Quo vadis
ROZDZIA I
Petroniusz obudzi si zaledwie koo poudnia i jak zwykle, zmczony bardzo. 
Poprzedniego dnia by na uczcie u Nerona, ktra przecigna si do pna w noc. 
Od pewnego czasu zdrowie jego zaczo si psu. Sam mwi, e rankami budzi si 
jakby zdrtwiay i bez monoci zebrania myli. Ale poranna kpiel i staranne 
wygniatanie ciaa przez wprawionych do tego niewolnikw przypieszao stopniowo 
obieg jego 1eniwej krwi, rozbudzao go, cucio, wracao mu siy, tak e z 
elaeothesium, to jest z ostatniego kpielowego przedziau, wychodzi jeszcze 
jakby wskrzeszony, z oczyma byszczcymi dowcipem i wesooci, odmodzon, peen 
ycia, wykwintny, tak niedocigniony, e sam Otho nie mg si z nim porwna, i 
prawdziwy, jak go nazywano: arbiter elegantiarum.
W aniach publicznych bywa rzadko: chyba e zdarzy si jaki budzcy podziw 
retor, o ktrym mwiono w miecie; lub gdy w efebiach odbyway si wyjtkowo 
zajmujce zapasy. Zreszt mia w swej insuli wasne kpiele, ktre synny 
wsplnik Sewerusa, Celer, rozszerzy mu, przebudowa i urzdzi z tak 
nadzwyczajnym smakiem, i sam Nero przyznawa im wyszo nad cezariaskimi, 
chocia cezariaskie byy obszerniejsze i urzdzone z nierwnie wikszym 
przepychem.
Po owej wic uczcie, na ktrej znudziwszy si baznowaniem Watyniusza bra wraz 
z Neronem, Lukanem i Senecjonem udzia w diatrybie: czy kobieta ma dusz - 
wstawszy pno, zaywa, jak zwykle, kpieli. Dwaj ogromni balneatorzy zoyli 
go wanie na cyprysowej mensie, pokrytej nienym egipskim byssem - i domi, 
maczanymi w wonnej oliwie, poczli naciera jego ksztatne ciao - on za z 
zamknitymi oczyma czeka, a ciepo laconicum i ciepo ich rk przejdzie w 
niego i usunie ze znuenie.
Lecz po pewnym czasie przemwi - i otworzywszy oczy j rozpytywa o pogod, a 
nastpnie o gemmy, ktre jubiler Idomen obieca mu przysa na dzie dzisiejszy 
do obejrzenia... Pokazao si, e pogoda jest pikna, poczona z lekkim 
powiewem od Gr Albaskich, i e gemmy nie przyszy. Petroniusz znw przymkn 
oczy i wyda rozkaz, by przeniesiono go do tepidarium, gdy wtem spoza kotary 
wychyli si nomenclator oznajmiajc, e mody Markus Winicjusz, przybyy wieo 
z Azji Mniejszej, przyszed go odwiedzi.
Petroniusz kaza wpuci gocia do tepidarium, dokd i sam si przenis. 
Winicjusz by synem jego starszej siostry, ktra przed laty wysza za Marka 
Winicjusza, ma konsularnego z czasw Tyberiuszowych. Mody suy obecnie pod 
Korbulonem przeciw Partom i po ukoczonej wojnie wraca do miasta. Petroniusz 
mia dla niego pewn sabo, graniczc z przywizaniem, albowiem Markus by 
piknym i atletycznym modziecem, a zarazem umia zachowywa pewn estetyczn 
miar w zepsuciu, co Petroniusz ceni nad wszystko.
Pozdrowienie Petroniuszowi! - rzek mody czowiek wchodzc sprystym krokiem 
do tepidarium - niech wszyscy bogowie darz ci pomylnoci, a zwaszcza 
Asklepios i Kipryda, albowiem pod ich podwjn opiek nic zego spotka ci nie 
moe.
- Witaj w Rzymie i niech ci odpoczynek bdzie sodki po wojnie - odrzek 
Petroniusz wycigajc rk spomidzy fad mikkiej karbassowej tkaniny, w ktr 
by obwinity. - Co sycha w Armenii i czy bawic w Azji nie zawadzie o 
Bityni?
Petroniusz by niegdy rzdc Bitynii i co wiksza, rzdzi ni sprycie i 
sprawiedliwie. Stanowio to dziwn sprzeczno z charakterem czowieka synnego 
ze swej zniewieciaoci i zamiowania do rozkoszy - dlatego lubi wspomina te 
czasy, albowiem stanowiy one dowd, czym by by mg i umia, gdyby mu si 
podobao.
- Zdarzyo mi si by w Heraklei - odrzek Winicjusz. - Wysa mnie tam Korbulo 
z rozkazem cignicia posikw.
- Ach, Heraklea! Znaem tam jedn dziewczyn z Kolchidy, za ktr oddabym 
wszystkie tutejsze rozwdki, nie wyczajc Poppei. Ale to dawne dzieje. Mw 
raczej, co sycha od ciany partyjskiej. Nudz mnie wprawdzie te wszystkie 
Wologezy, Tyrydaty, Tygranesy i caa ta barbaria, ktra, jak twierdzi mody 
Arulanus, chodzi u siebie w domu jeszcze na czworakach, a tylko wobec nas udaje 
ludzi. Ale teraz duo si o nich mwi w Rzymie, choby dlatego, e 
niebezpiecznie mwi o czym innym.
- Ta wojna le idzie i gdyby nie Korbulo, mogaby si zmieni w klsk.
- Korbulo! Na Bakcha! Prawdziwy to boek wojny, istny Mars: wielki wdz; a 
zarazem zapalczywy, prawy i gupi. Lubi go, choby dlatego, e Nero go si boi.
- Korbulo nie jest czowiekiem gupim.
- Moe masz suszno; a zreszt wszystko to jedno. Gupota, jak powiada Pyrron, 
w niczym nie jest gorsza od mdroci i w niczym si od niej nie rni.
Winicjusz pocz opowiada o wojnie, lecz gdy Petroniusz przymkn powieki, 
mody czowiek, widzc jego znuon i nieco wychud twarz, zmieni przedmiot 
rozmowy i j wypytywa go z pewn troskliwoci o zdrowie.
Petroniusz otworzy znw oczy.
Zdrowie!... Nie. On nie czu si zdrw. Nie doszed jeszcze wprawdzie do tego, 
do czego doszed mody Sisenna, ktry straci do tego stopnia czucie, e gdy go 
przynoszono rano do ani, pyta: "Czy ja siedz?" Ale nie by zdrw. Winicjusz 
odda go oto pod opiek Asklepiosa i Kiprydy. Ale on, Petroniusz, nie wierzy w 
Asklepiosa. Nie wiadomo nawet, czyim by synem ten Asklepios, czy Arsinoe, czy 
Koronidy, a gdy matka niepewna, c dopiero mwi o ojcu. Kto teraz moe rczy 
nawet za swego wasnego ojca!
Tu Petroniusz pocz si mia, po czym mwi dalej - Posaem wprawdzie dwa 
lata temu do Epidauru trzy tuziny ywych paszkotw i kubek zota, ale wiesz 
dlaczego? Oto powiedziaem sobie: pomoe - nie pomoe, ale nie zaszkodzi. Jeli 
ludzie skadaj jeszcze na wiecie ofiary bogom, to jednak myl, e wszyscy 
rozumuj tak jak ja. Wszyscy! Z wyjtkiem moe mulnikw, ktrzy najmuj si 
podrnym przy Porta Capena. Prcz Asklepiosa miaem take do czynienia i z 
asklepiadami, gdym zeszego roku chorowa troch na pcherz. Odprawiali za mnie 
inkubacj. Wiedziaem, e to oszuci, ale rwnie mwiem sobie: co mi to 
szkodzi! wiat stoi na oszustwie, a ycie jest zudzeniem. Dusza jest take 
zudzeniem. Trzeba mie jednak tyle rozumu, by umie rozrni zudzenia 
rozkoszne od przykrych. W moim hypocaustum ka pali cedrowym drzewem 
posypywanym ambr, bo wol w yciu zapachy od zaduchw. Co do Kiprydy, ktrej 
mnie take polecie, doznaem jej opieki o tyle, e mam strzykanie w prawej 
nodze. Ale zreszt to dobra bogini! Przypuszczam, e i ty take poniesiesz teraz 
prdzej czy pniej biae gobie na jej otarz.
- Tak jest - rzek Winicjusz. - Nie dosigny mnie strzay Partw, ale trafi 
mnie grot Amora... najniespodzianiej, o kilka stadiw od bramy miasta.
- Na biae kolana Charytek! Opowiesz mi to wolnym czasem - rzek Petroniusz.
- Wanie przyszedem zasign twej rady - odpowiedzia Markus.
Lecz w tej chwili weszli epilatorowie, ktrzy zajli si Petroniuszem, Markus 
za zrzuciwszy tunik wstpi do wanny z letni wod, albowiem Petroniusz 
zaprosi go do kpieli.
- Ach, nie pytam nawet, czy masz wzajemno -odrzek Petroniusz spogldajc na 
mode, jakby wykute z marmuru ciao Winicjusza. - Gdyby Lizypp by ci widzia, 
zdobiby teraz bram wiodc do Palatynu, jako posg Herkulesa w modzieczym 
wieku.
Mody czowiek umiechn si z zadowoleniem i pocz zanurza si w wannie, 
wychlustywajc przy tym obficie ciep wod na mozaik przedstawiajc Her w 
chwili, gdy prosi Sen o upienie Zeusa. Petroniusz patrzy na niego zadowolonym 
okiem artysty.
Lecz gdy skoczy i odda si z kolei epilatorom, wszed lector z puszk brzow 
na brzuchu i zwojami papieru w puszce.
- Czy chcesz posucha? - spyta Petroniusz.
- Jeli to twj utwr, chtnie! - odpowiedzia Winicjusz - ale jeli nie, wol 
rozmawia. Poeci api dzi ludzi na wszystkich rogach ulic.
- A jake. Nie przejdziesz koo adnej bazyliki, koo termw, koo biblioteki 
lub ksigarni, eby nie ujrza poety gestykulujcego jak mapa. Agryppa, gdy tu 
przyjecha ze Wschodu, wzi ich za optanych. Ale to teraz takie czasy. Cezar 
pisuje wiersze, wic wszyscy id w jego lady. Nie wolno tylko pisywa wierszy 
lepszych od cezara i z tego powodu boj si troch o Lukana... Ale ja pisuj 
proz, ktr jednak nie czstuj ani samego siebie, ani innych. To, co lector 
mia czyta, to s codicilli tego biednego Fabrycjusza Wejenta.
- Dlaczego "biednego"?
- Bo mu powiedziano, eby zabawi si w Odysa i nie wraca do domowych pieleszy 
a do nowego rozporzdzenia. Ta odyseja o tyle mu bdzie lejsza ni 
Odyseuszowi, e ona jego nie jest Penelop. Nie potrzebuj ci zreszt mwi, e 
postpiono gupio. Ale tu nikt inaczej rzeczy nie bierze, jak po wierzchu. To 
do licha i nudna ksika, ktr zaczto namitnie czyta dopiero wwczas, gdy 
autor zosta wygnany. Teraz sycha na wszystkie strony: "Scandala! Scandala!", 
i by moe, e niektre rzeczy Wejento wymyla, ale ja, ktry znam miasto, znam 
naszych patres i nasze kobiety, upewniam ci, i to wszystko bledsze ni 
rzeczywisto. Swoj drog kady szuka tam obecnie - siebie z obaw, a znajomych 
z przyjemnoci. W ksigarni Awirunusa stu skrybw przepisuje ksik za 
dyktandem - i powodzenie jej zapewnione.
- Twoich sprawek tam nie ma?
- S, ale autor chybi, albowiem jestem zarazem i gorszy, i mniej paski, ni 
mnie przedstawi. Widzisz, my tu dawno zatracilimy poczucie tego, co jest 
godziwe lub niegodziwe, i mnie samemu wydaje si, e tak naprawd to tej rnicy 
nie ma, chocia Seneka, Muzomusz i Trazea udaj, e j widz. Mnie to wszystko 
jedno! Na Herkulesa, mwi, jak myl! Ale zachowaem t wyszo, e wiem, co 
jest szpetne, a co pikne, a tego na przykad nasz miedzianobrody poeta, furman, 
piewak, tancerz i histrio - nie rozumie.
al mi jednak Fabrycjusza! To dobry towarzysz.
Zgubia go mio wasna. Kady go podejrzewa, nikt dobrze nie wiedzia, ale on 
sam nie mg wytrzyma i na wszystkie strony rozgadywa pod sekretem. Czy ty 
syszae histori Rufinusa?
- Nie.
- To przejdmy do frigidarium, gdzie wychodniemy i gdzie ci j opowiem.
Przeszli do frigidarium, na rodku ktrego bia fontanna zabarwiona na kolor 
jasnorowy i roznoszca wo fiokw. Tam siadszy w niszach wysanych 
jedwabiem, poczli si ochadza. Przez chwil panowao milczenie. Winicjusz 
patrzy czas jaki w zamyleniu na brzowego fauna, ktry przegiwszy sobie 
przez rami nimf szuka chciwie ustami jej ust, po czym rzek:
- Ten ma suszno. Oto co jest w yciu najlepsze. - Mniej wicej! Ale ty prcz 
tego kochasz wojn, ktrej ja nie lubi, albowiem pod namiotami paznokcie pkaj 
i przestaj by rowe. Zreszt kady ma swoje zamiowania. Miedzianobrody lubi 
piew, zwaszcza swj wasny, a stary Scaurus swoj waz korynck, ktra w nocy 
stoi przy jego ou i ktr cauje, jeli nie moe spa. Wycaowa ju jej 
brzegi. Powiedz mi, czy ty nie pisujesz wierszy?
- Nie. Nie zoyem nigdy caego heksametru. - A nie grywasz na lutni i nie 
piewasz?
- Nie.
- A nie powozisz?
- cigaem si swego czasu w Antiochii, ale bez powodzenia.
- Tedy jestem o ciebie spokojny. A do jakiego stronnictwa naleysz w hipodromie?
- Do Zielonych.
- Tedy jestem zupenie spokojny, zwaszcza e posiadasz wprawdzie duy majtek, 
ale nie jeste tak bogaty jak Pallas albo Seneka. Bo widzisz, u nas teraz dobrze 
jest pisa wiersze, piewa przy lutni, deklamowa i ciga si w cyrku, ale 
jeszcze lepiej, a zwaszcza bezpieczniej jest nie pisywa wierszy, nie gra, nie 
piewa i nie ciga si w cyrku. Najlepiej za jest umie podziwia, gdy to 
czyni Miedzianobrody. Jeste piknym chopcem, wic ci to chyba moe grozi, e 
Poppea zakocha si w tobie. Ale ona zbyt na to dowiadczona. Mioci zaya do 
przy dwch pierwszych mach, a przy trzecim chodzi jej o co innego. Czy wiesz, 
e ten gupi Otho kocha j dotd do szalestwa... Chodzi tam po skaach 
Hiszpanii i wzdycha, tak za straci dawne przyzwyczajenia i tak przesta dba o 
siebie, e na ukadanie fryzury wystarczy mu teraz trzy godziny dziennie. Kto by 
si tego spodziewa, zwaszcza po Othonie.
- Ja go rozumiem - odrzek Winicjusz. - Ale na jego miejscu robibym co innego.
- Co mianowicie?
- Tworzybym wierne sobie legie z tamtejszych grali. To tdzy onierze ci 
Iberowie.
- Winicjuszu! Winicjuszu! Chce mi si prawie powiedzie, e nie byby do tego 
zdolny. A wiesz dlaczego? Oto takie rzeczy si robi, ale si o nich nie mwi 
nawet warunkowo. Co do mnie, miabym si na jego miejscu z Poppei, miabym si 
z Miedzianobrodego i formowabym sobie legie, ale nie z Iberw, tylko z Iberek. 
Co najwyej, pisabym epigramata, ktrych bym zreszt nie odczytywa nikomu, jak 
ten biedny Rufinus.
- Miae mi opowiedzie jego histori. - Opowiem ci j w unctuarium.
Ale w unctuarium uwaga Winicjusza zwrcia si na co innego, mianowicie na cudne 
niewolnice, ktre czekay tam na kpicych si. Dwie z nich, Murzynki, podobne 
do wspaniaych posgw z hebanu, poczy maci ich ciaa delikatnymi woniami 
Arabii, inne, biege w czesaniu Frygijki, trzymay w rkach, mikkich i gitkich 
jak we, polerowane stalowe zwierciada i grzebienie, dwie za, wprost do bstw 
podobne greckie dziewczyny z Kos, czekay jako vestiplicae, a przyjdzie chwila 
posgowego ukadania fad na togach panw.
- Na Zeusa Chmurozbirc! - rzek Markus Winicjusz - jaki ty masz u siebie 
wybr!
- Wol wybr ni liczb - odpowiedzia Petroniusz. - Caa moja familia w Rzymie 
nie przenosi czterystu gw i sdz, e do osobistej posugi chyba dorobkiewicze 
potrzebuj wikszej iloci ludzi.
- Pikniejszych cia nawet i Miedzianobrody nie posiada - mwi rozdymajc 
nozdrza Winicjusz.
Na to Petroniusz odrzek z pewn przyjazn niedbaoci:
- Jeste moim krewnym, a ja nie jestem ani taki nieuyty jak Bassus, ani taki 
pedant jak Aulus Plaucjusz. Lecz Winicjusz usyszawszy to ostatnie imi 
zapomnia na chwil o dziewczynach z Kos i podnisszy ywo gow, spyta:
- Skd ci przyszed na myl Aulus Plaucjusz? Czy wiesz, e ja, wybiwszy rk pod 
miastem, spdziem kilkanacie dni w ich domu. Zdarzyo si, e Plaucjusz 
nadjecha w chwili wypadku i widzc, e cierpi bardzo, zabra mnie do siebie, 
tam za niewolnik jego, lekarz Merion, przyprowadzi mnie do zdrowia. O tym 
wanie chciaem z tob mwi.
- Dlaczego? Czy nie zakochae si wypadkiem w Pomponii? W takim razie al mi 
ci: niemoda i cnotliwa! Nie umiem sobie wyobrazi gorszego nad to poczenia. 
Brr!
- Nie w Pomponii - eheu! - rzek Winicjusz. - Zatem w kim?
- Gdybym ja sam wiedzia w kim? Ale ja nie wiem nawet dobrze, jak jej imi: 
Ligia czy Kallina? Nazywaj j w domu Ligi, gdy pochodzi z narodu Ligw, a ma 
swoje barbarzyskie imi: Kallina. Dziwny to dom tych Plaucjuszw. Rojno w nim, 
a cicho jak w gajach w Subiacum. Przez kilkanacie dni nie wiedziaem, e 
mieszka w nim bstwo. A raz o wicie zobaczyem j myjc si w ogrodowej 
fontannie. I przysigam ci na t pian, z ktrej powstaa Afrodyta, e promienie 
zorzy przechodziy na wylot przez jej ciao. Mylaem, e gdy soce zejdzie, 
ona rozpynie mi si w wietle, jak rozpywa si jutrzenka. Od tej pory 
widziaem j dwukrotnie i od tej pory rwnie nie wiem, co spokj, nie wiem, co 
inne pragnienia, nie chc wiedzie, co moe mi da miasto, nie chc kobiet, nie 
chc zota, nie chc korynckiej miedzi ani bursztynu, ani perowca, ani wina, 
ani uczt, tylko chc Ligii, Mwi ci szczerze, Petroniuszu, e tskni za ni, 
jak tskni ten Sen, wyobraony na mozaice w twoim tepidarium, za Pasytej, 
tskni po caych dniach i nocach.
- Jeli to niewolnica, to j odkup. - Ona nie jest niewolnic.
- Czyme jest? Wyzwolenic Plaucjusza?
- Nie bdc nigdy niewolnic, nie moga by wyzwolona.
- Wic?
- Nie wiem: crk krlewsk czy czym podobnym. - Zaciekawiasz mnie, Winicjuszu.
- Lecz jeli zechcesz mnie posucha, zaraz zaspokoj twoj ciekawo. Historia 
nie jest zbyt duga. Ty moe osobicie znae Wanniusza, krla Swebw, ktry, 
wypdzony z kraju, dugi czas przesiadywa tu w Rzymie, a nawet wsawi si 
szczliw gr w koci i dobrym powoeniem. Cezar Drusus wprowadzi go znw na 
tron. Wanniusz, ktry by w istocie rzeczy tgim czowiekiem, rzdzi z pocztku 
dobrze i prowadzi szczliwe wojny, pniej jednak pocz nadto upi ze skry 
nie tylko ssiadw, ale i wasnych Swebw. Wwczas Wangio i Sido, dwaj jego 
siostrzecy, a synowie Wibiliusza, krla Hermandurw, postanowili zmusi go by 
znw pojecha do Rzymu... prbowa szczcia w koci.
- Pamitam, to Klaudiuszowe, niedawne czasy.
- Tak. Wybucha wojna. Wanniusz wezwa na pomoc Jazygw, jego za mili 
siostrzecy Ligw, ktrzy, zasyszawszy o bogactwach Wanniusza i zwabieni 
nadziej upw, przybyli w takiej liczbie, i sam cezar Klaudiusz pocz obawia 
si o spokj granicy. Klaudiusz nie chcia miesza si w wojny barbarzycw, 
napisa jednak do Ateliusza Histera, ktry dowodzi legi naddunajsk, by 
zwraca pilne oko na przebieg wojny i nie pozwoli zamci naszego pokoju. 
Hister zada wwczas od Ligw, by przyrzekli, i nie przekrocz granicy, na co 
nie tylko zgodzili si, ale dali zakadnikw, midzy ktrymi znajdowaa si ona 
i crka ich wodza.... Wiadomo ci, e barbarzycy wycigaj na wojny z onami i 
dziemi... Ot moja Ligia jest crk owego wodza.
- Skd to wszystko wiesz?
- Mwi mi to sam Aulus Plaucjusz. Ligowie nie przekroczyli istotnie wwczas 
granicy, ale barbarzycy przychodz jak burza i uciekaj jak burza. Tak znikli i 
Ligowie, razem ze swymi turzymi rogami na gowach. Zbili Wanniuszowych Swebw i 
Jazygw, ale krl ich poleg, za czym odeszli z upami, a zakadniczki zostay w 
rku Histera. Matka wkrtce umara, dziecko za Hister, nie wiedzc, co z nim 
robi, odesa do rzdcy caej Germanii, Pomponiusza. w po ukoczeniu wojny z 
Kattami wrci do Rzymu, gdzie Klaudiusz, jak wiesz, pozwoli mu odprawi 
tryumf. Dziewczyna sza wwczas za wozem zwycizcy, ale po skoczonej 
uroczystoci, poniewa zakadniczki nie mona byo uwaa za brank, z kolei i 
Pomponiusz nie wiedzia, co z ni zrobi, a wreszcie odda j swej siostrze, 
Pomponii Grecynie, onie Plaucjusza. W tym domu, gdzie wszystko, poczwszy od 
panw, a skoczywszy na drobiu w kurniku, jest cnotliwe, wyrosa na dziewic, 
niestety, tak cnotliw jak sama Grecyna, a tak pikn, e nawet Poppea 
wygldaaby przy niej jak jesienna figa przy jabku hesperyjskim.
- I co?
- I powtarzam ci, e od chwili gdy widziaem, jak promienie przechodziy przy 
fontannie na wskro przez jej ciao, zakochaem si bez pamici.
- Jest wic tak przezroczysta jak lampryska albo jak moda sardynka?
- Nie artuj, Petroniuszu, a jeli ci udzi swoboda, z jak ja sam o mojej 
dzy mwi, wiedz o tym, e jaskrawa suknia czstokro gbokie rany pokrywa. 
Musz ci te powiedzie, e wracajc z Azji przespaem jedn noc w wityni 
Mopsusa, aby mie sen wrebny. Ot we nie pojawi mi si sam Mopsus i 
zapowiedzia, e w yciu moim nastpi wielka przemiana przez mio.
- Syszaem, jak Pliniusz mwi, e nie wierzy w bogw, ale wierzy w sny i by 
moe, e ma suszno. Moje arty nie przeszkadzaj mi te myle czasem, e 
naprawd jest tylko jedno bstwo, odwieczne, wszechwadne, twrcze - Venus 
Genitrix. Ona skupia dusze, skupia ciaa i rzeczy. Eros wywoa wiat z chaosu. 
Czy dobrze uczyni, to inna rzecz, ale gdy tak jest, musimy uzna jego potg, 
cho wolno jej nie bogosawi...
- Ach, Petroniuszu! atwiej na wiecie o filozofi ni o dobr rad.
- Powiedz mi, czego ty waciwie chcesz?
- Chc mie Ligi. Chc, by te moje ramiona, ktre obejmuj teraz tylko 
powietrze, mogy obj j i przycisn do piersi. Chc oddycha jej tchnieniem. 
Gdyby bya niewolnic, dabym za ni Aulusowi sto dziewczt z nogami pobielonymi 
wapnem na znak, e je pierwszy raz wystawiono na sprzeda. Chc j mie w domu 
moim dopty, dopki gowa moja nie bdzie tak biaa, jak szczyt Soracte w zimie.
- Ona nie jest niewolnic, ale ostatecznie naley do familii Plaucjusza, a 
poniewa jest dzieckiem opuszczonym, moe by uwaana jako alumna. Plaucjusz 
mgby ci j odstpi, gdyby chcia.
- To chyba nie znasz Pomponii Grecyny. Zreszt oboje przywizali si do niej jak 
do wasnego dziecka.
- Pomponi znam. Istny cyprys. Gdyby nie bya on Aulusa, mona by j 
wynajmowa jako paczk. Od mierci Julii nie zrzucia ciemnej stoli i w ogle 
wyglda, jakby za ycia jeszcze chodzia po ce porosej asfodelami. Jest przy 
tym univira, a wic midzy naszymi cztero- i piciokrotnymi rozwdkami jest 
zarazem Feniksem... Ale... czy syszae, e Feniks jakoby naprawd wylg si 
teraz w grnym Egipcie, co mu si zdarza nie czciej jak raz na piset lat?
- Petroniuszu! Petroniuszu! O Feniksie pogadamy kiedy indziej.
- C ja ci powiem, mj Marku. Znam Aula Plaucjusza, ktry lubo nagania mj 
sposb ycia, ma do mnie pewn sabo, a moe nawet szanuje mnie wicej od 
innych, wie bowiem, e nie byem nigdy donosicielem, jak na przykad Domicjusz 
Afer, Tygellinus i caa zgraja przyjaci Ahenobarba. Nie udajc przy tym stoika 
krzywiem si jednak nieraz na takie postpki Nerona, na ktre Seneka i Burrhus 
patrzyli przez szpary. Jeli sdzisz, e mog co dla ciebie u Aulusa wyjedna - 
jestem na twoje usugi.
- Sdz, e moesz. Ty masz na niego wpyw, a przy tym umys twj posiada 
niewyczerpane sposoby. Gdyby si rozejrza w pooeniu i pomwi z 
Plaucjuszem...
- Zbytnie masz pojcie o moim wpywie i o dowcipie, ale jeli tylko o to chodzi, 
pomwi z Plaucjuszem. jak tylko przenios si do miasta.
- Oni wrcili dwa dni temu.
- W takim razie pjdmy do triclinium, gdzie czeka na nas niadanie, a 
nastpnie, nabrawszy si, kaemy si zanie do Plaucjusza.
- Zawsze mi by miy - odrzek na to z ywoci Winicjusz - ale teraz ka 
chyba ustawi wrd moich larw twj posg - ot, taki pikny jak ten - i bd mu 
skada ofiary.
To rzekszy zwrci si w stron posgw, ktre zdobiy ca jedn cian wonnej 
wietlicy, i wskaza rk na posg Petroniusza, przedstawiajcy go jako Hermesa 
z posochem w doni.
Po czym doda:
- Na wiato Heliosa! Jeli "boski" Aleksander by do ciebie podobny - nie 
dziwi si Helenie.
I w okrzyku tym byo tyle szczeroci, ile pochlebstwa, Petroniusz bowiem, lubo 
starszy i mniej atletyczny, pikniejszy by nawet od Winicjusza. Kobiety w 
Rzymie podziwiay nie tylko jego gitki umys i smak, ktry mu zjedna nazw 
arbitra elegancji, ale i ciao. Podziw w zna byo nawet na twarzach owych 
dziewczt z Kos, ktre ukaday teraz fady jego togi, a z ktrych jedna, 
imieniem Eunice, skrycie go kochajca, patrzya mu w oczy z pokor i zachwytem.
Lecz on nie zwrci nawet na to uwagi, jeno umiechnwszy si do Winicjusza 
pocz cytowa mu w odpowiedzi wyraenie Seneki o kobietach:
- Animal impudens... etc...
A nastpnie otoczywszy rk jego ramiona wyprowadzi go do triclinium.
W unktuarium dwie greckie dziewczyny, Frygijki i dwie Murzynki poczy uprzta 
epilichnia z woniami. Lecz w teje chwili spoza uchylonej kotary od frigidarium 
ukazay si gowy balneatorw i rozlego si ciche: "psst" - a na to wezwanie 
jedna z Greczynek, Frygijki i dwie Etiopki, poskoczywszy ywo, zniky w mgnieniu 
oka za kotar. W termach rozpoczynaa si chwila swawoli i rozpusty, ktrej 
inspektor nie przeszkadza, albowiem sam czstokro bra w podobnych hulankach 
udzia. Domyla si ich zreszt i Petroniusz, ale jako czowiek wyrozumiay i 
nie lubicy kara, patrzy na nie przez szpary.
W unctuarium pozostaa tylko Eunice. Czas jaki nasuchiwaa oddalajcych si w 
kierunku laconicum gosw i miechw, wreszcie unisszy wykadany bursztynem i 
koci soniow stoek, na ktrym przed chwil siedzia Petroniusz, przysuna 
go ostronie do jego posgu.
Unctuarium pene byo sonecznego wiata i kolorw bijcych od tczowych 
marmurw, ktrymi wyoone byy ciany.
Eunice wstpia na stoek - i znalazszy si na wysokoci posgu, nagle 
zarzucia mu na szyj ramiona, po czym odrzuciwszy w ty swe zote wosy i tulc 
rowe ciao do biaego marmuru, pocza przyciska w uniesieniu usta do zimnych 
warg Petroniusza.
ROZDZIA II
Po posiku, ktry zwa si niadaniem, a do ktrego dwaj towarzysze zasiedli 
wwczas, gdy zwykli miertelni byli ju dawno po poudniowym prandium, 
Petroniusz zaproponowa lekk drzemk. Wedug niego pora bya jeszcze za wczesna 
na odwiedziny. S wprawdzie ludzie, ktrzy poczynaj odwiedza znajomych o 
wschodzie soca, uwaajc w dodatku zwyczaj ten za stary, rzymski. Ale on, 
Petroniusz, uwaa go za barbarzyski. Godziny popoudniowe s najwaciwsze, nie 
wczeniej jednak, zanim soce nie przejdzie w stron wityni Jowisza 
Kapitoliskiego i nie pocznie patrze z ukosa na Forum. Jesieni bywa jeszcze 
gorco i ludzie radzi pi po jedzeniu. Tymczasem mio jest posucha szumu 
fontanny w atrium i po obowizkowym tysicu krokw zdrzemn si w czerwonym 
wietle, przecedzonym przez purpurowe, na wp zacignite velarium.
Winicjusz uzna suszno jego sw i poczli si przechadza rozmawiajc w 
sposb niedbay o tym, co sycha na Palatynie i w miecie, a po trochu 
filozofujc nad yciem. Po czym Petroniusz uda si do cubiculum, lecz nie spa 
dugo. Po upywie p godziny wyszed i kazawszy sobie przynie werweny pocz 
j wcha i naciera sobie ni rce i skronie.
- Nie uwierzysz - rzek - jak to oywia i orzewia. Teraz jestem gotw.
Lektyka czekaa ju od dawna, wic wsiedli i kazali si ponie na Vicus 
Patricius, do domu Aulusa. Insula Petroniusza leaa na poudniowym stoku 
Palatynu okoo tak zwanych Carinae, najkrtsza wic droga wypadaa im poniej 
Forum, lecz poniewa Petroniusz chcia zarazem wstpi do zotnika Idomena, 
wyda przeto polecenie, by niesiono ich przez Vicus Apollinis i Forum w stron 
Vicus Sceleratus, na rogu ktrego peno byo wszelkiego rodzaju tabern.
Olbrzymi Murzyni podnieli lektyk i ruszyli, poprzedzani przez niewolnikw 
zwanych pedisequi. Petroniusz przez czas jaki podnosi w milczeniu swe donie, 
pachnce werwen, ku nozdrzom i zdawa si nad czym namyla, po chwili za 
rzek:
- Przychodzi mi do gowy, e jeli twoja lena boginka nie jest niewolnic, tedy 
mogaby porzuci dom Plaucjuszw, a przenie si do twego. Otoczyby j 
mioci i obsypa bogactwy, tak jak ja moj ubstwion Chryzotemis, ktrej, 
mwic midzy nami, mam przynajmniej o tyle dosy, o ile ona mnie.
Markus potrzsn gow.
- Nie? - pyta Petroniusz. - W najgorszym razie sprawa oparaby si o cezara, a 
moesz by pewny, e choby dziki moim wpywom nasz Miedzianobrody byby po 
twojej stronie.
- Nie znasz Ligii! - odpar Winicjusz.
- To pozwle si zapyta, czy ty j znasz - inaczej jak z widzenia? Mwie z 
ni? Wyznae jej sw mio?
- Widziaem j naprzd przy fontannie, a potem spotkaem j dwukrotnie. 
Pamitaj, e podczas pobytu w domu Aulosw mieszkaem w bocznej willi, 
przeznaczonej dla goci, i majc wybit rk nie mogem zasiada do wsplnego 
stou. Dopiero w wigili dnia, na ktry zapowiedziaem swj odjazd, spotkaem 
Ligi przy wieczerzy - i nie mogem sowa do niej przemwi. Musiaem sucha 
Aulusa i jego opowiada o zwycistwach, jakie odnis w Brytanii, a nastpnie o 
upadku maych gospodarstw w Italii, ktremu jeszcze Licyniusz Stolo stara si 
zapobiec. W ogle nie wiem, czy Aulos potrafi mwi o czym innym i nie mniemaj, 
e zdoamy si od tego wykrci, chyba e zechcesz sucha o zniewieciaoci 
czasw dzisiejszych. Oni tam maj baanty w kurnikach, ale ich nie jedz 
wychodzc z zasady, e kady zjedzony baant przyblia koniec potgi rzymskiej. 
Drugi raz spotkaem j koo ogrodowej cysterny ze wieo wyrwan trzcin w rku, 
ktr zanurzaa kici w wodzie i skrapiaa rosnce wokoo irysy. Spjrz na moje 
kolana. Na tarcz Herakla, mwi ci, e nie dray, gdy na nasze maniple szy z 
wyciem chmury Partw, ale dray przy owej cysternie. I zmieszany jak pachol, 
ktre nosi jeszcze bull na szyi, oczyma tylko ebraem litoci, dugo nie mogc 
sowa przemwi.
Petroniusz spojrza na niego jakby z pewn zazdroci.
- Szczliwy! - rzek. - Choby wiat i ycie byy jak najgorsze, jedno w nich 
zostanie wieczne dobro - modo!
Po chwili za spyta:
- I nie przemwie do niej?
- Owszem. Oprzytomniawszy nieco, rzekem, e wracam z Azji, em wybi rk pod 
miastem i cierpiaem srodze, ale w chwili gdy mi przychodzi porzuci ten dom 
gocinny, widz, e cierpienie w nim wicej jest warte ni gdzie indziej rozkosz 
- choroba wicej ni gdzie indziej zdrowie. Ona suchaa sw moich take 
zmieszana i ze schylon gow, krelc co trzcin na szafrannym piasku. Po czym 
podniosa oczy, raz jeszcze spojrzaa na owe skrelone znaki, raz jeszcze na 
mnie, jakby chcc o co spyta - i nagle ucieka jak hamadriada przed gupowatym 
faunem.
- Musi mie pikne oczy.
- Jak morze - i utonem w nich te jak w morzu. Wierz mi, e Archipelag mniej 
jest bkitny. Po chwili przybieg may Plaucjusz i pocz o co pyta. Ale ja 
nie rozumiaem, o co mu chodzi.
- O Atene! - zawoa Petroniusz - zdejm temu chopcu opask z oczu, ktr 
zawiza Eros, bo inaczej rozbije sobie gow o kolumn wityni Wenus.
Po czym zwrci si , do Winicjusza:
- O, ty wiosenny pczku na drzewie ycia, ty pierwsza zielona gazko winogradu! 
Powinien bym zamiast do Plaucjuszw kaza ci zanie do domu Gelocjusza, gdzie 
jest szkoa dla niewiadomych ycia chopcw.
- Czego ty waciwie chcesz?
- A co skrelia na piasku? Czy nie imi Amora, czy nie serce przeszyte jego 
grotem lub nie co takiego, z czego mgby pozna, e satyry szeptay ju tej 
nimfie do ucha rne tajemnice ycia? Jak mona byo nie spojrze na te znaki!
- Dawniej wdziaem tog, ni mylisz - rzek Winicjusz - i zanim nadbieg may 
Aulos, patrzyem pilnie na te znaki. Wszake wiem, e i w Grecji, i w Rzymie 
nieraz dziewczta krel na piasku wyznania, ktrych nie chc wymwi ich 
usta... Ale zgadnij, co nakrelia?
- Jeli co innego, ni przypuszczaem, to nie zgadn. - Ryb.
- Jak powiadasz?
- Powiadam: ryb. Czy miao to znaczy, e w yach jej zimna dotd krew pynie 
- nie wiem! Ale ty, ktry mnie nazwa wiosennym pkowiem na drzewie ycia - 
zapewne potrafisz lepiej ten znak zrozumie?
- Carissime! O tak rzecz spytaj Pliniusza. On si zna na rybach. Gdyby stary 
Apicjusz y jeszcze, moe by ci take umia co o tym powiedzie, albowiem 
zjad w cigu ycia wicej ryb, ni moe ich od razu pomieci Zatoka 
Neapolitaska.
Lecz dalsza rozmowa urwaa si, wniesiono ich bowiem na rojne ulice, na ktrych 
przeszkadza jej gwar ludzki. Przez Vicus Apollinis skrcili na Forum Romanum, 
gdzie w dnie pogodne przed zachodem soca gromadziy si tumy prniaczej 
ludnoci, by przechadza si wrd kolumn, opowiada nowiny i sucha ich, 
widzie przenoszone lektyki ze znakomitymi ludmi, a wreszcie zaglda do 
sklepw zotniczych, do ksigarni, do sklepw, w ktrych zmieniano monet, do 
bawatnych, brzowniczych i wszelkich innych, ktrych peno byo w domach 
obejmujcych cz Rynku pooon naprzeciw Kapitolu. Poowa Forum, leca tu 
pod wiszarami zamku, pogrona bya ju w cieniu, natomiast kolumny pooonych 
wyej wity zociy si w blasku i na bkicie. Lece niej rzucay wyduone 
cienie na marmurowe pyty, wszdzie za byo ich tak peno, e oczy gubiy si 
wrd nich jak w lesie. Zdawao si, e tym budowlom i kolumnom a ciasno koo 
siebie. Pitrzyy si jedne nad drugimi, biegy w prawo i w lewo, wdzieray si 
na wzgrza, tuliy si do zamkowego muru lub jedne do drugich, na podobiestwo 
wikszych i mniejszych, grubszych i cieszych, zotawych i biaych pni, to 
rozkwitych pod architrawami kwiatami akantu, to pozawijanych w joskie rogi, to 
zakoczonych prostym doryckim kwadratem. Nad owym lasem byszczay barwne 
tryglify, z tympanw wychylay si rzebione postaci bogw, ze szczytw 
uskrzydlone zote kwadrygi zdaway si chcie ulecie w powietrze, w w bkit, 
ktry zwiesza si spokojnie nad owym zbitym miastem wity. W rodku Rynku i 
po brzegach pyna rzeka ludzka: tumy przechadzay si pod ukami bazyliki 
Juliusza Cezara, tumy siedziay na schodach Kastora i Polluksa i krciy si 
koo wityki Westy, podobne na tym wielkim marmurowym tle do rnokolorowych 
rojw motyli lub ukw. Z gry, przez ogromne stopnie, od strony wityni 
powiconej "Jovi Optimo Maximo", napyway nowe fale; przy rostrach suchano 
jakich przygodnych mwcw; tu i wdzie sycha byo okrzyki przekupniw 
sprzedajcych owoce, wino lub wod pomieszan z figowym sokiem, oszustw 
polecajcych cudowne lekarstwa, wrbitw, odgadywaczy ukrytych skarbw, 
tumaczw snw. Gdzieniegdzie z gwarem rozmw i nawoywa mieszay si dwiki 
sistry, egipskiej sambuki lub greckich fletw. Gdzieniegdzie chorzy, poboni lub 
stroskani nieli do wity ofiary. Wrd ludzi, na kamiennych pytach, zbieray 
si chciwe na ofiarne ziarno, podobne do ruchomych, pstrych i ciemnych plam, 
stadka gobi, to wzbijajc si chwilowo z rozgonym szumem skrzyde w gr, to 
znw zapadajc na oprnione przez tum miejsca. Od czasu do czasu gromady 
ludzkie rozstpoway si przed lektykami, w ktrych wida byo wykwintne twarze 
kobiece lub gowy senatorw i rycerzy o rysach jakby zakrzepych i wyniszczonych 
yciem. Rnojzyczna ludno powtarzaa w gos ich imiona z dodatkiem 
przezwisk, szyderstw lub pochwa. Midzy bezadnymi grupami przeciskay si 
czasem postpujce miarowym krokiem oddziay onierzy lub wigilw czuwajcych 
nad ulicznym porzdkiem. Jzyk grecki dawa si sysze naok rwnie czsto jak 
aciski.
Winicjusz, ktry dawno nie by w miecie, patrzy z pewn ciekawoci na owo 
rojowisko ludzkie i na owo Forum Romanum, zarazem panujce nad fal wiata i 
zarazem tak ni zalane, e Petroniusz, ktry odgad myl towarzysza, nazwa je 
:gniazdem Kwirytw - bez Kwirytw". Istotnie, miejscowy ywio gin niemal w 
tym tumie zoonym ze wszystkich ras i narodw. Wida tu byo Etiopw, 
olbrzymich jasnowosych ludzi z dalekiej pnocy, Brytanw, Gallw i Germanw, 
skonookich mieszkacw Sericum, ludzi znad Eufratu i ludzi znad Indu, o brodach 
barwionych na kolor cegy, Syryjczykw znad brzegw Orontu, o oczach czarnych i 
sodkich; wyschnitych jak ko mieszkacw pusty arabskich, ydw z zapad 
piersi, Egipcjan z wiecznym, obojtnym umiechem w twarzach, i Numidw, i 
Afrw; Grekw z Hellady, ktrzy na rwni z Rzymianami wadali nad miastem, ale 
wadali wiedz, sztuk, rozumem i szalbierstwem, Grekw z wysp i z Azji 
Mniejszej, i z Egiptu, i z Italii, i z Narboskiej Galii. W tumie niewolnikw z 
podziurawionymi uszami nie brako i wolnej, prniaczej ludnoci, ktr cezar 
bawi, ywi, a nawet odziewa, i wolnych przybyszw, ktrych do olbrzymiego 
miasta zwabia atwo ycia i widoki fortuny; nie brako przekupniw i kapanw 
Serapisa z palmowymi gaziami w rku, i kapanw Izydy, na ktrej otarze 
znoszono wicej ofiar ni do wityni Kapitoliskiego Jowisza, i kapanw 
Kibeli, noszcych w rku zote kicie ryu, i kapanw wdrownych bstw, i 
tanecznic wschodnich z jaskrawymi mitrami, i sprzedajcych amulety, i poskromcw 
ww, i chaldejskich magw, wreszcie ludzi bez wszelkich zaj, ktrzy co 
tydzie zgaszali si do spichlerzy nadtybrzaskich po zboe, bili si o 
loteryjne bilety w cyrkach, spdzali noce w walcych si ustawicznie w 
zatybrzaskiej dzielnicy domach, a dnie soneczne i ciepe w kryptoportykach, w 
brudnych garkuchniach Subury, na mocie Milwiusa lub przed insulami monych, 
gdzie im od czasu do czasu wyrzucano resztki ze stou niewolnikw.
Petroniusz dobrze by znany przez te tumy. O uszy Winicjusza obijao si 
ustawiczne: "Hic est!" - "To on!" - Lubiono go za hojno, a zwaszcza 
popularno jego wzrosa od czasu, gdy dowiedziano si, e przemawia przed 
cezarem przeciw wyrokowi mierci wydanemu na ca famili, to jest na wszystkich 
bez rnicy pci i wieku niewolnikw prefekta Pedaniusza Sekunda, za to, i 
jeden z nich zabi tego okrutnika w chwili rozpaczy. Petroniusz powtarza 
wprawdzie gono, e mu to byo wszystko jedno i e przemawia do cezara tylko 
prywatnie, jako arbiter elegantiarum, ktrego estetyczne uczucia oburzaa owa 
barbarzyska rze, godna jakich Scytw, nie Rzymian. Niemniej lud, ktry 
wzburzy si z powodu tej rzezi, kocha od tej pory Petroniusza.
Lecz on o to nie dba. Pamita, e ten lud kocha takie i Brytanika, ktrego 
Nero otru, i Agrypin, ktr kaza zamordowa, i Oktawi, ktr na Pandatarii 
uduszono po uprzednim otwarciu jej y w gorcej parze, i Rubeliusza Plauta, 
ktry zosta wygnany, i Trazeasza, ktremu kade jutro mogo przynie wyrok 
mierci. Mio ludu moga by uwaana raczej za z wrb, a sceptyczny 
Petroniusz by zarazem przesdny. Tumem gardzi podwjnie: i jako arystokrata, 
i jako esteta. Ludzie pachncy praonym bobem, ktry nosili w zanadrzu, a przy 
tym wiecznie schrypnici i spotnieli od gry w mor po rogach ulic i perystylach, 
nie zasugiwali w jego oczach na miano ludzi.
Nie odpowiadajc te wcale ani na oklaski, ani na posyane tu i wdzie od ust 
pocaunki, opowiada Markowi spraw Pedaniusza, drwic przy tym ze zmiennoci 
ulicznej haastry, ktra nazajutrz po gronym wzburzeniu oklaskiwaa Nerona 
przejedajcego do wityni Jowisza Statora. Lecz przed ksigarni Awirunusa 
kaza si zatrzyma i wysiadszy zakupi ozdobny rkopis, ktry odda 
Winicjuszowi.
- To podarek dla ciebie - rzek.
- Dziki! - odrzek Winicjusz. Po czym spojrzawszy na tytu zapyta: - 
Satyricon? To co nowego. Czyje to? - Moje. Ale ja nie chc i ladem Rufinusa, 
ktrego histori miaem ci opowiedzie, ani te ladem Fabrycjusza Wejenta, 
dlatego nikt o tym nie wie, ty za nikomu nie mw.
- A mwie, e nie piszesz wierszy - rzek Winicjusz zagldajc do rodka - tu 
za widz proz gsto nimi przeplatan.
- Jak bdziesz czyta, zwr uwag na uczt Trymalchiona. Co do wierszy, 
zbrzydy mi od czasu, jak Nero pisze epos. Witeliusz, widzisz, chcc sobie 
uly, uywa paeczki z koci soniowej, ktr zasuwa sobie w gardo: inni 
posuguj si pirami flamingw maczanymi w oliwie lub w odwarze macierzanki - 
ja za odczytuj poezje Nerona - i skutek jest natychmiastowy. Mog je potem 
chwali, jeli nie z czystym sumieniem, to z czystym odkiem.
Ta rzekszy zatrzyma znw lektyk przed zotnikiem Idomenem i zaatwiwszy 
spraw gemm kaza nie lektyk wprost do domu Aulusa.
- Po drodze opowiem ci na dowd, co jest mio wasna autorska, histori 
Rufinusa - rzek.
Lecz zanim j rozpocz, skrcili na Vicus Patricius i niebawem znaleli si 
przed mieszkaniem Aulusa. Mody i tgi ianitor otworzy im drzwi wiodce do 
ostium, nad ktrymi sroka, zamknita w klatce, witaa ich wrzaskliwie sowem: 
"Salve!"
Po drodze z drugiej sieni, zwanej ostium, do waciwego atrium, Winicjusz rzek:
- Czy zauway, e odwierny tu bez acuchw? - To dziwny dom - odpowiedzia 
pgosem Petroniusz. - Pewno ci wiadomo, e Pomponi Grecyn podejrzewano o 
wyznawanie wschodniego zabobonu, polegajcego na czci jakiego Chrestosa. Zdaje 
si, e przysuya si jej Kryspinilla, ktra nie moe darowa Pomponii, e 
jeden m wystarczy jej na cae ycie. - Univira!... atwiej dzi w Rzymie o 
pmisek rydzw z Noricum. Sdzono j sdem domowym...
- Masz suszno, e to dziwny dom. Pniej opowiem ci, com tu sysza i 
widzia.
Tymczasem znaleli si w atrium. Przeoony nad nim niewolnik, zwany atriensis, 
wysa nomenclatora, by oznajmi goci, jednoczenie za suba podsuna im 
krzesa i stoeczki pod nogi. Petroniusz, ktry wyobraajc sobie, e w tym 
surowym domu panuje wieczny smutek, nigdy w nim nie bywa, spoglda naok z 
pewnym zdziwieniem i jakby z poczuciem zawodu, albowiem atrium czynio raczej 
wesoe wraenie. Z gry przez duy otwr wpada snop jasnego wiata, amicego 
si w tysice skier na wodotrysku. Kwadratowa sadzawka z fontann w rodku, 
przeznaczona do przyjmowania ddu wpadajcego w czasie niepogody przez grny 
otwr, a zwana impluvium, otoczona bya anemonami i liliami. Szczeglnie w 
liliach widocznie kochano si w domu, gdy byy ich cae kpy, i biaych, i 
czerwonych, i wreszcie szafirowych irysw, ktrych delikatne patki byy jakby 
posrebrzone od wodnego pyu. Wrd mokrych mchw, w ktrych ukryte byy donice z 
liliami, i wrd pkw lici widniay brzowe poski, przedstawiajce dzieci i 
ptactwo wodne. W jednym rogu odlana rwnie z brzu ania pochylaa sw 
zaniedzia od wilgoci, zielonaw gow ku wodzie. jakby si chciaa napi. 
Podoga atrium bya z mozaiki; ciany, czci wykadane czerwonym marmurem, 
czci malowane w drzewa, ryby, ptaki i gryfy, nciy oczy gr kolorw. Odrzwia 
do bocznych izb zdobne byy wiowcem lub nawet koci soniow; przy cianach, 
midzy drzwiami, stay posgi przodkw Aulusa. Wszdy zna byo spokojny 
dostatek, daleki od zbytku, ale szlachetny i pewny siebie.
Petroniusz, ktry mieszka nierwnie okazalej i wykwintniej, nie mg tu jednak 
znale adnej rzeczy, ktra by razia jego smak - i wanie zwrci si z t 
uwag do Winicjusza, gdy wtem niewolnik velarius odsun kotar dzielc atrium 
od tablinum i w gbi domu ukaza si nadchodzcy piesznie Aulos Plaucjusz.
By to czowiek zbliajcy si do wieczornych dni ycia, z gow pobielon 
szronem, ale czerstwy, o twarzy energicznej, nieco za krtkiej, ale te nieco 
podobnej do gowy ora. Tym razem malowao si na niej pewne zdziwienie, a nawet 
niepokj, z powodu niespodziewanego przybycia Neronowego przyjaciela, towarzysza 
i zausznika.
Lecz Petroniusz by nadto wiatowcem i nadto bystrym czowiekiem, by tego nie 
zauway, zatem po pierwszych powitaniach oznajmi z ca wymow i swobod, na 
jak byo go sta, e przychodzi podzikowa za opiek, jakiej w tym domu dozna 
syn jego siostry, i e jedynie wdziczno jest powodem jego odwiedzin, do 
ktrych zreszt omielia go dawna z Aulosem znajomo.
Aulos zapewni go ze swej strony, i miym jest gociem, a co do wdzicznoci, 
owiadczy, e sam si do niej poczuwa, chocia zapewne Petroniusz nie domyla 
si jej powodw.
Jako Petroniusz nie domyla si ich rzeczywicie. Prno, podnisszy swe 
orzechowe oczy w gr, biedzi si, by sobie przypomnie najmniejsz usug 
oddan Aulosowi lub komukolwiek. Nie przypomnia sobie adnej, prcz tej chyba, 
ktr zamierza wywiadczy Winicjuszowi. Mimo woli mogo si wprawdzie co 
podobnego zdarzy, ale tylko mimo woli.
- Kocham i ceni bardzo Wespazjana - odrzek Aulos - ktremu uratowae ycie, 
gdy raz zdarzyo mu si nieszczcie usn przy suchaniu wierszy cezara.
- Zdarzyo mu si szczcie - odrzek Petroniusz - bo ich nie sysza, nie 
przecz jednak, e mogo si ono skoczy nieszczciem. Miedzianobrody chcia 
mu koniecznie posa centuriona z przyjacielskim zleceniem, by sobie otworzy 
yy.
- Ty za, Petroniuszu, wymiae go.
- Tak jest, a raczej przeciwnie: powiedziaem mu, e jeli Orfeusz umia pieni 
usypia dzikie bestie, jego tryumf jest rwny, skoro potrafi upi Wespazjana. 
Ahenobarbowi mona przygania pod warunkiem, eby w maej przyganie miecio si 
wielkie pochlebstwo. Nasza miociwa Augusta, Poppea, rozumie to doskonale.
- Niestety, takie to czasy - odrzek Aulos. - Brak mi na przodzie dwch zbw, 
ktre mi wybi kamie rzucony rk Brytana, i przez to mowa moja staa si 
wiszczc, a jednak najszczliwsze chwile mego ycia spdziem w Brytanii...
- Bo zwyciskie - dorzuci Winicjusz.
Lecz Petroniusz zlkszy si, by stary wdz nie zacz opowiada o dawnych swych 
wojnach, zmieni przedmiot rozmowy. Oto w okolicy Praeneste wieniacy znaleli 
martwe wilcze szczeni o dwu gowach, w czasie za onegdajszej burzy piorun 
oberwa naronik w wityni Luny, co byo rzecz, ze wzgldu na spnion 
jesie, niesychan. Niejaki te Kotta, ktry mu to opowiada, dodawa zarazem, 
i kapani teje wityni przepowiadaj z tego powodu upadek miasta lub co 
najmniej ruin wielkiego domu, ktra tylko nadzwyczajnymi ofiarami da si 
odwrci.
Aulos wysuchawszy opowiadania wyrazi zdanie, e takich oznak nie mona jednak 
lekceway. e bogowie mog by zgniewani przebran miar zbrodni, w tym nie 
masz nic dziwnego - a w takim razie ofiary bagalne s zupenie na miejscu.
Na to Petroniusz rzek:
- Twj dom, Plaucjuszu, nie jest zbyt wielki, cho mieszka w nim wielki 
czowiek; mj jest wprawdzie za duy na tak lichego waciciela, ale rwnie 
may.
A jeli chodzi o ruin jakiego tak wielkiego, jak na przykad domus 
transitoria, to czy opaci si nam sklada ofiary, by t ruin odwrci?
Plaucjusz nie odpowiedzia na to pytanie, ktra to ostrono dotkna nawet 
nieco Petroniusza, albowiem przy caym swym braku poczucia rnicy midzy zem a 
dobrem nie by nigdy donosicielem i mona z nim byo rozmawia z zupenym 
bezpieczestwem. Za czym zmieni znw rozmow i pocz wychwala mieszkanie 
Plaucjuszowe oraz dobry smak panujcy w domu.
- Stara to siedziba - odrzek Plaucjusz - w ktrej nic nie zmieniem od czasu, 
jakem j odziedziczy.
Po odsuniciu kotary dzielcej atrium od tablinum dom otwarty by na przestrza, 
tak e przez tablinum, przez nastpny perystyl i lec za nim sal, zwan 
oecus, wzrok bieg a do ogrodu, ktry widnia z dala jak jasny obraz, ujty w 
ciemn ram. Wesoe dziecinne miechy dolatyway stamtd do atrium.
- Ach, wodzu - rzek Petroniusz - pozwl nam posucha z bliska tego szczerego 
miechu, o ktry dzi tak trudno.
- Chtnie - odrzek powstajc Plaucjusz. - To mj may Aulus i Ligia bawi si w 
piki. Ale co do miechu, mniemam, Petroniuszu, e cae ycie schodzi ci na nim.
- ycie jest miechu warte, wic si miej - odpowiedzia Petroniusz - tu 
jednak miech brzmi inaczej.
- Petroniusz - doda Winicjusz - nie mieje si zreszt po caych dniach, ale 
raczej po caych nocach. Tak rozmawiajc przeszli przez dugo domu i znaleli 
si w ogrodzie, gdzie Ligia i may Aulus bawili si pikami, ktre niewolnicy 
wycznie do tej zabawy przeznaczeni, zwani spheristae, zbierali z ziemi i 
podawali im do rk. Petroniusz rzuci szybkie, przelotne spojrzenie na Ligi, 
may Aulus ujrzawszy Winicjusza przybieg si z nim wita, w za przechodzc 
schyli gow przed pikn dziewczyn, ktra staa z pik w rku; z wosem 
nieco rozwianym, troch zdyszana i zarumiepiona.
Lecz w ogrodowym triclinium, zacienionym przez bluszcze, winograd i kozie ziele, 
siedziaa Pomponia Grecyna; poszli si wic z ni wita. Petroniuszowi, 
jakkolwiek nie uczszcza do domu Plaucjuszw, bya ona znajoma, albowiem 
widywa j u Antysii, crki Rubeliusza Plauta, a dalej w domu Senekw i u 
Poliona. Nie mg te oprze si pewnemu podziwowi, jakim przejmowaa go jej 
twarz smutna, ale pogodna, szlachetno jej postawy, ruchw, sw. Pomponia 
mcia do tego stopnia jego pojcia o kobietach, e w zepsuty do szpiku koci i 
pewny siebie, jak nikt w caym Rzymie, czowiek nie tylko odczuwa dla niej 
pewien rodzaj szacunku, ale nawet traci poniekd pewno siebie. I teraz oto 
dzikujc jej za opiek nad Winicjuszem wtrca jakby mimo woli wyraz: "domina", 
ktry nigdy nie przychodzi mu na myl, gdy na przykad rozmawia z Kalwi 
Kryspinill, ze Skryboni, z Waleri, Solin i innymi niewiastami z wielkiego 
wiata.- Po przywitaniu i zoeniu podziki pocz te zaraz narzeka, e 
Pomponi widuje si tak rzadko, e jej nie mona spotka ni w cyrku, ni w 
amfiteatrze, na co odpowiedziaa mu spokojnie, pooywszy do na doni ma:
- Starzejemy si i oboje lubimy coraz wicej domowe zacisze.
Petroniusz chcia przeczy, lecz Aulus Plaucjusz doda swoim wiszczcym gosem:
- I coraz nam bardziej obco midzy ludmi, ktrzy nawet naszych bogw rzymskich 
greckimi nazywaj imionami.
- Bogowie stali si od pewnego czasu tylko retorycznymi figurami - odrzek 
niedbale Petroniusz - e za retoryki uczyli nas Grecy, przeto mnie samemu 
atwiej na przykad powiedzie: Hera ni Juno.
To rzekszy zwrci oczy na Pomponi, jakby na znak, e wobec niej adne inne 
bstwo nie mogo mu przyj na myl, a nastpnie j przeczy temu, co mwia o 
staroci: "Ludzie starzej si wprawdzie prdko, ale tacy, ktrzy yj zgoa 
innym yciem, a prcz tego s twarze, o ktrych Saturn zdaje si zapomina." 
Petroniusz mwi to z pewn nawet szczeroci, albowiem Pomponia Grecyna, 
jakkolwiek schodzia z poudnia ycia, zachowaa niezwyk wieo cery, a e 
gow miaa ma i twarz drobn, chwilami wic, mimo swej ciemnej sukni, mimo 
powagi i smutku, czynia wraenie kobiety zupenie modej.
Tymczasem may Aulus, ktry podczas pobytu Winicjusza w domu zaprzyjani si 
by z nim nadzwyczajnie, zbliywszy si pocz go zaprasza do gry w pik. Za 
chopcem wesza do triclinium i Ligia. Pod firank bluszczw, ze wiatekami 
drgajcymi na twarzy, wydaa si teraz Petroniuszowi adniejsz ni na pierwszy 
rzut oka i istotnie podobn do jakiej nimfy. e za nie przemwi do niej 
dotd, wic podnis si, pochyli przed ni gow i zamiast zwykych wyrazw 
powitania pocz cytowa sowa, ktrymi Odys powita Nauzyka:
 Nie wiem, czyli jest bstwem, czy pann mierteln, 
 Lecz jeli jest mieszkank ziemskiego padou,
 Bogosawiony ojciec z matk tw pospou, 
 Bogosawieni bracia . . .
Nawet Pomponii podobaa si wykwintna grzeczno tego wiatowca. Co do Ligii, 
suchaa zmieszana i zaponiona, nie mic oczu podnie. Lecz stopniowo w 
ktach jej ust pocz drga swawolny umiech, na twarzy zna byo walk midzy 
dziewczcym zawstydzeniem a chci odpowiedzi - i widocznie ch ta przemoga, 
spojrzawszy bowiem nagle na Petroniusza, odpowiedziaa mu sowami teje 
Nauzykai, cytujc je jednym tchem i troch jak wydawan lekcj:
 Nie byle kto ty jeste - i nie byle gowa!
Po czym zawrciwszy w miejscu, ucieka, jak ucieka sposzony ptak.
Teraz na Petroniusza przysza kolej zdziwienia - nie spodziewa si bowiem 
usysze Homerowego wiersza w ustach dziewczyny, o ktrej barbarzyskim 
pochodzeniu by przez Winicjusza uprzedzony. Spojrza te pytajcym wzrokiem na 
Pomponi, lecz ta nie moga mu da odpowiedzi, patrzya bowiem w tej chwili, 
umiechajc si, na dum, jaka odbia si w obliczu starego Aulusa.
On za nie umia tej dumy ukry. Naprzd przywiza si by do Ligii jak do 
wasnego dziecka, a po wtre, mimo swych starorzymskich uprzedze, ktre kazay 
mu przeciw greczynie i jej rozpowszechnieniu piorunowa, uwaa j za szczyt 
towarzyskiej ogady. Sam nie mg si jej nigdy dobrze nauczy, nad czym skrycie 
bola, rad by wic teraz, e temu wytwornemu panu, a zarazem i literatowi, 
ktry gotw by uwaa dom jego za barbarzyski, odpowiedziano w nim jzykiem i 
wierszem Homera.
- Jest w domu pedagogus Grek - rzek zwracajc si do Petroniusza - ktry uczy 
naszego chopaka, a dziewczyna przysuchuje si lekcjom. Pliszka to jeszcze, ale 
mia pliszka, do ktrej nawyklimy oboje.
Petroniusz patrzy teraz poprzez skrty bluszczw i kapryfolium na ogrd i na 
bawic si trjk. Winicjusz zrzuci tog i w tunice tylko podbija w gr 
pik, ktr stojca naprzeciw z wzniesionymi ramionami Ligia usiowaa 
schwyta. Dziewczyna na pierwszy rzut oka nie uczynia wielkiego na Petroniuszu 
wraenia. Wydaa mu si zbyt szczupa. Lecz od chwili gdy w triclinium spojrza 
na ni bliej, pomyla sobie, e tak jednak mogaby wyglda jutrzenka - i jako 
znawca zrozumia, e jest w niej co niezwykego. Wszystko zauway i wszystko 
oceni: wic i twarz row i przezrocz, i wiee usta, jakby do pocaunku 
zoone, i niebieskie jak lazur mrz oczy, i alabastrow biao czoa, i 
bujno ciemnych wosw przewiecajcych na skrtach odblaskiem bursztynu albo 
korynckiej miedzi, i lekk szyj, i "bosk" spadzisto ramion, i ca posta 
gitk, smuk, mod modoci maju i wieo rozkwitych kwiatw. Zbudzi si w 
nim artysta i czciciel piknoci, ktry odczu, e pod posgiem tej dziewczyny 
mona by podpisa: "Wiosna". - Nagle przypomnia sobie Chryzotemis i wzi go 
pusty miech. Wydaa mu si razem ze swoim zotym pudrem na wosach i 
uczernionymi brwiami bajecznie zwid, czym w rodzaju pokej i ronicej 
patki ry. A jednak tej Chryzotemis zazdroci mu cay Rzym. Nastpnie 
przypomnia sobie Poppe - i owa przesawna Poppea rwnie wydaa mu si 
bezduszn woskow mask. W tej dziewczynie o tanagryjskich ksztatach bya nie 
tylko wiosna - bya i promienista "Psyche", ktra przewiecaa przez jej rane 
ciao, jak promyk przewieca przez lamp.
"Winicjusz ma suszno - pomyla - a moja Chryzotemis jest stara, stara... jak 
Troja!"
Po czym zwrci si do Pomponii Grecyny - i wskazawszy na ogrd, rzek:
- Rozumiem teraz, domina, e wobec takich dwojga wolicie dom od uczt na 
Palatynie i cyrku.
- Tak - odpowiedziaa zwracajc oczy w stron maego Aulusa i Ligii.
A stary wdz pocz opowiada histori dziewczyny i to, co sysza przed laty od 
Ateliusza Histera o siedzcym w mrokach pnocy narodzie Ligw.
Tamci za skoczyli gra w pik i przez czas jaki chodzili po piasku 
ogrodowym, odbijajc na czarnym tle mirtw i cyprysw jak trzy biae posgi. 
Ligia trzymaa maego Aulusa za rk. Pochodziwszy nieco, siedli na awce przy 
piscinie zajmujcej rodek ogrodu. Lecz po chwili Aulus zerwa si, by poszy 
ryby w przezroczej wodzie. Winicjusz za prowadzi dalej rozmow zaczt w 
czasie przechadzki:
- Tak jest - mwi niskim, drgajcym gosem. - Zaledwiem zrzuci pretekst, 
wysano mnie do azjatyckich legii. Miastam nie zazna - ani ycia, ani mioci.. 
Umiem na pami troch Anakreonta i Horacjusza, ale nie potrafibym tak jak 
Petroniusz mwi wierszy wwczas, gdy rozum niemieje z podziwu i wasnych sw 
znale nie moe. Chopcem bdc chodziem do szkoy Muzoniusza, ktry mawia 
nam, e szczcie polega na tym, by chcie tego, czego chc bogi - a zatem od 
naszej woli zaley. Ja jednak myl, e jest inne, wiksze i drosze, ktre od 
woli nie zaley, bo je tylko mio da moe. Szukaj tego szczcia sami 
bogowie, wic i ja, o Ligio, ktrym nie zazna dotd mioci, idc w ich lady 
szukam take tej, ktra by mi szczcie da chciaa...
Umilk i przez czas jaki sycha byo tylko lekki plusk wody, w ktr may 
Aulus ciska kamyki poszc nimi ryby. Po chwili jednak Winicjusz znw mwi 
pocz gosem jeszcze mikszym i cichszym:
- Wszak znasz Wespazjanowego syna, Tytusa? Mwi, e zaledwie z chopicego 
wieku wyszedszy pokocha tak Berenik, i omal tsknota nie wyssaa mu ycia... 
Tak i ja bym umia pokocha, o Ligio!... Bogactwo, sawa, wadza - czczy dym! 
marno! Bogaty znajdzie bogatszego od siebie, sawnego zami cudza wiksza 
sawa, potnego potniejszy pokona... Lecz zali sam cezar, zali ktry bg 
nawet moe doznawa wikszej rozkoszy lub by szczliwszym ni prosty 
miertelnik, w chwili gdy mu przy piersi dyszy pier droga lub gdy cauje usta 
kochane... Wic mio z bogami nas rwna - o Ligio!...
A ona suchaa w niepokoju, w zdziwieniu i zarazem tak, jakby suchaa gosu 
greckiej fletni lub cytry. Zdawao si jej chwilami, e Winicjusz piewa jak 
pie dziwn, ktra sczy si w jej uszy, porusza w niej krew, a zarazem 
przejmuje serce omdleniem, strachem i jak niepojt radoci... Zdawao jej 
si te, e on mwi co takiego, co w niej ju byo poprzednio, ale z czego nie 
umiaa sobie zda sprawy. Czua, e on w niej co budzi, co drzemao dotd, i e 
w tej chwili zamglony sen zmienia si w ksztat coraz wyraniejszy, bardziej 
upodobany i liczny.
Tymczasem soce przetoczyo si dawno za Tyber i stano nisko nad Janikulskim 
wzgrzem. Na nieruchome cyprysy padao czerwone wiato - i cae powietrze byo 
nim przesycone. Ligia podniosa swoje bkitne, jakby rozbudzone ze snu oczy na 
Winicjusza i nagle - w wieczornych odblaskach, pochylony nad ni, z prob 
drgajc w oczach, wyda si jej pikniejszy od wszystkich ludzi i od wszystkich 
greckich i rzymskich bogw, ktrych posgi widywaa na frontonach wity. - On 
za obj z lekka palcami jej rk powyej kostki i pyta:
- Zali ty nie odgadujesz, Ligio, czemu ja mwi to tobie?...
- Nie - odszeptaa tak cicho, e Winicjusz zaledwie dosysza.
Lecz nie uwierzy jej i przycigajc coraz silniej jej rk, byby j 
przycign do serca, bijcego jak motem pod wpywem dzy rozbudzonej przez 
cudn dziewczyn - i byby wprost do niej zwrci palce sowa, gdyby nie to, e 
na ciece, ujtej w ramy mirtw, ukaza si stary Aulus, ktry zbliywszy si 
rzek:
- Soce zachodzi, wic strzecie si wieczornego chodu i nie artujcie z 
Libityn...
- Nie - odrzek Winicjusz - nie wdziaem dotd togi i nie poczuem chodu.
- A oto ju ledwie p tarczy zza wzgrz wyglda - odpowiedzia stary wojownik. 
- Bogdaj to sodki klimat Sycylii, gdzie wieczorami lud zbiera si na rynkach, 
aby chralnym piewem egna zachodzcego Feba.
I zapomniawszy, e przed chwil sam ostrzega przed Libityn, pocz opowiada o 
Sycylii, gdzie mia swe posiadoci i due gospodarstwo rolne; w ktrym si 
kocha. Wspomnia te, e nieraz przychodzio mu na myl przenie si do 
Sycylii i tam dokona spokojnie ycia. Do ma zimowych szronw ten, komu zimy 
ubieliy ju gow. Jeszcze li nie opada z drzew i nad miastem mieje si 
niebo askawie, ale gdy winograd poknie, gdy nieg spadnie w Grach 
Albaskich, a bogowie nawiedz przejmujcym wichrem Kampani, wwczas kto wie, 
czy z caym domem nie przeniesie si do swojej zacisznej wiejskiej sadyby.
- Miaeby ch opuci Rzym, Plaucjuszu? - spyta z nagym niepokojem 
Winicjusz.
- Ch t mam dawno - odpowiedzia Aulus - bo tam spokojniej i bezpieczniej.
I j znowu wychwala swoje sady, stada, dom ukryty w zieleni i wzgrza porose 
tymem i czbrami, wrd ktrych brzcz roje pszcz. Lecz Winicjusz nie zwaa 
na t bukoliczn nut - i mylc tylko o tym, e moe utraci Ligi, spoglda w 
stron Petroniusza, jakby od niego jedynie wyglda ratunku.
Tymczasem Petroniusz siedzc przy Pomponii lubowa si widokiem zachodzcego 
soca, ogrodu i stojcych przy sadzawce ludzi. Biae ich ubrania na ciemnym tle 
mirtw wieciy zotem od wieczornych blaskw. Na niebie zorza pocza zabarwia 
si purpur, fioletem i mieni si na ksztat opalu. Strop nieba sta si 
liliowy. Czarne sylwetki cyprysw uczyniy si jeszcze wyrazistsze ni w dzie 
biay, za w ludziach, w drzewach i w caym ogrodzie zapanowa spokj wieczorny.
Petroniusza uderzy ten spokj i uderzy go zwaszcza w ludziach. W twarzy 
Pomponii, starego Aulusa, ich chopca i Ligii - byo co, czego nie widywa w 
tych twarzach, ktre go co dzie, a raczej co noc otaczay: byo jakie wiato, 
jakie ukojenie i jaka pogoda pynca wprost z takiego ycia, jakim tu wszyscy 
yli. I z pewnym zdziwieniem pomyla, e jednak moga istnie pikno i 
sodycz, ktrych on, wiecznie gonicy za piknoci i sodycz, nie zazna. 
Myli tej nie umia ukry w sobie i zwrciwszy si do Pomponii rzek:
- Rozwaam w duszy, jak odmienny jest wasz wiat od tego wiata, ktrym wada 
nasz Nero.
Ona za podniosa swoj drobn twarz ku zorzy wieczornej i odrzeka z prostot:
- Nad wiatem wada nie Nero - ale Bg. Nastaa chwila milczenia. W pobliu 
triclinium day si sysze w alei kroki starego wodza, Winicjusza, Ligii i 
maego Aula - lecz nim nadeszli, Petroniusz spyta jeszcze:
- A wic ty wierzysz w bogi, Pomponio?
- Wierz w Boga, ktry jest jeden, sprawiedliwy i wszechmocny - odpowiedziaa 
ona Aula Plaucjusza.
ROZDZIA III
Wierzy w Boga, ktry jest jeden, wszechmocny i sprawiedliwy - powtrzy 
Petroniusz, w chwili gdy znw znalaz si w lektyce sam na sam z Winicjuszem. - 
Jeli jej Bg jest wszechmocny, tedy rzdzi yciem i mierci; a jeli jest 
sprawiedliwy, tedy susznie zsya mier. Czemu wic Pomponia nosi aob po 
Julii? aujc Julii przygania swemu Bogu. Musz to rozumowanie powtrzy naszej 
miedzianobrodej mapie, uwaam bowiem, e w dialektyce dorwnywam Sokratesowi. 
Co do kobiet, zgadzam si, e kada posiada trzy lub cztery dusze, ale adna nie 
ma duszy rozumnej. Niechby Pomponia rozmylaa sobie z Senek lub z Kornutusem 
nad tym, czym jest ich wielki Logos... Niechby razem wywoywali cienie 
Ksenofanesa, Parmenida, Zenona i Platona, ktre nudz si tam w kimeryjskich 
krainach jak czye w klatce. Ja chciaem mwi z ni i z Placjuszem o czym 
innym. Na wity brzuch egipskiej Izys! Gdybym im tak po prostu powiedzia, po 
comy przyszli, przypuszczam, e cnota ich zadwiczaaby jak miedziana tarcza, 
w ktr kto pak uderzy. I nie miaem! Dasz wiar, Winicjuszu, em nie mia! 
Pawie s pikne ptaki, ale krzycz zbyt przeraliwie. Zlkem si krzyku. Musz 
jednak pochwali twj wybr. Istna "ranopalca Jutrzenka"... I wiesz, co mi 
take przypomniaa? - Wiosn! - i to nie nasz w Italii gdzie ledwie tu i owdzie 
jabo pokryje si kwiatem, a oliwki szarzej, jak szarzay, ale t wiosn, 
ktr niegdy widziaem w Helwecji, mod, wie, jasnozielon... Na t blad 
Selen - nie dziwi ci si, Marku - wiedz jednak, e Dian miujesz i e Aulus i 
Pomponia gotowi ci rozszarpa, jak niegdy psy rozszarpay Akteona.
Winicjusz, nie podnoszc gowy, przez chwil milcza, po czym j mwi 
przerywanym przez dz gosem:
- Pragnem jej poprzednio, a teraz pragn jeszcze wicej. Gdym obj jej rk, 
owion mnie ogie... Musz j mie. Gdybym by Zeusem, otoczybym j chmur, 
jak on otoczy Io, lub spadbym na ni ddem, jak on spad na Danae. Chciabym 
caowa jej usta a do blu! Chciabym sysze jej krzyk w moich ramionach. 
Chciabym zabi Aula i Pomponi, a j porwa i zanie na rku do mego domu. Nie 
bd dzi spa. Rozka wiczy ktrego z niewolnikw i bd sucha jego 
jkw...
- Uspokj si - rzek Petroniusz. - Masz zachcianki cieli z Subury.
- Wszystko mi jedno. Musz j mie. Udaem si do ciebie po rad, lecz jeli ty 
jej nie znajdziesz, znajd j sam... Aulus uwaa Ligi za crk, czemubym ja 
mia patrze na ni jak na niewolnic? Wic skoro nie ma innej drogi, nieche 
oprzdzie drzwi mego domu, niech je namaci wilczym tuszczem i niechaj sidzie 
jako ona przy moim ognisku.
- Uspokj si, szalony potomku konsulw. Nie po to sprowadzamy barbarzycw na 
sznurach za naszymi wazami, bymy mieli zalubia ich crki. Strze si 
ostatecznoci. Wyczerpnij proste, uczciwe sposoby i zostaw sobie i mnie czas do 
namysu. Mnie take Chryzotemis wydawaa si crk Jowisza, a jednak nie 
zalubiem jej - tak jak i Nero nie zalubi Akte, cho j czyniono crk krla 
Attala... Uspokj si... Pomyl, e jeli ona zechce opuci Aulusw dla ciebie, 
oni nie maj prawa jej wstrzyma, wiedz za o tym, e nie tylko sam gorejesz, bo 
i w niej Eros roznieci pomie... Jam to widzia, a mnie naley wierzy. Miej 
cierpliwo. Na wszystko jest sposb, ale dzi i tak ju za duo mylaem, a to 
mnie nuy. Natomiast przyrzekam ci, e jutro pomyl jeszcze o twojej mioci, i 
chyba Petroniusz nie byby Petroniuszem, gdyby jakiego rodka nie znalaz.
Umilkli znw obaj - wreszcie po niejakim czasie Winicjusz rzek ju spokojniej:
- Dzikuj ci i niech Fortuna szczodr ci bdzie. - Bd cierpliwy.
- Dokd si nie kazae? - Do Chryzotemis...
- Szczliwy, e posiadasz t, ktr kochasz.
- Ja? Wiesz, co mnie jeszcze bawi w Chryzotemis? Oto, e ona mnie zdradza z moim 
wasnym wyzwolecem, lutnist Teoklesem, i myli, e tego nie widz. Niegdy 
kochaem j, a teraz bawi mnie jej kamstwa i jej gupota. Chod ze mn do 
niej. Jeli pocznie ci baamuci i kreli ci litery na stole palcem umoczonym 
w winie, wiedz o tym, e nie jestem zazdrosny.
I kazali si ponie razem do Chryzotemis.
Lecz w przedsionku Petroniusz pooy rk na ramieniu Winicjusza i rzek:
- Czekaj, zdaje mi si, e obmyliem sposb. - Niech wszystkie bogi ci 
nagrodz...
- Tak jest! Sdz, e rodek jest nieomylny. - Wiesz co, Marku?
- Sucham ci, moja Atene...
- Oto za kilka dni boska Ligia bdzie spoywaa w twoim domu ziarno Demetry.
- Jeste wikszy ni cezar! - zawoa z uniesieniem Winicjusz.
ROZDZIA IV
Jako Petroniusz dotrzyma obietnicy.
Nazajutrz, po odwiedzinach u Chryzotemis, spa wprawdzie cay dzie, ale 
wieczorem kaza si zanie na Palatyn i mia z Neronem poufn rozmow, skutkiem 
ktrej na trzeci dzie przed domem Plaucjusza pojawi si centurion na czele 
kilkunastu pretoriaskich onierzy.
Czasy byy niepewne i straszne. Posacy tego rodzaju byli zarazem najczciej 
zwiastunami mierci. Tote z chwil, w ktrej centurion uderzy motkiem we 
drzwi Aulusa, i gdy nadzorca atrium da zna, i w sieni znajduj si onierze, 
przeraenie zapanowao w caym domu. Rodzina wnet otoczya starego wodza, nikt 
bowiem nie wtpi, e niebezpieczestwo przede wszystkim nad nim zawiso. 
Pomponia objwszy ramionami jego szyj przytulia si do niego ze wszystkich 
si, a zsiniae jej usta poruszay si szybko, wymawiajc jakie ciche wyrazy; 
Ligia, z twarz blad jak ptno, caowaa jego rk; may Aulus czepia si 
togi - z korytarzy, z pokoi lecych na pitrze i przeznaczonych dla suebnic, 
z czeladnej, z ani, ze sklepionych dolnych mieszka, z caego domu poczy si 
wysypywa roje niewolnikw i niewolnic. Day si sysze okrzyki: "Heu, heu, me 
miserum!" - kobiety uderzyy w wielki pacz; niektre poczy ju sobie drapa 
policzki lub nakrywa gowy chustkami.
Sam tylko stary wdz, przywyky od lat caych patrze mierci prosto w oczy, 
pozosta spokojny i tylko jego krtka orla twarz staa si jakby z kamienia 
wykut. Po chwili, uciszywszy wrzaski i rozkazawszy rozej si subie, rzek:
- Pu mnie, Pomponio. Jeli mi nadszed kres, bdziemy mieli czas si poegna.
I usun j z lekka - ona za rzeka:
- Bogdajby twj los by zarazem i moim, o Aulu! Po czym padszy na kolana, 
pocza si modli z t si jak jedynie boja o drog istot da moe.
Aulus przeszed do atrium, gdzie czeka na centurion. By to stary Kajusz 
Hasta, dawny jego podwadny i towarzysz z wojen brytaskich.
- Witaj, wodzu - rzek. - Przynosz ci rozkaz i pozdrowienie cezara - a oto s 
tabliczki i znak, e w jego imieniu przychodz.
 Wdzicznym jest cezarowi za pozdrowienie, a rozkaz wykonam - odrzek Aulus. 
- Witaj, Hasto, i mw, z jakim zleceniem przychodzisz.
- Aulu Plaucjuszu - pocz Hasta - cezar dowiedzia si, i w domu twoim 
przebywa crka krla Ligw, ktr w krl jeszcze za ycia boskiego Klaudiusza 
odda w rce Rzymian jako rkojmi, e granice imperium nigdy nie zostan przez 
Ligw naruszone. Boski Nero wdziczny ci jest, o wodzu, za to, ie jej przez 
lat tyle dawa gocinno u siebie, lecz nie chcc duej obarcza twego domu, 
jak rwnie baczc, i dziewica, jako zakadniczka, winna zostawa pod opiek 
samego cezara i senatu - rozkazuje ci j wyda w moje rce.
Aulus nadto by onierzem i nadto hartownym mem, by wobec rozkazu pozwoli 
sobie na al, na marne sowa lub skargi. Jednake zmarszczka nagego gniewu i 
blu zjawia mu si na czole. Przed takim zmarszczeniem brwi dray niegdy 
legie brytaskie - i nawet w tej chwili jeszcze na twarzy Hasty odbi si 
przestrach. Lecz obecnie, wobec rozkazu, Aulus Plaucjusz uczu si bezbronnym. 
Przez czas jaki patrzy na tabliczki, na znak, po czym podnisszy oczy na 
starego centuriona rzek ju spokojnie:
- Zaczekaj, Hiasto, w atrium, zanim zakadniczka zostanie ci wydana.
I po tych sowach przeszed na drugi koniec domu do sali zwanej oecus, gdzie 
Pomponia Grecyna, Ligia i may Aulus czekali na w niepokoju i trwodze.
- Nikomu nie grozi mier ani wygnanie na dalekie wyspy - rzek - a jednak pose 
cezara jest zwiastunem nieszczcia. O ciebie chodzi, Ligio.
- O Ligi? - zawoaa ze zdumieniem Pomponia. - Tak jest - odrzek Aulus.
I zwrciwszy si do dziewczyny, pocz mwi:
- Ligio, bya chowana w naszym domu jak wasne nasze dziecko i oboje z Pomponi 
miujemy ci jak crk. Ale wiesz o tym, e nie jeste nasz crk. Jeste 
zakadniczk dan przez twj nard Rzymowi i opieka nad tob naley do cezara. 
Ot cezar zabiera ci z naszego domu.
Wdz mwi spokojnie, ale jakim dziwnym, niezwykym gosem. Ligia suchaa sw 
jego mrugajc oczyma i jakby nie rozumiejc, o co chodzi; policzki Pomponii 
pokryy si bladoci; we drzwiach, wiodcych z korytarza do oecus, poczy si 
znw ukazywa przeraone twarze niewolnic.
- Wola cezara musi by speniona - rzek Aulus. - Aulu! - zawoaa Pomponia 
obejmujc ramionami dziewczyn, jakby chciaa jej broni - lepiej by dla niej 
byo umrze.
Ligia za, tulc si jej do piersi, powtarzaa: "Matko! matko!", nie mogc 
zdoby si wrd ka na inne sowa.
Na twarzy Aulusa znw odbi si gniew i bl.
- Gdybym by sam na wiecie - rzek ponuro - nie oddabym jej ywej - i krewni 
moi dzi jeszcze mogliby zoy za nas ofiary Jovi Liberatori... Lecz nie mam 
prawa gubi ciebie i naszego dziecka, ktre moe szczliwszych doy czasw... 
Udam si dzi jeszcze do cezara i bd go baga, by rozkaz odmieni. Czy mnie 
wysucha - nie wiem. Tymczasem bd zdrowa, Ligio, i wiedz o tym, e i ja, i 
Pomponia bogosawilimy zawsze dzie, w ktrym zasiada przy naszym ognisku.
To rzekszy pooy jej rk na gowie, ale cho stara si zachowa spokj, 
jednake w chwili gdy Ligia zwrcia ku niemu oczy zalane ,zami, a potem 
chwyciwszy jego rk pocza j do ust przyciska, w gosie jego zadrga al 
gboki, ojcowski.
- egnaj, radoci nasza i wiato oczu naszych! -rzek.
I prdko wyszed z powrotem do atrium, by nie pozwoli opanowa si niegodnemu 
Rzymianina i wodza wzruszeniu.
Tymczasem Pomponia zaprowadziwszy Ligi do cubiculum pocza j uspokaja, 
pociesza, dodawa jej otuchy i mwi sowa - brzmice dziwnie w tym domu, w 
ktrym tu obok, w przylegej wietlicy, stao jeszcze lararium i ognisko, na 
ktrym Aulus Plaucjusz, wierny dawnemu obyczajowi, powica ofiary bogom 
domowym. Oto czas prby nadszed. Niegdy Wirginiusz przebi pier wasnej 
crki, by j wyzwoli z rk Appiusza; dawniej jeszcze Lukrecja dobrowolnie 
przypacia yciem hab. Dom cezara jest jaskini haby, za, zbrodni. "Lecz 
my, Ligio, wiemy, dlaczego nie mamy prawa podnie na siebie rki!..." Tak jest! 
To prawo, pod ktrym obie yj, jest inne, wiksze, witsze, pozwala jednak 
broni si od za i haby, choby t obron yciem i mk przyszo przypaci. 
Kto czysty wychodzi z przybytku zepsucia, tym wiksza jego zasuga. Ziemia jest 
takim przybytkiem, ale na szczcie ycie jest jednym mgnieniem oka, a 
zmartwychwstaje si tylko z grobu, za ktrym nie wadnie ju Nero, lecz 
Miosierdzie - i zamiast blu jest rado, i zamiast ez - wesele.
Po czym ja mwi o sobie. Tak! Spokojna jest, ale i w jej piersiach nie brak 
ran bolesnych. Oto na oczach jej Aulusa ley jeszcze bielmo, jeszcze nie spyn 
na niego zdrj wiata. Nie wolno jej take wychowywa syna w Prawdzie. Wic gdy 
pomyli, e tak moe by do kresu ycia i e nadej moe chwila rozczenia si 
z nimi, stokro wikszego i straszniejszego ni to czasowe, nad ktrym obie 
teraz bolej - nie umie nawet poj, jakim sposobem potrafi by bez nich, nawet 
w niebie, szczliwa. I wiele ju nocy przepakaa, wiele spdzia na modlitwie, 
ebrzc o zmiowanie i ask. Lecz swj bl ofiaruje Bogu - i czeka - i ufa. A 
gdy teraz nowy spotyka j cios, gdy rozkaz okrutnika zabiera jej drog gow - 
t, ktr Aulus nazwa wiatem oczu, ufa jeszcze, wierzc, e jest moc nad 
Neronow wiksza - i Miosierdzie od jego zoci silniejsze.
I przycisna jeszcze silniej do piersi gwk dziewczyny, ta za osuna si po 
chwili do jej kolan i ukrywszy oczy w fadach jej peplum, pozostaa tak przez 
dugi czas w milczeniu, lecz gdy si wreszcie podniosa, na twarzy jej wida ju 
byo nieco spokoju.
- al mi ciebie, matko, i ojca, i brata, ale wiem, e opr nie przydaby si na 
nic, a zgubi was wszystkich. Natomiast przyrzekam ci, e sw twoich nie 
zapomn nigdy w domu cezara.
Raz jeszcze zarzucia jej ramiona na szyj, a potem, gdy obie wyszy do oecus, 
pocza si egna z maym Plaucjuszem - ze staruszkiem Grekiem, ktry by ich 
nauczycielem, ze swoj szatn, ktra niegdy niaczya j, i ze wszystkimi 
niewolnikami.
Jeden z nich, wysoki i barczysty Ligijczyk, ktrego w domu zwano Ursus, a ktry 
w swoim czasie razem z matk Ligii i z ni przyby z inn ich sub do obozu 
Rzymian, pad teraz do jej ng, a nastpnie pochyli si do kolan Pomponii, 
mwic:
- O domina! Pozwlcie mi i z moj pani, abym jej suy i czuwa nad ni w 
domu cezara.
- Nie naszym, lecz Ligii jeste sug - odrzeka Pomponia Grecyna - lecz zali 
ci dopuszcz do drzwi cezara? I w jaki sposb potrafisz czuwa nad ni?
- Nie wiem, domina, wiem jeno, e elazo kruszy si w moich rkach jak drzewo...
Aulus Plaucjusz, ktry nadszed na t chwil, dowiedziawszy si, o co chodzi, 
nie tylko nie sprzeciwi si chci Ursusa, ale owiadczy, e nie maj nawet 
prawa go zatrzymywa. Odsyaj Ligi jako zakadniczk, o ktr upomina si 
cezar - a zatem obowizani s odesa jej orszak, ktry przechodzi wraz z ni 
pod opiek cezara. Tu szepn Pomponii, e pod pozorem orszaku moe jej doda 
tyle niewolnic, ile uzna za stosowne - centurion bowiem nie moe odmwi ich 
przyjcia.
Dla Ligii bya w tym pewna pociecha. Pomponia za rwnie bya rada, e moe j 
otoczy sub swego wyboru. Jako prcz Ursusa wyznaczya jej star szatn, 
dwie Cypryjki biege w czesaniu i dwie kpielowe dziewki germaskie. Wybr jej 
pad wycznie na wyznawcw nowej nauki, gdy za i Ursus wyznawa j ju od lat 
kilku, Pomponia moga liczy na wierno tej suby, a zarazem cieszy si 
myl, e ziarna prawdy zostan posiane w domu cezara.
Napisaa te kilka sw polecajc opiek nad Ligi wyzwolenicy Neronowej, Akte. 
Pomponia nie widywaa jej wprawdzie na zebraniach wyznawcw nowej nauki, 
syszaa jednak od nich, e Akte nie odmawia im nigdy usug i e czytuje chciwie 
listy Pawa z Tarsu. Wiadomym jej byo zreszt, i moda wyzwolenica yje w 
cigym smutku, e jest istot odmienn od wszystkich domowniczek Nerona i e w 
ogle jest dobrym duchem paacu.
Hasta podj si sam wrczy list Akte. Uwaajc te za rzecz naturaln, e 
crka krlewska musi mie orszak swych sug, nie czyni najmniejszej trudnoci w 
zabraniu ich do paacu, dziwic si raczej maej ich liczbie. Prosi jednake o 
popiech, z obawy by nie by posdzonym o brak gorliwoci w spenianiu rozkazw. 
Godzina rozstania nadesza. Oczy Pomponii i Ligii znw zapyny zami; Aulus 
jeszcze raz zoy do na jej gowie i po chwili onierze, przeprowadzani 
krzykiem maego Aulusa, ktry w obronie siostry wygraa swymi maymi piciami 
centurionowi - uprowadzili Ligi do domu cezara.
Lecz stary wdz kaza gotowa dla siebie lektyk, tymczasem za zamknwszy si z 
Pomponi w przylegej do oecus pinakotece, rzek jej:
- Suchaj mnie, Pomponio. Udaj si do cezara, cho sdz, e na prno, a 
jakkolwiek sowo Seneki nic ju u niego nie znaczy, bd i u Seneki. Dzi wicej 
znacz: Sofroniusz, Tygellinus, Petroniusz lub Watyniusz... Co do cezara, moe i 
nie sysza on nigdy w yciu o narodzie Ligw i jeli zada wydania Ligii jako 
zakadniczki, to dlatego, i kto go do tego podmwi, atwo za odgadn, kto 
mg to uczyni.
A ona podniosa na niego nagle oczy. - Petroniusz?
- Tak jest.
Nastaa chwila milczenia, po czym wdz mwi dalej:
- Oto co jest wpuci przez prg ktrego z tych ludzi bez czci i sumienia. 
Przeklta niech bdzie chwila, w ktrej Winicjusz wszed w nasz dom! On to 
sprowadzi do nas Petroniusza. Biada Ligii, albowiem nie o zakadniczk, tylko o 
naonic im chodzi.
I mowa jego z gniewu, z bezsilnej wciekoci i z alu za przybranym dzieckiem 
staa si jeszcze bardziej wiszczca ni zwykle. Czas jaki zmaga si sam ze 
sob i tylko zacinite pici wiadczyy, jak ta wewntrzna walka jest cika.
- Czciem dotychczas bogw - rzek - ale w tej chwili myl, e nie masz ich nad 
wiatem i e jest tylko jeden, zy, szalony i potworny, ktremu imi Nero.
- Aulu! - rzeka Pomponia. - Nero jest tylko garci zgniego prochu wobec Boga.
On za pocz chodzi szerokimi krokami po mozaice pinakoteki. W yciu jego byy 
wielkie czyny, ale nie byo wielkich nieszcz, wic nie by do nich 
przyzwyczajony. Stary onierz przywiza si by do Ligii wicej, ni sam o tym 
wiedzia, i teraz nie umia si pogodzi z myl, i j straci. Prcz tego czu 
si upokorzony. Zaciya nad nim teka, ktr pogardza, a jednoczenie czu, e 
wobec jej siy jego sia jest niczym.
Lecz gdy wreszcie potumi w sobie gniew, ktry miesza mu myli, rzek:
- Sdz, e Petroniusz nie odj nam jej dla cezara, nie chciaby bowiem narazi 
si Poppei. Wic albo dla siebie, albo dla Winicjusza... Dzi jeszcze dowiem si 
o tym.
I po chwili lektyka unosia go w stron Palatynu, Pomponia za, zostawszy sama, 
posza do maego Aula, ktry nie ustawa w paczu za siostr i w pogrkach 
przeciw cezarowi.
ROZDZIA V
Aulus susznie jednak domyla si, e nie zostanie dopuszczony przed oblicze 
Nerona. Odpowiedziano mu. e cezar zajty jest piewem z lutnist Terpnosem i e
w ogle nie przyjmuje tych, ktrych sam nie wezwa. Innymi sowy, znaczyo to, 
by Aulus nie prbowa i na przyszo widzie si z nim. Natomiast Seneka, 
jakkolwiek chory na gorczk, przyj starego wodza ze czci mu przynalen, ale 
gdy wysucha, o co mu chodzi, umiechn si gorzko i rzek:
- Jedn ci tylko mog odda usug, szlachetny Plaucjuszu, to jest - nie okaza 
nigdy cezarowi, e serce moje odczuwa twj bl i e chciabym ci dopomc, gdyby 
bowiem cezar powzi najmniejsze pod tym wzgldem podejrzenie, wiedz o tym, e 
nie oddaby ci Ligii, choby nie mia do tego adnych innych powodw, jak tylko, 
by mi uczyni na zo.
Nie radzi mu rwnie udawa si ni do Tygellina, ni do Watyniusza, ni do 
Witeliusza. Moe pienidzmi mona by z nimi co wskra, moe take chcieliby 
uczyni na zo Petroniuszowi, ktrego wpyw staraj si podkopa, lecz 
najprawdopodobniej zdradziliby przed cezarem, jak dalece Ligia jest dla 
Plaucjuszw drog, a wwczas cezar tym bardziej by jej nie odda. Tu stary 
mdrzec pocz mwi z gryzc ironi, ktr zwraca przeciw sobie samemu:
- Milczae, Plaucjuszu, milczae przez lata cae, a cezar nie lubi tych, 
ktrzy milcz! Jake ci byo nie unosi si nad jego piknoci, cnot, piewem, 
nad jego deklamacj, powoeniem i wierszami. Jake ci byo nie wysawia mierci 
Brytanika, nie powiedzie mowy pochwalnej na cze matkobjcy i nie zoy 
ycze z powodu uduszenia Oktawii. Brak ci przezornoci, Aulu, ktr my, yjcy 
szczliwie przy dworze, posiadamy w stopniu odpowiednim.
Tak mwic wzi kubek, ktry nosi u pasa, zaczerpn wody z fontanny 
impluvium, odwiey spalone usta i mwi dalej:
- Ach, Nero ma wdziczne serce. Kocha ciebie, bo suy Rzymowi i imi jego 
rozsawi na kracach wiata, i kocha mnie, bom mu by mistrzem w modoci. 
Dlatego, widzisz, wiem, e ta woda nie jest zatruta, i pij j spokojny. Wino w 
moim domu byoby mniej pewne, ale jeli spragniony, to napij si miao tej 
wody. Wodocigi prowadz j a z Gr Albaskich i chcc j zatru trzeba by 
zatru wszystkie fontanny w Rzymie. Jak widzisz, mona by jeszcze na tym 
wiecie bezpiecznym i mie spokojn staro. Jestem chory wprawdzie, ale to 
raczej dusza choruje, nie ciao.
Bya to prawda. Senece brako tej siy duszy, jak posiada na przykad Kornutus 
lub Trazeasz, wic ycie jego byo szeregiem ustpstw czynionych zbrodni. Sam to 
czu, sam rozumia, e wyznawca zasad Zenona z Citium inn powinien by i 
drog, i cierpia z tego powodu wicej ni z obawy samej mierci.
Lecz wdz przerwa mu teraz zgryliwe rozmylania.
- Szlachetny Anneuszu - rzek - wiem, jak cezar wypaci ci si za opiek, ktr 
otoczye jego mode lata. Lecz sprawc porwania nam dziecka jest Petroniusz. 
Wska mi na niego sposoby, wska wpywy, jakim ulega, i sam wreszcie uyj z nim 
caej wymowy, jak ci stara przyja dla mnie natchn zdoa.
- Petroniusz i ja - odpowiedzia Seneka - jestemy ludzie z dwch przeciwnych 
obozw. Sposobw na niego nie wiem, wpywom niczyim nie podlega. By moe, e 
przy caym swym zepsuciu wicej on jeszcze wart od tych otrw, ktrymi Nero 
dzi si otacza. Ale dowodzi mu, e popeni zy uczynek, jest to tylko czas 
traci; Petroniusz dawno zatraci ten zmys, ktry ze od dobrego odrnia. 
Dowied mu, e jego postpek jest szpetny, wwczas zawstydzi si. Gdy si z nim 
zobacz, powiem mu: "Czyn twj jest godny wyzwoleca." Jeli to nie pomoe, nic 
nie pomoe.
- Dziki i za to - odrzek wdz.
Po czym kaza si nie do Winicjusza, ktrego zasta fechtujcego si z domowym 
lanist. Aulusa, na widok modego czowieka oddajcego si spokojnie wiczeniom, 
w chwili gdy zamach na Ligi zosta speniony, porwa straszliwy gniew, ktry 
te, zaledwie zasona opada za lanist, wybuchn potokiem gorzkich wyrzutw i 
obelg. Lecz Winicjusz dowiedziawszy si, e Ligia zostaa porwana, poblad tak 
straszliwie, i ani na chwil nawet Aulos nie mg go posdza o wsplnictwo w 
zamachu. Czoo modzieca pokryo si kroplami potu; krew, ktra na chwil 
ucieka do serca, napyna znw gorc fal do twarzy, oczy poczy sypa 
skrami, usta rzuca bezadne pytania. Zazdro i wcieko miotay nim na 
przemian jak wicher. Zdawao mu si, e Ligia, raz przestpiwszy prg domu 
cezara, jest dla niego stracona na zawsze, gdy za Aulos wymwi imi 
Petroniusza, podejrzenie, niby byskawica, przeleciao przez myl modego 
onierza, e Petroniusz zadrwi z niego i e albo podarkiem Ligii chcia sobie 
zjedna nowe aski cezara, albo j chcia zatrzyma dla siebie, To, eby kto 
ujrzawszy Ligi nie zapragn jej zarazem, nie miecio mu si w gowie.
Zapamitao, dziedziczna w jego rodzie, unosia go teraz jak rozhukany ko i 
odejmowaa mu przytomno. - Wodzu - rzek przerywanym gosem - wracaj do siebie 
i czekaj na mnie... Wiedz, e gdyby Petroniusz by ojcem moim, jeszcze bym 
pomci na nim krzywd Ligii. Wracaj do siebie i czekaj mnie. Ni Petroniusz, ni 
cezar mie jej nie bd.
Po czym zwrci zacinite pici ku woskowym maskom stojcym w szafach w atrium 
i wybuchn: - Na te maski miertelne! Pierwej zabij j i siebie. To rzekszy 
zerwa si i rzuciwszy raz jeszcze Aulosowi sowo: "Czekaj mnie", wybieg jak 
szalony z atrium i lecia do Petroniusza roztrcajc po drodze przechodniw.
Aulos za wrci do domu z pewn otuch. Sdzi, e jeli Petroniusz namwi 
cezara do porwania Ligii dla oddania jej Winicjuszowi, to Winicjusz odprowadzi 
j do ich domu. Wreszcie niema pociech bya mu myl, e Ligia, jeli nie 
zostanie uratowan, to bdzie pomszczon i zasonit przez mier od haby. 
Wierzy, e Winicjusz dokona wszystkiego, co przyrzek. Widzia jego wcieko 
i zna zapalczywo wrodzon caemu temu rodowi. On sam, cho miowa Ligi jak 
rodzony ojciec, wolaby by j zabi ni odda cezarowi, i gdyby nie wzgld na 
syna, ostatniego potomka rodu, byby niechybnie to uczyni. Aulos by 
onierzem, o stoikach zaledwie sysza, ale charakterem nie by od nich daleki 
i do jego poj, do jego dumy mier przypadaa atwiej i lepiej od haby.
Wrciwszy do domu uspokoi Pomponi, przela w ni sw otuch i oboje poczli 
oczekiwa wieci od Winicjusza. Chwilami, gdy w atrium odzyway si kroki 
ktrego z niewolnikw, sdzili, e to moe Winicjusz odprowadza im kochane 
dziecko, i gotowi byli z gbi duszy pobogosawi obojgu. Ale czas upywa i 
wie adna nie nadchodzia. Wieczorem dopiero ozwa si motek przy bramie.
Po chwili niewolnik wszed i odda Aulosowi list.
Stary wdz, jakkolwiek lubi okazywa panowanie nad sob, wzi go jednak nieco 
drc rk i pocz czyta tak skwapliwie, jakby chodzio o cay jego dom.
Nagle twarz mu zmierzcha, jak gdyby pad na ni cie od przelatujcej chmury.
- Czytaj - rzek zwrciwszy si do Pomponii. Pomponia wzia list i czytaa, co 
nastpuje: "Markus Winicjusz pozdrowienie Aulowi Plaucjuszowi. Co si stao, 
stao si z woli cezara, przed ktr schylcie gowy, jako schylamy ja i 
Petroniusz."
Po czym nastao dugie milczenie.
ROZDZIA VI
Petroniusz by w domu. Odwierny nie mia zatrzyma Winicjusza, ktry wpad do 
atrium jak burza i dowiedziawszy si, e gospodarza naley szuka w bibliotece, 
tym samym pdem wpad do biblioteki i zastawszy Petroniusza piszcego wyrwa mu 
trzcin z rki, zama j, cisn na ziemi, nastpnie wpi palce w jego ramiona 
i zbliajc twarz do jego twarzy, pocz pyta chrapliwym gosem:
- Co z ni uczyni? Gdzie ona jest?
Lecz nagle staa si rzecz zdumiewajca. Oto w wysmuky i zniewieciay 
Petroniusz chwyci wpijajc mu si w rami do modego atlety, za czym chwyci 
drug i trzymajc je obie w swojej jednej z si elaznych kleszczy, rzek:
- Ja tylko z rana jestem niedog, a wieczorem odzyskuj dawn sprysto. 
Sprbuj si wyrwa. Gimnastyki musia ci uczy tkacz, a obyczajw kowal.
Na twarzy jego nie zna byo nawet gniewu, tylko w oczach mign mu jaki powy 
odbysk odwagi i energii. Po chwili puci rce Winicjusza, ktry sta przed nim 
upokorzony, zawstydzony i wcieky.
- Stalow masz rk - rzek - ale na wszystkich bogw piekielnych przysigam ci, 
e jeli mnie zdradzi, wepchn ci n w gardo, choby w pokojach cezara.
- Pogadajmy spokojnie - odpowiedzia Petroniusz. - Stal mocniejsza jest, jak 
widzisz, od elaza, wic cho z twego jednego ramienia mona by moich dwa 
uczyni, nie potrzebuj si ciebie ba. Natomiast bolej nad twym grubiastwem, 
a gdyby niewdziczno ludzka moga mnie jeszcze dziwi, dziwibym si twej 
niewdzicznoci.
- Gdzie jest Ligia?
- W lupanarze, to jest w domu cezara. - Petroniuszu!
- Uspokj si i siadaj. Prosiem cezara o dwie rzeczy, ktre mi przyrzek: 
naprzd o wydobycie Ligii z domu Aulusw, a po wtre o oddanie jej tobie. Czy 
nie masz tam gdzie noa w fadach togi? Moe mnie pchniesz? Ale ja ci radz 
poczeka par dni, bo wzito by ci do wizienia, a tymczasem Ligia nudziaby 
si w twym domu.
Nastao milczenie. Winicjusz poglda czas jaki zdumionymi oczyma na 
Petroniusza, po czym rzek: - Przebacz mi. Miuj j i mio miesza moje 
zmysy.
- Podziwiaj mnie, Marku. Onegdaj rzekem cezarowi tak: "Mj siostrzeniec 
Winicjusz pokocha tak pewn chuderlaw dziewczyn, ktra hoduje si u Aulusw, 
e dom jego zmieni si w ani parow od westchnie. Ty (powiadam), cezarze, 
ani ja, ktrzy wiemy, co jest prawdziwa pikno, nie dalibymy za ni tysica 
sestercyj, ale to chopak zawsze by gupi jak trjng, a teraz zgupia do 
reszty."
- Petroniuszu!
- Jeli nie rozumiesz, em to powiedzia chcc zabezpieczy Ligi, gotwem 
uwierzy, em powiedzia prawd. Wmwiem w Miedzianobrodego, e taki esteta jak 
on nie moe uwaa takiej dziewczyny za pikno, i Nero, ktry dotd nie mie 
patrze inaczej, jak przez moje oczy, nie znajdzie w niej piknoci, a nie 
znalazszy, nie bdzie jej poda. Trzeba si byo przed map zabezpieczy i 
wzi j na sznur. Na Ligii pozna si teraz nie on, ale Poppea, i oczywicie 
postara si j jak najprdzej z paacu wyprawi. Ja za mwiem dalej z 
niechcenia Miedzianej Brodzie: "We Ligi i daj j Winicjuszowi! Masz prawo to 
uczyni, bo jest zakadniczk, a gdy tak postpisz, wyrzdzisz krzywd 
Aulosowi." I zgodzi si. Nie mia najmniejszego powodu nie zgodzi si, tym 
bardziej e daem mu sposobno dokuczenia porzdnym ludziom. Uczyni ci 
urzdowym strem zakadniczki, oddadz ci w rce w skarb ligijski, ty za, 
jako sprzymierzeniec walecznych Ligw, a zarazem wierny suga cezara, nie tylko 
nic ze skarbu nie strwonisz, ale postarasz si o jego pomnoenie. Cezar dla 
zachowania pozorw zatrzyma j kilka dni w domu, a potem odele do twojej 
insuli, szczliwcze!
- Prawd to jest? Nice jej tam nie grozi w domu cezara?
- Gdyby tam miaa stale zamieszka, Poppea pogadaaby o niej z Lokust, ale 
przez kilka dni nic jej nie grozi. W paacu cezara jest dziesi tysicy ludzi. 
By moe, e jej Nero wcale nie zobaczy, tym bardziej e wszystko powierzy mi 
do tego stopnia, i przed chwil centurion by u mnie z wiadomoci, e 
odprowadzi dziewczyn do paacu i zda j w rce Akte. To dobra dusza ta Akte, 
dlatego kazaem jej j odda.
Pomponia Grecyna jest widocznie rwnie tego zdania, bo do niej pisaa. Jutro 
jest uczta u Nerona. Wymwiem ci miejsce obok Ligii.
- Wybacz mi, Kaju, moj porywczo - rzek Winicjusz. - Sdziem, e j kaza 
uprowadzi dla siebie lub dla cezara.
- Ja mog ci wybaczy porywczo, ale trudniej mi wybaczy gminne gesta, 
rubaszne krzyki i gos przypominajcy grajcych w mor. Tego nie lubi, Marku, i 
tego si strze. Wiedz, e strczycielem cezara jest Tygellinus, i wiedz take, 
e gdybym dziewczyn chcia wzi dla siebie, to bym teraz, patrzc ci prosto w 
oczy, powiedzia, co nastpuje: "Winicjuszu, odbieram ci Ligi i bd j trzyma 
pty, pki mi si nie znudzi."
Tak mwic pocz patrze swymi orzechowymi renicami wprost w oczy Winicjusza, 
z wyrazem chodnym i zuchwaym, mody czowiek za zmiesza si do reszty.
- Wina jest moja - rzek. - Jeste dobry, zacny, i dzikuj ci z caej duszy. 
Pozwl mi tylko zada ci jeszcze jedno pytanie. Czemu nie kazae odesa Ligii 
wprost do mego domu?
- Bo cezar chce zachowa pozory. Bd o tym ludzie mwili w Rzymie, e za Ligi 
zabieramy jako zakadniczk, wic pki bd mwili, pty zostanie w paacu 
cezara. Potem odel ci j po cichu i bdzie koniec. Miedzianobrody jest 
tchrzliwym psem. Wie, e wadza jego jest bez granic, a jednak stara si 
upozorowa kady postpek. Czy ochone ju do tego stopnia, aby mg troch 
pofilozofowa? Mnie samemu nieraz przychodzio na myl, dlaczego zbrodnia, 
choby bya potna jak cezar i pewna jak on bezkarnoci, stara si zawsze o 
pozory prawa, sprawiedliwoci i cnoty?... Na co jej ten trud? Ja uwaam, e 
zamordowa brata, matk i on jest rzecz godn jakiego azjatyckiego krlika, 
nie rzymskiego cezara; ale gdyby mi si to przytrafio, nie pisabym 
usprawiedliwiajcych listw do senatu... Nero za pisze - Nero szuka pozorw, bo 
Nero jest tchrzem. Ale taki Tyberiusz nie by tchrzem, a jednak 
usprawiedliwia kady swj wystpek. Czemu tak jest? Co to za dziwny, mimowolny 
hod, skadany przez zo cnocie? I wiesz, co mi si zdaje? Ot, i dzieje si 
tak dlatego, e wystpek jest szpetny, a cnota pikna. Ergo, prawdziwy esteta 
jest tym samym cnotliwym czowiekiem. Ergo, ja jestem cnotliwym czowiekiem. 
Musz dzi wyla nieco wina cieniom Protagora, Prodyka i Gorgiasa. Pokazuje si, 
e i sofici mog si na co przyda. Suchaj, albowiem mwi dalej. Odjem 
Ligi Aulusom, by j odda tobie. Dobrze. Ale Lizypp utworzyby z was cudowne 
grupy. Oboje jestecie pikni, a wic i mj postpek jest pikny, a bdc 
piknym, nie moe by zym. Patrz, Marku, oto siedzi przed tob cnota wcielona w 
Petroniusza! Gdyby Arystydes y, powinien by przyj do mnie i ofiarowa mi sto 
min za krtki wykad o cnocie.
Lecz Winicjusz, jako czowiek, ktrego rzeczywisto wicej obchodzia od 
wykadw o cnocie, rzek:
- Jutro zobacz Ligi, a potem bd j mia w domu moim co dzie, cigle i do 
mierci.
- Ty bdziesz mia Ligi, a ja bd mia na gowie Aulusa. Wezwie na mnie pomsty 
wszystkich podziemnych bogw. I gdyby przynajmniej bestia wzia przedtem lekcj 
porzdnej deklamacji... Ale on bdzie wymyla tak, jak moim klientom wymyla 
dawny mj odwierny, ktrego zreszt wysaem za to na wie do ergastulum.
- Aulus by u mnie. Obiecaem mu przesa wiadomo o Ligii.
- Napisz mu, e wola "boskiego" cezara jest najwyszym prawem i e pierwszy twj 
syn bdzie mia na imi Aulus. Trzeba, eby stary mia jak pociech. Jestem 
gotw prosi Miedzianobrodego, by go wezwa jutro na uczt. Niechby ci zobaczy 
w triclinium obok Ligii.
- Nie czy tego - rzek Winicjusz. - Mnie ich jednak al, zwaszcza Pomponii.
I zasiad, by napisa w list, ktry staremu wodzowi odebra reszt nadziei.
ROZDZIA VII
Przed Akte, dawn kochank Nerona, schylay si niegdy najwysze gowy w 
Rzymie. Lecz ona i wwczas nawet nie chciaa si miesza do spraw publiczpych i 
jeli kiedykolwiek uywaa swego wpywu na modego wadc, to chyba dla 
wyproszenia dla kogo litoci. Cicha i pokorna, zjednaa sobie wdziczno 
wielu, nikogo za nie uczynia swym nieprzyjacielem. Nie potrafia jej 
znienawidzi nawet Oktawia. Zazdrosnym wydawaa si zbyt mao niebezpieczn. 
Wiedziano o niej, e kocha zawsze Nerona mioci smutn i zbola, ktra yje 
ju nie nadziej, ale tylko wspomnieniami chwil, w ktrych w Nero by nie tylko 
modszym i kochajcym, ale lepszym. Wiedziano, e od tych wspomnie nie moe 
oderwa duszy i myli, ale niczego ju nie czeka, e za nie byo istotnie 
obawy, aby cezar do niej wrci, patrzano na ni jak na istot zgoa bezbronn i 
z tego powodu pozostawiano j w spokoju. Poppea miaa j tylko za cich sug, 
tak dalece nieszkodliw, e nie domagaa si nawet usunicia jej z paacu.
Poniewa jednak cezar kocha j niegdy i porzuci bez urazy, w spokojny, a 
nawet poniekd przyjazny sposb, zachowano dla niej pewne wzgldy. Nero 
wyzwoliwszy j da jej w paacu mieszkanie, a w nim osobne cubiculum i gar 
ludzi ze suby. A gdy swego czasu Pallas i Narcyz, chocia Klaudiuszowi 
wyzwolecy, nie tylko zasiadali z Klaudiuszem do uczt, ale jako potni 
ministrowie zabierali poczesne miejsca, wic i j zapraszano czasem do stou 
cezara. Czyniono to moe dlatego, e jej liczna posta stanowia prawdziw 
ozdob uczty. Zreszt cezar w doborze towarzystwa od dawna ju przesta si 
rachowa z jakimikolwiek wzgldami. Do stou jego zasiadaa najrnorodniejsza 
mieszanina ludzi wszelkich stanw i powoa. Byli midzy nimi senatorowie, ale 
przewanie tacy, ktrzy godzili si by zarazem baznami. Byli patrycjusze 
starzy i modzi, spragnieni rozkoszy, zbytku i uycia. Byway kobiety noszce 
wielkie imiona, lecz nie wahajce si wkada wieczorem powych peruk i szuka 
dla rozrywki przygd na ciemnych ulicach. Bywali i wysocy urzdnicy, i kapani, 
ktrzy przy penych czarach sami radzi drwili z wasnych bogw, obok nich za 
wszelkiego rodzaju haastra, zoona ze piewakw, z mimw, muzykw, tancerzy i 
tancerek, z poetw, ktrzy deklamujc wiersze myleli o sestercjach, jakie im za 
pochwa wierszy cezarowych spa mog, z filozofw-godomorw odprowadzajcych 
chciwymi oczyma podawane potrawy, wreszcie ze synnych wonicw, sztukmistrzw, 
cudotwrcw, bajarzy, trefnisiw, wreszcie z przernych, pasowanych przez mod 
lub gupot na jednodniowe znakomitoci drapichrustw. midzy ktrymi nie brako 
i takich, co dugimi wosami pokrywali przekute na znak niewolnictwa uszy.
Synniejsi zasiadali wprost do stow, mniejsi suyli do rozrywki w czasie 
jedzenia, czekajc na chwil, w ktrej suba pozwoli im rzuci si na resztki 
potraw i napojw. Goci tego rodzaju dostarczali Tygellinus, Watyniusz i 
Witeliusz, gociom za zmuszeni byli nieraz dostarcza odziey odpowiedniej do 
pokojw cezara, ktry zreszt lubi takie towarzystwo czujc si w nim 
najswobodniejszym. Zbytek dworu zoci wszystko i wszystko pokrywa blaskiem. 
Wielcy i mali, potomkowie wielkich rodw i hoota z bruku miejskiego, potni 
artyci i liche wyskrobki talentw cisnli si do paacu, by nasyci olnione 
oczy przepychem, niemal przechodzcym ludzkie pojcie, i zbliy si do rozdawcy 
wszelkich ask, bogactw i dobra, ktrego jedno widzimisi mogo wprawdzie 
poniy, ale mogo i wynie bez miary.
Dnia tego i Ligia miaa wzi udzia w podobnej uczcie. Strach, niepewno i 
odurzenie, niedziwne po nagym przejciu, walczyy w niej z chci oporu. Baa 
si cezara, baa si ludzi, baa si paacu, ktrego gwar odejmowa jej 
przytomno, baa si uczt, o ktrych sromocie syszaa od Aulusa, od Pomponii 
Grecyny i ich przyjaci. Bdc mod dziewczyn nie bya jednak niewiadom, 
albowiem wiadomo zego w owych czasach wczenie dochodzia nawet do 
dziecicych uszu. Wiedziaa wic, e w tym paacu grozi jej zguba, o ktrej 
zreszt ostrzegaa j w chwili rozstania i Pomponia. Majc jednak dusz mod, 
nieobyt z psuciem, i wyznajc wysok nauk wszczepian jej przez przybran 
matk, przyrzeka broni si od owej zguby: matce, sobie i zarazem temu Boskiemu 
Nauczycielowi, w ktrego nie tylko wierzya, ale ktrego pokochaa swym 
wpdziecinnym sercem za sodycz nauki, za gorycz mierci i za chwa 
zmartwychpowstania.
Bya te pewna, e teraz ju ni Aulus, ni Pomponia Grecyna nie bd odpowiadali 
za jej postpki, zamylaa wic, czy nie lepiej bdzie stawi opr i nie i na 
uczt. Z jednej strony strach i niepokj gono gaday w jej duszy, z drugiej 
rodzia si w niej ch okazania odwagi, wytrwaoci, naraenia si na mk i 
mier. Wszake Boski Nauczyciel tak kaza. Wszake sam da przykad. Wszake 
Pomponia opowiadaa jej, e gorliwsi midzy wyznawcami podaj ca dusz 
takiej prby i modl si o ni. I Ligi, gdy jeszcze bya w domu Aulusw, 
opanowywaa chwilami podobna dza. Widziaa si mczennic, z ranami w rkach i 
stopach, bia jak niegi, pikn nadziemsk piknoci, niesion przez rwnie 
biaych aniow w bkit, i podobnymi widzeniami lubowaa si jej wyobrania. 
Byo w tym duo marze dziecinnych, ale byo i nieco upodobania w samej sobie, 
ktre karcia Pomponia. Teraz za, gdy opr woli cezara mg pocign za sob 
jak okrutn kar i gdy widywane w marzeniach mczarnie mogy si sta 
rzeczywistoci, do piknych widze, do upodoba doczya si jeszcze, 
pomieszana ze strachem, jaka ciekawo, jak te j skarz i jaki rodzaj mk dla 
niej obmyl.
I tak wahaa si jej wp jeszcze dziecinna dusza na dwie strony. Lecz Akte 
dowiedziawszy si o tych wahaniach spojrzaa na ni z takim zdumieniem, jakby 
dziewczyna mwia w gorczce. Okaza opr woli cezara? Narazi si od pierwszej 
chwili na jego gniew? Na to trzeba chyba by dzieckiem, ktre nie wie, co mwi. 
Z wasnych oto sw Ligii pokazuje si, e waciwie nie jest ona zakadniczk, 
ale dziewczyn zapomnian przez swj nard. Nie broni jej adne prawo narodw, a 
gdyby jej nawet bronio, cezar do jest potny, by je w chwili gniewu 
podepta. Cezarowi spodobao si j wzi i odtd ni rozporzdza. Odtd jest 
ona na jego woli, nad ktr nie masz innej na wiecie.
- Tak jest - mwia dalej - i ja czytaam listy Pawa z Tarsu, i ja wiem, e nad 
ziemi jest Bg i jest Syn Boy, ktry zmartwychwsta, ale na ziemi jest tylko 
cezar. Pamitaj o tym, Ligio. Wiem take, e twoja nauka nie pozwala ci by tym, 
czym ja byam, i e wam, jak i stoikom, o ktrych opowiada mi Epiktet, gdy 
przyjdzie wybr midzy sromot a mierci, mier tylko wybra wolno. Ale czy 
moesz zgadn, e ci czeka mier, nie sromota? Zali nie syszaa o crce 
Sejana, ktra maym bya jeszcze dziewcztkiem, a ktra z Tyberiuszowego rozkazu 
musiaa dla zachowania prawa, ktre zabrania kara dziewic mierci, przej 
przez hab przed zgonem! Ligio, Ligio, nie dranij cezara! Gdy przyjdzie chwila 
stanowcza, gdy musisz wybiera midzy hab a mierci, postpisz tak, jak ci 
twoja Prawda wskazuje, ale nie szukaj dobrowolnie zguby i nie dranij z bahego 
powodu ziemskiego, a przy tym okrutnego boga.
Akte mwia z wielk litoci i nawet z uniesieniem, a majc z natury wzrok 
nieco krtki, przysuna blisko sw sodk twarz do twarzy Ligii, jakby chcc 
sprawdzi, jakie jej sowa czyni wraenie.
Ligia za, narzuciwszy z ufnoci dziecka rce na jej szyj, rzeka:
- Ty dobra jeste, Akte.
Akte, ujta pochwa i ufnoci, przycisna j do serca, a nastpnie uwolniwszy 
si z ramion dziewczyny odpowiedziaa:
- Moje szczcie mino i rado mina, ale za nie jestem.
Po czym ja chodzi szybkimi krokami po izbie i mwi do siebie jakby z 
rozpacz:
- Nie! I on nie by zy. On sam myla wwczas, e jest dobry, i chcia by 
dobrym. Ja to wiem najlepiej. To wszystko przyszo pniej... gdy przesta 
kocha... To inni uczynili go takim, jak jest - to inni - i Poppea!
Tu rzsy jej pokryy si zami. Ligia wodzia za ni czas jaki swymi bkitnymi 
oczyma, a wreszcie rzeka:
- Ty go aujesz, Akte?
- auj! - odpowiedziaa gucho Greczynka.
I znw pocza chodzi ze cinitymi jakby z blu rkoma i twarz bezradn.
A Ligia pytaa niemiao dalej: - Ty go jeszcze kochasz, Akte? - Kocham...
Po chwili za dodaa:
- Jego nikt prcz mnie nie kocha...
Nastao milczenie, podczas ktrego Akte usiowaa odzyska zmcon wspomnieniami 
spokojno i gdy wreszcie twarz jej przybraa znowu zwyky wyraz cichego smutku, 
rzeka:
- Mwmy o tobie, Ligio. Nie myl nawet o tym, by sprzeciwi si cezarowi. To 
byoby szalestwem. Wreszcie uspokj si. Znam dobrze ten dom i sdz, e ze 
strony cezara nic ci nie grozi. Gdyby Nero kaza ci porwa dla siebie, nie 
sprowadzaliby ci na Palatyn. Tu wada Poppea, a Nero, od czasu gdy mu powia 
crk, jest jeszcze bardziej pod jej wadz... Nie. Nero kaza wprawdzie, by 
bya na uczcie, ale nie widzia ci dotd, nie zapyta o ciebie, wic mu o 
ciebie nie chodzi. Moe odebra ci Aulusowi i Pomponii tylko przez zo do 
nich... Do mnie Petroniusz pisa, bym miaa nad tob opiek, a e pisaa, jak 
wiesz, i Pomponia, wic chyba porozumieli si ze sob. Moe on to uczyni na jej 
prob. Jeli tak jest, jeli i on na prob Pomponii zaopiekuje si tob, nic 
ci nie grozi i kto wie nawet, czy Nero za jego namow nie odele ci do Aulusw. 
Nie wiem, czy Nero zbyt go kocha, ale wiem, e rzadko mie by przeciwnego z nim 
zdania.
- Ach, Akte! - odpowiedziaa Ligia. - Petroniusz by u nas przedtem, nim mnie 
zabrali, i matka moja bya przekonana, i Nero zada wydania mnie z jego 
namowy.
- To byoby le - rzeka Akte.
Lecz zamyliwszy si przez chwil, mwia dalej: - Moe jednak Petroniusz 
wygada si tylko przed Neronem przy jakiej wieczerzy, e widzia u Aulusw 
zakadniczk Ligw, i Nero, ktry jest zazdrosny o swoj wadz, zada ci 
dlatego, e zakadnicy nale do cezara. On zreszt nie lubi Aulusa i 
Pomponii... Nie! Nie zdaje mi si, by Petroniusz, gdyby ci chcia odebra 
Aulusowi, chwyci si takiego sposobu. Nie wiem, czy Petroniusz jest lepszy od 
tych, ktrzy otaczaj cezara, ale jest inny... Moe wreszcie prcz niego 
znajdziesz jeszcze kogo, kto by si chcia wstawi za tob. Czy u Aulusw nie 
poznaa kogo z bliskich cezara?
- Widywaam Wespazjana i Tytusa. - Cezar ich nie lubi.
- I Senek.
- Do, by Seneka co poradzi, aby Nero postpi inaczej.
Jasna twarz Ligii pocza pokrywa si rumiecem. - I Winicjusza...
- Nie znam go.
- To krewny Petroniusza, ktry wrci niedawno z Armenii.
- Czy mylisz, e Nero rad go widzi? - Winicjusza lubi wszyscy.
- I chciaby si wstawi za tob? - Tak.
Akte umiechna si tkliwie i rzeka:
- To go pewnie na uczcie zobaczysz. By na niej musisz, naprzd dlatego, e 
musisz... Tylko takie dziecko jak ty mogo pomyle inaczej. Po wtre, jeli 
chcesz wrci do domu Aulusw, znajdziesz sposobno proszenia Petroniusza i 
Winicjusza, by swoim wpywem wyjednali dla ci prawo powrotu. Gdyby tu byli, 
obaj powiedzieliby ci to co ja, e szalestwem i zgub byoby prbowa oporu. 
Cezar mgby wprawdzie nie dostrzec twej nieobecnoci, lecz gdyby dostrzeg i 
pomyla, e miaa si sprzeciwi jego woli, nie byoby ju dla ciebie 
ratunku. Chod, Ligio... Czy syszysz ten gwar w domu? Soce si znia i gocie 
ju wkrtce zaczn przybywa.
- Masz suszno, Akte - .odpowiedziaa Ligia - i pjd za twoj rad.
Ile w tym postanowieniu byo chci zobaczenia Winicjusza i Petroniusza, ile 
kobiecej ciekawoci, by raz w yciu ujrze tak uczt, a na niej cezara, dwr, 
synn Poppe i inne piknoci, i cay ten niesychany przepych, o ktrym cuda 
opowiadano w Rzymie, sama Ligia nie umiaa sobie zapewne zda sprawy. Lecz Akte 
swoj drog miaa suszno i dziewczyna czua to dobrze. I byo .trzeba, wic 
gdy konieczno i prosty rozum wspary ukryt pokus, przestaa si waha.
Akte zaprowadzia j wwczas do wasnego unctuarium, by j namaci i ubra, a 
jakkolwiek w domu cezara nie brako niewolnic i Akte miaa ich sporo dla 
osobistej usugi, jednak przez wspczucie dla dziewczyny, ktrej niewinno i 
pikno chwycia j za serce, sama postanowia j ubra, i zaraz pokazao si, 
e w modej Greczynce, mimo jej smutku i mimo wczytywania si w listy Pawa z 
Tarsu, zostao wiele jeszcze dawnej duszy helleskiej, do ktrej pikno ciaa 
przemawiaa silniej ni wszystko inne na wiecie. Obnaywszy Ligi, na widok jej 
ksztatw zarazem wiotkich i penych, utworzonych jakby z perowej masy i ry, 
nie moga wstrzyma okrzyku podziwienia i odstpiwszy kilka krokw, patrzya z 
zachwytem na t niezrwnan, wiosenn posta.
- Ligio! - zawoaa wreszcie - ty stokro pikniejsza od Poppei!
Lecz dziewczyna, wychowana w surowym domu Pomponii, gdzie skromnoci 
przestrzegano nawet wwczas, gdy kobiety byy same ze sob, staa - cudna jak 
cudny sen, harmonijna jak dzieo Praksytelesa lub jak pie, ale zmieszana, 
rowa od wstydu, ze cinitymi kolany, z rkoma na piersi i ze spuszczonymi na 
oczy rzsami. Wreszcie, podnisszy nagym ruchem ramiona, wyja szpilki 
podtrzymujce wosy i w jednej chwili, jednym wstrznieniem gowy, okrya si 
nimi jak paszczem.
Akte za zbliywszy si i dotykajc jej ciemnych splotw mwia:
- O, jakie ty masz wosy! Nie posypi ich zotym pudrem, one same przewiecaj 
gdzieniegdzie zotem na skrtach... Ledwie, e moe tu i owdzie dodam zotego 
poysku, lecz lekko, lekko, jakby rozjani je promie... Cudny musi by wasz 
kraj ligijski, gdzie takie si rodz dziewczyny.
- Ja go nie pamitam - odrzeka Ligia. - Ursus tylko mi mwi, e u nas lasy, 
lasy i lasy.
- A w lasach kwiaty kwitn - mwia Akte maczajc donie w wazie penej werweny 
i zwilajc ni wosy Ligii.
Po ukoczeniu za tej roboty pocza maci leciuchno cae jej ciao wonnymi 
olejkami z Arabii, a nastpnie przyobleka je w mikk zotej barwy tunik bez 
rkaww, na ktr miao przyj niene peplum. Lecz e przedtem trzeba byo 
uczesa wosy, wic tymczasem owina j w rodzaj obszernej szaty, zwanej 
synthesis, i usadziwszy na krzele, oddaa j na chwil w rce niewolnic, by 
czuwa z daleka nad czesaniem. Dwie niewolnice poczy nakada jednoczenie na 
nki. Ligii biae, haftowane purpur trzewiki, przypasujc je na krzy zotymi 
tamami do alabastrowych kostek. Gdy wreszcie czesanie byo skoczone, uoono 
na niej peplum w przeliczne lekkie fady, po czym Akte, zapiwszy jej pery na 
szyi i dotknowszy wosw na skrtach zocistym pyem, sama kazaa si 
przybiera, wodzc przez cay czas zachwyconymi oczyma za Ligi. Lecz wnet bya 
gotowa, a gdy przed gwn bram pierwsze dopiero zaczy si ukazywa lektyki, 
weszy obie do bocznego kryptoportyku, z ktrego wida byo gwn bram, 
wewntrzne galerie i dziedziniec otoczony kolumnad z numidyjskiego marmuru.
Stopniowo coraz wicej ludzi przechodzio pod wyniosym ukiem bramy, nad ktr 
wspaniaa kwadryga Lizyppa zdawaa si unosi w powietrzu Apollina i Dian. Oczy 
Ligii uderzy pyszny widok, o ktrym skromny dom Aulusa nie mg jej da 
najmniejszego pojcia. Bya to chwila zachodu soca i ostatnie jego promienie 
paday na ty numidyjski marmur kolumn, ktry w tych blaskach wieci jak 
zoto i zarazem mieni si na rowo. Wrd kolumn, obok biaych posgw Danaid 
i innych, przedstawiajcych bogw lub bohaterw, przepyway tumy ludzi, 
mczyzn i kobiet, podobnych rwnie do posgw, bo udrapowanych w togi, peplumy 
i stole spywajce z wdzikiem ku ziemi mikkimi fadami, na ktrych dogasay 
blaski zachodzcego soca. Olbrzymi Herkules, z gow jeszcze w wietle, od 
piersi pogron ju w cieniu rzucanym przez kolumn, spoglda z gry na w 
tum. Akte pokazywaa Ligii senatorw w szeroko obramowanych togach, w barwnych 
tunikach i z pksiycami na obuwiu, i rycerzy, i synnych artystw, i rzymskie 
panie przybrane w sposb rzymski, to grecki, to w fantastyczne wschodnie stroje, 
z wosami upitymi w wiee, w piramidy lub zaczesane na wzr posgw bogi nisko 
przy gowie, a strojne w kwiaty. Wielu mczyzn i wiele kobiet nazywaa Akte po 
imieniu, dodajc do imion krtkie i nieraz straszne historie, przejmujce Ligi 
strachem, podziwem, zdumieniem. By to dla niej wiat dziwny, ktrego piknoci 
napaway si jej oczy, ale ktrego przeciwiestw nie umia poj jej dziewczcy 
rozum. W tych zorzach na niebie, w tych szeregach nieruchomych kolumn, gincych 
w gbi, i w tych ludziach, podobnych do posgw, by jaki wielki spokj; 
zdawao si, e wrd owych prostolinijnych marmurw powinni y jacy prni 
trosk, ukojeni i szczliwi pbogowie, tymczasem cichy gos Akte odkrywa raz 
po raz coraz inn, straszn tajemnic i tego paacu, i tych ludzi. Oto tam z 
dala wida kryptoportyk, na ktrego kolumnach i pododze czerwieni si jeszcze 
krwawe plamy krwi, ktr obluzga biae marmury Kaligula, gdy pad pod noem 
Kasjusza Cherei; tam zamordowano jego on, tam dziecko rozbito o kamienie; tam 
pod tym skrzydem jest podziemie, w ktrym gryz rce z godu modszy Drusus; 
tam otruto starszego, tam wi si ze strachu Gemellus, tam z konwulsji 
Klaudiusz, tam Germanik. Wszdy te ciany syszay jki i chrapanie konajcych, 
a ci ludzie, ktrzy piesz teraz na uczt w togach, w barwnych tunikach, w 
kwiatach i klejnotach, to moe jutrzejsi skazacy; moe na niejednej twarzy 
umiech pokrywa strach, niepokj, niepewno jutra; moe gorczka, chciwo, 
zazdro weraj si w tej chwili w serca tych na pozr beztroskich, 
uwieczonych pbogw. Sposzone myli Ligii nie mogy nady za sowami Akte i 
gdy w cudny wiat przyciga z coraz wiksz si jej oczy, serce cisno si 
w niej przestrachem, a w duszy zerwaa si nagle niewypowiedziana i niezmierna 
tsknota za kochan Pomponi Grecyn i za spokojnym domem Aulusw, w ktrym 
panowaa mio, nie zbrodnia.
Tymczasem od Vicus Apollinis napyway coraz nowe fale goci. Zza bramy 
dochodzi gwar i okrzyki klientw odprowadzajcych swych patronw. Dziedziniec i 
kolumnady zaroiy si od mnstwa cezarowych niewolnikw, niewolnic, maych 
pacholt i pretoriaskich onierzy utrzymujcych stra w paacu. Gdzieniegdzie 
midzy biaymi lub smagymi twarzami zaczerniaa twarz Numida w pierzastym 
hemie i z wielkimi zocistymi kkami w uszach. Niesiono lutnie, cytry, pki 
sztucznie wyhodowanych, mimo pnej jesieni, kwiatw, lampy rczne srebrne, 
zote i miedziane. Coraz goniejszy szmer rozmw miesza si z pluskiem 
fontanny, ktrej rowe od wieczornych blaskw warkocze, spadajc z wysoka na 
marmury, rozbijay si na nich jakby z kaniem.
Akte przestaa opowiada, lecz Ligia patrzya cigle, jakby wypatrujc kogo w 
tumach. I nagle twarz jej pokrya si rumiecem. Spomidzy kolumn wysunli si 
Winicjusz i Petroniusz i szli ku wielkiemu triclinium, pikni, spokojni, podobni 
w swoich togach do biaych bogw. Ligii, gdy wrd obcych ludzi ujrzaa te dwie 
znajome i przyjazne twarze, a zwaszcza gdy ujrzaa Winicjusza, zdawao si, e 
wielki ciar spad z jej serca. Uczua si mniej samotn. Ta niezmierna 
tsknota za Pomponi i domem Aulusw, ktra zerwaa si w niej przed chwil, 
przestaa nagle by dotkliw. Pokusa widzenia Winicjusza i rozmowy z nim 
zguszya inne gosy, Prno przypominaa sobie wszystko ze, ktre syszaa o 
domu cezara, i sowa Akte, i przestrogi Pomponii. Mimo tych sw i przestrg 
poczua nagle, e na tej uczcie nie tylko by musi, ale chce, na myl, e za 
chwil usyszy ten miy i upodobany gos, ktry jej mwi o mioci i o 
szczciu godnym bogw i ktry brzmia dotd w jej uszach jak pie, chwycia j 
wprost rado.
Lecz nagle zlka si tej radoci. Wydao jej si, e w tej chwili zdradza i t 
czyst nauk, w jakiej j wychowano, i Pomponi, i siebie sam. Inna rzecz jest 
i pod przymusem, a inna radowa si tak koniecznoci.
Uczua si winn, niegodn i zgubion. Porwaa j rozpacz i chciao jej si 
paka, Gdyby bya sama, byaby klka i pocza si bi w piersi, powtarzajc: 
moja wina, moja wina! Akte, wziwszy teraz jej rk, wioda j przez wewntrzne 
pokoje do wielkiego triclinium, w ktrym miaa odbywa si uczta, a jej mio 
si w oczach, szumiao od wewntrznych wzrusze w uszach i bicie serca tamowao 
jej oddech. Jak przez sen ujrzaa tysice lamp migoczcych i na stoach, i na 
cianach, jak przez sen usyszaa okrzyk, ktrym witano cezara, jak przez mg 
dojrzaa jego samego. Okrzyk zguszy j, blask olni, odurzyy wonie i 
straciwszy reszt przytomnoci, zaledwie moga rozezna Akte, ktra umieciwszy 
j przy stole, sama zaja miejsce obok.
Lecz po chwili niski, znajomy gos ozwa si z drugiej strony:
- Bd pozdrowiona, najpikniejsza z dziewic na ziemi i z gwiazd na niebie! Bd 
pozdrowiona, boska Kallino!
Ligia, oprzytomniawszy nieco, spojrzaa: obok niej spoczywa Winicjusz.
By bez togi, albowiem wygoda i zwyczaj nakazyway zrzuca togi do uczty. Ciao 
okrywaa mu tylko szkaratna tunika bez rkaww, wyszyta w srebrne palmy. 
Ramiona mia nagie, ozdobione obyczajem wschodnim dwoma szerokimi zotymi 
naramiennikami upitymi powyej okci, niej starannie oczyszczone z wosw, 
gadkie, lecz zbyt muskularne, prawdziwe ramiona olnierza, stworzone do miecza 
i tarczy. Na gowie nosi wieniec z r. Ze swymi zronitymi nad nosem brwiami, 
z przepysznymi oczyma i smag cer by jakby uosobieniem modoci i siy. Ligii 
wyda si tak pikny, e jakkolwiek pierwsze jej odurzenie ju przeszo, 
zaledwie zdoaa odpowiedzie:
- Bd pozdrowiony, Marku...
On za mwi:
- Szczliwe oczy moje, ktre ci widz; szczliwe uszy, ktre syszay twj 
gos, milszy mi od gosu fletni i cytr. Gdyby mi kazano wybiera, kto ma 
spoczywa przy mnie na tej uczcie, czy ty, Ligio, czy Wenus, wybrabym ciebie, o 
boska!
I pocz patrze na ni, jakby chcia nasyci si jej widokiem, i pali j 
oczyma. Wzrok jego zelizgiwa si z jej twarzy na szyj i obnaone ramiona, 
pieci jej liczne ksztaty, lubowa si ni, ogarnia j, pochania, lecz 
obok dzy wiecio w nim szczcie i rozmiowanie, i zachwyt bez granic.
- Wiedziaem, e ci zobacz w domu cezara - mwi dalej - a jednak gdym ci 
ujrza, ca dusz moj wstrzsna taka rado, jakby mnie cakiem niespodziane 
szczcie spotkao.
Ligia oprzytomniawszy i czujc, e w tym tumi i w tym domu jest on jedyn 
blisk jej istot, pocza mwi z nim i wypytywa go o wszystko, co byo dla 
niej niezrozumiaym i co przejmowaa j strachem. Skd wiedzia, e j znajdzie 
w domu cezara, i dlaczego ona tu jest? Dlaczego cezar odebra j Pomponii. Ona 
si tu boi i chce do niej powrci. Umaraby z tsknoty i niepokoju, gdyby nie 
nadzieja, e Petroniusz i on wstawi si za ni do cezara.
Winicjusz tumaczy jej, i o jej porwaniu dowiedzia si od samego Aulusa. 
Dlaczego ona tu jest, nie wie. Cezar nikomu nie zdaje sprawy ze swoich 
rozporzdze i rozkazw. Jednake niechaj si nie boi. Oto on, Winicjusz, jest 
przy niej i pozostanie przy niej. Wolaby straci oczy ni jej nie widzie, 
wolaby straci ycie ni j opuci. Ona jest jego dusz, wic bdzie jej 
strzeg jak wasnej duszy. Zbuduje jej u siebie w domu otarz jak swemu bstwu, 
na ktrym bdzie ofiarowywa mirr i aloes, a wiosn sasanki i kwiat jaboni... 
A skoro si boi domu cezara, wic jej przyrzeka, e w domu tym nie pozostanie.
A jakkolwiek mwi wykrtnie i chwilami zmyla, w gosie jego czu byo prawd, 
poniewa uczucia jego byy prawdziwe. Ogarniaa go take szczera lito i sowa 
jej wnikay mu do duszy tak, e gdy zacza dzikowa i zapewnia go, e 
Pomponia pokocha go za jego dobro, a ona sama bdzie mu cae ycie wdziczna, 
nie mg opanowa wzruszenia i zdawao mu si, e nigdy w yciu nie potrafi si 
oprze jej probie. Serce poczo w nim topnie. Pikno jej upajaa jego 
zmysy i pragn jej, lecz zarazem czu, e jest mu bardzo droga i e naprawd 
mgby j wielbi jak bstwo; czu rwnie niepohamowan potrzeb mwienia o jej 
piknoci i o swym dla niej uwielbieniu, e za gwar przy uczcie wzmaga si, 
wic przysunwszy si bliej, pocz jej szepta wyrazy dobre, sodkie, pynce 
z gbi duszy, dwiczne jak muzyka, a upajajce jak wino.
I upaja j. Wrd tych obcych, ktrzy j otaczali, wydawa jej si coraz 
bliszym, coraz milszym i zupenie pewnym, i ca dusz oddanym. Uspokoi j, 
obieca wyrwa z domu cezara, obieca, e jej nie opuci i e bdzie jej suy. 
Prcz tego przedtem u Aulosw rozmawia z ni tylko oglnie o mioci i o 
szczciu, jakie ona da moe, teraz za mwi ju wprost, e j kocha, e mu 
jest najmilsz i najdrosz. Ligia po raz pierwszy syszaa takie sowa z 
mskich ust i w miar , jak suchaa, zdawao si jej, e co budzi si w niej 
jak za snu, e ogarnia j jakie szczcie, w ktrym niezmierna rado miesza 
si z niezmiernym niepokojem. Policzki jej poczy paa, serce bi, usta 
rozchyliy si jakby z podziwu. Bra j strach, e takich rzeczy sucha, a nie 
chciaaby za nic w wiecie uroni jednego sowa. Chwilami spuszczaa oczy, to 
znw podnosia na Winicjusza wzrok wietlisty, bojaliwy i zarazem pytajcy, 
jakby pragna mu powiedzie: "Mw dalej!" Gwar, muzyka, wo kwiatw i wo 
arabskich kadzide poczy j znw odurza. W Rzymie byo zwyczajem spoczywa 
przy ucztach, lecz w domu Ligia zajmowaa miejsce midzy Pomponi i maym 
Aulusem, teraz za spoczywa obok niej Winicjusz, mody, ogromny, rozkochany, 
paajcy, ona za czujc ar, ktry od niego bi, doznawaa zarazem wstydu i 
rozkoszy. Ogarniaa j jaka sodka niemoc, jaka omdlao i zapomnienie, jakby 
j morzy sen.
Lecz blisko jej pocza dziaa i na niego. Twarz mu zblada. Nozdrza rozdy 
mu si jak u wschodniego konia. Wida i jego serce bio pod szkaratn tunik 
niezwykym ttnem, bo oddech jego sta si krtki, a wyrazy rway mu si w 
ustach. I on po raz pierwszy by tak tu przy niej. Myli poczy mu si mci; 
w yach czu pomie, ktry prno chcia ugasi winem. Nie wino jeszcze, ale 
jej cudna twarz, jej nagie rce, jej dziewczca pier, falujca pod zot 
tunik, i jej posta, ukryta w biaych fadach peplum, upajay go coraz wicej. 
Wreszcie obj jej rk powyej kostki, jak to raz ju uczyni w domu Aulusw, i 
cignc j ku sobie, pocz szepta drcymi wargami:
- Ja ciebie kocham, Kallino... boska moja!... - Marku, pu mnie - rzeka Ligia.
On za mwi dalej z oczyma zaszymi mg: - Boska moja! Kochaj mnie...
Lecz w tej chwili ozwa si gos Akte, ktra spoczywaa z drugiej strony Ligii:
- Cezar patrzy na was.
Winicjusza porwa nagy gniew i na cezara, i na Akte. Oto sowa jej rozproszyy 
czar upojenia. Modemu czowiekowi nawet przyjazny gos wydaby si w takiej 
chwili natrtnym, sdzi za, e Akte pragnie umylnie przeszkodzi jego 
rozmowie z Ligi.
Wic podnisszy gow i spojrzawszy na mod wyzwolenic poprzez ramiona Ligii, 
rzek ze zoci:
- Min czas, Akte, gdy na ucztach spoczywaa obok cezara, i mwi, e ci grozi 
lepota, wic jake moesz go dojrze?
A ona odpowiedziaa jakby ze smutkiem:
- Widz go jednak... On take ma krtki wzrok i patrzy na was przez szmaragd.
Wszystko, co czyni Nero, wzbudzao czujno nawet w jego najbliszych, wic 
Winicjusz zaniepokoi si, ochon i pocz spoglda nieznacznie w stron 
cezara. Ligia, ktra na pocztku uczty widziaa go ze zmieszania jak przez mg, 
a potem, pochonita przez obecno i rozmow Winicjusza, nie patrzya na 
wcale, teraz zwrcia take ku niemu zarazem ciekawe i przestraszone oczy.
Akte mwia prawd. Cezar, pochylony nad stoem i zmruywszy jedno oko, a 
trzymajc palcami przy drugim okrgy, wypolerowany szmaragd, ktrym stale si 
posugiwa, patrzy na nich. Na chwil wzrok jego spotka si z oczyma Ligii i 
serce dziewczyny cisno si przeraeniem. Gdy, dzieckiem jeszcze, bywaa w 
wiejskiej sycylijskiej posiadoci Aulusw, stara niewolnica egipska opowiadaa 
jej o smokach zamieszkujcych czelucie gr, i ot teraz wydao jej si, e 
nagle spojrzao na ni zielonawe oko takiego smoka. Doni chwycia rk 
Winicjusza, jak dziecko, ktre si boi, a do gowy poczy jej si cisn 
bezadne i szybkie wraenia. Wic to by on? Ten straszny i wszechmocny? Nie 
widziaa go dotd nigdy, a mylaa, e wyglda inaczej. Wyobraaa sobie jakie 
okropne oblicze ze skamienia w rysach zoci, tymczasem ujrzaa wielk, 
osadzon na grubym karku gow, straszn wprawdzie, ale niemal mieszn, 
albowiem podobn z daleka do gowy dziecka. Tunika ametystowej barwy, 
zabronionej zwykym miertelnikom, rzucaa sinawy odblask na jego szerok krtk 
twarz, Wosy mia ciemne, utrefione mod zaprowadzon przez Othona, w cztery 
rzdy pukli. Brody nie nosi, gdy przed niedawnym czasem powici j 
Jowiszowi, za co cay Rzym skada mu dzikczynienie, jakkolwiek po cichu 
szeptano sobie, i powici j dlatego, e jak wszyscy z jego rodziny zarasta 
na czerwono. W jego silnie wystpujcym nad brwiami czole byo jednak co 
olimpijskiego. W cignitych brwiach zna byo wiadomo wszechmocy; lecz pod 
tym czoem pboga miecia si twarz mapy, pijaka i komedianta, prna, pena 
zmiennych dz, zalana mimo modego wieku tuszczem, a jednak chorobliwa i 
plugawa. Ligii wyda si wrogim, lecz przede wszystkim ohydnym.
Po chwili pooy szmaragd i przesta patrze na ni. Wwczas ujrzaa jego 
wypuke, niebieskie oczy, mruce si pod nadmiarem wiata, szkliste, bez 
myli, podobne do oczu umarych.
On za zwrciwszy si do Petroniusza rzek:
- Czy to jest owa zakadniczka, w ktrej si kocha Winicjusz?
- To ona - rzek Petroniusz. - Jak si nazywa jej nard? - Ligowie.
- Winicjusz uwaa j za pikn?
- Przybierz w niewiecie peplum sprchniay pie oliwny, a Winicjusz uzna go za 
pikny. Ale na twoim obliczu, o znawco niezrwnany, czytam ju wyrok na ni! Nie 
potrzebujesz go ogasza! Tak jest! Za sucha! Chuderlawa, istna makwka na 
cienkiej odydze, a ty, boski esteto, cenisz w kobiecie odyg, i po trzykro, 
po czterykro masz suszno! Sama twarz nic nie znaczy. Jam duo skorzysta 
przy tobie, ale tak pewnego rzutu oka nie mam jeszcze... I gotwem oto si 
zaoy z Tuliuszem Senecjonem o jego kochank, e jakkolwiek przy uczcie, gdy 
wszyscy le, trudno o caej postaci wyrokowa, ty jue sobie powiedzia: "Za 
wska w biodrach."
- Za wska w biodrach - odrzek przymykajc oczy Nero.
Na ustach Petroniusza pojawi si ledwo dostrzegalny umiech, za Tuliusz 
Senecjo, ktry by zajty a do tej chwili rozmow z Westynusem, a raczej 
przedrwiwaniem snw, w ktre Westynus wierzy, zwrci si do Petroniusza i 
chocia nie mia najmniejszego pojcia, o co chodzi, rzek:
- Mylisz si! Ja trzymam z cezarem.
- Dobrze - odpar Petroniusz. - Dowodziem wanie, e masz szczypt rozumu, 
cezar za twierdzi, i jeste osem bez domieszki.
- Habet! - rzek Nero miejc si i zwracajc w d wielki palec rki, jak to 
czynio si w cyrkach na znak, e gladiator otrzyma cios i ma by dobity.
A Westynus sdzc, e mowa cigle o snach, zawoa: - A ja wierz w sny i Seneka 
mwi mi kiedy, e wierzy take.
- Ostatniej nocy nio mi si, em zostaa westalk - rzeka przechylajc si 
przez st Kalwia Kryspinilla.
Na to Nero pocz bi w donie, inni poszli za jego przykadem i przez chwil 
naok rozlegay si oklaski, albowiem Kryspinilla, kilkakrotna rozwdka, znana 
bya ze swej bajecznej rozpusty w caym Rzymie.
Lecz ona nie zmieszawszy si bynajmniej rzeka: - I c! Wszystkie one stare i 
brzydkie. Jedna Rubria do ludzi podobna, a tak byoby nas dwie, chocia i Rubria 
dostaje latem piegw.
- Pozwl jednak; przeczysta Kalwio - rzek Petroniusz - i westalk moga 
zosta chyba przez sen.
- A gdyby cezar kaza?
- Uwierzybym, e sprawdzaj si sny nawet najdziwaczniejsze.
- Bo si sprawdzaj - rzek Westynus. - Rozumiem ludzi, ktrzy nie wierz w 
bogw, ale jak mona nie wierzy w sny?
- A wrby? - spyta Nero. - Wrono mi niegdy, e Rzym przestanie istnie, a 
ja bd panowa nad caym Wschodem.
- Wrby i sny to si ze sob czy - mwi Westynus. - Raz jeden prokonsul, 
wielki niedowiarek, posa do wityni Mopsusa niewolnika z opiecztowanym 
listem, ktrego nie pozwoli otwiera, by sprawdzi, czy boek potrafi 
odpowiedzie na pytanie w licie zawarte. Niewolnik przespa noc w wityni, by 
mie sen wrebny, po czym wrci i rzek tak: "ni mi si modzian, jasny jak 
soce, ktry rzek mi jeden tylko wyraz: ." Prokonsul usyszawszy to zblad i 
zwracajc si do swych goci, rwnych mu niedowiarkw, powiedzia: "Czy wiecie, 
co byo w licie?"
Tu Westynus przerwa i podnisszy czasz z winem pocz pi.
- Co byo w licie? - spyta Senecjo.
- W licie byo pytanie: "Jakiego byka mam ofiarowa: biaego czy czarnego?"
Lecz zajcie wzbudzone opowiadaniem przerwa Witeliusz, ktry, przyszedszy ju 
podpity na uczt, wybuchn nagle, bez adnego powodu, bezmylnym miechem.
- Z czego ta beczka oju mieje si? - spyta Nero. - miech odrnia ludzi od 
zwierzt - rzek Petroniusz - a on nie ma innego dowodu, e nie jest wieprzem.
Witeliusz za urwa w p miechu i cmokajc wieccymi od sosw i tuszczw 
wargami, pocz spoglda na obecnych z takim zdumieniem, jakby ich nigdy 
przedtem nie widzia.
Nastpnie podnis sw podobn do poduszki do i rzek ochrypym gosem:
- Spad mi z palca rycerski piercie po ojcu. - Ktry by szewcem - doda Nero.
Lecz Witeliusz wybuchn znowu niespodzianym miechem i pocz szuka 
piercienia w peplum Kalwii Kryspinilli.
Na to Watyniusz j udawa okrzyki przestraszonej kobiety, Nigidia za, 
przyjacika Kalwii, moda wdowa z twarz dziecka, a oczyma nierzdnicy, rzeka 
w gos:
- Szuka, czego nie zgubi.
- I co mu si na nic nie przyda, choby znalaz - dokoczy poeta Lukan.
Uczta stawaa si weselsz. Tumy niewolnikw roznosiy coraz nowe dania; z 
wielkich waz, napenionych niegiem i okrconych bluszczem, wydobywano co chwila 
mniejsze kratery z licznymi gatunkami win. Wszyscy pili obficie. Z puapu na 
st i na biesiadnikw spaday raz wraz re.
Petroniusz pocz jednak prosi Nerona, by nim gocie si popij, uszlachetni 
uczt swym piewem. Chr gosw popar jego sowa, ale Nero pocz si 
wzbrania. Nie o sam odwag chodzi, chocia brak mu jej zawsze... Bogowie 
wiedz, ile go kosztuj wszelkie popisy... Nie uchyla si wprawdzie od nich, bo 
trzeba co uczyni dla sztuki, i zreszt, jeli Apollo obdarzy go pewnym 
gosem, to darw boych nie godzi si marnowa. Rozumie nawet, e jest to jego 
obowizkiem wzgldem pastwa. Ale dzi jest naprawd zachrypnity. W nocy 
pooy sobie oowiane ciarki na piersiach, ale i to nie pomogo... Myli 
nawet jecha do Ancjum, by odetchn morskim powietrzem.
Lecz Lukan pocz go zaklina w imi sztuki i ludzkoci. Wszyscy wiedz, e 
boski poeta i piewak uoy nowy hymn do Wenus, wobec ktrego Lukrecjuszowy 
jest skomleniem rocznego wilczcia. Nieche ta uczta bdzie prawdziw uczt. 
Wadca tak dobry nie powinien zadawa takich mk swym poddanym: "Nie bd 
okrutnikiem, cezarze!"
- Nie bd okrutnikiem! - powtrzyli wszyscy siedzcy bliej.
Nero rozoy rce na znak, e musi ustpi. Wwczas wszystkie twarze ubray si 
w wyraz wdzicznoci, a wszystkie oczy zwrciy si ku niemu. Lecz on kaza 
jeszcze przedtem oznajmi Poppei, e bdzie piewa, obecnym za owiadczy, e 
nie przysza ona na uczt. bo nie czua si zdrow, poniewa jednak adne 
lekarstwo nie sprawia jej takiej ulgi jak jego piew, przeto al by mu byo 
pozbawia j sposobnoci.
Jako Poppea nadesza niebawem. Wadaa ona dotd Neronem jak poddanym, 
wiedziaa jednak, e gdy chodzio o jego mio wasn jako piewaka, wonicy 
lub poety, niebezpiecznie byoby j zadrani. Wesza wic, pikna jak bstwo, 
przybrana rwnie jak Nero w ametystowej barwy szat i w naszyjnik z olbrzymich 
pere, zupiony niegdy na Masynissie, zotowosa, sodka i jakkolwiek po dwch 
mach rozwdka, z twarz i wejrzeniem dziewicy.
Witano j okrzykami i mianem "boskiej Augusty". Ligia nigdy w yciu nie widziaa 
nic rwnie piknego, i oczom wasnym nie chciao jej si wierzy, albowiem 
wiadomo jej byo, e Poppea Sabina jest jedn z najniegodziwszych w wiecie 
kobiet. Wiedziaa od Pomponii, e ona doprowadzia cezara do zamordowania matki 
i ony, znaa j z opowieci Aulusowych goci i suby; syszaa, e jej to 
posgi obalano po nocach w miecie syszaa o napisach ktrych sprawcw 
skazywano na najcisze kary, a ktre jednak zjawiay si kadego rana na murach 
miasta. Tymczasem teraz na widok tej osawionej Poppei, uwaanej przez wyznawcw 
Chrystusa za wcielenie za i zbrodni, wydao jej si, e tak mogli wyglda 
anioowie lub jakie duchy niebiaskie. Po prostu nie umiaa od niej oderwa 
oczu, a z ust mimo woli wyrwao si jej pytanie:
- Ach, Marku, czy to by moe?...
On za, podniecony winem i jakby zniecierpliwiony, e tyle rzeczy rozpraszao 
jej uwag i odrywao j od niego i jego sw, mwi:
- Tak, ona pikna, ale ty stokro pikniejsza. Ty si nie znasz, inaczej 
zakochaaby si w sobie jak Narcyz... Ona si kpie w mleku olic, a ciebie 
chyba Wenus wykpaa we wasnym. Ty si nie znasz, ocelle mi! Nie patrz na ni. 
Zwr oczy ku mnie, ocelle mi!... Dotknij ustami tej kruy wina, a potem ja opr 
na tym samym miejscu moje...
I przysuwa si coraz bliej, a ona pocza si cofa ku Akte. Ale w tej chwili 
nakazano cisz, albowiem cezar powsta. piewak Diodor poda mu lutni z rodzaju 
zwanych delta, drugi, Terpnos; ktry mia mu towarzyszy w graniu, zbliy si z 
instrumentem zwanym nablium, Nero za, oparszy delt o st, wznis oczy w 
gr i przez chwil w triclinium zapanowaa cisza przerywana tylko szmerem, jaki 
wydaway spadajce wci z puapu re.
Po czym j piewa, a raczej mwi piewnie i rytmicznie, przy odgosie dwch 
lutni, swj hymn do Wenus. Ani gos, lubo nieco przymiony, ani wiersz nie byy 
ze, tak e biedn Ligi znowu opanoway wyrzuty sumienia, albowiem hymn, 
jakkolwiek sawicy nieczyst pogask Wenus, wyda si jej a nadto pikny, a i 
sam cezar, ze swoim wiecem laurowym na czole i wzniesionymi oczyma, 
wspanialszym, daleko mniej strasznym i mniej ohydnym ni na pocztku uczty.
Lecz biesiadnicy ozwali si grzmotem oklaskw. Woania: "O, gosie niebiaski!", 
rozlegy si naok; niektre z kobiet,. podnisszy donie w gr, pozostay 
tak na znak zachwytu nawet po skoczeniu piewu, inne obcieray zazawione oczy; 
w caej sali zawrzao jak w ulu. Poppea, schyliwszy sw zotowos gwk, 
podniosa do ust rk Nerona i trzymaa ja dugo w milczeniu, mody za 
Pitagoras, Grek przecudnej urody, ten sam, z ktrym pniej na wp ju obkany 
Nero kaza sobie da lub flaminom z zachowaniem wszelkich obrzdw, uklk 
teraz u jego ng.
Lecz Nero patrzy pilnie na Petroniusza, ktrego pochway przede wszystkim byy 
mu zawsze podane, w za rzek:
- Jeli chodzi o muzyk, Orfeusz musi by w tej chwili tak ty z zazdroci, 
jak tu obecny Lukan, a co do wierszy, auj, e nie s gorsze, bo moe bym 
znalaz wwczas odpowiednie na ich pochwa sowa.
Lecz Lukan nie wzi mu za ze wzmianki o zazdroci, owszem, spojrza na niego z 
wdzicznoci i udajc zy humor pocz mrucze:
- Przeklte Fatum, ktre kazao mi y wspczenie z takim poet. Miaby czek 
miejsce w pamici ludzkiej i na Parnasie, a tak zganie jak kaganek przy socu.
Petroniusz jednak, ktry mia pami zadziwiajc, pocz powtarza ustpy z 
hymnu, cytowa pojedyncze wiersze, podnosi i rozbiera pikniejsze wyraenia. 
Lukan, zapomniawszy niby o zazdroci wobec uroku poezji, doczy do jego sw 
swoje zachwyty. Na twarzy Nerona odbia si rozkosz i bezdenna prno, nie 
tylko graniczca z gupot, lecz zupenie jej rwna. Sam podsuwa im wiersze, 
ktre uwaa za najpikniejsze, a wreszcie j pociesza Lukana i mwi mu, by 
nie traci odwagi, bo jakkolwiek czym si kto urodzi, tym jest, jednake cze, 
jak ludzie oddaj Jowiszowi, nie wycza czci innych bogw.
Po czym wsta, by odprowadzi Poppe, ktra bdc istotnie niezdrow pragna 
odej. Wszelako biesiadnikom, ktrzy pozostali, rozkaza zaj znw miejsca i 
zapowiedzia, e wrci. Jako wrci po chwili, by odurza si dymem kadzide i 
patrze na dalsze widowiska, jakie on sam, Petroniusz lub Tygellinus 
przygotowali na uczt.
Czytano znw wiersze lub suchano dialogw, w ktrych dziwactwo zastpowao 
dowcip. Za czym synny mima, Parys, przedstawia przygody Iony, crki Inacha. 
Gociom, a zwaszcza Ligii, nieprzywykej do podobnych widowisk, wydao si, e 
widz cuda i czary. Parys ruchami rk i ciaa umia wyraa rzeczy na pozr do 
wyraenia w tacu niemoliwe. Donie jego zamciy powietrze, tworzc chmur 
wietlist, yw, pen drga, lubien, otaczajc na wp omdlay dziewiczy 
ksztat, wstrzsany spazmem rozkoszy. By to obraz, nie taniec, obraz jasny, 
odsaniajcy tajnie mioci, czarowny i bezwstydny, a gdy po jego ukoczeniu 
weszli korybanci i rozpoczli z syryjskimi dziewcztami, przy odgosie cytr, 
fletni, cymbaw i bbenkw, taniec bachiczny, peen dzikich wrzaskw i dzikszej 
jeszcze rozpusty, Ligii wydao si, e spali j ywy ogie, e piorun powinien 
uderzy w ten dom lub puap zapa si na gowy biesiadnikw.
Lecz ze zotego niewodu upitego pod puapem paday tylko re, a natomiast na 
wp pijany ju Winicjusz mwi jej:
- Widziaem ci w domu Aulusw przy fontannie i pokochaem ci. By wit i 
mylaa, e nikt nie patrzy, a jam ci widzia... I widz ci tak dotd, 
chocia kryje mi ci to peplum. Zrzu peplum jak Kryspinilla. Widzisz! Bogowie i 
ludzie szukaj mioci. Nie ma prcz niej nic w wiecie! Oprzyj mi gow na 
piersiach i zmru oczy.
A jej ttna biy ciko w skroniach i rkach. Ogarniao j wraenie, e leci w 
jak przepa, a ten Winicjusz, ktry przedtem wydawa jej si tak bliskim i 
pewnym, zamiast ratowa, cignie j do niej. I uczua do niego al, Pocza si 
znw ba i tej uczty, i jego, i siebie samej. Jaki gos, podobny do gosu 
Pomponii, woa jeszcze w jej duszy: "Ligio, ratuj si!", ale co mwio jej 
takie, e ju za pno i e kogo obwia podobny pomie, kto to wszystko, co 
dziao si na tej uczcie, widzia, w kim serce tak bio, jak bio w niej, gdy 
suchaa sw Winicjusza, i kogo przejmowa taki dreszcz, jaki przejmowa j, 
gdy on przyblia si do niej, ten jest ju zgubiony bez ratunku. Czynio jej 
si sabo. Chwilami zdawao jej si, e zemdleje, a potem stanie si co 
strasznego. Wiedziaa, e pod grob gniewu cezara nie wolno nikomu wsta, pki 
nie wstanie cezar, ale choby i tak nie byo, nie miaaby ju na to si.
Tymczasem do koca uczty byo daleko. Niewolnicy przynosili jeszcze nowe dania i 
ustawicznie napeniali krue winem, a przed stoem, ustawianym w otwart z 
jednej strony klamr, zjawili si dwaj atleci, by da gociom widok zapasw.
I wnet poczli si zmaga. Potne, wiecce od oliwy ciaa utworzyy jedn 
bry, koci ich chrzciay w elaznych ramionach, z zacinitych szczk 
wydobywa si zgrzyt zowrogi. Chwilami sycha byo szybkie, guche uderzenia 
ich stp o przytrznit szafranem podog, to znw stawali nieruchomie, cichli 
i widzom wydawao si, e maj przed sob grup wykut z kamienia. Oczy Rzymian 
z luboci ledziy gr straszliwie napitych grzbietw; yd i ramion. Lecz 
walka nie trwaa zbyt dugo, albowiem Kroto, mistrz i przeoony szkoy 
gladiatorw, nieprno uchodzi za najsilniejszego w pastwie czowieka. 
Przeciwnik jego pocz oddycha coraz pieszniej, potem rzzi, potem twarz mu 
posiniaa, wreszcie wyrzuci krew ustami i zwis.
Grzmot oklaskw powita koniec walki, za Kroto, oparszy stopy na plecach 
przeciwnika, skrzyowa olbrzymie ramiona na piersiach i toczy oczyma 
tryumfatora po sali.
