod chaup, cigaa 
wszystkich do siebie. Raz po raz kto nad ni nisko pochylony wodzi palcem po liniach i 
znakach, a potem odwraca zatroskane oczy na okolic, coraz janiej na widok wystpujc. 

Genera Madaliski w kudatej burce na ramionach i w czerwonej, wysokiej konfederatce 
promenowa si przed domem okrajc wielk gnojwk, na ktrej gdakao cae stado wystraszonych 
kur, przystawa niekiedy i powlkszy oczami po szeregach formujcych si na 
polu, rusza dalej i coraz niecierpliwiej szarpa jasne, nastrzpione wsy. Brygadier Manet, 
co dziwnie ponury, koyszc si na pakowatych nogach, rozmawia w drzwiach z majorem 

61 



Lukk. Kapitan od artylerii Laskowski otoczony towarzyszami wskazywa na plancie strome 
zbocza i krte grskie droyny i kl siarczycie. Stary pukownik Szyrer szepta do ucha krpemu 
kapucynowi, a kwatermistrz Wasilewski siedzc na przyzbie gwizda. 

Wolontery z Grskim na czele stali na stronie przy swoich koniach. 

Niepokj brzmia w szeptach, czai si w oczach, ry si w twarzach i szarpa sercami. 
Rozmawiali, a oczy mimo woli brodziy po lasach i uszy nasuchiway. Sytuacja bowiem 
przedstawiaa si gronie, a nawet wprost beznadziejnie. 

Wojska zajmoway podune paskowzgrze, ostro wynoszce si z poudnia ku pnocy, 
od zachodu zamknite zboczami citymi rwno jakby noem; od wschodu bagnist nizin, 
przernit strumieniami, za ktrymi gwatownie podnosiy si wzgrza poronite lasami; 
za od poudnia leay wysokie grzbiety Grki Kociejowskiej. Jakoby elazna obrcz wizia 
armi znajdujc si w kotlinie. Pozycja pokazywaa si puapk prawie bez wyjcia. Pogorszay 
jeszcze sytuacj zwarte lasy, gbokie parowy, mokrada i strome zbocza, niezmiernie 
utrudniajce wszelkie ruchy masami. Na pnocy za dziemierzyckim dworem wynosi si br, 
przerwany parowami i lasami, a czc si z lasami Marchocic i Racawic wielk pacht 
spywa po spadzistoci do drogi wiodcej z Dziemierzyc do Janowiczek. Na wprost tej drogi, 
stanowicej o rozoonej armii, nad dworem. Janowiczek wyrastao Zamczysko, gra podobna 
do olbrzymiego kopca i przenoszca wszystko swoj wysokoci; od niej na prawo, 
niby zastyge fale, rozchodziy si kamieniste grzbiety Grki Kociejowskiej, Wrocimowic, 
Lelowic Grnych i bdziskie lasy, niby potny amfiteatr, pitrzcy si zwaami wzgrz i 
borw. 

I wanie w amfiteatr zajmowali Moskale. 

Podjazdy doniosy, e ju obsadzili Marchocice, Racawice, Zamczysko, Grk Kociejowsk 
i Lelowice Grne, czyli wszystkie wyyny i wszystkie wyjcia. 

Zagrodzili drogi od pnocy, od poudnia i od wschodu i przyczajeni po lasach na dogodnych, 
grujcych stanowiskach, pikro liczniejsi czekali gotowi. 

Jedynie wolna strona od zachodu, w razie przegranej i odwrotu, strome zbocze Smoniowic 
byo nieprzebyt tam i stawao si grobem. 

Nie pozostawao jak zwyciy lub zgin. 

Rozumia to Madaliski i rozumieli wszyscy zebrani oficjerowie. Genera nie straci ducha 
i wyszedszy na szersze pole przed formujce si oddziay, z perspektyw przy oczach uwanie 
lustrowa okolice, a zwaszcza paszczyzny nadajce si do dziaa kawalerii. Fiszer z 
konotatk w rku nazywa kad miejscowo i objania. Madaliski dugo medytowa nad 
pooeniem, ale powrciwszy rzek: 

 Tak czy owak, a z tej diabelskiej matni wyrba si musimy! 
I wyrbiemy si, panie generale!  wraz odpowiedzieli w najgbszym przekonaniu. 
Szczeglniejsza zasza przemiana we wszystkich; bo o ile z pocztku drczyy ich niepokoje, 
obawy i wszystko jawio si w najpospniejszych farbach, to obecnie, gdy kady ju 
zway ca groz pooenia i zajrzawszy mierci w oczy, wasnej duszy si spowiada, nabierali 
cale innego animuszu. Prostoway si hardo postacie i spojrzenia skrzyy si ogniem dumy 
i pewnoci. Jakby wanie w t por wschodzce soce rozpalao w nich rado i dzik 
moc mstwa. I ani kto mgby imaginowa okoliczno klski! Lwie serca biy zgodnie jedn 
wiar i pewnoci. Wrg zapdzi ich w matni! 

 Wyrbiemy si!  woali z elazn determinacj. Wrg pikro silniejszy, ma potn 
artylerie, zaj grujce stanowiska, moe atakowa od razu z trzech stron. Zali kpa trzcin 
oprze si huraganowi? 
 Niechaj uderza! Czekamy! Tym chwalebniejsze bdzie zwycistwo i wikszy tryumf  
odpowiaday wszystkie czucia zestrzelone w jedno pragnienie i w jedn pewno. 

62 



Kwestia bya rozstrzygnita, e poniechano tej materii. Rozmowy potoczyy si o innych 
sprawach, dopomaga do nich arliwie Fiszer swoimi artami, weso twarz i niefrasobliwym 
miechem. Mia zawsze jak facecj do opowiedzenia. 

Baczno, Biegaski ucieka z jakim skarbem!  zwrci uwag na adiutanta, ktry z 
ogromnym garem w rkach wyszed spoza wga chaupy i siad na przyzbie. 

 Kto by sign po mj skarb, wemie w eb!  grozi wesoo Biegaski. Jaka bosa babina, 
podkasana do kolan, a z gow omotan w czerwon chust, niosa za nim misk runtow i 
jajka w podoku koszuli. Nala w mich, trzymajc ze dwa garnce, wybi w ni jaja i przyprawiwszy 
w naleytej proporcji pieprzem i sol przywoa Zarb, frasujcego si pod krzyw 
wini sumiennie ogryzan przez jego konia. Porucznik przypi si do miski z niekamanym 
zapaem. Znalazy si wnet i dwa cudne charty Maneta oraz kilka kundlw skomlcych 
na stronie. Nie wytrzyma rwnie i Fiszer z paru towarzyszami. Byli ciekawi tej uczty. 
 Ordynaryjny chopski ur na osikowym koku, tyle e zasypany kasz, omaszczony p 
kop jaj i mietan. Niegodne to waszych brzuniw, moci panowie  dworowa Biegaski  i 
ma t przykr waciwo, rozdym, co w bitwie czy marszu moe by przyczyn wielce ambarasujcych 
przypadkw. Zarba, spieszysz si, jakby ci gonili! Siadaj, Fiszer! Jeli za nic 
uwaasz swoje zdrowie, sprbuj! No, raz, dwa, trzy! Halt, dosy! 
 Specja, jak Boga kocham! Ka nagotowa dla Naczelnika. Hej, babu, sam tu! 
 Niech Pan Bg opatrzy, ksie kapelanie!  zakrzycza naraz wystraszony Biegaski do 
kapucyna kierujcego si w ich stron. Umiechn si pobaliwie i poszed dalej. 
 Przepacisty niczym studnia; widziaem wczoraj na Koniuszy, jak nala w siebie spory 
cebrzyk malanki. Miaby tego uru na jeden yk  usprawiedliwia si Biegaski. 
Naczelnik powrci z Zajczkiem i znikn w chaupie. Fiszer polecia za nimi, a reszta 
oficjerw si rozproszya. Dojadali ju spokojnie, kiedy pole przed kwater rozbielio si szeregami 
kosynierw. Kczewski ze laskim poszli do Naczelnika, za Kaczanowski oddawszy 
konia ordynansowi przysiad si do Zarby. 

 Jake tam przesza noc?  spyta porucznik  zaszy jakie przeszkody w marszu? 
 Owszem, noc spokojnie, a ranek syto! Wyruszylimy pno, pokazao si bowiem, e 
znikno kilkunastu chopw. Znaleli ich po wsiach u swoich bab pod pierzynami. Zwojuje 
wiat z takim onierzem  da upust niechciom.  C Moskale? 
 Leda chwila dadz zna o sobie. Jak waszmo znalaze wojska? 
 W doskonalej kondycji. Baraszkuj niby w koszarach. A jaki duch w sztabie? 
 Pewni, e jak nas nie pobij, to my ich rozniesiemy!  ruszy dowcipem Biegaski. 
 Nie pora na krotochwile!  powsiad na niego Kaczanowski. 
 Naczelnik wzywa waszmo podpukownika!  meldowa Fiszer asystujc mu do kwatery. 
Biegaski popdzi za nimi. Zarba za zawiesiwszy koniowi torb z owsem poszed wasa 
si midzy wojskami ju gotowymi do wymarszu. 
Cudn bo przybray posta owe dziemierzyckie pola, pokryte rozwinitymi oddziaami. 
Tysice proporcw igrao z porannym powiewem; tysice lanc i bagnetw kwitno dugimi 
zagonami, okrytymi jakoby raym, kosistym zboem. 

Ray konie gryzc wdzida i grzebic niecierpliwie nogami. Wiay pira i kity przy czapach 
i kapeluszach. Wiay chorgwie i znaki. Mieniy si w socu barwy. 

Tysice srogich, onierskich twarzy czekao jeno znaku; tysice oczw pono nieulkle; 
tysice wiernych, polskich serc rwao si do walki za wolno i ojczyzn. 

Stay gbokie szeregi piechoty z broni u nogi. Faloway nieco, niby wody poruszane 
ukrytym nurtem, brygady kawalerii. Szczupa artyleria w pochodowym ordynku zalegaa 
cz drogi. A nieco niej przy parowie, wiodcym do Janowiczek, i dokoa gwnej kwatery 
szumiay chopskie zastpy, pstre od kapot, rozmigotane kosami, czerwonymi ferezjami i rogatywkami. 
Przy nich niby owczarki pilnujce stada stay kompanie Kaczanowskiego. 

63 



Soce wiecio jasno i niezgorzej dogrzewao. Powietrze nieso upajajcy smak wiosny. 
Skowronki pieway nad gowami. Od lasw pocigay zapachy, e a w nozdrzach wiercio. 
Szwadron Zbrowskiego przystroi si w cae pki niebieskawych przylaszczek, za drugie 
zatykay za kokardy kopakw zielone gazki choiny, jakby na jakie gody. Bo i zgoa weselna 
dyspozycja przepeniaa serca. onierz by niezgorzej wypoczty, syty, gorzak skrzepiony, 
ochotny do bitki, a wszystek bujnym animuszem wrzcy. Wzmogy si jeszcze humory, 
gdy wraz z taborami pokazay si onierki. Radosny szmer poszed po szeregach. Prawie 
co par krokw dojrza szepcce pary. Kobiety wieszay si u bokw mw i przyjaci. 
Dzieci wesoo harcoway za rozwinitymi frontami. Wiwandierki z baryeczkami na pasach i 
z kramami penymi rnoci krciy si midzy onierstwem, witane przyjanie. Jurkowa, 
szczeglniej uwaana w regimencie Wodzickiego, ze zami witaa kamratw. 

A sierant Derysarz, ukontentowany jej widokiem, wystpi szarmancko: 

 Jurkowa, mocium tego, o licznych kolorach niby ra! 
 Kto w ni z bliska nadmucha, to si przez noc rozwinadoci ktry z gemejnw. 
 Dmuchn ja ci w ucho, a ci si w lepiach zarowi!  odkrzykna ze miechem. 
 Cay regiment wyglda pani Jurkowej!  podchlebia stary podoficer Mikoajczyk. 
 Rada bym bya przylecie choby na skrzydach, ale przez tych parobw zmitrylimy 
niemao czasu. Maszeruje to chopstwo niczym krowy na jarmarek. Pukownik ae zblad ze 
zoci! Pono na srog bitw si zanosi?  spytaa ciszej. 
 Jatki tu bd, moja pani Jurkowa, prawdziwe jatki. Wanie na t okoliczno chciabym 
co poradzi  rzuci tajemniczo, odcigajc j na stron. Nie zdy jednak, bowiem w teje 
chwili wybuchny wrzawy, tupania i miechy. 
 Szarak! Huzia go! apaj! Bierz go! Huzia!  zakrzyczeli z szeregw. 
Zajc sadzi polami dziemierzyckimi, a prosto na wojska. Gnay za nim chopskie kundle 
zawzicie naszczekujce. Sadzi szczupakami nie zwaajc na wrzaski, psy zostaway coraz 
dalej. Naraz zabielay z prawej strony charty Maneta biorc go w swoje obroty. Szarak, 
snad stary gracz, jednym susem przesadzi gbok drog do Janowiczek i rwa jak szalony 
w stron dziemierzyckiego dworu. Charty migay za nim niby biae strzay. Skrci gwatownie 
w prawo. Przeleciay go w zalepieniu. Zdy si znacznie odsdzi. Dojrzawszy 
fortel rzuciy si w pogo wycignite jak struny, prawie nie dotykajce ziemi 

Wojska umilky, czekano koca z zapartym tchem i z jak zabobonn ciekawoci. 

Szarak dobywa ostatnich si; naraz wywin mynka i zbiwszy ich z tropu przejecha im 
pod samymi nosami. Zaskowyczay krtko i zowrogo. Nastao mgnienie wahania. Biay talerz 
szaraka ledwie si znaczy na szarym polu. Pognay takim pdem, e si wydawao, jakby 
pyny powietrzem, tak ruchy byy szybkie i falujce. Ju dopaday, ju nawet si zakotowao, 
gdy zajc jakim ostatnim, rozpaczliwym rzutem cisn si na szeregi, stojce o kilkanacie 
zaledwie krokw. Bezwiednie si otwary przed nim i bezwiednie si zamkny dla 
psw. Ogupiae, zjuszone, latay bezradnie, skowyczc i prbujc si przedrze. Kolby zagradzay 
im drog. Przylecia ordynans i wziwszy je na smycze owiczy w zapacie. 

Dobry czy zy omen przed bitw, panie sierancie?  pytali onierze Derysarza. 

 Diabli wiedz, mocium tego. Na dwoje babka wry. Niby zy, z drugiej jednak strony... 
Zbrako ju czasu na wysnuwanie horoskopw: bbny zabiy na wymarsz. 
Naczelnik ukaza si przed frontem, jecha przy nim kapelan z krzyem w rku. 
Komendy przeleciay po szeregach i wojska jy si sprawnie dzieli i rozamywa na czci 
formujc si wzdu drogi do Janowiczek, we trzy korpusy zoone z rnej broni. A kiedy 
zagrzmiay kapele, zagrochotay wszystkie tarabany i podniosy si chorgwie i znaki, kady 
korpus rusza w swoj stron. 

Pierwszy poprowadzi Zajczek na lewo, w pola od strony pnocnej. 
Na czele drugiego, przewanie kawalerii, stan Madaliski, a wziwszy z miejsca dyrekcj 
na prawo zaj stanowisko wsparte o szeroki wwz od Wrocimowic idcy. 

64 



Trzeci korpus, gwne siy, Naczelnik posunwszy na skraj paskowzgrza rzuci we rodku, 
na poprzek drogi do Janowiczek, majc przed sob potoczysto pl spadajcych a pod 
Zamczysko, przernitych pod t gr strumieniami, a bliej siebie acuchem pagrkw, 
zaronitych krzakami. Od lewej strony, prawie przed samym frontem, jeno znacznie niej, za 
drog tworzc parw, mia las na d schodzcy; tam przywarli w zupenym ukryciu kosynierzy 
z pbateri i asekuracyjnymi kompaniami Kaczanowskiego. 

Skrzydo Zajczka, rozwinite w czystym polu, adnej naturalnej obrony nie miao. 

Utworzona tym ksztatem pozycja z racji znacznego wyniesienia z daleka bya widna i dajca 
niejakie podobiestwo wielkiej reduty, z frontu opasanej parowem, na wgle lasem na 
d schodzcym, za z lewej strony jeno ywymi piersiami onierzw. W przerwach midzy 
skrzydami a centrem usypano baterie pod takim ktem, by dziaa skrajne mogy sukursowa, 
sztrychujc boki nastpujcych. 

Tabory cofnito w ty, na rozstaje drg przed Dziemierzycami. 

Naczelnik z adiutantami, pomidzy ktrymi by Zarba, zaj jak prawieczn mogi, 
wyniesion nad drog do Janowiczek, z ktrej mg ogarnia wojska, ju w porzdku batalii 
uformowane i czuwa nad ruchami nastpujcego nieprzyjaciela. 

Jako Moskale nie kazali dugo na siebie czeka. 

Godzina bya trzecia z poudnia, gdy z prawej strony zatrzeszczay pierwsze strzay. 

Nad zarolami podniosy si oboczki dymw. Gdzie gucho zadudnia ziemia. Na pagrkach 
midzy jaowcami pokazay si nieprzyjacielskie jazdy. Powiew przynosi dalekie pogosy 
jakiej dziwnej piewki. piewali awansujc na bok Madaliskiego. 

Z nie dojrzanej jeszcze strony zagrzmiay armaty; nie donosiy jednak, kule pray ziemi 
daleko przed frontem. Madaliski sta nieporuszony, tylko szwadrony przedniej stray pod 
majorem Lukke ruszyy naprzeciw. Po wydobyciu si z wwozu poszy z miejsca kusem i 
szerok aw. Zagrochotay prdkie salwy. Krzyk wstrzsn cichym powietrzem. 

Zawizaa si utarczka. Zwarli si raz i drugi. Rozbyskiway szable i po krtkim zmaganiu 
si Moskale jli si cofa. Lukke chcia ich zgarn z lewego flanku: wymknli si ku Kociejowskiej 
pod oson armat, bijcych stamtd coraz potniej. Potem pokazali si na grujcych 
pozycjach w stronie Racawic. Sytuacja miejsca nie sprzyjaa widokom atakowania. 

Madaliski, cignwszy z powrotem szwadrony, ca swoj kawaleri przesun za wwz, 
na szeroki wzgrek, mocno go ubezpieczywszy. 

Rwno z kocem tej akcji na lewym skrzydle pokazay si nieprzyjacielskie piechoty, artyleria 
i gbokie kolumny jazdy. Spuszczali si ze wzgrz, z lesistych paroww i drg. 

Pustowaow wyprowadza ca armi na szczupe siy Zajczka. 

W czystym, przesonecznionym powietrzu wida byo mimo oddalenia jak na doni zielone 
szeregi jegrw, rozwiane te sztandary z czarnymi orami, czerwone koa jaszczw i nieprzejrzane 
gszcze bagnetw. I wyranie dochodziy grania trbek, bicia bbnw i guche, a 
mocne kroki maszerujcych. Wzbierali z wolna, niby chmura pena piorunw. A jednoczenie 
i na wyniosociach z prawej strony i naprzeciw, po lasach, formowaa si jeszcze groniejsza 
nawanica. Sycha j byo coraz wyraniej. Dudnienia toczcych si armat, stpania tysicy 
koni, marsze licznych pukw, chocia zakryte dla oczw lasami brzmiay w powietrzu jakoby 
szumem rzeki z gr spadajcej. 

Naczelnik wyjecha przed front. Wojska stay z karabinami u nogi, karne i zdeterminowane. 
Twarze byy uroczyste i surowe, brwie cignite, spojrzenia zimne. 

Kawaleria zwara si jak br, e jeno niekiedy z tych cichych gbin zadzwoniy kopyta, 
zaparskay konie i powia szum proporcw. Przy armatach trzeszczay rozpalone lonty, jaszcze 
stay otwarte, przdkary i cugi w tyle, kanonierzy na powinnych miejscach; trbacze i 
dobosze w oczekiwaniu komendy. 

elazny spokj bi od szeregw gotowych na mier. Tchnienie wielkoci owiewao t 
gar bohatyrw, nieulkle patrzcych w chmury nadcigajcych nieprzyjaci. 

65 



wiecio radonie soce, nagrzany wietrzyk pieciwie muska twarze i porusza sztandarami. 
Na tle szarych pl, w obrczy zielonych lasw i kamienistych wzgrz, pod niebem 
lnicym najcudniejszym bawatem, w powietrzu pachncym pierwsz wiosn i przejtym 
wiergotami ptakw ten hufiec, ledwie si znaczcy barwami, kad si zuchwale w poprzek 
burzy nieprzemoonym progiem. 

Naczelnik czu to ca istnoci i rozumiejc jako zblia si chwila, od ktrej rozpoczn si 
nowe dnie polskiego ywota, popdzi przed szeregami. Spromieniona twarz graa mu najgbszymi 
poruszeniami duszy, oczy ciskay byskawice, posta braa ksztat wymierzonego 
ciosu; lecia jak wicher palcy i w jakim miejscu osadzi konia, unis si w strzemionach i 
wyrwawszy szabl, podobien oru chway i zwycistwa, woa ogromnym gosem: 

 onierze! Za wolno i niepodlego! Zwycistwo albo mier! 
 Zwycistwo albo mier!  niebosiny krzyk wybuchn moc witej przysigi. 
Jakby w odpowiedzi zagray moskiewskie armaty. 
Pustowaow rzuci swoje piechoty do ataku. 
Zajczek przywita je cignionym, nieustajcym ogniem, a pbateria Kaczanowskiego, 
ukryta w lesie i dobrze celowana, oraa mu szeregi czynic w nich gbokie szczerby. Ani 
drgnli maszerujc niepowstrzymanie po pochyoci jak staczajca si lawina. I pod przykryciem 
flankowego ognia armat i dymw naraz pierwsze linie podnisszy nieludzki wrzask 
biegiem uderzyy na bagnety. 

Zajczek wytrzymawszy to pierwsze, straszne uderzenie, cofn si gwatownie o kilkanacie 
krokw, zasypa batalionowymi salwami, a odpowiadajc zuchwaym kontratakiem wzi 
ich na bagnety. Zachwiali si, jak kiedy rozjuszone bydl w najwikszym pdzie wytnie niespodzianie 
o mur. Wtedy Manet z jazd zajecha im z prawego boku i zanim si zastawili 
frontem, sku lancami pierwsze szeregi, poszarpa nastpne i ju dobiera si na tyy. Drugie 
linie stay bezradne nie mogc strzela, aby nie razi swoich w plecy; dopiero kozacy z wyciem 
zastpili mu drog. Szwadrony w mgnieniu oka niby na paradzie odmieniy szyk i pomimo 
cikiego terenu rzuciy si na nich z niepohamowanym impetem. Nie wytrzymali ani 
Zdrowa Maria. Manet ogarn ich z obu skrzyde i wsiadszy na karki pogna przed sob jak 
stado wylkych baranw. Chcia ich rzuci na szeregi drugiej linii, ale ogie flankowych 
kartaczw przymusi go do odwrotu. Tymczasem piechota, odepchnita przez Zajczka i 
mocno przerzedzona, cofaa si w porzdku na dawne stanowisko. Pustowaow ju nie nastpowa 
tak natarczywie, ale baterie nie przestaway bi, nieustannie groziy jazdy, a piechoty, 
otworzywszy gsty ogie, co pewien czas robiy poruszenia jakby do generalnego atakowania. 
Byy to faszywe manewra celem uwizienia si i uwagi, bowiem rwnoczenie druga 
potna kolumna moskiewska zacza awansowa na rodek i skrzydo Madaliskiego. Pokazaa 
si na wzgrkach poronitych krzakami i uderzya mocno, zapamitale napierajc. 

Soce si przymio od dymw i zadygotaa ziemia, jakby si zwali huragan. 

Kolumna atakowaa zaciekle raz po raz to rodek, to prawe skrzydo, usiujc za kad cen 
skruszy i przeama ten ywy, niezwalczony wa. Bronili si jak lwy, odpierajc atak za 
atakiem. Ogie wgowych baterii wyrywa gbokie szczerby, celne salwy strzelcw prayy 
niemiosiernie; Lukke z jazd bi niby taranem, e w atakujcych szeregach trup gsto pada i 
powstawao zamieszanie. Pomimo takich wstrtw kolumna spowita dymami, zionca ognistymi 
paszczami dzia, miotaa si po polach z dzikim rykiem niby potworny gad, bijcy na 
olep bem, zjeonym tysicami bagnetw. I chocia wielokrotnie odrzucana niezomnym 
mstwem, dziesitkowana i miadona, powracaa uporczywie i wzmoona posikami, nastpowaa 
z tak si, e w kocu zdobya grzyste stanowisko Madaliskiego. Ca jazd rzuci 
jej od lewego flanku. Niby o ska, odbia si o potne zastpy jegrw. Wtedy, przywiedziony 
do ostatecznoci poprowadzi cay swj korpus do kontrataku. Nie odzyska jednak wzgrza 
i musia si cofa za wwz pod straszliw ulew elaza. Popoch wkrad si w szeregi. 
Moskale darli si za nim szturmowym, krokiem, z flanku baterie rozwijay ogie natajc go 

66 



co chwila. Broni si jak osaczony dzik cofajc si krok za krokiem, spychany coraz bardziej 
na rodek oglnych pozycji. Na domiar zego szwadron Kawalerii Narodowej Biernackiego, 
majc wszystko za stracone i ogarnity panik, haniebnie pierzchn z pola przyczyniajc si 
do chwilowego zamtu. 

Pooenie stawao si gronym; na szczcie nadbiegy w sam por posikowe piechoty i 
po zaartej walce na bagnety powstrzymay wroga osadzajc go w miejscu. 

Naczelnik nakazywa broni pozycji nad wwozem do ostatniego tchu. 

Ju coraz ciej przychodzio stawia czoo wrogowi, przewaajcemu liczb i artyleri. 

Bowiem wiea, jeszcze potniejsza kolumna moskiewska pokazaa si na lewym skrzydle 
i wraz z wojskami Pustowaowa zacza nastpowa z ca fors. 

Bitwa rozgorzaa na caym froncie. 

Dwie armie jakby chwyciy si wp i mocujc si, szamocc, gnc w skrty, biy si ogarnite 
szalestwem, pijane krwi i mordem. 

Szczupe polskie zastpy walczyy z zawzit, zimn furi stracecw. Nie ustpoway ju 
ani pidzi ziemi. Co chwila zatapiay je tumany kurzawy, dymw i ognia, e jeno krwawe 
pachty chorgwi targanych zawieruch, rozwiane proporce i poty lanc wskazyway ich pozycje. 
Zday si by nik wysepk, przeciwic si nieustraszenie rozszalaym potgom ywiow. 
Biy w nich cae orkany piorunw. Wyeray mzgi ogniste rozwieje byskawic i 
drczyy nie milknce kanonady. A co pewien czas gbokie szeregi jegrw niezliczonymi 
falami spaday na nich z dzikim skowytem nienawici  i rozpryskiway si jak fale podarte o 
bohaterskie piersi obrocw. 

I tak przechodziy dugie godziny miertelnych zapasw i zmaga. Bitwa huczaa jak burza 
przetaczajc si z miejsca na miejsce i bijc nieustannie grzmotami armat, gradem kul i dzik, 
obkacz wrzaw. 

Za niekiedy nastaway nage, nieoczekiwane przerwy. Bitwa jakby zamieraa, obie armie 
jednako znuone krwawym trudem nabieray tchu. Wrzaa tylko gorczkowa praca poza 
frontami, w ambulansach, gdzie opatrywano ranionych. 

Opaday dymy i pod promiennym socem i niebem bkitnym pieway skowronki. 

Ale w tej dziwnej, chwilowej ciszy tym okropniej podnosiy si jki rannych i konajcych, 
woania o ratunek i jakie rozdzierajce szlochy. Pokazywao si pobojowisko zasane trupami 
koni i ludzi, stosami poamanej broni, strzpami krwawych szmat. Cae pole zdawao si 
drga, krzycze i paka. Czowieczy bl wy strasznymi ranami. Czogali si na czworakach 
umierajcy. Saniay si jakie postacie, podobne maszkarom zlepionym z krwi, bota i ran, a 
wrzeszczce nieludzkimi gosami. Okropnie charczay zdychajce konie. Ze wszystkich stron 
rozbrzmiewa kajcy jk, podobien klangorom urawi odlatujcych za dalekie, dalekie morza. 


I ledwie zadyszane piersi wytchny, ledwie przewizano rany i obtarto czoa uznojone 
krwi i potem, ledwie pijane okropnociami oczy spojrzay w soce, w bkity nieba i we 
wiat wiosn dyszcy  ju znowu zabiy bbny, gray trbki, grzmiay dziaa. 

Bitwa rozpoczynaa si na nowo. Na polach nieprzyjacielskie szeregi, podobne do potw 
najeonych bagnetami, poruszay si w rne strony, sypay ogniem, zwieray si i odmykay, 
maszeroway z miejsca na miejsce sprawiajc si w szyki gotowe do natarcia. Nad bateriami 
wykwitay kby czarnych dymw. Z flankw zaczy si wysuwa oddzielne komendy jazdy. 
Wkrtce mg rozpozna nawet goym okiem czerwonych kozakw Denisowa, dragonw 
Rachmanowa i huzarw Muromcewa, jak z wyciem, wistem, piewaniem, przy wtrze mosinych 
blach i trb pdzili na skrzyda. 

Naprzeciw podnosiy si szwadrony Madaliskiego, Maneta i Zbrowskiego, ochoczo wystpujce 
na harce. Ruszyli w skok, a ziemia zadzwonia pod kopytami, a koniom zagray 
ledziony. Nieli si rozwinitym szykiem, rwno jak pod miar, gowa w gow, z pochylonymi 
lancami w pierwszych liniach, uderzali z prawiecznym okrzykiem: Jezus, Maria! i z 

67 



takim niepohamowanym impetem, e zwykle nieprzyjaciel nie wytrzymawszy ciosu szed w 
rozsypk. Brali na szable pierzchajce hordy i gonili tak daleko, dokd si tylko dao, nieraz 
w zapale a pod same paszcze armat. 

Ale i piechoty do ostatniego gemejna potykay si z niezrwnanym mstwem, staoci i 
wznios wzgard niebezpieczestwa. onierz pijany czadem krwie, prochw i walki zapamitywa 
si w zawzitoci. Za nic ju sobie way rany, za nic mier, za nic wielk przewag 
nieprzyjaciela. Przecigali si w bojowych azardach. Niejeden jak orze uderza na cae 
stada. Bili si za wolno, za ojczyzn i za Naczelnika w jednej osobie, ktry wci by na 
wszystkich oczach i zawsze tam, gdzie mogo grozi niebezpieczestwo. onierz czu si 
pod jego okiem bezpieczny. On za jednako w gstym ogniu, jak i w bagnetowych rzeziach, 
spokojny i zamknity w sobie, czuwa niezmordowanie nad parowaniem ciosw przeciwnika. 
Nie uszo przy tym jego uwagi zachowanie si w boju onierzw i oficjerw. Kademu natychmiast 
wymierza sprawiedliwo, a szczodry by w askach i tak tkliwego serca, e nieraz 
sam podtrzymywa ranionych. Umierali te z jego imieniem na stygncych wargach. A gdzie 
si pokaza, tam rosy serca, wzmagay si mdlejce siy i utrwalaa si niezachwiana wiara w 
zwycistwo. Nierzadko widziano go na mogile z perspektyw przy oczach, ledzcego obroty 
nieprzyjaciela. W jednym z takich momentw stan przed nim chory Dbowski z raportem 
od Kaczanowskiego. 

 Dwa regimenty, cztery cikie baterie, liczne jazdy  czyta pgosem z karteluszka i 
podnis raptem oczy na las na d schodzcy, ale niepodobna byo dojrze pl za nim pooonych. 
 Powiedz podpukownikowi, e dobrze!  rzuci krtko. 
Zjecha z mogiy i samoczwart, z nieodstpnym Fiszerem, Biegaskim i Zarb, odprawiwszy 
na stron chorgiew wolonterw, ruszy pomidzy walczce wojska. Jecha stpa nie 
zwaajc na wiszczce dokoa strzay. Przyglda si ze szczegln uwag szeregom. Walczyli 
wci z niezachwianym mstwem. Oficjerowie dystyngowali si nad wszelkie pochway. 
Baterie celnie dyrygowane ani jednego naboju nie miotay na prno. Jazdy niby stada 
sokow raz po raz biy na wroga. I wrd straszliwych odmtw bitwy, wrd dymw, kanonad, 
nieustajcych atakowa i coraz sroszego naporu wojska trzymay si z niewzruszon 
staoci. Lecz jego zatroskane oczy acno dojrzay, e onierz si ju wyczerpywa, e nabrzmiae 
rce od cigego nabijania i strzaw ledwie ju utrzymyway rozpalone karabiny, e 
konie ledwie si ju trzymay na nogach od cigych szar i wycieczek, e fronty byy coraz 
ciesze, e ubytkw nie byo czym zastpowa. Jedyne rezerwy jeszcze nie wyczerpane stanowia 
chopska ruchawka, uzbrojona w kosy, oraz kompanie Kaczanowskiego. Mimo woli 
obejrza si na pola za frontem; stao tam kilkanacie namiotw okolonych waami rannych, 
midzy ktrymi bielay kome kapelanw i krcili si chirurgowie. Odwrci zasmucone oczy 
na walczce szeregi, ledwie widne w dymach i byskach. 

 Wytrwaj jeszcze z godzin, moe ze dwie  konkludowa rwnajc topniejce wojska z 
chmarami nastpujcych Moskali.  A co potem?  wzdrygn si; chodem mierci przenikna 
ta myl. Tormasow trzyma wielkie rezerwy na moment decydujcy i moe je pchn lada 
chwila na punkt upatrzony.  Rozwaa patrzc z niepokojem na rodek swoich pozycji i 
skrzydo Madaliskiego, wci osabiane dla podtrzymywania Zajczka, na ktrego napierano 
z coraz wikszymi siami. Na to wanie skrzydo z wolna przetaczaa si caa bitwa. Niebezpieczestwo 
takiego obrotu pokazowao si oczywiste, ale sposobu zaradzenia skutecznego 
nie byo. Nie mia czym naleycie zasoni wschodniego boku. Nie mia rwnie ani jednej 
zbdnej kompanii do ubezpieczenia centrum. I targajc si w bezsilnoci, jeszcze raz przejrza 
doniesienie Kaczanowskiego i zada od Fiszera planty okolicy. Nie sposb byo j rozpatrywa 
na koniu, szarpa j wiatr i uprzykrzenie wistay kule. W pobliu, ale o dobre strzelenie, 
palio si due ognisko, siedziaa przy nim kupa rannych i stay jakie konie. Na widok 
68 



wyszych szary odstpili na stron. Fiszer przynis bben, na ktrym Naczelnik j rozpa


trywa pooenie gruntw i kierunek paroww i drg. 

Kaczanowski bowiem meldowa o formowaniu si Moskali na polach za lasem. 

Jasno wychodzio, e tylko z tamtej strony Tormasow mg wymierzy ostateczny cios. 

Po duszych medytacjach Naczelnik podnis gow znad karty, dziwnie przemieniony; 
twarz mu graa radoci i oczy strzelay byskawicami. Napisa na bbnie jakie dwa rozkazy i 
zwrci si do Zarby. 

 W skok do Kczewskiego! Ten drugi oddaj Kaczanowskiemu; znajdziesz ich w lesie nad 
parowem. Na wszelki przypadek we sobie jakiego onierza  spojrza po lej rannych. 
Wystpi jaki potny wyrostek z twarz obwizan, a zuchwaymi oczami. 

 Melduj pokornie: mj ko zdrowy, mnie tylko pysk przechlastali... jeliby by rozkaz... 
 Kte?  spyta Naczelnik; podoba sobie w rezolutach i junackich postawach. 
 Pocztowy spod porucznika Zborowskiego. Urodzonym Dmowski z Dmoch, wojewdztwa 
podlaskiego  nie zaniedba prezentacji  na towarzysza nie pozwolia ojcowska fortuna... 
 Ruszajcie z Bogiem! Ktry z was musi dowie rozkazy. 
Zarba zasalutowa, przeegna si i zmacawszy w olstrach pistolety, konia spi i popdzi, 
a okrywszy skrzydo Madaliskiego wydoby si za parw i pod ogniem moskiewskich 
flankierw gna polami jak wicher. 

Naczelnik spojrza na zegarek; byo ju dobrze po szstej. Wieczr si zblia. Soce leciao 
na d. Gry i lasy kady dugie cienie. Rosa pokrywaa ziemi i pociga chd. Dymy 
wiszce nad polami modrawe, poszarpane przdz, kolebay si od grzmotw. 

Ognie strzaw byskay coraz wyraniej i bitwa sroya si z coraz wiksz gwatownoci. 
Nieustannie trzeszczce salwy karabinw ledwie si day zauway przy huku dzia. 
Cikie baterie ryczay gosami, od ktrych wszystko dygotao, a drzewa przyginay si do 
ziemi. Co chwila jk rozdziera powietrze i bucha hukiem piorunu. Z przeszywajcym wizgiem 
leciay granaty i pkajc daway obraz garci rozarzonych wgli, ciskanych na szeregi. 
W przedwieczornej cichoci te dzikie wrzawy bitwy nabrzmieway gosami huraganw. 
Niekiedy wydobywa si ponad wszystko wist, chichoty i nieludzkie wycia jakby tysica 
oszalaych diabw: to kozacy rzucali si do boju. Zasi chwilami spywaa ze wzgrz ku zorzom 
wieczornym bijca pie, szeroka, smutna, rozkoysana tsknym poszumem borw, 
oddajcych rozekanymi echami. To pieway moskiewskie piechoty, nastpujce cienionymi 
kolumnami. 

Bataliony Wodzickiego, pchnite naprzeciw, odpowiaday siarczystymi przypiewkami, 
jakoby obertasowych houbcw trzaskaniem, przeplecionym aosnym zawodzeniem lub 
osmcon, rzewn nut, i wraz do wtru rypicym gwatownie tarabanom uderzay zapamitale 
na bagnety. Rzucali si w plsach, obrotach i podrygach, jakoby w taniec. piewy gasy 
w potokach krwi. Rwali si do siebie z zajadoci wygodniaych wilkw. Buchay przeraliwe 
krzyki, jki, kltwy. Czowiek polowa na czowieka. Pier uderzaa o pier. Zgrzytay 
elaza. Wolno potykaa si z ciemistwem, onierz witej sprawy z niewolnikiem. amay 
si szeregi. Kady uderza na upatrzonego. Kady, by nie by zabitym  zabija. Tworzyy si 
okropne kbowiska, w ktrych jeno dojrza okrwawione bagnety i szable, nieprzytomne twarze 
i oczy oszalae. Powietrze wrzao rozjuszonym wrzaskiem. Bito si na wszystkie sposoby. 
miertelnie spltane wiry przewalay si po pobojowisku. Krew bluzgaa pod nogami. Ludzie 
padali ciko jak podcite drzewa. Raz po raz ryki blw tryskay jakby fontannami krwi. 
Nierzadko zapanicy walili si na ziemi i tarzajc si w zaciekej walce i wasnej krwi marli, 
zatratowani przez swoich i wrogw. Gorco bitwy nie pozwalaa bra niewolnika. Mordowano 
si bez pardonu i miosierdzia. W strasznych tumultach, gdzie ju nie byo miejsca na 
bro, chwytano si za garda, za by, za wosy i prano o ziemi, duszono, rwano pazurami. 
Walczono na bagnety, na szable, na kolby, na noe i na picie, a w potrzebie i zby umiay 
zadawa rany i miercie. Bito si do ostatniego tchu Bataliony Wodzickiego walczyy z takim 

69 



mstwem i niepowstrzyman furi, e nieprzyjaciel zdziesitkowany i rozbity szuka ratunku 
w bezadnym cofaniu si w ty. Wtedy bbny gwatownie nakazay zwycizcom powrt i drugie 
linie zakrywajc ich sob wystpoway na front szturmowym krokiem, z broni do strzau. 

 Plutonami ogie! Pierwszy pluton zaczynaj! Tuj, cel, pal! Nabijaj!  podnosiy si twarde, 
miarowe komendy i na zbroczone i stratowane pola, pene trupw, konajcych, porzuconych 
rynsztunkw, okrwawionych szmat i tlejcych si paku od przybitek, wystpoway no-
we szeregi. Rozpoczynaa si bitwa ogniowa. Salwy trzeszczay za salwami, dymy znowu 
zasnuway pobojowisko, huki armat wstrzsay ziemi, byskawice strzaw lepiy, a mier 
cigna dalej swoj nieubagan kob. Napieray ze wszystkich stron piechoty, uderzay 
jazdy i grzmiay wszelkie kalibry dzia. Moskale ca przewag swojej liczby i artylerii znowu 
prbowali przeama i zgnie polskie szeregi. Trzymay si jednak niepokonanie, niezachwianie, 
utrzymujc szyk i porzdek. 
 Tuj, cel, pal! Nabijaj! Tuj, cel, pal! Nabijaj!  rozlegay si jednako czujne komendy. 
Niekiedy, gdy wojska pod oson dymw z bliska na siebie nacieray i ogie stawa si 
rzsistszy, a gciej wywracali si onierze, te same gosy rozkazyway: 

 Otwrz szeregi! Rannych i zabitych za front! Zamknij! cienij si! Tuj, cel, pal! Nabijaj! 


I tak szo w kko na caym polu walki, jakoby w straszliwym kieracie. 

Na wielkiej baterii szeciodziaowej, usypanej na wgle pomidzy centrum a skrzydem 
Zajczka, dobrze umocnionej szaczykami, panowa taki sam spokj i porzdek. 

Kapitan Laskowski sam rychtowa dziaa i znaczy stopie odlegoci, a po kadym wystrzale 
kaza naprowadza armaty na miejsca, przez co bateria nie zmarnowaa ani jednego 
pocisku zadajc cikie straty nieprzyjacielowi. 

 Pierwsze dziao od lewego pal! Nabijaj! Drugie dziao pal! Nabijaj!  woa przecigle 
tubalnym gosem sprawdzajc co troch wiatr i gdy zawiewa z prawej strony, armaty zaczynay 
gra z lewej pbaterii, eby dym nie zasania. 
 Huncwoty, hucz i grzmi jak na odpucie. Myl, e nas tym jak Turkw wystrasz!  
odezwa si wzgardliwie na straszliwy ryk moskiewskich baterii. Naczelnik sta przy nim. 

 Nasze szczcie, maj kiepskich kanonierw. Poniosa jakie straty bateria? 
 Dwa konie zabite, trzech gemejnw rannych i wz kowalski zdruzgotany. Mona wytrzyma! 
 Ale jak dugo?  rzuci nasuchujc wciekych kanonad cikiej artylerii. 
 Mam jeszcze po pidziesit penych strzaw na dziao nie liczc kartaczw. 
W tej chwili zjawi si konny z raportem od Kaczanowskiego. 
Naczelnik przeczytawszy doniesienie pchn z rozkazami Fiszera do Zajczka, Biegaskiego 
do Madaliskiego i poszeptawszy co Laskowskiemu skin na swoich wolonterw. 

Popdzili galopem gbok drog ku Janowiczkom. Las schodzcy na d wnet ich osoni 
od strzaw. Mroczno byo w parowie, drzewa dygotay od grzmotw. Wski pas nieba nad 
gowami znaczy kamienist i botn drog. Naczelnik tak popdza konia, e w kilkanacie 
minut pokazay si pola. Na brzegu lasu, dobrze jednak ukryte w gszczach, ju czekay wybrane 
kompanie kosynierw ze laskim na czele. Przeszo trzystu chopa co najwyborniej 
egzercyrowanego w wojskowych obrotach stao w cieniu drzew, podobni do smukych a potnych 
pni. Obok uformowa si oddzia Kaczanowskiego. 

Naczelnik nakazawszy najgbsze milczenie posun si na sam skraj lasu. Na obszernym 
polu, zbiegajcym ku dworowi w Janowiczkach, widniay moskiewskie wojska, wycignite 
w pochodow kolumn. Szy jakby od Racawic i w najzupeniejszej cichoci, bez zwykych 
trbie, bbnw i wrzawy. Na czele poruszao si kilka cikich baterii, dobrze okrytych piechot 
i chmarami jazdy. atwo mona byo odgadn, e bier dyrekcj ku wschodowi, wa 

70 



nie na skrzydo Madaliskiego. Cios by obmylany doskonale: zgnie saby flank i run 
przewaajcymi siami na tyy Zajczka! Taki plan obiecywa niechybny skutek: klsk Polakw. 
Los jednak zdarzy inaczej. 

Naczelnik przejrzawszy sytuacj miejsca rzek do Kczewskiego prdko: 

 Wszystko teraz zaley od niespodziewanego i mocnego uderzenia w bok tej kolumny. 
Spokojnym si wydawa, ale przy wydawaniu rozkazw gos mu si ama. 
 Kaczanowski, awansuj waszmo na rodek, ja uderz z chopami od czoa. Tylko nie 
bawi si strzelanin! Na polu biegiem i od razu bra na kosy i bagnety! Pukowniku  zwrci 
si do Kczewskiego  ubezpiecz reszt kosynierw nasze tyy i dziemierzycki parw. Grski, 
zasonisz z wolonterami prawy bok od jakowej niespodzianki. 
 Obywatelu Generale!  wystpi Zarba  pozwl mi wzi udzia w tej akcji jako prostemu 
onierzowi. Pragn pod twoim okiem walczy, a choby i zgin. 
 Rb, co uwaasz. Moci panowie, pamitajcie: wroga trzeba bi, jeszcze raz bi i pobi! 
Spojrza po szeregach i wydobywszy szabl zawoa dononie: 
 Naprzd w imi Boga! Podwjny krok! Marsz!  Nacisn konia i pojecha przed frontem. 
Chopi ruszyli z miejsca jak jeden, przesuwajc si midzy drzewami jakim przyczajonym, 
wilczym krokiem. laski prowadzi czoow kompani, majc pod rk Bartosza. Zarba 
stan przy nim z wydobyt szabl. Przy drugiej szed Bujak. Trzeci wid porucznik 
Munkiewicz. Maszerowali w uroczystym skupieniu, w mrokach dziwnie wieciy im oczy, z 
warg pyny gorce, porwane szepty pacierzw; febra trzsa niejednym. 

Nagle las si urwa i jasny dzie uderzy w oczy. Zawahali si na mgnienie. O jakie sto 
kilkadziesit krokw przed nimi wyrosa moskiewska kolumna, pynca wielkim pkolem ku 
Wrocimowicom, niby wezbrana gronie rzeka. 

 Kosy do ataku! Za wolno i ojczyzn! Naprzd, chopy!  zagrzmia gos Naczelnika. 
Wraz zaomotay wszystkie bbny i biy przyspieszonym tempem do ataku. 
Porwali si jak burza, z okropn wrzaw i krzykiem. 
Gwat powsta w kolumnie. Zagray spiesznie trby i bbny. Gorczkowo odprzodkowywano 
armaty. W zamieszaniu rozpoczli bezadn strzelanin. 

 Biegiem! Biegiem! Biegiem!  krzyczeli coraz szybciej oficjerowie. 
Nagy huk wstrzsn powietrzem, kartacze chlusny warem ognia i elaza. 
 Jezu!  kto jkn, kto si zwali, a reszta pdzia grona, rozjuszona, niepowstrzymana. 
Jeszcze nie dobiegli, gdy kartacze znowu rzygny im prawie w same twarze. 

 Bij w nich! Jezusie, Maryjo! Bij, kto w Boga wierzy Za mn!  rykn Bartosz rzucajc 
si z kos na asekuracj dzia i tnc straszliwie. Chopy spiy si za nim, jakby tabun dzikich 
koni, kosy wzniesy si wstg byskawic i spady piorunami. Runli jak orkan, druzgocc 
wszystkie przeszkody. Zawya dzika zawierucha! Prali jakoby cepami, jeno nie ziarno tryskao 
spod tej mocki, ale krew z ran okropnych, odwalone by, obcite rce, krwawe strzpy 
cia. Bartosz prowadzi niby zjurzony odyniec, a za nim, jako potne warchlaki, szy rozsroone 
kumy tnc straszliwymi kami na mier. 
Bartosz pierwszy rzuci si na armaty, kanonierw pogromi, roztlay ju zapa przydusi 
czap i wyrwa jak do, a skoczywszy okrakiem na zdobyczne dziao zakrzycza: 

 Moja harmata! Moja, psiakrew!  I kto si zbliy, mar pod ciosami jego kosy. 
Kum wistacki zdoby drug. Bujak wzi trzeci, lecz pozosta na niej przewieszony i podarty 
jak szmaty bagnetami. Ale wtedy, jak przez wyom w pknitej tamie, chlusna spitrzona 
fala chopw na poamane szeregi Moskalw. Rozpocza si rze, urgajca wszelkim 
wyobraeniom. Nieludzki ryk wydziera si raz po raz. Siekli, jakby gsty i zwarty an, do 
czysta. Siekli bez miosierdzia. Co chwila zrywaa si chmura migotw i co chwila okropny 
krzyk bi w niebo. Kto ebra pardonu  mar nie wymwiwszy jeszcze tego sowa. Kto si 

71 



prbowa broni  pada jak zrbane drzewo. Jaka rota przywiedziona do rozpaczy, prbowaa 
ich powstrzyma bagnetami. Hej, nie przeszo i Zdrowa, a ju leaa pokotem, powiertowana 
jak woy. Kozacy prbowali stawi czoo. Luty wicher tak nie rwie, nie amie 
drzew, nie roznosi lici, jak prdko rozsypali si krwaw sieczk pocitych cia. Walili zwart 
aw, zmiatajc kosami, co si tylko dao. 

Kaczanowski ze swoimi kompaniami dokazywa nie mniejszych przewag, wgryzajc si w 
nieprzyjacielskie boki jakoby elaznymi kami. Porwany bojow furi walczy nie szczdzc 
wasnych si, za jego chory Krzysztof Dbowski, zuchway modzik o niepohamowanej 
walecznoci, prawie sam jeden zdoby bateri dzia ze wszystkimi zaprzgami i amunicj. 
Dokona tego na oczach Naczelnika i upojony zwycistwem, szala bijc w nieprzyjaci niby 
grom, roznoszcy mier i przeraenie. 

Kolumna pod takimi ciosami ja si gwatownie miota, niby przydeptana mija, na darmo 
usiujc si spry i rozwin. Sytuacja miejsca ju nie pozwalaa na odzyskanie przewagi, 
nie dopuszczaa nawet zebrania myli. Naczelnik bowiem czuwa nieubaganie, prowadzc 
atak za atakiem. 

 Za wolno! Za cao! Za niepodlego! Naprzd!  grzmia nie pozwalajc im na 
oprzytomnienie. 
Moskale, ogarniani potnie od czoa, szarpani coraz zajadlej z caego boku, spychani na 
kup, spltani, gsto znaczc pole trupami i rannymi, zaczynali si ju na wszystkie strony 
wygina, chwia i koleba. 

Naraz Zarba dojrza, e ostatnia bateria, jaka im jeszcze pozostaa, i to najciszego kalibru 
dzia, prbuje si wydoby z ciby, e ju zaprzgi prane batami ruszaj z miejsca. Jeszcze 
chwila, wydostanie si na wolniejszy plac, otworzy ogie i wszystko stracone! Wosy mu 
powstay na gowie i byskawicowo zmierzy ca przepa niebezpieczestwa. 

 Za mn, chopy! Kosy do ataku! Biegiem! Biegiem!  zakrzycza rzucajc si naprzd. 
Zagrodzi mu nagle drog pot bagnetw, kozackich spis, wycierw, a nawet i drgw. 
Sto ciosw zagrozio miakom! Skoczy pierwszy, chopi runli za nim niepowstrzyman 
nawanic. Zarbie w pierwszym starciu rozleciaa si szabla, wyrwa ktremu kos i cisn 
si wciekym rzutem na ca kup. W mgnieniu oka uformowaa si zawierucha, optaczo 
ryczca, pokryta kurzaw i tryskajca potokami krwi. 

Ale chopi przemogli, rozgromili, wycili co do jednego i zdobywszy armaty rwali si naprzd 
z niemaym wrzaskiem zwycistwa. Zarba prowadzi, a grony wojennym wywiczeniem, 
mstwem i zimnym objciem sytuacji mnoy uderzenia, rozbija kup po kupie i tak 
szybko a uporczywie nastpowa, e czoo kolumny rozpryso si pod uderzeniami chopskich 
pici jakoby krucha szklana zastawa. wist kos, straszliwa sia ciosw, od ktrych rozupywali 
si ludzie jak szczapy, przejmoway Moskalw tak zgroz i strachem, e widzc niechybn 
mier uciekali, ciskajc bro i co im przeszkadzao. 

Naczelnik w jakiej chwili przywoa Zarb. 
Stawi si cay w krwi, w podartej kurcie, ledwie dyszcy, ale upojony niezmiern radoci. 


 Widziaem, co dokona. Ojczyzna ci tego nie zapomni  uciska go czule. 
 Moja powinno  ledwie wyszepta z utrudzenia  zasuga to kosynierw, Obywatelu 
Generale! 
 Zasuyli si ojczynie ponad spodziewanie. Ale to potem. Bierz konia i pd z rozkazem 
do Zajczka! Powiedz, co si tu dzieje. Ma wszystkimi siami atakowa, ca fors. 
Porzuci go pdzc do walczcych. A ju zarwno onierze Kaczanowskiego, jak i kosynierzy 
zdawali si by wciekli; pijani walk i wasn moc, oszaleli, czsto bez czap, a nawet i bez kurt i 
kapot, zjuszeni krwi wasn i nieprzyjaci, straszliwie si zwijali przy tym okropnym niwie. 
Chopi wyrbywali ten czowieczy br z nieopisan furi, a br z jkiem aosnym wali si poko


72 



tem, wy miosierdzia i litoci. Nie przepuszczali nikomu. I krzykajc junacko, niekiedy z dzikim 
miechem rbali jakby na wyprzdki, ktren prdzej, ktren mocniej, ktren wicej. 

Kiedy Zarba rusza do Zajczka, kolumna bya ju przeamana, rozbita i uciekaa na 
wszystkie strony wiata w panicznym popochu. 

W dogasajcym dniu, w modrawym zmierzchu i cichoci, jaka wiat ogarnia wraz z nastpujc 
noc, tragicznie brzmiay krzyki rozpaczy, jki rannych i konajcych. Docinano bronicych 
si jeszcze tu i owdzie. Jaki oddzia jazdy, osaniajcy sztabowe powozy, torowa 
sobie drog paaszami, ogromna ta chorgiew z czarnym orem powiewaa nad nimi. I ju 
si wymykali, kiedy pod kaplic, naprzeciw dworu w Janowiczkach, spad im na karki Grski 
z wolonterami, rozbi w mgnieniu oka, powozy zagarn, sztandar wydar i wziwszy na szable 
pogna bez pamici a na botne ki Racawic. Co nie pado od miecza, potopio si w 
bagniskach. I gdzie jeno si obrci, mg ju dojrze sromotnie pierzchajcych. Wielu sprbowao 
schronienia w lesie na d schodzcym; tych Kczewski przywita kosami, a przyczajeni 
tyralierzy poegnali celnym ogniem, e z krzykiem rozpaczy uciekali, gdzie ich oczy 
poniosy. Prdki zmierzch, a gwnie rozkaz wzbraniajcy pogoni salwowa resztki rozbitej 
kolumny. 

Bitwa skoczya si rwno ze dniem. 

Jeszcze na lewym skrzydle Zajczek gromi, a trzsa si ziemia od hukw, wrzasku i ttentw, 
a ju trby uderzyy zwycisk fanfar. Zagray kapele. Tarabany jy bi tryumfalnym 
marszem i ze wszystkich stron tryskay w niebo krzyki radoci! 

Owo po skoczonej walce Zajczka, w ktrej Pustowaow poleg, a jego korpusy w szybkiej 
rejteradzie szukay ocalenia, zwyciskie wojska zaczy ciga na punkt wyznaczony. 

Naczelnik sta konno na wzniesieniu, cay w unach pochodni i ognisk, jakoby w zocistych 
gloriach, z daleka widny wszystkim oczom. Pokazywa si tak rozjaniony radoci i 
strzelisty niby pacierz dzikczynny za ten szczliwy dzie dla ojczyzny. 

Wojska cigay z wolna z szumem niemaym i gwarem; niektrzy ze piewem, podobnym 
do szczku rbicych mieczw; niektrzy z hulaszcz, pijan piosneczk; niektrzy za z 
czapkami w rkach pobonymi gosy czcili miosierdzie Paskie. 

Wracay uznojone piechoty, cae w plejzerach, krwawych szmatach, poczerniae od dymw, 
a wiecce upojonymi oczami; powracay grone jazdy w poszumie proporcw; wracay 
baterie w bojowym porzdku, z zapalonymi lontami. Wszystkie wojska defilujc przed 
Naczelnikiem skaday wraz trofea zdobyte na nieprzyjacielu. Spitrzay si stosy broni i 
wszelakiego rynsztunku. Oddawano pozdzierane ordery. Zatykano w ziemi oznaki rot i batalionw. 
Prowadzono jecw; niewielu ich byo, poniewa zacieko walki nie pozwalaa 
bra niewolnika. Grski stawi si ze zdobytym sztandarem. Naczelnik zgromi go za to, e 
wbrew zakazowi poway si ciga uciekajcych; na zakoczenie dosta jednak pochwa za 
mstwo. Defilada zaja sporo czasu, gdy Naczelnik oddawa sprawiedliwo kadej zasudze. 
W obliczu wojsk ucaowa czule Zajczka, Madaliskiego, Maneta, Lukk i Kaczanowskiego, 
nie pomijajc nawet niszych szar. 

Na ostatku, z przyczyny dalszej drogi, nadcignli kosynierzy. Ju z dala niesy si pogwary, 
miechy i pokrzyki jakby powracajcych z jarmarku. Wiedli ze sob dwanacie zdobytych 
armat. Grone, spiowe paszcze, obficie zlane krwi pokornie przylegy u stp Wodza. 
Chopska wiara stana pkolem, chorgiew z orem i snopami dumnie powiewaa. 

Naczelnik podjechawszy przed front wzruszonym gosem zawoa: 

 Chopi! Swoim mstwem w znacznej mierze przyczynilicie si do zwycistwa! Dzikuj 
wam imieniem Polski. Krwi za ni wylan podpisalicie swoj wolno. wiadcz, jako 
wolni jestecie i rwni kademu. A czego dokonalicie, zachowa wdziczna potomno! Za 
ciebie, Bartoszu, od dzisiaj Wojciechu Gowacki, placuj chorym przyszych grenadierw 
krakowskich. Daj mi swoj kapot, moci Gowacki: bd j nosi do koca wojny jako znak 
powaania i mioci dla nowych obywatelw Rzeczypospolitej! 
73 



 Niech yje Naczelnik! Wiwat nard! Wiwat wolno!  zerway si huragany uniesie i 
wraz z wieci o zwycistwie leciay po wszystkiej Polsce echami wstajcej wolnoci. 
Nad ranem Biegaski wraz z Zarb ruszyli do Warszawy, lecz dla bezpieczestwa kady 
inn drog. 

74 



V 


Teatr wrza ukropem braw, dugo nie milkncych i tak gwatownie potgowanych tupaniem 
i krzykami, e trzsy si ciany i gasy wiata. Aktorowie stali w owej ulewie rzsistych 
aplauzw, jakby nieco skonsternowani, wylko zezujc ku marszakowskiej loy. Skoro 
jednak przycicho, Bardos znowu zapiewa: 

Gdzie si w niewoli yje, 
Nie masz tam wzajemnoci; 
Pies na powrozie wyje, 
Kady pragnie wolnoci. 

Publicum podchwycio melodi i wraz wszyscy zapiewali jednym, ogromnym gosem. 
Szczeglniej piewa parter zapchany modzie wojskow i cywiln. Nawet z wielu l wtroway 
gosy zapau i uniesie. Strojne damy do p wychylone z l, twarze w gorczce, 
oczy w byskawicach, rce zoone do braw, ciche zy entuzjazmu i ta zwrotka w powszechnym 
rozanimowaniu bijca zgodnym rytmem czucia wolnoci to by obraz Narodowego Teatru 
na reprezentacji Krakowiakw i grali w dniu 8 kwietnia. 

Patrzcie, Polacy, patrzcie. 
Jak mao wam potrzeba 
Do niewoli, ktr macie: 
Kajdan, wody i chleba. 

Tysice pici podnioso si gronie i ryk wstrzsn teatrem. 

 Precz z tyranami! Precz z niewol! Precz z aliantami! 
Niemdry, kto wrd drogi 
Z przestrachu traci mstwo; 
Im srosze ciernie, gogi, 
Tym milsze jest zwycistwo. 


Teatr ju sucha z tchem zapartym, w milczeniu, jeno mimowolne okrzyki, westchnienia i 
niekiedy jaki przejmujcy szloch daway miar powszechnego poruszenia, e kiedy spady 

75 



zasony, nieacno si otrznito z tych patriotycznych ekscytacji. Spogldano na siebie przejawionymi 
oczami uniesie i zarazem zdumienia. 

Wanie wtedy by wszed Zarba i poszeptawszy na stronie ze spiskowcami, przypadkowo 
napotykanymi, przecisn si na przd parteru i wsparty o barier, grodzc miejsca muzykantom 
wyznaczone, najspokojniej rozglda si dokoa. By jak zwyczajnie po wojskowemu, 
niezwyczajnie tylko wymizerowany i blady, lecz dorodnoci oblicza i foremnej postaci cigajcy 
uwag dam. Stal pod migotem lornetek, niby pod krzyowym ogniem, nieulkle parujc 
zaczepne spojrzenia i umiechy, tak zdawao si tym jedynie zajty, e ani kto zauway, 
jako raz po raz kto bra od niego jakie sekretne swka i roznosi je w cibach. Bowiem teatr 
natoczony by od stropu do pawimentw. A mio si w oczach od strojw i piknoci. Parter 
by nabity i jakby wybrukowany gowami mczyzn, za cztery pitra l wystawiay si 
by amfiteatralnie spitrzonym ardynem, gdzie pod blask rzsistych wiate gray najcudniejsze 
kwiaty wdzikw. A wszdzie poyski diamentw, pira, obnaone ramiona, abdzie 
szyje, fryzury kunsztowne, promienne oczy, wargi nabrane purpur, suknie utkane jakby z 
pajczyn i motylich skrzyde, migotania wachlarzw i strzeliste spojrzenia, wszdzie bogactwo, 
uroda i wyszukana dworno manier. Wizytowano si wedle zwyczaju po loach. Sycha 
byo brzki szabel i skrzypienia drzwi. Niekiedy z loy do loy leciay sowa powita. 
Spojrzenia kryy w nieujtych lotach. Gwar si podnis. Modne franty w pasiatych frakach, 
z wosami misternie wzburzonymi, okrceni w chusty po brod, z gakami lasek pod 
warg, wykrygowani, opici, brzkajcy acuszkami, piecztkami, krcili si nieustannie po 
loach i parterze. Nieustannie te rozlegay si po rnych pitrach przenikliwe woania teatralnej 
liberii: 

 Afisz reprezentacji! Libretto Krakowiakw i grali. Afisz! 
 C to za socjeta? Prawie nikogo nie znam!  pyta Zarba jakiego towarzysza. 
 Patriotyczni yczkowie ze swoimi magnifikami i progenitur!  posysza szydliwie. 
Nie pyta wicej, bowiem rozdary si zasony i rozpocz si mowy akt spektaklu. Skoczy 
si rwnie rzsistymi brawami, dugo nie milkncymi, on za tym ciekawiej lustrowa 
owe publicum, rzadko spotykane w takiej proporcji na reprezentacjach. Odszuka pomidzy 
nimi pani Barssow z crkami i pani Radzimisk. Konopka siedzia przy nich. Dopiero w 
loach dolnych, nad parterem, o ile rozsunite zocone kraty pozwalay, zobaczy wicej znajomych 
twarzy. Obok krlewskiej, na wprost sceny, ciemnej i zasonitej, braa miejsce pani 
generaowa Mokronowska ,ze swoim licznym fraucymerem. Tu za ni siedziaa pikna Jula 
Potocka ze synaczkami, zaszeptana z Gardinerem, angielskim rezydentem. Nieco dalej pani 
Grabowska w asycie jakich fircykw; w biaej peruce, wyblechowana, upstrzona muszkami, 
wyczupirzona i nadta, dawaa podobiestwo sowy drzemicej wrd gawronw. Bya i pani 
hetmanowa Oarowska z kompani rosyjskich dam i oficjerw. Dziwia niemao obecno 
starej ksiny wojewodziny Jabonowskiej, otoczonej dworem przyjaci, ludzi znanych z 
obywatelskiego ducha. Ksina cieszya si u powszechnoci tak estym, e wszyscy uchylali 
przed ni czoo jako przed doskonaym wzorem cnt i patriotyzmu. Generalne jednak 
zdziwienie wywoywaa synna Luhlli, nigdy nie spotykana na polskim teatrze. Wystawiaa 
si na przedzie loy pikna, strojna, poyskujca ros diamentw, zimna i do modnej kuky 
podobna. Siedziaa, obojtnie przyjmujc ciekawe, natarczywe spojrzenia i zoliwe uwagi 
parteru. Woyna rozpiera si przy niej z cynicznie drwicym umieszkiem i czstym, niedbale 
maskowanym poziewaniem. 

Naraz uwaga powszechna zwrcia si w inn zgoa stron. Pada wie o Racawicach i 
szerzya si jak poar. Szeptano j sobie na ucho, pod sekretem: podawano z ust do ust, z pitra 
na pitro; wszdzie znaczya swj lad wybuchami radoci, ledwie stumionymi okrzykami, 
osupieniem niespodzianych zdumie, gdzie nawet zami cichego szczcia. Zwaszcza 
parter wzburzy si i zaszumia jak morze. Nie byo koca gorczkowym dyskursom. Twarze 
staway w unach i byskawicach uniesie. ciskano sobie donie i padano w ramiona. Piersi 

76 



zaledwie zdoay obj czucia wzmoone. Racawice! Naczelnik! Zwycistwo! Te sowa 
huczay w teatrze niby wiosenne, upajajce gromy. Powietrze stawao si upalne. Zagraa 
krew. Spray si chci natychmiastowego zmierzenia si z wrogiem. Imaginacje snuy obrazy 
zwycistw. Trzaskano w szable. Znikay niepodobiestwa. Dusze pony ekstaz powice 
i mioci. Ju gono dawano wyraz swoim opiniom i nadziejom. Nawet marzenia przyoblekay 
si w sowa pomienne, nasycone krwi. Naraz wszyscy zagadali zgoa inaczej, bo 
wyniole i zuchwale. Nie zwaano na szpiegunw ni oficjerw rosyjskich, siedzcych z pani 
Oarowsk i w marszakowskiej loy. Wysykano jakiego oficjera Polaka w moskiewskim 
mundurze. Natomiast Zakrzewskiego, prezydenta Warszawy czasu Wielkiego Sejmu i jednego 
z twrcw Konstytucji Trzeciego Maja, ktry si by pokaza w loy pani Mokronowskiej, 
przywitano burzliwymi okrzykami radoci. Parter manifestowa swoje patriotyczne czucia 
przy kadej zdarzonej okazji. 

Ale byli i niewierni Tomasze pytajcy z niepokojem kadego ze znajomych: 

 Zali to prawda, co mwi? Zali to nie kabaa Igelstrma czy Buchholtza? 
Odsyano ich do naocznego wiadka, do Zarby, stojcego na dawnym miejscu. 
cisk si ju by czyni przy nim. Wszystkie spojrzenia leciay do niego, spojrzenia uwielbie, 
zachwytw i nieledwie modlitw. ledzono kade jego poruszenie, a kade sowo brano 
w serca jakoby komuni. Sta si naraz dla wszystkich drogim i kochanym. Cay teatr mwi 
jedynie o nim. Ju szeptano nie tylko jego imi, ale i o jego wojennych przewagach powstaway 
fantastyczne opowieci. Ju fama wieczya go nimbem nadzwyczajnych zasug. Ju 
damy, e by urodziwym, widziay w nim prawdziwego bohatyra i zbawc ojczyzny. Niejeden 
kwiat, przywidy od gorcych caunkw, lecia mu do ng. Bra to jedynie za jaki przypadek. 
Rozumia bowiem, e przyczyn powszechnego poruszenia i szeptw bya wiadomo o 
zwycistwie, ale ani mg imaginowa takie generalne zajmowanie si swoj osob. Z tych 
wzgldw niektrym spiskowcom, winszujcym mu sukcesw, odpowiedzia porywczo: 

 e raport Naczelnika przywiozem? Konie, na ktrych jechaem, maj wiksz zasug. 
Rozpocz si nowy akt spektaklu. Mao jednak zwaano na perypetie sztuki, a skoro si 
pojawi na scenie Bardos, parter natarczywie zada powtrzenia piosenek. piewano je 
znowu przy takich samych aplauzach, krzykach i entuzjazmie. 

Po skoczeniu piosenek kto z publiki poda jaki karteluszek Bardosowi. Bogusawski, 
grajcy t rol, przeczyta spiesznie i proszc o cisz wystpi na przd sceny. Zapado takie 
milczenie, e sysze si daway omotania serc, gorczkowe oddechy i skrzypienia podg. 
Oczekiwano w najgbszym napiciu i niecierpliwoci. 

Bogusawski zapiewa gosem grzmicym jak wojenna pobudka: 

Na polach Racawic krwawo, 
Z nich okrzyk w niebo bije: Zwycistwo! 
O mieje powstania mstwo, 
Warszawo! Naczelnik woa: Warszawo! 


Wszyscy porwali si z miejsc i wraz wybuchn nieopisany orkan krzykw. 

Zarb kto wyprowadzi z parteru i zawid do loy pani Mokronowskiej, gdzie rad nierad 
musia zoy obszerniejsz relacj o Racawicach. I pomimo pieww, rzsistych braw i tupotw, 
od ktrych teatr trzs si i dygota niby we febrze, Zakrzewski prbowa go jeszcze 
indagowa w rnych materiach; na szczcie zjawi si Woyna i pod jakim bardzo wanym 
pretekstem wyprowadzi na korytarz. 

 e ci to przysza ta genialna myl ratowania mnie z prawdziwej opresji! 
 Margrabianka rozkazaa mi ci ocali choby za cen wasnego ycia  mia si Woyna. 
77 



 Margrabianka? Nie znam. Ach, to ta krlewska gamratka  szepn lekcewaco. 
 Mam ci do niej zaprowadzi ywym czy umarym. Przysigem i speni. 
 Oszalae, widz. Mam i do niej z wizytacj? Jutro ogosz mnie za jej amanta, dzikuj! 
 Tak sobie waysz opini cnotliwego, racawicki herosie! Nie obawiaj si. Prosi ci... 
 Byem jej prezentowany w Grodnie, ale wtpi, aby mnie zapamitaa. 
 Pamita i prosi ci na chwil rozmowy. Jeli niepewny siebie, to przy wiadku... 
 Co w tym si kryje! I radzisz, abym poszed?  pyta zgoa przyjacielskim tonem. 
 Prosz ci o to. Nikt ci nie zobaczy! Nawet te bogdanki, ktre ci rzucay kwiaty... 
 Dlaczego nazwae mnie racawickim herosem?  zapyta nagle z niepokojem. 
 Wiem od margrabianki, e przyjecha prosto z obozu Naczelnika. 
 Ona wie! Zaczekaje! Ona ci to powiedziaa? Niepodobne do wiary. 
 Parol kawalerski. Dziwia si nawet, e po takiej drodze jeste jeszcze w teatrze. 
 Znaczy, i jeszcze kto trzeci przyjecha z relacjami, i to do krla! 
 Albo do Igelstrma, co zreszt na jedno wychodzi. 
 Trudno mi si z tym pogodzi! Prawda, Tormasow mg powiadomi ambasadora o 
swojej klsce pod Racawicami. Czego ona moe chcie ode mnie? 
 Wygldasz jak lew, ktry by po walce chtnie poar co smacznego... 
 Wanie mi teraz w gowie amory!  wzruszy wzgardliwie ramionami. 
 A propos amorw! Nie pknij ze miechu, zakochaem si po uszy. 
 Po staremu, trzymaj ci si krotochwile. Moe potrzebujesz druby? Su ci... 
 Myl przednia. Pomwimy o tym. Chodmy, damy nie powinny na nas czeka. 
Zapuka umwionym sposobem do jakich drzwi, otworzy je liberyjny. May przedpokj 
oddzielony by od loy cik, winiowej barwy, zason. Margrabianka siedziaa przy zacignitej 
kracie, pilnie lustrujc scen i publiczno. W loy, urzdzonej z przepychem, szumiao 
wzburzone morze gosw niby w muszli, e aby si zrozumie, rozmawiano szeptem. 
Podaa Zarbie rk obcignit w bia rkawiczk, pokryt misternymi malowidami. Patrzya 
przy tym z tak zimn przenikliwoci, e jakby ld poczu w sercu i poruszy si niespokojnie. 
Z bliska wydawaa mu si nawet pikniejsz i jeszcze bardziej przypominajc 
mask. Rysy miaa jakby rznite w soniowej koci, zastyge, twarz blad, wielkie oczy, nos 
orli na podobiestwo dzioba i pene, czerwone usta, niby otwarta krwawa rana; cigny jak 
gorejce otchanie. Mwia gosem niskim o pieciwych brzmieniach. Postaci bya foremnej, 
smuka i gibka o ruchach niespodzianych, gnca si wowymi skrty lub w nagoci tygrysich 
spryn rozdygotana. Jej czarne oczy poyskiway zdradn toni, za chwilami zapalay 
si w nich zielone skry. Rozmawiaa dwornie, ale jakby z rozmysem wtrcajc gminne i dosadne 
wyraenia. 