Weszli nastpnie udawacze zwierzt i ich gosw, kuglarze i bazny, lecz mao na 
nich patrzono, gdy wino mio ju oczy patrzcych. Uczta zmieniaa si 
stopniowo w pijack i rozpustn orgi. Syryjskie dziewczta, ktre poprzednio 
taczyy taniec bachiczny, pomieszay si z gomi. Muzyka zmienia si w 
bezadny i dziki haas cytr, lutni, cymbaw armeskich, sistr egipskich, trb i 
rogw, gdy za niektrzy z biesiadnikw pragnli rozmawia, poczto krzycze na 
muzykantw, by poszli precz. Powietrze przesycone zapachem kwiatw, pene woni 
olejkw, ktrymi liczne pacholta przez czas uczty skrapiay stopy 
biesiadnikw, przesycone szafranem i wyziewami ludzkimi stao si duszne; lampy 
paliy si mdym pomieniem, poprzekrzywiay si wiece na czoach, twarze 
poblady i pokryy si kroplami potu.
Witeliusz zwali si pod st. Nigidia, obnaywszy si do wp ciaa, wspara 
sw pijan, dziecinn gow na piersi Lukana, a w, rwnie pijany, pocz 
zdmuchiwa zoty puder z jej wosw, podnoszc oczy z niezmiern uciech ku 
grze. Westynus z uporem pijaka powtarza po raz dziesity odpowied Mopsusa na 
zapiecztowany list prokonsula. Tuliusz za, ktry drwi z bogw, mwi 
przerywanym przez czkawk, rozwlekym gosem:
- Bo jeli Sferos Ksenofanesa jest okrgy, to uwaasz, takiego boga mona 
toczy nog przed sob jak beczk.
Lecz Domicjusz Afer, stary zodziej i donosiciel, oburzy si t rozmow i z 
oburzenia pola sobie falernem ca tunik. On zawsze wierzy w bogw. Ludzie 
mwi, e Rzym zginie, a s nawet tacy, ktrzy twierdz, e ju ginie. I 
pewno!... Ale jeli to nastpi, to dlatego, e modzie nie ma wiary, a bez 
wiary nie moe by cnoty. Zaniechano take dawnych surowych obyczajw i nikomu 
nie przychodzi do gowy, e epikurejczycy nie opr si barbarzycom. A to darmo! 
Co do niego auje, e doy takich czasw i e w uciechach szuka musi obrony 
przed zmartwieniami, ktre inaczej rycho by sobie day z nim rady.
To rzekszy przygarn ku sobie syryjsk tancerk i bezzbnymi ustami pocz 
caowa jej kark i plecy, co widzc konsul Memmiusz Regulus rozmia si i 
podnisszy sw ysin przybran w wieniec na bakier, rzek:
- Kto mwi, e Rzym ginie?... Gupstwo!... Ja, konsul, wiem najlepiej... Videant 
consules!... trzydzieci legii... strzee naszej pax romana!...
Tu przyoy pici do skroni i pocz krzycze na ca komnat:
- Trzydzieci legii! - trzydzieci legii!... od Brytanii do granic Partw!
Lecz nagle zastanowi si i przyoywszy palec do czoa, rzek:
- A bodaje nawet trzydzieci dwie...
I stoczy si pod st, gdzie po chwili pocz oddawa jzyki flamingw, 
pieczone rydze, mroone grzyby, szaracze na miodzie, ryby, misiwa i wszystko, 
co zjad lub wypi.
Domicjusza nie uspokoia jednak ilo legii strzegcych rzymskiego pokoju: Nie, 
nie! Rzym musi zgin, bo zgina wiara w bogw i surowy obyczaj! Rzym musi 
zgin, a szkoda, bo ycie jednak jest dobre, cezar askawy, wino dobre! Ach, co 
za szkoda!
I ukrywszy gow w opatki syryjskiej bachantki, rozpaka si.
- Co tam to ycie przysze!... Achilles mia suszno, e lepiej jest by 
parobkiem w podsonecznym wiecie ni krlowa w kimeryjskich krainach. A i to 
pytanie, czy istniej jacy bogowie, chocia niewiara gubi modzie...
Lukan tymczasem rozdmucha wszystek zoty puder z wosw Nigidii, ktra, spiwszy 
si, usna. Nastpnie zdj zwoje bluszczw ze stojcej przed nim wazy i 
obwin w nie pic, a po dokonaniu dziea j patrzy na obecnych wzrokiem 
rozradowanym i pytajcym.
Po czym ustroi i siebie w bluszcz, powtarzajc tonem gbokiego przekonania:
- Wcale nie jestem czowiekiem, tylko faunem. Petroniusz nie by pijany, ale 
Nero, ktry z pocztku pi ze wzgldu na swj "niebieski" gos mao, pod koniec 
wychyla czasz po czaszy i upi si. Chcia nawet piewa dalej swe wiersze, 
tym razem greckie, ale ich zapomnia i przez omyk zapiewa piosenk 
Anakreona. Wtrowali mu do niej Pitagoras, Diodor i Terpnos, ale poniewa 
wszystkim nie szo, wic dali spokj. Nero natomiast pocz si zachwyca, jako 
znawca i esteta, urod Pitagorasa i z zachwytu caowa go po rkach. Tak pikne 
rce widzia tylko niegdy... u kogo?
I przyoywszy do do mokrego czoa pocz sobie przypomina. Po chwili na 
twarzy jego odbi si strach: - Aha! U matki! U Agrypiny!
I nagle opanoway go pospne widzenia.
- Mwi - rzek - e ona nocami chodzi przy ksiycu po morzu, koo Baiae i 
Bauli... Nic, tylko chodzi, chodzi, jakby czego szukaa. A jak zbliy si do 
dki, to popatrzy i odejdzie, ale rybak, na ktrego spojrzaa, umiera.
- Niezy temat - rzek Petroniusz.
Westynus za wycignwszy szyj, jak uraw, szepta tajemniczo:
- Nie wierz w bogw, ale wierz w duchy... oj! Lecz Nero nie uwaa na ich 
sowa i mwi dalej - Przecie odbyem lemuralia. Nie chc jej widzie! To ju 
pity rok. Musiaem, musiaem j skaza, bo nasaa na mnie morderc, i gdybym 
jej nie by uprzedzi, nie syszelibycie dzi mego piewu.
- Dziki, cezarze, w imieniu miasta i wiata - zawoa Domicjusz Afer.
- Wina! I niech uderz w tympany.
Haas wszcz si na nowo. Lukan cay w bluszczach, chcc go przekrzycze wsta 
i pocz woa:
- Nie jestem czowiekiem, jeno faunem i mieszkam w lesie. E...cho...oooo!
Spi si wreszcie cezar, spili si mczyni i kobiety. Winicjusz nie mniej by 
pijany od innych; a w dodatku obok dzy budzia si w nim ch do ktni, co 
zdarzao mu si zawsze, ilekro przebra miar. Jego czarniawa twarz staa si 
jeszcze bledsz i jzyk plta mu si ju, gdy mwi gosem podniesionym i 
rozkazujcym:
- Daj mi usta! Dzi, jutro, wszystko jedno!... Do tego! Cezar wzi ci od 
Aulusw, by ci darowa mnie, rozumiesz! Jutro o zmroku przyl po ciebie, 
rozumiesz!... Cezar mi ci obieca, nim ci wzi... Musisz by moj! Daj mi 
usta! Nie chc czeka jutra... daj prdko usta!
I obj j, ale Akte pocza jej broni, a i ona sama bronia si ostatkiem si, 
bo czua, e ginie. Prno jednak usiowaa obu rkami zdj z siebie jego 
bezwose rami; prno gosem, w ktrym drga al i strach, bagaa go, by nie 
by takim, jak jest, i by mia nad ni lito. Przesycony winem oddech oblewa 
j coraz bliej, a twarz jego znalaza si tu koo jej twarzy. Nie by to ju 
dawny, dobry i niemal drogi duszy Winicjusz, ale pijany, zy satyr, ktry 
napenia j przeraeniem i wstrtem.
Siy jednak opuszczay j coraz bardziej. Daremnie, przechyliwszy si, odwracaa 
twarz, by unikn jego pocaunkw. On podnis si, chwyci j w oba ramiona i 
przycignwszy jej gow ku piersiom, pocz dyszc rozgniata ustami jej 
zblade usta.
Lecz w teje chwili jaka straszna sia odwina jego ramiona z jej szyi z tak 
atwoci, jakby to byy ramiona dziecka, jego za odsuna na bok jak such 
gazk lub zwidy li. Co si stao? Winicjusz przetar zdumione oczy i nagle 
ujrza nad sob olbrzymi posta Liga zwanego Ursusem, ktrego pozna w domu 
Aulusw.
Lig sta spokojny i tylko patrzy na Winicjusza bkitnymi oczyma tak dziwnie, 
i modemu czowiekowi krew cia si w yach, po czym wzi na rce sw 
krlewn i krokiem rwnym, cichym wyszed z triclinium.
Akte w tej chwili wysza za nim.
Winicjusz siedzia przez mgnienie oka jak skamieniay, po czym zerwa si i 
pocz biec ku wyjciu:
- Ligio! Ligio!...
Lecz dza, zdumienie, wcieko i wino podciy mu nogi. Zatoczy si raz i 
drugi, po czym chwyci za nagie ramiona jednej z bachantek i pocz pyta 
mrugajc oczyma:
- Co si stao?
A ona wziwszy kru z winem podaa mu j z umiechem w zamglonych oczach.
- Pij! - rzeka.
Winicjusz wypi i zwali si z ng.
Wiksza cz goci leaa ju pod stoem; inni chodzili chwiejnym krokiem po 
triclinium, inni spali na sofach stoowych, chrapic lub oddajc przez sen 
zbytek wina, a na pijanych konsulw i senatorw, na pijanych rycerzy, poetw, 
filozofw, na pijane tancerki i patrycjuszki, na cay ten wiat, wszechwadny 
jeszcze, ale ju bezduszny, uwieczony i rozpasany, ale ju gasncy, ze zotego 
niewodu upitego pod puapem kapay i kapay wci re.
Na dworze poczo wita.
ROZDZIA VIII
Ursusa nikt nie zatrzyma, nikt nie zapyta nawet, co czyni. Ci z goci, ktrzy 
nie leeli pod stoem, nie pilnowali ju swych miejsc, wic suba, widzc 
olbrzyma nioscego na rku biesiadniczk, sdzia, e to jaki niewolnik wynosi 
pijan swoj pani. Zreszt Akte sza z nimi i obecno jej usuwaa wszelkie 
podejrzenia.
W ten sposb wyszli z triclinium do przylegej komnaty, a stamtd na galeri 
wiodc do mieszkania Akte.
Ligi opuciy siy tak dalece, e ciya jak martwa na ramieniu Ursusa. Ale 
gdy oblao j chodne i czyste poranne powietrze, otworzya oczy. Na wiecie 
czynio si coraz widniej. Po chwili, idc kolumnad, skrcili w boczny portyk 
wychodzcy nie na dziedziniec, ale na paacowe ogrody, w ktrych wierzchoki 
pinij i cyprysw rumieniy si ju od zorzy porannej. W tej czci gmachu byo 
pusto, a odgosy muzyki i wrzaski biesiadne dochodziy ich coraz niewyraniej. 
Ligii wydao si, e wyrwano j z pieka i wyniesiono na jasny wiat boy. Byo 
jednak co poza tym ohydnym triclinium. Byo niebo, zorze, wiato i cisza. 
Dziewczyn chwyci nagy pacz i tulc si do ramienia olbrzyma, pocza 
powtarza ze kaniem:
- Do domu, Ursusie, do domu, do Aulusw! - Pjdziemy! - odrzek Ursus.
Tymczasem jednak znaleli si w maym atrium przynalenym do mieszkania Akte. 
Tam Ursus posadzi Ligi na marmurowej awce opodal fontanny. Akte za pocza 
j uspokaja i zachca do spoczynku upewniajc, e chwilowo nic jej nie grozi, 
gdy pijani biesiadnicy bd po uczcie spali do wieczora. Lecz Ligia przez dugi 
czas nie chciaa si uspokoi i przycisnwszy rkoma skronie powtarzaa tylko 
jak dziecko:
- Do domu, do Aulusw!...
Ursus by gotw. Przy bramach stoj wprawdzie pretorianie, ale on i tak 
przejdzie. onierze nie zatrzymuj wychodzcych. Przed ukiem mrowi si od 
lektyk. Ludzie poczn wychodzi caymi kupami. Nikt ich nie zatrzyma. Wyjd 
razem z tumem i pjd prosto do domu. Zreszt, co mu tam! Jak krlewna kae, 
tak musi by. Po to on tu jest.
A Ligia powtarzaa:
- Tak, Ursusie, wyjdziemy.
Lecz Akte musiaa mie rozum za oboje. Wyjd. Tak! Nikt ich nie zatrzyma. Ale z 
domu cezara ucieka nie wolno i kto to czyni, obraa jego majestat. Wyjd, ale 
wieczorem centurion na czele onierzy przyniesie wyrok mierci Aulusowi, 
Pomponii Grecynie, Ligi za zabierze na powrt do paacu i wwczas ju nie 
bdzie dla niej ratunku. Jeli Aulusowie przyjm j pod swj dach, mier czeka 
ich na pewno.
Ligii opady rce. Nie byo rady. Musiaa wybiera midzy zgub Plaucjuszw a 
wasn. Idc na uczt miaa nadziej, e Winicjusz i Petroniusz wyprosz j od 
cezara i oddadz Pomponii, teraz za wiedziaa, e to oni wanie namwili 
cezara, by j odebra Aulosom. Nie byo rady. Cud chyba mg j wyrwa z tej 
przepaci. Cud i potga Boa.
- Akte - rzeka z rozpacz - czy syszaa, co mwi Winicjusz, e mu cezar mnie 
darowa i e dzi wieczr przyle po mnie niewolnikw i zabierze mnie do swego 
domu?
- Syszaam - rzeka Akte.
I rozoywszy rce umilka. Rozpacz, z jak mwia Ligia, nie znajdowaa w niej 
echa. Ona sama bya przecie kochank Nerona. Serce jej, jakkolwiek dobre, nie 
umiao do odczu sromoty takiego stosunku. Jako dawna niewolnica, nadto zya 
si z prawem niewoli, a oprcz tego kochaa dotd Nerona. Gdyby chcia powrci 
do niej, wycignaby do niego rce jak do szczcia. Rozumiejc teraz jasno, e 
Ligia albo musi zosta kochank modego i piknego Winicjusza, albo narazi 
siebie i Aulosw na zgub, nie pojmowaa po prostu, jak dziewczyna moga si 
waha.
- W domu cezara - rzeka po chwili - nie byoby ci bezpieczniej ni w domu 
Winicjusza.
I nie przyszo jej na myl, e jakkolwiek mwia prawd, sowa jej znaczyy: 
"Zgd si z losem i zosta naonic Winicjusza." Lecz Ligii, ktra czua 
jeszcze na ustach jego pene zwierzcej dzy i palce jak wgiel pocaunki, 
krew napyna ze wstydu na samo wspomnienie o nich do twarzy.
- Nigdy! - zawoaa z wybuchem. - Nie zostan ani tu, ani u Winicjusza, nigdy!
Akte zadziwi w wybuch.
- Zali - spytaa - Winicjusz jest ci tak nienawistny?
Lecz Ligia nie moga odpowiedzie, gdy porwa j znw pacz. Akte przygarna 
j do piersi i pocza uspokaja. Ursus oddycha ciko i zaciska olbrzymie 
pici; albowiem kochajc z wiernoci psa sw krlewn. nie mg znie widoku 
jej ez. W jego ligijskim, pdzikim sercu rodzia si ch, by wrci do sali, 
zdawi Winicjusza, a w razie potrzeby cezara, ba si jednak zaofiarowa z tym 
swej pani, nie bdc pewnym czy taki postpek, ktry zrazu wyda mu si nader 
prostym, byby odpowiednim dla wyznawcy Ukrzyowanego Baranka.
A Akte utuliwszy Ligi pocza znw pyta - Zali on ci tak nienawistny?
- Nie - rzeka Ligia - nie wolno mi go nienawidzi, bo jestem chrzecijank.
- Wiem, Ligio. Wiem take z listw Pawa z Tarsu, i wam nie wolno ni si 
pohabi, ni ba si wicej mierci ni grzechu, ale powiedz mi, czy twoja nauka 
pozwala mier zadawa?
- Nie.
- Wic jake moesz ciga pomst cezara na dom Aulosw?
Nastaa chwila milczenia. Przepa bez dna otworzya si przed Ligi na nowo.
Za moda wyzwolenica mwia dalej:
- Pytam, bo mi ci al i al dobrej Pomponii, i Aulusa, i ich dziecka. Ja dawno 
yj w tym domu i wiem, czym grozi gniew cezara. Nie! Wy nie moecie std 
ucieka. Jedna ci droga zostaje: baga Winicjusza, aby ci wrci Pomponii.
Lecz Ligia obsuna si na kolana, by baga kogo innego. Ursus uklk po chwili 
take i oboje poczli si modli w domu cezara, przy rannej zorzy.
Akte po raz pierwszy widziaa tak modlitw i nie moga oczu oderwa od Ligii, 
ktra zwrcona do niej profilem, ze wzniesion gow i rkoma, patrzya w niebo, 
jakby czekajc stamtd ratunku. wit obrzuci wiatem jej ciemne wosy i biae 
peplum, odbi si w renicach i caa w blasku, sama wygldaa jak wiato. W jej 
pobladej twarzy, w otwartych ustach, we wzniesionych rkach i oczach zna byo 
jakie nadziemskie uniesienie. I Akte zrozumiaa teraz, dlaczego Ligia nie moe 
zosta niczyj naonic. Przed dawn kochank Nerona uchyli si jakby rg 
zasony kryjcej wiat zgoa inny ni w, do ktrego przywyka. Zdumiewaa j ta 
modlitwa w tym domu zbrodni i sromoty. Przed chwil wydawao si jej, e nie ma 
dla Ligii ratunku, teraz za pocza wierzy, e moe sta si co 
nadzwyczajnego, e przyjdzie jaki ratunek tak potny, i i sam cezar oprze mu 
si nie zdoa, e z nieba zejd jakie skrzydlate wojska w pomoc dziewczynie 
albo e soce podciele pod ni promienie i pocignie j ku sobie. Syszaa ju 
o wielu cudach midzy chrzecijanami i mylaa teraz, e widocznie wszystko to 
prawda, skoro Ligia tak si modli.
Ligia za podniosa si wreszcie z twarz rozjanion nadziej. Ursus podnis 
si take i przykucnwszy obok awki, patrzy w sw pani czekajc jej sw.
A jej oczy zaszy mg i po chwili dwie wielkie zy poczy si toczy z wolna 
po jej policzkach.
- Niech Bg bogosawi Pomponii i Aulosowi - rzeka. - Nie wolno mi ciga 
zguby na nich, wic nie zobacz ich nigdy wicej.
Po czym zwrciwszy si do Ursusa pocza mu mwi, i on jeden zostaje jej teraz 
na wiecie, e musi by teraz jej ojcem i opiekunem. Nie mog szuka schronienia 
u Aulosw, albowiem cignliby na nich gniew cezara. Ale ona nie moe pozosta 
take ni w domu cezara, ni Winicjusza. Nieche wic Ursus j wemie, niech 
wyprowadzi z miasta, niech ukryje gdzie, gdzie jej nie znajdzie ni Winicjusz, 
ni jego sudzy. Ona wszdzie pjdzie za nim, choby za morza, choby za gry, do 
barbarzycw, gdzie nie syszano rzymskiego imienia i gdzie wadza cezara nie 
siga. Niech j wemie i ratuje, bo on jej jeden pozosta.
Lig by gotw i na znak posuszestwa pochyliwszy si obj jej nogi. Lecz na 
twarzy Akte, ktra spodziewaa si cudu, odbio si rozczarowanie. Tyle tylko 
sprawia ta modlitwa? Uciec z domu cezara jest to dopuci si zbrodni obrazy 
majestatu, ktra musi by pomszczona, i gdyby nawet Ligia zdoaa si ukry, 
cezar pomci si na Aulosach. Jeli chce ucieka, niech ucieka z domu 
Winicjusza. Wwczas cezar, ktry nie lubi zajmowa si cudzymi sprawami, moe 
nawet nie zechce pomaga Winicjuszowi w pocigu, a w kadym razie nie bdzie 
zbrodni obraonego majestatu.
Lecz Ligia tak wanie mylaa. Aulusowie nie bd nawet wiedzieli, gdzie ona 
jest, nawet Pomponia. Ucieknie jednak nie z domu Winicjusza, tylko z drogi. On 
owiadczy jej po pijanemu, i wieczorem przyle po ni swych niewolnikw. Mwi 
pewno prawd, ktrej nie byby wyzna, gdyby by trzewym. Widocznie on sam lub 
moe obaj z Petroniuszem widzieli przed uczt cezara i wymogli na nim obietnic, 
e j nazajutrz wieczorem wyda. A jeliby dzi zapomnieli, to przyl po ni 
jutro. Ale Ursus j uratuje. Przyjdzie, wyniesie j z lektyki, jak wynis z 
triclinium, i pjd w wiat. Ursusowi nie potrafi si oprze nikt. Jemu nie 
oparby si nawet w straszny zapanik, ktry wczoraj zmaga si w triclinium. 
Ale e Winicjusz moe przysa bardzo duo niewolnikw, wic Ursus pjdzie zaraz 
do biskupa Linusa o rad i pomoc. Biskup ulituje si nad ni, nie zostawi jej w 
rkach Winicjusza i kae chrzecijanom i z Ursusem na jej ratunek. Odbij j i 
uprowadz, a potem Ursus potrafi j wywie z miasta i ukry gdzie przed moc 
rzymsk.
I twarz jej pocza si powleka rumiecem i mia.
Otucha wstpia w ni na nowo, tak jakby nadzieja ratunku zmienia si ju w 
rzeczywisto. Nagle rzucia si na szyj Akte i przyoywszy swe liczne usta 
do jej policzka, pocza szepta:
- Ty nas nie zdradzisz, Akte, nieprawda?
- Na cie matki mojej - odpowiedziaa wyzwolenica - nie zdradz was i pro tylko 
swego Boga, by Ursus potrafi ci odebra.
Ale niebieskie, dziecinne oczy olbrzyma wieciy szczciem. Oto nie potrafi 
nic wymyle, cho ama sw biedn gow, ale tak rzecz to on potrafi. I czy w 
dzie, czy w nocy, wszystko mu jedno!... Pjdzie do biskupa, bo biskup w niebie 
czyta, co trzeba, a czego nie trzeba. Ale chrzecijan to by i tak potrafi 
zebra. Mao to on ma znajomych i niewolnikw, i gladiatorw, i wolnych ludzi, 
i na Suburze, i za mostami. Zebraby ich tysic i dwa. I odbije swoj pani, a 
wyprowadzi j z miasta take potrafi, i pj z ni potrafi. Pjd choby na 
koniec wiata, choby tam, skd s, gdzie i nie sysza nikt o Rzymie.
Tu pocz wpatrywa si przed siebie, jakby chcia dojrze jakie rzeczy 
przesze i niezmiernie odlege, po czym j mwi:
- Do boru? Hej, jaki br, jaki br!... Lecz po chwili otrzsn si z widze.
Ot, pjdzie zaraz do biskupa, a wieczorem bdzie ju w jakie sto gw czatowa 
na lektyk. I niechby j prowadzili nie tylko niewolnicy, ale nawet pretorianie! 
Ju tam lepiej nikomu nie podsuwa si pod jego pici, choby w elaznej 
zbroi... Bo czy to elazo takie mocne! Jak godnie stukn w elazo, to i gowa 
pod nim nie wytrzyma.
Lecz Ligia z wielk, a zarazem dziecinn powag podniosa palec w gr:
- Ursusie! "Nie zabijaj!" - rzeka.
Lig zaoy sw podobn do maczugi rk na ty gowy i pocz mruczc pociera 
kark z wielkim zakopotaniem. On przecie musi j odebra... "swoje wiato"... 
Sama powiedziaa, e teraz jego kolej... Bdzie si stara, ile bdzie mg. Ale 
jakby si zdarzyo niechccy?... Przecie musi j odebra! No, jakby si 
zdarzyo, to ju on tak bdzie pokutowa, tak Baranka Niewinnego przeprasza, e 
Baranek Ukrzyowany zlituje si nad nim biednym... On by przecie Baranka nie 
chcia obrazi, tylko e rce ma takie cikie...
I wielkie rozczulenie odmalowao si na jego twarzy, lecz pragnc je ukry 
pokoni si i rzek:
- To ja id do witego biskupa.
Akte za objwszy szyj Ligii pocza paka...
Raz jeszcze zrozumiaa, e jest jaki wiat, w ktrym nawet w cierpieniu wicej 
jest szczcia ni we wszystkich zbytkach i rozkoszach domu cezara; raz jeszcze 
uchyliy si przed ni jakie drzwi na wiato, lecz zarazem uczua, e niegodna 
jest przej przez te drzwi.
ROZDZIA IX
Ligii al byo Pomponii Grecyny, ktr kochaa z caej duszy, i al caego domu 
Aulusw, jednake rozpacz jej mina. Czua nawet pewn sodycz w myli, e oto 
dla swej Prawdy powica dostatek, wygod i idzie na ycie tuacze i nieznane. 
Moe byo w tym troch i dziecinnej ciekawoci, jakim bdzie to ycie gdzie w 
odlegych krajach, wrd barbarzycw i dzikich zwierzt, byo wszelako jeszcze 
wicej gbokiej i ufnej wiary, e postpujc w ten sposb, czyni tak, jak 
nakaza Boski Mistrz, i e odtd On sam bdzie czuwa nad ni jak nad dzieckiem 
posusznym i wiernym. A w takim razie c zego mogo j spotka? Przyjd-li 
jakie cierpienia, to ona je zniesie w Jego imi. Przyjdzie-li mier 
niespodziana, to On j zabierze, i kiedy, gdy umrze Pomponia, bd razem przez 
ca wieczno. Nieraz, jeszcze w domu Aulosw, trapia sw dziecinn gwk, e 
ona, chrzecijanka, nic nie moe uczyni dla tego Ukrzyowanego, o ktrym z 
takim rozczuleniem wspomina Ursus. Lecz teraz chwila nadesza. Ligia czua si 
prawie szczliwa i pocza mwi o swoim szczciu Akte, ktra jednak nie moga 
jej zrozumie. Porzuci wszystko, porzuci dom, dostatki, miasto, ogrody, 
witynie, portyki, wszystko, co jest pikne, porzuci kraj soneczny i ludzi 
bliskich, i dlaczego? Dlatego, by skry si przed mioci modego i piknego 
rycerza?... W gowie Akte nie chciay si te rzeczy pomieci. Chwilami 
odczuwaa, e jest w tym suszno, e moe by nawet jakie ogromne, tajemnicze 
szczcie, ale jasno nie umiaa zda sobie z tego sprawy, zwaszcza e Ligi 
czekao jeszcze przejcie, ktre mogo si le skoczy i w ktrym moga straci 
wprost ycie. Akte bya bojaliw z natury i ze strachem mylaa o tym, co w 
wieczr moe przynie. Lecz o obawach swych nie chciaa mwi Ligii, e za 
tymczasem uczyni si dzie jasny i soce zajrzao do atrium, wic pocza j 
namawia na spoczynek, potrzebny po bezsennie spdzonej nocy. Ligia nie stawia 
oporu i obie weszy do cubiculum, ktre byo obszerne i urzdzone z przepychem, 
skutkiem dawnych stosunkw Akte z cezarem. Tam pooyy si jedna obok drugiej, 
lecz Akte mimo zmczenia nie moga zasn. Od dawna bya smutna i nieszczliwa, 
lecz teraz pocz j chwyta jaki niepokj, ktrego nie doznawaa nigdy 
przedtem. Dotychczas ycie wydawao si jej tylko cikim i pozbawionym jutra, 
teraz wydao si jej nagle bezecnym.
W gowie jej powstawa coraz wikszy zamt. Drzwi na wiato poczy si znw to 
odchyla, to zamyka. Ale w chwili gdy si otwieray, wiato owo olniewao j 
tak, e nie widziaa nic wyranie. Raczej odgadywaa tylko, e tkwi w tej 
jasnoci jakie szczcie po prostu bez miary, wobec ktrego wszelkie inne jest 
tak dalece niczym, e gdyby na przykad cezar oddali Poppe, a pokocha na nawo 
j, Akte, to i to byoby marnoci. Naraz przysza jej myl, e ten cezar, 
ktrego kochaa i ktrego mimo woli uwaaa za jakiego pboga, jest czym tak 
lichym jak i kady niewolnik, a w paac z kolumnadami z numidyjskiego marmuru 
czym nie lepszym od kupy kamieni. Lecz w kocu te poczucia, z ktrych nie 
umiaa sobie zda sprawy, poczy j mczy. Pragna zasn, lecz nurtowana 
przez niepokj nie moga.
Na koniec, sdzc, e Ligia, nad ktr zawiso tyle grb i niepewnoci, nie pi 
take, zwrcia si ku niej, by rozmawia o jej wieczornej ucieczce.
Lecz Ligia spaa spokojnie. Do ciemnego cubiculum przez zasunit nie do 
szczelnie zason wpadao kilka jasnych promieni, w ktrych krci si py 
zoty. Przy ich wietle Akte spostrzega jej delikatn twarz, wspart na 
obnaonym ramieniu, zamknite oczy i otwarte nieco usta. Oddychaa rwno, ale 
tak, jak oddycha si we nie.
"pi, moe spa! - pomylaa Akte. - To jeszcze dziecko."
Wszelako po chwili przyszo jej do gowy, e to dziecko woli jednak ucieka ni 
zosta kochank Winicjusza, woli ndz ni hab, tuactwo ni wspaniay dom 
koo Karynw, ni stroje, klejnoty, ni uczty, gosy lutni i cytr.
"Dlaczego?" I pocza patrze na Ligi, jakby chcc znale odpowied w jej 
upionej twarzy. Patrzya na jej przeczyste czoo, na pogodny uk brwi, na 
ciemne rzsy, na rozchylone usta, na poruszan spokojnym oddechem pier 
dziewczc, po czym pomylaa znw:
"Jaka ona inna ode mnie!"
I Ligia wydaa jej si cudem, jakim boskim widzeniem, jakim ukochaniem bogw, 
stokro pikniejszym od wszystkich kwiatw w ogrodzie cezara i od wszystkich 
rzeb w jego paacu. Lecz w sercu Greczynki nie byo zazdroci. Owszem, na myl 
o niebezpieczestwach, jakie groziy dziewczynie, chwycia j wielka lito. 
Zbudzio si w niej jakie uczucie matki; Ligia wydaa si jej nie tylko pikn 
jak pikny sen, ale zarazem bardzo kochana, i zbliywszy usta do jej ciemnych 
wosw pocza je caowa.
A Ligia spaa spokojnie jakby w domu, pod opiek Pomponii Grecyny. I spaa do 
dugo. Poudnie przeszo ju, gdy otworzya swe bkitne oczy i pocza 
spoglda po cubiculum z wielkim zdziwieniem.
Widocznie dziwio j, e nie jest w domu, u Aulusw. - To ty, Akte? - rzeka 
wreszcie, dojrzawszy w mroku twarz Greczynki.
- Ja, Ligio.
- Czy to ju wieczr?
- Nie, dziecko, ale poudnie ju mino. - A Ursus nie wrci?
- Ursus nie mwi, e wrci, tylko e wieczorem bdzie czatowa z chrzecijanami 
na lektyk.
- Prawda.
Po czym opuciy cubiculum i uday si do ani, gdzie Akte, wykpawszy Ligi, 
zaprowadzia j na niadanie, a potem do ogrodw paacowych, w ktrych adnego 
niebezpiecznego spotkania nie naleao si obawia, albowiem cezar i jego 
przedniejsi dworscy spali jeszcze. Ligia po raz pierwszy w yciu widziaa te 
wspaniae ogrody, pene cyprysw, pinij, dbw, oliwek i mirtw, wrd ktrych 
bieli si cay lud posgw, byszczay spokojne zwierciada sadzawek, kwieciy 
si cae gaiki r zraszanych pyem fontann, gdzie wejcia do czarownych grot 
obrasta bluszcz lub winograd, gdzie na wodach pyway srebrne abdzie, a wrd 
posgw i drzew chodziy przyswojone gazele z pusty Afryki i barwne ptactwo 
sprowadzane ze wszystkich znanych krain wiata.
Ogrody byy puste; tu i owdzie tylko pracowali z opatami w rku niewolnicy, 
piewajc pgosem pieni; inni, ktrym dano chwil wypoczynku, siedzieli nad 
sadzawkami lub w cieniu dbw, w drgajcych wiatekach utworzonych od promieni 
soca przedzierajcych si przez licie, inni na koniec zraszali re lub 
bladolila kwiaty szafranu. Akte z Ligi chodziy do dugo, ogldajc wszelkie 
cuda ogrodw, i jakkolwiek Ligii brako swobody myli, bya jednak jeszcze nadto 
dzieckiem, aby moga oprze si zajciu, ciekawoci i podziwowi. Przychodzio 
jej nawet na myl, e gdyby cezar by dobry, to w takim paacu i w takich 
ogrodach mgby by bardzo szczliwy.
Lecz wreszcie, zmczone nieco, siady na awce ukrytej prawie cakiem w gszczu 
cyprysw i poczy rozmawia o tym, co im najbardziej ciyo na sercu, to jest 
o wieczornej ucieczce Ligii. Akte bya daleko mniej spokojn od Ligii o 
powodzenie tej ucieczki. Chwilami wydawao si jej nawet, e to jest zamiar 
szalony, ktry nie moe si uda. Czua coraz wiksz lito nad Ligi. 
Przychodzio jej te do gowy, e stokro bezpieczniej byoby prbowa 
przejedna Winicjusza. Po chwili pocza j wypytywa, jak dawno zna Winicjusza 
i czy nie myli, e daby si moe ubaga i wrci j Pomponii.
Lecz Ligia potrzsna smutno sw ciemn gwk. - Nie. W domu Aulosw Winicjusz 
by inny, dobry bardzo, ale od wczorajszej uczty boj si go i wol uciec do 
Ligw.
Akte pytaa dalej:
- Jednak w domu Aulosw by ci miym? - Tak - odrzeka Ligia schylajc gow.
- Ty przecie nie jeste niewolnic, tak jak ja byam - rzeka po chwili namysu 
Akte. - Ciebie Winicjusz mgby zalubi. Jeste zakadniczk i crk krla 
Ligw. Aulusowie kochaj ci jak wasne dziecko i jestem pewna, e gotowi ci 
przyj za crk. Winicjusz mgby ci zalubi, Ligio.
Lecz ona odpowiedziaa cicho i jeszcze smutniej: - Wol uciec do Ligw.
- Ligio, czy chcesz, bym zaraz posza do Winicjusza, zbudzia go, jeli pi, i 
powiedziaa mu to, co tobie mwi w tej chwili? Tak, droga moja, pjd do niego 
i powiem mu: "Winicjuszu, to crka krlewska i drogie dziecko sawnego Aulusa; 
jeli j kochasz, wr j Aulosom, a potem we j jako on z ich domu."
A dziewczyna odpowiedziaa gosem tak ju cichym, e Akte zaledwie moga 
dosysze:
- Wol do Ligw...
I dwie zy zawisy na jej spuszczonych rzsach. Lecz dalsz rozmow przerwa 
szelest zbliajcych si krokw i zanim Akte miaa czas zobaczy, kto nadchodzi, 
przed awk ukazaa si Sabina Poppea z maym orszakiem niewolnic. Dwie z nich 
trzymay nad jej gow pki strusich pir, osadzone na zotych prtach, ktrymi 
wachloway j lekko, a zarazem i zasaniay przed palcym jeszcze jesiennym 
socem, przed ni za czarna jak heban Etiopka, o wydtych, jakby wezbranych 
mlekiem piersiach, niosa na rku dziecko owinite w purpur ze zot frdzl. 
Akte i Ligia powstay mniemajc, e Poppea przejdzie obok awki nie zwrciwszy 
na nie uwagi, lecz ona zatrzymaa si przed nimi i rzeka:
- Akte, dzwonki, ktre przyszya na icunculi (lalce), le byy przyszyte; 
dziecko oderwao jeden i ponioso do ust; szczcie, e Lilith zobaczya do 
wczenie.
- Wybacz, boska - odpowiedziaa Akte krzyujc rce na piersi i pochylajc 
gow.
Lecz Poppea pocza patrze na Ligi.
- Co to za niewolnica? - spytaa po chwili.
- To nie jest niewolnica, boska Augusto, ale wychowanka Pomponii Grecyny i crka 
krla Ligw, dana przez tego jako zakadniczka Rzymowi.
- I przysza ci odwiedzi?
- Nie, Augusto. Od onegdaj mieszka w paacu. - Bya wczoraj na uczcie?
- Bya, Augusto.
- Z czyjego rozkazu? - Z rozkazu cezara...
Poppea pocza jeszcze uwaniej patrze na Ligi, ktra staa przed ni z gow 
pochylon, to wznoszc z ciekawoci swe promienne oczy, to nakrywajc je znw 
powiekami. Nagle zmarszczka zjawia si midzy brwiami Augusty. Zazdrosna o 
wasn urod i o wadz, ya ona w ustawicznej trwodze, by kiedy jaka 
szczliwa wspzawodniczka nie zgubia jej tak, jak ona sama zgubia Oktawi. 
Dlatego kada pikna twarz w paacu wzbudzaa w niej podejrzenie. Okiem 
znawczyni ogarna od razu wszystkie ksztaty Ligii, ocenia kady szczeg jej 
twarzy i zlka si. "To jest wprost nimfa - rzeka sobie. - J urodzia Wenus." 
I nagle przyszo jej do gowy to, co nie przychodzio jej nigdy dotd na widok 
adnej piknoci: e jest znacznie starsza! Zadrgaa w niej zraniona mio 
wasna, chwyci j niepokj i rne obawy poczy jej przesuwa si szybko przez 
gow. "Moe jej Nero nie widzia albo patrzc przez szmaragd, nie oceni. Ale 
co moe si zdarzy, jeli j spotka w dzie, przy socu, tak cudn?... W 
dodatku nie jest niewolnic! Jest crk krlewsk, z barbarzycw wprawdzie, ale 
crk krlewsk!... Bogowie niemiertelni! Ona rwnie pikna jak ja, a modsza!" 
I zmarszczka midzy brwiami staa si jeszcze wiksz, a oczy jej spod zotych 
rzs poczy wieci zimnym blaskiem.
Lecz zwrciwszy si do Ligii pocza pyta z pozornym spokojem:
- Mwia z cezarem? - Nie, Augusto.
- Dlaczego wolisz tu by ni u Aulosw?
- Ja nie wol, pani. Petroniusz namwi cezara, by mnie odebra Pomponii, ale 
jam tu po niewoli, o pani!...
- I chciaaby wrci do Pomponii?
Ostatnie pytanie Poppea zadaa gosem mikszym i agodniejszym, wic w serce 
Ligii wstpia nagle nadzieja.
- Pani! - rzeka wycigajc ku niej rce - cezar obieca odda mnie, jak 
niewolnic, Winicjuszowi, ale ty si wstaw za mn i wr mnie Pomponii.
- Wic Petroniusz namwi cezara, by ci zabra Aulosowi i odda Winicjuszowi?
- Tak, pani. Winicjusz ma dzi jeszcze przysa po mnie, lecz ty, dobra, ulituj 
si nade mn.
To rzekszy schylia si i chwyciwszy za brzeg sukni Poppei pocza czeka na 
jej sowa z bijcym sercem. Poppea za patrzya na ni przez chwil z twarz 
rozjanion zym umiechem, po czym rzeka:
- Wic ci obiecuj, e dzi jeszcze zostaniesz niewolnic Winicjusza.
I odesza jak widziado pikne, ale ze. Do uszu Ligii i Akte doszed tylko 
krzyk dziecka, ktre nie wiadomo dlaczego zaczo paka.
Ligii oczy rwnie wezbray zami, lecz po chwili wzia rk Akte i rzeka:
- Wrmy. Pomocy std tylko czeka naley, skd przyj moe.
I wrciy do atrium, ktrego nie opuszczay ju do wieczora. Gdy si ciemnio i 
gdy niewolnicy wnieli poczwrne kaganki o wielkich pomieniach, obie byy 
bardzo blade. Rozmowa ich rwaa si co chwila. Obie nasuchiway wci, czy si 
kto nie zblia. Ligia powtarzaa ustawicznie, e jakkolwiek al jej porzuca 
Akte, ale poniewa Ursus musi tam ju czeka w ciemnociach, wic wolaaby, eby 
wszystko stao si dzi. Jednake oddech jej uczyni si ze wzruszenia szybszy i 
goniejszy. Akte gorczkowo zgarniaa, jakie moga, klejnoty i wic je w rg 
peplum zaklinaa Ligi, by nie odrzucaa tego daru i tego rodka ucieczki. 
Chwilami zapadaa gucha cisza, pena zudze suchu. Obydwom zdawao si, e 
sysz to jaki szept za kotar, to daleki pacz dziecka, to szczekanie psw.
Nagle zasona od przedsionka poruszya si bez szelestu i wysoki, czarniawy 
czowiek z twarz poznaczon osp zjawi si jak duch w atrium. Ligia w jednej 
chwili poznaa Atacyna, wyzwoleca Winicjuszowego, ktry przychodzi do domu 
Aulosw.
Akte krzykna, lecz Atacynus skoni si nisko i rzek:
- Pozdrowienie boskiej Ligii od Marka Winicjusza, ktry czeka j z uczt w domu 
przybranym w ziele. Usta dziewczyny pobielay zupenie.
- Id - rzeka.
I zarzucia na poegnanie rce na szyj Akte.
ROZDZIA X
A dom Winicjusza przybrany by istotnie w ziele mirtow i bluszcze, z ktrych 
poczyniono upicia na cianach i nad drzwiami. Kolumny okrcono zwojami 
winogradu. W atrium, nad ktrego otworem rozcignito dla ochrony od nocnego 
chodu wenian purpurow zason, widno byo jak w dzie. Pony omio- i 
dwunastopomienne kaganki, majce ksztat naczy, drzew, zwierzt, ptakw lub 
posgw trzymajcych lampy napenione wonn oliw, wykutych z alabastru, z 
marmuru, ze zoconej miedzi korynckiej, nie tak cudnych jak w sawny wiecznik 
ze wityni Apollina, ktrym posugiwa si Nero, ale piknych i przez sawnych 
mistrzw rzebionych. Niektre poosaniane byy aleksandryjskim szkem lub 
przezroczymi tkaninami znad Indu, barwy czerwonej, bkitnej, tej, 
fioletowej, tak e cae atrium pene byo rnokolorowych promieni. Wszdy 
rozchodzia si wo nardu, do ktrej Winicjusz przywyk i ktr polubi na 
Wschodzie. Gb domu, w ktrej snuy si eskie i mskie postacie niewolnikw, 
janiaa take wiatem. W triclinium st by przygotowany na cztery osoby, do 
uczty bowiem prcz Winicjusza i Ligii mia zasi Petroniusz i Chryzotemis.
Winicjusz szed we wszystkim za sowami Petroniusza, ktry radzi mu nie i po 
Ligi, ale posa Atacyna z uzyskanym od cezara pozwoleniem, samemu za przyj 
j w domu i przyj uprzejmie, a nawet z oznakami czci.
- Wczoraj bye pijany - mwi mu. - Widziaem ci: postpowae z ni jak 
kamieniarz z Gr Akbaskich. Nie bd zbyt natarczywy i pamitaj, e dobre wino 
naley pi powoli. Wiedz take, e sodko jest poda, lecz jeszcze sodziej 
by podanym.
Chryzotemis miaa o tym wasne, nieco odmienne zdanie, lecz Petroniusz, 
nazywajc j swoj westalk i gobk, pocz jej tumaczy rnic, jaka by 
musi midzy wprawnym cyrkowym wonic a pacholciem, ktre po raz pierwszy 
wsiada na kwadryg. Po czym zwrciwszy si do Winicjusza mwi dalej:
- Zyskaj jej ufno, rozwesel j, bd z ni wspaniaomylny. Nie chciabym 
widzie smutnej uczty. Przysignij jej nawet na Hades, e j wrcisz Pomponii, a 
ju twoj bdzie rzecz, by wolaa nazajutrz zosta ni wrci.
Po czym ukazujc na Chryzotemis doda:
- Ja od piciu lat co dzie postpuj w ten mniej wicej sposb z t pochliw 
turkawk i nie mog si uskara na jej srogo...
Chryzotemis uderzya go na to wachlarzem z pawich pir i rzeka:
- Albo si nie opieraam, satyrze! - Ze wzgldu na mego poprzednika... - Albo 
nie bye u moich ng?
- eby na ich palce zakada piercionki. Chryzotemis spojrzaa mimo woli na swe 
stopy, na ktrych palcach poyskiway istotnie skry klejnotw, i oboje z 
Petroniuszem poczli si mia. Lecz Winicjusz nie sucha ich sprzeczki. Serce 
bio mu niespokojnie pod wzorzyst szat syryjskiego kapana, w ktr si 
przybra na przyjcie Ligii.
- Ju powinni byli wyj z paacu - rzek, jakby mwic sam do siebie.
- Powinni byli - odpowiedzia Petroniusz. - Moe ci tymczasem opowiedzie o 
wrbach Apoloniusza z Tiany lub ow histori o Rufinie, ktrej, nie pamitam 
dlaczego, nie skoczyem.
Lecz Winicjusza zarwno mao obchodzi Apoloniusz z Tiany, jak i historia 
Rufina. Myl jego bya przy Ligii i cho czu, e pikniej byo przyj j w 
domu ni i w roli zbira do paacu, aowa jednak chwilami, e nie poszed, 
tylko dlatego, e mgby wczeniej widzie Ligi i siedzie koo niej w 
ciemnociach w podwjnej lektyce.
Tymczasem niewolnicy wnieli trjnone, zdobne gowami trykw, brzowe misy z 
wglami, na ktre poczli sypa mae dba mirry i nardu.
- Ju skrcaj ku Karynom - rzek znw Winicjusz.
- On nie wytrzyma, wybiegnie naprzeciw i gotw si jeszcze z nimi rozmin - 
zawoaa Chryzotemis.
Winicjusz umiechn si bezmylnie i rzek: - Owszem, wytrzymam.
Lecz pocz porusza nozdrzami i sapa, co widzc Petroniusz wzruszy ramionami.
- Nie ma w nim filozofa za jedn sestercj - rzek - i nigdy nie zrobi z tego 
syna Marsa czowieka. Winicjusz nawet nie usysza.
- S ju na Karynach!...
Oni za rzeczywicie skrcili ku Karynom. Niewolnicy, zwani lampadarii, szli na 
przedzie, inni, zwani pedisequi - po obu stronach lektyki, Atacynus za tu za 
ni czuwajc nad pochodem.
Lecz posuwali si z wolna, bo latarnie w miecie wcale nie owietlonym le 
rozjaniay drog. Przy tym ulice w pobliu paacu byy puste, zaledwie 
gdzieniegdzie jaki czowiek przesuwa si z latark, ale dalej niezwykle 
oywione. Z kadego prawie zauku wychodzili ludzie po trzech, po czterech, 
wszyscy bez pochodni, wszyscy w ciemnych paszczach. Niektrzy szli razem z 
pochodem, mieszajc si z niewolnikami, inni w wikszych gromadach zachodzili z 
naprzeciwka, Niektrzy taczali si jak pijani. Chwilami pochd stawa si tak 
trudny, e lampadarii poczli woa:
- Miejsce dla szlachetnego trybuna, Marka Winicjusza!
Ligia widziaa przez rozsunite firanki te ciemne gromady i pocza dygota ze 
wzruszenia. Porywaa j na przemian to nadzieja, to trwoga. "To on! to Ursus i 
chrzecijanie! To stanie si ju zaraz - mwia drcymi ustami. - O, Chryste, 
pomagaj! o Chryste, ratuj!"
Ale i Atacynus, ktry z pocztku nie zwaa na owo niezwyke oywienie ulicy, 
pocz si wreszcie niepokoi. Byo w tym co dziwnego. Lampadarii musieli coraz 
czciej woa: "Miejsce dla lektyki szlachetnego trybuna!" Z bokw nieznani 
ludzie naciskali tak lektyk, e Atacynus kaza niewolnikom odgania ich kijami.
Nagle krzyk uczyni si na przodzie pochodu, w jednej chwili pogasy wszystkie 
wiata. Koo lektyki uczyni si tok, zamieszanie i bitwa.
Atacynus zrozumia: by to wprost napad.
I zrozumiawszy struchla. Wiadomym byo wszystkim, e cezar czsto dla zabawy 
rozbija w gronie augustianw i na Suburze, i w innych dzielnicach miasta. 
Wiadomym byo, e czasem nawet przynosi z tych nocnych wycieczek guzy i sice, 
lecz kto si broni, szed na mier, choby by senatorem. Dom wigilw, ktrych 
obowizkiem byo czuwa nad miastem, nie by zbyt odlegy, ale stra udawaa w 
podobnych wypadkach, e bya guch i lep. Tymczasem koo lektyki wrzao; 
ludzie poczli si zmaga, bi, obala i depta. Atacynusowi bysna myl, e 
przede wszystkim naley ocali Ligi i siebie, a reszt zostawi losowi. Jako 
wycignwszy j z lektyki, porwa na rce i usiowa si wymkn w ciemnoci.
Lecz Ligia pocza woa: - Ursus! Ursus!
Bya biao ubrana, wic atwo byo j dojrze. Atacynus pocz drug woln rk 
narzuca na ni gwatownie wasny paszcz, gdy naraz straszliwe cgi chwyciy 
jego kark, a na gow spada mu, jak kamie, olbrzymia druzgocca masa.
On za pad w jednej chwili, jak w uderzony obuchem przed otarzem Jowisza.
Niewolnicy leeli po wikszej czci na ziemi lub ratowali si, rozbijajc si 
wrd grubych ciemnoci o zaomy murw. Na miejscu pozostaa tylko podruzgotana 
w zamieszaniu lektyka. Ursus unosi Ligi ku Suburze, towarzysze jego dyli za 
nim rozpraszajc si stopniowo po drodze.
Lecz niewolnicy poczli si zbiera przed domem Winicjusza i naradza. Nie 
mieli wej. Po krtkiej naradzie wrcili na miejsce spotkania, na ktrym 
znaleli kilka cia martwych, a midzy nimi ciao Atacyna. Ten drga jeszcze, 
lecz po chwilowej silniejszej konwulsji wypry si i pozosta nieruchomy.
Wwczas zabrali go i wrciwszy zatrzymali si znw przed bram. Trzeba byo 
jednak oznajmi panu, co si stao.
- Gulo niech oznajmi - zaczo szepta kilka gosw. - Krew mu pynie, jak i 
nam, z twarzy i pan go kocha. Gulowi bezpieczniej od innych.
A Germanin Gulo, stary niewolnik, ktry niegdy wyniaczy Winicjusza, a 
odziedziczony by przez niego po matce, siostrze Petroniusza, rzek:
- Ja oznajmi, ale pjdmy wszyscy. Niech na mnie jednego nie spada jego gniew.
Winicjusz za pocz si ju niecierpliwi zupenie.
Petroniusz i Chryzotemis wymiewali go, lecz on chodzi szybkim krokiem po 
atrium powtarzajc:
- Ju powinni by!... Ju powinni by!
I chcia i, a tamci oboje go wstrzymywali.
Lecz nagle w przedsionku day si sysze kroki i do atrium wpadli hurmem 
niewolnicy, a stanwszy szybko pod cian, podnieli rce w gr i poczli 
powtarza jkliwymi gosami:
- Aaaa!... aa!
Winicjusz skoczy ku nim.
- Gdzie Ligia? - zawoa strasznym, zmienionym gosem.
- Aaaa!...
Wtem Gulo wysun si naprzd ze swoj pokrwawion twarz, woajc z popiechem 
i aonie:
- Oto krew, panie! Bronilimy! Oto krew, panie, oto krew !...
Lecz nie zdoa dokoczy, gdy Winicjusz chwyci brzowy wiecznik i jednym 
uderzeniem strzaska czerep niewolnika, po czym, objwszy si za gow rkoma, 
wpi palce we wosy, powtarzajc chrapliwie:
- Me miserum! Me miserum!...
Twarz mu posiniaa, oczy ucieky pod czoo, piana wystpia na usta.
- Rzeg! - rykn wreszcie nieludzkim gosem. - Panie! Aaaa!... Ulituj si! - 
jczeli niewolnicy. Lecz Petroniusz podnis si z wyrazem niesmaku w twarzy.
- Chod, Chryzotemis! - rzek. - Jeli chcesz patrze na miso, ka odbi sklep 
rzenika na Karynach.
I wyszed z atrium, w caym za domu, ubranym w ziele bluszczw i gotowym do 
uczty, rozlegy si po chwili jki i wist rzeg, ktry trwa niemal do rana.
ROZDZIA XI
Tej nocy Winicjusz nie kad si wcale. W czas jaki po odejciu Petroniusza, 
gdy jki smaganych niewolnikw nie mogy ukoi ani jego blu, ani wciekoci, 
zebra gromad innych sug i na ich czele pn ju noc wypad na poszukiwanie 
Ligii. Zwiedzi dzielnic eskwilisk, potem Subur, Vicus Sceleratus i 
wszystkie przylege zauki. Po czym obszedszy Kapitol, przez most Fabrycjusza 
przedosta si na wysp, za czym, przebieg cz miasta zatybrzask. Lecz bya 
to gonitwa bez celu, gdy sam nie mia nadziei odnalezienia Ligii i jeli jej 
szuka, to gwnie dlatego, by zapeni czymkolwiek noc straszn. Jako wrci 
do domu dopiero o witaniu, gdy ju w miecie poczy si zjawia wozy i muy 
przekupniw jarzyn i gdy piekarze otwierali ju sklepy. Wrciwszy kaza 
uprztn ciao Gula, ktrego nikt nie mia tkn dotd, nastpnie tych 
niewolnikw, ktrym odbito Ligi, kaza wysa do wiejskich ergastulw, co byo 
kar straszniejsz niemal od mierci, wreszcie, rzuciwszy si na wysan aw w 
atrium, pocz bezadnie rozmyla, jakim sposobem odnajdzie i zabierze Ligi.
Wyrzec si jej, straci j, nie zobaczy jej wicej wydawao mu si 
niepodobiestwem i na sam myl o tym ogarnia go sza. Samowolna natura modego 
onierza pierwszy raz w yciu trafia na opr, na inn niezomn wol, i wprost 
nie moga poj, jak to by moe, by kto mia stawa w poprzek jego dzy. 
Winicjusz wolaby raczej, eby wiat i miasto zapady w gruzy, ni eby on nie 
mia dopi tego, czego chcia. Odjto mu czar rozkoszy niemal sprzed ust, wic 
wydao mu si, i spenio si co niesychanego, woajcego o pomst do praw 
boskich i ludzkich.
Lecz przede wszystkim nie chcia i nie mg si pogodzi z losem, albowiem nigdy 
niczego tak nie pragn w yciu jak Ligii. Zdawao mu si, e nie potrafi bez 
niej istnie. Nie umia sobie odpowiedzie, co zrobiby bez niej jutro, jakby 
mg przey dni nastpne. Chwilami porywa go na ni gniew bliski obdu. 
Chciaby j mie po to, by j bi, wczy za wosy do cubiculw i pastwi si 
nad ni, to znw porywaa go straszna tsknota za jej gosem, postaci, oczyma, 
i czu, e gotw by by lee u jej ng. Woa na ni, gryz palce, obejmowa 
gow rkoma. Zmusza si ze wszystkich si, by myle spokojnie o jej 
odzyskaniu, i nie mg. Przez gow przelatyway mu tysiczne rodki i sposoby, 
ale jedne od drugich szalesze. Wreszcie bysna mu myl, e nikt inny jej nie 
odbi, tylko Aulus, e w najgorszym razie Aulus musia wiedzie, gdzie ona si 
ukrywa.
I zerwa si, by biec do domu Aulusw. Jeli mu jej nie oddadz, jeli nie 
ulkn si grb, pjdzie do cezara, oskary starego wodza o nieposuszestwo i 
uzyska na niego wyrok mierci, ale przedtem wydobdzie z nich wyznanie, gdzie 
jest Ligia. Lecz jeli j oddadz, nawet dobrowolnie, i tak si pomci. Przyjli 
go wprawdzie w dom i pielgnowali, ale to nic. T jedn krzywd uwolnili go od 
wszelkiej wdzicznoci. Tu mciwa i zawzita jego dusza pocza si lubowa 
myl o rozpaczy Pomponii Grecyny, gdy staremu Aulusowi centurion przyniesie 
wyrok mierci. By za niemal pewny, e go uzyska. Pomoe mu w tym Petroriusz. 
Zreszt i sam cezar nie odmawia niczego swym towarzyszom augustianom, chyba e 
mu nakazuje odmwi osobista niech lub dza.
I nagle serce zamaro w nim niemal pod wpywem strasznego przypuszczenia.
A nu to sam cezar odbi Ligi?
Wszyscy wiedzieli, e cezar czsto szuka w nocnych rozbojach rozrywek wrd 
nudw. Nawet Petroniusz przyjmowa udzia w tych zabawach. Gwnym ich celem 
byo wprawdzie chwytanie kobiet i podrzucanie ich na paszczu onierskim a do 
omdlenia. Jednake sam Nero nazywa czasami owe wyprawy "poowem pere"; 
zdarzao si bowiem, e w gbi dzielnic zamieszkaych przez rojn ubog ludno 
wyawiano prawdziw per wdziku i modoci. Wwczas sagatio, jak nazywano 
podrzucanie na onierskiej guni, zmieniao si na prawdziwe porwanie i "per" 
odsyano albo na Palatyn, albo do ktrej z niezliczonych willi cezara, albo 
wreszcie Nero odstpowa j ktremu z towarzyszw. Tak mogo zdarzy si z 
Ligi. Cezar przypatrywa si jej w czasie uczty i Winicjusz ani na chwil nie 
wtpi, e musiaa mu si wyda najpikniejsz z kobiet, jakie dotd widzia. 
Jakeby mogo by inaczej! Wprawdzie Nero j mia u siebie na Palatynie i mg 
otwarcie zatrzyma, lecz jak susznie mwi Petroniusz, cezar nie mia odwagi w 
zbrodniach i mogc dziaa otwarcie, wola zawsze dziaa tajemnie. Tym razem 
moga go do tego skoni i obawa przed Poppe. Winicjuszowi przyszo teraz do 
gowy, e Aulusowie moe by nie mieli porywa przemoc dziewczyny podarowanej 
mu przez cezara. Kto by zreszt mia? Czy moe w olbrzymi Lig z bkitnymi 
oczyma, ktry odway si jednak wej do triclinium i wynie j z uczty na 
rku? Ale gdzieby si z ni schroni, dokdby j mg zaprowadzi? Nie, 
niewolnik nie zdobyby si na to. Zatem nie uczyni tego nikt inny jak cezar.
Na t myl Winicjuszowi pociemniao w oczach i krople potu pokryy mu czoo. W 
takim razie Ligia bya stracon na zawsze. Mona j byo wyrwa z kadych innych 
rk, lecz nie z takich. Teraz z wiksz ni przedtem susznoci mg powtarza: 
Vae misero mihi! Wyobrania przedstawia mu Ligi w ramionach Nerona i po raz 
pierwszy w yciu zrozumia, e s myli, ktrych czowiek po prostu znie nie 
moe. Dopiero teraz pozna, jak j pokocha. Jak toncemu przesuwa si 
byskawicznie przez pami cae jego ycie, tak jemu pocza si przesuwa 
Ligia. Widzia j i sysza kade jej sowo. Widzia j przy fontannie, widzia 
u Aulusw i na uczcie. Czu j znw blisko, czu zapach jej wosw, ciepo jej 
ciaa, rozkosz pocaunkw, ktrymi na uczcie rozgniata jej niewinne usta. 
Wydaa mu si stokro pikniejsz, podasz, sodsz, stokro wicej jedyn, 
wybran spord wszystkich miertelnych i wszystkich bstw ni kiedykolwiek. I 
gdy pomyla, e to wszystko, co tak wszczepio mu si w serce, co stao si 
krwi i yciem, mg posi Nero, chwyci go bl zupenie fizyczny, tak 
straszny, e chciao mu si bi gow o ciany atrium, pki jej nie roztrzaska. 
Czu, e moe oszale i e oszalaby z pewnoci, gdyby mu jeszcze nie 
pozostawaa zemsta. Lecz jak poprzednio wydao mu si, e nie bdzie mg y, 
jeli Ligii nie odzyska, tak obecnie, e nie bdzie mg umrze, pki jej nie 
pomci. Ta jedna myl sprawiaa mu niejak ulg. "Bd twoim Kasjuszem Chere!" 
- powtarza sobie, mylc o Neronie. Po chwili chwyciwszy w rce ziemi z waz 
kwiatowych otaczajcych impluvium, wykona straszn przysig Erebowi, Hekacie i 
wasnym domowym larom, e zemsty dokona.
I dozna istotnie ulgi. Mia przynajmniej dla czego y i czym zapeni dnie i 
noce. Po czym zaniechawszy myli udania si do Aulusw kaza si nie na 
Palatyn. Po drodze myla, e jeli go nie dopuszcz do cezara lub zechc 
sprawdza, czy nie ma przy sobie broni, to bdzie dowd, e Ligi porwa cezar. 
Broni jednak nie wzi. Straci przytomno w ogle, lecz jak zwykle ludzie 
pochonici jedn myl, zachowa j w tym, co si tyczyo zemsty. Nie chcia, 
by mu speza przedwczenie. Prcz tego pragn przede wszystkim zobaczy Akte, 
sdzi bowiem, e od niej moe dowiedzie si prawdy. Chwilami przebyskiwaa mu 
nadzieja, e moe zobaczy Ligi, i na t myl poczyna dre. Nu bowiem cezar 
porwa j nie wiedzc, kogo porywa, i dzi mu j wrci? Ale po chwili odrzuci 
to przypuszczenie. Gdyby chciano mu j odesa, odesano by wczoraj. Akte jedna 
moga wszystko wyjani i j przed innymi naleao zobaczy.
Utwierdziwszy si w tym, kaza niewolnikom przypieszy kroku, po drodze za 
rozmyla bezadnie to o Ligii, to o zemcie. Sysza, e kapani egipskiej 
bogini Pacht umiej sprowadza choroby, na kogo zechc, i postanowi dowiedzie 
si od nich o sposobie. Na Wschodzie mwiono mu take, e ydzi maj jakie 
zaklcia, za pomoc ktrych pokrywaj wrzodami ciaa nieprzyjaci. Midzy 
niewolnikami mia w domu kilkunastu ydw, obieca sobie wic, e za powrotem 
kae ich wiczy, pki mu tej tajemnicy nie wyjawi. Z najwiksz jednak 
rozkosz myla o krtkim mieczu rzymskim, ktry wytacza strumienie krwi, takie 
wanie, jakie wytrysy z Kajusa Kaliguli i potworzyy niestarte plamy na 
kolumnie portyku. Gotw by teraz wymordowa cay Rzym, a gdyby jacy mciwi 
bogowie obiecali mu, e wszyscy ludzie wymr z wyjtkiem jego i Ligii, byby si 
na to zgodzi.
Przed ukiem zebra ca przytomno i na widok stray pretoriaskiej pomyla, 
e jeli mu bd czynili choby najmniejsze trudnoci przy wejciu, to bdzie 
dowd, e Ligia jest z woli cezara w paacu. Lecz pryncypilarny centurion 
umiechn si do niego przyjanie i postpiwszy kilka krokw rzek:
- Witaj, szlachetny trybunie. Jeli pragniesz zoy pokon cezarowi, na z 
trafie chwil i nie wiem, czy bdziesz mg go zobaczy.
- Co si stao? - spyta Winicjusz.
- Boska maa Augusta zachorowaa niespodzianie od dnia wczorajszego. Cezar i 
Augusta Poppea s przy niej wraz z lekarzami, ktrych z caego miasta wezwano.
By to wypadek wany. Cezar, gdy mu si urodzia ta crka, szala po prostu ze 
szczcia i przyj j extra humanum gaudium. Przedtem jeszcze senat poleca 
najuroczyciej bogom ono Poppei. Czyniono wota i wyprawiano w Ancjum, gdzie 
nastpio rozwizanie, wspaniae igrzyska, a oprcz tego wzniesiono wityni 
dwom Fortunom. Nero, ktry w niczym nie umia zachowa miary, bez miary rwnie 
kocha to dzieci, Poppei za byo ono take drogim, choby dlatego, e 
umacniao jej stanowisko i wpyw czynio nieprzepartym. Od zdrowia i ycia maej 
Augusty mogy zalee losy caego imperium, lecz Winicjusz tak by zajty sob, 
wasn spraw i wasn mioci, e nie zwrciwszy prawie uwagi na wiadomo 
centuriona, odrzek:
- Chc widzie si tylko z Akte. I przeszed.
Lecz Akte zajta bya take przy dziecku i musia czeka na ni dugo. Nadesza 
dopiero koo poudnia z twarz zmczon i blad, ktra na widok Winicjusza 
poblada jeszcze bardziej.
- Akte - zawoa chwytajc jej rce Winicjusz i cignc j na rodek atrium - 
gdzie jest Ligia?
- Chciaam si ciebie o to zapyta - odrzeka patrzc mu z wyrzutem w oczy.
A on, jakkolwiek przyrzeka sobie, e wybada j spokojnie, cisn znw domi 
gow i pocz powtarza z twarz cignit przez bl i gniew:
- Nie ma jej. Porwano mi j w drodze!
Po chwili jednak opamita si i zbliywszy sw twarz do twarzy Akte, pocz 
mwi przez zacinite zby:
- Akte... Jeli ci ycie mie, jeli nie chcesz sta si przyczyn nieszcz, 
ktrych nie potrafisz sobie nawet wyobrazi, odpowiedz mi prawd: czy nie cezar 
j odbi?
- Cezar nie wychodzi wczoraj z paacu.
- Na cie matki twojej, na wszystkich bogw! Czy nie ma jej w paacu?
- Na cie matki mojej, Marku, nie masz jej w paacu i nie cezar j odbi. Od 
wczoraj zachorowaa maa Augusta i Nero nie oddala si od jej koyski.
Winicjusz odetchn. To, co wydawao mu si najstraszniejszym, przestao mu 
grozi.
- A wic - rzek siadajc na awie i zaciskajc pici - porwali j Aulusowie i 
w takim razie biada im!
- Aulus Plaucjusz byl tu dzi rano. Nie mg si ze mn widzie, gdy byam 
zajta przy dziecku, ale wypytywa o Ligi Epafrodyta i innych ze suby 
cesarskiej, a potem owiadczy im, e przyjdzie jeszcze, aby si widzie ze mn.
- Chcia odwrci od siebie podejrzenia. Gdyby nie wiedzia, co si stao z 
Ligi, byby przyszed szuka jej do mego domu.
- Zostawi mi kilka sw na tabliczce, z ktrych zobaczysz, e wiedzc, i Ligia 
zostaa zabrana z jego domu przez cezara na twoje i Petroniusza danie, 
spodziewa si, i zostanie tobie odesana, i dzi rano by w twoim domu, gdzie 
mu powiedziano, co si stao.
To rzekszy posza do cubiculum i po chwili wrcia z tabliczk, ktr jej 
zostawi Aulus.
Winicjusz przeczyta i zamilk. Akte za zdawaa si czyta myli w jego 
pospnej twarzy, gdy po chwili rzeka:
- Nie, Marku. Stao si to, czego chciaa sama Ligia. - Ty wiedziaa, e ona 
chce uciec! - wybuchn Winicjusz.
A ona spojrzaa na niego swymi mglistymi oczyma niemal surowo.
- Wiedziaam, e nie chce zosta twoj naonic. - A ty czym bya cae ycie?
- Ja byam przedtem niewolnic.
Lecz Winicjusz nie przesta si burzy. Cezar darowa mu Ligi, wic on nie 
potrzebuje pyta, czym bya przedtem. Wynajdzie j choby pod ziemi i uczyni z 
niej wszystko, co mu si podoba. Tak jest! Bdzie jego naonic. Kae j 
chosta, ilekro mu si podoba. Gdy mu si sprzykrzy, odda j ostatniemu ze 
swoich niewolnikw albo kae jej obraca arna w swoich posiadociach w Afryce. 
Bdzie jej teraz szuka i odnajdzie j tylko po to, by j zgnie, zdepta i 
upokorzy.
I podniecajc si coraz bardziej, traci wszelk miar do tego stopnia, e nawet 
Akte poznaa, i zapowiada wicej, ni byby zdolny dotrzyma, i e mwi przez 
niego gniew i mka. Nad mk miaaby lito, lecz przebrana miara wyczerpaa jej 
cierpliwo, tak e wreszcie spytaa go, dlaczego do niej przyszed.
Winicjusz nie znalaz na razie odpowiedzi. Przyszed do niej, bo tak chcia, bo 
sdzi, e udzieli mu jakich wiadomoci, ale waciwie przyszed tylko do 
cezara, a nie mogc si z nim zobaczy wstpi do niej. Ligia uciekajc 
sprzeciwia si woli cezara, wic on ubaga go, by nakaza jej szuka w caym 
miecie i pastwie, choby przyszo uy do tego wszystkich legii i przetrzsa 
kolejno kady dom w imperium. Petroniusz poprze jego prob i poszukiwania 
rozpoczn si od dzi dnia.
Na to Akte rzeka:
- Strze si, by jej nie straci na zawsze wwczas dopiero, gdy j z rozkazu 
cezara odnajd.
Winicjusz zmarszczy brwi. - Co to znaczy? - spyta.
- Suchaj mnie, Marku! Wczoraj byymy z Ligi w tutejszych ogrodach i 
spotkaymy Poppe, a z ni ma August, ktr niosa Murzynka Lilith. 
Wieczorem dziecko zachorowao, a Lilith twierdzi, e zostao urzeczone i e 
urzeka je ta cudzoziemka, ktr spotkay w ogrodach. Jeli dziecko wyzdrowieje, 
zapomn o tym, lecz w razie przeciwnym pierwsza Poppea oskary Ligi o czary, a 
wwczas, gdziekolwiek j odnajd, nie bdzie dla niej ratunku.
Nastaa chwila milczenia, po czym Winicjusz ozwa si:
- A moe j urzeka? I mnie urzeka.
- Lilith powtarza, e dziecko zaraz zapakao, gdy je przeniosa koo nas. To 
prawda! Zapakao. Pewno wyniesiono je do ogrodw ju chore. Marku, szukaj jej 
sam, gdzie chcesz, ale pki maa Augusta nie wyzdrowieje, nie mw o niej z 
cezarem, bo cigniesz na ni pomst Poppei. Do ju jej oczy pakay przez 
ciebie i niech wszyscy bogowie strzeg teraz jej biednej gowy.
- Ty j kochasz, Akte? - spyta pospnie Winicjusz. A w oczach wyzwolenicy 
bysny zy.
- Tak! Pokochaam j.
- Bo ci nie odpacia nienawici jak mnie.
Akte popatrzya na niego przez chwil, jakby wahajc si lub jakby pragnc 
zbada, czy mwi szczerze, po czym odrzeka:
- Czowieku zapalczywy i lepy! Ona ci kochaa. Winicjusz zerwa si pod 
wpywem tych sw jak optany. Nieprawda! Nienawidzia go. Skd Akte moe 
wiedzie?! Czy po jednym dniu znajomoci Ligia uczynia jej wyznanie? Co to jest 
za mio, ktra woli tuactwo, hab ubstwa, niepewno jutra, a moe i ndzn 
mier - od uwieczonego domu, w ktrym czeka z uczt kochany! Lepiej mu takich 
rzeczy nie sysze, bo gotw oszale. Oto nie oddaby tej dziewczyny za 
wszystkie skarby tego paacu, a ona ucieka. Co to jest za mio, ktra boi si 
rozkoszy, a podzi bole! Kto to pojmie? Kto moe zrozumie? Gdyby nie 
nadzieja, e j odnajdzie, to utopiby w sobie miecz! Mio si oddaje, nie 
odbiera. Byy chwile u Aulusw, e sam wierzy w bliskie szczcie, ale teraz 
wie, e go nienawidzia, nienawidzi i umrze z nienawici w sercu.
Lecz Akte, zwykle bojaliwa i agodna, wybuchna z kolei oburzeniem. Jake to 
on stara si j pozyska? Zamiast pokoni si o ni Aulusowi i Pomponii, 
odebra dziecko podstpem rodzicom. Chcia j uczyni nie on, ale naonic, 
j, wychowank zacnego domu, j, crk krlewsk. I sprowadzi j do tego domu 
zbrodni i sromoty, pokala jej niewinne oczy widokiem bezecnej uczty, postpowa 
z ni jak z nierzdnic. Zali zapomnia, czym jest dom Aulusw i kim Pomponia 
Grecyna, ktra wychowaa Ligi? Zali nie ma do rozumu na to, by odgadn, e 
to s kobiety inne ni Nigidia, ni Kalwia Kryspinilla, ni Poppea i ni te 
wszystkie, ktre napotyka w domu cezara? Zali ujrzawszy Ligi nie zrozumia od 
razu, e to jest czyste dziewcz, ktre woli mier od haby? Skde wie, jakich 
ona bogw wyznaje i czy nie czystszych, nie lepszych ni nierzdna Wenus lub ni 
Izys, ktr czcz rozpustne Rzymianki? Nie! Ligia nie czynia jej wyzna, ale 
mwia jej, e ratunku wyglda od niego, od Winicjusza; miaa nadziej, e on 
wyprosi dla niej od cezara powrt do domu i e wrci j Pomponii. A mwic o tym 
ponia si jak dziewcz, ktre kocha i ufa. I jej serce bio dla niego, ale on 
sam przestraszy j, zrazi, oburzy i nieche teraz jej szuka z pomoc 
onierzy cezara, ale niech wie, e jeli dziecko Poppei umrze, to na ni padnie 
podejrzenie i zguba jej bdzie nieuchronna.
Przez gniew i bl Winicjusza poczo si przeciska wzruszenie. Wiadomo, e 
Ligia kochaa go, wstrzsna do gbi jego dusz. Przypomnia j sobie w 
ogrodzie u Aulusw, gdy suchaa jego sw z rumiecem na twarzy i z oczyma 
penymi wiata. Wydao mu si, e wwczas istotnie poczynaa go kocha, i nagle 
ogarno go na t myl poczucie jakiego szczcia stokro jeszcze wikszego ni 
to, ktrego pragn. Pomyla, e istotnie mg j mie powoln, a w dodatku 
kochajc. Oto byaby oprzda drzwi jego i namacia je wilczym tuszczem, a 
potem zasiada, jako ona, na owczym runie, u jego ogniska. Oto usyszaby z jej 
ust sakramentalne: "Gdzie ty Kajus, tam i ja Kaja", i byaby na zawsze jego. 
Czemu on tak nie postpi? By przecie gotw. A teraz jej nie ma i moe jej nie 
odnale, a gdyby odnalaz, moe j zgubi, a gdyby nawet nie zgubi, nie zechc 
go ju ani Aulusowie, ani ona. Tu gniew pocz mu znw podnosi wosy na gowie, 
lecz teraz zwrci si ju nie przeciw Aulusom lub Ligii, lecz przeciw 
Petroniuszowi. On by wszystkiemu winien. Gdyby nie on, Ligia nie potrzebowaaby 
si tua, byaby jego narzeczon i adne niebezpieczestwo nie wisiaoby nad 
jej drog gow. A teraz stao si i za pno naprawia ze, ktre si naprawi 
nie da.
- Za pno!
I zdawao mu si, e otcha otworzya si przed jego nogami. Nie wiedzia, co 
przedsiwzi, jak postpi, dokd si uda. Akte powtrzya, jak echo, sowo 
"za pno", ktre w cudzych ustach zabrzmiao mu jak wyrok mierci. Rozumia 
tylko jedn rzecz, e trzeba mu znale Ligi, bo inaczej stanie si z nim co 
zego.
I okrciwszy si machinalnie w tog chcia odej nie egnajc si nawet z Akte, 
gdy wtem zasona dzielca przedsionek od atrium uchylia si i nagle ujrza 
przed sob aobn posta Pomponii Grecyny.
Widocznie i ona dowiedziaa si ju o znikniciu Ligii i sdzc, e jej atwiej 
bdzie ni Aulusowi widzie si z Akte, przychodzia do niej po wiadomoci.
Lecz spostrzegszy Winicjusza zwrcia ku niemu sw drobn, blad twarz i po 
chwili rzeka:
- Marku, niech Bg ci przebaczy krzywd, jak wyrzdzie nam i Ligii.
A on sta z czoem spuszczonym, z poczuciem nieszczcia i winy, nie rozumiejc, 
jaki Bg mia i mg mu przebaczy ni dlaczego Pomponia mwia o przebaczeniu, 
gdy powinna bya mwi o zemcie.
I wreszcie wyszed z gow bezradn, pen cikich myli, ogromnej troski i 
zdumienia.
Na dziedzicu i pod galeri stay niespokojne gromady ludzi. Midzy paacowymi 
niewolnikami wida byo rycerzy i senatorw, ktrzy przybyli dowiedzie si o 
zdrowie maej Augusty, a zarazem pokaza si w paacu i zoy dowd swej 
troskliwoci choby wobec niewolnikw cezariaskich. Wie o chorobie "bogini" 
rozesza si wida szybko, bo w bramie ukazyway si coraz nowe postacie, a 
przez otwr uku wida byo cae tumy. Niektrzy z przybywajcych widzc, e 
Winicjusz wychodzi z paacu, zaczepiali go o nowiny, lecz on nie odpowiadajc 
na pytania szed przed siebie, dopki Petroniusz, ktry take przyby ju po 
wiadomoci, nie potrci go omal piersi i nie zatrzyma.
Winicjusz byby niechybnie zawrza na jego widok i dopuci si jakiego 
bezprawia w paacu cezara, gdyby nie to, e od Akte wyszed jak zamany, w takim 
wyczerpaniu i pognbieniu, e chwilowo opucia go nawet wrodzona mu 
zapalczywo. Odsun jednak Petroniusza i chcia przej, lecz w zatrzyma go 
prawie przemoc.
- Jak si ma boska? - spyta.
Ale owa przemoc rozdrania znw Winicjusza i wzburzya go w jednej chwili.
- Niech pieko pochonie j i cay ten dom! - odpowiedzia ciskajc zby.
- Milcz, nieszczliwy! - rzek Petroniusz i rozejrzawszy si naok doda 
popiesznie:
- Chcesz wiedzie co o Ligii, to chod ze mn. Nie! Tu nic nie powiem! Chod ze 
mn, powiem ci moje domysy w lektyce.
I otoczywszy ramieniem modego czowieka wyprowadzi go co prdzej z paacu.
Lecz o to mu gwnie chodzio, gdy nowin nie mia adnych. Natomiast bdc 
czowiekiem zaradnym i majc mimo wczorajszego oburzenia duo wspczucia dla 
Winicjusza, a wreszcie poczuwajc si poniekd do odpowiedzialnoci za wszystko, 
co si stao, ju by co przedsiwzi i gdy wsiedli do lektyki, rzek:
- Przy wszystkich bramach kazaem czuwa moim niewolnikom, dawszy im dokadny 
opis dziewczyny i tego olbrzyma, ktry j u cezara wynis z uczty, nie ma 
bowiem wtpliwoci, e to on j odbi. Suchaj mnie! By moe, e Aulusowie 
zechc j ukry w ktrej ze swych wiejskich posiadoci, a w takim razie 
bdziemy wiedzieli, w ktr stron j uprowadz. Jeli za przy bramach jej nie 
dostrzeg, to bdzie dowd, e zostaa w miecie, i dzi jeszcze w miecie 
rozpoczniemy poszukiwania.
- Aulusowie nie wiedz, gdzie ona jest - odrzek Winicjusz.
- Masz-li pewno, e tak jest?
- Widziaem Pomponi. Oni szukaj jej take.
- Wczoraj nie moga z miasta wyj, bo noc bramy zamknite. Dwch z moich ludzi 
kry koo kadej bramy. Jeden ma i w lad za Ligi i za olbrzymem, drugi 
wrci natychmiast, by da zna. Jeli jest w miecie, znajdziemy j, bo owego 
Liga, choby po wzrocie i barkach, rozpozna atwo. Szczliwy, e nie porwa 
jej cezar, mog ci za upewni, e nie, bo na Palatynie nie ma dla mnie 
tajemnic.
Lecz Winicjusz wybuchn wicej jeszcze alem ni gniewem i gosem przerywanym 
przez wzruszenie pocz Petroniuszowi opowiada, co sysza od Akte, i jakie 
nowe niebezpieczestwa zawisy nad gow Ligii, tak straszne, e wobec nich, 
znalazszy zbiegw, trzeba bdzie ukrywa j jak najstaranniej przed Poppe. Po 
czym j wyrzuca gorzko Petroniuszowi jego rady. Gdyby nie on, wszystko by 
poszo inaczej. Ligia byaby u Aulusw, a on, Winicjusz, mgby j widywa 
codziennie i byby szczliwszy od cezara. I unoszc si w miar opowiadania, 
poddawa si coraz bardziej wzruszeniu, a wreszcie zy alu i wciekoci 
poczy mu kapa z oczu.
Petroniusz za, ktry wprost nie spodziewa si, by mody czowiek mg kocha i 
poda do tego stopnia, widzc te zy rozpaczy mwi sobie w duchu z pewnym 
zdziwieniem:
- O, potna pani Cypru! Ty jedna krlujesz bogom i ludziom!
ROZDZIA XII
Lecz gdy wysiedli przed domem Petroniusza, przeoony nad atrium owiadczy im, 
e aden z niewolnikw, wysanych do bram, jeszcze nie wrci. Atriensis kaza 
im ponie ywno i nowy rozkaz, by pod grob chosty dawali pilne baczenie na 
wszystkich wychodzcych z miasta.
- Widzisz - rzek Petroniusz - niewtpliwie s dotd w miecie, a w takim razie 
znajdziemy ich. Ka jednak i swoim ludziom czuwa przy bramach, tym mianowicie, 
ktrzy byli posani po Ligi, bo ci atwo j rozpoznaj.
- Kazaem ich zesa do wiejskich ergastulw -rzek Winicjusz - ale wnet rozkaz 
odwoam, niech id do bram.
I skreliwszy kilka sw na powleczonej woskiem tabliczce odda j 
Petroniuszowi, ktry poleci odesa j natychmiast do domu Winicjusza.
Po czym przeszli do wewntrznego portyku i tam zasiadszy na marmurowej awie, 
poczli rozmawia. Zotowosa Eunice i Iras podsuny im pod nogi brzowe 
stoeczki, a nastpnie przystawiwszy do awki stolik poczy im la wino do 
czasz z cudnych wskoszyjastych dzbankw, ktre sprowadzono z Volaterrae i 
Ceryny.
- Czy masz midzy swymi ludmi kogo, co by zna tego olbrzymiego Liga? - spyta 
Petroniusz.
- Zna go Atacynus i Gulo. Ale Atacynus leg wczoraj przy lektyce, a Gula 
zabiem ja.
- Szkoda mi go - rzek Petroniusz. - On nosi na rku nie tylko ciebie, ale i 
mnie.
- Chciaem go nawet wyzwoli - odpar Winicjusz - lecz mniejsza z tym. Mwmy o 
Ligii. Rzym to morze...
- Pery poawiaj si wanie w morzu... Zapewne nie znajdziemy jej dzi lub 
jutro, jednake znajdziemy niechybnie. Ty mnie obecnie obwiniasz, em ci poda 
ten rodek, ale rodek sam w sobie by dobry, a sta si zy dopiero wwczas, 
gdy na ze si obrci. Wszake sysza od samego Aulusa, e zamierza z ca 
rodzin przenie si do Sycylii. W ten sposb dziewczyna byaby i tak daleko od 
ciebie.
- Bybym za nimi pojecha - odrzek Winicjusz - a w kadym razie byaby 
bezpieczna, teraz za, jeli tamto dziecko umrze, Poppea i sama uwierzy, i wmwi 
w cezara, e to z winy Ligii.
- Tak jest. To mnie zaniepokoio take. Ale ta maa kuka moe jeszcze 
wyzdrowie. Gdyby za miaa umrze, znajdziemy i wwczas jaki sposb.
Tu Petroniusz zamyli si na chwil, po czym rzek: - Poppea wyznaje jakoby 
religi ydw i wierzy w ze duchy. Cezar jest przesdny... Jeli rozpucimy 
wie, e Ligi porway ze duchy, wie znajdzie wiar, zwaszcza e gdy nie 
odbi jej ani cezar, ani Aulus Plaucjusz, znikna w sposb istotnie tajemniczy. 
Lig sam jeden nie byby tego dokaza. Musiaby mie pomoc, a skdby niewolnik w 
cigu jednego dnia mg zebra tylu ludzi?
- Niewolnicy - wspieraj si wzajem w caym Rzymie.
- Ktry krwawo to kiedykolwiek przypaci. Tak, wspieraj si, ale nie jedni 
przeciw drugim, a tu wiadomo byo, e na twoich spadnie odpowiedzialno i kara. 
Gdy poddasz swoim myl o zych duchach, potwierdz natychmiast, e je na wasne 
oczy widzieli, bo to ich wobec ciebie od razu uniewinni... Spytaj ktrego na 
prb, czy nie widzia, jak unosiy Ligi w powietrzu, a na egid Zeusa, 
zaprzysignie natychmiast, e tak byo.
Winicjusz, ktry by take przesdny, spojrza na Petroniusza z nagym, ogromnym 
niepokojem.
- Jeli Ursus nie mg mie ludzi do pomocy i nie mg sam jeden jej porwa, to 
kto j porwa?
Lecz Petroniusz pocz si mia.
- Widzisz - rzek - uwierz, skoro i ty ju na wp wierzysz. Taki jest nasz 
wiat, ktry drwi z bogw. Uwierz i nie bd jej szukali, a my tymczasem 
umiecimy j gdzie daleko od miasta, w jakiej mojej lub twojej willi.
- Jednake kto mg jej pomc?
- Jej wspwyznawcy - odpowiedzia Petroniusz. - Jacy? Jakie ona czci bstwo? 
Powinien bym wiedzie lepiej od ciebie.
- Kada niemal kobieta w Rzymie czci inne. Jest rzecz niezawodn, e Pomponia 
wychowaa j w czci dla tego bstwa, ktre sama wyznaje, jakie za wyznaje, nie 
wiem. Jedna jest rzecz pewna, e nikt nie widzia jej, by w ktrejkolwiek z 
naszych wity ofiarowaa naszym bogom. Oskarano j nawet, e jest 
chrzecijank, ale to rzecz niepodobna. Sd domowy oczyci j z tego zarzutu. O 
chrzecijanach mwi, e nie tylko czcz ol gow, ale s nieprzyjacimi 
rodzaju ludzkiego i dopuszczaj si najbezecniejszych zbrodni. Zatem Pomponia 
nie moe by chrzecijank, gdy cnota jej jest znan, a nieprzyjacika rodzaju 
ludzkiego nie obchodziaby si tak z niewolnikami, jak ona si obchodzi.
- W adnym domu nie obchodz si z nimi tak jak u Aulusw - przerwa Winicjusz.
- Wic widzisz. Pomponia wspominaa mi o jakim bogu, ktry ma by jeden, 
wszechmocny i miosierny. Gdzie pochowaa wszystkich innych, to jej rzecz, do, 
e ten jej Logos nie byby chyba bardzo wszechmocny, a raczej musiaby by 
marnym bogiem, gdyby mia tylko dwie czcicielki, to jest Pomponi i Ligi z 
dodatkiem ich Ursusa. Musi ich by wicej, tych wyznawcw, i ci dali pomoc 
Ligii.
- Ta wiara kae przebacza - rzek Wfnicjusz. - Spotkaem u Akte Pomponi, ktra 
powiedziaa mi: "Niech ci Bg przebaczy krzywd, jak wyrzdzie Ligii i nam."
- Widocznie ich bg to jaki curator bardzo dobrowolny. Ha, nieche ci 
przebaczy, a na znak przebaczenia niechaj ci wrci dziewczyn.
- Ofiarowabym mu jutro hekatomb. Nie chc jada ni kpieli, ni snu. Wezm 
ciemn lacern i pjd wczy si po miecie. Moe j w przebraniu znajd. 
Chory jestem!
Petroniusz spojrza na niego z pewnym politowaniem. Istotnie, oczy Winicjusza 
podsiniay, renice wieciy gorczk; nie ogolony rano zarost powlk ciemnym 
pasem jego silnie zarysowane szczki, wosy mia w nieadzie i wyglda naprawd 
jak chory. Iras i zotowosa Eunice patrzyy na niego take ze wspczuciem, 
lecz on zdawa si ich nie widzie i obaj z Petroniuszem tak nic nie zwaali na 
obecno niewolnic, jakby nie zwaali na krcce si koo nich psy.
- Gorczka ci trawi - rzek Petroniusz. - Tak jest.
- Wic posuchaj mnie... Nie wiem, co by ci zapisa lekarz, ale wiem, jak ja bym 
postpi na twoim miejscu, ja. Oto zanim si tamta odnajdzie, poszukabym w 
innej tego, czego mi wraz z tamt zabrako. Widziaem w twojej willi ciaa 
wyborne. Nie przecz mi... Wiem, co jest mio, i wiem, e gdy si jednej 
poda, inna jej zastpi nie moe. Ale w piknej niewolnicy mona zawsze 
znale chocia chwilow rozrywk...
- Nie chc! - odpowiedzia Winicjusz.
Lecz Petroniusz, ktry mia do niego rzeczywist sabo i ktry pragn 
istotnie zagodzi jego cierpienie, pocz rozmyla, jakby to uczyni.
- Moe twoje nie maj dla ciebie uroku nowoci -rzek po chwili - lecz (i tu j 
patrzy kolejno na Iran i na Eunice, a wreszcie pooy do na biodrze 
zotowosej Greczynki) przypatrz si tej Charytce. Kilka dni temu modszy 
Fontejus Kapiton dawa mi za ni troje cudnych pacholt z Klazomene, albowiem 
pikniejszego ciaa chyba i Skopas nie stworzy. Sam nie rozumiem, dlaczego 
dotd pozostaem dla niej obojtny, nie wstrzymaa mnie przecie myl o 
Chryzotemis! Ot daruj ci j, we j sobie!
A zotowosa Eunice usyszawszy to poblada w jednej chwili jak ptno i patrzc 
przestraszonymi oczyma na Winicjusza, zdawaa si bez tchu w piersi czeka na 
jego odpowied.
Lecz on zerwa si nagle i cisnwszy rkoma skronie pocz mwi prdko jak 
czowiek, ktry trawiony chorob, nie chce sysze o niczym:
- Nie!... nie!... Nic mi po niej! Nic mi po innych... Dzikuj ci, ale nie chc! 
I id szuka tamtej po miecie. Ka mi da galijsk lacern z kapturem. Pjd za 
Tyber. Gdybym cho Ursusa mg zobaczy!...
I wyszed piesznie. Petroniusz za widzc, e istotnie nie moe usiedzie na 
miejscu, nie prbowa go wstrzymywa. Biorc jednak odmow Winicjusza za 
chwilow niech do kadej kobiety, ktra nie bya Ligi, i nie chcc, by 
wspaniaomylno jego posza na marne, zwrciwszy si do niewolnicy rzek:
- Eunice, wykpiesz si, namacisz i przybierzesz, a potem pjdziesz do domu 
Winicjusza.
Lecz ona pada przed nim na kolana i ze zoonymi rkoma pocza go baga, by 
jej nie oddala z domu.
Ona nie pjdzie do Winicjusza i woli tu nosi drwa do hypocaustum ni tam by 
pierwsz ze sug! Nie chce! nie moe! I baga go, by zlitowa si nad ni. 
Niechaj j kae chosta codziennie, byle jej nie wysya z domu.
I trzsc si jak li, zarazem z bojani i uniesienia, wycigaa ku niemu rce, 
on za sucha jej ze zdumieniem. Niewolnica, ktra mie si wyprasza od 
spenienia rozkazu, ktra mwi: "Nie chc i nie mog", bya czym tak 
niesychanym w Rzymie, e Petroniusz na razie nie chcia uszom uwierzy. 
Wreszcie zmarszczy brwi. By on zbyt wykwintnym, by by okrutnym. Niewolnikom 
jego, zwaszcza w zakresie rozpusty, wicej byo wolno ni innym, pod warunkiem, 
by wzorowo speniali sub i wol pask czcili na rwni z bo. W razie 
uchybienia tym dwom obowizkom umia jednak nie aowa kar, jakim wedle 
oglnego obyczaju podlegali. A gdy prcz tego nie cierpia i wszelkich 
przeciwnoci, i wszystkiego, co mu mieszao spokj, wic popatrzywszy chwil na 
klczc rzek:
- Przywoasz mi Tejrezjasza i powrcisz tu z nim razem.
Eunice wstaa drca, ze zami w oczach, i odesza, po chwili za wrcia z 
przeoonym nad atrium Kreteczykiem Tejrezjaszem.
- Wemiesz Eunice - rzek mu Petroniusz - i dasz jej dwadziecia pi plag, tak 
jednak, by nie popsu skry.
To rzekszy przeszed do biblioteki i zasiadszy przy stole z rowego marmuru 
pocz pracowa nad swoj Uczt Trymalchiona.
Ale ucieczka Ligii i choroba maej Augusty nadto rozryway mu myl, tak e nie 
mg dugo pracowa. Zwaszcza choroba owa bya wanym wypadkiem. Petroniuszowi 
przyszo do gowy, e jeli cezar uwierzy, i Ligia rzucia czar na ma 
August, to odpowiedzialno moe spa i na niego, albowiem na jego to prob 
sprowadzono dziewczyn do paacu. Liczy jednak, e za pierwszym widzeniem si z 
cezarem potrafi w jakikolwiek sposb wytumaczy mu ca niedorzeczno 
podobnego przypuszczenia, a po trochu liczy i na pewn sabo, jak czua dla 
niego Poppea, ukrywajc j wprawdzie starannie, ale nie tak starannie, by nie 
mia jej odgadn. Po chwili te wzruszy ramionami na swe obawy i postanowi 
zej do triclinium, by si posili, a nastpnie kaza si zanie jeszcze raz 
do paacu, potem na Pole Marsowe, a potem do Chryzotemis.
Lecz po drodze do triclinium, przy wejciu do kurytarza przeznaczonego dla 
suby, dojrza nagle stojc pod cian wrd innych niewolnikw wysmuk 
posta Eunice i zapomniawszy, e nie wyda Tejrezjaszowi innego rozkazu, jak aby 
j wychosta, zmarszczy znw brwi i pocz si za nim oglda.
Nie dostrzegszy go jednak midzy sub zwrci si do Eunice:
- Czy otrzymaa chost?
A ona po raz drugi rzucia si do jego ng, przycisna na chwil do ust brzeg 
jego togi, po czym odrzeka:
- O, tak, panie! Otrzymaam! O tak, panie!...
W gosie jej brzmiaa jakby rado i wdziczno. Widocznym byo, i sdzia, e 
chosta miaa zastpi oddanie jej z domu i e teraz moe ju pozosta. 
Petroniusza, ktry to zrozumia, zadziwi ten namitny opr niewolnicy, ale 
nadto by biegym znawc natury ludzkiej, by nie odgadn; e jedna chyba mio 
moga by takiego oporu powodem.
- Maszli kochanka w tym domu? - spyta.
A ona podniosa na niego swoje niebieskie, zawe oczy i odrzeka tak cicho, e 
ledwo mona j byo usysze:
- Tak, panie!...
I z tymi oczyma, z odrzucanym w ty zotym wosem, z obaw i nadziej w twarzy 
bya tak pikna, patrzya na niego tak bagalnie, e Petroniusz, ktry, jako 
filozof, sam gosi potg mioci, a jako esteta, czci wszelk pikno, uczu 
dla niej pewien rodzaj politowania.
- Ktry z nich jest twoim kochankiem? - spyta wskazujc gow na sub.
Lecz na to nie byo odpowiedzi, tylko Eunice schylia twarz a do jego stp i 
pozostaa nieruchoma. Petroniusz spojrza po niewolnikach, midzy ktrymi byli 
pikni i dorodni modziecy, lecz z adnego oblicza nie mg nic wyczyta, a 
natomiast wszystkie miay jakie dziwne umiechy; za czym popatrzy chwil 
jeszcze na lec u jego ng Eunice i odszed w milczeniu do triclinium.
Po posiku kaza si zanie do paacu, a potem do Chryzotemis, u ktrej 
pozosta do pnej nocy. Lecz wrciwszy rozkaza wezwa do siebie Tejrezjasza.
- Czy Eunice dostaa chost? - spyta go.
- Tak, panie. Nie pozwolie jednak przecina skry. - Czym nie wyda co do niej 
innego rozkazu?
- Nie, panie - odpowiedzia z niepokojem atriensis. - To dobrze. Kto z 
niewolnikw jest jej kochankiem?
- Nikt, panie.
- Co o niej wiesz?
Tejrezjasz pocz mwi nieco niepewnym gosem: - Eunice nigdy nie opuszcza noc 
cubiculum, w ktrym sypia ze star Akryzjon i Ifid; nigdy po twej kpieli, 
panie, nie zostaje w ani... Inne niewolnice miej si z niej i nazywaj j 
Dian.
- Dosy - rzek Petroniusz. - Mj krewny, Winicjusz ktremu darowaem dzi rano 
Eunice, nie przyj jej, wic pozostanie w domu. Moesz odej.
- Czy wolno mi jeszcze mwi o Eunice, panie? - Kazaem ci mwi wszystko, co 
wiesz.
- Caa familia mwi, panie, o ucieczce dziewicy, ktra miaa zamieszka w domu 
szlachetnego Winicjusza. Po twoim odejciu Eunice przysza do mnie i powiedziaa 
mi, i zna czowieka, ktry potrafi j odnale.
- A! - rzek Petroniusz. - Co to za czowiek? - Nie znam go, panie, mylaem 
jednak, e powinienem ci to oznajmi.
- Dobrze. Niech ten czowiek czeka jutro w moim domu na przybycie trybuna. 
ktrego jutro poprosisz w moim imieniu, by rano mnie odwiedzi.
Atriensis skoni si i wyszed.
Petroniusz za pocz mimo woli myle o Eunice. Z pocztku zdawao mu si 
rzecz jasn, e moda niewolnica pragnie, by Winicjusz odzyska Ligi dlatego 
tylko, by nie by zmuszon do zastpienia jej w jego domu. Lecz nastpnie 
przyszo mu do gowy, e w czowiek, ktrego Eunice nastrcza, moe by jej 
kochankiem, i ta myl wydaa mu si nagle przykr By wprawdzie prosty sposb 
dowiedzenia si prawdy, wystarczao bowiem kaza zawoa Eunice, lecz godzina 
bya pna, Petroniusz za czu si strudzony po dugich odwiedzinach u 
Chryzotemis i pilno mu byo do snu. Jednake idc do cubiculum przypomnia 
sobie, nie wiadomo dlaczego, e w ktach oczu Chryzotemis dostrzeg dzi 
zmarszczki. Pomyla te, e jej pikno bya bardziej rozgon w caym Rzymie 
ni prawdziw i e Fontejus Kapiton, ktry mu ofiarowa trzy pacholta z 
Klazomene za Eunice, chcia j jednak kupi zbyt tanio.
ROZDZIA XIII
Nazajutrz Petroniusz koczy si zaledwie ubiera w unctuarium, gdy nadszed 
wezwany przez Tejrezjasza Winicjusz. Wiedzia on ju, e adne nowiny od bram 
nie przyszy, i wiadomo ta zamiast go ucieszy, jako dowd, e Ligia znajduje 
si w miecie, przygnbia go jeszcze bardziej, albowiem pocz przypuszcza, e 
Ursus mg j wyprowadzi z miasta natychmiast po porwaniu, a wic przedtem, 
zanim niewolnicy Petroniusza poczli przy bramach straowa. Wprawdzie jesieni, 
gdy dni staway si krtsze, zamykano je do wczenie, ale te i otwierano je 
dla wyjedajcych, ktrych liczba bywaa znaczna. Za mury mona si te byo 
wydosta i innymi sposobami, o ktrych na przykad niewolnicy, ktrzy chcieli 
zbiec z miasta, wiedzieli dobrze. Winicjusz wysa wprawdzie swych ludzi i na 
wszystkie drogi, wiodce na prowincj, do wigilw w pomniejszych miastach, z 
ogoszeniami o zbiegej parze niewolnikw, z dokadnym opisem Ursusa i Ligii i z 
oznajmieniem nagrody za ich schwytanie. Byo jednak rzecz wtpliw, czy ten 
pocig moe ich dosign, a gdyby nawet dosign, czy wadze miejscowe bd 
si czuy w prawie zatrzyma ich na prywatne danie Winicjusza, nie 
powiadczone przez pretora. Ow na podobne powiadczenie nie byo czasu. Ze 
swej strony Winicjusz przez cay wczorajszy dzie szuka Ligii w przebraniu 
niewolnika po wszystkich zaukach miasta, nie zdoa jednak odnale 
najmniejszego ladu ni wskazwki. Widzia wprawdzie ludzi Aulusowych, ale ci 
zdawali si take czego szuka i to utwierdzio go tylko w mniemaniu, e nie 
Aulusowie j odbili i e nie wiedz take, co si z ni stao.
Gdy wic Tejrezjasz owiadczy mu, e jest czowiek, ktry podejmuje si jej 
odszuka, popieszy co tchu do domu Petroniusza i zaledwie si z nim powitawszy 
pocz o owego czowieka wypytywa.
- Zaraz go zobaczymy - rzek Petroniusz. - Jest to znajomy Eunice, ktra w tej 
chwili nadejdzie uoy fady mojej togi i ktra da nam o nim blisz wiadomo.
- Ta, ktr wczoraj chciae mi darowa?
- Ta, ktr wczoraj odrzucie, za co ci zreszt jestem wdziczny, jest to 
bowiem najlepsza vestiplica w caym miecie.
Jako vestiplica nadesza, prawie zanim skoczy mwi, i wziwszy tog, zoon 
na krzele wykadanym koci sodow, rozwina j, by zarzuci na ramiona 
Petroniusza. Twarz miaa jasn, cich, a w oczach jej wiecia rado.
Petroniusz spojrza na ni i wydaa mu si bardzo pikna. Po chwili, gdy 
okrciwszy go w tog, pocza j ukada, schylajc si chwilami dla wyduenia 
fad, spostrzeg, e jej ramiona maj przecudny kolor bladej ry, a pier i 
barki przerocze odblaski perowca lub alabastru.
- Eunice - rzek - czy jest ten czowiek, o ktrym wspomniaa wczoraj 
Tejrezjaszowi?
- Jest, panie.
- Jak si zowie?
- Chilon Chilanides, panie. - Kto on jest?
- Lekarz, mdrzec i wrbita, ktry umie czyta w losach ludzkich i przepowiada 
przyszo.
- Czy przepowiedzia przyszo i tobie?
Eunice oblaa si rumiecem, ktry zarowi nawet jej uszy i szyj.
- Tak, panie.
- C ci wywry?
- e spotka mnie bole i szczcie.
- Bole spotkaa ci wczoraj z rki Tejrezjasza, a wic powinno przyj i 
szczcie.
- Ju przyszo, panie. - Jakie?
A ona szepna cicho: - Zostaam.
Petroniusz pooy do na jej zotej gowie.
- Dobrze uoya dzi fady i rad jestem z ciebie, Eunice.
Jej za pod tym dotkniciem oczy w jednej chwili zaszy mg szczcia i pier 
pocza si szybko porusza.
Lecz Petroniusz z Winicjuszem przeszli do atrium, gdzie czeka na nich Chilon 
Chilonides, ktry ujrzawszy ich odda gboki pokon. Petroniuszowi na myl o 
przypuszczeniu, ktre uczyni wczoraj, e moe to by kochanek Eunice, umiech 
wybieg na usta. Czowiek, ktry sta przed nim, nie mg by niczyim 
kochankiem. W tej dziwnej figurze byo co i plugawego, i miesznego. Nie by 
stary: w jego niechlujnej brodzie i krconej czuprynie ledwie gdzieniegdzie 
przewieca wos siwy. Brzuch mia zapady, plecy zgarbione tak, e na pierwszy 
rzut oka wydawa si by garbatym, nad owym garbem za wznosia si gowa 
wielka, o twarzy mapiej i zarazem lisiej, i przenikliwym wejrzeniu. tawa 
jego cera popstrzona. bya pryszczami, a pokryty nimi cakowicie nos mg 
wskazywa zbytnie zamiowanie do butelki. Zaniedbany ubir, skadajcy si z 
ciemnej tuniki utkanej z koziej weny i takiego dziurawego paszcza, dowodzi 
prawdziwej lub udanej ndzy. Petroniuszowi na jego widok przyszed na myl 
Homerowy Tersytes, wic te odpowiedziawszy skinieniem rki na jego ukon rzek:
- Witaj, boski Tersytesie! Jak si miewaj twoje guzy, ktrych ci nabi pod 
Troj Ulisses, i co on sam porabia na Polach Elizejskich?
- Szlachetny panie - odpowiedzia Chilon Chilonides - najmdrszy z umarych, 
Ulisses, zasya przeze mnie najmdrszemu z yjcych, Petroniuszowi, pozdrowienie 
i prob, by okry nowym paszczem moje guzy.
- Na Hekate Triformis! - zawoa Petroniusz - odpowied warta paszcza...
Lecz dalsz rozmow przerwa niecierpliwy Winicjusz, ktry spyta wrcz:
- Czy wiesz dokadnie, czego si podejmujesz?
- Gdy dwie familie w dwch wspaniaych domach nie mwi o niczym innym, a za 
nimi powtarza wiadomo poowa Rzymu, nietrudno wiedzie - odpar Chilon. - 
Wczorajszej nocy odbito dziewic, wychowan w domu Aula Plaucjusza, imieniem 
Ligia albo waciwie: Kallina, ktr twoi niewolnicy, o panie, przeprowadzali z 
paacu cezara do twej insuli, ja za podejmuj si odnale j w miecie lub 
jeli, co jest mao prawdopodobnym, opucia miasto, wskaza ci, szlachetny 
trybunie, dokd ucieka i gdzie si ukrya.
- Dobrze! - rzek Winicjusz, ktremu podobaa si ciso odpowiedzi. - Jakie 
masz do tego rodki? Chilo umiechn si chytrze:
- rodki ty posiadasz, panie, ja mam tylko rozum. Petroniusz umiechn si 
take, albowiem by zupenie zadowolony ze swego gocia.
"Ten czowiek moe odnale dziewczyn" - pomyla.
Tymczasem Winicjusz zmarszczy swe zronite brwi i rzek:
- Ndzarzu, jeli mnie zwodzisz dla zysku, ka ci zabi pod kijami.
- Filozofem jestem, panie, a filozof nie moe by chciwym na zysk, zwaszcza na 
taki, jaki wspaniaomylnie obiecujesz.
- Ach, jeste filozofem? - spyta Petroniusz. - Eunice mwia mi, e jeste 
lekarzem i wrbit. Skd znasz Eunice?
- Przychodzia do mnie po rad, gdy sawa moja obia si o jej uszy.
- Jakieje chciaa rady?
- Na mio, panie. Chciaa si wyleczy z bezwzajemnej mioci.
- I wyleczye j?
- Uczyniem wicej, panie, daem jej bowiem amulet, ktry zapewnia wzajemno. W 
Pafos, na Cyprze, jest witynia, o panie, w ktrej chowaj przepask Wenery. 
Daem jej dwie nitki z tej przepaski, zamknite w skorupie migdaa.
- I kazae sobie dobrze zapaci?
- Za wzajemno nigdy nie mona do zapaci, ja za nie majc dwch palcw u 
prawej rki zbieram na niewolnika-skryb, ktry by spisywa moje myli i 
zachowa moj nauk dla wiata.
- Do jakieje szkoy naleysz, boski mdrcze?
- Jestem cynikiem, panie, bo mam dziurawy paszcz; jestem stoikiem, bo bied 
znosz cierpliwie, a jestem perypatetykiem, bo nie posiadajc lektyki chodz 
piechot od winiarza do winiarza i po drodze nauczam tych, ktrzy obiecuj za 
dzban zapaci.
- Przy dzbanku za stajesz si retorem?
- Heraklit powiedzia: "Wszystko pynie", a czy moesz zaprzeczy, panie, e 
wino jest pynem?
- I gosi, e ogie jest bstwem, bstwo za to ponie na twym nosie.
- A boski Diogenes z Apolonii gosi, e istot rzeczy jest powietrze, a im 
powietrze cieplejsze, tym doskonalsze tworzy istoty, a z najcieplejszego tworz 
si dusze mdrcw. Ze za jesieni przychodz chody, ergo prawdziwy mdrzec 
powinien ogrzewa dusz winem... Bo rwnie nie moesz zaprzeczy, panie, by 
dzban, choby cienkusza spod Kapui lub Telezji, nie roznosi ciepa po 
wszystkich kociach znikomego ludzkiego ciaa.
- Chilonie Chilonidesie, gdzie jest twoja ojczyzna? - Nad Pontem Euxynem. 
Pochodz z Mezembrii. - Chilonie, jeste wielki!
- I zapoznany! - doda melancholicznie mdrzec. Jednake Winicjusz 
zniecierpliwi si znowu. Wobec nadziei, jaka mu zabysa, chciaby, by Chilo 
natychmiast wyruszy na wypraw, i caa rozmowa wydaa mu si tylko marn strat 
czasu, o ktr zy by na Petroniusza.
- Kiedy rozpoczniesz poszukiwania? - rzek zwracajc si do Greka.
- Ju je rozpoczem - odpowiedzia Chilon. - I gdy tu jestem, gdy odpowiadam na 
twe uprzejme pytania, szukam take. Miej tylko ufno, cny trybunie, i wiedz, e 
gdyby ci zgina zawizka od obuwia, potrafibym odszuka zawizk lub tego, 
ktry j na ulicy podj.
- Czy bye ju uywany do podobnych posug? - spyta Petroniusz.
Grek podnis w gr oczy:
- Zbyt nisko dzi ceni cnot i mdro, by nawet filozof nie by zmuszony 
szuka innych do ycia sposobw.
- Jakie s twoje?
- Widzie wszystko i suy nowinami tym, ktrzy ich pragn.
- I ktrzy za nie pac?
- Ach, panie, potrzebuj kupi pisarza. Inaczej moja mdro umrze wraz ze mn.
- Jeli nie zebra dotd nawet na cay paszcz, zasugi twe nie musz by 
znakomite.
- Skromno przeszkadza mi je wynosi. Lecz pomyl, panie, e nie ma dzi takich 
dobroczycw, jakich byo peno dawniej i ktrym obsypa zotem zasug byo tak 
mio, jak pokn ostryg z Puteoli. Nie zasugi moje s mae, lecz wdziczno 
ludzka jest maa. Czasem, gdy ucieknie cenny niewolnik, kto go wynajdzie, jeli 
nie jedyny syn mego ojca? Gdy na murach zjawi si napisy na bosk Poppe, kto 
wskae sprawcw? Kto wyszpera u ksigarzy wiersz na cezara? Kto doniesie, co 
mwi w domach senatorw i rycerzy? Kto nosi listy, ktrych nie chc powierzy 
niewolnikom, kto nasuchuje nowin przy drzwiach balwierzy, dla kogo nie maj 
tajemnic winiarze i piekarczycy, komu ufaj niewolnicy, kto umie przejrze na 
wylot kady dom od atrium do ogrodu? Kto zna wszystkie ulice, zauki, kryjwki, 
kto wie, co mwi w termach, w cyrku, na targach, w szkoach lanistw, w szopach 
u handlarzy niewolnikw i nawet w arenariach?...
- Na bogi, dosy, szlachetny mdrcze! -- zawoa Petroniusz - bo utoniemy w 
twych zasugach, cnocie, mdroci i wymowie. Dosy! Chcielimy wiedzie, kim 
jeste, i wiemy.
Lecz Winicjusz rad by, pomyla bowiem, e czowiek ten, podobnie jak pies 
goczy, raz puszczony na trop, nie ustanie, pki nie odnajdzie kryjwki.
- Dobrze - rzek. - Czy potrzebujesz wskazwek?
- Potrzebuj broni.
- Jakiej? - spyta ze zdziwieniem Winicjusz. Grek nadstawi jedn do, drug 
za uczyni gest liczenia pienidzy.
- Takie dzi czasy, panie - rzek z westchnieniem. - Bdziesz wic osem - rzek 
Petroniusz - ktry zdobywa fortec za pomoc workw zota.
- Jestem tylko biednym filozofem, panie - odrzek z pokor Chilon - zoto macie 
wy.
Winicjusz cisn mu kiesk, ktr Grek chwyci w powietrzu, jakkolwiek istotnie 
nie mia dwch palcw u prawej rki.
Po czym podnis gow i rzek:
- Panie, wiem ju wicej, ni si spodziewasz. Nie przyszedem tu z prnymi 
rkoma. Wiem, e dziewicy nie porwali Aulusowie, gdy mwiem ju z ich sugami. 
Wiem, e jej nie ma na Palatynie, gdzie wszyscy zajci s chor ma August, i 
moe nawet domylam si, dlaczego wolicie szuka dziewicy z moj pomoc ni z 
pomoc wigilw i onierzy cezara. Wiem, e uatwi jej ucieczk suga 
pochodzcy z tego samego co i ona kraju. Nie mg on znale pomocy u 
niewolnikw, bo niewolnicy, ktrzy si wszyscy razem trzymaj, nie pomogliby mu 
przeciw twoim. Mogli mu pomc tylko wspwyznawcy...
- Suchaj, Winicjuszu - przerwa Petroniusz - czym ci tego samego sowo w sowo 
nie mwi?
- Honor to dla mnie - rzek Chilo. - Dziewica, panie - mwi zwracajc si znw 
do Winicjusza - niechybnie czci jednakie bstwo z t najcnotliwsz z Rzymianek, 
z t prawdziw matron stolat, Pomponi. Syszaem i to, e Pomponia bya 
sdzona w domu za wyznawanie jakich obcych bstw, nie mogem si jednak od jej 
sug dowiedzie, jakie jest owo bstwo i jak si zowi jego wyznawcy. Gdybym 
mg o tym wiedzie, udabym si do nich, stabym si najpoboniejszym midzy 
nimi i zyska ich ufno. Lecz ty, panie, ktry, jak wiem, take spdzie 
kilkanacie dni w domu szlachetnego Aulusa, czy moesz da mi jak o tym 
wiadomo?
- Nie mog - rzek Winicjusz.
- Pytalicie mnie dugo o rne rzeczy, szlachetni panowie, i ja odpowiadaem na 
pytania, pozwlcie, bym je teraz zadawa. Czy nie widziae, cny trybunie, 
adnych poskw, adnych ofiar, adnych oznak, adnych amuletw na Pomponii lub 
na twej boskiej Ligii? Czy nie widziae, aby kreliy midzy sob jakie znaki 
zrozumiae dla nich tylko?
- Znaki?... Czekaj!... Tak! Widziaem raz, jak Ligia nakrelia na piasku ryb.
- Ryb? Aa! Ooo! Czy uczynia to raz, czy kilkakrotnie?
- Raz jeden.
- I jeste, panie, pewien, e nakrelia... ryb? Oo!... - Tak jest! - odrzek 
zaciekawiany Winicjusz. - Czy odgadujesz, co to znaczy?
- Czy odgaduj - zawoa Chilon.
I skoniwszy si na znak poegnania, doda:
- Niechaj Fortuna rozsypie na was porwnie wszystkie dary, dostojni panowie.
- Ka sobie da paszcz! - rzek mu na drog Petroniusz.
- Ulisses skada ci dziki za Tersytesa - odpowiedzia Grek.
I skoniwszy si powtrnie wyszed.
- C powiesz o tym szlachetnym mdrcu? - spyta Winicjusza Petroniusz.
- Powiem, e on odnajdzie Ligi! - zawoa z radoci Winicjusz - ale powiem 
take, e gdyby istniao pastwo otrw, on mgby by krlem w tym pastwie.
- Niewtpliwie. Musz z tym stoikiem zabra blisz znajomo, ale tymczasem 
ka wykadzi po nim atrium.
A Chilon Chilonides, okrciwszy si swym nowym paszczem, podrzuca na doni pod 
jego fadami otrzyman od Winicjusza kiesk i lubowa si zarwno jej ciarem, 
jak dwikiem. Idc z wolna i ogldajc si, czy z domu Petroniusza za nim nie 
patrz, min portyk Liwii i doszedszy do rogu Clivus Virbius skrci na 
Subur.
"Trzeba pj do Sporusa - mwi sobie - i ula troch wina Fortunie. Znalazem 
wreszcie, czegom od dawna szuka. Mody jest, zapalczywy, hojny jak kopalnie 
Cypru i za t ligijsk makolgw gotw by odda p mienia. Tak, takiego wanie 
szukaem od dawna. Trzeba jednak by z nim ostronym, bo jego zmarszczenie brwi 
nie zapowiada nic dobrego. Ach! Szczenita wilcze panuj dzi nad wiatem!... 
Mniej bym si ba tego Petroniusza. O, bogowie! Przecz strczycielstwo lepiej 
dzi popaca ni cnota? Ha! Nakrelia ci ryb na piasku? Jeli wiem, co to 
znaczy, niech si udawi kawakiem koziego sera! Ale bd wiedzia! Poniewa 
jednak ryby yj pod wod, a poszukiwanie pod wod trudniejsze jest ni na 
ldzie, ergo: zapaci mi za t ryb osobno. Jeszcze jedna taka kieska, a mgbym 
porzuci dziadowskie biesagi i kupi sobie niewolnika... Lecz co by powiedzia, 
Chilonie, gdybym ci doradzi kupi nie niewolnika, ale niewolnic?... Znam ci! 
Wiem, e si zgodzisz!... Gdyby bya pikna, jak na przykad Eunice, sam by 
przy niej odmodnia, a zarazem miaby z niej uczciwy i pewny dochd. 
Sprzedaem tej biednej Eunice dwie nitki z mego wasnego starego paszcza... 
Gupia jest, ale gdyby mi j Petroniusz darowa, to bym j wzi... Tak, tak, 
Chilonie, synu Chilona... Stracie ojca i matk!... Jeste sierot, wic kup 
sobie na pociech cho niewolnic. Musi ona wprawdzie gdzie mieszka, wic 
Winicjusz najmie jej mieszkanie, w ktrym i ty si przytulisz; musi si ubra, 
wic Winicjusz zapaci za jej ubir, i musi je, wic bdzie j ywi... Och, 
jakie ycie cikie! Gdzie te czasy, w ktrych za obola mona bya dosta tyle 
bobu ze sonin, ile mona byo w obie donie obj, lub kawa koziej kiszki, 
nalanej krwi, tak dugi jak rami dwunastoletniego pacholcia!... Ale oto i ten 
zodziej, Sporus! W winiarni najatwiej czego si dowiedzie."
Tak mwic wszed do winiarni i kaza sobie poda dzbaniec "ciemnego", widzc 
za nieufne spojrzenie gospodarza wyduba zoty pienidz z kieski i pooywszy 
go na stole rzek:
- Sporusie, pracowaem dzi z Senek od witu do poudnia i oto, czym mj 
przyjaciel obdarzy mnie na drog.
Okrge oczy Sporusa uczyniy si na ten widok jeszcze okrglejsze i wino wnet 
znalazo si przed Chilonem, ten za umoczywszy w nim palec nakreli ryb na 
stole i rzek:
- Wiesz, co to znaczy?
- Ryba? No, ryba to ryba!
- Gupi, cho dolewasz tyle wody do wina, e mogaby si w nim znale i ryba. 
To jest symbol, ktry w jzyku filozofw znaczy: umiech Fortuny. Gdyby go by 
odgad, byby i ty moe zrobi fortun. Szanuj filozofi, mwi ci, bo inaczej 
zmieni winiarni, do czego mj osobisty przyjaciel, Petroniusz, od dawna mnie 
namawia.
ROZDZIA XIV
Przez kilka dni nastpnych Chilon nie pokazywa si nigdzie. Winicjusz, ktry od 
czasu jak dowiedzia si od Akte, e Ligia go kochaa, stokro jeszcze wicej 
pragn j odnale, rozpocz poszukiwania na wasn rk, nie chcc, a zarazem 
i nie mogc uda si o pomoc do cezara, pogronego w trwodze z powodu zdrowia 
maej Augusty.
Jako nie pomogy ofiary skadane w wityniach, mody i wota, jak rwnie 
sztuka lekarska i wszelkie czarodziejskie rodki, jakich si w ostatecznoci 
chwytano. Po tygodniu dziecko umaro. aoba pada na dwr i na Rzym. Cezar, 
ktry przy urodzeniu dziecka szala z radoci, szala teraz z rozpaczy i 
zamknwszy si u siebie, przez dwa dni nie przyjmowa pokarmu, a jakkolwiek 
paac roi si tumami senatorw i augustianw, ktrzy pieszyli z oznakami alu 
i wspczucia, nie chcia nikogo widzie. Senat zebra si na nadzwyczajne 
posiedzenie, na ktrym zmare dziecko ogoszone zostao bogini; uchwalono 
wznie jej wityni i ustanowi osobnego przy niej kapana. Skadano te w 
innych nowe na cze zmarej ofiary, odlewano jej posgi z drogocennych metali, 
a pogrzeb by jedn niezmiern uroczystoci, na ktrej lud podziwia 
niepomiarkowane oznaki alu, jakie dawa cezar, paka z nim razem, wyciga 
rce po podarki i nade wszystko bawi si niezwykym widowiskiem.
Petroniusza zaniepokoia ta mier. Wiadomym ju byo w caym Rzymie, e Poppea 
przypisuje j czarom. Powtarzali to za ni i lekarze, ktrzy w ten sposb mogli 
usprawiedliwi bezskuteczno swych wysikw, i kapani, ktrych ofiary okazay 
si bezsilne, i zamawiacze, ktrzy dreli o swoje ycie, i lud. Petroniusz rad 
by teraz, e Ligia ucieka; poniewa jednak nie yczy le Aulusom, a yczy 
dobrze i sobie, i Winicjuszowi, przeto gdy zdjto cyprys zatknity na znak 
aoby przed Palatynem, uda si na przyjcie zgotowane dla senatorw i 
augustianw, by si przekona, o ile Nero poda ucho wieci o czarach, i 
zapobiec nastpstwom, jakie by mogy z tego wynikn.
Przypuszcza te, znajc Nerona, e ten choby w czary nie uwierzy, bdzie 
udawa, e wierzy, i dlatego, by oszuka wasny bl, i dlatego, by si na 
kimkolwiek pomci, i wreszcie, by zapobiec przypuszczeniom, e bogowie 
poczynaj go kara za zbrodnie. Petroniusz nie sdzi, by cezar mg nawet 
wasne dziecko kocha prawdziwie i gboko, jakkolwiek kocha je zapalczywie, 
by jednak pewien, e bdzie przesadza w boleci. Jako nie omyli si. Nero 
sucha pociech senatorw i rycerzy z kamienn twarz, z oczyma utkwionymi w 
jeden punkt, i wida byo, e jeli nawet cierpi istotnie, to zarazem myli o 
tym, jakie wraenie czyni jego bl na obecnych, zarazem pozuje na Niobe i daje 
przedstawienie rodzicielskiego alu, tak jakby je dawa komediant na scenie. Nie 
umia nawet przy tym wytrwa w milczcej i niby skamieniaej boleci, albowiem 
chwilami czyni gesta, jak gdyby posypywa gow prochem ziemi, a chwilami 
jcza gucho, ujrzawszy za Petroniusza zerwa si i tragicznym gosem pocz 
woa tak, aby go wszyscy mogli dosysze:
- Eheu!... I ty winien jej mierci! Za twoj to rad wszed w te mury zy duch, 
ktry jednym spojrzeniem wyssa ycie z jej piersi... Biada mi! I wolej by oczy 
moje nie patrzyy na wiato Heliosa... Biada mi! Eheu! Eheu!...
I podnoszc coraz gos przeszed w krzyk rozpaczliwy, lecz Petroniusz w teje 
samej chwili postanowi stawi wszystko na jeden rzut koci, za czym 
wycignwszy rk zerwa szybko jedwabn chustk, ktr Nero zawsze nosi na 
szyi, i pooy mu j na ustach.
- Panie! - rzek z powag. - Spal Rzym i wiat z boleci, lecz zachowaj nam swj 
gos!
Zdumieli si obecni, zdumia si na chwil sam Nero, jeden tylko Petroniusz 
pozosta niewzruszony. Wiedzia on nadto dobrze, co robi. Pamita przecie, e 
Terpnos i Diodor mieli wprost rozkaz zatyka usta cezarowi, gdyby podnoszc zbyt 
gos naraa go na szwank jakikolwiek.
- Cezarze - mwi dalej z t sam powag i smutkiem - ponielimy strat 
niezmiern, niech nam cho ten skarb pociechy zostanie!
Twarz Nerona zadrgaa i po chwili z oczu puciy mu si zy; nagle wspar donie 
na ramionach Petroniusza i zoywszy gow na jego piersiach j powtarza wrd 
ka:
- Ty jeden ze wszystkich o tym pomyla, ty jeden, Petroniuszu! Ty jeden!
Tygellinus pok z zazdroci. Peetroniusz za mwi: - Jed do Ancjum! Tam ona 
przysza na wiat, tam spyna na ci rado, tam spynie ukojenie. Niech 
morskie powietrze odwiey twe boskie gardo; niechaj pier twoja odetchnie 
son wilgoci. My, wierni, pjdziemy wszdy za tob i gdy twj bl bdziemy 
koili przyjani, ty ukoisz nas pieni.
- Tak! - odrzek aonie Nero - napisz hymn na jej cze i uo do niego 
muzyk.
- A potem poszukasz ciepego soca w Baiae. - A potem zapomnienia w Grecji.
- W ojczynie poezji i pieni!
I kamienny, ponury nastrj mija stopniowo, jak mijaj chmury pokrywajce 
soce, a natomiast pocza si rozmowa niby pena jeszcze smutku, lecz pena i 
ukadw na przyszo, tyczcych podry, artystycznych wystpie, a nawet i 
przyj, jakich wymagao zapowiedziane przybycie Tyrydata, krla Armenii. 
Tygellinus prbowa wprawdzie jeszcze wspomnie o czarach, lecz Petroniusz, 
pewny ju wygranej, podj wprost wyzwanie.
- Tygellinie - rzek - czy sdzisz, e czary mog szkodzi bogom?
- Sam cezar o nich mwi - odpowiedzia dworak. - Bole mwia, nie cezar, lecz 
ty co o tym mniemasz?
- Bogowie s zbyt potni, by mogli podlega urokom.
- Miaeby za odmawia boskoci cezarowi i jego rodzinie?
- Peractum est! - mrukn stojcy obok Epriusz Marcellus powtarzajc okrzyk, 
jaki wydawa lud, gdy gladiator w arenie ugodzony zosta od razu tak, e nie 
potrzebowa dobicia.
Tygellinus zgryz w sobie gniew. Midzy nim i Petroniuszem z dawna istniao 
wspzawodnictwo wobec Nerona i Tygellinus mia t wyszo, e Nero mniej albo 
raczej wcale si wobec niego nie krpowa, a dotd jednak Petroniusz, ilekro 
si zetknli, pokonywa go rozumem i dowcipem.
Tak si stao i teraz. Tygellinus umilk i tylko zapisywa sobie w pamici tych 
senatorw i rycerzy, ktrzy, w chwili gdy Petroniusz cofn si w gb sali, 
otoczyli go zaraz, mniemajc, e po tym, co zaszo, on bdzie stanowczo 
pierwszym ulubiecem cezara.
Petroniusz za wyszedszy z paacu uda si do Winicjusza i opowiedziawszy mu 
zajcie z cezarem i Tygellinem rzek:
- Nie tylko odwrciem niebezpieczestwo od Aulusa Plaucjusza i Pomponii, a 
zarazem od nas obydwch, ale nawet od Ligii, ktrej nie bd poszukiwali choby 
dlatego, e namwiem tamt miedzianobrod map; by pojechaa do Ancjum, a 
stamtd do Neapolis lub Baiae. I pojedzie, w Rzymie bowiem nie mia dotd 
wystpi publicznie w teatrze, wiem za, e od dawna ma zamiar wystpi w 
Neapolis. Potem marzy o Grecji, gdzie chce mu si piewa we wszystkich 
znaczniejszych miastach, a potem wraz ze wszystkimi wiecami, ktre mu ofiaruj 
Graeculi, odprawi triumfalny wjazd do Rzymu. Przez ten czas bdziemy mogli 
szuka Ligii swobodnie i ukry j bezpiecznie. A c? Czy nasz szlachetny 
filozof nie by dotd?
- Twj szlachetny filozof jest oszust. Nie! Nie by, nie pokaza si i nie 
pokae si wicej!
- A ja lepsze mam pojcie, jeli nie o jego uczciwoci, to o rozumie. Upuci 
ju raz krwi twemu workowi i przyjdzie choby po to, eby jej upuci po raz 
drugi.
- Niech si strzee, bym ja mu krwi nie upuci! - Nie czy tego; miej z nim 
cierpliwo, pki si dowodnie o oszustwie nie przekonasz. Nie dawaj mu wicej 
pienidzy, a natomiast obiecuj hojn nagrod, jeli ci przyniesie wiadomo 
pewn. Czy przedsibierzesz co take na wasn rk?
- Dwaj moi wyzwolecy, Nimfidiusz i Demas, szukaj jej na czele szedziesiciu 
ludzi. Ten z niewolnikw, ktry j odnajdzie, ma obiecan wolno. Wysaem 
prcz tego umylnych na wszystkie drogi wiodce z Rzymu, by w gospodach 
wypytywali o Liga i dziewic. Sam przebiegam miasto dniem i noc, liczc na traf 
szczliwy.
- Cokolwiek bdziesz wiedzia, daj mi zna, bo ja musz jecha do Ancjum.
- Dobrze.
- A jeli ktregokolwiek rana obudziwszy si powiesz sobie, e dla jednej 
dziewczyny nie warto si drczy i czyni dla niej tylu zabiegw, to przyjedaj 
do Ancjum. Tam nie zbraknie ni kobiet, ni uciech.
Winicjusz pocz chodzi szybkimi krokami, Petroniusz za spoglda czas jaki 
za nim, wreszcie rzek: - Powiedz mi szczerze - nie jak zapaleniec, ktry co w 
siebie wmawia i sam si podnieca, ale jak czowiek rozsdny, ktry spowiada 
przyjacielowi: czy tobie zawsze jednakowo chodzi o t Ligi?
Winicjusz zatrzyma si na chwil i spojrza tak na Petroniusza, jak gdyby go 
przedtem nie widzia, po czym znw pocz chodzi. Widocznym byo, e hamuje w 
sobie wybuch. Wreszcie w oczach, z poczucia wasnej bezsilnoci, z alu, gniewu 
i niepokonanej tsknoty, zebray mu si dwie zy, ktre przemwiy silniej do 
Petroniusza ni najwymowniejsze sowa.
Wic zamyliwszy si przez chwil rzek:
- wiat dwiga na barkach nie Atlas, ale kobieta. i czasem igra nim jak pik.
- Tak! - rzek Winicjusz.
I poczli si egna. Lecz w tej chwili niewolnik da zna, e Chilon Chilonides 
czeka w przedsionku i prosi, aby mg by dopuszczony przed oblicze pana.
Winicjusz kaza wpuci go natychmiast, Petroniusz za rzek:
- Ha! Nie mwiem ci! Na Herkulesa! Zachowaj tylko spokj; inaczej on tob 
owadnie, nie ty nim.
- Pozdrowienie i cze szlachetnemu wojskowemu trybunowi i tobie, panie! - mwi 
wchodzc Chilon. - Niech szczcie wasze rwne bdzie waszej sawie, a sawa 
niech obiegnie wiat cay, od supw Herkulesa a po granice Arsacydw.
- Witaj, prawodawco cnoty i mdroci! - odpowiedzia Petroniusz.
Lecz Winicjusz spyta z udanym spokojem: - Co przynosisz?
- Za pierwszym razem przyniosem ci, panie, nadziej, obecnie przynosz pewno, 
e dziewica zostanie odnaleziona.
- To znaczy, e jej nie odnalaz dotd?
- Tak, panie, alem odnalaz, co znaczy znak, ktry ci uczynia; wiem, kto s 
ludzie, ktrzy j odbili, i wiem, midzy jakiego bstwa wyznawcami szuka jej 
naley.
Winicjusz chcia si zerwa z krzesa, na ktrym siedzia, lecz Petroniusz 
pooy mu do na ramieniu i zwracajc si do Chilona rzek:
- Mw dalej!
- Czy jeste zupenie pewny, panie, e dziewica nakrelia ci ryb na piasku?
- Tak jest! - wybuchn Winicjusz.
- A zatem jest chrzecijank i odbili j chrzecijanie.
Nastaa chwila milczenia.
- Suchaj, Chilonie - rzek wreszcie Petroniusz. - Krewny mj przeznaczy ci za 
odszukanie dziewczyny znaczn ilo pienidzy, ale niemniej znaczn ilo rzeg, 
jeli go zechcesz oszukiwa. W pierwszym razie kupisz nie jednego, ale trzech 
skrybw, w drugim filozofia wszystkich siedmiu mdrcw, z dodatkiem twojej 
wasnej, nie stanie ci za ma gojc.
- Dziewica jest chrzecijank, panie! - zawoa Grek.
- Zastanw si, Chilonie. Ty czek niegupi! Wiemy, e Junia Sylana wraz z 
Kalwi Kryspinill oskaryy Pomponi Grecyn o wyznawanie chrzecijaskiego 
zabobonu, ale wiemy take, e sd domowy uwolni j od tego zarzutu. Czyby ty 
chcia go teraz podnosi? Czy chciaby w nas wmwi, e Pomponia, a z ni razem 
i Ligia mog nalee do nieprzyjaci rodu ludzkiego, do zatruwaczy fontann i 
studzien, do czcicieli olej gowy, do ludzi, ktrzy morduj dzieci i oddaj si 
najplugawszej rozpucie? Pomyl, Chilonie, czy ta teza, ktr nam gosisz, nie 
odbije si jako antyteza na twoim grzbiecie.
Chilon rozoy rce na znak, e to nie jego wina, po czym rzek:
- Panie! Wymw po grecku nastpujce zdanie: Jezus Chrystus, Boga Syn, 
Zbawiciel.
- Dobrze. Oto mwi!... C z tego?
- A teraz we pierwsze litery kadego z tych wyrazw i z je tak, aby 
stworzyy jeden wyraz.
- Ryba! - rzek ze zdziwieniem Petroniusz.
- Oto dlaczego ryba staa si godem chrzecijan - odpowiedzia z dum Chilon.
Nastaa chwila milczenia. W wywodach Greka byo jednak co tak uderzajcego, e 
obaj przyjaciele nie mogli si oprze zdumieniu.
- Winicjuszu - spyta Petroniusz - czy si nie mylisz i czy istotnie Ligia 
nakrelia ci ryb?
- Na wszystkich bogw podziemnych, mona oszale! - zawoa z uniesieniem mody 
czowiek. - Gdyby mi nakrelia ptaka, powiedziabym, e ptaka!
- A wic jest chrzecijank - powtrzy Chilon. - To znaczy - rzek Petroniusz - 
e Pomponia i Ligia zatruwaj studnie, morduj schwytane na ulicy dzieci i 
oddaj si rozpucie! Gupstwo! Ty, Winicjuszu, bye duej w ich domu, ja 
byem krtko, ale znam do i Aulusa, i Pomponi, do nawet znam Ligi, eby 
powiedzie: potwarz i gupstwo! Jeli ryba jest godem chrzecijan, czemu 
istotnie zaprzeczy trudno, i jeli one s chrzecijankami, to na Prozerpin! 
widocznie chrzecijanie nie s tym, za co ich mamy.
- Mwisz jak Sokrates, panie - odpowiedzia Chilon. - Kto kiedy bada 
chrzecijanina? Kto pozna ich nauk? Gdym wdrowa przed trzema laty z Neapolis 
tu, do Rzymu (o, czemu tam nie zostaem!), przyczy si do mnie czowiek, 
lekarz, imieniem Glaukos, o ktrym mwiono, e by chrzecijaninem, a mimo tego 
przekonaem si, e by to dobry i cnotliwy czowiek.
- Czy nie od tego cnotliwego czowieka dowiedziae si teraz, co znaczy ryba?
- Niestety, panie! Po drodze w jednej gospodzie pchn kto poczciwego starca 
noem, a on i dziecko jego uprowadzili handlarze niewolnikw, ja za w obronie 
ich straciem te oto dwa palce. Ale e midzy chrzecijanami nie brak, jak 
mwi, cudw, wic mam nadziej, e mi odrosn.
- Jak to? Zali zostae chrzecijaninem?
- Od wczoraj, panie! Od wczoraj ! Uczynia mnie nim ta ryba. Patrz, jaka jednak 
w niej sia! I za kilka dni bd najgorliwszym z gorliwych, aby mnie przypucili 
do wszystkich swych tajemnic, a gdy mnie przypuszcz do wszystkich tajemnic, 
bd wiedzia, gdzie si ukrywa dziewica. Wwczas moe moje chrzecijastwo 
lepiej mi si opaci od mojej filozofii. Uczyniem te Merkuremu lub, e jeli 
mi pomoe do odszukania dziewicy, ofiaruj mu dwie jawki jednych lat i 
jednakiej miary, ktrym ka pozoci rogi.
- Wic twoje wczorajsze chrzecijastwo i twoja dawniejsza filozofia pozwalaj 
ci wierzy w Merkurego?
- Wierz zawsze w to, w co mi wierzy potrzeba, i to jest moja filozofia, ktra 
zwaszcza Merkuremu powinna przypa do smaku. Na nieszczcie, wiecie, dostojni 
panowie, jaki to jest bg podejrzliwy. Nie ufa on obietnicom nawet 
nieskazitelnych filozofw i wolaby moe naprzd dosta jawki, a tymczasem to 
jest wydatek ogromny. Nie kady jest Senek i mnie na to nie sta, gdyby jednak 
szlachetny Winicjusz chcia na rachunek tej sumy, ktr mi obieca.... 
cokolwiek...
- Ani obola, Chilonie! - rzek Petroniusz - ani obola! Hojno Winicjusza 
przewyszy twoje nadzieje, ale dopiero wwczas, gdy Ligia zostanie odnaleziona, 
to jest, gdy nam wskaesz jej kryjwk. Merkury musi ci zakredytowa dwie 
jawki, chocia nie dziwi mu si, e nie ma do tego ochoty, i poznaj w tym 
jego rozum.
- Posuchajcie mnie, dostojni panowie. Odkrycie, jakie uczyniem, jest wielkie, 
albowiem chocia nie odnalazem dotd dziewicy, odnalazem drog, na ktrej jej 
szuka naley. Oto rozesalicie wyzwolecw i niewolnikw na cae miasto i 
prowincj, a czy ktry da wam jak wskazwk? Nie! Ja jeden daem. I powiem 
wam wicej. Midzy waszymi niewolnikami mog by chrzecijanie, o ktrych nie 
wiecie, gdy zabobon ten rozszerzy si ju wszdzie, i ci, zamiast pomaga; 
bd was zdradzali. le nawet jest, e mnie tu widz, i dlatego ty, szlachetny 
Petroniuszu, naka milczenie Eunice, ty za, rwnie szlachetny Winicjuszu, 
rozgo, i ci sprzedaj ma, ktra posmarowanym ni koniom zapewnia zwycistwo 
w cyrku... Ja jeden bd szuka i ja jeden zbiegw odnajd, wy za ufajcie mi i 
wiedzcie, e cokolwiek bym dosta naprzd, bdzie to tylko dla mnie zacht, 
gdy zawsze bd si spodziewa wicej i tym wiksz mia pewno, e 
przyobiecana nagroda mnie nie minie. Ach, tak! Jako filozof, pogardzam 
pienidzmi, chocia nie pogardzaj nimi ani Seneka, ani nawet Muzoniusz lub 
Karnutus, ktrzy jednak nie stracili palcw w niczyjej obronie i ktrzy sami 
pisa i imiona swe potomnoci przekaza mog. Ale prcz niewolnika, ktrego 
kupi zamierzam, i prcz Merkurego, ktremu obiecaem jawk (a wiecie, jak 
bydo podroao), samo poszukiwanie pociga mnstwo wydatkw. Posuchajcie tylko 
cierpliwie. Oto od tych kilku dni na nogach poczyniy mi si rany od cigego 
chodzenia. Zachodziem do winiarni, by gada z ludmi, do piekarzy, rzenikw, 
do sprzedajcych oliw i do rybakw. Przebiegem wszystkie ulice i zauki; byem 
w kryjwkach ubiegych niewolnikw; przegraem blisko sto asw w mor; byem w 
pralniach, suszarniach i garkuchniach, widziaem mulnikw i rzebiarzy; 
widziaem ludzi, ktrzy lecz na pcherz i wyrywaj zby, gadaem z przekupniami 
suszonych fig, byem na cmentarzach, a wiecie po co? Oto, aby kreli wszdzie 
ryb, patrze ludziom w oczy i sucha, co na w znak powiedz. Dugi czas nie 
mogem dostrzec nic, a raz spostrzegem starego niewolnika przy fontannie, 
ktry czerpa wiadrami wod i paka. Zbliywszy si wwczas do niego spytaem o 
przyczyn ez. Na to, gdymy siedli na stopniach fontanny, odrzek mi, e 
zbiera cae ycie sestercj do sestercji, by wykupi umiowanego syna, ale pan 
jego, niejaki Pansa, gdy zoczy pienidze, zabra mu je, syna za zatrzyma 
nadal w niewoli. "I tak pacz - mwi stary - bo cho powtarzam: dziej si wola 
boska, nie mog, biedny grzesznik, ez powstrzyma." Wwczas, jakby tknity 
przeczuciem, umoczywszy palec w wiadrze, nakreliem mu ryb, on za odrzek: "I 
moja nadzieja w Chrystusie." A jam spyta: "Poznae mnie po znaku?" On rzek: 
"Tak jest i pokj niech bdzie z tob." Wtedy poczem go cign za jzyk i 
poczciwina wygada wszystko. Jego pan, w Pansa, sam jest wyzwolecem wielkiego 
Pansy i dostawia kamienie Tybrem do Rzymu, ktre niewolnicy i ludzie najemni 
wyadowuj z tratew i dwigaj do budujcych si domw nocami, by we dnie nie 
tamowa ruchu na ulicach. Pracuje midzy nimi wielu chrzecijan i jego syn, lecz 
e to robota nad siy, wic dlatego chcia go wykupi. Lecz Pansa wola 
zatrzyma i pienidze, i niewolnika. Tak mwic, znw pocz paka, ja za 
pomieszaem z jego zami moje, co mi przyszo atwo z powodu dobroci serca i 
strzykania w nogach, ktrego ze zbytniego chodzenia dostaem. Poczem te przy 
tym narzeka,. e przyszedszy przed kilku dniami z Neapolis, nie znam nikogo z 
braci, nie wiem, gdzie si zbieraj, by modli si razem. On zdziwi si, e mi 
chrzecijanie z Neapolis nie dali listw do rzymskich braci, alem mu powiedzia, 
e mi je ukradziono w drodze. Wwczas rzek mi, bym przyszed w nocy nad rzek, 
a on mnie z brami pozna, ci; za doprowadz mnie do domw modlitwy i do 
starszych, ktrzy rzdz gmin chrzecijask. Co usyszawszy ucieszyem si 
tak, i daem mu sum potrzebn na wykupienie syna, w tej nadziei, e wspaniay 
Winicjusz w dwjnasb mi j powrci...
- Chilonie - przerwa Petroniusz - w twoim opowiadaniu kamstwo pywa po 
powierzchni prawdy jak oliwa po wodzie. Przyniose wiadomoci wane, temu nie 
przecz. Twierdz nawet, e na drodze do odszukania Ligii wielki krok zosta 
uczyniony, lecz ty nie omaszczaj kamstwem swych nowin. Jak si nazywa w 
starzec, od ktrego dowiedziae si, e chrzecijanie poznaj si za pomoc 
znaku ryby?
- Eurycjusz, panie. Biedny, nieszczliwy starzec! Przypomnia mi Glauka 
lekarza, ktrego broniem od zbjcw, i tym mnie gwnie wzruszy.
- Wierz, e go poznae i e potrafisz skorzysta z tej znajomoci, ale mu 
pienidzy nie da. Nie dae mu ani asa, rozumiesz mnie! Nie dae nic!
- Alem mu pomg dwiga wiadra i o jego synu mwiem z najwikszym 
wspczuciem. Tak, panie! C si moe ukry przed przenikliwoci Petroniusza? 
A wic nie daem mu pienidzy, a raczej daem mu je, ale tylko w duszy, w 
umyle, co, gdyby by prawdziwym filozofem, powinno mu byo wystarczy... Daem 
za dlatego, em uzna taki postpek za niezbdny i poyteczny, albowiem pomyl, 
panie, jakby on mi zjedna od razu wszystkich chrzecijan, jaki do nich przystp 
otworzy i jak wzbudzi w nich ufno.
- Prawda - rzek Petroniusz - i powiniene to by uczyni.
- Wanie dlatego tu przychodz, abym mg to uczyni.
Petroniusz zwrci si do Winicjusza:
- Ka mu wyliczy pi tysicy sestercyj, ale w duszy, w umyle...
Lecz Winicjusz rzek;
- Dam ci pachoka, ktry poniesie sum potrzebn, ty za powiesz Eurycjuszowi, 
e pachoek jest twoim niewolnikiem, i wyliczysz staremu przy nim pienidze. 
Poniewa jednak przyniose wiadomo wan, otrzymasz drugie tyle dla siebie. 
Przyjd po pachoka i po pienidze dzi wieczr.
- Oto prawdziwy cezar! - rzek Chilon. - Pozwolisz, panie, e ci zadedykuj moje 
dzieo, ale pozwolisz take, e dzi wieczr przyjd tylko po pienidze, 
albowiem Eurycjusz powiedzia mi, e wyadowano ju wszystkie tratwy, a nowe 
przyholuj z Ostii dopiero za dni kilka. Pokj niech bdzie z wami! Tak si 
egnaj chrzecijanie... Kupi sobie niewolnic, to jest, chciaem powiedzie: 
niewolnika. Ryby api si na. wdk, a chrzecijanie na ryb. Pax vobiscum! 
Pax!... Pax!... Pax!...
ROZDZIA XV
Petroniusz do Winicjusza:
"Przez zaufanego niewolnika posyam ci z Ancjum ten list, na ktry, jakkolwiek 
rka twa wicej do miecza i do wczni ni do pira przywyka, mniemam, e przez 
tego samego posaca bez zbytniej zwoki odpiszesz. Zostawiem ci na dobrym 
ladzie i penego nadziei, tusz wic, e albo ju sodkie dze w objciach 
Ligii ukoi, albo e ukoisz je, zanim prawdziwy zimowy wicher powieje na 
Kampani ze szczytw Sorakte. O, mj Winicjuszu! Niech ci mistrzyni bdzie 
zota bogini Cypru, ty za bd mistrzem tej ligijskiej jutrzenki, ktra ucieka 
przed socem mioci. A pomnij zawsze, e marmur, sam w sobie choby 
najdroszy, jest niczym i e prawdziwej wartoci nabiera wwczas dopiero, gdy go 
w arcydzieo przemieni rka rzebiarza. Bd takim rzebiarzem ty, carissime! 
Kocha jest nie do, trzeba umie kocha i trzeba umie nauczy mioci. Wszak 
rozkosz odczuwa i plebs, i nawet zwierzta, lecz prawdziwy czowiek tym si 
wanie od nich odrnia, e j niejako w szlachetn sztuk zamienia, a lubujc 
si ni wie o tym, ca jej bosk warto w myli uprzytomnia, a przez to nie 
tylko ciao, ale i dusz nasyca. Nieraz, gdy tu pomyl o czczoci, niepewnoci 
i nudzie naszego ycia, przychodzi mi do gowy, e ty moe i lepiej wybrae i 
e nie dwr cezara, ale wojna i mio s dwiema jedynymi rzeczami, dla ktrych 
si rodzi i y warto.
W wojnie bye szczliwym, bde nim i w mioci, a jeli ciekaw, co si 
dzieje na dworze cezara, ja ci o tym od czasu do czasu donios. Siedzimy tedy w 
Ancjum i pielgnujemy nasz niebiaski gos, czujemy zawsze jednak nienawi do 
Rzymu, a na zim zamierzamy si uda do Baiae, aby wystpi publicznie w 
Neapolis, ktrego mieszkacy, jako Grecy, lepiej potrafi nas oceni ni wilcze 
plemi zamieszkujce pobrzee Tybru. Zbiegn si ludzie z Baiae, Pompei, z 
Puteoli, z Cumae, ze Stabiw, oklaskw ni wiecw nam nie zbraknie i to bdzie 
zacht do zamierzonej wyprawy do Achai.
A pami maej Augusty? Tak! Jeszcze j opakujemy. Opiewamy hymny wasnego 
ukadu tak cudnie, e syreny z zazdroci pochoway si w najgbszych jaskiniach 
Amfitryty. Suchayby nas natomiast delfiny, gdyby im nie przeszkadza szum 
morza. Bole nasza nie uspokoia si dotd, pokazujemy wic j ludziom we 
wszystkich postaciach, jakich naucza rzeba, baczc przy tym pilnie, czy nam z 
ni piknie i czy ludzie umiej si na tej piknoci pozna. Ach, mj drogi! 
Pomrzemy jako bazny i komedianci.
S tu wszyscy augustianie i wszystkie augustianki, nie liczc piciuset olic, w 
ktrych mleku kpie si Poppea, i dziesiciu tysicy sug. Czasem te bywa 
wesoo. Kalwia Kryspinilla starzeje si; mwi, e uprosia Poppei, by wolno jej 
byo bra kpiel zaraz po niej. Nigidii Lukan da w twarz posdzajc j o 
zwizek z gladiatorem. Sporus przegra on w koci do Senecjona. Torkwatus 
Sylanus ofiarowa mi za Eunice cztery kasztany, ktre w tym roku niewtpliwie 
wycig wygraj. Nie chciaem! A tobie dziki take, e jej nie przyj. Co do 
Torkwata Sylana, ani domyla si biedak, e jest ju wicej cieniem ni 
czowiekiem. mier jego jest postanowiona. A czy wiesz, jaka jego wina? Oto 
jest prawnukiem boskiego Augusta. Nie ma dla niego ratunku. Taki jest nasz 
wiat!
Spodziewalimy si tu, jak ci wiadomo, Tyrydata, tymczasem Wologezes napisa 
list obraliwy. Poniewa podbi Armeni, prosi, eby mu j zostawi dla 
Tyrydata, bo jeli nie, to i tak jej nie odda. Czyste drwiny! Wic 
postanowilimy wojn. Korbulon dostanie tak wadz, jak za czasw wojny z 
rozbjnikami morskimi mia wielki Pompejusz. Bya jednak chwila, e Nero waha 
si: boi si widocznie sawy, jak na wypadek zwycistw moe uzyska Korbulon. 
Namylano si nawet, czy naczelnego dowdztwa nie ofiarowa naszemu Aulosowi. 
Sprzeciwiaa si Poppea, ktrej cnota Pomponii jest widocznie sol w oku.
Watyniusz zapowiedzia nam jakie nadzwyczajne walki gladiatorw, ktre ma 
wyprawi w Benewencie. Patrz, do czego, wbrew zdaniu: ne sutor supra crepidam, 
dochodz szewcy w naszych czasach! Witeliusz - potomek szewca, a Watyniusz - syn 
rodzony! Moe sam jeszcze cign dratw! Histrio Aliturus cudnie wczoraj 
przedstawia Edypa. Pytaem go te, jako yda; czy chrzecijanie a ydzi to 
jedno? Odpowiedzia mi, e ydzi mieli odwieczn religi, chrzecijanie za s 
now sekt, ktra niedawno powstaa w Judei. Ukrzyowano tam za czasw 
Tyberiusza pewnego czowieka, ktrego wyznawcy mno si z dniem kadym, uwaaj 
go za za boga. Zdaje si, e adnych innych bogw, a zwaszcza naszych, zna 
nie chc. Nie rozumiem, co by im to mogo szkodzi.
Tygellinus okazuje mi ju jawn nieprzyja. Dotychczas nie moe mi da rady, ma 
wszelako nade mn jedn wyszo. Oto bardziej dba o ycie i zarazem jest 
wikszym ode mnie otrem, co go zblia do Ahenobarba. Ci dwaj porozumiej si 
prdzej, pniej, a wwczas przyjdzie moja kolej. Kiedy to nastpi, nie wiem, 
ale e i tak kiedy musi nastpi, wic mniejsza o termin. Trzeba si tymczasem 
bawi. ycie samo w sobie byoby nieze, gdyby nie Miedzianobrody. Dziki jemu 
czowiek czasem brzydzi si samym sob. Prno uwaa walk o jego aski za 
jaki wycig cyrkowy, za jak gr, za jakie zapasy, w ktrych zwycistwo 
schlebia mioci wasnej. Ja wprawdzie czsto sobie tak to tumacz, a jednak 
czasem wydaje mi si, e jestem takim Chilonem i niczym lepszym od niego. Gdy ci 
przestanie by potrzebny, przylij mi go. Polubiem jego budujc rozmow. 
Pozdrw ode mnie tw bosk chrzecijank, a raczej pro jej w moim imieniu, by 
nie bya dla ciebie ryb. Donie mi o swym zdrowiu, donie o mioci, umiej 
kocha, naucz kocha i egnaj!"
M. . Winicjusz do Petroniusza:
"Ligii nie ma dotd! Gdyby nie nadzieja, e j wkrtce odnajd, nie otrzymaby 
odpowiedzi, bo gdy ycie si mierzi, to i pisa si nie chce. Chciaem 
sprawdzi, czy Chilon mnie nie oszukuje, i tej nocy, ktrej przyszed po 
pienidze dla Eurycjusza, okryem si paszczem wojskowym i poszedem 
niepostrzeenie za nim i za chopcem, ktrego mu dodaem. Gdy przyszli na 
miejsce, ledziem ich z daleka, ukryty za supem portowym, i przekonaem si, 
e Eurycjusz nie by zmylon postaci. W dole, przy rzece, kilkudziesiciu 
ludzi wyadowywao przy pochodniach kamienie z wielkiej komigi i ukadao je 
przy brzegu. Widziaem, jak Chilo zbliy si ku nim i pocz rozmawia z jakim 
starcem, ktry po chwili upad mu do ng. Inni otoczyli ich wkoo, wydajc 
okrzyki podziwu. W moich oczach pachoek odda worek Eurycjuszowi, ktry 
chwyciwszy go j si modli ze wzniesionymi w gr rkoma, a przy nim klkn 
kto drugi, widocznie jego syn. Chilon mwi co jeszcze, czego nie mogem 
dosysze, i bogosawi zarwno tych dwch klczcych, jak i innych, czynic w 
powietrzu znaki na ksztat krzya, ktry oni czcz widocznie, bo wszyscy zginali 
kolana. Braa mnie ochota zej midzy nich i obieca trzy takie worki temu, 
ktry by mi wyda Ligi, ale baem si popsu Chilonowi robot i po chwili 
zastanowienia odszedem.
Dziao si to w dni przynajmniej dwanacie od twego wyjazdu. Od tej pory by u 
mnie kilkakrotnie. Sam mi powiada, e nabra midzy chrzecijanami wielkiego 
znaczenia. Mwi, e jeli Ligii dotd nie znalaz, to dlatego, e ich jest ju 
nieprzeliczone mnstwo w samym Rzymie, wic nie wszyscy si znaj i nie wszystko 
mog wiedzie, co si midzy nimi dzieje. S te ostroni i w ogle maomwni, 
on jednak zarcza, e byle dotar do starszych, ktrych prezbiterami zowi, 
potrafi od nich wszystkie tajemnice wydoby. Kilku ju pozna i prbowa ich 
bada, ale ostronie, by przez popiech nie wzbudzi podejrze i nie utrudni 
dziea. I chocia czeka ciko, chocia nie staje cierpliwoci, czuj, e ma 
suszno, i czekam.
Dowiedzia si ju take, e na modlitwy maj wsplne miejsca, czsto za bramami 
miasta, w pustych domach, a nawet w arenariach. Tame czcz Chrystusa, piewaj 
i ucztuj. Miejsc takich jest wiele, Chilon przypuszcza, i Ligia chodzi 
umylnie do innych ni Pomponia dlatego, by ta w razie sdu i badania miao 
moga zaprzysic, e o jej schronieniu nie wie. By moe, e prezbiterowie 
doradzili jej t ostrono. Gdy Chilon pozna ju te miejsca, bd chodzi z nim 
razem i jeli bogowie pozwol mi ujrze Ligi, przysigam ci na Jowisza, e tym 
razem nie ujdzie z rk moich.
Myl cigle o tych miejscach modlitwy. Chilon nie chce, bym z nim chodzi. Boi 
si, ale ja nie mog siedzie w domu. Poznam j od razu, choby w przebraniu lub 
za zason. Oni si zbieraj tam w nocy, ale ja j poznam i w nocy. Poznabym 
wszdzie jej gos i ruchy. Sam pjd w przebraniu i bd uwaa na kadego, kto 
wchodzi i wychodzi. Cigle o niej myl, wic j poznam. Chilon powinien przyj 
jutro i pjdziemy. Wezm ze sob bro. Kilku moich niewolnikw, wysanych na 
prowincj, wrcio z niczym. Ale teraz jestem pewny, e ona tu jest, w miecie, 
moe nawet niedaleko. Zwiedziem i sam duo domw pod pozorem najmu.
U mnie bdzie jej stokro lepiej, bo tam yje cae mrowie ubstwa. Ja przecie 
niczego jej nie poauj. Piszesz, em dobrze wybra: wybraem oto troski i 
zgryzot. Pjdziemy naprzd do tych domw, ktre s w miecie, potem za bramy. 
Nadzieja czego od kadego jutra wyglda, inaczej nie mona by y. Ty mwisz, 
e trzeba umie kocha, i ja umiaem mwi z Ligi o mioci, ale teraz tylko 
tskni, tylko wyczekuj Chilona i w domu jest mi nieznonie. egnaj."
ROZDZIA XVI
Chilon nie pokazywa si jednak do dugo, tak e Winicjusz nie wiedzia w 
kocu, co o tym sdzi. Prno powtarza sobie, e poszukiwania, jeli maj 
doprowadzi do wynikw pomylnych i pewnych, musz by powolne. Zarwno jego 
krew, jak i porywcza natura burzyy si przeciw gosowi rozsdku. Nie czyni 
nic, czeka, siedzie z zaoonymi rkoma byo czym tak przeciwnym jego 
usposobieniu, e w aden sposb nie umia si z tym pogodzi. Przebieganie 
zaukw miasta w ciemnym niewolniczym paszczu przez to samo, e byo daremnym, 
wydao mu si tylko oszukiwaniem wasnej bezczynnoci i nie mogo go zaspokoi. 
Wyzwolecy jego, ludzie przebiegli, ktrym kaza czyni poszukiwania na wasn 
rk, okazywali si stokro mniej zrcznymi od Chilona. Tymczasem obok mioci, 
jak czu dla Ligii, rodzia si w nim jeszcze zawzito gracza, ktry chce 
wygra. Winicjusz takim by zawsze. Od najmodszych lat przeprowadza, co 
chcia, z namitnoci czowieka, ktry nie rozumie, e moe si co nie uda i 
e trzeba si czego wyrzec. Karno wojskowa uja wprawdzie na czas w karby 
jego samowol, ale wszczepia we zarazem przekonanie, e kady rozkaz, ktry 
wydawa niszym od siebie, musi by speniony, duszy za pobyt na Wschodzie, 
wrd ludzi gitkich i do niewolniczego posuchu przywykych, utwierdzi go 
tylko w wierze, e dla jego "chc" nie ma granic. Obecnie wic krwawia ciko i 
jego mio wasna. Byo przy tym w tych przeciwnociach, w tym oporze i w samej 
ucieczce Ligii co dla niego niezrozumiaego, jaka zagadka, nad ktrej 
rozwizaniem mczy miertelnie gow. Czu, e Akte powiedziaa prawd i e nie 
by dla Ligii obojtnym. Ale jeli tak, to dlaczego przeoya tuactwo i ndz 
nad jego mio, nad jego pieszczoty i nad pobyt w jego rozkosznym domu? Na to 
pytanie nie umia znale odpowiedzi, a natomiast dochodzi tylko do pewnego 
niejasnego poczucia, e midzy nim a Ligi i midzy ich pojciami, i midzy 
wiatem jego i Petroniusza a wiatem Ligii i Pomponii Grecyny istnieje jaka 
rnica i jakie nieporozumienie gbokie jak przepa, ktrej nic nie zdoa 
zapeni i wyrwna. Wwczas zdawao mu si, e musi Ligi straci, i na t myl 
traci t reszt rwnowagi, ktr chcia w nim utrzyma Petroniusz. Byy chwile, 
w ktrych sam nie wiedzia, czy Ligi kocha, czy jej nienawidzi, rozumia tylko, 
e musi j znale i e wolaby, eby go ziemia pochona, ni eby nie mia 
jej zobaczy i posi. Moc wyobrani widywa j czasem tak dokadnie, jakby 
przed nim staa; przypomina sobie kade sowo, ktre do niej mwi i ktre od 
niej usysza. Czu j blisko; czu j na piersi, w ramionach, i wwczas dza 
obejmowaa go jak pomie. Kocha j i wzywa jej. A gdy pomyla, e by przez 
ni kochany i e moga dobrowolnie speni wszystko, czego od niej da, 
chwyta go al ciki, nieprzebrany i jaka wielka tkliwo zalewaa mu serce na 
ksztat niezmiernej fali. Lecz miewa i chwile, w ktrych blad z wciekoci i 
lubowa si mylami o upokorzeniu i mkach, jakie Ligii zada, gdy j odnajdzie. 
Chcia j nie tylko mie, ale mie zdeptan niewolnic, a jednoczenie czu, e 
gdyby mu zostawiono wybr: czy by jej niewolnikiem, czy nie widzie jej wicej 
w yciu, to wolaby by jej niewolnikiem. Byway dnie, w ktrych myla o 
znakach, jakie na jej ranym ciele zostawiby batog, i zarazem chciaby caowa 
te lady. Przychodzio mu take do gowy, e byby szczliwy, gdyby j mg 
zabi.
W tej rozterce, w zmczeniu, niepewnoci i zgryzocie traci zdrowie, a nawet i 
pikno. Sta si te panem niewyrozumiaym i okrutnym. Niewolnicy, a nawet 
wyzwolecy zbliali si do niego z dreniem, a gdy kary spaday na nich bez 
adnego powodu, zarwno niemiosierne, jak niesuszne, poczli go skrycie 
nienawidzie. On za czujc to i czujc swoje osamotnienie, mci si na nich 
tym bardziej. Hamowa si teraz z jednym tylko Chilonem z obawy, eby nie 
zaprzesta poszukiwa, w za zmiarkowawszy to pocz go opanowywa i stawa si 
coraz bardziej wymagajcym. Z pocztku za kad bytnoci upewnia Winicjusza, 
e sprawa pjdzie atwo i prdko, teraz j sam wynajdywa trudnoci i nie 
przestajc wprawdzie zarcza za niezawodny skutek poszukiwa, nie ukrywa 
jednak, e musz one trwa jeszcze dugo.
Przyszed wreszcie, po dugich dniach oczekiwania, z twarz tak pospn, e 
mody czowiek zblad na jego widok i skoczywszy ku niemu, zaledwie mia si 
zapyta:
- Nie ma jej midzy chrzecijanami?
- Owszem, panie - odpowiedzia Chilon - ale znalazem midzy nimi Glauka 
lekarza.
- O czym mwisz i co to za jeden?
- Zapomniae wic, panie, o starcu, z ktrym wdrowaem z Neapolis do Rzymu i w 
ktrego obronie straciem te oto dwa palce, ktrych strata nie pozwala mi 
utrzyma pira w doni. Rozbjnicy, ktrzy porwali jego on i dzieci, pchnli 
go noem. Zostawiem go konajcego w gospodzie pod Minturnae i opakiwaem go 
dugo. Niestety! Przekonaem si, e yje dotd i naley do gminy 
chrzecijaskiej w Rzymie.
Winicjusz, ktry nie mg poj, o co chodzi, zrozumia tylko, e w Glaukus 
stanowi jak przeszkod w odnalezieniu Ligii, wic potumi gniew, ktry w nim 
wzbiera, i rzek:
- Jeli go broni, to powinien by ci wdzicznym i pomaga.
- Ach, dostojny trybunie! Nawet bogowie nie zawsze bywaj wdziczni, a c 
dopiero ludzie. Tak! powinien mi by wdziczny. Na nieszczcie jednak jest to 
starzec sabego umysu, przymionego przez wiek i zmartwienia, z ktrego to 
powodu nie tylko nie jest mi wdziczny, ale jak dowiedziaem si wanie od jego 
wspwyznawcw, oskara mnie, em si zmwi z rozbjnikami i e to ja jestem 
powodem jego nieszcz. Oto mi nagroda za dwa palce!
- Jestem pewny, otrze, e tak byo, jak on mwi! -rzek Winicjusz.
- Tedy wiesz wicej od niego, panie - odpowiedzia z godnoci Chilo - on bowiem 
tylko przypuszcza, e tak byo, co jednak nie przeszkadzaoby mu wezwa 
chrzecijan i pomci si na mnie okrutnie. Uczyniby to niechybnie, inni za 
rwnie niechybnie by mu pomogli. Szczciem, nie wie mego imienia, w domu za 
modlitwy, w ktrym spotkalimy si, nie dostrzeg mnie. Ja jednak poznaem go od 
razu i w pierwszej chwili chciaem si mu rzuci na szyj. Wstrzymaa mnie tylko 
roztropno i zwyczaj zastanawiania si nad kadym krokiem, ktry zamierzam 
uczyni. Poczem si wic po wyjciu z domu modlitwy o niego wypytywa i ci, 
ktrzy go znaj, powiedzieli mi, i jest to czowiek, ktrego zdradzi towarzysz 
podry z Neapolis... Inaczej nie wiedziabym przecie, e on tak opowiada.
- Co mnie to obchodzi! Mw, co widzia w domu modlitwy!
- Ciebie nie obchodzi, panie, ale mnie obchodzi zupenie tyle, ile wasna moja 
skra. Poniewa za chc, by nauka moja mnie przeya, wol si wyrzec nagrody, 
jak mi obiecae, ni naraa ycie dla marnej mamony, bez ktrej, jako 
prawdziwy filozof, y i szuka boskiej prawdy potrafi.
Lecz Winicjusz zbliy si ku niemu z twarz zowrog i pocz mwi stumionym 
gosem:
- A kto ci powiedzia, e z rki Glauka prdzej ci mier spotka ni z mojej? 
Skd wiesz, psie, czy ci zaraz nie zakopi w moim ogrodzie?
Chilo, ktry by tchrzem, spojrza na Winicjusza i w mgnieniu oka zrozumia, e 
jeszcze jedno niebaczne sowo, a zginie bez ratunku.
- Bd jej szuka, panie, i znajd j! - zawoa popiesznie.
Nastao milczenie, w czasie ktrego sycha byo tylko szybki oddech Winicjusza 
i odlegy piew niewolnikw, ktrzy pracowali w ogrodzie.
Po chwili dopiero Grek spostrzegszy, e mody patrycjusz uspokoi si ju 
nieco, pocz mwi:
- mier przesza koo mnie, ale ja patrzyem na ni z takim spokojem jak 
Sokrates. Nie, panie! Nie powiedziaem, e wyrzekam si szukania dziewicy, i 
chciaem ci tylko powiedzie, e szukanie jej poczone jest teraz z wielkim dla 
mnie niebezpieczestwem. Wtpie w swoim czasie, czy jest na wiecie jaki 
Eurycjusz, a chocia na wasne oczy przekonae si, e syn mojego ojca mwi ci 
prawd, posdzasz teraz, em ci wymyli Glaukosa. Niestety! Gdyby to on by 
tylko wymysem, gdybym mg z zupenym bezpieczestwem chodzi midzy 
chrzecijan, tak jak chodziem dawniej, odstpibym za to t biedn star 
niewolnic, ktr kupiem trzy dni temu, aby miaa piecz nad moim wiekiem i 
kalectwem. Lecz Glaukus yje, panie, i gdyby mnie raz ujrza, ty by nie ujrza 
mnie wicej, a w takim razie kto by ci odnalaz dziewic?