 Pan moe nie wie, e jestem wrbiark?  zwrcia si do Zarby przeskakujc nagle z 
innej materii  bardzo pragn zobaczy pask rk. 
 Nie znajdzie pani w niej nic godnego ciekawoci  szepn skonsternowany. 
 Bardzo interesujca! Bardzo! Tutaj za ciemno. Jean, zasona!  rozkazaa. 
Liberyjny spuci grube firanki na kraty, uczynio si znacznie ciszej. 
Przeszli w gb loy, do stolika, na ktrym sucy postawi wiecznik z poncymi wiecami. 
Wzia znowu jego rk i dugo rozpatrywaa zagmatwane linie doni. 

 Niezwyke losy! Bujne ycie! Niesychane szanse!  szeptaa z patosem jarmarcznych 
wrbitek, motajc go przy tym spojrzeniami, jakby sieci niewidzialn. 
Sucha z dwornym umiechem, zdziwiony raczej, nili przejty. 

 Wielkie ukochania i wielkie cierpienia!  cigna palcem po jego doni. 
 Kto wierzy, bdzie zbawiony! Zbawiajcie si!  zadrwi Woyna sigajc po kapelusz. 
Taka burza znowu zahuczaa w teatrze, e margrabianka zasonia spiesznie uszy. 
78 



 Niepodobna ju wytrzyma  jkna opadajc w zocony fotelik  przyjd pan do mnie 
po spektaklu, Woyna zna drog. Powiem, co wyczytaam w doni, tutaj nie mog zebra myli. 
Prosz mi da sowo, e nie bd czekaa na prno. Mam wan spraw, moe nawet 
zwizan z tym, co pan dzisiaj przywiz od Naczelnika. 
Zadra topic w niej zaniepokojone oczy. Jej krwawe usta umiechny si zagadkowo. 

 Przyjd z pewnoci!  powiedzia z tak prawd, e ju wicej nie nalegaa. 
Wyszed zaraz, ale w korytarzu zatoczy si na cian; ledwie go Woyna podtrzyma. 
 Teraz dopiero poczuem forsown jazd, nogi mi zesztywniay... w gowie si krci... 
 Zabieram ci do siebie, musisz nieco wypocz, A moe ci urzeka ta Sybilla? 
 Koci mi si roza i ledwie ju patrz na oczy. Chodmy na powietrze. 
 miechu warte, lecz znam osoby, ktrym odkrya najtajniejsze ewenty ycia. Podobno 
krl nic nie poczyna bez jej wrb. Tym go przy sobie trzyma. 
 Nie na wiele mu si to przydaje. Nie jej wrby mnie zdumiay... Ciekawa persona... 
 I pono biega w swojej sztuce mionica. 
 Kto drugi parsknby miechem na twoje pono, ale ja ci wierz. Powszechno sdzi. 
 Powszechno sdzi mnie kochankiem kadej, ktra si ze mn pokae na ulicach. Moe 
kiedy powiem, co ja mniemam o powszechnoci, kiedy, bo aktualnie nudzi mnie ta materia. 
Wyjdmy drzwiami od sal redutowych, tam pusto. 
 To lepiej, wyjd niepostrzeenie. Niepotrzebnie pokazywaem si w teatrze. 
 Ta brawada dawaa pozr, jak by si krokiem nie rusza z Warszawy. 
 I to miaem na celu, a wyszo przeciwnie. Syszysz, co si tam wyrabia? 
Byli ju w dziedzicu Krasiskich, a jeszcze goniy za nimi huragany braw, krzykw i 
piewa. Teatr rzsicie owietlony przybiera w ciemnej nocy podobiestwo korabia burzliwie 
eglujcego. Przed gwnym wyjciem toczyo si mnstwo pojazdw, suby, pachokw 
z latarniami do odprowadzenia pieszych, konnych laufrw z pochodniami i marszakowskich 
dragonw, trzymajcych w ryzie kupy swywolnego ultajstwa. 

 Znam Warszaw, ale nie imaginowaem jej tak zapaln  owiadczy Woyna. 
 Bo zna tylko grn socjet, popioy dawno zetlae, ale dopiero pod nimi, na spodzie 
taj si wielkie ary, wielkie czucia i wielkie dusze. 
 Nie neguj, a jeli z tak sam furi powstan do boju, biada wrogom! 
 I biada zdrajcom! Stratuj ich elazne stopy gniewu. Gdzie Biegaski? 
 pi w arsenale u Dobrskiego. Prbowali go zbudzi: klnie, kopie i pistoletami grozi. 
 Wyprzedzi mnie o sze godzin  szepn markotnie.  Razem ruszylimy spod Racawic! 
 Jake tam byo? Rozumiesz moj ciekawo? 
 Opowiem ci w domu. To jeno wiedz: Zwycistwo; Naczelnik  wdz; chopy  bohatyry! 
Przy bramie z dziedzica Krasiskich na Dug sta mocny oddzia piechoty z kozakami i 
jedn armat. Palili ogie, jakby na biwaku gdzie w polach. 

 Maj si na bacznoci  mrukn Zarba penetrujc jegrw. 
 W caym miecie strae zwikszone w czwrnasb. Weszli na Miodow, prawie ciemn 
i pust z racji rozkazu marszaka, by wszystkie sklepy zamykano rwno ze zmierzchem. 
Wczenie byo, zaledwie po smej. Sia drobny deszczyk, jakby przez sito. Boto chlupao 
pod nogami. Rzadkie latarnie daway skpe wiato. Pod Gdaskim Domem, gdzie kwaterowa 
Zubow, trzymaa stra pkompania grenadierw kijowskich w bojowej gotowoci. 
 Snad si lka wykradzenia przez wielbicielki  zauway drwico Woyna. 
 Co wiesz o tej rzekomej margrabiance? 
Woyna opowiada nie oszczdzajc jej pod adnym wzgldem, lecz pomimo ironicznego 
tonu i drwin zdradza zupen wiar w jej wrbiarstwo. Pokazywa si przy tym zabobonnym, 
jak prawdziwy ateista. Zarba sucha deliberujc rwnoczenie nad niepokojcym, go 

79 



pytaniem: Od kogo wie, co przywiz od Naczelnika? Ale przechodzc obok paacu Borcha 
mimo woli przystan. W apartamentach Izy byszczay wiata. 

 Wstpi na chwil do kasztelanowej  nagle zdeterminowa, sam nie wiedzc dlaczego  
jutro nie bd mia czasu. Daruj im, za godzin stawi si u ciebie z pewnoci. 
 Mwi si: kasztelanowa, a myli si: pikna Iza!  zamia si ironicznie.  Potrzebuje 
pociechy, cikie bowiem terminy na ni przychodz! 
 Nie wiem o niczym. C jej zagraa?  pyta ywo, ywiej nawet, nili chcia. 
 Spod Racawic wracasz, bohatyrze; zaraz to zna, skoro nie wiesz, jaki tutaj panuje pacz 
i zgrzytanie zbw i jaki ordynaryjny strach trzsie najpikniejszymi ydkami wielkiego 
wiata Warszawy! I to od dnia, w ktrym przysza wiadomo o krakowskiej insurekcji. 
Sodkie dnie polsko-moskiewskiego aranjuezu miny jak sen. Skonay nag mierci wsplne 
przyjacielskie promenady, baliki champtre, wizytacje, teatry amatorskie i miosne intrygi. 
Wszyscy gotuj si do ucieczki. Ju pani Zausk wysa Igelstrm do Krlewca. Ju wysi 
oficjerowie rwnie odsyaj swoje ony w bezpieczniejsze miejsca. Caa nasza grna socjeta 
wzdycha tskliwie do Petersburga! Ucieka tam, kto jeno moe! Najgortsi adherenci Moskwy 
nie poznaj na ulicach swoich wczorajszych socjuszw! Patrz si i boki mi pkaj ze miechu. 
Myl, e Zubow nie pozostawi szambelanowej na zmienne azardy wojennej fortuny. 
 miae przypuszczenia!  przerwa mu do raptownie.  Za godzin bd u ciebie. 
 Pamitaj: kamienica Roeslera, drugie pitro, i wejcie od Senatorskiej. Ja wracam na 
chwil do teatru, musz si porozumie z Konopk. 
 Mwi si: Konopka, a myli si: pikna Barssowa!  odda mu wet za wet. 
 Spudowae. Myli si: pikna panna Radzimiska! Oto prawda i wyznanie zarazem. 
 Radzimiska, siostra rotmistrza! Czy ja si nie przesyszaem? 
 Nie. Ale czemu przypisa to zdumienie! Czyby mia na ni jakie widoki? 
 Mam przecie narzeczon. Zdziwiem si jak gap. liczna panna  pilnie si wykrca. 
 A poniewa chciae drubowa, trzymam ci za sowo. Nie spniaj si! 
I polecia. Zarba wchodzc w dziedziniec paacowy obejrza si za nim i pomyla: 
 Skoro si dowie o historii z Zubowem, gotowa trajedia. Biedny chopak. 
I peen troski o przyjaciela wszed do paacowej sieni. 
 Ju od godziny oczekuj pana porucznika  oznajmi poufale stary, znajomy sucy. 
 Czekaj na mnie! C to znowu za facecje? Wstpiem zupenie przypadkowo. 
 Wszyscy zebrani s w bawialni pani szambelanowej. Jest i panna Terenia! 
Przelecia schody i jak wicher wpad do zacisznego pokoju. 
 No i macie go we wasnej osobie  mwia tryumfujco kasztelanowa caujc go czule 
na przywitanie  i przynosisz nowiny od Stasia! 
 Mam nawet list od niego. Kto pani kasztelanow uprzedzi o tym? 
 Moi przyjaciele wczoraj wieczorem  szepna z jakim zawiatowym umiechem. 
 Wic nie panna Luhlli?  pyta, owadnity jakby ciemn trwog. 
 Nie znam tej osoby nawet z widzenia!  wyrzeka z nieskrywan awersj. 
Obejrza si toncymi oczami. By w bawialni, siedzieli przy okrgym stole, w blaskach 
wiec poncych w biaych, farfurowych kandelabrach; patrzyli na niego przyjanie. Przemg 
to jakie mgnieniowe przymienie umysu, by moe powstae z przemczenia i przywitawszy 
si ze wszystkimi zasiad przy nich. Okazywali si dla niego uprzedzajco dobrzy i 
czuli. Marcin Zakrzewski z rozoonymi rkami, przemieniony na motowido, z ktrego Terenia 
zwijaa jakie barwne nici, ucaowa go serdecznie. Iza patrzya w niego oczami uwielbie. 
W bawialni byo ciepo i widno; ogie wesoo trzaska na kominku. Rozmawiano pgosem. 
Suba przesuwaa si bez szelestu. Wic po tygodniach, spdzonych na koniu, po 
biwakach, pochodach i bitewnych przygodach, po chodzie i godzie, poczu si naraz w lubej 
atmosferze rodzinnego domu. Szambelan zadysponowa obfity posiek i sam nakada mu z 
pmiskw. Iza czuwaa, by mu niczego nie brakowao. Przybrana w skromny dezabil zota


80 



wej barwy, z wosami gadko przyczesanymi nad czoem, a spitymi na karku w grecki wze, 
bya pikna t piknoci pierwszych lat dziewczctwa. Nie mg si jej napatrzy. Uderzaa 
mu do gowy jak wino. Nawet kasztelanowa mimo pospnej czerni i twarzy widmowej janiaa 
dzisiaj szczeglniejsz pogod. 

 Sta pisze, e Naczelnik zgani go i zarazem wyrni. Jak to rozumie? 
Opowiedzia, jak byo, nie szczdzc mu przy tym pochwa i szczerego uznania. 
 Wic stawa tak mnie i z takim azardem?  Sodka duma przepenia jej serce. 
 Bohatyrsko! Mam o tym szczegowe relacje  zaznaczy z naciskiem. 
Spojrzenia skrzyoway si nad jego gow w niemym porozumieniu. 
 To porucznik nie wraca spod Kociuszki?  wyrwaa si po swojemu Terenia. 
 Niestety, wracam tylko z Grabowa!  odpar spokojnie z pozorami najszczerszej prawdy. 
I korzystajc skwapliwie ze zboczenia rozmowy w t stron, narzeka na kopoty, jakie na 
niego spady wraz ze mierci ojca. Czy wzbudzi wiar, nie mg wymiarkowa, lecz tyle 
zyska, e rozmowa potoczya si w biecych materiach. Szambelan nie bez zoliwej intencji 
dokuczenia Izie wydrwiwa popoch, jaki si szerzy pomidzy towarzystwem polskorosyjskim, 
a w kocu powiedzia: 
 Przyjaciele obliguj, bymy na te straszne czasy wyjechali do Petersburga. Mog si tutaj 
powtrzy paryskie historie. O siebie si nie obawiam! 
 A ja zapowiadam, e z Warszawy si nie rusz  powiedziaa ze stanowczoci Iza. 
 Nie odpowiadam za nastpstwa. Przestrzegam, to moja powinno. 
 I ja nie wyjad, chocia kasztelan codziennie nalega  oznajmia kasztelanowa. 
 Ja si tam niczego nie boj i nigdzie nie uciekam  zadeklarowaa Terenia. 
 Pod komend Marcina nic nie grozi  rozmia si Zarba. 
 Mam jeszcze Knigowskich uanw  dodaa dumnie  tysic wiernych szabel i tatusia. 
 Zostajesz aktualnie w Warszawie i na duej  zwrcia si Iza do Zarby. 
 O ile rachuby nie zawiod, pozostan. I myl, i dla wszystkich bdzie w Warszawie 
pozosta najbezpieczniej. Chyba e kto ma cikie obrachunki z narodem... 
 A jak te straszne jakobiny pomorduj nas wszystkich?  wystrzelia Terenia. 
 Moe i niektrych pomorduj, nie wszystkich jednak  odpowiedzia artobliwie. 
 Bo wiem, jako spiskuj na samego krla! Ale niech si wa! Nasi uani ju s w Warszawie, 
dzisiaj przysigali na wierno krlowi, dadz oni bobu spiskowcom! 
 I panna Terenia bdzie bronia krla! 
 Do ostatniego tchu! I Marcin bdzie broni z gwardi!  zapewniaa gorco. 
 Marcin, a jeli do tego czasu znowu dostanie abszyt od panny Tereni?... 
achna si obraona i ucieka. Marcin pogoni za ni amfilad pokojw. 
Szambelan si podnis, jego nieodstpny Kubu przypomnia por lekarstwa. 
Pozostali we troje, ale kasztelanowa zapada w jakie odrtwiae milczenie nie odpowiadajc 
nikomu, moe nawet nie syszc ich gosw. 
Wybia wanie dziewita i Zarba podnis si do wyjcia. 

 Uciekasz? Tak ci pilno czy tak ci ze mn nudno?  spytaa bez ogrdek. 
 Pilno, czekaj na mnie o wyznaczonej porze. Uwierzysz, e wolabym pozosta z tob. 
 A tak mnie unikae!  powiedziaa ze szczeroci wielce kopotliw dla niego. 
 Od chwili, w ktrej mnie ostrzega, musiaem si kry, a potem wyjechaem. Boe, to 
jeszcze ci nie podzikowaem za ocalenie moje i towarzyszw! I nie wiem, jak to wyrazi! 
Stali przy sobie blisko, prawie si dotykajc piersiami. Zagraa w nim pijana, szalona dza 
pochwycenia jej w ramiona i caowania nabranych, purpurowych ust. Patrzya bowiem 
tak wyzywajco, bya tak kuszco pikna, tak zdaa si by gotow na wszystko, e w gowie 
mu si zakrcio. Powstrzyma si jednak i tylko ucaowa jej rce; byy chodne i nie oddaway 
ucinie. W oczach jej zabysa jakby mga ez. 

 Dzikuj ci ca dusz w imieniu ocalonych. Postpia wzniosie. 
81 



 Ciebie pragnam widzie wolnym, tylko ciebie...  posysza namitny szept. 
 Dug mojej wdzicznoci nigdy nie bdzie spaconym  sign po jej rk; cofna 
prdko. 
 Igelstrm wie o wszystkim i ma spiskowych w obserwacji  szepna  wiem, e ukadaj 
nowy regestr tych, ktrzy lada dzie maj by pochwyceni przez Baura. Czy jeste na 
nim wymieniony, nie wiem. To ci jeszcze chciaam powiedzie. Odpacisz mi, jeli bd wiedziaa 
o dniu wybuchu. 
 Jeszcze nie zdeterminowany, ale bdziesz wiedziaa  zapewnia gorco. 
 I niech si wszystek wiat zawali!  wyrzeka z niewysowion boleci. 
Zadra na ten jk rozpaczliwy, zbudzia si w nim jakby dawna mio, pena jeno wspczucia 
i litoci. Straszliwy al zaszarpa mu sercem. Staa przed nim taka bezbronna i aosna, 
taka dziwnie inna, bliska i jak siostra droga. Nic z tego nie wyrazi, nie mia, obawiajc si 
nieprzewidzianego obrotu. 

Ju przy drzwiach posysza za sob jej kroki, odwrci si wyczekujco. 

 Czy to prawda, e si enisz? Nie wierzyam pogoskom  spytaa otwarcie. 
 Mam narzeczon  odpowiedzia nieco wykrtnie, sam nie wiedzc dlaczego. Ale to pytanie, 
uderzajce jakby kamieniem, przywrcio mu rwnowag chwilowo stracon. Poczu 
si opancerzonym na wszelkie ciosy. 
 ycz ci szczcia!  powiedziaa cicho i odesza jako chwiejnie i bardzo powoli. 
Widzia, jak siada na dawnym miejscu, wspara si okciami o st i zy popyny z jej 
oczw cikimi sznurami pere. Dawaa im spywa, jakby krwi z rany miertelnej. Pakaa 
spokojnie, bez jkw i szlocha, beznadziejnie. 

C mia pocz? Uciek poruszony do trzewiw, zacinajc zby, aby nie zakrzycze z jakiego 
szarpicego blu. Wci mia przed sob jej twarz zakrzep na kamie i radlon strugami 
ez. Te jej zy zaleway mu serce zgryzot i wszystkimi furiami nagle zbudzonych alw. 
Kochaa go! Mia teraz oczywisty dowd. Ale nie chcia temu zawierzy. Krwawi serce 
wspominaniem jej zdrad i ycia, wydziera z pamici, zohydza przed samym sob i pomimo 
tego pakaa mu dusza nad grobem umarej mioci. Pakaa nad ni i zarazem nad sob. 

Woyna czeka zniecierpliwiony i natychmiast wyszli z kwatery. W drodze  margrabianka 
mieszkaa niedaleko, na Krakowskim obok kamienicy Wasilewskiego  Woyna j si spowiada 
ze swojej mioci. Mwi innym, nili zazwyczaj jzykiem i sposobem. Aniby kto 
rozpozna z jego sw pomiennych i tkliwych dawnego cynika, kpiarza i hulak. Nawet gos 
mu brzmia jakby flotrowers w noc majow, rozpiewan sowikw trelami, a zapachami 
kwiatw dyszc. Nie wyszydza adnej z takim arem, z jakim teraz wystawia t jedyn. 
By jej wyznawc i czcicielem. 

Zauway to Zarba pomimo swoich udrcze i spyta z nieukrywan irytacj: 

 Jeste ju po deklaracji? 
 Czekam sposobnej okolicznoci. Jeszcze si obawiam rekuzy. No, i jestem przymuszony 
przyprowadzi swoje interesa majtkowe do jakiego takiego adu. Na szczcie stryjaszek 
zapisa mi znaczne dobra w sandomirskim wojewdztwie. 
 Wanie wybrae por na miosne gruchania! 
 Na mio zawsze jest pora. Z maestwem tylko bywa inaczej. Nie myl ja o Hymenie 
teraz, pod grzmoty dzia, chocia zwoka mi nie na rk i nie do smaku. 
 Mona konkludowa, jako pewny jeste wzajemnoci. Moe to jaki dawny sentyment? 
 Poznaem j przed miesicem u pani Mokronowskiej i z miejsca utonem. Pewnoci nie 
mam, ale imaginuj sobie, e mi sprzyja. Bywa, i kobieta sama nie wie o swoim uczuciu, a 
do chwili wyznania amanta. 
 Musisz zna i jej brata rotmistrza? 
 Znam i przyznaj, e ten pan brat nudzi mnie setnie swoj traiczn twarz i opiniami parafialnego 
pedanta. Wydaje mi si by tpszym od swojego konia. 
82 



 Sd z gruntu mylny; to czowiek owiecony, jeno srodze dowiadczony przez ze losy i 
przeto pospny i zgryliwy. I panna te nie pierwsza lepsza z brzegu... 
Wiem, i to mnie a przeraa. Patrz na ni prawie codziennie i wci znajduj inn, niepodobn 
do wczorajszej. Humory ma tak zmienne, e ciko mi si poapa w sytuacji, bo raz 
mnie unika, odstrcza, swkiem nie zachci, to znowu szuka mnie i godziny cae przesiadujemy 
w najczulszej zgodzie. Mieszka obecnie u Barssowej; wiem od Konopki, jako czsto 
rozmawia z nim o mnie... 

 Miaa pono inklinacj do klasztoru, jaki czas bya w nowicjacie wizytek! 
 Wspominaa, braem to za panieskie fantazje; co to dzisiaj chce klasztora, jutro pragnie 
umiera, pojutrze wyj za krlewica, za koczy si now rob od azarewiczowej i tacami 
przez trzy dni z rzdu. Znam ja te panieskie faramuszki. Jeli jednak zajdzie okoliczno, 
stocz o ni walk choby z Panem Bogiem i nie oddam.. 
 Suchajc ci myl: To mwi kto drugi, nie Woyna. I zdumiewam si przemianie. 
 Mniemasz, jakom doszcztnie zbarania? Chwal sobie ten stan gupawej szczliwoci. 
Czy wiesz, e panna Zofia strzela z pistoletu jak mao kto? I wiczy si w tym niestrudzenie. 
 Z tak nie zadziera, bo w eb palnie z lada przyczyny. Krzywdy nie daruje  szepn Zarba. 
Stanli pod niskim, zaledwie pitrowym domkiem, wcinitym pomidzy wysokie kamienice. 
Na odgos koatki otworzy im sucy z kolaw ojwk w rku. 

 Tutaj koczy si moja misja. Niech ci dalej sprzyja fortuna  oznajmi ywo Woyna. 
 Nie idziesz ze mn? Byem pewny twojej asysty. 
 Powiedziano: Woyna zna drog. Woyna te speni powinnoci i teraz rusza w swoj 
stron  zamia si z jego zakopotania, popchn nieco do sieni i zatrzasn za nim drzwi. 
Sucy poprowadzi go na pitro i odda olbrzymiemu pajukowi, przybranemu z wgierska, 
ten za otworzy przed nim wyzocone podwoje biaego salonu rzsicie owietlonego. 
Zarba wszed posuwicie i zatrzyma si na rodku, wodzc zdumionymi oczami dokoa  
nie byo nikogo. Salon by urzdzony ze smakiem i nie lada przepychem. Lni cay od biaoci, 
zwierciade i zota. Pawimenty wykadane drzewem ranym daway podobiestwo kobierca 
bogatego barwami. Drzwi byy zamaskowane zwierciadami. Na suficie amorki, splecione 
wiecami r, plsay radonie na ce penej motyli. Upajajcy zapach hiacyntw biaych 
rozchodzi si z przecudnej ardiniery, dronej w marmurze zotawym. Meble o wyszukanych 
ksztatach, zocone, byy obcignite bladoliliowym bawatem, dzierganym w kwiatuszki. 
Cztery kandelabry z farfuru, stojce w rogach na postumentach, obficie siay wiatem. 
Jedna ze cian dwigaa naturalnej wielkoci portret Stanisawa Augusta z jego lat dawniejszych. 
Przedstawia piknego modzieca w stroju francuskim, rozpartego w zocistym karle 
przy stoliku, na ktrym leay rkawiczki, laska i kapelusz. aboty, koronkowe manszety, 
diamenty, biaa peruka w misternych puklach, bkitny frak w zoty rzucik, sodkawy 
umiech, wypieszczone rce, biae kiuloty z pkiem wstek przy kolanach i niedbaa, wzgardliwie 
leniwa poza daway obraz jakiego wymuskanego panitka. Jeno e mdre, wyraziste 
oczy kciy si z tym strojem wykwintnego modnisia. Patrza krl, ujawniony w postaci prawego 
muscadina, ulubieca dam i bohatyra buduarw. Patrza majestat spord jedwabnych 
achw i wiecide. Ta dziwna dwoisto nadawaa portretowi szczeglny urok. 

Dojrza to Zarba nie mogc si napatrze do syta. Odchodzi i znowu powraca. Te krlewskie, 
przenikliwe oczy przykuway go do miejsca. 

Dopiero odgos jakich krokw zbudzi go z medytacji. Jaka Murzynka czarna jak noc, w 
czerwono-tych szatach, skonia si przed nim zapraszajc wymownym gestem do pjcia 
za sob. I powioda go amfilad maych, ciemnych pokojw. Na jego pytania odpowiadaa 
francuszczyzn, z ktrej nie poj ani jednego sowa. Szed wielce podekscytowany niezwykoci 
sytuacji i tajemniczoci. Przechodzi jakie korytarze, jakie schodki wybite w mu


83 



rach i prowadzce na d, to w gr, e po paru minutach zupenie ju nie rozeznawa, gdzie 
si znajduje. Wreszcie otworzya drzwi do niskiej, sklepionej izby. Znalaz si w mrokach, 
przesianych czerwonawym brzaskiem. W ogromnym kominie naronym, pod nisko zwisym 
okapem arzya si kupa wgli, owiana bkitnawym pomieniem. W tych blaskach rozpozna 
margrabiank, siedzc przy samym trzonie, z kartami w rkach. Wskazaa mu miejsce naprzeciw 
siebie. Czarna wiedma przyniosa stolik i postawia go midzy nimi. Margrabianka 
stasowawszy karty rozkazaa mu je zebra lew rk i trzy razy. Uczyni posusznie. Rozkadaa 
je w gbokim skupieniu. Dwa nienej biaoci koty z czerwonymi oczami skoczyy jej 
na kolana i zwinwszy si w puszysty kbek mruczay monotonnie. 

 Przeszo!  wyrzeka tak obcym zgoa gosem, e zadra ogldajc si mimo woli. 
Zacza czyta z kart jakoby z ksigi dzieje jego przeszoci. Nic si nie ukrywao przed jej 
strasznym widzeniem. Niekiedy badaa lini jego doni. Chwilami czu w sobie lodowate 
groty jej spojrze przeszywajcych. Opowiadaa nie pomijajc niczego. Wzbudzia w nim 
pami caego ycia. Przesuwa si widmowy korowd lat przeszych, pomarych zdarze, 
mioci, uniesie, zgiekliwy tum tego, co byo, zapomniane majaki. 

 Co to jest? Skd ona wie? Zali takim byem? Zali to moje dzieje?  zdumiewa si coraz 
gbiej udrczony. Przeglda si, jakby w czarodziejskim zwierciadle, nieubaganie odbijajcym 
zarwno zo, jak i dobro. Nie oszczdzaa jego dumy ni prnoci zdzierajc wszelkie 
osony pozorw. Jej zimny gos mia wist batoga i rani bolenie. 
Jeszcze nie zebra rozpierzchych myli, gdy stasowawszy nowe karty oznajmia sucho: 

 Teraniejszo!  Karty upaday z szelestem jak obumare licie jesieni. 
Sta na wiotkiej krawdzi pomidzy otchaniami wczoraj a przepaciami jutro. Jeszcze 
wszystko mia ywe w sercu i pamici. Sprawdza z bijcym sercem histori prawie kadego 
dnia. Pokazywaa je w przemijajcej prawdzie. Odkrywaa udzia w spisku, wypraw do Parya, 
stosunki z Iz. Nie zapomniaa o Krakowie ni Racawicach. 

Sucha zdrtwiay i przeraony tym jakim okropnym rabunkiem, jaki si spenia nad jego 
dusz. Poczu si obnaonym do najtajniejszej nagoci. Pali go jaki niewytumaczony 
wstyd. Nie mia spojrze na ni. Cierpia, jak musz cierpie wystawieni pod prgierzem. 
Czu si obdartym i niezmiernie pokrzywdzonym. Nie mia ju nic swojego i tylko dla siebie. 
A przy tym groza zjeaa mu wosy na gowie i strach dziki, obdny chwyta za gardo elaznymi 
pazurami. 

 Przyszo!  zabrzmia daleki, jakby z przestrzeni pyncy gos. 
Ostatnim wysikiem chwyci j za rk i wyszepta bagalnie: 
 Nie mog! Boj si!  zby mu szczkay i miertelny chd przejmowa serce. 
Zdaa si nie sysze i klasna w donie. Czarna wiedma postawia na stole wielk 
krysztaow kul, napenion bezbarwnym pynem i okrywszy wrk ciemnym paszczem, 
zahaftowanym w srebrne znaki zodiaku, ja sypa na wgle jakie suche zioa. Buchny 
gstymi dymami, rozszed si odurzajcy, gorzkawy zapach i zielonawa mga wypenia izb 
pokrywajc wszystko rozdrganym, poyskliwym tumanem. 

Margrabianka wycigna rce nad kul i szepcc jakie niezrozumiae sowa patrzya w 
kryszta dug chwil, a w pyn zacz mtnie, burzy si i pryska. 

 Jeli masz mne serce, spojrzyj: zobaczysz, co ci zapisao przeznaczenie. 
Umilka, oczy si jej zawary, zesztywniaa w tej pozie, nawet krwawe usta pobielay na 
ptno. Wzburzone wosy, poprzeplatane perami, przybray podobiestwo ww. 

Kula zagraa barwami tczy i wiecia, jakby utajone w niej soce rozbyso. 

Spojrza i ju nie potrafi si oderwa. 

Widzia w gbi krysztau jakiego czowieka okutanego w paszcz, z kapeluszem nasu


nitym na oczy i w czarnej masce na twarzy, a siebie stojcego naprzeciw. Krzykn z podziwu! 
Przyglda si samemu sobie! Nieznajomy co mwi. Kto to moe by? Zna skdci 
ten gos. Obraz znikn, nim potrafi skupi uwag. Ujrza si w arsenale wpord spisko


84 



wych. Noc, prowadzi Iz jakimi zaukami, przelatuj kozacy. wit na niebie, dzwony bij, 
dalekie strzelania, krzyki, bitwy, ulice, poary, trupy i krew. Woyna z okrwawion Radzimisk 
na rkach! Jakie tumy na ulicach! Jakie sceny niezrozumiae, jakie zdarzenia, w ktrych 
widzi siebie, a zgoa nie pojmuje zwizku ze sob. Obrazy lec jakby na skrzydach byskawic; 
nie potrafi nawet zapamita, ju patrzy na siebie jak na obcego i obojtnego. Ale 
majaki ludzi, spraw, miejsc i zdarze przepyway wci rwcym potokiem, coraz jeno bledsze, 
dalsze i bardziej mu niepojte. Czu si ju miertelnie wyczerpanym, ledwie si trzyma 
na nogach i wsparszy si o stolik, jakby zamierajcymi oczami patrzy na dziwn scen: jaka 
bitwa wrzaa dokoa, otoczya go czer kozacka, broni si szabl; pka, chwyta wic z 
ziemi karabin, grzmoci kolb, odpiera ciosy; nacieraj ze wszystkich stron i naraz dosta pik 
w twarz, kto go paaszem rbie przez gow, kto piersi przebija bagnetem. Wypuci bro i 
pada na kup trupw! Ju nic wicej nie widzi, w oczach robi mu si ciemno, brakuje tchu, 
nogi si uginaj, odbiega przytomno i pad ciko na ziemi jak koda. 

Kiedy otworzy oczy, margrabianka siedziaa przy nim z rzewicymi solami. Porwa si 
na nogi srodze zawstydzony i gorco si sumitowa. Pooya palec na ustach. 

 Kto pragnie pomwi z panem, ale musisz da parol na sekret. 
 Na niewidzianego! W jakieje materii ma by rozmowa i z kime? 
 Moesz mu waszmo zaufa. A jeliby to by ten, ktrego widzia przed chwil? 
Pami niedawnych widze buchna mu do mzgu panicznym strachem, zerwa si 
gwatownie do ucieczki, ale nie zdy, bo wanie stan przed nim w nieznajomy, obtulony 
w paszcz, z kapeluszem nasunitym na oczy i w czarnej masce. Zarba cofn si przeraony, 
przetar oczy i obejrza si dokoa. Nieznajomy siedzia naprzeciw niego. 

 Siadaj, poruczniku, chwiejesz si na nogach  ozwa si uprzejmie. 
Boe, ten sam gos znany mu skdci! Te same ruchy i postawa! 
 W trzy dni zrobie drog spod Krakowa, kawalerzysta z ciebie nie lada. 
 Byle pachoek tego samego dokona!  odmrukn burzc si nagle. 
 Czy raport Kociuszki o bitwie racawickiej bdzie opublikowany powszechnoci? 
 Waszmo bierze mnie na spytki?  achn si zgniewany ju nie na arty. 
 Obliguj gorco tylko o respons. 
 Nie rozpowiadam sekretw pierwszemu lepszemu  wybuchn opryskliwie, bowiem 
scen wre i przemczeniem doprowadzony do denerwacji nie panowa ju nad sob  zachodzi 
jaka omyka. Waszmo bierzesz mnie za kogo drugiego. Ja nic nie wiem o jakim 
raporcie Kociuszki, o bitwie racawickiej pierwszy raz sysz i znikd nie przyjedam. A 
zreszt nie myl si suplikowa. 
 Estymuj tak ogldno; nie wykrcisz mi si jednak, wiem o tobie wszystko... 
 Udaw si tym wapan, a mnie poniechaj. Dosy mi tej krotochwili. Widz napltan kaba, 
jakby na reducie: tajemnicze podziemia, mistyczne przepowiednie, czarodziejskie sztuki, 
jegomo w masce i dziwne indagacje. Nie wiem, jaki jest cel tego wszystkiego, i dochodzi 
nie bd, ale bd wapan zdrw i do tej zabawy poszukaj sobie innego. Ja nie twojej 
maci  ruszy spiesznie do drzwi. 
 Nie wyjdziesz bez mojej woli  zagrzmia za nim wadczy, rozkazujcy gos. 
Odwrci si gronie jak bik napastowany i stan naraz niby wronity w ziemi. 
Krl we wasnej osobie siedzia przy kominie, bez maski ju i kapelusza. Pozna go z 
pierwszego rzutu oka i wielce skonsternowany niespodziank spry si w powinnej postawie 
i z nachmurzon twarz zaszepta: 

 Najjaniejszy panie, anim imaginowa o takim honorze! Pokornie suplikuj o przebaczenie. 
 Ognisty z ciebie kawaler i kliwy jak osa. Siadaj przy mnie bez ceregieli. Fatigatus, widz, 
jeste, nogi ci dr, poblade. Siadaj! 
 Czyni to jeno na wyrany rozkaz  opad na wysunity trzon komina, bokiem do ognia. 
85 



 Zachodz takie okolicznoci, e potrzebuj pewnych wiadomoci... ty je wiesz... 
 Bylem je zna i mg powiedzie, pytaj, najjaniejszy panie!  szepn lodowato. 
 Daj ci moje sowo, jako wszystko, co mi powiesz, bdzie pogrzebane midzy nami. 
Zarba struchla, rzsisty pot wystpi mu na czoo i trwog zaomotao serce. Chwila stawaa 
si osobliwa i szczeglniej cika. Jak ma sobie postpi? Wszak pyta go krl i w materiach, 
ktre chowa w skrytoci, pod pieczciami przysigi. Musi odmwi posuszestwa. 
Nikt nie jest mocen zwolni go z raz danego sowa. Wprawdzie krl obiecuje parol na sekret. 
Ale od zachowania tajemnicy zaley powodzenie insurekcji, podnoszonej przeciwko jego 
socjuszom i jemu. A moe zawierzy krlewskiemu sowu? A jeli wyda Igelstrmowi, eby 
ocali siebie i zarobi na wzgldy imperatorowej! Nigdy! Nigdy! Wiroway w nim myli podobne 
gwatownym, olepiajcym byskawicom, a nagle zdeterminowa i opanowawszy 
wewntrzny dygot odpowiedzia z wielk godnoci i przejciem: 

 Najjaniejszy panie, powinienem ci posuszestwo, ale jeszcze wicej powinienem ojczynie. 
Odpowiem na to, na co mi pozwoli przysiga, dobro sprawy i mj honor. 
 Taki to!  szepn niemile dotknity krl i zrzuciwszy z ramion paszcz j niecierpliwie 
przemierza izb. Tar czoo, zna w nim byo jakie wahanie; kilka razy przystawa przed 
nim i odchodzi, nie mogc si na co zdeklarowa. Trwao to niedugo, lecz Zarbie wydawao 
si nieskoczonoci. Sta sprony, gonic za nim oczami. Burza znowu sroya mu si 
pod czaszk. Wszystko, co by kiedy o nim wiedzia, sysza i myla, powstao teraz w pa-
mici, wzmoone jeszcze. Stawia go przed trybunaem swojego sumienia i niemiosiernie 
osdza. Zda si by jego sdzi i zarazem katem. 
 Chce mnie pocign za jzyk i wyda aliantom  myla nienawistnie.  Niedoczekanie 
twoje, krlu!  szydzi zacinajc si w sobie na kamie  nie przemienisz mnie na swojego 
konfidenta, krlu!  sroy si coraz zacieklej  nie stan si ja Judaszem!  woa wynios 
wzgard, uwaa go bowiem za generaln przyczyn wszystkich klsk Rzeczypospolitej, za 
najgorszego z parycydw. I byby z przyrodzonej porywczoci skoczy mu z tym do oczw i 
wypowiedzia bez ogrdek, gdyby nie ten jaki majestat, bijcy od niego, i poszanowanie, 
zaszczepione w duszy od dziecistwa dla pomazaca. A przy tym, kiedy znowu zasiad przed 
kominem w brzaskach ognia, znalaz go dziwnie zmienionym, budzcym raczej wspczucie 
nili nienawi. Widzia przed sob starego czowieka, pochylonego pod brzemieniem lat i 
zawodw, o twarzy obrzkej, zrytej troskami i wargach spalonych gorczk. Mdre, wyraziste 
oczy zamglone smutkiem wbi w ogie i co medytowa. 
Przybrany by skromnie w kadecki granatowy mundur z czerwonymi obszlegami, przy 
prostej szpadzie. Zarba widywa go na posiedzeniach sejmowych, na paradach rnych, na 
kadeckich uroczystociach, na promenadach i zawsze jako krla, otoczonego przepychem, 
pomp, pokorn cib dworakw i penego majestatu, i wyniesionego ponad powszechno! 
Zasi teraz pierwszy raz w yciu patrza na niego jak na czowieka, tylko szczeglniejszym 
losem wyniesionego na tron, i czucia jego przybieray obrt yczliwszy. 

Naraz krl wyprostowa si i uczyniwszy znak masoski mistrza rzek haso: 

 Szabaleth! 
Zarba jakby poderwany nadludzk sil rzuci si ku niemu i odpowiedziawszy znakiem 
wtajemniczenia, stopnia i hasem skoni si przed nim trzy razy wedle ceremoniau i wyrzek 
guchym, schrypnitym ze wzruszenia gosem patrzc mu pilnie w twarz: 

 Posuszestwo a do mierci, mistrzu i bracie. 
 Siadaj przy mnie, pomwimy otwarcie. Nie moge odpowiedzie krlowi, to zawierzysz 
bratu. Wprawdzie to nie na kapitule, ale mam prawo da od ciebie na kadym miejscu. 
 Posuszestwo a do mierci, mistrzu i bracie  powtrzy przyjt formu. 
 Wic ci rzekn: Zapomnij o krlu, zapomnij nawet o mistrzu, a mw do mnie jak do 
brata, jak by mwi ze swoj dusz i sumieniem, jak by si wyznawa na spowiedzi. Chc 
usysze prawd, szczery sd, opini nie zmcon adnymi wzgldami, czowieczy gos!... 
86 



Co si dziao w Zarbie, niepodobna tego odda w mowie. Sysza, widzia, czu, rozumia, 
a razem wydawao mu si to niepokojcym snem i jakim diabelskim omanem, jakby dalszym 
cigiem widze w krysztaowej kuli. Myla, i to, co si stao przed chwil, na aden ludzki 
sposb nie jest podobne prawdzie. A jednak bya to rzeczywisto, bardziej wstrzsajca jego 
trzewym umysem nili czarodziejstwa margrabianki. Krl pokazujcy si mistrzem loy 
masoskiej! Krl szukajcy tajnej rozmowy z prostym porucznikiem! I do tego w takich okolicznociach! 
Miao to pozr fantastycznej bajdy! Ale nie pragnc ju tego zgbia ni bra 
na rozwag sta si powolny rozkazom mistrza. Czu si przymuszonym do posuszestwa. 
Zwar si jeno w czujnoci, jak czasu bitwy, na ciosy, mogce uderza z nieprzewidzianej 
strony. Wzrosa te w nim podejrzliwo i zatarga guchy niepokj przed niewiadomem. 

 Mam relacj o tobie i twoich peregrynacjach po wiecie  zacz krl przegldajc w 
wietle komina jaki regestrzyk.  Azardowae si  podnis oczy na niego. 
 W dobrej sprawie, najjaniejszy panie!  mrukn, niemile dotknity jego wyznaniem. 
 Nic ci te nie wypominam! Pokazuj tu ciebie jako mojego jawnego wroga, lecz i zarazem 
jako czowieka w sprawach publicznych nie szukajcego fortuny ni wasnego wyniesienia. 
I wiem, jakim hodujesz maksymom. Nie eksplikuj si, kademu chtnie pozostawiam 
jego opini. Jeste synem miecznika Zarby? 
Ledwie odpowiedzia, tak nim poruszyo to niespodziane pytanie. 

 Szczeglne!  zaspi twarz patrzc w jak dawno odesz przeszo  dziwnie si plecie. 
Znaem kiedy twego ojca  doda krl ywo  wyniosy to by szlachcic i zmiennych 
humorw; zali yje jeszcze? 
 Niedawno zamkn oczy! Cae podlaskie wojewdztwo opakuje go szczerymi zami 
alw!  powiedzia, podraniony krlewsk wzmiank i jej tonem. 
 Pomimy przykre materie. Wezwaem ci na rozmow, bo przekadam otwartego nieprzyjaciela 
nad podchlebcw. Wzbudzie we mnie wiar. I powtarzam, mw ze mn, jak by 
rozmawia ze sob, bd echem powszechnych mniema. Wiele spraw nie dochodzi do mnie, 
a powinienem wiedzie o wszystkim. Czasy s brzemienne w nieobliczalne nastpstwa. wiat 
si trzsie w posadach. Padaj trony i ludzko pragnie nowym bstwom wznosi nowe otarze. 
Nie rozstrzygam, zali si ziszcz marzenia filozofw. Moe to jeno wieczny sen o szczliwoci 
ludzkiej. Wic znajduj naturalnym, e i my pacimy ciki haracz powszechnemu 
zamtowi. Polska znalaza si na tragicznym pograniczu czasw, jakoby na krawdzi dnia i 
nocy, a e skcona do gbi, saba i rozdarta, acno sta si moe upem mocniejszych! I ju 
nie wiadomo, skd wyglda ratunku!  zaama bezradnie rce. 
 Musimy go nale w sobie!  rzuci porywczo nie baczc na etykiet. 
Krl, jakby tego nie syszc, cign dalej z bolesnym naciskiem. 
 A na domiar zego genera Kociuszko podnosi agiew wojny domowej, ktrej nastpstwem 
by musi ostateczny upadek i podzia kraju. 
 Wojny domowej?  przerwa mu Zarba  insurekcja nie jest wymierzona przeciwko tobie, 
najjaniejszy panie, ani przeciwko panujcym stanom, bo jej witym hasem: wolno, 
cao i niepodlego!  wstrzyma si raptem, zbyt wiele byo do powiedzenia. 
 A c Kociuszko zamierza uczyni ze mn?  podchwyci prdko krl. 
 Nie wiem  odpar szczerze  nie wyznawa si w tym wzgldzie w mojej obecnoci. I w 
gwnej kwaterze nic w tej materii determinowanego nie syszaem. Wiem tylko, e Naczelnik 
poza sprawami aktualnymi chtnie i czsto dyskuruje o Polsce na wzr amerykaskiej 
republiki uksztatowanej! Jego to ulubiona myl! 
 Wic nie gotuje mi doli Ludwika XVI?  wraca uparcie do tego przedmiotu. 
 Znalazem go dalekim od terrorystycznych opinii. Czowiek to wzniosego ducha! yje 
myl podwignicia Polski i uszczliwienia ludzkoci. Prawdziwy filantrop. 
 By moe. Kotaj jednak z klubem Obrocw Wolnoci spiskuj przeciwko mnie. 
87 



 Za generalny cel uwaaj walk z tyranami. Pragn przeksztacenia Polski sposobami, 
jakimi zwycia francuska rewolucja. Walcz o prawa czowieka i obywatela Umow spoeczn 
J. J. Rousseaua przyjli za ewangeli. Progresj i szczcie ludzkoci maj za najwysze 
prawo. Chc panowania cnoty i rozumu. Za haso wzili: wolno i rwno!  objania 
ywo, lecz bez widocznego zapau 
 Wszystko, co wiedzie do zniwelowania, wiedzie do sytego barbarzystwa  szepn do 
cierpko krl.  Powiedz, ktrzy tak skwapliwie wycigaj rce po krlewskie gowy? 
Pado kilkanacie nazwisk, a w pierwszym rzdzie: Kotaj, ksidz Dmochowski, ksidz 
Meier, dAloe, Maruszewski, Konopka, Pawlikowski i mniej znani. Z wojskowych nie wymieni 
ani jednego; nie chciay mu przej przez gardo, dusi si nimi. 

 Nie obcy mii ten katolog, spodziewaem si tylko uzupenienia. 
 Wielu nie pamitam  submitowa si pokornie  wielu nie zmam, a wielu pokazuje si 
na zebraniach pod mask. 
 Wiem i o damach, jakie uczestnicz w tych krwawych sabatach. 
 Widywaem je zawsze zamaskowanymi. Wyrniaj si zapalczywoci, z jak domagaj 
si egzekucji wszystkich pomawianych o zdrad. Pozwl mi doda, najjaniejszy panie, 
e na wielu punktach rozchodz si z klubistami  doda szczerze. 
 Znam pomidzy nimi takich, ktrzy jedn rk wycigaj do mnie po aski, a w drugiej 
chowaj pugina na okoliczno odmowy. ebrz i gro. Tacy przybieraj potem postacie 
Koriolanw i swoje cnoty i mio ojczyzny szumnie obnosz wrd powszechnoci. Znam i 
te pisma burzce przeciwko mnie. Nazywaj mnie nieprzyjacielem ludzkoci, tyranem, daj 
mojej gowy, bo nie chciaem opaci ich milczenia. Nikczemna kunica, pryskajca jadem 
obmowy i faszw! 
Zarba sucha ze cinitym sercem i z nachmurzon twarz. 

 Znam co do jednego ca t zgraj paszkwilistw i nie mog przeszkodzi ich plugawym 
faszom i haniebnym oskareniom. W Polsce po staremu wszyscy maj prawo strofowania 
krla, jeno krl jest poza prawem nawet wasnej obrony i nie moe, jak tylko kupi dla siebie 
sprawiedliwo! Chc w nim widzie jedynie szafarza faworw i ask. Chc go mie kuk, 
by snadniej si nim posugiwa dla swojej wygody i partykularnych profitw. Z tronu syszy 
si tylko jeden gos: Dawaj! i wida jeno drapienie wycignite rce. A potem krzycz tym 
goniej: Rozdaje Rzeczpospolit, trwoni dobro powszechne. Snad po to, aby si stao, jak 
gdzie powiedziano: Za podany chleb wemiesz kamieniem. I niedaleko mi szuka przykadw. 
Exemplum prawie cay kor artylerii, aktualnie konsystujcej w Warszawie. 
Zarba poruszy si gwatownie, zaczepia jego przyjaci i socjuszw. 

 Szczeglniej gro si przeciwko mnie wanie ci, ktrych z nikczemnego stanu podniosem 
do prerogatyw nalecych si tylko urodzonym. Nie aowaem dla nich ofiar wasnej 
szkatuy ni zabiegw przed stanami, by ich fortragowa na wysze szare. I pozyskaem najzacitszych 
nieprzyjaci. 
 Najjaniejszy panie, faszywie ci przedstawiono  zacz gorco Zarba. 
 Zali niewdziczno jest jedyn cnot Polakw?  cign krl nie zwaajc na jego sowa. 
 Nie obronisz! Zreszt nie al si, stwierdzam jeno jeden z tysicznych dowodw niewdzicznoci. 
ycie strawiem na zabiegach koo dobra Rzeczypospolitej, a nie doczekaem 
si innej nadgrody jak nieufno, oskarenia i niezrozumienie. Jaka gboka przepa mnie 
dzieli od powszechnoci. Za wszystko ze mnie winuj! Dlaczego? Za co? Pytam, odpowiedz 
szczerze! 
 Rozkazujesz, najjaniejszy panie, i winienem ci posuszestwo, ale... 
 Odmy etykiet na stron, nie pora na ni  ostrzega zniecierpliwiony. 
 Przede wszystkim nie mog darowa zdobycia tronu protekcj imperatorowej. 
 A kiedy to w Polsce osigano koron bez pomocy ociennych potencji? A kiedy to 
wola narodu wynosia na tron, a nie opacone gosy elektorw! Mw dalej! Mw! 
88 



Zarba j z oniersk otwartoci i cale nie dobieranymi sowy opowiada grzechy, o jakie 
powszechno oskaraa krla. Byy pomidzy nimi cikie, wci ywe w pamici, a 
przy lada okolicznociach wypominane na sejmach i sejmikach. Byy i przewiny, o ktrych 
dziwne powieci rozchodziy si po dworach siejc wzburzenia i gniewem zapalajc cnotliwe 
serca. Ale byy i takie zgoa niepodobne do prawdy, a rozsiewane na ucho, pod pieczci tajemnicy. 
Zarba, wychowany w domu nieprzyjaznym krlowi, gdzie skwapliwie zbierano 
wszystkie bajdy, formujc z nich coraz cisze oskarenia, by istotnie doskonaym echem 
malkontentw. A e i sam przyuczy si widzie w krlu sprawc wszelkich klsk Rzeczypospolitej, 
wic jego relacja miaa gorzki posmak bezwzgldnej szczeroci. Wypowiada 
wszystko bez oson. Zrazu nawet satysfakcjonowaa go ta rozkosz smagania samego majestatu. 
Pastwi si rozumiejc, jako dokonywa znacznego czynu. A litania owych wypominkw 
cigna si od pierwszego rozbioru a do dni ostatnich. Kad mu na gow koron, uwit z 
cierni nieszczliwego panowania, i okrywa purpur, na ktrej wypisyway si dzieje niezatartymi 
goskami: Pierwszy rozbir! Rzdy Repnina! Wywiezienie senatorw! Sprawa Ugromowej! 
Powolno na kade skinienie carowej! Zgniecenie przy jej pomocy konfederacji barskiej! 
Marnotrawstwa dbr koronnych! Faworyci! Haniebne rzdy Poniskiego! Konszachty z 
ssiednimi potencjami! Zamachy na wolno! Wojna 1792! Akces do targowicy! Sejm grodzieski! 
Ratyfikacja traktatw rozbiorczych! 

Wylicza bez zajknicia, lecz w jakiej chwili dojrzawszy krlewsk blado urwa. 

 Prosz ci, nie kaoluj mnie, mw!  posysza dobrotliw zacht. 
Krl sucha na pozr spokojnie usiujc nie pokazywa po sobie tej mki biczowania, jaka 
nim targaa. Nawet umiech przywoa na zbielae wargi, przesmutny umiech upokorze, a 
oczy gray mu coraz boleniejszymi poruszeniami duszy. Chwilami zwiera si w sobie i 
przytaja jakby przed razami; na prno jednak, bowiem niebaczne i zuchwae sowa Zarby 
smagay nielitociwie, dosigajc najtajniejszych zakamarkw. Sdy i oskarenia, jakie by 
sysza, wdeptyway go po prostu w boto niby nikczemny achman, tak splugawiony zbrodniami, 
e godzien jedynie wzgardy. Nieacno przyszo mu uwierzy, jako to o nim samym 
mowa, jako to jego wasny konterfekt w tak hydliwej malowany postaci! Ale uwierzy by 
przymuszony. 

Krl w nim cierpia, cierpiaa duma, lecz najsroej cierpia sponiewierany czowiek. 

Zarba cign dalej, ale ju wiele pomija, wybiera agodniejsze sowa i zaczyna go 
oszczdza. Jaka niepojta lito zbudzia si w jego sercu. Ju aowa swojej powolnoci 
jego rozkazom. Poczu jaki przykry niesmak. Czsto mary mu sowa na ustach. Zachwiay 
si w nim nagle dawne wiary, jakie mia w tym wzgldzie. Stao si bowiem, e wypominajc 
krlewskie winy przeciw narodowi w tym zarysie zawierajcym dzieje haniebnych lat kilkudziesiciu 
spostrzega coraz wyraniej obraz drugi, nierwnie ogromniejszy i bardziej wstrzsajcy 
 obraz caej polskiej spoecznoci. Czyme by krl w tym rozlegym stafau? Jednym 
z milionw ludzkiego mrowia czy te jedynym sprawc powszechnej doli? Kt potrafi da 
respons? Nowa udrka cisna mu serce i odebraa gos e siedzia milczcy, szarpany jeno 
wtpliwociami wasnego sumienia. 

 Krlowi w Polsce nie wolno niczego a odpowiada za wszystko!  posysza naraz gos, 
przejty niechci i nieskrywanym alem.  Potwierdzasz, com ju by rzek: Niewdziczno 
to jedyna cnota Polakw  dorzuci jeszcze. 
Ta gorzka konkluzja nie dopuszczaa zdawkowego responsu. Przykre milczenie zapanowao 
pomidzy nimi. Zarba postanawia ju nic nie mwi, siedzia osowiay i wielce ze 
siebie nieukontentowany, za krl zacz si promenowa po izbie. Gin w panujcych mrokach 
i co pewien czas wynurza si w brzaskach dogasajcego ognia bladym zarysem widma; 
gruby kobierzec nie dawa sysze jego krokw. Dopiero po dugiej chwili zaklaska w donie 
i komu w ciemnociach rozkaza: 

 Dorzu do ognia: zimno! 
89 



Czarna wiedma wypeza skdci i po chwili buchny ywe, radosne pomienie, jawic 
przed oczy cae wntrze izby, wybitej chiskimi, tymi makatami w bkitne smoki, e wydawaa 
si by kopulastym namiotem. W gbi naprzeciw komina i na niskim otarzu z farfuru 
niebieskiego siedzia zocisty Budda ogromnej postaci, z rkami splecionymi na obwisym 
brzuchu. Wiedma zapaliwszy przed nim kadzielnice znikna bez szelestu. Wykwity strugi 
dymw roznoszc przejmujce zapachy pima. 

 S prawdy, ktre pojm dopiero przysze pokolenia  zacz znowu krl siadajc na 
dawnym miejscu  i winy mogce by poczytywane za zasugi... 
Zegar nad kominem wybija jak pn godzin, hucza niby uderzenie gonga. 

 Prawda nie ma ojczyzny, przeto bywa traktowana jak uprzykrzony wczga! Zabobony 
i ciemnota oto jedyni tyranowie ludzkoci  mwi patrzc w ogie i grzejc rce; potem za z 
wolna i z namysem pocz objania te grzechy przeciwko ojczynie, o jakie pomawiaa go 
powszechno. Bya to obrona jakby przed trybunaem wasnego sumienia zanoszona. Zwraca 
si do Zarby, ale odpowiada raczej sobie i swojej zaniepokojonej duszy. Broni si 
oskarajc zarazem powszechno. Jego sowa, dyszce szczeroci, przebyskiway ostrzami 
jadowitej wzgardy i wyniosoci. Nawet w eksplikacjach taia si by moe suszna duma 
niezrozumianego czowieka. Chwilami zabiera gos poniony majestat. Mwi jak do rwnego 
sobie umysem i objciem materii in statu. A misterna dialektyka, grne maksymy i pikno 
wysowienia nadaway jego dowodzeniom ksztat niewzruszonej prawdy. Rozmowa 
migotaa niby pas tkany w przecudowne farby. Z wyzna przechodzi do konfidencjonalnej 
pogawdki, ze spraw minionych do projektowa, ze spraw Rzeczypospolitej do aktualnych, 
salonowych debat, nie zaniedbujc przy tym indagowania wzgldem przygotowa insurekcyjnych, 
pewnych ludzi i dnia wybuchu. Czyni to jakby mimochodem, bez szczeglniejszego 
nacisku. Zarba nie przygotowany na to, co go spotykao, czu si niezmiernie oniemielony. 
Nie mg si zgoa poapa ni z tym, co by sysza, ni z dyspozycjami wasnego serca. Przecie 
ani imaginowa, aby miasto znienawidzonego nalaz krla mczennika swoich powinnoci, 
jenialnego reformatora, krla, powicajcego kad chwil swego ywota pracy nad 
owieceniem i podwigniciem kraju. Ba si zawierzy wasnym uszom, a zawierzy musia. 
Kt si to bowiem przed nim uala? Kt tkliwiej czuje niedol powszechn? Kt gbiej 
pragnie odmiany? Kt lepiej rozumie niebezpieczestwo? Zaiste, tylko on, krl, wielkiego 
serca obywatel i m na miar najwikszych, jacy byli w narodzie! Rozmyla nie podejrzewajc, 
e moe krl prbuje go skaptowa i urobi na instrumentum sobie oddane. Dopiero 
pniej przyszo mu to na myl, a tymczasem sucha oczarowany i przywiedziony do kapitulacji 
wobec swoich dawnych mniema i opinii. Ustpowa, ale nie bez zastrzee i rezerwy. 
Rozmowa przecigna si dugo w noc. 

90 



VI 


Tego roku dzie Palmowej Niedzieli, chocia wypada prawie w poowie kwietnia, przypomina 
dzie pnej jesieni, bowiem od samego rana my deszcz, e ani na chwil rynny 
nie przestaway bekota i panowao przejmujce zimno. Warszawa tona w bocie i szarudze. 
Ale pomimo tak przykrej aury Krakowska Brama dawaa obraz jakby oblonej przez 
rozanimowane tumy. Owo zaraz po nieszporach, kiedy ciby wysypyway si z kociow, 
zasiad by w niej Barani Kouszek na swoim zwyczajnym miejscu w gbokiej framudze i 
wyprawia takie ucieszne brewerie, e cibiono si coraz gciej nie baczc na zib ni pluch. 
Siedzia na znacznym podwyszeniu z daleka widny, i jak zwyczajnie swoim zuchwaym sposobem 
przypina atki najznaczniejszym personom, nie przepuszczajc i przejedajcym 
przez Bram. Co chwila te dliwe swka wrd miechw, drwin, a niekiedy i rzsistych 
aplauzw goniy za skonsternowanymi wielmoami. Znaa go z tego wszystka Warszawa. Nie 
darowywa nikomu, jednako smagajc grzechy monych, jak i przywary posplstwa. Zasi 
biczem najsroszym by na damy, znane z rozwizego ycia i przyjani z Moskalami; tym 
przycina najszpetniej podajc ich imiona na publiczn wzgard. Jego jadowite epigramaty i 
wierszyki podawane z ust do ust wciskay si wszdzie i zawsze trafiay w sedno. Z nieubagan 
pasj przeladowa zdrajcw i egoistw. Obdartych ze skry wystawia na pokaz i publiczne 
urgowisko. By jakby ywym i czujnym sumieniem narodu. Obawiano si go i nienawidzono, 
ale nie byo ucieczki przed nim; dosign choby i na krlewskich pokojach. 
Przekupi go byo niepodobna i dosign, o zoto bowiem nie dba, a bronia go mio posplstwa. 
Przy okolicznoci setki piersi podnosio si w jego obronie i ju nieraz dobrze oberwali 
marszakowscy pachokowie. 

Przybrany w kouszek srodze poatany, w baraniej czapie, z torbami przewieszonymi 
przez plecy, z brod siw i kosturem pielgrzymim, dawa pozr prawdziwego dziada, pod 
ktrym si tai kto wielce owiecony i nader czuy na nieszczcia ojczyzny. Czsto te 
sprawia wraenie obkanego; widywano go nieraz, jak godzinami rozmawia ze sob, jamuny 
odrzuca i znajomych nie poznawa. A co by by za zacz, jakie traiczne ewenty przywiedy 
go do tak nikczemnego stanu, tego nikt nie wiedzia, nawet jego socjusze spiskowi, 
ktrym by gorco oddany i pod ich szczegln opiek pozostawa. Wanie dzisiaj widzia 
si by niezmiernie poruszonym i po rnych zwyczajnych konceptach i drwinach podnis 
si naraz i potoczywszy oczami dokoa wyj z jakiego ukrycia ma gilotyn, z okie moe 
trzymajc, na obraz prawdziwej uczynion. 

Woa pokazujc j ludowi: 

Patrzcie, cud machina! 
Zarwno krlowi, 
Jak i mospanowi 
Gadko eb ucina! 


Postawi j na szerokim gzymsie i wyjwszy z zanadrza lalk, ksztat czowieczy pokazujc 
i przybran w biskupie szaty, zagrzmia gromowym gosem: 

91 



Na zdrajcw woam kary 
I na jurgielniki! 
Niech by spadn w koszyki 
Jak w kabz talary! 
Za zdrady zapata  jednako pobrata: 
I tego za ruble, i tych za dukata! 


 Sdy otwieram, moci panowie, kapturowe sdy! Sprawiedliwo ma gos! 
Lalk nasadziwszy na dugi kij pokazywa na wsze strony i j prawi: 
Z kurierem jedzi na przedzie 
I w poszstnej rozpiera si karecie, 
Wszystek w purpurze i fiolecie; 
Za zoto nard do zguby wiedzie. 
Kt to? Nie wiecie? 


 Prymas! Prymas!  zakrzyczao kilkanacie gosw. 
Za twoje zdrady, prymasie, 
Niech pieko si tob pasie. 

Wsun lalk pod gilotyn, n bysn i prymasowska gowa spada obcita. 
Tum cofn si nieco pod wpywem podziwu i zgrozy. Barani Kouszek wydoby now 
figurk w czerwonym kontuszu i pokazujc j woa: 

I pieka dla tego za mao, 
Nawet mier jego zbrodni nie opaci; 
W pogoni za koron i chwa  
Zaprzeda wrogom wspbraci! 
A kto na ojczyzn podnosi rk 
I wrae wprowadza regimenty, 
Tego wyda na wieczn mk, 
I niech na wieki bdzie przeklty! 


 Potocki! Szczsny Potocki!  wybuchn potny okrzyk.  Potocki!  wrzeszczeli dalsi. 
Tum si zakbi gronie, rozbysny oczy, podniosy si picie, przeklestwa posypay si niby 
kamienie, a kiedy Barani Kouszek oddawszy na gilotynie nienawistn gow rzuci j pod nogi, 
zaczli j depta i miady, i kopa jakby gow plugawego gadu. Nienawi zagraa w sercach, 
kady chcia bi i rozdziera choby konterfekt tego sprawcy nieszcz, haby i zbrodni! 
A zaledwie si uspokoio, ju dziad pokazujc now kuk woa zawzicie: 

92 



Zdrajco, jurgieltniku, inflancki biskupie, 
Ju ci nie obroni twoja carowa! 
Sprzedawae ojczyzn, ty plugawy trupie: 
I kat ci za to pochowa! 

 Kossakowski! mier mu! Na pohybel!  zawrzeszczano ze wszystkich stron. 
Obci mu akuratnie gow i wie lalk wystawia na pokaz. 
Patrzcie, oto wielki regimentarz! 
Z Polski pragnie zrobi smtarz. 
Sama podo, sama zdrada; 
Jaka na takie zbrodnie rada? 
Gdy wasne wojska sprzedaje carowej, 
mier! Patrzcie, ju dryga bez gowy! 


 Hetman Oarowski! Ze skry obupi! Komi rozedrze!  krzyczano zawzicie. 
Przyciszy ich Barani Kouszek potrzsajc now figur. 
Nic mu ojczyzna ni cnota! 
Wszystko powici dla zota. 
Dusza jego jest z bota, 
Nie czowiek, to a sama podota! 


 Ankwicz! Ankwicz! Dawa go tu nam w pazury! Na postronek! Ankwicz! 
Ju bije twoich zbrodni godzina! 
Nard ci skaza, zabija i przeklina! 

Zaledwie obci mu gow, gdy naraz przeraliwy gwizd przeszy powietrze; kilkanacie 
rk wyrwao dziada z framugi i ponioso w bezpieczne miejsce, gdy wanie nadjeda marszaek 
koronny w asycie swoich dragonw, ktrzy dojrzawszy kup posplstwa z przyzwyczajenia 
przypucili szar, pazujc, kogo si dao. Powsta nieopisany krzyk i po chwili nie 
byo ju nikogo pod Bram, jeno tu i owdzie wala si w bocie jaki kornet lub jcza stratowany. 


Nie upyno jednak pacierza, kiedy Barani Kouszek zjawi si na dawnym miejscu i wystawiajc 
pokraczn figur Moszyskiego woa dononie: 

Ni diabe, ni wity! 
Srog pych odty, 
Nosi garb i wielbi diamenty. 
Ojczynie suy trocha, 
Lecz i aliantw kocha, 


93 



A ma sobie za cnot, 
e zbiera polskie zote. 
Wic niech ci porw czarci, 
Grafie, pomiocie bkarci. 

Znowu zebra si niemay tum i od Starego Miasta cigao coraz wicej ludzi, e Staszek 
obsadzi swoimi straami wyloty ssiednich ulic, aby si nie da zaskoczy marszakowskim 
lub kozackim patrolom, za Barani Kouszek, snad wzburzony przygod, z niesychanym 
ferworem sypa jadowitymi wierszykami, coraz to nowe obcinajc gowy. A jurzy tak skutecznie, 
e tumy wrzay jak burza wzbierajca z minuty na minut. Co chwila zryway si 
okrzyki gnieww, kltwy i groby. Co chwila tum si skbia gorczkowo i koysa niby fale 
w ciasnym oysku zamknite. A przychodziy momenty, i ciby stay z zapartym tchem, 
oniemiae, kamieniejce w zgrozie i zasuchane w strasznych litaniach, jakie dziad wygasza 
swoim jkliwym, przejmujcym gosem: 

Regestr mam jeszcze niemay: 
Branicki, Rzewuski, zuchway 
Zotnicki, co sprzeda Moskwie Kamieniec, 
Boscamp, Szwykowski, Skarszewski; 
Oto jest zbrodniarzw wieniec 
I polskiej haby krwawy rumieniec. 
A jedna dla wszystkich zapata: 
mier z rki kata! 


 mier!  wybuchn jednym ogromnym gosem tum.  mier zdrajcom! 
Wywoywane nazwiska gboko wraay si w umysy, nizali je sobie w pamici krwawym 
racem gw powiconych katowi. Nasycay si zemst stare krzywdy i ponienia, i 
ndze, i gody. Odwieczna zawi wycigaa drapiene pazury po gowy wielmow, po te 
gowy sprawcw wasnej i ojczystej niedoli. Nareszcie widzieli sprawiedliwo sprawujc 
swoje suszne rzdy. Wzgarda i nienawi rozpieraa serca. Nie byo ju miejsca na lito. 
Pobaliwo przybieraa pozr nikczemnej zbrodni. Ale w gbiach, na spodzie, pod wzburzonymi 
czuciami urastaa dzika dza wolnoci. I srogi gniew na nieprzyjacioy ojczyzny 
wstawa. I jakie jeszcze lkliwe marzenia o powszechnej szczliwoci rozkwitay. I niewytumaczona 
rado braa na tczowe skrzyda i pod nieba ponosia. I pragnienie czynw wielkich 
i ofiarnych, pragnienie jakiego dobra i wszystkie wzniose czucia jy targa tym szarym, 
wyndzniaym posplstwem. Prostoway si nagle karki, jarzmem niewoli przygite do 
ziemi. W przebudzonych duszach roiy si niepojte, zuchwae myli o prawach, o Rzeczypospolitej, 
matce dla wszystkich, o braterstwie i powszechnej rwnoci. I coraz ywsza troska 
wyzieraa z rozognionych oczw i twarzy, poradlonych cikimi ewentami ycia. Aplauzowali 
Baraniemu Kouszkowi, ale ju tu i owdzie waono jego oskarenia na szali powszechnego 
poytku; ju nawet niejeden z rozwaniejszych robi ciche zastrzeenia co do pewnych 
person. Braa gr ostrono i strach o wasn skr, niedowierzajcy demagogicznym maksymom. 
A poniektrzy ju z pewn trwog patrzyli na kupy wzburzonego ultajstwa, gotowe 
do wszelakich wybrykw i gwatw. Wic te skoro pierwszy zmierzch zasypa miasto, wielu 
odsuwao si na strony, w cienie kamienic i zmykao do mieszka. Wanie by w t por Barani 
Kouszek wystawi na pokaz figurk, wspaniaym paszczem czerwonym przyodzian i 
byszczc zot koron. 

94 



 Krl! Krl!  zawrzay gosy i zmilky w oczekiwaniu. Dreszcz trwogi wstrzsn tumami. 
Wszyscy przytaili dech. Zabiy silniej serca i zgroza wyjrzaa z oczw. 
Zacz Barani Kouszek: 

W imi Ojca, Syna, Ducha! 
Kto ma uszy, niechaj sucha, 
Kto ma oczy, tym poka, 
Jak krlewskie bledn twarze, 
Jak krlewska spywa jucha, 
Jak miecz zmiecie  pode miecie. 


 Veto! Dosy tego!  przerwa mu gwatownie Kiliski przepychajc si ku dziadowi.  
Zabraniam wszelkich krotochwil z osob krla jegomoci!  rycza majster groc skatym, 
kijem.  Wara! Chcesz rzeza by janie panom: nie przeciwi si takiej dyspozycji, ale od 
majestatu wara, bo by polec w drzazgi! Wyno mi si, pki cay! Fora ze dwora!  grzmia 
rwc si zapalczywie do bitki, nie baczc na srogie miny ultajstwa i jakich onierzw, ktrzy 
otoczywszy Baraniego Kouszka jli warcze niby rozjuszone wilki. 

 Krlewski kundel! A pjdziesz! Huzia go! A do budy! Szpiegun! Huzia! 
 Sam tu, cechowi! Pobroni krla! Do mnie, szewcy! Kijami psubratw!  krzycza Kiliski 
rzucajc si naprzd. I byoby przyszo do burdy, bowiem sporo ludzi wzito jego stron, 
lecz i przeciwnicy zebrali si w niemaej kupie. I ju obie strony zaczynay si zwiera, kl, 
wytrzsa piciami, chwyta za boki, dobiera si bw i tarmosi, gdy zjawi si Konopka z 
kilkunastu kanonierami. 
 Milcze i rozchodzi si! Kacper! Rozpdzi hoot. 
Kacper jakby klinem uderzy w tum, rozszczepi go na dwoje, potem rozbi na czworo i 
ogarnwszy kad kup z osobna rozpdza na wszystkie strony. Nie obyo si bez lamentw, 
a nawet tgich razw, jakich w potrzebie nie aowali kanonierzy. 

Konopka za ujwszy majstra pod rami osadzi go w miejscu i rzek spokojnie: 

 Ja swoje racje wyo, chod aspan na stron. 
 Pu mnie waszmos! Jakem Kiliski, nie dopuszcz poniania majestatu! 
 Nie wydzieraj si, bo nam tu na karki sprowadzisz marszakowsk psiarni. 
 Jak Pana Boga kocham, sam j przywoam, niech temu dziadowi nasypi batw. 
 ape go acan i przytrzymaj!  zamia si Konopka. 
Kiliski si obejrza: pod Krakowsk Bram byo pusto, a po Baranim Kouszku nie pozostao 
ani ladu, jeno kupa jego adherentw zachodzia z prawego flanka, jakby pragnc wzi 
odwet na majstrze i jego socjuszach, trzymajcych si blisko. 

 Wiem, gdzie go szuka  wrza zaperzony  nieraz mi donoszono, jako burzy nard 
przeciwko krlowi po bilarach i kafenhauzach. Dzisiaj na wasne uszy syszaem i nie daruj. 
Jakem Kiliski, do poniania majestatu nie dopuszcz! 
 Nic mu nie zagraa i aspan niepotrzebnie si o niego kopoczesz. 
 Powinnoci poddanego stawa w obronie swojego krla! 
 Mj panie majster, znam ci poczciwym i gorcego serca patriot, ale rzekn: s sprawy, 
do ktrych nie radz wtrca swoje trzy grosze  ostrzega rozdraniony. 
 Skoro materia publiczna, prawo mam i wydrze go sobie nie dam  wola hardo  i to mi 
si wanie nie podoba, e si formuje jaka kabaa przeciwko krlowi. 
Konopka achn si zniecierpliwiony, lecz umitygowawszy si pocign go na rg Senatorskiej, 
pod daszek sklepu Jarzewicza, gdzie byo zaciszniej, i rzek twardo: 

 Przypomnij sobie aspan dol obrocw Capeta! 
95 



 Czego te ajdusy chc od mojej czeladzi  zaniepokoi si majster, dojrzawszy, jak ultaje 
otoczywszy jego ludzi zaczynaj ich bra w swoje obroty. 
 Chc si im dobra do skry  zamia si drwico Konopka, 
 Widzi mi si, e ci sami, ktrzy stawali w obronie Baraniego Kouszka. 
 Snad nie pozwalaj sobie dmucha w kasz! 
 Z dobrej woli dziada nie struj! Kto ich musi formowa i paci. Ale kto by? Gby 
obwiesiw spod szubienicy. To moe wzi zy obrt. Poszczerbi mi ludzi, zbje! 
 Nie dopuszcz!  wisn w szczeglny sposb i wszystka banda rozpierzcha si, jakby 
w ni trzasn piorun; szewcy zakrzyczeli tryumfalnie i rzucili si w pogo. 
Majstra a zatkao ze zdumienia, wreszcie po duszej chwili odzyska gos. 

 Teraz mi jasne, kto inspiruje t bos komend  wykrztusi z nieukrywan pogard. 
 Chciaem, by aspan to zrozumia i dobrze sobie zapamita. Masz swoich cechowych, 
ktrymi si chepisz, i zdaje ci si, e wszystko posplstwo za tob. Widzisz, jako jest inaczej! 
We  tego nauk i nie stawaj mi na drodze, bo nie zdzierysz. Wic jeszcze raz powiem: 
z obron krla nie wyjedaj! O z przygod nietrudno. 
Majster pogniewa si na dobre i gosem, nie dopuszczajcym wtpliwoci w jego szczero, 
zacz mwi tak ognicie, a mu chwilami brakowao tchu. 

 Tak mi, Panie Boe, dopom, jako od dzisiejszego dnia ja Kiliski bier krla jegomoci 
pod szczegln opiek. Com rzek, wicie dotrzymam. Pogrek si nie boj. Waszmo 
jest szlachcic, a ja prosty czowiek, zobaczymy, czyje bdzie na wierzchu. Dzikuj za honor 
rozmowy i Bg zapa za owiecenie. Mdrej gowie do dwie sowie. Nie jestem edukowany, 
ale swj rozum mam. Rozumiaem: patrioci, a widz: krlewskiej krwie cheptacze okrutni. 
Rozumiaem: bohatyrzy, wstajcy za wolno, a widz: fakcjonici! Rozumiaem: Polsk 
chc zbawi, nieprzyjacioy wygna, sprawiedliwo utwierdzi i wolno, a widz, i jako 
stao si we Francjej, po krla sigaj i gotowi nawet na Boga podnie rce! Tu drogi si 
nasze rozchodz, moci panie Konopka! Genera Kociuszek bdzie wiedzia, jakich ma pomocnikw! 
Mn rzdz nie jakobiskie maksymy wyczytane w ksigach, a jeno prosta powinno 
wzgldem krla i ojczyzny. Do insurekcji, do walki z najazdem, do walki o wolno, 
rwno i cao stawam i daj choby ostatni kropl krwi, ale fundamentw powszechnoci 
Boga i fundamentw tej Rzeczypospolitej, krla, rwnie broni bd do ostatniego tchu. 
Wylazo szydo z worka! Dobrze mi o tym wiedzie! Dzisiaj krla pod topr, jutro konie do 
kociow, a pojutrze Andzi posadzicie na otarzu u Fary!  Skoni si dumnie i niezmiernie 
poruszony szed w stron Podwala. 
Konopka szepnwszy co na ucho jakiemu czowiekowi, ktry si przy nim znalaz, odszed 
w przeciwn stron. 

Kiliski poczu si dotknitym w swoich najwitszych uczuciach. Nie by partykularnym 
przyjacielem krla, lecz majestatu bezwzgldnym wyznawc. Niebawem sowa Konopki day 
mu wiele do mylenia. Owieciy go w sprawach, o ktrych nigdy nie rozmyla, jak o codziennym 
pacierzu, tak nie nastrczay wtpliwoci. Boga i krla uwaa za nietykalnych i 
poza wszelkimi deliberacjami. A przy tym ara go uraona ambicja. Mia si za wyroczni 
posplstwa i za naturalnego jej wodza, a tu ni std, ni zowd wyrasta Konopka z oddan sobie 
band ultajstwa. Nieacno przychodzio mu si z tym pogodzi. Mia si te za wane instrumentum 
sprzysienia, w ktrym zdao mu si, i przeznawa wszystko na wylot, a nic nie 
wiedzia o formujcej si antykrlewskiej fakcji. Stropi si tym niezmiernie. Musi kto 
znaczny sta za Konopk? Medytowa obcierajc spocone czoo. Ale kto? Komu krl stoi na 
zawadzie? Nie generaowi Kociuszce! Na spiskowych zebraniach rwnie nie sysza i sowa 
przeciw krlowi. A moe targowicy! Podejrzenia zaroiy si w nim kbami coraz hydliwszego 
robactwa. A moe carowej i krlowi pruskiemu? Niechybnie. Zwaliwszy krla i przywidszy 
kraj do anarchii, a moe i wojny domowej, atwiej go bdzie pokona i zagrabi. 

96 



 Jezu miosierny!  jkn, poraony groz tej straszliwej myli.  Zali to moebne, by taki 
Konopka szed im na rk i przedawa ojczyzn za Judaszowe srebrniki? 
Nie chcia przypuszcza, ale myl raz wzbudzona okrcaa mu dusz bolesnymi skrtami 
zgrozy i podejrze. Wszak wiksi od niego brali jurgielty od ociennych potencji. Wszak 
wiksi dygnitarze Rzeczypospolitej przyczyniali si do jej zguby! Prawda! Przyznawa w duszy, 
lecz do Konopki mia takie wtpliwoci, a si przeegna i uderzy w piersi ze skruch, 
odpdzajc podejrzenia. Wic aby si pozby tych udrcze, wszed do traktierni Poltza na 
Podwalu, naprzeciw paacu Igelstrma pooonej. Nie znalaz tam adnego z kamratw, tylko 
w kcie przepijali do siebie jakie skryby z ambasadorskiej kancelarii. Napi si piwa dla 
ochody i wyszed, ale na ulicy dopdzi go przyjaciel z czasw modoci, niejaki Karski, 
przez traiczne przygody zabrany przez Moskalw, przymuszony na prawosawie i aktualnie 
zatrudniony w tajnej kancelarii ambasadora; przez niego to miewa pierwszorzdnej wagi 
ostrzeenia. 

 Jasiu!  zaszepta Karski wyprowadzajc go na ulic  mam ci co do powiedzenia. 
 Wstpmy gdzie na kieliszek, na ulicy nieprzezpiecznie  obejrza si na przechodniw. 
 Musz wraca do kamratw, eby si czego nie domylili, wyszedem niby to z potrzeb. 
Przyjd do ciebie troch pniej; eby mnie tylko kto nie zobaczy... 
 Masz, babo, kaftan! Akuratnie dzisiaj u mnie generalne zebranie cechmistrzw i starszej 
czeladzi! Masz co wanego? 
 Od czego pewnie zaley twoje ycie i twoich dzieci!  powiedzia mu w samo ucho. 
 Jezus Maria! Pewnie nowe aresztowania!  Nogi si pod nim ugiy z przeraenia. 
 Co groniejszego! Koo dziesitej przylec i opowiem. Ma mnie nikt nie widzie. 
 Mj wiernik bdzie czeka w sieniach i zaprowadzi ci prosto na gr! 
Karski powrci do traktierni, a majster mocno sfrasowany i zaniepokojony szed Podwalem, 
sapic z udrcze i co chwila przystajc. Nie poznawa nawet znajomych. 

 Siarczyste pioruny z tym cigym strachem. Czowiek jak ten szarak gowy si boja wyciubi 
przed psami!  medytowa ze zoci.  Cigle prosz zaczyna, spra to taaajstwo i 
wygoni na cztery wiatry! Raz kozie mier! Kunktatory, psiekrwie! Co to moe by? Groniejsze 
od aresztowania!  Jako ckliwo zrobio mu si na sercu i w gardle tak zascho, e 
prawie mimo woli pocign do szynkowni przezwanej Indi, na rogu Podwala i Wskiej. 
Szynkownia bya w piwnicy i schodzio si do niej po kilkunastu stopniach. Par izb niskich, 
licho owietlonych zapeniay tumy, zwaszcza w rodkowej, najobszerniejszej, gdzie wydawano 
jada i napitki, byo jakby nabite gowami, a co chwila zryway si oklaski, miechy i 
takie dzikie wrzaski, a chybotay si wiata ojwek, pozatykanych w elazne wilki na cianach. 
Majster zaledwie docisnwszy si do drzwi zajrza tam i stan jak wryty. 
Barani Kouszek sta na awie i recytujc jadowite, podburzajce wierszyki, zabawia tumy 
obcinaniem na gilotynce gw swoim kukiekom. 

 Jeli mnie oczy nie zwodz, to dziad spod Krakowskiej Bramy? 
 Tenci sam! Przysala, e niech go drzwi cisn!  odpar jaki ssiad. 
 A dziwno, i mu to przechodzi bezkarnie  wyrzek kto drugi. 
 Dobrze gada, niech ciemni przejrz, jakich to maj panw!  dorzuci kto inny. 
 A niechby sobie plt na uciech gupich  warkn gniewnie Kiliski  niespena rozumu, 
wiadomo! Ale on i na krlewsk osob powstaje! O, wanie rozpoczyna! Milcze, szodro 
jedna, skurczybyku!  wrzasn nie mogc ju wytrzyma.  Raz temu potrzeba koniec 
pooy. Zniewaga majestatu! Naucz ja ci moresu!  zawrci nagle. 
 Gdzie to aspanowi. tak pilno?  pyta kto, wyranie zapierajc mu drog. 
 Diabli komu do tego!  odrzuci porywczo i si utorowawszy sobie drog wyszed z 
szynkowni i ruszy w stron Nowomiejskiej Bramy. Nie ubieg jednak nad kilkanacie krokw, 
gdy go opady jakie draby z gronymi minami. 
97 



 Majster leci po marszakowskich! Panu majstrowi nie w smak Barani Kouszek? Radz 
po dobroci, nie wtykaj nosa, gdzie nie dasz grosza!  gada mu jaki. 
 A to co? Napa na gadkiej drodze! Precz mi, bo poaujecie... 
Raptem jaka szmata spada mu na gow i oczy, jakie elazne pazury chwyciy za gardziel, 
posypa si grad kijw na plecy i straci przytomno. 
Oprzytomnia dopiero w swojej stancji, na ku, staa przy nim zapakana ona, czelad i 
cyrulik z misk pen krwi, na gowie poczu zmoczone chusty. 

 W imi Ojca i Syna! Co si stao?  zawoa przeraony, rozgldajc si po izbie. 
Naraz przypomniawszy sobie ca awantur, a spsowia z bezsilnego gniewu i rozwaajc 
rne szczegy sucha relacji ony, prawicej w kko a paczliwie, jako go to przynieli 
nieprzytomnym, jako posaa po cyrulika, jak si wylka itd. 

 Fraszki mae ptaszki  przerwa jej niecierpliwie  chwaa Bogu, czuj si cay! 
 Mogo by gorzej! Ale uwaaj kum na siebie  wystpi z peror cyrulik  masz kompleksj 
krwist i wanie gorzaka pdzi gste humory do gowy. Nie mwi pkwaterek, 
nawet dwa, to i dla konkokcji odka uyteczne i flegm rozpuszcza, i przeciwko kolce skuteczna 
obrona. Ow radz: ostronie, koci, gdy idzie o ci. 
 Nie bajdurz, kum! Nie gorzaka bya przyczyn!  porwa si i opad z jkiem. 
 C to kumowi? Sabo? W gowie si mci? To zawsze bywa po krwie puszczeniu. 
 Gnaty mnie ano bol  zaskary si bolenie. 
 Potuke si kum przy upadku, gorzak z tustoci warto by wysmarowa... 
 Id, kum, do diaba z medykamentami!  Przypomnienie basaykw doprowadzio go do 
takiej pasji, e wypdzi cyrulika, skrzycza on i zacz si spiesznie ubiera. 
 Laboga, to sma za pasem, zaczn si schodzi! Odpac ja ci, panie Konopko, takim 
traktamentem, e go popamitasz!  mrucza gronie, rozcierajc sobie boki. 
 Walu, gamoniu jeden, dawaj czarny kontusz i pas dropiaty. A ruchaj si, do stu piorunw! 
Zawoaj pani majstrowej! 
Majstrowa stana w drzwiach zadsana i z zapakanymi oczami. 

 Moja Marysiu, ka anta z piwem angielskim odbi i postawi na kozioku, gsiory ze 
sklepu przynie, pieczenie po kraj i pozwl grabek i now; niech si przyucz je obyczajnie. 
Ale jeli przyjdzie Karski, zabaw go i daj mi zna. Czeg si boczysz i miny stroisz? Po 
takim przypadku to i anio by si wciek, a nie dopiero grzeszny czowiek! A nie auj niczego, 
trzeba wystpi godnie  grzmia z dawn energi i przemgszy dolegliwoci zeszed na 
d pomaga w uprztaniu izby i sam ustawia na duym stole, ukrytym za parawanem, przerne 
specjay i niema kompani gsiorkw i flach. 
Zebranie miao by liczne i wane; schodzili si cechmistrze najwaniejszych kunsztw i 
starsza czelad na generaln narad i zoenie uroczystej przysigi. 

Duga, sklepiona izba od frontu, gdzie zwyczajnie stay szewskie warstaty, przemienia si 
nie do poznania; umieciona, wysypana tym piaskiem, zastawiona rzdami krzese i aw, 
obitych zielon tryp, dawaa podobiestwo sali przyj. Okiennice byy zawarte i przysonite, 
niskie szafy pene skr i kopyt zginy pod zielonymi kitajkami. Pod okrgym saskim 
piecem, cinitym mosinymi obrczami, ustawiono stoliki i dwa paradne fotele dla ksidza 
i komisarza Gwnej Rady. W mosinych wiecznikach, poustawianych na szafach, jarzyy 
si grube wiece z blichowanego wosku. Na jednej ze cian i w miejscu widnym wisia Kociuszko, 
wyobraony czarn farb i otoczony wiecem z bukszpanowych gazek. Konterfekt 
Naczelnika dziwnie utrafiony rzuca si w oczy i zdawa si panowa nad ca izb. 

 Maryniu, trzeba nieco wykadzi! Nie kady uwaa zapach skr za larendogr. 
Majstrowa rozarzywszy trociczki na jakiej pokrywie tak wykadzaa, e niebieskawy dym 
wypeni izb, a Kiliski kichnwszy raz i drugi rzek z przechwak: 

 Pachnie jak na krlewskich pokojach! Nagotowane jakby dla senatorw! Walu, zobacz 
no, czy Iwan Iwanowicz w swojej stancji. eby nie zrobi jakiego szpasa... 
98 



 Nie wrci jeszcze, jeno deszczyk siedzi a wygrywa na baabajce... 
 Ten zapacony! Maryniu, polij kapitanowi zraz pieczeni i spor karafk anywki, eby 
jak skoro powrci, mia si czym zabawi, a nie podsuchiwa. 
Rozstawi jeszcze strae z zaufanych czeladnikw w sieniach i pod kamienic. Gdy wybia 
sma, zaczli nadchodzi zaproszeni. cigali si w krtkich odstpach czasu, a tak srodze 
okutani w paszcze i z nasunitymi na oczy czapami, e z pierwszego wejrzenia niepodobna 
byo kogo rozpozna. 

Kiliski przyjmowa w progu, z kadym witajc si kordialnie, znaczniejszym kania si 
w pas i wszystkich usadza wedle wieku i piastowanych godnoci. 

Prcz cechmistrzw i starszej czeladzi przyszo paru delegatw od konfraterni kupieckiej, 
nieco obywatelw i kilku abszytowanych oficjerw. Starszyzna pozajmowaa krzesa i awy, 
za czelad wzia miejsca pod oknem, w przystojnym oddaleniu. 

Zebrao si z gr szedziesit osb, sam wybr kunsztw, rzemios i konfraterni. 

Kiliski mimo znacznej utraty krwie i rozbolaych koci zwija si siarczycie, gada za 
dziesiciu i z coraz wiksz pewnoci siebie przybiera pozr wodza. Pomagaa mu w tym 
przyrodzona zuchwao, obrotno jzyka i zadzierysta mina. Majster by przy tym foremnej 
postaci, a cale przystojnego oblicza. Czarne jak kruk wsy podkrca junacko i rad wysuwa 
si na oczy. Nie grzeszy modesti i w mowie by prdki, zapalczywy i przetykajcy dyskursa 
rubasznymi facecjami. Nie gardzi te weso kompani i niejedn noc przy kielichach 
przesiadywa. Lubi si chepi i nad drugich wynosi, ale e znali go poczciwym, e pierwszy 
by do nadstawiania ba, e i worka nie szczdzi, i patriot by gorcym, i rozum mia 
bystry, i wielk estym u posplstwa  to chtnie przyzwalali mu przewodzi nad sob nawet 
owiecesi i znaczniejsi w miecie. Kogo za nie zniewoli do sprzysienia namow, wiar w 
powodzenie i mioci ojczyzny, tego umia zay z maki albo i nawet pogro zapdzi i 
twardo w ryzach trzyma. Zaywa uwaania, lecz i strach budzi niemay. 

Wanie by rozpocz prawie o celu dzisiejszego zebrania, gdy wszed ksidz Meier z porucznikiem 
Zarb i skoniwszy si obywatelom zajli miejsca przy stole. 

 Obywatelu, prosz przeczyta regestr obecnych  zwrci si Zarba do Kiliskiego. 
 By si tu jaka parszywa owca nie zabkaa  kto zauway. 
Czytanie katalogu nazwisk zajo spor kwot czasu, poniewa przy kadym byy wymienione 
wszystkie tytuy, ktrych pomija nie wypadao. 
W pierwszym szeregu byli od konfraterni kupieckiej delegaci, szlachetni: Aleksander Muradowicz, 
Wilhelm Horalik i Antoni Krieger, senior konfraterni modziaskiej; potem obywatele 
i posesorzy, jak Borakowski, Klause, Piotrowski i drudzy; potem Efraim Osselewski, 
aptekarz miasta Warszawy, tak od konfraterniw, jako i od cechw, niemniej obywatelstwa 
warszawskiego delegowany. Zaczym szed katalog starszych zgromadze, jak Micha Borowski 
 cyrulikw; Jzef Sierakowski  rzenikw; Meysner  mydlarzw; Dybiski  kowalw; 
Fischer  kunierzw; Korn  jubilerw i zotnikw; Oswald  stolarzw; Rochus 
Schlechtinger  kotlarzw; Szczepaski  introligatorw; Mathias Bauer  blacharzw; Nobis 

 piernikarzw; Sobociski  rymarzw; Gugenmus  zegarmistrzw; Chdzyski  krawcw; 
Kiliski  szewcw; Szczerbiski  rybakw; Tomasz Jakimowicz  miecznikw itd. 
Lista starszej czeladzi okazaa si znacznie dusza. 
Kiliski odczytywa z wolna i raz po raz wynurzaa si z tumu jaka twarz i odzywa si 
coraz to inny gos. Zarba majc przed sob drug list podkrela owkiem kade wymienione 
nazwisko, przygldajc si ludziom z ciekawoci. 

Po skoczeniu ksidz Meier wystpi  krtk przemow. 

 Obywatele!  woa niskim, przejmujcym gosem, toczc zapalczywymi oczami po twarzach. 
 Zblia si wita chwila walki. Ju dr tyranowie! Ju lud podnosi miecz karzcy, 
ju wita zorza sprawiedliwoci! Lada godzina rozlegnie si krzyk: Do broni, obywatele! Za 
99 



wolno, rwno i niepodlego! Wic i nadchodzi pora, bymy si przed Majestatem 
Ojczyzny zwizali przysig, jako stawamy przy niej i broni jej bdziemy wszystk moc i 
do ostatniego tchu. 

Ubra si w kom i stu, krzy podnis do gry. Dwch ludzi stano przy nim z zapalonymi 
gromnicami. Zarba wydobywszy szabl przybra postaw przepisan. 

 Powtarzajcie za mn, obywatele!  wyrzek ksidz uroczycie. 
Padli na kolana i jak jeden powtarzali rot przysigi: 
Przysigamy Bogu Wszechmogcemu, w Trjcy witej Jedynemu i Najwyszemu Naczelnikowi 
siy narodowej, Tadeuszowi Kociuszce, jako sekretu powierzonego nie wydamy i 
do obrony ojczyzny w kadym momencie i na kade zawoanie staniemy i broni jej bdziemy. 
Tak nam dopom, Boe, i niewinna mko Syna Jego wita. 

Po czym rozpoczy si akuratne dyskursa. Przewodzi im ksidz Meier, a piro trzyma 
Krieger, senior konfraterni kupieckiej-modziaskiej. 

Zarba siedzcy na stronie sucha, patrza i coraz gbiej si zdumiewa. Ju by zna t 
socjet z przernych zebra i okazji, szczeglniej czelad, ktr od pewnego czasu mia pod 
swoj komend  i prawie ich nie poznawa, tak mu si aktualnie pokazowali przemienieni. 
Ci sami ludzie, te same twarze, a zgoa niepodobni. Nawet inaczej si jako poruszali. Miny 
mieli zadzieryste, a nacechowane godnoci. Niejednemu z oczw wyzieraa nieustpliwa 
hardo. Ani ladu pokornoci, unienia i sualstwa. Przemawiali otwarcie, z ferworem i nie 
przebierajc w wyrazach, a pomimo tego panowaa przystojno i powaga. Wydao mu si, 
jakby si znajdowa we francuskim Konwencie; ta sama grno wysowienia, ten sam patriotyczny 
ar, ta sama troska o Rzeczpospolit, o powszechno, prawa i sprawiedliwo. 
Nawet ustpy przeciwko tyranom przejte byy tak sam wzgard i nienawici. Obradowali 
jakby prawi przedstawiciele ludu. Zwaszcza ci z konfraterni kupieckiej zwracali uwag szerokoci 
opinii, rozumem i znajomoci materii in statu. Nie krpowali si w sdach o dygnitarzach 
i duchowiestwie. Nie zaczepiano tylko krla. Zarba pokn niejedn gorzk uwag 

o szlacheckich rzdach. Wiele te susznych prawd utkwio mu w pamici. Chwilami z tych 
dyskursw rozbrzmieway echa jakobiskich maksym, a nawet paday ostre skargi na szlacht, 
ale ponad te wypadkowe rekryminacje growao serdeczne pragnienie ratowania ojczyzny. 
Nie skpiono dla niej niczego. Gboka troska zaspia wszystkie czoa. Deliberowano te 
gwnie nad przyspieszeniem insurekcji i o rodkach, jakie podejmowali si dostarczy. Po 
czym kady ze starszych imieniem swojego cechu deklarowa pewn kwot ludzi zdatnych do 
broni, wojennego rynsztunku i gotowego grosza. I kiedy to wszystko zostao zapisane, odczytano 
raport Kociuszki o bitwie racawickiej. Powstali na znak uwielbienia dla Naczelnika, 
za Krieger, czowiek mody, zdatny i arliwy patriota, przemwi gorco: 
 Obywatele! Cechy i zgromadzenia zadeklaroway ofiary, jakie da mog. Ale tego nie 
dosy! Musi da kady, na co go sta. Bo jakiekolwiek bd kto ma sposoby ratowania ojczyzny, 
nie moe ich bez wystpku zaniedbywa. A kady grosz suy ku pomnoeniu siy zwycistwa! 
I popierajc sowa czynem zoy na stoliku przed ksidzem Meierem zoty zegarek z acuszkami 
i piecztkami. Przykad podziaa. Cichy a uroczysty zapa przej serca. Niejednemu 
pocieky zy z oczw. Jli si przeciga w darach. Supali si do ostatnich zotwek. 
Zdejmowano lubne obrczki. Kosztowne zapinki i guzy od upanw posypay si na st. 
Byli, ktrzy przynieli ze sob precjoza on, crek i matek, skadane moe przez cae pokolenia; 
szy na potrzeby ojczyzny. 

Wilhelm Horalik ofiarowa dziesiciu gemejnw z caym uzbrojeniem i lenungi dla nich 
przez cay czas wojny. Kiliski obiecywa ca kompani wysztyftowa i deklarowa zoy 
na rce Zarby parset karabinw, jakie by w cichoci zgromadzi. 

Co chwila kto deklarowa wrd uroczystego milczenia to buty, to uprze, to wozy, onierski 
moderunek i na co tylko kogo byo sta. Dawali nawet nad mono, ale tak szczerze, 

100 



jakby z poczucia prostej powinnoci i zupenie na trzewo, bowiem dopiero po zapisaniu 
wszystkich ofiar przez pisarza Kiliski j zaprasza na gorzak. 

Zarba widzc, jako si to moe przecign pno w noc, sprbowa si chykiem wylizn. 
Majster go jednak przytrzyma i do kieliszka przyniewoli. Trca si wic, z kim wypado, 
i poznajamia z najznaczniejszymi personami. Rad by nawet temu, chocia spieszyo mu 
si na zebranie Obrocw Wolnoci; ale sysze opinie i sdy mieszczastwa bya to okazja 
nie do pogardzenia, zwaszcza i wino rozwizywao jzyki, a serca staway si skonne do 
swobodnych wynurze. wiat si przed nim otwiera nowy i nadzwyczajnie ciekawy. Zdumiewa 
si po prostu, znajdujc w tym plebsie tyle rozsdku, a nade wszystko mioci ojczyzny. 


 Jake waszmo znajduje moich kamratw?  zagadn go na stronie majster. 
 e godniejszych i cnotliwszych nie szukabym pomidzy senatorami. 
 A co! wszystkich zjednaem  chepi si  poszli za moim gosem. 
 Ojczyzna ci tego nie zapomni! Pierwszy bd wiadczy przed Kociuszk. 
 Genera wie, co trzyma o mnie. Jestemy w komunikacji!  szepn tajemniczo. 
Zarbie wydao si to przechwak, poczu to Kiliski, gdy rzuci porywczo: 
 Mam list od generaa w kieszeni; nie wolno mi tylko zdradza jego materii, ale traktuje 
mnie jak przyjaciela. Mam ja co drugiego na wtrobie... 
 Sucham, cho Bg mi wiadkiem, powinno mnie wzywa w inn stron. 
Kiliski opowiedzia zajcie z Baranim Kouszkiem, spotkanie z Konopk i swoj bolesn 
przygod w Indii. Wrza cay z gniewu i obraonej dumy. 

 Susznie postpi, obywatelu  pragn pochwa nada inny obrt rozmowie. 
Kiliski nie dajc si zbi z tropu zacz si gorzko uala na Konopk. 
 Musia kto druga nasa swoich ludzi  przerwa mu stanowczo Zarba. 
 Mam ci ja wrogw i zazdronikw, bo kt ich nie ma, jeli co znaczy w miecie i 
prawdy ludziom w oczy nie szczdzi? Nikt by si jednak nie way podnie na mnie rk... 
 Trzeba doj prawdy. Szkoda, e pora wojenna nie po temu  zauway z naciskiem. 
 Nie daruj swojego. Co si odwlecze, to nie uciecze. A jakom sobie przysiga broni 
majestatu, tak samo wicie wypeni. Nam tu francuskich sankiulotw do szczcia nie potrzeba. 
Bo to pewne, e si jakobiska sekta uformowaa i bdzie chciaa prbowa swoich 
rzdw. A ich maksymy wiadome: ani Boga, ani krla! Na szczcie Kiliski zwcha pismo 
nosem i choby sam jeden naprzeciw stanie. Tak mi dopom, Panie Boe!  grzmotn si w 
piersi podnoszc wyzywajco gow.  Sawanty psiekrwie! Z Bogiem precz, a krla na postronek! 
Ja, Kiliski, si pytam: A c by pozostao ludziom? Swywola chyba i nic wicej. 
Jak rwno, to rwno. Jak nie ma grzechu, to nie ma kary. Kady by skoczy wydziera 
swj dzia. Oddawaj, co masz, temu, ktry nigdy nic nie mia albo swoje przehultai. Nie ma 
Boga, to nie ma krla, stra praw ludzkich, i nie ma ksidza, stra praw niebieskich. Hulaj 
dusza bez kontusza! W to graj wszystkiemu ultajstwu. Szlachta szczeglniej moe za to zapaci. 
Na waszmocia szabl znajdzie si sto drgw i cepw. Milionom zbuntowanego poddastwa 
nie poradzi. Exemplum, jak to byo w Humaszczynie. Nard nie urzdw si boi, 
jeno Boga i praw. Wiem ja, przed czym przestrzegam. I widzi mi si, jako Konopk nie sam 
ze siebie poczyna; patrzy mi na czyje instrumentum, komu zaley na zaprowadzaniu anarchii 
i upadku Rzeczypospolitej  prawi. 
Zarba mitygowa go przedstawiajc Konopk w innym wietle i starajc si zniszczy jego 
podejrzenia i obawy. Majster trwa mocno przy swoim, a na zakoczenie rzek zapalczywie: 


 Waszmo mi gotw krzykn: Pilnuj, szewcze, kopyta! Za ja na to: Wanie to czyni 
i na swywolnych i nieposusznych po szewiecku wezm si do pocigla i nie pozwol 
sobie odebra praw przyrodzonych  jakby pogrozi przechodzc jeszcze do Karskiego i zapowiedzianych 
przez niego wiadomoci. 
101 



 Jeli bd wane  szepn Zarba kierujc si do drzwi  czekam o kadej godzinie w nocy. 
Wyszed na ulic. Stan przy nim chopak z latarni i zasalutowa. 
 Dobrze, powie, a wycigaj nogi, eby zdy, bo ci uciekn i dostaniesz fig marynowan. 
 Jestem na subie, pokornie melduj!  podnis latarni owietlajc swoj kurt. 
 Fajfer od mirowskich! Kt ci tu przysa?  zdumia si czyjej troskliwoci. 
 Pan Konopka! Ja si nazywam Felek, prosz pana porucznika  meldowa z dum. 
Zarba przyspieszy kroku. Miasto ju spao, zaledwie tu i owdzie wiecio jakie okno. 
Deszcz my nieustannie. Bekotay rynny i lao si z dachw. Przemykali si pod samymi 
kamienicami. Na ulicach byo pusto i ciemno, tylko liczniejsze nili zazwyczaj moskiewskie 
warty stay na rogach i przed kwaterami generaw. Na Krakowskiem spotkali kozakw czapicych 
si rodkiem ulicy. Liche wiata latar ledwie daway rozpozna w ciemnociach 
drog, 

 A c ty robisz w komendzie pana Konopki?  odezwa si Zarba. 
 Co mi przyka. Dzisiaj przez cay dzie rozlepialim ze Staszkiem i kamratami raport 
generaa Kociuszka! Zrywalim te z murw rozporzdzenia Moskalw i marszakowskie! 
Potem byem w asycie Baraniego Kouszka pod Krakowsk Bram i gdzie indziej. Pan Konopka 
nakaza krzycze przeciw arystokratom! 
Spojrza uwaniej na chopaka: chudy by, niewyronity, o bladej, mizernej twarzy i niezmiernie 
bystrych oczach, prawe dziecko ulicy, snad przygarnite przez puk mirowski i w 
jego barwy przybrane. Min mia zadzieryst i gos starego pijaka. 

 Felek, dostaniesz zotwk, jeli mi odpowiesz prawd. 
 Wedle rozkazu. Ju nie pamitam, jak zocisz wyglda i jego wnuczka dziesitka. 
 Kto w Indii, wiesz, na rogu Podwalu i Wskiej, pobi dzisiaj jednego majstra? 
 Nie wiem, pokornie melduj. Ja staem przy Baranim Kouszku, a skoro pokazywa lalk, 
krzyczaem: mier! W ariergardzie by Staszek ze starszymi... moe to oni... 
 Masz swoje i zmiataj! Sam ju trafi  odprawi go przed poczt. 
 ycz dobrego zdrowia panu porucznikowi!  pienidz wsadzi w zby i zasalutowa. 
Zarba ruszy ku Karmelitom, pomidzy krainy gesto porozstawiane i kaue. 
Wyznanie Felka pokazao w prawdziwym wietle rol Konopki. Trzeba byo obmyle jak 
satysfakcj dla Kiliskiego; by potrzebny dla sprawy i susznie obraony. Zwaszcza teraz 
wobec jego zapewnie o zwizkach z Kociuszk. Poczu si tym odkryciem jako przykro 
dotknity! eby Kociuszko znosi si tajnie z jakim tam szewcem! To mu si zgoa nie 
podobao. Mia to prawie za uchybienie godnoci wodza. 

Jedenast wydzwoni mu do ucha pektoralik, kiedy skrca od Karmelitw na lewo w 
ciemn uliczk, biegnc tyami domw Krakowskiego ku Bednarskiej. Uliczka bya spadzista, 
niebrukowana i strasznie botnista; rodkiem bekotaa woda, spadajca bystrym strumieniem 
gdzie na d. Domy wynosiy si na wysokich podmurowaniach, e do furt prowadziy 
strome schodki. Z prawej strony szarza wysoki klasztorny mur, spoza ktrego wychylay si 
olbrzymie drzewa, zaciemniajc do reszty. Ledwie rozpozna kamienic Barssa; miaa zakratowane 
okna, za wybite z obsady stopnie ruszay si pod nogami niby klawisze. Przystan 
dosyszawszy jakie kroki za sob; szereg cieniw skrada si pod murami. Od strony Bednarskiej 
rwnie nadchodzili. Wszyscy zmierzali do tej samej furty. Koatano w jeden umwiony 
sposb, kady te wymawia to samo haso. 

Otwieray si zamczyste drzwi, jakoby do klatki zawartej jeszcze z drugiej strony elazn 
krat. Poza ni, w ciasnej sieni, przy mdym olejnym kaganku kto w czarnej masce uchylajc 
kraty pilnie zaglda w twarze nadchodzcych. Po czym kady z przepuszczonych nakada 
mask i krtymi schodkami spieszy na pierwsze pitro do stancji, sucej kiedy Barssowi 

102 



za kancelari. Tam na rodku wynosi si okrgy st nakryty czarno, za na nim ustawione 
w trjkt pony trzy woskowe wiece, leaa otwarta ksiga, pugina i trupia czaszka 
szczerzya te zby. 

Stawali pod cianami, gdy prcz krzesa dla przewodniczcego drugich siedze nie byo. 
Mwiono szeptem obtulajc si szczelniej paszczami i nasuwajc gbiej kapelusze, eby si 
nie wyda gosem ni ruchem. 

Izba sabo rozwietlona zdawaa si napenia mrocznymi cieniami. 

Zarba naliczy ich trzydzieci trzy, a nie rozpozna ani jednej osoby. Drania go ta tajemniczo. 
Szczeglna za wo pachnide niezbicie wskazywaa obecno kobiet. Prno chcia 
je rozezna wrd jednakich paszczw i masek. Stan wic na uboczu pod oknem, coraz 
niechtniej dysponowany i zy na siebie. O wyjciu jednak nie byo mowy. Obrocy Wolnoci 
uformowani byli na sposb l masoskich i tak samo ich rytua i hierarchi otaczaa 
nieprzenikniona tajemnica. Na generalnych kapituach nakadano maski, a zamiast nazwisk 
oznaczali si numerami na znak doskonaej rwnoci. I pod gardem nie wolno si byo z tego 
wyznawa przed obcymi. Obowizywao bezwzgldne, lepe posuszestwo. Za cel mieli 
walk z tyrani i szczcie ludzkoci. Kad drog wiodc do osignicia tych skutkw 
uwaali za wit. Na tym punkcie Zarba najpierw porni si z nimi. Pniej znalazy si i 
drugie przyczyny, i odstrcza si coraz bardziej. 

Niedawna rozmowa z Kiliskim dawaa karm drczcym podejrzeniom. 

 A jeli istotnie pod tymi grnymi hasami przyczaja si poda zdrada? Jeli to jeden z 
nikczemnych sposobw sczenia jadw anarchii? Jeli tylko jestemy tutaj bezwolnymi narzdziami 
wrogw Rzeczypospolitej? Jak doj prawdy?  duma trwonie. 
Jaka wyniosa posta zabrawszy miejsce przy stole uderzya trzy razy w ksig. 
Otoczyli j zwartym koem pochylajc gowy na znak posuszestwa mistrzowi. 


 Obywatele!  zabrzmia surowy gos, nie zna go Zarba.  Wyo krtko. Za par dni 
uderzymy na nieprzyjacioy! Jutro, pojutrze, chwila wybuchu zdeterminowan bdzie. Walka 
musi by przeprowadzona do szczliwego koca. Miecz zemsty speni, co speni powinien. 
Dnie cikich walk przed nami! Ale nie bd mwi, jak tylko o naszych celach  celach 
obrocw wolnoci, aby rewolucja dokonaa si zgodnie z naszymi hasami: mier tyranom, 
wolno i rwno! Owo jednak, aby krwawy posiew wyda sodkie frukta powszechnej 
szczliwoci, powinnimy wprzdy wypleni pola ojczyste z nikczemnych chwastw! Zatem 
konkluduj: Winnych zdrady, winnych tyranii, winnych narodowego zaprzastwa ogaszam za 
wrogw ludu, wyjmuj spod praw i sd otwieram. nad nimi. Obywatele, kade nazwisko, jakie 
padnie, jest obrazem najohydliwszych zbrodni, jest hab rodzaju ludzkiego. Moc sumiennego 
przewiadczenia powiadam: Winni s. Sprawdzone ich zbrodnie, zwaono ich niegodziwoci, a 
wy osdzicie stopie kary, na jaki zasuyli. Pogwacona cnota, zniewaone sumienie i zdradzone 
czowieczestwo  oto straszny, nieubagany trybuna, ktry mocen wyda ich ciaa 
mierci, a imiona powszechnej wzgardzie. Niechaj wschodzce soce wolnoci nie owieci ju 
odraajcego oblicza tyranw. Niechaj zapanuje cnota, rwno i braterstwo. 
Skoczy i zasiad wyjmujc z zanadrza plik szarych karteluszw. 

 Prosz o gos!  zawoa kto z ciby. 
Zarba drgn rozpoznawszy gos Jasiskiego; nie wiedzia o jego przyjedzie. 
 Na sejmie grodzieskim  cign pukownik piewnym akcentem  po ratyfikacji traktatu 
rozbiorowego szef Dziayski pod pozorem masoskiej kapituy zebra by braci i zelantw 
na sd, na ktrym unanimitate vocum zadekretowano mier gwnym hersztom targowicy. 
Czy by przy tym kto z obecnych? 
Podnioso si kilka rk i kalka gosw potwierdzio. 

 Wic pytam, zali te wyroki wykonano?  gos jego zawista niby klinga.  Nie, ani jeden 
wos z gowy nikomu nie spad. Nie dochodz przyczyny: ni miejsce, ni pora. Woam 
jeno, a jeli opieszao albo, co gorsza, pobaliwo i teraz jeszcze powstrzyma miecz ka103 



rzcy nad gowami osdzonych, to nasze wyroki sta si mog igraszkami niegodnymi mw 
rewolucji! Jeli mamy si, uderzajmy nieubaganie, ale strzemy si ponnych pogrek. 
Wrogowie je pochwyc i nie zawahaj si przed zemst. 

 Jakiekolwiek zapadn wyroki, bd spenione  zagrzmia twardy gos mistrza. 
 Wotuj ryczatem za mierci wszystkich oskaronych  doda jeszcze Jasiski. 
Mistrz skin rk i gdy zalego milczenie, przeczyta gono. 
 Ankwicz! Wyrokujcie, obywatele  kart z tym nazwiskiem rzuci przed siebie. 
 mier!  zabrzmia jeden gos i trzydzieci trzy sztylety uderzyy zapamitale w kart. 
 Szczsny Potocki!  czyta wyjmujc z pliki pierwsz lepsz z brzega. 
 mier! mier!  spady gwatowne ciosy i niby stalowe dzioby poszarpay papier. 
 Branicki! 
 mier! 
 Rzewuski! 
 mier! 
 Kossakowski biskup  wymawia ciskajc karty ze wzgard i nienawici. 
 mier!  powtarzali, zaciekle bijc puginaami, jakoby w ywe serca. 
 Prymas! 
Zaledwie uderzyo w kart kilka sztyletw, reszta zawisa w powietrzu. 
 Wyrok powinien by jednomylny. Nie ma zgody, wic odkadam  wyrzek mistrz. 
Ale zgoda znowu nastpia przy nazwiskach hetmanw: Oarowskiego i Kossakowskiego; 
obaj zostali skazani na mier, jak rwnie i wielu jeszcze innych. Litania oskaronych zawieraa 
sto kilkadziesit nazwisk. Bya pomidzy nimi gar plebejw i ydw, ludzi nikczemnych 
kondycji, lecz wikszo naleaa do pierwszych rodw Rzeczypospolitej. Ju samo 
wyliczanie robio wstrzsajce wraenie. Sycha byo spod masek cikie westchnienia, czasem 
stumiony krzyk, a niekiedy jakby kanie rozpaczy. Wielu bowiem usyszao niespodzianie 
nazwiska swoich krewnych i przyjaci. Bl, al, wstyd i gniew zaszarpa niejednym sercem, 
e tym mocniej, tym namitniej wybuchay gosy wyrokw. mier! mier! Niby pyty 
grobowe zwalali na gowy wykltych. I raz po raz na szare kartelusze spadao stado drapienych 
byskawic, rozdzierajcych je na strzpy. Zrywa si grzmot uderze, jakoby oskot spadajcych 
toporw. Kady zabija z moc najgbszych przewiadcze. Niektrzy dawali posta, 
jakby si potykali, pier o pier uderzajc, dumnie spreni, zasi inni bili skrycie, znienacka 
i z tym wiksz zawzitoci, jeszcze drudzy ze spokojnym rozmysem a z tak si, e 
sztylety wizy w deskach stou. Byli, ktrych ciosy spaday lkliwie, jakby w obawie, i spod 
nich wytrynie ywa, ciepakrew. Zwracao uwag kilka masek sztyletujcych z furi; i ciosy 
chybiay kart, ponawiay je, jakby dobijajc lecych. Zarba podejrzewa w nich kobiety. 

Prdko skazano kilkadziesit osb na mier i wykonano wyroki in effigie; reszt, przeszo 
sto nazwisk, pozostawiono do pniejszej decyzji. 
Po czym mistrz pooywszy do na ksidze praw czowieka uroczycie wygosi: 

 Wyjci spod praw i skazani, od tego momentu s poza spoecznoci obrbem; mona z 
nimi postpi jak z dzikimi zwierzty  wytpia bez miosierdzia. Nie maj by jednak poszwankowani 
na honorze i majtnociach czonki ich rodzin, jeli w niczym nie zgrzeszyli 
przeciwko ojczynie. Obywatele: dwa, trzy i pi, wasz powinnoci dokona wyrokw. Na 
szubienicach ma by napis: Kara dla zdrajcw ojczyzny. A jeliby ktren uszed karzcej 
doni, obwiesi jego nazwisko na placach. 
Trzy maski skoniwszy si przed mistrzem usuny si na stron. 

 Obywatele: cztery, siedem i dwanacie, za wasz bdzie powinnoci natychmiast po 
wybuchu insurekcji ubezpieczy skazanych i oskaronych aresztem i straami. Kto by osania 
winnych, poniesie kar zdrajcw. Wolno! Rwno! Braterstwo! 
Zamkn ksig, pugina schowa i zdmuchn dwie wiece na znak skoczenia. 

 Za pozwoleniem!  wyrwa si jaki gos protestujcy. 
104 



 Loa w ciemnociach, ju nikt nie ma prawa gosu  ostrzegano. 
 Jeszcze jeden nie zosta osdzony i to najgroniejszy. 
 Kt taki, kto?  posypay si mimowolne pytania wbrew regulaminowi. 
 Krl! dam na niego sdu i kary! 
Milczenie zalego, skrzyoway si spojrzenia, powstay szepty. 
 Nie udecydowano jeszcze komisarzw wodzom przyda si majcych. 
 I nie nastpio porozumienie wzgldem oskaronych dam!  podnosiy si sprzeciwy. 
 damy sdu i kary na krla!  wybuchny naraz dosy liczne i natarczywe gosy. 
 Jeli wikszo owiadczy si za deliberacjami w tej materii, mog wiata loy zapali! 
 ogosi mistrz jako niechtnie. 
Miasto wotowa sztylety posypay si na st, mistrz je przeliczy. 

 Trzydzieci wotw affirmative. Zaczem otwieram sdy nad krlem. 
 Zakadam veto  wystpi niespodzianie Zarba  loa Obrocw Wolnoci nie moe 
uzurpowa sobie praw przynalenych sejmujcym stanom! Czci nie wolno stanowi o tym, 
co jeno -wola powszechnoci decydowa powinna. Tylko konwokacyjny sejm jest mocen 
postanowi o najwyszym zwierzchnictwie  mwi z lodowatym spokojem. 
 Rewolucja sama jest prawem! 
 Rewolucja jest matk nowej ludzkoci, nowego ycia i nowych praw!  krzyczano. 
 Ale nie ma by matk poerajc swoje dzieci jak maciora  pad jaki gos sprzeciwu. 
 dam sdu i kary na krla!  powtarza kto swoje z niezmienn uporczywoci. 
 Jeszcze nigdy krlewska krew nie zostaa przelana, przez Polaka! 
 I nie daj Bg, aby si znalaz tak odrodny syn ojczyzny  podniosy si nowe woania. 
 W tym wanie rdo naszego upadku i haby - zagrzmia kto namitnie: w tym wanie, 
iemy oszczdzali krlewskie by; w tym, iemy nie pienili mieczem magnackich 
chwastw! Krl mg dziaa na szkod kraju, ale by nietykalny! Magnaci najzdradniejsi 
rwnie byli nietykalni. A przez to swobodnie wyrastay zbrodnie, roso uciemienie, mnoyli 
si tyranowie, a lud cierpia i gina Polska. I zginie, jeli jej nie zratujemy. 
 Zbawi jeno moe rewolucja! Tylko lud mocen jest wywysza i ponia, bo jeno lud 
panem i rdem praw. Wotuj za mierci Stanisawa Augusta, bywszego krla. 
 I kt si omiela zaprzecza nam prawa determinowania, nam, gosowi ludu? 
 Zaprzeczam! Jestemy fakcj, nie za reprezentantami. Zaprzecza si wa! 
 Odwoaj, nieszczsny! Zginiesz, zdrajco, krlewski zbirze!  zerwaa si zawierucha 
krzykw i wraz te kilkanacie sztyletw godzio w pier Zarby jadowitymi dami. 
 Uderzajcie! Wasza wola! Stawam w obronie prawa! Nie ulkn si tyranw! 
Oczy wieciy zowrogo, puginay groziy coraz bliej, gniew hucza w gosach; zaledwie 
mistrz zdoa uspokoi powszechne wzburzenie. 

 Jeli odsonisz mask, gos twj pjdzie na deliberacj  postanowi. 
Zarba zawaha si przez mgnienie, co jakby strach cisn mu serce. 
 Odso si! Wykluczy go! Obroca krlw nie godzien zasiada pomidzy nami! Precz 
z Judaszami! mier nieprzyjacioom ludu!  posypay si gosy niby kamienie. 
 Jestem obroc praw i nieprzyjacielem zamaskowanej tyranii  zawoa grzmico i zerwawszy 
mask odrzuci j wraz z paszczem. Pokaza si w artyleryjskiej, zielonej kurcie, 
przepasany oficersk szarf, z krzyem Virtuti Militari na piersiach i przy prostej szabli. Sta 
prosty, wyniosy, pikny uniesieniem. By blady jak ptno, usta mu drgay hamowanym 
wzburzeniem, ale oczami toczy nieulkle. Postpi kilka krokw ku mistrzowi. 
 Kto to? Zarba! Porucznik artylerii! By delegatem do Parya! onierz spod Racawic! 
Zaufany Kociuszki!  leciay szepty, ustpowali mu z drogi. 
 Zdemaskowany nie ma prawa pozostawa duej na zebraniu  pad wyrok. 
 Jestem posuszny prawu i przysidze. 
Skoni si w stron mistrza i wyszed z dumnie podniesion gow. 
105 



VII 


Miasto tono jeszcze w szarej i suchej mgle; z tych wczesnej godziny pierzastych tumanw 
zaledwie majaczyy wyniose mury Arsenau. Potne ciany staroytnej struktury widniay 
jakoby spod mtnej i sinawej wody. Nawet przysadziste narone baszty, pocite strzelnicami, 
daway posta oblepionych przemik wen. Od strony ulicy Dugiej czerniay pryzmy 
dziaowych ku, w akuratnych odstpach postoone, za cztery harmaty rychtoway dugie 
gardziele ku Bielaskiej, Dugiej i Lesznu. Zwodzony most nad szerok fos, pen przegniego 
bota, prowadzi do niskiej, na gucho zawartej bramy. 

Warty, stojce co par krokw z karabinami na ramionach, miay pozr kamiennych supw, 
nie salutoway bowiem nawet oficjerw, przemykajcych si do wskiej furty; otwieraa 
si tylko na haso. Drugie wejcie do arsenau, nie mniej strzeone, byo od strony Nalewek. 

Za, gwn bram, uczynion z dbowych bali, elaznych sztab i zawalon od rodka worami 
piasku i kamieniami, czaiy si granatniki przy zamaskowanych strzelnicach i biwakowa 
pluton kanonierw. 

Ze sieni, przypominajcej obszernoci beczkowat naw kocieln, prowadziy wejcia 
do sal zbrojowni oraz na pitra, za ostatnie na lewo, na kwater komendanta, pukownika 
Dobrskiego. Bya to amfilada niewielkich, sklepionych izb z oknami na wewntrzny dziedziniec, 
obudowany pawilonami skadw, koszar i artyleryjskich warstatw. 

Na kwaterze mimo wczesnej godziny kancelaria ju pracowaa i panowa ruch znaczny, 
bowiem co troch kto wpada z raportami. 

W ostatniej stancji przy rodkowym stole siedziay wysze szare. Brzask kilku wiec, 
tumiony przemglonym porankiem, zaledwie pozwala rozezna twarze. 

Wszed porucznik Zarba. 

 O wicie przynis mi te odpisy Kiliski  meldowa podajc generaowi Cichockiemu 
kartelusze zapenione drobnym pismem.  Wedle Jego zapewnie, pochodz z tajnej kancelarii 
Igelstrma. 
Cichocki pochonwszy je poda w milczeniu Dobrskiemu; ten przeczytawszy zacz kl i 
podsun papiery generaowi Orowskiemu, byemu komendantowi Kamieca. Na ostatku 
powdroway pod okno do dugiego stou, przy ktrym pracowao kilku modszych oficjerw. 
Czytano je z niezmiern uwag. 

 Nie chce mi si wprost uwierzy!  odezwa si Cichocki do Zarby. 
 Majster gow rczy za prawdziwo odpisu. Mielimy z tego samego rda ju par 
wanych doniesie i wszystkie okazoway si prawdziwymi. 
Zjawi si kapitan Chomentowski; wita si ze wszystkimi, jakby jeno nie spostrzegajc 
Zarby, ktry to wzi jako zapat za wczorajsz obron krla. 

 Hetman  rozpocz Cichocki, raz jeszcze przegldajc kartelusz  rozkaza dowdcom 
wszystkich wojsk konsystujcych w Warszawie, aby na przypadek powstania czyli swoje 
komendy z moskiewskimi wojskami i wesp uderzali na buntownikw. Nieposusznych poleca 
bra pod areszt i odsya do ukarania Igelstrmowi. Ordonans wydany imieniem krla, e 
bez krlewskiej zgody, to pewne. Wiedziabym co o tym. 
106 



Chomentowski pokrci gow wtpico. 

 Mamy jeszcze co lepszego: odpis listu biskupa Kossakowskiego do ambasadora! Budujca 
epistoa godnego pasterza. Radzi w zaufaniu, jak zdusi groc wybuchem insurekcj 
i przeszkodzi zblianiu si Kociuszki do Warszawy. Rada cale niegupia. Owo poucza: eby 
w Wielk Sobot, w czasie rezurekcji, Oarowski wojska koronne rozproszy, wysyajc je 
pod pozorem asysty przy naboestwach do wszystkich kociow w Warszawie. Tak podzielone 
oddziay naley natychmiast otoczy moskiewskimi wojskami, a upatrzywszy stosown 
chwil wezwa je do zoenia broni. Jeli nie posuchaj, uderzy na nie bagnetem i 
dokoczy kartaczami, rwnoczenie zdoby arsena, zaj gwne urzdy i wzi pod swoj 
opiek krla. Rozbrojone wojska i lud, pozamykany w kocioach, nie stan na przeszkodzie. 
Takim jest tenor biskupiego ordzia! C waszmo na to?  pyta Chomentowskiego. 
 Uprzedzajc grone zamysy uderzy choby dzisiaj w nocy! 
 Jutro zdeterminujemy dzie powstania  odezwa si Dobrski. 
 A jeli znowu bdzie odoone, a tymczasem ambasador posucha chytrej rady i nim si 
spostrzeemy, rozpdzi nas i pobije?  niepokoi si Orowski. 
 Musi rozpocz od arsenau, a niechaj sprbuje go bra!  zawarcza Dobrski. 
 O ile znam Igelstrma  wtrci Cichocki  za rad Kossakowskiego nie pjdzie, bdzie 
w niej wszy podstp. Oni tylko w oczy wiec sobie bak, ale za oczy jeden drugiemu szyje 
buty. Wiadomoci mam za prawdziwe i grone, przymusz nas do rychej decyzji. Biskup 
zarabia sobie na suszn wdziczno. 
 Po Efialtesie stanie si drugim patronem zdrajcw  podnis si gos spod okna. 
 Gdzie zbrodnie publiczne zostaj bezkarne, tam nie masz rzdu i praw, tam wolno nigdy 
ugruntowan nie bdzie  szepn aonie Orowski. 
 Te zbrodnie nie pozostan bezkarne  upewnia Chomentowski  i koronowanych tyranw 
dosignie sprawiedliwo. Nikt ich nie obroni  spojrza ponuro na Zarb. 
Porucznik zblad i odpowiedzia wyzywajcym wzrokiem. Przez chwil smagali si srogimi 
oczami gnieww. Ich stara przyja konaa w tym mgnieniu, 
Zameldowano Berka Joselewicza. Porwa si na to Dobrski i zakrzycza: 

 Rbcie z tym Machabeuszem, co uwaacie, ale ja powtrz swoje: do arsenaw ydw 
nie dopuszcz i pod swoj komend mie nie chc!  wybieg zaperzony. 
 Poruczniku!  zwrci si Cichocki do Zarby  w teatrze zbiera si kompania wolonterw 
aktora Rutkowskiego; trzeba ich zaprzysic, wcign w regestra, jako tako wyekwipowa 
i wyznaczy im stanowiska. We ich pod swoj komend... 
 Jeszcze jedno! woa Dobrski oknem z dziedzica.  Siode i uprzy ze swoich skadw 
nie wydam tej haastrze! Niech jed na oklep i uzbroj si tykami od chmielu. 
 eby tylko nie poszed w niewol piknych komediantek  ostrzega po chwili Cichocki. 
 Wedle rozkazu, panie generale!  mrukn pospnie Zarba i wyszed. 
W pierwszej stancji natkn si na Berka, przygldajcego si bateriom w dziedzicu. ydowin 
by susznego wzrostu i przystojnej twarzy, czarny jak kruk, srodze wsaty i z kabkowatymi 
nogami. W kawaleryjskiej granatowej kurcie, przy szabli i ostrogach, przepasany 
szarf, prezentowa si cale godnie. Jeno haczykowaty nochal, krlicze czerwone obwdki 
oczw i gowa pokryta wenistymi piercionkami pokazyway sodk nacj krajowego cudzoziemca. 


 Obywatelu poruczniku!  zagada zabiegajc mu drog  czy Maa Rada otrzymaa uniwersa 
Naczelnika do ydw? 
 Nie syszaem. Moe o tym wie kancelaria!  odpowiada, zajty czym innym. 
 Obywatelu poruczniku!  z prdkoci mowy a si zachystywa.  Na taki uniwersa 
czeka caa Litwa i Korona! Naczelnik go nam obieca! Niech si tylko ukae, a wszyscy y107 



dzi opowiedz si przy Polsce! I broni jej bd! I nie poskpi krwi ni mienia! Do mnie ju 
dniem i noc zgaszaj si ochotnicy! Ja si wic pytam... 

 Odpowiedz generaowie, wanie czekaj na obywatela!  przerwa mu i odszed. 
Na ulicach ju byo widno; podnioso si soce i spod opadajcych mgie wyania si 
cudny, wiosenny dzie. Nagrzane powiewy muskay twarze, ptaki wiergotay po drzewach i 
dachach, pachnca mod zieleni aura przejmowaa luboci. Otwieray si okna, dzieci z 
krzykiem goniy si po ulicach. 

Jeno Zarba obcy by temu, co si dokoa wyrabiao. Nienawi, jak by wyczyta w 
oczach Chomentowskiego, dopiekaa niby wieo otrzymana rana. Postpi przecie wedle 
sumienia i nie bez obaw rozwaa nastpstwa swojej wczorajszej deklaracji. Spodziewa si 
ostracyzmu socjuszw, a nade wszystko plotek i podejrze. Rozumia si pomawianym o jakie 
niskie, niegodne pobudki, a moe nawet o schlebianie krlowi i zabieganie o jego fawory! 
I w takiej przykrej dyspozycji serca i udrczonego umysu wszed bocznymi drzwiami do 
teatru. 

Mrok zalega ogromn sal, tyle e na proscenium kopcio si par kagankw i gdzie z 
grnych l migay si smugi mtnego wiata. Dopiero oswoiwszy si nieco z tym mrokiem, 
dojrza oddzia wolonterw egzercyrujcy si na widowni. Przy nieustannym warkocie tarabanu 
kilkudziesiciu modych ludzi z karabinami na ramionach, w modnych fraczkach, przepasanych 
czerwonymi bandoletami, w kapeluszach z biaymi pirami, czynio przerne obroty 
rypic nogami, a cay teatr dygota. Aktor Rutkowski w czerwonym paszczu, odrzuconym 
na ramiona, ze wciekle zielonym piropuszem na gowie, opasany do p piersi czerwon 
szarf ze zotymi frdzlami i ze szpad w rku, prowadzi wolonterw cale sprawnie, 
jeno komend podawa gosem, jakby chcia przekrzycze ryki wen morskich i huraganw. 
Po kadym znaczniejszym obrocie z parterowych l sypay si rzsiste brawa, sowa uznania 
i fioki. Siedziay tam mode i stare aktorki w asycie podyych amantw i przyjaci. Sam 
Bogusawski, dyrektor kompanii aktorw, bra miejsce na scenie przed zapuszczon zason 
niby na generalnej prbie spektaklu, jeno miasto scenariusza trzyma w rku prawida mustry 
dla wolonterw, z ktrych od czasu do czasu podpowiada cicho Rutkowskiemu. Musztra 
odprawowaa si z niezmiernym zapaem, i co chwil grzmiay ostre stpania, bijce akuratnie 
do taktu tarabanu. 

Niekiedy w przerwach garcie cukrw wzmacniay bohatyrw, za pikne rczki obcieray 
uznojone czoa i twarze. 
Zarba, przystanwszy w cieniu l, uwanie przyglda si obrazowi. 

 A chode do nas!  rozleg si nad nim gos Woyny. 
 Krok w miejscu! Raz, dwa, raz, dwa  sroya si komenda. 
 Sewer, nasze ksiniczki pragn ci uwielbi, bohatyrze spod Racawic!  krzycza 
Woyna zapraszajc do loy. Zarba wszed bardzo niechtnie. 
Woyna z nieporwnan brawur prezentowa mu wszystkie komediantki. 

 Oto Pikna Nieznajoma, sama Wenus pokazaaby si przy niej karczemn dziewk. 
Oto dumna Ximena i Zelia w jednej zjawiona postaci; oto boska Terpsychora z Axur; oto 
smtne Dziecko Mioci; oto Tymona Odludka sodka heroina; oto ze Szkoy Obmowy 
najmowniejsza; oto pospna Emilia Galotta; oto Wyspy Olczyny pasterka niebiaska; korowd 
muz najprzedniejszy, korowd bohatyrek, wiernych on, wzniosych matek i wdw 
traicznych. Masz i antyczne ciotki, piekielne sekutnice, hydliwe potwory, hetery rozwize, 
anielskie pannice i kapanki Amora, za razem najmilsze babusy, teatrowi narodowemu oddane, 
dzielne patriotki, a nade wszystko oficjerw uwielbiajce. Dixi!  recytowa jednym 
tchem swoim krotochwilnym sposobem i chybi celu, miasto bowiem aplauzw posysza 
sykania i protestacje. Komediantki nad facecj przekaday aktualnie wojenne obroty, grochot 
bbnw i gos komendy, srog Bellon napominajcy. 
Zarba, rwnie nieusposobiony, rozkaza sporzdzi regestr i przystpi do przysigi. 

108 



Jako po chwili zasona posza w gr i w gbi sceny, na tle rozwalin jakiego rzymskiego 
miasta, okaza si marmurowy, wyniosy otarz; z bokw wznosiy si cztery poupane, obwinite 
bluszczami kolumny, na kapitelach siedzce biae ory spuszczay z dziobw czerwon 
wstg z napisem: Pro patria! 

Przy guchym warkocie bbnw oddzia wolonterw wkroczy na scen; trupa aktorw z 
Bogusawskim na czele ustawia si na stronie, a kiedy na otarzu zapony krwawe pochodnie, 
zjawi si przed nim jaki ksidz w komy i z krzyem w rku. 

Zarba, dobywszy szabli, w krtkiej przemowie wezwa do przysigi na wierno ojczynie 
i Naczelnikowi. Powtarzali za ksidzem rot przysigi w uniesieniu. 

Po skoczeniu Zarba odcignwszy Woyn na stron zapyta: 

 Nie podoba mi si ten ksidz. Sdzc z mowy, to jaka cudzoziemska wywoka? 
 Woch, nazywa si Martelingo. Prawie domowy Ksawerego Dziayskiego. 
 Martelingo, widziaem to nazwisko w proskrypcyjnym regestrze Konopki. 
 Patrzy na niego. Bibosz to przedni, kostera i w cigej pogoni za dukatem. By miosnym 
spowiednikiem krla jegomoci baletu. Zoliwi nazywali go po prostu rajfurem. Midzy duchowiestwem 
cieszy si najgorsz opini; ju go w nuncjaturze oskarano, jako na dzie 
par mszw odprawia. Zabawia si i w drugi sposb, bowiem kiedy urzdza w Bruhlowskim 
paacu dla najwyszej socjety Teatrum pokus w. Antoniego. Kilkanacie cudnych pokus, 
przybranych jeno we wasne skry i precjoza, dawao spektakl nad miar swywolny. Po-
no baron Asch z legacji rosyjskiej i Zubow patronowali temu przedsiwziciu. Oto masz 
prawdziwy konterfekt tego ma. 
 Wkrci si tutaj nie bez przyczyny i gotw o wszystkim donie Baurowi. 
 W teatrze znajdziesz go codziennie, zna wszystkie sekreta. Uwaga! Idzie. 
Woch w asycie paru aktorek zbliy si do nich; czarny, gadkiej twarzy, wykrygowany, 
gitki, cay w ukonach i dygach, w rzymskim mantoleciku na ramionach, pachncy, z 
utrefionymi wosami, dworny, wygadany, dawa posta doskonaego labusia. 

Przyczepi si do Zarby adorujc go wyrniajcym sposobem. 

Woyna zaprosi ca kompani na sztokfisza po kapucysku. Poszli wic wszyscy do traktierni 
w domu Latura, w ktrym przewana cz aktorw zamieszkiwaa. 

W obszernej stancji z oknami na koci Pijarw, gdzie ju wszystko byo przygotowane, 
uczynio si wnet gwarno jak w ulu. Zadzwoniy pierwsze kielichy. 

To liczne bractwo, zbywszy si karabinw i wojskowych odznak, rzucio si do stow z 
niepohamowanym mstwem. Sporo byo pomidzy nimi fircykw i miejskich frantw, krccych 
si koo teatru, oraz paru literatw. e zasi amfitrion hojnie traktowa wyborowymi 
winami, nie aujc przy tym pieprznej przyprawy frywolnych wielce dowcipw, zabawa z 
miejsca przybraa posta siarczystej pohulanki. Nawet Zarba zgubi rycho swoj pospn 
dyspozycj i usadowiony pomidzy najpikniejszymi aktorkami, j namitnie zabiega o ich 
fawory. 

Po nasyceniu godu, kiedy wjechay na st baterie pkatych, sdziwych gsiorkw, Woyna 
wnis zdrowie wolonterw. Odpowiedzia mu Rutkowski w kwiecistej i z bohatyrsk 
swad wygoszonej przemowie. Traktiernia zatrzsa si od wiwatw! Czuoci dla ojczyzny 
wezbrane serca pofolgoway sobie zami. Ogarno wszystkich patriotyczne uniesienie. Przysigano 
sobie walczy do ostatniej kropli krwi! Speniano kielichy dozgonnej przyjani. Po 
czym zaczto wnosi najprzerniejsze zdrowia; prym w nich trzyma pucoowaty, smuky 
modzieczyk, zaczynajcy aktor Zkowski, sierant wolonterw i najzagorzalszy jakobin. 
Sypa wierszami jak z rkawa i prawi takie koncepty, e pokadano si od miechu. Literaci 
nie zabierali gosu, tylko jeden z nich, may i chudy, z twarz godomora, w wytartej zielonej 
bekieszy i z wosami jakby zjedzonymi przez mole, przepija z kadym z osobna i niekiedy 
znaczco chrzka, a kiedy si uspokajao w oczekiwaniu toastu, mwi: 

 Powiadajcie swoje, wanie koncypuj przemow, nalejcie mi tymczasem. 
109 



I nalewa si do dna z niezamconym spokojem, reszta za wrzaa coraz goniejszym gwarem. 
Zaczto opowiada anegdoty i facecje. Ksidz Martelingo opowiada Boccacciowe historyjki 
z tak wyrazist mimik i spronymi ruchami, e zamiewano si do ez. Potem kowski 
udawa wielce trafnie znane w miecie persony, naladujc je w mowie, postaciach i 
ruchach. Kto znowu zacz udawa gosy ptakw i zwierzt, e traktiernia napenia si 
wiegotem, ujadaniem psw i rykami byda. Kto zacz piewa jak ari, zaimprowizowana 
kapela zagraa do wtru; jeden trbi na zwinitej doni, drugi udawa basetl na nodze od 
stou, trzeci bi w taraban, a ostatni przebiera palcami na wargach wypuszczajc gos na podobiestwo 
flotrowersu. Wesoo dochodzia ju do szczytu, a przylecia gospodarz meldujc, 
jako zgorszone tym tumy zbieraj si przed traktierni. W odpowiedzi Woyna wyrzuci 
go za drzwi rozkazujc poda ostryg i szampaskiego. 

Pili ju na umr. Wielu ju chrapao po ktach, wielu walao si pod stoami, zasi reszta 
szalaa powtarzajc penymi gosami jak piosenk i rozbijajc flachy. 

Naraz pikna Terpsychora sprbowaa tacowa; e ciasno byo na pododze i peno rozbitego 
szka i kau, Zarba jednym ruchem oczyci st i postawi j na nim. Zataczya 
wciek saraband. Nie byo koca wrzaskom, brawom i bisom. Zatacowaa wic jeszcze 
kozaka, po czym opuciy j nagle siy i zleciaa w ramiona Zarby; co dugo nie moga si 
oderwa z jego piersi. Porucznik by wesoym nad miar, przepija z kadym, brata si ze 
wszystkimi, krzycza i piewa z drugimi, caowa i by caowany, bra na suweniry jakie 
wstki i rozdawa dukaty, przysiga wieczn mio i w tej chwili zapomina o caym wiecie. 
Wreszcie zacz huta na nodze jak fig z niebieskimi oczami, a tak liczn, jasn, 
ran, pen doeczkw i lubych okrgoci, e w kocu porwa j na rce i biegajc z ni po 
izbie, na mier zacaowywal. 

Ledwie by skoczy t lub zabaw, kiedy jeden z kredencarzy wcisn mu w rk jaki 
poduny karteluszek, osdzi go zwyczajnym billet doux, ale dojrzawszy jego czerwon barw, 
natychmiast oprzytomnia i przeczyta. Mistrz nakazywa pody na zebranie do generaa 
Mokronowskiego i relacj zoy jeszcze dzisiejszej nocy. Miasto podpisu czerniaa jeno 
liczba jeden, ujta w nawias. Nawet rad by temu rozkazowi, susznie rozumiejc, jako z loy 
Obrocw Wolnoci jeszcze go nie wykluczono. Wyszed bez poegnania i w sieni spotka 
si z Woyn. 