Tu umilk znw i pocz obciera zy, po czym mwi dalej:
- Lecz pki Glaukus yje, jake mi jej szuka, gdy w kadej chwili mog go 
napotka, a gdy go napotkam, zgin i wraz ze mn przepadn moje poszukiwania.
- Do czego zmierzasz? jaka jest rada? i co chcesz przedsiwzi? - spyta 
Winicjusz.
- Arystoteles uczy nas, panie, e mniejsze rzeczy trzeba powica dla 
wikszych, a krl Priam mawia czsto, e staro jest cikim brzemieniem. Ow 
brzemi staroci i nieszcz przygniata Glauka od dawna i tak ciko, e mier 
byaby dla niego dobrodziejstwem. Czyme bowiem wedle Seneki jest mier, jeli 
nie wyzwoleniem?...
- Baznuj z Petroniuszem, nie ze mn, i mw, czego chcesz.
- Jeli cnota jest bazestwem, niech mi bogowie pozwol zosta baznem na 
zawsze. Chc, panie, usun Glauka, albowiem pki on yje, i ycie moje, i 
poszukiwania w cigym s niebezpieczestwie.
- Najmij wic ludzi, ktrzy go zatuk kijami, ja ich zapac.
- Zedr ci, panie, i bd pniej wyzyskiwali tajemnic. otrw w Rzymie tylu 
jest, ile ziarn piasku w arenie, nie uwierzysz jednak, jak si dro, gdy 
uczciwy czowiek potrzebuje wynaj ich otrostwo. Nie, dostojny trybunie! A 
nuby wigilowie schwytali zbjcw na zabjstwie? Ci niewtpliwie wyznaliby, kto 
ich naj, i miaby kopot. Mnie za nie wska, bo im imienia swego nie 
powiem. le robisz, e mi nie ufasz, albowiem pomijajc nawet moj rzetelno, 
pomnij, e tu chodzi o dwie inne rzeczy: o moj wasn skr i o nagrod, jak 
mi przyrzeke.
- Ile ci potrzeba?
- Potrzeba mi tysic sestercyj, albowiem zwr, panie, uwag, e musz znale 
otrw uczciwych, takich, ktrzy by wziwszy zadatek nie zniknli z nim razem 
bez wieci. Za dobr robot dobra zapata! Przydaoby si te co i dla mnie na 
obtarcie ez, ktre wylej z alu nad Glaukiem. Bogw bior na wiadectwo, jakem 
go kocha. Jeli dzi dostan tysic sestercyj, za dwa dni dusza jego bdzie w 
Hadesie i tam dopiero, jeli dusze zachowuj pami i dar myli, pozna, jakem go 
kocha. Ludzi znajd dzi jeszcze i zapowiem im, e od jutra wieczr za kady 
dzie ycia Glauka strcam po sto sestercyj. Mam te pewien pomys, ktry mi si 
wydaje niechybnym.
Winicjusz raz jeszcze przyobieca mu dan sum, lecz zabroni mwi wicej o 
Glauku, a natomiast zapyta, jakie inne przynosi nowiny, gdzie przez ten czas 
by, co widzia i co odkry. Lecz Chilo niewiele nowego mg mu powiedzie. By 
w dwch jeszcze domach modlitwy i uwaa pilnie na wszystkich, a zwaszcza na 
kobiety, ale nie spostrzeg adnej, ktra byaby podobn do Ligii. Chrzecijanie 
jednak uwaaj go za swego, a od czasu gdy da na wykupno syna Euzycjusza, czcz 
go jako czowieka, ktry wstpuje w lady Chrystusa. Dowiedzia si te od nich, 
e jeden wielki prawodawca, niejaki Pawe z Torsu, znajduje si w Rzymie, 
uwiziony skutkiem skargi podanej przez ydw, i postanowi si z nim pozna. 
Ale najbardziej ucieszya go inna wiadomo, mianowicie, e najwyszy kapan 
caej sekty, ktry by uczniem Chrystusa i ktremu tene powierzy zarzd 
chrzecijan caego wiata, ma take lada chwila przyjecha do Rzymu. Wszyscy 
chrzecijanie zechc go oczywicie widzie i sucha jego nauk. Nastpi jakie 
wielkie zebrania, na ktrych i on, Chilo, bdzie obecny, a co wicej, poniewa w 
tumie ukry si atwo, wic wprowadzi na nie i Winicjusza. Wwczas odnajd 
Ligi na pewno. Gdy Glauka raz si usunie, nie bdzie to poczone nawet z 
wielkim niebezpieczestwem. Zemci, zemciliby si oczywicie i chrzecijanie, 
ale w ogle s to ludzie spokojni.
Tu Chilon pocz opowiada z pewnym zdziwieniem, e nie dostrzeg nigdy, by 
oddawali si rozpucie, zatruwali studnie i fontanny, by byli nieprzyjacimi 
rodzaju ludzkiego, czcili osa lub karmili si misem dzieci. Nie! Nie! Tego nie 
widzia. Zapewne, e znajdzie midzy nimi i takich, ktrzy za pienidze sprztn 
Glauka, ale nauka ich, o ile mu wiadomo, do adnych zbrodni nie zachca, owszem, 
kae urazy przebacza.
Winicjusz za przypomnia sobie, co mu u Akte powiedziaa Pomponia Grecyna, i w 
ogle sw Chilona sucha z radoci. Jakkolwiek uczucie jego dla Ligii 
przybierao pozory nienawici, doznawa ulgi syszc, e nauka, ktr i ona, i 
Pomponia wyznaway, nie bya ani zbrodnicz, ani plugaw. Powstawao w nim 
jednak jakie niejasne poczucie, e to ona wanie, e to ta nie znana mu i 
tajemnicza cze dla Chrystusa stworzya rozdzia midzy nim i Ligi, wic 
pocz zarazem ba si tej nauki i nienawidzie jej.
ROZDZIA XVII
Chilonowi za istotnie chodzio o usunicie Glauka, ktry jakkolwiek podeszy w 
leciech, nie by wcale niedonym starcem. W tym, co Chilo opowiada 
Winicjuszowi, bya znaczna cz prawdy. Zna on w swoim czasie Glauka, zdradzi 
go, zaprzeda rozbjnikom, pozbawi rodziny, mienia i wyda na mord. Pami tych 
zdarze znosi jednak lekko, albowiem porzuci go konajcego nie w gospodzie, 
ale w polu pod Minturnae, i nie przewidzia tej jednej tylko rzeczy, e Glaukus 
wyleczy si z ran i przybdzie do Rzymu. Tote gdy ujrza go w domu modlitwy, 
przerazi si rzeczywicie i w pierwszej chwili chcia naprawd zrzec si 
poszukiwania Ligii. Lecz z drugiej strony Winicjusz przerazi go jeszcze wicej. 
Zrozumia, e musi wybra midzy obaw Glauka a pocigiem i zemst potnego 
patrycjusza, ktremu niechybnie przyszedby w pomoc drugi, jeszcze wikszy, 
Petroniusz. Wobec tego Chilo przesta si waha. Pomyla, e lepiej jest mie 
nieprzyjaci maych ni wielkich, i jakkolwiek tchrzliwa jego natura wzdragaa 
si nieco przed krwawymi sposobami, uzna jednak za konieczno zamordowanie 
Glauka za pomoc obcych rk.
Obecnie chodzio mu tylko o wybr ludzi i do nich to wanie odnosi si jego 
pomys, o ktrym Winicjuszowi wspomina. Spdzajc najczciej noce w 
winiarniach i nocujc w nich midzy ludmi bez dachu. bez czci i wiary, atwo 
mg znale takich, ktrzy by podjli si kadej roboty, ale jeszcze atwiej 
takich, ktrzy zwietrzywszy u niego pienidze, zaczliby od niego robot lub 
wziwszy zadatek, wymusili z niego ca sum postrachem wydania go w rce 
wigilw.
Zreszt od pewnego czasu Chilo czu wstrt do hooty, do plugawych, a zarazem 
strasznych figur, ktre gniedziy si w podejrzanych domach na Suburze lub na 
Zatybrzu. Mierzc wszystko wasn miar i nie zgbiwszy dostatecznie 
chrzecijan ani ich nauki, sdzi, e i midzy nimi znajdzie powolne narzdzia, 
e za wydawali mu si rzetelniejsi od innych, do nich postanowi si uda i 
spraw przedstawi w ten sposb, aby podjli si jej nie tylko dla pienidzy, 
ale i przez gorliwo.
W tym celu poszed wieczorem do Eurycjusza, o ktrym wiedzia, e jest mu 
oddanym ca dusz i e uczyni wszystko, by mu pomc. Bdc jednak z natury 
ostronym ani myla zwierzy mu si ze swych prawdziwych zamiarw, ktre 
zreszt stayby w jawnym przeciwiestwie z wiar starca w jego cnot i 
bogobojno. Chcia mie gotowych na wszystko ludzi i z nimi dopiero uoy si 
o spraw w ten sposb, by ze wzgldu na samych siebie zachowali j w wieczystej 
tajemnicy.
Starzec Eurycjusz wykupiwszy syna wynaj jeden z takich maych kramikw, jakie 
mrowiy si przy Circus Maximus, aby sprzedawa w nim oliwki, bb, przane 
ciasto i osodzon miodem wod widzom przybywajcym na wycigi. Chilo zasta go 
w domu, urzdzajcego kramik, i powitawszy w imi Chrystusa, pocz mwi o 
sprawie, ktra go do niego przywioda. Oto oddawszy im usug liczy, e mu si 
wypac wdzicznoci. Potrzeba mu dwch lub trzech ludzi silnych i odwanych 
dla odwrcenia niebezpieczestwa grocego nie tylko jemu, ale wszystkim 
chrzecijanom. Jest wprawdzie biedny, gdy niemal wszystko, co mia, odda 
Eurycjuszowi, jednake ludziom takim zapaciby za ich usugi, pod warunkiem, 
aby mu ufali i spenili wiernie, co im speni nakae.
Eurycjusz i syn jego Kwartus suchali go, jako swego dobroczycy, niemal na 
kolanach. Obaj owiadczyli te, e sami gotowi s wykona wszystko, czego od 
nich zada, wierzc, e m tak wity nie moe da uczynkw, ktre by nie 
byy zgodne z nauk Chrystusa.
Chilo zapewni ich, e tak jest, i podnisszy oczy w gr, zdawa si modli, w 
rzeczywistoci za namyla si, czy nie bdzie dobrze przyj ich ofiary, ktra 
mogaby zaoszczdzi mu tysic sestercyj. Lecz po chwili namysu odrzuci j. 
Eurycjusz by starcem, moe nie tyle przycinitym przez wiek, ile wycieczonym 
przez troski i chorob. Kwartus liczy lat szesnacie, Chilonowi za trzeba byo 
ludzi sprawnych, a przede wszystkim silnych. Co do tysica sestercyj, spodziewa 
si, e dziki pomysowi, na jaki wpad, potrafi w kadym razie znaczn ich 
cz oszczdzi.
Oni napierali si czas jaki, lecz gdy odmwi stanowczo, ustpili. Kwartus 
rzek wwczas:
- Znam piekarza Demasa, panie, u ktrego przy arnach pracuj niewolnicy i 
ludzie najemni. Jeden z tych najemnikw jest tak silny, e starczyby nie za 
dwch, ale za czterech, sam bowiem widziaem, jak podnosi kamienie, ktrych 
czterech ludzi ruszy z miejsca nie mogo.
- Jeli to jest czowiek bogobojny i zdolny powici si za braci, poznaj mnie 
z nim - rzek Chilo.
- Jest chrzecijaninem, panie - odpowiedzia Kwartus - gdy u Demasa pracuj po 
wikszej czci chrzecijanie. S tam robotnicy nocni i dzienni, w za naley 
do nocnych. Gdybymy teraz poszli, trafilibymy na ich wieczerz i mgby si z 
nim swobodnie rozmwi. Demas mieszka koo Emporium.
Chilo zgodzi si najchtniej. Emporium leao u stp wzgrza Awentyskiego, 
zatem niezbyt od Wielkiego Cyrku daleko. Mona byo nie obchodzc wzgrz uda 
si wzdu rzeki, przez Porticus Aemilia, co jeszcze znacznie skracao drog.
- Stary jestem - rzek Chilo, gdy weszli pod kolumnad - i czasem miewam 
zamienia pamici. Tak! Wszake nasz Chrystus wydany zosta przez jednego ze 
swoich uczniw! Ale imienia zdrajcy nie mog sobie w tej chwili przypomnie...
- Judasz, panie, ktry si powiesi - odpowiedzia Kwartus dziwic si nieco w 
duszy, jak mona byo tego imienia nie pamita.
- A tak! Judasz! Dzikuj ci - powiedzia Chilo. I czas jaki szli w milczeniu. 
Doszedszy do Emporium, ktre byo ju zamknite, minli je i obszedszy 
spichlerze, w ktrych wydawano ludowi zboe, skrcili na lewo, ku domom, ktre 
cigny si wzdu Via Ostiensis, a do wzgrka Testacius i Forum Pistorium. 
Tam zatrzymali si przed drewnianym budynkiem, z ktrego wntrza dochodzi huk 
aren. Kwartus wszed do rodka, Chilo za, ktry nie lubi pokazywa si 
wielkiej iloci ludzi i ktry w cigej by obawie, e jakie fatum moe go 
zetkn z Glaukiem lekarzem, pozosta na zewntrz.
"Ciekawym tego Herkulesa, ktry suy za mynarczyka - mwi sobie spogldajc 
na jasno wieccy ksiyc - jeli to jest otr i czowiek mdry, bdzie mnie 
troch kosztowa, jeli za cnotliwy chrzecijanin a gupi, zrobi za darmo 
wszystko, czego od niego zadam." Dalsze rozmylania przerwa mu powrt 
Kwartusa, ktry wyszed z budynku z drugim czowiekiem, przybranym tylko w 
tunik zwan exomis, skrajan w ten sposb, e prawe rami i prawa pier 
pozostaway nagie. Odziey podobnej, jako pozostawiajcej zupen swobod 
ruchw, uywali szczeglniej robotnicy. Chilo spojrzawszy na przybysza odetchn 
z zadowoleniem, w yciu bowiem nie widzia dotd takiego ramienia i takiej 
piersi.
- Oto jest, - panie - rzek Kwartus - brat, ktrego chciae widzie.
- Niech pokj Chrystusw bdzie z tob - ozwa si - Chilo - ty za; .Kwartusie, 
powiedz temu bratu, czy zasuguj na wiar i ufno, a potem wracaj w imi Boe; 
albowiem nie trzeba, aby sdziwego ojca zostawia w samotnoci.
- Jest to wity czowiek - rzek Kwartus - ktry odda cae mienie, aby mnie, 
nie znanego sobie, wykupi z niewoli. Niechaj mu Pan nasz, Zbawiciel, zgotuje za 
to niebiesk nagrod.
Olbrzymi robotnik usyszawszy to schyli si i ucaowa rk Chilona.
- Jak ci na imi bracie? - spyta Grek.
- Na chrzcie witym dano mi, ojcze, imi Urbana. - Urbanie, bracie mj, masz-li 
czas, aby pomwi ze mn swobodnie?
- Robota nasza poczyna si o pnocy, a teraz gotuj nam dopiero wieczerz.
- Czasu jest wic do - pjdmy nad rzek, a tam wysuchasz sw moich.
Poszli i siedli na kamiennej brzenicy w ciszy przerywanej tylko przez odlegy 
huk aren i bekotanie pyncej w dole fali. Tam Chilo wpatrzy si w twarz 
robotnika, ktra mimo nieco gronego i smutnego wyrazu, jaki mieway zazwyczaj 
twarze barbarzycw zamieszkaych w Rzymie, wydaa mu si jednak dobrotliw i 
szczer.
"Tak jest! - rzek sobie w duchu. - To jest czowiek dobry i gupi, ktry darmo 
zabije Glauka."
Po czym spyta:
- Urbanie, miujesz ty Chrystusa?
- Miuj z duszy, serca - odpowiedzia robotnik. - A braci swoich? A siostry, a 
tych, ktrzy nauczyli ci prawdy i wiary w Chrystusa?
- Miuj ich take, ojcze.
- Tedy niech pokj bdzie z tob. - I z tob, ojcze.
Nastaa znw cisza - tylko w oddaleniu huczay arna, a w dole bekotaa rzeka.
Chilo wpatrzy si w jasny blask miesiczny i wolnym, stumionym gosem pocz 
mwi o mierci Chrystusa. Mwi jakby nie do Urbana, ale jakby sam dla siebie 
rozpamitywa ow mier lub jakby jej tajemnic zwierza temu upionemu miastu. 
Byo w tym co wzruszajcego i zarazem uroczystego. Robotnik paka, a gdy Chilo 
pocz jcze i ubolewa nad tym, e w chwili mierci Zbawiciela nie byo 
nikogo, kto by go broni, jeli nie od ukrzyowania, to przynajmniej od zniewag 
onierzy i ydw, olbrzymie pici barbarzycy poczy zaciska si z alu i 
tumionej wciekoci. mier wzruszaa go tylko, lecz na myl o tej tuszczy, 
szydzcej z przybitego na krzyu Baranka, burzya si w nim prostacza dusza i 
ogarniaa go dzika ch zemsty.
A Chilo spyta nagle:
- Urbanie, zali wiesz, kto by Judasz?
- Wiem, wiem! Ale on si powiesi! - zawoa robotnik.
I w gosie jego by jakby al, e zdrajca sam ju wymierzy sobie kar i e nie 
mae wpa w jego rce. A Chilon mwi dalej:
- Gdyby si jednak nie by powiesi i gdyby ktry z chrzecijan spotka go na 
ldzie lub na morzu, czyby nie powinien si pomci za mk, krew i mier 
Zbawiciela?
- Kto by si nie pomci, ojcze!
- Pokj z tob, wierny sugo Baranka. Tak! Wolno swoje krzywdy odpuszcza, kt 
jednake ma prawo odpuci krzywd Boga? Ale jako w podzi wa, jako zo 
zo i jako zdrada zdrad, tak z jadu Judasza zrodzi si drugi zdrajca, a jako 
tamten wyda ydom i onierzom rzymskim Zbawiciela, tak w, ktry yje midzy 
nami, chce wyda wilkom owieczki jego i jeli nikt nie zapobiey zdradzie, jeli 
nikt nie zetrze przed czasem gowy wa, wszystkich nas czeka zguba, a z nami 
razem zginie i cze Baranka.
Robotnik patrzy na niego z ogromnym niepokojem, jakby nie zdajc sobie sprawy z 
tego, co sysza, Grek za, okrywszy gow rogiem paszcza, pocz powtarza 
gosem jakby spod ziemi wychodzcym:
- Biada wam, sudzy prawdziwego Boga, biada wam, chrzecijanie i chrzecijanki!
I znw nastao milczenie, znw byo sycha tylko huk aren, guchy piew 
mynarczykw i szum rzeki. - Ojcze - spyta wreszcie robotnik - co to za 
zdrajca?
Chilo opuci gow. Co to za zdrajca? Syn Judasza, syn jego jadu, ktry udaje 
chrzecijanina i chodzi do domw modlitwy dlatego tylko, by oskara braci przed 
cezarem, e cezara nie chc uznawa za boga, e zatruwaj fontanny, morduj 
dzieci i chc zniszczy to miasto tak, eby kamie na kamieniu nie zosta. Oto 
za kilka dni bdzie wydany rozkaz pretorianom, by uwizili starcw, niewiasty i 
dzieci i powiedli ich na stracenie, tak jak posano na mier niewolnikw 
Pedaniusza Sekunda. I wszystko to uczyni w drugi Judasz. Ale jeli pierwszego 
nikt nie skara, jeli nikt si nad nim nie pomci, jeli nikt nie broni 
Chrystusa w godzin mki, kt zechce tego ukara, kto zetrze wa, zanim go 
cezar wysucha, kto go zgadzi, kto obroni przed zgub braci i wiar w 
Chrystusa?
A Urban, ktry siedzia dotd na kamiennej cembrowinie, powsta nagle i rzek:
- Ja to uczyni, ojcze.
Chilon powsta rwnie, przez chwil patrzy na twarz robotnika, owiecon 
blaskiem ksiyca, po czym wycignwszy rami pooy z wolna do na jego 
gowie.
- Id midzy chrzecijan - rzek uroczycie - id do domu modlitwy i pytaj braci 
o Glauka lekarza, a gdy ci go wska, wwczas, w imi Chrystusa, zabij!...
- O Glauka?... - powtrzy robotnik, jakby chcc utwierdzi sobie w pamici to 
imi.
- Znasz-li go?
- Nie, nie znam. Chrzecijan jest tysice w caym Rzymie i nie wszyscy si 
znaj. Ale jutro w Ostrianum zbior si w nocy bracia i siostry, co do jednej 
duszy, albowiem przyby Wielki Aposto Chrystusowy, ktry tam bdzie naucza, i 
tam bracia wska mi Glauka.
- W Ostrianum? - spyta Chilon. - Wszak to za bramami miasta. Bracia i wszystkie 
siostry? W nocy? Za bramami w Ostrianum?
- Tak, ojcze. To jest nasz cmentarz, midzy Via Solaria a Nomentana. Zali ci nie 
wiadomo, e tam bdzie naucza Wielki Aposto?
- Nie byem dwa dni w domu, przetom nie odebra jego listu, a nie wiedziaem, 
gdzie jest Ostrianum, poniewa niedawno przybyem tu z Koryntu, gdzie zarzdzam 
gmin chrzecijask... Ale tak jest! I skoro Chrystus tak ci natchn, 
pjdziesz w nocy, mj synu, do Ostrianum, tam wynajdziesz midzy brami Glauka i 
zabijesz go w drodze powrotnej do miasta, za co bd ci odpuszczone wszystkie 
grzechy. A teraz pokj niech bdzie z tob.
- Ojcze...
- Sucham ci, sugo Baranka.
Na twarzy robotnika odbio si zakopotanie. Oto niedawno zabi czowieka, a 
moe i dwch, a nauka Chrystusa zabrania zabija. Nie zabi ich wszelako w 
swojej obronie, bo i tego nie wolno! Nie zabi, Chryste uchowaj, dla zysku... 
Biskup sam mu da braci do pomocy, ale zabija nie pozwoli, on za niechccy 
zabi, bo Bg pokara go si zbyt wielk... I teraz ciko pokutuje... Inni 
piewaj przy arnach, a on nieszczsny myli, o swoim grzechu, o obrazie 
Baranka... Ile si ju namodli, napaka! Ile Baranka naprzeprasza! I czuje 
dotd, e nie odpokutowa dosy... A teraz znw przyrzek zabi zdrajc... I 
dobrze! Wasne tylko krzywdy wolno przebacza, wic zabije go choby w oczach 
wszystkich braci i sistr, ktre jutro bd w Ostrianum. Ale niech Glaukus 
bdzie wprzd skazany przez starszych midzy braci, przez biskupa albo przez 
Apostoa. Zabi niewielka rzecz, a zabi zdrajc to nawet i mio, jak zabi 
wilka lub niedwiedzia, ale nuby Glaukus zgin niewinnie? Jake bra na 
sumienie nowe zabjstwo, nowy grzech i now obraz Baranka?
- Na sd nie ma czasu, mj synu - odrzek Chilon - albowiem zdrajca prosto z 
Ostrianum pody do cezara do Ancjum lub schroni si w domu pewnego patrycjusza, 
na ktrego jest usugach, ale oto dam ci znak, ktry gdy pokaesz po zabiciu 
Glauka, i biskup, i Wielki Aposto pobogosawi twj uczynek.
To rzekszy wydoby pieniek, po czym j szuka za pasem noa, a znalazszy go 
wyskroba na sestercji ostrzem znak krzya i poda j robotnikowi.
- Oto wyrok na Glauka i znak dla ciebie. Gdy go po zgadzeniu Glauka pokaesz 
biskupowi, odpuci ci i tamto zabjstwo, ktrego si niechccy dopuci.
Robotnik wycign mimo woli rk po pienidz, ale majc wanie zbyt wieo ,w 
pamici pierwsze zabjstwo, dozna jakby uczucia przestrachu.
- Ojcze - rzek prawie bagalnym gosem - zali bierzesz na sumienie ten uczynek 
i zali sam syszae Glaukusa zaprzedajcego braci?
Chilo zrozumia, e trzeba da jakie dowody, wymieni jakie nazwiska, albowiem 
inaczej w serce olbrzyma moe si wkra wtpliwo. I nagle szczliwa myl 
zawitaa mu w gowie.
- Suchaj, Urbanie - rzek - mieszkam w Koryncie, ale pochodz z Kos i tu, w 
Rzymie, ucz nauki Chrystusa pewn suebn dziewczyn z mojego kraju, ktrej 
imi jest Eunice. Suy ona jako vestiplica w domu przyjaciela cezara, 
niejakiego Petroniusza. Ot w tym domu syszaem, jak Glaukus podejmowa si 
wyda wszystkich chrzecijan, a oprcz tego obiecywa innemu zausznikowi 
cesarskiemu, Winicjuszowi, e odnajdzie mu midzy chrzecijanami dziewic...
Tu przerwa i spojrza ze zdumieniem na robotnika, ktrego oczy zawieciy nagle 
jak oczy zwierza, a twarz przybraa wyraz dzikiego gniewu i groby.
- Co tobie jest? - zapyta prawie z przestrachem. - Nic, ojcze. Zabij, jutro 
Glauka!...
Lecz Grek umilk; po chwili wziwszy za ramiona robotnika, zwrci go tak, aby 
wiato ksiyca padao wprost na jego twarz i pocz mu si przypatrywa 
uwanie. Widocznym byo, e w duszy waha si, czy go pyta dalej i wydoby 
wszystko na jaw, czy te na razie poprzesta na tym, czego si dowiedzia lub 
domyli.
W kocu jednak wrodzona mu ostrono przemoga. Odetchn gboko raz i drugi, 
po czym, pooywszy znw do na gowie robotnika, spyta uroczystym, dobitnym 
gosem:
- Wszake na chrzcie witym dano ci imi Urbana? - Tak jest, ojcze.
- A zatem niech pokj bdzie z tob, Urbanie.
ROZDZIA XVIII
Petroniusz do Winicjusza:
"le z tob, carissime! Wenus widocznie pomieszaa ci zmysy, odja rozum, 
pami i dar mylenia o czymkolwiek innym jak mio. Odczytaj kiedy to, co mi 
na mj list odpowiedzia, a poznasz, jak twj umys zobojtnia teraz na 
wszystko, co nie jest Ligi, jak ni si tylko zajmuje, do niej ustawicznie 
wraca i kry nad ni niby jastrzb nad upatrzonym upem. Na Polluksa! Znajd-e 
j prdzej; inaczej, o ile ci ogie w popi nie obrci, zmienisz si w 
egipskiego Sfinksa, ktry zakochawszy si, jak mwi, w bladej Izys, sta si na 
wszystko guchy, obojtny i czeka tylko nocy, aby mg wpatrywa si w kochank 
kamiennymi oczyma.
Przebiegaj sobie wieczorami miasto w przebraniu, uczszczaj nawet wraz z twoim 
filozofem do chrzecijaskich domw modlitwy. Wszystko, co budzi nadziej i 
zabija czas, jest godnym pochway. Ale dla mojej przyjani uczy rzecz jedn: 
oto w Ursus, niewolnik Ligii, jest podobno czowiekiem siy niezwykej, najmij 
wic sobie Krotona i przedsibierzcie we trzech wyprawy. Tak bdzie bezpieczniej 
i rozumniej. Chrzecijanie, skoro do nich naley Pomponia Grecyna i Ligia, nie 
s zapewne takimi otrami, za jakich maj ich powszechnie, dali jednak przy 
porwaniu Ligii dowd, e gdy chodzi o jak owieczk z ich stada, umiej nie 
artowa. Gdy ujrzysz Ligi, wiem, e si wstrzyma nie zdoasz i zechcesz j 
uprowadzi natychmiast, jake za tego z samym Chilonidesem dokonasz? A Kroto da 
sobie rady, choby jej dziesiciu takich, jak w Ursus, Ligw bronio. Nie daj 
si wyzyskiwa Chilonowi, lecz na Krotona pienidzy nie auj. Ze wszystkich 
rad, jakie ci mog przesa, ta jest najlepsz.
Tu ju przestali mwi o maej Augucie i o tym, e z czarw umara. Wspomina 
jeszcze czasem o niej Poppea, ale cezara umys zaprztnity jest czym innym; 
zreszt, jeli prawda, e diva Augusta jest znw w stanie odmiennym, to i w niej 
pami tamtego dziecka rozwieje si bez ladu. Jestemy ju od dni kilkunastu w 
Neapolis, a raczej w Baiae. Gdyby by zdolny do mylenia o czymkolwiek, to echa 
naszego tu pobytu musiayby si obi o twe uszy, albowiem cay Rzym nie mwi 
zapewne o niczym innym. Zajechalimy tedy wprost do Baiae, gdzie naprzd opady 
nas wspomnienia matki i wyrzuty sumienia. Ale czy wiesz, do czego Ahenobarbus 
ju doszed? Oto, e nawet zabjstwo matki jest dla niego tylko tematem do 
wierszy i powodem do odegrywania bazesko-tragicznych scen. On czu dawniej 
prawdziwe wyrzuty o tyle jedynie, o ile jest tchrzem. Teraz, gdy si przekona, 
e wiat jest, jak by, pod jego stopami, a aden bg nie pomci si nad nim, 
udaje je tylko, aby wzrusza ludzi swym losem. Czasem zrywa si po nocach, 
twierdzc, e go cigaj Furie, budzi nas, spoglda za siebie, przybiera postaw 
komedianta grajcego rol Oresta, i to lichego komedianta, deklamuje greckie 
wiersze i patrzy, czy go podziwiamy. A my, oczywicie, podziwiamy! I zamiast 
powiedzie mu: >Id spa, banie!<, nastrajamy si take na ton tragedii i 
bronimy wielkiego artysty od Furyj. Na Kastora! Musiao ci doj przynajmniej 
to, e wystpi ju publicznie w Neapolis. Spdzono wszystkich greckich 
drapichrustw z Neapolis i miast okolicznych, ktrzy napenili aren tak 
nieprzyjemnymi wyziewami czosnku i potu, i dzikowaem bogom, e zamiast 
siedzie w pierwszych rzdach midzy augustianami, byem z Ahenobarbem za scen. 
I czy dasz wiar, e si ba? Ba si naprawd! Bra moj rk i przykada j 
sobie do serca, ktre bio rzeczywicie przypieszonym ttnem. Oddech mia 
krtki, a w chwili gdy trzeba byo wychodzi, poblad jak pergamim i czoo 
pokryo mu si kroplami potu. A przecie wiedzia, e po wszystkich rzdach 
siedz gotowi pretorianie, zbrojni w kije, ktrymi w razie potrzeby mieli 
podnieca zapa. Ale potrzeby nie byo. adne stado map z okolic Kartaginy nie 
potrafi tak wy, jak wya owa hoota. Mwi ci, e zapach czosnku dolatywa a 
na scen. Nero za kania si, przyciska rce do serca, posya od ust 
pocaunki i paka. Potem wpad midzy nas, ktrzymy czekali za scen, jak 
spity, woajc: "Czyme s wszystkie tryumfy wobec tego mego tryumfu?" A tam 
hoota cigle jeszcze wya i klaskaa wiedzc, e wyklaskuje sobie ask, dary, 
biesiad; bilety loteryjne i nowe widowisko z cezara-bazna. Ja im si nawet nie 
dziwi, e klaskali, bo tego dotd nie widziano. On za powtarza co chwila: 
"Oto, co s Grecy! Oto, co s Grecy!" I zdaje mi si, e od tej chwili jego 
nienawi do Rzymu wzmoga si jeszcze. Swoj drog do Rzymu wysani zostali 
umylni goce z doniesieniem o tryumfie, i spodziewamy si w tych dniach 
dzikczynie senatu. Zaraz po pierwszym wystpieniu Nerona zaszed tu dziwny 
przypadek. Oto teatr zawali si nagle, ale wwczas, gdy ludzie ju byli wyszli, 
Byem na miejscu wypadku i nie widziaem, by wydobyto cho jednego trupa spod 
gruzw. Wielu, nawet midzy Grekami, patrzy na to jak na gniew bogw za 
sponiewieranie cesarskiej wadzy, ale on, przeciwnie, twierdzi, i to jest aska 
bogw, ktrzy maj w widocznej opiece jego piew i tych, ktrzy go suchaj. 
Std ofiary po wszystkich wityniach i wielkie dzikczynienia, dla niego za 
nowa zachta do podry do Achai. Przed kilku dniami mwi mi jednak, e boi 
si, co na ta powie lud rzymski i czy si nie wzburzy, tak z mioci dla niego, 
jak z obawy o rozdawnictwo zboa i igrzyska, ktre by go mogy w razie duszej 
nieobecnoci cezara omin.
Jedziemy jednak do Benewentu oglda szewckie przepychy, z ktrymi si popisze 
Watyniusz, a stamtd, pod opiek boskich braci Heleny, do Grecji. Co do mnie 
zauwayem jedn rzecz, e gdy si jest midzy szalonymi, staje si take 
szalonym, a co wicej, znajduje si pewien urok w szalestwach. Grecja i podr 
w tysic cytr, jaki tryumfalny pochd Bakcha, wrd uwieczonych w ziele 
mirtow, w licie winogradu i w wiciokrzew nimf i bachantek, wozy zaprzone w 
tygrysy, kwiaty, tyrsy, wiece, okrzyki: evoe! muzyka, poezja i Hellada 
klaszczca, wszystko dobrze, ale my tu ywimy jeszcze mielsze zamysy. Chce nam 
si stworzy jakie wschodnie bajeczne imperium; pastwo palm, soca, poezji i 
zmienionej w sen rzeczywistoci, i zmienionego w jedn, rozkosz ycia. Chce nam 
si zapomnie o Rzymie, a wag wiata umieci gdzie midzy Grecj, Azj i 
Egiptem, y yciem nie ludzi, ale bogw, nie zna, co to powszednio, bka 
si w zotych galerach pod cieniem purpurowych agli po Archipelagu, by 
Apollinem, Ozyrysem i Baalem w jednej osobie, rowie z zorz, zoci si ze 
socem, srebrzy z ksiycem, wada, piewa, ni... I czy uwierzysz, e ja, 
ktry mam jeszcze za sestercj rozsdku, a za asa sdu, daj si jednak porywa 
tym fantazjom, a daj si porywa dlatego, e jeli s niemoliwe, to s 
przynajmniej wielkie i niezwyke... Takie imperium bajeczne byoby jednak czym, 
co kiedy, kiedy, po dugich wiekach, wydaoby si ludziom snem. O ile Wenus 
nie przybierze na si postaci takiej Ligii lub chocia takiej niewolnicy jak 
Eunice i o ile nie przyozdobi go sztuka, to ycie samo jest czcze i czstokro 
miewa twarz mapy. Ale Miedzianobrody nie urzeczywistni swych pomysw choby 
dlatego, e w owym bajecznym krlestwie poezji i Wschodu nie powinno by miejsca 
na zdrady, podoci, i mier, a w nim pod pozorami poety siedzi lichy 
komediant, gupowaty furman i paski tyran. Jako tymczasem dusimy ludzi, gdy 
nam w jakikolwiek sposb zawadz. Biedny Torkwatus Sylanus jest ju cieniem. 
Otworzy sobie yy kilka dni temu. Lekaniusz i Licyniusz ze strachem przyjmuj 
konsulat, stary Trazeasz nie ujdzie mierci, albowiem mie by uczciwym. 
Tygellinus nie moe dotd wyrobi dla mnie rozkazu, bym sobie yy otworzy. 
Potrzebny jestem jeszcze nie tylko jako elegantiae arbiter, ale jako czowiek, 
bez ktrego rad i smaku wycieczka do Achai mogaby si nie uda. Nieraz jednak 
myl, e prdzej, pniej, musi si na tym skoczy, i wiesz-li, o co mi 
wwczas chodzi: o to, aby Miedzianobrody nie dosta tej mojej czary mirreskiej, 
ktr znasz i podziwiasz. Jeli w chwili mej mierci bdziesz przy mnie, to ci 
j oddam, jeli bdziesz daleko, to j rozbij. Ale tymczasem mamy przed sob 
jeszcze szewcki Benewent, olimpijsk Grecj i Fatum, ktre nieznan i 
nieprzewidzian wytyka kademu drog. Bd zdrw i najmij Krotona, inaczej po 
raz drugi wydr ci Ligi. Chilonidesa, gdy ci przestanie by potrzebny, przylij 
mi, gdziekolwiek bd. Moe uczyni z niego drugiego Watyniusza i moe 
konsularni me i senatorowie bd jeszcze dreli przed nim, jak dr przed 
tamtym rycerzem Dratewk. Warto by si doczeka takiego widowiska. Gdy odzyskasz 
Ligi, daj mi zna, abym ofiarowa za was par abdzi i par gobi w tutejszej 
okrgej wityce Wenery. Widziaem kiedy we nie Ligi na twoich kolanach, 
szukajc twych pocaunkw. Postaraj si, by to by sen wrebny. Niech na twym 
niebie nie bdzie chmur, a jeli bd, to niech maj kolor i zapach ry. Bd 
zdrw i egnaj!"
ROZDZIA XIX
Zaledwie Winicjusz skoczy czyta, gdy do biblioteki wsun si cicho nie 
zapowiedziany przez nikogo Chilon, suba bowiem miaa rozkaz puszcza go o 
kadej godzinie dnia i nocy.
- Niech boska matka twego wielkodusznego przodka, Eneasza - rzek - bdzie na 
ci tak askaw, panie, jako na mnie by askawym boski syn Mai.
- To si znaczy? - spyta Winicjusz zrywajc si od stou, przy ktrym siedzia.
A Chilon podnis gow i rzek: - Eureka!
Mody patrycjusz wzruszy si tak; e przez duszy czas nie mg sowa 
przemwi.
- Widziae j? - spyta nareszcie.
- Widziaem Ursusa, panie, i mwiem z nim. - I wiesz, gdzie si skryli?
- Nie, panie. Inny byby przez sam mio wasn da pozna Ligowi, e odgad, 
kto on jest, inny staraby si wybada go, gdzie mieszka, i byby albo otrzyma 
uderzenie pici, po ktrym wszystkie ziemskie sprawy stayby mu si obojtne, 
albo wzbudziby nieufno olbrzyma i sprawi to, e dla dziewicy poszukano by 
moe jeszcze tej nocy innej kryjwki. Jam tego nie uczyni, panie. Do mi 
wiedzie, e Ursus pracuje u mynarza koo Emporium, ktry zowie si Demas, tak 
jak twj wyzwoleniec, a do mi dlatego, e teraz pierwszy lepszy zaufany twj 
niewolnik moe rano pj jego ladem i wyledzi ich kryjwk. Ja przynosz ci 
tylko pewno, panie, e skoro Ursus si tu znajduje, to i boska Ligia jest w 
Rzymie, i drug wiadomo, e dzisiejszej nocy bdzie niemal na pewno w 
Ostrianum.
- W Ostrianum? Gdzie to jest? - przerwa Winicjusz chcc widocznie biec zaraz na 
wskazane miejsce. - Stare hypogeum midzy Via Salaria a Nomentana.
w pontifex maximus chrzecijan, o ktrym wspominaem ci, panie, a ktrego 
spodziewano si znacznie pniej, przyjecha ju i dzi w nocy bdzie chrzci i 
naucza na tym cmentarzu. Oni kryj si ze swoj nauk, bo jakkolwiek nie ma 
dotd adnych edyktw, ktre by jej wzbraniay, ludno ich nienawidzi, wic 
musz by ostroni. Sam Ursus mwi mi, e wszyscy, co do jednej duszy, 
zgromadz si dzi w Ostrianum, kady bowiem chce widzie i sysze tego, ktry 
by pierwszym uczniem Chrystusa i ktrego oni zowi Wysannikiem. e za u nich 
niewiasty na rwni z mami suchaj nauk, przeto z niewiast nie bdzie moe 
jedna Pomponia, ta bowiem nie mogaby si usprawiedliwi przed Aulusem, 
czcicielem dawnych bogw, dlaczego noc opuszcza dom, Ligia jednak, o panie, 
ktra zostaje pod opiek Ursusa i starszych gminy, pjdzie wraz z innymi 
niewiastami niewtpliwie.
Winicjusz, ktry y dotd jakby w gorczce, podtrzymywany jedynie nadziej, 
teraz, gdy ta nadzieja zdawaa si spenia, uczu nagle takie osabienie, jakie 
odczuwa czowiek po podry nad siy, u celu. Chilon zauway to i postanowi z 
tego korzysta:
- Bramy s wprawdzie strzeone przez twoich ludzi, panie, i chrzecijanie musz 
o tym wiedzie. Ale oni nie potrzebuj bram. Tyber take ich nie potrzebuje, a 
cho od rzeki do tamtych drg daleko, warto nadoy drogi dla widzenia 
"Wielkiego Apostoa". Zreszt oni mie mog tysiczne sposoby wydostania si za 
mury i wiem, e je maj. W Ostrianum znajdziesz, panie, Ligi, a gdyby nawet, 
czego nie przypuszczam, jej nie byo, bdzie Ursus, albowiem ten przyrzek mi 
zamordowa Glauka. Sam mi mwi, e bdzie i tam go zamorduje, syszysz, 
szlachetny trybunie? Ot albo pjdziesz w lad za nim i dowiesz si, gdzie 
Ligia mieszka, albo kaesz go schwyta swoim ludziom jako morderc i majc go w 
rku, wydobdziesz z niego wyznanie, gdzie ukry Ligi. Ja swoje zrobiem! Inny, 
o panie, powiedziaby ci, e wypi z Ursusem dziesi kantarw najprzedniejszego 
wina, zanim tajemnic z niego wydoby; inny powiedziaby ci, e przegra do 
niego tysic sestercyj w scriptae duodecim lub e za dwa tysice kupi 
wiadomo... Wiem, e wrciby mi to podwjnie, ale mimo tego raz w yciu... to 
jest, chciaem powiedzie: jak zawsze w yciu, bd uczciwym, tusz bowiem, e 
jak mwi wielkoduszny Petroniusz, wszelkie moje wydatki i nadzieje twoja 
wspaniaomylno przewyszy.
Lecz Winicjusz, ktry by onierzem i przywyk nie tylko radzi sobie wobec 
wszelkich zdarze, ale i dziaa, wnet opanowa chwilow sabo i rzek:
- Nie zawiedziesz si na mojej wspaniaomylnoci, pierwej jednak pjdziesz ze 
mn do Ostrianum.
- Ja do Ostrianum? - pyta Chilo, ktry nie mia najmniejszej chci tam i. - 
Ja, szlachetny trybunie obiecaem ci wskaza Ligi,, ale nie przyrzekem jej 
porywa... Pomyl, panie, co by si ze mn stao, gdyby ten niedwied ligijski 
rozdarszy Glauka przekona si jednoczenie, e nie cakiem susznie go 
rozdar? Czy nie poczytaby mnie (zreszt niesusznie) za sprawc spenionego 
morderstwa? Pamitaj, panie, e im kto wikszym jest filozofem, tym mu trudniej 
odpowiada na gupie pytania prostakw, c bym mu wic odpowiedzia, gdyby mnie 
spyta, dlaczegom oskary Glauka lekarza? Jeli jednak posdzasz mnie, e ci 
zwodz, tedy ci powiem, zapa mi wwczas dopiero, gdy ci wska dom, w ktrym 
mieszka Ligia, dzi oka mi za tylko czstk twej szczodrobliwoci, abym 
gdyby, i ty, o panie (czego niech wszystkie bogi broni), mia ulec jakiemu 
wypadkowi, nie pozosta cakiem bez nagrody. Serce twoje nie zniosoby tego 
nigdy.
Winicjusz poszed do skrzyni stojcej na marmurowym podnu, zwanej arca, i 
wydobywszy z niej kiesk cisn j Chilonowi.
- To s scrupula - rzek. - Gdy Ligia bdzie u mnie w domu, dostaniesz tak sam 
napenion aureusami.
- Jowiszu! - zawoa Chilon. Lecz Winicjusz zmarszczy brwi.
- Tu dostaniesz je, po czym moesz odpocz. Do wieczora nie ruszysz si std, 
gdy za noc zapadnie, bdziesz mi towarzyszy do Ostrianum.
Na twarzy Greka odbiy si przez chwil strach i wahanie, po czym jednak 
uspokoi si i rzek:
- Kt ci si oprze, panie! Przyjmij te sowa za dobr wrb, tak jak przyj 
podobne wielki nasz bohater w wityni Ammona. Co do mnie, te "skrupuy" (tu 
potrzsn kiesk) przewayy moje, nie mwic ju o twym towarzystwie, ktre 
dla mnie jest szczciem i rozkosz.
Lecz Winicjusz przerwa mu niecierpliwie i pocz wypytywa o szczegy rozmowy 
z Ursusem. Jedna rzecz wykazywaa si z nich jasno: to jest, e albo schronienie 
Ligii zostanie jeszcze tej nocy wykrytym, albo j sam mona bdzie porwa w 
czasie drogi powrotnej z Ostrianum. I na t myl Winicjusza porywaa szalona 
rado. Teraz, gdy mia niemal pewno, e Ligi odzyska, i gniew przeciw niej, 
i uraza, jak dla niej ywi, zniky. Za t wanie rado darowywa jej 
wszystkie winy. Myla tylko o niej jak o drogiej i podanej istocie i mia 
takie wraenie, jakby po dugiej podry miaa wrci. Braa go ochota zwoa 
niewolnikw i kaza im przybra dom w girlandy. Nie mia w tej chwili alu nawet 
do Ursusa. Gotw by wszystko wszystkim przebaczy. Chilo, do ktrego dotychczas 
mimo jego usug czu pewien wstrt, po raz pierwszy wyda mu si czowiekiem 
zabawnym i zarazem niepospolitym. Rozjani mu si dom, rozjaniy si oczy i 
rozjania twarz. Pocz na nowo czu modo i rozkosz ycia. Dawniejsze ponure 
cierpienie nie dao mu jeszcze dostatecznej miary, jak Ligi pokocha. Zrozumia 
to dopiero teraz, gdy spodziewa si j mie. Pragnienie jej budzio si w nim, 
jak na wiosn budzi si ziemia przygrzana socem, ale dze jego byy obecnie 
jakby mniej lepe i dzikie, a wicej radosne i tkliwe. Czu te w sobie energi 
bez granic i by przekonany, e gdy tylko zobaczy Ligi wasnymi oczyma, wwczas 
nie odbior mu ju jej wszyscy chrzecijanie caego wiata ani nawet sam cezar.
Chilon jednake, omielony jego radoci, zabra gos i pocz dawa rady. 
Wedug niego naleao sprawy nie uwaa jeszcze za wygran i zachowa jak 
najwiksz ostrono, bez ktrej cae dzieo moe pj na nic. Zaklina te 
Winicjusza, by nie porywa Ligii z Ostrianum. Powinni tam pj w kapturach na 
gowach, z twarzami przysonitymi, i poprzesta na przypatrywaniu si z jakiego 
mrocznego kta wszystkim obecnym. Dopiero gdy ujrz Ligi, najbezpieczniej 
bdzie pj za ni z daleka, obaczy, do ktrego domu wchodzi, a nazajutrz o 
wicie otoczy go wielk si niewolnikw i zabra j w biay dzie. Poniewa 
jest ona zakadniczk i naley waciwie do cezara, zatem mona to uczyni bez 
obawy prawa. W razie gdyby jej nie znaleli w Ostrianum, pjd za Ursusem i 
skutek bdzie ten sam. Na cmentarz z wielk liczb ludzi udawa si nie mona, 
atwo bowiem mogliby zwrci na siebie uwag, a wwczas chrzecijanie 
potrzebowaliby tylko pogasi wszystkie wiata, tak jak to uczynili przy 
pierwszym porwaniu, i rozproszy si lub pochowa w ciemnociach, w kryjwkach 
im tylko znanych. Natomiast trzeba si uzbroi, a jeszcze lepiej wzi ze sob 
ze dwch ludzi pewnych i silnych, aby w danym razie mie w nich obron.
Winicjusz przyznawa mu suszno zupen i wspomniawszy zarazem na rady 
Petroniusza, wyda rozkaz niewolnikom, aby sprowadzili do niego Krotona. Chilo, 
ktry wszystkich zna w Rzymie, uspokoi si znacznie, syszc nazwisko znanego 
atlety, ktrego nadludzk si podziwia niejednokrotnie na arenie, i 
owiadczy, e do Ostrianum pjdzie. Kieska, napeniona wielkimi aureusami, 
wydawaa mu si przy pomocy Krotona o wiele atwiejsz do zdobycia.
Zasiad wic z dobr myl do stou, do ktrego wezwa go po niejakim czasie 
przeoony nad atrium, i w czasie jedzenia opowiada niewolnikom, jako 
dostarczy ich panu cudownej maci, ktr do posmarowa kopyta najlichszym 
koniom, aby pozostawiy daleko za sob wszystkie inne. Nauczy go przyrzdza t 
ma pewien chrzecijanin, albowiem starsi chrzecijascy daleko lepiej 
rozumiej si na czarach i cudach ni nawet Tesalczycy, chocia Tesalia synie 
ze swoich czarownic. Chrzecijanie maj do niego ufno ogromn, dlaczego za j 
maj, domyli si atwo kady, kto wie, co znaczy ryba. Tak rozmawiajc patrzy 
pilnie w twarze niewolnikw, w nadziei, e moe odkryje midzy nimi 
chrzecijanina i doniesie o nim Winicjuszowi. Gdy jednak ta nadzieja go 
zawioda, pocz je i pi nadzwyczaj obficie, nie szczdzc pochwa kucharzowi 
i zapewniajc, e postara si go od Winicjusza odkupi.
Wesoo jego mcia jedynie myl, e noc trzeba bdzie pj do Ostrianum, 
pociesza si jednak, e to bdzie w przebraniu, po ciemku i w towarzystwie 
dwch ludzi, z ktrych jeden jest, jako siacz, boyszczem caego Rzymu, drugi 
patrycjuszem i wysokim urzdnikiem wojskowym. "Choby Winicjusza i odkryli - 
mwi sobie - nie omiel si podnie na niego rki, co do mnie za, bd 
mdrzy, jeli zobacz cho koniec mego nosa."
Po czym j sobie przypomina rozmow z robotnikiem i rozpamitywanie to now 
napenio go otuch. Nie mia najmniejszej wtpliwoci, e w robotnik by 
Ursusem. Wiedzia z opowiada Winicjusza i tych, ktrzy przeprowadzali Ligi z 
paacu cezara, o niezwykej sile tego czowieka. Ot poniewa u Eurycjusza 
wypytywa o ludzi wyjtkowo silnych, nie byo nic dziwnego, e wskazano mu 
Ursusa. Potem zmieszanie i wzburzenie robotnika na wzmiank o Winicjuszu i Ligii 
nie pozwalao wtpi, e osoby te szczeglniej go obchodz; robotnik wspomina 
take o pokucie za zabicie czowieka, Ursus za zabi Atacyna; na koniec rysopis 
robotnika odpowiada zupenie temu, co Winicjusz opowiada o Ligu. Jedno tylko 
zmienione imi mogo wzbudza wtpliwo, lecz Chilo ju wiedzia, e 
chrzecijanie czsto przy chrzcie przyjmuj nowe imiona.
"Jeli Ursus zabije Glauka - mwi sobie Chilo - to bdzie jeszcze lepiej, jeli 
za nie zabije, to take bdzie dobry znak, pokae si bowiem, z jak trudnoci 
przychodzi chrzecijanom zabjstwo. Przedstawiem przecie tego Glauka jako 
rodzonego syna Judasza i zdrajc wszystkich chrzecijan; byem tak wymowny, e 
kamie by si wzruszy i obiecaby spa na gow Glaukowi, a jednak ledwiem 
nakoni tego ligijskiego niedwiedzia, by mi przyrzek pooy na nim ap...
Waha si, nie chcia, opowiada o swoim alu i pokucie. Widocznie midzy nimi 
to nie uchodzi... Swoje krzywdy trzeba przebacza, za cudze nie bardzo wolno si 
mci, ergo, zastanw si, Chilonie, c ci moe grozi? Glaukusowi nie wolno 
si nad tob pomci... Ursus, jeli nie zabije Glauka za tak wielk win, jak 
zdrada wszystkich chrzecijan, to tym bardziej nie zabije ciebie za tak ma, 
jak zdrada jednego chrzecijanina. Zreszt, gdy raz wska temu jurnemu 
grzywaczowi gniazdo tamtej turkawki, umywam rce od wszystkiego i przenosz si 
na powrt do Neapolis. Chrzecijanie mwi take o jakim umywaniu rk, jest to 
wic widocznie sposb, w ktry, jeli si ma z nimi spraw, mona j ostatecznie 
zakoczy. Jacy dobrzy ludzie ci chrzecijanie, a tak le o nich mwi! O, 
bogowie! Taka to sprawiedliwo na wiecie. Lubi jednak t nauk za to, e nie 
pozwala zabija. Ale jeli nie pozwala zabija, to nie pozwala zapewne ani 
kra, ani oszukiwa, ani faszywie wiadczy, a zatem nie powiem, eby bya 
atw. Uczy ona widocznie nie tylko uczciwie umiera, jak ucz stoicy, ale i 
uczciwie y. Jeli kiedy dojd do majtku i bd mia taki dom jak ten i tylu 
niewolnikw, to moe zostan chrzecijaninem na tak dugo, jak mi to bdzie na 
rk. Bo bogaty moe sobie na wszystko pozwoli, nawet na cnot... Tak! To jest 
religia dla bogatych i dlatego nie rozumiem, jakim sposobem jest midzy nimi 
tylu biednych. Co im z tego przyjdzie i dlaczego pozwalaj cnocie zawizywa 
sobie rce? Musz si kiedy nad tym zastanowi. Tymczasem chwaa ci, Hermesie, 
e mi pomg odnale tego borsuka... Ale jeli to uczyni dla dwch jawek, 
biaych jednolatek z pozoconymi rogami, to ci nie poznaj. Wstyd si, 
Argobjco! Taki mdry bg, eby te z gry nie przewidzia, e nic nie dostanie! 
Ofiaruj ci za to moj wdziczno, a jeli wolisz od mojej wdzicznoci dwoje 
bydlt, tedy sam jeste trzecim i w najlepszym razie powiniene by pastuchem, 
nie bogiem. Strze si take, ebym jako filozof nie dowid ludziom, e ci nie 
ma, bo wwczas wszyscy by ci przestali skada ofiary. Z filozofami lepiej by 
dobrze."
Tak rozmawiajc ze sob i z Hermesem, wycign si na awie, podoy sobie 
paszcz pod gow i gdy niewolnicy sprztnli naczynia, zasn. Zbudzi si 
dopiero, a raczej zbudzono go, gdy nadszed Kroto. Wwczas uda si do atrium i 
z przyjemnoci pocz przyglda si potnej postaci lanisty, eksgladiatora, 
ktra swym ogromem zdawaa si wypenia cae atrium. Kroto ju by si uoy o 
cen wyprawy i mwi wanie Winicjuszowi:
- Na Herkulesa! Dobrze, panie, e si dzi do mnie zgosi, albowiem jutro 
udaj si do Benewentu, dokd wezwa mnie szlachetny Watyniusz, abym si tam 
wobec cezara prbowa z niejakim Syfaksem, najsilniejszym Negrem, jakiego wydaa 
kiedykolwiek Afryka. Czy wyobraasz sobie, panie, jak jego ko pacierzowa 
chrupnie w moich ramionach, ale prcz tego strzaskam mu pici jego czarn 
szczk.
- Na Polluksa! - odpowiedzia Winicjusz. - Jestem pewien, e tak uczynisz, 
Krotonie.
- I wymienicie postpisz - doda Chilo. - Tak!... Prcz tego strzaskaj mu 
szczk! To dobra myl i godny ciebie czyn. Gotw jestem zaoy si, e mu 
strzaskasz szczk. Posmaruj jednak tymczasem czonki oliw, mj Herkulesie, i 
przepasz si, albowiem wiedz o tym, i z prawdziwym Kakusem moesz mie spraw. 
Czowiek, co strzee tej dziewicy, o ktr chodzi dostojnemu Winicjuszowi, 
posiada podobno wyjtkow si.
Chilon mwi tak tylko dla podniecenia ambicji Krotona, lecz Winicjusz rek:
- Tak jest, nie widziaem tego, ale mwiono mi o nim, e byka chwyciwszy za 
rogi, moe go zawlec, dokd chce.
- Oj! - zawoa Chilo, ktry nie wyobraa sobie, by Ursus by tak silnym.
Lecz Kroto umiechn si pogardliwie.
- Podejmuj si, dostojny panie - rzek - porwa t oto rk, kogo mi kaesz, a 
t drug obroni si przeciw siedmiu takim Ligom i przynie ci dziewic do 
domu, choby wszyscy chrzecijanie z Rzymu gonili za mn jak kalabryjskie wilki. 
Jeli tego nie doka, pozwol sobie da batogi na tym impluvium.
- Nie pozwl mu na to, panie! - zawoa Chilo. - Poczn w nas godzi kamieniami, 
a wwczas co jego sia pomoe? Czy nie lepiej zabra dziewic z domu i nie 
naraa ani jej, ani siebie na zgub?
- Tak ma by, Krotonie - rzek Winicjusz.
- Twoje pienidze, twoja wola! Pamitaj tylko, panie, e jutro jad do 
Benewentu.
- Mam piciuset niewolnikw w samym miecie - odpowiedzia Winicjusz.
Po czym da im znak, by odeszli, sam za uda si do biblioteki i usiadszy 
napisa do Petroniusza nastpne sowa:
"Chilon odnalaz Ligi. Dzi wieczr udaj si z nim i z Krotonem do Ostrianum i 
porw j zaraz lub jutro z domu. Niech bogowie zlej na ci wszelkie 
pomylnoci. Bd zdrw, carissime, gdy rado nie pozwala mi pisa duej."
I zoywszy trzcin pocz przechadza si szybkim krokiem, albowiem prcz 
radoci, ktra zalewaa mu dusz, trawia go gorczka. Mwi sobie, e nazajutrz 
Ligia bdzie w tym domu. Nie wiedzia, jak z ni postpi, czu jednak, e jeli 
go zechce kocha, to bdzie jej sug. Przypomina sobie upewnienia Akte, e by 
kochanym, i wzrusza si do gbi. Wic bdzie chodzio tylko o przezwycienie 
jakiego dziewiczego wstydu i jakich lubw, ktre widocznie nauka 
chrzecijaska nakazuje? Ale jeli tak, to gdy Ligia raz bdzie w jego domu i 
ulegnie namowie lub przemocy, wwczas musi powiedzie sobie: "Stao si", i 
nastpnie bdzie ju powoln i kochajc.
Lecz wejcie Chilona przerwao mu bieg tych bogich myli.
- Panie - rzek Grek - oto co mi jeszcze przyszo do gowy: nu chrzecijanie 
maj jakowe znaki, jakowe tessery, bez ktrych nikt nie bdzie dopuszczony do 
Ostrianum? Wiem, e w domach modlitwy tak bywa i e takow tesser dostaem od 
Eurycjusza; pozwl mi wic pj do niego, panie, rozpyta dokadnie i 
zaopatrzy si w owe znaki, jeli oka si konieczne.
- Dobrze, szlachetny mdrcze - odpowiedzia wesoo Winicjusz. - Mwisz jak czek 
przezorny i naley ci si za to pochwaa. Pjdziesz wic do Eurycjusza lub gdzie 
ci si podoba, ale dla pewnoci zostawisz na tym oto stole t sakiewk, ktr 
dostae.
Chilo, ktry zawsze niechtnie rozstawa si z pienidzmi, skrzywi si, 
jednake uczyni zado rozkazowi i wyszed. Z Karyn do Cyrku, przy ktrym lea 
sklepik Eurycjusza, nie bya zbyt daleko, dlatego te wrci znacznie jeszcze 
przed wieczorem.
- Oto s znaki, panie. Bez nich nie puszczono by nas. Rozpytaem si te dobrze 
o drog, a zarazem powiedziaem Eurycjuszowi, e potrzebuj znakw tylko dla 
moich przyjaci, sam za nie pjd, bo to dla mnie starego za daleko, i 
wreszcie, e jutro zobacz Wielkiego Apostoa, ktry mi powtrzy najpikniejsze 
ustpy ze swego przemwienia.
- Jak to: nie bdziesz? Musisz i! - rzek Winicjusz.
- Wiem, e musz, ale pjd dobrze zakapturzony i wam radz to samo uczyni, 
inaczej moemy sposzy ptaki.
Jako niebawem poczli si zbiera, albowiem mrok czyni si na wiecie. Wzili 
galijskie paszcze z kapturami, wzili latarki; Winicjusz uzbroi nadto siebie i 
towarzyszw w krtkie zakrzywione noe, Chilon za wdzia peruk, w ktr si po 
drodze od Eurycjusza zaopatrzy, i wyszli pieszc si, by do odlegej bramy 
Nomentaskiej doj przed jej zamkniciem.
ROZDZIA XX
Szli przez Vicus Patricius, wzdu Wiminalu, do dawnej bramy Wiminalskiej, koo 
paszczyzny, na ktrej Dioklecjan wznis pniej wspaniae anie. Minli 
resztki muru Serwiusza Tuliusza i przez bardziej ju puste miejsca doszli do 
drogi Nomentaskiej, tam za skrciwszy na lewo, ku Salaria, znaleli si wrd 
wzgrz, penych kopalni piasku, a gdzieniegdzie i cmentarzy. ciemnio si 
tymczasem ju zupenie, e za ksiyc jeszcze nie wszed, wic drog do 
trudno przyszoby im znale, gdyby nie to, e jak przewidzia Chilo, wskazywali 
j sami chrzecijanie. Jako na prawo, na lewo i na przodzie wida byo ciemne 
postaci, zdajce ostronie ku piaszczystym wdoom. Niektrzy z owych ludzi 
nieli latarki, okrywajc je jednak ile monoci paszczami, inni, znajcy 
lepiej drog, szli po ciemku. Wprawne onierskie oczy Winicjusza odrniay po 
ruchach modszych mczyzn od starcw wlokcych si na kijach i od kobiet 
poobwijanych starannie w dugie stole. Rzadcy przechodnie i wieniacy, 
wyjedajcy z miasta, brali widocznie tych nocnych wdrowcw za robotnikw 
zdajcych do arenariw lub za bractwa pogrzebowe, ktrych czonkowie 
wyprawiali sobie czasami obrzdowe agapy w nocy. W miar jednak, jak mody 
patrycjusz i jego towarzysze posuwali si naprzd, naok migao coraz wicej 
latarek i zwikszaa si liczba osb. Niektre z nich pieway przyciszonymi 
gosami pieni, ktre Winicjuszowi wydaway si jakby pene tsknoty. Chwilami 
ucho jego chwytao urywane sowa lub zdania pieni, jak na przykad: "Wsta, 
ktry pisz" lub "Powsta z martwych", czasem znw imi Chrystusa powtarzao si 
w ustach mczyzn i kobiet. Lecz Winicjusz mao zwraca uwagi na sowa, albowiem 
przez gow przechodzio mu, e moe ktra z owych ciemnych postaci jest Ligi. 
Niektre, przechodzc blisko, mwiy: "Pokj z wami" lub "Chwaa Chrystusowi!", 
jego za ogarnia niepokj i serce poczynao mu bi ywiej, albowiem wydawao mu 
si, e syszy gos Ligii. Podobne ksztaty lub podobne ruchy zwodziy go w 
ciemnociach co chwila i dopiero sprawdziwszy kilkakrotnie sw omyk pocz nie 
ufa oczom.
Droga wydaa mu si jednak dug. Okolic zna dobrze, ale po ciemku nie umia 
si w niej rozezna. Co chwila trafiay si to jakie wskie przejcia, to 
czci murw, to jakie budynki, ktrych sobie koo miasta nie przypomina. 
Wreszcie brzeg ksiyca ukaza si sponad nagromadzonych chmur i owieci 
okolic lepiej od mdych latarek. Co z dala poczo wreszcie byszcze jakby 
ognisko lub pomie pochodni. Winicjusz pochyli si ku Chilonowi i spyta, czy 
to Ostrianum.
Chilo, na ktrym noc, odlego od miasta i te postaci, do widm podobne, czyniy 
widocznie silne wraenie, odrzek nieco niepewnym gosem:
- Nie wiem, panie, nie byem nigdy w Ostrianum. Ale mogliby chwali Chrystusa 
gdzie bliej miasta.
Po chwili za, czujc potrzeb rozmowy i pokrzepienia odwagi, doda:
- Schodz si jak zbjcy, a przecie nie wolno im zabija, chyba e mnie w Lig 
zwid niegodnie. Lecz Winicjusza, ktry myla o Ligii, zdziwia take ta 
ostrono i tajemniczo, z jak jej wspwyznawcy zbierali si dla suchania 
swego najwyszego kapana, wic rzek:
- Jak wszystkie religie, tak i ta ma midzy nami swych zwolennikw, ale 
chrzecijanie to sekta ydowska. Czemu zbieraj si tu, gdy na Zatybrzu staj 
witynie ydowskie, w ktrych w biay dzie ydzi skadaj ofiary?
- Nie, panie. ydzi wanie s ich najzacitszymi nieprzyjacimi. Mwiono mi, 
e ju przed dzisiejszym cezarem przyszo niemal do wojny midzy ydami a nimi. 
Cezara Klaudiusza znudziy tak te rozruchy, e wygna wszystkich ydw, dzi 
jednak edykt ten jest zniesiony. Lecz chrzecijanie kryj si przed ydami i 
przed ludnoci, ktra, jak ci wiadomo, posdza ich o zbrodnie i nienawidzi.
Czas jaki szli w milczeniu, po czym Chilo, ktrego strach zwiksza si w miar 
odlegoci od bram, rzek: - Wracajc od Eurycjusza poyczylem od jednego 
balwierza peruki i w nozdrza wsadziem sobie dwa ziarnka bobu. Nie powinni mnie 
pozna. Ale gdyby i poznali, to nie zabij. To nieli ludzie! To nawet bardzo 
uczciwi ludzie, ktrych kocham i ceni.
- Nie ujmuj ich sobie pochwaami przedwczenie - odpowiedzia Winicjusz.
Weszli teraz w wski wd, zamknity z boku jakby dwoma okopami, nad ktrymi 
przerzuca si w jednym miejscu akwedukt. Ksiyc tymczasem wychyli si zza 
chmur i na kocu wwozu ujrzeli mur, pokryty obficie srebrzcymi si w wietle 
miesicznym bluszczami. Byo to Ostrianum.
Winicjuszowi zaczo bi serce ywiej.
Przy bramie dwaj fossorowie odbierali znaki. Po chwili Winicjusz i jego 
towarzysze znaleli si w miejscu do obszernym zamknitym ze wszystkich stron 
murem. Gdzieniegdzie stay tu osobne pomniki, w rodku za wida byo waciwe 
hypogeum, czyli krypt, lec w niszej swej czci pod powierzchni gruntu, w 
ktrej byy grobowce; przed wejciem do krypty szumiaa fontanna. Widocznym 
jednak byo, e zbyt wielka liczba osb nie zdoaaby si w samym hypogeum 
pomieci. Winicjusz wic domyli si atwo, e obrzdek bdzie si odbywa pod 
goym niebem na dziedzicu, na ktrym wkrtce zgromadzi si tum bardzo liczny. 
Jak okiem dojrze, latarka migotaa przy latarce, wielu za z przybyych nie 
miao wcale wiata. Z wyjtkiem kilku gw, ktre si odkryy, wszyscy, z obawy 
zdrajcw czy te chodu, pozostali zakapturzeni, i mody patrycjusz z trwog 
pomyla, e jeli tak pozostan do koca, to w tym tumie, przy mdym wietle, 
nie podobna mu bdzie Ligii rozezna.
Lecz nagle przy krypcie zapalono kilka smolnych pochodni, ktre uoono w may 
stos. Stao si janiej. Tum pocz po chwili piewa, z pocztku cicho, potem 
coraz goniej, jaki dziwny hymn. Winicjusz nigdy w yciu nie sysza podobnej 
pieni. Ta sama tsknota, ktra ju uderzya go w piewach nuconych pgosem 
przez pojedynczych ludzi w czasie drogi na cmentarz, odezwaa si i teraz w tym 
hymnie, tylko daleko wyraniej i silniej, a w kocu staa si tak przejmujc i 
ogromn, jakby wraz z ludmi pocz tskni cay ten cmentarz, wzgrza, wdoy i 
okolica. Zdawa si przy tym mogo, i jest w tym jakie woanie po nocy, jaka 
pokorna proba o ratunek w zabkaniu i ciemnoci. Gowy, podniesione ku grze, 
zdaway si widzie kogo, hen, wysoko, a rce wzywa go, by zstpi. Gdy pie 
cicha, nastpowaa jakby chwila oczekiwania, tak przejmujca, e i Winicjusz, i 
jego towarzysze mimo woli spogldali ku gwiazdom, jakby w obawie, e stanie si 
co niezwykego i e kto naprawd zstpi. Winicjusz w Azji Mniejszej, w Egipcie 
i w samym Rzymie widzia mnstwo przernych wity, pozna mnstwo wyzna i 
sysza mnstwo pieni, tu jednak dopiero po raz pierwszy ujrza ludzi 
wzywajcych bstwo pieni nie dlatego, e chcieli wypeni jaki ustalony 
rytua, ale spod serca, z takiej prawdziwej za nim tsknoty, jak mog mie 
dzieci za ojcem lub matk. Trzeba byo by lepym, by nie dostrzec, e ci ludzie 
nie tylko czcili swego boga, ale go z caej duszy kochali, tego za Winicjusz 
nie widzia dotd w adnej ziemi, w adnych obrzdach, w adnej wityni, w 
Rzymie bowiem i w Grecji ci, ktrzy jeszcze oddawali cze bogom, czynili to dla 
zjednania sobie ich pomocy lub z bojani, ale nikomu nie przychodzio nawet do 
gowy, by ich kocha.
Jakkolwiek te mia myl zajt Ligi, a uwag wypatrywaniem jej wrd tumw, 
nie mg jednak nie widzie tych rzeczy dziwnych i nadzwyczajnych, ktre si 
koo niego dziay. Tymczasem dorzucono kilka pochodni na ognisko, ktre oblao 
czerwonym wiatem cmentarz i przymio blask latarek, w tej samej za chwili z 
hypogeum wyszed starzec przybrany w paszcz z kapturem, ale z odkryt gow, i 
wstpi na kamie lecy w pobliu stosu.
Tum zakoysa si na jego widok. Gosy obok Winicjusza poczy szepta: 
"Petrus! Petrus!..." Niektrzy poklkali, inni wycigali ku niemu rce. Nastaa 
cisza tak gboka, e sycha byo kady opadajcy z pochodni wgielek, oddalony 
turkot k na Nomentaskiej drodze i szmer wiatru w kilku piniach rosncych obok 
cmentarza.
Chilo pochyli si ku Winicjuszowi i szepn: - To ten! Pierwszy ucze 
Chrestosa, rybak! Starzec za wznis do gry do i znakiem krzya przeegna 
zgromadzanych, ktrzy tym razem padli na kolana. Towarzysze Winicjusza i on sam, 
nie chcc si zdradzi, poszli za przykadem innych. Mody czowiek nie umia na 
razie pochwyta swych wrae, albowiem wydao mu si, e owa posta, ktr przed 
sob widzia, jest i do prostacz, i nadzwyczajn, a co wicej, e ta 
nadzwyczajno wypywa wanie z jej prostoty. Starzec nie mia ani mitry na 
gowie, ani dbowego wieca na skroniach, ani palmy w rku, ani zotej tablicy 
na piersiach, ani szat usianych w gwiazdy lub biaych, sowem, adnych takich 
oznak, jakie nosili kapani wschodni, egipscy, greccy lub flaminowie rzymscy. I 
znw uderzya Winicjusza ta sama rnica, ktr odczu suchajc pieni 
chrzecijaskich, albowiem i ten "rybak" wyda mu si nie jakim arcykapanem 
biegym w ceremoniach, ale jakby prostym, wiekowym i niezmiernie czcigodnym 
wiadkiem, ktry przychodzi z daleka, by opowiedzie jak prawd, ktr 
widzia, ktrej dotyka, w ktr uwierzy, jak wierzy si w oczywisto, i 
ukocha wanie dlatego, e uwierzy. Bya te w jego twarzy taka sia 
przekonania, jak posiada prawda sama. I Winicjusz, ktry bdc sceptykiem, nie 
chcia si podda jego urokowi, podda si jednake jakiej gorczkowej 
ciekawoci, co te wypynie z ust tego towarzysza tajemniczego "Chrestosa" i 
jaka jest ta nauka, ktr wyznaj Ligia i Pomponia Grecyna.
Tymczasem Piotr pocz mwi i mwi z pocztku jak ojciec, ktry upomina dzieci 
i uczy je, jak maj y. Nakazywa im, by wyrzekli si zbytkw i rozkoszy, 
miowali za ubstwo. czysto obyczajw, prawd, by znosili cierpliwie krzywdy 
i przeladowania, suchali przeoonych i wadzy, wystrzegali si zdrady, obudy 
i obmwiska, a w kocu, eby dawali przykad i jedni drugim midzy sob, i nawet 
poganom. Winicjusza, dla ktrego dobrym byo to tylko, co mogo mu wrci Ligi, 
a zym wszystko, co stawao midzy nimi jako przeszkoda, dotkny i rozgnieway 
niektre z tych rad, albowiem wydao mu si, e zalecajc czysto i walk z 
dzami starzec mie tym samym nie tylko potpia jego mio, ale zraa Ligi 
do niego i utwierdza j w oporze. Zrozumia, e jeli ona jest midzy zebranymi 
i sucha tych sw, a bierze je do serca, to w tej chwili musi myle o nim jako 
o wrogu tej nauki i niegodziwcu. Na t myl porwaa go zo: "Cem nowego 
usysza - mwi sobie. - To ma by owa nieznana nauka? Kady to wie, kady to 
sysza, wszak ubstwo i ograniczenie potrzeb zalecaj i cynicy, wszak cnot 
poleca i Sokrates, jako rzecz star a dobr; wszak pierwszy lepszy stoik, nawet 
taki Seneka, ktry ma piset stow cytrynowych, sawi umiarkowanie, zaleca 
prawd, cierpliwo w przeciwnociach, stao w nieszczciu, i to wszystko 
jest jakoby zleae zboe, ktre myszy jedz, ludzie za ju je nie chc, 
dlatego e ze staroci zatcho." I obok gniewu dozna jakby uczucia zawodu, 
spodziewa si bowiem odkrycia jakich nieznanych, czarodziejskich tajemnic, a 
przynajmniej mniema, e usyszy jakiego zadziwiajcego sw wymow retora, 
tymczasem sysza jeno sowa ogromnie proste, pozbawione wszelkich ozdb. 
Dziwia go tylko ta cisza i to skupienie, z jakim tum sucha. Lecz starzec 
mwi dalej do tych zasuchanych ludzi, e maj by dobrzy, cisi, sprawiedliwi, 
ubodzy i czyci nie dlatego, by za ycia mie spokj, ale by po mierci y 
wiecznie w Chrystusie, w takim weselu, w takiej chwale, rozkwicie i radoci, 
jakich nikt na ziemi nigdy nie dostpi. I tu Winicjusz, jakkolwiek uprzedzony 
przed chwil niechtnie, nie mg nie zauway, e jednak jest rnica midzy 
nauk starca a tym, co mwili cynicy, stoicy lub inni filozofowie, ci bowiem 
dobro i cnot zalecali jako rzecz rozumn i jedynie w yciu praktyczn, on za 
obiecywa za ni niemiertelno i to nie jak lich niemiertelno pod 
ziemi, w nudzie, czczoci, pustkowiu, ale wspania, rwn niemal bytowi bogw. 
Mwi przy tym o niej jak o rzeczy zupenie pewnej, wic wobec takiej wiary 
cnota nabieraa ceny po prostu bez granic, a klski ycia staway si czym 
niesychanie bahym, albowiem cierpie chwilowo, dla nieprzebranego szczcia, 
jest rzecz zupenie inn ni cierpie dlatego tylko, e taki jest porzdek 
natury. Lecz starzec mwi dalej, e cnot i prawd naley miowa dla nich 
samych, albowiem najwyszym przedwiecznym dobrem i przedwieczn cnot jest Bg, 
kto wic je miuje, ten miuje Boga i przez to sam staje si jego umiowanym 
dzieckiem. Winicjusz nie rozumia tego dobrze, wiedzia jednak ju dawniej ze 
sw, ktre Pomponia Grecyna powiedziaa do Petroniusza, e ten Bg jest wedle 
mniemania chrzecijan jeden i wszechmocny, gdy wic teraz usysza jeszcze, e 
jest on wszechdobrem i wszechprawd, mimo woli pomyla, e wobec takiego 
Demiurga Jowisz, Saturn, Apollo, Juno Westa i Wenus wygldaliby jak jaka marna 
i haaliwa zgraja, w ktrej broj wszyscy razem i kady na swoj rk. Ale 
najwiksze zdumienie ogarno modego czowieka, gdy starzec pocz naucza, e 
Bg jest rwnie wszechmioci, kto wic kocha ludzi, ten spenia najwysze 
jego przykazanie. Lecz nie do jest kocha ludzi ze swego narodu, albowiem 
Bg-czowiek za wszystkich krew przela i midzy poganami znalaz ju takich 
swoich wybranych, jak Korneliusz centurion, i nie do jest kocha tych, ktrzy 
nam dobrze czyni, albowiem Chrystus przebaczy i ydom, ktrzy go wydali na 
mier, i onierzom rzymskim, ktrzy go do krzya przybili, naley wic tym, 
ktrzy krzywdy nam czyni, nie tylko przebacza, ale kocha ich i paci im 
dobrem za ze; i nie do kocha dobrych, ale trzeba kocha i zych, gdy tylko 
mioci mona z nich zo wypleni. Chilo przy tych sowach pomyla sobie, e 
jego robota posza na marne i e Ursus nigdy w wiecie nie odway si zabi 
Glauka ani tej nocy, ani adnej innej. Pocieszy si jednak natychmiast drugim 
wnioskiem wyprowadzonym z nauki starca: mianowicie, e i Glaukus nie zabije 
jego, choby go odkry i pozna. Winicjusz nie myla ju jednak, e w sowach 
starca nie masz niczego nowego, ale ze zdumieniem zadawa sobie pytanie: co to 
za Bg? co to za nauka? i co to za lud? Wszystko, co sysza, nie miecio si 
wprost w jego gowie. By to dla niego jaki niesychany nw poj. Czu, e 
gdyby na przykad chcia pj za t nauk, musiaby zoy na stos swoje 
mylenie, zwyczaje, charakter, ca dotychczasow natur i wszystko to spali na 
popi, a wypeni si jakim zgoa innym yciem i cakowicie now dusz. Nauka, 
ktra mu nakazywaa kocha Partw, Syryjczykw, Grekw, Egipcjan, Gallw i 
Brytanw, przebacza nieprzyjacioom, paci im dobrem za ze i kocha ich, 
wydaa mu si szalon, jednoczenie za mia poczucie, e jednak w samym jej 
szalestwie jest co potniejszego ni we wszelkich dotychczasowych 
filozofiach. Mniema, e z powodu jej szalestwa jest niewykonaln, a z powodu 
niewykonalnoci bosk. Odrzuca j w duszy, a czu, e rozchodzi si od niej, 
jakby od ki penej kwiatw, jaka wo upajajca, ktr gdy kto raz odetchn, 
musi, jako w kraju Lutofagw, zapomnie o wszystkim innym i tylko do niej 
tskni. Zdawao mu si, e nie ma w niej nic rzeczywistego i zarazem, e 
rzeczywisto wobec niej jest czym tak lichym, e nie warto zatrzymywa nad ni 
myli. Otoczyy go jakie przestwory, ktrych si ani domyla, jakie ogromy, 
jakie chmury. w cmentarz pocz czyni na nim wraenie zbiorowiska szalecw, 
lecz take i miejsca tajemniczego i strasznego, na ktrym, jakby na jakim 
mistycznym ou, rodzi si co, czego nie byo dotd na wiecie. Uprzytomnia 
sobie wszystko, co od pierwszej chwili starzec mwi o yciu, prawdzie, mioci, 
Bogu, i myli jego olnieway od blasku, jak olniewaj oczy od byskawic 
nieustannie po sobie nastpujcych. Jak zwykle ludzie, ktrym ycie zmienio si 
w jedn namitno, myla o tym wszystkim przez swoj mio do Ligii i przy 
wietle owych byskawic ujrza jasno jedn rzecz: e jeli Ligia jest na 
cmentarzu, jeli wyznaje t nauk, sucha i czuje, to przenigdy nie zostanie 
jego kochank.
Po raz te pierwszy od czasu, jak j u Aulusw pozna, Winicjusz poczu, e 
choby j teraz odzyska, to i tak jej nie odzyska. Nic podobnego nie przyszo 
mu dotd do gowy, a i obecnie nie umia sobie z tego zda sprawy, gdy byo to 
nie tyle wyrane zrozumienie, ile raczej mtne poczucie jakowej niepowetowanej 
straty i jakowego nieszczcia. Wsta w nim niepokj, ktry wnet zmieni si w 
burz gniewu przeciw chrzecijanom w ogle, a przeciw starcowi w szczeglnoci. 
w rybak, ktrego na pierwszy rzut oka poczyta za prostaka, przejmowa go teraz 
niemal bojani i zdawa mu si by jakim tajemniczym Fatum, rozstrzygajcym 
nieubaganie, a zarazem tragicznie jego losy.
Fossor przyoy znw nieznacznie kilka pochodni na ogie, wiatr przesta 
szumie w piniach, pomie wznosi si rwno, wysmukym ostrzem, ku skrzcym si 
na wypogodzonym niebie gwiazdom, starzec za wspomniawszy o mierci Chrystusa 
pocz ju tylko o Nim mwi. Wszyscy zatrzymali dech w piersiach i cisza 
zrobia si jeszcze wiksza ni poprzednio, taka, e sysze mona byo niemal 
bicie serc. Ten czowiek widzia! I opowiada jako ten, ktremu kada chwila 
wyrya si tak w pamici, e gdy przymknie oczy, to jeszcze widzi. Mwi wic, 
jak wrciwszy od Krzya, przesiedzieli z Janem dwa dni i dwie noce w 
wieczorniku, nie pic, nie jedzc, w znkaniu, alu, trwodze, w zwtpieniu, 
gowy trzymajc w rkach i rozmylajc, e On umar. Oj, ach! Jak byo ciko! 
jak ciko! Ju wsta dzie trzeci i wit pobieli mury, a oni obaj z Janem 
siedzieli tak pod cian bez rady i nadziei. Co ich sen zmorzy (bo i noc przed 
mk spdzili bezsennie), to budzili si i poczynali biada na nowo. A ledwo 
weszo soce, wpada Maria z Magdali, bez tchu, z rozwizanym wosem i z 
krzykiem: "Wzili Pana!" Oni za posyszawszy zerwali si i poczli biec na 
miejsce. Lecz Jan, czek modszy, przybiea pierwszy, obaczy grb pusty i nie 
mia wej. Dopiero gdy byo ich troje u wejcia, on, ktry im to mwi, 
wszed, ujrza na kamieniu giezo i zawijacze, ale ciaa nie znalaz.
Wic spad na nich strach, bo myleli, e porwali Chrystusa kapani, i obaj 
wrcili do domu w wikszym jeszcze udrczeniu. Potem nadeszli inni uczniowie i 
podnosili lament, to wszyscy razem, by ich usysza acniej Pan Zastpw, to 
kolejno. Zamar w nich duch, bo si spodziewali, e mistrz mia odkupi Izraela, 
a oto by trzeci dzie, jak umar, wic nie rozumieli, dlaczego Ojciec opuci 
Syna, i woleliby nie oglda dnia i pomrze; tak cikie byo to brzemi.
Wspomnienie tych strasznych chwil jeszcze teraz wycisno dwie zy z oczu 
starca, ktre wida byo dobrze przy blasku ognia, ciekajce po siwej brodzie. 
Stara, obnaona z wosw gowa pocza mu si trz i gos zamar mu w piersi. 
Winicjusz rzek w duchu: "Ten czowiek mwi prawd i pacze nad ni!" - a 
suchaczw o prostych sercach al chwyci take za garda. Syszeli ju nieraz o 
mce Chrystusa i wiadomo im byo, e rado nastpi po smutku, ale e to 
spowiada Aposto, ktry widzia, wic pod wraeniem zaamywali rce kajc lub 
bili si po piersiach.
Lecz z wolna uspokoili si, bo ch dalszego suchania przemoga. Starzec 
przymkn oczy, jakby chcc widzie lepiej w duszy rzeczy odlege, i mwi 
dalej:
"Gdy tak czynili lament, wpada znw Maria z Magdali woajc, e widziaa Pana. 
Nie mogc Go dla wielkiego blasku rozezna, mylaa, e ogrodnik, ale On rzek: 
"Mario!" Wwczas krzykna: "Rabboni!<, i pada mu do ng. On za kaza jej i 
do uczniw, a potem znik. Ale oni, uczniowie, nie wierzyli jej, a gdy pakaa 
od radoci, jedni przyganiali jej, inni myleli, e al pomiesza jej zmysy, bo 
mwia take, e w grobie widziaa aniow, oni zasi przybieawszy raz wtry, 
widzieli grb pusty. Potem wieczorem przyszed Kleofas, ktry chodzi z innymi 
do Emmaus, i wrcili co ywo, mwic: "Prawdziwie zmartwychwsta Pan." I poczli 
si spiera przy drzwiach zamknitych dla bojani ydw. Wtem On stan midzy 
nimi, cho nie skrzypiay drzwi, a gdy struchleli, rzek im: "Pokj z wami.""
"I widziaem Go, jako widzieli wszyscy, a On. by jako wiato i jako 
szczliwo serc naszych, bomy uwierzyli, e zmartwychwsta i e morza 
wyschn, gry si w proch obrc, a Jego chwaa nieprzeminie."
"A po omiu dniach Tomasz Dydymus wkada palce w Jego rany i dotyka boku Jego, 
a potem pad Mu do ng i woa: "Pan mj i Bg mj!" Ktren mu odpowiedzia: 
"Ie mnie ujrza, uwierzye. Bogosawieni, ktrzy nie widzieli, a uwierzyli." 
I te sowa syszelimy, i oczy nasze patrzyy na Niego, albowiem by midzy 
nami." Winicjusz sucha i dziao si z nim co dziwnego. Zapomnia na chwil, 
gdzie jest, pocz traci czucie rzeczywistoci, miar, sd. Sta wobec dwch 
niepodobiestw. Nie mg uwierzy w to, co starzec mwi, a czu, e trzeba by 
by chyba lepym i zaprze si wasnego rozumu, by przypuci, e w czowiek, 
ktry mwi: "Widziaem", kama. Byo co w jego wzruszeniu, w jego zach, w 
jego caej postaci i w szczegach zdarze, ktre opowiada, co czynio 
niemoliwym wszelkie posdzenie. Winicjuszowi wydawao si chwilami, e ni. 
Lecz naok widzia uciszony tum; kope latarek dolatywa do jego nozdrzy; 
opodal pony pochodnie, a obok na kamieniu sta czowiek stary, bliski grobu, 
z drc nieco gow, ktry dajc wiadectwo, powtarza: "Widziaem!"
I opowiedzia im wszystko dalej; a do Wniebowstpienia. Chwilami wypoczywa, bo 
mwi bardzo szczegowo, ale czu byo, e kady najmniejszy szczeg tak wyry 
si w jego pamici jak na kamieniu. Tych, ktrzy go suchali, ogarno upojenie. 
Pozrzucali z gw kaptury, by sysze lepiej i by nie uroni adnego z tych 
sw, ktre byy dla nich bez ceny. Zdawao im si, e jaka moc nadludzka 
przenosi ich do Galilei, e chodz razem z uczniami po tamtejszych gajach i nad 
wodami, e ten cmentarz zmienia si w Tyberiadzkie Jezioro, a na brzegu, w 
porannym tumanie, stoi Chrystus, tak jak sta wwczas, gdy Jan, patrzc z dki, 
rzek: "Pan jest!" - a Piotr rzuci si wpaw, by prdzej przypa do ng 
umiowanych. W twarzach zna byo zachwyt bez granic i zapomnienie ycia, i 
szczcie, i niezmierzon mio. Widocznym byo, e w czasie dugiego 
opowiadania Piotra niektrzy mieli widzenia, gdy za pocz mwi, jak w chwili 
Wniebowstpiemia oboki poczy zasuwa si pod stopy Zbawiciela i przesania 
Go, i zmywa przed oczyma apostow, wszystkie gowy podniosy si miano woli ku 
niebu i nastaa chwila jakby oczekiwania, jakby owi ludzie mieli nadziej 
dojrze Go jeszcze lub jakby si spodziewali, e zstpi znw z pl niebieskich, 
by zobaczy, jak stary Aposto pasie powierzone mu owce, i pobogosawi jego i 
stado.
I dla tych ludzi nie byo w tej chwili Rzymu, nie byo szalonego cezara, nie 
byo wity, bogw, pogan, by tylko Chrystus, ktry wypenia ziemi, morze, 
niebo, wiat.
W odlegych domach, porozrzucanych wzdu Via Nomentana, koguty poczy pia 
oznajmujc pnoc. W tej chwili Chilo pocign Winicjusza za rg paszcza i 
szepn:
- Panie, tam, niedaleko starca, widz Urbana, a. przy nim jak dziewic.
Winicjusz otrzsn si jak ze snu i zwrciwszy si w kierunku wskazywanym przez 
Greka, ujrza Ligi.
ROZDZIA XXI
Kada kropla krwi zadrgaa w modym patrycjuszu na jej widok. Zapomnia o 
tumach, o starcu, o wasnym zdumieniu wobec tych niepojtych rzeczy, jakie 
sysza, i widzia przed sob tylko j jedn. Oto wreszcie po wszystkich 
wysikach, po dugich dniach niepokoju, szarpania si, zmartwie odnalaz j! Po 
raz pierwszy w yciu dowiadczy, e rado moe si rzuci na piersi jak dziki 
zwierz i przygnie je a do utraty oddechu. On, ktry dotd sdzi, e Fortuna 
ma niejako obowizek spenia wszelkie jego yczenia, teraz zaledwie wierzy 
wasnym oczom i wasnemu szczciu. Gdyby nie to niedowierzanie, jego zapalczywa 
natura moga go bya popchn do jakiego nierozwanego kroku, ale chcia si 
pierwej przekona, czy to nie dalszy cig tych cudw, ktrymi mia przepenion 
gow, i czy nie ni. Ale nie byo wtpliwoci: widzia Ligi i dzielia go od 
niej odlego zaledwie kilkunastu krokw. Staa w penym wietle wic mg 
napawa si jej widokiem, ile sam chcia. Kaptur zesun si jej z gowy i 
rozrzuci wosy; usta miaa nieco otwarte; oczy wzniesione ku Apostoowi, twarz 
zasuchan i zachwycon. W paszczu z ciemnej weny, ubrana bya jak dziewczyna 
z ludu, Winicjusz jednak nigdy nie widzia jej pikniejsz i mimo caego zamtu, 
jaki w nim powsta, uderzya go w przeciwstawieniu do tego niewolniczego niemal 
ubioru szlachetno tej cudnej patrycjuszowskiej gowy. Mio przeleciaa po 
nim jak pomie, ogromna, pomieszana z jakim dziwnym uczuciem tsknoty, 
uwielbienia, czci i dzy. Czu rozkosz, jak sprawia mu sam jej widok, i 
napawa si ni jakby oywcz wod po dugim pragnieniu. Stojc przy olbrzymim 
Ligu wydawaa mu si mniejsz, ni bya przedtem, niemal dzieckiem; spostrzeg 
take, i wyszczuplaa. Pe jej bya prawie przezrocza; czynia na nim wraenie 
kwiatu i duszy. Ale tym bardziej tylko pragn posi t istot, tak odmienn 
od kobiet, ktre widzia lub posiada na Wschodzie i w Rzymie. Czu, e oddaby 
za ni tamte wszystkie, a z nimi Rzym i wiat w dodatku.
Byby si zapatrzy i zapamita zupenie, gdyby nie Chilo, ktry cign go za 
rg paszcza, w strachu, aby nie uczyni czego, co mogo poda ich na 
niebezpieczestwo. Chrzecijanie tymczasem zaczli si modli i piewa. Za 
chwil zagrzmiao: Maranatha! a potem Wielki Aposto pocz chrzci wod z 
fontanny tych, ktrych prezbiterowie przedstawiali jako do przyjcia chrztu 
przygotowanych. Winicjuszowi zdawao si, e ta noc nigdy si nie skoczy. 
Chcia teraz i jak najprdzej za Ligi i pochwyci j w drodze lub w jej 
mieszkaniu.
Wreszcie niektrzy poczli opuszcza cmentarz. Chilo wwczas szepn:
- Wyjdmy, panie przed bram, albowiem nie zdjlimy kapturw i ludzie patrz na 
nas.
Tak byo rzeczywicie. Gdy podczas sw Apostoa wszyscy odrzucili kaptury, 
aeby lepiej sysze, oni nie poszli za oglnym przykadem. Rada Chilona wydaa 
si te roztropn. Stojc przy bramie mogli uwaa na wszystkich wychodzcych. 
Ursusa za nietrudno byo rozpozna po wzrocie i postawie.
- Pjdziemy za nimi - rzek Chilo - zobaczymy, do jakiego domu wchodz, jutro 
za, a raczej dzi jeszcze, otoczysz, panie, wszystkie wejcia do domu 
niewolnikami i zabierzesz j.
- Nie! - rzek Winicjusz. - Co chcesz uczyni, panie?
- Wejdziemy za ni do domu i porwiemy j natychmiast: wszak podje si tego, 
Krotonie?
- Tak jest - rzek lanista - i oddaj ci si, panie, jako niewolnik, jeli nie 
zami krzya temu bawoowi, ktry jej strzee.
Lecz Chilo pocz odradza i zaklina ich na wszystkich bogw, aeby tego nie 
czynili. Przecie Kroto mia by wzity tylko dla obrony, na wypadek, gdyby ich 
pognano, nie dla porwania dziewicy. Biorc j we dwch tylko, sami nara si na 
mier i co wicej, mog j wypuci z rk, a wwczas ona skryje si w innym 
miejscu lub opuci Rzym. I co uczyni? Dlaczego nie dziaa na pewno, po co 
naraa siebie na zgub i cae przedsiwzicie na los niepewny?
Winicjusz, mimo e z najwikszym wysikiem wstrzymywa si, by zaraz na 
cmentarzu nie pochwyci Ligii w ramiona, czu jednak, e Grek ma suszno i 
byby moe poda ucho jego radom, gdyby nie Kroto, ktremu chodzio o nagrod.
- Ka, panie, milcze temu staremu capowi - rzek - albo pozwl mi spuci pi 
na jego gow. Raz w Buxentum, dokd mnie na igrzyska sprowadzi Lucjusz 
Saturninus, napado na mnie w gospodzie siedmiu pijanych gladiatorw i aden nie 
wyszed z caymi ebrami. Nie mwi, eby, dziewic porywa teraz, spord 
tumu, bo mogliby nam rzuci pod nogi kamienie, ale gdy raz bdzie w domu, porw 
ci j i zanios, dokd chcesz.
Winicjusz ucieszy si suchajc tych sw i odrzek: - Tak si stanie, na 
Herkulesa! Jutro moglibymy jej nie znale wypadkiem w domu, gdybymy za 
rzucili midzy nich popoch, uprowadziliby j niechybnie.
- Ten Lig wydaje mi si strasznie silny! - jkn Chilo.
- Nie tobie ka trzyma mu rce - odpowiedzia Kroto.
Musieli jednak czeka jeszcze dugo i kury poczy pia na przedwit, nim 
ujrzeli wychodzcego z bramy Ursusa, a z nim Ligi. Towarzyszyo im kilka innych 
osb.. Chilonowi wydao si, e rozpoznaje midzy nimi Wielkiego Apostoa, obok 
niego szed drugi starzec, znacznie niszy wzrostem, dwie niemode niewiasty i 
pachol; ktre wiecio latarni. Za t garstk szed tum liczcy ze dwiecie 
osb. Winicjusz, Chilo i Kroto pomieszali si z owym tumem.
- Tak, panie - rzek Chilo - twoja dziewica znajduje si pod mon opiek. To on 
z ni jest, Wielki Aposto, bo patrz, jak ludzie klkaj przed nim na przodzie.
Ludzie rzeczywicie klkali, ale Winicjusz nie patrzy na nich. Nie tracc ani 
na chwil z oczu Ligii myla tylko o jej porwaniu i przywykszy w wojnach do 
wszelkiego rodzaju podstpw, ukada sobie w gowie z oniersk cisoci 
cay plan porwania. Czu, e krok, na ktry si way, by zuchway, ale 
wiedzia dobrze, e zuchwae napady zwykle kocz si powodzeniem.
Droga bya jednak duga, wic chwilami myla take o przepaciach, jakie 
wykopaa midzy nim a Ligi ta dziwna nauka, ktr ona wyznawaa. Rozumia teraz 
wszystko, co si w przeszoci stao, i rozumia, dlaczego si stao. By na to 
do przenikliwym. Oto on dotd Ligii nie zna. Widzia w niej cudn nad 
wszystkie dziewczyn, do ktrej zapaliy si jego zmysy, teraz za pozna, e 
ta nauka czynia z niej jak rn od innych kobiet istot i e nadzieja, aby 
j take pocigny zmysy, dza, bogactwo, rozkosz, jest czczym zudzeniem. 
Poj nareszcie to, czego obaj z Petroniuszem nie rozumieli, e owa nowa religia 
wszczepiaa w dusz co nieznanego temu wiatu, w ktrym y, i e Ligia, gdyby 
go nawet kochaa, nic ze swych chrzecijaskich prawd dla niego nie powici; e 
jeli istnieje dla niej rozkosz, to cakiem odmienna od tej, za jak ubiega si 
on i Petroniusz, i dwr cezara, i cay Rzym. Kada inna z kobiet, ktre zna, 
moga zosta jego kochank, ta chrzecijanka moga by tylko ofiar. I mylc o 
tym daznawa piekcego blu i gniewu, czu za zarazem, e w gniew jest 
bezsilnym. Porwa Ligi wydawao mu si rzecz moliw i tego by prawie pewien, 
ale rwnie pewien by, e wobec nauki on sam, jego mstwo, jego potga s 
niczym i e z ni sobie nie poradzi. w rzymski trybun wojskowy, Przekonany, e 
ta sia miecza i pici, ktra zawadna wiatem, zawsze nim wada bdzie, po 
raz pierwszy w yciu ujrza, e poza ni moe by jeszcze co innego, wic ze 
zdumieniem zadawa sobie pytanie: co to jest?
I nie umia sobie jasno odpowiedzie, przez gow przelatyway mu tylko obrazy 
cmentarza, zebranego tumu i Ligii, zasuchanej ca dusz w sowa starca 
opowiadajcego o mce, mierci i zmartwychwstaniu Boga-czowieka, ktry odkupi 
wiat i obieca mu szczcie po drugiej stronie Styksu.
Gdy za o tym myla, w gowie jego powstawa chaos.
Lecz z owego zamtu wyprowadziy go narzekania Chilona, ktry pocz biada na 
swoje losy: by przecie zgodzony do odszukania Ligii, ktr te z 
niebezpieczestwem ycia odszuka i wskaza j. Ale czeg od niego chc wicej? 
Czy si podejmowa j porywa, i kto mg nawet wymaga czego podobnego od 
kaleki pozbawionego dwch palcw, od czowieka starego, oddanego rozmylaniom, 
nauce i cnocie? Co si stanie, jeli pan tak dostojny, jak Winicjusz, poniesie 
jakowy szwank przy porywaniu dziewicy? Zapewne, e bogowie powinni czuwa nad 
wybranymi, ale czy nie trafiaj si nieraz takie rzeczy, jakby bogowie grywali 
w bierki, zamiast patrze, co si na wiecie dzieje. Fortuna, jak wiadomo, ma 
zawizane oczy, wic nie widzi nawet we dnie, a c dopiero w nocy. Nieche si 
co stanie, nieche ten niedwied ligijski rzuci na szlachetnego Winicjusza 
kamieniem od aren, beczk wina albo co gorzej, wody, kt zarczy, czy na 
biednego Chilona zamiast nagrody nie spadnie odpowiedzialno? On, biedny 
mdrzec, przywiza si te do szlachetnego Winicjusza jak, Arystoteles do 
Aleksandra Macedoskiego i gdyby przynajmniej szlachetny Winicjusz odda mu t 
kiesk, ktr w jego oczach zatkn za pas, wychodzc z domu, byoby za co, w 
razie nieszczcia, wezwa natychmiast pomocy lub przejedna samych chrzecijan. 
O! dlaczego nie chc sucha rad starca, ktre dyktuje roztropno i 
dowiadczenie?
Winicjusz usyszawszy to wydoby kiesk zza pasa i rzuci j midzy palce 
Chilonowi.
- Masz i milcz.
Grek poczu, e bya niezwykle cika, i nabra odwagi.
- Caa moja nadzieja w tym - rzek - e Herkules lub Tezeusz trudniejszych 
jeszcze dokonywali czynw, czyme za jest mj osobisty, najbliszy przyjaciel, 
Kroto, jeli nie Herkulesem? Ciebie za, dostojny panie, nie nazw pbogiem, 
albowiem jeste caym bogiem, i nadal nie zapomnisz o sudze ubogim a wiernym, 
ktrego potrzeby trzeba od czasu do czasu opatrywa, albowiem sam on, gdy raz 
zagbi si w ksigi, nie dba o nic zupenie... Jakie kilka staj ogrodu i 
domek, choby z najmniejszym portykiem dla chodu w lecie, byoby czym godnym 
takiego dawcy. Tymczasem bd podziwia z dala wasze bohaterskie czyny, wzywa 
Jowisza, aby wam sprzyja, w razie czego za narobi takiego haasu, e p 
Rzymu rozbudzi si i przyjdzie wam w pomoc. Co za za i nierwna droga! Oliwa 
wypalia si mi w latarce i gdyby Kroto, ktry rwnie jest szlachetny, jak 
silny, chcia mnie wzi na rce i donie a do bramy, naprzd poznaby, czy 
atwo uniesie dziewic, po wtre postpiby jak Eneasz, a w kocu zjednaby 
sobie wszystkich uczciwych bogw w takim stopniu, e o wynik przedsiwzicia 
bybym zupenie spokojny.
- Wolabym nie padlin owcy zdechej na krosty przed miesicem - odpar 
lanista - ale jeli oddasz mi t kies, ktr ci rzuci dostojny trybun, to 
ponios ci a do bramy.
- Oby wybi wielki palec u nogi! - odpowiedzia Grek. - Take to skorzysta z 
nauk tego czcigodnego starca, ktry przedstawia ubstwo i lito jako dwie 
najprzedniejsze cnoty?... Czy ci nie nakaza wyranie miowa mnie? Widz, e 
nigdy nie zrobi z ciebie nawet lada jakiego chrzecijanina i e atwiej socu 
przenikn przez mury mamertyskiego wizienia ni prawdzie przez twoj czaszk 
hipopotama.
Kroto za, ktry posiada zwierzc si, ale natomiast nie posiada adnych 
ludzkich uczu, rzek:
- Nie bj si! Chrzecijaninem nie zostan! Nie chc traci kawaka chleba!
- Tak, ale gdyby mia cho pocztkowe wiadomoci z filozofii, wiedziaby, e 
zoto jest marnoci! - Pjd do mnie z filozofi, a ja ci dam tylko jedno 
uderzenie gow w brzuch i zobaczymy, kto wygra.
- To samo mg powiedzie w do Arystotelesa - odpar Chilo.
Na wiecie szarzao. Brzask powczy blad barw zrby murw. Przydrone 
drzewa, budynki i rozrzucone tu i owdzie pomniki grobowe poczy si wychyla z 
cienia. Droga nie bya ju zupenie pusta. Przekup-nie jarzyn zdali na 
otwarcie bram, prowadzc osy i muy obadowane warzywem; gdzieniegdzie 
skrzypiay wozy, na ktrych wieziono zwierzyn. Na drodze i po obu stronach 
leaa przy samej ziemi lekka mga, zwiastujca, pogod. Ludzie, widziani z 
nieco wikszej odlegoci, wygldali w tej mgle jak duchy. Winicjusz wpatrywa 
si w wysmuk posta Ligii, ktra, w miar jak brzask si powiksza, czynia 
si coraz bardziej srebrzyst.
- Panie - rzek Chilo - ubliybym ci, gdybym przewidywa, e twoja hojno 
skoczy si kiedykolwiek, lecz teraz, gdy mi zapaci, nie moesz mnie 
posdza, abym przemawia tylko dla mej korzyci. Ot radz ci raz jeszcze, 
aby dowiedziawszy si, w ktrym domu mieszka boska Ligia, wrci do siebie po 
niewolnikw i lektyk i nie sucha tej soniowej trby, Krotona, ktry dlatego 
tylko podejmuje si sam porwa dziewic, aby wycisn twoj kaps jak worek 
twarogu.
- Masz u mnie uderzenie pici midzy opatki, to znaczy, e zginiesz - odezwa 
si Kroto.
- Masz u mnie diot kefaloskiego wina, to znaczy, e zdrw bd - odrzek Grek.
Winicjusz nie odpowiedzia nic, albowiem zbliyli si do bramy, przy ktrej 
dziwny widok uderzy ich oczy. Oto dwch onierzy klko, gdy przechodzi 
Aposto, on za trzyma przez chwil rce na ich elaznych szyszakach, a potem 
uczyni nad nimi znak krzya. Modemu patrycjuszowi nigdy nie przyszo dotd na 
myl, e ju i midzy onierzami mog by chrzecijanie, i ze zdumieniem 
pomyla, e jak w palcym si miecie poar ogarnia coraz nowe domy, tak ta 
nauka z kadym dniem obejmuje widocznie coraz nowe dusze i szerzy si nad 
wszelkie ludzkie pojcie. Uderzyo go te to i ze wzgldu na Ligi, przekona 
si bowiem, e gdyby bya chciaa uciec z miasta, znaleliby si stranicy, 
ktrzy sami uatwiliby jej potajemnie wyjcie. Bogosawi te w tej chwili 
wszystkim bogom, e si tak nie stao.
Przebywszy nie zabudowane miejsca, znajdujce si za murem, gromadki chrzecijan 
poczy si rozprasza. Trzeba byo teraz i za Ligi dalej i ostroniej, by 
nie zwrci na si uwagi. Chilo pocz te narzeka na rany i strzykanie w 
nogach i pozostawa coraz bardziej w tyle, czemu Winicjusz nie sprzeciwia si, 
sdzc, e obecnie tchrzliwy a niedony Grek nie bdzie mu ju potrzebny. 
Byby mu nawet pozwoli ruszy, gdzieby chcia, jednake zacnego mdrca 
wstrzymywaa przezorno, ale para widocznie ciekawo, szed bowiem cigle za 
nimi, a nawet chwilami przyblia si, powtarzajc swoje poprzednie rady oraz 
czynic przypuszczenia, e starzec towarzyszcy Apostoowi; gdyby nie wzrost 
nieco za niski, mgby by Glaukiem.
Szli jednak jeszcze dugo, a na Zatybrze, i soce byo ju bliskie wschodu, 
gdy gromadka, w ktrej bya Ligia, rozdzielia si. Aposto, stara kobieta i 
pachol udali si wzdu i w gr rzeki, starzec za niszego wzrostu, Ursus i 
Ligia wsunli si w wski vicus i wszedszy jeszcze ze sto krokw, weszli do 
sieni domu, w ktrym byy dwa sklepy: jeden oliwny, drugi ptasznika.
Chilo, ktry szed o jakie pidziesit krokw za Winicjuszem i Krotonem, stan 
zaraz jak wryty i przycisnwszy si do muru pocz na nich psyka, aby do niego 
wrcili.
Oni za uczynili to, bo naleao si naradzi.
- Id - rzek mu Winicjusz - i obacz, czy ten dom nie wychodzi drug stron na 
inn ulic.
Chilon, mimo i poprzednio narzeka na rany w nogach, skoczy tak ywo, jakby 
przy kostkach mia skrzydeka Merkurego, i za chwil powrci.
- Nie - rzek - wyjcie jest jedno. Po czym zoy rce:
- Na Jowisza, Apollina, West, Kibel, Izys i Ozyrysa, na Mitr, Baala i 
wszystkie bogi ze Wschodu i Zachodu, zaklinam ci, panie, zaniechaj tego 
zamiaru... Posuchaj mnie...
Lecz nagle urwa, gdy spostrzeg, e twarz Winicjusza poblada ze wzruszenia, 
oczy za jego skrzyy si jak renice wilka. Do byo na niego spojrze, by 
zrozumie, i nic w wiecie nie powstrzyma go od przedsiwzicia. Kroto pocz 
nabiera oddechu w sw herkulesow pier i kiwa sw nierozwinit czaszk w 
obie strony, jak czyni niedwiedzie zamknite w klatce. Zreszt nie zna byo 
na jego twarzy najmniejszego niepokoju.
- Ja wejd pierwszy! - rzek.
- Pjdziesz za mn - rzek rozkazujcym gosem Winicjusz.
I po chwili znikneli obaj w ciemnej sieni.
Chilo skoczy do rogu, najbliszej uliczki i j wyziera zza wga czekajc, co 
si stanie.
ROZDZIA XXII
Winicjusz dopiero w sieni zrozumia ca trudno przedsiwzicia. Dom by duy, 
kilkupitrowy, jeden z takich, jakich tysice budowano w Rzymie w widokach zysku 
z najmu mieszka, zwykle za budowano tak popiesznie i licho, e nie byo 
niemal roku, aby kilka z nich nie zapado si na gowy mieszkacw. Byy to 
prawdziwe ule, zbyt wysokie i zbyt wskie, pene komrek i zakamarkw, w ktrych 
gniedzia si ludno uboga, a zarazem nader liczna. W miecie, w ktrym wiele 
ulic nie miao nazw, domy owe nie miay numerw; waciciele powierzali pobr 
komornego niewolnikom, ci jednak, nie obowizani przez wadz miejsk do 
podawania imion mieszkacw, czstokro nie znali ich sami. Dopyta si o kogo 
w takim domu bywao nieraz niezmiernie trudno, zwaszcza gdy przy bramie nie 
byo odwiernego.
Winicjusz z Krotonem przez dug, podobn do kurytarza sie dostali si na 
wskie, zabudowane z czterech stron podwrko, stanowice rodzaj wsplnego dla 
caego domu atrium, z fontann w rodku, ktrej strumie spada w kamienn mis, 
wmurowan w ziemi. Przy wszystkich cianach biegy w gr zewntrzne schody, 
czci kamienne, czci drewniane, prowadzce do galeryj, z ktrych wchodzio 
si do mieszka. Na dole byy rwnie mieszkania, niektre zaopatrzone w 
drewniane drzwi, inne oddzielane od podwrza tylko za pomoc wenianych, po 
wikszej czci wystrzpionych i podartych lub poatanych zason.
Godzina bya wczesna i na podwrku ywej duszy. Widocznie w caym domu spali 
jeszcze wszyscy, z wyjtkiem tych, ktrzy wrcili z Ostrianum.
- Co uczynimy, panie? - spyta Kroton zatrzymujc si.
- Czekajmy tu; moe si kto zjawi - odrzek Winicjusz. - Nie trzeba, by nas 
widziano na podwrzu.
Lecz zarazem myla, e rada Chilona bya praktyczn. Gdyby si miao 
kilkudziesiciu niewolnikw, mona byo obsadzi bram, ktra zdawaa si by 
jedynym wyjciem, i przetrzsn wszystkie mieszkania, tak za naleao od razu 
trafi do mieszkania Ligii, inaczej bowiem chrzecijanie; ktrych zapewne w tym 
domu nie brako, mogli j ostrzec; e jej szukaj. Z tego wzgldu byo 
niebezpiecznym i rozpytywanie si obcych osb. Winicjusz przez chwil namyla 
si, czy nie wrci si po niewolnikw, gdy wtem spod jednej z zason 
zamykajcych dalsze mieszkania wyszed czowiek z sitem w rku i zbliy si do 
fontanny:
Mody czowiek na pierwszy rzut oka pozna Ursusa. - To Lig! - szepn 
Winicjusz.
- Czy mam zaraz poama mu koci? - Czekaj.
Ursus nie dostrzeg ich, albowiem stali w mroku sieni, i pocz spokojnie 
opukiwa w wodzie jarzyny napeniajce sito. Widocznym bye, e po caej nocy 
spdzonej na cmentarzu zamierza przygotowa z nich niadanie. Po chwili, 
ukoczywszy sw czynno, wzi mokre sito i znikn z nim razem za zason. 
Kroton i Winicjusz ruszyli za nim, sdzc, e wpadn wprost do mieszkania Ligii.
Wic zdziwienie ich byo niepomierne, gdy spostrzegli, e zasona oddzielaa od 
podwrca nie mieszkanie, ale drugi ciemny kurytarz, na kocu ktrego wida byo 
ogrdek, zoony z kilku cyprysw, kilku mirtowych krzakw, i may domek, 
przylepiony do lepej tylnej ciany innej kamienicy.
Obaj zrozumieli natychmiast, e jest to dla nich okoliczno pomylna. Na 
podwrzu mogo powsta zbiegowisko wszystkich mieszkacw, ustronno za domku 
uatwiaa przedsiwzicie. Prdko uwin si z obrocami, a raczej z Ursusem, po 
czym z porwan Ligi rwnie prdko dostan si na ulic, a tam ju dadz sobie 
rady. Prawdopodobnie nikt ich nie zaczepi, gdyby ich zaczepiono, powiedz, e 
chodzi o zbieg zakadniczk cezara, w ostatnim za razie Winicjusz da si 
pozna wigilom i wezwie ich pomocy.
Ursus wchodzi ju prawie do domku, gdy szelest krokw zwrci jego uwag, wic 
przystan, a ujrzawszy dwch ludzi zoy sito na balustradzie i zawrci ku 
nim.
- A czego tu szukacie? - spyta. - Ciebie! - odpar Winicjusz.
Po czym zwrciwszy si do Krotona zawoa prdkim, cichym gosem:
- Zabij!
Kroto rzuci si - jak tygrys i w jednej chwili, zanim Lig zdoa si opamita 
lub rozpozna nieprzyjaci, chwyci go w swoje stalowe ramiona.
Lecz Winicjusz zbyt by pewien jego nadludzkiej siy, by czeka na koniec walki, 
wic pominwszy ich skoczy ku drzwiom domku, pchn je i znalaz si w ciemnej 
nieco izbie, rozwieconej jednali przez ogie palcy si na kominie. Blask tego 
pomienia pada wprost na twarz Ligii. Drug osob siedzc przy ognisku by w 
starzec, ktry towarzyszy dziewczynie i Ursusowi w drodze z Ostrianum.
Winicjusz wpad tak nagle, e zanim Ligia moga go rozpozna, chwyci j wp i 
unisszy w gr, rzuci si znw ku drzwiom. Starzec zdoa mu je wprawdzie 
zastpi, lecz on, przycisnwszy dziewczyn jednym ramieniem do piersi; odtrci 
go drug woln rk. Kaptur spad mu z gowy i wwczas na widok tej znanej 
sobie, a straszliwej w tej chwili twarzy krew cia si w Ligii z przeraenia, 
a gos zamar jej w gardle. Chciaa woa o pomoc i nie moga. Rwnie na prno 
chciaa uchwyci za ram drzwi. by da opr. Palce jej zesuny si po kamieniu 
i byaby stracia przytomno, gdyby nie okropny obraz, ktry uderzy jej oczy, 
gdy Winicjusz wypad z ni do ogrodu.
Oto Ursus trzyma w ramionach jakiego czowieka, cakiem przegitego w ty, z 
przechylon gow i z usta-mi we krwi. Ujrzawszy ich raz jeszcze uderzy pici 
w t gow i w jednym mgnieniu oka skoczy jak rozjuszony zwierz, ku 
Winicjuszowi.
"mier!" - pomyla mody patrycjusz.
A potem usysza, jakby przez sen; okrzyk Ligii: "Nie zabijaj!" - nastpnie 
uczu; e co jakby piorun, rozwizao jego rce, ktrymi j obejmowa, wreszcie 
ziemia zakrcia si z nim i wiato dnia zgaso w jego oczach.
Chilo jednake, ukryty za wgem naronika, czeka, co si stanie, albowiem 
ciekawo walczya w nim ze strachem. Myla rwnie, e jeli im si uda porwa 
Ligi, to dobrze bdzie by przy Winicjuszu. Urbana nie obawia si ju, by 
bowiem take pewny, e Kroto go zabije. Natomiast liczy, e w razie gdyby na 
pustych dotd ulicach zaczo si tworzy zbiegowisko, gdyby chrzecijanie lub 
jacykolwiek ludzie chcieli stawi opr Winicjuszawi, tedy on przemwi do nich 
jako przedstawiciel wadzy, jako wykonawca woli cezara, a w ostatnim razie 
wezwie wigilw na pomoc modemu patrycjuszowi przeciw ulicznej hoocie i tym 
zaskarbi sobie nowe aski. W duszy sdzi zawsze, e postpek Winicjusza jest 
nieroztropny, baczc jednak na straszliw si Krotona, przypuszcza, e moe 
si uda. "Gdyby byo z nimi le, sam trybun bdzie nis dziewczyn, a Kroto 
utoruje mu drog." Czas jednake duy mu si, niepokoia go cisza sieni, na 
ktr z daleka spoglda.
"Jeli nie trafi do jej kryjwki, a naczyni haasu, to j sposz."
I myl o tym nie bya mu zreszt przykr, rozumia bowiem, e w takim razie 
bdzie znw potrzebny Winicjuszowi i znw potrafi z niego wycisn pokan ilo 
sestercyj.
- Cokolwiek uczyni - mwi sobie - dla mnie uczyni cho aden si tego nie 
domyla... Bogowie, bogowie, pozwlcie mi tylko...
I nagle urwa, zdawao mu si bowiem, e co wychylio si z sieni, wic 
przycisnwszy si do muru, pocz patrze tamujc dech w piersiach.
I nie myli si, z. sieni bowiem wysuna si do wp jaka gowa i pocza si 
rozglda dookoa.
Po chwili jednak znika.
"To Winicjusz albo Kroto - pomyla Chilo - ale jeli porwali dziewk, dlaczego 
ona nie krzyczy i po co wygldaj na ulic? Ludzi i tak musz napotka, bo nim 
dojd do Karynw, ruch si zrobi na miecie. Co to? Na wszystkich bogw 
niemiertelnych!..."
I nagle resztki wosw zjeyy mu si na gowie.
We drzwiach pokaza si Ursus z przewieszonym przez rami ciaem Krotona i 
rozejrzawszy si raz jeszcze, pocz z nim biec pust ulic ku rzece.
Chilo uczyni si przy murze tak paski jak kawa tynku.
"Zginem, jeli mnie dojrzy!" - pomyla.
Lecz Ursus przebieg szybko koo naronika i znikn za nastpnym domem. Chilo 
za, nie czekajc duej, pocz biec w gb poprzecznej uliczki, dzwonic 
zbami z przeraenia i z chyoci, ktra by nawet w modziecu moga dziwi.
"Jeli wracajc dojrzy mnie z daleka, to dogna i zabije - mwi sobie. - Ratuj 
mnie, Zeusie, ratuj. Apollinie, ratuj, Hermesie, ratuj, Boe chrzecijan! 
Opuszcz Rzym, wrc do Mezembrii, ale ocalcie mnie z rk tego demona."
I ten Lig, ktry zabi Krotona, wydawa mu si w tej chwili rzeczywicie jak 
nadludzk istot. Biegnc myla, e to moe by jaki bg, ktry wzi na siebie 
posta barbarzycy. W tej chwili wierzy we wszystkich bogw wiata i we 
wszystkie mity, z ktrych drwi zwykego czasu. Przelatywao mu take przez 
gow, e Krotona mg zabi Bg chrzecijan, i wosy zjeay mu si znw na 
gowie na myl, e zadar z tak potg.
Dopiero przebiegszy kilka zaukw i spostrzegszy jakich robotnikw idcych z 
dala naprzeciw, uspokoi si nieco. W piersiach brako mu ju tchu, siad wic 
na progu domu i pocz rogiem paszcza obciera pokryte potem czoo.
"Stary jestem i potrzebuj spokoju" - rzek. Ludzie, idcy naprzeciw, skrcili 
na jak boczn uliczk i znw ogarna go pustka. Miasto spao jeszcze. Rankami 
ruch czyni si wczeniej wanie w zamoniejszych dzielnicach, gdzie niewolnicy 
bogatych domw zmuszeni byli wstawa do dnia, w tych za, ktre zamieszkiwaa 
ludno wolna, ywiona kosztem pastwa, zatem prniacza, budzono si, zwaszcza 
w zimie, do pno. Chilo, przesiedziawszy czas jaki na progu, uczu dojmujcy 
chd, wic powsta i przekonawszy si, e nie zgubi kieski, ktr dosta od 
Winicjusza, wolniejszym ju krokiem skierowa si ku rzece.
- Moe obacz gdzie ciao Krotona - mwi sobie. - Bogowie! Ten Lig, jeli jest 
czowiekiem, mgby w cigu jednego roku zarobi miliony sestercyj, albowiem 
jeli Krotona udusi jak szczeni, to kt mu si oprze? Za kade wystpienie na 
arenie dano by mu zota tyle, ile sam way. Lepiej on strzee tej dziewki ni 
Cerber pieka. Ale niech go te to pieko pochonie! Nie chc mie z nim do 
czynienia. Zanadto jest kocisty. Co tu jednak pocz? Staa si ciecz straszna. 
Jeli on takiemu Krotonowi poama koci; to pewno i dusza Winicjusza kwili tam, 
nad tym przekltym domem, czekajc pogrzebu, Na Kastora! To przecie patrycjusz, 
przyjaciel cezara, krewny Petroniusza; pan znany w caym Rzymie i trybun 
wojskowy. mier jego nie ujdzie im na sucho... Gdybym te na przykad uda si 
do obozu pretorianw albo do wigilw?...
Tu zamilk i pocz si namyla, lecz po chwili rzek:
- Biada mi! Kt wprowadzi go do tego domu, jeli nie ja?... Jego wyzwolecy i 
niewolnicy wiedz, em do niego przychodzi, a niektrzy wiedz, w jakim celu. 
Co bdzie, gdy posdz mnie, em umylnie wskaza mu dom, w ktrym spotkaa go 
mier? Choby pokazao si potem w sdzie, em jej nie chcia, i tak powiedz, 
em ja jej przyczyn... A to przecie patrycjusz, wic w adnym razie nie ujdzie 
mi to bezkarnie. Ale gdybym milczkiem opuci Rzym i przenis si gdzie 
daleko, to podabym si w tym wiksze podejrzenie.
I tak, i tak byo le. Chodzio tylko o to, by wybra zo mniejsze. Rzym by 
ogromnym miastem, a jednak Chilon uczu, e moe mu by w nim za ciasno. Bo 
kady inny mgby pj wprost do prefekta wigilw, opowiedzie, co si stao, i 
choby pado na niego jakowe podejrzenie, czeka spokojnie na ledztwo. Ale 
caa przeszo Chilona bya tego rodzaju, e wszelka blisza znajomo bd z 
prefektem miasta, bd z prefektem wigilw musiaaby na sprowadzi nader 
powane kopoty, a zarazem uzasadni wszelkie podejrzenia, jakie by przyj 
mogy do gowy urzdnikom.
Z drugiej strony, uciec byo to utwierdzi Petroniusza w mniemaniu, e Winicjusz 
zosta zdradzony i zamordowany skutkiem zmowy. Ow Petroniusz by czowiek 
potny, ktry mg mie na rozkazy policj w caym pastwie i ktry niechybnie 
postaraby si odnale winowajcw choby na kracach wiata. Jednake Chilonowi 
przyszo do gowy, czyby nie uda si wprost do niego i nie opowiedzie mu, co 
si zdarzyo. Tak! by to najlepszy sposb. Petroniusz by czowiekiem spokojnym 
i Chilo mg by pewnym przynajmniej tego, e go wysucha do koca. Petroniusz, 
ktry zna spraw od pocztku, atwiej te uwierzyby w niewinno Chilona ni 
prefekci.
eby jednak uda si do niego, trzeba byo wiedzie na pewno, co stao si z 
Winicjuszem, Chilo za tego nie wiedzia. Widzia wprawdzie Liga skradajcego 
si do rzeki z ciaem Krotona, ale nic wicej. Winicjusz mg by zabitym, ale 
mg te by rannym lub schwytanym. Teraz dopiero przyszo Chilonowi do gowy, 
e chrzecijanie zapewne nie omieliliby si zabi czowieka tak potnego, 
augustianina i wysokiego urzdnika wojskowego, albowiem tego rodzaju postpek 
mg cign na nich oglne przeladowanie. Prawdopodobniejszym byo, e 
zatrzymali go przemoc, aby da czas Ligii do ponownego ukrycia si w innym 
miejscu.
Myl ta napenia Chilona otuch.
"Jeli ten ligijski smok nie rozdar go w pierwszym zapdzie, tedy jest ywy, a 
jeli jest ywy, tedy sam da wiadectwo, em go nie zdradzi, a wwczas nie 
tylko nic mi nie grozi, ale (o Hermesie, licz znw na dwie jawki!) otwiera si 
przede mn nowe pole... Mog da zna jednemu z wyzwolecw, gdzie ma szuka 
pana, a czy on uda si do prefekta, czy nie, to jego rzecz, bylebym ja si do 
niego nie udawa... Mog take pj do Petroniusza i liczy na nagrod... 
Szukaem Ligii, teraz bd szuka Winicjusza, a potem znw Ligii... Trzeba 
jednak naprzd wiedzie, czy yw, czy zabit."
Tu przeszo, mu przez gow, e mgby noc uda si do piekarza Demasa i spyta 
o to Ursusa. Ale myl t porzuci natychmiast. Wola nie mie nic do czynienia z 
Ursusem. Mg susznie przypuszcza, e jeli Ursus nie zabi Glauka, to 
widocznie zosta przestrzeony przez ktrego ze starszych chrzecijaskich, 
ktremu wyzna swj zamiar, e to sprawa nieczysta, i e chcia go do niej 
namwi jaki zdrajca. Zreszt na samo wspomnienie Ursusa Chilona przebiega 
dreszcz po caym ciele. Natomiast pomyla, e wieczorem wyle Eurycjusza po 
wieci do tego domu, w ktrym wypadek si zdarzy. Tymczasem potrzebowa poywi 
si, wykpa i wypocz. Niespana noc, droga do Ostrianum i ucieczka z Zatybrza 
strudziy go istotnie nad wszelk miar.
Jedna rzecz pocieszaa go stale: oto, e mia przy sobie dwie kieski: t, ktr 
Winicjusz da mu w domu, i t, ktr mu rzuci w powrotnej drodze z cmentarza. 
Ze wzgldu te na t szczliw okoliczno, jak rwnie ze wzgldu na wszelkie 
wzruszenia, przez jakie przeszed, postanowi zje obficiej i napi si 
lepszego wina ni zwykle.
I gdy wreszcie nadesza godzina otwarcia winiarni, uczyni to w mierze tak 
znacznej, i zapomnia o kpieli. Chciao mu si przede wszystkim spa i senno 
odja mu siy do tego stopnia, e wrci zupenie chwiejnym krokiem do swego 
mieszkania na Suburze, gdzie czekaa go zakupiona za Winicjuszowe pienidze 
niewolnica.
Tam, wszedszy do ciemnego jak lisia jama cubiculum, rzuci si na posanie i 
zasn w jednej chwili. Zbudzi si dopiero wieczorem, a raczej zbudzia go 
niewolnica wzywajc go, by wstawa, albowiem kto szuka go i chce si z nim 
widzie w pilnej sprawie. Czujny Chilo oprzytomnia w jednej chwili, zarzuci 
naprdce paszcz z kapturem i kazawszy si niewolnicy usun na bok, wyjrza 
naprzd ostronie na zewntrz.
I zmartwia! Albowiem przez drzwi cubiculum ujrza olbrzymi posta Ursusa.
Na w widok uczu, e nogi i gowa jego staj si zimne jak ld, serce przestaje 
bi w piersiach, po krzyu chodz roje mrwek... Czas jaki nie mg przemwi, 
nastpnie jednak, szczkajc zbami, rzek, a raczej wyjcza:
- Syro! Nie ma mnie... nie znam... tego... dobrego czowieka...
- Powiedziaam mu, e jeste i e pisz, panie - odrzeka dziewczyna - on za 
da, by ci rozbudzi...
- O bogi!... Ka ci...
Lecz Ursus, jakby zniecierpliwiony zwlok, zbliy si do drzwi cubiculum i 
schyliwszy si wsadzi do wntrza gow.
- Chilonie Chilonidesie! - rzek.
- Pax tecum! Pax, pax! - odpowiedzia Chilon. - O najlepszy z chrzecijan! Tak! 
Jestem Chilonem, ale to omyka... Nie znam ci!
- Chilonie Chilonidesie - powtrzy Ursus. - Pan twj, Winicjusz, wzywa ci, 
aby si do niego uda wraz ze mn.
ROZDZIA XXIII
Winicjusza obudzi dotkliwy bl. W pierwszej chwili nie mg zrozumie, gdzie 
jest i co si z nim dzieje. W gowie czu szum i oczy jego byy zakryte jakby 
mg. Stopniowo jednak wracaa mu przytomno i wreszcie przez ow mg dojrza 
trzech schylonych nad sob ludzi. Dwch rozpozna: jeden by Ursus, drugi - ten 
starzec, ktrego obali unoszc Ligi. Trzeci, zupenie obcy, trzyma jego lew 
rk i dotykajc jej wzdu okcia a do ramienia i obojczyka, zadawa mu 
wanie bl tak straszny, i Winicjusz sdzc, e to jest jaki rodzaj 
dokonywanej nad nim zemsty, rzek przez zacinite zby:
- Zabijcie mnie.
Lecz oni nie zdawali si uwaa na jego sowa, jakby nie syszeli ich lub jakby 
je poczytywali za zwyky jk cierpienia. Ursus, ze swoj zatroskan, a zarazem 
gron twarz barbarzycy, trzyma pki biaych szmat podartych na dugie pasy, 
starzec za mwi do czowieka, ktry naciska rami Winicjusza:
- Glauku, jeste pewny, e ta rana w gowie nie jest miertelna.
- Tak jest, cny Kryspie - odpowiedzia Glaukus. - Suc jako niewolnik na 
flocie, a potem mieszkajc w Neapolis, opatrywaem wiele ran, i z zyskw, jakie 
mi przynosio to zajcie, wykupiem wreszcie siebie i swoich... Rana w gowie 
jest lekka. Gdy ten czowiek (tu wskaza gow na Ursusa) odebra modziecowi 
dziewczyn i pchn go na mur, w widocznie, padajc, zasoni si rk, ktr 
wybi i zama, ale przez to ocali gow - i ycie.
- Niejednego ju z braci miae w swej opiece - odpowiedzia Kryspus - i 
syniesz jako biegy lekarz... Dlatego to posaem po ciebie Ursusa.
- Ktry po drodze wyzna mi, i jeszcze wczoraj gotw by mnie zabi.
- Ale pierwej ni tobie wyzna swj zamiar mnie - ja za, ktry znam ciebie i 
twoj mio dla Chrystusa, wytumaczyem mu, e nie ty jeste zdrajc, ale w 
nieznajomy, ktry go do zabjstwa chcia namwi.
- To by zy duch, ale ja wziem go za anioa - odrzek z westchnieniem Ursus.
- Kiedy indziej opowiesz mi to - rzek Glaukus - ale teraz musimy myle o 
rannym.
I to rzekszy pocz nastawia rami Winicjusza, ktry, mimo i Kryspus skrapia 
mu twarz wod, mdla cigle z blu. Bya to zreszt szczliwa dla niego 
okoliczno, nie czu bowiem nastawiania nogi ani opasywania zamanego ramienia, 
ktre Glaukus uj w dwie wklse deseczki, a nastpnie obwiza szybko i 
silnie, aby je unieruchomi.
Lecz po dokonanej operacji rozbudzi si znowu - i ujrza nad sob Ligi.
Staa tu przy jego ku, trzymajc przed sob miedziane wiaderko z wod, w 
ktrej Glaukus zanurza od czasu do czasu gbk i zwila ni jego gow.
Winicjusz patrzy i oczom nie wierzy. Zdawao mu si, e to sen albo gorczka 
stawia przed nim drogie widmo - i po dugiej dopiero chwili zdoa wyszepta:
- Ligio...
Na jego gos wiaderko zadrao w jej rku, lecz zwrcia na niego oczy pene 
smutku.
- Pokj z tob! - odrzeka z cicha.
I staa z wycignitymi przed si rkoma, z twarz pen litoci i alu.
On za patrzy na ni, jakby chcc napeni ni renice tak; aby po zamkiciu 
powiek obraz jej zosta mu pod nimi. Patrzy na jej twarz, bledsz i 
szczuplejsz ni dawniej, na skrty ciemnych wosw; na ubogi ubir robotnicy; 
patrzy tak uporczywie; e a pod wpywem jego wzroku jej niene czoo poczo 
rowie - i naprzd pomyla, e j kocha zawsze, a po wtre, e ta jej blado 
i to jej ubstwo s jego dzieem, e on to wypdzi j z domu, gdzie j kochano 
i gdzie j otacza dostatek i wygody, a wtrci do tej mizernej izby i odzia w 
ten ndzny paszcz z ciemnej weny.
Poniewa za pragnby j odzia w najdrosze zotogowy i we wszystkie klejnoty 
wiata, wic zdjo go zdumienie, trwoga, lito - i al tak wielki, e byby 
jej do ng pad, gdyby mg si poruszy.
- Ligio - rzek - nie pozwolia mnie zabi. A ona odpowiedziaa ze sodycz:
- Niech Bg wrci ci zdrowie.
Dla Winicjusza, ktry mia poczucie i tych krzywd, ktre jej dawniej wyrzdzi, 
i tej, ktr chcia wyrzdzi wieo, by w sowach Ligii prawdziwy balsam. 
Zapomnia w tej chwili, e przez jej usta moe mwi chrzecijaska nauka, a 
czu tylko, e mwi umiowana kobieta i e w odpowiedzi jej jest jaka osobista 
tkliwo i wprost nadludzka dobro, ktra wstrzsa nim do gbi duszy. Jak 
poprzednio z blu, tak teraz osab ze wzruszenia. Ogarna go jaka niemoc, 
zarazem ogromna i sodka. Dozna takiego wraenia, jakby si zapada gdzie w 
otcha, ale czu przy tym, e mu jest dobrze - i e jest szczliwy. Myla te 
w tej chwili osabienia, e stoi nad nim bstwo.
Tymczasem Glaukus skoczy obmywa ran w jego gowie i przyoy do niej ma 
gojc. Ursus zabra miednik z rk Ligii, ona za, wziwszy przygotowan na 
stole czar z wod pomieszan z winem, przyoya j do ust rannego. Winicjusz 
wypi chciwie, po czym dozna ogromnej ulgi. Po dokonanym opatrunku bl prawie 
min. Rany i stuczenia poczy te. Wrcia mu zupena przytomno.
- Daj mi pi jeszcze - rzek.
Ligia odesza z prn czar do drugiej izby, natomiast Kryspus, po krtkich 
sowach zamienionych z Glaukiem, zbliy si do ka i rzek:
- Winicjuszu, Bg nie pozwoli ci popeni zego uczynku, ale zachowa ci przy 
yciu, by opamita si w duszy. Ten, wobec ktrego czowiek jest tylko prochem 
- poda ci bezbronnego w rce nasze, lecz Chrystus, w ktrego wierzymy, kaza 
nam miowa nawet nieprzyjaci. Wic opatrzylimy twoje rany i jako rzeka 
Ligia, bdziemy modli si, aby Bg wrci ci zdrowie, ale duej nad tob 
czuwa nie moemy. Zosta wic w spokoju i pomyl, czyli godzioby ci si 
przeladowa duej Ligi, ktr pozbawie opiekunw, dachu - i nas, ktrzymy 
ci dobrym za ze wypacili?
- Chcecie mnie opuci? - spyta Winicjusz.
- Chcemy opuci ten dom, w ktrym moe nas dosign przeladowanie prefekta 
miasta. Towarzysz twj zosta zabity, ty za, ktry jeste monym midzy swymi, 
leysz ranny. Nie z naszej to winy si stao, ale na nas musiaby spa gniew 
prawa...
- Przeladowania si nie bjcie - rzek Winicjusz. - Ja was osoni.
Kryspus nie chcia mu odpowiedzie, e chodzi im nie tylko o prefekta i policj, 
ale e nie majc zaufania i do niego take, chc zabezpieczy Ligi przed 
dalszym jego pocigiem.
- Panie - rzek - prawa twoja rka jest zdrowa - wic oto tabliczki i styl: 
napisz do sug, aby przyszli do ciebie dzi wieczr z lektyk i odnieli ci do 
twego domu, w ktrym ci bdzie wygodniej ni wrd naszego ubstwa. My tu 
mieszkamy u biednej wdowy, ktra wkrtce nadejdzie z synem swoim - i owo pachol 
odniesie twj list, my za musimy wszyscy szuka innego schronienia.
Winicjusz poblad, poj bowiem; e chc go rozczy z Ligi i e gdy straci j 
ponownie, to moe nigdy w yciu jej nie ujrze... Rozumia wprawdzie, e zaszy 
midzy ni i nim rzeczy wielkie, na mocy ktrych, chcc j posi, musi szuka 
jakich nowych drg, o ktrych nie mia jeszcze czasu myle. Rozumia rwnie, 
e cokolwiek by powiedzia tym ludziom - choby im zaprzysig, e wrci Ligi 
Pomponii Grecynie, to maj prawo mu nie uwierzy i nie uwierz. Przecie mg to 
uczyni ju dawniej; przecie mg, zamiast przeladowa Ligi, uda si do 
Pomponii - i przysic jej, e si pocigu wyrzeka, a w takim razie sama Pomponia 
byaby odszukaa i zabraa na powrt dziewczyn. - Nie! Czu, e adne tego 
rodzaju przyrzeczenia nie zdoaj ich wstrzyma i adna uroczysta przysiga nie 
zostanie przyjta, tym bardziej e nie bdc chrzecijaninem mgby im chyba 
przysic na bogw niemiertelnych, w ktrych sam nie bardzo wierzy, a ktrych 
oni uwaali za ze duchy.
Pragn jednak rozpaczliwie przejedna i Ligi, i tych jej opiekunw - 
jakimkolwiek sposobem, na to za potrzebowa czasu. Chodzio mu take o to, by 
cho kilka dni patrze na ni. Jak toncemu kady odam deski lub wiosa wydaje 
si zbawieniem, tak i jemu wydawao si, i przez te kilka dni zdoa moe 
powiedzie co takiego, co go do niej zbliy, e moe co obmyli, e moe co 
zajdzie pomylnego.
Wic zebrawszy myli rzek:
- Posuchajcie mnie, chrzecijanie. Wczoraj byem wraz z wami na Ostrianum i 
suchaem waszej nauki, ale chobym jej nie zna, wasze uczynki przekonayby 
mnie, i jestecie ludzie uczciwi i dobrzy. Powiedzcie owej wdowie, ktra 
zamieszkuje ten dom, aby zostaa w nim, wy zostacie take i mnie pozwlcie 
zosta. Niech ten czowiek (tu zwrci wzrok na Glauka), ktry jest lekarzem lub 
przynajmniej zna si na opatrywaniu ran, powie, czy mona mnie dzi przenosi. 
Jestem chory i mam zamane rami, ktre musi cho kilka dni zosta nieruchome - 
i dlatego owiadczam wam, i nie rusz si std, chyba mnie przemoc 
wyniesiecie.
Tu przerwa, bo w rozbitej jego piersi zbrako oddechu, Kryspus za rzek:
- Nikt, panie, nie uyje przeciw tobie przemocy, my tylko uniesiemy std nasze 
gowy.
Na to nieprzywyky do oporu mody czowiek zmarszczy brwi i rzek:
- Pozwl mi odetchn.
Po chwili za pocz znw mwi:
- O Krotona, ktrego zdusi Ursus, nikt nie zapyta, mia dzi jecha do 
Benewentu, dokd wezwa go Watyniusz, wszyscy wic bd myleli, e wyjecha. 
Gdymy weszli z Krotonem do tego domu, nie widzia nas nikt prcz jednego Greka, 
ktry by z nami w Ostrianum. Powiem wam, gdzie mieszka, sprowadcie mi go - ja 
za naka mu milczenie, albowiem jest to czowiek przeze mnie patny. Do domu 
mego napisz list, em wyjecha take do Benewentu. Gdyby Grek ju da zna 
prefektowi, owiadcz mu, em Krotona sam zabi i e on to zama mi rk. Tak 
uczyni, na cienie ojca i matki mojej! - a wic moecie tu pozosta bezpiecznie, 
gdy wos nie spadnie z adnej gowy. Sprowadcie mi prdko Greka, ktry zwie 
si Chilo Chilonides!
- Wic Glaukus zostanie przy tobie, panie - rzek Kryspus - i wraz z wdow 
bdzie mia piecz nad tob.
Winicjusz zmarszczy brwi jeszcze silniej.
- Uwa, stary czowieku, co powiem - rzek. - Winienem ci wdziczno i wydajesz 
si dobrym i uczciwym czowiekiem, ale nie mwisz mi tego, co masz na dnie 
duszy. Ty si obawiasz, bym nie wezwa moich niewolniw i nie kaza im zabra 
Ligii? Zali tak nie jest?
- Tak jest! - odrzek z pewn surowoci Kryspus.
- Tedy zwa, e z Chilonem bd rozmawia przy was i e przy was napisz list do 
domu, iem wyjecha - i e innych posacw, jak wy, pniej nie znajd... 
Rozwa to sam i nie dranij mnie duej.
Tu wzburzy si i twarz skurczya mu si z gniewu, po czym j mwi w 
uniesieniu:
- Zali ty myla, e ja si zapr, i chc pozosta dlatego, by j widzie?... 
Gupi by odgad, chobym si zapar. Ale przemoc nie bd jej wicej bra... 
Tobie za powiem co innego. Jeli ona tu nie zostanie, to t zdrow rk 
pozrywam wizania z ramienia, nie przyjm jada ni napoju - i niech mier moja 
spadnie na ciebie i na twoich braci. Czemu mnie opatrywa, czemu nie kaza 
mnie zabi?
I poblad z gniewu i osabienia. Lecz Ligia, ktra z drugiej izby syszaa ca 
rozmow i ktra bya pewn, i Winicjusz speni to, co zapowiada, zlka si 
jego sw. Nie chciaa za nic jego mierci. Raniony i bezbronny budzi w niej 
tylko lito, nie strach. Od czasu ucieczki yjc wrd ludzi pogronych w 
cigym upojeniu religijnym, rozmylajcych tylko o ofiarach, powiceniach i 
miosierdziu bez granic, sama upoia si tym nowym tchnieniem do tego stopnia, 
e zastpio ono dla niej dom, rodzin, stracone szczcie i zarazem uczynio z 
niej jedn z takich dziewic chrzecijanek, ktre zmieniy pniej star dusz 
wiata. Winicjusz zbyt zaway w jej, losach i zbyt si jej narzuci, by moga o 
nim zapomnie. Mylaa o nim po caych dniach i nieraz prosia Boga o tak 
chwil, w ktrej, idc za tchnieniem nauki, mogaby mu wypaci si dobrem za 
ze, miosierdziem za przeladowanie, zama go, zdoby dla Chrystusa i zbawi. 
A teraz zdawao si jej wanie, e taka chwila nadesza i e modlitwy jej 
zostay wysuchane.
Zbliya si wic do Kryspusa z twarz jakby natchnion i pocza mwi tak, 
jakby przez ni mwi gos jaki inny:
- Kryspie, niech on zostanie midzy nami i my pozostaniemy z nim, dopki 
Chrystus go nie uzdrowi.
A stary prezbiter, przywyky szuka we wszystkim tchnie Boych, widzc jej 
egzaltacj pomyla zaraz, e moe mwi przez ni moc wysza, i ulkszy si w 
sercu, pochyli sw gow.
- Niech si tak stanie, jak mwisz - rzek.
Na Winicjuszu, ktry przez cay czas nie spuszcza jej z oczu, to szybkie 
posuszestwo Kryspa uczynio dziwne i przejmujce wraenie. Wydao mu si, e 
Ligia jest midzy chrzecijanami jak Sybill czy kapank, ktr otacza cze 
i posuch. I mimo woli podda si take tej czci. Do mioci, jak czu, 
przyczya si teraz jakby pewna obawa, wobec ktrej mio sama stawaa si 
czym niemal zuchwaym. Nie umia przy tym oswoi si z myl, e stosunek ich 
zosta zmieniony, e teraz nie ona od jego, ale on zaley od jej woli, e ley 
oto chory, zamany, e przesta by si napastnicz - zdobywcz i e jest jakby 
bezbronnym dzieckiem na jej opiece. Dla jego natury dumnej i samowolnej stosunek 
podobny wzgldem kadej innej istoty byby upokorzeniem - tym razem jednak nie 
tylko nie odczu upokorzenia, ale by jej wdziczny jak swojej pani. Byy to 
poczucia w nim niesychane, ktre dniem przedtem nie chciayby mu si w gowie 
pomieci i ktre zdumiewayby go nawet w tej jeszcze chwili, gdyby umia sobie 
jasno zda z nich spraw. Lecz on nie pyta teraz, dlaczego tak jest, jakby to 
byo rzecz zupenie naturaln, czu si tylko szczliwy, e zostaje.
I chcia jej dzikowa - z wdzicznoci i jeszcze z jakim uczuciem tak dalece 
mu nie znanym, e go nawet nazwa nie umia, poniewa byo po prostu pokor. 
Lecz poprzednie uniesienie wyczerpao go tak, e nie mg mwi i dzikowa jej 
tylko oczyma, w ktrych wiecia rado, e zostaje przy niej i e bdzie mg 
na ni patrze jutro, pojutrze, moe dugo. Rado t mieszaa mu tylko obawa, 
by nie straci tego, co zyska, tak wielka, e gdy Ligia podaa mu znw po 
chwili wody i gdy chwycia go przy tym ochota, by obj jej do - ba si tego 
uczyni, ba si - on, ten sam Winicjusz, ktry na uczcie u cezara caowa 
przemoc jej usta, a po jej ucieczce obieca sobie, e bdzie j za wosy 
wczy do cubiculum lub kae j smaga.
ROZDZIA XXIV
Lecz pocz si rwnie obawia, by jaka niewczesna pomoc z zewntrz nie 
zburzya mu radoci. Chilo mg da zna o jego znikniciu prefektowi miasta lub 
wyzwolecom w domu - a w takim razie wtargnicie wigilw byo prawdopodobne. 
Przez gow przeleciaa mu wprawdzie myl, e wwczas mgby kaza pochwyci 
Ligi i zamkn j w swoim domu, lecz czu, e tego uczyni nie powinien - i nie 
zdoa. By czowiekiem samowolnym, zuchwaym i do zepsutym, a w potrzebie 
nieubaganym, nie by jednake ni Tygellinem, ni Neronem. ycie wojskowe 
pozostawio mu pewne poczucie sprawiedliwoci, wiary i tyle sumienia, i 
rozumia, e taki postpek byby czym potwornie podym. Byby moe wreszcie 
zdolny dopuci si go w napadzie zoci i w peni si, ale w tej chwili by 
zarazem rozczulony i chory, wic chodzio mu o to tylko, by nikt nie stan 
midzy nim a Ligi.
Zauway za ze zdziwieniem, e od chwili gdy Ligia stana po jego stronie, ani 
ona sama, ani Kryspus nie daj od niego adnych zapewnie, tak jak gdyby byli 
pewni, e w razie potrzeby obroni ich jaka moc nadprzyrodzona. Winicjusz, w 
ktrego gowie - od czasu jak sysza w Ostrianum nauk i opowiadanie Apostoa - 
pocza si plta i zaciera rnica midzy rzeczami moliwymi a niemoliwymi, 
nie by take zbyt daleki od przypuszczenia, e tak by by mogo. Jednake 
biorc rzeczy trzewiej, sam przypomnia im, co mwi o Greku, i znw zada, 
by sprowadzono mu Chilona.
Kryspus zgodzi si na to i postanowiono wysa Ursusa. Winicjusz, ktry w 
ostatnich dniach przed Ostrianum czsto, lubo bez skutku, wysya by 
niewolnikw swych do Chilona, wskaza Ligowi dokadnie jego mieszkanie, po czym 
skreliwszy kilka sw na tabliczce rzek zwrciwszy si do Kryspa:
- Daj tabliczk, gdy to jest czowiek podejrzliwy i chytry, ktry czsto, 
wzywany przeze mnie, kaza odpowiada ludziom moim, e nie ma go w domu, czyni 
to za zawsze, gdy nie znajc dla mnie dobrych nowin obawia si mojego gniewu.
- Bylem go znalaz, to go przyprowadz, czy bdzie chcia, czy nie - 
odpowiedzia Ursus.
Po czym wziwszy paszcz wyszed piesznie. Odnale kogo w Rzymie nie byo 
atwo, nawet przy najlepszych wskazwkach, ale Ursusowi pomaga w takich razach 
instynkt czowieka lenego, a zarazem i wielka znajomo miasta, tak e po 
niejakim czasie znalaz si w mieszkaniu Chilona.
Nie pozna go jednak. Poprzednio widzia go tylko raz w yciu, i do tego w nocy. 
Wreszcie tamten wyniosy i pewny siebie starzec, ktry go namawia do 
zamordowania Glauka, tak by niepodobny do tego zgitego we dwoje ze strachu 
Greka, e nikt nie mg przypuci, i obaj stanowi jedn osob. Chilo te, 
pomiarkowawszy, e Ursus patrz na niego jak na czowieka zupenie obcego, 
ochon z pierwszego wraenia. Widok tabliczki z pismem Winicjusza uspokoi go 
jeszcze bardziej. Nie grozio mu przynajmniej podejrzenie, e wprowadzi go 
umylnie w zasadzk. Pomyla przy tym, e chrzecijanie nie zabili Winicjusza 
widocznie dlatego, e nie omielili si podnie rki na osob tak znakomit.
"A zatem Winicjusz osoni i mnie w potrzebie - rzek sobie w duchu - albowiem 
nie wzywa mnie przecie po to, by mnie da zabi."
Nabrawszy wic nieco ducha, spyta:
- Dobry czowieku, zali przyjaciel mj, szlachetny Winicjusz, nie przysa po 
mnie lektyki? - Nogi mam popuchnite i i tak daleko nie mog.
- Nie - odrzek Ursus - pjdziemy piechot. - A jeli odmwi?
- Nie czy tego, gdy pj musisz.
- I pjd, ale z wasnej chci. Inaczej nikt by mnie nie zmusi, albowiem jestem 
czowiekiem wolnym i przyjacielem prefekta miasta. Jako mdrzec, posiadam 
rwnie sposoby na przemoc - i umiem zamienia ludzi w drzewa i zwierzta. Ale 
pjd - pjd! Wdziej tylko paszcz jeszcze nieco cieplejszy i kaptur, aby mnie 
nie poznali niewolnicy tej dzielnicy - inaczej bowiem zatrzymywaliby nas 
ustawicznie, aby caowa moje rce.
To rzekszy nawdzia inny paszcz, na gow za spuci galicki obszerny kaptur, 
z obawy, by Ursus nie przypomnia sobie jego rysw, gdy wyjd na wiksze 
wiato.
- Gdzie mnie prowadzisz? - spyta po drodze Ursusa.
- Na Zatybrze.
- Niedawno jestem w Rzymie i nigdy tam nie byem, ale i tam yj zapewne ludzie, 
ktrzy kochaj cnot.
Ale Ursus, ktry by czowiekiem naiwnym i ktry sysza Winicjusza mwicego, 
i Grek by z nim na cmentarzu Ostrianum, a potem widzia, gdy wchodzili z 
Krotonem do domu, w ktrym mieszkaa Ligia, zatrzyma si na chwil i rzek:
- Nie kam, stary czowieku, albowiem dzi bye z Winicjuszem na Ostrianum i 
pod nasz bram.
- Ach! - rzek Chilo - wic to wasz dom stoi na Zatybrzu? Od niedawna jestem w 
Rzymie i nie wiem dobrze, jak si zw rne dzielnice. Tak jest, przyjacielu! 
Byem pod wasz bram i zaklinaem pod ni w imi cnoty Winicjusza, by nie 
wchodzi. Byem i w Ostrianum, a wiesz dlaczego? Oto od pewnego czasu pracuj 
nad nawrceniem Winicjusza i chciaem, aby posucha najstarszego z apostow. 
Niech wiato przeniknie do jego duszy i do twojej! Wszake jeste 
chrzecijaninem i wszak pragniesz, aby prawda zapanowaa nad faszem?
- Tak jest - odrzek z pokor Ursus. Chilonowi wrcia zupenie odwaga.
- Winicjusz jest to pan mony - rzek - i przyjaciel cezara. Czsto on jeszcze 
sucha podszeptw zego ducha, ale gdyby cho wos spad z jego gowy, cezar 
pomciby si na wszystkich chrzecijanach.
- Nas wiksza moc strzee.
- Susznie! Susznie! Ale co zamierzacie uczyni z Winicjuszem? - spyta z nowym 
niepokojem Chilon. - Nie wiem. Chrystus nakazuje miosierdzie.
- To wymienicie powiedzia. Pamitaj o tym zawsze; inaczej bdziesz si 
skwarzy w piekle jak kiszka na patelni.
Ursus westchn. Chilo za pomyla, e z tym straszliwym w chwili pierwszego 
porywu czowiekiem zrobiby zawsze, co by chcia.
Wic pragnc wiedzie, jak rzeczy odbyy si przy porywaniu Ligii, pyta dalej 
gosem surowego sdziego: - Jak postpilicie z Krotonem? Mw i nie zmylaj. 
Ursus westchn po raz drugi:
- Powie ci to Winicjusz.
- To si znaczy, e pchne go noem lub zabie pak?
- Byem bezbronny.
Grek nie mg jednak oprze si podziwowi nad nadludzk si barbarzycy.
- Niech ci Pluto!... To jest, chciaem powiedzie: niech ci Chrystus przebaczy!
Czas jaki szli w milczeniu, po czym Chilo rzek: - Nie ja ci zdradz, ale 
strze si wigilw.
- Ja boj si Chrystusa, nie wigilw.
- I to susznie. Nie masz ciszej winy nad zabjstwo. Bd si, za ciebie 
modli, ale nie wiem, czy nawet moja modlitwa co wskra - chyba e uczynisz 
lub, i nigdy w yciu nikogo nie tkniesz palcem.
- Ja i tak nie zabijaem rozmylnie - odpowiedzia Ursus.
Chilo jednak, ktry pragn si na wszelki wypadek zabezpieczy, nie przestawa 
obrzydza w dalszym cigu zabjstwa Ursusowi i zachca go do wykonania lubu. 
Wypytywa te i o Winicjusza, lecz Lig odpowiada na jego pytania niechtnie, 
powtarzajc, e z ust samego Winicjusza usyszy to, co usysze powinien. 
Rozmawiajc w ten sposb, przebyli wreszcie dalek drog dzielc mieszkanie 
Greka od Zatybrza i znaleli si przed domem. Serce Chilona poczo znw bi 
niespokojnie. Ze strachu wydao mu si, e Ursus poczyna spoglda na niego 
jakim akomym. wzrokiem. "Maa mi pociecha - mwi sobie - jeli mnie zabije 
niechccy, i wolabym w kadym razie, aby go ruszy parali, a razem z nim i 
wszystkich Ligw, co daj, Zeusie, jeli potrafisz." Tak rozmylajc zatula si 
coraz mocniej w swoj galick guni, powtarzajc, i boi si chodu. Wreszcie, 
gdy przebywszy sie i pierwsze podwrze znaleli si w korytarzu prowadzcym do 
ogrdka domku, zatrzyma si nagle i rzek:
- Pozwl mi tchu nabra, inaczej bowiem nie bd mg rozmwi si z Winicjuszem 
i udzieli mu rad zbawiennych.
To rzekszy stan - gdy jakkolwiek powtarza sobie, e adne niebezpieczestwo 
mu nie grozi, jednake na myl, e stanie wrd tych tajemniczych ludzi, ktrych 
widzia w Ostrianum, nogi trzsy si nieco pod nim.
Tymczasem z domku poczy dochodzi uszu jego piewy.
- Co to jest? - pyta.
- Mwisz, e chrzecijaninem, a nie wiesz, e midzy nami jest zwyczaj po 
kadym posiku wielbi Zbawiciela naszego piewaniem - odpowiedzia Ursus. 
-Miriam z synem musiaa ju wrci, a moe i Aposto jest z nimi, codziennie 
bowiem nawiedza wdow i Kryspa.
- Prowad mnie wprost do Winicjusza.
- Winicjusz jest w tej izbie, gdzie i wszyscy, bo ta jedna jest wiksza, a 
zreszt same ciemne cubicula, do ktrych tylko spa chodzimy. Wejdmy ju - tam 
odpoczniesz.
I weszli. W izbie byo ciemnawo, wieczr by chmurny, zimowy, a pomie kilku 
kagankw niezupenie rozprasza mrok. Winicjusz raczej domyli si, ni 
rozezna w zakapturzonym czowieku Chilona, ten za ujrzawszy oe w rogu izby i 
na nim Winicjusza, ruszy, nie patrzc na innych, wprost ku niemu - jakby w 
przekonaniu, e przy nim bdzie mu najbezpieczniej.
- O panie! czemu nie sucha moich rad! - zawoa skadajc rce.
- Milcz - rzek Winicjusz - i suchaj!
Tu pocz patrze bystro w oczy Chilona i mwi z wolna a dobitnie, jakby 
chcia, by kade jego sowo zrozumiane byo jako rozkaz i zastao raz na zawsze 
w Chilonowej pamici:
- Kroto rzuci si na mnie, by mnie zamordowa i ograbi - rozumiesz! Wwczas 
zabiem go, ci za ludzie opatrzyli rany, jakie otrzymaem w walce z nim.
Chilo od razu zrozumia, e jeli Winicjusz tak mwi, to chyba na mocy jakiego 
ukadu z chrzecijanami, a w takim razie chce, by mu wierzono. Pozna te to z 
jego twarzy, wic w jednej chwili, nie okazawszy ni powtpiewania, ni 
zdziwienia, podnis oczy w gr i zawoa:
- otr to by wierutny, panie! Wszakem ci ostrzega, by mu nie ufa. 
Wszystkie moje nauki obijay si o jego gow jak groch o cian. W caym 
Hadesie nie ma dla niego mk dostatecznych. Bo kto nie moe by uczciwym 
czowiekiem, ten poniekd musi by otrem; komu za trudniej zosta uczciwym 
ni otrowi? Ale eby napada na swego dobroczyc i pana tak 
wspaniaomylnego... O, bogowie!...
Tu jednak wspomnia, e w czasie drogi przedstawia si Ursusowi jako 
chrzecijanin - i umilk.
Winicjusz rzek:
- Gdyby nie sica, ktr miaem ze sob, byby mnie zabi.
- Bogosawi t chwil, w ktrej doradziem ci wzi cho n.
Lecz Winicjusz zwrci na Greka badawcze spojrzenie i spyta:
- Co czyni dzi?
- Jak to? Czym ci, panie, nie powiedzia, em czyni luby za twoje zdrowie?
- I nic wicej?
- I wybieraem si wanie odwiedzi ci, gdy tamten dobry czowiek nadszed i 
powiedzia mi, e mnie wzywasz.
- Oto jest tabliczka. Pjdziesz z ni do mego domu, odnajdziesz mego wyzwoleca 
i oddasz mu j. Napisano jest na niej, em wyjecha do Benewentu. Powiesz 
Demasowi od siebie, em to uczyni dzi rano, wezwany pilnym listem przez 
Petroniusza.
Tu powtrzy z naciskiem:
- Wyjechaem do Benewentu - rozumiesz?
- Wyjechae, panie! Rano egnaem ci przecie przy Porta Capena - i od czasu 
twego wyjazdu taka ogarnia mnie tsknota, e jeli twa wspaniaomylno jej nie 
utuli, zakwil si na mier, jak nieszczsna ona Zethosa z alu po Itylu.
Winicjusz, lubo chory i nawyky do gitkoci Greka, nie mg jednak wstrzyma 
umiechu. Rad by przy tym, e Chilo w lot go zrozumia, wic rzek:
- Zatem dopisz, by ci zy obtarto. Daj mi kaganek. Chilo, uspokojony ju 
zupenie, wsta i uczyniwszy kilka krokw w stron kominka, zdj jeden z 
palcych si na murku kagankw.
Lecz gdy kaptur zesun si przy tej czynnoci z jego gowy i wiato pado 
wprost na jego twarz, Glaukus zerwa si z awy i zbliywszy si szybko, stan 
przed nim.
- Nie poznajesz mnie, Cefasie? - spyta.
I w gosie jego byo co tak strasznego, e dreszcz przebieg wszystkich 
obecnych.
Chilo podnis kaganek i upuci go Brawie w tej chwili na ziemi - po czym 
zgi si we dwoje i pocz jcze:
- Nie jestem... nie jestem!... litoci!
Glaukus za zwrci si w stron wieczerzajcych i rzek:
- Oto jest czowiek, ktry zaprzeda i zgubi mnie i rodzin moj!...
Historia jego bya znan i wszystkim chrzecijanom, i Winicjuszowi, ktry 
dlatego tylko nie domyli si, kim jest w Glaukus, e mdlejc ustawicznie z 
blu przy opatrunku, nazwiska jego nie sysza. Lecz dla Ursusa krtka ta 
chwila, w poczeniu ze sowami Glauka, bya jakby byskawic w ciemnoci. 
Rozpoznawszy Chilona, jednym skokiem znalaz si przy nim, chwyci go za ramiona 
i wygiwszy je w ty, zawoa:
- On to namwi mnie, bym zamordowa Glauka! - Litoci! - jcza Chilo - oddam 
wam... Panie! - zawoa zwracajc gow do Winicjusza - ratuj mnie! Tobiem 
zaufa, wstaw si za mn... Twj list... odnios. Panie! panie!...
Lecz Winicjusz, ktry najobojtniej ze wszystkich patrzy na to, co zaszo, raz 
dlatego, e wszystkie sprawy Greka byy mu znane, a po wtre, e serce jego nie 
znao, co to lito, rzek:
- Zakopcie go w ogrodzie: list poniesie kto inny. Chilonowi wydao si, e sowa 
te s ostatecznym wyrokiem. Koci jego poczy trzeszcze w strasznych rkach 
Ursusa, oczy zachodziy zami z blu.
- Na waszego Boga! litoci! - woa - jestem chrzecijaninem!... Pax vobiscum! 
jestem chrzecijaninem, a jeli mi nie wierzycie, ochrzcijcie mnie jeszcze raz, 
jeszcze dwa, jeszcze dziesi razy! Glauku, to pomyka! Pozwlcie mi mwi! 
Uczycie mnie niewolnikiem... Nie zabijajcie mnie! Litoci!...
I gos jego, dawiony blem, sab coraz bardziej, gdy wtem za stoem podnis 
si Aposto Piotr, przez chwil chwia sw bia gow zniajc j ku piersiom i 
oczy mia zamknite, ale nastpnie otworzy je i rzek wrd ciszy:
- A oto powiedzia nam Zbawiciel: "Jeliby twj brat zgrzeszy przeciw tobie, 
strofuj go; a jeliby aowa, odpu mu. A jeliby siedmkro na dzie zgrzeszy 
przeciw tobie i siedmkro nawrci si k`tobie mwic: - al ci mi! - odpu 
mu!"
Po czym zapada cisza jeszcze wiksza.
Glaukus sta dugi czas z twarz nakryt domi, wreszcie odj je i rzek:
- Cefasie, niech ci tak Bg odpuci krzywdy moje, jako ja ci je w imi Chrystusa 
odpuszczam.
A Ursus uwolniwszy ramiona Greka doda zaraz: - Niech mi tak Zbawiciel bdzie 
miociwy, jako i ja ci odpuszczam.
w upad na ziemi i wsparty na niej rkoma, krci gow jak zwierz schwytany w 
sida, rozgldajc si naok i czekajc, skd mier przyjdzie. Oczom i uszom 
jeszcze nie wierzy i nie mia spodziewa si przebaczenia.
Lecz z wolna wracaa mu przytomno, tylko zsiniae wargi trzsy mu si jeszcze 
z przeraenia. Tymczasem Aposto rzek:
- Odejd w spokoju!
Chilo powsta, lecz nie mg jeszcze przemwi. Mimo woli zbliy si do oa 
Winicjusza, jakby jeszcze szukajc u niego opieki, albowiem nie mia dotd czasu 
pomyle, e w, jakkolwiek korzysta z jego usug i by poniekd jego 
wsplnikiem, potpi go, gdy tymczasem ci wanie, przeciw ktrym suy, 
przebaczyli. Myl ta miaa mu przyj pniej. Obecnie we wzroku jego wida byo 
tylko zdumienie i niedowierzanie. Jakkolwiek umiarkowa ju, e mu przebaczono, 
chcia jednak jak najprdzej wynie gow spord tych niepojtych ludzi, 
ktrych dobro przeraaa go prawie rwnie, jak przeraaoby okruciestwo. 
Zdawao mu si, e gdyby duej zosta, zaszoby znw co niespodzianego, wic 
stanwszy nad Winicjuszem, pocz mwi przerywanym gosem:
- Daj, panie, list! Daj list!
I porwawszy tabliczk, ktr mu poda Winicjusz, wybi jeden pokon 
chrzecijanom, drugi choremu i chykiem, sunc przy samej cianie, wypad za 
drzwi.
W ogrdku, gdy ogarna go ciemno, strach jey mu znw wosy na gowie, by 
bowiem pewny, e Ursus wypadnie za nim i zabije go wrd nocy. Byby ucieka ze 
wszystkich si, ale nogi odmwiy mu posuszesbwa, po chwili za uczyniy si 
zupenie bezwadne, albowiem Ursus istotnie stan przy nim.
Chilo upad twarz na ziemi i pocz jcze: - Urbanie... W imi Chrystusa...
Lecz Urban rzek:
- Nie bj si. Aposto kaza mi wywie ci za bram, aby nie zabdzi w 
ciemnoci, a jeli si brak, to odprowadz ci do domu.
Chilo podnis twarz.
- Co mwisz? Co?... Nie zabijesz mnie?
- Nie! nie zabij ci, a jelim chwyci ci zbyt silnie i nadwyry ci koci, 
to mi odpu.
- Pom mi wsta - rzek Grek. - Nie zabijesz mnie? Co? Wyprowad mnie na ulic, 
dalej sam pjd. Ursus podnis go z ziemi jak pirko i postawi na nogach, 
potem za prowadzi przez ciemne przejcie na drugie podwrze, z ktrego 
wychodzio si do sieni i na ulic. W korytarzu Chilo powtarza znw w duszy: 
"Ju po mnie!", i dopiero gdy znaleli si na ulicy, ochon i rzek:
- Dalej sam pjd.
- Pokj niech bdzie z tob!
- I z tob, i z tob!... Daj mi odetchn.
I po odejciu Ursusa odetchn ca piersi. rkoma macn si po pasie i 
biodrach, jakby chcc si przekona, e yje, i ruszy piesznym krokiem przed 
siebie.
Lecz uszedszy kilkadziesit krokw stan i rzek: - Czemu jednak oni mnie nie 
zabili?
I pomimo i ju z Eurycjuszem rozmawia o nauce chrzecijaskiej, pomimo rozmowy 
nad rzek z Urbanem i pomimo wszystkiego, co sysza na Ostrianum, nie umia 
znale na to pytanie odpowiedzi.
ROZDZIA XXV
Winicjusz rwnie nie umia zda sobie sprawy z tego, co zaszo, i na dnie duszy 
prawie nie mniej zdumiony by od Chilona. Bo e z nim samym ludzie ci obeszli 
si tak, jak si obeszli, i zamiast pomci si nad nim za napa, opatrzyli 
troskliwie jego rany, przypisywa to w czci nauce, ktr wyznawali, bardziej 
Ligii, a po trochu i swemu wielkiemu znaczeniu. Ale postpienie ich z Chilonem 
przechodzio wprost jego pojcia o ludzkiej zdolnoci przebaczania. I jemu mimo 
woli nasuwao si na myl pytanie: dlaczego oni nie zabili Greka? Wszake mogli 
to uczyni bezkarnie. Ursus byby go zakopa w ogrodzie lub noc wynis do 
Tybru, ktry w owych czasach nocnych rozbojw, dokonywanych przez samego cezara, 
tak czsto wyrzuca rankami ciaa ludzkie, i nikt nawet nie dochodzi, skd si 
bray. Przy tym wedle Winicjusza chrzecijanie nie tylko mogli, ale powinni byli 
zabi Chilona. Lito nie bya wprawdzie cakiem obc temu wiatu, do ktrego 
nalea mody patrycjusz. Ateczycy wznieli przecie jej otarz i dugi czas 
opierali si wprowadzeniu do Aten walk gladiatorw. Bywao, e i w Rzymie 
zwycieni otrzymywali przebaczenie, jak na przykad Kalikratus, krl Brytanw, 
ktry wzity w niewol za Klaudiusza i opatrzony przez tego suto, mieszka 
swobodnie w miecie. Ale zemsta za krzywdy osobiste wydawaa si Winicjuszowi, 
tak jak i wszystkim, suszn i usprawiedliwion. Niechanie jej byo zgoa 
przeciwne jego duszy. Sysza wprawdzie i on w Ostrianum, e naley miowa 
nawet nieprzyjaci, uwaa to jednak za jak teori nie majc w yciu 
znaczenia. I teraz jeszcze przechodzio mu przez gow, e moe nie zabito 
Chilona dlatego tylko, e bya jaka para wit lub jaka kwadra ksiyca, 
podczas ktrej chrzecijanom nie godzio si zabija. Sysza, e bywaj takie 
terminy, w ktrych rnym narodom nie wolno nawet i wojny poczyna. Lecz 
dlaczego w takim razie nie oddano Greka w rce sprawiedliwoci, dlaczego Aposto 
mwi, e gdyby kto siedemkro zawini, to siedemkro naley mu przebaczy, i 
dlaczego Glaukus powiedzia Chilonowi: "Niech ci tak Bg odpuci, jako ja ci 
odpuszczam"? A przecie Chilo wyrzdzi mu najstraszliwsz krzywd, jak czowiek 
czowiekowi moe wyrzdzi, i w Winicjuszu na sam myl o tym, jakby postpi z 
takim, kto by na przykad zabi Ligi, zawrzao serce jak ukrop: nie byoby 
takich mk, ktrymi by jej nie pomci! A tamten przebaczy! I Ursus przebaczy 
take, on, ktry w istocie rzeczy mg zabi w Rzymie, kogo by chcia, zupenie 
bezkarnie, albowiem nastpnie potrzebowa zabi tylko krla Nemoreskiego gaju i 
zaj jego miejsce... Czy czowiekowi, ktremu nie opar si Kroto, oparby si 
piastujcy t godno gladiator, do ktrej dochodzio si tylko przez zabjstwo 
poprzedniego "krla"? Jedna bya tylko na te wszystkie pytania odpowied. Oto 
oni nie zabijali przez jak dobro tak wielk, e podobnej nie byo dotd na 
wiecie, i przez mio do ludzi bezgraniczn, ktra nakazywaa zapomina o 
sobie, o swoich krzywdach, o swoim szczciu i swej niedoli - i y dla innych. 
Jak zapat mieli ludzie ci za to odebra, Winicjusz sysza w Ostrianum, lecz 
nie miecio mu si to w gowie. Czu natomiast, e to ycie ziemskie, poczone 
z obowizkiem wyrzekania si wszystkiego, co jest dobrem i rozkosz, na korzy 
innych, musiaoby by ndzne. Tote w tym, co o chrzecijanach w tej chwili 
myla, obok najwikszego zdumienia bya i lito, i jakby cie pogardy. Wydao 
mu si, e to s owce, ktre musz prdzej czy pniej by zjedzone przez wilki, 
jego za rzymska natura nie bya zdoln zdoby si na uznanie dla tych, ktrzy 
pozwalaj si zjada. Uderzya go wszelako jedna rzecz. Oto po wyjciu Chilona 
jaka gboka rado rozjania wszystkie twarze. Aposto zbliy si do Glauka 
i pooywszy do na jego gowie, rzek:
- Chrystus w tobie zwyciy!
w za wznis oczy ku grze tak ufne i pene wesela, jakby zlao si na niego 
jakie wielkie, niespodziane szczcie. Winicjusz, ktry byby zrozumia tylko 
rado z dokonanej zemsty, patrzy na niego rozszerzonymi przez gorczk oczyma, 
troch tak, jak patrzyby na obkanego. Widzia jednak i widzia nie bez 
wewntrznego oburzenia, jak nastpnie Ligia przycisna swoje usta krlewny do 
rki tego czowieka, ktry z pozoru wyglda na niewolnika, i zdawao mu si, e 
porzdek tego wiata odwraca si zupenie. Potem nadszed Ursus i j opowiada, 
jak wyprowadzi Chilona na ulic i jak prosi go o przebaczenie za krzywd, jak 
mg wyrzdzi jego kociom, za co Aposto pobogosawi i jego, a Kryspus 
owiadczy, e to jest dzie wielkiego zwycistwa. Posyszawszy o tym 
zwycistwie Winicjusz straci cakiem wtek myli.
Lecz gdy Ligia podaa mu znw po chwili napj chodzcy, zatrzyma na chwil jej 
rk i spyta:
- To i ty mi przebaczya?
- My chrzecijanie. Nam nie wolno chowa w sercu gniewu.
- Ligio - rzek wwczas - kimkolwiek jest twj Bg, uczcz go stuwoem dlatego 
tylko, e jest twoim. Ona za rzeka:
- Uczcisz go w sercu, gdy go pokochasz.
- Dlatego tylko, e jest twoim... - powtrzy sabszym gosem Winicjusz.
I przymkn powieki, albowiem opanowao go znw osabienie.
Ligia odesza, ale po chwili wrcia i stanwszy blisko, pochylia si nad nim, 
by si przekona, czy pi. Winicjusz odczu jej blisko i otworzywszy oczy 
umiechn si, ona za pooya mu na nich lekko rk, jakby chcc go do snu 
nakoni. Wwczas ogarna go wielka sodycz, ale zarazem czu si mocniej 
chorym. I tak byo w istocie. Noc ju zrobia si zupena, a wraz z ni przysza 
i silniejsza gorczka. Z tego powodu nie mg zasn i wodzi za Ligi wzrokiem, 
gdziekolwiek si ruszya. Chwilami jednak zapada w jaki psen, w ktrym 
widzia i sysza wszystko, co si naok niego dziao, ale w ktrym 
rzeczywisto mieszaa si z gorczkowymi widzeniami. Zdawao mu si wic, e na 
jakim starym, opuszczonym cmentarzu wznosi si witynia w ksztacie wiey, w 
ktrej Ligia jest kapank. I oto nie spuszcza z niej oczu, ale widzia j na 
szczycie wiey, z lutni w rku, ca w wietle, podobn do tych kapanek, ktre 
nocami pieway hymny na cze ksiyca, a ktre widywa na Wschodzie. On sam 
wspina si z wielkim wysileniem po wowatych schodach, by j porwa, za nim 
za pez Chilon szczkajc zbami z przeraenia i powtarzajc: "Nie czy tego, 
panie, bo to kapanka, za ktr On si pomci..." Winicjusz nie wiedzia, kto 
by w On, rozumia jednake, e idzie speni witokradztwo, i czu take 
przestrach niezmierny. Ale gdy doszed do balustrady otaczajcej szczyt wiey, 
przy Ligii stan nagle Aposto ze srebrn brod i rzek: "Nie podno na ni 
rki, albowiem ona naley do mnie." I rzekszy to, pocz z ni razem i 
szlakiem ksiycowego wiata, jakby drog ku niebu, on za, Winicjusz, 
wycignwszy ku nim rce pocz ich baga, by zabrali go ze sob.
Tu rozbudzi si, otrzewia i pocz patrze przed siebie. Ognisko na wysokim 
trzonie arzyo si ju sabiej, ale rzucao blask jeszcze do ywy, oni za 
siedzieli wszyscy przed ogniem, grzejc si, poniewa noc bya chodna, a izba 
do zimna. Winicjusz widzia ich oddechy wychodzce z ust w ksztacie pary. W 
rodku siedzia Aposto, u jego kolan na niskim podnku Ligia, dalej Glaukus, 
Kryspus, Miriam, a na kracach z jednej strony Ursus, z drugiej Nazariusz, syn 
Miriam, mode pachol o licznej twarzy i dugich, czarnych wosach, ktre 
spaday mu a na ramiona.
Ligia suchaa z oczyma wzniesionymi ku Apostoowi i wszystkie gowy byy 
zwrcone ku niemu, on za mwi co pgosem. Winicjusz pocz patrze na niego 
z pewn zabobonn bojani, mao co mniejsz od tego strachu, jakiego doznawa w 
gorczkowym widzeniu. Przeszo mu przez myl, i w gorczce czu prawd i e ten 
sdziwy przychodzie z dalekich brzegw rzeczywicie zabiera mu Ligi i prowadzi 
j gdzie w nieznane drogi. By te pewny, e starzec o nim mwi, a moe radzi, 
jak rozczy go z ni, zdawao si bowiem Winicjuszowi rzecz niepodobn, by 
kto mg mwi o czym innym, wic zebrawszy ca przytomno pocz nasuchiwa 
sw Piotra.
Lecz omyli si najzupeniej. Aposto bowiem mwi znw o Chrystusie.
"Oni tym imieniem tylko yj!" - pomyla Winicjusz.
Starzec za opowiada o pochwyceniu Chrystusa. - Przysza rota i sudzy 
kapascy, aby Go chwycili. Gdy Zbawiciel spyta ich, kogo szukaj, 
odpowiedzieli: "Jezusa Nazareskiego!". Lecz gdy im rzek: "Jam jest!" - padli 
na ziemi i nie mieli na Niego podnie rki, i a dopiero po powtrnym pytaniu 
chwycili Go.
Tu Aposto przerwa i wycignwszy rce do ognia, ciek:
- Noc bya chodna jak dzi, ale zawrzao we mnie serce, wic wydobyem miecz, 
by Go broni, i uciem ucho sugi arcykapana. I bybym Go broni wicej ni 
ywota wasnego, gdyby mi nie by rzek: "W twj miecz do pochwy. Zali 
kielicha, ktry mi da Ojciec, pi nie bd?..." Wwczas Go pojmali i 
zwizali...
To rzekszy przyoy donie do czoa i umilk, chcc przed dalszym opowiadaniem 
moc wspomnie pokona. Lecz Ursus, nie mogc wytrzyma, zerwa si, elecem 
poprawi ogie na trzonie, a iskry sypny si zotym deszczem i pomie 
strzeli ywiej, po czym siad i zawoa:
- A niechby si stao, co chciao - hej!...
Lecz urwa nagle, gdy Ligia pooya palec na ustach. Oddycha tylko rozgonie 
i zna byo, e burzy si w duszy i e cho zawsze gotw caowa stopy Apostoa, 
przecie tego jednego postpku uzna w duszy nie moe, bo gdyby tak ot przy nim 
podnis kto rk na Zbawiciela, gdyby on by z nim tej nocy, oj, poleciayby 
wiry i z onierzy, i ze sug kapaskich, i ze suebnikw... I a oczy zaszy 
mu zami na sam myl o tym, zarazem z alu i z dusznej rozterki, bo z jednej 
strony pomyla, e nie tylko sam by Zbawiciela broni, ale jeszcze skrzyknby 
mu w pomoc Ligw, chopw na schwa, a z drugiej, e gdyby to uczyni, to 
okazaby nieposuszestwo Zbawicielowi i przeszkodzi odkupieniu wiata.
Wic dlatego nie mg powstrzyma ez.
Po chwili Piotr, odjwszy donie z czoa, pocz opowiada dalej, lecz 
Winicjusza opanowa znw psen gorczkowy. To, co teraz sysza, pomieszao mu 
si z tym, co Aposto opowiada poprzedniej nocy w Ostrianum o owym dniu, w 
ktrym Chrystus ukaza si na brzegu Tyberiadzkiego Morza. Widzia wic szeroko 
rozlan to, na niej d rybacz, a w odzi Piotra i Ligi. On sam pyn ze 
wszystkich si za nimi, lecz bl w zamanym ramieniu przeszkadza mu ich 
docign. Burza ja mu rzuca fale w oczy i pocz ton woajc bagalnym 
gosem o ratunek. Wwczas Ligia uklka przed Apostoem, on za zwrci d i 
wycign ku niemu wioso, ktre on schwyciwszy wydosta si przy ich pomocy na 
d i upad na jej dno.
Lecz nastpnie wydawao mu si, e powstawszy ujrza mnstwo ludzi pyncych za 
odzi. Fale nakryway pian ich gowy; niektrym wida byo ju z odmtu tylko 
rce, ale Piotr raz po raz ratowa toncych i zabiera ich do odzi, ktra 
rozszerzaa si jakby cudem. Wkrtce wypeniy j cae tumy, tak wielkie jak 
te, ktre byy zebrane w Ostrianum, a potem jeszcze wiksze. Winicjusz zdziwi 
si, jak si mogy w niej pomieci, i wzi go strach, e pjd na dno. Lecz 
Ligia pocza go uspokaja i pokazywaa mu jakie wiato na dalekim brzegu, do 
ktrego pynli. Tu marzenia Winicjusza pomieszay si znw z tym, co sysza w 
Ostrianum z ust Apostoa, jako si Chrystus objawi raz nad jeziorem. Wic teraz 
widzia w owym nadbrzenym wietle jak posta, ku ktrej Piotr sterowa. I w 
miar jak zbliali si ku niej, pogoda czynia si cichsza, to gadsza, a 
wiato wiksza. Tumy poczy piewa hymn sodki, powietrze wypenio si 
zapachem nardu; woda graa tcz, jakby z dna przeglday lilie i re, a 
wreszcie d uderzya agodnie piersi o piasek. Wwczas Ligia wzia go za 
rk i rzeka: "Pjd, zaprowadz ci!" I wioda go w wiato.
Winicjusz rozbudzi si znowu, lecz marzenia jego rozpraszay si z wolna i nie 
od razu odzyska poczucie rzeczywistoci. Przez czas jaki zdawao mu si 
jeszcze, e jest nad jeziorem i e otaczaj go tumy, wrd ktrych, sam nie 
wiedzc dlaczego, pocz szuka Petroniusza i zdziwi si, e go nie moe 
odnale. ywe wiato od komina, przy ktrym nie byo ju nikogo, otrzewio go 
jednak zupenie. Pieki oliwne arzyy si leniwie pod rowym popioem, lecz za 
to szczapy pinii, ktrych widocznie wieo dorzucono na zarzewie, strzelay 
jasnym pomieniem i w blasku tym Winicjusz ujrza Ligi siedzc nie opodal od 
jego ka.
Widok jej wzruszy go do gbi duszy. Pamita, e zesz noc spdzia w 
Ostrianum, a cay dzie krztaa si przy opatrunku, teraz za, gdy wszyscy 
udali si na spoczynek, ona jedna czuwaa u jego oa. atwo byo zgadn, e 
musi by jednak zmczona, albowiem siedzc nieruchomie, oczy miaa zamknite. 
Winicjusz nie wiedzia, czy pi, czy pogrona jest w mylach. Patrzy na jej 
profil, na spuszczone rzsy, na rce zoone na kolanach i w pogaskiej gowie 
jego poczo si z trudem wykluwa pojcie, e obok nagiej, pewnej siebie i 
dumnej ze swych ksztatw piknoci greckiej i rzymskiej, jest na wiecie jaka 
inna, nowa, ogromnie czysta, w ktrej tkwi dusza.
Nie umia zdoby si na to, by j nazwa chrzecijask, mylc jednak o Ligii 
nie mg ju oddzieli jej od nauki, ktr wyznawaa. Pojmowa nawet, e jeli 
wszyscy inni udali si na spoczynek, a Ligia jedna, ona, ktr pokrzywdzi, 
czuwaa nad nim, to wanie dlatego, e ta nauka tak nakazuje. Lecz myl ta, 
przejmujca go podziwem dla nauki, bya mu zarazem i przykr. Wolaby by, by 
Ligia czynia tak z mioci dla niego, dla jego twarzy, oczu, dla posgowych 
ksztatw, sowem, dla tych wszystkich powodw, dla ktrych nieraz obwijay si 
naok jego szyi niene ramiona greckie i rzymskie.
Nagle jednak poczu, e gdyby ona bya taka jak inne kobiety, to aby mu ju w 
niej czego niedostawao. Wwczas zdumia si i sam nie wiedzia, co si z nim 
dzieje, albowiem spostrzeg, e i w nim poczynaj powstawa jakie nowe uczucia 
i nowe upodobania, obce wiatu, w ktrym y dotd.
Tymczasem ona otworzya oczy i widzc, e Winicjusz na ni patrzy, zbliya si 
ku niemu i rzeka:
- Jestem przy tobie. A on odpowiedzia:
- Widziaem we nie twoj dusz.
ROZDZIA XXVI
Nazajutrz ockn si osabiony, ale z gow chodn i bez gorczki. Zdawao mu 
si, i rozbudzi go szept rozmowy, ale gdy otworzy oczy, Ligii nie byo przy 
nim, Ursus tylko, pochylony przed kominem, rozgrzebywa siwy popi i szuka pod 
nim aru, ktry znalazszy pocz rozdmuchiwa wgle tak, jakby czyni to nie 
ustami, ale miechem kowalskim. Winicjusz przypomniawszy sobie, e czowiek w 
zgnit wczoraj Krotona, przypatrywa si z zajciem, godnym lubownika areny, 
jego olbrzymiemu grzbietowi podobnemu do grzbietu cyklopa i potnym jak kolumny 
udom.
"Dziki Merkuremu, e mi karku nie skrci - pomyla w duszy. - Na Polluksa! 
Jeli inni Ligowie do niego podobni, legie danubijskie mog mie z nimi kiedy 
cik robot!"
Gono za ozwa si:
- Hej, niewolniku!
Ursus usun gow z komina i umiechnwszy si niemal przyjanie, rzek:
- Bg ci daj, panie, dobry dzie i dobre zdrowie, ale ja czek wolny, nie 
niewolnik.
Winicjuszowi, ktry mia ochot rozpyta Ursusa a ojczysty kraj Ligii, sowa te 
sprawiy pewn przyjemno, albowiem rozmowa z czowiekiem wolnym, jakkolwiek 
prostym, mniejsz przynosia ujm jego rzymskiej i patrycjuszowskiej godnoci 
ni rozmowa z niewolnikiem, w ktrym ni prawo, ni obyczaj nie uznaway ludzkiej 
istoty.
- To ty nie Aulusw? - spyta.
- Nie, panie. Ja su Kallinie, jako suyem jej matce, ale po dobrej woli.
Tu schowa znw gow w komin, by podmucha na wgle, na ktre narzuci 
poprzednio drew, po czym wyj j i rzek:
- U nas nie ma niewolnikw. Lecz Winicjusz spyta:
- Gdzie jest Ligia?
- Dopiero co odesza, a ja mam uwarzy niadanie dla ciebie, panie. Czuwaa nad 
tob ca noc.
- Czemu jej nie wyrczy?
- Bo tak chciaa, a moja rzecz sucha. Tu oczy zaspiy mu si i po chwili 
doda:
- Gdybym ja jej nie sucha, to ty by, panie, nie y.
- Zali aujesz, e mnie nie zabi?
- Nie, panie. Chrystus nie kaza zabija. - A Atacynus? A Kroto?
- Nie mogem inaczej - mrukn Ursus.
I pocz patrze jakby z alem na swe rce, ktre widocznie zostay pogaskie, 
mimo i dusza chrzest przyja.
Nastpnie postawi garnek na trzonie i kucnwszy przed kominem, utkwi zamylone 
oczy w pomie.
- To twoja wina, panie - rzek wreszcie. - Po co podnosi rk na ni, na crk 
krlewsk?
W Winicjuszu zawrzaa w pierwszej chwili duma, e prostak i barbarzyca mie nie 
tylko przemawia do niego tak poufale, ale jeszcze przygania mu. Do tych 
nadzwyczajnych i nieprawdopodobnych rzeczy, ktre spotkay go od onegdajszej 
nocy, przybya jeszcze jedna. Lecz bdc sabym i nie majc pod rk swych 
niewolnikw, pohamowa si, zwaszcza e i ch dowiedzenia si jakich 
szczegw z ycia Ligii przemoga.
Wic uspokoiwszy si pocz wypytywa o wojn Ligw przeciw Wanniuszowi i 
Swebom. Ursus rad opowiada, lecz nie mg doda wiele nowego do tego, co 
Winicjuszowi opowiada w swoim czasie Aulus Plaucjusz. Ursus w bitwie nie by, 
towarzyszy bowiem zakadniczkom do obozu Ateliusza Histra. Wiedzia tylko, e 
Ligowie zbili Swebw i Jazygw, ale wdz ich i krl poleg od strzay Jazyga. 
Zaraz potem odebrali wieci, e Semnonowie zapalili lasy na ich granicach, i 
wrcili w lot, by pomci krzywd, a zakadniczki zostay u Ateliusza, ktry z 
pocztku kaza im oddawa honory krlewskie. Pniej matka Ligii zmara. Wdz 
rzymski nie wiedzia, co robi z dzieckiem. Ursus chcia wraca z nim do kraju, 
ale droga to bya niebezpieczna z powodu zwierza i dzikich plemion; gdy wic 
przysza wie, e jakie poselstwo Ligw znajduje si u Pomponiusza, ofiarujc 
mu pomoc przeciw Markomanom, Hister odesa ich do Pomponiusza. Przybywszy do 
niego dowiedzieli si jednak, e posw adnych nie byo - i w ten sposb 
zostali w obozie, skd Pomponiusz przywiz ich do Rzymu, a po odbytym tryumfie 
odda krlewskie dziecko Pomponii Grecynie.
Winicjusz, jakkolwiek w tym opowiadaniu drobne tylko szczegy byy mu nie 
znane, sucha z przyjemnoci, albowiem niezmiern jego pych rodow echtao 
mile to, e naoczny wiadek stwierdza krlewskie pochodzenie Ligii. Jako crka 
krlewska, moga bya ona zaj na dworze cezara stanowisko rwne crkom 
najpierwszych rodw, tym bardziej e nard, ktrego wadc by jej ojciec, nigdy 
dotd nie wojowa z Rzymem, a jakkolwiek barbarzyski, mg si okaza gronym, 
gdy wedle wiadectwa samego Ateliusza Histra posiada "niezliczon moc" 
wojownikw.
Ursus zreszt potwierdzi w zupenoci owo wiadectwo, albowiem na pytanie 
Winicjusza o Ligw odrzek:
- My siedzim w lasach, ale ziemi u nas tyle, e nikt nie wie, gdzie koniec 
puszczy, i ludu w niej duo. S te w puszczy i grody drewniane, w ktrych 
dostatek wielki, bo co Semnony, Markomany, Wandale i Kwady zupi po wiecie, to 
my im odbieramy. Oni za nie mi do nas i, jeno gdy wiatr od nich, to pal 
nam lasy. I nie boimy si ni ich, ni rzymskiego cezara.
- Bogowie dali Rzymianom zwierzchnictwo nad ziemi - rzek surowo Winicjusz.
- Bogowie to ze duchy - odpowiedzia z prostot Ursus - a gdzie nie ma Rzymian, 
tam nie ma i zwierzchnictwa.
Tu poprawi ogie i mwi jakby sam do siebie:
- Gdy Kallin wzi cezar na dwr, a ja mylaem, e moe j spotka krzywda, 
tom chcia i a hen do lasw i sprowadzi Ligw na pomoc krlewnie. I Ligowie 
ruszyliby ku Dunajowi, bo to lud dobry, cho pogaski. Ot, zanisbym im "dobr 
nowin". Ale ja i tak kiedy, jak Kallina wrci do Pomponii, pokoni si jej, by 
pozwolia mi i do nich, bo Chrystus narodzi si daleko i oni nawet nie 
syszeli o Nim... Wiedzia on lepiej ode mnie, gdzie Mu si trzeba narodzi, ale 
gdyby tak u nas, w puszczy, przyszed na wiat, pewnie bymy Go nie umczyli, 
ale hodowalibymy Dziecitko i dbali, by Mu nigdy nie zbrako ni zwierzyny, ni 
grzybw, ni skr bobrowych, ni bursztynu. A co bymy na Swebach albo Markomanach 
zupili, to bymy Mu oddali, by za mia dostatek i wygod.
Tak mwic przystawi do ognia naczynie z polewk przeznaczon dla Winicjusza i 
umilk. Myl jego bdziy widocznie czas jaki po puszczach ligijskich, a 
dopiero gdy pyn pocz sycze, wyla go w pask mis i ostudziwszy naleycie, 
rzek:
- Glaukus radzi, by jak najmniej porusza, panie, nawet t rk, ktra zostaa 
zdrowa, wic Kallina rozkazaa mi ci karmi.
Ligia rozkazaa! Na to nie byo odpowiedzi. Winicjuszowi nie przyszo nawet na 
myl sprzeciwi si jej woli, jakby bya crk cezara lub bogini, nie 
odpowiedzia przeto ani sowem, Ursus za, siadszy koo jego ka, pocz 
czerpa polewk z misy maym kubkiem i podawa mu j do ust. Czyni to tak 
troskliwie i z takim dobrym umiechem w swoich bkitnych oczach, i Winicjusz 
oczom swoim nie wierzy, by to mg by ten sam straszliwy tytan, ktry w dniu 
wczorajszym, zgnitszy Krotona, rzuci si na niego samego jak burza i byby go 
roznis, gdyby nie lito Ligii. Mody patrycjusz po raz pierwszy w yciu 
pocz si zastanawia nad tym, co te moe dzia si w piersi prostaka, sugi i 
barbarzycy.
Lecz Ursus okaza si niak o tyle niezgrabn, o ile troskliw. Kubek gin 
cakowicie w jego herkulesowych palcach, tak e nie pozostawao nic miejsca dla 
ust Winicjusza. Po kilku nieudanych prbach olbrzym zatroska si wielce i 
rzek:
- Ej, atwiej ubra z ostpu wywie...
Winicjusza zabawio zakopotanie Liga, lecz niemniej zaja go jego uwaga. 
Widywa on w cyrkach straszliwe "ury", sprowadzane z puszcz pnocnych, na ktre 
najdzielniejsi bestiarii polowali z obaw i ktre jednym tylko soniom 
ustpoway w wielkoci i sile.
- Zali prbowa bra takie bestie za rogi? - spyta ze zdumieniem.
- Pki nie przeszo nade mn dwadziecia zim, tom si ba - odrzek Ursus - ale 
potem - bywao.
I j znw karmi Winicjusza, jeszcze niezgrabniej ni przedtem.
- Musz poprosi Miriam lub Nazariusza - rzek. Lecz tymczasem blada gwka 
Ligii wychylia si spoza. zasony.
- Zaraz pomog - rzeka.
I wysza po chwili z cubiculum, w ktrym gotowaa si widocznie do snu, gdy 
przybrana bya tylko w obcis tunik, zwan u staroytnych capitium, 
zakrywajc szczelnie piersi, i wosy miaa rozwizane. Winicjusz, ktrego serce 
zabio ywiej na jej widok, pocz jej wymawia, e dotd nie pomylaa o nie, 
lecz ona odrzeka wesoo:
- Wanie chciaam to uczyni, ale pierwej zastpi Ursusa.
I wziwszy kubek siada na krawdzi ka i pocza karmi Winicjusza, ktry 
czu si zarazem upokorzony i szczliwy. Gdy pochylaa si ku niemu, bio na 
niego ciepo jej ciaa i rozwizane jej wosy spyway mu na piersi, on za 
blad z wraenia, ale w zamcie i porywie dz odczuwa zarazem, e to jest nad 
wszystko droga i nad wszystko uwielbiona gowa, wobec ktrej wiat cay jest 
niczym. Pierwej poda jej, teraz poczyna j kocha pen piersi. Dawniej, 
jak w ogle w yciu tak i w uczuciu, by, jak wszyscy wczeni ludzie, lepym, 
bezwzgldnym egoist, ktremu chodzio tylko o siebie, obecnie poczo mu 
chodzi i o ni.
Po chwili te odmwi dalszego posiku i cho w patrzeniu na ni i w jej 
obecnoci znajdowa nieprzebran rozkosz, rzek:
- Dosy. Id spocz, boska moja.
- Nie nazywaj mnie tak - odpowiedziaa - mnie si tego sucha nie godzi.
Jednake umiechaa si do niego, a nastpnie rzeka mu, e sen j odbieg, e 
trudu nie czuje i e nie uda si na spoczynek, pki nie przyjdzie Glaukus. On 
sucha jej sw jak muzyki, a zarazem serce wzbierao mu coraz wikszym 
wzruszeniem, coraz wikszym zachwytem, coraz wiksz wdzicznoci, a myl 
biedzia si, jakby jej t wdziczno okaza.
- Ligio - rzek po chwili milczenia - jam ci poprzednio nie zna. Ale teraz 
wiem, em chcia doj do ciebie bdn drog, wic ci powiadam: wr do 
Pomponii Grecyny i bd pewna, e odtd nikt nie podniesie na ciebie rki.
A jej twarz posmutniaa nagle.
- Byabym szczliwa - odrzeka - gdybym j cho z daleka moga zobaczy, ale 
wrci do niej ju nie mog.
- Dlaczego? - zapyta ze zdziwieniem Winicjusz. - My, chrzecijanie, wiemy przez 
Akte, co si na Palatynie dzieje. Zali nie sysza, e cezar wkrtce po mojej 
ucieczce, a przed swym wyjazdem do Neapolis, wezwa Aulusa i Pomponi - i 
mniemajc, e mi pomogli, grozi im swym gniewem. Szczciem Aulus mg mu 
odrzec: "Wiesz, panie, e nigdy kamstwo nie przeszo mi przez usta; ot 
przysigam ci, emy jej nie pomogli do ucieczki i e rwnie jak ty nie wiemy, 
co si z ni stao." I cezar uwierzy, a potem zapomnia - ja za z porady 
starszych nigdy nie pisaam do matki, gdzie jestem, by zawsze miao moga 
zaprzysic, e nic o mnie nie wie. Ty moe tego nie pojmiesz, Winicjuszu, ale 
nam kama nie wolno, nawet gdyby o ycie chodzio. Taka jest nasza nauka, do 
ktrej chcemy stosowa serca, wic nie widziaam Pomponii od czasu, gdym 
opucia jej dom, j za zaledwie od czasu do czasu dolatyway dalekie echa, e 
yj i em bezpieczna.
Tu porwaa j tsknota, bo oczy jej zrosiy si zami, lecz wkrtce uspokoia 
si i rzeka:
- Wiem, e i Pomponia tskni za mn, my jednak mamy nasze pociechy, ktrych nie 
maj inni.
- Tak - odrzek Winicjusz - wasz pociech Chrystus, ale ja tego nie rozumiem.
- Patrz na nas: niema dla nas rozcze, nie ma boleci i cierpie, a jeli 
przyjd, to zmieniaj si w rado. I mier sama, ktra dla was jest kocem 
ycia, dla nas jest tylko jego pocztkiem i zmian gorszego szczcia na lepsze, 
mniej spokojnego na spokojniejsze i wieczyste. Zwa, jak musi by nauka, ktra 
nakazuje nam miosierdzie nawet wzgldem nieprzyjaci, broni kamstwa, 
oczyszcza dusze nasze od zoci i obiecuje po mierci szczcie nieprzebrane.
- Syszaem to w Ostrianum i widziaem, jak postpilicie ze mn i z Chilonem, a 
gdy o tym myl, dotychczas zdaje mi si, e to sen i e ni uszom, ni oczom nie 
powinienem wierzy. Lecz ty mi odpowiedz na inne pytanie: jeste szczliwa?
- Tak! - odrzeka Ligia. - Wyznajc Chrystusa nie mog by nieszczliw.
Winicjusz spojrza na ni, jak gdyby to, co mwia, przechodzio cakiem miar 
ludzkiego rozumowania. - I nie chciaaby wrci do Pomponii?
- Chciaabym z caej duszy i wrc, jeli taka bdzie wola Boga.
- Wic ci mwi: wr, a ja ci przysign na moje lary, e nie podnios na 
ciebie rki.
Ligia zamylia si przez chwil, po czym odrzeka: - Nie. Nie mog bliskich 
moich poda na niebezpieczestwo. Cezar nie kocha rodu Plaucjuszw. Gdybym 
wrcia - ty wiesz, jak przez niewolnikw rozchodzi si kada wiadomo po 
Rzymie - wic i mj powrt staby si rozgony w miecie, i Nero dowiedziaby 
si o nim przez swoich niewolnikw niewtpliwie. Wwczas skaraby Aulusw, a co 
najmniej odebraby mnie im znowu.
- Tak - rzek marszczc brwi Winicjusz - to by by mogo. Uczyniby to choby 
dlatego, by okaza, e woli jego musi si sta zadosy. Prawda jest, e on tylko 
zapomnia o tobie lub nie chcia myle mniemajc, e nie jemu, ale mnie staa 
si ujma. Lecz moe... odjwszy ci Aulusom... oddaby mnie, a ja wrcibym ci 
Pomponi.
Lecz ona zapytaa ze smutkiem:
- Winicjuszu, czy chciaby mnie widzie znw na Palatynie?
On za zacisn zby i odrzek:
- Nie. Masz suszno. Mwiem jak gupiec! Nie! I nagle ujrza przed sob jakby 
przepa bez dna. By patrycjuszem, by trybunem wojskowym, by czowiekiem 
potnym, ale nad wszystkimi potgami tego wiata, do ktrego nalea, sta 
przecie szaleniec, ktrego ni woli, ni zoliwoci niepodobna byo przewidzie. 
Nie liczy si z nim, nie ba si go mogli chyba tacy ludzie jak chrzecijanie, 
dla ktrych cay ten wiat, jego rozki, cierpienia i mier sama bya niczym. 
Wszyscy inni musieli dre przed nim. Groza czasw, w ktrych yli, ukazaa si 
Winicjuszowi w caej swej potwornej rozcigoci. Nie mg oto odda Ligii 
Aulusom z obawy, by potwr nie przypomnia sobie jej i nie zwrci na ni swego 
gniewu; z tego samego powodu, gdyby j teraz wzi za on, mg narazi j, 
siebie i Aulusw. Chwila zego humoru wystarczaa, by zgubi wszystkich. 
Winicjusz po raz pierwszy w yciu poczu, e albo wiat musi si zmieni i 
przerodzi, albo ycie stanie si zgoa niemoliwe. Zrozumia rwnie to, co 
przed chwil jeszcze byo dla niego ciemne, e w takich czasach jedni tylko 
chrzecijanie mogli by szczliwi.
Lecz przede wszystkim chwyci go al, gdy zrozumia i to, e to on sam tak 
poplta ycie sobie i Ligii, i z tej pltaniny nie byo prawie wyjcia. I pod 
wpywem tego alu pocz mwi:
- Czy ty wiesz, e ty szczliwsza ode mnie? Ty w ubstwie i w tej jednej izbie 
wrd prostakw miaa swoj nauk i swego Chrystusa, ja za mam tylko ciebie i 
gdy mi ci zbrako, byem jak ndzarz, ktry nie ma ni dachu nad sob, ni 
chleba. Ty mi drosza ni cay wiat. Szukaem ci, bom nie mg y bez 
ciebie. Nie chciaem ni uczt, ni snu. Gdyby nie nadzieja, e ci znajd, bybym 
si rzuci na miecz. Ale boj si mierci, bo nie mgbym na ciebie patrze. 
Mwi ci szczer prawd, i nie potrafi bez ciebie y i dotd yem tylko 
nadziej, e ci znajd i zobacz. Czy pamitasz nasze rozmowy u Aulusw? Raz 
nakrelia mi ryb na piasku, a jam nie rozumia, co to znaczy. Pamitasz, jak 
bawilimy si w pik? Kochaem ci ju wwczas nad ycie, a i ty pocza si 
domyla, e ci kocham... Nadszed Aulos, straszy nas Libityn i przerwa nam 
rozmow. Pomponia powiedziaa na poegnanie Petroniuszowi, e Bg jest jeden, 
wszechmocny i miosierny, ale nam ani do gowy nie przyszo, e waszym Bogiem 
jest Chrystus. Niech mi odda ciebie, a pokocham Go, cho wydaje mi si Bogiem 
niewolnikw, cudzoziemcw i ndzarzy. Ty siedzisz przy mnie i mylisz o Nim 
tylko.
Myl i o mnie, bo inaczej Go znienawidz. Dla mnie ty jedna bstwem. 
Bogosawiony ojciec twj i matka, bogosawiona ziemia, ktra ci wydaa. 
Chciabym obj twoje nogi i modli si do ciebie, tobie skada cze, tobie 
ofiary, tobie pokony - ty trzykro boska! Ty nie wiesz, ty nie moesz wiedzie, 
jak ja ci kocham...
Tak mwic pocign rk po pobladym czole i przymkn oczy. Natura jego nie 
znaa nigdy tamy, tak w gniewie, jak i w mioci. Mwi z uniesieniem, jak 
czowiek, ktry przestawszy nad sob panowa nie chce liczy si z adn miar 
ni w sowach, ni w czci. Lecz mwi z gbi duszy i szczerze. Czu byo, e bl, 
zachwyt, dza i uwielbienie, nagromadziwszy si w jego piersi, buchny 
wreszcie niepowstrzymanym potokiem sw. Ligii sowa jego wyday si 
bluniercze, a jednak serce jej poczo bi, jakby chciao rozerwa krpujc 
piersi tunik. Nie moga oprze si litoci nad nim i nad jego mk. Wzruszya 
j cze, z jak do niej mwi. Czua si kochan i ubstwian bez granic, 
czua, e ten nieugity i niebezpieczny czowiek naley teraz do niej dusz i 
ciaem, jak niewolnik, i to poczucie jego pokory, wasnej potgi napenio j 
szczciem. Wspomnienia jej oyy w jednej chwili. By to dla niej znw ten 
przepyszny i pikny, jak pogaski bg, Winicjusz, ktry w domu Aulusw mwi jej 
o mioci. i budzi jak ze snu jej pdziecinne nawczas serce; ten sam, ktrego 
pocaunki czua jeszcze na ustach i z ktrego obj wyrwa j na Palatynie 
Ursus, jakby j wyrwa z pomienia. Tylko obecnie, z zachwytem, a zarazem z 
blem w swojej orlej twarzy, z pobladym czoem i bagalnym wyrazem oczu, ranny, 
zamany mioci, kochajcy, peen ubstwienia i pokory, wyda si jej takim, 
jakim go chciaa mie wwczas i jakiego byaby pokochaa ca dusz, a wic 
droszym ni kiedykolwiek.
I nagle zrozumiaa, e moe przyj chwila, w ktrej jego mio ogarnie i 
porwie j jak wicher, a poczuwszy to doznaa takiego samego wraenia, jakiego 
przed chwil dozna on: mianowicie, e stoi nad brzegiem przepaci. Na to 
porzucia dom Aulusw? Na to ratowaa si ucieczk? Na to krya si tyle czasu 
w ndznych dzielnicach miasta? Kto by w Winicjusz? Augustianin, onierz i 
dworzanin Nerona! Wszake bra udzia w jego rozpucie i szalestwach, jak 
wiadczya o tym ta uczta, ktrej Ligia nie moga zapomnie; wszake chodzi 
razem z innymi do wity i skada ofiary bezecnym bogom, w ktrych moe i nie 
wierzy, ale oddawa im jednak cze urzdow. Wszake j ciga po to, by z 
niej uczyni swoj niewolnic i kochank, a zarazem wtrci j w w straszny 
wiat zbytku, rozkoszy, zbrodni i bezecestw, woajcych o gniew i pomst Bo. 
Wydawa si wprawdzie zmieniony, ale przecie dopiero co sam jej rzek, e jeli 
bdzie wicej mylaa o Chrystusie ni o nim, to gotw Go znienawidzi. Ligii 
wydao si, e sama myl o jakiejkolwiek innej mioci, ni mio do Chrystusa, 
jest ju grzechem przeciw Niemu i przeciw nauce, gdy wic spostrzega, e na 
dnie jej duszy mog si zbudzi inne uczucia i pragnienia, chwycia j trwoga 
przed wasn przyszoci i wasnym sercem.
Na t chwil wewntrznej rozterki trafi Glaukus, ktry przyszed opatrzy 
chorego i zbada jego zdrowie. Na twarzy Winicjusza w mgnieniu oka odbi si 
gniew i zniecierpliwienie. Zy by, i mu przerwano rozmow z Ligi, i gdy 
Glaukus pocz zadawa mu pytania, odpowiada niemal z pogard. Wprawdzie 
pomiarkowa si wkrtce, lecz jeli Ligia miaa jakiekolwiek zudzenia, e to, 
co sysza na Ostrianum, mogo podziaa na jego nieuyt natur, to zudzenia 
owe musiay pierzchn. Zmieni si tylko dla niej, lecz poza tym jednym 
uczuciem pozostao mu w piersi dawne surowe i samolubne, prawdziwie rzymskie i 
zarazem wilcze serce, niezdolne nie tylko do uczucia sodkiej nauki 
chriecijaskiej, ale nawet i wdzicznoci.
Odesza wreszcie, pena wewntrznej troski i niepokoju. Niegdy w modlitwie 
ofiarowaa Chrystusowi serce pogodne i istotnie czyste jak za. Teraz pogoda ta 
bya zmcona. Do wntrza kwiatu dosta si jadowity robak i pocz w nim hucze. 
Nawet sen, mimo nieprzespanych dwch nocy, nie przynis jej ukojenia. nio jej 
si, e na Ostrianum Nero na czele orszaku augustianw, bachantek, korybantw i 
gladiatorw tratuje uwieczonym w re wozem tumy chrzecijan, a Winicjusz 
chwyta j w ramiona, wciga na kwadryg i cisnc j do piersi, szepce: "Pjd z 
nami!"
ROZDZIA XXVII
Od tej chwili rzadziej pokazywaa si we wsplnej izbie i rzadziej zbliaa si 
do jego ka. Lecz spokj jej nie wraca. Widziaa, e Winicjusz wodzi za ni 
bagalnym wzrokiem, e czeka na kade jej sowo jak na ask, e cierpi i nie 
mie si skary, by jej do siebie nie zrazi, e ona jedna jest mu zdrowiem i 
radoci, i wwczas serce wzbierao w niej politowaniem. Wkrtce te 
spostrzega, e im bardziej stara si go unika, tym wikszy jej go al, a tym 
samym tym tkliwsze rodz si w niej dla niego uczucia. Opucia j spokojno. 
Czasem mwia sobie, e wanie powinna by cigle przy nim, raz dlatego, e 
boska nauka nakazuje dobrem za ze paci, a po wtre, e rozmawiajc z nim 
mogaby go do tej nauki pocign. Lecz zaraz sumienie mwio jej, e oszukuje 
sama siebie i e cignie j ku niemu nie co innego, tylko jego mio i jego 
urok. W ten sposb ya w cigej rozterce, ktra powikszaa si z dniem 
kadym. Chwilami wydawao jej si, e j otacza jaka sie, ona za chcc j 
przebi, wika si w niej coraz bardziej. Musiaa te wyzna przed sob e widok 
jego co dzie staje si jej potrzebniejszym, gos jego milszym i e potrzeba jej 
ca si walczy z chci przesiadywania przy jego ou. Gdy zbliaa si do 
niego, a on rozpromienia si, rado zalewaa i jej serce. Pewnego dnia 
dostrzega lady ez na jego rzsach i po raz pierwszy w yciu przysza jej myl 
e mogaby je osuszy pocaunkami. Przestraszona t myl i pena pogardy dla 
siebie, przepakaa noc nastpn.
On za by cierpliwy, jakby sobie cierpliwo poprzysig. Gdy chwilami 
zawieciy mu oczy zniecierpliwieniem, samowol i gniewem, wnet hamowa te 
byski, a potem patrzy na ni z niepokojem, jakby chcc j przeprosi, j za 
ujmowao to jeszcze bardziej. Nigdy nie miaa poczucia, e jest tak bardzo 
kochana, i gdy mylaa o tym, czua si zarazem winn i szczliw. Winicjusz 
te zmienia si istotnie. W rozmowach jego z Glaukiem mniej byo dumy. Czsto 
przychodzio mu do gowy, e i ten biedny lekarz niewolnik, i cudzoziemka, stara 
Miriam, ktra otaczaa go troskliwoci, i Kryspus, ktrego widywa pogronego 
cigle w modlitwie, to jednak s ludzie. Dziwi si podobnym mylom - jednake 
je miewa. Ursusa polubi z czasem i rozmawia z nim teraz caymi dniami, 
albowiem mg z nim mwi o Ligii, olbrzym za by niewyczerpany w opowiadaniach 
i speniajc przy chorym najprostsze usugi pocz mu rwnie okazywa pewien 
rodzaj przywizania. Ligia bya zawsze dla Winicjusza istot jakby do innego 
gatunku nalec, wysz stokrotnie od tych, ktrzy j otaczali; niemniej jednak 
pocz przypatrywa si ludziom prostym i ubogim, czego nie czyni nigdy w 
yciu, i pocz odkrywa w nich rne godne uwagi strony, ktrych istnienie 
nigdy przedtem nie przychodzio mu do gowy.
Nazariusza tylko nie mg cierpie, albowiem zdawao mu si, e mody chopak 
omiela kocha si w Ligii. Dugi czas wstrzymywa si wprawdzie z okazywaniem 
mu niechci, lecz raz, gdy ten przynis dziewczynie dwie przepirki, ktre 
zakupi na targu za wasne zarobione pienidze, w Winicjuszu odezwa si potomek 
Kwirytw, dla ktrego przybda. z obcego narodu mniej znaczy ni robak 
najlichszy. Syszc podzikowanie Ligii poblad straszliwie i gdy Nazariusz 
wyszed po wod dla ptakw, rzek:
- Ligio, zali moesz cierpie, by on skada ci dary? Zali nie wiesz, e ludzi 
jego narodu Grecy psami ydowskimi nazywaj?
- Nie wiem, jak ich nazywaj Grecy - odpowiedziaa - ale wiem, e Nazariusz jest 
chrzecijaninem i bratem moim.
To rzekszy spojrzaa na niego ze zdziwieniem i alem; bo ju j by odzwyczai 
od podobnych wybuchw, on za zacisn zby, by jej nie powiedzie, e takiego 
jej brata kazaby na mier zasmaga batami lub zesaby go na wie, by jako 
compeditus kopa ziemi w jego sycylijskich winnicach... Pohamowa si jednak, 
zdusi w sobie gniew i dopiero po chwili rzek:
- Wybacz mi, Ligio. Ty dla mnie crk krlewsk i przybranym dzieckiem 
Plaucjuszw.
I przemg si do tego stopnia, e gdy Nazariusz pokaza si znw w izbie, 
obieca mu, i po powrocie do swej willi podaruje mu par pawi lub par 
flamingw, ktrych mia pene ogrody.
Ligia rozumiaa, ile go musz kosztowa podobne zwycistwa nad samym sob. Lecz 
im czciej je odnosi, tym bardziej jej serce szo ku niemu. Zasuga jego 
wzgldem Nazariusza bya jednak mniejsza, ni przypuszczaa. Winicjusz mg 
przez chwil oburzy si na niego, ale nie mg by o niego zazdrosnym. Syn 
Miriam istotnie niewiele wicej znaczy w jego oczach od psa, a prcz tego by 
jeszcze dzieckiem, ktre jeli kochao Ligi, to kochao j zarazem bezwiednie i 
suebniczo. Wiksze walki musia ze sob stacza mody trybun, by podda si, 
choby w milczeniu, tej czci, jak wrd tych ludzi byo otoczone imi Chrystusa 
i jego nauka. Pod tym wzgldem dziay si w Winicjuszu rzeczy dziwne. Bya to 
bd co bd nauka, w ktr wierzya Ligia, wic dla tego samego gotw by j 
uzna. Nastpnie, im bardziej przychodzi do zdrowia, im lepiej przypomina 
sobie cay szereg zdarze, ktre zaszy od owej nocy na Ostrianum, i cay szereg 
poj, ktre napyny od tego czasu do jego gowy, tym bardziej zdumiewa si 
nad nadludzk si tej nauki, ktra przeradzaa tak do gruntu dusze ludzkie. 
Rozumia, e jest w niej co nadzwyczajnego, co, czego nie byo dotd na 
wiecie, i czu, e gdyby ona ogarna wiat cay, gdyby wszczepia we swoj 
mio i swoje miosierdzie, to chyba nastaaby jaka epoka przypominajca ow, 
w ktrej jeszcze nie Jowisz, ale Saturn rzdzi wiatem. Nie mia te wtpi 
ani o nadprzyrodzonym pochodzeniu Chrystusa, ani o Jego zmartwychwstaniu, ani o 
innych cudach. Naoczni wiadkowie, ktrzy o tym mwili, zbyt byli wiarogodni i 
zbyt brzydzili si kamstwem, by mg przypuci, e opowiadaj rzeczy 
niebywae. Wreszcie sceptycyzm rzymski pozwala sobie na niewiar w bogw, ale 
wierzy w cuda. Winicjusz sta wobec jakiej dziwnej zagadki, ktrej nie umia 
rozplta. Z drugiej strony jednak caa ta nauka wydawaa mu si tak przeciwn 
istniejcemu porzdkowi rzeczy, tak niepodobn do przeprowadzania w praktyce i 
tak szalon jak adna inna. Wedug niego ludzie i w Rzymie, i na caym wiecie 
mogli by li, ale porzdek rzeczy by dobry. Gdyby cezar by na przykad 
uczciwym czowiekiem, gdyby senat skada si nie ze znikczemniaych 
rozpustnikw, ale z ludzi takich, jakim by Trazeasz, czeg by wicej mona 
sobie yczy? Wszak pokj rzymski i zwierzchno rzymska byy rzecz dobr, 
rozdzia midzy ludmi susznym i sprawiedliwym. A tymczasem ta nauka, wedle 
rozumienia Winicjusza, musiaaby zburzy wszelki porzdek, wszelk zwierzchno 
i znie wszelkie rnice. I co wwczas staoby si choby z wadztwem i 
pastwem rzymskim? Zali Rzymianie mogli przesta panowa lub uzna ca trzod 
podbitych narodw za rwn sobie? To ju nie miecio si w gowie patrycjusza. 
A przy tym osobicie nauka ta bya przeciwn wszelkim jego wyobraeniom, 
przyzwyczajeniu, charakterowi i pojciom o yciu. Nie mg sobie zgoa 
wyobrazi, jakby mg istnie, gdyby j na przykad przyj. Obawia si jej i 
podziwia j, ale przed przyjciem jej wzdrygaa si po prostu jego natura. 
Rozumia na koniec, e nic innego, tylko ona rozdzielia go z Ligi, i gdy o tym 
myla, nienawidzi jej ze wszystkich si duszy.
Jednake zdawa sobie ju spraw, e to ona ubraa Ligi w t jak wyjtkow, 
niewysowion pikno, ktra w jego sercu zrodzia prcz mioci cze, prcz 
dzy uwielbienie, i z samej Ligii uczynia drog mu nad wszystko w wiecie 
istot. A wwczas chciao mu si znw kocha Chrystusa. I pojmowa jasno, e 
albo Go musi pokocha, albo znienawidzi, obojtnym za zosta nie moe. 
Tymczasem pary go jakby dwie przeciwne fale, waha si w mylach, waha si w 
uczuciach, nie umia wybra, skania jednak gow i okazywa milczc cze 
temu niepojtemu dla siebie Bogu, dlatego tylko, e by to Bg Ligii.
Ligia za widziaa, co si w nim dziao, jak si przeamywa, jak natura jego 
odrzucaa t nauk, i jeli z jednej strony martwio j to miertelnie, z 
drugiej strony al, lito i wdziczno za owo milczce poszanowanie, jakie dla 
Chrystusa okazywa, skaniay ku niemu nieprzepart si jej serce. Przypomniaa 
sobie Pomponi Grecyn i Aulusa. Dla Pomponii rdem nieustannego smutku i 
nigdy nie osychajcych ez bya myl, e za grobem nie odnajdzie Aulusa. Ligia 
pocza teraz lepiej rozumie t gorycz i ten bl. I ona znalaza drog istot, 
z ktr grozi jej wiekuisty rozdzia. Czasem udzia si wprawdzie, e jego 
dusza otworzy si jeszcze na Chrystusowe prawdy, ale zudzenia te nie mogy si 
osta. Znaa i rozumiaa go ju zbyt dobrze. Winicjusz - chrzecijaninem! Te dwa 
pojcia nawet w jej niedowiadczonej gowie nie mogy si obok siebie pomieci. 
Jeli rozwany i peen statecznoci Aulus nie zosta nim pod wpywem mdrej i 
doskonaej Pompinii, jake mg nim zosta Winicjusz? Na to nie byo odpowiedzi, 
a raczej istniaa tylko jedna: e nie znasz dla niego ni nadziei, ni ratunku.
Lecz Ligia spostrzega z przestrachem, e ten wyrok zatraty, ktry nad nim wisi, 
zamiast j zraa do niego, przez samo politowanie czyni go jej jeszcze 
droszym. Chwilami braa j ochota mwi z nim szczerze o jego ciemnej 
przyszoci, lecz gdy raz siadszy przy nim rzeka mu, e poza nauk 
chrzecijask nie ma ycia, on, bdc ju silniejszym, przypodnis si na swym 
zdrowym ramieniu i nagle zoy jej gow na kolanach, mwic: "Ty jest ycie!" 
A wwczas oddech zamar jej w piersi, przytomno opucia j, jaki dreszcz 
rozkoszy przebieg j od stp do gowy. Chwyciwszy domi jego skronie usiowaa 
go podnie, lecz sama pochylia si przy tym ku niemu tak, e ustami dotkna 
jego wosw, i przez chwil zmagali si tak w upojeniu ze sob i z mioci, 
ktra pchaa jedno ku drugiemu.
Ligia podniosa si wreszcie i ucieka czujc pomie w yach i zawrt w 
gowie. Lecz to bya kropla, ktra przelaa ostatecznie peny ju kielich. 
Winicjusz nie domyli si, jak drogo przyjdzie mu opaci szczsn chwil, lecz 
Ligia zrozumiaa, e teraz ona sama potrzebuje ratunku. Noc po owym wieczorze 
spdzia bezsennie, we zach i na modlitwie, z poczuciem, e niegodna jest si 
modli i e nie moe by wysuchan. Nazajutrz wysza wczenie z cubiculum i 
wywoawszy Kryspa do ogrodowego letnika, pokrytego bluszczem i zwidymi 
powojami, otworzya mu ca dusz, bagajc go zarazem, by pozwoli jej wrci 
dom Miriam, albowiem nie ufa ju sobie i nie moe przemc w sercu mioci dla 
Winicjusza.
Kryspus, ktry by czowiekiem starym, surowym i pogronym w cigym 
uniesieniu, zgodzi si na zamiar opuszczenia domu Miriam, lecz nie znalaz sw 
przebaczenia dla grzesznej wedle jego poj mioci. Serce wezbrao mu 
oburzeniem na sam myl, e owa Ligia, ktr opiekowa si od chwili ucieczki, 
ktr pokocha, utwierdzi w wierze i na ktr patrzy dotychczas jakby na bia 
lili wyros na gruncie nauki chrzecijaskiej i nieskaon adnym tchnieniem 
ziemskim, moga znale w duszy miejsce na inn mio ni niebiesk. Wierzy 
dotd, e nigdzie w caym wiecie nie bio czystsze serce na chwa Chrystusa. 
Chcia j Mu ofiarowa jak per, jak klejnot i drogie dzieo rk wasnych, wic 
doznany zawd napeni go i zdumieniem, i gorycz.
- Id i bagaj Boga, by ci przebaczy winy - rzek jej pospnie. - Uciekaj, pki 
zy duch, ktrzy ci oplta, nie przywiedzie ci do zupenego upadku i pki nie 
zaprzesz si Zbawiciela. Bg umar dla ci na krzyu, by krwi wasn odkupi 
tw dusz, lecz ty wolaa umiowa tego, ktry chcia ci uczyni swoj 
naonic. Bg cudem ocali ci z rk jego, lecz ty otworzya serce dzy 
nieczystej i pokochaa syna ciemnoci. Kt on jest? - Przyjaciel i suga 
antychrysta, wsplnik rozpusty i zbrodni. Gdzie on ci zawiedzie, jeli nie do 
tej otchani i do tej Sodomy, w ktrej sam yje, a ktr Bg zniszczy pomieniem 
swego gniewu? A ja ci mwi: bogdajby bya umara, bogdajby ciany tego domu 
byy zawaliy si na gow twoj pierwej, ni w w wpezn do twojej piersi i 
polini j jadem swej nieprawoci.
I unosi si coraz bardziej, albowiem wina Ligii napenia go nie tylko gniewem, 
ale obrzydzeniem i pogard dla natury ludzkiej w ogle, w szczeglnoci za dla 
kobiecej, ktrej nawet nauka chrzecijaska nie uchronia od saboci Ewy. 
Niczym dla niego byo, e dziewczyna pozostaa jeszcze czyst, e chciaa 
ucieka od tej mioci i e wyznawaa j z alem i skruch. Kryspus chcia j 
by zmieni w anioa i wynie na wysokoci, na ktrych istniaa tylko mio 
dla Chrystusa, a ona pokochaa oto augustianina! Sama myl o tym napeniaa jego 
serce zgroz, spotgowan uczuciem rozczarowania i zawodu. Nie! nie mg jej 
tego przebaczy! Sowa zgrozy paliy mu wargi na ksztat gorejcych wgli; 
walczy jeszcze ze sob, by ich nie wymwi, lecz trzs swymi wychudymi rkoma 
nad przeraon dziewczyn. Ligia czua si winn, lecz nie do tego stopnia 
winn. Sdzia nawet, e oddalenie si z domu Miriam bdzie jej zwycistwem nad 
pokus i zagodzeniem winy. Kryspus star j w proch; ukaza jej ca lichot i 
nikczemno jej duszy, o jak nie podejrzewaa si dotd. Ona sdzia nawet, e 
stary prezbiter, ktry od chwili jej ucieczki z Palatynu by dla niej jakby 
ojcem okae troch litoci, e j pocieszy, doda otuchy, umocni.
- Bogu ofiaruj mj zawd i moj bole - mwi - ale ty zawioda i Zbawiciela, 
bo zesza jakby na bagno, ktrego wyziewy zatruy ci dusz. Moga ofiarowa j 
Chrystusowi jako naczynie kosztowne i rzec Mu: "Wypenij je, Panie, ask!", a 
wolaa ofiarowa sudze zego ducha. Niechaj ci Bg przebaczy i niechaj zmiuje 
si nad tob, gdy ja, pki nie wyrzucisz wa... ja, ktry miaem ci za 
wybran...
I nagle przesta mwi, albowiem spostrzeg, e nie byli sami.
Przez zwide powoje i przez bluszcze zielenice si jednako latem i zim ujrza 
dwch ludzi, z ktrych jeden by Piotr Aposto. Drugiego nie mg zrazu 
rozpozna, albowiem paszcz z grubej wosianej tkaniny, zwanej cilicium, 
zasania mu cz twarzy. Kryspowi wydawao si przez chwil, i to by Chilon.
Oni za usyszawszy podniesiony gos Kryspa weszli do letnika i siedli na 
kamiennej awce. Towarzysz Piotra odsoni wwczas twarz chud, z ysiejc 
czaszk pokryt po bokach kdzierzawym wosem, z zaczerwienionymi powiekami i z 
zakrzywionym nosem - brzydk i zarazem natchnion, w ktrej Kryspus rozpozna 
rysy Pawa z Torsu.
Lecz Ligia rzuciwszy si na kolana obja ramionami jakby z rozpacz nogi Piotra 
i przytuliwszy sw znkan gwk do fad jego paszcza, pozostaa tak w 
milczeniu.
A Piotr rzek:
- Pokj duszom waszym.
I widzc dziecko u swych ng, zapyta, co si stao.
Wwczas Kryspus pocz opowiada wszystko, co mu wyznaa Ligia, jej grzeszn 
mio, jej ch ucieczki z domu Miriam i swj al, e dusza, ktr chcia 
ofiarowa Chrystusowi czyst jak za, zbrudzia si ziemskim uczuciem dla 
uczestnika wszystkich zbrodni, w ktrych grzzn wiat pogaski i ktre woay 
o pomst Bo.
Ligia w czasie jego sw obejmowaa coraz silniej nogi Apostoa, jakby chcc 
przy nich szuka ucieczki i wyebra cho troch litoci.
Aposto za, wysuchawszy do koca, pochyli si i pooy zgrzybia rk na 
jej gowie, po czym podnis oczy na starego kapana i rzek:
- Kryspie, zali nie sysza, e Mistrz nasz ukochany by w Kanie na godach i 
bogosawi mio midzy niewiast i mem?
Kryspowi opady rce i spojrza ze zdumieniem na mwicego, nie mogc sowa 
przemwi.
A w pomilczawszy chwil spyta znowu:
- Kryspie, zali mniemasz, e Chrystus, ktry dopuszcza Marii z Magdali lee u 
ng swoich i ktry przebaczy jawnogrzesznicy, odwrciby si od tego dziecka 
czystego jak lilie polne?
Ligia ze kaniem przytulia si jeszcze silniej do ng Piotrowych, zrozumiawszy, 
e nieprno szukaa przy nich ucieczki. Aposto, podnisszy jej zami zalan 
twarz, mwi do niej: - Pki oczy tego, ktrego miujesz, nie otworz si na 
wiato prawdy, pty unikaj go, aby nie przywid ci do grzechu, lecz mdl si 
za niego i wiedz, e nie masz winy w mioci twojej. A i chcesz si chroni 
pokusy, przeto ta zasuga policzona ci bdzie. Nie martw si i nie pacz, 
albowiem powiadam ci, e aska Zbawiciela nie opucia ci i e modlitwy twoje 
zostan wysuchane, po smutkach za poczn si dni wesela.
To rzekszy pooy obie donie na jej wosach i wznisszy w gr oczy 
bogosawi jej. Z twarzy wiecia mu nadziemska dobro.
Lecz skruszony Kryspus pocz si z pokor usprawiedliwia:
- Zgrzeszyem przeciw miosierdziu - rzek - alem mniema, e dopuszczajc do 
serca mio ziemsk zapara si Chrystusa...
Piotr za odpowiedzia:
- Po trzykro si Go zaparem, a jednak przebaczy mi i kaza pa baranki 
swoje.
- ...i dlatego - koczy Kryspus - e Winicjusz jest augustianinem...
- Chrystus kruszy twardsze jeszcze serca - odrzek Piotr.
Na to Pawe z Torsu, ktry milcza dotd, przyoy palce do swej piersi i 
wskazujc na siebie, rzek:
- Jam jest, ktrym przeladowa i porywa na mier sugi Chrystusa. Jam podczas 
kamienowania Szczepana pilnowa szat tych, ktrzy go kamienowali, jam chcia 
wypleni prawd po wszystkiej ziemi, ktr zamieszkuj ludzie, a jednak - mnie 
to przeznaczy Pan; abym j po wszystkiej ziemi opowiada. I opowiadaem j w 
Judei, w Grecji, na wyspach i w tym bezbonym miecie, gdym po raz pierwszy, 
jako wizie, w nim mieszka. A teraz, gdy mnie wezwa Piotr, mj zwierzchnik, 
wstpi do domu tego, aby ugi t dumn gow do ng Chrystusowych i rzuci 
ziarno w t kamienist rol, ktr uyni Pan, aby wydaa plon obfity.
I powsta. Kryspowi za ten may, zgarbiony czowiek wyda si w tej chwili tym, 
czym by w istocie, to jest olbrzymem, ktry wzruszy wiat z posad i zagarnie 
ludy i ziemi.
ROZDZIA XXVIII
Petroniusz do Winicjusza:
"Zmiuj si, carissime, nie naladuj w listach swych ani Lacedemoczykw, ani 
Juliusza Cezara. Gdyby przynajmniej tak jak on mk napisa: veni, vidi, vici! 
- rozumiabym jeszcze lakonizm. Ale twj list znaczy ostatecznie: veni, vidi, 
fugi; e za takie zakoczenie sprawy jest wprost przeciwne twej naturze, e 
bye ranny i e na koniec dziay si z tob rzeczy nadzwyczajne, wic list swj 
potrzebuje objanie. Oczom nie wierzyem, gdym wyczyta, e w Lig zadusi tak 
atwo Krotona, jak pies kaledoski dusi wilka w wwozach Hibernii. Ten czowiek 
wart tyle zota, ile sam way, i od niego tylko zaleaoby zosta ulubiecem 
cezara. Gdy wrc do miasta, musz z nim zabra blisz znajomo i ka go 
sobie odla z brzu. Miedzianobrody pknie z ciekawoci, gdy mu powiem, e to z 
natury. Prawdziwie atletyczne ciaa coraz s rzadsze i w Italii, i w Grecji; o 
Wschodzie nie ma co i mwi, Germanowie za, jakkolwiek roli, maj muskuy 
pokryte tuszczem i wicej ogromu ni siy. Dowiedz si od Liga, czy stanowi 
wyjtek, czy te w jego kraju znajduje si wicej ludzi do niego podobnych. Nu 
tobie lub mnie wypadnie kiedy z urzdu wyprawia igrzyska, dobrze by byo 
wiedzie, gdzie szuka cia najlepszych.
Ale chwaa bogom wschodnim i zachodnim, e wyszed z dusz z rk podobnych. 
Ocalae zapewne dlatego, e patrycjuszem i synem konsularnego ma, ale 
wszystko, co ci spotkao zdumiewa mnie w najwyszym stopniu: i ten cmentarz, na 
ktrym znalaze si wrd chrzecijan, i oni sami, i ich postpowanie z tob, i 
nastpnie ucieczka Ligii, i wreszcie ten jaki smutek i niepokj, ktry wieje z 
twego krtkiego listu. Objanij mnie, albowiem wielu rzeczy nie rozumiem, a 
jeli chcesz prawdy, powiem otwarcie, e nie rozumiem: ani chrzecijan, ani 
ciebie, ani Ligii. I nie dziw si, e ja, ktrego poza moj wasn osob mao 
rzeczy obchodzi na wiecie, dopytuj si o to wszystko tak skwapliwie. Jam 
przyczyni si do tego wszystkiego, co zaszo, wic jest to poniekd moja 
sprawa. Pisz piesznie, albowiem nie umiem dokadnie przewidzie, kiedy si 
zobaczymy. W gowie Miedzianobrodego zamiary zmieniaj si jak wiatry wiosenne. 
Obecnie, siedzc w Benewencie, ma ch jecha wprost do Grecji i nie wraca do 
Rzymu. Tygellinus jednak radzi mu, by wrci cho na czas pewien, albowiem lud, 
zbyt stskniony do jego osoby (czytaj: do igrzysk i chleba), moe si wzburzy. 
Ot nie wiem, jak bdzie. Jeli Achaja przeway, to moe zachce nam si Egiptu. 
Nalegabym najmocniej, by tu przyjecha, gdy uwaam, e w tym stanie duszy 
podr i nasze rozrywki byyby lekarstwem, ale mgby nas nie zasta. Pomyl 
jednak, czy w takim razie nie wolaby wypocz w twoich ziemiach w Sycylii ni 
siedzie w Rzymie. Pisz mi obszernie o sobie - i egnaj. ycze adnych, prcz 
zdrowia, tym razem nie zaczam, bo na Polluksa! nie wiem, czego ci yczy."
Winicjusz odebrawszy w list nie czu pocztkowo adnej chci do odpowiadania. 
Mia jakie poczucie, e odpowiada nie warto, e to na nic nikomu nie posuy, 
nic nie wyjani i niczego nie rozwie. Ogarno go zniechcenie i poczucie 
marnoci ycia. Zdawao mu si przy tym, e Petroniusz w adnym razie go nie 
zrozumie i e zaszo co takiego, co ich wzajem od siebie oddalio. Nie mg 
przyj do adu nawet i sam ze sob. Wrciwszy z Zatybrza do swej rozkosznej 
insuli na Karynach, by jeszcze osabiony, wyczerpany i przez pierwsze dni 
doznawa pewnego zadowolenia z wypoczynku, wygd i dostatku, jaki go otacza. 
Lecz zadowolenie to trwao krtko. Wkrtce uczu; e yje w prni, e to 
wszystko, co stanowio dla niego dotychczas interes ycia, albo zupenie dla 
niego nie istnieje, albo zmniejszyo si do zaledwie dostrzegalnych rozmiarw. 
Mia takie uczucie, jakoby podcito w jego duszy te struny, ktre dotychczas 
czyy go z yciem, a nie nawizano adnych nowych. Na myl, e mgby pojecha 
do Benewentu, a nastpnie do Achai, i zanurzy si w yciu rozkoszy i szalonych 
wybrykw; dozna uczucia czczoci. "Po co? Co mi z tego przyjdzie?" Oto byy 
pierwsze pytania, ktre przesuny mu si przez gow. Rwnie po raz pierwszy w 
yciu pomyla, e gdyby pojecha, to rozmowa Petroniusza, jego dowcip, 
byskotliwo, jego wykwintne okrelanie myli i dobieranie trafnych sw dla 
kadej idei mogyby go obecnie nuy.
Z drugiej strony jednak pocza go nuy take i samotno. Wszyscy jego znajomi 
bawili z cezarem w Benewencie, musia wic siedzie w domu sam, z gow pen 
myli i sercem penym poczu, z ktrych nie umia sobie zda sprawy. Miewa 
jednak chwile, w ktrych sdzi, e gdyby mg z kim porozmawia o tym 
wszystkim, co si w nim dzieje, to moe sam zdoaby to wszystko jako uchwyci, 
uporzdkowa i rozpozna lepiej. Pod wpywem tej nadziei po kilku dniach wahania 
postanowi jednak odpowiedzie Petroniuszowi i lubo nie by pewien, czy mu ow 
odpowied wyle, skreli j jednak w nastpnych sowach:
"Chcesz, bym pisa obszerniej, wic zgoda; czy potrafi janiej, nie wiem, 
albowiem i sam nie umiem wielu wzw rozwiza. Doniosem ci o moim pobycie 
wrd chrzecijan, o ich postpkach z nieprzyjacimi, do ktrych mieli prawo 
liczy i mnie, i Chilona, i wreszcie o dobroci, z jak byem pielgnowany, i o 
znikniciu Ligii. Nie, drogi: nie dlatego mnie oszczdzono, e jestem synem 
konsularnego ma. Takie wzgldy dla nich nie istniej, bo przecie przebaczyli i 
Chilonowi, cho sam zachcaem ich, by go zakopali w ogrodzie. To s ludzie, 
jakich dotd wiat nie widzia, i nauka, o jakiej dotd wiat nie sysza. Nic 
ci innego powiedzie nie mog i ktokolwiek ich zechce mierzy nasz miar - 
chybi. Powiem ci natomiast; e gdybym lea ze zaman rk we wasnym domu i 
gdyby mnie dogldali ludzie moi lub nawet moja rodzina, miabym zapewne wiksze 
wygody, ale nie doznabym ani w poowie takiej troskliwoci, jakiej doznaem 
midzy nimi. Wiedz te o tym, e i Ligia jest tak jak inni. Gdyby bya moj 
siostr lub moj maonk, nie mogaby mnie pielgnowa tkliwiej. Nieraz rado 
zalewaa mi serce, sdziem bowiem, e tylko mio moe podobn tkliwoci 
natchn. Nieraz czytaem j w jej twarzy i spojrzeniu, a wwczas, czy 
uwierzysz, e wrd tych prostakw, w ubogiej izbie, ktra zastpowaa im 
zarazem kuchni i triclinium, czuem si szczliwszy ni kiedykolwiek? Nie! nie 
byem jej obojtny i dzi jeszcze wydaje mi si niepodobiestwem myle inaczej. 
A jednak ta sama Ligia opucia potajemnie przede mn mieszkanie Miriam. 
Przesiaduj teraz oto caymi dniami z gow opart na rkach i rozmylam, czemu 
ona to uczynia. Czym ci pisa, e sam ofiarowaem si jej wrci j Aulusom? 
Wprawdzie odrzeka mi, e to jest ju niemoliwe i ze wzgldu na to, e 
Aulusowie wyjechali do Sycylii, i ze wzgldu na wieci, jakie przechodzc przez 
niewolnikw z domu do domu, dostaj si na Palatyn. Cezar mgby j znw odebra 
Aulusom. Prawda! Ona jednak wiedziaa, e duej ju nastawa na ni nie bd, 
e porzucam drog przemocy, a nie mogc ni przesta jej kocha, ni y bez niej, 
wprowadz j do domu mego przez uwieczone drzwi i posadz na uwiconej skrze 
przy ognisku... A jednak ucieka! Dlaczego? Nic jej ju nie grozio. Jeli mnie 
nie kochaa, moga mnie odrzuci. Na dzie przedtem poznaem dziwnego czowieka, 
niejakiego Pawa z Torsu, ktry rozmawia ze mn o Chrystusie i Jego nauce i 
rozmawia tak potnie, e mi si wydao, i kade jego sowo mimo jego woli 
obraca w perzyn wszystkie podstawy naszego wiata. Ten sam czowiek odwiedza 
mnie po jej ucieczce i rzek mi: "Gdy Bg otworzy oczy twoje na wiato i 
zdejmie z nich bielmo, jak zdj z moich, wwczas odczujesz, e postpia 
susznie, i wwczas moe j odnajdziesz." I oto ami gow nad tymi sowy, 
jakbym je usysza z ust Pytii w Delfach. Chwilami zdaje mi si, e ju co 
rozumiem. Oni kochajc ludzi s nieprzyjacimi naszego ycia, naszych bogw 
i... naszych zbrodni, wic ona ucieka ode mnie, jako od czowieka, ktry do 
tego wiata naley i z ktrym musiaaby podzieli ycie uwaane przez 
chrzecijan za wystpne. Powiesz, e skoro moga mnie odrzuci, wic nie 
potrzebowaa si oddala. A jeli i ona mnie kocha? W takim razie chciaa uciec 
przed mioci. Na sam myl o tym chce mi si wysa niewolnikw we wszystkie 
zauki Rzymu i nakaza im, aby krzyczeli po domach: "Wr, Ligio!" Ale przestaj 
rozumie, dlaczego ona to uczynia. Ja bym jej przecie nie broni wierzy w jej 
Chrystusa i sam wznisbym Mu otarz w atrium. Co jeden nowy Bg wicej mgby 
mi szkodzi i dlaczego nie miabym w Niego uwierzy, ja, ktry nie bardzo wierz 
w starych? Wiem z wszelk pewnoci, e chrzecijanie nigdy nie kami, a mwi, 
e zmartwychwsta. Czowiek przecie tego zrobi nie mg. w Pawe z Torsu, 
ktry jest obywatelem rzymskim, ale ktry, jako yd, zna stare ksigi 
hebrajskie, mwi mi, i przyjcie Chrystusa byo zapowiadane od caych tysicy 
lat przez prorokw. Wszystko to s rzeczy nadzwyczajne, ale czy nadzwyczajno 
nie otacza nas ze wszystkich stron? Nie przestano jeszcze przecie mwi i o 
Apoloniuszu z Tiany. To, co potwierdzi Pawe, e nie masz caej gromady bogw, 
ale jest jeden, wydaje mi si rozsdnym. Podobno i Seneka jest tego zdania, a 
przed nim byo wielu innych. Chrystus by, da si ukrzyowa dla zbawienia 
wiata i zmartwychwsta. Wszystko to jest zupenie pewne, nie widz zatem 
powodu, dlaczegobym mia si upiera w zdaniu przeciwnym lub dlaczego nie 
miabym Mu wznie otarza, skoro gotw bybym wznie go na przykad 
Serapisowi. Nietrudno by mi nawet przyszo wyrzec si innych bogw, bo wszake 
aden rozumniejszy umys i tak w nich nie wierzy. Ale zdaje si, e to wszystko 
chrzecijanom jeszcze nie wystarcza. Nie do uczci Chrystusa, trzeba jeszcze 
y wedle jego nauki; i tu dopiero stajesz jakby nad brzegiem morza, ktre ci 
ka przebrn piechot. Gdybym to im obieca, sami czuliby, e to jest pusty 
dwik sw w moich ustach. Pawe powiedzia mi to otwarcie. Ty wiesz, jak 
kocham Ligi, i wiesz, e nie ma nic takiego, czego bym dla niej nie uczyni. 
Ale nie mgbym przecie nawet na jej danie podnie na ramionach Sorakte lub 
Wezuwiusza ani pomieci w doni Trazymeskiego Jeziora, ani zmieni oczu moich 
z czarnych na niebieskie, jakie maj Ligowie. Gdyby daa, chciabym, ale to 
nie ley w mojej mocy. Jam nie filozof, ale te nie jestem i taki gupi, jak ci 
si moe nieraz wydawaem. Ot powiem ci tak: nie wiem, jak chrzecijanie radz 
sobie, by y, wiem natomiast, e gdzie si zaczyna ich nauka, tam si koczy 
wadztwo rzymskie, koczy si Rzym, koczy si ycie, rnica midzy zwycionym 
i zwycizc, monym i biednym, panem i niewolnikiem, koczy si urzd, koczy 
si cezar, prawo i cay porzdek wiata, a zamiast tego wszystkiego przychodzi 
Chrystus i jakie miosierdzie, ktrego dotd nie bywao, i jaka dobrotliwo, 
przeciwna ludzkim i naszym rzymskim instynktom. Mnie wprawdzie Ligia obchodzi 
wicej ni cay Rzym i jego panowanie i niechby si lepiej wiat zapad, bylem 
j mg mie w swoim domu. Ale to inna rzecz. Dla nich, dla chrzecijan, nie 
do si zgodzi w sowach, trzeba jeszcze czu, e tak jest dobrze, i nie mie 
w duszy niczego innego. A ja, bogowie mi wiadkami! - nie mog. Czy rozumiesz, 
co to znaczy? Jest co w mojej naturze, co si wzdryga na t nauk, i choby 
usta moje j sawiy, chobym si do jej przepisw stosowa, rozum i dusza 
mwiyby mi, e to czyni dla mioci, dla Ligii i e gdyby nie ona, to nic w 
wiecie nie byoby dla mnie przeciwniejszego. I rzecz dziwna, e taki Pawe z 
Tarsu to rozumie i e rozumie, mimo caej swej prostoty i niskiego pochodzenia, 
w stary teurgus, najwikszy midzy nimi, Piotr, ktry by uczniem Chrystusa. I 
czy wiesz, co czyni? Oto modl si za mnie i prosz dla mnie o co, co nazywaj 
ask, a na mnie zstpuje tylko niepokj i coraz wiksza tsknota za Ligi.
Wszakem ci pisa, e ona odesza tajemnie, ale odchodzc zostawia mi krzy, 
ktry sama powizaa z gazek bukszpanu. Zbudziwszy si, znalazem go przy 
ku. Mam go teraz w lararium i sam nie umiem zda sobie sprawy, dlaczego 
zbliam si jednak do niego tak, jakby w nim byo co boskiego, to jest ze czci 
i obaw. Kocham go, bo jej rce go wizay, a nienawidz, bo on nas dzieli. 
Czasem mi si zdaje, e s w tym wszystkim jakie czary i e teurgus Piotr, cho 
si powiada by prostym rybakiem, jest wikszy i od Apoloniusza, i od 
wszystkich, jacy przed nim byli, i e on to opta ich tam wszystkich, Ligi, 
Pomponi i mnie samego.
Ty piszesz, e w licie mym poprzednim zna niepokj i smutek. Smutek musi by, 
bom j znowu utraci; a niepokj jest dlatego, e co si jednak zmienio we 
mnie. Szczerze ci mwi, e nic przeciwniejszego mej naturze, jak ta nauka, a 
jednak od czasu, jakem si z ni zetkn, nie mog si pozna. Czary czy 
mio?... Kirke zmieniaa dotkniciem ciaa ludzkie, a mnie zmieniono dusz. 
Chyba Ligia jedna moga to uczyni albo raczej Ligia przez t dziwn nauk, 
ktr wyznaje. Gdym od nich wrci do siebie, nikt si mnie nie spodziewa. 
Mniemano, e jestem w Benewencie i e nieprdko wrc, wic w domu zastaem 
niead, pijanych niewolnikw i uczt, ktr sobie wydawali w moim triclinium. 
mierci raczej spodziewali si ni mnie i mniej by si jej przerazili. Ty wiesz, 
jak siln rk trzymam mj dom, wszystko wic, co yo, rzucio si na kolana, a 
niektrzy poomdlewali ze strachu. A ja, wiesz, jak postpiem? Oto w pierwszej 
chwili chciaem woa o rzgi i rozpalone elazo, ale zaraz potem chwyci mnie 
jaki wstyd i dasz wiar - jaki al tych ndznikw; s midzy nimi i starzy 
niewolnicy; ktrych jeszcze mj dziad M. Winicjusz przywid za czasw Augusta 
znad Renu. Zamknem si samotny w bibliotece i tam przyszy mi jeszcze 
dziwniejsze myli do gowy, mianowicie, e po tym, co syszaem i widziaem 
midzy chrzecijanami, nie godzi mi si postpowa z niewolnikami tak, jak 
postpowaem dotd, i e to s take ludzie. Oni przez kilka dni chodzili w 
trwodze miertelnej, sdzc, e zwcz dlatego, by tym okrutniejsz kar 
obmyli, a ja nie karaem i nie ukaraem, bo nie mogem! Zwoawszy ich 
trzeciego dnia, rzekem: Przebaczam wam, wy za piln sub starajcie si winy 
naprawi! Na to padli na kolana, zalewajc si zami, wycigajc z jkiem rce i 
zowic mnie panem i ojcem, ja za - ze wstydem ci to mwi - byem rwnie 
wzruszony. Wydao mi si, e w tej chwili widz sodk twarz Ligii i jej oczy 
zalane zami, dzikujce mi za ten postpek. I pro pudor! czuem, e i mnie 
zwilgotniay renice... Wiesz, co ci wyznam: oto e nie mog sobie da rady bez 
niej, e mi le jest samemu, em jest po prostu nieszczliwy i e mj smutek 
wikszy jest, ni przypuszczasz... Lecz co do moich niewolnikw zastanowia mnie 
jedna rzecz. Przebaczenie, jakie otrzymali, nie tylko nie rozzuchwalio ich, nie 
tylko nie rozlunio karnoci, ale nigdy strach nie pobudza ich do tak 
skwapliwej suby, do jakiej pobudzia wdziczno. Nie tylko su, ale zdaj 
si na wycigi zgadywa moje myli, ja za wspominam ci o tym dlatego, e gdym 
na dzie przed opuszczeniem chrzecijan powiedzia Pawowi, e wiat rozleciaby 
si na skutek jego nauki jak beczka bez obrczy, w odrzek mi: "Silniejsz 
obrcz jest mio ni groza." A teraz widz, e w pewnych wypadkach zdanie to 
moe by suszne. Sprawdziem je rwnie i w stosunku do klientw, ktrzy 
zwiedziawszy si o moim powrocie, zbiegli si, by mnie przywita. Wiesz, e nie 
byem nigdy dla nich zbyt skpy, ale jeszcze ojciec mj postpowa z zasady z 
nimi wyniole i mnie do podobnego postpowania przyuczy. Ot teraz, widzc te 
wytarte paszcze i wygodniae twarze, znw doznaem jakby uczucia litoci. 
Kazaem im da je, a nadto mwiem z nimi; nazwaem kilku po imieniu, kilku 
spytaem o ich ony i dzieci i znw widziaem zy w oczach, a nadto znw wydao 
mi si, e Ligia to widzi, e cieszy si i pochwala... Czy mj umys poczyna si 
bka, czy mio miesza mi zmysy, nie wiem, wiem jednak, i mam cigle 
uczucie, e ona na mnie z dala patrzy, i boj si uczyni co takiego, co by j 
mogo zasmuci i obrazi. Tak, Kaju! Zmieniono mi jednak dusz i czasem dobrze 
mi z tym, czasem znw drcz si t myl, albowiem obawiam si, e zabrano mi 
dawne mstwo, dawn energi i e moe niezdatny ju jestem nie tylko do rady, 
sdu, uczt, ale nawet i do wojny. To s niechybnie czary! I tak dalece mnie 
zmieniono, e powiem ci i to, co mi przychodzio do gowy jeszcze wwczas, gdym 
lea chory: e gdyby Ligia bya podobn do Nigidii, do Poppei, do Kryspinilli i 
do innych naszych rozwdek, gdyby bya rwnie plugaw, rwnie niemiosiern i 
rwnie atw jak one, to bym jej nie kocha tak, jak kocham. Ale gdy kocham j 
za to, co nas dzieli, domylisz si, jaki chaos rodzi si w mej duszy, w jakich 
yj ciemnociach, jak nie widz przed sob drg pewnych i jak dalece nie wiem, 
co mam pocz. Jeli ycie moe by porwnywanym do rda, w moim rdle 
zamiast wody pynie niepokj. yj nadziej, e j moe ujrz, i czasem zdaje mi 
si, e to musi nastpi... Ale co bdzie ze mn za rok lub dwa, nie wiem i nie 
mog odgadn. Z Rzymu nie wyjad. Nie mgbym znie towarzystwa augustianw, a 
przy tym jedyn ulg w moim smutku i niepokoju jest mi myl, e jestem blisko 
Ligii, e przez Glauka lekarza, ktry obieca mnie odwiedzi, albo przez Pawa z 
Tarsu moe si czasem czego o niej dowiem. Nie! nie opucibym Rzymu, 
chobycie mi ofiarowali zarzd Egiptu. Wiedz take, e kazaem rzebiarzowi 
obrobi kamie grobowy dla Gula, ktrego zabiem w gniewie. Za pno przyszo mi 
na myl, e on jednak na rku mnie nosi i pierwszy uczy, jak strza na uk 
nakada. Nie wiem, dlaczego zbudzia si teraz we mnie pami o nim, podobna do 
alu i do wyrzutu... Jeli ci zdziwi to, co pisz, odpowiem ci, e mnie to 
niemniej dziwi, ale pisz ci szczer prawd. egnaj."
ROZDZIA XXIX
Na list ten Winicjusz nie mia ju odpowiedzi, gdy Petroniusz nie odpisywa 
spodziewajc si widocznie, e cezar lada dzie nakae powrt do Rzymu. Jako 
wie o tym rozesza si w miecie i wzbudzia rado wielk w sercach tuszczy, 
tsknicej do igrzysk i rozdawnictwa zboa i oliwy, ktrych wielkie zapasy 
nagromadzone byy w Ostii. Helius, wyzwoleniec Nerona, zapowiedzia wreszcie 
jego powrt w senacie. Lecz Nero, wsiadszy wraz z dworem na statki u przyldka 
Misenum, wraca z wolna, wstpujc do miast nadbrzenych dla wypoczynku lub dla 
wystpw w teatrach. W Minturnae, gdzie znw piewa publicznie, zabawi dni 
kilkanacie, a nawet znw si namyla, czy nie wrci do Neapolu i nie czeka 
tam na nadejcie wiosny, ktra zreszt czynia si wczeniejsza ni zwykle i 
ciepa. Przez cay ten czas Winicjusz y zamknity w swym domu, z myl o Ligii 
i o tych wszystkich nowych rzeczach, ktre zajmoway mu dusz i wnosiy do niej 
obce jej dotd pojcia i uczucia. Widywa tylko od czasu do czasu Glauka 
lekarza, ktrego kade odwiedziny napeniay go wewntrzn radoci, albowiem 
mg z nim rozmawia o Ligii. Glaukus nie wiedzia wprawdzie, gdzie znalaza 
schronienie, zapewnia go jednak, e starsi otoczyli j troskliw opiek. Raz 
te, wzruszony smutkiem Winicjusza, powiedzia mu, e Piotr Aposto zgani 
Kryspa za to, i wyrzuca Ligii jej ziemsk mio. Mody patrycjusz usyszawszy 
to poblad ze wzruszenia. I jemu zdawao si niejednokrotnie, e nie jest 
obojtnym dla Ligii, ale rwnie czsto wpada w zwtpienie i niepewno, teraz 
za po raz pierwszy usysza potwierdzenie swoich pragnie i nadziei z ust 
obcych, a do tego chrzecijaskich. W pierwszej chwili wdzicznoci chcia biec 
do Piotra, dowiedziawszy si za, e nie masz go w miecie i e naucza w 
okolicy, zaklina Glauka, by go do niego przyprowadzi, obiecujc obdarzy za to 
hojnie ubogich gminy. Zdawao mu si te, e jeli Ligia go kocha, to tym samym 
wszystkie przeszkody s usunite, gdy gotw by w kadej chwili uczci 
Chrystusa. Lecz Glaukus, jakkolwiek namawia go usilnie do przyjcia chrztu, nie 
mia mu rczy, czy zyszcze przez to od razu Ligi, i mwi mu, e chrztu 
naley da dla chrztu samego i dla mioci Chrystusa, nie za dla innych 
celw. "Trzeba mie i dusz chrzecijask" - rzek mu - a Winicjusz, lubo kada 
przeszkoda wzburzaa go, poczyna ju rozumie, e Glaukus, jako chrzecijanin, 
mwi to, co mwi powinien. Sam on nie zdawa sobie dokadnie sprawy, e jedn z 
najgbszych zmian w jego naturze stanowio to, i dawniej mierzy ludzi i 
rzeczy tylko przez wasny egoizm, obecnie za z wolna przyucza si do myli, e 
inne oczy mog inaczej patrze, inne serce inaczej czu i e suszno nie 
zawsze to samo znaczy, co osobista korzy.
Braa go te czsto ch zobaczenia Pawa z Tarsu, ktrego sowa rozciekawiay 
go i niepokoiy. Ukada sobie w duszy dowody, ktrymi bdzie zwalcza jego 
nauk, opiera mu si w myli, chcia go jednake widzie i sysze. Lecz Pawe 
wyjecha do Arycji, gdy za i odwiedziny Glauka staway si coraz rzadsze, 
Winicjusza otoczya zupena samotno. Wwczas pocz znw przebiega zauki 
przylege do Subury i wskie uliczki Zatybrza, w nadziei, e cho z daleka ujrzy 
Ligi, lecz gdy i ta nadzieja go zawioda, w sercu pocza mu wzbiera nuda i 
zniecierpliwienie. Przyszed na koniec czas, e dawna natura odezwaa si w nim 
raz jeszcze z tak si, z jak fala w chwili przypywu wraca na brzeg, z 
ktrego ustpia. Wydao mu si, e by gupcem, e niepotrzebnie zaprzta 
sobie gow rzeczami, ktre doprowadziy go do smutku, i e powinien bra z 
ycia, co si da. Postanowi zapomnie o Ligii, a przynajmniej szuka rozkoszy i 
uycia poza ni, Czu jednak, e to jest ostatnia prba, rzuci si wic w wir 
ycia z ca lep, waciw mu energi i zapalczywoci. ycie za samo zdawao 
si go do tego zachca. Obumare i wyludnione przez zim miasto poczo si 
oywia nadziej bliskiego przyjazdu cezara. Gotowano mu uroczyste przyjcie. 
Przy tym sza wiosna: niegi zniky pod tchnieniem afrykaskich wiatrw ze 
szczytw Gr Albaskich. Trawniki w ogrodach pokryy si fiokami. Fora i Pole 
Marsowe zaroiy si ludmi, ktrych przygrzewao coraz gortsze soce. Na Via 
Appia, ktra bya zwykym miejscem zamiejskich przejadek, zapanowa ruch 
bogato zdobnych wozw. Czyniono ju wycieczki do Gr Albaskich. Mode kobiety, 
pod pozorem uczczenia Junony w Lanuvium lub Diany w Arycji, wymykay si z 
domw, aby za miastem szuka wrae, towarzystwa, spotka i rozkoszy. Tu 
Winicjusza wrd wspaniaych rydwanw spostrzeg pewnego dnia przepyszn, 
poprzedzan przez dwa molosy, karruk Petroniuszowej Chryzotemis, otoczon przez 
cae grono modziey i starych senatorw, ktrych urzd zatrzyma w miecie. 
Chryzotemis, powoc sama czterema korsykaskimi kucami, rozdawaa naok 
umiechy i lekkie uderzenia zotym biczem, lecz spostrzegszy Winicjusza 
wstrzymaa konie i zabraa go do karruki, a nastpnie na uczt do domu, ktra 
trwaa przez ca noc. Winicjusz spi si tak na owej uczcie, i nie pamita 
nawet, kiedy odwieziono go do domu, przypomnia sobie jednak, e gdy Chryzotemis 
spytaa go o Ligi, obrazi si i bdc ju pijanym wyla jej na gow puchar 
falernu. Rozmylajc o tym po trzewemu odczuwa jeszcze gniew. Lecz w dzie 
pniej Chryzotemis, zapomniawszy widocznie o obeldze, odwiedzia go w jego domu 
i zabraa go znw na drog Appijsk, po czym bya u niego na wieczerzy, na 
ktrej wyznaa, e nie tylko Petroniusz, ale i jego lutnista znudzi j ju od 
dawna i e serce jej jest wolne. Przez tydzie ukazywali si razem, lecz 
stosunek nie obiecywa by trwaym. Jakkolwiek od wypadku z falernem imi Ligii 
nie byo nigdy wspominane, Winicjusz nie mg si jednak pozby myli o niej. 
Mia cigle uczucie, e oczy jej patrz na niego, i uczucie to przejmowao go 
jakby obaw. Zyma si sam na siebie, nie mogc wszelako pozby si ani myli, 
e Ligi zasmuca, ani alu, ktry si z tej myli rodzi. Po pierwszej scenie 
zazdroci, jak Chryzotemis uczynia mu z powodu dwch dziewczt syryjskich, 
ktre naby, przepdzi j w sposb grubiaski. Nie przesta wprawdzie od razu 
nurza si w rozkoszy i rozpucie, owszem, czyni to jakby na zo Ligii, ale w 
kocu spostrzeg, e myl o niej nie opuszcza go ani na chwil, e ona wycznie 
jest powodem jego tak zych, jak dobrych czynnoci i e naprawd nic go w 
wiecie nie obchodzi poza ni. Wwczas opanowa go niesmak i zmczenie. Rozkosz 
mu zbrzyda i zostawia tylko wyrzuty. Zdawao mu si, e jest ndznikiem, i to 
ostatnie uczucie napenio go niezmiernym zdumieniem, dawniej bowiem uznawa za 
dobre wszystko, co mu dogadzao. Wreszcie straci swobod, pewno siebie i 
wpad w zupene odrtwienie, z ktrego nie moga go rozbudzi nawet wie o 
powrocie cezara. Nic go ju teraz nie obchodzio i nawet do Petroniusza nie 
wybra si dopty, dopki ten nie przysa mu wezwania i swojej wasnej lektyki.
Ujrzawszy go, lubo powitany radonie, odpowiada na jego pytania niechtnie, 
lecz wreszcie dugo tumione uczucia i myli wybuchy i popyny mu z ust 
obfitym potokiem sw. Raz jeszcze opowiedzia szczegowo histori swych 
poszukiwa za Ligi i pobytu midzy chrzecijanami, wszystko, co tam widzia i 
sysza, wszystko, co mu przechodzio przez gow i serce, i wreszcie pocz 
narzeka, e wpad w chaos, w ktrym straci spokojno, dar rozrniania rzeczy 
i sd o nich. Nic go oto nie nci, nic mu nie smakuje, nie wie, czego si 
trzyma i jak postpowa. Gotw jest czci Chrystusa i przeladowa Go, rozumie 
wznioso Jego nauki i zarazem czuje do niej wstrt nieprzezwyciony. Rozumie, 
e choby posiad Ligi, to jej nie posidzie zupenie, bo si musi ni dzieli 
z Chrystusem. Na koniec yje, jakby nie y: bez nadziei, bez jutra, bez wiary w 
szczcie, a naok otacza go ciemno, z ktrej szuka po omacku wyjcia i nie 
moe znale.
Petroniusz patrzy w czasie opowiadania na jego zmienion twarz, na rce, ktre 
mwic wyciga w dziwny sposb przed siebie, jakby rzeczywicie szuka drogi w 
ciemnoci, i rozmyla. Nagle wsta i zbliywszy si do Winicjusza pocz 
rozgarnia palcami jego wosy nad uchem.
- Czy ty wiesz - spyta - e masz kilka siwych wosw na skroni?
- Moe by - odpowiedzia Winicjusz. - Nie zdziwi si, jeli wkrtce wszystkie 
mi zbielej.
Po czym nastao milczenie. Petroniusz by czowiekiem rozumnym i nieraz 
zastanawia si nad dusz ludzk i nad yciem. Lecz w ogle ycie to w tym 
wiecie, w ktrym obaj yli, mogo by zewntrznie szczliwe lub nieszczliwe, 
ale wewntrznie bywao spokojne. Rwnie jak piorun lub trzsienie ziemi mogo 
obali wityni, tak nieszczcie mogo zburzy ycie, samo w sobie jednak 
skadao si ono z prostych i harmonijnych linii, wolnych od wszelkich zawika. 
Tymczasem co innego byo w sowach Winicjusza i Petroniusz po raz pierwszy 
stan wobec szeregu duchowych wzw, ktrych nikt dotd nie rozpltywa. By o 
tyle rozumny, e czu ich wag, ale przy caej swej bystroci nie umia nic na 
zadane pytania odpowiedzie - i wreszcie po dugiej chwili milczenia rzek:
- To s chyba czary
- I ja tak sdziem - odpowiedzia Winicjusz. - Nieraz wydawao mi si, e 
oczarowano nas oboje. - A gdyby - rzek Petroniusz - uda si na przykad do 
kapanw Serapisa. Bez wtpienia jest midzy nimi, jak w ogle midzy kapanami, 
wielu oszustw, s jednak tacy, ktrzy zgbili dziwne tajemnice.
Lecz mwi to bez wiary i gosem niepewnym, sam bowiem czu, jak w ustach jego 
ta rada moe wydawa si marn, a nawet i mieszn.
Winicjusz za pocz trze czoo - i mwi:
- Czary!... Widziaem czarownikw, ktrzy podziemnych, nieznanych si uywali 
dla zysku, widziaem i takich, ktrzy uywali ich na szkod swych nieprzyjaci. 
Lecz chrzecijanie yj w ubstwie, nieprzyjacioom przebaczaj, gosz pokor, 
cnot i miosierdzie, co im tedy moe przyj z czarw i dlaczego mieliby je 
rzuca?...
Petroniusza poczo gniewa, i rozum jego nie moe znale na nic odpowiedzi, 
nie chcc si jednak do tego przyzna, odpowiedzia, byle da jakkolwiek 
odpowied:
- To nowa sekta... Po chwili za rzek:
- Na bosk mieszkank pafijskich gajw! jak to wszystko psuje ycie! Ty 
podziwiasz dobro i cnot tych ludzi, a ja ci powiadam, e s li, gdy s 
nieprzyjacimi ycia, jak choroby i jak mier sama. Dosy ich mamy i tak! nie 
potrzeba nam jeszcze chrzecijan. Policz tylko: choroby, cezar, Tygellinus, 
wiersze cezara, szewcy, ktrzy rzdz potomkami dawnych Kwirytw, wyzwolecy, 
ktrzy zasiadaj w senacie. Na Kastora! do tego! To jest zgubna i obrzyda 
sekta! Prbowae otrzsn si z tych smutkw i uy troch ycia?
- Prbowaem - odpowiedzia Winicjusz. A Petroniusz rozmia si i rzek:
- Ach, zdrajco! Przez niewolnikw prdko rozchodz si wiadomoci: uwiode mi 
Chryzotemis! Winicjusz kiwn z niesmakiem rk.
- W kadym razie dzikuj ci - mwi Petroniusz. - Pol jej par trzewikw 
naszywanych perami; w moim jzyku miosnym znaczy to: "Odejd." Winienem ci 
podwjn wdziczno: raz za to, e nie przyje Eunice, drugi raz, e mnie 
uwolni od Chryzotemis. Posuchaj mnie: widzisz przed sob czowieka, ktry 
wstawa rano, kpa si, ucztowa, posiada Chryzotemis, pisywa satyry, a nawet 
czasem proz przeplata wierszami, ale ktry nudzi si jak cezar i czsto nie 
umia opdzi si pospnym mylom. A czy wiesz, dlaczego tak byo? Oto dlatego, 
em szuka daleko tego, co byo blisko... Kobieta pikna warta jest zawsze tyle 
zota, ile way, ale kobieta, ktra przy tym kocha, nie ma wprost ceny. Tego nie 
kupisz za wszystkie skarby Werresa. Teraz mwi sobie oto, co nastpuje: 
napeniam ycie szczciem jak puchar najprzedniejszym winem, jakie wydaa 
ziemia, i pij, pki nie zmartwieje mi rka i nie pobledn usta. Co bdzie 
dalej, nie dbam, i oto jest moja najnowsza filozofia.
- Wyznawae j zawsze. Nic w niej nowego! - Jest w niej tre, ktrej brako.
To rzekszy zawoa Eunice, ktra wesza, ubrana w bia draperi, zotowosa, 
ju nie dawna niewolnica, ale jakby bogini mioci i szczcia.
On za otworzy jej ramiona i rzek: - Pjd!
Na to przybiega ku niemu i siadszy na jego kolanach oplota mu ramionami 
szyj, gow za zoya na jego piersiach. Winicjusz widzia, jak z wolna 
policzki jej poczy si pokrywa odblaskiem purpury, jak oczy zatapiay si 
stopniowo we mgle. Razem tworzyli cudn grup miosn i szczliw. Petroniusz 
sign rk do paskiej wazy stojcej obok na stole i wydobywszy z niej pen 
gar fiokw pocz obsypywa nimi gow, piersi i stol Eunice, nastpnie 
obsun tunik z jej ramion i rzek:
- Szczliwy, kto jak ja znalaz mio w takim zamknit ksztacie... Czasem 
wydaje mi si, e jestemy dwojgiem bogw... Patrz sam: czy Praksyteles, czy 
Miron, czy Skopas lub Lizypp stworzyli kiedy cudniejsze linie? Czy na Paros lub 
w Pentelikonie istnieje podobny marmur, ciepy, rowy i rozkochany? S ludzie, 
ktrzy wycaowuj brzegi waz, lecz ja wol szuka rozkoszy tam, gdzie j 
prawdziwie znale mona.
To rzekszy pocz wodzi ustami po jej ramionach i szyi, j za przejmowao 
drganie i oczy jej to zamykay si, to otwieray z wyrazem niewysowionej 
rozkoszy. Petroniusz podnis po chwili sw wykwintn gow i zwrciwszy si do 
Winicjusza rzek:
- A teraz pomyl, czym s wobec tego twoi pospni chrzecijanie, i jeli nie 
zrozumiesz rnicy, to id sobie do nich... Ale ten widok ci uleczy.
Winicjusz rozd nozdrza, przez ktre wchodzia wo fiokw, napeniajca cay 
pokj, i poblad, pomyla bowiem, e gdyby mg tak wodzi ustami po ramionach 
Ligii, to byaby jaka witokradzka rozkosz, tak wielka, e potem niechby si 
zapad wiat. Lecz przywykszy ju do prdkiego uwiadamiania tego, co si w nim 
dzieje, spostrzeg, e i w tej chwili myli o Ligii, tylko o niej.
Petroniusz za rzek:
- Eunice, ka nam, boska, przygotowa wiece na gow i niadanie.
Potem, gdy odesza, zwrci si do Winicjusza:
- Chciaem j wyzwoli, ona za, wiesz, co mi odpowiedziaa: "Wolaabym by 
twoj niewolnic ni on cezara." I nie chciaa si zgodzi. Wwczas wyzwoliem 
j mimo jej wiedzy. Pretor zrobi to dla mnie, e nie wymaga jej obecnoci. Ale 
ona nie wie o tym, jak rwnie nie wie, e ten dom i wszystkie moje klejnoty, z 
wyjtkiem gemm, do niej bd naleay na wypadek mojej mierci.
To rzekszy wsta, przeszed si po pokoju i rzek: - Mio zmienia jednych 
wicej, drugich mniej, ale zmienia i mnie. Niegdy lubiem zapach werweny, lecz 
poniewa Eunice woli fioki, wic i ja polubiem je teraz nad wszystko, i od 
czasu jak wiosna nadesza, oddychamy tylko fiokami.
Tu zatrzyma si przed Winicjuszem i zapyta: - A ty? zawsze trzymasz si nardu?
- Daj mi pokj! - odpowiedzia mody czowiek.
- Ja chciaem, by si przypatrzy Eunice, i mwi ci o niej dlatego, e moe i 
ty szukasz daleko tego, co jest bliskie. Moe i dla ciebie bije gdzie w twoich 
niewolniczych cubiculach serce wierne i proste. Przy taki balsam na twe rany. 
Mwisz, e Ligia ci kocha? By moe! Ale co to jest za mio, ktra si 
wyrzeka? Czy to nie znaczy, e jest co od niej silniejszego? Nie, drogi: Ligia 
to nie Eunice.
Na to Winicjusz odrzek:
- Wszystko jest tylko jednym udrczeniem. Widziaem ci caujcego ramiona 
Eunice i pomylaem wwczas, e gdyby mi tak Ligia odkrya swoje, to niechby 
potem ziemia otworzya si pod nami! Ale na sam myl o tym chwyci mnie jaki 
lk, jak gdybym porwa si na westalk lub zamierza pohabi bstwo... Ligia to 
nie Eunice, tylko e ja inaczej rozumiem t rnic ni ty. Tobie mio 
zmienia nozdrza, wic wolisz fioki od werweny, a mnie zmienia dusz, wic 
mimo mojej ndzy i dzy wol, e Ligia jest tak, jak jest, ni eby bya 
podobna do innych.
Petroniusz wzruszy ramionami.
- W takim razie nie dzieje ci si krzywda. Ale ja tego nie rozumiem.
A Winicjusz odpowiedzia gorczkowo:
- Tak! tak!... My si ju nie moemy zrozumie! Nastaa znw chwila milczenia, 
po czym Petroniusz rzek:
- Niech Hades pochonie twoich chrzecijan! Napenili ci niepokojem i 
zniszczyli zmys ycia. Niech ich Hades pochonie! Mylisz si mniemajc, e to 
jest nauka dobroczynna, bo dobroczynnym jest to, co ludziom daje szczcie, to 
jest pikno, mio i moc, oni za nazywaj to marnoci. Mylisz si, e s 
sprawiedliwi, bo jeli za ze bdziemy pacili dobrem, to czyme bdziemy 
pacili za dobro? A przy tym jeli za to i za to jednaka zapata, to po c 
ludzie maj by dobrzy?
- Nie: zapata nie jest jednaka, ale si zaczyna, wedle ich nauki, w yciu 
przyszym, ktre nie jest doczesne.
- W to si nie wdaj, bo to dopiero zobaczymy, jeli co mona zobaczy... bez 
oczu. Tymczasem s to po prostu niedogi. Ursus zadusi Krotona, bo ma czonki 
ze piu, ale to s mazgaje, przyszo za nie moe do mazgajw nalee.
- ycie dla nich zaczyna si wraz ze mierci. - To jakby kto powiedzia: dzie 
zaczyna si razem z noc. Czy ty masz zamiar porwa Ligi?
- Nie. Nie mog jej zem za dobre paci i przysigem, e tego nie uczyni.
- Czy masz zamiar przyj nauk Chrystusa? - Chc, ale moja natura jej nie 
znosi.
- A potrafisz zapomnie o Ligii? - Nie.
- To podruj.
Niewolnicy dali w tej chwili zna, e niadanie gotowe, lecz Petroniusz, ktremu 
zdawao si, e wpad na dobr myl, mwi dalej w drodze do triclinium:
- Zjedzie kawa wiata, ale tylko jako onierz, ktry pieszy na miejsce 
przeznaczenia i nie zatrzymuje si po drodze. Wybierz si z nami do Achai. Cezar 
nie zarzuci dotd zamiaru podry. Bdzie si zatrzymywa wszdzie po drodze, 
piewa, zbiera wiece, upi witynie i wreszcie wrci jako tryumfator do 
Italii. Bdzie to co, jakby pochd Bachusa i Apollina w jednej osobie. 
Augustianie, augustianki, tysice cytr - na Kastora! Warto to widzie, bo wiat 
nie widzia dotd niczego podobnego.
Tu pooy si na awce przed stoem, obok Eunice, a gdy niewolnik kad mu na 
gow wieniec z anemonw, mwi dalej:
- Co ty widzia w subie Korbulona? Nic! Czy zwiedza porzdnie witynie 
greckie, tak jak ja, ktry przeszo dwa lata przechodziem z rk jednego 
przewodnika do rk drugiego? Czy by na Rodos oglda miejsce, gdzie sta 
kolos? Czy widzia w Panopie, w Focydzie glin, z ktrej Prometeusz lepi 
ludzi, albo w Sparcie jaje, ktre zniosa Leda, albo w Atenach sawny pancerz 
sarmacki, zrobiony z kopyt koskich, albo na Eubei okrt Agamemnona, albo 
czasz, dla ktrej za form suya lewa pier Heleny? Czy widzia Aleksandri, 
Memfis, piramidy, wos Izydy, ktry sobie wyrwaa z alu za Ozyrysem? Czy 
sysza jk Memnona? wiat jest szeroki i nie wszystko si koczy na Zatybrzu! 
Ja bd towarzyszy cezarowi, a potem, gdy bdzie wraca, opuszcz go i pojad 
na Cypr, bo ta zotowosa moja boginka yczy sobie, bymy razem ofiarowali w 
Pafos Cyprydzie gobie, a trzeba ci wiedzie; e czego ona sobie yczy, to si 
staje.
- Niewolnic twoj jestem - rzeka Eunice.
On za wspar uwieczon gow na jej onie i rzek z umiechem:
- Wic jestem niewolnikiem niewolnicy. Podziwiam ci, boska, od stp do gw.
Po czyrn zwrci si do Winicjusza:
- Jed z nami na Cypr. Przedtem jednak pamitaj, e musisz widzie si z 
cezarem. le, e dotd u niego nie by; Tygellinus gotw wyzyska to na twoj 
niekorzy. Nie ma on wprawdzie do ciebie osobistej nienawici, jednake nie 
moe ci kocha choby dlatego, e jeste moim siostrzecem... Powiemy, e bye 
chory. Musimy si namyle, co masz mu odpowiedzie, jeli spyta ci o Ligi. 
Najlepiej machnij rk i powiedz mu, e bya, pki ci si nie znudzia. On to 
zrozumie. Powiedz mu rwnie, e choroba zatrzymaa ci w domu, e gorczk 
powikszyo zmartwienie, i nie moge by w Neapolu i sucha jego piewu, a do 
zdrowia pomoga ci jedynie nadzieja, e go usyszysz. Nie lkaj si przesadzi. 
Tygellinus zapowiada, e wymyli dla cezara co nie tylko wielkiego, ale i 
grubego... Boj si jednak, by mnie nie podkopa. Boj si take twego 
usposobienia.
- Czy wiesz - rzek Winicjusz - e s ludzie, ktrzy si cezara nie boj i yj 
tak spokojnie, jakby go na wiecie nie byo?
- Wiem, kogo wymienisz: chrzecijan.
- Tak. Oni jedni!... Nasze za ycie czyme jest, jeli nie cigym strachem?
- Daj mi pokj z twoimi chrzecijanami. Nie boj si cezara, bo on moe o nich i 
nie sysza, a w kadym razie nic o nich nie wie i tyle go oni obchodz, ile 
zwide licie. A ja ci powiadam, e to s niedogi, e sam to czujesz i e 
jeli twoja natura otrzsa si na ich nauk, to wanie dlatego, e czujesz ich 
niedostwo. Ty czowiek z innej gliny i dlatego daj sobie i mnie z nimi 
spokj. Potrafimy y i umrze, a co oni potrafi, to nie wiadomo.
Winicjusza uderzyy te sowa i wrciwszy do siebie pocz rozmyla, e moe w 
istocie owa dobrotliwo i miosierdzie chrzecijan dowodzi niedostwa ich 
dusz. Zdawao mu si, e ludzie majcy tgo i hart nie umieliby tak 
przebacza. Przyszo mu do gowy, e istotnie to moe by powodem wstrtu, jaki 
jego rzymska dusza odczuwa do tej nauki. "Potrafimy y i umrze!" - mwi 
Petroniusz. A oni? Oni umiej tylko przebacza, ale nie rozumiej ni prawdziwej 
mioci, ni prawdziwej nienawici.
ROZDZIA XXX
Cezar wrciwszy do Rzymu zy by, e wrci, i po kilku dniach ju zapon na 
nowo chci wyjazdu do Achai. Wyda nawet edykt, w ktrym owiadcza, e 
nieobecno jego nie potrwa dugo i e rzeczy publiczne na adn szkod z tego 
powodu nie bd naraone. Za czym w towarzystwie augustianw, midzy ktrymi 
znajdowa si i Winicjusz, uda si na Kapitol, by zoy bogom ofiary za 
pomyln podr. Lecz na drugi dzie, gdy z kolei odwiedzi przybytek Westy, 
zaszed wypadek, ktry wpyn na zmian wszystkich zamiarw. Nero nie wierzy w 
bogw, ale ba si ich, zwaszcza za tajemnicza Westa tak przejmowaa go 
obaw, e na widok bstwa i witego ognia wosy podniosy mu si nagle z 
przeraenia, zwary si zby, drenie przebiego po wszystkich czonkach i 
osun si na rce Winicjusza, ktry wypadkiem znajdowa si tu za nim. 
Wyniesiono go natychmiast ze wityni i przeprowadzono na Palatyn, gdzie, lubo 
niebawem przyszed zupenie do siebie, nie opuszcza jednak oa przez cay 
dzie. Owiadczy te, ku wielkiemu zdziwieniu obecnych, e zamiar wyjazdu 
odkada stanowczo do czasw pniejszych, gdy bstwo ostrzego go tajemnie 
przed popiechem. W godzin pniej goszono ju publicznie ludowi po caym 
Rzymie, e cezar widzc zasmucone twarze obywateli, powodowany mioci ku nim, 
jako ojciec ku dzieciom, zostaje z nimi, by dzieli ich uciechy i dol. Lud, 
uradowany z postanowienia, a zarazem pewien, e nie chybi igrzyska i 
rozdawnictwo zboa, zebra si tumnie przed bram Palatysk, wydajc okrzyki 
na cze boskiego cezara, w za przerwa gr w koci, w ktr si zabawia z 
augustianami, i rzek:
- Tak, trzeba byo odoy; Egipt i wadztwo nad Wschodem wedle przepowiedni nie 
moe mnie min, wic i Achaja mi nie przepadnie. Ka przekopa istm koryncki, 
a w Egipcie wzniesiem takie pomniki, przy ktrych piramidy wydadz si igraszk 
dziecinn. Ka zbudowa Sfinksa wikszego siedem razy od tego, ktry koo 
Memfis patrzy w pustyni, ale ka mu da twarz moj. Wieki potomne bd mwiy 
tylko o tym pomniku i o mnie.
- Zbudowae sobie ju pomnik swymi wierszami, wikszy nie siedem, ale trzy razy 
po siedem od piramidy Cheopsa - rzek Petroniusz.
- A piewem? - spyta Nero.
- Niestety! Gdyby to umiano zbudowa ci taki posg jak posg Memnona, ktry by 
odzywa si twoim gosem o wschodzie soca! Morza przylege Egiptowi roiyby 
si po wiek wiekw od okrtw, na ktrych tumy z trzech czci wiata 
wsuchiwayby si w pie twoj.
- Niestety, kt to potrafi? - rzek Nero.
- Ale moesz kaza wyci z bazaltu siebie powocego kwadryg.
- Prawda! Uczyni to!
- Uczynisz podarek ludzkoci.
- W Egipcie zalubi te Lun, ktra jest wdow, i bd naprawd bogiem.
- A nam dasz na ony gwiazdy, my za utworzymy now konstelacj, ktra bdzie 
si zwaa konstelacj Nerona. Witeliusza jednak oe z Nilem, aby podzi 
hipopotamy. Tygellinowi podaruj pustyni, bdzie wwczas krlem szakalw...
- A mnie co przeznaczasz? - spyta Watyniusz. - Niech ci Apis bogosawi! 
Wyprawie nam tak wspaniae igrzyska w Benewencie, e nie mog ci le yczy: 
zrb par butw Sfinksowi, ktremu apy drtwiej w czasie ros nocnych, a potem 
bdziesz robi obuwie dla kolosw tworzcych aleje przed wityniami. Kady tam 
znajdzie odpowiednie zajcie. Domicjusz Afer na przykad zostanie skarbnikiem, 
jako znany z uczciwoci. Lubi, cezarze, gdy marzysz o Egipcie, i smuci mnie to, 
e odoy zamiar wyjazdu. Nero za rzek:
- Wasze miertelne oczy nic nie widziay, bo bstwo czyni si niewidzialnym, dla 
kogo zechce. Wiedzcie, e gdym by w wityni Westy, ona sama stana koo mnie 
i rzeka mi w ucho: "Od wyjazd." Stao si to tak niespodziewanie, em si 
przerazi, cho za tak widoczn opiek bogw nade mn powinien bym im by 
wdziczny.
- Wszyscymy si przerazili - rzek Tygellinus - a westalka Rubria zemdlaa.
- Rubria! - rzek Nero. - Jak ona ma nien szyj.
- Lecz si rumieni na twj widok, boski cezarze... - Tak! Zauwayem to i ja. To 
dziwne! Westalka! Jest co boskiego w kadej westalce, a Rubria jest bardzo 
pikna.
Tu zamyli si na chwil, po czym zapyta:
- Powiedzcie mi, dlaczego Westy ludzie si wicej boj ni innych bogw? Co w 
tym jest? Ot, mnie samego lk ogarn, chocia jestem najwyszym kapanem. 
Pamitam tylko, e padem na wznak i bybym run na ziemi, gdyby mnie kto nie 
podtrzyma. Kto mnie podtrzyma?
- Ja - odrzek Winicjusz.
- Ach, ty "srogi Aresie"? Czemu nie bye w Benewencie? Mwiono mi, e chory, i 
istotnie twarz masz zmienion. Ale! syszaem, e Kroto chcia ci zamordowa? 
Czy to prawda?
- Tak jest - i zama mi rami, ale si obroniem. - Zamanym ramieniem?
- Pomg mi pewien barbarzyca, ktry by od Krotona silniejszy.
Nero spojrza na niego ze zdziwieniem.
- Silniejszy od Krotona? Chyba artujesz? Kroto by najsilniejszy z ludzi, a 
teraz jest Syfaks z Etiopii. - Mwi ci, cezarze, com widzia na wasne oczy. - 
Gdzie jest ta pera? Czy nie zosta krlem Nemoreskim?
- Nie wiem, cezarze. Straciem go z oczu. - Nie wiesz nawet z jakiego narodu?
- Miaem zaman rk, wic nie mogem si o nic go wypyta.
- Poszukaj mi go i znale. Na to Tygellinus rzek:
- Ja si tym zajm.
Lecz Nero mwi dalej do Winicjusza:
- Dzikuj ci, e mnie podtrzyma. Mogem, padszy, rozbi gow. Niegdy dobry 
by z ciebie towarzysz, ale od czasu wojny i suby pod Korbulonem zdziczae 
jako i rzadko ci widuj.
Po czym pomilczawszy chwil rzek:
- Jak si ma owa dziewczyna... za wska w biodrach... w ktrej si kochae i 
ktr odebraem Aulusom dla ciebie?...
Winicjusz zmiesza si, lecz Petroniusz w tej chwili przyszed mu z pomoc:
- Zao si, panie - rzek - e zapomnia. Czy widzisz jego zmieszanie? Pytaj 
go o to, ile ich byo od tego czasu, a nie rcz, czy i na to potrafi 
odpowiedzie. Z Winicjuszw dobrzy onierze, ale lepsze jeszcze koguty. Trzeba 
im stada. Ukarz go za to, panie, i nie zapro go na uczt, jak nam Tygellinus 
obiecuje wyprawi na twoj cze na stawie Agryppy.
- Nie, nie uczyni tego. Ufam Tygellinowi, e tam wanie stada nie zabraknie.
- Miaoby brakn Charytek tam, gdzie bdzie Amor? - odpowiedzia Tygellin.
Lecz Nero rzek:
- Nuda mnie drczy! Zostaem z woli bogini w Rzymie, ale go nie mog znosi. 
Wyjad do Ancjum. Dusz si w tych ciasnych ulicach, wrd tych walcych si 
domw, wrd tych plugawych zaukw. Smrodliwe powietrze zalatuje a tu, do mego 
domu i do moich ogrodw. Ach, gdyby trzsienie ziemi zniszczyo Rzym, gdyby jaki 
rozgniewany bg zrwna go z ziemi, dopiero pokazabym wam, jak powinno si 
budowa miasto, ktre jest gow wiata i moj stolic.
- Cezarze - odpowiedzia Tygellinus - mwisz: "Gdyby jaki rozgniewany bg 
zniszczy miasto" - czy tak?
- Tak! wic c?
- Albo nie jeste bogiem?
Nero machn rk z wyrazem znuenia, po czym rzek:
- Zobaczymy, co nam urzdzisz na stawach Agryppy. Potem wyjad do Ancjum. Wy 
wszyscy jestecie mali, wic nie rozumiecie, e mi potrzeba rzeczy wielkich.
To powiedziawszy przymkn oczy dajc w ten sposb zna, e potrzebuje 
spoczynku. Jako augustianie poczli si rozchodzi. Petroniusz wyszed z 
Winicjuszem i rzek mu:
- Jeste wic wezwany do udziau w zabawie. Miedzianobrody wyrzek si podry, 
ale natomiast bdzie szala wicej ni kiedykolwiek i rozpociera si w miecie 
jak we wasnym domu. Staraj si i ty znale w szalestwach rozrywk i 
zapomnienie. U licha! Podbilimy przecie wiat i mamy prawo si bawi. Ty, 
Marku, jeste bardzo piknym chopcem i temu w czci przypisuj sabo, jak 
mam do ciebie. Na Dian efesk! Gdyby ty mg widzie swoje zronite brwi i 
swoj twarz, w ktrej zna star krew Kwirytw! Tamci wygldaj przy tobie jak 
wyzwolecy. Tak jest! Gdyby nie ta dzika nauka, Ligia byaby dzi w domu twoim. 
Prbuje mi jeszcze dowodzi, e to nie s nieprzyjaciele ycia i ludzi... 
Obeszli si z tob dobrze, wic moesz by im wdziczny, ale na twoim miejscu 
znienawidzibym t nauk, a szuka rozkoszy tam, gdzie j znale mona. Jeste 
piknym chopcem, powtarzam ci, a Rzym roi si od rozwdek.
- Dziwi si tylko, e ci to wszystko jeszcze nie mczy - odpowiedzia 
Winicjusz.
- Kto ci to powiedzia? Mnie mczy to od dawna, ale ja nie mam twoich lat. Ja 
zreszt mam inne zamiowania, ktrych tobie brak. Lubi ksiki, ktrych ty nie 
lubisz, lubi poezj, ktra ci nudzi, lubi naczynia, gemmy i mnstwo rzeczy, 
na ktre ty nie patrzysz, mam ble w krzyu, ktrych ty nie miewasz, i wreszcie 
znalazem Eunice, ty za nic podobnego nie znalaze... Mnie dobrze w domu, 
wrd arcydzie, z ciebie za nigdy nie zrobi estety. Ja wiem, e w yciu nic 
ju wicej nie znajd nad to, com znalaz, ty sam nie wiesz, e cigle jeszcze 
spodziewasz si i szukasz. Gdyby na ciebie mier przysza, przy caej twej 
odwadze i wszystkich smutkach umarby ze zdziwieniem, e ju trzeba wiat 
opuci, ja za przyjbym j jako konieczno z tym przewiadczeniem, e nie ma 
na caym wiecie takich jagd, ktrych bym nie sprbowa. Nie piesz si, ale 
te nie bd si ociga, postaram si tylko, by mi byo do ostatka wesoo. S 
na wiecie weseli sceptycy. Stoicy s dla mnie gupcami, ale stoicyzm 
przynajmniej hartuje, twoi za chrzecijanie wprowadzaj na wiat smutek, ktry 
jest tym w yciu, czym deszcz w naturze. Czy wiesz, czegom si dowiedzia? - Oto 
e w czasie uroczystoci, ktre wyprawi Tygellin, na brzegach stawu Agryppy 
stan lupanaria, a w nich zebrane bd kobiety z najpierwszych domw w Rzymie. 
Czy nie znajdzie si cho jedna do pikna, by moga ci pocieszy? Bd i 
dziewice, ktre po raz pierwszy na wiat wystpi... jako nimfy. Takie nasze 
cesarstwo rzymskie... Ciepo ju! Poudniowy wiatr ogrzeje wody i nie spryszczy 
nagich cia. A ty, Narcyzie, wiedz o tym, e nie znajdzie si ani jedna, ktra 
by ci si opara. Ani jedna - choby bya westalk.
Winicjusz pocz si uderza, w gow doni jak czowiek zajty wiecznie jedn 
myl.
- Trzeba szczcia, ebym na tak jedyn trafi... - A kt to sprawi, jeli 
nie chrzecijanie!... Ale ludzie, ktrych godem jest krzy, nie mog by inni. 
Suchaj mnie: Grecja bya pikna i stworzya mdro wiata, my stworzylimy 
si, a co, jak mylisz, moe stworzy ta nauka? Jeli wiesz, to objanij mnie, 
bo na Polluksa! nie mog si domyle.
Winicjusz wzruszy ramionami.
- Zdawaoby si, i boisz si, abym nie zosta chrzecijaninem.
- Boj si, by sobie ycia nie popsu. Jeli nie potrafisz by Grecj, bd 
Rzymem: wadaj i uywaj! Szalestwa nasze maj dlatego pewien sens, e w nich 
tkwi taka wanie myl. Miedzianobrodym pogardzam, bo jest baznem-Grekiem. 
Gdyby si mia za Rzymianina, przyznabym mu, e ma suszno pozwalajc sobie 
na szalestwa. Przyrzecz mi, e jeli teraz wrciwszy do domu zastaniesz jakiego 
chrzecijanina, pokaesz mu jzyk. Jeli to bdzie Glaukus lekarz, to si nawet 
nie zdziwi. Do widzenia na stawie Agryppy.
ROZDZIA XXXI
Pretorianie okryli gaje rosnce po brzegach stawu Agryppy, aby zbyt wielkie 
tumy widzw nie przeszkadzay cezarowi i jego gociom, gdy i tak mwiono, e 
co tylko byo w Rzymie odznaczajcego si bogactwem, umysem lub piknoci, 
stawio si na ow uczt, ktra nie miaa rwnej sobie w dziejach miasta. 
Tygellinus chcia wynagrodzi cezarowi odoon podr do Achai, a zarazem 
przewyszy wszystkich, ktrzy kiedykolwiek podejmowali Nerona, i dowie mu, e 
nikt go tak zabawi nie potrafi. W tym celu, jeszcze bawic przy cezarze w 
Neapolis, a potem w Benewencie, czyni przygotowania i wysya rozkazy, by z 
najodleglejszych kracw wiata sprowadzono zwierzta, ptaki, rzadkie ryby i 
roliny, nie pomijajc naczy i tkanin, ktre miay uczt uwietni. Dochody z 
caych prowincji szy na zaspokojenie szalonych pomysw, lecz na to potny 
faworyt nie potrzebowa si oglda. Wpyw jego wzrasta z dniem kadym. 
Tygellinus moe nie by jeszcze Neronowi milszy od innych, ale stawa si coraz 
niezbdniejszym. Petroniusz przewysza go nieskoczenie polorem, umysem, 
dowcipem i w rozmowach lepiej umia bawi cezara, ale na swoje nieszczcie 
przewysza w tym i cezara, wskutek czego budzi jego zazdro. Nie umia te 
by posusznym we wszystkim narzdziem i cezar ba si jego zdania, gdy chodzio 
o rzeczy smaku. Z Tygellinem za nie czu si nigdy skrpowanym. Sama nazwa: 
arbiter elegantiarum, jak nadawano Petroniuszowi, drania mio wasn 
Nerona, kt bowiem, jeli nie on sam, powinien j nosi? Tygellinus mia jednak 
tyle rozumu, i zdawa sobie spraw ze swych brakw, a widzc, e nie moe i w 
zawody ani z Petroniuszem, ani z Lukanem, ani z innymi, ktrych wyrniao czy 
to urodzenie, czy talenta, czy nauka - postanowi zgasi ich podatnoci swych 
sub, a przede wszystkim zbytkiem takim, eby i wyobrania Nerona zostaa nim 
uderzona.
Uczt wic kaza zastawi na olbrzymiej tratwie zbudowanej z pozoconych belek. 
Brzegi jej przybrane byy w przepyszne konchy, poawiane w Morzu Czerwonym i w 
Oceanie Indyjskim, grajce kolorami pere i tczy. Boki byy pokryte kpami 
palm, gaikami lotosw i r rozkwitych, wrd ktrych ukryto fontanny 
tryskajce wonnociami, posgi bogw i zote lub srebrne klatki napenione 
rnokolorowym ptactwem. W rodku wznosi si olbrzymi namiot albo raczej, dla 
niezasaniania widoku, tylko wierzch namiotu z syryjskiej purpury, wsparty na 
srebrnych supkach, pod nim za byszczay jak soca stoy przygotowane dla 
biesiadnikw, obcione szkem aleksandryjskim, krysztaem i naczyniami wprost 
bez ceny, zupionymi w Italii, Grecji i Azji Mniejszej. Tratwa, majca z powodu 
nagromadzonych na niej rolin pozr wyspy i ogrodu, poczona bya sznurami ze 
zota i purpury z odziami w ksztacie ryb, abdzi, mew i flamingw, w ktrych 
przy kolorowych wiosach siedzieli nadzy wiolarze i wiolarki, o ksztatach i 
rysach cudnej piknoci, z wosami utrefionymi na sposb wschodni lub ujtymi w 
zote siatki. Gdy Nero, przybywszy z Poppe i augustianami, przybi do gwnej 
tratwy i zasiad pod purpurowym namiotem, odzie owe poruszyy si, wiosa 
poczy uderza wod, wypryy si zote sznury i tratwa wraz z uczt i gomi 
pocza si porusza i opisywa krgi po stawie. Otoczyy j te inne odzie i 
inne mniejsze tratwy, pene cytrzystek i harfiarek, ktrych rowe ciaa, na tle 
bkitu nieba i wody i w odblaskach od zotych instrumentw, zdaway si wsika 
w siebie owe bkity i odblaski, mieni si i kwitn jak kwiaty.
Z gajw pobrzenych, z dziwacznych budynkw, powznoszonych umylnie i 
poukrywanych wrd gstwy, ozway si take odgosy muzyki i piewu. Zabrzmiaa 
okolica, zabrzmiay gaje, echa rozniosy dwik rogw i trb. Sam cezar, majc 
po jednej stronie Poppe, po drugiej Pitagorasa, podziwia i zwaszcza gdy 
midzy odziami pojawiy si mode niewolnicze dziewczta poprzebierane za 
syreny, pokryte zielon siatk naladujc usk, nie szczdzi pochwa 
Tygellinowi. Z przyzwyczajenia spoglda jednak na Petroniusza, chcc pozna 
zdanie "arbitra", lecz w zachowywa si przez dugi czas obojtnie i dopiero 
wrcz zapytany odrzek:
- Ja sdz, panie, e dziesi tysicy obnaonych dziewic czyni mniejsze 
wraenie ni jedna.
Cezarowi podobaa si jednak "pywajca uczta"; albowiem bya czym nowym. 
Podawano zreszt, jak zwykle, tak wyszukane potrawy, e i wyobrania Apicjusza 
omdlaaby na ich widok, i wina w tylu gatunkach, e Othon, ktry podawa ich 
osiemdziesit, skryby si pod wod ze wstydu, gdyby mg widzie w przepych. 
Do stou prcz kobiet zasiedli sami augustianie, wrd ktrych Winicjusz gasi 
wszystkich piknoci. Niegdy posta i twarz jego zbyt znamionoway onierza z 
zawodu, teraz troski wewntrzne i bl fizyczny, przez ktry przeszed, 
wyrzebiy tak jego rysy, jakby przesza po nich delikatna rka mistrza 
rzebiarza. Pe jego stracia dawn niado, lecz zostay jej zotawe poyski 
numidyjskiego marmuru. Oczy stay si wiksze, smutniejsze. Tylko tors jego 
zachowa dawne potne formy, jakby stworzone do pancerza, lecz nad tym torsem 
legionisty widniaa gowa greckiego boga albo przynajmniej wyrafinowanego 
patrycjusza, zarazem subtelna i przepyszna. Petroniusz mwic mu, e adna z 
augustianek i nie potrafi, i nie zechce mu si oprze, mwi jak czowiek 
dowiadczony. Patrzyy na niego teraz wszystkie, nie wyjmujc Poppei ani 
westalki Rubrii, ktr cezar yczy sobie mie na uczcie.
Wina., mroone w niegach z gr, wkrtce rozgrzay serca i gowy biesiadnikw. Z 
gstwiny pobrzenej wysuway si coraz nowe dki o ksztatach konikw polnych i 
tek. Bkitna szyba stawu wygldaa, jakby j kto przyrzuci patkami kwiatw 
lub jakby j poobsiaday motyle. Nad odziami unosiy si tu i owdzie 
poprzywizywane na srebrnych i niebieskich niciach lub sznurkach gobie i inne 
ptaki z Indyj i Afryki. Soce przebiego ju wiksz cz nieba, ale dzie, 
lubo uczta odbywaa si w pocztkach maja, by ciepy, a nawet upalny. Staw 
koysa si od uderze wiose, ktre biy to w takt muzyki, lecz w powietrzu 
nie byo najmniejszego tchnienia wiatru i gaje stay nieruchome, jakby 
zasuchane i zapatrzone w to, co dziao si na wodzie. Tratwa krya wci po 
stawie wiozc coraz bardziej pijanych i wrzaskliwych biesiadnikw. Jeszcze uczta 
nie dobiega do poowy, gdy nie pilnowano ju porzdku, w jakim wszyscy zasiedli 
przy stole. Sam cezar da przykad, wstawszy bowiem kaza ustpi Winicjuszowi, 
ktry spoczywa przy Rubrii westalce, i zajwszy jego triclinium pocz jej 
szepta co do ucha. Winicjusz znalaz si przy Poppei, ktra po chwili 
wycigna do rami proszc, by zapi jej rozluniony naramiennik, a gdy 
uczyni to troch drcymi rkoma, rzucia mu spod swoich dugich rzs 
spojrzenie jakby zawstydzone i potrzsna sw zot gow, niby czemu 
przeczc. Tymczasem soce stao si wiksze, czerwiesze i z wolna staczao si 
za szczyty gajw; gocie byli po wikszej czci zupenie pijani. Tratwa krya 
teraz blisko brzegw, na ktrych wrd kp drzew i kwiatw wida byo grupy 
ludzi poprzebieranych za faunw lub za satyrw, grajcych na fletniach, 
multankach i bbenkach, oraz grupy dziewczt przedstawiajcych nimfy, driady i 
hamadriady. Mrok zapad wreszcie wrd pijanych okrzykw na cze Luny, 
dochodzcych spod namiotu; wwczas gaje zawieciy tysicem lamp. Z lupanariw, 
stojcych po brzegach, popyny roje wiata: na tarasach ukazay si nowe 
grupy, rwnie obnaone, skadajce si z on i crek pierwszych domw 
rzymskich. Te gosem i wyuzdanymi ruchami poczy przyzywa biesiadnikw. Tratwa 
przybia wreszcie do brzegu, cezar i augustianie wypadli do gajw, rozproszyli 
si w lupanariach, w namiotach ukrytych wrd gstwy, w grotach sztucznie 
urzdzonych wrd rde i fontann. Sza ogarn wszystkich; nikt nie wiedzia, 
gdzie podzia si cezar, kto jest senatorem, kto rycerzem, kto skoczkiem lub 
muzykiem. Satyry i fauny poczy goni z krzykiem za nimfami. Bito tyrsami w 
lampy, by je pogasi. Niektre czci gajw ogarna ciemno. Wszdzie jednak 
sycha byo to gone krzyki, to miechy, to szept, to zdyszany oddech ludzkich 
piersi. Rzym istotnie nie widzia dotd nic podobnego.
Winicjusz nie by pijany jak na owej uczcie w paacu cezara, na ktrej bya 
Ligia, ale i jego olni i upoi widok wszystkiego, co si dziao, a wreszcie 
ogarna go gorczka rozkoszy. Wypadszy do lasu, bieg razem z innymi, 
upatrujc, ktra z driad wyda mu si najpikniejsz. Co chwila przelatyway koo 
niego ze piewem i okrzykami coraz nowe ich stada, gonione przez faunw, 
satyrw, senatorw, rycerzy i przez odgosy muzyki. Ujrzawszy nareszcie orszak 
dziewic prowadzony przez jedn, przybran za Dian, skoczy ku niemu chcc 
bliej spojrze na bogini i nagle serce zamaro mu w piersiach. Oto zdawao mu 
si, e w bogini z ksiycem na gowie poznaje Ligi.
One za otoczyy go szalonym korowodem, a po chwili, chcc go widocznie skoni 
do pocigu, pierzchy jak stado sarn. Lecz on zosta na miejscu, z bijcym 
sercem, bez oddechu, bo jakkolwiek rozpozna, e Diana nie bya Ligi i z bliska 
nie bya nawet do niej podobna, zbyt silne wraenie pozbawio go si. Nagle 
ogarna go tsknota za Ligi tak niezmierna, jakiej nigdy w yciu nie 
dowiadcza, i mio do niej napyna mu now ogromn fal do piersi. Nigdy 
nie wydaa mu si drosz, czystsz i bardziej umiowan jak w tym lesie szau i 
dzikiej rozpusty. Przed chwil sam chcia pi z tego kielicha i wzi udzia w 
owym rozptaniu zmysw i bezwstydu, teraz przej go wstrt i obrzydzenie. 
Poczu, e dusi go ohyda, e piersiom jego potrzeba powietrza, a oczom gwiazd 
nie zamionych przez gstw tego strasznego gaju, i postanowi ucieka. Lecz 
zaledwie ruszy, stana przed nim jaka posta z gow owinit w zason i 
wsparszy si domi na jego ramionach, pocza szepta oblewajc mu gorcym 
tchnieniem twarz:
- Kocham ci!... Pjd! Nikt nas nie ujrzy. Spiesz si!
Winicjusz obudzi si jakby ze snu: - Kto ty?
Lecz ona wspara si na nim piersi i pocza nalega:
- piesz si! Patrz, jak tu pusto, a ja ci kocham. Pjd!
- Kto ty? - powtrzy Winicjusz. - Zgadnij!...
To rzekszy przycisna przez zason usta do jego ust, cignc jednoczenie ku 
sobie jego gow, a wreszcie, gdy jej zbrako oddechu, oderwaa od niego twarz.
- Noc mioci!... noc zapamitania! - mwia chwytajc szybko powietrze. - Dzi 
wolno... Masz mnie! Lecz Winicjusza sparzy w pocaunek i napeni go nowym 
obrzydzeniem. Dusza i serce jego byy gdzie indziej i na caym wiecie nie 
istniao dla niego nic prcz Ligii.
Wic odsunwszy rk zakwefion posta rzek: - Ktokolwiek jeste, kocham inn i 
nie chc ci: A ona zniya ku niemu gow:
- Uchyl zasony.
Lecz w tej chwili zaszeleciy licie pobliskich mirtw; posta znika jak senne 
widziado, tylko z daleka rozleg si jej miech, jaki dziwny i zowrogi.
Petroniusz stan przed Winicjuszem. - Syszaem i widziaem - rzek. Winicjusz 
za odpowiedzia:
- Pjdmy std!...
I poszli. Minli gorejce wiatem lupanaria, gaj, acuch konnych pretorianw i 
odnaleli lektyki.
- Wstpi do ciebie - rzek Petroniusz.
I wsiedli razem. Lecz przez drog milczeli obaj. Dopiero gdy znaleli si w 
atrium Winicjuszowego domu, Petroniusz rzek:
- Czy wiesz, kto to by?
- Rubria? - spyta Winicjusz wstrzsnwszy si na sam myl, e Rubria bya 
westalk.
- Nie.
- Wic kto? Petroniusz zniy gos:
- Ogie Westy zosta splugawiony, bo Rubria bya z cezarem. Z tob za mwia...
Tu dokoczy jeszcze ciszej: - Diva Augusta.
Nastaa chwila milczenia.
- Cezar - rzek Petroniusz - nie umia ukry przy niej swej dzy do Rubrii, 
wic moe chciaa si zemci, a ja przeszkodziem wam dlatego, e gdyby 
poznawszy August odmwi jej, to byby zgubiony bez ratunku: ty, Ligia, a moe 
i ja.
Lecz Winicjusz wybuchn:
- Mam dosy Rzymu, cezara, uczt, Augusty, Tygellina i was wszystkich! Dusz si! 
Nie mog tak y, nie mog! Rozumiesz mnie!
- Tracisz gow, sd, miar!... Winicjuszu! - Kocham j jedn w wiecie!
- Wic co?
- Wic nie chc innej mioci, nie chc waszego ycia, waszych uczt, waszego 
bezwstydu i waszych zbrodni!
- Co si z tob dzieje? Czy ty chrzecijanin?
A mody czowiek obj rkoma gow i pocz powtarza jakby z rozpacz:
- Jeszcze nie! jeszcze nie!
ROZDZIA XXXII
Petroniusz odszed do domu wzruszajc ramionami i niezadowolony mocno. 
Spostrzeg teraz i on, e przestali si z Winicjuszem rozumie i e dusze ich 
rozbiegy si zupenie. Niegdy Petroniusz mia nad modym onierzem ogromny 
wpyw. By mu we wszystkim wzorem i czsto kilka ironicznych sw z jego strony 
wystarczao, by Winicjusza od czego powstrzyma lub do czego popchn. Obecnie 
nie zostao z tego nic, tak dalece, e Petroniusz nie prbowa nawet dawnych 
sposobw, czujc, e jego dowcip i ironia zelizn si be adnego skutku po 
nowych pokadach, jakie na dusz Winicjusza naoya mio i zetknicie si z 
niepojtym wiatem chrzecijaskim. Dowiadczony sceptyk rozumia, e straci 
klucz do tej duszy. Przejmowao go te to niezadowoleniem, a nawet i obaw, 
ktr spotgoway jeszcze wypadki tej nocy. "Jeli to ze strony Augusty nie 
przemijajce zachcenie, lecz trwalsza dza - myla Petroriusz - to bdzie 
jedno z dwojga: albo Winicjusz jej si nie oprze i moe by przez lada wypadek 
zgubiony, albo, co dzi do niego podobne, oprze si i w takim razie bdzie 
zgubiony na pewno, a z nim mog by i ja, choby dlatego, e jestem jego krewnym 
i e Augusta, objwszy niechci ca rodzin, przerzuci wag swego wpywu na 
stron Tygellina..." I tak, i tak byo le. Petroniusz by czowiekiem odwanym 
i mierci si nie ba, ale nie spodziewajc si od niej niczego, nie chcia jej 
wywoywa. Po dugim namyle postanowi wreszcie, e najlepiej i najbezpieczniej 
bdzie wyprawi Winicjusza z Rzymu w podr. Ach, gdyby mg da mu w dodatku na 
drog Ligi, byby to z radoci uczyni. Lecz i tak spodziewa si, e nie 
bdzie mu go zbyt trudno namwi. Wwczas rozpuciby na Palatynie wie o 
chorobie Winicjusza i odsunby niebezpieczestwo zarwno od niego, jak i od 
siebie. Augusta ostatecznie nie wiedziaa, czy bya przez Winicjusza poznana; 
moga przypuszcza, e nie, wic jej mio wasna dotychczas niezbyt 
ucierpiaa. Inaczej mogo by jednak w przyszoci i naleao temu zapobiec. 
Petroniusz chcia przede wszystkim wygra na czasie, rozumia bowiem, e skoro 
raz cezar ruszy do Achai, wwczas Tygellinus, ktry si na niczym z zakresu 
sztuki nie rozumia, zejdzie na drugi plan i straci swj wpyw. W Grecji 
Petroniusz pewien by zwycistwa nad wszystkimi wspzawodnikami.
Tymczasem postanowi czuwa nad Winicjuszem i zachca go do podry. Przez 
kilkanacie dni rozmyla nawet nad tym, e gdyby wyrobi u cezara edykt 
wypdzajcy chrzecijan z Rzymu, to Ligia opuciaby go razem z innymi 
wyznawcami Chrystusa, a za ni i Winicjusz. Wwczas nie potrzeba by go namawia. 
Sama za rzecz bya moliwa. Wszake nie tak dawno jeszcze, gdy ydzi wszczli 
rozruchy z nienawici do chrzecijan, Klaudiusz cezar, nie umiejc odrni 
jednych od drugich, wypdzi ydw. Czemu by zatem Nero nie mia wypdzi 
chrzecijan? W Rzymie byoby przestronniej. Petroniusz po owej "pywajcej 
uczcie" widywa codziennie Nerona i na Palatynie, i w innych domach. Podsun mu 
podobn myl byo atwo, bo cezar nie opiera si nigdy namowom przynoszcym 
komu zgub lub szkod. Po dojrzaym zastanowieniu Petroniusz uoy sobie cay 
plan. Oto wyprawi u siebie uczt i na niej skoni cezara do wydania edyktu. Mia 
nawet nieponn nadziej, e cezar jemu. powierzy wykonanie. Wwczas wyprawiby 
Ligi, ze wszystkimi nalenymi kochance Winicjusza wzgldami, na przykad do 
Baiae i niechby si tam kochali i bawili w chrzecijastwo, ile by im si 
podobao.
Tymczasem odwiedza Winicjusza czsto; raz dlatego, e przy caym swym rzymskim 
egoizmie nie mg si pozby przywizania do niego, a po wtre, by namawia go 
do podry. Winicjusz udawa chorego i nie pokazywa si na Palatynie, gdzie co 
dzie powstaway inne zamiary. Pewnego dnia wreszcie Petroniusz usysza z 
wasnych ust cezara, e wybiera si stanowczo za trzy dni do Ancjum, i zaraz 
nazajutrz poszed zawiadomi o tym Winicjusza.
Lecz w pokaza mu list osb zaproszonych do Ancjum, ktr rano przynis mu 
wyzwoleniec cezara.
- Jest na niej moje nazwisko - rzek - jest i twoje. Wrciwszy zastaniesz tak 
sam u siebie.
- Gdyby mnie nie byo midzy zaproszonymi -odpowiedzia Petroniusz - to by 
znaczyo, e trzeba umrze, nie spodziewam si za, by to nastpio przed 
podr do Achai. Bd tam Neronowi zbyt potrzebny.
Po czym przejrzawszy list rzek:
- Ledwomy przybyli do Rzymu, trzeba znw opuci dom i wlec si do Ancjum. Ale 
trzeba! Bo to nie tylko zaproszenie, to zarazem rozkaz.
- A gdyby kto nie posucha?
- Dostaby innego rodzaju wezwanie: by si wybra w znacznie dusz podr, w 
tak, z ktrej si nie wraca. Co za szkoda, e nie posucha mojej rady i nie 
wyjecha, pki by czas. Teraz musisz do Ancjum.
- Teraz musz do Ancjum... Patrze, w jakich my czasach yjemy i jakimi podymi 
jestemy niewolnikami.
- Czy to dzi dopiero spostrzeg?
- Nie. Ale widzisz, ty mi dowodzi, e nauka chrzecijaska jest 
nieprzyjacik ycia, bo nakada na nie wizy. A czy mog by twardsze ni te, 
ktre nosimy? Ty mwi: "Grecja stworzya mdro i pikno, a Rzym moc." 
Gdzie nasza moc?
- Zawoaj sobie Chilona. Nie mam dzi adnej ochoty do filozofowania. Na 
Herkulesa! Nie ja stworzyem te czasy i nie ja za nie odpowiadam. Mwmy o 
Ancjum. Wiedz, e czeka ci tam wielkie niebezpieczestwo i e lepiej by moe 
byo dla ciebie zmierzy si z tym Ursusem, ktry zdawi Krotona, ni tam 
jecha, a jednak nie moesz nie jecha.
Winicjusz skin niedbale doni i rzek:
- Niebezpieczestwo! My wszyscy brodzimy w mroku mierci i co chwila jaka gowa 
zanurza si w w mrok.
- Czy mam ci wylicza wszystkich, ktrzy mieli troch rozumu i dlatego mimo 
czasw Tyberiusza, Kaliguli, Klaudiusza i Nerona doyli osiemdziesiciu lub 
dziewidziesiciu lat? Niech ci za przykad posuy choby tylko taki Domicjusz 
Afer. Ten zestarza si spokojnie, cho cae ycie by zodziejem i otrem.
- Moe dlatego! moe wanie dlatego! - odpowiedzia Winicjusz.
Po czym j przeglda list i rzek:
- Tygellinus, Watyniusz, Sekstus Afrykanus, Akwilinus Regulus, Suiliusz 
Nerulinus, Epriusz Marcellus, i tak dalej! Co za zbir hooty i otrw!... I 
powiedzie, e to rzdzi wiatem!... Czy nie lepiej by im przystao obwozi 
jakie egipskie albo syryjskie bstwo po miasteczkach, brzka w sistry i 
zarabia na chleb wrbiarstwem albo skokami?...
- Lub pokazywa uczone mapy, rachujce psy albo osa dmuchajcego we flet - 
doda Petroniusz. - Wszystko to prawda, ale mwmy o czym waniejszym. Zbierz 
uwag i suchaj mnie: opowiadaem na Palatynie, e chory i nie moesz opuszcza 
domu, tymczasem nazwisko twoje znajduje si jednak na licie, co dowodzi, e 
kto nie uwierzy moim opowiadaniom i postara si o to umylnie. Neronowi nic 
na tym nie zaleao, albowiem jeste dla niego onierzem, z ktrym co najwyej 
mona gada o gonitwach w cyrku i ktry o poezji i muzyce nie ma pojcia. Ot o 
umieszczenie twego nazwiska postaraa si chyba Poppea, a to znaczy, e jej 
dza ku tobie nie bya przemijajcym zachceniem i e pragnie ci zdoby.
- Odwana z niej Augusta!
- Odwana zaiste, bo moe si zgubi bez ratunku. A niechby Wenus natchna j 
jak najprdzej inn mioci, ale pki chce jej si ciebie, musisz zachowa jak 
najwiksze ostronoci. Miedzianobrodemu ona ju poczyna powszednie, woli ju 
dzi Rubri lub Pitagorasa, lecz przez sam mio wasn wywarby na was 
najstraszniejsz zemst.
- W gaju nie wiedziaem, e to ona do mnie mwia, ale przeciee podsuchiwa i 
wiesz, co jej odpowiedziaem: e kocham inn i e jej nie chc.
- A ja ci zaklinam na wszystkich bogw podziemnych, nie tra tej resztki 
rozumu, ktr ci jeszcze chrzecijanie zostawili. Jak mona si waha majc 
wybr midzy zgub prawdopodobn a pewn? Zali nie mwiem ci ju, e gdyby 
zrani mio wasn Augusty, nie byoby dla ciebie ratunku? Na Hades! Jeli ci 
ycie zbrzydo, to lepiej sobie zaraz yy otwrz lub rzu si na miecz, bo gdy 
obrazisz Poppe, moe ci spotka mier mniej lekka. Niegdy przyjemniej byo z 
tob mwi! O co waciwie ci chodzi? Czy ci ubdzie? Czy ci to przeszkodzi 
kocha twoj Ligi? Pamitaj przy tym, e Poppea widziaa j na Palatynie i e 
nietrudno jej si bdzie domyle, dla kogo odrzucasz tak wysokie aski. A 
wwczas wydobdzie j choby spod ziemi. Zgubisz nie tylko siebie, ale i Ligi, 
rozumiesz?
Winicjusz sucha, jakby mylc o czym innym, i wreszcie rzek:
- Ja musz j widzie. - Kogo? Ligi?
- Ligi.
- Wiesz, gdzie ona jest? - Nie.
- Wic zaczniesz znw szuka jej po starych cmentarzach i na Zatybrzu?
- Nie wiem, ale musz j widzie.
- Dobrze. Jakkolwiek jest chrzecijank, moe si okae, i jest rozsdniejsza 
od ciebie, a okae si to z pewnoci, jeli nie chce twojej zguby.
Winicjusz ruszy ramionami.
- Wyratowaa mnie z rk Ursusa.
- W takim razie spiesz si, bo Miedzianobrody nie bdzie zwleka z wyjazdem. 
Wyroki mierci moe wydawa i z Ancjum.
Lecz Winicjusz nie sucha. Zajmowaa go tylko jedna myl: zobaczenia si z 
Ligi, wic pocz rozmyla nad sposobami.
Tymczasem zdarzya si okoliczno, ktra, moga usun wszystkie trudnoci. Oto 
nazajutrz przyszed niespodzianie do niego Chilo.
Przyszed ndzny i obdarty, z oznakami godu w twarzy i w podartym achmanie, 
suba jednak, ktra miaa dawniej rozkaz puszczania go o kadej porze dnia i 
nocy, nie miaa go wstrzymywa, tak e wszed prosto do atrium i stanwszy 
przed Winicjuszem, rzek:
- Niech ci bogowie dadz niemiertelno i podziel si z tob wadz nad 
wiatem.
Winicjusz w pierwszej chwili mia ochot kaza wyrzuci go za drzwi. Lecz 
przysza mu myl, e moe Grek wie co o Ligii, i ciekawo przemoga 
obrzydzenie.
- To ty? - spyta. - Co si z tob dzieje? .
- le, synu Jowisza - odpowiedzia Chilon. - Prawdziwa cnota to towar, o ktry 
nikt dzi nie zapyta, i prawdziwy mdrzec musi by rad i z tego, jeli raz na 
pi dni ma za co kupi barani gow u rzenika, ktr ogryza na poddaszu, 
popijajc zami. Ach, panie! Wszystko, co mi da, wydaem na. ksigi u 
Atraktusa, a potem okradziono mnie, zniszczono; niewolnica, ktra miaa spisywa 
moj nauk, ucieka zabrawszy reszt tego, czym twoja wspaniaomylno mnie 
obdarzya. Ndzarz jestem, alem pomyla sobie: do kog mam si uda, jeli nie 
do ciebie, Serapisie, ktrego kocham, ubstwiam i za ktrego naraaem ycie 
moje!
- Po co przyszed i co przynosisz?
- Po pomoc, Baalu, a przynosz ci moj ndz, moje zy, moj mio i wreszcie 
wiadomoci, ktre przez mio dla ciebie zebraem. Pamitasz, panie, com ci w 
swoim czasie mwi, e odstpiem niewolnicy boskiego Petroniusza jedn nitk z 
przepaski Wenery w Pafos?... Dowiadywaem si teraz, czy jej to pomogo, i ty, 
synu Soca, ktry wiesz, co si w tamtym domu dzieje, wiesz take, czym jest 
tam Eunice. Mam jeszcze tak jedn nitk. Zachowaem j dla ciebie, panie.
Tu przerwa spostrzegszy gniew zbierajcy si w brwiach Winicjusza i chcc 
uprzedzi wybuch rzek prdko:
- Wiem, gdzie mieszka boska Ligia, wska ci, panie, dom i zauek.
Winicjusz potumi wzruszenie, jakim przeja go ta wiadomo, i rzek:
- Gdzie ona jest?
- U Linusa, starszego kapana chrzecijan. Ona tam jest wraz z Ursusem, a ten po 
dawnemu chodzi do mynarza, ktry zwie si tak jak twj dyspensator, panie, 
Demas... Tak, Demas!... Ursus pracuje nocami, wic otoczywszy dom w nocy, nie 
znajdzie si go... Linus jest stary... a w domu prcz niego s tylko jeszcze 
starsze dwie niewiasty.
- Skd to wszystko wiesz?
- Pamitasz, panie, e chrzecijanie mieli mnie w swym rku i oszczdzili. 
Glaukus myli si wprawdzie, mniemajc, em ja przyczyn jego nieszcz, ale 
uwierzy w to nieborak i wierzy dotd, a jednak oszczdzili mnie! Wic nie dziw 
si, panie, e wdziczno napenia mi serce. Jam czowiek z dawnych, lepszych 
czasw. Zatem mylaem: mame zaniecha moich przyjaci i dobroczycw? Zali 
nie byoby zatwardziaoci nie zapyta o nich, nie wywiedzie si, co si z 
nimi dzieje, jak im suy zdrowie i gdzie mieszkaj? Na pessinunck Cybel! nie 
ja jestem do tego zdolny. Wstrzymywaa mnie z pocztku obawa, eby le nie 
zrozumieli mych zamiarw. Ale mio, jak do nich miaem, okazaa si wiksz 
od obawy, a zwaszcza dodaa mi otuchy ta atwo, z jak ani przebaczaj 
wszelkie krzywdy. Przede wszystkim jednak mylaem o tobie, panie. Ostatnia 
nasza wyprawa zakoczya si porak, a czy taki syn Fortuny moe pogodzi si 
z t myl? Wic przygotowaem ci zwycistwo. Dom stoi osobno. Moesz go kaza 
otoczy niewolnikom tak, e i mysz si nie wylinie. O, panie, panie! od ciebie 
zaley tylko, by jeszcze dzisiejszej nocy ta wielkoduszna krlewna znalaza si 
w domu twoim. Ale jeli si to stanie, pomyl, e przyczyni si do tego bardzo 
biedny i zgodniay syn mojego ojca.
Winicjuszowi krew napyna do gowy. Pokusa raz jeszcze wstrzsna caym jego 
jestestwem. Tak jest! To by sposb i tym razem sposb pewny. Gdy raz bdzie 
mia Ligi u siebie, kt zdoa mu j odj? Gdy raz uczyni Ligi swoj 
kochank, c jej pozostanie innego, jak zosta ni na zawsze? I niech zgin 
wszelkie nauki! Co dla niego bd znaczyli wwczas chrzecijanie, razem z ich 
miosierdziem i pospn wiar? Zali nie czas otrzsn si z tego wszystkiego? 
Zali nie czas rozpocz y, jak wszyscy yj? Co nastpnie uczyni Ligia, jak 
pogodzi swj los z nauk, ktr wyznaje, to rwnie rzecz mniejsza. To s rzeczy 
bez wagi! Przede wszystkim bdzie jego, i to dzi jeszcze. A i to pytanie, czy 
si w jej duszy ostoi owa nauka wobec tego nowego dla niej wiata, wobec 
rozkoszy i uniesie, ktrym musi si podda? A sta si to moe jeszcze dzi. 
Do zatrzyma Chilona i wyda o zmroku rozkazy. I potem rado bez koca! "Czym 
byo moje ycie? - myla Winicjusz. - Cierpieniem, niezaspokojon dz i 
zadawaniem sobie cigych pyta bez odpowiedzi." W ten
sposb przetnie i skoczy si wszystko. Przypomnia sobie wprawdzie, e 
przyrzek jej, i nie wzniesie na ni rki. Ale na c przysiga? Nie na bogw, 
bo w nich ju nie wierzy, nie na Chrystusa, bo w niego jeszcze nie wierzy. 
Zreszt, jeli bdzie si czua pokrzywdzona, zalubi j i w ten sposb 
wynagrodzi jej krzywd. Tak! do tego czuje si zobowizanym, bo przecie 
zawdzicza jej ycie. Tu przypomnia mu si w dzie, w ktrym wraz z Krotonem 
wpad do jej schronienia; przypomnia sobie wzniesion nad sob pi Ursusa i 
wszystko, co nastpio potem. Ujrza j znw schylon nad jego oem, przebran 
w strj niewolnicy, pikn jak bstwo, dobroczynn i uwielbion. Oczy jego mimo 
woli przeniosy si na lararium i na w krzyyk, ktry zostawia mu odchodzc. 
Zali jej za to wszystko zapaci nowym zamachem? Zali bdzie j ciga za wosy 
do cubiculum jak niewolnic? I jake potrafi to uczyni, skoro nie tylko jej 
poda, ale j kocha, a kocha za to wanie, e jest tak, jak jest? I nagle 
uczu, e nie do mu j mie w domu, nie do chwyci przemoc w ramiona i e 
jego mio chce ju czego wicej, to jest: jej zgody, jej kochania i jej 
duszy. Bogosawiony ten dach, jeli ona wejdzie pod niego dobrowolnie, 
bogosawiona chwila, bogosawiony dzie, bogosawione ycie. Wwczas 
szczcie obojga bdzie jako morze nieprzebrane i jako soce. Ale porwa j 
przemoc byoby to zabi na wieki takie szczcie, a zarazem zniszczy, 
splugawi i zohydzi to, co jest najdrosze i jedynie ukochane w yciu.
Zgroza przeja go teraz na sam myl o tym. Spojrza na Chilona, ktry, 
wpatrujc si w niego, zasun rk pod achman i drapa si niespokojnie, po 
czym przejo go niewypowiedziane obrzydzenie i ch zdeptania tego dawnego 
pomocnika tak, jak depce si plugawe robactwo lub jadowitego wa. Po chwili 
wiedzia ju, co ma uczyni. Lecz nie znajc w niczym miary, a idc za popdem 
swej srogiej rzymskiej natury, zwrci si do Chilona i rzek:
- Nie uczyni tego, co mi radzisz, by jednak nie odszed bez nagrody, na jak 
zasugujesz, ka ci da trzysta rzeg w domowym ergastulum.
Chilo zblad. W piknej twarzy Winicjusza tyle byo zimnej zawzitoci, i ani 
chwili nie mg si udzi nadziej, by obiecana zapata bya tylko okrutnym 
artem.
Wic rzuci si w jednej chwili na kolana i zgiwszy si pocz jcze 
przerywanym gosem:
- Jak to, krlu perski? za co?... Piramido aski! Kolosie miosierdzia! za 
co?... Jam stary, godny, ndzny... Suyem ci. Tak-e si odwdziczasz?...
- Jak ty chrzecijanom - odpar Winicjusz. I zawoa dyspensatora.
Lecz Chilo skoczy do jego ng i objwszy je konwulsyjnie, woa jeszcze, z 
twarz pokryt mierteln bladoci:
- Panie, panie!... Jam stary! Pidziesit, nie trzysta... Pidziesit 
dosy!... Sto, nie trzysta!... Litoci! litoci!
Winicjusz odtrci go nog i wyda rozkaz. W mgnieniu oka za dyspensatorem 
wbiego dwch silnych Kwadw, ktrzy, porwawszy Chilona za resztki wosw, 
okrcili mu gow jego wasnym achmanem. i powlekli go do ergastulum.
- W imi Chrystusa!... - zawoa Grek we drzwiach do korytarza.
Winicjusz zosta sam. Wydany rozkaz podnieci go i oywi. Tymczasem stara si 
zebra rozpierzche myli i przyprowadzi je do adu. Czu wielk ulg, i 
zwycistwo, jakie nad sob odnis, npeniao go otuch. Zdawao mu si, e 
uczyni jaki wielki krok ku Ligii i e powinna go spotka za to jaka nagroda. 
W pierwszej chwili nie przyszo mu nawet na myl, jak cikiej dopuci si 
niesprawiedliwoci wzgldem Chilona i e kaza go smaga za to samo, za co 
przedtem nagradza. Nadto by jeszcze Rzymianinem, by go mia bole cudzy bl i 
by mia zaprzta sw uwag jednym ndznym Grekiem. Gdyby nawet by pomyla o 
tym, sdziby, i postpi susznie, rozkazawszy ukara nikczemnika. Lecz on 
myla o Ligii i mwi jej: "Nie zapac ci zem za dobre, a gdy si kiedy 
dowiesz, jak postpiem z tym, ktry chcia mnie namwi do podniesienia na 
ciebie rki, bdziesz mi za to wdziczna." Tu jednak zastanowi si, czy Ligia 
pochwaliaby jego postpek z Chilonem. Wszake nauka, ktr ona wyznaje, kae 
przebacza; wszak chrzecijanie przebaczyli ndznikowi, cho wiksze mieli do 
zemsty powody. Wwczas dopiero ozwa mu si w duszy krzyk: "W imi Chrystusa!" 
Przypomnia sobie, e podobnym okrzykiem Chilo wykupi si z rk Liga, i 
postanowi darowa mu reszt kary.
W tym celu mia wanie zawoa dyspensatora, gdy ten sam stan przed nim i 
rzek:
- Panie, w starzec omdla, a moe i umar. Czy mam kaza go wiczy dalej?
- Ocuci go i stawi przede mn.
Rzdca atrium znik za zason, lecz cucenie nie musiao i atwo, albowiem 
Winicjusz czeka jeszcze czas dugi i poczyna si ju niecierpliwi, gdy 
wreszcie niewolnicy wprowadzili Chilona i na znak dany sami cofnli si 
natychmiast.
Chilo blady by jak ptno i wzdu ng jego spyway na mozaik atrium nitki 
krwi. By jednak przytomny i padszy na kolana pocz mwi z wycignitymi 
rkoma:
- Dziki ci, panie! Jeste miosierny i wielki.
- Psie - rzek Winicjusz - wiedz, em ci przebaczy dla tego Chrystusa, ktremu 
i sam ycie zawdziczam.
- Bd suy, panie, Jemu i tobie.
- Milcz i suchaj. Wsta! Pjdziesz ze mn i pokaesz mi dom, w ktrym mieszka 
Ligia.
Chilo zerwa si, lecz zaledwie stan na nogach, poblad jeszcze miertelniej i 
rzek mdlejcym gosem: - Panie, jam naprawd godny.. Pjd, panie, pjd! lecz 
nie mam si... Ka mi da cho resztki z misy twego psa, a pjd!
Winicjusz kaza mu da je, sztuk zota i paszcz. Lecz Chilo, ktrego 
osabiy razy i gd, nie mg i nawet po posiku, cho strach podnosi mu 
wosy na gowie, by Winicjusz nie wzi jego osabienia za opr i nie kaza go 
smaga na nowo.
- Niech jeno wino mnie rozgrzeje - powtarza szczkajc zbami - bd mg i 
zaraz, choby do Wielkiej Grecji.
Jako po pewnym czasie odzyska troch si i wyszli. Droga bya duga. Linus 
bowiem mieszka, jak wiksza cz chrzecijan, na Zatybrzu, niedaleko od domu 
Miriam. Chilo pokaza wreszcie Winicjuszowi osobny may domek, otoczony murem 
pokrytym cakiem przez bluszcze, i rzek:
- To tu, panie.
- Dobrze - rzek Winicjusz - id teraz precz, ale pierwej posuchaj, co ci 
powiem: zapomnij, e mi suy; zapomnij, gdzie mieszka Miriam, Piotr i 
Glaukus; zapomnij rwnie o tym domu i o wszystkich chrzecijanach. Przyjdziesz 
kadego miesica do mego domu, gdzie Demas wyzwoleniec bdzie ci wypaca po 
dwie sztuki zota. Lecz gdyby dalej szpiegowa chrzecijan, ka ci zawiczy 
lub oddam w rce prefekta miasta. Chilo skoni si i rzek:
- Zapomn.
Lecz gdy Winicjusz znik na zakrcie uliczki, wycign za nim rce i groc 
piciami, zawoa:
- Na Ate i na Furie! nie zapomn! Po czym znw osab.
ROZDZIA XXXIII
Winicjusz uda si wprost do domu, w ktrym zamieszkiwaa Miriam. Przed bram 
spotka Nazariusza, ktry zmiesza si na jego widok, ale on pozdrowi go 
uprzejmie i kaza si prowadzi do mieszkania matki.
W mieszkaniu prcz Miriamy zasta Piotra, Glauka, Kryspa, a nadto i Pawa z 
Tarsu, ktry wieo by wrci z Fregellae. Na widok modego trybu na zdziwienie 
odbio si na wszystkich twarzach, on za rzek:
- Pozdrawiam was w imi Chrystusa, ktrego czcicie. - Niech imi Jego bdzie 
wysawiane na wieki. - Widziaem wasz cnot i dowiadczyem dobroci, wic 
przychodz jako przyjaciel.
- I pozdrawiamy ci jako przyjaciela - odpowiedzia Piotr. - Sid, panie, i 
podziel z nami posiek jako go nasz.