 Wychodzisz?  zdziwi si, gdy starocic nie lubia przerywa sobie zabawy. 
 Mam jeszcze przed noc wane sprawy, a ty? 
 Wezwano mnie do Arsenau, suba!  owiadczy wymijajco. 
Rozeszli si popiesznie. 
Zarba pojecha na swoj kwater i zdziwi si niepomiernie, zastawszy w domu formaln 
inwitacj generaowej Mokronowskiej wanie na dzisiejsze zebranie. Spdzi to na zbieg 
okolicznoci i przebrawszy si po cywilnemu, ju o zmroku wchodzi do antyszambry Mokronowskich 
na Krakowskiem i oko w oko spotka si znowu z Woyn! Ledwie przemwi ze 
zdumienia. 

 A to niespodzianka i zbieg okolicznoci  umiechnl si pomieszany i przywstydzony. 
 Albo jednobrzmice rozkazy!  szepn otwarciej Woyna 
 Inwitacje  poprawi z naciskiem  zastaem swoj w domu i jestem. 
Woyna umiechn si pobaliwie i wziwszy go pod rami weszli na pokoje. 
Wysza naprzeciw generaowa i gosem nie dopuszczajcym wtpienia oznajmia: 
 Witam waszmociw! Moje panny pokoczyy aftowanie sztandarw, jutro je powicimy 
u witego Krzya. Chodcie podziwia i chwali. 
W obszernej bawialni, penej porozstawianych krosien i stolikw, panien i dam zajtych 
prac, ze star ksin wojewodzin Jabonowsk na czele, widniay rozpite na cianach 
bojowe chorgwie. Jedna, przeznaczona dla kosynierw, pokazywaa na dnie czerwonym 
zoty snop pszeniczny, nad nim skrzyowane kosy, a w otoku pod laurowym wiecem zotem 

110 



wyraony napis: ywi i Broni. Druga bya chorgwi Ziemi Mazowieckiej; na czerwonej 
pachcie sroy si Biay Orze. Na biaych cianach chorgwie gray jakby kaue krwi; zasi 
napis na kosynierskiej cign oczy budzc szczeglniejsze uczucia i napdzajc zy do 
oczw. 

Woyna po duszej admiracji skoniwszy gow w stron panien rzek uroczycie: 

 Hod oddawam i cze cnym sentymentom i kunsztowi afciarek. 
 Te chorgwie powied nas do sawy i zwycistwa!  dorzuci ognicie Zarba. 
Na co znw Woyna zasiadszy do otwartego klawicynu zagra Marsyliank i pocz piewa 
cudnym, porywajcym gosem. Zerway si panny od krosienek, powstaa sama wojewodzina 
Jabonowska, zbiegy si z drugich pokojw damy, zjawio si nie wiadomo skd kilkunastu 
mczyzn i wszyscy wraz zapiewali powtarzajc z nie sabncym uniesieniem pierwsz 
zwrotk po kilka razy. Wszystkich przejo czue poruszenie, zy pocieky z oczw, twarze 
si spomieniy, a z piersi rwa si ten piew najgbszej mioci ojczyzny i wolnoci. A 
ju Zoka Radzimiska, stojca wpodle Woyny, z oczami utkwionymi w chorgwie, dawaa 
ze siebie obraz prawej Bellony! Dusz dawaa w ten piew zapamitay, grny i bohatyrski. 
Bya pikn, lecz w tym momencie zdaa si by jednym cudem, wzniosoci i zarazem 
gniewem. Spod spitych gronie czarnych ukw brwi oczy jej gorzay arami wulkanw, 
twarz poblada na ptno, a niski gos hucza jak dzwon na bj, na walk, na mier! 

Wreszcie panny zasiady z powrotem do krosien, wyszywania na bandoletach przernych 
napisw i wszystko powrcio do zwyczajnego adu. Kupa modych oficjerw pilnie si zasugiwaa 
przy nawijaniu kordonkw, podawaniu kbuszkw i rysowaniu owkami napisw. 
Nie brakowao i cywilnych elegantw, bowiem fraucymer generaowej skada si z panien 
reprezentujcych pierwsze domy w wojewdztwie. 

Woyna szepta na boku z Radzimisk; spojrzenia panien czsto zezoway w ich stron. 

W ssiedniej komnacie przez otwarte, wyzocone podwoje wida byo kilkanacie dam z 
miasta, nigdy nie spotykanych na asamblach znaczniejszych domw. Generaowa traktowaa 
je ze szczegln uprzejmoci. Zajte byy chrupaniem cukrw, skubaniem szarpi i narzdzaniem 
dugich bandaw. Cae kupy biaych szmat i pcien stoyy si na posadzce. I przy 
nich krcio si do pomocy kilku oficjerw. 

 I my si gotujemy  szepna generaowa Zarbie  codziennie schodzimy si na tak 
wanie zabaw. Nie ma ju stanw, gdy idzie o ojczyzn  dodaa nazywajc zebrane damy; 
byy to przewanie ony i crki wielkich kupcw, miejskich obywatelw, bankierw i czonkw 
magistratu, a zaledwie kilka pa z wyszego wiata. 
Obejrza si dokoa, jakby szukajc kogo. 

 Kog wa tutaj nie najduje? Zbieramy si partiami, co dzie gdzie indziej... 
 Mylaem spotka pani Barssow!  szepn znionym gosem. 
 Lwica rewolucji i boyszcze jakobinw nie czuaby si swoj pomidzy nami!  powiedziaa 
z nieukrywan awersj, powstajc na wejcie nowego gocia. 
Z tych sw wymiarkowawszy opinie, jakim aktualnie hodowaa generaowa, mia si na 
bacznoci i wiksz zwraca uwag na to, co si dokoa dziao. I posyszawszy rozmowy z 
komnaty generaa posun si tam, jakby w rekonesansie. Przy okrgym stole braa miejsce 
liczna kompania sprzysionych wprawdzie, ale samych moderantw i mieszczan w sporej 
kwocie. Krlowa pomidzy nimi gony swojego czasu Ignacy Wyssogota Zakrzewski, byy 
prezydent Warszawy, obroca miast na sejmie i pierwszy, ktry si by przepisa na prawo 
miejskie. Czowiek by mdry i cnotliwej duszy obywatel, i wielce miowany przez miejskie 
posplstwo; m ju w latach, ale pomimo wieku i siwizny krzepki Jeszcze, postaci wspaniaej 
i piknego oblicza. Nosi si po francusku i wielbi Voltairea. Za nimi siedzieli posobnie: 
Ksawery Dziayski, Szymon Szydowski, Franciszek Gautier, Jan Horain, Jzef Wybicki, 
Franciszek Tykiel, Andrzej Ciemniewski, Franciszek Makarowicz, Wincenty Borakowski, 
Eliasz Alve i wielu drugich. Genera Mokronowski siedzia z papierami przed sob i pirem 

111 



w rku. Genera Cichocki palc lulk kry po komnacie, nie biorc udziau w dyskursach. 
Deliberowano nad dniem wybuchu; kilku z mieszczan, a szczeglniej Morin, bankier i splnik 
Kapostasa, przekonywa zgromadzonych o koniecznoci odoenia terminu powstania. 
Podnosiy si ywe sprzeciwy. Rozmowa stawaa si coraz ywsz. 

Mokronowski spostrzegszy Zarb odprowadzi go do bokwki.

  Mam dla waci mie sowa, jeli ciekawy  przemwi bardzo askawie. 
 Ciekawym, bo si znikd takowych sw nie spodziewam, panie generale. 
 To powiem prosto: krl bardzo ci wysawia za jak przysug mu oddan. 
Nie w smak mu posza ta pochwaa, lka si jakiego podstpu. 
 Musiae zasuy na tak miociwe sowa najjaniejszego pana  prbowa indagowa: 
 Podobao si krlowi mie to przysug, co byo jeno powinnoci poddanego. 
 Nie bd ci wyuskiwa ze sekretw, ale to powiem: mgbym ci uplasowa przy 
krlewskiej osobie, byby z tego niemay profit dla naszej sprawy  powiedzia z oniersk 
otwartoci. 
 Panie generale  odpar, poruszony niespodzian propozycj  rozumiem honor, ale 
znajduj takie obowizki o wiele przewyszajce moj zdatno. Pozwol sobie mniema, 
jako do takowych funkcji musi by odkomenderowany, kto gitki w karku, obrotny i syszcy 
jak trawa ronie. A przy tym moje principia nie byyby cierpiane na Zamku. 
 Jak uwaasz! Miaem ci rojalist. Namyl si jeszcze, nieczsto si zdarzaj tak fortunne 
sposobnoci  usilnie go namawia. 

Lecz nie dokonawszy niczego odszed nieco kwany i obruszony. 

Zarba za powrciwszy do bawialni pomidzy rozszczebiotane panny zauway zmian, 

jaka zasza w starocicu: mia wypieki na policzkach, ponure spojrzenia i trzsy mu si rce. 
Siad przy nim i przegldajc jakie angielskie kopersztychy zapyta: 

 Co ci si stao? Doszede z pann do porozumienia?  Poaowa tego pytania. 
 atwiej z ni doj do konfidencji nili do jakiego adu  odpar zawo Woyna.  Jakby 
postpi  mwi znionym, gorczkowym gosem  gdyby na szczer deklaracj posysza: 
Kocham ci! on twoj nie bd, ale jeli chcesz, bd twoj kochank, jeno pod warunkiem, 
e mi potem pozwolisz zgin! Pojmije tak mow! Co by zrobi? 
 Wzibym j chyba, zgin nie pozwoli, a jelibym kocha, gotw bym na postronku zacign 
do otarza! Kobiece fanaberie trzeba ama albo od nich ucieka. 
 Nie wiem jeszcze, co zrobi, ale gotw jestem na kade szalestwo... na kade... 
 Nie poznaj ci, to mowa nie twoja!  szepta ze szczerym wspczuciem. 
 To sodka pie tryumfujcej mioci  drwi sam ze siebie  ale co ty wiesz o tym, 
czowieku szczliwy! Kochae jeno w pochodach i na rasztakach; co ty wiesz? 
 Rad bym zapomnia, e kiedy wiedziaem. Jedmy!  zerwa si nagle jak sparzony. 
 Poczekaj, musz si jeszcze rozmwi...  Obejrza si, Zoki nie byo w pokoju. 
 Nie uwaasz, jak tutaj si kaptuje mieszczastwo i moderantw? 
 Nawet ci powiem sprawy, jakie si wa na dzisiejszym zebraniu  odpar oywiajc si 
znacznie  agituje si wybr wodza na czas nieobecnoci Kociuszki i rzdu, ktry by obj 
wadz natychmiast po wybuchu powstania. 
 Te sprawy nale do decyzji jutrzejszego generalnego zebrania Rady. 
 A tymczasem nazwano mi ju par nazwisk tutaj wybranych; pen list przyl ci jutro 
rano, moe ci si przyda do powinnego raportu  spojrza mu w oczy. 
 Nie rozumiem ci! Do jakiego raportu?  okry si zdumieniem jak mask. 
 Nie lada z ciebie gracz i jedyny do sekretu. Nie bd gra z tob w ciuciubabk i wyznam: 
Byem jednym z trzech, ktrzy na wczorajszej kapitule wzili twoj stron. 
 Ciszej, na Boga, ciany maj uszy  pochyli gow nad kopersztychami  sprawie mi 
ulg tym wyznaniem. Byem pewny, e po tym, co zaszo, wyklucz mnie z loy. 
 I nie zwaae na nastpstwa, to mnie przeraao. 
112 



 Par cali elaza w piersiach od zamaskowanego socjusza  umiechn si przymuszenie. 
 Ustawa przewiduje i takie zakoczenie. 
 Znam j, przywoziem z Parya. Mam ju dosy tej jakobiskiej maskarady. 
 Sama ostrono nakazuje nie zrywa z lo otwarcie  przestrzega. 
 Jedmy, pomwimy o tym obszerniej w domu. Moje konie czekaj przed paacem. 
Ale powrcia Zoka i porucznik nie doczekawszy si koca ich szepta odjecha sam. 
Na kwaterze oczekiwao go tyle przernych spraw, e nazajutrz prawie o witaniu polecia 
do arsenau, gdzie ju codziennie zbieraa si Miaa Rada, przeniesiona spod Sfinksw w 
obawie przed Baurowskimi szpiegunami, tutaj bowiem by orodek wszystkich konspiracji i 
powstaczych przygotowa. Owo i z tej przyczyny arsena a dygota w posadach od wzmoonej 
nieustajcej pracy. Dziedzice byy zapchane ludmi, jaszczami, harmatami i wojennym 
rynsztunkiem. W stajniach gromadzono coraz wicej cugw. W kuniach i ludwisarni 
dzie i noc gorzay ogniska, pracoway miechy i biy moty. W reperacyjnych warstatach broni 
ani na chwil nie umilkay skrzyboty pilnikw i zowrogie piszczenia brusw, toczcych 
szable i bagnety. Koodzieje, szewcy, krawcy, rusznikarze, siodlarze i miecznicy przepeniali 
niskie pawilony. Nawet w kazamatach, w ciasnych, sklepionych komorach wrzaa gorczkowa 
robota; wyrabiano tam karabinowe naboje i dziaowe pociski pod szczeglnym nadzorem 
Dobrskiego. Wyrabiano je rwnie po klasztorach, jak u Kapucynw na Miodowej, u Dominikanw 
na Freta i u Bernardynw na Krakowskiem. Dozr nad tymi fabrykami mia ojciec 
Serafin. Wanie spotka si z nim w dziedzicu Zarba. Mnich by strasznie wymizerowany. 

 Wic dzisiaj generalne zebranie?  spyta, ciko dyszc i pokaszlujc. 
 Dzisiaj. Mniemam, jako najpniej wystpimy w pitek w nocy. 
 Daj, Boe, jak najprdzej. Musz waci powiedzie o Konopce. To wcieky czowiek. 
Spotkaem go przed chwil u tego ludojada, ksidza Meiera. Nie miarkuj, z czego poszo, ale 
jak wszedem, krzycza na cay gos, e jeszcze kajdany brzcz, a ju spiski przeciw wolnoci 
formuj, e moderanci z krlem tajnie si znosz i kontrrewolucj gotuj, e genera Cichocki 
tylko pozornie trzyma ze spiskiem, a ca dusz zaprzedany krlowi, ktremu o 
wszystkim donosi. Tak si w kocu zbiesi, e grozi, jako nie czekajc powstania zacznie 
wiesza arystokratw i z moderantami zrobi porzdek. Notabene, ma na zawoanie ca band 
sankiulotw, gotowych na kade skinienie. To jest rezolut, nie cofnie si przed adnym azardem 
 ostrzega, niemao poruszony. 
 Od paru dni tyle si na mnie wali, e mi ju eb pka od przernych turbacyj!  jkn 
Zarba i poszed w swoj stron. 
By w najgorszym usposobieniu i tak skopotany i nie mogcy zebra myli, e zepchnwszy 
co najpilniejsze sprawy, poszed na miasto bez potrzeby i celu. A na domiar zego, skoro 
go owiono wiosenne powietrze, przejte zapachami pl i zieleni, poczu w sobie jak guch, 
niezmoon tsknot. Czasami goni oczami urawiane klucze, lecce nad miastem z 
przejmujcym, dalekim klangorem. Czasami jakie zielone drzewo, pawice si w socu, 
przycigao jego uwag. A czasami burza jakich zych przeczu i udrcze porywaa go w 
okrutn zamie. I nie potrafi si otrzsn i zapanowa nad sob, jak nie mg znale powodw 
takiej dyspozycji. Na niczym zeszed mu cay dzie, a nie mogc si doczeka wieczora, 

o pierwszym zmierzchu poszed do koszar artylerii na zebranie. Naturalnie byo jeszcze za 
wczenie i wielka sala na pitrze staa pusta i mroczna. Zajrza do kantyny na parterze; siedziaa 
tam gar modych oficjerw, cz graa w bilard. 
Zarba pi wino, pali lulk i zbierajc rozprszone myli bdzi oczami po cianach, 
przybranych w obrazy bitew, konterfekty sawnych wodzw i bro. O par krokw od niego 
przy stoliku pod oknem siedziao dwch porucznikw artylerii: Linowski i Caspari, z jakim 
modym podporucznikiem, ktrego twarzy nie pamita, a ktry rozmawia namitnie i tonem 
nie dopuszczajcym sprzeciww. Towarzysze patrzyli w niego z podziwem uwielbienia, jeno 
niekiedy wtrcajc jakie lkliwe sowa. Traktowa ich z pyszn wyrozumiaoci. Porusza 

113 



najprzerniejsze materie, a o wszystkim mia zdanie zuchwae i niewzruszenie pewne. Rba 
jakby toporem i rozbija nieubaganie, i to zarwno Arystotelesa, jak i maksymy francuskich 
jakobinw. Natrzsa si nad nimi. 

Zwrcio to uwag Zarby, zacz pilniej nasuchiwa i ukradkiem spoziera. 

Podporucznik by redniej miary; zoony sucho, barczysty i o wypukych piersiach, dawa 
obraz zdrowia i modoci, zastanawiaa jeno duga twarz, blada i srodze pofadowana, zacite 
wargi, duy nos, ogromne czarne oczy, czoo nadmiernie wysokie i w skroniach rozwinite, 
pobrudone i pionow zmarszczk naznaczone. Gow mia wielk, czarnym zwichrzonym 
wosem pokryt, przegarnia je ustawicznie dugimi palcami. Mwi prdko, wybuchajc co 
chwila gniewem, szyderstwem, miechem lub dum. Wci zapala lulk gasnc mu ustawicznie. 
Nie tyka wina, jakie mu skwapliwie podsuwali. Pomimo modych lat sawant to by 
nie lada, bowiem swoje dowodzenia popiera sentencjami, branymi z ksig caego wiata i 
wszystkimi jzykami. Wykad mia trudny i zawiy. 

 Skd idziemy? Nie wiem i nie pytam  mwi jakby w ekstazie.  Czym jestem? Wol 
wiadom. Moe urodziem si z promieni Boego spojrzenia. I od tej pory lec przez nieskoczono 
ja soce, ja gwiazdy, ja marzenie o sobie. Niekiedy przypominam sobie, jak 
byem przydronym kamieniem. Czasem wiem, kiedy byem huraganem miotajcym kosmosami. 
Czasem widz swoje awatary i wdrwki po socach i planetach. Byem kolejno 
wszystkim we wszystkim wszechwiecie, nim poczuem si jestestwem. I oto po milionach lat 
staem si niemiertelnoci. Otom jest! Oto ju wiem, jakom jest. Byem, kiedy ten ndzny 
glob stawa si dopiero mgawic i bd, gdy si obrci w kosmiczne pyy. Ale pozazdroszczono 
mi potgi. T ziemi zrobiono moim wizieniem. Skowanego w ciao rzucono pod nogi 
przemocy. Szatan siad przy mnie na stray! Zerwaem pta i stanem do walki. Strcono 
mnie w otchanie cierpie, niemocy i mierci. Przemog jednak okrutne potgi. Moim bdzie 
zwycistwo! Moj bdzie moc i panowanie. Gwiazdy bd zapala tchnieniem i wiaty bd 
wywodzi z mej woli wszechwadnej. Wierz w to i wiem o tym. Jake mi wic dba o ycie i 
sprawy jego? Wszystko, co ziemskie, to jeno gra si materialnych i wiecznych przemian. 
Czyme jest moje ciao? achmanem, ktry odrzuc przed progiem zmartwychwstania. Wiele 
jest paacw duszy mojej w nieskoczonociach i nie wiem jeszcze, gdzie i jaki ksztat widomy 
przybiera bd. Ale czuj, jako na ziemi ju nie powrc i yciem ludzkiego robactwa 
wicej y nie bd. Mam awersj do ycia. Tsknota porywa mnie na swoje tczowe skrzyda 
i niesie do mojej prawej ojczyzny, w bezkresy!  dokoczy bezsilnym szeptem. 
Zaduma si, nie mieli przerywa milczenia, sycha byo przyspieszone oddechy i niemal 
koatania ich serc poruszonych. Myli mieli pogubione i zmcone czucia, patrzyli oczami 
powracajcych z gbin marzenia. 

Powiedzia im jeszcze co po cichu, a dokoczy goniej, jakby wyzywajco: 

 Jestem czym wicej nili Polakiem: jestem czowiekiemi zerwa si z krzesa. 
Powstali wszyscy, bowiem nad gowami rozlegay si ju liczne stpania i gwary. 
 C to za jeniusz!  spyta Zarba na schodach Linowskiego. 
 Podporucznik artylerii fortecznej Wroski, pochodzi z Lublina. Sysza go waszmo? 
 Pite przez dziesite. Prawi, jakby si napi szaleju. Konia z rzdem, kto zrozumie. 
Linowski tak gorco wystpi w obronie przyjaciela, a mu Zarba rzek zniecierpliwiony: 
 Mnie si jednak te mdroci wyday womitami z naczytanych ksiek, co jeno dowodzi, 
jako nic a nic na nich si nie rozumiem  zagodzi w zakoczeniu. 
 Jeniusz to, jakiego w Polsce, a moe i we wiecie jeszcze nie bywao. On jeden poradziby 
zaprowadzi we wiecie nowy porzdek. 
 Czy aby zdatny do suby? Taki filozof nie odrnia zwykle rury do barszczu od karabina. 
 Nie ma u nas drugiego, ktry by si lepiej rozumia na wszystkim, co si tyczy artylerii i 
fortyfikacji. Wszak ju w szkole za swoj zdatno mia by wysany krlewskim sumptem 
114 



do Parya na nauk wyszej matematyki. A przy tym rezolut, sam si napiera ze mn i Casparim 
i na stanowisko w dziedzicu Krasiskich. 

 Zobaczymy, jak ten jeniusz bdzie si sprawia pod kulami. Wejdmy, ju pora. 
Sala bya ogromna i mroczna, okna miaa pozasaniane i zaledwie par wiecznikw, stojcych 
na stoach, rozkrao nieco wiata. Osb byo ju sporo i po ciemnych ktach sysze 
si daway szeptania i brzki szabel. Co chwila jeszcze kto spiesznie nadchodzi i turkotay 
zajedajce pojazdy. Ale nastrj panowa dziwnie ospay. Jakby lk przyczaja si w mrokach. 
Szeptano sobie na ucho i trwonie. Twarze widniay blade, gorczkowe spojrzenia i 
niepewne ruchy. Niepokj wadn duszami. A kiedy ostatni z nadchodzcych przynieli wiadomo, 
jako pomnoone wojska moskiewskie rozcigny si po wszystkich ulicach i postawiy 
warty co kilkanacie krokw, powstao silne poruszenie. Czyby odkryto spisek? A moe 
kto wyda zebranie i zacigaj sieci, aby wszystkich wyapa? Tysice zowrogich przypuszcze 
zakrakao w duszach. Podniosy si gosy, aby wobec grocego niebezpieczestwa 
rozej si, pki czas. Zwaszcza obywatele cywilni dawali wyraz swoich obaw, najgoniejsze 
roznoszc zamieszanie i niepokoje. Dopiero kiedy Chomentowski zapewni, jako dwie 
kompanie kanonierw z harmatami strzeg bezpiecznoci, nastpio jakie takie uspokojenie. 
Podniesy si natomiast gosy rozmw, zgromadzenie bowiem byo bardzo liczne, sto kilkadziesit 
person, samych najznaczniejszych sprzysionych, przepeniao sal zajmujc 
wszystkie awy pod cianami i miejsca. 

Zarba stojcy samotnie na uboczu przyglda si Wroskiemu, ktry otoczony modzie 
wojskow, co im namitnie rozpowiada. Patrzyli w niego jak w cud niepojty. 

 Susznie powiadaj: Wystaw pene koryto, a winie si znajd  szepn mu rubasznie 
ojciec Serafin.  Fakcja Obrocw Wolnoci na stanowisku. Uwaaj, waszmo, podaj 
sobie jakie karteluszki. Konopka ma min dyktatora! Co spiskuj... 
Zarba zby go milczeniem nie czujc si w usposobieniu do kontrowersji. 

 I moderanci w komplecie  szepta niestrudzenie mnich  bd znowu nastawali na odroczenie; 
nie darmo Gautier z Morinem obrabiaj Kiliskiego. Majster nie pozwoli si przekabaci. 
Nie dabym mu rozgrzeszenia, cho taki poczciwy. 
 Dobrze, i mi ojciec przypomnia  zacz Zarba odcigajc go na stron  musz ojcu 
zakomunikowa, co Rada postanowia. Od jutra maj we wszystkich kocioach zasi w 
konfesjonaach nasi ksia do suchania wielkanocnej spowiedzi, a pod tym pozorem bd 
rozdawali spiskowym: hasa, termin wybuchu, komu potrzeba, to i naboje, no i bd ich zaprzysiga 
przy komunii. Jest tutaj na sali ksidz Meier, ksidz Jelski i ksidz Wrzeniewski, 
moe si z nimi ojciec porozumie. 
 Pomys bezbony uywa do takich spraw konfesjonau z kocioa, nie przyo do tego 
rki. Profanacja! Nie, nigdy!  odrzeka si, przejty zgroz i strachem. 
 Taki jest rozkaz, spenienie go jest patriotyczn wit powinnoci. 
 Ju wiem! Boe, co ze mn wyrabiaj te Belzebuby! Kt mnie z takiego postpku rozgrzeszy? 
 Wasne sumienie, zwycistwo dobrej sprawy i wdziczna pami przyszych pokole. 
 Baj baju, chop liwy rwie, a jeno ich dwie!  wyrzek paczliwie.  Czy mnie oczy nie 
zwodz?  zawoa nagle.  Jasiski z Grosmanim!  i wskaza radonie na przeciskajcych 
si w stron Chomentowskiego. Zarba przysun si do nich i po serdecznych powitaniach z 
pukownikiem i z municypaem wileskim pozosta ju przy socjuszach z loy. Konopka 
wita go jak zwyczajnie, za ksidz Meier i Chomentowski z wyrniajc yczliwoci. Nawet 
by rad takiemu obrotowi sprawy. 
Otoczono Jasiskiego, ktry jak zwykle pikny, smuky, z wosami w puklach spywajcych 
nieledwie na ramiona, Z oczami penymi byskawic, porywajcy i wzniosy, opowiada o 
wileskich przygotowaniach i usposobieniach. Gos mu brzmia niby spiowa tarcza pod ude


115 



rzeniem brzeszczota, przenika arem i przesyca otuch. Ju sam jego widok, jakoby obraz 
samej cnoty, samej wiary i staoci skrzepia serca i mylom dawa lot podniebny. 

 Zaczynajcie!  woa dononie, a w sali uczynia si cicho.  Chwila jedyna, jeli pozwolicie 
jej przemin, nie powrci. Caa Polska na nas czeka! Wilno ju gotowe! I wojska, i 
lud, i szlachta, i nawet ydzi! Czekamy na haso Warszawy. Na Litwie wszystko ju gotowe, 
nawet postronki dla zdrajcw! Uderzajcie! Nie ma ju przeszkd nad opieszao, boja lub 
niewiar, a tego suponowa nikt by si wam nie way  grzmia ognicie. 
Wanie wybia oznaczona godzina i Wielka Rada ukazaa si w komplecie. 

Zasiedli przy dugim stole na rodku sali, drugi obok zaja kancelaria. 

Genera Cichocki zabra pierwsze miejsce, otoczony liczn asyst, jak generaw: Deybla i 
Orowskiego, pukownikw: Dobrskiego i Poniatowskiego, oraz paru majorw i kapanw. Z 
cywilnych byli: kasztelanie Mostowski, Antoni Trbicki, Ksawery Dziayski, brat szefa regimentu, 
Jzef Wybicki, Ciemniewski, Eliasz Alve, Kiliski, Maruszewski i jeszcze kilku 
powanych mieszczan. Jasiski z Grosmanim zostali zaproszeni do stou Rady. 

Cichocki otworzywszy posiedzenie udzieli gosu kapitanowi artylerii, Grzegorzowi 
Roppowi. 

Mwi zwile i po oniersku, gorco nawoujc do powzicia ostatecznej decyzji. 

Po czym reprezentanci regimentw i miasta zgaszali swoj obecno i plenipotencj. 

Nastpnie wybrano komendantw poszczeglnych kwartaw miasta i oddziaw, majcych 
by odkomenderowanymi w pomoc ludowi. 

Wszystko szo dziwnie skadnie, prdko i bez zbdnych dyskursw. 

Dopiero kiedy na porzdek przyszed wybr tymczasowego wodza powstania, zgromadzenie 
oywio si niezmiernie i fakcja Obrocw Wolnoci podniesa gow. 

Rada wysuna Stanisawa Mokronowskiego. Na to ozway si aprobacje i klaskania. 

A kiedy Cichocki w duszym przemwieniu wysawi jego ciche a wielkie zasugi dla in


surekcji, jego cnoty obywatela i patrioty, jego zdatno jako wodza, jego wzito i uwaanie 
w caym kraju, caa sala zatrzsa si od okrzykw: 

 Zgadzamy si! Niech yje genera Mokronowski! Niech nas prowadzi! 
 damy mie wodzem szefa Dziayskiego!  zakrzyczeli naraz fakcjonici.  Szef 
Dziayski wiele tygodni temu pochwycony od Moskalw i wywieziony do Kaugi! Strata to 
dla nas niepowetowana!  tumaczy Cichocki. 
 Nie chcemy Mokronowskiego! Zaufany przyjaciel krla. Targowiczanin!  woali licznie. 
 Na takie niegodne inwektywy odpowiem: Sam najwyszy Naczelnik w licie do Rady 
poleca jego kandydatur. Kto ciekawy, moe przeczyta!  wrzasn Cichocki. 
Opozycja umilka i genera Mokronowski zosta obrany tymczasowym komendantem siy 
zbrojnej Ksistwa Mazowieckiego. Moderanci tryumfowali. 
Wtedy fakcja Obrocw Wolnoci wniesa projekt wybrania tymczasowego rzdu, ktry 
by z chwil wybuchu powstania obj wadz  uzasadnia go ksidz Meier. 
Ze wszystkich stron podniosy si namitne protestacje. 

 Nie wolno nam uzurpowa sobie praw sejmujcych stanw!  ostrzega Jzef Wybicki. 
 Pierwej zwycistwo, wypdzenie nieprzyjaci, a potem rzd!  grzmia Cichocki. 
Konopka, ksidz Meier, Trbicki, Chomentowski w dugich wywodach dawali coraz nowe 
racje, gruntujce nieodzowno natychmiastowego sformowania rzdu. 
Cichocki widzc, jako deliberacje si przecigaj, przerwa je owiadczeniem: 

 Nie mamy w tej materii instrukcji od Naczelnika, wobec czego dyskusj zamykam i 
przechodzimy do czynnoci najwaniejszej, zdeterminowania dnia wybuchu. 
 Zgoda! Dobrze! Po tomy tu przyszli!  ozway si liczne gosy. 
Nim jednak do tego przystpiono, czytano raporty o siach i rodkach powstania. 
Pukownik Dobrski da regestr zapasw arsenau. 
116 



Kapitan Ropp wyszczeglni siy moskiewskie i polskie oraz ich stanowiska w miecie. 

Porucznik inynierw, Kubicki, wyliczy punkty oporu, fortyfikacje rogatek i domy przysposabiane 
do obrony, gdzie mieli mie pozycje wolonterzy. 

A w ostatku Chomentowski da obraz pooenia, przymuszajcy do natychmiastowego 
powstania. Obraz wypada grony, pooenie byo nad wyraz niebezpieczne. 

 Moim zdaniem powinnimy wystpi najpniej w pitek  zakoczy kapitan. 
Moderanci pragnli przesunicia terminu jeszcze na jaki tydzie. 
 Jeli caa sprawa nie ma przepa, nie odkadajmy ani na jeden dzie  zabra gos kapitan 
Mycielski.  Syszelicie obywatele przed chwil: Naczelnik prawie otoczony i nie w 
monoci przedarcia si do nas. Nieprzyjaciele uzuchwaleni nasz bezczynnoci wzmagaj 
si na siach i odwadze. Prusacy cign na pomoc moskiewskim wojskom rozbitym pod Racawicami. 
Stan jest okropny, jeszcze zwoka i bdzie rozpaczliwy. Zaczynajmy choby w 
pitek! Zaczynajmy, na Boga, by nie byo za pno! 
Na to wystpi Kiliski, by gboko poruszony i gos mu si ama, gdy zawoa: 

 Nie w pitek, we czwartek zaczyna musimy! Powiem dlaczego. Ju znacie obywatele, 
co listy Oarowskiego i Kossakowskiego zapowiaday? Doo jeszcze, co wiem najpewniej, 
bo ze samej kancelarii Igelstrma. Oto Moskale postanowili, jako w Wielki Pitek o zmierzchu, 
skoro ludno znajdzie si w kocioach, uderzy na ni i wyrn! Zasi, by si im to 
przedsiwzicie udao, naprzeciw kadego kocioa maj przygotowane harmaty nabite kartaczami, 
pochowane po sieniach, sklepach i parterowych kwaterach. Widziaem je ywymi 
oczami, dotykaem ich tymi rkami. 
 Zali to moebne? Bajdy powiada! Egzageracja!  ozway si do liczne gosy. 
 Suchajcie mnie  rzuci si na kolana i woa z rozpacz  przysigam w obliczu Boga 
ukrzyowanego, jako prawd mwi! Zaczynajmy we czwartek! Zaczynajmy! 
Tyle jednak sprawi, i stana jednogona uchwaa: rozpoczcia powstania dnia 17 
kwietnia we czwartek o godzinie witania. Znakiem rozpoczcia mia by strza armatni, dany 
spod elaznej Bramy, i bicie dzwonw. 

Przeczytano jeszcze generalny plan dziaania i rozkaz Cichockiego: 

Aby jutro, we rod, dobrze przed pnoc, zameldowali si w Arsenale wszyscy naczelnicy 
cyrkuw, delegaci regimentw, dowdcy wolonterw, a to z powinnymi raportami i w 
zbrojnej gotowoci do wystpienia. 

Na tym zakoczono to ostatnie zebranie. 

Nazajutrz, we rod, dzie przyszed w nieco odmiennej postaci, mgawy by bowiem, 
chodny i deszczem grocy. Wszystko jednak si toczyo jak co dnia i nie wtajemniczony ani 
by przeczu nadcigajce wypadki. Wszdzie byo peno i gwarno, zarwno po bilarach, jak i 
kawiarniach i szynkowniach. Sklepy byy przepenione i targoway w najlepsze. Zasi jeno z 
racji Wielkiego Tygodnia unosiy si po miecie smakowite zapachy wielkanocnych specjaw 
i nie syszao si muzyckich rzempow. Na ulicach panowa wielki ruch i gwar, pomnaany 
jeszcze turkotami licznych pojazdw i ttentem przelatujcych ordynansw z kresami. 
Szczeglniej rojno i gwarno byo na Freta, Dugiej i Starym Miecie. Na Dugiej przed oknami, 
poza ktrymi pikne dziewczta szyy kornety i stroje, krcili si jak codziennie rni 
franci i modzi oficjerowie. Cibiono si przed jatkami rzenikw, gdzie w obramieniu biaych 
i rowych hiacyntw, na zwojach wdzonych kiebas paradoway pieczone prosita z 
jajkami w ryjach lub szczerzyy ky dzicze by, uwieczone bluszczami. Nie mniej arliwie 
admirowano jatki cukiernikw pene bab, mazurkw i wszelakiego ciasta. Wida si dawao 
sporo przyjezdnych, wasajcych si od sklepu do sklepu. Dzieci latay z grzechotkami. Po 
rogach ulic sprzedawano wielkanocne baranki, misternie ze nieystej weny uwinito. Na 
stacjach stay jak zawsze powozy do najcia. Kocioy z powodu Wielkiej rody i spowiedzi 
do pnej nocy stay otwarte. Pod tym pretekstem u Kapucynw na Miodowej gromadzia si 
spiskowa modzie. W bocznej nawie siedzia ojciec Serafin i spowiada kadego, ktry si 

117 



ujawni umwionym znakiem. Za czym po komunii odebrawszy przysig rozdawa wraz z 
bogosawiestwami bandolety, naboje, kartelusze z instrukcj i haso na jutrzejsz walk. 
To samo u Bernardynw czyni ksidz Jelski; to samo ksidz Meier na Freta u Dominikanw, 
a drudzy prawie we wszystkich kocioach. Nawet Barani Kouszek, siedzcy na 
swoim zwykym miejscu, rozdawa spiskowcom rozkazy, czasem naboje, a niektrym nawet 
puginay. 

Szo wszystko sprawnie i cicho. Zgromadzano si bez zwracania uwagi i rozpraszano si 
na znak starszyzny, ostronie si przebierajc na wyznaczone miejsca. Ani kto mg imaginowa, 
co si taio w tych tumach, mrowicych si po ulicach jakby bez potrzeby i celu. I kto 
by tam zwraca na posplstwo uwag! Jake? To bya prawie sama md cechowa, kupczykowie, 
lokajstwo, ludzie bez wyranej kondycji, zbiegli poddani, liberia bez miejsca i zdezarmowani 
onierze. 

I nikt juci nie wiedzia, jako czuwali nad nimi oficjerowie, kierujcy kadym ich poruszeniem. 
I nikt te si nie zastanowi, dlaczego natychmiast po zamkniciu sklepw ulice bardzo 
rycho opustoszay. 

Uczynio si pusto, cicho i ciemno, zacz pada rzsisty deszcz. 

118 



VIII 


Noc z 16 na 17 kwietnia 1794 nie odznaczaa si niczym szczeglniejszym. Pada drobny, 
uporczywy deszcz, bekotay nieustannie rynny i aura bya cale przykra. Czasem zawiewa 
wiatr, przejty zapachami pierwszej zieleni. Po niebie lecia ksiyc, przysaniany co chwila 
chmurami. Warszawa zdawaa si najspokojniej spa. Ulice leay ciemne, puste i rozszemrane 
deszczem niby grskie szczeliny, w ktrych tu i owdzie rozlegay si obwoywania moskiewskich 
wart, szczki karabinw, a czasami ttenty kozackich patrolw. Godzina bya 
pna i na pozr miasto, jak kadej nocy, pogryo si w niefrasobliwym odpoczywaniu. Ale 
poza t mask, naoon dla zmylenia czujnoci wrogw, wrzao gorczkowe ycie zbliajcej 
si chwili wybuchu. Za zgaszonymi oknami czuwao tysice przytajonych ludzi; tysice w 
gbiach domw osonitych noc gotowao si do walki i tysice ze wzmagajcym si biciem 
serca nasuchiwao znaku do powstania. Kady dom zda si dygota wyczekiwaniem. 

Jako po dziesitej zaszed by szczeglny wypadek: oto gromada jakich ultajw rozbia 
wszystkie latarnie w caym rdmieciu i rozbiega si na wsze strony wygwizdujc piosenki 
z Krakowiakw i grali. Na ten umwiony znak i pod oson niezgbionych ciemnoci, jakie 
ogarny miasto, rozpocz si jaki tajemniczy, przypieszony ruch. Otwieray si bez szelestu 
bramy. Uchylay si drzwi sklepw i okiennice. W niektrych oknach zamigotay jakie 
wiateka. Pod murami kamienic zamajaczyy szeregi cieniw. Gdzieniegdzie zabrzmiao 
goniejsze sowo. Spoza niedomknitych furt wiony przejmujce szlochy poegna. Zawrzay 
ciszone szepty. Owdzie wyrwa si zduszony pacz, podobien do skowytw. Odgosy 
krokw giny w szmerach deszczu. Ze wszystkich stron, prawie ze wszystkich domw kto 
si wydziera z najdroszych obj i spieszy na wyznaczone stanowiska. Bogosawiestwa 
leciay za nimi. Przebierali si ostronie, najgbszymi cieniami, czasem prawie na czworakach, 
gdy trzeba byo wymija gste warty i kwatery generaw, przed ktrymi biwakoway 
cae kompanie wojsk w bojowej gotowoci stojcych. Najliczniej jednak przelizgiwano si w 
stron Arsenau, na ulic Dug. 

Arsena by sercem i mzgiem insurekcji. 

W obszernych izbach od strony dziedzica, zajmowanych przez komendanta, pukownika 
Dobrskiego, zgromadzio si zaraz po zapadniciu ciemnoci kilkudziesiciu najznaczniejszych 
spiskowcw. Bya to jakby wita agapa pod hasem walki o wolno, ostatnia komunia 
dusz wzniosych, gboka chwila obcowa, w ktrej wicej wypowiadaj spojrzenia nili 
sowa, w ktrej nikt si nie zwierza, a kady szept stawa si najgbsz spowiedzi. Nastrj 
panowa braterski a wielce powcigliwy. Rozmawiano mao i cicho. Nikt ju nie myla o 
sobie. Kady ju skoczy swoje partykularne rachunki i duma o nieznanem. Umiechano si 
do siebie jakim widmowym umiechem tkliwoci. Wszystkie dusze zday si bra lot niedosiny 
i gubi w nieokrelonych marzeniach. Kady jakby nasuchiwa nieskoczonoci. 
Oczy paliy si gorczkowo, ale w twarzach widniaa zimna, elazna determinacja i spokj. 

Izby sklepione, niskie i bielone, urzdzone z oniersk modesti, zasnute byy modrymi 
pasmami dymw. W rodkowej dugi st zastawiono zimnymi daniami. Mao kto jad, jeno 
namitnie palono. Ordynansi roznosili czarn kaw, kapciuchy z tytuniem i winiowe lulki. 

119 



Co chwila przychodziy z miasta raporty i wiadomoci; kierowano je do generaw siedzcych 
w ostatniej, na rocie wywartej stancji. Nikt si bowiem z modszych nie turbowa, co 
zawieray. Stali kupami, siedzieli, spacerowali, jak si komu spodobao. Nie zwaano na szare 
ni godnoci. Wszyscy rozumieli si by onierzami jednej sprawy. O jutrze ni o walce, 
jakby ju za progiem czekajcej, nie waono si wspomina. Natomiast sysze si daway 
dyskursa w najbahszych materiach. Niekiedy wytryskiwa przyciszony miech. W jednej z 
izb grano najspokojniej w szachy. 

W jakim kcie przy wietle krzywej ojwki Zarba co spiesznie konotowa pod ciche 
dyktando Maruszewskiego. Kilkunastu cywilnych, uzbrojonych w szable i z pistoletami za 
pasem, czytao midzy sob ostatni Gazet Hambursk. Ksidz Meier w sutannie do kolan, 
w butach z ostrogami, z kieszeniami wypchanymi krcicami i nabojami, pochylony nad 
ogromnym bbnem, robi korekt odezwy, jaka miaa by nazajutrz rano rozrzucona po miecie. 
By nawet stolik, gdzie ojciec Serafin gra w wika z kapitanem Mycielskim, spierali si 
zawzicie i co troch rozchodzili. W pierwszej stancji od wejcia na dugich parapetach i pkach 
pod cianami leay szable, pistolety, puginay, adownice, skaki, torby nabojw i stosy 
wszelakiego rynsztunku. Bra, co komu byo potrzeba. Wanie jacy kadeci dobrawszy sobie 
szabl prbowali obcina knoty u wiec zapalonych, ale e tylko wiece paday ofiar, zaciekle 
ponawiali wiczenia. 

Czasami, nie wiadomo, z jakiej przyczyny, zapadao milczenie; wtedy krzyoway si zaniepokojone, 
trwone spojrzenia, rce mimo woli szukay rkojeci szabel, a z dziedzicw 
nadpywa gwar wojsk, turkoty przetaczanych armat i guche, przytumione bicia kilofw, 
wyamujcych w basztach arsenau nowe strzelnice dla dzia. 

Kto goniej si odezwa czy szabla brzkna o kamienn posadzk i wszyscy wracali do 
dawnego stanu, jeno oczy niecierpliwiej spoczyway na wskazwkach zegara. 

Co pewien czas wpada komendant Dobrski, stary onierz o suchej, wygolonej twarzy, 
orlim nosie i oczach wieccych jak ostrza. Przelatywa izby niby burza, rzuca jakie rozkazy, 
porywa ktrego z oficjerw i znowu lecia na pitra, do zbrojowni, do kazamat, w dziedzice 
do ukrytych stanowisk armat, wszdzie, gdzie byo potrzeba dojrze, rozkaza i pobudzi 
przygotowania. By to onierz surowy a do zaparcia si siebie, cnotliwy obywatel i 
patriota arliwy, wola niezomna, uosobienie powinnoci i czujniejszy nad wszelkie pojcie 
str Arsenau. 

Izby szy amfilad i w ostatniej przez drzwi szeroko powywierane wida byo bia peruk 
i czerwon twarz generaa Mokronowskiego. Siedzia przed wielk plant Warszawy; stosy 
kart sytuacyjnych leay obok, porucznik od inynierw, Kubicki, oznacza na nich czerwonym 
owkiem stanowiska i domy zajte przez Moskalw. Mokronowski, wyniesiony wol 
sprzysionych oficjerw na dowdc si zbrojnych Warszawy, by nim jeno de nomine, bo 
de facto sprawowa te obowizki genera Cichocki, aktualny komendant Warszawy, ktrego 
ustawicznie o co indagowa. Bra przy nich miejsce stary Deybel, dowdca artylerii koronnej, 
wraz z kapitanem Chomentowskim, dusz sprzysienia, ktry promenowa si po stancji 
nie odzywajc si do nikogo. Kasztelanic Mostowski przybrany jakby na krlewskie asamble, 
pachncy, utrefiony i dworny wykwintni z pikn twarz i srogimi, okrutnymi oczami, oglda 
wiszce na cianach kolorowe kopersztychy, wystawiajce mitologiczne, frywolne sceny. 
Genera Orowski, dawny komendant Kamieca, chrapa na awie pod cian, obtulony wochat, 
krymsk burk. 

Byo ju po jedenastej, gdy wpad dyurny oficjer i stan przed Mokronowskim. 

 Melduj pokornie: Wolontery w dziedzicach i wszystko ju gotowe. 
 Generale!  zwrci si Mokronowski do Cichockiego.  Rozkazuj, czas na stanowiska! 
 Moci panowie delegaci od wojsk i miasta, prosimy bliej!  ozwa si rozkazujco Cichocki. 
 Kapitanie Chomentowski, sprawd, waszmo, katalog obecnych. 
Rum si uczyni, wszyscy stanli przed progiem w powinnej postawie. 

120 



 Regiment gwardii pieszej!  przeczyta dononie Chomentowski. 
Wystpi na przd major Milford z porucznikiem Ostaszewskim. 
 Regiment gwardii konnej, mirowscy  doda z yczliwym umiechem. 
Prezentowali si kapitanowie Kosmowski i Bogusawski; ten ostatni zameldowa: 
 Trzeci delegat porucznik Strzakowski aktualnie na subie, trzyma stra na Zamku. 
 Regiment szefostwa Dziayskiego. Major Zeydlitz wraz z kapitanem Mycielskim wysunli 
si na czoo. 
 Regiment uanw krlewskich. 
Kapitan Zieliski i rotmistrz Wojciechowski cignli powszechn uwag, bowiem dopiero 
od paru dni pozyska ich dla insurekcji Kiliski. 

 Korpus artylerii koronnej! 
Major Pieciski, major Grski i kapitan Ropp, persony powszechnie wielbione i fundamenta 
insurekcyjnej organizacji, wystpili wrd przyjaznych szmerw. 

 Korpus pontonierw i inynierzy! Pukownik Bogucki z porucznikiem Kubickim stanli 
przy poprzednich. 
 Chorgiew marszakowska! 
 Pozyskana dla sprawy i mnie poruczono delegacj  meldowa Zarba. 
Potem stawiali si dowdcy poszczeglnych komend i kwartaw, i wanych stanowisk, 
jak abszytowany kapitan Witkowski, porucznicy artylerii: Banczakiewicz, Linowski, Caspari 
i Zarba, dowdca oddziau bronicego prochowni, pukownik Poniatowski, oraz oficjerowie 
wyznaczeni do prowadzenia oddziaw wolonterskich i czuwania nad ludowymi masami. 
Kada bowiem ulica miaa wyznaczonego dowdc oficjera. 

Po skoczeniu genera Cichocki przemwi krtkimi, jakby rbanymi szabl sowy: 

 Obywatele-onierze! Pora nam i na stanowiska. Walk rozpoczynamy o witaniu. Gdy 
ryknie strza harmatki spod elaznej Bramy i zabij dzwony, uderzajcie! Hasem naszym: 
Wolno i Kociuszko! Wszyscy znacie instrukcj dziaa. Kady z dowdcw niechaj zapamita: 
nie pozwoli Igelstrmowi komunikacji z jego oddziaami, za adn cen nie dopuci 
poczenia si moskiewskich wojsk, nie dopuci wkroczenia Prusakw do miasta, broni 
Arsenau i raczej go wysadzi w powietrze nili odda. A poza tym trzeba nam wroga bi, 
jeszcze raz bi i pobi! Tak mwi Naczelnik i tak nakazuje konieczno! Idziemy na walk o 
wolno, cao i niepodlego. Nie pozostaje nam jak zwycistwo lub mier. 
 Zwycistwo albo mier!  buchn ogromny krzyk. 
 Lwom nie bd zaleca mstwa. Niechaj kady speni powinno! Z Bogiem! 
egna si z kadym z osobna. Spltay si donie i ramiona. Za jedno biy serca i radonie 
zapony oczy. W braterskich uciskach stapiay si dusze. Nie byo zbdnych sw ni roztkliwia. 
Hardo spogldali w mier. Mode ory rway si do lotu. Rumiece zbarwiy blade 
jagody. Zagraa rycerska krew. wita powinno porywaa na miertelne azardy. W obronie 
ojczyzny powstawa nieprzeamany mur piersi. Te me wybrane, cnoty najrzadsze, sama 
wierno, samo powicenie i najgrniejsza modo, nie pokazujc nad zimn determinacj, 
ruszali radonie la krew za ojczyzn, wyrywa j z wilczych szponw i gin za jej wolno 
i szczcie. 

 Zaiste, syny ojczyzny najprzedniejsze, bohatyry!  szepta Mokronowski, a pomimo 
swoich wolteriaskich opinii egna ich krzyem i bogosawi. 
Zarba przecisn si do niego z jakim niebieskim karteluszkiem. 

 Obywatelu generale! Melduj wiadomo otrzyman w tym momencie. 
Genera przeczyta spiesznie i rozpromieniony zawoa do odchodzcych: 
 Moci panowie! Dwie wiadomoci: kanclerz Sukowski skoczy przed godzin. 
 Wykpi si od szubienicy!  wyrwa si jaki zuchway gos. 
 Druga waniejsza. Poruczniku  zaszepta dyskretnie  papier pachncy i widz kobiece 
pismo. Nie pytam kto, jeno czy mona zawierzy? 
121 



 Trzeba, obywatelu generale! Gow stawiam za prawd!  odpar z naciskiem, chowajc 
do kieszeni karteluszek otrzymany od Izy. Zrumieni si przy tym jak panna. 
 Traf zrzdzi, e mamy haso wydane moskiewskim wojskom na jutro: Suworw! Zapamitajcie: 
Suworw! C masz na planie czynnoci?  zwrci si znowu do Zarby. 
 Spiesz obj komend nad Starym Miastem, jak mi wyznaczono. 
 Nieco z drogi, ale eby mg si przedosta na Krakowskie Przedmiecie... 
 Wedle rozkazu, obywatelu generale! Jestem delegatem marszakowskiej dragonii; objem 
te dowdztwo nocnego rontu, ktry moe swobodnie cyrkulowa po miecie... 
 Fortunna wielce okoliczno! To zajed na moj kwater i powiedz generaowej, eby o 
wicie przeniosa si na Zamek! Krakowskie bdzie placem najwikszych bitew. Paac nie 
nazbyt ubezpieczony. Nie wiem, czy pozostawiona obrona wystarczy... 
 Melduj pokornie, jako na t ewentualno ma pospieszy z pomoc Sowiski z kadetami. 
Maj przykazane osania flanki regimentu Dziayskiego. 
Skoni si i wyszed pospiesznie, ale w pierwszej stancji zastpi mu drog Radzimiski. 
Blady by, traiczny, wpadnite oczy gorzay ponuro, bucha gorczk. 

 Powiedz mi o Woynie, co to za czowiek? 
 Bj si Boga, teraz, kiedy nie mam ani chwili do stracenia i w takich okolicznociach! 
 Jutro zgin. Mam ostrzeenie z gry! Pokaza mi si jeden z przodkw. To znak niechybny, 
zawsze to si staje, jeli ktry z Radzimiskich ma zgin. Na mnie przypada kolej, 
wic musz si ubezpieczy co do siostry. Powiedz, o co pytam? 
 Muscadin, cynik, gracz, a zarazem czowiek wyszej miary. Przekonaem si o tym. 
 Deklarowa o rk Zosi, i to w nadzwyczajnych okolicznociach. Nie wiem, co pocz? 
 To powiem: czowiek pewny, a jak obecnie, i znacznej substancji dziedzic. 
 Wierz, ale maestwo niemoliwe. Musiabym powiedzie o jej nieszczciu. 
 Pozostaw to im. Mio znajdzie najskuteczniejsze remedium. Co za do twoich przywidze, 
wzburzonej imaginacji to skutek. Bd zdrw, nie wiadomo, komu z brzega... 
Opuci go; ojciec Serafin, idcy przy jego boku, wyrzek zasmucony: 

 Nie zawsze najdzie, kto szuka! Rotmistrz wyranie bdzie szuka mierci. Musz wraca 
do klasztoru. Nieche ci, poruczniku, Bg strzee!  rzuci mu si na szyj. 
 Da Bg, jako obaj spotkamy si w zdrowiu.  Zrobio mu si jako ckliwo i markotno. 
 Modl si o jutro i dr; jaka trwoga mnie obazi niby robactwo. Musz dyscyplin wypdzi 
takow dyspozycj. Pakabym; staro to czy nikczemny strach? 
 Si nam, ojcze, potrzeba i spokoju na jutro. Raczej podchmieli przed bitw wypada onierzowi 
nili deliberowa nad tym, co bdzie! Lepiej, ojciec, przypilnuj, eby w murach 
klasztoru od Danilewiczowskiej wybito akuratne strzelnice. 
 Ju wybite, sam je maskowaem chrustem. Byle jeno granatniki przyszy w por! 
 Skoro rozruch si uczyni, mj Kacper przyprowadzi je i zostanie ojcu do pomocy. 
 Wolno i Kociuszko!  wykrzykn naraz mnich i zgin w mrokach i cibach. 
Zarba przepycha si do swojego rontu, stojcego na tyach, od strony Nalewek. 
Arsena dawa podobiestwo ula, tak peen by guchego szumu przygotowa. 
Na pitrach i w basztach naronikowych od strony Dugiej ciemno byo i cicho, tam ju 
bowiem, za furtami, bramami i oknami, zaoonymi worami piasku, rozkadaa si piechota w 
bojowej gotowoci. Przy strzelnicach, ktrymi gardziele armat groziy w obie strony Dugiej, 
ku Bielaskiej i Lesznu, brali miejsca kanonierzy. W kominach, przysposobionych do tego 
uytku, pod rusztami gorzay ognie do rozpalania brandkul. Pod cianami stay otwarte skrzynie 
z dziaowymi nabojami i kozy karabinw. Oficjerowie snuli si nieustannie wzdu gmachu 
wieo przerbanymi przejciami. W dolnych izbach, niskich i ciasnych z powodu nadmiernej 
gruboci murw, biwakowa oddzia wolonterw, uzbrojonych w topory, kosy i piki, 
gotowych do odpierania szturmw. Zasi w obszernych dziedzicach, obmurowanych gmachami, 
jakoby w studniach, panowa nieopisany ruch. Pochodnie poprzyczepiane do cian 

122 



pomimo deszczu i wiatru gray w ciemnociach krwawymi pachtami migotliwych brzaskw, 
w ktrych niby majaczenia roiy si zarysy ludzi, koni, armat i wozw, i broni. Zdao si, i 
popkaj mury od natokw. onierze zajmowali bramy, sienie i tulili si pod cianami nie 
wypuszczajc z garci karabinw. Na rodku podwrz stay baterie harmat, przyodziane od 
niepogody w zielone gza. Tu przy nich zaprzone cugi chrupay obroki z kobiaek i torb 
pciennych. adowano amunicyjne jaszcze. Sposobiono ambulansowe wozy. Rozdawano 
kanonierom i asekuracyjnej piechocie szelki do przecigania dzia w razie zdarzonej potrzeby. 
A w ostatnim dziedzicu ju na tyach Arsenau, obwiedzionym jeno murem i niskimi szopami, 
porzdkoway si dwa szwadrony jazdy, cignitej jeszcze za dnia po par koni, aby nie 
zwraca uwagi. Segregowano konie do armatnich zaprzgw, sprowadzone z miasta pod rnymi 
pozorami. Rozdawano bro i adunki ochotniczym oddziaom, ktre wysuway si w 
cichoci w stron Ogrodu Krasiskich i gdzie przepaday. 

Niekiedy przelatyway krtkie komendy i sycha byo w ciemnociach miarowe, ostrone 
stpania. Czasem ko zara, szczkny bronie, jakie koo trzasno o kamie, ale poza tym 
wszystko odbywao si w guchym milczeniu i sprawnie jakby na paradzie. Bowiem nad 
wszystkim czuwa niestrudzenie komendant Dobrski, niby duch wszdzie obecny. Nic nie 
uszo jego uwagi. I zawsze znajdowa si tam, gdzie wanie byo go potrzeba. Zaglda nawet 
w podziemia, do kazamatowych komr, w ktrych odlewano kule i wyrabiano naboje. W 
wietle latar wiszcych u niskich sklepie, przy szerokich stoach pracowao kilkadziesit 
osb w najgbszej cichoci. Komendant, przywdziawszy na buty filcowe pantofle dla bezpiecznoci, 
lustrowa wszystkie kazamaty sprawdzajc wag prochw kadego kalibru dziaowych 
adunkw. Najczciej jednak zaglda w ostatni dziedziniec, do fortyfikacyjnych 
robt, jakie si tam prowadziy pod nadzorem porucznika inynierw Kubickiego. Wzmacniano 
mury worami piasku i naronik okopywano szaczykami. Mimo nocy i szarugi robota 
sza gorczkowo, latarnie migotay jak witojaskie robaczki i mrowio si mnstwo ludzi. 
Dudnia ziemia pod uderzeniami opat i kilofw. 

 Mog nadcign od Muranowa; na tych szeciofuntwki do sztrychowania Nalewek  
poucza komendant.  A ci, co by si darli od Ogrodu Krasiskich, dostan w twarz kartaczami! 
Przyciga granatniki, prdzej!  przynagla. 

Zarba wyminwszy go w bramie zasalutowa i da koniowi ostrog. Ciemno go ogarna, 
e zaledwie majaczyy amane zarysy dachw. Deszcz my nieustannie i wiatr, poczyna 
zamiata botniste ulice. Jecha z wolna, dziesiciu zaprzysionych dragonw czapao za 
nim. Hetmaskie haso i marszakowskie odznaki daway mu mono swobodnego krenia 
po caym miecie. Mia do witania zaledwie par godzin, a wiele spraw do zaatwienia. Myla 
jednak tylko o Izie. Obieca jej kiedy powiadomi o godzinie wybuchu. I teraz wobec 
usug, jakie oddaa sprawie, przyrzeczenia dopeni powinien. Zatargay nim obawy. A jeli 
wyda Zubowowi? Odpdza t myl natrtn i straszn. Chwia si i waha. A przy tym wzrastaa 
w nim obawa o jej bezpieczestwo. By prawie pewny, jako Konopka na konskrypcyjnej 
licie j zapisa. Uwaa swoj powinnoci odwrci od niej ten cios haby, a moe i mier


ci. Ostrzega kiedy przed aresztowaniami, teraz znowu odsonia haso wrogw. Sprawiedliwo 
wymaga susznej nadgrody. Tumaczy si przed sob. Odpdza przyczyny tkliwszej 
natury. Z tej strony mia si za ubezpieczonego. 
 Speni, com powinien i niech sobie dalej radzi sama! Kwita byka za indyka!  zakonkludowa 
zupenie uspokojony i ruszy z kopyta. W par minut powstrzyma oddzia pod kratami 
paacu Borcha na Miodowej. Rozkaza im zaczeka, a sam przedostawszy si w dziedziniec 
ruszy bocznym wejciem do apartamentw szambelanowej na pierwsze pitro. Otworzya 
mu przeraona pokojowa i drog zapara. 
 Obud pani szambelanow. Sprawa wagi najwyszej! Ruszaj prdzej! 
123 



Po chwili pokojowa wprowadzia go do gotowalni. Wesza Iza, snad prosto z ka, w jakiej 
zocistej robie, podbitej futrem, z wosami w nieadzie, rowa jeszcze od snu, prawie 
nieprzytomna i cudniejsza nili zwyczajnie. 

 Daruj mi! Dasz mi sowo na sekret, to powiem wan dla ciebie nowin  zacz z miejsca. 
 Masz moje sowo, dotrzymam wicie! Powstanie wybucha, kiedy?  uprzedzia. 
 O witaniu! Sygnaem strza armatni i bicie dzwonw! Wszystko ju gotowe... 
 Pojmuj wag tej chwili. Siadaj! Gorczka bucha od ciebie!  wydawaa si by spokojn. 
 Nie mam czasu. I jeszcze jedno ci rzekn: Uciekaj z, tego domu, salwuj si, pki pora. 
Paac jest pod dozorem. Jeszcze zdysz! Mog napa i mog si sta straszne rzeczy! 
 Egzagerujesz! Wszak nie wypowiadacie wojny bezbronnym kobietom! 
 Wszyscy podejrzewani o sprzyjanie Prusakom i Moskalom maj by wzici pod areszt, 
sdzeni i karani!  wyrzek z niezmiern przykroci. 
Iza stana jakby ugodzona w serce, krwawy pomie obla jej twarz i szyj. Zrozumiaa 
ca groz swojej sytuacji. Straszliwy wstyd ciska za serce, ale odezwaa si ironicznie: 

 Gotujecie nam szafoty!  spojrzaa z niewypowiedzian wzgard. 
 Mogaby si schroni u Wizytek  puci mimo uszw jej sowa  ka budzi ma i 
kasztelanow. Macie zaledwie trzy godziny czasu. Nie naley traci ani mgnienia. 
 Niechaj si stanie, co si ma sta! Nie rusz si z miejsca!  zdeterminowaa uparcie. 
 Nie zdajesz sobie sprawy z grozy, jaka wisi nad tob. 
 Czeg chc ode mnie? C ja komu zawiniam?  zaskarya si jak dziecko. 
 To wojna, powszechny rozruch; lud przyprowadzony do wciekoci Bg wie jakich moe 
si dopuszcza gwatw. Ofiar zawzitoci mog pa i niewinni. Najlejsze podejrzenie 
w takich razach starczy za wyrok. Napatrzyem si podobnych rzeczy w Paryu  tumaczy 
poczciwie.  To przenie si na moj kwater, tam ci wos nie spadnie z gowy! A jeli i to 
nie, pozostaje Barssowa, mog j zaraz uprzedzizabiega z rnych stron. 
 Nie! Nie! Nie!  upieraa si z niewytumaczon zaciekoci. 
 Snad rachujesz na jak potniejsz pomoc!  wyrzek zniecierpliwiony i dotknity. 
 Sewer!  jkna jakby pod uderzeniem i naraz oczy jej rozbysy, a z przebolesnym 
umiechem szepna:  Jaki ty wzniosy! Nienawidzisz, a chcesz mnie ratowa! 
 Ja ci nienawidz! Ja!  wybuchn krzykiem przytumionej tkliwoci, ale natychmiast 
si zmitygowa i doda surowo.  Radz ci jak siostrze. Nie mog nawet dopuci myli, co 
si z tob sta moe! Bagam ci, posuchaj mojej rady! 
Ogarno j znkanie; opada na krzeso, rzsiste zy polay si z jej oczw. 

 Ju widz, co si ze mn stanie, widz; powlek mnie pod prgierz i ogosz za bezecn i 
nad gow przybij napis: Kara dla zdrajcw ojczyzny! zaszeptaa jakby w nagym obdzie 
 Boe, jakie to straszne! I za co? Za co? 
Ten rozekany szept zatarga mu wntrznociami. Pochwyci jej rozpalone donie. 
 Iza, na mio bosk, uspokj si! Jestem przy tobie i nie dam ci nieszczciu, obroni 
przed kad z przygod  zapewnia gorco  posuchaj mnie tylko! 
 I ty mnie potpiasz? I ty mnie znajdujesz winn?  kaa aonie. 
 Pragn ci ratowa; zali to nie starczy za respons?  by ju zrozpaczony. 
Obtara zy i dugo patrzya w niego oczami takiej mioci, pokory, uwielbie i zarazem 
smutkw, e nie mogc wytrzyma tego spojrzenia, puci jej rce i chcia si odsun. Ju 
mu si krew burzya i traci panowanie nad sob; nim jednak zdy, rzucia mu si na szyj 
wybuchajc ognistym potokiem wyzna i skarg. 

 Kocham ci! Nie uciekaj ode mnie! Kochaam ci zawsze! Niech wypowiem, co mi 
udrcza serce. Kocham ci. Zawsze taki srogi, taki daleki, taki nieubagany. Miej lito nade 
mn. Nauczono mnie pacierza, a nie nauczono, jak trzeba y! Nie potpiaj mnie. Twoja 
124 



wzgarda doprowadzia mnie do wszystkiego. Tak czekaam, e powrcisz ze sowem mioci! 
Boj si! Odejdziesz i umr z rozpaczy. Nie pozostawiaj mnie samej, kochanku mj, panie 
mj! Pamitasz wtedy na Woli? Serce mi pka! Czekaam dnie i noce, nie powrcie! Konaam 
z tsknoty! Nie opuszczaj mnie! Ja ci otworz dusz i baga bd, i paka u twoich ng, 
a mi przebaczysz!  szeptaa wrd namitnych pocaunkw, uciskw i ez; wreszcie wyzbyta 
z si obsuna si na podog. Pochwyci j w por, zanis na szezlong i trzewicymi 
solami przyprowadzi do zmysw. 

Czas jaki milczeli oboje; rozgldaa si rozgorzaymi oczami, z trudem apic powietrze, 
on za sta wsparty o cian, olepiony arami, wstrznity. Myli leay omdlae i pogubione, 
jeno przesodkie czucie wiedziao, e oto bezmierne szczcie go przepenia, oto rado 
przesyca, oto pijany jest czarem, upojeniem i mioci. Ju nie pamita jej zdrad. Nie pamita, 
jak zna, jeno jak miowa dawniej, jak by sobie utka z bujnej imaginacji tsknot i marze. 
Ju nawet zapomnia o wszystkich swoich powinnociach. Chwia si niby podcite 
drzewo, nim si na jak stron przeway i runie. 

 Uciekajmy  porwaa si gwatownie  bd gotowa za chwil! Zabierz mnie sobie i nie 
oddawaj nikomu. Jam twoja na wieki. Uciekajmy, gdzie oczy ponies! Na jaki bezludny kraj 
wiata, gdzie do Italii sonecznej, za morza i gry! Kochanku mj luby! Na jakiej ce zielonej 
szomierka starczy nam za paace, bo szczcie bdzie z nami! Pasterzu mj tkliwy! I 
dnie nam popyn w mioci i upojeniu!  szeptaa rozegzaltowana, zgoa nieprzytomna, obsypujc 
go namitnymi pieszczotami. 
Wyrwa si nareszcie z oszoomienia i spojrza rzeczywistoci w oczy. 

 Iza!  prbowa j zbudzi ostronie  nie pozwalajmy si unosi wzburzonym imaginacjom! 
O czym roimy, niemoebne! Iza, ja musz odej, woa mnie powinno! 
 C to mnie obchodzi? Kocham ci! Ty moja ojczyzna! Mio jest nasz powinnoci. 
Odzyskaam ci i nie puszcz! O wszystek wiat nie stoj! 
 Powrmy do rozsdku! Rozwa nasz sytuacj! Nie pora nam marzy o szczciu. 
 Nie kochasz mnie!  jkna w rozpaczy.  Nigdy mnie nie kochae! 
Uklkn przed ni i w sowach czuych, prostych a przejtych stumionym arem przedstawia 
nieziszczalno jej marze. Oszczdza przypomnie jej zmiennoci, nie czyni adnych 
wyrzutw. Pragn jej spokoju i na rozsdn drog naprowadza. Przerywaa mu pocaunkami, 
czasem w jej zach tony jego sowa, niekiedy rozdzierajce kania guszyy. W 
kocu jednak rozum wzi gr nad egzageracj. 

 Wic c ja teraz poczn?  zawoaa odrywajc si od jego piersi. 
Nie way si na odpowied. Musia j zostawi wasnemu losowi. 
 C si ze mn stanie?  stana bezradna, posgowi zrozpaczonej podobna.  Rozumiem 
wszystko! Szalona byam! Szczcie byo przy mnie i pierzchno jak ptak. I kade z 
nas pjdzie w swoj stron. Ciebie woa ojczyzna, czekaj ci wielkie zadania i grne czyny 
s twoim przeznaczeniem. Ale c si stanie ze mn? Boe, jaka ja bd samotna i nieszczliwa. 
A jednak to twoja wina!  bluzna mu niespodzianie w twarz jadem wyrzutw. Oczy 
jej zapony ponurym ogniem Nemezydy. 
 Moja wina?  cofn si, jakby przepa otwara si pod jego stopami. 
 Twoja wina! Gdyby mnie kocha, nie oddaby nikomu! Nie kochae mnie nigdy! Z tego 
poszy wszystkie moje nieszczcia!  nienawidzia go w tym momencie. 
 Wic twoje zdrady i twoi kochankowie, i cae twoje ycie to moja wina? Ja ci nie kochaem? 
Na Boga, mieje cho iskr sumienia!  wybuchn strasznym rozaleniem. 
 Sewer! Przebacz!  wystraszya si dzikim obliczem jego boleci.  Ju sama nie wiem, 
co mwi. Nie patrz tak na mnie! Nie przeklinaj, bo ci tu skonam u stp twoich! Przebacz mi 
wszystko! eby wiedzia, jak teraz piekielnie cierpi! Tak, to moja wina, moja! Jake mi 
straszliwie al! A odrobi ju nie mona niczego! Zapomnij mi krzywd! Rozstamy si jak 
przyjaciele! Dla mnie wszystko si skoczyo! Jeli cofniesz swoj bratersk do, na reszt 
125 



ycia nie pozostanie mi nic, nawet nadziei. Le swoim grnym szlakiem, rycerzu i bohatyrze, 
le, orle wielbiony! Twoich podniebnych lotw nie moe pta adna mio! Moja dusza 
nieodstpnym ladem pjdzie za tob. Bdzie ya okruchami twojej sawy i szczcia!  
mwia ze wznios i heroiczn rezygnacj, pokazujc zarazem nadludzk moc panowania 
nad sob, chocia serce pkao z boleci i dusz szarpay wszystkie furie rozpaczy. Zabijaa w 
sobie nawet nadziej. 

Takiej, jak si objawia w tej chwili, nie zna jeszcze i zapamita na zawsze. 

Przystaa na wszystko, co proponowa dla jej bezpieczestwa. Stana pomidzy nimi cicha, 
uroczysta zgoda, zapiecztowana braterskim uciskiem doni. I zdobywali si na niesychane 
mstwo przy rozstaniu. Rozchodzili si przyjacimi, ale ciko im przychodzio rozerwa 
spltane donie. Ciyli do siebie z nieprzepart moc. Usta szukay ust, ramiona wycigay 
si do siebie, w przymglonych oczach wrzay nieugaszone, godne wary poda. Kocham, 
pieway byskawice spojrze. Kocham, dyszay spieczone wargi. Kocham, omotay 
serca! Nie ulegli jednak sile olepej mioci. Przezwyciyli wasne uczucia. Jaki nieprzezwyciony 
nakaz trzyma ich od siebie w przystojnej odlegoci. I przez gwat nad sob, 
przez mk, na ywym grobie mioci utwierdzali przyja dozgonn. Rozumieli jeno, e tak 
by musi. Przy rozstaniu nie pado ani jedno sowo alw ni skarg. Mnie przenieli ostatni 
chwil. 

 A nieche wszystkie amory zatrzasn pioruny!  kl Zarba, pdzc co ko wyskoczy 
na Krakowskie do paacu Mokronowskich. Na szczcie brako mu czasu na rozmylania. 
Warty stojce przed bram wpuciy go do rodka. Pomimo tak pnej godziny w caym 
paacu panowa wielki ruch. Suba wystraszona, prawie nieprzytomna, krcia si na wszystkie 
strony w gorczkowym popiechu. Gdzie z gbi domu dolatyway babskie lamenty i 
pacze. Frontowe komnaty stay ju powywierane, puste i zaniesione botem i wapienn kurzaw. 
Obicia ze cian byy pozdzierane i wszelkie sprzty wyniesione. Kilkunastu gemejnw, 
przysanych do obrony, pracowao nad barykadowaniem bram i frontowych okien, zabijanych 
deskami i materacami. Pomidzy oknami wybijano strzelnice. Opatrywano bro i 
znoszono naboje, widy i siekiery. 

Zaprowadzono go do generaowej; siedziaa w izdebce zawalonej po sufit gratami, przy 
ojowej wiecy, zajta pisaniem wiersza Na wybuch powstania. Nie omieszkaa mu te przeczyta 
przydugiego nieco wstpu. 

Chwali gorco, nie rozumiejc zreszt, do czego zmierza. Bya to bowiem oda, naszpikowana 
imionami bogw i wzywajca ich pomocy dla Polski i Kociuszki. Odway si wreszcie 
wyoy prob i yczenia Mokronowskiego. 

Generaowa porwawszy si z miejsca wykrzykna pompatycznie: 

 Gdzie ty Gajus, tam ja Gaja! Genera w obliczu wrogw, pod kulami, w azardach ycia, 
a ja miaabym nikczemnie opuci zagroone stanowisko! Raczej mier przenie nili hab! 
Widziae przygotowania obrony? Sama je zarzdziam. 
Nie pozostawao, jak uwielbiwszy bohatyrsk dyspozycj serca i oddajc nalen cze 
mstwu, wielkodusznoci i wzniosym cnotom generaowej odej w pokorze. 
Uczyni to ze skwapliwoci, lecz w sieniach zastpia mu drog jejmo Liwska, zaufana 
generaowej, pani beczkowatej cyrkumferencji, a rozgdakana niczym kwoka. 

 Nie mwia generaowa o nieszczciu, jakie nasz dom nawiedzio? 
 Jako ywo, ani sowa! Umar kto? 
 eby to, stokro gorzej! Zgina nam panna Radzimiska!  zaszeptaa amic rce.  A 
byo tak: O dobrym zmierzchu narychtowaam cay nasz fraucymer, aby go przeprowadzi do 
Wizytek dla przezpiecznoci! Patrz, brakuje Zoki. Woam, nie ma. Szukamy: jak kamie 
we wod! Mylaam, e mnie krew zaleje. Zmwiam nowenn do witego... 
 Mocia wojszczanko, ale tak mam czas wyliczony!  przerwa jej do niecierpliwie. 
126 



 Jeste wa przyjacielem jej brata, to suchaj. Przepada! Po nitce daleje do kbka i 
wydao si, e wysza o zmroku w czarnym paszczu i z kapuc nasunit na oczy. Widziay 
j warty przed paacem! Syszane to rzeczy! Juci kto musia na ni czeka na ulicy! Ktra 
by to uciekaa sama i po co? Zgubiona dziewczyna! Co na to powie rotmistrz? Co powie 
wiat? Taki wstyd i haba! To musi by sprawka starocica Woyny: cigle przesiadywa i 
wci szeptali po ktach. Zaraz mwiam i przestrzegaam. 
 Woyna deklarowa si wczoraj o jej rk. Mwi mi rotmistrz. 
 Nie moe by! To ju jestem jak tabaka w rogu! A le jej z oczw patrzao. Deklarowa 
si! Ale miaa te jakie konszachty ze Sowiskim od kadetw! 
 Suga wapanny dobrodziejki! Dalibg, duej nie mog!  odbieg, jakby goniony. 
Jecha z powrotem ku Zamkowi, jeno ju z wolna i rozgldajc si bacznie na strony. 
Deszcz by usta, natomiast podnis si wiatr i rzedy ciemnoci. 
 Melduj pokornie  zaszepta wachmistrz  naprzeciw witego Krzya stoi pbateria z 
lufami w Nowy wiat wyrychtowanymi. Okrywa j kompania jegrw i kozacy. Co juchy 
przewchuj!  trzasn doni w daszek i odsun si w bok. 
 Woyna j wykrad, to oczywiste  rozmyla o pannie  ale kiedy si deklarowa, to po 
c by mu ten rapt? Musi w tym by co drugiego! Gdzie ruszy, amory!  achn si. 
Mijali Krlewsk, gdy wachmistrz znowu zameldowa. 

 Pod Sask Kuni armaty i patrz na cay batalion. ma si tam rucha... 
 Sta!  otrzsn si naraz ze wszystkich myle i uczu niby z powidych lici, twarda 
onierska powinno zagraa mu w mzgu.  Talikowski  zwrci si do wachmistrza  
bierz komend i czterech dragonw, spenetruj Krlewsk, Graniczn, elazn Bram i wr 
Senatorsk na Stare Miasto. Uwaaj, czy nie szykuj czego na Koskim Targu pod Saskim 
Paacem! Dziedzice w Marywilu przejrzyj. Marsz! Ktry tam z reszt? 
 Wachmistrz trzeciego szwadronu, Wypijanek, melduj pokornie  i podjecha bliej jaki 
onierz, ktrego nawet z bliska nie mona byo rozpozna w ciemnociach. 
 We trzech ludzi, uwaaj, Bednarsk na d, brzegiem Wisy, Rybakami; powrcisz Mostow. 
Bacz, co si tam dzieje! Miej oczy i uszy! A duchem! 
 Wedle rozkazu, panie poruczniku. I stawi si na Starym Miecie. 
 Wanie. Wywijaj si wic, mj Wypijanku! 
Rozjechali si. Zarba zosta tylko z jednym dragonem. Wymija dosy czste patrole kozackie, 
wycignite gsiego i przemykajce si pod kamienicami. Wymieniali hasa i rozjedali 
si bez sowa. Przed poczt rwnie stay armaty i daway si rozrni amunicyjne 
jaszcze. Dosy liczna asekuracja tulia si pod kamienic na rogu Trbackiej. 

A jakby dla wikszego zaniepokojenia natkn si jeszcze pod Krakowsk Bram na oddzia 
jakiej jazdy. Staa niby ciemny mur i w takiej cichoci, e ani ko nie zara, ni zadwiczaa 
podkowa. 

Zarba skrci w Senatorsk i rzuciwszy lejce onierzowi wszed do domu Roeslera. 
Kamienica jak wszystkie na pozr bya ciemna i upiona, w dziedzicu jednak uwijali si 
jacy ludzie, stay konie i migotay latarnie. Szeptano po ktach. 
Woyna kwaterowa od Senatorskiej; ju na schodach daway si sysze jakie wrzawy. 

 Lusztykuje sobie w najlepsze!  konkludowa z niema przykroci. 
W obszernej antyszambrze, za niskim przepierzeniem liberia graa w karty tak zaciekle, e 
nikt go nie zauway. Drzwi na wprost stay zawarte, jeno z bocznych, nieco uchylonych pyny 
liczne gosy. Peno tam byo dymu i ludzi. Grano w karty przy dwch stolikach, pito w 
przerwach i wesoo si zabawiano. Porwa si do wchodzcego Woyna i chcia wcign do 
kompanii. 

 Nie mam ani chwili czasu. Przyjechaem z wan spraw!  cofn si na prg. 
 To chodmy, gdzie ciszej  poprowadzi go do frontowej, duej sali. wieca palia si w 
kominie postawiona. 
127 



Trzy okna byy do poowy wysokoci zaoone worami piasku, w cianach czerwieniay 
otwory wieo drone do strzelb, za na dugim stole leay karabiny, szable, pistolety, torby 
nabojw i skaek, topory i piki. 

 W imi Ojca i Syna! Ale to prawdziwa fortalizacja, i to na prost Miodowej! Mona bdzie 
pray z flankw przez paac pani krakowskiej i od czoa! eby tak wcign choby 
trzyfuntwk, daby im bobu! Nigdym si tego nie spodziewa po tobie! 
 Bagatela! Kiliski mi pomg! Mw, co chciae, musz wraca do goci! Wiesz, bierz 
diabe wane nowiny, chod do kompanii, same godne pijusy i zabijaki!  Troch gramy i 
troch pijemy, piewajc nawet Miserere przy wtrze kielichw i pobrzku zota. Nie marszcz 
si, bojowy sygna zastanie nas na stanowiskach  artowa po swojemu, przybrany by jak na 
gody, utrefiony i zlany wonnociami. 
 Panna Radzimiska ucieka od Mokronowskich. Z tym przyjechaem. 
Woyna spowania, jaki cie zmroczy mu twarz i oczy przygasy. 
 Jest w miejscu bezpiecznym i przystojnym, daj ci na to kawalerski parol. Deklarowaem 
si o jej rk. Rotmistrz postawi mi si jeem i responsu nie da. 
 Mwi mi o tym. Rozumiem, jako z pann ju po sowie?  mimo woli odwrci oczy. 
Woyna zajrza mu przenikliwie w twarz, obaj mieli w myli tajemnice jej nieszczcia. 
 Zgade! Miaem czeka braciszkowego przyzwolestwa?  jaki gorzki umiech przewia 
mu po wargach.  Sprawa to ju moja i Zoki.  Stumiwszy jakie sowa, cignce mu 
si na usta, zawoa silc si na wesoo  Musisz si z nami napi! Nie odmawia si przyjacielowi, 
szczeglniej w takiej chwili!  Opado go nagle takie wzburzenie, e zadygota febrycznie 
nie mogc wydoby z siebie ani sowa wicej. Zarba nolens volens przyczy si 
do kompanii. Po chwili Woyna rozkaza nalewa szampaskie. 
 Przyjaciele i socjusze!  zabra gos podnoszc kielich do gry i toczc bdnymi oczami 
po twarzach  wnosz ten kielich za cze i chwa mierci! 
Wychyli do dna i kielich roztrzaska o ziemi. 
Mrz przeszed koci, wszyscy zdrtwieli, nikt nie wypi, uczynia si zowroga cisza. 
Naraz porwa si jak lew kasztelanic Mostowski i zakrzycza dziko: 

 Pij na zwycistwo i mier wrogom! Na tryumf i chwa ycia! 
Zawtrowali mu wszyscy krzykiem i brzkiem pucharw! Za czym poczli wnosi przerne 
zdrowia, jedno po drugim. Jakby sza ogarn umysy i serca, sza ochoty bojowej, radoci, 
wesela. Karty poszy w kt, zoto rzucono subie, pito na umr. 

Tylko Woyna, skonfundowany nieprzewidzianym obrotem swojego toastu, pi w milczeniu i z 
jakim traicznym namaszczeniem, a Zarba speniwszy par kielichw wynis si niepostrzeenie. 

Wanie druga z pnocy wybijaa na Ratuszu, gdy znalaz si w swojej kwaterze na 
Krzywym Kole. W przymknitej tylko dla oka bramie trzyma wart jeden z jego onierzw, 
bowiem cay zajazd peen by zbrojnego ludu. Pod szopami i w ciasnych dziedzicach stay 
ju w zaprzgach armatnie cugi. Ledwie si przecisn pomidzy picymi: leeli pokotem w 
bramie, na schodach i po kurytarzach. Ze wszystkich stron rozlegay si chrapania i na kadym 
kroku stoya si najrozmaitsza bro. 

Kacper dogoni go ze stajenn latarni i weszli razem do mieszkania. Kolacja, dawno ju 
ostyga, staa na stole. Zarba przypi si do niej apczywie. 

 Wyprawie listy do Grabowa? 
 Wzi je jeden znajomy ydek i dorczy. aden z naszych parobkw i nie chcia. 
 Niby jak to? Kazae i nie posuchali? W jakieje to masz ich subordynacji? 
 My tu, powiadaj, przysani przez panienk na wojn, a nie do rozwoenia kresw. 
 Zuchwae juchy!  umiechn si.  Zapal wiece! Musz si przystojnie przyodzia. 
 Juci, na tamten wiat trzeba si wybiera chdogo  zauway Kacper do wesoo. 
 Moe mi jeszcze mier nie pisana. Bg da, e mnie oszczdz kule i ciosy. 
 Przywiozem dla pana porucznika stalow koszulk, daa mi j panienka. 
128 



 Ceka? Nie moe by! 
 Panienka Marynia. Znalaza si w lamusie, ojciec Albin j wychdoy i narzdzi, reformaci 
w Brzeciu powicili, a panienka kazaa przywie. W sam raz by pasowaa na pana 
porucznika. Sztychem jej nie przebije, prbowaem; kula te nie rozerwie. Moe by si przygodzia 
w dzisiejszej potrzebie?  zachca niemiao. 
 Bd stawa w kolczudze? Mieje rozum. Dobre to byo kiedy, na walk z konia. Pewnie, 
jako cicia i sztychy taka zbroja odeprze, ale kuli karabinowej nie strzyma  odpowiada 
zabierajc si do przebierania, jak to by zawsze czyni na bitw, w spodnie ubranie osiowe, 
czyst bielizn i najlepszy moderunek. Kacper przeczyci nowe, dwururkowe, angielskie 
krcice i najstaranniej je nabi; szabl pocign na podrcznym brusie i troskliwie opatrywa 
rzemienie i sprzczki. Rozmawiali przy tym o Grabowie, skd by powrci przed paru dniami. 
Mia sporo do opowiadania, zwaszcza i porucznik by ciekawy wszystkiego, co si tam 
dzieje. 
 A panna Ceka powiedziaa mi w oczy: Niech mnie jeno suchy dojd o powstaniu 
Warszawy, choby sama przyjad. Choby przyszo na oklep! 
 Ona gotowa na kady azard  mile go poaskotaa taka dyspozycja.  C tam porabiaj 
stryjaszkowe kumy? 
 Rany boskie, to w listach nic nie stoi? Przecie pan Domaradzki z panem Chmieliskim 
pojechali do Parczewa zacign si pod chorgwie do pana pukownika Grochowskiego, 
ksidz Albin za z panem Rogatk zbieraj na swoj rk wolonterw. 
 Stare to graty, ale wzr mioci ojczyzny doskonay. 
 Wszyscy mieli przyjecha do Warszawy. Choroba starszego pana popsowaa zamysy. 
 Pisze mi stryj o tym i srodze wyrzeka na losy. Panna Ceka go pilnuje? 
 Nie w smak to pannie; widziaem, rwie si niby z acucha. Juci dokoa wre jak w garnku, 
pachnie prochem, a ona przymuszona siedzie w miejscu. 
 Jak z listu mona wyrozumie, nie wysiedzi!  obleciaa go trwoga. 
 I ja tak miarkuj. Czy poda ten ryngraf po panu mieczniku?  spyta niemiao. 
Zarba obejrza spory obrazek Matki Boskiej Kodeskiej, malowany na miedzianej blasze, 
sczerniay od staroci, a pogity jakby od razw czy kul. 

 Zawada pewna, za poytek wtpliwy. Rzu tam do rupieci. Basta, mj drogi, ju na 
mnie czas. Ale pamitaj, skoro rozruch uczyni si w miecie, przebierz si do mirowskich, 
tam ci wydadz granatniki. Twoja w tym gowa, iby je przewie do ogrodu Kapucynw. I 
pozostaniesz tam do pomocy ojca Serafina. Moe si ju nie zobaczymy. A uwaaj na siebie! 
Nie pierwszyzna przecie  dodawa mu kontenansu. 
Kacper pad mu do ng; podnis go i przyciskajc do piersi ucaowa jak brata. 

 Da Pan Jezus, nie zgin, a kabalarka Kwiatkowska na Piwnej te mi dobrze wrya. 
 Czekaje, to i ja widziaem swoj przyszo!  wzdrygn si na wspomnienie Luhlli.  
Mam ocali ycie... Mniejsza z tym. Kt przewidzi obroty fortuny?  obejrza si po kwaterze 
z jak utajon aoci i wyszed prdko, jakby przed roztkliwieniem ucieka. 

Noc bya jeszcze gboka, miasto spao, w ulicach leaa nieprzenikniona ma, jeno w grze 
nieco spowiae niebo dawao dojrze zarysy dachw, wie. Gdzieniegdzie wieciy 
gwiazdy. Czasami zamiata wiatr targajc wywieszonymi godami. Niekiedy pod kamienicami 
przemyka si jaki cie, skrzypna jaka okiennica lub zaszemra ciszony, lkliwy gos. 
Potem przychodziy chwile takiej cichoci, e sysze si daway dalekie ttenty kozackich 
patrolw i szumy nie dojrzanych drzew. 

Zarba zlustrowa wszystkie posterunki, ukryte w rdmieciu po bramach i sieniach. 

Wszdzie czuwano z palcami na cynglach. Wszdzie serca biy za jedno. 

Dragonom, ktrzy powrcili z penetracji, rozkaza czeka na Zapiecku, a sam zapuka 

umwionym sposobem do sklepu na rogu Starego Miasta i witojaskiej. Drzwiczki uchyliy 
si natychmiast i wszed po schodkach do podziemia. 

129 



 Melduj pokornie, matka zaraz stanie  bekota Staszek zapalajc wiato. 
Piwnica pokazaa si by kramem przekupki. Pod cianami stay wory z mk i kaszami, u 
niskiego sklepienia wisiay zwoje kiebas, wianki cebuli, szczotki, kby postronkw i jakie 
kolorowe szmaty. Ostry zapach kapusty i ledzi przepenia nisk izb. 

Spoza przepierzenia pokazaa si schludnie ubrana; kobieta, niestara jeszcze, o tawej 
twarzy i bystrych niebieskich oczach, zaywna w sobie i ruchliwa wielce. 

 Jak si macie, matko? C tam nowego?  wita j przysiadajc na jakim koszu. 
 Niewiele, panie poruczniku. Pokornie melduj, e na pewno cosik przewchuj. Cay 
dzie krciam si pomidzy nimi. Wszystkie mae komendy pocigali do kupy. Maj te 
zakazane wydala si z koszar na miasto. Nie wolno nawet rozbiera si im do spania. Duo 
oficjerek szykuje si do wyjazdu. Powiadali, jako na dniach Prusacy nadcign im na pomoc 
 mwia krtko, po oniersku, skadajc akuratne relacje o domach i ulicach, gdzie si byy 
zebray wiksze siy moskiewskie. Bya uywana na przepiegi, gdy pod pozorem handlu 
wczya si ze swoim kramikiem po koszarach i kwaterach. 
Zarba podzikowa jej gorco, kobieta jednak westchna frasobliwie. 

 eby jeno genera Kociuszek w por nadcign! W nim wszystka nadzieja. 
 Niech si Kaczkowa nie turbuje! W Warszawie damy sobie rad i bez niego. 
 Moskali kupa; co onierz regularny, to nie wolontery, ktre jeszcze prochu nie wchay. 
Byam dwadziecia lat wiwandierk, to si na tych sprawach rozumiem. 
 Gdziee podzia armat?  zapyta rozgldajc si dokoa. 
Staszek si zamia i podprowadziwszy go do gbokiej framugi okiennej pozrzuca gwki 
kapusty, stosy marchwi; podsun w bok beczuki z minogami i wielkie gary z namoczonym 
stokfiszem: pokazaa si spod nich lufa trzyfuntwki. Paka z amunicj staa pod oknem i przy 
niej na rogoach spao dwch kanonierw. 

 Sam diabe jej nie wypatrzy! Plunie rychtyk w Zapiecek i Piekarsk. Niech jeno moja 
kokoszka zagdacze, a psia twarz soniowa polec z mochw kaki!  dowcipkowa swoim 
zwyczajem, wyprowadzajc porucznika na ulic. 
Zarba poszed na Zamek. W bramie pod Zegarow Wie trzymali stra mirowscy, nalecy 
do spisku. Rozkaza si prowadzi do dyurnego oficjera. Strzakowski, porucznik, z 
twarz cudnego pazia i barami niedwiedzia, paka nad jak ksik. 

 C tu nowego u ciebie?  spyta Zarba siadajc przy dugim stole kordegardy. 
 Poprosi porucznika Zakrzewskiego! Mj drogi, nie przeszkadzaj, jestem wanie w 
najtkliwszym miejscu!  odpar rozbawionym gosem nie odrywajc oczw od ksiki. 
Jako po chwili wpad Marcin, zy jeno wielce i czym podekscytowany. 

 Powtrz ci, com przed godzin posa do Arsenau  udobrucha si nieco lulk, gdy w 
krlewskich antyszambrach pali nie byo wolno  krl wie na pewno, co si gotuje. O 
zmierzchu Ryx wprowadza jak person tajnym przejciem z biblioteki. W przecigu wieczora 
prymas przysya a dwa razy z listami. Wzywano na jak narad Boscampa. Ankwicz 
konferowa z hetmanem u Moszyskiego. Pani Tyszkiewiczowa wywieza od krla jaki pak, 
dwch lokajw ledwie go udwigno do pojazdu. O samej pnocy przylatywa kurier od 
Igelstrma. 
 List przejty i odesany do Arsenau. Rwno z pnoc przerwana zostaa wszelka komunikacja 
Zamku ze wiatem!  wtrci Strzakowski podnoszc oczy na nich. 
 Nic o tym nie wiedziaem. Musz wraca na sub; krl jeszcze nie pi, moe mnie potrzebowa. 
Czy wiesz, Terenia w Kozienicach  zwrci si aonie do Zarby. 
 Kt j skaza na tak srog pokut? 
 Juci ojciec. Wyprawi pono jak scen szambelanowej, Tereni zabra i ekstrapoczt 
pod konwojem wysa do domu. Rozumiesz co? Bd zdrw! 
 Czekaje. Na c si zdeterminowae? Za par godzin uderzamy. 
130 



 Staj przy krlu do ostatniego zdechu  rzek z moc  to moja psia powinno. Ca dusz 
jestem z wami, sam wiesz; le czyni dla sprawy, ale krlewskiej osoby nie odstpi. 
 W nagrod wiernoci podyndasz z nim na jednym postronku  zadrwi Strzakowski. 
 Ale nie powiedz, jako Marcin Zakrzewski nie dopeni swojej powinnoci. 
 I z Rawy rodem, wierny trubadurze, prosz! Dziwno, e si taki uchowa. 
Marcin wylecia z furi. Zarba stan w jego obronie, gdy Strzakowski, wyznajcy najskrajniejsze 
jakobiskie opinie, by praw rk Chomentowskiego, ale porucznik jkn: 

 Nie przeszkadzaj! Manon skazuj na deportacj. Rozumiesz otcha cierpienia? Tyle 
wdziku i tyle mioci! O nikczemna przemocy!  i zala si rzewnymi zami alw. 
Zarba wzruszy wzgardliwie ramionami i wyszed, a znalazszy si znowu na Starym 
Miecie wstpi do ksidza Meiera. W obszernej i dugiej sieni natkn si na nieoczekiwany 
zgoa obraz. Przy kilku tarabanach siedziay kupy oberwanego ultajstwa, grali w chapank, 
gsto j zakrapiajc anywk. Przy krzywych ojwkach ledwie dojrza ponure spojrzenia, 
zbjeckie gby i miny prawdziwych obwiesiw. Najrnorodniejsza bro byskaa pod cianami. 
Bya to przyboczna asysta Konopki, pozostajcego pod wodz Piotrowskiego. On sam 
spa w pierwszej izbie, rozcignity na kanapie; nie przeszkadzay mu omoty drukarskiej 
prasy ni gwar kilku kobiet, skadajcych odbite wanie karty jakiej odezwy do koszw i 
zawinitek. 

W drugiej stancji pod oknem ksidz Meier siedzia nad jakim rkopisem. 

 Jest Konopka? Szukam go ju od poudnia. 
 Konopka na czuych poegnaniach u swojej bogdanki  odpowiedziaa Andzia, podnoszc 
gow z ksiego posania  wiem, e tam wszed jeszcze o zmierzchu. 
 I ty z nami! Czekasz na sygna? e si to nie boisz?  dziwi si podchodzc do niej. 
 A c to szlachetna osoba myli, e ja nie czowiek jak i drudzy?  wywara gb  zobaczy 
mnie osoba przy robocie, bd na ywo rozrywaa, choby pazurami! 
 Powiedziaem bez zej myli. al mi Andzi. Kule nie szczdz nawet piknych dziewczyn. 
 Daabym na sto mszw, eby mnie pierwsza kula nie mina  zaszlochaa. 
 Co ci si stao? Andziu, moe potrzebujesz pomocy?  usiad przy niej na ku. 
 Jestem jak ten pies, co si wyrwa hyclom! Porucznik nie wie, ale gdyby nie Piotrowski, 
to bym ju z ogolon gow siedziaa w Prochowni. Znajd, kto mnie wyda marszakowskiej 
psiarni. Przycupili mnie w domu, narobiam pieka, posyszeli somsiedzi, kto donis Piotrowskiemu, 
zebra naprdce swoich i ju na Mostowej, spod samej Prochowni mnie odbi. 
Nie mieli prawa do mnie, podatki pac, na swoich gratach siedz, zgorszenia nie daj. Za 
przyczyn dawali, jakobym w Caf au bon Gout robia awantury po pijanemu. Byam tam z 
Diwowem i juci za konierz nie wylewaam, ale oficjery potuky szyby i co si dao. Niech 
sobie ich karz, a ode mnie wara! Najadam si wstydu, e do sdnego dnia nie zapomn. 
Niech mi nos spuchnie jak karmelicka bania, jeli ja to daruj! Czowiek jestem czujcy i taka 
dobra, jak i te uherbowane lafiryndy, a moe nawet lepsza, bo ojczyzny wrogom nie sprzedaj 
 opowiadaa wybuchajc na przemian to paczem, to gniewem i alami. 
Tyle dokaza wspczuciem, perswazj i poczciwymi sowy, e zasna utulona. 
Wynis si nie przemwiwszy do ksidza Meiera, ktry ani zauway jego obecnoci. 
Przedosta si do winiarni Fukiera, gdzie mia si spotka z Kiliskim. Majster ju si tam 


zabawia od paru godzin z kamratami. Zajmowali ciasn stancyjk od podwrza, dobrze 
schowan przed oczami. Par flaszek stao dokoa wiecznika na duym okrgym stole. 
piewali Godzinki jakimi dziadowskimi, jkliwymi gosami. Jaki starszy, chudy jak wir, 
ysy, z obwisymi siwymi wsami, w rogowych okularach na czerwonym nosie, piewa z 
otwartej ksiki. Zarbie spomniay si stryja Onufrego z kumami synne rekolekcje w podziemiach. 
Te mu si wyday bardziej na miejscu. Pili mao wiele, a piewa si zdawali z czystej 
pobonoci. 

131 



Majster zoy relacj o swoich ostatnich zarzdzeniach; byy pomylane na kad okoliczno 
chytrze i przewidujco. Niektre zdumieway zuchwaoci. 

 Waci karmiono szpakami  wyrzek ze szczerym uznaniem Zarba. 
 Ma si gow na karku nie tylko dla proporcji! Moja maksyma: Gdzie nie poradzi si, 
tam fortelw sprbowa. O nic ja si tak nie turbuj, jak eby zaraz z miejsca capn za kark 
Igelstrma. Sierakowskiego ludzie, ze sto wybranego chopa, same tgie bykokuje, rzuc si 
na ambasad znienacka. Drabiny, oski, pakuy maczane w smole i wszystko potrzebne do 
szturmu ju nagotowane. Pan porucznik odchodzi? Napijmy si... 
 Przejd si troch, dopiero trzecia! Wolno i Kociuszko, mospanowie! 
 Wolno i Kociuszko!  odkrzyknli zrywajc si z miejsc. 
Zapragn wrci do siebie na kwater, ale na powietrzu poczu naraz niesychane znuenie. 
Pod kamienic Baryczkw przysiad na kamiennej awie, aby nieco odpocz i zebra 
myli. Ciemno byo jak w piwnicy, wiatr ustawa i rozpocieraa si gucha, niepokojca cisza. 
Wilgotny zib przejmowa do koci; okrci si burk i przyparszy si do muru ani wiedzia, 
jak zasn. Gdy otworzy oczy, ju niebo poszarzao i ratuszowa wiea wynosia si 
jakby z gbin mrocznych topieli. Nie mg si przezwyciy, same oczy si zawary i sen go 
znowu przytuli. 

Wstawa dzie, modrawe wity rozleway si w ulicach, e domy daway si widzie jakby 
zanurzone w przemglonych wodach. Rosy obficie ciekay z dachw. Nad poaci domw od 
strony Wisy niebo poczynao si rumieni, powiao jakie tchnienie niepojtej luboci, zawiegotay 
pierwsze jaskki, okna wysokich piter zagray ran farb bladych zrz. 

Naraz zerwa si na rwne nogi. 

Daleki grzmot strzau armatniego rozdar cisz i pomnaa si echami. 

Jeszcze sucha, kiedy zadzwoni dzwon od Fary, bi w jedn stron, ponuro, mocno, gorczkowo, 
na trwog, a za nim wnet zahucza drugi, potem trzeci, czwarty, dziesity i po 
chwili dzwoniy ju ze wszystkich stron i ze wszystkich kociow jednym ogromnym jak 
wiat niebosinym gosem, jakoby stado orw leccych nad miastem zapiewao spiow 
pie na bj, na mier, na zwycistwo! 

Miasto zerwao si ze snu. Powia ognisty dech wojny. Zbrojny lud wysypywa si z domw, 
zaturkotay wytaczane armaty, rozlega si miarowy tupot maszerujcych oddziaw, 
leciay twarde sowa komend, w mrokach ulic zaczerwieniy si bojowe sztandary, na wszystkich 
posterunkach zaczy bi tarabany i suchy, nieprzerwany, bojowy grochot brzmia niby 
nadcigajca burza. 

I naraz ze wszystkich piersi buchn straszliwy, wstrzsajcy krzyk: 

 Do broni, obywatele! Do broni! Do broni! 
132 



IX 

Dzie 17 kwietnia 

Genera Cichocki, zawieszony na wyniosej baszcie Arsenau, toczy orlimi oczami po 
miecie wynurzajcym si z ciemnoci. Czuwa ju tam od samej pnocy. Wyglda witania. 
Niekiedy zbiega na bateri, przemyka si wskro dziedzicw zapchanych zbrojnym 
ludem, wskro mrocznych kazamat penych onierstwa, wyziera strzelnicami, stawa na 
szacach od strony Nalewek i w gbokim skupieniu nasuchiwa guchego milczenia nocy, 
jakoby oddech picego huraganu bra w siebie. 

Strae stay na swoich miejscach nieporuszone jak posgi, trzeszczay ponce lonty, szmery 
westchnie staway si podobne szmerom opadajcej rosy. Noc bya jeszcze. Wraz z 
pierwszymi zorzami dwiki jakiej godziny zahuczay w cichoci niby gromowe uderzenia 
motw. Dreszcz wstrzsn ludmi, zaomotay serca. Nadchodzia pora. 

Jaki strza armatni rozdar cisz i luny ostre karabinowe salwy. 

 Kapitan Kosmowski uderza na elazn Bram! Kanonierzy, na miejsca! 
Dzwony jy podnosi niebosine larum: biy od Zakroczymskiej, biy od Freta, biy od 
Starego Miasta, biy z Krakowskiego, biy z Leszna. Rozdzwonio si wszystko powietrze. 
Spiowy krzyk spada w upione i mroczne ulice jak pioruny mury wstrzsajce. Powiaa 
groza. Wybuchay jakie zgiekliwe, przeraone gosy. mier zdaa si omota do wszystkich 
domw. Bito gwatownie w bbny. Ponure gosy trb huczay ze wszystkich stron. Zadudniaa 
ziemia, cae gromady spieszyy ze wszystkich si do Arsenau. 

Na Dugiej da si sysze ttent konnicy, wrzaski i gsta, bezadna strzelanina. Jeszcze 
chwila i od strony Miodowej zamajaczya chmura koni, ludzkich gw i rozwianych proporcw. 
Pdzili jak nawanica ca szerokoci ulicy, a gray koniom ledziony. 

Pierwsze i trzecie dziao: Cel! Pal! Nabijaj!  rozlega si spokojnie komenda. 

Zatrzsy si mury. Szwadron Kawalerii Narodowej dopad nad fosy Arsenau; cikie 
kule armat osoniy go przed chmarami napastliwego kozactwa. Wraz te zagray bbny i 
spod murw wystpiy piechoty prac rzsistym ogniem nieprzyjaciela. Pierzchn i rozwia 
si jak dym znaczc jeno drog trupami ludzi i koni. 

Arsena przybra bojow postaw. W jakim modlitewnym skupieniu kanonierzy zajli 
swoje miejsca na bateriach; zadymiy rozpalone lonty. Odsonitymi strzelnicami wyjrzao 
tysice luf. Piechoty stany pod broni. W dziedzicach wszystko czekao tylko sygnau; 
armaty w zaprzgach, konnowody na koniach, jaszcze w cugach. 

Na basztach wywieszono bojowe znamiona, jakoby archanio wojny powia krwawymi 
pachtami. Przywita je powszechny okrzyk, bbny i sprezentowana bro. 
Z miasta dochodziy coraz gstsze odgosy strzaw, bicia dzwonw i grochotania bbnw. 

 Do broni! Do broni!  wzmaga si krzyk ogromny, jakby domy domom, ulice ulicom i 
ziemia niebu podaway ten wity nakaz gosem huraganu, grzmotami gromw. 
 Giesler z pontonierami nadciga ogrodem. Moskali ma na pitach  meldowano Cichockiemu. 
133 



Jako w modrawym powietrzu zaczerniaa zwarta kolumna. Dwiecie pidziesit chopa 
maszerowao podwjnym krokiem, rwali z karabinami w garciach, gotowi do kontrataku. 
Pukownik Giesler prowadzi, na flankach tarabany biy pobudk. 

Od dziedzica Krasiskich sypay si za nimi moskiewskie salwy. 

 Pbateria. Cel! Pal! Nabijaj! 
Wanie dopadali wywartej bramy, gdy okry ich grzmot i paszcze dymw. Armaty powstrzymyway 
moskiewskie piechoty. 
Cichocki uradowany pomnoeniem obrocw rozkaza da im wypoczynek, cignli bowiem 
z Pragi, a sam polecia na front Arsenau, do niskich okien, pod ktrymi kbiy si ju 
cae tumy; skoczy na parapet i zakrzycza: 

 Do broni! Do broni, obywatele! -i j wyrzuca bojowe rynsztunki. 
W drugim oknie czyni to samo pukownik Dobrski, w trzecim Chomentowski. 
Tum zawrza okrzykami, a tysice wycignitych drapienie rk chwytao w powietrzu lecce 
karabiny, szable, torby nabojw, piki, kosy i siekiery na dugich rkojeciach. 

 Komendant wolonterw, sam tu!  zawoa genera. 
Wystpi Krieger, starszy z konfraterni kupieckiej, modzian ognisty, wyniosy, jastrzbiowi 
z twarzy podobien. Sylwetk Kociuszki mia przypit do kapelusza, go szabl w 
garci, przepasany przez pier czerwonym bandoletem, na ktrym bieli si napis: Rwno, 
wolno, braterstwo. Zasalutowa przed Cichockim. 

 Uwaaj, co rzekn: wojska do walk frontowych, a zbrojny lud ma uderza na tyy i boki. 
Nka wroga w sposb, jaki nastrcz okolicznoci, oto pryncypalne zadanie wolonterw! 
Ruszajcie z Bogiem! Zwycistwo albo mier! 
 Zwycistwo albo mier!  odkrzykno tysice i potrzsajc broni ruszyo na Bielask. 
Na Lesznie zagray armaty, trbki, karabinowe salwy i dzika wrzawa walki buchna w 
niebo, a po chwili z rogu Przejazdu rykny moskiewskie cikie dziaa i grad kul posypa si 
na mury drc tynki, upic gzymsy i futrowania okien. Dymy i kurz przysoniy ulice, za pod 
t oson gsta kolumna piechoty wystpowaa do szturmu. 

Tego wanie czeka Cichocki, bo gdy zbliyli si na jakie dwiecie krokw, plun im w 
twarze kartaczami. Straszliwy krzyk wstrzsn powietrzem. Ale batalion moskiewski wzi 
krok podwjny i z nastawionym bagnetem lecia naprzd. 

Arsena zapiewa szalon pie ognia i elaza. Zadymi jak wulkan. 
Przy biciu bbnw, z rozwinitymi sztandarami Chomentowski wypad z piechot. 


 Hura! Hura!  wrzasny moskiewskie roty. 
 Wolno i Kociuszko!  odkrzykny polskie szeregi. Runli na bagnety z tak furi, e 
nieprzyjacielska linia nie wytrzymawszy uderzenia podaa si w ty, pka i posza w rozsypk. 
Kawaleria skoczya za pierzchajcymi, ale powstrzymay j armaty i trbki z Arsenau, 
woajce na powrt. 
Moskale cofnli si na Leszno i tam ustawicznie niepokoi ich lud, bowiem wci sysze 
si daway strzelaniny, wrzaski, a niekiedy i huki armatnie. 

Arsena przycichn, a natychmiast po odparciu szturmu genera Mokronowski w otoczeniu 
paru konnych pojecha na Zamek. 

Bya to chwila, gdy spod pierwszych wita miasto jo si wynosi jakoby z modrawych 
odmtw i kiedy na Starym Miecie Kiliski rozbroi miejskie strae i obsadziwszy Ratusz 
stan na czele zbrojnego ludu. 

 A teraz capniemy Igelstrma! Naprzd, obywatele! Za mn!  krzykn i bysnwszy 
szabl powid swoj kohort Wskim Dunajem. 
Zarba z poow marszakowskich dragonw postpowa w ariergardzie. 

134 



Maszerowali prdko i sprawnie, i z wielkim animuszem, a ledwie wyminli Piwn, gdy 
rozlegy si za nimi strzay i wrzaski: to Kazanowski z garci wolonterw dobywa miejskiego 
domu na rogu Nowomiejskiej, gdzie si zamkno kilkudziesiciu Moskali. 

 Kup, obywatele!  sprawia swoje szeregi Kiliski ju na Podwalu.  Biegiem! Biegiem! 
Paruset wybranego chopa, zbrojnego w strzelby, kosy i topory, ponieso si jak burza. 
Spnili si, niestety: ulica przed paacem zapchana ju bya piechot i jazd. 

 Naprzd!  rycza Kiliski.  Naprzd! Bij, zabij! Bij, kto w Boga wierzy! 
Rzucili si na regularne wojska z nieopisanym mstwem i zajadliwoci. Przywita ich gsty, 
rotowy ogie; zawahali si nieco, lecz kiedy kozacy ze wistem i krzykiem zaszarowali, 
zaczli si cofa pozostawiajc niemao trupw i rannych. 

Zarba osania odwrt odcinajc si jak dzik napastliwej psiarni i doprowadziwszy rozprszonych 
pod zason kamienic Wskiego Dunaju, tknity nagle jakim okropnym przewidywaniem, 
krzykn na dragonw i spiwszy konia ostrogami pogna niby wicher przez Stare 
Miasto na Zapiecek. I ledwie by zdy! Ju tam panowa niesychany popoch, lamenty i 
ludzie biegali jak obkani, bowiem Piekarsk niby wezbrana gronie rzeka pyna zwarta 
kolumna moskiewskiej piechoty. Szczciem maszerowali z wolna, zabawiajc si po drodze 
rabowaniem domw i pastwieniem si nad mieszkacami. Uderzy na nich ze swoj garci i 
nie powstrzymawszy musia si cofn w Stare Miasto. 

Chwila bya grona i decydujca. Zjawi si Kiliski i wnet, co byo jeno pod rk, wozy, 
beczki, kamienie, stragany i bramy furt, uformoway spitrzon barykad, zamykajc wejcie 
w Rynek, za ktr przyczaili si wolonterzy. Zajto narone domy i wszystkie okna obsadzono 
strzelcami. Konopka ze swoimi ultajami obsadzi cz ulicy Piwnej. Kolumna dosignwszy 
Zapiecka zacza si formowa do szturmu. 

Zarba na czworakach przedosta si do sklepu Kaczkowej. Kanonierzy spokojnie stali 
przy ukrytej armacie. Staszek trzyma zapalony lont. Porucznik narychtowa dziao, nastawi 
kt strzau i gdy tarabany zagrzmiay do ataku, a kolumna ruszya ostrym krokiem, trzasn w 
ni kartaczami. Rwnoczenie z domw i spoza barykady rozpocza si rzsista strzelanina. 

Kolumna rzucia si nieco w bok niby zwierz ugodzony znienacka. 
Rykn drugi strza, roznoszc mier i zamieszanie. Moskale zaczli si cofa w porzdku, 
kierujc gsty ogie na domy i barykad. 
Armata zaryczaa po raz trzeci, a wraz te z Piwnej uderzy Konopka. 

 Bij psubratw! Bij! Za mn!  wrzasn Kiliski rzucajc si z wolonterami na Moskali. 
Ze wszystkich okien posypay si na nich strzay, cegy, awy, stoy, donice z kwiatami i 
gary wrzcej wody. Powstaa dzika kotowanina. Lud rzuca si na cofajce si szeregi z drapienoci 
wygodniaych wilkw. W ciasnej i mrocznej ulicy straszliwe wrzaski, grzmoty 
bbnw, huki wystrzaw i brzki rozbijanych okien przewalay si niby orkan. Topory, bagnety, 
kosy, piki i drgi migotay ulew byskawic i piorunw. Raz po raz wybucha przeraajcy 
ryk mordowanych. Bito si bez pardonu i miosierdzia. Komu brako broni, zabija 
piciami i rwa zbami. Nie byo zmiowania. Kto pad, gin zatratowany, a ktren z moskiewskich 
gemejnw dosta si do niewoli, tego nastpujce z tyu kobiety i wyrostkowie 
rozdzierali ywcem. Z powodu gorcoci potyczki, ciasnoty miejsca i zawzitoci niepodobna 
byo temu przeszkodzi. 

Kiliski walczy na przedzie i tylko sycha byo niekiedy jego potny gos. 

 Naprzd! Bij, zabij! Naprzd! Bij! Wanie ju byli Moskalw zepchnli na Piekieko, 
gdy jaki konny dopad Zarby. 
 Major Ropp wzywa pana porucznika. Moskale atakuj Nowomiejsk Bram. 
Zagraa dragoska trbka, kiedy z innej strony przylecia nowy ordynans. 
 Porucznik Strzakowski prosi o armat! 
Zarba wydawszy stosowne polecenie Staszkowi popdzi z dragonami na Freta. 
135 



Zasi armat wyniesiono ze sklepu Kaczkowej i pocignito na Zamek, gdzie ju wybuchn 
popoch i niesychane zamieszanie. Strzakowski bowiem na odgos pierwszych 
strzaw i bicia dzwonw zebra swoj kompani w dziedzicu i zagarnwszy plutony gwardii 
pieszej, ktre miay go zluzowa, kaza trbi na wymarsz. Sprawio to taki skutek, e z 
krlewskich pokojw przyleciao kilka osb z Ryxem na czele. 

 W imieniu krla zabraniam wymarszu. Co czynisz, nieszczsny?  wrzeszcza gronie. 
 Formuj si! Kolumna drona! Sta! Nabijaj!  komenderowa spokojnie porucznik. 
Zatrzaskay stemple, nabijano pospiesznie i w dowolnym tempie, jak czasu bitwy. W bramie 
Pod Zegarem zbierao si uzbrojone posplstwo. Od Piekarskiej leciay bitewne wrzawy, 
granie trbek, bbnw i strzay. Gdzie z miasta huczay armaty, a nad gowami coraz potniej 
rozlegao si ponure bicie dzwonw. W mrocznych jeszcze dziedzicach zamkowych 
zapanowao zamieszanie i trwoga, zwaszcza gdy warty opuciy swoje stanowiska. 

 Panie poruczniku, armata ju czeka!  meldowa zaziajany Staszek. 
 Podnie chorgiew! Artyleria na czoo! Ile masz nabojw? 
 Trzydzieci!  odpar Staszek stajc przy armacie z zapalonym lontem. 
 Kolumna, krok podwjny! Marsz!  wydoby szabl. Bbny zawarczay i kolumna ruszya. 
Krl w otoczeniu jakich person zjawi si od strony sali sejmowej i zastpi im drog. 

 Ani kroku!  zakrzycza. Blady by, rozdygotany, z go gow i szpad w rku. 
 Najjaniejszy panie, wzywa nas honor i powinno!  wystpi miao Strzakowski. 
 Wasz honor i obowizek nakazuje wam pozosta przy mojej osobie  przemwi gronie 
 bez mojego rozkazu nie wolno si wam ruszy z miejsca. Krl wam nakazuje! 
 Ojczyzny jeno sucham i ona nas wzywa! Na rami bro! Marsz! 
 Wolno i Kociuszko!  zerwa si krzyk ogromny i oddzia ruszy tak prdko, e krl 
zaledwie zdy usun si przed stratowaniem. 
Strzakowski zaj Krakowsk Bram i ubezpieczywszy straami wyloty Senatorskiej i 
Podwala strzela od czasu do czasu w kierunku paacu ambasady. Wkrtce przyczy si do 
niego Konopka i obsadziwszy strzelcami narone domy rozpocz polowanie na Igelstrmowych 
ordynansw, prbujcych si przedrze przez kordony. Nie udao si to ani jednemu. 

Tymczasem Zarba ponis si z dragonami jak wicher do Nowomiejskiej Bramy i wpad 
w odmt walki, jaka si tam toczya z caym batalionem kijowskich grenadierw pod wodz 
Titowa, ktry na odgos rozruchw porwa si ze stanowiska przy kociele Panny Marii na 
Nowym Miecie pragnc przyj z pomoc Igelstrmowi. Nastawa mu nieco na pity Sierakowski 
ze swoimi rzenikami; ale Titow nie pozwalajc si wcign w utarczk przynagla 
jeszcze wojska do prdszego pochodu. Prowadzi cztery dziaa i mia szwadron kozakw w 
awangardzie. Maszerowa z rozwinitymi znamionami, przy hucznej kapeli kotw, bbnw i 
brzkade, przeraajcych wistach, piewach i dzikich porykiwaniach. Cign szumnie, jakby 
na podbicie wszystkiego wiata. Sprbowa skrci w witojersk, lecz zaniepokojony 
ogniem armat, sztrychujcych t ulic od strony Ogrodu Krasiskich, powid zwarte szeregi 
ku Dugiej. 

Do poowy Szerokiej Freta batalion maszerowa nie zaczepiany ju ani jednym strzaem, 
lecz skoro jego czoo zaczynao dosiga Dugiej, major Ropp, czuwajcy w Nowomiejskiej 
Bramie, przywita je kartaczami i gradem karabinowych strzaw. 

Titow odpowiedzia salw wszystkich armat i rotowym, regularnym ogniem. 

Zawizaa si gwatowna bitwa. 

Moskiewskie roty kilkakrotnie rzucay si do ataku na Bram, lecz za kadym razem dzie


sitkowane kartaczami, darte bagnetami i cite szablami dragonw Zarby, cofay si w coraz 
wikszym nieadzie. 
Titow widzc daremn strat czasu i ludzi, sprawiwszy jaki taki porzdek w szeregach poprowadzi 
je biegiem ku Dugiej, ale w teje chwili uderzono na niego ze wszystkich stron: 

136 



Sierakowski z tyu Wsk Freta, z boku od witojerskiej wypad Rutkowski z wolonterami, 
z pauliskiego klasztoru nastpowa zuchwale Kiliski, od czoa za Ropp zagradza drog 
kartaczami. Strzelano te ze wszystkich okien, dachw, sklepw i bram. Dymy przysoniy 
ulice, od grzmotw i krzykw zadygotay mury. 

Batalion broni si sabo i raony ze wszystkich stron, bity, szarpany, miadony gradami 
dachwek, kul i kamieni, zacz si ama, miesza i oglda za ratunkiem. 

Wtedy Zarba zuchwale uderzy na armaty, wyrba kanonierw i opanowan bateri oddawszy 
Kiliskiemu run z dragonami na rozbite szeregi, roznoszc je na szablach i kopytach. 
Batalion poszed w rozsypk. Rozpoczy si straszliwe owy. Lud prawie z goymi pazurami 
rzuca si z niesychanym mstwem na onierzw. Krwawe boto zachlupao pod 
nogami. Stosy trupw zalegy pobojowisko. Ryki zabijanych i jki rannych rozdzieray powietrze. 
Dymy przysoniy ulice. Nie byo ju sycha komendy ni pojedynczych gosw. 
Wszystko tono w zgiekliwym chaosie walki. Ucichy nawet strzay. Mordowano si bia 
broni. Na darmo bagano aski. Na darmo bronili si zrozpaczeni. Na darmo powiewano 
biaymi pachtami. Nie dawano pardonu. Zabijano bez miosierdzia i litoci, tpiono do ostatniego. 
Tu i owdzie grenadierzy zwarszy si w czworoboki prbowali stawi czoo bagnetem i 
kolbami. Lud spitrza si dokoa niby fala, spada na nich z wyciem huraganw i rozszarpywa, 
marli z ponur rezygnacj. Bito si kupami i potykano si pojedynczo. Bito si po sieniach 
i sklepach. Bito si w podwrzach i w domach, na kadym miejscu, gdzie dopadnito 
uciekajcych. Widzie si daway kby cia, taczajce si po brukach w dzikim szale walki. 
Zwaszcza przy wylocie Dugiej bitwa dawaa obraz przeraajcych jatek, krew spywaa ku 
kocioowi Dominikanw formujc niemae kaue. Kosy, bagnety, rzenickie noe, drgi, 
topory, a nawet pazury i zby pracoway tak rozwcieklone a skutecznie, e w godzin z tysica 
grenadierw ocalio si ucieczk na Miodow moe ze trzystu gemejnw, reszta pocita, 
niby krwawe snopy na niwnym polu. 

I lud ponis straty niemae, szczeglniej duo byo rannych. 

Wanie soce ju weszo, gdy trby i bbny zagray zwycisk fanfar. 

Dowdcy jli nawoywa do szeregw i sprawia wrd nich ad jaki taki. 

cigali pod koci Paulinw z krzykiem niezmiernego tryumfu; maszerowali potrzsajc 
zwycisko broni, osmaleni prochem, w krwawym bocie unurzani, w achmanach, ociekajcy 
krwi, cali w ranach, a z twarzami radosnymi jak ten wstajcy, cudny poranek wiosenny. 
Zasi z jakowych nor i zaukw, z piwnic i ciekw wypezy mrowia ultajstwa, rzucay si 
do uprztania pobojowiska i obdzierania trupw. 

Major Ropp, ledwie dyszcy z utrudzenia, rozkaza Zarbie wzi armat i strzec wylotu 
ulicy Dugiej, a Linowskiego z Casparim i dwoma dziaami pchn do oczyszczenia dziedzica 
Krasiskich i przerwania z tamtej strony komunikacji Igelstrmowi, sam za wezwany 
przez pukownika Poniatowskiego popdzi z p szwadronem Kawalerii Narodowej na Muranw 
przeciw nastpujcym Prusakom. 

 Bra armaty na szelki i naprzd!  rozkaza Linowski, szabl wskazujc drog. 
Setki rk porwao je z uniesieniem i przy piewach i oskocie bbnw popdzili na witojersk, 
pod krat dziedzica Krasiskich. Zajmowaa go moskiewska konnica, zabawiajca 
si strzelaniem w ogrd i po domach. 

Linowski zaatakowa j armatami, zasi Rutkowski z domu Latura i Kiliski z Teatru jli 
pray akuratnym ogniem i z wolna nastpujc prbowali okrenia. 

Kawaleria cofna si w Miodow. 

Linowski zaj dziedziniec, podsun si do bramy wychodzcej na Dug i ustawiwszy 

armaty nieco z boku, rozpocz strzela w Miodow, zapchan wojskami. 
Kiliski spoza krat razi celnymi strzaami, a Rutkowski opanowawszy narony dom Collegium 
Nobilium strzela z okien i z dachw. Wojska cofny si gwatownie w gb ulicy a 

137 



do paacu Borchw. Ryki si tam podniesy i wrzaski jakoby w dzie ostatecznego sdu. Da 
si widzie srogi popoch i zamieszanie. Bbny grzmiay do ataku. 

Linowski sam rychtowa dziaa i przykada lont, Caspari czyni to samo; ale trzyfuntwki 
niewiele szkodziy nieprzyjacielowi, zaczy ju nie donosi. 

Wwczas z Miodowej rykny cikie dziaa i zmiety polskich kanonierw, porucznik Linowski 
zgin rozerwany na strzpy. Lud pierzchn uprowadzajc jedn armat. Gste salwy 
pogoniy za nimi. Powrcili jednak z Casparim i porwawszy pozostae dziao zdyli jeszcze 
schroni si w Switojersk. Moskale bowiem nastpowali gbokimi szeregami, oczyszczajc 
przed sob drog armatami. Zajli z powrotem dziedziniec i zdobywszy sam paac, a nie 
mogc si wedrze do ogrodu, gdy ogie Arsenau broni przystpu, rzucili si do rabowania 
domu Latura i nastpnych. Druga za cz wojsk zaatakowaa Senatorsk. Snad Igelstrm 
postanowi rozerwa obrcz zacieniajcej go insurekcji. Wojska ruszyy z parad przy rozwinitych 
znamionach i dwikach kapeli. Piechota z bagnetem w rku dopada Senatorskiej, 
jakby do szturmu, ale przywitana straszliwym ogniem ze wszystkich domw, a kartaczami od 
czoa i z boku od Krakowskiej Bramy, cofna si w nieadzie pod oson armat i odlegoci. 
A domy nie przestaway ani na chwil zia morderczym ogniem. Strzelano z domu Teppera; 
strzelano z paacu biskupw krakowskich; strzelano z paacu Pod Gwiazd Kossakowskich; a 
szczeglniej i najrzsiciej strzelano z domu Roeslera. A z rogu Koziej raz po raz rzygaa 
kartaczami armata Kacpra z ojcem Serafinem na czele, ktrzy j przycignli od Kapucynw 
w najkrytyczniejszym momencie. Od Bramy strychowal ulice Strzakowski. 

Pi razy uderzay wyjce ze wciekoci hordy, poganiane nahajami kozakw i za kadym 
razem, jakby odbijajc si bami o nieprzeamany mur, cofali si pokrywajc ziemi zabitymi 
i rannymi. Nie mogc przeama rozpoczli strzelanin spod domw i z krugankw kocioa 
Kapucynw, za od czasu do czasu bili z armat. Domy nie przestaway odpowiada czynic 
si podobne wulkanom, nieustannie miotajcym ogniem i grzmotami. Ojciec Serafin rwnie 
niekiedy strzela ze swojej armatki, a w przerwach porywa karabin i polowa na upatrzonego, 
po czym najspokojniej powraca na stanowisko i do przerwanych pacierzw. 

Nie milknce ani na chwil bicie dzwonw, wystrzay, warkoty bbnw i wrzaski daway 
pozna, jako insurekcja ju na wszystkich wyznaczonych punktach wybuchna. Walczono na 
Lesznie, na Dugiej, na Muranowie i na Faworach. Walczono rwnie na Nowym Miecie, w 
paru miejscach nad Wis, na Miodowej i na Senatorskiej. Z kad minut potniay zgieki 
walk i coraz wicej zbrojnego ludu wysypywao si w ulice, e rwno ze wschodem soca 
caa Warszawa utona w wojennej zawierusze i trzsa si od grzmotu dzia. Gorczka 
owadna miastem i wszystkie serca rozdygotay si trwog zarwno jak i nadziej. Na zewntrz 
miasto dawao pozr obumarego: sklepy stay zawarte, parterowe okna przysonite 
okiennicami, w wielu kamienicach furty byy zabarykadowane, ulice ziony pustk i trwog. 
Jeno Krakowskie, od Zamku a do ulicy Krlewskiej, stawao si nadmiernie zgiekliwe, bowiem 
co chwila przelatywali jacy jezdni: cwaoway co ko wyskoczy oddziay kawalerii, 
turkotay ambulansowe wozy i amunicyjne jaszcze, przenoszono rannych, a najczciej zbrojne 
gromady, wrzeszczc: Do broni!, bijc w bbny i strzelajc w powietrze przewalay si 
niby burza. Czasem brzczay szyby, nie wiadomo przez kogo wybite, wistay kule i od 
grzmotu armat sypay si z kamienic dachwki. Psy te wyy w caym miecie od samego 
witania i z domw, spoza okiennic i bram dobyway si cikie szlochy i rozpaczliwe jki. 

W kocioach klasztornych wystawiono Przenajwitszy Sakrament, przed ktrym mnisi 
piewali Suplikacje, za w zakrystiach, kruchtach i nawach opatrywano rannych. 

Wanie ju byo si soce wynioso nad Prag, kiedy gdzie od Nowego wiatu zaryczay 
cikie dziaa i do Strzakowskiego w Krakowskiej Bramie przypad stary yd. 

 Rozkaz generaa Cichockiego dla komendanta Konopki!  bekota zadyszany. 
Zjawi si Konopka i odebra karteluszek, w ktrym Cichocki rozkazywa mu, aby cznie 
z Kiliskim uderzyli na tyy wojsk moskiewskich, walczcych z regimentem Dziayskiego. 

138 



 Powiedz generaowi: Kiliski bije si na Freta, ja za natychmiast wyruszam. zdeterminowa 
i zagwizdawszy w szczeglniejszy sposb na swoj band, poprowadzi j Krakowskim 
Przedmieciem. Pocignli niby wilki na owy, wycignitym szeregiem przemykajc 
si pod domami, z karabinami w garciach. By to wybr najgorszego ultajstwa; obdarci, nieledwie 
bosi, ale z minami zuchwaych obwiesiw, doskonale uzbrojeni, w jednostajnych 
czarnych kapeluszach z czerwonymi pirami, w bandoletach przez piersi z napisami: mier 
tyranom, dawali obraz prawych sankiulotw. Trzyma ich elazn rk i mg przemieni w 
bohatyrw wolnoci; tak lepo byli mu posuszni. Konopka zagarniajc po drodze zbrojne 
kupy pod swoj komend przynagla do popiechu, gdy odgosy bitwy byy coraz ywsze. 
Jako regiment Dziayskiego ju si cay pokazowa w bojowej akcji. 

Wanie nastpia pora, kiedy pukownik Hauman faszywymi atakami przymusza Moskalw 
do zwrcenia caego frontu przeciw Nowemu wiatowi, by tym skuteczniej mogy 
wysane oddziay zajmowa flanki gotujc si do generalnej rozprawy. 

Moskale sformowali na Krakowskiem przed kocioem witego Krzya potny czworobok 
z dwch batalionw piechoty, dwch szwadronw jazdy i omiu armat cikiego wagomiaru. 
Dowodzi nimi genera Miaszewicz i pukownik ksi Gagaryn. 

Hauman nastpowa z Nowego wiatu i z uporem, jakby prbujc bem rozbija elazny 
wa nieprzyjaci, uderza raz po raz. Odrzucany ogniem piechoty i kartaczami dzia stojcych 
pomidzy paacem Branickich a kocioem Dominikanw Obserwantw, cofa si a do Wareckiej 
i sprawiwszy przetrzebione szeregi znowu atakowa nie dajc nieprzyjacielowi czasu 
do zastanowienia. Ponosi przy tym niemae straty, ale majc na uwadze cel ostateczny, nie 
szczdzi ludzi i nie ustawa. Przewczya si ta walka cae godziny, lecz swego dokona. 
Napastowany bowiem tak zaarcie nieprzyjaciel, sformowawszy front przeciwko niemu, a 
zasoniwszy boki jazd, ruszy wszystkimi siami. Hauman profilujc z ciasnoty ulicy wystpi 
z tak szalonym odporem przeciw naciskajcym batalionom, e te nie mogc uderza caym 
frontem, stoczone na niewielkiej przestrzeni, a niemiosiernie bite od czoa, byy przymuszone 
do cofnicia si a za witokrzyski koci. Ale w odwrocie wystpiy moskiewskie cikie 
dziaa. Zadygotay od grzmotw domy i jakby nieustajcy huk piorunw rozdziera powietrze. 
Dopomagay rzsiste salwy piechoty, gotujcej si do nowego ataku. Nim zdyli 
uderzy, Hauman wysa co najcelniejszych strzelcw, ktrzy opanowawszy wie Dominikanw, 
paac Karasia i witokrzyskie dzwonnice, rozwinli z nich morderczy ogie do kanonierw. 
Wspieraa ich w tym przedsiwziciu armata bijca z rogu witokrzyskiej, a 
szczeglniej druga, dobrze ubezpieczona na Sukowskiem i strzelajca kartaczami. 

I staa si rzecz wierze niepodobna; pbateria moskiewska, najbardziej wysunita, zamilczaa 
z braku obsugi. Kanonierzy leeli wybici co do jednego. I niechybna mier porywaa 
kadego ze miakw prbujcego si do niej przedosta. Na prno te jedne i drugie wojska 
chciay j uprowadzi. Obie strony broniy sobie dostpu tak zajadle, e armaty przez duszy 
czas stay opuszczone, pokryte jeno trupami i rannymi. 

Naraz zaomotay ponuro tarabany i Hauman poprowadzi regiment do ataku. 

Genera Miaszewicz wytrzymawszy natarcie odpowiedzia kontratakiem wszystkich si. 

Rozpocza si zaarta walka, prowadzona wedle surowych regu sztuki wojennej. 

Zrazu wic wszystko szo dziwnie sprawnie, akuratnie i niemal jakoby na paradzie. 

Bbny biy twardo, ponuro i nieustannie. Tu i owdzie gray trbki. Salwy karabinowe szy 

po salwach. Grzmiay kapele. Przelatyway ostre krzyki komend. Szczkay elaza. Na krtko 
zryway si ttenty konnicy. Dudniaa gucho ziemia pod krokami tysicy. Chmury modrawych 
dymw przysoniy pobojowisko, rozdzieray je ogniste smugi wystrzaw. Niekiedy 
wynosiy si te znamiona z czarnymi orami. Czasem bujna pie zrywaa si z odmtw 
walki. Szeregi rozwijay si i zwijay wedle rozkazw. Dwa wojska, niby dwie gronie spitrzone 
fale, raz po raz uderzay na siebie ze wciekoci i rozbijajc si o mstwo przeciwnika, 
spyway w gb pozostawiajc jeno zabitych i rannych. 

139 



Wracay jednak uparcie i niezmoenie, bijc w siebie z coraz wiksz zawzitoci. 

Moskale ciarem swojej masy, liczniejsi w dwjnasb, ju zaczynali bra gr. 

Owo w tym gronym momencie zagray nagle trbki na flankach i polskie oddziay runy 
na nich rwnoczenie ze wszystkich stron. 

Porucznik Sypniewski mimo najciszego ognia uderzy z kompani fizylierw od paacu 
Branickich. Od strony Sukowskiego wystpi porucznik Lipnicki, torujc sobie drog kartaczami. 
Z domu apteki za witokrzyskim kocioem wypad podporucznik Woliski z chorym 
Urbanowskim i niczym nie powstrzyman lawin bagnetw przedziera si do armat. 
Porucznik Witkowski z dziedzica paacu Maachowskich prowadzi kompani i krokiem 
rwnym i zwartym szykiem rzuci si od razu na bagnety pozostawiajc za sob stosy trupw. 
Od Szkoy Rycerskiej pokaza si Sowiski z plutonami kadetw i wspierany zaog paacu 
Mokronowskich i zbrojnym ludem, czyni niema dywersj. Szed mu z pomoc kapitan Zabilski, 
potnie szarpic moskiewsk flank. 

Bitwa w bardzo krtkim czasie ja przybiera inny zgoa obrt. 

Osadzone w miejscu moskiewskie bataliony napadem z flankw, bite ze wszystkich stron i 
ogarnite popochem, zaczynay si miesza, ama i z wolna cofa. Skoczya si regularna 
bitwa i rozpocza rze. Zamilky armaty. Bito si ju na bia bro. onierz potyka si z 
onierzem. Pier uderzaa o pier. Wreszcie i karabinowe strzay przycichy, nie byo czasu 
na nabijanie. Bagnet i kolba pracoway coraz zaarciej wrd tokw i wrzaskw. Ju szable 
sieky migotem byskawic i rozlega si guchy odgos kolb i szamota. 

Na Krakowskiem, jakoby w kotlinie ocembrowanej murami paacw, w jarzcych promieniach 
soca i pod wionianym niebem z niepokalanego bkitu sroya si przeraajca zawierucha 
i w kurzawach, dymach i potokach krwi przewalaa si od brzega do brzega z porykiwaniem 
orkanw. Dzika rozpacz wzia si za bary z szalestwem. 

Poamane moskiewskie szeregi, napastowane z furi, gniecione ze wszystkich stron i spychane 
do rodka, skbiy si w olbrzymie wiry, szamotajce si z dzikim wyciem w elaznych 
pazurach insurgentw. Raz po raz jakie roty zwarte w mury czworobokw, najeone 
karabinami, pijane krwi, mordem i rozpacz, rzucay si niby pocisk na przebj  i mary 
pod bagnetami zrbane, bite na wszystkie sposoby i rozdzierane, e tylko nieludzki, okropny 
krzyk brzmia po nich przez dusz chwil i nis si aonie w przestworza. 

Dziayczycy jako lwy rzucali si w pojedynk na cae roty; jako drapieni, nieustraszeni 
orowie spadali na cae stada. Walczyli z nieopisanym mstwem, z pogard mierci, z szalestwem 
archaniow zwalczajcych szatana. Bojowa furia jednako ponosia wszystkich. Nie 
byo ju szar  byli jeno bojownicy, rycerze, oswobodziciele, bohatyrzy! 

 Wolno i Kociuszko!  ten ci jeno krzyk bojowy targa si z piekielnych chaosw bitwy. 


Z tym hasem na ustach walczyli. Z tym hasem ginli. Z tym hasem zwyciali. 

Ale i wrg walczy mnie i drogo sprzedawa swoje ycie. Miaszewicz zrozumiawszy 
przegran nakaza cofa si krok za krokiem w stron Krlewskiej. 

Ale wtem pokazaa si od Wizytek potna gromada uzbrojonego ludu. Straszne kosy zalniy 
w socu, las pik zakoysa si nad gowami. Konopka spieszy na przedzie ze swoimi 
obwiesiami. Z niesychanym wrzaskiem ponieli si na moskiewskie szeregi. 

Ruszy im naprzeciw ksi Gagaryn z jazd i odrzuciwszy impetem nieco w ty, chcia si 
salwowa ucieczk w Krlewsk ulic. Zastpi mu drog major Zeydlitz, ktry przedarszy 
si przez Saski Dziedziniec uderzy z Koskiego Targu, rozbi i pogna pod ciosy sformowanych 
na nowo tumw Konopki. I stao si, jak eby gradowa cika chmura zwalia si na 
szwadrony, porwaa je piekieln moc i zmiesiwszy w potworne kbowisko ja nimi miota 
na wszystkie strony niby kup uschego listowia. Gromowe ryki rozdary powietrze. Nie dojrza 
nad migoty broni, nad jakie majaczenia ludzi, twarzy, koni, rk i ciosw. Nie usysza 
nad obkacze wycia i guche omoty jakoby tysicy cepw bijcych zapamitale i nieustan


140 



nie. Czasem kwik koski zagrowa na mgnienie. Chwilami za huragan zdawa si przycicha, 
e biy w niebo jki okropne, charczenia, zgrzyty elaza, odgosy szamota i pojedyncze 
wrzaski mordowanych. 

Walka bya krtka i tak mordercza, i zaledwie kilkunastu kawalerzystw zdoao si wymkn; 
reszta leaa zwalona krwawym omotem mierci, wraz ze swoim dowdc ksiciem 
Gagarynem, ktry pono uderzony od kowalczyka z Saskiej Kuni rozpalon sztab, pad z 
rozbit gow. 

Konopka rzuci si po tym zwycistwie z sukursem Haumanowi. 

Podobien bogom z urody, bez kapelusza, z wosem w rozwianych puklach, blady, z piorunami 
w oczach, wzniosy, z szabl w rku, okrwawiony, pomienisty a baczny na ewenta walki, 
prowadzi lud, pierwszy rzucajc si do boju i roznoszc mier i przeraenie. 

Ale Moskale ju zaczli ciska bro, woa pardonu i powiewa biaymi pachtami. 

Nieprzyjaciel, zniesiony, gstym trupem pokry pobojowisko. Umilka bojowa zawierucha, 
natomiast tym okropniej rozbrzmiay jki umierajcych, rannych i bagania litoci. 

Chwila bya jedyna, kiedy Miaszewicz przypad do Haumana bagajc o ycie. 

 My pokonanych nie mordujemy!  odpowiedzia mu wyniole pukownik i odebrawszy 
szabl rozkaza Konopce, by pozbieranego niewolnika odprowadzi do Prochowni na Mostow. 
Regiment pomaszerowa w stron Zamku wrd nieopisanego entuzjazmu tumw, jeno 
kapitan Mycielski strzegcy cay czas bitwy tyw na Wareckiej, pozosta z jedn armat 
przed Sask Kuni dla ubezpieczenia wylotu Krlewskiej ulicy. 

Wie o zwycistwie byskawic obleciaa miasto wzbudzajc wszdzie niesychan rado 
i podnoszc serca. Z caego rdmiecia, kto jeno yw, lecia naprzeciw zwycizcw 
maszerujcych w bojowym ordynku, z rozwinitym sztandarem, przy grzmicym oskocie 
kotw, graniu trb i piszczaek. Nieustajce owacje przeprowadziy ich po drodze, co tak 
zatrudniao w marszu, e dopiero o samym poudniu stanli pod Krakowsk Bram. I natychmiast 
nie baczc na znuenie tylogodzinne walk, par kompanii poszo na ochotnika w 
pomoc ludowi, daremnie szturmujcemu paac Igelstrma na Podwalu. 

Prawie o tej samej porze na kwaterze komendanta w Arsenale zebrano si na krtk narad. 
Brali w niej udzia: Cichocki, Deybel, Orowski, Giesler, Chomentowski, Dobrski oraz 
paru modszych oficjerw. Tak jednak byli zgorczkowani oczekiwaniem wiadomoci od 
Haumana, e nikt nie zdoby si na rozpoczcie dyskursw. A jakby na dobitk ordynansi, 
wysani do powzicia jzyka, nie powracali. Wybio ju poudnie, meldowano o jakowych 
niezwyczajnych wrzawach pod Zamkiem, o zmilkniciu strzaw na Krakowskiem, ale rezultat 
bitwy pozostawa jeszcze niewiadomym. Najgbsze zaniepokojenie targao sercami. 

Natomiast nieustannie przychodziy wiadomoci z drugich stron miasta. Przynosili je onierze, 
to kobiety, to ydzi, to nawet dzieci, a najczciej kwestarze. Skadano je ustnie, ale 
trafiay si i relacje pisane owkiem na zmitych, czsto zakrwawionych karteluszach. Na 
og brzmiay pomylnie, tak jednako baamutne w szczegach, zwaszcza co do ruchw 
wojsk moskiewskich, e porucznik Kubicki, ktry je przyjmowa, a potnia z denerwacji, nie 
mogc z nich wymiarkowa jasnego obrazu walk i sytuacji; kade bowiem przesunicie stanowisk 
powinien by oznacza na wielkiej plancie Warszawy czerwonymi lub niebieskimi 
szpilkami. Na prno te meldowa swoje wtpliwoci, nie dawano uwagi jego sowom. 