- Sid i podziel z wami posiek, jeno pierwej wysuchajcie mnie: ty, Piotrze, 
i ty, Pawle z Tarsu, abycie poznali szczero moj. Wiem, gdzie jest Ligia; 
wracam sprzed domu Linusa, ktry ley blisko tego mieszkania. Mam prawo do niej, 
dane mi przez cezara, mam w miecie, w domach moich, blisko piset niewolnikw; 
mgbym otoczy jej schronienie i pochwyci j, a jednak nie uczyniem tego i 
nie uczyni.
- Przeto bogosawiestwo Pana bdzie nad tob i bdzie oczyszczone serce twoje 
- rzek Piotr.
- Dzikuj ci, ale posuchajcie mnie jeszcze: nie uczyniem tego, cho yj w 
mce i tsknocie. Przedtem, nim byem z wami, bybym niechybnie wzi j i 
zatrzyma przemoc, ale wasza cnota i wasza nauka, chocia jej nie wyznawam, 
zmienia co i w mojej duszy tak, e nie wa si ju na przemoc. Sam nie wiem, 
dlaczego si tak stao, ale tak jest! Za czym przychodz do was, bo wy Ligii 
zastpujecie ojca i matk, i mwi wam: dajcie mi j za on, a ja przysign 
wam, e nie tylko jej nie wzbroni wyznawa Chrystusa, ale i sam poczn si 
uczy Jego nauki.
Mwi z podniesion gow, gosem stanowczym, ale by jednak wzruszony i nogi 
dray mu pod pasiastym paszczem, gdy za po sowach jego nastao milczenie, 
pocz mwi dalej, jakby chcc uprzedzi niepomyln odpowied:
- Wiem, jakie s przeszkody, ale miuj j jak oczy wasne i chocia nie jestem 
jeszcze chrzecijaninem, nie jestem nieprzyjacielem ni waszym, ni Chrystusa. 
Chc przed wami by w prawdzie, abycie mogli mi ufa. Idzie w tej chwili o 
ycie moje, a jednak mwi wam prawd. Inny rzekby wam moe: "Ochrzcijcie 
mnie!" - ja mwi: "Owiecie mnie!" Wierz, e Chrystus zmartwychwsta, bo to 
prawi ludzie prawd yjcy, ktrzy Go widzieli po mierci. Wierz, bom sam 
widzia, e wasza nauka podzi cnot, sprawiedliwo i miosierdzie, nie za 
zbrodnie, o ktre was posdzaj. Niewielem jej dotd pozna. Tyle, co od was, z 
waszych uczynkw, tyle, co od Ligii, tyle, co z rozmw z wami. A przecie, 
powtarzam wam, e i we mnie co si ju przez ni zmienio. Trzymaem dawniej 
elazn rk sugi moje, teraz - nie mog. Nie znaem litoci, teraz znam. 
Kochaem si w rozkoszy, teraz uciekem ze stawu Agryppy, bo mi tchu od 
obrzydzenia nie stao. Dawniej wierzyem w przemoc, dzi si jej wyrzekem. 
Wiedzcie, e sam siebie nie poznaj, ale zbrzydy mi uczty, zbrzydo wino, 
piewanie, cytry i wiece, zbrzyd dwr cezara i nagie ciaa, i wszystkie 
zbrodnie. A gdy myl, e Ligia jest jako nieg w grach, to miuj j tym 
bardziej; a gdy pomyl, e jest taka przez wasz nauk, to miuj i t nauk i 
chc jej! Ale e jej nie rozumiem, e nie wiem, czy w niej y potrafi i czy 
zniesie j natura moja, przeto yj w niepewnoci i mce, jakobym y w 
ciemnicy.
Tu brwi na czole zbiegy mu si w bolesn fad i rumieniec wystpi na 
policzki, po czym znw mwi coraz pieszniej i z coraz wikszym wzruszeniem:
- Widzicie! Mcz si i z mioci, i od mroku. Mwili mi, e w waszej nauce nie 
ostoi si ni ycie, ni rado ludzka, ni szczcie, ni prawo, ni porzdek, ni 
zwierzchno, ni wadztwo rzymskie. Zali tak jest? Mwili mi, ecie ludzie 
szaleni; powiedzcie, co przyosicie? Czy grzech miowa? Czy grzech czu rado? 
Czy grzech chcie szczcia? Czy wycie nieprzyjacimi ycia? Czy trzeba 
chrzecijaninowi by ndzarzem? Czy miabym si wyrzec Ligii? Jaka jest wasza 
prawda? Wasze uczynki i wasze sowa s jako woda przejrzysta, ale jakie dno tej 
wody? Widzicie, em szczery. Rozproszcie ciemnoci! Bo mnie powiedzieli jeszcze 
i to: "Grecja stworzya mdro i pikno, Rzym moc, a oni co przynosz?" Wic 
powiedzcie, co przynosicie? Jeli za drzwiami waszymi jest jasno, to mi 
otwrzcie!
- Przynosim mio - rzek Piotr. A Pawe z Tarsu doda:
- Gdybym mwi jzykami ludzkimi i anielskimi, a mioci bym nie mia, bybym 
jako mied brzkajca...
Lecz serce starego Apostoa wzruszyo si t dusz w mce, ktra, jak ptak 
zamknity w klatce, rwaa si do powietrza i soca, wic wycign ku 
Winicjuszowi rce i rzek:
- Kto puka, bdzie mu otworzono, i aska Pana jest nad tob, przeto bogosawi 
tobie, twojej duszy i twojej mioci w imi Zbawiciela wiata.
Winicjusz, ktry i tak mwi w uniesieniu, usyszawszy bogosawiestwo skoczy 
ku Piotrowi i wwczas staa si rzecz nadzwyczajna. Oto ten potomek Kwirytw, 
ktry do niedawna nie uznawa w obcym czowieka, chwyci rce starego 
Galilejczyka i pocz je z wdzicznoci do ust przyciska.
A Piotr ucieszy si, albowiem rozumia, e siejba znw pada na jedn wicej 
rol i e jego sie rybacza ogarna jedn wicej dusz.
Obecni za, niemniej ucieszeni tym jawnym znakiem czci dla Boego Apostoa, 
zawoali jednym gosem: - Chwaa na wysokociach Panu!
Winicjusz powsta z rozjanion twarz i pocz mwi:
- Widz, e szczcie moe midzy wami mieszka, bo czuj si szczliwy, i 
mniemam, e tak samo w innych mnie przekonacie rzeczach. Ale to wam jeszcze 
powiem, e nie stanie si to w Rzymie; cezar jedzie do Ancjum, a ja z nim musz, 
gdy mam rozkaz. Wiecie, e nie posucha - to mier. Ale jelim znalaz ask 
w waszych oczach, jedcie ze mn, abycie mnie nauczali prawdy waszej. 
Bezpieczniej wam tam bdzie ni mnie samemu; w tym wielkim natoku ludzi 
bdziecie mogli opowiada wasz prawd na samym dworze cezara. Mwi, e Akte 
jest chrzecijank, a i midzy pretorianami s chrzecijanie, bom sam widzia, 
jak onierze klkali przed tob, Piotrze, u bramy Nomentaskiej. W Ancjum mam 
will, w ktrej zbiera si bdziemy, aby pod bokiem Nerona sucha nauk 
waszych. Mwi mi Glaukus, e wy dla jednej duszy gotowicie na krace wiata 
wdrowa, wic uczycie to dla mnie, cocie uczynili dla tych, dla ktrych 
przyszlicie tu a z Judei, uczycie i nie opuszczajcie duszy mojej!
Oni usyszawszy to poczli si naradza, mylc z radoci o zwycistwie swej 
nauki i o znaczeniu, jakie dla pogaskiego wiata mie bdzie nawrcenie si 
augustianina i potomka jednego z najstarszych rodw rzymskich. Gotowi byli 
istotnie wdrowa na krace wiata dla jednej duszy ludzkiej i od mierci 
Mistrza nic przecie innego nie czynili, wic odpowied odmowna nie przesza im 
nawet przez myl. Ale Piotr by w tej chwili pasterzem caej rzeszy, wic jecha 
nie mg, natomiast Pawe z Tarsu, ktry niedawno by w Arycji i we F'regellae, 
a wybiera si znw w dug podr na Wschd, aby odwiedzi tamtejsze kocioy i 
oywi je nowym duchem gorliwoci, zgodzi si towarzyszy modemu trybunowi do 
Ancjum, atwo mu bowiem byo znale tam statek idcy na morza greckie.
Winicjusz, jakkolwiek zasmuci si, e Piotr, ktremu by tyle obowizany, nie 
bdzie mu towarzyszy, podzikowa jednak z wdzicznoci, a nastpnie zwrci 
si do starego Apostoa z ostatni prob.
- Wiedzc mieszkanie Ligii - rzek - mgbym sam pj do niej i spyta, jako 
jest rzecz suszna, czyli zechce mnie za ma, jeli dusza moja stanie si 
chrzecijask, ale wol ci prosi, Apostole: pozwl mi j widzie albo 
wprowad mnie sam do niej. Nie wiem, jak dugo przyjdzie mi zabawi w Ancjum, i 
pamitajcie, e przy cezarze nikt nie jest pewny swego jutra. Ju mi mwi i 
Petroniusz, e nie cakiem mi tam bdzie bezpiecznie. Nieche j ujrz przedtem, 
niech nasyc ni oczy i niech j zapytam, czy mi ze zapomni i czy dobre ze mn 
podzieli.
A Piotr Aposto umiechn si dobrotliwie i rzek: - A kt by ci susznej 
radoci mia odmawia, synu mj.
Winicjusz znw pochyli si do jego rk, albowiem cakiem ju nie mg 
wezbranego serca pohamowa. Aposto za wzi go za skronie i rzek:
- Ale ty si cezara nie bj, bo to ci powiadam, e wos nie spadnie ci z gowy.
Po czym wysa Miriam po Ligi, przykazujc, by nie mwia jej, kogo midzy nimi 
znajdzie, by i dziewczynie tym wiksz sprawi rado.
Byo niedaleko, wic po krtkim czasie zgromadzeni w izbie ujrzeli wrd mirtw 
ogrdka Miriam prowadzc za rk Ligi.
Winicjusz chcia biec naprzeciw, lecz na widok tej umiowanej postaci szczcie 
odjo mu siy - i sta z bijcym sercem, bez tchu, zaledwie mogc si utrzyma 
na nogach; stokro wicej wzruszony ni wwczas, kiedy po raz pierwszy w yciu 
usysza strzay Partw warczce koo swej gowy.
Ona wbiega nie spodziewajc si niczego i na jego widok stana rwnie jak 
wryta. Twarz jej zaczerwienia si i wraz poblada bardzo, po czym ja 
spoglda zdumionymi, a zarazem przelkymi oczyma na obecnych.
Lecz naok widziaa jasne, pene dobroci spojrzenia, Aposto za Piotr zbliy 
si do niej i rzek:
- Ligio, miujesze ty go zawsze?
Nastaa chwila milczenia. Usta poczy jej dre jak u dziecka, ktremu zbiera 
si na pacz i ktre czujc si winnym widzi jednak, e trzeba przyzna, si do 
winy.
- Odpowiedz - rzek Aposto.
Wwczas z pokor i lkiem w gosie wyszeptaa obsuwajc si do kolan Piotra:
- Tak jest...
Lecz Winicjusz w jednej chwili klkn przy niej, Piotr za pooy rce na ich 
gowach i rzek:
- Miujcie si w Panu i na chwa Jego, albowiem nie masz grzechu w mioci 
waszej.
ROZDZIA XXXIV
Chodzc po ogrdku Winicjusz opowiada jej w krtkich, wyrwanych z gbi serca 
sowach to, co przed chwil wyzna Apostoom: wic niepokj swej duszy ,zmiany, 
jakie w nim zaszy, i wreszcie t niezmiern tsknot, ktra przesonia mu 
ycie od czasu, jak opuci mieszkanie Miriam. Przyzna si Ligii, e chcia o 
niej zapomnie, ale nie mg. Myla o niej po caych dniach i nocach. 
Przypomina mu j w krzyyk zwizany z gazek bukszpanu, ktry mu zostawia, a 
ktry umieci w lararium i mimo woli czci jak co boskiego. I tskni coraz 
mocniej, bo kochanie byo od niego silniejsze i ju u Aulusw objo cakiem 
jego dusz... Innym przd ni ycia Parki, a jemu przda j mio, tsknota i 
smutek. Ze byy jego postpki, ale pyny z mioci. Kocha j u Aulusw i na 
Palatynie, i gdy j widzia na Ostriarum suchajc sw Piotra, i gdy szed j 
porywa z Krotonem, i gdy czuwaa przy jego ou, i gdy go opucia. Przyszed 
oto Chilo, ktry odkry jej mieszkanie, i radzi j porwa, ale on wola ukara 
Chilona i pj do Apostow prosi o prawd i o ni... I niech bdzie 
bogosawiona ta chwila, w ktrej taka myl przysza mu do gowy, bo oto jest 
przy niej, a wszake ju ona nie bdzie wicej uciekaa przed nim, tak jak 
ostatnim razem ucieka z mieszkania Miriam?
- Ja nie przed tob uciekam - rzeka Ligia. - Wic czemu to uczynia?
A ona podniosa na niego swe oczy koloru irysw, po czym schyliwszy zawstydzon 
gow odrzeka: - Ty wiesz...
Winicjusz umilk na chwil z nadmiaru szczcia, po czym znw j mwi, jak 
powoli otwieray mu si oczy, e ona jest cakiem rna od Rzymianek i chyba do 
jednej Pomponii podobna. Nie umia jej zreszt dobrze wypowiedzie, albowiem sam 
nie zdawa sobie sprawy z tego, co czu, e w niej przychodzi na wiat jaka 
zupenie inna pikno, ktrej dotd na wiecie nie bywao, a ktra nie tylko 
jest posgiem, ale i dusz. Powiedzia jej natomiast to, co napenio j 
radoci, e j pokocha nawet za to, i uciekaa przed nim, i e bdzie mu 
wit przy ognisku.
Po czym chwyciwszy jej rk nie mg wicej mwi, patrza tylko na ni z 
zachwytem, jak na odzyskane szczcie ycia, i powtarza jej imi, jakby chcc 
si upewni, e j odnalaz i e jest przy niej:
- O Ligio! O Ligio!...
Wreszcie j j rozpytywa, co si dziao w jej duszy, a ona przyznaa mu si, 
e go pokochaa jeszcze w domu Aulusw i e gdyby j by odprowadzi do nich z 
Palatynu, byaby wyznaa im swoj mio i staraa si przebaga ich gniew na 
niego.
- Ja ci przysigam - rzek Winicjusz - e mnie w myli nawet nie postao 
odbiera ci Aulusom. Petroniusz powie ci kiedy, em ju wwczas mwi mu, e 
ci kocham i e pragn ci zalubi. Powiedziaem mu: "Niech omaci drzwi moje 
wilczym tuszczem i niech zasidzie przy moim ognisku!" Ale on mnie wymia i 
podda cezarowi myl, by ci zada jako zakadniczki i odda mnie. Ile razy 
przeklinaem go w moim alu, ale moe to pomylny los tak zrzdzi, bo inaczej 
bym nie pozna chrzecijan i nie zrozumia ciebie...
- Wierz mi, Marku - odrzeka Ligia - e to Chrystus umylnie prowadzi ci ku 
sobie.
Winicjusz podnis gow z pewnym zdziwieniem. - Prawda! - odpowiedzia z 
ywoci - wszystko skadao si tak dziwnie, em szukajc ciebie spotka si z 
chrzecijanami... W Ostrianum ze zdumieniem suchaem Apostoa, bom takich 
rzeczy nigdy nie sysza. To ty modlia si za mnie.
- Tak - odpowiedziaa Ligia.
Przeszli koo letnika pokrytego gstw bluszczu i zbliyli si do miejsca, w 
ktrym Ursus, zdawiwszy Krotona, rzuci si na Winicjusza. - Tu - rzek mody 
czowiek - gdyby nie ty, bybym zgin.
- Nie przypominaj! - odpowiedziaa Ligia - i nie pamitaj tego Ursusowi.
- Mgebym mci si nad nim za to, e ci broni? Gdyby by niewolnikiem, 
zaraz darowabym mu wolno. - Gdyby by niewolnikiem, Aulusowie dawno by go 
wyzwolili.
- Pamitasz - rzek Winicjusz - em ci chcia wrci Aulusom? Ale ty mi 
odrzeka, e cezar mgby si o tym dowiedzie i mci si nad nimi. Patrze: 
teraz bdziesz ich moga widywa, ilekro zechcesz. - Dlaczego, Marku?
- Mwi: "teraz", a myl, e bdziesz ich moga widywa bezpiecznie wwczas, 
gdy bdziesz moja. Tak!... Bo gdyby cezar dowiedziawszy si o tym zapyta; com 
uczyni z zakadniczk, ktr mi powierzy, rzekn: "Zalubiem j, i do Aulusw 
chodzi z mojej woli." On dugo w Ancjum nie zabawi, bo mu si chce do Achai, a 
choby i zabawi, nie potrzebuj widywa go codziennie. Gdy Pawe z Tarsu nauczy 
mnie waszej Prawdy, zaraz chrzest przyjm i wrc tu, odzyskam przyja Aulusw, 
ktrzy w tych dniach wracaj do miasta, i nie bdzie ju przeszkd, a wwczas 
zabior ci i posadz przy moim ognisku. O carissima! carissima!
To rzekszy wycign rce, jakby niebo biorc na wiadka swej mioci, a Ligia 
podnisszy na niego wietliste oczy rzeka:
- I wwczas powiem: "Gdzie ty, Kajus, tam i ja, Kaja."
- Nie, Ligio! - zawoa Winicjusz - przysigam ci, e nigdy adna kobieta nie 
bya tak czczona w domu ma, jak ty bdziesz w moim.
Przez chwil szli w milczeniu, nie mogc obj piersiami szczcia, rozkochani w 
sobie, podobni do dwojga bstw i tak pikni, jakby ich wraz z kwiatami wydala na 
wiat wiosna.
Stanli wreszcie pod cyprysem rosncym blisko wejcia do izby. Ligia opara si 
o jego pie. Winicjusz za znw pocz prosi drgajcym gosem:
- Ka Ursusowi pj do domu Aulusw, zabra twoje sprzty i zabawki dziecinne i 
przenie do mnie. A ona, sponwszy jak ra lub jak jutrzenka, odrzeka: - 
Zwyczaj kae inaczej.
- Ja wiem. Zanosi je zwykle pronuba dopiero za oblubienic, ale uczy to dla 
mnie. Ja zabior je do mojej willi w Ancjum i bd mi ci przypominay.
Tu zoy rce i j powtarza jak dziecko, ktre prosi: - Pomponia wrci w tych 
dniach, wic uczy to, diva, uczy, carissima moja!
- Niech Pomponia zrobi, jak zechce - odrzeka Ligia ponc na wspomnienie 
"pronuby" jeszcze silniej. I znw umilkli, gdy mio pocza im tamowa dech w 
piersiach. Ligia staa oparta plecami o cyprys, z twarz bielejc w cieniu na 
ksztat kwiatu, ze spuszczonymi oczyma i falujc ywiej piersi, a Winicjasz 
mieni si na twarzy i blad. W ciszy poudniowej syszeli bicie wasnych serc i 
w upojeniu wzajemnym w cyprys, krzewy mirtowe i bluszcze letnika zmieniay im 
si w ogrd mioci.
Lecz Miriam ukazaa si we drzwiach i zaprosia ich na poudniowy posiek. 
Zasiedli wwczas wrd Apostow, ci za patrzyli na nich z uciech, jako na 
mode pokolenie, ktre po ich mierci miao zachowa i sia dalej ziarno nowej 
nauki. Piotr ama i bogosawi chleb; na wszystkich twarzach by spokj i 
jakie ogromne szczcie zdawao si przepenia ca t izb.
- Patrze - rzek wreszcie Pawe zwracajc si do Winicjusza - zalimy 
nieprzyjacimi ycia i radoci? w za odpowiedzia:
- Wiem, jako jest, bom nigdy nie by tak szczliwy jak midzy wami.
ROZDZIA XXXV
Wieczorem dnia tego Winicjusz przechodzc przez Forum do domu spostrzeg przy 
wejciu na Vicus Tuscus zocon lektyk Petroniusza, niesion przez omiu 
Bityczykw, i zatrzymawszy ich znakiem rki, zbliy si do firanek.
- Oby mia sen przyjemny i bogi! - zawoa miejc si na widok upionego 
Petroniusza.
- Ach, to ty! - rzek ocknwszy si Petroniusz. - Tak! zdrzemnem si, bom noc 
spdzi na Palatynie. Teraz wybraem si, by sobie kupi co do czytania do 
Ancjum... Co sycha?
- Chodzisz po ksigarniach? - spyta Winicjusz.
- Tak. Nie chc wprowadzi nieadu w bibliotece, wic na drog czyni osobne 
zapasy. Podobno wyszy nowe rzeczy Musoniusza i Seneki. Szukam take Persjusza i 
pewnego wydania eklog Wergilego, ktrego nie mam. Och, jaki jestem zmczony i 
jak rce mnie bol od zdejmowania zwojw z kokw... Bo gdy si jest raz w 
ksigarni, ciekawo bierze to i owo zobaczy. Byem u Awiruna, u Atraktusa na 
Argiletum, a przedtem jeszcze u Sozjuszw na Vicus Sandalarius. Na Kastora! jak 
mi si spa chce!...
- Bye na Palatynie, wic ja ciebie spytam, co sycha? Albo wiesz co? Odelij 
lektyk i puszki z ksikami, a pjd do mnie. Pomwimy o Ancjum i o czym 
jeszcze.
- Dobrze - odrzek Petroniusz wysuwajc si z lektyki. - Musisz przecie 
wiedzie, e pojutrze wybieramy si do Ancjum.
- Skdebym mia wiedzie?
- Na jakim ty wiecie yjesz? A wic ja pierwszy zwiastuj ci nowin? Tak! Bd 
gotw na pojutrze rano. Groch na oliwie nie pomg, chustka na grubym karku nie 
pomoga i Miedzianobrody ochryp. Wobec tego nie ma mowy o zwoce. Przeklina 
Rzym i jego powietrze, na czym wiat stoi, rad by go z ziemi zrwna albo 
zniszczy ogniem i chce mu si morza jak najprdzej. Powiada, e te zapachy, 
ktre wiatr niesie z wskich uliczek, wtrc go do grobu. Dzi czyniono wielkie 
ofiary we wszystkich wityniach, by mu wrci gos - i biada Rzymowi, a 
zwaszcza senatowi, jeli prdko nie wrci.
- Nie byoby po co jecha wwczas do Achai.
- Albo nasz boski cezar ten jeden tylko talent posiada? - odrzek miejc si 
Petroniusz. - Wystpiby na igrzyskach olimpijskich jako poeta ze swoim poarem 
Troi, jako wonica, jako muzyk, jako atleta, ba, nawet jako tancerz i zabraby w 
kadym razie wszystkie korony przeznaczone dla zwycizcw. Czy wiesz, dlaczego 
ta mapa ochrypa? Oto wczoraj zachciao mu si dorwna w tacu naszemu 
Parysowi i taczy nam przygod Ledy, przy czym spotnia i zazibi si. Cay 
by mokry i klejki jak wgorz wieo wyjty z wody. Zmienia maski jedna po 
drugiej, krci si jak wrzeciono, macha rkami jak spity majtek i a 
obrzydliwo braa patrze na ten wielki brzuch i na te cienkie nogi. Parys 
uczy go od dwch tygodni, ale wyobrae sobie Ahenobarba jako Led albo 
boga-abdzia. To abd! nie ma co mwi! Ale on chce publicznie wystpi z t 
pantomin, naprzd w Ancjum, a potem w Rzymie.
- Gorszono si ju tym, e piewa publicznie; ale pomyle sobie, e cezar 
rzymski wystpi jako mima, nie! Tego chyba Rzym nie zniesie!
- Mj drogi! Rzym wszystko zniesie, a senat uchwali dzikczynienie "ojcu 
ojczyzny".
Po chwili za doda:
- A gawied dumna jeszcze z tego, e cezar jest jej baznem.
- Powiedz sam, czy mona byo wicej spodle? Petroniusz ruszy ramionami.
- Ty sobie yjesz w domu i w swoich rozmylaniach to o Ligii, to o 
chrzecijanach, wic chyba nie wiesz; co si stao przed paru dniami. Przecie 
Nero zalubi publicznie Pitagorasa. Wystpowa jako panna moda. Zdawaoby si, 
e to ju miara szalestwa przebrana, nieprawda? I c powiesz: przyszli wezwani 
flaminowie i dali mu uroczycie lub. Byem przy tym! I ja duo mog znie, a 
jednak wyznaj, iem pomyla, e bogowie, jeli s, to powinni da jaki znak... 
Ale cezar nie wierzy w bogw i ma racj.
- Jest zatem w jednej osobie najwyszym kapanem, bogiem i ateist - rzek 
Winicjusz.
Petroniusz pocz si mia:
- Prawda! Nie przyszo mi to do gowy, a to jest poczenie, jakiego wiat dotd 
nie widzia.
Po czym przystanwszy rzek:
- Bo trzeba jeszcze doda, e ten najwyszy kapan, ktry nie wierzy w bogw, i 
ten bg, ktry z nich drwi, boi si ich, jako ateista.
- Dowodem to, co zaszo w wityni Westy. - Co za wiat!
- Jaki wiat, taki cezar!- Ale to dugo nie potrwa. Tak rozmawiajc weszli do 
domu Winicjusza, ktry wesoo zawoa o wieczerz, a nastpnie zwrci si do 
Petroniusza i rzek:
- Nie, mj drogi, wiat musi si odrodzi.
- My go nie odrodzim - odpowiedzia Petroniusz - choby dlatego, e w czasach 
Nerona czowiek jest jako motyl: yje w socu aski, a przy pierwszym chodnym 
powiewie ginie... choby nie chcia! Na syna Mai! Nieraz zadaj sobie pytanie, 
jakim cudem taki Lucjusz Saturninus mg doy dziewidziesiciu trzech lat, 
przey Tyberiusza, Kaligul, Klaudiusza?... Ale mniejsza z tym. Czy pozwolisz 
mi posa twoj lektyk po Eunice? Przesza mi jako ochota do snu i chciabym 
si weseli. Ka na wieczerz przyj cytrzycie, a potem pogadamy o Ancjum. 
Trzeba o tym pomyle, a zwaszcza tobie.
Winicjusz wyda rozkaz, by posano po Eunice, ale owiadczy, e nad pobytem w 
Ancjum nie myli sobie ama gowy. Niech j ami ci, ktrzy nie umiej y 
inaczej, jak w promieniach aski cezara. wiat nie koczy si na Palatynie, 
zwaszcza dla tych, ktrzy co innego maj w sercu i w duszy.
I mwi to tak niedbale, z takim oywieniem i tak wesoo, e wszystko to 
uderzyo Petroniusza, wic popatrzywszy na niego przez chwil, rzek:
- Co si z tob dzieje? Ty dzi taki, jak bye wwczas, gdy jeszcze nosi 
zot bull na szyi.
- Jestem szczliwy - odrzek Winicjusz. - Zaprosiem ci do siebie umylnie, by 
ci to powiedzie. - Co ci si zdarzyo?
- Co takiego, czego bym nie odstpi za imperium rzymskie.
To rzekszy siad, wspar rami na porczy krzesa, gow na ramieniu i pocz 
mwi z twarz pen umiechw i z janiejcym wzrokiem:
- Czy pamitasz, jak bylimy razem u Aulusa Plaucjusza i tam po raz pierwszy 
widziae bosk dziewczyn, ktr sam nazwa jutrzenk i wiosn? Pamitasz t 
Psyche, t nieporwnan, t najpikniejsz z dziewic i z waszych bogi?
Petroniusz patrzy na niego z takim zdziwieniem, jakby chcia sprawdzi, czy 
gowa jego jest w porzdku.
- Po jakiemu ty mwisz? - rzek wreszcie. - Oczywicie, e pamitam Ligi.
A Winicjusz rzek:
- Jestem jej narzeczonym. - Co?...
Lecz Winicjusz zerwa si i zawoa dyspensatora. - Niech niewolnicy stan tu 
przede mn co do jednej duszy! ywo!
- Jeste jej narzeczonym? - powtrzy Petroniusz. Lecz nim ochon ze 
zdziwienia, ogromne atrium Winicjuszowego domu zaroio si od ludzi. Biegli 
zdyszani starcy, mczyni w sile wieku, kobiety, chopita i dziewczyny. Z 
kad chwil atrium napeniao si co raz szczelniej: na korytarzach, zwanych 
fauces, sycha byo gosy nawoujce si w rozmaitych jzykach. Wreszcie 
ustawili si wszyscy murem pod cianami i wrd kolumn, Winicjusz za, stanwszy 
koo impluvium, zwrci si do Demasa wyzwoleca i rzek:
- Ktrzy wysuyli w domu lat dwadziecia, maj si stawi jutro u pretora, 
gdzie otrzymaj wolno; ktrzy nie wysuyli, otrzymaj po trzy sztuki zota i 
podwjn porcj przez tydzie. Do ergastulw wiejskich posa rozkaz, by 
odpuszczono kary, zdjto kajdany z ng ludziom i karmiono ich dostatnio. 
Wiedzcie, e nasta dla mnie szczliwy dzie, i chc, by rado bya w domu.
Oni przez chwil stali w milczeniu, jakby uszom wasnym nie wierzc, po czym 
wszystkie rce podniosy si naraz do gry i wszystkie usta zawoay:
- Aa! Panie! aaa!...
Winicjusz odprawi ich znakiem rki, wic cho mieli ochot dzikowa i pada mu 
do ng, odeszli piesznie, napeniajc dom szczciem od podziemi do dachu.
- Jutro - rzek Winicjusz - ka im jeszcze zej si w ogrodzie i kreli przed 
sob znaki, jakie chc. Tych, ktrzy nakrel ryb, wyzwoli Ligia.
Lecz Petroniusz, ktry nie dziwi si nigdy dugo niczemu, ochd ju i 
zapyta:
- Ryb? Aha! pamitam, co mwi Chilo: to znak chrzecijan.
Po czym wycign rk do Winicjusza i rzek: - Szczcie jest zawsze tam, gdzie 
je czowiek widzi. Niech Flora sypie wam kwiaty pod nogi przez dugie lata. 
ycz ci wszystkiego, czego sam sobie yczysz.
- To ci dzikuj, bom myla, e bdziesz odradza, a to, widzisz, byby 
stracony czas.
- Ja, odradza? Bynajmniej. Owszem, mwi ci, e dobrze robisz.
- Ha, zmienniku! - odrzek wesoo Winicjusz - zali zapomnia, co mi niegdy 
mwi, gdymy wychodzili z domu Grecyny?
Lecz Petroniusz odpowiedzia z zimn krwi: - Nie! ale zmieniem zdanie.
Po chwili za doda:
- Mj kochany! w Rzymie wszystko si zmienia. Mowie zmieniaj ony, ony 
zmieniaj mw, dlaczeg ja bym nie mia zmieni zdania? Niewiele brako, a 
Nero byby zalubi Akte, ktr umylnie dla niego wywiedli z krlewskiego rodu. 
I c! Miaby uczciw on, a my uczciw August. Na Proteusza i jego morskie 
pustkowia! Zawsze bd zmienia zdanie, ilekro uznam to za stosowne lub 
wygodne. Co do Ligii, jej krlewskie pochodzenie pewniejsze jest ni pergamscy 
przodkowie Akte. Ale ty si strze w Ancjum Poppei, ktra jest mciwa.
- Ani myl! Wos mi nie spadnie z gowy w Ancjum.
- Jeli sdzisz, e mnie jeszcze raz zadziwisz, to si mylisz, ale skd masz t 
pewno?
- Powiedzia mi to Piotr Aposto.
- A! Powiedzia ci to Piotr Aposto! Na to nie ma argumentu, pozwl jednak, bym 
ja przedsiwzi pewne rodki ostronoci, choby dlatego, by Piotr nie okaza 
si faszywym prorokiem, bo gdyby Piotr Aposto wypadkiem si omyli, mgby 
straci twoj ufno, ktra i nadal zapewne Piotrowi Apostoowi si przyda.
- Czy, co chcesz, ale ja mu wierz. I jeli mylisz, e mnie do niego zrazisz 
powtarzajc z przeksem w kko jego imi, to si mylisz.
- Wic jeszcze jedno pytanie: czy zosta ju chrzecijaninem?
- Dotd nie, ale Pawe z Tarsu jedzie ze mn, aby. mi tumaczy nauk Chrystusa, 
a potem przyjm chrzest, bo to, co mwi, e oni s nieprzyjacimi ycia i 
radoci, to nieprawda!
- To tym lepiej dla ciebie i dla Ligii - odpowiedzia Petroniusz.
Po czym wzruszywszy ramionami rzek jakby sam do siebie:
- Zadziwiajca jednak rzecz, jak ci ludzie umiej zdobywa wyznawcw i jak ta 
sekta si szerzy.
A Winicjusz odpowiedzia z takim zapaem, jakby i sam by ochrzczony:
- Tak! Tysice i dziesitki tysicy s w Rzymie, w miastach Italii, w Grecji i 
Azji. S chrzecijanie wrd legii i wrd pretorianw, s w samym paacu 
cezara. Wyznaj t nauk niewolnicy i obywatele, ubodzy i bogaci, plebs i 
patrycjat. Zali wiesz, e niektrzy Korneliusze s. chrzecijanami, e jest 
chrzecijank Pomponia Grecyna, e bya ni podobno Oktawia, a jest Akte? Tak, 
ta nauka ogarnia wiat i ona jedna moe go odrodzi. Nie wzruszaj ramionami, bo 
kto wie, czy za miesic lub za rok sam jej nie przyjmiesz.
- Ja? - rzek Petroniusz. - Nie, na syna Lety! Ja jej nie przyjm, choby w niej 
tkwia prawda i mdro zarwno ludzka, jak boska... To wymagaoby trudu, a ja 
si nie lubi trudzi. To wymagaoby zrzecze si, a ja si nie lubi niczego w 
yciu zrzeka... Z twoj natur, podobn do ognia i ukropu, zawsze mogo si 
,co podobnego przytrafi, ale ja? Ja mam swoje gemmy, swoje kamee, swoje wazy i 
swoj Eunice. W Olimp nie wierz, ale go sobie urzdzam na ziemi i bd kwitn, 
pki mnie nie przeszyj strzay boskiego ucznika lub pki mi cezar nie kae 
otworzy sobie y. Ja nadto lubi wo fiokw i wygodne triclinium. Lubi nawet 
naszych bogw... jako figury retoryczne, i Achaj, do ktrej wybieram si z 
naszym otyym, cienkonogim, nieporwnanym, boskim cezarem, Augustem, 
Periodonicesem... Herkulesem, Neronem!...
To rzekszy rozweseli si na samo przypuszczenie, e mgby przyj nauk 
rybakw galilejskich, i pocz pgosem piewa:
W ziele mirtow owin jasny miecz mj, 
W lad Harmodiosa i Arystogitona...
Lecz przerwa, gdy wywoywacz da zna, e przybya Eunice.
Wraz te po jej przybyciu podano i wieczerz, w czasie ktrej, po kilku 
pieniach odpiewanych przez cytrzyst, Winicjusz opowiada Petroniuszowi o 
odwiedzinach Chilona i o tym, jak te odwiedziny poday mu myl udania si wprost 
do Apostow, ktra przysza mu wanie podczas chosty Chilona.
Na to Petroniusz, ktrego znw pocza ogarnia senno, przyoy rk do czoa 
i rzek:
- Myl bya dobra, skoro skutek dobry. A co do Chilona, ja kazabym mu da pi 
sztuk zota, ale skoro kazae go wiczy, to ju lepiej byo i zawiczy, bo 
kto wie, czy z czasem nie bd mu si jeszcze senatorowie kaniali, jak dzi 
kaniaj si naszemu rycerzowi-Dratewce-Watyniuszowi. Dobranoc.
I zdjwszy wiece poczli si razem z Eunice zbiera do domu, a gdy wyszli, 
Winicjusz uda si do biblioteki i pisa do Ligii, co nastpuje:
"Chc, aby gdy otworzysz twoje liczne oczy, o boska, list ten powiedzia ci: 
dzie dobry! Dlatego dzi pisz, cho jutro ci zobacz. Cezar pojutrze wyjeda 
do Ancjum i ja, eheu! musz mu towarzyszy. Wszak ci ju powiedziaem, e nie 
posucha byoby to narazi ycie, a ja teraz nie miabym odwagi umiera. Lecz 
jeli ty nie chcesz, odpisz mi jedno sowo, a zostan, a ju Petroniusza rzecz 
bdzie odwrci ode mnie niebezpieczestwo. Dzi, w dniu radoci, rozdaem 
nagrody wszystkim niewolnikom, a tych, ktrzy przesuyli w domu lat 
dwadziecia, zawiod jutro do pretora, by ich wyzwoli. Ty, droga, powinna mi 
to pochwali, gdy mi si zdaje, e to bdzie zgodne z t sodk nauk, ktr 
wyznajesz, a po wtre, uczyniem to dla ciebie. Powiem im jutro, e tobie 
zawdziczaj wolno, aby ci byli wdziczni i sawili imi twoje. Sam za to 
oddaj si w niewol szczciu i tobie i bogdajem nigdy nie zazna wyzwolenia. 
Przeklte niech bdzie Ancjum i podre Ahenobarba. Trzykro, czterykro 
szczliwym, em nie tak mdry jak Petroniusz, bo moe musiabym jecha do 
Achai. Tymczasem chwile rozstania osodzi mi pami o tobie. Ilekro bd si 
mg wyrwa, sid na konia i popdz do Rzymu, by oczy twoim widokiem, uszy 
twym sodkim gosem ucieszy. Ilekro nie zdoam, wyl niewolnika z listem i 
zapytaniem o ciebie. Pozdrawiam ci, boska, i obejmuj nogi twoje. Nie gniewaj 
si, e ci zw bosk. Jeli zakaesz, usucham, ale dzi jeszcze nie umiem 
inaczej. Pozdrawiam ci z przyszego twego domu - dusz ca."
ROZDZIA XXXVI
Wiadomo byo w Rzymie, e cezar chce odwiedzi po drodze Osti, a raczej 
najwikszy statek na wiecie, ktry wieo przywiz by zboe z Aleksandrii, 
stamtd za drog Pobrzen uda si do Ancjum. Rozkazy byy wydane ju kilka dni 
temu, dlatego od rana przy Porta Ostiensis zbieray si tumy zoone z 
miejscowej gawiedzi i wszystkich narodw wiata, by oczy nasyci widokiem 
orszaku cesarskiego, ktremu plebs rzymski nigdy nie mg si dostatecznie 
napatrzy. Do Ancjum droga nie bya trudna ni daleka, w samym za miecie, 
zoonym z urzdzonych wspaniale paacw i willi, mona byo znale wszystko, 
czego wymagaa wygoda, a nawet najwyszukaszy wczesny zbytek. Jednake cezar 
mia zwyczaj zabiera ze sob w drog wszelkie przedmioty, w ktrych mia 
upodobanie, poczwszy od narzdzi muzycznych i sprztw domowych, skoczywszy na 
posgach i mozaikach, ktre ukadano nawet wwczas, gdy chcia na krtk tylko 
chwil zatrzyma si w drodze czy to dla odpoczynku, czy to dla posiku. Z tego 
powodu towarzyszyy mu w kadej wycieczce cae zastpy sug, nie liczc 
oddziaw pretoriaskich i augustianw, z ktrych kady miewa osobny orszak 
niewolnikw.
Wczesnym rankiem dnia tego pastuchy z Kampanii, przyodziani w kole skry na 
nogach i z twarzami spieczonymi przez soce, przepdzili naprzd przez bram 
piset olic, aby Poppea nazajutrz po przybyciu do Ancjum moga mie sw 
zwyczajn kpiel w ich mleku. Gawied ze miechem i zadowoleniem patrzya na 
koyszce si wrd kbw kurzu dugie uszy stada i z radoci suchaa wistu 
biczw oraz dzikich okrzykw pastuchw. Po przejciu olic roje pachokw 
rzuciy si na drog i oczyciwszy j starannie, poczy posypywa kwiatami i 
igliwiem pinij. W tumach powtarzano sobie z pewnym uczuciem dumy, e caa droga 
a do Ancjum miaa by tak przytrznita kwieciem, ktre zebrano z ogrodw 
prywatnych z okolicy, a nawet zakupiono za drogie pienidze od przekupek przy 
Porta Mugionis. W miar jak upyway godziny poranku, ciba zwikszaa si z 
kad chwil. Niektrzy poprzyprowadzali cae rodziny, by za czas nie wyda si 
im zbyt dugi, rozkadali zapasy ywnoci na kamieniach przeznaczonych pod now 
wityni Cerery i jedli prandium pod goym niebem. Gdzieniegdzie potworzyy si 
gromady, w ktrych rej wodzili bywalcy. Rozprawiano z powodu wyjazdu cesarskiego 
o jego przyszych podrach i o podrach w ogle, przy czym majtkowie i 
wysueni onierze opowiadali dziwy o krajach, o ktrych zasyszeli w czasie 
dalekich wypraw, a w ktrych nie postaa dotd noga rzymska. Mieszczuchowie, 
ktrzy nie byli nigdy w yciu dalej jak na Via Appia, suchali ze zdumieniem o 
cudach Indyj i Arabii, o archipelagach otaczajcych Brytani, gdzie na pewnej 
wysepce Briarius wizi upionego Saturna i gdzie mieszkay duchy, o krainach 
hiperborejskich, o staych morzach, o syczeniu i ryku, jaki wydaway wody 
Oceanu w chwili, gdy zachodzce soce zanurzao si w topieli. atwo znajdoway 
wiar wrd haastry podobne wieci, w ktre wierzyli tacy nawet ludzie, jak 
Pliniusz i Tacyt. Mwiono rwnie o owym okrcie, ktry mia zwiedzi cezar, i 
wiezie na dwa lata pszenicy, nie liczc czterystu podrnych, tyle zaogi i 
mnstwa dzikich zwierzt, ktre miay by uyte w czasie letnich igrzysk. 
Jednao to ogln przychylno dla cezara, ktry nie tylko karmi, ale bawi 
lud. Gotowano si te na pene zapau powitanie.
Tymczasem ukaza si oddzia numidyjskich jedcw, nalecych do wojsk 
pretoriaskich. Przybrani byli w te szaty, czerwone przepaski i wielkie 
zausznice, rzucajce zoty blask na ich czarne twarze. Ostrza ich bambusowych 
dzid wieciy w socu jak pomyki. Po przejciu ich rozpocz si pochd 
podobny do procesji. Tumy cisny si, by bliej przypatrze si przejciu, 
lecz nadeszy oddziay pieszych pretorianw i ustawiwszy si wzdu po jednej i 
drugiej stronie bramy, broniy przystpu do drogi. Szy naprzd wozy wiozce 
namioty z purpury, czerwone i fioletowe, i namioty z biaego jak nieg byssu 
przetykanego zotymi nimi, i kobierce wschodnie, i stoy cytrusowe, i kawaki 
mozaik, i sprzty kuchenne, i klatki z ptakami ze Wschodu, Poudnia i Zachodu, 
ktrych mzgi lub jzyki miay i na st cesarski, i amfory z winem, i kosze z 
owocami. Lecz przedmioty, ktrych nie chciano naraa na pogicie lub 
potuczenie na wozach, nieli piesi niewolnicy. Widziano wic cae setki ludzi 
nioscych naczynia i poski z miedzi korynckiej; widziano osobnych do waz 
etruskich, osobnych do greckich, osobnych do naczy zotych, srebrnych lub 
wyrobionych ze szka aleksandryjskiego. Przegradzay ich mae oddziay 
pretorianw pieszych i konnych, nad kadym za niewolniczym zastpem czuwali 
dozorcy uzbrojeni w bicze, zakoczone kawakami oowiu i elaza zamiast 
trzaskawek. Pochd, zoony z ludzi nioscych z uwag i skupieniem rozmaite 
przedmioty, wyglda jak jaka uroczysta procesja religijna, a podobiestwo 
stawao si jeszcze wyraniejsze, gdy poczy i narzdzia muzyczne cezara i 
dworu. Wida tam byo harfy, lutnie greckie, lutnie hebrajskie i egipskie, liry, 
formingi, cytry, piszczaki, dugie powyginane bucyny i cymbay. Patrzc na to 
morze instrumentw, poyskujcych w socu zotem, brzem, drogimi kamieniami i 
perowcem, mona by sdzi, e Apollo lub Bachus wybrali si w podr po 
wiecie. Za czym pojawiy si wspaniae karruki, pene skoczkw, tancerzy, 
tancerek malowniczo zgrupowanych, z tyrsami w rku. Za nimi jechali niewolnicy 
przeznaczeni nie do posug, lecz do zbytku: wic pacholta i mae dziewcztka, 
wybrane z caej Grecji i Azji Mniejszej, dugowose lub z wijcymi si puklami 
ujtymi w zote siatki, podobne do amorw, o twarzach cudnych, ale cakiem 
pokrytych grub warstw kosmetyku z obawy, by delikatnej ich pci nie opali 
wiatr Kampanii.
I znw nastpowa pretoriaski oddzia olbrzymich Sykambrw, brodatych, jasno- i 
rudowosych, a bkitnookich. Przed nimi chorowie, zwani imaginarii, nieli 
ory rzymskie, tablice z napisami, poski bogw germaskich i rzymskich, a 
wreszcie poski i popiersia cezara. Spod skr i pancerzy onierskich wyglday 
ramiona ogorzae i silne jak machiny wojenne, zdolne wada ciki broni, w 
ktr zbrojne byy tego rodzaju strae. Ziemia zdawaa si ugina pod ich 
rwnym, cikim krokiem, oni za jakby wiadomi swej siy, ktrej mogli uy 
przeciw samym cezarom, spogldali wyniole na czer uliczn, widocznie 
zapominajc, e wielu z nich przyszo do tego miasta w acuchach. Lecz bya ich 
gar nieznaczna, gwne bowiem pretoriaskie siy pozostaway w obozach na 
miejscu, by czuwa nad miastem i trzyma je w ryzach. Gdy przeszli, wiedziono 
pocigowe tygrysy i lwy Nerona, aby jeli mu przyjdzie ch naladowa 
Dionizosa, byo co zaprzc do pochodowych wozw. Prowadzili je Hindusi i 
Arabowie na stalowych acuchach z ptlic, ale owinitych tak w kwiaty; e 
zdaway si z samych kwiatw uwite. Przyswojone przez biegych bestiariw 
zwierzta patrzyy na tumy swymi zielonymi, jakby sennymi oczyma, czasem za 
wznoszc olbrzymie gowy, wcigay chrapliwie w nozdrza wyziewy ludzkie, 
oblizujc kolczastymi jzykami paszcze.
Szy jeszcze wozy cesarskie i lektyki, wiksze i mniejsze, zote lub purpurowe, 
wykadane koci soniow, perami lub grajce blaskiem klejnotw; za nimi znw 
may oddzia pretorianw w rzymskich zbrojach zoony z samych italskich 
onierzy-ochotnikw; znw tumy wykwintnej suby niewolniczej i chopit, a 
wreszcie jecha sam cezar, ktrego zblianie si zwiastowa z daleka okrzyk 
tumw.
W cibie znajdowa si i Piotr Aposto, ktry raz w yciu chcia ujrze cezara. 
Towarzyszya mu Ligia, majc twarz ukryt pod gst zason, i Ursus, ktrego 
sia stanowia najpewniejsz dla dziewczyny opiek pord niesfornych i 
rozpasanych tumw. Lig wzi w rce jeden z gazw przeznaczonych pod budow 
wityni i przynis go Apostoowi, aby ten, wstpiwszy na niego, mg lepiej 
widzie od innych. Ciba pocza z pocztku szemra, gdy Ursus rozsuwa j jak 
statek rozsuwa fale, gdy jednak sam jeden podnis kamie, ktrego czterech 
najtszych z ludu mocarzy nie zdoaoby poruszy, szemranie zmienio si w 
podziw i okrzyki: "Macte!", odezway si naokoo. Lecz tymczasem nadjecha 
cezar. Siedzia na wozie majcym ksztat namiotu, cignionym przez sze biaych 
idumejskich ogierw, podkutych zotem. Wz mia ksztat namiotu z otwartymi 
umylnie bokami, tak aby tumy mogy cezara widzie. Mogo si tam pomieci 
kilka osb, lecz Nero chcc, by uwaga skupiaa si wycznie na nim, jecha 
przez miasto sam, majc u ng tylko dwch karzekw-wyrodkw. Przybrany by w 
bia tunik i w ametystow tog, ktra rzucaa sinawy blask na jego oblicze. Na 
gowie mia laurowy wieniec. Od czasu wyjazdu do Neapolis uty znacznie. Twarz 
mu si rozlaa; pod doln szczk zwiesza si podwjny podbrdek, przez co usta 
jego, zawsze zbyt blisko nosa pooone, teraz zdaway si by wycite tu pod 
nozdrzami. Grub szyj osania, jak zwykle, chustk jedwabn, ktr poprawia 
co chwila rk bia i tust, poronit na przegubie rudawym wosem tworzcym 
jakby krwawe plamy, ktrego nie pozwoli wyrywa sobie epilatorom, gdy mu 
powiedziano, e sprowadza to drenie palcw i przeszkadza w grze na lutni. 
Bezdenna prno malowaa si, jak zawsze, na jego twarzy, w poczeniu ze 
zmczeniem i nud. W ogle bya to twarz zarazem straszna i bazeska. Jadc 
obraca gow na obie strony, przymruajc chwilami oczy i nasuchujc bacznie, 
jak go witaj. Witaa go burza oklaskw i okrzyki: "Witaj, boski! Cezarze, 
imperatorze, witaj, zwyciski! Witaj, niezrwnany - synu Apollina, Apollinie!" 
Suchajc tych sw umiecha si, lecz chwilami przelatywaa mu po twarzy jakby 
chmura, tum bowiem rzymski by szyderczy i zaufany w liczb pozwala sobie na 
drwice docinki nawet wzgldem wielkich tryumfatorw, takich, ktrych istotnie 
kocha i szanowa. Wszake wiadomo byo, e niegdy krzyczano przy wjedzie 
Juliusza Cezara do Rzymu: "Obywatele, pochowajcie ony, bo wjeda urwis z 
ysin!" Lecz potworna mio wasna Nerona nie znosia najmniejszych przygan ni 
docinkw, tymczasem w tumie wrd okrzykw pochwalnych odzyway si woania: 
"Miedzianobrody!... Miedzianobrody! Dokd wieziesz sw pomienn brod? Czy 
boisz si, by Rzym od niej nie spon?" I ci, ktrzy tak woali, nie wiedzieli, 
e art ich kryje w sobie straszliwe proroctwo. Cezara niezbyt zreszt gnieway 
podobne gosy, tym bardziej e brody nie nosi, albowiem dawniej jeszcze 
ofiarowa j w zotej puszce Jowiszowi Kapitoliskiemu. Lecz inni ukryci za 
stosami gazw i przy zrbie wityni, krzyczeli: "Matricida! Nero! Orestes! 
Alkmeon!", a inni: "Gdzie Oktawia?" "Oddaj purpur!" - na jadc za tu za nim 
Poppe woano: "Flava coma!" - ktr to nazw oznaczano ulicznice. Muzykalne 
ucho Nerona chwytao i takie okrzyki, a wwczas podnosi palcami do oka swj 
wypolerowany szmaragd, jakby chcc zobaczy i zapamita tych, ktrzy je wydali. 
W ten sposb wzrok jego zatrzyma si na stojcym na kamieniu Apostole. Przez 
chwil dwaj ci ludzie patrzyli na siebie, nikomu za ni z tego wietnego 
orszaku, ni z tych nieprzeliczonych tumw nie przyszo na myl, e spogldaj 
na siebie w tej minucie dwaj wadcy ziemi, z ktrych jeden minie wkrtce jak 
krwawy sen, drugi za, w starzec przybrany w prostacz lacern, obejmie w 
wieczyste posiadanie wiat i miasto.
Tymczasem cezar przejecha, a tu za nim omiu Afrw przenioso wspania 
lektyk, w ktrej siedziaa znienawidzona przez lud Poppea. Przybrana, jak i 
Nero, w szat ametystowej barwy, z grubym pokadem kosmetykw na twarzy, 
nieruchoma, zamylona i obojtna, wygldaa jak jakie bstwo zarazem pikne i 
ze, ktre niesiono jak na procesji. Cign w jej lady znw cay dwr mskiej 
i eskiej suby oraz szeregi wozw z przyborami do wygd i stroju. Soce 
dobrze ju schodzio z poudnia, gdy zacz si przejazd augustianw - korowd 
wietny, migotliwy, mienicy si jak w i nieskoczony. Leniwy Petroniusz, 
yczliwie witany przez tumy, kaza si wraz ze swoj do bogini podobn 
niewolnic nie w lektyce. Tygellinus jecha w karruce cignitej przez mae 
koniki przybrane w biae i purpurowe pira. Widziano go, jak wstawa z wozu i 
wycigajc szyj wypatrywa, rycho mu li cezar da znak, eby si do niego 
przesiad. Spord innych tumy witay oklaskami Licynianusa Pizona, miechem 
Witeliusza, gwizdaniem Watyniusza. Wzgldem Licyniusza i Lekaniusza, konsulw, 
zachowywano si obojtnie, lecz Tuliusz Senecjo, ktrego lubiono nie wiadomo za 
co, rwnie jak i Westynus, zyskali poklask tuszczy. Dwr by nieprzeliczony. 
Zdawao si, e wszystko, co jest bogatsze i wietniejsze lub znakomite w 
Rzymie, emigruje do Ancjum. Nero nigdy nie podrowa inaczej, jak w tysic 
wozw, zastp za towarzyszcych mu prawie zawsze przenosi liczb onierzy w 
legii. Pokazywano wic sobie i Domicjusza Afra,
i zgrzybiaego Lucjusza Saturnina; widziano Wespazjana, ktry nie by jeszcze 
wycign na sw wypraw do Judei, z ktrej wrci dopiero po koron cesarsk, i 
jego synw, i modego Nerw, i Lukana, i Anniusza Gallona, i Kwintianusa, i 
mnstwo kobiet znanych z bogactw, piknoci, zbytku i rozpusty. Oczy tuszczy 
przenosiy si ze znajomych twarzy na uprze, wozy, konie, dziwaczne stroje 
suby, zoonej ze wszystkich narodw wiata. W tej powodzi przepychu i 
wielkoci nie wiadomo byo, na co patrze, i nie tylko oczy, ale i myl 
olniewaa od tych blaskw zotych, od tych barw purpury i fioletu, od migotania 
drogich kamieni, od poyskw bisiorw, perowca, koci soniowej. Zdawao si, 
e same promienie soneczne rozpraszaj si w tej wietnej topieli. A cho wrd 
tuszczy nie brako ndzarzy z zaklnitymi brzuchami i godem w oczach, 
przecie widok w zapala ich nie tylko chci uycia i zazdroci, ale napenia 
zarazem rozkosz i dum, dajc poczucie tej mocy i niepoytoci Rzymu, na ktr 
si skada i przed ktr klcza wiat. Jako w wiecie caym nie byo nikogo, 
kto by mia mniema, e ta potga nie przetrwa wszystkich wiekw, nie przeyje 
wszystkich narodw i e co moe jej na ziemi si oprze.
Winicjusz jadc na kocu orszaku, na widok Apostoa i Ligii, ktrej nie 
spodziewa si widzie, wyskoczy z wozu i powitawszy ich z rozpromienion 
twarz, pocz mwi przypieszonym gosem jak czowiek, ktry nie ma czasu do 
stracenia:
- Przysza? Nie wiem, jak ci mam dzikowa, o Ligio!... Bg nie mg mi zesa 
lepszej wrby. Pozdrawiam ci jeszcze, egnajc, ale nie egnam na dugo. Po 
drodze rozstawi konie partyjskie i w kady dzie wolny bd przy tobie, pki 
powrotu sobie nie wyprosz. Bd zdrowa!
- Bd zdrw, Marku - odrzeka Ligia i potem dodaa ciszej - Niech ci Chrystus 
prowadzi i otworzy ci dusz na sowa Pawa.
On za ucieszy si w sercu, i chodzi jej o to, by prdko zosta 
chrzecijaninem, wic odpowiedzia: - Ocelle mi! Niech si tak stanie, jak 
mwisz. Pawe woli jecha midzy mymi ludmi, ale jest ze mn i bdzie mi 
mistrzem i towarzyszem... Uchyl zasony, radoci moja, abym ci jeszcze ujrza 
przed drog. Czemu si tak zakrya?
Ona podniosa rk zason i ukazaa mu sw jasn twarz i cudne miejce si 
oczy, pytajc:
- To le?
I umiech jej mia w sobie troch dziewczcej przekory, lecz Winicjusz, patrzc 
na ni z uniesieniem, odpowiedzia:
- le dla oczu moich, ktre niechby do mierci patrzyy na ciebie jedn.
Po czym zwrci si do Ursusa i rzek:
- Ursusie, pilnuj jej jak renicy oka, bo to nie tylko twoja, lecz i moja - 
domina!
To powiedziawszy chwyci jej rk i przycisn do niej usta ku wielkiemu 
zdumieniu gawiedzi, ktra nie moga zrozumie oznaki takiej czci ze strony 
wietnego augustianina dla dziewczyny przybranej w proste, niemal niewolnicze 
szaty.
- Bd zdrowa...
Po czym oddali si prdko, gdy cay orszak cezariaski posun si by 
znacznie naprzd. Aposto Piotr przeegna go nieznacznym znakiem krzya, za 
dobry Ursus pocz go zaraz wysawia, rad, e moda pani sucha chciwie i 
patrzy na niego z wdzicznoci.
Orszak oddala si i przesania kbami zotej kurzawy, lecz oni patrzyli 
jeszcze dugo w lad za nim, pki nie zbliy si do nich Demas mynarz, ten 
sam, u ktrego pracowa nocami Ursus.
w ucaowawszy rk Apostoa pocz go prosi, by wstpili do niego na posiek, 
mwic, e dom jego jest blisko Emporium, oni za musz by godni i zmczeni 
spdziwszy wiksz cz dnia przy bramie.
Poszli wic razem i odpoczwszy, i posiliwszy si w jego domu, pod wieczr 
dopiero wracali na Zatybrze. Majc zamiar przej rzek przez most Emiliusza, 
szli przez Clivus Publicus, idcy rodkiem wzgrza Awentyskiego midzy 
wityniami Diany i Merkurego. Aposto Piotr patrzy z wyyny na otaczajce go i 
na dalsze, gince w oddaleniu gmachy i pogrywszy si w milczeniu, rozmyla 
nad ogromem i wadz tego miasta, do ktrego przyszed opowiada sowo Boe. 
Dotychczas widywa on panowanie rzymskie i legiony w rnych krajach, po ktrych 
wdrowa, lecz byy to jakby pojedyncze czonki tej siy, ktrej uosobienie w 
postaci cezara ujrza dzi po raz pierwszy. To miasto niezmierne, drapiene i 
chciwe, a zarazem wyuzdane, zgnie do szpiku koci, a zarazem niewzruszone w 
swej nadludzkiej mocy, ten cezar, bratobjca, matkobjca i onobjca, za ktrym 
wlk si nie mniejszy od jego dworu orszak krwawych mar; ten rozpustnik i 
bazen, a zarazem pan trzydziestu legij, a przez nie ziemi caej; ci dworzanie, 
pokryci zotem i szkaratem, niepewni jutra, a zarazem wadniejsi od krlw - 
wszystko to razem wzite wydao mu si jakim piekielnym krlestwem za i 
nieprawoci. I zadziwi si w sercu prostaczym, jak Bg moe dawa tak niepojt 
wszechmoc szatanowi i jak moe oddawa mu ziemi, by j miesi, przewraca, 
depta, wyciska zy i krew; wichrzy jak wicher, burzy jak burza, pali jak 
pomie. A od tych myli zatrwoyo si jego apostolskie serce i pocz mwi w 
duchu do Mistrza: "Panie, co poczn wobec tego miasta, do ktrego mnie posae? 
Jego s morza i ldy, jego zwierz na ziemi i twr wodny, jego s inne krlestwa 
i grody, i trzydzieci legij, ktre ich strzeg, a jam, Panie, rybak z jeziora! 
Co poczn? I jako jego zo przezwyci?"
Tak mwic wznosi sw siw, drc gow ku niebu, modlc si i woajc z gbi 
serca do swego Boskiego Mistrza, peen smutku i trwogi.
A wtem modlitw przerwa mu gos Ligii, ktra rzeka:
- Miasto cae jak w ogniu...
Rzeczywicie soce zachodzio dnia tego dziwnie. Ogromna jego tarcza zasuna 
si ju do poowy za Janikulskie wzgrze, cay za przestwr nieba napeni si 
czerwonym blaskiem. Z miejsca, na ktrym stali, wzrok ich obejmowa znaczne 
przestrzenie. Nieco na prawo widzieli wyduone mury Circus Maximus, nad nim 
pitrzce si paace Palatynu, a wprost przed sob, za Forum Boarium i Velabrum, 
szczyt Kapitolu ze wityni Jowisza. Ale mury, kolumny i szczyty wity byy 
jakby zanurzone w w blask zoty i purpurowy. Widne z dala czci rzeki pyny 
jakby krwi i w miar jak soce zasuwao si coraz bardziej za wzgrze, blask 
czyni si coraz czerwieszy, coraz do uny poaru podobniejszy, i wzmaga si, 
rozszerza, a wreszcie obj siedem wzgrz, z ktrych zdawa si spywa na 
ca okolic.
- Miasto cae jak w ogniu - powtrzya Ligia. A Piotr przysoni oczy rk i 
rzek:
- Gniew Boy jest nad nim.
ROZDZIA XXXVII
Winicjusz do Ligii:
"Niewolnik Flegon, przez ktrego posyam ci ten list, jest chrzecijaninem, 
bdzie zatem jednym z tych, ktrzy otrzymaj wolno z rk twoich, najdrosza 
moja. Stary to suga naszego domu, mog wic pisa przez niego z ca ufnoci i 
bez obawy, aby list wpad w inne rce ni twoje. Pisz z Laurentum, gdzie 
zatrzymalimy si z powodu upau. Otho posiada tu wspania will, ktr swego 
czasu darowa Poppei, a ta, lubo rozwiedziona z nim, uznaa za stosowne 
zatrzyma pikny podarek... Gdy myl o tych kobietach, ktre mnie teraz 
otaczaj, i o tobie, wydaje mi si, e z kamieni Deukaliona musiay powsta 
rne, zgoa do siebie niepodobne gatunki ludzi i e ty naleysz do tego, ktry 
si zrodzi z krysztau. Podziwiam ci i kocham z caej duszy tak, e chciabym 
ci mwi tylko o tobie i trzeba mi si zmusza, bym ci pisa o podry, o tym, 
co si ze mn dzieje, i o nowinach dworskich. Cezar by wic gociem Poppei, 
ktra w tajemnicy przygotowaa wspaniae przyjcie. Niewielu zreszt zaprosia 
augustianw, ale i ja, i Petroniusz dostalimy wezwanie. Po prandium pywalimy 
zotymi odziami po morzu, ktre byo tak ciche, jakby spao, a tak niebieskie 
jak twoje oczy, o boska. Wiosowalimy sami, albowiem pochlebiao to widocznie 
Augucie, e j wioz konsularni mowie albo ich synowie. Cezar, stojc u rudla 
w purpurowej todze, piewa hymn na cze morza, ktry uoy poprzedniej nocy i 
do ktrego dorobi muzyk wraz z Diodorem. Na innych odziach wtrowali 
niewolnicy z Indyj, ktrzy umiej gra na konchach morskich, a wkoo ukazyway 
si liczne delfiny, jakby istotnie wywabione z gbin Amfitrydy muzyk. A ja, 
czy wiesz, com czyni? Otom myla o tobie i tskniem za tob, i chciaem 
zabra to morze, i t pogod, i t muzyk, i odda wszystko tobie.
Czy chcesz, bymy kiedy zamieszkali nad brzegiem morskim, Augusto moja, z dala 
od Rzymu? Mam w Sycylii ziemi, gdzie jest las migdaw, ktre wiosn kwitn 
rowo, a schodz tak blisko do morza, e koce gazi prawie dotykaj si wody. 
Tam bd kocha ciebie i wielbi t nauk, ktrej mnie Pawe nauczy, bo to ju 
wiem, e ona nie przeciwi si mioci i szczciu. Czy chcesz? Lecz nim 
odpowied z twoich kochanych ust usysz, pisz ci dalej, co si zdarzyo na 
odzi. Skoro brzeg zosta ju daleko za nami, ujrzelimy agiel w dali przed 
sob i wnet powstaa sprzeczka, czy to zwyczajna d rybacka, czy wielki statek 
z Ostii. Rozpoznaem go pierwszy, a wwczas Augusta rzeka, e dla moich oczu 
nie ma widocznie nic skrytego, i spuciwszy nagle na twarz zason, spytaa, czy 
i tak bym nawet j rozpozna. Petroniusz odpowiedzia zaraz, e za chmur nawet 
i soca dostrzec nie mona, lecz ona niby si miejc, mwia, i tak bystry 
wzrok chyba jedna mio mogaby olepi, i wymieniajc rne augustianki 
pocza pyta i zgadywa, w ktrej si kocham. Odpowiadaem spokojnie, lecz ona 
w kocu wymienia i twoje imi. Mwic o tobie odkrya znw twarz i pocza 
patrze na mnie zymi i zarazem badawczymi oczyma. Prawdziw wdziczno czuj 
dla Petroniusza, ktry pochyli w tej chwili d, przez co uwaga powszechna 
odwrcia si ode mnie; gdybym by bowiem usysza o tobie niechtne lub 
szyderskie sowa, bybym nie umia ukry gniewu i musiabym walczy z chci 
rozbicia wiosem gowy tej przewrotnej i zej kobiecie... Wszak pamitasz, com 
ci w wigili wyjazdu opowiada w domu Linusa o zajciu na stawie Agryppy? 
Petroniusz boi si o mnie i jeszcze dzi zaklina mnie, bym nie drani mioci 
wasnej Augusty. Ale Petroniusz ju mnie nie rozumie i nie wie, e poza tob nie 
masz dla mnie ni rozkoszy, ni piknoci, ni kochania i e dla Poppei mam tylko 
wstrt i pogard. Ty ju bardzo zmienia dusz moj i tak dalece, e do dawnego 
ycia ju bym nawet wrci nie umia. Lecz nie obawiaj si, aby mnie tu mogo 
spotka co zego. Poppea nie kocha mnie, bo ona nikogo kocha niezdolna, i jej 
zachcianki pyn tylko z gniewu na cezara, ktry jest jeszcze pod jej wpywem i 
ktry moe nawet j jeszcze miuje, wszelako ju jej nie szczdzi i nie ukrywa 
przed ni swego bezwstydu i swych wystpkw. Powiem ci zreszt i inn rzecz, 
ktra ci uspokoi powinna: oto Piotr rzek mi na wyjezdnym, abym si nie 
obawia cezara, gdy wos nie spadnie z gowy mojej, i ja mu wierz. Jaki gos 
mwi, mi w duszy, e kade sowo jego musi si speni, e za on pobogosawi 
mio nasz, wic ani cezar, ani wszystkie potgi Hadesu, ani samo nawet 
Przeznaczenie nie zdoa mi ci odebra, o Ligio! Gdy o tym myl, jestem 
szczliwy, jak gdybym by Niebem, ktre samo jedno jest szczliwe i spokojne. 
Lecz ciebie, chrzecijank, moe uraa to, co mwi o Niebie i Przeznaczeniu? W 
takim razie przebacz mi, bo grzesz niechccy. Chrzest jeszcze nie obmy mnie, 
ale serce moje jest jako czara prna, ktr Pawe z Tarsu ma napeni sodk 
nauk wasz, tym sodsz dla mnie, e jest twoj. Ty, boska, policz mi za 
zasug cho to, em z tej czary wyla pyn, ktry j napenia poprzednio, i e 
nie cofam jej, ale j wycigam jak czowiek spragniony, ktry stan u czystego 
zdroju. Niech znajd ask w twych oczach. W Ancjum dni i noce bd mi schodziy 
na suchaniu Pawa, ktry wrd, moich ludzi w pierwszym ju dniu podry 
pozyska wpyw taki, e otaczaj go bez ustanku, widzc w nim nie tylko 
teumaturga, ale nadprzyrodzon niemal istot. Wczoraj widziaem rado na jego 
twarzy, a gdym go spyta, co czyni, odrzek mi: "Siej." Petroniusz wie, i on 
znajduje si midzy mymi ludmi, i pragnie go widzie, jak rwnie Seneka, ktry 
sysza o nim od Gallona. Ale ju gwiazdy bledn, o Ligio, a poranny "Lucyfer" 
wieci coraz mocniej. Wkrtce jutrzenka zarowi morze - i pi wszystko naok, 
tylko ja myl o tobie i kocham ci. Bd pozdrowiona wraz z zorz rann, sponsa 
mea!"
ROZDZIA XXXVIII
Winicjusz do Ligii:
"Czy ty, droga, bya kiedy z Aulosami w Ancjum? Jeli nie, bd szczliwy, gdy 
ci je z czasem poka. Ju od Laurentum cign si na pobrzeu wille jedna za 
drug, a samo Ancjum to nieskoczony szereg paacw i portykw, ktrych kolumny 
przegldaj si czasu pogody w wodzie. Mam i ja tu siedzib tu nad wod, z 
oliwnikiem i lasem cyprysw za will, i gdy pomyl, e ta siedziba stanie si 
kiedy twoj, bielsze wydaj mi si jej marmury, cienistsze ogrody i lazurowsze 
morze. O Ligio, jak dobrze jest y i kocha! Stary Menikles, ktry zarzdza tu 
will, posadzi na kach pod mirtami cae kpy irysw i na ich widok przyszed 
mi na myl dom Aulosw, wasze impluvium i wasz ogrd, w ktrym siadywaem przy 
tobie. I tobie te irysy bd przypominay dom rodzinny, dlatego jestem pewien, 
e polubisz Ancjum i t will. Zaraz po przybyciu dugo rozmawialimy z Pawem 
przy prandium. Mwilimy o tobie, a potem on pocz naucza, ja za suchaem 
dugo i to ci powiem tylko, e gdybym nawet tak umia pisa jak Petroniusz, 
jeszcze bym nie potrafi wypowiedzie ci wszystkiego, co przeszo mi przez myl 
i dusz. Jam si nie spodziewa, e moe by na wiecie jeszcze takie szczcie, 
pikno i spokj, o ktrych ludzie dotd nie wiedz. Lecz to wszystko chowam na 
rozmow z tob, gdy z pierwsz woln chwil przybd do Rzymu. Powiedz mi, jak 
ziemia moe pomieci razem takich ludzi, jak Piotr Aposto, jak Pawe z Tarsu i 
cezar? Pytam dlatego, em wieczr po nauce Pawa spdzi u Nerona, i czy wiesz, 
com tam sysza? Oto naprzd on sam czyta swj poemat o zburzeniu Troi i pocz 
narzeka, e nigdy nie widzia poncego miasta. Zazdroci Priamowi i zwa go 
szczliwym czowiekiem dlatego wanie, i mg oglda poog i zgub 
ojczystego grodu. Na to Tygellinus rzek: "Powiedz sowo, boski, a wezm 
pochodni i nim noc upynie, ujrzysz ponce Ancjum." Lecz cezar nazwa go 
gupcem. "Gdzie - mwi - przyjedabym oddycha morskim powietrzem i 
ochrania ten gos, ktrym obdarzyli mnie bogowie i o ktry, jak mwi, dla 
dobra ludu dba powinienem? Zali nie Rzym mi szkodzi, zali nie duszne wyziewy z 
Subury i Eskwilinu nabawiaj mnie chrypki i czy palcy si Rzym nie 
przedstawiaby stokro wspanialszego i tragiczniejszego widoku od Ancjum?" Tu 
wszyscy poczli mwi, jak tragedi niesychan byby obraz takiego miasta, 
ktre podbio wiat, zmienionego w kup siwych popiow. Cezar zapowiedzia, e 
wwczas poemat jego przeszedby pieni Homera, a potem j mwi, jak 
odbudowaby miasto i jakby potomne wieki musiay podziwia jego dzieo, wobec 
ktrego zmalayby wszystkie inne dziea ludzkie. Wwczas pijani biesiadnicy 
poczli woa: "Uczy to! uczy!", on za rzek: "Musiabym mie wierniejszych i 
bardziej oddanych mi przyjaci." Ja, wyznaj, suchajc tego zaniepokoiem si 
zrazu, bo w Rzymie ty jeste, carissima. Sam miej si teraz z tej obawy i 
myl, e cezar i augustianie, jakkolwiek szaleni, nie odwayliby si podobnego 
szalestwa dopuci, a jednak, patrz, jak czowiek boi si o swoje kochanie, 
jednak wolabym, by dom Linusa nie sta na wskim zatybrzaskim zauku i w 
dzielnicy zamieszkaej przez obc ludno, na ktr mniej by w danym razie 
zwaano. Dla mnie same paace palatyskie nie byyby mieszkaniem godnym ciebie, 
wic chciabym take, by ci nie brako niczego z tych ozdb i wygd, do ktrych 
z dziecistwa przywyka. Przenie si do domu Aulusw, Ligio moja. Ja duo tu o 
tym mylaem. Gdyby cezar by w Rzymie, wie o twym powrocie mogaby istotnie 
doj przez niewolnikw na Palatyn, zwrci na ciebie uwag i cign 
przeladowanie za to, e si omielia postpi wbrew woli cezara. Ale on dugo 
zostanie tu w Ancjum, a nim wrci, dawno i niewolnicy przestan o tym mwi, 
Linus i Ursus mog zamieszka z tob. Zreszt yj nadziej, e zanim Palatyn 
ujrzy cezara, ty, moja boska, bdziesz ju mieszkaa we wasnym domu na 
Karynach. Bogosawiony dzie, godzina i chwila, w ktrej przestpisz mj prg, 
i jeli Chrystus, ktrego ucz si wyznawa, to sprawi, niech bdzie 
bogosawione i Jego imi. Bd Mu suy i oddam za Niego ycie i krew. le 
mwi: bdziemy Mu suyli oboje, pki starczy nam przdzy ycia. Kocham ci i 
pozdrawiam dusz ca."
ROZDZIA XXXIX
Ursus czerpa wod w cysternie i cignc sznurem podwjne amfory piewa 
pgosem dziwn pie ligijsk, a zarazem spoglda rozradowanymi oczyma na 
Ligi i Winicjusza, ktrzy wrd cyprysw w ogrdku Linusa bielili si jak dwa 
posgi. Najmniejszy wiatr nie porusza ich odziey. Na wiecie zapada zmrok 
zoty i liliowy, oni za wrd spokoju wieczora rozmawiali trzymajc si za 
rce.
- Czy nic zego spotka ci nie moe, Marku, za to, e opucie Ancjum bez 
wiedzy cezara? - pytaa Ligia.
- Nie, droga moja - odpowiedzia Winicjusz. - Cezar zapowiedzia, e zamknie si 
na dwa dni z Terpnosem i bdzie ukada nowe pieni. Czsto on tak czyni i 
wwczas o niczym innym nie wie i nie pamita. Zreszt co mi cezar, gdy jestem 
przy tobie i patrz na ciebie. Zbyt ju tskniem, a w ostatnich nocach opuci 
mnie sen. Nieraz, gdym zdrzemn ze znuenia, budziem si nagle z uczuciem, e 
nad tob wisi niebezpieczestwo; czasem niem, e zrabowano mi rozstawne konie, 
ktre miay mnie przynie z Ancjum do Rzymu i na ktrych przebiegem t drog 
tak szybko jak nigdy aden goniec cesarski. I duej ju bez ciebie wytrzyma 
nie mogem. Zbyt ci kocham, droga, najdrosza moja!
- Wiedziaam, e przyjedziesz. Dwa razy Ursus wybiega na moj prob na Karyny 
i pyta o ciebie w twoim domu. Linus mia si ze mnie i Ursus take.
Rzeczywicie zna byo, e si go spodziewaa, gdy zamiast zwykej ciemnej 
odziey miaa na sobie mikk bia stol, z ktrej licznych fad jej ramiona i 
gowa wychylay si jak rozkwite pierwiosnki ze niegu. Kilka rowych anemonw 
zdobio jej wosy.
Winicjusz przycisn usta do jej rki, po czym siedli na kamiennej awce wrd 
dzikiego wina i wsparszy si o siebie ramionami milczeli pogldajc ku zorzom, 
ktrych ostatnie blaski odbijay si w ich oczach.
Urok cichego wieczora opanowywa ich z wolna. - Jak tu cicho i jaki wiat 
liczny - rzek znionym gosem Winicjusz. - Noc idzie ogromnie pogodna. Czuj 
si tak szczliwy, jak nigdy w yciu nie byem. Powiedz mi, Ligio, co to jest? 
Jam nigdy nie przypuszcza, eby moga by taka mio. Mylaem, e to jest 
tylko ogie we krwi i dza, a teraz dopiero widz, e mona kocha kad kropl 
krwi i kadym tchnieniem, a zarazem czu taki spokj sodki i niezmierny, jakby 
ju ukoiy dusz Sen i mier. To dla mnie co nowego. Patrz na ten spokj 
drzew i zdaje mi si, e on jest we mnie. Teraz dopiero rozumiem, e moe by 
szczcie, o jakim ludzie dotd nie wiedzieli. Teraz dopiero rozumiem, dlaczego 
i ty, i Pomponia Grecyna jestecie takie pogodne... Tak!... To daje Chrystus...
A ona w tej chwili pooya sw liczn twarz na jego ramieniu i rzeka:
- Mj Marku drogi...
I nie moga mwi wicej. Rado, wdziczno i poczucie, e teraz dopiero wolno 
jej kocha, odjy jej gos, a natomiast napeniy oczy zami wzruszenia. 
Winicjusz, objwszy ramieniem jej drobne ciao, tuli j przez chwil do siebie, 
po czym rzek:
- Ligio! Niech bdzie bogosawiona chwila, w ktrej pierwszy raz usyszaem 
Jego imi.
Ona za odpowiedziaa cicho: - Kocham ci, Marku.
Po czym umilkli znw oboje, nie mogc sw doby z wezbranych piersi. Na 
cyprysach zgasy ostatnie liliowe odblaski i ogrd pocz si srebrzy od 
ksiycowego sierpa.
Po chwili Winicjusz pocz mwi:
- Ja wiem... Ledwiem tu wszed, ledwiem ucaowa twoje drogie rce, wyczytaem w 
twoich oczach pytanie, czym poj t Bosk nauk, ktr ty wyznajesz, i czym 
zosta ochrzczony? Nie! Ochrzczony jeszcze nie jestem, ale czy wiesz, kwiecie, 
dlaczego? Oto Pawe mi rzek: "Jam ci przekona, e Bg przyszed na wiat i 
da si ukrzyowa dla zbawienia wiata, ale niech w zdroju aski obmyje ci 
Piotr, ktry pierwszy wycign nad tob rce i pierwszy ci bogosawi." A i 
ja take chciaem, by ty, najdrosza, patrzya na mj chrzest i by mi matk 
bya Pomponia. Wic dlatego nie jestem dotd ochrzczony, cho wierz w 
Zbawiciela i w Jego sodk nauk. Pawe mnie przekona, nawrci i zali mogo 
by inaczej? Jakebym mg nie uwierzy, e Chrystus przyszed na wiat, skoro 
tak mwi Piotr, ktry by Jego uczniem, i Pawe, ktremu si objawi? Jake 
mgbym nie wierzy, e by Bogiem, skoro zmartwychwsta? Widzieli Go przecie i 
w miecie, i nad jeziorem, i na grze, i widzieli ludzie, ktrych usta kamstwa 
nie zaznay. Sam ju w to wierzy od czasu, gdym sysza Piotra w Ostrianum, bom 
sobie ju wwczas powiedzia: na caym wiecie prdzej by kady inny czowiek 
mg skama ni ten, ktry powiada: "Widziaem!" Ale nauki waszej si baem. 
Zdawao mi si, e ona odbiera mi ciebie. Mniemaem, e nie masz w niej ani 
mdroci, ani piknoci, ani szczcia. Dzi jednak, gdym j pozna, c bym by 
za czowiek, gdybym nie chcia, by na wiecie panowaa prawda, a nie kamstwo, 
mio, a nie nienawi, dobro, nie zbrodnia, . wierno, nie za niewierno, 
lito, nie zemsta? Kt by taki by, ktry by tego nie wola i nie chcia? A 
przecie tego uczy wasza nauka. Inne chc take sprawiedliwoci, ale ta jedna 
czyni serce ludzkie sprawiedliwym. I prcz tego czyni je czystym, jak twoje i 
Pomponii, i czyni je wiernym, jak twoje i Pomponii. lepym bym by, gdybym tego 
nie widzia. A jeli przy tym Chrystus Bg obieca ycie wieczne i szczcie tak 
nieprzebrane, jakie tylko wszechmoc Boska da moe, to czeg czowiek moe 
chcie wicej? Gdybym spyta Seneki, z jakich powodw zaleca cnot, skoro 
przewrotno wicej szczcia przynosi, nie umiaby mi naprawd nic rozsdnego 
odpowiedzie. Ale ja wiem teraz, dlaczego mam by cnotliwy. Oto dlatego, e 
dobro i mio pynie z Chrystusa, i dlatego, aby gdy mier mi zamknie oczy, 
odnale ycie, odnale szczcie, odnale siebie samego i ciebie, najdrosza 
moja... Jake nie pokocha i nie przyj nauki, ktra zarazem mwi prawd i 
znosi mier? Kto by nie przeoy dobra nad zo? Ja mylaem, e ta nauka 
przeciwi si szczciu, a tymczasem Pawe przekona mnie, e ona nie tylko nic 
nie odbiera, ale jeszcze dodaje. Wszystko to zaledwie mi si w gowie chce 
pomieci, ale czuj, e tak jest, bom nigdy nie by rwnie szczliwy i nie 
mogem by, chobym ci by zabra przemoc i mia w domu swoim. Oto mi 
powiedziaa przed chwil: "Kocham ci", a tych wyrazw nie bybym z ciebie 
wydoby za ca potg Rzymu. O Ligio! Rozum mwi, e ta nauka jest boska i 
najlepsza, serce to czuje, a takim dwom potgom kt si oprze?
Ligia suchaa go utkwiwszy w niego swe niebieskie oczy, podobne przy blasku 
ksiyca do kwiatw mistycznych i rwnie zroszone jak kwiaty.
- Tak, Marku! Prawda! - rzeka przytulajc silniej gow do jego ramienia.
I w tej chwili czuli si oboje ogromnie szczliwi, albowiem rozumieli, e prcz 
mioci czy ich jeszcze jaka inna sia, zarazem sodka i nieprzeparta, przez 
ktr sama mio staje si czym niepoytym, niepodlegym zmianom, zawodom, 
zdradzie i nawet mierci. Serca ich przepenia zupena pewno, e cokolwiek by 
si mogo zdarzy, oni nie przestan si kocha i nalee do siebie. I z tego 
powodu spywa w ich dusze niewypowiedziany spokj. Winicjusz czu przy tym, e 
to jest mio nie tylko czysta i gboka, ale cakiem nowa, taka, jakiej wiat 
dotd nie zna i da nie mg. Skadao si na ni w jego sercu wszystko: i 
Ligia, i nauka Chrystusa, i wiato ksiyca pice cicho na cyprysach, i 
pogodna noc, tak e cay wszechstwr wyda mu si ni jedn przepeniony.
Po chwili znw mwi pocz gosem przyciszonym i drgajcym:
- Ty bdziesz dusz mojej duszy i bdziesz mi w wiecie najdrosz. Razem nam 
bd biy serca, jedna bdzie modlitwa i jedna bdzie wdziczno Chrystusowi. 
O, moja droga! y razem, czci razem sodkiego Boga i wiedzie, e gdy 
nadejdzie mier, oczy nasze otworz si znw, jak po nie bogim, na nowe 
wiato, c mona lepszego pomyle! Wic dziwi si tylko, em tego pierwej 
nie zrozumia. I wiesz, co mi si teraz zdaje? Oto, e tej nauce nie oprze si 
nikt. Za dwiecie lub trzysta lat przyjmie j cay wiat; ludzie zapomn o 
Jowiszu i nie bdzie innych bogw, tylko Chrystus, i innych wity, jak 
chrzecijaskie. Kt by nie chcia wasnego szczcia? Ach, syszaem przecie 
rozmow Pawa z Petroniuszem i czy wiesz, co Petroniusz rzek w kocu? "To nie 
dla mnie", ale nic wicej odpowiedzie nie umia.
- Powtrz mi sowa Pawa - rzeka Ligia.
- Byo to u mnie wieczorem. Petroniusz pocz lekko mwi i artowa, jak on 
czyni zwykle, a wwczas Pawe rzek mu: "Jak moesz, mdry Petroniuszu, 
przeczy, e Chrystus istnia i zmartwychwsta, gdy nie by wwczas na wiecie, 
Piotr za i Jan widzieli Go, i ja widziaem w drodze do Damaszku? Pierwej zatem 
niech twoja mdro wykae, i jestemy kamcami, a potem dopiero zaprzeczy 
naszym wiadectwom." Lecz Petroniusz odpowiedzia, e przeczy nie myli, gdy 
wie, i dzieje si wiele rzeczy niepojtych, ktre jednak wiarogodni ludzie 
stwierdzaj. Ale mwi, e inn jest rzecz odkrycie jakiego nowego 
cudzoziemskiego Boga, a inn przyjcie Jego nauki. "Nie chc - rzek - wiedzie 
o niczym, co mogoby mi popsu ycie i zniweczy jego pikno. Mniejsza, czy 
nasi bogowie s prawdziwi, ale s pikni, jest nam przy nich wesoo i moemy y 
bez troski." Wwczas Pawe tak odpowiedzia: "Odrzucasz nauk mioci, 
sprawiedliwoci i miosierdzia z obawy przed troskami ycia, lecz pomyl, 
Petroniuszu, czy ycie wasze istotnie jest od trosk wolne? Oto i ty, panie, i 
nikt spomidzy najbogatszych i najmoniejszych nie wie, czy zasypiajc 
wieczorem, nie zbudzi si z wyrokiem mierci. Lecz powiedz: gdyby cezar wyznawa 
t nauk, ktra nakazuje mio i sprawiedliwo; zali twoje szczcie nie 
byoby pewniejsze? Boisz si o swoje radoci, lecz czy ycie nie byoby wwczas 
weselsze? A co do ozdoby ycia i piknoci, jelicie nabudowali tyle piknych 
wity i posgw na cze bstw zych, mciwych, cudzoonych i faszywych, 
czeg bycie nie dokonali dla czci jedynego Boga mioci i prawdy? Chwalisz 
sobie swj los, gdy jeste monym i yjesz w rozkoszy, lecz zarwno moge by 
biednym i opuszczonym, chocia z wielkiego domu pochodzisz, a wwczas lepiej by 
ci byo zaiste na wiecie, gdyby ludzie Chrystusa wyznawali. W miecie waszym 
moni nawet rodzice, nie chcc si trudzi wychowaniem dzieci, wyrzucaj je 
czstokro z domu, ktre to dzieci zowi alumnami. I ty, panie, moge by takim 
alumnem. Ale gdyby rodzice twoi yli wedle nauki naszej, tedy nie mogoby ci si 
to przygodzi. Gdyby doszedszy mskich lat zalubi umiowan niewiast, 
wolaby, by ci zostaa wiern do mierci. A tymczasem patrz, co si u was 
dzieje, ile jest sromoty, ile haby, frymarku wiar maesk? Wszake ju sami 
dziwicie si; gdy si zdarzy niewiasta, ktr zowiecie univira. Ale ja ci mwi, 
e te, ktre Chrystusa w sercu nosi bd, nie zami wiary mom, rwnie jak i 
chrzecijascy mowie dochowaj jej onom. Ale wycie niepewnini waszych 
wadcw, ni waszych ojcw, ni on, ni dzieci, ni sug. Przed wami dry wiat 
cay, a wy drycie przed wasnymi niewolnikami, wiecie bowiem, e kadej godziny 
mog podnie przeciw waszemu ciemistwu wojn straszliw, jak ju nieraz 
podnosili. Bogatym jeste, lecz nie wiesz, czy jutro nie ka ci porzuci 
bogactw; modym jeste, lecz jutro moe ci trzeba bdzie umrze. Miujesz, lecz 
czyha na ciebie zdrada; kochasz si w willach i posgach, lecz jutro moesz by 
wypdzon na pustkowia Pandatarii; masz tysice sug, lecz jutro ci sudzy mog 
wytoczy z ciebie krew. A jeli tak jest, to jake moecie by spokojni, 
szczliwi i y w radoci? Lecz oto ja gosz mio i gosz nauk, ktra 
nakazuje wadcom kocha poddanych, panom niewolnikw, niewolnikom suy z 
mioci, czyni sprawiedliwo i miosierdzie, a w kocu obiecuje szczliwo 
jako morze nieprzebrane bez koca. Jake wic, Petroniuszu, moesz mwi, e ta 
nauka psuje ycie, skoro ona je naprawia i skoro sam byby stokro 
szczliwszym i pewniejszym, gdyby ona ogarna tak wiat, jak ogarno go wasze 
wadztwo rzymskie."
Tak mwi Pawe, o Ligio, a wwczas Petroniusz rzek: "To nie dla mnie", i 
udajc picego wyszed, a na odchodnym rzek jeszcze: "Wol moj Eunice ni 
twoj nauk, Judejczyku, ale nie chciabym walczy z tob z mwnicy." Lecz ja 
suchaem sw jego ca dusz, a gdy mwi o niewiastach naszych, caym sercem 
wielbiem t nauk, z ktrej wyrosa, jako na wiosn wyrastaj lilie z bujnej 
roli. I mylaem wwczas: oto Poppea porzucia dwch mw dla Nerona, oto 
Kalwia Kryspinilla, oto Nigidia, oto wszystkie niemal, ktre znam, prcz jednej 
Pomponii, kupczyy wiar i przysigami, i tylko ta jedna, i tylko ta moja nie 
odstpi, nie zwiedzie i nie przygasi ogniska, choby mnie zawiodo i odstpio 
wszystko, w czyn pooyem ufno. Wic mwiem do ciebie w duszy: czyme ci si 
odwdzicz, jeli nie mioci i czci? Czy ty czua, em tam w Ancjum 
przemawia do ciebie i rozmawiaem cigle, bez ustanku, jak gdyby bya przy 
mnie? Stokro ci wicej kocham za to, e ucieka przede inn z domu cezara. 
Nie chc go ju i ja. Nie chc jego rozkoszy i muzyki, tylko ciebie jednej. 
Powiedz sowo, a opucimy Rzym, by osi gdzie daleko.
Ona za, nie odrywajc gowy od jego ramienia, podniosa oczy, jakby w 
zamyleniu, na osrebrzane wierzchoki cyprysw i odrzeka:
- Dobrze, Marku. Ty pisa mi o Sycylii, gdzie i Aulusowie chc osi na stare 
lata...
A Winicjusz przerwa z radoci:
- Tak, droga moja! Ziemie nasze znajduj si w pobliu. Cudny to brzeg, gdzie 
klimat jeszcze sodszy, a noce jeszcze pogodniejsze od rzymskich, wonne i 
widne... Tam ycie i szczcie to prawie jedno i to samo.
Po czym zacz marzy o przyszoci.
- Tam mona zapomnie o troskach. W gajach, wrd oliwnikw, bdziemy chodzili i 
spoczywali w cieniu. O Ligio! Co za ycie kocha si, koi, razem spoglda na 
morze, razem na niebo, razem czci sodkiego Boga, czyni wokoo dobro i 
sprawiedliwo w spokoju.
Umilkli oboje, patrzc w przyszo; on tylko tuli j coraz silniej do siebie, 
przy czyn w blaskach ksiyca migota na jego rku rycerski zoty piercie. W 
dzielnicy, zamieszkaej przez ubog ludno robocz, spao ju wszystko i aden 
szmer nie mci ciszy.
- Pozwolisz mi widywa Pomponi? - spytaa Ligia.
- Tak, droga. Bdziemy ich zapraszali w dom nasz lub sami jedzili do nich. Czy 
chcesz, bymy zabrali ze sob Piotra Apostoa? On przycinity wiekiem i prac. 
Pawe bdzie nas take odwiedza, nawrci Aulusa Plaucjusza, i jako onierze 
zakadaj kolonie w odlegych krajach, tak my zaoymy koloni chrzecijan.
Ligia podniosa rk i wziwszy do Winicjusza chciaa przycisn do niej usta, 
lecz on pocz mwi szepcc, jakby si ba sposzy szczcie:
- Nie, Ligio, nie! To ja czcz ci i uwielbiam, daj mi ty rce.
- Kocham ci.
Lecz on przycisn ju usta do jej biaych jak jamin doni i przez chwil 
syszeli tylko bicie wasnych serc. W powietrzu nie byo najmniejszego powiewu i 
cyprysy stay tak nieruchome, jakby rwnie zatrzymay dech w piersiach...
Nagle cisz przerwa grzmot niespodziany, gboki i jakby wychodzcy spod ziemi. 
Dreszcz przebieg przez ciao Ligii, Winicjusz za powstawszy rzek:
- To lwy rycz w vivariach...
I poczli oboje nasuchiwa. Tymczasem pierwszemu grzmotowi odpowiedzia drugi, 
trzeci, dziesity, ze wszystkich stron i dzielnic. W miecie bywao czasem po 
kilka tysicy lww pomieszczonych przy rnych arenach i nieraz nocami, 
zbliajc si do krat i opierajc o nie olbrzymie gowy, gosiy w ten sposb 
sw tsknot za wolnoci i pustyni. Tak poczy tskni i teraz, i podajc 
jeden drugiemu gos w ciszy nocnej, napeniy rykiem cae miasto. Byo w tym co 
niewypowiedzianie gronego i pospnego, tote Ligia, ktrej owe gosy sposzyy 
jasne i spokojne widzenia przyszoci, suchaa ich z sercem cinitym jak 
dziwn trwog i smutkiem.
Lecz Winicjusz otoczy j ramieniem i rzek:
- Nie bj si, droga. Igrzyska blisko, wic wszystkie vivaria przepenione.
Po czym weszli oboje do domku Linusa, przeprowadzeni coraz potniejszym 
grzmotem lwich gosw.
ROZDZIA XL
W Ancjum tymczasem Petroniusz odnosi niemal kadego dnia nowe zwycistwa nad 
augustianami wspubiegajcymi si z nim o ask cezara. Wpyw Tygellina upad 
zupenie. W Rzymie, gdy trzeba byo usuwa ludzi, ktrzy wydawali si 
niebezpieczni, upi ich mienie, zaatwia sprawy polityczne, dawa widowiska, 
zdumiewajce przepychem i zym smakiem, a wreszcie zaspakaja potworne zachcenia 
cezara, Tygellinus, zarwno przebiegy, jak gotw na wszystko, okazywa si 
niezbdnym. Ale w Ancjum, wrd paacw przegldajcych si w lazurach morza, 
cezar y yciem helleskim. Od rana do wieczora czytywano wiersze, rozprawiano 
nad ich budow i doskonaoci, zachwycano si szczliwymi zwrotami, zajmowano 
si muzyk, teatrem, sowem, wycznie tym, co wynalaz i czym przyozdobi ycie 
geniusz grecki. Lecz w takich warunkach, niezrwnanie wicej wyksztacony od 
Tygellina i innych augustianw, Petroniusz, dowcipny, wymowny, peen subtelnych 
poczu i smaku, musia uzyska przewag.
Cezar szuka jego towarzystwa, zasiga jego zdania, pyta o rad, gdy sam 
tworzy, i okazywa przyja ywsz ni kiedykolwiek. Otaczajcym wydawao si, 
e wpyw jego odnis wreszcie ostateczne zwycistwo, e przyja midzy nim i 
cezarem wesza ju w okres stay i e przetrwa lata. Ci nawet, ktrzy dawniej 
okazywali niech wykwintnemu epikurejczykowi, poczli go teraz otacza i 
ubiega si o jego aski. Niejeden rad by nawet szczerze w duszy, e przewag 
uzyska czowiek, ktry wiedzia wprawdzie, co o kim ma myle, i przyjmowa ze 
sceptycznym umiechem pochlebstwa wczorajszych wrogw, lecz czy to przez 
lenistwo, czy przez wytworno nie by mciwym i potgi swej nie uywa na cudz 
zgub lub szkod. Byway chwile, e mg zgubi nawet i Tygellina, ale on wola 
go wymiewa i wyprowadza na jaw jego brak wyksztacenia i pospolito. Senat w 
Rzymie odetchn, gdy od ptora miesica aden wyrok mierci nie zosta 
wydany. I w Ancjum, i w miecie opowiadano wprawdzie dziwy o wyrafinowaniu, do 
jakiego dosza rozpusta cezara i jego faworyta, kady jednak wola czu nad sob 
cezara wyrafinowanego ni zezwierzconego w rkach Tygellina. Sam Tygellinus 
traci gow i waha si, czy nie da za wygran, albowiem cezar wielokrotnie 
odzywa si, e w caym Rzymie i na caym dworze s tylko dwie dusze zdolne si 
zrozumie i dwch prawdziwych Hellenw: on i Petroniusz.
Zdumiewajca zrczno tego ostatniego utwierdzia ludzi w przekonaniu, i jego 
wpyw przetrwa wszystkie inne. Nie zdawano ju sobie sprawy, jakby cezar zdoa 
si bez niego obej, z kim by mg rozmawia o poezji, muzyce, wycigach i w 
czyje oczy by patrzy chcc sprawdzi, czy to, co tworzy, jest naprawd 
doskonaym. Petroniusz za, ze zwyk sobie niedbaoci, zdawa si nie 
przywizywa adnej wagi do swego stanowiska. Bywa, jak zwykle, opieszay, 
leniwy, dowcipny i sceptyczny. Czstokro czyni na ludzi wraenie czowieka, 
ktry drwi z nich, z siebie, z cezara i z caego wiata. Chwilami omiela si 
przygania w oczy cezarowi i gdy inni sdzili, i posuwa si za daleko lub 
wprost gotuje sobie zgub, on umia przygan przyprawi nagle w taki sposb, e 
wychodzia na jego korzy, w obecnych za budzia podziw i przekonanie, e nie 
masz pooenia, z ktrego nie wyszedby z tryumfem. Raz, mniej wicej w tydzie 
po powrocie Winicjusza z Rzymu, cezar czyta w maym kku ustp ze swej Troiki, 
gdy za skoczy i gdy przebrzmiay okrzyki zachwytu, Petroniusz zapytywany 
wzrokiem przez cezara rzek:
- Niegodziwe wiersze, godne rzucenia w ogie. Obecnym serca przestay bi z 
przeraenia, Nero bowiem od dziecinnych lat nie usysza nigdy z niczyich ust 
podobnego wyroku; tylko twarz Tygellina zawiecia radoci. Winicjusz natomiast 
poblad, sdzc, e Petroniusz, ktry nie upija si nigdy, upi si tym razem.
A Nero pocz pyta miodowym gosem, w ktrym drgaa wszelako gboko zraniona 
mio wasna:
- Co znajdujesz w nich niedobrego? Petroniusz za napad na niego.
- Nie wierz im - rzek wskazujc rk na obecnych - oni si na niczym nie znaj. 
Pytasz, co niedobrego w tych wierszach? Jeli chcesz prawdy, to ci powiem: dobre 
s dla Wergiliusza, dobre dla Owidiusza, dobre nawet dla Homera, ale nie dla 
ciebie. Tobie nie wolno takich pisa. Ten poar, ktry opisujesz, nie do 
ponie, twj ogie nie do parzy. Nie suchaj pochlebstw Lukana. Jemu za takie 
same wiersze przyznabym geniusz, ale nie tobie. A wiesz dlaczego? Bo wikszy 
od nich. Komu bogowie dali tyle co tobie, od tego wicej mona wymaga. Ale ty 
si lenisz. Wolisz sypia po prandium ni przysiedzie fadw. Ty moesz 
stworzy dzieo, o jakim wiat dotd nie sysza, i dlatego w oczy ci powiadam: 
napisz lepsze!
I mwi to od niechcenia, jakby drwic, a zarazem zrzdzc, lecz oczy cezara 
zaszy mg rozkoszy i rzek:
- Bogowie dali mi troch talentu, ale dali prcz tego wicej, bo prawdziwego 
znawc i przyjaciela, ktry jeden umie mwi prawd w oczy.
To rzekszy wycign sw tust, pokryt rdzawym wosem rk do zotego 
kandelabru, zupionego w Delfach, by spali wiersze.
Lecz Petroniusz odebra mu je, nim pomie dotkn papirusu.
- Nie, nie! - rzek - nawet tak niegodziwe nale do ludzkoci. Zostaw mi je.
- Pozwl mi w takim razie odesa ci je w puszce mego pomysu - odpowiedzia 
ciskajc go Nero.
I po chwili mwi pocz:
- Tak jest. Masz suszno. Mj poar Troi nie do wieci, mj ogie nie do 
parzy. Mylaem jednak, e gdy wyrwnam Homerowi, to wystarczy. Pewna 
niemiao i mae rozumienie o sobie przeszkadzay mi zawsze. Ty mi otworzy 
oczy. Ale czy wiesz, dlaczego jest tak, jak mwisz? Oto gdy rzebiarz chce 
stworzy posta boga, szuka sobie wzoru, jam za nie mia wzoru. Nie widziaem 
nigdy poncego miasta i dlatego w opisie moim brak prawdy.
- Wic ci powiem, e trzeba jednak by wielkim artyst, by to zrozumie.
Nero zamyli si, po chwili za rzek:
- Odpowiedz mi, Petroniuszu, na jedno pytanie: czy ty aujesz, e Troja si 
spalia?
- Czy auj?... Na chromego maonka Wenery, bynajmniej! I powiem ci, dlaczego. 
Oto Troja nie spaliaby si, gdyby Prometeusz nie podarowa ludziom ognia i 
gdyby Grecy nie wypowiedzieli Priamowi wojny; gdyby za nie byo ognia, Eschilos 
nie napisaby swego Prometeusza, rwnie jak bez wojny Homer nie napisaby 
Iliady, a ja wol, e istnieje Prometeusz i Iliada, ni eby zachowaa si 
miecina, prawdopodobnie licha i brudna, w ktrej by teraz co najmniej siedzia 
jaki zakazany prokurator i nudzi ci zatargami z miejscowym areopagiem.
- Oto co si nazywa mwi rozumnie - odpowiedzia cezar. - Dla poezji i sztuki 
wolno i naley wszystko powici. Szczliwi Achaje, ktrzy dostarczyli 
Homerowi treci do Iliady, i szczliwy Priam, ktry oglda zgub ojczyzny. A 
ja? Ja nie widziaem poncego miasta.
Nastaa chwila milczenia, ktr przerwa wreszcie Tygellinus.
- Wszakem ci ju mwi, cezarze - rzek - rozka, a spal Ancjum. Albo wiesz 
co? Jeli ci al tych willi i paacw, ka spali okrty w Ostii lub zbuduj ci 
na podgrzu albaskim drewniane miasto, w ktre sam rzucisz pomie. Czy chcesz?
Lecz Nero rzuci mu spojrzenie pene pogardy.
- Ja mam patrze na ponce drewniane budy? Twj umys zupenie wyjaowia, 
Tygellinie! I widz przy tym, e nie bardzo cenisz mj talent i moj Troik, 
skoro sdzisz, e jaka inna ofiara byaby dla niej za wielka.
Tygellinus zmiesza si, Nero za po chwili, jakby chcc zmieni rozmow, doda:
- Lato idzie... O, jak ten Rzym musi teraz cuchn!... A jednak na letnie 
igrzyska trzeba tam bdzie wrci.
Wtem Tygellinus rzek:
- Gdy odprawisz augustianw, cezarze, pozwl mi na chwil zosta ze sob...
W godzin pniej Winicjusz, wracajc z Petroniuszem z cesarskiej willi, mwi:
- Miaem przez ciebie chwil trwogi. Sdziem, e si po pijanemu zgubi bez 
ratunku. Pamitaj, e igrasz ze mierci.
- To jest moja arena - odrzek niedbale Petroniusz - a bawi mnie poczucie, e 
jestem na niej najlepszym z gladiatorw. Patrze, jak si skoczyo. Wpyw mj 
urs jeszcze tego wieczoru. Odele mi swoje wiersze w puszce, ktra (chcesz si 
zaoy?) bdzie ogromnie bogata i ogromnie w zym smaku. Ka memu lekarzowi 
trzyma w niej rodki czyszczce. Ja uczyniem to i dlatego jeszcze, e 
Tygellinus widzc, jak takie rzeczy si udaj, zechce mnie niechybnie 
naladowa, i wyobraam sobie, co si stanie, skoro ruszy konceptem. To bdzie, 
jak gdyby pirenejski niedwied chcia chodzi po linie. Bd si mia jak 
Demokryt. Gdybym koniecznie chcia, potrafibym moe zgubi Tygellina i zosta 
na jego miejscu prefektem pretorianw. Wwczas miabym w rku samego Ahenobarba. 
Ale si leni... Wol od biedy takie ycie, jakie prowadz, i nawet wiersze 
cezara.
- Co za zrczno, ktra nawet z nagany potrafi zrobi pochlebstwo! Ale czy 
istotnie te wiersze s tak ze? Ja si na tym nie znam.
- Nie s gorsze od innych. Lukan ma w jednym palcu wicej talentu, ale i w 
Miedzianobrodym co jest. Jest przede wszystkim niezmierne zamiowanie do poezji 
i muzyki. Za dwa dni mamy by u niego, by wysucha muzyki do hymnu na cze 
Afrodyty, ktry dzi lub jutro skoczy. Bdziemy, w maym kku. Tylko ja, ty, 
Tuliusz Senecjo i mody Nerwa. A co do wierszy, to, com ci mwi, e uywam ich 
po uczcie, tak jak Witeliusz uywa pira flaminga, to nieprawda!... Bywaj 
czasem wymowne. Sowa Hekuby s wzruszajce... Skary si ona na mki porodu i 
Nero umia znale szczliwe wyraenia, moe dlatego, e sam rodzi w mce kady 
wiersz... Czasem mi go al. Na Polluksa! Co to za dziwna mieszanina! Kaliguli 
brako pitej klepki, ale nie by jednak takim dziwotworem.
- Kto przewidzi, dokd moe zaj szalestwo Ahenobarba? - rzek Winicjusz.
- Nikt zgoa. Mog si jeszcze zdarzy rzeczy takie, e ludziom przez wieki cae 
bd na myl o nich powstaway wosy na gowie. Ale to wanie jest ciekawe, 
jest zajmujce i chocia nudz si nieraz, jak Jowisz Ammoski na pustyni, 
myl, e pod innym cezarem nudzibym si jeszcze setniej. Twj Judejczyk Pawe 
jest wymowny, to mu przyznaj, i jeli podobni ludzie bd opowiadali t nauk, 
nasi bogowie musz si strzec nie artem, by z czasem nie pj na strych. 
Prawda, e gdyby na przykad cezar by chrzecijaninem, wszyscy czulibymy si 
bezpieczniejsi. Ale twj prorok z Tarsu, stosujc swoje dowody do mnie, nie 
pomyla; widzisz, e dla mnie ta niepewno stanowi pont ycia. Kto nie gra w 
koci, nie przegra mienia, a jednak ludzie w koci grywaj. Jest w tym jaka 
rozkosz i jakie zapomnienie. Znaem synw rycerzy i senatorw, ktrzy 
dobrowolnie zostali gladiatorami. Ja, mwisz, igram z yciem., i tak jest, ale 
czyni to, bo mnie to bawi, za wasze cnoty chrzecijaskie znudziyby mnie, jak 
rozprawy Seneki, w jeden dzie. Dlatego wymowa Pawa posza na marne. On 
powinien rozumie, e tacy ludzie, jak ja, nie przyjm tej nauki nigdy. Ty co 
innego! Z twoim usposobieniem moge albo nienawidzie imienia chrzecijanina 
jak zarazy, albo nim zosta. Ja przyznaj im suszno, ziewajc. Szalejem, 
dym do przepaci, co nieznanego idzie ku nam z przyszoci, co si zaamuje 
pod nami, co umrze obok nas, zgoda! Ale umrze potrafimy, a tymczasem nie chce 
si nam obarcza ycia i suy mierci wpierw, nim nas zabierze. ycie istnieje 
dla siebie samego, nie dla niej.
- A mnie ciebie al, Petroniuszu.
- Nie auj mnie wicej ni ja sam siebie. Dawniej byo ci midzy nami niele i 
wojujc w Armenii, tsknie za Rzymem.
- I teraz tskni za Rzymem.
- Tak! bo pokocha chrzecijask westalk, ktra siedzi na Zatybrzu. Ani si 
temu dziwi, ani ci to naganiam. Dziwi si wicej temu, e mimo tej nauki, o 
ktrej mwisz, i jest morzem szczcia, i mimo tej mioci, ktra ma by 
wkrtce uwieczon, smutek nie schodzi z twojej twarzy. Pomponia Grecyna jest 
wiecznie smutna, ty od czasu, jak zostae chrzecijaninem, przestae si 
umiecha. Nie wmawiaje we mnie, e to jest wesoa nauka! Z Rzymu wrcie 
jeszcze smutniejszy. Jeli wy si tak po chrzecijasku kochacie, na jasne 
kdziory Bakcha! nie pjd waszym ladem.
- To jest co innego - odpowiedzia Winicjusz. -Ja ci przysigam nie na kdziory 
Bakcha, ale na dusz ojca mego, e nigdy za dawnych czasw nie doznaem nawet 
przedsmaku takiego szczcia, jakim oddycham dzisiaj. Ale tskni niezmiernie i 
co dziwniejsza, gdy jestem od Ligii daleko, zdaje mi si, e wisi nad ni jakie 
niebezpieczestwo. Nie wiem jakie i nie wiem, skdby przyj mogo, ale 
przeczuwam je tak, jak si przeczuwa burz.
- Za dwa dni podejmuj si wyrobi dla ciebie pozwolenie opuszczenia Ancjum na 
tak dugo, jak zechcesz, Poppea jaka spokojniejsza i, o ile wiem, nic od niej 
nie grozi ni tobie, ni Ligii.
- Dzi, jeszcze pytaa mnie, com czyni w Rzymie, cho wyjazd mj by tajemnic.
- By mole, e kazaa ci szpiegowa. Teraz jednak i ona musi si ze mn liczy.
Winicjusz zatrzyma si i rzek:
- Pawe mwi, e Bg czasem przestrzega, ale we wrby wierzy nie dozwala, 
wic broni si przeciw tej wierze i nie mog si obroni. Powiem ci, co si 
zdarzyo, by zrzuci ciar z serca. Siedzielimy z Ligi obok siebie w noc tak 
pogodn jak dzisiejsza i ukadalimy sobie przysze ycie. Nie umiem ci 
powiedzie, jak bylimy szczliwi i spokojni. A wtem poczy rycze lwy. Rzecz 
to w Rzymie zwyka, a jednak od tej chwili nie mam spokoju. Wydaje mi si, e 
bya w tym jakby groba, jakby zapowied nieszczcia... Wiesz, e trwoga nie 
chwyta mnie atwo, ale wwczas zrobio si co takiego, e trwoga napenia ca 
ciemno nocy. Tak to przyszo dziwnie i niespodzianie, e teraz cigle mam w 
uszach te odgosy i cigy niepokj w sercu, jakby Ligia potrzebowaa mojej 
obrony od czego strasznego... choby od tych samych lww. I mcz si. 
Uzyskaje dla mnie pozwolenie wyjazdu, bo inaczej wyjad bez pozwolenia. Nie 
mog tu siedzie, powtarzam ci, nie mog!
Petroniusz pocz si mia.
- Jeszcze te do tego nie przyszo - rzek - by synowie mw konsularnych lub 
ich ony byy oddawane lwom na arach. Moe was spotka kada inna mier, ale 
nie taka. Kto wie zreszt, czy to byy lwy, bo tury germaskie wcale nie gorzej 
od nich rycz. Co do mnie, drwi z wrb i losw. Wczoraj noc bya ciepa i 
widziaem gwiazdy spadajce jak deszcz. Niejednemu czyni si niemio na taki 
widok, ale ja pomylaem sobie: jeli midzy nimi jest i moja, to mi 
przynajmniej towarzystwa nie zbraknie!...
Po czym umilk na chwil i. pomylawszy rzek:
- Zreszt, widzisz, jeli wasz Chrystus zmartwychwsta, to moe i was oboje 
obroni od mierci.
- Moe - odpowiedzia Winicjusz spogldajc na nabite gwiazdami niebo.
ROZDZIA XLI
Nero gra i piewa hymn na cze "Pani Cypru", do ktrego sam uoy wiersze i 
muzyk. By tego dnia przy gosie i czu, e muzyka jego naprawd porywa 
obecnych, a poczucie to tyle dodao siy dwikom, ktre z siebie wydobywa, i 
tak rozkoysao jego wasn dusz, e wydawa si by natchniony. W kocu 
poblad sam ze szczerego wzruszenia. Pierwszy te zapewne raz w yciu nie chcia 
sucha pochwa obecnych. Przez chwil siedzia z rkoma wspartymi na cytrze i z 
pochylon gow, po czym powsta nagle i rzek:
- Zmczony jestem i potrzeba mi powietrza. Nastrjcie tymczasem cytry.
To powiedziawszy obwin gardo jedwabn chustk. - Wy pjdcie za mn - rzek 
zwracajc si do Petroniusza i Winicjusza siedzcych w kcie sali. - Ty, 
Winicjuszu, podaj mi rk, bo mi si brak, Petroniusz za bdzie mi mwi o 
muzyce.
Po czym wyszli razem na wyoony alabastrem i posypany szafranem taras paacowy.
- Tu si oddycha swobodniej - rzek Nero. - Dusz mam wzruszon i smutn, cho 
widz, e z tym, co wam na prb zapiewaem, mog wystpi publicznie i e to 
bdzie tryumf, jakiego nigdy jeszcze aden Rzymianin nie odnis.
- Moesz wystpi tu, w Rzymie i w Achai. Podziwiaem ci caym sercem i 
umysem, boski! - odpowiedzia Petroniusz.
- Wiem. Jeste zbyt leniwy, by si mia zmusza do pochwa. I szczery jeste 
jak Tuliusz Senecjo, ale si lepiej znasz od niego. Powiedz mi, co ty sdzisz o 
muzyce?
- Gdy sucham poezji, gdy patrz na kwadryg, ktr powozisz w cyrku, na pikny 
posg, pikn wityni lub obraz, czuj, e ogarniam to, co widz, w caoci i 
e w moim zachwycie mieci si wszystko, co te rzeczy da mog. Ale gdy sucham 
muzyki, zwaszcza twojej, otwieraj si przede mn coraz nowe piknoci i 
rozkosze. Biegn za nimi, chwytam je, lecz zanim przyjm je w siebie, napywaj 
znw nowe i nowe, zupenie jak fale morskie, ktre id z nieskoczonoci. Wic 
oto powiem ci, e muzyka jest jak morze. Stoimy na jednym brzegu i widzimy dal, 
ale drugiego brzegu dojrze niepodobna.
- Ach, jakim ty jeste gbokim znawc! - rzek Nero.
I przez chwil chodzili w milczeniu, tylko szafran szeleci cicho pod ich 
stopami.
- Wypowiedziae moj myl - rzek wreszcie Nero - i dlatego powiadam zawsze, e 
w caym Rzymie ty jeden potrafisz mnie zrozumie. Tak jest. To samo i ja sdz o 
muzyce. Gdy gram i piewam, widz takie rzeczy, o ktrych nie wiedziaem, e 
istniej w pastwie moim lub na wiecie. Oto jestem cezarem i wiat naley do 
mnie, mog wszystko. A jednak muzyka odkrywa mi nowe krlestwa, nowe gry i 
morza, i nowe rozkosze, ktrych nie znaem dotd. Najczciej nie umiem ich 
nazwa ni poj umysem - czuj je tylko. Czuj bogw, widz Olimp. Jaki wiatr 
zaziemski wieje na mnie; spostrzegam, jak we mgle, jakie wielkoci niezmierzone 
a spokojne i tak jasne jak wschd soca... Sferos cay gra wok mnie i powiem 
ci (tu gos Nerona zadrga rzeczywistym zdziwieniem)... e ja, cezar i bg, 
czuj si wwczas maym jak proch. Dasz temu wiar?
- Tak. Tylko wielcy artyci mog si czu wobec sztuki maymi...
- Dzi jest noc szczeroci, wic otwieram przed tob dusz jak przed 
przyjacielem i powiem ci wicej... Czy sdzisz, e jestem lepy lub pozbawiony 
rozumu? Czy mylisz, e nie wiem, i w Rzymie wypisuj na murach obelgi na mnie, 
e zw mnie matkobjc i onobjc... e maj mnie za potwora i okrutnika 
dlatego, e Tygellinus uzyska ode mnie kilka wyrokw mierci na moich 
nieprzyjaci... Tak, drogi, maj mnie za potwora i ja wiem o tym... Wmwili we 
mnie okruciestwo do tego stopnia, i ja sam zadaj sobie czasem pytanie, czy 
nie jestem okrutnikiem... Ale oni nie rozumiej tego, e czyny czowieka mog 
by czasem okrutne, a czowiek moe nie by okrutnikiem. Ach, nikt nie uwierzy, 
a moe i ty, mj drogi, nie uwierzysz, e chwilami, gdy muzyka koysze moj 
dusz, ja czuj si tak dobry jak dzieci w kolebce. Przysigam ci na te 
gwiazdy, ktre nad nami wiec, e mwi szczer prawd: ludzie nie wiedz, ile 
dobrego ley w tym sercu i jakie ja sam spostrzegam w nim skarby, gdy muzyka 
drzwi do nich otworzy.
Petroniusz, ktry nie mia najmniejszej wtpliwoci, e Nero mwi w tej chwili 
szczerze i e muzyka istotnie moe wydobywa na jaw rne szlachetniejsze 
skonnoci jego duszy, zawalone grami egoizmu, rozpusty i zbrodni, rzek:
- Ciebie trzeba zna tak blisko jak ja. Rzym nie umia ci nigdy oceni.
Cezar wspar si silniej na ramieniu Winicjusza, jakby si ugi pod brzemieniem 
niesprawiedliwoci, i odpowiedzia:
- Tygellin mwi mi, i w senacie szepcz sobie do uszu, e Diodor i Terpnos 
lepiej graj ode mnie na cytrach. Odmawiaj mi nawet i tego! Ale ty, ktry 
mwisz zawsze prawd, powiedz mi szczerze: czy oni graj lepiej ode mnie albo 
rwnie dobrze jak ja?
- Bynajmniej. Ty masz sodsze dotknicie, a zarazem. wicej siy. W tobie zna 
artyst, w nich - biegych rzemielnikw. Owszem! Syszc poprzednio ich muzyk, 
lepiej si rozumie, czym ty jeste.
- Jeli tak, to niech sobie yj. Nie domyl si nigdy, jak im oddae w tej 
chwili usug. Zreszt, gdybym ich skaza, musiabym wzi na ich miejsce 
innych.
- I ludzie mwiliby w dodatku, e z mioci dla muzyki tpisz w pastwie muzyk. 
Nie zabijaj nigdy sztuki dla sztuki, boski.
- Jaki ty rny od Tygellina - odpowiedzia Nero. - Ale, widzisz, ja wanie 
jestem we wszystkim artyst i poniewa muzyka otwiera przede mn przestwory, 
ktrych nie domylaem si istnienia, krainy, ktrymi nie wadam, rozkosz i 
szczcie, ktrych nie zaznaem, wic ja nie mog y yciem zwyczajnym. Ona mi 
mwi, e nadzwyczajno istnieje, przeto jej szukam ca potg wadzy, ktr 
bogowie zoyli w moje rce. Czasem wydaje mi si, e aby si dosta do tych 
olimpijskich wiatw, trzeba zrobi co takiego, czego aden czowiek dotd 
nigdy nie uczyni, trzeba przewyszy ludzkie pogowie w dobrym lub w zym. Wiem 
take, e ludzie posdzaj mnie, i szalej. Ale ja nie szalej, tylko szukam! A 
jeli szalej, to z nudy i niecierpliwoci, e znale nie mog. Ja szukam - 
rozumiesz mnie - i dlatego chc by wikszym ni czowiek, bo tylko w ten sposb 
mog by najwikszy jako artysta.
Tu zniy gos tak, aby Winicjusz nie mg go sysze, i przyoywszy usta do 
ucha Petroniusza, pocz szepta:
- Czy wiesz, e ja gwnie dlatego skazaem na mier matk i on? U bram 
nieznanego wiata chciaem zoy najwiksz ofiar, jak czowiek mg zoy. 
Mniemaem, e si potem co stanie i e jakie drzwi si otworz, za ktrymi 
dojrz co nieznanego. Niechby to byo cudniejsze lub straszliwsze nad ludzkie 
pojcie, byle byo niezwyczajne i wielkie... Ale tej ofiary nie byo do. Dla 
otwarcia empirejskich drzwi potrzeba widocznie wikszej - i niech si tak 
stanie, jak chc wyroki.
- Co zamierzasz uczyni?
- Zobaczysz, zobaczysz prdzej, ni mylisz. Tymczasem wiedz, e jest dwch 
Neronw: jeden taki, jakim go ludzie znaj, drugi artysta, ktrego znasz tylko 
ty jeden i ktry, jeli zabija jak mier lub szaleje jak Bachus, to wanie 
dlatego, e go dawi pasko i lichota zwykego ycia i chciaby je wypleni, 
choby przyszo uy ognia lub elaza... O, jaki ten wiat bdzie paski, gdy 
mnie nie stanie!... Nikt si jeszcze nie domyla, nawet ty, drogi, jakim ja 
jestem artyst. Ale wanie dlatego cierpi i szczerze ci mwi, e dusza bywa 
we mnie czasami tak smutna jak te cyprysy, ktre tam czerni si przed nami. 
Ciko czowiekowi dwiga na raz brzemi najwyszej wadzy i najwikszego 
talentu...
- Wspczuj ci, cezarze, z caego serca, a ze mn ziemia i morze, nie liczc 
Winicjusza, ktry ci w duszy ubstwia.
- By mi te i on zawsze miym - rzek Nero - cho suy Marsowi, nie muzom.
- On przede wszystkim suy Afrodycie - odrzek Petroniusz.
I nagle postanowi za jednym zamachem zaatwi spraw siostrzeca, a zarazem 
usun wszelkie niebezpieczestwa, jakie mogy mu grozi.
- On jest zakochany jak Troilus w Kressydzie - rzek. - Pozwl mu, panie, 
odjecha do Rzymu, bo mi uschnie. Czy wiesz, e owa zakadniczka ligijska, ktr 
mu podarowae, odnalazla si i Winicjusz wyjedajc do Ancjum zostawi j pod 
opiek niejakiego Linusa? Nie wspominaem ci o tym, gdy ukadae swj hymn, a 
to jest rzecz waniejsza od wszystkiego. Winicjusz chcia z niej mie kochank, 
lecz gdy okazaa si cnotliw jak Lukrecja, rozkocha si w jej cnocie i teraz 
pragnie j polubi. Jest to krlewska crka, wic ujmy mu nie przyniesie, ale 
on to prawdziwy onierz: wzdycha, schnie, jczy, lecz czeka na pozwolenie swego 
imperatora.
- Imperator nie wybiera on onierzom. Po co mu moje pozwolenie?
- Mwiem ci, panie, e on ci ubstwia.
- Tym bardziej moe by pewny pozwolenia. To adna dziewczyna, ale za wska w 
biodrach. Augusta Poppea skarya si na ni przede mn, e urzeka nasze 
dziecko w ogrodach Palatynu...
- Ale ja powiedziaem Tygellinowi, e bstwa nie podlegaj zym urokom. 
Pamitasz, boski, jak si zmiesza i jak sam krzyczae: "Habet!"
- Pamitam.
Tu zwrci si do Winicjusza:
- Kochasze j tak, jak mwi Petroniusz?
- Kocham j, panie! - odpowiedzia Winicjusz. - A wic rozkazuj ci jecha zaraz 
jutro do Rzymu, zalubi j i nie pokazywa mi si na oczy bez lubnego 
piercienia.
- Dziki ci, panie, z serca i duszy .
- O, jak mio jest uszczliwia ludzi - rzek ce zar. - Chciabym nic innego 
przez cae ycie nie czyni. - Uczy nam jeszcze jedn ask, boski - rzek 
Petroniusz - i owiadcz t swoj wol wobec Augusty. Winicjusz nie omieliby 
si nigdy zalubi istoty, do ktrej Augusta ywi niech, ale ty, panie, 
rozproszysz jednym sowem jej uprzedzenia, oznajmiajc, e sam tak rozkaza.
- Dobrze - rzek cezar - tobie i Winicjuszowi nie umiabym niczego odmwi.
I zawrci do willi, a oni poszli z nim razem, peni w sercach radoci ze 
zwycistwa. Winicjusz musia si powstrzymywa, by nie rzuci si na szyj 
Petroniusza, teraz bowiem wszelkie niebezpieczestwa i przeszkody zdaway si 
by usunite.
W atrium willi mody Nerwa i Tuliusz Senecjo zabawiali August rozmow, Terpnos 
za i Diodor stroili cytry. Nero wszedszy siad na wykadanym szylkretem 
krzele i szepnwszy co do ucha przybocznemu greckiemu pacholciu, czeka.
Pachol wrcio niebawem ze zot skrzynk - Nero otworzy j i wybrawszy 
naszyjnik z wielkich opalw, rzek:
- Oto s klejnoty godne dzisiejszego wieczora.
- Mieni si na nich jutrzenka - odpowiedziaa Poppea w przekonaniu, e naszyjnik 
dla niej jest przeznaczony.
Cezar przez chwil to podnosi, to znia rowe kamienie i wreszcie rzek:
- Winicjuszu, podarujesz ode mnie ten naszyjnik modej krlewnie ligijskiej, 
ktr nakazuj ci zalubi. Peen gniewu i nagego zdziwienia wzrok Poppei 
pocz przenosi si z cezara na Winicjusza, w kocu za spocz na Petroniuszu.
Lecz w, przechylony niedbale przez porcz krzesa, wodzi rk po gryfie harfy, 
jakby chcc dokadnie ksztat jego zapamita.
Tymczasem Winicjusz, zoywszy dziki za podarek, zbliy si do Petroniusza i 
rzek:
- Czym ja ci si odwdzicz za to, co dzi dla mnie uczyni?
- Ofiaruj Euterpie par abdzi - odpowiedzia Petroniusz - chwal pieni cezara 
i miej si z wrb. Spodziewam si, e ryk lww nie bdzie odtd przerywa snu 
ani tobie, ani twojej lilii ligijskiej.
- Nie - rzek Winicjusz - teraz jestem zupenie spokojny.
- Nieche Fortuna bdzie wam askaw. A teraz uwaaj, bo cezar bierze znw 
forming. Zatrzymaj oddech, suchaj i ro zy.
Jako cezar wzi rzeczywicie forming do rki i podnis oczy w gr. W sali 
ustay rozmowy i ludzie siedzieli nieruchomie, jakby skamienieli. Tylko Terpnos 
i Diodor, ktrzy mieli akompaniowa cezarowi, spogldali, krcc gowami, to na 
siebie, to na jego usta, w oczekiwaniu pierwszych tonw pieni.
Wtem w przedsionku wszcz si ruch i haas, a po chwili zza zasony wychyli 
si naprzd wyzwoleniec cesarski, Faon, a tu za nim konsul Lekaniusz.
Nero zmarszczy brwi.
- Wybacz, boski imperatorze - rzek zdyszanym gosem Faon - w Rzymie poar! 
Wiksza cz miasta w pomieniach!...
Na t wiadomo wszyscy zerwali si z miejsc, Nero zoy forming i rzek:
- Bogowie!... Ujrz ponce miasto i skocz Troik. Po czym zwrci si do 
konsula:
- Czy wyjechawszy natychmiast, zd jeszcze zobaczy poar?
- Panie! - odpowiedzia blady jak ciana konsul - nad miastem jedno morze 
pomieni: dym dusi mieszkacw i ludzie mdlej lub z szalestwa rzucaj si w 
ogie... Rzym ginie, panie!
Nastaa chwila ciszy, ktr przerwa okrzyk Winicjusza:
- Vae misero mihi!...
I mody czowiek, zrzuciwszy tog, w samej tunice wybieg z paacu.
Nero za podnis rce ku niebu i zawoa: - Biada ci, wity grodzie Priama!...
ROZDZIA XLII
Winicjusz zaledwie mia czas rozkaza kilku niewolnikom, by jechali za nim, po 
czym wskoczywszy na konia, popdzi wrd gbokiej nocy przez puste ulice 
Ancjum, w kierunku Laurentum. Wpadszy pod wpywem straszliwej wieci w stan 
jakby szau i umysowego zdziczenia, chwilami nie zdawa sobie dokadnie sprawy, 
co si z nim dzieje, mia tylko poczucie, e na tym samym koniu siedzi za jego 
plecami nieszczcie i krzyczc mu do uszu: "Rzym si pali!", smaga jego samego, 
konia i pdzi ich w ten ogie. Pooywszy sw odkryt gow na karku koskim, 
bieg w samej tunice na olep, nie patrzc przed siebie i nie zwaajc na 
przeszkody, o ktre mg si roztrzaska. Wrd ciszy i wrd nocy, spokojnej i 
gwiadzistej, jedziec i ko, oblani blaskiem ksiyca, czynili wraenie sennych 
widziade. Idumejski ogier, stuliwszy uszy i wycignwszy szyj, mkn jak 
strzaa mijajc nieruchome cyprysy i biae, pochowane wrd nich wille. Ttent 
kopyt o pyty kamienne budzi tu i owdzie psy, ktre szczekaniem przeprowadzay 
dziwne zjawisko, potem za, zaniepokojone jego nagoci, poczynay wy 
podnoszc paszcze do ksiyca. Niewolnicy biegncy za Winicjuszem, majc konie o 
wiele gorsze, wkrtce pozostali w tyle. On sam, przebiegszy jak burza pice 
Laurentum, zawrci ku Ardei, w ktrej, rwnie jak w Arycji, w Bovillae i 
Ustrinum, trzyma od czasu przyjazdu do Ancjum rozstawne konie, aby mc w jak 
najkrtszym czasie przebiega przestrze dzielc go od Rzymu. Pamitajc o tym 
wydobywa ostatki si z konia. Za Arde wydao mu si, e niebo w 
pnocno-wschodniej stronie powleka si rowym odblaskiem. Moga to by i zorza 
ranna, gdy godzina bya pna, dzie za czyni si wczenie w lipcu. Lecz 
Winicjusz nie mg powstrzyma okrzyku rozpaczy i wciekoci, wydao mu si 
bowiem, e to jest una poogi. Przypomniay mu si sowa Lekaniusza: "Miasto 
cae jednym morzem pomieni!" - i przez chwil czu, e grozi mu naprawd 
szalestwo, straci bowiem cakowicie nadziej, by mg uratowa Ligi, a nawet 
dobiec, zanim miasto nie zmieni si w jeden stos popiou. Myli jego stay si 
teraz jeszcze szybsze ni pd konia i gnay przed nim jako stado czarnego 
ptactwa - rozpaczliwe i potworne. Nie wiedzia wprawdzie, ktra cz miasta 
zacza pon, przypuszcza jednak, e dzielnica zatybrzaska, pena skupionych 
domw, skadw drzewa i drewnianych bud, w ktrych sprzedawano niewolnikw, 
pierwsza moga sta si pastw pomienia. W Rzymie poary zdarzay si do 
czsto, przy ktrych rwnie czsto przychodzio do gwatw i rabunkw, zwaszcza 
w dzielnicach zamieszkaych przez ludno ubog i na wp barbarzysk - c 
wic mogo dzia si na takim Zatybrzu, ktre byo gniazdem haastry pochodzcej 
ze wszystkich stron wiata? Tu Ursus ze sw nadludzk si mign si
w gowie Winicjusza, lecz c mg poradzi choby nie czowiek, ale tytan, 
przeciw niszczcej sile ognia? Obawa buntu niewolnikw bya rwnie zmor, ktra 
dusia Rzym od lat caych. Mwiono, i setki tysicy tych ludzi marzy o czasach 
Spartakusa i czeka tylko na spo-sobn chwil, by chwyci za bro przeciw 
ciemizcom i miastu. A oto chwila nadesza! By moe, e tam w miecie obok 
poogi wre rze i wojna. Moe nawet pretorianie rzucili si na miasto i morduj 
z rozkazu cezara. I wosy powstay nagle z przeraenia na gowie Winicjusza. 
Przypomnia sobie wszystkie rozmowy o poarach miast, ktre od pewnego czasu z 
dziwn uporczywoci prowadzono na dworze cezara, przypomnia sobie jego skargi, 
e musi opisywa ponce miasto nie widzc nigdy prawdziwego poaru, jego 
pogardliw odpowied Tygellinowi, ktry podejmowa si podpali Ancjum lub 
sztuczne drewniane miasto, wreszcie jego narzekania na Rzym i smrodliwe zauki 
Subury. Tak! to cezar kaza spali miasto! On jeden mg si na to way, tak 
jak jeden Tygellinus mg si podj wykonania podobnego rozkazu. A jeli Rzym 
ponie z rozkazu cezara, to kt moe zarczy, e i ludno nie zostanie z jego 
rozkazu wymordowana. Potwr by zdolnym i do takiego czynu. Wic poar, bunt 
niewolnikw i rze! Jaki straszliwy chaos, jakie rozptanie niszczcych 
ywiow i wciekoci ludzkiej, a w tym wszystkim Ligia! Jki Winicjusza 
pomieszay si z chrapaniem i jkami konia, ktry biegnc drog wznoszc si 
cigle do Arycji w gr, pdzi ju ostatkiem tchu. Kto j wyrwie z poncego 
miasta i kto moe j ocali? Tu Winicjusz, pooywszy si cakiem na koniu, wpi 
palce we wosy, gotw z blu ksa kark koski. Lecz w tej chwili jaki jedziec 
pdzcy rwnie jak wicher, ale ze strony przeciwnej, do Ancjum, krzykn 
przebiegajc koo niego: "Roma ginie!", i popdzi dalej. Do uszu Winicjusza 
doszed tylko jeszcze wyraz: "bogowie", reszt zguszy ttent kopyt. Lecz w 
wyraz wytrzewi go. Bogowie!... Winicjusz podnis nagle gow i wycignwszy 
ramiona ku niebu nabitemu gwiazdami; pocz si modli: "Nie was wzywam, ktrych 
witynie pon, ale Ciebie!... Ty sam cierpia, Ty jeden miosierny! Ty 
jeden rozumia ludzki bl! Ty przyszed na wiat, by ludzi nauczy litoci, 
wic j teraz oka! Jeli jest taki, jak mwi Piotr i Pawe, to mi uratuj 
Ligi. We j na rce i wynie z pomieni. Ty to moesz! Oddaj mi j, a ja ci 
oddam krew. A jeli dla mnie nie zechcesz tego uczyni, to uczy dla niej. Ona 
Ci kocha i ufa Ci. Obiecujesz ycie po mierci i szczcie, ale szczcie po 
mierci nie minie, a ona nie chce jeszcze umiera. Daj jej y. We j na rce i 
wynie z Rzymu. Ty moesz, chybaby nie chcia..."
I przerwa, czu bowiem, e dalsza modlitwa moga si zmieni w grob; ba si 
obrazi bstwo w chwili, gdy najbardziej potrzebowa Jego litoci i aski. Zlk 
si na sam myl o tym i by nie dopuci do gowy ani cienia groby, pocz znw 
smaga konia, tym bardziej e biae mury Arycji, ktra leaa na poowie drogi 
do Rzymu, zawieciy ju przed nim w blasku ksiyca. Po pewnym czasie przebieg 
w caym pdzie koo wityni Merkurego, ktra leaa w gaju przed miastem. 
Wiedziano ju tu widocznie o nieszczciu, albowiem przed wityni panowa ruch 
niezwyky. Winicjusz dojrza w przelocie na schodach i midzy kolumnami roje 
ludzi wieccych sobie pochodniami, ktrzy cisnli si pod opiek bstwa. Droga 
nie bya te ju ani tak pusta, ani tak wolna jak za Arde. Tumy dyy 
wprawdzie do gaju bocznymi ciekami, ale i na gwnym gocicu stay gromadki, 
ktre usuway si popiesznie przed pdzcym jedcem. Z miasta dochodzi gwar 
gosw. Winicjusz wpad w nie jak wicher, przewrciwszy i stratowawszy kilku 
ludzi po drodze. Naok teraz otoczyy go okrzyki: "Rzym ponie! Miasto w ogniu! 
Bogowie, ratujcie Rzym!"
Ko potkn si i cignity siln rk, osiad na zadzie przed gospod, w 
ktrej Winicjusz trzyma innego do zmiany. Niewolnicy, jakby spodziewajc si 
przybycia pana, stali przed gospod i na jego rozkaz ruszyli na wycigi, by 
przyprowadzi nowego konia. Winicjusz za widzc oddzia zoony z dziesiciu 
konnych pretorianw, ktrzy widocznie jechali z wieci z miasta do Ancjum, 
skoczy ku nim i pocz pyta:
- Ktra cz miasta w ogniu? - Kto jest? - spyta dziesitnik.
- Winicjusz, trybun wojskowy i augustianin! Odpowiadaj, na gow twoj!
- Poar, panie, wybuch w kramach przy Wielkim Cyrku. Gdy nas wysano, rodek 
miasta by w ogniu. - A Zatybrze?
- Pomie tam dotychczas nie doszed, lecz z niepowstrzyman si ogarnia coraz 
nowe dzielnice. Ludzie gin od aru i dymu i wszelki ratunek niemoliwy .
W tej chwili podano Winicjuszowi nowego konia. Mody trybun skoczy na niego i 
popdzi dalej. Jecha teraz ku Albanum, pozostawiajc na prawo Albalong i jej 
wspaniae jezioro. Gociniec do Arycji szed pod gr, ktra zasaniaa 
cakowicie widnokrg i lece po drugiej jej stronie Albanum. Winicjusz jednake 
wiedzia, e wydostawszy si na szczyt obaczy nie tylko Bovillae i Ustrinum, w 
ktrych czekay na niego nowe konie, ale i Rzym, za Albanum bowiem cigna si 
po obu bokach Appijskiej drogi rwna, niska Kampania, po ktrej biegy ku miastu 
tylko arkady akweduktw i nic ju nie zasaniao widoku.
- Ze szczytu zobacz pomienie - mwi sobie. I poczyna znw, smaga konia.
Lecz zanim dobieg do szczytu gry, uczu na twarzy powiew wiatru i wraz z nim 
zapach dymu doszed do jego nozdrzy.
A wtem i wierzchoek wzgrza zacz si zoci. "una!" - pomyla Winicjusz.
Noc jednak blada ju od dawna, brzask przechodzi w wit i na wszystkich 
pobliskich wzgrzach wieciy rwnie zote i rowe blaski, mogce pochodzi 
zarazem od poogi a od jutrzni. Winicjusz dobieg do szczytu i wwczas, 
straszliwy widok uderzy jego oczy.
Caa nizina pokryta bya dymami, tworzcymi jakby jedn olbrzymi, lec tu 
przy ziemi chmur, w ktrej zniky miasta, akwedukty, wille, drzewa; na kocu 
za tej szarej, okropnej paszczyzny gorzao na wzgrzach miasto.
Poar jednake nie mia ksztatu ognistego supa, jak bywa wwczas, gdy si pali 
pojedynczy, choby najwikszy budynek. Bya to raczej duga, podobna do zorzy 
wstga.
Nad t wstg unosi si wa dymu, miejscami zupenie czarny, miejscami mienicy 
si rowo i krwawo, zbity w sobie, wydty, gsty i kbicy si jak w, ktry 
si kurczy i wydua. Potworny w wa chwilami zdawa si przykrywa nawet 
wstg ognist, tak i czynia si wsk jak tama, lecz chwilami ona 
rozwiecaa go od dou, zmieniajc jego dolne kby w fale pomienne. Oboje 
cigny si od kraca do kraca widnokrgu, zamykajc go tak, jak czasem zamyka 
go pasmo lene. Gr Sabiskich nie byo wcale wida.
Winicjuszowi na pierwszy rzut oka wydao si, e to nie tylko ponie miasto, ale 
wiat cay, i e adna ywa istota nie moe si uratowa z tego oceanu ognia i 
dymw.
Wiatr wia coraz silniejszy od strony poaru, niosc zapach spalenizny i 
sreog, ktra poczynaa przesania nawet blisze przedmioty. Dzie uczyni si 
zupeny i soce owiecio szczyty otaczajce Jezioro Albaskie. Lecz jasnozote 
poranne promienie wydaway si przez sreog jakby rude i chore. Winicjusz, 
spuszczajc si ku Albanum, wjeda w dymy coraz gstsze i coraz mniej 
przenikliwe. Samo miasteczko byo zupenie w nich pogrone. Zaniepokojeni 
mieszkacy wylegli na ulice i strach byo pomyle, co si musi dzia w Rzymie, 
gdy tu ju trudno byo oddycha.
Rozpacz ogarna znw Winicjusza i przeraenie poczo mu podnosi wosy na 
gowie. Lecz prbowa si pokrzepia, jak mg. "Niepodobna - myla - by cae 
miasto poczo naraz pon. Wiatr wieje z pnocy i zwiewa dymy w t tylko 
stron. Po drugiej stronie nie ma ich. Zatybrze, przedzielone rzek, moe 
cakiem ocalao, a w kadym razie do bdzie Ursusowi przedosta si wraz z 
Ligi przez bram Janikulsk, by uchroni si od niebezpieczestwa. Rwnie 
niepodobna, by zgina caa ludno i by miasto, ktre wada wiatem, starte 
byo wraz z mieszkacami z powierzchni ziemi. Nawet w zdobywanych miastach, gdy 
rze i ogie sro si na raz, pewna liczba ludzi zostaje zawsze przy yciu, 
dlaczego wic miaaby koniecznie zgin Ligia? "Wszak czuwa nad ni Bg, ktry 
sam zwyciy mier!" Tak rozumujc pocz znw modli si i wedle obyczaju, do 
ktrego przywyk, czyni Chrystusowi wielkie luby, wraz z obietnicami darw i 
ofiar. Przebiegszy Albanum, ktrego caa niemal ludno siedziaa na dachach i 
drzewach, by spoglda na Rzym, uspokoi si cokolwiek i odzyska zimn krew. 
Pomyla te, e Ligi opiekuje si nie tylko Ursus i Linus, ale i Piotr 
Aposto. Na samo wspomnienie o tym nowa otucha wstpia mu do serca. Piotr by 
zawsze dla niego istot niepojt, niemal nadludzk. Od chwili gdy sysza go w 
Ostrianum, zostao mu dziwne wraenie, o ktrym na pocztku pobytu w Ancjum 
pisa do Ligii: e kade sowo tego starca jest prawd lub musi si sta prawd. 
Blisza znajomo, jak zawar z Apostoem w czasie choroby, wzmoga jeszcze to 
wraenie, ktre nastpnie zmienio si w niezachwian wiar. Wic skoro Piotr 
bogosawi jego mioci i przyobieca mu Ligi, to Ligia nie moga zgin w 
pomieniach. Miasto moe sobie spon, lecz adna iskra poaru nie padnie na 
jej odzie. Pod wpywem bezsennej nocy, szalonej jazdy i wzrusze Winicjusza 
pocza ogarnia teraz dziwna egzaltacja, w ktrej wszystko wydao mu si 
moliwym: Piotr przeegna pomienie, otworzy je jednym sowem i przejd 
bezpieczni wrd alei z ognia. Piotr wiedzia przy tym rzeczy przysze, wic 
niechybnie przewidzia i klsk poaru, a w takim razie jakeby mg nie ostrzec 
i nie wyprowadzi z miasta chrzecijan, a midzy nimi i Ligii, ktr kocha jak 
dziecko wasne. I coraz silniejsza nadzieja pocza wstpowa w serce 
Winicjusza. Pomyla, e jeli oni uciekaj z miasta, to moe ich znale w 
Bovillae lub napotka w drodze. Moe oto lada chwila kochana twarz wychyli si z 
tych domw, rozpocierajcych si coraz szerzej po caej Kampanii.
Wydao mu si to tym prawdopodobniejszym, e na drodze pocz napotyka coraz 
wicej ludzi, ktrzy opuciwszy miasto jechali do Gr Albaskich, by ocaliwszy 
si od ognia wydosta si nastpnie i poza granice dymw. Nie dojechawszy do 
Ustrinum musia zwolni z powodu zatoczenia drogi. Obok pieszych, z manatkami 
na plecach, napotyka objuczone konie, muy, wozy naadowane dobytkiem, a 
wreszcie i lektyki, w ktrych niewolnicy nieli zamoniejszych mieszkacw. 
Ustrinum tak ju byo nabite zbiegami z Rzymu, e przez tum trudno si byo 
przecisn. Na rynku, pod kolumnami wity i na ulicach roio si od zbiegw. 
Tu
i owdzie poczto rozbija ju namioty, pod ktrymi miay szuka schronienia cae 
rodziny. Inni obozowali pod goym niebem, krzyczc, wzywajc bogw lub 
przeklinajc losy. W powszechnym przeraeniu trudno si byo o co dopyta. 
Ludzie, do ktrych zwraca si Winicjusz, albo nie odpowiadali mu wcale lub 
podnosili na niego wpobkane z przeraenia oczy, odpowiadajc, e ginie 
miasto i wiat. Od strony Rzymu napyway z kad chwil nowe tumy, zoone z 
mczyzn, kobiet i dzieci, ktre wzmagay zamieszanie i lament. Niektrzy, 
pogubiwszy si w cisku, szukali rozpaczliwie zaginionych. Inni bili si o 
obozowiska. Gromady na wp dzikich pasterzy z Kampanii przycigny do 
miasteczka szukajc nowin lub zyskw z kradziey, ktr uatwiao zamieszanie. 
Tu i owdzie tum, zoony z niewolnikw wszelkiej narodowoci i z gladiatorw, 
pocz grabi domy i wille w miecie i bi si z onierzami wystpujcymi w 
obronie mieszkacw.
Senator Juniusz, ktrego Winicjusz spostrzeg przy gospodzie otoczonego zastpem 
batawskich niewolnikw, pierwszy da mu nieco dokadniejsz wiadomo o poarze. 
Ogie wszcz si rzeczywicie przy Wielkim Cyrku, w miejscu, ktre dotyka 
Palatynu i wzgrza Caelius, lecz rozszerzy si z niepojt szybkoci, tak i 
ogarn cay rodek miasta. Nigdy jeszcze od czasw Brennusa nie spotkaa miasta 
tak straszna klska. "Cyrk zgorza cay, rwnie jak otaczajce go kramy i domy 
- mwi Juniusz - Awentyn i Caelius w ogniu. Pomie otoczywszy Palatyn dosta 
si na Karyny..."
Tu Juniusz, ktry na Karynach posiada wspania insul pen dzie sztuki, w 
ktrych si kocha, porwa gar brudnego pyu i posypawszy nim gow pocz 
przez chwil jcze rozpaczliwie.
Lecz Winicjusz potrzsn go za ramiona.
- I mj dom na Karynach - rzek - lecz gdy wszystko ginie, niech i on ginie.
Po czym przypomniawszy sobie, e Ligia idc za jego rad moga si przenie do 
domu Aulusw, spyta: - A Vicus Patricius?
- W ogniu - odpowiedzia Juniusz. - A Zatybrze?
Juniusz spojrza na niego ze zdziwieniem.
- Mniejsza o Zatybrze - rzek ciskajc domi zbolae skronie.
- Mnie wicej chodzi o Zatybrze ni o cay Rzym --zawoa gwatownie Winicjusz.
- To si tam dostaniesz chyba przez Via Portuensis, bo obok Awentynu ar ci 
udusi... Zatybrze?... Nie wiem. Ogie nie mg tam chyba jeszcze doj, lecz czy 
ju w tej chwili nie doszed, jedni bogowie wiedz...
Tu Juniusz zawaha si przez chwil, nastpnie rzek znionym gosem:
- Wiem, e mnie nie zdradzisz, wic ci powiem, e to nie jest zwyky poar. 
Cyrku nie dawano ratowa... Sam syszaem... Gdy domy poczy wkoo pon, 
tysice gosw woao: "mier ratujcym!" Jacy ludzie przebiegaj miasto i 
ciskaj w domy ponce pochodnie... Z drugiej strony lud si burzy i woa, e 
miasto ponie z rozkazu. Nic wicej nie powiem. Biada miastu, biada nam 
wszystkim i mnie! Co si tam dzieje, tego ludzki jzyk nie wyrazi. Ludno ginie 
w ogniu lub morduje si wzajemnie w cisku... To koniec Rzymu!...
I znw pocz powtarza: "Biada! Biada miastu i nam!" - lecz Winicjusz wskoczy 
na konia i ruszy przed siebie dalej drog Appijsk.
Lecz byo to obecnie raczej przepychanie si wrd rzeki ludzi i wozw, ktra 
pyna z miasta. - Miasto leao teraz przed Winicjuszem jak na doni, objte 
potwornym poarem... Od morza ognia i dymu bi ar straszliwy, a wrzaski ludzkie 
nie mogy stumi syczenia i huku pomieni.
ROZDZIA XLIII
W miar jak Winicjusz zblia si do murw, okazywao si, e atwiej byo 
przyjecha do Rzymu ni dosta si do rodka miasta. Przez drog Appijsk trudno 
byo si przecisn z powodu natoku ludzi. Domy, pola, cmentarze, ogrody i 
witynie, lece po obu jej stronach, zmienione by w obozowiska. W wityni 
Marsa, lecej tu koo Porta Appia, tum odbi drzwi, aby w jej wntrzu znale 
przytuek na noc. Na cmentarzach brano w posiadanie wiksze grobowce i toczono o 
nie walki, ktre dochodziy do rozlewu krwi. Ustrinum ze swoim nieadem dawao 
zaledwie lekki przedsmak tego, co dziao si pod murami samego miasta. Usta 
wszelki wzgld na powag prawa, na urzd, na wzy rodzinne, na rnice stanu. 
Widziano niewolnikw okadajcych kijami obywateli. Gladiatorowie, pijani winem 
zupionym w Emporium, poczywszy si w due gromady przebiegali z dzikimi 
okrzykami place przydrone, rozpdzajc ludzi, tratujc, upic. Mnstwo 
barbarzycw, wystawionych na sprzeda w miecie, pouciekao z bud sprzedanych. 
Poar i zaguba miasta byy dla nich zarazem kocem .niewoli i godzin pomsty, 
tote gdy osiada ludno, ktra w ogniu tracia cae mienie, wycigaa z 
rozpacz rce do bogw woajc o ratunek, oni z wyciem radoci rozbijali tumy, 
cigajc ludziom odzie z ramion i porywajc modsze niewiasty. czyli si z 
nimi niewolnicy z dawna ju sucy w Rzymie, ndzarze nie majcy nic na ciele 
prcz wenianej opaski na biodrach, straszne postacie z zaukw, ktrych po dniu 
nie widywao si niemal nigdy na ulicach i ktrych istnienia w Rzymie trudno si 
byo domyle. Tum ten, zoony z Azjatw, Afrykanw, Grekw, Trakw, Germanw 
i Brytanw, wrzeszczcy wszystkimi jzykami ziemi, dziki i rozpasany, szala 
sdzc, i nadesza chwila, w ktrej wolno mu sobie wynagrodzi za lata cierpie 
i ndzy. Wrd tej rozkoysanej ciby ludzkiej, w blasku dnia i poogi migotay 
hemy pretorianw, pod ktrych opiek chronia si ludno spokojniejsza i 
ktrzy w wielu miejscach wstpnym bojem musieli uderza na rozbestwion 
tuszcz. Winicjusz widzia w yciu swoim zdobywane miasta, lecz nigdy oczy jego 
nie patrzyy na widowisko, w ktrym by rozpacz, zy, bl, jki, dzika rado, 
szalestwo, wcieko i rozpasanie zmieszay si razem w taki niezmierny chaos. 
Nad t za falujc, obkan cib ludzk hucza poar, pono na wzgrzach 
najwiksze w wiecie miasto, lc w zamieszanie swj ognisty oddech i 
przykrywajc je dymami, nad ktrymi nie byo ju wida bkitu nieba. Mody 
trybun z najwikszym wysileniem, naraajc co chwila ycie, dotar wreszcie do 
bramy Appijskiej, lecz tu spostrzeg, e przez dzielnic Porta Capena nie bdzie 
mg dosta si do miasta nie tylko z powodu ciby, lecz i dla straszliwego 
aru, od ktrego tu za bram drao cae powietrze. Przy tym most przy Porta 
Trigemina, naprzeciw wityni Bonae Deae, jeszcze nie istnia, chcc wic dosta 
si za Tyber trzeba byo przedrze si a do mostu Palowego, to jest przejecha 
koo Awentynu, przez cz miasta zalan jednym morzem pomieni. Byo to 
zupenym niepodobiestwem. Winicjusz zrozumia, e musi wrci w kierunku 
Ustrinum, tam skrci z drogi Appijskiej, przejecha rzek poniej miasta i 
dosta si
na Via Portuensis, ktra wioda wprost na Zatybrze. Nie byo i to rzecz atw z 
powodu coraz wikszego zamtu panujcego na drodze Appijskiej. Trzeba tam byo 
torowa sobie drog chyba mieczem, Winicjusz za nie mia broni, wyjecha bowiem 
z Ancjum tak, jak wie o poarze zastaa go w willi cezara. Lecz przy rdle 
Merkurego ujrza znajomego centuriona pretorianw, ktry na czele 
kilkudziesiciu ludzi broni przystpu do obrbu wityni, i kaza mu jecha za 
sob, ten za poznawszy trybuna i augustianina nie mia si rozkazowi 
sprzeciwi.
Winicjusz sam obj dowdztwo oddziau i przepomniawszy na t chwil nauk Pawa 
o mioci bliniego par i rozcina przed sob tum z popiechem zgubnym dla 
wielu, ktrzy na czas nie potrafili si usun. cigay ich przeklestwa i grad 
kamieni, lecz on nie zwaa na to pragnc prdzej wydosta si na miejsca 
wolniejsze. Jednake mona si byo posuwa naprzd tyl-ko z najwikszym 
wysileniem. Ludzie, ktrzy rozoyli si ju obozem, nie chcieli onierzom 
ustpowa z drogi, klnc na gos cezara i pretorianw. W niektrych miejscach 
tum przybiera gron postaw. Da uszu Winicjusza dochodziy gosy oskarajce 
Nerona o podpalenie miasta. Groono otwacie mierci i jemu, i Poppei. Okrzyki: 
"Sannio!", "Histrio!" (bazen, aktor), "Matkobjca!", rozlegay si dookoa. 
Niektrzy woali, by go powlec do Tybru, inni, e do Rzym okaza cierpliwoci. 
Widocznym byo, e groby owe mog si zmieni w bunt otwarty, ktry byle si 
znalaz przywdca, moe lada chwila wybuchn. Tymczasem wcieko i rozpacz 
tumu zwracaa si przeciw pretorianom, ktrzy i dlatego jeszcze nie mogli si z 
ciby wydoby, e drog zagradzay cae stosy rzeczy wyniesionych naprdce z 
poaru: skrzynie i beczki z ywnoci, kosztowniejsze sprzty, naczynia, kolebki 
dziecinne, pociel, wozy i nosze rczne. Tu i owdzie przyszo do star, lecz 
pretorianie prdko radzili sobie z bezbronn tuszcz. Przejechawszy z trudem w 
poprzek drog acisk, Numicyjsk, Ardejsk, Lawinijsk i Ostyjsk, okrajc 
wille, ogrody, cmentarze i witynie, Winicjusz dotar w kocu do miasteczka 
zwanego Vicus Aleksandri, za ktrym przeprawi si przez Tyber. Byo tam ju 
luniej i mniej dymu. Od zbiegw, ktrych jednak i tu nie brako, dowiedzia 
si, e tylko niektre zauki Zatybrza zostay objte poarem, ale e zapewne 
nic si nie ostoi przed potg ognia, poniewa s ludzie, ktrzy podkadaj go 
umylnie i nie pozwalaj ratowa, krzyczc, i czyni to z rozkazu. Mody trybun 
nie mia ju teraz najmniejszej wtpliwoci, e to cezar kaza istotnie podpali 
Rzym, i pomsta, o jak woay tumy, wydaa mu si rzecz suszn i 
sprawiedliw. C wicej mg by uczyni Mitrydat lub ktrykolwiek z 
najzawzitszych nieprzyjaci Rzymu? Miara bya przebrana, szalestwo stao si 
zbyt potwornym, a ycie ludzkie zbyt wobec niego niemoliwym. Winicjusz wierzy 
te, e godzina Nerona wybia, e te gruzy, w ktre rozpada si miasto, powinny 
i musz przywali potwornego bazna razem z jego wszystkimi zbrodniami. Gdyby 
znalaz si m do miay, by stan na czele zrozpaczonej ludnoci, sta si 
to mogo w przecigu kilku godzin. Tu miae i mciwe myli poczy przelatywa 
przez gow Winicjusza. A gdyby to uczyni on? Dom Winicjuszw, ktry a do 
ostatnich czasw liczy cae szeregi konsulw, znany by w caym Rzymie. Tumy 
potrzebowayby tylko nazwiska. Przecie ju raz z powodu skazania na mier 
czterystu niewolnikw prefekta Pedaniusza Sekunda o mao nie przyszo do buntu i 
wojny domowej, c by wic stao si dzi wobec straszliwej klski, 
przewyszajcej niemal wszystkie, jakich Rzym w przecigu omiu wiekw dozna. 
Kto wezwie do broni Kwirytw (myla Winicjusz), ten niewtpliwie obali Nerona i 
sam przyoblecze si w purpur. A wic czemuby on nie mia tego uczyni? By 
tszym, dzielniejszym i modszym od innych augustianw... Nero rozkazywa 
wprawdzie trzydziestu legiom stojcym na kracach pastwa, ale czy i te legie, 
i ich przywdcy nie wzburz si na wie o spaleniu Rzymu i jego wity?... A w 
takim razie on, Winicjusz, mgby zosta cezarem. Wszake szeptano midzy 
augustianami, e jaki wieszczek przepowiedzia purpur Othonowi. W czyme on 
gorszy? Moe i Chrystus dopomgby mu sw Bosk potg, moe to Jego 
natchnienie? "Oby tak byo!" - woa w duchu Winicjusz. Pomciby si wwczas na 
Neronie za niebezpieczestwo Ligii i za swj niepokj, zaprowadziby panowanie 
sprawiedliwoci i prawdy, rozszerzyby nauk Chrystusa od Eufratu a do 
mglistych brzegw Brytanii, a zarazem przyodziaby w purpur Ligi i uczyni j 
pani ziemi.
Lecz myli te, wybuchnwszy z jego gowy jak snop iskier z poncego domu, 
zagasy jak iskry. Przede wszystkim naleao Ligi ratowa. Patrzy teraz na 
klsk z bliska, wic lk zdj go na nowo, a wobec tego morza ognia i dymu, 
wobec zetknicia si ze straszliw rzeczywistoci, owa ufno, z jak wierzy, 
i Piotr Aposto uratuje Ligi, zamara zupenie w jego sercu. Rozpacz chwycia 
go po raz drugi, wic wydostawszy si na Via Portuensis, wiodc wprost na 
Zatybrze, nie opamita si a w bramie, przy ktrej powtrzono mu to, co 
poprzednio mwili zbiegowie, e wiksza cz tej dzielnicy nie bya jeszcze 
objta poarem, lubo ogie w kilku miejscach przerzuci si ju za rzek.
Zatybrze jednak pene byo take dymu i uciekajcych tumw, przez ktre 
trudniej byo si w gb prze dosta dlatego, e ludzie majc wicej czasu 
wynosili i ratowali wicej rzeczy. Sama gwna droga Portowa bya w wielu 
miejscach zupenie nimi zawalona, a koo Naumachii Augusta wznosiy si ich cae 
stosy. Cianiejsze zauki, w ktrych nagromadziy si gciej dymy, byy wprost 
nieprzystpne. Mieszkacy uciekali z nich tysicami. Winicjusz widzia po drodze 
przeraajce obrazy. Nieraz dwie rzeki ludzkie pynce ze stron przeciwnych, 
spotkawszy si w ciasnym przejciu, pary si wzajem i walczyy ze sob na 
zabj. Ludzie bili si i tratowali jedni po drugich. Rodziny gubiy si w 
zamieszaniu, matki nawoyway rozpaczliwie dzieci. Winicjuszowi wosy powstaway 
na myl, co musiao si dzia bliej ognia. Wrd wrzaskw i zgieku trudno byo 
si o co rozpyta lub zrozumie woania. Chwilami zza rzeki przytaczay si 
nowe bawany dymw czarnych i tak cikich, i toczyy si tu przy ziemi, 
zakrywajc tak domy, ludzi i wszystkie przedmioty, jak je zakrywa noc. Lecz 
wiatr, spowodowany poarem, rozwiewa je i wwczas Winicjusz mg posuwa si 
dalej ku zaukowi, na ktrym sta dom Linusa. Upa lipcowego dnia, zwikszony 
arem bijcym od poncych dzielnic, sta si nieznonym. Dym gryz w oczy, 
piersiom brako tchu. Nawet i ci mieszkacy, ktrzy w nadziei, e pomie nie 
przekroczy rzeki, zostali dotd w domach, poczli je opuszcza i ciba 
zwikszaa si z kad godzin. Pretorianie towarzyszcy Winicjuszowi pozostali 
w tyle. W toku zrani kto motem jego konia, ktry pocz rzuca zakrwawionym 
bem, wspina si i odmawia posuszestwa jedcowi. Poznano te po bogatej 
tunice augustianina i natychmiast rozlegy si wok okrzyki: "mier Neronowi i 
jego podpalaczom!" Nadesza chwila gronego niebezpieczestwa, albowiem setki 
rk wycigny si ku Winicjuszowi, lecz sposzony ko unis go tratujc ludzi, 
a zarazem nadpyna nowa fala ,czarnego dymu i pogrya w mroku ulic. 
Winicjusz widzc, e nie przejedzie, zeskoczy wreszcie na ziemi i pocz biec 
piechot, przelizgujc si koo murw, a czasami czekajc, by uciekajcy tum 
min go. W duszy mwi sobie, e to s prne wysilenia. Ligia moga nie by 
ju w miecie, moga w tej chwili ratowa si ucieczk: atwiej byo odnale 
szpilk nad brzegiem morza ni j w tym natoku i chaosie. Chcia jednak choby 
za cen ycia dotrze do domu Linusa. Chwilami zatrzymywa si i tar oczy. 
Urwawszy brzeg tuniki zasoni ni nos i usta i bieg dalej.
W miar jak zblia si do rzeki, upa powiksza si straszliwie. Winicjusz 
wiedzc, e poar wszcz si przy Wielkim Cyrku, sdzi z pocztku, e ar w 
bije od jego zgliszcz oraz od Forum Boarium i od Velabrum, ktre, lec w 
pobliu, musiay by rwnie ogarnite pomieniem. Lecz gorco stawao si nie 
do zniesienia. Kto uciekajcy, ostatni, jakiego Winicjusz spostrzeg, starzec o 
kulach, krzykn: "Nie zbliaj si do mostu Cestiusza! Caa wyspa w ogniu." 
Jako nie mona si byo duej udzi. Na zakrcie ku Vicus Judaeorum, na 
ktrym sta dom Linusa, mody trybun dojrza wrd chmury dymw pomie: palia 
si nie tylko wyspa, ale i Zatybrze, a przynajmniej drugi koniec uliczki, na 
ktrej mieszkaa Ligia.
Winicjusz jednak pamita, e dom Linusa otoczony by ogrodem, za ktrym od 
strony Tybru byo niezbyt rozlege, nie zabudowane pole. Ta myl dodaa mu 
otuchy. Ogie mg zatrzyma si na pustym miejscu. W tej nadziei bieg dalej, 
jakkolwiek kady powiew przynosi ju nie tylko dymy, ale tysice iskier, ktre 
mogy wznieci poar z drugiego koca zauka i przeci odwrt.
Na koniec ujrza jednak przez dymn zason cyprysy w ogrodzie Linusa. Domy 
lece za nie zabudowanym polem paliy si ju jak stery drzewa, ale maa insula 
Linusowa staa jeszcze nie tknita. Winicjusz spojrza z wdzicznoci w niebo i 
skoczy ku niej, jakkolwiek samo powietrze poczo go parzy. Drzwi byy 
przymknite, lecz on pchn je i wpad do rodka.
W ogrdku nie byo ywej duszy i dom zdawa si by rwnie zupenie pusty.
"Moe pomdleli od dymu i arw" - pomyla Winicjusz.
I pocz woa: - Ligio! Ligio!
Odpowiedziao mu milczenie. W ciszy sycha byo tylko huk dalekiego ognia.
- Ligio!
Nagle do uszu jego doszed w pospny gos, ktry sysza ju raz w tym ogrdku. 
Na pobliskiej wyspie zapalio si widocznie vivarium lece niedaleko wityni 
Eskulapa, w ktrym wszelkiego rodzaju zwierzta, a midzy nimi lwy, poczy 
rycze z przeraenia. Winicjusza dreszcz przebieg od stp do gowy. Oto drugi 
ju raz, w chwili gdy caa jego istota bya skupiona w myli o Ligii, te 
straszliwe gosy odzyway si jak zapowied nieszczcia, jak dziwna wrba 
zowrogiej przyszoci.
Byo to jednak krtkie, chwilowe wraenie, albowiem jeszcze straszliwszy od ryku 
dzikich zwierzt huk poaru nakazywa myle o czym innym. Ligia nie 
odpowiedziaa wprawdzie na woanie, lecz moga znajdowa si w tym zagraconym 
budynku, zemdlona lub zduszona dymem. Winicjusz skoczy do rodka domu. W maym 
atrium byo pusto i ciemno od dymu. Szukajc rkoma drzwi prowadzcych do 
cubiculw, spostrzeg migoccy pomyk lampki i zbliywszy si ujrza lararium, w 
ktrym zamiast larw by krzy. Pod krzyem tym pon kaganek. Przez gow 
modego katechumena przebiega z byskawiczn szybkoci myl, e w krzy zsya 
mu to wiateko, przy ktrym moe odnale Ligi, wzi wic kaganek i pocz 
szuka cubiculw. Znalazszy jedno odsun zason i wiecc kagankiem, pocz 
patrze.
Lecz i tu nie byo nikogo. Winicjusz pewien by jednak, e trafi do cubiculum 
Ligii, albowiem na gwodziach nabitych w cian wisiaa jej odzie, na ku za 
leao capitium, to jest obcisa szata, ktr kobiety nosiy bezporednio na 
ciele. Winicjusz porwa j, przycisn do ust i przewiesiwszy j przez rami 
ruszy na dalsze poszukiwania. Domek by may, wic w krtkim przecigu czasu 
zwiedzi wszystkie izby, a nawet i piwnic. Lecz nigdzie nie znalaz ywej 
duszy. Byo rzecz a nadto widoczn, e Ligia, Linus i Ursus musieli wraz z 
innymi mieszkacami dzielnicy szuka w ucieczce ocalenia przed poarem. "Trzeba 
ich szuka midzy tumem, za bramami miasta" - pomyla Winicjusz.
Nie zdziwio go te zbytnio, e nie napotka ich na Via Portuensis, mogli bowiem 
wyj z Zatybrza ze strony przeciwnej, w kierunku wzgrza Watykaskiego. W 
kadym razie ocaleli przynajmniej od ognia. Winicjuszowi kamie spad z piersi. 
Widzia wprawdzie, z jak strasznymi niebezpieczestwami bya poczona ucieczka, 
ale myl o nadludzkiej sile Ursusa dodawaa mu otuchy. "Trzeba mi teraz (mwi 
sobie) ucieka std i przez ogrody Domicji przedosta si do ogrodw Agrypiny. 
Tam ich znajd. Dymy tam niestraszne, bo wiatr wieje od Gr Sabiskich."
Przyszed jednak najwyszy czas, w ktrym musia myle o wasnym ocaleniu, 
albowiem fala ognia napywaa coraz bliej od strony wyspy i kby dymu 
przesoniy niemal zupenie zauek. Kaganek, ktrym wieci sobie w domu, zgas 
od przecigu powietrza. Winicjusz wypadszy na ulic bieg teraz caym pdem ku 
Via Portuensis, w t sam stron, z ktrej przyszed, a poar zdawa si go 
goni swym ognistym oddechem, to otaczajc go coraz nowymi chmurami dymu, to 
obsypujc skrami, ktre paday mu na wosy, na szyj i odzie. Tunika pocza 
si na nim tli w kilku miejscach, lecz on nie zwaa na to i bieg dalej, w 
obawie, e dym moe go zadusi. Jako w ustach mia smak spalenizny i sadzy, 
gardo i puca paliy go jak ogie. Krew napywaa mu do gowy tak, i chwilami 
widzia wszystko czerwono i same dymy wydaway mu si rwnie czerwone. Wwczas 
mwi sobie w duszy: "To ywy ogie! Lepiej mi rzuci si na ziemi i zgin." 
Bieg mczy go coraz bardziej. Gowa, szyja i plecy obleway mu si potem, a w 
pot parzy go jak ukrop. Gdyby nie imi Ligii, ktre powtarza w myli, i gdyby 
nie jej capitium, ktrym obwin sobie usta, byby pad. W kilka chwil pniej 
pocz ju jednak nie rozeznawa zauku, ktrym bieg. Stopniowo opuszczaa go 
wiadomo, pamita tylko, e musi ucieka, albowiem na otwartym polu czeka go 
Ligia, ktr przyobieca mu Piotr Aposto. I nagle ogarna go jaka dziwna, na 
wp ju gorczkowa, podobna do przedmiertnego widzenia pewno, e j musi 
zobaczy, zalubi, a potem zaraz umrze.
Bieg ju jednak jak pijany, taczajc si od jednej strony ulicy do drugiej. A 
wtem zmienio si co w potwornym ognisku ogarniajcym olbrzymie miasto. 
Wszystko, co dotychczas jeszcze si tylko tlio, wybuchno widocznie jednym 
morzem pomieni, albowiem wiatr przesta przynosi dymy, te za, ktre si 
nagromadziy w zaukach, zwia szalony pd rozpalonego powietrza. Pd w gna 
teraz miliony skier, tak e Winicjusz bieg jakby w ognistej chmurze. Natomiast 
mg lepiej widzie przed sob i w chwili prawie gdy ju mia pada, ujrza 
koniec zauka. Widok ten doda mu znowu si. Ominwszy naronik znalaz si w 
ulicy, ktra wioda ku Via Portuensis i polu Kodetaskiemu. Skry przestay go 
goni. Zrozumia, e jeli zdoa dobiec do Portowej drogi, to ocaleje, choby mu 
nawet przyszo na niej zemdle.
Na kocu ulicy dojrza znw jakby chmur, ktra przesaniaa wyjcie. "Jeli to 
s dymy - pomyla - to ju nie przejd." Bieg reszt si. Po drodze zrzuci z 
siebie tunik, ktra zatlona od iskier, pocza go pali jak koszula Nessusa, i 
lecia nagi, majc tylko na gowie i na ustach capitium Ligii. Dobiegszy 
bliej, rozpozna, e to, co bra za dym, byo kurzaw, z , ktrej na domiar 
dochodziy gosy i krzyki ludzkie.
"Tuszcza rabuje domy" - rzek sobie.
Lecz bieg w kierunku gosw. Zawsze byli tam ludzie, ktrzy mogli mu da pomoc. 
W tej nadziei, zanim jeszcze dobieg, pocz krzycze ca si gosu o ratunek. 
Lecz byo to jego ostatnie wysilenie: w oczach poczerwieniao mu jeszcze 
bardziej, w pucach zbrako oddechu, w kociach siy, i pad.
Dosyszano go jednak, a raczej spostrzeono, i dwch ludzi ruszyo mu na pomoc z 
gurdami penymi wody. Winicjusz, ktry pad z wyczerpania, ale nie straci 
przytomnoci, chwyci obu rkoma naczynie i wychyli je do poowy.
- Dziki - rzek - postawcie mnie na nogi, dalej sam pjd!
Drugi robotnik obla mu gow wod, obaj za nie tylko postawili go na nogi, ale 
podjli z ziemi i ponieli do gromady innych, ktrzy otoczyli go wkoo, badajc 
troskliwie, czy nie ponis zbytniego szwanku. Troskliwo ta zdziwia 
Winicjusza.
- Ludzie - zapyta - cocie za jedni?
- Burzymy domy, aby poar nie mg doj do drogi Portowej - odpowiedzia jeden 
z robotnikw.
- Przyszlicie mi na pomoc, gdym ju pad. Dziki wam.
- Nam nie wolno odmwi pomocy - ozwao si kilka gosw.
Wwczas Winicjusz, ktry poprzednio od rana patrzy na rozbestwione tumy, na 
bjki i grabie, spojrza uwaniej na otaczajce go twarze i rzek:
- Niech wam wynagrodzi... Chrystus.
- Chwaa imieniowi Jego! - zawoa cay chr gosw. - Linus?... - spyta 
Winicjusz.
Lecz nie mg pyta duej i nie dosysza odpowiedzi, gdy ze wzruszenia i 
przebytych wysile zemdla. Obudzi si dopiero na polu Kodetaskim, w ogrodzie, 
otoczony przez kilkoro kobiet i mczyzn, i pierwsze sowa, na jakie znowu si 
zdoby, byy:
- Gdzie Linus?
Przez chwil nie byo odpowiedzi, po czym jaki znajomy Winicjuszowi gos rzek 
nagle:
- Za bram Nomentask; wyszed do Ostrianum... od dwch dni... Pokj ci, krlu 
perski!
Winicjusz podnis si i siad, ujrzawszy niespodzianie nad sob Chilona.
Grek za mwi:
- Dom twj, panie, zapewne spon, bo Karyny w pomieniu, ale ty zawsze 
bdziesz bogaty jak Midas. O, co za nieszczcie! Chrzecijanie, synu Serapisa, 
przepowiadali od dawna, e ogie zniszczy to miasto... A Linus wraz z crk 
Jowisza jest na Ostrianum... O, co za nieszczcie na to miasto!...
Winicjuszowi znw uczynio si sabo. - Widziae ich? - spyta.
- Widziaem, panie!... Niech bd dziki Chrystusowi i wszystkim bogom, em ci 
mg dobr wieci odpaci za twoje dobrodziejstwa. Ale ja ci, Ozyrysie, 
jeszcze odpac, przysigam na ten palcy si Rzym!
Na dworze czyni si wieczr, ale w ogrodzie widno byo jak w dzie, gdy poar 
wzmg si jeszcze. Zdawao si, e pon ju nie pojedyncze dzielnice, ale cae 
miasto, jak dugie i szerokie. Niebo byo czerwone, jak okiem sign, i na 
wiecie czynia si noc czerwona.
ROZDZIA XLIV
una od palcego si miasta zalaa niebo tak szeroko, jak wzrok ludzki mg 
sign. Zza wzgrz wytoczy si ksiyc wielki i peny, ktry rozgorza wnet od 
blasku i przybrawszy barw rozpalonej miedzi zdawa si ze zdumieniem spoglda 
na gincy grd wiatowadny. W zarowionych przepaciach nieba wieciy rwnie 
rowe gwiazdy, lecz w przeciwiestwie do zwykych nocy ziemia janiejsza bya 
od niebios. Rzym owieca na ksztat olbrzymiego stosu ca Kampani. Przy 
krwawym blasku wida byo dalsze wzgrza miasta, wille, witynie, pomniki i 
akwedukty biegnce ze wszystkich okolicznych gr ku miastu, na akweduktach za 
roje ludzi, ktrzy schronili si tam dla bezpieczestwa lub dla przypatrywania 
si poarowi.
Tymczasem straszny ywio obejmowa coraz nowe dzielnice. Nie mona byo wtpi, 
e jakie zbrodnicze rce podpalaj miasto, gdy coraz nowe poary wybuchay w 
miejscach od gwnego ogniska odlegych. Ze wzgrz, na ktrych Rzym by 
zbudowany, pomienie spyway na ksztat fal morskich na doliny, szczelnie 
zabudowane domami liczcymi po pi i sze piter, pene bud, kramw, 
drewnianych ruchomych amfiteatrw, zbudowanych przygodnie na rozmaite widowiska, 
i wreszcie skadw drzewa, oliwy, zboa, orzechw, szyszek pinij, ktrych 
ziarnem ywia si uboga ludno, i odziey, ktr czasem z aski cezarw 
rozdawano haastrze gniedcej si po ciasnych zaukach. Tam poar znajdujc 
dostatek palnych materiaw zmienia si niemal w szereg wybuchw i z 
niesychan szybkoci ogarnia cae ulice. Ludzie, obozujcy za miastem lub 
stojcy na wodocigach, odgadywali z barwy pomienia, co si pali. Szalony pd 
powietrza wynosi chwilami z ognistej toni tysice i miliony rozarzonych skorup 
od orzechw i migdaw, ktre wzbijay si nagle w gr jak nieprzeliczone stada 
janiejcych motyli - i pkay z trzaskiem w powietrzu lub gnane wiatrem spaday 
na nowe dzielnice, na wodocigi i na pola otaczajce miasto. Wszelka myl o 
ratunku wydawaa si niedorzeczn, zamieszanie za wzrastao coraz bardziej, gdy 
bowiem z jednej strony ludno miejska uciekaa wszystkimi bramami za mury, z 
drugiej poar przywabi tysice ludzi z okolicy, tak mieszkacw maych miast, 
jak chopstwa i na wp dzikich pasterzy z Kampanii, ktrych zncia take 
nadzieja rabunku.
Okrzyk "Rzym ginie!" nie schodzi z ust tumu, zguba za miasta wydawaa si w 
owych czasach zarazem kocem wadztwa i rozwizaniem wszelkich wzw, ktre a 
dotd zwizyway ludzko w jedn cao. Tuszcza te, w ktrej wikszoci 
ludzi, zoonej z niewolnikw i przybyszw, nie zaleao nic na panowaniu Rzymu, 
a ktr przewrt mg tylko uwolni od pt, przybieraa tu i owdzie gron 
postaw. Szerzya si przemoc i grabie. Zdawao si, e jedynie samo widowisko 
gincego grodu przykuwa uwag ludzk i powstrzymuje jeszcze wybuch rzezi, ktra 
rozpocznie si natychmiast, jak tylko miasto zmieni si w zgliszcza. Setki 
tysicy niewolnikw zapominajc, e Rzym prcz wity i murw posiada jeszcze 
kilkadziesit legii we wszystkich stronach wiata - zdaway si tylko czeka 
hasa i wodza. Poczto wspomina imi Spartakusa - lecz Spartakusa nie byo - 
natomiast obywatele jli si skupia i zbroi, czym kto mg. Najpotworniejsze 
wieci kryy po wszystkich bramach. Niektrzy twierdzili, e to Wulkan z 
rozkazu Jowisza niszczy miasto ogniem wydobywajcym si spod ziemi; inni, e to 
jest zemsta Westy za westalk Rubri. Ludzie, tak przekonani, nie chcieli nic 
ratowa, natomiast oblegajc witynie, prosili o zmiowanie si bogw. Lecz 
najpowszechniej powtarzano, i cezar kaza spali Rzym dlatego, by si uwolni 
od zapachw zalatujcych od Subury i by wybudowa nowe miasto pod nazwiskiem 
Neronii. Na t myl wcieko ogarniaa ludzi i gdyby, jak to myla Winicjusz, 
znalaz si przywdca, ktry by chcia skorzysta z tego wybuchu nienawici, 
godzina Nerona byaby wybia o cae lata wczeniej.
Mwiono rwnie, e cezar oszala, e kae pretorianom i gladiatorom uderzy na 
lud i sprawi rze ogln. Niektrzy przysigali na bogi, e zwierzta ze 
wszystkich vivariw zostay z polecenia Miedzianobrodego wypuszczone. Widziano 
na ulicy lwy z poncymi grzywami i rozszalae sonie, i tury tratujce 
gromadami ludzi. Bya w tym nawet cz prawdy, gdy w kilku miejscach sonie na 
widok zbliajcego si poaru rozwaliy vivaria i wydostawszy si na wolno, 
gnay w dzikim popochu w stron od ognia przeciwn, niszczc wszystko przed 
sob jak burza. Wie publiczna podawaa na dziesitki tysicy liczb osb, 
ktre zginy w ogniu. Jako zgino mnstwo. Byli tacy, ktrzy straciwszy cae 
mienie lub najdrosze sercu istoty, dobrowolnie rzucali si z rozpaczy w 
pomienie. Innych udusiy dymy. W rodku miasta, midzy Kapitolem z jednej, a 
Kwirynaem, Wiminalem i Eskwilinem z drugiej strony, jak rwnie midzy 
Palatynem a wzgrzem Caelius, gdzie byy najgciej zabudowane ulice, poar 
wszczyna si w tak wielu miejscach naraz, e cae gromady ludzi, uciekajc w 
jedn stron, trafiay najniespodzianiej na now cian pomienia ze strony 
przeciwnej i giny straszn mierci wrd ognistego zalewiska.
W przestrachu, zamcie i obkaniu nie wiedziano wreszcie, gdzie ucieka. Drogi 
byy zawalone rzeczami, a w wielu ciasnych miejscach wprost zamknite. Ci, 
ktrzy chronili si na rynki i place, w miejscu gdzie pniej stan amfiteatr 
Flawiaski, koo wityni Ziemi, koo portyku Liwii i wyej koo wity Junony 
i Lucyny oraz midzy Clivus Vibrius a star bram Eskwilisk, otoczeni naok 
morzem ognia, poginli od aru. W miejscach, do ktrych pomie nie doszed, 
poznajdowano pniej setki cia spieczonych na wgiel, cho i tu, i owdzie 
nieszczliwi wyrywali pyty kamienne i dla ochrony przed arem zagrzebywali si 
do poowy w ziemi. adna prawie z rodzin zamieszkujcych rodek miasta nie 
ocalaa w zupenoci, dlatego wzdu murw i u wszystkich bram, i na wszystkich 
drogach sycha byo wycia rozpaczliwe kobiet, wywoujcych drogie imiona 
zaginionych w toku lub w ogniu.
I tak, gdy jedni ebrali u bogw miosierdzia, drudzy blunili im wobec tej 
straszliwej klski. Widziano starcw zwrconych w stron wityni Jowisza 
Liberatora, ktrzy wycigajc rce woali: "Jeste wybawc, wybaw twj otarz i 
miasto!" Rozpacz jednake zwracaa si gwnie przeciw starym rzymskim bogom, 
ktrzy w pojciu ludnoci obowizani byli czuwa troskliwiej od innych nad 
grodem. Okazali si bezsilni, wic urgano im. Natomiast zdarzyo si, e gdy na 
Via Asinaria ukaza si zastp kapanw egipskich przeprowadzajcy posg Izydy, 
ktry uratowano z wityni lecej w okolicy Porta Caelimontana, tum rzuci si 
midzy orszak, przyprzg si do wozu, przycign go a do bramy Appijskiej i 
porwawszy posg umieci go w wityni Marsa, poturbowawszy zarazem kapanw 
tego bstwa, ktrzy omielili si stawia opr. W innych miejscach wzywano 
Serapisa, Baala lub Jehow, ktrego wyznawcy, wyroiwszy si z zaukw w 
okolicach Subury i z Zatybrza, napeniali wrzaskiem i woaniem pola lece pod 
murami. W krzykach ich brzmiay jednake tony jakby tryumfu, dlatego te gdy 
jedni z mieszkacw przyczali si do chru, sawic "Pana wiata", drudzy, 
oburzajc si tym radosnym zgiekiem, usiowali go potumi przemoc. 
Gdzieniegdzie syszano, piewane przez mczyzn w sile wieku, starcw, kobiety i 
dzieci, pieni dziwne i uroczyste, ktrych znaczenia nie umiano poj, ale w 
ktrych powtarzay si co chwila sowa: "Oto nadchodzi sdzia w dniu gniewu i 
klski." Tak to ruchliwa i bezsenna fala ludzka otaczaa na ksztat wzburzonego 
morza ponce miasto.
Lecz nic nie pomagaa ni rozpacz, ni blunierstwa, ni pieni. Klska zdawaa si 
by nieprzepart, zupen i nieubagan jak Przeznaczenie. Koo amfiteatru 
Pompejusza zapaliy si skady konopi i lin, ktrych potrzebowano mnstwa do 
cyrkw, aren i do wszelkiego rodzaju machin uywanych przy igrzyskach, a zarazem 
przylege budynki zawierajce beczki smoy, ktr smarowano liny. Przez kilka 
godzin caa ta cz miasta, za ktr leao pole Marsowe, wiecia tak 
jasnotym pomieniem, e na wp przytomnym z przeraenia widzom wydawao si 
przez jaki czas, i przy powszechnej zgubie porzdek dnia i nocy zosta rwnie 
pomieszany i e widz blask soneczny. Lecz potem krwawy jednolity blask pokona 
wszystkie inne barwy pomieni. Z morza ognia strzelay ku rozgorzaemu niebu 
jakby olbrzymie fontanny i supy pomienia, rozwiewajc si w grze w ogniste 
kicie i pira, wiatr za porywa je, zmienia w zote nici i wosy skier i 
nis hen nad Kampani, a ku Grom Albaskim. Noc stawaa si coraz widniejsza; 
samo powietrze zdawao si by przesiknite nie tylko blaskiem, ale i 
pomieniem. Tyber pyn ywym ogniem. Nieszczsne miasto zmienio si w jedno 
pieko. Poar ogarnia coraz wiksze przestrzenie, bra szturmem wzgrza, 
rozlewa si po rwninach, zatapia doliny, szala, hucza, grzmia.
ROZDZIA XLV
Makrynus tkacz, do ktrego domu przyniesiono Winicjusza, obmy go, zaopatrzy w 
odzie i posili, po czym mody trybun odzyskawszy zupenie siy owiadczy, e 
teje jeszcze nocy rozpocznie dalsze poszukiwania za Linusem. Makryn, ktry by 
chrzecijaninem, potwierdzi sowa Chilona, e Linus wraz ze starszym kapanem 
Klemensem udali si do Ostrianum, gdzie Piotr mia chrzci cae gromady 
zwolennikw nowej nauki. W dzielnicy wiadomo byo chrzecijanom, e Linus piecz 
nad domem swym powierzy od dwch dni niejakiemu Gajusowi. Dla Winicjusza 
stanowio to dowd, e ani Ligia, ani Ursus nie pozostali w domu i e musieli 
uda si rwnie do Ostrianum.
Myl ta sprawia mu wielk ulg. Linus by to czowiek stary, ktremu trudno 
byo chodzi codziennie z Zatybrza a za odleg bram Nomentask i wraca znw 
stamtd na Zatybrze, prawdopodobnie wic zamieszka na te kilka dni u ktrego ze 
wspwyznawcw, za murami, a wraz z nim i Ligia, i Ursus. W ten sposb uniknli 
poaru, ktry w ogle nie przedosta si na drugi stok Eskwilinu. Winicjusz 
widzia w tym wszystkim zrzdzenie Chrystusa; poczu nad sob Jego opiek i z 
sercem wezbranym wiksz ni kiedykolwiek mioci poprzysiga Mu w duszy 
wypaci si caym yciem za te widome znaki aski.
Tym bardziej jednak pieszno mu byo do Ostrianum. Odnajdzie Ligi, odnajdzie 
Linusa, Piotra i zabierze ich gdzie daleko, do ktrejkolwiek ze swoich ziem, 
choby a do Sycylii. Rzym oto ponie i za kilka dni zostanie po nim tylko kupa 
zgliszcz, po co wic maj tu zostawa wobec klski i rozhukanej ludnoci? Tam 
otocz ich zastpy karnych niewolnikw, otoczy ich cisza wsi i bd yli 
spokojnie pod skrzydami Chrystusa, pobogosawieni przez Piotra. Byle ich tylko 
teraz odnale.
Nie byo to za rzecz atw. Winicjusz pamita, z jakim trudem przedosta si 
z Via Appia na Zatybrze i jak musia koowa, aby dotrze do drogi Portowej, 
postanowi wic teraz obej miasto ze strony przeciwnej. Idc drog Tryumfaln 
mona byo dotrze, posuwajc si wzdu rzeki, a do mostu Emiliusza, stamtd 
za, pomijajc Pincius, wzdu pola Marsowego, obok ogrodw Pompejusza, Lukulla 
i Salustiusza, przedrze si na Via Nomentana. Bya to droga najkrtsza, lecz i 
Makrynus, i Chilon nie radzili si na ni zapuszcza. Ogie nie obj wprawdzie 
dotychczas tej czci miasta, lecz wszystkie rynki i ulice mogy by zupenie 
zatoczone ludmi i ich rzeczami. Chilo radzi uda si przez Ager Vaticanus a 
do Porta Flaminia, tam przej rzek i posuwa si dalej. na zewntrz murw, za 
ogrodami Acyliusza, ku Porta Salaria. Winicjusz po chwili wahania zgodzi si na 
t rad.
Makryn musia pozosta na stray domu, lecz wystara si o dwa muy, ktre mogy 
posuy i do dalszej podry dla Ligii. Chcia rwnie doda niewolnika, lecz 
Winicjusz odmwi sdzc, e jak to ju zdarzyo si poprzednio, pierwszy lepszy 
oddzia pretorianw, napotkany w drodze, podda si pod jego rozkazy.
I po chwili obaj z Chilonem ruszyli przez Pagus Janiculensis ku drodze 
Tryumfalnej. Na otwartych miejscach byy i tu obozowiska, przeciskali si jednak 
przez nie z mniejszym trudem, albowiem wiksza cz mieszkacw uciekaa ku 
morzu drog Portow. Za bram Septymiask jechali midzy rzek a wspaniaymi 
ogrodami Domicji, ktrych potne cyprysy wieciy czerwono od poaru jakby od 
zorzy zachodniej. Droga stawaa si wolniejsza, czasem tylko przychodzio im 
walczy z prdem napywajcego wieniactwa. Winicjusz popdza, o ile mg, 
mua, Chilo za, jadc tu za nim, rozmawia przez ca drog sam ze sob:
"Oto poar zosta za nami i teraz grzeje nas w plecy. Nigdy jeszcze na tej 
drodze nie byo tak widno w nocy. O Zeusie! Jeli nie spucisz ulewy na ten 
poar, to zna, e nie kochasz Rzymu. Moc ludzka nie zagasi tego ognia. Takie 
miasto, ktremu suya Grecja i cay wiat! A teraz pierwszy lepszy Grek bdzie 
mg pray swj bb w jego popioach! Kto by si tego spodziewa!... I nie 
bdzie ju Rzymu ni panw rzymskich... A kto zechce chodzi po zgliszczach, gdy 
wystygn, i wista, ten bdzie wista bezpiecznie. O bogowie! wista nad 
takim wiatowadnym miastem! Kto by z Grekw albo nawet z barbarzycw mg si 
tego spodziewa?... A jednak mona wista, bo kupa popiou, czy zostanie po 
ognisku pastuchw, czy po spalonym grodzie, jest tylko kup popiow, ktr 
prdzej czy pniej wiatr rozwieje."
Tak mwic obraca si chwilami w stron poaru i patrzy na fal ognia z twarz 
zarazem z i radosn. Po czym mwi dalej: "Ginie! Ginie! I nie bdzie go ju 
wicej na ziemi. Gdzie teraz wiat bdzie wysya swoje zboe, swoj oliw i 
swoje pienidze? Kto mu bdzie wyciska zoto i zy? Marmur nie pali si, ale 
kruszeje w ogniu. Kapitol pjdzie w gruzy i Palatyn w gruzy. O Zeusie! Rzym by 
jako pasterz, a inne ludy jako owce. Gdy pasterz by godny, zarzyna jedn z 
owiec, zjada miso, a tobie, ojcze bogw, ofiarowa skr. Kto, o Chmurowadny, 
bdzie teraz zarzyna i w czyje rce zoysz bicz pasterski? Bo Rzym gorzeje, 
ojcze, tak dobrze, jakby go sam zapali piorunem."
- piesz si! - nagli Winicjusz. - Co tam robisz? - Pacz nad Rzymem, panie - 
odpowiedzia Chilo. - Takie Jowiszowe miasto!...
I czas jaki jechali w milczeniu, wsuchujc si w huk poogi i w szum skrzyde 
ptasich. Gobie, ktrych mnstwo gniedzio si przy willach i po miasteczkach 
Kampanii, a zarazem i wszelkiego rodzaju polne ptaki znad morza i z gr 
okolicznych, biorc widocznie blask poaru za wiato soneczne, leciay caymi 
stadami na olep w ogie.
Winicjusz pierwszy przerwa milczenie: - Gdzie bye, gdy poar wybuchn?
- Szedem do mego przyjaciela Eurycjusza, panie, ktry trzyma kram przy Wielkim 
Cyrku, i rozmylaem wanie nad nauk Chrystusa, gdy poczto woa: "Ogie!" 
Ludzie gromadzili si koo cyrku dla ratunku i przez ciekawo, ale gdy 
pomienie ogarny cay cyrk, a prcz tego poczy si ukazywa naraz i w innych 
miejscach, trzeba byo myle o wasnym ocaleniu.
- Czy widziae ludzi rzucajcych pochodnie do domw?
- Czego ja nie widziaem, wnuku Eneasza! Widziaem ludzi torujcych sobie w 
toku drog mieczami; widziaem bitwy i rozdeptane na bruku wntrznci ludzkie. 
Ach, panie, gdyby na to patrzy, sdziby, e barbarzycy zdobyli miasto i 
wyprawiaj rze. Ludzie naok woali, e nadszed koniec wiata. Niektrzy 
stracili zupenie gowy i zaniechawszy ucieczki czekali bezmylnie, pki ich nie 
ogarn pomienie. Inni wpadli w obd, inni wyli z rozpaczy, ale widziaem i 
takich, ktrzy wyli z radoci, albowiem, o panie, duo jest na wiecie zych 
ludzi, ktrzy nie umiej oceni dobrodziejstw waszego agodnego panowania i tych 
susznych praw, na mocy ktrych odbieracie wszystkim to, co maj, i 
przywaszczacie sobie. Ludzie nie umiej si pogodzi z wol bogw!
Winicjusz zbyt by zajty wasnymi mylami, by zauway ironi drgajc w 
sowach Chilona. Dreszcz przeraenia chwyta go na sam myl, e Ligia moga si 
znale wrd tego zamtu, na tych strasznych ulicach, na ktrych rozdeptywano 
wntrznoci ludzkie. Wic jakkolwiek mao dziesi razy wypytywa ju Chilona o 
wszystko, co ten mg wiedzie, zwrci si do niego raz jeszcze:
- A ich widziae na Ostrianum wasnymi oczyma? - Widziaem, synu Wenery, 
widziaem dziewic, dobrego Liga, witego Linusa i Piotra Apostoa.
- Przed poarem?
- Przed poarem, Mitro!
Lecz w duszy Winicjusza zrodzia si wtpliwo, czy Chilo nie kamie, wic 
powstrzymawszy mua spojrza gronie na starego Greka i spyta:
- Co ty tam robi?
Chilo zmiesza si. Wprawdzie jak wielu ludziom, tak i jemu wydawao si, e 
razem z zagub Rzymu nadchodzi kres i rzymskiego wadztwa, ale tymczasem by sam 
na sam z Winicjuszem, przypomnia za sobie, e tene zakaza mu pod straszliw 
grob podpatrywa chrzecijan, a zwaszcza Linusa i Ligi.
- Panie - rzek - czemu mi nie wierzysz, e ich miuj? Tak jest! Byem na 
Ostrianum, albowiem jestem na wp chrzecijaninem. Pirron nauczy mnie ceni 
wicej cnot od filozofii, wic coraz bardziej lgn do ludzi cnotliwych. A przy 
tym, o panie, jestem ubogim i gdy ty, Jowiszu, bawie w Ancjum, czsto 
przymieraem godem nad ksigami, wic siadaem przy murze w Ostrianum, albowiem 
chrzecijanie, jakkolwiek sami ubodzy, wicej rozdaj jamun ni wszyscy inni 
razem wzici mieszkacy Rzymu.
Powd ten wyda si Winicjuszowi wystarczajcym, wic zapyta mniej gronie:
- I nie wiesz, gdzie na ten czas zamieszka Linus? - Ukarae mnie raz za 
ciekawo, panie, okrutnie - odpowiedzia Grek.
Winicjusz umilk i jechali dalej.
- Panie - rzek po chwili Chilo - nie odnalazby dziewicy, gdyby nie ja, ale 
jeli j odnajdziemy, nie zapomnisz o ubogim mdrcu?
- Dostaniesz dom z winnic pod Ameriol - odpowiedzia Winicjusz.
- Dziki ci, Herkulesie! Z winnic?... Dziki ci! O, tak! Z winnic!
Mijali teraz wzgrza Watykanu, ktre wieciy czerwono od poaru, lecz za 
Naumachi skrcili w prawo, by po przebyciu pola Watykaskiego zbliy si do 
rzeki i przeprawiwszy si przez ni, dotrze do Porta Flaminia. Nagle Chilo 
powstrzyma mua i rzek:
- Panie! Przysza mi do gowy dobra myl. - Mw - odpowiedzia Winicjusz.
- Midzy wzgrzem Janikulskim a Watykanem, za ogrodami Agrypiny, s podziemia, z 
ktrych wybierano kamienie i piasek pod budow cyrku Nerona. Posuchaj mnie, 
panie! W ostatnich czasach ydzi, ktrych, jak wiesz, mnstwo jest na Zatybrzu, 
poczli okrutnie przeladowa chrzecijan. Pamitasz, e ju za boskiego 
Klaudiusza takie tam byy rozruchy, i cezar zmuszony by wygna ich z Rzymu. 
Dzi, gdy wrcili i gdy dziki opiece Augusty czuj si bezpieczni, tym 
zuchwalej pomiataj chrzecijanami. Ja to wiem! Jam widzia. aden edykt przeciw 
chrzecijanom nie zosta wydany, ale ydzi oskaraj ich przed prefektem miasta, 
i morduj dzieci, czcz osa i opowiadaj nauk nie uznan przez senat, a sami 
bij ich i napadaj na domy modlitwy tak zawzicie, e chrzecijanie kry si 
przed nimi musz.
- Co wic chcesz powiedzie? - spyta Winicjusz. - To, panie, e synagogi 
istniej otwarcie na Zatybrzu, ale chrzecijanie, chcc unikn przeladowa, 
musz si modli w ukryciu i zbieraj si w opustoszaych szopach za miastem lub 
w arenariach. Ci, ktrzy mieszkaj na Zatybrzu, wybrali sobie to wanie, ktre 
powstao z przyczyny budowy cyrku i rnych domw wzdu Tybru. Teraz, gdy ginie 
miasto, niechybnie wyznawcy Chrystusa modl si. Znajdziemy ich nieprzeliczone 
mnstwo w podziemiach, dlatego radz ci, panie, abymy tam wstpili po drodze.
- Wszake mwi, e Linus uda si do Ostrianum! - zawoa niecierpliwie 
Winicjusz.
- A ty mi przy rzeke dom z winnic pod Ameriol - odpowiedzia Chilo - Wic 
chc szuka dziewicy wszdzie, gdzie mam nadziej j znale. Po wybuchu poaru 
mogli powrci na Zatybrze... Mogli okry miasto, tak jak my okramy je w tej 
chwili. Linus ma dom, moe chcia by bliej domu, by obaczy, czy poar nie 
ogarnie i tej dzielnicy. Jeli wrcili, tedy przysigam ci, panie, na Persefon, 
e znajdziemy ich na modlitwie w podziemiu, a w najgorszym razie zasigniemy o 
nich wiadomoci.
- Masz suszno, a zatem prowad! - rzek trybun. Chilo bez namysu skrci na 
lewo, ku wzgrzu. Na chwil zbocze owego wzgrza przesonio im poar tak, e 
jakkolwiek pobliskie wzniesienia byy w wietle, oni sami znaleli si w cieniu. 
Minwszy cyrk skrcili jeszcze na lewo i weszli w rodzaj wwozu, w ktrym byo 
zupenie ciemno. Ale w ciemnociach owych Winicjusz dojrza roje migajcych. 
latarek.
- Oto oni! - rzek Chilo. - Bdzie ich dzi wicej ni kiedykolwiek, bo inne 
domy modlitwy spony lub pene s dymu, jak cae Zatybrze.
- Tak! sysz piewy - rzek Winicjusz.
Jako z ciemnego otworu w grze dochodziy piewajce gosy ludzkie, latarki za 
giny w nim jedna za drug. Lecz z bocznych wwozw wysuway si coraz nowe 
postacie, tak e po niejakim czasie Winicjusz i Chilo znaleli si wrd caej 
gromady ludzi.
Chilo zsun si z mua i skinwszy na wyrostka, ktry szed obok, rzek mu:
- Jestem kapanem Chrystusa i biskupem. Potrzymaj nam muy, a dostaniesz moje 
bogosawiestwo i odpuszczenie grzechw.
Potem nie czekajc odpowiedzi, wsun mu w rk cugle, sam za przyczy si 
wraz z Winicjuszem do idcej gromady.
Po chwili weszli do podziemia i posuwali si przy mdym blasku latarek ciemnym 
korytarzem, pki nie dotarli do obszernej jaskini, z ktrej widocznie wybierano 
poprzednio kamie, albowiem ciany utworzone byy z wieych jego odamw.
Byo tam widniej ni w korytarzu, gdy prcz kagankw i latarek pony 
pochodnie. Przy ich wietle ujrza Winicjusz cay tum ludzi klczcych z rkoma 
wycignitymi do gry. Ligii, Piotra Apostoa ni Linusa nie mg nigdzie 
dojrze, natomiast naok otaczay go twarze uroczyste i wzruszone. W niektrych 
widoczne byo oczekiwanie, trwoga, nadzieja. Blask odbija si w biakach 
wzniesionych oczu, pot spywa po bladych jak kreda czoach; niektrzy piewali 
pieni, inni powtarzali gorczkowo imi Jezus, niektrzy bili si w piersi. Po 
wszystkich zna byo, i lada chwila oczekuj czego nadzwyczajnego.
Wtem pieni umilky i nad zgromadzeniem, we framudze powstaej po wyjciu 
ogromnego gazu, ukaza si znajomy Winicjuszowi Kryspus, z twarz jakby na wp 
przytomn, blad, fanatyczn i surow. Oczy zwrciy si ku niemu jakby w 
oczekiwaniu sw pokrzepienia i nadziei, on za przeegnawszy zgromadzenie 
pocz mwi gosem piesznym i prawie do krzyku zblionym:
- aujcie za grzechy wasze, albowiem chwila nadesza. Oto na miasto zbrodni i 
rozpusty, oto na nowy Babilon Pan spuci pomie niszczcy. Wybia godzina 
sdu, gniewu i klski... Pan zapowiedzia przyjcie i wraz ujrzycie Go! Ale nie 
przyjdzie ju jako Baranek, ktry ofiarowa krew za grzechy wasze, jeno jako 
sdzia straszliwy, ktry w sprawiedliwoci swej pogry w otcha grzesznych i 
niewiernych... Biada wiatu i biada grzesznym, albowiem nie bdzie ju dla nich 
miosierdzia... Widz Ci, Chryste! Gwiazdy spadaj deszczem na ziemi, soce 
si zamiewa, ziemia otwiera si w przepaci i zmarli powstaj, a Ty idziesz 
wrd dwiku trb i zastpw aniow, wrd gromw i grzmotw. Widz i sysz 
Ci, o Chryste!
Tu umilk i podnisszy twarz zdawa si wpatrywa w co dalekiego i strasznego. 
A wtem w podziemiu ozwa si guchy grzmot, jeden, drugi i dziesity. To w 
poncym miecie cae ulice przepalonych domw jy si wali z oskotem. Lecz 
wikszo chrzecijan wzia owe odgosy za widom oznak, i straszliwa godzina 
nastaje, albowiem wiara w ryche powtrne przyjcie Chrystusa i w koniec wiata 
bya i tak midzy nimi rozpowszechniona, teraz za wzmocni j jeszcze poar 
miasta. Tote trwoga Boa ogarna zgromadzenie. Liczne gosy poczy powtarza: 
"Dzie sdu!... Oto idzie!" Niektrzy zakrywali domi twarze w przekonaniu, e 
wnet ziemia zatrzsie si w posadach i z jej czeluci wyjd bestie piekielne, by 
rzuci si na grzesznych. Inni woali: "Chryste, zmiuj si! Odkupicielu, bd 
miociw!..." - inni wyznawali gono grzechy, inni na koniec rzucali si sobie 
w objcia, by w przeraajcej chwili mie jakie bliskie serca przy sobie.
Lecz byli i tacy, ktrych twarze, jakby wniebowzite, pene nadziemskich 
umiechw, nie okazyway trwogi. W kilku miejscach rozlega si glosa: to ludzie 
w uniesieniu religijnym poczli wykrzykiwa niezrozumiae sowa w 
niezrozumiaych jzykach. Kto z ciemnego kta pieczary zawoa: "Zbud si, 
ktry pisz!" Nad wszystkim growa krzyk Kryspa: "Czuwajcie! Czuwajcie!"
Chwilami jednak zapadao milczenie, jak gdyby wszyscy, zatrzymujc dech w 
piersiach, czekali na to, co si stanie. A wwczas sycha byo daleki grzmot 
zapadajcych si w gruzy dzielnic, po ktrym odzyway si znw jki, modlitwy, 
gosy i woania: "Odkupicielu, zmiuj si!" Chwilami Kryspus zabiera gos i 
krzycza: "Wyrzeczcie si dobra ziemskiego, albowiem wkrtce nie stanie wam 
ziemi pod nogami! Wyrzeczcie si ziemskich mioci, albowiem Pan zatraci tych, 
ktrzy wicej ni Jego miowali ony i dzieci. Biada temu, kto umiowa 
stworzenie wicej ni Stworzyciela! Biada monym! Biada zbytkownikom! Biada 
rozpustnym! Biada mowi, niewiecie i dziecku!..."
Nagle silniejszy od poprzednich huk wstrzsn kamienioomem. Wszyscy padli na 
ziemi, wycigajc ramiona w krzy, aby ksztatem tym broni si od zych 
duchw. Nastaa cisza, w ktrej sycha tylko byo przypieszone oddechy, pene 
przeraenia szepty: "Jezus, Jezus, Jezus!", i gdzieniegdzie pacz dzieci. A wtem 
ponad t lec czerni ludzk jaki spokojny gos rzek:
- Pokj z wami!
By to gos Piotra Apostoa, ktry przed chwil wszed do pieczary. Na dwik 
jego sw strach przeszed w jednej chwili, jak przechodzi strach trzody, midzy 
ktr zjawi si pasterz. Ludzie popodnosili si z ziemi, blisi poczli garn 
si do jego kolan, jakby szukajc pod jego skrzydami opieki, on za wycign 
nad nimi rce i mwi:
- Czemu trwoycie si w sercach? Kto z was odgadnie, co go moe spotka, zanim 
godzina nadejdzie? Pan pokara ogniem Babilon, ale nad wami, ktrych obmy 
chrzest i ktrych grzechy odkupia krew Baranka, bdzie miosierdzie Jego i 
pomrzecie z imieniem Jego na ustach waszych. Pokj z wami!
Po gronych i niemiosiernych sowach Kryspa sowa Piotrowie spady jak balsam 
na obecnych. Zamiast trwogi Boej owadna dusze mio Boa. Ludzie ci 
odnaleli takiego Chrystusa, jakiego pokochali z opowiada apostolskich, a zatem 
nie bezlitosnego sdziego, ale sodkiego i cierpliwego Baranka, ktrego 
miosierdzie stokro przewyszao zo ludzk. Uczucie ulgi ogarno cae 
zgromadzenie i otucha w poczeniu z wdzicznoci dla Apostoa przepenia 
serca. Gosy z rnych stron poczy woa: "My owce twoje, pa nas!" Blisi za 
mwili: "Nie opuszczaj nas w dniu klski!"
I klkali u jego kolan, co widzc Winicjusz zbliy si, chwyci kraj jego 
paszcza i pochyliwszy gow rzek:
- Panie, poratuj mnie! Szukaem jej w dymie poaru i w toku ludzkim, a nigdzie 
znale nie mogem, ale wierz, e ty moesz mi j wrci.
Piotr za pooy mu rk na gowie. - Ufaj - rzek - i pjd ze mn.
ROZDZIA XLVI
Miasto pono cigle. Wielki Cyrk zapad w gruzy, potem za w dzielnicach, 
ktre pierwsze zaczy pon, zapaday cae zauki i ulice. Po kadym takim 
upadku supy pomienia wzbijay si przez chwil a pod niebo. Wiatr zmienia 
si i wia teraz z niezmiern si od strony morza, niosc na Caelius, na 
Esquilinus i na Viminalis fale ognia, gowni i wgli. Pomylano ju jednak o 
ratunku. Z rozkazu Tygellina, ktry trzeciego dnia nadbieg z Ancjum, poczto 
burzy domy na Eskwilinie, aby ogie trafiwszy na puste miejsca zgas sam przez 
si. By to jednak czczy ratunek, przedsiwzity dla ocalenia resztek miasta, 
albowiem o ocaleniu tego, co ju pono, nie byo co i myle. Naleao przy 
tym zapobiega i dalszym nastpstwom klski. Wraz z Rzymem giny niezmierne 
bogactwa, gino cae mienie jego mieszkacw, tak e wok murw koczoway 
teraz setki tysicy samych ndzarzy. Drugiego ju dnia gd pocz doskwiera 
tej cibie ludzkiej, niezmierne bowiem zapasy ywnoci nagromadzone w miecie 
gorzay, z nim razem, w powszechnym za zamcie i rozprzeniu urzdw nikt 
dotd nie pomyla, aby sprowadzi nowe. Dopiero po przybyciu Tygellina poszy 
do Ostii odpowiednie rozkazy, ale tymczasem ludno pocza przybiera coraz 
groniejsz postaw.
Dom przy Aqua Appia, w ktrym tymczasowo zamieszka Tygellinus, otaczay tumy 
kobiet krzyczc od rana do pnej nocy: "Chleba i dachu!" Prno pretorianie, 
sprowadzeni z wielkiego obozu lecego midzy Via Salaria a Nomentana, usiowali 
utrzyma jaki taki ad. Tu i owdzie stawiano im otwarcie zbrojny opr, gdzie 
indziej bezbronne gromady wskazujc na palce si miasto woay: "Mordujcie nas 
wobec tego ognia!" Zorzeczono cezarowi, augustianom, pretoriaskim onierzom i 
wzburzenie roso z kad godzin tak, e Tygellinus, spogldajc noc na tysice 
ognisk rozoonych naok miasta, mwi sobie, e to s ogniska 
nieprzyjacielskich obozw. Z rozkazu jego sprowadzono prcz mki jak najwiksz 
ilo gotowych chlebw, ktre cignito nie tylko z Ostii, ale ze wszystkich 
miast i wsi okolicznych, lecz gdy pierwsze przesyki nadeszy noc do Emporium, 
lud odbi gwn bram od strony Awentynu i rozerwa w mgnieniu oka zapasy, 
powodujc straszliwe zamieszanie. Przy blasku uny walczono o bochenki, ktrych 
mnstwo wdeptano w ziemi. Mka z porozrywanych worw pokrya jakby niegiem 
ca przestrze od spichrzw a do uku Drususa i Germanika i rozruch trwa 
dopty, dopki onierze nie obsadzili wszystkich budynkw i nie poczli 
odpdza tumw za pomoc strza i pociskw.
Nigdy od czasu najcia Gallw pod Brennusem nie spotkaa Rzymu podobna klska. 
Porwnywano te z rozpacz oba te poary. Ale wwczas osta si przynajmniej 
Kapitol. Obecnie i Kapitol otoczony by straszliwym wiecem ognia. Marmury nie 
paliy si wprawdzie pomieniem, ale nocami, gdy wiatr na chwil rozchyla 
pomienie, wida byo szeregi kolumn grnej wityni Jowisza, rozpalone i 
wiecce rowo na ksztat arzcych si wgli. Wreszcie za czasw Brennusa Rzym 
posiada ludno karn, jednolit, przywizan do miasta i otarzy, obecnie za 
naok murw poncego grodu koczoway tumy rnojzyczne, zoone w wikszej 
czci z niewolnikw i wyzwolecw, rozhukane, niesforne i gotowe pod naciskiem 
ndzy zwrci si przeciw wadzy i miastu.
Lecz sam ogrom poaru, napeniajc serca przeraeniem, obezwadnia do pewnego 
stopnia tuszcz. Za klsk dnia moga przyj klska godu i chorb, albowiem 
na domiar nieszczcia nastay straszne lipcowe upay. Powietrzem, rozpalonym od 
ognia i soca, niepodobna byo oddycha. Noc nie tylko nie przynosia ulgi, ale 
stawaa si piekem. W dzie odkrywa si przeraajcy i zowrogi widok. W 
rodku olbrzymie miasto na wzgrzach, zmienione w huczcy wulkan, naok za, a 
do Gr Albaskich, jedno nieprzejrzane koczowisko, zoone z bud, namiotw, 
szaasw, wozw, taczek, noszy, kramw, ognisk, przesonite dymem, kurzaw, 
owiecone rudymi promieniami soca przechodzcego przez poog, pene gwaru, 
krzykw, grb, nienawici i strachu, potworny wyraj mczyzn, kobiet i dzieci. 
Wrd Kwirytw Grecy, kudate jasnookie ludy Pnocy, Afrowie i Azjaci; wrd 
obywateli niewolnicy, wyzwolecy, gladiatorowie, kupcy, rzemielnicy, chopi i 
onierze, prawdziwe morze ludzkie oblewajce wysp ognia.
Rozmaite wieci poruszay tym morzem jak wiatr prawdziw fal. Byy pomylne i 
niepomylne. Opowiadano o niezmiernych zapasach zboa i odziey, ktre miay 
nadej do Emporium i by rozdawane darmo. Mwiono rwnie, e z rozkazu cezara 
prowincje w Azji i Afryce zostan zupione ze wszystkich bogactw, skarb za, 
zebrany tym sposobem, bdzie rozdzielony midzy mieszkacw Rzymu, tak aby kady 
mg sobie wybudowa dom wasny. Lecz jednoczenie puszczano i takie nowiny, e 
wody zostay w wodocigach zatrute i e Nero chce zniszczy miasto i wygubi co 
do nogi mieszkacw, aby przenie si do Grecji lub Egiptu i stamtd wada 
wiatem. Kada wie rozbiegaa si z szybkoci byskawicy i kada znajdowaa 
wiar wrd tuszczy, powodujc wybuchy nadziei albo gniewu, strachu lub 
wciekoci. Wreszcie jaka gorczka opanowaa te tysice koczownikw. Wiara 
chrzecijan, i koniec wiata przez ogie jest bliski, szerzya si i midzy 
wyznawcami bogw z kadym dniem coraz bardziej. Ludzie wpadali w odrtwienie lub 
szalestwo. Wrd obokw, owieconych przez un, widziano bogw 
przypatrujcych si zagubie ziemi i wycigano do nich rce o lito lub 
przeklinano ich.
Tymczasem onierze, wspomagani przez pewn liczb mieszkacw, burzyli wci 
domy na Eskwilinie, na Caelius, a take i na Zatybrzu, ktre wskutek tego w 
znacznej czci ocalao. Lecz w samym miecie pony nieprzebrane skarby, 
nagromadzone przez wieki zwycistw, bezcenne dziea sztuki, wspaniae witynie 
i najdrosze pamitki rzymskiej przeszoci i rzymskiej sawy. Przewidywano, e 
z caego miasta ocaleje zaledwie kilka pooonych na kracach dzielnic i e 
setki tysicy ludzi pozostanie bez dachu. Inni rozszerzali jednake wie, e 
onierze burz domy nie dla zatamowania ognia, ale dlatego, aby nic nie zostao 
z miasta. Tygellin baga w kadym licie, by cezar przyjecha i obecnoci sw 
uspokoi zrozpaczony lud. Lecz Nero ruszy si dopiero wwczas, gdy pomienie 
ogarny "domus transitoria", i pieszy si, aby nie straci chwili, w ktrej 
pooga dosza do najwyszej potgi.
ROZDZIA XLVII
Ogie tymczasem dosign do Via Nomentana, a od niej, wraz ze zmian wiatru, 
zwrci si ku Via Lata i ku Tybrowi, okry Kapitol, rozla si po Forum 
Boarium i niszczc wszystko, co w pierwszym pdzie pomin, zbliy si znw do 
Palatynu. Tygellinus, zebrawszy wszystkie siy pretorianw, sa goca za gocem 
do zbliajcego si cezara z oznajmieniem, e nic nie straci ze wspaniaoci 
widowiska, albowiem pooga wzmoga si jeszcze. Lecz Nero chcia przyby w nocy, 
aby tym lepiej nasyca si obrazem gincego miasta. W tym celu zatrzyma si w 
okolicach Aqua Albana i wezwawszy do namiotu tragika Aliturusa ukada z pomoc 
jego postaw, twarz, wejrzenie i uczy si odpowiednich ruchw, spierajc si z 
nim zawzicie, czy przy sowach: "O wity grodzie, ktry si wydawa trwalszym 
od Idy" - ma podnie do gry obie rce, czy te trzymajc w jednej forming 
opuci j wzdu ciaa, a podnie tylko drug. I pytanie to wydawao mu si w 
tej chwili waniejszym od wszystkich innych. Wyruszywszy wreszcie o zmierzchu, 
zasiga jeszcze rady Petroniusza, czyby w wierszu powiconym klsce nie 
umieci kilku wspaniaych blunierstw przeciw bogom i czyby takowe, biorc ze 
stanowiska sztuki, nie musiay same przez si wyrwa si z ust w podobnym 
pooeniu czowiekowi traccemu ojczyzn.
Koo pnocy zbliy si wreszcie do murw wraz ze swym potnym dworem, 
zoonym z caych zastpw dworzan, senatorw, rycerzy, wyzwolecw, 
niewolnikw, kobiet i dzieci. Szesnacie tysicy pretorianw, ustawionych w 
szyku bojowym po drodze, czuwao nad spokojem i bezpieczestwem jego wjazdu, 
utrzymujc zarazem w odpowiedniej odlegoci wzburzony lud. Lud przeklina 
wprawdzie, krzycza i gwizda na widok orszaku, ale nie mia na niego uderzy. 
W wielu miejscach ozway si jednak i oklaski, dawane przez haastr, ktra nie 
posiadajc nic, nic te nie utracia w poarze, a spodziewaa si hojniejszego 
ni zwykle rozdawnictwa zboa, oliwy, odziey i pienidzy. Wreszcie zarwno 
okrzyki i gwizdania, jak i oklaski zguszy odgos trb i rogw, w ktre kaza 
d Tygellin. Nero po przebyciu bramy Ostyjskiej zatrzyma si na chwil i 
rzek: "Bezdomny wadca bezdomnego ludu, gdzie zo na noc nieszczsn sw 
gow!", po czym przeszedszy Clivus Delphini wstpi po przygotowanych dla 
siebie schodach na wodocig Appijski, a za nim augustianie i chr piewakw 
nioscych cytry, lutnie i inne narzdzia muzyczne.
I wszyscy zatrzymali dech w piersiach, czekajc, czy nie wypowie jakich wielkich 
sw, ktre dla wasnego bezpieczestwa. naleao zapamita. Lecz on sta 
uroczysty, niemy, przybrany w purpurowy paszcz i wieniec ze zotych laurw, 
wpatrujc si w rozszala potg pomieni. Gdy Terpnos poda mu zot lutni, 
wznis oczy ku oblanemu un niebu, jakby czekajc natchnienia.
Lud wskazywa go z dala rkoma, oblanego krwawym blaskiem. W oddali syczay we 
pomieni i pony odwieczne, najwitsze zabytki: pona witynia Herkulesa, 
ktr wznis Ewander, i witynia Jowisza Statora, i witynia Luny, zbudowana 
jeszcze przez Serwiusza Tuliusza, i dom Numy Pompiliusza, i przybytek Westy z 
penatami ludu rzymskiego; w grzywach pomieni ukazywa si czasem Kapitol, 
pona przeszo i dusza Rzymu, on za, cezar, sta z lutni w rku, z twarz 
tragicznego aktora i z myl nie o gincej ojczynie, ale o postawie i 
patetycznych sowach, ktrymi by najlepiej wielko klski mg odda, obudzi 
najwikszy podziw i najgortsze zyska oklaski.
Nienawidzi tego miasta, nienawidzi jego mieszkacw, kocha tylko swe pieni i 
wiersze; wic radowa si w sercu, e wreszcie ujrza tragedi podobn do tej, 
ktr opisywa. Wierszorb czu si szczliwy, deklamator czu si natchniony, 
poszukiwacz wzrusze poi si straszliwym widowiskiem i z rozkosz myla, e 
nawet zagada Troi niczym bya w porwnaniu z zagad tego olbrzymiego grodu. 
Czeg mg jeszcze da? Oto Rzym, Rzym wiatowadny, ponie, a on stoi na 
ukach wodocigu, ze zot lutni w rku, widny, purpurowy, podziwiany, 
wspaniay i poetyczny. Gdzie tam poniej, w mroku, szemrze i burzy si lud! Ale 
niech szemrze. Wieki upyn, tysice lat przejd, a ludzie bd pamitali i 
sawili tego poet, ktry w tak noc piewa upadek i poar Troi. Czyme wobec 
niego Homer? Czym sam Apollo ze swoj dron forming? Tu podnis rce i 
uderzywszy w struny ozwa si sowy Priama:
- O gniazdo ojcw moich, o kolebko droga!... Gos jego na otwartym powietrzu, 
przy huku poaru i przy dalekim gwarze tysicznych tumw, wydawa si dziwnie 
niky, drcy i saby, a dwik wtru brzmia jak brzczenie muchy. Lecz 
senatorowie, urzdnicy i augustianie, zebrani na wodocigu, pochylili gowy 
suchajc w milczcym zachwycie. On za piewa dugo i nastraja si coraz 
aoniej. W chwilach gdy przestawa dla nabrania tchu, chr piewakw powtarza 
ostatnie wiersze, po czym znw Nero zrzuca wyuczonym od Aliturusa ruchem z 
ramienia tragiczn "syren", uderza w struny i piewa dalej. Skoczywszy 
wreszcie uoon poprzednio pie pocz improwizowa szukajc wielkich porwna 
w widoku, ktry si przed nim roztacza. I twarz pocza mu si mieni. Nie 
wzruszya go wprawdzie zagada ojczystego miasta, ale upoi si i wzruszy 
patosem wasnych sw do tego stopnia, e nagle upuci z brzkiem lutni pod 
stopy i owinwszy si w syrm pozosta jak skamieniay, podobny do jednego z 
tych posgw Niobidw, ktre zdobiy dziedziniec Palatynu.
Po krtkiej chwili milczenia zawrzaa burza oklaskw. Lecz z oddali 
odpowiedziao mu wycie tumw. Teraz nikt ju tam nie wtpi, e to cezar 
rozkaza spali miasto, by sobie wyprawi widowisko i piewa przy nim pieni. 
Nero usyszawszy w krzyk setek tysicy gosw zwrci si do augustianw ze 
smutnym, penym rezygnacji umiechem czowieka, ktrego krzywdz, i rzek:
- Oto, jak Kwiryci umiej ceni mnie i poezj.
- otry! - odpowiedzia Watyniusz - ka, panie, uderzy na nich pretorianom.
Nero zwrci si do Tygellina:
- Czy mog liczy na wierno onierzy? - Tak, boski! - odpowiedzia prefekt. 
Lecz Petroniusz wzruszy ramionami.
- Na ich wierno, lecz nie na ich liczb - rzek. - Zosta tymczasem tu, gdzie 
jeste, bo tu najbezpieczniej, a ten lud trzeba uspokoi.
Tego zdania by i Seneka, i konsul Licyniusz. Tymczasem w dole wzburzenie roso. 
Lud zbroi si w kamienie, w drgi od namiotw, w deski z wozw i taczek i w 
rozmaite elaziwo. Po niejakim czasie kilku z przywdcw kohort przyszo z 
oznajmieniem, e pretorianie, napierani przez tumy, zachowuj z najwikszym 
wysileniem lini bojow i nie majc rozkazu uderzenia nie wiedz, co czyni.
- Bogowie! - rzek Nero - co za noc! Z jednej strony poar, z drugiej rozhukane 
morze ludu.
I pocz szuka dalej wyrae, ktre by najwspanialej mogy okreli 
niebezpieczestwo chwili, lecz widzc naok twarze blade i niespokojne 
spojrzenia, zlk si take.
- Dajcie mi ciemny paszcz z kapturem! - zawoa. - Czyby naprawd miao przyj 
do bitwy?
- Panie - odpowiedzia niepewnym gosem Tygellin - ja zrobiem wszystko, co 
mogem, ale niebezpieczestwo jest grone... Przemw, panie, do ludu i poczy mu 
obietnice.
- Cezar miaby przemawia do tuszczy? Niech to uczyni inny w moim imieniu. Kto 
si tego podejmie? - Ja! - odrzek spokojnie Petroniusz.
- Id, przyjacielu! Ty mi najwierniejszy w kadej potrzebie... Id i nie 
szczd obietnic.
Petroniusz zwrci si do orszaku z twarz niedba i szydercz.
- Senatorowie tu obecni - rzek - a oprcz nich Pizo, Nerwa i Senecjo pojad za 
mn.
Po czym zszed z wolna z wodocigu, owi za, ktrych wezwa, szli za nim nie bez 
wahania, ale z pewn otuch, ktr napenia ich jego spokj. Petroniusz, 
stanwszy u stp arkad, kaza sobie poda biaego konia i siadszy na niego 
pojecha na czele towarzyszy przez gbokie szeregi pretoriaskie ku czarnej, 
wyjcej tuszczy, bezbronny, majc w rku cienk lask z koci soniowej, ktr 
si zwykle podpiera.
I przyjechawszy tu, wpar konia w tumy. Naok, przy wietle poogi, wida 
byo wzniesione rce zbrojne we wszelakiego rodzaju bro, rozpalone oczy, 
spotniae twarze i ryczce, zapienione wargi. Rozszalaa fala wnet otoczya jego 
i orszak, za ni wida byo istotnie jakby morze gw, ruchome, kotujce si, 
straszne.
Wrzaski wzmogy si jeszcze i zmieniy si w nieludzki ryk; drgi, widy, a 
nawet i miecze chwiay si nad gow Petroniusza, drapiene rce wycigay si 
ku cuglom jego konia i ku niemu, lecz on wjeda coraz gbiej, zimny, 
obojtny, pogardliwy. Chwilami uderza lask po gowach najzuchwalszych, tak 
jakby torowa sobie drog w zwykym cisku, i ta jego pewno, ten spokj 
zdumieway jednake rozhukan tuszcz. Poznano go wreszcie i liczne gosy 
poczy woa:
- Petroniusz! Arbiter elegantiarum! Petroniusz!... - Petroniusz! - zabrzmiao ze 
wszystkich stron.
I w miar jak powtarzano to imi, twarze naok staway si mniej grone, a 
wrzaski mniej wcieke, albowiem w wykwintny patrycjusz, jakkolwiek nigdy nie 
zabiega o aski ludu, by jednak jego ulubiecem. Uchodzi za czowieka 
ludzkiego i hojnego; a popularno jego wzrosa zwaszcza od czasu sprawy 
Pedaniusza Sekunda, w ktrej przemawia za zagodzeniem okrutnego wyroku 
skazujcego na mier wszystkich niewolnikw prefekta. Szczeglniej tumy 
niewolnikw kochay go odtd tak niepohamowan mioci, jak ludzie pognbieni 
i nieszczni zwykli miowa tych, ktrzy okazuj im cho troch wspczucia. 
Prcz tego w chwili obecnej doczya si i ciekawo, co powie wysannik 
cezara, nikt bowiem nie wtpi, e cezar wysa go umylnie.
On za, zdjwszy z siebie sw bia, obramowan szkaratnym szlakiem tog, 
podnis j w gr i pocz ni wywija nad gow na znak, e chce przemwi.
- Milcze! Milcze! - woano ze wszystkich stron. Po chwili uciszyo si 
istotnie. Wwczas wyprostowa si na koniu i pocz mwi dononym, spokojnym 
gosem:
- Obywatele! Niech ci, ktrzy mnie usysz, powtrz sowa moje tym, ktrzy 
stoj dalej, wszyscy za niechaj si zachowuj jak ludzie, nie jak zwierzta w 
arenach.
- Suchamy! Suchamy!...
- Zatem suchajcie. Miasto zostanie odbudowane. Ogrody Lukulla, Mecenasa, Cezara 
i Agrypiny bd dla was otwarte! Od jutra rozpocznie si rozdawnictwo zboa, 
wina i oliwy, tak aby kady mg napeni brzuch a do garda! Potem cezar 
wyprawi wam igrzyska, jakich wiat nie widzia dotd, przy ktrych czekaj was 
uczty i dary. Bogatsi bdziecie po poarze jak przed poarem!
Odpowiedzia mu pomruk, ktry rozchodzi si tak od rodka na wszystkie strony, 
jak rozchodz si fale na wodzie, w ktr rzuci kto kamie: to blisi 
powtarzali dalszym jego sowa. Potem tu i owdzie ozway si okrzyki gniewne lub 
potakujce, ktre zmieniy si wreszcie w jeden powszechny, olbrzymi wrzask:
- Panem et circenses!...
Petroniusz owin si w tog i przez czas jaki sucha nieruchomy, podobny w 
swej biaej odziey do marmurowego posgu. Wrzask wzrasta, guszy odgosy 
poaru, odzywa si ze wszystkich stron i z coraz wikszych gbin, lecz 
wysannik widocznie mia jeszcze co do powiedzenia, albowiem czeka.
I wreszcie. nakazawszy znw wzniesion rk milczenie, zawoa:
- Obiecuj wam panem et circenses, a teraz wydajcie okrzyk na cze cezara, 
ktry was karmi, odziewa, po czym id spa, hooto, albowiem niedugo wita 
zacznie.
To rzekszy zwrci konia i uderzajc z lekka lask po gowach i twarzach tych, 
ktrzy mu stali na drodze, odjecha z wolna do pretoriaskich szeregw.
Po chwili by pod wodocigiem. Na grze zasta niemal popoch. Nie zrozumiano 
tam okrzyku: "Panem et circenses", i sdzono, e to jest nowy wybuch 
wciekoci. Nie spodziewano si nawet, by Petroniusz mg si uratowa, tote 
Nero ujrzawszy go przybieg a do schodw i z twarz poblad ze wzruszenia 
pocz pyta:
- I c? Co si tam dzieje? Czy ju bitwa? Petroniusz nabra powietrza w puca, 
odetchn gboko i odrzek:
- Na Polluksa! Poc si i cuchn! Niech mi kto poda epilimm, bo zemdlej.
Po czym zwrci si do cezara.
- Obiecaem im - rzek - zboe, oliw, otwarcie ogrodw i igrzyska. Ubstwiaj 
ci znowu i wrzeszcz spierzchymi wargami na twoj cze. Bogowie, jaki ten 
plebs ma nieprzyjemny zapach!
- Pretorianw miaem gotowych - zawoa Tygellin - i gdyby ich nie uspokoi, 
krzykacze umilkliby na wieki. Szkoda, cezarze, i mi nie pozwolie uy siy.
Petroniusz popatrzy na mwicego, wzruszy ramionami i rzek:
- To jeszcze nie stracone. Moe bdziesz jej musia uy jutro.
- Nie, nie - rzek cezar. - Ka im otworzy ogrody i rozdawa zboe. Dziki ci, 
Petroniuszu! Igrzyska wyprawi, a t pie. ktr wam piewaem dzisiaj, 
odpiewam publicznie.
To rzekszy pooy rk na ramieniu Petroniusza, chwil milcza, a na koniec, 
ochonwszy, zapyta:
- Powiedz szczerze: jak ci si wydaem, gdym piewa?
- Bye godnym widoku, jak widok by godnym ciebie - odpowiedzia Petroniusz.
Po czym zwrci si do poaru.
- Ale przypatrzmy si jeszcze - rzek - i poegnajmy si ze starym Rzymem.
ROZDZIA XLVIII
Sowa Apostoa wlay ufno w dusze chrzecijan. Koniec wiata wydawa im si 
zawsze bliskim, poczli jednak wierzy, e straszliwy sd nie nastpi 
natychmiast i e przedtem jeszcze zobacz moe koniec panowania Nerona, ktre 
uwaali za panowanie Antychrysta, i kar Bosk na woajce o pomst jego 
zbrodnie. Pokrzepieni wic w sercach, poczli rozchodzi si po ukoczeniu 
modw z podziemia i wraca do swych tymczasowych schronisk, a nawet i na 
Zatybrze, gdy przyszy wieci, e ogie, podoony w kilkunastu miejscach, 
zwrci si wraz ze zmian wiatru znw ku rzece i strawiwszy tu i owdzie, co 
mg strawi, przesta si szerzy.
Aposto w towarzystwie Winicjusza i idcego za nimi Chilona opuci rwnie 
podziemie. Mody trybun nie mia mu przerywa modlitwy, wic czas jaki szed w 
milczeniu, oczyma tylko bagajc litoci i drc z niepokoju. Lecz wiele osb 
przychodzio jeszcze caowa rce i kraj odziey Apostoa, matki wycigay ku 
niemu dzieci, inni klkali w ciemnym, dugim przejciu i podnoszc w gr 
kaganki prosili o bogosawiestwo; inni wreszcie, idc w obok, piewali, tak e 
nie byo chwili sposobnej ni na zapytanie, ni na odpowied. Tak byo i w 
wwozie. Dopiero gdy wyszli na wolniejsz przestrze, z ktrej wida ju byo 
ponce miasto, Aposto,
przeegnawszy je trzykrotnie, zwrci si do Winicjusza i rzek:
- Nie trw si. Blisko std jest chata fossora, w ktrej znajdziemy Ligi z 
Linusem i z wiernym jej sug. Chrystus, ktry ci j przeznaczy, zachowa j 
dla ciebie.
A Winicjusz zachwia si i wspar rk o ska. Droga z Ancjum, wypadki pod 
murami, poszukiwanie Ligii wrd gorcych dymw, bezsenno i straszny niepokj 
o ni wyczerpay jego siy, a reszty ich pozbawia go wiadomo, e ta 
najdrosza mu w wiecie gowa jest blisko i e za chwil j ujrzy. Ogarno go 
nagle osabienie tak wielkie, e osun si do ng Apostola i objwszy jego 
kolana pozosta tak, nie mogc sowa przemwi.
Aposto za bronic si od podziki i czci rzek: - Nie mnie, nie mnie, lecz 
Chrystusowi!
- Co za walne bstwo! - ozwa si z tyu gos Chilona. - Ale nie wiem, co mam 
czyni z muami, ktre tu czekaj opodal.
- Wsta i pjd ze mn - rzek Piotr biorc za rk modego czowieka.
Winicjusz wsta. Przy wietle uny wida byo zy ciekajce mu po pobladej ze 
wzruszenia twarzy. Usta trzsy si mu, jakby si modli.
- Pjdmy - rzek.
Lecz Chilon znw powtrzy:
- Panie, co mam robi z muami, ktre czekaj? Moe by ten godny prorok wola 
jecha ni i. Winicjusz sam nie wiedzia, co odpowiedzie, lecz usyszawszy od 
Piotra, e chata kopacza ley tu, odrzek:
- Odprowad muy do Makryna.
- Wybacz, panie, e ci przypomn dom w Amerioli.
Wobec tego okropnego poaru atwo zapomnie o rzeczy tak drobnej.
- Dostaniesz go.
- O wnuku Numy Pompiliusza, byem zawsze pewny, ale teraz, gdy obietnic 
usysza i ten wielkoduszny Aposto, nie przypominam ci nawet tego, e 
przyrzeke mi i winnic. Pax vobiscum. Ja ci odnajd, panie. Pax vobiscum.
Oni za odpowiedzieli: - I z tob.
Po czym zawrcili obaj na prawo ku wzgrzom. Po drodze Winicjusz rzek:
- Panie! Obmyj mnie wod chrztu, abym mg si nazwa prawdziwym wyznawc 
Chrystusa, gdy miuj Go ze wszystkich si duszy mojej. Obmyj mnie prdko, bom 
w sercu ju gotw. I co mi przykae, to uczyni, ale ty mi powiedz, co bym mg 
nadto uczyni.
- Miuj ludzi jak braci swoich - odpowiedzia Aposto - bo tylko mioci moesz 
Mu suy.
- Tak! Ja to ju rozumiem i czuj. Dzieckiem bdc wierzyem w bogw rzymskich, 
alem ich nie kocha, a tego Jedynego kocham tak, e oddabym za Niego z radoci 
ycie.
I pocz patrze w niebo, powtarzajc z uniesieniem: - Bo On jeden jest! Bo On 
jeden dobry i miosierny! Wic niechby nie tylko gino to miasto, ale wiat 
cay, Jemu jednemu bd wiadczy i Jego wyznawa!
- A On bdzie bogosawi tobie i twemu domowi - zakoczy Aposto.
Tymczasem skrcili w inny wwz, na ktrego kocu wida byo mde wiateko. 
Piotr ukaza na nie rk i rzek:
- Oto chata kopacza, ktry da nam schronienie, gdy wrciwszy z chorym Linusem z 
Ostrianum, nie moglimy si przedosta na Zatybrze.
Po chwili doszli. Chata bya raczej jaskini wydron w zaomie gry, ktr od 
zewntrz zamknito cian ulepian z gliny i trzcin. Drzwi byy zamknite, ale 
przez otwr, ktry zastpowa okno, wida byo owiecone ogniskiem wntrze.
Jaka ciemna, olbrzymia posta podniosa si na spotkanie przybyych i pocza 
pyta:
- Kto jestecie?
- Sudzy Chrystusa - odrzek Piotr. - Pokj z tob, Ursusie.
Ursus pochyli si do ng Apostoa, po czym poznawszy Winicjusza chwyci w 
kostce jego rk i podnis j do ust.
- I ty, panie? - rzek. - Bogosawione niech bdzie imi Baranka za rado, 
jak sprawisz Kallinie. To rzekszy otworzy drzwi i weszli. Chory Linus lea 
na pku somy z twarz wychud i tym jak ko soniowa czoem. Obok ogniska 
siedziaa Ligia trzymajc w rku pczek maych ryb, nanizanych na sznurek i 
przeznaczonych widocznie na wieczerz.
Zajta zdejmowaniem ryb ze sznurka i w przekonaniu, e to wchodzi Ursus, nie 
podniosa wcale oczu. Lecz Winicjusz zbliy si i wymwiwszy jej imi wycign 
ku niej rce. Wwczas podniosa si szybko: byskawica zdumienia i radoci 
przemkna po jej twarzy i bez sowa, jak dziecko, ktre po dniach trwogi i 
klski odzyskuje ojca lub matk, rzucia si w jego otwarte ramiona.
On za obj j i czas jaki przyciska do piersi, rwnie z takim uniesieniem, 
jakby cudownie uratowan. Wic nastpnie rozpltszy ramiona wzi w rce jej 
skronie, caowa czoo, oczy, i znw j obejmowa, powtarza jej imi, potem 
schyla si do jej kolan i do doni, wita j, wielbi, czci. Rado jego nie 
miaa wprost granic, jak jego mio i szczcie.
Wreszcie pocz jej opowiada, jak przylecia z Ancjum, jak szuka jej pod 
murami i wrd dymw, w domu Linusa, ile si namartwi i natrwoy, i ile 
wycierpia, zanim Aposto wskaza mu jej schronienie.
- Lecz teraz - mwi - gdym ci odnalaz, ja ci tu nie zostawi wobec tego 
ognia i rozszalaych tumw. Ludzie tu morduj si pod murami, burz si i upi 
niewolnicy. Bg jeden wie, jakie jeszcze klski mog spa na Rzym. Ale ja ocal 
ciebie i was wszystkich. O droga moja!... Czy chcecie jecha ze mn do Ancjum? 
Tam sidziemy na statek i popyniemy do Sycylii. Ziemie moje to wasze ziemie, 
domy moje to wasze domy. Suchaj mnie! W Sycylii odnajdziesz Aulosw, wrc ci 
Pomponii i wezm ci potem z jej rk. Wszak ty, o carissima, nie lkasz si ju 
mnie wicej. Chrzest jeszcze mnie nie obmy, ale o to zapytaj Piotra, czym mu 
przed chwil, idc do ciebie, nie rzek, e chc by prawdziwym wyznawc 
Chrystusa, i czym go nie prosi, by mnie ochrzci, choby w tej chacie fossara. 
Zaufaj mi i zaufajcie mi wszyscy.
Ligia suchaa z rozjanion twarz tych sw. Wszyscy tu, przedtem z powodu 
przeladowa ze strony ydw, a obecnie z powodu poaru i zamtu wywoanego 
przez klsk, yli istotnie w cigej niepewnoci i trwodze. Wyjazd do spokojnej 
Sycylii pooyby koniec wszystkim niepokojom, a zarazem otworzy now epok 
szczcia w ich yciu. Gdyby Winicjusz chcia przy tym zabra tylko sam Ligi, 
zapewne oparaby si pokusie nie chcc porzuca Piotra Apostoa i Linusa, ale 
Winicjusz mwi przecie im: "Jedcie ze mn! Ziemie moje to wasze ziemie, domy 
moje to wasze domy!"
Wic pochyliwszy si do jego rki, by j ucaowa na znak posuszestwa, rzeka:
- Twoje ognisko moim.
Po czym zawstydzona, e wymwia sowa, ktre wedle rzymskiego zwyczaju 
powtarzay tylko oblubienice przy lubie, oblaa si rumiecem i staa w blasku 
ognia, ze spuszczon gow, niepewna, czy jej nie wezm ich za ze.
Lecz we wzroku Winicjusza malowao si tylko bezgraniczne uwielbienie. Zwrci 
si nastpnie do Piotra i pocz znw mwi:
- Rzym ponie z rozkazu cezara. Ju w Ancjum skary si, e nie widzia nigdy 
wielkiej poogi. Ale jeli nie cofn si przed tak zbrodni, pomylcie, co si 
jeszcze sta moe. Kto wie, czy cignwszy wojska nie kae wymordowa 
mieszkacw. Kto wie, jakie nastpi proskrypcje, kto wie, czy po klsce poaru 
nie nastpi klska wojny domowej, mordw i godu? Chrocie si wic i chromy 
Ligi. Tam przeczekacie burz w spokoju, a gdy przeminie, wrcicie znowu sia 
ziarno wasze.
Na zewntrz, od strony Ager Vaticanus, jakby na potwierdzenie obaw Winicjusza 
ozway si jakie odlege krzyki, pene wciekoci i przeraenia. W tej chwili 
nadszed take kamieniarz, waciciel chaty, i zamknwszy popiesznie drzwi 
zawoa:
- Ludzie morduj si koo cyrku Nerona. Niewolnicy i gladiatorowie uderzyli na 
obywateli.
- Syszycie? - rzek Winicjusz.
- Dopenia si miara - rzek Aposto - i klski bd jako morze nieprzebrane.
Po czym zwrci si do Winicjusza i wskazujc na Ligi rzek:
- We t dzieweczk, ktr ci Bg przeznaczy, i ocal j, a Linus, ktry jest 
chory, i Ursus niechaj odjad z wami.
Lecz Winicjusz, ktry pokocha Apostoa ca si swej niepohamowanej duszy, 
zawoa:
- Przysigam ci, nauczycielu, i ci tu nie zostawi na zgub.
- I pobogosawi ci Pan za twoj ch - odrzek Aposto - ale zali nie 
syszae, e Chrystus trzykro powtrzy mi nad jeziorem: "Pa baranki moje!" 
Winicjusz umilk.
- Wic jeli ty, ktremu nikt nie powierzy pieczy nade mn, mwisz, e mnie tu 
nie zostawisz na zgub, jake chcesz, abym ja odbiea trzody mojej w dniu 
klski? Gdy bya burza na jeziorze i gdymy si trwoyli w sercach, On nie 
opuci nas, jako wic ja, suga, nie mam i za przykadem Pana mojego?
Wtem Linus podnis sw wychud twarz i zapyta: - A jako ja, namiestniku 
Paski, nie mam i za przykadem twoim?
Winicjusz pocz wodzi rk po gowie, jakby walczy ze sob lub bi si z 
mylami, po czym chwyciwszy Ligi za rk rzek gosem, w ktrym drgaa energia 
rzymskiego onierza:
- Suchajcie mnie, Piotrze, Linusie i ty, Ligio! Mwiem, co mi nakaza mj 
ludzki rozum, ale wy macie inny, ktry nie wasnego bezpieczestwa patrzy, jeno 
przykaza Zbawiciela. Tak! Jam tego nie rozumia i zbdziem, bo z oczu moich 
nie zdjte jeszcze bielmo i dawna natura odzywa si we mnie. Ale e miuj 
Chrystusa i chc by Jego sug, przeto, cho mi tu o co wicej ni o wasn 
gow chodzi, klkam oto przed wami i przysigam, e i ja speni przykazanie 
mioci i nie opuszcz braci moich w dniu klski.
To rzekszy klkn i nagle ogarno go uniesienie: oczy i rce wznis w gr i 
pocz woa:
- Zali rozumiem Ci ju, o Chryste? Zalim Ci godzien?
Rce dray mu, oczy rozbysy zami, ciaem wstrzsa dreszcz wiary i mioci, 
Piotr za Aposto wzi glinian amfor z wod i zbliywszy si do niego, rzek 
uroczycie:
- Oto ci chrzcz w imi Ojca i Syna, i Ducha, amen! Wwczas uniesienie 
religijne ogarno wszystkich obecnych. Zdao im si, e izba napenia si 
jakim wiatem nadziemskim, e sysz jak nadziemsk muzyk, e skaa jaskini 
otwiera si nad ich gowami, e z nieba spywaj roje aniow, a hen, w grze, 
wida krzy i przebite rce bogosawice.
Tymczasem zewntrz rozlegay si krzyki walczcych ludzi i huk pomieni 
gorzejcego miasta.
ROZDZIA XLIX
Obozowiska ludzkie rozoyy si we wspaniaych ogrodach cezara, dawnych Domicji 
i Agrypiny, na polu Marsowym, w ogrodach Pompejusza, Salustiusza i Mecenasa. 
Pozajmowano portyki, budynki przeznaczone na gr w pik, rozkoszne domy letnie 
i szopy zbudowane dla zwie-rzt. Pawie, flamingi, abdzie i strusie, gazele i 
antylopy z Afryki, jelenie i sarny, suce za ozdob ogrodw, poszy pod n 
tuszczy. ywno poczto sprowadza z Ostii tak obficie, e po tratwach i 
rnorodnych statkach mona byo przechodzi z jednej strony Tybru na drug, jak 
po mocie. Rozdawano zboe po niesychanie niskiej cenie trzech sestercyj, a 
uboszym cakiem darmo. Scignito niezmierne zapasy wina, oliwy i kasztanw; z 
gr przypdzano codziennie stada wow i owiec. Ndzarze, kryjcy si przed 
poarem w zaukach Subury i przymierajcy w zwykych czasach godem, yli 
obecnie lepiej ni poprzednio. Groba godu zostaa stanowczo usunit, 
natomiast trudniej byo zapobiec rozbojom, grabiey i naduyciom. Koczujce 
ycie zapewniao bezkarno rzezimieszkom, tym bardziej e gosili si 
wielbicielami cezara i nie aowali mu oklaskw, gdziekolwiek si ukaza. Gdy 
przy tym urzdy si rzeczy byy zawieszone, a zarazem brako na miejscu i 
dostatecznej siy zbrojnej, ktra mogaby swawoli zapobiega, w miecie, 
zamieszkaym przez mty caego wczesnego wiata, dziay si rzeczy przechodzce 
wyobrani ludzk. Co noc zdarzay si bitwy, morderstwa, porywania kobiet i 
pacholt. Przy Porta Mugionis, gdzie by postj dla przypdzanych z Kampanii 
stad, przychodzio do walk, w ktrych giny setki ludzi: Co rano brzegi Tybru 
roiy si od utopionych cia, ktrych nikt nie grzeba, a ktre gnijc szybko 
wskutek upaw, zwikszonych jeszcze poarem, napeniay powietrze smrodliwymi 
wyziewami. W obozowiskach wszczy si choroby i lkliwsi przewidywali wielk 
zaraz.
A miasto pono cigle. Szstego dopiero dnia poar trafiwszy na puste 
przestrzenie Eskwilinu, na ktrych zburzono umylnie ogromn ilo domw, pocz 
sabn. Lecz stosy gorejcego wgla wieciy jeszcze tak mocno, e lud nie 
chcia wierzy, by to by ju koniec klski. Jako sidmej nocy poar wybuchn 
z now si w budynkach Tygellina, dla braku jednak strawy trwa ju krtko. 
Tylko przepalone domy zapaday si jeszcze tu i owdzie, wyrzucajc w gr we 
pomieni i supy skier. Lecz z wolna arzce si w gbi zgliszcza poczy 
czernie po wierzchu. Niebo po zachodzie soca przestao wieci krwaw un i 
tylko podczas nocy na rozlegym czarnym pustkowiu skakay bkitne jzyki, 
wydobywajce si ze stosw wgla.
Z czternastu dzielnic Rzymu pozostay zaledwie cztery, liczc w to i Zatybrze, 
reszt poary pomienie. Gdy wreszcie spopielay stosy wgla, wida byo, 
poczwszy od Tybru a do Eskwilinu, ogromn przestrze siw, smutn, umar, na 
ktrej sterczay szeregi kominw na ksztat kolumn grobowych na cmentarzu. 
Midzy tymi kolumnami snuy si we dnie pospne gromady ludzi, poszukujcych to 
drogich rzeczy, to koci drogich osb. Nocami psy wyy na popieliskach i 
zgliszczach dawnych domw.
Caa hojno i pomoc, jak cezar okaza ludowi, nie powstrzymaa zorzecze i 
wzburzenia. Zadowolony by tylko tum rzezimieszkw, zodziei i bezdomnych 
ndzarzy, ktry mg do woli je, pi i rabowa. Ale ludzie, ktrzy potracili 
najblisze istoty i mienie, nie dali si zjedna ni otwarciem ogrodw, ni 
rozdawnictwem zboa, ni obietnic igrzysk i darw. Nieszczcie byo zbyt 
wielkie i zbyt niesychane. Innych, w ktrych tlia si jeszcze jaka iskra 
mioci do miasta-ojczyzny, przywodzia do rozpaczy wie, e stara nazwa "Roma" 
ma znikn z powierzchni ziemi i e cezar ma zamiar wznie z popiow nowe 
miasto pod nazw Neropolis. Fala niechci wzbieraa i rosa z dniem kadym i 
mimo pochlebstw augustianw, mimo kamstw Tygellina Nero, wraliwy, jak aden z 
poprzednich cezarw, na ask tumw, z trwog rozmyla, e w guchej walce na 
mier i ycie, jak prowadzi z. patrycjuszami i senatem, moe mu zbrakn 
podpory. Sami augustianie niemniej byli zaniepokojeni, gdy kade jutro mogo im 
przynie zagad. Tygellin zamyla o sprowadzeniu kilku legij z Azji 
Mniejszej; Watyniusz, ktry mia si nawet wwczas, gdy go policzkowano, 
straci humor; Witeliusz straci apetyt.
Inni naradzali si midzy sob, jak odwrci niebezpieczestwo, nikomu bowiem 
nie byo tajnym, e gdyby jaki wybuch zmit cezara, to z wyjtkiem moe 
Petroniusza ani jeden z augustianw nie uszedby z yciem. Ich to przecie 
wpywom przypisywano szalestwa Nerona, ich podszeptom wszystkie zbrodnie, jakie 
speni. Nienawi przeciw nim bya niemal silniejsza ni przeciw niemu.
Poczli wic wysila gowy, jakby zrzuci z siebie odpowiedzialno za spalenie 
miasta. Ale chcc j zrzuci z siebie naleao oczyci od posdze i cezara, 
inaczej bowiem nikt by nie uwierzy, e nie byli sprawcami klski. Tygellin 
naradza si w tym celu z Domicjuszem Afrem, a nawet i z Senek, chocia go 
nienawidzi. Poppea rozumiejc rwnie, e zguba Nerona byaby wyrokiem i na 
ni, zasigaa zdania swych powiernikw i kapanw hebrajskich, przypuszczano 
bowiem powszechnie, e od lat kilku wyznawaa wiar w Jehow. Nero wynajdowa 
sposoby na swoj rk, czsto straszne, czciej jeszcze bazeskie, i na 
przemian to wpada w strach, to bawi si jak dziecko, przede wszystkim jednak 
wyrzeka.
Pewnego razu w ocalonym z poaru domu Tyberiusza trwaa duga i bezskuteczna 
narada. Petroniusz by zdania, eby poniechawszy kopotw jecha do Grecji, a 
nastpnie do Egiptu i Azji Mniejszej. Podr bya przecie zamierzona od dawna, 
po co wic j odkada, gdy w Rzymie i smutno, i niebezpiecznie.
Cezar przyj rad z zapaem, lecz Seneka pomylawszy chwil rzek:
- Pojecha atwo, ale wrci byoby potem trudniej. - Na Herakla! - odpowiedzia 
Petroniusz. - Wrci mona by na czele legij azjatyckich.
- Tak uczyni! - zawoa Nero.
Ale Tygellinus pocz si sprzeciwia. Nie umia sam nic wynale i gdyby pomys 
Petroniusza przyszed mu do gowy, ogosiby go niewtpliwie jako zbawczy, 
chodzio mu jednak o to, by Petroniusz nie okaza si powtrnie jedynym 
czowiekiem, ktry w cikich chwilach potrafi wszystko i wszystkich ocali.
- Suchaj mnie, boski! - rzek - rada jest zgubna! Zanim dojedziesz do Ostii, 
rozpocznie si wojna domowa; kto wie, czy kto z yjcych jeszcze pobocznych 
potomkw boskiego Augusta nie ogosi si cezarem, a wwczas co uczynimy, jeli 
legie stan po jego stronie?
- Uczynimy to - odrzek Nero - i przedtem postaramy si, aby zbrako potomkw 
Augusta. Niewielu ju ich jest, wic uwolni si od nich atwo.
- Uczyni to mona, ale czy tylko o nich chodzi? Ludzie moi, nie dawniej jak 
wczoraj, syszeli w tumie, e cezarem powinien by taki m jak Trazeasz.
Nero przygryz wargi. Po chwili jednak wznis oczy w gr i rzek:
- Nienasyceni i niewdziczni. Maj do zboa i wgli, na ktrych mog piec 
placki, czeg chc wicej? Na to Tygellinus rzek:
- Zemsty.
Nastao milczenie. Nagle cezar wsta, podnis rk do gry i pocz deklamowa:
Serca zemsty woaj, a zemsta ofiary.
Po czym zapomniawszy o wszystkim, zawoa z rozjanion twarz:
- Niech mi podadz tabliczki i styl, abym ten wiersz zapisa. Nigdy Lukan nie 
uoy podobnego. Czycie uwaali, em znalaz go w mgnieniu oka?
- O, niezrwnany! - ozwao si kilka gosw. Nero zapisa wiersz i rzek:
- Tak! Zemsta chce ofiary.
Po czym powid wzrokiem po otaczajcych:
- A gdyby puci wie, e to Watyniusz kaza podpali miasto, i powici go 
gniewowi ludu?
- O boski! Kime ja jestem? - zawoa Watyniusz. - Prawda! Trzeba kogo 
wikszego od ciebie... Witeliusza?...
Witeliusz poblad, lecz pocz si mia.
- Mj tuszcz - odrzek - mgby chyba na nowo roznieci poar.
Ale Nero mia co innego na myli, szuka bowiem w duszy ofiary, ktra by 
naprawd moga zaspokoi gniew ludu, i znalaz j.
- Tygellinie - rzek po chwili - ty spalie Rzym! Po zgromadzonych przebieg 
dreszcz. Zrozumieli, e cezar tym razem przesta artowa i e nadchodzi chwila 
brzemienna w wypadki.
A twarz Tygellina skurczya si jak paszcza psa gotowego ksa.
- Spaliem Rzym z twego rozkazu - rzek.
I poczli patrze na siebie jak dwa demony. Nastaa taka cisza, e sycha byo 
brzk much przelatujcych przez atrium.
- Tygellinie - ozwa si Nero - czy ty mnie kochasz?
- Ty wiesz, panie.
- Powi si dla mnie!
- Boski cezarze - odrzek Tygellinus - czemu mi podajesz, sodki napj, ktrego 
mi nie wolno do ust podnie? Lud szemrze i burzy si, czy chcesz, by poczli 
burzy si i pretorianie?
Poczucie grozy cisno serca obecnych. Tygellinus by prefektem pretorii i 
sowa jego miay wprost znaczenie groby. Sam Nero zrozumia to i twarz jego 
obleka si bladoci.
Wtm wyszed Epafrodyt, wyzwoleniec cezara, z oznajmieniem, e boska Augusta 
yczy sobie widzie Tygellina, albowiem ma u siebie ludzi, ktrych prefekt 
powinien wysucha.
Tygellin skoni si cezarowi i wyszed z twarz spokojn i pogardliw. Oto, gdy 
chciano go uderzy, pokaza zby; da do zrozumienia, kim jest, i znajc 
tchrzostwo Nerona by pewien, e w wadca wiata nigdy nie poway si podnie 
przeciw niemu rki.
Nero za siedzia przez chwil w milczeniu, lecz widzc, e obecni oczekuj od 
niego jakiego sowa, rzek: - Wyhodowaem wa na onie.
Petroniusz wzruszy ramionami, jakby chcia powiedzie, e takiemu wowi 
nietrudno urwa gow.
- Co powiesz? Mw, rad! - zawoa Nero ujrzawszy jego ruch. - Tobie jednemu 
ufam, bo ty masz wicej rozumu od nich wszystkich i kochasz mnie!
Petroniusz mia ju na ustach: "Mianuj mnie prefektem pretorii, a ja wydam 
ludowi Tygellina i uspokoj w jednym dniu miasto." Lecz wrodzone mu lenistwo 
przemogo. By prefektem znaczyo waciwie dwiga na barkach osob cezara i 
tysice spraw publicznych. I po co mu ten trud? Zali nie lepiej czytywa w 
rozkosznej bibliotece wiersze, oglda wazy i posgi lub trzymajc na onie 
boskie ciao Eunice przebiera palcami w jej zotych wosach i schyla usta do 
jej koralowych ust.
Wic rzek:
- Ja radz jecha do Achai.
- Ach - odpowiedzia Nero - czekaem od ciebie czego wicej. Senat mnie 
nienawidzi. Gdy wyjad, kt mi zarczy, czy nie zbuntuj si przeciw mnie i nie 
ogosz kogo innego cezarem? Lud by mi dawniej wierny, ale dzi pjdzie za 
nimi... Na Hades! Gdyby ten senat i ten lud mia jedn gow!...
- Pozwl powiedzie sobie, o boski, e chcc zachowa Rzym trzeba zachowa cho 
kilku Rzymian -rzek z umiechem Petroniusz.
Lecz Nero pocz narzeka:
- Co mi po Rzymie i Rzymianach! Suchano by mnie w Acchai. Tu otacza mnie tylko 
zdrada. Wszyscy mnie opuszczaj! I wy gotowicie mnie zdradzi! Wiem to, 
wiem!... Wy ani pomylicie, co powiedz o was potomne wieki, gdy opucicie 
takiego artyst jak ja.
Tu nagle uderzy si w czoo i zawoa:
- Prawda!... Wrd tych trosk zapominam i ja, kim jestem.
To rzekszy zwrci si do Petroniusza z twarz cakiem ju rozjanion.
- Petroniuszu - rzek - lud szemrze, ale gdybym wzi lutni i wyszed z ni na 
pole Marsowe, gdybym zapiewa mu t pie, ktr piewaem wam w czasie poaru, 
czy sdzisz, e nie wzruszybym go mym piewem, jak niegdy Orfeusz wzrusza 
dzikie zwierzta?
Na to Tuliusz Senecjo, ktremu pilno byo wrci do swoich niewolnic 
przywiezionych z Ancjum i ktry niecierpliwi si od dawna, rzek:
- Bez wtpienia, cezarze, gdyby ci pozwolili rozpocz.
- Jedmy do Hellady! - zawoa z niechci Nero. Lecz w tej chwili wesza 
Poppea, a za ni Tygellinus. Oczy obecnych zwrciy si mimo woli ku niemu, 
nigdy bowiem aden tryumfator nie wjeda z tak dum na Kapitol, z jak on 
stan przed cezarem.
Po czym j mwi z wolna i dobitnie, gosem, w ktrym by jakby zgrzyt elaza:
- Wysuchaj mnie, cezarze, albowiem mog ci powiedzie: znalazem! Ludowi 
potrzeba zemsty i ofiary, ale nie jednej, lecz setek i tysicy. Zali ty kiedy 
sysza, panie, kto by Chrestos, ten przez Poncjusza Piata ukrzyowan? I czy 
wiesz, kto s chrzecijanie? Zalim ci nie mwi o ich zbrodniach i bezecnych 
obrzdach, o przepowiedniach, i ogie przyniesie koniec wiatu? Lud nienawidzi 
ich i podejrzewa. Nikt ich nie widzia w wityniach, albowiem bogw naszych 
poczytuj za ze duchy; nie masz ich w Stadium, bo pogardzaj gonitwami. Nigdy 
donie adnego chrzecijanina nie uczciy ci oklaskiem. Nigdy aden nie uzna 
ci za boga. Nieprzyjacimi s rodu ludzkiego, nieprzyjacimi miasta i twymi. 
Lud szemrze przeciw tobie, ale nie ty mi, cezarze, kaza spali Rzym i nie ja 
go spaliem... Lud pragnie zemsty, niech j ma. Lud pragnie krwi i igrzysk, 
niech je ma. Lud podejrzewa ciebie, niech jego podejrzenia zwrc si w inn 
stron.
Nero sucha z pocztku ze zdumieniem. Lecz w miar sw Tygellina aktorska 
twarz jego pocza si zmienia i przybiera na przemian wyraz gniewu, alu, 
wspczucia, oburzenia. Nagle powsta i zrzuciwszy z siebie tog, ktra spyna 
mu do stp, wycign obie rce w gr i przez chwil pozosta tak w milczeniu.
Wreszcie ozwa si gosem tragika:
- Zeusie, Apollinie, Hero, Atene, Persefono i wy wszyscy niemiertelni bogowie, 
czemucie nie przyszli nam w pomoc? Co to nieszczsne miasto uczynio tym 
okrutnikom, e je tak nieludzko spalili?
- Nieprzyjacimi s rodu ludzkiego i twymi - rzeka Poppea.
A inni poczli woa:
- Uczy sprawiedliwo! Ukarz podpalaczy! Sami bogowie chc pomsty.
On za siad, spuci gow na piersi i znw milcza, jakby niegodziwo, o 
ktrej usysza, oguszya go. Lecz po chwili potrzsn rkoma i ozwa si:
- Jakie kary i jakie mki godne s takiej zbrodni?... Ale bogi mnie natchn i 
z pomoc potg Tartaru dam biednemu ludowi memu takie widowisko, e przez wieki 
bdzie mnie wspomina z wdzicznoci.
Czoo Petroniusza pokryo si nagle chmur. Pomyla o niebezpieczestwie, jakie 
zawinie nad Ligi, nad Winicjuszem, ktrego kocha, i nad wszystkimi tymi 
ludmi, ktrych nauk odrzuca, ale o ktrych niewinnoci by przekonany. 
Pomyla rwnie, e rozpocznie si jedna z takich krwawych orgii, jakich nie 
znosiy jego oczy estety. Lecz przede wszystkim mwi sobie: "Musz ratowa 
Winicjusza, ktry oszaleje, jeli tamta dziewczyna zginie", i ten wzgld 
przeway wszystkie inne, Petroniusz rozumia bowiem dobrze, e poczyna gr tak 
niebezpieczn jak nigdy w yciu.
Pocz wszelako mwi swobodnie i niedbale, jak mwi zwykle, gdy krytykowa lub 
wymiewa nie do estetyczne pomysy cezara i augustianw:
- A wic znalelicie ofiary! Dobrze! Moecie je posa na areny lub przybra w 
"bolesne tuniki". Rwnie dobrze! Ale posuchajcie mnie. Macie wadz, macie 
pretorianw, macie si, bdcie zatem szczerzy przynajmniej wwczas, gdy nikt 
was nie syszy. Oszukujcie lud; ale nie siebie samych. Wydajcie ludawi 
chrzecijan, skacie ich, na jakie chcecie mki, miejcie jednak odwag 
powiedzie sobie, e nie oni spalili Rzym!... Phy! Nazywacie mnie arbitrem 
elegancji, wic owiadczam wam, e nie znosz ndznych komedyj. Phy! Ach, jak to 
wszystko przypomina mi budy teatralne koo Porta Asinaria, w ktrych aktorowie 
graj dla uciechy przedmiejskiej gawiedzi bogw i krlw, a po przedstawieniu 
popijaj cebul kwanym winem lub dostaj baty. Bdcie naprawd bogami i 
krlami, bo mwi wam, e moecie sobie na to pozwoli. Co do ciebie, cezarze, 
grozie nam sdem wiekw potomnych, ale pomyl, e one wydadz wyrok i o tobie. 
Na bosk Klio! Nero, wadca wiata, Nero, bg, spali Rzym, bo by tak potnym 
na ziemi jak Zeus w Olimpie. Nero, poeta, kocha tak poezj, e powici dla 
niej ojczyzn! Od pocztku wiata nikt nic podobnego nie uczyni, na nic 
podobnego si nie way. Zaklinam ci w imi dziewiciu Libetryd, nie, wyrzekaj 
si takiej sawy, bo oto pieni o tobie bd brzmiay do skoczenia wiekw. 
Czyme przy tobie bdzie Priam, czym Agamemnon, czym Achilles, czym sami 
bogowie? Mniejsza, czy spalenie Rzymu jest rzecz dobr, ale jest wielk i 
niezwyk! A przy tym mwi ci, e lud nie podniesie na ciebie doni! To 
nieprawda! Miej odwag! Strze si postpkw niegodnych ciebie, bo tobie grozi 
tylko to, e potomne wieki mog powiedzie: "Nero spali Rzym, ale jako 
maoduszny cezar i maoduszny poeta, wypar si wielkiego czynu ze strachu i 
zrzuci win na niewinnych!"
Sowa Petroniusza czyniy zwykle silne na Neronie wraenie, lecz tym razem sam 
Petroniusz nie udzi si, rozumia bowiem, i to, co mwi, jest rodkiem 
ostatecznym, ktry moe wprawdzie w szczliwym wypadku uratowa chrzecijan, 
ale jeszcze acniej moe zgubi jego samego. Nie zawaha si jednak, gdy szo 
mu zarazem o Winicjusza, ktrego kocha, i o hazard, ktrym si bawi. "Koci s 
rzucone - mwi sobie -i zobaczymy, o ile w mapie strach o wasn skr 
przeway nad mioci dla sawy."
I w duszy nie wtpi, e jednak przeway strach. Tymczasem po sowach jego 
zapado milczenie. Poppea i wszyscy obecni patrzyli jak w tcz w oczy Nerona, 
w za pocz podnosi wargi w gr, zbliajc je do samych nozdrzy, jak zwyk 
by czyni, gdy nie wiedzia, co pocz. Wreszcie zakopotanie i niech odbiy 
si widocznie na jego twarzy.
- Panie - zawoa widzc to Tygellinus - pozwl mi odej, bo gdy chc wystawi 
na zgub tw osob, a przy tym zw ci maodusznym cezarem, maodusznym poet, 
podpalaczem i komediantem, uszy moje nie mog znie takich sw.
"Przegraem" - pomyla Petroniusz.
Lecz zwrciwszy si do Tygellina zmierzy go wzrokiem, w ktrym bya pogarda 
wielkiego pana i wykwintnego czowieka dla ndznika, po czym rzek:
- Tygellinie, ciebie to nazwaem komediantem, albowiem jeste nim nawet i teraz.
- Czy dlatego, e nie chc sucha twych obelg? - Dlatego, e udajesz mio bez 
granic dla cezara, a przed chwil grozie mu pretorianami, co zrozumielimy my 
wszyscy i on take.
Tygellinus, ktry nie spodziewa si, aby Petroniusz omieli si rzuci na st 
podobne koci, poblad, straci gow i oniemia. Ale byo to ostatnie 
zwycistwo arbitra elegancji nad wspzawodnikiem, gdy w tej chwili Poppea 
rzeka:
- Panie, jak moesz pozwoli, by nawet myl taka przesza przez czyj gow, a 
tym bardziej, by kto omieli si wypowiedzie j gono wobec ciebie.
- Ukarz zuchwalca! - zawoa Witeliusz.
Nero podnis znw wargi do nozdrzy i zwrciwszy na Petroniusza swe szkliste 
oczy krtkowidza, rzek: - Take to wypacasz mi si za przyja, ktr dla 
ciebie miaem?
- Jeli si myl, dowied mi tego - odpowiedzia Petroniusz - lecz wiedz, e 
mwi to, co mi nakazuje mio do ciebie.
- Ukarz zuchwalca - powtrzy Witeliusz. - Uczy to! - ozwao si kilka gosw.
W atrium zrobi si szmer i ruch, albowiem ludzie poczli si odsuwa od 
Petroniusza. Odsun si nawet Tuliusz Senecjo, jego stay towarzysz przy 
dworze, i mody Nerwa, ktry okazywa mu dotychczas najywsz przyja. Po 
chwili Petroniusz zosta sam po lewej stronie atrium i z umiechem na ustach, 
rozgarniajc doni fady togi, czeka jeszcze, co powie lub pocznie cezar.
Cezar za rzek:
- Chcecie, bym go ukara, lecz to mj towarzysz i przyjaciel, wic chocia 
zrani mi serce, niech wie, e to serce ma dla przyjaci tylko... przebaczenie.
"Przegraem i zginem" - pomyla Petroniusz. Tymczasem cezar wsta, narada 
bya skoczona.
ROZDZIA L
Petroniusz uda si do siebie, Nero za z Tygellinem przeszli do atrium Poppei, 
gdzie czekali na nich ludzie, z ktrymi prefekt poprzednio rozmawia.
Byo tam dwch "rabbich" z Zatybrza, przybranych w dugie uroczyste szaty, z 
mitrami na gowach, mody pisarz, ich pomocnik, oraz Chilo. Na widok cezara 
kapani pobledli ze wzruszenia i podnisszy na wysoko ramion rce, pochylili 
gowy a do doni.
- Witaj, monarcho monarchw i krlu krlw - rzek starszy - witaj, wadco 
ziemi, opiekunie ludu wybranego i cezarze, lwie midzy ludmi, ktrego panowanie 
jest jako wiato soneczna i jako cedr libaski, i jako rdo, i jako palma, 
i jako balsam jerychoski!...
- Nie nazywacie mnie bogiem? - spyta cezar. Kapani pobledli jeszcze mocniej, 
starszy znw zabra gos
- Sowa twoje, panie, s sodkie jako grono winnej macicy i jako figa dojrzaa, 
albowiem Jehowa napeni dobroci serce twoje. Lecz poprzednik ojca twego, cezar 
Kajus, by okrutnikiem, a jednak wysacy nasi nie nazywali go bogiem, 
przekadajc mier sam nad obraz Zakonu.
- I Kaligula kaza ich rzuci lwom?
- Nie, panie. Cezar Kajus ulk si gniewu Jehowy. I podnieli gowy, albowiem 
imi potnego Jehowy dodao im odwagi. Ufni w moc jego, mielej ju patrzyli w 
oczy Nerona.
- Oskaracie chrzecijan o spalenie Rzymu? - spyta cezar.
- My, panie, oskaramy ich tylko, e s nieprzyjacimi Zakonu, nieprzyjacimi 
rodu ludzkiego, nieprzyjacimi Rzymu i twymi i e od dawna grozili miastu i 
wiatu ogniem. Reszt dopowie ci ten czowiek, ktrego usta nie skalaj si 
kamstwem, albowiem w yach jego matki pyna krew wybranego narodu.
Nero zwrci si do Chilona: - Kto jeste?
- Twj czciciel, Ozyrysie, a przy tym ubogi stoik... - Nienawidz stoikw - 
rzek Nero - nienawidz Trazeasza, nienawidz Muzoniusza i Kornuta. Wstrtna mi 
jest ich mowa, ich pogarda sztuki, ich dobrowolna ndza i niechlujstwo.
- Panie, twj mistrz, Seneka, ma tysic stow cytrusowych. Zechciej tylko, a 
bd ich mia dwakro wicej. Jestem stoikiem z potrzeby. Przybierz, o 
Promienisty, mj stoicyzm w wieniec z r i postaw przed nim dzban wina, a 
bdzie piewa Anakreonta tak, e zguszy wszystkich epikurejczykw.
Nero, ktremu przypad do smaku przydomek "Promienisty", umiechn si i rzek:
- Podobasz mi si!
- Ten czowiek wart tyle zota, ile sam way - zawoa Tygellinus.
Chilo za odpowiedzia:
- Dopenij, panie, mojej wagi twoj hojnoci, gdy inaczej wiatr uniesie 
zapat.
- Zaiste, nie przewayby Witeliusza - wtrci cezar.
- Eheu, Srebrnouki, mj dowcip nie jest z oowiu. - Widz, e twj Zakon nie 
zabrania ci zwa mnie bogiem?
- O niemiertelny! mj Zakon jest w tobie: chrzecijanie blunili przeciw temu 
Zakonowi i dlategom ich znienawidzi.
- Co wiesz o chrzecijanach?
- Czy pozwolisz mi paka, boski?
- Nie - rzek Nero - to mnie nudzi.
- I po trzykro masz suszno, albowiem oczy, ktre ci widziay, powinny raz 
na zawsze oschn z ez. Panie, bro mnie od moich nieprzyjaci.
- Mw o chrzecijanach - rzeka Poppea z odcieniem niecierpliwoci.
- Bdzie, jak ty kaesz, Izydo - odpowiedzia Chilo. - Oto od modoci 
powiciem si filozofii i szukaem prawdy. Szukaem jej i u dawnych boskich 
mdrcw, i w Akademii w Atenach, i w Serapeum aleksandryjskim. Posyszawszy o 
chrzecijanach sdziem, e to jest jaka nowa szkoa, w ktrej bd mg 
znale kilka ziarn prawdy, i poznaem si z nimi, na moje nieszczcie! 
Pierwszym chrzecijaninem, do ktrego mnie zy los zbliy, by Glaukos, lekarz 
w Neapolu. Od niego to dowiedziaem si z czasem, e oni oddaj cze niejakiemu 
Chrestosowi, ktry im obieca wytpi wszystkich ludzi i zniszczy wszystkie 
miasta na ziemi, ich za zostawi, jeeli mu pomog w wytpieniu Deukalionowych 
dzieci. Dlatego to, o panie, oni nienawidz ludzi, dlatego zatruwaj fontanny, 
dlatego na zebraniach swych miotaj przeklestwa na Rzym i na wszystkie 
witynie, w ktrych cze bywa oddawana naszym bogom. Chrestos by ukrzyowan, 
ale obieca im, e gdy Rzym bdzie zniszczony ogniem, wwczas po raz drugi 
przyjdzie na wiat - i odda im panowanie nad ziemi...
- Teraz lud zrozumie, dlaczego Rzym zosta spalony - przerwa Tygellinus.
- Wielu ju rozumie, panie - odpowiedzia Chilo - albowiem chodz po ogrodach, 
po polu Marsowym i nauczam. Lecz jeli mnie zechcecie wysucha do koca, 
zrozumiecie, jakie mam do zemsty powody. Glaukos lekarz nie zdradza si z 
pocztku przede mn, e ich nauka nakazuje nienawi do ludzi. Owszem, mwi mi, 
e Chrestos jest dobrym bstwem i e podstaw jego nauki jest mio. Tkliwe 
moje serce nie mogo si oprze takim prawdom, wic pokochaem Glaukosa i 
zaufaem mu. Dzieliem si z nim kadym kawakiem chleba, kadym groszem i czy 
wiesz, panie, jak mi si wypaci? Oto w drodze z Neapolu do Rzymu pchn mnie 
noem, moj za on, moj pikn i mod Berenik, zaprzeda handlarzom 
niewolnikw. Gdyby Sofokles zna moje dzieje... Ale co mwi! Sucha mnie kto 
lepszy ni Sofokles.
- Biedny czowiek! - rzeka Poppea.
- Kto ujrza oblicze Afrodyty, nie jest biednym, pani, a ja widz je w tej 
chwili. Lecz wwczas szukaem pociechy w filozofii. Przybywszy do Rzymu staraem 
si trafi do starszych chrzecijaskich, aby uzyska sprawiedliwo na Glauku. 
Mylaem, e go zmusz do oddania mi ony... Poznaem ich arcykapana, poznaem 
drugiego, imieniem Pawe, ktry by tu uwizion, ale potem zosta uwolniony, 
poznaem syna Zebedeusza, poznaem Lina i Kleta, i wielu innych. Wiem, gdzie 
mieszkali przed poarem, wiem, gdzie si schodz, mog wskaza jedno podziemie 
we wzgrzu Watykaskim i jeden cmentarz za bram Nomentask, na ktrym 
odprawuj swoje bezecne obrzdy. Widziaem tam Piotra Apostoa, widziaem 
Glauka, jak mordowa dzieci, aby Aposto mia czym skrapia gowy obecnych, i 
widziaem Ligi, wychowank Pomponii Grecyny, ktra chepia si, e nie mogc 
przynie krwi dziecicej przynosi jednak mier dziecka, albowiem urzeka ma 
August, crk twoj, o Ozyrysie, i twoj, o Izydo!
- Syszysz, cezarze! - rzeka Poppea. - Bye to moe? - zawoa Nero.
- Mogem odpuci krzywdy wasne - mwi dalej Chilo - lecz usyszawszy o 
waszych chciaem j noem pchn. Niestety, przeszkodzi mi szlachetny 
Winicjusz, ktry j miuje.
- Winicjusz? Wszake ona od niego ucieka?
- Ona ucieka, ale on jej szuka, gdy nie mg bez niej y. Za ndzn zapat 
pomagaem mu jej szuka i ja to wskazaem mu dom, w ktrym mieszkaa wrd 
chrzecijan na Zatybrzu. Udalimy si tam razem, a z nami i twj zapanik, 
Kroto, ktrego szlachetny Winicjusz naj dla bezpieczestwa. Lecz Ursus, 
niewolnik Ligii, zdusi Krotona. Czowiek to strasznej siy, o panie, ktry 
bykom skrca gowy tak atwo, jakby inny skrca makwki. Aulus i Pomponia 
miowali go za to.
- Na Herkulesa! - rzek Nero. - miertelnik, ktry zdusi Krotona, godzien jest 
mie posg na Forum. Ale mylisz si lub zmylasz, starcze, albowiem Krotona 
zabi noem Winicjusz.
- Tak to ludzie okamuj bogw. O panie, ja sam widziaem, jak ebra Krotona 
amay si w rkach Ursusa, ktry nastpnie powali i Winicjusza. Byby go 
zabi, gdyby nie Ligia. Winicjusz dugo potem chorowa, lecz oni pielgnowali go 
majc nadziej, e z mioci stanie si chrzecijaninem. Jako sta si 
chrzecijaninem.
- Winicjusz? - Tak jest.
- A moe i Petroniusz? - spyta skwapliwie Tygellin.
Chilo pocz wi si, trze rce i rzek:
- Podziwiam tw przenikliwo, panie! O... by moe! Bardzo by moe!
- Teraz rozumiem, dlaczego tak broni chrzecijan. Lecz Nero pocz si mia.
- Petroniusz chrzecijaninem!... Petroniusz nieprzyjacielem ycia i rozkoszy! 
Nie bdcie gupcami i nie chciejcie, abym w to wierzy, gdy gotwem w nic nie 
uwierzy.
- Lecz szlachetny Winicjusz zosta chrzecijaninem, panie. Przysigam na ten 
blask, jaki od ciebie bije, e mwi prawd i e nic nie przejmuje mnie takim 
obrzydzeniem, jak kamstwo. Pomponia jest chrzecijank, may Aulus jest 
chrzecijaninem i Ligia, i Winicjusz. Suyem mu wiernie, on za w nagrod na 
danie Glauka lekarza kaza mnie schosta, cho jestem stary, a byem chory i 
godny. I przysigem na Hades, e mu to zapamitam. O panie, pomcij na nich 
moje krzywdy, a ja wam wydam Piotra Apostoa i Linusa, i Kleta, i Glauka, i 
Kryspa, samych starszych, i Ligi, i Ursusa, wska wam ich setki, tysice, 
wska domy modlitwy, cmentarze, wszystkie wasze wizienia nie obejm ich!... 
Beze mnie nie potrafilibycie ich znale! Dotychczas w biedach moich szukaem 
pociechy tylko w filozofii, niechaj j teraz znajd w askach, jakie na mnie 
spyn... Stary jestem, a nie zaznaem ycia, niech odpoczn!...
- Chcesz by stoikiem przed pen mis - rzek Nero.
- Kto oddaje przysug tobie, tym samym j napenia.
- Nie mylisz si, filozofie.
Ale Poppea nie tracia z myli swych nieprzyjaci.
Upodobanie jej do Winicjusza byo wprawdzie raczej chwilowym zachceniem, 
powstaym pod wpywem zazdroci, gniewu i obraonej mioci wasnej. A jednak 
chd modego patrycjusza dotkn j gboko i napeni jej serce zawzit 
uraz. Ju to samo, e mia przenie nad ni inn, dawao jej si wystpkiem 
woajcym o pomst. Co do Ligii, znienawidzia j od pierwszej chwili, w ktrej 
zaniepokoia j pikno tej pnocnej lilii. Petroniusz, ktry mwi o zbyt 
wskich biodrach dziewczyny, mg wmwi, co chcia, w cezara, ale nie w 
August. Znawczyni Poppea od jednego rzutu oka zrozumiaa, e w caym Rzymie 
jedna Ligia moe z ni wspzawodniczy, a nawet j zwyciy. I od tej chwili 
zaprzysiga jej zgub.
- Panie - rzeka - pomcij nasze dziecko!
- pieszcie si! - zawoa Chilo. - pieszcie si! Inaczej Winicjusz j ukryje. 
Ja wska dom, do ktrego znw wrcili po poarze.
- Dam ci dziesiciu ludzi i id natychmiast - rzek Tygellinus.
- Panie! Ty nie widzia Krotona w rkach Ursusa: jeli dasz pidziesiciu, 
poka tylko z daleka dom. Ale jeli nie uwizicie i Winicjusza, zginem.
Tygellin spojrza na Nerona.
- Czyby nie byo dobrze, o boski, zaatwi si zarazem z wujem i siostrzecem?
Nero pomyla chwil i odrzek:
- Nie! nie teraz!... Ludzie nie uwierzyliby, gdyby chciano w nich wmwi, e 
Petroniusz, Winicjusz lub Pomponia Grecyna podpalili Rzym. Zbyt pikne mieli 
domy... Dzi trzeba innych ofiar, a tamtych kolej przyjdzie pniej.
- Wic daj mi, panie, onierzy, by mnie strzegli -rzek Chilo.
- Tygellin pomyli o tym.
- Zamieszkasz tymczasem u mnie - rzek prefekt. Rado pocza bi od twarzy 
Chilona.
- Wydam wszystkich! Tylko si pieszcie! pieszcie si! - woa ochrypym 
gosem.
ROZDZIA LI
Petroniusz wyszedszy od cezara kaza si nie do swego domu na Karynach, 
ktry, otoczony z trzech stron ogrodem i majc z przodu mae forum Cecyliw, 
wyjtkowo ocala w czasie poaru. Z tego powodu inni augustianie, ktrzy 
potracili domy, a w nich mnstwo bogactw i dzie sztuki, nazywali Petroniusza 
szczliwym. Mwiono zreszt o nim od dawna, e jest pierworodnym synem Fortuny, 
a coraz ywsza przyja, jak mu w ostatnich czasach okazywa cezar, zdawaa si 
potwierdza suszno tego mniemania.
Lecz w pierworodny syn Fortuny mg rozmyla teraz chyba nad zmiennoci tej 
matki, a raczej nad podobiestwem jej z Chronosem poerajcym wasne dzieci.
"Gdyby mj dom by si spali - mwi sobie - a z nim razem moje gemmy, moje 
naczynia etruskie i szko aleksandryjskie, i mied koryncka, to moe Nero 
naprawd zapomniaby urazy. Na Polluksa! I pomyle, e ode mnie tylko zaleao, 
by w obecnej chwili by prefektem pretorianw. Bybym Tygellina ogosi za 
podpalacza, ktrym zreszt jest, bybym go ubra w "bolesn tunik", wyda 
ludowi, ochroni chrzecijan i odbudowa Rzym. Kto wie nawet, czy uczciwym 
ludziom nie poczoby si dzia lepiej. Powinienem by to zrobi choby ze 
wzgldu na Winicjusza. W razie
zbytniej roboty jemu ustpibym urzd prefekta - i Nero nie prbowaby si nawet 
opiera... Niechby sobie Winicjusz ochrzci potem wszystkich pretorianw i 
samego nawet cezara, co by mi to mogo szkodzi! Nero pobony, Nero cnotliwy i 
miosierny - pocieszny by nawet przedstawia widok."
I jego niekopotliwo bya tak wielka, e pocz si umiecha. Lecz po chwili 
myl jego zwrcia si w inn stron. Zdawao mu si, e jest w A.ncjum i e 
Pawe z Tarsu mwi do niego:
"Nazywacie nas nieprzyjacimi ycia, ale odpowiedz mi, Petroniuszu: gdyby cezar 
by chrzecijaninem i postpowa wedle naszej nauki, czy ycie wasze nie byoby 
pewniejsze i bezpieczniejsze?"
I wspomniawszy te sowa, mwi sobie dalej
"Na Kantara! Ilu tu chrzecijan pomorduj, tylu Pawe znajdzie nowych, bo jeli 
wiat nie moe sta na otrostwie, to on ma suszno... Ale kto wie, czy nie 
moe, skoro stoi. Ja sam, ktry nauczyem si niemao, nie nauczyem si, jak 
by do wielkim otrem, i dlatego przyjdzie sobie yy otworzy... Ale przecie 
na tym musiaoby si skoczy, a gdyby nawet nie skoczyo si tak, to 
skoczyoby si inaczej. Szkoda mi Eunice i mojej wazy mirreskiej, ale Eunice 
jest woln, a waza pjdzie ze mn. Ahenobarbus nie dostanie jej w adnym razie! 
Szkoda mi rwnie Winicjusza. Zreszt, jakkolwiek mniej nudziem si w ostatnich 
czasach ni dawniej, jestem gotw. Na wiecie rzeczy s pikne, ale ludzie w 
wikszej czci tak plugawi, e ycia nie warto aowa. Kto umia y, ten 
powinien umie umrze. Jakkolwiek naleaem do augustianw, byem czowiekiem 
wicej wolnym, ni oni tam przypuszczaj."
Tu wzruszy ramionami:
"Oni tam moe myl, e w tej chwili dr mi kolana i strach podnosi mi wosy na 
gowie, a ja wrciwszy do domu wezm kpiel w fiokowej wodzie, po czym moja 
Zotowosa sama mnie namaci i po posiku kaemy sobie piewa na gosy ten hymn 
do Apollina, ktry uoy Antemios. Sam kiedy powiedziaem: "O mierci nie 
warto myle, bo ona bez naszej pomocy o nas myli." Byoby jednak rzecz godn 
podziwu, gdyby naprawd istniay jakie Pola Elizejskie, a na nich cienie... 
Eunice przyszaby z czasem do mnie i bdzilibymy razem po kach porosych 
asfodelem. Znalazbym te towarzystwo lepsze ni tu. Co za bazny! co za 
kuglarze, co za gmin plugawy bez smaku i poloru! Dziesiciu arbitrw elegancji 
nie przerobioby tych Trymalchionw na przyzwoitych ludzi. Na Persefon! Mam ich 
dosy!"
I spostrzeg ze zdziwieniem, e ju co rozdzielio go od tych ludzi. Zna ich 
przecie dobrze i wiedzia przedtem, co o nich sdzi, a jednak wydali mu si 
teraz jacy dalsi i godniejsi pogardy ni zwykle. Naprawd mia ich dosy.
Lecz nastpnie pocz zastanawia si nad pooeniem. Dziki swej przenikliwoci 
zrozumia, e zguba nie grozi mu natychmiast. Nero skorzysta przecie z 
odpowiedniej chwili, aby wypowiedzie kilka piknych, podniosych sw o 
przyjani, o przebaczeniu, i poniekd zwiza si nimi. Bdzie teraz musia 
szuka pozorw, a nim je znajdzie, moe upyn sporo czasu. "Przede wszystkim 
wyprawi igrzysko z chrzecijan - mwi sobie Petroniusz - potem dopiero pomyli 
o mnie, a jeli tak, to nie warto si tym kopota ni zmienia trybu ycia. 
Blisze niebezpieczestwo grozi Winicjuszowi!..."
I odtd myla ju tylko o Winicjuszu, ktrego postanowi ratowa.
Niewolnicy nieli szybko lektyk wrd ruin, popielisk i kominw, jakimi byy 
jeszcze zapenione Karyny, lecz on rozkaza im biec pdem, by jak najprdzej 
stan u siebie. Winicjusz, ktrego insula spona, mieszka u niego i na 
szczcie by w domu.
- Widziae dzi Ligi? - spyta go na wstpie Petroniusz.
- Od niej wracam.
- Suchaje, co ci powiem, i nie tra czasu na pytania. Postanowiono dzi u 
cezara zoy na chrzecijan win za podpalenie Rzymu. Grozi im przeladowanie i 
mki. Pocig rozpocznie si lada chwila. Bierz Ligi i uciekajcie natychmiast 
choby za Alpy lub do Afryki: I piesz si, bo z Palatynu bliej na Zatybrze ni 
std!
Winicjusz by istotnie nadto onierzem, by traci czas na zbyteczne pytania. 
Sucha z namarszczon brwi, z twarz skupion i gron, ale bez przeraenia. 
Widocznie pierwszym uczuciem, jakie budzio si w tej naturze wobec 
niebezpieczestwa, bya ch walki i obrony.
- Id - rzek.
- Sowo jeszcze: we kaps ze zotem, we bro i gar twoich ludzi chrzecijan. 
W razie potrzeby, odbij! Winicjusz by ju we drzwiach atrium.
- Przylij mi wiadomo przez niewolnika - zawoa za odchodzcym Petroniusz.
I pozostawszy sam, pocz chodzi wzdu kolumn zdobicych atrium, rozmylajc 
nad tym, co si stanie. Wiedzia, e Ligia i Linus wrcili po poarze do dawnego 
domu, ktry, jak wiksza cz Zatybrza, ocala i to bya okoliczno 
niepomylna, inaczej bowiem nieatwo byaby ich odnale wrd tumw. 
Spodziewa si jednak, e i tak nikt w Palatynie nie wie, gdzie mieszkaj, a 
wic e w kadym razie Winicjusz uprzedzi pretorianw. Przyszo mu rwnie na 
myl, i Tygellin, chcc wyowi za jednym zamachem jak najwiksz ilo 
chrzecijan, musi sie rozcign na cay Rzym, to jest podzieli pretorianw na 
mae oddziay. Jeli przyl po ni nie wicej jak dziesiciu ludzi - myla - 
to sam olbrzym ligijski poamie im koci, a c dopiero, gdy w pomoc przyjdzie 
mu Winicjusz. I mylc o tym nabra otuchy. Wprawdzie postawi zbrojny opr 
pretorianom byo to niemal to samo, co rozpocz wojn z cezarem. Petroniusz 
wiedzia take, e jeeli Winicjusz uchroni si przed zemst Nerona, to zemsta 
ta moe spa na niego, ale niewiele o to dba. Owszem, myl pomieszania szykw 
Neronowi i Tygellinowi rozweselia go. Postanowi nie poaowa na to ni 
pienidzy, ni ludzi, e za Pawe z Tarsu nawrci jeszcze w Ancjum wiksz 
cz jego niewolnikw, przeto mg by pewny, e w sprawie obrony chrzecijanki 
moe liczy na ich gotowo i powicenie.
Wejcie Eunice przerwao mu rozmylania. Na jej widok wszystkie jego kopoty i 
troski pierzchy bez ladu. Zapomnia o cezarze, o nieasce, w jak popad, o 
znikczemniaych augustianach, o pocigu grocym chrzecijanom, o Winicjuszu i 
Ligii, a patrzy tylko na ni oczyma estety, rozmiowanego w cudnych ksztatach, 
i kochanka, dla ktrego z tych ksztatw tchnie mio. Ona, przybrana w 
przezrocz fioletow szat, zwan Coa vestis, przez ktr przegldao jej rane 
ciao, bya istotnie pikna jak bstwo. Czujc si przy tym podziwian i 
kochajc go ca dusz, zawsze spragniona jego pieszczot, pocza poni si z 
radoci, jak gdyby bya nie naonic, ale niewinnym dziewczciem.
- Co mi powiesz, Charyto? - rzek Petroniusz wycigajc do niej rce.
Ona za chylc ku nim sw zot gow odrzeka: - Panie, przyszed Antemios ze 
piewakami i pyta, czy go zechcesz sucha dzisiaj?
- Niechaj zaczeka. Zapiewa nam przy obiedzie hymn do Apollina. Wok jeszcze 
zgliszcza i popioy, a my bdziem suchali hymnu do Apollina! Na gaje Pafijskie! 
Gdy ci widz w tej Coa vestis, zdaje mi si, e Afrodyta przesonia si 
rbkiem nieba i stoi przede mn.
- O panie! - rzeka Eunice.
- Pjd tu, Eunice, obejmij mnie ramionami i daj mi usta twoje... Kochasz ty 
mnie?
- Nie kochaabym wicej Zeusa.
To rzekszy przycisna usta do jego ust, drc mu w ramionach ze szczcia.
Lecz po chwili Petroniusz rzek:
- A gdyby przyszo nam si rozczy?... Eunice spojrzaa mu z przestrachem w 
oczy: - Jak to, panie?...
- Nie lkaj si!... Bo widzisz, kto wie, czy nie bd musia wybra si w dalek 
podr.
- We mnie ze sob...
Lecz Petroniusz zmieni nagle przedmiot rozmowy i zapyta:
- Powiedz mi, czy na trawnikach w ogrodzie s asfodele?
- W ogrodzie cyprysy i trawniki poky od poaru, z mirtw opady licie i 
cay ogrd wyglda jak umary.
- Cay Rzym wyglda jak umary, a wkrtce bdzie prawdziwym cmentarzem. Czy 
wiesz, e wyjdzie edykt przeciw chrzecijanom i rozpocznie si przeladowanie, w 
czasie ktrego zgin tysice ludzi?
- Za co bd ich karali, panie? To ludzie dobrzy i cisi.
- Wanie za to.
- Wic jedmy nad morze. Twoje boskie oczy nie lubi patrze na krew.
- Dobrze, ale tymczasem musz si wykpa. Przyjd do elaeothesium namaci mi 
ramiona. Na pas Kiprydy! Nigdy nie wydaa mi si jeszcze tak pikna. Ka ci 
zrobi wann w ksztacie konchy, a ty bdziesz w niej jak kosztowna pera... 
Przyjd, Zotowosa.
I odszed, a w godzin pniej oboje w wiecach r i z zamglonymi oczyma 
spoczli przed stoem zastawionym zotymi naczyniami. Usugiway im pacholta 
przebrane za amorw, oni za, popijajc wino z bluszczowych kru, suchali hymnu 
do Apollina, piewanego przy dwiku harf pod wodz Antemia. Co ich mogo 
obchodzi, e naok willi sterczay ze zgliszcz kominy domw i e powiewy 
wiatru roznosiy popioy spalonego Rzymu. Czuli si szczliwi i myleli tylko o 
mioci, ktra im ycie zmieniaa jakby w boski sen.
Lecz zanim hymn by skoczony, wszed do sali niewolnik, przeoony nad atrium.
- Panie - rzek gosem, w ktrym drga niepokj - centurion z oddziaem 
pretorianw stoi przed bram i z rozkazu cezara pragnie widzie si z tob.
piew i dwiki harf ustay. Niepokj udzieli si wszystkim obecnym, albowiem 
cezar w stosunkach z przyjacimi nie posugiwa si zwykle pretorianami i 
przybycie ich nie wryo w owych czasach nic dobrego. Jeden tylko Petroniusz 
nie okaza najmniejszego wzruszenia i rzek, jakby mwi czowiek, ktrego nudz 
cige wezwania:
- Mogliby te da mi spokojnie zje obiad. Po czym zwrci si do przeoonego 
nad atrium: - Wpu.
Niewolnik znikn za kotar; w chwil pniej day si sysze cikie kroki i 
do sali wszed znajomy Petroniuszowi setnik Aper, cay w zbroi i w elaznym 
hemie na gowie.
- Szlachetny panie - rzek - oto pismo od cezara.
Petroniusz wycign leniwie sw bia rk, wzi tabliczki i rzuciwszy na nie 
okiem, odda je z caym spokojem Eunice.
- Bdzie czyta wieczr now pie z Troiki - rzek - i wzywa mnie, bym 
przyszed.
- Mam tylko rozkaz odda pismo - ozwa si setnik.
- Tak. Nie bdzie odpowiedzi. Ale moe by, setniku, spocz nieco przy nas i 
wychyli krater wina? - Dziki ci, szlachetny panie. Krater wina wypij chtnie 
za twoje zdrowie, ale spocz nie mog, gdy jestem na subie.
- Czemu to tobie oddano pismo, zamiast wysa je przez niewolnika?
- Nie wiem, panie. Moe dlatego, e wysano mnie w t stron w innej sprawie.
- Wiem - rzek Petroniusz - przeciw chrzecijanom.
- Tak jest, panie.
- Czy pocig dawno rozpoczty?
- Niektre oddziay wysano na Zatybrze jeszcze przed poudniem.
To rzekszy setnik strzsn z czaszy nieco wina na cze Marsa, nastpnie 
wychyli j i rzek:
- Niechaj bogowie dadz ci, panie, czego zapragniesz. - We i ten krater - rzek 
Petroniusz.
Po czym da znak Antemiosowi, by koczy hymn do Apollina.
"Miedzianobrody poczyna igra ze mn i z Winicjuszem - mwi sobie, gdy harfy 
ozway si na nowo. - Odgaduj zamiar! Chcia mnie przerazi przysyajc 
wezwanie przez centuriona. Bd si wieczr wypytywali setnika, w jaki sposb go 
przyjem. Nie, nie! Nie ucieszysz si zbytnio, zoliwa i okrutna kuko. Wiem, 
e urazy nie zapomnisz, wiem, e zguba mnie nie minie, ale jeli mylisz, e 
bd ci patrzy bagalnie w oczy, e zobaczysz na mojej twarzy strach i pokor, 
to si mylisz."
- Cezar pisze, panie: "Przyjdcie, jeli macie ochot" - rzeka Eunice. - Czy 
pjdziesz?
- Jestem w wymienitym usposobieniu i mog sucha nawet jego wierszy - 
odpowiedzia Petroniusz - wic pjd, tym bardziej e Winicjusz pj nie moe.
Jako po skoczonym obiedzie i po zwykej przechadzce odda si w rce niewolnic 
treficych wosy i niewolnic ukadajcych fady, a w godzin pniej, pikny jak 
boek, kaza si zanie na Palatyn. Godzina bya pna, wieczr cichy, ciepy, 
ksiyc wieci tak mocno, e lampadarii, idcy przed lektyk, pogasili 
pochodnie. Po ulicach i wrd rumowisk snuy si podpite winem gromady ludzi, 
przybrane w bluszcze i wiciokrzew, niosce w rkach gazki mirtu i lauru, 
ktrych dostarczyy ogrody cezara. Obfito zboa i nadzieja wielkich igrzysk 
napeniaa wesooci serca ludzi. Gdzieniegdzie piewano pieni wielbice 
"bosk noc" i mio, gdzieniegdzie taczono przy wietle ksiyca; kilkakrotnie 
niewolnicy musieli woa o miejsce dla lektyki "szlachetnego Petroniusza" i 
wwczas tum rozsuwa si wydajc okrzyki na cze swego ulubieca.
On za rozmyla o Winicjuszu i dziwi si, e nie ma od niego adnej wieci. 
By epikurejczykiem i egoist, ale przestajc to z Pawem z Tarsu, to z 
Winicjuszem i syszc codziennie o chrzecijanach zmieni si nieco, cho sam o 
tym nie wiedzia. Powia na niego od nich jaki wiatr, ktry rzuci w jego dusz 
nieznane ziarnka. Poza wasn osob poczli go zajmowa inni ludzie, do 
Winicjusza by zreszt zawsze przywizany, gdy w dziecistwie kocha mocno jego 
matk, a swoj siostr, obecnie za wziwszy udzia w jego sprawach patrzy na 
nie jeszcze z takim zajciem, jakby patrzy na jak tragedi.
Nie traci nadziei, e Winicjusz uprzedzi pretorianw i uciek z Ligi lub w 
ostatecznoci, e j odbi. Lecz wolaby by mie pewno, gdy przewidywa, e 
moe przyjdzie odpowiada mu na rozmaite pytania, na ktre lepiej byo by 
przygotowanym.
Stanwszy przed domem Tyberiusza, wysiad z lektyki i po chwili wszed do 
atrium, napenionego ju augustianami. Wczorajsi przyjaciele, jakkolwiek dziwio 
ich, e zosta zaproszony, odsuwali si jeszcze od niego, lecz on posuwa si 
wrd nich, pikny, swobodny, niedbay i tak pewny siebie, jakby sam mg aski 
rozdawa. Niektrzy te widzc go zaniepokoili si w duszy, czy nie za wczenie 
byo okazywa mu obojtno.
Cezar udawa jednak, e go nie widzi, i nie odpowiedzia na jego ukon udajc 
zajtego rozmow. Natomiast Tygellin zbliy si i rzek:
- Dobry wieczr, arbitrze elegancji. Czy zawsze jeszcze twierdzisz, e nie 
chrzecijanie Rzym spalili?
A Petroniusz wzruszy ramionami i klepic go po opatce jak wyzwoleca 
odpowiedzia:
- Ty wiesz tak dobrze jak ja, co o tym mniema. - Nie miem porwna si z twoj 
mdroci.
- I poniekd masz suszno, bo w takim razie, gdy oto cezar przeczyta nam now 
pie z Troiki, musiaby, zamiast krzycze jak paw, wypowiedzie jakie zdanie 
dorzeczne.
Tygellin zagryz wargi. Nie by on zbyt rad, i cezer postanowi wygosi dzi 
now pie, albowiem otwierao to pole, na ktrym nie mg wspzawodniczy z 
Petroniuszem. Jako w czasie wygaszania Nero mimo woli, skutkiem dawnego 
przyzwyczajenia, zwraca oczy na Petroniusza, pilnie baczc, co w jego twarzy 
wyczyta. w za sucha podnoszc w gr brwi, miejscami potakujc, miejscami 
natajc uwag, jakby chcia sprawdzi, czy dobrze sysza. I nastpnie to 
chwali, to przygania, wymagajc poprawek lub wypolerowania niektrych wierszy. 
Sam Nero czu, e innym w wygrowanych pochwaach chodzi tylko o wasne osoby, 
ten jeden za tylko zajmuje si poezj dla samej poezji, jeden si zna i jeli 
co pochwali, to mona by pewnym, e wiersze s godne pochway. Powoli te 
pocz z nim rozprawia, spiera si, a gdy wreszcie Petroniusz poda w 
wtpliwo trafno pewnego wyraenia, rzek mu:
- Zobaczysz w ostatniej pieni, dlaczegom go uy. "Ach! - pomyla Petroniusz. 
- Wic doczekam ostatniej pieni."
Niejeden za, syszc to, mwi sobie w duchu: "Biada mi! Petroniusz majc przed 
sob czas moe wrci ,do ask i obali nawet Tygellina."
I poczto znw zblia si do niego. Lecz koniec wieczoru mniej by szczliwy, 
cezar bowiem, w chwili gdy Petroniusz go egna, zapyta nagle ze zmruonymi 
oczyma i twarz zarazem zoliw i uradowan:
- A Winicjusz czemu nie przyszed?
Gdyby Petroniusz by pewien, e Winicjusz z Ligi s ju za bramami miasta, 
byby odrzek: "Oeni si z twego pozwolenia i wyjecha." Lecz widzc dziwny 
umiech Nerona odrzek:
- Twoje wezwanie, boski, nie znalazo go w domu. - Powiedz mu, e rad go ujrz - 
odpowiedzia Nero - i powiedz mu ode mnie, by nie opuszcza igrzysk, na ktrych 
wystpi chrzecijanie.
Petroniusza zaniepokoiy te sowa, wydao mu si bowiem, e odnosz si wprost 
do Ligii. Siadszy w lektyk kaza si nie do domu jeszcze prdzej ni rano.
Nie byo to jednak rzecz atw. Przed domem Tyberiusza sta tum gsty i 
zgiekliwy, pijany jak poprzednio, lecz nie rozpiewany i nie taczcy, ale 
jakby wzburzony. Z dala dochodziy jakie okrzyki, ktrych Petroniusz nie umia 
od razu zrozumie, ale ktre potniay, rosy, a wreszcie zmieniy si w jeden 
dziki wrzask:
- Chrzecijanie dla lww!
Kwietne lektyki dworakw posuway si wrd wyjcej tuszczy. Z gbi spalonych 
ulic nadbiegay coraz nowe gromady, ktre zasyszawszy okrzyk poczynay go 
powtarza. Podawano sobie z ust do ust wie, e pocig trwa ju od poudnia, e 
schwytano ju mnstwo podpalaczy, i wkrtce po nowo wytknitych i starych 
ulicach, po zaukach, lecych w gruzach, naok Palatynu, po wszystkich 
wzgrzach i ogrodach rozlegay si, jak dugi i szeroki Rzym, coraz wcieklejsze 
wrzaski:
- Chrzecijanie dla lww!
- Trzoda! - powtarza z pogard Petroniusz. - Lud godny cezara.
I pocz myle, e taki wiat, oparty na przemocy, na okruciestwie, o ktrym 
nawet barbarzycy nie mieli adnego pojcia, na zbrodniach i szalonej rozpucie, 
nie moe si jednak osta. Rzym by panem wiata, ale i wrzodem wiata. Wiao od 
niego trupi woni. Na zgnie ycie pada cie mierci. Nieraz mwiono o tym 
nawet midzy augustianami, ale Petroniuszowi nigdy nie stana wyraniej przed 
oczyma ta prawda, e w uwieczony wz, na ktrym w postaci tryumfatora stoi 
Rzym, wlokc za sob sptan trzod narodw, idzie do przepaci. ycie 
wiatowadnego grodu wydao mu si jakim bazeskim korowodem i jak orgi, 
ktra jednak musi si skoczy.
Rozumia teraz, e jedni tylko chrzecijanie maj jakie nowe podstawy ycia, 
ale sdzi, e wkrtce nie pozostanie z chrzecijan lad aden. A wwczas co?
Bazeski korowd pjdzie dalej pod wodz Nerona, a jeli Nero minie, znajdzie 
si drugi taki sam lub gorszy, bo wobec takiego ludu i takich patrycjuszw nie 
ma adnego powodu, by znalaz si kto lepszy. Bdzie nowa orgia, a w dodatku 
coraz plugawsza i szpetniejsza.
Orgia za nie moe trwa wiecznie i trzeba po niej pj spa choby z samego 
wyczerpania.
Mylc o tym Petroniusz sam czu si ogromnie zmczony. Czy warto y i to y w 
niepewnoci jutra po to tylko, by patrze na podobny porzdek wiata? Geniusz 
mierci nie jest przecie mniej pikny ni geniusz snu i ma take skrzyda u 
ramion.
Lektyka zatrzymaa si przed drzwiami domu, ktre czujny odwierny w tej samej 
chwili otworzy.
- Czy szlachetny Winicjusz powrci? - zapyta go Petroniusz.
- Przed chwil, panie - odpowiedzia niewolnik. "A zatem jej nie odbi!" - 
pomyla Petroniusz.
I zrzuciwszy tog wbieg do atrium. Winicjusz siedzia na trjnogu, z gow 
pochylon niemal do kolan i z rkami na gowie, lecz na odgos krokw podnis 
sw skamienia twarz, w ktrej tylko oczy wieciy gorczkowo.
- Przybye za pno? - spyta Petroniusz. - Tak jest. Uwiziono j przed 
poudniem. Nastaa chwila milczenia.
- Widziae j? - Tak.
- Gdzie jest?
- W wizieniu Mamertyskim.
Petroniusz wzdrygn si i pocz patrze na Winicjusza pytajcym wzrokiem.
Ten za zrozumia.
- Nie - rzek. - Nie wtrcono jej do Tullianum i ani nawet do rodkowego 
wizienia. Przepaciem stra, aby odstpi jej sw izb. Ursus pooy si w 
progu i czuwa nad ni.
- Czemu Ursus jej nie obroni?
- Przysano pidziesiciu pretorianw. Zreszt Linus mu zabroni.
- A Linus?
- Linus umiera. Dlatego nie wzito go. - Co zamierzasz?
- Uratowa j lub umrze z ni razem. I ja wierz w Chrystusa.
Winicjusz mwi niby spokojnie, ale w jego gosie byo co tak rozdzierajcego, 
e serce Petroniusza zadrgao szczer litoci.
- Ja ci pojmuj - rzek - ale jak j chcesz ratowa?
- Przepaciem strw naprzd dlatego, by ratowa j od zniewag, a po wtre, by 
nie przeszkadzali jej w ucieczce.
- Kiedy to ma nastpi?
- Odpowiedzieli, e nie mog wyda mi jej natychmiast, albowiem boj si 
odpowiedzialnoci. Gdy wizienia napeni si mnstwem ludzi i gdy straci si 
rachunek winiw, wwczas mi j oddadz. Ale to ostateczno! Pierwej ty ratuj 
j i mnie! Jeste przyjacielem cezara. On sam mi j odda. Id do niego i ratuj 
mnie!
Petroniusz, zamiast odpowiedzie, zawoa niewolnika i rozkazawszy mu przynie 
dwa ciemne paszcze i dwa miecze, zwrci si do Winicjusza.
- Po drodze ci odpowiem - rzek. - Tymczasem we paszcz, we bro i pjdmy do 
wizienia. Tam daj strom sto tysicy sestercyj, daj dwakro i pikro wicej, 
byle wypucili Ligi natychmiast. Inaczej bdzie za pno.
- Pjdmy - rzek Winicjusz.
I po chwili obaj znaleli si na ulicy.
- A teraz suchaj mnie - rzek Petroniusz. - Nie chciaem traci czasu. Jestem 
od dzi w nieasce. Moje wasne ycie wisi na wosku i dlatego nie mog nic 
wskra u cezara. Gorzej! Mam pewno, e postpi wbrew mojej probie. Gdyby nie 
to, czy bybym ci radzi, by ucieka z Ligi lub odbi j? Przecie gdyby ty 
zdoa uj, gniew cezara zwrciby si na mnie. Ale on prdzej by dzi uczyni 
co na twoj prob ni na moj. Nie licz jednak na to. Wydobd j z wizienia 
i uciekaj! Nic wicej ci nie pozostaje. Gdy si to nie uda, wwczas bdzie czas 
na inne sposoby. Tymczasem wiedz, e Ligi uwiziono nie tylko za wiar w 
Chrystusa. J i ciebie ciga gniew Poppei. Czy ty pamitasz, e obrazi 
August, e j odrzuci? Ona za wie, e j odrzuci dla Ligii, ktr i tak 
znienawidzia od pierwszego rzutu oka. Wszake ju i poprzednio usiowaa j 
zgubi przypisujc jej czarom mier swego dziecka. W tym, co si stao, jest 
rka Poppei! Czyme wytumaczysz, e Ligia zostaa pierwsza uwiziona? Kto mg 
wskaza dom Linusa? A ja ci mwi, e szpiegowano j od dawna! Wiem, e ci 
rozdzieram dusz i odejmuj reszt nadziei, ale mwi ci to umylnie dlatego, e 
jeli jej nie uwolnisz, zanim nie wpadn na myl, i bdziesz prbowa, to 
zginiecie oboje.
- Tak jest! Rozumiem! - odrzek gucho Winicjusz. Ulice z powodu pnej godziny 
byy puste, jednak dalsz rozmow przerwa im idcy z przeciwka spity gladiator, 
ktry zatoczy si na Petroniusza tak, i wspar si doni na jego ramieniu, 
oblewajc mu twarz przesiknitym winem oddechem i wrzeszczc ochrypym gosem:
- Chrzecijanie dla Lww!
- Mirmilonie - ozwa si spokojnie Petroniusz - posuchaj dobrej rady i ruszaj w 
swoj drog.
Wtem pijany schwyci go i drug rk za rami: - Krzycz wraz ze mn, inaczej 
skrc ci kark: chrzecijanie dla lww!
Lecz nerwy Petroniusza miay ju dosy tych wrzaskw. Od chwili wyjcia z 
Palatynu dusiy go one jak zmora i rozdzieray mu uszy, wic gdy ujrza przy tym 
wzniesion nad sob pi olbrzyma, wyczerpaa si miara jego cierpliwoci.
- Przyjacielu - rzek - cuchniesz winem i zawadzasz mi.
I tak mwic wbi mu w pier a po rkoje krtki mieczyk, w ktry uzbroi si 
wychodzc z domu, po czym wziwszy pod rk Winicjusza mwi dalej, jak gdyby 
nic nie zaszo:
- Cezar rzek mi dzi: "Powiedz ode mnie Winicjuszowi, eby by na igrzyskach, 
na ktrych wystpi chrzecijanie." Czy rozumiesz, co to znaczy? Oto chc sobie 
wyprawi widowisko z twego blu. To rzecz uoona. Moe dlatego nie uwiziono 
dotd ciebie i mnie. Jeli jej nie zdoasz natychmiast wydoby, wwczas... nie 
wiem!... Moe Akte wstawi si za tob, lecz czy co wskra?... Twoje ziemie 
sycylijskie mogyby take skusi Tygellina. Prbuj.
- Oddam mu wszystko, co posiadam - odpowiedzia Winicjusz.
Z Kasyn na Forum nie byo zbyt daleko, wkrtce wic doszli. Noc ju pocza 
bledn i mury zamku wychylay si wyranie z cienia.
Nagle, gdy skrcili ku Mamertyskiemu wizieniu, Petroniusz stan i rzek:
- Pretorianie!... Za pno?
Jako wizienie otacza podwjny szereg onierzy. Brzask srebrzy elazne ich 
hemy i ostrza wczni. Twarz Winicjusza staa si blada jak marmur.
- Pjdmy - rzek.
Po chwili stanli przed szeregiem. Petroniusz, ktry obdarzony niezwyk 
pamici, zna nie tylko starszyzn, ale wszystkich niemal onierzy pretorii, 
wnet ujrza znajomego sobie dowdc kohorty i skin na niego.
- A co to, Nigrze? - rzek. - Kazano wam pilnowa wizienia?
- Tak jest, szlachetny Petroniuszu. Prefekt obawia si, by nie prbowano odbi 
podpalaczy.
- Czy macie rozkaz nie wpuszcza nikogo? - spyta Winicjusz.
- Nie, panie. Znajomi bd odwiedzali uwizionych, i w ten sposb wyapiemy 
wicej chrzecijan.
- Zatem mnie wpu - rzek Winicjusz. I cisnwszy do Petroniusza rzek mu:
- Zobacz Akte, a ja przyjd dowiedzie si, jak ci daa odpowied.
- Przyjd - odpowiedzia Petroniusz.
W tej chwili pod ziemi i za grubymi murami ozwao si piewanie. Pie, zrazu 
gucha i stumiona, rosa coraz bardziej. Gosy mskie, kobiece i dziecinne 
czyy si w jeden zgodny chr. Cae wizienie poczo w ciszy witania piewa 
jak harfa. Lecz nie byy to gosy aoci ni rozpaczy. Owszem, brzmiaa w nich 
rado i tryumf.
onierze spojrzeli na siebie ze zdumieniem. Na niebie zjawiy si pierwsze 
zote i rowe blaski jutrzni.
ROZDZIA LII
Okrzyk: "Chrzecijanie dla lww!", rozlega si cigle we wszystkich dzielnicach 
miasta. W pierwszej chwili nie tylko nikt nie wtpi, e oni byli prawdziwymi 
sprawcami klski, ale nikt nie chcia wtpi, albowiem kara ich, miaa by 
zarazem wspania zabaw dla ludu. Lecz rozszerzyo si mniemanie, e klska nie 
przybraaby tak straszliwych rozmiarw, gdyby nie gniew bogw, nakazano wic w 
wityniach piacula, czyli ofiary oczyszczalne. Z porady Ksig Sybilijskich 
senat urzdzi uroczystoci i publiczne mody do Wulkana, do Cerery i do 
Prozerpiny. Matrony skaday ofiary Junonie; caa ich procesja udaa si a na 
brzeg morza, by zaczerpn wody i skropi ni posg bogini. Zamne niewiasty 
przygotowyway uczty bogom i nocne czuwania. Cay Rzym oczyszcza si z 
grzechw, skada ofiary i przejednywa Niemiertelnych. A tymczasem wrd 
zgliszcz wytykano nowe szerokie ulice. Tu i owdzie pozakadano ju fundamenta 
wspaniaych domw, paacw i wity. Przede wszystkim jednak budowano z 
niesychanym popiechem ogromne drewniane amfiteatra, w ktrych mieli kona 
chrzecijanie. Zaraz po naradzie w domu Tyberiusza poszy rozkazy do 
prokonsulw, aby dostarczyli dzikich zwierzt. Tygellinus opustoszy vivaria 
wszystkich miast italskich, nie wyczajc pomniejszych. W Afryce urzdzono z 
jego polecenia olbrzymie owy, w ktrych caa miejscowa ludno musiaa bra 
udzia. Sprowadzono sonie i tygrysy z Azji, krokodyle i hipopotamy z Nilu, lwy 
z Atlasu, wilki i niedwiedzie z Pirenejw, zacieke psy z Hibernii, psy molosy 
z Epiru, bawoy i olbrzymie srogie tury z Germanii. Z powodu iloci uwizionych 
igrzyska miay przej ogromem wszystko, co dotychczas widziano. Cezar zapragn 
zatopi wspomnienia poaru w krwi i upoi ni Rzym, wic nigdy rozlew jej nie 
zapowiada si wspanialej.
Rozochocony lud pomaga wigilom i pretorianom w pocigu chrzecijan. Nie byo to 
rzecz trudn, gdy cae ich gromady, obozujc jeszcze wraz z inn ludnoci 
wrd ogrodw - wyznaway gono sw wiar. Gdy ich otaczano, klkali i 
piewajc pieni pozwalali si porywa bez oporu. Lecz cierpliwo ich 
zwikszaa tylko gniew ludu, ktry nie rozumiejc jej rda, poczytywa j za 
zacieko i zatwardziao w zbrodni. Sza ogarn przeladowcw. Zdarzao si, 
e czer wyrywaa chrzecijan z rk pretorianw i rozszarpywaa ich rkoma; 
kobiety cignito za wosy do wizie, dzieciom rozbijano gowy o kamienie. 
Tysice ludzi dniem i noc przebiegao z wyciem ulice. Szukano ofiar wrd 
zgliszcz, w kominach i w piwnicach. Przed wizieniami wyprawiano przy ogniskach, 
naok beczek z winem, bachiczne uczty i tace. Wieczorami suchano z upojeniem 
podobnych do grzmotu rykw, ktrymi rozbrzmiewao cae miasto. Wizienia 
przepenione byy tysicami ludzi, co dzie za czer i pretorianie przypdzali 
nowe ofiary. Lito zgasa. Zdawao si, e ludzie zapomnieli mwi i w dzikim 
obkaniu zapamitali tylko jeden okrzyk: "Chrzecijanie dla lww!" Przyszy 
dziwnie znojne dni i noce tak duszne, jakich nigdy przedtem nie bywao: samo 
powietrze byo jakby nasiknite szaem, krwi, zbrodni.
A owej przebranej mierze okruciestw odpowiadaa rwnie przebrana miara dzy 
mczestwa. Wyznawcy Chrystusa szli dobrowolnie na mier lub nawet szukali jej, 
pki ich nie powstrzymay surowe rozkazy zwierzchnikw. Z polecenia ich poczto 
zbiera si ju tylko za miastem, w podziemiach na drodze Appijskiej i w 
winnicach podmiejskich nalecych do patrycjuszw chrzecijan, spord ktrych 
nie uwiziono dotd nikogo. Na Palatynie wiedziano doskonale, e do wyznawcw 
Chrystusa nale: i Flawiusz, i Domitylla, i Pomponia Grecyna, i Korneliusz 
Pudens, i Winicjusz; sam cezar obawia si jednak, e czer nie da wmwi w 
siebie, by tacy ludzie podpalili Rzym, e za chodzio przede wszystkim o 
przekonanie ludu, wic kar i zemst odoono na dni dalsze. Inni mniemali, e 
owych patrycjuszw ocali wpyw Akte. Mniemanie byo bdne. Petroniusz, po 
rozstaniu si z Winicjuszem, uda si wprawdzie do Akte o pomoc dla Ligii, lecz 
ona moga mu ofiarowa jeno zy, ya bowiem w zapomnieniu i w blu, o tyle 
tylko cierpiana, o ile krya si przed Poppe i cezarem.
Odwiedzia jednak Ligi w wizieniu, przyniosa jej odzie i ywno, a nade 
wszystko ochronia j tym bardziej od zniewag ze strony i tak ju przekupionych 
strw wiziennych.
Wszelako Petroniusz nie mogc zapomnie, e gdyby nie on i nie jego pomysy 
odebrania Ligii z domu Aulusw, to prawdopodobnie nie byaby obecnie w 
wizieniu, a prcz tego pragnc wygra gr z Tygellinem nie szczdzi czasu ni 
zabiegw. W cigu kilku dni widzia si z Senek, z Domicjuszem Afrem, z 
Kryspinill, przez ktr chcia trafi do Poppei, z Terpnosem, z Diodorem, z 
piknym Pitagorasem, a na koniec z Aliturem i Parysem, ktrym zazwyczaj nie 
odmawia cezar niczego. Za pomoc Chryzotemis, ktra bya obecnie kochank 
Watyniusza, stara sobie zjedna nawet i jego pomoc, nie szczdzc i jemu, i 
innym zarwno obietnic, jak pienidzy.
Lecz wszystkie te usiowania pozostay bez skutku. Seneka, niepewny wasnego 
jutra, pocz mu przekada, e chrzecijanie, jeli nawet istotnie nie spalili 
Rzymu, powinni by wytpieni dla jego dobra, sowem, usprawiedliwia przysz 
rze racj stanu. Terpnos i Diodor wzili pienidze i nie uczynili w zamian nic. 
Watyniusz donis cezarowi, e usiowano go przekupi. Jeden tylko Aliturus, 
ktry z pocztku wrogo usposobiony dla chrzecijan, aowa ich obecnie, 
omieli si wspomnie cezarowi o uwizionej dziewczynie i prosi za ni, lecz 
nie otrzyma nic prcz odpowiedzi:
- Zali mniemasz, e mniejsz mam dusz ni Brutus, ktry dla dobra Rzymu nie 
oszczdzi wasnych synw?
I gdy powtrzy t odpowied Petroniuszowi, ten rzek:
- Skoro znalaz porwnanie z Brutusem, to nie ma ju ratunku.
al mu jednak byo Winicjusza i bra go strach, czy on nie targnie si na wasne 
ycie. "Teraz - mwi sobie - podtrzymuj go jeszcze zabiegi, ktre czyni dla 
jej ratunku, jej widok i sama mka, lecz gdy wszystkie sposoby zawiod i zganie 
ostatnia iskra nadziei, na Kastora! on jej nie przeyje i rzuci si na miecz." 
Petroniusz pojmowa nawet lepiej, e mona tak skoczy, ni e mona tak 
pokocha i tak cierpie. Tymczasem Winicjusz czyni jeszcze wszystko, na co mg 
zdoby si jego umys, by uratowa Ligi. Odwiedza augustianw i on, tak 
niegdy dumny, ebra teraz ich pomocy. Przez Witeliusza ofiarowa Tygellinowi 
swoje ziemie sycylijskie i wszystko, czego by zada. Tygellinus jednak, nie 
chcc zapewne narazi si Augucie, odmwi. Pj do samego cezara, obj mu 
kolana i baga nie prowadzio do niczego. Winicjusz chcia wprawdzie i to 
uczyni, lecz Petroniusz usyszawszy o zamiarze zapyta:
- A jeli ci odmwi, jeli odpowie artem lub grob bezecn, co uczynisz?
Na to rysy Winicjusza cigny si blem i wciekoci, a ze zwartych szczk 
pocz si wydobywa zgrzyt.
- Tak! - rzek Petroniusz. - Dlatego ci odradzam. Zamkniesz wszystkie drogi 
ocalenia!
Lecz Winicjusz pohamowa si i wodzc doni po czole pokrytym zimnym potem, 
rzek:
- Nie! nie! Jestem chrzecijaninem!...
- I zapomnisz o tym, jak zapomniae przed chwil. Masz prawo zgubi siebie, ale 
nie j. Pamitaj, przez co przesza przed mierci crka Sejana.
I tak mwic nie by zupenie szczerym, chodzio mu bowiem wicej o Winicjusza 
ni o Ligi. Ale wiedzia, e niczym nie powstrzyma go tak od niebezpiecznego 
kroku, jak przedstawiajc mu, e mgby on przynie nieodwoaln zgub Ligii. 
Zreszt mia suszno, gdy na Palatynie przewidywano przyjcie modego trybuna 
i przedsiwzito odpowiednie rodki ostronoci.
Jednake mka Winicjusza przesza wszystko, co siy ludzkie znie mog. Od 
chwili gdy Ligia bya uwiziona i gdy pad na ni blask przyszego mczestwa, 
nie tylko pokocha j stokro wicej, ale po prostu pocz jej oddawa w duszy 
cze niemal religijn, jakby nadziemskiej istocie. A teraz na myl, e t 
istot i ukochan, i zarazem wit musi straci, i e prcz mierci spa mog 
na ni mczarnie od samej mierci, straszniejsze; krew styga mu w yach, dusza 
zmieniaa si w jeden jk, mieszay si zmysy. Chwilami zdawao mu si, e 
czaszk wypenia mu ywy ogie, ktry j spali lub rozsadzi. Przesta rozumie, 
co si dzieje, przesta rozumie, dlaczego Chrystus, w miosierny, w Bg, nie 
przychodzi w pomoc swym wyznawcom, dlaczego okopcone mury Palatynu nie zapadaj 
si pod ziemi, a z nimi razem Nero, augustianie, obz pretorianw i cae to 
miasto zbrodni. Mniema, e nie moe i nie powinno by inaczej i e to wszystko, 
na co patrz jego oczy, od czego amie si dusza i skowyczy serce, to sen. Lecz 
ryk zwierzt mwi mu, e to rzeczywisto; huk siekier, spod ktrych wyrastay 
areny, mwi mu, e to rzeczywisto, a potwierdzay j wycie ludu i 
przepenione wizienia. Wwczas przeraaa si w nim wiara w Chrystusa i to 
przeraenie byo now mk, moe ze wszystkich najstraszniejsz.
A tymczasem Petroniusz mwi mu:
- Pamitaj, przez co przed mierci przesza crka Sejana.
ROZDZIA LIII
I wszystko zawiodo. Winicjusz zniy si do tego stopnia, e szuka poparcia u 
wyzwolecw i niewolnic, tak cezara, jak i Poppei, przepaca ich czcze 
obietnice, zjednywa sobie bogatymi podarkami ich wzgldy. Odnalaz pierwszego 
ma Augusty, Rufiusa Kryspinusa, i uzyska od niego list; podarowa will w 
Ancjum synowi jej z pierwszego maestwa, Rufiusowi, lecz rozgniewa tym tylko 
cezara, ktry pasierba nienawidzi. Przez umylnego goca pisa do drugiego ma 
Poppei, Othona, do Hiszpanii, ofiarowa cae swe mienie i siebie samego, a 
wreszcie spostrzeg, e by tylko igraszk ludzi i e gdyby by udawa, i 
wizienie Ligii mao go obchodzi, byby j prdzej uwolni.
To samo spostrzeg i Petroniusz. Tymczasem pyn dzie za dniem. Amfiteatra 
byy skoczone. Rozdawana ju tessery, to jest znaki wejcia na ludus matutinus.
Lecz tym razem igrzysko "poranne" z powodu niesychanej iloci ofiar miao si 
rozcign na dnie, tygodnie i miesice. Nie wiedziano ju, gdzie mieci 
chrzecijan. Wizienia byy natoczone i sroya si w nich gorczka. Puticuli, 
to jest wsplne doy, w ktrych chowano niewolnikw, poczy si przepenia. 
Powstaa obawa, by choroby nie rozszerzyy si na cae miasto, wic postanowiono 
si pieszy.
A wszystkie owe wieci obijay si o uszy Winicjusza gaszc w nim ostatnie 
przebyski nadziei. Pki by czas, mg si udzi, e co jeszcze wskra, ale 
teraz nie byo ju i czasu. Widowiska miay si rozpocz. Ligia lada dzie 
moga si znale w cuniculum cyrkowym, skd wyjcie byo ju tylko na aren. 
Winicjusz nie wiedzc, gdzie rzuci j los i okruciestwo przemocy, pocz 
obchodzi wszystkie cyrki, przekupywa strw i bestiariw, stawiajc im 
dania, ktrych nie mogli speni. Czasem spostrzega si, e ju pracuje tylko 
nad tym, by jej uczyni mier mniej straszn, i wwczas to wanie czu, e 
zamiast mzgu ma rozarzone wgle pod czaszk.
Nie myla zreszt jej przey i postanowi zgin z ni razem. Lecz sdzi, e 
bl moe wypali w nim ycie, zanim straszliwy termin nadejdzie. Jego przyjaciele 
i Petroniusz mniemali rwnie, i lada dzie otworzy si przed nim krlestwo 
cieniw. Twarz Winicjusza sczerniaa i staa si podobn do owych woskowych 
masek, ktre trzymano w larariach. W rysach zastygo mu zdumienie, jak gdyby nie 
rozumia, co si stao i co si sta moe. Gdy kto do niego mwi, podnosi 
mechanicznym ruchem rce do gowy i ciskajc domi skronie patrzy na 
mwicego wzrokiem przeraonym i pytajcym. Noce spdza wraz z Ursusem pod 
drzwiami Ligii, w wizieniu, jeli za kazaa mu odej i spocz, wraca do 
Petroniusza i przechadza si do rana po atrium. Niewolnicy znajdowali go te 
czsto klczcego ze wzniesionymi rkoma lub lecego twarz do ziemi. Modli 
si do Chrystusa, gdy to bya ostatnia nadzieja. Wszystko zawiodo, Ligi mg 
ocali tylko cud, wic Winicjusz bi czoem w kamienne pyty i prosi o cud.
Lecz pozostao mu jeszcze tyle wiadomoci, e rozumia, i modlitwa Piotra 
wicej znaczy ni jego. Piotr mu przyobieca Ligi. Piotr go chrzci, Piotr sam 
czyni cuda, nieche mu da ratunek i wspomoenie.
I pewnej nocy poszed go szuka. Chrzecijanie, ktrych niewielu ju zostao, 
ukrywali go teraz starannie nawet jedni przed drugimi, aby kto ze sabszych 
duchem nie zdradzi go mimowolnie lub umylnie. Winicjusz wrd oglnego 
zamieszania i pogromu, zajty przy tym cakiem zabiegami o wydobycie Ligii z 
wizienia, straci Apostoa z oczu, tak i od czasu swego chrztu spotka go 
zaledwie raz jeden, jeszcze przed rozpoczciem pocigu. Lecz udawszy si do 
owego fossora, w ktrego chacie zosta ochrzczony, dowiedzia si od niego, e w 
winnicy lecej za Porta Salaria, nalecej do Korneliusza Pudensa, odbdzie si 
zebranie chrzecijan. Fossor podejmowa si wprowadzi na nie Winicjusza, 
upewniajc go, e znajd na nim Piotra. Jako o zmroku wyszli i przedostawszy 
si za mury, a nastpnie idc wrd wdow zarosych trzcin, dostali si do 
winnicy, pooonej dziko i ustronnie. Zgromadzenie odbywao si w szopie, w 
ktrej zwykle wytaczano wino. Do uszu Winicjusza doszed na wstpie szmer 
modlitwy, wszedszy za ujrza przy mdym wietle latarek kilkadziesit postaci 
klczcych i pogronych w modlitwie. Odmawiay one rodzaj litanii; chr gosw, 
zarwno mskich, jak kobiecych, powtarza co chwila: "Chryste, zmiuj si!" 
Drga w tych gosach gboki, rozdzierajcy smutek i al.
Piotr by obecny. Klcza na przodzie, przed drewnianym krzyem przybitym do 
ciany szopy i modli si. Winicjusz rozpozna z dala jego biae wosy i 
wzniesione rce. Pierwsz myl modego patrycjusza byo przej przez gromad, 
rzuci si do ng Apostoa i krzycze: "Ratuj!" Lecz czy to uroczysto 
modlitwy, czy osabienie ugio pod nim kolana, wic klknwszy u wejcia, 
pocz powtarza z jkiem i z zacinionymi domi: "Chryste, zmiuj si!" Gdyby 
by przytomny, byby zrozumia, e nie tylko w jego probie brzmia jk i e nie 
on tylko przynis tu swj bl, swj al i swoj trwog. Nie byo w tym zebraniu 
jednej duszy ludzkiej, ktra by nie stracia drogich sercu istot, a gdy 
najgorliwsi i najpeniejsi odwagi wyznawcy byli ju uwizieni, gdy z kad 
chwil rozchodziy si nowe wieci o zniewagach i mkach, jakie zadawano im w 
wizieniach, gdy ogrom klski przers wszelkie przypuszczenia, gdy zostaa ju 
ta gar tylko, nie byo wrd niej jednego serca, ktre by nie przerazio si w 
wierze i nie pytao w zwtpieniu: gdzie Chrystus? i czemu zezwala, by zo stao 
si potniejsze od Boga?
Lecz tymczasem bagali Go jeszcze z rozpacz o miosierdzie, bo w kadej duszy 
tlia si dotd iskra nadziei, e przyjdzie, zetrze zo, strci w przepa 
Nerona i zapanuje nad wiatem... Jeszcze patrzyli w niebo, jeszcze nasuchiwali, 
jeszcze modlili si ze dreniem. Winicjusza rwnie, w miar jak powtarza: 
"Chryste, zmiuj si!", poczo ogarnia uniesienie takie jak niegdy w chacie 
fossora. Oto woaj Go z gbi blu, z otchani, oto woa Go Piotr, wic lada 
chwila rozedrze si niebo, ziemia zadry w posadach i zstpi On, w blasku 
niezmiernym, z gwiazdami u stp, miosierny, lecz i grony, ktren wywyszy 
swych wiernych i kae przepaciom pore przeladowcw.
Winicjusz zakry twarz rkoma i przypad do ziemi. Naraz otoczya go cisza, jak 
gdyby boja uwizia dalsze woanie w ustach wszystkich obecnych. I zdawao mu 
si, e musi si koniecznie co sta, e nastpi chwila cudu. By pewien, e gdy 
si podniesie i otworzy oczy, ujrzy wiato, od ktrego lepn miertelne 
renice, i usyszy gos, od ktrego mdlej serca.
Lecz cisza trwaa cigle. Przerwao j na koniec kanie kobiece.
Winicjusz podnis si i pocz patrzy osupiaym wzrokiem przed siebie.
W szopie zamiast blaskw zaziemskich migotay nike pomyki latarek i promienie 
ksiyca, wchodzce przez otwr w dachu, napeniay j srebrnym wiatem. 
Ludzie, klczcy obok Winicjusza, wznosili w milczeniu zalane zami oczy ku 
krzyowi; tu i owdzie ozway si inne kania, a z zewntrz dochodzio ostrone 
pogwizdywanie stranikw. Wtem Piotr wsta i zwrciwszy si do gromady rzek:
- Dzieci, podniecie serca ku Zbawicielowi naszemu i ofiarujcie mu wasze zy.
I umilk.
Nagle wrd zgromadzonych ozwa si gos kobiecy, peen aosnej skargi i blu 
bez granic:
- Ja, wdowa, jednego syna miaam, ktry mnie ywi... Wr mi go, panie!