Dobrski czsto wybiega w dziedzice i powraca coraz chmurniejszy. Chomentowski tak 
zawsze panujcy nad sob i zamknity, wci szuka okazji do sprzeczek. Orowski widzia 
wszystko na czarno, Deybel mimo lat i reumatyzmw snu si ustawicznie po kwaterze zrzdzc 
i strofujc. Giesler, ukryty w kbach dymw, kl nieustannie i spluwa. Modsi za, jak 
Banczakiewicz i Pieciski, siedzieli pod oknem obgryzajc paznokcie z tumionej wciekoci. 
Tylko jeden genera Cichocki wydawa si by spokojnym. Z jego szerokiej i krtkiej 
twarzy niepodobna byo wyrozumie prawdziwego stanu duszy. Szare, gboko osadzone 

141 



oczy patrzyy zimno i bacznie, zdawa si jeno wci nasuchiwa, przy czym drgaa mu dolna 
warga i na policzkach wystpoway czerwone plamy. 

Jakie bbnienia rozlegy si w dziedzicach. Rozkaza dowiedzie si przyczyny. 

 Wolontery Kiliskiego przynieli trupa Linowskiego i kanonierw  meldowano. 
 eby mi trwoy wojska!  zakrzycza gronie.  Kto mia si rozporzdza? 
 Taki widok moe pobudzi onierzw do susznej zemsty!  wystpi Chomentowski. 
Genera nie podj rzuconej rkawicy, odwrci si i zamilk. Zamilka i reszta. 
Dalekie wrzawy bojw przedzieray si na kwater sabymi echami. Cichocki niecierpliwie 
otworzy okno. Upajajce powiewy wiosny, przesycone socem i zapachami wtargny do 
niskich, zimnych i zadymionych izb. Day si sysze wrble wiergotania, odgosy strzaw i 
dzwonienia napyway ywiej i rozgoniej. 

 Porucznik Lipnicki!  zameldowa onierz otwierajc drzwi na rozcie. 
Pokazao si w progu jakoby widmo czowiecze, blade, okrwawione, w podartym mundurze. 


 Powinny raport pukownika Haumana!  szepn usiujc si wypry. 
 Ranny! Cyrulika!  rozkaza Cichocki rzucajc si na raport.  Zwycistwo! Miaszewicz 
zniesiony i w niewoli. Przeszo tysic niewolnika! Wszystkie dziaa zabrane! 
 Melduj pokornie, jako spniem si z raportem  suplikowa si Lipnicki przyszedszy 
nieco do siebie  przyczyna bya, e na Wierzbowskiej ubito pode mn konia, za na Bielaskiej 
raniono mnie flankowym ogniem z Tumackiego. Sporo czasu przeszo, nim potrafiem 
si zebra i dosign Arsenau. 
 Ojczyzna ci tego nie zapomni  odpowiedzia mu Cichocki zabierajc si do gonego 
czytania raportu. 
Skupili si przy nim wszyscy. Relacja bya obszerna i poruszajca wiele materii. Hauman 
dawa obraz aktualnych stanowisk moskiewskich, oparty na doniesieniach szpiegw. Konkluzja 
z tego wychodzia grona, jako Moskale posiadajc gwne siy jeszcze nie naruszone i 
potn artyleri musz si pokusi o zdobycie Arsenau i pj z pomoc Igelstrmowi. 
Potwierdzay te mniemania zeznania jecw, ktre w aneksach docza do raportu. 

 Wyprowadz z dziesi tysicy regularnego onierza!  kto szepn sfrasowany. 
 Zliczymy ich po zwycistwie! Radmy, jak pobi te hordy!  rzuci wyniole Cichocki. 
Zameldowano posaca z pola walki. 
 Powinny raport kapitana Mycielskiego!  objania Kuba, fajfer od Dziayskich. 
Mycielski donosi o ruchach Klugena, modszego Igelstrma i o wyruszeniu spod rogatek 
Jerozolimskich gwnych si generaa Nowickiego. Baga rwnie o ubezpieczenie Saskiego 
Dziedzica, ktrym mog przej na Arsena. 

 Ani jednej zbdnej armaty, ani jednej zbdnej kompanii!  zabiada Dobrski. 
 Podporucznik Wroski!  rozkaza Cichocki, co nagle zdeterminowawszy. 
Zjawi si przyzwany i stanwszy w progu, bystro toczy oczami. 
 Wemiesz pbateri szeciofuntwek, po sto strzaw na dziao, w poowie kartaczowych, 
zapasowe jaszcze, rezerwowe cugi, obsug i zajmiesz natychmiast Saski Dziedziniec. 
 Wedle rozkazu, panie generale!  zasalutowa cofajc si zarazem do wyjcia. 
 Czekaj! Mycielski z piechot i wolonterami Konopki stoi przy Saskiej Kuni, przyjdzie z 
pomoc. Powierzam ci stanowisko wagi najwyszej i ufam, jako spenisz swoj powinno. 
Nie przepisuj ci porzdku czynnoci, postpisz, jak bdziesz rozumia. Z Bogiem! 
 Ten mokos nie ma eksperyjencji!  mrukn niechtnie Deybel po jego wyjciu. 
 Ale bardzo zdatny! Znam go bliej i polegam na nim w zupenoci. 
Rada odbywaa si pospiesznie, kiedy oznajmiono wysaca od Kiliskiego. 
Majster donosi, jako Moskale w Dziedzicu Krasiskich gotuj si do wystpienia. 
Szarpa ich ze wszystkich stron i zatrudnia. Napisa krtki rozkaz Cichocki. 
 Rotmistrz Radzimiski! Woa natychmiast!  zakrzycza, naraz porywajc si z miejsca. 
142 



Stan w progu rotmistrz ponury jak noc i milczcy. 

 Okryj waszmo swoim szwadronem Wroskiego i przeprowad do Wierzbowskiej. 
Po chwili rozlegy si szalone ttenty i turkoty armat pdzcych galopem, a po mgnieniu i 
brzaski karabinowych wystrzaw, gdy bateria przelatywaa w poprzek Dugiej. 

Znowu przylecieli z wiadomociami od Kosmowskiego z koszar Mirowskich. 

Raport by krtki: Moskale na Lesznie formuj si w kolumn atakow. 

Cichocki napisa rozkaz Kosmowskiemu, aby posikujc Kriegera, kiedy nieprzyjaciel ru


szy na Arsena, uderzy mu na tyy i z flanku od Orlej i Solnej. 

 Burza wzbiera i lada chwila zwali si na nas  zauway spokojnie. 
Jakby w odpowiedzi zagray armaty od strony Miodowej. 
 Na stanowiska, moci panowie! Na stanowiska! 
Jako istotnie grona burza, trzaskajca piorunami, nadcigaa z paru stron. 
Bya godzina druga z poudnia, kiedy zagrzmiay armaty najciszego kalibru i rozpocz 
si atak na Arsena. Moskale wystpowali od Leszna, uderzali przez Ogrd Krasiskich i gbokimi, 
zwartymi szeregami posuwali si ulic Dug. 

Hukny naraz kapele, zabiy bbny, dzikie Hurra! wstrzsno ulicami i trzy potne 

kolumny jak trzy tarany zionce ogniem dzia z karabinw uderzyy na Arsena. 
Ziemia zadygotaa od grzmotw i czarne, duszce dymy przysoniy soce. 
Cichocki oblatujc wszystkie stanowiska nakazywa surowo: 

 Ani strzau! Sta na miejscach! Czeka komendy! Spokojnie! 
Arsena dawa podobiestwo korabia na spitrzonych wenach dymw, ognia i grzmotw. 
Wynosi si chwilami ze skbionych tumanw i zapada z powrotem. Milcza jednak niby 
skaa nieporuszona wpord rozszalaych ywiow. Straszliwa zamie dziaowych pociskw 
uderzaa w mury ze wzrastajc si i gwatownoci. Moskiewskie piechoty przysuway si 
coraz bliej, prac nieustajcym rotowym ogniem. 

 Wszystkie baterie! Cel, pal, nabijaj  przelecia nareszcie rozkaz Cichockiego. 
Arsena przemwi gosami gromw i byskawic. 
Moskale drgnli pod t ulew elaza, lecz napierani z tyu przez cibione masy, pynli 
naprzd, niby wzburzona fala, coraz potniej bijca w kamienne tamy. 

Chwila si stawaa grona i nieobliczalna w nastpstwa. 

Arsena broni si ze wszystkiej mocy. Artyleria rozwijaa najtszy ogie. Armaty biy 
salwami. Kada strzelnica ziona morderczym ogniem. Strzelano z okien, murw, a nawet i 
dachw. Dziedzice pene byy dymw i kurzawy. Nieludzkie wrzaski wdzieray si do wntrza. 
Od gradw cikich kul, tukcych jakoby piekielnymi dziobami, wszystko si trzso i 
dygotao. Tu i owdzie spaday sufity na gowy obrocw, leciay zawieruchy cegie i tynkw. 
Otwieray si nagle wyomy w cianach. Waliy si mury. Paday wybite bramy. Jki rannych 
rozdzieray powietrze. Niekiedy brandkule z piekielnym chichotem uderzay w dachy. Wybuchay 
poary. Czasem granaty rway si w zatoczonych dziedzicach. Moskiewskie baterie 
cikich dzia nie ustaway ani na mgnienie bijc takim huraganem elaza, i zdawao si, 
jako lada chwila wszystko si rozwali w gruzy i nie pozostanie kamie na kamieniu. 

Arsena broni si niby lew osaczony. 

W niskich izbach, salach i kazamatach, przepenionych gryzcymi dymami, jakby na dnie 
rozszalaego morza leaa bekotliwa cisza i wszystko odbywao si w spokoju i z niesabnc 
sprawnoci. onierze byli tak peni ekstazy i skupienia, e obrona przybieraa chwilami 
podobiestwo jakiej dziwnej uroczystoci. W bladych, na kamie staych twarzach, w rozpomienionych 
oczach i w zwartych postawach widniaa nieprzeamana moc i dostojestwo. 
mier krya dokoa. mier wya na kadym kroku. I mier drapienymi szponami 
szczerbia szeregi. Nikt na to nie dawa baczenia. Nieulkle patrzyli w przeznaczenie. Kady 
trwa niby skaa na swoim stanowisku. Panowao przy tym gbokie milczenie. Po zabitych 
cieniay si szeregi i walka cigna si dalej. 

143 



Sycha si jeno daway komendy, szczki armatnich zamkw, zgrzytania wyciorw, jednostajne 
trzaski stempli, wybuchy i nieustajcy war szeptanych pacierzw. 

Ju ustaway rce od pracy, parzyy lufy, mio si w oczach i dech zapieray gorzkie, prochowe 
dymy. A od cigych grzmotw i wstrznie, bojowej gorczki, wytonej uwagi 
wszystko zaczynao przybiera ksztaty straszliwego majaczenia. Ale od dowdcy a do 
ostatniego gemejna jednako speniali swoj powinno i jednako gotowi byli umiera. 

Genera Cichocki wci by na wszystkich oczach. Zjawia si wszdzie, gdzie by powinien, 
gdzie byo potrzeba rady, pomocy i decyzji. By dusz Arsenau i obrony. 

Rozmawia z Radzimiskim, stojcym z jazd w dziedzicu, kiedy wanie zamilky wrae 
armaty i buchn krzyk niezmierny. Moskale rzucili si do szturmu. Wyjrza jak strzelnic: 
masy wojsk, zjeone bagnetami, pdziy na fosy i szace. 

 Wszystkie baterie kartaczami! Cel, pal, nabijaj!  rozkaza podnoszc perspektyw do 
oczw. 
Zamigotaa wstga byskawic i ulew piorunw uderzya w szturmujce szeregi. Nieludzki 
ryk wydar si z piersi tysicy. Jakoby kolczaste bicze pkajcych granatw jy smaga, siec 
i rozdziera na strzpy. Zawyy rozsroone roty i dzikie, pijane wciekoci rzucay si niepowstrzymanie 
naprzd. I zdawao si, jako nic ich powstrzyma nie zdoa. Kady si niby 
br pod uderzeniem huraganu, zawalay fosy trupami i niczym nie zmoone rway si do nowych 
szturmw. Ze lepym mstwem, spitrzonymi falami biy w Arsena i miadone, podarte 
i zdziesitkowane, jak fale odpyway gdzie w gb, aby za chwil powrci z jeszcze 
wiksz si i uporem. 

Ale i Arsena broni si coraz potniej, zwaszcza i na tyach szturmujcych kolumn 
podniosy si bojowe zgieki i gste strzelaniny. Zbrojny lud spieszy na pomoc. 

Kiliski napada z dwch stron, szarpic na wszystkie sposoby. Od Freta gray dziaa Zarby 
coraz bliej i czciej. Z Leszna rwnie ryczay armaty. Kapitan Kosmowski z Orlej, a 
Krieger od kocioa napierali zajadle. 

Moskale, osaczani w elazn obrcz powstacw i bici z Arsenau, zaczynali ju nieco 
sabn, chwia si, miesza. 

Pochwyci ten moment Cichocki. Trbki rzuciy sygnay i piechoty jy si pospiesznie 
wysuwa do kontratakw, kiedy naraz straszliwy huk wstrzsn murami. Wschodnia baszta 
wyleciaa w powietrze. Arsena zadygota a do fundamentw. Olbrzymi sup ognia, dymw i 
murw targn si pospn fontann w gr i opad zasypujc rumowiskami dziedziniec i 
cz ulicy Dugiej. 

Moskale w obawie dalszych wybuchw cofnli si gwatownie w ty, ale po chwili, profilujc 
z gstej kurzawy i dymw, runli jak potok na wyamane ciany. 

Nie zaskoczyli jednak Cichockiego. Na rumowiskach ju czekay piechoty z karabinami do 
strzau, armaty nabite kartaczami i wolontery z kosami. 

Bitwa zawrzaa z now si i zawzitoci bezprzykadn. 

Traicznie dugie chwile wayo si zwycistwo. Bowiem przychodziy momenty, jako 

cika artyleria moskiewska i regularne wojska zdaway si bra widoczn gr i wtedy Arsena, 
zalewany orkanami pociskw i falami szturmw, przybiera posta jakoby otwartej 
mogiy, bronicej si ju bez tchu, bez pamici, z rozpacz szalestwa i z niewysowionym 
bohatyrstwem. Rozpacz podnosia siy, rozpacz dawaa moc nadludzk. Kady walczy za 
dziesiciu. Kady stawa si ju ciosem niechybnie miertelnym. Kady zmaga si ze 
wszystkimi. Chwilami milky armaty, cichay karabiny, ustaway nawet wrzaski, a jeno 
wrd ponurych rze, jkw i przeklestw szamotay si dziko wojska, walczce bia broni. 
Pier amaa si o pier, zgrzytay elaza, charczay rozdzierane gardziele, trzaskay gnaty 
i wyy zbiesione gromady. Chwytano si ju za bary i bito z wciekoci o ziemi, o mury, o 
dziaa i wozy. Przychodziy chwile, w ktrych nie byo nic nad gosy rozpaczy, mordw i 
niebaganej nienawici. Olepiajce migoty szabel, fontanny krwi, potworne rany, sztychy 

144 



bagnetw, straszne ciosy kos, wisty spadajcych toporw, omoty drgw, zakrwawione 
picie, oszalae oczy, krwawe maski twarzy, obkacze ruchy, czasem salwa, niekiedy jaki 
podziemny ryk tratowanych, niekiedy warkoty bbnw, trbki jazdy nastpujcej z flankw, 
oboki dymw  oto jakby zjawiony obraz szalestwa miotajcego si z guchym porykiem 
pod murami Arsenau. 

Przemogo bohatyrstwo! Wolno zatryumfowaa nad niewolnikami. 

Zwiastunem zwycistwa byo rozbicie Tiszczewa. Zgniety go piechoty gwardii i lud atakujcy 
z Leszna, Tiszczew pad miertelnie ranny, a reszta jego batalionu wywiesia bia 
chorgiew. Wtedy Cichocki zwrci si wszystk moc przeciw kolumnom bijcym z Dugiej 
i z Ogrodu Krasiskich. Z obrony przeszed do atakw i niby orze raz po raz spada na wyjce 
hordy odactwa. I niemao wspierany kupami zbrojnego ludu, zbiegajcego si coraz liczniej, 
uderza nieustannie nie pozwalajc wrogowi na wytchnienie i nie dajc mu ani chwili 
opamitania. 

Owo w tyme czasie podporucznik Wroski, zajwszy Saski Dziedziniec i przy pomocy 
Konopki obsadziwszy bram od Krlewskiej armatami i strzelcami, ze dreniem nasuchiwa 
grzmotw od strony Arsenau. A ju z ledwie hamowan niespokojnoci wyglda korpusu 
Nowickiego, o ktrego ruchach co chwila mu donoszono. By ju na Grzybowie, za znaczna 
cz jego wojsk nadcigaa Marszakowsk. Za chwil mogli wkroczy na Krlewsk. Na 
zatrzymanie caej armii Wroski mia okoo stu ludzi i dwie armaty! Prawda, niedaleko, bo 
pod Sask Kuni, sta jeszcze Mycielski z trzema kompaniami dziayczykw. Razem bya 
to gar przeciwko tysicom! Podporucznik ducha nie traci, ale dla zabicia udrki j gorco 
dyskurowa z Konopk. 

Siedzieli pod murem mic lulki, oczy same straoway u wylotu ulicy. 

Dzie by bardzo cudny. Niebo wisiao bkitne, lnice i bez chmur. Rozwiergotane loty 
jaskek przecinay je czarnymi wownicami. Ze Saskiego Ogrodu pyny upajajce powiewy. 
Powietrze byo pachnce wiosn i nagrzane. Po drzewach pieway ptaki. W niedojrzanych 
wysokociach sycha byo przelatujce dzikie gsi. Wiosna sza wszystkim wiatem. 
Jeno ziemia dygotaa od nieustannych grzmotw armat. Miasto huczao niby ul wzburzony. 
Ze wszystkich stron buchay bitewne zgieki. Tu i owdzie nad ulicami podnosiy si dymy 
poarw. Niekiedy sycha si daway jazdy przelatujce cwaem. Puste ulice daway podobiestwo 
grobom otwartym, mier jeno nimi chodzia posiewajc trupami. Wojna gosia si 
na wsze strony biciem bbnw, graniem trb, wrzaskiem kapel, rykami armat, mordem i poog. 
A nad ni ze wszystkich wie kocielnych huczay dzwony nieustajc pieni trwogi. 

Wroski sprzecza si z Konopk o Marata, uwaa go obkanym morderc. Wprawdzie 
wyznawa jakobiskie maksymy, lecz marzyy mu si nowe ldy, podnoszce si spod rumowisk 
starego wiata, ldy arkadyjskiego szczcia i wzniosej harmonii pene. 

 Zjawiony Mojesz przyniesie tablice nowych praw. Nie dzi, to jutro, a wstanie jeniusz, 
za ktrym pjdzie ludzko! A moe powrci jeszcze Chrystus!  marzy gono. 
 Ludzko nie potrzebuje jeniuszw  szepn Konopk  wystarczy jej gilotyna! 
 Tylko jeniusz moe jej wskaza soneczne drogi, tylko jeniusz moe j wywie z tej 
strasznej niewoli chaosu, w jakiej grznie. Kt ma stan na szczycie nieskoczonej drabiny? 
 Jeniusz jest tyranem, przeczy rwnoci. Jeniusz ma tylko swoje cele. 
 Zwierciado wiata! Prawy gos czowieczy przed Bogiem, Jego namiestnik na ziemi. 
 By moe, ale ja to midzy bajki wo!  zamia si rubasznie Konopka.  Tymczasem 
za sprawy musz si potoczy tak kolej: godni  niech si nasyc; nadzy  niech si przyodziej; 
skrzywdzeni  niech si pomszcz; ponieni  niech si wywysz. Oto jest prawdziwa 
ewangelia rewolucji. Reszt oddaj mierci. Precz z majaczeniami! 
 Bg nie jest majaczeniem, wieczna tsknota nie jest chimer, to istota serc naszych. 
 Bg umar! Najstraszniejszy z tyranw obalony! Krluje nam rozum, nie zapominaj! 
145 



Stado krukw spado na dachy Saskiego paacu rojowiskiem rozchwianych skrzyde, szponw 
i kraka pospnych. Kilkanacie opado na brzozy przy murze, pod ktrym siedzieli. 
Zakraczay skrzekliwie, wac si na wiotkich gazkach. Brzozy w biaych, przeczystych 
gzach stay niby zesromane dzieweczki, obtulone zielonymi warkoczami. Owiane chmur 
bladych, pierwszych listkw, dyszay sodk woni. Zday si by pieni wiosny, bijc na 
socu. Jawiy si w niewysowionej cudnoci. 

Konopka obj je tkliwymi oczami, a uszczknit gazk przytkn do warg spalonych. 

 Kto wielbi natur, Bogu hod skada  wyrzek uroczycie Wroski. 
Nieprzyjaciel pokaza si w kocu Krlewskiej. Na czele maszeroway bataliony piechoty, 
po nich sza jazda pod modszym Igelstrmem, potem znowu zwarte zastpy grenadierw i w 
kocu oddziay kawalerii Kaminiewa i kozacy. Dziesi armat wielkiego wagomiaru toczyo 
si w odstpach batalionowych. Prcz tego kady batalion posiada jeszcze po dwa dziaa. 
Naczelne dowdztwo sprawowa podpukownik Klugen. 

Kolumna pokazywaa si grona, przeszo trzy tysice ludzi i szesnacie armat. 

A cel mogli mie tylko jeden: przeforsowa przejcie, oswobodzi Igelstrma i zdoby Arsena. 


Czarna, brzemienna nieszczciem chmura zawisa nad insurekcj. 

Wroski, stanwszy na murze pod oson brzz, z perspektyw przy oczach patrza w moskiewskie 
wojska. Szalone myli przelatyway mu przez gow, obdne myli lkw. Przeraenie 
zjeao mu wosy. Szuka jakowego ratunku i nie znajdowa. Pot zalewa mu oczy, 
dygota cay i ledwie si ju trzyma na nogach. Nadziei jednak nie traci. 

A kolumna niby rzeka pyna z wolna ca szerokoci ulicy. te sztandary i znaki powieway 
nad lasem bagnetw, trjktne kopaki ksztatem biskupiej tiary gray w socu mosinymi 
blachami. Ciki, akuratnie mierzony krok tysicy bolenie odzywa si w jego sercu. 
Maszerowali spokojnie i w poczuciu wasnej potgi, przy warkocie bbnw, rzegocie 
brzkade, krzykach i piewach wybuchajcych radosn fal gosw. 

ciszone odlegoci grzmoty armat z Arsenau biy raz po raz jakby do wtru. 

Mycielski przylecia na narad; trwaa sekundy, zdeterminowali bowiem jedno: 

Broni przejcia do ostatniego tchu. 

Wroski wytoczywszy armaty na ulic wyrychtowa je w nastpujce szeregi. Otworzono 
jaszcze i kanonierzy stanli z zapalonymi lontami na swoich miejscach. Konopka obsadzi 
okna paacowego pawilonu, kilkadziesit strzelb grozio z flanku. Mycielski z piechot przytajony 
pod Sask Kuni czeka stanowczej pory. 

Wszyscy jakby skamienieli na stanowiskach. 

Bitwa w tych okolicznociach przybieraa posta bohatyrskiego szalestwa. 

Trzecia wybia z poudnia, gdy jaki szwadron, wysforowawszy si naprzd galopem, ruszy 
na wywiady. Flankowy ogie z pawilonu przywita go tak skutecznie, e straciwszy kilkunastu 
ludzi zawrci w najwikszym popochu. 

Wroski gruchn w lad za nim z obu armat, a nim rozwiay si dymy, strzeli po raz drugi. 


Kolumna osadzia si w miejscu, on za wraz z dziaami cofn si w bram, wanie na 
por, kiedy zagray cikie baterie i jy trzaska salwy za salwami. 

Bitwa si rozpocza, dziwna jeno i zgoa niepojta w swoich obrotach i przebiegu. 

Moskiewskie wojska pomimo miadcej przewagi nastpoway sabo, uderzay z waha


niem i zatrzymyway si z niewiadomych przyczyn. Raz po raz wybuchay dzikie wrzaski 
odactwa, grzmiay tarabany, baterie zaczynay rycze i zwarte masy zryway si gwatownie 
z miejsca; lecz skoro Wroski zagada kartaczami, a Konopka z okien pawilonu otwiera celny 
a rzsisty ogie, cofali si na dawne miejsce w bezradnym popochu. Wychodzio, jako nie 
wiedz, co robi ze sob. Bowiem niekiedy rozpoczynali karabinowy ogie i salwy za salwami 
sieky okoliczne dachy, okna, domy i wistay w pustych ulicach. To znowu baterie waliy, 

146 



a ziemia dygotaa i od miotw wichury brzozy pod murem pokaday si z jkiem i szumem. 
Wreszcie szarowaa kawaleria na bram, kartacze Wroskiego i niechybne strzay Konopki. 

Wroski za z Konopk profitujc z takowych obrotw chwytali w lot kad okoliczno 
do skutecznego szarpania wroga. Wroski co chwila zmienia stanowisko, bi zuchwale z 
czoa, strzela z bramy, to sztychowa wzdu Krlewskiej. Sam celowa, sam zapala i w potrzebie 
wraz z kanonierami przetacza dziaa. Napada, cofa si i kry za murami w miar 
okolicznoci. Rozpomieniony walk, gardzcy niebezpieczestwem, ostrony a zuchway, 
baczny a napastliwy, w postanowieniach nagy i jak cios druzgoccy, dawa obraz wadnego, 
nieulkego mstwa. Konopka, nie ustpujc mu w niczym, jeszcze przewysza w byskawicznych 
obrotach, bowiem na czele swoich obwiesiw, przemienionych w boju na falang 
nieustraszonych rycerzw, rzuca si niby rcy pomie. Spada na wrogw szarpic ich, jak 
si tylko dao. Co chwila w innej stronie rozlega si jego przeszywajcy wist. Strzela z 
okien pawilonu. Grzmia z dymnikw i dachw paacowych. Razi celnie spoza drzew Saskiego 
Ogrodu. W ten sposb prowadzona walka przecigaa si dugie godziny z niemaym 
uszczerbkiem dla Moskalw. 

Dopiero koo szstej, wanie gdy pod Arsenaem ucichy dziaa, Klugen zdecydowa si 
na stanowcze dziaanie. Zagrzechotay bbny i armia ruszya do ataku. 

Wroski cofa si od bramy krok za krokiem, powstrzymujc napierajce masy kartaczami 
od czoa i flankowym ogniem Konopki. Schroni si do Bruhlowskiego paacu nie przestajc i 
stamtd strzela przez Saski Ogrd w boki nastpujcej kolumny. 

Pierwsze bataliony zdobywszy bram i dziedziniec, a nie dojrzawszy nigdzie przeciwnika 
rzuciy si na Saski paac z tryumfalnym okrzykiem zwycistwa. Sabe strae elektorskie 
ucieky lub zostay wybite. Boczne pawilony zarwno jak i sam paac zahuczay dzik wrzaw 
odactwa. Ustaa wszelka dyscyplina i rozpocz si rabunek. Nie pomogy komendy 
oficjerw ni nawet ich proby i pazowania. Hordy jy nasyca gd grabiey i zniszczenia. 
Zabrzczay rozbijane szyby i oknami poleciay bezcenne farfury, meble i sprzty. Dobrano 
si wreszcie do podziemnych sklepw i tysice flach i gsiorw gasio nienasycone gardziele. 
A gdy wytoczono smoliste beczki i antay, pijatyka staa si powszechna. Pito z flach i gsiorw, 
pito kociokami, pito prosto z beczek, pito z kau rozlanych  pito do ostatniego tchu, 
na mier. 

Naczelne bataliony grenadierw przemieniy si wnet w bezadne kupy oszalaego swywol 
ultajstwa. Dzika, bekotliwa i pijana wrzawa zatrzsa murami. Ju tu i owdzie zabrzczay 
baabajki. ciany zday si pka od tumw. Pijane odactwo rozbijao si w ciasnych 
przejciach, salach i antyszambrach z rykiem burzy ogarnitej wciekoci. amano wszystkie 
zapory i drzwi. Bito kolbami porcelanowe pajki. Roztrzaskiwano zwierciada. Miadono 
butami krysztay i szka weneckie. Chiskie wazy pryskay w tysiczne skorupy. Z furi 
obtukiwano farfurowe kominki. Przy wtrze wycia i miechw rozszarpywano gobeliny i 
obicia cian. Przypuszczano zajade szturmy do konterfektw i obrazw; pikne damy, krle, 
rycerze i wici, pocici paaszami, postrzelani, podarci bagnetem, wylatywali za okna. Niegdzie 
na pawimentach z ranego drzewa, dajcych obrazy najcudniejszych kobiercw, ju 
rozpalano ogniska, podsycane szcztkami sprztw. Karty ksig i kopersztychy porwane na 
strzpy fruway niby stada motyli w gryzcych dymach, napeniajcych pokoje. Bagnet i kolba, 
picie i nogi pracoway na wszystkie sposoby, pozostawiajc za sob jeno plugaw ruin. 

A uciecha signa szczytu, kiedy zjawiy si obozowe dziewki, ktre stadem zjuszonych 
ruj suk wdary si z wyciem na pokoje. Zabawa przybraa nowy obrt. Kilkunastu moojcw, 
zupiwszy szatni elektorsk, w perukach, zocistych frakach, kryzach i krlewskich paszczach 
pucio si w tany wytupujc wciekego kozaka. Brzczay do wtru baabajki, ryczay 
gamratki, biy kolby i puste gsiory, a tuszcza wya wszystkimi gosami rozbestwionych bydlt. 
Zasi w drugich salach, dokoa ognisk, na kanapach, poduszkach, stosach kobiercw, 

147 



roztasowywali si niby na biwakach. Poszy z rk do rk wiee flachy i zaczli piewa z 

wolna, miarowo, tskliwie, a coraz ogromniej i rozgoniej. 

Wtem od Krakowskiego run niezmierny okrzyk i jy trzaska atakowe salwy. 

To Mycielski cignwszy, skd si dao, nadmiern liczb trb, bbnw i kotw, upatrzywszy 
stosown por, nakaza z caej mocy zagrzmie w instrumenta i rwnoczenie uderzy 
na reszt kolumny stojcej w Krlewskiej ulicy. Wspary go kupy zbrojnych wolonterw. 

Klugen, snad osdzajc po okropnej wrzawie i furii ataku, jako ma spraw z przewaajcymi 
siami, nakaza trbi na odwrt. Odstpowali tak pospiesznie, e to wygldao na 
ucieczk. Niema tego przyczyn byli maroderzy, ktrzy ogarnici lepym popochem jli 
ucieka z paacu obkanymi stadami. Rozgniatano si na mier w ciasnych przejciach. Wyskakiwano 
oknami. Porzucano zrabowane skarby, porzucano nawet karabiny i patrontasze, 
byle jeno unie ycie. Nawet spici do nieprzytomnoci prbowali ucieka na czworakach. 
Powsta piekielny zamt i naraz ryk rozpaczy wydar si ze wszystkich gardzieli, bowiem 
Konopka przedostawszy si od strony ogrodu wsiad im na karki, pdzi przed sob i wymiata 
niby plugawe miecie. Krew spyna schodami, bluzgaa na stiukowe ciany, tryskaa a 
na sufity i formowaa kaue po salach. Zawizay si krtkie a straszliwe zawzitoci bitwy, 
gdzie ju nie byo pardonu ni miosierdzia. Wycia rozpaczy, miertelne jki, gosy baga 
daremnych i oguszajce tumulty walk, zlane w jeden straszliwy chr, podnosiy si niekiedy 
a do krwawych zrz zachodzcego soca. Nim zapad zmierzch, na pobojowisku pozostali 
jeno zabici, a gdzieniegdzie kwiliy aosne, opuszczone gosy konajcych. 

Na rozkaz Cichockiego Wroski z Konopk popdzili z pomoc domom na rogu Miodowej 
i Senatorskiej, przeciwko ktrym Igelstrm, osaczany coraz cianiej i napierany ze 
wszystkich stron, wywiera ca zo usiujc si tamtdy przerwa. Ale dom Teppera, paac 
biskupw krakowskich, paac Pod Gwiazd i kamienica Roeslera, ukryte w chmurach dymw 
i zionce nieustannym ogniem karabinw, daway posta fortalicji niezdobytych. Soce zaszo, 
mrok wypeni gbokie kanay ulic, ale nie byo mowy o nie i odpoczynku. Warszawa 
trzsa si od grzmotw dzia. Bito si we wszystkich stronach miasta. Walczono z jednakim 
mstwem. Walczono do upadego. 

148 



X 

Noc z 17 na 18 kwietnia 

O zmierzchu przycichy walki. 

A w jakim momencie noc zapada i nieprzeniknione ciemnoci spowiy Warszaw. Niebo 
zawiso kirem, przebitym tu i owdzie jarzcymi gwiazdami. Ulice leay czarne, puste i nieme. 
Ani jednego wiata w oknach. Bezmiary niepokojcych ciemnoci. Jeno gdzie na kracach 
zaczynay wschodzi uny dalekich poarw. W nieodgadnionych gbiach miasta 
wrzay niekiedy jakby bekoty gronie wzbierajcego morza. Trwoga czaia si w milczeniach 
ciemnoci. Zatrute tchnienia mierci mroziy krew w yach. Przeraenie suno wskro nocy 
z palcem na niemych, skamieniaych wargach. Niewiadome dygotao lkiem nawet w najmniejszych 
sercach. Bowiem wszystek wiat zdawa si by wydanym na up zych mocy, 
nieszczcia i ciemnoci. 

Arsena czuwa nad miastem. Odpoczywa po znojnej pracy i zbiera siy  sposobi si na 
jutrzejsz ostatni walk. Oblicza straty i szykowa nowe ciosy. By znuony, a zarazem radosny 
pewnoci zwycistwa. Drzema i trzs si w gorczce przygotowywa. Milcza zowrogim 
milczeniem chmury brzemiennej piorunami. 

Na kwaterze komendanta, we wszystkich izbach, na awach, materacach, siennikach i prosto 
na pododze spali ciko spracowani oficjerowie. W ostatniej, najobszerniejszej stancji 
sam genera Cichocki spa na polowym ou rozcignity, stary Deybel drzema z gow na 
okiennym parapecie; spa, kto uchwyci sposobn por. 

Chomentowski ze sztabem i kancelari pracowa niestrudzenie. Gotowano plan generalnego 
ataku na Igelstrma. Cichocki, budzony co chwila pytaniami, rzuca jakie uwagi, momentalnie 
potem zasypiajc. Nieustannie napyway wiadomoci z miasta; lecia z nimi jaki 
onierz przeskakujc rozcignitych pokotem, skrada si lkliwie jaki yd, dreptali zakonnicy, 
przychodziy kobiety i wyrostkowie. Kubicki przy osobnym stole pod oknem, w wietle 
stajennej latarni, wybadywa wszystkich, skrztnie konotujc. 

Niekiedy wpada Maignan, lejb-chirurg, w biaym, srodze zakrwawionym fartuchu, przynoszc 
wieci o konajcym z ran Tiszczewie i drugich. Wypali lulk, napi si czarnej kawy i 
zasignwszy jzyka o stanie spraw powraca do opatrywania rannych. 

Niekiedy przewia Dobrski burzliwym wichrem i porwawszy ktrego ze picych pdzi 
w gb Arsenau do robt, prowadzonych z gorczkowym popiechem. 

Chomentowski co pewien czas krzycza jakie nazwisko i natychmiast zrywa si z podogi 
ktry z oficjerw, przeciera oczy i odebrawszy rozkazy wybiega na eb na szyj. 

W pewnych odstpach czasu pojawia si kuchta z ogromnym imbrykiem czarnej kawy, 
rozlewajc j akuratnie w przerne garnuszki, porozstawiane po stoach i parapetach. 

Na wszystkie strony sysze si daway bicia motw i cikie odgosy robt. Wzmacniano 
popkane mury, stemplowano sklepienia, wspierano belkami zagroone ciany, barykadowano 
wyomy. Arsena bowiem dawa posta gronego pobojowiska. Na kadym kroku peno 
byo ladw zajadej walki. Porysowane ciany, odpade tynki, wywalone okna, pozapadane 

149 



sufity, stosy gruzw i osmalonych belek, kupy strconych dachwek, podarte dachy, e 
gwiazdy zaglday do rodka, miejscami drabiny miasto schodw na pitra, krwi obryzgane 
mury, czerepy granatw pod nogami, poamane bronie i strzpy achmanw. A wrd tych 
szcztkw peno onierzw rnej broni, wolonterw, kobiet i nawet dzieci. Karabiny w kozach 
pod rk, armaty w zaprzgach i cugi w pogotowiu, i strae gsto porozstawiane. W 
pierwszym i drugim dziedzicu paliy si ogromne ogniska, krgiem w czerwonych brzaskach 
i dymach rozkadali si onierze. Spali, jedli, przepijali gorzak, grali w karty na bbnach i 
torbach, odmawiali race, a z jakiego kta gosiy si nawet ciszone junackie piosenki. 
Wielu porozciganych plecami do ognia chrapao w najlepsze. Koty przystawione do ognisk 
paroway smakowicie, bowiem racje wydawano nieustannie, e w rnych stronach wci 
dzwoniy kocioki. Przy ogniskach, strzelajcych raz po raz ywszymi pomieniami, pokazoway 
si twarze srodze uznojone, czsto zakrwawionymi szmatami obwizane, czsto miertelnie 
blade i jakby zastyge w bojowej zapamitaoci, grone i zarazem pene skupionego 
mstwa i powagi. Owdzie kto rozpowiada swoje bitewne przewagi z ferworem, przymuszajcym 
do suchania. Opatrywano sobie rany co lejsze. Myto si i chdoono rynsztunki. Od 
strony artyleryjskich warsztatw zgrzytay niekiedy taczalniki, ostrzce szable i bagnety. 

Jakie kobiety tajce si po ciemnych ktach szlochay niekiedy rozpaczliwie. 

A czasem wrd cib, mrowicych si dokoa, przelatywao jakie wypomniane imi. 

Zabity! Ciko ranny! Zday si odpowiada aosne echa; cichay wtedy rozmowy, rway 
si guche westchnienia i oczy leciay w stron trzeciego dziedzica, przemienionego na lazaret. 
Brama bya zawarta i stra bronia tam przystpu. 

Pod niskimi szopami, w obszernych kuniach i prosto pod niebem na ziemi, przytrzanitej 
som, czerniay dugie zagony, pene krwawych snopw miertelnego niwa. Latarnie przyczepione 
do cian nieciy tawe, blade krgi wiate, w ktrych wszystko zdawao si jeno 
by gorczkowym majaczeniem. Groble czowieczych achmanw drgay, krzyczay strasznie 
w przeraajcych skrtach i dygotach. Niekiedy niby upir jaka twarz napitnowana mierteln 
mk wynurzaa si z ciemnoci. Kto porywa si z barogu i opada z jkiem. Kto 
jeszcze w szale bojowym walczy, rusza si na wroga i krzycza. Kto rozdzierajcym gosem 
przyzywa matki. Wikszo jednak, niby pocite kloce, leaa bezwadnie, wpatrzona zamierajcymi 
oczami w dalekie migoty gwiazd i bezkresy ciemnoci. 

Ksidz Jelski z sakramentami, w komy i z chopcem nioscym zapalon gromnic, snu 
si po tym krwawym polu niby biae widziado, roznoszce ukojenie i nadzieje. Bdziy za 
nim lepnce oczy, szy ostatnie westchnienia, zryway si woania i wycigay si rce jakby 
z gbin przepaci. Coraz to w innej stronie brzcza dzwonek, spyway sowa przebacze, 
gromnica przechodzia z rk do rk i jakie dusze syte ywota i jak ten pomyk drgajce zryway 
si do odlotu. Noc je zbieraa w miociwe ramiona i niesa nieskoczonociom. 

Pod Arsenaem natomiast panowaa sroga dyscyplina i elazny spokj. W szerokim krgu, 
w ulicach i na placach biwakoway piechoty, dziaa i jazdy, gotowe na kad okoliczno. 
Stay nie dojrzane, bowiem wzbroniono rozpalania ogniw, e jeno gdzieniegdzie arzyy si 
lulki. Zasi spod murw i z fos dobyway si byskania wiateek i ciche szepty. Bractwo 
Miosierdzia w czarnych kapuzach i maskach oczyszczao z trupw pobojowisko. Dugie wozy, 
nakryte ptnami, o koach obwinitych som, ruszay w stron Mylnej. aosne skomlenia 
i pacze kobiet wlekcych si za nimi rozdzieray powietrze, porywa je wiatr dorzucajc 
do goniejcych coraz potniej zgiekw tej nocy wielce swarliwej. 

Dochodzia pnoc i mimo ciemnoci, pustych ulic i domw jakby wymarych ze wszystkich 
stron rway si odgosy tumultw i strzelaniny. Wybuchay nagle jakie dzikie ttenty, 
wrzaski, pogonie i huki. Niekiedy grzmiay dalekie armaty: to Poniatowski strzela spod Prochowni 
na pruskie stanowiska. Chwilami zaczynay bi gwatownie dzwony, wzmagay si 
zgieki, warczenia bbnw, szczki broni, jakie ryki, nie wiadomo skd. Groza krzyczaa w 
rozkrwawionych ciemnociach, zwaszcza i cae rdmiecie otacza wieniec poarw. Nad 

150 



Lesznem szalaa zawierucha pomieni. Krwawe uny podnosiy si nad Grzybowem. Czerwone 
zorze przysaniane dymami wschodzio nad Faworami. Palio si te na Nowym wiecie i 
na Solcu gorzay spichlerze Potockiego. Niepokj wzrasta z minuty na minut. uny sigay 
brzaskami a na Krakowskie, gdzie z racji bezpieczestwa od kuli i Moskalw ruch panowa 
ogromny i dosy gsto paliy si biwakowe ognie. Obsiadali je onierze, wolonterzy i cae 
tumy ludu, nie potraficego usiedzie na swoich kwaterach. Bramy kamienic stay otworem, 
dugie, czarne sienie byy napchane. Nikt nie zasn tej strasznej nocy. Wynoszono onierzom 
gorzak, a w niektrych parterowych mieszkaniach przygotowano stoy suto zastawione 
dla kadego zbrojnego. Po sieniach przy wietle latar i pochodni opatrywano rannych. 
Ustpowano im chtnie wasnych mieszka i ek. I kocioy na Krakowskiem stay otwarte; 
przed otarzami w pospnych mrokach naw, rozwietlonych jeno odblaskami poarw, cae 
rzesze modliy si o zwycistwo, koiy si strapione dusze i pakay osierocone serca, zasi po 
kruchtach i korytarzach spali znueni onierze. A wszdy mimo zwycistwa pierwszego dnia 
insurekcji panowaa gboka powaga i jakby modlitewne skupienie. Z niemaym lkiem spogldano 
w nadchodzce jutro. A noc zdawaa si nie mie koca. Godziny wleky si wim 
krokiem udrcze i niepokojw. Bowiem zaraz z pnocy, gdy niebo nieco pojaniao i roje 
gwiazd rozpezy si w bezmiarach, miastem jy znowu wstrzsa febryczne dreszcze walki. 
Straszliwe wrzaski, odgosy bitwy znad Wisy, spod azienek Kwieciskiego, w ktrych si 
zamkn major moskiewski Mayer z armat i dwiema kompaniami, bronic si do upadego, 
rotowe salwy, tylko jeszcze rzsistsze i blisze z Miodowej, czste hurra Moskalw rzucajcych 
si raz po raz do szturmw; poary wzbierajce krwawym morzem pomieni, bicia 
dzwonw, przemarsze insurekcyjnych oddziaw, leccych biegiem na nowe stanowiska, go-
rczkowe fortyfikowanie domw niektrych, guche bicia oskardw, wyrbujcych strzelnice, 
niezrozumiae komendy, niewytumaczone popochy, ogarniajce mieszkacw, potworne 
bajdy, rozsiewane nie wiadomo przez kogo, tajemnicze ognie rakiet, wytryskujcych ze wistem 
z paacu Igelstrma, guche turkoty przetaczanych armat, korowody wozw przepenionych 
trupami, sznury przenoszonych rannych, cige wybuchy kobiecych lamentowa, mordy 
i rabunki w bocznych ulicach, popeniane przez moskiewskich maroderw, grona postawa i 
wybryki posplstwa  wszystkie owe ewenty tej straszliwej nocy daway syt straw sercom 
lkliwym przepeniajc je bezgranicznym przeraeniem, jakoby zblianie si nieubaganego, 
ostatecznego sdu godziny. 

A ju szczeglniejszy strach pad na zdeterminowanych przeciwnikw insurekcji. 

Adherenci Moskwy i krla pruskiego talarw, targowiczanie, podli egoici, poczciwcy, 
wyznawcy zotego rodka, spokoju i ciepego przypiecka, dygotali pozamykani w mieszkaniach. 


Caa maszyna Rzeczypospolitej z pierwszym wystrzaem insurekcji zostaa powstrzymana. 
Zamknito wszystkie urzdy. Wszystkie funkcje zostay tknite paraliem. Nawet Rada Nieustajca 
nie dawaa znaku ycia, bowiem jej czonkowie odcici od wiata, przeraeni niespodzianymi 
wypadkami, oczekiwali z biciem serca rychego koca zawieruchy. Nie sposb 
si im byo skomunikowa ze sob, gdy pachokowie najwierniejsi, powysyani z listami, 
zbiegali do insurekcyjnych szeregw. Warty strzegce ich kwater zczyy si z powstaniem, 
poszy za gosem powinnoci. Blady strach zadygota po paacach janie wielmonych, zdanych 
na ask i nieask szalejcej rewolucji. O ucieczce z miasta niepodobna byo marzy. 
Rogatek strzegli insurgenci, a zreszt brakowao koni, zabranych przemoc na potrzeby wojny, 
i zabrako suby, e pozostali opuszczeni w zoconych, cudnych klatkach swoich apartamentw, 
otoczeni przepychem kobiercw, cian, sprztw, farfurw i brzw, ale godni, 
bezradni, oczekujcy mierci z rk wzburzonego posplstwa, przepywajcego z gniewnym 
pomrukiem pod ich pozasanianymi oknami. Mk im by dzie upyniony, lecz okropnoci 
stawaa si ta duga, piekielna noc. Trawili cae godziny z uchem wytonym na kady odgos 
pyncy z miasta, przewiadczeni z pocztku, jako ta haniebna rebelia przy pomocy wojsk 

151 



alianckich zostanie zgnieciona w cigu niewielu godzin, ale skoro dzie zakoczy si zwycistwem 
insurgentw, prysny sodkie nadzieje. Zasi nastpujca noc doprowadzia ich do 
szalestwa. Przychodziy do pamici wszystkie krwawe praktyki francuskiej rewolucji. Ju 
wzburzone imaginacje widziay po placach i ulicach wyrastajce drzewa szubienic. Kady 
tum zdawa si gronie zmierza w stron ich paacw. Bojowe tumulty odbijay si w ich 
sercach gromami szturmw i mordw. Krzyki zwycistwa byy zwiastunami niechybnej 
mierci. 

Co si musiao dzia w ich duszach, wypowiedzie niepodobna. 

Ile zrobaczywiaych dusz posyszao nagle gos sumienia! Ile bezmiernych szamota z 
wasnym sercem! Ile dumnych protestw! Ile bezsilnej rozpaczy, gnieww i zdeptanej pychy! 
Jakie morza wzgardy do rozpasanego i tryumfujcego motochu! A ile z tej przyczyny zdumie, 
gbokich podziww, straszliwych alw, okropnych kaja i ponad wszystko straszniejszych 
przewidywa! wiat wali si im na gowy. Ziemia zapadaa si pod stopami. mier 
wya ze wszystkich stron, poryway rozsroone odmty. Odwieczne krzywdy wycigay po 
nich nienasycone pazury, a mciwe furie smagay piekielnymi biczami strachw, upokorze, 
zgryzot i niemocy. I prawie adnej nadziei ocalenia, e niejeden, odchodzcy ju od zmysw 
z nieskoczonego wyczekiwania, przebiera si w najlichsz odzie wasnej suby i wymknwszy 
si na miasto szuka schronienia po klasztorach lub wasa si po ulicach wraz z 
tumami. 

Nie lepiej dziao si i na Zamku. 

Krl, opuszczony od wojska i dygnitarzw, w asycie jeno sistr, pani Grabowskiej, Ryxa, 
Kiciskiego i kilkunastu najwierniejszych, pozostawa w strasznej niepewnoci. By jeno 
niemym i dalekim wiadkiem traicznych wypadkw. Nikt nie przychodzi do niego po rady, 
nie da rozkazw ni prosi o pozwolenia. 

Jego majestat sta si nikym cieniem, a odebran wadz nard powierzy Kociuszce. 

Jeszcze dzie przeszed mu jako tako, gdy utrzymywa z miastem stosunki za porednictwem 
Mokronowskiego i paru zaufanych; wysya listy do Igelstrma przez Byszewskiego, 
pisywa do prymasa, stara si porozumie z przywdcami powstania, zasiga jakich wiadomoci 
w ambasadzie angielskiej, co dziaa, o co zabiega, co usiowa zawizywa, ale z 
nastaniem nocy, skoro Kiliski zaj swoimi ludmi wszystkie zamkowe wyjcia, komunikacje 
przerway si zupenie. Obywatele nie przepuszczali nikogo. 

Obraony krl zamkn si w swoich apartamentach. Snu si po komnatach niby echo 
czego, co ju bezpowrotnie umierao. Nie przerywano mu tych duma samotnych. 

Marcin Zakrzewski uzbroiwszy sub i paru paziw obsadzi nimi od rodka wszystkie 
wyjcia z krlewskich pokojw i sam stan na stray w gwnej kordegardzie. 

Ponury by jak noc i rozarty na cay wiat. Jake, rozumia, jako prdzej da si porba, 
nili odstpi krlewskiej osoby. Mia to za najwitsz powinno serca. Lecz nasuchujc 
grzmotw dzia i odgosw walki cierpia niewysowione mczarnie. Tam walczyli jego 
przyjaciele i towarzysze, lali krew za ojczyzn i zwyciali bez niego. 

Biega po kordegardzie niby wilk zamknity w klatce i szalejcy za wolnoci. 

W zocone podwoje grzmotny jakie picie, gwar si podnis za drzwiami, dobijay si 
strae Kiliskiego. Peno ich byo w salach, po korytarzach i schodach. 

Otworzy gwatownie z obnaon szabl w rku, gniew nim miota, ledwie si hamowa. 

 Czeg obywatele sobie ycz? Krl o tej porze audiencji nie udziela! 
Stropili si na chwil, cofajc przed jego gniewnym wzrokiem i go szabl. 
 Wanie chcemy zobaczy krla jegomoci!  wystpi jaki drab ogromny. 
 Powiedziaem, jako nie pora!  hukn zatrzaskujc im drzwi przed nosem. 
Ale krl posyszawszy rozmowy wyszed z askawym pytaniem, czego im potrzeba. 
Pozdejmowali czapy i kapelusze, opucili paasze i strzelby, a ten sam drab przemwi: 
152 



 Kiliski przykaza nam strzec wasz krlewsk mo, eby bro Boe nie stao si co 
zego, jako e to o przypadek w tym rozruchu nietrudno. 
 I nakaza pilnowa, eby krl nie uciek do Moskalw!  doda ktry otwarcie. 
 Nie kr szyj, kiedy do ci nie pij  powsiad na niego gronie dowdca. 
 Powiedzcie Kiliskiemu, e krl zawsze idzie z narodem, a nie z jego wrogami. 
Powiedzia zawo i przesmutnym gosem. Twarz wyraaa cik trosk i bl. 
 Najjaniejszy panie! My nie przeciwko twojej osobie!  bkn dowdca obcierajc tkliwe 
zy. 
Krl wycign do niego do; ucaowa j ze czci i namaszczeniem, jakby paten, za nim 
uczynili to wszyscy po kolei, cofajc si tyem do wyjcia i kaniajc mu si do ng. 
Zakrzewski otworzywszy na rocie okno wykrztusi przez zacinite zby: 

 A dech zapiera od tych obywatelskich fetorw! 
Krl skinwszy mu gow powrci do siebie. Spacerowa z komnaty do komnaty. Czasami 
patrza w noc rozkrwawion poarami. Nasuchiwa odgosw walk, to co pilnie konotowa. 
Musia strasznie cierpie, bo wyglda jak zdjty z krzya; niekiedy ociera zy, ama 
rce i ciko, aonie wzdycha. Pokoje byy owietlone sabo, zaledwie tu i owdzie zapalona 
wieca rozjaniaa mroki, e wydawa si w nich podobniejszym do widma nili do czowieka. 
Blady, traicznie zaspiony, samotny i opuszczony, dygoccy za kadym goniejszym 
wybuchem strzaw, dawa obraz czowieka gonionego przez furie. Niekiedy zabiera si do 
czytania i odrzuca ksik. Prbowa stawia pasjanse i nie wyoywszy jeszcze wszystkich 
kart zapomina o nich. A e ju chodzi nie mia si, a wysiedzie na jednym miejscu nie potrafi, 
szed do ciemnego pokoju od strony dziedzica i przyglda si ogniskom, przy ktrych 
biwakoway strae. To patrza w ciemne okna kwatery hetmana Oarowskiego, a najwicej 
cigny mu oczy owietlone pokoje sejmowych kancelarii, gdzie zakwaterowa si genera 
Mokronowski. 

Ryx znalazszy si przy jego boku zaszepta do ucha: 

 Najjaniejszy panie, tam zebrali si najznaczniejsi obywatele nalecy do spisku, z Wyssogot 
Zakrzewskim na czele. Z polecenia Kociuszki maj formowa Rzd Tymczasowy! 
 I bez porozumienia si ze mn! A tak mi obiecywa Mokronowski  jkn cichutko i 
powrci znowu do swoich krlewskich komnat, do okropnych rozmyla, do coraz piekielniejszych 
udrcze i do zajadej, nieubaganej walki z wasnym sumieniem. 
 Z polecenia Kociuszki! A ja?  niewysowiona gorycz zadwiczaa mu w gosie. 
Jakby w odpowiedzi z azienek Kwieciskiego zagrzmiaa armata, e zatrzsy si zamkowe 
mury i jakie zwierciado runo mu pod nogi rozbryzgajc si na sieczk. Odskoczy w 
zabobonnej trwodze i zacz woa na Zakrzewskiego. I ju go nie puci od siebie. 

Tymczasem wojska i zbrojny lud gotoway si gorczkowo na jutrzejsze walki. 

Na Podwalu gbokim i ciemnym, niby grska rozpadlina, pracowano bez wytchnienia. 

Mycielski objwszy dowdztwo nad kompaniami, przeznaczonymi do szturmowania ambasady, 
czyni rozlege przygotowania. W domach stojcych naprzeciwko paacu przebijano 
ciany dla wewntrznych komunikacji i wydubywano w murach liczne strzelnice. Najcelniejsi 
strzelcy zajli wszystkie okna, nawet dymniki i dachy. Po sieniach gromadzono drabiny. 
Znoszono bosaki do rozrywania cian i dachw. cigano olbrzymiej gruboci kloce, jako 
tarany do rozbijania bram i murw. Kby paku i szmat, namoczone w rozpuszczonej ywicy, 
wynoszono na strychy, aby je zapalone rzuca na dachy paacu. A wszystko odprawiao 
si w milczeniu, bez szmerw, prawie bez oddechw, gdy wrg czuwa i od czasu do czasu 
strzela w ulice rakietami, aby je nieco rozwietli. Rozpoczynaa si wtedy wzajemna strzelanina 
i powstacze bbny biy do ataku. Ale alarmy byy faszywe i na nich si tylko koczyo. 


Nie mniej gorczkowo przygotowywano si w krgu zatoczonym dokoa Miodowej. Fortyfikowano 
niektre domy, barykadowano wyloty ulic, ubezpieczano si rowami przed jazd, 

153 



sypano szaczyki pod dziaa, bito strzelnice, zasaniano worami piachu okna i drzwi, cigano 
amunicj, gromadzono nawet po kamienicach zapasy wody na okoliczno poarw, e zanim 
noc zbielaa, ju wojska i lud zbrojny czeka na wyznaczonych stanowiskach. Objeda je 
Cichocki wydajc ostatnie polecenia i rozkazy. Mstwa zaleca nie potrzebowa. Mycielski z 
niektrymi kompaniami swojego regimentu mia szturmowa ambasad. Kiliski, wzmocniony 
onierzem municypalnym, prowadzi na Gdaski Dom i kamienice wychodzce a na 
Miodow. Ropp dowodzi uderzeniem od Dugiej. Odzyskany dom Latoura i Teatr Narodowy 
obj major Grski przy pomocy wolonterw Rutkowskiego. Od strony witojerskiej bray 
stanowiska gwardie piesze i lud Sierakowskiego. Ogrd Krasiskich wzi pod armaty Arsena 
wraz z odcinkiem Dugiej i Bielaskiej. Od Tumackiego, Mennicy i Daniowiczowskiej 
szed Kosmowski z gwardi mirowsk i oddziaami Kriegera. Marywila strzeg pukownik 
Zieliski, zbuntowane szwadrony uanw Koeniga i spora kupa ydw pod Berkiem Joselewiczem. 
W Koziej stan Wroski, usypa poprzeczny szaniec i wcignwszy na niego swoje 
szeciofuntwki, strzela raz po raz w Miodow. W asekuracji mia kompani pontonierw i 
drug dziayczykw. Zasi cz niezbyt rozleg, lecz moe najcisz, bo dom Roeslera, 
paac Pod Gwiazd, paac biskupw krakowskich i kamienice Teppera otrzyma Zarba. 

Jego zimne mstwo, pogarda niebezpieczestwa, obrotno i wysze talenta, okazane w 
cigu dnia, zjednay mu u Cichockiego to zaszczytne i grone zarazem wyrnienie. Przyj je 
bez szemrania. Ojca Serafina wraz z granatnikami odesa do klasztoru, a przybrawszy do 
pomocy Kacpra i Maciusia, skoro jeno si zmierzchno, ruszy na zlustrowanie powierzonych 
sobie stanowisk. 

Stan ich okaza si gorszym, nili mona byo sobie imaginowa. Owe kamienice i paace 
po caodziennym ostrzeliwaniu z karabinw i armat przedstawiay si opakanie; powyrywane 
okna, dachy niby rzeszota, poszczerbione wgy, tu i owdzie zawalone sufity, pozapadane 
poddasza, bramy w drzazgach i podziurawione ciany daway obraz rumowisk ledwie trzymajcych 
si kupy. I zaogi znajdoway si nie w lepszej kondycji; mocno przetrzebione, 
godne, wyczerpane, w ranach, ledwie ju dech apice w ciasnych izbach, przepenionych 
wapienn kurzaw i gryzcymi dymami, walczyy jednak z nie sabncym mstwem. Trzeba 
mu byo ata, podpiera, uzupenia straty, usuwa zabitych, wynosi rannych, dawa odpoczynek 
spracowanym, ciga rezerwy, uzupenia amunicj, bro i ywno, a wszystko 
wrd nieustajcego ognia i przy czstych szturmach. Ale jego niezomna wola uporaa si ze 
wszelkimi trudnociami. Niby salamandra uwija si w gradach kul, w dymach i poarach, 
bowiem Moskale strzelali niekiedy kulami zapalajcymi. Co pewien czas jego wadczy gos, 
mocniejszy nad wisty kul i zgieki, grzmia po rnych domach, pitrach i dziedzicach. I nie 
to, e si zamcza i co chwila naraa ycie, tego by zwyczajny, gdyby nie ta drczca troska 

o Iz. 
 Co si z ni stao?  ten niepokj nie opuszcza go nawet w bitewnych zawieruchach. 
O zmierzchu posa na zwiady Kacpra. Wrci z nowin, e paac Borchw zajli Moskale. 
Potem napar si Maciu. I dopiero o pnocy si przywlk z przestrzelonym uchem, pochlastanym 
bem i bez adnej wiadomoci. Nie potrafi si nawet zbliy do paacu. Meldowa o 
tym porucznikowi na kwaterze Woyny w domu Roeslera. Zarba machn niecierpliwie rk i 
wszed do frontowych pokojw. Obraz prawdziwego pieka roztoczy mu si przed oczami. 
Dom dygota od kul dziaowych, ze cian odpaday tynki, chwiay si podogi, osypyway si 
puapy, ciemno byo, dymnie i duszno. Strzelano z okien i ze wszystkich strzelnic. Jakoby 
potworna zamie walia raz po raz w mury gradami kul, wistw i oguszajcych rykw. Byskawice 
wystrzaw wyeray oczy, wyjawiajc zarazem na mgnienie szeregi przypartych do 
okien, do wyomw, do strzelnic i bijcych rwno, spokojnie i ze straszliw celnoci. 

Rannych i zabitych zastpowali oczekujcy swojej kolei. 
Woyna w potarganym fraku, z gow obwizan, z tygrysimi oczami, a z przymiechem 
zatruwajcej szydliwoci na spieczonych wargach, niedbay, a jak cios raptowny w postano


154 



wieniach, czuwa nad ewentami walki, nad caoci murw, okien i zason. Przechodzi z pokoju 
do pokoju i z pitra na pitro cichym, niedosyszalnym krokiem widma. Rzuca krtkie 
rozkazy, w potrzebie sam zawala okna wypadymi worami, gasi poary, opatrywa rannych, 
ledzi z dachw za obrotami Moskalw i dawa sygnay ssiednim kamienicom. Ca jednak 
dusz by przy Zoce Radzimiskiej, strzelajcej z naronej stancji, najbardziej wystawionej 
na ogie nieprzyjacielski. 

Dwch jakich frantw w strzpach pasiastych fraczkw, w zakrwawionych halsztukach, z 
plejzerami na twarzach, unurzani w wapienno-krwawym bocie, podawali jej nabit bro. Ona 
za przyczajona z boku wyomu wybitego dziaow kul, przygita jakby do skoku, wypatrywaa 
orlimi oczami ofiary. Strzelaa nigdy nie chybiajc. Bya przeraajco pikna. Mask 
skamieniaego nieubagania pokazywaa si jej twarz blada i wychuda. cignite uki czarnych 
brwi nadaway jej wpadnitym oczom straszliwy wyraz gniewu. Zdaa si ju by w 
pospn stron mierci przechylona i niby przeznaczenie okrutna. I nie bardzo wiedziaa, co 
si z ni dzieje, gdy na powitanie Zarby odrzeka: 

 Zabiam pitnastu!  odetchna gboko.  Karabin!  rzucia wycigajc rk za siebie. 
Wzia na cel jaki cie saniajcy si pod paacem biskupw i strzelia. Ryk wyszarpn si z 
mrokw, przecigy i okropny. Nasycona jego melodi znowu rozkazaa: 
 Karabin! Naoy wiee skaki! Zbieraj si pod Tepperem! Tuj! Cel! Pal! Razem! 
 Odprawujemy dzisiaj zrkowiny!  zamia si Woyna odprowadzajc Zarb na tyy 
domu do jakiej zaciszniejszej stancji, gdzie krlowa wielki st, zastawiony jedzeniem i 
flaszkami. W ssiedniej alkowie, na sienniku chrapa kasztelanic Mostowski, a w kcie leao 
dwch zabitych towarzyszw. Kaue stygncej krwi wieciy si na pododze. 
Zarba je nie mg, pi jeno gorc kaw caym imbrykiem, palio go nieugaszone pragnienie. 
Po czym spojrzawszy na przyjaciela wzdrygn si jakby przed zjaw. 

 Co ci jest? Masz twarz miertelnie ranionego!  serce zabio mu wspczuciem. 
 Zdrowy jestem, a umr dopiero jutro  wyrzek z najgbsz pewnoci. 
 Oszalae! Oszalelicie oboje! Robicie jakie trajedie! Czowieku, to idzie nam wybornie, 
jutro dokonamy zwycistwa, jutro nasze, jak Bg w niebie!  porwaa go nadzieja. 
 Moe i nasze, ale z pewnoci nie moje, nie moje, nie moje  powtarza coraz ciszej. 
 Zobaczymy!  zmieni materi  masz otworzon komunikacj przez paac Pod Gwiazd? 
 Nie. Trzeba by ama podwjne mury. A zreszt i po co? 
 Na kad okoliczno! Ka natychmiast wybi przejcie. Bdziesz mia zapewniony 
odwrt na Krakowskie i przez paac na Kozi i dalej. 
 Parol kawalerski, jako si z tego domu nie rusz; padn z nim razem. 
 Rzeke! Moe przyj ewentualno ratowania panny Radzimiskiej. 
Woyna si nie odezwa. Dom dygota, od ustawicznych wstrznie przygasaa wieca i 
szczkay na stole talerze. Zarba nie doczekawszy si odpowiedzi wyszed na Krakowskie i 
przysiadszy na schodach pod domem Roeslera, by nieco zaczerpn powietrza, wysa Kacpra 
po Konopk, biwakujcego przy Krakowskiej Bramie. 

Stawi si natychmiast w asycie swojej nieodstpnej kohorty. 

 Rozkaz generaa Cichockiego, eby waszmo ruszy z pomoc nad Wis. 
 Mam waniejsze zadania  odpar z pewnym lekcewaeniem. 
 Rozkaz wyrany! Posuszestwo albo kula w eb  zakrzycza impetycznie. 
 Ta mowa nie do mnie. Melduj, jako przez cay dzie nie aowaem gnatw i biem si, 
gdzie mi nakazano. Wroski z artylerii moe zawiadczy. Straciem pitnastu ludzi. Aktualnie 
jednak  pochyli mu si do ucha  jestem pi i na rozkaz Mistrza spiesz osacza zdrajcw 
i podejrzanych. Mog si wymkn wraz z moskiewskimi wojskami. 
 Nie zazdroszcz waci tego procederu  mrukn z niechci. 
Konopka zawista i otoczony lasem kos i bagnetw pocign w gr miasta. 
155 



Zarba siedzia czas jaki w zadumie, wystawiajc zgorczkowan twarz na chodne powiewy, 
pynce od Wisy. Byo ju dawno po pnocy. Noc si rozjaniaa i ksiyc obiecywa 
wzej lada chwila. Zgieki nieco cichay, jeno poary rozleway si coraz krwawszymi 
zorzami. Wiatr te wstawa i z szumem przewala si ulicami. 

 Sam pjd spenetrowa, kiedycie tego nie potrafili  wyrzek zrywajc si ze schodw. 
Nie pomogy proby ni perswazje Kacpra. Upar si i poszli. 
 Straszny azard. eby si tak przebra po moskiewsku, to nie mwi  zauway Kacper. 
 Pokornie melduj  wystpi Maciu  skocz na rg Miodowej; tam sporo ley zabitych, 
obedr ktrego i w mig si stawi  nie czeka nawet pozwolenia. 
Ledwie Zarba zlustrowa baterie Wroskiego i jego asekuracje, kiedy powrci Maciu z 
toboem pod pach i poszli razem na Bielask do ogrodw pooonych za Mennic. 

 Jeszcze si rucha: pici midzy lepie i dawaj, bratku, co mi potrza  chwali si Maciu 
pomagajc si przebiera porucznikowi. Nie zapomnia o niczym. 
Przesunli si cicho niby we do ogrodu na tyach paacu Borchw, do ktrego latow por 
schodzili si mieszczanie na piwo. Ogrd by duy, zacieniony wielkimi drzewami, peen 
brzozowych altan, bielejcych w ciemnociach, stow wkopanych w ziemi i niskich, dugich 
szop, Z jakiego drzewa krzyczay wystraszone pawie. 

Paac wynosi si z gbi niby mroczna chmura, sta si ciemny i oniemiay. 

W poszumach wiatru kroki patrolw rozlegay si dosy wyranie. 

Wschodzcy ksiyc oblewa czerwonawym wiatem czuby drzew i domw. 

Kacper z Maciusiem pozostali przyczajeni gdzie w krzakach. 

Zarba przebrany nie do poznania, znajcy haso wydane wojskom i umiejcy jako tako po 
rosyjsku, odwanie ruszy naprzd, reszt zdajc na wol przypadkw. 

Pierwszy kordon wart wymin niezauwaony przez nikogo. Przyspieszy krokw i ju 
rodkowe wejcie zamajaczao przed nim, kiedy natkn si na onierza. Nie tracc ani na 
mgnienie kontenansu, sprostowa si w caej okazaoci, szerokim gestem odsun go z drogi, 
zuchwale zmierzajc ku drzwiom. 

onierz sprezentowawszy bro poszed w swoj stron. 

Dugo sta w ciemnej sieni, zanim znowu zapanowa nad sob. 

Chrapania i straszliwy zaduch dowodziy, jako cay d paacu zapenili onierze. Po 
omacku, potykajc si o jakie przedmioty i picych pokotem, przedosta si na front do 
gwnej antyszambry. Wywarte na rocie podwoje daway widzie paacowy dziedziniec, 
zapchany piechot i jazd. Od Senatorskiej dochodziy odgosy gstych salw. Poszed na pitro 
do apartamentw Izy; schody tak straszliwie trzeszczay, e wchodzi z dugimi przestankami, 
przystajc na kadym stopniu. A kiedy si znalaz w pierwszej stancji, ksiyc si by 
wanie wynis ponad domy i zawieci przez powybijane okna: wszdzie na pododze spali 
onierze. Przycinity plecami do ciany, zmartwiay, dugi czas si way, co robi dalej. A 
nareszcie azardujc do ostatka, postanowi spenetrowa cae mieszkanie. Sprbowa szabli, 
wysuwaa si z pochwy gadko, a wziwszy krcic do rki, przechodzi z najwikszymi 
ostronociami wszystkie komnaty po kolei. Wyglday jakby po gwatownym trzsieniu 
ziemi. Na kadym kroku potyka si o rumowiska i szcztki porozbijanych sprztw. Poszarpane 
szmaty, potuczone farfury i zwierciada leay caymi kupami. W sypialni Izy na jej 
ou pod obdartym pawilonem majaczyy jakie postacie. Odr gorzaki flachy na stolikach i 
kobiece jupki na pododze powiaday wyranie, kto si tam rozgoci. 

Chodzi ju coraz odwaniej, nie dbajc, e raz po raz kto zakl na niego lub si poruszy. 
Po Izie nie byo ani ladu, na szambelana nie natrafi, nikogo ze suby nie zobaczy. Musieli 
si jeszcze w sam por wynie z paacu. Odetchn z niezmiern ulg. 
Na powrotnej drodze zajrza jeszcze do pokojw kasztelanowej. W pierwszej komnacie nie 
byo nikogo, leay jeno jakie powizane toboy, ale na progu drugiej stan jakby raony 

156 



piorunem. Ksiyc wieci prosto w okna i wyjawia wszystko z okropn wyrazistoci: na 
rodku leaa zabita kasztelanowa, gow miaa porban, otwarte, zastyge usta zdaway si 
jeszcze krzycze. Dominikanin bieli si pod piecem. Kaue zakrzepej krwi plamiy pawimenty. 
Dokoa panowa niead gwatownej grabiey i mordu. 

Tylko pod oknem, w zoconej obrczy, drzemaa papuga z gow wtulon pod skrzydo, 
lecz na szelest jego krokw, strzepnwszy pirami, zakrzyczaa chrapliwie: 

 Bg ponad wszystko. 
Po czym rozbujawszy si z obrcz, zacza si mia. 
Wosy mu powstay na gowie, zgroza chwycia za gardo i wyszed tak pospiesznie, e 
prawie nie zapamita, w jaki sposb przedosta si do swoich ludzi. 
Wkrtce noc poblada i na penym witaniu we wszystkich ulicach zawarczay bbny do 
generalnego ataku na Igelstrma. 