Nastaa powtrnie chwila ciszy. Piotr sta przed klczc gromad, stary, 
stroskany, i wydawa si im w tej chwili jakby uosobieniem zgrzybiaoci i 
niemocy.
Wtem pocz si skary drugi gos:
- Kaci zniewayli crki moje i Chrystus na to pozwoli
Po czym trzeci:
- Zostaam sama z dziemi, a gdy mnie porw, kto da im chleba i wody?
Po czym czwarty:
- Linusa, ktrego zaniechali, wzili znowu i pooyli na mki, panie!
Po czym pity:
- Gdy wrcimy do domw, pochwyc nas pretorianie. Nie wiemy, gdzie si ukry.
- Biada nam! Kto nas osoni?
I tak w ciszy nocnej brzmiaa skarga za skarg. Stary rybak przymkn oczy i 
trzs sw bia gow nad tym ludzkim blem i trwog. Zapado znw milczenie, 
tylko stranicy powistywali z cicha za szop.
Winicjusz zerwa si znowu, by przedrze si przez gromad do Apostoa i zada 
od niego ratunku, lecz nagle ujrza przed sob jakby przepa, ktrej widok 
obezwadni jego nogi. Co bdzie, jeli Aposto wyzna swoj niemoc, jeli 
stwierdzi, e cezar rzymski potniejszy jest ni Chrystus Nazareski? I na t 
myl przeraenie podjo mu wosy na gowie, gdy uczu, e wwczas w t 
przepa wpadnie nie tylko reszta jego nadziei, ale i on sam, i jego Ligia, i 
jego mio do Chrystusa, i jego wiara, i wszystko, czym y, a pozostanie tylko 
mier i noc jako morze bezbrzena.
A tymczasem Piotr pocz mwi gosem z pocztku tak cichym, e ledwie mona go 
byo dosysze:
- Dzieci moje! Na Golgocie widziaem, jak Boga przybijali do krzya. Syszaem 
moty i widziaem, jak podnieli krzy do gry, aby rzesze patrzyy na mier 
Syna czowieczego...
...I widziaem, jak mu otworzyli bok i jak umar. A wwczas, wracajc od krzya, 
woaem w boleci, jako wy woacie: "Biada! Biada! Panie! Ty Bg! Czemue na 
to pozwoli, czemu umar i czemu utrapi nam serca, ktrzymy wierzyli, e 
przyjdzie krlestwo Twoje?..."
...A on, Pan nasz i Bg nasz, trzeciego dnia zmartwychwsta i by midzy nami, 
pki w wielkiej wiatoci nie wstpi do krlestwa swego...
A my, poznawszy ma wiar nasz, umocnilimy si w sercach i odtd siejemy 
ziarno Jego...
Tu zwrciwszy si w stron, skd wysza pierwsza skarga, pocz mwi 
silniejszym ju gosem:
- Czemu si skarycie?... Bg sam podda si mce i mierci, a wy chcecie, by 
was przed ni osoni? Ludzie maej wiary! Zalicie pojli Jego nauk, zali On 
wam to jedno ycie obieca? Oto przychodzi do was i mwi wam: "Pjdcie drog 
moj", oto podnosi was ku sobie, a wy czepiacie si ziemi rkoma, woajc: 
"Panie, ratuj!" Ja, proch przed Bogiem, lecz wobec was Aposto Boy i 
namiestnik, mwi wam w imi Chrystusa: nie mier przed wami, lecz ycie, nie 
mki, lecz nieprzebrane rozkosze, nie zy i jki, lecz piewanie, nie niewola, 
lecz krlowanie! Ja, Aposto Boy, mwi tobie, wdowo: syn twj nie umrze, jeno 
narodzi si w chwale na ycie wieczne i poczysz si z nim! Tobie, ojcze, 
ktremu kaci splamili crki niewinne, obiecuj, e odnajdziesz je bielsze od 
lilij Hebronu! Wam, matki, ktre porw od sierot, wam, ktrzy stracicie ojcw, 
wam, ktrzy si skarycie, wam, ktrzy bdziecie patrzy na mier umiowanych, 
wam, stroskani, nieszczliwi, trwoni, i wam, majcy umrze, w imi Chrystusa 
powiadam, i zbudzicie si jako ze snu na szczsne czuwanie i jako z nocy na 
wit Boy. W imi Chrystusa, niech spadnie bielmo z oczu waszych i rozgorej 
serca!
To rzekszy podnis do, jak gdyby rozkazywa, a oni uczuli now krew w yach 
i zarazem dreszcz w kociach, bo sta ju przed nimi nie starzec zgrzybiay i 
strapiony, ale mocarz, ktry bra ich dusze i dwiga je z prochu i trwogi.
- Amen! - zawoao kilka gosw.
Jemu za z oczu bi blask coraz wikszy i sza od niego sia, szed majestat, 
sza wito. Gowy chyliy si przed nim, a on, gdy umilko "amen", mwi 
dalej 
- Siejcie w pakaniu, abycie zbierali w weselu. Czemu lkanie si mocy zego? 
Nad ziemi, nad Rzymem, nad murami miast jest Pan, ktry zamieszka w was. 
Kamienie zwilgn od ez, piasek przesiknie krwi, pene bd doy cia waszych, 
a ja wam powiadam: wycie zwycizcy! Pan idzie na podbj tego miasta zbrodni, 
ciemistwa i pychy, a wycie legia Jego! I jako sam odkupi mk i krwi grzechy 
wiata, tak chce, abycie wy odkupili mk i krwi to gniazdo nieprawoci!... To 
wam oznajmia przez wargi moje!
I rozoy rce, a oczy utkwi w grze, im za serca przestay prawie bi w 
piersi, albowiem uczuli, e wzrok jego widzi co, czego nie mog dojrze ich 
miertelne renice.
Jako twarz mu si zmienia i oblaa si jasnoci, i patrzy czas jaki w 
milczeniu, jakby oniemia z zachwytu, lecz po chwili usyszano jego gos:
- Jeste, Panie, i ukazujesz mi drogi swoje!... Jak to, o Chryste!... Nie w 
Jeruzalem, ale w tym grodzie szatana chcesz zaoy stolic Twoj? Tu, z tych 
ez i z tej krwi chcesz zbudowa koci Twj? Tu, gdzie dzi wada Neron, ma 
stan wieczyste krlestwo Twoje? O Panie, Panie! I kaesz tym trwonym, aby z 
koci swych zbudowali fundament pod Syjon wiata, a duchowi memu kaesz obj 
rzd nad nim i nad ludami ziemi?... I oto zlewasz zdrj mocy na sabych, aby si 
stali silni, i oto kaesz mi pa std baranki Twoje, a do spenienia wiekw... 
O, bde pochwalony w wyrokach Twoich, ktry kaesz zwycia. Hosanna! 
Hosanna!...
Ci, ktrzy byli trwoni, powstali, w tych, ktrzy zwtpili, wpyny strumienie 
wiary. Jedne gosy zawoay naraz: "Hosanna!", inne: "Pro Christo!", po czym 
zapada cisza. Jasne letnie byskawice rozwiecay wntrze szopy i twarze 
poblade ze wzruszenia.
Piotr, zapatrzony w widzenie, modli si jeszcze dugo, lecz na koniec zbudzi 
si, zwrci do gromady sw natchnion, pen wiata gow i rzek:
- Oto jako Pan zwyciy w was zwtpienie, tak i wy idcie zwycia w imi 
Jego!
I chocia wiedzia ju, e zwyci꿹, cho wiedzia, co wyronie z ich ez i 
krwi, jednak gos zadrga mu wzruszeniem, gdy pocz egna ich krzyem i mwi:
- A teraz bogosawi was, dzieci moje, na mk, na mier, na wieczno!
Lecz oni opadli go woajc: "My ju gotowi, ale ty, wita gowo, chro si, 
albowiem ty jest namiestnik, ktry sprawuje rzd Chrystusw!" I tak mwic 
czepiali si jego szat, on za kad rce na ich gowach i egna kadego z 
osobna, rwnie jak ojciec egna dzieci, ktre wysya w podr dalek.
I zaraz poczli wychodzi z szopy, albowiem pilno ju im byo do domw, a z nich 
do wizie i na areny. Umysy ich oderway si od ziemi, dusze wziy lot ku 
wiecznoci i szli, jakby w nie lub w zachwyceniu, przeciwstawia t si, ktra 
w nich bya, sile i okruciestwu "bestii".
Apostoa za wzi Nereusz, suga Pudensa, i wid go ukryt w winnicy ciek 
do swego domu. Lecz wrd jasnej nocy postpowa za nimi Winicjusz i gdy 
wreszcie doszli do Nereuszowej chaty, rzuci si nagle do ng Apostoa.
w za, poznawszy go, zapyta: - Czego dasz, synu?
Ale Winicjusz po tym, co sysza w szopie, nie mia go ju o nic baga, tylko 
objwszy obiema rkami jego stopy przyciska do nich ze kaniem czoo, wzywajc 
w ten niemy sposb litoci.
w za rzek:
- Wiem. Wzili dzieweczk, ktr umiowae. Mdl si za ni.
- Panie! - jkn Winicjusz obejmujc jeszcze silniej stopy Apostoa. - Panie! 
Jam robak lichy, ale ty zna Chrystusa, ty Go bagaj, ty wstaw si za ni.
I dra z blu jak li, i bi czoem w ziemi, albowiem poznawszy moc Apostoa 
wiedzia, i on jeden moe mu j przywrci.
A Piotr wzruszy si t boleci. Przy pomnia sobie, jak niegdy i Ligia, 
zgromiona przez Kryspusa, leaa tak samo u jego ng, ebrzc litoci. 
Przypomnia sobie, e j podnis i pocieszy, wic teraz podnis Winicjusza.
- Synaczku - rzek - bd si modli za ni, lecz ty pomnij, com mwi tamtym 
wtpicym, e sam Bg przeszed przez mk krzyow, i pomnij, e po tym yciu 
zaczyna si inne, wieczyste.
- Ja wiem!... Jam sysza - odpar Winicjusz owic w poblade usta powietrze - 
ale widzisz, panie... nie mog! Jeli potrzeba krwi, pro Chrystusa, aby wzi 
moj... Jam onierz. Niech mi podwoi, niech potroi mk dla niej przeznaczon, 
wytrzymam; ale niech j ocali! To jeszcze dziecko, panie, a On mocniejszy od. 
cezara, wierz! mocniejszy! Ty j sam miowa. Ty nam bogosawi! To jeszcze 
dziecko niewinne!...
Tu znw pochyli si i przyoywszy twarz do kolan Piotra pocz powtarza:
- Ty zna Chrystusa, panie! ty zna, On ciebie wysucha! Wstaw si za ni!
A Piotr przymkn powieki i modli si arliwie. Letnie byskawice poczy znw 
rozwieca niebo. Winicjusz wpatrywa si przy ich blasku w usta Apostoa, 
czekajc z nich wyroku ycia lub mierci. W ciszy sycha byo przepirki 
nawoujce si po winnicach i guchy, daleki odgos deptakw lecych przy Via 
Salaria.
- Winicjuszu - zapyta wreszcie Aposto - wierzyszli ty?
- Panie, czybym inaczej tu przyszed? - odpowiedzia Winicjusz.
- Tedy wierz do koca, albowiem wiara gry porusza. Wic choby widzia on 
dzieweczk pod mieczem kata albo w paszczce lwa, wierz jeszcze, e Chrystus 
moe j zbawi. Wierz i mdl si do Niego, a ja bd si modli wraz z tob.
Po czym, podnisszy twarz ku niebu, mwi gono: - Chryste miosierny, spjrz 
na ono serce zbolae i pociesz je! Chryste miosierny, pomiarkuj wiatr do weny 
jagnicia! Chryste miosierny, ktry prosi Ojca, aby odwrci kielich goryczy 
od ust Twoich, odwr go od ust tego sugi Twego! Amen!
A Winicjusz, wycigajc rce ku gwiazdom, mwi jczc:
- O Chryste! Jam Twj! We mnie za ni! Na wschodzie niebo poczo biele.
ROZDZIA LIV
Winicjusz opuciwszy Apostoa szed do wizienia z odrodzonym przez nadziej 
sercem. Gdzie w gbi duszy krzyczaa mu jeszcze rozpacz i przeraenie, lecz on 
tumi w sobie te gosy. Wydao mu si niepodobiestwem, by wstawiennictwo 
Boego namiestnika i potga jego modlitwy miay pozosta bez skutku. Ba si nie 
mie nadziei, ba si wtpi. "Bd wierzy w miosierdzie Jego - mwi do 
siebie - chobym j ujrza w paszczy lwa." I na t myl, cho draa w nim dusza 
i pot zimny oblewa mu skronie, wierzy. Kade uderzenie jego serca byo teraz 
modlitw. Poczyna rozumie, e wiara gry porusza, albowiem poczu w sobie 
jak dziwn si, ktrej nie odczuwa przedtem. Zdawao mu si, e potrafi ni 
dokona takich rzeczy, ktre jeszcze wczoraj nie byy w jego mocy. Chwilami mia 
wraenie, jakby ze ju mino. Gdy rozpacz odzywaa si jeszcze jkiem w jego 
duszy, przypomina sobie t noc i t wit sdziw twarz, wzniesion ku niebu w 
modlitwie. "Nie! Chrystus nie odmwi pierwszemu uczniowi swemu i pasterzowi 
trzody! Chrystus mu nie odmwi, a ja nie zwtpi."
I bieg do wizienia jak zwiastun dobrej nowiny: Lecz tu czekaa go rzecz 
niespodziewana.
Strae pretoriaskie, zmieniajce si przy Mamertyskim wizieniu, znay go ju 
wszystkie i zwykle nie czyniono mu najmniejszych trudnoci, lecz tym razem 
acuch si nie otworzy, a natomiast setnik zbliy si ku niemu i rzek:
- Wybacz, szlachetny trybunie, mamy dzi rozkaz nie wpuszcza nikogo.
- Rozkaz? - powtrzy blednc Winicjusz. onierz spojrza na niego ze 
wspczuciem i odrzek. - Tak, panie. Rozkaz cezara. W wizieniu duo jest 
chorych i by moe, i obawiaj si, aby przychodnie nie roznieli zarazy po 
miecie.
- Lecz mwie, e rozkaz na dzi tylko? - W poudnie zmieniaj si strae.
Winicjusz zamilk i odkry gow, albowiem zdawao mu si, e pileolus, ktry 
mia na niej, jest z oowiu. Wtem onierz zbliy si i rzek przyciszonym 
gosem
- Uspokj si, panie. Stre i Ursus czuwaj nad ni. To rzekszy pochyli si i 
w mgnieniu oka nakreli na kamiennej pycie swym dugim galijskim mieczem 
ksztat ryby.
Winicjusz spojrza na niego bystro. - ...I jeste pretorianinem?...
- Pki nie bd tam - odrzek onierz wskazujc na wizienie.
- I ja czcz Chrystusa.
- Niech bdzie pochwalone imi Jego! Wiem, panie. Nie mog ci wpuci do 
wizienia, lecz jeli napiszesz list, oddam go strom.
- Dziki ci, bracie.
I cisnwszy rk onierza odszed. Pileolus przesta mu ciy oowiem. Soce 
ranne podnioso si nad mury wizienia, a razem z jego jasnoci pocza znw 
wstpowa otucha w serce Winicjusza. Ten onierz chrzecijanin by dla niego 
jakby nowym wiadectwem potgi Chrystusa. Po chwili zatrzyma si i utkwiwszy 
wzrok w rowych obokach zwieszonych nad Kapitolem i wityni Statora, rzek:
"Nie widziaem jej dzi, Panie, ale wierz w Twoje miosierdzie."
W domu czeka na niego Petroniusz, ktry, jak zwykle "z nocy dzie czynic", 
niedawno by powrci. Zdy jednake wzi ju kpiel i namaci si do snu.
- Mam dla ciebie nowiny - rzek. - Byem dzi u Tuliusza Senecjona, u ktrego 
by i cezar. Nie wiem, skd Augucie przyszo na myl przyprowadzi ze sob 
maego Rufiusa... Moe dlatego, by sw urod zmikczy serce cezara. Na 
nieszczcie, dziecko, zmorzone snem, usno w czasie czytania, jak niegdy 
Wespazjan, co widzc Ahenobarbus cisn w nie pucharem i skaleczy je ciko. 
Poppea zemdlaa, wszyscy za syszeli, jak cezar rzek: "Do mam tego 
przypodka!", a to, wiesz, tyle znaczy, co mier!
- Nad August zawisa kara Boa - odpowiedzia Winicjusz - ale czemu mi to 
mwisz?
- Mwi dlatego, e ciebie i Ligi ciga gniew Poppei, teraz za ona, zajta 
wasnym nieszczciem, moe poniecha zemsty i atwiej da si przejedna. Zobacz 
j dzi wieczr i bd z ni mwi.
- Dziki ci. Zwiastujesz mi dobr nowin.
- A ty si wykp i spocznij. Usta masz sine i cie z ciebie pozosta.
Lecz Winicjusz spyta:
- Zali nie mwiono, kiedy odbdzie si pierwszy ludus matutinus?
- Za dziesi dni. Ale wezm pierwej inne wizienia. Im wicej zostanie nam 
czasu, tym lepiej. Nie wszystko jeszcze stracone.
I tak mwic, mwi to, w co sam ju nie wierzy, wiedzia albowiem doskonale, 
e skoro cezar w odpowiedzi na prob Aliturusa znalaz wspaniale brzmic 
odpowied, w ktrej porwna si z Brutusem, to dla Ligii nie ma ju ratunku. 
Ukry te, przez lito, co sysza u Senecjona, e cezar i Tygellin postanowili 
wybra dla siebie i dla przyjaci najpikniejsze dziewice chrzecijaskie i 
pohabi je przed mk, reszta za miaa by wydana w sam dzie igrzyska 
pretorianom i bestiariuszom.
Wiedzc, e Winicjusz w adnym razie nie zechce przey Ligii, umylnie krzepi 
tymczasem nadziej w jego sercu, naprzd przez wspczucie dla niego, a po 
wtre, e temu estecie chodzio take i o to, aby Winicjusz, jeli ma umrze, 
umar piknym, nie za z twarz wyniszczon i sczernia od blu i bezsennoci.
- Powiem dzi Augucie - rzek - mniej wicej tak: "Uratuj Ligi dla Winicjusza, 
a ja uratuj dla ciebie Rufiusa." I bd o tym myla naprawd. Z Ahenobarbem 
jedno sowo, powiedziane w stosownej chwili, moe kogo uratowa lub zgubi. W 
najgorszym razie zyskamy na czasie.
- Dziki ci - powtrzy Winicjusz.
- Najlepiej mi podzikujesz, gdy si poywisz i spoczniesz. Na Aten! Odysej w 
najwikszym nieszczciu myla o nie i jadle. Ca noc spdzie pewna w 
wizieniu.
- Nie - odpowiedzia Winicjusz. - Chciaem pj do wizienia teraz, ale jest 
rozkaz, aby nikogo nie dopuszczano. Dowiedz si ty, Petroniuszu, czy rozkaz jest 
na dzi tylko, czy a do dnia igrzysk.
- Dowiem si dzi w nocy i jutro rano powiem ci, na jak dugo i dlaczego rozkaz 
zosta wydany. A teraz choby Helios mia ze zmartwienia zej do kimeryjskich 
krajw, id spa, ty za naladuj mnie.
I rozeszli si, lecz Winicjusz uda si do biblioteki i pocz pisa list do 
Ligii.
Gdy skoczy, odnis go sam i wrczy chrzecijaskiemu setnikowi, ktry 
natychmiast poszed z nim do wizienia. Po chwili wrci z pozdrowieniem od 
Ligii i z obietnic, e dzi jeszcze odniesie jej odpowied.
Winicjusz nie chcia jednak wraca i siadszy na gazie czeka na list Ligii. 
Soce wzbio si ju wysoko na niebie i przez Clivus Argentarius napyway na 
Forum, jak zwykle, tumy ludzi. Przekupnie wywoywali swoje towary; wrbici 
polecali przechodniom swe usugi; obywatele cignli powanym krokiem ku 
rostrom, by sucha przygodnych mwcw lub rozpowiada sobie wzajemnie 
najwiesze nowiny. W miar jak upa dogrzewa coraz silniej, gromady prniakw 
chroniy si pod portyki wity, spod ktrych wylatyway co chwila z wielkim 
opotem skrzyde cae stada gobi, rozbyskujc biaymi pirami w jasnoci 
sonecznej i bkicie.
Pod nadmiarem wiata, pod wpywem gwaru, ciepa i niezmiernego znuenia oczy 
Winicjusza poczy si klei. Monotonne okrzyki chopcw, grajcych obok w mor, 
i miarowe kroki onierzy koysay go do snu. Kilkakro podnis jeszcze gow i 
obj oczyma wizienie, po czym opar j o zrb skalny, westchn jak dziecko, 
ktre usypia po dugim paczu, i usn.
I wnet opady go widzenia. Zdawao mu si, e wrd nocy niesie na rku Ligi 
przez nieznan winnic, a przed nim idzie Pomponia Grecyna z kagankiem w rku i 
wieci. Jaki gos, jakby gos Petroniusza, woa za nim z daleka: "Wr si!" 
Lecz on nie zwaa na owo woanie i szed dalej za Pomponi, pki nie doszli do 
chaty, w ktrej progu sta Piotr Aposto. Wwczas on pokaza mu Ligi i rzek: 
"Idziemy z areny, panie, ale nie moemy jej obudzi, zbud ty j." Lecz Piotr 
odpowiedzia: "Chrystus sam przyjdzie j zbudzi!"
Potem obrazy poczy mu si miesza. Widzia przez sen Nerona i Poppe 
trzymajc na rku maego Rufiusa ze skrwawionym czoem, ktre obmywa 
Petroniusz, i Tygellina posypujcego popioem stoy zastawione kosztownymi 
potrawami, i Witeliusza poerajcego owe potrawy, i mnstwo innych augustianw 
siedzcych przy uczcie. On sam spoczywa przy Ligii; lecz midzy stoami 
chodziy lwy, ktrym z powych brd ciekaa krew. Ligia prosia go, by j 
wyprowadzi, a jego ogarna bezwadno tak straszna, i nie mg si nawet 
poruszy. Za czym w widzeniach jego nasta bezad jeszcze wikszy i wreszcie 
wszystko zapado w ciemno zupen.
Z gbokiego snu zbudzi go dopiero ar soneczny i okrzyki, ktre rozlegy si 
tu obok miejsca, na ktrym siedzia. Winicjusz przetar oczy: ulica roia si 
od ludzi, lecz dwaj biegacze, przybrani w te tuniki, rozsuwali dugimi 
trzcinami tum, krzyczc i czynic miejsce dla wspaniaej lektyki, ktr nioso 
czterech silnych niewolnikw egipskich.
W lektyce siedzia jaki czowiek przybrany w biae szaty, ktrego twarzy nie 
byo dobrze wida, albowiem tu przy oczach trzyma zwj papirusu i odczytywa 
co pilnie.
- Miejsce dla szlachetnego augustianina! - woali biegacze.
Ulica bya jednak tak natoczona, e lektyka musiaa si na chwil zatrzyma. 
Wwczas augustianin opuci niecierpliwie zwj papieru i wychyli gow woajc:
- Rozpdzi mi tych nicponiw! Prdzej!
Nagle, spostrzegszy Winicjusza, cofn gow i podnis szybko do oczu zwj 
papieru.
A Winicjusz przecign rk po czole sdzc, e ni jeszcze.
W lektyce siedzia Chilo.
Tymczasem biegacze utorowali drog i Egipcjanie mieli ruszy naprzd, gdy nagle 
mody trybun, ktry w jednej chwili zrozumia wiele rzeczy przedtem dla niego 
niezrozumiaych, przybliy si do lektyki.
- Pozdrowienie ci, Chilonie! - rzek.
- Modziecze - odpowiedzia z godnoci i dum Grek, usiujc swej twarzy nada 
wyraz spokoju, ktrego w duszy nie mia - witaj, ale mnie nie zatrzymuj, gdy 
piesz si do przyjaciela mego, szlachetnego Tygellina.
A Winicjusz, chwyciwszy za krawd lektyki, pochyli si ku niemu i patrzc mu 
wprost w oczy, rzek znionym gosem:
- Ty wyda Ligi?...
- Kolosie Memnona! - zawoa z przestrachem Chilo.
Lecz w oczach Winicjusza nie byo groby, wic strach starego Greka przeszed 
szybko. Pomyla, e jest pod opiek Tygellina i samego cezara, to jest potg, 
przed ktrymi dry wszystko, i e otaczaj go silni niewolnicy, a za Winicjusz 
stoi przed nim bezbronny, z wyndznia twarz i postaw zgit przez bl.
Na t myl wrcia mu zuchwao. Utkwi w Winicjusza swe oczy okolone 
czerwonymi obwdkami, i odszepn:
- A ty, gdym umiera z godu, kazae mnie schosta.
Na chwil umilkli obaj, po czym ozwa si guchy gos Winicjusza:
- Skrzywdziem ci, Chilonie!...
Wwczas Grek podnis gow i klasnwszy w palce co w Rzymie byo oznak 
lekcewaenia i pogardy, odrzek tak gono, aby wszyscy mogli go sysze:
- Przyjacielu, jeli masz do mnie prob przyjd do domu mego na Eskwilinie o 
rannej porze, w ktrej po kpieli przyjmuj goci i klientw.
I skin rk, a na w znak Egipcjanie podnieli lektyk, niewolnicy za, 
przybrani w te tuniki, poczli woa machajc trzcinami:
- Miejsce dla lektyki szlachetnego Chilona Chilonidesa! Miejsce! Miejsce!...
ROZDZIA LV
Ligia w dugim, popiesznie pisanym licie egnaa na zawsze Winicjusza. Wiadomo 
jej byo, e do wizienia nie wolno ju nikomu przychodzi i e bdzie moga 
widzie Winicjusza dopiero z areny. Tote prosia go, by dowiedzia si, kiedy 
przypadnie ich kolej, i by by na igrzysku, albowiem chciaa raz jeszcze 
zobaczy go za ycia. W licie jej nie zna byo bojani. Pisaa, e i ona, i 
inni tskni ju do areny, na ktrej znajd wyzwolenie z wizienia. Spodziewajc 
si przyjazdu Pomponii i Aulusa, bagaa, by przyszli i oni. W kadym jej sowie 
wida byo uniesienie i to oderwanie si od ycia, w ktrym yli wszyscy 
uwizieni, a zarazem niezachwian wiar, e obietnice speni si musz za 
grobem. "Czy Chrystus (pisaa) teraz, czy po mierci mnie wyzwoli, On ci obieca 
mnie przez usta Apostoa, a wic ja twoja." I zaklinaa go, by jej nie aowa i 
nie da si opanowa blowi. mier nie bya dla niej rozerwaniem lubw. Z 
ufnoci dziecka upewniaa Winicjusza, e zaraz po mce w arenie powie 
Chrystusowi, i w Rzymie zosta jej narzeczony, Marek, ktry tskni po niej 
caym sercem. I mylaa, e moe Chrystus pozwoli wrci na chwil jej duszy do 
niego, aby mu powiedzie, e yje, e mki nie pamita i e jest szczliwa. 
Cay jej list tchn szczciem i ogromn nadziej. Bya w nim tylko jedna 
proba zwizana ze sprawami ziemi: aby Winicjusz zabra ze spoliarium jej ciao 
i pochowa j jako swoj on w grobowcu, w ktrym sam niegdy mia spocz.
On czyta w list z rozdart dusz, ale zarazem zdao mu si niepodobiestwem, 
aby Ligia moga zgin pod kami dzikich zwierzt i aby Chrystus nie zlitowa 
si nad ni. Jednake w tym wanie tkwia nadzieja i ufno. Wrciwszy do domu 
odpisa, e bdzie przychodzi codziennie pod mury Tullianum czeka, pki 
Chrystus nie skruszy murw i nie odda mu jej. Nakaza wierzy jej, e On moe mu 
j odda nawet z cyrku, e Wielki Aposto baga Go o to i e chwila wyzwolenia 
jest bliska. Nawrcony centurion mia odnie jej w list nazajutrz.
Lecz gdy Winicjusz przyszed nastpnego dnia pod wizienie, setnik, opuciwszy 
szereg, zbliy si do niego pierwszy i rzek:
- Posuchaj mnie, panie. Chrystus, ktry ci dowiadczy, okaza ci ask swoj. 
Dzisiejszej nocy przyszli wyzwolecy cezara i prefekta, aby wybra im dziewice 
chrzecijaskie na pohabienie; pytali si o oblubienic twoj, lecz Pan nasz 
zesa na ni gorczk, na ktr umieraj winie w Tullianum, i poniechali jej. 
Wczoraj wieczr bya ju nieprzytomna i niech bdzie bogosawione imi 
Zbawiciela, albowiem ta choroba, ktra j ocalia od haby, moe j ocali i od 
mierci.
Winicjusz opar do na naramienniku onierza, aby nie upa, w za mwi 
dalej:
- Dzikuj miosierdziu Pana. Linusa porwali i pooyli na mki, ale widzc, e 
kona, oddali go. Moe i tobie oddadz j teraz, a Chrystus wrci jej zdrowie.
Mody trybun pozosta jeszcze chwil ze spuszczon gow, po czym podnis j i 
rzek cicho:
- Tak jest, setniku. Chrystus, ktry wybawi j od haby, wybawi j od mierci.
I dosiedziawszy pod murem wizienia do wieczora, wrci do domu, aby wysa 
swoich ludzi po Linusa i kaza go przenie do jednej ze swoich willi 
podmiejskich.
Jednake Petroniusz dowiedziawszy si o wszystkim postanowi dziaa jeszcze. 
Poprzednio by ju u Augusty, teraz za uda si do niej po raz drugi. Zasta j 
u oa maego Rufiusa. Dziecko z rozbit gow majaczyo w gorczce, matka za 
ratowaa je z rozpacz i zgroz w sercu, mylc, e jeli je uratuje, to moe 
tylko po to, aby wkrtce straszniejsz zgino mierci.
Zajta wycznie swoim blem, nie chciaa nawet sucha o Winicjuszu i Ligii, 
lecz Petroniusz przerazi j. "Obrazia - rzek jej - nowe nieznane bstwo. Ty, 
Augusto, czcisz podobno hebrajskiego Jehow, ale chrzecijanie utrzymuj, e 
Chrystus jest jego synem, pomyl wic, czy ci nie ciga gniew ojca. Kto wie, 
czy to, co si stao, nie jest ich zemst i czy ycie Rufiusa nie zaley od 
tego, jak postpisz."
- Co chcesz, abym uczynia? - spytaa z przestrachem Poppea.
- Przebagaj zagniewane bstwo. - Jak?
- Ligia jest chora. Wpy na cezara lub Tygellina, eby j wydano Winicjuszowi.
A ona spytaa z rozpacz:
- Czy ty mylisz, e ja mog?
- Wic moesz co innego. Jeli Ligia wyzdrowieje, musi i na mier. Id do 
wityni Westy i zadaj, aby virgo magna znalaza si wypadkiem koo Tullianum 
w chwili, gdy bd wyprowadzali winiw na mier, i rozkazaa uwolni t 
dziewczyn. Wielka westalka nie odmwi ci tego.
- A jeli Ligia umrze z gorczki?
- Chrzecijanie mwi, e Chrystus jest mciwy, ale sprawiedliwy: by moe, e 
przebagasz go chci sam.
- Niech mi da jaki znak, e ocali Rufiusa. Petroniusz wzruszy ramionami.
- Ja nie przychodz jako jego pose, o boska; mwi ci tylko: bd lepiej w 
zgodzie ze wszystkimi bstwami rzymskimi i obcymi.
- Pjd! - rzeka zamanym gosem Poppea. Petroniusz odetchn gboko.
"Nareszcie co wskraem!" - pomyla. I wrciwszy do Winicjusza rzek mu:
- Pro swego Boga, by Ligia nie umara na gorczk, bo jeli nie umrze, to 
wielka westalka rozkae j uwolni. Sama Augusta bdzie j o to prosia.
Winicjusz popatrzy na niego oczyma, w ktrych byszczaa gorczka, i 
odpowiedzia:
- J uwolni Chrystus.
A Poppea, ktra dla ocalenia Rufiusa gotowa bya pali hekatomby wszystkim bogom 
wiata, tego jeszcze wieczora udaa si na Forum do westalek, powierzywszy 
opiek nad chorym dzieckiem wiernej piastunce Sylwii, ktra i j sam 
wyniaczya.
Lecz na Palatynie wyrok na dziecko by ju wydany. Zaledwie bowiem lektyka 
cesarzowej znika za Wielk Bram, do komnaty, w ktrej spoczywa may Rufius, 
ROZDZIA LVI
Zanim Flawiusze wznieli Koloseum, amfiteatry w Rzymie budowano przewanie z 
drzewa, tote wszystkie niemal spony w czasie poaru. Nero jednak dla 
wyprawienia przyobiecanych igrzysk kaza wznie kilka, a midzy nimi jeden 
olbrzymi, na ktry zaraz po ugaszeniu ognia poczto sprowadza morzem i Tybrem 
potne pnie drzew, wycitych na stokach Atlasu. Poniewa igrzyska wspaniaoci 
i liczb ofiar miay przej wszystkie poprzednie, dodano wic obszerne 
pomieszczenia dla ludzi i zwierzt. Tysice rzemielnikw pracowao nad budow 
dniem i noc. Budowano i ozdabiano bez wytchnienia. Lud opowiada sobie cuda o 
oparciach wykadanych brzem, bursztynem, koci soniow, perowcem i 
skorupnikiem zamorskich wiw. Biegnce wzdu siedze kanay, napenione 
lodowat wod z gr, miay utrzymywa w budynku chd przyjemny, nawet w czasie 
najwikszych upaw. Olbrzymie purpurowe velarium zabezpieczao od promieni 
sonecznych. Midzy rzdami siedze ustawiono kadzielnice do palenia wonnoci 
arabskich; w grze pomieszczono przyrzdy do skrapiania widzw ros szafranow i 
werwen. Synni budowniczowie, Sewerus i Celer, wysilili ca sw wiedz, by 
wznie amfiteatr niezrwnany, a zarazem mogcy pomieci tak liczb ciekawych, 
jakiej dotd aden ze znanych nie mg pomieci.
Tote w dniu, w ktrym mia rozpocz si ludus matutinus, tumy gawiedzi 
czekay od witu na otwarcie wrt, wsuchujc si z luboci w ryk lww, 
chrapliwe beczenie panter i wycie psw. Zwierztom nie dawano je od dwch dni, 
a natomiast przesuwano przed nimi zakrwawione kaway misa, by tym bardziej 
pobudzi w nich wcieko i gd. Chwilami te zrywaa si taka burza dzikich 
gosw, e ludzie stojcy przed cyrkiem nie mogli rozmawia, a wraliwsi bledli 
ze strachu. Lecz wraz. ze wschodem soca zabrzmiay w obrbie cyrku pieni 
donone, ale spokojne, ktrych suchano ze zdziwieniem, powtarzajc sobie 
wzajem: "Chrzecijanie! Chrzecijanie!" Jako mnogie ich zastpy sprowadzono do 
amfiteatru jeszcze w nocy i nie z jednego tylko wizienia, jak by pierwotny 
zamiar, ale ze wszystkich po trochu. Wiedziano w tumie, e widowiska pocign 
si przez cae tygodnie i miesice, ale spierano si, czy z t czci 
chrzecijan, ktra bya przeznaczona na dzi, zdoaj skoczy w cigu jednego 
dnia. Gosy mskie, kobiece i dziecinne, piewajce pie porann, byy tak 
liczne, i znawcy utrzymywali, e choby po sto i dwiecie cia wysyano na raz, 
zwierzta zmcz si, nasyc i do wieczora nie potrafi wszystkich porozrywa. 
Inni twierdzili, e zbyt wielka liczba ofiar, wystpujcych jednoczenie na 
arenie, rozrywa uwag i nie pozwala lubowa si, jak naley, widowiskiem. W 
miar jak zbliaa si chwila otwarcia korytarzy prowadzcych do wntrza, 
zwanych vomitoriami, lud oywia si, rozwesela i spiera o rozmaite tyczce 
widowiska rzeczy. Poczy si tworzy stronnictwa, podnoszce wiksz sprawno 
lww lub tygrysw w rozdzieraniu ludzi. Tu i owdzie czyniono zakady. Inni 
jednak rozprawiali o gladiatorach, ktrzy mieli wystpi przed chrzecijanami na 
arenie, i znw tworzyy si stronnictwa to Samnitw, to Gallw, to Mirmilonw, 
to Trakw, to sieciarzy. Wczesnym rankiem wiksze lub mniejsze ich oddziay 
poczy pod przywdztwem mistrzw, zwanych lanistami, napywa do amfiteatru. 
Nie chcc si utrudza przed czasem, szli bez zbroi, czsto zupenie nadzy, 
czsto z zielonymi gaziami w rku lub uwieczeni w kwiaty, modzi, pikni w 
wietle porannym i peni ycia. Ciaa ich, byszczce od oliwy, potne, jakby 
wykowane w marmurze, wprawiay w zachwyt rozmiowany w ksztatach lud. Wielu z 
nich znano osobicie i co chwila rozlegay si okrzyki: "Witaj, Furnius! Witaj, 
Leo! Witaj, Maksymus! Witaj, Diomedes!" Mode dziewczta wznosiy ku nim oczy 
pene mioci, oni za upatrywali, gdzie ktra najpikniejsza, i odzywali si do 
nich artobliwymi sowami, jakby adna troska nie ciya nad nimi, przesyajc 
causy lub woajc: "Obejmij, nim mier obejmie!" Po czym znikali w bramach, z 
ktrych wielu nie miao ju wyj wicej. Lecz coraz nowe pochody rozryway 
uwag tumw. Za gladiatorami szli mastygoforowie, to jest ludzie zbrojni w 
bicze, ktrych obowizkiem byo smaga i podnieca walczcych. Potem muy 
cigny w stron spoliarium cae szeregi wozw, na ktrych poukadane byy 
stosy drewnianych trumien. Na ten widok cieszy si lud, wnioskujc z ich liczby 
o ogromie widowiska. Za czym cignli ludzie, ktrzy mieli dobija rannych, 
przebrani tak, aby kady podobny by do Charona lub do Merkurego, za czym ludzie 
pilnujcy porzdku w cyrku, rozdajcy siedzenia, za czym niewolnicy do 
roznoszenia potraw i chodnikw, a wreszcie pretorianie, ktrych kady cezar 
zawsze miewa w amfiteatrze pod rk.
Otworzono wreszcie vomitoria i tumy runy do rodka. Lecz takie byo mnstwo 
zgromadzonych, e pynli i pynli przez cae godziny, a dziwno byo, e 
amfiteatr moe tak nieprzeliczon czer pochon. Ryki zwierzt, czujcych 
wyziewy ludzkie, wzmogy si jeszcze. Lud hucza w cyrku przy zajmowaniu miejsc 
jak fala w czasie burzy.
Przyby na koniec prefekt miasta w otoczeniu wigilw, a po nim nieprzerwanym ju 
acuchem poczy si zmienia lektyki senatorw, konsulw, pretorw, edylw, 
urzdnikw publicznych i paacowych, starszyzny pretoriaskiej, patrycjuszw i 
wykwintnych kobiet. Niektre lektyki poprzedzali liktorowie, nioscy siekiery 
wrd pku rzg, inne tumy niewolnikw. W socu migotay zocenia lektyk, 
biae i rnobarwne suknie, pira, zausznice, klejnoty, stal toporw. Z cyrku 
dochodziy okrzyki, jakimi lud wita potnych dostojnikw. Od czasu do czasu 
przybyway jeszcze niewielkie oddziay pretorianw.
Lecz kapani z rozmaitych wity przybyli nieco pniej, a za nimi dopiero 
niesiono wite dziewice Westy, ktre poprzedzali liktorowie. Z rozpoczciem 
widowiska czekano ju tylko na cezara, ktry te nie chcc naraa ludu na zbyt 
dugie oczekiwanie i pragnc uj go sobie popiechem, przyby niebawem w 
towarzystwie Augusty i augustianw.
Petroniusz przyby midzy augustianami, majc w swej lektyce Winicjusza. w 
wiedzia, e Ligia jest chora i bezprzytomna, ale poniewa w ostatnich dniach 
dostp do wizienia by jak najsurowiej strzeony, poniewa dawne strae 
zastpiono nowymi, ktrym nie wolno byo rozmawia ze strami, jak rwnie 
udziela najmniejszych wiadomoci tym, ktrzy przychodzili pyta o winiw, nie 
by wic pewien, czy nie ma jej midzy ofiarami przeznaczonymi na pierwszy dzie 
widowiska. Dla lww mogli wysa i chor, choby bezprzytomn. Ale poniewa 
ofiary miay by poobszywane w skry zwierzt i wysyane caymi gromadami na 
aren, przeto nikt z widzw nie mg sprawdzi, czy jedna wicej lub mniej 
znajduje si midzy nimi, i nikt adnej rozpozna. Stre i caa suba 
amfiteatru bya przekupiona, z bestiariuszami stan za ukad, e ukryj Ligi 
w jakim ciemnym zaktku amfiteatru, a noc wydadz j w rce pewnego 
Winicjuszowego dzierawcy, ktry natychmiast wywiezie j w Gry Albaskie. 
Petroniusz, przypuszczony do tajemnicy, radzi Winicjuszowi, by otwarcie uda 
si z nim do amfiteatru i dopiero przy wejciu wymkn si w toku i popieszy 
do lochw, gdzie dla uniknicia moliwych pomyek osobicie mia wskaza strom 
Ligi.
Stre pucili go maymi drzwiczkami, ktrymi wychodzili sami. Jeden z nich, 
imieniem Syrus, poprowadzi go natychmiast do chrzecijan. Po drodze rzeki:
- Nie wiem, panie, czy znajdziesz, czego szukasz. My dopytywalimy si o 
dziewic imieniem Ligia, nikt jednak nie da nam odpowiedzi, ale by moe, i 
nie ufaj nam.
- Duo ich jest? - pyta Winicjusz. - Wielu musi, panie, pozosta na jutro. - 
Czy s chorzy midzy nimi?
- Takich, ktrzy by nie mogli usta na nogach, nie masz.
To rzekszy Syrus otworzy drzwi i weszli jakby do ogromnej izby, ale niskiej i 
ciemnej, wiato bowiem przychodzio do niej jedynie przez zakratowane otwory, 
oddzielajce j od areny. Winicjusz z pocztku nie mg nic dojrze, sysza 
tylko w izbie szmer gosw i okrzyki ludu, dochodzce z amfiteatru. Lecz po 
chwili,. gdy oczy jego przywyky do zmroku, ujrza cae gromady dziwacznych 
istot, podobnych do wilkw i niedwiedzi. Byli to chrzecijanie, poobszywani w 
skry zwierzt. Jedni z nich stali, drudzy modlili si klczc. Tu i owdzie z 
dugich wosw, spywajcych po skrze, mona byo odgadn, e ofiara jest 
kobiet. Matki, podobne do wilczyc, nosiy na rku rwnie kosmato obszyte 
dzieci. Lecz spod skr wychylay si twarze jasne, oczy w mroku poyskiway 
radoci i gorczk. Widocznym byo, e wiksz cz tych ludzi opanowaa jedna 
myl, wyczna i zaziemska, ktra jeszcze za ycia znieczulia ich na wszystka 
co si koo nich dzia i co ich spotka mogo. Niektrzy, zapytywani o Ligi 
przez Winicjusza, patrzyli na oczyma jakby zbudzonymi ze snu, nie odpowiadajc 
na pytania; inni umiechali si do niego, kadc palce na ustach lub wskazujc 
na elazne kraty, przez ktre wchodziy jasne snopy blasku. Dzieci tylko pakay 
gdzieniegdzie, przestraszone rykiem bestyj, wyciem psw, wrzaskiem ludu i 
podobnymi do zwierzt postaciami wasnych rodzicw. Winicjusz, idc obok stra 
Syrusa, patrzy w twarze, szuka, rozpytywa, chwilami potyka si o ciaa tych, 
ktrzy pomdleli z natoku, zaduchu i gorca, i przeciska si dalej w ciemn 
gb izby, ktra zdawaa si by tak obszern jak cay amfiteatr.
Lecz nagle zatrzyma si, albowiem zdawao mu si, e w pobliu kraty ozwa si 
jaki znajomy mu gos. Posuchawszy przez chwil, zawrci i przecisnwszy si 
przez tum, stan blisko. Snop wiata pada na gow mwicego i w blasku tym 
Winicjusz rozpozna spod wilczej skry wychud i nieubagan twarz Kryspa.
- aujcie za grzechy wasze - mwi Kryspus - bo oto chwila zaraz nadejdzie. Ale 
kto myli, e sam mierci okupi winy, ten nowy grzech popenia i strcony 
bdzie w ogie wieczny. Kadym grzechem waszym, ktrycie za ycia popenili, 
odnawialicie mk pana, jake wic miecie mniema, by ta, ktra was czeka, 
moga tamt okupi? Jednak mierci pomr dzi sprawiedliwi i grzeszni, ale Pan 
swoich odrni. Biada wam, albowiem ky lww podr ciaa wasze, ale nie podr 
win waszych ni waszego rachunku z Bogiem. Pan okaza do miosierdzia, gdy 
pozwoli na krzy si przybi, ale odtd bdzie tylko sdzi, ktry adnej winy 
bez kary nie zostawi. Wic ktrzycie myleli, i mk zgadzicie grzechy wasze, 
blunilicie przeciw sprawiedliwoci Boskiej i tym gbiej bdziecie pogreni. 
Skoczyo si miosierdzie, a przyszed czas gniewu Boego. Oto za chwil 
staniecie przed strasznym sdem, wobec ktrego zaledwie cnotliwy si ostoi. 
aujcie za grzechy, albowiem otwarte s czeluci piekielne, i biada wam, 
mowie i ony, biada, rodzice i dzieci!
I wycignwszy kociste donie trzs nimi nad pochylonymi gowami, 
nieustraszony, ale te i nieubagany nawet wobec mierci, na ktr za chwil 
pj mieli wszyscy owi skazacy. Po jego sowach ozway si gosy: "aujmy za 
grzechy nasze!", po czym zapado milczenie i sycha byo tylko pacz dzieci i 
uderzenia rk o piersi. Winicjuszowi za krew cia si w yach. On, ktry 
ca nadziej zoy w miosierdziu Chrystusa,. usysza teraz, e nadszed 
dzie gniewu i e miosierdzia nie zjedna nawet mier na arenie. Przez gow 
przebiega mu wprawdzie jasna i szybka jak byskawica myl, e Piotr Aposto 
inaczej przemwiby do tych majcych umrze, niemniej jednak grone, pene 
fanatyzmu sowa Kryspa i ta ciemna izba z kratami, za ktrymi byo pole mki, i 
blisko jej, i natok ofiar przybranych ju na mier napeniy mu dusz zgroz 
i przeraeniem. Wszystko to razem wzite wydao mu si straszne i stokro 
okropniejsze ni najkrwawsze bitwy, w ktrych bra udzia. Zaduch i ar poczy 
go dusi. Pot zimny wystpi mu na czoo. Chwycia go obawa, e zemdleje jak ci, 
o ktrych ciaa potyka si czynic poszukiwania w gbi izby, wic gdy pomyla 
jeszcze, e lada chwila mog otworzy kraty, pocz woa gono Ligii i Ursusa, 
w nadziei, e jeli nie oni, to kto znajcy ich mu odpowie.
Jako natychmiast jaki czowiek, przybrany za niedwiedzia, pocign go za 
tog i rzek:
- Panie, zostali w wizieniu. Mnie ostatniego wyprowadzano i widziaem j chor 
na ou.
- Kto jeste? - spyta Winicjusz.
- Fossor, w ktrego chacie Aposto chrzci ci, panie. Uwiziono mnie przed 
trzema dniami, a dzi ju umr.
Winicjusz odetchn. Wchodzc tu, yczy sobie znale Ligi, obecnie za gotw 
by dzikowa Chrystusowi, e jej tu nie ma, i w tym widzie znak Jego 
miosierdzia.
Tymczasem fossor pocign go jeszcze raz za tog i rzek:
- Pamitasz, panie, e to ja zaprowadziem. ci do Korneliuszowej winnicy, gdzie 
w szopie naucza Aposto?
- Pamitam - odpowiedzia Winicjusz.
- Widziaem go pniej na dzie przedtem, nim mnie uwizili. Pobogosawi mi i 
mwi, i przyjdzie do amfiteatru przeegna gincych. Chciabym na niego 
patrze w chwili mierci i widzie znak krzya, bo wwczas atwiej mi bdzie 
umrze, wic jeli wiesz, panie, gdzie on jest, to mi powiedz.
Winicjusz zniy gos i odrzek:
- Jest midzy ludmi Petroniusza, przebrany za niewolnika. Nie wiem, gdzie 
wybrali miejsca, ale wrc do cyrku i zobacz. Ty patrz na mnie, gdy wyjdziecie 
na aren, ja za podnios si i zwrc gow w ich stron. Wwczas go 
odnajdziesz oczyma.
- Dziki ci, panie, i pokj z tob.
- Niech ci Zbawiciel bdzie miociw. - Amen.
Winicjusz wyszed z cuniculum i uda si do amfiteatru, gdzie mia miejsce obok 
Petroniusza, wrd innych augustianw.
- Jest? - zapyta go Petroniusz. - Nie ma jej. Zostaa w wizieniu.
- Suchaj, co mi jeszcze przyszo na myl, ale suchajc patrz na przykad na 
Nigidi, aby si zdawao, e rozmawiamy o jej uczesaniu... Tygellinus i Chilo 
spogldaj na nas w tej chwili... Suchaj wic: niech Ligi noc wo w trumn 
i wynios z wizienia jako umar, reszty si domylasz.
- Tak - odpowiedzia Winicjusz.
Dalsz rozmow przerwa im Tuliusz Senecjo, ktry pochyliwszy si ku nim, rzek:
- Nie wiecie, czy chrzecijanom dadz bro? - Nie wiemy - odpowiedzia 
Petroniusz.
- Wolabym, gdyby j dali - mwi Tuliusz - inaczej arena zbyt prdko staje si 
podobna do jatek rzeniczych. Ale co za przepyszny amfiteatr!
Rzeczywicie, widok by wspaniay. Nisze siedzenia, nabite togami, bielay jak 
nieg. W wyzoconym podium siedzia cezar w diamentowym naszyjniku, ze zotym 
wiecem na gowie, obok niego pikna i pospna Augusta, obok po obu stronach 
westalki, wielcy urzdnicy, senatorowie w bramowanych paszczach, starszyzna 
wojskowa w byszczcych zbrojach, sowem, wszystko, co w Rzymie byo potne, 
wietne i bogate. W dalszych rzdach siedzieli rycerze, a wyej czerniao 
krgiem morze gw ludzkich, nad ktrymi od supa do supa zwieszay si 
girlandy, uwite z r, lilij, sasankw, bluszczu i winogradu.
Lud rozmawia gono, nawoywa si, piewa, chwilami wybucha miechem nad 
jakim dowcipnym sowem, ktre przesyano sobie z rzdu do rzdu, i tupa z 
niecierpliwoci, by przypieszy widowisko.
Wreszcie tupanie stao si podobne do grzmotw i nieustajce. Wwczas prefekt 
miasta, ktry poprzednio ju by ze wietnym orszakiem objecha aren, da znak 
chustk, na ktry w amfiteatrze odpowiedziao powszechne: "Aaa!...", wyrwane z 
tysicw piersi.
Zwykle widowisko rozpoczynao si od oww na dzikiego zwierza, w ktrych 
celowali rozmaici barbarzycy z pnocy i poudnia, tym razem jednak zwierzt 
miao by a nadto, rozpoczto wic od andabatw, to jest ludzi przybranych w 
hemy bez otworw na oczy, a zatem bijcych si na olep. Kilkunastu ich, 
wyszedszy na raz na aren, poczo macha mieczami w powietrzu; mastygoforowie 
za pomoc dugich wide posuwali jednych ku drugim, aby mogo przyj do 
spotkania. Wykwintniejsi widzowie patrzyli obojtnie i z pogard na podobne 
widowisko, lecz lud bawi si niezgrabnymi ruchami szermierzy, gdy za trafiao 
si, e spotykali si plecami, wybucha gonym miechem, woajc: "W prawo!", 
"W lewo!", "Wprost!", i czsto mylc umylnie przeciwnikw. Kilka par sczepio 
si jednak i walka poczynaa by krwaw. Zawzitsi zapanicy rzucali tarcze i 
podajc sobie lewe rce, aby nie rozczy si wicej, prawymi walczyli na 
zabj. Kto pad, podnosi palce do gry, bagajc tym znakiem litoci, lecz na 
pocztku widowiska lud zwykle domaga si mierci ranionych, zwaszcza gdy 
chodzio o andabatw, ktrzy majc twarze zakryte pozostawali mu nieznani. Z 
wolna liczba walczcych zmniejszaa si coraz bardziej, a gdy wreszcie pozostao 
dwch tylko, popchnito ich ku sobie tak, e spotkawszy si padli obaj na piasek 
i zakuli si na nim wzajemnie. Wwczas, wrd okrzykw: "Dokonano!" - 
posugacze uprztnli trupy, pacholta za zagrabiy krwawe lady na arenie i 
potrzsny j listkami szafranu.
Teraz miaa nastpi powaniejsza walka, budzca zaciekawienie nie tylko 
motochu, ale i ludzi wykwintnych, w czasie ktrej modzi patrycjusze czynili 
nieraz ogromne zakady, zgrywajc si czstokro do nitki. Wraz te zaczy 
kry z rk do rk tabliczki, na ktrych wypisywano imiona ulubiecw, a 
zarazem ilo sestercyj, jak kady stawia za swoim wybranym. Spectati, to jest 
zapanicy, ktrzy wystpowali ju na arenie i odnosili na niej zwycistwa, 
zyskiwali najwicej zwolennikw, lecz midzy grajcymi byli i tacy, ktrzy 
stawiali znaczne sumy na gladiatorw nowych i cakiem nie znanych, w tej 
nadziei, e na wypadek ich zwycistwa zagarn olbrzymie zyski. Zakada si sam 
cezar i kapani, i westalki, i senatorowie, i rycerze, i lud. Ludzie z gminu, 
gdy zbrako im pienidzy, stawiali czsto w zakad wasn wolno. Czekano te z 
biciem serca, a nawet i trwog, na ukazanie si szermierzy i niejeden czyni 
gone luby bogom, by zjedna ich opiek dla swego ulubieca.
Jako gdy ozway si przeraliwe odgosy trb, w amfiteatrze uczynia si cisza 
oczekiwania. Tysice oczu zwrcio si ku wielkim wrzecidzom, do ktrych 
zbliy si czowiek przybrany za Charona i wrd oglnego milczenia trzykrotnie 
zastuka w nie motem, niby wywoujc na mier tych, ktrzy byli za nimi 
ukryci. Po czym otworzyy si z wolna obie poowy bramy, ukazujc czarn 
czelu, z ktrej poczli wysypywa si na jasn aren gladiatorowie. Szli 
oddziaami po dwudziestu piciu ludzi, osobno Trakowie, osobno Mirmilonowie, 
Samnici, Gallowie, wszyscy ciko zbrojni, a wreszcie retiarii, dziercy w 
jednym rku sie, w drugim trjzb. Na ich widok tu i owdzie zerway si po 
awkach oklaski, ktre wkrtce zmieniy si w jedn ogromn i przecig burz. 
Od gry do dou wida byo rozpalone twarze, klaszczce donie i otwarte usta, z 
ktrych wyryway si okrzyki. Oni za okryli ca aren krokiem rwnym i 
sprystym, migocc orem i bogatymi zbrojami, po czym zatrzymali si przed 
cesarskim podium dumni, spokojni i wietni. Przeraliwy gos rogu uciszy 
oklaski, a wwczas zapanicy wycignli w gr prawice i wznoszc oczy i gowy 
ku cesarzowi, poczli woa, a raczej piewa przecigymi gosami:
Ave, caesar imperator! 
Morituri. te salutant!
Za czym rozsunli si szybko, zajmujc osobne miejsca na okrgu areny. Mieli na 
siebie uderza caymi oddziaami, lecz pierwej dozwolono synniejszym 
szermierzom stoczy ze sob szereg pojedynczych walk, w ktrych najlepiej 
okazywaa si sia, zrczno i odwaga przeciwnikw. Jako wnet spomidzy 
"Gallw" wysun si zapanik, znany dobrze mionikom amfiteatru pod imieniem 
"Rzenika" (Lanio), zwycizca w wielu igrzyskach. W wielkim hemie na gowie i 
pancerzu, opinajcym z przodu i z tyu jego potn pier, wyglda w blasku na 
tej arenie jak olbrzymi byszczcy uk. Niemniej synny retiarius, Kakendio, 
wystpi przeciw niemu.
Pomidzy widzami poczto si zakada: - Piset sestercyj za Gallem!
- Piset za Kalendiem! - Na Herkulesa! Tysic! - Dwa tysice!
Tymczasem Gali, doszedszy do rodka areny, pocz si znw cofa z nastawianym 
mieczem i zniajc gow przypatrywa si uwanie przez otwory w przybicy 
przeciwnikowi, lekki za, o licznych posgowych ksztatach retiarius, cakiem 
nagi, prcz przepaski w biodrach, okra szybko cikiego nieprzyjaciela, 
machajc z wdzikiem sieci, pochylajc lub podnoszc trjzb i piewajc zwyk 
pie "sieciarzy":
Nie chc ciebie, ryby szukam, 
Czemu zmykasz, Gallu?
Lecz Gall nie zmyka, po chwili bowiem zatrzyma si i stanwszy w miejscu, 
pocz obraca si tylko nieznacznym ruchem, tak aby zawsze mie z przodu 
nieprzyjaciela. W jego postaci i potwornie wielkiej gowie byo teraz co 
strasznego. Widzowie rozumieli doskonale, e to cikie, zakute w mied ciao 
zbiera si do nagego rzutu, ktry moe walk rozstrzygn. Sieciarz tymczasem 
to przyskakiwa do niego, to odskakiwa, czynic swymi potrjnymi widami ruchy 
tak szybkie, e wzrok ludzki z trudnoci mg za nimi pody. Dwik zbw o 
tarcz rozleg si kilkakrotnie, lecz Gall ani si zachwia, dajc tym 
wiadectwo olbrzymiej swej siy. Caa jego uwaga zdawaa si by skupion nie na 
trjzb, ale na sie, ktra krya ustawicznie. nad jego gow jak ptak 
zowrogi. Widzowie, zatrzymawszy oddech w piersi, ledzili mistrzowsk gr 
gladiatorw. Lanio, upatrzywszy chwil, run wreszcie na przeciwnika, w za z 
rwn szybkoci przemkn si pod jego mieczem i wzniesionym ramieniem, 
wyprostowa si i rzuci sieci.
Gall, zwrciwszy si na miejscu, zatrzyma j tarcz, po czym rozskoczyli si 
obaj. W amfiteatrze zagrzmiay okrzyki: "Macte!" - w niszych za rzdach 
poczto robi nowe zakady. Sam cezar, ktry z pocztku rozmawia z westalk 
Rubri i nie bardzo dotd zwaa na widowisko, zwrci gow ku arenie.
Oni za poczli znw walczy tak wprawnie i z tak dokadnoci w ruchach, i 
chwilami wydawao si, e chodzi im nie o mier lub ycie, ale o wykazanie swej 
zrcznoci. Lanio, dwukrotnie jeszcze wywinwszy si z sieci, pocz si na nowo 
cofa ku okrgowi areny. Wwczas jednak ci, ktrzy trzymali przeciw niemu, nie 
chcc, by wypocz, poczli krzycze: "Nacieraj!" Gall usucha i natar. Rami 
sieciarza oblao si nagle krwi i sie mu zwisa. Lanio skurczy si i skoczy 
chcc zada cios ostatni. Lecz w tej chwili Kalendio, ktry umylnie uda, e 
nie moe ju wada sieci, przegi si w bok, unikn pchnicia i wsunwszy 
trjzb midzy kolana przeciwnika, zwali go na ziemi.
w chcia powsta, lecz w mgnieniu oka spowiy go fatalne sznury, w ktrych 
kadym ruchem zapltywa silniej rce i nogi. Tymczasem razy trjzba 
przygwaday go raz po raz do ziemi. Raz jeszcze wysili si, wspar na rku i 
wypry, by powsta, na prno! Podnis jeszcze ku gowie mdlejc rk, w 
ktrej nie mg ju miecza utrzyma, i pad na wznak. Kalendio przycisn mu 
zbami wide szyj do ziemi i wsparszy si obu rkami na ich trzonie, zwrci 
si w stron cesarskiej loy.
Cay cyrk pocz si trz od oklaskw i ludzkiego ryku. Dla tych, ktrzy 
trzymali za Kalendiem, by on w tej chwili wikszy ni cezar, ale wanie 
dlatego znika w ich sercu zawzito i przeciw Laniowi, ktry kosztem krwi 
wasnej napeni im kieszenie. Rozdwoiy si wic yczenia ludu. Na wszystkich 
awach ukazay si w poowie znaki mierci, w poowie politowania, lecz sieciarz 
patrzy tylko w lo cezara i westalek, czekajc, co oni postanowi.
Na nieszczcie Nero nie lubi Lania, albowiem na ostatnich igrzyskach przed 
poarem, zakadajc si przeciw niemu, przegra do Licyniusza znaczn sum, 
wysun wic rk z podium i zwrci wielki palec ku ziemi.
Westalki powtrzyy znak natychmiast. Wwczas Kalendio przyklk na piersiach 
Galla, wydoby krtki n, ktry nosi za pasem, i odchyliwszy zbroi koo szyi 
przeciwnika, wbi mu po rkoje w gardo trjktne ostrze.
- Peractum est! - rozlegy si gosy w amfiteatrze. Lanio za drga czas jaki 
jak zarnity w i kopa nogami piasek, po czym wypry si i pozosta 
nieruchomy.
Merkury nie potrzebowa sprawdza rozpalonym elazem, czy yje jeszcze. Wnet 
uprztnito go i wystpiy inne pary, po ktrych przejciu zawrzaa dopiero 
walka caych oddziaw. Lud bra w niej udzia dusz, sercem, oczyma: wy, 
rycza, wista, klaska, mia si, podnieca walczcych, szala. Na arenie 
podzieleni na dwa zastpy gladiatorowie walczyli z wciekoci dzikich 
zwierzt: pier uderzaa o pier, ciaa splatay si w miertelnym ucisku, 
trzeszczay w stawach potne czonki, miecze topiy si w piersiach i 
brzuchach, poblade usta buchay krwi na piasek. Kilkunastu nowicjuszw 
chwycia pod koniec trwoga tak straszna, e wyrwawszy si z zamtu, poczli 
ucieka, lecz mastygoforowie zagnali ich wnet w bitw batami. zakoczonymi 
oowiem. Na piasku potworzyy si wielkie ciemne plamy; coraz wicej nagich i 
zbrojnych cia leao pokotem na ksztat snopiw. ywi walczyli na trupach, 
potykali si o zbroje, a tarcze, krwawili nogi o poamany or i padali. Lud nie 
posiada si z radoci, upaja si mierci, dysza ni, nasyca oczy jej 
widokiem i z rozkosz wciga w puca jej wyziewy.
Zwycieni legli wreszcie niemal wszyscy. Zaledwie kilku rannych klko na 
rodku areny i chwiejc si wycigno ku widzom rce z prob o zmiowanie. 
Zwycizcom rozdano nagrody, wiece, gazki oliwne i nastpia chwila 
odpoczynku, ktra z rozkazu wszechwadnego cezara zmienia si w uczt. W wazach 
zapalono wonnoci. Skrapiacze zraszali lud deszczykiem szafrannym i fiokowym. 
Roznoszono chodniki, pieczone misiwa, sodkie ciasta, wino, oliw i owoce. Lud 
poera, rozmawia i wykrzykiwa na cze cezara, by skoni go do tym wikszej 
hojnoci. Jako gdy nasycono gd i pragnienie, setki niewolnikw wniosy pene 
podarunkw kosze, z ktrych przybrane za amorw pacholta wyjmoway rozmaite 
przedmioty i obu rkoma rozrzucay wrd awek. W chwili gdy rozdawano loteryjne 
tessery, powstaa bjka: ludzie cisnli si, przewracali, deptali jedni po 
drugich, krzyczeli o ratunek, przeskakiwali przez rzdy siedze i dusili si w 
straszliwym toku,, kto bowiem dosta szczliw liczb, mg wygra nawet dom z 
ogrodem, niewolnika, wspania odzie lub osobliwe dzikie zwierz, ktre 
nastpnie sprzedawa do amfiteatru. Czyniy si z tego powodu takie zamty, e 
czstokro pretorianie musieli wprowadza ad, po kadym za rozdawnictwie 
wynoszono z widowni ludzi z poamanymi rkoma, nogami lub nawet zadeptanych na 
mier w cisku.
Lecz bogatsi nie brali udziau w walce o tessery. Augustianie zabawiali si tym 
razem widokiem Chilona i przedrwiwaniem z jego daremnych usiowa, by pokaza 
ludziom, e na walk i rozlew krwi moe patrze tak dobrze jak kady inny. 
Prno jednak nieszczliwy Grek marszczy brwi, zagryza wargi i zaciska 
pici tak, e a paznokcie wpijay mu si w donie. Zarwno jego grecka natura, 
jak i jego osobiste tchrzostwo nie znosiy takich widowisk. Twarz mu poblada, 
czoo operlio si kroplami potu, wargi posiniay, oczy wpady, zby poczy 
szczka, a ciao chwycia drczka. Po ukoczonej walce przyszed nieco do 
siebie, lecz gdy wzito go na jzyki, zdj go nagy gniew i pocz odgryza si 
rozpaczliwie.
- Ha, Greku! Nieznony ci widok podartej ludzkiej skry - mwi pocigajc go za 
brod Watyniusz. Chilo za wyszczerzy na niego swe dwa ostatnie te zby i 
odrzek:
- Mj ojciec nie by szewcem, wic nie umiem jej ata.
- Macte! Habec! - zawoao kilka gosw. Lecz inni drwili dalej.
- Nie on winien, e zamiast serca ma w piersiach kawa sera! - zawoa Senecjo.
- Nie ty winien, e zamiast gowy masz pcherz - odpar Chilo.
- Moe zostaniesz gladiatorem! Dobrze by wyglda z sieci na arenie.
- Gdybym ciebie w ni zowi, zowibym cuchncego dudka.
- A jak bdzie z chrzecijanami? - pyta Festus z Ligurii. - Czy nie chciaby 
zosta psem i ksa ich?
- Nie chciabym zosta twoim bratem: - Ty meocki trdzie!
- Ty liguryjski mule!
- Skra ci swdzi widocznie, ale nie radz prosi mnie, bym ci podrapa.
- Drap sam siebie. Jeli zdrapiesz wasne pryszcze, zniszczysz, co w tobie jest 
najlepszego.
I w ten sposb oni napadali go, on za odgryza si zjadliwie wrd powszechnego 
miechu. Cezar klaska w donie, powtarza: "Macte!", i podnieca ich. Po chwili 
jednak zbliy si Petroniusz i dotknwszy rzebion w koci soniowej laseczk 
ramienia Greka, rzek zimno:
- To dobrze, filozofie, ale w jednym tylko pobdzi: bogowie stworzyli ci 
rzezimieszkiem, ty za zosta demonem, i dlatego nie wytrzymasz!
Starzec popatrzy na niego swymi zaczerwienionymi oczyma, wszelako tym razem nie 
znalaz jako gotowej obelgi. Na chwil umilk, po czym odpowiedzia jakby z 
pewnym wysileniem:
- Wytrzymam!...
Ale tymczasem trby day zna, e przerwa w widowisku skoczona. Ludzie poczli 
opuszcza przedziay, w ktrych gromadzili si dla wyprostowania ng i dla 
rozmowy. Wszcz si ruch oglny i zwyke ktnie o zajmowane poprzednio 
siedzenia. Senatorowie i patrycjusze dyli do swoich miejsc. Z wolna ucisza 
si gwar i amfiteatr przychodzi do adu. Na arenie pojawia si gromada ludzi, 
aby tu i owdzie rozgrabi jeszcze pozlepiane zsiad krwi grudki piasku.
Nadchodzia kolej na chrzecijan. Ale e byo to nowe dla ludu widowisko i nikt 
nie wiedzia, jak si zachowaj, wszyscy oczekiwali ich z pewnym zaciekawieniem. 
Nastrj tumu by skupiony, spodziewano si bowiem scen nadzwyczajnych, ale 
nieprzyjazny. Wszake ci ludzie, ktrzy mieli si teraz pojawi, spalili Rzym i 
odwieczne jego skarby. Wszake karmili si krwi niemowlt, zatruwali wody, 
przeklinali cay rodzaj ludzki i dopuszczali si najbezecniejszych zbrodni. 
Rozbudzonej nienawici nie do byo najsroszych kar i jeli jaka obawa 
przejmowaa serca, to tylko obawa o to, czy mki dorwnaj wystpkom tych 
zowrogich skazacw.
Tymczasem soce podnioso si wysoko i promienie jego, przecedzane przez 
purpurowe velarium, napeniy amfiteatr krwawym wiatem. Piasek przybra barw 
ognist i w tych blaskach, w twarzach ludzkich, zarwno jak i w pustce areny, 
ktra za chwil miaa si zapeni mk ludzk i zwierzc wciekoci, byo 
co strasznego. Zdawao si, i w powietrzu unosi si groza i mier. Tum, 
zwykle wesoy, zaci si pod wpywem nienawici w milczeniu. Twarze miay wyraz 
zawzity.
Wtem prefekt da znak: wwczas pojawi si ten sam starzec przebrany za Charona, 
ktry wywoywa na mier gladiatorw, i przeszedszy wolnym krokiem przez ca 
aren, wrd guchej ciszy zastuka znw trzykrotnie motem we drzwi.
W caym amfiteatrze ozwa si pomruk: - Chrzecijanie! Chrzecijanie!...
Zgrzytny elazne kraty w ciemnych otworach, rozlegy si zwyke krzyki 
mastygoforw: "Na piasek!", i w jednej chwili arena zaludnia si gromadami 
jakby sylwanw, pookrywanych skrami. Wszyscy biegli prdko, nieco gorczkowo i 
wypadszy na rodek koliska, klkali jedni przy drugich z wzniesionymi w gr 
rkoma. Lud sdzi, e to jest proba o lito, i rozwcieczony takim 
tchrzostwem pocz tupa, gwizda, rzuca prnymi naczyniami od wina, 
poogryzanymi komi i rycze: "Zwierzt! Zwierzt!..." Lecz nagle stao si co 
nieoczekiwanego. Oto ze rodka kosmatej gromady podniosy si piewajce gosy i 
w teje chwili zabrzmiaa pie, ktr po raz pierwszy usyszano w rzymskim 
cyrku:
Christus regnat!...
Wwczas zdumienie ogarno lud. Skazacy piewali z oczyma wzniesionymi ku 
velarium. Widziano twarze poblade, lecz jakby natchnione. Wszyscy zrozumieli, 
e ludzie ci nie prosz o lito i e zdaj si nie widzie ni cyrku, ni ludu, 
ni senatu, ni cezara. "Chrisius regnat!" rozbrzmiewao coraz doniolej, a w 
awach hen, a do gry, midzy rzdami widzw niejeden zadawa sobie pytanie: co 
to si dzieje i co to jest za Christus, ktry krluje w ustach tych ludzi 
majcych umrze? Ale tymczasem otwarto now krat i na aren wypady z dzikim 
pdem i szczekaniem cae stada psw: powych olbrzymich molosw z Peloponezu, 
prgowatych psw z Pirenejw i podobnych do wilkw kundli z Hibernii, 
wygodzonych umylenie, o zapadych bokach i krwawych oczach. Wycie i skomlenie 
napenio cay amfiteatr. Chrzecijance, skoczywszy pie, klczeli nieruchomi, 
jakby skamieniali, powtarzajc tylko jednym jkliwym chrem: "Pro Christo! Pro 
Christo!" Psy, wyczuwszy ludzi pod skrami zwierzt i zdziwione ich 
nieruchomoci, nie miay si na nich od razu rzuci. Jedne wspinay si na 
ciany l, jakby chciay dosta si do widzw, drugie biegay wokoo, 
szczekajc zaarcie, jakby goniy jakiego niewidzialnego zwierza. Lud 
rozgniewa si. Zawrzay tysice gosw: niektrzy z widzw udawali ryk 
zwierzt, inni szczekali jak psy, inni szczuli we wszystkich jzykach. Amfiteatr 
zatrzs si od wrzaskw. Rozdraniane psy poczy to dopada do klczcych, to 
cofa si jeszcze, kapic zbami, a wreszcie jeden z molosw wpi ky w bark 
klczcej na przodzie kobiety i pocign j pod siebie.
Wwczas dziesitki ich rzuciy si w rodek, jakby przez wyom. Tum przesta 
rycze, by przypatrywa si z wiksz uwag. Wrd wycia a charkotu sycha 
jeszcze byo aosne gosy mskie i kobiece: "Pro Christo! Pro Christo!", lecz 
na arenie potworzyy si drgajce kby z cia psw i ludzi. Krew pyna teraz 
strumieniem z porozdzieranych cia. Psy wydzieray sobie wzajem krwawe ludzkie 
czonki. Zapach krwi i poszarpanych wntrznoci zguszy arabskie wonie i 
napeni cay cyrk. W kocu ju tylko gdzieniegdzie wida byo pojedyncze 
klczce postacie, ktre wnet pokryway ruchome wyjce kupy.
Winicjusz, ktry w chwili gdy chrzecijanie wbiegli, podnis si i odwrci, 
aby zgodnie z obietnic wskaza fossorowi stron, w ktrej midzy ludmi 
Petroniusza by ukryty Aposto, siad na powrt i siedzia z twarz czowieka 
umarego, spogldajc szklanymi oczyma na okropne widowisko. Z pocztku obawa, 
e fossor mg si omyli i e Ligia moe znajdowa si midzy ofiarami, 
odrtwia go zupenie, lecz gdy sysza gosy: "Pro Christo!", gdy widzia mk 
tylu ofiar, ktre umierajc wiadczyy swej prawdzie i swemu Bogu, ogarno go 
inne poczucie, dojmujce jak najstraszniejszy bl, a jednak nieprzeparte, e gdy 
Chrystus sam umar w mce i gdy gin oto za niego tysice, gdy wylewa si morze 
krwi, ta jedna wicej kropla nic nie znaczy, i e grzechem jest nawet prosi o 
miosierdzie. Ta myl sza na niego z areny, przenikaa go wraz z jkami 
umierajcych, wraz z zapachem ich krwi. A jednak modli si i powtarza 
zeschymi wargami: "Chryste, Chryste, i Twj Aposto modli si za ni!" Po czym 
zapamita si, straci wiadomo, gdzie jest, zdawao mu si tylko, e krew na 
arenie wzbiera i wzbiera, e pitrzy si i wypynie z cyrku na cay Rzym. 
Zreszt nie sysza nic, ni wycia psw, ni wrzaskw ludu, ni gosw augustianw, 
ktre nagle poczy woa:
- Chilo zemdla!
- Chilo zemdla! - powtrzy Petroniusz zwracajc si w stron Greka.
A w zemdla rzeczywicie i siedzia biay jak ptno, z zadart w ty gow i z 
otwartymi szeroko ustami, podobny do trupa.
W tej samej chwili poczto wypycha nowe, obszyte w skry ofiary na aren.
Te klkay natychmiast, jak i ich poprzednicy, lecz zmordowane psy nie chciay 
ich szarpa. Ledwie kilka ich rzucio si na najbliej klczcych, inne za 
pokadszy si i podnisszy w gr okrwawione paszcze, poczy robi bokami i 
ziaja ciko.
Wwczas zaniepokojony w duszach, ale spity krwi i rozszalay lud pocz 
krzycze przeraliwymi gosami:
- Lww! Lww! Wypuci lwy!...
Lwy miay by zachowane na dzie nastpny, lecz w amfiteatrach lud narzuca 
swoj wol wszystkim, a nawet i cezarowi. Jeden tylko Kaligula, zuchway i 
zmienny w swych zachceniach, omiela si sprzeciwia, a nawet bywao, e 
przykazywa okada tumy kijami, lecz i on najczciej ulega. Nero, ktremu 
oklaski drosze byy nad wszystko w wiecie, nie opiera si nigdy, tym bardziej 
wic nie opar si teraz, gdy chodzio o ukojenie rozdranionych po poarze 
tumw i o chrzecijan, na ktrych chcia zwali win klski.
Da wic znak, by otworzono cuniculum, co ujrzawszy lud uspokoi si 
natychmiast. Usyszano skrzypienie krat, za ktrymi byy lwy. Psy na ich widok 
zbiy si w jedn kup po przeciwlegej stronie koa, skowyczc z cicha, one za 
poczy jeden po drugim wytacza si na aren, ogromne, powe, o wielkich 
kudatych gowach. Sam cezar zwrci ku nim sw znudzon twarz i przyoy 
szmaragd do oka, aby przyglda si lepiej. Augustianie przywitali je oklaskiem; 
tum liczy je na palcach, ledzc zarazem chciwie, jakie wraenie czyni ich 
widok na klczcych w rodku chrzecijan, ktrzy znw jli powtarza 
niezrozumiae dla wielu, a dranice wszystkich sowa: "Pro Christo! Pro 
Christo!..."
Lecz lwy, jakkolwiek wygodniae, nie pieszyy si do ofiar. Czerwonawy blask 
na arenie razi je, wic mruyy oczy, jakby olnione; niektre wycigay 
leniwie swe zotawe cielska, niektre, rozwierajc paszcze, zieway, rzekby, 
chcc pokaza widzom ky straszliwe. Lecz nastpnie zapach krwi i podartych 
cia, ktrych mnstwo leao na arenie, pocz na nie dziaa. Wkrtce ruchy ich 
stay si niespokojne, grzywy jeyy si, nozdrza wcigay chrapliwie powietrze. 
Jeden przypad nagle do trupa kobiety z poszarpan twarz i legszy przednimi 
apami na ciele, j zlizywa kolczastym jzykiem skrzepe sople, drugi zbliy 
si do chrzecijanina, trzymajcego na rku dziecko obszyte w skr jelonka.
Dziecko trzso si od krzyku i paczu, obejmujc konwulsyjnie szyj ojca, w 
za, pragnc mu przeduy cho na chwil ycie, stara si oderwa je od szyi, 
by poda dalej klczcym. Lecz krzyk i ruch podrani lwa. Nagle wyda krtki, 
urwany ryk, zgnit dziecko jednym uderzeniem apy i chwyciwszy w paszcz 
czaszk ojca zgruchota j w mgnieniu oka.
Na ten widok wszystkie inne wpady na gromad chrzecijan. Kilka kobiet nie 
mogo wstrzyma okrzykw przeraenia, lecz lud zguszy je oklaskami, ktre wnet 
jednak uciszyy si, albowiem ch patrzenia przemoga. Widziano wwczas rzeczy 
straszne: gowy znikajce cakowicie w czeluciach paszcz, piersi otwierane na 
rozcie jednym uderzeniem kw, wyrwane serca i puca; syszano trzask koci w 
zbach. Niektre. lwy, chwyciwszy ofiary za boki lub krzye, latay w szalonych 
skokach po arenie, jakby szukajc zakrytego miejsca, gdzieby mogy je pore, 
inne w walce wzajemnej wspinay si na siebie, obejmujc si apami jak 
zapanicy i napeniajc amfiteatr grzmotem. Ludzie wstawali z miejsc. Inni 
opuszczajc siedzenia schodzili przedziaami niej, by widzie lepiej, i 
toczyli si w nich na mier. Zdawao si, e uniesione tumy rzuc si w kocu 
na sam aren i poczn rozdziera razem z lwami. Chwilami sycha byo nieludzki 
wrzask, chwilami oklaski, chwilami ryk, pomruk, kapanie kw, wycie molosw, 
chwilami jki tylko.
Cezar, trzymajc szmaragd przy oku, patrzy teraz uwanie. Twarz Petroniusza 
przybraa wyraz niesmaku i pogardy. Chilona poprzednio ju wyniesiono z cyrku.
A z cuniculw wypychano coraz nowe ofiary.
Z najwyszego rzdu w amfiteatrze spoglda na nie Piotr Aposto. Nikt na niego 
nie patrzy, wszystkie bowiem gowy zwrcone byy ku arenie, wic wsta i jako 
niegdy w Korneliuszowej winnicy bogosawi na mier i na wieczno tym, 
ktrych miano pochwyci, tak teraz egna krzyem gincych pod kami zwierzt i 
ich krew, i ich mk, i martwe ciaa, zmienione w nieksztatne bryy, i dusze 
ulatujce z krwawego piasku. Niektrzy podnosili ku niemu oczy, a wwczas 
rozjaniay si im twarze i umiechali si widzc nad sob, hen, w grze, znak 
krzya. Jemu za rozdzierao si serce i mwi: "O Panie! bd wola Twoja, bo na 
chwa Twoj, na wiadectwo prawdy gin te owce moje! Ty mi je pa rozkaza, 
wic zdaj Ci je, a Ty porachuj je, Panie, we je, zagj ich rany, ukj ich 
bole i daj im wicej jeszcze szczcia, nili tu mki doznali."
I egna jednych po drugich, gromad po gromadzie, z mioci tak wielk, jak 
gdyby byli jego dziemi, ktre oddawa wprost w rce Chrystusa. Wtem cezar, czy 
to z zapamitania, czy chcc, by igrzysko przeszo wszystko, co dotd widziano w 
Rzymie, szepn kilka sw prefektowi miasta, w za opuciwszy podium uda si 
natychmiast do cuniculw. I nawet lud ju zdumia si, gdy po chwili ujrza znw 
otwierajce si kraty. Wypuszczono teraz zwierzta wszelkiego rodzaju: tygrysy 
znad Eufratu, numidyjskie pantery, niedwiedzie, wilki, hieny i szakale. Caa 
arena pokrya si jakby ruchom fal skr prgowanych, tych, powych, 
ciemnych, brunatnych i ctkowanych. Powsta zamt, w ktrym oczy nie mogy nic 
rozrni prcz okropnego przewracania si i kbienia grzbietw zwierzcych. 
Widowisko stracio pozr rzeczywistoci, a zmienio si jakby w orgi krwi, 
jakby w straszny sen, jakby w potworny majak obkanego umysu. Miara bya 
przebrana. Wrd rykw, wycia i skowyczenia ozway si tu i owdzie na awach 
widzw przeraliwe, spazmatyczne miechy kobiet, ktrych siy wyczerpay si 
wreszcie. Ludziom uczynio si straszno. Twarze zmierzchy. Rozliczne gosy 
poczy woa: "Dosy! Dosy!"
Lecz zwierzta atwiej byo wpuci ni je wypdzi. Cezar znalaz jednak sposb 
oczyszczenia z nich areny, poczony z now dla ludu rozrywk. We wszystkich 
przedziaach wrd aw pojawiy si zastpy czarnych, strojnych w pira i 
zausznice Numidw, z ukami w rku. Lud odgad, co nastpi, i przywita ich 
okrzykiem zadowolenia, oni za zbliyli si do obrbu i przyoywszy strzay do 
ciciw, poczli szy z ukw w gromady zwierzt. Byo to istotnie nowe 
widowisko. Smuke, czarne ciaa przechylay si w ty, pr꿹c gitkie uki i 
wysyajc grot za grotem. Warkot ciciw i wist pierzastych betw miesza si z 
wyciem zwierzt i okrzykami podziwu widzw. Wilki, niedwiedzie, pantery i 
ludzie, ktrzy jeszcze zostali ywi, padali pokotem obok siebie. Tu i owdzie 
lew, poczuwszy grot w boku, zwraca nagym ruchem zmarszczon z wciekoci 
paszcz, by chwyci i zdruzgota drzewce. Inne jczay z blu. Drobiazg 
zwierzcy wpadszy w popoch przebiega na olep aren lub bi gowami w kraty, 
a tymczasem groty warczay i warczay cigle, dopki wszystko, co ywe, nie 
lego w ostatnich drganiach konania.
Wwczas na aren wpady setki niewolnikw cyrkowych, zbrojnych w rydle, opaty, 
mioty, taczki, kosze do wynoszenia wntrznoci i wory z piaskiem. Jedni 
napywali za drugimi i na caym kolisku zawrzaa gorczkowa czynno. Wnet 
oczyszczono je z trupw, krwi i kau, przeryto, zrwnano i potrznito grub 
warstw wieego piasku. Za czym wbiegy amorki rozrzucajc listki r, lilij i 
przernego kwiecia. Zapalono na nowo kadzielnice i zdjto velarium, bo ju 
soce zniyo si znacznie.
Tumy za, spogldajc po sobie ze zdziwieniem, zapytyway si wzajem, co za 
widowisko czeka je jeszcze w dniu dzisiejszym.
Jako czekao takie, ktrego nikt si nie spodziewa. Oto cezar, ktry od 
niejakiego czasu opuci podium, ukaza si nagle na ukwieconej arenie, 
przybrany w purpurowy paszcz i zoty wieniec. Dwunastu piewakw, z cytrami w 
rku, postpowao za nim, on za, dzierc srebrn lutni, wystpi uroczystym 
krokiem na rodek i skoniwszy si kilkakrotnie widzom, pod-nis ku niebu oczy 
i czas jaki sta tak. jakby oczekujc na natchnienie.
Po czym uderzy w struny i zacz piewa: 
O promienisty Lety synu,
Wadco Tenedu, Killi, Chryzy, 
Tye to, majc w pieczy swej 
Ilionu wity grd,
Mg go gniewowi Achiww zda 
I cierpie, by wite otarze, 
Ponce wiecznie ku twej czci, 
Zbryzgaa Trojan krew?
Do ciebie starcy drce donie, 
O Srebrnouki, w dal godzcy, 
Do ciebie matki z gbi on 
Wznosiy zawy gos,
By nad ich dziemi lito mia; 
I gaz by skargi te wzruszyy, 
A ty mniej czuy by ni gaz, 
Sminteju, na ludzki bl!...
Pie przechodzia z wolna w aosn, pen blu elegi. W cyrku uczynia si 
cisza. Po chwili cezar, sam wzruszony, pocz piewa dalej: 
Mge formingi boskiej brzmieniem 
Zguszy lamenty serc i krzyk,
Gdy oko jeszcze dzi 
Zachodzi z, jak ros kwiat, 
Na dwik pospny pieni tej,
Co wskrzesza z prochu i popiow 
Poogi, klski, zguby dzie...
- Sminteju, gdzie wwczas by?
Tu gos mu zadrga i zwilgotniay oczy. Na rzsach westalek ukazay si zy, lud 
sucha cicho, zanim wybuchn dugo nie ustajc burz oklaskw.
Tymczasem z zewntrz przez otwarte dla przewiewu vomitoria dochodzio 
skrzypienie wozw, na ktrych skadano krwawe szcztki chrzecijan, mczyzn, 
kobiet i dzieci, aby je wywie do strasznych dow, zwanych puticuli.
A Piotr Aposto obj rkoma sw bia drc gow i woa w duchu:
"Panie! Panie! Komu Ty odda rzd nad wiatem? I przecz chcesz zaoy swoj 
stolic w tym miecie?"
ROZDZIA LVII
Tymczasem soce zniyo si ku zachodowi i zdawao si roztapia w zorzach 
wieczornych. Widowisko byo skoczone. Tumy poczy opuszcza amfiteatr i 
wylewa si przez wyjcia, zwane vomitoriami, na miasto. Augustianie tylko 
zwczyli czekajc, zanim przepynie fala. Caa gromada ich, opuciwszy swe 
miejsca, zebraa si przy podium, w ktrym cezar ukaza si znowu, by sucha 
pochwa. Jakkolwiek widzowie nie szczdzili mu oklaskw zaraz po ukoczeniu 
pieni dla niego nie byo to dosy, spodziewa si bowiem zapau dochodzcego do 
szalestwa. Na prno te brzmiay teraz hymny pochwalne, prno westalki 
caoway jego ,,boskie" donie, a Rubria schylia si przy tym tak, e a rudawa 
jej gowa dotkna jego piersi. Nero nie by  zadowolony i nie umia tego ukry. 
Dziwio go te i niepokoio zarazem, e Petroniusz zachowuje milczenie. Jakie 
pochwalne, a zarazem trafnie podnoszce zalety pieni sowo z jego ust byoby mu 
w tej chwili wielk pociech. Wreszcie, nie mogc wytrzyma, skin na niego, a 
gdy w wszed do podium, rzek:
- Powiedz...
A Petroniusz odrzek zimno:
- Milcz, bo nie mog znale sw. Przeszede sam siebie.
- Tak i mnie si zdawao, a jednak ten lud?...
- Czy moesz da od mieszacw aby si znali na poezji?
- Wic zauwaye i ty, e nie podzikowano mi tak, jakem zasuy?
- Bo obra z chwil.
- Dlaczego?
- Dlatego, e mzgi zaczadzone zaduchem krwi nie mog sucha uwanie.
Nero zacisn pici i odrzek:
- Ach, ci chrzecijanie! Spalili Rzym, a teraz krzywdz i mnie. Jakie jeszcze 
kary dla nich wymyl? Petroniusz spostrzeg, e idzie z drog i e sowa jego 
odnosz skutek wprost przeciwny temu, jaki zamierzy osign, wic chcc 
odwrci umys cezara w inn stron, pochyli si ku niemu i szepn:
- Pie twoja jest cudna, ale uczyni ci tylko jedn uwag: w czwartym wierszu 
trzeciej strofy metryka pozostawia co do yczenia.
A Nero obla si rumiecem wstydu, jakby schwytany na haniebnym uczynku, 
spojrza z przestrachem i odpowiedzia rwnie cicho:
- Ty wszystko zauwaysz!... Wiem!... Przerobi!... Ale nikt wicej nie 
spostrzeg? Prawda? Ty za, na mio bogw, nie mw nikomu... jeli... ci ycie 
mie...
Na to Petroniusz zmarszczy brwi i odpowiedzia jakby z wybuchem nudy i 
zniechcenia:
- Moesz mnie, boski, skaza na mier, jeli ci zawadzam, ale mnie ni nie 
strasz, bo bogowie najlepiej wiedz, czy si jej boj.
I tak mwic pocz patrze wprost w oczy cezara, w za po chwili odrzek:
- Nie gniewaj si... Wiesz, e ci kocham... "Zy znak!" - pomyla Petroniusz.
- Chciaem was prosi dzi na uczt - mwi dalej Nero - ale si wol zamkn i 
polerowa w przeklty wiersz trzeciej strofy. Prcz ciebie mg bd zauway 
jeszcze Seneka, a moe i Sekundus Karynas, ale si ich pozbd zaraz.
To rzekszy zawoa Seneki i owiadczy mu, e wraz z Akratusem i Sekundem 
Karynem wysya go do Italii i do wszystkich prowincji po pienidze, ktre 
nakazuje im cign z miast, ze wsi, ze synnych wity, sowem zewszd, gdzie 
tylko mona je bdzie znale lub wycisn. Lecz Seneka, ktry zrozumia, e 
powierzaj mu czynno upiecy, witokradcy i rozbjnika, odmwi wrcz.
- Musz jecha na wie, panie - rzeki - i tam czeka mierci, gdy jestem stary 
i nerwy moje s chore.
Iberyjskie nerwy Seneki, silniejsze od Chilonowych, nie byy moe chore, ale 
zdrowie jego byo w ogle ze, albowiem wyglda jak cie i gowa w ostatnich 
czasach obielaa mu zupenie.
Nero te, spojrzawszy na niego, pomyla, e moe istotnie niedugo bdzie 
czeka na jego mier, i odrzek:
- Nie chc naraa ci na podr, jeli chory, ale e z mioci, jak mam dla 
ciebie, chc ci mie blisko, wic zamiast wyjecha na wie, zamkniesz si w 
twoim domu i nie bdziesz go opuszcza.
Po czym rozmia si i rzek:
- Gdy pol Akratusa i Karynasa samych, to jakobym posa wilki po owce. Kog 
nad nimi przeo? - Prze mnie, panie! - rzek Domicjusz Afer. - Nie! Nie 
chc cign na Rzym gniewu Merkurego, ktrego zawstydzilibycie zodziejstwem. 
Potrzeba mi jakiego stoika; jak Seneka lub jak mj nowy przyjaciel -filozof, 
Chilo.
To rzekszy pocz si oglda i spyta: - A co si stao z Chilonem?
Chilo za, ktry, otrzewiawszy na wieym powietrzu, wrci do amfiteatru na 
pie cezara, przysun si i rzek:
- Jestem, wietlisty podzie soca i ksiyca. Byem chory, ale twj piew 
uzdrowi mnie.
- Pol ci do Achai - rzek Nero. - Ty musisz wiedzie co do grosza, ile tam 
jest w kadej wityni.
- Uczy tak, Zeusie, a bogowie zo ci tak danin, jakiej nigdy nikomu nie 
zoyli.
- Uczynibym tak, ale nie chc ci pozbawia widoku igrzysk.
- Baalu!... - rzek Chilo.
Lecz augustianie radzi, e humor cezara poprawi si, poczli si mia i woa:
- Nie, panie! Nie pozbawiaj tego mnego Greka widoku igrzysk.
- Ale pozbaw mnie, panie, widoku tych krzykliwych kapitoliskich gsit, ktrym 
mzgi, razem wzite, nie napeniyby odziowej miseczki - odpar Chilo. - 
Pisz oto, pierworodny synu Apollina, hymn po grecku na twoj cze i dlatego 
chc spdzi kilka dni w wityni muz, aby je baga o natchnienie.
- O, nie! - zawoa Nero. - Chcesz si wykrci od nastpnych widowisk! Nic z 
tego!
- Przysigam ci, panie, e pisz hymn.
- Wic bdziesz go pisa w nocy. Bagaj Dian o natchnienie, to przecie siostra 
Apollina.
Chilo spuci gow spogldajc ze zoci na obecnych, ktrzy znowu zaczli si 
mia. Cezar za, zwrciwszy si do Senecjona i do Suiliusza Nerulina, rzek:
- Wyobracie sobie, e z przeznaczonych na dzi chrzecijan zaledwie z poow 
zdoalimy si zaatwi. Na to stary Akwilus Regulus, wielki znawca rzeczy 
tyczcych amfiteatru, pomyla chwil i ozwa si: - Te widowiska, w ktrych 
wystpuj ludzie sine armis et sine arte, trwaj prawie rwnie dugo, a mniej 
zajmuj.
- Ka im dawa bro - odpowiedzia Nero. Lecz przesdny Westynus zbudzi si 
nagle z zamylenia i spyta tajemniczym gosem:
- Czy uwaalicie, e oni co widz umierajc? Patrz w gr i umieraj jakby 
bez cierpie. Jestem pewny, e oni co widz...
To rzekszy podnis oczy ku otworowi amfiteatru, nad ktrym ju noc pocza 
rozciga swoje nabite gwiazdami velarium. Inni jednak odpowiedzieli miechami i 
artobliwymi przypuszczeniami, co chrzecijanie mog widzie w chwili mierci. 
Tymczasem cezar da znak niewolnikom trzymajcym pochodnie i opuci cyrk, a za 
nim westalki, senatorowie, urzdnicy i augustianie.
Noc bya jasna, ciepa. Przed cyrkiem snuy si jeszcze tumy, ciekawe widzie 
odjazd cezara, ale jakie pospne i milczce. Tu i wdzie ozwa si poklask i 
cich zaraz. Ze spoliarium skrzypice wozy wywoziy wci krwawe szcztki 
chrzecijan.
Petroniusz i Winicjusz odbywali drog w milczeniu. Dopiero w pobliu willi 
Petroniusz spyta:
- Czy mylae o tym, com ci powiedzia? - Tak jest - odrzek Winicjusz.
- Czy ty wierzysz, e teraz i dla mnie to jest sprawa najwikszej wagi? Musz j 
uwolni wbrew cezarowi i Tygellinowi. To jest jakby walka, w ktrej zawziem 
si zwyciy, to jest jakby gra, w ktrej chc wygra choby kosztem wasnej 
skry... Dzisiejszy dzie utwierdzi mnie jeszcze w przedsiwziciu.
- Niech ci Chrystus zapaci! - Obaczysz.
Tak rozmawiajc stanli przed drzwiami willi i wysiedli z lektyki. W tej chwili 
jaka ciemna posta zbliya si do nich i spytaa:
- Czy tu jest szlachetny Winicjusz?
- Tak - odrzek trybun - czego chcesz?
- Jestem Nazariusz, syn Miriam; id z wizienia i przynosz ci wiadomo o 
Ligii.
Winicjusz opar mu rk na ramieniu i przy blasku pochodni pocz mu patrze w 
oczy, nie mogc przemwi ani sowa, ale Nazariusz odgad zamierajce na jego 
wargach pytanie i odrzek:
- yje dotd. Ursus przysya mnie do ciebie, panie, aby ci powiedzie, e ona w 
gorczce modli si i powtarza imi twoje.
A Winicjusz odrzek:
- Chwaa Chrystusowi, ktry mi j wrci moe. Po czym wziwszy Nazariusza 
poprowadzi go do biblioteki. Po chwili jednak nadszed i Petroniusz, aby 
sysze ich rozmow.
- Choroba ocalia j od haby, bo kaci boj si - mwi mody chopiec. - Ursus 
i Glaukus lekarz czuwaj nad ni dzie i noc.
- Czy stre zostali ci sami?
- Tak, panie, i ona jest w ich izbie. Ci winiowie, ktrzy byli w dolnym 
wizieniu, pomarli wszyscy na gorczk lub podusili si z zaduchy.
- Kto ty jest? - zapyta Petroniusz.
- Szlachetny Winicjusz mnie zna. Jestem synem wdowy, u ktrej mieszkaa Ligia.
- I chrzecijaninem?
Chopiec spojrza pytajcym wzrokiem na Winicjusza, ale widzc, e w modli si 
w tej chwili, podnis gow i rzek:
- Tak jest.
- Jakim sposobem moesz wchodzi swobodnie do wizienia?
- Najem si, panie, do wynoszenia cia zmarych, a uczyniem to umylnie, aby 
przychodzi z pomoc braciom moim i przynosi im wieci z miasta.
Petroniusz pocz si przypatrywa uwaniej licznej twarzy chopca, jego 
bkitnym oczom i czarnym, bujnym wosom, po czym spyta:
- Z jakiego kraju jeste, pachol? - Jestem Galilejczykiem, panie.
- Czy chciaby, by Ligia bya woln? Chopiec podnis oczy w gr:
- Chobym sam mia potem umrze. Wtem Winicjusz przesta si modli i rzek:
- Powiedz strom, by woyli j do trumny jak umar. Ty dobierz pomocnikw, 
ktrzy w nocy wynios j razem z tob. W pobliu Cuchncych Dow znajdziecie 
czekajcych z lektyk ludzi, ktrym oddacie trumn. Strom obiecaj ode mnie, e 
dam im tyle zota, ile kady w paszczu zdoa unie.
I gdy tak mwi, twarz jego stracia zwyk martwot, zbudzi si w nim 
onierz, ktremu nadzieja wrcia dawn energi.
Nazariusz za spon z radoci i wznisszy rce zawoa:
- Niech Chrystus uzdrowi j, albowiem bdzie wolna. - Mniemasz, e stre si 
zgodz? -spyta Petroniusz.
- Oni, panie? Byle wiedzieli, e nie spotka ich za to kara i mka!
- Tak jest! - rzek Winicjusz. - Stre chcieli si zgodzi nawet na jej 
ucieczk, tym bardziej pozwol j wynie jako umar.
- Jest wprawdzie czowiek - rzek Nazariusz - ktry sprawdza rozpalonym elazem, 
czy ciaa, ktre wynosimy, s martwe. Ale ten bierze nawet po kilka sestercyj za 
to, by nie dotyka elazem twarzy zmarych. Za jeden aureus dotknie trumny, nie 
ciaa.
- Powiedz mu, e dostanie pen kaps aureusw - rzek Petroniusz. - Ale czy 
potrafisz dobra pewnych pomocnikw?
- Potrafi dobra takich, ktrzy by za pienidze sprzedali wasne ony i dzieci.
- Gdzie ich znajdziesz?
- W samym wizieniu lub na miecie. Stre, raz zapaceni, wprowadz, kogo 
zechc.
- W takim razie wprowadzisz jako najemnika mnie - rzek Winicjusz.
Lecz Petroniusz pocz mu odradza z ca stanowczoci, aby tego nie czyni. 
Pretorianie mogliby go pozna nawet w przebraniu i wszystko mogoby przepa. 
"Ani w wizieniu, ani przy Cuchncych Doach! - mwi. - Trzeba, eby wszyscy, i 
cezar, i Tygellinus byli przekonani, e ona umara, inaczej bowiem nakazaliby w 
tej chwili pocig. Podejrzenia moemy upi tylko w ten sposb, e gdy j 
wywioz w Gry Albaskie lub dalej, do Sycylii, my zostaniemy w Rzymie. W 
tydzie lub dwa dopiero ty zachorujesz i wezwiesz Neronowego lekarza, ktry ci 
kae wyjecha w gry. Wwczas poczycie si, a potem..."
Tu zamyli si na chwil, a nastpnie machnwszy doni rzek:
- Potem nadejd moe inne czasy.
- Niech Chrystus zmiuje si nad ni - rzek Winicjusz - bo ty mwisz o Sycylii, 
a ona jest chora i moe umrze...
- Umiecimy j tymczasem bliej. J uleczy samo powietrze, bylemy j wyrwali z 
wizienia. Zali nie masz gdzie w grach jakiego dzierawcy, ktremu mgby 
zaufa?
- Tak jest! Mam! Tak! - odpowiedzia piesznie Winicjusz. - Jest okoo Corioli w 
grach czowiek pewny, ktry mnie na rku nosi, gdym by jeszcze dzieckiem, i 
ktry miuje mnie dotychczas. Petroniusz poda mu tabliczki.
- Napisz do niego, by tu przyby jutro. Goca wyl natychmiast.
To rzekszy zawoa przeoonego atrium i wyda mu odpowiednie rozkazy. W kilka 
chwil pniej konny niewolnik ruszy na noc do Corioli.
- Chciabym - rzek Winicjusz - by Ursus towarzyszy jej w drodze... Bybym 
spokojniejszy...
- Panie - rzek Nazariusz - czowiek to nadludzkiej siy, ktry wyamie krat i 
pjdzie za ni. Jest jedno okno nad strom, wysok cian, pod ktrym stra nie 
stoi. Przynios Ursusowi sznur, a reszty on sam dokona.
- Na Herkulesa! - rzek Petroniusz. - Niech si wyrywa, jak mu si podoba, ale 
nie razem z ni i nie w dwa lub trzy dni po niej; bo poszliby za nim i odkryli 
jej schronienie. Na Herkulesa! Czy chcecie zgubi siebie i j? Zakazuj wam 
wspomina mu o Corioli albo umywam rce.
Oni obaj uznali suszno jego uwagi i umilkli. Po czym Nazariusz pocz si 
egna, obiecujc przyj nazajutrz o wicie.
Ze strami mia nadziej uoy si jeszcze tej nocy, ale przedtem chcia wpa 
do matki, ktra z powodu niepewnych i strasznych czasw nie miaa o niego chwili 
spokoju. Pomocnika postanowi po namyle nie szuka na miecie, ale wynale i 
przekupi jednego spord tych, ktrzy wraz z nim wynosili trupy z wizienia.
Na samym odchodnym jednak zatrzyma si jeszcze i wziwszy na stron Winicjusza 
pocz mu szepta: - Panie, nie wspomn o naszym zamiarze nikomu, nawet matce, 
ale Piotr Aposto obieca przyj do nas z amfiteatru i jemu powiem wszystko.
- Moesz w tym domu mwi gono - odpowie-dzia Winicjusz. - Piotr Aposto by 
w amfiteatrze z ludmi Petroniusza. Zreszt sam pjd z tob.
I kaza poda sobie paszcz niewolniczy, po czym wyszli.
Petroniusz odetchn gboko.
"yczyem sobie - myla - aby umara na t gorczk, bo dla Winicjusza byoby 
to jeszcze najmniej straszne. Ale teraz gotwem ofiarowa zoty trjnog 
Eskulapowi w zamian za jej uzdrowienie... Ach, ty, Ahenobarbie, chcesz sobie 
wyprawi widowisko z boleci kochanka! Ty, Augusto, naprzd zazdrocia 
piknoci dziewczynie, a teraz poaraby j na surowo, dlatego, e zgin twj 
Rufius... Ty, Tygellinie, chcesz j zgubi na zo mnie!... Zobaczymy. Ja wam 
mwi, e oczy wasze nie ujrz jej na arenie, bo albo umrze wasn mierci, 
albo j wam wyrw jak psom z paszczk... I wyrw tak, e nie bdziecie o tym 
wiedzieli, a potem ilekro na was spojrz, tylekro pomyl: oto gupcy, ktrych 
wywid w pole Petroniusz..."
I rad z siebie, przeszed do triclinium, gdzie wraz z Eunice zasiad do 
wieczerzy. Lektor czyta przez ten czas sielanki Teokryta. Na dworze wiatr 
napdzi chmur od strony Sorakte i naga burza zmcia cisz pogodnej nocy 
letniej. Od czasu do czasu grzmoty rozlegay si na siedmiu wzgrzach, oni za, 
lec obok siebie za stoem, suchali sielskiego poety, ktry w piewnym 
doryckim narzeczu opiewa mio pasterzy, a nastpnie, uspokojeni, gotowali si 
do sodkiego spoczynku.
Przedtem jednak jeszcze wrci Winicjusz. Petroniusz dowiedziawszy si o jego 
powrocie wyszed do niego i spyta:
- C?... Czy nie uradzilicie czego nowego i czy Nazariusz poszed ju do 
wizienia?
- Tak - odpowiedzia mody czowiek rozgarniajc wosy przemoczone od ddu. - 
Nazariusz poszed uoy si ze strami, a ja widziaem Piotra, ktry mi 
nakaza modli si i wierzy.
- To dobrze. Jeli wszystko pjdzie pomylnie, nastpnej nocy mona j bdzie 
wynie...
- Dzierawca z ludmi powinien by na wit. - To krtka droga. Spocznij teraz.
Lecz Winicjusz uklk w swym cubiculum i pocz si modli.
O wschodzie soca przyby spod Corioli dzierawca Niger przywidszy ze sob 
zgodnie z zaleceniem Winicjusza muy, lektyk i czterech pewnych ludzi, 
wybranych spomidzy niewolnikw brytaskich, ktrych zreszt zostawi przezornie 
w gospodzie na Suburze.
Winicjusz, ktry czuwa ca noc, wyszed na jego spotkanie, w za wzruszy si 
na widok modego pana i caujc jego rce i oczy rzek:
- Drogi, czy chory, czy te zmartwienia wyssay ci krew z oblicza, albowiem 
ledwiem ci mg na pierwsze wejrzenie rozpozna?
Winicjusz zabra go do wewntrznej kolumnady, zwanej ksystem, i tam przypuci 
go do tajemnicy. Niger sucha ze skupion uwag i na jego czerstwej, ogorzaej 
twarzy zna byo wielkie wzruszenie, nad ktrym nie stara si nawet zapanowa.
- Wic ona jest chrzecijank? - zawoa.
I pocz patrze badawczo w twarz Winicjusza, a ten odgad widocznie, o co pyta 
go wzrok wieniaka, albowiem odrzek:
- I ja jestem chrzecijaninem...
Wwczas w oczach Nigra bysny zy; przez chwil milcza, nastpnie wznisszy 
do gry rce rzek:
- O, dziki ci, Chryste, ie zdj bielmo z najdroszych mi w wiecie oczu.
Po czym obj gow Winicjusza i paczc ze szczcia, pocz caowa jego 
czoo.
W chwil pniej nadszed Petroniusz prowadzc ze sob Nazariusza.
- Dobre wieci! - rzek z dala.
Jako wieci byy dobre. Naprzd Glaukus lekarz zarcza za ycie Ligii, 
jakkolwiek miaa t sam gorczk wizienn, na ktr i w Tullianum, i po 
innych wizieniach umieray codziennie setki ludzi. Co do strw i co do 
czowieka, ktry sprawdza mier rozpalonym elazem, nie byo najmniejszej 
trudnoci. Pomocnik, Attys, by ju rwnie ugodzony.
- Poczynilimy otwory w trumnie tak, aby chora moga oddycha - mwi Nazariusz. 
- Cae niebezpieczestwo w tym, by nie jkna lub nie odezwaa si w chwili, 
gdy bdziemy przechodzili koo pretorianw. Ale ona jest osabiona bardzo i od 
rana ley z zamknitymi oczyma. Zreszt Glaukus da jej napj usypiajcy, ktry 
sam urzdzi z przyniesionych przeze mnie z miasta lekarstw. Wieko trumny nie 
bdzie przybite. Podniesiecie je atwo i zabierzecie chor do lektyki, my za 
woymy do trumny poduny wr z piaskiem, ktry miejcie gotowy.
Winicjusz suchajc tych sw blady by jak ptno, lecz sucha z tak naton 
uwag, i zdawa si naprzd odgadywa, co Nazariusz ma powiedzie.
- Czy innych jakich cia nie bd wynosili z wizienia? - zapyta Petroniusz.
- Zmaro dzisiejszej nocy koo dwudziestu ludzi, a do wieczora umrze jeszcze 
kilkunastu - odrzek chopiec - my musimy i wraz z caym orszakiem, ale 
bdziemy si ocigali, by zosta w tyle. Na pierwszym skrcie towarzysz mj 
umylnie zakuleje. W ten sposb pozostanie znacznie za innymi. Wy czekajcie nas 
koo maej wityni Libityny. Oby Bg da noc jak najciemniejsz.
- Bg da - rzek Niger. - Wczoraj by wieczr jasny, a potem nagle zerwaa si 
burza. Dzi niebo znw pogodne, ale parno od rana. Co noc teraz bd byway 
dde i burze.
- Czy idziecie bez wiate? - spyta Winicjusz.
- Na przedzie tylko nios pochodnie. Wy na wszelki wypadek bdcie koo wityni 
Libityny, jak tylko si ciemni, chocia wynosimy zwykle trupy dopiero przed 
sam pnoc.
Umilkli, sycha byo tylko pieszny oddech Winicjusza.
Petroniusz zwrci si do niego.
- Mwiem wczoraj - rzek - e najlepiej by byo, gdybymy obaj pozostali w 
domu. Teraz jednak widz, e mnie samemu nie podobna bdzie usiedzie... 
Zreszt, gdyby chodzio o ucieczk, trzeba by zachowywa wicej ostronoci, ale 
skoro j wynios jako umar, zdaje si, e nikomu najmniejsze podejrzenie nie 
przejdzie przez gow.
- Tak! tak! - odpowiedzia Winicjusz. - Ja musz tam by. Sam j wyjm z trumny.
- Gdy raz bdzie w moim domu pod Corioli, odpowiadam za ni - rzek Niger..
Na tym skoczya si rozmowa. Niger uda si do gospody, do swoich ludzi. 
Nazariusz, zabrawszy pod tunik kies ze zotem, wrci do wizienia. Dla 
Winicjusza rozpocz si dzie peen niepokoju, gorczki, trwogi i oczekiwania.
- Sprawa powinna si uda, bo jest dobrze pomylana - mwi mu Petroniusz. - 
Lepiej nie podobna byo wszystkiego uoy. Ty musisz udawa strapionego i 
chodzi w ciemnej todze. Ale cyrkw jednak nie opuszczaj. Niech ci widz... Tak 
wszystko obmylane, e nie moe by zawodu. Ale! Wszake jeste zupenie pewny 
twego dzierawcy?
- To chrzecijanin - odrzek Winicjusz. Petroniusz spojrza na niego ze 
zdziwieniem, po czym j rusza ramionami i mwi jakby sam do siebie:
- Na Polluksa! Jak si to jednak szerzy! I jak si trzyma dusz ludzkich!... Pod 
tak groz ludzie wyrzekliby si od razu wszystkich bogactw rzymskich, greckich 
i egipskich. To jednak dziwne... Na Polluksa!... Gdybym wierzy, e co jeszcze 
na wiecie od naszyci bogw zaley, obiecabym teraz kademu po sze biaych 
bykw, a kapitoliskiemu Jowiszowi dwanacie... Ale i ty nie szczd obietnic 
twojemu Chrystusowi...
- Ja Mu oddaem dusz - odpar Winicjusz.
I rozeszli si. Petroniusz wrci do cubiculum. Winicjusz za poszed spoglda 
z dala na wizienie, stamtd za uda si a na stok Watykaskiego wzgrza, do 
owej chaty fossora, w ktrej z rk Apostoa otrzyma chrzest. Zdawao mu si, e 
w tej chacie Chrystus wysucha go prdzej ni gdziekolwiek indziej, wic 
odnalazszy j i rzuciwszy si na ziemi, wyty wszystkie siy swej zbolaej 
duszy w modlitwie o lito i zapamita si w niej tak, e zapomnia, gdzie jest 
i co si z nim dzieje.
Po poudniu ju obudzi go odgos trb, dochodzcy od strony Neronowego cyrku. 
Wyszed wwczas z chaty i pocz spoglda naok oczyma jakby wieo ocknitymi 
ze snu. Na wiecie oby upa i cisza, przerywana tylko czasem przez dwik 
spiu, a cigle przez zapamitae ksykanie konikw polnych. Powietrze uczynio 
si parne; niebo nad miastem byo jeszcze bkitne; ale w stronie Gr Sabiskich 
zbieray si nisko u brzegu widnokrgu ciemne chmury.
Winicjusz wrci do domu. W atrium czeka na niego Petroniusz.
- Byem na Palatynie - rzek. - Pokazaem si tam umylnie i zasiadem nawet do 
koci. U Anicjusza jest wieczorem uczta, zapowiedziaem, e przyjdziemy, ale 
dopiero po pnocy, gdy przedtem musz si wyspa. Jako bd, a dobrze by 
byo, gdyby i ty by.
- Czy nie byo jakich wiadomoci od Nigra albo od Nazariusza? - spyta 
Winicjusz.
- Nie. Zobaczymy ich dopiero o pnocy. Uwaae, e zapowiada si burza?
- Tak.
- Jutro ma by widowisko z chrzecijan ukrzyowanych, moe jednak deszcz 
przeszkodzi.
To rzekszy zbliy si i dotknwszy ramienia Winicjusza rzek:
- Ale jej nie zobaczysz na krzyu, tylko w Corioli. Na Kastora! Nie oddabym tej 
chwili, w ktrej j uwolnimy, za wszystkie gemmy w Rzymie. Wieczr ju blisko...
Jako wieczr si zblia, a ciemno pocza ogarnia miasto wczeniej ni 
zwykle, z powodu chmur, ktre zakryy cay widnokrg. Z nadejciem wieczora 
spad deszcz duy, ktry parujc na rozpalonych przez dzienny upa kamieniach, 
napeni mg ulice miasta. Potem na przemian to czynio si cicho, to znw 
przechodziy krtkie ulewy.
- Spieszmy si - rzek wreszcie Winicjusz. - Z powodu burzy mog wczeniej 
wywie ciaa z wizienia. - Czas! - odpowiedzia Petroniusz.
I wziwszy galijskie paszcze z kapturami, wyszli przez drzwiczki od ogrodu na 
ulic. Petroniusz uzbroi si take w krtki rzymski n, zwany sica, ktry bra 
zawsze ze , sob na nocne wyprawy.
Miasto byo z powodu burzy puste. Od czasu do czasu byskawica rozdzieraa 
chmury, owiecajc jaskrawym blaskiem wiee ciany nowo wzniesionych lub 
budujcych si dopiero domw i mokre pyty kamienne, ktrymi wyoone byy 
ulice. Przy takim wietle ujrzeli wreszcie po do dugiej drodze kopiec, na 
ktrym staa maleka wityka Libityny, a pod kopcem grup zoon z muw i 
koni.
- Niger! - zawoa cicho Winicjusz.
- Jestem, panie! - ozwa si gos wrd ddu.
- Wszystko gotowe?
- Tak jest, drogi. Jak tylko ciemnio si, bylimy na miejscu. Ale schrocie 
si pod okop, bo przemokniecie na wskro. Co za burza! Sdz, e spadn grady.
Jako obawa Nigra sprawdzia si, gdy niebawem pocz sypa grad, z pocztku 
drobny, po czym coraz grubszy i gstszy. Powietrze ozibio si natychmiast.
Oni za stojc pod okopem, zakryci od wiatru i lodowych pociskw, rozmawiali 
znionymi gosami.
- Choby nas kto ujrza - mwi Niger - nie powemie adnych podejrze, 
wygldamy bowiem na ludzi, ktrzy chc przeczeka burz. Ale boj si, eby nie 
odoono wynoszenia trupw do jutra.
- Grad nie bdzie pada dugo - rzek Petroniusz. - Musimy czeka choby do 
brzasku.
Jako czekali nasuchujc, czy nie doleci ich odgos pochodu. Grad przeszed 
istotnie, ale zaraz potem pocza szumie ulewa. Chwilami zrywa si wiatr i 
nis od strony Cuchncych Dow straszn wo rozkadajcych si cia, ktre 
grzebano pytko i niedbale. Wtem Niger rzek:
- Widz przez mg wiateko... Jedno, dwa, trzy... to pochodnie!
I zwrci si do ludzi:
- Baczy, by muy nie parskay!... - Id! - rzek Petroniusz.
Jako wiata staway si coraz wyraniejsze. Po chwili mona byo ju odrni 
chwiejce si pod powiewem pomienie pochodni.
Niger pocz si egna znakiem krzya i modli. Tymczasem pospny korowd 
przycign bliej i wreszcie, zrwnawszy si z wityk Libityny, zatrzyma 
si. Petroniusz, Winicjusz i Niger przycisnli si w milczeniu do kopca, nie 
rozumiejc, co to znaczy. Lecz tamci zatrzymali si tylko dlatego, by 
poobwizywa sobie twarze i usta szmatami dla ochrony od duszcego smrodu, ktry 
przy samych puticuli by wprost nie do zniesienia, po czym podnieli nosze z 
trumnami i poszli dalej.
Jedna tylko trumna zatrzymaa si naprzeciw wityki.
Winicjusz skoczy ku niej, a za nim Petroniusz, Niger i dwaj niewolnicy 
brytascy z lektyk.
Lecz nim dobiegli, w ciemnoci da si sysze peen blu gos Nazariusza:
- Panie, przenieli j wraz z Ursusem do Eskwiliskiego wizienia... My niesiemy 
inne ciao! a j porwali przed pnoc!...
Petroniusz, wrciwszy do domu, pospny by jak burza i nie prbowa nawet 
pociesza Winicjusza. Rozumia, e o wydobyciu Ligii z Eskwiliskich podziemi 
nie ma co i marzy. Odgadywa, e prawdopodobnie dlatego przeniesiono j z 
Tullianum, by nie umara z gorczki i by nie unikna przeznaczonego jej 
amfiteatru. Ale to wanie by dowd, e czuwano nad ni i strzeono jej pilniej 
ni innych. Petroniuszowi al byo do gbi duszy i jej, i Winicjusza, lecz 
prcz tego nurtowaa go i ta myl, e po raz pierwszy w yciu co mu si nie 
udao i e po raz pierwszy zosta zwyciony w walce.
"Fortuna zdaje si mnie opuszcza - mwi sobie - ale bogowie myl si, jeli 
sdz, e zgodz si na takie na przykad ycie jak jego."
Tu spojrza na Winicjusza, ktry rwnie patrzy na niego rozszerzonymi 
renicami.
- Co tobie? Ty masz gorczk? - rzek Petroniusz. w za odpowiedzia jakim 
dziwnym, zamanym i powolnym gosem, jakby chorego dziecka:
- A ja wierz, e On moe mi j powrci. Nad miastem cichy ostatnie grzmoty 
burzy.
ROZDZIA LVIII
Trzydniowy deszcz, zjawisko wyjtkowe w Rzymie podczas lata, i grady, padajce 
wbrew przyrodzonemu porzdkowi nie tylko w dzie i wieczorami, ale nawet wrd 
nocy, przerway widowiska. Lud pocz trwoy si. Przepowiadano nieurodzaj na 
winograd, a gdy pewnego popoudnia piorun stopi na Kapitolu brzowy posg 
Cerery, nakazano ofiary w wityni Jowisza Salwatora. Kapani Cerery rozpucili 
wie, e gniew bogw zwrci si na miasto z powodu zbyt opieszaego wymiaru 
kary na chrzecijan, tumy wic jy domaga si, by bez wzgldu na pogod 
przypieszono dalszy cig igrzysk, i rado ogarna cay Rzym, gdy ogoszono 
wreszcie, e po trzech dniach przerwy ludus rozpocznie si na nowo.
Tymczasem wrcia i pikna pogoda. Amfiteatr od witu do nocy napeni si 
tysicami ludzi, cezar za przyby rwnie wczenie z westalkami i dworem. 
Widowisko miao rozpocz si od walki chrzecijan midzy sob, ktrych w tym 
celu poprzebierano za gladiatorw i dano im wszelk bro, jaka suya 
szermierzom z zawodu do zaczepnego i obronnego boju. Lecz tu nastpi zawd. 
Chrzecijanie porzucali na piasek sieci, widy, wcznie i miecze, a natomiast 
poczli si obejmowa wzajemnie i zachca do wytrwania wobec mk i mierci. 
Wwczas gboka uraza i oburzenie zawadny sercami tumw. Jedni zarzucali im 
maoduszno i tchrzostwo, drudzy twierdzili, i nie chc si bi naumylnie, 
przez nienawi do ludu i dlatego, by go pozbawi radoci, jak widok mstwa 
zwyk sprawia. Wreszcie z rozkazu cezara wypuszczono na nich prawdziwych 
gladiatorw, ktrzy klczcych i bezbronnych wycili w mgnieniu oka.
Lecz po uprztniciu trupw widowisko przestao by walk, a zmienio si w 
szereg mitologicznych obrazw pomysu samego cezara. Ujrzano wic Herkulesa 
poncego ywym ogniem na grze Oeta. Winicjusz zadra na myl, e na rol 
Herkulesa przeznaczono moe Ursusa, lecz widocznie kolej nie przysza jeszcze na 
wiernego sug Ligii, albowiem na stosie spon jaki inny, zupenie nie znany 
Winicjuszowi chrzecijanin. Natomiast w nastpnym obrazie Chilon, ktrego cezar 
nie chcia uwolni od bytnoci na przedstawieniu, ujrza znajomych sobie ludzi. 
Przedstawiano mier Dedala i Ikara. W roli Dedala wystpowa Eurycjusz, ten sam 
starzec, ktry w swoim czasie da Chilonowi znak ryby, w roli za Ikara, syn 
jego, Kwartus. Obydwch podniesiono za pomoc umylnej maszynerii w gr, a 
nastpnie strcono nagle z ogromnej wysokoci na aren, przy czym mody Kwartus 
upad tak blisko cesarskiego podium, i obryzga krwi nie tylko zewntrzne 
ozdoby, ale i wysane purpur oparcie. Chilon nie widzia upadku, albowiem 
przymkn oczy, sysza tylko guche uderzenie ciaa, a gdy po chwili ujrza 
krew tu obok siebie, omal nie zemdla po raz wtry. Ale obrazy zmieniay si 
prdko. Sromotne mki dziewic, habionych przed mierci przez gladiatorw 
poprzebieranych za zwierzta, rozradoway serca tumw. Widziano kapanki Kibeli 
i Cerery, widziano Danaidy, widziano Dirce i Pasifae, widziano wreszcie 
dziewcztka niedorose, rozrywane przez dzikie konie. Lud oklaskiwa coraz nowe 
pomysy cezara, ktry dumny z nich i uszczliwiony z oklaskw, nie odejmowa 
teraz ani na chwil szmaragdu od oka, przypatrujc si biaym ciaom 
rozdzieranym przez elazo i konwulsyjnym drganiom ofiar. Dawano jednak obrazy i 
z dziejw miasta. Po dziewicach ujrzano Mucjusza Scewol, ktrego rka, 
przymocowana do trjnoga z ogniem, napeniaa swdem spalonego misa amfiteatr, 
ale ktry, jak prawdziwy Scewola, sta bez jku, z oczyma wzniesionymi w gr i 
z szeptem modlitwy na sczerniaych wargach. Po dobiciu go i wywleczeniu ciaa do 
spoliarium nastpia zwyka poudniowa przerwa w przedstawieniu. Cezar wraz z 
westalkami i augustianami opuci amfiteatr i uda si do wzniesionego umylnie, 
olbrzymiego szkaratnego namiotu, w ktrym przygotowano dla niego i goci 
wspaniae prandium. Tumy po wikszej czci poszy za jego przykadem i 
wylewajc si na zewntrz, rozkaday si w malowniczych grupach obok namiotu, 
aby da odpoczynek znuonym przez dugie siedzenie czonkom i spoy potrawy, 
ktre z aski cezara obficie roznosili niewolnicy. Najciekawsi tylko po 
opuszczeniu siedze zeszli na sam aren i dotykajc palcami lepkiego od krwi 
piasku rozprawiali jako znawcy i lubownicy o tym, co si ju odbyo i co jeszcze 
miao nastpi. Wkrtce jednak odeszli i rozprawiacze, aby nie spni si na 
uczt; zostao tylko kilku ludzi, ktrych zatrzymaa nie ciekawo, ale 
wspczucie dla przyszych ofiar.
Ci ukryli si w przedziaach lub na niszych miejscach, a tymczasem zrwnano 
aren i poczto kopa w niej doy, jeden przy drugim, rzdami, przez cae 
kolisko, od brzegu do brzegu, tak e ostatni ich szereg przypada o kilkanacie 
krokw od cesarskiego podium. Z zewntrz cyrku dochodzi gwar ludu, krzyki i 
oklaski, a tu czyniono z gorczkowym popiechem przygotowania do jakich nowych 
mk. Naraz otwary si cunicula i ze wszystkich otworw prowadzcych na aren 
poczto wypdza gromady chrzecijan, nagich i dwigajcych krzye na ramionach. 
Zaroi si od nich cay amfiteatr. Biegli starce pochyleni pod ciarem 
drewnianych bierwion, obok nich mczyni w sile wieku, kobiety z rozpuszczonymi 
wosami, pod ktrymi staray si ukry sw nago, chopita niedorose i 
cakiem mae dzieci. Krzye w wikszej czci, rwnie jak ofiary, uwieczone 
byy kwiatami. Suba cyrkowa, wiczc nieszczsnych batami, zmuszaa ich, by 
ukadali krzye wedle gotowych dow i sami stawali przy nich szeregiem. W ten 
sposb mieli zgin ci, ktrych pierwszego dnia igrzysk nie zdono wypchn na 
pastw psom i dzikim zwierztom. Teraz chwytali ich czarni niewolnicy i kadc 
ofiary na wznak na drzewie, poczli przybija im rce do przecznic gorliwie i 
szybko, tak aby lud wrciwszy po skoczonej przerwie zasta ju wszystkie krzye 
wzniesione. W caym amfiteatrze rozleg si teraz huk motw, ktrego echa 
rozbrzmiay po wyszych rzdach i doszy a na plac otaczajcy amfiteatr i pod 
namiot, w ktrym cezar podejmowa westalki i towarzyszw. Tam pito wino, 
artowano z Chilona i szeptano dziwne sowa do uszu kapanek Westy, na arenie 
za wrzaa robota, gwodzie pogray si w rce i nogi chrzecijan, warczay 
opaty zasypujce ziemi doy, w ktre wstawiano krzye.
Lecz midzy ofiarami, na ktre dopiero za chwil miaa przyj kolej, by 
Kryspus. Lwy nie miay czasu go rozedrze, wic przeznaczono mu krzy, on za, 
zawsze gotw na mier, radowa si myl, e nadchodzi jego godzina. Wyglda 
dzi inaczej, albowiem wysche ciao jego byo obnaone zupenie, tylko 
przepaska bluszczowa okrywaa mu biodra, na gowie za mia wie-niec z r. Ale 
w oczach byszczaa mu zawsze ta sama niepoyta energia i ta sama twarz surowa 
i fanatyczna wychylaa si spod wieca. Nie zmienio si te jego serce, 
albowiem jak niegdy w cuniculum grozi gniewem Boym poobszywanym w skry 
wspbraciom, tak i dzi gromi ich, zamiast pociesza.
- Dzikujcie Zbawicielowi - mwi - e pozwala wam umrze tak mierci, jak 
sam umar. Moe cz win waszych bdzie wam za to odpuszczona, dryjcie 
wszelako, albowiem sprawiedliwoci musi si sta zado i nie moe by jednakiej 
nagrody dla zych i dobrych.
A sowom jego wtrowa odgos motw, ktrymi przybijano rce i nogi ofiar. 
Coraz wicej krzyw wznosio si na arenie, on za zwracajc si do gromady 
tych, ktrzy stali jeszcze, kady przy swoim drzewie, mwi dalej - Widz 
otwarte niebo, ale widz otwart i otcha... Sam nie wiem, jako zdam spraw 
Panu z ywota mego, chociaem wierzy i nienawidziem zego, i nie mierci si 
lkam, lecz zmartwychpowstania, nie mki, lecz sdu, albowiem nastaje dzie 
gniewu.
A wtem spomidzy bliszych rzdw ozwa si jaki gos spokojny i uroczysty:
- Nie dzie gniewu, ale dzie miosierdzia, dzie zbawienia i szczliwoci, 
albowiem powiadam wam, e Chrystus przygarnie was, pocieszy i posadzi na prawicy 
swojej. Ufajcie, bo oto niebo otwiera si przed wami.
Na te sowa wszystkie oczy zwrciy si ku awkom; nawet ci, ktrzy ju wisieli 
na krzyach, podnieli blade, umczone gowy i poczli patrze w stron 
mwicego ma.
A on zbliy si a do przegrody otaczajcej aren i pocz ich egna znakiem 
krzya.
Kryspus wycign ku niemu rami, jakby chcc go zgromi, lecz ujrzawszy jego 
twarz opuci do, po czym kolana zgiy si pod nim, a usta wyszeptay: - 
Aposto Pawe!...
Ku wielkiemu zdziwieniu cyrkowej suby poklkali wszyscy, ktrych nie zdono 
dotd poprzybija, za Pawe z Tarsu zwrci si do Kryspa i rzek:
- Kryspie, nie gro im, albowiem dzi jeszcze bd z tob w raju. Ty mniemasz, 
e mog by potpieni? Lecz kt je potpi? Zali uczyni to Bg, ktry odda za 
nie Syna swego? Zali Chrystus, ktry umar dla ich zbawienia, jako oni umieraj 
dla imienia Jego? I jako moe potpi Ten, ktry miuje? Kto bdzie skary na 
wybrane Boe? Kto powie na t krew: "Przeklta"?...
- Panie, nienawidziem zego - odrzek stary kapan.
- Chrystus wicej jeszcze nakaza miowa ludzi ni nienawidzie zego, albowiem 
nauka Jego mioci jest, nie nienawici.
- Zgrzeszyem w godzin mierci - odrzek Kryspus. I pocz si bi w piersi.
Wtem zarzdca awek zbliy si ku Apostoowi i zapyta:
- Kto jeste, ktry przemawiasz do skazanych? - Obywatel rzymski - odpar 
spokojnie Pawe. Po czym, zwrciwszy si do Kryspa, rzek:
- Ufaj, gdy dzie to jest aski, i umrzyj w spokoju, sugo Boy.
Dwaj Murzyni zbliyli si w tej chwili do Kryspa, aby pooy go na drzewie, 
lecz on spojrza raz jeszcze naok i zawoa:
- Bracia moi, mdlcie si za mnie!
I twarz jego stracia zwyk surowo; kamienne rysy przybray wyraz spokoju i 
sodyczy. Sam rozcign rce wzdu ramion krzya, aby uatwi robot, i 
patrzc wprost w niebo, pocz modli si arliwie. Zdawa si nic nie czu, 
albowiem gdy gwodzie zagbiay si w jego rce, najmniejsze drgnienie nie 
wstrzsno jego ciaem ani na obliczu nie pojawia si adna zmarszczka blu: 
modli si, gdy przybijano mu nogi, modli si, gdy wznoszono krzy i udeptywano 
naok ziemi. Dopiero gdy tumy ze miechem i okrzykami poczy napenia 
amfiteatr, brwi starca cigny si nieco, jakby si gniewa, e pogaski lud 
miesza mu cisz i spokj sodkiej mierci.
Lecz przedtem jeszcze wzniesiono wszystkie krzye, tak e na arenie stan jakby 
las z wiszcymi na drzewach ludmi. Na ramiona krzyw i na gowy mczennikw 
pada blask soca, na aren za grube cienie, tworzce jakby czarn popltan 
krat, wrd ktrej przewieca ty piasek. Byo to widowisko, w ktrym dla 
ludu ca rozkosz stanowio przypatrywanie si powolnemu konaniu. Lecz nigdy 
dotd nie widziano takiej gstwy krzyw. Arena bya nimi nabita tak szczelnie, 
e suba z trudnoci moga si midzy nimi przeciska. Na obrbie wisiay 
przewanie kobiety, lecz Kryspa, jako przywdc, wzniesiono tu prawie przed 
podium cesarskim, na ogromnym krzyu spowitym u spodu w wiciokrzew. Nikt z ofiar 
jeszcze nie skona, ale niektrzy z tych, ktrych poprzybijano najpierwej, 
pomdleli. Nikt nie jcza i nie woa o lito. Niektrzy wisieli z gowami 
pochylonymi na ramiona lub pospuszczanymi na piersi, jakby ujci snem, niektrzy 
jakby w zamyleniu, niektrzy patrzc jeszcze ku niebu poruszali z cicha ustami. 
W tym strasznym lesie krzyw, w tych porozpinanych ciaach, w milczeniu ofiar 
byo jednak co zowrogiego. Lud, ktry po uczcie syt i rozweselony wchodzi z 
okrzykami do cyrku, umilk nie wiedzc, na ktrym ciele oczy zatrzyma i co 
myle. Nago napronych kobiecych postaci przestaa drani jego zmysy. Nie 
czyniono nawet zwykych zakadw o to, kto prdzej skona, ktre czyniono zwykle, 
gdy na arenie zjawiaa si mniejsza ilo skazanych. Zdawao si, e cezar nudzi 
si take, albowiem przekrciwszy gow, poprawia leniwym ruchem naszyjnik, z 
twarz ospa i senn.
Wtem wiszcy naprzeciw Kryspus, ktry przed chwil oczy mia zamknite, jak 
czowiek omdlay lub konajcy, otworzy je i pocz patrzy na cezara.
Twarz jego przybraa znw wyraz tak nieubagany, a wzrok zapon takim ogniem, 
e augustianie poczli szepta midzy sob ukazujc go palcami, a w kocu sam 
cezar zwrci na niego uwag i ociale przyoy szmaragd do oka.
Nastaa cisza zupena. Oczy widzw utkwione byy w Kryspa, ktry prbowa 
poruszy praw rk, jakby j chcia oderwa od drzewa.
Po chwili pier wzda mu si, ebra wystpiy na wierzch i pocz woa:
- Matkobjco! Biada ci!
Augustianie posyszawszy mierteln obelg, rzucon panu wiata wobec 
tysicznych tumw, nie mieli oddycha. Chilo zmartwia. Cezar drgn i 
wypuci z palcw szmaragd.
Lud zatrzyma rwnie dech w piersiach. Gos Kryspusa rozlega si coraz 
potniej w caym amfiteatrze: - Biada ci, morderco ony i brata, biada ci, 
Antychrycie! Otcha otwiera si pod tob, mier wyciga po ciebie rce i grb 
ci czeka. Biada ci, ywy trupie, albowiem umrzesz w przeraeniu i potpiony 
bdziesz na wieki!...
I nie mogc oderwa przybitej doni od drzewa, rozcignity okropnie, straszny, 
za ycia jeszcze do kociotrupa podobny, nieugity jak przeznaczenie, trzs 
bia brod nad Neronowym podium, rozpraszajc zarazem ruchami gowy licie r 
z wieca, ktry mu naoono na czaszk.
- Biada ci, morderco! Przebrana jest twoja miara i czas twj zblia si!...
Tu wyty si raz jeszcze: zdawao si przez chwil, e oderwie do od krzya 
i wycignie j gronie nad cezarem, lecz nagle wychude jego ramiona wyduyy 
si jeszcze bardziej, ciao obsuno si ku doowi, gowa opada mu na piersi i 
skona.
Wrd krzyowego lasu sabsi poczli te ju zasypia snem wiecznym.
ROZDZIA LIX
- Panie - mwi Chilo - teraz jest morze jak oliwa i fale zdaj si spa... 
Jedmy do Achai. Tam czeka ci sawa Apollina, tam czekaj ci wiece, tryumfy, 
tam ludzie ci ubstwi, a bogowie przyjm jak rwnego sobie gocia, tu za, 
panie...
I przerwa, albowiem dolna warga pocza mu si trz tak silnie, e jego sowa 
przeszy w niezrozumiae dwiki.
- Pojedziemy po skoczonych igrzyskach - odrzek Nero. - Wiem, e i tak ju 
niektrzy nazywaj chrzecijan innoxia corpora. Gdybym odjecha, zaczliby to 
powtarza wszyscy. Czego si ty boisz, zmurszaa bedko?
To rzekszy zmarszczy brwi, lecz pocz patrze pytajcym wzrokiem na Chilona, 
jakby czekajc od niego wyjanienia, albowiem udawa tylko zimn krew. Na 
ostatnim przedstawieniu sam zlk si sw Kryspa i wrciwszy do domu nie mg 
zasn z wciekoci i wstydu, ale zarazem ze strachu. Wtem przesdny Westynus, 
ktry sucha w milczeniu ich rozmowy, obejrza si wokoo i rzek tajemniczym 
gosem:
- Suchaj, panie, tego starca: w tych chrzecijanach jest co dziwnego... Ich 
bstwo daje im mier lekk, ale moe by mciwe.
Na to Nero rzek prdko:
- To nie ja urzdzam igrzyska. To Tygellin.
- Tak jest! to ja - odpowiedzia Tygellin, ktry dosysza odpowied cezara. - 
To ja i drwi sobie ze wszystkich bogw chrzecijaskich. Westynus, panie, to 
pcherz wydty przesdami, a ten waleczny Grek gotw umrze ze strachu na widok 
kwoki najeonej w obronie kurczt.
- To dobrze - rzeki Nero - ale ka odtd chrzecijanom obcina jzyki albo 
kneblowa usta.
- Zaknebluje im je ogie, o boski. - Biada mi! - jkn Chilo.
Lecz cezar, ktremu zuchwaa pewno siebie Tygellina dodaa otuchy, pocz si 
mia i rzek pokazujc na starego Greka:
- Patrzcie, jak wyglda potomek Achillesa! Rzeczywicie Chilo wyglda 
strasznie. Resztki wosw na czaszce pobielay mu zupenie, w twarzy zakrzep mu 
wyraz jakiego niezmiernego niepokoju, trwogi i pognbienia. Wydawa si te 
chwilami jakby odurzony i na wp przytomny. Czsto nie odpowiada na pytania, 
czasem znw wpada w gniew i stawa si zuchwaym, tak e augustianie woleli go 
nie zaczepia.
Taka chwila przysza na i teraz.
- Rbcie ze mn, co chcecie, a ja na igrzyska wicej nie pjd! - zawoa 
rozpaczliwie, klaszczc w palce. Nero popatrzy na niego przez chwil i 
zwrciwszy si do Tygellina, rzek:
- Dopilnujesz, by w ogrodach ten stoik by blisko mnie. Chc widzie, jakie 
uczyni na nim wraenie nasze pochodnie.
Chilo zlk si jednak groby drgajcej w gosie cezara.
- Panie - rzek - nic nie zobacz, albowiem nie widz w nocy.
A cezar odpowiedzia ze strasznym umiechem: - Noc bdzie jasna jak dzie.
Po czym zwrci si do innych augustianw, z ktrymi pocz rozmawia o 
wycigach, jakie zamierza wyprawi pod koniec igrzysk.
Do Chilona zbliy si Petroniusz i trciwszy go w rami rzek:
- Zalim ci nie mwi? Nie wytrzymasz. w za odpowiedzia:
- Chc si upi...
I wycign drc rk po krater z winem, lecz nie mg go donie do ust, co 
widzc Westynus odebra mu naczynie, nastpnie za przysunwszy si blisko, 
spyta z twarz zaciekawion i przelk:
- Czy cigaj ci Furie? Co?...
Starzec patrzy na niego jaki czas z otwartymi ustami, jakby nie zrozumia 
pytania, i j mruga oczyma. A Westynus powtrzy:
- Czy cigaj ci Furie?
- Nie - odrzek Chilo - ale noc jest przede mn. - Jak to noc?... Niech bogowie 
zmiuj si nad tob! Jak to noc?
- Noc okropna i nieprzejrzana, w ktrej si co rusza i co idzie do mnie. Ale 
ja nie wiem co i boj si. - Zawszem by pewny, e to s czarownicy. Czy ci si 
co nie ni?
- Nie, bo nie sypiam. Ja nie mylaem, e ich tak skarz.
- Czy ci ich al?
- Po co wy rozlewacie tyle krwi? Syszae, co tamten mwi z krzya? Biada nam!
- Syszaem - odpowiedzia cicho Westynus. - Ale to s podpalacze.
- Nieprawda!
- I nieprzyjaciele rodu ludzkiego.
- Nieprawda!
- I zatruwacze wd. 
- Nieprawda!
- I mordercy dzieci... 
- Nieprawda!
- Jake? - zapyta ze zdziwieniem Westynus. - Ty sam to mwi i wydawae ich w 
rce Tygellina! - Tote otoczya mnie noc i mier idzie ku mnie...
Czasem zdaje mi si, em ju umar i wy take.
- Nie! to oni mr, a my jestemy ywi. Ale powiedz mi: co oni widz umierajc?
- Chrystusa...
- To ich bg? Czy to mony bg?
Lecz Chilo odpowiedzia rwnie pytaniem:
- Co to za pochodnie maj si pali w ogrodach? Syszae, co mwi cezar?
- Syszaem i wiem. Takich zw sarmenticii i semaxi... Przybior ich w bolesne 
tuniki napojone ywic, przywi do supw i podpal... Byle tylko ich bg nie 
spuci na miasta jakich klsk... Semaxii! To straszna ka.
- Wol to, bo nie bdzie krwi - odpowiedzia Chilo. - Ka niewolnikowi poda mi 
krater do ust. Chc pi, a rozlewam wino, bo mi rka lata ze staroci...
Inni rozmawiali przez ten czas take o chrzecijanach. Stary Domicjusz Afer 
drwi z nich.
- Mnstwo ich takie - mwi - e mogliby wznieci wojn domow, i pamitacie, e 
byy obawy, czy nie zechc si broni. A oni umieraj jak owce.
- Niechby sprbowali inaczej! - rzek Tygellinus. Na to ozwa si Petroniusz:
- Mylicie si. Oni si broni. - A to jakim sposobem?
- Cierpliwoci. - To nowy sposb.
- Zapewne. Ale czy moecie powiedzie, e oni umieraj tak jak pospolici 
zbrodniarze? Nie! Oni umieraj tak, jakby zbrodniarzami byli ci, ktrzy ich na 
mier skazuj, to jest my i cay lud rzymski.
- Co za brednie! - zawoa Tygellinus. - Hic abdera! - odpowiedzia Petroniusz.
Lecz inni, uderzeni trafnoci jego uwagi, poczli spoglda na si ze 
zdziwieniem i powtarza:
- Prawda! Jest co odmiennego i osobliwego w ich mierci.
- Mwi wam, e oni widz swoje bstwo! - zawoa z boku Westynus.
Wwczas kilku augustianw zwrcio si do Chilona. - Hej, stary, ty ich znasz 
dobrze: powiedz nam, co oni widz?
A Grek wyplu wino na tunik i odrzek: - Zmartwychwstanie!...
I pocz si trz tak, e siedzcy bliej gocie wybuchli gonym miechem.
ROZDZIA LX
Od kilku dni Winicjusz spdza noce za domem. Petroniuszowi przychodzio do 
gowy, e on moe znw uoy jaki nowy plan i pracuje nad uwolnieniem Ligii z 
Eskwiliskiego wizienia, nie chcia go ju jednak o nic pyta, by nie przynie 
nieszczcia robocie. Ten wykwintny sceptyk sta si take pod pewnym wzgldem 
przesdnym, a raczej od czasu, jak nie udao mu si wyrwa dziewczyny z 
Mamertyskiego podziemia, przesta ufa swej gwiedzie.
Nie liczy zreszt i teraz na dobry wynik zabiegw Winicjusza. Eskwiliskie 
wizienie, urzdzone naprdce z piwnic domw, ktre zburzono dla pooenia tamy 
poarowi, nie byo wprawdzie tak straszne, jak stare Tullianum obok Kapitolu, 
ale byo natomiast stokro bardziej strzeone. Petroniusz rozumia doskonale, e 
Ligi przeniesiono tam tylko dlatego, by nie umara i nie unikna amfiteatru, 
atwo mu wic byo domyle si, e wanie z tego powodu musz jej pilnowa jak 
oka w gowie.
- Widocznie - mwi sobie - cezar wraz z Tygellinem przeznaczaj j na jakie 
osobne, straszniejsze od wszystkich widowisko i Winicjusz prdzej sam zginie, 
ni zdoa j wydoby.
Winicjusz jednak straci take nadziej, czy potrafi j wydoby. Obecnie mg to 
uczyni tylko Chrystus. Modemu trybunowi chodzio ju tylko o to, by mg j 
widywa w wizieniu.
Od niejakiego czasu nie dawaa mu spokoju myl, e Nazariusz dosta si jednak 
do Mamertyskiego wizienia jako najemnik do wynoszenia trupw, postanowi wic 
sprbowa tej drogi.
Przekupiony za ogromn sum, dozorca Cuchncych Dow przyj go wreszcie w 
poczet swej czeladzi, ktr co noc wysya po trupy do wizie. 
Niebezpieczestwo, by Winicjusz mg by poznany, byo istotnie mae. Chroniy 
od niego: noc, niewolniczy ubir i ze owietlenie wizie. Komu zreszt mogo 
przyj do gowy, by patrycjusz; wnuk i syn konsulw, mg si znale midzy 
czeladzi grabarsk, naraon na wyziewy wizie i Cuchncych Dow, i j si 
pracy do ktrej zmuszaa ludzi tylko niewola lub ostatnia ndza.
Lecz on, gdy nadszed upragniony wieczr, z radoci przewiza biodra i okrci 
gow szmat napojon terpentyn, i z bijcym sercem uda si wraz z gromad 
innych na Eskwilin.
Strae pretoriaskie nie czyniy im trudnoci, wszyscy bowiem zaopatrzeni byli w 
odpowiednie tessery, ktre centurion oglda przy wietle latarni. Po chwili 
wielkie elazne drzwi otworzyy si przed nimi i weszli.
Winicjusz ujrza przed sob obszern, sklepion piwnic, z ktrej przechodzio 
si do szeregu innych. Mde kaganki owiecay wntrze napenione ludmi. 
Niektrzy z nich leeli pod cianami, pogreni we nie lub moe umarli. Inni 
okrali wielkie naczynie z wod, stojce w porodku, z ktrego pili jak ludzie 
trawieni gorczk, inni siedzieli na ziemi z okciami wspartymi o kolana i z 
gowami w doniach, gdzieniegdzie dzieci spay, poprzytulane do matek. Naok 
sycha byo to jki i gony przypieszony oddech chorych, to pacz, to szepty 
modlitwy, to pieni nucone pgosem, to przeklestwa dozorcw. W podziemiu 
panowa trupi zaduch i tok. W mrocznych gbiach roiy si ciemne postaci, 
bliej za, przy migotliwych pomykach, wida byo twarze wyblade, przeraone, 
zapadnite i godne, z oczyma zgasymi alba poncymi gorczk, ze zsiniaymi 
ustami, ze strugami potu na czoach i pozlepianym wosem. Po ktach majaczyli 
gono chorzy, inni woali o wod, inni, by ich wie na mier. A byo to 
jednak wizienie mniej straszne od starego Tullianum. Pod Winicjuszem nogi 
zachwiay si na ten widok i w piersi zabrako mu oddechu. Na myl, e Ligia 
znajduje si wrd tej ndzy i niedoli, wosy powstay mu na gowie, a w 
piersiach zamar krzyk rozpaczy. Amfiteatr, ky dzikich zwierzt, krzye, 
wszystko byo lepsze od tych straszliwych, penych trupiego zaduchu podziemi, w 
ktrych bagalne gosy ludzkie powtarzay ze wszystkich ktw:
- Wiedcie nas na mier!
Winicjusz wpi w donie paznokcie, czu bowiem, e sabnie i e opuszcza go 
przytomno. Wszystko, przez co przeszed dotychczas, caa mio i bole 
zmienia si w nim w jedn dz mierci.
Wtem tu obok ozwa si gos dozorcy Cuchncych Dow:
- A ile macie dzi trupw?
- Bdzie z tuzin - odpowiedzia stranik wizienny - ale do rana bdzie wicej, 
bo tam ju niektrzy rz꿹 pod cianami.
I pocz narzeka na kobiety, e ukrywaj zmare dzieci dlatego, by duej je 
mie przy sobie i nie oddawa, pki mona, do Cuchncych Dow. Trzeba trupy 
poznawa dopiero po zapachu, przez co powietrze, i tak straszne, psuje si 
jeszcze bardziej. "Wolabym - mwi - by niewolnikiem w wiejskim ergastulum ni 
pilnowa tych gnijcych za ycia psw." Dozorca Dow pociesza go, twierdzc, 
e jego suba nie jest lejsza. Przez ten czas Winicjuszowi wrcio poczucie 
rzeczywistoci i pocz rozglda si w podziemiu, w ktrym jednak na prno 
szuka oczyma Ligii, mylc przy tym, e moe jej wcale nie zobaczy, dopki 
bdzie ywa. Piwnic byo kilkanacie, poczonych ze sob wieymi przekopami, 
czelad za grabarska wchodzia tylko do tych, z ktrych trzeba byo zabiera 
ciaa zmarych, zdj go wic strach, e to, co kosztowao tyle trudw, moe mu 
na nic nie posuy.
Na szczcie jego patron przyszed mu z pomoc.
- Ciaa trzeba zaraz wynosi - rzek - bo zaraza najbardziej szerzy si przez 
trupy. Inaczej pomrzecie i wy, i winiowie.
- Na wszystkie piwnice jest nas dziesiciu - odrzek stranik - i musimy przecie 
spa.
- To ja ci zostawi czterech moich ludzi, ktrzy w nocy bd chodzili po 
piwnicach i patrzyli, czy kto nie umar.
- Wypijemy jutro, jeli to uczynisz. Kadego trupa niech zanios do prby, bo 
przyszy rozkazy, by umarym przekuwa szyje, a potem zaraz z nimi do Dow!
- Dobrze, ale wypijemy! - ozwa si dozorca.
Po czym wyznaczy czterech ludzi, a midzy nimi Winicjusza, z pozostaymi za 
zabra si do wkadania trupw na nosze.
Winicjusz odetchn. By pewien przynajmniej tego, e teraz odnajdzie Ligi.
I naprzd pocz przeglda starannie pierwsze podziemie. Zajrza do wszystkich 
ciemnych ktw, do ktrych prawie nie dochodzi blask kaganka, obejrza postaci 
pice pod cianami, pod przykryciem pacht, obejrza najciej chorych, ktrych 
pozacigano w kt osobny, Ligii jednake nie mg nigdzie odnale. W drugiej i 
trzeciej piwnicy poszukiwania jego pozostay rwnie bez skutku.
Tymczasem godzina uczynia si pna, ciaa powynoszono. Stranicy, uoywszy 
si w korytarzach czcych piwnice, posnli, dzieci, znuone paczem, umilky. 
W podziemiach sycha byo tylko oddech strudzonych piersi i gdzieniegdzie 
jeszcze szept modlitw.
Winicjusz wszed z kagankiem do czwartej z kolei piwnicy, znacznie mniejszej, i 
podnisszy wiato w gr, pocz si po niej rozglda.
I nagle drgn, zdawao mu si bowiem, e pod zakratowanym otworem w cianie 
widzi olbrzymi posta Ursusa.
Wic zdmuchnwszy w tej chwili kaganek, zbliy si do niego i spyta:
- Ursus, czy to ty? Olbrzym odwrci gow:
- Kto ty jest?
- Nie poznajesz mnie? - zapyta mody czowiek. - Zgasie kaganek, jake mog 
ci pozna?
Lecz Winicjusz dojrza w tej chwili Ligi lec na paszczu przy cianie, wic 
nie mwic nic wicej klkn przy niej.
Ursus za pozna go i rzek:
- Chwaa Chrystusowi ale nie bud jej, panie. Winicjusz klczc wpatrywa si w 
ni przez zy. Mimo mroku mg odrni jej twarz, ktra wydaa mu si blad jak 
alabaster, i wychudzone ramiona. I na ten widok ogarna go mio podobna do 
rozdzierajcego blu, wstrzsajca dusz do ostatnich gbin, a zarazem tak 
pena litoci, czci i uwielbienia, e padszy na twarz pocz przyciska do ust 
brzeg paszcza, na ktrym spoczywaa ta droga mu nad wszystko gowa.
Ursus przez dugi czas patrzy na niego w milczeniu, na koniec jednak pocign 
go za tunik.
- Panie - spyta - jak si dostae i czy przychodzisz j ocali?
Winicjusz podnis si i przez chwil jeszcze walczy ze wzruszeniem.
- Wska mi sposb! - rzek.
- Mylaem, e ty go znajdziesz, panie. Mnie jeden tylko przychodzi do gowy...
Tu zwrci oczy ku okratowanemu otworowi, po czym jakby odpowiadajc sam sobie, 
ozwa si:
- Tak!... Ale tam s onierze...
- Setnia pretorianw - odpowiedzia Winicjusz. - Wic - nie przejdziemy!
- Nie!
Lig potar czoo rk i zapyta powtrnie: - Jak tu wszede?
- Mam tesser od dozorcy Cuchncych Dow...
I nagle urwa, jak gdyby jaka myl bysna mu w gowie.
- Na mk Zbawiciela! - pocz mwi prdkim gosem. - Ja tu zostan, a ona 
niech wemie moj tesser, niech owinie gow szmat, okryje ramiona paszczem i 
wyjdzie. Wrd niewolnikw grabarskich jest kilku niedorosych pachokw, wic 
pretorianie nie poznaj jej, a gdy raz dostanie si do domu Petroniusza; ten j 
ocali!
Lecz Lig opuci gow na piersi i odrzek:
- Ona nie zgodziaby si na to, albowiem miuje ci, a przy tym jest chora i o 
wasnej mocy sta nie moe.
Po chwili za doda:
- Jeli ty, panie, i szlachetny Petroniusz nie moglicie jej z wizienia 
wydoby, to kt zdoa j ocali? - Jeden Chrystus!...
Po czym umilkli obaj. Lig w prostaczej swej gowie myla sobie: "On by mg 
przecie wszystkich ocali, ale skoro tego nie czyni, to wida przyszed czas mk 
i mierci." I zgadza si na ni dla siebie, ale al mu byo do gbi duszy tego 
dziecka, ktre wyroso na jego rku i ktre kocha nad ycie.
Winicjusz klkn znw przy Ligii. Przez zakratowany otwr wkrady si do 
podziemia promienie ksiyca i owieciy je lepiej od jedynego kaganka, ktry 
migota jeszcze nad drzwiami.
Wtem Ligia otworzya oczy i pooywszy swe rozpalone donie na rkach 
Winicjusza, rzeka:
- Widz ci - i wiedziaam, e przyjdziesz.
On za rzuci si do jej rk i pocz przykada je do czoa i serca, potem 
unis j nieco z posania i wspar o wasne piersi.
- Przyszedem, droga - rzek. - Niech ci Chrystus strzee i ocali, o Ligio 
umiowana!...
I nie mg mwi wicej, albowiem serce poczo mu skowycze w piersiach z blu 
i mioci, a z blem nie chcia si przed ni zdradzi.
- Chora jestem, Marku - odrzeka Ligia - i czy na arenie, czy tu, w wizieniu, 
musz umrze... Ale modliam si, abym ci przedtem moga zobaczy, i 
przyszede: Chrystus mnie wysucha!
A gdy jeszcze nie mg zdoby si na sowa i tylko przyciska j do piersi, 
mwia dalej:
- Widywaam ci przez okno z Tullianum - i wiedziaam, e chcia przyj. A 
teraz Zbawiciel da mi chwil przytomnoci, abymy si mogli poegna. Ju ja 
id do Niego, Marku, ale kocham ci i zawsze bd kochaa.
Winicjusz przemg si, zdusi w sobie bl i pocz mwi gosem, ktry stara 
si uczyni spokojnym: - Nie, droga. Ty nie umrzesz. Aposto kaza wierzy i 
przyrzek modli si za ciebie, a on Chrystusa zna, Chrystus go miowa i 
niczego mu nie odmwi... Gdyby miaa umrze, Piotr nie kazaby mi ufa, a on mi 
rzek: "Ufaj!" - Nie, Ligio! Chrystus zmiuje si nade mn... On nie chce twojej 
mierci, On jej nie dopuci... Przysigam ci na imi Zbawiciela, e Piotr modli 
si za ciebie!
Nastaa cisza. Jedyny kaganek wiszcy nad drzwiami zgas, ale za to wiato 
ksiyca wchodzio caym otworem. W przeciwnym kcie piwnicy zakwilio dziecko i 
ucicho. Z zewntrz tylko dochodziy gosy pretorianw, ktrzy po odbytej kolei 
straniczej grali pod murem w scriptae duodecim.
- O Marku - odrzeka Ligia - Chrystus sam woa. do ojca: "Oddal ode mnie ten 
kielich goryczy", a jednak go speni. Chrystus sam umar na krzyu, a teraz 
gin za Niego tysice, wic dlaczeg mnie jedn miaby oszczdza? Kt ja 
jestem, Marku? Syszaam, jak Piotr mwi, e i on umrze umczon, a kt ja 
jestem wobec niego? Gdy przyszli do nas pretorianie, baam si mierci i mki, 
ale teraz si ju nie boj. Patrz, jakie to straszne wizienie, a ja id do 
nieba. Pomyl, e tu jest cezar, a tam jest Zbawiciel, dobry i miosierny. I nie 
ma mierci. Ty mnie kochasz, wic pomyl, jaka bd szczliwa. O Marku drogi, 
pomyl, e ty tam przyjdziesz do mnie!
Tu umilka, by nabra tchu w sw chor pier, po czym podniosa do ust jego 
rk:
- Marku!
- Co, droga?
- Nie pacz za mn i pamitaj, e ty tam przyjdziesz do mnie. Krtko yam, ale 
Bg da mi dusz twoj. Wic chc powiedzie Chrystusowi, e cho umaram i cho 
patrzye na mier moj, i cho zostae w alu, jednak nie blunie przeciw 
Jego woli i miujesz Go zawsze. A ty Go bdziesz miowa i zniesiesz cierpliwie 
mier moj?... Bo wwczas On nas poczy, a ja ci kocham i chc by z tob...
Tu znw zbrako jej oddechu i ledwie dosyszalnym gosem skoczya:
- Przyrzecz mi to, Marku!...
Winicjusz obj j drcymi rkoma i odrzek: - Na twoj wit gow - 
przyrzekam!... Wwczas w smutnym wietle ksiyca rozjania si jej twarz. Raz 
jeszcze podniosa do ust jego rk i szepna:
- Jam ona twoja!...
Za murem pretorianie, grajcy w scriptae duodecim, podnieli goniejsz 
sprzeczk, lecz oni zapomnieli o wizieniu, o straach, o ziemi caej i czujc 
wzajem w sobie dusze anielskie, poczli si modli.
ROZDZIA LXI
Przez trzy dni, a raczej trzy noce nic nie mcio im spokoju. Gdy zwyke zajcia 
wizienne, polegajce na oddzielaniu zmarych od ywych i ciko chorych od 
zdrowszych, zostay ukoczone i gdy znueni stranicy pokadli si spa na 
korytarzach, Winicjusz wchodzi do podziemia, w ktrym bya Ligia, i pozostawa 
w nim dopty; dopki brzask nie zajrza przez kraty okna. Ona skadaa mu gow 
na piersiach i rozmawiali cichymi gosami o mioci i o mierci. Oboje mimo 
woli, w mylach i rozmowach, nawet w pragnieniach i nadziejach, oddalali si 
coraz bardziej od ycia i tracili jego poczucie. Oboje byli jak ludzie, ktrzy 
odpynwszy okrtem od ldu, nie widz ju brzegu i pograj si z wolna w 
nieskoczono. Oboje zmieniali si stopniowo w duchy smutne, rozmiowane w 
sobie i w Chrystusie i gotowe odlecie. Czasem tylko w jego sercu zrywa si 
jeszcze bl, jak wicher, czasem bysna, jak byskawica, nadzieja, zrodzona z 
mioci i wiary w miosierdzie Ukrzyowanego Boga, lecz co dzie wicej i on 
odrywa si od ziemi, a oddawa si mierci. Rankiem gdy wychodzi z wizienia, 
patrzy na wiat, na miasto, na znajomych i na sprawy yciowe jak przez sen. 
Wszystko wydawao mu si obcym, odlegym, czczym i znikomym. Przestaa go 
przeraa nawet groza mk, mia bowiem uczucie, e to jest rzecz, przez ktr 
mona przej jakby w zamyleniu, z oczyma utkwionymi w co innego. Obojgu 
zdawao si, e poczyna ich ju ogarnia wieczno. Rozmawiali o mioci, o tym, 
jak bd miowali si i yli razem, ale jedynie z tamtej strony grobu, i jeli 
czasem myl ich zwracaa si jeszcze ku rzeczom ziemskim, to tylko jak myl 
ludzi, ktrzy gotujc si w wielk drog, rozmawiaj o przygotowaniach 
podrnych. Zreszt otaczaa ich cisza taka, jaka otacza dwie kolumny stojce 
gdzie na pustkowiu i zapomniane. Chodzio im ju tylko o to, by Chrystus ich 
nie rozdzieli; a gdy kada chwila wzmagaa w nich t pewno, rozkochali si w 
Nim jak w ogniwie, ktre ich miao poczy, jak w nieskoczonym szczciu i w 
nieskoczonym spokoju. Na ziemi jeszcze opada z nich proch ziemi. Dusze stay 
si w nich czyste jak zy. Pod groz mierci, wrd ndzy i cierpie, na barogu 
wiziennym poczo si dla nich niebo, albowiem ona braa go za rk i 
prowadzia, jakby ju zbawiona i wita, do wieczystego rda ycia.
A Petroniusz zdumiewa si widzc w twarzy Winicjusza coraz wikszy spokj i 
jakie dziwne blaski, ktrych nie widywa dawniej. Chwilami nawet rodziy si w 
jego umyle przypuszczenia, e Winicjusz znalaz jakow drog ratunku, i byo 
mu przykro, e go w swe nadzieje nie wtajemnicza.
Wreszcie nie mogc wytrzyma rzek mu:
- Teraz ty wygldasz inaczej, wic nie czy przede mn tajemnicy, bo chc i mog 
ci by pomocnym: czy uoye co?
- Uoyem - odpowiedzia Winicjusz - ale ty nie moesz mi by ju pomocny. Oto 
po jej mierci wyznam, em jest chrzecijaninem, i pjd za ni.
- Wic nie masz nadziei?
- Owszem, mam. Chrystus mi j odda i nie rozcz si z ni ju nigdy.
Petroniusz pocz chodzi po atrium z wyrazem rozczarowania i zniecierpliwienia 
w twarzy, po czym rzek:
- Na to nie potrzeba waszego Chrystusa, albowiem t sam usug moe ci odda 
nasz Tanatos.
A Winicjusz umiechn si smutno i rzek:
- Nie, drogi, ale ty tego nie chcesz zrozumie.
- Nie chc i nie mog - odpowiedzia Petroniusz. - Nie czas na rozprawy, ale 
pamitasz, co mwi, gdy nam si nie udao wyrwa jej z Tullianum? Ja straciem 
wszelk nadziej, a ty rzek, gdymy wrcili do domu. "A ja wierz, e Chrystus 
moe mi j wrci." Nieche ci j wrci. Gdy rzuc kosztown czar w morze, nie 
potrafi odda mi jej aden z naszych bogw, ale jeli i wasz nie lepszy, to nie 
wiem, dlaczego bym mia go czci wicej od dawnych.
- On te mi j odda - odrzek Winicjusz. Petroniusz wzruszy ramionami.
- Czy wiesz - zapyta - e chrzecijanami maj jutro owieci ogrody cezara?
- Jutro? - powtrzy Winicjusz.
I wobec bliskiej strasznej rzeczywistoci serce zadrgao w nim jednak blem i 
przeraeniem. Pomyla, e to moe ostatnia noc, ktr bdzie mg spdzi z 
Ligi, wic poegnawszy Petroniusza uda si piesznie do dozorcy puticulw po 
swoj tesser.
Lecz tu czeka go zawd, dozorca albowiem nie chcia mu da znaku.
- Wybacz, panie - rzek. - Uczyniem dla ciebie, com mg, ale nie mog naraa 
ycia. Dzi w nocy maj wyprowadza chrzecijan do ogrodw cezara. W wizieniu 
peno bdzie onierzy i urzdnikw. Gdyby ci poznano, zginbym ja i moje 
dzieci.
Winicjusz zrozumia, e prno byoby nalega. Bysna mu jednak nadzieja, e 
onierze, ktrzy widywali go poprzednio, puszcz go moe i bez znaku, wic za 
nadejciem nocy, przebrawszy si jak zwykle w zgrzebn tunik i obwizawszy 
szmat gow, uda si do bram wizienia.
Lecz dnia tego sprawdzano znaki z wiksz jeszcze cisoci ni zwykle, a co 
wiksza, setnik Scewinus, srogi i oddany dusz i ciaem cezarowi onierz, 
pozna Winicjusza.
Lecz widocznie w jego okutej w elazo piersi tliy si jakie iskry litoci dla 
ludzkiej niedoli, albowiem zamiast uderzy wczni w tarcz na znak alarmu, 
odwid Winicjusza na bok i rzek mu:
- Panie, wracaj do siebie. Poznaem ci, ale bd milcza nie chcc ci gubi. 
Puci ci nie mog, ale wracaj i niech bogowie zel ci ukojenie.
- Puci mnie nie moesz - rzek Winicjusz - ale pozwl mi tu zosta i widzie 
tych, ktrych bd wyprowadzali.
- Mj rozkaz nie sprzeciwia si temu - odpowiedzia Scewinus.
Winicjusz stan przed bram i czeka, pki nie poczn wyprowadza skazacw. 
Wreszcie okoo pnocy rozwary si szeroko bramy wizienia i ukazay si cae 
szeregi winiw: mczyzn, kobiet i dzieci, otoczone przez zbrojne oddziay 
pretorianw. Noc bya jasna bardzo - i penia, tak e mona byo odrni nie 
tylko postaci, ale nawet i twarze nieszczsnych. Szli parami, dugim, pospnym 
korowodem, i wrd ciszy, przerywanej tylko brzkiem onierskich zbroic. 
Prowadzono ich tylu, e zdawao si, i wszystkie piwnice pozostan prne.
Przy kocu orszaku Winicjusz dostrzeg wyranie Glauka lekarza, lecz ani Ligii, 
ani Ursusa nie byo midzy skazanymi.
ROZDZIA LXII
Mrok jeszcze nie zapad, gdy ju pierwsze fale ludu poczy napywa do ogrodw 
cezara. Tumy, przybrane witecznie, uwieczone, ochocze i piewajce, a w 
czci pijane, szy patrze na nowe, wspaniae widowisko. Okrzyki: "Semaxii! 