157 



XI 

Dzie 18 kwietnia 

Dzie podnosi si pospny, bez soca. Niebo zwisao niskie, jakby zadymione. Miao si 
na odmian i zdawa si grozi deszcz. Powietrze przejmowa surowy zapach krwi, prochu i 
spalenizny. Wysoko, zaledwie dojrzane kooway stada krukw i wron. 

Na pobojowiskach penych trupw, zakrzepych kau, zbroczonych szmat i czowieczych 
szcztkw beznadziejna rozpacz zaamywaa rce. Gromady kobiet szukay swoich najbliszych. 
miertelnie znuone i wylke, bkay si niby nieukojone tsknoty, niby echa nie 
zgasej jeszcze nadziei. Niegdzie pod murami, w bladych witaniach, zwiastoway si posgami 
skamieniaej boleci, z gowami zabitych synw, mw i ojcw na kolanach. Jeszcze 
lay si zy, jeszcze dusze umieray z niepokojw, jeszcze sieroce dole ebray zmiowania na 
progach kociow, a nad nie pogrzebanymi krakali krukowie... 

A ju nowa burza wzbieraa w mrocznych i ciasnych ulicach; od jej podziemnych porykiwa 
dygotaa ziemia i trwoniej biy serca. Guche pomruki przewalay si w przestrzeniach. 
Huragan zdawa si jeszcze szamota z wasnymi ptami. Zawieway ogniste powiewy. Czasami 
grom wstrzsa jakby odgosem straszliwych stpa mierci. Krew bia w skroniach 
motami. Gorczka przepalaa serca. Porywao bojowe uniesienie. Zaludniy si mroki. War 
szeptw przesyca ciemnoci. Miarowe, guche kroki maszerujcych oddziaw dudniy ze 
wszystkich stron. W gbiach ulic poyskiway lasy bagnetw i pyny krwawe pachty 
sztandarw. Ciche warkotania tarabanw, sygnaowe trbki, komendy, szczki elaza, ponce 
oczy i zwarte na kamie twarze ogaszay zbliajce si chwile bojw. 

A porwaa si straszliwego majestatu pie niebosina, zapieway j wszystkie armaty, 
wszystkie karabiny i wszystkie piersi. Runy na siebie wrogie moce. Rozpocz si generalny 
atak na Igelstrma uwizionego ze swoimi wojskami w ulicy Miodowej. 

Pierwszy wystpi Mycielski. Kompanie dziayczykw prowadzone przez Sypniewskiego, 
Ulanickiego i Urbanowskiego, wraz z ludem pod wodz Kiliskiego, przypuciy gwatowny 
szturm do ambasady od strony Podwala. Mroczna o witaniu ulica tak si bya zaciemnia, 
e nie dojrza nad byskawice piorunw. Przeraliwe wrzawy i huki strzaw uderzyy w 
niebo. 

Paac broni si nadspodziewanie. A przy tym growali lepsz sytuacj miejsca i osonitymi 
stanowiskami. Ambasada bowiem staa w gbi obszernego dziedzica, przedzielonego 
od ulicy elazn krat na wysokim podmurowaniu, zabezpieczonym stosami drzewa i kamieni, 
tylko dwa boczne pawilony dosigay szczytami ulicy. Przyjli te atak rzsistym, rotowym 
ogniem, bijcym ze wszystkich piter. Kade okno ziono mierci. Strzelali nawet z 
piwnic i spoza krat. Mordercza ulewa laa si na szturmujcych z tak si, e powstacy straciwszy 
sporo w zabitych i rannych przymuszeni byli cofn si na boki, pod oson murw. 
Ale pokrtce atakujce fale powrciy i niepomne na mier i rany uderzay bez wytchnienia i 
z coraz wiksz uporczywoci i furi. 

158 



Ciasnota miejsca nie dawaa przystpu armatom, wic pod najstraszniejszym ogniem rbano 
mury, bito w kraty klocami rozbujanymi na linach, miotano na dachy zapalone manice i 
pki paku, wdzierano si na sztachety i kade nieprzyjacielskie okno byo zasypywane huraganami 
kul. 

Walka si przecigaa, Moskale bronili si z szalestwem rozpaczy. 

Nie uda si rwnie nagy napad na Gdaski Dom, broniony przez Baura, ni szalona prba 
Kiliskiego przedarcia si w Miodow przez paac Chodkiewiczw. Wszdzie napotkano na 
potny odpr. Ale pomimo tego walka wzmagaa si z minuty na minut. Bito si ju na 
wszystkich punktach i ognista obrcz zaciskaa si coraz mocniej. 

Grzmiay armaty na Dugiej i od Senatorskiej. Cikie dziaa Arsenau wziy pod ogie 
ogrd i paac Krasiskich. Od strony Daniowiczowskiej przedziera si do klasztoru Kapucynw 
Kosmowski z ludem Kriegera. Zarba ze swoich stanowisk na rogu Miodowej otworzy 
regularny ogie, zasi bateria z Koziej nie tracia darmo ani jednej kuli sztrychujc Miodow 
zapchan nieprzyjacielskimi wojskami. 

Igelstrm snad zwtpiwszy w zwycistwo postanowi za kad cen przedosta si w 
Nowiniarsk i dalej do Marymontu, gdzie oczekiway pruskie wojska. Przeto o dobrym dniu, 
pozostawiwszy bataliony Parteniewa na obron ambasady i powstrzymywanie insurgentw, 
zabra na wozy najwaniejsze archiwa, cay sztab i z pozostaymi siami torujc sobie drog 
armat uderzy z Dziedzica Krasiskich. Uderzy i rozbi si o nieprzeamany mur gwardii 
pieszej pod majorem Milfortem, wolonterw Sierakowskiego, Rutkowskiego, zbrojne kupy 
posplstwa i baterie Roppa. Sprbowa po raz drugi, ale i po raz drugi zwarte i karne szeregi 
rozprysny si niby fala o granitowe wybrzea. Za czym rzenicy Sierakowskiego, zuchwae 
bykokuje, zbrojne jeno w kosy, piki i dugie noe, rzucili si na idcych w rozsypce Moskalw, 
sprawiajc im tak krwaw ani, e gdyby nie ich ucieczka i zasona kartaczw, nie 
uszaby moe ani jedna ywa noga. 

Igelstrm znowu powrci w Miodow z caym sztabem i taborem, onierze pokryli si w 
domach i dziedzicach przed kulami Wroskiego, nieustannie orzcymi ulice. Po duszej 
przerwie genera Pistor, sformowawszy przy pomocy nahajek i gorzaki potn kolumn, 
pchn j gwatownie na domy zasaniajce przejcie w Senatorsk. 

Ze straszliwym wyciem runo pijane odactwo i w pierwszym impecie zdobyli dom 
Teppera i paac biskupw krakowskich, po czym z tym wiksz zapalczywoci uderzyli na 
kamienic Roeslera. Powsta piekielny chaos. W czarnych dymach, przecinanych ulewami 
wystrzaw, wiy si jakoby gromady potpiecw. Ziemia zadygotaa od grzmotw. Uderzali 
w domy wciekymi ciosami taranw. 

Kartacze Wroskiego szarpay ich z prawego flanku, za z lewego od Krakowskiej Bramy 
Strzakowski pray celnym ogniem, Woyna zasypywa od czoa gradami kul, wali rwanymi 
ze cian cegami, szcztkami sprztw, resztkami posadzek i puapw. Nie pomogo. Padali 
setkami, a tratujc zabitych i rannych, pijani gorzak i mordem, olepli, gusi, nieprzytomni, 
darli si naprzd niczym niepowstrzyman lawin. Dopadli wreszcie murw; pod uderzeniami 
kolb, toporw i ramion wyleciay bramy i okiennice, wszystkie zapory rozsypay si w 
gruzy; wdarli si do kamienicy z wyciem rozjuszonego stada. 

Woyna broni si z bezgranicznym mstwem, lecz na trzask pkajcych bram zakrzycza: 

 Nie obronimy! Ratuj si, kto moe! Prdzej, nie ma chwili do stracenia. Z pierwszego 
pitra jest wybite przejcie do paacu Pod Gwiazd! My tutaj pozostaniemy  stan przy Zoce. 
Opady naraz wszystkie karabiny, nikt si nie poruszy, spogldano w niemym zdumieniu. 
Chwila bya traiczna. Kilkunastu ludzi, zaledwie ywych z utrudzenia, poszarpanych kulami, 
zaczadzonych krwi i prochem, zdeterminowanych broni si do ostatniego tchu, drgno 
jakby pod uderzeniem bicza. Sowa Woyny poczuli niby policzek. Jake, on pozostaje, a im 
rozkazuje ucieka! Wyniosa, bohatyrska duma zagraa w sercach. 

159 



 Zginiemy wszyscy! Obywatele, na swoje miejsca!  zawoa ktry z ponur rezygnacj. 
 Rata! Do mnie!  wystpi nagle kasztelanie Mostowski  nie pora na heroiczne krotochwile. 
Padniemy wszyscy albo ocalimy si wszyscy. Pann Radzimisk we rodek! Nasadzi 
bagnety, krcice mie na podordziu. Nic tu ju po nas, przydamy si gdzie indziej. 
Czwrkami! 
Nikt nie zaprotestowa, nawet Woyna stan w pierwszym szeregu pobok Mostowskiego i 
frantw w pasiastych fraczkach. Zaczli schodzi, jakby do otchani, buchajcej orkanami 
wrzaskw, strzaw i dymw. Schody byy tak zadymione, e szli po omacku. Schodzili rwnym, 
marszowym krokiem; naprzeciw z dou zblia si ciki omot ng i kolb. Serca biy 
jednakim rytmem uniesienia i rce mocniej ujmoway karabiny. Chwile zdaway si wiekami. 
Jeszcze mieli p pitra. Na skrcie, jeno gdzie w dole, w byskach strzaw zamigotay trjktne 
czapy i bagnety. Zoka roztrzsionym gosem ja odmawia pacierz. Niektrzy powtarzali. 
Jeszcze par stopni. Jeszcze sekundy tej nieopisanej zgrozy. 

 Jezus Maria! Bij, zabij!  krzyknli ze wszystkiej mocy. I dwa huragany ju bez wrzaskw 
runy na siebie ze straszliw gwatownoci. Zawizaa si bitwa na bagnety, paasze i 
kolby. 
Insurgenci niby grski potok spadali na podnoszce si w gr ciby spychajc je sam si 
uderzenia i ciaru. Zdobywali stopie za stopniem. Krew laa si strugami ze schodw. Trup 
pada gsto. Ranni ginli w tokach i pod nogami. Chwilami ryk bryzga w powietrze wraz z 
fontannami krwi. Nie byo nic sycha nad trzaski rozwalanych czerepw, wisty szabel, dzikie 
skowyty miadonych stopami, zgrzyty elaza, syczce oddechy i rzenia duszonych 
gardzieli, a chwilami jeno guche uderzenia kolb, jakby nieustajce bicia cepw. 

Zdobyli sobie przejcie, podwoje pierwszego pitra stay otworem, ocalenie byo ju za 
plecami, kiedy Moskale wzmocnieni sukursami, rzucili si za nimi na pokoje. 

 Pann Radzimisk w ty, za wyom! Zewrze si i zasania!  rozkazywa Mostowski. 
Nowa fala Moskali wtargna do komnat, hukny strzay, a nim opady dymy, wyrwa si 
okropny, wstrzsajcy krzyk. Zoka pada zabita! Woyna porwa j na rce i osaniany przez 
towarzyszw cofajcych si krok za krokiem i bronicych si do upadego zmierza do wyomu. 


W tej samej wanie porze rozlegy si salwy w podwrzu i wrzaski. 

Przybywaa pomoc. To Zarba po klsce w domu Teppera, zebrawszy rozproszonych onierzw 
i pochwyciwszy Wroskiemu asekuracyjn kompani dziayczykw, przedosta si 
do kamienicy Roeslera od strony Krakowskiego, grzmotn salw i wtargnwszy w podwrze 
rzuci si z bagnetem na stoczonych Moskalw. Rozbi ich w mgnieniu oka, stratowa, wepchn 
w bram i posiekawszy, co si dao, wyrzuci na ulic. Oczyci cay dom z plugastwa 
nakazujc trupy powyrzuca oknami na gowy uciekajcych, a oswobodziwszy oblonych, 
niby trb powietrzn run w Senatorsk, gdzie wzmocniony ludem z Marywilu ogarn 
skrzydami poamane szeregi, spdzi je w Miodow niby stado oszalae w popochu i wsiadszy 
im na karki pogna siekc i tpic bez miosierdzia. 

W niepohamowanym impecie odebra paac biskupw i warszy si w dom Teppera zapchany 
onierstwem, rabujcym skady masy pozostaej po Kabricie, wycina w pie. 

Walczy jak prosty onierz, w pierwszych szeregach i azardujcy si nieustannie. Podarty 
bagnetami, okrwawiony, bez kapelusza i w strzpach munduru, szala w najwyszym upojeniu 
walki i zwycistwa. Kacper i Maciu strzegli jego bokw jako dwa wierne i niechybne 
ciosy. Szczeglniej Maciu, dla ktrego karabin pokazywa si by zabawk, wyrwawszy 
komu okuty drg czyni nim spustoszenia nie do wiary. 

Owo w momencie kiedy Zarba oswobadza przyjaci, Woyna ogarnity dzikim strachem, 
przycisnwszy Zok do piersi, zacz z ni ucieka. Rozpacz go nosia przez jakie pokoje, 
kurytarze, zakamarki, dziedzice, odmty walk, straszliwe ciby i zwarte w miertelnych 
szamotaniach gromady. Sam ju nie wiedzia, gdzie ucieka. A znalaz si na Koziej pod ba


160 



teri Wroskiego. Prawie si odebrano mu pann. Bya ju konajca, rozerwana pier broczya 
czarn, gst krwi. Pooono j pod murem, w miejscu nieco zaciszniejszym od kul, na 
onierskich paszczach. Bateryjny cyrulik chcia j opatrywa, ale potrzeby nie byo. Umieraa 
cicho. Otwarte usta w krwawej pianie skpane, twarz szara, oddech rz꿹cy i trudny pokazyway 
stan ju beznadziejny. 

Woyna klcza trzymajc jej stygnce rce. Patrzya w niego i moe widziaa. 

Jej szeroko otwarte oczy odbijay niebo wiszce nad gowami, niekiedy pery ez si stoczyy 
po jagodach, a czasem drgay wargi jakim niewymwionym sowem. 

 Zoka! Zoka! Zoka!  szepta coraz ciszej a okropniej. Czu si bezlitonie zmiadony. 
Rozumia tylko jedno: Zoka umiera, wic i on umrze musi. Takim lubem zwizay si 
ich dusze. Tej wiary pragn dotrzyma, szczciem uwaa swoj ostatni powinno. 
Jakim trafem znalaz si ojciec Serafin, odstawi karabin, z ktrym si nie rozstawa, woy 
stu i przyklknwszy z drugiej strony odmawia modlitwy za konajcych. Umiechna 
si, jakby na przywitanie otwierajcych si przed ni niebiosw. 

Armaty Wroskiego w mierzonych odstpach czasu strzelay kartaczami. Grady kul moskiewskich 
trzaskay w mury zasypujc klczcych gruzami odbitych tynkw. Gryzce czarne 
dymy zapychay wsk uliczk. Dziki chaos walki przewala si nad ich gowami. Nie wiedzieli 
o niczym, jeno ojciec Serafin modlcy si arliwie strzyg niekiedy uszami podnoszc 
zarazem oczy, jakby na wiszczce gr kule, a chwilami nie mogc pohamowa swojej natury 
porywa karabin, bieg na szaniec i strzeliwszy w skbione kupy wrogw powraca do 
przerwanych pacierzw. Zasi w chwili, w ktrej Zarba wdar si do domu Teppera i armaty 
przycichy, aby nie razi swoich, mnich jak by ze stu na szyi a karabinem w rku, popdzi 
do bitwy i ju nie powrci. Toczya si bowiem walka o klasztor Kapucynw, zapamitale 
broniony przez Moskalw, a jeszcze zajadlej szturmowany. 

Dochodzio poudnie i soce ukazao si blade, ledwie dojrzane w chmurach i dymach bijcych 
z ziemi, gdy na Podwalu jy si rozgrywa nieprzewidziane wypadki. 

Z okien ambasady powiay biae chorgwie: ustay strzelaniny i dano pozna, jako Igelstrm 
wysya na Zamek parlamentarzy, majcych traktowa o warunki kapitulacji. 

Mycielski zawiesiwszy rwnie ogie przepuci ich pod eskort caej kompanii. 

Pertraktacje trway dosy dugo. Raz po raz przejedali wysacy ambasadora, to Mokro


nowski z Wyssogot Zakrzewskim i paru obywatelami, na co lud srodze szemra, obawiajc 
si jakowego podstpu i zdrady. Ale na wie o pertraktacjach bitwa na caym obrbie przycicha. 
Nikt jednak broni nie wypuszcza z rki, a przerni obywatele z podmowy Konopki 
jli wichrzy pomidzy tumami, e ju nie w jednym miejscu daway si sysze gwatownie 
wykrzykiwane groby, protestacje i skargi. 

 Nie ma zgody z wrogami! Zdrad nam knuj. Nie wierzcie, to krlewskie machinacje! 
Precz z ukadami! Do szturmu, obywatele! Chc Igelstrma ukra naszej pomcie! Do broni! 
Uderza! 
Rozruch przybiera ju niepokojce ksztaty i ogarniajc coraz wiksze tumy grozi nawet 
przerwaniem armistitium, czemu Mycielski jak mg zapobiega, ostro wystpujc przeciw 
krzykaczom. Na szczcie pertraktacje skoczyy si rycho i na niczym, bitwa rozpocza si 
na nowo. Ale sza jako ospale i bez dawnego animuszu. Snad pokojowe ukady osabiy 
energi i porozdzielay opini. Miasto bowiem szturmowania niejeden gowacz deliberowa 
nad Igelstrmowymi paktami. A ju byli powiadajcy, jako Mokronowski uprowadzi go z 
paacu. 

Wtem na ambasadzie po raz drugi wyniosa si biaa chorgiew. 

 Poddaj si! Kapitulacja! Nie strzela, obywatele! Igelstrm kapituluje! 
Jakby na potwierdzenie ze wszystkich okien pawilonw onierze jli powiewa biaymi 
chustami. 

161 



Kompanie dziayczykw stany z broni u nogi, za lud wylegszy w ulice cisn si pod 
kraty wyczekujc otwarcia bram i zdawania si zaogi. Nikomu ju ani w gowie nie postay 
jakie wtpliwoci co do bezpieczestwa, gdy nagle cay paac zamigota i straszliwa salwa 
runa w bezbronnie stojce ciby! Przeszo sto ludzi pado trupem na miejscu. 

Ryk zatrzs tumami. Szalestwo wciekoci porwao wszystkich do walki na mier i 
ycie. Dzikie, nieugaszone pragnienie pomsty ponosio niby huragan. Uderzono na paac. 

Kiliski ryczc niby tur ugodzony zachca do boju. Wojsko, lud, wyrostki, nawet kobiety, 
ogarnite pomieniami gnieww, rzucio si z furi do szturmu. 

Ambasada utona w chmurach dymw, byskawic i piorunw. 

Widziano pikn Andzi, jak na czele kobiet, podobnych do hufca rozmroonych diablic, 
rbay mury siekierami i drgami. 

Widziano, jak oficjerowie na przecigi z gemejnami pili si po wtych drabinach do 
szczytowych okien, a bici kolbami, spychani, szczodrze oblewajc krwi mury, darli si niepowstrzymanie. 


Widziano setki ludzi pijanych zgoa szalestwem boju, bez pamici na adne niebezpieczestwa, 
w straszliwych ulewach kul nieustraszenie rozrywajcych kraty i mury. 

Tysice karabinw, kolb, toporw i drgw bio w paac zapamitale i daro go bez wytchnienia. 


Leciay na niego kby zapalonych paku niby meteory, leciay kamienie, belki i dachwki. 

Krew laa si potokami. Padali zabici i ranni. Padali miertelnie utrudzeni bez tchu i si. 

I napyway nowe fale z grzmicym porykiem gnieww, zawzitoci i niepokonanej mocy. 

Paac si jeszcze broni. 

Wreszcie porucznik Czapski rcznym granatnikiem zapali pawilon mieszczcy stajnie i 
skady. 

Buchny ogniste grzywy pomieni. 

Tryumfalny okrzyk wydar si z piersi tysicy. Wraz te i pady rozbite bramy, a straszliwie 
wzburzony potok werwa si w podwrza, roznoszc wszelkie zapory. W mgnieniu oka 
wdarto si do pawilonw i uderzono na sam paac. 

Moskale bronili si rozpaczliwie, e w braku kul strzelali guzikami i kawakami elaza. 

Rozpoczo si ostatnie, przeraajce zmaganie. Ludzie nastawali na siebie jako wilcy i jako 
wilcy tarzajc si po ziemi darli si zbami i pazurami. W ciasnych i zadymionych izbach, 
salach i korytarzach, na strychach i nawet dachach i w piwnicach toczya si nieprzerwanie 
okrutna, miertelna walka. Ogie ogarn wszystkie budowle i hucza buchajc krwawymi 
supami, a czarne kiry dymw przysaniay piekielny obraz mordw. 

Na darmo wrg wywiesza biae pachty: nikt mu ju nie zawierzy. Na darmo skadali 
bro: nikt nie znajdowa litoci! Na darmo rzucajc si na kolana wyli o ycie: nie byo miosierdzia. 
Wycinano ich w pie. Zdrady i zbrodnie ponosiy suszn kar. 

Reszt poera ogie i rozszarpywao na strzpy rozjuszone posplstwo. 

Kiliski jeden z pierwszych wdar si na partykularne pokoje ambasadora, lecz Igelstrma 
nie pochwyci: salwowa si ucieczk do paacu Krasiskich, czym srodze zgryziony majster, 
zagarnwszy archiwa i reszt skarbca, polecia odbija patriotw uwizionych w paacowych 
podziemiach. 

W tyme czasie po drugiej stronie Miodowej, w klasztorze Kapucynw, toczya si rwnie 
bitwa. Moskale, obsadziwszy jeszcze w nocy klasztorne gmachy, przyjli nastpujcego 
od strony ogrodw Kosmowskiego tak rzsistym i celnym ogniem, e atakujcy straciwszy 
przeszo dwiecie osb w zabitych rejterowali a poza mury. Szczciem, granatniki ojca Serafina, 
dobrze ubezpieczone, okryy odwrt powstrzymujc kartaczami wystpujcych z bagnetem 
grenadierw. 

Dopiero kiedy Zarba przyszed w sukurs z domu Teppera, bitwa przybraa zgoa inny obrt. 
Porucznik bowiem, sprawiwszy ad w poamanych szeregach wojska i wolonterw, ca 

162 



fors, nie dbajc na straty uderzy z dwch stron na klasztor. Bitwa z miejsca poprowadzona 
gwatownie, przemienia si pokrtce w obkacz furi. Prawdziwy orkan spad na cich 
siedzib kapucynw. Bito si w sadzie, opynitym blad zieleni pierwszych listkw. Bito 
si w dugich, grabowych szpalerach, sadzonych wzdu murw. Bito si na starym cmentarzu 
wrd odwiecznych drzew, pozieleniaych sarkofagw, krzyw i mogi pozapadanych. 
Mordowano si na puszystych trawnikach, sadzonych tymi kwiatami kaczecw. Krew 
obryzgiwaa biae ciany klasztoru. Tratowano si na mier w ardinie, gdzie w rabatach 
grodzonych strzyonym bukszpanem pachniay nieyste narcyzy, gdzie po drkach posypanych 
tym piaskiem rozlegay si jeno sowa pacierzw i brzczenia racw. Zabijano si 
na schodach i w dugich, biaych korytarzach, penych witych obrazw, wiecznie poncych 
lamp, po celach i refektarzach. Walczono krwawo w kociele i po kaplicach. Walka wrzaa 
wszdzie, na kadym miejscu. Kbowiska cia, ociekajcych krwi, niby gad stunogi, przetaczay 
si z okropnym wrzaskiem szalestwa. Walczono nawet w podziemiach kocioa, zapenionych 
stosami trumien dawno pomarych braci. Przed Sakramentem, przeniesionym tam 
jeszcze z wieczora, klczeli mnisi, w trwodze i szlochach modlc si o zmiowanie. 

Pod koniec bojw zabdzia tam kupa onierzw, poszukujcych schronienia; poukrywali 
si w ciemnych niszach i za otarzem, a poniektrzy powyrzucawszy nieboszczykw zajli 
ich miejsca przysaniajc si wiekami trumien, 

Wytropiono ich i wycito co do jednego. Ju wszdzie leay gry trupw, jczeli ranni, 
pyny rzeki krwi. Wszdzie panowaa niepodzielnie mier i dziki sza mordw. 

Zarba prowadzi bitw w okrutnym i bezlitosnym zapamitaniu. , 

Pad przy jego boku Maciu, rozdarty bagnetami: ani spojrza w jego stron. Pad pniej 
ciko ranny Kacper: zdawa si tego nie spostrzega, wszystek jeno w skupionej uwadze nad 
ewentami bitwy zamknity; zimny, ludzkim uczuciom niedostpny  sama wola jako brzeszczot 
niemiosierna i ku pogromieniu nieprzyjaci straszliwie napita. 

W jakiej chwili zjawi si Woyna, podobien widmu z szarej, zakrzepej na kamie twarzy. 
Zajrza mu w oczy gboko, cisnli sobie donie mocno, na mier i rozeszli si bez sowa. 

Woyna walczy jak straceniec i szerzc dokoa okrutne spustoszenia pad mierci walecznych 
przy wdzieraniu si do klasztornych korytarzw. Stao si to na oczach Zarby: nie pozwoli 
sobie nawet na westchnienie, jeno rozkazawszy odnie ciao przyjaciela pod koci 
czuwa dalej nad docinaniem wrogw. 

I wanie gdy ju wytpiano ostatnich, ogromny, tryumfalny okrzyk oznajmia o zdobyciu 
paacu ambasady. I tam krwawa miota mierci wymiataa do czysta. 

Jeno par kompanii grenadierw salwowao si spod noa tumw i poncych gmachw 
na ulic, ale widzc drogi odcite, bo i Dom Gdaski ju by zdobyty, i Baur kapitulowa, 
zwarli si w czworobok pomidzy paacami Radziwiw i Chodkiewiczw, postanawiajc 
drogo sprzeda ycie. I nie ocali si z nich ani jeden. Bowiem zbrojny lud, napywajcy ze 
wszystkich stron, run na nich gronie spitrzon fal. Jako kosiarze, kiedy pole z caego 
zboa krgiem otocz i wparszy si mocno w ziemi ci go poczn, kadc jakby wymierzone 
pokosy za pokosami, tako i tutaj odbywaa si ta straszliwie akuratna koba mierci. 

A wszystko si skoczyo, na pobojowisku ostay jeno grudy pocitych trupw i krew, 
spywajca wartkim, spienionym strumieniem w ulic Kapituln. 

Wojska ruszyy w pogo za Igelstrmem uciekajcym w stron oliborza. 

Lud za rozgromiwszy ze szcztem ambasad pochwyci na ramiona Kiliskiego i wrd 
nieustajcych okrzykw tryumfw ponis go na Zamek. 

Wanie w tej porze na sali sejmowej odbywao si zebranie najznaczniejszych obywatelw, 
na ktrym imieniem Kociuszki ogoszono Rzd Tymczasowy za ustanowiony, Kiliskiego 
powoano do jego skadu. Generaa Stanisawa Mokronowskiego proklamowano komendantem 
Ksistwa Mazowieckiego, a Wyssogot Zakrzewskiego prezydentem Warszawy. 
Odprawowao si to przy grzmicych aplauzach arbitrw, przepeniajcych sal. Wchodzi 

163 



bowiem, kto chcia. Cisny si te tumy, powracajce prosto z pola bitew, jeszcze ubroczone 
krwi, czsto w nieopatrzonych ranach, w strzpach ubra, miertelnie utrudzone, a niby 
soca janiejce radoci i szczciem. Co chwila sala rozbrzmiewaa potnymi okrzykami 
na cze Narodu, Kociuszki i Wolnoci. 

Insurekcja zwyciya. Wolno zatryumfowaa nad tyrani. 

Jeszcze wrzay potyczki w rnych stronach miasta. Tu i owdzie broniy si kupy onierzw, 
pozamykane w domach, lub gromiono rabujcych maroderw, ale Warszawa bya wolna. 
Par tysicy moskiewskiego trupa zalego ulice, drugie tyle poszo w niewol, a reszta 
uciekaa na wszystkie strony. Igelstrm, wymknwszy si pocigowi, samotrze z Pistorem i 
Zubowem przedosta si do Prusakw. 

O zmierzchu powracajcy z nieudaego pocigu za ambasadorem Zarba wjecha w Miodow 
i musia si nieco cofn przed kolumn jecw prowadzon do Prochowni. Obojtnie 
lizga si oczami po gowach, gdy naraz zatarga: nim rozpaczliwy krzyk. 

 Sewer!  gos by Izy. 
Rzuci si do niej przeraony. Pada mu do ng nieprzytomna. Szambelan sta bezradnie. 
Porucznik Piotrowski, prowadzcy konwj, zacz mu szepta do ucha. 
 Zowilimy tych ptaszkw w paacu Borcha. Spali popici. Dama za to kochanka Zubowa. 
Mamy j na konskrypcyjnej licie! A ten robaczywy dziad ma michaki we bie. 
Po krtkich pertraktacjach i przedstawieniach odstpi mu Iz wraz z szambelanem i pokojow. 
Zarba odprowadzi ich do klasztoru Brygidek. Iza bya chora; mwia w gorczce, czsto 
bezadnie, wyrozumia jednak, jako ucieka przed Zubowem na poddasze paacu i tam przesiedziaa 
cay czas. ciskaa mu rce, dzikowaa i co chwila spazmatyczny pacz rozrywa jej 
piersi. Szambelan zupenie nieprzytomny wci opowiada jedno i to samo. 

 Pawie zaczy krzycze! Uwaasz, pawie zaczy krzycze! 
Noc ju zapadaa i Zarba, otrzymawszy rozkaz Cichockiego zajcia obserwacyjnego stanowiska 
na Jerozolimskiej rogatce, rusza tam na czele sporego oddziau piechoty, jazdy i 
artylerii. Drzyma na koniu z utrudzenia, nie bardzo wiedzc, co si dzieje dokoa. 

Warszaw ogarn sza upojenia. Stare Miasto i Krakowskie zapchane byy rozwrzeszczanymi 
radonie tumami. Od poarw podnoszcych coraz wyej rozwichrzone, pomieniste 
grzywy widno byo na miecie. wieciy wszystkie okna. Otwierano handle. Turkotay wozy, 
wywoce trupw. Daway si sysze dalekie strzelaniny. Na kadym kroku widziao si 
nosze z rannymi, kaue krwi, poaman bro, zrabowane sklepy i rumowiska. Tu i owdzie 
dopalay si domy. Stosy ocalonych gratw zalegay ulice. Wojska i zbrojny lud biwakoway 
na placach i rozkaday si pod kamienicami. A wszdzie wrzaa nieopisana rado i z serc 
przepenionych bezgranicznym szczciem zrywa si krzyk niebosiny, mocniejszy nad 
mier: Wolno i Kociuszko! 

164 



XII 


Alleluja! Alleluja! Alleluja! pieway wielkanocne dzwony. pieway serca czowiecze, 
upojone zwycistwem, i wraz te piewaa wszystka natura gosami czarw i cudw. Wielkanocny 
dzie sta si jakoby bram, przez ktr wkroczya na wiat krlewna wiosna, spowinita 
w soneczne promienie i przepasana zieleni. Ici si soneczny cud zmartwychwstania. 
Nowe krlowanie zwiastowao si nad wiatem. Zoty trybularz soca rozsiewa blaski, wonie 
i moce. Ciepa aura przejmowaa luboci. Niebo rozpio si lnicym namiotem z bawatw. 
Przeciga sodki, pieszczotliwy wiatr. Drzewa zday si piewa hymny obokami 
wieej zieleni. Ptaki krzyczay jak oszalae. Radoci wrzaa Warszawa. Radoci brzmiay 
wszystkie gosy. Ulice byy rojne i gwarne, kto jeno y, wychodzi na miasto. Kady pragn 
wasnymi oczami sprawdza miejsca bojw, kady pragn nasyci dusz echami zwycistwa, 
sawi bohatyrw. 

lady bitew widniay na kadym kroku. Obryzgane krwi ciany, spalone domy, powyrywane 
okna, rozwalone mury, potrzaskane bronie i wielkie place pozasypywane tym piaskiem 
wiadczyy o morderczych walkach. 

Ale wrg pobity! Insurekcja tryumfujca i Warszawa wolna!  odpowiada sobie niejeden 
z tysicy, ktrzy przy szablach, z karabinami na ramionach, w cudackich piropuszach, przepasani 
bandoletami, z on u boku i dziemi, snuli si od samego rana po miecie, z dum 
pokazujc miejsca swoich przewag. 

Te tumne i pobone pielgrzymki odprawoway si do zgliszcz paacu Igelstrma, do Arsenau, 
do domw u wylotu Miodowej i pod witokrzyski koci. Cibiono si tam godzinami 
w modlitewnym zgoa skupieniu i cichoci. A ju prawdziwe pielgrzymki odbyway si 
do kocioa Kapucynw, do trumien panny Radzimiskiej i Woyny, o ktrych bohaterskiej 
mierci roznieso si po Warszawie. Leeli obok siebie na niskim katafalku, w glorii jarzcych 
wiate, zarzuceni gazkami bukszpanu, pkami nienych narcyzw i fiokw. Ciche 
msze za ich dusze odprawiay si nieustannie, a zy alw, tkliwe westchnienia i podziwy 
tumw spyway dugim pacierzem. 

O wczesnej dosy godzinie zjawi si Zarba z Cek i stryjem, ktrzy byli zjechali do 
Warszawy wczoraj po poudniu. Porucznik strat tylu przyjaci dotknity dawa posta wielce 
przygnbionego. Ceka zaszlochaa przy trumnach, zapaka i stryj Onufry, dawny towarzysz 
pancerny starego Radzimiskiego. Wreszcie przemgszy ao poszli do ojca Serafina, 
dogorywajcego w swojej cichej, samotnej celi. Powaliy go miertelne rany. 

Tumy przy zwokach zmieniay si co chwila; jedni przybywali, a drudzy nasyciwszy dusz 
smutkiem cisnli si w rynek Starego Miasta, pod Ratusz, obstawiony obywatelskimi 
wartami, gdzie zakwaterowa si Rzd Tymczasowy. Witano przyjedajcych dygnitarzw 
burzliwymi okrzykami. Wiwatowano na ich cze. Kiliski nie mg si nigdzie pokaza, tak 
go rzsicie oklaskiwano. Generaa Cichockiego wyrwano z karety i wrd radosnych wrzaskw 
zaniesiono na Ratusz. Kadego z oficjerw przyjmowano z entuzjazmem. Bowiem kada 
sposobno bya dobr do wyadowania ze siebie nadmiarw szczcia. 

165 



Po poudniu rozesza si wiadomo, e pukownik Sokolnicki pobiwszy Moskalw pod 
Karczewem powraca ze zdobytymi taborami i jecami. Cae miasto ruszyo na jego spotkanie 
do mostu na Bednarsk, e musia si broni przed zasuonymi owacjami. 

Zasi o zmierzchu rozbysy rzsiste iluminacje, powywieszano transparenty, po oknach 
ukazay si ogniste kolumny z napisami, z portretw Kociuszki uczyniono jakby otarze, 
pene wiate i kwiatw. Tu i owdzie zagray kapele. piewano po ulicach. Tumy przewalay 
si po miecie niby morze kipice nieokieznanym weselem. 

Ale wrd powszechnej radoci, szaw i entuzjazmw kryy wiadomoci o aresztowaniu 
Ankwicza, Oarowskiego, biskupa Kossakowskiego i Zabiey. Przyjmowano te nowiny z 
wybuchami szalonej uciechy. Chodziy te bajdy o usiowanej ucieczce krla do Moskalw, 
czemu mia przeszkodzi Kiliski. Nie brakowao i trwonych wieci, jakby rozsiewanych 
umylnie, e Igelstrm z wielkim wojskiem maszeruje na Warszaw obiecujc nie zostawi z 
niej kamienia na kamieniu. Nikt si tym jednak nie przeraa. Wierzono bowiem w przywdcw 
i ufano ju teraz we wasne siy i mstwo. 

I w takiej weselnej dyspozycji przeszy wita Wielkiejnocy. 

Podtrzymay j wiadomoci otrzymane w par dni pniej, jako Jasiski owadn Wilnem, 
pobi Moskali, a hetmana Kossakowskiego, zdrajc narodu, powiesi. 

Potem jak ptakowie na wiosn, tak zaczy nadlatywa ze wszystkich kracw Rzeczypospolitej 
wieci, jedna radoniejsza od drugiej. Owo caa Litwa powstaa, Kurlandia opowiedziaa 
si przy Polsce, Libawa rzucia okowy, mud wypdza wrogw. Na Biaej Rusi Prozor 
gromi. Ukrainne dywizje przedzieraj si do Korony. Wielkopolska grzmi, bije i wygania! 
e ju caa Rzeczpospolita podnosi si w dawnej chwale i mocy, i majestacie. 

Dnie i tygodnie przechodziy w gorczce oczekiwa, w krwawym trudzie znojw i walk. 

Kto nie egzercyrowa si w wojskowych obrotach, ten szed do sypania waw dokoa 
Warszawy. 

A przyszy majowe rozruchy, wieszania zdrajcw i uderzya potem szczekociska klska. 

I ju ze wieci niby psy jy ksa serca oddane ojczynie. 

Zajczek przegra bitw pod Chemem. Prusacy zajli Krakw. Sierakowski przegra bitw 
pod Krupczycami. Nieco pniej przegra po raz drugi pod Brzeciem. 

Zwyciska obrona Warszawy podniosa znowu serca. Wyprawa Dbrowskiego do Wielkopolski, 
zdobycie Bydgoszczy podtrzymyway jeszcze wiar w zwycistwo nad wrogami. 

Kociuszko wyta wszystkie siy, organizowa, zbroi, zachca, grozi i baga obywatelw 
o ratowanie wasnej ojczyzny. Nie przemg jednak okrutnego przeznaczenia. 

Nieskoczone ofiary, morza krwi, nadludzkie powicenia i bezgraniczne wysiki. 

A po tym wszystkim  maciejowicki pogrom. 

A potem rze Pragi. 

A potem kres wszystkiego. Otcha dugiej beznadziejnej nocy. 

Nie zgina! Woa spod ruin i zgliszcz Dbrowski, za gwiazd Napoleona wiodcy hufce 
wierne ojczynie na lata tuaczki, bojw, ofiar mki i powice. 

Ksistwo Warszawskie. Krlestwo Kongresowe. Marzenia staj si ciaem. 

A potem wybucha rok 1830. 

I znowu nowe mogiy, wygnania, ofiary i syzyfowa praca od pocztku. 

A potem rok 1863. 

Grobowe pyty przywalaj umare i ywe; mogia okuta kajdanami, a na stray nahaje. 

Ale nie zgina! 

Burza si rozszalaa. Oceany wystpiy z brzegw. Zapadaj si wiaty. Himalaje rozsypuj 
si w gruzy, ale ze straszliwych odmtw, ze zmagania si ywiow, z walki kosmicznych 
potg podnosi si z wolna nowy ld, zapala si nowe soce, a na nim piorunami janiejce 
zgoski: 

166 



Wolno! Cao! Niepodlego! 

jak ongi, przed laty, na Kociuszkowskich sztandarach, i Jat zawsze w kadym sercu pol-
skim wyryte. 

KONIEC 


Czyw i Winiary. 

W ziemi sandomierskiej. 

167 



ANEKS 

TOM II, CZʌ II. 
ROZDZIA V (FRAGMENT) 


Zarba wczy si po ciasnych zaboconych ulicach; przesiadywa w kawiarniach i na 
posiedzeniach Konwentu. Chodzi te za wzkami skazacw, nie opuszczajc ani jednej 
egzekucji, pochodu lub zbiegowiska. Zaglda do wszystkich klopw. 

Ktrego zmierzchu, gdy siedzia w jednej z kawiarni Palais-Royalu, penej wiate, obnaonych 
kobiet, wrzaskw tysicznego tumu i wykwintnych muscadins, przysiad si do niego 
Fort i wycigajc rk, odezwa si przyjanie: 

 Jestem bardzo rad, e ci spotykam, obywatelu.  Patrza yczliwie. 
Zarba, chocia rk poda, nie zawierzy jednak jego sowom ni twarzy. 
 Czym ci mam suy, obywatelu?  Czeka z pewnym niepokojem i ostronoci. 
Fort, nie wypominajc swojej obrazy, jakby si nigdy nie zdarzya, potraktowa go wrcz 
przyjacielsko, ofiarowujc mu si na przewodnika po miecie. 

 Poka ci, obywatelu, prawdziwy Pary!  upewnia, podliwie spogldajc na butelk. 
Zarba, poleciwszy przynie wina, wda si z nim w ostron pogawdk. 
Rudy w miar wychylanych kieliszkw stawa si mowniejszy i z coraz wiksz wciekoci 
wystpowa przeciw zamaskowanym wrogom ludu. 

 Marat by prawdziwym ojcem ludu, ale reszta konwencjonistw to zgraja podych egoistw! 
Agenci Pitta i jurgieltnicy krla pruskiego!  krzycza, nie obawiajc si podniesionego 
gosu.  winie utuczone krzywd ludu! Jed powozami, oberaj si u Mota! Mieszkaj 
w paacach i knuj spiski, jakby najdroej sprzeda Republik ksiom i arystokratom! Ale 
lud cierpi, milczy i czeka! I zemsta czeka! mier faszywym patriotom! mier wrogom ludu! 
Niech yje gilotyna!  wybuchn namitnie, a wszystkie oczy podniosy si na niego, a 
wielu ostroniejszych opucio kawiarni. 
Zarba, przezornie milczcy, rozmyla, e te gniewy mog by tylko hakiem, na ktry 
chcia go zowi i wyda rewolucyjnemu trybunaowi. Podnis si rwnie i chcia wyj jak 
najpieszniej, ale Fort, uczepiwszy si jego ramienia, sam go wyprowadzi na ulic... 

 Zejdziemy na par dni do piekie. Nie bj si, tobie i wos z gowy nie spadnie: masz 
protekcj Couthona. Ja za nie dzi, to jutro kichn do kosza. Boj si mojego jzyka! I za 
wiele wiem o tych ajdakach! Nudno, gupio i podle!  otrzsn si z obrzydzenia.  Jak mi 
si sprzykrzy, to sam si zadenuncjuj! 
I wytrzewiawszy na chodnym, ddystym powietrzu, poprowadzi go w dzielnice robotnicze, 
pomidzy rzesze, mrowice si w straszliwych zaukach i ruderach, na sam spd paryskiego 
ycia. Cae trzy dni nie rozstawali si z sob. Sypiali, gdzie im wypado, nawet w opustoszaych 
kocioach, rozgrzewajc si ogniem z poupanych otarzw i posgw, na materacach 
z szat sakralnych. Tonli w najostatniejszych norach ndzy, zbrodni i rozpusty. Schodzili 

168 



coraz niej, a na samo dno, pod mosty, gdzie w zimne, deszczowe noce przytulay si tumy 
bezdomnych; na mietniki dusz ludzkich, gdzie nawet kat nie mia ju nic do roboty, a tylko 
szpitale i wz grabarza; w najgbsze pokady nieszczcia i cierpienia, e w kocu Zarba 
mia ju dosy tych peregrynacji. 

 Masz tkliw dusz, obywatelu!  szydzi Fort.  mierdz ci te citojeny! 
 Wicej mnie boli!  i wzdrygn si z nieopowiedzianej aoci. 
 Pokazaem ci prawdziw twarz ludu! Tych wydziedziczonych nawet przez rewolucj! 
Zwyciska buruazja nie rzucia im nawet ochapw! 
I podniecony dawno pieszczonym marzeniem, imaginowa gono chwil, w ktrej ten lud 
cierpicy, wytraciwszy swoich grabiecw i opiekunw, zasidzie do godw ycia!... 

 I zacznie si midzy sob poera!  wyrzek smutnie Zarba, zapraszajc go do swojego 
hotelu; obieca przyj nazajutrz i odszed jaki dziwnie chmurny. 
Zarba by tak zmizerowany t wypraw, e patron, ujrzawszy jego twarz, zamia si ironicznie 
i groc mu krtkim tustym palcem, ostrzega pobaliwie: 

 Ostronie, obywatelu! Szczeglniej z blondynkami z Palais-Royalu! Wydaj si bstwami, 
a wypompuj najtszego i pokn niby ostryg. 
Za pikna Mimi, zobaczywszy, w jakim stanie powraca, odezwaa si kwano: 

 Obywatel si gdzie awanturuje, a tu czeka pilny list!  Trzasna drzwiami. 
Chomentowski wzywa go w pilnej sprawie na dzisiaj w poudnie. Szsta dochodzia, gdy 
przeczyta te sowa, ogarn si wic tylko i pomimo miertelnego znuenia polecia. Nie zasta 
go ju w domu, nie byo go rwnie w Regence, gdzie czasami pozwala sobie na zbytek 
zagrania partii szachw. 

Postanowi zajrze jeszcze do Prokopa i tam na niego poczeka. Kawiarnia, dawniej licznie 
odwiedzana przez yrondystw i sawantw, dziwnie opustoszaa po ich upadku. Pozostali 
przy yciu omijali j z daleka w obawie jakobiskich szpiegunw, co by grozio denuncjacj i 
szafotem. Znalaz wic Zarba we frontowych stancjach zaledwie kilkanacie osb, jak trupi 
cicho i garsonw drzemicych po ktach. Wskazano mu izdebk od podwrza, gdzie 
zbierali si Polacy. Tam byo znacznie gwarniej i weselej. Przy dugim stole siedziao kilkadziesit 
osb. Byli to emigranci po ostatniej wojnie z Rosj i przystpieniu krla do targowicy, 
sami znaczniejsi oficjerowie, ktrzy, salwujc swj honor i wolno, akcesu do niej nie 
uczynili i wynie si z kraju byli przymuszeni. Pukownicy: Chomiski, Kamieniecki; podpukownicy: 
Baranowski, Bronikowski, Hadziewicz, Gorzkowski, Lipowski, Poniski, 
Szczutowski; majorowie: Giycki, Magier, Gawroski, Gorzkowski, Cichowski; kapitanowie: 
Mackiewicz, Cichocki, Banczakiewicz i Wielhorski. Zna wszystkich z pola bitew nieszczliwej 
kampanii i z poprzedniego pobytu w Paryu. Rzucili si do niego, spragnieni wiadomoci 
z kraju. Otoczyli go ciasnym krgiem, brali w ramiona, przyciskali do serc rozkoatanych 
radoci; kto poda mu kawy, kto go usadzi, i musia odpowiada na gorczkowe pytania. 
Brali w serca kade jego sowo, niby balsam kojcy. Zapachniay im naraz dalekie pola, zagray 
wspomnienia, ojczyzna jawia si w majestacie tsknoty. Srogie twarze, gsto poznaczone 
plejzerami, pokryy rumiece, ten i w zapaka, kto przysapywa ciko i targa wsy, 
kto kl siarczycie, komu straszna tsknica cisna serce, e siedzia zmartwiay, a wszystkie 
dusze leciay na skrzydach utsknie w dalekie, ojczyste kraje... Wszak byli to rycerze bez 
skazy, cnotliwi obywatelowie i gorcy patrioci, ktrzy przeoyli tuaczk i ndz nad hab 
powolnoci zdrajcom, a ktrzy w najstraszniejszych mkach czekali dnia powrotu do ojczyzny, 
chwili zmierzenia si z wrogiem i tryumfu witej sprawy. 

Zarba opowiada o kraju z ca ostronoci, gdy nie wszyscy naleeli do sprzysionych, 
wic musia wiele materii pomija milczeniem, ale wszed Chomentowski, odcign go 
do ssiedniej stancji i rzek: 

169 



 Nie chc z nami traktowa. Robespierre ma nas za uzurpatorw, bo otrzyma przez Desforguesa 
zawiadomienie od lipskich emigrantw, e do ukadw przyjeda Barss, opatrzony plenipotencjami 
Wielkiej Rady. St. Just powiedzia mi o tym otwarcie. Maj nas za fakcjonistw. 
 Moderanci gr. Nasze planty diabli bior!  mrukn gniewnie. 
 Trudno, przynajmniej na razie. Niech Barss wykoacze od Francji pomoc i byle wybuchna 
insurekcja! Reszta ju do nas naley. Tylko nasze systema moe Polsk wydwign z 
upadku! I wydwignie!  doda z moc. 
 To musz natychmiast powraca do kraju. 
 Dulfus czeka u mnie. Obgadamy spraw i jutro pojedziesz. 
I wyszli, nie egnajc si z nikim. 
KONIEC CZʌCI DRUGIEJ 

170 



TOM II, CZʌ III. W WARSZAWIE 

ROZDZIA VI 

Powrci jednak dopiero nad ranem. W sieni natkn si na Kub. Chopiec tak by spity, 
e nie pomogy szturchace ni stawianie na nogi: wali si na tapczan jak koda. Rotmistrza 
ju nie zasta, natomiast znalaz w swoim wasnym ku Andzi, pic rwnie twardo; 
flachy na stole, dobrze napoczte, i rne akocie wiadczyy o jej skrztnoci. Umiechn 
si jako dziwnie i poszed si przespa do ssiedniej kamienicy, do ksidza Meiera. Zasta go 
jeszcze przy pracy. Ksidz, wielce poruszony, z gow obwinit w chust, w jakim kwiecistym 
a srodze zaplamionym szlafroku, zawzicie koncypowa jakie pismo. Cynowy dzbanek 
z czarn kaw i otwarta tabakierka stay na podordziu. Grube woskowe wiece ju pakay na 
st pokrtnymi soplami. Z drugiej izby dochodzi guchy, akuratny oskot prasy drukarskiej, 
a z jakiego kta przeraliwe chrapania. 

Ksidz, wysuchawszy relacji, przejrza swj konotatnik i zwrci si ywo: 

 O Kobylaskim wiem: to werbownik. Marcin spod Kapucynw donosi, jako par razy w 
tygodniu krci si w paacu Igelstrma. To ziko. Ma zwizki ze Szmulem, liwerantem moskiewskim, 
z Heymanem, konfidentem Buchholtza, i prowadzi konszachty z Baurem. A ten 
rudy brodacz nazywa si Szczekin; pod pozorem handlu komi wczy si po obozach i zatrudnia 
si szpiegowaniem. Mam tu w katalogu wicej takich. Co wa uczyni z tymi zdezarmowanymi? 
 Kacper Zarby mia si potem zaj nimi. On ich nie puci! 
 Duo ich przebiera si do miasta, lecz znaczne kwoty ogarniaj kordony rosyjskie na 
drogach. Powiedz wa Chomentowskiemu: trzeba obsadzi naszymi ludmi wszystkie 
karczmy na drogach, prowadzcych do Warszawy, w promieniu trzech mil, bowiem tam najczciej 
owi ich kordony kozackie lub werbownicy. 
 Zrobiono w tym wzgldzie jeszcze wicej  objania, przecigajc si sennie.  Przebiera 
si ich i pod rnymi postaciami ciga do Warszawy. Bieda tylko z kwaterunkiem. 
 Rudecki, sekretarz policji  znasz go waszmo  prowadzi regestr obywateli, biorcych 
te zabiegi na siebie. A o kwatery coraz trudniej z racji cigajcych wojsk moskiewskich. 
Mona by sprbowa i po klasztorach. 
Konopka, zwaliwszy z kanapy gr fascykuw, rozcign si z luboci. 

 Jake w Indii przyjli majsterkowie jaseka? 
 Pakali jak bobry. Wyborny to sposb poruszenia umysw. Na Faworach w Caf au Bon 
Gout, gdziemy pokazywali na ostatku, oficjerowie gwardii kazali powtarza piosenki, ale do 
koszar nie pozwolili. 
 Czekaje waszmo. wita mi innowacja: trza by najazd arystokracji moskiewskiej na 
Warszaw i bratanie si z nimi naszych wielmow wystawi w jasekach, schosta i omieszy. 
Lud sarka gono na to szumne karnawaowanie, i susznie. Musz wykoncypowa na to 
remedium... 
171 



 Dobranoc!  rzuci naraz Konopka i prawie momentalnie zachrapa. 
Ksidz Meier mozoli si jeszcze, ale e wkrtce zbrako mu kawy do popijania i wiece 
si dopaliy, poszed rwnie spa. 
Bia ju na ratuszu dziesita, gdy Konopka wrci na swoj kwater i z niemaym podziwem 
znalaz j uporzdkowan. Na widnym miejscu leay Andzi gryzmoy, w ktrych znajdoway 
si tkliwoci, ordynaryjne wymylania za jego nieczuo, obietnice powrotu na duej, 
drwiny ze witoszkw, obelgi pod adresem Barssowej, danie batw dla Kuby za jakie 
przewinienie, troska o kanarki, wiadomo, e rotmistrz bdzie oczekiwa w Arsenale i tym 
podobny bigos, wyraony straszliwymi kulfonami. 

Konopka, zbywszy si obcej skry, jak by wieczorem przyodzia, pobieg do rotmistrza. 
Gmach Arsenau wznosi si na Dugiej; bya to budowla, wielkoci zastanawiajca, pitrowa, 
zwarta, o zakratowanych oknach i murach potnej gruboci. Baszty po rogach, pocite 
strzelnicami, nadaway jej pozr srogiej fortalicji. Obiegaa j gboka fosa i strzegy harmaty, 
ustawione przed frontem; w przerwach midzy nimi widniay pryzmy ku rnego wagomiaru. 
Warty z nabit broni stay przy dziaach i snuy si pod sczerniaymi murami. Do wntrza 
prowadzia wysoka brama, osadzona w kamiennym futrowaniu, spita sztabami i nabita 
gwodziami o bach jak picie, e nielada szturm moga wytrzyma. Oficer du jour trzyma 
przed ni stra. 

Konopka, uczyniwszy znak spiskowych, natychmiast zosta wprowadzony na kwater komendanta. 
By nim pukownik Dobrski, stary, wyprbowanej cnoty onierz, sawny milczek i 
mruk, a przy srogoci prawdziwy ojciec onierstwa. Oddany ca dusz sprzysieniu, strzeg 
arsenau jak renicy, pomnaajc jego zasoby z niezmordowan arliwoci. Czujny niby 
uraw, ostrony a do podejrzliwoci, gotw by kadej chwili da zbrojn odpraw wszelkim 
zamachom, strzegc si zarwno aliantw, jak i wasnego hetmana. 

Siedzia wanie pod oknem z krtk fajk w ustach: rudy i chudy jak szczapa mnich co 
mu klarowa do ucha. 

 Siadaj  mwi wszystkim ty.  Ojciec Serafin deklaruje si z wan pomoc. 
 Wzgldem wyrabiania po klasztorach amunicji  objani, zwracajc do niego twarz piegowat 
i jasnoniebieskie oczy.  Obliczyem na spor kwot dzienn. 
 Nielada pomoc! Wic i te pasibrzuchy mogyby przynie korzy ludzkoci! Patrzy to 
na krotochwil! Aniby kto mg imaginowa! C za przyczyny skoniy ich do tak cnotliwej 
rezolucji? Czyby ich nareszcie owieci Duch wity?  podrwiwa wbrew swoim zwyczajom. 
 Wszystkiej biaej pci to suy: najkrcej sucha, mwi jak najduej  paln po 
swojemu Serafin i nie dajc skonfundowanemu przyj do responsu, cign spokojnie:  W 
klasztorze Franciszkanw, u Bernardynw, u Kapucynw, gdziem si aktualnie przytuli, i u 
Dominikanw na Freta, s braciszkowie sposobni do tej roboty i ju zmwieni. Prosz zatem 
o prochy, ow, formy do lania ku i co potrzeba. 
 Widywaem ojca u generaowej Mokronowskiej  zagadn Konopka. 
 Dobrodziejka to mojego zakonu  odpar, powracajc do swojej materii.  Jeszcze dzi 
wieczorkiem mogyby nasze bryki kwestarskie zajecha do Arsenau po te efekta. Nie zwrci 
to niczyjej uwagi. Ludzie przyjad pewni, zaprzysieni. Bdzie mona fabrykowa par tysicy 
adunkw dziennie, za gotowe mog odnosi nasi kwestarze albo i dziady proszalne. 
Miabym jeszcze co do powiedzenia  bysn zezem ku Konopce. 
Dobrski skin potakujce gow, lecz Konopka, uraony nieufnym spojrzeniem mnicha, 
wynis si odszukiwa Radzimiskiego. 

W pierwszym dziedzicu, obstawionym pitrowymi domami, byo pusto i cicho, stao tylko 
kilkanacie harmat pod pciennymi zasonami, a w stajni, po lewej rce, widniay zady 
koskie i krcio si paru gemejnw. Brama zamknita i wart obsadzona, prowadzia na drugi 
dziedziniec, gdzie stay szeregi zielonych jaszczw amunicyjnych, przodkary i oa od 

172 



harmat, i dziesitki bryk furaowych pod pciennymi budami; w oknach niskich, dugich 
oficyn migay liczne twarze. Ale dopiero trzecie podwrze, do ktrego si przechodzio furt 
dobrze zamaskowan, obszerne jak majdan, dawao prawdziwy obraz wytonej pracy. Murowane 
szopy i skady zataczay ogromne pkole. W kuniach, podobnych do piekielnych 
czeluci, buchay krwawe ogniska, sapay miechy, biy nieustannie moty i zgrzytay tokarnie 
i taczalniki. Pracowano rwnie w stolarniach; w warsztatach koodziejw, siodlarzw i patnerzw 
mrowio si od ludzi. W jednej z szop miecia si ogromna stajnia. Tam Konopka 
znalaz Radzimiskiego. Wanie doglda kucia koni artyleryjskich, na czym rozumia si 
expedite. Snad go tentowaa robota, gdy sam oglda kopyta, niejedno wasnorcznie zestrugiwa 
i bacznie ledzi za caym procederem podkuwania. 

 Ciekawy wa Arsenau?  zagadn, wydawszy jakie polecenia. 
 Owszem. Robota, widz, idzie tutaj nie na arty! 
 Pukownik Dobrski nie lubi marnowa czasu. Chodmy, w drodze porozmawiamy o naszej 
bolczce. Obieca mi to wapan. 
Poprowadzi go po skadach, salach, szopach i warsztatach, zapenionych sprztem wojennym 
i moderunkiem onierskim. Byy izby, gdzie na dbowych policach leay poukadane 
akuratnie tysice bagnetw i szabel, gdzie znowu napchano pod puap uprzy i siode, gdzie 
karabiny, powizane w pki, stay niby snopy na polu a jeden przy drugim; gdzie stosy kurt, 
bielizny i czap zawalay wszystk podog. W skadzie butw a dech zapierao od zapachu 
skr i dziegciu. Przeszli szopy, pene zapasowych k, obrczy i przernego elastwa; stancje, 
zapchane worami skaek do strzelb, zapaw, lontw i wycierw. Potem szy niskie, sklepione 
i mroczne komory, gdzie skadano paki z adunkami karabinowymi, bomby, granaty i 
wszystkiej szarfamunicji zapasy. 

Konopka, przejty ogldaniem i podziwem adu, jaki znajdowa na kadym miejscu, przepomnia 
zgoa, z czym by przyszed. 

 Nagotowalicie co niemiara!  ozwa si, wskazujc zapasy. 
 Mucha to w proporcji potrzeby wojennej, starczy dla garnizonu warszawskiego na kilka 
niedziel. 
Sprowadzi go do lochw prochowych, gboko pod ziemi schowanych, niskich i dugich. 
W elaznych koszach, przymocowanych do cian, tliy si sabe wiata. elazne, potne 
drzwi grodziy komor od komory, gdzie stay beczki z prochem, saletr i siark. W niektrych 
krgi oowiu, niby koa myskie, stoyy si a do sklepienia. W jednym z lochw, 
znacznie obszerniejszym, do ktrego przeciskao si nieco dziennego wiata, kilku ludzi wayo 
prochy, rozdzielajc je w pcienne, nawoskowane torby, na adunki dziaowe. Poruszali 
si w milczeniu, z butami obwinitymi w pilniowe szmaty. Dowodzi nimi ojciec Serafin. 
Twarze mieli skupione i oczy zwarte nateniem i rozwag. 

 Ojciec si rozumie i na tym rzemiole!  zdziwi si Konopka. 
 Nie wici garnki lepi  umiechn si zagadkowo. 
 Wystarczyaby jedna gupia iskra!  szepn mimo woli Konopka. 
 Nieche waci ozr odejmie!  zakrzycza mnich.  Wanie niedostaje nam prochw. 
Myn na Marymoncie dopiero si przerabia, by mg wzmoon dostarczy kwot. Arsena 
peny wojska, to nasza insurekcyjna ewangelia. Wprawdzie rni ludkowie plot, jako we 
Francji zbrojne posplstwo obalio tyrani. Terefere kuku, strzela baba z uku. Wrzask obali, 
co byo sprchniaym, ale harmaty dokonay rewolucji, ale jeno wojska daj odpr skuteczny 
Angielczykom i zbiesionej koalicji. Posplstwo w sam raz do warchou, grabiey i pastwienia 
si nad bezbronnymi. Exemplum odstraszajcy daj wanie paryanie  mwi gorco, wyprowadzajc 
ich na dziedziniec. 
Sygnaturka z ssiedniego kocioa zadzwonia godzin poudniow. 

 U Hurtynowej, naprzeciw Arsenau, moglibymy przetrci i pogada  zaproponowa 
Konopka, na co Serafin odpar nieco wstydliwie: 
173 



 Post mi dzisiaj wypada, wic nie przymuszajcie mnie do motii. 
Jako gdy zasiedli w gbokiej framudze okiennej i przypinali si do smakowitego obiadu, 
mnich nasyca si tylko chlebem i wod. 
Rozmawiali ywo, bowiem Serafin porusza rne materie, okazujc niepowszedni eksperiencj 
w rzeczach in statu i szerokie objcie. Konopka zwaszcza przysuchiwa si z coraz 
wikszym podziwem. 

 I jeszcze to wecie na deliberacj  zagada pod koniec  e za wiele si rozprawia o insurekcji. 
Gadaj po kafenhauzach, po bilarach, nawet i po sklepach, i to gadaj w biay dzie, 
przy zdarzonej okazji, nie baczc, i na kadym kroku wsz konfidenci Baura. Radz te 
sprzysieni u Kapostasa, u Wgrzeckiego, u Barssowej, u Mostowskiego, po urzdach, magistratach, 
koszarach i w stu przernych miejscach. Ani wolno mniema, e nie dowiedz si 
o tym ambasadorowie! Wedle mego rozumienia za wielu przypuszcza si do sekretu cywilnych, 
kobiet i frantw miejskich. Nie rokuj z tego pomylnego skutku. A te karteluszki rozlepiane 
i wciskane w byle jakie rce i pisma burzce zali nie ostrzegaj tyranw, by si mieli 
na bacznoci? 
Konopka, uraony tymi desideriami, nie porwa si jednak z responsem, jeno, upatrzywszy 
chwil, wyprowadzi na st spraw z Zubowem. 

 Taki syn sobaczy!  wybuchn w kocu.  Pomog waszmociom i co si tyczy kocioa, 
bior wszystko na siebie. Zmiknie grafowska trba. Na boto nie szykuj siekiery  powiadaj 
i prawda, wic i takiego nie grzech zay fortelem i choby kaczugiem zniewoli do 
powinnoci. 
Wrza cay, lecz kiedy rozwayli zamierzenie, wyrzek z naciskiem: 

 Generaowej nie radzibym si z tym zwierza. Nie to, e pod sekretem rozpowie, ale e 
racje wyszej polityki mog wzbroni jej udziau a nakaza przeszkadza. Trza by tu ryzykantki 
gotowej na kady azard. 
Rozeszli si. Radzimiski jednak, nie posuchawszy tej rady, poszed nazajutrz o zmierzchu 
niby to odwiedzi siostr, ale z myl wcignicia generaowej. Liberyjny zaprowadzi go 
do ustronnej bawialni, gdzie zwyczajnie zbierali si domownicy. Obszerna stancja pena bya 
pa pochylonych nad krosnami i pilnie aftujcych. Wieloramienny pajk, nisko zwisajcy, 
owietla doskonale. Generaowa, przybrana po domowemu, w rogowych okularach na nosie, 
czytaa gono jaki romans francuski. Skina gow wchodzcemu i wskazawszy miejsce, 
cigna dalej. 

Przysiad z boku, ciekawie rozgldajc si po twarzach i krosnach; twarze byy liczne, a 
na amarancie napitym na jednym z najwikszych krosien, przy ktrym pracoway dwie panny, 
wyczyta sowa; ywi i broni. Wyhaftowane byy ogromnymi biaymi literami. Co by 
za znaczyy, nie potrafi wyrozumie. Przysun si do siostry, siedzcej pod okrgym saskim 
piecem, ktra motajc jedwabie na kbuszki nazywaa mu aftujce panny. Kasztelanka 
Sobolewska braa miejsce zaraz z brzegu; Szycwna, Strzemboszwna, Duczymiska, Gutowska, 
Garczyska, Chooniewska, siedziay posobnie, tworzc jakoby wieniec niepowszednich 
piknoci. Byy midzy nimi rae w rozkwicie lat i urody i byy mdki podobne ranym 
pkom. A wszystko cry monych domw, pod okiem generaowej wiczone i zaprawiane 
w cnotach, manierach i patriotyzmie. Wymieniwszy jeszcze pozostae, dodaa cichutko 
i smutnie: 

 Wolaabym siedzie w domu, choby nawet w czeladnej. 
 Wszdzie psi boso chodz  odrzuci gniewnie.  Czeg ci tutaj niedostaje? 
 Powietrza. Czuj si jakby w karcerze. Za wysokie progi na moje nogi. Nie papl po 
francusku i mam gminne maniery! Rzucia mi w oczy kasztelanka. Wystarczyo, e bocz si 
i unikaj mnie jak parszywej owcy. 
 Egzagerujesz! Musisz przecierpie jaki czas. Gdzie ci zakwateruj? 
Generaowa, skoczywszy czytanie, odcigna go na stron do bokwki. 
174 



Byby si zwierzy ze wszystkiego, lecz na szczcie przy pierwszym potrceniu o Zubowa 
przerwaa mu impetycznie: 

 Co te waci wita w gowie! Czy to podobna, by graf, zausznik carowej i pierwszy dygnitarz, 
mg si oeni z prost szlachciank! Nie wystawiaj waszmo siebie na mieszno 
a dziewczyny na obmowy. Wielu to ju i od otarza ucieka! Czy to kady si z was eni, 
ktren luby przyobiecuje?  mwia, snad nie znajc prawdziwego stanu rzeczy.  Dziewczyn 
wr matce, a czas swoje zrobi, zapomni o kochanku. Szczerze i po namyle radz tak 
postpi. 
 Trzeba ci wiedzie  zwierzya mu na ucho  Zubow nam przyjazny i z ramienia Kolegium 
Zagranicznego paruje Igelstrmowe zamachy. Musimy go menaowa. A skary si 
wczoraj krlowi na psot, wyrzdzon mu na hecy. Marszaek kaza przeprowadzi dochodzenie 
i winnych swawoli pokara. 
Na ten tenor dugo si rozgadywaa, e wyszedszy, nie mg si poapa, zali trzyma jeszcze 
ze sprzysieniem. Jedno wiedzia niechybnie, jako w partykularnej sprawie pomocy w 
niej nie znajdzie, prdzej przeszkod. A jeszcze przed niedziel ujmowaa si za Zok, gorco 
powstajc na Zubowa! Jakby fundament usuwa mu si spod ng, e odszukawszy Konopk, 
w rozpaczliwym wietle przedstawi mu swoj sytuacj. 

 Nie frasuj si waszmo, damy sobie rad bez generaowej. Za czu dyspozycj Zubowa 
mam za pozr, pod ktrym formuje jak pod kaba. Znamy si ju na takich przyjacioach! 
Ciekawym jeno, kto przez bab wypiewuje takie kuranty! Na szczcie, potrwa to u 
niej niedugo. Nasadz Serafina i za par dni bdzie inaczej piewaa. Polec do Barssowej: 
moe nam pomocy nie odmwi. Wanie dzisiaj uoylimy z mnichem ca komedi; Andzia 
pokae w niej posta wrki, a teatrum odprawi si u Kameduw na Bielanach. Po powrocie 
rozpowiem akuratnie. Jeszcze jedno: mnich prawdziwa studnia fortelw i rozumu! 
Polecia do Barssowej, ale i ona znalaza przyczyny do odmowy. Niby si to lkaa cigania 
uwagi na siebie, gdy jak ostrzega Barani Kouszek, koo jej domu krcili si jacy podejrzani 
ludzie. Znalazy si powody i cale drugiej natury. 

 Crki chowam w prawdziwych maksymach moralnoci. Azali wiem, jakie obyczaje 
przyniesie ta romansowa heroina?  mwia midzy innymi.  A jeli sprawa wemie obrt 
niepomylny, stanie si nazbyt rozgon i wemie j w opiek Igelstrm? Siebie zostawiam 
na stronie, ale nie mog dopuci, by azardowa swoim imieniem i bezpieczestwem. I dla 
kogo? Dla jakiej rozamorowanej parafianki. 
 Jeno dla susznej sprawy i walki z naszym zaciekym wrogiem. 
 Los przeznacza ci do wielkich celw...  podbijaa mu bbenka. 
 Wic te broni pokrzywdzonych i zwalcza tyrani moj powinnoci. 
 Bohatyrem ci widz, trybunem ludzkoci, a nie patronem miosnych komeraw!  
woaa wzniole i poruszona obaw i zazdroci, obsypaa go pocaunkami tkliwych uwielbie. 
Odda je dosy chodno, racjom si pokoni, sprawy jednak nie odstpi i wyszed 
dziwnie rozgoryczony. Bowiem bstwo wydao mu si cale powszednim stworzeniem. Myla 
o tym aonie, lecz nie tracc czasu, pobieg do znajomych domw szuka pomocy. 
Wszdzie jednak dozna odmowy. Wszdzie bowiem bra gr egoizm, obawa zadzierania z 
monymi i nieczuo. 

Wrci do domu strapiony niefortunnymi zabiegami. Na szczcie, znalazszy wiadomo 

o powrocie Zarby, nabra niemaej otuchy. W kilka minut ju by w zajedzie na Krzywym 
Kole. 
 Czekaem na waszmocia jak na zbawienie!  woa na wstpie. 
 Opniy mnie drogi fatalne i koowania. C tu si dzieje? Konopka przede wszystkim 
wyoy swoje kopoty. 
175 



 Podkomorzyna pomoe, zarczam. Zaraz rano pjd z tym do niej. Siadaje wa, zjemy 
nieco i pogadamy. Posaem po Chomentowskiego i paru towarzyszw. Tylko ich patrze. 
Zdam krtk relacj. 
Ale snad z powodu spnionej pory nikt si jednak nie pokwapi, wic przy kolacji, ktr 
kaza przynie z kuchni zajazdu, opowiedzia Konopce o stanie umysw i przygotowa w 
Podlaskiem i czci wojewdztwa lubelskiego, nie dajc mu zreszt penego obrazu. Rnili 
si bowiem w opiniach. Zarba, przyznajc mu talenta, obrotno i wpywy na posplstwo 
warszawskie, przygania jego maksymom anarchistycznym. Pozostawali mimo tego w dobrej 
komitywie i w zwizkach szczerej przyjani. Przesiedzieli na rozmowie do pna w noc, gdy 
Zarba mimo utrudzenia drog okazywa si peen mocy i szeroko rozpowiada, jak pod pozorem 
zaprosze na pogrzeb rodzica peregrynowa po dworach i plebaniach kaptujc przy tej 
okolicznoci do sprzysienia. Kacper, przytomny rozmowie, nie mia si do niej wtrca, a 
dopiero po wyjciu Konopki zagada. 