Sarmenticii!", rozlegay si na Via Tecta, na mocie Emiliusza i z drugiej 
strony Tybru, na drodze Tryumfalnej, koo cyrku Nerona i a hen po wzgrze 
Watykaskie. Widywano ju i poprzednio w Rzymie ludzi palonych na supach, lecz 
nigdy dotd nie widziano takiej iloci skazanych. Cezar i Tygellin, chcc 
skoczy z chrzecijanami, a zarazem zapobiec zarazie, ktra z wizie 
rozchodzia si coraz bardziej po miecie, nakazali oprni wszystkie 
podziemia, tak e zostao w nich zaledwie kilkudziesiciu ludzi, przeznaczonych 
na koniec igrzysk. Tote tumy po przebyciu bram ogrodowych oniemiay ze 
zdziwienia. Wszystkie aleje gwne i boczne, biegnce wrd gstwiny drzew, 
wok k, kp, staww, sadzawek i poletkw obsianych kwieciem, nabite byy 
smolnymi supami, do ktrych poprzywizywano chrzecijan. Z wyszych miejsc, 
gdzie widoku nie zasaniay drzewa, mona byo dostrzec cae szeregi palw i 
cia, przybranych w kwiaty, w licie mirtowe i w bluszcz, cignce si w gb, 
po wyniosociach i nizinach, tak daleko, e gdy blisze wydaway si jak maszty 
naw, najdalsze przedstawiay si oczom jak kolorowe, pozatykane w ziemi tyrsy 
lub dzidy. Mnogo ich przesza oczekiwania samego ludu. Mona byo pomyle e 
cay jaki nard poprzywizywano do supw dla uciechy Rzymu i cezara. Gromady 
widzw zatrzymyway si przed pojedynczymi masztami, w miar jak zaciekawiay je 
postaci, wiek lub pe ofiar; oglday twarze, wiece, girlandy bluszczu, po 
czym szy dalej i dalej, zadajc sobie pene zdumienia pytania. "Zali mogo by 
tylu winnych lub jak mogy podpali Rzym dzieci, zaledwie zdolne chodzi o 
wasnej mocy?" I zdumienie przechodzio z wolna w niepokj.
Tymczasem zapad mrok i na niebie zabysy pierwsze gwiazdy. Wwczas przy kadym 
skazanym stan niewolnik z ponc pochodni w rku, a gdy odgos trb rozleg 
si w rnych czciach ogrodw na znak rozpoczcia widowiska, wszyscy 
przyoyli pomie do spodu supw.
Ukryta pod kwiatami i polana smo soma wnet zaja si jasnym pomieniem, 
ktry wzmagajc si z kad chwil, rozkrca zwoje bluszczw, wzbija si ku 
grze i obejmowa nogi ofiar. Lud umilk, ogrody zabrzmiay jednym ogromnym 
jkiem i krzykami boleci. Niektre ofiary jednak, wznoszc gowy ku 
gwiedzistemu niebu, poczy piewa na cze Chrystusa. Lud sucha. Lecz 
najtwardsze serca napeniy si przeraeniem, gdy z mniejszych masztw 
rozdzierajce dziecinne gosy poczy woa: "Mamo! Mamo!", i dreszcz przebieg 
nawet pijanych widzw na widok owych gwek i niewinnych twarzy, 
poprzekrzywianych blem lub mdlejcych w dymie, ktry pocz dusi ofiary. A 
pomie szed w gr i przepala coraz nowe wiece r i bluszczw. Rozgorzay 
aleje gwne i poboczne, rozgorzay kpy drzew i ki, i kwieciste poletki, 
rozbysa woda w sadzawkach i stawach, porowiay drce licie na drzewach i 
uczynio si widno jak w dzie. Swd spalonych cia napeni ogrody, lecz w tej 
chwili niewolnicy poczli sypa w przygotowane umylnie midzy supami 
kadzielnice mirr i aloes. Midzy tumem ozway si tu i owdzie okrzyki, nie 
wiadomo czy wspczucia, czy upojenia i radoci, i wzmagay si z kad chwil 
wraz z ogniem, ktry obejmowa supy, wspina si ku piersiom ofiar, skrca 
palcym tchnieniem wosy na ich gowach, rzuca zason na ich poczerniae 
twarze i wreszcie strzela jeszcze wyej, jakby na zwycistwo i tryumf tej sile, 
ktra kazaa go roznieci.
Lecz jeszcze na pocztku widowiska zjawi si wrd ludu cezar na wspaniaej 
cyrkowej kwadrydze, zaprzonej w cztery biae rumaki, przybrany w ubir wonicy 
i barw stronnictwa Zielonych, do ktrego i on, i jego dwr nalea. Szy za nim 
inne wozy, pene dworzan w wietnych strojach, senatorw, kapanw i nagich 
bachantek z wiecami na gowach i dzbanami wina w rku, w czci spitych i 
wydajcych dzikie okrzyki. Obok nich muzycy, poprzebierani za faunw i satyrw, 
grali na cytrach, formingach, piszczakach i rogach. Na innych wozach jechay 
matrony i dziewice rzymskie, rwnie pijane i wpnagie. Obok kwadryg skoczkowie 
potrzsali przybrane we wstki tyrsy; inni bili w bbenki, inni sypali kwiaty. 
Cay w wietny orszak posuwa si wrzeszczc: "Evoe!" najszersz ogrodow 
drog, wrd dymw i wrd ludzkich pochodni. Cezar, majc przy sobie Tygellina 
i Chilona, ktrego przeraeniem pragn si zabawi, sam powodowa komi i jadc 
noga za nog, spoglda na ponce ciaa, a zarazem sucha okrzykw ludu. 
Stojc na wysokiej zotej kwadrydze, otoczony fal ludzk, ktra kaniaa mu si 
do stp, w blaskach ognia, w zotym wiecu cyrkowego zwycizcy, przerasta gow 
dworzan, tumy i wydawa si by olbrzymem. Potworne jego ramiona, wycignite 
dla trzymania lejcw, zdaway si bogosawi lud. W twarzy i przymruonych 
oczach mia umiech i jania nad ludmi jak soce albo jak bstwo straszne, 
ale wspaniae i potne.
Chwilami zatrzymywa si, by przypatrze si dokadniej czy to jakiej dziewicy, 
ktrej ono poczynao skwiercze w pomieniu, czy wykrzywionej przez konwulsje 
twarzy dziecka, i znw jecha dalej, wiodc za sob szalony i rozhukany orszak. 
Chwilami kania si ludowi, to znw, przeginajc si w ty, ciga zote lejce 
i rozmawia z Tygellinem. Na koniec dojechawszy do wielkiej fontanny, stojcej w 
porodku dwch krzyujcych si ulic, wysiad z kwadrygi i skinwszy na 
towarzyszw zmiesza si z tumem.
Przywitano go krzykiem i oklaskami. Bachantki, nimfy, senatorowie, augustianie, 
kapani, fauny, satyry i onierze otoczyli go wraz szalonym koem, on za, 
majc po jednej stronie Tygellina, po drugiej Chilona, obchodzi fontann, 
naok ktrej pono kilkadziesit pochodni, zatrzymujc si przed kad, 
czynic uwagi nad ofiarami lub drwic ze starego Greka, w ktrego twarzy 
malowaa si bezbrzena rozpacz.
Na koniec stanli przed wysokim masztem, przybranym w mirty i okrconym w powj. 
Czerwone jzyki ognia dochodziy tu ju do kolan ofiary, ale twarzy jej nie 
mona byo zrazu rozpozna, gdy wiee, ponce gazki przesoniy j dymem. 
Po chwili jednak lekki wiatr nocny zwia dymy i odkry gow starca z siw 
spadajc na piersi brod.
Na ten widok Chilo zwin si nagle w kb, jak raniony gad, z ust za wyszed 
mu krzyk, raczej do krakania ni do ludzkiego gosu podobny:
- Glaukos! Glaukos!...
Jako istotnie z poncego supa patrzy na niego Glaukos lekarz.
y jeszcze. Twarz mia zbola i pochylon, jakby chcia po raz ostatni 
przypatrze si swemu katowi, ktry go zdradzi; pozbawi go ony, dzieci, 
nasadzi na niego zabjc, a gdy to wszystko zostao mu w imi Chrystusa 
odpuszczone, raz jeszcze wyda go w rce oprawcw. Nigdy czowiek nie wyrzdzi 
czowiekowi straszniejszych i bardziej krwawych krzywd. I oto ofiara pona 
teraz na smolnym supie, a kat sta u jej stp. Oczy Glauka nie odwracay si od 
twarzy Greka. Chwilami przesania je dym, lecz gdy dmuchn powiew, Chilo 
widzia znw te utkwione w siebie renice. Podnis si i chcia ucieka, lecz 
nie mg. Nagle wydao mu si, e nogi jego s z oowiu i e jaka niewidzialna 
rka zatrzymuje go z nadludzk si przed tym supem. I skamienia. Czu tylko, 
e co przepenia si w nim, co si zrywa, e dosy ma mk i krwi, e 
przychodzi koniec ycia i e wszystko znika naok i cezar, i dwr, i tumy, a 
otacza go tylko jaka bezdenna, straszna i czarna pustka, w niej za wida tylko 
te oczy mczennika, ktre wzywaj go na sd. A tamten schylajc coraz niej 
gow patrzy cigle. Obecni odgadli, e midzy tymi ludmi co si dzieje, lecz 
miech zamar im na ustach, w twarzy bowiem Chilona byo co strasznego: 
wykrzywia j taka trwoga i taki bl, jak gdyby owe jzyki ognia paliy jego 
wasne ciao. Nagle zachwia si i wycignwszy w gr ramiona zawoa okropnym, 
rozdzierajcym gosem:
- Glauku! W imi Chrystusa! Przebacz!
Uciszyo si naok: dreszcz przebieg obecnych i wszystkie oczy mimo woli 
podniosy si w gr.
A gowa mczennika poruszya si lekko, po czym usyszano z wierzchotka masztu 
podobny do jku gos: - Przebaczam!...
Chilo rzuci si na twarz wyjc jak dziki zwierz i nabrawszy ziemi w obie 
garci, posypa sobie ni gow. Tymczasem pomienie strzeliy w gr, objy 
piersi i twarz Glauka, rozploty mirtow koron na jego gowie i zajy wstgi 
na wierzchu supa, ktry zajania cay wielkim, jaskrawym wiatem.
Lecz Chilo podnis si po chwili z twarz tak zmienion, i augustianom wydao 
si, e widz innego czowieka. Oczy pony mu niezwykym blaskiem, ze 
zmarszczonego czoa bio uniesienie; niedony przed chwil Grek wyglda teraz 
jak jaki kapan, ktry, nawiedzony przez bstwo, chce odkry prawdy nieznane.
- Co z nim jest? Oszala! - ozwao si kilka gosw. On za odwrci si ku 
tumom i wycignwszy w gr praw rk, pocz woa, a raczej krzycze tak 
dononie, by nie tylko augustianie, ale i tuszcza moga gos jego dosysze:
- Ludu rzymski! Na moj mier przysigam, e oto gin niewinni, a podpalaczem 
jest - ten!...
I wskaza palcem na Nerona.
Nastaa chwila ciszy. Dworzanie zdrtwieli. Chilo sta cigle z wycignitym 
drcym ramieniem i palcem zwrconym ku cezarowi. Nagle uczynio si 
zamieszanie. Lud na ksztat fali, pchnitej nagym wichrem, rzuci si ku 
starcowi, chcc mu si lepiej przypatrze. Tu i owdzie ozway si krzyki: 
"Trzymaj!"; gdzie indziej: "Biada nam!" W tumie rozleg si wist i wrzaski: 
"Ahenobarbus! Matkobjca! Podpalacz!" Bezad wzrasta z kad chwil. Bachantki, 
wrzeszczc wniebogosy, poczy si chroni na wozy. Nagle kilka przepalonych 
supw przewrcio si, rozsypujc wok skry i powikszajc zamt. lepa, 
stoczona fala ludu porwaa Chilona i uniosa go w gb ogrodu.
Wszdzie te supy poczy ju przepala si i pada w poprzek ulic, napeniajc 
aleje dymem, skrami, swdem drzewa i swdem ludzkiego tuszczu. Gasy wiata 
dalsze i blisze. W ogrodach pociemniao. Tumy zaniepokojone, pospne i trwone 
cisny si do bram. Wie o tym, co zaszo, przechodzia z ust do ust, 
zmieniona i powikszona. Jedni opowiadali, e cezar zemdla, drudzy, e sam 
wyzna, i kaza podpali Rzym; trzeci, e zachorowa ciko, inni wreszcie, e 
wywieziono go jak martwego na wozie. Tu i owdzie odzyway si gosy wspczucia 
dla chrzecijan: "Nie oni spalili Rzym, po co wic tyle krwi, mk i 
niesprawiedliwoci? Czy bogowie nie bd si mcili za niewinnych i jakie 
piacula zdoaj ich znowu przebaga?" Sowa: "innoxia corpora!", powtarzay si 
coraz czciej. Kobiety litoway si gono nad dziemi, ktrych tyle rzucono 
dzikim zwierztom; poprzybijano na krzye lub spalono w tych przekltych 
ogrodach! I wreszcie politowanie zmieniao si w zorzeczenia cezarowi i 
Tygellinowi. Lecz byli i tacy, ktrzy, zatrzymujc si nagle, zadawali sobie lub 
innym pytanie: "C to jest za bstwo, ktre daje tak si wobec mk i 
mierci?" I powracali do domw w zamyleniu...
Chilo bka si za jeszcze po ogrodach, nie wiedzc, dokd i i gdzie si 
obrci. Teraz uczu si znw bezsilnym, niedonym i chorym starcem. Chwilami 
potyka si o niedopalone ciaa, potrca gownie, ktre wysyay w lad za nim 
roje iskier, chwilami siada spogldajc naok bezprzytomnym wzrokiem. Ogrody 
stay si ju prawie cakiem ciemne; midzy drzewami porusza si tylko blady 
ksiyc, rozwiecajc niepewnym wiatem aleje, sczerniae, lece w poprzek 
supy i zmienione w bezksztatne bryy niedogarki ofiar. Lecz staremu Grekowi 
wydao si, e w ksiycu widzi twarz Glauka i e oczy jego patrz na jeszcze 
cigle, i chowa si przed wiatem. Wreszcie jednak wyszed z cienia i mimo 
woli, jakby party jak nieznan si, pocz kierowa si ku fontannie, przy 
ktrej odda ducha Glaukos.
Wtem jaka rka dotkna jego ramienia.
Starzec odwrci si i widzc przed sob nieznan posta, zawoa z 
przeraeniem:
- Kto tam! Kto ty jest? - Aposto, Pawe z Tarsu.
- Jam przeklty!... Czego chcesz? A Aposto odrzek:
- Chc ci zbawi. Chilo opar si o drzewo.
Nogi chwiay si pod nim i ramiona zwisy mu wzdu ciaa.
- Dla mnie nie masz zbawienia! - rzek gucho.
- Zali syszae, e Bg przebaczy aujcemu otrowi na krzyu? - zapyta 
Pawe.
- Zali wiesz, com ja uczyni?
- Widziaem bole twoj i syszaem, jako da wiadectwo prawdzie.
- O panie!...
- I gdy suga Chrystusw przebaczy ci w godzinie mki i mierci, jakeby ci 
Chrystus nie mia przebaczy? A Chilo chwyci rkoma gow jak w obkaniu:
- Przebaczenie! Dla mnie przebaczenie!
- Bg nasz to Bg Miosierdzia - odpowiedzia Aposto.
- Dla mnie?! - powtrzy Chilo.
I pocz jcze jak czowiek, ktremu zbrako si, by mg opanowa bl i mk. 
Pawe za rzek:
- Oprzyj si na mnie i pjd ze mn.
I wziwszy go szed z nim ku krzyujcym si ulicom, kierujc si gosem 
fontanny, ktra zdawaa si paka wrd nocnej ciszy nad ciaami pomczonych.
- Bg nasz to Bg Miosierdzia - powtrzy Aposto. - Gdyby stan nad morzem i 
rzuca w nie kamienie, czyby mg zarzuci nimi gbin morsk? A ja ci mwi, 
e miosierdzie Chrystusa jest jako morze i e grzechy i winy ludzkie poton w 
nim jako kamienie w otchani. I mwi ci, e jest jako niebo, ktre pokrywa gry 
ldy i morza, albowiem jest wszdzie i nie masz granicy ni koca. Ty cierpia u 
supa Glauka i Chrystus widzia twoje cierpienie. Ty rzek nie baczc na to, 
co jutro spotka moe: "Ten jest podpalaczem!", i Chrystus spamita sowa 
twoje. Bowiem mina twoja zo i kamstwo, a w sercu zosta si jeno al 
nieprzebrany... Chod ze mn i suchaj, co ci powiadam: otom ja take 
nienawidzi Go i przeladowa Jego wybranych. Jam Go nie chcia i nie wierzy w 
Niego, pki mi si nie ukaza i nie powoa mnie. I odtd On jest mioci moj. 
A teraz ciebie nawiedzi zgryzot, trwog i boleci, aby ci powoa ku sobie. 
Ty Go nienawidzi, a On kocha ci. Ty wydawa na mki jego wyznawcw, a On 
chce ci przebaczy i zbawi ci.
Piersi ndzarza poczo wstrzsa kanie ogromne, od ktrego rozdzieraa si w 
nim dusza do dna, a Pawe ogarnia go, opanowywa i wid, jak onierz wiedzie 
jeca.
I po chwili znw mwi pocz:
- Pjd za mn, a ja ci powiod do Niego. Dla jakiej innej przyczyny 
przychodzibym do ciebie? Ale oto On rozkaza mi zbiera dusze ludzkie w imi 
mioci, wic speniam sub Jego. Ty mniemasz, e przeklty, a ja ci mwi: 
uwierz w Niego, a czeka ci zbawienie. Ty mylisz, e znienawidzon, a ja ci 
powtarzam, e On miuje ci. Patrz na mnie! Gdym Jego nie mia, nic nie miaem 
krom zoci, ktra mieszkaa w sercu moim, a teraz Jego mio starczy mi za 
ojca i matk, za bogactwa i krlowanie. W Nim jednym ucieczka, On jeden policzy 
twj al, wejrzy na ndz twoj, zdejmie z ciebie trwog i podniesie ci do 
siebie.
Tak mwic przywid go do fontanny, ktrej srebrny strumie poyskiwa z dala w 
miesicznym wietle. Naok bya cisza i pustka, albowiem suba niewolnicza 
uprztna ju tu zwglone supy i ciaa mczennikw.
Chilo rzuci si z jkiem na kolana i ukrywszy twarz w doniach, pozosta bez 
ruchu, Pawe za podnis twarz ku gwiazdom i pocz si modli:
- Panie, spojrzyj na tego ndzarza, na al jego, na zy i mk! Panie 
Miosierdzia, ktry przela krew za winy nasze, przez Twoj mk, przez mier 
i zmartwychwstanie odpu mu!
Po czym umilk, lecz dugo jeszcze patrzy w gwiazdy i modli si.
A wtem spod jego stp ozwao si podobne do jku woanie:
- Chryste!... Chryste!... Odpu mi!...
Nawczas Pawe zbliy si do fontanny i nabrawszy wody w donie wrci do 
klczcego ndzarza:
- Chilonie! Oto ci chrzcz w imi Ojca i Syna, i Ducha! Amen!
Chilo podnis gow, rozoy rce i pozosta tak bez ruchu. Ksiyc owieca 
penym wiatem jego zbielae wosy i rwnie bia, nieruchom, jakby umar lub 
wykut z kamienia twarz. Chwile pyny jedna za drug; z wielkich ptaszarni, 
umieszczonych w ogrodach Domicji, poczo dochodzi pianie kogutw, a on klcza 
jeszcze, podobny do nagrobnego posgu.
Wreszcie ockn si, wsta i zwrciwszy si do Apostoa zapyta:
- Co mam czyni przed mierci, panie?
Pawe rwnie rozbudzi si z zadumy nad t niezmiern potg, ktrej nie mogy 
oprze si nawet takie duchy, jak tego Greka, i odrzek:
- Ufaj i daj wiadectwo prawdzie!
Po czym wyszli razem. U bram ogrodu Aposto pobogosawi raz jeszcze starca i 
rozstali si, albowiem wymaga tego sam Chilo przewidujc, e po tym, co zaszo, 
cezar i Tygellinus ka go ciga.
Jako nie myli si. Wrciwszy do siebie, zasta ju dom otoczony przez 
pretorianw, ktrzy porwali go i pod wodz Scewinusa zawiedli na Palatyn.
Cezar uda si ju by na spoczynek, lecz Tygellin czeka i ujrzawszy 
nieszczsnego Greka powita go z twarz spokojn, ale zowrog...
- Popenie zbrodnie obrazy majestatu - rzek mu - i kara ci nie minie. Lecz 
jeli jutro owiadczysz w amfiteatrze, e by pijany i szalony i e sprawcami 
poaru s chrzecijanie, kara twoja skoczy si na chocie i wygnaniu.
- Nie mog, panie! - odpowiedzia cicho Chilo.
A Tygellin zbliy si do niego krokiem powolnym i gosem rwnie przyciszonym, 
ale strasznym, zapyta: - Jak to nie moesz, psie grecki? Zali nie by pijany i 
zali nie rozumiesz, co ci czeka? Spjrz tam!
I to rzekszy wskaza na kt atrium, w ktrym obok dugiej drewnianej awy stao 
w mroku czterech nieruchomych niewolnikw trackich z powrozami i obcgami w 
rku.
A Chilo odrzek: - Nie mog, panie!
Tygellina pocza ogarnia wcieko, lecz pohamowa si jeszcze.
- Widziae - zapyta - jak umieraj chrzecijanie? Czy chcesz tak umrze?
Starzec wznis w gr wyblad twarz; czas jaki wargi jego poruszay si 
cicho, po czym odrzek:
- I ja wierz w Chrystusa!...
Tygellin spojrza na niego ze zdumieniem: - Psie, ty oszala naprawd!
I nagle nagromadzona w jego piersi wcieko zerwaa tam. Skoczywszy do 
Chilona chwyci go obiema rkami za brod, zwali na ziemi i pocz depta 
powtarzajc z pian na ustach:
- Odwoasz! Odwoasz!...
- Nie mog! - odpowiedzia mu z ziemi Chilo. - Na mki z nim!
Usyszawszy w rozkaz Trakowie porwali starca i pooyli go na aw, po czym 
przytwierdziwszy go do niej za pomoc sznurw, poczli cgami ciska jego 
wychude piszczele. Lecz on, w czasie gdy go przywizywano, caowa z pokor ich 
rce, nastpnie za przymkn oczy i wydawa si jak umary.
y jednak, gdy bowiem Tygellin pochyli si nad nim i raz jeszcze zapyta:. 
"Odwoasz?", zbielae jego wargi poruszyy si lekko i wyszed z nich zaledwie 
dosyszalny szept:
- Nie... mog!...
Tygellin kaza przerwa mki i j chodzi po atrium z twarz zmienion przez 
gniew, lecz zarazem bezradn. Na koniec widocznie przysza mu do gowy jaka 
nowa myl, albowiem zwrci si do Trakw i rzek:
- Wyrwa mu jzyk.
ROZDZIA LXIII
Dramat Aureolus dawano zwykle w teatrach lub amfiteatrach tak urzdzonych, i 
mogy otwiera si i tworzy jakby dwie odrbne sceny. Lecz po widowisku w 
ogrodach cezara zaniechano zwykego sposobu, szo bowiem o to, by jak najwiksza 
liczba ludzi moga patrze na mier przybitego do krzya niewolnika, ktrego w 
dramacie poera niedwied.
W teatrach rol niedwiedzia grywa obszyty w skr aktor, tym razem jednak 
przedstawienie miao by "prawdziwe". By to nowy pomys Tygellina. Cezar 
pocztkowo zapowiedzia, e nie przybdzie, lecz z namowy faworyta zmieni 
zdanie. Tygellinus wytumaczy mu, e po tym, co zaszo w ogrodach, tym bardziej 
powinien pokaza si ludowi, i zarazem zarczy, e ukrzyowany niewolnik nie 
zely go ju, tak jak uczyni to Kryspus. Lud by ju nieco przesycony i 
zmczony przelewem krwi, zapowiedziano mu wic nowe rozdawnictwo biletw 
loteryjnych i podarkw, a zarazem uczt wieczorn, przedstawienie bowiem miao 
si odbywa wieczorem, w rzsicie owietlonym amfiteatrze.
Jako o zmroku cay budynek napeni si szczelnie. Augustianie z Tygellinem na 
czele przybyli wszyscy, nie tyle dla samego widowiska, jak dla okazania po 
ostatnim zajciu cezarowi swej wiernoci i porozmawiania o Chilonie, o ktrym 
mwi cay Rzym.
Opowiadano wic sobie na ucho, e cezar wrciwszy z ogrodw wpad w wcieko i 
nie mg zasn, e opaday go strachy i dziwne widzenia, skutkiem ktrych 
nazajutrz zapowiedzia swj prdki wyjazd do Achai. Inni wszelako przeczyli 
temu, twierdzc, e teraz okae si tym bardziej nieubaganym wzgldem 
chrzecijan. Nie brako jednak i tchrzw, ktrzy przewidywali, e oskarenie, 
jakie Chilon rzuci w twarz cezarowi wobec tumw, moe mie najgorsze 
nastpstwa. Byli wreszcie i tacy, ktrzy przez ludzko prosili Tygellina, by 
zaniecha dalszych przeladowa.
- Patrzcie, dokd idziecie - mwi Barkus Soranus. - Chcielicie zaspokoi 
zemst ludu i wpoi w niego przekonanie, e kara spada na winnych, a skutek jest 
wprost przeciwny. - Prawda! - doda Antystiusz Werus - wszyscy szepcz sobie 
teraz, e oni niewinni. Jeli to ma by zrczno, to Chilo mia suszno 
mwic, e wasze mzgi nie napeniyby odziowej miseczki.
Tygellin za zwrci si do nich i rzek:
- Ludzie szepcz sobie take, e twoja crka Serwilia, Barku Soranusie, i twoja 
ona, Antystiuszu, poukryway swoich niewolnikw chrzecijan przed 
sprawiedliwoci cezara
- To nieprawda! - zawoa z niepokojem Barkus. - on moj chc zgubi wasze 
rozwdki, ktre zazdroszcz jej cnoty! - rzek z nie mniejszym niepokojem 
Antystiusz Werus.
Lecz inni rozmawiali o Chilonie.
- Co mu si stao? - mwi Eprius Marcellus. - Sam ich wydawa w rce Tygellina; 
z ndzarza sta si bogaczem, mg doy spokojnie swych dni, mie pikny 
pogrzeb i nagrobek, tymczasem, nie! Naraz wola straci wszystko i zgubi si. 
Doprawdy, chyba oszala.
- Nie oszala, ale zosta chrzecijaninem - rzek Tygellin.
- Chyba nie moe by - ozwa si Witeliusz.
- A czy ja nie mwiem! - wtrci Westynus. -Mordujcie sobie chrzecijan, ale 
wierzajcie mi, nie wojujcie z ich bstwem. Tu nie ma artw!... Patrzcie, co si 
dzieje! Ja tam nie paliem Rzymu, ale gdyby mi cezar pozwoli, zaraz bym da 
hekatomb ich bstwu. I wszyscy powinni to samo uczyni, bo powtarzam: z nim nie 
ma artw! Pamitajcie, em wam to mwi.
- A ja mwiem co innego - rzek Petroniusz. - Tygellin mia si, gdym 
twierdzi, e oni si broni, a ja teraz powiem wicej: oni zdobywaj!
- Jak to? Jak to? - spytao kilka gosw.
- Na Polluksa!... Bo jeli taki Chilo im si nie opar, kt im si oprze? Jeli 
mylicie, e po kadym widowisku nie przybywa chrzecijan, tedy z wasz 
znajomoci Rzymu zostacie kotlarzami lub zacznijcie brody goli, wwczas 
bowiem bdziecie lepiej wiedzieli co lud myli i co si w miecie dzieje.
- Mwi czyst prawd, na wite peplum Diany! - zawoa Westynus.
Lecz Barkus zwrci si do Petroniusza: - Do czego prowadzisz?
- Kocz na tym, od czegocie zaczli: do ju krwi!
A Tygellin spojrza na niego szydersko i rzek: - Ej! jeszcze troch!
- Jeli nie starczy ci gowy, masz drug w gace od laski! - odpar Petroniusz.
Dalsz rozmow przerwao przybycie cezara, ktry zaj swe miejsce w 
towarzystwie Pitagorasa. Zaraz potem zaczo si przedstawienie Aureolusa, na 
ktre nie bardzo zwaano, myli bowiem zajte byy Chilonem. Lud, przywyky do 
mk i krwi, nudzi si take, syka, wydawa niepochlebne dla dworu okrzyki i 
woa o przypieszenie sceny z niedwiedziem, ktrej jedynie by ciekawy. Gdyby 
nie nadzieja ujrzenia skazanego starca i podarkw, samo widowisko nie zdoaoby 
zatrzyma tumw.
Ale wreszcie nadesza oczekiwana chwila. Pachocy cyrkowi wnieli naprzd 
drewniany krzy, do niski, by niedwied wspiwszy si mg dosign do 
piersi mczennika, a nastpnie dwch ludzi wprowadzio, a raczej przywloko 
Chilona, albowiem sam, majc pokruszone koci u ng, i nie mg. Pooono go i 
przybito do drzewa tak prdko, e zaciekawieni augustianie nie mogli mu si 
nawet dobrze przypatrze, i dopiero po umocowaniu krzya w przygotowanym 
umylnie dole wszystkie oczy zwrciy si ku niemu. Lecz mao kto mg pozna w 
tym nagim starcu, dawnego Chilona. Po mczarniach, ktre kaza mu zada 
Tygellin, w twarzy nie zostao mu ani kropli krwi i tylko na biaej brodzie 
wida byo czerwony lad; ktry zostawia krew po wyrwaniu jzyka. Przez 
przezroczyst skr nieledwie mona byo dojrze jego koci. Wydawa si te 
daleko starszym, niemal zgrzybiaym. Ale natomiast niegdy oczy jego rzucay 
wiecznie pene niepokoju i zoci spojrzenia, czujne oblicze jego odbijao 
dawniej wieczn trwog i niepewno, teraz za twarz mia bolesn, ale tak 
sodk i pogodn, jak miewaj ludzie picy lub umarli. Moe ufnoci dodawaa mu 
pami o otrze na krzyu, ktremu Chrystus przebaczy, a moe te mwi w duchu 
miosiernemu Bogu: "Panie, ksaem jak jadowity robak, ale oto byem przez cae 
ycie ndzarzem; przymieraem godem, ludzie deptali po mnie, bili mnie i 
zncali si nade mn. Byem, Panie, biedny i bardzo nieszczliwy, a oto teraz 
jeszcze pooono mnie na mki i przybito na krzy, wic Ty, Miosierny, nie 
odepchniesz mnie w godzinie mierci!" I spokj zstpi widocznie w jego 
skruszone serce. Nikt nie mia si, byo bowiem w tym ukrzyowanym co tak 
cichego, wydawa si tak starym, bezbronnym, sabym, tak woajcym sw pokor o 
lito, e mimo woli kady zadawa sobie pytanie, jak mona mczy i przybija 
na krzy ludzi, ktrzy ju i tak konaj. Tum milcza. Midzy augustianami 
Westynus, pochylajc si na prawo i na lewo, szepta przestraszonym gosem: 
"Patrzcie, jak oni umieraj!" Inni czekali na niedwiedzia, yczc sobie w 
duszy, by widowisko skoczyo si jak najprdzej.
Niedwied wtoczy si wreszcie na aren i chwiejc nisko schylon gow na obie 
strony, spoglda naok spode ba, jakby si nad czym namyla lub czego 
szuka. Dostrzegszy wreszcie krzy, a na nim nagie ciao, zbliy si ku niemu, 
podnis si nawet, lecz po chwili opuci si znw na przednie apy i siadszy 
pod krzyem, pocz mrucze, jakby i w jego zwierzcym sercu ozwaa si lito 
nad tym szcztkiem czowieka.
Z ust suby cyrkowej ozway si podniecajce okrzyki, lecz lud milcza. Chilon 
tymczasem podnis wolnym ruchem gow i czas jaki wodzi oczyma po widowni. Na 
koniec wzrok jego zatrzyma si gdzie na najwyszych rzdach amfiteatru, piersi 
poczy mu gra ywiej i wwczas stao si co, co wprawio w podziw i zdumienie 
widzw. Oto twarz zajaniaa mu umiechem, czoo otoczyy mu jakby promienie, 
oczy podniosy si przed mierci ku grze, a po chwili dwie wielkie zy, 
wezbrane pod powiekami, spyny mu z wolna po twarzy.
I umar.
A wtem jaki donony mski gos zawoa w grze pod velarium:
- Pokj mczennikom!
W amfiteatrze panowao guche milczenie.
ROZDZIA LXIV
Po widowisku w ogrodach cezariaskich wizienia opustoszay znacznie. Chwytano 
wprawdzie jeszcze i wiziono ofiary, podejrzane o wyznawanie wschodniego 
zabobonu, ale obawy dostarczay ich coraz mniej, zaledwie tyle, ile potrzeba 
byo do zapenienia nastpnych widowisk, ktre rwnie miay si ju ku kocowi. 
Lud, przesycony krwi, okazywa coraz wiksze znuenie i coraz wikszy niepokj 
z powodu niebywaego dotd zachowywania si skazanych. Obawy przesdnego 
Westynusa ogarny tysice dusz. W tumach opowiadano coraz dziwniejsze rzeczy o 
mciwoci chrzecijaskiego bstwa. Tyfus wizienny, ktry rozszerzy si po 
miecie, powikszy powszechn boja. Widziano czste pogrzeby i powtarzano 
sobie na ucho, e potrzebne s nowe piacula dla przebagania nieznanego boga. W 
wityniach skadano ofiary Jowiszowi i Libitynie. Wreszcie, mimo wszelkich 
usiowa Tygellina i jego poplecznikw, rozszerzao si coraz bardziej 
mniemanie, e miasto zostao spalone z rozkazu cezara i e chrzecijanie cierpi 
niewinnie.
Lecz wanie dlatego i Nero, i Tygellinus nie ustawali w przeladowaniu. Dla 
uspokojenia ludu wydawano nowe rozporzdzenia co do rozdawnictwa zboa, wina i 
oliwy; ogoszono przepisy uatwiajce odbudowywanie domw, pene ulg dla 
wacicieli, oraz inne dotyczce szerokoci ulic i materiaw, z jakich naley 
budowa, by na przyszo unikn klski ognia. Sam cezar bywa na posiedzeniach 
senatu i obradowa wraz z "ojcami" nad dobrem ludu i miasta, ale natomiast ani 
cie aski nie pad na skazanych. Wadcy wiata chodzio przede wszystkim o to, 
by wszczepi w lud przekonanie, e tak nieubagane kary mog spotka tylko 
winnych. W senacie aden gos nie odzywa si rwnie za chrzecijanami, gdy 
nikt nie chcia narazi si cezarowi, a prcz tego ludzie, sigajcy wzrokiem 
dalej w przyszo, twierdzili, e wobec nowej wiary fundamenta pastwa 
rzymskiego nie mogyby si osta.
Oddawano tylko ludzi konajcych i zmarych rodzinom, albowiem prawo rzymskie nie 
mcio si nad umarymi. Dla Winicjusza stanowia pewn ulg myl, e jeli 
Ligia umrze, wwczas on pochowa j w grobach rodzinnych i spocznie koo niej. 
Nie mia ju adnej nadziei ocalenia jej od mierci i sam, oderwany na wp od 
ycia, zatopiony zupenie w Chrystusie, nie marzy ju o innym poczeniu, jak o 
wiecznym. Wiara jego staa si wprost niezgbion, tak e wobec niej owa 
wieczno wydawaa mu si czym nierwnie rzeczywistszym i prawdziwszym od 
przejciowego istnienia, jakim y dotd. Serce przepenio mu si skupionym 
uniesieniem. Za ycia zmienia si w istot niemal bezcielesn, ktra, tsknic 
za zupenym wyzwoleniem dla siebie, pragna go i dla drugiej kochanej duszy. 
Wyobraa sobie, e wwczas oboje z Ligi wezm si za rce i odejd do nieba, 
gdzie Chrystus ich pobogosawi i pozwoli im zamieszka w wietle tak spokojnym 
i ogromnym, jak blask zrz. Baga tylko Chrystusa, by szczdzi Ligii mk 
cyrkowych i pozwoli jej zasn spokojnie w wizieniu, czu bowiem z zupen 
pewnoci, e i sam umrze razem z ni. Mniema, e wobec tego morza przelanej 
krwi nie wolno mu nawet spodziewa si, aby ona jedna zostaa ocalona. Sysza 
od Piotra i Pawa, e i oni take musz umrze jak mczennicy. Widok Chilona na 
krzyu przekona go, e mier, nawet mczeska, moe by sodk, wiec yczy 
ju sobie, aby nadesza dla nich obojga, jako upragniona zmiana zej, smutnej i 
cikiej doli na lepsz.
Chwilami miewa ju przedsmak zagrobowego ycia. w smutek, ktry unosi si nad 
obu ich duszami, traci coraz bardziej dawn palc gorycz i stopniowo zmienia 
si w jakie zawiatowe, spokojne oddanie si woli Boej. Winicjusz pyn 
dawniej w trudzie przeciw prdowi, walczy i mczy si, teraz odda si fali, 
wierzc, e niesie go ona w wieczn cisz. Odgadywa te, e Ligia, rwnie jak 
on, gotuje si na mier, e mimo dzielcych ich murw wizienia id ju razem, 
i umiecha si do tej myli jak do szczcia.
I rzeczywicie, szli tak zgodnie, jakby codziennie dugo dzielili si mylami. W 
Ligii nie byo take adnych pragnie ni adnej nadziei prcz nadziei 
pozagrobowego ycia. mier przedstawiaa si jej nie tylko jak wyzwolenie ze 
strasznych murw wizienia, z rk cezara, Tygellina, nie tylko jako zbawienie, 
ale jako czas lubu z Winicjuszem. Wobec tej niezachwianej pewnoci wszystko 
inne tracio wag. Po mierci zaczynao si dla niej szczcie nawet i ziemskie, 
wic czekaa jej jeszcze i tak, jak narzeczona czeka chwili weselnej. A w 
niezmierny prd wiary, ktry odrywa od ycia i nis poza grb tysice 
pierwszych wyznawcw, porwa take i Ursusa. I on dugo nie chcia si zgodzi w 
sercu na mier Ligii, lecz gdy codziennie przez mury wizienia przedzieray si 
wieci o tym, co dzieje si w amfiteatrach i ogrodach, gdy mier wydawaa si 
wspln, nieuniknion dol wszystkich chrzecijan, a zarazem ich dobrem, wyszym 
nad wszelkie miertelne pojcie o szczciu, nie mia w kocu i on modli si 
do Chrystusa, aby pozbawi tego szczcia Ligi lub opni je dla niej na 
dugie lata. W swej prostaczej duszy barbarzycy myla przy tym, e crce wodza 
Ligw wicej si naley i wicej si dostanie tych niebieskich rozkoszy ni 
caemu tumowi prostakw, do ktrych i sam nalea, i e w chwale wiekuistej ona 
zasidzie bliej Baranka ni inni. Sysza wprawdzie, e wobec Boga ludzie s 
rwni, na dnie duszy tkwio mu jednak przekonanie, e co crka wodza, i to 
jeszcze wodza wszystkich Ligw, to nie pierwsza lepsza niewolnica. Spodziewa 
si te, e Chrystus pozwoli mu jej suy i dalej. Co do siebie, mia tylko 
jedno ukryte pragnienie, to jest, eby mg umrze tak jak Baranek, na krzyu. 
Ale wydawao mu si to szczciem tak wielkim, e cho wiedzia, i krzyuj w 
Rzymie nawet najgorszych zbrodniarzy; nie mia prawie modli si o tak mier. 
Myla, e pewno ka mu zgin pod zbami dzikich zwierzt, i stanowio to jego 
trosk wewntrzn. Od dziecka chowa si w nieprzebytych puszczach, wrd 
cigych oww, z ktrych dziki swej nadludzkiej sile, jeszcze zanim wyrs na 
ma, ju zasyn midzy Ligami. Stanowiy one jego tak umiowane zajcie, e 
pniej, gdy by w Rzymie i musia si ich wyrzec, chodzi do vivariw i do 
amfiteatrw, eby cho popatrze na znane i nie znane sobie zwierzta. Widok ich 
budzi w nim nieprzepart ch walki i zabijania, teraz wic obawia si w 
duszy, e gdy przyjdzie mu si spotka z nimi w amfiteatrze, opadn go myli 
mniej godne chrzecijanina, ktry powinien umiera pobonie i cierpliwie. Ale 
poleca si i w tym Chrystusowi, majc na pociech inne, sodsze myli. Oto 
syszc, e Baranek wypowiedzia wojn mocom piekielnym i zym duchom, do 
ktrych wiara chrzecijaska zaliczaa wszystkie bstwa pogaskie, myla, e w 
tej wojnie przyda si jednak Barankowi bardzo i potrafi mu si przysuy lepiej 
od innych, gdy to take nie mogo mu si w gowie pomieci, aby dusza jego nie 
miaa by silniejsz od dusz innych mczennikw. Zreszt modli si po caych 
dniach, oddawa posugi winiom, pomaga dozorcom i pociesza sw krlewn, 
ktra chwilami aowaa, e w swym krtkim yciu nie moga speni tylu dobrych 
uczynkw, ile spenia ich synna Thabita, o ktrej opowiada jej swego czasu 
Piotr Aposto. Stre, ktrych nawet w wizieniu przejmowaa obaw straszliwa 
sia tego olbrzyma, nie byo bowiem dla niej ani pt, ani krat dostatecznych, 
polubili go w kocu za jego sodycz. Nieraz, zdumieni jego pogod, wypytywali go 
o jej przyczyn, on za opowiada im z tak niezachwian pewnoci, jakie ycie 
czeka go po mierci, e suchali go ze zdziwieniem, widzc po raz pierwszy, e 
do podziemi, nieprzeniknionych dla soca, moe przenikn szczcie. I gdy 
namawia ich, by uwierzyli w Baranka, niejednemu przechodzio przez gow, e 
suba jego jest sub niewolnika, a ycie yciem ndzarza, i niejeden zamyla 
si nad sw niedol, ktrej kresem miaa by dopiero mier.
Tylko e mier przejmowaa now obaw i nie obiecywali sobie po niej nic, 
tymczasem w olbrzym ligijski i ta dziewczyna, podobna do kwiatu rzuconego na 
wizienn som, szli ku niej z radoci, jak do wrt szczcia.
ROZDZIA LXV
Pewnego wieczoru odwiedzi Petroniusza senator Scewinus i pocz z nim dug 
rozmow o cikich czasach, w ktrych obaj yli, i o cezarze. Mwi za tak 
otwarcie, e Petroniusz, lubo zaprzyjaniony z nim, pocz si mie na 
ostronoci. Narzeka, i wiat idzie krzywo i szalenie i e wszystko razem 
wzite musi si skoczy jak klsk straszniejsz jeszcze ni poar Rzymu.
Mwi, e nawet augustianie s zniechceni, e Feniusz Rufus, drugi prefekt 
pretorianw, znosi z najwikszym przymusem ohydne rzdy Tygellina i e cay rd 
Seneki doprowadzony jest do ostatecznoci postpowaniem cezara tak ze starym 
mistrzem, jak i z Lukanem. W kocu pocz nadmienia o niezadowoleniu ludu, a 
nawet i pretorianw, ktrych znaczn cz umia sobie Feniusz Rufus pozyska.
- Dlaczego to mwisz? - spyta go Petroniusz.
- Przez troskliwo o cezara - odpowiedzia Scewinus. - Mam dalekiego krewnego w 
pretorianach, ktry zwie si Scewinus, tak jak i ja, i przez niego wiem, co 
dzieje si w obozie... Niech ronie i tam... Kaligula, widzisz, by take 
szalony, i patrz, co si stao! Oto znalaz si Kasjusz Cherea... Straszny to 
by uczynek i zapewne nie masz midzy nami nikogo, kto by go pochwali, a 
jednake Cherea uwolni wiat od potwora.
- Czyli - odrzek Petroniusz - mwisz tak: "Ja Cherei nie chwal, ale to by 
doskonay czowiek i oby bogowie dali nam takich jak najwicej."
Lecz Scewinus zmieni rozmow i pocz niespodzianie wychwala Pizona. Sawi 
jego rd, jego szlachetpo, jego przywizanie do ony, a wreszcie rozum, spokj 
i dziwny dar jednania sobie ludzi.
- Cezar jest bezdzietny - rzek - i wszyscy widz nastpc w Pizonie. 
Niewtpliwie te kady pomgby mu z caej duszy do objcia wadzy. Kocha go 
Feniusz Rufus, rd Anneuszw jest mu cakiem oddany. Plaucjusz Lateranus i 
Tuliusz Senecjo skoczyliby za niego w ogie. A to samo Natalis i Subriusz 
Flawiusz, i Sulpicjusz Asper, i Afraniusz Kwincjanus, i nawet Westynus.
- Z tego ostatniego niewiele Pizonowi przyjdzie - odrzek Petroniusz. - Westynus 
boi si wasnego cienia. - Westynus boi si snw i duchw - odrzek Scewinus - 
ale to czowiek dzielny, ktrego susznie chc zamianowa konsulem. e za w 
duszy przeciwny jest przeladowaniu chrzecijan, tego nie powiniene mu bra za 
ze, albowiem i tobie zaley na tym, by te szalestwa ustay.
- Nie mnie, ale Winicjuszowi - rzek Petroniusz. - Ze wzgldu na Winicjusza 
chciabym ocali jedn dziewczyn, ale nie mog, bom wypad z ask Ahenobarba.
- Jak to? Czy nie spostrzegasz, e cezar znowu zblia si do ciebie i poczyna z 
tob rozmawia? I powiem ci, dlaczego. Oto wybiera si znw do Achai, gdzie ma 
piewa pieni greckie wasnego ukadu. Pali si do tej podry, ale zarazem 
dry na myl o szyderczym usposobieniu Grekw. Wyobraa sobie, e moe go 
spotka albo najwikszy tryumf, albo najwikszy upadek. Potrzebuje dobrej rady, 
a wie, e lepszej od ciebie nikt mu nie moe udzieli. To powd, dla ktrego 
wracasz do ask.
- Lukan mgby mnie zastpi.
- Miedzianobrody nienawidzi go i zapisa mu mier w duszy. Szuka tylko pozoru, 
bo on zawsze szuka pozorw. Lukan rozumie, e trzeba si pieszy. - Na Kastora! 
- rzek Petroniusz. - By moe. Ale miabym jeszcze jeden sposb prdkiego 
wrcenia do ask.
- Jaki?
- Oto powtrzy Miedzianobrodemu to, co przed chwil do mnie mwi.
- Ja nic nie powiedziaem! - zawoa z niepokojem Scewinus.
Petroniusz za pooy mu rk na ramieniu:
- Nazwae cezara szalecem, przewidywae nastpstwo Pizona i powiedziae: 
"Lukan rozumie, e trzeba si pieszy." Z czym to chcecie si pieszy, 
carissime?
Scewinus zblad i przez chwil patrzyli sobie w oczy. - Nie powtrzysz!
- Na biodra Kiprydy! Jak ty mnie znasz dobrze! Nie! Nie powtrz. Nic nie 
syszaem, ale te i nie chc nic sysze... Rozumiesz! ycie jest za krtkie, 
by warto byo co przedsibra. Prosz ci tylko, by odwiedzi dzi Tygellina i 
rozmawia z nim rwnie dugo jak ze mn, o czym chcesz.
- Dlaczego?
- Dlatego, abym jeli mi kiedy Tygellin powie: "Scewinus by u ciebie", mg mu 
odpowiedzie: "Tego samego dnia by take i u ciebie."
Scewinus syszc to zama lask z koci soniowej, ktr mia w rku, i 
odrzek:
- Niech zy urok spadnie na t lask. Bd dzi u Tygellina, a potem na uczcie u 
Nerwy. Wszake bdziesz i ty. W kadym razie do widzenia pojutrze w amfiteatrze, 
gdzie wystpi ostatki chrzecijan!... Do widzenia!
- Pojutrze - powtrzy, zostawszy sam, Petroniusz. - Nie ma zatem czasu do 
stracenia. Ahenobarbus potrzebuje mnie istotnie w Achai, wic moe bdzie si 
liczy ze mn.
I postanowi sprbowa ostatniego rodka.
Jako na uczcie u Nerwy cezar zada, by Petroniusz spocz naprzeciw niego, 
chcia bowiem rozmawia z nim o Achai i o miastach, w ktrych mgby z widokami 
najwikszego powodzenia wystpi. Chodzio mu najbardziej o Ateczykw, ktrych 
si ba. Inni augustianie suchali tej rozmowy ze skupieniem, aby pochwytawszy 
okruszyny zda Petroniusza podawa je pniej za swoje wasne.
- Zdaje mi si, em dotd nie y - rzek Nero - i e narodz si dopiero w 
Grecji.
- Narodzisz si dla nowej sawy i niemiertelnoci - odrzek Petroniusz.
- Ufam, e tak si stanie i e Apollo nie okae si zazdrosnym. Jeli wrc z 
tryumfem, ofiaruj mu hekatomb, jakiej aden bg nie mia dotd.
Scewinus pocz powtarza wiersz Horacjusza: 
Sic te diva potens Cypri,
sic fratres Helenae, lucida sidera, 
ventorumque regat pater...
- Okrt stoi ju w Neapolis - rzek cezar. - Chciabym wyjecha choby jutro.
Na to Petroniusz podnis si i patrzc wprost w oczy Nerona, rzek:
- Pozwolisz, boski, e wpierw wyprawi uczt weseln, na ktr ciebie przed 
innymi zaprosz.
- Uczt weseln? Jak? - spyta Neron.
- Winicjusza z crk krla Ligw, a twoj zakadniczk. Ona wprawdzie jest 
obecnie w wizieniu, ale naprzd, jako zakadniczka, nie moe by wiziona, a po 
wtre sam zezwolie Winicjuszowi polubi j, e za wyroki twoje, jak wyroki 
Zeusa, s niecofnione, przeto kaesz j wypuci z wizienia, a ja oddam j 
oblubiecowi.
Zimna krew i spokojna pewno siebie, z jak mwi Petroniusz, stropiy Nerona, 
ktry tropi si zawsze, ilekro kto mwi do niego w ten sposb.
- Wiem - odrzek spuszczajc oczy. - Mylaem o niej i o tym olbrzymie, ktry 
zadusi Krotona.
- W takim razie oboje s ocaleni - odpowiedzia spokojnie Petroniusz.
Lecz Tygellinus przyszed w pomoc swemu panu:
- Ona jest w wizieniu z woli cezara, sam za rzeke, Petroniuszu, e wyroki 
jego s niecofnione. Wszyscy obecni, znajc histori Winicjusza i Ligii, 
wiedzieli doskonale, o co chodzi, wic umilkli, zaciekawieni, jak skoczy si 
rozmowa.
- Ona jest w wizieniu przez twoj pomyk i przez twoj nieznajomo prawa 
narodw, wbrew woli cezara - odrzek z naciskiem Petroniusz. - Jeste, 
Tygellinie, naiwnym czowiekiem, ale przecie i ty nie bdziesz twierdzi, e ona 
podpalia Rzym, bo zreszt, gdyby nawet tak twierdzi, cezar by ci nie 
uwierzy.
Lecz Nero ochon ju i pocz przymrua swe oczy krtkowidza z wyrazem 
nieopisanej zoliwoci.
- Petroniusz ma suszno - rzek po chwili. Tygellinus spojrza na niego ze 
zdziwieniem.
- Petroniusz ma suszno - powtrzy Nero. - Jutro otworz jej bramy wizienia, 
a o uczcie weselnej pomwimy pojutrze w amfiteatrze.
"Przegraem znowu" - pomyla Petroniusz.
I wrciwszy do domu by ju tak pewien, e nadszed kres ycia Ligii, i 
nazajutrz wysa do amfiteatru zaufanego wyzwoleca, aby uoy si z 
przeoonym spoliarium o wydanie jej ciaa, chcia bowiem odda je Winicjuszowi.
ROZDZIA LXVI
Za czasw Nerona weszy w zwyczaj rzadkie dawniej i wyjtkowo tylko dawane 
przedstawienia wieczorne, tak w cyrku, jak i w amfiteatrach. Augustianie lubili 
je, czsto bowiem po nich nastpoway uczty i pijatyki trwajce a do rana. 
Jakkolwiek lud przesycony by ju przelewem krwi, jednake gdy rozesza si 
wie, e nadchodzi koniec igrzysk i e ostatni chrzecijanie maj umrze na 
wieczornym widowisku; nieprzeliczone tumy cigny do amfiteatru. Augustianie 
stawili si jak jeden czowiek, domylali si bowiem, e nie bdzie to zwyke 
przedstawienie i e cezar postanowi wyprawi sobie tragedi z boleci 
Winicjusza. Tygellin zachowa tajemnic, jaki rodzaj mki przeznaczony by dla 
narzeczonej modego trybuna, ale to podniecao tylko powszechn ciekawo. Ci, 
ktrzy widywali niegdy Ligi u Plaucjuszw, opowiadali teraz cuda o jej 
piknoci. Innych zajmowao przede wszystkim pytanie, czy istotnie ujrz j dzi 
na arenie, wielu bowiem spomidzy tych ktrzy syszeli odpowied, jak cezar da 
Petroniuszowi u Nerwy, tumaczyo j sobie podwjnie. Niektrzy przypuszczali 
wprost, e Nero odda lub moe ju odda dziewic Winicjuszowi: przypomniano 
sobie, e bya zakadniczk ktrej wolno byo zatem czci takie bstwa; jakie 
jej si podobay, i ktrej prawo narodw nie pozwalao kara.
Niepewno, oczekiwanie i zaciekawienie opanoway wszystkich widzw. Cezar 
przyby wczeniej ni zwykle i wraz z jego przybyciem poczto znw sobie 
szepta, e jednak nastpi zapewne co nadzwyczajnego, gdy Neronowi prcz 
Tygellina i Watyniusza towarzyszy Kasjusz, centurion olbrzymiej postawy i 
olbrzymiej siy, ktrego cezar bra z sob tylko wwczas, gdy chcia mie przy 
boku obroc, na przykad gdy przychodzia mu ochota do nocnych wyprawy na 
Subur, gdzie urzdza sobie zabaw zwan sagatio, polegajc na podrzucaniu w 
gr na wojskowym paszczu napotykanych po drodze dziewczt. Spostrzeono take, 
e w samym amfiteatrze zostay przedsiwzite pewne rodki ostronoci. Strae 
pretoriaskie powikszono, komend za nad nimi mia nie centurion, ale trybun 
Subriusz Flawiusz znany dotychczas ze lepego przywizania do Nerona. Zrozumiano 
wwczas, e cezar pragnie si na wszelki wypadek ubezpieczy przed wybuchem 
rozpaczy Winicjsza i ciekawo wzrosa jeszcze bardziej.
Wszystkie spojrzenia zwracay si z natonym zajciem na miejsce, na ktrym 
siedzia nieszczsny oblubieniec. On za blady bardzo, z czoem pokrytym 
kroplami potu, niepewny by jak i inni widzowie, ale zaniepokojony do ostatnich 
gbin duszy. Petroniusz, sam nie wiedzc dokadnie, co nastpi, nie powiedzia 
mu nic, tylko zapyta go, wrciwszy od Nerwy, czy gotw jest na wszystko, a 
nastpnie, czy bdzie na widowisku. Winicjusz odpowiedzia na oba pytania: 
"Tak!", ale przy tym mrowie przeszo mu przez cae ciao, domyli si bowiem, 
e Petroniusz nie pyta bez przyczyny. Sam on y ju od niejakiego czasu jakby 
tylko pyciem, sam pogry si w mierci i zgodzi si na mier dla Ligii, 
miaa ona bowiem by dla nich obojga zarazem wyzwoleniem i lubem, ale teraz 
pozna, e inna rzecz jest myle z daleka o ostatniej chwili jak o spokojnym 
zaniciu, a inna pj patrze na mczarnie istoty droszej nad ycie. 
Wszystkie dawniej przebyte ble odezway si w nim na nowo. Uciszona rozpacz 
pocza znw krzycze w duszy, ogarna go dawna ch ratowania Ligii za wszelk 
cen. Od rana chcia si dosta do cuniculw, by si przekona, czy Ligia w nich 
si znajduje, ale strae pretoriaskie pilnoway wszystkich wej i rozkazy byy 
tak surowe, e onierze, nawet znajomi, nie dali si zmikczy ni prob, ni 
zotem. Winicjuszowi wydawao si, e niepewno zabije go wprzd, nim ujrzy 
widowisko. Gdzie na dnie serca koataa mu si jeszcze nadzieja, e moe Ligii 
nie ma w amfiteatrze i e wszystkie obawy s ponne. Chwilami czepia si tej 
nadziei ze wszystkich si. Mwi sobie, e Chrystus mg j przecie zabra z 
wizienia, ale nie moe pozwoli na jej mk w cyrku. Dawniej zgodzi si ju 
by ze wszystkim na Jego wol, teraz, gdy odepchnity od drzwi cuniculw, wrci 
na swoje miejsce w amfiteatrze i gdy z zaciekawionych spojrze, jakie na niego 
zwracano, pozna, e najstraszniejsze przypuszczenia mog by suszne, pocz Go 
baga w duszy z namitnoci, podobn niemal do groby, o ratunek. "Ty 
moesz!", powtarza zaciskajc konwulsyjnie rce. "Ty moesz!" Przedtem ani 
domyla si, e ta chwila, gdy zmieni si w rzeczywisto, bdzie tak straszna. 
Teraz, nie zdajc sobie sprawy z tego, co si z nim dzieje, mia jednak 
poczucie, e jeli ujrzy mk Ligii, to jego mio zmieni si w nienawi, a 
jego wiara w rozpacz. I zarazem przeraa si tym poczuciem, ba si bowiem 
obrazi Chrystusa, ktrego baga o zmiowanie i cud. Ju nie prosi o jej 
ycie, chcia tylko, by umara, nim j wywiod na aren, i z niezgbionej 
otchani blu powtarza w duszy: "Cho tego mi nie odmw, a ja Ci umiuj 
bardziej jeszcze, ni miowaem Ci dotd." W kocu myli jego rozptay si jak 
fale targane wichrem. Budzia si w nim dza zemsty i krwi. Porywaa go szalona 
ch rzuci si na Nerona i zdusi go wobec wszystkich widzw, a jednoczenie 
czu, e t dz obraa znowu Chrystusa i amie Jego przykazania. Chwilami 
przelatyway mu przez gow byskawice nadziei, e to wszystko, przed czym 
draa jego dusza, odwrci jeszcze wszechmocna i miosierna rka, lecz gasy 
natychmiast, jakby w niezmiernym rozaleniu, e w, ktry mg jednym sowem 
zburzy ten cyrk i ocali Ligi, opuci j jednak, chocia ufaa Mu i umiowaa 
Go ze wszystkich si swego czystego serca. I myla dalej, e oto ona tam ley w 
ciemnym cuniculum, saba, bezbronna, opuszczona, zdana na ask i nieask 
zezwierzconych strw, gonica moe ostatnim tchem, on za musi czeka 
bezradnie w tym strasznym amfiteatrze, nie wiedzc, jak obmylono dla niej mk 
i co za chwil zobaczy. Wreszcie, jak czowiek, ktry spadajc w przepa chwyta 
si wszystkiego, co ronie nad jej krawdzi, tak i on oburcz chwyci si 
myli, e jednak tylko wiar moe j ocali. Wszak zostawa tylko ten jeden 
sposb! Wszak Piotr mwi, e wiar ziemi mona wzruszy w posadach!
Wic skupi si, zgnit w sobie zwtpienie, ca sw istot zamkn w jedno 
sowo: "Wierz!", i czeka cudu.
Lecz rwnie jak zbyt natona struna musi pkn, tak i jego zamao wysilenie. 
Trupia blado pokrya mu twarz i ciao poczo te. Wwczas pomyla, e 
baganie jego zostao wysuchane, bo oto umiera. Wydao mu si, e Ligia 
niezawodnie musiaa ju take umrze i e Chrystus bierze ich w ten sposb do 
siebie. Arena, biae togi nieprzeliczonych widzw, wiato tysicznych lamp i 
pochodni, wszystko razem zniko mu z oczu.
Ale owa niemoc nie trwaa dugo. Po chwili zbudzi si, a raczej zbudzio go 
tupanie zniecierpliwionego ludu.
- Chory jeste - rzek mu Petroniusz. - Ka si odnie do domu!
I nie zwaajc, co powie na to cezar, wsta, by podeprze Winicjusza i wyj z 
nim razem. Serce wezbrao mu litoci, a przy tym dranio go nie do wytrzymania 
to, e cezar patrzy przez szmaragd na Winicjusza, studiujc z zadowoleniem jego 
bole, moe dlatego, aby j potem opisa w patetycznych strofach i zyska 
poklask suchaczw.
Winicjusz potrzsn gow. Mg umrze w tym amfiteatrze, ale nie mg z niego 
wyj. Wszake przedstawienie miao si lada minuta rozpocz.
Jako w tej samej prawie chwili prefekt miasta cisn przed siebie czerwon 
chustk, a na w znak zaskrzypiay wrzecidze naprzeciwko cesarskiego podium i z 
ciemnej czeluci wyszed na jasno owiecon aren Ursus.
Olbrzym mruga powiekami, widocznie olniony wiatem areny, po czym wysun si 
na jej rodek, rozgldajc si wkoo, jakby chcc rozpozna, z czym mu przyjdzie 
si spotka. Wszystkim augustianom i wikszoci widzw wiadomo byo, e to jest 
czowiek, ktry zadusi Krotona, wic na jego widok szmer rozleg si po 
wszystkich awach. W Rzymie nie brako gladiatorw ogromniejszych o wiele nad 
zwyk miar ludzk, ale podobnego nie widziay jeszcze oczy Kwirytw. Kasjusz, 
stojcy w podium za cezarem, wydawa si przy tym Ligu nikym czowiekiem. 
Senatorowie, westalki, cezar, augustianie i lud patrzyli z zachwytem znawcw i 
mionikw na jego potne, grube jak konary uda, na piersi, podobne do dwch 
poczonych tarcz i na herkulesowe ramiona. Szmer wzrasta z kad chwil. Dla 
tych tumw nie moga wprost istnie wiksza rozkosz, jak widzie takie muskuy 
w grze, w napiciu i w walce. Szmer zmienia si w okrzyki i gorczkowe pytania, 
gdzie mieszka szczep, ktry wydaje podobnych wielkoludw, w za sta w rodku 
amfiteatru, nagi, do kamiennego kolosu ni do czowieka podobniejszy, ze 
skupion, a zarazem smutn twarz barbarzycy, i widzc pust aren spoglda ze 
zdziwieniem swymi niebieskimi oczyma dziecka to na widzw, to na cezara, to na 
kraty cuniculw, skd oczekiwa katw.
W chwili gdy wychodzi na aren, prostacze serce jego zakoatao po raz ostatni 
nadziej, e moe czeka go krzy, lecz gdy nie ujrza ni krzya, ni gotowego 
dou, pomyla, e niegodny jest tej aski i e przyjdzie mu umrze inaczej, i 
zapewne od zwierzt. By bezbronny i postanowi zgin, jak przystao na 
wyznawc Baranka, spokojnie i cierpliwie. Tymczasem chcia pomodli si jeszcze 
do Zbawiciela, wic klknwszy na arenie, zoy rce i podnis wzrok ku 
gwiazdom, migoccym przez grny otwr cyrku.
Postawa ta nie podobaa si tumom. Dosy ju miano tych chrzecijan 
umierajcych jak owce. Zrozumiano, e jeli olbrzym nie zechce si broni, 
widowisko chybi. Tu i owdzie ozway si sykania. Niektrzy poczli woa o 
mastygoforw, ktrych zadaniem byo chosta szermierzy nie chccych walczy. Po 
chwili ucicho jednak wszystko, nikt bowiem nie wiedzia; co czeka olbrzyma i 
czy nie zechce walczy, gdy spotka si oko w oko ze mierci.
Jako nie czekano ju dugo. Nagle ozwa si przeraliwy gos mosinych trb, a 
na w znak otworzya si krata naprzeciw cesarskiego podium i na aren wypad 
wrd wrzaskw bestiariw potworny tur germaski, nioscy na gowie nagie ciao 
kobiece.
- Ligio! Ligio! - krzykn Winicjusz.
Po czym chwyci rkoma wosy przy skroniach, zwin si w k jak czowiek, 
ktry uczu w sobie ostrze wczni, i chrapliwym, nieludzkim gosem pocz 
powtarza:
- Wierz! Wierz!... Chryste! cudu!
I nie czu nawet, e w tej chwili Petroniusz zakry mu gow tog. Zdawao mu 
si, e to mier lub bl przesania mu oczy. Nie patrzy, nie widzia. Ogarno 
go uczucie jakiej strasznej prni. W gowie nie pozostaa mu ani jedna myl, 
usta tylko powtarzay jak w obkaniu:
- Wierz! Wierz! Wierz!...
Wtem amfiteatr umilk. Augustianie podnieli si jak jeden czowiek z miejsc, 
gdy na arenie stao si co nadzwyczajnego. Oto pokorny i gotowy na mier Lig, 
ujrzawszy sw krlewn na rogach dzikiej bestii, zerwa si jakby sparzony ywym 
ogniem i pochyliwszy grzbiet, pocz biec pod ktem ku rozszalaemu zwierzciu.
Ze wszystkich piersi wyrwa si krtki okrzyk zdumienia, po ktrym uczynia si 
gucha cisza. Lig dopad tymczasem w mgnieniu oka rozhukanego byka i chwyci go 
za rogi.
- Patrz! - zawoa Petroniusz zrywajc tog z gowy Winicjusza.
w za podnis si, przechyli w ty sw blad jak ptno twarz i pocz 
patrze na aren szklistym, nieprzytomnym wzrokiem.
Wszystkie piersi przestay oddycha. W amfiteatrze mona byo usysze 
przelatujc much. Ludzie nie chcieli wierzy wasnym oczom. Jak Rzym Rzymem, 
nie widziano nic podobnego.
Lig trzyma dzikie zwierz za rogi. Stopy jego zaryy si wyej kostek w piasek, 
grzbiet wygi mu si jak uk napity, gowa schowaa si midzy barki, na 
ramionach muskuy wystpiy tak, i skra niemal pkaa pod ich parciem, lecz 
osadzi byka na miejscu. I czowiek, i zwierz trwali w takiej nieruchomoci, i 
patrzcym zdawao si, e widz jaki obraz przedstawiajcy czyny Herkulesa lub 
Tezeusza lub grup wykut z kamienia. Ale w tym pozornym spokoju zna byo 
straszliwe natenie dwch zmagajcych si ze sob si. Tur zary si rwnie, 
jak czowiek, nogami w piasek, a ciemne, kosmate jego ciao skurczyo si tak, 
i wydawa si do olbrzymiej kuli podobny. Kto pierwej si wyczerpie, kto 
pierwszy padnie, oto byo pytanie, ktre dla tych rozmiowanych w walkach widzw 
miao w tej chwili wicej znaczenia ni ich los wasny, ni cay Rzym i jego 
panowanie nad wiatem. w Lig by im teraz pbogiem godnym czci i posgw. Sam 
cezar wsta take. Oni z Tygellinem, syszc o sile czowieka, umylnie 
urzdzili takie widowisko i drwic mwili sobie: :Nieche ten Krotobjca pokona 
tura. ktrego mu wybierzem", teraz za spogldali w zdumieniu na obraz, jaki 
mieli przed sob, jakby nie wierzc, eby to by moga rzeczywisto. W 
amfiteatrze mona byo widzie ludzi, ktrzy podnisszy rce zostali w tej 
postawie. Innym pot obla czoa, jakby sami zmagali si ze zwierzciem. W cyrku 
sycha byo tylko syczenie pomieni w lampach i szelest wgiekw opadajcych z 
pochodni. Gosy zamary widzom w ustach, serca natomiast biy w piersiach, jakby 
je chciay rozsadzi. Wszystkim wydao si, e walka trwa wieki.
A czowiek i zwierz stali cigle w okropnym wysileniu, rzekby, wkopani w 
ziemi.
Wtem guchy, podobny do jku ryk ozwa si z areny, po ktrym ze wszystkich 
piersi wyrwa si okrzyk i znw zapada cisza. Ludzie mniemali, e ni, oto 
potworna gowa byka pocza si przekrca w elaznych rkach barbarzycy.
A twarz Liga. kark i ramiona poczerwieniay jak purpura, grzbiet wygi si 
jeszcze silniej. Wida byo, e zbiera reszt swych nadludzkich si, ale e mu 
ju ich nie na dugo wystarczy.
Coraz guchszy, chrapliwszy i coraz boleniejszy ryk tura pomiesza si ze 
wiszczcym oddechem piersi olbrzyma. Gowa zwierzcia przekrcaa si coraz 
bardziej, a z paszczy wysun si dugi, spieniony jzyk.
Chwila jeszcze i do uszu bliej siedzcych widzw doszed jakby trzask amanych 
koci, po czym zwierz zwali si na ziemi ze skrconym miertelnie karkiem.
Wwczas olbrzym zsun w mgnieniu oka powrozy z jego rogw i wziwszy dziewic 
na rce, pocz oddycha piesznie.
Twarz mu poblada, wosy polepiy si od potu, barki i ramiona zdaway si by 
zlane wod. Przez chwil sta jakby na wp przytomny, po czym jednake podnis 
oczy i pocz patrze na widzw.
A amfiteatr oszala.
ciany budynku poczy dre od wrzasku kilkudziesiciu tysicy widzw. Od czasu 
rozpoczcia widowisk nie pamitano takiego uniesienia. Siedzcy na wyszych 
rzdach poopuszczali je i poczli zstpowa na d, toczc si w przejciach 
midzy awkami, aby bliej przypatrze si siaczowi. Zewszd ozway si gosy o 
ask, namitne, uparte, ktre wkrtce zmieniy si w jeden powszechny okrzyk. 
w olbrzym sta si teraz drogim dla tego rozmiowanego w sile fizycznej ludu i 
pierwsz w Rzymie osob.
On za zrozumia, e tum domaga si, by darowano mu ycie i zwrcono wolno, 
lecz widocznie nie chodzio mu tylko o siebie. Przez chwil rozglda si 
dokoa, po czym zbliy si do cesarskiego podium i koyszc ciao dziewczyny na 
wycignitych ramionach, podnis oczy z wyrazem bagalnej proby, jakby chcia 
mwi:
- Nad ni si zmiujcie! J ocalcie! Jam dla niej to uczyni!
Widzowie pojli doskonale, czego da. Na widok zemdlonej dziewczyny, ktra 
przy ogromnym ciele Liga wydawaa si maym dzieckiem, wzruszenie ogarno tum, 
rycerzy i senatorw. Jej drobna posta, tak biaa jakby wycita z alabastru, jej 
zemdlenie, okropne niebezpieczestwo, z ktrego uwolni j olbrzym, a wreszcie 
jej pikno i jego przywizanie wstrzsny serca. Niektrzy mniemali, e to 
ojciec ebrze o zmiowanie nad dzieckiem. Lito buchna nagle jak pomie. 
Do ju miano krwi, do mierci, do mk. Zdawione zami gosy poczy woa 
o ask dla obojga.
Ursus tymczasem posuwa si wok areny i koyszc wci dziewczyn na 
ramionach, ruchem i oczyma baga, dla niej o ycie. A wtem Winicjusz zerwa si 
z miejsca, przeskoczy ogrodzenie, dzielce pierwsze miejsca od areny, i 
przybiegszy do Ligii nakry tog jej nagie ciao.
Po czym rozdar tunik na piersiach, odkry blizny; pozostae po ranach 
otrzymanych w wojnie armeskiej, i wycign rce do ludu.
Wwczas uniesienie tumw przeszo wszelk widywan w amfiteatrach miar. 
Tuszcza pocza tupa i wy. Gosy woajce o ask stay si wprost grone. 
Lud ujmowa si ju nie tylko za atlet, ale stawa w obronie dziewicy, 
onierza i ich mioci. Tysice widzw zwrcio si ku cezarowi z poyskami 
gniewu w oczach i z zacinitymi piciami. w wszelako ociga si i waha: Do 
Winicjusza nie mia wprawdzie nienawici i na mierci Ligii nie zaleao mu nic, 
lecz wolaby widzie ciao dziewczyny poprute rogami byka lub podarte kami 
zwierzt. Zarwno jego okruciestwo, jak jego zwyrodniaa wyobrania i 
zwyrodniae dze znajdoway jak rozkosz w podobnych widokach. A oto lud 
chcia go jej pozbawi. Na t myl gniew odbi si na jego roztyej twarzy. 
Mio wasna nie pozwalaa mu take podda si woli tumw, a jednoczenie nie 
umia si jej przez przyrodzone tchrzostwo sprzeciwi.
Wic pocz patrze, czy przynajmniej midzy augustianami nie dostrzee 
zwrconych ku doowi palcw na znak mierci. Lecz Petroniusz trzyma wzniesion 
do gry do, patrzc przy tym niemal wyzywajco w jego twarz. Przesdny, ale 
skonny do uniesie Westynus, ktry ba si duchw, ale nie ba si ludzi, dawa 
znak aski. To samo czyni senator Scewinus, to samo Nerwa, to samo Tuliusz 
Senecjo, to samo stary, synny wdz Ostoriusz Skapula, to samo Antystiusz, to 
samo Pizo i Wetus, i Kryspinus, i Minucjusz Termus, i Poncjusz Telezynus, i 
najpowaniejszy, czczony przez lud Trazeasz. Na ten widok cezar odj szmaragd 
od oka z wyrazem pogardy i urazy, gdy wtem Tygellin, ktremu chodzio o to, by 
na zo uczyni Petroniuszowi, pochyli si i rzek:
- Nie ustpuj, boski, mamy pretorianw.
Wwczas Nero zwrci si w stron, gdzie komend nad pretorianami trzyma srogi 
i oddany mu dotychczas ca dusz Subriusz Flawiusz, i ujrza rzecz 
nadzwyczajn. Twarz starego trybuna bya grona, ale zalana zami, i rk 
trzyma wzniesion w gr na znak aski.
Tymczasem tumy pocza ogarnia wcieko. Kurzawa wzbia si spod tupicych 
ng i przesonia amfiteatr. Wrd okrzykw odzyway si gosy: "Ahenobarbus! 
Matkobjca! Podpalacz!"
Nero zlk si. Lud by wszechwadnym panem w cyrku. Poprzedni cezarowie, a 
zwaszcza Kaligula, pozwalali sobie czasem i wbrew jego woli, co zreszt 
wywoywao zawsze rozruchy, dochodzce nawet do przelewu krwi. Lecz Nero w 
odmiennym by pooeniu. Naprzd, jako komediant i piewak, potrzebowa aski 
ludu, po wtre, chcia go mie po swej stronie przeciw senatowi i patrycjuszom, 
a wreszcie po poarze Rzymu usiowa wszelkimi sposobami przejedna go sobie i 
zwrci jego gniew na chrzecijan. Zrozumia wreszcie, e sprzeciwia si duej 
byo wprost niebezpiecznie. Rozruch, poczty w cyrku, mg ogarn cae miasto i 
mie nieobliczalne nastpstwa.
Spojrza wic raz jeszcze na Subriusza Flawiusza, na centuriona Scewina, 
krewnego senatora, na onierzy i widzc zmarszczone wszdzie brwi, wzruszone 
twarze i utkwione w siebie oczy, da znak aski.
Wwczas grzmot oklaskw rozleg si od gry do dou. Lud pewien ju by ycia 
skazanych, gdy od tej chwili wchodzili oni pod jego opiek i nawet cezar nie 
omieliby si ciga ich duej sw zemst.
ROZDZIA LXVII
Czterech Bityczykw nioso ostronie Ligi do domu Petroniusza, Winicjusz za i 
Ursus szli obok, pieszc si, by jak najprdzej odda j w rce greckiego 
lekarza. Szli w milczeniu, gdy po przejciach dnia tego nie mogli si zdoby na 
rozmow. Winicjusz by dotychczas jakby na wp przytomny. Powtarza sobie, e 
Ligia jest ocalona, e nie grozi jej ju ni wizienie, ni mier w cyrku, e 
nieszczcia ich skoczyy si raz na zawsze i e zabiera j do domu, by nie 
rozczy si z ni wicej. I zdawao mu si, e to raczej pocztek jakiego 
innego ycia ni rzeczywisto. Od czasu do czasu pochyla si nad otwart 
lektyk, by patrze na t kochan twarz, ktra przy wietle ksiyca wydawaa 
si upion, i powtarza w myli: "To ona! Chrystus ocali j!" Przypomina 
sobie take, e do spoliarium, dokd obaj z Ursusem odnieli Ligi, nadszed 
jaki nie znany mu lekarz i zapewni go, e dziewczyna yje i y bdzie. Na 
myl o tym rado rozpieraa mu tak piersi, e chwilami sab i wspiera si na 
ramieniu Ursusa, nie mogc i o wasnej mocy. Ursus za patrzy w usiane 
gwiazdami niebo i modli si.
Szli piesznie wrd ulic, na ktrych wieo wzniesione biae domy byszczay 
mocno w miesicznym blasku. Miasto byo puste. Gdzieniegdzie tylko gromadki 
ludzi, uwieczonych bluszczem, pieway i taczyy przed portykami przy odgosie 
fletni, korzystajc z cudnej nocy i witecznej pory, ktra trwaa od pocztku 
igrzysk. Dopiero gdy ju byli niedaleko domu, Ursus przesta si modli i pocz 
mwi cicho, jakby si ba zbudzi Ligi:
- Panie, to Zbawiciel ocali j od mierci. Gdym ujrza j na rogach tura, 
usyszaem w duszy gos: "Bro jej!", i to by niezawodnie gos Baranka. 
Wizienie wyaro mi siy, ale On mi je wrci na t chwil i On natchn ten 
srogi lud, e uj si za ni. Bd Jego wola!
A Winicjusz odrzek:
- Uwielbione niech bdzie imi Jego!...
Lecz nie mg mwi wicej, gdy nagle uczu, e ogromny pacz wzbiera mu w 
piersi. Chwycia go nie pohamowana Ch rzuci si na ziemi i dzikowa 
Zbawicielowi za cud i miosierdzie.
Tymczasem jednak doszli do domu. Suba, uprzedzona przez wysanego umylnie 
naprzd niewolnika, wyroia si na ich spotkanie. Pawe z Tarsu nawrci jeszcze 
w Ancjum wiksz cz tych ludzi. Nieszczcia Winicjusza znane im. byy 
doskonale, wic rado ich na widok ofiar, wyrwanych zoci Nerona, bya 
ogromna, a zwikszya si jeszcze bardziej, gdy lekarz Teokles po obejrzeniu 
Ligii owiadczy, e nie poniosa adnej cikiej obrazy i e po przejciu 
osabienia, pozostaego po wiziennej gorczce, wrci do zdrowia.
Przytomno wrcia jej jeszcze teje nocy. Zbudziwszy si we wspaniaym 
cubiculum, owieconym korynckimi lampami, wrd woni werweny, nie wiedziaa, 
gdzie jest i co si z ni dzieje. Pozostaa jej pami chwili, w ktrej 
przywizywano j do rogw skrpowanego acuchami byka, teraz za widzc nad 
sob twarz Winicjusza, owiecon agodnym kolorowym wiatem, sdzia, e chyba 
ju nie s na ziemi. Myli mciy si jeszcze w jej osabionej gowie; wydao 
si jej rzecz naturaln, e zatrzymali si gdzie po drodze do nieba z powodu 
jej umczenia i saboci. Nie czujc jednak adnego blu umiechna si do 
Winicjusza i chciaa go spyta, gdzie s, lecz z ust jej wyszed tylko cichy 
szept, w ktrym Winicjusz mg zaledwie odrni swoje imi.
Wic klkn przy niej i pooywszy lekko rk na jej czole, rzek:
- Chrystus ci ocali i wrci mi ci!
Jej usta poruszyy si znowu niezrozumiaym szeptem, po chwili jednak powieki 
jej przymkny si, piersi podniosy si lekkim westchnieniem i zapada w sen 
gboki, ktrego oczekiwa lekarz Teokles i po ktrym przepowiada powrt do 
zdrowia.
A Winicjusz pozosta przy niej klczcy i pogrony w modlitwie. Dusza roztajaa 
mu mioci tak ogromn. e zapamita si zupenie. Teokles kilkakrotnie 
wchodzi do cubiculum, kilka razy zza uchylonej zasony ukazywaa si zotowosa 
gowa Eunice, wreszcie urawie, hodowane po ogrodach, poczy krzycze 
zwiastujc pocztek dnia, a on jeszcze obejmowa w myli stopy Chrystusa, nie 
widzc i nie syszc, co si wok niego dzieje, z sercem zmienionym w ofiarny, 
dzikczynny pomie, pogrony w zachwyceniu, za ycia jeszcze na wp 
wniebowzity.
ROZDZIA LXVIII
Petroniusz po uwolnieniu Ligii nie chcc drani cezara uda si za nim wraz z 
innymi augustianami na Palatyn. Pragn posucha, o czym tam bd mwili, a 
zwaszcza przekona si, czy Tygellin nie obmyli czego nowego na zgub 
dziewczyny. I ona, i Ursus wchodzili wprawdzie niejako pod opiek ludu i bez 
wzniecenia rozruchw nikt teraz nie mg podnie na nich rki, jednak 
Petroniusz wiedzc o nienawici, jak pon ku niemu wszechwadny prefekt 
pretorii, przypuszcza, e prawdopodobnie w, nie mogc go wprost dosign, 
bdzie stara si jeszcze wywrze jakimkolwiek sposobem zemst na jego 
siostrzecu.
Nero gniewny by i rozdraniony, albowiem przedstawienie skoczyo si zupenie 
inaczej, ni sobie yczy. Na Petroniusza nie chcia z pocztku ani spojrze, 
lecz ten, nie tracc zimnej krwi, zbliy si do niego z ca swobod arbitra 
elegancji i rzek mu:
- Czy wiesz, boski, co mi przechodzi przez myl? Napisz pie o dziewicy, ktr 
rozkaz wadcy wiata uwalnia z rogw dzikiego tura i oddaje kochankowi. Grecy 
maj czue serca i jestem pewny, e oczaruje ich pie taka.
Neronowi mimo caego rozdranienia myl taka przypada do smaku i przypada 
podwjnie: naprzd, jako temat do pieni, a po wtre, e mg wysawi w niej 
samego siebie jako wspaniaomylnego wadc wiata. Wic popatrzy przez chwil 
na Petroniusza, po czym rzek:
- Tak jest! Moe masz suszno! Ale czy wypada mi piewa wasn dobro?
- Nie potrzebujesz si wymienia. Kady w Rzymie odgadnie i tak, o co chodzi, a 
z Rzymu wieci rozchodz si na cay wiat.
- I jeste pewien, e si to spodoba w Achai? - Na Polluksa! - zawoa 
Petroniusz.
I odszed zadowolony, by ju teraz bowiem pewien, e Nero, ktrego cae ycie 
byo stosowaniem rzeczywistoci do pomysw literackich, nie zechce sobie popsu 
tematu, a tym samym zwie rce Tygellinowi. Nie zmienio to jednake jego 
zamiaru wyprawienia z Rzymu Winicjusza, jak tylko zdrowie Ligii przestanie 
stanowi przeszkod. Tote ujrzawszy go nastpnego dnia rzek mu:
- Wywie j do Sycylii. Zaszo co takiego, e ze strony cezara nic wam nie 
grozi, ale Tygellin gotw uy nawet trucizny, jeli nie z nienawici ku wam, to 
ku mnie.
Winicjusz umiechn si na to i odrzek:
- Ona bya na rogach dzikiego tura, a przecie Chrystus j ocali.
- To uczcij go stuwoem - odpowiedzia z odcieniem zniecierpliwienia Petroniusz 
- ale nie ka mu ocala jej po raz drugi... Czy pamitasz, jak Eol przyj 
Odyseusza, gdy wrci prosi go powtrnie o pomylny adunek wiatrw? Bstwa nie 
lubi si powtarza.
- Gdy wrci jej zdrowie - odrzek Winicjusz - odwioz j do Pomponii Grecynie.
- I uczynisz tym suszniej, e Pomponia ley chora. Mwi mi o tym krewny 
Aulusw Antystiusz. Tu zajd tymczasem takie rzeczy, e ludzie o was zapomn, a 
w dzisiejszych czasach najszczliwsi ci, o ktrych zapomniano. Niech Fortuna 
bdzie wam socem w zimie, a cieniem w lecie!
To rzekszy pozostawi Winicjusza jego szczciu, sam za poszed wybada 
Teoklesa o zdrowie i ycie Ligii.
Lecz jej nie grozio ju niebezpieczestwo. W podziemiach, przy wycieczeniu 
pozostaym po wiziennej gorczce, byoby j dobio zgnie powietrze i 
niewygody, lecz teraz otaczaa j najtkliwsza opieka i nie tylko dostatek, ale i 
przepych. Z rozkazu Teoklesa po upywie dwch dni poczto j wynosi do ogrodw 
otaczajcych will, w ktrych pozostawaa przez dugie godziny. Wi nicjusz 
ubiera jej lektyk w anemony, a zwaszcza w irysy, by jej przypomnie atrium w 
domu Aulosw. Nieraz ukryci w cieniu rozrosych drzew rozmawiali, trzymajc si 
za rce, o dawnych blach i dawnych trwogach. Ligia mwia mu, e Chrystus 
umylnie przeprowadzi go przez mk, by zmieni dusz jego i podnie j ku 
sobie, on za czu, e to prawda i e nie pozostao w nim nic z dawnego 
patrycjusza, ktry nie uznawa innego prawa nad wasne dze. Ale w tych 
rozpamitywaniach nie byo nic gorzkiego. Zdawao si obojgu, e cae lata 
przetoczyy si nad ich gowami i e ta straszna przeszo ley ju daleko za 
nimi. Tymczasem ogarnia ich spokj, jakiego nigdy nie doznawali dotychczas. 
Jakie nowe ycie ogromnie bogie szo ku nim i brao ich w siebie. W Rzymie 
mg sobie szale cezar i napenia trwog wiat, oni, czujc nad sob opiek 
stokro potniejsz, nie obawiali si ju ni jego zoci, ni jego szalestw, 
tak jak gdyby przesta by panem ich ycia lub mierci. Raz, pod zachd soca, 
usyszeli dochodzce z odlegych vivariw ryki lww i innych dzikich zwierzt. 
Niegdy te odgosy przejy trwog Winicjusza, jako za wrba. Teraz spojrzeli 
tylko na siebie z umiechem, a potem wznieli oboje oczy ku zorzom wieczornym. 
Czasami Ligia, bdc jeszcze osabion bardzo i nie mogc chodzi o wasnej 
mocy, zasypiaa wrd ciszy ogrodowej, on za czuwa nad ni i wpatrujc si w 
jej upion twarz myla mimo woli, e to ju nie ta Ligia, ktr spotka u 
Aulusw. Jako wizienie i choroba zgasiy w czci jej urod. Wwczas, gdy 
widywa j u Aulosw, i pniej, gdy przyszed porwa j do domu Miriamy, bya 
tak cudna jak posg i zarazem kwiat; teraz twarz jej staa si niemal 
przezroczysta, rce wychudy, ciao wyszczuplao przez chorob, usta poblady i 
oczy nawet zdaway si by mniej bkitne ni przedtem. Zotowosa Eunice, ktra 
przynosia jej kwiaty i drogocenne tkaniny dla przykrywania jej ng, wygldaa 
przy niej jak bstwo cypryjskie. Esteta Petroniusz na prno sili si, by 
wynale w niej dawne ponty i wzruszajc ramionami myla w duszy, e w cie z 
Pl Elizejskich nie by wart tych zachodw, tych blw i mk, ktre o mao nie 
wyssay ycia Winicjuszowi. Lecz Winicjusz, ktry kocha teraz jej dusz, kocha 
j tylko tym bardziej i gdy czuwa nad upion, wydawao mu si, e czuwa nad 
wiatem caym.
ROZDZIA LXIX
Wie o cudownym ocaleniu Ligii szybko rzniosa si wrd rozbitkw 
chrzecijaskich, ktrzy ocaleli dotychczas z pogromu. Wyznawcy poczli si 
schodzi, by oglda t, nad ktr jawnie okazaa si aska Chrystusowa. 
Przyszed naprzd mody Nazariusz z Miriam, u ktrych kry si dotychczas Piotr 
Aposto, a za nimi cigali i inni. Wszyscy razem, wraz z Winicjuszem, Ligi i 
chrzecijaskimi niewolnikami Petroniusza, suchali ze skupieniem opowiadania 
Ursusa o gosie, ktry odezwa si w jego duszy i nakaza mu walczy z dzikim 
zwierzciem, i wszyscy odchodzili z otuch i nadziej, e Chrystus nie pozwoli 
jednak wypleni na ziemi do reszty swych wyznawcw, zanim sam przyjdzie na sd 
straszliwy. I nadzieja ta podtrzymywaa ich serca, albowiem przeladowanie nie 
ustawao dotd. Kogo tylko gos publiczny wskaza jako chrzecijanina, tego 
wigilowie miejscy porywali natychmiast do wizienia. Ofiar wprawdzie byo ju 
mniej, bo og wyznawcw schwytano i wymczono, pozostali za albo wyszli z 
Rzymu, by w odlegych prowincjach przeczeka burz, albo kryli si 
najstaranniej, nie odwaajc si zbiera na wsplne modlitwy inaczej, jak w 
arenariach lecych poza miastem. Jednake ledzono ich jeszcze i pomimo i 
waciwe igrzyska byy ju ukoczone, zachowywano ich na nastpne lub sdzono 
doranie. Jakkolwiek lud rzymski nie wierzy ju, by chrzecijanie byli 
sprawcami poaru miasta, jednake ogoszono ich za nieprzyjaci ludzkoci i 
pastwa i edykt przeciw nim trwa cigle w dawnej mocy.
Piotr Aposto dugo nie mia ukaza si w domu Petroniusza, wreszcie jednak 
pewnego wieczoru Nazariusz oznajmi jego przybycie. Ligia, ktra chodzia ju o 
swej mocy, i Winicjusz wybiegli na jego spotkanie i poczli obejmowa jego nogi, 
on za wita ich ze wzruszeniem tym wikszym, e niewiele pozostao mu ju owiec 
w tej trzodzie, nad ktr rzdy zda mu Chrystus, a nad ktrej losem pakao 
teraz jego wielkie serce. Tote gdy Winicjusz rzek mu: "Panie! Za twoj to 
przyczyn Zbawiciel powrci mi j", on odrzek: "Powrci ci j dla wiary 
twojej i dlatego, by nie zamilky wszystkie usta, ktre wyznaway imi Jego." I 
widocznie myla wwczas o tych tysicach dzieci swych, porozdzieranych przez 
dzikie zwierzta, o tych krzyach, ktrymi nabite byy areny, i o tych supach 
ognistych w ogrodach "Bestii", albowiem mwi to z aoci wielk. Winicjusz i 
Ligia zauwayli te, e wosy jego pobielay zupenie, caa posta pochylia 
si, a w twarzy tyle mia smutku i cierpienia, jakby przeszed przez wszystkie 
te ble i mki, przez ktre przeszy ofiary wciekoci i szau Nerona. Lecz 
oboje rozumieli ju, e gdy Chrystus sam podda si mce i mierci, nie moe 
uchyli si od niej nikt. Jednake krajao si w nich serce na widok Apostoa, 
przygniecionego brzemieniem lat, trudu i blu. Wic Winicjusz, ktry za kilka 
ju dni zamierza odwie Ligi do Neapolis, gdzie mieli spotka Pomponi i uda 
si dalej do Sycylii, pocz go baga, by wraz z nimi opuci Rzym.
Lecz Aposto pooy rk na jego gowie i odpowiedzia:
- Sysz oto w duszy sowa Pana, ktry nad Jeziorem Tyberiadzkim rzek mi: "Gdy 
by modszym, opasowae si i chodzie, kdy chcia, lecz gdy si 
zestarzejesz, wycigniesz rce twe, a inny ci opasze i poprowadzi, gdzie ty nie 
chcesz." Suszna przeto, bym poszed za trzod moj.
A gdy umilkli nie rozumiejc, co mwi, doda:
- Dobiega koca trud mj, ale gocinno i odpocznienie znajd dopiero w domu 
Pana.
Po czym zwrci si do nich, mwic: "Pamitajcie mnie, bom was umiowa, jako 
ojciec miuje dzieci swoje, a co w yciu czyni bdziecie, czycie na chwa 
Pana."
Tak mwic podnis nad nimi swe stare drce donie i bogosawi ich, oni za 
tulili si do niego, czujc, e to jest ostatnie moe bogosawiestwo, jakie z 
jego rk otrzymuj.
Przeznaczonym im jednak byo widzie go raz jeszcze. W kilka dni pniej 
Petroniusz przynis grone wieci z Palatynu. Odkryto tam, i jeden z 
wyzwolecw cezara by chrzecijaninem, i znaleziono u niego listy Apostow 
Piotra i Pawa z Tarsu oraz listy Jakuba, Judy i Jana. Przebywanie Piotra w 
Rzymie byo ju poprzednio wiadomym Tygellinowi, sdzi jednak, e w zgin 
wraz z tysicami innych wyznawcw. Teraz wydao si, e dwaj naczelnicy nowej 
wiary s dotychczas przy yciu i znajduj si w stolicy, postanowiono wic 
odnale ich i chwyci za wszelk cen, gdy spodziewano si, i dopiero wraz z 
ich mierci ostatnie korzenie nienawistnej sekty zostan wyrwane. Petroniusz 
sysza od Westynusa, i sam cezar wyda rozkaz, by w cigu trzech dni i Piotr, 
i Pawe z Tarsu byli ju w Mamertyskim wizieniu, i e cae oddziay 
pretorianw wysano dla przetrznicia wszystkich domw na Zatybrzu.
Winicjusz, usyszawszy o tym, postanowi pj ostrzec Apostoa. Wieczorem obaj 
z Ursusem, przywdziawszy galijskie paszcze osaniajce twarze, udali si do 
domu Miriam, u ktrej Piotr przebywa, pooonego na samym kracu zatybrzaskiej 
czci miasta, u stp Janikulskiego wzgrza. Po drodze widzieli domy otoczone 
onierzami, ktrych prowadzili jacy nieznani ludzie. Dzielnica bya 
zaniepokojona, a miejscami zbieray si gromady ciekawych. Tu i owdzie 
centurionowie badali schwytanych winiw, wypytujc ich o Piotra Symeona i o 
Pawa z Tarsu.
Ursus i Winicjusz wyprzedziwszy onierzy doszli jednak szczliwie do 
mieszkania Miriam, w ktrym zastali Piotra otoczonego garstk wiernych. 
Tymoteusz, pomocnik Pawa z Tarsu, i Linus znajdowali si rwnie przy boku 
Apostoa.
Na wie o bliskim niebezpieczestwie Nazariusz wyprowadzi wszystkich ukrytym 
przejciem do furtki ogrodowej, a nastpnie do opuszczonych kamienioomw, 
odlegych o kilkaset krokw od bramy Janikulskiej. Ursus musia przy tym nie 
Linusa, ktrego koci, poamane przez tortury, nie zrosy si dotychczas. Raz 
jednak znalazszy si w podziemiu, uczuli si bezpieczni i przy wietle kaganka, 
ktry roznieci Nazariusz, poczli cich narad, jak ratowa drogie im ycie 
Apostoa.
- Panie - rzek mu Winicjusz - niech jutro witaniem Nazariusz wyprowadzi ci z 
miasta ku Grom Albaskim. Tam ci odnajdziem i zabierzemy ci do Ancjum, gdzie 
czeka statek, ktry ma przewie nas oboje do Neapolis i Sycylii. Szczliwy 
bdzie dzie i godzina, w ktrej wstpisz w dom mj i pobogosawisz moje 
ognisko.
Inni suchali go z radoci i nastawali na Apostoa, mwic:
- Chro si, pasterzu nasz, albowiem nie osta ci si w Rzymie. Przechowaj yw 
prawd, aby nie zgina wraz z nami i tob. Wysuchaj nas, ktrzy bagamy ci 
jak ojca.
- Uczy to w imi Chrystusa! - woali inni czepiajc si szat jego.
On za odpowiedzia:
- Dzieci moje! Kt wie, kiedy mu Pan kres ywota naznaczy?
Lecz nie mwi, e nie opuci Rzymu, i sam waha si, co uczyni, gdy ju od 
dawna wkrada si w dusz jego niepewno, a nawet i trwoga. Oto trzoda jego 
bya rozproszona, dzieo zburzone, Koci, ktry przed poarem miasta wybuja 
jak drzewo wspaniae, obrcia w proch moc "Bestii". Nie zostao nic prcz ez, 
nic prcz wspomnie, mk i mierci. Siejba wydaa plon obfity, ale szatan 
wdepta go w ziemi. Zastpy aniow nie przyszy na pomoc gincym i oto Nero 
rozsiada si w chwale nad wiatem, straszny, potniejszy ni kiedykolwiek, pan 
wszystkich mrz i wszystkich ldw. Nieraz ju Boy rybak wyciga w samotnoci 
rce ku niebu i pyta: "Panie! Co mam czyni? Jako mi si osta? i jako, 
starzec bezsilny, mam walczy z t nieprzebran si Zego, ktremu pozwolie 
wada i zwycia?"
I woa tak z gbi niezmiernego blu, powtarzajc w duszy: "Nie masz ju onych 
owiec, ktre mi pa kazae, nie masz Twego Kocioa, pustka i aoba w Twej 
stolicy, wic co mi teraz rozkaesz? Mamli tu zosta czy te wyprowadzi reszt 
trzody, abymy gdzie za morzami sawili w ukryciu imi Twoje?"
I waha si. Wierzy, e prawda ywa nie zginie i musi przeway, ale chwilami 
myla, e nie przyszed jeszcze jej czas, ktry nadejdzie wwczas dopiero, gdy 
Pan zstpi na ziemi w dzie sdu w chwale i potdze stokro od Neronowej 
potniejszej.
Czsto wydawao mu si, i jeli sam opuci Rzym, wierni pjd za nim, a on 
zawiedzie ich wwczas a hen, do cienistych gajw Galilei, nad cich to 
Tyberiadzkiego Morza, do pasterzy, spokojnych jak gobie lub jako owce, ktre 
si tam pas wrd czbrw i nardu. I coraz wiksza ch ciszy i wypoczynku, 
coraz wiksza tsknota za jeziorem i Galile ogarniaa rybacze serce, coraz 
czstsze zy napyway do oczu starca.
Lecz gdy na chwil uczyni ju wybr, ogarnia go nagy strach i niepokj. Jako 
mu opuci to miasto, w ktrym tyle krwi mczeskiej wsiko w ziemi i gdzie 
tyle ust konajcych dawao wiadectwo prawdzie? Ma-li on jeden uchyli si od 
tego? I co odpowie Panu, gdy usyszy sowa: "Oto oni pomarli za wiar swoj, a 
ty ucieke?"
Noce i dni upyway mu w trosce i zmartwieniu. Inni, ktrych rozdary lwy, 
ktrych poprzybijano na krzye, ktrych popalono w ogrodach cezara, posnli po 
chwilach mki w Panu, on za spa nie mg i czu mk wiksz od tych 
wszystkich, ktre obmylali kaci dla ofiar. wit czsto ju bieli dachy domw, 
gdy on woa jeszcze z gbi rozalonego serca:
- Panie, przecz mi tu przyj kazae i w tym gniedzie Bestii zaoy stolic 
Twoj?
Przez trzydzieci cztery lat od mierci Pana swego nie zazna spoczynku. Z 
koszturem w rku obiega wiat i opowiada "dobr nowin". Siy jego wyczerpay 
si w podrach i trudach, a wreszcie gdy w tym grodzie, ktry by gow 
wiata, utwierdzi dzieo Mistrza, jedno ogniste tchnienie Zoci zego je, i 
widzia, e walk trzeba podj na nowo. I jak walk! Z jednej strony cezar, 
senat, lud, legie obejmujce elazn obrcz cay wiat, nieprzeliczone grody, 
nieprzeliczone ziemie, potga, jakiej oko ludzkie nie widziao, z drugiej strony 
on, tak zgity wiekiem i prac, e drce jego rce zaledwie ju zdoay unie 
kij podrny.
Wic chwilami mwi sobie, e nie jemu mierzy si z cezarem Romy i e dziea 
tego moe dokona tylko sam Chrystus.
Wszystkie te myli przebiegay teraz przez jego stroskan gow, gdy sucha 
prb ostatniej garstki swych wiernych, oni za, otaczajc go coraz cianiejszym 
koem, powtarzali bagalnymi gosami:
- Chro si, Rabbi, i nas wyprowad spod mocy Bestii.
Wreszcie i Linus pochyli przed nim sw umczon gow.
- Panie! - mwi - tobie Zbawiciel kaza pa owce swoje, ale nie ma ju tu ich 
lub jutro ich nie bdzie, wic id tam, gdzie je odnale jeszcze moesz. Oto 
ywie jeszcze sowo Boe i w Jeruzalem, i w Antiochii. i w Efezie, i w innych 
miastach. Co wskrasz zostawszy w Rzymie? Gdy legniesz, powikszysz tylko tryumf 
Bestii. Janowi Pan nie oznaczy kresu ycia, Pawe jest obywatelem rzymskim i 
bez sdu kara go nie mog, lecz jeli nad tob, Nauczycielu rozsroy si moc 
piekielna, wwczas ci, w ktrych upado ju serce, pyta bd: "Kt jest nad 
Nerona?" Ty jest opok, na ktrej zbudowany jest Koci Boy. Daj nam umrze, 
ale nie pozwl na zwycistwo Antychrysta nad Namiestnikiem Boym i nie wracaj 
tu, pki Pan nie skruszy tego, ktry wytoczy krew niewinn.
- Patrz na zy nasze! - powtarzali wszyscy obecni. zy spyway i po twarzy 
Piotra. Po chwili jednak podnis si i wycigajc nad klczcymi donie rzek:
- Niech imi Paskie bdzie uwielbione i niech si stanie wola Jego!
ROZDZIA LXX
O brzasku nastpnego dnia dwie ciemne postaci posuway si drog Appijsk ku 
rwninom Kampanii.
Jedn z nich by Nazariusz, drug Piotr Aposto, ktry opuszcza Rzym i 
mczonych w nim wspwyznawcw. Niebo na wschodzie przybierao ju leciuchny
odcie zielony, ktry z wolna, coraz wyraniej bramowa si u dou barw 
szafrann. Drzewa o srebrnych liciach, biae marmury willi i uki wodocigw, 
biegnce przez rwnin ku miastu, wychylay si z cienia. Rozjaniaa si 
stopniowo zielono nieba, nasycajc si zotem. Za czym wschd zacz rowie 
i rozwieci Gry Albaskie, ktre ukazay si cudne, liliowe, jakby z samych 
tylko blaskw zoone.
wit odbija si w drcych na liciach drzew kroplach rosy. Mga rzeda 
odkrywajc coraz szerszy widok na rwnin, na lece na niej domy, cmentarze, 
miasteczka i kpy drzew, midzy ktrymi bielay kolumny wity.
Droga bya pusta. Wieniacy, ktrzy zwozili jarzyny do miasta, nie zdyli 
jeszcze widocznie pozaprzga do wzkw. Od pyt kamiennych, ktrymi a do gr 
wyoony by gociniec, szed w ciszy odgos drewnianych postow, jakie 
podrni mieli na nogach.
Potem soce wychylio si przez przecz gr, ale zarazem dziwny widok uderzy 
oczy Apostoa. Oto wydao mu si, i zocisty krg, zamiast wznosi si wyej i 
wyej na niebie, zsun si ze wzgrz i toczy si po drodze.
Wwczas Piotr zatrzyma si i rzek:
- Widzisz t jasno, ktra zblia si ku nam? - Nie widz nic - odpowiedzia 
Nazariusz.
Lecz Piotr po chwili ozwa si przysoniwszy oczy doni:
- Jakowa posta idzie ku nam w blasku sonecznym.
Do uszu ich nie dochodzi jednak najmniejszy odgos krokw. Naok byo cicho 
zupenie. Nazariusz widzia tylko, e w dali dr drzewa, jakby je kto 
potrzsa, a blask rozlewa si coraz szerzej na rwninie.
I pocz patrze ze zdziwieniem na Apostoa.
- Rabbi! Co ci jest? - zawoa z niepokojem.
A z rk Piotra kosztur podrny wysun si na ziemi, oczy patrzyy nieruchomie 
przed siebie, usta byy otwarte, w twarzy malowao si zdumienie, rado, 
zachwyt.
Nagle rzuci si na kolana z wycignitymi przed si ramionami, a z ust jego 
wyrwa si okrzyk:
- Chryste! Chryste!...
I przypad gow do ziemi, jakby caowa czyje stopy.
Dugo trwao milczenie, po czym w ciszy ozway si przerywane kaniem sowa 
starca:
- Quo vadis, Domine?...
I nie sysza odpowiedzi Nazariusz, lecz do uszu Piotrowych doszed gos smutny 
i sodki, ktry rzek:
- Gdy ty opuszczasz lud mj, do Rzymu id, by mnie ukrzyowano raz wtry.
Aposto lea na ziemi, z twarz w prochu, bez ruchu i sowa. Nazariuszowi 
wydaa si ju, e omdla lub umar, ale on powsta wreszcie, drcymi rkoma 
podnis kij pielgrzymi i nic nie mwic zawrci ku siedmiu wzgrzom miasta.
Pachol za, widzc to, powtrzyo jak echo: - Quo vadis, Domine?...
- Do Rzymu - odrzek cicho Aposto. I wrci.
Pawe, Jan, Linus i wszyscy wierni przyjli go ze zdumieniem i z trwog tym 
wiksz, e wanie o brzasku, zaraz po jego wyjciu, pretorianie otoczyli 
mieszkanie Miriam i szukali w nim Apostoa. Lecz on na wszystkie pytania 
odpowiada im tylko z radoci i spokojem:
- Panam widzia!
I tego jeszcze wieczora uda si na cmentarz ostriaski, aby naucza i chrzci 
tych, ktrzy chcieli si skpa w wodzie ycia.
I odtd przychodzi tam codziennie, a za nim cigny co dzie liczniejsze 
tumy. Zdawao si, e z kadej zy mczeskiej rodz si nowi wyznawcy i e 
kady jk na arenie odbija si echem w tysicznych piersiach. Cezar pawi si 
we krwi, Rzym i cay wiat pogaski szala. Ale ci, ktrym do byo zbrodni i 
szau, ci, ktrych deptano, ci, ktrych ycie byo yciem niedoli i ucisku, 
wszyscy pognbieni, wszyscy smutni, wszyscy nieszczni przychodzili sucha 
dziwnej powieci o Bogu, ktry z mioci dla ludzi da si ukrzyowa, by 
odkupi ich winy.
Odnajdujc za Boga, ktrego mogli kocha, odnajdowali to, czego nie mg da 
dotychczas nikomu wiat wczesny - szczcie z mioci.
A Piotr zrozumia, e ni cezar, ni wszystkie jego legie nie zmog prawdy ywej, 
e nie zalej jej ni zy, ni krew i e teraz dopiero zaczyna si jej zwycistwo. 
Zrozumia rwnie, dlaczego Pan zawrci go z drogi: oto to miasto pychy, 
zbrodni, rozpusty i potgi poczynao by jego miastem i podwjn stolic, z 
ktrej pyn na wiat rzd cia i dusz.
ROZDZIA LXXI
A wreszcie speni si czas dla obu Apostow. Ale jakby na zakoczenie suby, 
danym byo Boemu rybakowi uowi dwie dusze nawet i w wizieniu. onierze 
Processus i Martynianus, ktrzy pilnowali go w wizieniu Mamertyskim, przyjli 
chrzest. Po czym nadesza godzina mki. Nerona nie byo wwczas w Rzymie. Wyrok 
wydali Helius i Politetes, dwaj wyzwolecy, ktrym cezar powierzy na czas swej 
niebytnoci rzdy nad Rzymem. Wiekowego Apostoa poddano naprzd przepisanej 
przez prawo chocie, a nastpnego dnia wywiedziono za mury miasta, ku wzgrzom 
Watykaskim, gdzie mia ponie przeznaczon mu kar krzya. onierzy dziwi 
tum, ktry zebra si przed wizieniem, gdy w pojciu ich mier prostego 
czowieka i w dodatku cudzoziemca nie powinna bya budzi tyle zajcia, nie 
rozumieli za, e korowd w nie skada si z ciekawych, ale z wyznawcw, 
pragncych odprowadzi na miejsce kani Wielkiego Apostoa. Po poudniu 
otworzyy si wreszcie bramy wizienia i Piotr ukaza si wrd oddziau 
pretorianw. Soce zniyo si ju nieco ku Ostii, dzie by cichy i pogodny. 
Piotrowi ze wzgldu na jego sdziwe lata nie kazano nie krzya, sdzono 
bowiem, e go udwign nie zdoa, ani te nie zaoono mu wide na szyj, by mu 
nie utrudnia pochodu. Szed wolny i wierni mogli go widzie doskonale. W chwili 
gdy wrd elaznych hemw onierskich ukazaa si jego biaa gowa, pacz 
rozleg si w tumie, lecz natychmiast prawie usta, albowiem twarz starca miaa 
w sobie tyle pogody i tak janiaa radoci, i wszyscy pojli, e to nie 
ofiara idzie ku straceniu, ale zwycizca odbywa pochd tryumfalny.
Jako tak byo. Rybak, zwykle pokorny i pochylony, szed teraz wyprostowany, 
wyszy wzrostem od onierzy, peen powagi. Nigdy nie widziano w postawie jego 
tyle majestatu. Zdawa by si mogo, i to monarcha posuwa si, otoczony przez 
lud i onierzy. Ze wszystkich stron podniosy si gosy: "Oto Piotr odchodzi do 
Pana." Wszyscy jakby zapomnieli, e czeka go mka i mier. Szli w uroczystym 
skupieniu, ale w spokoju, czujc, e od mierci na Golgocie nie stao si 
dotychczas nic rwnie wielkiego i e jako tamta odkupia wiat cay, tak ta ma 
odkupi to miasto.
Po drodze ludzie zatrzymywali si ze zdziwieniem na widok tego starca, wyznawcy 
za, kadnc im rce na ramiona, mwili spokojnymi gosami: "Patrzcie, jako 
umiera sprawiedliwy, ktry zna Chrystusa i opowiada mio na wiecie." A owi 
wpadali w zadum, po czym odchodzili mwic sobie: "Zaprawd, ten nie mg by 
niesprawiedliwy."
Po drodze milky wrzaski i woania uliczne. Orszak posuwa si wrd domw 
wieo wzniesionych, wrd biaych kolumn wity. nad ktrych naczkami 
wisiao niebo gbokie. ukojone i bkitne. Szli w ciszy czasem tylko 
zabrzczay zbroje onierzy lub podnis si szmer modlitw. Piotr sucha ich i 
twarz janiaa mu coraz wiksz radoci, albowiem wzrok jego zaledwie mg 
ogarn owe tysice wyznawcw. Czu, e dziea dokona, i wiedzia ju, e ta 
Prawda, ktr cae ycie opowiada, zaleje wszystko jak fala i e nic ju 
powstrzyma jej nie zdoa. A tak mylc, podnosi oczy ku grze i mwi: "Panie, 
kazae mi podbi ten grd, ktry panuje wiatu, wicem go podbi. Kazae mi 
zaoy w nim stolic swoj, wicem j zaoy. To Twoje miasto teraz, Panie, a 
ja id do Ciebie, bom si spracowa bardzo."
Przechodzc wic koo wity mwi im: "Chrystusowymi wityniami bdziecie." 
Patrzc na roje ludzi, przesuwajcych si przed jego oczyma, mwi im: 
"Chrystusowymi bd wasze dzieci sugami." I szed w poczuciu spenionego 
podboju, wiadom swej zasugi, wiadom mocy, ukojony, wielki. onierze 
poprowadzili go przez most Tryumfalny, jakby mimo woli dajc jego tryumfowi 
wiadectwo, i wiedli dalej ku Naumachii i cyrkowi. Wierni z Zatybrza przyczyli 
si do pochodu i uczynia si gstwa ludu tak wielka, i centurion, przywodzcy 
pretorianom, domyliwszy si wreszcie, i prowadzi jakowego arcykapana, 
ktrego otaczaj wierni, zaniepokoi si zbyt ma liczb onierzy. Lecz ani 
jeden okrzyk oburzenia lub wciekoci nie ozwa si w tumie. Twarze byy 
przejte wielkoci chwili, uroczyste i zarazem pene oczekiwania, niektrzy 
bowiem wyznawcy przypominajc sobie, i przy mierci Pana ziemia rozstpowaa 
si z przeraenia, a umarli podnosili si z grobw, myleli, e i teraz nastpi 
moe jakie znaki widome, po ktrych nie zatrze si przez wieki mier Apostoa. 
Inni mwili sobie nawet: "A nu Pan wybierze godzin Piotrow, aby zstpi z 
nieba, jako by przyobieca, i uczyni sd nad wiatem." W tej za myli 
polecali si miosierdziu Zbawiciela.
Ale naok byo spokojnie. Wzgrza zdaway si wygrzewa i odpoczywa w socu. 
Pochd zatrzyma si wreszcie midzy .cyrkiem a wzgrzem Watykaskim. onierze 
wzili si teraz do kopania dou, inni pooyli na ziemi krzy, moty i 
gwodzie, czekajc, pki przygotowania nie zostan ukoczone, tum za, cichy 
zawsze i skupiony, klkn naok.
Aposto, z gow w promieniach i zotych blaskach, zwrci si po raz ostatni ku 
miastu. Z dala, nieco w dole, wida byo Tyber wieccy; po drugim brzegu pole 
Marsowe, wyej mauzoleum Augusta, niej olbrzymie termy, ktre Nero wanie by 
wznosi pocz, jeszcze niej teatr Pompejusza, a za nimi miejscami widne, 
miejscami zakryte przez inne budowy Saepta Julia, mnstwo portykw, wity, 
kolumn, spitrzonych gmachw i wreszcie hen, w dali, wzgrza oblepione domami, 
olbrzymie rojowisko ludzkie, ktrego krace nikny w mgle bkitnej, gniazdo 
zbrodni, ale i siy, szalestwa, ale i adu, ktre stao si gow wiata, jego 
ciemizc, ale zarazem jego prawem i pokojem, wszechpotne, nieprzemoone, 
wieczyste.
Piotr za, otoczony onierzami, spoglda na nie tak, jakby spoglda wadca i 
krl na swe dziedzictwo. I mwi: "Odkupione jest i moje." A nikt, nie tylko 
midzy onierstwem kopicym d, w ktry miano wstawi krzy, ale nawet midzy 
wyznawcami, nie umia odgadn, e istotnie stoi midzy nimi prawdziwy wadca 
tego grodu i e min cezarowie, przepyn fale barbarzycw, min wieki, a w 
starzec bdzie tu panowa nieprzerwanie.
Soce chylio si jeszcze bardziej ku Ostii i stao si wielkie i czerwone. 
Caa zachodnia strona nieba pocza pon blaskiem niezmiernym. onierze 
zbliyli si do Piotra, by go rozebra.
Lecz on, modlc si, wyprostowa si nagle i wycign wysoko prawic. Oprawcy 
zatrzymali si jakby oniemieleni jego postaw; wierni zatrzymali rwnie oddech 
w piersiach, sdzc, e chce przemwi, i nastaa cisza niezmcona.
On za, stojc na wyniesieniu, pocz wycignit prawic czyni znak krzya, 
bogosawic w godzinie mierci:
- Urbi et orbi!
A w ten sam cudny wieczr inny oddzia onierzy prowadzi drog Ostyjsk Pawa 
z Tarsu ku miejscowoci zwanej Aquae Salvia. I za nim rwnie postpowaa 
gromada wiernych, ktrych nawrci, a on poznawa bliszych znajomych, 
zatrzymywa si i rozmawia z nimi, gdy jako obywatelowi rzymskiemu, stra 
okazywaa mu wiksze wzgldy. Za bram, zwan Tergemina, spotka Plautyll, 
crk prefekta Flawiusza Sabinusa, i widzc jej mod twarz zalan zami, rzek: 
"Plautyllo, crko Zbawienia wiecznego, odejd w pokoju. Poycz, mi tylko 
zasony, ktr zawi mi oczy w chwili, gdy bd odchodzi do Pana." I wziwszy 
zason szed dalej, z twarz tak pen radoci, z jak robotnik, ktry 
przepracowa dobrze dzie cay, wraca do domu. Myli jego, podobnie do 
Piotrowych, byy spokojne i pogodne jak owo niebo wieczorne. Oczy patrzyy w 
zamyleniu na rwnin, ktra cigna si. przed nim, i na Gry Albaskie, 
zanurzone w wietle. Rozpamitywa o swoich podrach, o trudach i pracy, o 
walkach, w ktrych zwycia, i kocioach, ktre po wszystkich ziemiach i za 
wszystkimi morzami zaoy, i myla, e dobrze zarobi na spoczynek. I on take 
dziea dokona. Czu, e siejby jego nie rozwieje ju wiatr zoci. Odchodzi z 
t pewnoci, e w walce, ktr jego Prawda wypowiedziaa wiatu, ona zwyciy, 
i niezmierna pogoda zstpowaa mu do duszy.
Droga na miejsce stracenia bya daleka i wieczr pocz zapada. Gry stay si 
purpurowe, a podna ich zapaday z wolna w cie. Trzody wracay do domw. 
Gdzieniegdzie szy gromadki niewolnikw z narzdziami pracy na ramionach. Przed 
domami na drodze bawiy si dzieci spogldajc z ciekawoci na przechodzcy 
oddzia onierzy. W tym za wieczorze, w tym przezroczym zotym powietrzu by 
nie tylko spokj i ukojenie, ale jakowa harmonia, ktra z ziemi zdawaa si 
podnosi ku niebu. A Pawe sysza j i serce przepeniao mu si radoci na 
myl, e do owej muzyki wiata doda dwik jeden, ktrego nie byo dotd, a bez 
ktrego ziemia caa bya "jako mied brzkajca i jako cymba brzmicy".
I przypomnia sobie, jako uczy ludzi mioci, jako im mwi, i choby rozdali 
majtno na ubogich i choby posiedli wszystkie jzyki i wszystkie tajemnice, i 
wszystkie nauki, niczym nie bd bez mioci, ktra jest askawa, cierpliwa, 
ktra zego nie wyrzdza, nie pragnie czci, wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, 
wszystkiego si nadziewa, wszystko wytrwa.
Oto mu wiek ycia spyn na nauczaniu ludzi takiej Prawdy. A teraz mwi sobie 
w duszy: "Jaka sia jej sprosta i c j zwyciy? Jako przytumi j zdoa 
cezar, choby dwakro mia tyle legionw, dwakro tyle miast i mrz, i ziem, i 
narodw?"
I szed po zapat jako zwycizca.
Orszak porzuci wreszcie wielk drog i skrci na wschd wsk ciek ku 
Salwijskim Wodom. Na wrzosach leao soce czerwone. Przy rdle centurion 
zatrzyma onierzy, albowiem chwila nadesza.
Lecz Pawe zarzuciwszy na rami zason Plautylli, aby zawiza sobie ni oczy, 
wznis po raz ostatni renice, pene niezmiernego spokoju, ku odwiecznym 
blaskom wieczornym i modli si. Tak! chwila nadesza, ale on widzia przed sob 
wielki gociniec z zrz, wiodcy ku niebu, i w duszy mwi sobie te same sowa, 
ktre poprzednio w poczuciu swej spenionej suby i bliskiego koca napisa: 
"Potykaniem dobrym potykaem si, wiarm zachowa, zawodum dokona, na ostatek 
przeznaczon mi jest wieniec sprawiedliwoci."
ROZDZIA LXXII
A Rzym szala po dawnemu, tak i zdawao si, e to miasto, ktre podbio wiat, 
poczyna si wreszcie z braku przewodnikw rozdziera samo w sobie. Jeszcze zanim 
dla Apostow wybia ostatnia godzina, przyszed spisek Pizona, a po nim koba 
tak nieubagana najwyszych gw w Rzymie, e tym nawet, ktrzy widzieli bstwo 
w Neronie, wyda si on w kocu bstwem mierci. aoba pada na miasto, strach 
rozsiad si po domach i w sercach, ale portyki wieczyy si bluszczem i 
kwiatami, nie wolno byo okazywa alu po zmarych. Ludzie, ktrzy budzili si z 
rana, zadawali sobie pytanie, czyja dzi kolej nadejdzie. Orszak mar, cigncych 
za cezarem, powiksza si z dniem kadym.
Pizo przypaci gow spisek, a za nim poszli Seneka i Lukan, Feniusz Rufus i 
Plaucjusz Lateranus, i Flawiusz Scewinus, i Afraniusz Kwincjanus, i rozpustny 
towarzysz szalestw cezara Tuliusz Senecjo, i Prokulus, i Ararykus, i Tugurynus, 
i Gratus, i Silanus, i Proksymus, i Subriusz Flawiusz, niegdy oddany ca dusz 
Neronowi, i Sulpicjusz Asper. Jednych gubia wasna nikczemno, innych boja, 
innych bogactwa, innych mstwo. Cezar, przeraony sam liczb spiskowych, okry 
onierstwem mury i trzyma miasto jakby w obleniu, wysyajc co dzie 
centurionw z wyrokami mierci do podejrzanych domw. Skazani paszczyli si 
jeszcze w listach, penych pochlebstw, dzikujc cezarowi za wyrok i zapisujc 
mu cz mienia, aby reszt dla dzieci ocali. Zdawao si w kocu, e Nero 
umylnie przebiera wszelk miar, by si przekona, do jakiego stopnia 
znikczemnieli ludzie i jak dugo znios krwawe rzdy. Za spiskowymi wytracono 
ich krewnych, przyjaci i prostych nawet znajomych. Mieszkacy wspaniaych, 
wzniesionych po poarze domw, wychodzc na ulic, byli pewni, i ujrz cae 
szeregi pogrzebw. Pompejusz, Korneliusz Marcjalis, Flawiusz Nepos i Stacjusz 
Domicjusz zginli, oskareni o brak mioci dla cezara; Nowiusz Pryskus, jako 
przyjaciel Seneki; Rufiusza Kryspina pozbawiono prawa ognia i wody dlatego, e 
niegdy by mem Poppei. Wielkiego Trazeasza zgubia cnota, wielu przypacio 
yciem szlachetne pochodzenie, nawet i Poppea pada ofiar chwilowego uniesienia 
cezara.
A senat paszczy si przed straszliwym wadc, wznosi na jego cze witynie, 
czyni wota za jego gos, wieczy jego posgi i przeznacza mu kapanw, jak 
bstwu. Senatorowie ze dreniem w duszy szli na Palatyn, by wielbi piew 
"Periodonicesa" i szale z nim razem wrd orgii nagich cia, wina i kwiatw.
A tymczasem z dou, na roli przesikej krwi i zami, wzrastaa cicho, ale 
coraz potniej, siejba Piotrowa.
ROZDZIA LXXIII
Winicjusz do Petroniusza: "Wiemy i tu, carissime, co dzieje si w Rzymie, a 
czego nie wiemy, to nam dopowiadaj listy twoje. Gdy rzucisz kamie w wod, fale 
rozchodz si coraz dalej i dalej na ok, wic taka fala szau i zoci dosza 
z Palatynu a do nas. Po drodze do Grecji by tu wysany przez cezara Karynas, 
ktry zupi miasta i witynie, by prny skarb zapeni. Za cen potu i ez 
ludzkich buduje si w Rzymie Domus Aurea. By moe, e wiat nie oglda dotd 
takiego domu, ale te nie oglda i krzywd Takich. Ty przecie znasz Karynasa. 
Podobnym do niego by Chilo, zanim mierci nie odkupi ycia. Lecz do lecych 
w naszym pobliu miasteczek nie dotarli jego ludzie, moe dlatego, e nie masz w 
nich wity i skarbw. Pytasz, czymy bezpieczni? Odpowiem ci tylko, emy 
zapomniani, i niech ci to wystarczy za odpowied. Oto w tej chwili z portyku, 
pod ktrym pisz, widz nasz spokojn zatok, a na niej Ursusa w odzi, 
zapuszczajcego sie w jasne tonie. ona moja przdzie czerwon wen obok mnie, 
a w ogrodach pod cieniem drzew migdaowych piewaj nasi niewolnicy. O, co za 
spokj, carissime, i jakie zapomnienie dawnych trwg i boleci! Ale to nie 
Parki, jak piszesz, przd tak sodko ni naszego ywota, to bogosawi nam 
Chrystus, umiowany nasz Bg i Zbawiciel. al i zy znamy, bo nasza Prawda kae 
nam paka nad cudz niedol, ale nawet i w owych zach tkwi nie znana wam 
pociecha, e kiedy, gdy spynie czas ycia naszego. Odnajdziem tych wszystkich 
drogich, ktrzy zginli i za Bosk nauk maj zgin jeszcze. Dla nas Piotr i 
Pawe nie zmarli, lecz narodzili si w chwale. Dusze nasze ich widz i gdy oczy 
pacz, serca wesel si ich weselem. O tak, drogi, jestemy szczliwi 
szczciem, jakiego nic zburzy nie zdoa, poniewa mier, ktra dla was jest 
kocem wszystkiego, dla nas bdzie tylko przejciem do wikszego jeszcze 
spokoju, wikszego kochania, wikszej radoci.
I tak nam pyn tu dni i miesice w pogodzie serc. Sudzy nasi i niewolnicy 
wierz rwnie, jak i my, w Chrystusa, a e On mio nakaza, wic miujemy si 
wszyscy. Nieraz, gdy soce zachodzi lub gdy ksiyc byszczy ju na wodzie, 
rozmawiamy z Ligi o dawnych czasach, ktre dzi snem nam si wydaj, a gdy 
pomyl, jak ta droga gowa, ktr dzi co dzie koysz na piersiach, blisk 
bya mki i zagady, ca dusz wielbi mojego Pana, bo z tych rk On jeden mg 
j wyrwa, ocali z areny i wrci mi na zawsze. O Petroniuszu, widziae 
przecie, ile ta nauka daje pociechy i wytrwania w niedoli, ile cierpliwoci i 
odwagi wobec mierci, wic przyjed, zobacz, ile daje szczcia w zwykych, 
powszednich dniach ycia. Ludzie, widzisz, nie znali dotd Boga, ktrego by 
mona miowa, przeto nie miowali si i midzy sob i std sza ich niedola, bo 
jako wiato ze soca, tak szczcie z mioci wypywa. Nie nauczyli ich tej 
prawdy ni prawodawcy, ni filozofowie, i nie byo jej ni w Grecji, ni w Rzymie, a 
gdy mwi: ni w Rzymie, to znaczy na ziemi caej. Oscha i zimna nauka stoikw, 
do ktrej garn si ludzie cnotliwi, hartuje serca jak miecze, ale zobojtnia je 
raczej, zamiast je czyni lepszymi. Lecz po co ja mwi to tobie, ktry wicej 
si uczy i wicej rozumiesz ode mnie. Ty przecie zna take Pawa z Tarsu i 
nieraz rozmawiae z nim dugo, wic wiesz najlepiej, zali wobec prawdy, ktr 
on opowiada, wszystkie nauki waszych filozofw i retorw nie s czczymi bakami 
i pustym brzkiem sw bez znaczenia? Pamitasz pytanie, ktre on ci zada: "A 
gdyby cezar by chrzecijaninem, zalibycie si nie czuli bezpieczniejsi, 
pewniejsi posiadania tego, co posiadacie, prni trwg i spokojni o wasze 
jutro?" Ale ty mwi mi, e nasza prawda jest nieprzyjacik ycia, a ja 
odpowiadam ci teraz, e gdybym od pocztku listu powtarza tylko dwa wyrazy: 
"Jestem szczliwy!", jeszcze bym szczcia mego wyrazi ci nie zdoa. Powiesz 
mi na to, e szczcie moje to Ligia! Tak, drogi! Dlatego, e kocham jej dusz 
niemierteln i e oboje miujemy si w Chrystusie, a w takiej mioci nie masz 
ni rozcze, ni zdrad, ni zmian, ni staroci, ni mierci. Bo gdy minie modo 
i uroda, gdy zwidn ciaa nasze i przyjdzie mier, mio si ostoi, gdy 
ostoj si dusze. Zanim oczy moje otworzyy si na wiato, gotw byem dla 
Ligii podpali nawet dom wasny, a teraz ci mwi: nie kochaem jej, bo kocha 
dopiero mnie Chrystus nauczy. W nim jest rdo szczcia i spokoju. To nie ja 
mwi, jeno oczywisto sama. Porwnaj wasze podszyte trwog rozkosze, wasze 
niepewne jutra upojenia, wasze orgie, podobne do styp pogrzebowych, z yciem 
chrzecijan, a znajdziesz gotow odpowied. Lecz aby mg lepiej porwna, 
przyjed w nasze pachnce czbrem gry, do naszych cienistych gajw oliwnych, 
nad nasze pokryte bluszczem brzegi. Czeka ci tu spokj, jakiego dawno nie 
zazna, i serca, ktre ci kochaj prawdziwie. Ty, majc dusz szlachetn i 
dobr, powinien by szczliwy. Twj bystry umys potrafi prawd rozpozna, a 
gdy poznasz, to j pokochasz, bo moe mona by jej wrogiem, jak cezar i 
Tygellin, ale obojtnym dla niej nikt by nie potrafi. O mj Petroniuszu, oboje 
z Ligi cieszymy si nadziej, e ci ujrzymy niezadugo. Bd zdrw, szczliwy 
i przybywaj."
Petroniusz odebra list Winicjusza w Cumae, dokd by wyjecha wraz z innymi 
augustianami, dcymi z cezarem. Dugoletnia jego walka z Tygellinem miaa si 
ku kocowi. Petroniusz wiedzia ju, e musi w niej pa, i rozumia tego 
powody. W miar jak cezar z kadym dniem spada coraz niej do roli komedianta, 
bazna i wonicy, w miar jak grzz coraz bardziej w chorobliwej, plugawej i 
zarazem grubej rozpucie, wykwintny arbiter elegantiae stawa mu si tylko 
ciarem. Gdy Petroniusz nawet milcza, Nero widzia w jego milczeniu przygan, 
nawet gdy pochwala, widzia szyderstwo. wietny patrycjusz drani jego mio 
wasn i wzbudza zazdro. Jego bogactwa i wspaniae dziea sztuki stay si 
przedmiotem podliwoci i wadcy, i wszechwadnego ministra. Oszczdzano go 
dotd ze wzgldu na wyjazd do Achai, w ktrej jego smak, jego znajomo rzeczy 
greckich mogy si przyda. Lecz z wolna Tygellin pocz tumaczy cezarowi, e 
Karynas przewysza jeszcze smakiem i wiedz Petroniusza i e lepiej od niego 
potrafi urzdza w Achai igrzyska, przyjcia i tryumfy. Od tej chwili Petroniusz 
by zgubiony. Nie miano jednak przesa mu wyroku w Rzymie. I cezar, i Tygellin 
przypominali sobie, e ten niby zniewieciay esteta, "czynicy z nocy dzie", 
zajty tylko rozkosz, sztuk i ucztami, gdy by prokonsulem w Bityni, a potem 
konsulem w stolicy, okaza zadziwiajc pracowito i energi. Uwaano go za 
zdolnego do wszystkiego, a wiedziano, e w Rzymie posiada mio nie tylko ludu, 
lecz nawet pretorianw. Nikt z poufnych cezara nie umia przewidzie, jak w 
danym razie postpi, zdawao si wic rzecz roztropniejsz wywabi go z miasta 
i dosign dopiero na prowincji.
W tym celu otrzyma zaproszenie, by wraz z innymi augustianami przyby do Cumae, 
on za chocia domyla si podstpu, wyjecha, moe dlatego, by nie wystpi z 
jawnym oporem, moe, by pokaza raz jeszcze cezarowi i augustianom weso, 
prn wszelkich trosk twarz i odnie ostatnie, przedmiertne nad Tygellinem 
zwycistwo.
Tymczasem w oskary go natychmiast o przyja z senatorem Scewinusem, ktry 
by dusz spisku Pizona. Ludzi Petroniusza, pozostaych w Rzymie, uwiziono, dom 
obstawiono stra pretoriask. Lecz on dowiedziawszy si o tym nie okaza ni 
trwogi, ni nawet zakopotania i z umiechem rzek do augustianw, ktrych 
podejmowa we wasnej wspaniaej willi w Cumae:
- Ahenobarbus nie lubi pyta wprost, wic zobaczycie, jak si zmiesza, gdy go 
zapytam, czy to on rozkaza uwizi moj famili w stolicy.
Po czym zapowiedzia im uczt "przed dalsz podr" i wanie czyni do niej 
przygotowania, gdy nadszed list Winicjusza.
Petroniusz odebrawszy go zamyli si nieco, po chwili jednak twarz zajaniaa 
mu zwyk pogod, i wieczorem tego samego dnia odpisa, co nastpuje:
"Ciesz si waszym szczciem i podziwiam wasze serca, carissime, albowiem nie 
sdziem, by dwoje zakochanych mogo o kim trzecim i dalekim pamita. Wy za 
nie tylko nie zapomnielicie o mnie, ale chcecie mnie namwi do Sycylii, by 
podzieli si ze mn waszym chlebem i waszym Chrystusem, ktry, jak piszesz, tak 
hojnie wam szczcia przysparza.
Jeli tak jest, czcijcie go. Ja myl, drogi, e Ligi powrci ci take troch 
Ursus, a troch lud rzymski. Gdyby cezar by innym czowiekiem, mylabym nawet, 
e zaniechano dalszych przeladowa ze wzgldu na twoje z nim powinowactwo przez 
t wnuczk, ktr Tyberiusz odda swego czasu jednemu z Winicjuszw. Skoro 
jednak mniemasz, e to Chrystus, nie bd si sprzecza z tob. Tak! Nie 
aujcie mu ofiar. Prometeusz rwnie powici si dla ludzi, ale eheu! 
Prometeusz podobno jest tylko wymysem poetw, ludzie za wiarygodni mwili mi, 
e Chrystusa na wasne ogldali oczy. Ja razem z wami myl, e to najuczciwszy z 
bogw.
Pytanie Pawa z Tarsu pamitam i zgadzam si, e gdyby na przykad Ahenobarbus 
y wedle nauki Chrystusa, to moe bym mia czas pojecha do was, do Sycylii. 
Wwczas pod cieniem drzew, u rde, wiedlibymy rozmowy o wszystkich bogach i 
wszystkich prawdach, jak wiedli je niegdy filozofowie greccy. Dzi krtk musz 
ci da odpowied.
Dwch chc zna tylko filozofw: jeden zowie si Pirron, drugi Anakreont. Reszt 
tanio ci sprzeda mog wraz z ca szko greckich i naszych stoikw. Prawda 
mieszka gdzie tak wysoko, e sami bogowie nie mog jej dojrze ze szczytu 
Olimpu. Tobie, carissime, wydaje si, e wasz Olimp wyszy jeszcze, i stojc na 
nim woasz na mnie: "Wejd, a zobaczysz takie widoki, jakich nie widziae 
dotychczas!" By moe. Ale ja ci odpowiadam: "Przyjacielu, ng nie mam!" I gdy 
doczytasz do koca ten list, sdz, e przyznasz mi suszno.
Nie! szczliwy maonku krlewny-jutrzenki! Wasza nauka nie dla mnie. Mame 
miowa Bityczykw, ktrzy nosz moj lektyk, Egipcjan, ktrzy pal w moich 
kpielach, Ahenobarba i Tygellina? Na biae kolana Charytek przysigam ci, e 
chobym chcia, nie potrafi. W Rzymie jest najmniej sto tysicy ludzi majcych 
albo krzywe opatki, albo grube kolana, albo wysche ydki, albo okrge oczy, 
albo za wielkie gowy. Czy kaesz mi ich kocha take? Gdzie mam odnale t 
mio, skoro jej w sercu nie czuj? A jeli wasz Bg chce, bym miowa ich 
wszystkich, czemu w swojej wszechmocy nie da im ksztatu na przykad Niobidw, 
ktrych na Palatynie widziae? Kto kocha pikno, dla tego samego nie moe 
kocha brzydoty.
Inna rzecz nie wierzy w naszych bogw, ale miowa ich mona, jak miowali ich 
Fidiasz i Praksyteles, i Miron, i Skopas, i Lizypp.
Gdybym nawet chcia i tam, gdzie mnie prowadzisz, nie mog. e za nie chc, a 
wic po dwakro nie mog. Ty wierzysz, jak Pawe z Tarsu, e kiedy, z drugiej 
strony Styksu, na jakich Polach Elizejskich bdziecie widzieli waszego 
Chrystusa. Dobrze! Niech ci sam wwczas powie, czyby mnie przyj z moimi 
gemmami, z moj waz mirresk i z wydaniami od Sozjuszw, i z moj Zotowos. 
Na myl o tym mia mi si chce, mj drogi, bo przecie nawet i Pawe z Tarsu 
mwi mi, e dla Chrystusa trzeba si wyrzec ranych wiecw, uczt i rozkoszy. 
Wprawdzie mi inne obiecywa szczcie, alem mu odrzek, em na takie inne za 
stary i e rami zawsze bd si cieszyy oczy moje, a wo fiokw take mi 
zawsze milsz bdzie ni wo brudnego "bliniego" z Subury.
To s przyczyny, dla ktrych wasze szczcie nie dla mnie. Lecz jest prcz tego 
jeszcze jedna, ktrm ci schowa na ostatek. Oto mnie woa Tanatos. Dla was 
poczyna si wit ycia, a dla mnie soce ju zaszo i zmierzch ogarnia mi 
gow. Innymi sowy, ja musz umrze, carissime.
Nie warto o tym mwi dugo. Tak musiao si skoczy. Ty, ktry znasz 
Ahenobarba, z atwoci to zrozumiesz. Tygellinus mnie zwyciy, a raczej nie! 
To tylko moje zwycistwa dobiegy koca. yem, jak chciaem, i umr, jak mi si 
podoba.
Nie bierzcie tego do serca. aden bg nie obieca mi niemiertelnoci, wic nie 
spotyka mnie rzecz niespodziana. Przy tym ty mylisz si, Winicjuszu, twierdzc, 
e tylko wasze bstwo uczy umiera spokojnie. Nie. wiat nasz wiedzia przed 
wami, e gdy ostatnia czara wychylona, czas odej, spocz, i umie to jeszcze 
czyni pogodnie. Plato powiada, e cnota jest muzyk, a ycie mdrca harmoni. 
Jeli tak jest, to umr, jak yem, cnotliwie.
Chciabym tw bosk maonk poegna jeszcze sowy, ktrymi powitaem j 
niegdy w domu Aulusw: "Rnym ja si, przernym napatrzy narodom, a rwnej 
tobie nie znam."
Wic jeli dusza jest czym wicej, ni mniema Pirron, to moja zaleci do was po 
drodze na krace Okea-nosa i sidzie przy waszym domu w postaci motyla albo, jak 
wierz Egipcjanie, krogulca.
Inaczej przyby nie mog.
A tymczasem niech wam Sycylia zmieni si w ogrd Hesperyd, niech polne, lene i 
rdlane boginki sypi wam kwiaty po drodze, a po wszystkich akantach w 
kolumnach waszego domu niech gnied si biae gobie."
ROZDZIA LXXIV
Jako Petroniusz nie myli si. W dwa dni pniej mody Nerwa, zawsze mu 
yczliwy i oddany, przysa do Cumae swego wyzwoleca z wiadomociami o 
wszystkim, co dziao si na dworze cezara.
Zguba Petroniusza bya ju postanowiona. Nazajutrz wieczr zamierzano wysa do 
niego centuriona z rozkazem, aby zatrzyma si w Cumae i czeka tam dalszych 
rozporzdze. Nastpny posaniec, wyprawiony w kilka dni pniej, mia przynie 
mu wyrok mierci.
Petroniusz wysucha wieci wyzwoleca z niezmcon pogod, po czym rzek:
- Zaniesiesz swemu panu jedn z waz moich, ktr ci wrcz przed drog. Powiedz 
mu te ode mnie, e mu dzikuj z caej duszy, gdy w ten sposb bd mg 
uprzedzi wyrok.
I nagle pocz si mia jak czowiek, ktry wpadszy na doskona myl cieszy 
si z gry jej wykonaniem.
A tego jeszcze wieczora jego niewolnicy rozbiegli si zapraszajc wszystkich 
bawicych w Cumae augustianw i wszystkie augustianki na uczt do wspaniaej 
willi arbitra elegancji.
On za sam pisa w godzinach popoudniowych w bibliotece, po czym wzi kpiel, 
po ktrej kaza si ubra westyplikom, i wietny, strojny, podobny do bogw, 
zaszed do triclinium, by rzuci okiem znawcy na przygotowania, a nastpnie do 
ogrodw, gdzie pacholta i mode Greczynki z wysp wiy z r wiece do 
wieczerzy. 
Na twarzy jego nie byo wida najmniejszej troski. Suba poznaa tylko z tego, 
e uczta bdzie czym nadzwyczajnym, i rozkaza da niezwyke nagrody tym, z 
ktrych by zadowolony, za lekk chost wszystkim, ktrych robota nie 
przypada mu do smaku lub ktrzy przedtem jeszcze zasuyli na nagan i kar. 
Cytarzystom i piewakom poleci z gry hojnie, zapaci, a w kocu siadszy w 
ogrodzie pod bukiem, przez ktrego licie przedzieray si promienie soneczne 
pstrzc ziemi jasnymi plamami, wezwa do siebie Eunice.
Przysza, ubrana biao, z gazk mirtu na wosach, cudna jak Charyta, on za 
posadzi j koo siebie i lekko dotknwszy palcami jej skroni pocz patrze na 
ni z takim rozmiowaniem, z jakim znawca patrzy na boski posg, ktry wyszed 
spod duta mistrza.
- Eunice - rzek do niej - czy ty wiesz, e od dawna ju nie jeste niewolnic?
A ona podniosa na niego swoje spokojne, bkitna. jak niebo oczy i pocza 
zaprzecza ruchem gowy.
- Jestem, panie, zawsze - odrzeka.
- Lecz moe tego nie wiesz - mwi dalej Petroniusz - e ta willa i ci 
niewolnicy, ktrzy tam wij wiece, i wszystko, co w niej jest, i pola, i stada 
nale od dzi do ciebie.
Eunice usyszawszy to odsuna si nagle od niego i gosem, w ktrym zabrzmia 
nagy niepokj, zapytaa:
- Czemu mi to mwisz, panie?
Nastpnie zbliya si znw i pocza patrze na niego, mrugajc z przeraenia 
oczyma. Po chwili twarz jej staa si blada jak ptno, on za umiecha si 
cigle i wreszcie rzek jedno tylko sowo:
- Tak!
Nastaa chwila milczenia, tylko lekki powiew porusza limi buku.
Petroniusz mg istotnie sdzi, e ma przed sob posg wykuty z biaego 
marmuru.
- Eunice! - rzek. - Chc umrze pogodnie.
A dziewczyna, spojrzawszy na z rozdzierajcym umiechem, wyszeptaa
- Sucham ci, panie.
Wieczorem gocie, ktrzy bywali ju nieraz na ucztach Petroniusza i wiedzieli, 
e w porwnaniu z nimi nawet uczty cezara wydaj si nudne i barbarzyskie, 
poczli si schodzi tumnie, nikomu za ani przez myl nie przeszo, by to mia 
by "symposion" ostatni. Wielu wiedziao wprawdzie, e nad wykwintnym arbitrem 
zawisy chmury niechci cezara, ale zdarzao si ju to tyle razy i tyle razy 
Petroniusz umia je rozproszy jakim jednym zrcznym postpkiem lub jednym 
miaym sowem, e naprawd nikt nie przypuszcza, by miao mu grozi powane 
niebezpieczestwo. Jego wesoa twarz i zwyky niedbay umiech utwierdziy do 
reszty wszystkich w tym mniemaniu. liczna Eunice, ktrej powiedzia, e chce 
umrze pogodnie, a dla ktrej kade jego sowo byo jakby sowem wyroczni, miaa 
w boskich rysach spokj zupeny i jakie dziwne wiata w renicach, ktre mona 
byo za rado poczyta. We drzwiach triclinium pacholta z wosami w zotych 
siatkach kady wiece z r na gowy przybyych, ostrzegajc ich zarazem wedle 
zwyczaju, by przestpowali prg praw nog. W sali rozchodzi si lekki zapach 
fiokw; wiata pony w rnokolorowych szkach aleksandryjskich. Przy awach 
stay greckie dziewcztka, majce zwila woniami stopy goci. Pod cianami 
cytrzyci i piewacy atescy czekali znaku swego chorowoda.
Nakrycie stou janiao przepychem, lecz przepych w nie razi, nie ciy 
nikomu i zdawa si sam przez si wykwita. Wesoo i swoboda rozleway si 
wraz z woni fiokw po sali. Gocie, wchodzc tu, czuli, e nie zawinie nad 
nimi ni przymus, ni groba, jak to bywao u cezara, gdzie nie do grne lub 
nawet nie do trafne pochway piewu lub wierszy mona byo yciem przypaci. 
Wraz te, na widok wiate, bluszczowych kru, win lodowaciejcych w niegowej 
pocieli i wyszukanych potraw, rozochociy si serca biesiadnikw. Rozmowy 
poczy brzcze ranie, jak brzczy rj pszcz nad okryt kwiatami jaboni. 
Czasem tylko przerywa je wybuch wesoego miechu, czasem szmer pochwa, czasem 
zbyt gony pocaunek, zoony na biaym ramieniu.
Gocie, pijc wino, strcali z czasz po kilka kropel bogom niemiertelnym, by 
zjedna ich opiek i przychylno dla gospodarza. Nic to, e wielu nie wierzyo 
w bogw. Tak kaza obyczaj i przesd. Petroniusz, lec obok Eunice, rozmawia o 
nowinach rzymskich, o najnowszych rozwodach, o mioci, miostkach, o wycigach, 
o Spikulusie, ktry w ostatnich czasach wsawi si na arenie, i o najnowszych 
ksikach, jakie ukazay si u Atraktusa i Sozjuszw. Strzsajc wino mwi, e 
strzsa tylko na cze Pani Cypryjskiej, ktra jest starsz i wiksz od 
wszystkich bogw, jedynie niemierteln, trwa, wadnc.
Rozmowa jego bya jak promie soca, ktry coraz to inny przedmiot owieca, lub 
jak letni powiew, ktry porusza kwiaty w ogrodzie. Wreszcie skin na chorowoda 
i na ten znak zabrzky lekko cytry, mode za gosy ozway si im do wtru. 
Potem tancerki z Kos, rodaczki Eunice, poczy migota spod przezroczystych 
oson rowymi ciaami. W kocu egipski wrbita pocz przepowiada gociom 
przyszo z ruchu tczowych dorad, zamknitych w krysztaowym naczyniu.
Lecz gdy ju tych zabaw mieli do syta, Petroniusz unis si nieco na swym 
syryjskim wezgowiu i rzek z niechcenia:
- Przyjaciele! Wybaczcie mi, e na uczcie z prob do was wystpi: oto niech 
kady przyjmie ode mnie w darze t czar, z ktrej najpierwej strzsn na cze 
bogw i na pomylno moj.
Czary Petroniusza lniy od zota, klejnotw i rzeb mistrzowskich, wic 
jakkolwiek rozdawanie podarkw byo rzecz zwyk w Rzymie, rado zalaa serca 
biesiadnikw. Jedni poczli mu dzikowa i sawi go gono; drudzy mwili, e 
nawet sam Jowisz nie uczci nigdy bogw w Olimpie darem podobnym; byli na koniec 
i tacy, ktrzy wahali si z przyjciem, tak rzecz przechodzia miar powszedni.
On za podnis w gr kru mirresk, do tczy z blasku podobn i wprost 
bezcenn, po czym rzek: - A oto jest ta, z ktrej ulaem na cze Pani 
Cypryjskiej. Niechaj jej odtd niczyje usta nie dotkn i niechaj adne rce na 
cze innej bogini z niej nie ulej.
I rzuci kosztowne naczynie na posypan liliowymi kwiatami szafranu posadzk, a 
gdy rozbio si w drobne szcztki, rzek widzc naok zdumione spojrzenia:
- Drodzy, weselcie si, zamiast zdumiewa. Staro, bezsilno smutni to 
towarzysze ostatnich lat ycia. Ale ja wam dam dobry przykad i dobr rad: 
mona, widzicie, na nich nie czeka i nim nadejd, odej dobrowolnie, jak ja 
odchodz.
- Co chcesz uczyni? - spytao z niepokojem kilka gosw.
- Chc si weseli, pi wino, sucha muzyki, patrze na te oto boskie ksztaty, 
ktre obok mnie widzicie, a potem zasn z uwieczon gow. Ju poegnaem si 
z cezarem i czy chcecie posucha, com mu na poegnanie napisa?
To rzekszy wydoby spod purpurowego wezgowia list i pocz czyta, co 
nastpuje:
"Wiem, o cezarze, e wygldasz z niecierpliwoci mego przybycia i e twoje 
wierne serce przyjaciela tskni dniami i nocami za mn. Wiem, e obsypaby mnie 
darami, powierzy mi prefektur pretorii, a Tygellinowi kaza by tym, do czego 
stworzyli go bogowie: dozorc muw w tych twoich ziemiach, ktre po otruciu 
Domicji odziedziczy. Wybacz mi jednak, bo oto przysigam ci na Hades, a w nim 
na cienie twej matki, ony, brata i Seneki, e przyby do ciebie nie mog. ycie 
jest wielkim skarbem, mj drogi, jam za z owego skarbu umia najcenniejsze 
wybiera klejnoty. Lecz w yciu s take rzeczy, ktrych ju duej znie nie 
potrafi. Och, nie myl, prosz, e mnie zrazio to, ie zabi matk i on, i 
brata, ie spali Rzym i wysa do Erebu wszystkich uczciwych ludzi w twym 
pastwie. Nie, mj prawnuku Kronosa. mier jest udziaem ludzkiego pogowia, po 
tobie za innych postpkw nie byo si mona spodziewa. Ale kaleczy sobie 
uszy jeszcze przez lata cae twoim piewem, widzie twe domicjuszowskie cienkie 
nogi, miotane tacem pirrejskim, sucha twej gry, twej deklamacji i twoich 
poematw, biedny poeto z przedmiecia, oto co przewyszyo moje siy i wzbudzio 
do mierci ochot. Rzym zatyka uszy suchajc ciebie, wiat ci wymiewa, ja za 
duej ju za ciebie poni si nie chc, nie mog. Wycie Cerbera, mj miy, 
choby do twego piewu podobne, mniej bdzie dla mnie dotkliwe, bom nie by mu 
nigdy przyjacielem, i za gos jego wstydzi si nie mam obowizku. Bd zdrw, 
lecz nie piewaj, zabijaj, lecz nie pisz wierszy, truj, lecz nie tacz, 
podpalaj, lecz nie graj na cytrze, tego ci yczy i t ostatni przyjacielsk 
rad posya ci Arbiter elegantiae."
Biesiadnicy struchleli, wiedzieli bowiem, e gdyby Nero pastwo utraci, cios 
byby dla niego mniej okrutnym. Zrozumieli te, e czowiek, ktry taki list 
napisa, musi umrze, a przy tym ich samych oblecia strach blady, e takiego 
listu suchali.
Lecz Petroniusz rozmia si tak szczerym i wesoym miechem, jakby o 
najniewinniejszy art chodzio, po czym powid oczyma po obecnych i ozwa si:
- Weselcie si i odpdcie daleko trwog. Nikt nie potrzebuje si chwali, e 
tego listu wysucha, ja za pochwal si nim chyba Charonowi w chwili 
przeprawy.
Po czym skin na Greka lekarza i wycign do rami. Biegy Grek w mgnieniu 
oka przewiza je zot przepask i otworzy y na zgiciu rki. Krew trysna 
na wezgowie i oblaa Eunice, ktra podparszy gow Petroniusza pochylia si 
nad nim i rzeka:
- Panie, czy ty myla, e ja ci opuszcz? Gdyby bogowie chcieli mi da 
niemiertelno, a cezar wadz nad wiatem, poszabym jeszcze za tob.
Petroniusz umiechn si, podnis si nieco, dotkn ustami jej ust i 
odpowiedzia:
- Pjd ze mn. Potem za doda:
- Ty mnie naprawd kochaa, boska moja!...
A ona wycigna ku lekarzowi swe rane rami i po chwili krew jej pocza si 
zlewa i czy z jego krwi.
Lecz on da znak chorowodowi i znw ozway si cytry i gosy, piewano naprzd 
Harmodiosa, a potem zabrzmiaa pie Anakreonta, w ktrej poeta skary si, e 
znalaz raz pod drzwiami zzibe i zapakane dziecko Afrodyty: zabra je, 
ogrza, wysuszy skrzydeka, a ono, niewdziczne, przeszyo mu za nagrod serce 
swym grotem i odtd opucia go spokojno...
Oni za wsparci o siebie, pikni jak dwa bstwa, suchali umiechajc si i 
blednc. Petroniusz po skoczonej pieni poleci roznosi dalej wino i potrawy, 
potem zacz rozmawia z siedzcymi w pobliu biesiadnikami o rzeczach bahych, 
ale miych, o jakich zwykle rozmawiano przy ucztach. Wreszcie przywoa Greka, 
by mu podwiza na chwil yy, albowiem mwi, e morzy go sen i chciaby 
jeszcze odda si Hypnosowi, zanim Tanatos upi go na zawsze.
Jako usn. Gdy si rozbudzi, gowa dziewczyny leaa ju, podobna do biaego 
kwiatu, na jego piersiach. Wwczas opar j na wezgowiu, by si jej raz jeszcze 
przypatrzy. Za czym znowu rozwizano mu yy.
piewacy na jego skinienie zanucili now pie Anakreonta, a cytry towarzyszyy 
im cicho, tak aby sw nie zagusza. Petroniusz blad coraz bardziej, gdy 
jednak ostatnie dwiki umilky, zwrci si raz jeszcze do biesiadnikw i 
rzek:
- Przyjaciele, przyznajcie, e razem z nami ginie... Lecz nie mg dokoczy; 
rami jego objo ostatnim ruchem Eunice, po czym gowa opada mu na wezgowie - 
i umar.
Biesiadnicy jednak patrzc na te dwa biae ciaa, podobne do cudnych posgw, 
zrozumieli dobrze, e z nimi razem ginie to, co jedynie jeszcze pozostao ich 
wiatu, to jest jego poezja i pikno.
EPILOG
Pocztkowo bunt legij galijskich pod wodz Windeksa nie zdawa si by zbyt 
gronym. Cezar mia dopiero trzydziesty pierwszy rok ycia i nikt nie mia si 
spodziewa, by wiat wnet ju mia by wolny od duszcej go zmory. Wspomniano, 
e wrd legij nieraz ju, jeszcze za dawniejszych panowa, przychodzio do 
rozruchw, ktre jednak mijay nie pocigajc za sob zmiany panowa. Tak za 
Tyberiusza Drusus umierzy bunt legij panoskich, a Germanikus nadreskich. 
"Kt by zreszt - mwili ludzie - mg obj po Neronie panowanie, gdy wszyscy 
niemal potomkowie boskiego Augusta wyginli za jego rzdw?" Inni, patrzc na 
kolosy wyobraajce go jako Herkulesa, mimo woli wyobraali sobie, e adna sia 
takiej potgi nie zamie. Byli i tacy, ktrzy od czasu jak wyjecha do Achai, 
tsknili po nim, albowiem Helius i Politetes, ktrym zostawi rzdy Rzymu i 
Italii, rzdzili jeszcze krwawiej od niego.
Nikt nie by pewny ycia i mienia. Prawo przestao broni. Zagasa godno 
ludzka i cnota, rozluniy si wzy rodzinne, a znikczemniae serca nie miay 
dopuci nawet nadziei. Z Grecji dochodziy echa o niesychanych tryumfach 
cezara, o tysicach koron, ktre zdoby, i tysicach wspzawodnikw, ktrych 
pokona. wiat wydawa si jedn orgi, krwaw i bazesk, lecz zarazem 
wszczepio si mniemanie, e przyszed kres cnocie i rzeczom powanym, e 
nadszed czas taca, muzyki, rozpusty, krwi i e odtd tak pyn ju musi 
ycie. Sam cezar, ktremu bunt otwiera drog do nowych upiestw, niewiele si 
troszczy o zbuntowane legie i Windeksa, a nawet czsto rado swoj z tego 
powodu wypowiada. Z Achai nie chcia te wyjeda i dopiero gdy Helius donis 
mu, e dalsza zwoka moe go o utrat pastwa przyprawi, wyruszy do Neapolu.
Tam znw gra i piewa, puszczajc mimo uszu wieci o coraz groniejszym 
przebiegu zdarze. Prno Tygellinus tumaczy mu, e dawne bunty legionw nie 
miay wodza, teraz za stoi na czele m z dawnych krlw akwitaskich 
pochodzcy, a przy tym wojownik sawny i dowiadczony. "Tu - odpowiada Neron 
-suchaj mnie Grecy, ktrzy sami jedni sucha umiej i sami jedni godni s 
mego piewu." Mwi, e pierwszym jego obowizkiem jest sztuka i sawa. Lecz gdy 
wreszcie dosza go wie, e Windeks ogosi go lichym artyst, zerwa si i 
wyjecha do Rzymu. Rany zadane mu przez Petroniusza, ktre zagoi pobyt w 
Grecji, otwary si w jego sercu na nowo i chcia u senatu szuka 
sprawiedliwoci za krzywd tak niesychan.
Po drodze ujrzawszy grup, odlan z brzu, przedstawiajc wojownika Galla 
obalonego przez rzymskiego rycerza, poczyta to za dobr wrb i odtd, jeli 
wspomina zbuntowane legie i Windeksa, to jedynie dlatego, by si z nich 
namiewa. Wjazd jego do miasta zgasi wszystko, co dotd widziano. Wjecha na 
tym samym wozie, na ktrym niegdy August odbywa tryumf. Zburzono jeden uk 
cyrku, by otworzy wejcie pochodowi. Senat, rycerze i nieprzejrzane tumy 
wylegy na jego spotkanie. Mury dray od okrzykw: "Witaj, Augucie, witaj, 
Herkulesie! Witaj, boski, jedyny, olimpijski, pytyjski, niemiertelny!" Za nim 
niesiono zdobyte wiece, nazwy miast, w ktrych tryumfowa, i wypisane na 
tablicach imiona mistrzw, ktrych pokona. Nero sam by upojony i pyta ze 
wzruszeniem otaczajcych go augustianw, czym by tryumf Cezara przy jego 
tryumfie? Myl, by ktokolwiek ze miertelnych mia podnie rk na takiego 
mistrza-pboga, nie chciaa mu si w gowie pomieci. Czu si istotnie 
olimpijskim i przez to samo bezpiecznym. Zapa i szalestwo tumw podniecay 
sza jego wasny. Jako mogo si wydawa w dniu tego tryumfu, e nie tylko 
cezar i miasto, ale wiat cay straci zmysy.
Pod kwiatami i stosami wiecw nie umia nikt dojrze przepaci. Tego jednak 
jeszcze wieczora kolumny i mury wity pokryy si napisami, w ktrych wytykano 
zbrodnie cezara, groono mu blisk pomst i wymiewano go jako artyst. Z ust do 
ust przechodzio zdanie: "Pty piewa, dopki kogutw (gallos) nie zbudzi." 
Trwone wieci poczy obiega miasto i rosy do potwornych rozmiarw. Niepokj 
ogarn augustianw. Ludzie w niepewnoci, co przyszo pokae, nie mieli 
wypowiada ycze nadziei, nie mieli niemal czu i myle!
On za y dalej tylko teatrem i muzyk. Zajmoway go nowo wynalezione 
instrumenty muzyczne i nowy organ wodny, z ktrym czyniono prby na Palatynie. W 
zdziecinniaym i niezdolnym do jednej rady lub czynu umyle wyobraa sobie, i 
daleko sigajce w przyszo zamiary przedstawie i widowisk odwrc tym samym 
niebezpieczestwo. Najblisi widzc, e zamiast stara si o rodki i wojsko, 
stara si jedynie o wyraenia trafnie malujce groz, poczli traci gowy. Inni 
atoli mniemali, e tylko zagusza siebie i drugich cytatami, majc w duszy 
trwog i niepokj. Jako postpki jego stay si gorczkowe. Co dzie tysice 
innych zamiarw przelatywao mu przez gow. Chwilami zrywa si, by przeciw 
niebezpieczestwu wybiee, kaza pakowa na wozy cytry i lutnie, zbroi mode 
niewolnice jako amazonki, a zarazem ciga legie ze Wschodu. Czasem znw 
myla, e nie wojn, ale piewem skoczy bunt galijskich legij. I umiechaa mu 
si dusza do tego widowiska, ktre miao nastpi po przejednaniu pieni 
onierzy: Oto legionici otocz go ze zami w oczach, on za zanuci im 
epinicium, po ktrym zota epoka pocznie si dla niego i Rzymu. Czasem znw 
woa o krew; czasem owiadcza, e poprzestanie na wielkorzdztwie w Egipcie; 
wspomina wrbitw, ktrzy przepowiadali mu panowanie w Jeruzalem, albo 
rozczula si myl, e jako wdrowny piewak bdzie zarabia na chleb 
powszedni, a miasta i kraje uczcz w nim ju nie cezara, pana ziemskiego okrgu, 
ale pieniarza, jakiego nie wydaa dotd ludzko.
I tak rzuca si, szala, gra, piewa, zmienia zamiary, zmienia cytaty, 
zmienia ycie swoje i wiata w jaki sen niedorzeczny, fantastyczny i straszny 
zarazem, we wrzaskliw hec, zoon z nadtych wyrae, lichych wierszy, jkw, 
ez i krwi, a tymczasem chmura na Zachodzie rosa i potniaa z dniem kadym. 
Miara bya przebrana, bazeska komedia miaa si widocznie ku kocowi.
Gdy wieci o Galbie i przyczeniu si Hiszpanii do buntu doszy do jego uszu, 
wpad w wcieko i sza. Podruzgota czary, przewrci st przy uczcie i 
wyda rozkazy, ktrych ni Helius, ni sam Tygellin nie mieli wykona. Wymordowa 
Gallw zamieszkaych w Rzymie, potem podpali jeszcze raz miasto, wypuci 
zwierzta z arenariw, a stolic przenie do Aleksandrii wydao mu si dzieem 
wielkim, zdumiewajcym i atwym. Ale ju dni wszechmocy jego miny i nawet 
wsplnicy dawnych zbrodni poczli na patrze jak na szaleca.
mier Windeksa i niezgoda zbuntowanych legij zdaway si jednak znw przechyla 
szal na jego stron. Ju nowe uczty, nowe tryumfy i nowe wyroki zapowiedziane 
byy w Rzymie, gdy pewnej nocy z obozu pretorianw przyby na spienionym koniu 
goniec donoszc, e w samym miecie onierze podnieli chorgiew buntu i 
okrzyknli Galb cezarem.
Cezar spa w chwili przybycia goca, lecz zbudziwszy si, prno woa na strae 
przyboczne, czuwajce nocami u drzwi komnat. W paacu bya ju pustka. 
Niewolnicy tylko rabowali w odleglejszych zaktkach, co si naprdce zrabowa 
dao. Lecz jego widok zestraszy ich, on za bka si samotny po domu, 
napeniajc go okrzykami trwogi i rozpaczy.
Wreszcie jednak wyzwolecy: Faon, Spirus i Epafrodyt, przybyli mu na ratunek. 
Chcieli, by ucieka, mwic, e nie ma chwili do stracenia, lecz on udzi si 
jeszcze. A gdyby ubrany w aob, przemwi do senatu, czy senat oparby si 
zom i wymowie? Gdyby uy caej sztuki krasomwczej, caej wymowy i zdolnoci 
aktorskiej, czy ktokolwiek w wiecie zdoaby si mu oprze? Czyby mu nie dano 
cho prefektury Egiptu? A oni, przywykli do pochlebstw, nie mieli jeszcze 
wprost zaprzeczy, ostrzegli go tylko, e zanim zdoa doj do Forum, lud 
rozerwie go na szcztki, i zagrozili, e jeli natychmiast na ko nie sidzie, i 
oni opuszcz go take. Faon ofiarowa mu schronienie w swej willi, lecej za 
bram Nomentask. Po chwili siedli na ko i okrywszy gowy paszczami, pomknli 
ku kracom miasta. Noc blada. Na ulicach panowa ju jednak ruch zwiastujcy 
nadzwyczajno chwili. onierze to pojedynczo, to maymi oddziaami rozsypali 
si po miecie. Niedaleko ju obozu ko cezara uskoczy nagle w bok na widok 
trupa. Wwczas paszcz zsun si z gowy jedca i onierz, ktry w tej samej 
chwili przesuwa si obok niego, pozna wadc, lecz zmieszany niespodzianym 
spotkaniem, odda mu pokon wojskowy. Przejedajc koo obozu pretorianw 
usyszeli grzmice okrzyki na cze Galby. Nero zrozumia na koniec, e zblia 
si godzina mierci. Opanowa go przestrach i wyrzuty sumienia. Mwi, e widzi 
przed sob ciemno w ksztacie czarnej chmury, z chmury za owej wychylaj si 
ku niemu twarze, w ktrych poznaje matk, on i brata. Zby jego kapay z 
przeraenia, a jednak komediancka jego dusza znajdowaa jakby jaki urok w 
grozie chwili. By wszechwadnym pane ziemi i straci wszystko wydawao mu si 
szczytem tragedii. I wierny sobie gra pierwsz w niej rol do koca. Opanowaa 
go gorczka cytat i namitna ch, by obecni zapamitali je dla potomnoci. 
Chwilami mwi, e chce umrze, i woa o Spikulusa, ktry zabija najzrczniej 
ze wszystkich gladiatorw. Chwilami deklamowa. "Matka, maonka, ojciec na 
mier mnie wzywaj!" Byski nadziei budziy si w nim jednak od czasu do czasu, 
czcze i dziecinne. Wiedzia, e idzie mier, i nie wierzy w ni zarazem. Bram 
Nomentask zastali otwart. Jadc dalej, przesunli si koo Ostrianum, gdzie 
naucza i chrzci Piotr. O wicie byli w willi Faona. Tam wyzwolecy nie 
ukrywali mu ju duej, e czas umrze, wic kaza kopa dla siebie d i leg 
na ziemi, by mogli wzi miar dokadn. Lecz na widok wyrzucanej ziemi ogarn 
go strach. Tusta twarz jego poblada, a na czole osiady mu, na ksztat kropel 
rannej rosy, krople potu. Pocz zwczy. Gosem zarazem drcym i aktorskim 
owiadczy, e chwila jeszcze nie nadesza, po czym znw j cytowa. W kocu 
prosi, by go spalono. "Jaki artysta ginie!" - powtarza jakby ze zdumieniem.
Tymczasem przyby goniec Faona z doniesieniem, e senat wyda ju wyrok i e 
parricida ma by ukarany wedle dawnego zwyczaju.
- Jaki to zwyczaj? - spyta zbielaymi ustami Nero.
- Szyj ci chwyc w widy i zasmagaj ci na mier, a ciao wrzuc w Tyber! - 
odrzek szorstko Epafrodyt.
On za roztworzy paszcz na piersiach.
- A wic czas! - rzek spojrzawszy w niebo. I jeszcze raz powtrzy:
- Jaki artysta ginie!
W tej chwili rozleg si ttent koni. To centurion na czele onierzy przybywa 
po gow Ahenobarba.
- piesz si! - zawoali wyzwolecy.
Nero przyoy n do szyi, lecz ku si tylko doni bojaliw i wida byo, 
e nigdy nie omieli si zagbi ostrza. Wwczas niespodzianie Epafrodyt 
popchn mu rk i n wszed a po gowni, a jemu oczy wyszy na wierzch, 
straszne, ogromne, przeraone.
- Przynosz ci ycie! - zawoa wchodzc centurion.
- Za pno - odrzek chrapliwym gosem Nero. Po czym doda:
- Oto jest wierno!
W mgnieniu oka mier pocza obejmowa mu gow. Krew z grubego karku bluzgaa 
czarnym strumieniem na ogrodowe kwiaty. Nogi jego poczy kopa ziemi - i 
skona.
Wierna Akte obwina go nazajutrz w kosztowne tka-niny i spalia na 
przepenionym wonnociami stosie.
I tak min Nero, jak mija wicher, burza, poar, wojna lub mr, a bazylika 
Piotra panuje dotd z wyyn watykaskich miastu i wiatu.
Wedle za dawnej bramy Kapeskiej wznosi si dzisiaj maleka kapliczka z 
zatartym nieco napisem: "Quo vadis, Domine?"