 Tum ci czeka  zamia si Zarba.  Powiem ci krtko; po Dosi posaem umylnego, 
za jak niedziel bdzie z powrotem w Garabowie. W grodzie zeznaem akt, moc ktrego 
darowuj ci wolno wraz z ca rodzin i puszczam w doywocie myn po Icku; ju si tam 
twoja matka zakwaterowaa. Kacper jak dugi rymn mu do ng i zapaka ze szczcia. 
 Daj spokj! Wolny, bd mi tylko, jak dotd, przyjacielem  ucaowa go po bratersku. 
 Siadaj przy mnie i suchaj. Gromad nakazaem zapisa na prawo czynszowe. Boczy si o 
to na mnie stryj Onufry, gniewa Marynia, oburzaj ssiedzi, ale pochwala moja narzeczona... 
 To pan porucznik po zrkowinach? 
 Z Cek Kobierzyck. Chyba j dobrze pamitasz? 
 Jeszcze by! Maom si to z ni tapla po botach za wydrami! Godna panna, w sam raz 
dla onierza ona. A lub? 
 Do spokojniejszych czasw odoony. 
I opowiedziawszy bez obsonek, jak si wszystko odbyo, poszed spa. 
Nazajutrz, ledwie witao, przyszed do niego Kacper z jakim listem. 
 Pani kasztelanowa znowu dowiaduje si, czy pan porucznik przyjecha. 
 Powiedz, e bd u niej wieczorem!  zawoa gniewnie i rad nierad musia wstawa. 
Biay dzie zaglda w okna. Wali gsty, pierzasty nieg, byo zimno i mokro. Wic nacieszywszy 
si w stajni komi i opowiadaniami Maciusia, kaza si zawie do podkomorzyny. 
Przyja go w ku; zasta j rozbolaa, pachnc wdkami francuskimi, a srodze jczc 
na bl gowy i ucisk pod piersiami. Okna byy szczelnie zasonite, tylko czerwonawe wiato, 
zamknite w urnie alabastrowej, dawao nieco widzie. Siedzia przy niej generalny plenipotent 
jej dbr w kordonie cesarskim, Siedlecki, przybyy wanie z Krakowa. Zarba zna 
go wielkich cnt mem, gorcym patriot i Januszewicza, sekretarza Akademii, praw rk 
w sprzysieniu krakowskim. Nie brako wic materii do rozmowy, ku niezadowoleniu podkomorzyny, 
pragncej pozosta sam na sam z porucznikiem, ale stary, nie zwaajc na to, rad 
uzupenia opowiadanie przernymi szczegami. 

 Kaczanowski kaza si przypomnie pamici pana porucznika  wtrci. 
 Znaczy nie wstpi jeszcze do klasztoru z tsknoci za Warszaw! 
Tymczasem cale skutecznie wysusza krakowskie antay. Szczery to onierz. Cay tydzie 
siedzi w Rzeplinie i wiczy swoich wolonterw, ale od soboty do poniedziaku sumiennie 
zabawia si w Krakowie. A co dziwniejsza, stowarzyszy si z ykoszynem i w jego kompanii 
najczciej pije. 

 Wemie go w swoje obroty i wysupa z sekretw. Duo ma laski ludzi? 
 Przeszo dwa tysice; co mg, wzi z dbr swoich, a reszt od ssiadw. Szlachta skary 
si, e im chopw wykrada. Kaczanowski egzercyruje parobw nie tylko w robieniu kos, 
lecz i w strzelbie, i akuratnych obrotach. 
176 



 Dwa tysice chopa  znaczna kwota. Na Podlasiu i w Lubelskiem co arliwsi rwnie 
zbieraj wolonterw i wicz. By waszmo u Kapostasa? 
 Pjd dopiero wieczorem. Pdziem z Krakowa jednym tchem. 
 To ide wa zaraz wypoczywa  skorzystaa podkomorzyna.  Susznie naley ci si 
wytchnienie.  Poegnaa go z nieukrywan ulg. 
Zarba, korzystajc ze sposobnoci, wyoy swoj suplik. Zgodzia si najchtniej, wydajc 
polecenie, by natychmiast przygotowano stancj dla panny. Deklarowaa pomaga w 
kadej okolicznoci. Nie obyo si przy tym bez wzdycha, strzelistych swek, miosnych 
przymwek, a nawet aosnych skarg na swoje sieroctwo i samotno. Nazbyt rozumia si na 
tej mowie, suchajc jej jak zwyczajnie z zakopotan obojtnoci. 

Na szczcie nagy oskot tarabanw przerwa kopotliwa sytuacj. Porucznik rzuci si do 
okien. 

 Kijowskie grenadiery!  wykrzykn z udanym zdziwieniem i przyobiecawszy najrychlejszy 
powrt wyrwa si spod czuej opieki. W sieniach czeka na niego Staszek i szepnwszy 
mu co na ucho, pojecha z nim do koszar gwardii, na Fawory. Przy wymijaniu wojsk 
rypicych rodkiem ulicy Staszek wiszcy na desce za saniami poucza cicho: 
 Prosz pana porucznika, te gawrony cign jak na pluch. Ju od niedzieli ciga to taaajstwo. 
ydkowie piszcz niby zardzewiae zawiasy, bo ich goni z chaup ze wszystkimi 
bebechami, e po komrkach gniedzi si musz. Burzy to wielce obywatelw i do wybrykw 
przyprowadza. Ja wiem najlepiej, co w trawie piszczy. Ju dzisiejsza noc bya wielce 
swarliwa i tumulty wybuchny na Lesznie; na Grzybowie pobito patrol kozacki, za na Rybakach 
dwch grenadierw, e cigali na swoj kwater jedn warsztatniczk, spawiono w 
przerblu!. Popynli do Gdaska na zot gorzak. Kiedy zaczniemy wymiata tych gnojkw? 
 zaszepta poufale. 
 Poczekaj jeszcze z jaki miesic. 
 Napuszcz fetorw, e i przez rok nie wywieje. Psia twarz, setne chopy!  admirowa 
maszerujcych.  Szczcie, e i takich kule si imaj  pocieszy si, zajmujc uwag porucznika 
nowym wierszykiem do jaseek, jaki uoy ksidz Meier na nut Anio pasterzom 
mwi.  Fajeru yczkom nie aujemy, tote wybuchaj jak prochy. Musi pan porucznik zobaczy. 
 Byy skargi, e w miejscach, gdzie pokazujecie jaseka, gin rne statki... 
 ebym spuch jak karmelicka bania, jeli to prawda! To te muliki od Dominikanw ze 
swoj dziadowsk szopk chodz, chapaj, co im w garcie wpadnie, a na nas spada dyshonor. 
Psie ich mularskie macie!  pieni si ze zoci.  Ja wiem, to u Poltza na Podwalu poginy 
miedziane statki. Kacper chodzi z nami, to moe zawiadczy. Musz ja im pyski przenicowa... 
Nie ozwa si Zarba, rozwaajc jego poprzednie sowa o tumultach. Bowiem to, co by 
rzek Staszek o wzburzeniu powszechnoci, prawda bya. Jake, to ju dzie po dniu cigay 
wojska alianckie do Warszawy i dzie po dniu nowe nastaway gwaty i swawole. Nie do 
byo ndzy, droyzny i wszelkiego gatunku wiolencji nad spokojnym mieszkacem; nie do 
Igelstrma, wiszcego cigle nad gowami, niby chmura gradowa; nie do kompanii arystokratw 
petersburskich, odprawujcych jakby na urgowisko powszechnej biedzie swoje karnawaowe 
psie wesela  jeszcze te wojska cignce od wszystkich rogatek pomnaay po stokro 
trwogi, niepokoje i ndze. 

Patrzano na nie z nienawici i lkiem, gdy w trop za nimi, z okolic, ktrymi maszerowali, 
nadpyway kupy zrabowanego chopstwa i tysice skarg na gwaty, upiestwa i podpalania. 
Przyjmowano ich te gronym pomrukiem, a tu i owdzie gradem kamieni i zorzecze. Nie 
powstrzymao to jednak potoku onierstwa, ktry rozmigotan szczeci bagnetw okryty 
pyn nieustannie, zapeniajc gbokie ulice wrzaskiem piewa, bijcych bbnw, graniem 
piszczaek, rzegotem brzkade i guchym turkotem toczcych si harmat i taborw. Przeto, 

177 



pomimo dni przykrych, zanieonych a zmiennych i zgoa marcow aur pokazujcych, ruch 
na miecie panowa znaczny; szczeglniej Krakowskie roio si od rana do pnej godziny 
kordonami gapiw, prniakw i ultajstwa. Nawet okna kamienic ubryzowane byy twarzami 
ciekawych, bowiem ulica dawaa obraz jakby nieustannego teatrum: krl jecha do azienek, 
to Igelstrm pdzi w eskorcie, a boto bryzgao na domy, to prymas w poszstnej karocy, to 
dygnitarze, to wojska szy na zmian wart przy tryumfalnym oskocie tarabanw i graniu fletw, 
to przelatyway zbrojne i szumne kawalkady uywajcych szlichtady, to wreszcie gapiono 
si na alianckie szeregi, wkraczajce tak butnie, rozgonie i zwycisko, e nawet najspokojniejsi 
zaciskali picie. Z tej przyczyny wzburzenie roso z dnia na dzie, zataczajc coraz 
szersze krgi. 

Jakby na dobitk, od kilku dni pomnoone patrole dragonw i kozakw przecigay ulicami, 
a obsadziwszy rogatki miejskie, wszystkich przejedajcych egzaminoway drobiazgowo, 
nierzadko rozdziewajc nawet do koszuli. Podniosy si protestacje i skargi do marszaka 
i krla. Nic to nie pomogo. Tak nakaza Igelstrm dla sobie wiadomych powodw i musiano 
si poddawa srogim rygorom i odackiej samowoli. Nic wic dziwnego, e nie byo kafenhauzu, 
handlw czy szynkowni, gdzieby nie rozprawiano o takim niesychanym uciemieniu 
wolnego narodu. Mnogie karteluszki, nowoujce do oporu, ukazay si na murach; rne 
pisma burzce kryy z rk do rk i odczytywano je gono w miejscach publicznych, nie 
baczc ju na szpiegunw. Staszkowe jaseka przyczyniay si te niemao do wrzenia. Spiskowi, 
rozwijajc gorczkow dziaalno jtrzenia, kaptowali sobie coraz wiksz kwot 
adherentw. Wielu ju bowiem stronnikw krlewskich i socjuszw targowickich przejrzao, 
jako nie pozostaje nic nad niewol lub orne powstanie. Rozpacz ogarniaa cnotliwych, e do 
takich terminw przywiedziono Rzeczpospolit. Przeto szukano sprawcw tych nieszcz, 
by na nich wywrze zo i nienawi. Znajdowano ich lacno w Radzie Nieustajcej i midzy 
dygnitarzami formacji grodziesko-targowickiej przede wszystkim. Przeciwko nim rosa nieubagana 
zawzito, zwaszcza i Barani Kouszek pod Bram Krakowsk instygowa zaciekle, 
wystawujc w krtkich, jadowitych wierszykach ich szpetne uczynki i zdrady, a ich konterfektom 
obcinajc gowy na malekiej gilotynie. Kar aplauzowano powszechnie, a wierszyki 
krce w tysicznych odpisach wciskay si nawet do rk krlewskich. 

Nie przeszkodziy temu gniewy dotknitych ni zdwojone strae, ni nawet obwieszczenia 
marszakowskie, groce cikimi karami burzycielom spokoju. Bowiem jakby w responsie 
posypay si nowe pisma, jeno zjadliwsze i ju bez ogrdek zapowiadajce postronki parricidom. 
Spiskowi nie aowali trudw, a majc po swojej stronie kwestarzw z kilku zakonw, 
potrafili dociera wszdzie ze swoj propagand. 

Zwaszcza Serafin pracowa z niesabnc arliwoci, przebierajc si w habity rnych 
konwentw dla zmylenia szpiegunw. Pod pozorem kwesty wczy si od wczesnego rana 
do pnej nocy po zajazdach, handlach, warsztatach i szynkowniach, wszdzie ognistym sowem, 
to przypowieci lub rubaszn facecj budzi sumienia i wystawujc groz pooenia 
ojczyzny nawoywa do ora. Z jego te przyczyny po wielu kocioach nawet konfesjonay 
suyy za trybuny agitacyjne. Pomaga niemao i ksidz Jelski kazaniami obywatelskimi, 
goszonymi przy kadej sposobnoci. 

Prawdziw jednak dusz porusze wrd posplstwa stawa si Kiliski. Oddany sprzysieniu 
ca dusz, bystry, gadki, obrotny i wymowny, jak szczupak nurkowa po niezgbionym 
dnie miasta. Znaczy jego gos i na magistracie midzy sawetnymi rajcami, liczono si z 
nim i po innych cechach, a ju zgoa by wyroczni dla rzesz rzemielniczych. Majster za gono 
prawi swoje desideria, nazbyt szumnie wygraa, zbyt si wystawia na oczy, ale spiskow 
czelad pomnaa, ducha budzi i gorliwie zajmowa si kwaterunkiem zdezarmowanych 
gemejnw. Szli mu we wszystkim na rk Sierakowski i Morawski, starsi cechw rzenikw i 
kowali. 

178 



Byo wicej oddanych wydwignieniu ojczyzny. Katalog takich ludzi stawa si coraz 
duszy, e go nie sposb powtrzy. Byy w nim imiona od staromiejskich krupnych bab 
poczynajc, a do najwietniejszych w Rzeczypospolitej. Niby tcza rozgorzaych mioci 
serc, rozpinajca si nad powszechnym zwtpieniem, lepot i sobkostwem. A najwicej byo 
w niej imion nieznanych i nigdy nieujawnionych rycerzw, ktrych ofiar ycia i krwi miao 
si murowa fundamentum przyszej szczliwoci narodu. 

Wanie o takich rozmyla Zarba, asystujc wraz z Chomentowskim przysidze, jak 
skadali gwardiacy wstpujcy do spisku. Byo stu kilkudziesiciu gemejnw i oficjerw, zebranych 
w kaplicy koszarowej. Ojciec Serafin w komy i stu, z krzyem w rku, sta na 
stopniach otarza przed pulpitem, dwigajcym roztwart ksig Ewangelii. Dwie te gromnice 
posieway bladym wiatem. Czyta gono rot tward i uroczyst, onierze za, kadc 
donie na ksidze, powtarzali z wolna, caujc potem krzy i bijc si w piersi. Kaplica tona 
w ciemnociach, e tylko najbliej stojcych twarze rysoway si wyraziciej, reszta mrowia 
si w cieniach. Gowy wynosiy si mode, pikne, rozognione, oczy wniebowzite i gosy 
spiem dzwonice. Chwila bya pena majestatu i witoci. Niezomn moc tchny wyrazy 
i wiar omotay serca. Sprone onierskie postacie, kornie pochylone w przysidze, daway 
obraz przystpujcych do Sakramentu Komunii. Szczcie aski, szczodrobliwie rozlewanej, 
krasio modziecze jagody. Brami si naraz poczuli w imi ojczyzny i ludzkoci. Matce 
przysigali wierno dozgonn. Nieli jej w ofierze, co mieli jedynego: ywoty swoje i wiar. 
Jako rycerze wszystkiej ucinionej ludzkoci, brali wite pomazania na mczestwa, rany, 
tuaczki i niedole. Nie ulkli si przeznaczenia. 

Po skoczonej ceremonii, e mrok si ju sta gsty, Zarba, przypomniawszy sobie nalegania 
kasztelanowej, rozkaza Maciusiowi jecha na Miodow. I trafi wanie, gdy sprzed 
paacu wyruszaa tumna i haaliwa kawalkada sa, otoczona eskort kozack z zapalonymi 
pochodniami. Kapela konnych trombonistw sadzia na przedzie, grzmic wrzaskliw fanfar. 
Konie w siatkach, piropuszach i brzkadach, przynaglane batami, ruszay z kopyta. Sa 
byo kilkanacie; zaraz w pierwszych dojrza Iz z Zubowem, czego wesoo rozemianych, 
za nimi ksicia Gagaryna z pani Zausk; potem za coraz prdzej migay przed nim twarze 
znajome i nieznane. Dojrza jeszcze Woyn z ksin Apraksinow i Tereni z von Blumem. 
Caa bawica si socjeta polsko-rosyjska. Przelecieli jak wicher, ale dugo byo jeszcze sycha 
granie trb, ttenty i rzegoty janczarw. 

 Dokd im tak pilno?  spyta w sieniach starego famulusa szambelana. 
 Modszy Igelstrm daje bal na Woli u Szulca. Baluj sobie co dnia  zaszepta nienawistnie. 
 Pan szambelan chory ze zgryzoty... A jakie to ekspensa! 
Nie sucha wicej i poszed do kasztelanowej. Siedziaa w swojej komnacie z dominikaninem, 
ktry jej by czyta ywot witej Teresy. Przyja go radonie; i ucaowawszy jak syna 
ja do obcesowo wypytywa o nowiny z domu. Rozpowiada powcigliwie, gdy na 
pierwsze sowa o mierci ojca rzewliwie zapakaa. Mnich si gdzie zapodzia, on za, nie 
wiedzc, co pocz z sob, powsta jakby rwnie do wyjcia. 

 Nie opuszczaj mnie  prosia bagalnie.  Miecznik by u mnie w noc mierci. Widziaam 
go jak teraz ciebie... nie uwierzyam jednak... Wszystko wic skoczone, ostatnia ni zerwana! 
Skoczone, skoczone! I tym umieram, e umrze nie mog  zatkaa rozpaczliwie i, amic 
rce, pogrya si w pospne milczenie. Dopiero gdy zegar j wydzwania jak godzin, 
podniosa si i przemwia zwykym gosem: 
 Zarczye si? 
Wzdrygn si, niepomiernie zdziwiony pytaniem. 
 Kapostas postawi dla ciebie astrologiczny horoskop: wypada ci aoba i wesele. Nie 
obawiaj si losw. Przezwyciysz i doyjesz pnego wieku. Czekaj ci srogie ewenty, 
przeciwnoci, tuaczki, boje niestrudzone, ale doczekasz si dnia zmartwychwstania. 
Nie mia przerywa, wpatrzony w jej twarz, rozwidnion ekstaz. 

179 



 Wiesz  szepna trwoliwie  gwiazdy s nieprzychylne powstaniu! Wyrocznia nakazuje 
odoy wybuch, a skupia dusze i wyplenia egoizmy!... Ale przeznaczenie musi si 
wypeni. d nasza pynie morzem krwi... Nieszczsny nard!  profetowaa grobowo z 
twarz przemienion na mask przeraenia.  Cae plemi ludzkie w mocy szatana! Na darmo 
ofiara krzya, na darmo krew mczennikw i bohatyrw, na darmo wszystkie zy i cierpienia 
 nie ma odkupienia z czowieczej zmazy! Przeklte nasienie czowiecze! Spytaj Kapostasa! 
Wyczyta z gwiazd i mwi mu prawd umare. Byam wczoraj u niego. Kiedy mwi, zdawa 
si by Mojeszem, zstpujcym z gry Synajskiej! Byskawicami jey si wos, jego sowa 
byy gromem. Pan przybra na si szat jego ciaa. Padam w proch przed groz widzenia. 
Straszne! Straszne! Kiedy rozedr si ciemnoci ywota, czowiek spostrzega przepaci wiekuistych 
lkw. 
Wtrci jakie swko, by j przywrci widomemu wiatu i zdziwi si niepomiernie, gdy 
przesza natychmiast do zwykego sposobu mwienia. 

 Te sprawy mnie nazbyt poruszaj, dzikuj ci za troskliwo. Zosta u mnie na wieczerzy, 
przyjdzie kilku moich przyjaci zmarych. 
Zatarga nim nagle strach lodowaty, lecz mimo chci ucieczki przykua go do miejsca ciekawo. 
Ona za najspokojniejszym gosem opowiadaa wane nowiny, krelc je w sposb 
dowcipny i bystry, ani ladu nie pokazujc egzageracji. Sucha coraz baczniej, gdy przesza 
na stosunki panujce na Zamku, wystawiajc osamotnienie krla, walki pani Grabowskiej z 
jego siostrami i wpywem Luhlli, dajc w kocu wiadomo o przybyciu do Warszawy ksinej 
Izabeli Czartoryskiej. 

 Musiae j spotka na spiskowych kapituach. 
 Ksin Izabel! Zali to moliwe, eby naleaa do sprzysienia? 
 Kapostas mnie upewnia. Przywioza mu wielkie kwoty zota i klejnotw. Aktualnie zajta 
formowaniem tajnego zwizku patriotek. 
 Spotykaem kiedy u Dziarkowskiego jak mask podejrzan. By moe, e to bya 
ksina. Wielce fortunne to dla nas awizy! 
 Teraz powiem przykre. W przeszy pitek kto pewny szepn mi u prymasa, by wam 
zwrci uwag na Klotza: ma zwizki z Buchholtzem! Wprawdzie sam mi si wyznawa, jako 
si tam krci z polecenia kasztelana w interesie spawu do Gdaska. Pazem wykrtnym go 
widz... On ma na twarzy wypisan zdrad i podo. Czuj jego dyspozycj duszy. 
 Znalazem go w regestrze nowo zaprzysionych towarzyszw z ofiar stu dukatw. Zastanowia 
mnie kwota, lecz nie podejrzewaem. 
 To Judasz, upewniam  i porywczo zdeterminowaa:  A uczyni to z namowy jeszcze 
wikszego otra. Kasztelana to nikczemne kabay... 
Nienawici buchny jej sowa i oczy rozgorzae. 
Zaprotestowa raczej z przekory, zna bowiem cnoty i opinie drogiego wuja. 

 Powiem ci wicej: on czerpie z pruskiej kasy  twierdzia namitnie.  On gotw do motii 
z Belzebubem, byleby mia zapewnione obfite prowenty. A jeli ci nazw i wicej takich 
samych jurgieltnikw zaprzedajcych ojczyzn?  gorczkowaa si niezmiernie.  Mam wiadomoci 
pewne. Pocignij za jzyk szambelana, moe ci obszerniej wszystko wyoy Obrotny 
to czowiek mimo przeciwnych pozorw; gorcy patriota. 
Zdziwi si, gdy uwaa go sybaryt, niedog i czowiekiem lepo oddanym aliantom, a 
przy tym miesznym i niegodnym powaania. Wyraa wic swoje wtpliwoci, ktre mu 
przerwaa z niecierpliwoci: 

 Wyzna si, jako ze szczerej abominacji ledzi od pewnego czasu machinacje targowiczan. 
Sposobnoci mu nie brakuje. 
 Prowadzi go ch zemsty. Ma dosy przyczyn. 
Oznajmiono podanie wieczerzy. 
180 



 Czy s wszyscy?  rzucia, rozgldajc si niespokojnie. Stary kamerdyner miasto odpowiedzi 
otworzy przed ni drzwi. 
Jadalnia bya niewielka, zastawiona sprztem gdaskim, obcignita kanw aftowan i 
prawie ciemna, bowiem na duym, okrgym stole palia si tylko urna, cudnie rznita w alabastrze; 
fiokowopurpurowe brzaski posieway na zastaw sreber, krysztaw i farfurw jak 
widmow, niepokojc powiat. Na nienym obrusie widniao sze nakry, a za krzesami 

o wysokich oparciach staa nieruchomo liberia gotowa na kade skinienie. Kasztelanowa, 
jakby sobie co przypominajc, zrywaa si z miejsca i uczyniwszy kilka bdnych krokw, 
przystawaa, bezradnie rozgldajc si po stronach; to zwarta w sobie, pochylona, z napitymi 
brwiami zdaa si nasuchiwa jakich gosw dalekich. 
Papuga w zoconej klatce pod oknem wybuchna chrapliwym miechem. Wzdrygnli si 
wszyscy, kto si przeegna i pad rozkazujcy gos: 

 Prosi! Prosi! 
Marszaek domu otworzy drzwi wielkiej sali. Otwartymi na rozcie zoconymi podwojami 
buchno zimno wilgotne i jakby przejte pleni grobw. Podesza z rk wycignit i 
umiechem naprzeciw niewidzialnych goci, snad razem wchodzcych, gdy zwracaa si z 
powitaniami na strony, przemawiajc do kadego niemym poruszeniem warg i szerokim gestem 
ukazujc miejsca przy stole. 

Zarba nie mia jeszcze wierzy wasnym oczom. Suba miaa skamieniae twarze i w 
oczach przytajony lk, za kasztelanowa zwykym gosem rozkazaa podawa wieczerz. Powieki 
jej drgay jak skrzyda motyle i do ust przywar jaki przymiech niewysowionej zagadkowoci. 


Marszaek jak zwykle nakada, suba roznosia wszystkim po kolei. Rozpocza si ta 
obkana uczta. Milczenie zapado guche, nabrzmiae trwog, sysze si jeno daway gwatowne 
omotania serc. Strach zjea wosy i przejmowa lodem, bowiem w tych skpych blaskach 
wiate wszystko przybierao ksztaty chorobliwego majaczenia. Zarb chwyci serdeczny 
dygot, nie mg przeyka; niewytumaczona trwoga nim owadna, chwilami by 
pewien, i na pustych krzesach dostrzega jakie cienie, e trupi oddech go owiewa; przejty 
zgroz, nie mia si poruszy z miejsca i spoglda na boki. Naraz zatrzs si jak osina; 
rozleg si jaki okropny, nieznajomy gos. To kasztelanowa przemwia do swoich goci, 
zwracaa si nawet i do niego; nie poj treci, bo ten niesamowity dwik jej gosu odj mu 
wadz rozumienia: brzmia, jakby dobyty z gbin ziemi, z niezmiernych dalekoci. Tak mogyby 
przemawia umare. 

Przemgszy si, podnis wreszcie na ni oczy i jakby skamienia w zdumieniu: paaa 
krwawymi rumiecami, staa w ogniach, spojrzenia miay blaski gwiazd, lniy wargi, pokazaa 
si by jakby uskrzydlon, krucze jej wosy skrzyy si diamentowymi wiatami, przemienion 
si pokazaa, prawie niepodobn do siebie. Gray w niej jakie moce ogromne i w 
ksztat nowy przekuway. Nie z tego wiata mieszkank zjawia si jego zdumionym oczom. 
Wzi to zrazu za przywidzenie wasnej imaginacji. Ale nie, siedziaa przed nim, sysza jej 
mow, wiedzia, gdzie si znajduje. I niemaym wysikiem opanowawszy wzburzone myli, 
zacz pojmowa jej sowa prdkie, czsto pozornie bezadne i jeno chorym bekotem si wydajce. 
Z tytuw, jakimi obdarzaa w rozmowie swoich goci, doszed, e z prawej miaa 
ksicia wojewod wileskiego, Radziwia, za z lewej strony bra miejsce kasztelan bydgoski, 
Kocielski; obok za siebie nieboszczyka ojca mia respektowa i nieboszczyka hetmana 
Branickiego. To go przywiodo do znacznego uspokojenia i dao siy zapanowania nad sob. 
Dyskursa, jakie wioda z nieboszczykami, tyczyy spraw i ludzi dawno pomarych. Prowadzia 
je biegle, zadajc akuratne pytania, nasuchiwaa z uwag i nie szczdzia obszernych 
responsw. 

Papuga, zakrzyczawszy gwatownie, znowu wybuchna miechem. 

 Diabe w niej krzyczy!  zaszepta sucy sinymi z trwogi wargami. 
181 



 Popro dominikanina  rzuci pod wpywem jakiej myli.. 
 Nie wolno mu teraz przeszkadza! 
Na tak odpowied podnis si i nie spuszczajc z niej oczu, cofa si z wolna ku 
drzwiom. Nie zauwaya, nie widziaa ju nic, zatopiona w rozmowie z marami: czynia podobiestwo 
lunatyczki, balansujcej nad przepaciami. 

Zarba, wydostawszy si do jej komnaty, posa po mnicha. 
Stan przed nim w pokornej postawie, widrujc palcymi, czarnymi oczyma, a wysuchawszy 
gorcych prb o ratowanie kasztelanowej wyrzek krtko: 

 Przyjdzie i na to pora. 
 Ja nie wiem, co poczyna, a obawiam si najgorszych skutkw... 
Mnich skoni gow i odszed bez sowa. 
W tym czasie kasztelanowa przesza wraz z gomi do wielkiej sali. Siedziaa objta pkolem 
pustych krzese, kontynuujc dyskursa, jeno ju mniej oywiona i jakby wyzbyta z si. 
Kilka wiec zapalonych rozkrao wietlisty tuman w mrokach obszernej sali, w ktrych 
ledwie majaczyy postacie freskw, e jej poblada, wychuda twarz widziaa si jakby jedn z 
tych malowanych na cianach; gos si jej zaamywa, chwilami poruszaa niemymi wargami, 
to musia si w niej rwa jaki wtek, gdy spozieraa dokoa, jakby szukajc czego w ciemnociach 
we wasnej imaginacji. 

Po jakim czasie ukaza si na progu mnich i wtapiajc w ni przenikliwie, fosforycznie 
wiecce oczy zblia si cicho niby cie. Jego biao-czarny habit i twarz kredowa wystpoway 
z wolna z ciemnoci, urastajc do pozoru widziada. Musiaa odczu jego zblianie, 
gdy poruszya si gorczkowo i rzucajc lkliwie oczyma na rne strony, podnosia si z 
miejsca niechtnie, jakby przymuszana. 

Uczyniwszy znak krzya, wycign ku niej rce ruchem jakiego nakazu. Zatrzsa si jak 
li, twarz si jej skurczya, dajc obraz dzikiego przeraenia, e spotkawszy si wreszcie z 
jego spojrzeniem, krzykna przeraliwie i zacza ucieka. 

Zarba, nie czekajc ju koca, wybieg jakby cigany przez furi. Dosy mia tego widowiska. 
Ju na kwaterze, midzy cianami swej stancji, przy Kacprze picym w bokwce, nie 
mg si uspokoi i ca noc przesiedzia przy zapalonych wiecach. Rozumia to, na co patrzy, 
prawym szalestwem, lecz pomimo tego niewytumaczony lk zapad mu gboko w 
dusz, napawajc zabobonn trwog. Wszystkie gadki i bajdy o strachach, upiorach i umarych, 
zasyszane w dziecistwie od nianiek i ciotki Bisi, przychodziy mu teraz do pamici, 
nkajc poruszon wielce imaginacj. Wyczekiwa przeto dnia z upragnieniem. 

Na szczcie, jeszcze przed witem przylecia Chomentowski i podajc mu dwie drukowane 
proklamacje, zawoa roztrzsionym gosem: 

 Czytaj, nowiny pierwszej wagi! Przeczytaj gosem, lepiej wymiarkujesz. 
Pierwsza zapowiadaa termin 15 marca jako nieodwoalny dla redukcji wojsk Rzeczypospolitej. 
Podpisana bya przez krla. Zasi druga, obszerniejsza i wydana przez Igelstrma do 
wojsk polskich, obiecywaa zdezarmowanym oficjerom i gemejnom znaczne korzyci, jeli 
dobrowolnie przejd w szeregi imperatorowej. 

 Polecono je rozlepi, gdzie si tylko da, i podrzuci we wszystkich koszarach. Ja za wysaem 
ludzi do zdzierania tych pism i wyapywania. Mogyby te szumne obietnice skusi 
niejednego. 
 Pierwsz z proklamacji uwaam za najwaniejsz  ozwa si Zarba  zmusza nas bowiem 
do bezzwocznego zdeterminowania daty wybuchu. Nie bdziemy przecie wyczekiwali, 
a nam umniejsz armi do maowanej kwoty, a onierzw rozpdz lub wyapi. 
Chwaa ci, Panie, skoczyy si wreszcie odkadania. Radosna to dla mnie nowina i mam j 
za wielce fortunn dla sprawy. Kacper!  zawoa wielce rozradowany. I zjawionemu opowiedzia 
wszystko, pytajc o zdanie. Kacper, przywstydzony nieco, e musia zabiera gos 
przy Chomentowskim, paln ognicie: 
182 



 Moje zdanie, panie poruczniku? Siada na ko i rzn psubratw! 
 W sedno utrafi, tak samo rozumiem  pochwali Chomentowski.  To jest onierska 
mowa. Pora nam zaczyna. Za drzwi z moderantami!  wykrzykn namitnie.  Mamy Warszaw 
gotow, mamy Wilno i mamy Krakw. Na c nam wyczekiwa? Mniemali, e terminem 
redukcji zaskocz nas znienacka i rozbij nieprzygotowanych. Srodze si zawiedli. 
 Myl, jako na ten moment Igelstrm ciga do miasta wojska, boi si wybuchw przywiedzionych 
do rozpaczy. A nie mogem nale przyczyny. 
 Zarazem oczyszcza naszym wojskom drogi z Litwy i Krakowskiego. A z tymi, jakie si 
zbior w Warszawie, musimy da sobie rad bez ogldania si na posiki. Pryncypalna rzecz, 
by nie pozwoli si im skupi i uderzy na rozczonych. Wiktoria wtedy zapewniona. 
 Melduj pokornie  wtrci niemiao Kacper  wanie i Kiliski rychtyg taki sam projekt 
formowa wczoraj na zgromadzeniu w cechu szewieckim. Wystpim, powiada, noc, po 
cichu, niespodzianie i spadniemy na wojska, rozoone po kwaterach jak wilki. Nim zd 
krzykn: Jezus Maryja! ju ich nie bdzie. Kto noem, powiada, kto szabl, kto choby 
pazurami, byle jeno wygnie to nikczemne robactwo. Nieprzyjaciela, powiada, tpi powinnoci 
na kady skuteczny sposb. 
 e wzioby to pomylny skutek, nie neguj  podj Chomentowski.  Ale nam tego 
uczyni nie wolno  sprostowa si i w twarzy mu zagraa duma i wznioso szlachetnoci.  
Zbjecka to rzecz uderza znienacka, pod oson nocy i choby na picych. My, onierze 
witej sprawy, wydajemy wojn tyranom, stajemy w imi ojczyzny i wolnoci. Nam tylko 
przystoi wystpowa gono i otwarcie przy biciu dzwonw, warkocie bbnw i z rozwinitymi 
chorgwiami. Kiliski moe tego nie rozumie, ale ty sobie zakonotuj w pamici: honor 
nakazuje i we wrogu widzie czowieka. 
Kacper poczerwienia ze wstydu i, korzystajc z wejcia Konopki, usun si w cie. 

 Maa Rada nie moe si dzisiaj zebra  meldowa przybyy  redut bowiem odoono 
do przyszej soboty, na pierwszego marca. Chyba j zwoa gdzie indziej, ale nie radz: depc 
po pitach i mog nas wyszlakowa. 
 Masz, diable, kaftan! I to aktualnie, gdy okolicznoci przymuszaj do natychmiastowego 
zgromadzenia wszystkich  biada Chomentowski. 
 Rudecki ostrzega, e wszystkie nasze kwatery s wiadome Baurowi. Mona by zaryzykowa 
w podziemiach Dziarkowskiego, byle jeno wchodzili od Brzozowej. I obstawi wejcie 
przebranymi straami  doda. 
 A choby i na kwaterze Belzebuba. Zmiuj si wapan i wykoncypuj, co potrafisz, byle 
prdko, najpniej na jutro wieczr. Porucznik ci powie przyczyny tej naglcej potrzeby. Musz 
ju ucieka. A przychode rycho!  zwrci si do Zarby i wybieg. 
 To i spraw Radzimiskiego trzeba bdzie odoy. 
 A wszystko skadao si jak najfortunniej. Panna, zakwaterowana u podkomorzyny, wyczekuje 
niecierpliwie. Co si stao wanego? 
Zarba opowiedzia. Obaj si godzili na jedno: zaczyna powstanie jak najrychlej. Konopka 
tylko przewidywa opr moderantw. 

 Zobaczysz wa, Kapostas postawi si na gowie, a zwok znowu przeprowadzi. 
 Musimy zgromadzi si w takiej liczbie, by do tego nie dopuci. 
 Znalazyby si skuteczniejsze sposoby: ogosibym zdrajc kadego, ktry zaprotestuje 
przeciw naszej rezolucji. Dlaczego mamy im zawsze ustpowa? Bd si znowu wykrcali 
nowymi listami Kociuszki. I nie widz racji, dlaczego mamy zalee od czowieka tak oddalonego 
od kraju. 
 Naczelnik!  wyrzek z moc Zarba.  W jego rce losy swoje zoy cay nard. 
 Cale mi nie pachnie dyktatura. To przemoc nad powszechnoci  perorowa coraz zapalczywiej. 
 A zreszt wypadki przymuszaj do powzicia decyzji! Mamy czeka, a z 
Woch przyjedzie? Jeli og potrzebuje kogo widnego na czele, wybierzmy Prozora! Dopie183 



ro co zjecha do Warszawy. Czowiek godny najwyszego urzdu. Nie chcecie?  cign 
podraniony jego wykrtnym milczeniem  to wska wam najgodniejszego w narodzie: 
Kotaja! Jeniusz to niezawodny, m wspaniaych talentw, wielkiego umysu i elaznej 
rki. Ten by si nie cofn przed niczym. 

 Klecha!  odpar zbywajce, pieszyo mu si bowiem na miasto. 
 We Francji sutanna nie przeszkadza suy ojczynie i zwalcza tyranw. Wielu z ksiy 
odznacza si duchem prawdziwie liberalistycznym; mona znale pomidzy nimi najzagorzalszych 
jakobinw. A nasi: ksidz Meier, Dmochowski, Jelski, ojciec Serafin, zali nie gruj 
w subie ludzkoci? Wanie Kotaj potrafiby okiezna swawol polsk i da pomylny 
bieg wypadkom. Umysy owiecone dawno uwaaj go jedynym do podwignicia 
Rzeczypospolitej  przekonywa dugo i namitnie. Zarba, nie pragnc w tej materii dyskursw, 
sucha jeno i z niema ciekawoci dowodze, ktre wydaway Konopk arliwym 
agentem ks. podkanclerzego. Nie w smak mu jednak byo wiele z wygoszonych maksym, 
znajdowa je szkodliwymi dla Polski, lecz nie zaprotestowa, obszerniejsz rozmow odkadajc 
do sposobniejszej pory. 
Jeszcze na ulicy Konopka dowodzi koniecznoci natychmiastowego przywoania do kraju 
Kotaja i oddania mu dyktatury. 

 Zwoam Obrocw Wolnoci do ksidza Meiera. Przyjd waszmo, zdecydujemy i z 
gotow propozycj wystpimy zgodnie na Maej Radzie. 
Przyobiecawszy wszystko, czego da, popieszy do paacu Dziayskiego, Pod Sfinksami, 
gdzie pracowaa generalna kancelaria insurekcji. Paac od strony Leszna by zamknity i 
dawa pozr niezamieszkanego, natomiast w pokojach od dziedzica wrzao wytone ycie 
dniami i nocami. Tam bowiem ogniskoway si wszystkie sprzysienia w rkach Chomentowskiego, 
Mycielskiego, Zeydlitza, Zarby i kilku modych oficjerw kanonierskich. O tej 
kwaterze wiedziao tylko bardzo niewielu sprzysionych; otoczono j te tajnymi straami, a 
pilnowano niby renicy. 

Zarba przedosta si do paacu od strony Elektoralnej, przez ogrody i przejcia, znane jedynie 
wtajemniczonym i zbrojnym w haso. W pokojach parteru od dziedzica, prawie ciemnych 
od dymu z lulek, zasta ju Chomentowskiego i kilku towarzyszw zajtych prac. Dosta 
polecenia zorganizowania milicji z wolontariuszw, dostarczonych przez Kiliskiego i 
drugich, wyznaczenia dowdcw okrgowych, urzdzenia po cyrkuach podrcznych skadw 
broni, sygnaw itp. Zabra si do roboty z pasj, majc do pomocy porucznika Sierpiskiego 
z regimentu Dziayskiego, ktry zna miasto jak wasn kiesze. Cae dnie przy tej wytonej 
pracy schodziy mu jak chwile, e tylko niekiedy zaglda na swoj kwater; noce za 
musia powica naradom i spotkaniom z rnymi ludmi, wydzierajc zaledwie tyle czasu, 
by si nieco przespa i zje. Czu si ju jakby na wojnie, w obliczu nieprzyjaciela. 

I miasto ttniao takim samym burzliwym, wojennym yciem, gdy wojska rosyjskie napyway 
nieustannie a Igelstrm prawie z dnia na dzie pomnaa liczb patrolw. Stay ju 
na kadym skrzyowaniu ulic, za pewnego poranku ujrzano na placach harmaty, wycigajce 
grone gardziele, i amunicyjne jaszcze o czerwonych koach. To dawao posplstwu podniet 
do coraz groniejszej postawy. Burdy z onierzami byy na porzdku, niefolgowano nawet 
oficjerom, obrzucajc ich przy kadej sposobnoci niegiem i wyzwiskami. Nie krpowano 
si w wygaszaniu wrogich opinii. Wzburzenie wzrastao niby lawina. Cay bowiem ogrom 
upadku i ponienia Rzeczypospolitej stawa coraz wyraziciej. Nawet zalepieni targowiczanie 
zaczynali przeziera, do czego prowadz gwarancje carowej. Postpowanie Igelstrma, 
poczynajcego sobie jakby w kraju podbitym z caym odackim okruciestwem i bezwzgldnoci, 
wzbudzao powszechn nienawi. Za jego ostatnie proklamacje i ustanowienie 
jawnych kwater werbunkowych doprowadzao do rozpaczy. Ziemia si trzsa pod stopami 
i chwiao si wszystko, groc ostateczn ruin. W koach najspokojniejszych i dalekich 
od spisku nie widziano ju innego ratunku nad wojn. Mwiono o tym powszechnie, gono 

184 



rozbierajc szans powodzenia. Zaniepokojona Rada Nieustajca prbowaa zaegnywa niezadowolenie 
i tumi wszelkie objawy buntowniczych usposobie i ujawnionych przygotowa. 
Ambasador, chocia posya do Petersburga uspokajajce wieci, odgraa si publicznie, 
e nim Warszawa powstanie, wydaj na rabunek, zbombarduje i puci z dymem. W odpowiedzi 
ukazao si pismo, w ktrym bya wystawiona jego posta na szubienicy, za Barani 
Kouszek na swojej gilotynie pod Krakowsk Bram zuchwale ucina gow jego figurce, 
szpetnie przymawiajc, ku niemaej uciesze posplstwa. Wiadomym te byo spiskowym, i 
na Zamku, gdzie miano najpewniejsze wieci o tym, co si gotuje w kraju, pomawiano generaa 
Cichockiego, e w celu przycignicia krla powiadamia go o przygotowaniach do insurekcji, 
zapanowaa trwoga. Krl zacz si coraz czciej pokazywa, jedzi do azienek, 
odwiedza domy ubogich, interesowa si ndz miejsk i rad askawie dopuszcza do swojej 
osoby, kto tylko tego zapragn, nie szczdzc w dyskursach amania rk i ubolewa nad 
gwatami aliantki. Stara si skaptowa gwardi, zapraszajc oficjerw na pokoje, a gemejnom 
wypacajc z wasnej szkatuy zalege lenungi. A ju szczeglniej faworyzowa uanw 
Kniga i tatarsk chorgiew Biernackiego. Z jakim skutkiem, czas to niedaleki mia pokaza. 
Nie zasypiay rwnie sprawy i siostry krlewskie, rozpowszechniajc pod sekretem o jego 
sentymencie dla sprzysienia i oburzeniu na podstpn polityk Petersburga. Pomagali im w 
tym nawet tacy cnotliwi obywatelowie, jak genera Mokronowski i Zakrzewski, prezydent 
Warszawy czasu bywszego Sejmu Wielkiego, obaj cieszcy si zaufaniem krla i mioci w 
narodzie. Spiskowi przyjmowali te umizgi wzgardliwym milczeniem. Nie dano si bra na lep 
szczeroci. 

Sowem, groza i zamt podnosiy si z dnia na dzie. Wszyscy oczekiwali wanych wydarze, 
nikt tylko z szerokiego publicum nie umia wymiarkowa, z ktrej strony uderzy cios. 
Jedni z lkiem czekali, co gotuje Igelstrm? Drudzy podejrzewali Buchholtza o najgorsze 
zamierzenia, zwaszcza po przysuniciu si wojsk pruskich bliej Warszawy, po przejciu 
Bzury. Zasi inteligentniejsi, biorc asumpt z pogosek, rozmw, karteluszkw, hardej postawy 
posplstwa i wasnych nieczystych sumie, drczyli si obaw rebelii, wzorowanej na 
praktykach francuskich. Tylko jedna zbratana socjeta polsko-rosyjska, pod wodz Zubowa, 
jakby lepa i gucha na wszystkie pogosy wrzenia, zabawiaa si w najlepsze. Nie mieli bowiem 
dnia bez balu, teatru, promenady, podwieczorku lub tumnej, hulaszczej przejadki po 
miecie. Niestworzone rzeczy rozpowiadano o rozrzutnoci, szalestwach i ekscesach tej 
kompanii. Gardzono nimi powszechnie, a zajmowano si ich postpkami z upodobaniem. 
Obnoszona te po salonach wiadomo, jako na reducie, przypadajcej l marca, maj wystpi 
w strojach hiszpaskich i z caym dworem kapelistw, piewakw i tancerzw, zemocjonowaa 
Warszaw. Pewnie i z takowej przyczyny mnstwo osb wybierao si na t ostatni 
w zapustach zabaw. 

Jako i nie zawiedli Marvaniego przedsibiorcy. W sobot bowiem, gdy zbliaa si oznaczona 
godzina, na Krakowskiem ukaza si gsty acuch paradnych sa i pojazdw. Noc 
uczynia si cicha i rozgwiadona, wzi lekki przymrozek i sanna trzymaa si jeszcze nie 
najgorsza. Paac Radziwiowski gorza od wiate. Na ogromnym dziedzicu, ujtym w 
boczne pawilony cignce si ku Krakowskiemu, mrowio si od gawiedzi i zakrytych landar 
do najmowania, w ktrych odbyway schadzki zakochane pary, wymykajce si na jaki czas 
z reduty. Paradne wejcie, szeroko wywarte i pokazujce ogromn sie i schody okryte kobiercami, 
owietlay pochodnie zatknite w elazne wilki. Marszakowscy dragoni trzymali 
stra, bronic od naporu posplstwa, cisncego si zewszd, wysiadajcych goci, witanych, 
jak zwyczajnie, szmerem podziwu, drwinami albo i grud zmarzego niegu. Wicej jednak 
byo podziww, poniewa gocie przybywali przybrani w maski i wspaniae stroje, cignce 
oczy barwami i przepychem. A jaki potworny garbus w szkaratach i koronie, wydajcy si 
za czerwiennego krla, zyska burzliwe aplauzy. Drugi za, z ol gow i ruszajcy uszami, 
pobudza do wesoych miechw. Nie byo jednak czasu zajmowa si pojedynczymi figura


185 



mi, bowiem nadjedano coraz tumniej, a do tego trombonici, ustawieni na szczycie schodw, 
zaczli gra grzmice fanfary i tryumfalne polonezy. 

Jednym z pierwszych stawi si Zarba. By niezamaskowany i zajwszy miejsce z boku 
schodw, penetrowa wchodzcych, baczc pilnie na znaki, jakimi dawali si poznawa spiskowi. 
A zbierali si licznie, poniewa pod oson publicznej zabawy mieli si naradzi i 
zdeterminowa ostateczny termin wybuchu insurekcji. Wszyscy zjawiali si w maskach i najprzerniejszych 
przebraniach, a dla odwrcenia uwagi zbierali si w oddalonej komnacie, 
przeznaczonej dla kart i pijatyki. W jakiej chwili da mu si pozna Radzimiski. 

 No i c?  spyta go ciekawie porucznik. 
 Zosia z podkomorzyn i ojcem Serafinem ju czekaj w klasztorze bielaskim. Wszystko 
gotowe, byle nam co nie skrewio  trzs si cay.  Konie z krytymi saniami czekaj pod 
Karmelitami. 
 Zosta przy mnie: wska ci Zubowa. Powinni nadjecha lada chwila. 
 Andzia wchodzi! Nadzwyczajna! Istna krlowa!  admirowa rotmistrz. Prawdziwie, e 
wygldaa frapujco w przebraniu wrki, okryta paszczem bkitnym, zahartowanym srebrnymi 
znakami zodyaku, ktry za ni podtrzymywao dwch murzynw, w osobach Staszka i 
Kuby. Dostojny brzuchem i zielonym turbanem, i brod po pas basza, Piotrowski, wprowadza 
j na schody. A tu za nimi nadjechao cae towarzystwo Zubowa. 
Kompania skadaa si z kilkudziesiciu osb, przecudnie wystrojonych po hiszpasku. 
Mczyni byli w czarnych paszczach, trefionych w kdziory pokrtne perukach, krezach 
nienej biaoci, kapeluszach ze strusimi pirami i przy szpadach, ktre wedle panujcego 
zwyczaju pilnie przestrzeganego musieli zoy na przechowanie. Damy za daway ze siebie 
podobiestwo kwietnych stogw, tak suknie miay barwiste i sztywno nastroszone. Dekoltae 
do p ona odsaniay olniewajce biaoci powaby, tym zuchwaej wystpujce, e spod 
czarnych masek jarzyy si tylko oczy. Zarba pozna Iz po krlewskiej postawie i orzechowych 
oczach, a Zubowa po jego posuwistym ruchu ng. Wyda go Radzimiskiemu i przywdziawszy 
na stronie mask pocign wraz ze wszystkimi do gwnej sali. Sala bya obszerna 
i mimo uszczuplenia przez scen moga pomieci parset osb. Tumno ju w niej byo i 
gwarno, a wci jeszcze napywali nowi gocie. Kapela z chru przygrywaa anglezy. Zaczynano 
tacowa. Tu i owdzie ju pltay si intrygi. Rnobarwny tum masek w strojach 
wszystkich krajw i wszystkich stanw mrowi si, przepycha, wybucha miechem i wrza 
jak ukrop. W przebraniu i pod mask nikt si nie krpowa niczym, zaywano zupenej swobody. 
Panoway maniery nieco swawolne. W bocznej komnacie, gdzie sprzedawano zimne 
zakski, przekski i napoje, ju brzkano szkami. Liberia Marvaniego roznosia lody i chodniki. 
Nieprzystojne sowa leciay jak race, budzc jeno miechy i dosadniejsze odpowiedzi. 
Maska nadawaa wszystkim jedne prawa rwnoci. Uywano te jej skwapliwie a do przesytu. 


Spiskowi z wolna i nieznacznie wymykali si do zamwionej stancji. Zarba z daleka i niepostrzeenie 
czuwa nad wchodzcymi. Mia tak nadzwyczajn pami ruchw, e mg nazwa kadego 
znajomego pomimo maski i przebrania. Od razu te w grubym kapucynie rozpozna Klotzego 
i stany mu w pamici ostrzeenia kasztelanowej. Postanowi go nie dopuci. 

 W ostatniej chwili zebranie odwoane  szepn mu do ucha. 
 Jakie zebranie? Co si asindziejowi troi!  oburzy si na natrta. 
Da mu znak. Klotze odpowiedzia tym samym i rzek z przeksem: 
 Kto z waci zakpi! Chod, to si przekonasz. Przyszedem z Kapostasem. 
I odgarnwszy go z drogi, poszed, bo srodze skonfundowany Zarba. nie znalaz na razie 
fortelu, eby go zatrzyma. Ale nurtowany podejrzeniami zleci nad nim opiek jednemu z 
towarzyszw, powrci na sal i przysun si nieco bliej Andzi. Wanie rozmawiaa z Zubowem, 
proszc go o pozwolenie powrenia. Troch si ociga, lecz podniecony jej oczyma 
poda do. 

186 



Spojrzaa i cofna si jakby w przeraeniu. Wystarczyo jednak, aby wzbudzi w nim ciekawo. 
Wzi j na stron, z dala od oczw swoich kompanionw, usilnie proszc, by mu 
powiedziaa przyczyn. Daa si wreszcie uprosi i przyjrzawszy si jego doni, szepna mu 
na ucho co tak wanego, e obejrza si trwonie i sykn gorczkowo: 

 Mw dalej. To niesychane! Skd wiesz?  Trzs si, gos mia zdawiony. 
 Z twojej rki, panie! Nie mog wicej mwi... boj si... to straszna tajemnica... za 
wiele dokoa ludzi... koron na twojej gowie widz... Nie, dosy! 
 Prowad do jakiej pustej stancji, mw, obsypi ci zotem  rozkazywa. 
Pocigna go w pusty, ciemny korytarz, a stamtd w jakie niskie drzwiczki, do jakiej 
bokwki, przedzielonej zielon zason. Na stole palia si wieca, obsadzona w ludzkiej 
czaszce, i leay karty. 

Wskazaa mu krzeso i wrya z kart, plotc bajdy, e jaka wielka monarchini posadzi 
go na tronie. Mwia pswkami, tajemniczo a niestworzone rzeczy. Nie wiadomo, czy 
uwierzy proroctwu, ale sucha w najgbszym skupieniu, gdy naraz spada mu na gow gruba 
burka i czworo potnych rk porwao go drapienie, przygio do ziemi, skrpowao w 
postronki i ponioso jak barana. Wszystko odbyo si tak byskawicznie i sprawnie, e nim 
pomiarkowa, ju lea bezwadny, nie mogc si poruszy ni nawet krzykn. Chwilami traci 
przytomno. Dopiero gdy mu odsonito gow, zaczerpn powietrza, przyszed do siebie. 


 Ani sowa, bo kul w eb!  posysza, poczuwszy na skroniach zimne lufy. 
Konie zday si ponosi, sanie migay takim pdem, e przed oczyma jeno migotay jakie 
domki, potem zanieone pola i krzaki. Strach zapycha mu gardziel, nie potrafi jeszcze zebra 
myli, wszystko w nim byo chaosem zdumienia i pltanin skbionych myli. 

 Moesz si teraz pyta!  zabrzmia ten sam gos, gdy wjechali w lasy zwarte, przebielone 
doem niegami. Pas gwiadzistego nieba cign si nad gowami, przekrelony tu i 
owdzie wystajcym konarem. Zubow zazezowa ostronie na lewo: maska okrywaa jak 
twarz; po prawej byo to samo. Poruszy si i poczuwszy si sptanym poniecha pyta. 
 Jestem Antoni Radzimiski, rotmistrz Kawalerii Narodowej  posysza znowu. 
 Nie znam rzuci wyniole i prdko doda:  Porwae mnie dla wykupu? 
 Dowiesz si. Nie znasz mnie! Wanie jestem bratem panny, ktr nikczemnie ukrad z 
domu matki i zniesawiy! Przypomnisz sobie teraz?... 
Graf milcza, raony miertelnym strachem; zrozumia swoj sytuacj. 

 Pohabie mj dom i poniesiesz moj zemst. Przysigem ci mier, ale jeli spenisz 
obietnice, dane dziewczynie, yw bdziesz i swobodny. 
 Nie dawaem przyrzecze, posza za mn dobrowolnie  uksi. 
 By nie by w ptach, nauczybym ci estymy!  zawarcza rotmistrz.  Polubisz uwiedzion 
i puszcz ci na zamanie karku. 
 Oszalae!  wyrzuci w najywszym zdumieniu.  Ach, teraz mi jasno! Komplot na 
mnie do motii z t wrk. Cae sprytnie uformowany  mwi niedbale, od niechcenia, skrywajc 
wcieko, ktra nim targaa.  Jeli mnie uwolnisz, obiecuj niczego nie dochodzi. 
Podobam sobie w takich ryzykantach. Przy mojej protekcji mgby zaj wysoko. eby mnie 
porwa z balu, spord moich stray, dokonae wielkiej rzeczy  zmieni znw mow, przedstawiajc 
mu swoj wadz i zwizki, grozi i obiecywa, lecz zniecierpliwiony jego milczeniem 
powiedzia wzgardliwie: 
 Rozumiesz przecie, e na twoj propozycj zgodzi si nie mog. Ha, ha! to by bya historia! 
 To strzel ci w eb jak psu. Tak mi dopom Bogi  przysiga uroczycie. 
Zubow pomiarkowa, e z tym czowiekiem artw nie ma i obietnicami niczego nie dopnie. 
Zimno go chwycio, trzs si jak w febrze, lecz przez mzg leciay myli szukajce 

187 



ratunku. Ale ratunku nigdzie nie znajdowa. Dopiero gdy zajechali przed klasztor bielaski, 
zdeklarowa si prdko: 

 Zgadzam si. Prosz waszmo o rk jego siostry... 
 Powtrzysz to, moci grafie, w obecnoci panny i wiadkw. 
Wprowadzili go do kaplicy sabo owietlonej wiecami otarza. Czeka ju tam ojciec Serafin, 
jakich dwch jegomociw i dwie zamaskowane damy. Przecili mu pta. Zatoczy si 
na cian ze znuenia i dygota z zimna, bowiem wieli go, jak porwali, w paradnym stroju 
hiszpaskim. Kto przyodzia go w futrzan czap, kto poda tgiej gorzaki kielich, e zebrawszy 
nieco si sign do kieszeni po krcic, z ktr si nigdy nie rozstawa. Kiesze bya 
pusta, ostatnia nadzieja przepada. 

 Zdeklaruj si, moci grafie  zaproponowa rotmistrz. Jedna z masek opada i Zubow ujrza 
oblicze przedziwnej piknoci, zbielae na alabaster i przecite napitymi gronie brwiami; 
w jej rozgorzaych oczach wiecia jaka moc ponura i wynioso. Nie pozna jej ani bya 
podobna do tamtej, dawnej, ale owiadczyny wypowiedzia jednym tchem. 
 Przyjmujemy  odpar rotmistrz  lub odbdzie si natychmiast. 
 Za pozwoleniem  zaprotestowa ktry z panw.  Trzeba spisa akt i podpisa. 
Nim si to wykonao, nastpia przykra pauza. Rotmistrz targa niecierpliwie wsy, Zoka 
zapatrzona gdzie przed siebie nie syszaa szeptw podkomorzyny, a Zubow przeciera oczy, 
jakby chcc odegna zy i trapicy sen... 

Wreszcie wszystko byo gotowe. Zapalono wicej wiec, ksidz Serafin w komy stan 
przed otarzem. Pann podprowadzia podkomorzyna, za Zubowa Kacper poucza, co ma 
robi. Narzeczeni przyklkli, podajc sobie rce, i ksidz, okrciwszy je stu, zaczyna czyta 
rot przysigi, gdy naraz Zoka, targnwszy si w ty, przemwia z gwatownym uniesieniem: 


 Nie chc! Precz, pody! Nienawidz ci ponad wszystko! Wol mier nili twoj nikczemn 
osob. Nie przymuszajcie! Nie przeami wstrtu i obrzydzenia! 
Osupieli. Ani kto przypuszcza takie rozwizanie. Nie pomogy proby ni groby rotmistrza: 
panna nie daa si zniewoli i w kocu zemdlaa ze wzruszenia. Zubow, oszoomiony i 
najboleniej dotknity, nie wiedzia, co pocz. Jej wzgarda szarpaa mu wntrznoci. Straszliwie 
cierpia. Chciao mu si bi bem o mur z wciekoci. Dusiy go wszystkie furie ponienia, 
wstydu i bezsilnoci. 

 Moci grafie, sprawa pomidzy nami skoczona. Chciae speni, co by powinien, i jeste 
wolny  skoni si przed nim.  Kacper, odwie grata do miasta. 
Zok zabraa z sob podkomorzyna, wiadkowie gdzie zniknli, pozosta tylko w kaplicy 
Serafin i przybrawszy si do drogi wyrzek: 

 Nie byo w tym woli Boej, mj rotmistrzu! Spieszmy si do Warszawy, byle jeszcze 
zdy na narad. Powinno nas woa... 
20 XII 1911 

KONIEC CZʌCI TRZECIEJ 

188 



FRAGMENT DALSZEGO CIGU TOMU III 
MIER PRYMASA 

11 na 12 sierpnia 

Walka ju trwaa od szeciu dni prawie bez przerwy. Cala linia okopw od Wilanowa a 
po Marymont staa nakryta rudym obokiem dymw, grzmotw, byskawic i jkw. Fale moskiewsko-
pruskiego odactwa biy nieustannie niby taranami, setki cikich armat huczao 
zowrogim basem mierci, ognisty grad kul i bomb sypa si z przeszywajcym wistem. 
Szturm nastpowa po szturmie; co pewien czas wzdymay si na polach wrogie falangi, najeone 
bagnetami i jako lawiny, miadce wszystko po drodze, staczay si z ponurym krzykiem 
na szczupe szeregi obrocw. I wtedy wiza si straszliwy, nieubagany bj! Walczono 
do upadego, do ostatniego tchu, a z takim szalestwem mstwa i wzgard mierci, a 
wrogie zastpy uciekay podarte, stratowane i obkane strachem. Ale pomimo bohaterskiego 
oporu wojsk i ludu elazny piercie najedcw zacienia si coraz bardziej dokoa Warszawy, 
walka wzmagaa si z dnia na dzie, armaty nie ustaway ani na chwil, ulewa kul laa 
si nieustannie, a krl pruski rzuca coraz nowe puki, coraz wicej dzia grzmiao i coraz 
gwatowniejszy huragan szturmw uderza w poszczerbione a nieulke szeregi. 

Tak walczono w cigu tych szeciu dni sierpniowych pod Wilanowem, Suewem, Rakowcem, 
Szczliwicami, Wol, Wawrzyszewem i Marymontem. 

Nie byo ju ni nocy, ni dni, ni snu, ni jada, ni odpoczynku, bito si bowiem o kadej porze 
i na kadej pidzi ziemi; bito si po rowach i drogach, i polach, a wci z jednakim mstwem, 
z jednak zawzitoci i z jednakim bohaterstwem. 

A wskro organw bojowej zawieruchy, wskro grzmotw armat, grochotu karabinw i jkw 
konajcych i rannych co chwila zrywa si potny okrzyk polskich szeregw: 

 Wolno lub mier! 
I tak zapala serca, e okryci ranami, znueni, chorzy i miertelnie spracowani, z now si 
rzucali si na wrogw niby burza szalejca piorunami gnieww i zemsty. 
I widziano, jak chopi w pojedynk rzucali si na cae lasy bagnetw i jako niwiarze kosili 
niestrudzenie i nieubaganie, a gdzie bysna kosa, tam pada trup, wya trwoga i szala popoch. 


I widziano wyrostkw, prawie dzieci, walczcych w pierwszych szeregach niby rozsroone 
lwita. 

I widziano chaatowych ydw, jak przy boku Berka Joselewicza uderzali nieustraszenie 
na cae bataliony i marli mierci walecznych. 

I widziano lud, jak nieulkle sta w straszliwych ulewach kul i przy kontratakach pierwszy 
si zrywa na wrogw, pierwszy si dar na szace, wyrywa z osad armaty i walczy do ostatniego 
tchu. 

I widziano, jak generaowie i pukownicy chwytali za karabin, stawali w szeregu i niby archanioowie 
wiedli bohaterskie tumy na bagnety, do wolnoci! 
A odparto wszystkie szturmy. 

189 



Moc wrogw rozbijaa si o niezwycione zastpy obrocw. Warszawa, ktra te dnie 
niezliczonych walk ya w ustawicznej gorczce uniesie, rozpaczy i nadziei, wybuchna 
radosn pieni zwycistwa. 

Tylko ksi prymas nie dzieli tej powszechnej radoci. 11 sierpnia, ostatniego dnia 
szturmw, przed samym wieczorem powrci do swojego paacu na Senatorskiej, ale by dzisiaj 
pospny jak noc, nie pogaska nawet psw ulubionych i niecierpliwie pyta kamerdynera: 

 No i c? 
 Jeszcze nie powrci  odpar szeptem wygalonowany Francuz. 
Prymas odprawi sub niecierpliwym skinieniem rki, zamkn si w zielonym gabinecie 
od ogrodu. 
 A jeli przejli mj list?  przeszya go myl niby n.  Nie, niemoebne, niemoebne  
szepta zaywajc tabak i machinalnie zatrzyma oczy na biaej karcie Polski, rozwieszonej 
na cianie i porytej krwawymi prgami ostatniego rozbioru. Wzdrygn si na jakie wspomnienie 
i przenis wzrok na zegar stojcy na kominku, ale wskazwki posuway si tak 
strasznie wolno, e odwrci si, prbujc czyta jak ksik. Cisza panowaa dokoa, tylko 
zegar dzwoni kwadranse, a niekiedy pada daleki wystrza armaty, ale coraz cichszy i rzadszy 
lub gdzie z miasta napyway echa pieww i gwarw. 

Naraz rozleg si aobny, guchy dwik dzwonu. 
Prymas zerwa si gwatownie. 


 Dzwon na trwog! Czy Prusacy ju w miecie? 
 Nie, to u Kapucynw chowaj kapitana od artylerii, Laskowskiego, ktry zgin w pitek 
pod Wol  meldowa kamerdyner. 
 Gowa mi ju pka od tych cigych hukw  jkn bolenie. 
I pozosta znowu sam i czeka, a czas wlk si tak wolno, godziny pyny tak leniwie, e 
co par minut dzwoni na kamerdynera i pyta wci o to samo. 

 Nie, nie wrci jeszcze  odpowiada jednako Francuz. 
 A moe wrci razem z nimi!  uczepi si tej myli i nieco uspokojony uoy si w gbokim 
fotelu i zadrzema, ale sen mu rway pynce z miasta wrzaski i piewy, i turkoty wozw, 
e szepta coraz gniewniej: 
 Hugonici! Jakobini! Czer poda! 
A w jakiej chwili otworzy oczy, kamerdyner zapali kandelabry i sta przed nim jaki niespokojny. 


 Cae tumy zbieraj si pod kratami, caa ulica ich pena! 
 A niech sobie stoj!  rzuci si niecierpliwie. 
 Kiedy zdaje mi si, e co gro i krzycz nieprzyjanie... 
 Przeciwko mnie?  twarz mu rozbysa dum i wzgard. 
 Tak! A przybywa ich coraz wicej. 
 Powiedz dyurnemu, niech wemie stra i rozpdzi t hoot, a niech nie auje kijw  
rozkaza wyniole. Po chwili wrci kamerdyner i zabekota trwonie: 

 Na Hauptwachu nie ma ani jednego onierza, uciekli... Prymas zblad, ale jeszcze panujc 
nad sob rozkaza: 
 Zaoy konie, pojad do Zamku... 
Podnis si, zay tabaki i opanowawszy niemiy dygot chwilowej trwogi uspokaja psy, 
ktre zaczy skomle i rzuca si do drzwi. 
Kamerdyner znowu si ukaza, ale ju w poszarpanym odzieniu i ledwie ywy ze strachu. 

 Nie ma koni... nie ma naszych ludzi... Cay dom otoczony... przy wszystkich drzwiach 
strae... 
 Wojsko? 
 Nie, municypalni! Hugonici!  wybuchn paczem. 
190 



 Moesz odej!  powiedzia machinalnie, ale gdy zosta sam, zrozumia ca groz pooenia, 
strach dziki cisn go za gardziel i zamiota nim niby huragan! A prawie rwnoczenie 
ze wszystkich stron paacu buchny dzikie wrzaski, woania, piewy i przeklestwa! 
Paac by otoczony! Od Senatorskiej toczyy si tumy, bramy elazne wyleciay z jkiem, 
leciay wybite szyby, krwawe ognie pochodni owietlay jakie grone twarze, byszczce 
kosy i strzelby i co chwila wznosi si krzyk, od ktrego dray mury. 
 Na sznur zdrajc! Na sznur! mier prymasowi! 
A prymas oszalay strachem zarzuci jak opocz na siebie i usiowa si wymkn z 
paacu, ale wszdzie, przy kadych drzwiach i przy kadym oknie zamykay mu drog nastawione 
bagnety, piki, wymierzone strzelby, drapiene twarze i ten wcieky, nieustajcy krzyk 
tumw. 

 Na sznur! mier zdrajcy! 
Na prno si rzuca i bi o ciany niby zwierz zamknity w klatce, nie byo ju ucieczki, 
nie byo ju ratunku. Mg go ocali tylko cud jaki, ale cud si nie stawa, a on miertelnie 
zmczony, oszalay, opity zgroz i strachem zwali si w jakim kcie paacu i krwawymi 
oczami patrza przez wybite okna na tum falujcy, grony, rozwrzeszczany. 

Przed gwnymi drzwiami wkopywano w ziemi jakie nagie drzewa! Ustawiano je z wolna, 
ostronie, wrd nieustannych miechw, drwin, przypiewek. Prymas widzia, jak pierwsze 
mocowano w ziemi, wznosio si proste, biae, odarte z kory, ohydne! Widzia, jak kopali 
d pod drugie... Widzia jakich ludzi obrabiajcych toporami poprzeczne rami... Widzia, 
ale jeszcze nie chcia uwierzy. Patrzy, bo nie mg oderwa oczw, bo nie mg si ruszy z 
miejsca, nie mia ju si do niczego. 

Pnoc wydzwoniy zegary, gdy kto wszed do pokoju. Wszed jaki mnich z latarni w 
rku i poda mu list. 

 Od krla!... 
Prymas chwyci go za rk i wskaza na biae straszne drzewa. 
 Co to jest? Co to jest?  pyta zduszonym, dzikim gosem. 
 Szubienica! 
Zrozumia naraz wszystko, zerwa si na nogi, pocign mnicha za sob do zielonego gabinetu, 
otworzy przed nim szuflady pene workw zota i klejnotw. 

 Bierz wszystko, a ocal mnie! 
 To wszystko naley do narodu, a ty za chwil umrzesz. Prymas zajrza mu gboko w 
oczy. 
 Widziaem ci w dniach kwietniowych na czele hugonistw. Chodzie w stule na szyi, a 
z karabinem w rku. 
 Tak, rozgrzeszaem umierajcych i zabijaem nieprzyjaci. 
 A teraz przyszede mnie zamordowa! 
 Przyniosem list krla, bo pazia lud nie chcia przepuci. Prymas otworzy list, prcz paru 
wierszy by w nim jaki proszek zawinity w opatek. 
 Kt ma nade mn prawo sdu? 
 Ten, co ma prawo wywysza i strca. Nard. 
 Czeg chc ode mnie? Czy mao ju daem na insurekcj? 
 Chc twojej mierci! Przejto twj list do krla pruskiego. Wskazywae mu najatwiejsze 
i najsabsze punkty obrony. Zdradzie kraj! Musisz umrze. Przez lito nad tob pozwalaj 
ci umrze samemu! W licie masz trucizn! 
 Gupi, precz mi z oczw! 
Mnich cofn si w cie, a prymas poszed do frontowych komnat. Ju drugie drzewo sterczao 
przed progiem, przybijano w grze poprzeczn belk. 

 Ju czas! Lud si niecierpliwi!  szepn za nim mnich. 
 Wsyp mi trucizn do tabakierki. 
191 



Mnich speni danie. Prymas wzi tabakierk w rk i zacz z wolna chodzi po wspaniaych 
salonach. Czasem patrza w okno na tum i szubienic, czasem przystawa i rozglda 
si dokoa dugo i badawczo. 

 Ju czas! Wywal drzwi i powlek ci na sznur! Pamitaj na Ankwicza i Kossakowskiego! 
Jako szubienica bya ju gotowa, kat w czerwonym, paradnym stroju umocowa sznur u 
belki poprzecznej, a lud zacz si prze na drzwi, reszta okien wyleciaa, drzwi ju trzeszczay, 
kamienie posypay si do komnat. 

Prymas zanurzy nos w tabakierce i pocign z caej siy, potem sta przez chwil wyprostowany i run martwy jak koda! 
A rwnoczenie pky drzwi i tumy wdary si z krzykiem do paacu. 
Ale prymas ju nie y i tylko dwa wierne psy czuway przy nim i wyy dugo i aonie. 
